Zmarli1

JAN JABŁONIEC

Na wieczną wartę odszedł kpt. Jan Jabłoniec ps. Fiat, żołnierz oddziału kpt. Zdzisława Brońskiego ps. Uskok – poinformował minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek. Weteran zmarł w wieku 93 lat

„Na wieczną wartę odszedł kpt. Jan Jabłoniec ps. Fiat, żołnierz oddziału +Uskoka+. Wielki patriota, ale przede wszystkim ciepły i skromny człowiek, z dużym poczuciem humoru. Przyjaciel i towarzysz wielu patriotycznych spotkań. Spoczywaj w pokoju” – napisał Czarnek
O śmierci weterana, żołnierza Armii Krajowej poinformował również oddział IPN w Lublinie, który podał że kapitan Jabłoniec zmarł 12 stycznia w wieku 93 lat. W biogramie kombatanta IPN przypomniał że pseudonim Fiat Jabłoniec otrzymał w związku z tym że był mechanikiem samochodowym

„Jan Jabłoniec urodził się 13 lipca 1927 w Ziółkowie /powiat łęczyński/. Od 1938 mieszkał i pracował w Lublinie z matką u siostry Marii Gulbin, w zakonie wizytek. W 1939 rozpoczął naukę zawodu mechanika samochodowego”
Jabłoniec uczył się także w zakładzie tapicerskim, gdzie zajmował się też wysyłką poczty. „Podczas jednego z wyjazdów trafił na egzekucję więźniów z Zamku Lubelskiego, która odbywała się przy Al. Zygmuntowskich. W 1944 ucieka z Lublina w obawie przed aresztowaniem i wraca do babci, do rodzinnego Ziółkowa. Tam poprzez komendanta placówki AK Józefa Gąsiora trafia do oddziału kpt. Zdzisława Brońskiego ps. Uskok”

Brał udział w walkach z Niemcami, a także Sowietami w Czemiernikach, gdzie został ranny. W oddziale „Uskoka” obsługiwał niemiecki LKM. „Po rozwiązaniu AK nie bierze udziału w działaniach zbrojnych podziemia antykomunistycznego, pełni natomiast funkcje wywiadowcze; informuje +Uskoka+ o działaniach komunistów na swoim terenie. W tym czasie pracuje w rodzinnych stronach we własnym gospodarstwie rolnym” – podał IPN
IPN przypomniał też że Jan Jabłoniec czynnie uczestniczył w życiu kombatanckim. „Był jednym z ostatnich /o ile nie ostatnim/ żyjącym żołnierzem kpt. Zdzisława Brońskiego ps. Uskok” – dodał IPN /za PAP/dzieje.pl/ /13.1.2021/

ADAM PFEIFFER

6 stycznia w Szczecinie zmarł Adam Pfeiffer – aktor-lalkarz Teatru Lalek „Pleciuga” – poinformował Związek Artystów Scen Polskich /ZASP/. Artysta miał 86 lat

Jak przypomniano na stronie ZASP-u Adam Pfeiffer debiutował w marcu 1958 rolą Dragona w sztuce „Żart olszowiecki” Hanny Januszewskiej w reż. Ewy Kołogórskiej i Melanii Karwatowej w Teatrze Lalek „Pleciuga”
„W 1963 zdał egzamin eksternistyczny i na zawsze pozostał wierny +Pleciudze+, gdzie zagrał wiele docenianych przez publiczność i krytyków ról pierwszoplanowych. Stworzył kilkadziesiąt niezapomnianych kreacji wśród których wyróżniały się role Żyda z +Szopki krakowskiej+ Stanisława i Tadeusza Estreicherów oraz Sobiesława z +Lodoiski+ Wojciecha Bogusławskiego” – napisał Zarząd Oddziału ZASP w Szczecinie
Przypomniano że za rolę Żyda w „Szopce Krakowskiej”, w której „zaimponował twórczą inwencją, pomysłowością, komizmem sytuacji i postaci”, otrzymał nagrodę Bursztynowego Pierścienia w 1979 r.

Aktor od 1983 r. był członkiem ZASP. Odznaczono go m.in. Srebrnym Krzyżem Zasługi, Gryfem Pomorskim, odznaką honorową Zasłużony Działacz Kultury
Szczeciński Teatr Lalek „Pleciuga” przypomniał że Adam Pfeiffer urodził się 24 grudnia 1935 we Lwowie
„Po ukończeniu w 1944 dwóch klas szkoły powszechnej z matką zostali wywiezieni do Niemiec. Po powrocie do Polski osiedlił się we Wrocławiu, gdzie kontynuował dalszą naukę, kończąc dziewięcioklasową szkołę ogólnokształcącą”

We Wrocławiu pierwszy raz zetknął się ze sceną lalkową Teatru Młodego Widza. „W 1953 rozpoczął naukę w Studium Teatralnym. Po dwóch latach nauki został powołany do odbycia zasadniczej służby wojskowej. Służbę odbywał w Szczecinie”
„W Szczecinie poznał Annę, swoją przyszłą żonę. Postanowił zamieszkać w tym mieście na stałe. 1 grudnia 1957 został zatrudniony w Teatrze Lalek +Pleciuga+, kierowanym przez Melanię Karwatową. /…/ W 1961 zdał eksternistyczny egzamin aktorski”
„Specjalizował się w animacji marionetek”. „Stworzył kilkadziesiąt niezapomnianych kreacji, z których najbardziej cenił sobie rolę Żyda z +Szopki krakowskiej+ Stanisława i Tadeusza Estreicherów oraz udział w +Spowiedzi w drewnie+ Jana Wilkowskiego i w +Żywotach Świętych+ Jędrzeja Wowry w reżyserii Jana Wilkowskiego i Bohdana Głuszczaka”
Na emeryturę przeszedł w 1993 r. „Silnie związany emocjonalnie z +Pleciugą+ przez pewien czas prowadził razem z Anną teatralny bufet w budynku przy Kaszubskiej 9. W kwietniu 2008 r. obchodził jubileusz pięćdziesięciolecia pracy artystycznej” – napisano na str. szczecińskiego teatru /za PAP/dzieje.pl/ /13.1.2021/

BP ADAM DYCZKOWSKI

10 stycznia w zielonogórskim Domu Księży Emerytów zakończył swoją ziemską pielgrzymkę ś.p. ks. bp Adam Dyczkowski, emerytowany biskup zielonogórsko-gorzowski. Miał 88 lat

Ś.p. ks. bp Adam Dyczkowski urodził się 17 listopada 1932 r. w Kętach w rodzinie Feliksa i Marii z d. Jurasz. Jego ojciec był nauczycielem matematyki w liceum ogólnokształcącym w Kętach. W rodzinnej miejscowości ukończył szkołę podstawową, gimnazjum i liceum
W 1952 wstąpił do Arcybiskupiego Seminarium Duchownego we Wrocławiu. 23 czerwca 1957 otrzymał święcenia kapłańskie z rąk ks. bp. Bolesława Kominka
W latach 1957-64 na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim odbywał studia specjalistyczne, które uwieńczył uzyskaniem tytułu doktora filozofii przyrody. Następnie pracował we Wrocławiu jako wikariusz parafii katedralnej, duszpasterz młodzieży akademickiej i inteligencji, a także wykładowca filozofii w seminarium duchownym

21 września 1978 został mianowany biskupem pomocniczym we Wrocławiu. Święceń biskupich 26 listopada 1978 udzielił mu ks. abp Henryk Gulbinowicz. Jako zawołanie swej posługi biskupiej przyjął słowa Sursum corda /W górę serca/. Pełnił funkcje wikariusza generalnego, był odpowiedzialny za duszpasterstwo akademickie, duszpasterstwo inteligencji, nauczycieli, harcerzy i innych środowisk zawodowych. Działał w Dolnośląskim Komitecie Odrodzenia Harcerstwa /przewodniczący/ oraz Towarzystwie Przyjaciół Ossolineum /członek zarządu/, a także Społecznym Komitecie Panoramy Racławickiej. W Konferencji Episkopatu Polski był wiceprzewodniczącym Komisji ds. Duszpasterstwa Akademickiego, wchodził też w skład Komisji ds. Zakonnych, ds. Duszpasterstwa Ogólnego, ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia

25 marca 1992 został mianowany biskupem pomocniczym w nowo utworzonej diecezji legnickiej. 17 lipca 1993 otrzymał nominację na biskupa zielonogórsko-gorzowskiego. 19 lipca 1993 objął kanonicznie rządy w diecezji, ingres do katedry gorzowskiej odbył 5 września 1993, a ingres do konkatedry w Zielonej Górze 12 września tegoż roku. Jako biskup diecezjalny wspierał aktywność wiernych świeckich przez promocję stowarzyszeń katolickich, zwłaszcza Akcji Katolickiej i Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. Na czas jego posługi przypadły istotne wydarzenia w życiu diecezji, jak obchody pięćdziesięciolecia polskiej administracji kościelnej w Gorzowie Wlkp. /1995/, wizyta papieża Jana Pawła II /1997/, rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego ks. bp. Wilhelma Pluty /2002/ oraz tysiąclecie śmierci pierwszych męczenników Polski w Międzyrzeczu /2003/. Po osiągnięciu 75 roku życia złożył rezygnację z urzędu. 29 grudnia 2007 przeszedł w stan spoczynku. Na emeryturze zamieszkał w Domu Księży Emerytów w Zielonej Górze
Otrzymał tytuł Honorowego Obywatela Gorzowa Wlkp., Głogowa i Zielonej Góry. Uniwersytet Zielonogórski wyróżnił go doktorem honoris causa /za Radio Maryja/diecezjag.pl/ /11.1.2021/

ROMAN STANIEWSKI

Nie żyje Roman Staniewski – powstaniec warszawski, żołnierz Batalionu „Miotła”, kustosz pamięci o tym batalionie, jeden z ostatnich członków oddziału likwidatorów AK, ranny w Powstaniu Warszawskim – Cześć i chwała! Wieczny odpoczynek! – napisano w piątek 8 stycznia na twitterze PL1918. Miał 98 lat

„Z ogromnym żalem i bólem informujemy że w dniu dzisiejszym nasz kolega i przyjaciel Roman Staniewski ps. Stanisław Kwiatkowski, żołnierz Batalionu Miotła, niezwykle skromny człowiek, wyjątkowy, z ogromnymi zasługami odszedł na wieczną wartę” – napisano na fb Związku Powstańców Warszawskich
Roman Staniewski urodził się 7 października 1923 w Warszawie, a jego rodzicami byli Józef i Zofia. W latach 1939-44 był żołnierzem I patrolu dywersyjnego /Ursus/ Oddziału Dyspozycyjnego Anatol w Związku Odwetu, a następnie działał w Kedywie Komendy Głównej Armii Krajowej. W Powstaniu Warszawskim posługiwał się pseudonimem Stanisław Kwiatkowski. Przeszedł szlak bojowy: Wola – Stare Miasto – kanały – Śródmieście Północ – Śródmieście Południe – Górny Czerniaków – Śródmieście Południe. Awansowany na stopień kaprala podchorążego
Od wiosny 1944 z zespołem wszedł w skład batalionu „Miotła” zgrupowania „Radosław”. Po rozwiązaniu „Miotły” walczył w batalionie „Czata 49” /pluton „Torpedy”/ w Śródmieściu Południowym na odcinku „Sarna”. 15 września 1944 raniony postrzałem w podudzie. Podczas Powstania Warszawskiego odznaczony Krzyżem Walecznych

Po upadku Powstania wyszedł z Warszawy z ludnością cywilną. Uczestniczył w późniejszej konspiracji, w odtwarzanym Kedywie KG AK, w plutonie por. Torpedy /Kazimierz Jackowski/. 17 września 1945 uzyskał zwolnienie z plutonu i ewakuował się do Płocka, gdzie zdał maturę w Liceum im. S. Małachowskiego. Jak podaje baza uczestników Powstania Warszawskiego Muzeum Powstania Warszawskiego, od 1 września 1945 studiował na Politechnice Warszawskiej. „Następnie do emerytury pracował w Głównym Urzędzie Pomiarów Kraju i Państwowym Przedsiębiorstwie Geodezyjno-Kartograficznym /prace terenowe/. Pracował też w Czechosłowacji i Libii do 1994” – napisano. W 1989 odznaczony Krzyżem Virtuti Militari V klasy /za PAP/dzieje.pl/ /8.1.2021/

STANISŁAW KRZYŻEK

W wieku 86 lat zmarł Stanisław Krzyżek który przez osiem lat przewodził grupie modlącej się publicznie przed Pałacem Prezydenckim o wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej. Msza żałobna odbyła się 7 stycznia w kościele parafialnym Wniebowzięcia NMP w Warszawie-Zerzniu

„Stanisław Krzyżek wpisał się złotymi zgłoskami w dzieje Polski. Jestem przekonany że jego nazwisko zapadnie w pamięć przyszłych pokoleń” – mówił w czwartek 7 stycznia podczas uroczystości pogrzebowych Stanisława Krzyżka prezes PiS Jarosław Kaczyński. – Stanisław Krzyżek był zawsze gotów służyć sprawie. Przyszedł taki czas w którym ta służba przybrała szczególny charakter, służby modlitewnej, a jednocześnie służby przeciwstawiającej się złu, wielkiemu złu. Złu które pojawiło się w naszym kraju po tragedii smoleńskiej – mówił prezes Kaczyński.

„Robił to z determinacją i odwagą która wymaga od nas teraz by powiedzieć przede wszystkim słowa wielkiej wdzięczności, wobec niezwykłego człowieka, wdzięczności i wiecznej pamięci o panu Stanisławie, wiecznej pamięci o kimś kto w późnych latach życia wpisał się w dzieje nie tylko swojej rodziny i środowiska, ale wpisał się w dzieje Polski, wpisał się złotymi zgłoskami” – powiedział Kaczyński
Prezes PiS wyraził przekonanie że pamięć o Stanisławie Krzyżku nie przeminie. – Pamiętamy o nim dzisiaj i będziemy pamiętać w kolejnych latach. Jestem przekonany że to nazwisko, ta osoba zapadnie w pamięć także przyszłych pokoleń i to nie tylko w wymiarze środowiskowym, ale także tym szerszym – powiedział prezes PiS
10 kwietnia 2010 w katastrofie samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem zginęło 96 osób w tym prezydent RP Lech Kaczyński i jego małżonka Maria. Polska delegacja zmierzała na uroczystości 70 rocznicy zbrodni katyńskiej /za PAP/www.polskieradio24.pl/ /7.1.2021/

BP ANTONI STANKIEWICZ

W Poliklinice Gemelli w Rzymie zmarł bp Antoni Stankiewicz. Pochodził z diecezji zielonogórsko-gorzowskiej. W latach 2004-12 był dziekanem Trybunału Roty Rzymskiej – poinformowało w poniedziałek 4 stycznia Biuro Prasowe KEP. Bp Antoni Stankiewicz był jednym z najwybitniejszych na świecie specjalistów prawa kanonicznego

Bp Antoni Stankiewicz urodził się 1 października 1935 w Oleszczenicach /obecnie Litwa/, ale jego rodzina w wyniku działań wojennych i zmiany granic Rzeczypospolitej osiedliła się po II wojnie światowej w Gorzowie Wielkopolskim
Święcenia kapłańskie przyjął po ukończeniu Wyższego Seminarium Duchownego w Gościkowie-Paradyżu 20 grudnia 1958 w katedrze gorzowskiej z rąk sługi Bożego bpa Wilhelma Pluty. Następnie studiował prawo kanoniczne na Wydziale Prawa Kanonicznego Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie /w roku akademickim 1956/1957/ i na Wydz. Prawa Kanonicznego Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego /w latach 1957-61/

W latach 1961-65 był notariuszem i wiceoficjałem Sądu Kościelnego w Gorzowie, a w latach 1965-67 notariuszem kurii biskupiej w Gorzowie. W 1967 został skierowany na kontynuację studiów kanonistycznych w Rzymie. W 1970 uzyskał tytuł adwokata Trybunału Roty Rzymskiej, w 1972 dyplom z języka łacińskiego na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim /Scuola Superiore di Lettere Latine/, a w 1975 stopień doktora prawa cywilnego w zakresie prawa rzymskiego na Wydz. Prawa Cywilnego Papieskiego Uniwersytetu Laterańskiego na podstawie rozprawy „De homicidio in iure poenali romano”
W 1969 ks. Antoni Stankiewicz rozpoczął pracę w Trybunale Roty Rzymskiej, początkowo w latach 1969-78 w kancelarii. 14 lutego 1978 papież Paweł VI mianował go prałatem audytorem roty. Od 31 stycznia 2004 do 22 września 2012 był dziekanem trybunału. W tym czasie papież Benedykt XVI 15 listopada 2006 mianował go biskupem tytularnym Nova Petra. Święcenia biskupie przyjął w bazylice św. Piotra 16 grudnia tego samego roku

Jako audytor Trybunału Roty Rzymskiej w latach 1978-2012 wydał ponad 260 wyroków i ponad 125 dekretów w sprawach procesowych, a jako dziekan ponad 50 dekretów /publikowanych/ dotyczących kwestii kompetencji trybunału
Od 1984 był konsultorem Kongregacji do Spraw Duchowieństwa, od 1988 członkiem Komisji dla Adwokatów, a od 2000 sędzią w Trybunale Apelacyjnym Państwa Watykańskiego. W latach 1995-2000 był przewodniczącym Komisji Dyscyplinarnej Państwa Watykańskiego. Od 20 lipca 2010 był członkiem Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, a od 1 grudnia 2012 członkiem Najwyższego Trybunału Sygnatury Apostolskiej
28 maja 2007 został doktorem honoris causa Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie /za PAP/dzieje.pl/ /inf. z 4.1.2021/ /7.1.2021/

LIDIA LWOW-EBERLE

W wieku 100 lat zmarła Lidia Lwow-Eberle „Ewa”, „Lala”, sanitariuszka AK, Panna Wyklęta, narzeczona majora Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki” – poinformowała fundacja „Nie Zapomnij O Nas, Powstańcach Warszawskich”

