Halina Łabonarska

GŁĘBIA AKTORSTWA ŁABONARSKIEJ

Przyznanie przez AICT Halinie Łabonarskiej nagrody im. Ireny Solskiej jest uhonorowaniem szczególnie dwóch ról ostatniego sezonu w warszawskich przedstawieniach: Kate w spektaklu „Wszyscy moi synowie” w reżyserii Wawrzyńca Kostrzewskiego /Teatr Dramatyczny – Scena na Woli/ oraz Nerona w „Quo vadis” w reżyserii Janusza Wiśniewskiego /Teatr Polski/

Ale właściwie jest to nagroda za całokształt twórczości artystycznej aktorki. Gdyby dokonać oceny artystycznej współcześnie żyjących w Polsce aktorek, to Halina Łabonarska jest bez wątpienia najwybitniejszą dziś polską artystką. Każda jej rola to wielka kreacja i zarazem głębokie studium postaci, którą gra. A nagrodzone kreacje w dwóch wymienionych przedstawieniach Nerona i Kate pokazują ogromne bogactwo i różnorodność technik aktorskich jakimi dysponuje Halina Łabonarska, bo diametralnie innych środków wyrazu używa budując rolę Nerona, a innych przy kreowaniu Kate

Bogactwo wyrazu
Neron Haliny Łabonarskiej w każdej ze scen odsłania coraz to nowe cechy charakterologiczne. Ta postać niejako pęcznieje w miarę rozwoju wydarzeń. Raz upodabnia się do hitlerowskiego „fryzjerczyka”, by za chwilę przypominać stalinowskiego generała, a wcześniej Heroda
Neron w ujęciu Haliny Łabonarskiej jest symbolem władzy totalnej, bezkarnej. Ale tyranii dyktatora aktorka nie ukazuje wprost lecz niejako angażuje widza do współpracy, do wyłowienia owej tyranii dyktatora ze stylu mówienia, zachowania, zmiany tonacji głosu, na przykład gwałtownego zwrotu sylwetki w przeciwną stronę, by sprawdzić czy lud zachowuje się karnie itd., itd. Neron w doskonałej, bogatej znaczeniowo, w pełni przekonującej interpretacji Haliny Łabonarskiej jest postacią pełną obrzydliwości, symbolizuje świat który nurza się w brudzie, upadku wartości, wynaturzeniu. To świat który podeptał Dekalog i pragnie żyć bez Boga, co prowadzi do upadku cywilizacji chrześcijańskiej, a to z kolei tworzy przestrzeń dla nowych, neopogańskich systemów wyniszczających człowieka. Poprowadzenie roli w takim kierunku staje się nie tylko studium ukazującym patologię władcy, ale nadzwyczaj aktualizuje problem. By tak ukazać postać Nerona i problem który symbolizuje – aktorka używa szerokiej gamy technik aktorskich

W diametralnie inny sposób, sięgając do pokładów psychologii postaci, Halina Łabonarska tworzy swoją bohaterkę Kate w przedstawieniu „Wszyscy moi synowie”. Bo też i inne przesłanie niesie ta rola
Aktorka gra tu matkę zbolałą po stracie ukochanego syna. Siedząc nieruchomo w skulonej pozycji wszystko wygrała wyrazem twarzy, tembrem głosu, wnętrzem. Stworzyła wielką kreację wydobywając tragizm postaci matki na miarę antycznej bohaterki. Nie potrzebowała żadnych pomocnych narzędzi, żadnych rekwizytów. Niczego. Od pierwszej sceny po ostatnią przykuwa uwagę widza, trzyma go w napięciu i prowadzi ku współodczuwaniu dramatu jej bohaterki

Perfekcja i mistyka
Warto także przypomnieć tu bardzo piękne i niezwykle wartościowe przedstawienie sprzed kilku sezonów o religijnej tematyce – „Zwiastowanie” Paula Claudela w reżyserii estońskiego twórcy Lambita Petersona w Teatrze Polskim. Rolą matki i żony Halina Łabonarska wniosła do spektaklu prócz wartości artystycznych także własną przestrzeń duchową. Nie musi niczego udawać, jest w tym szczera
Osobiste doświadczenie wiary Haliny Łabonarskiej ma w jej kreacji duże znaczenie. Pokazuje też czym jest aktorstwo odwołujące się do przestrzeni duchowej człowieka, artysty, twórcy. Klimat nadprzyrodzoności jawi się u artystki jakby przy okazji, dyskretnie, nie nachalnie, a jakże wyraziście zapada w pamięć widza

