Zmarli

MARCIN KUDEŁKA

W wieku 59 lat zmarł aktor Marcin Kudełka. Występował przede wszystkim w dubbingu i reklamach, użyczył głosu m.in. tytułowemu bohaterowi kreskówki „Johnny Bravo”

Marek Bimer, przyjaciel Marcina Kudełki, poinformował w mediach społecznościowych że ciało aktora znaleziono w jego mieszkaniu w Sopocie. Na razie nie wiadomo co było przyczyną śmierci. – Kudeł, Kudlarz. Przyjaciel. Tyle razem zrobiliśmy. Zrobił ze mną wszystko co dla mnie wartościowe. Setki rzeczy. To on ostatecznie tworzył jakość. Potrafił wszystko. Wielki mistrz – napisał Bimer

Uwielbialiśmy razem pracować. Spotykać się. Z jednej strony był najśmieszniejszym człowiekiem na świecie. Z drugiej niebywale wrażliwym, ciepłym facetem. Myślałem że będzie żyć wiecznie, jak jego ukochany dziadek Bolek – dodał Bimer

Marcin Kudełka ukończył Wydział Sztuki Lalkarskiej w Białymstoku warszawskiej PWST. Od 1978 r. pracował jako lektor, występował też jako aktor dubbingowy i w reklamach. Użyczał głosu w polskich wersjach wielu filmów i seriali animowanych dla dzieci, m.in. „Książę Egiptu”, „Zakochany pingwin”, „Kacza paczka”, „101 Dalmatyńczyków”, „Król Lew II: Czas Simby”

Największą popularność przyniosła mu rola dubbingowa tytułowego bohatera kreskówki „Johnny Bravo”. Marcin Kudełka zagrał też w filmach „Sztos 2”, „Dzień kolibra” oraz serialach „Dom” i „Badziewiakowie” /za www.wirtualnemedia.pl/ /inf. z 25.11.2022/ /28.11.2022/

ANDRZEJ MAREK WYRWA

Zmarł dyrektor Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy, historyk prof. dr hab. Andrzej Marek Wyrwa – poinformował Zakład Historii Średniowiecznej UAM w Poznaniu. Profesor miał 67 lat

„Z ogromnym żalem informujemy że dziś zmarł przedwcześnie prof. dr hab. Andrzej Marek Wyrwa, historyk i archeolog, badacz dziejów zakonu cystersów, przez lata kierujący ekspedycją zgłębiającą tajemnice klasztoru w Łeknie, dyrektor Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy, charyzmatyczny wykładowca i nasz serdeczny kolega z zakładu” – poinformował w czwartek 17 listopada Zakład Historii Średniowiecznej UAM w Poznaniu

Profesor Wyrwa miał 67 lat. Był autorem licznych publikacji naukowych, popularno-naukowych i publicystycznych, w tym red. wydawnictw naukowych
Wśród zainteresowań badawczych profesora były badania interdyscyplinarne nad przemianami osadniczo-kulturowymi i przyrodniczymi we wczesnośredniowiecznej Polsce i Europie, w tym badania specjalistyczne z zakresu nauk fizyko-chemicznych i przyrodniczych w powiązaniu z naukami historycznymi

Zajmował się także historią kultury materialnej i życia codziennego w Polsce średniowiecznej i nowożytnej, w tym w środowiskach zakonnych. Prowadził badania nad siecią klasztorów mniszych, kanoniczych i mendykanckich w Polsce i Europie, w tym szczególnie interesowały go dzieje i kultura zakonu cystersów w Europie Środkowej i w Polsce
W swojej pracy naukowej zajmował się także m.in. badaniami nad wierzeniami społeczeństwa polskiego od średniowiecza do czasów nowożytnych, a także badaniami romańskiej, wczesnogotyckiej i gotyckiej architektury sakralnej — murowanej i drewnianej w Polsce

Prowadził też badania nad peregrynacjami pątników z ziem polskich w Europie i szlakami kulturowymi na ziemiach polskich i w Europie, a także interdyscyplinarne badania nad łekneńskim kompleksem osadniczym i dziejami klasztoru cysterskiego w Łeknie-Wągrowcu, miasta Łekna i kościoła w Tarnowie Pałuckim, oraz interdyscyplinarne badania klasztoru pocysterskiego w Lądzie nad Wartą
Przez ostatnie lata prof. Wyrwa był dyrektorem Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy /za PAP/dzieje.pl/ /17.11.2022/

JERZY POŁOMSKI

Nie żyje Jerzy Połomski. Wybitny piosenkarz i aktor zmarł w wieku 89 lat – poinformowała jego menedżer

Jerzy Połomski przez ponad 60 lat na scenie wylansował dziesiątki przebojów, w tym „Cała sala śpiewa z nami”, „Bo z dziewczynami”, „Daj” czy „Nie zapomnisz nigdy”. Ostatnie lata życia spędził w Domu Artysty Weterana w podwarszawskim Skolimowie
Niedawno obchodził urodziny. 89 lat skończył 18 września

Urodził się w 1933 r. w Radomiu jako Jerzy Pająk. Tam kształcił się na budowlańca, a po maturze wyjechał do Warszawy. Po tym jak nie dostał się na studia z architektury wybrał Wydział Estradowy Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie. Tak zaczęła się jego przygoda ze sceną. Jako aktor zadebiutował w 1957 r. na deskach warszawskiego Teatru Buffo, później występował w Teatrze Syrena

Zmianę nazwiska na bardziej sceniczne zaproponował mu jeden z wykładowców, który przekonał go również by zamiast aktorstwu poświęcił się piosence
Także w 1957 r. dokonał pierwszych nagrań radiowych, dając się poznać szerokiej publiczności jako wokalista. W 1958 r. zajął drugie miejsce w plebiscycie Polskiego Radia na najpopularniejszego polskiego piosenkarza. Utwór „Woziwoda” przyniósł Połomskiemu II nagrodę na I Międzynarodowym Festiwalu Piosenki w Sopocie w 1961 r.

Na przełomie lat 60 i 70 Połomski stał się jednym z najpopularniejszych artystów estradowych w Polsce. Wylansował takie przeboje jak „Cała sala śpiewa z nami”, „Daj”, „Bo z dziewczynami” czy „Komu piosenkę?”. W jego repertuarze znajdowały się także interpretacje przedwojennych utworów
W 1959 r. zadebiutował jako solista nagrywając swojego pierwszego long-playa – „Podwieczorek z piosenką”. Kolejne płyty – m.in. „Nie zapomnisz nigdy” /1972/, „Warszawa moja miłość” /1974/, „Z tobą świat nie ma wad” /1976/ – utwierdziły jego pozycję jako jednego z czołowych piosenkarzy w kraju

W późniejszych latach kariery Połomski wydawał także płyty z przedwojennymi piosenkami: „Przedwojenne przeboje” /1994/, a także kolędami i piosenkami świątecznymi „Kolędy i pastorałki śpiewa Jerzy Połomski” /1998/
W czasach największej popularności Połomski koncertował m.in. w Anglii, Danii, Czechosłowacji, na Węgrzech, w ZSRS, Jugosławii, RFN, Szwecji, Francji, a nawet na Kubie. Wielokrotnie występował także w ośrodkach polonijnych w Stanach Zjednoczonych. Dwukrotnie – w 1967 i 1969 r. – został wyróżniony tytułem najpopularniejszego piosenkarza Polonii Amerykańskiej. W 1974 r. został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi, przy okazji jubileuszu Polski Ludowej. W 2000 r. Połomskiego wyróżniono Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, a osiem lat później otrzymał Srebrny Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”

W 1969 r. został laureatem nagrody jury oraz Radia i TV na festiwalu Złoty Orfeusz w Bułgarii, a rok później zajął III miejsce na Coupe d’Europe Musicale w Szwajcarii. Otrzymał także nagrodę publiczności na KFPP Opole 73 oraz Złoty Mikrofon Polsko-Amerykańskiej Agencji Artystycznej w Nowym Jorku w 1993 r.
W 2009 r. otrzymał nagrodę Złotego Fryderyka za całokształt działalności artystycznej

W 2018 r. u piosenkarza pojawiły się problemy ze słuchem. Po ponad 60 latach koncertowania postanowił zawiesić działalność artystyczną. Latem 2021 Połomski trafił do Domu Artysty Weterana w podwarszawskim Skolimowie. Sam zaplanował swój pogrzeb na Cmentarzu Powązkowskim, obok zmarłej wcześniej nieco starszej siostry /za PAP/tvp.info/ /14.11.2022/

JERZY KRONHOLD

Po długiej i ciężkiej chorobie odszedł Jerzy Kronhold, urodzony w Cieszynie poeta, reżyser, działacz kultury, dyplomata – poinformowała burmistrz Cieszyna Gabriela Staszkiewicz. Zmarł w niedzielę 13 listopada w wieku 76 lat w Żorach

„Będzie nam Ciebie brakować” – napisała burmistrz
Jerzy Kronhold urodził się 24 stycznia 1946 w Cieszynie. Studiował polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Ukończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Warszawie. Pracował m.in. w Teatrze Śląskim w Katowicach jako reżyser, a potem kierownik literacki. Jako poeta debiutował w 1965 r. W latach 80 prowadził antykwariat w Cieszynie

Na przełomie lat 80 i 90 działał aktywnie w Solidarności Polsko-Czesko-Słowackiej. Był – wspólnie z Jakubem Matlem – pomysłodawcą festiwalu teatralnego „Na Granicy”, który pod zmienioną nazwą – „Bez Granic” – odbywa się do teraz w Cieszynie i Czeskim Cieszynie. Organizował protesty przeciw budowie przez Czechosłowację koksowni w Stonawie

Po przełomie 1989 r. dwukrotnie był konsulem generalnym RP w Ostrawie: w latach 1991-96 i 2007-11. Był też w latach 2000-06 dyrektorem Instytutu Polskiego w Bratysławie
Autor trzynastu tomów poetyckich
Jerzy Kronhold był odznaczony m.in. Krzyżem Wolności i Solidarności oraz Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski /za PAP/dzieje.pl/ /14.11.2022/

GABRIELA CWOJDZIŃSKA

W wieku 94 lat zmarła Gabriela Cwojdzińska /z domu Goślińska/ – działaczka społeczna, muzyk, senator I kadencji, działaczka „Solidarności” i współzałożycielka Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”

Informację o śmierci Gabrieli Cwojdzińskiej potwierdził prezes Zarządu Regionu Koszalińskiego „Pobrzeże” NSZZ Solidarność Wiesław Królikowski. Stwierdził że „zapamięta ją jako bardzo otwartą i przyjazną wszystkim osobę”

Prezydent Koszalina Piotr Jedliński napisał że „z wielkim żalem przyjął wiadomość o śmierci pani senator Gabrieli Cwojdzińskiej, Honorowego Obywatela Koszalina, postaci nierozerwalne związanej z Koszalinem i jego kulturą, a zwłaszcza muzyką”
„Pani Gabriela była prawdziwym wzorem do naśladowania – oprócz zaangażowania w sprawy związane z muzyką była działaczką społeczną, współzałożycielem Stowarzyszenia ‚Wspólnota Polska’. Przyczyniła się również do odrodzenia koszalińskiej tradycji Festiwali Chórów Polonijnych” – wspomniał prezydent Koszalina

Od dziesiątego roku życia Gabriela uczyła się w poznańskim konserwatorium gry na fortepianie. W styczniu 1940 została aresztowana przez Niemców i wywieziona do obozu. Później z ośmioosobową rodziną spędziła pięć lat okupacji w wilgotnej celi klasztoru oo. Paulinów na krakowskiej Skałce
Gabriela Cwojdzińska jest absolwentką Akademii Muzycznej w Krakowie. W 1964 r. z mężem zamieszkała w Koszalinie, gdzie rozpoczęła pracę w Państwowej Szkole Muzycznej /została kierownikiem sekcji fortepianu; wielokrotnie była nagradzana za obfitującą w sukcesy pracę pedagogiczną/. Równolegle angażowała się w wiele inicjatyw społecznych

Po powstaniu „Solidarności” została członkiem Zarządu Regionu „Pobrzeże”, Zarządu Miejskiego oraz Krajowej Komisji Szkolnictwa Artystycznego NSZZ „S”. Po wprowadzeniu stanu wojennego była internowana za pomoc osobom represjonowanym. Dzięki jej staraniom utworzono w Koszalinie Biskupi Komitet Pomocy Osobom Pozbawionym Wolności i Ich Rodzinom. Za tę działalność była represjonowana, a w 1984 r. aresztowana

Po wyjściu z więzienia pracowała jako wykładowca w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Słupsku /obecnie Akademia Pedagogiczna/. Gabriela Cwojdzińska była senatorem I kadencji z listy Komitetu Obywatelskiego Solidarności reprezentując województwo koszalińskie. Należała do założycieli Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” zajmującego się wspieraniem Polonii. Przyczyniła się również do odrodzenia koszalińskiej tradycji Festiwali Chórów Polonijnych które przekształcono w coroczne „Spotkania” rozśpiewanych polonusów podczas „Polonijnego Lata”

Jej działalność doceniono odznaczając ją m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym Krzyżem Zasługi oraz Krzyżem Wolności i Solidarności. W grudniu 2020 Gabriela Cwojdzińska otrzymała tytuł Honorowego Obywatela Koszalina /za PAP/interia.pl/ /5.11.2022/

MACIEJ KOSSOWSKI

Nie żyje Maciej Kossowski znany m.in. z występów z zespołami Czerwono-Czarni oraz Tajfuny. Zapisał się w historii polskiej piosenki dzięki utworom „Dwudziestolatki” czy „Wakacje z blondynką”. Miał 85 lat

Informacje o śmierci Macieja Kossowskiego przekazał Paul Radelat który napisał list do jednego z polonijnych magazynów w Nowym Jorku gdzie wokalista mieszkał od lat 70. Muzyk zaczął tam posługiwać się nazwiskiem Michael Cossi. „Nazywam się Paul Radelat. Od 30 lat byłem przyjacielem i sąsiadem Macieja Kossowskiego. Chcę poinformować że zmarł on 30 października 2022, ok. godz. 13, w New York Presbyterian/Weill Cornell Medical Center, przy 68 Wschodniej Ulicy na Manhattanie” – napisał w liście Radelat

„Zmarł bez rodziny i przyjaciół. Jedynymi ludźmi którzy go znali byli szpitalny lekarz i ja. Przez ostatnie 10 lat stał się pustelnikiem. Przez przypadek odkryłem że byłem jedyną osobą z którą miał kontakt towarzyski. Kiedy ostatni raz odwiedziłem go w szpitalu był w okropnym stanie, a lekarz powiedział mi że jestem jedyną osobą która przyszła go odwiedzić. Kiedy zobaczyłem go leżącego uświadomiłem sobie kontrast sytuacji, że oto jest człowiek który kiedyś był kochany i podziwiany przez setki tysięcy ludzi w Polsce za swoją muzykę w latach 60 i 70, a tu umiera w samotności” – dodał

Najbardziej znane jego przeboje to „Agatko pocałuj”, „Dwudziestolatki”, „Wakacje z blondynką”, „Domowe strachy”, „Nie mówię żegnaj”, „Z cyganami w świat”, „To ty, Mario”. Do jego piosenek teksty pisali Jonasz Kofta, Bogdan Loebl, Marek Głogowski, Zbigniew Jerzyna. Współpracował z Warsaw Stompers, zespołem Zbyszka Namysłowskiego, Tralabomba Jazz band, Orkiestrą Polskiego Radia w Warszawie

Przez kilka lat Kossowski był solistą Czerwono-Czarnych. a z zespołem Tajfuny odbył tournee po ZSRR. Po powrocie współpracował jako producent, kompozytor muzyki, aranżer i piosenkarz ze „Studiem Rytm” w Polskim Radio Warszawa. W latach 70 wyjechał z Polski i osiedlił się w USA. W 2012 r. przyjechał do kraju i wystąpił na jedynym koncercie w trakcie święta swojego rodzinnego miasta Grudziądza /za interia.pl/ /3.11.2022/

WŁADYSŁAW MĄCIOR

W czwartek 27 października na cmentarzu Batowice Stare w Krakowie odbył się pogrzeb prof. Władysława Mąciora, prawnika

Był karnistą; przez prawie 50 lat pracy dydaktycznej kształtował wielu adeptów prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Był autorytetem dla tych którzy z surowością traktują przestępców a bronią praw ofiar. Toczył w tej sprawie odważne spory z częścią środowiska prawniczego. Zmarł w wieku 92 lat

Prof. Władysław Mącior był zwolennikiem surowego i skutecznego karania przestępców. Uważał że kara powinna być sprawiedliwą odpłatą za popełnione przestępstwo. Od tej zasady możliwe są wyjątki na rzecz prewencji indywidualnej, ale tylko w przypadku przestępców nieletnich i młodocianych

Należał do zdecydowanych krytyków Kodeksu karnego z 1997 r. Uważał że sankcje karne w nim zawarte są zbyt łagodne, zwłaszcza za przestępstwa popełnione przy użyciu przemocy wobec ofiary. Uważał że kodeks ten oparto o ideologię liberalizmu w prawie karnym, czyli wiarę w resocjalizację każdego przestępcy, oraz zbyt dużą troskę o przestępców, a nie – o ich ofiary. To przekonanie starał się przełożyć na nowe prawo karne

Profesor był doradcą ministra sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego, a w 2000 r. stanął na czele zespołu ds. nowelizacji prawa karnego. Był też ekspertem nadzwyczajnej komisji pracującej w Sejmie nad reformą kodeksu karnego
Doradzał też Zbigniewowi Ziobrze, kiedy ten pierwszy raz był ministrem sprawiedliwości. W latach 2005-07 był wiceprzewodniczącym Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego przy ministrze sprawiedliwości. Wtedy jeszcze reformy nie udało się wprowadzić

Gruntowna nowelizacja Kodeksu karnego, przygotowana przez MS, która jest obecnie przedmiotem prac w parlamencie, wychodzi z założenia że w walce z przestępczością ważna jest surowość kary a nie tylko jej nieuchronność. Nowela opiera się więc na wizji kodeksu prof. Mąciora
Poglądy prawne i dorobek naukowy profesora ugruntowane były jego doświadczeniem, zdobytym także na forum międzynarodowym

Był wychowankiem prof. Władysława Woltera – jednego z największych znawców prawa karnego materialnego w Polsce, aresztowanego przez Niemców w ramach Sonderaktion Krakau, więźnia Sachsenhausen, pierwszego powojennego dziekana Wydziału Prawa UJ
Był członkiem Międzynarodowego Stowarzyszenia Prawa Karnego, stypendystą Instytutu Maxa Plancka we Fryburgu oraz Uniwersytetu w Getyndze

W czasach PRL z powodu poglądów politycznych, ujawnianych także na wykładach, był uznawany za członka antykomunistycznej opozycji
Był delegatem na I Krajowy Zjazd NSZZ „Solidarność”, uczestniczył w pracach Centrum Obywatelskich Inicjatyw Ustawodawczych Solidarności
Za osiągnięcia zawodowe i społeczne został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi oraz Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski
Prof. Władysław Mącior, w latach 1950-2000 związany z Katedrą Prawa Karnego UJ, był autorem wielu opracowań naukowych dotyczących odpowiedzialności karnej. Zmarł 20 października /za tvp.info / /27.10.2022/

KPT. MARIAN MARKIEWICZ PS. MARYL

Dziękuję za piękne świadectwo życia którym pokazywał Pan czym jest prawdziwa miłość do Ojczyzny, ludzi i Boga – napisał na twitt. premier Mateusz Morawiecki żegnając zmarłego żołnierza AK, po wojnie członka podziemia niepodległościowego kpt. Mariana Markiewicza ps. Maryl

„Odszedł od nas kpt. Marian Markiewicz, słynny +Maryl+. Dziękuję za piękne świadectwo życia którym pokazywał Pan czym jest prawdziwa miłość do Ojczyzny, ludzi i Boga. Spoczywaj w pokoju!” – napisał premier

Kpt. Marian Markiewicz ps. Maryl urodził się 29 marca 1924 w Kownie. W wieku 4 lat przeprowadził się z rodzicami do Wilna. W 1939 r. zaangażował się w działalność konspiracyjną w Związku Wolnych Polaków. Od listopada 1941 do kwietnia 1943 był więziony przez okupacyjne władze niemieckie w Wilnie. Został zwolniony z powodu braku dowodów na działalności konspiracyjną

Następnie ponownie zaprzysiężony w strukturze państwa podziemnego – w Okręgu Nowogródzkim Armii Krajowej. Służył w wywiadzie organizacji pod komendą Bolesława Wasilewskiego ps. Bustromiak. W Akcji „Burza” w lipcu 1944 wziął udział w wyzwalaniu Wilna spod niemieckiej okupacji /Operacja „Ostra Brama”/

„21 sierpnia 1944 wziął udział w bitwie pod Surkontami – uważanej za pierwszą bitwę Powstania Antykomunistycznego przeciw wojskom sowieckim. W czasie bitwy na rozkaz Kalenkiewicza wyprowadził z obławy grupę żołnierzy, tym samym ratując im życie. Pozostał w strukturze konspiracyjnej, nadal brał udział w akcjach podziemia niepodległościowego” – napisano w jego biogramie towarzyszącym pożegnalnemu wpisowi zamieszczonemu w serwisie społecznościowym przez jego wnuka, aktora Macieja Musiała

Markiewicz został aresztowany 1 września 1947 w Stargardzie Szczecińskim. Brutalne śledztwo przeprowadzono w Urzędzie Bezpieczeństwa w Szczecinie. Prokurator żądał kary śmierci, zasądzono 15 lat pozbawienia wolności. Wyszedł na wolność w wyniku amnestii w styczniu 1955. Zamieszkał w Głubczycach na Opolszczyźnie. Był pracownikiem służby zdrowia. Organizował głubczycką strukturę NSZZ „Solidarność” – do wprowadzenia stanu wojennego i po 1989 r. był przewodniczącym struktury powiatowej

Był odznaczony Krzyżem Walecznych /1944/, Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski /2017/, Brązowym Krzyżem Zasługi z Mieczami, Złotym Krzyżem Zasług, Krzyżem Partyzanckim oraz Krzyżem Armii Krajowej /za PAP/dzieje.pl/ /25.10.2022/

TOMASZ WÓJTOWICZ

Nie żyje Tomasz Wójtowicz, mistrz olimpijski z Montrealu i mistrz świata z Meksyku

W wieku 69 lat zmarł Tomasz Wójtowicz – siatkarz złotej drużyny Huberta Wagnera która wywalczyła złoty medal olimpijski w 1976 r. i złoty medal mistrzostw świata dwa lata wcześniej
W ostatnich latach zmagał się z chorobą nowotworową

Tomasz Wójtowicz był prawdziwą legendą nie tylko polskiej ale i światowej siatkówki. W plebiscycie FIVB na najlepszego siatkarza XX wieku znalazł się w czołowej ósemce. Potwierdzeniem zasług dla rozwoju tego sportu było również umieszczenie go w siatkarskiej Hall of Fame, jako pierwszego zawodnika z Polski

Urodził się 22 września 1953 w Lublinie i to właśnie na Lubelszczyźnie rozpoczął przygodę z siatkówką. Jako zawodnik Avii Świdnik trafił do reprezentacji. Występował w niej przez 12 lat, rozgrywając aż 325 spotkań

To właśnie z drużyną trenera Huberta Jerzego Wagnera święcił największe sukcesy. To nie tylko wspomniane wcześniej mistrzostwo olimpijskie /Montreal 1976/ i świata /Meksyk 1974/, ale także czterokrotne wicemistrzostwo Europy /1975, 1977, 1979 i 1983/. Wójtowicz ma również na koncie zwycięstwo w klubowym Pucharze Europy z Santal Parmą w 1985 r.
Po zakończeniu kariery próbował sił w polityce, a nawet w kinematografii, ale nadal był blisko związany z siatkówką jako komentator telewizyjny. W ostatnich latach walczył z rakiem trzustki. Jeszcze kilka godzin wcześniej, w poniedziałek 24 października, „Fakt” opublikował rozmowę z mistrzem

„Raz jest lepiej, raz gorzej. Teraz szukamy nowego leczenia, bo chemioterapia przestała działać. Lekarze powiedzieli że nie ma sensu niszczyć organizmu i zapisałem się w Warszawie na badanie kliniczne na nowy lek. Jakoś się trzymam. Zawsze byłem waleczny, nigdy się nie poddawałem. Teraz też będę walczyć” – powiedział gazecie
Zmarł niestety tego samego dnia w wieku 69 lat /za sport.tvp.pl/ /24.10.2022/

ANDRZEJ MYC

Nie żyje dr hab. Andrzej Myc. Informację o śmierci działacza opozycji PRL przekazała rodzina

„Był bliskim, zaufanym współpracownikiem mojego ojca, Kornela Morawieckiego oraz oddanym działaczem opozycji antykomunistycznej” – napisał premier Mateusz Morawiecki
Andrzej Myc zmarł w sobotę 22 października. Informację o śmierci naukowca potwierdziła jego siostra Anna

Andrzej Myc to absolwent I Liceum Ogólnokształcącego im. Tadeusza Kościuszki w Legnicy. W 1977 r. ukończył studia na Uniwersytecie Wrocławskim na kierunku biologia.
W informacji biograficznej zamieszczonej na stronie Polskiej Akademii Umiejętności podano że Myc po studiach podjął pracę w Instytucie Immunologii i Terapii Doświadczalnej im. Ludwika Hirszfelda PAN we Wrocławiu, gdzie zajmował się antygenami zgodności tkankowej, ich funkcją i ewolucją. We wrześniu 1984 obronił pracę doktorską. Cztery lata później otrzymał stypendium podoktorskie Fundacji im. Alfreda Jurzykowskiego w Memorial Sloan-Kettering Cancer Center+ w Nowym Jorku, gdzie pracował nad metabolizmem i podziałem komórek nowotworowych. W 1993 r. przeniósł się do Indiana University, gdzie pracował nad mechanizmem szoku septycznego i posocznicy

Od 1997 r. pracował na Uniwersytecie Michigan w Ann Arbor /MI/, gdzie początkowo zajmował się dwoma projektami badawczymi: Autoimmunologią i rakiem tarczycy oraz środkami przeciw broni biologicznej. Ten drugi projekt był ufundowany przez DARPA /Defense Advanced Research Project Agency – agencja podlegająca Pentagonowi/. Trzy lata później prowadził badania nad dendrimerami /sferyczne polimery/ jako nośnikami celowanych leków przeciwnowotworowych nowej generacji

W następnych latach wrócił do badań w dziedzinie immunologii, a w szczególności do badań nad szczepionkami. W październiku 2012 uzyskał stopień doktora habilitowanego nadany przez Radę Naukową Instytutu Immunologii i Terapii Doświadczalnej PAN we Wrocławiu. Z biogramu PAU: Myc był autorem i współautorem ponad 60 prac oryginalnych i przeglądowych, współautorem 5 rozdziałów do książek, współautorem 10 patentów amerykańskich i międzynarodowych i trzech zgłoszeń patentowych

Myc to także zasłużony działacz opozycji w PRL. Od 1979 r. kolportował „Biuletyn Dolnośląski”. Jak podano na stronie Encyklopedii Solidarności w sierpniu 1980 był inicjatorem strajku w zakładzie pracy; od września 1980 działał w „Solidarności”
Po 13 grudnia 1981 organizował struktury kolportażowe RKS „Solidarność”. Od 1982 r. brał udział w działaniach Solidarności Walczącej oraz jako członek Rady i Komitetu Wykonawczego tejże organizacji, gdzie był odpowiedzialny m.in. za finanse, organizacje skrzynek kontaktowych i kryjówek dla ściganych działaczy

Był współzałożycielem oddziałów SW i autorem artykułów do pism „Solidarność Walcząca” i „BIS”. 13 stycznia 1984 był zatrzymany i przetrzymywany w Areszcie Śledczym Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych we Wrocławiu, 26 lipca 1984 został zwolniony na mocy amnestii. W 1984 r. został zwolniony z pracy w Instytucie Immunologii i Terapii Doświadczalnej PAN we Wrocławiu. Następnie został przywrócony dzięki postawie dyrektora Instytutu prof. Stefana Ślopka

„Wielokrotnie zatrzymywany na 48 godzin, wzywany na przesłuchania i rozmowy ostrzegawcze, miał kilkukrotne rewizje w mieszkaniu. 4 grudnia 1986 uprowadzony przez funkcjonariuszy SB żądających podjęcia współpracy oraz wskazania miejsca ukrywania się Kornela Morawieckiego, po kategorycznej odmowie zwolniony, nadal nękany przez SB” – z Encyklopedii Solidarności

W listopadzie 1987 /z Piotrem Medoniem/ uczestniczył w demonstracji i rozrzucaniu ulotek z rusztowania wrocławskiego ratusza z transparentem domagającym się uwolnienia Kornela Morawieckiego i Hanny Łukowskiej-Karniej. W 2007 r. w 25 rocznicę powstania Solidarności Walczącej został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski

Zmarłego Andrzeja Myca pożegnał premier Mateusz Morawiecki. „Był bliskim, zaufanym współpracownikiem mojego ojca, Kornela Morawieckiego oraz oddanym działaczem opozycji antykomunistycznej. Wielokrotnie aresztowany i szykanowany przez Służbę Bezpieczeństwa, w grudniu 1986 został uprowadzony przez nich z ulicy. Tak próbowali zmusić go do podjęcia współpracy i wskazania miejsca ukrywania się mojego taty ” – napisał szef rządu
„Był odważnym i bardzo aktywnym człowiekiem. Odniósł liczne sukcesy naukowe w Polsce i w Stanach Zjednoczonych /…/. Niech spoczywa w pokoju” – dodał Morawiecki /za PAP/wydarzenia.interia.pl/ /23.10.2022/

ZDZISŁAW TOBIASZ

W wieku 96 lat zmarł Zdzisław Tobiasz. Był aktorem teatralnym, filmowym i dubbingowym

Zdzisław Tobiasz występował w Teatrze Ateneum w Warszawie, Teatrze im. Jaracza w Olsztynie, Dramatycznym w Szczecinie i Osterwy w Lublinie
Wcielając się w postać majora Wołczyka w serialu „07 zgłoś się” dał się poznać szerszej publiczności

W filmie zadebiutował w 1962 r. Zagrał w obrazie „Ludzie z pociągu” w reżyserii Kazimierza Kutza. Jego aktorski kunszt można podziwiać również m.in. w „Gangsterach i filantropach” Jerzego Hoffmana i Edwarda Skórzyńskiego, „Krótkim filmie o zabijaniu” Krzysztofa Kieślowskiego, „Dolinie Issy” Tadeusza Konwickiego
Wykładał na łódzkiej Filmówce /za rmf.24/www.tvp.info/ /19.10.2022/

ŁUKASZ OWSIANY

Nie żyje reporter Łukasz Owsiany – poinformowała redakcja TVP3 Wrocław. Dziennikarz miał 31 lat

Kilka miesięcy temu doznał udaru. Od tego czasu przebywał w śpiączce. Zmarł w poniedziałek 17 października nad ranem
„Łukasz Owsiany był niezastąpiony. Dziś odczuwamy to wyjątkowo dotkliwie. Jego nieobecność pokazała nam że przez wiele lat niewystarczająco docenialiśmy jego umiejętności, zaangażowanie, wsparcie, które każdego dnia od niego otrzymywaliśmy w sferze zawodowej jak i prywatnej” – wspomina Łukasza redakcja TVP3 Wrocław

Łukasz urodził się w 1991 r. Uczył się i studiował we Wrocławiu. Jako niespełna dwudziestolatek trafił do TVP3 Wrocław
Pod koniec lipca na wakacjach nad Bałtykiem miał udar mózgu. Jak informowała TVP3 Wrocław do koszalińskiego Szpitala Wojewódzkiego trafił szybko, ale zamiast natychmiastowej pomocy na diagnozę czekał kilkanaście godzin. Od tego czasu przebywał w śpiączce

„Moje serce dzisiaj pękło i rozsypało się na miliardy najdrobniejszych kawałków… mój kochany młodszy braciszek odszedł… widziałam jak walczył… widziałam go w ten weekend, bardzo się wzruszył kiedy mnie zobaczył… jego spojrzenie powiedziało mi „Ewa zobacz że jestem tutaj, walczę, rehabilituję się, jest tak jak walczyliśmy o to” – przytuliłam go i powiedziałam że będzie dobrze… że teraz będzie już tylko lepiej… Niestety w nocy jego stan się pogorszył i został przetransportowany do szpitala… tam niestety rano zmarł…” – napisała jego siostra Ewelina Srokowska na fb. /za TVP3 Wrocław/www.tvp.info/ /17.10.2022/

ALEKSANDRA WESOŁOWSKA
SYLWIA KURZELA
ŁUKASZ CHMIEL

W ostatnich dniach zmarło troje dziennikarzy – Aleksandra Wesołowska z „Super Expressu”, Sylwia Kurzela z radia ESKA oraz Łukasz Chmiel z Czwórki Polskiego Radia

Aleksandra Wesołowska była dziennikarką warszawską „Super Expressu”. Pisała o kulturze i sprawach stolicy. W ostatnich latach zmagała się z SLA /stwardnienie zanikowe boczne/. Zmarła w piątek, 23 września, miała 46 lat

Sylwia Kurzela, urodzona w Gdańsku, od czasu studiów związana z Łodzią. Tutaj zaczynała swoją dziennikarską karierę. Ponad 20 lat pracowała w radiu ESKA. „Nikt nie ma wątpliwości że łódzka ESKA to Sylwia Kurzela” – napisano po jej śmierci na stronie rozgłośni. Zmarła z niedzieli na poniedziałek, przegrała walkę z chorobą nowotworową

W poniedziałek przyszła informacja o śmierci Łukasza Chmiela, dziennikarza związanego z redakcją Czwórki Polskiego Radia. Był komentatorem turniejów e-sportowych, prowadzącym eventy gamingowe i przede wszystkim wielkim pasjonatem gier. Odszedł w wieku 33 lat

Rodzinom i bliskim zmarłych redakcja portalu sdp.pl przekazuje wyrazy głębokiego współczucia
/opr. jka/za se.pl/Eska/Polskie Radio/ /sdp.pl/ /inf. z 27.9.2022/ /10.10.2022/

MIECZYSŁAW GIL

Mieczysław Gil, opozycjonista, działacz „Solidarności” z krakowskiej Nowej Huty, uczestnik obrad okrągłego stołu i parlamentarzysta zmarł w czwartek 29 września w wieku 78 lat – poinformował na swojej stronie krakowski oddział Instytutu Pamięci Narodowej

„29 września 2022 r. zmarł Mieczysław Gil, działacz związkowy z Nowej Huty, opozycjonista prześladowany i więziony w okresie PRL, uczestnik obrad okrągłego stołu, były poseł i senator, b. przewodniczący Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego, w 2017 r. odznaczony Krzyżem Wolności i Solidarności” – podano w informacji zamieszczonej w czwartek na stronie IPN

Mieczysław Gil był przewodniczącym Zarządu Małopolskiej „Solidarności” i organizatorem strajków w Nowej Hucie i Małopolsce po wprowadzeniu stanu wojennego, za co został skazany na 4 lata więzienia
„Jestem chyba jedyną osobą w Polsce, która z nakazem internowania dotarła do huty, ale był to zbieg okoliczności i szczerze powiem mało skuteczne działanie funkcjonariuszy, którzy przyszli po mnie” – tak Mieczysław Gil wspominał dzień wprowadzenia stanu wojennego w wywiadzie udzielonym PAP w 2017 r.

Aktywnie uczestniczył w strajkach w 1980 r.
Jak podaje Encyklopedia Solidarności – Mieczysław Gil urodził się 9 stycznia 1944 w Gacach Słupieckich k. Staszowa. Po ukończeniu technikum w latach 1963-82 pracował w Hucie im. Lenina w Krakowie. Od 1978 r. był redaktorem pisma zakładowego „Głos Nowej Huty”. W latach 1964-81 należał do PZPR. W marcu 1968 został zawieszony na stanowisku mistrza za odmowę udziału w bojówkach mających pacyfikować manifestacje studenckie. Przed 1980 r. kolportował niezależne pismo „Robotnik” oraz ulotki Studenckiego Komitetu Solidarności

W sierpniu 1980 uczestniczył w strajku, był rzecznikiem na Wydziale Stalowni Martenowskiej HiL. Od września 1980 w „Solidarności”. Wchodził w skład zarządu Komisji Robotniczej Hutników, doradzał KRH podczas rozmów i podpisywania porozumienia z dyrekcją. Został wiceprzewodniczącym Międzyzakładowego Komitetu założycielskiego „S” Kraków /od grudnia MKZ Małopolska/, odpowiedzialnym za sekcję prasy

W styczniu 1981 został przewodniczącym MKZ, od marca 1981 był przewodniczącym KRH, przedstawicieeml HiL w Sieci. 17 maja 1981 współorganizował biały marsz po zamachu na papieża Jana Pawła II. W lipcu 1981 został wybrany delegatem na pierwszy zjazd Regionu Małopolska, delegatem na pierwszy Krajowy Zjazd Delegatów i członkiem Komisji Krajowej

Po wprowadzeniu stanu wojennego uczestniczył w strajku w HiL w okresie od 13 do 16 grudnia 1981, przewodniczył RKS „Solidarność” Regionu Małopolska. Po pacyfikacji huty pozostał w ukryciu. Został zatrzymany 13 stycznia 1982. 25 lutego komunistyczny sąd skazał go na cztery lata więzienia. Przebywał w zakładach karnych w Krakowie, Raciborzu, Strzelcach Opolskich, Kłodzku i Strzelinie. 25 listopada 1983 wypuszczono go z więzienia na mocy amnestii. W 1982 r. zwolniono go z pracy, a ZUS odmówił przyznania mu III grupy inwalidzkiej mimo udokumentowanej choroby

Duszpasterstwo, rolnictwo, spotkanie w Magdalence
Od 1983 r. współorganizował Duszpasterstwo Ludzi Pracy, był zaangażowany w msze za Ojczyznę, m.in. w Krakowie-Mistrzejowicach, Warszawie, Piekarach Śląskich, Tarnowie i Dębicy. W latach 1983-89 utrzymywał się z rolnictwa

W latach 1984-89 był kilkadziesiąt razy zatrzymywany i przesłuchiwany. Od października 1986 prowadził jawną działalność na czele reaktywowanej KRH „Solidarności” /m.in. z Edwardem Edmundem Nowakiem, Janem Ciesielskim i Stanisławem Handzlikiem/. W dniach 26 kwietnia-5 maja 1988 uczestniczył w strajku w HiL. Razem z Ciesielskim i Handzlikiem przejął kierowanie strajkiem. Po pacyfikacji protestu hutników został pobity i aresztowany. Zwolniono go po 14 dniach wskutek interwencji przedstawicieli kurii

Od 25 września 1988 działał w KKW, a później w KO przy przewodniczącym „S” Lechu Wałęsie. 27 stycznia 1989 w Magdalence k. Warszawy uczestniczył w spotkaniu przygotowawczym do Okrągłego Stołu. Brał udział w obradach plenarnych Okrągłego Stołu oraz zespołu ds. gospodarki i polityki społecznej

Odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski
10 kwietnia 1989 znalazł się w Małopolskim Komitecie Obywatelskim. W latach 1989-2004 był ponownie zatrudniony w HiL /od 1990 r. Huta im. Tadeusza Sendzimira/. W latach 1989-92 był przewodniczącym KRH w HiL

W latach 1989-91 był posłem na Sejm z listy KO „S”. Był delegatem /1990-92/ na WZD Regionu Małopolska i KZD „S”. W 1990 r. współzakładał Stowarzyszenie Wspólnota Polska, od marca 1990 w redakcji dziennika „Czas Krakowski”. W latach 1991-93 był posłem z listy Krakowskiej Koalicji Solidarni z Prezydentem; w 1993 r. redaktorem naczelnym dziennika „Nowa Gazeta”. W latach 1996-99 działał w Partii Chrześcijańskich Demokratów, a 1999-2002 w Porozumieniu Polskich Chrześcijańskich Demokratów – był szefem struktur małopolskich

W latach 1998-2002 był radnym Sejmiku Województwa Małopolskiego z listy AWS; a od 2005 r. doradcą prezesa Agencji Rozwoju Przemysłu w Warszawie, prezesem Stowarzyszenia PChD
Mieczysław Gil został odznaczony m.in. Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski /2006/ oraz Krzyżem Wolności i Solidarności /za PAP/www.tvp.info/ /30.9.2022/

FRANCISZEK PIECZKA

W wieku 94 lat zmarł jeden z najwspanialszych polskich aktorów teatralnych, telewizyjnych i filmowych Franciszek Pieczka. Wiadomość o jego śmierci przekazał wnuk artysty

„Ja już nic nie muszę, ale jeszcze wiele mogę. Zdaję sobie sprawę że w moim wieku każdy przeżyty dzień jest wielką wygraną” – mówił niedawno Franciszek Pieczka
Franciszek Pieczka od lat był związany z Warszawą, choć pochodzi ze Śląska. Urodził się w Godowie na Górnym Śląsku. „Ślązakiem jestem i jako Ślązak umrę” – powiedział w rozmowie z PAP

W jednym z wywiadów mówił że jego ojciec pracował czterdzieści lat na kopalni. „Miałem sześcioro rodzeństwa i byłem najmłodszy. /…/ Zgodnie z górniczą tradycją, w której idzie się śladami ojca, poszedłem pracować pod ziemię. Po roku zacząłem się uczyć w Uniwersyteckim Studium Przygotowawczym w Katowicach. Jego ukończenie dawało miejsce na każdej uczelni – poza szkołami artystycznymi – bez egzaminu. Zacząłem studia na Politechnice Gliwickiej, ale po miesiącu zrezygnowałem i pojechałem do Warszawy by się dostać do szkoły teatralnej” – wspominał

„To był początek lat pięćdziesiątych, obowiązywały różne skierowania i nakazy. By zmienić kierunek studiów potrzebna była zgoda ministerstwa. Byłem młody i przebojowy. Bez umawiania się wparowałem do gabinetu ministra i go przekonałem. Potem trzeba było zdać egzamin do szkoły teatralnej, a tu już zaczął się rok akademicki. Zdawałem go w prywatnym mieszkaniu Aleksandra Zelwerowicza, który był wtedy dziekanem wydziału aktorskiego i miał niepisane prawo przyjęcia dodatkowo jednego studenta. Dostałem się! Kiedy powiedziałem o tym w domu posypały się na mnie wszystkie śląskie pierony. Bo inżynier to porządny zawód, a aktor – w pojęciu mego ojca – będzie chodził głodny” – opowiadał

Pieczka ukończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Warszawie. Pierwsze kroki jako aktor stawiał na scenach teatrów, m.in. Dolnośląskiego w Jeleniej Górze i Ludowego w Nowej Hucie. Na dużym ekranie zadebiutował w 1954 r. epizodyczną rólką w „Pokoleniu” Wajdy. „Byłem tam właściwie statystą, graliśmy z Wiesławem Gołasem dwóch Niemców z patrolu. Naszym głównym zadaniem było sikać pod latarnię. Stojąc z karabinami uskutecznialiśmy tę swoją fizjologię” – powiedział PAP

„Wybieraliśmy się z Wieśkiem na plan, ubrani w te mundury, w hełmach. Przy hotelu Polonia, gdzie była baza kierownictwa produkcji, czekała na nas nyska, która miała nas zawieźć na miejsce zdjęć. Wsiadaliśmy do samochodu kiedy obok nas przeszło dwóch zawianych, lekko zataczających się chłopaków. Gapili się w tę nyskę aż jeden z nich powiedział do drugiego: ‚Józik, znowu są!’. Zaczęli się do nas dobierać, chcieli wtargnąć do nyski i nas poszturchać. Na szczęście zjawił się ktoś z produkcji i usunął tych dwóch warszawiaków. Takie to wspomnienia starego dziadka” – dodał

Po „Pokoleniu” wystąpił m.in. w „Matce Joannie od Aniołów” Kawalerowicza /1960/ oraz „Rękopisie znalezionym w Saragossie” /1964/ Wojciecha Jerzego Hasa. Przełomową rolą w jego karierze był Gustlik Jeleń w serialu „Czterej pancerni i pies”. Członkiem dzielnej załogi czołgu „Rudy” był – obok m.in. Janusza Gajosa, Włodzimierza Pressa i Romana Wilhelmiego – w latach 1966-70. Kreacja przyniosła mu ogromną popularność. To dzięki niej zaskarbił sobie wielką sympatię polskich widzów na całe dziesięciolecia. Kiedy w 1995 r. Telewizja Polska zorganizowała plebiscyt na najbardziej lubiany polski serial pierwsze miejsce przypadło właśnie „Czterem pancernym”

Znakomite oceny zebrał także za kreację w poetyckim „Żywocie Mateusza” Witolda Leszczyńskiego /1967/, gdzie wykreował tragiczną postać nadwrażliwego mężczyzny o duszy dziecka. „Byłem wtedy jeszcze młodym aktorem, to była bardzo ciekawa postać” – skomentował
„W czasie kiedy kręciliśmy ten film wystąpiłem w ‚Słońce wschodzi raz na dzień’ w reżyserii Henryka Kluby. Zagrałem tam Haratyka, przywódcę górali, silną osobowość organizującą całe społeczeństwo. Haratyk w końcu skończył tragicznie, wylądował w więzieniu. Ten film pięć lat przeleżał na półkach. Sądzę że gdyby wszedł na ekrany w tym samym czasie co ‚Żywot Mateusza’ to reżyserzy, czyli moi potencjalni pracodawcy, mieliby dużo lepszy obraz moich możliwości aktorskich, mojego emploi” – mówił Franciszek Pieczka

W latach 1964-69 aktor pracował w Starym Teatrze w Krakowie, a w latach 1969-74 należał do zespołu warszawskiego Teatru Dramatycznego. Na scenie krakowskiej grał w inscenizacjach Zygmunta Huebnera oraz spektaklach Jerzego Jarockiego. Wystąpił także w tytułowej roli w „Woyzecku” /1966/, dramacie Georga Buechnera w reżyserii Konrada Swinarskiego, czy na scenie warszawskiej w „Marchołcie grubym a sprośnym” Jana Kasprowicza w reżyserii Ludwika René /1970/

W 1971 r. aktor zagrał w „Perle w koronie”, drugiej części trylogii Kazimierza Kutza o strajku górników przeciw zamknięciu nierentownej kopalni. Jak przyznał – wpływ na jego podejście do odgrywanej postaci miały osobiste doświadczenia. „Mój ojciec pracował pod ziemią, pamiętałem wszystkie jego opowieści o górnictwie. Zresztą sam zanim poszedłem do szkoły teatralnej przez rok pracowałem na kopalni. Poznałem to zagadnienie namacalnie, wręcz własnoręcznie, stąd miałem większą łatwość do przekazania emocji na kopalni” – powiedział
„Śląsk dużo zawdzięcza Kutzowi przez ten jego śląski cykl. Jako reżyser dużo zrobił dla śląskiej społeczności, choćby pokazując w swoich filmach różne społeczne uwikłania” – ocenił

Z Kutzem pracował także przy trzeciej części śląskiego cyklu – „Paciorkach jednego różańca” /1979/. Lata 70 przyniosły szereg kreacji Pieczki w ekranizacjach największych dzieł literatury polskiej. Aktor zagrał pamiętne role Czepca w „Weselu” Wajdy /1972/, proboszcza w „Chłopach” Jana Rybkowskiego /1973/, starego Kiemlicza w „Potopie” Jerzego Hoffmana /1974/, fabrykanta Mullera w „Ziemi obiecanej” Wajdy” /1974/, a po latach wcielił się także w św. Piotra w „Quo Vadis” Jerzego Kawalerowicza /2001/

Jak opowiadał szczególnie wspomina współpracę z Andrzejem Wajdą; reżyserem niezwykle otwartym na propozycje aktorów. „W jednej ze scen ‚Ziemi obiecanej’ Muller w skarpetach i z cygarem pokazuje gościom swoje apartamenty. Zaproponowałem Wajdzie by on to już krótkie cygaro zgasił i odłożył sobie na później. Ten gest najlepiej charakteryzował tę postać, Wajda przyjął to od razu” – przytaczał

„W ‚Weselu’ grałem Czepca który z kosą w ręku namawia panów by się ruszyli. Jest naładowany emocjami, nabuzowany. Powiedziałem Wajdzie że on powinien się wyładować już po wyjściu z domu, że wtedy powinien wykonać jakiś oczyszczający gest. Zaproponowałem by uderzył tą kosą po szyjach gęsi, Wajdzie się to niezmiernie spodobało” – opowiadał Pieczka
„Więc po pierwszym ujęciu wyszedłem, zamachnąłem się kosą i uciąłem dwie gęsie głowy. Scenę trzeba było powtórzyć więc przed dublem podbiegli do mnie członkowie ekipy prosząc bym tak celował by tych gęsich głów więcej poleciało. Oni te gąski natychmiast sobie skubali i mieli na bankiety. Im więcej było gąsek bez głów tym większe były przyjęcia. Stąd miałem motywację by ich jak najwięcej ściąć” – dodał

Franciszek Pieczka wystąpił też w „Bliźnie”, pierwszym filmie fabularnym Krzysztofa Kieślowskiego /1976/. „On wcześniej pracował jako dokumentalista i był bardzo nastawiony by to wykorzystać. W filmie mój bohater, dyrektor kombinatu, zostaje wezwany przed egzekutywę partyjną. Kieślowski zaprosił do udziału w tej scenie prawdziwych politruków. Powiedziałem mu że nie mam żadnych doświadczeń w tej materii, nie jestem nawet w partii, nie znam tego hermetycznego języka. Kieślowski kazał mi się po prostu bronić, ale mi zależało by to miało ręce i nogi. Dlatego poprosiłem by mi to napisał, a ja zagram tak jakbym improwizował. Po to przecież jestem aktorem” – opowiadał

Od 1976 r. był związany z warszawskim Teatrem Powszechnym, wtedy pod dyrekcją Huebnera. Na scenie był m.in. Wodzem Brombdenem w interpretacji „Lotu nad kukułczym gniazdem” wg Kena Keseya i Dale’a Wassermana/1977/ czy Tomaszem Stockmannem we „Wrogu ludu” Henrika Ibsena w reżyserii Kazimierza Kutza /1979/, Kreonem w „Antygonie” według tekstu i w reżyserii Helmuta Kajzara /1982/ i Wujkiem w „Kartotece” Tadeusza Różewicza reżyserowanej przez Michała Ratyńskiego /1984/
Na tej scenie występował też w trzech ostatnich spektaklach. Zagrał m.in. Wilhelma Foldala w „Johnie Gabrielu Borkmanie” Henryka Ibsena w reżyserii Zbigniewa Zapasiewicza /2006/, Makarego w Fredrowskim „Gwałtu, co się dzieje!” Gabriela Gietzky’ego /2006/ i Ala Lewisa /partnerował mu jako Willy Zbigniew Zapasiewicz/ w „Słonecznych chłopcach” Neila Simona w reżyserii Macieja Wojtyszki /2008/ – przedstawieniu o dwóch starych wodewilowych aktorach, którzy prowadzą sarkastyczny, inteligentny dialog

Pieczka w filmach grywał także księży /”Dziura w ziemi” Andrzeja Kondratiuka, „Przypadek Pekosińskiego” Grzegorza Królikiewicza/, rabina /”Cud w Krakowie”, reż. Diana Groo/ oraz mędrców – choćby mistrza mów pogrzebowych w „Requiem” Witolda Leszczyńskiego czy karczmarza Taga w „Austerii” Jerzego Kawalerowicza /1982/

„Jestem aktorem charakterystycznym, moja transformacja do postaci filmowej jest bardzo duża. W polskich filmach wcielam się głównie w pozytywnych bohaterów. W niemieckich, w których też dużo grałem, byłem obsadzany jako szwarccharakter. Grałem np. chorobliwie zazdrosnego męża, który wynajmuje mieszkanie naprzeciw okien własnego domu by móc podglądać czy żona go zdradza. Ostatecznie moja postać w tym filmie strzela i morduje, w Polsce to byłoby nie do pomyślenia” – mówił

Jednak, jak dodał, z jego aktorskiego punktu widzenia nawet jeżeli gra się negatywną postać to pracując nad jej uwarunkowaniami i motywacjami trzeba wyszukiwać skąd się biorą dane cechy. „W pewnym sensie broni się swojej postaci, nawet jeżeli jest jednoznacznie zła” – zauważył
W 1990 r. pierwszy raz zagrał u Jana Jakuba Kolskiego, w „Pogrzebie kartofla”. Z reżyserem aktor współpracował potem jeszcze kilka razy – przy „Jańcio Wodniku” /1993/, „Cudownym miejscu” /1994/, „Grającym z talerza” /1995/, „Historii kina w Popielawach” /1998/, „Jasminum” /2006/ i „Serce, Serduszko” /2014/. Jak wspominał Pieczka Kolskiego poznał jeszcze kiedy tamten był dzieckiem i asystował swojemu ojcu, montażyście. „Pewnego dnia powiedział do mnie: ‚Ja też będę reżyserem’. Po latach zadzwonił i powiedział że dotrzymał obietnicy, po czym zapytał czy zagram w jego filmie” – opowiadał Pieczka

Jak wyznał Franciszek Pieczka – jest wdzięczny losowi że go zetknął z Janem Kolskim. „Mimo szalonej różnicy wieku między nami nasza wrażliwość na otaczający świat jest zbliżona. Zawsze komfortowo pracowało mi się u Janka na planie, wszystkie te filmy dobrze wspominam. Janek był zresztą sympatyczny nie tylko dla mnie czy aktorów w ogóle, ale dla wszystkich. Swoim zachowaniem zawsze pokazywał że cała ekipa to współtwórcy zdarzenia pod tytułem film fabularny” – powiedział

„Filmy Kolskiego są zupełnie inne niż te które się robi współcześnie. Teraz jest moda na jakieś straszliwe przyspieszenie. Montaż w filmie jest bardzo gęsty, wszystko ma szaleńcze tempo, za mało jest czasu na refleksję. Mnie staremu to przeszkadza. Świat powinien się trochę zatrzymać, ludzie powinni trochę pomyśleć. Może to zatrzyma brutalizację życia która przecież kształtuje młodzież. Narzekamy na młodych że są tacy i owacy, ale oni biorą przykład ze starych. Jeżeli dyskurs polityczny czy społeczny jest tak brutalny to młodzież nie będzie się inaczej zachowywać, bo skądś przecież bierze wzorce” – dodał

Ostatnim tytułem w którym zagrał jest „Syn Królowej Śniegu” Roberta Wichrowskiego. To złamana baśniową konwencją opowieść o dzieciobójstwie, z udziałem m.in. Michaliny Olszańskiej, Anny Seniuk i Ewy Szykulskiej. Pieczka, który od kilku lat przed kamerą pojawia się tylko okazyjnie, wyjaśnił że do zaangażowania w ten projekt przekonał go scenariusz. „Tematyka tego filmu mnie bardzo zafrapowała w związku z rzeczami które dziś się dzieją. Panuje szaleńczy egoizm, egoizm życia za wszelką cenę” – powiedział aktor

„Poza tym mój najmłodszy wnuk ma 14 lat więc tym bardziej byłem chętny by zagrać starego Kazimierza opiekującego się małym Marcinem. Kazimierz wprowadza tego chłopaczka w nowe rejony, w poezję. Dopiero w tym świecie wyciszają się wszystkie brzydkie sprawy którymi jesteśmy bombardowani na co dzień. Prawdziwy spokój dla obu tych bohaterów następuje jednak dopiero kiedy obaj są w innym wymiarze, w innym świecie. Wtedy przekonuję małego że już nie musi się niczego bać i nigdzie nie musi się spieszyć” – dodał

„Sam zdaję sobie sprawę że w moim wieku każdy przeżyty dzień jest wielką wygraną. Chciałbym żyć jak najdłużej ale nie boję się śmierci. Ja już przeżyłem swoje. Nie mam już wygórowanych aspiracji co do swoich poczynań, prywatnych czy zawodowych, stąd mam komfort wyciszenia. Ja już nic nie muszę ale jeszcze wiele mogę” – mówił aktor /za PAP/interia.pl/ /23.9.2022/

EDWARD MOSBERG

W nocy ze środy 21 września na czwartek w wieku 96 lat zmarł Edward Mosberg, polski Żyd ocalały z Holokaustu. O jego śmierci poinformował Adrian Kubicki, konsul RP w Nowym Jorku

Edward Mosberg urodził się 6 stycznia 1926 w Krakowie. Jako 15-latek trafił do krakowskiego getta, po jego likwidacji został przeniesiony do obozu KL Plaszow. W czasie wojny śmierć poniosło 16 członków jego rodziny, w tym dziadkowie, matka i siostry

W 1951 r. wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Wielokrotnie uczestniczył w uroczystościach w byłych niemieckich obozach śmierci, m.in. w Mauthausen i Marszu Żywych w Auschwitz
Działał na rzecz poprawy stosunków polsko-żydowskich. Wielokrotnie mówił także o odpowiedzialności Niemiec za wywołanie II wojny światowej. – Niemcy są winne wszystkiemu co się stało w Europie. Powinni płacić reparacje nie tylko Żydom ale również Polakom – powiedział w TVP Info

27 kwietnia 2019 Andrzej Duda odznaczył go Krzyżem Komandorskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej za „wybitne zasługi w rozwijaniu polsko-żydowskiego dialogu, za upowszechnianie wiedzy o roli Polaków w ratowaniu Żydów”

Mosberg zmarł w wieku 96 lat. O jego śmierci poinformował konsul RP w Nowym Jorku
„Dziś wieczorem odszedł pan Edward Mosberg, najwspanialszy człowiek jakiego kiedykolwiek poznałem. Był Ocalałym z Holokaustu, szlachetnym człowiekiem i wielkim polskim patriotą pełnym energii do końca swojego 96-letniego życia. Mój osobisty mentor. Niezastąpiony. Proszę, módlcie się za niego i jego rodzinę” – napisał Kubicki na twitt. /za www.tvp.info/ /22.9.2022/

TOMASZ WOŁEK

Nie żyje Tomasz Wołek – dziennikarz, publicysta, działacz opozycji w okresie PRL. Zmarł w wieku 74 lat. – Dobry dziennikarz powinien mieć kręgosłup, w przeciwnym razie staje się funkcjonariuszem danej partii. Niezbędna jest też wewnętrzna uczciwość – podkreślał w jednym z ubiegłorocznych wywiadów

Informację potwierdziła rodzina zmarłego
Jako pierwszy tę wiadomość przekazał poseł I kadencji Piotr Fogler. „Dziś rano zmarł Tomek Wołek, wspaniały człowiek, dziennikarz… Tomku bardzo smutno, okropna wiadomość, Grażynko współczujemy! ” – napisał

Tomasz Wołek był redaktorem naczelnym „Życia Warszawy”. Pisał także do takich tytułów jak „Polityka”, „Gazeta Wyborcza”, „Rzeczpospolita”. Był też komentatorem sportowym
W 1980 r. wstąpił do „Solidarności”. Rok później znalazł się wśród sygnatariuszy deklaracji założycielskiej Klubów Służby Niepodległości. Publikował w „Bratniaku”, „Głosie”, „Więzi”. Po wprowadzeniu stanu wojennego współpracował z działaczami RMP. Pracował też w pismach podziemnych /w tym „Polityce Polskiej”/. Organizował pomoc dla rodzin internowanych

„Dobry dziennikarz powinien czytać dużo książek, dobrze władać polskim językiem, ale również językami obcymi. Powinien mieć też kręgosłup, w przeciwnym razie staje się funkcjonariuszem danej partii. Niezbędna jest wewnętrzna uczciwość – podkreślał w jednym z ubiegłorocznych wywiadów
W 2011 r. został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski /za interia.pl/ /21.9.2022/

ILONA KUŚMIERSKA-KOCYŁAK

Nie żyje Ilona Kuśmierska-Kocyłak, aktorka znana m.in. z kultowej komedii „Sami swoi”. Zmarła w niedzielę 18 września. O jej śmierci poinformowała rodzina. „Żegnaj kochana, odeszłaś tak nagle i niespodziewanie” – napisał mąż artystki

„Dziś rano, 18 września, niespodziewanie odeszła do Domu Pana Ilona Kuśmierska-Kocyłak – ukochana żona, mama, babcia i prababcia. Niech spoczywa w pokoju!” – napisali bliscy Ilony Kuśmierskiej-Kocyłak. Aktorka zmarła w wieku 74 lat w otoczeniu rodziny

Gwiazdę „Samych swoich” w poruszających słowach pożegnał mąż, Ireneusz Kocyłak. „Jesteśmy wszyscy przy tobie – twoje córki, zięciowie, syn z synową, wnuczęta i jeszcze nieświadome tego co się stało, prawnuki. Schodzą się przyjaciele, bliższa i dalsza rodzina. /…/ To ty miałaś mnie opłakiwać, jesteś przecież… byłaś… młodsza”

Również przyjaciele i znajomi żegnają aktorkę. „W wieku 74 lat zmarła ceniona aktorka Ilona Kuśmierska. Dla widzów pozostanie przede wszystkim Jadźką Pawlakową z trylogii Sami Swoi oraz najmłodszą córką Niechciców – Emilką – z filmu i serialu Noce i Dnie. Znana była również z ról dubbingowych” – można przeczytać na str. TVP

Ilona Kuśmierska urodziła się 16 czerwca 1948 w Zabrzu. Choć od dziecka przejawiała talenty artystyczne jej rodzice a zwłaszcza mama planowali dla niej zupełnie inne życie. Ilona miała być lekarką i tym samym spełnić niespełnione ambicje matki, która ukończyła jedynie dwa lata medycyny

Kuśmierska postawiła jednak na swoim i ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Warszawie. Nie obyło się jednak bez komplikacji. Na studiach poznała bowiem Ireneusza Kocyłaka, który okazał się miłością jej życia. Aktorzy bardzo szybko zostali rodzicami – Kuśmierska była wówczas na trzecim roku studiów. Para doczekała się bliźniaczek – Ady i Beaty. Ciąża aktorki była ewenementem tamtych czasów

Ilona Kuśmierska miała jeszcze przed sobą dwa lata studiów. Była pierwszą studentką warszawskiej PWST która zdecydowała się tak wcześnie urodzić dziecko. Łączenie wychowania dzieci i pracy na planach filmowych nie zawsze było łatwe. Często musieli iść na kompromisy: „Zdarzało się że w tym samym czasie oboje mieliśmy jakieś niezłe propozycje grania i trzeba było wybierać: któreś, dla dobra dzieci, rezygnowało. Na szczęście nigdy nie było między nami zawodowej rywalizacji, dogadywaliśmy się”