„Otrzymaliśmy bardzo smutną wiadomość. Dzisiaj w wieku 100 lat zmarła Lidia Lwow-Eberle ps. Lala, sanitariuszka AK, Panna Wyklęta, narzeczona majora +Łupaszki+. Podczas jednego z naszych ostatnich spotkań powiedziała: – 100 lat… Miałam naprawdę piękne życie! Spoczywaj w pokoju, Bohaterko” – napisano na fb Fundacji „Nie Zapomnij O Nas, Powstańcach Warszawskich”
Lidia Lwow urodziła się 14 listopada 1920 r. w Plosie, w obecnym obwodzie iwanowskim, nad Wołgą. Była córką Leona Lwowa, inżyniera agronoma, oraz Barbary z Tiuchanowów. W 1921 r. rodzina Lwowów wyemigrowała do Polski. Osiadła w Nowogródku, gdzie ojciec Lidii podjął pracę jako nauczyciel w gimnazjum rosyjskim, a następnie został wykładowcą szkoły rolniczej na przedmieściach. Wkrótce objął też stanowisko agronoma powiatowego w nowogródzkim starostwie. Funkcję tę pełnił do początku lat trzydziestych. Otrzymał wówczas nową posadę w jednym z majątków ziemskich na Wileńszczyźnie – w Kobylinku. Tam przeniosła się cała rodzina. W tym miejscu również urodził się młodszy brat Lidii – Borys

Lidia początkowo uczęszczała do gimnazjum państwowego w Nowogródku, a po przeprowadzce do Kobylnika, położonego nad jeziorem Narocz, kontynuowała naukę w gimnazjum w Święcianach. W 1938 r. zdała tam maturę, następnie w październiku tego samego roku rozpoczęła studia prawnicze na Wydziale Prawa Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie. Z powodu wybuchu wojny ukończyła tylko pierwszy rok tych studiów
W sierpniu 1943 wstąpiła do pierwszego oddziału partyzanckiego Okręgu Wileńskiego AK, dowodzonego przez ppor. Antoniego Burzyńskiego „Kmicica”. Przyjęła pseudonim „Ewa”. Oddział został 26 sierpnia 1943 podstępnie rozbrojony i częściowo wymordowany przez sowiecką brygadę partyzancką dowodzoną przez płk Fiodora Markowa. Udało jej się uciec i dołączyć z innymi ocalałymi do rtm. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”, wcześniej wyznaczonego przez komendę Okręgu Wileńskiego na dowódcę oddziału „Kmicica”, ale dotarł na miejsce tuż po masakrze polskich partyzantów. Na bazie rozbitków w krótkim czasie stworzył oddział nazwany wkrótce 5 Wileńską Brygadą AK. „Ewa” była w niej sanitariuszką
Brała udział w wielu walkach Brygady, m.in. z Niemcami pod Worzianami 31 stycznia 1944, gdzie została ranna. Już dwa dni później była sanitariuszką w kolejnej bitwie – pod Radziuszami, kiedy oddział „Łupaszki” zaatakowały trzy brygady partyzantki sowieckiej
Jak napisano w Biuletynie IPN z listopada 2020 „wiosną 1944 Lidię połączyło z komendantem uczucie”. „Od tego momentu stała się nierozłączną towarzyszką życia +Łupaszki+ – aż do ich wspólnego aresztowania przez komunistyczny aparat bezpieczeństwa. Niestety z powodu przeciwności losu nie było im dane się pobrać”
23 lipca 1944, po rozwiązaniu 5 Brygady przez rtm. „Łupaszkę”, zdecydowała się zostać przy nim i walczyć dalej. Na początku sierpnia razem z Szendzielarzem w dziesięcioosobowej grupie przedostała się na Białostocczyznę. Przyjęła wówczas pseudonim „Lala”
11 listopada 1944 otrzymała awans na kaprala z cenzusem. Następnie w uznaniu zasług 3 maja 1945 otrzymała awans na plutonowego z cenzusem, a 15 sierpnia tego samego roku na podporucznika czasu wojny
30 czerwca 1948 została z „Łupaszką” aresztowana w Osielcu

„W procesie komendy eksterytorialnego Okręgu Wileńskiego AK Lidia Lwow została oskarżona m.in. o współpracę z Niemcami – razem z ppłk. AK Antonim Olechnowiczem +Pohoreckim+, kpt. AK Henrykiem Borowskim +Trzmielem+, ppor. AK Lucjanem Minkiewiczem +Wiktorem+ i jego żoną Wandą Minkiewicz +Danką+ oraz mjr. Zygmuntem Szendzielarzem +Łupaszką+
2 listopada 1950 skazano ją na karę dożywotniego więzienia na mocy dekretu z 31 sierpnia 1944 o wymiarze kary dla faszystowsko-hitlerowskich zbrodniarzy oraz dla zdrajców Narodu Polskiego, co – biorąc pod uwagę jej drogę życiową – było zabiegiem szczególnie haniebnym. Wszyscy oskarżeni w jej procesie mężczyźni otrzymali wyroki śmierci, które wykonano w więzieniu przy Rakowieckiej w Warszawie 8 lutego 1951. Lidia Lwow była więziona w Fordonie i szczególnie ciężkim więzieniu dla kobiet w Inowrocławiu /w izolatce/. Z uwagi na zły stan zdrowia 26 listopada 1956 uzyskała zgodę na przerwę w odbywaniu kary. Dopiero w styczniu 1957 na skutek rewizji nadzwyczajnej prokuratora generalnego PRL złagodzono jej wyrok do 15 lat więzienia, a następnie darowano jej odbywanie reszty kary” – przypomniano w Biuletynie IPN

Po wyjściu z więzienia podjęła studia archeologiczne w Instytucie Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego, które ukończyła w 1962 jako magister archeologii. Pracowała w Muzeum Warszawy, była kustoszem w Komisji Archeologicznej Obywatelskiego Komitetu Odbudowy Zamku Królewskiego i uczestniczyła w odbudowie zamku. Stworzyła w 1973 unikatowe Muzeum Cechu Rzemiosł Skórzanych i nim kierowała
W 1961 wyszła za mąż za historyka Jana Eberlego i urodziła córkę Justynę. W 1984 Lidia Lwow-Eberle przeszła na emeryturę, zaczęła aktywną działalność w organizacjach kombatanckich Armii Krajowej. Zbierała informacje na temat swoich koleżanek i kolegów z partyzantki i starała się ustalić okoliczności śmierci Zygmunta Szendzielarza /za PAP/dzieje.pl/ /5.1.2021/

ALFONS KUŁAKOWSKI

5 stycznia na cmentarzu w Jerzwałdzie niedaleko Iławy został pochowany malarz pejzażysta Alfons Kułakowski. Miał 93 lata

Urodzony na Ukrainie, kształcony w Ałma-Acie i Leningradzie jako repatriant przyjechał do Polski w 1997 r. O sobie mówił że kilka razy zaczynał życie, musiał pogodzić się m.in. z utratą w pożarze ponad 6 tys. swoich obrazów
Alfons Kułakowski zmarł 28 grudnia 2020. Ostatnie lata życia spędził w Olsztynie gdzie mieszkał i malował. Rodzina zmarłego poinformowała że ceremonia pogrzebowa rozpocznie się mszą pogrzebową w kościele w Zalewie, a następnie artysta zostanie pochowany na małym cmentarzu w Jerzwałdzie
„Moje obrazy są odbiciem szczerego odczucia świata. Kiedy maluję w plenerze oddaję przebudzenie krajobrazu, w obrazie powinna być i poezja, i muzyka, i architektura. Trzeba być optymistą i odczuwać radość. Inaczej nie można, Pan Bóg podarował życie i trzeba się cieszyć” – mówił o sobie Alfons Kułakowski, przyznając przy tym że co najmniej trzy razy zaczynał życie od początku

Urodził się 9 maja 1927 w Osiczynie niedaleko Berdyczowa na dzisiejszej Ukrainie. Kiedy miał kilka lat jego rodzina została przymusowo przesiedlona do Bakczaru na Syberii. W 1944 uciekł z zesłania. W 1945 został przyjęty od razu na II rok uczelni malarskiej w Ałma-Acie. W 1953 przeniósł się do Samary, a w 1958 został przyjęty do Związku Plastyków ZSRS. Wystawiał prace w Moskwie, Leningradzie, Ałma-Acie, Kazaniu, Saratowie
W 1997 Alfons Kułakowski z bratem Mieczysławem, jego żoną i córką, jako repatrianci, przyjechali do Polski. Zamieszkali w niewielkiej wsi Witoszewo k. Zalewa w okolicach Iławy

Szefowa Towarzystwa Miłośników Ziemi Zalewskiej Krystyna Kacprzak powiedziała że Kułakowski nie był zżyty z sąsiadami, ale uczestniczył w życiu lokalnej społeczności, np. przekazując obrazy które były licytowane na lokalnych aukcjach charytatywnych
„Miał duży samochód, taki jakby kempingowy i często jeździł nim na wycieczki po okolicy. Robił zdjęcia, szkice do obrazów” – powiedziała Kacprzak i dodała że Kułakowski miał bardzo dobrą pamięć do ludzi i twarzy
„Kiedyś przypomniałam się mu przy jakiejś okazji z zapytaniem – czy mnie pamięta… Obruszył się, że oczywiście! Było to bardzo miłe, taka uważność. Podobało mi się jego motto życiowe, że po kolejnych nieszczęściach rozpoczyna nowe życie” – powiedziała Kacprzak. „To był silny człowiek”

Kułakowski wiele lat mieszkał i malował w Witoszewie, a jego obrazy, pełne kolorów, radości, pasji, cieszyły się wielkim uznaniem. W lutym 2009, kiedy pojechał na wernisaż wystawy swoich prac do Brukseli, w Witoszewie spłonął jego dom, a w nim ponad 6 tys. obrazów. Mimo że miał wówczas 82 lata stwierdził że zacznie życie kolejny raz i na nowo rozpoczął malowanie
Ostatnie lata spędził w Olsztynie, gdzie mieszkał, malował i opiekował się obłożnie chorym starszym bratem Mieczysławem. Brat zmarł we wrześniu 2019, a malarz bardzo za bratem tęsknił…
„On żyje w swoim własnym świecie, jest jakby nieobecny ale odpowiada zawsze celnie i zaskakująco. Dowcipny, ale nie zabawny. Wiekowy, ale nie stary. Czasami wyrzuci z siebie parę słów, pozornie nie związanych ze sobą, ale kiedy już zaistnieją w wibrującym powietrzu, to zachodzi między nimi alchemiczna reakcja, w wyniku której tworzy się głęboki sens. /…/ Ma swoje zdanie, ale się go nie trzyma. /…/ Maluje kilkadziesiąt obrazów naraz, ale nikt go nie widział podczas malowania” – napisał Leszek Możdżer w zapowiedzi wystawy prac Kułakowskiego „Jestem z Warmii i Mazur”
Wystawa ta w marcu 2020 była prezentowana w Galerii Elektor w Warszawie /za PAP/radioolsztyn.pl/ /5.1.2021/

IZABELA DZIEDUSZYCKA

Zmarła Izabela Dzieduszycka – dobrodziejka podkarpackiej młodzieży. W wieku 92 lat zmarła w Warszawie Izabela z Bojanowskich Tadeuszowa Dzieduszycka – łączniczka AK, w młodości dwukrotna mistrzyni Polski w tenisie stołowym, absolwentka Akademii Handlowej w Poznaniu, zasłużona działaczka społeczna i katolicka, jej powołaniem była służba Bogu, bliźniemu i Polsce

W latach 80 była przewodniczącą Sekcji Rodzin Klubu Inteligencji Katolickiej i członkiem Prymasowskiego Komitetu Pomocy Internowanym przy kościele św. Marcina w Warszawie. W 1983 założyła Przymierze rodzin i przez 33 lata była jego prezesem. Założyła i wybudowała z zespołem Szkołę Przymierza Rodzin i Uczelnię Wyższą na Warszawskim Ursynowie oraz szkoły w Garwolinie, na Bielanach i Mokotowie. Była związana z Fundacją Dzieło Nowego Tysiąclecia

Była członkiem Kapituły Nagrody Pro Publico Bono i współzałożycielem Przestrzeni Obywatelskiej. Brała udział w tworzeniu licznych dzieł i instytucji ruchu społecznego Pro Publico Bono. Jako prezes Związku Rodowego Dzieduszyckich we współpracy z władzami regionalnymi i samorządowymi powołała Muzeum Dzieduszyckich w rodzinnym Pałacu w Zarzeczu. Wspierała edukację młodzieży z Podkarpacia
Za swoją działalność otrzymała wiele odznaczeń, w tym Krzyż Pro Ecclesia et Pontifice /2004/ i Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski /2011/
Msza św. żałobna odbędzie się 31 grudnia w kościele św. Michała Archanioła przy Puławskiej w Warszawie, będzie transmitowana na kanale YouTube parafii. Uroczystość pogrzebowa i złożenie w krypcie rodowej nastąpi w Zarzeczu, 2 stycznia /za www.niedziela.pl/ /inf. z 29.12.2020/ /3.1.2021/

Zmarła Izabela Dzieduszycka, założycielka „Przymierza Rodzin”
W wieku 92 lat zmarła 25 grudnia w Warszawie Izabela z Bojanowskich Tadeuszowa Dzieduszycka
Izabela Dzieduszycka urodziła się 16 lipca 1928 w Poznaniu. Dzieciństwo spędziła w rodzinnym majątku w Niechłodzie w Wielkopolsce. Od 1943 należała do Narodowych Sił Zbrojnych, a potem do Armii Krajowej, gdzie była łączniczką do 1945 r.
W maju 1946 zdała maturę i zaczęła studia na Akademii Handlowej w Poznaniu, gdzie obroniła pracę magisterską /1952/. W tamtym czasie została dwukrotną mistrzynią Polski w tenisie stołowym

Pracowała w przemyśle okrętowym, najpierw w Gdańsku, potem w Warszawie, od 1966 w Ministerstwie Przemysłu Ciężkiego, skąd została zwolniona w grudniu 1981 za przynależność do NSZZ “Solidarność”. W 1960 wyszła za mąż za Tadeusza Dzieduszyckiego, z którym miała trzy córki: Marię, Elżbietę i Krystynę
Od połowy lat 70 prowadziła sekcję rodzin w Klubie Inteligencji Katolickiej w Warszawie. W latach 80 pełniła funkcję przewodniczącej Sekcji Rodzin KIK i była członkiem Prymasowskiego Komitetu Pomocy Internowanym przy kościele św. Marcina w Warszawie
W 1983 z grupą przyjaciół założyła „Przymierze Rodzin”, któremu przewodniczyła 33 lata. Powołała do życia grupy dziecięco-młodzieżowe przy parafiach oraz trzy świetlice środowiskowe – w Kutnie, Rawie Mazowieckiej i Ursusie. Pod jej kierownictwem zostały wybudowane szkoła i uczelnia wyższa „Przymierza Rodzin” na warszawskim Ursynowie, powstały szkoły w Garwolinie, na Bielanach i Mokotowie. Zaangażowanie „Przymierza Rodzin” w rozwój działalności oświatowej w Polsce zostało docenione I nagrodą ex aequo w konkursie „Pro Publico Bono” na najlepszą inicjatywę obywatelską dziesięciolecia 1989-99

Izabela Dzieduszycka była członkiem Kapituły Nagrody „Pro Publico Bono” i współzałożycielką Instytutu Przestrzeni Obywatelskiej. Brała udział w tworzeniu licznych dzieł i instytucji społecznych. Przez lata była związana z Fundacją Dzieło Nowego Tysiąclecia
Jako przewodnicząca Związku Rodowego Dzieduszyckich herbu Sas we współpracy z władzami regionalnymi i samorządowymi powołała Muzeum Dzieduszyckich w rodzinnym Pałacu w Zarzeczu. Wspierała edukację młodzieży z Podkarpacia
Za swoją działalność została wielokrotnie odznaczona, m.in. w 2004 przez Jana Pawła II Krzyżem “Pro Ecclesia et Pontifice” i w 2011 Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski
Zamiast ofiarowania kwiatów można dokonać wpłat na Fundusz Stypendialny im. Izy Dzieduszyckiej, numer konta: Stowarzyszenie Przymierze Rodzin 93 1090 1030 0000 0001 4657 0669 /za idziemy.pl/ /inf. z 28.12.2020/ /3.1.2021/

Zmarła Izabela z Bojanowskich Dzieduszycka związana z Zarzeczem k. Jarosławia. Poinformował o tym Związek Rodowy Dzieduszyckich herbu Sas
Izabela Dzieduszycka była pomysłodawczynią i wieloletnią przewodniczącą Związku oraz inicjatorką powstania Muzeum Dzieduszyckich w Zarzeczu koło Jarosławia. To dzięki jej zabiegom rodzina zrzekła się praw do pałacu i parku. Dzięki porozumieniu z samorządami 23 lutego 2007 podpisany został akt notarialny na mocy którego utworzone zostało Muzeum oraz Ośrodek Spotkań Międzynarodowych. Rodzina Dzieduszyckich cały czas utrzymywała ścisłe związki z Zarzeczem. W ubiegłym roku uroczyście obchodzony był jubileusz 200 lat istnienia pałacu /za www.radio.rzeszow.pl/ /inf. z 26.12.2020/ /3.1.2021/

„Miała wielki talent do zjednywania sobie ludzi, obdarzała zaufaniem współpracowników, potrafiła dostrzec i wspierać rozwój ich talentów, a oni odpłacali zaangażowaniem dla Niej i dla Przymierza. Potrafiła równie swobodnie rozmawiać z premierami, wybitnymi osobistościami ze świata polityki, kultury czy nauki, jak z dziećmi i młodzieżą. Lubiła mówić że »Kto nie dąży do rzeczy niemożliwych nigdy ich nie osiągnie«” – wspomina Magdalena Kiełczewska, przewodnicząca Stowarzyszenia Przymierze Rodzin
„Ciągle wynajdywała nowe pola działania. Uważała że wspólna praca społeczna rodziców i młodzieży klubowej będzie odtrutką na złe wpływy wychowawcze szkoły i organizacji młodzieżowych. Zgromadziła wokół siebie grono osób które pomagały jej w realizowaniu tej wizji” – mówią Izabela i Paweł Broszkowscy z Klubu Inteligencji Katolickiej /za wiez.pl/ /30.12.2020/

