Żołnierze Wyklęci

POWSTANIE ANTYKOMUNISTYCZNE

„To było antykomunistyczne powstanie”
Historycy podkreślają że opór Żołnierzy Wyklętych miał charakter antykomunistycznego powstania. Dziś w całym kraju obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych będący hołdem dla Polaków walczących z komunistycznym reżimem w latach 1944-63
Tomasz Łabuszewski, naczelnik Oddziałowego Biura Badań Historycznych IPN w Warszawie, wyjaśnia że za określeniem „powstanie” dla podziemia niepodległościowego przemawia fakt iż jego działania były masowe i prowadzone przez kilka lat na terenie całej Polski w jej granicach historycznych
W 1945 r. konspirację antykomunistyczną stanowiło ok. 200 tysięcy żołnierzy. W oddziałach partyzanckich pozostało 20 tys. walczących. „Ta liczba jest największym przykładem udziału konspiratorów w tych działaniach oporowych. Później, po utworzeniu Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej w końcu czerwca 1945 i po amnestii ogłoszonej przez komunistów po utworzeniu owego rządu, następuje dosyć zasadniczy spadek liczby uczestników owej konspiracji antykomunistycznej. Ale cały czas aż do 1947 mówimy o konspiracji w ujęciu masowym” – tłumaczy Łabuszewski
Historyk Wiesław Jan Wysocki z UKSW przekonuje że Żołnierzy Wyklętych można porównać do powstańców styczniowych. Przypomina że członkowie niepodległościowej konspiracji nie złożyli broni, mimo nowej okupacji, przegranej wojny i zdrady sojuszników
„Patrzymy dzisiaj na Wyklętych którym przyszło walczyć w najtragiczniejszych okolicznościach. Myślę że można ich porównać przede wszystkim do powstańców styczniowych, którzy zimą w najbardziej niekorzystnych warunkach musieli się zderzyć z całą potęgą carską. Oni w tych warunkach podjęli to wyzwanie” – ocenia Wysocki
Jak wyjaśnia Jacek Pawłowicz, dyrektor Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL, symboliczna jest też data 1 marca – państwowego święta żołnierzy niezłomnych. Tego dnia 1951 r. w mokotowskim więzieniu komuniści zamordowali siedmiu członków IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”, w tym jego prezesa podpułkownika Łukasza Cieplińskiego „Pługa”
„Śmierć tych dzielnych żołnierzy była symbolicznym końcem działalności najpiękniejszej polskiej armii – Armii Krajowej, która rozwiązana przez gen. Okulickiego kontynuowała swoją walkę o wolną Polskę właśnie w strukturach Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość” – mówi Pawłowicz
Według szacunków badaczy IPN w latach 1944-56 ponad 20 tys. uczestników antykomunistycznego powstania zginęło w walkach i obławach lub zostało potajemnie zamordowanych. Ofiarami mordów sądowych padło ponad 3 tys. członków podziemia. Blisko 20 tys. zostało zamęczonych w więzieniach i aresztach
/Informacyjna Agencja Radiowa/interia.pl/ /1.3.2017/

Wpisy internautów:
Michał Świątek /Uniwersytet Wrocławski/: Chwała Bohaterom – Żołnierzom Wyklętym! Mimo zupełnej beznadziei podjęli samobójczą walkę z komunistycznym terrorem. Wiedzieli co ich czeka ze strony UB-eckich siepaczy i pewnie dlatego woleli zginąć w walce
Roman Tkaczyk /Uniwersytet Pedagogiczny im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie/: Wieczna chwała bohaterskim Żołnierzom Wyklętym!
Józef Nowak: Popieram. Polska powstała bo inna być nie mogła!

*****

ŻOŁNIERZE WYKLĘCI

NARODOWY DZIEŃ PAMIĘCI

1 MARCA /2017/

Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych – wydarzenia przygotowane przez IPN
Z okazji obchodzonego 1 marca Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych Instytut Pamięci Narodowej przygotował wiele imprez w całym kraju. Celem przedsięwzięć jest uczczenie pamięci o podziemiu niepodległościowym z lat 1944–1963 oraz popularyzacja wiedzy na temat ich wysiłku w walce z sowietyzacją Polski
W organizację obchodów święta Żołnierzy Wyklętych zaangażowały się zarówno centrala IPN, jak i wszystkie jego oddziały i delegatury. Centralne obchody święta, zaplanowane na 1 marca na terenie całej Polski, poprzedzą imprezy towarzyszące, m.in. biegi ku czci polskich bohaterów, wystawy, pokazy filmów, warsztaty i gry edukacyjne, a także możliwość sprawdzenia sił w pierwszym w Polsce pokoju zagadek, poświęconym żołnierzom podziemia antykomunistycznego po II wojnie światowej. Wstęp na wszystkie wydarzenia jest bezpłatny /w niektórych przypadkach wymagana jest wcześniejsza rezerwacja/
WYBRANE WYDARZENIA PRZYGOTOWANE PRZEZ IPN:
CENTRALA IPN:
1/ Monodram „Inka” /reż. Milena Tejkowska/ w wykonaniu Jagody Rall – 28 lutego, godz. 19.00, Teatr Kamienica /Zaproszenia na stronie facebook.com/edu.ipn od 20 lutego/
2/ Spotkanie z cyklu „Żołnierze Wyklęci i zapomniani bohaterowie” – pokaz filmu Tadeusza Pawlickiego „My, Ogniowe dzieci” o Józefie Kurasiu ps. „Ogień”, jednym z najbardziej znienawidzonych przez komunistów dowódców podziemia niepodległościowego. Komentarz historyczny wygłosi dr Tomasz Łabuszewski /Oddział IPN w Warszawie/ – 2 marca, godz. 17.30, Centrum Edukacyjne IPN im. Janusza Kurtyki „Przystanek Historia”
3/ Prezentacja komiksu Witolda Tkaczyka i Jacka Michalskiego „Oto jest głowa Franczaka” /wyd. Zin Zin Press/ o Józefie Franczaku ps. „Lalek”, ostatnim żołnierzu podziemia niepodległościowego, zamordowanym w 1963 r. Komiks jest fabularyzowaną wersją wydarzeń opierającą się na najnowszych badaniach i najistotniejszych wątkach autentycznej historii – 3 marca, godz. 17.30, Centrum Edukacyjne IPN im. Janusza Kurtyki „Przystanek Historia”
4/ W ramach cyklu „Łączka i inne miejsca poszukiwań” spotkanie z Andrzejem Ciskiem z Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN. Jak wygląda początek poszukiwań? Co można wyczytać z dokumentów archiwalnych? Ile godzin trzeba spędzić w archiwum zanim rozpoczną się prace archeologiczne? Warsztaty będą okazją do poznania tajników pracy archiwisty, najciekawszych źródeł historycznych i zdobycia informacji o działaniu komunistycznego aparatu represji. Spotkanie poprowadzi red. Marcin Wikło – 6 marca, godz. 18.00, Centrum Edukacyjne IPN im. Janusza Kurtyki „Przystanek Historia”
5/ Pokaz filmu dokumentalnego IPN „Zapora” i spotkanie z Konradem Starczewskim, reżyserem. „Zapora” to film o jednym z najbardziej niezłomnych dowódców podziemia niepodległościowego, cichociemnym – mjr. Hieronimie Dekutowskim, który podobnie jak inni Żołnierze Wyklęci skazany został przez komunistów na wieczną niepamięć. Powrócił jako bohater – 7 marca, godz. 17.30, Centrum Edukacyjne IPN im. Janusza Kurtyki „Przystanek Historia”
6/ Spacer edukacyjny po Warszawie śladami miejsc zbrodni komunistycznych. Informacje i zapisy: michalina.zelazny@ipn.gov.pl – 7 marca, godz. 17.00
7/ Wykład prof. Krzysztofa Szwagrzyka o programie badawczym IPN „Poszukiwania nieznanych miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego 1944–1956” – 16 marca, godz. 13.00, Centrum Edukacyjne IPN im. Janusza Kurtyki „Przystanek Historia”
8/ Zapraszamy do pierwszego Pokoju Zagadek IPN pod nazwą „Żołnierze Wyklęci”. Pokój zagadek łączy wykorzystanie artefaktów z szeregiem nowoczesnych technologii i elementów gier komputerowych. W scenografii wykorzystaliśmy m.in. oryginalne drzwi do celi z więzienia w Pułtusku, rozbitego 25 listopada 1946 r. przez oddział Stanisława Łaneckiego «Przelotnego»”. Wszystkie zadania wymagają zdobycia konkretnej wiedzy na temat Żołnierzy Wyklętych, a tę zdobywa się badając pomieszczenia pokoju zagadek i wykonując kolejne zadania. Jednorazowo w grze może uczestniczyć maksymalnie 5 osób – od 15 lutego, Centrum Edukacyjne IPN im. Janusza Kurtyki „Przystanek Historia”. Wstęp bezpłatny, po wcześniejszej rezerwacji terminu. Zapisy na miejscu lub telefonicznie: 22 576 30 04. Godziny rozpoczęcia gry: od poniedziałku do piątku – 10:00, 12:00, 14:00, 16:00, 18:00; sobota – 10:00, 12:00
ODDZIAŁ IPN W BIAŁYMSTOKU:
1/ Konferencja poświęcona Żołnierzom Wyklętym, współorganizowana z Urzędem Wojewódzkim w Białymstoku – 1 marca, Białystok
2/ Miejskie uroczystości z udziałem asysty żołnierzy Wojska Polskiego – 1 marca, Białystok
3/ Bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych „Tropem Wilczym” – 26 lutego, Supraśl, Wasilków
4/ Prezentacja wystawy „Żołnierze Wyklęci. Pamiętamy!” oraz inauguracyjny wykład w Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych – 1 marca, Orzysz
ODDZIAŁ IPN W GDAŃSKU:
1/ III Krajowa Defilada Pamięci Żołnierzy Niezłomnych – 26 lutego, Gdańsk, spod bazyliki św. Brygidy /po nabożeństwie/
2/ Bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych „Tropem Wilczym” – 26 lutego, Gdańsk
3/ Akcja zapalenia zniczy na Alei Żołnierzy Wyklętych – 1 marca, Gdańsk
4/ Uroczysty Apel Pamięci na Cmentarzu Garnizonowym – 1 marca, Gdańsk
5/ Droga Krzyżowa w intencji Żołnierzy Niezłomnych /przemarsz spod Aresztu Śledczego na Górę Gradową/ – 3 marca, Gdańsk
6/ I Bydgoski Konkurs Wiedzy o Żołnierzach Wyklętych – 1 marca, Bydgoszcz
ODDZIAŁ IPN W KATOWICACH:
1/ Uroczystości wojewódzkie z udziałem władz lokalnych, wojska i policji – 24 lutego, Kościół Mariacki w Katowicach
2/ Wykład „Rotmistrz Witold Pilecki 1901-1948”, połączony z prezentacją wystawy /przygotowanej przez OBEP IPN w Warszawie/ poświęconej postaci Pileckiego – 1 marca, Pyskowice
3/ Nowe rozdanie. Żołnierze Wyklęci wychodzą z impasu – prelekcja Adama Kondrackiego z OBPiI – 2 marca, Katowice
ODDZIAŁ IPN W KRAKOWIE:
1/ Koncert organizowany wspólnie ze Stowarzyszeniem PASSIONART „Waszej Pamięci Żołnierze Wyklęci” – 26 lutego, Kraków, Auditorium Maximum UJ
2/ Promocja książki „Żołnierze Wyklęci – sądeccy bohaterowie antykomunistycznego podziemia” – Muzeum Okręgowe w Nowym Sączu
3/ „Namioty Wyklętych” – projekt edukacyjny we współpracy ze Stowarzyszeniem „Studenci dla Rzeczypospolitej” – Rynek Główny w Krakowie
4/ Gra Miejska: Śladami Historii – Polskie Państwo Podziemne – Klucze 2017, współorganizowana przez Klub Historyczny im. Armii Krajowej w Olkuszu
ODDZIAŁ IPN W LUBLINIE:
1/ Uroczystości przy pomniku Zamordowanych na Zamku Lubelskim w latach 1944–1954 na cmentarzu przy ul. Unickiej, przy pomniku Zaporczyków na pl. Zamkowym oraz Msza św. w intencji poległych, zamordowanych i zmarłych Żołnierzy Wyklętych w kościele św. Michała Archanioła – 1 marca, Lublin
2/ Start konkursu fotograficznego upamiętniającego miejsca i postacie związane z podziemiem niepodległościowym po II wojnie światowej na terenie dzisiejszego województwa lubelskiego – 27 lutego
3/ Gra miejska – „Za służbę Bogu i Polsce” – 28 lutego, Lublin
4/ Koncert – poezja śpiewana – Hubert Bojarski – 28 lutego, Lublin, Sala Konferencyjna IPN
5/ Sesja historyczna dla młodzieży oraz wystawa IPN „Zaplute karły reakcji…” – 28 lutego, Sala Błękitna Urzędu Wojewódzkiego w Lublinie
ODDZIAŁ IPN W ŁODZI:
1/ Prezentacja wystawy „Stanisław Sojczyński »Warszyc« i Konspiracyjne Wojsko Polskie” – 1–30 marca, Łódź, Piotrków Trybunalski
2/ Konferencja naukowa pt. „Stanisław Sojczyński »Warszyc« /1910-1947/. W 70 rocznicę śmierci” – 1 marca, Łódź
ODDZIAŁ IPN W POZNANIU:
1/ I Wielkopolskie Forum Pamięci Narodowej, patronat honorowy dr Jarosław Szarek. W programie m.in. dyskusja „Co dalej z pamięcią o Żołnierzach Wyklętych?” poświęcona kolejnemu etapowi przywracania pamięci o żołnierzach polskiego podziemia antykomunistycznego lat 1944-1963. Uczestnicy będą zastanawiać się jak dalej upamiętniać i upowszechniać wiedzę o Żołnierzach Wyklętych by temat ten był nadal atrakcyjny dla młodzieży. Czy przejęcie organizowania obchodów święta 1 marca przez instytucje państwowe i samorządowe nie zmieni dotychczasowego spontanicznego i społecznego charakteru obchodów tego święta? Na forum swoje stoisko wystawi Narodowy Bank Polski który z okazji Dnia 1 marca wyemitował okolicznościowe monety z Żołnierzami Wyklętymi. Zaplanowano też pokazy broni i umundurowania grup rekonstrukcyjnych – 4 marca, Centrum Edukacyjne IPN „Przystanek Historia” w Bibliotece Raczyńskich w Poznaniu, godz. 11.00-16.00
2/ Retrospektywa Festiwalu Filmów Dokumentalnych „Niepokorni, Niezłomni, Wyklęci” w Gdyni – 26-27 marca, Kino Rialto w Poznaniu
ODDZIAŁ IPN W RZESZOWIE:
1/ Uroczystości z udziałem władz lokalnych – 1 marca, Rzeszów
2/ Pokaz multimedialny na budynku Urzędu Miasta – 1 marca, Przemyśl
3/ Bieg „Wilczym Tropem” – 26 lutego, Leżajsk
4/ Bieg ku pamięci Żołnierzy Wyklętych – 4 marca, Nowa Dęba
ODDZIAŁ IPN W SZCZECINIE:
1/ Premiera filmu dokumentalnego poświęconego sanitariuszce oddziału mjr. „Łupaszki” Janinie Wasiłojć-Smoleńskiej ps. „Jachna” – 1 marca, Filharmonia im. M. Karłowicza w Szczecinie
2/ Odsłonięcie tablicy pamiątkowej poświęconej żołnierzom podziemia niepodległościowego na których wykonano wyroki śmierci – 1 marca, Areszt Śledczy w Szczecinie
ODDZIAŁ IPN W WARSZAWIE:
1/ Piknik edukacyjny w Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Warszawie
2/ Konferencja „Niezłomni w walce o wolność ojczyzny” – 9 marca 2017, Centrum Edukacyjne IPN w Warszawie
3/ Publikacja pakietów promocyjnych „Żołnierze Wyklęci na Kresach”
ODDZIAŁ IPN WE WROCŁAWIU:
1/ „Bieg Wilczym Tropem”, Wrocław – Stadion Olimpijski – 26 lutego, Wrocław
2/ „Bieg Niezłomnych” – 26 lutego, Jelenia Góra
DELEGATURA IPN W BYDGOSZCZY:
1/ I Bydgoski Test Wiedzy o Żołnierzach Wyklętych – 1 marca, Urząd Wojewódzki w Bydgoszczy
2/ Przegląd filmów poświęconych podziemiu niepodległościowemu „My jesteśmy Wojsko Polskie” – 28 lutego-9 marca, Bydgoszcz, Toruń, Włocławek, Inowrocław, Grudziądz
DELEGATURA IPN W KIELCACH:
1/ Uroczystości z udziałem władz lokalnych, m.in. pod pomnikiem poświęconym żołnierzom AK, NSZ i WiN na Cmentarzu Kielce-Piaski, pod pomnikiem Armii Krajowej oraz nabożeństwo w intencji Żołnierzy Wyklętych w Bazylice Katedralnej – 1 marca, Kielce
2/ Koncert organizowany wspólnie ze Stowarzyszeniem PASSIONART „Waszej Pamięci Żołnierze Wyklęci” – 28 lutego, Kieleckie Centrum Kultury
3/ Premiera filmu Konrada Łęckiego „Wyklęty” – 2 marca, Kieleckie Centrum Kultury
4/ Ekspozycja wystawy „Niezłomna, wyklęta, przywrócona pamięci. Danuta Siedzikówna »Inka« 1928–1946” – 1–28 lutego, Centrum Edukacyjne IPN „Przystanek Historia” w Kielcach
DELEGATURA IPN W OLSZTYNIE:
1/ Obchody 1 marca w Urzędzie Wojewódzkim w Olsztynie /m.in. wystawa IPN/
2/ Audycja radiowa o Żołnierzach Wyklętych w Radiu Olsztyn /cykl „Historyczny leksykon IPN”/
DELEGATURA IPN W RADOMIU:
1/ Otwarcie wystawy „Bić się do końca. Podziemie niepodległościowe na ziemi radomskiej w latach 1945–1955”. W programie prelekcja i pokaz filmu o Franciszku Jaskólskim „Zagończyku”. Spotkanie połączone z prezentacją wydawnictw poświęconych konspiracji antykomunistycznej w Polsce oraz elektronicznej wersji komiksu „Amnestia” o akcji rozbicia więzienia w Radomiu we wrześniu 1945 r. – 1 marca, Publiczne Gimnazjum nr 10 w Radomiu
/PAP/kom/mkz/IPN/