Aktorka nigdy nie żałowała że tak wcześnie została matką. Czuła że jest dostatecznie dojrzała i nie obawiała się macierzyństwa. Wychowanie dzieci nie przeszkodziło jej w zrobieniu kariery. W drugiej połowie lat 60 wzięła udział w castingu do „Samych swoich” /zwanych pierwotnie jako „I było święto”/. Po zdjęciach próbnych pojechała z rodziną na Węgry. Wakacje musiała jednak przerwać, by stawić się na planie filmu
„Zaplanowali wypoczynek nad Balatonem ale po drodze wpadli na kilka dni do Budapesztu. I tam na jednym z mostów spotkała znajomego który właśnie przyjechał z Polski. Od niego dowiedziała się że wrocławska wytwórnia poszukuje jej przez radio i prosi o kontakt. Z najbliższej poczty zadzwoniła do Wrocławia, dowiedziała się że musi wracać bo dostała rolę i lada dzień zaczną się zdjęcia. Rodzice zostali w Budapeszcie a ona wsiadła w pociąg i wróciła” – napisał w książce „Sami swoi. Na planie i za kulisami komedii wszech czasów” Dariusz Koźlenko

Sylwester Chęciński, reżyser kultowej trylogii, był nią wręcz zachwycony. Chociaż była jego wymarzoną Jadźką Kargulówną to musiała przejść metamorfozę. Charakteryzacja sprawiła że filigranowa Kuśmierska wyglądała na postawniejszą niż była w rzeczywistości. Filmowy wygląd aktorki zmylił nie tylko widzów ale również innych twórców. Charakteryzacja sprawiła że inna rola prawie przeszła jej koło nosa. Pół roku po premierze filmu została polecona do roli trzynastoletniej Myszki w sztuce „W czepku urodzona”

Stefania Domańska, reżyserka sztuki, od razu odrzuciła jej propozycję. Szukała bowiem aktorki o drobnej budowie ciała i delikatnej urodzie. „I taką właśnie pani proponuję” – miał jej odpowiedzieć dyrektor olsztyńskiego teatru Aleksander Sewruk. W 1975 r. zagrała w filmowej oraz serialowej wersji „Nocy i dni”. Dorosła już aktorka zagrała Emilię, nastoletnią córkę Bogumiła i Barbary

Po narodzinach trzeciego dziecka aktorka postanowiła skupić się na pracy w dubbingu – zarówno jako aktorka jak i reżyserka. Można było ją usłyszeć w „Pszczółce Mai”, „Dzieciństwie Muppetów”, „Przygodach Myszki Miki i Kaczora Donalda”. Macierzyństwo nie było jedyną kwestią która odsunęła ją od występów na ekranie

Aktorka wjechała w tramwaj i wiele miesięcy była unieruchomiona. Pierwsza na miejscu wypadku była ekipa telewizyjna która początkowo podała informację o ofierze śmiertelnej. Przez kilka dni była nieprzytomna. Jej bliscy nie odchodzili od niej na krok. Kiedy po trzech miesiącach pobytu w szpitalu wróciła do domu czekała na nią cała rodzina. „Ten wypadek powiedział mi coś ważnego: by nie żyć za szybko, robić tyle ile się może, cieszyć się każdym dniem życia. /…/ Cieszę się że widzowie pamiętają i wciąż oglądają tryptyk o Kargulach i Pawlakach czy ‘Noce i dnie’. Ale ja postawiłam na rodzinę” – zapewniała w jednym z wywiadów /za interia.pl/ /19.9.2022/

ŁUKASZ JEDLEWSKI

18 września zmarł dziennikarz Łukasz Jedlewski. Jego specjalnością była koszykówka, przez blisko 50 lat był związany z „Przeglądem Sportowym”. Miał 88 lat

„Bardzo smutna wiadomość. Zmarł redaktor Łukasz Jedlewski. Z „Przeglądem Sportowym” związany blisko 50 lat, z koszykówką od zawsze. To on komentował w telewizji srebro drużyny Zagórskiego. Tegorocznego meczu o brąz już nie obejrzał…” – poinformował dziennikarz „Przeglądu Sportowego” Rafał Tymiński

Jedlewski był nie tylko dziennikarzem, ale też działaczem Polskiego Związku Koszykówki. Uczestniczył w kilkudziesięciu imprezach rangi mistrzowskiej. Był odznaczony m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski i Złotym Krzyżem Zasługi
Zmarł w Warszawie 18 września /za interia.pl/ /18.9.2022/

KAZIMIERZ MAZUR

Zmarł aktor i reżyser Kazimierz Mazur, pamiętny Tomaszek Niechcic w filmie i serialu „Noce i dnie”. Pochowany zostanie w Wołominie, na cmentarzu przy ul. Granicznej

Informację o śmierci 74-letniego Kazimierza Mazura przekazał 6 września syn aktora. „Dziś odszedł mój największy Przyjaciel, Tata, wybitny Aktor, Kochany Człowiek. Kazimierz Mazur. Przemierzaliśmy razem Noce i Dnie. Dobranoc Mój Kochany” – napisał

Kazimierz Mazur urodził się w 1948 r. we Wrocławiu. W latach 1970-71 był adeptem w Teatrze Ateneum w Warszawie. W 1974 r. ukończył studia w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Warszawie. W latach 1975-76 pracował jako aktor Teatru Ziemi Mazowieckiej w Warszawie, a następnie występował na estradzie. W 1981 r. ponownie na rok zatrudnił się na etacie w warszawskim Teatrze Komedia

Popularność przyniosła mu rola Tomaszka Niechcica w filmie i serialu „Noce i dnie”. Był znany z licznych ról serialowych, filmowych, był też aktorem dubbingowym. Zagrał w takich produkcjach filmowych jak „Różyczka”, „Rozmowy kontrolowane” i „Zemsta”. Występował w serialach, m.in. „Blondynka”, „Na sygnale”, „Na dobre i na złe” i „Plebania”. Widzowie zapamiętali go także dzięki roli Tomasza Wiśniewskiego w serialu „Barwy Szczęścia”

Wystąpił w blisko 80 słuchowiskach Teatru Polskiego Radia. W 1976 r. zagrał postać Bananowca w spektaklu Teatru Telewizji „Rzecz listopadowa” Ernesta Brylla w reż. Bohdana Poręby
Zajmował się też reżyserią. Swoje spektakle zrealizował m.in. w Lubuskim Teatrze im. L. Kruczkowskiego w Zielonej Górze, w Teatrze Maska w Rzeszowie, w Bałtyckim Teatrze Dramatycznym im. J. Słowackiego w Koszalinie, w Teatrze Dzieci Zagłębia im. J. Dormana w Będzinie i Teatrze im. C. K. Norwida w Jeleniej Górze

Pierwszą żoną Kazimierza Mazura była impresario Beata Bogdańska-Mazur. Ich synem jest Kazimierz Mazur, również aktor. Drugą żoną była kompozytorka Katarzyna Gärtner, z którą mieszkał w Komaszycach pod Kielcami /14.9.2022/

MIECZYSŁAW GOGACZ

W wieku 95 lat zmarł prof. Mieczysław Gogacz, filozof, przedstawiciel tomizmu, wykładowca – poinformował Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie

W komunikacie opublikowanym na stronie internetowej UKSW przekazano że prof. Gogacz opublikował 37 książek i prawie 1000 artykułów
Prof. Mieczysław Gogacz urodził się 17 listopada 1926 w Nadrożu k. Rypina. Studia filozoficzne podjął w 1949 r. na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, gdzie w 1952 r. uzyskał magisterium na podstawie pracy „Definicja ruchu u Arystotelesa”, napisanej pod kier. Stanisława Adamczyka

Dwa lata później został doktorem filozofii na podstawie rozprawy „Filozofia bytu w +Beniamin maior+ Ryszarda ze Świętego Wiktora; promotorem był Stefan Swieżawski. Po doktoracie podjął zajęcia dydaktyczne w KUL
W latach 1956-57 skorzystał z jednorocznego stypendium rządu francuskiego umożliwiającego studiowanie na Sorbonie i prowadzenie badań w Biblioteque Nationale w Paryżu. Z Francji wyjechał do Kanady, gdzie w Pontifical Institute of Mediaeval Studies w Toronto kontynuował studia specjalistyczne u Étienne’a Gilsona

W 1960 r. Wydział Filozoficzny KUL przeprowadził kolokwium habilitacyjne M. Gogacza na podstawie rozpraw wydanych pod wspólnym tytułem „Problem istnienia Boga u Anzelma z Canterbury i problem prawdy u Henryka z Gandawy”. Rada Wydziału Filozofii 13 kwietnia 1962 podjęła uchwałę o nadaniu mu stopnia docenta
Prof. Mieczysław Gogacz w 1966 r. przeniósł się na Wydział Filozofii Chrześcijańskiej Akademii Teologii Katolickiej /ATK, obecnie UKSW/ w Warszawie, gdzie w 1973 r. uzyskał tytuł profesora nadzwyczajnego, a w 1982 profesora zwyczajnego

Kierował Katedrą Historii Filozofii, badając filozofię średniowieczną, szczególnie spuściznę Tomasza z Akwinu. Wykładał historię filozofii, tomizm, antropologię filozoficzną. W latach 90 XX w. w związku ze zmianami w Polsce prowadził zajęcia, głównie z filozofii realistycznej i etyki na Uniwersytecie Warszawskim, w Akademii Medycznej w Warszawie i Wojskowej Akademii Technicznej
Prof. Gogacz opublikował 37 książek i prawie 1000 artykułów. W swoich dwóch książkach „Mądrość buduje państwo” i „Okruszyny” napisał że „programem dla Polski, dla jej kultury i duchowości Polaków jest mądrość i Chrystus” /za PAP/dzieje.pl/ /13.9.2022/

LIGIA BOROWCZYK

Nie żyje Ligia Borowczyk, znana i ceniona polska aktorka. O śmierci artystki poinformowało Stowarzyszenie Filmowców Polskich którego Borowczyk była wieloletnim członkiem. Aktorka zmarła 6 września w Warszawie ale informacja pojawiła się dopiero teraz

Nie żyje Ligia Borowczyk, znana także jako Ligia Branice. Polska aktorka – prywatnie i zawodowo przez lata związana z reżyserem Walerianem Borowczykiem /zmarł 3 lutego 2006 w Paryżu/ – odeszła 6 września w wieku 89 lat

O śmierci cenionej artystki poinformowało w piątek, 9 września, w opublikowanym na stronie „Wyborczej” nekrologu Stowarzyszenie Filmowców Polskich
„Z głębokim żalem zawiadamiamy że 6 września 2022 r. w wieku 89 lat zmarła Ligia Borowczyk – aktorka, wieloletni członek Stowarzyszenia Filmowców Polskich, muza, partnerka życiowa i współpracowniczka reżysera Waleriana Borowczyka. Wystąpiła w takich filmach jak „Zimowy zmierzch”, „Blanche” czy „Interno di un convento”. Rodzinie i najbliższym składamy wyrazy głębokiego współczucia” – napisali prezes i Zarząd Główny SFP

Informację o śmierci Ligii Borowczyk podał także portal filmpolski.pl
Ligia Borowczyk urodziła się 7 grudnia 1932 w Krasnymstawie. Kształciła się w kilku szkołach aktorskich, m.in. w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza, z której została dyscyplinarnie usunięta w związku z rozporządzeniem zakazującym studentom uczelni występowania w filmach i telewizji. W 1958 podjęła studia aktorskie na drugim roku Wydziału Aktorskiego PWSTiF w Łodzi, jednak jeszcze w tym samym roku zrezygnowała z nich – podaje filmpolski.pl

Borowczyk jako aktorka filmowa zadebiutowała w 1956 r. rolą w „Zimowym zmierzchu” Stanisława Lenartowicza. Rok później wystąpiła w jego kolejnym filmie „Spotkania”. W 1959 r. na stałe przeniosła się ze swoim mężem, reżyserem Walerianem Borowczykiem, do Paryża

Później często występowała w filmach ukochanego. Krótkometrażowa produkcja „Rozalia” z żoną reżysera w roli głównej zdobyła m.in. nagrodę Srebrnego Niedźwiedzia na MFF w Berlinie. Dwa lata później premierę miał pierwszy pełnometrażowy film Borowczyka zatytułowany „Goto, wyspa miłości”, w którym główną rolę znów zagrała Ligia

Inne tytuły w których zagrała Ligia Borowczyk, to m.in. „Kamizelka” Stanisława Jędryki czy „Blanche” i „Interno di un convento” Waleriana Borowczyka. W filmach często występowała pod pseudonimem Ligia Branice /za interia.pl/ /10.9.2022/

ANDRZEJ STANOWSKI

W wieku 83 lat zmarł w Krakowie Andrzej Stanowski, jeden z najstarszych miejscowych dziennikarzy sportowych – poinformował syn zmarłego Rafał

Andrzej Stanowski urodził się w Krakowie 23 lipca 1939, tam też zmarł po ciężkiej chorobie. Absolwent wydziału filologii polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego, po studiach pisał na łamach „Dziennika Polskiego”. W 1967 r. rozpoczął pracę w „Gazecie Krakowskiej” którą zakończył w 1990 r. Potem był okres sportowej przygody w „Czasie Krakowskim”, do 1995 r.

Do przejścia na emeryturę wchodził w latach 1996-97 w skład zespołu redakcji sportowej miejscowego „Dziennika Polskiego”, z którym nadal później współpracował
Jego pasją były piłka nożna, narciarstwo, hokej na lodzie oraz kolarstwo. Relacjonował od 1980 do 2010 r., od Moskwy do Vancouver, przebieg ośmiu letnich i zimowych igrzysk olimpijskich oraz wielu narciarskich mistrzostw świata. Nadsyłał korespondencje z kilkudziesięciu Turniejów Czterech Skoczni

Dziennikarza pożegnał wybitny skoczek, a dziś prezes Polskiego Związku Narciarskiego Adam Małysz. Zamieścił na fb. wspólne zdjęcie pisząc: „Zmarł redaktor Andrzej Stanowski, wybitny dziennikarz sportowy. Niech spoczywa w pokoju. Ja zapamiętam Go jako niezwykle inteligentnego człowieka, pełnego profesjonalizmu i z ogromną wiedzą na temat skoków narciarskich”
Andrzej Stanowski był współautorem książek „Małysz. Bogu dziękuję” /razem z Haliną Zdebską/ oraz „Bieg życia Justyny” /z Adamem Sosnowskim/ /za PAP/www.tvp.info/ /inf. z 23.8.2022/ /6.9.2022/

Po długiej i ciężkiej chorobie zmarł wybitny dziennikarz sportowy Andrzej Stanowski
Przez lata był związany z „Dziennikiem Polskim”, „Gazetą Krakowską” i „Czasem Krakowskim”

Stanowski był wielkim kibicem Cracovii. Przez wiele lat komentował ze stadionu mecze tej drużyny. – Do ostatniego dnia, leżąc w szpitalu, oglądał na ekranie laptopa i telefonu mecze ukochanej Cracovii i śledził występy innych polskich sportowców, w tym Igi Świątek. Jeszcze w poniedziałek, już bardzo słabym głosem, w naszej ostatniej rozmowie komentował bieżące wydarzenia, to od niego dowiedziałem się że Wisła kupiła napastnika z Hiszpanii – wspomina Stanowskiego jego syn Rafał w rozmowie z „Dziennikiem Polskim”

Stanowski był nie tylko pasjonatem piłki nożnej, ale także sportów zimowych. Relacjonował najważniejsze turnieje hokejowe i narciarskie, takie jak m.in. Turniej Czterech Skoczni
Andrzej Stanowski wydał również dwie książki o Adamie Małyszu i Jusytynie Kowalczyk – „Małysz. Bogu dziękuję” /z H. Zdebską, wyd. Biały Kruk/ oraz „Bieg życia Justyny” /z A. Sosnowskim, wyd. Biały Kruk/ /za M. Salamucha/www.sport.pl/ /23.8.2022/

Zapamiętamy Andrzeja jako wspaniałego, pełnego energii Przyjaciela, z którym wspólna praca była piękną przygodą – napisała „Gazeta Krakowska”
Andrzej Stanowski pracował jako dziennikarz sportowy przez ponad 50 lat. Zaczął w „Dzienniku Polskim”, potem pracował w „Gazecie Krakowskiej”, na początku lat 90 przeszedł do „Czasu Krakowskiego”, a później wrócił do „Dziennika Polskiego”

Zajmował się przede wszystkim piłką nożną oraz dyscyplinami zimowymi

Nie żyje redaktor Andrzej Stanowski, legenda krakowskiego /i nie tylko/ dziennikarstwa sportowego, wielki kibic Cracovii. Dziennikarz m.in. „Gazety Krakowskiej”, „Dziennika Polskiego” i „Tempa”. Informację o śmierci przekazała nam Żona ś.p. Redaktora
Kondolencje złożyła Cracovia. – Andrzej Stanowski /…/ mocno wspierał Cracovię, zarówno sekcję piłkarską, jak i hokejową. Do ostatnich dni żywo interesował się sprawami krakowskiego sportu – napisano na str. klubu /za www.wirtualnemedia.pl/ /24.8.2022/

EDWARD HULEWICZ

Zmarł Edward Hulewicz, gwiazda polskiej piosenki. Był znany nie tylko jako piosenkarz ale także jako kompozytor i autor tekstów. Do jego przebojów należały „Za zdrowie pań” i „Bo jedno życie mam”

Edward Hulewicz był znany jako piosenkarz estradowy, kompozytor, autor tekstów, dziennikarz muzyczny, rysownik, malarz, założyciel zespołu Tarpany. Był autorem znanych przebojów, m.in „Za zdrowie Pań”, „Bo jedno życie mam”

Hulewicz był związany z Pomorzem, pochodził z Kwidzyna, gdzie stawiał pierwsze kroki na estradzie. W Kwidzynie ukończył Liceum Ogólnokształcące, następnie studiował na WSP w Gdańsku. Z innymi muzykami założył w latach 60 zespół Tarpany, w którym występowała m.in. Halina Frąckowiak. Największym przebojem zespołu była piosenka „Siała baba mak”, do której słowa i muzykę napisał Edward Hulewicz. Piosenka kilka razy zwyciężyła w popularnej audycji „Telewizyjna Giełda Piosenki”

Tarpany dorównywały popularnością Trubadurom i Czerwonym Gitarom. Po rozpadzie Tarpanów Hulewicz przeszedł do zespołu Heliosi. Zespół stał się szybko popularny, a do jego największych przebojów należały „Obietnice”, „Zaczekaj aż opadnie mgła”, „Dwa złote warkocze”
W 1971 r. Hulewicz rozpoczął samodzielną działalność artystyczną. Szerokiej publiczności stał się znany m.in. z występów na festiwalu piosenki w Sopocie. Współpracował z wieloma znanymi kompozytorami i autorami tekstów, m.in. Jarosławem Kukulskim, Janem Pietrzakiem, Grażyną Orlińską, Katarzyną Gärtner, Adamem Kreczmarem, Ryszardem Poznakowskim, Ernestem Bryllem, Jonaszem Koftą. To z Kukulskim nagrał przebój „Za zdrowie pań”. Z Kukulskim jeździł zresztą po Polsce z koncertami Anny Jantar

W 1976 r. Edward Hulewicz nagrał piosenkę „Paskuda”, która stała się przebojem Lata z Radiem. W tym samym roku wystąpił na Festiwalu Piosenki Radzieckiej w Zielonej Górze. Trzykrotnie występował na Festiwalu Piosenki w Opolu /1969, 1970, 1975/. Zaśpiewał też na Festiwalu w Rostocku, gdzie wykonał „Ucieczkę przed burzą”, za co otrzymał wyróżnienie. W 1977 r. wystąpił w Wodzireju Feliksa Falka, w którym zaśpiewał piosenkę „Ritmo Carnavale”

W połowie lat 80. Hulewicz wyjechał za ocean, gdzie występował w polonijnych klubach. Do Polski wrócił na stałe w 2005 r. W 2006 r. wystąpił na festiwalu w Sopocie jako gość specjalny. W 2015 r. nagrał z Zenkiem Martyniukiem nową wersję przeboju „Za zdrowie pań”.
Informację o śmierci Edwarda Hulewicza podał Związek Artystów Scen Polskich. Edward Hulewicz był wieloletnim członkiem ZASP-u, Zarządu Sekcji Estrady. Przez wiele lat był zaangażowany w opiekę nad grobami artystów. Był odznaczony Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” /za PAP/dzieje.pl/ /4.9.2022/

Edward Hulewicz deklarował że ma jeszcze wiele do zrobienia i przeżycia. Zmarł w wieku 84 lat

Edward Hulewicz – wykonawca jednego z największych w historii polskiej muzyki rozrywkowej przeboju, piosenki „Za zdrowie pań” – miał w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych tak wielkie powodzenie u Polek że musiał uciec za ocean by uwolnić się od natarczywych fanek
„Uciekałem przed dziewczętami gdzie pieprz rośnie” – mówił. Niestety 4 września 2022 pojawiła się informacja że Edward Hulewicz nie żyje. Zmarł w hospicjum

Edward Hulewicz zmarł 4 września. W ostatnich chwilach nie był sam, opiekował się nim personel medyczny, przyjaciele i bliscy. Gwiazdor od lat zmagał się z nowotworem, ale świetnie znosił leczenie. Niestety w lipcu zachorował na COVID co bardzo negatywnie wpłynęło na jego zdrowie

Edward Hulewicz tej jesieni miał skończyć osiemdziesiąt pięć lat. Zapewniał że wciąż czuje się jak młodzieniaszek i nie wygląda na emeryta. Twierdził że to zasługa morderczej pracy jaką wykonuje codziennie by nie poddać się starości
„Regularnie biegam, pływam, ćwiczę na siłowni, od wielu lat nie jadam słodyczy, a najważniejsze – nie stresuję się i robię to co sprawia mi przyjemność” – powiedział „Echu Dnia”. Piosenkarz, który pół wieku temu nie mógł się wręcz opędzić od dziewcząt, wciąż miał ogromną rzeszę fanek.

Edward Hulewicz doskonale pamiętał jakie emocje wzbudzał przed laty w kobietach. Po koncertach pukały do jego garderoby tłumy pań… gotowych na wszystko. „Z czasem się z tym oswoiłem ale wtedy mnie to zawstydzało i uciekałem przed fankami. Nie wychodziłem z hotelu bojąc się piszczących nastolatek” – wspominał w rozmowie z magazynem „Retro”

Piosenkarz był u szczytu sławy kiedy na początku lat osiemdziesiątych zdecydował się na wyjazd do Stanów Zjednoczonych. Miał spędzić w Ameryce jedynie kilka tygodni, a został na prawie ćwierć wieku. Dopiero niedawno ujawnił że poleciał za ocen bo wydawało mu się że to jedyny sposób by uciec przed uwielbiającymi go i… prześladującymi dziewczynami
„Czmychnąłem do Stanów gdzie kilkutygodniowy kontrakt przerodził się w kilkuletni pobyt. Zaraz po przyjeździe do Nowego Jorku siadłem na chodniku w samym środku miasta, ciesząc się że nikt na mnie nie patrzy” – powiedział dla „Retro”

Co prawda Hulewicz dość często odwiedzał Polskę ale na stałe wrócił do kraju dopiero w 2005 r. już jako emeryt. O emeryturze jednak nawet nie myślał. Nie wyobrażał sobie życia bez śpiewania. „Wciąż spotykam się z wielką sympatią kobiet. Nie ukrywam że jest to bardzo miłe” – pochwalił się niedawno „Echu Dnia”

Edward Hulewicz nie krył że kiedy wybuchła pandemia i ogłoszono lockdown pierwszy raz w życiu – jako artysta – poczuł się osierocony. „Dla artysty brak bezpośredniego kontaktu z odbiorcą jego sztuki to osierocenie. Jestem w tej szczęśliwej sytuacji że od czasu do czasu przypomina sobie o mnie telewizja i radio, dostaję też propozycje wywiadów. To taka namiastka kontaktu z fanami, choć jednostronna” – powiedział dziennikarce „Retro”

Podczas lockdownu Edward Hulewicz nagrał kilka nowych piosenek które śpiewał obok swych największych przebojów na koncertach. Deklarował że nigdy nie zrezygnuje z występów. „Kontakt z fanami to ten ożywczy motor który pcha moje życie do przodu. Moje życie nieodłącznie związane jest z muzyką, z każdym jej odbiciem w codziennych działaniach, a więc w występach, imprezach i koncertach. Czuję że mam jeszcze wiele przed sobą, wiele do zrobienia i przeżycia” – mówił niedawno „Vivie!”

Pytany co na jesieni życia sprawia mu największą przyjemność bez wahania mówił że śpiewanie, komponowanie i zajmowanie się pasjami: malarstwem, pisaniem wierszy i pielęgnowaniem przyjaźni. „Na tym właśnie teraz się skupiam” – mówił „Życiu na gorąco”
Od kilku lat Edward Hulewicz regularnie odwiedzał swych znajomych – tancerkę Ryszardę Gozdowską i piosenkarza Jerzego Połomskiego – rezydujących w Domu Artystów Weteranów Scen Polskich w Skolimowie. Przez pewien czas codziennie jadał tam obiady, co potwierdził w rozmowie z „Echem Dnia”

„Byłem tylko raz żonaty, nie wyszło i potem poświęciłem się estradzie. Teraz mieszkam sam, a radzę sobie doskonale z codziennością. Mam panią do sprzątania, a na obiady chodzę do Domu Aktora. Nie narzekam” – mówił
Edward Hulewicz był dumny że udało mu się przetrwać na polskim rynku muzycznym po tzw. transformacji ustrojowej, która w latach dziewięćdziesiątych zmiotła ze sceny wiele PRL-owskich gwiazd. „Życie nauczyło mnie by brać z niego bez bezproduktywnego biadolenia wszystko co oferuje, dostosowywać się w miarę bezboleśnie do przemian” – mówił magazynowi „Retro” /za interia.pl/ /4.9.2022/

Halina Frąckowiak wspomina przyjaciela
„Był pełen optymizmu i mówił że w sumie nie jest źle” – tak jedno z ostatnich osobistych spotkań z Edwardem Hulewiczem wspomina Halina Frąckowiak
Edward Hulewicz karierę zaczynał w połowie lat 60 jako wokalista grupy Tarpany, która wówczas stawiana była w jednym rzędzie z Czerwonymi Gitarami i Trubadurami

To właśnie w tym zespole poznali się z Halina Frąckowiak, która do grupy dołączyła z Haliną Żytkowiak, późniejszą drugą żoną Krzysztofa Krawczyka
„Był bardzo pogodnym, serdecznym i życzliwym kolegą. Kiedy śpiewałam w Tarpanach z orkiestrą Poznańskiej Estrady, razem z Adasiem Adamskim i Halinką Żytkowiak, stanowiliśmy grupę bardzo bliskich i zgranych przyjaciół. Z radością spędzaliśmy wspólnie czas” – wspomina Halina Frąckowiak w rozm. z „Super Expressem”

„Jeździliśmy w wielomiesięczne trasy koncertowe. Pamiętam, że śpiewaliśmy chórki dla Edwarda w piosence ‚Siała baba mak'” – dodaje piosenkarka, która utrzymywała z Hulewiczem kontakt telefoniczny
„Jakiś czas temu spotkaliśmy się osobiście i opowiadał mi o swoich zmaganiach z chorobą. Chorował dość długo, ale w tym wszystkim był pełen optymizmu. Mówił że daje radę, że ma remisję i w sumie nie jest źle” – powiedziała Frąckowiak

Edward Hulewicz kilkakrotnie występował na festiwalach w Opolu w konkursach. W połowie lat 80 wyjechał do USA, sporadycznie przyjeżdżając do Polski. Na stałe do ojczyzny wrócił w 2005 r. W 2015 r. nagrał nową wersję swojego wielkiego przeboju „Za zdrowie pań” w duecie z Zenkiem Martyniukiem
W 2019 r. ukazała się piosenka „Salsa Corazon”, czyli wakacyjna propozycja Edwarda Hulewicza. Autorami nowego utworu byli Grażyna Orlińska /tekst/ i Marcin Nierubiec /muzyka/

Edward Hulewicz w 2020 r. świętował 60-lecie pracy artystycznej. Otrzymał wówczas Złoty Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Piosenkarz od lat zmagał się z chorobą nowotworową /za interia.pl/ /6.9.2022/

Edward Hulewicz /80 l./ odznaczony został Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi dla rozwoju polskiej kultury oraz osiągnięcia w pracy artystycznej i twórczej
Hulewicz zdobył popularność w latach 60 z grupą Tarpany. Największym przebojem zespołu stała się piosenka „Siała Baba Mak”. Później występował z Heliosami i big bandem Janusza Sławińskiego. Wylansował m.in. przebój „Za zdrowie pań”, który napisał dla niego Jarosław Kukulski

W latach 80 wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, gdzie grał w klubach polonijnych
Jest członkiem Zarządu Warszawskiego Koła Artystów Estrady i Zarządu Sekcji Estrady ZASP. Wydał dwa tomiki poezji. Zajmuje się ponadto opieką nad sierotami, pracując społecznie w domach dziecka
Nagroda od prezydenta Dudy za zasługi dla polskiej kultury była dla niego sporym zaskoczeniem. Fakt ten tak zrelacjonował: „I już po wręczeniu medalu prezydenckiego i o dziwo… czuję się tak samo. No, nie, żartuję, ta doniosła uroczystość zgromadziła śmietankę intelektualną z całej Polski. Nauczyciele akademiccy, posłowie, senatorowie, prezydenci miast, świat artystyczny – przez to duże A”

/…/ było światowo, grałem za małpę, bo wielu chciało zrobić ze mną zdjęcie. Potem stanie w sali kolumnowej w oczekiwaniu na swoje wielkie wejście, przypinanie, uściski wielu rąk i… bankiet. Trzeba przyznać było pysznie – oddzielne pokoje na dania zakąskowo-obiadowe, oddzielne na desery. I znów zdjęcia, uśmiechy, rozmowy. To był miły i dobry czas” – napisał na fb. /za interia.pl/ /20.2.2018/

BOLKO

Służby prasowe zamku Książ na Dolnym Śląsku poinformowały że zmarł Bolko, książę von Pless, hrabia von Hochberg, baron na Książu. Był wnukiem ostatnich właścicieli Książa i Pszczyny. Od 2015 r. był honorowym obywatelem Wałbrzycha

Rzecznik prasowy zamku Książ na Dolnym Śląsku Mateusz Mykytyszyn poinformował że w sobotę 27 sierpnia w niemieckim Monachium zmarł Bolko, książę von Pless, hrabia von Hochberg, baron na Książu. Miał 86 lat
Rzecznik przypomniał że Bolko urodził się 3 kwietnia 1936 w Monachium jako syn hrabiego Bolko von Hochberga i jego żony Clothilde, z domu de Silva y Gonzalez de Candamo. Dziadkami księcia ze strony ojca byli książę Hans Heinrich XV i księżna Daisy von Pless. Rodzina Hochbergów administrowała, a później posiadała zamek Książ od 1509 r. do 1943

„Potomek właścicieli Książa i Pszczyny bywał na Śląsku regularnie od lat 70 ubiegłego stulecia. Po 1989 r., a szczególnie po Mszy Pojednania w Krzyżowej w 1993 r. Bolko włączył się w promocję zamku Książ jako atrakcji turystycznej o ponadregionalnym znaczeniu. Od tego czasu regularnie odwiedzał zamek i włączał się w organizację przedsięwzięć kulturalnych, takich jak wystawy, koncerty, publikacje”

„Książę Bolko von Pless był również orędownikiem ponadregionalnej współpracy Wałbrzycha i Pszczyny, które w przeszłości stanowiły wspólne dominium połączone unią personalną w osobie kolejnych właścicieli z rodziny von Pless, a od 2013 r. są miastami partnerskimi. W 2015 r. Rada miejska nadała mu tytuł honorowego obywatela Wałbrzycha” /za PAP/dzieje.pl/ /29.8.2022/

STEFAN ARCZYŃSKI

W wieku 106 lat zmarł we Wrocławiu nestor polskiej fotografii Stefan Arczyński. Artysta od lat 50 XX w. związany był z Wrocławiem; dokumentował odbudowę stolicy Dolnego Śląska po wojnie i rodzące się życie kulturalne miasta i regionu

O śmierci Arczyńskiego poinformował w niedzielę 28 sierpnia prezydent Wrocławia Jacek Sutryk: „Honorowy obywatel Wrocławia. Zmarł Stefan Arczyński. Miał 106 lat. Panie Stefanie, Wrocław i wszyscy jego mieszkańcy bez wyjątku zawsze będą Panu wdzięczni. A tysiące fotografii które przez lata Pan wykonał są dla nas w wymiarze symbolicznym i prawdziwym – miejskim skarbem”

Stefan Arczyński urodził się 31 lipca 1916 w Essen; jego rodzina wywodziła się z Wielkiego Księstwa Poznańskiego. Artysta przygodę z fotografią rozpoczął w 1934 r. Cztery lata później jako obywatel III Rzeszy został wcielony do batalionów robotniczych, a po półrocznej służbie został powołany do służby w Luftwaffe. Fotografii zawdzięcza fakt że skierowany został do obróbki zdjęć lotniczych unikając bezpośredniego uczestnictwa w ataku na Polskę

W 1946 r. po uzyskaniu obywatelstwa polskiego otworzył w Kamiennej Górze swój pierwszy warsztat fotograficzny. W 1950 r. przyjechał do Wrocławia, uzyskał status twórcy wstępując do Związku Polskich Artystów Fotografików i zaczął dokumentować wojenne zniszczenia Wrocławia i Dolnego Śląska, starą i nową architekturę, rodzące się życie kulturalne miasta i regionu
Fotografował również w innych regionach Polski. Z wielu zagranicznych podróży Arczyński przywiózł setki tysięcy zdjęć które były pokazywane na licznych wystawa i publikowane w dziesiątkach albumów

Był laureatem prestiżowych nagród regionalnych, ogólnopolskich i zagranicznych. Za swoje osiągnięcia otrzymał m.in. w 1977 r. Złoty Krzyż Zasługi, w 1992 r. Nagrodę Kulturalną Śląska Kraju Związkowego Dolnej Saksonii, a w 2011 r. Złoty Medal Zasłużony Kulturze Gloria Artis /za PAP/dzieje.pl/ /28.8.2022/

TADEUSZ FERENC

Nie żyje były prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc. Zmarł w wieku 82 lat. Przez pięć kadencji był prezydentem tego miasta. „Prezydent zmarł w sobotę w szpitalu w Rzeszowie po długiej chorobie” – przekazał rzeszowski magistrat

Tadeusz Ferenc zmarł w wieku 82 lat. „Prezydent zmarł w sobotę [27 sierpnia 2022 – red.] w szpitalu w Rzeszowie po długiej chorobie. Odszedł w otoczeniu najbliższych” – przekazała Marzena Kłeczek-Krawiec, rzecznik prasowy prezydenta miasta Rzeszowa
„Wielki i wspaniały gospodarz Rzeszowa, serdeczny i życzliwy człowiek. Przez 18 lat sprawowania urzędu powiększył ponad dwukrotnie Rzeszów i uczynił z niego szybko rozwijające się nowoczesne miasto przyjazne mieszkańcom” – tak o zmarłym pisze wiceminister Marcin Warchoł

Ferenc udzielił Warchołowi swojego poparcia, kiedy ten w 2021 r. ubiegał się o fotel prezydenta Rzeszowa. Ostatecznie został nim wówczas Konrad Fijołek
Tadeusz Ferenc urodził się w Rzeszowie w 1940 r. Pracę zawodową rozpoczął jeszcze w latach 50, w Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego „PZL Rzeszów”. W 1975 r. ukończył studia na Wydziale Ekonomicznym Akademii Ekonomicznej w Krakowie
Od 1964 r., do rozwiązania, był członkiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. W latach 90 wstąpił do Socjaldemokracji Rzeczypospolitej Polskiej, a następnie do Sojuszu Lewicy Demokratycznej

Od 1994 r. zasiadał w rzeszowskiej Radzie Miasta. W 2001 r. uzyskał mandat poselski z listy SLD i Unii Pracy. Przestał być posłem rok później w związku z wyborem na prezydenta Rzeszowa
Wybory samorządowe w stolicy Podkarpacia wygrywał pięciokrotnie, kierując miastem do 2021 r., kiedy zrzekł się urzędu. Powodem było pogorszenie stanu zdrowia po zachorowaniu na COVID-19

W 2015 r. udzielił poparcia w wyborach prezydenckich Bronisławowi Komorowskiemu. W 2019 zrezygnował z członkostwa w SLD. W 2020 poparł Władysława Kosiniaka-Kamysza. Po rezygnacji z prezydentury w Rzeszowie popierał M. Warchoła, który przed wyborami opuścił szeregi Solidarnej Polski
Miał żonę i córkę /za interia.pl/ /28.8.2022/

WANDA SZAJOWSKA

W wieku 111 lat zmarła 26 sierpnia w swoim domu najstarsza Polka Wanda Szajowska – poinformował zaprzyjaźniony z nią Maciej Krzyżanowski. Prawdopodobnie była również najstarszą pianistką na świecie

Jak przekazał Krzyżanowski pani Wanda „była słabsza od paru dni”. – Ale ucieszyła się kilka dni temu kiedy powiedziałem jej że została najstarszą Polką. Od pewnego czasu mówiła że wybiera się na drugą stronę, że za długo żyje, że musi dołączyć do kochanych rodziców – powiedział

Najstarsza Polka cieszyła się dobrym zdrowiem. Obok jej łóżka było jedynie calcium i oxycort. W wieku 100 lat przeszła operację ręki po złamaniu nadgarstka. Wciąż jednak grała na pianinie. Jej sąsiedzi na krakowskim Salwatorze mówią że swoją grą umilała im czas i będzie brakować wygrywanej przez nią muzyki

Wanda Szajowska urodziła się 12 lutego 1911 we Lwowie, gdzie ukończyła konserwatorium państwowe w zakresie fortepianu i śpiewu. Po II wojnie światowej przyjechała do Krakowa, z którym związała się na stałe. Przywiozła ze sobą fortepian na którym nadal grała. Tu uczyła się m.in. historii sztuki

Była nauczycielką fortepianu w Eksperymentalnym Studium Muzycznym, które działało w Krakowie od 1946 r., założone przez Krystynę Longchamps-Druszkiewiczową. Jednym z absolwentów studium jest maestro Antoni Wit
Szajowska stała się najstarszą Polką po śmierci 19 sierpnia tego roku Tekli Juniewicz, która przeżyła 116 lat. Juniewicz była drugą pod względem długowieczności osobą na świecie /za PAP/interia.pl/ /26.8.2022/

STEFAN GIEROWSKI

W niedzielę 14 sierpnia w wieku 97 lat odszedł prof. Stefan Gierowski – poinformowała Fundacja Stefana Gierowskiego. Był uważany za jednego z najważniejszych polskich abstrakcjonistów

Stefan Gierowski, malarz i rysownik, wybitny przedstawiciel współczesnej awangardy malarskiej, urodził się 21 maja 1925 w Częstochowie. Studiował w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. W 1948 r. uzyskał dyplom w pracowni scenografii i technik ściennych. Jednocześnie studiował historię sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim

W latach 1956-60 współpracował z Galerią Krzywe Koło w Warszawie. Od 1961 r. był pedagogiem, a od 1976 profesorem Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, a także dziekanem Wydziału Malarstwa /1975-81/. W 1983 został wybrany rektorem, władze stanu wojennego stanowczo odrzuciły jednak tę kandydaturę. W latach osiemdziesiątych związany był z kręgiem kultury niezależnej. W 1986 otrzymał tytuł profesora zwyczajnego

Po studiach poszukiwał własnej drogi twórczej, uprawiał początkowo malarstwo figuratywne, później widoczne w jego pracach były wpływy kubizmu. W 1957 artysta zaczął tworzyć malarstwo abstrakcyjne. Od tego czasu przestał nadawać tytuły swoim pracom, konsekwentnie oznaczając je numeracją rzymską. Malował głównie kolorem, prace o bogatej fakturze. Około 1960 r. w twórczości Gierowskiego pojawiły się tendencje do geometrycznej budowy obrazu

Fundacja Stefana Gierowskiego cytuje wypowiedź malarza który w 2020 r. mówił o swoich inspiracjach naturą: „Nierówności Gór Świętokrzyskich powodowały różne układy poletek, wyróżniających się kolorem upraw. To zostało w pamięci podobnie jak blask bieli przed burzą lub smugi ulewnego deszczu. Ta ziemia, te doznania skojarzone z abstrakcyjnym myśleniem powstawały na konstrukcji zamkniętych podziałów logiki rzeczywistości. Gdzie abstrakcja a gdzie konkret? – rodzi się takie pytanie szukając malarskiej prawdy. A nad wszystkim jest płótno obrazu, farby – dlaczego tą drogą powstaje? Kocham życie”

W latach siedemdziesiątych Gierowski przeciwstawiał sobie duże płaszczyzny o odmiennych tonacjach. Od lat dziewięćdziesiątych artysta używał coraz odważniejszych kolorów. Jednym z ważniejszych dzieł Gierowskiego jest cykl „Malowanie Dziesięciorga Przykazań” powstały w latach 1989-90, inspirowany Tablicą Dziesięciorga Przykazań z XV w.

Z jego pracowni wywodzi się m.in. Marian Czapla, większość malarzy z Gruppy, m.in. Marek Sobczyk i Jarosław Modzelewski. Jest laureatem wielu prestiżowych nagród, m.in. złotego medalu na V Biennale Internazionale d’Arte Contemporanea della Repubblica di San Marino /1965/, First Triennale India /1968/, Nagrody im. Jana Cybisa /1980/, Nagrody Komitetu Kultury Niezależnej Solidarność /1989/. W 2014 r. został członkiem czynnym Polskiej Akademii Umiejętności. Od 1996 mieszkał i pracował w Konstancinie-Jeziornie pod Warszawą. W 2017 działalność rozpoczęła Fundacja Stefana Gierowskiego

Prace Stefana Gierowskiego znajdują się w licznych kolekcjach publicznych i prywatnych, m.in. w Muzeum Narodowym w Warszawie, Muzeum Narodowym w Krakowie, Muzeum Narodowym w Poznaniu, Muzeum Narodowym we Wrocławiu, Muzeum Narodowym w Gdańsku, Muzeum Sztuki w Łodzi, warszawskiej Zachęcie i Centrum Sztuki Współczesnej – Zamek Ujazdowski w Warszawie /za PAP/dzieje.pl/ /inf. z 17.8.2022/ /22.8.2022/

TEKLA JUNIEWICZ

W wieku 116 lat zmarła Tekla Juniewicz. Była najstarszą Polką i drugą najstarszą osobą na świecie

„Pani Tekla przez całe życie była bardzo aktywna, nie znosiła stagnacji. Lubiła kino, programy historyczne, grę w karty i kwiaty. Uprawiała ogródek, dużo czytała. Uwielbiała towarzystwo i podróże. Bardzo kochała swoją rodzinę, z którą była bardzo związana” – wspomina najstarszą Polkę oficjalny portal Gliwic gliwice.eu

Informację o śmierci Tekli Juniewicz przekazał w piątek 19 sierpnia jej wnuk Adam. – Babcia do końca czuła się dobrze – poinformował. Powiedział też że nie pamięta by jego babcia chorowała. – Dopiero w wieku 100 lat dostała zapalenia oskrzeli. Po przyjęciu 3 tabletek antybiotyku wróciła do zdrowia na następne 10 lat

Tekla Juniewicz urodziła się 10 czerwca 1906 we wsi Krupsko, na terenie ówczesnych Austro-Węgier, 40 km od Lwowa. Po wybuchu I wojny światowej i śmierci swojej mamy Katarzyny, która zmarła w wieku 30 lat, Tekla trafiła do szkoły w Przeworsku. Jej wychowaniem zajęły się wtedy siostry szarytki. Prowadziły szkołę, jedną z ochronek, którym patronowała księżna Lanckorońska
Tam mała Tekla uczyła się haftu i szycia, a także zajmowała się starszymi osobami z pobliskiego domu opieki. Miała 12 lat kiedy Polska odzyskała niepodległość i 33 lata kiedy rozpoczęła się II wojna światowa /za interia.pl/ /19.8.2022/

RAJMUND ZIELIŃSKI

16 sierpnia w wieku 81 lat zmarł Rajmund Zieliński, jeden z najwszechstronniejszych kolarzy polskich lat 60 XX w., triumfator Tour de Pologne /1964/, olimpijczyk /Tokio, Meksyk/

Karierę zaczynał w LKS Gryf Szczecin. Potrafił wygrać Tour de Pologne /1964/ i być rewelacją torowych mistrzostw świata w Brnie /1969/, gdzie w indywidualnym wyścigu na 4 km zajął miejsce tuż za podium
Dwukrotnie startował w igrzyskach olimpijskich – w Tokio /1964/ i Meksyku /1968/, za pierwszym razem w kolarstwie szosowym, cztery lata później na torze. W obu specjalnościach w sumie zdobył 10 tytułów mistrza kraju

Przeszedł do historii Wyścigu Pokoju jako pierwszy Polak który wygrał etap jazdy indywidualnej na czas – 54 km /14.5.1965/. Najlepszy kolarz szosowy w klasyfikacji PZKol i Challenge „PS” w 1964
Jako zawodnik reprezentował również barwy LZS Nowogard, Czarnych Radom i Arkonii Szczecin /1970/. Po zakończeniu kariery zawodniczej trener Gryfu Szczecin i Nasiennika Gryfice. Jego wychowankiem był m.in. Sławomir Krawczyk, kilkukrotny mistrz Polski i uczestnik mistrzostw świata /za PAP/interia.pl/ /16.8.2022/

IRENEUSZ HURYNOWICZ

W olsztyńskim szpitalu zmarł w niedzielę 15 sierpnia po długiej i wyczerpującej chorobie żołnierz Armii Krajowej mjr Ireneusz Hurynowicz „Góra”. Miał 96 lat

Walczył w najważniejszej operacji wileńskiej Armii Krajowej – operacji „Ostra Brama”, kiedy wspólnie z oddziałami sowieckimi Polacy wyzwolili Wilno
Ireneusz Hurynowicz urodził się w 1926 r. W marcu 1943 wstąpił do Armii Krajowej w Wilnie. Był słuchaczem konspiracyjnej podchorążówki. Rok później w stopniu kaprala podchorążego został przydzielony do kompanii specjalnej 6 Wileńskiej Brygady AK mjr. Franciszka Koprowskiego „Konara”

Brał udział w walce z oddziałami litewskimi pod Koniawą i zdobyciu posterunku granicznego w Kaszetach. Brał także udział w atakach na niemieckie linie komunikacyjne i patrole Wehrmachtu. Dowódcą kompanii w której służył mjr Hurynowicz był porucznik Stefanowicz ps. „Strach”

Walczył w najważniejszej operacji wileńskiej Armii Krajowej – operacji „Ostra Brama”, kiedy wspólnie z oddziałami sowieckimi Polacy wyzwolili Wilno. Po bitwie podobnie jak wielu jego towarzyszy broni został aresztowany przez sowietów. Zdołał zbiec z kolumny prowadzonej do sowieckiego obozu w Miednikach Królewskich

W styczniu 1945 został wcielony do Wojska Polskiego i zdemobilizowany w listopadzie tego samego roku. Większość jego kolegów trafiła do komunistycznych więzień lub została zesłana do obozów pracy w głębi ZSRS. Zamieszkał w Olsztynie
Podczas obchodów 75 rocznicy operacji „Ostra Brama” w Wilnie podkreślał znaczenie poświęcenia żołnierzy Armii Krajowej. – Walka była konieczna. To musiała być demonstracja, bo dzięki temu właśnie podbudowaliśmy morale Polaków. Był entuzjazm bo mieliśmy tych parę dni wolności – mówił

Jego największą pasją było żeglarstwo. Pływał jeszcze w wieku 87 lat. Jako osiemdziesięciolatek dopłynął na Islandię i Wyspy Owcze. Był wiceprezesem zarządu głównego Niezależnego Związku Żołnierzy AK. Odwiedzał szkoły i opowiadał o historii Armii Krajowej. W ostatnich latach był odwiedzany przez żołnierzy 4 Warmińsko-Mazurskiej Brygady Obrony Terytorialnej /za PAP/interia.pl/ /15.8.2022/

ZOFIA POSMYSZ

Nie żyje Zofia Posmysz, pisarka, scenarzystka, autorka kilkudziesięciu słuchowisk radiowych, współtwórczyni popularnej radiowej powieści „W Jezioranach”. Dama Orderu Orła Białego. Zmarła rano 8 sierpnia w oświęcimskim hospicjum. 23 sierpnia skończyłaby 99 lat

Zofia Posmysz urodziła się 23 sierpnia 1923 w Krakowie. Podczas okupacji uczęszczała na komplety tajnego nauczania oraz kolportowała gazetki konspiracyjne. Niemcy aresztowali ją w kwietniu 1942 w Krakowie. Trafiła do więzienia przy Montelupich, skąd 30 maja 1942 została deportowana do Auschwitz. Od czerwca do sierpnia 1942 przebywała w karnej kompanii w Budach. W obozie pracowała w obieralni ziemniaków, w kuchni więźniarskiej, a następnie była pisarką w magazynie żywnościowym i kuchni więźniarskiej. 18 stycznia 1945 została ewakuowana do Ravensbrück i Neustadt-Glewe. Wyzwolenia doczekała 2 maja 1945

„Kiedy pociąg naładowany ludźmi przeznaczonymi do gazu zatrzymywał się na rampie słychać było syk lokomotywy. Ten straszny dźwięk nieraz budził mnie w nocy” – mówiła w radiowej Jedynce Zofia Posmysz
Po wojnie pracowała jako korektor w redakcji jednej z warszawskich gazet, potem w dziale literackim Polskiego Radia. Była autorką książek o tematyce obozowej: „Pasażerka”, „Wakacje nad Adriatykiem”, „Ten sam doktor M”, „Do wolności, do śmierci, do życia”. Największą popularność zdobyła „Pasażerka”, przetłumaczona na kilka języków. Na jej podstawie Andrzej Munk zrealizował film pod tym samym tytułem. Była scenarzystką popularnego słuchowiska radiowego „W Jezioranach”

„W radiu, w dziale literackim, gdzie pracowałam jako reporter, poznałam mojego męża Jana Piaseckiego i to ukształtowało moją dalszą drogę, bardzo długą i zróżnicowaną. Powoli, najpierw jako reportażysta, rozwijałam się, przygotowywałam już nie tylko tematy obozowe. Radio mnie wykształciło jako pisarza” – mówiła w styczniu w radiowej Dwójce Zofia Posmysz
W 2006 r. znalazła się w grupie byłych więźniów którzy witali w byłym obozie Auschwitz pielgrzymującego Benedykta XVI

Zofia Posmysz często odwiedzała Oświęcim, zwłaszcza tamtejszy Międzynarodowy Dom Spotkań Młodzieży, który organizuje spotkania i dyskusje służące budowaniu porozumienia między młodzieżą z różnych krajów. Otrzymała tytuł honorowej obywatelki tego miasta
Został jej poświęcony film dokumentalny Grzegorza Gajewskiego „Szrajberka z Auschwitz”
W styczniu 2020 prezydent RP Andrzej Duda odznaczył Zofię Posmysz Orderem Orła Białego
Program 1 Polskiego Radia w poniedziałek 8 sierpnia miał wyemitować słuchowisko „Pasażerka” według słynnej powieści Z. Posmysz /za IAR/PAP/www.polskieradio.pl/ /8.8.2022/

RAFAŁ KASPRZYK

Nie żyje Rafał Kasprzyk – adwokat, wykładowca akademicki, w czasach komunistycznych działacz opozycji niepodległościowej – poinformował w niedzielę 7 sierpnia przewodniczący łódzkiej Solidarności Waldemar Krenc

Rafał Kasprzyk, związany z opozycją solidarnościową w PRL, był inwigilowany przez komunistyczną bezpiekę. Reprezentował oskarżonych w procesach politycznych
Urodzony 15 października 1952 w Łodzi, adwokat i doktor prawa, nauczyciel akademicki wielu pokoleń prawników Rafał Kasprzyk był legendą nie tylko łódzkiej palestry oraz Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego – wspominają przyjaciele

Jeden z nich, szef łódzkiej Solidarności Waldemar Krenc powiedział że zmarły mecenas był jednym z nielicznych już adwokatów dla którego etyka zawodowa była ważniejsza niż zarobek. „Zawsze był gotów pomóc. Nie tylko w sprawach prawnych. A na sali sądowej był niesłychanie skuteczny. Bronił każdego kto tego potrzebował, nie tylko członków Solidarności. Jako adwokat dla wszystkich miał czas” – powiedział Krenc

„Odszedł człowiek legenda opozycji niepodległościowej w czasach komunizmu. Był przyjacielem Solidarności, Niezależnego Zrzeszenia Studentów, środowisk walczących z komuną” – podsumował Krenc
Rafał Kasprzyk był również jednym z najlepszych w Polsce specjalistów od prawa prasowego i autorskiego. „Nie pouczał dziennikarzy, sprawiał że to oni uczyli się od niego prawa” – przypomniał prezes łódzkiego oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich Zbigniew Natkański. „Reprezentował w sądzie wielu przedstawicieli naszego stowarzyszenia, dziennikarzy zwolnionych z pracy w stanie wojennym” – powiedział

„Starał się podpowiadać najlepsze dla dziennikarzy rozwiązania prawne. O prawodawstwo związane z mediami pytali go także posłowie. Zawsze mówił że najlepsze dla dziennikarzy jest takie prawo które jest przede wszystkim dobre dla odbiorców współczesnych mediów: czytelników, telewidzów, radiosłuchaczy, internautów” – dodał Natkański

Byli studenci mecenasa Kasprzyka przekonują że był nie tylko wykładowcą, ale starał się pomagać rozwiązywać rozmaite problemy, którym młodzi ludzie musieli stawić czoła m.in. po Sierpniu 1980. „Pomagał nam kiedy zimą 1981 strajkowaliśmy na łódzkich uczelniach, był doradcą naszej delegacji, a nawet rzecznikiem prasowym. Jako zdolny młody asystent ryzykował przecież całą swoją karierę” – wspominał w rozmowie z PAP jeden nich

Po wprowadzeniu stanu wojennego Kasprzyk był jednym z organizatorów strajku od 13 do 14 grudnia 1981 na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego. Był internowany. Potem, kiedy z ośrodków internowania i więzień wychodzili działacze Solidarności reprezentował ich w procesach politycznych. Był pełnomocnikiem wiceprzewodniczącego łódzkiej Solidarności, późniejszego ministra, m.in. w rządzie Jana Olszewskiego, i wieloletniego prezydenta Łodzi Jerzego Kropiwnickiego

Rafał Kasprzyk był autorem wielu artykułów dotyczących prawa cywilnego materialnego w publikacjach zbiorowych i pismach naukowych, m.in. w „Studiach Prawniczych”, „Studiach Prawno-Ekonomicznych”, „Acta Universitatis Lodziensis. Folia Iuridica”
Od sierpnia 2004 do lutego 2005 mecenas Rafał Kasprzyk służył w stopniu kapitana jako radca prawny w Polskim Kontyngencie Wojskowym 1 Brygadowej Grupy Bojowej w Iraku

Odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski w 2007 oraz Krzyżem Wolności i Solidarności, a także Medalem Pro Patria w 2017 r. Przyjaciele wspominają że mecenas był wspaniałym rozmówcą, znawcą historii, polityki i wojskowości. Jeździł konno, żeglował, podróżował
Rafał Kasprzyk zmarł w sobotę 6 sierpnia. Miał 69 lat /za PAP/ /8.8.2022/

SERGIUSZ PAPLIŃSKI „KAWKA”

W Londynie w wieku prawie 95 lat zmarł we wtorek wieczorem 2 sierpnia major Sergiusz Papliński ps. „Kawka”, ostatni mieszkający w Wlk. Brytanii Żołnierz Wyklęty – poinformował polonijny aktywista Tomasz Muskus

Sergiusz Papliński urodził się w 1927 r. w Radomiu. Pod koniec II wojny światowej, w latach 1944-45, walczył w szeregach Armii Krajowej. Był członkiem oddziałów Antoniego Hedy „Szarego” i Zygmunta Kiepasa „Krzyka”. Brał udział w kluczowych akcjach partyzanckich zgrupowania „Szarego” w lasach wokół Iłży, Starachowic, Końskich. W 1945 r. trafił do więzienia w Radomiu, z którego został odbity przez oddział „Szarego”

Następnie wstąpił w szeregi Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość /WiN/ i prowadził walkę dywersyjną na Pomorzu. W 1946 r. zmuszony był opuścić Polskę. W mundurze NKWD przedostał się do Berlina, do amerykańskiej strefy okupacyjnej, a stamtąd przez obóz przejściowy wyjechał do Wlk. Brytanii. Tam przeszedł kurs dywersyjno-spadochronowy i działał w zagranicznych strukturach WiN

W Wlk. Brytanii pracował przez pewien czas w kamieniołomie, a także jako kelner, a później ukończył Royal College of Art w Londynie i zajął się malarstwem, spełniając swoje przedwojenne marzenie. Niemal do ostatnich miesięcy życia aktywnie uczestniczył w życiu londyńskiej Polonii. Był także honorowym członkiem Jednostki Wojskowej Grom

Papliński udzielał się w środowisku Londyńskiego Ogniska Polskiego. Z okazji jego 90 urodzin ognisko zorganizowało wystawę jego prac malarskich „Od pistoletu do pędzla”, na której znalazło się ponad 50 obrazów. – Sergiusz przychodzi do ogniska od ponad pięćdziesięciu lat, od lat 60-tych, i pamięta doskonale jak przychodzili tutaj polscy oficerowie jeść, pić i rozmawiać przy brydżu – opowiadał w 2017 r. przewodniczący ogniska Nick Kelsey

Ostatni Żołnierz Wyklęty w Wlk. Brytanii mówił wtedy że swoją przygodę z malarstwem zaczął dopiero po przyjeździe na Wyspy, kiedy uczęszczał do szkół artystycznych na Willesden i Central St Martins, gdzie uczył się podstaw. – Tak mówił mi jeden z dowódców cichociemnych: koniecznie, Kawka, musisz się uczyć. A ja mu mówiłem: co ja mam się uczyć, jak od najmłodszych lat jestem w organizacji, a to co potrzebne było w tym czasie – nawet najgorsze rzeczy, jak wykonywanie wyroków – to mam tyle doświadczenia że już się nie muszę uczyć – opowiadał Papliński, dodając że miejsce na uczelni udało mu się dostać dzięki bezpośredniej rozmowie z jednym z dyrektorów, któremu opowiedział swoją historię /za PAP/ /inf. z 3.8.2022/ /8.8.2022/

MARCIN JAROSZEWSKI

Marcin Jaroszewski, dyrektor XXX Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Śniadeckiego w Warszawie, astrofizyk, nie żyje. Zginął tragicznie w górach

„Marcin Jaroszewski /…/ zginął tragicznie w górach. Trudno uwierzyć. Będzie nam go bardzo brakować. Wyrazy współczucia dla bliskich i społeczności XXX LO” – napisała na twitt. Dorota Łaboda, radna m.st. Warszawy, przewodnicząca Komisji Edukacji
Jak poinformowała Marcin Jaroszewski zginął w piątek 5 sierpnia na Gerlachu, najwyższym szczycie Tatr. O swojej podróży informował pod koniec lipca w mediach społecznościowych

O wypadku w Tatrach informowały słowackie służby ratownictwa górskiego. Jak przekazały dwoje polskich turystów schodziło z odsłoniętego terenu bez zabezpieczenia, kiedy mężczyzna poślizgnął się i spadł z ok. 50 m w dół pionowej ściany. Służbom nie udało się go uratować /za interia.pl/ /8.8.2022/

WOJCIECH SIKORA

W wieku 66 lat odszedł Wojciech Sikora – publicysta, redaktor, działacz opozycji demokratycznej w PRL, wieloletni prezes Stowarzyszenia Instytut Literacki Kultura w Maisons-Laffitte – poinformowało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Jak przypomniano na stronie internetowej resortu kultury urodzony w 1956 r. Wojciech Sikora „w latach 70 był aktywnym działaczem opozycji demokratycznej, współpracownikiem Studenckiego Komitetu Solidarności, Komitetu Obrony Robotników oraz Niezależnego Zrzeszenia Studentów, wielokrotnie represjonowanym za swoją działalność opozycyjną /…/ Po wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego został we Francji, gdzie aktywnie działał w polskich organizacjach emigracyjnych. Był współpracownikiem paryskiego Komitetu NSZZ Solidarność”

W komunikacie dodano że Wojciech Sikora „współpracował z emigracyjnym miesięcznikiem Kontakt, krakowskim niezależnym kwartalnikiem Arka oraz Rozgłośnią Polską Radia Wolna Europa /…/ Był także sekretarzem Funduszu Pomocy Niezależnej Literaturze i Nauce w Paryżu, który udzielił blisko 700 stypendiów oraz sfinansował wydanie blisko pięćdziesięciu książek oraz australijskiej Fundacji Polcul – Polskiej Fundacji Kultury”

Przebywając na emigracji „stale współpracował z Jerzym Giedroyciem i Instytutem Literackim Kultura /…/ był współzałożycielem paryskiego wydawnictwa Aktis, które składało m.in. paryską Kulturę, Zeszyty Historyczne i kolejne pozycje Biblioteki Kultury. Stałym pracownikiem instytutu został w 2000 r. Po śmierci Henryka Giedroycia w 2010 r. został, zgodnie z jego wolą, prezesem Stowarzyszenia Instytut Literacki Kultura i był nim do maja 2019, nieprzerwanie troszcząc się o popularyzację spuścizny i dorobku instytutu”

MKiDN podało również że „w uznaniu wybitnych zasług w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce, a także dla rozwoju polskiej kultury i osiągnięć w dokumentowaniu i upamiętnianiu prawdy o historii Polski” Wojciech Sikora „został odznaczony Krzyżem Kawalerskim /1955/, Oficerskim /2008/ i Komandorskim /2018/ Orderu Odrodzenia Polski oraz Medalem Stulecia Odzyskanej Niepodległości”. Zmarł 4 sierpnia w Paryżu /za PAP/dzieje.pl/ /6.8.2022/

STANISŁAW KOWALSKI

Zmarł założyciel i wieloletni prezes Fundacji Dzieciom „Zdążyć z Pomocą” i Fundacji Sedeka, Stanisław Kowalski – poinformowało biuro prasowe fundacji. Niesie ona pomoc ponad 40 tys. dzieci chorych i z niepełnosprawnościami z całej Polski

Stanisław Kowalski urodził się 30 kwietnia 1933. Ukończył Politechnikę Warszawską uzyskując stopień magistra inżyniera. Przez 20 lat pracował w przemyśle maszynowym, następnie prowadził działalność gospodarczą
W 1998 r. stworzył Fundację Dzieciom, a w 2009 r. Fundację Sedeka, których był również prezesem. Fundacja Dzieciom niesie pomoc ponad 40 tys. dzieci chorych i z niepełnosprawnościami z całej Polski, a Fundacja Sedeka pomaga osobom dorosłym – chorym, zagrożonym wykluczeniem społecznym, znajdującym się w trudnej sytuacji życiowej

Jak podano w komunikacie Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą” uzyskała społeczne zaufanie, wiarygodność i szeroką akceptację. Nigdy nie pobierała prowizji ani od darczyńców, ani od rodziców swoich Podopiecznych, a mimo to, dzięki ogromnemu zaangażowaniu Prezesa, stale rozwijała zakres świadczeń dla dzieci, młodzieży, osób chorych, z niepełnosprawnością, potrzebujących szczególnej troski

W Fundacji Sedeka działają Grupy Pożytku Publicznego niosące bezpośrednią pomoc najbardziej potrzebującym osobom dorosłym
„Jako człowiek czynu i niespożytej energii z małego przedsięwzięcia stworzył największą organizację dobroczynną w kraju” – napisała w komunikacie fundacja. „Mawiał: ‚Im mniej czasu mi zostało tym więcej rzeczy mam do zrobienia’, nigdy nie spoczywał na laurach, wsłuchiwał się w potrzeby społeczne, którym wychodził naprzeciw’ – twierdzą współpracownicy Kowalskiego

Stanisław Kowalski otrzymał wiele odznaczeń, nagród i wyróżnień, za społeczną postawę i zaangażowanie, wśród nich są m.in. Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, Złoty Krzyż Zasługi, Medal Komisji Edukacji Narodowej, Medal im. dr. Henryka Jordana, Medal Korczakowski, Medal Solidarności Społecznej, Medal „Przyjaciel Dziecka”, Medal „Zasłużony dla Niepełnosprawnych”, Medal „Serce za Serce, Order ECCE HOMO, nagroda im. św. Brata Alberta, medal „Milito Pro Christo”, tytuł „Lidera działalności charytatywnej w Polsce”, wyróżnienie „Lodołamacz 2011”, statuetka PFRON-u „Za Szczególne Osiągnięcia w Działaniach na rzecz Dzieci z Niepełnosprawnością”
„Dzieci przyznały mu Order Uśmiechu – wyróżnienie które cenił sobie ponad wszystkie inne” – dodano w komunikacie /za PAP/interia.pl/ /5.8.2022/

CZESŁAW CYBULSKI

Polski Związek Lekkiej Atletyki poinformował że zmarł Czesław Cybulski – legendarny trener, wychowawca i odkrywca talentów m.in. Szymona Ziółkowskiego, Anity Włodarczyk czy Pawła Fajdka. Miał 87 lat

„Polski Związek Lekkiej Atletyki z żalem informuje że w wieku 87 lat zmarł trener Czesław Cybulski, szkoleniowiec konkurencji rzutu młotem, wychowawca wielu mistrzów tego sportu, m.in. Szymona Ziółkowskiego czy Pawła Fajdka” – przekazał PZLA
Cybulski w swojej bogatej karierze trenerskiej przez blisko 15 lat prowadził Szymona Ziółkowskiego, doprowadzając go do tytułu mistrza olimpijskiego z 2000 r. i mistrza świata z 2001 r.

