Lasy

SZYSZKO NIE WIDZIAŁ JESZCZE CZEGOŚ TAKIEGO

Usuwanie drewna zniszczonego w nawałnicach potrwa dwa-trzy lata – ocenia minister środowiska Jan Szyszko

„Dwa-trzy lata będzie usuwane drewno które zostało połamane, zniszczone. W pierwszym rzędzie zostaną oczywiście usunięte te przy drogach. Będzie usuwane drewno leżące z pól, po to by te szkody w jakiś sposób naprawić” – mówi Szyszko
Minister w życiu nie widział takiej katastrofy. „W tej chwili, z tego co wiem, nadal szacowane są szkody. /…/ Jest zniszczonych ponad 500 domostw. To ogromna trauma dla miejscowej ludności. Rząd robi co może by od razu pomóc mieszkańcom, by zabezpieczyć również te budynki przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi” – mówi
Minister poinformował że zniszczeniu uległo ponad 40 tys. hektarów lasu, czyli 8 mln metrów sześciennych drewna, co oznacza największą liczbę wiatrołomów zanotowaną w historii Polski. Informowano go że na terenie kataklizmu pracuje ponad 3 tys. osób
„Ta liczba pewnie już wzrosła. Pierwsza działalność szła w tym kierunku nby odblokować drogi, drogi główne, później drogi lokalne, drogi gospodarcze, ale tam wielkim problemem był dostęp do prądu. Przecież wszystkie linie wysokiego napięcia zostały zniszczone przez zwalone drzewa. Trzeba było za wszelką cenę wyczyścić te linie, by mógł przejść sprzęt instalujący nowe słupy do nośników energii, by zapewnić dostęp do prądu. To bardzo ważne z punktu widzenia życia tych ludzi” – mówi Szyszko
W ostatni weekend nad Polską przeszły intensywne burze. W wyniku nawałnic, w nocy z piątku na sobotę, zginęło sześć osób /pięć na Pomorzu i jedna w Wielkopolsce/, a ok. 50 zostało rannych. Silny wiatr uszkodził lub zerwał dachy z prawie 3 tys. domów, w tym z ponad 2 tys. mieszkalnych. Zniszczeniom uległo 40 tys. ha lasów
/PAP/interia.pl/ /16.8.2017/

*****

TAK WIELKICH STRAT DOTĄD NIE BYŁO

Mamy do czynienia z największą w dziejach polskiego leśnictwa klęską spowodowaną wiatrami o znamionach huraganu – mówi dyrektor generalny Lasów Państwowych Konrad Tomaszewski

