Koleje

NIEMCY BEZ MASZYNISTÓW

Państwowe Koleje Niemieckie /Deutsche Bahn/ zamierzają w najbliższych latach wprowadzić do użytku pociągi bez maszynistów – poinformował w wywiadzie dla dziennika „Frankfurter Allgemeine Zeitung” prezes DB Ruediger Grube
– Liczę że w 2021, 2022 lub 2023 roku będziemy mogli w pełni automatycznie jeździć w części naszej sieci. W skomplikowanym systemie szynowym, w którym poruszają się zarówno pospieszne jak i zwykłe pociągi osobowe, jak też towarowe, jazda autonomiczna jest trudniejsza niż w przypadku metra, ale jest możliwa – powiedział
Dodał że w tej dziedzinie uruchomiono już pierwsze projekty pilotażowe, a odpowiedni poligon techniczny powstał w infrastrukturze należących do DB regionalnych kolei Erzgebirgsbahn w Saksonii
Grube wyraził jednocześnie nadzieję że pracownicy zaakceptują te plany. – Także rady zakładowe i związki zawodowe dostrzegają że komputeryzacja zmienia świat – mówił, argumentując że DB muszą utrzymać zdolność konkurowania z transportem samochodowym
/PAP/ /10.6.2016/

Internauci:
J24: Pójdą za postępem i wprowadzą pociągi bez pasażerów…
Kolejarz Dublin: Technologia idzie naprzód ale mechanicy z DB nie pozwolą sobie by stracić robotę i prędzej zarząd DB wywiozą na taczkach
Stacja Dachau: Bo to będą pociągi w jedną stronę. Merkel ich użyje do wywozu resztek niemieckich patriotów. A potem zgodnie z planem Merkel w Niemczech już tylko będzie Allah i wieczne zboczenia szariatu
okok: Nic nowego, w Japonii już 30 lat temu jeździły pociągi bezobsługowe, nie było maszynistów, kontrolerów czy kasjerek biletów
/biznes.interia.pl/

********************************

BILETY JUŻ OD 2 ZŁ

W lutym Przewozy Regionalne odświeżyły swoją ofertę „Połączenie w dobrej cenie”. Teraz koszty podróży w ponad 300 wybranych relacjach zaczynają się już od 2 zł
Pasażerowie którzy do końca lutego zakupią bilety w ramach oferty przez aplikację SkyCash mogą wziąć udział w konkursie „Podróżuj i wygraj” i wygrać atrakcyjne nagrody, w tym weekendowy pobyt w luksusowym hotelu
„Połączenie w dobrej cenie” zapewnia niższe ceny na bilety jednorazowe na przejazd w jedną stronę i odcinkowe miesięczne bilety imienne na przejazdy „tam i z powrotem”. Pasażerowie mogą kupić bilety normalne oraz z ulgami ustawowymi. Oferta obejmuje ponad 300 relacji na terenie całego kraju, a koszt podroży rozpoczyna się już od 2 zł
Konkurs „Podróżuj i wygraj” trwa do 9 marca. By wziąć w nim udział należy zakupić bilety na przejazdy pociągami Przewozów Regionalnych przez aplikację SkyCash oraz potwierdzić uczestnictwo na specjalnym ekranie w aplikacji. Do konkursu zostaną zakwalifikowane bilety zakupione i wykorzystane do 29 lutego, do godz. 23:59
Nagrodzonych zostanie 25 osób z uczestników którzy w czasie trwania konkursu zakupią bilety o najwyższej łącznej wartości
Czekają na nich: voucher na weekendowy pobyt w luksusowym hotelu, tablety, vouchery do sklepów GO Sport i Empik oraz gadżety spółki Przewozy Regionalne
/Przewozy Regionalne/Rynek Kolejowy/
/biznes.interia.pl/ /15.2.2016/

