Jan Pietrzak

JAN PIETRZAK ZAPRASZA

KONCERT „NIECH ŻYJE POLSKA”

„ZWYCIĘSTWO 1920!”

WARSZAWA

15 SIERPNIA 2017

Zapraszamy na koncert 15 sierpnia do Amfiteatru w Parku Sowińskiego
Drodzy Przyjaciele,
15 sierpnia o godz. 19 Towarzystwo Patriotyczne zaprasza na koncert z cyklu Niech żyje Polska! pt. Zwycięstwo 1920!
Warszawa, Amfiteatr w Parku Sowińskiego, ul. Elekcyjna 17, godz. 19
Wstęp bezpłatny
W koncercie wystąpią znakomici artyści w świetnym repertuarze:
Jan Pietrzak i Kabaret Pod Egidą w składzie: Marlena Drozdowska, Kasia Nova, Paweł Dłużewski, Stanisław Klawe, Bartłomiej Kurowski Ryszard Makowski, Marcin Wolski, Jerzy Zelnik
Oraz zespoły: The Warsaw Diexilanders, Projekt Patryoci – Pampeluna 4P, Zayazd – Bożena i Lech Makowieccy
/Towarzystwo Patriotyczne/

*****

IMIENINY PANA JANKA!

KONCERT W WARSZAWIE

24 CZERWCA 2017

Towarzystwo Patriotyczne
Koncert Jana Pietrzaka 24 czerwca w warszawskim Parku Praskim
Zaproszenie

24 czerwca w Parku Praskim przy muszli, wieczorową porą o 20.25 estradowy show!…
IMIENINY PANA JANKA!
WSTĘP WOLNY, ŚMIECH SWAWOLNY, PIEŚNI PIĘKNE, NAPOJE WŁASNE, STROJE DOWOLNE, NASTRÓJ ŚWIĘTOJAŃSKI!…
Śpiewają, grają, tańczą i żartują: Kapela Czerniakowska, The Warsaw Diexilanders, Natalia Sikora, Marlena Drozdowska, Kabaret pod Egidą, Grupa Świt, Studio Teatru Piosenki Polskiego Radia, Projekt Patryoci – Pampeluna 4P, Zespół Zayazd oraz solenizant Jan Pietrzak

*****

80 URODZINY

50 LAT KABARETU POD EGIDĄ

KONCERT W POLSKIM RADIU

26 KWIETNIA 2017

Kabaret pod Egidą kończy 50 lat. A Jan Pietrzak 80. Trwa jubileuszowa trasa
22 kwietnia Jan Pietrzak został uhonorowany Statuetką Pana Cogito, a kilka dni później, 26 kwietnia, czyli w dniu swoich 80 urodzin zagra w Polskim Radiu w Warszawie /w Studiu Koncertowym im. Witolda Lutosławskiego/ jubileuszowy koncert, wpisujący się w obchody 50-lecia Kabaretu pod Egidą

W czym tkwi fenomen kabaretu, który bawi kolejne pokolenia Polaków?
Pewien trop podsunął kiedyś jeden z fanów grupy który samemu Janowi Pietrzakowi miał powiedzieć: „Te pana żarty to są poprzedzone rozumem”. I najwyraźniej coś w tym jest skoro popularność kabaretu, mimo aktywnych 50 lat na scenie, nie maleje, a bilety na jego występy rozchodzą się niczym świeże bułeczki
Na fali obchodów 50-lecia kabaretu jego załoga wyruszyła w trasę promującą jubileuszowy program „Pół wieku śmiechu”, a Telewizja Polska od zeszłej niedzieli rozpoczęła cotygodniową emisję dziesięcioodcinkowego programu „Pół wieku Kabaretu pod Egidą”, w którym pokazywane są niedawne i archiwalne występy grupy
Pół wieku kabaretu to jednak nie jedyny powód do świętowania jego sympatyków. 26 kwietnia Jan Pietrzak kończy równo 80 lat. Tego samego dnia satyryk zagra uroczysty koncert w Studiu Koncertowym im. Witolda Lutosławskiego w Polskim Radiu
Kilka dni wcześniej – 22 kwietnia – artysta został uhonorowany Statuetką Pana Cogito przyznawaną przez Kluby Obywatelskie im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Wydarzenie to odbyło się w Poznaniu, gdzie Jan Pietrzak i reszta zespołu zaprezentowali nowy program, a dochód ze sprzedaży biletów-cegiełek został przeznaczony po połowie na Pomnik Bitwy Warszawskiej w stolicy i Pomnik Wdzięczności w Poznaniu
/MJ/niezalezna.pl/

