Aktorzy – Filmowcy

ZA WYBITNE ZASŁUGI

Prezydent RP Andrzej Duda 11 listopada wyróżnił, docenił, zauważył dokonania także naszych aktorów – Haliny Łabonarskiej, Wiesława Komasy i Jarosława Gajewskiego

Z okazji Narodowego Święta Niepodległości Andrzej Duda wręczył w Belwederze odznaczenia państwowe osobom zasłużonym w służbie państwu i społeczeństwu

Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski prezydent odznaczył m.in. aktora Wiesława Komasę – za wybitne zasługi dla polskiej kultury, za osiągnięcia w pracy artystycznej i twórczej

Za wybitne zasługi dla polskiej kultury, za osiągnięcia w pracy artystycznej i twórczej, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski prezydent odznaczył m.in. Halinę Łabonarską i Jarosława Gajewskiego /Cezary Dąbrowski/zawszepolska.eu/ /12.11.2023/

STROIŃSKI!

23 października oglądałem Koronę królów w TVP1, potem niezbyt uważnie Resortowe dzieci w TVP Info, z których niewiele pamiętam. Wreszcie przełączyłem się znów na TVP1 na Teatr TV na żywo

Zegarek, premiera na żywo. Dramat Jerzego Szaniawskiego w reżyserii Agnieszki Lipiec-Wróblewskiej. Zacząłem oglądać już sporo po starcie spektaklu
Zegarek powstał w 1935 r. jako słuchowisko radiowe. Na scenie Teatru Telewizji pierwszy raz wyemitowano go w 1955 r. w reżyserii Józefa Słotwińskiego, a kolejny raz w 1961 w reżyserii Jerzego Antczaka

To wzruszająca opowieść o relacji mistrza /Zegarmistrz/ i jego ucznia /Jan/. Pod nieobecność Zegarmistrza z zakładu ginie cenny zegarek. Młody Jan zostaje oskarżony o kradzież i zwolniony z pracy. Sprawa skradzionego zegarka wyjaśnia się po latach. W przebiegu akcji na pierwszy plan wysuwa się problematyka moralna. We współczesnej interpretacji dramatu oprócz warstwy psychologicznej istotna jest opowieść o czasie i jego ruchu

Jak komentuje Agnieszka Lipiec-Wróblewska: „Wykraczając poza realistyczną interpretację /ale zachowując psychologię postaci i przekaz etyczny/, wprowadzamy wymiar metafizyczny, docierając do nowych sensów i poziomów interpretacyjnych, które w moim odczuciu zarówno są bliskie Autorowi, jak i zainteresują współczesną widownię”

No więc zacząłem oglądać spektakl sporo po starcie… Patrzę – Krzysztof Stroiński /Zegarmistrz/, Piotr Żurawski /Jan/, Karolina Gruszka /Pani/… Patrzę i słucham Stroińskiego i niemal oniemiałem… ZNAKOMITY STROIŃSKI!!! WSPANIAŁY!!! COŚ NIESAMOWITEGO!!! Później patrzę i słucham Gruszki… Jaka przyjemność było ją oglądać i słuchać w tym Zegarku! Wspaniała! Piękna! Pokazała coś przepięknego!

Niesamowity scenariusz! Kapitalny! I jak zagrany! Wspaniała rzecz ten spektakl, i jeszcze na żywo!… Wielkie gratulacje dla reżyser i aktorów! /Cezary Dąbrowski/zawszepolska.eu/ /23.10.2023/

NAGRODA SOLSKIEJ DLA CELIŃSKIEJ

Zarząd Klubu Krytyki Teatralnej Stowarzyszenia Dziennikarzy RP, polskiej sekcji Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych /AICT/, przyznał doroczną Nagrodę im. Ireny Solskiej Stanisławie Celińskiej „w uznaniu jej wybitnych osiągnięć aktorskich”

„Fenomen Stanisławy Celińskiej polega na czymś więcej niż tylko powszechnym podziwie dla jej precyzyjnego warsztatu, oryginalnej interpretacji czy naturalnej muzyczności. To że mamy do czynienia z aktorką wybitną, obdarzoną intuicją, rzetelną w swoich poszukiwaniach, odważną i oddaną pracy, to oczywiste. Potwierdzają to jej liczne osiągnięcia w teatrze, telewizji, filmie i na estradzie” – napisał o laureatce przewodniczący polskiej sekcji AICT

Dodał że „Celińska jest kimś więcej niż tylko aktorką znakomitą”. „Jest przede wszystkim kobietą której się ufa, jest kimś bliskim, u kogo chętnie w trudnej sytuacji szukałoby się rady i pomocy”

Nagroda im. Ireny Solskiej została ustanowiona w 2010 r. przez polską sekcję AICT „z intencją honorowania dorobku wybitnych artystek teatralnych”
„Patronka nagrody – Irena Solska – należy do legend polskiego teatru, jej osiągnięcia i oddanie sztuce budziły podziw i respekt. Odwołanie się do jej osoby podkreśla wysoki pułap artystyczny jaki towarzyszy wyborom laureatek” – pisze polska sekcja AICT

Stanisława Celińska jest trzynastą laureatką Nagrody im. Ireny Solskiej. Dotychczas otrzymały ją Danuta Szaflarska, Nina Andrycz, Emilia Krakowska, Anna Lutosławska, Halina Łabonarska. Anna Seniuk, Grażyna Barszczewska, Ewa Wiśniewska, Dorota Kolak, Danuta Stenka, Teresa Budzisz-Krzyżanowska i Irena Jun
Wręczenie Nagrody zawsze ma uroczysty, unikatowy charakter. Tym razem uroczystość odbędzie się 17 listopada w Instytucie Teatralnym w Warszawie /Cezary Dąbrowski/zawszepolska.eu/ /za PAP/ /20.10.2023/

EUGENIUSZ BODO – 80 LAT TEMU…

80 lat temu, 7 października 1943, zmarł z wycieńczenia w sowieckim obozie Eugeniusz Bodo, jeden z najbardziej znanych aktorów polskiego kina, zwany królem elegancji, kabareciarz, reżyser i producent filmów

„Podejrzewam że obraz Bodo, który mamy, nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością. Na pewno był to człowiek niesamowicie utalentowany, ale o jego życiu prywatnym niewiele wiadomo” – powiedział PAP Sławomir Koper, autor książek historycznych, m.in. „Bodo, historia z tragicznym zakończeniem”

„Wszystko wskazuje że życie prywatne Bodo skutecznie skrywało tajemnicę. Miał romanse na pokaz, całe życie mieszkał z matką, nigdy się nie ożenił. Bodo doskonale panował nad swoim wizerunkiem, ujawniał tylko tyle ile było potrzebne by budzić powszechną sympatię i kobiece uwielbienie” – stwierdził

„Cały czas szukał nowych wyzwań, był niespokojnym duchem. Chciał spróbować wszystkiego. Samo aktorstwo mu nie wystarczało. Odnosił niewątpliwe sukcesy w każdej dziedzinie której się tknął. Grał w filmach komediowych i dramatycznych, był filarem teatrzyków rewiowych i kabaretów, reżyserował, pisał scenariusze, produkował filmy” – powiedział Koper

Eugeniusz Bodo urodził się 28 grudnia 1899 w Genewie jako Eugen Bogdan Junod. Ojciec był Szwajcarem, matka Polką. Na początku XX w. ojciec Teodor Junod zafascynował się filmem i obok pasji stało się to jego zajęciem zarobkowym: w 1903 r. otworzył jedno z pierwszych kin w Łodzi, które nazwał „Urania”. Organizował też imprezy artystyczne w całym kraju. Być może, gdyby był to tylko intratny interes, nie miałoby to większego wpływu na młodego Eugena, ale pasja to inna sprawa. Od wczesnych lat przyszły Bodo żył w kulcie kina, aktorstwa i sztuki scenicznej

Matka – Dorota z domu Dylewska – odegrała ogromną rolę w życiu aktora. Pierwsze litery imienia artysty /Bogdan/ i imienia matki stały się jego pseudonimem aktorskim – Bodo
„Początki jego kariery scenicznej to teatry łódzkie, prowadzone przez ojca. Tu jako pięciolatek popisywał się w tańcu kowbojskim. Rodzice przeznaczyli mu jednak inną, bardziej stabilną drogę życiową. Marzyli by został lekarzem. Ich oczekiwania nie doczekały się spełnienia” – napisano na portalu Cultura.pl

Na scenie jako profesjonalista pierwszy raz pojawił się w Poznaniu 27 października 1917. Potem grał krótko w Łodzi. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości występował w Warszawie, która stała się centrum życia kulturalnego. Już w 1919 r. Junod zadebiutował w stołecznym teatrzyku Sfinks, a kilka miesięcy później na scenie Bagateli. Wtedy zaczął używać pseudonimu Bodo
Talent i zaangażowanie szybko przekuł w sukces. Już w 1921 r., kiedy zaczął występować w teatrzyku Qui Pro Quo, znała go prawie cała Warszawa. Do września 1939 cały czas grał w teatrzykach i kabaretach – oprócz wspomnianych w Perskim Oku, Cyganerii, Morskim Oku, Cyruliku Warszawskim, Wielkiej Rewii i Tip-Topie

