Obława Augustowska

DZIEWCZYNY OBŁAWY AUGUSTOWSKIEJ

Teresa Kaczorowska nie daje ani sobie ani czytelnikom nawet chwili wytchnienia. Właśnie ukazała się jej kolejna książka, ważna, potrzebna, którą należy koniecznie przeczytać. Kontynuuje nią temat Obławy Augustowskiej, największej „w wyzwolonej Polsce” i zupełnie do dziś niewyjaśnionej zbrodni stalinowskiej z lipca 1945 r.

Premiera nowej książki Kaczorowskiej – „Dziewczyn Obławy Augustowskiej” – odbyła się 1 grudnia na Zamku Królewskim w Warszawie podczas Targów Książki Historycznej. Czytelnikom zaprezentowano jeszcze „gorącą” pasjonującą lekturę. W spotkaniu uczestniczyli m.in. ks. prałat Stanisław Wysocki oraz Bogdan Nowacki – przedstawiciele Związku Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej 1945, reprezentanci Ministerstwa Obrony i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, burmistrz Augustowa Wojciech Walulik, członkowie rodzin ofiar tej zbrodni, którzy przyjechali m.in. z Suwalszczyzny, Białegostoku
„Młode, piękne, uśmiechnięte. Takie były w 1945 r. Dlaczego okrutny los w ‚roku wyzwolenia’ przerwał nić ich życia, w którym tak wiele jeszcze mogło się wydarzyć?” – napisał wydawca książki
„Oddział Instytutu Pamięci Narodowej w Białymstoku prowadzi śledztwo na temat mało znanej, największej ‚w wyzwolonej Polsce’ i zupełnie do dziś niewyjaśnionej zbrodni stalinowskiej z lipca 1945, nazywanej Obławą Augustowską. Na swoich stronach internetowych opublikował listę ofiar Obławy, wciąż uzupełnianą. Znalazły się na niej nazwiska 27 młodych kobiet”
I jeszcze wydawca nt. nowej książki Kaczorowskiej: „Autorkę zaciekawiło kim były i dlaczego zaangażowały się w ruch oporu. Czy przez działalność w podziemiu niepodległościowym swoich rodziców, mężów czy narzeczonych, a może zupełnie bez ich wiedzy? Czy były łączniczkami, sanitariuszkami, walczyły z bronią w ręku, a może pełniły inne funkcje? Autorka szukała ich śladów przez rodziny i znajomych, jeżdżąc po wioskach i miasteczkach północno-wschodniej Polski, szperając w nielicznych archiwaliach. Dzięki temu powstała dokumentalna książka, drugie – po Obławie Augustowskiej /Bellona SA, Warszawa 2015/ – dzieło Teresy Kaczorowskiej poświęcone tej powojennej zbrodni, nazywanej ‚małym Katyniem’”
„Obecnie mówi się o ok. 2 tysiącach ofiar Obławy Augustowskiej. Z badań Nikity Pietrowa z Memoriału w Rosji wiadomo, że była to zbrodnia zaplanowana. Pietrow ujawnił dwa tajne szyfrogramy Sowietów na temat tej operacji. Wszystkie dokumenty dotyczące tej zbrodni są jednak nadal zamknięte w rosyjskich i białoruskich archiwach. Instytut Pamięci Narodowej zwrócił się zarówno do Moskwy, jak i Mińska, z prośbą o ich udostępnienie, ale zgody nie ma. Ja przedstawiam tę zbrodnię na podstawie rozmów ze świadkami i ich potomkami” – mówiła Kaczorowska podczas premiery „Dziewczyn Obławy Augustowskiej” na Zamku Królewskim
Na liście ofiar tej stalinowskiej zbrodni sporządzonej przez IPN – wśród 600 nazwisk – jest 27 kobiet, a w zasadzie dziewcząt, bo były one w zdecydowanej większości bardzo młode. O jakiekolwiek relacje obecnie jest już bardzo trudno, bo ofiary miały w lipcu 1945 r. po 17-22 lata, więc dzieci mieć jeszcze ze względu na wiek najczęściej nie mogły. Kaczorowskiej udało się znaleźć ślady 17 dziewczyn-ofiar zbrodni. Było to bardzo skomplikowane, bo rodziny, w obawie przed represjami ze strony Sowietów i UB, niszczyły wszelkie pamiątki, zdjęcia, czy dokumenty dotyczące zamordowanych córek, żon, sióstr