*****************

NOWE DARTY Z PESY

Od 23 stycznia nowe pociągi, nazywane często polskim Pendolino, pojawiły się na trasach z Warszawy do Lublina i Wrocławia oraz z Lublina do Wrocławia
Przewoźnik – PKP Intercity – zamówił 20 składów które miały wozić pasażerów od połowy grudnia zeszłego roku. Producent nie zdążył jednak dostarczyć pociągów na czas. Na razie przewoźnik dysponuje jedenastoma składami
Marta Ziemska z biura prasowego spółki: „Pociągi są systematycznie wdrażane do ruchu. Pierwszy raz takie rozwiązanie zostało wykorzystane w przypadku pociągów pendolino, w 2014 i 2015 r.”.
Początkowo przewoźnik wprowadził do ruchu dziewięć składów, a potem kolejne były włączane do rozkładu jazdy. Teraz wszystkie darty z bydgoskiej fabryki PESA muszą być przetestowane i sprawdzone przez przewoźnika. Odbiór zakończy się w pierwszym kwartale tego roku. Pod koniec zeszłego roku na tory wyjechało 20 składów o nazwie Flirt z siedleckiej fabryki Stadlera
Bydgoska fabryka PESA zdążyła do 31 grudnia 2015 przekazać 20 składów typu dart dla PKP Intercity. Od tego terminu zależało wsparcie Unii Europejskiej. Gdyby PESA się spóźniła choć jeden dzień pieniądze by przepadły. Przewoźnik ma teraz do dyspozycji osiem przetestowanych składów. Reszta musi być sprawdzona i dopiero po testach wyjedzie na trasę
Jak powiedziała Beata Czemerajda z PKP Intercity potrwa to mniej więcej miesiąc. W tym czasie kolejarze będą sprawdzać czy poszczególne składy nie mają wad fabrycznych i zostały wyprodukowane zgodnie z wytycznymi przewoźnika. Nowe składy będą jeździć na trasach z Warszawy do Katowic, Wisły, Bielska Białej
Obecnie pociągi typu dart kursują już z Warszawy do Lublina i Białegostoku. W grudniu producent pociągów zawarł porozumienie z PKP Intercity w sprawie pociągów dart. PESA zobowiązała się w nim że jeżeli nie zdąży z dostawą do końca grudnia to pokryje równowartość unijnej dotacji. Takiej potrzeby jednak nie było
Darty, określane, jako „polskie pedolino”, posiadają 352 miejsca siedzące; 292 w drugiej klasie i 60 w pierwszej. Pociąg ma długość 153 m, waży ok. 280 ton i może rozwijać prędkość 200 km/h. Darty wyposażono m.in. w klimatyzację, nadajniki wifi, stojaki na rowery, monitoring, przedział barowy. Znalazły się w nich także dwa miejsca dla osób poruszających się na wózkach inwalidzkich, winda ułatwiająca wjazd do pociągu osobom niepełnosprawnym oraz przystosowana dla nich toaleta
/IAR/PAP/ /24.1.2016/

************

PRZEPADAJĄ UNIJNE PIENIĄDZE

Modernizacja linii kolejowej na odcinku Kraków – Katowice nie zakończy się w przewidywanym terminie. Z tego powodu przepada miliard sto tysięcy zł z funduszy unijnych przeznaczonych na modernizację linii. Poseł Andrzej Adamczyk poinformował że PiS skierowało wniosek do Najwyższej Izby Kontroli o sprawdzenie inwestycji

– Dzisiaj można powiedzieć że znamy przewidywany rozwój wydarzeń – stwierdził poseł Andrzej Adamczyk, wiceprzewodniczący sejmowej komisji infrastruktury

W 2007-2008 r. decydowano o modernizacji szlaku kolejowego E-30, między Katowicami a Krakowem. To odcinek trasy z Niemiec przez Wrocław, Opole, Katowice, Kraków, Przemyśl, Lwów. Stanowi ona jeden z głównych korytarzy transeuropejskich. Odcinek o długości 58 km postanowiono przystosować do prędkości ok. 160 km/godz.

Ta modernizacja to długo oczekiwane przedsięwzięcie inwestycyjne które pozwoliłoby nie tylko skrócić czas przewozu ładunków towarowych, ale szczególnie skrócić przejazd pociągów pasażerskich – powiedział poseł. – Przypomnę że Kraków i Katowice dzieli 77 km, aglomeracja śląska liczy ok. 3.5 mln mieszkańców, a krakowska kolejne 1.5 mln. Zatem ten modernizowany szlak kolejowy ma – jak mało który – szczególne znaczenie dla rozwoju makroregionu południowego.

Obecnie na tej trasie, z przyczyn eksploatacyjnych, z powodu stanu technicznego torów, w wielu miejscach prędkość pociągów ograniczona jest do 25-30 km/godz. Powoduje to że podróż między Krakowem a Katowicami, np. pociągiem InterRegio, trwa ok. 2 godz. 20 min, a powinna nieco ponad godzinę.

– Doszło do tego że opóźnienie w modernizacji tego szlaku wynosi ok. trzech lat – oszacował Adamczyk. – To znaczy że roboty nie zostaną ukończone w kwietniu-czerwcu br. Do sejmowej komisji infrastruktury docierają bowiem sygnały że całe to przedsięwzięcie zostanie zrealizowane dopiero w 2017 r. Oznacza to że nie wykorzystamy pierwotnie zaplanowanego dofinansowania ze środków Unii Europejskiej w wysokości 1.1 mld zł. A jeżeli mimo wszystko prace na tym odcinku będą wykonywane, to tylko /w 100 proc./ w oparciu o budżet krajowy. Czyli nie wykorzystaliśmy szansy by 85 proc. wartości robót refundowała Unia Europejska.