Kolejnym krokiem w karierze Bodo był film. Zadebiutował w 1925 r. w niemej komedii „Rywale”. Potem grał w „Czerwony błaźnie”, „Uśmiechu losu” i „Człowieku o błękitnej duszy”. Nieme kino pozwalało na wykorzystanie tylko części talentu i umiejętności Bodo. Kilka lat później jego żywiołem stało się kino dźwiękowe. W latach 1925-39 zagrał w 29 filmach, m.in. „Czy Lucyna to dziewczyna”, „Jego ekscelencja subiekt”, „Paweł i Gaweł”, „Robert i Bertrand”, „Jaśnie pan szofer”

Choć dziś kojarzymy go raczej z rolami komediowymi i piosenkami w dorobku miał też role poważne i tragiczne, np. carskiego oficera w „Policmajsterze Tagiejewie” i „Urodzie życia”, robotnika w „Na Sybir”, w „Bezimiennych bohaterach” wcielił się w komisarza polskiej policji, a w „Wietrze od morza” zagrał niemieckiego oficera
W latach 30 prasa pisała że jest „najbardziej kasowym aktorem”, a on sam w wywiadach przyznawał że choć lubi komedie i filmy muzyczne chciałby grać więcej postaci tragicznych

Ważnym elementem jego aktywności aktorskiej były piosenki które śpiewał w filmach. Szybko stawały się przebojami które przez lata nuciła cała Polska, np. „Ach śpij kochanie”, „Umówiłem się z nią na dziewiątą”, „Ach te baby”, „Całuję twoją dłoń madam”, „Już taki jestem zimny drań” czy „Tyle miłości”

Badaniem historii życia i kariery Bodo latami zajmował się Stanisław Janicki, historyk kina znany z cyklicznego programu telewizyjnego „W Starym Kinie”, emitowanego w TVP w latach 1967-99. Poszukiwał materiałów archiwalnych, analizował przedwojenną prasę, przeprowadził wiele wywiadów z rodziną aktora, jego współpracownikami, nawet współwięźniem który spędził z nim ostatnie miesiące przed śmiercią

W 1997 r. Janicki wyniki swoich badań przedstawił w 50-minutowym filmie dokumentalnym „Za winy niepopełnione”. W filmie tak opisywano Bodo: „Był jednym z najbardziej podziwianych i cenionych przedwojennych polskich aktorów – kabaretowych i filmowych. Nie tylko grał, ale śpiewał i tańczył. Ludwik Sempoliński po latach wspominał: +Doskonały tancerz, świetny piosenkarz, bardzo muzykalny, choć głosu nie miał nadzwyczajnego+. Ale te umiejętności posiadali i inni aktorzy. Bodo miał coś więcej – szelmowski wdzięk i wielki temperament. I teraz jest wielu aktorów o znakomitych warunkach zewnętrznych i wielkim temperamencie. Ale kto ma ów szelmowski wdzięk… W tym tkwiła oryginalność i w pewnym sensie jego niepowtarzalność”

Aktywność Bodo wykraczała poza aktorstwo. W 1931 r. założył wspólnie z Adamem Brodziszem i Michałem Waszyńskim wytwórnię filmową B.W.B. Wyprodukowali dwa filmy: „Bezimienni bohaterowie” i „Głos pustyni”. W 1933 r. otworzył własną wytwórnię którą nazwał „Urania” – dla upamiętnienia kina ojca. Powstało w niej sześć filmów
W połowie lat 30 zainteresował się pisaniem scenariuszy i reżyserią. Jego dziełami były filmy „Królowa przedmieścia” i „Za winy niepopełnione” oraz nieukończony „Uwaga szpieg” z 1939 r.

W 1936 r. Bodo zdobył tytuł króla elegancji, co szybko przekuł w kolejną aktywność. Reklamował eleganckie ubrania męskie, m.in. wylansował tweedowe marynarki z luksusowego sklepu Old England. W marcu 1939 na ul. Foksal w Warszawie otworzył luksusową kawiarnię „Cafe Bodo”

W jego życiu nastąpiły też wydarzenia tragiczne. „O godz. 2 w nocy, pod Łowiczem, samochód prowadzony przez p. Bodo, na ostrym zakręcie, jadąc z góry, wpadł do rowu i przewrócił się do góry kołami, powodując śmierć p. Witolda Rolanda oraz ogólne lżejsze obrażenia pozostałych osób” – napisano w „Gazecie Lwowskiej” z 28 maja 1929. Bodo został skazany na sześć miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu
„Po tragicznym wypadku, który spowodował pod wpływem alkoholu, stał się abstynentem” – powiedział PAP Koper

W latach 30 głośna była wojna dwóch obozów fanek kina – bodomanki kontra brodziszomanki. Konflikt rozwiązało samo życie: Adam Brodzisz ożenił się z Marią Bogdą, uznaną za jedną z najpiękniejszych gwiazd polskiego kina, i szybko stał się szczęśliwym ojcem. Zawiedzione tysiące młodych dziewcząt przeniosły swe uczucia na innych aktorów
O życiu prywatnym Bodo wiadomo niewiele, choć prasa rozpisywała się na ten temat bardzo obszernie. Wiadomości były jednak niepotwierdzone i bardziej nakierowane na budowę wizerunku aktora

W wywiadach z rodziną aktora Stanisław Janicki poszukiwał odpowiedzi na pytanie – jaki był prywatnie? Udało mu się ustalić niewiele: „bardzo kochał matkę, był uprzejmy, wesoły, był raczej domatorem” – wspominała siostra cioteczna Bodo Irena Kuleszyna. Jego kuzynka Wiera Rudź wspominała: „Miał duże poczucie humoru, był bardzo impulsywny, niecierpliwy i szalenie pracowity. Zawsze marzył by odpocząć, a jak już odpoczywał chciał jak najszybciej wracać do pracy”

Po ojcu oprócz nazwiska i pasji do filmu odziedziczył szwajcarskie obywatelstwo. Skrzętnie to ukrywał i nawet jego najbliżsi współpracownicy o tym nie wiedzieli. A po wybuchu II wojny światowej stało się to powodem jego problemów które doprowadziły do uwięzienia, zsyłki do obozu i śmierci
Bodo 5 września 1939 wyjechał z Warszawy na Kresy, najpierw do Równego, później Lwowa. Tam znalazła się spora grupa polskich aktorów którzy stworzyli kilka zespołów artystycznych. Bodo związał się z Tea Jazzem założonym przez Henryka Warsa. Zespół koncertował na terenach Związku Radzieckiego. Na początku 1941 r. Bodo zdecydował że chce wyemigrować do Stanów Zjednoczonych. Ujawnił swoje szwajcarskie obywatelstwo i rozpoczął starania związane z wyjazdem

Po wybuchu wojny rosyjsko–niemieckiej, w czerwcu 1941, NKWD aresztowało aktora, został wywieziony do Moskwy. Podstawą aresztowania było podejrzenie o szpiegostwo, czego poszlaką miało być szwajcarskie obywatelstwo. Było to również przeszkodą w zwolnieniu Bodo z więzienia w związku z dekretem z układu Sikorski–Majski

W więzieniu Butyrki w Moskwie aktor dzielił pryczę z Alfredem Mirkiem, późniejszym muzykologiem. Dużo rozmawiali i z czasem się zaprzyjaźnili. Prof. Mirek wystąpił w filmie Janickiego opowiadając o ostatnich miesiącach życia aktora. Więzienie wycieńczyło go fizycznie i psychicznie. Bodo zdawał sobie sprawę że to koniec jego życia. Otwarcie o tym mówił
Z Moskwy przewieziono go do więzienia w Ufie, następnie obozu w Kotłasie. Tam skrajnie wycieńczony zmarł 7 października 1943

W 1989 r. Wiera Rudź zaczęła poszukiwania informacji o swoim kuzynie. Dwa lata później otrzymała z Rosyjskiego Czerwonego Krzyża dwie fotografie więzienne i kopie oficjalnego dokumentu dotyczącego aktora: „Żano-Bodo Eugeniusz-Bogdan ur. 1899 w Genewa, syn Teodora, z zawodu aktor, reżyser. Aresztowany 26 czerwca 1941 i decyzją specjalnej rady przy NKWD ZSRR skazany na 5 lat ciężkiego obozu wychowawczego, jako element społecznie niebezpieczny

Okres kary odbywał w więzieniu Butyrskim w Moskwie, w mieście Ufa i archangielskiej obłasti. Zmarł 7 października 1943. Na podstawie artykułu 3 Ustawy Federacji Rosyjskiej O Rehabilitacji Ofiar Politycznych Represji z 18 października 1991 został rehabilitowany” /za PAP/ /8.10.2023/

WYROK W SPRAWIE GADOMSKIEGO

Sprawa przed Sądem Okręgowym w Łodzi dot. śmierci łódzkiego dziennikarza toczyła się od prawie półtora roku

Na ławie oskarżonych zasiadła para jego opiekunów, którzy mieli zająć się 71-letnim, schorowanym i nieposiadającym bliższej rodziny dziennikarzem po jego wyjściu ze szpitala. Niedługo przed śmiercią Bohdan Gadomski sporządził testament, w którym zapisał im cały swój majątek

