Przerastał nas wszystkich
Rozmowa z odtwórcą roli ks. Jerzego w filmie ‘Popiełuszko. Wolność jest w nas’ – Adamem Woronowiczem. Film to opowieść o człowieku, który ze skromnego chłopaka z podlaskiej wsi stał się duchowym przewodnikiem narodu oraz symbolem odwagi w walce o wolność i prawdę. Film był największą produkcją 2009 r.
Jak to jest być księdzem?…
Nie jestem księdzem, jestem aktorem. Mogę tylko powiedzieć, jak to jest, kiedy wkłada się sutannę. To wyłącznie rola księdza, a nie bycie księdzem.
To, oczywiście, pana największa rola do tej pory?
Myślę, że tak. Jeżeli weźmiemy liczbę zdjęć, skalę przedsięwzięcia, to na pewno.
Chciałem zrobić film o człowieku
Rozmowa z Pawłem Piterą, reżyserem Świadectwa
W ostatnich latach robi pan filmy wyłącznie o Janie Pawle II i Watykanie. Świadectwo jest kolejnym. Dlaczego wybrał pan właśnie tę tematykę? To spłacanie długu wobec wielkiego Polaka i wielkiego papieża, spełnienie jakiegoś obowiązku?
Spłacenie długu na pewno tak. Moje pokolenie, pięćdziesięciolatków, rzeczywiście jest Janowi Pawłowi II coś winne. Nie myślę tu w kategoriach teologicznych, ale społeczno-politycznych. Znaczenie Jana Pawła II dla lat osiemdziesiątych jest w ogóle nie do zmierzenia. On podtrzymał Solidarność w 1983 r., która była wtedy w bardzo złym stanie. Czerwonym się prawie udało. I zjawił się on, potężny biały anioł, i zaczął znowu zmieniać oblicze ziemi. Sześć lat później komunę diabli wzięli i jeżeli ktoś uważa, że Jan Paweł II nie miał ogromnego wpływu na to, co się działo w Polsce, to nie ma o czym gadać. Bo to tak, jak z dyskusją, czy słońce wstaje na wschodzie, czy zachodzie… To jest na pewno spłacanie długu. Poza tym, Jan Paweł II jest postacią, która każdego człowieka w jakiś sposób fascynuje. Jeżeli jest więc szansa zrealizować film o postaci, która fascynuje, o takim kolosie naszej historii, to po prostu trzeba to robić.
Ostatnia ofiara Katynia
Mija 20 lat od zamordowania ks. Stefana Niedzielaka, wspaniałego polskiego kapłana i patrioty. Martwego proboszcza znaleziono w jego mieszkaniu na plebanii parafii św. Karola Boromeusza na Powązkach w nocy z 20 na 21 stycznia 1989 r. Do dziś nie wykryto sprawcy
To święto wyjątkowe
Rozmowa z aktorem Januszem Zakrzeńskim
Janusz Zakrzeński, wybitny aktor, mówi co jest najważniejsze w świętowaniu rocznicy odzyskania niepodległości, co dla niego znaczy to święto i co czuje, kiedy wciela się w postać ukochanego Józefa Piłsudskiego
Czym jest dla pana Święto Niepodległości?
Niby łatwo, ale jednak szalenie trudno odpowiedzieć na to pytanie. Ubolewam że nie wszyscy wiedzą, co to jest niepodległość. Jestem od wielu lat zapatrzony w Piłsudskiego i zdaję sobie sprawę, że jest to święto wyjątkowe. Od małego wpajano we mnie ideały niepodległości, a robił to mój ojciec. Były różne czasy, była okupacja, to wolno było świętować, to nie wolno. Ale we mnie od kołyski wpajano te ideały i zżyłem się z nimi. Dlatego darzę szczególną estymą Święto Niepodległości. Jest wyjątkowe. Czasy się zmieniały, a ideały te tkwiły we mnie zawsze.
Czytaj więcej
Wbrew zakazom i nakazom
Rozmowa z Janem Pietrzakiem, twórcą kabaretu Pod Egidą
Podobno pierwszy występ kabaretu Pod Egidą był możliwy dopiero po kilku miesiącach uzgadniania tekstów z cenzurą?…
To było 40 lat temu. Wyrzucono nas z klubu studenckiego, więc było trudno. Teraz też jest trudno. Jeśli się mówi prawdę, jest się inteligentnym, to ma się trudno, bo tępych, ciemnych młotów nie brakuje.