Jubileusz Jana Pietrzaka. Koncert w Polskim Radiu w 80 urodziny
Jan Pietrzak kończy dziś /26 kwietnia/ 80 lat. Z tej okazji satyryk, aktor, autor i wykonawca licznych piosenek, twórca Kabaretu Hybrydy oraz Kabaretu Pod Egidą zagra w Polskim Radiu jubileuszowy koncert

W Studiu Koncertowym Polskiego Radia imienia Witolda Lutosławskiego w Warszawie odbędzie się koncert zatytułowany „80-tka Pana Janka. Z PRL-u do Polski”. Jubileuszowy koncert wpisuje się także w obchody 50-lecia Kabaretu pod Egidą
Wystąpią także: Bogusław Morka, Ryszard Makowski, Bartłomiej Kurowski, Studio Piosenki Teatru Polskiego Radia, Grupa Świt i Kapela spod Egidy: Jerzy Czekalla, Mariusz Dubrawski, Grzegorz Poliszak, Tomasz Bielski
Jan Pietrzak jako kabareciarz zasłynął satyrą polityczną komentującą sytuację społeczno-polityczną, wymierzoną w ustrój PRL. W tych czasach jego twórczość była utożsamiana z etosem „Solidarności” i głosem antykomunistycznej opozycji. Był twórcą do dziś bardzo znanych spontanicznych hymnów opozycji w czasach PRL-u: „Taki Kraj” oraz „Żeby Polska była Polską”
/IAR/

*****

TA WŁADZA NIE JEST POLSKA

Ta władza nie zajmuje polskiego stanowiska. Oni raczej słuchają się Moskwy i Berlina, i realizują jakieś polecenia z dwóch stolic naszych odwiecznych okupantów, a polskie interesy słabo ich obchodzą

Dlaczego prezydent Bronisław Komorowski organizuje konkurencyjną imprezę, tak zwaną fałszywkę? To groteskowe. Osobny marsz w rocznicę odzyskania niepodległości to największa porażka Komorowskiego w ostatnich miesiącach
Na początku swojej kadencji Komorowski polecił postawić pomnik bohaterom Armii Czerwonej na polu Bitwy Warszawskiej pod Ossowem. W głowie się nie mieści, żaden Polak na taki pomysł nie wpadł, nikt wychowany w Polsce nie postawiłby pomnika najeźdźcom, potworom
Życie polityczno-społeczne w Polsce nacechowane jest ciągłą kłótnią. Jeżeli jest jakiś spokojniejszy tydzień, to natychmiast wyciąga się jakąś aferę, po to tylko byśmy się kłócili, by nas denerwować. To zaprogramowana w Moskwie i w Berlinie metoda walki z polskością
Nasze głosy wyborcze liczą serwery rosyjskie. W przetargu wygrała firma rosyjska. To zaprzeczenie konstytucji, bo wybory powinny odbywać się na terytorium Polski i nie powinny być oddawane w pacht rosyjskiej firmie, która zrobi z tym co będzie chciała. To problem numer jeden, który musimy rozwiązać, jeżeli chcemy wygrać kolejne wybory
Jestem przedwojennym warszawiakiem, a więc urodziłem się jeszcze w II RP. Potem żyłem pod Hitlerem, pod Stalinem… Ja, a w zasadzie moja generacja przeżyła niezwykłe dzieje. Trudno powiedzieć kiedy się dobrze czułem. Zwykle człowiek dobrze się czuje w młodości, bo jest młody, wydaje mu się że wszystko wie, jest dostatecznie głupi by się nie przejmować problemami ogólnymi. Lata młodzieńcze najmilej się wspomina z powodu nostalgii za młodością. Oczywiście obecna Polska która nie za bardzo mi odpowiada jest o niebo lepsza od PRL-u, który w całości przeżyłem. Teraz jednak też mamy problemy, i to poważne
/Jan Pietrzak/MR/ /luty 2013/