Na terenach dotkniętych nawałnicami pokotem leży ok. 8.2 mln m sześc. drewna
„To niewątpliwie największa w dziejach polskiego leśnictwa, a przypuszczam że i w dziejach europejskiego leśnictwa – klęska” – mówi Tomaszewski. Stało się tak w następstwie wiatru „o znamionach huraganu”
Pokotem leży ok. 8.2 mln metrów sześc. drewna, a roczne pozyskanie drewna w Lasach Państwowych wynosi około 38 mln m sześc.
„To niebagatelna ilość drzew które obecnie leżą /…/. Olbrzymie połacie pięknych lasów stały się w ciągu kilku godzin pustynią” – mówi dyrektor
Tomaszewski zapowiada że podpisze decyzję o wprowadzeniu tzw. stanu siły wyższej o zasięgu ponadlokalnym w związku z nawałnicami które przeszły nad Polską w nocy z 11 na 12 sierpnia
„Przystąpiliśmy – i to praktycznie mamy już na ukończeniu – do udrażniania dróg publicznych, dróg wewnętrznych” – wyjaśnia dyrektor. M.in. udostępniane będą tereny nad którymi są linie energetyczne
W największym stopniu klęska dotknęła nadleśnictwa Rytel i Czersk
Z danych Lasów Państwowych wynika że najbardziej ucierpiały dyrekcje toruńska, gdańska, poznańska, szczecinecka, wrocławska i łódzka
Według wstępnych szacunków w tym roku w lasach toruńskiej RDLP nawałnice zniszczyły ok. 23.3 tys. drzew, a trzeba będzie usunąć ok. 4 mln m sześc. drewna. W części leżącej w woj. kujawsko-pomorskim powalonych zostało 9 tys. ha drzew /1.5 mln sześc. drewna/, a w części województwa pomorskiego 14.3 tys. ha /2.5 mln sześc. drewna/. Planowo w ciągu roku we wszystkich nadleśnictwa podległych dyrekcji pozyskuje się ok. 2 mln sześc. drewna
Szkody mają charakter powierzchniowy. Zniszczone są całe drzewostany oraz pojedyncze drzewa. To również ogromne straty przyrodnicze, zniszczone siedliska cennych gatunków, gniazda ptaków i legowiska dzikich zwierząt
Od kilku dni nad Polską przechodzą intensywne burze. W wyniku nawałnic w nocy z piątku na sobotę zginęło sześć osób /pięć na Pomorzu i jedna w Wielkopolsce/, a ok. 50 zostało rannych. Silny wiatr – tylko wówczas – uszkodził lub zerwał dachy z prawie 3 tys. domów, w tym z ponad 2 tys. mieszkalnych. Zniszczeniom uległo też 38 tys. ha lasów
/PAP/interia.pl/ /16.8.2017/

*****

LEŚNICY CHCĄ RATOWAĆ PUSZCZĘ BIAŁOWIESKĄ!

Puszcza Białowieska oraz metody jej ratowania były tematem konferencji dyrektora generalnego LP Konrada Tomaszewskiego, która odbyła się 4 lipca w Warszawie

Oto list dyrektora generalnego LP do mediów:
Szanowni Państwo,
od pięciu lat znaczna część Puszczy Białowieskiej zamiera na naszych oczach. Nie jest to zwyczajny w przyrodzie cykl przemijania i odradzania się, lecz zjawisko o skali i gwałtowności klęski ekologicznej, największej na tym obszarze od lat 20 ubiegłego wieku. Bezprecedensowo wielka i długotrwała gradacja kornika zmienia Puszczę w sposób którego naukowcy nie potrafią do końca przewidzieć, a który osoby zauroczone dotychczasową Puszczą może szokować. Nam, leśnikom, tej pięknej Puszczy jest po prostu niezmiernie żal. Obecnej klęsce można było zapobiec, gdyby pozwolono nam działać. Jeszcze nie jest za późno, by choć ograniczyć jej rozmiar
Lasy Państwowe opiekują się Puszczą Białowieską od blisko 100 lat
Staraniem leśników utworzono Białowieski Park Narodowy, a potem liczne rezerwaty; to oni odnawiali Puszczę po dewastacyjnych wyrębach Niemców, Rosjan czy brytyjskiej kompanii The Century; przywrócili Puszczy, a potem innym polskim lasom, żubra; chronili Puszczę przed różnymi zagrożeniami i gospodarowali w niej według zaleceń naukowców, by odtwarzać jej jak najbardziej naturalny, zróżnicowany charakter; pozyskiwali też drewno dla lokalnej społeczności, nie zagrażając przy tym trwałości i bogactwu przyrodniczemu Puszczy

Dziś część aktywistów ekologicznych, naukowców i mediów próbuje wmówić Polakom, że to leśnicy niszczą Puszczę Białowieską, pomawia ich o najgorsze intencje i postępki. Nie mogę pozwolić by dezawuowano ponad 90-letni dorobek Lasów Państwowych i wielu pokoleń leśników. Lasy Państwowe to przede wszystkim ludzie którzy w lesie żyją i pracują na co dzień, rozumieją go, są kompetentni, mają poczucie pełnienia misji publicznej. Kochają też Puszczę Białowieską
Dla adeptów leśnictwa i leśników z całego kraju jest ona celem „pielgrzymek” po wiedzę i możliwość podglądania natury, by następnie wzorować się na niej, gospodarując w innych lasach
Zarzucanie nam chęci „wycięcia Puszczy dla pieniędzy” to cyniczne, podłe kłamstwo