Stworzony przez pana kabaret Pod Egidą w czasach reżimu komunistycznego wyśmiewał bezsensowność systemu, zwłaszcza w latach 60. i 70. Z czego najbardziej się wówczas śmieliście w kabarecie?
Przede wszystkim wyśmiewaliśmy ogólne kłamstwo tego systemu. Jego totalne kłamstwo. Wszystko było w nim zakłamane – polityka, szkoła, sztuka, media. Po prostu wszystko.
Nowe płyty i film
Rozmowa ze Stanisławem Sojką
W kwietniu przyszłego roku skończy pan 50 lat. Do czego to będzie okazja?
Tak się składa, że Pomaton EMI Music Polska, mój wydawca od wielu lat, przypomniał mi, że w tym roku mija 30 lat od mojego debiutu. A moim debiutem był recital w Filharmonii Narodowej w cyklu Jazz w Filharmonii. Był on zarejestrowany w listopadzie 1978 r. A w kwietniu 1979 r. został wydany. I ja ten album uważam za swój debiut. Z tej okazji właśnie ukazał się zestaw moich 16 płyt, w tym trzy z nich są bardzo ekstra. Poza tym, tak się składa, że razem z moim zespołem Soyka Sextet Plus kończymy też nowy album. Zanosi się więc, że w kwietniu, w pobliżu moich urodzin, zagramy koncert, może kilka, związany z tym nowym albumem. Chcemy ten nowy album, podsumowanie ostatnich dwóch lat, wydać właśnie w kwietniu. Można więc powiedzieć, że świętuję w pracy.
To tylko miecz, a co z ręką?…
Ireneusz K. był jednym z trzech milicjantów, którzy bili 19-letniego Grzegorza Przemyka w warszawskim komisariacie MO przy Jezuickiej – uznał sąd. Według sądu Przemyk został wręcz skatowany na komisariacie. Ireneusz K., były zomowiec, został skazany na 8 lat pozbawienia wolności. Na mocy amnestii kara została złagodzona do 4 lat. Wyrok nie jest prawomocny. Był to już piąty proces Ireneusza K. Byłego zomowca cztery razy uniewinniano. Za każdym razem, decyzją sądów wyższych instancji, sprawa trafiała do ponownego rozpatrzenia. Ojciec Grzegorza, Leopold Przemyk, od 25 lat walczył o skazanie winnych śmierci syna. Proces śledził także Igor Bieliński, kolega Grzegorza.
Nóż w plecy
Rozmowa z Waldemarem Grabowskim z Biura Edukacji Publicznej w IPN
Jest wrzesień 1939 r., Polska broni się od kilku tygodni przed nawałnicą hitlerowską i co się stało 17 września?
17 września jest dla nas wszystkich datą agresji Związku Sowieckiego na Polskę. Żeby powiedzieć, co się wtedy stało, trzeba zacząć od co najmniej 23 sierpnia 1939 roku, czyli paktu Ribbentrop – Mołotow, zawartego pomiędzy III Rzeszą a Związkiem Sowieckim. Pakt ten de facto umożliwił wybuch II wojny światowej. Najważniejsze dla nas, że w pakcie tym był tajny aneks, zawierający podstawowe wytyczne dotyczące kolejnego rozbioru Polski. Ustalono w tym aneksie strefy zainteresowania Związku Sowieckiego i III Rzeszy na terytorium Polski. Władze III Rzeszy miały już w tamtym momencie świadomość, że atakując Polskę nie będą wyłącznie same wystawione na działanie zarówno wojsk polskich, jak i sojuszników II Rzeczypospolitej.
Dlatego Hitler jeszcze bardziej pewny siebie mógł zaatakować Polskę?
Uderzenie III Rzeszy 1 września 1939 r. na nasz kraj spowodowało wybuch II wojny światowej. W wyniku miażdżącej przewagi, zwłaszcza technicznej, wojsk niemieckich, nasze wojska musiały wycofać się z dużego obszaru Polski. Trzeba jednak podkreślić wyraźnie, że wycofywanie wojsk polskich z ziem położonych na zachód od Wisły, nie powodowało jeszcze przekreślenia dalszych możliwości prowadzenia przez nie działań wojennych, jak również wcale nie przekreślało możliwości działania przez naczelne władze państwa, administrację państwową, która wciąż na terenach, na których znajdowało się jeszcze wojsko polskie, funkcjonowała.