Wielkie aktorstwo Haliny Łabonarskiej można zobaczyć w każdej granej przez nią scenie. Nie tylko tam gdzie tekst podpowiada religijne uniesienie, gdzie mistyka wybija się na pierwszy plan, ale i tam gdzie toczy się normalne, codzienne życie rodzinne. Aktorka w tak naturalny sposób używa środków wyrazu artystycznego że widz czuje się jakby podpatrywał prywatnie dzień powszedni w jakiejś rodzinie

Te trzy elementy: perfekcja techniki aktorskiej, psychologia postaci i przestrzeń duchowości – stanowią u Haliny Łabonarskiej główny trzon budowania postaci. Nierzadko wystarczy jeden gest aktorki by postać wypełniła się głębią wewnętrzną. Tak jak w przedstawieniu „Król Edyp” Sofoklesa /Teatr Dramatyczny/, gdzie w roli Jokasty aktorka prezentuje silną osobowość swojej bohaterki. Ale kiedy dowiaduje się prawdy o Edypie rozpacz odziera Jokastę z sił. Halina Łabonarska dramat Jokasty wyraża jednym, ale jakże znaczącym gestem ułożenia ręki. Reszta jest do wyczytania z jej twarzy. Nic więcej nie trzeba
Wszystkie role, począwszy od Szekspira, przez Czechowa, po współczesne, napełnione są życiem, emocjami, duchowością. I tak wykreowane przez aktorkę, że widz nie ma wątpliwości co do prawdy postaci. Gustaw Holoubek powiedział kiedyś że Halina Łabonarska wyróżnia się z innych aktorek przede wszystkim cechą poczucia tragizmu i że w jej budowaniu roli znajduje coś z mistyki

„Chcę być świętą”
Teatr w rozumieniu Haliny Łabonarskiej jest sztuką integralną. – W teatrze oprócz cielesności w postaci aktora wykonującego powierzone mu zadanie musi być także duch. Bez tego co duchowe teatr nie może funkcjonować. Duch musi być zespolony z materią. W przeciwnym razie, jeżeli ten duch nie przeniesie się na widownię, nie można mówić o kontakcie między aktorem i widzem. Odarcie teatru z tego co metafizyczne niszczy go, odbiera mu to co jest jego istotą – powiedziała Halina Łabonarska

Aktorka nie zamyka się wyłącznie w rolach teatralnych czy filmowych. Realizuje się artystycznie i duchowo w pięknych przedsięwzięciach twórczych, czy to nagrywając audiobooki wielkiej literatury klasycznej, Doktorów Kościoła, czy prezentując wspaniałą poezję wielkich romantyków, a także Karola Wojtyły oraz współczesnych autorów

Wyznawany przez aktorkę system wartości wyprowadzony wprost z Dekalogu na pewno nie ułatwia jej życia w środowisku artystycznym. Tym bardziej że współpracuje z Radiem Maryja, publicznie określa się jako moher i twierdzi że chce być świętą, jak niedawno powiedziała w wywiadzie. Stąd niejeden scenariusz filmowy odrzuciła, bo nie sposób przecież pogodzić szacunku dla polskiej tradycji, Kościoła, miłości do Ojczyzny, wierności podstawowym wartościom, które wyniosła z domu rodzinnego i wpaja swoim trzem synom, z polityką poprawności politycznej, dyktatem relatywizmu i propagowaniem rozmaitych niszczących człowieka ideologii. A taki niestety jest obraz dzisiejszej kultury. Jaką więc trzeba mieć w sobie siłę odporności by w obecnym teatrze czy filmie nie zagubić siebie, nie utracić swojej tożsamości i mieć odwagę powiedzieć złu „nie”

