Maciej Zagórski bardzo godnie

APDC0377Przy pięknej słonecznej pogodzie i przed licznie przybyłą publicznością jako ostatni pianista 55 Koncertów Chopinowskich w Łazienkach Królewskich zagrał Maciej Zagórski

Ostatni recital tegorocznych Koncertów Chopinowskich odbył się w niedzielę 28 września. Pochodzący z Częstochowy Maciej Zagórski jest uczniem prof. Kazimierza Gierżoda, który z małżonką także był wśród publiczności

A pan jest na koncercie pewnie ze względu na wykonawcę? – zagadnąłem prof. Gierżoda

Oczywiście, ze względu na wykonawcę, bo to mój uczeń. A chciałbym zawsze, w miarę możliwości, swoich uczniów słuchać.

Koncert pewnie się panu podobał?

Cieszę się, bo wydaje mi się że Maciej Zagórski bardzo godnie zamknął sezon. I myślę że wszyscy obecni na koncercie byli bardzo zadowoleni z tego recitalu, bo reagowali życzliwie i serdecznie.

Czy ten repertuar należy do najpopularniejszych utworów Chopina?

Myślę że dla melomanów ten dzisiejszy repertuar jest bardzo znany, choć być może nie dla wszystkich. Rzeczywiście, zwłaszcza Polonez c-moll nr 2 jest grywany rzadziej, ale wszystkie pozostałe pozycje są wykonywane dość często i znane bardzo dobrze.

Na recital przyszło bardzo dużo osób. Zainteresowanie było takie że zjawiła się nawet chyba okoliczna mysz. Pewnie widząc tak dużo ludzi przybiegła z ciekawości zobaczyć co się tu takiego dzieje…

Jedynym, małym problemem tego dnia był chwilami dość mocny wietrzyk oraz od czasu do czasu spory hałas z ulicy, gdzie szaleli motocykliści i samochodziarze, a to zupełnie inna muzyka…

Jeszcze jedną ciekawostką pozamuzyczną tej niedzieli „u Chopina” w Łazienkach był fortepian na którym grał Maciej Zagórski. Nie chodzi o markę instrumentu, o strojenie, ale o to że po koncercie zobaczyłem kompletnie biały… od kurzu sprzęt. Organizatorzy niestety nie zadbali o to by go przed recitalem trochę przetrzeć. Taka mała niedoróbka.

APDC0384Rozmowa z Maciejem Zagórskim

Chciałbym by pan powiedział coś o swoim dzisiejszym repertuarze i dlaczego akurat taki repertuar pan tu zagrał?

To repertuar dorosłego Chopina. Wszystkie utwory z wyjątkiem nokturnów powstały w okresie jego pobytu na Majorce, czyli Polonezy opus 40, Mazurki opus 41, Polonez opus 44, i Scherzo cis-mol opus jeśli pamiętam 39. W tym chorale w Scherzu opus cis-mol dźwięczą odgłosy klasztoru w Valldemossie. Mazurek palmejski, ten opus 41, nr 1 e-moll, to są wszystko utwory tego samego Chopina, w tym samym wieku. Bo twórczość młodego Chopina, dojrzałego Chopina i Chopina krótko przed śmiercią jest nieco inna. Od jakichś dwóch lat zajmuję się tym okresem jego twórczości. Nie pisał on już wtedy w stylu brillant, tylko jest to twórczość bardziej akordowa, ma inna fakturę. To bardzo ciekawe słuchać takiego męskiego grania, innego od młodzieńczego, na przykład Koncertu opus 11, opus 21, czy tych Mazurków opus 7 i 17. Grałem w grudniu taki podobny koncert w Pietrozawodsku w Rosji, w Karelii. I pomyślałem sobie że tu w Łazienkach można powtórzyć taki zbliżony do tamtego program, skoro jest taka okazja. W czerwcu 2013 roku zagrałem tu w Łazienkach recital z utworami właśnie Chopina młodszego, tam była Ballada nr 1, było Rondo opus 1, 15-letniego Chopina, więc to interesujące poznawać człowieka przez jego muzykę. Muzyka młodego Fryderyka była pełna radości, entuzjazmu, fantazji, szaleństwa, a tu dziś był Chopin dorosły, rozważny, pełen dojrzałości.