Kryptonim ‘NOWY’
Rozmowa z pisarzem Markiem Nowakowskim
Niedawno ukazała się pana nowa książka ‘Kryptonim NOWY. Tajemnica mojej esbeckiej teczki’, dołączona do tygodnika ‘Newsweek’. Powstała ona na podstawie lektury teczek SB na pana temat. Pisze pan w niej, jak do końca lat 80. pana inwigilowano. Dlaczego zdecydował się pan napisać tę książkę?
Mała korekta. Może nie napisałem, tylko skorzystałem z tego, co napisano. To po pierwsze. Po drugie, długo nie chciałem zaglądać do tych moich papierów, ale nadszedł już czas. Bo ta moja operacyjna sprawa SB skończyła się w 1979 r., jak zapisano w dokumentach MSW. Długo nie ruszałem tych teczek, ale też wcześniej nie było nawet takiej procedury, co jest warunkiem podstawowym. Poza tym, jakoś mi się nie chciało. Dużo już pisałem na ten temat, ale na zasadzie fikcji literackiej, o ewentualnościach donosów, kapowania, zdrady. Chciałem się wtedy jeszcze poruszać właśnie w tej literackiej sferze domysłów. Oprócz tego, mam też już przecież swoje lata, ileś lat trwa ta Polska po upadku PRL-u. Uznałem, że trzeba sobie zrobić taką koronę, puentę, zobaczyć, co bezpieka o mnie pisała. Nawet nie wiedziałem, czytając te teczki, że będzie z tego książka.
Ksiądz – wróg numer jeden
Rozmowa z Janem Żarynem, dyrektorem Biura Edukacji Publicznej w IPN
Dla komunistów i dla systemu komunistycznego kapłan był z założenia wrogiem numer jeden?
Jak najbardziej, wszystko się zgadza. Przede wszystkim trzeba sobie powiedzieć, że Polska Ludowa, czy PRL, była państwem zarządzanym w sposób totalny przez partię ideologicznie określoną, to znaczy partię ateistyczną. W związku z tym, charakter tej partii i jej program ‘edukacji narodu’ w duchu ideologii tejże partii rzutował na wszystkie pozostałe instytucje w państwie funkcjonujące, które szczególnie nie nadawały się do reedukacji. No i Kościół katolicki był, oczywiście, podwójnie postrzegany negatywnie. Z jednej strony, jako instytucja zasiedziała, tradycyjna w Polsce i w związku z tym uwsteczniająca z punktu widzenia komunistów cały proces reedukacji. A z drugiej strony, była to instytucja, która na dodatek cieszyła się zaufaniem społecznym, miała olbrzymie osiągnięcia moralne, szczególnie w okresie II wojny światowej i w tej konfrontacji komuniści w opinii społecznej zdecydowanie przegrywali. Zatem zarówno bieżąca polityka i sytuacja obu stron, Kościoła i komunistów, oraz długofalowa ideologiczna perspektywa, kazały widzieć w Kościele wroga numer jeden. Ale też trzeba sobie powiedzieć, że komuniści zdawali sobie sprawę, że walka z tą instytucją nie jest walką krótkotrwałą, nie jest walką, którą można rozpocząć bezmyślnie i w związku z tym nie skończyć sukcesem, tylko należy się do niej przygotować.
Dał nam wszystko
Rozmowa z ks. prałatem Zdzisławem Peszkowskim
Ksiądz profesor często widywał Jana Pawła II.
Byłem z Ojcem Świętym w wielu miejscach. W każde Boże Narodzenie i w każdą Wielkanoc byłem w Watykanie. To jedna z największych radości w moim życiu. Ojciec Święty mówił wtedy językiem takim bezpośrednim, ciepłym, nie urzędowym, to była wielka łask, być tam. A kiedy w USA pytano mnie, jaka jest główna tajemnica papieża Polaka, napisałem książkę pod tytułem ‘Jan Paweł II – mąż modlitwy’. Uważałem, że to jest esencjonalna rzecz, jakaś najbardziej mocarna w nim, że jest on przede wszystkim człowiekiem szalonej modlitwy. Widziałem go w modlitwie przy wielu okazjach.