Temida Stankiewicz-Podhorecka
/Nasz Dziennik/ /7-8.11.2015/

********************

KSIĘGA MOJEGO ŻYCIA

Halina Łabonarska jest jedną z najwybitniejszych polskich aktorek. W tym roku obchodzi 40-lecie swojej pracy artystycznej
Gra głównie w teatrze. Jako jedna z nielicznych artystek od kilkunastu lat ma odwagę występować w programach Radia Maryja i Telewizji Trwam
Matka trzech dorosłych już dziś synów: Tomasza, Piotra i Wawrzyńca. Urodzona w Gdańsku, od ponad trzydziestu lat mieszka w Warszawie

Występowała w najznakomitszych przedstawieniach teatrów: Ateneum, Dramatycznego, Polskiego, Na Woli. Laureatka wielu znaczących nagród aktorskich. Grała w spektaklach najwybitniejszych reżyserów. Jej role – Anki w filmie ‘Aktorzy prowincjonalni’ czy Barbary w spektaklu ‘Noce i dnie’, czy Spiki w ‘Onych’ Witkiewicza – weszły już do klasyki teatru.

Zaczynała biednie – od wody i kromki chleba posypanej cukrem
– Pamiętam jak miałam 20 gr, szłam do sklepiku i mówiłam: ‘Poproszę o sprzedanie mi jednego cukierka’. A pani sprzedawała nam 3, bo za mną stali moi dwaj mali braciszkowie. Dziś jeden z nich jest księdzem – mówi Halina Łabonarska

Córka Kresowiaków z Brasławszczyzny, przedwojennego rejonu zabranego Polsce podczas IV rozbioru. Wychowywała ją i jej dwóch młodszych braci tylko matka. Ojciec, żołnierz wileńskiej AK, a po wojnie pracownik Portu Północnego, został w 1949 skatowany przez UB za udział w strajku. Od tego czasu nie odzyskał już pełnego zdrowia i po dwóch trepanacjach czaszki zmarł jako 25-latek
Osierocił trójkę małych dzieci. – Właściwie ojca prawie nie znałam. Jako mała dziewczynka wiedziałam tylko że tata jest ciągle chory – wspomina
– Co się tak naprawdę stało dowiedziałam się od mamy dopiero po zbrodni komunistów na Wybrzeżu w 1970. Kiedy podczas sierpniowego strajku w 1980 śpiewałam ‘Kołysankę’ Macieja Pietrzyka w słynnej sali BHP Stoczni Gdańskiej miałam wrażenie że składam ojcu hołd

Dziś do aktorskich nagród Halina Łabonarska dołączyła zupełnie nieartystyczny laur. Medal 25-lecia Solidarności w uznaniu za jej patriotyczne zaangażowanie podczas walki o niepodległość Polski

Dzieciństwo Halina Łabonarska spędziła w gdańskich Siedlcach w dwupokojowym mieszkanku. W bieli kwitnących ogrodów i pachnących lip, a zimą wśród śnieżnych pagórków; w świetle ulicznych gazowych lamp o woni przedwojennej Polski. Z jedną lalką która była raczej ozdobą domu niż przedmiotem dziewczęcych zabaw

Osierocona rodzina wiodła życie surowe, skromne, bez jakiegokolwiek zbytku. To była twarda szkoła życia. Ale – jak mówi aktorka – oparta na prawach Bożych i patriotyzmie
– Odkąd pamiętam przychodzili do nas przyjaciele ojca, krewni, słowem męska strona rodziny ojca – wspomina. – Podczas różnych uroczystości zawsze śpiewali pieśni religijne i patriotyczne. Ale było też dużo niewymuszonej radości. Opowiadań o ich dziecięcej i młodzieńczej Polsce, bezpowrotnie minionej

Pierwsze kroki

Wprawdzie mama Haliny Łabonarskiej nie wyobrażała sobie dla córki tak chwiejnej przyszłości jaką przynosi zawód artystki, to jednak wiele jej posunięć edukacyjnych jakby mimowolnie formowało dziewczynkę właśnie w tym kierunku. Od I klasy podstawówki przez 7 lat Janina Łabonarska posyłała dziecko na lekcje baletu. W szkole podstawowej i średniej Halinka śpiewała w chórze gdańskiej Parafii św. Franciszka w dzielnicy Emaus. Jako licealistka pobierała lekcje gry na skrzypcach. Jednak kończąc podstawówkę na piątkach i rozpoczynając naukę w liceum pedagogicznym Halinka ani myślała o aktorstwie. Choć owszem dużo recytowała, ale tylko podczas szkolnych koncertów poetycko-muzycznych. Nigdy na ‘akademiach ku czci…’ – jak mówi z naciskiem. Z chęcią czytała też i interpretowała prozę na lekcjach polskiego. Marzenie o aktorstwie przyszło z maturą