Prokuratura Łódź-Górna oskarżyła 57-letniego Borysa Ł. o spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, którego następstwem była śmierć. Przyjęto że mężczyzna działał z zamiarem ewentualnym, a więc podając kilkudziesięciokrotnie zawyżoną dawkę insuliny, godził się ze skutkami swojego czynu – ze spowodowaniem śmierci 71-latka włącznie

Natomiast 53-letnia żona oskarżonego Halina K.-Ł. odpowiada za narażenie pokrzywdzonego na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Żadne z oskarżonych nie przyznało się do winy
Prokuratura dla Borysa Ł. zażądała kary dziesięciu lat więzienia, a dla jego małżonki pięciu lat pozbawienia wolności

4 października zapadł wyrok. Jak donosi serwis TuŁódź.pl sędzia Tomasz Krawczyk zdecydował że oboje oskarżeni są winni nieumyślnego doprowadzenia do śmierci Gadomskiego. Borysowi Ł. zasądzono rok i 5 miesięcy więzienia, Halinie K.-Ł. – 3 miesiące więzienia i 9 miesięcy prac społecznych
Postępowanie nie dowiodło że oskarżeni działali umyślnie i w porozumieniu

„Z tego jak oskarżony zachowywał się przy wezwanym następnego dnia pogotowiu wynika że zrobił to nieświadomie. Pokazywał ratownikom jak do tego doszło, tym samym się obciążając. Gdyby podał za dużą dawkę celowo nie zachowywałby się tak” – argumentował sędzia
Wyrok nie jest prawomocny. Zarówno obrona, jak prokuratura zapowiedziały złożenie apelacji

Co doprowadziło do śmierci Gadomskiego
W czerwcu 2023 sąd postanowił zwrócić się do apteki m.in. o nadesłanie kopii paragonów z 6 i 7 marca 2020, na podstawie których wystawiono zbiorczą fakturę VAT na nazwisko Bohdana Gadomskiego

„W toku śledztwa prokurator ustalił pracownika który miał sprzedać oskarżonym insulinę w aptece. Wystawił on fakturę VAT obejmującą sprzedaż medykamentów. Został przesłuchany w toku postępowania sądowego, ale sąd dopatrzył się że faktura była wystawiona zbiorczo na trzy transakcje, z których pierwsza miała miejsce 6 marca. Oskarżona mówiła że obsługiwał ją nie mężczyzna tylko kobieta, w związku z czym sąd postanowił jeszcze wyczerpać materiał dowodowy w tym zakresie. Być może da się też ustalić numer serii insuliny którą sprzedano oskarżonym” – wyjaśniał w toku sprawy sędzia Tomasz Kaczmarek

Zawiadomienie o podejrzeniu przestępstwa w tej sprawie złożył szpital w którym 24 marca 2020 zmarł ten znany łódzki dziennikarz. Jak wykazała sekcja zwłok do zgonu doszło w wyniku skrajnej hipoglikemii, wywołanej prawdopodobnie przedawkowaniem insuliny
Śledczy ustalili że w 2020 r. Gadomski kilkakrotnie przebywał w jednym z łódzkich szpitali. Po wypisie, do którego doszło 6 marca, trafił pod opiekę Borysa Ł. i jego żony. Dziennikarz chorował m.in. na cukrzycę i konieczne było podawanie mu insuliny

Jak wynikało z dowodów zebranych przez prokuraturę opiekunowie podawali ten lek w nieprawidłowy sposób, bez wykorzystania specjalnego aplikatora, tzw. pena, co prawdopodobnie doprowadziło do znacznego przekroczenia zaleconych dawek. 8 marca 2020 w godzinach rannych oskarżony wezwał pogotowie ponieważ nie mógł „dobudzić” podopiecznego. Zespół pogotowia ratunkowego stwierdził że mężczyzna na skutek przedawkowania insuliny był w stanie ciężkim, nie reagował na podawane leki, dlatego też przewieziony został do szpitala, gdzie mimo starań lekarzy zmarł

„Kluczowa dla śledztwa okazała się opinia biegłego diabetologa który oszacował że mogło dojść nawet do 10-krotnego przedawkowania insuliny. Uznał też że są podstawy do przyjęcia iż sposób dawkowania insuliny był pozbawiony kontroli i była ona podawana w sposób niewłaściwy” – przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania

Borys Ł. wyjaśniał przed sądem że nie został odpowiednio poinstruowany w jaki sposób ma posługiwać się strzykawką do podawania insuliny; sędzia zgodził się nawet by oskarżony zaprezentował swoją własną metodę „odmierzania” leku – bez użycia pena
Obrońca Andrzej Śmigielski zwracał uwagę że lekarze ze szpitala, w którym wcześniej przebywał Gadomski, nie zainteresowali się czy jego opiekun wie jak podawać insulinę, trudno zatem zarzucać oskarżonemu umyślność działania czy zamiar ewentualny spowodowania uszczerbku na zdrowiu

Te tłumaczenia nie przekonały jednak prokurator Joanny Sikory. Stwierdziła że wszystkie dowody traktowane całościowo wskazują na intencje oskarżonych, motyw i sposób działania. Zwróciła uwagę że małżeństwo ukrywało przed znajomymi Gadomskiego fakt jego śmierci i zarządzało jego majątkiem przed ustaleniem spadku
Obok sprawy karnej w sprawie śmierci Gadomskiego toczy się proces cywilny o spadek po nim. Zgodnie z zapisami w testamencie małżeństwo Ł. miało odziedziczyć cały majątek dziennikarza. Proces jest zawieszony do wyroku w sprawie karnej

Kim był Gadomski
Bohdan Gadomski ukończył Studium Dziennikarstwa i Wiedzy o Prasie w Łodzi, Państwowe Studium Kultury i Oświaty w Warszawie na kierunku reżyseria teatralna. Uczył się śpiewu klasycznego oraz studiował filologię polską. Uznanie i rozgłos przyniosły mu publikacje nt. Violetty Villas, Michaela Balla i Shirley Bassey. Był laureatem wielu nagród, m.in. Złotego Pióra dla najlepszego recenzenta

Współpracował z tytułami: „Angora”, „Express Ilustrowany”; był częstym gościem Telewizji Polskiej, TVN, Superstacji, Polsatu. Był redaktorem naczelnym w Radiu Łódź, Radiu Classic, Radiu Parada
Gadomski miał kilka epizodów muzycznych. Wygrał m.in. łódzkie „Spotkanie z polską piosenką” i radiowy konkurs dla młodych piosenkarzy „Bez protekcji” Włodzimierza Korcza

Napisał piosenki „Duch Dusza i Ciało”, „Czy pani tańczy twista”, „Wszystko przeminie, wszystko przepadnie”, „Ten wyjątkowy czas”. Gadomski był też autorem dwóch książek biograficznych o Andrzeju Rodanie
Wyróżniał go specyficzny styl bycia i ubioru – na tyle charakterystyczny że już po śmierci powstała inspirowana jego postacią sztuka teatralna „Tańczący z gwiazdami”, która została wystawiona przez łódzki Teatr Powszechny /za PAP/interia.pl/ /4.10.2023/

Umieściłem ten materiał tutaj wyjątkowo, dlatego że wcześniej dałem także na tej stronie tekst „KAMIŃSKI – GADOMSKI” /Cezary Dąbrowski/zawszepolska.eu/

75 URODZINY BOŻENY DYKIEL

Grane przez panią postacie nie pozostawiają nikogo obojętnym, a jednocześnie budzą podziw dla pani aktorskich umiejętności oraz oryginalnej, wyrazistej osobowości twórczej – napisał prezydent Andrzej Duda w liście z okazji 75 urodzin Bożeny Dykiel

Prezydent życzył Bożenie Dykiel „rodzinnego szczęścia, dobrego zdrowia, dowodów uznania i sympatii” ze strony licznych miłośników jej talentu, a także „wciąż tej samej energii, kunsztu i charyzmy”, z jakimi tworzy „swoje wyjątkowe role”. „Ufam że rozpoczęta właśnie kolejna dekada pracy artystycznej przyniesie pani wiele satysfakcji, a widzom nowe niezapomniane przeżycia” – napisał w liście

Gratulując jubilatce dorobku aktorskiego prezydent podziękował jej „za kreacje które współtworzyły sukcesy przedstawień i filmów należących dziś do kanonu najbardziej znaczących dzieł polskiego teatru, kina i telewizji”. „Część z tych ról zaistniała na prestiżowych scenach stołecznych, w tym na deskach Teatru Narodowego, pod dyrekcją lub w reżyserii Adama Hanuszkiewicza. W jego głośnym wystawieniu +Balladyny+ z roku 1974 zagrała pani Goplanę, a charakterystyczny fotos tej postaci na motocyklu stał się jednym z symboli tego nurtu polskiego teatru, który pragnął być enklawą niezależnej myśli i twórczej swobody” – podkreślił Duda