Kardynał Dziwisz wspomina, jak Papież mówił, że przebacza temu, który do niego strzelał i modlił się słowami: Jezu, Maryjo, Matko moja. I kiedy przyjechali po zamachu do polikliniki, kiedy Ojciec Święty stracił przytomność i gdy kard. Dziwisz zdał sobie sprawę, że życie Papieża jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie, to lekarze przeprowadzający operację dopiero po jej zakończeniu wyznali mu, że przystępowali do niej nie wierząc w to, że Papież przeżyje. A jednak przeżył. Modlił się i przeżył.
To była jego największa moc.
Jeszcze raz pogonili bolszewików
Niedzielna rekonstrukcja Bitwy Warszawskiej 1920 r. w Ossowie zakończyła uroczyste obchody 88 rocznicy Cudu nad Wisłą. Oglądały ją tłumy widzów. Bitwa Warszawska, nazywana też Cudem nad Wisłą, odbyła się w dn. 12-25 sierpnia 1920 r. w czasie wojny polsko-bolszewickiej. Uznana jest za osiemnastą na liście przełomowych bitew w historii świata. Autorem i realizatorem jej planu był Józef Piłsudski. Decydująca bitwa tej wojny zdecydowała o zachowaniu niepodległości przez Polskę i nie rozprzestrzenieniu się rewolucji komunistycznej na Europę Zachodnią
Już tak nie razi
Rozmowa z Hanną Szczubełek, kronikarką Pałacu Kultury w Warszawie
Ma pani w swojej kronice zapisane powiedzenie: co nam obca przemoc dała, nocą rozbierzemy?
Nie, bo kronika została wymyślona przez pierwszego dyrektora pałacu, który był jego wielkim entuzjastą. I on ukierunkował mnie, co ma być w kronice.
Pamięta pani określenie pałacu jako słonia w koronkowych gatkach?
Oczywiście. To i wiele innych. W swoim czasie słynny Gerard Philipe, będąc w Warszawie, na pytanie, jak mu się pałac podoba, powiedział: no cóż, mały, ale gustowny…
Czesław nie miałby za złe
Rozmowa z Małgorzatą Niemen
Małgorzata Niemen mówi o nowej płycie z utworami męża, pracy nad nią, urodzie i Warszawie
Ukazała się nowa płyta z utworami Czesława Niemena. Dlaczego tytuł Spiżowy krzyk?
Nie trzeba się tu doszukiwać jakiejś ideologii. To po prostu tytuł jednej z piosenek, pierwszej na płycie.
Jakie są te piosenki?
To taka moja kompilacja. Na ten pomysł wpadłam kilka miesięcy temu. Czesław ubolewał, że obecność jego dorobku w mediach jest od 40 lat ograniczona do 7 czy 8 tych samych utworów. Uważał, że to jest w pewnym sensie śmierć artystyczna dla wykonawcy. Uznałam więc, że Czesław nie będzie mieć mi za złe, kiedy ja, żona, zadysponuję trochę jego twórczością i wybiorę moje ulubione piosenki na płytę. Wybór zmieniał się, bo na początku myślałam o większej liczbie utworów z lat 60. Potem pomyślałam , by nie kierować się aż tak bardzo wspomnieniami, tylko spojrzeć na to rozsądnie pod kątem, z czego Czesław byłby zadowolony. Kierowałam się głównie tym, by pokazać ludziom, że Niemen pisał fajne teksty i rozwijał się jako kompozytor, wokalista.
Terroryzm – wielki problem
Rozmowa z Krzysztofem Liedelem z Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas w Warszawie
Jaki rodzaj terroryzmu jest obecnie najgroźniejszy? Samobójcze zamachy bombowe, zwykłe zamachy bombowe czy ataki przy pomocy porwanego samolotu?
Gdyby spojrzeć z punktu widzenia statystycznego, to oczywiście największym problemem są zamachy bombowe, natomiast tak naprawdę sen z oczu służbom antyterrorystycznym na świecie spędza dzisiaj możliwość użycia przez organizacje terrorystyczne elementów broni masowego rażenia, czy to broni biologicznej, chemicznej, czy też atomowej w najbardziej rozpowszechnionej postaci, tak zwanej brudnej bomby.