W Rosji w grudniu grał pan tylko Chopina?

Tak, tylko Chopina. Było to przy okazji konkursu dla młodych pianistów, poświęconego też Chopinowi, konkursu zresztą pod patronatem Instytutu Polskiego.

Lubi pan grać tutaj, w Łazienkach?

Granie tutaj, w okolicy pomnika, to ciekawa inspiracja. Kiedy grałem coś piano, czy kiedy były jakieś pauzy, to mogłem słuchać szumu drzew… To jakby uzupełniało te wszystkie dźwięki które się unosiły w powietrze, a wracały z podmuchem wiatru i poszumem drzew.

Może zagrał pan ostatnio jeszcze jakiś ciekawy koncert, w jakimś ciekawym miejscu, albo z ciekawymi wykonawcami?

Od długiego czasu współpracuję z Katarzyną Suską, znakomitą mezzosopranistką. Nagraliśmy pieśni niemieckie, m.in. Franciszka Schuberta. Zamierzamy też wziąć się za repertuar polski, być może Bacewicz, może jakieś jeszcze inne pieśni. A program taki jak dziś tu w Łazienkach zagram w październiku w Filharmonii Częstochowskiej.

I na koniec jeszcze żartobliwe pytanie. Zagrał pan jako ostatni wykonawca w tym roku przy pomniku Chopina w Łazienkach. To dlatego że ma pan nazwisko na literę „z”?

Też się z tego śmiałem… Ale mogę być ostatni, aby pogoda dopisała, a dopisała. Właśnie jakichś nieprzyjemnych rzeczy ze strony aury obawiałem się najbardziej.

Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu /1.X.2014/

***

Norweska rewelacja na Rynku

Wielką przyjemnością było wysłuchanie koncertu kończącego tegoroczną edycję Festiwalu Jazz na Starówce. W sobotę 30 sierpnia na Rynku Starego Miasta zagrał Tord Gustavsen Quartet z Norwegii, zagrał wspaniale

Znakomita muzyka, bardzo przyjemna pogoda, pełno ludzi na koncercie, duże brawa, całkowicie zasłużone, wiele bisów. Czyli świetny finał Jazzu na Starówce. Ja miałem szczęście, bo w tym roku wybrałem się na dwa koncerty na Starym Rynku i oba były wspaniałe

Wspomnę tylko że ten pierwszy koncert na którym byłem to występ zespołu Mike’a Sterna i Billa Evansa 26 lipca. Tord Gustavsen Quartet z Norwegii zagrał w Polsce pierwszy raz. Organizatorzy zapowiadali Gustavsena tak: „Norweska gwiazda wytwórni ECM, jeden z najbardziej nowatorskich pianistów, należy do najciekawszych osobowości muzycznych europejskiej sceny jazzowej. Od kilku lat wywiera intrygujący wpływ na dzisiejsza scenę muzyczną. Erudyta muzyczny przedstawi swój najnowszy album ‚Extended Circle’, który także podbija serca słuchaczy i krytyków”.

Co tu dużo mówić, Tord Gustavsen Quartet to przede wszystkim rewelacyjny pianista. Wielki oryginał. Gra zupełnie inaczej niż inni, gra zupełnie inną muzykę niż inni, a wszystko robi wspaniale. Piękna muzyka, nie strzelanie z automatu, nie robienie hałasu, tylko delikatna, subtelna, spokojna, grana bez pośpiechu, bez szaleństw, niepowtarzalna, przepiękna muzyka. Poezja muzyczna. Do rewelacyjnego Gustavsena dochodzi jeszcze bardzo dobry, też oryginał, saksofonista Tore Brunborg, bardzo dobry Jarle Vespestad na perkusji, plus Mats Eilertsen na kontrabasie.