*****

70 ROCZNICA ŚMIERCI „WARSZYCA”

Minister obrony Antoni Macierewicz wziął 19 lutego w Radomsku udział w uroczystościach upamiętniających 70 rocznicę śmierci generała brygady Stanisława Sojczyńskiego „Warszyca”. Szef MON zwrócił uwagę że podczas tych uroczystości przywracana jest pamięć tego który został zamordowany 70 lat temu. Przypomniał że Sojczyński był wówczas kapitanem, dziś – dzięki decyzji prezydenta Lecha Kaczyńskiego z 2010 r. – generałem
„Można by rzec że wspominamy tylko dawno odeszłą w przeszłość pamięć cieni naszych przodków, ale tak nie jest. Dziś wojsko polskie przejmuje ich tradycję, wartości, świadczy o tym że jest kontynuacją Żołnierzy Wyklętych, którzy nigdy się nie poddali” – mówił minister
„Powtarzamy często słowa że ich walka, poświęcenie nie poszły na marne i rzeczywiście tak jest”. Według ministra to ze śmierci takich osób jak gen. Sojczyński wyrosła siła która „zaowocowała powołaniem na prezydenta Andrzeja Dudy, zaowocowała powołaniem pani Beaty Szydło na premiera, powołaniem rządu PiS i powrotem do wartości które patronowały walce Wyklętych”
Zdaniem Macierewicza te wartości to patriotyzm, niepodległość, a także sprawiedliwość społeczna, wobec tych dziesiątków milionów ludzi którzy byli spychani na margines, „najpierw przez przemoc sowiecką, później często wyrosłą z tej przemocy oligarchię”
„Tylko Polska sprawiedliwa może być Polską silną, tylko Polska sprawiedliwa może zbudować silną armię, tylko Polska sprawiedliwa może zagwarantować niepodległość” – mówił szef MON
Zwrócił też uwagę że kiedy „dziś witamy” na polskiej ziemi wojska amerykańskie, kiedy witani są sojusznicy z NATO, może lepiej uda się zrozumieć tych którzy takiej pomocy oczekiwali, ale jej nie doczekali. „Lepiej może zrozumiemy ich nadzieję, ale też wartości ich walki i przekonania, bo dzięki nim stać było nas, Polaków, na ten wielki wysiłek który zaowocował decyzją o wzmocnieniu flanki wschodniej przez naszych sojuszników” – mówił Macierewicz
Minister jest przekonany że Polacy to wszystko zawdzięczają Żołnierzom Wyklętym, tym którzy nigdy nie złożyli broni. Jak mówił ich wartości najlepiej zrealizujemy wychowując młode pokolenie w tradycji Niezłomnych, w pracy na rzecz ojczyzny, nazywając ich imionami polskie oddziały wojskowe
Uroczystości w Radomsku rozpoczęła Msza święta w kościele franciszkanów. W homilii gwardian klasztoru Zdzisław Tamioła zwrócił uwagę że gen. Sojczyński i jego żołnierze Konspiracyjnego Wojska Polskiego ponieśli najwyższą cenę za swoje przekonania i prawdę, oddali swoje życie by można było dziś budować życie na prawdzie i miłości. „Nie ma wyższej ceny, gdy ktoś swoje życie oddaje za przyjaciół, nie ma większej miłości, gdy życie oddaje się za wolność i prawdę. Tego nam nie wolno zaprzepaścić” – mówił
W uroczystościach udział wziął m.in. syn gen. Sojczyńskiego
Stanisław Sojczyński „Warszyc” urodził się w 1910 r. w Rzejowicach w pow. radomszczańskim. Przed wojną pracował jako nauczyciel szkoły powszechnej. Brał udział w wojnie obronnej 1939 r., a także w konspiracji w czasie okupacji. Po wojnie tworzył Konspiracyjne Wojsko Polskie, organizował podwójny atak na to samo miejsce – więzienie w Radomsku, pierwszy raz w sierpniu 1943, kiedy udało się uwolnić Polaków przetrzymywanych przez Niemców. Po wojnie w 1946 wyzwolił grupę osób aresztowanych i przetrzymywanych przez władze komunistyczne. Za swoją działalność zarówno Sojczyński, jak i jego żołnierze zapłacili najwyższą karę. Zostali schwytani przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego i skazani. W 1947 Sojczyński został stracony razem z pięcioma innymi członkami organizacji. Miejsce pochówku pozostaje nieznane
/PAP/ /19.2.2017/

*****

8 FESTIWAL FILMOWY „NIEPOKORNI NIEZŁOMNI WYKLĘCI”

PATRONAT PREZYDENTA RP ANDRZEJA DUDY

GDYNIA

28 WRZEŚNIA-1 PAŹDZIERNIKA 2016

Polska historia współczesna na Festiwalu ”Niepokorni, Niezłomni, Wyklęci”. W Gdyni odbyła się ósma edycja imprezy która w niekonwencjonalny sposób przypomina dziedzictwo tych którzy walczyli z komunistycznym reżimem
Festiwal NNW to miejsce gdzie można spotkać tych którzy przez lata narażali życie walcząc o wolną Polskę. Julian Kulski przyjechał prosto z Waszyngtonu by opowiedzieć swoją biografię spisaną w książce „Dziedzictwo Orła Białego”. Jako kilkunastolatek walczył w Szarych Szeregach, był w Powstaniu Warszawskim, przeszedł przez Pawiak i jenieckie obozy
Festiwal przyciąga twórców filmów dokumentalnych i reportaży radiowych, muzyków, aktorów, pisarzy, historyków i młodzież. Specjalnie dla gimnazjalistów i licealistów 6 lat temu organizatorzy stworzyli projekt „Młodzi dla historii”
W festiwalowym miasteczku na pl. Grunwaldzkim można było zapoznać się z wydawnictwami historycznymi i zjeść wojskową grochówkę
W czwartek 29 września w Gdyni rozpoczęła się prezentacja filmów konkursu głównego. Z kilkudziesięciu dokumentów i reportaży radiowych jurorzy wybrali laureata Złotego Opornika
To największy festiwal poświęcony polskiej historii najnowszej i Żołnierzom Wyklętym
/gdansk.tvp.pl/

Szczegółowy program festiwalu:
festiwalnnw.pl/festiwal-2016/program

Prawdziwa podróż po polskiej historii współczesnej
W Gdyni w dniach od 28 września do 1 października odbyła się ósma edycja Festiwalu Filmowego „Niepokorni, Niezłomni, Wyklęci”. Telewizja Polska towarzyszyła mu w tym roku w roli korporacyjnego patrona medialnego oraz autora relacji z najważniejszych wydarzeń, obecnych codziennie na antenie Jedynki w ramach specjalnego festiwalowego studia a także w ogólnopolskich serwisach informacyjnych TVP
Festiwal „Niepokorni, Niezłomni, Wyklęci”, objęty patronatem honorowym prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy, określany jest przez licznych widzów i recenzentów jako „prawdziwa podróż po polskiej historii współczesnej”. Ideą festiwalu jest przypomnienie – w niekonwencjonalny sposób – sylwetek i dziedzictwa tych którzy nigdy nie zaakceptowali sowieckiej okupacji Polski oraz pokazanie roli podziemia i opozycji demokratycznej w walce z komunistycznym reżimem. To jedyne w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej wydarzenie tak szeroko prezentujące audiowizualne prace poświęcone „Żołnierzom Wyklętym” oraz polskiej historii w latach 1939–89
– Nadszedł czas by kino dotyczące najnowszej historii Polski było realizowane na najwyższym poziomie. Musimy dogonić świat i pokazać że potrafimy w sposób artystyczny przekazać to co najcenniejsze w naszej historii – mówi Arkadiusz Gołębiewski, twórca i dyrektor festiwalu
Festiwal jest jedyną w swoim rodzaju okazją do spotkań i warsztatów filmowców, muzyków, literatów, plastyków, historyków i producentów. W tym roku festiwal zaszczycili obecnością ostatni żyjący żołnierze gen. Władysława Andersa i gen. Stanisława Maczka oraz dzieci tych wybitnych dowódców: Anna Maria Anders i Andrzej Maczek. Byli też powstańcy z Węgier i kilkudziesięcioosobowa grupa kresowiaków
Zaproszeni zostali ponadto goście z Francji, Anglii, USA, Kanady, krajów nadbałtyckich oraz dawnych Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej
Festiwal NNW cieszy się coraz większą popularnością zarówno wśród twórców, jak i widzów. W tym roku na konkurs nadesłano aż 64 filmy – to rekordowa liczba zgłoszeń. Do Konkursu Głównego Festiwalu zakwalifikowano 27 filmów a do konkursu na słuchowisko radiowe 15 audycji. Ponadto w ramach pokazów pozakonkursowych oraz w sekcji „Panorama” zaprezentowanych zostało 17 obrazów
Jednym z ważniejszych wydarzeń festiwalu było PITCHING FORUM. Uczestnicy mieli szanse zaprezentować swoje projekty przed gronem redaktorów zamawiających z Telewizji Polskiej /TVP1, TVP2, TVP Historia, TVP Kultura/, telewizji Fokus TV, a także przed przedstawicielami Instytutu Pamięci Narodowej i Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych
W niedzielę 2 października TVP1 retransmitowała festiwalową galę
/TVP/