W latach 2005-09 był trenerem Anity Włodarczyk, a w latach 2010-16 Pawła Fajdka. Pod jego opieką Fajdek dwukrotnie zdobywał mistrzostwo świata. Cybulski prowadził także m.in. Joannę Fiodorow i Kamilę Skolimowską
Został odznaczony Krzyżem Zasługi oraz Krzyżem Kawalerskim i Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski /za interia.pl/ /3.8.2022/

Nie żyje legendarny trener Czesław Cybulski
Nie żyje Czesław Cybulski – polski trener lekkoatletyki, szkoleniowiec rzutu młotem
Cybulski urodził się w 1935 r. w podpoznańskiej Mosinie. Po skończeniu Szkoły Sportowej w Gdańsku pracował jako nauczyciel wychowania fizycznego. Absolwent Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie i doktor poznańskiej AWF. Na początku swojej pracy trenerskiej szkolił sprinterów, a potem specjalizował się w rzutach. W latach 70 i 80 był kierownikiem szkolenia grupy rzutów Polskiego Związku Lekkiej Atletyki

Jego najwybitniejszym zawodnikiem był Szymon Ziółkowski, którego w 2000 r. w Sydney doprowadził do złotego medalu olimpijskiego, a rok później do złota mistrzostw świata. Był też krótko opiekunem Kamili Skolimowskiej /2003-04/ oraz Anity Włodarczyk na początku jej kariery /2005-09/, kiedy reprezentowała barwy poznańskiego AZS-u. W latach 2010-16 trenował Pawła Fajdka, który sięgnął po dwa złote medale mistrzostw świata. Pod jego opieką skrzydła rozwinęły także Joanna Fiodorow i Malwina Kopron

Jego zawodnicy zdobyli łącznie 113 tytułów mistrza Polski, cztery tytuły mistrza świata i olimpijskie złoto
Legendarny trener osiem miesięcy temu został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, przyznawanym przez prezydenta RP. Drugie pod względem ważności odznaczenie państwowe wręczył szkoleniowcowi prezes PKOl Andrzej Kraśnicki. Wcześniej Cybulski otrzymał tytuł zasłużonego dla miasta Poznania i został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi i Krzyżem Kawalerskim /za PAP/ /3.8.2022/

KRZYSZTOF PRZELASKOWSKI „STRUŚ”

Krzysztof Przelaskowski ps. „Struś” nie żyje. Żołnierz Szarych Szeregów zmarł w 78 rocznicę Powstania Warszawskiego. O jego śmierci poinformowało Stowarzyszenie Szarych Szeregów. „Struś” miał 93 lata

„Czuwaj. Z żalem zawiadamiamy: Na wieczną wartę odszedł dh kpt. Krzysztof Przelaskowski ps. ‚Struś'” – przekazało Stowarzyszenie Szarych Szeregów
Krzysztof Przelaskowski ps. „Struś” urodził się 26 sierpnia 1928 we Lwowie. W czasie Powstania Warszawskiego służył w Szarych Szeregach. Był łącznikiem-listonoszem w Harcerskiej Poczcie Polowej przy ul. Wilczej 41. Działał na terenie Śródmieścia

Krzysztofa Przelaskowskiego pożegnał na twitt. Rafał Trzaskowski
„Jeszcze nie tak dawno odwiedzał mnie w stołecznym ratuszu. To ogromny zaszczyt że mogłem Pana poznać. Warszawa nigdy o Panu nie zapomni” – napisał prezydent stolicy /za interia.pl/ /2.8.2022/

ZYGMUNT JÓZEFCZAK

W wieku 75 lat zmarł Zygmunt Józefczak, aktor teatralny i filmowy, który współpracował m.in. z Konradem Swinarskim, Andrzejem Wajdą i Krystianem Lupą. Informację o śmierci artysty przekazał w niedzielę 24 lipca zespół Narodowego Starego Teatru im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie

W oświadczeniu zamieszczonym na profilu Starego Teatru na Facebooku przypomniano że aktor był związany z tym miejscem przez ponad 50 lat. „Z wielkim smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Zygmunta Józefczaka – wybitnego aktora teatralnego, telewizyjnego i filmowego /…/. Współpracował z najwybitniejszymi twórcami polskiego teatru, m.in. Konradem Swinarskim, Andrzejem Wajdą, Jerzym Jarockim, Krzysztofem Zanussim, Tadeuszem Bradeckim, Mikołajem Grabowskim, Krystianem Lupą”

Napisano też że Zygmunt Józefczak „otwarty na nowe nurty współczesnego teatru tworzył niezwykłe kreacje m.in. u Michała Zadary, Michała Borczucha, Wiktora Rubina czy Jana Klaty”. „W ostatnich sezonach widzowie mieli możliwość podziwiać go w inscenizacjach 3SIÓSTR w reż. Luka Percevala i w Śnie nocy letniej w reż. Krzysztofa Garbaczewskiego”

Zygmunt Józefczak /ur. 30 kwietnia 1947 w Poznaniu/ był aktorem teatralnym, filmowym i telewizyjnym oraz wykładowcą Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie. W 1969 r. ukończył Wydział Aktorski krakowskiej PWST. Od lipca 1969 do sierpnia 1971 był związany z Teatrem Ludowym w Krakowie. We wrześniu 1971 rozpoczął pracę w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie, gdzie wystąpił m.in. w „Dziadach” i „Wyzwoleniu” w reż. Konrada Swinarskiego /1973 i 1974/, „Śnie o Bezgrzesznej” w reż. Jerzego Jarockiego /1979/, „Marzycielach” w reż. Krystiana Lupy /1988/, „Markizie O.” w reż. Krzysztofa Warlikowskiego /1993/, „Tangu Gombrowicza” w reż. Mikołaja Grabowskiego /2003/ i „Królu Ubu” w reż. Jana Klaty /2014/

W ostatnich latach grał m.in. w spektaklach „Nic” w reż. Krzysztofa Garbaczewskiego /2019/, „Aktorzy prowincjonalni. Sobowtór” w reż. Michała Borczucha /2020/, a także „3SIOSTRACH” w reż. Luka Percevala /2021/
Na wielkim ekranie można go było oglądać w „Janie Pawle II” Johna Kenta Harrisona, „Karolu – człowieku, który został papieżem” Giacomo Battiato oraz „Prawdziwych zbrodniach” Alexandrosa Avranasa. Na swoim koncie miał również liczne role w Teatrze Telewizji

W 1995 r. za rolę Plebana w „Don Kichote” w reż. Marka Fiedora otrzymał wyróżnienie Polityki w ogólnopolskim rankingu aktorów za najciekawsze role w sezonie. W 2005 r. został odznaczony przez prezydenta RP Srebrnym Krzyżem Zasługi. Z kolei w 2021 r. został uhonorowany brązowym medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis
Wiosną br. Zygmunt Józefczak miał poważny wypadek. Wskutek upadku z metalowych schodów doznał rozległego urazu czaszkowo-mózgowego. Przeszedł operację po której czekała go długa, specjalistyczna rehabilitacja. Zmarł w wieku 75 lat /za PAP/dzieje.pl/ /24.7.2022/

Zmarł Zygmunt Józefczak, aktor Narodowego Starego Teatru im. Heleny Modrzejewskiej

Zygmunt Józefczak ukończył aktorstwo w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej im. L. Solskiego w Krakowie. Całe swoje życie zawodowe związany był z teatrem – na początku grał na deskach Teatru Ludowego /1969-71/; od 1971 r. na scenie Narodowego Starego Teatru im. Heleny Modrzejewskiej. Wystąpił w takich sztukach jak „Sen nocy letniej”, „Hamlet”, „Towiańczycy, królowie chmur”, „Król Ubu”, „Kupiec”, „Iwona księżniczka Burgunda” czy „Mistrz i Małgorzata”

Grał także w filmach „Jan Paweł II” czy „Karol – człowiek który został papieżem”. Wykładał na krakowskiej PWST
W kwietniu 2022 Zygmunt Józefczak uległ wypadkowi, a rodzina zbierała fundusze na jego rehabilitację. W tym celu rozpoczęła zbiórkę na siepomaga.pl

„Ponad miesiąc temu mój ukochany tatuś uległ bardzo poważnemu wypadkowi. Na co dzień wesoły, sprawny, niezależny, nadal czynnie pracujący człowiek, spadając z metalowych schodów, uderzył głową o każdy możliwy stopień. W wyniku tego nieszczęśliwego zdarzenia doszło do wieloogniskowego urazu czaszkowo-mózgowego i tata został przewieziony na oddział neurochirurgiczny w Krakowie. Tam wykonano od razu trepanację czaszki /…/. W związku z tym zwracam się o pomoc w finansowaniu wysoko specjalistycznej rehabilitacji, bez której stan mojego taty nie ma żadnych szans jakiejkolwiek poprawy. Bardzo proszę o wpłaty płynące prosto z Państwa gorących i dobrych serc” – można było przeczytać na str. zbiórki /za interia.pl/ /24.7.2022/

ANDRZEJ JUCEWICZ

W Piasecznie zmarł w wieku 91 lat jeden z najstarszych polskich dziennikarzy sportowych Andrzej Sławomir Jucewicz – poinformowała rodzina

Urodził się w Warszawie 9 stycznia 1932. Był absolwentem Liceum Ogólnokształcącego im. Tadeusza Rejtana oraz Wydziału Dziennikarskiego Uniwersytetu Warszawskiego
Pracował w „Głosie Pracy”, „Sztandarze Młodych” i „Expressie Wieczornym”. W tej ostatniej redakcji był szefem działu sportowego, był też redaktorem naczelnym tygodnika „Sport dla Wszystkich” /1966-70/, redaktorem naczelnym „Przeglądu Sportowego” /1970-76/ i Redakcji Sportowej Radia i Telewizji /1976-80/

W latach 1981-82 pracował w Polskiej Agencji Interpress, następnie w Prespol-u
Od 1984 r. był prezesem i red. naczelnym Oficyny Wydawniczej „Spar”, a od 1999 „Interspar”
W latach 1976-80 był prezesem Polskiego Związku Tenisowego

Jucewicz był także inicjatorem Warszawskich Olimpiad Młodzieży i Czwartków Lekkoatletycznych, autorem i współautorem wielu książek, laureatem konkursów Klubu Dziennikarzy Sportowych. Został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi /1968/ oraz Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski /1974/ /za PAP/www.polsatsport.pl/ /inf. z 17.7.2022/ /24.7.2022/

FRANCISZEK SKRZYPCZYK

W wieku 103 lat zmarł ostatni żołnierz Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Polesie” gen. Kleeberga – por. Franciszek Skrzypczyk, który brał udział m.in. w bitwie pod Kockiem

O śmierci por. Franciszka Skrzypczyka poinformowała 19 Lubelska Brygada Zmechanizowana. „Z głębokim smutkiem informujemy o śmierci Pana Porucznika Franciszka Skrzypczyka – ostatniego podkomendnego generała Franciszka Kleeberga, patrona 19 Lubelskiej Brygady Zmechanizowanej. Porucznik odszedł w wieku 103 lat” – przekazano

Por. Franciszek Skrzypczyk w marcu 1939 został powołany do 80 Pułku Piechoty w Słonimie, który został wysłany w okolice Mławy, wchodząc w skład 20 Dywizji Piechoty „Modlin”. W pierwszych dniach września brał udział w bitwie pod Mławą. Następnie dołączył do Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Polesie” i brał udział w bitwie pod Kockiem, Serokomlą i Wolą Gułowską. Kilka dni po ogłoszeniu przez gen. Kleeberga kapitulacji wojsk polskich został zatrzymany przez Niemców i uwięziony w obozie dla internowanych w twierdzy Dęblin, skąd udało mu się uciec

Skrzypczyk walczył także w Armii Krajowej. W 1943 r. został zatrzymany w łapance w Łukowie i wywieziony do obozu pracy w Berlinie. Do kraju wrócił pod nowym nazwiskiem „Jan Skrzypczyński” w celu uniknięcia represji politycznych. Do swojego nazwiska wrócił w 1956 r.
W 2019 r. został odznaczony Krzyżem z Mieczami Orderu Krzyża Niepodległości oraz medalem „Pro Patria”. W zeszłym roku awansowany na porucznika /za PAP/dzieje.pl/ /23.7.2022/

EMILIE BENES BRZEZIŃSKI

Emilie Benes Brzeziński nie żyje. Wdowa po Zbigniewie Brzezińskim i matka obecnego ambasadora USA w Polsce zmarła w wieku 90 lat. Informację o jej śmierci przekazała jej córka, dziennikarka Mika Brzezinski

„To trudne do napisania, a nawet zrozumienia. Razem z moimi braćmi, Ianem i Markiem, chcieliśmy podać informację o śmierci naszej pięknej matki Emilie Benes Brzezinski” – napisała prezenterka telewizji MSNBC
„Zespół Ambasady Stanów Zjednoczonych w Warszawie przekazuje szczere wyrazy współczucia dla Ambasadora i jego rodziny” – napisano w komunikacie ambasady

Emilie Benes Brzezinski była artystką i rzeźbiarką pochodzenia czeskiego i krewną przedwojennego premiera i prezydenta Czechosłowacji Edvarda Benesza, a urodziła się w Szwajcarii. Jak napisała jej córka do USA przyjechała podczas II wojny światowej, mimo że w statek który ją przywiózł trafiła niemiecka torpeda. Zbigniewa Brzezińskiego, późniejszego doradcę ds. bezpieczeństwa narodowego prezydenta Cartera, poznała na studiach

„Złamała protokół w Chinach kiedy wstała by zaproponować toast podczas państwowej kolacji, zawsze mówiła mojemu ojcu że mógł swobodnie dążyć do pokoju na Bliskim Wschodzie tak długo jak ona mogła swobodnie uprawiać swoją sztukę” – wspomina córka rzeźbiarki /za PAP/interia.pl/ /23.7.2022/

JACEK WEGNER

Zmarł red. Jacek Wegner, dziennikarz, autor książek, dydaktyk dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, wieloletni członek Oddziału Warszawskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich

Przed 1989 r. Jacek Wegner współpracował m.in. z pismami: „Kurier Polski”, „Express Wieczorny”, „Twórczość”, „Więź”, „Kultura”. Działał w Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela /ROPCiO/, pisywał do podziemnych pism „Arka” i „Bez dekretu”. Współtworzył i współredagował konspiracyjny miesięcznik „U progu”

Po ogłoszeniu stanu wojennego imał się różnych profesji, m.in. był taksówkarzem; swoje doświadczenia z tego czasu opisał w wydanej w drugim obiegu książce „Taksówkarskie epitafium”
Do dziennikarskiej profesji wrócił w styczniu 1990. Pracował w telewizyjnych „Wiadomościach”, dzienniku „Rzeczpospolita”, pismach „Polska Zbrojna” oraz „Tygodniku Centrum”, współpracował z miesięcznikiem „Opcja na prawo”. Przez 20 lat był dydaktykiem dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim

Autor wielu książek, m.in. „Sternicy, opowieść o dziesięciu przywódcach PPR/PRPR. Od Nowotki do Rakowskiego” /dwa wydania – 1995, 1997/, „Bez świadków obrony. Historia Jerzego i Ryszarda Kowalczyków” /2008/, „Biesy sarmackie” /2011/, „Rzeczypospolita. Duma i wstyd” /2011/, „Zamach na Lenina. Krótka historia Ruchu” /2013/, „Kryptonim Reporter. Wspomnienia figuranta” /2016/, „Zmagania z Ojczyzną staroświeckiego Polaka” /2018/ /za sdp.pl/ /20.7.2022/

Żegnamy JACKA WEGNERA /1940-2022/
Zmarł Jacek Wegner, publicysta, pisarz, wieloletni członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Pogrzeb odbędzie się 16 sierpnia o godz. 13 na Cmentarzu Parafialnym w Katowicach, ul. Sienkiewicza 74

18 lipca zmarł po ciężkiej chorobie jeden z naszych seniorów, członek SDP od 1969 r., aktywny uczestnik wielu zjazdów, wybierany do różnych gremiów, w latach 2008-2014 rzecznik dyscyplinarny ZG SDP
Był absolwentem dziennikarstwa i polonistyki UW. Wszechstronny w pracy dziennikarskiej /od ,,reporterki miejskiej” po publicystykę kulturalną i społeczno-polityczną/. Współpracował przed 1980 r. m.in. z ,,Kurierem Polskim”, ,,Głosem Pracy”, ,,Expresem Wieczornym”, ,,Współczesnością”, ,,Kulturą”, ,,Więzią”, ,,Kameną” i in., publikował też w czasopismach bezdebitowych i ,,drugiego obiegu” /m.in. w ,,Kulturze” paryskiej, ,,Opinii” i innych/. Aktywny w opozycji antykomunistycznej, związany z Ruchem Obrony Praw Człowieka i Obywatela /ROPCiO/, współtworzył redakcję ,,U progu”

Od stanu wojennego przez cztery lata taksówkarz warszawski /refleksje w jego książce „Taksówkarskie epitafium”/
W latach 1990-2007 /do emerytury/ w Instytucie Dziennikarstwa UW, prowadził m.in. zajęcia z podstaw warsztatu dziennikarskiego i public relations /PR/; 2001-2007 prezes Fundacji na Rzecz Rozwoju Szkolnictwa Dziennikarskiego przy Instytucie Dziennikarstwa UW. Publikował w ,,Rzeczpospolitej”, ,,Tygodniku Solidarność”, ,,Kurierze Polskim”

Był autorem eseistycznych książek – historyczno-literackich i historyczno-politycznych, m.in. „Konwicki – czarodziej polskiego losu”, „Rzeczpospolita. Duma i wstyd”, „Biesy sarmackie, Sternicy. Opowieść o dziesięciu przywódcach PPR i PZPR…” /dwa wydania/, „Bez świadków obrony. Historia Jerzego i Ryszarda Kowalczyków”, „Zamach na Lenina. Krótka historia Ruchu” , „Reporter. Wspomnienia Figuranta”

Zanim zawładnęła nim choroba towarzyski, dowcipny, zawsze gotów pomóc, podwieźć, zagrać w brydża, podyskutować na tematy polityczne i historyczne – sprzeciwiając się często obiegowym, sztampowym sądom. Pozostanie taki w naszej pamięci
Naszej drogiej koleżance Annie Malinowskiej-Wegner /przewodniczącej Klubu ,,Akapit”/ wyrazy głębokiego współczucia!
Pogrzeb w Katowicach, w Warszawie pożegnamy naszego Kolegę na Mszy św. w kościele św. Krzyża 29.8 o godz. 18 /Barbara Petrozolin-Skowrońska/ /za sdp.pl/ /20.7.2022/

ZBIGNIEW CIECHANOWSKI

W wieku 90 lat zmarł Zbigniew Ciechanowski, jeden z pionierów Koszalina, twórca Światowego Festiwalu Chórów Polonijnych w Koszalinie – poinformował w imieniu rodziny zmarłego koszaliński radny Błażej Papiernik

„Z wielkim żalem informuję że dziś w południe w wieku 90 lat zmarł Zbigniew Ciechanowski – Ojciec, Dziadek, Pradziadek. Jeden z Pionierów Koszalina. Twórca Światowego Festiwalu Chórów Polonijnych w Koszalinie, były wieloletni Prezes Stowarzyszenia Wspólnota Polska w Koszalinie, były dyrektor Młodzieżowego Domu Kultury w Koszalinie” – napisał 15 li[ca Papiernik

Zbigniew Ciechanowski pochodził z Bydgoszczy. Do Koszalina przyjechał w 1952 r. z nakazem pracy. Został instruktorem do spraw sportu i turystyki w Domu Harcerza, by niedługo potem objąć stanowisko kierownika tej instytucji, która z czasem została przekształcona w Młodzieżowy Dom Kultury. Szefem placówki Ciechanowski był do 1969 r. W kolejnych latach był m.in. dyrektorem wydziału kultury w Urzędzie Wojewódzkim, zakładał też liceum plastyczne w Koszalinie

Ciechanowski był wieloletnim dyrektorem Festiwalu Chórów Polonijnych w Koszalinie. Do 1990 r. był wiceprezesem Oddziału Towarzystwa Łączności z Polonią Zagraniczną „Polonia” w Koszalinie. Następnie do 2002 r. był sekretarzem koszalińskiego Oddziału Stowarzyszenia Wspólnota Polska, a od 2003 przez 10 lat jego prezesem /za PAP/dzieje.pl/ /15.7.2022/

KPT. LESZEK ZABŁOCKI

Kpt. Leszek Zabłocki ps. Jola zmarł w wieku blisko 98 lat. Smutne informacje przekazały Narodowe Siły Zbrojne. Zabłocki był harcerzem września 1939, żołnierzem OW Związek Jaszczurczy, a także więźniem Pawiaka i trzech obozów koncentracyjnych

Leszek Zabłocki urodził się 9 sierpnia 1924 w Warszawie. Jego ojciec był szefem firmy papierniczej, a matka nauczycielką. Ukończył szkołę podstawową, a w 1937 r. rozpoczął naukę w IV Państwowym Gimnazjum im. A. Mickiewicza w Warszawie. W tym czasie działał w 3 Warszawskiej Drużynie Harcerskiej im. ks. Józefa Poniatowskiego

„Zaledwie dwuletni pobyt w harcerstwie pozwolił mu rozwinąć wiele przydatnych umiejętności, takich jak zaradność, gospodarność, sposoby przetrwania w trudnych warunkach” – napisano w biogramie Zabłockiego w Archiwum Historii Mówionej IPN
Podczas oblężenia Warszawy zgłosił się do służby pomocniczej w Pogotowiu Wojennym Harcerzy. Do jego zadań należało czuwanie na stanowisku obserwacyjnym i gaszenie pożarów wywoływanych bombami zapalającymi. Po kapitulacji kontynuował naukę na tajnych kompletach

Mając 18 lat, w 1942 r., wstąpił do Organizacji Wojskowej Związek Jaszczurczy. Ukończył konspiracyjną szkołę podchorążych gdzie odebrał przeszkolenie wojskowe i polityczne. Podjął działania konspiracyjne. By zmniejszyć ryzyko aresztowania wyjechał na jakiś czas do domu stryja w Podkowie Leśnej. Do Warszawy wrócił na początku nowego roku szkolnego, nie cieszył się jednak długo wolnością
W nocy z 17 na 18 września został aresztowany przez Niemców w swoim mieszkaniu, następnie przewieziony na Pawiak. „Tam poddano go przesłuchaniu, podczas którego dotkliwie go pobito. Kilka tygodni później przewieziono go do siedziby Gestapo w al. Szucha, gdzie został umieszczony w jednoosobowym pomieszczeniu. Czas w odosobnieniu spędził na ćwiczeniach fizycznych i umysłowych – codziennie robił przysiady i grał w warcaby zrobione własnoręcznie z chleba” – czytamy w jego biogramie

Po pięciu miesiącach więzienia, podczas mroźnej zimy został przewieziony do obozu koncentracyjnego na Majdanku w Lublinie. „W obozie był pośrednim świadkiem masowego mordu dokonanego przez Niemców na Żydach w dzień św. Huberta. Tego dnia w obozie zginęło ok. 18.5 tys. Żydów”
Na wieść o zbliżającej się ofensywie Armii Czerwonej 1 kwietnia 1944 Niemcy rozpoczęli ewakuację obozu. Zabłockiego z innymi więźniami przewieziono do obozu koncentracyjnego Gross-Rosen, a krótko potem do obozu w czeskich Litomierzycach. Podczas pośpiesznej ewakuacji ostatniego obozu udało mu się wydostać na wolność. Uniknął udziału w marszu śmierci więźniów w stronę obozu Dachau. Przez Brno, Bratysławę i Budapeszt przedostał się do rodzinnej Warszawy

Po wojnie zdał maturę i skończył studia w Szkole Wyższej Handlowej oraz Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Przez 48 lat kariery zawodowej pracował w bankowości. Od 2015 r. był członkiem Rady Naczelnej Związku Żołnierzy NSZ, a od 2017 r. członkiem zarządu Okręgu Mazowieckiego Związku Żołnierzy NSZ
Odznaczony m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym Krzyżem Zasługi, Srebrnym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Narodowego Czynu Zbrojnego, Krzyżem Oświęcimskim, Medalem „Pro Memoria” oraz Medalem „Pro Patria” /za PAP/interia.pl/ /14.7.2022/

ANNA JAKUBOWSKA „PAULINKA”

Nie żyje Anna Jakubowska „Paulinka”. Sanitariuszka batalionu Zośka, uczestniczka Powstania Warszawskiego zmarła w wieku 95 lat. O śmierci „Paulinki” poinformował dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego Jan Ołdakowski

„Dziś odeszła Anna Jakubowska „Paulinka”. Sanitariuszka batalionu Zośka. Osoba wspaniała i wyjątkowa. Cześć jej pamięci” – napisał Ołdakowski
„Przeżyła wojnę, powstanie, stalinowskie więzienie. Honorowa Obywatelka Warszawy. Bohaterka” – napisał prezydent stolicy

Anna Jakubowska z domu Świerczewska urodziła się 26 maja 1927 w Warszawie. Podczas II wojny światowej działała w konspiracji, najpierw w organizacji PET, później jako sanitariuszka i łączniczka w grupach szturmowych przekształconych w Batalion Zośka AK. Walczyła m.in. na Woli, Starym Mieście i Czerniakowie, za co otrzymała Krzyż Walecznych

Po wojnie zaczęła studia na psychologii na Uniwersytecie Warszawskim, ale w 1949 r. została aresztowana za działalność w Armii Krajowej i skazana w tzw. „procesie kiblowym” na osiem lat więzienia, które opuściła w 1954 r. W latach 80 działała w podziemiu solidarnościowym. Zainicjowała też Fundację Filmową Armii Krajowej, która wyprodukowała ponad 20 filmów o działalności AK

Była członkiem Kapituły Orderu Odrodzenia Polski i kapituły konkursu im. Jana Rodowicza „Anody”. Zasiadała w Radzie Społecznej Rzecznika Praw Obywatelskich
W 2018 r. otrzymała tytuł Honorowego Obywatela Warszawy. W uzasadnieniu uchwały Rady Warszawy podkreślono że Jakubowska to powstaniec warszawski, działaczka kombatancka i społeczna całym swoim życiem nierozerwalnie związana z Warszawą /za PAP/interia.pl/ /13.7.2022/

STANISŁAW SIERAWSKI

W wieku 107 lat zmarł płk Stanisław Sierawski – żołnierz Armii Krajowej, powstaniec warszawski oraz honorowy obywatel gminy Jabłonna /woj. mazowieckie/. „Uczestniczył w walkach z Niemcami w obronie Modlina jako dowódca drużyny granatników”

Płk Sierakowski, jak przekazał Urząd Gminy Jabłonna, zmarł w niedzielę 11 lipca
Urodził się 12 kwietnia 1915 w Olszewnicy Starej. Jego ojciec Tomasz zmarł kiedy Stanisław miał 6 lat, matka Franciszka została z sześciorgiem dzieci

W 1937 r. Stanisław Sierawski został powołany do służby czynnej w 32 Pułku Piechoty stacjonującym w Modlinie. W składzie tego pułku w 1939 r. uczestniczył w walkach z Niemcami w obronie Modlina jako dowódca drużyny granatników. Po kapitulacji twierdzy dostał się do niewoli, z której został zwolniony 15 października 1939. Wiosną 1940 r. nawiązał kontakty ze środowiskami syndykalistycznymi /późniejszy Związek Syndykalistów Polskich/ i pod pseudonimem „Stachurski” wstąpił do oddziału sabotażowo-szturmowego działającego w okolicach Legionowa i na warszawskiej Pradze

Po akcji scaleniowej działał w Obwodzie VII „Obroża” AK. W 1942 r. ukończył konspiracyjną szkołę podoficerską w Chotomowie. Podczas Powstania Warszawskiego pełnił służbę na terenie Rejonu I AK Legionowo w Plutonie 707
Stanisław Sierawski był wielokrotnie odznaczany, otrzymał m.in. Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski i liczne odznaczenia wojenne. W 2013 r. Rada Gminy Jabłonna przyznała mu tytuł Zasłużonego Dla Gminy Jabłonna. 29 kwietnia 2015 uchwałą z VIII sesji Rady Gminy Jabłonna został wyróżniony tytułem Honorowy Obywatel Gminy Jabłonna

30 lipca 2021 minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak awansował ppłk. Stanisława Sierawskiego na pułkownika /za www.fakt.pl/Gmina Jabłonna/12.7.2022/

MIECZYSŁAW WROCZYŃSKI

Nie żyje ostatni uczestnik Powstania Warszawskiego z Białegostoku por. Mieczysław Wroczyński. Zmarł w wieku 102 lat

Mieczysław Wroczyński walczył w kampanii wrześniowej w szeregach Podlaskiej Brygady Kawalerii. W czasie Powstania używał pseudonimu „Stary”. Był kapralem podchorążym w Zgrupowaniu „Chrobry II” i dowódcą łączności w I batalionie „Lech Żelazny”

W ostatnich latach w stałym kontakcie z porucznikiem Wroczyńskim byli żołnierze 1 Podlaskiej Brygady Obrony Terytorialnej. Zawozili go m.in. na badania lekarskie. Odwiedzali go także przy okazji kolejnych urodzin i rocznic wybuchu Powstania Warszawskiego
Mieczysław Wroczyński urodził się 11 października 1919 w Łowiczu /za www.radio.bialystok.pl/ /12.7.2022/

JANUSZ KUPCEWICZ

Nie żyje Janusz Kupcewicz, były wybitny reprezentant Polski w piłce nożnej. Tragiczną wiadomość przekazał za pośrednictwem mediów społecznościowych były prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej – Zbigniew Boniek

„Dostałem wiadomość o śmierci Janusza Kupcewicza. Jednego z najlepszych polskich rozgrywających. Kilka dni temu razem obchodziliśmy 40-lecie medalu mistrzostw świata w Hiszpanii. Niesamowite. R.I.P.” – napisał Zbigniew Boniek na twitt.

„Smutne to. Kilka dni wcześniej wspólne zdjęcia, wspomnienia, ploteczki. Takie ciosy trudno znieść, przede wszystkim najbliższym. Szczere kondolencje dla rodziny. PS. Trzecia i decydująca bramka w Alicante na zawsze zostanie w pamięci” – dodał

Janusz Kupcewicz zmarł w wieku 66 lat. W trakcie kariery piłkarskiej rozegrał 20 meczów reprezentacji Polski. Strzelił w nich pięć bramek
W pamięci kibiców zapisał się zwłaszcza świetną grą w mistrzostwach świata w 1982 r., z których „Biało-Czerwoni” przywieźli brązowy medal. W decydującym o miejscu na podium meczu z Francją Janusz Kupcewicz strzelił trzeciego gola dla naszej kadry, która wygrała 3:2 /za interia.pl/ /4.7.2022/

JANUSZ MROZOWSKI

Nie żyje Janusz Mrozowski. Polsko-francuski reżyser, scenarzysta i dokumentalista zmarł 2 lipca w otoczeniu najbliższych. Na stałe żył i tworzył w Paryżu, a ostatnie lata spędził w Burgundii. Miał 74 lata

Janusz Mrozowski urodził się w Warszawie w 1948 r. Swoją przyszłość związał jednak z Paryżem, gdzie na stałe żył i tworzył. Zadebiutował w 1978 r. krótkometrażowym filmem „Rzecz”. W tym samym roku założył również studio Filmogene
Pierwszym pełnometrażowym filmem fabularnym w dorobku polsko-francuskiego reżysera był „Rewanż Lucy”, za który otrzymał w Pretorii nagrodę M-Net All Africa Film Awards

Następnie skupił się na kręceniu dokumentów
Janusz Mrozowski zmarł 2 lipca w otoczeniu dzieci i przyjaciół /za interia.pl/ /4.7.2022/

JERZY KOPA

Lech Poznań poinformował że w niedzielę 26 czerwca w wieku 79 lat zmarł Jerzy Kopa – trener który jako pierwszy poprowadził „Kolejorza” w europejskich pucharach. W 1990 r. zdobył też z nim mistrzostwo Polski i Superpuchar. Pracował jeszcze m.in. w Legii Warszawa, gdzie był następcą Kazimierza Górskiego i Pogoni Szczecin

O śmierci legendarnego trenera poinformował rzecznik prasowy Lecha Maciej Henszel. Jerzy Kopa odegrał ważną rolę w odbudowie poznańskiego klubu – pracował w nim trzykrotnie w latach 70, 80 i 90. Jerzy Kopa przejął Lecha jako 34-latek
Kopa trafił do Poznania na początku października 1976 – kolejowy klub był wtedy w głębokim kryzysie, po ośmiu kolejkach miał na koncie zaledwie dwa punkty i bilans bramek 5:18. Lech wykorzystał przerwę w rozgrywkach i ściągnął nowego trenera z Szombierek Bytom. „Jednym z powodów dla których objął poznański zespół była – jak powiadał Kopa – spora analogia między Lechem a Szombierkami. Sprowadzała się ona m.in. do komplikacji kadrowych, niedowładu organizacyjnego i katastrofalnej sytuacji w tabeli” – opisywała kulisy zatrudnienia Kopy w Poznaniu Encyklopedia Fuji

Kopa z Lechem przegrał trzy kolejne mecze, ale jeszcze przed nimi zabrał zespół na zgrupowanie które do historii przeszło pod nazwą „cudu w Błażejewku”. Tam Kopa narzucił piłkarzom katorżniczą pracę, po trzy treningi dziennie. Efekty przyszły w dalszym czasie, bo Lech zaczął gonić stawkę. Ostatecznie utrzymał się w pierwszej lidze, a rok później zajął już trzecie miejsce – to dało mu kwalifikację do Pucharu UEFA. I to właśnie z Jerzym Kopą na ławce „Kolejorz” we wrześniu 1978 zadebiutował w pucharach – przegrał 0:5 i 2:5 z MSV Duisburg

To też za czasów trenera Kopy do Poznania trafił Mirosław Okoński, choć chciała go przejąć Pogoń Szczecin. Kopa zbudował podwaliny pod zespół który przejął po nim Wojciech Łazarek i zaczął osiągać największe sukcesy

Kopa z kolei trafił do drugoligowej Pogoni Szczecin i tam pracował blisko trzy lata. Wprowadził „Portowców” do 1 ligi, jego zespół prowadził po rundzie jesiennej sezonu 1981/82, dwukrotnie grał w finale Pucharu Polski /0:1 po dogrywce z Legią w 1981 r. i 0:1 z Lechem rok później/. Szkoleniowiec Pogoni dostał tytuł trenera roku, a do przeprowadzki do Legii namówił go Kazimierz Górski. I tak został jego następcą, choć w Legii większych sukcesów nie osiągnął

Do Lecha wrócił w 1989 r. – jako menedżer który miał pomagać młodemu trenerowi Andrzejowi Strugarkowi. Ten duet sięgnął po mistrzostwo Polski i Superpuchar w 1990 r. – nagrodą był awans do Pucharu Mistrzów Krajowych. „Kolejorz” wyeliminował wówczas Panathinaikos Ateny i trafił na prowadzony przez Franza Beckenbauera Olympique Marsylia, który w składzie miał Erica Cantonę, Jean-Pierre’a Papina czy Chrisa Wadle’a. W Poznaniu „Kolejorz” wygrał 3:2, ale we Francji poległ 1:6
W Lechu i Legii Kopa pracował jeszcze przez chwilę pod koniec lat 90, ale w międzyczasie głównie zajmował się już pośrednictwem w transferach piłkarzy /za interia.pl/ /26.6.2022/

TADEUSZ GOŁĘBIEWSKI

Nie żyje Tadeusz Gołębiewski, założyciel sieci hoteli oraz fabryki cukierniczej. Zmarł we wtorek 21 czerwca – poinformowała odpowiedzialna za kontakty z mediami w firmie TAGO Agnieszka Gawińska

Nie żyje Tadeusz Gołębiewski – założyciel sieci hoteli firmowanych jego nazwiskiem. – Potwierdzam tę informację – przekazała Gawińska. – Dziś ukaże się informacja na stronach internetowych hoteli i przedsiębiorstwa TAGO. Upoważniona jestem tylko do przekazania informacji że Tadeusz Gołębiewski zmarł w dniu wczorajszym – dodała

Tadeusz Gołębiewski był założycielem sieci luksusowych hoteli w Polsce oraz fabryki słodyczy TAGO w Radzyminie
Urodził się w styczniu 1943. Ukończył techniku cukiernicze, a następnie Szkołę Główną Handlową. Pierwsze wyroby cukiernicze spod jego ręki wyszły w 1966 r.
W 1972 r. założył Przedsiębiorstwo Przemysłu Cukierniczego TAGO. Jego siedziba mieści się pod Radzyminem. Miłość do wyrobów cukierniczych nie zgasła w przedsiębiorcy jednak wkrótce skupił się on także na innej działalności

W 1989 r. postanowił wybudować hotel w Mikołajkach, gdzie kupił wcześniej ziemię. Hotel oddano do użytku w 1991 r., lecz zwrócił się on dopiero do 26 latach – w 2017 r. Później przyszła kolej na Wisłę, Karpacz, Pobierowo. Wszystkie hotele sygnowane są nazwiskiem Gołębiewskiego
Był członkiem Polskiego Klubu Biznesu. Zmarł w wieku 79 lat /za PAP/interia.pl/ /22.6.2022/

Nie żyje Tadeusz Gołębiewski, właściciel sieci hoteli. Miał 79 lat
Zmarł znany przedsiębiorca Tadeusz Gołębiewski. Był właścicielem luksusowej sieci hoteli oraz fabryki cukierniczej

Tadeusz Gołębiewski miał 79 lat, sercem jego imperium biznesowego była firma cukiernicza Tago którą założył jako student już w latach 60. Odniósł ogromny sukces najpierw na rynku polskim, później także za granicą, również poza Europą. Choć zakupem jego firmy i jej fabryki pod Radzyminem zainteresowanych było wielu zagranicznych inwestorów nie zdecydował się na taki ruch, podobnie jak na wprowadzenie firmy na giełdę. W najlepszych latach firma generowała po kilkadziesiąt mln zł zysku

Większość Polaków Tadeusza Gołębiewskiego może kojarzyć jednak z biznesem hotelowym w który wszedł pod koniec lat 80. Za zaoszczędzone ok. 30 tys. dol. zbudował wówczas hotel, a w zasadzie przebudował dawny Dom Turysty w Mikołajkach. Był to pierwszy tak nowoczesny obiekt hotelowy w Polsce, stąd od razu odniósł sukces komercyjny i przyciągał uwagę

Znakiem rozpoznawczym hoteli Gołębiewski stały się ogromne rozmiary – kilkaset pokoi, baseny, wielkie restauracje, rozmach. Przy hotelach uruchamiał parki wodne czy stoki narciarskie, wzorem wielkich kurortów np. z Turcji czy Egiptu. Krytykowane za zupełne niedopasowanie do lokalnego krajobrazu i niszczenie środowiska przyciągały jednak tłumy gości. Sam Gołębiewski krytyką się nie przejmował. Podobny projekt powstał później w Białymstoku, hotele sieci zostały zbudowane również w Wiśle i Karpaczu

Obecnie szykowany do uruchomienia jest hotel w Pobierowie w nadmorskiej gminie Rewal, który ma być największym obiektem należącym do sieci. W obiekcie znajdzie się miejsce na jednoczesne przyjęcie ok. 3 tys. gości. Wbrew zapowiedziom nie zostanie uruchomiony na sezon letni, prace przeciągały się m.in. z powodu pandemii /za rp.pl/ /22.6.2022/

Zmarł Tadeusz Gołębiewski – założyciel i właściciel firmy Tago
Rodzinna firma Tago została założona przez Tadeusza Gołębiewskiego w 1966 r. Jej siedziba znajduje się w miejscowości Ciemne k. Warszawy. Tago jest producentem słodyczy, ale przede wszystkim ciastek, dysponującym jednym z największych zakładów produkcyjnych w Polsce

Firma oferuje bogatą gamę produktów: ciasteczka francuskie, pierniki, wafle i rurki waflowe, ciastka kruche, herbatniki, ciasteczka korzenne i owsiane, miniroladki i rolady, biszkopty oraz wyroby w czekoladzie
Poza sprzedażą w kraju Tago prowadzi szeroką działalność eksportową obejmującą zasięgiem ponad 60 krajów na pięciu kontynentach
Szczegółowe informacje dotyczące okoliczności oraz przyczyn śmierci 79-letniego przedsiębiorcy nie są znane /za www.wiadomoscihandlowe.pl/ /22.6.2022/

JÓZEF WALASZCZYK

W wieku 102 lat zmarł Józef Walaszczyk. Przez całą okupację ryzykował własne życie by pomagać Żydom. Mimo trudności które spotykały go często ze strony władz PRL próbował prowadzić normalne życie. Jego zasługi zostały docenione zarówno w Polsce jak i na świecie. W czasie II wojny światowej uratował z rąk Niemców 53 osoby

Józef Walaszczyk urodził się 13 listopada 1919 w Częstochowie, dorastał w Warszawie. Przed 1939 r. zdał tzw. małą maturę. Podczas okupacji pracował w rodzinnym majątku w Rylsku /woj. łódzkie/, ale często jeździł do Warszawy. Tam poznał Irenę Front która nie ujawniła swojego żydowskiego pochodzenia

Zrobiła to dopiero podczas niespodziewanej kontroli Gestapo w pensjonacie, gdzie się zatrzymali. Józef Walaszczyk zamknął ją w pokoju, a sam wyszedł na korytarz, by poddać się kontroli. Po wylegitymowaniu zasymulował problemy żołądkowe i zamknął się w toalecie. – Gestapowiec podszedł do mojego pokoju i zaczął krzyczeć do kierowniczki by otworzyła drzwi. Ona powiedziała że nie może bo jest wynajmowany przez tego chorego pana. Jeszcze raz sprawdził dokumenty i zrezygnował z kontroli. Zabrałem Irenę do mojej kawalerki, a ja pojechałem zrobić jej aryjskie papiery – wspominał Józef Walaszczyk w filmie wyświetlonym na jego setne urodziny

Dokumenty zostały przygotowane przez przyjaciół Walaszczyka z Armii Krajowej ale warunkiem ich wystawienia było zawarcie fikcyjnego małżeństwa. Przyszły Sprawiedliwy wśród Narodów Świata zgodził się mimo że w razie wpadki ryzykował własne życie

Irena niedługo została złapana przez Niemców i uwięziona z grupą 20 żydowskich znajomych. Jedyną szansą było wydostanie ich wszystkich. Gestapowcy zgodzili się pod warunkiem łapówki kilograma złota w wyrobach jubilerskich. Walaszczyk miał na ich zgromadzenie ledwie kilka godzin. Pomogli przyjaciele, m.in. ukrywający się Żydzi. – O piątej przyjechała więźniarka. Spytali czy gold jest. Mnie jakoś udało się to uzbierać. Tych dwudziestu wyszło, Irena również – wspominał w filmie Walaszczyk. Po szczęśliwym wydostaniu dziewczyny umieścił ją z dwiema koleżankami w świeżo zakupionym mieszkaniu na Emilii Plater w Warszawie. Przebywały tam aż do wybuchu Powstania Warszawskiego. Po jego upadku spotkały się z Józefem i udały do jego majątku w Rylsku

Józef Walaszczyk pomagał także mieszkańcom getta warszawskiego, skąd przygotowywał dla AK meldunki o sytuacji więzionej ludności. Pomógł także kilkudziesięciu Żydom z Rawy Mazowieckiej
W 1941 r. zwrócił się do niego znajomy kupiec który poprosił o pomoc dla 40 młodych Żydów. Udało mu się wynegocjować z dyrektorem Arbeitsamtu zgodę na zatrudnienie 30 pracowników w fabryce, którzy dzięki temu przeżyli Holokaust. Po upadku Powstania Warszawskiego zorganizował placówkę Czerwonego Krzyża w Podkowie Leśnej, w której pomagał żołnierzom i cywilom ze stolicy

Po wojnie Józef Walaszczyk i Irena Front rozstali się choć utrzymywali kontakt, a dawna ukochana nie zapomniała wybawcy. Dzięki niej Józef Walaszczyk w 2002 r. otrzymał tytuł Sprawiedliwego wśród Narodów Świata. Został wiceprezesem Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Sprawiedliwych wśród Narodów Świata

Po wojnie Walaszczyk przeniósł się do Krakowa ale po kilku latach zdecydował się wrócić do Warszawy. Wiele lat próbował prowadzić wiele własnych firm i przedsiębiorstw jednak wskutek licznych utrudnień stosowanych przez władze PRL jego zakłady i fabryki, które niekiedy współprowadził ze swymi żydowskimi kolegami, były szybko likwidowane
Na początku lat 50 uzyskał uprawniania mistrzowskie z kaletnictwa dzięki czemu mógł otworzyć swoją pracownię przy Sobieskiego w Warszawie, którą prowadził do później starości

Z okazji setnych urodzin Józefa Walaszczyka list do jubilata wystosował prezydent RP Andrzej Duda. „Pragnę przekazać wyrazy głębokiego szacunku dla Pana życiowej postawy i czynów, a zwłaszcza za to że podczas II wojny światowej pospieszył Pan na ratunek i znalazł schronienie dla kilkudziesięciu żydowskich współobywateli. W imieniu Rzeczypospolitej chcę dziś z całego serca podziękować Panu za ten bezprzykładny heroizm, odwagę i wierność najwyższym zasadom” – napisał prezydent w 2019 r.
W tym samym roku Ośrodek Karta udostępnił wspomnienia Józefa Walaszczyka „Przywracanie pamięci” /za interia.pl/ /20.6.2022/

ANNA GRZESZCZAK-HUTEK

W Łodzi zmarła aktorka Anna Grzeszczak-Hutek. Występowała w łódzkich teatrach, m.in. w spektaklach „Klątwa” Wyspiańskiego i „Człowiek jak człowiek” Brechta. Grała też w filmach, takich jak „Barwy ochronne”, „Dom zły”, „Róża”, „Ida”, „Wołyń”, „Powidoki”, „Legiony”

Aktorka Anna Grzeszczak-Hutek zmarła 16 czerwca. O jej śmierci poinformował PAP mąż artystki, reżyser Jerzy Hutek
Koleżanki i koledzy zmarłej wspominają ją jako utalentowaną artystkę, ale przede wszystkim – co podkreślają – wspaniałego człowieka. „Odeszła bardzo dobra aktorka, ale przede wszystkim osoba wielkiej zacności, lubiana, urocza kobieta z ogromnym poczuciem humoru” – powiedział PAP aktor i wieloletni prezes łódzkiego oddziału ZASP Maciej Małek

„Nasze losy artystyczne, zwłaszcza kobiet, bywają krótkie, ale Hania, choć odeszła z teatru, była przecież czynna zawodowo. Zapamiętam ją przede wszystkim jako wspaniałego człowieka” – wspomina koleżankę ze sceny aktorka Bogusława Pawelec-Małek

Anna Grzeszczak-Hutek urodziła się 17 lipca 1948 w Łodzi w rodzinie o tradycjach prawniczych i sama też studiowała prawo na Uniwersytecie Łódzkim. W 1976 r. ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Telewizyjną, Filmową i Teatralną w Łodzi. W tym samym roku wystąpiła w „Barwach ochronnych” Zanussiego

Występowała na łódzkich scenach, m.in. jako Młoda w „Klątwie” Wyspiańskiego w Teatrze Ziemi Łódzkiej; Wanda w „Legendzie” Wyspiańskiego i wdowa Begbick w „Człowiek jak człowiek” Brechta w Teatrze Nowym w Łodzi, Pani Jourdain w „Mieszczanienie szlachcicem” Moliere’a, a także Matka w „Klątwie” Wyspiańskiego w Teatrze Jaracza w Łodzi

Grała też w wielu filmach, m.in. takich jak „Barwy ochronne”, „Psy”, „Edi”, „Dom zły”, „Róża”, „Ida”, „Sąsiady”, „Wołyń”, „Powidoki”, „Legiony”. W lipcu skończyłaby 74 lata /za PAP/dzieje.pl/ /18.6.2022/

JACKA WOJTECKA „IRMA”

W Londynie w wieku 93 lat zmarła Jacka Wojtecka ps. Irma, jedna z ostatnich w Wielkiej Brytanii uczestniczek Powstania Warszawskiego. Informację o jej śmierci przekazała ambasada RP w Londynie

Jacka Wojtecka, z domu Siwecka, urodziła się w 1928 r. w Sandomierzu
Przed wybuchem II wojny światowej częściowo mieszkała w Sandomierzu, częściowo w Warszawie. W czasie Powstania Warszawskiego była łączniczką w II Obwodzie Żoliborz „Żywiciel” Warszawskiego Okręgu Armii Krajowej

Po upadku Powstania była w dwóch niemieckich obozach – Altengrabow i Oberlangen, gdzie doczekała końca wojny. Potem trafiła do Włoch, a następnie do Anglii, gdzie pozostała. Tam poznała męża, Józefa Wojteckiego, który był żołnierzem 2 Korpusu Polskiego i uczestnikiem bitwy o Monte Cassino
Do Polski pierwszy raz po wojnie przyjechała w 1970 r. /za PAP/dzieje.pl/ /17.6.2022/

„Nosiłam meldunki i kiedyś posłali mnie na Marymont. To było najgorsze miejsce. Siadłam sobie na ławce. Obok był zburzony dom i piwnica pełna trupów, rąk, nóg. Wtedy usnęłam i wpadłam w te straszne trupy, i cała się ubrudziłam. Całe życie to pamiętam!
Dowiedziałam się od majora „Romana”, który był pod „Żywicielem”, że „Żywiciel” już skapitulował. Byłam przerażona i nie mogłam uwierzyć. Myślałam że to niemożliwe byśmy skapitulowali, ale powiedział że my nie możemy wszyscy zginąć. Miasto się paliło, trzeba było zdać broń. Oddałam Visa, miałam też panterkę którą oddałam
Miałam chłopca, nazywał się Lolek Piotrowski „Sten”. Wtedy się dowiedziałam że zginął. Mnie było już wszystko jedno, mnie już na życiu nie zależało”
„Czy gdyby pani znowu miała szesnaście lat to poszłaby pani do Powstania Warszawskiego?”
„Na pewno bym poszła! Gdybym była staruszką to może bym nie poszła, ale tak na pewno bym poszła! Myśmy byli w innym duchu wychowani niż teraz ludzie w Polsce” /za www.facebook.com/niezapomnijonas/ /11.9.2017/

GRAŻYNA DZIEDZIC

Nie żyje prezydent Rudy Śląskiej Grażyna Dziedzic – przekazali wojewoda śląski Jarosław Wieczorek i wiceprezydent miasta Krzysztof Mejer. Grażyna Dziedzic miała 67 lat, była prezydentem Rudy Śląskiej od 2010 r.