Nie żyje Izabela Maria Dzieduszycka – najstarsza mistrzyni Polski
Zmarła Izabela Maria Dzieduszycka, najstarsza mistrzyni Polski w tenisie stołowym. Po złoty medal sięgała w 1949 i 1950 r. Cześć Jej pamięci!
Wspomnienie Izabeli Marii Dzieduszyckiej: Izabela Maria hrabina Dzieduszycka z d. Bojanowska, ur. 16.7.1928 w Niechłodzie /woj. wielkopolskie/, pochodziła z rodziny wielodzietnej /piątka rodzeństwa/. Mężatka /Tadeusz Dzieduszycki/, troje dzieci /Maria, Elżbieta, Krystyna/. Podczas II wojny światowej łączniczka Armii Krajowej, absolwentka Akademii Handlowej w Poznaniu, pracowała w przemyśle stoczniowym i okrętowym. Zatrudniona w Ministerstwie Przemysłu Ciężkiego /główny specjalista ds. przemysłu okrętowego/. W latach 70 zaangażowała się w działalność Klubu Inteligencji Katolickiej /sekcja rodzin/. Po wprowadzeniu stanu wojennego zwolniona z przyczyn politycznych. Pracowała fizycznie i udzielała pomocy rodzinom osób internowanych. Powołała do życia „Stowarzyszenie Przymierze Rodzin”, była do końca aktywną działaczką Klubu Inteligencji Katolickiej /…/ Ambasador Dobra, Osobowość Polskiej Edukacji
Z tenisem stołowym związana od 1938 /zakupiono stół pingpongowy, rakietki pingpongowe do dworku w Niechłodzie/, nauki gry w pingponga udzielała jej Maria Bojanowska /matka/. I. Bojanowska początkowo wygrywała turnieje rodzinne, preferowała styl defensywny. Systematyczne treningi podjęła na początku studiów w Poznaniu, treningi w YMCE Poznań doprowadziły ją do tytułu indywidualnej mistrzyni Polski seniorek /Lublin, 1949/. Za I miejsce otrzymała koszulkę z orłem i wysłuchała hymnu państw. Z YMCĄ zajęła też 3 miejsce w drużynowych mistrzostwach Polski. Rok później w Radomiu powtórzyła ten wynik – złoty medal w grze pojedynczej i brąz w drużynie /Stal Gdańsk/. W listopadzie 2017 odznaczona medalem 85-lecia PZTS, przyjęta do galerii Sław Polskiego Tenisa Stołowego /W. Pięta/ /za www.pzts.pl/ /29.12.2020/

Izabela Dzieduszycka
Z ogromnym smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Założycielki i Honorowej Przewodniczącej Przymierza Rodzin – Izabeli Dzieduszyckiej. Dzięki Jej ogromnej determinacji w 2001 r. powstała nasza Uczelnia. Przez wiele kolejnych lat jako Członek Senatu Uczelni służyła nam radą i wsparciem. W pamięci pozostanie nam Jej mądrość, życzliwość i troska o innych, głęboka wiara oraz wspaniałe poczucie humoru. Pełni wdzięczności za życie p. Izy Dzieduszyckiej prosimy o modlitwę – Wieczny odpoczynek racz Jej dać Panie… /Rektor i Senat – Collegium Verum/ /za collegiumverum.pl/

O. MACIEJ ZIĘBA

W wieku 66 lat zmarł we Wrocławiu ojciec Maciej Zięba – teolog, filozof i publicysta. Dominikanin zmagał się z chorobą nowotworową – poinformowali na swojej stronie internetowej wrocławscy dominikanie

„Z żalem informujemy że dzisiejszej nocy, po wielu miesiącach walki z chorobą nowotworową, zmarł nasz współbrat Maciej Zięba OP. Pamiętajmy o nim w modlitwie” – napisali dominikanie
Maciej Zięba urodził się 1954 r. we Wrocławiu. Był teologiem, filozofem i publicystą. Ukończył fizykę na Uniwersytecie Wrocławskim. W 1981 r. wstąpił do zakonu dominikanów, sześć lat później uzyskał święcenia kapłańskie. Był założycielem i dyr. Instytutu Tertio Millennio w Krakowie oraz dyr. Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku. Autor wielu książek, jak „Papieska ekonomia. Kościół-rynek-demokracja”
W listopadzie o. Maciej Zięba OP w programie „Gość Wydarzeń” w Polsat News odniósł się do wątpliwości wobec Jana Pawła II, które pojawiły się w dyskusji o tuszowaniu pedofilii w związku z opublikowanym 10 listopada przez Stolicę Apostolską raportem ws. oskarżonego o molestowanie nieletnich i dorosłych 90-letniego obecnie byłego kardynała Theodore’a McCarricka z USA. – Ten raport pokazuje jak ogromnie dużo procedur wdrożono, jak Jan Paweł II niczego nie tuszował, wszystkie listy, dokumenty przekazywał. To były kolegialne decyzje /…/, było śledztwo prowadzone w USA – mówił w Polsat News /za PAP/interia.pl/ /31.12.2020/

JOLANTA FEDAK

Zmarła Jolanta Fedak, była minister pracy i polityki społecznej. Miała 60 lat. Pokonała ją choroba nowotworowa

O śmierci Jolanty Fedak poinformowali politycy PSL Władysław Kosiniak-Kamysz i Piotr Zgorzelski. To z tym ugrupowaniem zmarła związała swoją polityczną karierę.
W latach 2007-11 Fedak była ministrem pracy i polityki społecznej w rządzie Donalda Tuska
W wyborach w 2019 r. zdobyła mandat poselski. Reprezentowała okręg zielonogórski
„Społeczniczka, działaczka ruchu ludowego w woj. lubuskim. Prywatnie niezwykle ciepła i dobra osoba” – wspomina Piotr Zgorzelski
„Bardzo smutne wiadomości na koniec tego smutnego roku. Zmarła Jolanta Fedak, była minister pracy i polityki społecznej. Nie tak się umawialiśmy Jolu. Rok temu zdobyłaś upragniony mandat poselski, następna wygrana miała być z rakiem. Odeszłaś za wcześnie. Będzie Cię nam brakować” – napisał Kosiniak-Kamysz

„Dzisiaj zmarła Jolanta Fedak, była minister pracy i poseł. Długo i dzielnie walczyła z chorobą. W polityce twarda i konsekwentna. W życiu otwarta i życzliwa. Jednak niedoceniona. Mam dla niej wiele szacunku i uznania, żal… Jolu, spoczywaj w pokoju. Wieczny odpoczynek…” – napisała europosłanka i była minister pracy rodzicy, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska
Na informację o śmierci Jolanty Fedak zareagowała również wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska. „Bardzo smutna wiadomość. Zmarła Jolanta Fedak, minister pracy i polityki społecznej w rządzie Donalda Tuska, posłanka. Zawsze oddana sprawom społecznym, życzliwa, pomocna. Wielki żal. Rodzinie i Bliskim wyrazy współczucia” – napisała
„Jolanta Fedak – świetna Pani Minister, z charakterem, sercem i wiedzą, odważna i lojalna. Będzie nam Ciebie Jolu bardzo brakować” – wspomina były premier Donald Tusk /za interia.pl/ /31.12.2020/

O. PAWEŁ MICHALIK

Po długiej i ciężkiej chorobie w wieku 61 lat zmarł paulin o. Paweł Michalik – poinformowało biuro prasowe sanktuarium Matki Bożej Jasnogórskiej

O. Paweł Michalik przeżył w zakonie paulinów 32 lata, z czego 24 jako kapłan. W ostatnim czasie posługiwał w sanktuarium na Jasnej Górze, gdzie był egzorcystą i dyrektorem biblioteki. Msza św. pogrzebowa zostanie odprawiona 4 stycznia o godz. 11.00 w Bazylice Jasnogórskiej. O. Paweł Michalik spocznie w grobowcu paulińskim na cm. św. Rocha w Częstochowie /za interia.pl/ /31.12.2020/

EDMUND BARANOWSKI „JUR”

W wieku 95 lat zmarł Edmund Baranowski „Jur” – powstaniec warszawski z batalionu Miotła, były wiceprezes Związku Powstańców Warszawskich, sekretarz generalny Rady Fundacji „Polsko-Niemieckie Pojednanie”. O jego śmierci poinformowało Muzeum Powstania Warszawskiego

„Takich informacji wolelibyśmy nigdy nie przekazywać… Zmarł Edmund Baranowski ps. Jur – Powstaniec Warszawski z Batalionu Miotła, były wiceprezes Związku Powstańców Warszawskich, sekretarz generalny Rady Fundacji „Polsko-Niemieckie Pojednanie”, członek Rady Powierniczej Muzeum Powstania Warszawskiego, wielki popularyzator wiedzy o Powstaniu. A przy tym wszystkim Pan Edmund był naprawdę jednym z największych przyjaciół pracowników i wolontariuszy Muzeum Powstania Warszawskiego. Zawsze można było na niego liczyć… Będzie nam Go bardzo brakować. Cześć jego pamięci!” – poinformowało Muzeum Powstania Warszawskiego

Edmund Baranowski urodził się 22 września 1925 w Warszawie. Uczył się w szkole powszechnej przy Dworskiej 1, potem w gimnazjum im. gen. Sowińskiego przy ul. Młynarskiej. W latach 1940-43 uczęszczał na tajne komplety. Początkowo podjął pracę przy rozładunku węgla w warszawskiej elektrowni tramwajowej, która mieściła się na terenie obecnego Muzeum Powstania Warszawskiego. Od kwietnia 1940 pracował w zakładach Philips-Werke w Warszawie w dziale odbiorników radiowych. Już pod koniec roku nawiązał pierwsze kontakty ze środowiskami konspiracyjnymi. Na terenie zakładów brał udział w akcjach sabotażowych, których celem było uszkadzanie produkowanej tam aparatury przeznaczonej dla niemieckich U-Bootów i lotnictwa

Od czerwca 1941 Baranowski był żołnierzem Związku Walki Zbrojnej. Przyjął pseudonim „Jur”. Ukończył najpierw szkołę niższych dowódców. W 1944 ukończył konspiracyjną szkołę podchorążych
Podczas Powstania Warszawskiego walczył początkowo w stopniu plutonowego podchorążego w Batalionie Miotła Zgrupowania Radosław. Był żołnierzem plutonu Powstańczych Oddziałów Specjalnych „Jerzyki”, od 12 sierpnia walczył w Batalionie Czata 9. Przeszedł szlak bojowy od Woli przez Muranów, Stare Miasto, Czerniaków do Śródmieścia. 15 września został ranny na Czerniakowie. Odznaczony za męstwo Krzyżem Walecznych oraz awansowany na podporucznika Armii Krajowej
Wspominał w rozmowie z PAP że w jego pamięci pozostają dramatyczne momenty z czasu Powstania Warszawskiego… „Ostatnie dni walki na Starym Mieście, kiedy już się wycofujemy i jesteśmy w drodze do kanału. Kompletowano grupy po 30-40 żołnierzy, a równocześnie obok nas mijamy leżących, ciężko rannych kolegów, ciężkie rany brzucha, amputacja rąk, nóg, ale oni jeszcze liczą że mogą być uratowani i proszą nas: “nie odchodźcie” – opowiadał. „Przecież wiadomo że odejdziemy i musimy ich zostawiać, bo pociski granatników padają coraz bliżej i za chwilę znajdziemy się w sytuacji naszych rannych kolegów” – opisywał
5 października 1944 został wzięty przez Niemców do niewoli; najpierw w obozie przejściowym w Ożarowie, następnie w Stalagu X B Sandbostel i Stalagu XVIII C Markt-Pongau. Do Warszawy wrócił 10 sierpnia 1945. Kontynuował naukę i rozpoczął pracę w budownictwie

Był członkiem zespołu redakcyjnego „Wielkiej Ilustrowanej Encyklopedii Powstania Warszawskiego”, wiceprezesem Stowarzyszenia byłych pracowników firmy Philips w Polsce oraz autorem publikacji o tematyce powstańczej, m.in. „Bankowe szańce” /wspólnie z Juliuszem Kuleszą/, „Warszawskie gry wojenne”
Edmund Baranowski był także wiceprezesem Związku Powstańców Warszawskich, prezesem Rady Fundacji „Warszawa Walczy 1939-1945”, sekretarzem generalnym Rady Fundacji „Polsko-Niemieckie Pojednanie”, członkiem Rady Powierniczej Muzeum Powstania Warszawskiego
Był kawalerem Krzyża Komandorskiego z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski /28 sierpnia 2009/, Krzyża Komandorskiego Orderu Odrodzenia Polski /9 lipca 1999/, Krzyża Walecznych /1944/, Warszawskiego Krzyża Powstańczego Medal Stulecia Odzyskanej Niepodległości /30 lipca 2019/. Odznaczony został też medalem „Pro Patria” /9 stycznia 2012/, odznaką „Weteran Walk o Wolność i Niepodległość Ojczyzny” – Nagroda Miasta Stołecznego Warszawy /2009/. Otrzymał również Krzyż Kawalerski Orderu Zasługi RFN /2015/ /za RMF/PAP/ /30.12.2020/

KS. ROMAN DZWONKOWSKI

Jak poinformowało Zgromadzenie Księży Pallotynów, zmarł prof. ks. Roman Dzwonkowski SAC – socjolog, wieloletni profesor nauk społecznych na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Zakonnik był członkiem Polskiej Akademii Nauk oraz Rady Krajowej Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”. Miał 90 lat

Duchowny urodził się 30 listopada 1930 r. w Dzwonku, w powiecie ostrołęckim. Święcenia kapłańskie przyjął w 1957 r. W 1961 r. ukończył studia na Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej KUL. W 1966 uzyskał stopień doktora
W 1970 r. pierwszy raz przebywał w ZSRR na Wileńszczyźnie, gdzie zajmował się badaniem kultury polskiej, szczególnie religijnej, na dawnych Kresach Wschodnich I i II RP. Zajmował się także problemami Polaków w ZSRR
Od 1972 r. przebywał we Francji, prowadził badania nad emigracją polską w tym kraju, których wynikiem była książka „Polska opieka religijna we Francji 1909-1939”. Od 1973 r. publikował m.in. w „Kulturze” paryskiej na temat Kościoła i Polaków w ZSRR, ponieważ było to niemożliwe w kraju

Na KUL pracował od 1977 r., specjalizując się w historii Kościoła katolickiego w ZSRR i socjologii grup etnicznych. W 1992 r. otrzymał tytuł profesora nadzwyczajnego, a w 2001 r. zwyczajnego. Wykładał także w Wyższym Seminarium Duchownym w Ołtarzewie oraz w seminarium duchownym diecezji kamieniecko-podolskiej w Gródku Podolskim na Ukrainie
W latach 1974-92 należał do Komisji Episkopatu ds. Duszpasterstwa Emigracji, ds. Seminariów Duchownych, „Justitia et Pax” oraz Misji i Migracji
Od 1989 był członkiem Komitetu Badań Polonii PAN, a także Polskiej Akademii Umiejętności. Od 1992 należał również do Rady Krajowej Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”, którego celem jest niesienie pomocy Polonii i Polakom poza krajem. Został też członkiem Komitetu Obrony Dobrego Imienia Polski i Polaków
Wśród wydanych przez niego pozycji są m.in. „Polacy na dawnych Kresach Wschodnich. Z problematyki narodowościowej i religijnej”, „Kościół katolicki w ZSRS 1917-1939. Zarys historii”, czy „Leksykon duchowieństwa polskiego represjonowanego w ZSRS 1939-1988”
W 2000 r. został odznaczony Krzyżem Kawalerskim, a w 2010 Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski /za PAP/interia.pl/ /30.12.2020/

TADEUSZ BARAŃSKI

Zmarł żołnierz Armii Krajowej podpułkownik Tadeusz Barański ps. „Tatar”. Był żołnierzem AK ze zgrupowań „Ponury-Nurt” i członkiem środowiska „Jodła” Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej – napisał dyr. łódzkiego oddziału IPN Dariusz Rogut

„Odszedł ppłk ‚Tatar’, a mieliśmy jeszcze wiele wspólnych planów…” – napisał na swoim fb Rogut. Tadeusz Barański był żołnierzem Świętokrzyskich Zgrupowań Partyzanckich AK „Ponury-Nurt”. Brał m.in. udział w akcji „Burza”. Po wojnie był prześladowany przez komunistyczne służby bezpieczeństwa
„Tatar” był harcerzem i pedagogiem. „Przez wiele lat był cenionym nauczycielem i organizatorem szczepu harcerskiego w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych nr 9 im. Komisji Edukacji Narodowej w Łodzi” – napisano na str. internet. łódzkiego oddz. Instytutu Pamięci Narodowej
Był popularyzatorem wiedzy o Armii Krajowej. Chętnie udzielał wywiadów. Swoje wspomnienia często zaczynał od słów „Wolność jest jak tlen”
Łódzki oddział IPN, z którym od lat współpracował weteran, wyróżnił go tytułem „Świadka Historii”. „Tatar” był również inicjatorem powstania w Łodzi pierwszego pomnika AK
Tadeusz Barański miał 96 lat /za PAP/interia.pl/ /30.12.2020/

HUBERT JERZY KACZMARSKI

W poniedziałek 28 grudnia w wieku 69 lat zmarł ś.†p. Hubert Jerzy Kaczmarski. Mieszkał w Parafii Bożego Ciała na warszawskim Kamionku

Był dziennikarzem akredytowanym w Biurze Prasowym Stolicy Apostolskiej w Rzymie, rzecznikiem prasowym ATK i UKSW, rzecznikiem UKSW ds. kontaktów z Kościołami i innymi związkami wyznaniowymi
Starszy wykładowca na Wydziale Teologicznym ATK i UKSW, także lektor jęz. łacińskiego; obszarem jego badań była episkopologia
Autor książek /m.in. Poczet Prymasów Polski, Fatima a Papieże, Kochać i być kochanym/ oraz blisko 200 artykułów popularnonaukowych i publicystycznych
Znawca historii Warszawy, diecezji warszawsko-praskiej, Kamionka. Jest współautorem monografii O parafii i konkatedrze na Kamionku; redagował monografie: Maria vincit. Dwudziestopięciolecie posługi pasterskiej Księdza Biskupa Zbigniewa Józefa Kraszewskiego oraz Ks. bp Zbigniew Józef Kraszewski, Maryja zwycięża. Także w tej dziedzinie publikował liczne artykuły popularne i naukowe

Wyróżniony Srebrnym Krzyżem Zasługi /1986/, Złotym Medalem za długoletnią służbę /2009/, wielokrotnie nagradzany nagrodami rektorskimi. Od 1974 r. związany z Polskim Towarzystwem Filologicznym. Był członkiem grupy inicjatywnej dla powstania Towarzystwa Uniwersyteckiego Fides et Ratio /2004/ i sekretarzem Zarządu FeR od 2005 r.
Od ponad 50 lat był ministrantem. Należał do grupy pierwszych w Polsce 54 świeckich lektorów, uroczyście promowanych 15 maja 1969 przez bpa Bronisława Dąbrowskiego w kościele św. Krzyża w Warszawie. Od 1971 roku świecki ceremoniarz

Uroczystości pogrzebowe odbędą się 8 stycznia, w Parafii Bożego Ciała – konkatedrze MB Zwycięskiej /ul. Grochowska 365, Warszawa/. Msza św. pogrzebowa zostanie odprawiona o godz. 11. Po niej złożenie ciała Zmarłego w grobie rodzinnym na cmentarzu w Marysinie Wawerskim. Polecamy ś.p. Huberta Jerzego Kaczmarskiego Opatrzności Bożej, prosimy o modlitwę w jego intencji /za dw-p.pl/ /30.12.2020/