Na jakiejś stronie internetowej, może organizatorów Jazzu na Starówce, znalazłem coś takiego: „Gustavsen jest jednym z najbardziej cenionych i rozpoznawalnych muzyków jazzowych w Europie, a jego dokonania muzyczne spotykają się z aplauzem krytyków na całym świecie”. Nic dodać, nic ująć. Pełna zgoda. Jest się czym zachwycać, jestem zachwycony muzyką Torda Gustavsena z Norwegii. Nigdy bym nie pomyślał że w Norwegii ktoś tak pięknie gra na fortepianie…

Znalazłem też jeszcze to: „Absolwent Konserwatorium w Trondheim /historii i teorii muzyki oraz fortepianu/ oraz studiów humanistycznych na Uniwersytecie w Oslo /studiował psychologię, filozofię/, w latach 1998-2002 wykładał na tym uniwersytecie”.

I to: „Jego gra to kamień węgielny wielu projektów. Przez ponad 20 lat swojej kariery ten 43-letni dziś muzyk ze swoim Trio, Ensemble i Quartetem, dla prestiżowego ECM Records nagrał cenione albumy: ‚Changing Places’, ‚The Ground’, ‚Being There’, ‚Restorted, Returned’, ‚The Well’, które stały się jednymi z najbardziej popularnych nagrań ostatniej dekady. Przez ostatnie lata Tord Gustavsen występuje w największych salach koncertowych i na najbardziej prestiżowych festiwalach świata, od Europy, przez Ameryke Północną, Australię, po Japonię i Koreę. Otrzymał liczne nagrody, w tym norweską Grammy, Bell Award Jazz Album /Australia/, Recording of the Month – Stereophile Magazine /USA/, NOPAS Music Prize Award dla najlepszej kompozycji jazzowej 2010 i nieprzerwanie zdobywa aplauz światowej krytyki oraz publiczności”.

Tak więc w zasadzie byłem na dwóch koncertach tegorocznego XX Jubileuszowego Międzynarodowego Festiwalu Jazz na Starówce. Wcześniejszy rewelacyjny występ zespołu Mike’a Sterna i Billa Evansa oceniam w szkolnej skali od 5 do 2 na 5-, a występ Tord Gustavsen Quartetu na 5=.

Niestety ostatni koncert 30 sierpnia był gdzieś tak od połowy „zagłuszany” przez jakichś idiotów z jednego z pobliskich domów. Pierwszy raz się z czymś takim spotkałem. Chyba z jakiegoś odtwarzacza była puszczana chamska, beznadziejna „muzyka” dla kretynów, i to głośno. Nie wiem czy przeszkadzało to wykonawcom, ale chyba na pewno, choć wyglądało to tak jakby tego w ogóle nie zauważyli. Publiczności to na pewno przeszkadzało. Zakłócać taki wspaniały koncert… Szczyt głupoty i chamstwa…

Rynek Starego Miasta to wspaniałe miejsce, ale najwyższy czas odnowić elewacje tych wszystkich domów, bo nie wyglądają dobrze. Wyglądają źle, brzydko, blado, smutno. Nie powinno tak być.

Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu /4.IX.2014/

***

Šviesė zagrała dla Hesse-Bukowskiej

sviese 024Bardzo lubiana w Polsce litewska pianistka Šviesė Čepliauskaitė swój recital zagrany 10 sierpnia w Łazienkach Królewskich przy pomniku Fryderyka Chopina poświęciła pamięci zmarłej w grudniu Barbary Hesse-Bukowskiej, swej profesorki, oraz pamięci powstańców warszawskich. Repertuar był dobrany szczególnie starannie i zawierał same wspaniałe utwory naszego geniusza

Rozmowa ze Šviesė Čepliauskaitė

Co pani powie o swoim dzisiejszym repertuarze i dlaczego akurat te utwory pani tu przy pomniku Chopina w Łazienkach zagrała?

Ten repertuar właściwie przygotowałam już na tegoroczne Lato z Chopinem, które w tym roku było poświęcone pamięci zmarłej Barbary Hesse-Bukowskiej, mojej profesorki, którą niestety pochowaliśmy w grudniu. I właśnie jej zadedykowałam ten dzisiejszy koncert, a szczególnie kilka utworów, przede wszystkim zagrany jako pierwszy Polonez es-moll oraz Walc a-moll. Grając ten recital myślałam też o Powstaniu Warszawskim, stąd taki właśnie początek. Ale poświęciłam go przede wszystkim nieodżałowanej profesor Barbarze Hesse-Bukowskiej.