„Z głębokim żalem przyjąłem wiadomość o śmierci Pani Prezydent Rudy Śląskiej Grażyny Dziedzic. Składam najszczersze kondolencje oraz wyrazy współczucia rodzinie i bliskim Pani Prezydent” – napisał w czwartek 16 czerwca przed północą wojewoda śląski

„Z wielkim żalem i głębokim smutkiem informuję, że dziś wieczorem po ciężkiej chorobie zmarła Prezydent Grażyna Dziedzic. /…/ Pani Prezydent walczyła do samego końca. Do ostatnich chwil snuła plany na przyszłość, myślała o spotkaniach z najbliższymi oraz była zaangażowana w sprawy Rudy Śląskiej” – napisał wiceprezydent Rudy Śląskiej

„Nie odpuściła sobie nawet w najgorszych chwilach – taki już miała charakter, a przede wszystkim tego nauczyło ją życie, które obarczyło ją bagażem trudnych doświadczeń. Była prawdziwą wojowniczką, a bój z chorobą do ostatnich chwil toczyła z prawdziwą godnością” – dodał Mejer
Jak zapowiedział na znak żałoby flagi Rudy Śląskiej zostaną opuszczone do połowy masztu i będą przewiązane kirem do dnia pogrzebu. Od poniedziałku w holu budynku głównego urzędu miasta będzie wystawiona księga kondolencyjna

„Uroczystości pożegnalne Pani Prezydent odbędą się w najbliższych dniach. O szczegółach poinformuję Państwa po ustaleniach z Rodziną. Bardzo proszę by Pani Prezydent Grażyna Dziedzic pozostała w Państwa myślach i modlitwach” – zaapelował Mejer

Urodzona w 1954 r. Grażyna Dziedzic studiowała na Wydziale Budownictwa Politechniki Śląskiej w Gliwicach. Z zawodu była nauczycielką, pracowała w Zespole Szkół Zawodowych w dzielnicy Orzegów. W latach 1992-96 była zatrudniona w rudzkim Zakładzie Lecznictwa Ambulatoryjnego jako kierownik działu technicznego. W 1996 r. została zastępczynią dyrektora rudzkiego Ośrodka Pomocy Społecznej, a w latach 2003-09 była jego dyrektorem

Grażyna Dziedzic została prezydentem Rudy Śląskiej w wyborach samorządowych 2010 r., kiedy jako kandydatka bezpartyjna, popierana m.in. przez Polską Partię Pracy, a w drugiej turze także przez kandydatów PiS, Ruchu Autonomii Śląska i SLD, pokonała wcześniejszego prezydenta Andrzeja Stanię z PO. Zwyciężyła wówczas różnicą 304 głosów
W drugiej turze wyborów 2014 r. Dziedzic uzyskała 58.2 proc. głosów pokonując ówczesną wicemarszałek województwa z PO Aleksandrę Skowronek. W drugiej turze wyborów 2018 r. Dziedzic zdobyła poparcie 61.8 proc. pokonując ówczesnego kandydata PiS, obecnego posła tej partii, Marka Wesołego

Za czasów prezydentury Dziedzic miasto m.in. wyszło ze znacznego zadłużenia. Dziedzic sukcesywnie kontynuowała też zainicjowaną za prezydentury Stani budowę dwujezdniowej trasy N-S /za PAP/ interia.pl/ /17.6.2022/

BIRUTA LEWASZKIEWICZ-PETRYKOWSKA

W wieku 95 lat zmarła prof. Biruta Lewaszkiewicz Petrykowska, prawdziwa legenda Uniwersytetu Łódzkiego – poinformowała uczelnia. Profesor była wybitną znawczynią prawa i nauczycielką która wychowała wiele pokoleń znakomitych polskich prawników

„Odeszła Prof. Biruta Lewaszkiewicz-Petrykowska, prawdziwa legenda Uniwersytetu Łódzkiego. Była nie tylko wybitną znawczynią prawa, ale również postacią która kształtowała historię naszej uczelni. Wychowała wiele pokoleń znakomitych prawników i była wzorem dla naukowców, nie tylko ze swojej dziedziny. Pani Profesor miała 95 lat” – napisano w opublikowanym komunikacie Uniwersytetu Łódzkiego

Profesor Biruta Petrykowska-Lewaszkiewicz urodziła się w 1927 r. w Krakowie. Maturę zdawała podczas II wojny światowej na tajnych kompletach w Częstochowie. W czasie wojny pomagała też, pracując jako łączniczka, polskim oddziałom partyzanckim

Studia prawnicze ukończyła na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1949 r., w tym samym roku zaczęła pracę na Uniwersytecie Łódzkim jako asystentka w Katedrze Prawa Cywilnego pod kier. prof. Adama Szpunara. Jej głównym polem działalności badawczej były zagadnienia odpowiedzialności cywilnej, m.in. pojęcie winy deliktowej i zasada ryzyka. Zgłębiała również zagadnienia prawa umów

W latach 1981-84 i 1993-96 była dziekanem Wydz. Prawa i Administracji UŁ. Od 1983 do 1997 r. kierowała Katedrą Prawa Cywilnego na tym wydziale. Od 1997 do 2006 r. była sędzią Trybunału Konstytucyjnego. Została odznaczona Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski i Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski

Jak podaje UŁ prof. Lewaszkiewicz-Petrykowska była jednym z najwybitniejszych przedstawicieli nauki prawa cywilnego – zarówno w Polsce jak i za granicą. Przez trzy dekady była profesorem Międzynarodowego Wydziału Prawa Porównawczego w Strasburgu, gdzie kształciła prawników z całego świata. W 2002 r. otrzymała tytuł doktora honoris causa M. Schumana w Strasburgu /za PAP/dzieje.pl/ /10.6.2022/

TERESA DUTKIEWICZ

Z wielkim żalem zawiadamiamy że zmarła Teresa Dutkiewicz, wielce zasłużona dla środowiska Polaków mieszkających na Ukrainie. Jej ofiarna działalność obejmowała wiele aspektów życia społecznego

Teresa Dutkiewicz urodziła się w 1941 r. Mieszkała we Lwowie. Była wychowanką polskiej szkoły im. Marii Magdaleny we Lwowie. W czasie próby ograniczenia działalności szkoły, razem z komitetem rodzicielskim intensywnie walczyła na rzecz przywrócenia statusu szkoły 11-letniej i wszystkich jej uprawnień, a także przywrócenia imienia patronki św. Marii Magdaleny

Teresa Dutkiewicz jest absolwentką Politechniki Lwowskiej. Ukończyła kierunek technologia szkła i tu pracowała od ponad 50 lat
Pracowała również społecznie. Była wiceprezesem Federacji Organizacji Polskich na Ukrainie, a od 1993 r. była redaktor naczelną czasopisma Federacji „Nasze Drogi”
Pani Dutkiewicz należała również do Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich na Ukrainie. Wielokrotnie była laureatką konkursów literackich

Jej ofiarna praca na rzecz środowiska Polaków na Ukrainie, a także umacniania więzi z Ojczyzną została doceniona i wyróżniona odznaczeniami: Medal Komisji Edukacji Narodowej, Krzyż Kawalerski Orderu Zasługi RP, Krzyż Oficerski Orderu Zasługi RP, Odznaka Zasłużony dla Kultury Polskiej, Order Uśmiechu
/za Polonijna Agencja Informacyjna/

„Ludzie, których kochamy, pozostają na zawsze, Bo zostawili ślad w naszych sercach…”
Z głębokim smutkiem przyjęliśmy wiadomość o odejściu do Domu Pana Ś.P. TERESY DUTKIEWICZ
Lwowianki, patriotki polskości Lwowa, absolwentki szkoły nr 10 im. św. Marii Magdaleny we Lwowie, wieloletniej wiceprezes Federacji organizacji Polskich na Ukrainie, redaktor naczelnej pisma „Nasze Drogi”, członka Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich na Ukrainie

Za swą działalność na rzecz polskości i oświaty polskiej na Ukrainie nagrodzoną Medalem Komisji Edukacji Narodowej, Krzyżem Kawalerskim Orderu Zasługi RP, Krzyżem Oficerskim Orderu Zasługi RP, Odznaką Zasłużony dla Kultury Polskiej, Orderem Uśmiechu
CZEŚĆ JEJ PAMIĘCI

Świadomi wielkiej straty dla środowiska polskiego na Ukrainie, składamy wyrazy głębokiego współczucia Rodzinie, Bliskim i wszystkim, kogo ta utrata boleśnie dotknęła
Zespół redakcyjny Nowego Kuriera Galicyjskiego

Z głębokim smutkiem i żalem przyjęliśmy wiadomość, że zmarła Teresa Dutkiewicz, wieloletnia działaczka polska na Ukrainie i dziennikarka
Ta wychowanka polskiej szkoły im. Marii Magdaleny we Lwowie, absolwentka Politechniki Lwowskiej z wielkim zaangażowaniem oddawała się pracy na rzecz odrodzenia polskości na Ukrainie. Zależało jej na budowaniu polskiej tożsamości narodowej Polaków mieszkających na Kresach Południowo-Wschodnich, wzbudzaniu w nich poczucia więzi wspólnotowej z Polakami z kraju i z Ojczyzną

Działalność społeczna była jej pasją. Przez wiele lat piastowała funkcję wiceprezesa Federacji Organizacji Polskich na Ukrainie, a od 1993 r. kierowała czasopismem FOP „Nasze Drogi”, jako redaktor naczelna

Fundacja Wolność i Demokracja miała zaszczyt współpracować z Teresą Dutkiewicz od początku swego istnienia. Wspólnie realizowaliśmy projekty oświatowe i medialne. Jako że sprawy kształcenia młodego pokolenia, nauczania języka polskiego, polskiej kultury i historii były jej bliskie, wielokrotnie uczestniczyła, w imieniu Federacji, w organizowanych przez nas spotkaniach z nauczycielami poświęconymi przyszłości szkolnictwa polskiego na Ukrainie. Rozumiała też rolę mediów w kultywowaniu i popularyzowaniu polskiej kultury, upowszechnianiu wiedzy o Polsce dawnej i współczesnej, wkładzie Polski w historię powszechną

Za swą wieloletnią działalność polonijną Teresa Dutkiewicz została wyróżniona Medalem Komisji Edukacji Narodowej, Krzyżem Kawalerskim Orderu Zasługi RP, Krzyżem Oficerskim Orderu Zasługi RP, Odznaką Zasłużony dla Kultury Polskiej, a także Orderem Uśmiechu
W Zmarłej tracimy osobę z którą łączyła nas wspólnota wartości i celów, która była dla nas przykładem oddania pracy na rzecz innych. Na zawsze pozostanie w naszych sercach i pamięci
Rodzinie, przyjaciołom i współpracownikom składamy wyrazy szczerego współczucia
Zarząd Fundacji Wolność i Demokracja

Pamięć jest droższa od słów
Wyrazy najgłębszego współczucia Rodzinie i Bliskim z powodu śmierci Ś.P. TERESY KULIKOWICZ-DUTKIEWICZ
Lwowianki z urodzenia, aktywnej działaczki z powołania, dla której los Polaków nie był obojętny
Jej obywatelska postawa, zaangażowanie społeczne i serdeczność dla każdego pozostaną w naszej pamięci
Łączymy się w żalu i smutku
Zarząd Centrum Edukacji i Inicjatyw Przedsiębiorczości im. Mikołaja Reja
/za kuriergalicyjski.com/ /25.5.2022/

Zmarła Teresa Kulikowicz-Dutkiewicz, wiceprezes FOPnU
Z wielkim smutkiem informujemy o nagłej śmierci ś.p. Teresy Kulikowicz-Dutkiewicz /1941-2022/, wieloletniej wiceprezes Federacji Organizacji Polskich na Ukrainie, wielkiej patriotki i depozytariuszki polskiej spuścizny Lwowa
/…
Działalność społeczną traktowała jak swoją pasję. Była wiceprezesem Federacji Organizacji Polskich na Ukrainie, a od 1993 r. – redaktor naczelną czasopisma Federacji „Nasze Drogi”. Dlatego też rozumiała rolę mediów w kultywowaniu i popularyzowaniu polskiej kultury, upowszechnianiu wiedzy o Polsce dawnej i współczesnej, wkładzie Polski w historię powszechną. Należała również do Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich na Ukrainie. Wielokrotnie była laureatką konkursów literackich

Pozostała wierna swym zamiłowaniom do końca: scenografii, publicystyce i dziennikarstwu
Opracowała antologię wierszy polskich poetów mieszkających na Ukrainie „Gdzie jesteś Ojczyzno….”, wydała książkę „Jubileusz szkoły 1816-1996” i wiele innych publikacji
Jej ofiarna praca na rzecz środowiska Polaków na Ukrainie, a także umacniania więzi z Ojczyzną została doceniona i wyróżniona odznaczeniami: Medal Komisji Edukacji Narodowej, Krzyż Kawalerski Orderu Zasługi RP, Krzyż Oficerski Orderu Zasługi RP, Odznaka Zasłużony dla Kultury Polskiej, Order Uśmiechu

Pani Teresa całym życiem zaangażowana była w trwanie polskiej wspólnoty na Ukrainie. Pozostanie Ona w naszych sercach i wdzięcznej pamięci, a wspomnienie o Jej życiu i pracy będzie nam będzie na zawsze
Wieczny odpoczynek racz Jej dać Panie!
/za www.gov.pl/ /25.5.2022/

Zmarła Teresa Dutkiewicz. Była znaną na Ukrainie działaczką polonijną
W wieku 81 lat we Lwowie zmarła Teresa Dutkiewicz. Była współzałożycielką i wiceprezesem Federacji Organizacji Polskich na Ukrainie

Teresa Dutkiewicz urodziła się w 1941 roku we Lwowie. Całe życie była wierna temu miastu. Ukończyła polską szkołę nr 10 im. Marii Magdaleny, a potem Politechnikę Lwowską. Była redaktor naczelną czasopisma „Nasze Drogi”. Była także członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich na Ukrainie. Zorganizowała ponad 30 edycji Konkursu Recytatorskiego im. Adama Mickiewicza „Kresy” dla młodzieży mieszkającej poza granicami Polski

/…/
Organizacje polonijne żegnają Teresę Dutkiewicz
„Z wielkim żalem zawiadamiamy że zmarła Teresa Dutkiewicz, wielce zasłużona dla środowiska Polaków mieszkających na Ukrainie. Jej ofiarna działalność obejmowała wiele aspektów życia społecznego”- napisano na fb. Polonijnej Agencji Informacyjnej

2 maja Teresa Dutkiewicz w imieniu Federacji Organizacji Polskich na Ukrainie razem z wiceprezesem Związku Polaków na Białorusi Markiem Zaniewskim oraz prezesem Związku Polaków na Ukrainie Antonim Stefanowiczem była obecna na ceremonii wręczenia przez prezydenta Andrzeja Dudę odznaczeń państwowych działaczom polonijnym. Na dziedzińcu Belwederu w Warszawie zostały też wręczone Akty Nadania Obywatelstwa Rzeczypospolitej Polskiej oraz flagi państwowe przedstawicielom organizacji polskiej mniejszości narodowej na Wschodzie /za polskieradio24.pl/ /25.5.2022/

Prezydent o Teresie Dutkiewicz: odeszła wspaniała patriotka i społecznik
Odeszła wspaniała patriotka i społecznik, rozmiłowana w swoim rodzinnym mieście lwowianka, niestrudzona działaczka na rzecz zachowania i rozwoju kultury polskiej nad Dnieprem – napisał prezydent Andrzej Duda w liście skierowanym do uczestników uroczystości pogrzebowych Teresy Dutkiewicz

Prezydent napisał: „z wielkim żalem żegnam Panią Teresę Dutkiewicz”. „Odeszła wspaniała patriotka i społecznik, rozmiłowana w swoim rodzinnym mieście lwowianka, niestrudzona działaczka na rzecz zachowania i rozwoju kultury polskiej nad Dnieprem, osoba niezwykle zasłużona dla sprawy samoorganizacji i jedności naszych rodaków na Ukrainie”

Andrzej Duda przypomniał że Teresa Dutkiewicz urodziła się we Lwowie w 1941 r., „w szczególnie tragicznym momencie dziejów tej metropolii”. „Miasto znajdowało się już pod władzą sowiecką, wrogo nastawioną do Polaków i dopuszczającą się wobec nich licznych zbrodni. Właśnie tamtego roku nazistowskie Niemcy przypuściły atak na ZSRR i zajęły Lwów. Pierwsze lata życia Pani Teresy przypadły więc na dramatyczny okres działań wojennych oraz nowej fali prześladowań i oporu polskiego podziemia” – napisał prezydent

„Również po zakończeniu wojny, pod panowaniem sowieckim, troska o zachowanie języka, kultury, wiary i tradycji ojców były dla naszych rodaków zadaniem niezmiernie trudnym. A jednak wytrwali. Po rozpadzie Związku Sowieckiego i utworzeniu niepodległej Ukrainy, mimo skromnych środków materialnych i trudnych realiów postkomunizmu, wielu Polaków zaangażowało się w tworzenie polskich organizacji, szkół, ośrodków rodzimej kultury i czasopism” – dodał Andrzej Duda

Dodał że „również Pani Teresa Dutkiewicz, absolwentka polskiej szkoły nr 10 im. św. Marii Magdaleny we Lwowie oraz Politechniki Lwowskiej, z entuzjazmem włączyła się w nurt tych działań”. Napisał że „przez wiele lat była wiceprezesem Federacji Organizacji Polskich na Ukrainie oraz redaktor naczelną czasopisma Federacji +Nasze Drogi+. Była również członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich na Ukrainie, wielokrotną laureatką konkursów literackich i organizatorką ponad 30 edycji Konkursu Recytatorskiego im. Adama Mickiewicza +Kresy+”. „Dała się poznać jako osoba bardzo serdeczna, otwarta, niezwykle oddana swojemu patriotycznemu posłannictwu. Wśród przyznanych Jej odznaczeń znalazły się między innymi Order Uśmiechu, Medal Komisji Edukacji Narodowej oraz Krzyż Oficerski Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej”

„Jeszcze kilka tygodni temu, 2 maja, w Belwederze, podczas obchodów Dnia Flagi RP oraz Dnia Polonii i Polaków za Granicą, miałem zaszczyt wręczyć Pani Teresie biało-czerwoną flagę i złożyć Jej życzenia. Z nadzieją myślałem o Jej sile charakteru, doświadczeniu i optymizmie – którymi przez tyle lat umacniała społeczność naszych rodaków na Ukrainie. Dlatego szczególnie teraz, w obliczu ciężkiej próby, jaką jest bestialska rosyjska inwazja na Ukrainę, Jej odejście jest niewypowiedzianą stratą” – napisał prezydent

Andrzej Duda dodał: „jestem przekonany że Pani Teresa będzie stale obecna we wspomnieniach ludzi którzy mieli zaszczyt Ją znać i współpracować z Nią – oraz że wspaniałe dokonania Zmarłej będą inspiracją dla Jej kontynuatorów i naśladowców” /za PAP/dzieje.pl/ /8.6.2022/

EWELINA HRYCAJ-MAŁANICZ

We Lwowie w wieku 81 lat zmarła wielce zasłużona dla kultury i nauki polskiej doc. Ewelina Hrycaj-Małanicz, prezes Lwowskiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich oraz Lwowskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku

Ewelina Hrycaj-Małanicz urodziła się we Lwowie w 1940 r. i swemu miastu pozostała wierna do końca życia. Ukończyła we Lwowie polską szkołę, studiowała medycynę na uniwersytecie lwowskim. Była wielce oddana i pomocna swym pacjentom, z wielkim zaangażowaniem działała na rzecz polskiego środowiska we Lwowie

Pogrzeb Eweliny Hrycaj-Małanicz odbył się 20 maja br. we Lwowie
Rodzinie Zmarłej składamy serdeczne kondolencje
Poznański Zarząd TML i KPW /za www.lwowiacy.pl/ /21.5.2022/

KAI BAUMANN

W czwartek 2 czerwca zmarł Kai Bumann, były dyrektor artystyczny Polskiej Filharmonii Bałtyckiej im. Fryderyka Chopina w Gdańsku – poinformowały władze placówki. Dyrygent miał 61 lat

O śmierci byłego dyrektora artystycznego Polskiej Filharmonii Bałtyckiej im. Fryderyka Chopina w Gdańsku władze placówki poinformowały na swojej str. internetowej. „Ten zasłużony dla kultury polskiej i niemieckiej dyrygent i pedagog zmarł w wieku 61 lat. Od września 2008 do czerwca 2012 był dyrektorem artystycznym Polskiej Filharmonii Bałtyckiej im. Fryderyka Chopina w Gdańsku. Od 2010 r. prowadził klasę dyrygentury w Akademii Muzycznej w Gdańsku” – napisano

W sezonach 2013-15 był pierwszym gościnnym dyrygentem w Filharmonii Łódzkiej im. Artura Rubinsteina. Od września 2015 był szefem artystycznym Filharmonii Pomorskiej w Bydgoszczy. Urodził się w Berlinie w 1961 r. Był absolwentem wydziału dyrygentury tamtejszej Hochschule der Künste. W latach 1986-92 jako dyrygent współpracował na stałe z wieloma teatrami operowymi w Niemczech, gdzie kierował muzycznymi premierami, m.in. takich oper jak „Lady Makbet mceńskiego powiatu” Szostakowicza, „Salome” Straussa i Lulu Berga, jak również operami od Mozarta po Verdiego

Przez wiele lat był blisko związany z polską sceną i estradą muzyczną. Po zdobyciu II nagrody w Międzynarodowym Konkursie Dyrygenckim w Genewie w 1994 r. rozpoczął wieloletnią współpracę z najważniejszymi ośrodkami muzycznymi w Polsce. W 1996 r. został pierwszym gościnnym dyrygentem Polskiej Filharmonii Bałtyckiej w Gdańsku, a także pierwszym dyrygentem w Staatstheater w Wiesbaden

W 1997 r. objął dyrekcję artystyczną Opery Krakowskiej, stając się również jej pierwszym dyrygentem. W tym samym roku został głównym dyrygentem Swiss Youth Symphony Orchestra. W latach 1998-2003 gościł regularnie w berlińskiej Deutsche Oper. Od początku 2004 r. do maja 2013 był stałym dyrygentem Warszawskiej Opery Kameralnej /za PAP/dzieje.pl/ /2.6.2022/

WŁADYSŁAW SZWENDER

Odszedł na Wieczną Wartę Władysław Szwender, żołnierz 2 Korpusu Polskiego, zwycięzca spod Monte Cassino, Ankony i Bolonii – poinformował szef UdSKiOR Jan Józef Kasprzyk

Kasprzyk poinformował że „w Kanadzie odszedł na Wieczną Wartę Władysław Szwender, żołnierz 2 Korpusu Polskiego, zwycięzca spod Monte Cassino, Ankony i Bolonii”. „Kilka miesięcy temu spotkaliśmy się ostatni raz. Bardzo chciał odwiedzić jeszcze z towarzyszami broni Italię i grób swego dowódcy gen. Andersa” – stwierdził szef UdSKiOR

„W kwietniu 1944 zastąpiliśmy wojska brytyjskie w IV bitwie o Monte Cassino. By dotrzeć do punktu wyjścia przeszliśmy nocą ok. 20 kilometrów w bardzo trudnym błotnistym, górzystym terenie. Po kilku dniach nasza 4 kompania piechoty została wycofana na szkolenie do walki z czołgami. Ponownie wróciliśmy na pozycje startowe, ale tym razem przewieziono nas jeepami. Pierwszy atak rozpoczął się po 2 godzinach pierwszego ostrzału artyleryjskiego o godz. 1 w nocy 11 maja. Po dużych stratach otrzymaliśmy rozkaz powrotu na miejsce startu. Przygotowywaliśmy się do kolejnego uderzenia wykrywając pozycje wroga i uzupełniając zapasy amunicji i innych zapasów. Drugi atak naszej kompanii miał miejsce 17 maja. Wzięliśmy w nim udział razem z czołgami w kierunku Massa Albaneta. W Gorge, po zmasowanym ostrzale przez wroga, zostałem ranny i przewieziony do punktu pierwszej pomocy, a następnie przetransportowany do głównego punktu medycznego i szpitala w Casa Massimo” – wspominał walki Władysław Szwender, który w czasie bitwy został ranny

Jako żołnierz 6 batalionu 3 Dywizji Strzelców Karpackich brał następnie udział w zwycięskich walkach 2 Korpusu Polskiego pod dowództwem gen. Władysława Andresa o Ankonę i Bolonię
Po wojnie Nowogródczyzna, czyli rodzinne strony kpt. Władysława Szwendera, znalazła się w granicach Związku Sowieckiego. „Nie miałem zamiaru wracać do Polski pod rządami komunistów. Moi rodzice i siostra byli jeszcze na Syberii. Ponieważ Kanada zaproponowała przyjęcie 5000 żołnierzy na dwuletni kontrakt do pracy na kanadyjskich farmach zgłosiłem się na ochotnika. Po podpisaniu umowy i badaniach lekarskich na pokładzie Sea Robina przybył do Halifaksu pierwszy transport 1691 osób” – wspominał. Osiedlił się w Edmonton, w prowincji Alberta. Władysław Szwender zmarł w wieku 97 lat /za PAP/dzieje.pl/ /1.6.2022/

MARIA MIRECKA-LORYŚ

Na Wieczną Wartę odeszła Pani Major Maria Mirecka-Loryś, wybitna działaczka obozu narodowego, Komendantka Narodowego Zjednoczenia Wojskowego Kobiet – poinformował szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk. Miała 106 lat

Kasprzyk napisał że mjr Maria Mirecka-Loryś była „wspaniałą organizatorką życia polskiej emigracji niepodległościowej w USA”
Weterankę wspominają politycy i działacze organizacji patriotycznych. „Zasłynęła bohaterską, patriotyczną pracą w Narodowej Organizacji Wojskowej, AK i Narodowym Zjednoczeniu Kobiet. Całe życie poświęciła walce o wolną i suwerenną Polskę. Pozostanie wzorem dla kolejnych pokoleń. Cześć Jej Pamięci” – napisał na twitt. wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł. Opublikował również fotografię ze 106 urodzin mjr Mireckiej-Loryś

Maria Mirecka-Loryś urodziła się 7 lutego 1916 w Ulanowie na Podkarpaciu. Studiowała na uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, gdzie wstąpiła do Związku Akademickiego Młodzież Wszechpolska. Po wybuchu wojny zaangażowała się w działalność konspiracyjną. Wiosną 1940 została komendantem Narodowej Organizacji Wojskowej Kobiet w powiecie niżańskim, później całego NOWK Okręgu Rzeszowskiego

Równolegle była kierownikiem sekcji kobiecej w Zarządzie Okręgu Rzeszowskiego Stronnictwa Narodowego i kurierem Komendy Głównej NOW. Po scaleniu NOW z AK awansowana została na stopień kapitana, kierowała Wojskową Służbą Kobiet w rzeszowskim Podokręgu Armii Krajowej. Wiosną 1945 została Komendantką Główną Narodowego Zjednoczenia Wojskowego Kobiet

W 1943 r. Maria Mirecka uczestniczyła w konspiracyjnym odnowieniu ślubów na Jasnej Górze, które w maju 1936 podczas pielgrzymki złożyła polska młodzież akademicka. W 36-osobowej grupie młodzieży Maria Mirecka reprezentowała Lwów, a obecny tam Karol Wojtyła – Kraków

Po zakończeniu wojny Mirecka wznowiła studia prawnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim. 1 sierpnia 1945 została aresztowana przez władze komunistyczne w Nisku. Na wolność wyszła 1 września 1945 na mocy amnestii. Zagrożona ponownym aresztowaniem w grudniu 1945 opuściła Polskę i z grupą kilkunastu działaczy narodowych dotarła do obozu 2 Korpusu gen. Władysława Andersa pod Ankoną. Tam poznała swego przyszłego męża, oficera rezerwy Henryka Lorysia, z którym w październiku 1946 wyemigrowała do Wielkiej Brytanii

W styczniu 1952 z rodziną wyjechała do USA, najpierw do Toledo w stanie Ohio, a w 1954 r. do Chicago. Tam zaangażowała się w pracę w organizacjach polonijnych. Działała m.in. w Stronnictwie Narodowym, była członkiem Zarządu Głównego Związku Polek w Ameryce oraz Krajowego Zarządu Kongresu Polonii Amerykańskiej

Przez 32 lata była redaktorem „Głosu Polek”, organu Związku Polek w Ameryce. Od lat 70 XX w. zaangażowana była w pomoc dla Polaków na dawnych Kresach. W grudniu 1999 została wiceprzewodniczącą Rady Naczelnej Stronnictwa Narodowego. Współpracowała z polonijnym radiem w Chicago, dla którego nagrywała cotygodniowe felietony z cyklu „Otwarty mikrofon”

W setne urodziny Sejm przyjął uchwałę upamiętniającą jej działalność patriotyczną. „W 100 rocznicę jej urodzin Sejm Rzeczypospolitej Polskiej pragnie wyrazić uznanie dla niezwykłej patriotki pani Marii Mireckiej-Loryś i podziękować jej za ogromny wkład w walkę o niepodległość Ojczyzny i nieustanną troskę o Polaków na całym świecie” – napisano w uchwale

Maria Mirecka-Loryś była autorką drugiego tomu „Historii Związku Polek w Ameryce” i książki „Odszukane w pamięci. Zapiski o rodzinie, pracy, przyjaźni”. W 2014 r. został zrealizowany film dokumentalny o Marii Mireckiej-Loryś pt. „Szkic do życiorysu” w reż. Ewy Szakalickiej. W 2017 r. została laureatką nagrody honorowej „Świadek Historii” przyznanej przez Instytut Pamięci Narodowej
Była wielokrotnie odznaczona, m.in. Srebrnym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Walecznych, Krzyżem Armii Krajowej, Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski i Medalem Stulecia Odzyskanej Niepodległości /za PAP/dzieje.pl/ /29.5.2022/

MAJA LIDIA KOSSAKOWSKA

Prokuratura zleciła sekcję zwłok pisarki fantasy Mai Lidii Kossakowskiej – poinformowała Katarzyna Skrzeczkowska, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga w Warszawie. Pisarka zginęła w pożarze domu

Zwęglone ciało pisarki znaleźli strażacy po ugaszeniu pożaru domu letniskowego przy ul. Mazowieckiej w Starych Załubicach /gm. Radzymin/
Strażacy zostali wezwani do płonącego budynku w nocy z niedzieli na poniedziałek /z 22 na 23 maja/ ok. godz. 2.30. Mężczyzna który znajdował się na posesji powiedział strażakom że w środku jest jego żona

W chwili pożaru pisarka spała na piętrze domu. – Niestety z uwagi na sytuację pożarową nie dało się jej ewakuować. Po stłumieniu płomieni strażacy znaleźli zwęglone ciało na pogorzelisku – powiedział zastępca oficera pras. komendanta powiatowego PSP w Wołominie st. kpt. Sławomir Balcerak
Według informacji ze śledztwa mąż Mai Lidii Kossakowskiej zeznał że kiedy nocą wyszedł z budynku jego żona spała w pokoju na piętrze. Po chwili zauważył wydobywający się z domu dym i płomienie. Twierdził że chciał ratować małżonkę lecz płomienie i zadymienie były tak duże że uniemożliwiły mu wejście do środka

Dom był konstrukcji drewnianej. Znajdował się w nim kominek. Po pożarze na miejscu oględziny przeprowadził biegły z zakresu pożarnictwa. Jego opinia zostanie wykorzystana w śledztwie prowadzonym przez Prokuraturę Rejonową w Wołominie. Dochodzenie jest prowadzone w sprawie z art. 163 dot. spowodowania pożaru w wyniku którego zostało sprowadzone zagrożenie zdrowia, życia
Prokuratura poszukuje świadków zdarzenia. Maja Lidia Kossakowska była znakomitą pisarką fantasy, dwukrotną laureatką Nagrody Zajdla /za PAP/interia.pl/ /24.5.2022/

Maja Lidia Kossakowska nie żyje. Tragiczna śmierć pisarki
Nie żyje Maja Lidia Kossakowska. Jak wynika z informacji które przekazał dziennikarz Łukasz Wiśniewski pisarka zginęła w wyniku tragicznego pożaru. Kobietę miał próbować ratować jej mąż. Kossakowska miała 50 lat

„Moja przyjaciółka, wręcz starsza siostra z wyboru, Maja Lidia Kossakowska zginęła w pożarze domku na działce” – napisał na fb. dziennikarz Łukasz Wiśniewski, prywatnie bliski znajomy pisarki
Do tragedii miało dojść kiedy autorka powieści fantasy przebywała z mężem Jarosławem Grzędowiczem. Jak relacjonuje Wiśniewski Grzędowicz miał odejść na chwilę po drewno do kominka
Kiedy wrócił domek w którym przebywała Maja Lidia Kossakowska stał w płomieniach. „Nie przebił się z powrotem przez ścianę ognia. Żyje, jest poparzony, nie ma starego telefonu, więc nie ma sensu próbować dzwonić” – czytamy

„Wspólny znajomy jedzie na działkę poszukać kotów które o ile miały szanse przeżyć są gdzieś tam przerażone” – dodał Wiśniewski
Maja Lidia Kossakowska miała 50 lat. Pisarka nazywana też „pierwszą damą polskiego fantasy” publikowała liczne powieści, mikropowieści i zbiory opowiadań
Jej najlepiej znane tytuły: „Zastępy Anielskie”, w skład której wchodzi m.in. „Siewca Wiatru”, „Żarna niebios” i trzy tomy „Bram światłości” /za interia.pl/ /23.5.2022/

Nie żyje Maja Lidia Kossakowska
W pożarze domu w Starych Załubicach k. Warszawy zginęła czołowa polska pisarka nurtu fantasy Maja Lidia Kossakowska, laureatka wielu nagród literackich. O jej śmierci poinformowało czasopismo „Nowa Fantastyka”
„Dzisiaj w nocy zginęła tragicznie Maja Lidia Kossakowska – znakomita polska pisarka fantastyczna, dwukrotna laureatka Nagrody Zajdla. Jej nagłe odejście jest dla nas wstrząsem. Maja była nie tylko utalentowaną pisarką, ale też wspaniałą osobą – życzliwą, pełną empatii i poczucia humoru. Łączymy się w bólu po stracie z jej rodziną i bliskimi” – napisano na profilu czasopisma „Nowa Fantastyka”

„Odeszła, a razem z nią unikalne miejsce, do którego przyjeżdżałem na koniach, pozostawiając je w ogródku, podczas kiedy wspólnie siedzieliśmy na werandzie waszego domku przez całe noce pogrążeni w dyskusjach; póki jasna zorza świtu nie przedarła się do nas przez gałęzie drzew. /…/ Nie mogę, nie umiem tego wszystkiego ogarnąć… Pióro wypada z ręki, a wiatr już zgasił ostatnie świece” – napisał na fb. jej przyjaciel, pisarz Jacek Komuda

„Kiedy ratownicy dotarli w wąską, zalesioną aleję, drewniano-murowany dom letniskowy był już cały objęty ogniem. Rozpoczęła się akcja gaśnicza” – relacjonuje lokalny portal WWL112.PL

Maja Lidia Kossakowska
Urodzona w 1972 r. Kossakowska była absolwentką archeologii śródziemnomorskiej na Uniwersytecie Warszawskim. W jednym z wywiadów podkreślała że wybór kierunku studiów był zdeterminowany przez jej fascynację fantastyką. „Zachwycił mnie ten ogromny, oszałamiający świat. W tej tradycji antropologicznej splatają się wątki mitologiczne i teologiczne z przeróżnych kultur. […] Postanowiłam że w takim razie stworzę świat który będzie konglomeratem tych wszystkich źródeł, a jednocześnie będzie mój, osobisty” – mówiła w 2015 r. w rozmowie z portalem studenckim Kontra. Postacie aniołów wywodzące się z tradycji religijnej Bliskiego Wschodu były częstą inspiracją dla jej późniejszych powieści

Zadebiutowała w 1997 r. opowiadaniem „Mucha” zamieszczonym na łamach pisma „Fenix”. Publikowała serie powieści oraz opowiadania. Największą popularnością i uznaniem krytyków cieszy się seria „Zastępy Anielskie”. W skład serii wchodzi siedem tytułów. Głównym bohaterem cyklu jest Daimon Frey, zwany także Abaddonem i Aniołem Zagłady. W serii można znaleźć liczne odwołania do różnych mitologii /np. indyjskiej/ oraz dzieł literackich /np. „Boska komedii”/
W 2001 r. otrzymała Srebrny Glob w kategorii opowiadanie roku za utwór „Beznogi tancerz”. W ciągu dwóch lat wyróżniona została czterema nominacjami do Nagrody im. Janusza Zajdla, m.in. za opowiadania „Sól na pastwiskach niebieskich”, „Schizma”, i „Żarna niebios”. Powieść „Zwierciadło” znalazła się na trzeciej pozycji w rankingu czytelników „Sfinksa”

W 2006 r. otrzymała Złotego Kota za cykl anielski. W 2007 – Śląkfę dla Twórcy Roku. Ośmiokrotnie nominowana do Nagrody im. Janusza Zajdla, otrzymała ją w 2007 r. za opowiadanie „Smok tańczy dla Chung Fonga” oraz w 2012 za powieść „Grillbar Galaktyka”
Angażowała się w działania środowiska pisarzy nurtu fantasy. W sierpniu 2020 podpisała list otwarty w obronie Jacka Komudy i wolności słowa. Uczestniczyła w konwentach fanów fantastyki, przyjaźniła się z wieloma pisarzami fantasy

Za swojego mistrza z pisarzy fantastyki uznawała Gene’a Wolfe’a, którego ceniła za niesamowitą zdolność kreowania mentalności starożytnej z nieprawdopodobną erudycją, Ursulę le Guin, Raya Bradbury’ego uważała za mistrza słowa. „Nie tylko fantastyką żyłam, uczyłam się pisania też na przykład na wielkiej literaturze amerykańskiej: Steinbeck, Faulkner, na iberoamerykańskiej, jak Julio Cortazar. Literatura jest rozległa, a ja miałam szczęście mieć wielu mistrzów i wiele inspiracji” – mówiła w wywiadzie z 2015 r.

W pożarze ranny został także mąż Kossakowskiej Jarosław Grzędowicz, wybitny pisarz fantasy, laureat nagrody Janusza Zajdla, twórca serii „Pan Lodowego Ogrodu”, tłumacz literatury i komiksów. Kossakowska podkreślała że dom letniskowy w Starych Załubicach był miejscem powstania wielu utworów małżeństwa i źródłem inspiracji. „Wiosną widzę chmurę białych kwiatków, latem czerwone, kuszące owoce. Oraz całe mnóstwo ptaków, rzecz jasna. Najczęściej to szpaki które kradną na potęgę ustępując tylko gangom kawek o oczach jak cekiny i wielkich żarłocznych dziobach. […] To na pewno lepszy widok niż ściana albo majaczący za mokrą szybą parking” – mówiła w 2017 r. /za warszawa.tvp.pl/ /24.5.2022/

Sekcja zwłok Mai Lidii Kossakowskiej
Sekcja zwłok Mai Lidii Kossakowskiej wykazała że kobieta zginęła przez obrażenia spowodowane ogniem – informuje prokuratura. Śledczy podkreślają że będą prowadzone dalsze badania

„W piątek była przeprowadzona sekcja zwłok. Stwierdzono obrażenia które zostały spowodowane przez ogień. Szczegółowe badania będą prowadzone dalej. Końcową opinię poznamy dopiero za kilka miesięcy” – powiedziała rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga w Warszawie Katarzyna Skrzeczkowska
Zwęglone ciało pisarki fantasy Mai Lidii Kossakowskiej znaleźli strażacy po ugaszeniu pożaru domu letniskowego przy ul. Mazowieckiej w Starych Załubicach /gm. Radzymin/ /za PAP/interia.pl/ /30.5.2022/

JERZY TRELA

Nie żyje Jerzy Trela. Aktor teatralny i filmowy oraz profesor krakowskiej Akademii Sztuk Teatralnych zmarł w niedzielę 15 maja w Krakowie w wielu 80 lat. Zagrał około 350 ról

Jerzy Trela był na stałe związany z Krakowem. Występował w tamtejszym Teatrze Rozmaitości, od 1969 do stycznia 2014 w Starym Teatrze. Był członkiem podstawowego zespołu Starego Teatru, aktorem wielu przedstawień wyreżyserowanych przez Konrada Swinarskiego. Stworzył wybitne kreacje aktorskie, m.in. w Dziadach, czy Wyzwoleniu

W latach 1984-90 Trela był rektorem krakowskiej PWST oraz profesorem tej uczelni
Był posłem na Sejm PRL IX kadencji /1985-89/, startował z listy i był w klubie Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. W latach 1986-89 był członkiem Narodowej Rady Kultury i Rady Konsultacyjnej przy Przewodniczącym Rady Państwa PRL Wojciechu Jaruzelskim

Laureat Nagrody im. Tadeusza Boya-Żeleńskiego w 1978 oraz dwukrotny laureat Nagrody im. Aleksandra Zelwerowicza – przyznawanej przez redakcję miesięcznika „Teatr” za sezon 1990-91 i 1998-99. W 1998 podczas III Festiwalu Gwiazd w Międzyzdrojach odcisnął dłoń na Promenadzie Gwiazd. W tym samym roku ukazał się film dokumentalny o Jerzym Treli „Jest taki człowiek” w reżyserii Andrzeja Maja
Był członkiem honorowego komitetu poparcia Bronisława Komorowskiego przed wyborami prezydenckimi w 2015

O śmierci Jerzego Treli poinformował jego syn, Piotr. Był wybitnym polskim aktorem oraz profesorem i rektorem Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie. W historii polskiej kinematografii zapisał się dzięki wybitnym rolom w wielu produkcjach. Jego miłością był teatr

Jerzy Trela urodził się 14 marca 1942 w Leńczach k. Krakowa. Swoją aktorską karierę zaczynał w nowohuckim Teatrze Lalek w 1961 r. Był wtedy tuż po ukończeniu liceum plastycznego, tuż po maturze. Na początku zajmował się scenografią, ale kiedy zatrudnił się w Teatrze Groteska postanowił spróbować sił jako aktor i zdawał do krakowskiej PWST
W 1969 ukończył studia teatralne i rozpoczął pracę w krakowskim Teatrze Rozmaitości /dzisiaj Bagatela/, jednak tylko na jeden sezon
Od 1970 r. z powodzeniem grał na deskach Starego Teatru. Debiutem teatralnym aktora była rola Filipa w „Mięsopuście” Rymkiewicza. Jednak najbardziej w pamięci zapisały się jego niepowtarzalne kreacje Gustawa-Konrada w „Dziadach” Mickiewicza oraz Konrada w „Wyzwoleniu” Wyspiańskiego

W kinie zadebiutował rolą w „Dniu oczyszczenia” Jerzego Passendorfera. Potem nastąpiły zawodowe spotkania z Kazimierzem Kutzem przy okazji „Soli ziemi czarnej”, Andrzejem Wajdą przy obrazie „Człowiek z żelaza”, Jerzym Hoffmanem, u którego zagrał w „Znachorze” i „Starej baśni”. Wybitne kreacje aktor stworzył w filmach „Quo vadis” Jerzego Kawalerowicza i „Anioł w szafie” Stanisława Różewicza. Współpracował także z Krzysztofem Kieślowskim, Filipem Bajonem i Agnieszką Holland

Na początku XXI w. mogliśmy oglądać Jerzego Trelę w różnorodnych rolach: jako kloszarda Szajbusa w komedii „Anioł w Krakowie” i „Zakochany Anioł”, jako szefa gangu o pseudonimie Cygaro w sensacyjnym filmie „Skorumpowani”
Jerzy Trela zagrał również w filmie „Trick”, a w 2011 r. wystąpił w obrazie „Być jak Kazimierz Deyna”. Pojawił się też w oscarowej „Idzie” /2013/, „Ziarnie prawdy” /2014/ Borysa Lankosza czy „Królu życia” /2015/. Nie mogło go zabraknąć w rozgrywającym się w środowisku teatralnym serialu „Artyści” /2016/

Jerzy Trela był laureatem wielu nagród filmowych i teatralnych, zarówno za pojedyncze role, jak i całokształt twórczości. W 2002 r. otrzymał Orła dla najlepszego aktora drugoplanowego za rolę w „Quo vadis”. Trela ma również na koncie aktorski triumf na Festiwalu Filmowym w Gdyni za drugoplanowy występ w „Autoportrecie z kochanką” /1996/. W 2011 r. został uhonorowany przez prezydenta Bronisława Komorowskiego Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski

„W 2016 r. Trela został laureatem nagrody teatralnej im. Zygmunta Huebnera. „Dla mnie to wyróżnienie ma symboliczne znaczenie. Przeszedłem długą drogę w teatrze, a zaczęła się w Starym Teatrze. /…/ Po odejściu pana, panie Zygmuncie, z tego teatru. Ale przyszedłem do zespołu który pan stworzył. Do teatru który ściągnął wybitnych reżyserów, stworzył wybitny zespół aktorski i przede wszystkim ludzki, w którym dane mi było przez tyle lat pracować” – powiedział Trela

Ponad 20 lat temu Jerzy Trela zachorował – okazało się że to nowotwór. Aktor nigdy nie poruszył tego tematu. „Aktor ma być zdrowy i wychodzić na scenę, niezależnie czy ma zapalenie płuc czy jąder. Widza nie obchodzi co mu dolega” – mówił w 2017 r. w rozmowie z „Newsweekiem”. W tym samym roku aktor przeszedł też operację. „Jurek dostaje interesujące propozycje. Musi odmawiać na prośbę lekarzy, którzy kazali mu się oszczędzać” – donosił „Dobry Tydzień”
Jerzy Trela zmarł 15 maja 2022 /za interia.pl/ /15.5.2022/

Narodowy Stary Teatr i ZASP pożegnały Jerzego Trelę
Z ogromnym żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci jednego z największych aktorów polskiej sceny – Jerzego Treli – napisano w mediach społecznościowych Narodowego Starego Teatru im. Modrzejewskiej w Krakowie. Aktora pożegnał też Związek Artystów Scen Polskich
„Odejście tego prześwietnego Artysty, a także skromnego, wspaniałego człowieka napełniło głębokim smutkiem zarówno widzów, jak i współpracowników i przyjaciół, którzy przez lata, zawsze z najwyższą estymą, odnosili się do tej wielkiej postaci” – napisano

„+Skromny, pokorny, uczciwy. /…/ Od niego cały czas uczę się szacunku do drugiego człowieka, /…/ jest dla mnie mistrzem, bratem+ – takim był dla Anny Dymnej i dla każdego kto dostąpił kiedykolwiek zaszczytu spotkania Jerzego Treli na scenie lub poza nią” – napisano
Przypomniano że Jerzy Trela był absolwentem Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie, „jej byłym rektorem”. „Od początku lat 70 był zawodowo związany ze sceną przy Jagiellońskiej, gdzie jeszcze pod koniec listopada widzowie mogli podziwiać go w premierze +Trąbki do słuchania+ Agnieszki Glińskiej – ostatnim, jak się okazało, przedstawieniu aktora” – napisano we wpisie

„Powierzając artyście tytułową rolę w +Król umiera, czyli ceremonie+ Ionesco w 2008 r., reżyser Piotr Cieplak dokonał swoistego rozrachunku z przeszłością artystyczną Jerzego Treli, z jej wielkim bogactwem, złożonością” – napisano. „Trela to zjawisko. W moim przekonaniu to człowiek dotknięty palcem bożym, nieświadomy wartości swego talentu. Korzysta z niego podobnie jak Aztekowie, którzy złota używali do wyrobu najprostszych narzędzi. Jest szalenie skromny i pokorny. Jurek to zwyczajność przy nadzwyczajności” – przypomniano słowa Jerzego Bińczyckiego

Podkreślono że kilkadziesiąt ról stworzonych przez Jerzego Trelę w Starym Teatrze głęboko wpisuje się w powojenną historię tej sceny. „Spotkanie z charyzmatycznym inscenizatorem Konradem Swinarskim – poczynając od roli Piotra w przedstawieniu +Żegnaj, Judaszu+ Iredyńskiego po wyznaczające nowe sensy w odczytywaniu romantycznej tradycji kreacje Gustawa-Konrada w +Dziadach+ Mickiewicza i Konrada w +Wyzwoleniu+ Wyspiańskiego – wydobyło i ukształtowało niezwykłą osobowość aktora” – napisano. „Stanisław Wyspiański to autor który w sposób szczególny wyznaczył miejsce Jerzego Treli w teatrze. Zawsze kiedy aktor wraca do monologu Konrada z II aktu +Wyzwolenia+, rozpoczynającego się od słów +Chcę żeby w letni dzień, w upalny letni dzień…+ – wypowiedzianego pierwszy raz w 1974 r. – nasuwa się nieodparte przeświadczenie że nikomu nie uda się już powiedzieć tekstu Wyspiańskiego z tą siłą prawdy i człowieczeństwa co temu artyście” – oceniono we wspomnieniu o artyście

„Znakomitą szkołę rzemiosła otrzymał Trela pracując pod mistrzowskim okiem Jerzego Jarockiego, który dostrzegł w jego aktorstwie cechy silnie charakterystyczne: świadomy dystans, autoironię, doskonałe wyczucie groteskowego absurdu” – napisano. „Artysta zagrał w kilkunastu przedstawieniach reżysera m.in. w +Szewcach+ Witkacego, gdzie stworzył groteskową rolę Czeladnika I, w słynnym przedstawieniu +Wiśniowego sadu+ Czechowa – jego Jasza bawił pozą +światowca+, arcykomiczne cechy wydobył aktor również z postaci Ziemlanika w Gogolowskim +Rewizorze+, a wykreowany przezeń Clarin w spektaklu +Życie jest snem+ Calderona – błazen-filozof, pochlebca i tchórz – to niejednoznaczny, złożony typ osobowości” – napisano we wpisie

Wyjaśniono że „wieloletnia współpraca z reżyserem tak bezkompromisowym, precyzyjnym, do bólu konsekwentnym jak Jerzy Jarocki przyniosła po latach fascynujące kreacje Ojca w +Ślubie= Gombrowicza i Mefistofelesa w +Fauście+ Goethego”. „Rolach w których świadomy swej dojrzałości artysta niemal dotyka absolutu” – oceniono

Dodano że „odmienna, silnie inspirująca była współpraca aktora z Andrzejem Wajdą”. „Zaowocowała m.in. złożoną, niejednoznaczną postacią Claudiusa w inscenizacji +Tragicznej historii Hamleta księcia Danii+ Szekspira, pełnokrwistego apodyktycznego sarmaty Rejenta Milczka w +Zemście+ Fredry oraz Poety w +Weselu+ Wyspiańskiego. /…/ Szczególne miejsce w swoich inscenizacjach wyznaczył Treli wybitny wizjoner teatru Jerzy Grzegorzewski. Poczynając od zbuntowanego, agresywnego Jaśka, stanowiącego kontrapunkt dla innych postaci +Wesela+, przez utkanego z grozy i absurdu Pułkownika Abłoputo w +Tak zwanej ludzkości w obłędzie+ wg Witkacego, aż po wzruszającą, symboliczną obecność w +Dziadach – dwunastu improwizacjach+ na podstawie dramatu Adama Mickiewicza” – wyjaśniono we wpisie

„Następną tajemnicę odkrył w artyście Krystian Lupa powierzając mu tytułową rolę w +Powrocie Odysa+ Wyspiańskiego, a po latach powrócił do współpracy z aktorem w inscenizacji II części +Lunatyków+ Brocha, w której Trela stworzył przejmującą kreację Joachima von Pasenowa” – napisano

Przypomniano że „z Mikołajem Grabowskim aktor spotkał się pierwszy raz w 1983 r., grając gościnnie w Teatrze im. Słowackiego w jego słynnej inscenizacji +Irydiona+, gdzie stworzył postać nieśmiertelnego Masynissy – wcielenie wiecznego Szatana”. „Po latach na scenie Starego Teatru w zbudowanym przez reżysera na podstawie +Dziennika+ i +Trans-Atlantyku+ spektaklu +Tango Gombrowicz+ Jerzy Trela wcielił się w postać Gombrowicza, alter ego pisarza, a monolog Starego Aktora w +Wyzwoleniu+ Wyspiańskiego w nowoczesnej, przewrotnej interpretacji Grabowskiego stał się symboliczną parabolą rozpoczętego przed laty +dyskursu+ artysty z wielkim postromantykiem” – napisano we wpisie

„Wywołująca salwy śmiechu, grana przez wiele sezonów rola Majora w komediowym szlagierze teatru – +Damy i huzary+ Fredry w reżyserii Kazimierza Kutza /z którym artysta wielokrotnie pracował, tworząc kreacje w najwybitniejszych przedstawieniach Teatru TV/ – była połączeniem mistrzowskiego warsztatu, wycyzelowanej komediowej formy z naturalną vis comica aktora” – oceniono. „Podobnie jak zagrany w kolejnej inscenizacji reżysera, zagubiony na symbolicznej stacji w drodze do +nowej+ Polski Ojciec z +Pieszo+ Mrożka – groteskowy, podszyty absurdem, dramatyczny” – wyjaśniono

„Jerzy Trela – choć sam obruszyłby się na to określenie – na zawsze pozostanie niekwestionowaną Legendą Starego Teatru, genialnym Artystą, którego skromność dorównywała Jego Talentowi” – podkreślono we wspomnieniu. „Swymi kreacjami otwierał nowe przestrzenie teatralnych poszukiwań” – dodano
„Nikt nam Go nie zastąpi” – zakończono wpis na fb. NST
Wspomnienie o zmarłym artyście uzupełniono galerią trzynastu zdjęć ról Jerzego Treli w spektaklach NST w Krakowie

Zmarłego artystę pożegnał też Związek Artystów Scen Polskich-Stowarzyszenie /ZASP/. „Odszedł Jerzy Trela, wspaniały aktor, teatralny i filmowy, były rektor Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie” – napisano na stronie ZASP-u. Przypomniano że „był wieloletnim członkiem Oddziału ZASP w Krakowie”
„Panie Jerzy, będzie nam Pana bardzo brakować…” – napisano we wpisie
Jerzy Trela, aktor teatralny i filmowy, profesor krakowskiej Akademii Sztuk Teatralnych zmarł w niedzielę 15 maja w Krakowie. Miał 80 lat /za PAP/dzieje.pl/ /16.5.2022/

IGNACY GOGOLEWSKI

Nie żyje Ignacy Gogolewski, aktor teatralny i filmowy, reżyser oraz scenarzysta. Miał prawie 91 lat. O jego śmierci poinformowało Polskie Radio

Gogolewski jest uważany za jednego ze „starych mistrzów”, których cechowała szczególna dbałość o słowo i wypowiadaną frazę oraz serdeczny kontakt z widzem. W dorobku artystycznym miał ponad 130 kreacji teatralnych, blisko sto w Teatrze Telewizji, kilkadziesiąt ról filmowych i dziesiątki radiowych słuchowisk

Rozgłos przyniosła mu rola Gustawa w „Dziadach” Adama Mickiewicza w reżyserii Aleksandra Bardiniego. Krytycy jednogłośnie uznali młodego aktora za kontynuatora tradycji teatru romantycznego
Potem występował w sztukach Iwaszkiewicza, Swinarskiego, Fredry, Racine’a, Wyspiańskiego, Norwida i Witkiewicza. Współpracował z teatrami warszawskimi: Polskim, Dramatycznym, Współczesnym i Narodowym. O tym że jest niezrównanym interpretatorem romantycznego wiersza świadczy nagrana przez niego w latach 60 płyta „Wielkie monologi romantyczne”

Ignacy Gogolewski od kilkudziesięciu lat współpracował z Teatrem Polskiego Radia, stworzył niezapomniane kreacje w około dwustu słuchowiskach, m.in. w „Burzy” Shakespeare’a czy „Dziadach” Mickiewicza. Wystąpił w wielu filmach – „Trudna miłość” i „Samotność we dwoje” Stanisława Różewicza, „Wystrzał” i „Hrabina Cosel” Jerzego Antczaka oraz w serialu „Chłopi” Jana Rybkowskiego
Ignacy Gogolewski reżyserował kilkadziesiąt spektakli teatralnych i telewizyjnych, jak „Lato w Nohant” Jarosława Iwaszkiewicza w 1989 r. w warszawskim Teatrze Rozmaitości oraz „Fortepian” Jerzego Szaniawskiego w 1977 w Telewizji Polskiej /za www.tvp.info/ /15.5.2022/

Odeszli Trela i Gogolewski. Kancelaria Prezydenta: wybitni aktorzy, obaj tworzyli historię polskiego teatru
Smutny dzień dla polskiej kultury; odeszło dwóch wybitnych aktorów teatralnych i filmowych – Jerzy Trela i Ignacy Gogolewski; obaj tworzyli historię polskiego teatru, ich dokonania na zawsze pozostaną w pamięci – napisała w niedzielę 15 maja Kancelaria Prezydenta

„Mistrzowie w swoim fachu, znamienici odtwórcy roli Gustawa-Konrada w Mickiewiczowskich »Dziadach«. Obaj tworzyli historię polskiego teatru. Ich dokonania na zawsze pozostaną w pamięci” – dodała prezydencka kancelaria
W niedzielę 15 maja w wieku 90 lat zmarł aktor teatralny i filmowy, reżyser i scenarzysta Ignacy Gogolewski. Również w niedzielę w wieku 80 lat zmarł Jerzy Trela, aktor teatralny i filmowy, profesor krakowskiej Akademii Sztuk Teatralnych /za PAP/fb/www.tvp.info/ /15.5.2022/

PŁK ZDZISŁAW BERNARD SKARBEK

Żegnamy dzisiaj oddanego patriotę i dzielnego żołnierza Rzeczypospolitej, ogromnie zasłużonego działacza Polonii australijskiej i emigracyjnego środowiska kombatanckiego – napisał prezydent Andrzej Duda w liście do uczestników uroczystości pogrzebowych płk. Bernarda Zdzisława Skarbka

„Z głębokim smutkiem przyjąłem wiadomość o odejściu Pana Pułkownika Bernarda Zdzisława Skarbka” – napisał prezydent
Andrzej Duda przypomniał że Zdzisław Bernard Skarbek „w swoim długim, ponadstuletnim życiu dzielił losy wspaniałego pokolenia, uformowanego w odrodzonej Niepodległej”. „Jego ojciec – przedwojenny policjant – został zamordowany przez NKWD w zbrodniczej operacji katyńskiej. On sam razem z matką i rodzeństwem padł ofiarą sowieckiej deportacji do Kazachstanu” – dodał prezydent

Prezydent przypomniał że „ocalony z nieludzkiej ziemi dzięki wstąpieniu do armii gen. Andersa przeszedł cały szlak bojowy 2 Korpusu Polskiego”. „Walczył na froncie włoskim w najważniejszych bitwach pod Monte Cassino i Ankoną, brał udział w wyzwoleniu Bolonii. Nie dane Mu było jednak powrócić do wolnej Ojczyzny, która znalazła się pod władzą reżimu komunistycznego” – napisał A. Duda

Po latach służby wojskowej i tułaczki na obczyźnie ostatecznie zamieszkał w Australii. „W Canberrze znalazł swój nowy dom i miejsce na ziemi. Tutaj pracował i – zawsze wierny Polsce – angażował się na rzecz rodaków i dziedzictwa narodowego. Wśród nowych pokoleń Polaków, żyjących z dala od kraju przodków, upowszechniał idee, wartości i pamięć naszej wspólnoty. Aktywny w Stowarzyszeniu Polskich Kombatantów był w ostatnich latach najwyższym rangą oficerską weteranem Wojska Polskiego w Australii. Dbał o dobre imię Rzeczypospolitej w świecie i zawsze był godnym depozytariuszem jej etosu i tradycji” – napisał w liście prezydent

„Panie Pułkowniku, Rzeczpospolita zawsze będzie przechowywać pamięć i wdzięczność za całe dobro które wyświadczył Pan naszej Ojczyźnie. Spoczywaj w pokoju!” – zakończył A. Duda

Zdzisław Bernard Skarbek urodził się 1 lipca 1921 r. Po wybuchu II wojny światowej razem z rodziną został w lutym 1940 r. deportowany na Syberię i skazany na 10 lat łagru. W 1942 r. wstąpił do tworzonej w ZSRS Armii Polskiej na Wschodzie
Brał udział w kampanii włoskiej w stopniu starszego strzelca 3 Karpackiego Batalionu Łączności 3 Dywizji Strzelców Karpackich 2 Korpusu Polskiego. Był uczestnikiem m.in. bitew o Monte Cassino, Ankonę, Loreto oraz Bolonię

Po wojnie Zdzisław Bernard Skarbek osiadł w Wielkiej Brytanii, a następnie Australii. Od 1956 r. działał w Stowarzyszeniu Polskich Kombatantów w Australii, będąc członkiem Zarządu SPK oraz wieloletnim prezesem koła nr 5 w Canberze. Był najwyższym rangą oficerską polskim weteranem mieszkającym w Australii. Został odznaczony 23 medalami polskimi i australijskimi
Zmarł 24 kwietnia 2022 w Canberze /za PAP/dzieje.pl/ /12.5.2022/

MARIA PAŃCZYK-POZDZIEJ

W wieku 79 lat zmarła Maria Pańczyk-Pozdziej, była wicemarszałek Senatu, dziennikarka Polskiego Radia Katowice, propagatorka i znawczyni kultury i gwary śląskiej

Maria Pańczyk była senatorem VI, VII, VIII i IX kadencji, w latach 2011-15 była wicemarszałkiem Senatu, a wcześniej radną Sejmiku Województwa Śląskiego
Od 1971 r. była dziennikarką Radia Katowice, inicjatorką emitowanej co niedziela audycji radiowej „Po naszymu, czyli po śląsku” i pomysłodawczynią konkursu o tej samej nazwie, a także współautorką popularnego telewizyjnego cyklu „Sobota w Bytkowie”. Koledzy z rozgłośni wspominają ją jako niekwestionowaną osobowość radiową

Konkurs „Po naszymu, czyli po śląsku” odbywał się rokrocznie najpierw w Katowicach, potem w Zabrzu, dotarł także za ocean – do Teksasu. Maria Pańczyk-Pozdziej stworzyła także nieformalne stowarzyszenie laureatów tego konkursu, zwane Czelodką
W 1995 r. otrzymała Nagrodę im. Wojciecha Korfantego przyznaną przez Związek Górnośląski, a w 2010 została nagrodzona przez zarząd Polskiego Radia Złotym Mikrofonem za „ukochanie ziemi śląskiej oraz upór w propagowaniu gwary i obyczaju tego regionu”, wyróżniono ją też tytułem Ambasadora Polszczyzny Regionalnej. W 2002 prezydent RP Aleksander Kwaśniewski odznaczył ją Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski

Maria Pańczyk urodziła się w 1942 r. w Tarnowskich Górach. W 1968 r. ukończyła filologię polską na Wydziale Filologiczno-Historycznym Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Opolu. W latach 70 pracowała jako nauczyciel w szkołach powiatu tarnogórskiego
Była scenarzystką cyklu programów „Sobota w Bytkowie” emitowanego w latach 1993-99 w Telewizji Katowice, napisała do niego kilkadziesiąt tekstów piosenek, występowała też w tej telenoweli jako Maryjka Żymłowa – żona Zefla. Ze względu na zainteresowanie gwarami śląskimi zasiada często w jury konkursów regionalnych organizowanych w całym województwie śląskim

Zabierała też głos w debacie publicznej na temat śląskiej mowy. Sprzeciwiała się staraniom części regionalnych środowisk i organizacji o ustawowe uznanie godki za język regionalny. Powołując się na autorytet językoznawców – profesorów Jana Miodka i Jerzego Bralczyka – przekonywała że stworzenie języka z niezliczonych odmian gwary jest nieporozumieniem /za PAP/interia.pl/ /12.5.2022/

MARYNA MIKLASZEWSKA

Zmarła dziennikarka, pisarka, działaczka opozycji niepodległościowej Maryna Miklaszewska – poinformował w środę 11 maja wicepremier, minister kultury Piotr Gliński

„Niespodziewana smutna wiadomość – odeszła Maryna Miklaszewska, wybitna pisarka, człowiek kultury, społeczniczka zatroskana o los Ojczyzny, współtwórczyni Kongresu Polska Wielki Projekt, szerokiej publiczności znana jako współautorka musicalu +Metro+” – napisał minister kultury

Maryna Miklaszewska urodziła się 4 stycznia 1947. Ukończyła filologię słowiańską i polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. W latach 1975-76 była członkiem zespołu redakcyjnego „Płomyczka”, a w latach 1977-82 redakcji literackiej III Programu Polskiego Radia

W stanie wojennym usunięta z pracy w Polskim Radiu, współpracowała z drugim obiegiem wydawniczym oraz podziemnym radiem Solidarność. Przeprowadziła m.in. wywiad z Tadeuszem Konwickim w maju 1981, który po emisji radiowej został przedrukowany w podziemnym wydaniu „Małej apokalipsy”. Także poza cenzurą – w drugoobiegowym wydawnictwie Rytm – w 1986 r. ukazała się jej książka „Mikołajek w szkole PRL” podpisana pseudonimem Miłosz Kowalski. Książka nawiązywała do francuskiej serii opowieści o Mikołajku, autorstwa René Goscinny’ego i Jeana-Jacques’a Sempé. Ilustrował ją 10-letni syn autorki Mikołaj Chylak, ukryty pod pseudonimem Masław

Tłumaczyła wiersze i teksty piosenek Karela Kryla oraz literaturę czeską, głównie związaną ze środowiskiem opozycyjnym /m.in. Vaclava Havla/

Maryna Miklaszewska jest autorką powieści kryminalnej „Portret pamięciowy” i scenariusza spektaklu Teatru Telewizji „Hrabia” nagrodzonego przez ministra kultury. Razem z siostrą Agatą napisała libretto i teksty piosenek do musicalu „Metro”. W 2005 r. „Dialog” opublikował jej sztukę „Strajk” – pierwszy musical o Stoczni Gdańskiej w 1980 r. W 2007 r. wydała opartą na faktach powieść „Wojtek z armii Andersa” opowiadającą o epizodzie z dziejów II wojny światowej, o
niedźwiedziu brunatnym, który przeszedł cały szlak bojowy z 2 Korpusem Polskim gen. Władysława Andersa – od wyjścia z ZSRR do demobilizacji po wojnie w Wielkiej Brytanii

Postanowieniem z 4 grudnia 2007 r. odznaczona została Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski przez prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego razem z innymi działaczami ruchu Solidarność Polsko-Czesko-Słowacka

W 2010 r. była wśród założycieli Stowarzyszenia Polska Jest Najważniejsza, w skład którego weszli niektórzy członkowie warszawskiego komitetu poparcia Jarosława Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich. Miała 75 lat /za PAP/dzieje.pl/ /11.5.2022/

WALDEMAR PARUCH

W wieku 57 lat zmarł prof. Waldemar Paruch. Był twórcą i szefem Centrum Analiz Strategicznych. Pod koniec 2020 r. został przewodniczącym zespołu doradczego ds. rozwoju szkolnictwa wyższego i nauki. Był związany z Prawem i Sprawiedliwością, zasiadał m.in. w jego Radzie Programowej. Wykładał na lubelskim Uniwersytecie Marii Curie Skłodowskiej

Prof. Waldemar Paruch urodził się w 1964 r. w Lublinie. Był politologiem, zajmował się również naukami społecznymi. W 2011 r. kandydował do Sejmu z list PiS w okręgu krośnieńskim, mandatu nie uzyskał. Trzy lata później zasiadł w Radzie Programowej PiS, a przed wyborami prezydenckimi w 2015 r. znalazł się w sztabie wyborczym Andrzeja Dudy
W 2018 r. premier Mateusz Morawiecki mianował go swoim pełnomocnikiem ds. utworzenia i funkcjonowania Centrum Analiz Strategicznych. Następnie kierował tą instytucją do grudnia 2019 r.

W kwietniu tego roku prezydent Andrzej Duda odznaczył go Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. „Prof. Paruch to wybitny naukowiec, działacz społeczny oraz historyk który ogromnie zasłużył się dla Rzeczypospolitej” – pisał wówczas premier, który przekazał odznaczenie
Prof. Paruch we wrześniu skończyłby 58 lat. W ostatnich miesiącach chorował, przebywał w szpitalu. Na twitt. pożegnał go szef rządu. „Dzisiejszego wieczora odszedł od nas prof. Waldemar Paruch, wybitny naukowiec, wrażliwy społecznik, zasłużony Polak. Będzie nam brakować jego mądrości i błyskotliwego umysłu. Niech spoczywa w pokoju” – napisał

Wpis poświęcony zmarłemu opublikował też minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek. „Prof. dr hab. Waldemar Paruch odszedł do Wieczności dziś wieczorem. Żegnamy wielkiego Polaka, Politologa i Polityka, ogromnie zasłużonego dla Polski. Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie” – napisał
„Z wielkim smutkiem przyjąłem wiadomość o odejściu prof. Waldemara Parucha. Polska straciła zaangażowanego naukowca i eksperta, ale przede wszystkim Patriotę całym sercem i duchem oddanego Rzeczypospolitej. Odszedł przedwcześnie, miał tylko 57 lat. Będzie Go brakować” – napisał prezydent Andrzej Duda

Z kolei szef KPRM Michał Dworczyk napisał: „Odszedł prof. Waldemar Paruch. Był człowiekiem o ogromnej wiedzy, dużą część życia poświęcił pracy dla Polski. Wszyscy którzy z nim współpracowali zapamiętają go jako prawego, ciepłego i mądrego człowieka. Niech spoczywa w pokoju”
„Po ciężkiej chorobie odszedł prof. Waldemar Paruch, dobry kolega, patriota i państwowiec, wybitny ekspert, dobry człowiek. Cześć Waldku, dziękuję za wszystko! RIP” – napisał wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński

Jak wynika z informacji Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie w trakcie działalności naukowej prof. Waldemara Parucha ukazało się 240 publikacji naukowych jego autorstwa, w tym ok. 30 opracowań zwartych – monografie autorskie, współautorskie i redagowane. Prof. Paruch wziął udział w 80 konferencjach krajowych i międzynarodowych; był też organizatorem bądź współorganizatorem 11 konferencji krajowych i międzynarodowych /za PAP/interia.pl/ /8.5.2022/

JÓZEF LEŚNIAK

Zmarł wicewojewoda małopolski, były poseł PiS Józef Leśniak. – Zapamiętam go na zawsze jako wspaniałego i odważnego człowieka – napisał premier Mateusz Morawiecki, wspominając zmarłego. Józef Leśniak miał 54 lata. Od grudnia 2019 był II wicewojewodą małopolskim, a po roku został I wicewojewodą

Józef Leśniak był absolwentem Université Nancy 2 /kier. literatura współczesna/, Międzynarodowej Szkoły Nauk Politycznych – Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach /kier. politologia/, a także studiów podyplomowych typu MBA „Zarządzanie gospodarką europejską” w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie

W latach 2010-15 Józef Leśniak zasiadał w Radzie Powiatu Nowosądeckiego, a w VIII kadencji Sejmu /2015-19/ był posłem. W parlamencie był m.in. wiceprzewodn. Komisji Spraw Zagranicznych, czł. Komisji Finansów Publicznych i Komisji Infrastruktury oraz wiceprzewodn. Polskiej Sekcji Zgromadzenia Parlamentarnego Frankofonii
Równolegle do pracy parlamentarnej w Polsce był członkiem Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy w Strasburgu. Reprezentował Polskę w pracach Komisji ds. Politycznych i Demokracji

„To dla nas wszystkich ogromna strata” – napisał wojewoda małopolski Łukasz Kmita w przekazanej mediom informacji o śmierci Józefa Leśniaka. „Dla niego zawsze najważniejsza była Polska. Był wielkim patriotą, oddanym sprawie naszej Ojczyzny. Służba Najjaśniejszej Rzeczypospolitej – tak postrzegał swoją misję w Urzędzie Wojewódzkim jako I wicewojewoda małopolski” – napisał Kmita. Dodał że Józef Leśniak zawsze służył mu radą i wsparciem. „Odszedł otoczony rodziną i przyjaciółmi” – napisał

Józefa Leśniaka wspominali też m.in. premier Morawiecki i rzecznik PiS Anita Czerwińska. „Zapamiętam go na zawsze jako wspaniałego i odważnego człowieka, oddanego Polsce i swojemu regionowi. Niech spoczywa w pokoju” – napisał Morawiecki na twitt.
Jako „dobrego, skromnego człowieka, niezastąpionego przyjaciela, patriotę, oddanego służbie Ojczyźnie” wspominała Józefa Leśniaka Czerwińska. „Józefie, dziękujemy za wszystko. Żegnaj, Przyjacielu. Spoczywaj w pokoju” – napisała rzecznik PiS na twitt. /za PAP/interia.pl/ /4.5.2022/

Józef Leśniak nie żyje. Na pogrzebie premier Morawiecki
Józef Leśniak był wielkim, wspaniałym patriotą oddanym sprawom Polski, swojemu obozowi politycznemu, oddanym Prawu i Sprawiedliwości – mówił podczas uroczystości pogrzebowych premier Mateusz Morawiecki
Premier wziął udział w uroczystościach pogrzebowych wicewojewody małopolskiego Józefa Leśniaka. – Kiedy odchodzi człowiek tak pełny życia to wszystko się w nas buntuje. Wszystko się we mnie buntuje – mówił szef rządu

„Przecież jeszcze tyle planów było przed nim, tyle nadziei, tyle pracy” – kontynuował szef rządu. – Józef żył pełnią życia. Józef wiedział doskonale że czas jest krótki i wykorzystywał wszystkie swoje siły dla dobra ojczyzny. Wiedział też że żyć pełnią to szukać prawdy, szukać dobra – dodał
Morawiecki powiedział też że Józef Leśniak „był wielkim, wspaniałym patriotą oddanym sprawom Polski, swojemu obozowi politycznemu, oddanym Prawu i Sprawiedliwości”
„Swoim życiem potwierdzał tę starą prawdę że dobro i miłość to jedyne wartości które pomnażamy przez dzielenie się nimi z innymi. Józef dzielił się z wszystkimi innymi pełną garścią i to dobro rozsiewał bardzo, bardzo szeroko” – mówił premier /za PAP/interia.pl/ /7.5.2022/

ZBIGNIEW KICKA

W wieku 74 lat zmarł Zbigniew Kicka. To pierwszy polski medalista mistrzostw świata w boksie

Zbigniew Kicka był zawodnikiem Górnika Pszów. Do klubu trafił w 1971 r. i pozostał w nim aż do zakończenia sportowej kariery. Miał liczne osiągnięcia, w tym dwa razy był mistrzem Polski. Reprezentował nasz kraj w igrzyskach olimpijskich i mistrzostwach świata

Informację o śmierci Kicki przekazał Polski Związek Bokserski. PZB udostępnił oświadczenie w którym pożegnał byłego pięściarza, wspomniał jego osiągnięcia i złożył kondolencje najbliższym. Kibice polskiego boksu podzielili się wspomnieniami związanymi ze sportowcem. „Miałem przyjemność poznać Pana Zbigniewa – wspaniały, sympatyczny i otwarty człowiek” – napisał jeden z internautów

„Pan Zbigniew był wybitnym pięściarzem, który w swoim dorobku miał m.in. brązowy medal mistrzostw świata /1974/, występ w Igrzyskach Olimpijskich w 1976 r. oraz mistrzostwach świata w 1978, a także dwa złote oraz dwa srebrne medale mistrzostw Polski. W imieniu Polskiego Związku Bokserskiego oraz całego środowiska bokserskiego pragniemy złożyć kondolencje rodzinie oraz najbliższym Pana Zbigniewa” – napisał w oświadczeniu PZB

Zbigniew Kicka był zawodnikiem wagi półśredniej. Zapisał się w historii polskiego sportu jako pierwszy Polak z medalem mistrzostw świata w boksie. Osiągnął to w 1974 r. w Hawanie, sięgając po brąz. Stoczył w swojej karierze 320 walk, wygrał 277
Po zakończeniu sportowej kariery zajął się szkoleniem śląskich zawodników, w tym m.in. w Górniku Pszów, Concordii Knurów i Imexie Jastrzębie. Był drugim trenerem kadry narodowej w 1997 r. /za interia.pl/ /5.5.2022/

STANISŁAW SZUSZKIEWICZ

Były przewodniczący parlamentu Białorusi Stanisław Szuszkiewicz, który w imieniu swego kraju podpisał w 1991 r. porozumienie o rozwiązaniu ZSRR, zmarł w nocy z wtorku 3 maja na środę w wieku 87 lat – poinformowało we wtorek Euroradio, powołując się na jego żonę Irynę. „Z głębokim żalem żegnam Stanisława Szuszkiewicza, pierwszego przywódcę i ojca niepodległej Białorusi ” – napisał na twitt. prezydent Polski Andrzej Duda

Szuszkiewicz od 26 kwietnia znajdował się na oddziale intensywnej terapii z powodu następstw choroby COVID-19. Miesiąc wcześniej wykryto u niego wariant Omikron. Przez ostatnie miesiące Szuszkiewicz przebywał w mieszkaniu i jego kontakty ze światem zewnętrznym były ograniczone do minimum
„Z głębokim żalem żegnam Stanisława Szuszkiewicza, pierwszego przywódcę i ojca niepodległej Białorusi. Polska nigdy nie zapomni Jego roli w rozwiązaniu w 1991 r. Związku Sowieckiego i utworzeniu wolnej Białorusi, Ukrainy i innych państw. Niech spoczywa w pokoju” – napisał prezydent Duda

Polityka pożegnali także przedstawiciele polskiego rządu. „Odszedł Stanisław Szuszkiewicz, przywódca Białorusi, którą wprowadzał po rozpadzie ZSRR na drogę niepodległości i demokracji. Żegnam z głębokim smutkiem prawego człowieka, oddanego swemu narodowi, swej ojczyźnie, sprawie wolności, przyjaciela Polski i wolnego świata” – napisał szef polskiego MSZ Zbigniew Rau
„Żegnamy dziś Stanisława Szuszkiewicza – pierwszego przywódcę niepodległej Białorusi. Był naukowcem, intelektualistą i przyjacielem Polski” – czytamy z kolei we wpisie rzecznika Ministerstwa Spraw Zagranicznych Łukasza Jasiny

Szuszkiewicz należał do opozycji antyłukaszenkowskiej. Stał na czele białoruskiego parlamentu w latach 1991-94. 8 grudnia 1991 w imieniu Białorusi podpisał z przywódcami Rosji i Ukrainy, Borysem Jelcynem i Leonidem Krawczukiem, porozumienie o rozwiązaniu ZSRR
Urodził się 15 grudnia 1934 w Mińsku. W tym mieście skończył studia fizyczno-matematyczne na Białoruskim Uniwersytecie Państwowym. W 1973 r. otrzymał tytuł profesorski. W politykę zaangażował się dopiero po wybuchu w elektrowni atomowej w Czarnobylu. Jako naukowiec informował o zagrożeniach wynikających z wybuchu elektrowni i prowadził prace nad ograniczeniem szkód

W 1990 r. został delegatem Zjazdu Deputowanych Ludowych ZSRR i wkrótce potem deputowanym Rady Najwyższej Białorusi. W 1991 r., już jako przewodniczący Rady Najwyższej Białorusi, doprowadził do spotkania w Białowieży z Jelcynem i Krawczukiem i razem z nimi podpisał umowę o rozwiązaniu ZSRR i utworzeniu Wspólnoty Niepodległych Państw. Dzięki temu porozumieniu Białoruś odzyskała niepodległość /za PAP/interia.pl/ /4.5.2022/

MAREK GOLISZEWSKI

W sobotę 30 kwietnia zmarł Marek Goliszewski, założyciel i prezes Business Centre Clubu – poinformowała organizacja przedsiębiorców. Miał 69 lat

Już kilkanaście lat temu zmagał się z chorobą nowotworową
Był członkiem loży założycieli, przewodniczącym Gospodarczego Gabinetu Cieni BCC
W 1991 r. zainicjował powstanie Business Centre Clubu, jednej z największych w Polsce organizacji przedsiębiorców

Marek Goliszewski był absolwentem SGH /d. SGPiS/ oraz Uniwersytetu Warszawskiego. Od 1979 r. był członkiem Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego. Jak podaje BCC w 1981 r. został relegowany z pracy
Był członkiem Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy z siedzibą w Brukseli /od 1985 r./, założycielem i redaktorem naczelnym miesięcznika „Konfrontacje” /1987 r./ oraz prezesem Polskiej Fundacji Klubu Rzymskiego /1989 r./. W 1993 r. został członkiem Polskiego Forum Akademicko-Gospodarczego
Był założycielem i współprzewodniczącym Forum Dialogu /sygnatariusze z 25 ogólnopolskich organizacji, składających się z 1800 związków, stowarzyszeń i podmiotów publicznych/, członkiem Narodowej Rady Integracji Europejskiej oraz założycielem i pierwszym przewodniczącym Rady Przedsiębiorczości RP

W latach 2002-08 był wiceprzewodniczącym Trójstronnej Komisji ds. Społeczno-Gospodarczych, przewodniczącym Zespołu ds. Dialogu Społecznego oraz prezesem Stowarzyszenia Euroatlantyckiego /2010-20/
W 2010 r. został powołany przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego na członka Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP. W 2021 r. został przewodniczącym Rady Przedsiębiorczości
W młodości uprawiał zapasy, w 1973 r. był reprezentantem Polski w tym sporcie /za interia.pl/ /30.4.2022/

Marek Goliszewski założył i był pierwszym przewodniczącym Rady Przedsiębiorczości, która jest forum współpracy przedstawicieli największych organizacji reprezentujących przedsiębiorców i pracodawców w Polsce. Od 2021 r. ponownie był jej przewodniczącym
Był dziennikarzem i autorem książek, m.in. „Stąd do przyszłości”. Był zaangażowanym w wiele inicjatyw społecznikiem; zainicjował m.in. Akcję Społeczną „Podziel się sukcesem”, należał do Komitetu Wsparcia Budowy Muzeum Historii Żydów Polskich
W 2012 r. został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski /za wiadomoscihandlowe.pl/ /1.5.2022/

BP ADAM LEPA

W środę 27 kwietnia w 83 roku życia, 60 roku kapłaństwa i 34 roku biskupstwa zmarł emerytowany biskup pomocniczy archidiecezji łódzkiej Adam Lepa. Duszpasterz, autor książek i wykładowca akademicki, wieloletni członek Rady Programowej Katolickiej Agencji Informacyjnej

Bp Adam Lepa urodził się 17 marca 1939 w Łodzi. Studia teologiczne ukończył w Wyższym Seminarium Duchownym w Łodzi. Święcenia prezbiteratu otrzymał 18 marca 1962. Trzy lata później ukończył studia w zakresie katechetyki w Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie /obecnie Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego/

Studia specjalistyczne w zakresie pedagogiki odbył na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W 1974 r. obronił doktorat rozprawą „Błędy wychowania w rodzinie wielkomiejskiej w wypowiedziach młodzieży i rodziców”

Jako wikariusz pracował w latach 1962-64 w parafii św. Wojciecha w Dobroniu, a w latach 1964-78 w parafii Przemienienia Pańskiego w Łodzi. Proboszczem był w dwóch parafiach łódzkich: w latach 1978-81 w parafii św. Urszuli i w latach 1981-88 w parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny

W latach 1978-81 był diecezjalnym duszpasterzem akademickim, a w latach 1978-82 pełnił funkcję diecezjalnego duszpasterza nauczycieli. Przewodniczącym Wydziału Duszpasterstwa Kurii Diecezjalnej /Archidiecezjalnej, Metropolitalnej/ był z krótką przerwą w latach 1978-2012
Był członkiem Rady Kapłańskiej i Kolegium Konsulatorów wszystkich kadencji. Godność kapelana Jego Świątobliwości otrzymał w 1986. Kanonikiem gremialnym Kapituły Katedralnej Łódzkiej został w 1987

Pełnił funkcję przewodniczącego Komitetu organizującego łódzki etap podróży apostolskiej Jana Pawła II do Polski w 1987
4 grudnia 1987 papież Jan Paweł II mianował go biskupem pomocniczym diecezji łódzkiej i biskupem tytularnym Regiany. Sakrę biskupią otrzymał 2 stycznia 1988. Jego biskupim zawołaniem były słowa „In caritate et patientia” /W miłości i cierpliwości/

W latach 1989-94 był przewodniczącym Komisji Episkopatu Polski ds. Środków Społecznego Przekazu i członkiem Europejskiego Komitetu Biskupów ds. Mediów /CEEM/. Członkiem Komisji Głównej II Polskiego Synodu Plenarnego był w latach 1991-99. Jako delegat Konferencji Episkopatu Polski uczestniczył w Synodzie Biskupów dla Europy w 1999 r.

W latach 1988-93 był rektorem Wyższego Seminarium Duchownego w Łodzi i członkiem kolegium rektorów wyższych uczelni miasta Łodzi. Był założycielem „Łódzkich Studiów Teologicznych” i pierwszym ich redaktorem naczelnym /w latach 1991-93/, autorem 12 książek oraz kilkuset artykułów naukowych i prasowych poświęconych głównie problematyce mediów

Od 1994 r. prowadził zajęcia dydaktyczne w Instytucie Edukacji Medialnej i Dziennikarstwa Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, a w latach 1975-2014 wykładał pedagogikę mass mediów w Wyższym Seminarium Duchownym w Łodzi
W Konferencji Episkopatu Polski był przewodniczącym Zespołu programowego ds. telewizyjnych transmisji mszy świętej, członkiem Rady ds. Środków Społecznego Przekazu. Pełnił funkcję wiceprzewodniczącego Rady Programowej Katolickiej Agencji Informacyjnej. Był członkiem Rady Fundacji na Rzecz Wymiany Informacji Katolickiej

Był członkiem honorowym Katolickiego Stowarzyszenia Filmowego oraz Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy, laureatem Nagrody Sursum Corda, Nagrody im. Jana Pawła II. Otrzymał także szereg innych wyróżnień
27 maja 2014 Ojciec Święty Franciszek przyjął rezygnację bp. Lepy z pełnienia posługi biskupa pomocniczego archidiecezji łódzkiej /za KAI/ /28.4.2022/

JADWIGA CHRUŚCIEL „KOZACZEK”

We wtorek 26 kwietnia odeszła na wieczną wartę Jadwiga Chruściel „Kozaczek”, córka dowódcy Powstania Warszawskiego gen. Antoniego Chruściela „Montera” – poinformowało Muzeum Powstania Warszawskiego. Była łączniczką sztabu I Obwodu AK „Radwan” Śródmieście

„Z przykrością informujemy że 26 kwietnia odeszła na wieczną wartę Jadwiga Chruściel +Kozaczek+, córka dowódcy Powstania Warszawskiego gen. Antoniego Chruściela +Montera+. Podczas Powstania służyła jako łączniczka sztabu I Obwodu AK Śródmieście. Cześć jej pamięci!” – napisało na twitt. MPW

Jadwiga Chruściel /”Kozaczek”/ urodziła się 25 czerwca 1928 w Stryju. Była córką gen. Antoniego Chruściela „Montera” – komendanta Okręgu Warszawskiego AK i dowódcy Powstania Warszawskiego. Podczas Powstania służyła w stopniu strzelca jako łączniczka sztabu I Obwodu AK „Radwan” w Śródmieściu

Po upadku Powstania dostała się do niewoli i jako jedna z najmłodszych uczestniczek walk została umieszczona w obozie jenieckim Stalag XI B Fallingbostel, a następnie w Oflagu IX C Molsdorf. Po wyzwoleniu obozu jenieckiego przez wojska amerykańskie trafiła do ośrodka werbującego do polskiej marynarki /Pomocnicza Morska Służba Kobiet/. Przez Francję i Anglię przedostała się do Szkocji, gdzie podczas nauki w gimnazjum poznała idee harcerstwa. W 1947 r. złożyła przyrzeczenie. Po przeprowadzce do Londynu prowadziła drużynę wędrowniczek „Jantar”, a w 1951 r. została hufcową Hufca „Bałtyk”

W 1956 r. z ojcem i rodziną wyemigrowała do USA. W Stanach Zjednoczonych włączyła się do pracy harcerskiej prowadząc trzy lata Hufiec „Podhale” w Nowym Jorku. W latach 1969-73 była dwukrotnie wybrana komendantem chorągwi
Opracowała i wydała szereg podręczników z zakresu wychowania harcerskiego młodzieży, m.in. „Co drużynowa zuchów powinna wiedzieć”, „Wędrowniczki”, „Jak prowadzić drużynę harcerek”, „Sprawności harcerek”, „Tropicielka”. Od 1962 r. mieszkała w Nowym Jorku. Kilka lat temu wróciła na stałe do Polski

Jadwiga Chruściel wspominając w 2018 r. swojego ojca powiedziała: „Mój ojciec żył dla Polski i tak było już do samego końca. Był wiernym oddanym synem ojczyzny i polskiego narodu, a jako dowódca walczącej Warszawy nie spał, nie jadł, tylko wiecznie sprawdzał co się dzieje. I był do tego bardzo dobrze przygotowany”

Oceniła że rola jej ojca w Powstaniu wynikała z przyjęcia na siebie patriotycznych obowiązków. „Mój ojciec zawsze mówił, i ja to będę pamiętać i każdemu będę powtarzać – +ja swoje zrobiłem+. Uważał że tyle ile mógł, czego się podjął, tyle zrobił, i to mu wystarczało. Dla mojego ojca to był obowiązek” – mówiła Chruściel. Twierdziła też że jej ojciec był skromnym człowiekiem, który w rodzinnym domu zawsze dbał o zachowanie polskich tradycji. Zmarła w wieku blisko 94 lat

W powojennych wspomnieniach gen. „Monter” tak podsumował walkę powstańców warszawskich: „Dwumiesięczna walka powstańcza w Warszawie dowiodła że Polacy potrafią się zorganizować i wykonać wysiłek budzący podziw całego świata”. „Walka wydobyła na wierzch pierwiastek dumy narodowej oraz bohaterstwo, które w dziejach naszych odmiennie od innych narodów doprowadziło nieraz do ocalenia państwa w warunkach które mogły innym wydawać się beznadziejne” – dodał

W końcu lipca 1944 podczas narad ścisłego kierownictwa Armii Krajowej „Monter” należał do zwolenników wybuchu Powstania w Warszawie, choć przestrzegał przed niedostatkiem broni i amunicji. 31 lipca przekazał głównemu dowódcy AK gen. Tadeuszowi Komorowskiemu „Borowi” wiadomość że sowieckie czołgi są już na przedmieściach Pragi. Powstańcy liczyli bowiem na pomoc Armii Czerwonej przy wyzwalaniu Warszawy z rąk niemieckich okupantów

W Powstaniu Warszawskim Chruściel był dowódcą całości walczących sił
9 września 1944 skierował list do dowódcy AK gen. „Bora” domagając się odwleczenia decyzji kapitulacji. Awansowany do stopnia generała brygady rozkazem Naczelnego Wodza z 14 września 1944 „za wybitne dowodzenie i przykład osobistego męstwa w walkach o Warszawę”

Po kapitulacji oddziałów powstańczych przebywał w obozach jenieckich w Niemczech, skąd uwolniły go oddziały amerykańskie. Po demobilizacji oddziałów polskich w 1948 r. pozostał na emigracji w Londynie. Od 1956 r. przebywał w Waszyngtonie, gdzie pracował w biurze adwokackim; potem jako tłumacz
Zmarł 30 listopada 1960 w Waszyngtonie. W 2004 r. jego prochy zostały przewiezione do Polski i pochowane na Cmentarzu Wojskowym na warszawskich Powązkach /za PAP/dzieje.pl/ /26.4.2022/

ZYGMUNT GŁUSZEK

W wieku blisko 94 lat zmarł w poniedziałek 25 kwietnia Zygmunt Głuszek, wieloletni dziennikarz „Przeglądu Sportowego”, redaktor naczelny miesięcznika „Lekkoatletyka” – poinformował Polski Związek Lekkiej Atletyki

Zygmunt Głuszek urodził się w Warszawie 22 maja 1928. Jako nastolatek działał w konspiracji, mając 16 lat został najmłodszym instruktorem Szarych Szeregów. Walczył w Powstaniu Warszawskim; wsławił się przepłynięciem Wisły z meldunkami dla oddziałów Armii Krajowej na Pradze. Został za to odznaczony Krzyżem Walecznych

Po wojnie rozpoczął pracę w mediach. Od 1949 r. był redaktorem „Życia Warszawy”, w 1952 roku zasilił redakcję „Przeglądu Sportowego”. Zajmował się głównie lekkoatletyką, był szefem działu poświęconego tej dyscyplinie. W 1959 r. otrzymał Złotą Honorową Odznakę Polskiego Związku Lekkiej Atletyki. W 1971 r. został redaktorem naczelnym miesięcznika „Lekkoatletyka”; był nim przez dekadę. Był aktywnym działaczem PZLA, autorem licznych publikacji poświęconych królowej sportu /za PAP/ /26.4.2022/

ZBIGNIEW HAŁAT

Zmarł Zbigniew Hałat, wiceminister zdrowia w latach 1991-93, były szef Głównego Inspektoratu Sanitarnego, w ostatnich latach przeciwnik szczepień przeciw COVID-19. O jego śmierci poinformowała rodzina

Wpis o śmierci Zbigniewa Hałata pojawił się w piątek 22 kwietnia na jego oficjalnym koncie. Podpisała się pod nim „pogrążona w smutku rodzina”. „Z głębokim żalem zawiadamiamy że 17 kwietnia zmarł Zbigniew Hałat – mąż, ojciec, dziadek” – przekazano
Informację potwierdziła Justyna Socha, liderka ruchu STOP NOP. „Dr Zbigniew Hałat został pochowany 22 kwietnia” – napisała ne twitt.

Zbigniew Hałat był lekarzem, specjalistą epidemiologiem, publicystą mediów katolickich oraz wiceministrem zdrowia i szefem GIS w latach 1991-93. Wcześniej studiował w Akademii Medycznej we Wrocławiu. Po studiach wyjechał do Afryki, gdzie zajmował się m.in. zwalczaniem ciężkich i występujących masowo epidemii chorób tropikalnych
Hałat współtworzył Polskie Stowarzyszenie Niezależnych Lekarzy i Naukowców. Do 2020 r. był dyr. Dolnośląskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ. Na początku stycznia tego roku otrzymał wypowiedzenie za porozumieniem stron /za interia.pl/ /23.4.2022/

ANDRZEJ SIEZIENIEWSKI

Andrzej Siezieniewski, dziennikarz radiowy, były prezes Polskiego Radia zmarł w czwartek 21 kwietnia w wieku 71 lat. Informację o jego śmierci podała Informacyjna Agencja Radiowa

Andrzej Siezieniewski urodził się 1 stycznia 1951 w Giżycku. Był absolwentem studiów ekonomicznych w Szkole Głównej Planowania i Statystyki
W 1972 r. rozpoczął pracę w Polskim Radiu, był m.in. korespondentem w ZSRS. W 1984 r. został zastępcą redaktora naczelnego w dyrekcji programów informacyjnych TVP. Do Polskiego Radia wrócił w 1988 r.

W latach 1996-98 był dyrektorem Informacyjnej Agencji Radiowej. Dwukrotnie – w latach 2002-06 i 2011-16 – pełnił funkcję prezesa Polskiego Radia
W 1999 r. został uhonorowany Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, w 2005 r. Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, w 2013 r. Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. W 2005 r. otrzymał Srebrny Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”, a w 2012 r. odznakę honorową „Za Zasługi dla Związku Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych”
Cierpiał na chorobą nowotworową /za PAP/interia.pl/ /21.4.2022/

Zmarł Andrzej Siezieniewski, były prezes Polskiego Radia
Andrzej Siezieniewski z Polskim Radiem związany był przez blisko 40 lat. Dwukrotnie, w latach 2002-06 i 2011-16, pełnił funkcję prezesa publicznej rozgłośni. Wcześniej był m.in. dyrektorem Informacyjnej Agencji Radiowej
Informację o śmierci przekazał jego syn. Andrzej Siezieniewski zmagał się z chorobą nowotworową /za Polskie Radio/sdp.pl/ /22.4.2022/

ERWINA RYŚ-FERENS

Po długiej i ciężkiej chorobie, w wieku 67 lat zmarła wybitna polska łyżwiarka szybka Erwina Ryś-Ferens. Informację o jej odejściu podał Polski Związek Łyżwiarstwa Szybkiego

PZŁS napisał: „Z żalem i smutkiem informujemy o śmierci polskiej panczenistki, medalistki mistrzostw Europy i świata, olimpijki Erwiny Ryś-Ferens”
Związek przypomniał że w czasie kariery sportowej reprezentowała ona barwy Olimpii Elbląg i Marymontu Warszawa, zdobyła 83 tytuły mistrzyni Polski oraz ustanowiła 50 rekordów kraju

Erwina Ryś-Ferens czterokrotnie startowała w igrzyskach olimpijskich /Innsbruck 1976, Lake Placid 1980, Sarajewo 1984, Calgary 1988/, kilkakrotnie zajmując miejsca w czołowej dziesiątce /najwyższe – 5/
Trzykrotnie zdobywała brązowy medal mistrzostw świata: w 1978 i 1985 w wieloboju sprinterskim oraz w 1988 w wieloboju

Zarząd Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego i rodzina łyżwiarska przekazują głębokie wyrazy współczucia rodzinie i bliskim zmarłej
Erwina Ryś-Ferens zmagała się od kilku lat z nowotworem kości. Z tego powodu od jesieni 2020 nie mogła chodzić i poruszała się na wózku. – Nasza mama wielokrotnie udowadniała na torze jaką wielką ma wolę walki, tak samo teraz nie poddaje się i walczy z rakiem. Rak kości odebrał jej to na czym swoją karierę zbudowała, silne nogi. Rak mocno się rozgościł i odebrał możliwość chodzenia

Mama nie czuje nóg i wymaga całodobowej opieki. Niezbędna jest rehabilitacja i dostosowanie mieszkania do potrzeb osoby leżącej i na wózku /m.in. łóżko ortopedyczne, łazienka dla niepełnosprawnych/. Tak jak kiedyś mama dawała z siebie wszystko dla Polski teraz potrzebuje pomocy, by móc codziennie funkcjonować. Liczymy na Wasze wsparcie i mamy nadzieję że teraz też nie zawiedziecie jej w kibicowaniu, tym razem w dojściu do zdrowia. Bardzo dziękujemy za wszelką okazaną pomoc – tak w sierpniu 2020 apelował jej syn Jan Filip Ferens, w opisie zbiórki na leczenie legendy polskiego łyżwiarstwa

Przez lata wręcz katowałam swoje ciało, w tym nogi, które teraz nie działają. Kiedyś nie było takiej świadomości jak dzisiaj. Myślałam że im więcej będę trenować tym większy sukces osiągnę. Nie zatrzymywałam się. Treningi, jedzenie, sen – tak wyglądał mój świat. Nie było nikogo kto podpowiedziałby że czasem warto przystopować. Wręcz przeciwnie – trenerzy zachęcali do jeszcze cięższej pracy. Kiedy na chwilę zwalniałam od razu słyszałam krzyk. Po treningach padałam na twarz ze zmęczenia. A potem odpoczynek, sauna, masaż i znowu do roboty. Mnie samej nigdy nie zapaliła się czerwona lampka. Dopiero teraz widzę do czego doprowadziłam. Organizm w końcu się zbuntował. Zresztą cierpiało nie tylko ciało, ale i głowa – opowiadała w listopadzie 2020 /za interia.pl/ /20.4.2022/

ANDRZEJ KORZYŃSKI

Andrzej Korzyński, kompozytor, pianista, aranżer, autor muzyki filmowej, zmarł w wieku 82 lat. Był twórcą takich przebojów jak „Żółte kalendarze” czy „Do łezki łezka” oraz kompozytorem muzyki do takich filmów jak „Na srebrnym globie”, „Człowiek z marmuru” czy „Akademia pana Kleksa”

W poniedziałek 18 kwietnia o śmierci Andrzeja Korzyńskiego poinformowało Polskie Radio. Informację tę przekazał PAP również Michał Wilczyński z GAD Records, wytwórni, która ostatnio wydawała płyty Andrzeja Korzyńskiego
Urodzony w marcu 1940 Andrzej Korzyński był absolwent Wydziału Kompozycji i Dyrygentury Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej w Warszawie. W czasie studiów współpracował, jako pianista i kompozytor, z akademickim kabaretem Manekin. W 1964 r. założył zespół instrumentalny Ricercar ’64, nagrywał z nim własne utwory i akompaniował solistom

W 1965 r. był jednym ze współtwórców Młodzieżowego Studia „Rytm” w Polskim Radiu, które prezentowało m.in. twórczość młodych muzyków wykonujących bigbit. Nagrywano tam piosenki m.in. Marka Grechuty, Czesława Niemena, Czerwonych Gitar, Breakout, Trubadurów, Stana Borysa, Wojciecha Gąssowskiego
Andrzej Korzyński skomponował wiele przebojów polskiej muzyki rozrywkowej lat 60-tych. Śpiewali je m.in. Grupa ABC, Niebiesko-Czarni, Czesław Niemen, Ada Rusowicz, Katarzyna Sobczyk i Piotr Szczepanik. W kolejnych latach komponował piosenki również m.in. dla Andrzeja i Elizy, Dwa Plus Jeden, Ireny Jarockiej, Maryli Rodowicz, Zdzisławy Sośnickiej, Testu i Violetty Villas. W 1983 r. wymyślił postać Franka Kimono, w którego wcielił się Piotr Fronczewski, dla którego Korzyński komponował piosenki

Był kompozytorem popularnych przebojów, m.in. „Żółte kalendarze”, „Do łezki łezka”, „Motylem jestem”, „Szparka sekretarka”, „Domek bez adresu”. W latach 70 założył Arp Life, pierwszą polską grupę grającą muzykę elektroniczną
„W życiu miałem pod górę, nie chciano mnie wydawać, ale moje płyty okazywały się hitami” – mówił przed kilkoma laty Andrzej Korzyński w wywiadzie dla PAP, przy okazji przeglądu jego twórczości

Andrzej Korzyński stworzył również muzykę do ponad 150 filmów i seriali, są wśród nich filmy Andrzeja Żuławskiego – m.in. „Trzecia część nocy”, „Diabeł”, „Na srebrnym globie”; Andrzeja Wajdy – „Wszystko na sprzedaż”, „Polowanie na muchy”, „Brzezina”, „Człowiek z marmuru”, „Człowiek z żelaza”, „Panna Nikt”; Sylwestra Chęcińskiego – „Nie ma mocnych”, „Kochaj albo rzuć”, „Wielki Szu”; Edwarda Żebrowskiego – „Ocalenie”; Władysława Ślesickiego – m.in. „W pustyni i w puszczy”; Krzysztofa Gradowskiego – „Akademia Pana Kleksa”
Stworzył też muzykę do takich seriali jak m.in. „Janka”, „Tulipan”, „Tygrysy Europy”

„Ja po prostu wpadłem na to że rytm serca, puls, determinuje ruch na planie filmowym, a reżyserzy kręcą swoje filmy w określonym rytmie serca. W normalnym stanie serce bije około 70 razy na minutę. Jak akcja przyśpieszała, to ja również przyśpieszałem rytm, wtedy serce bije około 120 razy. A w scenach spokojnych zwalniałem. To był mój metronom, z którym pisałem muzykę” – mówił Andrzej Korzyński w wywiadzie dla PAP

Andrzej Korzyński był m.in. laureatem nagrody za muzykę do filmu „Czerwone ciernie” na FPFF w Gdańsku 1977, nagrody „Człowiek ze Złotym Uchem” na Festiwalu Producentów Muzycznych Soundedit oraz zespołowej Nagrody Prezesa Rady Ministrów dla twórców „Akademii Pana Kleksa”. Odznaczony został Srebrnym Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis /za PAP/dzieje.pl/ /18.4.2022/

JOLANTA LOTHE

1 kwietnia 2022 zmarła aktorka filmowa i teatralna Jolanta Lothe. Grała m.in. w filmach Andrzeja Wajdy, Stanisława Barei, Sylwestra Chęcińskiego, Andrzeja Kondratiuka, Jerzego Hoffmana. Miała 79 lat

Jolanta Lothe urodziła się 19 kwietnia 1942 w Wilnie. Po studiach na warszawskiej PWST występowała w warszawskich teatrach: Teatr Syrena /1966-67/, Teatr Klasyczny /1968-72/, Teatr Studio /1972-76/, Teatr Narodowy /1976-82/. Od 1989 prowadziła z mężem Piotrem Lachmannem eksperymentalny Videoteatr Poza

Widzowie pamiętają ją z ról w takich filmach jak „Polowanie na muchy” Anrzeja Wajdy, „Potop” Jerzego Hoffmana, „Brunet wieczorową porą” Stanisława Barei, czy „Tylko umarły odpowie” Sylwestra Chęcińskiego. W „Rejsie” Marka Piwowskiego wystąpiła razem ze swoją mamą Wandą Stanisławską-Lothe. Grała również w serialach: „Doktor Ewa”, „Polskie drogi”, gdzie grała Urszulę Kurasiową /za tę rolę otrzymała nagrodę przewodniczącego ds. radia i telewizji/, „Czterej pancerni i pies”, „Daleko od szosy”

Z kinem i telewizją pożegnała się na początku lat 80. Spełniała się na deskach teatru i dopiero w 2007 r. dała się namówić na występ w „Barwach szczęścia”. W ostatnich latach zagrała też epizody w „Na dobre i na złe” i „Prawie Agaty”
W 2012 otrzymała Brązowy Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”, w 2020 przyznano jej Srebrny Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Była członkiem Stowarzyszenia Filmowców Polskich /za www.sfp.org.pl/ /inf. z 4.4.2022/ /11.4.2022/

JAN WAWRZKÓW

7 kwietnia 2022, przeżywszy blisko 105 lat, zmarł Jan Wawrzków – lwowiak, żołnierz, społecznik, działacz Młodzieży Wszechpolskiej – poinformował w sobotę 10 kwietnia portal kresy.pl

Był żołnierzem 2 Dywizji Strzelców Pieszych, którą po walkach we Francji internowano w Szwajcarii
Jan Wawrzków urodził się 9 kwietnia 1917 we Lwowie. Studiował na wydziale prawa na Uniwersytecie Jana Kazimierza. Przed wojną działał w szeregach Związku Akademickiego Młodzieży Wszechpolskiej. Po sowieckiej agresji z 17 września przekroczył granicę z Rumunią, następnie przez Jugosławię i Grecję dotarł do obozu szkoleniowego odtwarzanej armii polskiej w Coetquidan we Francji. 22 października 1939 został przyjęty w jej szeregi

Po ukończeniu Szkoły Podchorążych Piechoty został przeniesiony jako zastępca dowódcy plutonu do 2 Dywizji Strzelców Pieszych pod dowództwem gen. Bronisława Prugar-Ketlinga i przydzielony do 5 Pułku Piechoty
Od 8 czerwca 1940 walczył nad rzekami Saoną, Vesoul i w rejonie St. Hippolyte we wschodniej części Francji. Po zawieszeniu broni między Francją i Niemcami i wyczerpaniu amunicji dywizja wycofała się do Szwajcarii. Żołnierze zostali internowani
Podchorąży Jan Wawrzków w październiku tego samego roku uzyskał zgodę na rozpoczęcie studiów ekonomicznych na Uniwersytecie Handelshochschule w St. Gallen. Studia w Szwajcarii ukończyło wielu polskich żołnierzy. Inni pracowali przy budowie dróg lub przygotowywali się do włączenia do walki u boku Szwajcarii, w przypadku ataku Niemiec na ten kraj

W obliczu klęski Niemiec rozpoczęto tajny przerzut polskich żołnierzy do Polskich Sił Zbrojnych we Francji. W maju 1945 Wawrzków przedostał się do Grenoble we Francji. Służył w 6 Kresowym Batalionie Strzelców Pieszych w 4 Dywizji Piechoty stacjonującej w Szkocji
Po demobilizacji znalazł pracę w polskich instytucjach rządowych w Londynie. Został przyjęty na studia prawnicze w Oksfordzie

W listopadzie 1951 wyjechał do USA, gdzie założył rodzinę. Współpracował z Radiem Wolna Europa i Głosem Ameryki w Waszyngtonie. Do roku 1981 pracował w Bibliotece Kongresu Stanów Zjednoczonych. Po przejściu na emeryturę przeprowadził się do Montrealu w Kanadzie. Działał w wielu organizacjach polonijnych. 11 listopada 1990 prezydent RP Ryszard Kaczorowski awansował Wawrzkowa na porucznika
Zmarł w St. John’s w Nowej Funlandii /za PAP/dzieje.pl/ /9.4.2022/

KS. GRZEGORZ KALWARCZYK

Zmarł ks. Grzegorz Kalwarczyk, wieloletni kanclerz Kurii Metropolitalnej Warszawskiej – poinformowała Archidiecezja Warszawska. Miał 81 lat. Był m.in. sędzią w trybunałach beatyfikacyjnych błogosławionych Jerzego Popiełuszki, Stefana Wyszyńskiego i matki Elżbiety Czackiej, współorganizatorem czterech pielgrzymek papieskich Jana Pawła II

Był bliskim współpracownikiem prymasów kard. Józefa Glempa i bł. Stefana Wyszyńskiego
Urodził się 11 marca 1941 w Nowym Kłopoczynie k. Rawy Mazowieckiej. Święcenia kapłańskie przyjął 24 maja 1964 z rąk kardynała Stefana Wyszyńskiego
W latach 1971-74 studiował na Wydziale Prawa Kanonicznego Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, które zwieńczył magisterium z prawa kanonicznego. Po studiach rozpoczął pracę w Kurii Metropolitalnej Warszawskiej – od 21 czerwca 1974 jako notariusz, a od 23 czerwca 1992 jako kanclerz; od 2008 do 2012 jako wikariusz biskupi ds. sakramentalnych
W Kurii Metropolitalnej Warszawskiej przepracował 18 lat jako notariusz, a 20 lat jako kanclerz

Był członkiem wielu najważniejszych gremiów Archidiecezji Warszawskiej, w tym Rady Kapłańskiej i Kolegium Konsultorów. Był członkiem Rady Prymasowskiej Budowy Kościołów Archidiecezji Warszawskiej
1 maja 2006 został odznaczony prymasowskim złotym orderem „Ecclesiae populoque servitium praestanti”, a 28 września 2008 otrzymał order „Zasłużony dla Warszawy”
W 2012 r. przeszedł na emeryturę, ale nadal jako rezydent pomagał w duszpasterstwie – zwłaszcza jako spowiednik w Parafii Archikatedralnej św. Jana Chrzciciela na Starówce /za archwwa.pl/tvp.info/ /inf. z 6.4.2022/ /8.4.2022/

LUDWIK DORN

Zmarł Ludwik Dorn, polityk, publicysta, współzałożyciel Prawa i Sprawiedliwości. Miał 67 lat. Informację o jego śmierci potwierdzili politycy PiS

Ludwik Dorn przez lata był posłem na Sejm oraz marszałkiem V kadencji. Wybierano go do parlamentu w latach 1997-2015. Był również współzałożycielem partii Prawo i Sprawiedliwość i jej wiceprezesem w latach 2001-07
W latach 2005-07 był wicepremierem i ministrem spraw wewnętrznych i administracji w rządach Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego

Ludwik Stanisław Dorn urodził się 5 czerwca 1954 w Warszawie. To tam uczęszczał do VI Liceum Ogólnokształcącym im. Tadeusza Reytana. Potem podjął studia na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego
W PRL-u działał jako opozycjonista. W 1976 r. zaangażował się w pomoc dla prześladowanych robotników i związał z KOR-em. W 1980 r. był aresztowany, następnie zwolniony wskutek porozumień sierpniowych. Wstąpił do NSZZ „Solidarność”. W stanie wojennym był ścigany listem gończym

Od 1990 r. Ludwik Dorn zaczął bliżej współpracować z Jarosławem Kaczyńskim. Wsparł także prezydenturę Lecha Wałęsy i po zwycięstwie w wyborach pracował w kancelarii prezydenta. Odszedł stamtąd z innymi urzędnikami wywodzącymi się ze środowiska Porozumienia Centrum po konflikcie braci Kaczyńskich z Wałęsą
W 2005 r. został ministrem spraw wewnętrznych i administracji w mniejszościowym rządzie Kazimierza Marcinkiewicza. Wkrótce został także powołany na urząd wicepremiera. Dwa lata później złożył dymisję z funkcji wicepremiera i ministra. Premier Jarosław Kaczyński przyjął dymisję jedynie z funkcji ministra
Z czasem zaczęły się ujawniać kolejne różnice między Dornem a prezesem PiS. W listopadzie 2007 Dorn złożył rezygnację z funkcji wiceprezesa PiS, sprzeciwiając się polityce J. Kaczyńskiego. Prezes PiS zawiesił go w prawach członka partii. Rok później decyzją zarządu partii Dorn został usunięty z Prawa i Sprawiedliwości

W wyborach parlamentarnych w 2011 r. Dorn ponownie wystartował z listy PiS zdobywając mandat. Początkowo był posłem niezrzeszonym, następnie przystąpił do klubu parlamentarnego Solidarnej Polski. Odszedł z niego w 2012 r.
W wyborach prezydenckich w 2015 r. poparł Andrzeja Dudę
W wyborach parlamentarnych w tym samym roku bez powodzenia ubiegał się o poselską reelekcję z listy Platformy Obywatelskiej

Prywatnie jest ojcem czterech córek. Jako człowiek dorosły przyjął katolicki chrzest
W ostatnim czasie Ludwik Dorn pozostawał aktywnym komentatorem sceny politycznej. Zajął się tłumaczeniem wierszy, pisaniem bajek dla dzieci. Jedna z nich „O śpiochu tłuściochu i o psie Sabie” została wyróżniona na ogólnopolskim konkursie „Wielcy poeci piszcie dla dzieci”
O psie Ludwika Dorna – Sabie – cała Polska usłyszała w 2007 r., po tym jak polityk przyprowadzał ją do Sejmu. Psa – jak donosiły media – na spacery wyprowadzali funkcjonariusze BOR /za interia.pl/ /7.4.2022/

Zmarł Ludwik Dorn. „Przenikliwy umysł. Cięty język”
Politycy ze wszystkich stron sceny wspominają byłego wicepremiera i marszałka Ludwika Dorna. „Z przykrością przyjąłem informację o śmierci Pana Ludwika Dorna – marszałka Sejmu, wicepremiera, ministra. Człowieka zasłużonego Rzeczypospolitej. Niech spoczywa w pokoju” – napisał na twitt. premier Mateusz Morawiecki. – Zasłużony Polsce, wieloletni parlamentarzysta, dla którego różnice w poglądach nigdy nie były przeszkodą w poszukaniu dialogu i porozumienia – powiedział prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz

„Śmierć Ludwika Dorna to dla mnie bardzo smutna wiadomość. To ważna dla Polski postać. Wyrazy głębokiego współczucia dla najbliższych” – powiedział w Londynie prezydent Andrzej Duda. – Znałem pana premiera Ludwika Dorna, współpracowałem z nim w czasach kiedy byłem wiceministrem w rządzie Jarosława Kaczyńskiego w latach 2006-07 – dodał
„Szokująca wiadomość: odszedł Ludwik Dorn, Lutek, przywódca warszawskiej opozycji studenckiej lat 70, wybitnie zdolny polityk w wolnej Polsce, patriota i państwowiec. Cześć Jego Pamięci! Niech spoczywa w pokoju” – napisał wicepremier Piotr Gliński

„Wybitnie dzielny, odważny, zdeterminowany polski patriota, wybitnie inteligentny. Był wspaniałym człowiekiem” – tak zmarłego b. wicepremiera, b. marszałka Sejmu i współzałożyciela Prawa i Sprawiedliwości wspomina poseł PiS Antoni Macierewicz
„Nie żyje Ludwik Dorn, to smutna informacja. Kiedyś określany jako trzeci bliźniak, z uwagi na bliskie relacje z braćmi Kaczyńskimi. Później krytyk J. Kaczyńskiego i PiS. Zawsze człowiek o ogromnej wiedzy i umiejętności analizy polityki. To pożegnanie powoduje że polska polityka będzie uboższa” – napisał senator Krzysztof Kwiatkowski

„Odszedł Ludwik Dorn, wybitny polityk, wicepremier, marszałek Sejmu, odważny działacz Solidarności walczący z reżimem PRL. Współzałożyciel Prawa i Sprawiedliwości, od 2011 do 2014 członek klubu parlamentarnego Solidarnej Polski. Świeć, Panie, nad Jego duszą” – napisał na twitt. Zbigniew Ziobro
„Ludwik Dorn nie żyje. Był polskim inteligentem, a takich jak on jest w naszym życiu publicznym zawsze zbyt mało” – wspomina zmarłego polityka rzecznik MSZ Łukasz Jasina

„Odszedł Ludwik Dorn. Wybitny parlamentarzysta, patriota. Dobrze przysłużył się Polsce. Należy mu się godne upamiętnienie w Sejmie” – stwierdził Szymon Hołownia
„Ludwik Dorn. Przenikliwy umysł. Cięty język. Genialny gawędziarz. Eseje socjologiczne z lat 80 pozwoliły mi lepiej zrozumieć Solidarność. Największą jego osobistą zasługą dla Polski pozostał system finansowania partii. Pozwolił im odciąć się od wpływu oligarchów i zagranicy” – napisał Krzysztof Mazur, b. wiceminister rozwoju /za interia.pl/ /7.4.2022/

STANISŁAW KOWALSKI

Nie żyje najstarszy Polak. „Stanisław Kowalski zmarł kilka dni przed 112 urodzinami” – napisała Beata Moskal-Słaniewska, prezydent Świdnicy

Prezydent Świdnicy /woj. dolnośląskie/ poinformowała o śmierci najstarszego Polaka we wtorek 5 kwietnia wieczorem
„Po prostu nie mogę uwierzyć. Uwielbialiśmy się wzajemnie. Bo nie można było Go nie uwielbiać” – napisała Beata Moskal-Słaniewska

Stanisław Kowalski był lekkoatletą-amatorem. W 2014 r. w wieku 104 lat w drużynowych halowych mistrzostwach Polski weteranów pobił dwa rekordy świata w kategorii mężczyzn powyżej 100 roku życia – w biegu na 60 m i pchnięciu kulą. Kulą pchnął 5.08 m, a 60 m przebiegł w 19.72 s

Również w 2014 r. ustanowił na stadionie wrocławskiego AWF rekord Europy w biegu na 100 m w swojej kategorii wiekowej wynikiem
32.79 s
Z kolei podczas halowych mistrzostw Europy weteranów w Toruniu, w 2015 r., wywalczył trzy złote medale

Stanisław Kowalski urodził się 14 kwietnia 1910. Był najstarszym mężczyzną żyjącym w Polsce. Najstarszą Polką jest Tekla Juniewicz z Gliwic, która w czerwcu będzie obchodzić 116 urodziny /za interia.pl/ /6.4.2022/

Tab było w 105 urodziny
Takiego mężczyzny ze świecą szukać! Zadowolony ze starości, nie potrzebuje okularów ani laski, a do tego jest czynnym sportowcem. Pan Stanisław Kowalski ze Świdnicy obchodzi 105 urodziny
Jest nie tylko najstarszym mieszkańcem regionu, ale także czynnym sportowcem. Jak powiedział – nie zamierza zwalniać!
W 105 urodziny otrzymał z rąk wojewody dolnośląskiego Tomasza Smolarza Złoty Krzyż Zasługi /za IAR/PAP/interia.pl/ /14.4.2015/

MAREK PASIONEK

W czwartek 31 marca rano zmarł zastępca prokuratora generalnego Marek Pasionek – przekazała Prokuratura Krajowa. Prokurator Pasionek służył w prokuraturze od ponad 30 lat. Nadzorował pracę zespołu śledczego zajmującego się wyjaśnianiem przyczyn katastrofy smoleńskiej

W czwartek na stronie Prokuratury Krajowej pojawiły się smutne doniesienia dotyczące śmierci zastępcy prokuratora generalnego Marka Pasionka
„Z głębokim żalem zawiadamiamy że dzisiaj rano zmarł Prokurator Marek Pasionek – Zastępca Prokuratora Generalnego” – napisano na stronie Prokuratury Krajowej
Jak przekazano prokurator Pasionek służył w prokuraturze od 1989 r. i prowadził największe śledztwa w sprawach dotyczących przestępczości zorganizowanej. W latach 1993-97 był pięciokrotnie uhonorowany przez ówczesnych ministrów sprawiedliwości nagrodami za szczególne osiągnięcia w pracy śledczej. W 2004 r. odznaczono go Srebrnym Krzyżem Zasługi

Od 12 grudnia 2005 do 25 maja 2007 był podsekretarzem stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Od 2007 r. był prokuratorem Naczelnej Prokuratury Wojskowej w Warszawie
W 2010 r. był prokuratorem nadzorującym śledztwo Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie w sprawie katastrofy samolotu Tu-154 w Smoleńsku. Po 2016 r. w ramach powierzonej funkcji zastępcy prokuratora generalnego nadzorował pracę Zespołu Śledczego Nr 1 zajmującego się wyjaśnianiem przyczyn katastrofy smoleńskiej
Miał 61 lat. Zostawił żonę i dwóch synów /za PAP/interia.pl/ /31.3.2022/

EGON FRANKE

W wieku 86 lat zmarł Egon Franke, wielka sława polskiej szermierki. Życiowy sukces odniósł w igrzyskach olimpijskich w Tokio w 1964 r. zdobywając złoty medal we florecie, swojej specjalności

Egon Franke w „Kraju Kwitnącej Wiśni” przeszedł do historii rodzimego sportu jako pierwszy polski mistrz olimpijski w szermierce
W tych samych igrzyskach w 1964 r. razem z drużyną sięgnął jeszcze po srebrny medal. Jednak, co ciekawe, z uwagi na przebieg walki finałowej ze Związkiem Sowieckim, podczas której wydawało się że Polacy wygraną mieli w garści, ten sukces został przyjęty z niedosytem

Trzeci medal do pełnej kolekcji, tym razem brązowy, nieodżałowany sportowiec zdobył cztery lata później w Meksyku również w drużynowym florecie

Po tych igrzyskach stracił serce do sportu, gdyż w Ameryce Północnej nie dane było mu przystąpić do rywalizacji indywidualnej. Trudno mu było się z tym pogodzić, czemu trudno się dziwić, bo jako aktualny mistrz olimpijski nie dostał szansy obrony tytułu
Był także multimedalistą mistrzostw świata. Siedem razy stawał na podium z maestrią władając „białą bronią”, a medal z najcenniejszego kruszcu wywalczył w szabli drużynowej w Buenos Aires /1962/

Do końca 1972 r. startował w barwach Legii Warszawa, a rok później wyjechał z żoną do Włoch, gdzie znaleźli drugi dom. Jednak miłością jego życia pozostały Gliwice, w których przyszedł na świat i regularnie przyjeżdżał do ojczyzny. – Jest tu tyle miłych sercu historii… Nigdy nie zapomnę powrotu z olimpiady w Tokio. Kiedy wysiadłem na dworcu z pociągu to w zasadzie całe Gliwice przybyły i odbył się pochód, a ja z dworca głównego zostałem wyniesiony na ramionach. Coś niesamowitego – opowiadał ze wzruszeniem jeszcze rok temu właśnie w Gliwicach, ciesząc się wtedy dobrym zdrowiem
Żoną Egona Franke była Elżbieta Cymerman-Franke, przed laty nasza czołowa florecistka
Cześć Jego pamięci! /za interia.pl/ /30.3.2022/

KAZIMIERZ GABARA „ŁUK”

Na wieczną wartę odszedł Kazimierz Gabara „Łuk”, powstańczy starszy strzelec z Batalionu „Miotła”, Zgrupowanie „Radosław” – poinformowało w piątek 25 marca Muzeum Powstania Warszawskiego. Zmarły był jednym z ostatnich żyjących obrońców Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych

Kazimierz Gabara urodził się 23 lutego 1927. Mieszkał w Ursusie k. Warszawy. W 1941 r. wstąpił do Szarych Szeregów. Później pracował w zakładach mechanicznych w Ursusie. 1 sierpnia 1944, podobnie jak wielu innych żołnierzy AK z Ursusa, został zmobilizowany i dotarł do Warszawy. Walczył na Woli, Starym Mieście i w Śródmieściu

„Zobaczyłem że idą, a to było ode mnie koło sześćdziesięciu metrów. To serię posunąłem raz, drugi, przewrócili się, jak oni leżeli to jeszcze poprawiałem. Za parę minut przyszli Polacy z noszami, jeden Niemiec między nimi, pozabierali ich wszystkich, czy na śmierć, czy na życie, to nie wiem” – wspominał obronę PWPW w rozmowie z Archiwum Historii Mówionej w 2011 r.

Przed upadkiem Starówki kanałami dotarł do Śródmieścia. „W głównym kanale, którym żeśmy wchodzili, to było tak że jak się weszło do kanału, to przecież były ciemności. Ten który znał ten kanał prowadził, a za nim sznurek, przeważnie sznurki były rozciągnięte. Każdy się tego sznurka trzymał. Jak puścił ten sznurek, to gdzieś w kanały boczne wszedł, nie widział gdzie iść” – mówił po latach. W kolejnych dniach walczył w okolicach ul. Książęcej

Po kapitulacji powstania trafił do obozu jenieckiego Sandbostel, następnie do obozów w Hamburgu i Husum. W 1946 r. wrócił do Ursusa i tam mieszkał do końca życia. Zmarł 23 marca 2022
Kazimierz Gabara był jednym z bohaterów programu „Ośmiu z sześciuset”, zorganizowanego z inicjatywy Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych w 73 rocznicę Powstania Warszawskiego. Jego celem było zaprezentowanie biografii ostatnich żyjących żołnierzy Armii Krajowej walczących w murach PWPW. Ten ufortyfikowany i strategicznie położony gmach był najdalej wysuniętym na północ bastionem powstańczej Starówki, odpierającym ataki Niemców od 2 do 28 sierpnia 1944. W ciągu 27 dni walk w walkach o PWPW zginęło ok. 100 powstańców /za PAP/dzieje.pl/ /inf. z 26.3.2022/ /30.3.2022/

JAN PIESZKO

Nie żyje były wybitny piłkarz Legii Warszawa Jan Pieszko. Był członkiem Galerii Sław Legii. Miał 80 lat

Jan Pieszko był dwukrotnym mistrzem Polski z Legią, zdobył również z tym klubem Puchar Polski. Trafił do Galerii Sław tego klubu, w którym występował przez dziewięć lat i był jego bardzo mocnym punktem

Po zakończeniu kariery sportowej został trenerem, prowadził m.in. Wisłę Płock, Polonię Warszawa i młodzieżowe reprezentacje naszego kraju. Kiedy selekcjonerem został Andrzej Strejlau Pieszko pracował jako jego asystent. W 2001 r. prezydent Aleksander Kwaśniewski odznaczył go Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi na rzecz rozwoju piłki nożnej w naszym kraju

O jego śmierci poinformowała Legia Warszawa w oficjalnym komunikacie /za interia.pl/ /inf. z 21.3.2022/ /30.3.2022/

ABP EDMUND PISZCZ

Nie żyje arcybiskup metropolita warmiński Edmund Piszcz. Był czterdziestym dziewiątym biskupem warmińskim i pierwszym arcybiskupem metropolitą warmińskim. Zmarł w wieku 93 lat

Do ostatnich dni abp Piszcz był aktywny, regularnie nagrywał m.in. komentarze do niedzielnych czytań Pisma Świętego dla Radia Olsztyn. Kuria metropolitalna archidiecezji warmińskiej poinformowała że abp senior Edmund Piszcz zmarł w środę 23 marca rano. Przed kilkoma dniami trafił do szpitala, jego stan miał się poprawiać

Urodzony w 1929 r. w Bydgoszczy Edmund Piszcz do Olsztyna przyjechał w 1948 r. by uczyć się w Niższym Seminarium Duchownym Diecezji Warmińskiej. Dwa lata później w olsztyńskim I Liceum Ogólnokształcącym im. Adama Mickiewicza zdał maturę
Następnie uczył się filozofii i teologii w Wyższym Seminarium Duchownym w Pelplinie. 10 maja 1956 przyjął święcenia kapłańskie i objął wikariat przy katedrze pelplińskiej oraz pełnił funkcję prefekta Collegium Marianum. Był również prefektem w Liceum Ogólnokształcącym w Pelplinie

W latach 1958-62 na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim studiował historię kościoła. Podczas studiów współpracował z o. Romualdem Gustawem /dyrektorem biblioteki KUL/ przy pisaniu i redagowaniu haseł do „Hagiografii Polskiej”. Współpracował także z redakcją Encyklopedii Katolickiej, w której zamieszczał hasła o tematyce kościelnej. Doktorat z historii kościoła obronił w 1962 r.
Po studiach doktoranckich wrócił do Pelplina, gdzie został mianowany profesorem historii Kościoła oraz wykładowcą języka łacińskiego i niemieckiego w Wyższym Seminarium Duchownym w Pelplinie. Kierował wówczas także archiwum diecezjalnym. Dwukrotnie, w latach 1973-74 i 1979-80, korzystając z przyznanego stypendium naukowego, studiował w Instytucie Historii Kościoła w Moguncji. 22 października 1970 papież Paweł VI nadał mu godność kapelana honorowego Jego Świątobliwości

3 kwietnia 1982 papież Jan Paweł II mianował ks. Edmunda Piszcza biskupem pomocniczym chełmińskim. 20 maja tego roku otrzymał święcenia biskupie w Pelplinie z rąk prymasa Polski abp. Józefa Glempa. 11 listopada 1985 bp Piszcz otrzymał papieską nominację na administratora apostolskiego sede plena diecezji warmińskiej. Objęcie urzędu odbyło się we Fromborku 30 listopada 1985

22 października 1988 papież Jan Paweł II mianował go ordynariuszem diecezji warmińskiej, a 25 maja 1992 pierwszym arcybiskupem metropolitą warmińskim. Był nim do 2006 r. Podczas kierowania przez E. Piszcza diecezją warmińską doszło m.in. do drugiego nawiedzenia diecezji warmińskiej przez kopię obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, zorganizowano Kongres Eucharystyczny, powołano Akcję Katolicką i Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży. Przyczynił się do budowy nowego gmachu Wyższego Seminarium Duchownego „Hosianum” na os. Redykajny w Olsztynie

1 stycznia 1987 bp Piszcz utworzył wikariaty biskupie w Elblągu i Ełku, z których po pięciu latach powstały dwie diecezje, ełcka i elbląska. W okresie posługi abp Piszcz erygował 110 parafii, zreorganizował sieć dekanalną z 26 dekanatów w 1995 r. do 33 w 2004, ustanowił nowe sanktuaria. Za czasów jego posługi doszło do utworzenia Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego z Wydziałem Teologii

Abp Edmund Piszcz pełnił wiele funkcji w episkopacie Polski. W latach 1983-94 przewodniczył Komisji Misyjnej Episkopatu Polski. Od 1985 r. do 1991 był krajowym dyrektorem Papieskich Dzieł Misyjnych w Polsce, a od 1989 r. do 1994 członkiem Rzymskiej Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów. Przewodniczył Radzie ds. Migracji Turystyki Pielgrzymek oraz zespołowi ds. kontaktów z Kościołem ewangelicko-augsburskim. Był członkiem zespołu ds. kontaktów z Polską Radą Ekumeniczną i zespołu ds. kontaktów z Konferencją Episkopatu Niemiec. W latach 1984-2004 był przewodniczącym sekcji historyków Kościoła /za PAP/interia.pl/ /23.3.2022/

ALINA SKRZEK

Alina Skrzek, poetka i autorka tekstów, współpracująca od lat ze swoim mężem Józefem Skrzekiem, zmarła w niedzielę 20 marca – poinformował Michał Wilczyński z wydawnictwa muzycznego GAD Records

Jak przekazał Wilczyński drogi Aliny i Józefa Skrzeków przecięły się wiosną 1980 r., kiedy młody wówczas muzyk święcił triumfy z zespołem SBB. Spotkanie, które przerodziło się w uczucie, okazało się z czasem początkiem rodzinnej miłości oraz artystycznej współpracy

Alina Skrzek, pod nazwiskiem i pod pseudonimem Luiza, pisała słowa do kompozycji swojego męża. Pierwsze trafiły w połowie lat 90 na płyty „Wracam” i „Twój dom wschodzącego słońca”, wśród nich „Pola szczęścia i tęsknoty”, „Muzykowanie kwieciste” czy „O ziemio – dzieciom Śląska”
Takie kolejne utwory jak „Zmartwychwstanie” czy „Słone perły” stały się stałym punktem solowych występów Skrzeka. Alina Skrzek pisała także teksty do utworów reaktywowanego po latach SBB /za PAP/dzieje.pl/ /20.3.2022/

MARIAN ZEMBALA

Nie żyje kardiochirurg profesor Marian Zembala. Były minister zdrowia oraz dyrektor Śląskiego Centrum Chorób Serca miał 72 lata. Media podają że jego ciało znaleziono w sobotę 19 marca nad ranem na basenie wybudowanym obok jego domu

Marian Zembala był jednym z najwybitniejszych polskich kardiochirurgów. Współpracował z profesorem Zbigniewem Religą. Był przez lata dyrektorem Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu. Uczestniczył w pierwszej udanej transplantacji serca
W 1997 r. jako pierwszy w Polsce wykonał transplantację pojedynczego płuca. W 2001 r. jako pierwszy w Polsce przeszczepił choremu płuco-serce, dokonał także zabiegu wszczepienia by-passów 103-letniej pacjentce

W 2011 r. został przewodniczącym rady naukowej przy ministrze zdrowia, a także krajowym konsultantem z zakresu kardiochirurgii
Był związany z Platformą Obywatelską, został ministrem zdrowia w rządzie Ewy Kopacz. W 2015 r. został wybrany posłem. W czerwcu 2018 prof. Zembala przeszedł udar i od tego czasu poruszał się na wózku
Informacje o śmierci Zembali podały radio RMF FM i wyborcza.pl /za RMF FM/wyborcza.pl/www.tvp.info/ /19.3.2022/

Nie żyje profesor Marian Zembala. Wybitny kardiochirurg miał 72 lata. Jak potwierdza rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gliwicach rodzina poinformowała o śmierci rano w sobotę 19 marca
Ciało profesora Mariana Zembali znaleziono w sobotę rano w basenie wybudowanym przy jego rodzinnym domu w Zbrosławicach. „O zdarzeniu powiadomiła policję rodzina prof. Zembali. Z całą pewnością zostanie zarządzona sekcja zwłok” – powiedziała prokurator Joanna Smorczewska, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gliwicach
Na miejscu zdarzenia zabezpieczono list – informuje nieoficjalnie „Gazeta Wyborcza”
„Dotarła do mnie tragiczna wiadomość o śmierci profesora Mariana Zembali. Panie Profesorze, na zawsze pozostanie Pan w naszej pamięci” – napisał na twitt. minister zdrowia Adam Niedzielski /za interia.pl/ /19.3.2022/

Prof. Marian Zembala był wybitnym kardiochirurgiem. W 1993 r. został dyrektorem Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu, gdzie pracował pod okiem prof. Zbigniewa Religii. Był uczestnikiem pierwszej udanej transplantacji serca przeprowadzonej przez zespół prof. Religi
W 2012 r. otrzymał papieski medal Pro Ecclesia et Pontifice – Dla Kościoła i Papieża. To jedno z najważniejszych odznaczeń przyznawanych przez urząd papieski osobom świeckim
Mieszkał w Tarnowskich Górach. Cztery lata temu przeszedł udar po którym poruszał się na wózku inwalidzkim. Był żonaty, był ojcem czwórki dzieci. 11 lutego skończył 72 lata /za interia.pl/ /19.3.2022/

WOJCIECH ZAMORSKI

Wojciech Zamorski, dziennikarz muzyczny związany w przeszłości z Telewizją Katowice i radiową Trójką, zmarł w wieku 69 lat – podał serwis press.pl

Wojciech Zamorski od lat związany był z Telewizją Katowice, w przeszłości pracował też w Programie Trzecim Polskiego Radia, gdzie prowadził m.in. Listę Przebojów Programu III
Ponadto pracował też w Radiu eM i Polskim Radiu Katowice
W Telewizji Katowice stworzył program muzyczny „100% Live” emitowany w latach 1994-2000. W audycji prezentowano najnowsze muzyczne propozycje rockowe, bluesowe i jazzowe

Startował z sukcesem do Sejmiku Województwa Śląskiego
„To jego głos słychać, kiedy na tej płycie zapowiada mój gościnny udział w koncercie SBB. Dzisiaj odszedł Wojtek Zamorski, znakomity dziennikarz muzyczny. Na Śląsku był legendą. Żal się żegnać… Niech Ci tam Wojtku dobrze grają!” – pożegnał dziennikarza Sebastian Riedel /za interia.pl/ /18.3.2022/

Nie żyje Wojciech Zamorski, dziennikarz muzyczny
W wieku 69 lat zmarł Wojciech Zamorski, dziennikarz muzyczny, związany przez lata najpierw z Telewizją Katowice, ale także z Trójką, gdzie prowadził m.in. Listę Przebojów Programu III
Wojciech Zamorski prowadził audycje także w Radiu eM i Polskim Radiu Katowice. W Telewizji Katowice był autorem przełomowego na tamte czasy, nadawanego na żywo programu muzycznego „100% LIVE” /w latach 1994-2000, także na antenach ogólnopolskich/, w którym prezentowane były koncerty najważniejszych polskich zespołów zespołów rockowych, bluesowych i jazzowych
20 lat temu rozpoczął też pracę rzecznika i PR-owca, następnie wygrał wybory i zasiadał w Sejmiku Województwa Śląskiego /za www.press.pl/ /18.3.2022/

RYSZARD WITKOWSKI „ORLIŃSKI”

Zmarł pilot, żołnierz AK Ryszard Witkowski „Orliński”, jeden z pięciu pierwszych wyszkolonych w Polsce pilotów śmigłowcowych, pilot doświadczalny, harcerz, żołnierz Armii Krajowej w VII Obwodzie „Obroża” Okręgu Warszawa AK. O śmierci poinformowało w poniedziałek 14 marca Muzeum Powstania Warszawskiego

Z głębokim żalem żegnamy pilota Ryszarda Witkowskiego „Orlińskiego”, harcerza, żołnierza Armii Krajowej w VII Obwodzie „Obroża” Okręgu Warszawa AK, uczestnika osłony zrzutów materiałowych na placówce „Solnica” k. Grodziska Mazowieckiego, a następnie współpracownika komórki „Foto” Delegatury Rządu na Kraj, dokumentalistę, autora wielu fotografii okupacyjnych i wojennych z rejonów podwarszawskich oraz zdjęć zniszczonej Warszawy. Po wojnie zasłużonego pilota doświadczalnego, instruktora i eksperta lotniczego, Kawalera Krzyża Komandorskiego Orderu Odrodzenia Polski i Medalu Sprawiedliwy wśród Narodów Świata, darczyńcę i przyjaciela Muzeum Powstania Warszawskiego

Ryszard Witkowski urodził się 9 maja 1926 w Milanówku /Mazowieckie/. W czasie II wojny światowej należał do Narodowej Organizacji Wojskowej. Walczył też w Armii Krajowej w VII Obwodzie „Obroża” Okręgu Warszawa. Uczestniczył m.in. w osłonie zrzutów materiałowych na placówce „Solnica” k. Grodziska Mazowieckiego. Następnie był współpracownikiem komórki „Foto” Delegatury Rządu na Kraj

Witkowski był dokumentalistą, autorem wielu fotografii okupacyjnych i wojennych z rejonów podwarszawskich oraz zdjęć zniszczonej Warszawy. Po wojnie był założycielem Koła Lotniczego w Szkole Inżynierskiej Wawelberga i Rotwanda. W 1945 r. ukończył kurs szybowcowy w Rzadkowie, a w 1946 kurs samolotowy w Ligotce Dolnej. Uprawiał latanie sportowe, startował m.in. w Międzynarodowych Zawodach Szybowcowych. Wiele lat pracował w Głównym Instytucie Lotnictwa

W 1950 r. został aresztowany za działalność konspiracyjną podczas wojny. Po amnestii w 1955 r. zainteresował się śmigłowcami. Jako śmigłowcowy pilot doświadczalny wykonywał w Instytucie Lotnictwa próby śmigłowców. Zasiadał w jury na międzynarodowych zawodach śmigłowcowych

Międzynarodowa Federacja Lotnicza uhonorowała go Złotym Medalem Wiropłatowym. Na tematy związane z wiropłatami wykładał w Anglii i Libii. Został odznaczony m.in. dyplomem Paula Tissandiera, tytułem i odznaką Zasłużonego Działacza Lotnictwa Sportowego przez Aeroklub Polski, Medalem 50-lecia Polskiego Lotnictwa Sportowego 1919-69, Złotym Medalem Wiropłatowym 2017, przez Komisję Wiropłatową Międzynarodowej Federacji Lotniczej FAI, Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski i medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata

Był również darczyńcą i przyjacielem Muzeum Powstania Warszawskiego. Swoje życie opisał w autobiograficznej opowieści „Sześć stopni swobody” /za PAP/dzieje.pl/ /14.3.2022/

JERZY GURAWSKI

W wieku 87 lat zmarł architekt Jerzy Gurawski – poinformowały w poniedziałek 14 marca poznańskie uczelnie: Politechnika Poznańska i Uniwersytet im. Adama Mickiewicza. W Poznaniu zaprojektował m.in. obiekty Kampusu Morasko UAM i nową siedzibę Polskiego Teatru Tańca

Jerzy Gurawski urodził się we Lwowie 4 września 1935. Studia architektoniczne odbył na Wydziale Architektury Politechniki Krakowskiej, uzyskując w 1960 r. dyplom z zakresu projektowania przestrzeni scenicznej w teatrze. Współpracował m.in. z Teatrem 13 Rzędów Jerzego Grotowskiego; tworzył nowatorskie projekty organizacji przestrzeni scenicznej i scenografii do przedstawień teatru Grotowskiego

Jako architekt projektował osiedla i całe dzielnice mieszkaniowe w kilkunastu miastach w Polsce, zespoły architektury usługowej, systemy budowy stacji paliw, małej architektury; tworzył powtarzalne koncepcje zajazdów przydrożnych w Wielkopolsce, budynki administracji publicznej i kościoły

W Poznaniu od 1989 r. prowadził własną pracownię ARPA /Architektoniczna Pracownia Autorska Jerzego Gurawskiego/. Do jego najbardziej znanych projektów należą zrealizowane dla Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu projekty budynków na Kampusie Morasko. Był także m.in. autorem projektów budynku dydaktycznego AWF, Auli Nova Akademii Muzycznej czy nowej siedziby Polskiego Teatru Tańca w Poznaniu. Przez lata wykładał na Politechnice Poznańskiej /za PAP/dzieje.pl/ /14.3.2022/

LUDWIK ERHARDT

W wieku 87 lat zmarł muzykolog i dziennikarz muzyczny Ludwik Erhardt, wieloletni redaktor naczelny „Ruchu Muzycznego”. O jego śmierci poinformował w niedzielę 13 marca Program Drugi Polskiego Radia

Ludwik Erhardt urodził się 29 kwietnia 1934 w Kościeszkach k. Grodna. W 1956 r. ukończył studia z zakresu muzykologii na Uniwersytecie Warszawskim. Od 1958 r. był członkiem redakcji czasopisma „Ruch Muzyczny”, w latach 1971-2008 red. naczelnym tego pisma. Był członkiem Związku Kompozytorów Polskich

Jest autorem książek o historii muzyki poważnej, m.in. „Balety Igora Strawińskiego”, „Poniżej muzyki. Artykuły, recenzje, felietony”, „Spotkania z Krzysztofem Pendereckim”, „Robert Schumann. Szkice do monografii”, „Circa” i „Spacerem po historii muzyki”

„Jeżeli ta pozycja zaistnieje na naszym rynku wydawniczym z pewnością posłuży rzeszom dorosłych ludzi, którzy przez niedostatki edukacji muzycznej w szkolnictwie powszechnym poczuli się wykluczeni z pełnego dyskursu kultury wysokiej” – pisała o tej ostatniej książce Erhardta w 2017 r. Dorota Kozińska, krytyk muzyczny
„Będzie nieocenioną pomocą dla studentów i absolwentów wielu kierunków humanistycznych, którzy do tej pory nie potrafili umiejscowić zjawisk muzycznych w szerszym kontekście epoki. Kto dotknie muzyki i ujrzy ją na własne oczy w mistrzowskich esejach Erhardta z pewnością nie zawaha się jej posłuchać” – pisała

„Ludwik Erhardt był niestrudzonym popularyzatorem muzyki w mediach” – powiedziała Kozińska w radiowej Dwójce. „Istniał w przestrzeni medialnej pod różnymi postaciami. Warto przypomnieć że przez dziesiątki lat kierowania redakcją Ruchu Muzycznego był autorem artykułów wstępnych do wszystkich numerów tego pisma, choć nie były one w żaden sposób sygnowane. To była kwintesencja jego wiedzy, poczucia humoru i opanowania polszczyzny, język traktował jako narzędzie, należy o niego dbać by nie wyrządzić nim nikomu krzywdy” – przypomniała

W 2007 r. Ludwik Erhardt został odznaczony Srebrnym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Zmarł w sobotę 12 marca w wieku 87 lat /za PAP/dzieje.pl/ /13.3.2022/

ZOFIA GOŁUBIEW

Zmarła Zofia Gołubiew, historyk sztuki i była wieloletnia dyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie — poinformowali w środę 9 marca przedstawiciele muzeum

Zofia Gołubiew /ur. 20 kwietnia 1942 w Krakowie/ była dyrektorem Muzeum Narodowego w Krakowie w latach 2000-15, po czym przeszła na emeryturę. W placówce tej pracowała 41 lat, od 1974 r. Od 1996 r. była jego wicedyrektorem ds. naukowych. Z wykształcenia była historykiem sztuki, absolwentką Uniwersytetu Jagiellońskiego

Za jej dyrekcji w MNK wyremontowano wiele oddziałów i otwarto nowe, jak Europeum i udostępnione ponownie po ponad 70 latach Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego. Urządzono nowe galerie i ogłoszono międzynarodowy konkurs na modernizację gmachu głównego
Podczas remontu galerii w Sukiennicach Gołubiew zdecydowała że zamiast zamykać dzieła sztuki w magazynach można pokazać je w innym miejscu, na Zamku Królewskim w Niepołomicach. Placówka pod jej kierownictwem otrzymała szereg nagród zarówno za realizacje architektoniczne, jak i ekspozycje

Była autorem lub współautorem głośnych wystaw: Siemiradzkiego, Grottgera, Kantora, Matejki, Wróblewskiego, Lebensteina
Od 2001 r. Zofia Gołubiew była członkiem Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa, uczestniczyła także w Radzie do Spraw Muzeów działającej przy ministrze kultury
Została uhonorowana wieloma nagrodami i odznaczeniami, m.in. Złotym Medalem Zasłużony Kulturze „Gloria Artis”, Krzyżem Małopolski, „Honoris Gratia”, Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski /za PAP/onet.pl/ /9.3.2022/

MJR ALEKSANDER TARNAWSKI „UPŁAZ”

Zmarł mjr Aleksander Tarnawski, ps. Upłaz – ostatni żyjący Cichociemny, mieszkający od lat w Gliwicach. Miał 101 lat. Informację o śmierci majora potwierdził rzecznik Urzędu Miejskiego w Gliwicach Łukasz Oryszczak

„Z przykrością informujemy że na wieczną wartę odszedł ostatni Cichociemny, major Aleksander Tarnawski ps. Upłaz. Cześć Jego Pamięci! Chwała Bohaterowi!” – napisano na fanpage’u polskich wojsk specjalnych
„Był przyjacielem naszego muzeum i dopóki zdrowie pozwalało gościł na naszych piknikach spadochroniarskich obejmując jednocześnie patronat honorowy. Dziękujemy za wszystko Panie Aleksandrze! Do zobaczenia na tym drugim lepszym świecie!” – napisali na fb. przedstawiciele Muzeum Spadochroniarstwa i Wojsk Specjalnych

Aleksander Tarnawski od lat propagował tradycje patriotyczne, szczególnie wśród młodzieży. W 2016 r. opublikowana została książka o jego losach i walce pt. „Ostatni”. 7 września 2014, w wieku 93 lat, wykonał w tandemie spadochronowym kolejny skok spadochronowy z żołnierzami jednostki GROM. Był honorowym kombatantem tej jednostki, która także dziedziczy tradycje i obyczaje Cichociemnych

Tarnawski urodził się 8 stycznia 1921 w Słocinie. W 1938 r. ukończył gimnazjum w Chorzowie i rozpoczął studia na Wydziale Chemii Uniwersytetu Lwowskiego. Po wybuchu wojny, w październiku 1939 przedostał się przez Węgry do Francji, gdzie został przydzielony do 1 Dywizji Grenadierów. Po ewakuacji do Wielkiej Brytanii dostał przydział do 16 Brygady Pancernej, gdzie szkolono go do zadań specjalnych, a później 1 Dywizji Pancernej
Przeszedł intensywne szkolenie dla Cichociemnych – żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych. Ich zadaniem była walka partyzancka z Wehrmachtem i jednostkami specjalnymi Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy. Cichociemni zajmowali się też organizacją i szkoleniem ruchu oporu w kraju

Po zakończeniu ćwiczeń w Wielkiej Brytanii i po desancie do Polski /nocą z 16 na 17 kwietnia 1944 został zrzucony niedaleko Góry Kalwarii w operacji „Weller 12″/, Tarnawski dostał przydział do okręgu AK Nowogródek. Należał do komandosów polskiego podziemia, był oficerem Armii Krajowej, kapitanem broni pancernej, wykonywał trudne misje konspiracyjne. Podczas działań wojennych nosił pseudonimy „Upłaz” i „Wierch”. Był kilkakrotnie odznaczany Krzyżem Walecznych i Srebrnym Krzyżem Zasługi. Uhonorowano go również Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, Medalem „Pro Patria” oraz szablą oficerską

W 1945 r. dostał pracę w Polskim Radiu w Warszawie. Po zakończeniu wojny zamieszkał w Gliwicach, ukończył chemię na Politechnice Śląskiej. Całe życie zawodowe związał ze Śląskiem, z Politechniką Śląską, Instytutem Metali Nieżelaznych i Instytutem Przemysłu Tworzyw i Farb w Gliwicach
„Jestem zżyty ze Śląskiem. Zamieszkałem w Gliwicach, bo na Politechnikę Śląską przenieśli się profesorowie i laboranci Politechniki Lwowskiej, na której i ja studiowałem. Dobrze się tu czuję. To piękne miasto, ze szczególną atmosferą” – mówił przed kilku laty „Miejskiemu Serwisowi Informacyjnemu – GLIWICE”

Cichociemni byli wysyłani do okupowanej Polski początkowo z Wielkiej Brytanii, a następnie, od końca 1943 r., z bazy we Włoszech. Wszyscy byli ochotnikami. W sumie w rekrutacji prowadzonej od lata 1940 do jesieni 1943 do służby w roli Cichociemnych zgłosiło się 2413 oficerów i podoficerów Polskich Sił Zbrojnych. Ogółem przeszkolono 606 osób, a do przerzutu zakwalifikowano łącznie 579 żołnierzy i kurierów

Od 15 lutego 1941 do 26 grudnia 1944 zorganizowano 82 loty, w których przerzucono do Polski 316 Cichociemnych /jeden z nich skakał dwukrotnie/, była wśród nich jedna kobieta – Elżbieta Zawacka „Zo”. We wspomnianych zrzutach do kraju wysłano także 28 kurierów Ministerstwa Spraw Wewnętrznych
Z 316 Cichociemnych dziewięciu zginęło przed dotarciem do celu: trzech poniosło śmierć z powodu rozbicia się samolotu u wybrzeży Norwegii, trzech innych zostało zestrzelonych nad Danią, a trzem nie otworzyły się spadochrony

W okupowanej Polsce Cichociemni wchodzili w skład kierownictwa KG AK, byli żołnierzami Wachlarza, Związku Odwetu, Kedywu, zajmowali się szkoleniem, wywiadem, walczyli w oddziałach partyzanckich, uczestniczyli w sabotażu i działaniach dywersyjnych we wszystkich okręgach AK
91 Cichociemnych walczyło w Powstaniu Warszawskim, poległo 18. W czasie wojny zginęło w sumie 103 Cichociemnych. Dziewięciu zostało zamordowanych przez władze komunistyczne w powojennej Polsce

M. Morawiecki: mjr Aleksander Tarnawski wzorem siły i odwagi
Zmarł mjr Aleksander Tarnawski, ps. Upłaz, ostatni Cichociemny Spadochroniarz Armii Krajowej. W 1944 r. był jednym z 316 którzy skoczyli do okupowanej Polski by walczyć o jej wolności i niepodległość – napisał na fb. Mateusz Morawiecki. „Był wzorem siły i odwagi” – napisał premier
Morawiecki dodał że „by przypominać nam o wartościach za które tak oddanie walczył w 2014 r., po 70 latach ponownie skoczył ze spadochronem – z byłymi i obecnymi żołnierzami GROM – +spadkobiercami+ Cichociemnych”. „Miał wtedy prawie 94 lata”
„Panie Majorze, spoczywaj w pokoju” – zakończył wpis Mateusz Morawiecki /za PAP/dzieje.pl/ /5.3.2022/

TADEUSZ BOROWSKI

Nie żyje Tadeusz Borowski, aktor teatralny, filmowy, telewizyjny. Informację o jego śmierci przekazał Teatr Ateneum, z którym Borowski był związany od 1972 r. Tylko na scenie Ateneum stworzył blisko 60 ról. Był też znany z ról w serialach „Barwy szczęścia” i „Aż po sufit”. Miał 80 lat

„Aktor, tak jak dziennikarz, zagłębia się we wnętrze drugiego człowieka, próbuje znaleźć klucz, by w odpowiedniej, trafnej formie przekazać go innym” – mówił w 2015 r. Borowski
Na fb. Teatru Ateneum napisano że „w aktorstwie był prawdziwym zawodowcem”. „Stworzył, tylko na scenie Ateneum, blisko 60 ról. Wielką jego pasją był sport, szczególnie tenis, w którym osiągnął mistrzostwo” – podano

Tadeusz Borowski urodził się 9 lipca 1941 w Warszawie
W 1963 r. ukończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Warszawie. 18 października 1963 zadebiutował jako Zdziebełko w spektaklu „Skąpiec” Moliera w reż. Kazimierza Brauna w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku
Był aktorem Teatru Wybrzeże w Gdańsku /1963-66/, Teatru Narodowego w Warszawie /1966-69 i 1970-72/, Teatru im. Juliusza Osterwy w Lublinie /1969-70/ oraz Teatru Ateneum im. Stefana Jaracza w Warszawie, z którym był związany od 1972 do teraz

Występował także w Teatrze Telewizji, m.in. w „Za kulisami” Cypriana Kamila Norwida w reż. Kazimierza Brauna /1966/, w „Legendzie” Stanisława Wyspiańskiego w reż. Lecha Wojciechowskiego /1967, w „Śpiewie z pożogi” Krzysztofa Kamila Baczyńskiego w reż. Krystyny Sznerr /1968/, w „Braciach Karamazow” Fiodora Dostojewskiego w reż. Jerzego Krasowskiego /1969/, w „Akcie przerwanym” Tadeusza Różewicza /1970/ i w „Dwóch teatrach” Jerzego Szaniawskiego w reż. Kazimierza Brauna /1972/, w spektaklu „Romeo i Julia” Williama Szekspira w reż. Jerzego Gruzy /1974/ oraz w „Balu manekinów” Brunona Jasieńskiego w reż. Janusza Warmińskiego /1979/, w „Indyku” Sławomira Mrożka w reż. Macieja Wojtyszki /1990/ i w roli szefa Policji w „Królu Edypie” Sofoklesa w reż. Gustawa Holoubka /2005/

W 1964 r. zadebiutował w filmie „Banda” w reż. Zbigniewa Kuźmińskiego. Grał jeszcze m.in. w filmach „Zaraza” /1971/, „Godzina za godziną” /1974/, „Wielka majówka” /1981/, „Maskarada” /1986/, „Koniec gry” /1991/, „Chopin. Pragnienie miłości” /2002/, „Bez litości” /2002/
Tadeusza Borowskiego mogliśmy też oglądać w popularnych serialach. W „Barwach szczęścia” wcielał się w postać Karola Żeleńskiego, ojca Marty /Katarzyna Zielińska/, w „Aż po sufit!” przypadła mu w udziale rola Tadeusza Tredera, ojca Joanny /Edyta Olszówka/. Aktora mogliśmy też oglądać epizodach w „Ojcu Mateuszu” /kilka ról/, „Blondynce” /profesor Kubica/, „M jak miłość” /doktor Siemasz/ czy „Samym Życiu” /Artur Kuźmiński, inspektor w Kuratorium Oświaty w Warszawie/

Był także aktorem dubbingowym. Jego głos można było usłyszeć m.in. w filmach: „101 dalmatyńczyków” /1997/, „Lassie” /2006/, „Piękna i Bestia” /2017/, „Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara” /2017/, a także w filmach animowanych: „Król lew” /1994/, „Dragon Ball Z: Atak smoka” /2002/ /za PAP/interia.pl/ /4.3.2022/

MARYAN WISNIEWSKI

Był jednym z wielu przedstawicieli piłkarzy polskiego pochodzenia grających w reprezentacji Francji, ale jednym z najbardziej znanych i szanowanych. W wieku 85 lat zmarł Maryan Wisniewski, były zawodnik RC Lens, Sampdorii Genua, Sochaux Montbeliard i Grenoble

„Odszedł od nas reprezentant Francji. Składamy wyrazy współczucia” – napisała na swojej stronie Francuska Federacja Piłki Nożnej
„Był drugim najlepszym strzelcem w historii klubu, Maryan Wisniewski, nie żyje. Rodzinie i najbliższym tego widowiskowo grającego legendarnego skrzydłowego, Racing składa kondolencje” – to komunikat z profilu społecznościowego RC Lens

Francja straciła wielkiego piłkarza. Do 2020 r. był najmłodszym piłkarzem który zagrał w reprezentacji „Trójkolorowych”. Wisniewski zadebiutował w kadrze w wieku 18 lat w meczu ze Szwecją w 1955 r. Francja wygrała 2:0. Jego „rekord” pobił dopiero pomocnik Realu Madryt Eduardo Camavinga
W reprezentacji rozegrał 33 mecze i strzelił 22 gole. Na mistrzostwach świata w 1958 r. zajął z narodową drużyną trzecie miejsce. Występował u boku takich legend jak Raymond Kopa Kopaczewski i Just Fontaine

Klubową karierę rozpoczął w US Auchel. W wieku 16 lat przeszedł do RC Lens, w którym spędził 10 lat, zdobywając 93 bramki. Potem grał w Sampdorii Genua /1963-64/, po czym wrócił do Francji. Jego kolejnymi klubami były Saint-Etienne /1964-66/, Sochaux Monteliard /1966-69/ i Grenoble
Wisniewski był przedstawicielem „polskiego pokolenia” piłki francuskiej, wybitnych reprezentantów „Trójkolorowych” jak Kopaczewski, Robert Budzynski, George Lech /za interia.pl/ /4.3.2022/

WITOLD PASZT

Witold Paszt nie żyje. Informacja o śmierci 68-letniego wokalisty zespołu VOX i trenera „The Voice of Senior” ukazała się na oficjalnym fanpageu artysty. Witold Paszt zmarł 18 lutego

Witold Paszt urodził się 1 września 1953 w Zamościu. W swoim rodzinnym mieście ukończył szkołę muzyczną. Był również studentem Wydziału Wychowania Muzycznego na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie

Witold Paszt karierę muzyczną rozpoczął w Victoria Singers. Zespół założył w 1977 r. Pod koniec lat 80 stworzył kwartet VOX z trójką innych wokalistów – Ryszardem Rynkowskim, Jerzym Słotą i Andrzejem Koziołem
Męski kwartet z Pasztem stał się niezwykle popularny w Polsce. VOX koncertował ze swoimi hitami nie tylko w kraju, ale i na świecie. Trasy koncertowe obejmowały m.in. Kubę czy Stany Zjednoczone. Muzycy wylansowali takie przeboje jak „Bananowy Song” czy „Rycz mała rycz”. Paszt wydał również album studyjny zatytułowany „Jak Słońce”. Znalazło się na nim 12 utworów w stylistyce popowej oraz pop-rockowej

Wokalista zespołu VOX miał na swoim koncie również udział w pierwszej edycji „Tańca z gwiazdami”. W popularnym show tanecznym razem z Anną Głogowską walczył w finale o Kryształową Kulę. Ostatecznie para zajęła drugie miejsce
W 2021 r. Paszt dołączył do składu jurorskiego „The Voice Senior” w TVP2. W fotelach obok niego zasiadła Maryla Rodowicz, Alicja Majewska i Piotr Cugowski. Wokalisty nie było na finale talent show na początku lutego 2022

W mediach społecznościowych 5 lutego Paszt wyjaśniał że „dochodzi do siebie w domu po chorobie”. Córka artysty, Natalia Paszt, mówiła wtedy że ojciec potrzebuje czasu na odpoczynek „po kilku intensywnych miesiącach pracy i na rekonwalescencję po chorobie do końca marca. Potem planuje wziąć się ostro do pracy” /za PAT/fb./media/www.fakt.pl/ /19.2.2022/

Witold Paszt nie żyje. Miał 68 lat
Smutne wieści z Zamościa. Legendarny wokalista grupy VOX, Witold Paszt, odszedł w wieku 68 lat. O śmierci poinformowały córki gwiazdora
Witold Paszt zmarł wczoraj 18 lutego późnym wieczorem, dzień po 4 rocznicy śmierci ukochanej żony Marty. Według informacji zamieszczonych przez córki wokalista trzy razy przeszedł COVID-19, a później nastąpiły niespodziewane komplikacje zdrowotne. Muzyk odszedł w otoczeniu najbliższych – ukochanych córek, wnucząt, zięciów i zwierząt

Wokalista zasłynął występami w kwartecie VOX. Całe życie związany był z rodzinnym Zamościem gdzie ukończył szkołę muzyczną. Karierę rozpoczął w 1977 r. w zespole Victoria Singers, a niedługo później założył zespół Vox, z którym podbił polską scenę. Na scenie towarzyszyli mu kuzyn Jerzy Słota, Ryszard Rynkowski oraz zmarły niedawno Andrzej Kozioł
Grupa Vox wylansowała wiele przebojów, m.in. najsłynniejszy „Bananowy song”
W 2001 wydał swój pierwszy album solowy, „Jak słońce” na którym wsparli go m.in. Seweryn Krajewski i Robert Chojnacki. Dużej popularności przysporzyła mu niedawna obecność w telewizyjnym show „The Voice Senior”, gdzie oceniał występy wokalne uczestników

Pod koniec 2020 r. wokalista informował że przeszedł zakażenie koronawirusem. „Wspaniałe dziewczyny z teamu i cała ekipa programu robiła wszystko bym przed kamerą wyglądał i czuł się dobrze. Jak zawsze pięknie im dziękuję! Ale był to dla mnie trudny dzień. Wirus odebrał mi siłę, oddech i parę kilogramów, czasem kilka kroków to wyzwanie. Cieszę się że udało mi się pokonać to cholerstwo, ale wiem że przede mną teraz dłuższa chwila na powrót do formy” – pisał wokalista o przygotowaniach do kolejnej edycji „The Voice Senior”

Także w rozmowie z Wirtualną Polską muzyk opowiedział o swojej walce. „Muszę przyznać że przeżywałem naprawdę trudne chwile. Po dwóch, trzech krokach byłem zmęczony, jakbym przebiegł maraton. Chciałem przestrzec wszystkich, którzy bagatelizują tę chorobę, to naprawdę nie są żarty. Jasne, są tacy którzy przechodzą ją bezobjawowo i bezboleśnie, ale czasem to jest prawdziwa gra ze śmiercią” – tłumaczył

W jednym z wywiadów Witold Paszt opowiadał o tym jak zespół Vox miał szansę zrobić karierę w USA. „Występowaliśmy wtedy z Kombi w polskiej dyskotece w New Jersey. To był piątek, wczesna pora, pierwsze sety graliśmy w zasadzie dla pustej sali. Naszą uwagę zwrócił skromny facet w czapce, stojący pod filarem /…/. Potem gdzieś zniknął, ale po koncercie podszedł do nas szef klubu i pyta: ‚widzieliście tego faceta?’. No tak. ‚A wiecie kto to był?’ No nie. ‚To menedżer Brucea Springsteena. Bardzo mu się podobało’. Szczęki nam opadły” – opowiadał

Zespołowi nie udało się zwojować Stanów, bo… nie chcieli grać z półplaybacku. „Jakiś czas później przyszła do nas oficjalna propozycja by otwierać nowojorski koncert zespołu Kansas pod gołym niebem. Nie zdecydowaliśmy się na to. Występowalibyśmy z półplaybacku, bez żywego zespołu. Baliśmy się jak to zostanie przyjęte. /…/ Bardzo żałuję” – mówił
Na początku lutego szerokim echem w mediach odbiła się jego niedawna, tajemnicza nieobecność w finale programu, który był nagrywany na żywo 5 lutego 2022. Na kilka godzin przed emisją finałowego odcinka Witold Paszt na fb. poinformował że z powodu problemów zdrowotnych nie pojawi się w studiu TVP
„Moi kochani, nie będzie mnie dziś wieczorem na ogłoszeniu wyników głosowania. Dochodzę do siebie w domu po chorobie” – brzmiał wpis na koncie muzyka

„Będę za to oglądał program i trzymał kciuki za wszystkich finalistów, ba, wszystkich uczestników tej edycji ‚The Voice Senior’. Możecie już czuć się wygrani, bo zrobiliście pierwszy krok do spełnienia swoich marzeń! Gratuluję Wam odwagi i pięknych wykonań, ale przede wszystkim życzę Wam by był to dopiero początek tej muzycznej przygody. A to fantastyczna przygoda, wierzcie mi na słowo” – zapewniał
Jego podopieczny Krzysztof Prusik wygrał program, a krótko potem Paszt gratulował mu zwycięstwa. Uczestnik zdawał sobie sprawę że Paszt choruje i życzył mu szybkiej rekonwalescencji. „Trzymam kciuki za jego szybki powrót do zdrowia, bo to fantastyczny opiekun i człowiek. Nie udało nam się porozmawiać po finale przez telefon, bo na razie ze względu na jego zdrowie taka rozmowa nie jest możliwa. Wierzę jednak że się spotkamy jak wydobrzeje. Na razie nie chcę mu zawracać głowy” – mówił Prusik /za interia.pl/ /19.2.2022/

Córki zaapelowały by uszanować ich żałobę…
„Kiedy już wydawało się że jest przemocny i niezniszczalny, bo pokonał swój trzeci COVID, nagle los się odwrócił i przyszły niespodziewane komplikacje, które znacznie przyspieszyły jego wytęsknione spotkanie z naszą Mamą. Bardzo się do Niej spieszył. Tata odszedł spokojnie w domu, w otoczeniu córek, wnucząt, zięciów, najukochańszych zwierząt. Wierzymy że zawsze będzie z nami poprzez swoją muzykę i dobro, którym obdzielał każdego potrzebującego. Jesteśmy zrozpaczeni. Nasze serca są złamane” – napisały Natalia i Aleksandra
TVP wydała oświadczenie po śmierci jurora „The Voice Senior”
W ostatnich miesiącach Witold Paszt związany był z TVP, gdzie zasiadał w fotelu jurora „The Voice Senior. Publiczny nadawca postanowił pożegnać go w oficjalnym oświadczeniu
„”W wieku 68 lat zmarł znakomity polski wokalista, twórcy grupy VOX, juror ‚The Voice Senior’ Witold Paszt. Panie Witoldzie! Będzie nam Pana bardzo brakować!” – napisała TVP
Witold Paszt współpracował z TVP przy programie „The Voice Senior”. Był trenerem od drugiej edycji programu, kiedy to zastąpił w składzie Marka Piekarczyka

„Witek był perfekcjonistą”
„Był wspaniałym muzykiem, który nie popuścił żadnej nutki. Na scenie był perfekcjonistą” – wspomina zmarłego kolegę Darek Tokarzewski z zespołu Vox. Tadeusz Wicherek z Orkiestry Symfonicznej im. Karola Namysłowskiego w Zamościu dodał że Witold Paszt odszedł za szybko
Zmarłego kolegę wspomina Darek Tokarzewski, który dołączył do Vox w 1987 r. – Byliśmy czasem określani mianem takich nietykalnych, lukrowanych chłopców. Kiedyś ś.p. Janusz Atlas powiedział żartobliwie że „znów wyszli chłopcy w swoich nienagannych smokingach z muszkami pod szyją”. Tego wymagał kostium właśnie do ruchu i szczególnie do stepowania, kiedy wykonywaliśmy muzykę swingową – mówi Darek Tokarzewski

Tokarzewski pamięta że jego początki w zespole były dość trudne, ponieważ wolał grać na gitarze i śpiewać na dancingach. – Miałem nawet taki moment zawahania, czy dam radę. Koledzy jednak pomogli, m.in. Witek – mówi. – Witek był po prostu wspaniałym muzykiem, który nie popuścił żadnej nutki. W pewnym momencie był również menedżerem zespołu. Zawsze dbał o kostium. Bardzo lubiłem próby ponieważ dużo korzystałem na tym. Mało tego, po każdym koncercie byliśmy rozliczani – kto i co źle zrobił. Może publiczność tego nie słyszała, ale my wiedzieliśmy – dodał
Witold Paszt zdaniem Darka Tokarzewskiego był perfekcjonistą na scenie. – Obalał zawsze ten mit że nie ma złej publiczności tylko może być zły artysta na scenie /…/. Bez tak charakterystycznego głosu jaki miał Witek, i bez takiej postaci chyba trudno będzie reaktywować cokolwiek o tej nazwie /zespół Vox – przyp. red./. Niech nie zabrzmi to pesymistycznie, ale bardziej realistycznie

Witold Paszt urodził się, kształcił i mieszkał w Zamościu. Tadeusz Wicherek, dyrektor Orkiestry Symfonicznej im. Karola Namysłowskiego w Zamościu, z którą także występował Witold Paszt, przyznaje że bardzo zaskoczyła go wiadomość o śmierci założyciela zespołu Vox. – Pamiętam kilka koncertów w Zamościu, które wspólnie wykonaliśmy. Pierwszy był na Festiwalu Marka Grechuty. Później zrealizowaliśmy cały koncert z przepięknymi kolędami Voxu. Były napisane tak symfonicznie że nasz Zbyszek Małkowicz zaaranżował je na pełną orkiestrę symfoniczną. Oprócz tego że aranże graliśmy tutaj w Zamościu, to Witek jeszcze grał je w innych miastach – mówi Wicherek

Wspólnie uczestniczyli także w koncercie poświęconym Janowi Pawłowi II oraz w Festiwalu Kultury „arte, cultura, musica e…”, kiedy zespół Vox został uhonorowany tablicą pamiątkową w Zamojskiej Alei Sław
Tadeusz Wicherek będzie wspominać Witolda Paszta również jako biznesmena i właściciela odrestaurowanego hotelu w Zamościu. – Był prawdziwym gospodarzem, doglądał swojego hotelu. Mam nadzieję że na hotelu pojawi się tablica upamiętniająca jego osobę. Uważam że jak najszybciej powinniśmy taką tablicę zawiesić. Myślę że do tego dojdzie i to szybko. Aż z przerażeniem myślę że za szybko – mówi

„Pierwszy raz spotkaliśmy się bodajże w 2007 r. Kibicował nam i śpiewał na festiwalu włoskim z Hanną Banaszak, Stanisławem Sojką i Ewą Bem. Zaprzyjaźniliśmy się. Był zawsze uśmiechnięty. Przychodził kilkakrotnie do nas do orkiestry i rozmawialiśmy, projektowaliśmy różne koncerty. One nam wychodziły” – wspomina Wicherek /za www.polskieradio.pl/ /19.2.2022/

„Wielka strata dla polskiej sceny muzycznej”
Wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński wyraził żal z powodu śmierci wokalisty i założyciela VOX Witolda Paszta. „To wielka strata dla polskiej sceny muzycznej” – napisał w mediach społecznościowych
„Odszedł artysta lubiany i ceniony. Niech spoczywa w pokoju!” – napisał minister kultury /za www.polskieradio24.pl/ /19.2.2022/

„Wszyscy wiedzieliśmy że mocno choruje. Z miesiąca na miesiąc był coraz słabszy. Choroba go wyniszczała, ale był dzielny i bardzo walczył. Chciał żyć. To był wspaniały człowiek, który kochał muzykę i zostawił po sobie pustkę. Dzielnie walczył i się nie poddawał” – powiedział Rafał Brzozowski z TVP /23.2.2022/

JÓZEF ZAPĘDZKI

Nie żyje Józef Zapędzki, dwukrotny mistrz olimpijski w strzelectwie. Miał 92 lata

Józef Zapędzki startował w igrzyskach olimpijskich pięć razy w konkurencji pistoletu szybkostrzelnego /60 strzałów do sylwetek na dystansie 25 m/. W inauguracyjnym występie w Tokio w 1964 r. zajął 15 miejsce. Cztery lata później, w Meksyku, rywale musieli uznać jego wyższość. Złoty sukces powtórzył w Monachium

Medal wywalczony w 1972 w Monachium, ma – co wielokrotnie mówił – szczególny wymiar. Zdobył go bowiem 1 września, w dniu napaści Niemiec na Polskę w 1939. Zadedykował go ojcu Janowi, zamordowanemu przez hitlerowców w obozie w pobliskim Dachau, po wcześniejszej gehennie w Auschwitz i Buchenwaldzie
W Monachium, jako ponad czterdziestoletni mężczyzna, pokonał znacznie młodszych konkurentów. W kolejnych igrzyskach, w Montrealu był w bardzo dobrej formie, jednak kłopoty z bronią i amunicją pozbawiły strzelca Śląska Wrocław możliwości walki o kolejne trofeum olimpijskie. Wadliwa amunicja spowodowała dwukrotne zacięcie pistoletu. W ostatnim olimpijskim starcie w Moskwie, po dwuletniej przerwie, zajął 14-15 miejsce

W bogatej kolekcji trofeów ma dwa medale mistrzostw świata z 1966 – srebrny w pistolecie szybkostrzelnym oraz brązowy w rywalizacji drużynowej w pistolecie dowolnym
Informację o śmierci Zapędzkiego przekazał burmistrz Łaz w woj. śląskim /za interia.pl/ /19.2.2022/


Józef Zapędzki po ukończeniu szkoły oficerskiej we Wrocławiu służył w pułku w Gubinie, czyli można powiedzieć że z bronią miał styczność także w aspekcie zawodowym. Treningi strzelectwa sportowego rozpoczął jednak dopiero w wieku 28 lat, czyli jak na sportowca dość późno
Oprócz sukcesów na igrzyskach w swojej kolekcji trofeów miał także medale mistrzostw świata i Europy oraz aż 23 tytuły mistrza Polski. Po zakończeniu kariery sportowej był trenerem strzelectwa oraz… taksówkarzem /za sport.tvp.pl/ /19.2.2022/

Odszedł mistrz. „Optymalne skupienie przychodzi między piątą a siódmą sekundą”
​Urna z prochami Józefa Zapędzkiego, dwukrotnego mistrza olimpijskiego w strzelectwie spoczęła w rodzinnym grobie na cmentarzu w Łazach
Ceremonia pogrzebowa odbyła się 25 lutego w parafii św. Michała Archanioła w Łazach. – Tata, jako sportowiec, jeździł po świecie, ale zawsze chciał na koniec trafić właśnie tu – mówił podczas ceremonii pogrzebowej syn Mirosław Zapędzki

Sławny strzelec wywodził się z malutkiej wioski Kazimierówka, leżącej niecałe dwa kilometry od Łaz. Teraz wrócił do siebie. Sławnego sportowca żegnali mieszkańcy Łaz, było też kilka delegacji. Poczty sztandarowe reprezentowały m.in. Polski Komitet Olimpijski i Śląsk Wrocław, który Józef Zapędzki przez lata reprezentował. W poczcie sztandarowym była m.in. Renata Mauer-Różańska, również dwukrotna mistrzyni olimpijska w strzelectwie

Wychowywał się bez ojca. Niemcy wywieźli go do Dachau i zginął tuż przed wyzwoleniem obozu. O tym że jego syn zostanie sportowcem zdecydował przypadek. Uczył się w szkole oficerskiej we Wrocławiu, dziesięć lat był żołnierzem. Bawił się w strzelanie w pułku, ale ktoś zauważył jego smykałkę i namówił do regularnych treningów. Miał wtedy już 28 lat
Wspominano o tym podczas pogrzebu w Łazach; także o tym że nie uznawał ciężkiego treningu fizycznego. Ciekawe że podczas strzelania lewą ręką trzymał w kieszeni stoper. Dzięki temu doszedł do wniosku że optymalne skupienie przychodzi między piątą a siódmą sekundą…

Zapędzki, był inteligentnym człowiekiem, którego… trzymały się żarty. Podczas igrzysk w Monachium wprowadził zwyczaj… wąchania medali. We wcześniejszej konkurencji strzeleckiej złoty medal zdobył jego kolega Szwed Ragnar Skanaker w pistolecie dowolnym na 50 m
Zapędzki poprosił go więc by na szczęście dał mu… powąchać jego złoty medal. Kiedy wywalczył podobny w jego pokoju pojawili się… piłkarze Grzegorz Lato i Lesław Ćmikiewicz. Liczyli że wąchanie złota w jakiś sposób pomoże także im. No i pomogło!

Związał się z Wrocławiem, tamtejszy Śląsk reprezentował od 1961 r. – W naszej kuchni tato urządził rusznikarnię. Miałem okazję śmiesznymi pilniczkami piłować różne elementy pistoletów które poprawiał i dopracowywał. Zamiast samochodzikami bawiłem się jako dziecko takimi fajnymi pojemnikami na naboje. Świetnie jeździły po dywanie – mówił podczas pogrzebu syn Mirosław
Jego ojciec po zakończeniu kariery pracował jako instruktor strzelectwa oraz taksówkarz. Był jedynym honorowym mieszkańcem Łaz. Na stare lata wrócił do Kazimierówki, miejsca gdzie dorastał. Zmarł we Wrocławiu 17 lutego /za interia.pl/ /25.2.2022/

ZDZISŁAW PODKAŃSKI

Zmarł Zdzisław Podkański, wieloletni działacz ruchu ludowego, były minister kultury, poseł i samorządowiec – podało w sobotę 19 lutego PSL. Miał 72 lata. Wyrazy współczucia dla rodziny i bliskich przekazał m.in. wicepremier Jacek Sasin

Zdzisław Podkański, w przeszłości wiceprezes PSL, zmarł w piątek 18 lutego wieczorem. Urodził się w 1949 r. w Guzówce
Zmarłego żegnają w mediach społecznościowych bliscy, a także politycy. „Zmarł Zdzisław Podkański. Wieloletni działacz ruchu ludowego, były minister kultury, poseł i samorządowiec. Składamy najszczersze wyrazy współczucia rodzinie i bliskim. RIP” – napisał na twitt. PSL

„Z ogromnym smutkiem przyjąłem informację o śmierci Zdzisława Podkańskiego – Posła na Sejm RP, ministra kultury, a w ostatnich latach przede wszystkim samorządowca zaangażowanego w sprawy województwa lubelskiego. Niech spoczywa w pokoju” – napisał z kolei premier Mateusz Morawiecki
„Bardzo smutna informacja. Zmarł Zdzisław Podkański, dobry i zasłużony dla Lubelszczyzny człowiek. Zaangażowany i oddany ludzkim sprawom Samorządowiec, wicemarszałek Sejmiku Województwa Lubelskiego, były minister kultury, poseł, europoseł. Przywiązany do polskich tradycji, propagował naszą kulturę ludową. Spokój Jego duszy. Moje wyrazy współczucia dla rodziny i bliskich” – napisał na fb. wicepremier Jacek Sasin

Jak poinformował Urząd Marszałkowski Województwa Lubelskiego Zdzisław Podkański od 1989 r. był prezesem zarządu wojewódzkiego Polskiego Stronnictwa Ludowego w Lublinie. W marcu 2004 został wiceprezesem PSL. Był wiceprzewodniczącym Sejmiku Województwa Lubelskiego. W latach 1994-96 był wiceministrem, a następnie do 1997 ministrem kultury i sztuki. Był posłem na Sejm II, III i IV kadencji. Od 2004 do 2009 był europosłem /za PAP/interia.pl/ /19.2.2022/

WŁODZIMIERZ SIERAKOWSKI

Włodzimierz Sierakowski nie żyje. Miał 68 lat. Był cenionym fotoreporterem sportowym

Znany był z pracy w Polskim Związku Piłki Nożnej i „Przeglądzie Sportowym”, którego popularność tworzył. Przez lata towarzyszył największym wydarzeniom różnych dyscyplin w Polsce i na całym świecie
Sierakowski zmarł w nocy z 13 na 14 lutego

Jak przypomniał PZPN Sierakowski pracował w „Przeglądzie Sportowym” w latach 1994-2004, po czym założył własną agencję fotograficzną. „Polski Związek Piłki Nożnej z głębokim smutkiem i żalem przyjął informację że w wieku 68 lat zmarł Włodzimierz Sierakowski, były pracownik PZPN oraz jeden z najbardziej znanych polskich fotoreporterów sportowych” – napisano na portalu PZPN „Łączy nas Piłka”, składając wyrazy współczucia jego rodzinie i bliskim

„Obsłużył tysiące wydarzeń sportowych na całym świecie stając się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w środowisku fotoreporterów. Zmagał się z chorobą jednak nawet ona nie spowodowała zmniejszenia jego aktywności zawodowej” – dodano. Sierakowskiego pożegnały też w mediach społecznościowych polskie kluby /jak choćby Legia Warszawa czy Wisła Kraków/, przy których meczach w przeszłości pracował

Nie żyje Włodzimierz Sierakowski – legenda polskiej fotografii sportowej. Z głębokim żalem przyjęliśmy wiadomość że w nocy z 13 na 14 lutego, w wieku 68 lat zmarł Włodzimierz Sierakowski. Wieloletni fotoreporter który od lat 90 uwieczniał na zdjęciach piłkarzy Legii Warszawa – napisała Legia /za eurosport.pl/PAP/tvn24.pl/ /14.2.2022/

Nie żyje Włodzimierz Sierakowski. Środowisko sportowe w żałobie
Nie żyje Włodzimierz Sierakowski, legendarny fotoreporter sportowy. W trakcie swojej wieloletniej kariery fotografował i relacjonował tysiące najważniejszych wydarzeń sportowych na świecie. Przez lata współpracował m.in. z „Przeglądem Sportowym”, a w ostatnim czasie z Polskim Związkiem Piłki Nożnej

/…/ O śmierci legendarnego fotoreportera poinformował m.in. jego przyjaciel i także fotoreporter Piotr Kucza na twitt.
„Dzisiejszej nocy odszedł od nas mój kolega, a przede wszystkim znany fotoreporter sportowy” – Włodzimierz Sierakowski, wieloletni pracownik „Przeglądu Sportowego” oraz współpracownik Polskiego Związku Piłki Nożnej. W piłkarskiej Polsce postać legendarna
„Spoczywaj w pokoju Włodziu…” – napisał

Sierakowski w „Przeglądzie Sportowym” pracował w latach 1994-2004. Dla redakcji relacjonował najważniejsze wydarzenia sportowe w Polsce i na świecie. Fotografował m.in. finały mistrzostw świata, Europy, a także igrzyska olimpijskie
Po zakończeniu współpracy z redakcją prowadził własną agencję fotograficzną i dalej pojawiał się na obiektach całego świata
Szczególnie bliska była mu piłka nożna. Fotografował nie tylko mecze Ekstraklasy, ale też niższych klas rozgrywkowych. W ostatnich latach współpracował także z Polskim Związkiem Piłki Nożnej i Legią Warszawa

„Jak gdzieś jadę poza Warszawę i słyszę że gwiazda przyjechała, to mam już nawet gotowy tekst – żartobliwy oczywiście. Mówię im: e tam, gwiazda, gwiazda to ja byłem dziesięć lat temu. Teraz jest legenda!” – mówił sam Sierakowski w 2013 r. w rozmowie z „Weszło”. No bo tak jest
W ostatnim czasie Sierakowski zmagał się z poważnymi problemami zdrowotnymi i poruszał się na wózku inwalidzkim. To jednak nie przeszkodziło mu w pracy niemal do ostatnich dni. Jeszcze w tym sezonie pojawiał się na boiskach by relacjonować kolejne mecze piłkarskie
Środowisko żegna legendarnego fotoreportera

Śmierć Sierakowskiego odbiła się dużym echem w środowisku sportowym. „Nie ma dnia bez smutnych newsów. R.I.P Włodek” – napisał b. prezes PZPN-u Zbigniew Boniek. „Odpoczywaj, Włodziu. I pstrykaj teraz zdjęcia z góry. R.I.P.” – napisał z kolei dziennikarz Mateusz Borek
„Z Włodzimierzem Sierakowskim przejechaliśmy razem pół świata i wypaliliśmy milion papierosów /on palił, ja wdychałem/. Fotoreporter nie do zatrzymania. Legenda polskich mediów sportowych. Włodziu, rób nam z góry piękne fotki” – napisał Krzysztof Stanowski

„W czasie 28 lat zawodowej kariery przemierzył ponad dwa miliony kilometrów umieszczając w autorskiej bazie prawie milion zdjęć z kilku tysięcy imprez” – napisała Legia Warszawa w pożegnaniu. „Gdyby nie Jego fotografie, Księga Stulecia Legii Warszawa, którą wydał nasz klub, byłaby dużo bardziej uboga. Przez wiele lat współpracował z klubem z Łazienkowskiej, a Jego prace ukazywały się w legijnych wydawnictwach papierowych i portalach internetowych” – dodano
/za sport.fakt.pl/ /14.2.2022/

Informacje o jego śmierci skomentowali znani dziennikarze sportowi
„Legenda…” – napisał po prostu Sebastian Parfjanowicz z TVP Sport
„Sierak był niesamowity, po prostu niezłomny. Jego archiwum musiało bić rekordy, bo podczas każdego weekendu opędzał wszystkie możliwe imprezy w promieniu 100 km. Świetny facet, zawsze pogodny, pomocny. Do końca aktywny fotograficznie, mimo poważnych skutków choroby” – przyznał z kolei Dariusz Urbanowicz z „Trójki”

„Aż się wierzyć nie chce… Przyszedł do „PS” tuż po mnie. Trochę się razem najeździliśmy, a Włodek jeździć po kraju – i nie tylko – lubił jak mało kto… R.I.P.” – skomentował Adam Godlewski, pracujący obecnie w Polskapresse
/za onet.pl/ /14.2.2022/

DANIEL PASSENT

Zmarł Daniel Passent, publicysta od 1959 r. związany z tygodnikiem „Polityka”. Miał 83 lata

Wiadomość o śmierci swojego wieloletniego publicysty redakcja tygodnika „Polityka” przekazała w w mediach społecznościowych
„Z ogromnym żalem i wciąż nie mogąc w to uwierzyć informujemy że odszedł nasz drogi Przyjaciel Daniel Passent” – napisała na twitt.