*****

ROK 2011 – TAK SAMO JAK W PRL-U

„90 procent narodu polskiego podłączone jest do trzech telewizji i codziennie, te 90 proc. jest atakowane kłamstwem, które nie służy narodowi tylko służy władzy. Czyli sytuacja dokładnie taka jak w PRL-u” – mówi Jan Pietrzak 21.VI.2011 w trakcie swego „Miniwykładu” w Namiocie Solidarnych2010 na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie

„Trzeba dać świadectwo” – rozpoczął swoje wystąpienie Jan Pietrzak. Wszystkich uraczył przepiękną recytacją „Przesłania Pana Cogito” Zbigniewa Herberta. „Wiersz którego nie wolno cytować Jarosławowi Kaczyńskiemu, bo mu gazeta zabroniła” – konstatuje na zakończenie wiersza
Zapytany o rolę mediów zauważył że media nie tylko kłamią zniekształcając przekaz informacyjny. „Kłamstwem jest również przemilczanie przez media wiadomości do których jako obywatele mamy prawo, które powinnyśmy usłyszeć. W tym kontekście chwała Bogu że jest „Toruńska Wolna Europa”, z której możemy się jeszcze czegoś dowiedzieć” /…/
„90 procent narodu polskiego podłączone jest do trzech telewizji i codziennie, te 90 proc. jest atakowana kłamstwem które nie służy narodowi tylko służy władzy. Czyli sytuacja dokładnie taka jak w PRL-u” – mówił Pietrzak
Pytany o programy telewizyjne odpowiedział: „Ja prowadzę kabaret moralnego spokoju, od pięćdziesięciu lat już mam moralny spokój. Znam dziesięć przykazań i to mi zapewnia moralny spokój. Mam porządek w szufladach i czyste sumienie, i to mi zapewnia moralny spokój”
Pytany o ukrytą krytykę, tak by nikogo nie urazić, odpowiedział że nie musi tego robić i że spotkało go wielkie szczęście że po trzydziestu kilku latach uprawiania kabaretu aluzyjnego nie musi prowadzić ukrytej satyry
„Jestem człowiekiem wolnym i mogę mówić wszystko co mi się podoba. Osiągnąłem mistrzostwo świata w prowadzeniu kabaretu aluzyjnego, w którym paroma gestami, mimiką i okiem potrafię załatwić problemy ustrojowe. Jako człowiek wolny mogę wytykać gafy prezydenta. Zaczynając od kampanii wyborczej, kiedy prezydent spacerował po wałach powodziowych w kaloszach pożyczonych od sołtysa i uspokajał powodzian by się nie denerwowali, bo deszcz ma to do siebie że spada z góry ale spływa do Bałtyku. I po co oni się tak denerwują – dziwił się kandydat na prezydenta”
„Pan prezydent jest bardzo wygodnym modelem dla satyryków. Bał się że te ‚odkrywkowe’ kopalnie gazu łupkowego zepsują nam pejzaż. O Norwegii powiedział że należy do Unii Europejskiej, to w Norwegii wybuchła panika, ludzie zaczęli wykupywać mąkę i cukier. Oni nigdy w życiu nie chcieli się do Unii zapisać, bo sami są bogaci, po co im Unia? Pojechał kiedyś do Danii i tamtejsze kobiety oszacował jako „kaszaloty”. Ma oko… /niech się po domu rozejrzy/. Nasz Red /bo czerwony/ bul…, przy którym okazuje się że jest jeden parasol na cały Trójkąt Weimarski”
„Śmiejmy się z nich, bo są tego godni. Może humorem uda się nam obalić ten system”
/bch./ /22.VI.2011/