*****

POGRZEB POR. ŻYCIŃSKIEGO

Pogrzeb żołnierza Armii Krajowej i Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” kapitana Aleksandra Życińskiego ps. „Wilczur” odbył się 24 września w Bliżynie
Szczątki partyzanta, zastrzelonego wyrokiem komunistycznego sądu, odnaleziono po 68 latach w bezimiennym grobie pod Kielcami
Uroczystości pogrzebowe, którym towarzyszyła wojskowa asysta oraz poczty sztandarowe m.in. policji, organizacji kombatanckich, strzeleckich i szkół, rozpoczęła Msza św. w kościele św. Ludwika w Bliżynie. W pogrzebie uczestniczyli parlamentarzyści i przedstawiciele organizacji niepodległościowych
Odznaczony pośmiertnie przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego w 2007 r. Krzyżem Odrodzenia Polski porucznik Aleksander Życiński „Wilczur” był żołnierzem konspiracji w szeregach Związku Walki Zbrojnej – Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych i Zrzeszenia „WiN”. Decyzją ministra obrony Antoniego Macierewicza z 20 września b.r. „Wilczur” został pośmiertnie mianowany na
stopień kapitana
Razem z „Wilczurem” w marcu br. w lesie w Zgórsku k. Kielc odnaleziono szczątki trzech innych żołnierzy podziemia niepodległościowego, więzionych w kieleckim więzieniu Urzędu Bezpieczeństwa, a potem zamordowanych. Byli to żołnierze AK i WiN: Józef Figarski ps. „Śmiały”, Czesław Spadło ps. „Mały” oraz podporucznik Karol Łoniewski ps. „Lew”
Partyzantów odnaleziono, ekshumowano i zidentyfikowano dzięki Fundacji Niezłomni im. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”
W pogrzebie „Wilczura” uczestniczyła żona partyzanta Józefa Życińska ps. „Zośka”, która także była więziona i torturowana w komunistycznym więzieniu, gdzie urodziła córkę Aleksandrę. Oprócz męża w latach 40 i 50 z powodu komunistycznych represji straciła też matkę, ojca i brata; inni członkowie jej rodziny również byli więzieni za działalność podziemną
W homilii proboszcz parafii garnizonu kieleckiego ks. ppłk Grzegorz Kamiński przypomniał słowa z ostatnich publicznych wypowiedzi „Zośki”, w których powiedziała ona że dzień pogrzebu „Wilczura” będzie podsumowaniem całego jej życia; historii poszukiwania szczątków męża. Podczas ich ostatniego spotkania w więzieniu, w dzień swojej śmierci 24 września 1948 r. Życiński powiedział żonie by powtórzyła dziecku, które miało się wkrótce narodzić, że „nie jest bandytą”, a on „umiera za Polskę”
Jak mówił ks. Kamiński biografie Żołnierzy Wyklętych są odpowiedzią na pytanie czym jest patriotyzm. „To oni swoja postawą, swoim wyborem dają nam dzisiaj szansę byśmy dalej mogli być Polakami
/…/ Zachowanie pamięci o ludziach którzy oddali życie w obronie ojczyzny jest nie tylko naszym obowiązkiem, ale przede wszystkim zaszczytem” – mówił duchowny
P.o. szefa Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk powiedział w wystąpieniu że uroczysty pogrzeb jest podziękowaniem za życie Życińskiego, które było przepełnione „miłością do Rzeczypospolitej”. „Wreszcie w Polsce prawda nazwana jest prawdą, kłamstwo – kłamstwem, bohater – bohaterem, a zdrajca – zdrajcą. Dopiero po 68 latach oddajemy hołd bohaterom, tym którzy nie zgięli karku po wojnie /…/ i bronili niepodległości, wolności” – mówił Kasprzyk
Jego zdaniem nie mają racji osoby podważające sens walki Żołnierzy Wyklętych bo wówczas należałoby podważyć sens innych walk o niepodległość Polski, m.in. z okresu zaborów i II wojny światowej. „Pokoleniu Żołnierzy Wyklętych /…/ Bóg powierzył honor Polaków po wojnie. I oni tego honoru obronili. Byli wierni do końca, bo wiedzieli że Polska musi być niepodległa, i że honor jest rzeczą najważniejszą” – powiedział
List do uczestników uroczystości skierował prezes PiS Jarosław Kaczyński. Napisał że rodziny mimo starań musiały czekać długie lata na oficjalne uznanie, uhonorowanie i upamiętnienie bliskich. Zwrócił uwagę na rolę Fundacji Niezłomni w odnalezieniu szczątków żołnierzy oraz ekspertów Instytutu Genetyki Sądowej w Bydgoszczy, którzy brali udział w ich identyfikacji
„Pragnę zapewnić że Prawo i Sprawiedliwość tak jak dotychczas będzie dokładać wszelkich starań by tacy wspaniali niezłomni patrioci jak ś.p. Aleksander Życiński znajdowali należne im miejsce w panteonie naszych narodowych bohaterów. By prawda historyczna zwyciężyła, tym samym by kat nie był mylony z ofiarą a zdrada z miłością ojczyzny” – napisał lider PiS
Przypomniał, zwracając się do małżonki „Wilczura”, że mimo ciężkich doświadczeń „nigdy nie złożyła broni”
„Walczyła o pamięć o swoim mężu, zakładała +Solidarność+ w PKS w Skarżysku, była świadkiem w procesie stalinowskich zbrodniarzy Adama Humera i Edmunda Kwaska, którzy ją torturowali, działała w /…/ organizacjach kombatanckich /…/. Jest Pani świadkiem historii, ucieleśnieniem życia w wartościach, wzorem niezłomnej postawy patriotycznej” – napisał Kaczyński
Prezes Fundacji Niezłomni Wojciech Łuczak zwrócił uwagę że pamięć o Życińskim przetrwała dzięki „miłości rodziny i szacunkowi rodaków”. „Twoja mogiła przypominać nam będzie czyny niezłomnych, dumnych Polaków, będących dla nas wzorem hartu ducha i niezłomnego trwania przy ojczyźnie /…/, a naszym wrogom że jesteśmy narodem zdecydowanym zawsze walczyć o swoją suwerenność” – mówił Łuczak
„Dziś jesteś w upragnionej wolnej Polsce /…/. Ze sztandarami +Bóg, honor, ojczyzna+. Twoja Polska ma orła w koronie /…/. Spełniły się twoje marzenia, marzenia twojego pokolenia” – mówiła nad trumną „Wilczura” jego córka Aleksandra Milanowska
Aleksander Życiński urodził się w 1926 r. w Cechówce /dziś Sulejówek/ pod Warszawą. Podczas okupacji mieszkał w okolicach Suchedniowa /dzisiejsze woj. świętokrzyskie/, gdzie podjął pracę w fabryce jako szlifierz. Tam nawiązał kontakt z ugrupowaniem Jana Piwnika „Ponurego”. W lipcu 1944 przeszedł do oddziału płk. Antoniego Szackiego-Dąbrowskiego ps. Bohun, który dowodził Brygadą Świętokrzyską Narodowych Sił Zbrojnych. Złapany w ulicznej łapance trafił do obozu pracy pod niemieckim Magdeburgiem, skąd uciekł i przedostał się do polskich sił zbrojnych na Zachodzie. Po przeszkoleniu, w maju 1945, w grupie skoczków wylądował na Słowacji
Życiński trafił na Kielecczyznę i został aresztowany przez UB. Zwolniony w 1947 wrócił do Suchedniowa, gdzie tworzył struktury WiN
Ponownie aresztowano go w marcu 1948, razem z żoną, także działającą w konspiracji. Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Kielcach skazany na trzykrotną karę śmierci za „założenie i dowodzenie grupą bandytów mającą na celu dokonywanie zamachów na organa bezpieczeństwa publicznego, zmierzające do zmiany przemocą ustroju Państwa Polskiego” – napisano w nocie biograficznej „Wilczura” na stronie internetowej kieleckiego Ośrodka Myśli Patriotycznej i Obywatelskiej
Stracony 24 września 1948 w Zgórsku k. Kielc. W tej samej egzekucji zginęli Spadło, Figarski oraz Łoniewski. Pogrzeb Spadły i Figarskiego odbył się 10 września w Wąchocku. Łoniewski zostanie pochowany 1 października w podwarszawskim Nadarzynie
Łącznie od grudnia ub.r. naukowcom pracującym w okolicach Zgórska udało się ustalić i odsłonić pochówki ośmiu ofiar egzekucji. Trwa identyfikacja czterech osób
/PAP/ /24.9.2016/

*****

POWRÓT BOHATERÓW

Homilia ks. abp. Sławoja Leszka Głódzia, metropolity gdańskiego, wygłoszona podczas Mszy św. pogrzebowej Danuty Siedzikówny ps. „Inka” i Feliksa Selmanowicza ps. „Zagończyk” w bazylice Mariackiej w Gdańsku 28 sierpnia 2016 r.

Rzekł Pan: czy kości te powrócą znowu do życia? /Ez 37,3/
Oto otwieram wasze groby i wydobywam was z grobów /Ez 37,12/
Oto Ja wam daję ducha po to, abyście się stały żywe /Ez 37,5/

Panie Prezydencie Najjaśniejszej Rzeczypospolitej!
Szanowna Pani Premier i członkowie polskiego rządu!
Czcigodni Księża Biskupi i Drodzy Kapłani!
Rodziny ś.p. „Inki” i ś.p. „Zagończyka”, których żegnamy modlitwą Kościoła i otwartym ku Nim sercem Ojczyzny! Wdzięcznym i dumnym!
Żołnierze Wyklęci – Żołnierze Niezłomni! Czcigodni Weterani wielkiego antykomunistycznego powstania! Drodzy Rodacy, którzy za wierność imperatywowi Polski Niepodległej zaznaliście więzienia, prześladowań, zepchnięcia na margines życia! Ziomkowie „Inki”, „Zagończyka”. Od wileńskiej i białowieskiej strony! Od kresowych stanic Najjaśniejszej! Od ziemi zawierzenia Matce Miłosierdzia!
Droga Młodzieży wpatrzona w drogę Żołnierzy Wyklętych! Odnajdująca na niej to, co ważne, trwałe, nieulękłe – wzór dla swej drogi!
Harcerze, Żołnierze, Policjanci! Rodacy, rozproszeni po krajach i lądach, którzy dzięki Telewizji Polonia, TVP1 i Telewizji Trwam jednoczycie się dziś z nami!
Bracia i Siostry w Chrystusie Panu! Uczestnicy pogrzebu bohaterów polskiej wolności!
W pierwszym czytaniu dzisiejszego dnia usłyszeliśmy Ezechielowe proroctwo. Rozbrzmiewa w nim Boża zapowiedź zmartwychwstania umarłych. Wizja wiecznego życia, które trwa po przekroczeniu bramy śmierci. „Oto otwieram wasze groby i wydobywam was z grobów”/Ez 37,12/. „Oto ja wam daję ducha po to, abyście się stały żywe” /Ez 37,5/. Jakże mocną siłę wyrazu ma ten widok doliny umarłych, w którym bieleją porzucone, opuszczone, zapomniane ludzkie kości
Także ten, wprzęgnięty w służbę wiary chrześcijańskiej, obraz Bożej mocy, która w krajobraz śmierci tchnie moc ducha. Ożywia to co wydawało się na zawsze umarłe. Podnosi z zapomnienia. Prowadzi do rodzinnego kraju
Z Ezechielowym proroctwem stajemy wobec tych dwóch trumien. Złożono w nich doczesne szczątki naszej siostry ś.p. Danuty Siedzikówny „Inki” i brata naszego ś.p. Feliksa Selmanowicza „Zagończyka”. Żołnierzy Wyklętych – Żołnierzy Niezłomnych. Za wierność Bogu i Polsce na śmierć skazanych i straconych. Niegdyś zostały złożone w grobowej jamie bez szacunku przynależnego ludzkiemu ciału. Bez modlitwy ostatniego pożegnania. Po latach niewiedzy, gdzie je ukryto – zostały odnalezione
Podniesione z niej, z czcią i pietyzmem. Zidentyfikowane. „Oto otwieram wasze groby i wydobywam was z grobów”
W intencji tych dwojga zanurzonych – o czym przypomina w drugim czytaniu św. Paweł Apostoł – przez sakrament chrztu świętego w śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa, sprawować będziemy Eucharystię, przez którą Bóg w Chrystusie uświęca świat. Ofiarujemy im modlitwę naszej nadziei. Wyrażoną niezmąconą wiarą przez apostoła Pawła, że skoro umarli z Chrystusem, razem z Nim żyć będą. Wierzymy, że ich dusze uczestniczą już w paschalnej pełni Uczty w Królestwie Niebieskim
Długo czekałaś, „Inko”, na ten dzień! Długo czekałeś nań, Panie Poruczniku „Zagończyku”! Długo czekałaś, Polsko! Stanowczo za długo!
Panie Prezydencie, dziękujemy za awanse: za stopień oficerski „Inki” i „Zagończyka”
„Gdzie są ich groby, Polsko! Gdzie ich nie ma! Ty wiesz najlepiej – i Bóg wie na niebie!”. Podczas pamiętnej pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny pytał tymi słowami Artura Oppmana, poety i ochotnika wojny 1920 roku, św. Jan Paweł II
Pytał, patrząc na ten szczególny grób Ojczyzny. Grób Nieznanego Żołnierza, lwowskiego orlęcia. Symbol polskich, żołnierskich mogił. Na polskiej ziemi. I w wielu miejscach Europy i świata. Także żołnierskich pochówków nieoznaczonych mogiłą. Niewyróżnionych Chrystusowym krzyżem. Ukrytych. Utajnionych. Bezimiennych. Wyrugowanych z ludzkiej pamięci. Obdartych z czci należnej złożonemu do grobu ludzkiemu ciału – świątyni Ducha Świętego
Takimi stały się Wasze groby, Sanitariuszko „Inko”, Poruczniku „Zagończyku”
A jednak nadszedł dzień, kiedy je odnaleziono. Podniesiono z bezimiennego miejsca niepamięci w 14 kwaterze gdańskiego cmentarza garnizonowego. Miejsca ukrytych pochówków ofiar komunistycznego terroru zabijanych w więzieniu przy Kurkowej!
„Oto otwieram wasze groby i wydobywam was z grobów” /Ez 37,12/
Dziękujemy tym, którzy stali się narzędziem niezagasłej tęsknoty rodzin, bliskich, wielu ludzi Ojczyzny. Tęsknoty, aby doczesne szczątki naszej siostry „Inki”, naszego brata porucznika „Zagończyka” zostały odnalezione. Aby wypełniły się Jezusowe słowa: „Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało wyjść na jaw” /Mk 4,22/
To zespół archeologów i antropologów z Instytutu Pamięci Narodowej pod kierunkiem Pana prof. Krzysztofa Szwagrzyka. Wspólnota w służbie prawdy i pamięci. Z determinacją poszukująca i odkrywająca utajone groby polskich Bohaterów, Ofiar komunistycznych zbrodni. To genetycy z Instytutu Medycyny Sądowej, którzy te szczątki wydarte niepamięci starają się zidentyfikować. Przekazać rodzinom. Bliskim. Narodowi i Ojczyźnie. Aby można było na ich trumnach złożyć pożegnalny pocałunek – dar Ojczyzny, żegnającej bohaterów dróg ku wolności. Po chrześcijańsku pogrzebać tych, których sakrament chrztu związał z Chrystusem – na wieczność
„Oto Ja wam daję ducha po to, abyście się stały żywe”
Umiłowani! Dokładnie 70 lat temu, 28 sierpnia 1946 roku, o godz. 6.15 w piwnicy więzienia przy Kurkowej siedemnastoletnia „Inka” – Danuta Siedzikówna, sanitariuszka 5 Wileńskiej Brygady AK mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”, i 42-letni ppor. Feliks Selmanowicz „Zagończyk”, dowódca samodzielnego patrolu bojowo-dywersyjnego na okręg gdańsko-olsztyński w brygadzie „Łupaszki”, zostali zamordowani z wyroku Wojskowego Sądu Rejonowego w Gdańsku. Świadkiem egzekucji był ks. Marian Prusak, który przebywał na plebanii kościoła garnizonowego we Wrzeszczu. Chwilowo zastępował nieobecnego proboszcza, swego przyjaciela. Nocą został przewieziony na Kurkową. Wyspowiadał skazańców. Był świadkiem ich śmierci
Po latach zrelacjonował swoje przeżycia. Widok gromady młodych ludzi, zapewne ubowców, którzy przywitali skazańców obelgami i rynsztokowymi wyzwiskami. Komendę prokuratora wojskowego: „Po zdrajcach narodu ognia!”, którą zakończył odczytywanie uzasadnienia wyroku śmierci. Okrzyk ich dwojga: „NIECH ŻYJE POLSKA!”. Okrzyk, który nie gaśnie
To było siedemdziesiąt lat temu. Jakże dawno!
Nie wiemy nic o losach żołnierzy z egzekucyjnego plutonu, którzy nie odważyli się celnie strzelać do drobnej, kilkunastoletniej dziewczyny, która wyglądała jak ich młodsza siostra. Także o losach młodych ludzi w służbie komunistycznego systemu, lżących skazańców. Wiemy, że oficer, który zastrzelił „Inkę” i „Zagończyka”, piął się po szczeblach służby. Zmarł w stopniu majora. Został pochowany z honorami
W 2008 roku w Rumi odszedł do Domu Ojca sędziwy ks. Marian Prusak, który ocalił obraz tamtej kaźni. Kapelan Powstania Warszawskiego. Więzień PRL-u
Wiele się zdarzyło w ciągu lat, które zbiegły od tamtej tragedii o sierpniowym, letnim poranku. A przecież, Sanitariuszko „Inko”, Poruczniku „Zagończyku”, Wasz ostatni okrzyk: „Niech żyje Polska!”, który rozległ się na progu Waszej śmierci – nie zamilkł. Biegnie ku nam. Przenika nasze serca! Przejmujący symbol waszej wielkości i dzielności. Waszej chwały i sławy. Waszej miłości i ofiary. To on przyprowadził tu dziś Pana Prezydenta Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Wezwał nas wszystkich, abyśmy się tu stawili. W imię Polski, która nie zginęła. Żyje! Wolna i Niepodległa! Polski, która pamięta. Wreszcie pamięta! O synach i córkach naszego Narodu. O tych, którzy złożyli ofiarę swego życia. „Dla Ciebie, Polsko, i dla Twojej chwały”! Dla twej Wolności! Dla twej Niepodległości! Długo czekałaś, „Inko”, na ten dzień! Długo czekałeś nań, Panie Poruczniku „Zagończyku”!
NIECH ŻYJE POLSKA! Ten okrzyk rozbrzmiewał nieraz w tamtej, powojennej, skrwawionej, skrzywdzonej Polsce. Okrzyk naszych braci i sióstr, obywateli polskiej Ojczyzny, żołnierzy heroicznego antykomunistycznego powstania. Po latach nazwano ich Żołnierzami Wyklętymi. Żołnierzami Niezłomnymi. Ale nazywano ich także inaczej: bandytami, zdrajcami Ojczyzny, sługusami reakcji. Byli tropieni, tępieni, torturowani w czasie śledztw, zabijani, skazywani na wieloletnie wyroki, odzierani z żołnierskiej czci, honoru, godności. Nie tylko oni, ale i ich Rodziny, straszone i upokorzone
W tym miejscu chcę zaznaczyć, że dziś słyszy się, że pewne ugrupowania zawłaszczają sobie słowo „patriotyzm”. Tymczasem patriotyzm to nie jest moneta przetargowa. Ma być w nas, w naszych sercach. Tak jak był w sercach Żołnierzy Niezłomnych, którzy byli i są bohaterami polskiej wolności. Sługami Ojczyzny. Autentycznymi polskimi patriotami
„My jesteśmy z miast i wsi polskich”
Umiłowani! Antykomunistyczne powstanie, którego żołnierzami była „Inka” i porucznik „Zagończyk”, wybuchło ze sprzeciwu przeciw włączeniu Polski do bezbożnego, ateistycznego sowieckiego systemu. Rozpłomieniało w różnych miejscach Ojczyzny. W 1945 roku, w okresie jego największej aktywności, dwadzieścia tysięcy Żołnierzy Niezłomnych – Żołnierzy Wyklętych walczyło w leśnych oddziałach. Kilkaset tysięcy osób ich wspomagało: dostawami żywności, udzielaniem schronienia, przekazywaniem wywiadowczych informacji. Wraca dziś często echem treść tamtej ulotki, zredagowanej tu, na Pomorzu Gdańskim, najpewniej przez mjr. „Łupaszkę”, a drukowanej i kolportowanej przez patrol dywersyjno-bojowy porucznika „Zagończyka”
Formułuje zwięźle i jednoznacznie cel podjętej walki. Ukazuje rodowód tych, którzy podjęli walkę: „[…] nie jesteśmy żadną bandą, tak jak nas nazywają zdrajcy i wyrodni synowie naszej ojczyzny. My jesteśmy z miast i wsi polskich. My chcemy, by Polska była rządzona przez Polaków oddanych sprawie i wybranych przez cały naród […] my chcemy Polski suwerennej, Polski chrześcijańskiej, Polski – polskiej”. Polski w znaku Białego Orła w dumnej królewskiej koronie, a nie sierpa i młota. Polski w znaku Maryi – Przewodniczki na Chrystusowych drogach Narodu semper fidelis. Królowej Polskiej Korony. Wspomożycielki polskiego Kościoła
Zachowaliście się, jak trzeba
Umiłowani! Dziś pochylamy się nad żywotami „Inki” i „Zagończyka”. Dzieliła ich różnica wieku. Doświadczenie życiowe. Oboje poszli na służbę Niepodległej. Pochodzili z Polski Wschodniej, z metropolii wileńskiej. Rozświetlonej blaskiem Miłosierdzia bijącym od Ostrej Bramy. Przez stulecia tarczy Rzeczypospolitej i Europy. Osłaniającej przed Tatarami, Turkami,
Moskalami. Przedmurza chrześcijaństwa – antemurale christianitatis
W krótkim, niespełna 18-letnim życiu „Inki” ukształtowanej w katolickim, wiejskim domu, wspartym o wiarę świętą, o tradycję chrześcijańską i narodową, o jasny kodeks moralny, odzwierciedliło się wiele tragizmu. Syberyjska zsyłka ojca, jeszcze u schyłku epoki zaborczej. Wspominana zapewne przez niego w niejeden wieczór dzieciństwa „Inki”. Kolejna wywózka w głąb Związku Sowieckiego, w 1940 roku, za tzw. pierwszego Sowieta, tego oddanego swej pracy leśnika, dla sowieckich okupantów „wroga ludu”. Śmierć matki, należącej do AK, więzionej w Białymstoku, rozstrzelanej przez Niemców, pochowanej w nieznanym miejscu. Czy nie za dużo w Twym młodym życiu, „Inko”, dotknęło Cię rodzinnych tragedii? Czy po ich przeżyciu nie powinnaś się skryć, duchowo skulić, nie angażować się w cokolwiek, co mogło nieść dla Ciebie zagrożenie?
A Ty postąpiłaś zupełnie inaczej. Swą moralną wrażliwość, ład i prostotę swego młodzieńczego serca ofiarowałaś na służbę Niepodległej
A Ty, poruczniku „Zagończyku”. Niegdyś 16-letni ochotniku wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku. Żołnierzu wywiadu. W 1939 roku Korpusu Ochrony Pogranicza – obrońco rodzinnego Wilna przed Armią Czerwoną. Żołnierzu wileńskich brygad AK: „Szczerbca”, „Łupaszki”, „Ronina”. Więźniu sowieckiego obozu w Kałudze. Zbiegłeś z niego, wyjechałeś z Wilna jesienią 1945 roku tzw. transportem repatriacyjnym. Mogłeś powiedzieć sobie, że już dość, że wystarczy. Poszukać bezpiecznej niszy na przetrwanie. A Ty wyruszyłeś na Pomorze Gdańskie, szukać kontaktu z konspiratorami od „Łupaszki”. Rozpocząłeś służbę w jego sławnej brygadzie. Służbę Niepodległej. Do końca. Do tamtego okrzyku – Twego i „Inki” – o sierpniowym poranku: „Jeszcze Polska nie zginęła!”
Zachowaliście się, jak trzeba, oboje, Ty, „Inko”, Ty, „Zagończyku”. Wobec sumienia, wyznawanych wartości. Wobec Ojczyzny, która jest wielkim darem Boga
Wedle niepełnych danych, z rąk polskich i sowieckich komunistów zginęło ok. 8600 jego uczestników. 5 tysięcy skazano na karę śmierci. Ponad połowę tych kar wykonano. W obozach i więzieniach ponad 20 tysięcy poniosło śmierć
Czy może historia płynąć przeciw prądowi sumień?
Umiłowani! Bracia i Siostry! Zapewne starsi z Was pamiętają jednodniową pielgrzymkę św. Jana Pawła II do Ojczyzny w maju 1995 roku. Miała miejsce w nieprzyjaznej wobec katolickiej wspólnoty atmosferze, kiedy postkomuniści atakowali Kościół. Kreowali go na głównego przeciwnika wolności i demokracji w naszej Ojczyźnie. To wtedy, w Skoczowie, św. Jan Paweł II zadał dramatyczne pytanie: Czy może historia płynąć przeciw prądowi sumień? Jeśli tak, to za jaką cenę? Powiedział nam wtedy, że tą ceną są głębokie rany w tkance moralnej Narodu, a przede wszystkim w duszach Polaków
I tak było! Przeciw temu najgłębszemu prądowi polskich sumień długo płynęła powojenna wiedza i świadomość społeczna o historii Żołnierzy Wyklętych. Był to czas bezwzględnej walki. Najpierw z nimi. Potem z pamięcią o nich. Zepchnięto ich w mrok nieprawości. Przedstawiano jako nikczemnych zbrodniarzy, bandytów, łupieżców. A kto to czynił? Także Polacy. Ci, którzy wyrzekli się polskich ideałów. Za różną cenę zaprzedali się bolszewickiej, bezbożnej utopii. To z ich szeregów wywodzili się ci, którzy w ostatniej godzinie lżyli „Inkę” i „Zagończyka”. Polakiem był ten, który ich zastrzelił. Też musimy o tym pamiętać