Wśród ofiar znalazły się m.in. dwie rodzone siostry ks. Wysockiego, zamordowane razem z ich ojcem Ludwikiem, akowcem z Białej Wody. Ich dom był oazą konspiracji, najpierw antyniemieckiej, a potem antysowieckiej. Wysockich zabrano 27 lipca 1945 r. Zabite córki, siostry ks. Wysockiego, miały 17 i 20 lat. Aniela i Kazia były łączniczkami AK
W lipcu 1945 zabrano też Wandę Dzienisiewicz, 24-letnią, i jej siostrę Celinę Dzienisiewicz, 28-letnią. Obie były w AK. Pochodziły z Filipowa pod Suwałkami, walczyły z bronią w ręku, a ojca zamordowano im już wcześniej w niemieckim Dachau. Ofiarami Obławy Augustowskiej były również trzy siostry Łazarskie z Nowinki – Eugenia, Danuta i Władzia. W tym rejonie /miejscowość Szczebra/ – jeszcze przed Obławą Augustowską – Niemcy wymordowali w dwóch miejscach po 6 i 8 tysięcy Polaków
Nie wróciła do domu i bliskich bardzo ładna Stasia Gumieniakówna z Suwałk, zabrana do samochodu i wywieziona w nieznanym kierunku. Była od początku w konspiracji. Annę Wojno, z domu Nowicką, uprowadzono razem z mężem, oficerem. Zginęła w Obławie Augustowskiej także 20-letnia Zyta Kucharzewska z Gib, bardzo ładna dziewczyna. Jej bratanek, Grzegorz Kucharzewski, jest teraz bardem śpiewającym o tej zbrodni. Kolejne ofiary to Anna Łozowska oraz 17-letnia Zosia Doroszko z Nowego Lipska
Inną bardzo młodą zamordowaną dziewczyną była 22-letnia Janeczka Miszkiel ze wsi Posejnele, zabrana boso z pola, razem ze swym 17-letnim bratem. Najprawdopodobniej pomagała akowcom. W środku nocy uprowadzono 20-letnią Jadwigę Prawdzik. Kazimiera Dobrowolska, żona gajowego, miała 37 lat kiedy ją zabrano. Jej mąż później spędził wiele lat w ubeckich więzieniach. Mirosław Milewski, późniejszy niesławny generał milicji i UB, wydał komunistycznym oprawcom 19-letnią Zosię Pawełko z Czarniewa koło Sztabina
Ks. prałat Wysocki, który 27 lipca 1945 r. był w rodzinnym domu, kiedy wyprowadzano z niego jego ojca i dwie siostry, wyraził ogromną wdzięczność Teresie Kaczorowskiej i wydawcy książki, Waldemarowi Michalskiemu z Bellony. Uczynił to w imieniu wszystkich rodzin ofiar Obławy Augustowskiej. Określił autorkę jako „naszą kochaną Tereskę” oraz „osobę niezwykłą”. Mówił o jej wielkim trudzie uczynionym, by „ocalić od zapomnienia tę bolesną cząstkę historii”. Ks. prałat i Teresa Kaczorowska wspominali też wiceministra spraw wewnętrznych Jarosława Zielińskiego oraz Krzysztofa Jasiewicza z PAN, którzy także bardzo dużo zrobili dla utrwalania pamięci o Obławie Augustowskiej i jej wyjaśniania. Zieliński był inicjatorem uchwalenia przez Sejm RP Dnia Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej /12 lipca/ oraz uroczystych obchodów w Gibach
/Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu/ /12.12.2017/

*****

IPN ANALIZUJE

Prokuratura IPN analizuje materiały opublikowane na stronie rosyjskiego resortu obrony na temat obławy augustowskiej