Egzaminy do Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej i Filmowej w Łodzi maturzystka zdała celująco. Sama była zaskoczona że z taką łatwością przeszła trzyetapowy konkurs egzaminacyjny, przy zachwycie komisji…

Kiedy już studiowałam zastanawiało mnie jak się tu dostałam… Z jednej strony do aktorstwa przygotowywały się w łódzkiej PWST dzieci ówczesnej władzy, a z drugiej ja, córka biednej wdowy – wspomina Halina Łabonarska
– Szokujące było dla mnie to zderzenie z rzeczywistością gdzie wszystko wolno, wszystko dopuszczalne. To było zetknięcie ze światem brutalnym. Światem źle rozumianej wolności. I był to bardzo trudny okres w moim życiu. Tu nie rozmawiało się o Bogu ani o wierze. Chodziłam jednak w każdą niedzielę do kościoła i nikt mi nie czynił przeszkód. Lecz z drugiej strony łódzka Filmówka była dla mnie czasem otwarcia się na wszystkie możliwości artystyczne. Na to wszystko co we mnie tkwiło. A okazało się że rzeczywiście jest we mnie potencjał niezwykłej energii artystycznej. To wszystko eksplodowało. Profesorowie rzucali mnie na szerokie wody, bo nie powielałam żadnych schematów. Tworzyłam własną wizję w której rodziła się moja artystyczna osobowość

Aktorka

Debiutem aktorskim Haliny Łabonarskiej w 1970 była jej rola dyplomowa jako Beatrycze w ‘Wiele hałasu o nic’ Szekspira i jako Jewdocha w ‘Sędziach’ Wyspiańskiego, którą zagrała na deskach łódzkiego Teatru Nowego. Recenzje były znakomite. Mimo propozycji angażu w teatrach łódzkich młoda aktorka wybrała teatr Izabeli Cywińskiej w Kaliszu. Tu rola Wróżki-Harfiarki w ‘Wyzwoleniu’ Wyspiańskiego i znów świetne recenzje. Później kolejne role teatralne i filmowe. Za nimi szły nagrody. Po kilku latach w Teatrze Nowym w Poznaniu aktorka, już jako mężatka, w drugiej połowie lat 70 otrzymała angaż w warszawskim Teatrze Na Woli, gdzie dyrektorował wówczas jeden z najwybitniejszych aktorów – Tadeusz Łomnicki
– Kiedy przychodziłam do Łomnickiego chciałam poznać wielkiego artystę. Zobaczyć jak gra. To mnie fascynowało. Był dla mnie aktorskim mistrzem. Fantastycznie że mogłam z nim grać. Największym wydarzeniem dla mnie było to że on zagrał Fantazego Słowackiego, a ja zagrałam Idalię, i w piątym akcie mówiliśmy swoje monologi. Były to dla mnie ekstremalne spotkania artystyczne

W tym czasie w Polsce i na świecie następowały wydarzenia które na nowo formowały wiele ludzkich postaw. Wybór Polaka na papieża. Powstanie Solidarności

– Od tego czasu zaczęłam jakoś ostrzej widzieć komunizm. Również mocniej rozumieć kim była moja rodzina i przodkowie. Dlaczego każdy dzień był dla nich pod znakiem krzyża. I że ja też jestem spod tego znaku, i że jest to dla mnie bardzo ważne. Na moją przyszłą postawę ogromny wpływ miały dwa momenty wolności. Pierwszy, kiedy byłam na Mszy św. w 1979 na placu Zwycięstwa. Bardzo przeżyłam to co powiedział Jan Paweł II: ‘Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi! Tej ziemi’. Pomyślałam sobie wtedy: ‘Przecież Duch Święty działa. Tchnie kędy chce. Ale w nas!’. I drugi moment wolności, 11 listopada następnego roku, kiedy mogłam iść w pochodzie z katedry warszawskiej na plac Zwycięstwa, dziś Piłsudskiego, śpiewając pieśni patriotyczne i religijne. Tak się rodziła moja świadomość polityczna. To było Powstanie Warszawskie mojego pokolenia. Spełnialiśmy się jako patrioci. Jako naród. I byłam dumna drugi raz z ojca. To przecież było też jego zwycięstwo. Pomyślałam sobie: Boże jak to dobrze że dałeś mi takiego ojca, takich rodziców