*****

WBREW ZAKAZOM I NAKAZOM

Rozmowa z Janem Pietrzakiem, twórcą kabaretu Pod Egidą

Podobno pierwszy występ kabaretu Pod Egidą był możliwy dopiero po kilku miesiącach uzgadniania tekstów z cenzurą?…

To było 40 lat temu. Wyrzucono nas z klubu studenckiego więc było trudno. Teraz też jest trudno. Jeżeli się mówi prawdę, jest się inteligentnym, to ma się trudno, bo tępych, ciemnych młotów nie brakuje.

Stworzony przez pana kabaret Pod Egidą w czasach reżimu komunistycznego wyśmiewał bezsensowność systemu, zwłaszcza w latach 60 i 70. Z czego najbardziej się wówczas śmieliście w kabarecie?

Przede wszystkim wyśmiewaliśmy ogólne kłamstwo tego systemu. Jego totalne kłamstwo. Wszystko było w nim zakłamane – polityka, szkoła, sztuka, media. Po prostu wszystko.

Ówczesnym władzom wasz kabaret bardzo się nie podobał…

…dlatego przeszkadzali na wszystkie możliwe sposoby. Nie tylko wtedy, ale i teraz przeszkadzają, te esbeckie resztki. Opluwają mnie do dzisiaj; Urban, Trybuna. To nadal trwa. To się wcale nie skończyło…

Gdzieś przeczytałem że robi pan kabaret nie dla pieniędzy, tylko z troski, bo ma miłosny stosunek do Polski. Nic się chyba nie zmieniło?

Nie. To podstawowa motywacja. Muszą być istotne powody, sprawy polskie, by coś napisać. To obowiązek Polaka – wyrażać poglądy o kraju. To dług wobec poprzednich pokoleń i inwestycja w pokolenia następne.

Miał pan w młodości jakiegoś mistrza, kogoś na kim się pan wzorował?

W sprawach kabaretu – nie. Byłem w Hybrydach samoukiem. Szukałem swojej drogi. Nie byłem w szkole aktorskiej.

Wymyślił pan powiedzenie: „Jaka jest różnica między demokracją, a demokracją socjalistyczną? Taka jak między krzesłem, a krzesłem elektrycznym”. A jak pan ocenia obecną demokrację? Chyba jest pan wreszcie usatysfakcjonowany?

No, to już jest demokracja. Oczywiście jednym się ona podoba, drugim – nie. To że się kłócą w sejmie to bardzo dobrze. To nie jest przecież jak za komuny – Front Jedności Narodowej, gdzie wszyscy się zgadzali… Jest jawność sporów a my mamy wyciągać wnioski i głosować w wyborach. Jak społeczeństwo korzysta z tego prawa to już inna sprawa.

W wyborach prezydenckich w 1995 r. dostał pan niemal tyle głosów co Andrzej Lepper. On był wicepremierem, a mówił że chce być prezydentem. Nie żałuje pan że nie poszedł w politykę?

Nie żałuję. Polityka jest pasjonująca ale ja jestem już za stary. Tam trzeba się zaangażować, a ja mam fajny zawód i jestem z tego co robię zadowolony. Machnąłem ręką po tamtych wyborach. Naród się na mnie nie poznał, więc teraz cierpi…

To taki mężczyzna który zasypia w krawacie, by rano budząc się odróżnić dupę od twarzy – powiedział pan o Jerzym Urbanie. Co jeszcze by pan dodał na jego temat?

Bardzo szkodliwy typ, nienawidzący wszystkiego co dobre dla Polski. Intelektualny guru Polski ubeckiej, czyli oszustów, złodziei i przestępców. Filar umysłowy tego towarzystwa.

Co w życiu panu się najbardziej udało? Z czego jest pan szczególnie zadowolony? Co uważa pan za swój życiowy sukces?

Rodzina mi się najbardziej udała. To mój niekwestionowany sukces. Działalność artystyczną można kwestionować, a rodziny nie. Mam wspaniałą żonę, pięcioro dzieci, z których mogę być dumny. To najważniejsze. Znacznie ważniejsze niż sprawy artystyczne, które są huśtawką. Rodzina jest sprawdzalna, rodzina to stabilność.

A jest coś co panu nie wyszło?

Kształciłem się na wojskowego, socjologa, a nie w kierunku muzycznym, niestety. I jako muzyk jestem słaby. I tego właśnie żałuję, nad tym ubolewam, bo chciałbym być na tym polu lepszy.

Kto pana najbardziej zawiódł?

Byli w historii kabaretu Pod Egidą tacy koledzy którzy okazali się donosicielami SB. Mówię o takich bliższych kolegach. Może kiedyś napiszę o nich w jakiejś książce, podam ich nazwiska. To było podłe. To największy zawód jaki mnie spotkał w życiu. Podli ludzie, ale nie było ich tak wielu. Mam cały czas wokół sporo osób fajnych, miłych, porządnych.

Komu pan zawdzięcza najbardziej to jaki pan jest?

Przede wszystkim genom – ojcu i matce. Ojciec zginął podczas wojny, kiedy miałem 5 lat. Był szalenie pogodnym, wesołym człowiekiem, miał w sobie mnóstwo pozytywnej energii. Mama była bardzo pracowita, odpowiedzialna, zdyscyplinowana, a takie cechy bardzo się przydają. A na wybór zawodu który wykonuję miał paradoksalnie wpływ ustrój który był tak idiotyczny i absurdalny że powodował naturalny odruch buntu. W normalnych warunkach nigdy nie zostałbym satyrykiem. Czyli najwięcej zawdzięczam rodzicom i żonie która ma duże zasługi jeżeli chodzi o życie rodzinne, jego stabilizację. I bardzo dużo zawdzięczam ustrojowi…

Co jest w życiu najważniejsze?

Zdrowie oczywiście. Poza tym trzeźwość sądów, myśli, oceny sytuacji, krytycyzm i ojczyzna.

To pan wymyślił powiedzenie że „rządy w Polsce się zmieniają, a Pietrzak wprost przeciwnie”? Czyli Pietrzak jest nie do zastąpienia i nie do zniszczenia?

Nie, to nie moje słowa. Mam własną firmę – kabaret Pod Egidą, firmę konsekwentną. Mam swój styl, linię programową, światopoglądową. Mam wspaniałą, wyrobioną publiczność. Dla kogoś jestem więc pewnie jakimś autorytetem. Nie daję się przegonić, do czego dążą moi wrogowie. Jest więc to jakby poparcie tej tezy z pana pytania.

Kiedy wymyślił pan powiedzenie: „Marksjanie zagrażają ziemi”?

Nie wiem. Na początku lat 70?… W oryginale było oczywiście „marsjanie”. Wyszedł z tego niesamowity numer. O zagrażających Marksjanach mogłem śpiewać tylko wtedy kiedy nie było cenzury.

Którą z licznych swoich piosenek ceni pan najbardziej? „Żeby Polska była Polską”? A może „A pan mi mówi, panie kontrolerze” lub „Nielegalne kwiaty”? Albo „Dziewczyno z PRL-u”?