Zwrócił też uwagę że największą popularność i doskonałe recenzje przyniosły Bożenie Dykiel „role filmowe oraz w Teatrze Telewizji – pełne temperamentu, budzące silne emocje, często zniewalające szczególną vis comica”. „Do dziś trwają w pamięci widzów dzieła takie jak +Wesele+, +Ziemia obiecana+ i +Człowiek z żelaza+ Andrzeja Wajdy, +Dekalog VII+ Krzysztofa Kieślowskiego, +Znachor+ w reżyserii Jerzego Hoffmana, +Wyjście awaryjne+ Romana Załuskiego, +Noce i dnie+ Jerzego Antczaka, znakomite filmy Stanisława Barei, Marka Koterskiego i Piotra Szulkina czy seriale +Dom+ i +Na Wspólnej+. Grane przez panią postacie nie pozostawiają nikogo obojętnym, a jednocześnie budzą podziw dla pani aktorskich umiejętności oraz oryginalnej, wyrazistej osobowości twórczej” – stwierdził prezydent

Wyraził też nadzieję że poczet niezwykłych kobiet którym jubilatka daje „swoją twarz, głos, żywe uczucia i silny charakter, będzie się stale powiększać o kolejne wspaniałe kreacje” /za PAP/ /26.8.2023/

TEATR ABSOLUTNIE NAJWAŻNIEJSZY

Teatr jest w moim życiu absolutnie najważniejszy – mówi Marzena Trybała w programie Laury Łącz „Rola życia”

TVP3 przypomniała kolejny odcinek RŻ, tym razem z Marzeną Trybałą. Bardzo ciekawy odcinek
Marzena Trybała mówi w nim m.in. że nie toleruje chamstwa, podłości, zła, że chciałaby być zdrowa, niezależna, szczęśliwa, młoda, piękna i bogata

Jest dziewczyną z Krakowa, po krakowskiej szkole, Kraków ją ukształtował. Ale wystartowała jako młoda aktorka w Teatrze Polskim w Poznaniu, za sprawą Andrzeja Wanata. – Z chęcią wyrwałam się z Krakowa – wspomina. Kilka lat grała w Poznaniu. „Zagrałam tam naprawdę wiele ról ze światowego i polskiego repertuaru, wspaniałych ról, dyrektorem był Roman Kordziński, a kierownikiem literackim Jerzy Sito, były tam wtedy fantastyczne prapremiery, grałam np. rolę Pameli w Ocalonych. Zdarzył się niesamowity przypadek, bo kobieta siedząca w loży rzuciła krzesłem na scenę podczas kłótni pary kochanków, bardzo emocjonalnej z wulgarnymi słowami. Publiczność zaczęła bić brawo na to rzucone na scenę krzesło…”

„Czułam wtedy że panie garderobiane mnie nie lubią, i widownia mnie nie lubi…” – mówi aktorka. „Nauczyłam się w Poznaniu bardzo dużo, a potem wróciłam do swego rodzinnego Krakowa. Dyr. Skuszanka od razu zaproponowała mi kilka ról, zaczynałam od Heleny Andriejewny w Wujaszku Wani, później zaangażował mnie Adam Hanuszkiewicz”
„Miałam już wtedy spore doświadczenie, sporo umiałam sama, wykuwać tę rolę”

Laura Łącz: – Zagrałaś tyle wielkich ról teatralnych, każda była taką o której aktorki marzą i nie dostają takiej aż do emerytury
M. Trybała: – Dziękuję ci za te słowa, ale wiesz doskonale, szczęście, szczęście jest bardzo ważne
„Bo sama coś wypracujesz, ale potem jeszcze – kogo spotkasz, kiedy i jak…”. – Jeżeli chodzi o teatr miałam i mam ogromnie dużo szczęścia w życiu, bo pewne rzeczy mogły się nie przydarzyć… Ale parę ról mnie też ominęło z racji złych ludzi…” – mówi. Nie zagrała kiedyś takiej roli np. u Jerzego Hasa, nie zagrała pewnej roli u Gustawa Holoubka

Obecnie M. Trybała gra w Ateneum /przynajmniej tak było kiedy realizowano RŻ/ i mówi że kocha to miejsce
„Teatr jest w moim życiu absolutnie najważniejszy” – mówi Trybała
„Bardzo ciekawie wspominam rolę u mojego wtedy już dyrektora Gustawa Holoubka, gdzie gram jego gospodynię, zakochaną w nim”. Chodzi o Dwa teatry, reż. Gustaw Holoubek. „To była cudowna współpraca; popatrzeć w oczy swojego dyrektora…” – mówi aktorka

W serialach telewizyjnych gra, nie uważa tego za jakąś ujmę. „To od aktora zależy co tam przedstawi, zaprezentuje, no i nad każdą propozycją trzeba się zastanowić, jeżeli coś mnie interesuje to się za to biorę, a jeżeli nie – to po prostu dziękuję”

W programie przypomniano „Bożą podszewkę” w reż. Izabeli Cywińskiej, zdaniem aktorki niedocenioną
Obecnie Marzena Trybała przygotowuje monodram „Ja, córka Rasputina” /program nakręcono już jakiś czas temu więc monodram jest już prezentowany – CD/
Aktorka wspomniała też jeszcze o zachłyśnięciu się – swymi czasy – latami 50 w Stanach Zjednoczonych /Cezary Dąbrowski/zawszepolska.eu/ /17.8.2023/

PRZEŚLICZNA WIOLONCZELISTKA

Ewa Szykulska – „prześliczna wiolonczelistka” z pamiętnego teledysku Skaldów z ich przepiękną piosenką z 1969 r. – była gościem kolejnego odcinka Roli życia, przypomnianego w sobotę 22 lipca w TVP3

Ewa Szykulska była wtedy zniewalająco piękną dziewczyną… Prześliczną… „Wiolonczelistką, la, la, la”…
Odcinek Roli życia Laury Łącz z „prześliczną wiolonczelistką” Ewą Szykulską – bardzo ciekawy

Pani Ewa mówiła ciekawe rzeczy… Na przykład o tym czy jest w ogóle potrzebne coś takiego jak aktorstwo, „czy jesteśmy w ogóle potrzebni” – zastanawiała się…
„Chyba jednak tak, jesteśmy potrzebni do jakiejś refleksji, zastanowienia się, śmiechu” – mówiła

„Jakiś pan kiedyś mi mówi: pani podobno po traumach, a widzę panią w jakichś filmach czy sztukach gdzie nie ma w ogóle śladu tych traum, gra pani kogoś po kimś w ogóle nie widać żadnych traum, nieszczęść, gra pani kogoś zupełnie innego, czy to ma jakiś sens?” – mówiła Ewa Szykulska
„Ale ja przecież chcę żyć! Nie pomyślał pan o tym w ogóle?” – odpowiada mu aktorka

„Jesteśmy po to by wywoływać emocje, refleksje… Bardzo fajnie jest być aktorką, starą, młodą, jaką tam sobie chcecie… Bardzo lubię być przed kamerą, bo bardzo lubię że tam po drugiej strony kamery państwo /widzowie/ jesteście” – mówiła w programie Laury Łącz aktorka urodzona w Warszawie, aktorka z ogromnym dorobkiem

Pani Ewa wspominała że była też w pewnym okresie „bizneswoman”… „To mąż za tym stał” – mówiła. Sprowadzali samochody z zagranicy. „Ja się na bizneswoman nie nadaję” – skomentowała

Ewa Szykulska jest zakochana w zwierzętach. Przyniosła do programu kilka zdjęć, wszystkie z jej psami. Wszystkie zdjęcia które przyniosła – wszystkie z psami. Których ileś już dawno nie ma na tym świecie. – Ludzie, mężczyźni bywają na przykład niewierni, a zwierzęta nigdy – powiedziała
Na koniec aktorka mówiła tak do Laury Łącz, dziękując za zaproszenie do programu: „Jesteś osobą z którą chce się spotykać, masz w sobie jakąś ciepłą energię” /Cezary Dąbrowski/zawszepolska.eu/ /23.7.2023/

CHŁOPI TO NASZA BIBLIA

W kolejnym odcinku Roli Życia w TVP3 prowadzonej przez Laurę Łącz 1 lipca gościem była Emilia Krakowska. Było dużo o Chłopach Władysława Reymonta

Ten odcinek RŻ śledziłem „radiowo”, bo akurat w sobotę wieczorem w Białymstoku ktoś pozbawił TVP3 obrazu /lub coś/, była tylko fonia. Mogłem więc jedynie wysłuchać audycji, nic nie widziałem, tylko słyszałem. Dobre i to

A program był ciekawy. Emilia Krakowska mówiła m.in. że Chłopi Reymonta to nasza „biblia”. Że już jako młoda adeptka sztuki aktorskiej dostała nagrodę za udział w inscenizacji tej powieści. Aktorka wspominała m.in. 100 przedstawień tego spektaklu i Teatr Ziemi Mazowieckiej

Po 100 przedstawieniach teatralnych Krakowska miała niesamowite szczęście – jak sama mówi – bo dostała szybko wielką rolę w wielkim filmie Chłopi. – W obsadzie „cały kwiat polskiego aktorstwa” i sam „król” Władysław Hańcza. Reżyseria Jana Rybkowskiego – mówi
Zagrała oczywiście Jagnę

E. Krakowska wspominała jeszcze że kiedyś pewna dziennikarka zadała jej prześmieszne pytanie: „chłopi w pani życiu”?
Zachwycona Chłopami Reymonta była i jest też Laura Łącz. Już w szkole wybrała sobie monolog właśnie Jagny. – I serial, i powieść znam na pamięć – zapewnia Łącz