Co to jest bomba brudna?
To forma wykorzystania materiału radioaktywnego połączonego z jakimś czynnikiem inicjującym, który doprowadza do wybuchu i tym samym do skażenia. To jakby namiastka broni atomowej, bardzo prymitywnej.
Kto zabił Politkowską?
Rozmowa z Markiem Menkiszakiem z Ośrodka Studiów Wschodnich w Warszawie
Anna Politkowska pracowała w Nowoj Gazietie. Co to za gazeta, o czym pisze?
Nowaja Gazieta, to inicjatywa dziennikarzy, których większość została wyrzucona z innych czasopism rosyjskich za nieprawomyślne poglądy. To gazeta opozycyjna rozchodząca się w dość niskim nakładzie, głównie wśród stałych odbiorców na terenie dużych miast w Rosji. Czyta ją przede wszystkim inteligencja o opozycyjnych poglądach.
Jaki jest jej przekrój polityczny?
To gazeta raczej liberalno-demokratyczna, prezentująca w miarę szeroki nurt poglądów, ale krytycznych wobec władzy. To nie jest gazeta opiniotwórcza, a niszowa.
Wracamy do atomu
Rozmowa z Witoldem Ładą, wiceprezesem Państwowej Agencji Atomistyki, głównym inspektorem dozoru jądrowego
Podobno w Państwowej Agencji Atomistyki już wiecie, gdzie zostanie zbudowana pierwsza polska elektrownia atomowa?
Nie wiemy i nikt w Polsce jeszcze tego nie wie.
Jedna z gazet lokalnych napisała, że ta elektrownia atomowa ma być zbudowana w Darłowie i Gryfinie, gminach zachodniopomorskich.
To jest konsekwencja tego, co się działo w Polsce, jeżeli chodzi o energetykę jądrową, w latach osiemdziesiątych, kiedy rozpoczęliśmy w Żarnowcu budowę pierwszej polskiej elektrowni. Motywacja była wtedy taka, że we wspomnianym rejonie nie starcza produkowanej tam energii elektrycznej, a wiadomo, że jeżeli są duże odległości, to się traci, na przykład na przesyłach i innych rzeczach. W związku z tym uznano, że na tym terenie powinna powstać pierwsza polska elektrownia jądrowa. I wybrano Żarnowiec, wybrano też inne rejony, między innymi okolice Poznania. Teraz już nie pamiętam dokładnie, gdzie. I pewnie obecne władze, głównie Ministerstwo Gospodarki, również w oparciu o tę wiedzę i potrzeby, ten właśnie zachodniopomorski rejon wymienia. Natomiast jak jest w rzeczywistości, trudno powiedzieć, bo żadnych dokumentów dotyczących tej sprawy nie widziałem. Ani żadnych formalnych wypowiedzi kompetentnych, odpowiedzialnych za to osób, czy ministra gospodarki, do tej pory nie słyszałem. I te wspomniane artykuły prasowe biorą się właśnie stąd.
Ponad milion gości powodem do dumy
Rozmowa z Pawłem Ukielskim, zastępcą dyrektora Muzeum Powstania Warszawskiego
14 grudnia do Muzeum Powstania Warszawskiego przyszedł milionowy gość, 17-letnia Weronika Seweryn, uczennica II klasy XXVI LO im. K. K. Baczyńskiego w Łodzi. W Muzeum (w którym była pierwszy raz) przywitali ją dziennikarze, powstańcy Wanda Broszkowska-Piklikiewicz ze Światowego Związku Żołnierzy AK i Edmund Baranowski ze Związku Powstańców Warszawskich oraz wicedyrektorzy Muzeum Paweł Ukielski i Dariusz Gawin z pracownikami. Weronika otrzymała bezpłatny bilet wstępu do Muzeum ważny 100 lat, koszulkę Jestem 1 000 000 gościem Muzeum Powstania Warszawskiego i plecak z licznymi gadżetami i wydawnictwami.
Reprezentacja jest priorytetem
Rozmowa z Jackiem Krzynówkiem
Mówi pan, że bardzo panu zależy na występach w reprezentacji. Chodzi panu o swoją markę jako piłkarza, czy o wielki zaszczyt gry w drużynie narodowej, w biało-czerwonej koszulce, bycia reprezentantem Polski?