Ale rok 1981, czas Solidarności, to również czas rozstania się z wielkim profesorem Tadeuszem Łomnickim
– Decyzja o odejściu była wtedy dla mnie historyczną koniecznością – mówi aktorka. – Łomnicki bardzo to przeżył i nawet kilka lat później powiedział to w jakimś wywiadzie. Zabolało go to że odeszłam z jego teatru. Rozpoczęłam nowy etap w zespole Gustawa Holoubka w Teatrze Dramatycznym

Właściwa droga

Stan wojenny nie zniszczył jej wiary w wolność. Pogłębił tylko świadomość że żyje w niewoli. Od razu też zaangażowała się w rozlepianie ulotek, bojkot komunistycznych środków przekazu i działalność artystyczną w świątyniach. Niedługo po wprowadzeniu stanu wojennego zaczęła uczestniczyć w Mszach św. za Ojczyznę, celebrowanych przez ks. Jerzego Popiełuszkę. Razem z innymi aktorami brała udział w liturgii słowa, recytowała poezję. Aż do dnia beatyfikacji ks. Jerzego
– Pozostałam oddana jego idei że artyści mówią językiem poetów o tym czym jest Ojczyzna – mówi Halina Łabonarska. – Ksiądz celebrował a ja uczestniczyłam w Eucharystii i dla mnie to było najpiękniejsze. Spotykaliśmy się w zakrystii. Zdarzało nam się spotykać u niego w mieszkaniu, gdzie rozdawał teksty poetyckie. Śmierć ks. Popiełuszki wywołała u mnie ogromne przygnębienie, ale była też znakiem że jestem na właściwej ścieżce. Że jego życie i ofiara nie mogą pozostać bez mojego zaangażowania. Że powinniśmy oddać choćby część swego życia by pokazać że ks. Jerzy nie zginął na darmo

I można powiedzieć że za tę wierność ks. Jerzy wynagrodził artystkę. Kiedy przed kilkunastu laty jej najmłodszy syn Tomasz zachorował i nie dawano mu już żadnej nadziei na życie, po modlitwach za wstawiennictwem jeszcze niebeatyfikowanego ks. Jerzego chłopiec wyzdrowiał, bez śladu choroby w dorosłym życiu

Kiedy przyszła wolna Polska aktorka nie porzuciła Kościoła. Brała udział w Tygodniach Kultury Chrześcijańskiej. Kiedy powstało Radio Maryja, a potem Telewizja Trwam, podjęła z nimi współpracę. Na falach Radia Maryja przybliża milionom słuchaczy wybitną literaturę, poezję. Od dziesięciu lat codziennie o godz. 15 można usłyszeć fragmenty ‘Dzienniczka’ św. s. Faustyny, której Halina Łabonarska użyczyła głosu

Na kilkanaście tysięcy polskich aktorów i aktorek takich odważnych było jednak niewiele. Halinę Łabonarską wkrótce otoczył mur środowiskowej niechęci. Niektórzy zaczęli jej unikać. Inni uważali że jej związek z redemptorystami to ‘chwilowa choroba’…
– I tak trwa to do dziś. To nieustająca amplituda nastrojów wobec mnie. Raz się wznosi, raz opada. Fala chęci lub niechęci. Fala krytyki, pogardy, lekceważenia, albo też podziwu i pewnego uznania dla mojej konsekwencji – mówi Halina Łabonarska

A dla mnie to jedna z najważniejszych ksiąg mojego życia. To spotkanie z sacrum. Nie wszyscy to rozumieją, ale mnie to nie boli. Moi synowie często mówią: ‘Mamo to jest twoja droga. Jesteś niesamowicie mocna’

/Mateusz Wyrwich/ /2011/