Szanowni Państwo! W dyskusji o Puszczy zbyt wiele dziś emocji, nazbyt prostych recept, mitów. Proszę, zapoznajcie się poniżej z podstawowymi faktami, by na ich podstawie – a nie „miejskich legend” – wyrobić sobie własne zdanie
Leśnicy od początku mówią że problemem w Puszczy Białowieskiej nie jest kornik jako taki, lecz skala obecnej gradacji, największa od 100 lat
W Puszczy zamarło już co najmniej 8 proc. drzew. W zaledwie kilka lat w trzech puszczańskich nadleśnictwach Lasów Państwowych /Białowieża, Browsk i Hajnówka/ kornik zabił niemal 900 tys. świerków na powierzchni ok. 7.2 tys. ha /14 proc. obszaru, jakim zarządzają/. Tracimy znane, piękne i podziwiane dziedzictwo przyrodnicze, które ukształtowało się zarówno dzięki ochronie biernej, jak i czynnej

Czy natura sama poradziłaby sobie z klęską? Puszcza Białowieska to niezwykle cenny kompleks leśny, lecz nie dość ogromny i za bardzo poddany zewsząd presji cywilizacji, by mogły zachodzić w nim naprawdę całkowicie naturalne procesy. Już dziś obserwujemy jak powierzchnie pokornikowe przy braku interwencji człowieka są opanowywane przez zacieniające mocno otoczenie graby, leszczynę, inwazyjne trawy – kosztem innych gatunków. Upraszczanie się struktury siedlisk pozostawionych długotrwałej ochronie biernej jest potwierdzone badaniami naukowymi. Przykładowo ze świerkiem związanych jest kilka razy więcej gatunków owadów niż z grabem, więc zamieranie pierwszego i ekspansja drugiego ma określone skutki. W Puszczy jest oczywiście miejsce na spontaniczne procesy, lecz powinniśmy także prowadzić w niej ochronę czynną, by zachować ogromną różnorodność występujących tam gatunków

Najcenniejsze i najbardziej naturalne fragmenty Puszczy od dawna są i pozostaną chronione w Białowieskim Parku Narodowym oraz rezerwatach znajdujących się na terenie puszczańskich nadleśnictw. BPN ma powierzchnię leśną nieco ponad 10 tys. ha, a ta część Puszczy którą zarządzają nadleśnictwa LP – w sumie 50.2 tys. ha, z czego 12 tys. ha to rezerwaty. Podejmowane przez leśników działania ratunkowe nie dotyczą w ogóle Parku, lecz drzewostanów w nadleśnictwach – głównie tych które pochodzą z nasadzeń i były użytkowane lub powinny być przebudowane by ich struktura lepiej odpowiadała siedlisku

Leśnicy sami powiększyli obszar ochrony biernej w Puszczy. W końcu marca 2016 r. dyrektor generalny Lasów Państwowych wyodrębnił na terenie nadleśnictw Browsk i Białowieża łącznie 5.6 tys. ha tzw. obszaru referencyjnego, gdzie ingerencję człowieka ograniczono do minimum. W sumie działaniu sił samej natury pozostawiono – łącznie z rezerwatami – 17.6 tys. ha na terenie puszczańskich nadleśnictw, czyli aż 33 proc. tej części Puszczy, którą zarządzają Lasy Państwowe /jeżeli dodamy park narodowy to blisko 45 proc. całej Puszczy/. Rezerwaty razem z referencją będą punktem odniesienia dla pozostałego obszaru nadleśnictw, gdzie zastosujemy metody gospodarki leśnej, by odnowić drzewostany zniszczone przez kornika i przywrócić właściwy stan chronionych siedlisk. Dość frazesów, w praktyce porównamy skutki obu metod – bezczynności, jak chcą aktywiści, oraz działań leśników wspomagających procesy naturalne

Skuteczne kontrolowanie gradacji kornika jest możliwe. Od początku lat 90 w puszczańskich nadleśnictwach co roku usuwano z lasu praktycznie wszystkie świerki zasiedlone przez korniki, więc nie przerzucały się one na kolejne drzewostany. Skala cięć sanitarnych była ograniczona – od zwykle kilku tysięcy do ok. 25 tys. m sześc. w zależności od roku
Zmieniło to wejście w życie nowych planów urządzenia lasu /PUL/ dla nadleśnictw Białowieża, Browsk i Hajnówka na lata 2012–2021: pod naciskiem organizacji pozarządowych ówczesny resort środowiska radykalnie zmniejszył w nich limity pozyskania drewna i wyłączył z użytkowania kolejne powierzchnie w Puszczy, co uniemożliwiło leśnikom usuwanie zaatakowanych świerków. Już w pierwszym roku nowych planów z zasiedlonych 23 tys. m sześc. świerków usunięto tylko jedną czwartą, więc gradacja mogła się rozwinąć. W 2013 r. zasiedlonych drzew w Puszczy było już 100 tys. m sześć., w następnym 200 tys. m sześc. i ten skokowy wzrost trwa. Leśnikom spętano ręce i przez pięć lat kornik zabił w Puszczy ok. 1 mln m sześc. świerków /usunięto w tym czasie tylko ok. 190 tys. m sześc. z nich/! Właśnie po to by móc ograniczać klęskę na początku 2016 r. najbardziej dotkniętemu nią Nadleśnictwu Białowieża zwiększono aneksem limit pozyskania drewna

Nikt nie wytnie Puszczy!
Sugerowanie że ratunkowe działania leśników obejmą cały ten kompleks, że będą tam wielkie zręby zupełne, że takich cięć nigdy nie było w Puszczy – to perfidna manipulacja. W taki sposób nie prowadzi się gospodarki w zwykłych lasach, a co dopiero w Puszczy Białowieskiej. Trzy puszczańskie nadleśnictwa pozyskują rocznie o wiele mniej drewna niż jedno zwykłe nadleśnictwo z innego regionu. W 2016 r. – kiedy aktywiści już alarmowali że… leśnicy „wycinają Puszczę” – puszczańskie nadleśnictwa pozyskały razem 65.7 tys. m sześc. drewna, czyli… mniej niż rok wcześniej /w 2015 r. – 83.6 tys. m sześc./
Jak aktywiści mogą mówić że zabitych przez kornika świerków wcale nie ma dużo, że obecna gradacja nie jest niczym szczególnym, a jednocześnie twierdzić że likwidacja skutków tej klęski – rzekomo ograniczonych przecież – będzie równoznaczna z zagładą Puszczy…

Nie wycinamy tylko chorych drzew
W nadleśnictwach w Puszczy leśnicy wykonują przepisy o lasach, ochronie przyrody, bezpieczeństwie publicznym, plany urządzenia lasu oraz plan zadań ochronnych dla obszaru Natura 2000, a także polecenia służb ochrony środowiska, straży pożarnej
To oznacza że wycinają:
– martwe i już opuszczone przez korniki świerki stojące w pobliżu dróg i ścieżek, na które mogłyby się wywrócić, zagrażając ludziom /będą się łamać w ciągu kilku lat/, lub nadmiernie zwiększające ryzyko pożaru /jeżeli w danym miejscu jest wyjątkowo duże nagromadzenie suchej biomasy/. Usuwanie martwych drzew ze względów bezpieczeństwa jest prowadzone wszędzie na obszarze nadleśnictw, gdzie jest to konieczne
– incydentalnie drzewa innych gatunków, jeżeli np. zostały uszkodzone przez łamiące się świerki i teraz same grożą wywróceniem się na drogi lub ścieżki
– żywe jeszcze, lecz zasiedlone przez korniki świerki – po to by owady nie wyleciały z nich i nie zaatakowały jeszcze zdrowych drzew
Cięcia sanitarne nie są jednak prowadzone w rezerwatach ani strefie referencyjnej; żywe i zdrowe drzewa różnych innych gatunków – w ramach normalnych zabiegów hodowlanych i rębnych przewidzianych w planach urządzenia lasu dla puszczańskich nadleśnictw oraz planie zadań ochronnych dla obszaru Natura 2000 Puszcza Białowieska. Na przykład utrzymanie w należytym stanie chronionych przez Naturę 2000 grądów wymaga usuwania grabów i leszczyny, wypełniających dziś lukę po martwych świerkach; czynnej ochrony wymaga utrzymanie świetlistych dąbrów, miejsc występowania chronionych motyli itp.

Skala tych ostatnich prac w nadleśnictwach w Puszczy jest jednak ograniczona, bo priorytetem jest usuwanie martwych świerków, które zagrażają bezpieczeństwu ludzi przy szlakach, oraz cięcia sanitarne zasiedlonych przez kornika drzew, by wyhamować tempo rozwoju gradacji

– Leżące już w Puszczy martwe drewno leśnicy zostawiają na miejscu do naturalnego rozkładu. Jeżeli ze względów bezpieczeństwa stojące przy szlakach martwe świerki są obalane w rezerwatach lub strefie referencyjnej, to tam również są zostawiane. Martwe drewno jest w lesie potrzebne, m.in. żyje w nim wiele cennych gatunków zwierząt. Ale w puszczańskich nadleśnictwach, także poza rezerwatami i referencją, jest go już tak dużo że zapewnia utrzymanie pełnej różnorodności biologicznej. Dalsze zwiększanie ilości martwego drewna nie przełoży się już na wzrost liczby gatunków, za to zwiększy ryzyko pożarowe i emisję dwutlenku węgla

– Użycie maszyn leśnych w Puszczy nie oznacza że cięcia będą większe. Kiedy prace są wykonywane w terenie z tak ogromną liczbą martwych drzew harwester daje większe bezpieczeństwo robotnikom leśnym; obsługuje go tylko jedna osoba, która jest chroniona przez wzmocnioną kabinę maszyny. Użycie harwestera nie oznacza że wyciętych zostanie więcej drzew niż pozwalają na to obowiązujące przepisy i plany. Ta sama praca zostanie tylko wykonana szybciej i szybciej też leśnicy udostępnią zabezpieczony już teren turystom i okolicznym mieszkańcom

– Cięcia w okresie lęgowym ptaków leśnicy prowadzą całkowicie legalnie. Zgodnie z przepisami prawidłowo prowadzona gospodarka leśna z definicji nie narusza zakazów dotyczących ochrony gatunkowej roślin, grzybów i zwierząt, wskazanych w ustawie o ochronie przyrody. W Polsce i całej Europie liczba większości gatunków ptaków jest stabilna lub rośnie, a naukowcy w ogóle nie wymieniają gospodarki leśnej wśród czynników mających istotny wpływ na powodzenie lęgów i los populacji. Dlatego generalne zwolnienie w przypadku gospodarki leśnej istniało zawsze i tak jest też w pozostałych krajach Unii. Żadne prace nie są natomiast prowadzone w strefach ochrony wokół gniazd chronionych ptaków drapieżnych /takich stref w puszczańskich nadleśnictwach jest 49/

– W Puszczy nie będzie żadnej „plantacji”
Jeżeli w danym miejscu będą usuwane nie pojedyncze martwe świerki, ale ich większe skupiska, to leśnicy odnowią taką powierzchnię sadząc tam odpowiednie dla tego siedliska gatunki, i to jako uzupełnienie odnowienia naturalnego, jeżeli będzie ono zbyt słabe. Tak było np. w Nadleśnictwie Browsk, gdzie w kwietniu br. na kilku hektarach po usuniętych martwych świerkach posadzono 3500 dębów, klonów i lip jako uzupełnienie samoobsiewu