Po prostu moim priorytetem jest gra dla mojego ojczystego kraju.
Na co pan liczy jeszcze w swojej karierze? O czym pan jeszcze marzy?
Marzę, by pojechać na mistrzostwa Europy. To na dziś dla mnie najważniejsza sprawa. Być może uda mi się jeszcze zagrać z drużyną klubową w pucharach, to się okaże. Mam nadzieję, że sobie wywalczymy to miejsce. Poza tym, najważniejsze, to być zdrowym i by moja rodzina także była zdrowa.
Zagłosuję na prezydenta Kaczyńskiego
Roger Guerreiro mówi o prezydencie RP, Euro 2008, trenerze Beenhakkerze, Legii, Warszawie, Bogu, najpiękniejszych kobietach i o tym, za czym tęskni
Czy dotrzymasz słowa i zagłosujesz w następnych wyborach na prezydenta Kaczyńskiego?
Nie wiem dużo o polityce, także ze względów językowych. Ale, jak obiecałem, przy okazji wyborów postaram się czegoś dowiedzieć o prezydencie. A ponieważ Lech Kaczyński wydaje się być dobrym człowiekiem, który mi pomógł, na pewno na niego zagłosuję.
Nie uważasz, że piłkarz powinien przede wszystkim dobrze grać w piłkę, a nie wypowiadać się niemądrze o sprawach poważnych, jak niedawno Artur Boruc, mówiąc o prezydencie RP?
To nie moja sprawa, co mówi Boruc, ale każdy ma swój styl i może się wypowiadać w różnych sprawach lub coś przemilczeć. Wolę myśleć o sobie, choć chyba każdy ma prawo do swoich opinii.
Webb najlepszym sędzią 2010
Howard Webb został uznany najlepszym sędzią 2010 r. w rankingu Międzynarodowego Stowarzyszenia Historyków i Statystyków Futbolu (IFFHS). Anglik prowadził m.in. finał ubiegłorocznych mistrzostw świata w RPA
39-letni arbiter, posiadający licencję FIFA od 2005 r., wyprzedził zdecydowanie Rawszana Irmatowa z Uzbekistanu oraz Szwajcara Massimo Busaccę
Każdy sukces cieszy coraz bardziej
Rozmowa z Adamem Małyszem, mistrzem świata w skokach narciarskich
Po zwycięstwie w Sapporo powiedział pan, że bardzo kocha pan swoją żonę i bardzo jej za wszystko dziękuje. Co by pan więcej powiedział na temat swojej żony?
To bardzo trudne pytanie. Bardzo dużo mógłbym powiedzieć, a trudno to stwierdzić w paru słowach. Wiadomo, że pod wpływem emocji człowiek mówi to, o czym myśli, to, co jest mu najbliższe, najdroższe, najważniejsze. I to, że cały czas jestem w czołówce skoczków, to również zawdzięczam żonie w bardzo dużej mierze. Chciałem jej naprawdę za to wszystko podziękować, za to, że mnie wspiera cały czas, że jest ze mną.
Co powiedziała panu żona po zdobyciu złotego medalu?
Że wierzyła bardzo w mój sukces. A pierwsze, co powiedziała, to były słowa: A nie mówiłam?… (śmiech)
Najlepsi będą Niemcy, Włosi i Francuzi
Rozmowa z Włodzimierzem Lubańskim
Ukazała się właśnie książka “Włodek Lubański – legenda polskiego futbolu”, którą napisał pan wspólnie z Przemysławem Słowińskim. Co czytelnik w niej znajdzie?
Poza sprawami biograficznymi, zdarzeniami, które zapisałem jako piłkarz, znajdzie na pewno trochę mojej prywatności, anegdot, moich opinii, mądrości, którą nabyłem w czasie mojej kariery sportowej. Znajdzie także parę słów do młodzieży, no i sporo rzeczy, o których wiele osób nie wie. Na przykład o tym, dlaczego mogłem być porwany dla okupu, dlaczego byłem zaproszony przez księcia Monako, dlaczego nie doszedł do skutku transfer do Realu Madryt, a więc ciekawostki interesujące czytelnika.
Do Realu Madryt nie puścili pana towarzysze z PZPR?