Było bardzo gorąco. Jak się grało w takich trudnych warunkach?

Było gorąco, nawet bardzo, ale cóż, granie przy pomniku Chopina to honor, nawet kiedy jest gorąco.

Który raz pani zagrała tu „u Chopina” w Łazienkach?

Chyba czwarty raz.

Coraz przyjemniej gra się pani w tym miejscu?

Za każdym razem gra tutaj to przyjemność. Recital w tym miejscu to zawsze przyjemność i coś wyjątkowego.

A w ogóle w Polsce który już raz pani zagrała?

Od 1995 roku przyjeżdżam do Polski każdego roku. Co najmniej raz w roku, w niektórych latach po kilka razy. Także tych występów w Polsce nazbierało się już kilkadziesiąt.

Jest jakiś koncert w Polsce, który wspomina pani szczególnie miło?

Wszystkie wspominam bardzo miło, wszystkie są wyjątkowe, ale szczególnie mam chyba w sercu ten pierwszy występ tu w Łazienkach, przy pomniku Chopina, bo o tym zawsze marzyłam. Marzyłam by tu zagrać i nagle gram!… Na moim recitalu była wtedy pani profesor Hesse-Bukowska. To było chyba w 2005 roku. Pani Barbara była i profesorem, i gwiazdą, i bardzo bliską osobą. Ten dzisiejszy występ tutaj będę szczególnie wspominać, bo coraz więcej mam w Polsce znajomych, przyjaciół, wszyscy oni tu przychodzą, przyjeżdżają by posłuchać mojej gry i się spotkać, i jest co wspominać…

A co się dzieje na Litwie jeżeli chodzi o muzykę?

Wszystko się dzieje, czyli dużo… Właśnie był u nas Ivo Pogorelić, grał z orkiestrą. Mamy na Litwie dobrych pianistów, podobnie jak wy w Polsce. Przyjeżdżają też świetni pianiści z zagranicy, gwiazdy, i te większe i te mniejsze, sami też gramy, a więc jest tak jak w każdym kulturalnym kraju.

Czyli muzyka na Litwie żyje, kwitnie?

Oczywiście, muzyka żyje i wykonawcy żyją, i studenci uczą się nieprzerwanie tej wspaniałej profesji, chcą być pianistami.

A jak jest z tą przyjaźnią polsko-litewską? Bo jak słucham prezydent Litwy i czytam o tym co się dzieje w relacjach polsko-litewskich na Litwie, to mam poważne wątpliwości.

To dziwne, bo ja w Instytucie Polskim w Wilnie mam wielu przyjaciół, zawsze zapraszam też Polaków na Litwę, mam mnóstwo kontaktów z Polakami, rozmawiamy ze sobą, więc nie bardzo to rozumiem. Może to jakaś sztucznie wytworzona propaganda, podobna do tej na Ukrainie. Może to nasz wielki sąsiad stara się byśmy nie byli przyjaciółmi.

Co myślicie na Litwie w związku z tym co dzieje się na Ukrainie? Nie obawiacie się że ten bandyta z Kremla także was potraktuje jak Ukrainę?

II wojna światowa nie była tak dawno, pamiętamy więc bardzo dobrze jak byliśmy przez długi czas okupowani, znamy już to. Ale mamy nadzieję, że do tego nie dojdzie. Nie chcę w ogóle myśleć o tym, żeby do czegoś takiego doszło…

**
Repertuar zagrany 10 sierpnia przez Šviesė Čepliauskaitė: Polonez op. 26 nr 2 es-moll, Scherzo op. 31 b-moll, Nokturn op. 27 nr 2 Des-dur, Fantaisie-impromptu op. 66 cis-moll, Walc op. 34 nr 2 a-moll, Scherzo op. 39 cis-moll, Andante spianato i Wielki Polonez op. 22 Es-dur

**
Jeszcze jedna uwaga nt. Koncertów Chopinowskich w Łazienkach. Zarówno 10 sierpnia, jak i wiele razy wcześniej teren wokół pomnika Chopina był bardzo zakurzony. Piaszczyste alejki strasznie wysychają w upalną pogodę. Czy naprawdę nie dałoby się przed koncertami polać tych alejek, żeby ten kurz nie był taki dokuczliwy?

Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu /12.VIII.2014/

***

Muzyczny top na Starym Mieście

stern..Jazzowy top! Tak organizatorzy XX Jubileuszowego Międzynarodowego Festiwalu Jazz na Starówce zapowiadali sobotni /26 lipca/ koncert na Rynku Starego Miasta w Warszawie. Występ zespołu Mike’a Sterna i Billa Evansa. Nie przesadzali

Koncert był rewelacyjny. Choć chyba ze trzy razy przerywany z powodu awarii prądu… Ale kiedy prąd był i muzycy grali – to była prawdziwa rewelacja! Prawdziwy jazzowy top! Nie tylko zresztą jazzowy, bo to co oni grali to bardzo wysoki poziom nie tylko w jazzie, ale w całej muzyce rozrywkowej

W zapowiedzi innego koncertu tych samych muzyków w Polsce organizatorzy napisali: „Takiej okazji nie można przegapić! Rzadko się zdarza by w jednym zespole zagrały dwie gwiazdy światowego jazzu: gitarzysta Mike Stern i saksofonista Bill Evans. To od kilku dekad najwyżej notowani artyści muzyki fusion”. I jeszcze: „Obecnie Stern/Evans Band wykonuje dynamiczny jazz-rock nasycony ekspresją i szaloną wirtuozerią solistów”.

„Szalona wirtuozeria…”. W tych słowach także nie ma przesady. Może zaskoczę kogoś tym co napiszę, ale ja tę wirtuozerię usłyszałem przede wszystkim w grze saksofonisty Billa Evansa oraz basisty Toma Kennedy. Nie zachwycił mnie tak bardzo gitarzysta Mike Stern, jak właśnie ci dwaj pierwsi. To co gra na saksofonie Evans nie mieści się w głowie, w sensie że jest tak wielkie. Evans to supermistrz saksofonu. Mistrz nad mistrze! Duża sprawa. Jestem pod wielkim wrażeniem występu i popisów Evansa. Prawie tak samo jak on zachwycił mnie basista Tom Kennedy. Mistrzostwo świata! Najwyższy poziom. Także biorąc pod uwagę wspaniałe rzeczy jakie zaprezentowali ci dwaj – Evans i Kennedy – saksofonista i basista – i dodając do tego jeszcze Sterna, plus znakomitego perkusistę Dennisa Chambersa – mogliśmy wysłuchać rzeczywiście jazzowego i muzycznego topu!

Tak więc kto nie przyszedł w sobotę 26 lipca na Rynek Starego Miasta na kolejny koncert XX Festiwalu Jazz na Starówce niech żałuje, bo stracił coś pięknego, wyjątkowego. Niesamowity koncert! Brawo organizatorzy!

Ale żeby komuś nie przewróciło się w głowie, to jednak dodam, że to co muzycy ci zagrali 26 lipca w Warszawie nie jest jakąś formą muzyki doskonałej. Co to to nie. Do doskonałości trochę tej muzyce brakuje. Nie myślę jednak o umiejętnościach indywidualnych muzyków, ale przede wszystkim o utworach które wykonali, o kompozycjach.

Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu /31.VII.2014/

***

Znakomita Matsuo Kumi

chopin.jap 007Wysoki poziom zaprezentowała w Łazienkach Królewskich japońska pianistka Matsuo Kumi, która zagrała przy pomniku Fryderyka Chopina w niedzielę 29 czerwca

Matsuo Kumi jest świetną pianistką z Japonii, ale od 2007 roku mieszka w Wlk. Brytanii. I z Wlk. Brytanii do Warszawy przyjechała. W Polsce była pierwszy raz, a więc oczywiście także pierwszy raz zagrała w Łazienkach „u Chopina”. Był to więc jej debiut w naszym kraju. Oby więcej takich debiutów. Wysoka klasa

Japonka urodziła się w 1984 r. w Tokio. W 2007 r. wyjechała do Wlk. Brytanii. Jest laureatką wielu znaczących nagród i konkursów. Jej największym sukcesem było wygranie w ubiegłym roku dużego konkursu w USA – Louisiana International Piano Competition.

