Donald Trump

POSTAWIŁ NA GENERAŁÓW

Rozmowa ze Zbigniewem Lewickim, amerykanistą

Steve Bannon, główny strateg Donalda Trumpa, odchodzi z Białego Domu. Jest pan zaskoczony?
O tarciach między Trumpem i Bannonem było wiadomo od pewnego czasu. Doradca formalnie miał odejść wcześniej, ale ostatnie wydarzenia w Charlottesville to opóźniły. Oni byli ze sobą bardzo związani. Bannon uważał się za twórcę Trumpa, był jego mentorem, zaprojektował jego kampanię wyborczą
Dlaczego ich współpraca tak szybko się skończyła?
Ze względu na model przywództwa politycznego Trumpa. Obaj przywykli że są numerem jeden. I to był najważniejszy czynnik, który uniemożliwił im współpracę. Spotkały się dwa samce alfa, dwie bardzo silne osobowości które mogły współpracować ze sobą tylko do osiągnięcia wspólnego celu, zwycięstwa w wyborach. Kiedy cel został osiągnięty i trzeba było podejmować bieżące decyzje pojawiły się między nimi różnice
Co odejście bliskiego współpracownika Trumpa oznacza dla Białego Domu?
Niewątpliwie umocni pozycję głównych doradców prezydenta, generałów Johna Kelly’ego i H. R. McMastera, którzy nie tolerowali niezdyscyplinowanego Bannona. Dziwnie się ubierał i zachowywał, używał fatalnego języka, co dla generałów było nie do zniesienia. Trump wyraźnie postawił na generałów
Bannon kilka dni temu udzielił wywiadu dla American Prospect, w którym poddał w wątpliwość retorykę Trumpa względem Korei Północnej
Tak, wbrew temu co mówią oficjalne organy rządowe Bannon powiedział w wywiadzie że nie ma mowy o militarnym rozwiązaniu problemu Korei Północnej, skoro w ciągu 30 minut – na skutek ataku bronią konwencjonalną – zginęłoby 10 mln Koreańczyków z południa. Wykluczenie opcji militarnej przez tak ważną osobę nie było jednak odpowiednim sygnałem wysłanym do Pjongjangu. To mogło sprawić że nawet nie sam Trump ale wspomniani generałowie powiedzieli: dość. Każdy wie że ewentualna wojna z Koreą Płn. nie zniszczy Stanów Zjednoczonych, może nawet nie zaszkodzić Japonii, ale dla Korei Płd. byłaby katastrofą. Ale tylko niezdyscyplinowany Bannon mówił to co wielu myśli tylko boi się powiedzieć głośno
/rozm. Łukasz Lubański/www.rp.pl/ /21.08.2017/