TERESA SIELIWOŃCZYK

Z wielkim smutkiem i głębokim żalem informujemy o niepowetowanej stracie jaką poniósł Związek Polaków na Białorusi i środowisko Polaków w Baranowiczach. Po długiej chorobie na dzień przed Wigilią Święta Bożego Narodzenia odeszła po zasłużoną nagrodę do Pana Teresa Sieliwończyk, wieloletnia dyrektor Domu Polskiego w Baranowiczach i prezes miejscowego oddziału ZPB

Teresa Sieliwończyk była i pozostanie postacią legendarną w środowisku Polaków mieszkających na Białorusi. Razem z mamą Elżbietą Dołęgą-Wrzosek w 1987 r. zakładała pierwszą w Baranowiczach polską organizację i szkołę polską, które rozwinęły się w ośrodek polskości, będący największym na ziemi brzeskiej i jednym z najlepiej funkcjonujących na Białorusi
Dzięki Teresie Sieliwończyk i ofiarności jej krewnych powstał w Baranowiczach Dom Polski będący jedynym obiektem nieruchomości którego władzom białoruskim po uderzeniu w ZPB w 2005 r. nie udało się zamienić w sklep, biurowiec, czy biuro pogrzebowe, jak stało się to m.in. w Iwieńcu
Działając w Związku Polaków na Białorusi Teresa Sieliwończyk piastowała różne funkcje kierownicze. Niejednokrotnie była wybierana do Rady Naczelnej i Zarządu Głównego ZPB. W zarządzie po zjeździe ZPB w 2005 r. piastowała stanowisko wiceprezesa odpowiedzialnego za kontakty międzynarodowe organizacji. Jako jedna z najważniejszych postaci w kierownictwie ZPB była wielokrotnie poddawana represjom ze strony władz białoruskich

Teresa Sieliwończyk pozostawiła po sobie trwały ślad w rodzinnych Baranowiczach i w historii polskiego odrodzenia na Białorusi. Powstały dzięki jej wysiłkom Dom Polski w Baranowiczach jest wzorowym ośrodkiem polskości, do którego chętnie przychodzą nie tylko miejscowi, ale z nostalgią i zamiłowaniem do jego atmosfery oraz przeżytych wspólnie z miejscowymi Polakami chwil, chcą wracać Rodacy z całej Białorusi, a także z Polski. Działająca w Domu Polskim współzakładana przez Teresę Sieliwończyk najstarsza na Białorusi Społeczna Szkoła Polska im. Tadeusza Reytana jest ośrodkiem edukacyjnym, do którego miejscowe dzieciaki zapisują się od pierwszej klasy i nieprzerwanie uczą się przez jedenaście lat, by otrzymać świadectwo maturalne, które jest uznawane za potwierdzenie zdobycia dobrego wykształcenia przez wiele uczelni wyższych w Polsce

Redakcja portalu Znadniemna.pl oraz Zarząd Główny ZPB łączą się w bólu z bliskimi ś.p. Teresy Sieliwończyk, jej mamą, synem i wnukami, a także wszystkimi Polakami Baranowicz dla których odejście zmarłej po wieczną nagrodę do Stwórcy stało się osobistą utratą. Dzisiaj, zasiadając do wigilijnego stołu, wspomnijmy Teresę Sieliwończyk, której wielu z nas zawdzięcza że na ziemi białoruskiej po dziesięcioleciach panowania bezbożnej władzy komunistów odrodziła się piękna polska tradycja obchodów Święta Bożego Narodzenia. Wieczne odpoczywanie racz Jej dać Panie a światłość wiekuista niechaj Jej świeci. Niech odpoczywa w pokoju wiecznym, Amen /za znadniemna.pl/ /inf. z 24.12.2020/ /30.12.2020/

JAN TAJCHMAN

Zmarł architekt, konserwator zabytków prof. Jan Tajchman — poinformował we wtorek 29 grudnia Zarząd Główny Stowarzyszenia Konserwatorów Zabytków. Uczony związany był przez dziesięciolecia z Uniwersytetem Mikołaja Kopernika w Toruniu

„Z wielkim smutkiem informujemy że 29 grudnia zmarł prof. dr hab. inż. arch. Jan Tajchman — wybitny uczony, człowiek powszechnie lubiany i szanowany” – poinformował ZG Stowarzyszenia Konserwatorów Zabytków
Jan Tajchman urodził się 21 maja 1929 r. w Krośniewicach. Studia ukończył na Wydziale Architektury Politechniki Poznańskiej w 1953 r. W 1962 został absolwentem Wydziału Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Siedem lat później ukończył kurs konserwatorski w rzymskim Centro Internazionale di Studi per la Conservazione ed il Restauro dei Beni Culturali, a w 1974 obronił na Politechnice Wrocławskiej pracę doktorską
Doktorem habilitowanym został w 1989 r. W latach 1990-96 pełnił funkcję dziekana Wydziału Sztuk Pięknych UMK

W swojej pracy skupiał się głównie na problematyce historycznej i konserwatorskiej zabytków architektury. Przez dziesięciolecia działał m.in. w sekcji Architektury i Urbanistyki oraz Ochrony Zabytków IV Wydziału PAN /1969-92/, Stowarzyszeniu Architektó Polskich /od 1954/, Stowarzyszeniu Historyków Sztuki /od 1964/, Stowarzyszeniu Konserwatorów Zab przyytków /od 1984/, Radzie Konserwatorsko-Budowlana Diecezji Toruńskiej /od 1994/. W 2005 r. otrzymał najwyższe odznaczenie przyznawane przez prezydenta Torunia — medal Thorunium
Wówczas podkreślano że to on z prof. Marianem Arszyńskim był autorem dokumentacji opisowo-analitycznej, kartograficznej oraz fotograficznej do wniosku o wpisanie toruńskiego Starego Miasta na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO. Wpisu dokonano w 1997 r.

„To wielka strata dla polskiej nauki, kultury i środowiska konserwatorskiego. Rodzinie, przyjaciołom i współpracownikom Pana Profesora składam najszczersze wyrazy współczucia. Cieszę się że mogłam poznać go osobiście. Był autorem licznych publikacji z zakresu ochrony i konserwacji obiektów architektonicznych, autorytetem który zarażał pasją do piękna z przeszłości rzesze studentów i wykształcił pokolenia polskich konserwatorów zabytków” – napisała w mediach społecznościowych wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Magdalena Gawin /za PAP/dzieje.pl/ /30.12.2020/

KRYSTYNA ZAJĄC

Zmarła Krystyna Zając
Była wspaniałym człowiekiem kochającym ludzi…

Urodziła się 12.3.1925 r., zmarła 24.12.2020 r., powszechnie lubiana, zawsze myślała o innych, niosła pomoc i wsparcie, umiała słuchać… Patriotyczną postawą budziła powszechny szacunek młodzieży uczestnicząc aktywnie przez wiele lat w edukacyjnym programie „O tym nie można zapomnieć” Instytutu Pamięci Narodowej. Utworzyła kronikę Klubu byłych więźniarek obozu koncentracyjnego Ravensbrück, którą prowadziła przez wiele lat

Podczas konferencji prasowej która odbyła się 22 grudnia 2016 r. w historycznym budynku PASTY w Warszawie Krystyna Zając przekazała nam ważne przesłanie: – „Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą” – powiedział ks. Twardowski. Dla nas byłych więźniarek obozu koncentracyjnego dla kobiet Ravensbrück, ta myśl jest szczególnie bliska i zrozumiała. Kochałyśmy koleżanki, one nas, ale wciąż odchodziły za szybko
Patriotki, intelektualistki, zaangażowane w konspiracji, zapowiadające się dobrze do służby dla naszej Ojczyzny. Nam, które przeżyłyśmy piekło tego obozu, którym dane to było, odczuwałyśmy sens przemijania. Pobyt w obozie był czasem niepewności, czy doczekamy wolności. Egzekucje, kilka koleżanek zastrzelili dziś, a może jutro mnie? Zwłoki spalali, a prochami zasypali pobliskie, dotąd spokojne i piękne jezioro Szwedt. Tam jest ich grób, który odwiedzamy w miesiącu kwietniu każdego roku. Przeminął czas zniewolenia, udręczenia i wielu trudnych przeżyć. Możemy powiedzieć, ze mimo to, życie nas ubogaciło, nauczyło co znaczy kochać bliźniego, jak pomagać sobie, szanować chleb. W tych trudnych warunkach, gdzie panował głód, zimno, ciężka praca ponad siły, niezwykle trudno było zachować człowieczeństwo, ale głęboka wiara i ufność dała impuls do działania. Powstały wartości niezniszczalne – nauka, pomoc słabszym, poezja – pisanie wierszy, pełne tęsknoty, bólu, modlitwy w tym drogi krzyżowej, prace artystyczne – rzeźby, rysunki i wiele innych, które ubogacały ducha. Dowiedzione jest bowiem że to co w nas jest – wolna myśl, silniejsza jest niż ciało. Może dla tych wartości dożyłyśmy sędziwych lat, ale też czujemy się zobowiązane wobec młodych ludzi by świadczyć o tym co było. Spotykamy się z młodzieżą i przestrzegamy że wolność należy szanować, nie przekraczać granicy prawidłowego postępowania z zachowaniem wartości. Ludzie odchodzą a rzetelna pamięć musi pozostać. ludzie którzy potrafią kochać, nie zapominając o innych, sprawiają radość. To napawa optymizmem że dobro nie zginie, a zniknie zło”

Krystyna Zając pozostanie na zawsze w naszych sercach. Cześć Jej pamięci! /za www.ravensbruck.pl/ /30.12.2020/

O. WŁODZIMIERZ ZATORSKI

Założyciel i wieloletni dyrektor Wydawnictwa Benedyktynów Tyniec o. Włodzimierz Zatorski zmarł 28 grudnia. Uroczystości pogrzebowe odbędą się w sobotę 2 stycznia o 11.30 w kościele opactwa – poinformowali benedyktyni

Duchowny 9 grudnia trafił do szpitala z powodu trudności z oddychaniem. Zdiagnozowano u niego spowodowane koronawirusem obustronne zapalenie płuc – wyjaśnili mnisi
O. Włodzimierz Zatorski urodził się 27 czerwca 1953 r. w Czechowicach-Dziedzicach. Po ukończeniu liceum ogólnokształcącego w 1972 r. rozpoczął studia na Politechnice Śląskiej w Gliwicach
Za działalność opozycyjną w 1976 r. ponad sześć miesięcy spędził w więzieniu i został zawieszony w prawach studenta. Tytuł magistra fizyki otrzymał w 1980 r. na Uniwersytecie Jagiellońskim. Następnie wstąpił do opactwa benedyktynów w Tyńcu, gdzie 23 sierpnia 1980 r. przyjął habit, a pierwsze śluby mnisze złożył 26 sierpnia 1981 r. W uroczystość św. Benedykta w 1984 r. złożył profesję, a 9 maja 1987 r. święcenia kapłańskie
Był założycielem i wieloletnim dyrektorem Wydawnictwa Benedyktynów i inicjatorem wielu serii wydawniczych ukazujących się do dziś. Był m.in przeorem klasztoru w latach 2005-09. Jako mistrz nowicjatu między 2010 a 2013 r. formował mnichów do życia klasztornego

W 2011 r. przebywał w pustelni na Mazurach i w opactwie benedyktynów w Jerozolimie. W latach 2013-19 troszczył się o sprawy finansowe klasztoru jako szafarz opactwa. Jako prefekt oblatów tynieckich w latach 2002-19 r. przyczynił się do znacznego rozwoju tej wspólnoty, troszcząc się o formację wszystkich świeckich pragnących żyć według reguły św. Benedykta
Był autorem wielu książek, cenionym kaznodzieją, rekolekcjonistą i kierownikiem duchowym. W ostatnim czasie zaangażował się w działalność fundacji Opcja Benedykta. W 2012 r. prezydent RP odznaczył go Krzyżem Wolności i Solidarności w uznaniu jego działalności opozycyjnej
Pogrzeb odbędzie się 2 stycznia o 11.30 w kościele opactwa benedyktynów w Tyńcu. Benedyktyni ze względu na epidemię apelują o zdalne uczestnictwo w Mszy św. pogrzebowej za pośrednictwem portalu Tyniec.tv lub kanału YouTube
„Prosimy wszystkich o modlitwę za naszego Współbrata, by nasz Zbawiciel przyjął go do swej chwały” – zaapelowali mnisi tynieccy /za PAP/dzieje.pl/ /29.12.2020/

STANISŁAW REMUSZKO

Stanisław Remuszko, dziennikarz i publicysta, zmarł w wieku 72 lat

W 1989 r. podjął pracę w powstającej „Gazecie Wyborczej”, ale już w 1990 r. odszedł z jej zespołu. W 1999 r. wydał książkę „Gazeta Wyborcza. Początki i okolice” w której opisał powstanie i wejście na giełdę Agory SA
Współpracował m.in. z „Czasem Krakowskim”, „Kurierem Polskim”, Radiem Wawa, „Tygodnikiem Solidarność”, „Nowym Państwem” i redakcją polską Szwedzkiego Radia za /www.press.pl/ /29.12.2020/

Zmarł Staszek Remuszko. Przyjaciel
Piszę o nim Przyjaciel, bo to chyba najważniejsze co mam o nim do powiedzenia. A mam wiele, tak jak wiele twarzy miał Staszek
Był dziennikarzem, kolekcjonerem, obsesyjnym założycielem różnych grup i stowarzyszeń. Niezwykle barwną osobowością, potwornym gadułą, który mieszał sarmacki humor i zadziorność z rubasznością mazowieckiego szlachetki. W różnych dziwnych sprawach bywał też pryncypialny, pamiętam jak mnie zbeształ, bo odważyłem się zwrócić do niego kiedyś per „Stasiu”. „Tylko nie Stasiu. Nie cierpię tego imienia. Staszku. Zawsze Staszku!” – pouczył mnie z irytacją

Lubił mieć niepotrzebne pretensje o różne sprawy, ale tolerował ludzi i sytuacje, kiedy i jego postponowano. Był wiernym czytelnikiem Stanisława Lema, ale zniecierpliwił go kiedyś swoim zbyt poufałym stosunkiem, więc Lem zerwał z nim korespondencję nie życząc sobie dalszych kontaktów. Remuszko pogodził się z tym okrutnym dictum, ale nie przestał wielbić Lema do śmierci
Podczas pierwszej rodzinnej wizyty u niego na Ursynowie zmusił mnie do picia kieliszków czystego spirytusu /„białej damy”/, co mogło się skończyć tragicznie, bo chciałem wysiąść z jadącego samochodu. Potem to zwykle on odwiedzał mnie, najczęściej przyjeżdżając na rowerze z jakimś prezentem. Kiedyś wymyślił sobie że w moim oczku wodnym wypada hodować jesiotra. Kupił więc sporą sztukę jesiotra bodaj syberyjskiego i kazał mi go zainstalować w sadzawce. Mimo moich zapewnień że taka ryba w mętnawej wodzie nie przeżyje. Miałem niestety rację i Staszek musiał się z tym pogodzić
Podobnie jak z inną śmiałą tezą że w dobie rozwoju internetu Biuro Opinii Ulicznej „Sonda” trochę nie ma sensu. Pisał odrobinę do Rz., a więcej na strony internetowe, ale z czasem coraz rzadziej. Ze dwa miesiące temu zaproponowałem by zamiast mikro notatek napisał jakiś większy kawałek, ale powiedział że nie ma do tego już głowy. Zachwycił się natomiast pomysłem współpracy przy filmie dokumentalnym o Lemie, który planuje wyprodukować Piotrek Górski. To było tuż przed świętami, ledwie dwa tygodnie temu. Niestety nie przekaże już swojej wiedzy ani notatek. Nie wesprze scenarzysty. Zmarł samotny, opuszczony w swoim domu na Ursynowie w te Święta Bożego Narodzenia. Niech spoczywa w pokoju /za B. Chrabota/rp.pl/ /28.12.2020/

MIECZYSŁAW MORAŃSKI

W wieku 60 lat zmarł aktor teatralny, filmowy i dubbingowy Mieczysław Morański, związany m.in. ze stołecznymi teatrami Polskim, Dramatycznym i Rampą. Szerokiej publiczności znany był z licznych ról dubbingowych, m.in. Asterixa w „Asterix i Wikingowie”, Cienkiego w „Toy Story 3” i „Toy Story 4” oraz Barneya we „Flinstonach”

O śmierci aktora poinformował Teatr Rampa. „Otrzymaliśmy równie smutną co i nieoczekiwaną wiadomość o śmierci naszego kolegi i współpracownika Mieczysława Morańskiego. Najbliżej w pamięci naszych widzów znajduje się on jako uroczy i wielobarwny stały bywalec scenicznej kawiarenki w +Cafe Sax+ – Pan Czesio, do którego Poetka już na samym wstępie spektaklu mówi że +każde życie to materiał na książkę+. Z pewnością sentencję tę można powtórzyć na wieść o odejściu Mieczysława, aktora z ogromnie bogatym dorobkiem. Jesteśmy głęboko poruszeni i zasmuceni” – napisano
W komunikacie przypomniano że Mieczysław Morański był związany z Teatrem Rampa od 1994 r. „Wpisał się w historię i sukcesy bardzo wielu naszych spektakli. Począwszy od +Brata naszego Boga+, w którym grał główną rolę przez +Majestat+ i +Film+ dalej +ART+, +Jeźdźca burzy+, +Damy i huzary+, +Pińską Szlachtę+ czy +Tajemniczy Ogród+, +Mistrza i Małgorzatę+ i +RENT+ widać było jego wszechstronność jako aktora dramatycznego, komediowego i mistrza piosenki aktorskiej. Samym tylko głosem potrafił zagrać wszystko” – napisano

Mieczysław Morański urodził się 21 stycznia 1960 w Warszawie. W 1983 został absolwentem Wydz. Aktorskiego stołecznej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej. Rok wcześniej zadebiutował w Teatrze Nowym w Warszawie. Od 1983 do 1987 grał w Teatrze Polskim w Warszawie. Następnie do 1994 – w Teatrze Dramatycznym. Od 1994 był związany z Teatrem Rampa
Szerokiej publiczności znany był przede wszystkim z licznych ról dubbingowych, m.in. Asterixa w „Asterix i Wikingowie”, Cienkiego w „Toy Story 3” i „Toy Story 4”, Filiusa Flitwicka w serii o „Harrym Potterze”, Oscara w „Epoce lodowcowej” oraz Barneya we „Flinstonach”. Można go było usłyszeć także m.in. w „Jetsonach”, „Władcy Pierścieni”, „Inspektorze Gadżecie”, „Dennisie Rozrabiace”, „Scoobym-Doo i opornym wilkołaku”, a także w „Alicji po drugiej stronie lustra”
Występował również w serialach, w tym w „Domu”, „Plebanii”, „Szadzi”, „Stuleciu Winnych”, „Koronie królów”, „Komisarzu Aleksie”, „Na wspólnej” i „Na dobre i na złe”. Zmarł w niedzielę 27 grudnia /za PAP/dzieje.pl/ /28.12.2020/