– To wszystko woła o Trybunał Stanu dla wszystkich ministrów transportu którzy dopuścili się takiego zaniechania – powiedział poseł. – Dzisiaj słyszymy że pieniądze planowane na tę inwestycje zostaną przesunięte na inne cele. Ale ile i na co? Nawet gdyby były doprecyzowane, a ich realizacja okazała się niezbędna, to i tak musimy wydać 1.1 mld zł nieplanowanych wydatków na modernizację podstawowego szlaku kolejowego, przebiegającego przez Polskę.

– To karygodne i niczym nieusprawiedliwione – dodał Adamczyk. – Wiceminister infrastruktury Zbigniew Klepacki udzielił odpowiedzi na moją interpelację, że po 2015 r. ta inwestycja będzie realizowana ze „środków niekwalifikowanych”. A to oznacza że 1.1 mld zł przepadło.

Klub parlamentarny PiS złożył wniosek do NIK o zbadanie działań ministrów transportu w związku z tą modernizacją.

biznes alert /19.II.2014/

***

NIEPOTRZEBNE PENDOLINO POWIĘKSZA DŁUG

„Dwa dni temu jedna z telewizji pokazała kilkuminutowy reportaż prezentujący jak w szczerym polu pod Warszawą stoi i rdzewieje pięć składów pendolino, które do tej pory do Polski sprowadzono” – napisał na blogu poseł PiS Zbigniew Kuźmiuk

Polityk napisał że eksperci mają coraz więcej wątpliwości co do celowości zakupu włoskiego pendolino, zwłaszcza że w Polsce są produkowane równie dobre i szybkie, a przy tym zdecydowanie tańsze pociągi /np. w bydgoskiej Pesie/. Uważają również że w Polsce jeszcze przez wiele lat nie będzie warunków do pełnego wykorzystania możliwości nowego pociągu.

„Przypomnijmy że finansowanie tej transakcji odbywa się w oparciu głównie o pożyczone przez PKP środki. Ponieważ Komisja Europejska zdecydowała się wesprzeć projekt tylko na poziomie około 20 proc. /ok. 130 mln euro/ pozostałą część środków nabywca, czyli PKP Intercity, musiał pożyczyć. Największym pożyczkodawcą został Europejski Bank Inwestycyjny, który pożyczył ok. 340 mln euro /cały projekt opiewał na 665 mln euro; 20 składów pendolino kosztowało ok. 400 mln euro, pozostałą część przeznaczono na zbudowanie specjalnej bazy serwisowej w Warszawie, na Grochowie/. PKP Intercity zaciągnął więc kredyt w wysokości 1.5 mld zł i to w walucie obcej, choć sama spółka od paru lat przynosi straty /w 2013 r. sięgnęły one 100 mln zł/. W związku z tym gwarantem dużej jego części został, a jakże, Skarb Państwa” – napisał poseł Kuźmiuk.

blog Z. Kuźmiuka/ba /31.I.2014/

***

PENDOLINO CIOSEM W POLSKĄ KOLEJ

– Dziwię się decyzjom w sprawie zakupów pendolino. Europejski rynek kolejowy jest bardzo hermetyczny, wspiera się lokalnych producentów. Tak jest we wszystkich dużych krajach Europy Zachodniej oraz na Wschodzie. Jednak w Polsce zrobiono inaczej. To tym bardziej dziwne że firma PESA jest liderem w dostawach taboru kolejowego nie tylko w Polsce, ale i w Europie, czy nawet na świecie – powiedział Czesław Warsewicz, były prezes PKP Intercity

Jego zdaniem podpisanie umowy na zakup pendolino zaskakuje. Warsewicz wskazuje że zakupione pociągi nie mają rozwiązań typowych dla tego typu składów; brak im wyhylnego pudła i systemu blokującego zamarzanie przy temperaturze minus 20 stopni, nie mogą również rozwijać prędkości powyżej 160 km/h.

– Za pięć lat w kraju będziemy mieć jedynie kilka tras którymi można będzie jechać 200 km/h. To sprawia że zakup pendolino jest bezsensowny. Szczególnie że mamy w kraju PESĘ która ma doświadczenie w składach zespolonych rozwijających prędkość 160 km na godzinę, a elektrycznych i spalinowych ponad 200 – ocenił ekspert.

Warsewicz uważa że decyzja o nabyciu pendolino bardzo szkodzi polskiemu rynkowi kolejowemu.

– Takie zakupy mogły wypromować PESĘ na lidera europejskiego. Polska mogła zakupić składy w polskiej firmie, co pozwoliłoby polepszyć firmie pozycję. To dałoby impuls do modernizacji technologii, dałoby wzrost zatrudnienia. Zakup pendolino jest niezrozumiały, bezsensowny i szkodliwy dla państwa polskiego i gospodarki – powiedział.

stefczyk.info/biznesalert /18.X.2013/