Czyny i rozmowy jeszcze nie do końca są spisane. Narodowe rekolekcje jeszcze nieskończone
Czy może historia płynąć przeciw prądowi sumień? Niestety, może. Był czas amnezji. Zakłamania. Owocem tej amnezji historycznej jest zaczadzenie umysłu, który już dawno Czesław Miłosz przewidział i zdefiniował, pisząc eseje „Zniewolony umysł”. Manipulacja historyczną pamięcią nie skończyła się, jak
nożem uciął, w 1989 roku. Trwała dalej, choć już nie tak agresywna, nie tak cyniczna. Zaciążyło to na drodze ostatnich dziesięcioleci. Na procesie oczyszczenia historycznej pamięci ze złogów kłamstwa, ideologicznych i politycznych manipulacji. Relatywizowano historię powojennych lat. Kaleczono świadomość wchodzących w życie pokoleń
A wy, młodzi, często sami – po omacku – szukacie bohaterów i prawdy. To fenomen harcerstwa i skautingu, w którym młodzież wychowuje młodzież
Żołnierze Wyklęci – Żołnierze Niezłomni. Wyciosani z jednego pnia. Konsekwentni. Zachowujący się, jak trzeba. Tożsami ze swoją drogą. Drogą prawego sumienia. Wtedy i później. Może dla wielu byli wyrzutem sumienia? Może są nim i dziś? Nie traktowali koniunkturalnie swojej biografii. Nie musieli nią manipulować zależnie od politycznych wiatrów. Nie kłaniali się zmiennym okolicznościom. Nie musieli za nic przepraszać. Dawnych towarzyszy wspólnej drogi pozostawiać samych w ich biedzie, potrzebach. Traktować jako niewartą zachodu masę upadłościową
Czy musi historia płynąć przeciw prądowi sumień? Nie musi! Wspominamy dziś, w dniu tego narodowego pogrzebu, tych, którzy jeszcze w latach PRL-u czynili wiele, aby historia o epopei Żołnierzy Wyklętych, o antykomunistycznym oporze, poczęła płynąć zgodnie z prądem polskich sumień. Wspomnę jednego z nich, ś.p. Wojciecha Ziembińskiego, niezmordowanego inicjatora różnorodnych działań w służbie polskiej pamięci. Wspomnę ś.p. redaktora Jerzego Ślaskiego,
autora książki zatytułowanej „Żołnierze Wyklęci”. Proboszcza ś.p. ks. płk. Józefa Zator-Przytockiego, długoletniego więźnia PRL, piękny wzór kapłana w służbie Bogu, Ojczyźnie i prawdzie historycznej
„Oto Ja wam daję ducha po to, abyście się stały żywe” /Ez 37,5/
Nadszedł wreszcie czas, kiedy armia żołnierzy polskiego antykomunistycznego powstania wychodzi z letargu niepamięci. Staje w prawdzie swych czynów. Składa meldunek o wiernej i ofiarnej służbie Ojczyźnie. Ich historia płynie wreszcie zgodnie z prądem polskich sumień
To zasługa wielu ludzi, środowisk społecznych, obywatelskich, politycznych. Instytucji, pośród nich przede wszystkim Instytutu Pamięci Narodowej. Inicjatyw, które się rodzą w najróżniejszych miejscach Polski, w służbie pamięci i prawdy o drodze Wyklętych – Niezłomnych
Od 2011 roku obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”, rezultat inicjatywy ustawodawczej ś.p. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Dzień pamięci, czci, hołdu oddawanego „bohaterom antykomunistycznego podziemia, którzy w obronie niepodległego bytu Państwa Polskiego […] z bronią w ręku, jak i w inny sposób, przeciwstawili się sowieckiej agresji i narzuconemu siłą reżimowi komunistycznemu”. Dzień, kiedy w tak wielu miejscach Polski rozlega się ta najszczytniejsza polska pieśń: „Jeszcze Polska nie zginęła”. Hymn wolnego, niepodległego polskiego państwa i Narodu. Dedykowany tym, którzy w powojennych latach podjęli bój o Niepodległą
Rok temu w Gdańsku, w sąsiedztwie świątyni Księży Salezjanów, odsłoniliśmy i poświęciliśmy pomnik „Inki”. Podczas tamtej uroczystości Pani Alicja Węgorzewska pierwszy raz wykonała „Hymn »Inki«”. Artystyczny hołd oddany młodocianej bohaterce polskiej wolności. Został on dołączony na płytce do aktualnego wydania „Gazety Polskiej”. Niech się stanie pamiątką dzisiejszego dnia
Umiłowani! „Jest mi smutno, że muszę umierać, powiedzcie mojej babci, że zachowałam się, jak trzeba”. Powtarzam ponownie te słowa „Inki” skreślone niedługo przed egzekucją. Znalazły one trwałe miejsce w wielu polskich sercach. Szczególnie młodych. Brzmią jak zwięzły przejrzysty program. Wywiedziony z klarownej moralnej postawy. Wspartej o filar chrześcijańskiej wiary i polskiej tożsamości. To z nim „Inka” wyruszyła w drogę ku Niepodległej, drogę Żołnierzy Wyklętych. Drogę nadziei
Zachować się, jak trzeba. To duchowy kierunek życiowej drogi wielu z was, młodych Polaków, tak licznie przybyłych z różnych miejsc Ojczyzny na pogrzeb „Inki” i „Zagończyka”. Otwierających swe serca na świat przejrzystych wartości. Nieulegających kakofonii fałszywych iluzji. Ani kolonizacji ideologicznej – temu wielkiemu zagrożeniu współczesnego świata – o którym tak dobitnie mówił w Krakowie Papież Franciszek. Po prostu nieulegających zaczadzeniu politycznemu
W tych słowach „zachowałam się, jak trzeba” mieści się też – mówił o tym przed laty blisko stąd, na Westerplatte, św. Jan Paweł II – „jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba »utrzymać« i »bronić«. Dla siebie i dla innych”. W tym porządku prawd i wartości ważne miejsce zajmuje – tak wyrazista w drodze Żołnierzy Wyklętych – prawda o polskiej tożsamości, prawda o polskiej historii, która została „uformowana – to słowa Ojca Świętego Franciszka – przez Ewangelię, Krzyż i wierność Kościołowi”
To wiara święta, narodowa tożsamość, miłość Ojczyzny, empatia naszych serc skierowana do tych, których dziś żegnamy, do „Inki” i „Zagończyka”, przywiodła Was, Braci i Siostry, do tej wspaniałej świątyni wzniesionej na chwałę Maryi Wniebowziętej. Ewangelia dzisiejszej niedzieli przypomina nam o wielkim darze Jezusowym – ofiarowanym nam, ludziom, Ciele i Krwi Syna Człowieczego. Niebawem przyjmiecie do waszych serc Komunię Świętą. Ten Chleb żywy, który zstąpił z Nieba. „Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki”
A kiedy zakończy się Msza św. i obrzędy pożegnania w kondukcie pogrzebowym, jakiego Gdańsk nie widział, odprowadzimy doczesne szczątki naszej siostry Danuty – „Inki”, naszego brata Feliksa – „Zagończyka” na cmentarz garnizonowy. Złożymy w poświęconym grobie. Kolejnym miejscu narodowej pamięci w naszym mieście. Niech tam oczekują obiecanej chwały dnia ostatecznego, aby tak jak Chrystus zmartwychwstać i żyć na zawsze
„Oto otwieram wasze groby i wydobywam was z grobów”
Długo czekałaś, „Inko”, na ten dzień! Długo czekałeś nań, Panie Poruczniku „Zagończyku”! Długo czekałaś, Polsko! Cześć i chwała Tobie, sanitariuszko „Inko”! Cześć i chwała Tobie, poruczniku „Zagończyku”! Cześć i chwała Żołnierzom Wyklętym! Cześć i chwała Bohaterom! Amen!
/www.naszdziennik.pl/ /Niedziela, 28 sierpnia 2016/

*****

POGRZEB INKI I ZAGOŃCZYKA

W 70 ROCZNICĘ ŚMIERCI

GDAŃSK-WRZESZCZ

28 SIERPNIA /NIEDZIELA/

IPN ogłosił datę pogrzebu „Inki” i „Zagończyka”. Tego dnia minie 70 lat od ich śmierci z rąk komunistycznych bestii
28 sierpnia odbędzie się uroczystość pożegnalna Danuty Siedzikówny „Inki” i Feliksa Selmanowicza „Zagończyka” – zapowiedział w rozmowie z „Rzeczpospolitą” prof. Krzysztof Szwagrzyk, wiceprezes IPN
Organizatorem pogrzebów „Inki” i „Zagończyka” będzie IPN, który zyskał takie kompetencje po ostatniej nowelizacji ustawy
– 28 sierpnia odbędzie się uroczystość pożegnalna Danuty Siedzikówny „Inki” i Feliksa Selmanowicza „Zagończyka”. Mam nadzieję że wydarzenie to przejdzie do historii Polski, będzie to uroczystość szczególna, podobnie jak niedawne pożegnanie Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki” w Warszawie. To będzie uroczystość państwowa z udziałem wojska – poinformował prof. Szwagrzyk
Pochówek będzie wspólny, o czym zdecydowały rodziny. Obydwoje zginęli tego samego dnia w 1946 r., pochowani zostali też obok siebie w bezimiennym grobie. Miejsce to jesienią 2014 r. odnalazł na cmentarzu garnizonowym w Gdańsku zespół poszukiwawczy IPN kierowany przez prof. Szwagrzyka
Szczątki spoczną w kwaterze na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku-Wrzeszczu, ul. Dąbrowskiego 2
28 sierpnia minie 70 lat od wykonania wyroku śmierci na tych bohaterach przez komunistycznych oprawców
/www.pch24.pl/

*****

CZOŁEM PANIE MAJORZE!

28 sierpnia 1946 r. o godz. 6.15 komuniści rozstrzelali 17-letnią Danutę Siedzikównę „Inkę”. Ginęła w gdańskim więzieniu przy ul. Kurkowej z okrzykiem „Niech żyje Łupaszka”. Jej słowa: „Popatrz ilu ludzi mogło zginąć. Lepiej że ja jedna zginę” – niestety się nie sprawdziły…
W czerwcu 1948 r. UB rozpracował i ostatecznie rozbił Wileński Okręg Armii Krajowej. Majora Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę” komuniści skazali na osiemnastokrotną karę śmierci /sądy III RP oczyściły go ze wszystkich zarzutów/
„To cud że mnie wpuszczono na widzenie. Zygmunt był bardzo smutny. Wiedział że czeka go śmierć” – powiedziała Lidia Lwow-Eberle, „Lala”, sanitariuszka 5 Wileńskiej Brygady AK. Mimo tortur – gorszych niż na gestapo – pozostał niezłomny. Przestępcę Bieruta o łaskę nie poprosił
Wieczorem 8 lutego 1951 r. „Łupaszka” został wyprowadzony z celi. Współwięźniom zdążył jeszcze powiedzieć: „Czołem Panowie!”. Oni odpowiedzieli: „Czołem panie majorze!”. W piwnicy Rakowieckiej strzałem w tył głowy uśmiercił go pijany ubek Aleksander Drej
Szczątki bohatera odnaleziono po 62 latach – w 2013 r. – na warszawskiej „Łączce”. „To był dół pod asfaltową alejką. Major leżał najwyżej. Wrzucono go jako ostatniego twarzą do ziemi” – relacjonował wyniki badań swojego zespołu prof. Krzysztof Szwagrzyk z IPN
W latach 1943-44 żołnierze „Łupaszki” stoczyli kilkadziesiąt bitew z wojskiem niemieckim, kolaborującymi z nim Litwinami oraz z sowiecką partyzantką terroryzującą Polaków. W styczniu 1944 r. komendant Wileńskiego Okręgu AK płk Aleksander Krzyżanowski „Wilk” odznaczył go Krzyżem Walecznych. Po wejściu drugiego sowieckiego okupanta Szendzielarz kontynuował walkę
Awansowany do stopnia majora odtworzył 5, a następnie 6 Wileńską Brygadę. Walczył od Podlasia przez Białostocczyznę, Warmię i Mazury do Pomorza. Jednego dnia był w Borach Tucholskich, drugiego w okolicach jeziora Śniardwy. Jego oddziały przeprowadziły w latach 1945-52 ok. 450 akcji zbrojnych. Zwalczały komunistyczny aparat represji, chroniły Polaków przed sowietyzacją
„Nie jesteśmy żadną bandą, tak jak nas nazywają zdrajcy i wyrodni synowie naszej ojczyzny. My jesteśmy z miast i wiosek polskich” – napisał w ulotce z marca 1946 r.
Teraz „Łupaszka” spocznie w rodzinnym grobie obok zmarłej w 2012 r. córki Barbary Szendzielarz na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach
Msza żałobna odbędzie się 24 kwietnia o godz. 14.30 w kościele św. Karola Boromeusza w Warszawie. Hołd bohaterowi odda prezydent RP Andrzej Duda oraz kierownictwo Ministerstwa Obrony Narodowej – organizator uroczystości. Musimy być tam wszyscy, by pożegnać wybitnego Polaka, patriotę, dowódcę dwóch konspiracji – antyniemieckiej i antysowieckiej, Żołnierza Niezłomnego. Czołem, panie majorze!
/Tadeusz Płużański/se.pl/ /9.4.2016/

*****

„HISTORIA ROJA”

W KINACH OD 4 MARCA

Zrealizowana w hołdzie Żołnierzom Wyklętym „Historia Roja” o Mieczysławie Dziemieszkiewiczu ps. Rój, żołnierzu polskiego podziemia antykomunistycznego od piątku 4 marca w kinach. Patronem honorowym filmu jest prezydent Andrzej Duda. Reżyserem Jerzy Zalewski
„Historia Roja” na premierę kinową czekała sześć lat. Pełen tytuł fabularnego filmu to „Historia Roja, czyli w ziemi lepiej słychać”. Jerzy Zalewski wyreżyserował go według własnego scenariusza, napisanego w dużej mierze na bazie dokumentacji filmowej, którą w latach 90 zrealizował Jan Białostocki – stugodzinnego materiału na który złożyły się zapisy rozmów z żyjącymi jeszcze wtedy Żołnierzami Wyklętymi
W obsadzie „Historii Roja” są m.in. Krzysztof Zalewski-Brejdygant /odtwórca głównej roli/, Wojciech Żołądkowicz, Piotr Nowak, Mariusz Bonaszewski, Jerzy Światłoń, Marcin Kwaśny, Sławomir Orzechowski, Dariusz Jakubowski, Jacek Kawalec, Robert Moskwa, Magdalena Kuta i Karolina Kominek
Zdjęcia do „Historii Roja” zrealizowano już w 2010 r. Do kin obraz trafia jednak dopiero w 2016 r.
Pytany o „grupę docelową” filmu, czyli kto ma być jego odbiorcą, Zalewski odparł: „Naród. My, naród”
Mieczysław Dziemieszkiewicz /1925-51/, żołnierz NSZ i Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, jako dwudziestolatek, tuż przed końcem wojny, dołączył do oddziału partyzanckiego. Po śmierci brata zabitego przez Sowietów poprzysiągł komunistom zemstę. Działając w podziemiu antykomunistycznym stanął na czele oddziału który przeprowadzał akcje przeciw władzom, uwalniał z aresztów więźniów politycznych i wykonywał wyroki na współpracujących z komunistami. Historia „Roja” zakończyła się w 1951 r., kiedy zginął w obławie przeprowadzonej przez oddziały wojska i milicji
Akcja filmu rozgrywa się w latach 1945-51. Na ekranie zaprezentowano ostatnie sześć lat życia Dziemieszkiewicza. „Roja” zagrał debiutujący jako aktor na dużym ekranie muzyk Krzysztof Zalewski-Brejdygant
„Jeżeli chodzi o postaci które gramy, o historię którą pokazujemy, dla mnie to było bardzo trudne by w głowie pomieścić jednocześnie krainę przesytu w której żyjemy, krainę wolności i świeżego powietrza którym możemy oddychać z krainą gęstej atmosfery i zgnojenia. Przepraszam za użycie tego słowa, ale ci chłopcy, w moim wieku, mieli do wyboru: albo dać się zdeptać, albo iść na pewną śmierć. ‚Rój’ w zasadzie już na samym początku wie że stracił życie. Nie może więc sobie pozwolić na utratę duszy. Musi brnąć tą ścieżką” – powiedział Zalewski-Brejdygant
W 2007 r. Mieczysław Dziemieszkiewicz został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego
Przed premierą Zalewski opowiadał o trudnościach jakie napotykał podczas prac nad „Historią Roja”. „Temat Żołnierzy Wyklętych wciąż jest niewygodny dla wielu środowisk zakorzenionych finansowo bądź mentalnie w PRL-u. Pod adresem filmu pojawiały się również zarzuty w rodzaju twierdzeń że opowieść o Żołnierzach Wyklętych nie może zawierać na przykład scen picia alkoholu, czy palenia papierosów. Dlaczego? Ponieważ są to z kolei elementy nieakceptowanej przez część środowiska patriotycznego kultury współczesnej” – mówił reżyser
„Chciałem jednak nakręcić film prawdziwy, nie sztuczną laurkę, wejść w dialog z młodymi ludźmi, także tymi którzy o Żołnierzach Wyklętych nie wiedzą jeszcze nic” – mówił
„Walka o ‚Historię Roja’ trwała sześć lat. To bardzo długo. Była ona nie tylko zmaganiem o patriotyczną wymowę filmu, ale także o samodzielność twórczą. Nie obyło się bez poniesienia pewnych konsekwencji” – dodał Zalewski
Jak mówił „ten film to gra o coś więcej niż o przedstawienie losów Żołnierzy Wyklętych, to gra o polską sztukę i właściwy wymiar polskiej kultury”. „Nie chodzi jedynie o to by oddać hołd poległym żołnierzom, ale także o to by zrobić to jak najpiękniej i w najszerszym wymiarze”
Mówiąc o Dziemieszkiewiczu jako postaci historycznej, a zarazem symbolicznej, Zalewski tłumaczył: „Chciałem by ‚Rój’ był kimś w rodzaju Froda z ‚Władcy Pierścieni’. Żeby tak jak on niósł ze sobą pierścień, symbolizujący wartości których nie można się wyrzec bez utraty duszy”. „Wyklęci są nieśmiertelni. Na szczęście po ich testament sięga coraz więcej Polaków” – powiedział Zalewski
W materiałach prasowych przygotowanych w związku z premierą „Historii Roja” znalazła się m.in. rekomendacja historyka prof. Jana Żaryna. „Film ten jest opowieścią o Żołnierzach Wyklętych, o całej formacji ludzi którzy w 1945 r. nie złożyli broni i podjęli decyzję by kontynuować walkę o Niepodległą. Występują w nim pewne uniwersalne typy bohaterów, reprezentujące różnorodne postawy i miejsca w strukturze podziemia powojennego. Dzieło Jerzego Zalewskiego jest pierwszym tego typu filmem w Polsce. Stąd będzie uznawane za – w pewnym sensie – dzieło kanoniczne” – napisał Żaryn
Za zdjęcia do „Historii Roja” odpowiada Tomasz Dobrowolski. Autorką kostiumów jest Elżbieta Radke. Muzykę skomponował Michał Lorenc
Jerzy Zalewski ma w dorobku m.in. dokumenty „Elegia na śmierć ‚Roja'” /2007/ i „Tata Kazika” /1993/
/PAP/

*****

ŁADNIE O 1 MARCA

Ktoś w internecie o 1 Marca:
dhrt: Można powiedzieć że w ciągu ostatnich lat przechodzimy dzięki Żołnierzom Wyklętym metamorfozę jako Naród. Im bardziej ich rozpoznajemy tym sami stajemy się coraz bardziej wspólnotą narodową. Po ich śmierci jeszcze coś im zawdzięczamy. Czyli taką dawkę miłości którą oni się z nami dzielą. To miłość do Ojczyzny, wiara w Pana Boga, to wszystko co ich podtrzymywało staje się dzisiaj dobrem które my dziedziczymy i staje się naszym dobrem narodowym. I to jest piękne. Święto 1 Marca stanie się jednym z najważniejszych świąt w polskim kalendarzu, obok 11 listopada, 3 maja, 15 sierpnia. To właśnie 1 marca stanie się dniem w którym upamiętniamy najważniejsze wydarzenia z naszej historii
/interia.pl/ /1.3.2016/

*****

RTM. PILECKI W MEN

Wystawę opowiadającą o życiu, działalności i śmierci rotmistrza Witolda Pileckiego, który, by zebrać informacje o Auschwitz, dobrowolnie dał się tam uwięzić na ponad dwa lata, otwarto uroczyście 23 lutego w Ministerstwie Edukacji Narodowej
W otwarciu wystawy wzięły udział m.in. córka rotmistrza Pileckiego Zofia Pilecka-Optułowicz i wnuczka rotmistrza Dorota Optułowicz-McQuaid, oraz uczniowie i Oddziały Integracyjne im. rtm. Witolda Pileckiego w Warszawie. W całym kraju 30 szkół ma za patrona właśnie rotmistrza Pileckiego
Ekspozycja składa się z 30 paneli na których poprzez archiwalne fotografie i dokumenty opowiedziano historię życia rotmistrza od urodzenia do ostatnich chwil; wśród nich są m.in. zdjęcia rodzinne z żoną i dziećmi ukazujące jego życie prywatne w okresie międzywojennym na Kresach, a także do niedawna nieznane z czasu Powstania Warszawskiego
Ostatni fragment wystawy jest poświęcony kultywowaniu pamięci o Pileckim. Wystawa została przygotowana przez Oddziałowe Biuro Edukacji Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie
Mówiąc o swoim ojcu Zofia Pilecka-Optułowicz powiedziała że „był wspaniałym człowiekiem, wielkim żołnierzem i patriotą, ale dla mnie to przede wszystkim wielkim humanistą, człowiekiem który potrafił zobaczyć w najdrobniejszym stworzeniu, w przysłowiowej biedronce /…/ głęboki sens istnienia”
Witold Pilecki urodził się 13 maja 1901 r. Jako młody człowiek na ochotnika wziął udział w wyzwoleniu i samoobronie Wilna na przełomie 1918 i 1919 r. Walczył też w szeregach 211 Pułku Ułanów w Bitwie Warszawskiej latem 1920. Został dwukrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych
Po wojnie osiadł w podupadłym majątku Sukurcze w pobliżu Lidy, modernizował go i rozwijał, założył kółko rolnicze i spółdzielnię mleczarską, udzielał się w harcerstwie i ochotniczej straży pożarnej. W 1931 ożenił się z Marią Ostrowską, nauczycielką miejscowej szkoły. W Sukurczach urodziły się ich dzieci – Andrzej i Zofia
We wrześniu 1939 Pilecki znalazł się na froncie. Po inwazji ZSRS na Polskę przedarł się do Warszawy i włączył w organizację podziemnego państwa. Latem 1940 poprosił swoich przełożonych o zgodę na realizację misji polegającej na przedostaniu się do obozu koncentracyjnego Auschwitz w celu założenia w nim organizacji konspiracyjnej i zebraniu informacji o panujących tam warunkach
Pod fałszywym nazwiskiem jako Tomasz Serafiński 19 września 1940 dał się pojmać Niemcom w łapance, a dwa dni później jako więzień nr 4859 trafił do Auschwitz. W obozie utworzył tajny Związek Organizacji Wojskowej, strukturę konspiracyjną która miała podtrzymywać morale więźniów, sporządzać raporty o tym co dzieje się w Auschwitz oraz przygotować plany powstania w obozie. Za pośrednictwem uciekinierów oraz przez zorganizowaną siatkę pracowników pralni Pilecki przesyłał meldunki do swojego dowództwa. To dzięki niemu Zachód mógł dowiedzieć się o skali ludobójstwa dokonywanego w Auschwitz
26 kwietnia 1943 Pilecki z z Edwardem Ciesielskim i Janem Redzejem uciekli z obozu. Kilka miesięcy spędził w oddziale AK w okolicach Nowego Wiśnicza, gdzie napisał pierwszy obszerny „Raport z KL Auschwitz”, potem przedostał się do Warszawy, pracował w Kedywie. W Powstaniu Warszawskim walczył najpierw jako zwykły strzelec w kompanii „Warszawianka”, później jako dowódca jednego z oddziałów zgrupowania Chrobry II, w tzw. Reducie Witolda
Jako jeniec trafił do obozu w Murnau, a po wyzwoleniu wstąpił do II Korpusu Polskiego we Włoszech. Na rozkaz gen. Andersa wrócił do Polski by zbierać informacje o żołnierzach Armii Krajowej i II Korpusu więzionych przez NKWD i zsyłanych na Syberię oraz o sytuacji w kraju
8 maja 1947 został aresztowany i po wielomiesięcznym, brutalnym śledztwie, w sfingowanym procesie skazany na karę śmierci. Prezydent Bierut nie skorzystał z prawa łaski. 25 maja 1948 wyrok w warszawskim więzieniu przy ul. Rakowieckiej wykonał „kat z Mokotowa” Piotr Śmietański. Miejsce pochówku Pileckiego nigdy nie zostało ujawnione przez komunistyczne władze, prawdopodobnie ciało rotmistrza wrzucono do dołów śmierci z innymi ofiarami komunizmu na „Łączce” Cmentarza Wojskowego na Powązkach
Wszelkie informacje o dokonaniach i losie rtm. Pileckiego podlegały w PRL cenzurze. W 1990 został zrehabilitowany. Później odznaczono go pośmiertnie Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski i Orderem Orła Białego; w 2013 został awansowany do stopnia pułkownika
„To co najważniejsze dla każdego narodu i jego obywateli, to przekazywanie pamięci, bo ta pamięć to tożsamość, to przywiązywanie wagi do tego co dobre dla wspólnoty” – powiedziała otwierając wystawę minister edukacji Anna Zalewska. Mówiła że rotmistrz Pilecki to wzorzec i autorytet, „to ten którego rehabilitować trzeba codziennie, mówić że tak należy myśleć o Polsce i tak walczyć o Polskę”
Minister zapowiedziała że po obecnej wystawie w gmachu resortu edukacji prezentowane będą kolejne. „Ministerstwo Edukacji Narodowej tak teraz będzie funkcjonować: będzie żywe historią i wielkością, dobrem tych którzy znaczyli i znaczą dla Polaków bardzo wiele” – mówiła
/PAP/ /23.2.2016/

*****

69 ROCZNICA ŚMIERCI „OGNIA”

Szef MON Antoni Macierewicz uczestniczył w obchodach 69 rocznicy ostatniej walki i śmierci mjr. Józefa Kurasia „Ognia” w miejscowości Waksmund
Podczas wydarzenia minister wręczył akt nominacji na stopień pułkownika 91-letniemu podpułkownikowi Kazimierzowi Paulo ps. „Skała”, który walczył u boku „Ognia” jako dowódca 5 kompanii Zgrupowania Partyzanckiego „Błyskawica”
Zwracając się do nowo mianowanego pułkownika oraz jego współtowarzyszy broni minister Macierewicz powiedział że byli to żołnierze którzy się nigdy nie poddali. „Walczyli o Polskę zbrojnie wiedząc że można zwyciężyć, że jeszcze Polska nie zginęła, że przyjdzie czas kiedy powstanie prawdziwa, niepodległa, najjaśniejsza Rzeczpospolita” – mówił
Macierewicz mówił że Żołnierze Wyklęci byli tym wszystkim wartościom wierni i przenieśli je przez „czas pogardy i zapomnienia”. „Dzięki wam dzisiaj możemy powiedzieć że dobro będzie nagrodzone, a zło będzie ukarane i nazwane złem” – mówił
Na cmentarzu w Waksmundzie pod tablicą pomordowanych podczas okupacji odczytano Apel Poległych i złożono wieńce na grobach żołnierzy Sztabu Zgrupowania Partyzanckiego oraz ojca mjra „Ognia”, żony i 2.5-letniego syna zamordowanych przez Niemców w trakcie wojny. Po uroczystości szef MON spotkał się w Waksmundzie ze świadkami wydarzeń wojennych i powojennych
Przez dziesięciolecia PRL-owska propaganda z Józefa Kurasia „Ognia”, antykomunistycznego partyzanta usiłowała wbrew faktom zrobić pospolitego zbrodniarza
/PAP/ /20.2.2016/

*****

PRZECHOWALI POLSKOŚĆ

Dali alibi i dumę narodowi. Do dziś w podręcznikach szkolnych panuje o nich zmowa milczenia

Do konspiracji przeszli z marszu. Jeszcze trwały walki z Niemcami i od 17 września 1939 z Rosjanami, a oni już tworzyli pierwsze struktury podziemnych organizacji partyzanckich. Powstało państwo podziemne z rządem, parlamentem, sądami, armią i szkolnictwem. Polacy walczyli na wszystkich frontach II wojny światowej

Polski wywiad był najlepszy, zarówno przed wojną, jak i w czasie wojny. Ślązacy, Zaolzianie i Poznaniacy, żołnierze AK, rozbudowali szybko siatki wywiadowcze i sięgali daleko w głąb Rzeszy. Dzięki ich informacjom alianci zrównali z ziemią główne zakłady zbrojeniowe Niemiec, w tym Peenemünde produkujące rakiety V-1 i V-2.

Niektórzy marzyli że jak wojna się skończy to Alejami Ujazdowskimi aż do Zamku Królewskiego będą szli w defiladzie zwycięstwa. Nawet na moment nie stracili nadziei na klęskę Hitlera. Skąd mogli przypuszczać że Anglia, Francja i Ameryka zdradzą Polskę – swego najwierniejszego sojusznika?

Dostali rozkaz przeprowadzenia akcji „Burza”. Mieli oswobadzać kolejne miasta, by Armia Czerwona mogła posuwać się szybciej. Tak stało się w Wilnie. Krasnoarmiejcy zorganizowali bankiet na cześć żołnierzy AK. Zakończył się on wieloletnim pobytem ich w łagrach, między innymi Workuty. W Stanisławowie NKWD aresztowało AK-owców pod pretekstem „współpracy z Niemcami”. Jechali później w bydlęcych wagonach na wschód. Elita narodu która przeżyła eksterminację prowadzoną podczas pierwszej sowieckiej okupacji, kontynuowaną przez Niemców, miała zginąć, by ułatwić podbój Polski.

Nie wszyscy żołnierze państwa podziemnego wierzyli nowym sojusznikom. Część oddziałów nie podporządkowała się rozkazom i pozostała w konspiracji. Brygada Świętokrzyska NSZ przebiła się na Zachód. Niektórzy na rozkaz dowództwa, mimo aresztowania przez gen. NKWD Sierowa 16 przywódców podziemnego państwa polskiego, ujawnili się. Próbowali nawet wchodzić w szeregi MO i UB. Nie zagrzali tam jednak długo miejsca. Dezerterowali i uciekali do lasu. Aresztowania objęły też tych którzy się ujawnili i zaprzestali działalności, bo chcieli normalnie żyć.

Komendanta Okręgu Śląskiego AK – gen. Zygmunta Waltera Janke – aresztowano w styczniu 1949. Zainstalowany przez Moskali komunistyczny reżim skazał go na karę śmierci, zamienioną na dożywocie. „Zapłacono” mu za to że tak skutecznie walczył z Niemcami. Wielu śląskich AK-owców trafiło do więzień. Karol Emeryk Błaszczyk, szef siatki „LIDO” penetrującej nawet Ministerstwo Uzbrojenia Rzeszy, skazany na 6 lat, uciekł z wiezienia UB w Gliwicach.

Ślązacy ginęli w katowni UB przy ul. Powstańców w Katowicach. Byli też trzymani w gęsto rozsianych na ziemi śląskiej łagrach sowiecko-ubeckich. Przebierano ich w mundury niemieckie, a jak tych nie starczało dawano im przynajmniej czapki. Jakże się mieszkańcy Jaworzna zdziwili, kiedy maszerująca kolumna zaczęła śpiewać po polsku. Słychać było okrzyki: „przecież to nasi są!”.

Marcel Reich-Ranicki, funkcjonariusz UB w Katowicach, rozpracowujący później polską emigrację w Londynie, był celebrytą w Zachodnich Niemczech. W swoim programie telewizyjnym przez kilkadziesiąt lat decydował kto ma trafić na szczyty niemieckiej kultury. Efekty są widoczne – lewicowość i nihilizm królują. Inny zbrodniarz – obecny prof. Zygmunt Bauman – jest do dziś fetowany na różnych kongresach kultury, nawet KUL go zaprasza! Adam Michnik jakoś nie chce pamiętać o roli swego ojca, matki, a zwłaszcza brata, jaką odegrali w pacyfikacji Polski. Nie przeprosił też za swoje żyrowanie porozumień „magdalenkowych” i nazwanie Kiszczaka „człowiekiem honoru”.

Czyż ówczesny szef MSW gen. Kiszczak i Jaruzelski nie odpowiadają za strzały na kopalniach Wujek i Manifest Lipcowy 16 grudnia 1981 r.? Za zabitych i rannych? A wcześniej za strzały do robotników w Gdańsku i Gdyni w grudniu 1970?

Czy polscy patrioci mieli jakiś wybór? Mogli zginąć w ubeckich kazamatach lub z bronią w ręku walczyć z tymi, którzy tworzyli te łagry i więzienia. „Łupaszka”, „Ogień”, nasz śląski „Bartek” i wielu, wielu innych podjęło nierówną walkę. Należeli do tych którzy – jak bohater śląskiego wywiadu AK – Karol Emeryk Błaszczyk, ps. Lido – „woleli żyć dwa dni życiem tygrysa niż dwa stulecia życiem muła”.

Liczyli że jednak alianci zmuszą sowiecką Rosję do wycofania się z Polski. Wypędzeni z ziem wschodnich nie rozpakowywali kufrów, myśleli że lada dzień będą wracać do siebie. Zdrada aliantów była nie do pomyślenia…

Byli też i tacy którzy szybko podlizywali się nowej władzy. Ważyk, Szymborska, Woroszylski, Tuwim, Iwaszkiewicz, Słonimski, Jastrun, Broniewski mieli za zadanie działać na froncie ideologicznym i pacyfikować dusze młodych Polaków. Pierwszy wiernopoddańczy wiersz /„Stalin”/ napisał już podczas pierwszej sowieckiej okupacji w 1939 Stanisław J. Lec. Była to w dwójnasób zdrada. Bo ma rację Norwid, który pisał że „nie można pokonać narodu bez współdziałania tegoż narodu”. Oni robili wszystko by ogłupiać naród, by ugiął kark i „pogodził” się z nową, narzuconą siłą, władzą.

Partyzanci – Żołnierze Wyklęci – walczyli z posterunkami UB, odbijali z więzień aresztowanych. Likwidowali zdrajców Polski. Ostatni partyzant Józef Franczak „Laluś” zginął 18 lat po wojnie – 21 października 1963 r.!!! Polacy nie godzili się na rządy kremlowskich namiestników w polskich mundurach. Polska była sowiecką strefą okupacyjną.

Elitę narodu więziono też w łagrach rozsianych po całym kraju. W niektórych nie było tak „komfortowo” jak na Śląsku. Z powodu braku baraków jakie zostały w poniemieckich obozach koncentracyjnych trzymano też aresztowanych w zwykłych dołach wykopanych w ziemi, przykrytych kratami, po których chodzili strażnicy, wysługujący się sowieckiemu okupantowi knajacy. Lista zamordowanych jest długa, liczy kilkadziesiąt tysięcy nazwisk, a miejsca ich pochówku nie są do dziś znane. W III RP nie zadbano by uzyskać tę wiedzę od żyjących jeszcze przecież zbrodniarzy. Ponad 200 tys. osób przeszło przez ubeckie wiezienia i łagry. Mordowano księży. Aresztowano biskupów, a nawet Prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego.

Jeden z największych bohaterów II wojny światowej rtm. Witold Pilecki, skazany na karę śmierci, powiedział żonie że w porównaniu z katownią UB „Oświęcim to była igraszka”.

Jakże mogą mieć RAŚ-owcy pretensje do Polaków. Ich dręczyła ta sama hołota która mordowała polskich patriotów na terytorium całej Polski. Polacy wierni polskiemu rządowi w Londynie zbrojnie się jej przeciwstawiali. W swej masie nie akceptowali narzuconej im władzy. Co pewien czas wybuchały protesty – 1956, 1968, 1970, 1976, 1980. Do 1990 r. trwała walka podziemia niepodległościowego o wolną Polskę. Od 13 grudnia 1981 do 1990 ukrywali się przywódcy podziemnej Solidarności. List gończy za mną odwołano dopiero 1 sierpnia 1990, czyli dopiero po likwidacji SB.

Wszyscy patrioci zostali wyklęci. O żołnierzach WiN /Wolność i Niezawisłość/, NSZ /Narodowe Siły Zbrojne/, KWP /Konspiracyjne Wojsko Polskie/ i podobnych formacji zbrojnego podziemia nie uczono w szkołach. Opluwano ich w ówczesnych mediach i na plakatach, nazywając między innymi faszystami, bandytami i zaplutymi karłami reakcji. Wiedza o tym kto bohater a kto kanalia była przekazywana jedynie w rodzinach, z pokolenia na pokolenie. Może dlatego trwa teraz walka z rodziną? Przecież to zawsze był bastion polskości!

Najgorsza rzecz stała się w 1989 r. Wtedy to wmówiono społeczeństwu że oto patrioci – Solidarność – przejmuje władzę. Owszem była to przez Kiszczaka wyselekcjonowana ekipa do rozmów ugodowych. Podmieniono skutecznie elitę polityczną. W ten sposób udało się wybrać na prezydenta Polski – III RP – zdrajcę Jaruzelskiego, który wypowiedział wojnę własnemu narodowi. Wszyscy którzy na niego głosowali albo przez swoją nieobecność umożliwili wybór zasługują na jednoznaczną ocenę. Tadeusz Mazowiecki – nazywający kiedyś Żołnierzy Wyklętych mordercami i pochwalający aresztowanie biskupów – został pierwszym premierem III RP… Wszyscy którzy brali udział rozmowach w Magdalence, czyli spisku przeciw narodowi, powinni odejść z polityki. Wyrządzili już wystarczająco dużo zła. Nawet jeżeli byli jedynie użytecznymi idiotami. Wszak zamordowanie księży Stanisława Suchowolca, Stefana Niedzielaka, Sylwestra Zycha było mordem założycielskim okrągłego stołu i III RP.

Gruba kreska i brak rozliczeń sprawia że oprawcy UB, sędziowie skazujący na śmierć żołnierzy AK, do dziś przez nikogo nie niepokojeni, otrzymują wysokie emerytury. Kat Śląska – Salomon Morel – do śmierci w 2007 r. otrzymywał z ZUS 5 tys. zł. Emerytury.

Komunistyczna elita zainstalowana na sowieckich bagnetach rządzi do dziś. Brylują na salonach ich potomkowie. Dzieci przedwojennej elity śląskiej, których ojcowie więzieni byli w sowieckich obozach, Ostaszkowie, Starobielsku i Kozielsku, a zostali zamordowani w Twerze, Piatichatkach i Katyniu, nie miały prawa zaraz po wojnie nawet zdawać matury, nie mówiąc o kończeniu studiów. Elitę Solidarności – tę która ostrzegała przed „okrągłym stołem” po 1989 r. – nazywano oszołomami. Ileż pomyj wylano na śp. Annę Walentynowicz. Który z dziennikarzy pytał Andrzeja Gwiazdę lub mnie dlaczego mówimy o powstaniu NeoSolidarności, która z tamtą z 1980 r. nie ma wiele wspólnego. Ma jedynie podżyrować nowej pierestrojkowej ekipie przeprowadzenie reform, czyli likwidację przemysłu, armii, słowem destrukcję państwa. Skazano „solidarnościowe” elity na zamilczenie.

Do dziś bez względu na poziom wykształcenia i płeć dawni przywódcy Solidarności mają problemy z pracą, a nawet ze zwykłą egzystencją. Wmówiono społeczeństwu że nie mogli odnaleźć się w nowych warunkach. Owszem, nie chcieli współpracować z byłymi komunistami w rozkradaniu i niszczeniu Polski. Próbowali głośno mówić to co myślą o władcach III RP, ostrzegać przed skutkami zgubnej polityki. Napisałam przed kilkoma laty Apel poległych samobójców, czyli szczątkową listę bohaterów, którzy nie mogli znieść nie tylko niszczenia państwa, ale też ciągłych prześladowań, swoistego wykluczenia. Lista ciągle się powiększa. To nowi wyklęci bohaterowie!

Adam Borowski jako pierwszy wydał na początku lat 90 album poświęcony Żołnierzom Wyklętym. Potem przyszły filmy Aliny Czerniakowskiej, biuletyn „Alternatywa”, wydawany przez Solidarność Walczącą Oddział Warszawa i „Bestie” – książka Tadeusza Płużańskiego o oprawcach z UB i NKWD. Autor jest synem prof. Tadeusza Płużańskiego, aresztowanego przez Gestapo członka Gryfa Pomorskiego, więźnia Stutthofu. W maju 1947 r. prof. Płużański został zatrzymany przez UB, skazany na podwójną karę śmierci w procesie rtm. W. Pileckiego. Wyrok zamieniono na dożywocie. Wiezienie opuścił po 9 latach, w czerwcu 1956.

Powoli, bardzo powoli informacja o najnowszej historii Polski przebija się do powszechnej świadomości społeczeństwa. Do dziś w podręcznikach szkolnych panuje zmowa milczenia.

Czas na przebudzenie narodu. Na odrzucenie łżeElit. Powinny zamilknąć, a nie zgrywać autorytety. Muszą zniknąć pomniki utrwalaczy władzy ludowej i wdzięczności okupantom. Narody ujarzmione przez sowieckie imperium już w 1990 r. domagały się utworzenia Norymbergi II. Pierestrojka robiona pod dyktando Kremla niestety we wszystkich krajach postsowieckich przebiegała podobnie. Do dziś zbrodnie nie zostały ukarane. Czas na rozliczenie przeszłości. Im później ono nastąpi tym będzie boleśniejsze.

/Jadwiga Chmielowska/ /dostałem 12.III.2013/

*****

ODSZKODOWANIE ZA ŁAGRY

Edward Buca, 87-letni były żołnierz AK, otrzyma 565 tys. zł odszkodowania za 13 lat pobytu w sowieckich łagrach. Taki wyrok wydał wczoraj Sąd Okręgowy w Szczecinie. Kombatant walczył w sądach o odszkodowanie od 1999 r.

Edward Buca został zatrzymany przez Rosjan w 1945 r. Za przynależność do AK sąd skazał go na karę śmierci, którą zamieniono później na 20 lat więzienia i ciężkich robót

Spędził 13 lat w łagrach Workuty i na Syberii. Adwokat Piotr Polasek, pełnomocnik prawny Edwarda Bucy, powiedział że sąd oddalił jednak drugi wniosek o przyznanie 177 tys. zł odszkodowania za utracone z powodu uwięzienia zarobki. Sąd uznał że Buca w chwili zatrzymania przez Rosjan nie miał pracy, dlatego to odszkodowanie mu się nie należy.

Mecenas Polasek tłumaczył że jego klient przez 13 lat w łagrach nie mógł pracować zarobkowo, ale gdyby nie został zatrzymany i skazany, to pracę by znalazł. I dlatego Polasek odwoła się od decyzji sądu dotyczącej odszkodowania.

pap/nd /28.III.2013/

*****

WCIĄŻ ZA MAŁO O ŻOŁNIERZACH WYKLĘTYCH

W Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych zauważamy że wciąż o nich mało, że nie zostali nigdy dotąd dostatecznie uczczeni, a więc jeszcze o nich. I żeby bardziej podkreślić wagę ich czynu, a także oprzeć ją na przesłankach prawnych, należy wrócić do ostatniego rozkazu generała Leopolda Okulickiego „Niedźwiadka”

Był on tylko pozornie demobilizujący. 19 stycznia 1945 r. ostatni komendant główny Armii Krajowej pisał tak: „Żołnierze Armii Krajowej, daję Wam ostatni rozkaz. Dalszą swą pracę i działalność prowadźcie w duchu odzyskania pełnej niepodległości Państwa Polskiego i ochrony ludności polskiej przed zagładą. Starajcie się być przewodnikami Narodu i realizatorami niepodległości Państwa Polskiego. W tym działaniu każdy z Was musi być dla siebie dowódcą. W przekonaniu że rozkaz ten spełnicie, że zostaniecie na zawsze wierni tylko Polsce, oraz by Wam ułatwić dalszą pracę, z upoważnienia Pana Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zwalniam Was z przysięgi i rozwiązuję szeregi Armii Krajowej. W imieniu służby dziękuję Wam za dotychczasową ofiarną pracę. Wierzę głęboko że zwycięży nasza święta sprawa, że spotkamy się w prawdziwej, wolnej i nieokupowanej Polsce. Niech żyje wolna, niepodległa i szczęśliwa Polska!”.

Sam Okulicki dwa miesiące później został podstępnie zwabiony przez NKWD i wywieziony do Moskwy, na Łubiankę, gdzie po sfałszowanym procesie został zamordowany. Ale żołnierze wykonali rozkaz gen. Okulickiego i podjęli walkę za Polskę. A niemal 50 tysięcy z nich zostało tak samo podle i podstępnie zamordowanych. W przeciwieństwie do tych którzy służyli Sowietom, bo ci nie budowali żadnej Polski ale wasalną republikę sowiecką.

Rozkaz Okulickiego jest dziś wyjątkowo aktualny. Tak jak pytanie: czy obecna Polska to ta za którą oddali życie żołnierze wyklęci? Czy to ta Polska o której pisał w swym rozkazie Leopold Okulicki – prawdziwa i wolna? Walka która toczy się obecnie w Polsce nie jest jedynie walką o miejsce w sejmie i stanowiska w urzędach. W dalszym ciągu toczy się walka o kształt niepodległej Rzeczypospolitej.

Przywołując medialny obraz z minionego piątku, chcę zauważyć że w wielu stacjach historyczny rozdział poświęcony żołnierzom wyklętym pojawił się na antenie w stopniu minimalnym. A uczciwe przedstawienie tego jak walczyli i jak ginęli żołnierze wyklęci jest jednym z warunków by przyznać komuś że uczciwie mówi o PRL-u, komunistach i Sowietach.

Jest prawdą że są Polacy którzy wciąż wykonują polecenia wydane dawno temu przez NKWD. Bo jak inaczej nazwać dalsze prowadzenie polityki wyklęcia i niepamięci wobec tamtych polskich patriotów. Wtedy nie można było o nich mówić, a dziś tworzy się atmosferę niesmaku wokół tamtych tragedii – bo takie smutne i lepiej pokazać coś wesołego. Ja w to jednak nie wierzę. Bo gdzieś na końcu łańcucha decyzyjnego jest ktoś przywiązany do rozkazów NKWD.

To zresztą dotyczy wielu. Głosami także europarlamentarzystów PO został na przykład odrzucony wniosek by międzynarodowy dzień walki z totalitaryzmem został nazwany imieniem rtm. Witolda Pileckiego. Przez całą III RP obrażano płk. Ryszarda Kuklińskiego który także wykonał ostatni rozkaz gen. Okulickiego. Nigdy zbyt wiele o żołnierzach wyklętych.

Filip Frąckowiak /6.III.2013/ /autor jest dyrektorem Izby Pamięci Płk. Kuklińskiego/

*****

CEL – NIEPODLEGŁA POLSKA

Rozmowa z prof. Janem Żarynem, historykiem i wykładowcą na UKSW

Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych uwiera. Nie da się go przemilczeć więc próbuje się podważyć jego ogólnonarodowy wymiar, zamazać to co jest najważniejsze, a więc sprzeciw wobec sowietyzacji Polski i kolaboracji z drugim okupantem. W rozmowie z „Gazetą Wyborczą” prof. Rafał Wnuk powiedział że trzeba ukazywać złożoność tych historii. Tymczasem dzieje wyklętych to raczej historie czarno-białe. Zgadza się pan z tym?

Można to oczywiście komentować złośliwie i niezłośliwie. Bo jeżeli mamy Dzień Holokaustu to czcimy ofiary tej potwornej zbrodni i nie rozpoczynamy jego celebrowania od pytania ilu żydowskich agentów służyło gestapo. Byłoby to i niegrzeczne, i burzące prawdę historyczną. Dlatego 1 marca podstawową informacją kierowaną do społeczeństwa jest przytoczenie faktu że żołnierze podziemia antykomunistycznego byli tymi którzy w większej części podjęli walkę z okupantem niemieckim i kontynuowali tę walkę dlatego że Polska nie odzyskała niepodległości. Po drugie w tej konspiracji byli ich młodsi bracia którzy nie zdążyli wziąć udziału w II wojnie światowej. Wybory ich braci i ojców były jednak punktem odniesienia by zejść po wojnie do podziemia niepodległościowego, prowadzić tę walkę. Po trzecie żołnierzami tego podziemia były elity tych wsi, miasteczek oraz dużych miast, a nie margines społeczny. To były rodziny wiodące prym wśród społeczności lokalnych. W normalnych warunkach byliby oni tam urzędnikami, nauczycielami, starostami i wójtami, prawnikami czy sędziami.

A tymczasem w „Gazecie Wyborczej” czytamy że najważniejszą informacją jest fakt że bardzo się różnili. Profesor Wnuk nie zgadza się z „wkładaniem ich do jednego worka”, podkreślając że „spora ich część nie chciała mieć ze sobą nic wspólnego”. WiN walczył o Polskę demokratyczną, a żołnierze Narodowych Sił Zbrojnych o ksenofobiczny koszmar ze snów redaktorów „Gazety”…

To rzeczywiście bardzo daleko idąca nieprawda. Należy chyba zacząć od tego co tych ludzi rzeczywiście łączyło, a była to walka o odzyskanie przez Polskę niepodległości. Ilustracją tej prawdy jest to że rząd Polski na uchodźstwie z premierem Tomaszem Arciszewskim z PPS-u był w koalicji wspierany najsilniej przez Stronnictwo Narodowe. Ministrem spraw wewnętrznych był w nim Zygmunt Berezowski. Partie te dzieliły dalekie różnice programowe, ale w 1945 pamięć o bardzo poważnych sporach przedwojennych stanowiła problem mniej istotny od tego co je łączyło. Profesor Wnuk stara się zaakcentować że organizacja WiN wpisywała się w testament Polski podziemnej, a więc walkę o Polskę demokratyczną, przeciwstawiając to tradycji narodowej reprezentowanej przez NSZ czy NZW. To oczywiście nieprawda. Prawdą jest jednak że obóz narodowy dążył do tego do czego dziś np. dążą politycy związani z szeroko pojętą konserwatywno-prawicową częścią sceny politycznej w Polsce, by demokracja i porządek prawny były oparte na prawie naturalnym i tradycji chrześcijańskiej. Jeżeli z definicji jest to dla kogoś programem antydemokratycznym, świadczy to jedynie fatalnie o jego braku tolerancji dla odmiennych poglądów i tych którzy je wyznają.

Ale oczywiście podziemie było zróżnicowane i chyba nie ma w tym nic złego?

Tak jest, istniała również rywalizacja. Fakt że na tym samym obszarze istniały struktury zarówno AK, jak i NSZ, miał swoje strony pozytywne, bo oddziały ze sobą współpracowały na poziomie wywiadu antykomunistycznego, ale też rywalizowały. To samo było po wojnie, kiedy pamięć o różnicach organizacyjnych między WiN a NSZ czy NZW była obecna. Ale różnice nie są jakąś negatywną cechą.

Profesor Wnuk stwierdził że członkowie I komendy WiN byli ludźmi o lewicowej wrażliwości i akceptowaliby współczesną Polskę, bo byłaby jakimś spełnieniem ich ideałów. Natomiast NSZ-owcy nie. To uczciwe postawienie sprawy?

Prawdą jest że płk Jan Rzepecki jako kierownik Biura Informacji i Propagandy AK oraz jego najbliższe środowisko reprezentowali poglądy lewicowo-liberalne. Nie wiem czy pan prof. Rafał Wnuk pamięta że jednym z jego współpracowników w ramach Delegatury Sił Zbrojnych był płk Jan Kamieński. To oficer który był jednocześnie jednym z najwyżej stojących ludzi w strukturze tajnej Organizacji Polskiej i oficerem NSZ. Nie wiem, pewnie również nie wie tego Rafał Wnuk, jaki byłby stosunek Jana Rzepeckiego do współczesnej Polski. Jednak wiemy że z pewnością płk Rzepecki nie widział wtedy jakiejkolwiek możliwości współpracy z komunistami. Natomiast widział możliwość prowadzenia wspólnej polityki i działalności z członkami Narodowych Sił Zbrojnych przeciw pojałtańskiej Polsce. To fakt historyczny, a pan profesor mówi tylko o domniemaniach. Dzień Żołnierzy Wyklętych jest okazją by podczas różnych wykładów i uroczystości podkreślać to co ich łączyło, wskazując na ich zróżnicowaną proweniencję. Wśród tych żołnierzy i działaczy podziemia było naprawdę wielu narodowców. Nie ma powodu by nie mówić o prawdzie historycznej, że walczyli oni o niepodległą Polskę. Nie jest to żadną hańbą, a zarazem pozwala zweryfikować obiegowe opinie na temat obozu narodowego
rozm. mw/nd /6.III.2013/