– Lasy Państwowe nie działają w Puszczy dla zysku. Powodem cięć jest konieczność zapewnienia bezpieczeństwa ludziom, ograniczenie zamierania kolejnych drzewostanów oraz wykonanie zadań z planów urządzenia lasu i planu zadań ochronnych. Pozyskane z tych powodów drewno sprzedajemy /pomijając część pozostawianą do naturalnego rozkładu/ – inaczej narażalibyśmy na stratę Skarb Państwa, w imieniu którego zarządzamy lasami. Ale mnogość form ochrony przyrody i ograniczeń gospodarki leśnej w Puszczy przesądza że tamtejsze nadleśnictwa zawsze były i będą deficytowe. To dla nas oczywiste, inne są po prostu zadania leśników w Puszczy /dopłaty z funduszu leśnego LP dla puszczańskich nadleśnictw np. w 2016 r. wyniosły 23 mln zł/

– To nieprawda że leśnicy zamknęli Puszczę dla turystów. Okresowe zakazy wstępu wprowadzili tylko nadleśniczowie z Białowieży i Hajnówki, ale dotyczą one konkretnych, wybranych miejsc /tam gdzie pracują maszyny i pilarze lub duże nagromadzenie martwych świerków stwarza szczególne niebezpieczeństwo/, a nie całych nadleśnictw. W miarę postępu prac usuwających zagrożenie kolejne ścieżki i miejsca są ponownie udostępniane. Aktualne mapy można znaleźć na stronach nadleśnictw oraz na stronie www.lasy.gov.pl; zdecydowana większość Puszczy i najpopularniejsze szlaki są otwarte

Jan Tabor, koordynator inwentaryzacji Puszczy Białowieskiej, naczelnik Zespołu ds. Wielkoskalowych Inwentaryzacji w DGLP:
– Tylko koegzystencja obszarów o różnym reżimie ochronnym, tj. obszarów gdzie prowadzona jest zrównoważona gospodarka leśna oraz obszarów biernie chronionych, zapewni realizację celów wynikających z kryteriów IX i X UNESCO
– W zgodnej opinii środowisk naukowych dla lasów naszej szerokości geograficznej poziom zasobów martwego drewna, zapewniający bezpieczeństwo gatunkom od niego zależnym, wynosi ok. 30-50 m3 na hektar
– Zakładając że leśnicy z lasów użytkowanych /nie z obszarów wyłączonych z gospodarki leśnej/ pozyskaliby całość martwego świerka, to ogólne zasoby martwego drewna nie spadną poniżej 40 m3 na hektar
Konsekwencje nieograniczania gradacji kornika drukarza
– Zamarcie całości świerka na obszarze Puszczy Białowieskiej, w wieku powyżej ok. 40 lat
– Luka pokoleniowa – przy życiu pozostaną głównie młode drzewa – oznacza to kilkudziesięcioletnią przerwę w tworzeniu siedlisk dla gatunków związanych z dużymi świerkami, m.in. dzięcioł trójpalczasty, zgniotek cynobrowy itp.
– Drastycznego skurczenia się areału świerka w przyszłości – w dużej części aktualnie zamarłych drzewostanów świerkowych odnawia się grab, praktycznie jako jedyny gatunek – oznacza to negatywne konsekwencje dla różnorodności przyrodniczej takich obszarów leśnych
– Pogorszenie stanu ochrony siedlisk przyrodniczych – gwałtowne zamarcie znacznej części drzewostanu i wynikające z tego tytułu nagłe odsłonięcie dna lasu, połączone z uruchomieniem dużej ilości substancji odżywczych uwolnionych w wyniku przyspieszonego rozkładu materii organicznej, powoduje bujny rozrost tzw. gatunków ekspansywnych runa, np. pokrzywa, trzcinnik, malina, powodując niekiedy długotrwałe zniekształcenie siedliska
/www.lasy.gov.pl/ /5.7.2017/