Historyk wojskowości ma wydać opinię na temat rosyjskich dokumentów opublikowanych na stronie internetowej na temat zbrodni na żołnierzach podziemia niepodległościowego dokonanych latem 1945 r.
Jak poinformował prokurator z białostockiego oddziału IPN Dariusz Olszewski historyk „ma wypowiedzieć się czy zamieszczone na stronach internetowych rosyjskie dokumenty dotyczące obławy augustowskiej są autentyczne”. Po otrzymaniu opinii prokurator zdecyduje czy przygotuje wniosek o międzynarodową pomoc prawną do Federacji Rosyjskiej
Chodzi o śledztwo dotyczące aresztowania i zabójstwa latem 1945 r. na Suwalszczyźnie w tzw. obławie augustowskiej ok. 600 Polaków. Do dzisiaj wiadomo tylko tyle że decyzją sowieckiej bezpieki zostali zamordowani. Niedawno pojawiły się dowody wskazujące na udział w obławie 50 Armii III Frontu Białoruskiego. Historycy IPN na stronach internetowych Ministerstwa Obrony Rosji odnaleźli kilka tysięcy dokumentów opisujących przebieg obławy. Znalazły się w nich dane o konkretnych dowódcach i żołnierzach. Jest też plan akcji przeciw żołnierzom podziemia niepodległościowego. W działaniach wzięło udział ok. 40 tys. wojskowych. „Operacja przeczesywania lasów” /tak obławę określali Sowieci/, skierowana przeciw AK, a także podziemiu litewskiemu, objęła teren o powierzchni blisko 3.5 tys. km kw. Z jednego z dokumentów wynika że zatrzymano wtedy 611 osób
Prokurator IPN stara się znaleźć miejsce pochówku ofiar, m.in. na podstawie analizy zdjęć lotniczych. Z zebranych przez niego relacji wynika że ofiary mogły zostać pochowane w pasie przygranicznym w okolicach jeziora Szlamy. Dziś jest to ścisła strefa przygraniczna do której od strony białoruskiej nadal nie ma dostępu
Jak wynika z relacji świadków – latem 1945 r. w budynkach dawnej stanicy KOP w Kaletach stacjonowały jednostki sowieckie. Zagadkowe jest to że już po wojnie o niewielki cypel przy tym jeziorze terytorium sowieckiej Białoruskiej Republiki zostało powiększone. Zeznania świadków wskazują jako jedno z możliwych miejsc przeprowadzenia egzekucji okolice dawnej leśniczówki Giedź przy drodze Rygol – Kalety
W wyjaśnieniu tej zbrodni przez IPN wspiera go polski MSZ. Z informacji z ministerstwa wynika że „kwestie wyjaśnienia okoliczności zbrodni popełnionych podczas obławy augustowskiej, a także lokalizacji miejsc pochówku jej ofiar znajdują się w stałej agendzie kontaktów politycznych MSZ w relacjach z Białorusią”
MSZ przypomina że w lipcu 2016 r. z wnioskiem do strony białoruskiej o wsparcie w poszukiwaniu dokumentów dotyczących obławy wystąpiła Ambasada RP w Mińsku. „W odpowiedzi dyrekcja Państwowego Archiwum Białorusi zaprzeczyła by była w posiadaniu materiałów dokumentalnych w tej sprawie”
W grudniu 2016 r. odbyło się na ten temat spotkanie z udziałem przedstawicieli IPN i polskiej dyplomacji z urzędnikami białoruskimi. A w lutym 2017 r. miała miejsce kwerenda w archiwach białoruskich w Grodnie z udziałem przedstawiciela IPN. Na razie jednak efekty tych działań nie czynią przełomu w wyjaśnieniu zbrodni
/Marek Kozubal/www.rp.pl/ /17.10.2017/

*****

OFIAR BYŁO DUŻO WIĘCEJ

O tragedii najprawdopodobniej dwóch tysięcy polskich rodzin z północno-wschodniej dziś Polski, których ojcowie, bracia, mężowie padli ofiarą Obławy Augustowskiej w lipcu 1945 r., największej po wojnie zbrodni na Polakach, rozmawiano w warszawskim IPN przy Marszałkowskiej