Krakowska i Łącz mówiły też o udziale tej pierwszej w serialu TVP – Na dobre i na złe. Pani Emilia wspominała jeszcze dużo i bardzo dobrze o innej aktorce – Jadwidze Chojnackiej. Zagrały razem właśnie w Chłopach
Mówiła też o kapeluszach z których noszenia jest znana. – Opowiadają o mnie że nawet jak wynoszę śmieci do wyrzucenia, to do śmietnika też idę w kapeluszu
Stwierdziła ponadto że każdy człowiek zawsze potrzebuje drugiego człowieka

Tak bardzo ukochała Chłopów i Reymonta że idzie na Powązki z pięknymi kwiatami na piękny grób wielkiego pisarza. A 1 listopada „żebrze” o datki na odnowę naszego legendarnego, narodowego cmentarza. – Kocham Powązki – mówi
Krakowska o sprawach rodzinnych: – Jestem wieloletnią wdową, ale szczęśliwą mamą, mam córki – mówi

Na koniec aktorka powiedziała do Laury Łącz: – Kocham cię
I dodała sporo bardzo pochlebnych i wspaniałych słów o Laurze Łącz. Bardzo ją ceni i szanuje za to że tak dobrze sobie radzi, za to wszystko co robi /Cezary Dąbrowski/zawszepolska.eu/ /1.7.2023/

IZABELA TROJANOWSKA

TVP3 przypomniała właśnie „Rolę życia” z Izabelą Trojanowską, program prowadzony przez Laurę Łącz

Trojanowska zaczęła mocno i poważnie bo na pytanie Łącz o szczęście odpowiedziała: „macierzyństwo”. Największe szczęście dla niej to macierzyństwo. Trudno chyba o piękniejszą i mądrzejszą odpowiedź ze strony kobiety
Inne ważne rzeczy w życiu dla Trojanowskiej to jak powiedziała – lojalność i przyjaźń

Trojanowska zaczynała od śpiewania. Poprzez udany start w Zielonej Górze, w festiwalu piosenki radzieckiej, dostała się do opolskich debiutów w 1971 r. Festiwal piosenki radzieckiej!… Tak, tak, było coś takiego!; z młodych osób nikt nie jest chyba w stanie dziś sobie wyobrazić czegoś takiego… – W Zielonej Górze byliśmy sami, tylko my amatorzy. A w Opolu było już zupełnie coś innego, tam musieliśmy śpiewać już przed wszystkimi naszymi gwiazdami, które do tej pory podziwialiśmy jedynie na ekranach telewizorów. Trema była ogromna – mówi Trojanowska

W Opolu /wygrała debiuty/ wpadła w oko Andrzejowi Wajdzie który zaprosił ją do zdjęć próbnych „Wesela” Wyspiańskiego. Udział w nich brał też wtedy np. młody Daniel Olbrychski. Młodziutka Iza nie zagrała jednak ostatecznie w „Weselu”

W programie Łącz Trojanowska wspomina o ukończeniu z wyróżnieniem uczelni wokalno-aktorskiej im. Baduszkowej w Gdyni. Tam zadebiutowała jako aktorka. A najbardziej ceni sobie rolę Sikorzanki w serialu telewizyjnym „Strachy” /1979 r./. W 1980 r. śpiewała z Budką Suflera, w 1981 ukazał się jej pierwszy album „Iza”. – Pierwsza rola najlepsza, pierwsza płyta najlepsza – mówi o „Strachach” i „Izie” – i weź się rozwijaj…

Jeżeli chodzi o śpiewanie współpracowała jeszcze ze Stalowym Bagażem, Tadeuszem Nalepą, Janem Borysewiczem
Jeżeli chodzi o aktorstwo mówi że rola w „Karierze Nikodema Dyzmy” wcale nie jest jej najważniejszą, podobnie rola żony porucznika Borewicza w serialu „07 zgłoś się”. Wspomina pierwsze występy w Teatrze Syrena /etat/, m.in. u boku samego Bohdana Łazuki. Łącz żartowała że może „rolą życia” i jej i Trojanowskiej będą te grane w serialu TVP „Klan”, bo obie będą je grać chyba do końca życia…

Trojanowska wspomina jeszcze o swoich bardzo długich włosach z młodości, które obciął jej – nie pytając o zgodę – sam Czesław Niemen!… Potem jak wszyscy pamiętamy nosiła się na bardzo krótko. A Niemen podobno jako student uwielbiał „podstrzygać” kolegów i koleżanki ze studiów… I jak mówi Trojanowska, w co wręcz aż trudno uwierzyć, przez wiele lat on sam nosił podobno perukę

W programie panie – Trojanowska i Łącz – mówiły jeszcze o pięknych zdjęciach młodej Izy na okładkach ogólnopolskich tygodników, jej zwycięstwach w plebiscytach na okładkę roku. Pani Iza wspomina swoją córkę Roxanę. Okazuje się też że obie – Trojanowska i Łącz – brały ślub w tym samym kościele – katedrze św. Jana w Warszawie

Na koniec Izabela Trojanowska podaje jeszcze swoje hasło na życie: „Gdy mnie los poddaje próbie to udaję że to lubię…”
W sumie kolejny ciekawy odcinek „Roli życia”

Cezary Dąbrowski/zawszepolska.eu/ /25.2.2023/

ACH TEN ZANUSSI

Krzysztof Zanussi nie jest moim faworytem, ale ostatnio wydarzyły się dwie rzeczy, które jednak przypomniały? mi, pokazały? że jakąś klasę ten gość jednak ma

Dlaczego nie jest moim faworytem… Choćby dlatego że jak kiedyś byłem na spotkaniu z nim to mówił coś z czym się kompletnie nie zgadzałem i nie zgadzam. Chodziło np. o film „Ida”, o jego ocenę. A potem był jeszcze Sylwester Latkowski który w TVP mówił o Zanussim bardzo, ale to bardzo brzydkie takie tam… Czyli np. dlatego

A te dwie nowe rzeczy o których wspomniałem to udział Zanussiego w programie Laury Łącz „Rola życia” oraz wczorajsza /29 stycznia/ emisja jego filmu z 1991 r. „Życie za życie. Maksymilian Kolbe” w TVP Polonia

Łącz pyta: „Życie to?”, a Zanussi odpowiada że bardzo długo żyje… Bo 82 lata to jego zdaniem bardzo długo… „Wiele rzeczy się już nie pamięta… Jak sięgam po notatki to się dziwię… Przypominam sobie różne rzeczy o których już zapomniałem”. Ale „ciągle mam wielki apetyt na życie, na więcej…”. „A niektórzy czują się już tak staro…, i nie mają ochoty żyć dalej, a ja nadal chętnie wsiadam w samolot i lecę robić coś nowego, następnego…”. „I w świat…”

Zanussi mówi u Łącz że „ma bajecznie bogatą rodzinę we Włoszech”. I pytają go tam w tych Włoszech dlaczego jeszcze i tyle pracuje? „Przecież masz już 82 lata…” – mówią. A on że nie ma nic lepszego do roboty. A zrobił do tej pory już 42 filmy!, ponad 40 spektakli teatralnych, napisał też kilka książek

Zanussi ma niesamowitą lekkość mówienia, wypowiedzi, mówi bardzo ładnie, elegancko, inteligentnie, logicznie, mówi pięknie, płynnie, leciutko, pięknym językiem polskim. Ma wielki dar od Boga – ktoś by mógł to tak nazwać

Przed programem reżyser zapowiadał że nie powie o żadnych tajemnicach, sekretach, sensacjach, o niczym nowym, ale jednak potem zaskoczył Laurę Łącz. Tym że po trzech latach szkoły filmowej został z niej wyrzucony! Ale zdobył wykształcenie fizyka, filozofa, filmowca
Zanussi pokazał się w programie „Rola życia” z ciekawej strony, ja byłem zadowolony że go obejrzałem. Bardzo ciekawy odcinek i gość

Druga rzecz to wspomniany film z 1991 r., polsko-niemiecki – „Życie za życie. Maksymilian Kolbe”, reżyseria i scenariusz Zanussiego /plus Szczepański/
Niesamowita obsada, cała plejada, wielu aktorów już oczywiście nie żyje. Choćby Szczepkowski, Pieczka /już wtedy wspaniała rola/, Żentara /tragiczna śmierć/, Lutkiewicz, Zaleski, Bista, Trafankowska. Plus wiele innych znakomitości, żyjących nadal, jak Barciś, Stuhr, Peszek, Bradecki, Wiśniewska, Mastalerz, Pietrzak, Kowalewski, no i w dubbingu roli głównej Ferency

Muzyka – Kilar, zdjęcia – Kłosiński. Co za nazwiska… Do tego jeszcze aktorzy zagraniczni. No i sam film, niezwykle interesujący, świetnie zrobiony, z niesamowitą historią, niesamowitym bohaterem o. Maksymilianem Marią Kolbe, franciszkaninem, wielką postacią, później świętym. Choć to nie jest film tylko o tym wielkim kapłanie, o jego wielkim czynie, rola główna to uciekinier z Oświęcimia, a tak naprawdę z Auschwitz

Na jednej ze stron telewizyjnych czytam o filmie Zanussiego: „Auschwitz /Oświęcim/, rok 1941. W obozowej żwirowni następuje zawalenie ziemi. Niespodziewane wydarzenie stwarza szansę ucieczki jednemu z więźniów, Janowi. Mężczyzna wykorzystuje ją i dzięki pomocy ludzi dobrej woli trafia do klasztoru w Alwerni. Znajduje tam schronienie. Wkrótce otrzymuje wiadomość o tym co się stało w obozie Auschwitz po jego ucieczce. Niemcy skazali dziesięciu przypadkowo wybranych więźniów na śmierć głodową w bunkrze. Wśród nich znalazł się też właśnie o. Kolbe, który dobrowolnie zgłosił się na śmierć za jednego ze skazanych, ratując mu życie”

„Film inspirowany historią męczeńskiej śmierci o. Kolbe. Jan, więzień obozu koncentracyjnego, ucieka w przypadkowych okolicznościach. Ukrywa się w prywatnych mieszkaniach, potem w klasztorze. Tam dowiaduje się o skutkach swojej ucieczki; w odwecie dziesięciu więźniów skazano na śmierć głodową w bunkrze, a za jednego z nich ofiarował się oddać życie franciszkanin, Kolbe

Od tej chwili Jan traci spokój wewnętrzny, nie jest w stanie pojąć jak można było poświęcić własne życie za obcego człowieka. Stara się dotrzeć do ludzi, którzy znali ojca Kolbe; z ich opowiadań, przedstawianych w formie retrospekcji, wyłania się postać człowieka, który tak dokładnie wypełnił boże przykazania o miłości bliźniego. Jana dręczą wyrzuty sumienia. Od poczucia odpowiedzialności za śmierć tego wyjątkowego człowieka nie uwolni się już do końca życia…”

Ja ten film już chyba kiedyś widziałem, ale dawno i mało już pamiętałem. A film jest rewelacyjny, pod każdym względem, niesamowity, ważny, bardzo interesujący, przejmujący, wstrząsający /potworne niemieckie grzechy, potworne niemieckie zbrodnie, narodu który do tej pory nie wypłacił nam niemal ani grosza reparacji!, należnych przecież Polsce jak nikomu innemu!/. Zanussi pokazał świetnie co człowiek /Niemiec/ czynił drugiemu człowiekowi podczas II wojny światowej oraz głupotę panujących u nas po wojnie komuchów, bolszewików i ich kolaborantów

Jedyne co mnie trochę raziło w tym znakomitym dziele Zanussiego to liczny udział takich aktorów jak Ferency, Pieczyński, Peszek, Priwieziencew… Dla mnie nieporozumienie. Tak czy inaczej wielkie dokonanie reżysera

Obecność w programie Łącz plus emisja „Życia za życie. Maksymilian Kolbe” podbudowało zdecydowanie w moich oczach osobę reżysera

Cezary Dąbrowski/zawszepolska.eu/ /30.1.2023/

ŁĄCZ PYTA ŁĄCZ ODPOWIADA

Na zaskakujący pomysł wpadli i go zrealizowali autorzy programu Rola Życia w TVP. I Laura Łącz zrobiła wywiad z… samą sobą

Laura Łącz jest osobą bardzo interesującą więc wywiad i program był także ciekawy. Mówiła m.in. że niektórzy mają o niej zdanie jakoby była drętwa, sztywna, a to nieprawda. Ma duże poczucie humoru, uważa że po ojcu. A wygląd ma po mamie
Uważa że najważniejsze jest wykształcenie

Mama Laury Łącz była aktorką Teatru Polskiego w Warszawie. Była przepiękną panią. Zakochała się /na boisku Polonii Warszawa/ w Marianie Łączu, świetnym piłkarzu i także aktorze. Łącz był środkowym napastnikiem, strzelał mnóstwo goli właśnie dla stołecznej Polonii, ale też dla polskiej reprezentacji. Kochali go kibice. A jak strzelił już gola, albo i kilka, to następnie spóźniony, w pośpiechu przemieszczał się do teatru, zagrać tym razem na scenie. Wpadał tam w korkach piłkarskich. W końcu dyrektor powiedział mu że „panie Łącz, albo teatr, albo sport, niech pan wybiera…”

Laura Łącz mówi że urodziła się aktorką, że jeszcze przed przyjściem na świat już była aktorką, bo mama w ciąży z nią występowała na deskach Teatru Polskiego. Na scenie więc co najmniej od urodzenia… Mówi że nie podobała się sobie i była nazywana dziewczyną ze Starego Miasta /warszawskiego Starego Miasta oczywiście/. Kocha teatr i spektakle kostiumowe, z którymi obecnie coraz większy problem. Kocha role kostiumowe. Za swoją rolę życia uważa tę Roxanne w sztuce „Cyrano de Bergerac”
Wspomina w Roli Życia o Marianie Kołodzieju, jako ważnej dla siebie postaci

O Krzysztofie Chamcu, zmarłym /na raka płuca/ ponad 20 lat temu swym mężu, również znanym i cenionym aktorze, wyraża się wyłącznie bardzo dobrze. Uważa że był twardzielem, silnym facetem, z charakterem. I że po jego śmierci… żaden mężczyzna się jej już nie spodobał. I dlatego jest samotna, co jest smutne i przykre. Kiedy umarł Chamiec została sama z 10-letnim synem, co było także bardzo trudną „rolą życia”…
Laura Łącz jest obecnie zupełnie sama bo nie żyją już też jej mama i ciocia /żyje oczywiście syn/

Na pierwszym roku studiów młoda Laura mówiła że dla niej najważniejsza rola życia to dobrze wyjść za mąż! Obecnie występuje np. w serialu TVP – Klan, co bardzo lubi i szanuje. Bardzo lubi aktorów z którymi w nim gra, np. Izabelę Trojanowską i Jana Piechocińskiego, ale też i całą ekipę nagrywającą kolejne odcinki, podobno przemiłą. Wszystkich bardzo wychwala

Poza studiami aktorskimi Laura Łącz skończyła też filologie polską na Uniwersytecie Warszawskim. Uważa się za pracoholiczkę. Mówi że w młodości nie lubiła dzieci… Co oczywiście trudno zrozumieć i zaakceptować, ale wiadomo – młodość… Z czasem zmieniła zdanie co do dzieci. Mówi też że „chleb jest święty, a praca jeszcze świętsza”. To bardzo mądre słowa!

Cezary Dąbrowski/zawszepolska.eu/ /25.1.2023/

MEDAL NA URODZINY

Z okazji 80 urodzin aktora, reżysera, krytyka i eseisty Bogusława Kierca wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński uhonorował jubilata Złotym Medalem Zasłużony Kulturze „Gloria Artis”. Skierował też do niego specjalny list

„Pańska wszechstronna osobowość artystyczna emanuje wyjątkową barwą w pejzażu polskiego teatru. Liczne jej odcienie odnajdujemy także w oryginalnej twórczości lirycznej oraz w mistrzowskiej eseistyce, traktującej o poezji i malarstwie” – napisał Gliński w liście gratulacyjnym skierowanym do jubilata. W uznaniu wybitnych dokonań minister uhonorował Bogusława Kierca Złotym Medalem Zasłużony Kulturze „Gloria Artis”

Bogusław Kierc – aktor, reżyser, pedagog, poeta, krytyk literacki i eseista – urodził się 22 stycznia 1943 w Bielsku-Białej. Przez wiele lat wykładał na Wydziale Aktorskim i Lalkarskim Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie oraz na Wydziale Wokalno-Aktorskim w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej we Wrocławiu
W 1994 r. za całokształt twórczości dramaturgicznej oraz reżyserskiej otrzymał Nagrodę Assitej im. Jana Dormana. Został także uhonorowany Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski /za PAP/dzieje.pl/ /22.1.2023/

KAMIŃSKI – GADOMSKI

Emilian Kamiński zmarł niespodziewanie 26 grudnia. Przed tygodniem odbył się jego pogrzeb na warszawskich Powązkach
Mało kto zdaje sobie jednak sprawę że…

…oprócz działalności artystycznej, charytatywnej oraz prowadzenia własnego teatru Emilian Kamiński i jego żona Justyna Sieńczyłło uczestniczyli także w dochodzeniu w sprawie zagadkowej śmierci znanego dziennikarza Bohdana Gadomskiego. Zmarł on w kwietniu 2020, ale sąd w Łodzi wciąż prowadzi śledztwo w jego sprawie

Emilian Kamiński odszedł pod koniec zeszłego roku w swoim ukochanym domu w Józefowie. Aktor, reżyser i właściciel Teatru Kamienica był człowiekiem wyjątkowym. Nie tylko chętnie angażował się w pomoc potrzebującym i organizował wigilie dla bezdomnych, ale również był zdolny do szerszego postrzegania rzeczywistości /…/

Kiedy 24 marca 2020 w dość dziwnych okolicznościach Bohdan Gadomski zmarł Emilian Kamiński od razu zaczął przyglądać się wydarzeniom towarzyszącym zgonowi dziennikarza. Również przyjaciele Gadomskiego mieszkający na co dzień w Stanach Zjednoczonych zaangażowali się w sprawę. Aktorka Katarzyna Śmiechowicz /…/ ze znajomymi podjęła nawet decyzję o wynajęciu detektywa