Jego koleżanka z teatru, aktorka Kamila Boruta zdradziła że Mieczysław Morański chorował na COVID-19 i doszło do powikłań. „Szerszej publiczności znany był z wielu ról dubbingowych, zarówno na małym, jak i dużym ekranie. Odszedł od nas utalentowany aktor i przyjazny kolega. Będzie nam go brakować na scenie i poza nią…”
Zagrał drugoplanowe role w niemal 60 serialach, m.in. w „Domu”, „M jak miłość”, „Klanie”, „Na Wspólnej”, „Na sygnale”, „Komisarzu Aleksie”, „Ranczu” czy „W rytmie serca”. Był także aktorem dubbingowym. W sumie mówił głosem ponad stu postaci filmowych /za www.telemagazyn.pl/ /28.12.2020/

KS. ANDRZEJ MARYNIARCZYK

W wieku 70 lat zmarł ks. prof. Andrzej Maryniarczyk SDB, wybitny filozof i metafizyk. To wielka strata dla polskiej kultury i nauki – napisano na twitterze Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Duchowny był kierownikiem Katedry Metafizyki na KUL

W internetowym wpisie resort przypomniał że ks. prof. Maryniarczyk został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi oraz Złotym Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis
Ks. Andrzej Maryniarczyk urodził się 26 stycznia 1950 r. w Witowie /pow. tatrzański/. Jak podano na stronie KUL – w 1976 r. ukończył studia filozoficzno-teologiczne w Wyższym Seminarium Duchownym Towarzystwa Salezjańskiego w Krakowie. Na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim obronił pracę magisterską z katechetyki. Późnej do 1979 r. studiował na tej uczelni filozofię. W 1983 r. doktoryzował się na podstawie pracy „Metoda separacji a metafizyka” powstałej pod kierunkiem o. prof. Mieczysława Alberta Krąpca

W latach 1980-87 był wicerektorem i kier. studiów w Wyższym Seminarium Duchownym Towarzystwa Salezjańskiego. Od 1984 r. prowadził na KUL wykłady zlecone, trzy lata później otrzymał etat na uczelni. Habilitację uzyskał w 1992 r. w oparciu o rozprawę „System metafizyki. Analiza przedmiotowo-zbornego poznania”. W 1995 r. został powołany na prof. nadzwyczajnego, w 2001 r. otrzymał tytuł naukowy prof. nauk humanistycznych
Był kier. Sekcji Filozofii Teoretycznej KUL, Katedry Metafizyki oraz Zakładu Metafizyki. Od 1999 r. jako red. naczelny kierował pracami nad wydaniem Powszechnej Encyklopedii Filozofii. Był na stypendiach naukowych w Monachium, Toronto i Leuven. Członek wielu towarzystw naukowych, m.in. Towarzystwa Naukowego KUL, Polskiego Towarzystwa Tomasza z Akwinu, Polskiego Towarzystwa Filozoficznego, Societa Internazionale Tommaso d’Aquino, American Association of Catholic Philosophers i American Association for the Advancement of Science /za PAP/dzieje.pl/ /27.12.2020/

KS. ANDRZEJ STANISŁAW DUSZA

Kuria Biskupia Warszawsko-Praska zawiadamia: W sobotę, 19 grudnia 2020 roku, w godzinach popołudniowych, w Szpitalu Wolskim w Warszawie, w wieku 73 lat, w 49 roku kapłaństwa, zmarł ś.†p. ks. kan. Andrzej Stanisław Dusza

B. proboszcz Parafii w Jeruzalu, Ostrówku, Nowym Dworze Mazowieckim, Niegowie i Strachówce; przez ostatnich 8 lat związany duszpastersko z katedrą warszawsko-praską
Ksiądz Andrzej urodził się 13 lipca 1947 w Warszawie. Pochodził z Parafii Nawrócenia św. Pawła Apostoła na Grochowie. Święcenia kapłańskie przyjął rąk kardynała Stefana Wyszyńskiego 28 maja 1972. Jako wikariusz pracował w parafiach: św. Anny w Długiej Kościelnej /1972-74/, św. Jana Kantego w Legionowie /1974-81/, św. Stanisława BM w Warszawie na Woli /1981-85/ oraz św. Aleksandra przy warszawskim placu Trzech Krzyży /1985-89/

Z końcem kwietnia 1989 r. objął jako proboszcz Parafię św. Wojciecha BM w Jeruzalu Mińskim /1989-93/. Następnie został skierowany do Ostrówka /1992-2001/, gdzie posługiwał jako proboszcz Parafii NMP Matki Kościoła. W latach 2001-06 pracował jako proboszcz Parafii św. Michała Archanioła w Nowym Dworze Mazowieckim, a w latach 2006-09 w Parafii Świętej Trójcy w Niegowie. Ostatnią placówką posługi jako proboszcza była dla Księdza Andrzeja Parafia Wniebowzięcia NMP w Strachówce /2009-12/
Po zakończeniu posługi w Strachówce zamieszkał jako rezydent Parafii katedralnej św. Michała Archanioła i św. Floriana Męczennika – także po oficjalnej przeprowadzce do Diecezjalnego Domu Księży Emerytów w Otwocku /2017/ nadal współpracował z duszpasterzami katedry, chętnie włączając się w pracę, na ile tylko pozwalało coraz słabsze zdrowie i ubywające siły
Podczas posługi na Pradze Ksiądz Andrzej był kapelanem Szpitala Praskiego pw. Przemienienia Pańskiego /2012-16/ oraz kapelanem SP Klinicznego Szpitala Okulistycznego /2012-16/

W strukturach diecezjalnych jako członka z wyboru powołano go w skład Rady Kapłańskiej /2002-05/. Biskup Kazimierz Romaniuk odznaczył go 24 grudnia 2002 przywilejem rokiety i mantoletu. Zawsze kochany za życzliwość, dobroć, uśmiech, łagodność; człowiek gołębiego serca, wrażliwy i serdeczny. Żywo zainteresowany historią i życiem społecznym trafnie i głęboko diagnozował zachodzące zmiany; jednoznacznie dopominał się o spojrzenie na nie w świetle Ewangelii i Bożej prawdy. Ceniony spowiednik. Często był obecny na antenie diecezjalnego Radia Warszawa 106.2 FM

Uroczystości pogrzebowe we wtorek, 29 grudnia 2020, w katedrze warszawsko-praskiej św. Michała Archanioła i św. Floriana Męczennika. Msza św. pogrzebowa o godz. 10.00. Po niej przewiezienie ciała Zmarłego i złożenie w grobie rodzinnym w kwaterze katolickiej cmentarza prawosławnego /ul. Wolska 138/140/
Dobry Jezu, okaż Księdzu Andrzejowi swoje miłosierdzie! /za dw-p.pl/ /inf. z /21.12.2020 /27.12.2020/

ZBIGNIEW POCIALIK

Były bramkarz Gwardii Warszawa Zbigniew Pocialik zmarł 27 grudnia nad ranem. Miał 75 lat

Urodzony w Warszawie Pocialik w barwach Gwardii w latach 1962-74 i 1978-79 zagrał 176 razy w dawnej I lidze. Grał też w belgijskim Beveren, gdzie wygrał rywalizację z Jean-Marie Pfaffem, i w Polonii Bydgoszcz
Po zakończonej karierze pracował jako trener oraz trener bramkarzy – m.in. w sztabie Janusza Wójcika z reprezentacją Polski. Szkolił też golkiperów w Polonii Warszawa i Świcie Nowy Dwór Mazowiecki
Pracował też jako pierwszy trener. Prowadził m.in. Gwardię, Olimpię Warszawa i Świt /za 90minut.pl/interia.pl/ /27.12.2020/

JERZY GAJEWSKI

Nie żyje Jerzy Gajewski, prezes i twórca Grupy NDI działającej od 30 lat na rynku budowlanym. Firma budowała m.in. część autostrady A1, Gdański Teatr Szekspirowski oraz rewitalizowała centrum Sopotu

O śmierci 70-letniego Jerzego Gajewskiego poinformowała rzeczniczka prasowa NDI Magdalena Skorupka-Kaczmarek. – Spółki Grupy NDI w ciągu 30 lat zrealizowały wiele znaczących inwestycji w Polsce. Można wymienić część autostrady A1, rewitalizację Centrum Sopotu, hotele sieci Sheraton, Teatr Szekspirowski w Gdańsku, projekty hydrotechniczne, infrastrukturalne oraz kolejowe i tramwajowe na terenie całej Polski – dodała Skorupka-Kaczmarek

Jerzy Gajewski urodził się w Gdańsku w 1950 r. Był absolwentem Politechniki Gdańskiej na Wydziale Elektrycznym. W latach 1977-90 pracował jako menedżer w Iraku i Kuwejcie. W 1991 r. założył firmę NDI SA, zalążek utworzonej Grupy NDI. W 2013 r. został laureatem Złotego Oxera, nagrody Pracodawców Pomorza przyznawanej za podjęcie najtrudniejszych wyzwań w budownictwie i wychodzenie w swojej działalności poza utarte schematy
W 2016 r. otrzymał nagrodę specjalną Budowniczy Pomorza za całokształt osiągnięć i wybitne usługi w procesie pozytywnego zmieniania społeczno-gospodarczego Pomorza. W 2017 r. uhonorowany został tytułem Polskiego Herkulesa przyznawanego przez Radę Programową Builder za szczególne dla rozwoju nowoczesnego budownictwa w Polsce oraz wyjątkową postawę zawodową. Prezes Gajewski był jednym z założycieli i współorganizatorów europejskiego Kongresu Finansowego w Sopocie, mecenasem kultury i sportu /za PAP/interia.pl/ /27.12.2020/

ARIADNA GIEREK

W wieku 82 lat zmarła prof. Ariadna Gierek-Łapińska. Przez blisko 35 lat – jako szefowa ośrodka okulistycznego ówczesnej Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach – należała do najważniejszych postaci polskiej okulistyki. Od kilkunastu lat była na emeryturze

O śmierci profesor poinformował „Dziennik Zachodni” powołując się na informację od córki zmarłej – również znanej okulistki. A. Gierek zmarła po długiej i ciężkiej chorobie
W latach 1974-2007 kierowała Katedrą i Kliniką Okulistyki Śląskiej Akademii Medycznej, a w latach 1988-2008 była dyr. katowickiego szpitala przy ul. Ceglanej, gdzie mieści się klinika, od lat zaliczana do wiodących ośrodków okulistycznych w Polsce
Ariadna Gierek była pierwszą żoną późniejszego europosła prof. Adama Gierka – syna Edwarda, I sekretarza Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, sprawującego władzę w PRL w latach 1970-80. O życiu i karierze okulistki – synowej szefa państwa w PRL – opowiada wydana w 2012 r. książka „Czerwona księżniczka”
W naukowym dorobku prof. Gierek-Łapińskiej jest kilkaset publikacji i referatów. W kręgu jej naukowych zainteresowań była m.in. mikrochirurgia oraz chirurgia refrakcyjna oka. Była wśród twórców przyrządu do usuwania ferromagnetycznych ciał obcych z oka, noża mikrochirurgicznego do zabiegów okulistycznych oraz skalpela okulistycznego.
Przestała kierować katowicką kliniką okulistyczną i przeszła na emeryturę w 2008 r. /za PAP/interia.pl/ /26.12.2020/

MACIEJ KROGULSKI

Współtworzył „Wiadomości” i „Panoramę”. W wieku 76 lat zmarł operator TVP Maciej Krogulski

Był absolwentem Łódzkiej Szkoły Filmowej. Przez pół wieku z ogromną pasją pracował przy najważniejszych wydarzeniach w Polsce i na świecie. Maciej Krogulski dokumentował pielgrzymki papieża Jana Pawła II, towarzyszył też korespondentom wojennym. Przez lata współtworzył programy informacyjne, w tym „Wiadomości” i „Panoramę”. Był także autorem zdjęć do wielu filmów dokumentalnych /za www.tvp.info/ /18.12.2020/
Z żalem żegnamy operatora Macieja Krogulskiego, naszego kolegę. Maciej Krogulski był na misjach wojennych, przeżył katastrofę śmigłowca w Iraku. Towarzyszył Markowi Kamińskiemu i Janowi Meli w wyprawie na Biegun Południowy. Prawie 50 lat tworzył z nami najważniejsze programy informacyjne /za panorama.tvp.pl/ /inf. z 18.12.2020/ /24.12.2020/

MARIA PIĄTKOWSKA

W wieku 89 lat zmarła Maria Piątkowska, trzykrotna medalistka mistrzostw Europy w sztafecie 4×100 m i biegu na 80 m przez płotki, trzykrotna uczestniczka igrzysk olimpijskich, podpora legendarnego wunderteamu – poinformował Polski Związek Lekkiej Atletyki

Piątkowska największe sportowe sukcesy święciła w latach 50 oraz na początku 60 ubiegłego stulecia. W igrzyskach olimpijskich zadebiutowała w 1952 r. w Helsinkach, później startowała jeszcze w Rzymie /1960/ i Tokio /1964/. Miała za sobą wiele startów w mistrzostwach Europy, akademickich mistrzostwach świata oraz meczach międzypaństwowych. W igrzyskach jej najlepszym wynikiem było szóste miejsce w biegu na 80 metrów przez płotki /10.7/ w Tokio

W mistrzostwach Europy trzykrotnie stanęła na podium. W 1962 r. w Belgradzie wywalczyła złoto z koleżankami w sztafecie 4×100 m i brąz w biegu na 80 m ppł, choć taki sam czas zmierzono Teresie Ciepły i Niemce Erice Fisch, które sklasyfikowano przed Piątkowską. Cztery lata wcześniej w Sztokholmie w biegu rozstawnym Polki z nią w składzie były trzecie. W sztafecie była też rekordzistką świata
Startowała również w skoku w dal i pięcioboju. Uznawana była za jedną z najwszechstronniejszych polskich sportsmenek pierwszych powojennych dekad
Piątkowska urodziła się w 1931 r. w Goleni, na terenie obecnej Rumunii. Tuż po II wojnie światowej z rodzicami z Wileńszczyzny trafiła na Mazury. Pierwsze sportowe kroki stawiała w Giżycku, od 1957 r. do końca kariery reprezentowała stołeczną Legię
Była żoną zmarłego w 2016 r. Edmunda Piątkowskiego, mistrza Europy i byłego rekordzisty świata w rzucie dyskiem /za PAP/dzieje.pl/ /inf. z 19.12.2020/ /24.12.2020/

KRZYSZTOF BULSKI

Nie żyje Krzysztof Bulski, szachista, arcymistrz, częstochowianin, akademicki wicemistrz świata, wielokrotny drużynowy mistrz Polski. Karierę rozpoczął zwycięstwem w Turnieju o Puchar Arcybiskupa rozgrywanym w auli tygodnika „Niedziela”

Zmarł 17 grudnia w wieku 33 lat. Klub Hetman Katowice napisał na swoim profilu społecznościowym: „Był jednym z najwybitniejszych śląskich arcymistrzów, twórcą sukcesów naszego klubu. Zdobywał wiele kluczowych punktów na ekstraligowych szachownicach, jak i walnie przyczynił się do rozwoju klubu w sferze organizacyjnej. Wybitny trener katowickiej młodzieży, niesamowity człowiek, mąż i ojciec. Cześć Jego Pamięci!”

„W szachy nauczył mnie grać tata kiedy miałem 5 lat. Zaprowadził mnie do pierwszego klubu szachowego, do Wiesława Goliszka, który wciąż jest aktywnym działaczem, m.in. współorganizatorem właśnie archidiecezjalnego turnieju. Oczywiście, kiedy byłem młodszy, grałem też w piłkę nożną, koszykówkę i siatkówkę, ale te szachy jakoś zawsze mnie interesowały. Od najmłodszych lat udawało mi się uzyskiwać w tej grze dobre wyniki i myślę że to też mnie „nakręcało”, zwiększała się motywacja do treningów, i to zostało mi aż do teraz” – mówił jeszcze w tym roku w rozmowie z „Niedzielą” podczas turnieju w Częstochowie

Krzysztof Bulski urodził się w Częstochowie, w szachy grał od siódmego roku życia. Od 2005 r. reprezentował Hetmana Katowice. W jego barwach odnosił największe sukcesy. Sześć razy zdobył tytuł drużynowego mistrza Polski, cztery razy był drużynowym mistrzem Polski w szachach błyskawicznych, zdobył też dwa srebrne medale akademickich mistrzostw świata. Od 2012 r. był arcymistrzem /za www.niedziela.pl/ /inf. z 19.12.2020/ /24.12.2020/

WOJCIECH BOROWIK

W wieku 64 lat zmarł Wojciech Borowik, działacz opozycji demokratycznej w PRL, internowany w stanie wojennym, poseł na Sejm II kadencji, wieloletni prezes Stowarzyszenia Wolnego Słowa

Informację o śmierci Borowika w mediach społecznościowych w nocy z poniedziałku 21 grudnia na wtorek podali prezydent Centrum im. Adama Smitha Andrzej Sadowski i posłanka PiS Joanna Lichocka. „Zmarł Wojciech Borowik, szef Stowarzyszenia Wolnego Słowa, ciepły, zacny człowiek, działacz opozycji w PRL, dziennikarz. Wielka strata dla Polskiego Radia, był członkiem Rady Programowej, prowadził program na antenie Polskiego Radia 24. Słuchało się Go z taką przyjemnością…” – napisała Lichocka na Twitterze

Wojciech Borowik był absolwentem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Działał w opozycji demokratycznej, współpracował z Komitetem Obrony Robotników, wstąpił do „Solidarności” i Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Po wprowadzeniu stanu wojennego był internowany w ośrodku odosobnienia na warszawskiej Białołęce. Został zatrzymany w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r. Zwolniono go w lipcu 1982 w związku z amnestią dla więźniów politycznych
Na początku lat 90 był działaczem Ruchu Obywatelskiego Akcja Demokratyczna i Ruchu Demokratyczno-Społecznego, był także sekretarzem koła parlamentarnego Solidarności Pracy. W latach 1993-97 był posłem II kadencji z listy Unii Pracy. W latach 2002-04 był wiceprezesem Głównego Urzędu Statystycznego. Od 2008 r. prezesem Stowarzyszenia Wolnego Słowa zrzeszającego m.in. uczestników niezależnego ruchu wydawniczego w PRL. W 2008 r. został odznaczony przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. W 2015 r. prezydent Andrzej Duda odznaczył go Krzyżem Wolności i Solidarności /za PAP/interia.pl/ /22.12.2020/