Daniel Passent urodził się 28 kwietnia 1938 w Stanisławowie. Karierę dziennikarską rozpoczął, jeszcze jako student Uniwersytetu Warszawskiego, w 1956 r. w „Sztandarze Młodych”. Trzy lata później związał się z tygodnikiem „Polityka”, w którym publikował ponad 60 lat. Był m.in. jego korespondentem podczas wojny wietnamskiej oraz stałym felietonistą. Na początku lat 60 zdobył prawo do publikacji pamiętników hitlerowskiego zbrodniarza Adolfa Eichmanna, odpowiedzialnego za zagładę Żydów

Współpracował z kabaretem „Pod Egidą” Jana Pietrzaka pisząc tu teksty antysystemowe. Jednak w latach 80 wielokrotnie bronił na łamach „Polityki” decyzji o wprowadzeniu stanu wojennego oraz polityki ówczesnych władz. W latach 1996-2002 pełnił funkcję polskiego ambasadora w Chile
Napisał wiele książek, głównie publicystycznych i reportażowych. Od października 2012 prowadził w radiu Tok FM audycję „Goście Passenta” /za jka/twitt./Wikipedia/sdp.pl/ /14.2.2022/

Nie żyje Daniel Passent
Z ogromnym żalem informujemy że zmarł Daniel Passent, autor przez całe życie związany z tygodnikiem „Polityka”, felietonista, bloger, nasz Kolega
Z tygodnikiem „Polityka” był związany od zawsze – do zespołu dołączył w 1959 r. Od lat co tydzień publikował felietony poświęcone sprawom politycznym, społecznym, gospodarczym, międzynarodowym, ale i kulturalnym, dzielił się w nich wrażeniami z lektur, wspominał, żegnał przyjaciół. „Tak, to prawda, POLITYKA jest moim drugim domem. Ponad 60 lat pozostaję w związku, raz formalnym, raz na »kocią łapę«, ale zawsze z POLITYKĄ. Na pewno ma to coś wspólnego z potrzebą bezpieczeństwa, jaką odczuwałem po wojnie” – pisał w tekście „Jak odnalazłem korzenie” w listopadzie 2021

Miał swoje miejsce także w internecie. „En Passant” Daniela Passenta, prowadzony sumiennie od 2006 r., to jeden z najstarszych blogów politycznych w Polsce. Autor „Polityki” opublikował w sumie ponad 1700 wpisów /…/
W Radiu TOK FM od 2012 r. z krótkimi przerwami prowadził autorską audycję „Goście Passenta” /…/. Z córką Agatą Passent, dziennikarką, autorką książek i bloga „Jakoś to nie będzie”, prowadził podkast „Polityki” – „Mój pierwszy raz” – o nim samym: o życiu, dorastaniu, wartościach, pracy i dziennikarstwie we współczesnej Polsce /…/
Daniel Passent urodził się w Stanisławowie 28 kwietnia 1938 w żydowskiej rodzinie, był ukrywany w czasie wojny. Jego rodzice zginęli w 1944
Na początku dziennikarskiej drogi publikował na łamach „Sztandaru Młodych”, debiutując w wieku 18 lat. Pisał też dla kabaretów Dudek i Pod Egidą. Pierwszy tekst w „Polityce” – pod słynnym tytułem „Czy ekonometria jest nauką burżuazyjną” – ukazał się w 1958 r. A już w 1961 z pomocą zaprzyjaźnionego niemieckiego antyfaszysty Thomasa Harlana zdobył dzienniki Adolfa Eichmanna, które „Polityka” opublikowała jako jeden z dwu tytułów na świecie. I sam ruszył w świat. W latach 1962-63 Daniel Passent był stypendystą w Princeton, w latach 1980-81 na Harvardzie, a potem /1990-94/ był redaktorem wydawanych w Bostonie „World Papers”, dodatku o sprawach międzynarodowych dołączanego do ponad 20 pism w różnych krajach. W 1997 został ambasadorem Polski w Chile, do którego chętnie wracał w swoich tekstach. „Żeglowałem po morzach i oceanach, ale moim portem macierzystym była i jest POLITYKA”, pisał w 2018. I dodał: „To tu, w POLITYCE, spełniło się moje marzenie – zostać felietonistą. Boy, Słonimski, Kisielewski, KTT, Urban, Hamilton /Słojewski/ – to byli mistrzowie gatunku. Chciałem znaleźć się wśród nich”

Opublikował kilkanaście książek, wśród nich takie jak „Bywalec”, „Bitwa pod wersalikami”, „Obywatelu, nie denerwujcie się”, „Co dzień wojna” /reportaże z wojny wietnamskiej/, „Pan Bóg przyjechał do Monachium” /relacje z igrzysk 1972/, „Rozbieram senatora” /relacje z USA/, „Dzisiaj umrą dwie osoby”, „To jest moja gra” /o tenisie – sam grał i był kibicem/, „Choroba dyplomatyczna” /wspomnienia z Chile/, „Codziennik” /osobiste notatki z 2005 r./, „Passa” /wywiad rzeka poprowadzony przez Jana Ordyńskiego/
Ostatnia książka, „W 80 lat dookoła Polski” /2018/, to wybór jego tekstów stanowiących podsumowanie dziennikarskiego dorobku, ale i skrupulatny zapis najnowszych polskich dziejów. „Był Passent przez wszystkie lata uprawiania swego ironicznego i złośliwego pisarstwa krytykowany, pomawiany, atakowany z każdej politycznej i ideologicznej strony. Z tego zbioru da się odczytać dlaczego” – pisał red. naczelny „Polityki” Jerzy Baczyński /…/

Prywatnie był mężem Marty Dobromirskiej-Passent, mieszkali razem na warszawskim Żoliborzu. Przed laty związany z Agnieszką Osiecką /…/ /za www.polityka.pl/ /14.2.2022/

KONSTANTY KOPF

Jan Józef Kasprzyk, szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych poinformował o śmierci Konstantego Kopfa, kapitana Narodowych Sił Zbrojnych. Kombatant miał 98 lat

Konstanty Kopf, ps. „Pewny”, żołnierz Pogotowia Akcji Specjalnej Narodowych Sił Zbrojnych zmarł w niedzielę 30 stycznia
Podczas II wojny światowej walczył z Niemcami, UPA i Sowietami. Otrzymał Krzyż Walecznych za wyniesienie rannego dowódcy z pola walki. W 1946 został aresztowany przez UB i torturowany w rzeszowskim więzieniu

W 2018 r. został odznaczony medalem „Stulecia Odzyskanej Niepodległości”, a rok później medalem „Obrońcy Ojczyzny 1939-1945”
Był wieloletnim prezesem Okręgu Małopolskiego Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych, często brał udział w spotkaniach na których chętnie dzielił się swoimi wspomnieniami
Jak informował wcześniej PAP – 26 grudnia 2021 pożar doszczętnie spalił mieszkanie kpt. Kopfa i w związku z tym prowadzona była zbiórka pieniędzy na niezbędny remont. Żona Kopfa wyciągnęła słabo widzącego męża z płonącego mieszkania doznając przy tym oparzeń górnych dróg oddechowych

,,Urodził się w 11 marca 1923. Przed wybuchem II wojny światowej działał w Młodzieży Wszechpolskiej. We wrześniu 1939 walczył jako ochotnik w obronie Lubaczowa. Po klęsce wrześniowej włączył się do konspiracji niepodległościowej. Działał początkowo w Związku Jaszczurczym, następnie Pogotowiu Akcji Specjalnej Narodowych Sił Zbrojnych. W oddziale kpt. Władysława Puzio ps. Tokaj walczył przeciw Niemcom, Sowietom i Ukraińcom. Za wyniesienie dowódcy z pola walki odznaczony Krzyżem Walecznych. Szlak bojowy zakończył ze stopniem sierżanta. W latach 1946-47 więziony przez UB i poddany bestialskim torturom, m.in. rażeniu prądem. Mimo tych okrucieństw nie wydał nikogo. Po opuszczeniu więzienia osiedlił się w Krakowie. Tam ukończył studia i pracował naukowo” – napisano w poście Narodowych Sił Zbrojnych /za PAP/NSZ/fb/twitt./polonia.tvp.pl/ /inf. z 1.2.2022/ /11.2.2022/

MICHAŁ KAPIAS

Nie żyje pływak i reprezentant Polski, Michał Kapias. O jego śmierci oficjalnie poinformowano na profilach w mediach społecznościowych klubów Sikret Gliwice oraz AZS AWF Katowice

22-latek zmarł nagle. Przyjaciele i koledzy żegnają go we wzruszający sposób. „Nie jesteśmy w stanie opisać naszego smutku, naszego żalu, naszej rozpaczy” – piszą. Wspominają sportowca jako człowieka zawsze uśmiechniętego, wesołego i skorego do żartów

O śmierci Michała Kapiasa poinformowano na oficjalnym facebookowym profilu Klubu Pływackiego Sikret Gliwice, w którym sportowiec zaczynał pływacką karierę. „Michał miał dopiero 22 lata. Zawsze uśmiechnięty, wesoły, skory do żartów. Mimo że nie był już w naszym klubie, zawsze był tuż obok, zawsze na basenie, chętny do pomocy. Taki był. Jeszcze w tym samym dniu kończył praktyki trenerskie w naszym klubie”

Dalej czytamy że Michał w barwach klubu z Gliwic święcił pierwsze, spore sukcesy – zdobywał medale mistrzostw Polski i bił rekordy kraju. „Nie jesteśmy w stanie opisać naszego smutku, naszego żalu, naszej rozpaczy” – wyjaśniono w smutnym wpisie
Wpis na temat Kapiasa dodano także na profilu w mediach społecznościowych klubu AZS AWF Katowice, którego barwy reprezentował 22-letni pływak
Odszedł od nas nasz wspaniały kolega, przyjaciel, zawodnik naszego klubu i student AWF Katowice Michał Kapias. Ta śmierć przyszła zdecydowanie za szybko, za wcześnie… Nasze serca płaczą z bólu. Michale na zawsze pozostaniesz w naszej pamięci
Poinformowano także o szczegółach uroczystości pogrzebowej. Odbędzie się 12 lutego o godz. 12 na cmentarzu Wojtowa Wieś w Gliwicach
Michał Kapias uznawany był za talent i nadzieję polskiego środowiska pływackiego. Miał medale mistrzostw Polski, zresztą był reprezentantem kraju /za interia.pl/ /11.2.2022/

JACEK TRZNADEL

Jacek Trznadel nie żyje. Ceniony krytyk literacki, pisarz, poeta, tłumacz i historyk literatury zmarł w niedzielę 23 stycznia w Warszawie. Miał 91 lat. Informację o śmierci uczonego przekazała jego przyjaciółka, dziennikarka Hanna Sikorska

Jacek Trznadel urodził się 10 czerwca 1930 w Olkuszu. Podczas wojny ukończył gimnazjum w Krakowie, potem rodzina przeniosła się do Wrocławia
W 1948 r., jeszcze jako uczeń liceum, zapisał się do młodzieżówki PPS-OMTUR, której członkowie po fuzji PPS i PPR zostali automatycznie wcieleni do ZMP
Studiował polonistykę na Uniwersytecie Wrocławskim, po drugim roku przeniósł się na studia do Warszawy. Pracę magisterską napisał na temat poezji Mieczysława Jastruna, w duchu, jak sam przyznał po latach, zgodnym z wytycznymi socrealizmu, czym nie była obciążona już jego praca doktorska o twórczości Leśmiana

Po studiach Jacek Trznadel podjął pracę w Instytucie Badań Literackich /IBL/ Polskiej Akademii Nauk w Warszawie. W 1964 r. uzyskał stopień doktora, w roku 1976 habilitował się, a w 1992 uzyskał tytuł profesora
W latach 50 uchodził za obiecującego krytyka literackiego i pisywał artykuły w stylu epoki – atakował „służalczą rolę Kościoła”, zachwycał się socrealistycznymi wierszami Mieczysława Jastruna i Adama Ważyka, „Słowem o Stalinie” Władysława Broniewskiego
W 1956 r., po dojściu do władzy Władysława Gomułki, „na fali naiwnego uniesienia możliwością wywalczenia prawdy w życiu społecznym” – jak wspomina Trznadel na swojej stronie internetowej – zapisał się do PZPR. W wywiadzie w książce „Blizny po ukąszeniu” wyznał Magdalenie Bajer że portret Stalina wisiał u niego w domu na honorowym miejscu

W 1966 wyjechał do Francji, gdzie prowadził lektorat języka polskiego na Sorbonie. W 1968 po agresji na Czechosłowację rozważał odesłanie legitymacji partyjnej, ale ostatecznie zrobił to w 1970, po powrocie do kraju
W latach 60 ukazały się jego eseje literackie – „Róże trzecie” /1966/ oraz kolejne tomy wierszy: „Wyjście” /1964/, „Gdzie indziej” /1971/, „Rana” /1974/
W 1975 podpisał tzw. „List 59” przeciw polityce partii
W 1978 opublikował dwie książki eseistyczne: „Czytanie Norwida” oraz „Płomień obdarzony rozumem”

Wprowadzenie stanu wojennego zastało go w Paryżu, gdzie od 1978 prowadził kolejną turę wykładów polonistycznych na Sorbonie. Tuż przed powrotem na stałe do Polski, w 1983, Trznadel nawiązał współpracę z paryską „Kulturą”
W latach 80 współpracował też z innymi wydawnictwami drugoobiegowymi, najbardziej jednak znaczącym głosem Trznadla w tym okresie okazała się „Hańba domowa” – zbiór wywiadów z pisarzami na temat ich stosunku do stalinizmu

Wywiad Trznadla ze Zbigniewem Herbertem pt. „Wypluć z siebie wszystko” – najważniejsza rozmowa z „Hańby domowej” – ukazał się pierwszy raz na łamach „Kultury Niezależnej” w styczniu 1986. Autor „Pana Cogito” bezwzględnie oceniał w nim pisarzy którzy w latach 50 angażowali się w budowę nowego ustroju ponieważ: „a/ działali w strachu i złej wierze, b/ powodowali się pychą, która – o dziwo – wynikała ze strachu, c/ działali z niskich pobudek materialnych /…/”
Dalej Herbert podważał szczerość nawrócenia byłych wyznawców komunizmu, zarzucając im że opozycjonistami stali się z powodów koniunkturalnych, kiedy władzy przestało już zależeć na ich piórach
W opisywanych przez Herberta przypadkach łatwo można rozpoznać Tadeusza Konwickiego, z nazwiska zostali wymienieni Jerzy Andrzejewski i Kazimierz Brandys. W opisach Herberta rozpoznał się też Wiktor Woroszylski

Sam wywiad z Herbertem wywołał burzę, ukazanie się „Hańby domowej” w 1986, najpierw w paryskiej „Kulturze”, potem nakładem drugoobiegowej oficyny Nowa, było wydarzeniem nie tylko literackim, ale też towarzyskim. Książka wywołała bardzo gorące reakcje. Autorowi zarzucano m.in. że niszczy mit polskiej opozycji demokratycznej, pokazując jak wielu jej członków w latach 50 przeżywało flirt z komunizmem. Trznadel, opisując meandry duchowej drogi polskich intelektualistów, miał pełną świadomość że rozlicza się także z własną biografią
Pomysł książki złożonej z rozmów z pisarzami zaangażowanymi niegdyś w komunizm zaczął realizować jeszcze w 1981. Motywem przewodnim wszystkich przeprowadzonych przez niego rozmów była kwestia, jak to się stało że tylu intelektualistów poddało się „heglowskiemu ukąszeniu”. Trznadel podkreślał że sam był zaangażowany i próbuje się uporać także z własną przeszłością. Wywiadu udzielili mu m.in. Jerzy Andrzejewski, Wiktor Woroszylski, Jacek Bocheński, ale też osoby które nie uległy oczarowaniu komunizmem – Jan Józef Lipski i Jan Józef Szczepański. Kazimierz Brandys, Tadeusz Konwicki i Adam Ważyk odmówili Trznadlowi rozmowy. „Hańba domowa” wydana w paryskiej „Kulturze” i w Nowej stała się wydarzeniem literackim i uhonorowana została Nagrodą Kulturalną „Solidarności”

Po 1989 Jacek Trznadel wydał m.in. zbiory esejów: „Ocalenie tragizmu”, „Spojrzeć na Eurydykę”, „Spór o całość. Polska 1939-2004” oraz tomy wierszy „Dzikie gęsi. Podręczna centuria snów”, „Utajone w oddechu”, „Bez odbioru”

W 1994 pracował jako członek komisji opracowującej projekt konstytucji z ramienia „Solidarności”, rok później został przewodniczącym komitetu wyborczego Jana Olszewskiego w wyborach prezydenckich
W 2002 znalazł się w gronie założycieli i jurorów Nagrody Literackiej im. Józefa Mackiewicza
Pozaliteracką sprawą która przez lata angażowała Jacka Trznadla było wyjaśnienie zbrodni katyńskiej. W 1990 Trznadel był jednym z inicjatorów założenia Polskiej Fundacji Katyńskiej i Niezależnego Komitetu Historycznego Badania Zbrodni Katyńskiej, pięć lat później ukazał się zbiór jego szkiców historycznych na ten temat pt. „Powrót rozstrzelanej armii” oraz zbiór opowiadań o tematyce katyńskiej zatytułowany „Z popiołu czy wstaniesz?”

W 2020 Jacek Trznadel został odznaczony przez prezydenta Andrzeja Dudę Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski
W ostatnich latach o krytyku literackim było głośno z racji jego opinii na temat katastrofy smoleńskiej. W 2011 ukazała się jego książka „Wokół zamachu smoleńskiego”, w której utrzymywał że rozbicie się polskiego samolotu w Smoleńsku było skutkiem zamachu
Kilka lat temu złożył w biurze premiera Donalda Tuska napisaną i ogłoszoną na swojej stronie internetowej 19 kwietnia 2010 petycję z żądaniem powołania międzynarodowej komisji, która zbadałaby przyczyny katastrofy samolotu rządowego pod Smoleńskiem. Pod petycją zebrano ponad 50 tys. podpisów z poparciem dla inicjatywy /za PAP/twitt./www.fakt.pl/ /inf. z 24.1.2022/ /10.2.2022/

Nie żyje znany krytyk literacki, pisarz i poeta prof. Jacek Trznadel
/…/ W połowie ubiegłego wieku był pracownikiem Instytutu Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk. /…/ Był dyrektorem sekcji polskiej i profesorem literatury polskiej Uniwersytetu paryskiej Sorbony, współpracował z paryską „Kulturą”
Na przełomie lat 80 i 90 był jednym z współzałożycieli Niezależnego Komitetu Historycznego Badania Zbrodni Katyńskiej oraz inicjatorów powołania Polskiej Fundacji Katyńskiej. W 1994 był członkiem komisji opracowującej projekt konstytucji RP z ramienia „Solidarności”, przewodniczył także komitetowi wyborczemu Jana Olszewskiego w wyborach prezydenckich w 1995 /…/

Przyczynił się w 1997 r. do pierwszego polskiego wydania dzieła Józefa Mackiewicza „Katyń. Zbrodnia bez sądu i kary”, które czekało na polską edycję 48 lat /za RL/IAR//radio.lublin.pl/ /23.1.2022/

JAN MAGIERA

Nie żyje wybitny polski kolarz, Jan Magiera. 83-latek zginął tragicznie na skutek nieszczęśliwego wypadku, kiedy to porządkował ogród i palił gałęzie tuż obok swojego domu w miejscowości Mostki

Dokładne okoliczności jego śmierci będą wyjaśniane w toku śledztwa. Wyrazy współczucia na ręce rodziny złożył marszałek województwa małopolskiego, Witold Kozłowski. „To wielka strata dla polskiego sportu”
Jak podaje „Dobry Tygodnik Sądecki” Magiera zginął tragicznie na swojej posesji w Mostkach /gm. Stary Sącz/ podczas porządkowych prac ogrodowych

„O godzinie 13:05 otrzymaliśmy zgłoszenie że na jednej z posesji w gminie Stary Sącz zostały ujawnione zwłoki 83-letniego mężczyzny. Na miejscu przeprowadzono oględziny z udziałem prokuratora. Wstępnie wykluczono udział osób trzecich. Wszelkie okoliczności i przyczyny tego zdarzenia będą wyjaśniane w toku prowadzonego śledztwa” – przekazała asp. szt. Barbara Szczerba z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie

Wyrazy współczucia na ręce bliskich zmarłego złożył marszałek województwa małopolskiego, Witold Kozłowski. „Zmarł wybitny sportowiec, olimpijczyk – Jan Magiera. Trzykrotny mistrz Polski, olimpijczyk z Tokio i Meksyku. Legenda kolarstwa. To wielka strata dla polskiego sportu. Rodzinie i bliskim składam najszczersze wyrazy współczucia” – napisał

Jan Magiera sportową karierę zaczynał w Czarnych Radom, początkowo jako kolarz torowy. Później reprezentował Broń Radom i to właśnie w jej barwach zaczął święcić sukcesy. Z drużyną sięgnął m.in. po mistrzostwo Polski na 4000 m na dochodzenie
W 1964 r. zawodowo związał się z Cracovią. Dwa lata później wygrał szosowy wyścig indywidualny mistrzostw Polski, zajął też 2 miejsce w Tour de Pologne. Dwukrotnie reprezentował Polskę na igrzyskach olimpijskich: w Tokio i Meksyku. Był wielokrotnym mistrzem i wicemistrzem kraju, pięć razy jechał w prestiżowym Wyścigu Pokoju

Po tym jak sam przestał się ścigać został trenerem. Był asystentem Wojciecha Walkiewicza w reprezentacji Polski, a potem w Stomilu Dębica. W 2000 r. odznaczono go Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski /za interia.pl/ /10.2.2022/

STEFAN ŻYWOTKO

Nie żyje Stefan Żywotko. Legendarny szkoleniowiec dożył 102 lat. W czasie swojej trenerskiej kariery największe sukcesy odnosił z algierskim klubem JS Kabylie, z którym siedem razy sięgnął po krajowe mistrzostwo

Stefan Żywotko to jedna z największych polskich legend w afrykańskiej piłce. W historii zapisał się swoją pracą dla algierskiego klubu JS Kabylie. Jego drużynę prowadził 14 lat i odniósł liczne sukcesy. Zdobył z nią siedem mistrzostw Algierii, dwa razy Puchar Mistrzów Afryki oraz Puchar Algierii

Stefan Żywotko pochodził ze Lwowa. Urodził się 9 stycznia 1920. W czasie swojej przygody z piłką był związany ze szczecińskim klubami – Arkonią i Pogonią. Pracował też w Warcie Poznań i Arce Gdynia
Jeszcze przed miesiącem Żywotko tłumaczył nam jak wpłynął na niego pobyt w Algierii. – Sucho, ciepło, jak we Lwowie latem. Służyło mi to. Nie to co ta zmienna pogoda w Szczecinie. Co do mojego długiego życia to prawdopodobnie geny, ale trzeba się też odpowiednio prowadzić – mówił /za interia.pl/ /10.2.2022/

JACEK RUDNICKI

44-letni Jacek Rudnicki zmarł w Chicago od ran postrzałowych. Mężczyzna to syn znanego chirurga, polonijnego działacza, b. kandydata do Senatu RP dr. Marka Rudnickiego – poinformowały polonijne media. Zabójcy ukradli mercedesa należącego do 44-latka

Do morderstwa doszło w niedzielę 6 lutego ok. godz. 4:30 nad ranem w południowej części śródmieścia Chicago na skrzyżowaniu Alei Michigan i 24 ul.
Jak powiedział w rozmowie z polonijnym „Dziennikiem Związkowym” ojciec zamordowanego, prof. dr Marek Rudnicki, jego syn został znaleziony martwy z ranami postrzałowymi. Według amerykańskich mediów sprawcy, którzy nie zostali jeszcze zidentyfikowani, trafili go dwukrotnie w dolne części ciała

Jacek Rudnicki pracował w branży komputerowej i doraźnie jeździł uberem. „Był taką szlachetną duszą” – napisał na fb. przyjaciel zmarłego Mark Rivera. „Tym razem przemoc w Chicago uderzyła w nas naprawdę z bliska” – podkreślił w swym komentarzu „Dziennik Związkowy”
Według gazety Jacek Rudnicki mieszkał z rodzicami ok. trzy kilometry od miejsca zdarzenia, w rejonie Grant Parku. Rodzice widzieli go ostatni raz w sobotę późnym wieczorem. Okoliczności zabójstwa bada policja
Mercedes Jacka Rudnickiego został zlokalizowany w niedzielę po południu dzięki GPS

Według lokalnego oddziału telewizji ABC powołującego się na policję w minionym roku doszło w mieście do ponad 2100 przypadków kradzieży samochodów. – Ojciec zamordowanego dr Marek Rudnicki jest bardzo znanym lekarzem chirurgiem mieszkającym od wielu lat w Chicago. Kandydował w 2019 r. do Senatu RP. W latach 2018-20 był prezesem Związku Lekarzy Polskich. Jest założycielem Koalicji Amber zajmującej się profilaktyką raka piersi u kobiet. W 2012 r. otrzymał wyróżnienie polonijne dla wybitnego Polaka – powiedziała dziennikarka Małgorzata Ptaszyńska /za PAP/interia.pl/ /8.2.2022/

ZBIGNIEW NAMYSŁOWSKI

W wieku 82 lat zmarł Zbigniew Namysłowski, saksofonista jazzowy, kompozytor, aranżer, nauczyciel wielu pokoleń młodych muzyków, lider i chociaż sam tego określenia bardzo nie lubił legendarny polski jazzman

Nagrał ponad 30 autorskich płyt. Współpracował m.in. z Krzysztofem Komedą, Czesławem Niemenem i Michałem Urbaniakiem
„7.2.2022 odszedł Zbigniew Jacek Namysłowski – nasz Mąż, Tata, Dziadek /…/. Bardzo trudno jest nam teraz napisać wszystko co czujemy, trudno jest nam również podsumowywać jego dokonania, bo to co teraz czujemy to przede wszystkim olbrzymia pustka i rozpacz

Z ogromną czułością posyłamy Państwa przed głośniki, by mogli Państwo wspólnie uczcić pamięć Zbigniewa Namysłowskiego słuchając jego nagrań. To co dla Taty było bez wątpienia jedną z najważniejszych rzeczy to muzyka jazzowa. Saksofonem i kompozycjami komunikował się ze światem najszczerzej i najgłębiej. Nie przestawał tworzyć, występować oraz nieustannie planował udział w koncertach już w najbliższych tygodniach. Jesteśmy przekonani że jego muzyka przetrwa, a co za tym idzie Tata będzie zawsze z nami, a także z Państwem”
„Pogrążona w żałobie Rodzina” /strona fb. artysty/

Najpierw był fortepian, puzon i wiolonczela
Jako muzyk jazzowy Namysłowski zadebiutował w 1955 r. grając na fortepianie z grupą Five Brothers, natomiast rok później jako puzonista. W 1957 wystąpił już jako wiolonczelista z zespołem Modern Combo Krzysztofa Sadowskiego na Festiwalu Jazzowym w Sopocie. Największą sławę zdobył jednak jako saksofonista

„Interesowałem się jednocześnie jazzem tradycyjnym i nowoczesnym. Pierwszym instrumentem który dorwałem był puzon, na nim raczej łatwiej było grać jazz tradycyjny. Poza tym to była na pewno łatwiejsza muzyka” – mówił muzyk w audycji Polskiego Radia. – W pewnym momencie Krzysztof Sadowski wpadł na to by grać jazz na wiolonczeli. Ja przez jakiś czas tak grałem, ale potem całkowicie zerwałem z wiolonczelą. Później już chciałem grać jazz nowoczesny i zacząłem grać na saksofonie, bo wiedziałem że będzie mi o wiele łatwiej – wspominał

Potem przyszedł czas na alt. – Jechaliśmy pociągiem z zespołem Hot Club Melomani, który miał w zwyczaju grać w dwóch różnych stylach. Jeden skład był tradycyjny, drugi nowoczesny. W tym nowoczesnym grał m.in. Krzysztof Komeda. Wtedy był taki zwyczaj że pianiści podgrywali sobie na różnych dodatkowych instrumentach. U Krzysztofa był to saksofon altowy – mówił legendarny muzyk, który w piątek 19.3.2021 wystąpił w „Jazz.PL”

Jego pierwszym instrumentem była wiolonczela. Później przyszła pora na puzon, aż w połowie lat 60 wsiadł do pociągu jako członek zespołu Hot Club Melomani, w skład którego wchodził również Krzysztof Komeda. – I tak sobie jechaliśmy. Zobaczyłem u Krzysztofa saksofon altowy, poprosiłem by mi pożyczył i poszedłem do wolnego przedziału. Zacząłem sobie ćwiczyć i stąd wzięła się moja późniejsza gra na alcie – wspominał Zbigniew Namysłowski

Jazz, folklor i klasyka
Zbigniew Namysłowski to jeden z najbardziej znanych polskich muzyków jazzowych, wybitny saksofonista, kompozytor i lider zespołów. Współpracował m.in. z Krzysztofem Komedą, Czesławem Niemenem, Michałem Urbaniakiem, Krzysztofem Herdzinem i Leszkiem Możdżerem

Nagrał ponad 30 autorskich płyt. Takie albumy jak „Winobranie”, „Kuyaviak Goes Funky” czy „Air Conditon” zdobyły ogromną popularność oraz zostały uznane przez magazyn „Jazz Forum” za płyty wszech czasów w polskim jazzie. Jego album „Lola” z 1964 r. to pierwsza płyta nagrana przez polskiego jazzmana która ukazała się za granicą; powstała w Londynie w wytwórni Decca, tam gdzie nagrywali The Rolling Stones

Do najbardziej znanych kompozycji Zbigniewa Namysłowskiego należą „Der Schmalz Tango”, „Jasmin Lady”, „Double Trouble Blues”, „Western Ballad”, „Quiet Afternoon”, „Sprzedaj mnie wiatrowi”. Jest on też autorem wielu utworów inspirowanych folklorem. „Piątawka”, „Siódmawka”, „Zabłąkana owiecka”, „1.2.3.4…”, „W to Mi Graj”, „Bop-Berek”, to niektóre z nich. Chętnie łączył jazz z muzyką klasyczną. Jest autorem projektów m.in. „Mozart in Jazz” oraz „Mozart Goes Jazz”

Zbigniew Namysłowski jest laureatem ogromnej liczby nagród i zwycięzcą wielu ankiet czytelników i krytyków prestiżowych polskich i światowych magazynów muzycznych. Prezydent RP uhonorował go Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski /za PAP/www.polskieradio.pl/ /7.2.2022/

BOGDAN WALCZAK

W wieku 80 lat zmarł językoznawca, polonista i slawista prof. Bogdan Walczak – poinformował Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Prof. Walczak był dziekanem Wydziału Filologii Polskiej i Klasycznej UAM i prorektorem uczelni

Bogdan Walczak urodził się 17 lutego 1942 w Miłosławiu. Był absolwentem filologii polskiej poznańskiej uczelni. W 1990 r. uzyskał stopień doktora habilitowanego, w 1996 profesora nauk humanistycznych
W latach 1968-71 pracował jako lektor na uniwersytecie w Lyonie. W macierzystym uniwersytecie był m.in. dziekanem wydziału filologii polskiej i klasycznej /1993-99/ oraz prorektorem /1999-2005/

Prace naukowe prof. Walczaka koncentrowały się wokół językoznawstwa ogólnego i slawistycznego, współczesnego języka polskiego, kultury i poprawności językowej, historii języka polskiego, leksykografii, gramatyki historycznej i onomastyki. Naukowiec był cenionym popularyzatorem zagadnień językoznawczych, zwłaszcza z zakresu kultury języka
Był autorem i współautorem licznych monografii oraz artykułów naukowych, członkiem zarządu Polskiego Komitetu Międzynarodowej Organizacji Unifikacji Neologizmów Terminologicznych oraz Komitetu Językoznawstwa Polskiej Akademii Nauk

Kiedy w 2016 r. prof. Walczak otrzymał tytuł doktora honoris causa Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie uczelnia uznała że jako współtwórca poznańskiej szkoły historycznojęzykowej naukowiec „wniósł trwały i oryginalny wkład w badania nad pochodzeniem polskiego języka literackiego, historią zapożyczeń w polszczyźnie, a także w studia nad językiem wybitnych poetów i pisarzy polskich”
Wskazano też wówczas że „cechą znamienną warsztatu badawczego Bogdana Walczaka jest szerokie, erudycyjne widzenie dziejów polszczyzny oraz językoznawstwa jako wielowymiarowej dziedziny humanistycznej” /za PAP/onet.pl/ /inf. z 1.2.2022/ /7.2.2022/

ARTUR BORKOWSKI

W niedzielę 6 lutego w wieku 64 lat zmarł dziennikarz Artur Borkowski. W przeszłości był redaktorem, wieloletnim szefem Magazynu i naczelnym Kuriera Lubelskiego. „Zabił go koronawirus” – przekazali dziennikarze jego byłej redakcji

O śmierci Artura Borkowskiego poinformował Kurier Lubelski którego wcześniej był dziennikarzem i redaktorem naczelnym
Jak podał KL Borkowski zmarł w niedzielne południe. „Zabił go koronawirus” – napisał kurierlubelski.pl
„Postanowiłem unowocześnić Kurier by zbliżyć go do czytelników. Chciałem też by zdjęcia stanowiły wyraźny przekaz informacji. Za mojej kadencji Kurier wciąż się jeszcze ukazywał w wielkim formacie” – mówił Artur Borkowski w jubileuszowym wydaniu Kuriera Lubelskiego z okazji 60-lecia gazety

„Żegnaj Arturze. Będzie nam Ciebie brakowało” – piszą przyjaciele Kuriera Lubelskiego
Lubelska „Gazeta Wyborcza” informuje że Artur Borkowski skończył wydział prawa na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Pracował m.in. w Akademickim Radiu Centrum”, do „Kuriera” trafił w latach 80
Był m.in. współautorem znanego w lublinie konkursu „Diamenty Lublina”. Brali w nim udział młodzi, obiecujący wokaliści – informuje portal msn.pl /za interia.pl/ /7.2.2022/

JAROSŁAW MAREK RYMKIEWICZ

Zmarł Jarosław Marek Rymkiewicz, poeta, eseista, dramaturg i krytyk literacki. O jego śmierci poinformował w mediach społecznościowych jego syn, Wawrzyniec. Pisarz miał 86 lat

Jarosław Marek Rymkiewicz urodził się 13 lipca 1935 w Warszawie w rodzinie prozaika Władysława Szulca, pochodzenia niemiecko-polskiego i lekarki Hanny z Baranowskich herbu Tuhan, pochodzenia tatarsko-niemieckiego. Rodzina Szulców zmieniła nazwisko po niemieckim przodku pod wpływem wojennych przeżyć w połowie lat 40 XX w. /nazwisko Rymkiewicz było przedwojennym pseudonimem literackim Władysława Szulca/

W 1957 r. Rymkiewicz wydał swój pierwszy tomik wierszy „Konwencje”. Swój program poetycki oparł na klasycyzmie rozumianym jako odwołanie się do tradycji literackiej, zwłaszcza barokowej, a sformułował go w pracy „Czym jest klasycyzm. Manifesty poetyckie” z 1967 r. Potem ukazały się takie tomiki jak „Człowiek z głową jastrzębia” /1960/, „Metafizyka” /1963/, „Co to jest drozd” /1973/

Rymkiewicz jako autor dramatyczny debiutował pod koniec lat 50 XX w. na łamach miesięcznika „Dialog” dwiema imitacjami dramatów antycznych – „Eurydyka, czyli każdy umiera tak jak mu wygodniej” /1957/ i „Odys w Berdyczowie” /1958/. W latach 60 publikował co kilka lat nowe komedie i tragifarsy pisane bujnym, wręcz barokowym językiem. Były to m.in. „Król w szafie” /1960/, „Lekcja anatomii profesora Tulpa: według Rembrandta” /1964/, „Porwanie Europy” /1971/, „Niebiańskie bliźnięta” /1973/ i „Dwór nad Narwią” /1979/

W 2017 r. ukazał się wybór sztuk pisarza pt. „Dwór nad Narwią”, który opublikowano jako 10 tom serii „Dramat polski. Reaktywacja” w Wydawnictwie Instytutu Badań Literackich. W książce pomieszczono cztery utwory Rymkiewicza: „Lekcja anatomii profesora Tulpa /według Rembrandta/”, „Król Mięsopust”, „Ułani” i „Dwór nad Narwią”. Podczas promocji w Instytucie Teatralnym w Warszawie redaktor naczelny „Teatru” prof. Jacek Kopciński przypomniał że „druga połowa lat 60 XX w. i lata 70 to był ten czas eksplozji Rymkiewicza dramatopisarza”. Zauważył że „jego sztuki były dość często wystawiane, po kilkanaście razy w tamtych sezonach”

Poeta był również autorem kongenialnych przekładów sztuk z okresu hiszpańskiego Złotego Wieku pióra Pedro Calderona de la Barca – „Życie jest snem”, „Księżniczka na opak wywrócona” i „Niewidzialna kochanka”. Tłumaczył też utwory dramatyczne hiszpańskiego poety Federico Garcii Lorki – „Dom Bernardy Alba” i „Yerma, czyli bezpłodna”. Jego imitacje dramatów Calderona z sukcesami inscenizowano w Teatrze Polskiego Radia i Teatrze TVP
Tłumaczył także poezje Wallace’a Stevensa, Osipa Mandelsztama oraz cygańskie romanse

Minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński w 2016 r. wyróżnił Rymkiewicza za całokształt twórczości jako eseistę, dramaturga i autora m.in. tomu „Zachód słońca w Milanówku”. W tym też roku pisarz otrzymał Nagrodę im. Lecha Kaczyńskiego
Premier Mateusz Morawiecki napisał że Jarosław Marek Rymkiewicz był wielkim poetą i wieszczem, laureatem licznych nagród. Szef rządu wspomina zmarłego także jako krytyka literackiego i wspaniałego eseistę, „który z pasją tworzył arcydzieła z najwspanialszego tworzywa, jakim jest polska historia, kultura i język”. Premier dodał że pisarz był niepokorny, lubił prowokować i miał odwagę mówić rzeczy niepopularne

Minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński oddał hołd Jarosławowi Markowi Rymkiewiczowi. „Patriota, autorytet, jak mało kto rozumiał i kochał Polskę. Cześć Jego Pamięci!” – napisał na twitt. minister Gliński
/Ogromnie smutna wiadomość: odszedł Jarosław Marek Rymkiewicz, wielki poeta i intelektualista – napisał też Gliński/
„W czwartek 3 lutego zmarł Jarosław Marek Rymkiewicz. Wielki Poeta, największy z nam współczesnych, profesor literatury, eseista, dramaturg, pisarz. Kochał Polskę. Ukształtował myślenie wielu z Polaków. Nie da się opisać literatury polskiej bez Niego. Mistrzu, kochamy Cię i dziękujemy” – napisała na twitt. Joanna Lichocka /za IAR/tvp.info/ /5.2.2022/

Jarosław Marek Rymkiewicz miał odwagę poruszać w swojej twórczości najbardziej palące problemy naszej współczesności. Dziękujmy za dziedzictwo które nam zostawia
Jego jednoznaczna patriotyczna postawa i procesy jakie w związku z jego wypowiedziami wytoczyła mu „Gazeta Wyborcza” oraz jego sprzeciw wobec skazujących go na grzywny sądów wzbudzały i budzą szacunek. Miał odwagę poruszać najbardziej palące problemy naszej współczesności – powiedziała dr Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w felietonie z cyklu „Myśląc Ojczyzna” na antenie Radia Maryja

3 lutego 2022 zmarł Jarosław Marek Rymkiewicz – przez wielu uważany za jednego z największych polskich współczesnych poetów. Po jego śmierci mogliśmy przeczytać że przez swoją twórczość ukształtował myślenie wielu Polaków. Dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich przypomniała jego wielkie zasługi w walce o wolność słowa w naszym kraju
„Jego jednoznaczna patriotyczna postawa i procesy jakie w związku z jego wypowiedziami wytoczyła mu Gazeta Wyborcza oraz jego sprzeciw wobec skazujących go na grzywny sądów wzbudzały i budzą szacunek. Proces który za wypowiedziane słowa wytoczyła mu Gazeta Wyborcza w 2011 r. był dla wielu szokiem. Przecież kilka lat wcześniej sama nagrodziła go nagrodą za tom wierszy pt. Zachód słońca w Milanówku. Jednak poeta dla tego środowiska był wielkim tylko wtedy kiedy pisał o przyrodzie, domowych zwierzętach i urokach przydomowego ogródka – zwróciła uwagę Hajdasz

Przyczyną procesu przeciw poecie była wypowiedź z 2010 r. kiedy bronił krzyża ustawionego na Krakowskim Przedmieściu. – Pisał że Polacy stając przy krzyżu mówią że chcą pozostać Polakami. Poeta pisał wtedy że „to właśnie budzi teraz taką wściekłość, taki gniew, taką nienawiść – na przykład w redaktorach Gazety Wyborczej, którzy pragną by Polacy wreszcie przestali być Polakami”. Dodał że jej redaktorzy „są duchowymi spadkobiercami Komunistycznej Partii Polski”. Według niego rodzice czy dziadkowie wielu z nich byli członkami organizacji która była skażona duchem „luksemburgizmu”, a więc ufundowana na nienawiści do Polski i Polaków. Poeta napisał że „tych redaktorów wychowano tak że muszą żyć w nienawiści do polskiego krzyża. Uważam że ludzie ci są godni współczucia. Polscy katolicy powinni się za nich modlić” – przypomniała Hajdasz

„Gazeta Wyborcza” domagała się przeprosin oraz odszkodowania w wys. 5 tys. zł za użycie słów „spadkobiercy Komunistycznej Partii Polski”. Poecie zarzucono naruszenie tzw. dóbr osobistych. – Wolne polskie sądy zajęły się ustalaniem co znaczy że ktoś jest czyimś „duchowym spadkobiercą”. Kolejne instancje skazywały poetę, przyznając tym samym że musi zapłacić odszkodowanie, a za swoje słowa przeprosić „Gazetę Wyborczą”. Jarosław Marek Rymkiewicz nie chciał się na to zgodzić. Wspierały go setki osób które przychodziły do sądu na rozprawy, choć sale sądowe nie mogły ich pomieścić – mówiła dyr. CMWP SDP

Po jednej z rozpraw, na której wydano wyrok skazujący, Jarosław Marek Rymkiewicz wygłosił apel dotyczący ograniczania wolności słowa w Polsce. – Powiedział wtedy że „wolność słowa będzie teraz w Polsce ograniczana, ale Wy, moi Drodzy, nie zważajcie na to. Mówcie dalej co chcecie i pamiętajcie że jesteście wolnymi Polakami. Gazeta Wyborcza nie będzie nami rządzić. Zarządowi spółki Agora i redaktorom chcę przypomnieć stare polskie przysłowie Musi to na Rusi, a w Polsce jak kto chce. Nie zmusicie nas do milczenia. Rusi tu nie będzie, będzie apelacja” – przypomniała dr Jolanta Hajdasz

Wśród polskiego społeczeństwa proces oraz wyrok budził niezrozumienie całej sytuacji. Zdziwienie wywołał również upór koncernu medialnego, który domagał się skazania poety za użycie kilku nieprzychylnych słów. – Zastanawiano się również dlaczego sądy tak ochoczo się tym zajmują zamiast oddalić pozew. Przecież pan Jarosław Marek Rymkiewicz miał prawo myśleć co myślał i pisać to co myśli – powiedziała Hajdasz

Powodem tak dużej niechęci wobec poety mogła być tematyka poruszana w wierszach. Autor często poruszał niewygodnie kwestie, które mogły uderzać w część społeczeństwa. – Warto pamiętać że Jarosław Marek Rymkiewicz miał odwagę poruszać w swojej twórczości poetyckiej najbardziej palące problemy naszej współczesności. Jeden ze swoich najbardziej znanych wierszy napisał 19 kwietnia 2010. Pisał w nim o krwi na fotelach tupolewa zmywanej szlauchem o świtaniu i o tym że „to co nas podzieliło – to się już nie sklei. Nie można oddać Polski w ręce jej złodziei którzy chcą ją nam ukraść i odsprzedać światu /…/”. Możemy dziś dziękować za dziedzictwo które Jarosław Marek Rymkiewicz nam zostawia. Warto byśmy o nim pamiętali – podsumowała dyr. CMWP SDP /za radiomaryja.pl/ /10.2.2022/

Jarosław Marek Rymkiewicz nie żyje. Premier: odszedł wielki Polak
„Odszedł wielki Polak. Tak chyba najkrócej można napisać o Jarosławie Marku Rymkiewiczu” – napisał o zmarłym poecie Jarosławie Marku Rymkiewiczu premier Mateusz Morawiecki

„Był także wielkim krytykiem literackim i wspaniałym eseistą, który z pasją tworzył arcydzieła z najwspanialszego tworzywa, jakim jest polska historia, kultura i język. Niepokorny, lubiący prowokować, mający odwagę mówić rzeczy niepopularne” – dodał Morawiecki
„Ale przede wszystkim właśnie wielki Polak. Spoczywaj w pokoju” – napisał Morawiecki
„Mieliśmy ogromne szczęście żyć w czasach Jarosława Marka Rymkiewicza. Naprawdę rzadko zdarza się by trafić w historii na artystę który w kakofonii banalnych albo fałszywych dźwięków potrafi zagrać nutę całkowicie oryginalną. A kimś takim zupełnie niepowtarzalnym był poeta z Milanówka” – napisał jeszcze premier

Szef rządu stwierdził że cała twórczość Rymkiewicza „zanurzona była w żywiole polskości”. „Jednak nie przyjmował polskości jako wyroku. Traktował ją jako dar” – napisał. Wyraził przekonanie że „żył w dwóch światach, które nieustannie się ze sobą przenikały”. „W jednym z nich był jego ogród, trawnik, jesienne liście, jeże, koty i ślimaki. Człowiek nie miał w tym świecie praw większych niż dżdżownica. Poddany był takiemu samemu prawu przemijania jak każde inne istnienie”. „Wierzył że życie, każde życie ma swoją wewnętrzną logikę, logikę większą niż ta nasza ludzka i logikę która jest od nas mądrzejsza. Ja wierzę że istotą tej logiki jest Bóg. Teraz Jarosław Marek Rymkiewicz już wie jak to jest naprawdę

A ten drugi świat? Ten drugi żywioł, któremu dawał się porwać Rymkiewicz, to była właśnie polskość. To Polsce podporządkowane są jego wszystkie prace, w których niczym detektyw podąża ścieżkami swoich wielkich poprzedników, Leśmiana, Słowackiego, Mickiewicza – dodał szef rządu. „Nikt inny nawet nie zwróciłby uwagi, a Rymkiewicz nawet takiej drobnostce jak kolczykowi w uchu Mickiewicza potrafił poświęcić kilka stron najbardziej smakowitej polszczyzny”

„Powiedzieć o Rymkiewiczu że był tylko poetą to zdecydowanie za mało. On przecież był wielkim znawcą polskiej duszy i jednocześnie arcymistrzem polskiego słowa. Przede wszystkim był jednak twórcą na tyle odważnym, by dar polskości przyjmować i z wdzięcznością i jednak z obrazoburczym brakiem pokory” – podkreślił premier. „Nie trzymał polskich skarbów w szkatułce zamkniętej na cztery spusty, ale wyciągał je na światło dzienne. Tradycja była dla niego żywa o tyle o ile była ciągle poddawana rozwadze, ale i krytyce”

Według premiera „zdecydowana większość z tego co dziś jest drukowane, za 10-20 lat pójdzie w niepamięć; zostaną tylko najwięksi”. „I wśród nich będzie Jarosław Marek Rymkiewicz. Bo każda z jego książek sięga do wnętrza trzewi polskości – jakby to powiedział Słowacki. Nie znam nikogo kto zgadzałby się z Jarosławem Markiem Rymkiewiczem w 100 proc. Ale znam wielu takich u których budzi i zachwyt i wściekłość jednocześnie. Kiedy już wydaje się że nadążamy za jego myślą i się z nią zgadzamy, Rymkiewicz podrzuca zupełnie nowy trop i wybija całkowicie z rytmu. Nie pozwala polskiej duszy usnąć, cały czas trzyma ją w napięciu. Bo sen jest dla niego zwiastunem śmierci” – napisał premier

Dodał jeszcze że „nie ma w ostatnich 30 latach twórcy który bardziej ożywiłby dyskusję o polskości niż Jarosław Marek Rymkiewicz”. „Udało się /mu/ być nie tylko piewcą, ale przede wszystkim architektem polskiej duszy”
Czy Polacy mogą być nowocześni? Czy Powstanie Warszawskie miało sens? Czy I Rzeczpospolita jest wzorem który powinniśmy porzucić czy do niego nawiązywać? To są fundamentalne pytania które organizują polskie życie duchowe i polityczne. I dziś bez uwzględnienia głosu Rymkiewicza odpowiedź na te pytania nie ma sensu – napisał premier. Zauważył że „wielu chciało uwikłać Rymkiewicza w politykę”. „Tak jakby poetę można było zaprząc do polityki. Jeżeli wyrażał wprost jakieś poglądy polityczne, to tylko na własny warunkach. To on dyktował język którym potem posługiwali się politycy. Nigdy na odwrót. Nie służył żadnej partii, bo jedyną jego partią była Polska” – napisał Morawiecki

„Odszedł. A jednak nie mam poczucia że zostaliśmy opuszczeni. Jarosław Marek Rymkiewicz będzie już z nami na zawsze. Życie, które zaklął w swoich słowach, nie zużywa się nigdy. Panie Profesorze, dziękuję raz jeszcze” – napisał premier

„Odszedł profesor Jarosław Marek Rymkiewicz – wybitny poeta, przenikliwy krytyk, prozaik, dramaturg i publicysta. Był autorem fundamentalnych esejów poświęconych kulturze i historii Rzeczypospolitej” – napisała na fb. Kancelaria Prezydenta
Jak przypomniała KPRP w lipcu 2020 z okazji 85 urodzin poety prezydent Andrzej Duda napisał do jubilata w liście gratulacyjnym: „Dziękuję dziś Panu za to że my, Polacy, mamy w Panu takiego właśnie polskiego poetę, który wybitnym talentem, wszechstronną erudycją, głęboką mądrością i śmiałością myśli służy nam wszystkim, służy naszej wspólnocie, służy naszej Ojczyźnie – tej jedynej, oprócz której nigdy innej mieć nie będziemy: Polsce. Dziękuję za to że jest Pan dla nas przewodnikiem prowadzącym przez dzieje, odnajdującym i tłumaczącym sens naszych polskich losów”

„W czwartek 3 lutego zmarł Jarosław Marek Rymkiewicz. Wielki Poeta, największy z nam współczesnych, profesor literatury, eseista, dramaturg, pisarz. Kochał Polskę. Ukształtował myślenie wielu z Polaków. Nie da się opisać literatury polskiej bez niego. Mistrzu, kochamy cię i dziękujemy” – napisała na twitt. poseł PiS Joanna Lichocka
Lichocka jest autorką książki „Rymkiewicz. Genealogia”, wydanej w 2021 r. Jak czytamy na stronie wydawcy jest to biograficzna opowieść której bohaterem jest Rymkiewicz. Sprecyzowano że jest to „podróż w czasie i przestrzeni, sięgająca niekiedy wiele wieków wstecz, w poszukiwaniu korzeni poety – a te okazują się niezwykłe”

Joanna Siedlecka zwróciła uwagę że w ostatnich dniach zmarli dwaj twórcy, których miała szczęście znać. Najpierw prof. Jacek Trznadel, a teraz Jarosław Marek Rymkiewicz. Jej zdaniem „poezja Rymkiewicza odznaczała się nie tylko wielkim kunsztem, ale też nieprawdopodobną cywilną odwagą i duchem polskości”
Był twórcą ciągle młodym i aktualnym. W swoich wierszach mówił rzeczy niemiłe. Budził wielkie spory, nieomal mordobicia, a za swoje wypowiedzi był wleczony przed sąd – powiedziała dla PAP. – Jego twórczość, jak np. wiersz „Do Jarosława Kaczyńskiego” lub proza „Kinderszenen”, wywoływały nieprawdopodobne dyskusje. To się rzadko zdarza. W jego twórczość to synonim ducha polskości, poruszająca najważniejsze sprawy – niepodległości, odpowiedzialności, polskiej tożsamości, ale w sposób poetycki, a nie publicystyczny. Jego wiersze wywoływały największe wzruszenia, np. „13 grudnia” o stanie wojennym

Pisarka powiedziała że był wielkim znawcą, erudytą. – Pisał niebywale swoiste biografie, leksykony literackie z absolutnie odrębnym stemplem. Napisał „Juliusz Słowacki pyta o godzinę”, encyklopedię o Leśmianie, Mickiewiczowi liczył też kochanki. Dodała że żywo i współcześnie ujmował polską literaturę. – Na szczęście pisał dużo i zostawił nam wielką spuściznę. To banał, ale jak najbardziej powinniśmy powtórzyć: tacy twórcy nie umierają. Możemy dziś tylko powiedzieć: „Boże, dziękujemy za Jarosława Marka Rymkiewicza. W dobrych zawodach wystąpił”

W rozmowie z PAP prof. Andrzej Nowak powiedział że „wiersze Jarosława Marka Rymkiewicza trafiały nie tylko do wąskiego grona koneserów pięknego polskiego słowa, ale także do ludzi którzy przeżywają polską historię i zastanawiają się nad tym co jest w życiu najważniejsze”. – W tych właśnie sferach jego poezja stała się zjawiskiem nieporównywalnym – mówię to tylko jako odbiorca, a nie jako znawca – z żadną inną poezją ostatnich kilkudziesięciu lat w Polsce
Historyk dodał że Rymkiewicz „towarzyszył, jeżeli można tak powiedzieć, zmianom, doświadczeniom i losowi naszej wspólnej ziemskiej ojczyzny, jak mało który poeta”. Jak ocenił prof. Nowak „to były książki które nie pozwalały usnąć polskości w czasach wyjątkowo podłych, czasach, które nastały po roku 1991, kiedy tyle media i ówczesne władze państwowe robiły by uśpić Polskę i dokonać eutanazji polskości”. – Jarosław Marek Rymkiewicz zrobił tyle ile nikt inny by polskość nie umarła – powiedział /za PAP/onet.pl/ /5.2.2022/

JERZY OSIATYŃSKI

Nie żyje ekonomista, były minister finansów i doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego prof. Jerzy Osiatyński. Miał 81 lat

O śmierci prof. Osiatyńskiego poinformowały media powołując się na informacje od rodziny. Jerzy Osiatyński urodził się w Rydze 2 listopada 1941. W 1964 r. ukończył Szkołę Główną Planowania i Statystyki w Warszawie /obecnie Szkoła Główna Handlowa/. W 1989 r. uzyskał tytuł profesora nauk ekonomicznych

W latach 1989-91 był ministrem-kierownikiem Centralnego Urzędu Planowania w rządzie Tadeusza Mazowieckiego. Był posłem na Sejm X, I, II i III kadencji. Zasiadał w wielu sejmowych komisjach i podkomisjach zajmujących się finansami publicznymi, integracją europejską, kontrolą publiczną, audytem oraz polityką ekonomiczną. Od 1992 r. do 1993 r. był ministrem finansów w rządzie Hanny Suchockiej

W latach 1995-2008 Jerzy Osiatyński był konsultantem Banku Światowego oraz innych organizacji międzynarodowych i pozarządowych w dziedzinie transformacji gospodarczej
Od stycznia do 10 kwietnia 2010 był członkiem Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP. W latach 2001-06 członkiem Rady Strategii Społeczno-Gospodarczej przy premierze, a w latach 2004-06 jej wiceprzewodniczącym
W październiku 2010 został doradcą społecznym prezydenta Bronisława Komorowskiego. W 2013 r. wszedł w skład Rady Polityki Pieniężnej /za IAR/PAP/www.tvp.info/ /5.2.2022/

Zmarł prof. Jerzy Osiatyński
Nie żyje Jerzy Osiatyński, polski profesor nauk ekonomicznych, były minister finansów oraz doradca prezydenta Komorowskiego. Zmarł w piątek 4 lutego wieczorem
Prof. Jerzy Osiatyński zmarł w wieku 81 lat. Był polskim ekonomistą, politykiem i profesorem nauk ekonomicznych

Jak podaje Gazeta Wyborcza o śmierci polityka poinformowała jego rodzina. Jerzy Osiatyński zmarł po długiej chorobie w Centralnym Szpitalu Klinicznym przy ul. Wołoskiej w Warszawie. Przebywał w szpitalu od wielu miesięcy
„Wybitny ekonomista, szczerze oddany polskim sprawom, dobry i mądry człowiek. Miałem z Nim zaszczyt pracować w Radzie Polityki Pieniężnej. Wiele Mu zawdzięczam. Dziękuję Panie Profesorze, odpoczywaj w pokoju” – napisał Łukasz Hardt, członek Rady Polityki Pieniężnej i prof. dr hab. Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego

„Dla mnie to strasznie przykra wiadomość. Ten okres pandemii nas wszystkich bardzo rozdzielił i utrudnił kontakty, a chciałoby się by na finale życia kontakty z dobrymi ludźmi, mądrymi i bliskimi były jak najsilniejsze. Właśnie do takiej kategorii zawsze zaliczałem Jurka Osiatyńskiego” – powiedział b. prezydent Bronisław Komorowski /za interia.pl/ /inf. z 4.2.2022/ /7.2.2022/

MAGDA OMILIANOWICZ

Nie żyje Magda Omilianowicz. Reporterka i autorka książek, w tym reportażu „Wampir, jak rodzi się zło”, zmagała się z koronawirusem i nowotworem płuc

Magda Omilianowicz napisała 16 książek, w tym głośną historię Wampira z Bytowa „Wampir, jak rodzi się zło”. Była pierwszą dziennikarką którą w tamtym czasie dopuszczono do rozmowy z Leszkiem Pękalskim, seryjnym mordercą. W swej twórczości zajmowała się głównie tematyką społeczną, obyczajową, kryminalną i podróżniczą. Wydała także m.in. książki „Fajbus. 997 przypadków z życia”, czy „Przepis na fałszerza”

Ostatnio pracowała nad książką o Jerzym Kalibabce, zwanym Tulipanem. Pracowała m.in. w redakcjach „Fortuny”, „Polityki”, „Głosu Koszalińskiego” i „Gazety Wyborczej”. Była laureatką konkursu III Regionalnego Kongresu Kobiet w kategorii „Media”. W 2017 r. została uhonorowana Nagrodą Prezydenta Miasta Koszalina w dziedzinie kultury
Omilianowicz chorowała na COVID-19, leczyła nowotwór płuc. Miała 60 lat /za tvn24.pl/ /inf. z 21.1.2022/ /7.2.2022/

TOMASZ ROZWADOWSKI

Nie żyje Tomasz Rozwadowski, związany wiele lat z „Dziennikiem Bałtyckim” dziennikarz muzyczny i filmowy. „Muzyka była jego pasją. Praktycznie nią żył” – wspomniano go na portalu gdańskiego dziennika. Miał 57 lat

O śmierci Tomasza „Rozwada” Rozwadowskiego poinformował jego syn Cyryl, także dziennikarz. „Spał i był spokojny, kiedy wydał z siebie ostatnie tchnienie, które odebrała mu choroba płuc. Był w bliskim otoczeniu osób na których mu zależało i którym zależało na nim. Nie chciałbym by mówiono lub pisano że przegrał z chorobą. To nie jest i nie była równa walka, w której można wyróżniać zwycięzców i przegranych” – napisał

Rozwadowski dziennikarzem został pod koniec lat 90, zaczął pracę w „Dzienniku Bałtyckim”. Tam warsztat rozwijał przez prawie dwie dekady. „Potrafił zaimponować nie tylko encyklopedyczną wiedzą o kulturze, ale też niezwykłym humorem, z którym opisywał płyty, koncerty czy premiery filmowe” – napisali o nim redakcyjni koledzy. „Muzyka była jego pasją. Praktycznie nią żył” – dodali
„Był fantastycznym człowiekiem. Mega umysłem. Nietuzinkowym dziennikarzem. Cudownym oryginałem. Ekstrowertycznym introwertem. Empatycznym facetem. Wrażliwym odbiorcą. Encyklopedią muzyczną” – stwierdziła dziennikarka i pisarka Magdalena Gacyk
„Zawsze zaskakiwał mnie swoją wielogatunkową erudycją. Coraz mniej takich ludzi” – napisał Piotr Pawłowski, basista, kompozytor i autor tekstów /za tvn24.pl/Dziennik Bałtycki/ /inf. z 18.12.2021/ /7.2.2022/

MARIA NUROWSKA

W czwartek 3 lutego w wieku 77 lat zmarła pisarka Maria Nurowska – poinformował w piątek w mediach społecznościowych jej zięć Ryszard Żelazny. Nurowska była autorką powieści, opowiadań i biografii

Maria Nurowska urodziła się 3 marca 1944 we wsi Okółek k. Suwałk. Wywodziła się z rodziny szlacheckiej, w czasie II wojny światowej zaangażowanej w działalność w Armii Krajowej. Debiutowała w 1974 r. na łamach miesięcznika „Literatura”. W tym samym roku ukończyła filologię polską i słowiańską na Uniwersytecie Warszawskim. W 1975 r. ukazał się pierwszy tom jej opowiadań

Najbardziej znane jej powieści to „Hiszpańskie oczy”, „Rosyjski kochanek”, „Miłośnica”, „Sprawa Niny S”, „Nakarmić wilki” i „Mój przyjaciel zdrajca” o pułkowniku Ryszardzie Kuklińskim i gen. Władysławie Andersie
Jej książki przetłumaczono na szesnaście języków. Była członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich /za PAP/www.tvp.info/ /4.2.2022/

SEBASTIAN BANASZCZYK

Nie żyje Sebastian Banaszczyk – poinformował Teatr im. Adama Mickiewicza w Częstochowie. Aktor odszedł 2 lutego w wieku 46 lat. Cierpiał na raka mózgu

Sebastian Banaszczyk urodził się w 1975 r. w Świdnicy. Ukończył Wydział Aktorski Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej we Wrocławiu. W 1999 r. rozpoczął współpracę z częstochowskim teatrem, z którym związany był do śmierci
Grał m.in. w spektaklach: „Śluby panieńskie”, „Testosteron”, „Królowa Śniegu”, „Czyż nie dobija się koni?”, „Przyjazne dusze”, „Mayday”, „Czechow. Żarty z życia”. Występował też na deskach Teatru Dramatycznego w Wałbrzychu. Znany był też z ról w serialach – „Klanie”, „Pierwszej miłości” czy „Fali zbrodni”

Scenarzysta i reżyser Andrzej Saramonowicz przekazał że Banaszczyk zmarł na raka mózgu którego zdiagnozowano kilka lat temu
„W wieku zaledwie 46 lat umarł dziś na raka mózgu Sebastian Banaszczyk, aktor Teatru im. Adama Mickiewicza w Częstochowie. Miałem zaszczyt pracować z nim przy sztuce „Testosteron”, w której fenomenalnie zagrał postać Pana Młodego. Świetny artysta /był nie tylko aktorem, ale także muzykiem/, dobry i nietuzinkowy człowiek. Nie sposób było go nie lubić. Wielki żal! Będzie mi cię brakować, brachu!” – napisał reżyser /za wyborcza.pl/www.tvp.info/ /3.2.2022/

AGNES SOKOŁOWSKA

Nie żyje Agnes Sokołowska, znana polska modelka która współpracowała z najpopularniejszymi światowymi projektantami mody. Miała zaledwie 31 lat. Tragiczną informację przekazał jej przyjaciel. „Czas przerwać milczenie” – napisał

Agnieszka Agnes Sokołowska urodziła się w 1990 r. Na co dzień mieszkała w niemieckim Hamburgu gdzie była związana z agencją modelek Modelwerk
Sławę zyskała współpracując ze sławnymi projektantami i domami mody. Polka pojawiała się na wybiegach Alexandra Wanga, Thoma Browna czy Philippa Pleina. Współpracowała z Givenchy oraz Yves Saint Laurent
Zdjęcia modelki trafiały na okładki magazynów modowych: „Vogue”, „Elle”, „Marie Claire”, „Harper’s Bazaar”

„Żadne słowa nie są w stanie opisać bólu który czujemy. Nasza ukochana Agnes Sokołowska przeniosła się do lepszego miejsca. Byłaś dla nas jak najlepsza przyjaciółka i będzie nam Ciebie bardzo brakować. Zawsze będziesz zajmować szczególne miejsce w naszych sercach. Już za tobą tęsknimy. Spoczywaj w pokoju” – przekazała współpracująca z modelką agencja

Informację o śmierci Sokołowskiej przekazał też na insatgr. jej przyjaciel DJ Toby Dee. „R.I.P. Agnieszka Anna Sokołowska. Nie mogę znaleźć właściwych słów ale czas przerwać milczenie ponieważ nie możemy uciec od okropnej prawdy i to nie byłoby również fair wobec ciebie. Wciąż nie mogę uwierzyć że ten koszmar się ziścił. Odeszłaś” – napisał
„Świat nigdy nie zapomni twojej serdecznej, silnej, dowcipnej i charyzmatycznej osobowości. Twoja kariera w modelingu był unikatowa. Twoje zdjęcia na wieczność. Żyłaś swoim marzeniem, zmieniałaś świat i pozostawiłaś swój ślad. Jestem z ciebie tak dumny i zawsze będziesz dla mnie wielką inspiracją” – dodał /za instagr./polskatimes/www.tvp.info/ /3.2.2022/

ELŻBIETA PIETRZAK

W wieku 71 lat zmarła Elżbieta Pietrzak. O jej śmierci poinformowało Stowarzyszenie Filmowców Polskich. Charakteryzatorka pracowała na planach wielu polskich znanych seriali, m.in. „07 zgłoś się”, „Miodowe lata” czy „M jak miłość”

„Elżbieta Pietrzak, znakomity charakteryzator, wieloletni członek Stowarzyszenia Filmowców Polskich, zmarła 19 stycznia 2022 w Łodzi” – poinformowało na swojej str. SFP
Elżbieta Pietrzak urodziła się w Łodzi w 1950 r. Pracę zawodową zaczynała w warszawskiej Wytwórni Filmów Dokumentalnych. Później związała się z łódzką Wytwórnią Filmów Fabularnych, współpracowała także m.in. z Telewizją Polską

Pierwsze produkcje w których Elżbieta Pietrzak brała udział to „Pasja” /1977/ Stanisława Różewicza, „Akcja pod Arsenałem” /1977/ Jana Łomnickiego, a także „Człowiek z żelaza” /1981/ Andrzeja Wajdy. Charakteryzatorka pracowała także na planie kultowego serialu „07 zgłoś się” /1978/ Krzysztofa Szmagiera oraz wielu głośnych filmów, uhonorowanych prestiżowymi nagrodami festiwalowymi

„Jej nazwisko widnieje w czołówkach ponad pół setki filmów fabularnych, seriali oraz spektakli telewizyjnych” – informuje Stowarzyszenie Filmowców Polskich
Ostatnimi produkcjami jakie Elżbieta Pietrzak współtworzyła były „Miodowe lata” /1998-2003/ oraz „M jak miłość” /2000-2020/ /za www.rmf24.pl/ /28.1.2022/

TADEUSZ BRADECKI

Nie żyje Tadeusz Bradecki. Wybitny aktor i reżyser miał 67 lat
Był także reżyserem i dyrektorem artystycznym Teatru Śląskiego im. Stanisława Wyspiańskiego

Zagrał m.in. u Krzysztofa Kieślowskiego /”Amator”, „Bez końca”/, Krzysztofa Zanussiego /”Constans”, „Życie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową”/ i Tadeusza Konwickiego /”Dolina Issy”/. Wielu widzów pamięta go m.in. z produkcji takich jak „Jan Paweł II”, „Karol – człowiek, który został papieżem” oraz „Czas honoru”. Informację o jego śmierci podali za pośrednictwem mediów społecznościowych przyjaciele z teatru

„Z ogromnym smutkiem i żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Tadeusza Bradeckiego, który w naszym teatrze od 2007 do 2013 r. był dyrektorem artystycznym” – napisano w oświadczeniu Teatru Śląskiego im. Stanisława Wyspiańskiego
Tadeusz Bradecki był absolwentem wydziałów: aktorskiego /1977/ i reżyserii dramatu /1981/ krakowskiej PWST

„Tadeusz Bradecki /ur. w 1955 r. w Zabrzu/ w 1977 r. ukończył wydział aktorski krakowskiej Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej, siedem lat później w tej samej uczelni uzyskał dyplom reżysera dramatu. Jako twórca jeszcze podczas studiów odbył staż w Teatrze Laboratorium we Wrocławiu oraz staż aktorski u Petera Brooka
Od początku związany był ze Starym Teatrem w Krakowie, najpierw jako aktor, następnie jako reżyser, a ostatecznie jako dyrektor naczelny i artystyczny krakowskiej sceny. W latach 2003-07 był też reżyserem Teatru Narodowego w Warszawie. W 1998 r. jako pedagog związał się z PWST w Krakowie. Był także członkiem indywidualnym Unii Teatrów Europy” – napisano na fb.