Moderator Piotr Zychowicz zaprosił do rozmowy dwójkę wspaniałych specjalistów, którzy zajmują się tą sprawą – dr Teresę Kaczorowską, autorkę książki „Obława Augustowska”, oraz prof. Krzysztofa Jasiewicza z Polskiej Akademii Nauk, niestrudzonego badacza tej zbrodni, pochodzącego z tamtych stron, wręcz rodzinnie związanego z tą tragedią
Wspomniana książka Teresy Kaczorowskiej jest opowieścią o siedmiu osobach, które straciły bliskich w Obławie i teraz opowiadają o tych potwornych, niezabliźnionych ranach
Józef Stalin powiedział kiedyś że jedna śmierć to tragedia, a milion śmierci to tylko statystyka… To oczywiście nieprawda, to kłamstwo na które nigdy nie możemy się zgodzić, bo milion śmierci to nie jest żadna statystyka, tylko po prostu milion ludzkich tragedii
„Przyszli w nocy, z automatami w rękach, obstawili dom, trzech z nich dobijało się do drzwi. Bardzo głośno wrzeszczeli, żeby szybko otwierać. Otworzyłam, jeden z nich kazał mężowi się ubierać, popędzając go. Pytam, za co go zabierają, przecież to dobry człowiek. Mąż pożegnał się z chorą 9-letnią córką i ze mną. Płakałam i prosiłam, żeby nie zabierali. Parę metrów od domu stał samochód kryty plandeką, wepchali męża do samochodu” – tak wspomina Obławę Augustowską Helena Kondracka
„Przyjechał bryczką major NKWD i zabrał ojca, rzekomo na kilka godzin. Rozpaczaliśmy z matką, a mój 13-letni brat z płaczem biegł za ojcem aż do lasu. Ojciec już nie wrócił, i nikt go od tego dnia nie widział. Kryją go z pewnością mchy lasu w którym pracował, którego strzegł przez 20 lat. Znikł bez wieści… Postępowanie nieludzkie, bo nawet obozy niemieckie zawiadamiały rodzinę o śmierci bliskich. W NKWD człowiek się nie liczył, ginął jak zwierzę…” – wspomina Obławę Helena Pietrewicz
Mówi Teresa Kaczorowska, autorka książki „Obława Augustowska”: „Najpierw powiem kim są bohaterowie mojej książki. Ponieważ wszystkie dokumenty dotyczące tej zbrodni znajdują się w archiwach moskiewskich, a być może białoruskich, postanowiłam przybliżyć tę zbrodnię na podstawie losów świadków. Moi bohaterowie w książce to siedem osób. Jedna z nich to partyzant, Marian Tananis, rocznik 1929, pozostałe sześć, to albo dzieci, albo rodzeństwo ofiar Obławy”
„Pochodzą z trzech powiatów: augustowskiego, sejneńskiego i suwalskiego. Dwie z tych siedmiorga osób niestety już obecnie nie żyją. Z całą siódemką spotykałam się wielokrotnie, osobiście, jeździłam po tych miasteczkach i wsiach. Książka ma charakter dokumentu, to reportaż dokumentalny, opatrzony przypisami, bibliografią. Ma też posłowie Nikity Pietrowa, wicedyrektora Memoriału z Moskwy, a także znanych historyków z Augustowa – Danuty i Zbigniewa Kaszlejów”
„Z moich rozmów wynika, że była to ogromna tragedia dla nich wszystkich. Wyglądało to tak że szła tyraliera wojsk sowieckich; 45 tysięcy żołnierzy regularnych oddziałów Armii Czerwonej wkroczyło w lipcu 1945 roku, największe nasilenie obławy było między 12 a 19 lipca, na teren Puszczy Augustowskiej i obrzeży, na teren wspomnianych trzech powiatów, i aresztowało ponad siedem tysięcy osób. Te siedem tysięcy osób osadzono w tzw. obozach filtracyjnych, tzn. u miejscowych rolników; w chlewikach, stodołach, piwnicach… I tam ich przesłuchiwano, znanymi metodami terroru komunistycznego. Nie wiadomo ilu z tych siedmiu tysięcy wróciło. IPN w Białymstoku prowadzi śledztwo w sprawie 592 zaginionych osób”