Był jedną z najczystszych postaci opozycji demokratycznej w PRL – tak o zmarłym Wojciechu Borowiku powiedział wicepremier, minister kultury, dziedzictwa narodowego i sportu Piotr Gliński
„Opozycja demokratyczna w Polsce miała wiele różnych oblicz i jedną z takich postaci najczystszych był właśnie Wojtek. To był człowiek który kiedyś potrafił się zachowywać tak jak trzeba, a też później w wolnej Polsce konsekwentnie prowadził stowarzyszenie które było ważne, grupowało środowisko istotne wokół problemów polskich. Wielki żal, szkoda wielka, za wcześnie można powiedzieć” – powiedział wicepremier Gliński

Minister kultury, który znał Borowika od wielu lat, przyznał że był on „w dobrym tego słowa znaczeniu człowiekiem lewicy”. „On miał poglądy socjalistyczne, PPS-owskie, jak pamiętam. Może trochę inne niż moje czy wielu innych kolegów ale nie było żadnego problemu, bo w normalnym, pluralistycznym, demokratycznym, wolnym społeczeństwie można się różnić w jakichś tam poglądach czy szczegółach, natomiast co do podstaw takich jak niepodległość wspólnoty politycznej, interes narodowy, wartości podstawowe dla ludzkości, to ta wspólnota istnieje i istniała, także z Wojtkiem” – dodał szef resortu kultury /za PAP/dzieje.pl/ /22.12.2020/

WŁADYSŁAW ROSIŃSKI

Na wieczną wartę odszedł Władysław Rosiński ps. Zapałka – poinformował premier Mateusz Morawiecki. Władysław Rosiński /ur. 1926/ był uczestnikiem Powstania Warszawskiego, żołnierzem zgrupowania „Chrobry II”

„Na wieczną wartę odszedł pan Władysław Rosiński ps. Zapałka. Odwiedziłem Go w tym roku, w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Pokazał mi swoje spisane wspomnienia – nie możemy zapomnieć o naszej wspólnej historii! Będziemy o Panu pamiętać” – głosi wpis premiera na Twitterze
1 sierpnia tego roku premier odwiedził Rosińskiego. Jak napisał wówczas na fb Rosiński „do walki przystąpił 1 sierpnia wieczorem”. „Miesiąc przed wybuchem Powstania Warszawskiego skończył 18 lat. O tym że się zaczęło dowiedział się od matki, kiedy wróciła do domu z pracy. Chwilę później w drzwiach stanął żołnierz który powiedział że potrzeba ludzi do budowania barykad na Towarowej i Grzybowskiej” – przekazał premier

„Jak mówił – jego matka powiedziała do niego: ‚Słuchaj Władziu, jeżeli trzeba to idź i ty’. Trafił na budowę barykady na ul. Towarowej, gdzie został osłonowym. Od 1942 r. pracował na poczcie. Wyłapywał oznaczone paczki z pieniędzmi i specjalnymi wiadomościami które były zaszyfrowane i umieszczane np. na usztywnieniach mankietów lub kołnierzykach koszul. Później bronił domu rodzinnego przy ul. Grzybowskiej 71. Po 17 dniach musiał się poddać, by ratować cywilów którzy ukryli się w piwnicach. Wśród nich była jego matka i siostra. Trafił do obozu w Lipsku, następnie do fabryki Richtera w tym samym mieście, gdzie był do czasu kapitulacji Niemiec” – opisywał szef rządu

Rosiński był jednym z adresatów kampanii „BohaterON – włącz historię!”, należał także do kapituły nagrody BohaterONy im. Powstańców Warszawskich. Na fb kampanii zamieszczono fragment przemówienia Rosińskiego z tegorocznej konferencji prasowej BohaterON
„Mój pseudonim to ‚Zapałka’, tak mnie nazywali chłopcy w przedwojennej szkole i przez szereg lat o tej zapałce zupełnie zapomniałem, ale był taki moment że musiałem składać przysięgę Armii Krajowej i zapytano mnie o mój pseudonim jaki chciałbym sobie nadać, więc wpadło mi na myśl właśnie to moje przezwanie. W ‚zapałce’ są takie dwa człony: ‚zapał’ i ‚ka’ – ten zapał powstał we mnie w 39 roku, jak widziałem płonący zamek i niszczoną Warszawę, jak żołnierz niemiecki deptał nasz kraj i jak dalej ktoś zechce niszczyć nasz kraj, będziemy bronić tego wszystkiego, bo to jest dziedzictwo wielkie, trudne do odbudowania, ale nie upadniemy dokąd będziemy żyć. Ten zapał powstał we mnie wtedy kiedy zaczęła się Polska przewracać, trwał przez całą okupację i trwa do /…/ końca mojego życia” – mówił wówczas powstaniec
Na fb kampanii „BohaterON – włącz historię!” poinformowano że Rosiński zmarł w sobotę 19 grudnia wieczorem w wieku 94 lat /za PAP/interia.pl/ /20.12.2020/

KS. LESZEK SURMA

Nie żyje ks. Leszek Surma, proboszcz parafii Chrystusa Odkupiciela w Świdniku /woj. lubelskie/, a jednocześnie wieloletni dziennikarz TVP3 Lublin. Miał 57 lat

„20 grudnia zmarł nagle ks. Leszek Surma, kanonik honorowy Kapituły Lubelskiej” – poinformowano na stronie internetowej Archidiecezji Lubelskiej. Ks. Surma urodził się w 1963 r., święcenia kapłańskie przyjął w 1990 r. Był proboszczem parafii Chrystusa Odkupiciela w Świdniku od 2014 r. Pełnił funkcję diecezjalnego referenta ds. środków społecznego przekazu i kapelana powiatowego straży pożarnej w Świdniku. Był wieloletnim dziennikarzem i redaktorem ośrodka TVP3 Lublin, autorem magazynu „Dziedzictwo”

Msza pogrzebowa oprawiona zostanie w środę 23 grudnia o godz. 11 w kościele parafialnym Chrystusa Odkupiciela w Świdniku. Po niej ciało ks. Surmy złożone będzie na cmentarzu przy ul. Lipowej w Lublinie – poinformowano na stronach internetowych Archidiecezji Lubelskiej i TVP3 Lublin /za PAP/interia.pl/ /20.12.2020/

MIECZYSŁAW MADEJSKI

16 grudnia w Sea Cliff na Long Island, w stanie Nowy Jork, zmarł powstaniec warszawski, działacz polonijny Mieczysław Madejski. Miał 97 lat

Po inwazji Niemiec na Polskę 16-letni Madejski zgłosił się z kolegami harcerzami do obrony przeciwlotniczej. Brał udział m.in. w gaszeniu pożarów, kopaniu rowów i dostawach wody. Kiedy przystąpił do Związku Walki Zbrojnej przybrał pseudonim „Marek”. Po zaprzysiężeniu został przyjęty do tajnej podchorążówki
Uczestniczył w działaniach sabotażowych. Podczas Powstania Warszawskiego był dowódcą plutonu Topolnicki, kilkakrotnie ranny. Po wojnie, w czasie studiów, aresztowany
Po wyjściu na wolność ukończył Politechnikę Warszawską i pracował przy odbudowie stolicy. Od roku 1969 mieszał w Ameryce i jako inżynier pracował w firmie specjalizującej się w aparaturze medycznej

Kapitan Madejski był prezesem nowojorskiego oddziału Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Został odznaczony m.in. Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. O śmierci Mieczysława Madejskiego poinformował PAP aktywista polonijny Grzegorz Worwa. – Był wspaniałym człowiekiem, patriotą, każdego roku organizował w rocznicę Powstania Warszawskiego na Manhattanie msze w których brałem udział. Tym którzy uważali że Powstanie Warszawskie było niepotrzebne przeciwstawiał opinię swoją i wielu ludzi z tamtych czasów. Ich zdaniem Powstanie niezależnie od decyzji wojskowych i tak by wybuchło ponieważ napięcie w Warszawie było tak nagromadzone że musiało znaleźć ujście – powiedział Worwa
Madejski chętnie spotykał się z młodzieżą, z dumą opowiadając o tych którzy walczyli bohatersko z najeźdźcą niemieckim. – Był już jednym z niewielu żyjących jeszcze powstańców warszawskich. Cieszę się że miałem szczęście znać pana Madejskiego – powiedział Worwa. Powołując się na syna kapitana, Grzegorza, powiadomił że nabożeństwo za duszę zmarłego odbędzie się w poniedziałek 21 grudnia w Glen Head na Long Island, skąd kondukt żałobny uda się na cmentarz /za PAP/interia.pl/ /19.12.2020/

TASSYBAI ABDIKARIMOW

W czwartek 17 grudnia zmarł Tassybai Abdikarimow – Kazach który w 1952 r. uratował od śmierci głodowej polską rodzinę Jabłońskich, zesłaną do Kazachstanu. W ubiegłym roku został odznaczony przez prezydenta Andrzeja Dudę medalem Virtus et Fraternitas, przyznawanym na wniosek Instytutu Pileckiego

Kiedy uratował rodzinę Jabłońskich miał 14 lat. – Bez pomocy Tassybaja Abdikarimowa Walenty Jabłoński nie przeżyłby. Klimat, warunki sanitarne i przede wszystkim woda z miejscowych kanałów pełna bakterii, ale pita, bo nie było innej, okazywały się zabójcze dla Polaków. I w 1942 r., kiedy stacjonowała tu armia Andersa, i dziesięć lat później dla Polaków deportowanych z Białoruskiej SRR. Ciężka choroba, gorączka i odwodnienie organizmu sprawiły że Walenty Jabłoński leżał umierający przed sowchozowym chlewikiem, gdzie mieszkał z rodziną – mówi dr Jerzy Rohoziński z Instytutu Pileckiego, który przygotowuje film dokumentalny o tym niezwykłym człowieku. – Wtedy zaczął właśnie do niego przychodzić Tassybaj. Przynosił mu herbatę, ajran, kumys, chleb. I to uratowało Polakowi życie – dodał Rohoziński. Otrzymał on wiadomość o śmierci Abdikarimowa od jego rodziny z którą instytut pozostaje w kontakcie

„Po II wojnie światowej z terenów znajdujących się za wschodnią granicą Polski władze ZSRS wywiozły na wschód ok. 35 000 Polaków, którzy pozostali w swoich domach mimo zmiany granic. W kwietniu 1952 r. została przeprowadzona ostatnia większa deportacja, podczas której Polaków z Białoruskiej SRS przewieziono na tereny południowego Kazachstanu. Objęła ona rodzinę Jabłońskich która trafiła do sowchozu Pachta-Arał we wsi Ilicz” – przypomina Instytut Pileckiego
19 czerwca 2019 r. Abdikarimow został odznaczony przez prezydenta Andrzeja Dudę medalem Virtus et Fraternitas, przyznawanym na wniosek Instytutu Pileckiego osobom niosącym pomoc polskim obywatelom w czasach wojny i totalitaryzmów. W uroczystości która odbyła się w Teatrze Polskim w Warszawie wziął udział także uratowany przez Kazacha Walenty Jabłoński /za tvp.info/ /18.12.2020/

HANNA STANKÓWNA

Nie żyje Hanna Stankówna. Aktorka miała 82 lata
Znana aktorka filmowa i telewizyjna zmarła 14 grudnia. Przykrą wiadomość potwierdził syn gwiazdy, Kacper Lisowski

Hanna Stankówna urodziła się 4 maja 1928 r. w Poznaniu. Przed kamerą zadebiutowała już jako 19-latka w filmie „Prawdziwy koniec wojny” Jerzego Kawalerowicza. Była aktorką teatralną, filmową, telewizyjną oraz radiową
W 1959 r. ukończyła PWST w Warszawie. Po odebraniu dyplomu związała się z warszawskim Teatrem Polskim. Na jego deskach występowała do 1999 r. Równocześnie rozwijała swoją karierę przed kamerą. Zagrała w kilkudziesięciu filmach i serialach m.in. w takich jak „Samotność we dwoje”, „Trędowata”, ’07 zgłoś się”, „Seksmisja”, „Panna z mokrą głową”, „Złoty środek”, „Barwy szczęścia” czy „Na Wspólnej”

Występowała także w słuchowisku radiowym „W Jezioranach”. Została odznaczona Srebrnym Krzyżem Zasługi w 1987 r., a osiem lat później Złotym Krzyżem Zasługi – napisano w biografii aktorki na stronie Stowarzyszenia Filmowców Polskich
Prywatnie związana była z krytykiem Jerzym Lisowskim. Para doczekała się syna Kacpra który również działa w branży filmowej. To on przekazał przykrą wiadomość o śmierci aktorki. Pogrzeb Hanny Stankówny odbędzie się w środę 23 grudnia na Powązkach Wojskowych w Warszawie /za interia.pl/ /16.12.2020/

LEONARD ANDRZEJ MRÓZ

Nie żyje Leonard Andrzej Mróz, bas, wybitny śpiewak operowy, niezrównany interpretator rosyjskiego repertuaru, solista Teatru Wielkiego w Warszawie, który występował na wielu światowych scenach, profesor sztuk muzycznych – poinformowała w poniedziałek 14 grudnia Akademia Muzyczna w Łodzi

„Odszedł wspaniały artysta o fantastycznym głosie i światowej karierze scenicznej. Niezapomniane pozostaną jego interpretacje rosyjskiego repertuaru – oper i pieśni. Świetnie odnajdywał się również w polskich operach jako Stolnik w ‚Halce’ czy Zbigniew w ‚Strasznym dworze’ Stanisława Moniuszki. Jako pedagog prof. Mróz był bardzo poświęcony swoim studentom, dbał o ich wszechstronny rozwój i jak będzie wyglądać ich dalsza artystyczna droga” – mówiła prorektor ds. artystycznych Akademii Muzycznej w Łodzi prof. Urszula Kryger
Jak podała uczelnia artysta zmarł 13 grudnia w Warszawie

Prof. Leonard Andrzej Mróz był związany z Akademią Muzyczną w Łodzi od 1997 r. – prowadził klasę śpiewu solowego i wykształcił pokolenia artystów. Działalność dydaktyczną rozwijał także w Państwowej Szkole Muzycznej im. Fryderyka Chopina nr 2 w Warszawie oraz w Akademii Muzycznej w Poznaniu
Urodził się w 19 stycznia 1947 w Międzyrzecu Podlaskim. Był absolwentem Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej w Warszawie w klasie prof. Zofii Brégy /1972/. Jeszcze w czasach studiów otrzymał I nagrodę VI Ogólnopolskiego Konkursu Wokalnego im. S. Moniuszki we Wrocławiu /1969/, później zdobywał laury na międzynarodowych konkursach wokalnych w Monachium /wyróżnienie, 1970/, Genewie /II nagroda, 1971/ i Amsterdamie /I nagroda, 1977/

Przez wiele lat był związany jako solista z Teatrem Wielkim w Warszawie /1972-88/, gdzie debiutował rolą Zbigniewa w „Strasznym dworze” Stanisława Moniuszki. W 1998 uzyskał tytuł profesora sztuk muzycznych. W 2016 został odznaczony Srebrnym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”
Publiczność będzie pamiętać Leonarda Andrzeja Mroza w scenicznych kreacjach m.in. Borysa Godunowa, Don Giovanniego, Stolnika, Filipa II. Śpiewał na scenach teatrów operowych w Wiedniu, Budapeszcie, Pradze, Moskwie, Paryżu, Parmie, Meksyku, Sofii, Filadelfii. Wystąpił w Carnegie Hall podczas koncertowego wykonania opery „Chowańszczyzna” Modesta Musorgskiego. Śpiewał na festiwalach m.in. w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Szwajcarii, Austrii, Holandii i Włoszech, występował z orkiestrami Wiednia, Londynu, Lizbony, Cleveland, Lipska, Drezna, Paryża, Berlina i Moskwy

Nagrywał pieśni, arie, dzieła oratoryjne i operowe dla radia polskiego, włoskiego, francuskiego, niemieckiego i holenderskiego. W dorobku płytowym miał nagrania dla Polskich Nagrań – m.in. recitale arii i pieśni, współczesne kolędy polskie, muzyka cerkiewna, Requiem W. A. Mozarta, Requiem G. Verdiego, „Straszny dwór”. Nagrywał także dla Erato – Requiem A. Dvoraka oraz EMI – „Borys Godunow” M. Musorgskiego, „Katarzyna Izmajłowa” D. Szostakowicza
W 1994 zadebiutował jako dyrygent w Filharmonii Wrocławskiej. W kolejnych latach prowadził wykonania dzieł Webera, Mozarta i Rossiniego w Filharmonii Opolskiej, Wrocławskiej i Białostockiej /za PAP/interia.pl/ /15.12.2020/

PIOTR MACHALICA

Nie żyje aktor Piotr Machalica, znany z ról filmach „Zabij mnie, glino”, „Sztuka kochania”, „Dekalog”, „Bohater roku”, „Dzień świra”. Aktor zmarł 14 grudnia w Warszawie. Miał 65 lat. O jego śmierci poinformowała w mediach społecznościowych Krystyna Janda

W ostatni weekend Piotr Machalica trafił do szpitala. „Z wielkim smutkiem zawiadamiamy że odszedł tej nocy nasz wielki przyjaciel, kolega, wspaniały Człowiek i cudowny Artysta Piotr Machalica. Kochaliśmy i podziwialiśmy Go wszyscy. Był w naszej fundacji od początku i zagrał na naszych scenach przez ostatnie 15 lat setki spektakli, także zaśpiewał wiele koncertów” – napisała Janda
„Piotrusiu, kochanie, to pożegnanie, najczulsze z możliwych, to podziękowanie za Twój talent, przyjaźń, Twoje ciepło, czar, lojalność, rzetelność, poczucie humoru, prawość, wielkie Człowieczeństwo. Żegnaj piękny i czuły książę, cieszymy się że byłeś ostatnie lata bardzo szczęśliwy i dzieliłeś się z nami i publicznością Twoim szczęściem” – dodała
Informację o śmierci aktora opublikowano również na jego oficjalnym profilu na fb. „Po dzielnej walce Piotr Machalica zmarł dziś o 02:30 w szpitalu MSWiA w Warszawie” – napisano