„Jego osobowość artystyczną szybko docenili też twórcy filmowi i telewizyjni, zagrał m.in. u Krzysztofa Kieślowskiego /’Amator’, ‚Bez końca’/, Krzysztofa Zanussiego /’Constans’, ‚Rok spokojnego słońca’, ‚Życie za życie’, ‚Życie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową’, ‚Rewizyta’/, Tadeusza Konwickiego /’Dolina Issy’/. Tadeusz Bradecki był także autorem dramatów, m.in. ‚Wzorzec dowodów metafizycznych;, ‚Nokturn’, ‚Saragossa’. W minionym roku jego felietony pisane przez lata dla miesięcznika ‚Dialog’ ukazały się drukiem pod tytułem ‚Koniec końców’. Będzie Go nam ogromnie brakować” – przekazały Dyrekcja i Zespół Teatru Śląskiego

Wyreżyserował ponad sto przestawień w teatrach polskich i zagranicznych /m.in. w Korei, Kanadzie, Francji i Austrii/. Był laureatem Nagrody im. Leona Schillera i Nagrody im. Konrada Swinarskiego oraz dwukrotnym laureatem Złotego Yorika za przedstawienia szekspirowskie. Otrzymał także nagrodę Sekcji Krytyków Teatralnych Polskiego Ośrodka ITI UNESCO za popularyzację polskiej kultury teatralnej za granicą. W 2013 r. został odznaczony Srebrnym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” /za interia.pl/ /24.1.2022/

BARBARA KRAFFTÓWNA

Nie żyje Barbara Krafftówna, niezapomniana Felicja z „Jak być kochaną” Wojciecha Jerzego Hasa, energiczna Honorata z „Czterech pancernych i psa”, wykonawczyni piosenek z kabaretu Starszych Panów. Legendarna polska aktorka miała 93 lata

O śmierci legendarnej aktorki poinformował ZASP. „Z wielkim żalem i smutkiem żegnamy Barbarę Krafftównę, która pozostając do ostatnich chwil wśród swoich przyjaciół w Domu Artystów w Skolimowie, odeszła dziś w nocy…” – napisał Związek Artystów Scen Polskich
Kilka lat temu, pytana skąd czerpie życiową energię i optymizm Krafftówna tłumaczyła: „Jestem bardzo chciwa i głodna wszelkich radości. Są nam one tak bardzo potrzebne jak woda i chleb. W końcu śmiechem da się zabliźnić rany”. Jak powiedziała optymizm bierze „z samej siebie”

„Nikt ci tak nie może pomóc jak sam sobie nie pomożesz. Moja mama uczyła mnie że jeżeli mam jakieś kłopoty i zmartwienia to dzielę się nimi z najbliższymi, szukam rady, pomocy. Natomiast nie wynoszę tego na zewnątrz, bo ludzie mają własne problemy i własne zmartwienia, i nie należy jeszcze obciążać ich cudzymi” – dodała w rozmowie z Polską Agencja Prasową

Barbara Krafftówna urodziła się 5 grudnia 1928 w Warszawie. Już w czasie wojny uczyła się tańca i pantomimy, uczęszczała na zajęcia konspiracyjnego Studia Dramatycznego Iwa Galla. W 1945 r. na nowo podjęła naukę w Studiu które po wojnie działało przy Teatrze Starym w Krakowie. W 1946 r. wyjechała, razem z grupą uczniów Studia, do Gdyni, gdzie Gall objął dyrekcję Teatru Wybrzeże. Debiutowała tam w listopadzie 1946 rolą Rybaczki w „Homerze i orchidei”, sztuce Tadeusza Gajcego. W 1947 r. zdała eksternistyczny egzamin aktorski

Potem występowała kolejno w teatrach Jaracza w Łodzi /1949-50/, Dramatycznym we Wrocławiu /1950-53, 1957-64, 1981-82/, w teatrach warszawskich – Nowej Warszawy /1953-56/, Komedia /1956-57/, Narodowym /1964-69/, Syrena /1969/ i Współczesnym /1981-82/. Grała też w stołecznym Teatrze Dramatycznym /1957-64, 1981-82/, np. w sztukach Witolda Gombrowicza /”Iwona, księżniczka Burgunda”/, Bertolta Brechta /”Pan Puntila i jego sługa Matti” w reż. Konrada Swinarskiego/, Witkacego /”W małym dworku”/ i Sławomira Mrożka /”Indyk”/

W 1953 r. Barbara Krafftówna zadebiutowała w kinie – rolą u Jana Rybkowskiego i Jana Fethke w „Sprawie do załatwienia”. Swoje najlepsze filmowe role wykreowała u Wojciecha Jerzego Hasa – zagrała m.in. pełną liryzmu barmankę Zosię w „Złocie” /1961/, wyniosłą i władczą postać pięknej Camilli de Tormez w „Rękopisie znalezionym w Saragossie” /1964/ i skromną postać Jadwigi w „Szyfrach” /1966/. Za najlepszą rolę Krafftówny uważa się postać aktorki Felicji, którą stworzyła w filmie Hasa „Jak być kochaną” /1962/. Ten ostatni obraz przyniósł jej w 1963 r. nagrodę za wybitną kreację aktorską na festiwalu w San Francisco

„Rola Felicji w wykonaniu Barbary Krafftówny została okrzyknięta jedną z największych kreacji kobiecych w dziejach polskiego filmu” – napisano na portalu łódzkiej szkoły filmowej. – „Aktorka świetnie oddała skomplikowaną i niebanalną osobowość swojej bohaterki. Mistrzowsko ukazała często sprzeczne uczucia kierujące jej postępowaniem. Wiarygodnie nakreśliła ewolucję duchową dziewczyny którą bolesne doświadczenia nauczyły gorzkiej, życiowej mądrości” – przypomniano
Inne role filmowe Krafftówny to m.in. Zofia Karpińska u Leonarda Buczkowskiego w „Deszczowym lipcu” /1957/, Stefka u Andrzeja Wajdy w „Popiele i diamencie” /1958/, u Kazimierza Kutza – Niura w „Nikt nie woła” /1960/

Krafftówna występowała także w serialach. Dużą popularność przyniosła jej np. rola Honoraty – żywiołowej dziewczyny z Koniakowa, którą aktorka zagrała u Konrada Nałęckiego w serialu „Czterej pancerni i pies”. U Pawła Komorowskiego wystąpiła jako pani Makowiecka, siostra Wołodyjowskiego w „Przygodach pana Michała”

Krafftówna miała jeszcze jedną pasję – kabaret. Występowała u Jana Pietrzaka w kabarecie „Pod Egidą” i w „Kabarecie Starszych Panów”. Charakterystyczny głos pozwalał jej na różnorodną interpretację materiału muzycznego: od żartobliwego songu „W czasie deszczu dzieci się nudzą” przez liryczne „Zakochałam się w czwartek przypadkiem” po operetkowe, niezapomniane, „Przeklnę cię”
„Przeklnę Cię i Twoje wiarołomstwo, Przeklnę Cię i Twoje z nią potomstwo, Przeklnę Cię i już się nie ochronisz, w Paryżu, w Bolonii, przekleństwo me gonić będzie Cię, Przeklnę Cie, Przeklnę Cię…” – śpiewała w duecie z Bohdanem Łazuką

W 1983 r. wyjechała do Los Angeles na zaproszenie Leonidasa Ossetyńskiego, aktora i reżysera mieszkającego na stałe w USA. Zagrała tam w „Matce” Witkacego. Za tę rolę – zagraną w języku angielskim – otrzymała nagrodę prestiżowego miesięcznika „The Drama Logue”. W Stanach Zjednoczonych mieszkała do 1998 r. Pod koniec lat 90 wróciła do Polski. W 2008 r., w dniu jej 80 urodzin, w warszawskim Teatrze Na Woli odbyła się premiera sztuki „Oczy Brigitte Bardot”, którą Remigiusz Grzela napisał specjalnie dla Krafftówny. Aktorka zagrała w niej 108-letnią staruszkę, która „nigdy nie przestała marzyć”

Krafftówna była laureatką bardzo wielu nagród i wyróżnień. W 1964 r. zajęła pierwsze miejsce w plebiscycie „Kuriera Polskiego” na najpopularniejszą aktorkę polskiego ekranu. W 2006 r. otrzymała Złoty Medal Gloria Artis za zasługi dla polskiej kultury. W 2007 r. zdobyła tytuł Mistrza Mowy Polskiej
W ostatnich latach można ją było zobaczyć m.in. w trzech polskich filmach: „Rysiu” Stanisława Tyma /2007, w roli „wicehrabiny”/, „Ostatniej akcji” Michała Rogalskiego /2009, jako członkinię walecznego „oddziału” utworzonego przez emerytów, byłych powstańców warszawskich/ oraz „Milionie dolarów” Janusza Kondratiuka /2010/

Prywatnie Krafftówna dwukrotnie wychodziła za mąż. Jej pierwszy mąż, aktor Michał Gazda znany m.in. z filmu „Rękopis znaleziony w Saragossie”, zginął w wypadku samochodowym. Drugi, dyrektor międzynarodowego instytutu do spraw emigrantów w San Francisco Arnold Seidner, zmarł pół roku po ślubie z aktorką. – Obaj moi mężowie zmarli zbyt szybko, niespodziewanie – wyznała po latach

W listopadzie zeszłego roku Krafftówna zaraziła się koronawirusem. Aktorka nie trafiła jednak do szpitala, a do Domu Artystów Weteranów Scen Polskich w Skolimowie, gdzie zajmowali się nią specjaliści. Jak donosił „Super Express” aktorka nie miła poważnych objawów, przez które musiałaby zostać zabrana do szpitala
To właśnie w Domu Artystów Barbara Krafftówna spędziła swoje 93 urodziny, które obchodziła 5 grudnia. „Mam zamiar dożyć do trzech kaktusów, czyli do 111 lat” – żartowała jakiś czas temu. Pytana skąd czerpie życiową energię i optymizm tłumaczyła: „Jestem bardzo chciwa i głodna wszelkich radości. Są nam one tak bardzo potrzebne jak woda i chleb. W końcu śmiechem da się zabliźnić rany” /za interia.pl/ /23.1.2022/

ANTONINA GIRYCZ-DZIENISIEWICZ

19 stycznia w wieku 82 lat zmarła Antonina Girycz-Dzienisiewicz – aktorka teatralna, filmowa, radiowa i dubbingowa. Informację o śmierci przekazała w imieniu rodziny zmarłej jej córka Julia Dzienisiewicz

Aktorka przez ponad 30 lat występowała na scenie warszawskiego Teatru Współczesnego. „Nie była aktorką pierwszoplanową, ale jej charakterystyczne postaci drugoplanowe, epizody oraz kreacje dubbingowe na długo zostaną w pamięci widzów” – napisano w informacji przesłanej przez rodzinę
Aktorka urodziła się 20 lutego 1939 w Berdyczowie /dzisiejsza Ukraina/. W 1959 r. ukończyła we Wrocławiu studia dramatyczne i zadebiutowała rolą Ady w „Lekkomyślnej siostrze” Włodzimierza Perzyńskiego w reż. Igora Przegrodzkiego we wrocławskim Teatrze Dramatycznym

W latach 1960-67 była aktorką m.in. Teatru Lubuskiego w Zielonej Górze, Teatru im. W. Bogusławskiego w Kaliszu i Teatru Polskiego we Wrocławiu. W 1962 r. otrzymała nagrodę na Kaliskich Spotkaniach Teatralnych za rolę Magdy w przedstawieniu „Kondukt” wystawianym w Teatrze Lubuskim
Od 1967 do 2001 r. Antonina Girycz-Dzienisiewicz miała etat w Teatrze Współczesnym w Warszawie. W tym czasie powstało trzynaście spektakli Teatru Telewizji z jej udziałem, m.in. „Strach i nędza III Rzeszy”, „Malowana żona”, „Dziady”, czy „Komu wierzycie”

W swoim dorobku ma też wiele ról filmowych i serialowych, m.in. w „Polowaniu na Muchy” A. Wajdy, „Bilansie Kwartalnym” K. Zanussiego i „Czterdziestolatku” J. Gruzy
Jak podaje Encyklopedia Teatru Polskiego wystąpiła w 156 audycjach i słuchowiskach Teatru Polskiego Radia, m.in. w „Co tu kłopotu”, „Komu bije dzwon” i „Sława i chwała”. Kreacje głosowe tworzyła też w dubbingu w bajkach i filmach dla dzieci, m.in. jako Swatka w „Mulan”, babcia Georginia w „Charlie i fabryka czekolady” czy matka Gru w „Jak ukraść księżyc”

Jak napisała rodzina uwielbiała pracę z młodzieżą. „Poza własną pracą zawodową zajmowała się przygotowaniem do egzaminów do szkół teatralnych i filmowych późniejszych koleżanek i kolegów, którzy obecnie pracują w zawodzie”
Była żoną Macieja Dzienisiewicza /1939-87/, aktora, reżysera, dyrektora teatru i pedagoga. Ma z nim dwie córki – Julię i Izabellę /za PAP/interia.pl/ /20.1.2022/

PIOTR RZEWUSKI

Nie żyje Piotr Rzewuski, działacz NSZZ „Solidarność”, Grup Oporu Solidarni i Solidarności Walczącej. Opozycjonista z czasów PRL zmarł w Warszawie 4 stycznia w wieku 65 lat – poinformował szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych minister Jan Józef Kasprzyk

„Kolejna smutna wiadomość. Na Wieczną Wartę odszedł Piotr Rzewuski, działacz Solidarności Walczącej i Grup Oporu, niezłomny krzewiciel tradycji niepodległościowych. Cześć Jego Pamięci! Do zobaczenia, Piotrze, w lepszym świecie…” – napisał Jan Józef Kasprzyk na twitt.

Piotr Rzewuski urodził się 18 marca 1956 w Wołominie. Na przełomie lat 70 i 80 pracował m.in. w Instytucie Organizacji i Kierowania PAN w Warszawie oraz Towarzystwie Opieki nad Zwierzętami. We wrześniu 1980 wstąpił do NSZZ „Solidarność”. Tuż po wprowadzeniu stanu wojennego współtworzył Międzyzakładowy Komitet Koordynacyjny NSZZ „Solidarność”, jedną z największych i najdłużej działających struktur podziemia antykomunistycznego w Warszawie. W latach 1982-85 tworzył radykalnie antykomunistyczne Grupy Oporu Solidarni mazowieckiej „Solidarności”

Organizował sieć kolportażu prasy podziemia i redagował pismo „Druk”. Produkował pirotechniczne wyrzutnie ulotek. W ramach działalności oficjalnej był uczestnikiem Duszpasterstwa Ludzi Pracy Praga-Południe
4 listopada 1982 został aresztowany i osadzony w areszcie na Rakowieckiej. W sierpniu 1983 został zwolniony na mocy amnestii. Znalazł zatrudnienie w Ośrodku Opieki Społecznej Praga-Południe. 29 lipca 1985 został ponownie aresztowany i skazany przez Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Południe na 2.5 roku więzienia za udział w akcjach ulotkowych. Wolność odzyskał we wrześniu 1986 po kolejnej amnestii. Wrócił do działalności podziemnej. Współpracował z Komisją Interwencji i Praworządności Regionu Mazowsze, organizował przerzut powielacza i materiałów poligraficznych dla opozycji antykomunistycznej w Czechosłowacji. Po 1989 r. był przedsiębiorcą

Jako działacz społeczny na warszawskiej Pradze był inicjatorem budowy pomnika generała Józefa Hallera na placu jego imienia oraz organizatorem wielu uroczystości patriotycznych. „Kiedy zaczynałem działać w tej sprawie nie pamiętało się o nim w ogóle. Sytuacja zmieniła się dopiero w 2017 roku, który był Rokiem Hallerowskim uchwalonym przez Sejm. Wcześniej tylko pasjonaci historii pamiętali o generale. Hallerczyków przypominał pomnik Czynu Zbrojnego Polonii Amerykańskiej. A zasługi Generała są ogromne i niewątpliwe” – mówił w rozmowie opublikowanej w portalu Dzieje.pl w kwietniu 2021. Miał nadzieję na odsłonięcie pomnika 13 sierpnia 2021 w rocznicę urodzin gen. Hallera i w przeddzień rocznicy Bitwy Warszawskiej. W kolejnych miesiącach projekt został opóźniony na skutek działań grup aktywistów miejskich

W 2009 r. został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski
Uroczystości pogrzebowe Piotra Rzewuskiego odbędą się 18 stycznia o godz. 10.30 w Katedrze Polowej Wojska Polskiego i po Mszy św. na Powązkach Wojskowych. Organizatorem uroczystości jest Urząd ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych /za PAP/dzieje.pl/ /inf. z 5.1.2022/ /19.1.2022/

Nie żyje Piotr Rzewuski. Działacz SW miał 65 lat
Zmarł Piotr Rzewuski – opozycjonista, członek Grup Oporu „Solidarni” i Solidarności Walczącej, szef grupy grochowskiej. Miał 65 lat. W latach 80 był m.in. drukarzem ulotek i konstruktorem wyrzutni ulotkowych
Dyrektor Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL Jacek Pawłowicz wspomina Piotra Rzewuskiego jako bardzo aktywnego i odważnego działacza NSZZ „Solidarność” w latach 80

Jak mówi Jacek Pawłowicz – na terenie Aresztu Śledczego na Mokotowie Piotr Rzewuski organizował nadawanie Radia Solidarność, z dachów sąsiednich domów były nadawane audycje dla więźniów Mokotowa. – Sam zresztą był więźniem na Mokotowie w latach 82-83 i później 85-86, zdążył mi przysłać jeszcze nagrania Radia Solidarność, te które były nadawane na Mokotów – mówi dyrektor muzeum
„Piotr był otwartym, życzliwym człowiekiem, przyjacielem muzeum przy Rakowieckiej” – wspomina Pawłowicz. Mówi że Piotr Rzewuski często odwiedzał muzeum, kilka dni przed śmiercią nagrywał tu audycję, jak mówił było to ważne dla niego miejsce z którym wiązało się wiele wspomnień

W ostatnich latach Piotr Rzewuski był inicjatorem budowy pomnika gen. Józefa Hallera na warszawskiej Pradze, organizatorem wielu uroczystości patriotycznych. Wydawał także lokalna gazetę „Po prawej stronie”
Został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Wolności i Solidarności oraz Krzyżem Służby Niepodległości /za www.rdc.pl/ /4.1.2022/

ANDRZEJ KOZIOŁ

Zmarł były wokalista zespołu VOX Andrzej Kozioł. Informację potwierdził jego menedżer Bogdan Zep. O śmierci muzyka napisało także Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Andrzej Kozioł urodził się w 1949 r. w Zamościu. Był członkiem zespołu muzycznego VOX, który pod koniec lat 70 założył Witold Paszt
„Zanim jednak panowie zadebiutowali na estradzie kilka miesięcy starannie przygotowywali się do pierwszego występu. Przesłuchiwali setki utworów zespołów i solistów którzy stanowili dla nich inspiracje. W salach prób Telewizji Polskiej, pod okiem wybitnych specjalistów tamtego okresu, ćwiczyli elementy ruchu scenicznego i układali kompletną choreografię do poszczególnych utworów” – napisano na oficjalnej stronie zespołu

Jak dodano tańca młodych członków zespołu uczyła Zofia Rudnicka, „a stepowania nieznany jeszcze wówczas Janusz Józefowicz. Pobierali również lekcje języka angielskiego, m.in. u prof. Zbigniewa Bubienia i Jerzego Siemasza. Najwspanialsi polscy projektanci mody, jak Jerzy Antkowiak, Grażyna Hase, Barbara Hoff czy Bernard Hanaoka, przygotowywali dla nich wyjątkowe i oryginalne kostiumy” – napisano

Formacja pierwszy raz przed publicznością wystąpiła w 1979 r. na Międzynarodowej Wiośnie Estradowej w Poznaniu prezentując utwór „Dwa życia, dwa nieba”. Zespół gościł także na krajowych oraz zagranicznych festiwalach piosenki
Ich najbardziej znanych utworów to „Bananowy Song”, „Szczęśliwej drogi, już czas” i „Rycz mała, rycz”. W repertuarze zespołu były piosenki pop i funk, ballady, standardy jazzowe i utwory gospel
Andrzej Kozioł odszedł z zespołu w 1997 r. W kolejnych latach – jak podają media – prowadził kawiarnię artystyczną, brał udział w spotach reklamowych i nagrywaniu audiobooków /za PAP/www.niedziela.pl/ /inf. z 13.1.2022/ /19.1.2022/

WITOLD ANTKOWIAK

Zmarł Witold Antkowiak, współtwórca Duetu Egzotycznego, ojciec piosenkarza Krzysztofa Antkowiaka. Miał 86 lat

O śmierci poinformował syn: Z ogromnym smutkiem i żalem chciałbym Was powiadomić że dziś zmarł mój ukochany tato, Witold Antkowiak. Proszę, miejcie go w swojej pamięci – napisał na swoim profilu Krzysztof Antkowiak

Witold Antkowiak debiutował w Zespole Pieśni i Tańca Śląskiego Okręgu Wojskowego, następnie śpiewał w Chórze A Capella Rozgłośni Wrocławskiej Polskiego Radia. W 1958 r. ze Zbigniewem Dziewiątkowskim stworzył Duet Egzotyczny z repertuarem piosenek Ameryki Łacińskiej. W latach 1959-64 regularnie występował w programach PR i telewizji
Współpracował z zespołami Jana Walaska i Zygmunta Wicharego. Nagrał również kilkanaście piosenek z Orkiestrami Stefana Rachonia, Henryka Debicha, Bogusława Klimczuka oraz Zygmunta Mahlika

Witold Antkowiak odnosił również sukcesy zagraniczne. Dokonał nagrań dla Le Chant du Monde /Paryż/ oraz Melodii /Leningrad/. Występował w wielu krajach, m.in. w ZSRS, NRD, Finlandii, Szwecji, Francji, na Węgrzech
Na festiwalu w Opolu wystąpił pierwszy raz w 1966 r. Dwa lata później zaśpiewał w koncercie premier piosenkę „Trudniej wierną być w sobotę”. Do Opola wrócił po 20-letniej przerwie by dopingować debiutującego syna Krzysztofa, który w konkursie premier zaśpiewał „Zakazany owoc”
Był laureatem licznych nagród branży muzycznej. Za piosenkę „Czy pamiętasz ten dom” otrzymał Nagrodę Specjalną na IV MFP w Sopocie /1964/, za „W świat wertepami” I miejsce w Giełdzie TV /1973/ oraz II miejsce w Giełdzie TV w 1974 r. za piosenkę „Jesteś jak wesoły obłok” /inf. z 12.1.2022/ /19.1.2022/

PRZEMYSŁAW GĄSIOROWICZ
WITOLD KOPEĆ

Tragiczne wieści z Lublina. Teatr Osterwy żegna dwóch aktorów zmarłych w przeciągu ostatnich kilku dni. 8 stycznia odszedł Przemysław Gąsiorowicz. Aktor zginął w drodze na pogrzeb kolegi, z którym dzielił teatralne deski – Witolda Kopcia

Przemysław Gąsiorowicz większość swojego życia poświęcił teatrowi. Od 2007 r. związany był z lubelskim teatrem im. Juliusza Osterwy. Często występował jako postać epizodyczna w popularnych serialach, m.in. W „M jak miłość”, „Na dobre i na złe” czy w produkcji „W rytmie serca”

Zmarły aktor spieszył się na pogrzeb Witolda Kopcia, o którego śmierci poinformowano 3 stycznia. Uroczystości pogrzebowe kolegi po fachu odbyły się 8 stycznia. Niestety, Przemysław Gąsiorowicz nie dotarł na miejsce. Jak informuje „Dziennik Zachodni”, aktor miał wypadek i został przetransportowany do Szpitala Klinicznego w Lublinie i mimo reanimacji nie udało się go uratować
Policja przekazała że samochód którym jechał aktor w towarzystwie Jana Wojciecha Krzyszczaka z niewyjaśnionych przyczyn zjechał na przeciwległy pas i zderzył się z hondą. Pasażerami drugiego auta była czteroosobowa rodzina która po wypadku została przewieziona do pobliskiego szpitala i poddana obserwacji

W związku z tragiczną śmiercią aktora Teatr im. Juliusza Osterwy w Lublinie ogłosił siedmiodniową żałobę trwającą od 10 do 16 stycznia, a także zorganizował zbiórkę na rzecz rodziny zmarłego współpracownika. Aktor osierocił trójkę dzieci
„Ósmego stycznia 2022 stracił życie w wypadku samochodowym Przemysław Gąsiorowicz. Wyjątkowy, wybitnie utalentowany aktor i wspaniały człowiek, który zabrał ze sobą kawałek serca teatru. Nam – kolegom z teatru Przemek zadał bolesny cios swoim odejściem, ale trudno nawet wyobrazić sobie ból jego najbliższych. Przemek zginął tragicznie w drodze na pogrzeb innego aktora naszego teatru, osierocając trójkę dzieci. Prosimy o wsparcie finansowe dla nich w obliczu tej potwornej straty i sytuacji z nią związanej” – napisał w oświadczeniu teatr /inf. z /9.1.2022/ /19.1.2022/

KS. STANISŁAW PAWLACZEK

W wieku 81 lat zmarł ks. Stanisław Pawlaczek, wieloletni proboszcz parafii Najświętszej Maryi Panny na Piasku, kapelan dolnośląskiej „Solidarności”

Ks. Stanisław Pawlaczek urodził się w 1940 r. w Sokolnikach pod Lwowem. Na Dolny Śląsk, z rodziną, przyjechał w 1946 r. W 1958 r. wstąpił do Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchownego we Wrocławiu, które skończył otrzymując święcenia kapłańskie z rąk abpa Bolesława Kominka w 1964 r. Po dwóch latach podjął studia na Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego

Po powrocie do Wrocławia 14 lat był prefektem w tamtejszym seminarium pełniąc jednocześnie funkcję wykładowcy. Od 1972 r. był zaangażowany w duszpasterstwo przy kościele św. Marcina na Ostrowie Tumskim, gdzie gromadziła się była Polonia Wrocławska, a także wrocławski Klub Inteligencji Katolickiej
W 1984 r. został proboszczem parafii Najświętszej Marii Panny na Piasku i był nim do 2015 r. Od 1986 r. do 1992 r. był dyrektorem Domu Księży Emerytów we Wrocławiu
Był Duszpasterzem Prawników Archidiecezji Wrocławskiej i kapelanem Regionu Dolny Śląsk NSZZ „Solidarność”. Współpracował też ze stowarzyszeniami kresowymi /za PAP/interia.pl/ /inf. z 15.12.2021/ /19.1.2022/

ANDRZEJ NOWAK

Zmarł jeden z członków takich zespołów jak TSA i Złe Psy. Gitarzysta Andrzej Nowak zmarł 4 stycznia w wieku 62 lat. O jego śmierci poinformowali bliscy

Nie żyje Andrzej Nowak – wybitny gitarzysta, kompozytor, producent muzyczny i założyciel popularnego zespołu TSA. Muzyk zmarł 4 stycznia 2022 w wieku 62 lat. O jego śmierci poinformowała rodzina, publikując w mediach społecznościowych pożegnalny wpis
„Z głębokim żalem zawiadamiamy że w dniu dzisiejszym odszedł nasz przyjaciel, wielki muzyk, kompozytor i człowiek wielu Pasji – Andrzej Nowak /1959-2022/” – Pogrążona w smutku rodzina i przyjaciele

Informacja o śmierci Andrzeja Nowaka pojawiła się także na oficjalnych profilach zespołów, z którymi Andrzej Nowak był mocno związany. Bliscy muzyka nie podali do publicznej wiadomości informacji o przyczynie jego śmierci, wspominając jedynie że zmagał się z ciężką chorobą
/…/Po długiej i ciężkiej chorobie odszedł Andrzej Nowak, muzyk, kompozytor, założyciel zespołu TSA – żegnali Nowaka koledzy z formacji
Andrzej Nowak był również założycielem rockowego zespołu Złe Psy. Członkowie wspomnianej grupy opublikowali w sieci czarno-białą planszę z tragiczną wiadomością

Andrzej Nowak zapisał się na kartach historii jako gitarzysta który wniósł olbrzymi wkład w rozwój polskiej muzyki i „ciężkiego brzmienia”. Założyciel i muzyk zespołu TSA miał na swoim koncie również współpracę z Tadeuszem Nalepą oraz z Martyną Jakubowicz. W 1999 r. założył zespół Złe Psy, który również odniósł olbrzymi sukces na rynku muzycznym
Zespół TSA uważa się za jedną z pierwszych grup heavy metalowych w Polsce. Wokalista grupy – Marek Piekarczyk – odniósł się do smutnych informacji o śmierci Andrzeja Nowaka, publikując poruszający wpis /za www.rmf.fm/ /inf. z 5.1.2022/ /7.1.2022

JANINA GRUSZCZYŃSKA-JASIAK „JANKA”

Nie żyje Janina Gruszczyńska-Jasiak ps. Janka. Uczestniczka Powstania Warszawskiego działała w harcerskim batalionie „Wigry”, gdzie była sanitariuszką. Informację o śmierci „Janki” potwierdziła pisarka, przyjaciółka powstańców Małgorzata Czerwińska-Buczek

Jak podała – Janina Gruszczyńska-Jasiak zmarła we wtorek 4 stycznia w wieku 99 lat
O śmierci uczestniczki Powstania Warszawskiego powiadomiła Grupa Historyczna „Gustaw-Harnaś” która utrzymywała stały kontakt z kombatantką
„Sanitariuszka harcerskiego batalionu „Wigry” w trakcie Powstania Warszawskiego naoczny świadek tragicznego wybuchu transportera min na Starym Mieście, osoba której wojenne przeżycia mogłyby obdzielić kilka osób, ale też kobieta wielkiej klasy, pogody ducha i poczucia humoru, a co najważniejsze dla nas, ogromna i serdeczna przyjaciółka Grupy Historycznej ‚Gustaw-Harnaś'” – napisali o zmarłej członkowie grupy

Janina Gruszczyńska-Jasiak urodziła się 11 grudnia 1922 w Warszawie. Od lat mieszkała w Poznaniu. W czasie wojny używała pseudonimu „Janka” lub „Porzęcka”
Od 2 do 6 sierpnia 1944 pełniła służbę sanitariuszki w szpitalu na ul. Mariańskiej. 7 sierpnia otrzymała przydział jako sanitariuszka do II plutonu Kompanii Szturmowej Batalionu „Wigry”. 13 sierpnia 1944 została ranna podczas eksplozji zdobycznego niemieckiego ciężkiego nosiciela ładunków wybuchowych /za PAP/interia.pl/ /5.1.2022/

ŻORA KOROLYOV

21 grudnia media obiegła informacja o śmierci popularnego tancerza Żory Korolyova. Wielokrotny uczestnik „Tańca z gwiazdami” miał zaledwie 34 lata. Według nieoficjalnych informacji przyczyną śmierci tancerza było zapalenie mięśnia sercowego

Żora Korolyov zmarł nagle w wieku 34 lat. Tancerz „Tańca z Gwiazdami”, aktor seriali „Tylko miłość” i „Egzamin z życia” osierocił 10-letnią córkę
„Mój kochany! Dziękuję Ci za najpiękniejsze 5 lat wspólnego tańca. Prawdą jest że dnia 21.12.2021 odszedł człowiek który kochał całym sercem i którego ja kochałam, i kocham najmocniej na świecie. Nasze serca pękły ale złożą się kochanie tam na górze. Będziemy się sobą opiekować. Kochamy Cię” napisała na inst. Ewelina Bator
„Wierzcie mi – też w to nie wierzę. Długo nie uwierzę” – dodała

Jak donosi „Super Express” przyczyną nagłej śmierci tancerza „było zapalenie mięśnia sercowego”. Nie jest to jeszcze potwierdzona informacja. „Był dziś bardzo zabiegany, miał iść na trening. Zasłabł w domu, gdzie znalazła go jego ukochana. Wezwano karetkę jednak mimo reanimacji zmarł” – wyznał informator gazety
Swój ostatni post na inst. Żora Korolyov wrzucił 5 grudnia

Żora Korolyov to ukraiński tancerz który zyskał w Polsce popularność dzięki udziałowi w „Tańcu z Gwiazdami”. Urodził się 6 października 1987 w Odessie na Ukrainie. Był synem stewardesy i zawodowego piłkarza. Ukończył Warszawską Wyższą Szkołę Zarządzania. Był też absolwentem Narodowego Uniwersytetu Wychowania Fizycznego i Sportu Ukrainy na kierunku „choreografia i taniec”. Tańczył od 8 roku życia. Trenował uczestników polskiej edycji „Tańca z Gwiazdami” kilka edycji. Tańczył m.in. z Kasią Cerekwicką, Isis Gee, prezenterką pogody Agnieszką Cegielską, aktorkami Karoliną Gorczycą, Dominiką Gwit oraz Martyną Kupczyk

Korolyov wystąpił również w programie „Jak oni śpiewają”. Miał na koncie także role w kilku filmach i serialach, m.in. „Kochaj i tańcz”, „Niania”, „Tylko miłość”, „Egzamin z życia” i „Ojciec Mateusz”
Ewelina Bator udostępniła na swoim inst. poruszający wpis. „Każdy kto go znał wie że pomagał zawsze i bezwarunkowo. Wystarczyło popatrzeć w jego oczy by zobaczyć tam ogrom dobra i miłości. W jego imieniu my dalej będziemy nieść to dobro” – oznajmiła
Pogrzeb Żory Korolyova odbył się 5 stycznia, msza żałobna została odprawiona w kościele św. Antoniego z Padwy przy ul. Senatorskiej 31 w Warszawie /za interia.pl/ /5.1.2022/

EDWARD PACZKOWSKI

Nie żyje Edward Paczkowski – ostatni Rom który przeżył Auschwitz
O jego śmierci poinformowało Stowarzyszenie Romów w Polsce. Jego historia jest świadectwem wytrwałości, wiary i siły – napisali przedstawiciele organizacji

Edward Paczkowski urodził się w romskiej rodzinie. Chodził do polskiej szkoły. W pierwszych latach okupacji był związany z Armią Krajową. Po aresztowaniu trafił do wiezienia w Radomiu, skąd przewieziono go do obozu Auschwitz. Trafił do pracy w obozowej stolarni
Później był także więźniem obozów w Buchenwaldzie i Begen-Belsen, gdzie doczekał wyzwolenia /za www.radiokrakow.pl/ /inf. z 23.12.2021/ /5.1.2022/

Nie żyje Edward Paczkowski
W wieku 91 lat zmarł Edward Paczkowski, ostatni żyjący Rom który poznał piekło Auschwitz. Do obozu trafił we wrześniu 1942, a wcześniej razem z bratem służył w Armii Krajowej. Jego konspiracyjną pracę przerwało aresztowanie przez gestapo. Edward Paczkowski był bity i torturowany w więzieniu, a następnie wywieziony do Auschwitz. Otrzymał obozowy numer 66485
Jak wspominał po latach był często bity za nieumiejętne wyrecytowanie tego numeru w języku niemieckim

Następnie przeniesiono go do obozu w Birkenau, by po ok. dwóch tygodniach wywieźć go do obozu w Buchenwaldzie. Następnie trafił do obozu Dora, gdzie pracował przy produkcji części do nowej niemieckiej broni V1 i V2. Pod koniec II wojny światowej trafił do obozu w Bergen-Belsen, skąd został wyzwolony przez wojska alianckie
„Jego historia jest świadectwem wytrwałości, wiary i siły. Pamiętamy jak dziś jego świadectwa na spotkaniach organizowanych przez nasze Stowarzyszenie, gdzie młodzież z całego świata z niedowierzaniem wsłuchiwała się w opowieści ocalałego o jego historii. Udało się nam również stworzyć film ,,Romowie skazani na zagładę” w którym wujek Edward opowiedział swoją historię w Auschwitz – miejscu które na nowo rozdrapywało w nim wciąż żywe rany. Dzięki relacjom, materiałom wideo i filmie będziemy mogli przywoływać jego historię, by ta nigdy nie została zapomniana przez następne pokolenia. Spoczywaj w pokoju wujku” – napisali na fb. przedstawiciele Stowarzyszenia Romów w Polsce /za www.se.pl/ /23.12.2021/

JANUSZ ŁĘSKI

Nie żyje Janusz Łęski, reżyser popularnych seriali dla młodzieży: „Rodziny Leśniewskich”, „Kłusownika”, „Przygrywki”, „Urwisów z Doliny Młynów” i „Janki”. Zmarł 1 stycznia w wieku 91 lat w Radomsku

O śmierci Janusza Łęskiego poinformował facebookowy profil Film Polski
Janusz Łęski urodził się 12 lutego 1930 w Radomsku. W 1956 r. ukończył studia na Wydziale Wyższej Szkoły Filmowej w Łodzi
Zadebiutował w 1960 r. filmem „Miasteczko” – studium obyczajowym prowincjonalnego miasteczka, przedstawionego w dniu odpustu, umożliwiającego ukazanie galerii różnorodnych typów. W kolejnych latach zrealizował telewizyjny film „Na przełaj” z Tadeuszem Fijewskim oraz „Sobie król”, w którym oglądaliśmy m.in. Mariana Opanię i Jadwigę Jankowską-Cieślak

Dostał wiele prestiżowych nagród, m.in. Nagrodę Prezesa Rady Ministrów za twórczość dla dzieci i młodzieży oraz Nagrodę Stowarzyszenia Filmowców Polskich za całokształt takich seriali jak „Rodzina Leśniewskich”, „Kłusownik”, „Przygrywka”, „Urwisy z Doliny Młynów” oraz „Janka”
Zrealizowana w 1989 r. „Janka” była ostatnią telewizyjną produkcją Łęskiego. Serial był typowym przykładem familijnej produkcji, adresowanej już nie do najmłodszej widowni, lecz raczej do nastolatków, a także dorosłych członków rodziny. Siłą serialu Łęskiego były wyraziste kreacje aktorskie
„O młodych wykonawcach pisano w samych superlatywach. Najbardziej pochlebne recenzje zebrali Agnieszka Krukówna, wówczas uczennica LO w Katowicach, odtwórczyni roli tytułowej, oraz Tadeusz Horvath, wtedy ośmioklasista z Warszawy, w roli jej przyjaciela Julka” – napisano w serwisie Film Polski

Sporą popularność zyskała także „Rodzina Leśniewskich” – obraz codziennego życia sympatycznej warszawskiej rodziny, składającej się z zapracowanego ojca, zabieganej matki oraz czworga dzieci: 15-letniej Agnieszki, 14-letniego Leszka i 7-letnich bliźniąt zwanych Bąblami. Na IV Biennale Sztuki dla Dzieci w Poznaniu film Janusza Łęskiego zdobył „Brązowe Koziołki” i wyróżnienie specjalnego jury dziecięcego /interia.pl/ /4.1.2022/

JAN MAYZEL

Zmarł Jan Mayzel, aktor, grał w kultowych filmach i serialach „Miś”, „Alternatywy 4”, „Matki, żony i kochanki”. O śmierci aktora poinformowali jego przyjaciele

Jan Mayzel nie żyje. Mąż Zofii Merle zmarł 30 grudnia. Nie znamy przyczyny śmierci, na razie nie została ona podana do wiadomości publicznej. Pogrążona w żałobie przyjaciółka aktora przekazała tragiczne wieści przez media społecznościowe

Informację o śmierci Jana Mayzela przekazała za pośrednictwem fb. jego przyjaciółka z teatru Izabella Olejnik. „Kochani, zmarł Jan Mayzel. Aktor, dobry kumpel. Ogromne współczucie dla jego żony Zofii Merle” – napisała
Zofia Merle to jedna z bardziej znanych polskich aktorek. W 2013 r. pochowała swojego syna Marcina Mayzela, który był reżyserem. Znaliśmy go z seriali „Na dobre i na złe”, „Prosto w serce”, czy „Paradoks”

Remigiusz Grzela, polski poeta i dramaturg napisał: „Zmarł znakomity aktor, Jan Mayzel. Maż Zofii Merle. Para osiem lat temu straciła syna, Marcina, kierownika produkcji i II reżysera. Dużo bólu i smutku w tych ostatnich latach. Pani Zofii Merle serdeczne wyrazy współczucia”
Jan Mayzel urodził się 5 stycznia 1930 w Milanówku pod Warszawą. W 1955 r. ukończył studia na Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Krakowie. Później występował w licznych teatrach, m.in. Teatrze Młodego Widza w Krakowie, Teatrze Powszechnym i Teatrze Komedia w Warszawie

Jego głos mogliśmy słyszeć w dubbingu. Był aktorem filmowym i teatralnym. Pojawił się w kultowych filmach „Miś”, „Kingsajz” oraz serialach „Alternatywy 4”, czy „Matki, żony i kochanki”
Jego pierwszą żoną była aktorka Zofia Kucówna, drugą Zofia Merle. Para doczekała się syna Marcina Mayzela. Jan Mayzel zmarł 30 grudnia w wieku 91 lat /31.12.2021/

O. ADAM WOLNY

W wieku 44 lat zmarł ojciec Adam Wolny który współtworzył franciszkański duet A&D. W ostatnim czasie jego przyjaciele modlili się by wygrał walkę z COVID-19

„28 grudnia zmarł o. Adam Wolny /1977-2021/, franciszkanin z naszej prowincji zakonnej który w ostatnich latach pracował w Niemczech. Wieczne odpoczywanie racz mu dać, Panie…” – napisano na franciszkanie.info
Informacje o śmierci zakonnika przekazali także m.in. Ela Malejonek /żona Darka Malejonka, lidera Maleo Reggae Rockers/, czy wspierający go niegdyś na scenie muzycy tworzący grupę Natanael

„Adam jest cudownym przyjacielem naszej rodziny odkąd sięgam pamięcią. Jest nam przyjacielem, powiernikiem i kimś kogo bardzo kochamy!” – pisała Ela Malejonek, prosząc o modlitwę w intencji zakonnika walczącego z COVID-19
O. Adam Wolny razem z Darkiem Gaczyńskim współtworzył duet A&D, wcześniej występując w zespole Fioretti /tworzą go bracia będący w seminarium/. Na płycie „Powrót” /2018/ wydanej z okazji 10-lecia A&D gościnnie wystąpili m.in. Maleo, Yanina, Adam Krylik, Bartek Malejonek i Patrycja Ciska /za interia.pl/ /29.12.2021/

PPŁK STANISŁAW PAKUŁA „KRZEWINA”

W Jaworznie we wtorek 21 grudnia w wieku 91 lat zmarł ppłk Stanisław Pakuła „Krzewina”, żołnierz podziemia antykomunistycznego, adiutant i podkomendny ppor. Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia” i ppor. Edwarda Taraszkiewicza „Żelaznego” – poinformował Urząd Miasta Jaworzna

Stanisław Pakuła ps. „Krzewina” urodził się 2 lutego 1930 w Wytycznie k. Włodawy. Pod koniec okupacji niemieckiej, mimo młodego wieku, służył w podległym dowództwu sowieckiemu zgrupowaniu partyzanckim „Jeszcze Polska nie zginęła” płk. Roberta Satanowskiego, a następnie 49 Pułku Piechoty tzw. LWP. Z tą jednostką przeszedł szlak bojowy w okolice Drezna, gdzie toczyły się zacięte walki w ostatnich dniach II wojny światowej

Podczas pobytu na urlopie zdezerterował i 6 października 1945 wstąpił do oddziału ppor. Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia”, z którym uczestniczył w większości akcji bojowych. Oddział „Jastrzębia” był jedną z najaktywniejszych grup partyzanckich na Lubelszczyźnie; przeprowadził wiele spektakularnych akcji, m.in. rozbicie Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego we Włodawie, z którego uwolniono 70 więźniów, zatrzymanie i internowanie rodziny Bolesława Bieruta. Nocą z 31 grudnia 1946 na 1 stycznia 1947 oddział Taraszkiewicza wspólnie z oddziałami radzyńskiego Obwodu WiN uczestniczył w jednej z największych akcji podziemia antykomunistycznego z udziałem ok. 300 partyzantów, którzy przeprowadzili atak w Radzyniu Podlaskim m.in. na siedzibę tamtejszego UB oraz oddział Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego zgrupowany w tamtejszej szkole

Od stycznia 1946 był adiutantem „Jastrzębia”. Podczas amnestii 1947 r. nie ujawnił się i dalej walczył pod komendą jego brata Edwarda Taraszkiewicza „Żelaznego”. Aresztowany 22 października 1947. W śledztwie odmawiał zeznań obciążających swoich dowódców. Podczas procesu komendanta Rejonu II Obwodu WiN Włodawa Feliksa Majewskiego „Roga” zeznawał tak by zdjąć odpowiedzialności z dowódcy. Sąd skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia. Składał również zeznania obciążającego wciąż działających agentów bezpieki

Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Lublinie z 28 listopada 1947 został skazany, po zastosowaniu amnestii, na 10 lat więzienia, utratę całego mienia i praw publicznych na 5 lat. Po latach wspominał że wiceprokurator wojskowy zwrócił się do niego słowami: „Bandyto, ciebie tylko to ratuje że brakuje ci do pełnoletniości czterech miesięcy”. Karę odbywał w więzieniach na Zamku w Lublinie, we Wronkach, następnie Jaworznie. Więzienie opuścił 4 marca 1955. Osiedlił się w Jaworznie i tam spędził resztę życia. Pracował w tamtejszych kopalniach węgla kamiennego

W ostatnich latach brał udział w licznych przedsięwzięciach upamiętniających żołnierzy podziemia niepodległościowego, m.in. obchodach Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Jaworznie i uroczystościach ku czci braci Taraszkiewiczów na Lubelszczyźnie. Wygłosił przemówienie na pogrzebie por. Leona Tarasiewicza w lipcu 2017 we Włodawie
Uroczystości pogrzebowe planowane są na 28 grudnia. Odbędą się w Jaworznie /za PAP/dzieje.pl/ /inf. z 23.12.2021/ /28.12.2021/

Zmarł ppłk Stanisław Pakuła, żołnierz org. Wolność i Niezawisłość
We wtorek, 21 grudnia, w wieku 91 lat, zmarł podpułkownik Stanisław Pakuła ps.”Krzewina”. Był m.in. żołnierzem organizacji Wolność i Niezawisłość
Stanisław Pakuła był społecznikiem, inicjatorem powstania pomnika potopionych górników z „Danuty” w Dąbrowie Narodowej w Jaworznie

Podpułkownik Stanisław Pakuła w 1947 roku, mając niespełna 18 lat, został aresztowany i sądzony we Włodawie. Tam usłyszał wyrok 15 lat więzienia. W areszcie spędził osiem lat, m.in. na Zamku w Lublinie, we Wronkach i Jaworznie, gdzie pracował w jaworznickich kopalniach
Stanisław Pakuła, rokrocznie przy wsparciu gminy i wojska, organizował uroczystości ku czci poległych górników z Danuty. Groby porozrzucane po różnych częściach kwater cmentarnych miały zatrzeć ślady i pamięć o tamtym wydarzeniu. Jednak dzięki takim osobom jak podpułkownik Stanisław Pakuła pamięć o tamtych tragicznych wydarzeniach trwa do współczesnych czasów /za jaworzno.naszemiasto.pl/ /27.12.2021/

MJR ZBIGNIEW MIELCZAREK

Major Zbigniew Mielczarek zmarł 17 grudnia. Bohater Armii Krajowej spoczął na cmentarzu komunalnym w Cedzynie. Msza święta pogrzebowa została odprawiona w kościele św. Wojciecha w Kielcach

Major Zbigniew Mielczarek to zasłużony żołnierz Armii Krajowej, wieloletni prezes Zarządu Okręgu Kielce, Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, członek Świętokrzyskiego Porozumienia Kombatantów i Osób Represjonowanych. Bohater Armii Krajowej wielokrotnie nagradzany odznaczeniami państwowymi i resortowymi

Zbigniew Mielczarek urodził się 6 stycznia 1925 r. w Mominie w gminie Waśniów. Jako 16-letni chłopiec wstąpił do ZWZ – AK. W marcu 1944 został skierowany do oddziału partyzanckiego por. Kazimierza Olchowiaka ps. „Zawisza”, który działał na terenie powiatu opatowskiego i sandomierskiego. W sierpniu 1944 w czasie Akcji Burza został dowódcą drużyny w 6 kompanii II batalionu 2 Pułku Piechoty Legionów AK

Upór oraz chęć pokazania następnym pokoleniem wartościowych spraw stawia mjr. Zbigniewa Mielczarka w szeregu osób dbających o historię oraz mających dla niej ogromny szacunek. To dzięki współpracy z Instytutem Pamięci Narodowej praca społeczna żołnierza AK nie zostanie nigdy zapomniana. Do końca swojego życia major Zbigniew Mielczarek pozostawał niezwykle aktywny i pełen zapału do pracy /za www.kielce.uw.gov.pl/ /inf. z 22.12.2021/ /28.12.2021/

Zmarł major Zbigniew Mielczarek, był żołnierzem AK
Nie żyje mjr Zbigniew Mielczarek – kombatant, żołnierz Armii Krajowej, wieloletni prezes Zarządu Okręgu Kielce Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej
Major Mielczarek był też członkiem Świętokrzyskiego Porozumienia Kombatantów i Osób Represjonowanych z okresu II wojny światowej – Organu opiniodawczo-doradczego marszałka województwa świętokrzyskiego, jako zasłużony społecznik był laureatem Nagrody Miasta Kielce, otrzymał też Laur Specjalny Wojewody Świętokrzyskiego. Został też odznaczony wieloma odznaczeniami państwowymi i resortowymi

Dzieciństwo i młodość Pana Zbigniewa Mielczarka dały mu moc, hart ducha i nauczyły Go jak kochać Ojczyznę
Zbigniew Mielczarek urodził się 6 stycznia 1925 w Mominie gm. Waśniów w rodzinie o głębokich tradycjach patriotycznych. Ojciec Jego był legionistą, a następnie po odzyskaniu niepodległości funkcjonariuszem policji państwowej w Kielcach. Został zamordowany przez NKWD w Miednoje w kwietniu 1940, matka zmarła w 1935 r.
Już jako szesnastoletni młody człowiek 5.1.1942 wstąpił do ZWZ – AK i działał na placówce w Mominie. Jako młody chłopak był początkowo łącznikiem między Komendą Obwodu Opatów AK a Komendą Okręgu. Następnie był żołnierzem grupy sabotażowo-dywersyjnej. W 1943 r. ukończył kurs podoficerski uzyskując stopień kaprala

W marcu 1944 został skierowany przez placówkę w Mominie do oddziału partyzanckiego por. Kazimierza Olchowiaka ps. „Zawisza”, który działał na terenie powiatu opatowskiego i sandomierskiego. W oddziale był erkaemistą. W sierpniu 1944 w czasie Akcji Burza został d-cą drużyny w 6 komp. II bat. 22 pp. Leg. AK. Brał udział w wielu prowadzonych walkach, m.in. w Darominie, Łagowie, Iwaniskach, Dziebałtowie, Radoszycach, Radkowie, Królewcu Przyłogach. Uczestniczył również w przyjmowaniu zrzutów na polach zrzutowych na terenie pow. opatowskiego i sandomierskiego. Z tytułu walk w Armii Krajowej wielokrotnie wyróżniany m.in. Medalem ZiW, Krzyżem Partyzanckim, Krzyżem Armii Krajowej

Po zakończeniu wojny ukończył szkołę a następnie przez lata pracował w budownictwie na różnych stanowiskach, w tym kierowniczych. Był organizatorem i pierwszym dyrektorem dwóch Spółdzielczych Przedsiębiorstw Budowlanych w Kielcach i Tarnobrzegu. Z polecenia przedsiębiorstwa „EXBUD” w Kielcach był ekspertem głównego koordynatora robót w Budapeszcie
Za całokształt pracy w budownictwie kieleckim otrzymał Odznakę „Zasłużony dla Budownictwa i Przemysłu Materiałów Budowlanych”, Odznakę za „Zasługi dla Kielecczyzny”, Srebrny Krzyż Zasługi, Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski

Trudne młodzieńcze lata wywarły na niego wielki wpływ. Ostatnie dziesięciolecia poświęcił pracy społecznej na rzecz kombatantów, Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej oraz szerzenia wśród następnych pokoleń wartości patriotycznych i upamiętniania miejsc pamięci narodowej
Zbigniew Mielczarek był współorganizatorem struktur ŚZŻAK od chwili ich powstawania w Kielcach i woj. świętokrzyskim. Był wiceprezesem Zarządu Koła 2 w Kielcach, a w latach 2006-14 prezesem Zarządu Okręgu ŚZŻAK Kielcach i członkiem ZG ŚZŻAK w Warszawie, od 2008 do 2017 członkiem Wojewódzkiej Rady Kombatantów i Osób Represjonowanych w Kielcach a następnie Świętokrzyskiego Porozumienia Kombatantów i Osób Represjonowanych

Nie sposób wymienić wszystkich jego dokonań; był inicjatorem i organizatorem upamiętniania wielu miejsc walk partyzanckich AK i poległych żołnierzy w formie tablic i pomników, m.in. Skweru im. płk Jana Bularskiego z tablicą pamiątkową w Kielcach, całego procesu zagospodarowania kwatery Armii Krajowej i budowy pomnika na Cmentarzu Komunalnym w Kielcach – Cedzynie, czy pomnika Poległych Żołnierzy Września 1939 r. w Kajetanowie, odsłoniętego w 2013 r. Był inicjatorem i współorganizatorem rekonstrukcji historycznych związanych z walkami partyzanckimi AK na obszarze dawnego woj. kieleckiego, m.in. odbicia więzienia przez oddziały Antoniego Hedy „Szarego” w Kielcach, akcji bojowych oddziału partyzanckiego Zbigniewa Kruszelnickiego „Wilka”, czy Bitwy pod Szewcami. W znacznym stopniu przyczynił się do powstania Historycznej Grupy Rekonstrukcyjnej „Jodła”

Z jego inicjatywy i dużego osobistego zaangażowania wiele szkół w województwie świętokrzyskim otrzymało im. Armii Krajowej lub jej bohaterów, m.in. Szkoła Podstawowa nr 18 w Kielcach, Gimnazjum i Szkoła Podstawowa w Mominie, czy Zespół Szkół w Kajetanowie
Mjr Zbigniew Mielczarek był także współorganizatorem uroczystości z okazji kolejnych rocznic bitew i akcji Armii Krajowej, a także przez ostatnich kilkanaście lat jest inicjatorem, autorem scenariuszy i prowadzącym uroczystości miejskie o charakterze patriotycznym, poświęconym rocznicom, m.in. wybuchu Powstania Warszawskiego, powstania Państwa Podziemnego, czy przemianowania ZWZ na AK. Brał czynny udział w uroczystościach patriotycznych na terenie całego województwa świętokrzyskiego. Był inicjatorem nazwania roku 2014 Rokiem Okrągłych Rocznic ważnych wydarzeń historycznych

Najważniejsze było dla niego zachowanie pamięci o poległych żołnierzach Armii Krajowej oraz zamordowanych na nieludzkiej ziemi. Nie ustawał w tych wysiłkach; kilkanaście lat współpracował ze szkołami, organizował prelekcje, spotkania z młodzieżą szkolną poszerzone o wyświetlanie filmów historycznych o Armii Krajowej, wspierał organizację rajdów młodzieży szkolnej szlakiem historycznych miejsc pamięci zakończonych konkursami. Miał wielki wkład w krzewienie wśród dzieci i młodzieży wartości patriotycznych oraz przekazywanie na własnym przykładzie jak należy kochać Ojczyznę. Uczestniczył w niezliczonej liczbie takich spotkań, prelekcji oraz uroczystości
Przykładem tego jest już cykliczny Międzyszkolny Projekt Edukacyjny Śladami Zbigniewa Kruszelnickiego „Wilka” i Kieleckich Miejsc Pamięci Narodowej. Ściśle współpracował z Oddziałem Kieleckim IPN, Ośrodkiem Myśli Patriotycznej i Obywatelskiej w Kielcach, Uniwersytetem Jana Kochanowskiego, Wojskiem Polskim czy Policją i wieloma stowarzyszeniami patriotycznymi

Mjr Zbigniew Mielczarek był aktywny niemal do ostatnich chwil życia, był jednym z członków Społecznego Komitetu Ufundowania Sztandaru dla 10 Świętokrzyskiej Brygady Obrony Wojsk Terytorialnej im. mjr. Eugeniusza Gedymina Kaszyńskiego ps. Nurt /28 lutego 2020/, który został wręczony żołnierzom w sierpniu 2020
26 listopada 2021 uczestniczył w posiedzeniu Komisji Odznaki Honorowej Województwa Świętokrzyskiego podczas którego została mu wręczona nominacja na Członka Komisji Odznaki Honorowej Województwa Świętokrzyskiego
Mimo sędziwego wieku był aktywny, pełen pasji i zapału do dalszej pracy na rzecz środowiska kombatanckiego Kielc i całego woj. świętokrzyskiego. Mjr Zbigniew Mielczarek był człowiekiem który całe życie pełnił służbę Polsce i czynił to do końca życia /za kielce.tvp.pl/ /18.12.2021/

EMIL BRONIAREK

Emil Broniarek zmarł w 40 rocznicę stanu wojennego i zaledwie cztery miesiące po śmierci swojej ukochanej mamy

Przeżył w ukryciu stan wojenny. On nie tylko się ukrywał, ale bardzo intensywnie działał w podziemiu antykomunistycznym w latach 1982-89 jako drukarz i introligator wydawnictw NOWEJ. Uczestnik protestów robotniczych w 1976 r. na Wydziale Montażu ZM Ursus. W latach 1978-81 współpracownik KSS KOR, kolporter wydawanego przez KOR pisma „Robotnik”

21 sierpnia 1980 brał udział w założeniu Robotniczego Komitetu Solidarności ze Strajkującymi Robotnikami Wybrzeża w Zakładach Mechanicznych Ursus. Był delegatem ursusowskiej załogi do Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego przy Stoczni Gdańskiej im. W. Lenina. Członek założy-ciel „Solidarności” w ZM Ursus od września 1980
Wielokrotnie aresztowany na 48 godzin i przesłuchiwany przez SB, a przy okazji jego mieszkanie było dokładnie przeszukiwane. 29 maja 1985 został aresztowany i przetrzymywany do rozprawy sądowej w areszcie śledczym Warszawa – Mokotów. Skazany przez Sąd Rejonowy w Wołominie na 1 rok i 4 miesiące więzienia, 4 czerwca 1986 warunkowo zwolniony

W 1988 r. brał udział w odbiorze sprzętu poligraficznego z Francji na potrzeby niezależnych wydawnictw drukowanych w NOWEJ
Emil Broniarek został w 1999 r. wyróżniony odznaką Zasłużony Działacz Kultury, a w 2006 r. odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski
Emil Broniarek, ur. 11 lipca 1952 w Pruszkowie, 11 sierpnia 2021 pochował na Cmentarzu Solipce w warszawskich Włochach /brałem w tym smutnym wydarzeniu udział/ swoją ukochaną mamę Stanisławę Popiołek, znaną bardziej pod imieniem Wanda. Był bardzo dumny ze swojej mamy, bo mama, podobnie jak jej syn, była zaciętą antykomunistyczną działaczką /uczestnikiem pierwszego strajku w stanie wojennym 14.12.1981/ w ZM Ursus i też była bardzo dumna ze swego syna. Podejrzewam że bardzo za nim tęskniła. Pewnie są razem w niebie, bo oboje przeszli piekło na ziemi, oboje byli wielkimi patriotami, a także dobrymi ludźmi. Cześć ich Pamięci! /za S. Piecyk/wio.waw.pl/ /15.12.2021/

Nekrolog ś.p. Emila Broniarka
Z głębokim smutkiem zawiadamiam że 14 grudnia zmarł ś.p. Emil Broniarek, ur. 11 lipca 1952 w Pruszkowie
W czerwcu 1976 współorganizator robotniczego protestu na Wydziale Montażu Zakładów Mechanicznych Ursus
W latach 1978-81 współpracownik Komitetu Samoobrony Społecznej „KOR” oraz kolporter niezależnego pisma „Robotnik”. W sierpniu 1980 delegat załogi ZM Ursus do Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego w Stoczni Gdańskiej

W latach 1980-81 działał w Komisji Interwencji i Mediacji Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego NSZZ „Solidarność” Region Mazowsze. 14 grudnia 1981 uczestniczył w strajku w ZM Ursus, następnie do października 1983 ukrywał się. W latach 1982-89 drukarz konspiracyjnej Niezależnej Oficyny Wydawniczej NOWa
Od maja 1985 do czerwca 1986 więziony w Areszcie Śledczym Warszawa-Mokotów

Uhonorowany Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Wolności i Solidarności oraz innymi odznaczeniami
Niech odpoczywa w Pokoju Wiecznym!
Cześć Jego Pamięci! – Jan Józef Kasprzyk, szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych /21.12.2021/

KRZYSZTOF WYRZYKOWSKI

Zmarł Krzysztof Wyrzykowski – dziennikarz, reporter, autor kilkuset reportaży dokumentalnych, społecznych, interwencyjnych. Był nauczycielem kilku pokoleń dziennikarzy i wieloletnim pracownikiem Studia Reportażu i Dokumentu Polskiego Radia

Krzysztof Wyrzykowski był Laureatem Złotego Mikrofonu i wielu nagród oraz wyróżnień w ogólnopolskich i międzynarodowych konkursach reportażu radiowego. Odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski i Medalem „Pro Memoria” – „za wybitne zasługi w utrwalaniu pamięci o ludziach i ich czynach w walce o niepodległość Polski podczas drugiej wojny światowej i po jej zakończeniu”

Krzysztof Wyrzykowski pochodził z rodziny dziennikarskiej. Po ukończeniu polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim związał się na stałe z Polskim Radiem. W czasie studiów podjął współpracę z Redakcją Reportaży Literackich, skupiającą grono wybitnych radiowych osobowości, takich jak Krystyna Melion, Krystyna Usarek czy Adam Wielowieyski

Tematem niezmiennie go interesującym były powikłane ludzkie losy; sposób w jaki człowiek podejmuje życiowe wyzwania, a także stosunek społeczeństwa do innych, zwłaszcza w chwili kiedy potrzebują pomocy. Tego rodzaju zagadnienia pojawiały się w jego najbardziej znaczących reportażach, takich jak „Opowieść o sercu”, „Obraz mojego cierpienia” czy „Egzekucja”

Innym nurtem wyraźnie zaznaczonym w jego dorobku są audycje o tematyce historycznej, zbudowane z relacji uczestników i świadków ważnych dziejowych wydarzeń, od pierwszej wojny światowej aż po okres powojenny i współczesny
Audycje Krzysztofa Wyrzykowskiego reprezentowały Polskie Radio na najważniejszych radiowych festiwalach, takich jak Prix Italia, Premios Ondas czy Prix Futura. W 1997 r. zdobył nagrodę na Festiwalu Sztuki Radiowej Prix Bohemia w Pradze. Jego prace znajdują się także w zbiorach fonicznych New York Public Library /za www.polskieradio.pl/ /inf. z 3.12.2021/ /15.12.2021/

Nie żyje były dziennikarz Polskiego Radia, Krzysztof Wyrzykowski
Zmarł reportażysta i wieloletni dziennikarz Polskiego Radia, Krzysztof Wyrzykowski. Był autorem kilkuset reportaży dokumentalnych, społecznych i interwencyjnych. Dziennikarz od wielu lat był na emeryturze. Wiadomość o jego śmierci podał portal Polskiego Radia

Krzysztof Wyrzykowski był wieloletnim pracownikiem Studia Reportażu i Dokumentu Polskiego Radia, ale także nauczycielem wielu pokoleń dziennikarzy. Był laureatem Złotego Mikrofonu /1993/, nagród i wyróżnień w ogólnopolskich oraz międzynarodowych konkursach reportażu radiowego. – Odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski i Medalem „Pro Memoria” za wybitne zasługi w utrwalaniu pamięci o ludziach i ich czynach w walce o niepodległość Polski podczas drugiej wojny światowej i po jej zakończeniu – podaje Polskie Radio

Zmarły dziennikarz był absolwentem polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim, od razu po studiach związał się na stałe z Polskim Radiem. W latach 1992-98 kierował Redakcją Reportaży w Programie 1 Polskiego Radia. /…/ Krzysztof Wyrzykowski od wielu lat był już na emeryturze, jak jednak podają jego przyjaciele z Fundacji Audionomia – niemal do końca życia żywo interesował się sprawami radiowego reportażu /za www.wirtualnemedia.pl/

aut. – Cezary Dąbrowski /www.zawszepolska.eu/