Nie znam ich z nazwiska. Nie wiem, kto konkretnie o tym zdecydował. Ale do Realu mnie nie puścili, a decyzja zapadła na poziomie Komitetu Centralnego PZPR.
Ludzie już listów nie piszą
Rozmowa ze stołecznym listonoszem, Sławomirem Pilarczykiem, pracującym w UP Warszawa 1 przy Świętokrzyskiej
‘Ludzie listy piszą, zwykłe, polecone…’. Zna pan tę piosenkę?
Znam, znam. To piękna piosenka, ale ludzie już listów nie piszą. Teraz piszą urzędy. Jak są święta, jest więcej kartek. A ludzie już listów nie piszą. Ja dziennie na tych tysiąc przesyłek, to listów prawie nie widzę. Takich, jakie ludzie do siebie piszą. Kiedyś jeszcze ktoś z wojska pisał, a teraz mogą mieć tam telefony komórkowe i też przestali. Listów prawie więc już nie ma…
Dumny, że jest Polakiem
Na pytanie: Co to dla ciebie znaczy, odpowiada lekkoatleta Marek Plawgo
Polska – co to dla ciebie znaczy?
Ojczyzna. Za żadne pieniądze nie zrobiłbym tego, co robią niektórzy sportowcy, zmieniając barwy narodowe. Często się nad tym zastanawiam. Widzę zawodników, którzy zmienili swoją narodowość i grają im hymn, a to nie jest przecież ich hymn, to nie jest ich język i nie mogę się temu nadziwić. Nigdy czegoś takiego bym nie zrobił.
Reprezentacja Polski.
Nobilitacja. Wielkie wyróżnienie sposród bardzo wielu zawodników, uprawiających daną dyscyplinę w całym kraju. Zaszczyt reprezentowania polskich barw.
Patriotyzm.
To wszystko, co mówiłem wcześniej o ojczyźnie, o reprezentowaniu kraju, o hymnie. Nie wyobrażam sobie startów, gdybym był ubrany w inne kolory i musiał śpiewać inny hymn czy bronić innych barw. Jestem szczęśliwy i dumny, że jestem Polakiem.
Jestem szczęśliwym człowiekiem
Rozmowa z Tomaszem Kuszczakiem, bramkarzem Manchesteru United
Gdyby był w Manchesterze United inny Polak, oprócz pana, byłoby jeszcze przyjemniej?
Gdyby był, na pewno bym się z nim trzymał, ale na razie nie ma, więc jestem sam.
Musi pan kogoś ściągnąć, pogadać z Aleksem Fergusonem, żeby porozglądał się za jakimś Polakiem…
Ja nie ściągnę, ktoś musi grać na jakimś poziomie, to wtedy na pewno dostanie szansę. Pogadać z trenerem Fergusonem, to na pewno duże wyróżnienie. Ja na pewno nie będę rozmawiać na temat transferów.
Chcę grać w piłkę na wysokim poziomie. A inny Polak w Manchesterze? Może się doczekam, kto wie… (uśmiech)
Imponuje mi liga angielska
Rozmowa z Wojciechem Kowalewskim, bramkarzem reprezentacji Polski i Spartaka Moskwa
Najpierw były Wigry Suwałki, później Legia Warszawa, Dyskobolia Grodzisk Wlkp., Szachtar Donieck. Obecnie jest Spartak Moskwa. Jaki będzie pana następny klub, gdzie pan zagra po rozstaniu się ze Spartakiem? Czytałem już o Reading, Wolverhampton, a nawet Chelsea.
Obecnie mam ważny kontrakt ze Spartakiem Moskwa do końca 2007 roku, a wszystkie informacje prasowe dotyczące mojej przyszłości zostają na razie w sferze spekulacji, choć nie ukrywam, że bardzo imponuje mi liga angielska.
Przeszkody lubię coraz bardziej
Rozmowa z Wiolettą Janowską, lekkoatletką
Wiek, wzrost, waga, klub, trenerzy?
Wszystko mam powiedzieć? I wiek, i wzrost (śmiech)?
Tak.
29 lat, 178 cm, 54 kg, jestem w klubie AZS AWF Kraków, trenerem jest Zbigniew Król, wcześniej był pan Krzysztof Woliński.