Pochodził z aktorskiej rodziny. Był synem aktora Henryka Machalicy, bratem także aktora Aleksandra Machalicy i stryjem aktora Adama Machalicy. Piotr Machalica urodził się 13 lutego 1955 r. w Pszczynie. W 1981 r. ukończył warszawską PWST. Najpierw był związany z Teatrem Powszechnym w Warszawie, później z teatrami Krystyny Jandy – Teatrem Polonia, a także Och Teatrem. Zagrał w wielu filmach /m.in. „Sztuka kochania”, „Zabij mnie glino”, „Dzień świra”/, był też wykonawcą piosenki aktorskiej
Pierwszą ważną rolą Piotra Machalicy była kreacja księdza Wawrzyniaka w serialu „Najdłuższa wojna nowoczesnej Europy” /1981/. W kolejnych latach oglądaliśmy go w wielu kinowych produkcjach; aktor stale współpracował z dwójką reżyserów: u Jacka Bromskiego wystąpił w „Ceremonii pogrzebowej”, „Zabij mnie, glino” /milicjant Popczyk/ i „Sztuce kochania” /seksuolog Pasikonik/, z kolei Feliks Falk zaangażował go do m.in. „Maskarady” /asystent reżysera filmu „Mistrz sportu”/, „Bohatera roku” /redaktor Tadeusz Odyniec/ czy filmu „Kapitał, czyli jak zrobić pieniądze w Polsce”

Jedną z najważniejszych ekranowych kreacji Piotr Machalica stworzył w jednym z filmów telewizyjnego cyklu Krzysztofa Kieślowskiego „Dekalog”. W dziewiątej części serii zagrał Romana, kardiochirurga w średnim wieku, który dowiaduje się że jest impotentem i nie ma żadnych szans by ten stan rzeczy uległ zmianie. Od tego momentu mężczyzna staje się chorobliwie zazdrosny o swoją pracującą w liniach lotniczych żonę Hankę /Ewa Błaszczyk/
Równolegle do występów przed kamerą Piotr Machalica rozwijał karierę teatralną. Przez ponad 20 lat związany był w Teatrem Powszechnym w Warszawie. W latach 2006-18 aktor pełnił funkcję dyrektora artystycznego Teatru im. Mickiewicza w Częstochowie
Telewizyjna widownia kojarzy Piotra Machalicę z występów w popularnych serialach. W „Złotopolskich” wcielił się w postać Chrisa Kamienieckiego, nieślubnego syna Julii i Dionizego Złotopolskich, granych w serialu przez Annę Mielewską i… Henryka Machalicę. Aktor znalazł się również w obsadzie serialu „Prosto w serce” /zagrał ojca postaci Anny Muchy/, oglądaliśmy go także w gościnnych występach w „Ojcu Mateuszu”, „Pod powierzchnią” czy „O mnie się nie martw”
Machalica był również cenionym wykonawcą piosenki artystycznej, występował na scenach z utworami Jeremiego Przybory, Jerzego Wasowskiego, Georgesa Brassensa, Paolo Conte, Jana Wołka, Bułata Okudżawy. Pod koniec 2019 r. ukazała się jego płyta „Mój ulubiony Młynarski”, na której znalazło się 13 kompozycji do słów autora „Takiej piosenki, takiej ballady” i „Jeszcze w zielone gramy”

„Jestem w tym wieku że przeszedłem już smugę cienia i wszystko co się wydarzyło wspominam wspaniale. Nawet jak momentami było kiepsko z powodu mojego braku rozwagi. Życie polega przecież na tym że każdego dnia czegoś nowego doświadczamy i w ten sposób się uczymy” – mówił aktor w 2017 r. w rozm. z „Tele Tygodniem” /za interia.pl/ /14.12.2020/

PIOTR STROJNOWSKI

Nie żyje muzyk i wokalista Piotr Strojnowski – współzałożyciel zespołu Daab, twórca przeboju „Ogrodu serce”. Miał 62 lata

O śmierci artysty poinformował Robert Gawliński. „Piotrek Strojnowski dołączył dziś do niebiańskiej orkiestry… R.I.P.” – napisał na fb Gawliński
Piotr Strojnowski urodził się w 1958 r. w Warszawie. Wspólnie z Dariuszem Gierszewskim, Andrzejem Zeńczewskim i Arturem Miłoszewskim był współzałożycielem zespołu Daab, który powstał pod koniec 1982 r. i wykonywał muzykę reggae
Sławę muzykom przyniosła piosenka „Ogrodu serce” – znana powszechnie jako „W moim ogrodzie”. Znalazła się ona na debiutanckiej płycie wydanej w 1986 r. Na płycie tej znalazło się także wiele innych popularnych piosenek, np. „Kalejdoskop moich dróg”, „Fala ludzkich serc”, „W zakamarkach naszych dusz”
Piotr Strojnowski był także dyplomowanym instruktorem terapii uzależnień. Był m.in. współzałożycielem i współwłaścicielem Centrum Psychoterapii i Psychoedukacji TOT w Ciechanowie /za PAP/PolskieRadio24.pl/ /inf z 28.11.2020/ /15.12.2020/

Nie żyje Piotr „Struna” Strojnowski. Był współzałożycielem kultowego zespołu Daab.
O śmierci muzyka poinformowali jego przyjaciele. Wiadomość podano m.in. na profilu Adama Sandauera oraz Roberta Gawlińskiego
Pożegnano go również na stronie Ostróda Reggae Festival. „Dotarły do nas bardzo smutne wieści. Nie żyje Piotr Strojnowski, jedna z największych legend polskiej muzyki reggae. Współtworzył takie zespoły jak DAAB czy Strojnowy. Był autorem piosenki „Ogrodu serce”. Występował również z Tribute to Alibabki. Gościł kilkukrotnie na ORF. Był dobrym kumplem i inspiracją” – napisano
Oprócz działalności muzycznej Strojnowski był również terapeutą uzależnień. Jak podaje Adam Sandauer przyczyną śmierci miał być rak płuc
Piotr Strojnowski urodził się w 1958 r. Był współzałożycielem i wokalistą zespołu Daab oraz autorem wielu kultowych utworów, takich jak „Fala ludzkich serc” oraz „Ogrodu serce” /znanej też pod tytułem „W moim ogrodzie”/. W grupie Daab udzielał się do 1985 r. W 2015 założył projekt Strojnowy, z którym wydał płytę „Wolność serc” /za interia.pl/ /inf. z 28.11.2020/

KATARZYNA ŁANIEWSKA

Zmarła Katarzyna Łaniewska – lubiana aktorka teatralna i filmowa

W stanie wojennym była zaangażowana w podziemny ruch wydawniczy. Współorganizowała poza cenzurą poetycko-muzyczne koncerty patriotyczne w kościołach, a także spektakle teatralne w prywatnych mieszkaniach. W wolnej Rzeczypospolitej z oddaniem realizowała swą aktorską i społeczną misję
W czerwcu 2018 r., z okazji 85 urodzin, prezydent Andrzej Duda napisał do jubilatki w liście gratulacyjnym: „Wyróżniająca Panią odwaga w wypowiadaniu własnych poglądów, wsparta aktywną, oddaną postawą, stanowi niezmienne źródło Pani niezależności. Chęć niesienia pomocy innym ludziom objawia się również w Pani działalności społecznej, którą z wielkim szacunkiem postrzegam jako ważne dopełnienie Pani pracy artystycznej” /za www.prezydent.pl/ /inf. z 7.12.2020/ /9.12.2020/

Była kimś kto wybrał dobro
„Katarzyna Łaniewska była kimś kto wybrał dobro i trwał w tej szczególnej dla aktora działalności przez całe dziesięciolecia” – mówił w niedzielę 10 stycznia 2021 r. w trakcie pożegnania Katarzyny Łaniewskiej prezes PiS Jarosław Kaczyński. – To że nigdy jej już tu nie usłyszmy, że nie ma jej już wśród nas, to naprawdę wielki cios – mówił
W archikatedrze św. Jana Chrzciciela w Warszawie odprawiono Mszę św. upamiętniającą ofiary katastrofy smoleńskiej. Po jej zakończeniu prezes PiS wspominał zmarłą w grudniu 2020 r. aktorkę Katarzynę Łaniewską. – Pani Katarzyna Łaniewska była wybitną aktorką, i była, co za tym idzie, artystą. Bo aktor, prawdziwy aktor, a już w szczególności wybitny aktor, jest artystą, bo to sztuka, choć ulotna, to bardzo ważna, niezwykła, niezastąpiona – mówił prezes PiS

J. Kaczyński mówił że „jeżeli Bóg obdarzy kogoś tym nieczęstym talentem, to ten ktoś może powinien czynić wiele dla kultury poprzez teatr, film, różnego rodzaju widowiska”. – Ale może złożyć się też – choć tu jest już kwestia woli, dobrej woli – że czyni wiele także w innych dziedzinach, zabiega o dobro, dobro wspólne. Zabiega o dobro odnoszące się do wspólnoty, do wspólnoty tej najszerszej, w której uczestniczymy, wspólnoty narodowej – mówił
Powiedział że „Katarzyna Łaniewska była kimś kto wybrał dobro”. – I trwał w tej szczególnej dla aktora działalności całe dziesięciolecia. Mówię nie tylko o tym dziesięcioleciu, dokładnie o dziesięciu latach i dziewięciu miesiącach od katastrofy, ale także o czasie który przyszedł przynajmniej po 1980 roku
„To był wybór piękny, wybór który czyni z pani Katarzyny Łaniewskiej nie tylko wybitną artystkę, ale także wybitną obywatelkę, kogoś kto służy”. – Służy nie tylko w swojej dziedzinie, ale także w tym najszerszym wymiarze. Bo powtarzam: talent można wykorzystywać na różne sposoby, trzeba tylko go mieć. A to że pani Katarzyna Łaniewska miała talent to widzieliśmy także tutaj. Każde jej słowo z tego miejsca gdzie teraz jesteśmy było niczym innym jak wyrazem tego talentu

„Kiedy czytała Pismo Święte, kiedy odczytywała wezwania modlitwy wiernych, zawsze robiła to w taki sposób że ktoś kto by nawet nie wiedział, nie miał pojęcia że ona jest aktorką, i to wybitną aktorką, musiałby się w tym zorientować”. – Jej silny głos, jej pewność, jej modulacja, to wszystko wskazywało właśnie na to. Dzieliła się z nami, jak tu mówił ksiądz prałat, swoim talentem. Ubogacała te spotkania, msze, czyniła je jeszcze mocniejszymi, jeszcze ważniejszymi niż i tak były. To że nigdy jej już tu nie usłyszmy, że nie ma jej już wśród nas, to naprawdę wielki cios. To wielki ból – powiedział Kaczyński

„To naprawdę cios bolesny i niespodziewany”. – Kiedy w trakcie tak niedawnych jeszcze przecież mszy, jeszcze przed swą przedwczesną, niespodziewaną, przynajmniej dla wielu, śmiercią, wygłaszała tu w tym miejscu piękne, patriotyczne wiersze, słuchaliśmy ich z uwagą i podziwem. Ale nie wiedzieliśmy że to pożegnanie… Żegnamy ją dzisiaj w tych szczególnych warunkach, w czasie pandemii, w kościele gdzie jest dużo, dużo mniej osób niż bywało zwykle, wśród różnych ograniczeń. Nie mogliśmy być nawet na jej pogrzebie, ale będziemy ją pamiętać bo jesteśmy jej dłużnikami, wielkimi dłużnikami. Chylimy czoło przed jej życiem i jesteśmy przeświadczeni, jestem głęboko przeświadczony że Bóg nagrodzi jej postawę, i kiedyś ci wszyscy którzy na to zasłużą spotkają ją tam gdzie każdy z nas znaleźć się powinien, u stóp naszego Ojca – powiedział prezes PiS

KATARZYNA ŁANIEWSKA – aktorka filmowa i teatralna, zmarła na początku grudnia w wieku 87 lat. Szerokiej publiczności była znana m.in. z seriali „Plebania”, „Czterdziestolatek”, „Gruby”. Była związana m.in. z warszawskimi teatrami: Polskim, Dramatycznym, Narodowym, Ateneum. Na wielkim ekranie można ją było oglądać m.in. w „Przedwiośniu” Filipa Bajona, „Koglu-moglu” Romana Załuskiego i „Przesłuchaniu” Ryszarda Bugajskiego
Miała na koncie wiele nagród i wyróżnień. W 2006 r. za zasługi dla polskiej kultury otrzymała Złoty Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”, rok później Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski za „wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce, zaangażowanie w walkę o wolność słowa i wolne media, osiągnięcia w podejmowanej z pożytkiem dla kraju pracy zawodowej i społecznej”. Została też laureatką dorocznej Nagrody Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego za całokształt twórczości /za PAP/interia.pl/ /10.1.2021/

WŁODZIMIERZ WANDER

Zmarł wybitny muzyk i kompozytor Włodzimierz Wander. Był ważną postacią w historii polskiej muzyki rozrywkowej, uznaje się go za prekursora polskiego big beatu – był związany z takimi grupami jak Niebiesko-Czarni czy Polanie. Jego siostrą jest dziennikarka Bogumiła Wander, a o śmierci poinformowała córka

Włodzimierz Wander zmarł w wieku 81 lat. Jego córka, Dominika Wikrent, poinformowała że przyczyną była długa choroba; zmagał się z Alzheimerem. W pożegnalnym wpisie czytamy: „Muzyka była treścią jego życia”
Włodzimierz Wander urodził się 19 kwietnia 1939 w Łodzi, zmarł 29 listopada w Chicago. Uważa się go za prekurosa polskiej muzyki rock and rollowej, w czasach PRL-u dla niepoznaki zwanej big beatem. Był kompozytorem, wokalistą, znakomicie grał na saksofonie

Debiutował podczas krakowskich juwenaliów w roku 1959; grał wtedy w zespole dixielandowym Tiger Rag. Później związany był z formacją Modern Jazz Swing, gdzie poznał Andrzeja Nebeskiego. Od 1962 r. był kier. art. kultowej grupy Niebiesko-Czarni. Po trzech latach z Nebeskim, Zbigniewem Bernolakiem oraz Piotrem Puławskim i Wiesławem Bernolakiem z Czerwono Czarnych założył grupę Polanie, która koncertowała w takich krajach jak RFN, Dania oraz ZSRR, ma też na koncie wspólną trasę z grupą The Animals. Kiedy Polanie rozpadli się w 1968 r. Wander założył grupę Wanderpol. Po roku 1972 formacja ta zyskała międzynarodową rozpoznawalność – głównie w państwach bloku socjalistycznego

Wander cieszył się też dużą sympatią w ośrodkach polonijnych w Los Angeles i Chicago: muzyk przeprowadził się do USA ostatecznie w styczniu 1977 r. Od 1984 do 2003 r. był właścicielem popularnego klubu polonijnego ‚Cardinal’ w Chicago; występowały tam największe gwiazdy polskiej estrady, jak Krystyna Prońko, Czesław Niemen, Stan Borys, No To Co, Skaldowie czy Piotr Fronczewski
Jego córka w pożegnalnym wpisie napisała: Nieprzeciętnie utalentowany muzyk, kompozytor, piosenkarz, artysta estradowy. Kierownik artystyczny grupy Niebiesko-Czarni, Polanie i słynnego w USA Wanderband. Muzyka była treścią jego życia. Miał nieprzeciętny i niepowtarzalny talent muzyczny… Był też bardzo towarzyski, z dużym poczuciem humoru, uwielbiał być wśród swoich licznych przyjaciół /za kultura.gazeta.pl/ /inf. z 30 11.2020/ /9.12.2020/

ZBIGNIEW RINGER

W sobotę 5 grudnia na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie pochowano Zbigniewa Ringera, jednego z najstarszych polskich dziennikarzy sportowych

Zmarły 17 listopada Ringer był jednym z najpopularniejszych krakowskich dziennikarzy. Uznaniem cieszył się w gronie kolegów i kibiców. Urodził się 30 lipca 1928 r. w Kołaczycach k. Jasła. W 1952 r. ukończył Wydział Filozoficzno-Społeczny Uniwersytetu Jagiellońskiego
Pracę dziennikarską w popołudniówce „Echo Krakowa” rozpoczął rok przed ukończeniem studiów. Od 1952 aż do 13 grudnia 1981 był kier. działu sportowego w krakowskim „Dzienniku Polskim”. Lata 1982-89 przepracował w prasie drugiego obiegu, m.in. pisywał w dzienniku „Depesza” czy tygodniku „Polonia”. Był sekretarzem redakcji dziennika „Małopolski Nowy Świat”. Od 1992 r. był korespondentem ukazującego się w Nowym Jorku „Nowego Dziennika”

Pasjonowała go tematyka górska i ochrona środowiska. W obu tych działach miał autorskie rubryki w „Dzienniku Polskim”. Pisał również felietony. Jego oczkiem w głowie był także sport masowy. To za sprawą red. Ringera w Krakowie powstały ścieżki biegowe i domek rekreacyjny. Był także współautorem książek o tematyce sportowej: „Sześćdziesiąt lat AZS” /1969/, „50 lat Klubu Sportowego Pieniny Szczawnica 1930-1980 /1980/, „70 lat KS Korona Kraków” /1989/
Współpracował z zakopiańskim Górskim Ochotniczym Pogotowiem Ratunkowym zajmując się m.in. profilaktyką wypadów górskich i narciarskich. Działalność dziennikarska przyniosła mu wyróżnienie w konkursie „Złotego Pióra”, organizowanym przez Klub Dziennikarzy Sportowych. Działał w strukturach krakowskiego oddziału KDS, był także prezesem Krakowskiego Oddziału Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich. Odznaczony m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski i Złotym Krzyżem Zasługi /za PAP/interia.pl/ /inf. z 5.12.2020/ /9.12.2020/

ALEKSANDER SKOWROŃSKI

Nie żyje aktor Aleksander Skowroński, związany m.in. z Teatrem Lalki i Aktora „Miniatura” w Gdańsku – poinformował Związek Artystów Scen Polskich

Rozpoznawalność przyniosła mu rola ogniomistrza Ignacego w filmie „U Pana Boga w ogródku” – przypomniał portal filmpolski.pl
„Nie doczekawszy zbliżających się 85 urodzin odszedł Aleksander Skowroński, aktor przez wiele lat związany z Teatrem Lalki i Aktora Miniatura w Gdańsku, gdzie zadebiutował grając postać Melchiora w +Pastorałce+ Schillera w reż. Natalii Gołębskiej, z Towarzystwem Wierszalin w Białymstoku, Teatrem Dramatycznym im. Aleksandra Węgierki w Białymstoku oraz Wybrzeże w Gdańsku” – poinformował ZASP