Najważniejsza jest oczywiście „Żeby Polska była Polską”, która stała się hymnem „Solidarności”. Powstała w 1976 roku, a po czterech latach poznał ją cały świat. Kiedy pisałem jej słowa byłem pełen goryczy, załamany, w dołku. Był to czas w Polsce tak dramatyczny że wtedy po prostu straciłem poczucie humoru.

Napisał pan także utwór poświęcony Janowi Pawłowi II.

Tak. Utwór pod tytułem „Zapłakana Polska cała”. To było pożegnanie z Janem Pawłem II. W telewizji pokazali tę piosenkę tylko raz…

Śpiewa pan w jednej z piosenek że „życie jest za krótkie by żyć byle jak”. W pana utworach jest mnóstwo życiowych mądrości. Ktoś powiedział: „panie Pietrzak, te pana kawałki są poprzedzone umysłem”.

Zawsze moją motywacją w kabarecie jest by dać ludziom pewien impuls do myślenia. Chcę by to co mówię nie było głupie, nie tylko bawiło publiczność. Estrada nie zwalnia od myślenia – taką mam zasadę.

Pisał pan też muzykę do piosenek. Najsłynniejsza pańska kompozycja to chyba „Pamiętajcie o ogrodach”?

Najpopularniejsza jest jednak „Czy te oczy mogą kłamać?”. Bardzo znana jest też oczywiście „Pamiętajcie o ogrodach”. Cenię także „Nadzieję”.

Zawsze bronił pan festiwalu opolskiego.

Zawsze, choć ten w tym roku był beznadziejny. Nie ma mnie w Opolu od dziesięciu lat, bo festiwal przejęła ubecka telewizja. Niezależnie od tego bronię go bo jest bardzo potrzebny Polsce. Zalewani jesteśmy kulturą anglosaską. Opole powinno promować polską kulturę, polskich twórców i wykonawców. Co do zasady bronię festiwalu, co do kolejnych edycji, mam poważne wątpliwości.

W tym roku nic pan w Opolu nie dostrzegł?

Nic ciekawego. Był koncert poświęcony Grechucie, ale taki koncert mógł odbyć się wszędzie.

Jak pan myśli, czy któryś z naszych wykonawców dorównywał Grechucie?

Grechuta to szkoła krakowska. Chyba przede wszystkim Ewa Demarczyk. Talent niezwykły. Miała okres fantastyczny. Jej piosenka była z ducha polska, europejska. Poza tym Czesiek Niemen, którego kochałem. Był fantastyczny. W Polsce jest mnóstwo wspaniałych artystów. Trzeba im tylko dawać szansę. W radiu, telewizji i w ogóle w mediach trzeba promować i popularyzować polskie piosenki, polską twórczość, a nie tylko anglosaską. To jest chore…

Zagrał pan w ośmiu filmach. Który wspomina pan najmilej – „Kochaj albo rzuć” – ze słynnej serii o Pawlakach i Kargulach?

Moja przygoda filmowa była bardzo krótka i przypadkowa. Nie mam cierpliwości do filmu. To nie dla mnie – czekać cały dzień by powiedzieć dwa zdania… Ja lubię myśleć, działać, a nie lubię być kukiełką. Niektórzy aktorzy są wspaniali, ale ja się do tego nie nadaję. Mój udział w filmach to epizody. „Kochaj albo rzuć” wspominam sympatycznie, jednak dla mnie najważniejsza była „Zielona ziemia” z 1978 r. w reżyserii Filipa Bajona, bo zagrałem w tym filmie główną rolę, Henryka Jordana.

Co słychać w kabarecie Pod Egidą?

Występujemy z dużym powodzeniem, w fajnym gronie. Świetnie się gra w takim zespole. Mamy wspaniałą publiczność. Pod Egidą działa nieprzerwanie, wbrew zakazom, nakazom, bez dotacji, w ciągłej walce z cenzurą. Mamy bardzo dobry program. To ważne że udało się nam przetrwać tyle lat wbrew naszym oponentom.

/rozm. Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu/ /29.7.2006/