„Emilian Kamiński ze swoją żoną Justyną Sieńczyłło jako jedni z pierwszych i nielicznych artystów w Polsce nie wahali się ani chwili i dołączyli do tych działań” – wspomina Śmiechowicz w wywiadzie dla „Super Expressu”
Aktorka zauważyła że Emilian Kamiński i jego żona Justyna Sieńczyłło wierzyli w sprawiedliwość. Mieli nadzieję że winni śmierci dziennikarza zostaną ukarani

„Kamiński był prawym człowiekiem i bardzo mu zależało by wyjaśnić okoliczności zaginięcia, a potem tajemniczej śmierci Gadomskiego. Wierzył że sprawiedliwości stanie się zadość, a winni będą ukarani” – mówiła Śmiechowicz w wywiadzie dla „Super Expressu”

Emilian Kamiński prowadził śledztwo w sprawie Gadomskiego
Artur Gotz, który współpracował z Teatrem Kamienica, zapoczątkował z Katarzyną Śmiechowicz akcję wyjaśniania okoliczności śmierci Gadomskiego. Pomoc Kamińskiego okazała się jednak kluczowa. Artysta który przyjaźnił się z Gadomskim nie miał najmniejszych wątpliwości że dziennikarz padł ofiarą pazernych na pieniądze ludzi

„Na pewno stała się nieprawość i na pierwszy rzut oka widać że to było nadużycie, szwindel po prostu” – mówił otwarcie Kamiński
Trwają aż trzy postępowania sądowe związane z Gadomskim. Pierwsze z nich dotyczy fałszerstwa testamentu. Drugie ma związek z kradzieżą. Trzecie to postępowanie spadkowe. Sąd dąży także do ustalenia kto ponosi winę za zgon Gadomskiego

Z dotychczasowych doniesień wiadomo że w ostatnim okresie życia opiekę nad Gadomskim sprawował śpiewak operowy ukraińskiego pochodzenia, Borys Ł. To właśnie jemu na krótko przed śmiercią dziennikarz zdecydował się zapisać majątek, zmienił swój testament przekazując opiekunowi m.in. mieszkanie w Łodzi. Zaraz po śmierci dziennikarza pracownicy szpitala zorientowali się że mogło dojść do nadużycia. Placówka zawiadomiła prokuraturę

Bohdan Gadomski był człowiekiem majętnym. Pozostawił po sobie nie tylko nieruchomość w Łodzi i konta w banku, ale także archiwa unikatowych nagrań artystów polskich i zagranicznych oraz wyjątkowe fotografie, np. zdjęcia z domu Violetty Villas

Dziś nie ulega już wątpliwości że Gadomski nie umarł w sposób przypadkowy. Przyczyną zgonu było podanie mu 10-krotnej dawki insuliny, co wywołało stan głębokiej glikemii. Opiekunom postawiono zarzut „umyślnego spowodowania śmierci”

„Przyjaciele Gadomskiego nie cieszą się z obrotu sytuacji, ale wspólny cel zbliżył ich bardzo, a wyjaśnianie prawdy utwierdziło ich w przekonaniu że warto działać w imię słusznej sprawy. Nawet jeżeli nie jest to łatwe i wygodne dla innych. Bohdan i Emilian będą mogli odpoczywać w pokoju” – mówił dla „Super Expressu” jeden z Polaków mieszkających za oceanem /inf. z 13.1.2023/ /16.1.2023/

PIĘKNY JUBILEUSZ CHODAKOWSKIEJ

Nie sposób wymienić wszystkich Pani ról które trwają w pamięci odbiorców dzięki niepowtarzalnej osobowości scenicznej i magnetycznej charyzmie – napisał wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński w liście gratulacyjnym do aktorki Anny Chodakowskiej

Anna Chodakowska świętuje 50 lat pracy artystycznej

Minister Piotr Gliński przypomniał że Anna Chodakowska debiutowała na scenach teatralnych podczas 13 Kaliskich Spotkań Teatralnych, a następnie występowała na deskach najważniejszych warszawskich teatrów. „Narodowa scena w krótkim czasie stała się zarówno zawodową przystanią, jak i miejscem spektakularnego rozwoju. Kolejne główne role w spektaklach +Balladyna+ oraz +Sen Srebrny Salomei+ sprawiły że zyskała Pani miano znakomitej interpretatorki postaci kobiecych w dramatach romantycznych” – zauważył wicepremier Gliński

Do historii polskiego teatru przeszło wspomniane wystawienie „Balladyny” w reżyserii Adama Hanuszkiewicza podczas którego bohaterowie dramatu Juliusza Słowackiego jeździli na scenie na motorach

Minister Gliński przypomniał także role Anny Chodakowskiej w inscenizacjach Jerzego Grzegorzewskiego w Teatrze Studio. „Przytoczyć należy choćby kreację Sylwy Varescu w +Usta milczą, dusza śpiewa+, Grety w +Pułapce+ czy Belli-Bello w +Nowym Bloomusalem+” –dodał

Wielu kojarzy Chodakowską z poezją Edwarda Stachury. Od lat osiemdziesiątych grała bowiem i śpiewała jego „Mszę wędrującego”, potem utrwaloną na płycie. Gliński przypomniał że przygotowany w Teatrze Stara Prochownia spektakl „Msza wędrującego” został nagrodzony podczas 7 Wrocławskich Spotkań Teatrów Jednego Aktora

Minister wspomniał także o rolach filmowych Anny Chodakowskiej, m.in. w dyptyku filmowym „Justyna i Dorota” w reżyserii Gerarda Zalewskiego, serialu „W labiryncie”, filmie „1968. Szczęśliwego Nowego Roku” w reżyserii Jacka Bromskiego i „Dziewczętach z Nowolipek” w reżyserii Barbary Sass

„Dopełnieniem Pani wszechstronnego dorobku jest blisko 40 kreacji w spektaklach Teatru Telewizji, z nagrodzoną Złotym Ekranem rolą sekretarki w inscenizacji „Kartoteki” w reżyserii Krzysztofa Kieślowskiego na czele” – napisał Gliński. Dodał że aktorka została uhonorowana m.in. Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz Srebrnym Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis /za PAP/ /11.1.2023/

ŁAZUKA U ŁĄCZ

Znakomity Bohdan Łazuka w znakomitym programie TVP „Rola życia” prowadzonym przez znakomitą Laurę Łącz

10 stycznia TVP3 przypomniała znakomity odcinek RŻ z Bohdanem Łazuką. Mimo 84 lat na karku gość Laury Łącz zaprezentował się wspaniale. Aktor w świetnej formie, uśmiechnięty, wesoły, sypał dowcipem i anegdotami. Wspominał m.in. swe początki w Lublinie, skąd pochodzi, Erwina Axera, Andrzeja Wajdę, Kazimierza Kutza, Jerzego Wasowskiego, Jeremiego Przyborę, Jerzego Gruzę. Np. z Gruzą umawiali się że jako pierwszy odejdzie z tego świata p. Bohdan… I ś.p. już p. Jerzy niestety nie wywiązał się z ustaleń… Nie poczekał!

Bohdan Łazuka pozdrowił z programu swoją córkę Olgę, wielką fankę Laury Łącz. Powiedział też że poza wszystkim najważniejsze to być porządnym człowiekiem. Trudno się nie zgodzić
Bardzo udany odcinek RŻ. Pozdrowienia dla Bohdana Łazuki! I życzenia „wreszcie ciekawych propozycji zawodowych”!…

Cezary Dąbrowski/zawszepolska.eu/ /10.1.2023/

ZŁOTY MEDALISTA EMILIAN KAMIŃSKI

Wybitny aktor i reżyser teatralny, filmowy, musicalowy i dubbingowy, wokalista i pisarz, założyciel Fundacji Atut i Teatru Kamienica został odznaczony przez ministra kultury i dziedzictwa narodowego prof. Piotra Glińskiego złotym medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”

Emilian Kamiński to aktor i reżyser, założyciel Fundacji Atut i Teatru Kamienica w Warszawie, którego jest dyrektorem. Ma w dorobku ponad setkę ról teatralnych, filmowych i musicalowych. Jest absolwentem warszawskiej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej, którą ukończył z wyróżnieniem w 1975 r. Na scenie debiutował rolą Pawła w „Pierwszym dniu wolności” w reżyserii Tadeusza Łomnickiego w Teatrze na Woli

W kolejnych latach Emilian Kamiński trafił pod skrzydła Adama Hanuszkiewicza, ówczesnego dyrektora Teatru Narodowego, gdzie zagrał w wielu spektaklach, często będących inscenizacją klasyki, w tym w sztukach Fredry, Słowackiego, Mickiewicza, Kochanowskiego, Dostojewskiego, Moliera, Boccaccia oraz Moniuszki