Jej repertuar z 29 czerwca w Warszawie: Nokturn H-dur op. 9 nr 3, Preludia op. 28: C-dur nr 1, a-moll nr 2, G-dur nr 3, e-moll nr 4, D-dur nr 5, h-moll nr 6, A-dur nr 7, fis-moll nr 8, E-dur nr 9, cis-moll nr 10, H-dur nr 11, gis-moll nr 12, Fis-dur nr 13, es-moll nr 14, Des-dur nr 15, b-moll nr 16, As-dur nr 17, f-moll nr 18, Es-dur nr 19, c-moll nr 20, B-dur nr 21, g-moll nr 22, F-dur nr 23, d-moll nr 24.

Ludzi tym razem na koncercie nie za dużo, ale pogoda była bardzo niepewna. Kiedy Japonka zaczynała grać w ogóle popadywał deszcz, straszył wszystkich zgromadzonych. A szkoda że fanów cudownej muzyki Chopina nie przyszło więcej, bo jeszcze raz podkreślę wysoką klasę pianistki i warto było być na jej recitalu. Na pewno jeden z najlepszych i najciekawszych tegorocznych występów „u Chopina” w Łazienkach. Na szczęście deszcz dał sobie spokój i Kumi mogła popisać się swymi dużymi umiejętnościami przed warszawską publicznością.

Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu /3.VII.2014/

***

Niesamowity Tamás Érdi z Węgier

chop.węg 008Coś niesamowitego!… Tamás Érdi jest niewidomy od niemowlaka, a gra na fortepianie! I to bardzo dobrze gra! Właśnie – nie pierwszy już raz – zagrał „u Chopina” w Łazienkach Królewskich w Warszawie

Tamás Érdi ma obecnie 34 lata a koncertował już w 27 krajach. Ja byłem mocno zaskoczony kiedy wybrałem się na jego recital w Łazienkach w niedzielę 15 czerwca. Nie widziałem go i nie słyszałem o nim nigdy wcześniej. Stąd moje duże zaskoczenie

A koniecznie chciałem być na występie Érdiego w Łazienkach, bo nigdy wcześniej nie słuchałem też żadnego pianisty z Węgier, a Węgrzy to nacja którą bardzo szanuję i lubię. Wiadomo, Polak Węgier dwa bratanki… Poza tym obecny węgierski premier Viktor Orbán to polityk i przywódca na bardzo, bardzo wysokim poziomie. Szczerze zazdroszczę bratankom znad Dunaju takiego gościa jak Orbán.

Spóźniłem się trochę na niedzielny koncert i nie słyszałem zapowiedzi nt. pianisty. Słucham więc jego gry i mam mieszane uczucia, bo chwilami brzmi bardzo ładny, czysty Chopin w wykonaniu Érdiego, a chwilami jest trochę gorzej, sporo błędów… Kiedy było już prawie po koncercie zapytałem dziennikarkę z radia: co mówiła o Węgrze przed występem, zapowiadając go. A ona mi że to niewidomy pianista!… Zbaraniałem… To był szok, kompletnie nie wiedziałem, kompletnie się nie spodziewałem… I oczywiście musiałem całkowicie zrewidować ocenę występu Érdiego, jego umiejętności. Jak na niewidomego od niemowlaka /stracił wzrok w niesprawnym inkubatorze/ to wprost znakomity, rewelacyjny pianista!

Na występ węgierskiego pianisty nie przyszły niestety tłumy, szkoda, ale to z powodu pogody, bo nie było za ciepło, ale raczej zimno. Byli więc tylko ci najlepsi, prawdziwi fani muzyki i Chopina, a ci mniej odporni na chłód i zwyczajne badziewia, które przychodzą pod pomnik naszego geniusza poleżeć na plecach, poopalać się, zostały tym razem w domu.

Koncerty „u Chopina” w Łazienkach są niepowtarzalne także ze względu na to że w czasie recitalu np. przelatuje nad nami… samolot. Tak jak w tę niedzielę.

Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu /15.VI.2014/

***

Marek Drewnowski na dobry początek

chopin-001Bardzo dobry początek 55 Koncertów Chopinowskich w Łazienkach Królewskich. 18 maja jako pierwszy zagrał Marek Drewnowski. Zagrał bardzo ładnie. A jak komuś było mało cudownej muzyki Chopina w dobrym wykonaniu Drewnowskiego, to jeszcze zaśpiewała – też świetnie – Izabella Kłosińska

55 Koncerty Chopinowskie przy Pomniku Fryderyka Chopina w Warszawie rozpoczęli więc Marek Drewnowski i Izabella Kłosińska, a zakończyć mają je – zgodnie z programem przygotowanym przez organizatorów – Krzysztof Trzaskowski i Maciej Zagórski 28 września

Pierwszy raz Koncerty Chopinowskie zorganizowano w 1959 r., kiedy zrekonstruowano pomnik kompozytora. Niemcy – po napaści na Polskę w 1939 r. zakazali wykonywania muzyki naszego geniusza, a jego pomnik zniszczyli. Organizatorzy koncertów w Łazienkach – czyli Stołeczna Estrada i Miasto Warszawa – w tym roku także, jak w poprzednim, napisali w programie coś o hitlerowcach, nie wspominając w ogóle o Niemcach… Tak jakby się Niemców do dziś bali, albo jakby Niemcy byli wśród organizatorów…

chopin 006A tak w ogóle to fani Chopina mieli na inaugurację 55 Koncertów Chopinowskich małego pecha, bo akurat na godz. 12 inni organizatorzy /jakichś mało ciekawych zawodów sportowych/ postarali się by Al. Ujazdowskie były zamknięte dla ruchu kołowego. I nie można było dojechać pod Pomnik Chopina. To mała wpadka Stołecznej Estrady i Miasta Warszawa, bo nie dograli tej sprawy i był pewien problem, zwłaszcza dla osób starszych.

Izabella Kłosińska zaśpiewała na początek cztery pieśni Chopina i trzeba przyznać że zaprezentowała się znakomicie. Ale to przecież uznana i znana sopranistka, więc nie ma się co dziwić. I utwory też bardzo ładne, ciekawe. A potem grał już tylko Marek Drewnowski, wybitny szopenista. Grał świetnie. Nie obyło się bez małych problemów, bo pianiście przeszkadzał wiatr, który przewracał nuty. Musiała muzykowi aż pomagać jedna z organizatorek, przytrzymując kartki z nutami. Koncert inaugurujący tegoroczne recitale pod Pomnikiem Chopina był ciekawy i stał na wysokim poziomie.

Może to wstyd ale ja akurat nie wiedziałem nic o tym że od 2010 r. Stołeczna Estrada organizuje także koncerty prezentujące dorobek Fryderyka Chopina w Paryżu. Ale też z drugiej strony Stołeczna Estrada chyba się tym zbytnio nie chwaliła… Dowiedziałem się o tym czytając program koncertów warszawskich. W Ogrodach Luksemburskich, paryskich Łazienkach, w czerwcowe i lipcowe niedziele odbywają się recitale polskich pianistów. Wspaniale że właśnie polskich. Cieszą się one podobno ogromnym powodzeniem i gromadzą tysiące paryżan.

chopin.fr 006Wracając jeszcze na chwilę do Marka Drewnowskiego, po występie chciałem go zapytać o to czy pod Pomnikiem Chopina można grać słabo?… I jak mu się grało?… Byłem ciekawy co by mi odpowiedział… Ale to tylko miał być żart, taka zaczepka… Bo pianista grał przecież znakomicie. Wyszło tak że jednak go o to nie zapytałem.

W drugą niedzielę koncertów – 25 maja – zagrały panie: Lydie Solomon z Francji i Mika Okumura z Japonii. Byłem na występie niestety tylko tej pierwszej. Ciekawa postać. Przyjechała z Francji, ma rodziców Francuza i Koreankę, a na koniec recitalu, który się publiczności podobał /mnie też/, na bis, co prawda trochę wymuszony przez Andrzeja Krusiewicza, zaśpiewała jedną z pieśni Chopina i to po polsku! A na początek było wspaniałe Preludium e moll op. 28 nr 4 które mnie akurat wzruszyło niemal do łez.

Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu /29.V.2014/

Kategoria Kultura

Comments