„W dowód uznania dla jego dokonań artystycznych Sekcja Teatrów Lalkowych ZASP wyróżniła go w 2012 r. swoją najwyższą Nagrodą HENRYK. Odszedł niezapomniany emerytowany ogniomistrz, ojciec komendanta z obrazu +U pana Boga w ogródku+…” – dodał ZASP
O śmierci Aleksandra Skowrońskiego poinformowano też w Internetowej Bazie Filmu Polskiego filmpolski.pl, którą prowadzi Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna im. Leona Schillera w Łodzi. „Karierę rozpoczynał jako lalkarz w połowie lat 50 w gdańskim teatrze +Miniatura+, w którym występował do roku 1991. Później m.in. aktor Teatru Dramatycznego w Białymstoku i Teatru Wybrzeże w Gdańsku” – głosi wpis
„Na ekranie zagrał pierwszy raz w roku 1988 w +Czarodzieju z Harlemu+. Wystąpił w kilkudziesięciu epizodach i rolach drugoplanowych, rozpoznawalność przyniosła mu rola ogniomistrza Ignacego w filmie +U Pana Boga w ogródku+” – przypomniano na portalu /za PAP/ /inf. z 25.11.2020/ /9.12.2020/

/…/ Uroczystości pogrzebowe aktora Aleksandra Skowrońskiego odbędą się 1 grudnia w Cerkwi przy ul. Traugutta w Gdańsku – poinformowano na Facebooku ZASP /…/
W dowód uznania dla jego dokonań artystycznych Sekcja Teatrów Lalkowych ZASP wyróżniła go w 2012 r. swoją najwyższą Nagrodą HENRYK
Aleksander Skowroński urodził się 6 grudnia 1935 r. w Białymstoku. Zadebiutował na scenie 6 grudnia 1957 r. rolą Melchiora w „Pastorałce” Leona Schillera w reż. Natalii Gołębskiej w Teatrze Lalki i Aktora „Miniatura” w Gdańsku /…/
W 1967 r. otrzymał nagrodę aktorską na III Festiwalu Teatrów Polski Północnej w Toruniu, a w 1974 r. nagrodę aktorską na III Telewizyjnym Festiwalu Widowisk Lalkowych.
W 2017 r. wręczono mu z okazji jubileuszu 60-lecia pracy artystycznej oraz Międzynarodowego Dnia Teatru Nagrodę Prezydenta Miasta Gdańska
Ostatni raz widzowie mogli go oglądać na ekranie w roli dziadka Ewy Miłogosta w serialu „39 i pół tygodnia” /2019/ /za PAP/dzieje.pl/ /inf. z 30.11.2020/ /9.12.2020/

TADEUSZ PEŃSKO

Zmarł Tadeusz Peńsko, współtwórca „Teleexpressu i „Panoramy”

Tadeusz Peńsko, operator obrazu i realizator wizji w Telewizji Polskiej, nie żyje. Miał 65 lat. Był współtwórcą „Teleexpressu i „Panoramy”
Tadeusz Peńsko pracę w TVP rozpoczął w 1987 r. Jak podało TVP Info zrealizował m.in. setki nagrań, reportaży, filmów dokumentalnych i transmisji z pielgrzymek Ojca Świętego Jana Pawła II. Chorował na Covid-19 /za www.press.pl/ /inf. z 1.12.2020/ /9.12.2020/

ZBIGNIEW MAŃKOWSKI

Zmarł Zbigniew Mańkowski, Sprawiedliwy wśród Narodów Świata, honorowy obywatel Izraela. Podczas niemieckiej okupacji ze swymi rodzicami i braćmi, pomagał Żydom w Warszawie

„Z wielkim smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci inż. Zbigniewa Mańkowskiego /1929–2020/, Sprawiedliwego wśród Narodów Świata /1986/, Honorowego Obywatela Państwa Izrael /1992/, długoletniego sekretarza Polskiego Towarzystwa Sprawiedliwych wśród Narodów Świata /1991–2008/, Kawalera Krzyża Komandorskiego Orderu Odrodzenia Polski /2007/, przyjaciela Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN” – napisano na stronie sprawiedliwi.org.pl

Podczas niemieckiej okupacji Zbigniew Mańkowski był harcerzem Szarych Szeregów. Ze swymi rodzicami, Bronisławem i Janiną, oraz braćmi, Andrzejem i Jerzym, pomagali Żydom
„Od wiosny 1942 r. do wybuchu Powstania Warszawskiego w sierpniu 1944 r. w ich domu przy ul. Gimnastycznej 5 na Mokotowie ukrywała się Regina Fern /po wojnie Pankowska/, Żydówka ze Lwowa, zwana Ziutą, która początkowo pracowała jako pomoc domowa Mańkowskich. Od 1943 r. schronienie znalazła u nich także Irena Fejgin /Filipowska/” – przypomniano

3 listopada 1986 rodzina Mańkowskich została uhonorowana przez Instytut Yad Vashem w Jerozolimie tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. W latach 1991–2008 inż. Zbigniew Mańkowski był sekretarzem Polskiego Towarzystwa Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. W 1992 otrzymał Honorowe Obywatelstwo Państwa Izrael
W 2007 r. prezydent Lech Kaczyński odznaczył Mańkowskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski
Zbigniew Mańkowski zmarł 24 listopada 2020 w wieku 91 lat. „Pożegnanie zmarłego odbędzie w Domu Pogrzebowym na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach, 8 grudnia 2020” – poinformował portal Polscy Sprawiedliwi /za PAP/dzieje.pl/ /inf. z 2.12.2020/ /9.12.2020/

KAZIMIERZ WĘGRZYN

Nie żyje Kazimierz Węgrzyn, samorządowiec i pełnomocnik powiatowych struktur Prawa i Sprawiedliwości w Sanoku. Miał 63 lata, zmarł w niedzielę 29 listopada w szpitalu w Brzozowie /Podkarpackie/

„Z głębokim żalem i smutkiem przyjąłem wiadomość o śmierci Kazimierza Węgrzyna, pełnomocnika powiatowego PiS, radnego Powiatu Sanockiego” – napisał na twitterze przewodniczący Komitetu Wykonawczego PiS Krzysztof Sobolewski
Dodał że śmierć Węgrzyna jest dla niego ogromnym zaskoczeniem. „Składam wyrazy współczucia Rodzinie i bliskim. Wieczny Odpoczynek Racz Mu Dać Panie” – napisał Sobolewski
Jak powiedział Piotr Babinetz, poseł PiS z okręgu krośnieńskiego, „Kazimierz Węgrzyn wyróżniał się wielką rzetelnością, pracowitością i sumiennością”. „Zaangażowany i przejmującymi się sprawami którymi się zajmował. Szczególnie zabiegał o przyszłość i rozwój sanockiego Autosanu. Był człowiekiem koncyliacyjnym, dążącym do zgody i współpracy. Sprawę zawsze stawiał przed sobą” – powiedział Babinetz
Węgrzyn od dwóch kadencji był radnym powiatu sanockiego. W radzie pracował w komisjach budżetu, finansów i rozwoju gospodarczego; zdrowia, rodziny i polityki socjalnej oraz w komisji rewizyjnej. Kierował strukturami PiS w powiecie sanockim
Zawodowo był związany m.in. Sanocką Fabryką Autobusów Autosan oraz Polską Spółką Gazownictwa /za PAP/interia.pl/ /inf. z 29.11.2020/ /9.12.2020/

NEDAL ABU TABAQ

Zmarł Nedal Abu Tabaq, lubelski lekarz, mufti Ligi Muzułmańskiej w Polsce oraz przewodniczący Rady Imamów. Był także imamem Islamskiego Centrum Kultury w Lublinie oraz mediatorem przy tamtejszym Sądzie Okręgowym. Według nieoficjalnych informacji chorował na COVID-19

Nedal Abu Tabaq urodził się w 1971 r. w Arabii Saudyjskiej, dokąd jego rodzina przeniosła się z Palestyny. W 1988 r. przyjechał do Polski. Ukończył studia na Akademii Medycznej w Lublinie /obecnie Uniwersytet Medyczny/
Nedal Abu Tabaq zmarł w niedzielę 29 listopada, osierocił czworo dzieci
„Nasz Brat był człowiekiem o dużym sercu, bardzo dobrym, zawsze śpieszył z pomocą, zawsze kierował się otwartością, tolerancją, szacunkiem do drugiego człowieka niezależnie od jego pochodzenia, poglądów czy wyznawanej przez niego religii. Był orędownikiem prowadzenia dialogu międzyreligijnego, jak i międzyludzkiego” – przekazała Liga Muzułmańska w Polsce
Liga Muzułmańska w RP to związek wyznaniowy działający od 2001 r. Liczy ok. 35 tys. wyznawców islamu
Liga prowadzi m.in. lekcje religii islamskiej dla dzieci i młodzieży, jest także zaangażowana w dialog międzywyznaniowy i kwestie pokojowego współistnienia różnych kultur. Nedal Abu Tabaq był jej współzałożycielem, a funkcję muftiego pełnił od 2008 r. /za Polsat News/interia.pl/ /inf. z 30.11.2020/ /9.12.2020/

WOJCIECH ZABŁOCKI

Zmarł prof. Wojciech Zabłocki, szermierz i architekt, czterokrotny olimpijczyk. 6 grudnia skończyłby 90 lat
O jego śmierci poinformował syn Michał. – 5 grudnia po krótkim niedomaganiu i w pełni zadowolony z odbytego życia zmarł w wieku 90 lat prof. dr hab. Wojciech Zabłocki – napisał na facebooku

Wojciech Zabłocki był szermierzem i architektem. Czterokrotnie uczestniczył w igrzyskach olimpijskich /Helsinki 1952, Melbourne 1956, Rzym 1960, Tokio 1964/; trzy razy zdobył medal: dwa razy srebro – w Melbourne w 1956 r. i w Rzymie w 1960, i raz brąz – w Tokio w 1964
Zdobył również dziesięć medali mistrzostw świata i pięć tytułów mistrza Polski
„W imieniu całej Polskiej i Światowej Rodziny Olimpijskiej – Najbliższym, Przyjaciołom i Współpracownikom, a przede wszystkim Rodzinie ś.p. Wojciecha Zabłockiego składamy najszczersze wyrazy współczucia. Wojtku, na zawsze pozostaniesz w naszej Pamięci!- napisał Andrzej Kraśnicki, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego
A Polski Związek Szermierczy w oświadczeniu na swojej str. internet. napisał: – Odejście Profesora Wojciecha Zabłockiego jest trudną do wypowiedzenia stratą dla polskiej i światowej szermierki oraz całego środowiska polskich sportowców. Podkreślono że prof. Zabłocki pozostanie w pamięci jako człowiek prawy i wielkiego serca, a zarazem – mimo swoich imponujących osiągnięć sportowych i dorobku zawodowego – skromny, ciepły, pełen humoru i wszystkim życzliwy. – Pozostaną z nami Jego książki, obrazy i nasze – szermierzy – wspomnienia – dodał PZS

Prof. Zabłocki był także architektem. Specjalizował się w budownictwie sportowym. Zaprojektował między innymi Ośrodek Przygotowań Olimpijskich w Warszawie. Zmarły był też wykładowcą w Instytucie Architektury Politechniki Łódzkiej i na Wydziale Architektury Wyższej Szkoły Ekologii i Zarządzania w Warszawie
Był kawalerem medalu Kalos Kagathos /1985/ i członkiem kapituły tego odznaczenia. Odznaczony m.in. wielokrotnie Medalem za Wybitne Osiągnięcia Sportowe, Krzyżem Kawalerskim /1960/, Oficerskim /1996/ i Komandorskim OOP, a także Wawrzynem Olimpijskim PKOl /1969 – srebro, 1980 – brąz, 2016 – złoto/ oraz Medalem MKOl Sport and Science /1992/

Prof. Zabłocki był też autorem licznych książek, m.in. „Z workiem szermierczym po świecie”, „Podróże z szablą”, „Piórkiem i szablą” czy „Architektura dla potrzeb czynnej rekreacji w aglomeracjach miejskich”, „Polskie sztuki walki. Miecz oburęczny i szabla husarska”, „Walczę więc jestem”
Był też malarzem. W latach 1982-85 wystawiał swoje prace malarskie i rysunkowe w Warszawie, Aleppo, Damaszku. 100-lecie Międzynarodowej Federacji Szermierczej uczcił obrazem pokazującym podpisanie deklaracji założycielskiej FIE w 1913 r. Był mężem znanej aktorki Aliny Janowskiej, przeżyli razem 54 lata /za rp.pl/ /5.12.2020/

HENRYK KUKIER

Nie żyje Henryk Kukier, trzykrotny olimpijczyk, mistrz Europy w boksie z 1953 r. w wadze muszej, sześciokrotny indywidualny mistrz Polski, 35-krotny reprezentant kraju. W latach 50 minionego stulecia określano go „maszynką do bicia”

Urodził się 1 stycznia 1930 w Lublinie i tu w barwach miejscowej Lublinianki rozpoczynał bokserską karierę, którą krótko kontynuował w Gwardii Lublin. W latach 1952-57 był zawodnikiem Legii Warszawa, z którą pięć razy zdobywał drużynowe mistrzostwo Polski, a ostatnim jego klubem była Avia Świdnik /1960-61/
W 1951 r. został akademickim wicemistrzem świata. Czterokrotnie uczestniczył w mistrzostwach Starego Kontynentu zdobywając dwa medale – złoty w 1953 w Warszawie i brązowy dwa lata później w Berlinie Zachodnim. Trzykrotnie startując w igrzyskach olimpijskich /Helsinki 1952, Melbourne 1956 i Rzym 1960/ nie odnosił tam sukcesów. W meczach międzypaństwowych w latach 1951-60 wygrał 25 walk, dziesięć razy dał się pokonać
W kadrze narodowej był pupilem trenera Feliksa Stamma, który stawiał go za wzór sportowej postawy i waleczności. W ciągu przeszło czternastoletniej kariery stoczył 256 walk, aż 234 wygrał, jedną zremisował, przegrał 21

Najstarsi kibice z Lublina do dziś wspominają powrót mistrza Europy do rodzinnego miasta w 1953 r., kiedy od dworca kolejowego przenoszony był na ramionach witającego go tłumu sympatyków sportu. Po zakończeniu zawodniczej kariery był m.in. trenerem Avii Świdnik i Lublinianki oraz kierownikiem wyszkolenia Okręgowego Związku Bokserskiego w Lublinie
Zasłużony mistrz sportu, odznaczony m.in. Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Przez wiele lat przy okazji uroczystości Wszystkich Świętych uczestniczył w zbiórkach pieniędzy na renowację zabytkowych nagrobków cmentarza przy ul. Lipowej w Lublinie. Od kilkunastu lat chorował na demencję, w ostatnim okresie przebywając w prywatnym ośrodku opieki i rehabilitacji pod Lublinem. Zmarł na koronawirusa /za PAP/interia.pl/ /5.12.2020/

HANNA STADNIK „HANKA”

W wieku 91 lat zmarła Hanna Stadnik „Hanka”, sanitariuszka z Powstania Warszawskiego, pełniąca obowiązki prezesa Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej – podała w środę 2 grudnia Fundacja Nie Zapomnij O Nas, Powstańcach Warszawskich

„Jesteśmy pokoleniem które urodziło się w wolnej Polsce, po 123 latach niewoli. Nasi rodzice, nasi dziadkowie wpajali nam tę wolność, że trzeba wszystko zrobić dla Polski, żeby znowu nie była w niewoli” – wspominała nasza Bohaterka” – napisało stowarzyszenie na facebooku
Kondolencje złożył na twitterze prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. „W wieku 91 lat zmarła Hanna Stadnik „Hanka”. Uczestniczka Powstania Warszawskiego w pułku „Baszta”, sanitariuszka, Bohaterka. A przy tym do ostatnich dni pogodna, energiczna i niezwykle ciepła osoba. Będzie nam Pani brakować, Pani Hanno. Składam kondolencje rodzinie i bliskim” – napisał

Hanna Stadnik urodziła się 23 lutego 1929 r. w Warszawie. – Urodziłam się w Warszawie, moi rodzice również się urodzili w Warszawie. Byli typowymi mieszczanami, ale była to rodzina patriotyczna, bo od maleńkich dzieci patriotyzmu jak to mówią uczyć w szkołach, to uważam że nie, bo w rodzinie się powinno uczyć. Rodzice zawsze obchodzili wszystkie uroczystości – 3 Maja, Powstanie Listopadowe, Powstanie Styczniowe, 11 Listopada. Zawsze były z nami na ten temat rozmowy, a była nas trójka, miałam siostrę starszą i brata młodszego – mówiła w wywiadzie udzielonym Archiwum Historii Mówionej
W czasie II wojny światowej walczyła w AK w 3 kompanii IV Rejon Obwód Mokotów, pod dowództwem ppłk Eugeniusza Ajewskiego „Kotwa”, a w Powstaniu Warszawskim pod dowództwem por. Witolda Janiszewskiego „Withala”, gdzie po przeszkoleniu sanitarnym była sanitariuszką. Przenosiła „Biuletyn Informacyjny”, meldunki i broń. Brała udział w walkach, m.in. o więzienie w koszarach SS-Stauferkaserne przy ul. Rakowieckiej. Po kapitulacji przeszła przez obozy w Pruszkowie i Skierniewicach

W wywiadzie udzielonym Archiwum Historii Mówionej opowiadała o przygodach przy przenoszeniu „bibuły”. – Raz szłam z siostrą, paczki niosłyśmy i na Żelaznej nad torami jest mostek i przechodząc po prostu wyleciały nam te paczki, rozsypały się. Co mamy robić? Żeśmy się zastanowiły, trzeba to zbierać, nie ma rady. Schyliłyśmy się z siostrą i słyszymy że idą podkute buty, czyli tak zwana „sztrajfa” szła. Ale nic, przeszli koło nas, nie zwrócili uwagi. Myśmy zebrały i zaniosłyśmy to na punkt. Druga [przygoda] też była z bibułą, wtedy… nie pamiętam już jak to było, ze szkoły chyba wracałam i w książce miałam poprzekładaną bibułę. To była mniejsza ilość tego, już na konkretny adres, już komuś miałam to zanieść. Też właśnie była łapanka wtedy. Ja ze szkoły, z tornistrem, ale tej książki nie miałam w tornistrze, tylko jakoś w ręku ją trzymałam. Podszedł do mnie, po niemiecku pyta się, podaję mu swoją legitymację, że ze szkoły wracam, ale się zainteresował tą książką i przekartkował. Dzięki Bogu nic nie wyleciało i też zostałam puszczona dalej, też się nic nie stało – wspominała

W 69 rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego – za „wybitne zasługi poniesione w walce z bronią w ręku o suwerenność i niepodległość Państwa Polskiego w latach 1939-1956” – pani Hanna Stadnik została odznaczona przez prezydenta RP Krzyżem z Mieczami Orderu Krzyża Niepodległości. W 2015 r. została również odznaczona przez prezydenta Niemiec Joachima Gaucka Krzyżem Zasługi na Wstędze Orderu Zasługi Republiki Federalnej Niemiec /za warszawa.tvp.pl/ /2.12.2020/

Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu/