Fenomen Krzysztofa Krawczyka

„Oto jest życia mała garść, pochyl się nad nią… oceń… patrz! Czy jest tak jak człowiek chciał?…” – tak się zaczyna jedna z piosenek Krzysztofa Krawczyka, „Życia mała garść”. O tym co w życiu cenne, jak ważna jest wiara i jak to jest być żoną legendy mówi Ewa Krawczyk /rozmowa odbyła się jeszcze za życia piosenkarza/

– Jak się miewa Krzysztof Krawczyk?
– Dziękuję za to pytanie, bo dochodzą mnie słuchy że w mediach wypisują różne dziwne rzeczy. Informuję więc że Krzysztof czuje się tak jak człowiek w jego wieku. A ma 75 lat, więc raz lepiej, raz gorzej…


Porozmawiajmy o Krzysztofie Krawczyku, ale nie tyle o artyście obdarzonym niesamowitym głosem i charyzmą, ile o człowieku wierzącym. Zgoda?
Zgoda. W naszym życiu Bóg, modlitwa zajmują ważne miejsce
Nie zawsze jednak tak było. Pan Krzysztof odbył daleką i wyboistą drogę od niewiary do wiary
Wiara rodzi się w rodzinie. A myślę że w rodzinie męża nie było aż tak silnej więzi z Bogiem. Chodziło się do kościoła, wierzyło, ale tak zwyczajnie, jak większość ludzi. Nikt się w sprawy wiary specjalnie nie zagłębiał. Wiem że matka chrzestna Krzysztofa bardzo pilnowała tych spraw
Śmierć ojca sprawiła że Krzysztof Krawczyk utracił tę wiarę na ponad 20 lat…
Kiedy zmarł mu ojciec całkowicie się załamał. To był trudny moment. Rzucił się w wir życia. Kariera, koncerty, wyjazdy, sława… Młodzi ludzie nie myślą o Bogu, żyją swoim życiem, Krzysztof był pod tym względem typowy. Modlił się kiedy potrzebował pomocy. Jak wszystko dobrze szło – zapominał o Bogu
Powiedział nawet kiedyś takie zdanie: „Obraziłem się na Pana Boga”
Właśnie tak było. Nawet święta go nie interesowały. Zupełnie zerwał z wiarą, z Kościołem
A pani?
A ja przeciwnie. Pochodzę z rodziny głęboko wierzącej. U nas modlitwa, Msza św., Różaniec – to są sprawy naturalne. Nie uwierzy pani ale jako nastolatka chciałam zostać zakonnicą…
Czyli – w tym powrocie syna marnotrawnego była ręka kobiety
Tak. Poznaliśmy się z Krzysztofem w Chicago. Chodziłam tam do kościoła św. Jacka, a Krzysztof chodził ze mną, jak to zakochany mężczyzna. Miał wiele wewnętrznych przemyśleń, pamiętam że nawet analizował każde zawołanie w litaniach. Dużo czytał, sięgał po lekturę religijną, sporo książek podsunęła mu moja mama. Proszę mnie dobrze zrozumieć, nie robię z niego świętego. To był proces, a nie jakieś cudowne nagłe nawrócenie. Zaczął się interesować religią, zadawał mnóstwo pytań o Boga, wiarę, modlitwy
Na ile wiara zmieniła męża?
Krzysztof zawsze był i jest dobrym człowiekiem. Nigdy nikogo nie skrzywdził, pomagał ludziom. Ma dobre serce, a to w chrześcijaństwie ceni się najbardziej. Po prostu zaczął się zbliżać do Pana Boga. Więcej się modli, częściej chodzi do kościoła, przestrzega wszystkich zasad religijnych. Oboje uwielbiamy Triduum Paschalne i Gorzkie Żale. Od półtora roku codziennie o 20.20 odmawiamy Różaniec z Telewizją Trwam. Jeżeli są w tym czasie jakieś inne bardzo ciekawe programy to je nagrywamy i oglądamy później. Dzień bez Różańca jest dla nas dniem straconym. Teraz, w czasie pandemii, ale także ze względu na stan zdrowia męża, uczestniczymy w Mszach św. dzięki telewizji. Modlitwa jest naszym kołem ratunkowym
I ona daje wam siłę?
Tak, zwłaszcza teraz, w tej trudnej sytuacji w której się znaleźliśmy nie wyobrażam sobie dnia bez modlitwy. Chyba bym nie dała rady…
W Polsce ludzie niezbyt często publicznie przyznają się do wiary. Pan Krzysztof natomiast mówi o niej pełnym głosem. Świadectwo ludzi znanych spowoduje że inni zastanowią się nad sobą?
Niektórzy tak, niektórzy nie. Mąż miał taki czas że chciał nawracać wszystkich. Mówiłam mu by przestał być taki nachalny, bo to daje odwrotny efekt; moim zdaniem kto chce sam znajdzie drogę do Boga… Trochę się wyciszył w tym nawracaniu, bo miał też przykrości z tego powodu
Jakie?
Dziennikarze często nie publikowali jego wywiadów. Mówili że to nie rekolekcje, że Krawczyk za dużo mówi o Bogu. Udawało mu się przemycać pojedyncze zdania na ten temat jedynie w wywiadach na żywo, bo wtedy nie było możliwości ich wycięcia. Myślę że bardzo wiele osób skorzystało z tego że osoba znana nie wstydzi się mówić o Panu Bogu. Są oczywiście i tacy którzy się z tego śmiali i nadal się śmieją
Drwiono z waszej religijności?
Wiele razy, ale wie pani, jak obserwuję to co się teraz w Polsce dzieje to wydaje mi się że ludzie robią się coraz gorsi…
Co by im państwo powiedzieliście, tym drwiącym z wiary, z Kościoła?
Wie pani jak to jest… Każdy ma taki moment w życiu, albo będzie mieć, że staje się bezradny. Jak trwoga to do Boga, prawda? Wielu, nawet niedowiarków, wie że pozostaje wtedy tylko jedno: wznieść ręce ku Górze, przeprosić, błagać o pomoc, bo Pan Bóg jest miłosierny, nie chowa urazy. Jestem przekonana że tylko przez modlitwę możemy naprawić swoje złe uczynki. Czasem takie zatrzymanie człowieka nie dzieje się przypadkowo. To Bóg nas zatrzymuje, ostrzega, że nie pora na pewne rzeczy, że czas wszystko przemyśleć
Pani mąż to swego rodzaju fenomen. Ponad pół wieku na estradzie i ciągle trzyma się w trendach. Znalazłam niedawno pracę licencjacką „Fenomen Krzysztofa Krawczyka wśród młodzieży”
/śmiech/ Tak, znamy tę pracę, jej autor konsultował się z nami przy jej pisaniu. Coś pani opowiem. Artysta który jest po siedemdziesiątce jest zapraszany – i to nie raz – na studenckie juwenalia. Nazwisko Krawczyk ściąga więcej słuchaczy niż którekolwiek inne z nazwisk polskich gwiazdorów. Na koncert podczas juwenaliów przychodzi nawet 40 tys. młodych ludzi. Śpiewają razem z Krzyśkiem, znają jego piosenki. Pamiętam jak w Warszawie śpiew widowni zagłuszał Krzysztofa. Był wzruszony… Skąd się ten fenomen bierze nie wiem. Może stąd że te piosenki trafiają do serca, opowiadają o czymś co potrafi odczytać kolejne pokolenie
Kiedy jest się młodym i zakochanym…
Nie tylko. Krzysztof potrafi zaśpiewać wszystko. W dorobku męża są psalmy i kolędy, pieśni maryjne i psalmy Dawidowe, ale też np. rosyjskie romanse. Ogromne zasługi ma Andrzej Kosmala, menedżer Krzysztofa, który ustala repertuar, pisze teksty, kontroluje rynek. Jestem cały czas w kontakcie z jego fanami, dostajemy od nich mnóstwo listów. Piszą że czekają na nowe piosenki, nowe płyty. Tak na marginesie, Krzysztof jest chyba jedynym w Europie, a może i na świecie, który nagrał 120 płyt
Czyli – Krzysztof Krawczyk to artysta i człowiek spełniony…
Powiem tak: artysta nie lubi, tak jak przeciętny Kowalski, wieść na emeryturze spokojnego, by nie powiedzieć nudnego życia. Artyści mają rozbieganą, szaloną, twórczą duszę, która nie pozwala im spocząć na laurach. Zobaczymy co przyniesie przyszłość. Jak już mówiłam mąż ma już 75 lat, może nie jest to wiek na leżenie na leżaku, ale niezbadane są wyroki Boskie… /Katarzyna Woynarowska/ /niedziela.pl/ /tekst ukazał się 30.3.2021/ /na tej str. od 20.4.2021/

Kategoria Polska

Comments