„Dla wszystkich była to gehenna. Rodziny absolutnie nie wiedziały dlaczego ich bliskich zabierają. Aresztowanym pozwalano zabrać tylko dokumenty, niektórych zabierali nawet boso, z pola, był upał, trwały żniwa, zabierano też ze szkół. To był czas kiedy Europa świętowała zakończenie wojny… A tam, w tej pięknej krainie jezior i lasów wydarzyła się ta największa tragedia. Rodziny do końca nie otrzymały żadnej wiadomości od władz, żadnej informacji, żadnego wyjaśnienia o tym co się stało z ich bliskimi. Był to straszny dramat dla tych rodzin; nie mieli z czego żyć, zabrano głównie mężczyzn, żywicieli rodzin, albo dorosłych synów. Płakały matki, żony, siostry, całe rodziny, które czekały na powrót bliskich, czasem czekały do końca życia…”
Ten najbardziej dramatyczny epizod tego co w PRL nazywano wyzwoleniem dziś nazywa się sowieckim wyzwoleniem, ale do słowa wyzwolenie dodaje się cudzysłów. Nasuwa się pytanie: Sowieci zajęli całą Polskę, a akurat w Puszczy Augustowskiej i okolicach dokonali takiej a nie innej drastycznej operacji, której ofiarami padło tylu ludzi; dlaczego akurat tam?
Mówi Krzysztof Jasiewicz: „Tych operacji było dużo więcej, zaczęły się już w 1944 roku, na terenach dawnych Kresów. Do największej doszło we wrześniu 1944 roku, ale o niej nikt kompletnie nic nie wie, poza tym, że znane są tylko liczby, straszne liczby. Aresztowano tam ponad 20 tysięcy osób, i z nich od razu ponad 800 osób zakwalifikowano jako bandytów, czyli partyzantów. A około 9 tysięcy zakwalifikowano jako dezerterów. A w czasie wojny wiadomo co się robi z dezerterami…”
„Czy jest coś szczególnego, że to akurat na Suwalszczyźnie? Chodzi o zaszłość jeszcze sowiecką, dlatego że w tamtych stronach, tych okupowanych przez Sowietów, partyzantka utrzymywała się przez cały czas do wejścia Niemców. Nie udało się jej wytępić. Były różne operacje, ale jakieś resztki, niedobitki przetrwały. I one dały się trochę Sowietom we znaki. To jest jeden powód. Druga rzecz, to była ludność. Prosta ale bardzo patriotyczna, bardzo religijna. Ta ludność nie godziła się z tą sytuacją. Sowieci to wiedzieli, bo mieli swoje rozpoznanie. Jakie były motywy tej operacji trudno dociec. Jest kilka hipotez. Jedna jest taka, że chciano ten teren oczyścić i przekazać Litwie. Jako że Suwalszczyzna i te tereny były sporne, i Litwa do dziś rości do tych ziem pretensje. Inna hipoteza: chciano zrobić korytarz prowadzący do Prus Wschodnich, dawnego Królewca. Ale naszą wiedzę limitują dokumenty. Tych oryginalnych widzieliśmy bardzo mało. W tej sprawie wszystko oparte jest o relacje”
W tomie „Obława Augustowska. Wybór źródeł”, wydanym przez IPN, znajduje się szereg petycji i listów, absolutnie dramatycznych, które te rodziny pisały od lat 50, czy nawet od późnych lat 40, do premiera PRL, do jakichś lokalnych instytucji, i głównie są to listy pisane przez kobiety. Przez zrozpaczone kobiety, które piszą, że teraz nie wiedzą jak żyć, bo straciły jedynego żywiciela. Wiadomo, że ofiarą padli głównie mężczyźni, zamordowano głównie mężczyzn. A kobiety – ofiary tej operacji – zostały same, ale o nich mówi się mniej