Od 1983 r. na 13 lat związał się z warszawskim Teatrem Ateneum, gdzie m.in. debiutował jako reżyser spektaklem „Słodkie miasto” Stephena Poliakoffa, był pomysłodawcą oraz współreżyserem /z Wojciechem Młynarskim/ słynnego spektaklu „Brel” według piosenek Jacquesa Brela. Występował także gościnnie w warszawskich teatrach – Komedia, Rozmaitości, Powszechnym im. Zygmunta Hübnera, Muzycznym Roma, Studio Buffo. W 1997 r. wrócił do Teatru Narodowego

W stanie wojennym był jednym z współtwórców oraz wykonawców Teatru Domowego, który był formą sprzeciwu środowiska aktorskiego wobec reżimu. „To był teatr nielegalny, to był teatr za który ścigali nas; tam groziło kilka lat więzienia, i to politycznego, więc wszystko nie było takie proste” – wspominał Kamiński w rozmowie z PAP. Dodał że aktorzy musieli być bardzo ostrożni i stąd spektakle nie były rejestrowane, ani fotografowane i dlatego nie ma po nich żadnego śladu

Teatr Domowy zagrał swój spektakl pierwszy raz 1 listopada 1982 w mieszkaniu Ewy Dałkowskiej. Wystawiono sztukę „Przywracanie porządku”, która opowiadała o więźniach stanu wojennego. Przedstawienie obejrzało wtedy ok. 40 widzów, następnie sztukę powtórzono jeszcze ok. 100 razy. W repertuarze było też przedstawienie komediowe, w którym pojawił się „Bluzg”, pamflet na gen. Jaruzelskiego. „Prezentuje także przedstawienia zaliczane do nurtu obywatelskiego: „Pamiętnik z powstania warszawskiego” według Mirona Białoszewskiego, traktujący o stanie wojennym „Wrońca” na podstawie prozy Jacka Dukaja – oba spektakle w reżyserii Jerzego Bielanusa oraz „Apel katyński” – przypomniano w komunikacie MKiDN

Dorobek filmowy Emiliana Kamińskiego to kilkadziesiąt ról znanych zarówno z dużego ekranu jak i telewizji. Olbrzymią popularność przyniosła mu rola malarza Jerzego w ekranizacji powieści Kornela Makuszyńskiego „Szaleństwa Panny Ewy” /1985/. Dużą sympatię publiczności przyniosła mu rola Bociana w komediach Jacka Bromskiego „U Pana Boga w ogródku” i „U Pana Boga za miedzą” /za PAP/dzieje.pl/ /25.12.2022/

ZASŁUŻENI KULTURZE

Kazimierz Kaczor, Ewa Florczak i Ewa Serwa-Galia znaleźli się wśród aktorów uhonorowanych Złotym i Brązowymi Medalami „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Odznaczenia w imieniu szefa MKiDN prof. Piotra Glińskiego wręczyła podsekretarz stanu w resorcie Wanda Zwinogrodzka

„Wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego prof. Piotr Gliński uhonorował Medalami +Zasłużony Kulturze Gloria Artis+ sześcioro znakomitych aktorów teatralnych i filmowych” – poinformował resort na swojej stronie
Najwyższe odznaczenie, czyli Złoty Medal Gloria Artis, otrzymał Kazimierz Kaczor. Brązowymi medalami nagrodzeni zostali Ewa Florczak, Barbara Majewska-Żuromska, Marlena Miarczyńska, Ewa Serwa-Galia i Karol Stępkowski. W imieniu ministra wyróżnienia wręczyła podsekretarz stanu w MKiDN Wanda Zwinogrodzka. Uroczystość odbyła się w Domu Artystów Weteranów Scen Polskich w Skolimowie

Kazimierz Kaczor to aktor teatralny, filmowy i telewizyjny. Ukończył krakowską Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w 1965 r. Na scenie dramatycznej zadebiutował w 1965 r. rolą Rzeźnika w „Nie-Boskiej komedii” w reż. Konrada Swinarskiego w Starym Teatrze, którego aktorem pozostał do 1973 r. Brał udział w głośnych spektaklach Swinarskiego, Jerzego Jarockiego, Andrzeja Wajdy, Zygmunta Huebnera
W sezonie 1973/74 był aktorem warszawskiego Teatru Współczesnego, gdzie grał m.in. w spektaklach Erwina Axera – „Lir” i „Szczęśliwe wydarzenie”. Od 1974 r. jest członkiem zespołu Teatru Powszechnego, gdzie zagrał m.in. w spektaklach w reżyserii Andrzeja Wajdy, Aleksandra Bardiniego, Feliksa Falka i Zbigniewa Zapasiewicza. Popularność przyniosły mu role w telewizyjnych serialach „Polskie drogi”, „Jan Serce”, a także „Alternatywy 4”, „Zmiennicy”, „Złotopolscy”. W latach 1996-2002 był prezesem Związku Artystów Scen Polskich

Ewa Florczak jest absolwentką średniej szkoły muzycznej w Katowicach w klasie wokalnej. W 1975 r. ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Teatralną im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie. Debiutowała na scenie warszawskiego Teatru na Targówku w tym samym roku. Występowała tam do 1984 r. grając główne role w sztukach dramatycznych i muzycznych
Była aktorką Teatru na Woli, Teatru Komedia oraz Teatru Północnego. Występowała również na deskach Teatru Muzycznego Roma, Teatru Żydowskiego i Teatru Bajka. Zagrała kilkadziesiąt głównych i drugoplanowych ról w filmach i serialach, w tym m.in. sierżant Ewę Olszańską w „07 zgłoś się”. Brała udział w licznych produkcjach telewizyjnych, w Teatrze Telewizji i programach rozrywkowych i muzycznych w reżyserii m.in. Edwarda Dziewońskiego, Barbary Borys-Damięckiej, Wojciecha Pokory i Pawła Karpińskiego

Barbara Majewska-Żuromska uprawnienia do wykonywania zawodu aktora na podstawie egzaminu eksternistycznego uzyskała w 1971 r. Współpracowała z teatrami: Dolnośląskim w Jeleniej Górze, Lubuskim Teatrem im. Leona Kruczkowskiego w Zielonej Górze, a także z warszawskimi teatrami Satyryków STS, Rozmaitości, Studiem Dramatycznym Stołecznej Estrady, Komedia, Północnym. Jest znana telewidzom z seriali „Klan”, „Pierwsza Miłość”, „Plebania”, „M jak Miłość”. Autorka sztuki „Cacao-choix” z 1977 r. Od wielu lat jest członkiem Związku Artystów Scen Polskich ZASP – Stowarzyszenie

Marlena Miarczyńska ukończyła szkołę muzyczną I stopnia w klasie fortepianu oraz Państwową Wyższą Szkołę Filmową, Telewizyjną i Teatralną im. Leona Schillera w Łodzi na wydziale aktorskim. W 1976 r. wystąpiła jako Anna w „Wiśniowym sadzie” w reż. Mikołaja Grabowskiego na scenie Teatru im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu. W 1977 r. za rolę Józka w „Tato, tato sprawa się rypła” otrzymała Nagrodę Młodych ZG SPATiF na XVI Kaliskich Spotkaniach Teatralnych. Następnie występowała w warszawskich teatrach: Narodowym, Syrena, Komedia, Północnym i Teatrze na Woli. W latach 1977-84 grała w Teatrze Telewizji. Pojawiała się również w serialach: „Alternatywy 4”, „07 zgłoś się”, „W labiryncie”, „Pensjonat pod różą”, „Dziewczyny ze Lwowa” i innych

Ewa Serwa-Galia to aktorka teatralna, radiowa, filmowa, pedagog, absolwentka krakowskiej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego, którą ukończyła w 1979 r. Karierę aktorską rozpoczęła w Warszawie w Teatrze Na Woli. Występowała na scenach teatrów warszawskich: Komedii, Narodowego, Adekwatnego, teatru stworzonego przez Magdę Teresę Wójcik i Henryka Boukołowskiego, gościnnie Polskiego, a także Sceny na Piętrze w Poznaniu
Występowała też w Teatrze Telewizji. Była współprowadzącą program dla dzieci i młodzieży „Teleranek”. Na dużym ekranie zadebiutowała jeszcze podczas studiów, w 1977 r., rolą Danki w „Akcji pod Arsenałem” w reż. Jana Łomnickiego. Głos aktorki rozpoznają wielbiciele Teatru Polskiego Radia, a szczególnie popularnego słuchowiska „W Jezioranach”, w którym wciela się od lat w postać Justyny Jabłońskiej. Wieloletnia wiceprzewodnicząca Oddziału Warszawskiego ZASP; obecnie członek Zarządu Sekcji Dubbingu ZASP

Karol Stępkowski studia w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie ukończył w 1967 r. Jeszcze podczas studiów pracował w Estradzie Dolnośląskiej, współpracując z Filipinkami, Tadeuszem Chyłą i z „Dymkiem z Papierosa” Wojciecha Dzieduszyckiego. W 1967 r. zadebiutował na deskach Teatru Powszechnego w Warszawie rolą Antoniego w „Fantazym” w reż. Adama Hanuszkiewicza. W latach 1968-77 pracował w Teatrze Narodowym. W latach 1977-82 był aktorem Teatru Polskiego w Szczecinie. Następnie wrócił do Warszawy i grał w Teatrze Rozmaitości oraz Teatrze Komedia, gdzie współpracował z Olgą Lipińską /za PAP/dzieje.pl/ /20.12.2022/