Pieniądze nie są najważniejsze
Rozmowa z Lidią Chojecką, lekkoatletką Pogoni Siedlce
W zakończonym sezonie najlepiej wypadła pani chyba w Atenach, podczas drużynowego Pucharu Świata?
Tak, myślę, że to był bardzo udany start. Pod koniec sezonu drugie miejsce na 3 km w takiej stawce, to świetny występ. Poza tym z dobrym czasem 8.39,69, więc jestem bardzo zadowolona ze startu w Atenach.
A ocena swojego całego sezonu?
Tak średnio wypadłam w tym sezonie. Myślę, że stać mnie na więcej. Moja forma nie była taka, jak bym sobie życzyła. Ileś treningów straciłam, miałam trochę osobistych przeżyć, nie układało mi się za dobrze w moim życiu i może to miało wpływ na wyniki sportowe.
Wspaniale jest być ojcem
Rozmowa z Piotrem Gruszką, kapitanem reprezentacji siatkarzy
Co słychać u kapitana reprezentacji Polski?
W porządku. Ostatnio cały czas wszystko kręci się wokół siatkówki, bo gramy bardzo często i nie ma czasu na odpoczynek czy jakiś dłuższy pobytw domu. Ale taki jest sport.
Jak rodzina?
A dziękuję, wszyscy zdrowi, a to jest najważniejsze.
Jak się ma córka? Ile ma już miesięcy?
Ma 16 miesięcy i wszystko jest dobrze.
Większość ruskich się wspomaga
Rozmowa z lekkoatletką Anną Jesień
Co pani powie o Rosjance Julii Pieczonkinie, obecnie Nosowej, która wygrała w Atenach podczas drużynowego Pucharu Świata 400 m przez płotki?
Wróciła (śmiech). Trudno mi coś konkretnego powiedzieć, bo te jej starty są takie dziwne, raz startuje, raz jej nie ma i nie wiadomo z jakiego powodu. Jak pojawia się na zawodach, to biegnie bardzo dobrze. O ruskich (śmiech) atletach mamy wszyscy jedno zdanie, że większość z nich się wspomaga. Przeważnie nikt im tego nie udowadnia, ale tak się nieoficjalnie mówi, a nawet oni sami tego nie ukrywają.
W reprezentacji podczas rywalizacji drużynowej jest pani jedną z naszych najbardziej zapracowanych, poza Moniką Bejnar, Grażyną Prokopek i Lidią Chojecką zawodniczek. Na przykład podczas Pucharu Świata w Atenach pobiegła pani na 400 m przez płotki i w sztafecie 4×400 m. To duży wysiłek?
Jesteśmy do tego przygotowane. Cały sezon przygotowawczy był podporządkowany temu, żeby wytrzymać dwa biegi, a na mistrzostwach Europy nawet więcej. Nie był więc to duży wysiłek, bo w sztafecie biegłyśmy na miejsce i myślę, że nasze piąte to miejsce dobre, patrząc po wynikach czterech pierwszych zespołów.
Niesamowita historia
Rozmowa z Bogdanem Wentą, trenerem reprezentacji piłkarzy ręcznych
Czy był pan wcześniej tak szczęśliwy, jak podczas tych mistrzostw świata?
Szczęśliwy? Teraz to chyba dopiero dociera do nas. W trakcie turnieju powtarzaliśmy cały czas zawodnikom, że dopiero się wszystko zaczyna. By zapomnieli, co zrobili do tej pory i zmobilizowali się jeszcze raz. Taki był system. Wygrana z Rosjanami w ćwierćfinale dała wielką radość, ale za dzień, dwa jest znów mecz, który trzeba wygrać. I zespół poradził sobie z tym, szedł szybko do przodu. Porażka z Francją nie uczyniła w nas dużo złego.
Miło jest odnosić sukcesy, choćby dlatego, że później można wrócić do kraju samolotem prezydenta RP, specjalnie po was przysłanym do Kolonii, prawda?…
Cieszymy się bardzo, że nasz występ został tak wysoko oceniony i doceniony. Nie zawsze ma się szansę uścisnąć dłoń prezydenta RP, w tym przypadku pana Lecha Kaczyńskiego, a po powrocie do Warszawy mogliśmy teżpoznać osobiście żonę prezydenta, panią Marię Kaczyńską.