*****

BYLI SUMIENIEM NARODU POLSKIEGO

1 marca przed Grobem Nieznanego Żołnierza oddano hołd Żołnierzom Niezłomnym którzy do końca walczyli o wolność i suwerenność Polski, broniąc ojczyzny przed komunistyczną przemocą. Tysiące polskich patriotów wzięły udział w marszu i uroczystościach zorganizowanych w Warszawie przez Społeczny Komitet Obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych
Na pl. Piłsudskiego przed Grobem Nieznanego Żołnierza odbyły się centralne uroczystości Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych, zorganizowane przez Społeczny Komitet obchodów tego święta, który zrzesza blisko 80 organizacji patriotycznych. Wszystkie te organizacje, choć przyświecają im różne cele a ich członkowie wywodzą się z różnych środowisk, połączyło wspólne pragnienie wyrażenia czci Żołnierzom Niezłomnym którzy do końca walczyli o wolność i suwerenność Polski, broniąc ojczyzny przed komunistyczną przemocą
W uroczystościach wzięli udział parlamentarzyści na czele z prezesem PiS-u Jarosławem Kaczyńskim, przedstawiciele organizacji społecznych, liczne poczty sztandarowe, motocykliści z Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego, grupy rekonstrukcyjne, harcerze i licznie zgromadzeni warszawiacy. Wielu z nich trzymało w dłoniach portrety żołnierzy podziemia antykomunistycznego. Oprawę mundurową zapewniło Dowództwo Garnizonu Warszawa
Uroczystości rozpoczęły się od odegrania hymnu narodowego
Jako pierwszy głos zabrał przewodniczący Społecznego Komitetu Obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych, prof. Jan Żaryn, który powitał „tych wszystkich którzy przybyli celebrować i rozpamiętywać polskich żołnierzy, oficerów i działaczy politycznych, którzy w nierównej i beznadziejnej walce zdecydowali się trwać z bronią w ręku, z myślą o Polsce niepodległej po 1945 r.”
Żołnierze Wyklęci byli sumieniem ówczesnego narodu polskiego – powiedział prof. Żaryn. Przez niepodległościowe formacje zbrojne, jak stwierdził, przeszło ok. 180-200 tys. ludzi
Ogarniamy dzisiaj ich wszystkich pamięcią – mówił – ponieważ są symbolem, esencją narodu polskiego, tą częścią która wówczas postanowiła zamanifestować prawo Polski do niepodległości
„Ich los był okrutny. Władze komunistyczne, instalując tutaj swoich przedstawicieli, mówiących po polsku, ale czujących po moskiewsku, przez kolejne lata od 1944-1945 r. podjęły ogromną akcję likwidacji polskiego podziemia niepodległościowego. Zapełniły się więzienia, zapełniły się groby. Odbywające się nocami tajemne pochówki dopiero dziś są powoli odkrywane, na Łączce powązkowskiej, na Służewiu. Tych miejsc jest dużo więcej”
Prof. Żaryn wspomniał że przez więzienia stalinowskie przeszło prawie ćwierć miliona ludzi. Mówił też o losach tych którzy je przeżyli, a potem w rzekomo wolnej Polsce byli prześladowani, byli inwigilowani przez Służbę Bezpieczeństwa do ostatnich dni PRL-u, do końca lat 80
Przewodniczący Społecznego Komitetu mówił też że najważniejszą rolę w dziele ustanowienia Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych odegrali ci którzy sprawowali władzę w latach 2005-10, przede wszystkim prezydent Lech Kaczyński i prezes IPN-u Janusz Kurtyka, którzy zginęli w Smoleńsku
„Ta walka była beznadziejna – powiedział Stanisław Oleksiak, prezes Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej – ale ta beznadziejność walki świadczyła w sposób dobitny o niezłomnej woli Polaków bycia wolnymi. Zawiedli nas sojusznicy, Anglosasi w Jałcie, Teheranie i Poczdamie zgodzili się z polityką faktów dokonanych, prowadzoną przez ich wschodniego sojusznika. /../ W imię tych zasad i wartości walczyli dalej żołnierze AK, od Kresów po zachodnie części Rzeczypospolitej. W szeregach Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj, przez Zrzeszenie Wolność i Niezawisłość. W imię tych wartości w lasach formowały się oddziały Narodowego Zjednoczenia Wojskowego i Narodowych Sił Zbrojnych. /../ Przez wiele dziesięcioleci trwającego w Polsce zniewolenia żołnierze ci i oficerowie byli wyklęci, mieli być wyklęci na zawsze. Ale klątwa ta została zdjęta. Dziś wbrew intencjom władz komunistycznych większość Polaków ich zna. /…/ Znajdują się dziś na kartach podręczników, zaczynają mieć swoje ulice i place”
Odnosząc się do Pomnika „Braterstwa Broni” /tzw. Pomnika Czterech Śpiących/, który po remoncie ma być z powrotem zainstalowany na Pradze, podkreślił że od lat 40 pomnik ten „stał na straży kłamstwa”, bo w jego otoczeniu znajdowały się aż do 1956 r. największe katownie NKWD, potem UB, areszty i więzienia
„To miejsce zasługuje na szczególną pamięć – mówił prezes ŚZŻAK. – Zasługuje na to by kłamstwo odeszło razem z bolszewickim pomnikiem do lamusa historii. Apeluję zatem do władz miasta stołecznego Warszawy i do państwa polskiego by w tym miejscu godnie uhonorować tych którzy na przestrzeni dziejów stawiali opór wschodniemu zaborcy, byli ofiarami jego okrucieństw, a także żołnierzom podziemia niepodległościowego którzy ginęli w obronie prawa Polaków do niepodległości. Im to, Żołnierzom Wyklętym, cześć i chwała!”
Przed Grobem Nieznanego Żołnierza przemówił także 88-letni Wacław Sikorski, jeden z ostatnich żyjących Żołnierzy Wyklętych, skazany na karę śmierci, potem zamienioną na dożywocie. Opowiadał o swoich przeżyciach więziennych z czasów stalinowskich, był m.in. współwięźniem Antoniego Hedy ps. Szary, znalazł się także w jednej celi z Hieronimem Dekutowskim ps. Zapora
Jako ostatni zabrał głos Artur Zawisza – wiceprezes Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych – formacji, jak stwierdził, „najbardziej wyklętej z Żołnierzy Wyklętych”. „Ongiś wyklęta przez komunistów, do dziś wyklinana przez ośrodki i media przeciwne Polsce narodowej” – mówił. Przywołał dwie postacie: płk. Stanisława Kasznicę – ostatniego komendanta NSZ, którego szczątki zostały ostatnio zidentyfikowane na warszawskiej Łączce oraz sierż. Mieczysława Dziemieszkiewicza ps. Rój, z Pogotowia Akcji Specjalnej NZW. Na zakończenie przytoczył słowa modlitwy o wielką Polskę, jaką modlili się żołnierze z NSZ
Następnie odbył się Apel Pamięci poległych i zamordowanych Żołnierzy Wyklętych. Nazwiska bohaterów odczytali Katarzyna Łaniewska i Adam Borowski
Przy Grobie Nieznanego Żołnierza złożyli wieńce przedstawiciele organizacji wchodzących w skład Społecznego Komitetu Obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych oraz Parlamentarnego Klubu PiS z prezesem Jarosławem Kaczyńskim. Złożono także wieniec od przedstawicieli młodego pokolenia Polaków
Następnie uformował się marsz który przeszedł z pl. Piłsudskiego do archikatedry warszawskiej, gdzie odbyła się Msza Św. Za ogromnym transparentem z napisem: „Chwała Żołnierzom Wyklętym. Podziemna Armia Powraca” szli członkowie grup rekonstrukcyjnych oraz uczestnicy trzymający portrety Żołnierzy Wyklętych. Nad nimi powiewały biało-czerwone flagi. Maszerujący skandowali m.in. „Cześć i chwała bohaterom!”. W uroczystościach uczestniczyło kilkanaście tysięcy osób
Po marszu w archikatedrze warszawskiej celebrowano Mszę Św. w intencji Żołnierzy Wyklętych, podczas której homilię wygłosił bp Antoni Pacyfik Dydycz z Drohiczyna
/margotte/blogpress/ /2.III.2013/

*****

60 LAT TEMU ZAMORDOWANO „NILA”

Przed 60 laty, we wtorek 24 lutego 1953 r. o godzinie 15, sowiecki kat w polskim mundurze zamordował w więzieniu mokotowskim gen. bryg. Augusta Emila Fieldorfa „Nila” – zastępcę komendanta głównego AK. Wyrok wydano „w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej”/!/, choć ten „sąd”, złożony z sowieckich funkcjonariuszy narodowości żydowskiej, powinien wyrokować w imieniu Kremla. Nie pozwolono generałowi umrzeć śmiercią żołnierza. Założono mu powróz na szyję
August Emil Fieldorf „Nil” /ur. 20 marca 1895 r./ był oficerem Legionów Polskich i Wojska Polskiego oraz Polskiego Państwa Podziemnego czasu okupacji. Od 6 sierpnia 1914 r. żołnierzem 1 Kompanii Kadrowej, uczestnikiem wojny z bolszewikami. W wojnie obronnej 1939 r. dowódcą 51 pułku piechoty. Od 1940 r. w Komendzie Głównej ZWZ-AK. Niepowtarzalnym pseudonimem „Nil” /1940/ nawiązał do słów Horacego: „Nil desperandum” – „Nie rozpaczajcie”! Od 1942 r. w Komendzie Głównej AK, szef Kedywu, organizator zamachu na Franza Kutscherę i innych akcji
Wyznaczony na komendanta organizacji NIE(podległość), pierwszej poakowskiej konspiracji niepodległościowej, która miała się przeciwstawić sowietyzacji Polski. Aresztowany przez NKWD, nierozpoznany, spędził dwa lata /1945-47/ na zesłaniu pod Swierdłowskiem, które przeżył cudem
Mimo dobrowolnego ujawnienia się został aresztowany przez UB /1950/ i nakłaniany do współpracy. Odmówił
16 kwietnia 1952 r. Sąd Wojewódzki w Warszawie skazał generała na śmierć. 20 października 1952 r. Sąd Najwyższy podtrzymał polityczny „wyrok”. Żaden z uczestników zbrodni sądowej nie poniósł kary, choć kilkoro z nich żyło jeszcze długo po roku 1990!
30 lipca 2006 r. prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył pośmiertnie „Nila” Orderem Orła Białego. Szukamy dziś śmiertelnych szczątków generała, by go pochować z najwyższymi honorami. Gloria victis!
/sł/nd/ /23-24.II.2013/

*****

POLSKI KATYŃ NA POWĄZKACH

Do dołów śmierci wrzucali ich tak jak w Katyniu. Z przestrzeloną potylicą, związanymi rękami. Szczątki polskich patriotów zamordowanych przez komunistów zostały odnalezione! Po 23 latach tzw. wolnej Polski. Na Powązkach Wojskowych w Warszawie Instytut Pamięci Narodowej odkopał zamordowanych w więzieniu na Rakowieckiej
Według najnowszych ustaleń w dzisiejszej kwaterze „Ł” /„Łączka”/ Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie komuniści od połowy 1948 r. grzebali ciała zamordowanych w więzieniu przy ul. Rakowieckiej. Zrzucali je do dołów, zasypywali wapnem, a teren niwelowali. W miejscu tym które po wojnie nie należało do cmentarza zrobiono kompostownię, śmietnik, a potem zaczęto stawiać groby – często oprawców. Przywódców komunistycznej partii i państwa, sędziów, prokuratorów, funkcjonariuszy UB i Informacji Wojskowej. Bermanów, Brystygierów, Kryżów, Fejginów…
Mieli zniknąć na zawsze
Na „Łączce” pogrzebanych może być ok. 300 osób – polskich patriotów którzy nie zgodzili się na drugą, sowiecką okupację Polski. Tu najpewniej zakończyli swoją ziemską drogę: dobrowolny więzień Auschwitz rtm. Witold Pilecki, szef Kedywu AK gen. August Emil Fieldorf „Nil”, dowódca 5 Brygady Wileńskiej mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”, dowódcy Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”, w tym ppłk Łukasz Ciepliński, cichociemny, żołnierz AK mjr Bolesław Kontrym „Żmudzin”, dowódca AK i WiN na Lubelszczyźnie mjr Hieronim Dekutowski „Zapora”, obrońca Wybrzeża we wrześniu 1939 kmdr Stanisław Mieszkowski, działacz narodowy Adam Doboszyński. Wśród pochowanych tu ofiar komunistycznego terroru jest też zapewne przedwojenny dyrektor Katolickiej Agencji Prasowej, członek Rządu RP na Uchodźstwie, a po wojnie redaktor naczelny „Tygodnika Warszawskiego”, pisma Kurii Metropolitarnej Warszawskiej – ks. Zygmunt Kaczyński. I wielu, wielu innych przedstawicieli polskiej inteligencji, elity II RP
Rodziny często nie wiedziały o śmierci najbliższych. Oni mieli zniknąć na zawsze. Naczelnik więzienia mokotowskiego Alojzy Grabicki żonie jednego ze skazanych powiedział: „Po takich zbrodniarzach ziemia musi być zrównana”. Najpierw ich mordowano, a potem przez cały PRL mordowano pamięć o nich. Z przykrością należy stwierdzić że po 1989 r. niewiele się zmieniło. Skandaliczne jest to że IPN-owi pozwolono na badanie „Łączki” dopiero teraz, po 23 latach wolnej Polski… Przecież rodziny ofiar do dziś nie mogą zapalić lampki na grobie i pomodlić się, bo tych grobów po prostu nie ma. Można odnieść wrażenie że dzisiejsze okrągłostołowe „elity”, które bardzo często mają komunistyczny rodowód, również po stronie „Solidarności”, nie chcą by prawdziwi bohaterowie wrócili do świadomości Polaków
Bez grobów
Zamordowanych grzebano w bezimiennych grobach. Z przepisów więziennych wynikało że należało to robić na miejscowym cmentarzu, często na jego obrzeżach, z dala od innych grobów lub obok cmentarnego muru
Inaczej było np. w Białymstoku. Naczelnik wydziału więziennictwa miejscowego WUBP Leon Ozgowicz w 1953 r. napisał że zwłoki chowa się „w miejscach niedostępnych dla osób cywilnych, tzn. w różnych miejscach. Powyższych czynności dokonuje się tajnie, tak by nikt tego nie spostrzegł z osób niepożądanych. Na cmentarzu nie chowa się z powodu tego że mogą ciało wygrzebać i urządzić jakiekolwiek demonstracje, co jest niedozwolone. Wobec tego nie ma żadnych grobów ani też numerów na grobie”. Ciała chowano też bezpośrednio w miejscach kaźni – w więzieniach, np. owianej do dziś tajemnicą podwarszawskiej katowni w Miedzeszynie /kryptonim „Spacer”/, czy nie mniej tajnym areszcie NKWD we Włochach /tu więziono m.in. Bolesława Piaseckiego, a być może również gen. Fieldorfa/
Ubek-emeryt”
Kluczem do ustalenia miejsca pogrzebania bohaterów Polski Podziemnej jest odnaleziony w archiwach IPN-u dokument. To zapis relacji Władysława Turczyńskiego, który w więzieniu przy Rakowieckiej w Warszawie trudnił się grzebaniem zwłok zamordowanych. Wskazywał on jednoznacznie na Powązki, a najprawdopodobniej właśnie na tzw. Łączkę – obecną kwaterę „Ł” Cmentarza Wojskowego, która w latach 50 znajdowała się poza terenem ówczesnej nekropolii. Obecnie jest tam symboliczny pomnik więźniów politycznych zamordowanych w latach 1945-56 na warszawskim Mokotowie
Groby oprawców…
Ustalenia IPN-u to przełom w poszukiwaniach zwłok polskich bohaterów, bowiem przez lata rodzinom, mimo wielu starań, prawdy nie udało się odkryć. Dotychczas oprócz „Łączki” wskazywano także inne miejsca grzebania ciał zamordowanych. Kilka lat temu dostałem list, podpisany: „ubek-emeryt”, w którym – sądząc po charakterze pisma – starszy pan informował mnie że generał Emil Fieldorf, podobnie jak rotmistrz Witold Pilecki i inne ofiary komunistycznych morderców, został pogrzebany na Okęciu, przy fosach
Wózkiem na Powązki
Oprócz „Łączki” badacze najczęściej wymieniali jednak Dolinkę Służewiecką – teren przy kościele św. Katarzyny, gdzie po latach stanął pomnik ofiar totalitaryzmu. Tak było przez lata. Dzisiejsza wiedza jest bardziej precyzyjna. Otóż na Służewcu polscy patrioci mieli być chowani od 1945 do 1948 r. Potem, od początku 1948 r., zbrodniczy plan uległ zmianie – miejscem spoczynku doczesnych szczątków bohaterów stały się Powązki
Finałowa scena filmu Ryszarda Bugajskiego „Generał Nil” pokazuje jak po wykonaniu wyroku ciało gen. Fieldorfa, zapakowane do worka, zostaje wywiezione poza teren więzienia na drewnianym wózku ciągniętym przez konia. Ten stukot kopyt, najczęściej późnym wieczorem, zapamiętało wielu więźniów Mokotowa. Następnie grabarze wrzucili worek do głębokiego dołu i posypali wapnem. Gdzieś pod murem cmentarza. Teraz, dzięki IPN-owi, możemy dopowiedzieć: cmentarza na Powązkach
/Tadeusz M. Płużański/ /27.7.2012/