Teresa Kaczorowska: „Ofiarami obławy są całe rodziny tych ofiar. One nagle zostały tak naprawdę pozbawione środków do życia, bardzo często, szczególnie w miastach, bo na wsi wiadomo, wyhodowano sobie prosiaczka, czy miano kury, czy posiano jakieś warzywa… Jedną z bohaterek mojej książki jest Teresa Staśkiewicz, która nadal żyje, jest nauczycielką; wtedy miała dwa lata. Po wojnie jej rodzina – zabrano jej ojca – przymierała głodem. I gdyby nie dary z USA, do dziś pamięta smak strasznego, jak mówi, amerykańskiego sera, bardzo niesmacznego żółtego sera, i starego masła, chyba by nie przeżyła… Poza tym te rodziny żyły z syndromem rodzin bandyckich. Tak jak rodziny katyńskie żyły z syndromem katyńskim. Tamte rodziny były prześladowane, inwigilowane całe życie, utrudniano im wszystko, czy edukację, czy znalezienie dobrej pracy. W przypadku tych rodzin było bardzo podobnie”
„Nie tylko zabrano często jedynych żywicieli, ale pozostali członkowie tych rodzin nie mieli lekko, byli wzywani na UB, inwigilowani, nie mogli skończyć studiów… Jeden z bohaterów mojej książki, żeby zdać maturę uczył się w aż trzech miasteczkach… W Augustowie, Ełku i dopiero w Grajewie mógł tę maturę zaliczyć! Tak było w tych wszystkich rodzinach, tzw. bandyckich. Poza tym rodziny te przeżywały straszny dramat, straszną traumę po utracie swoich bliskich. Nie było w ogóle pogrzebów, nagle nazwano ich wyklętymi karłami reakcji, osobami wyklętymi, gorszymi… Panowała wokół nich atmosfera pogardy, doznali poniewierki, biedy i wielkiego poniżenia…”
Śledztwo prowadzi się w sprawie 592 zaginionych ofiar. Ale dokument absolutnie kluczowy, czyli szyfrogram Abakumowa skierowany do Berii w trakcie akcji w lipcu 1945, według prof. Jasiewicza może wskazywać, że jest zupełnie inaczej…
Krzysztof Jasiewicz: „Nie zgadzam się, że liczba ofiar to 592. Bo widzę tu błąd dokumentu. Abakumow we wniosku końcowym pisze, że on zidentyfikował po stronie polskiej 592 bandytów, których proponuje rozstrzelać. Ale ponad 800 osób było jeszcze w tzw. śledztwie. I on sugerował, że jeżeli wśród nich wykryje się tzw. bandytów, to ich też proponuje rozstrzelać. Suma tych tzw. bandytów, obu grup wynosi 1934. Nikt z tych 1934 osób się nie odnalazł. Należy domniemywać, że wszyscy zostali zabici”
„Ta obława była przeprowadzana nie tylko w północno-wschodniej Polsce, ale także na południowej Litwie i zachodniej Grodzieńszczyźnie. To była dużo większa operacja niż nam się wydaje. Jest tam też jakaś liczba x, nie wiemy jaka to liczba. Ale to były tereny zwartego polskiego osadnictwa i tam działała polska partyzantka. Tam były aresztowania, ale nie wiemy na jaką skalę. Ja w związku z tym oceniam, że łączna liczba zamordowanych Polaków jest na pewno powyżej dwóch tysięcy. Zwłaszcza, że po tej głównej obławie, między 12 i 19 lipca, były jeszcze liczne aresztowania, które trwały do końca lipca. Liczba powyżej dwóch tysięcy ofiar jest więc moim zdaniem absolutnie pewna. Zresztą wiadomo, że pewność jest wtedy, kiedy wykopie się szczątki, znajdzie się właściwe dokumenty, a dokument wykonawczy musi istnieć, bo taka była procedura i oni tego przestrzegali”
Najważniejsze pytanie, największa zagadka, tajemnica związana z Obławą Augustowską, taka właściwie zagadka kryminalna to: gdzie są ciała? A odchodzą chyba ostatnie dzieci ofiar, bo przecież jeżeli urodziły się one w 1945 roku, to obecnie mają 72 lata. Pytanie: gdzie są ich ojcowie, ich bracia, zamordowani w obławie? To dla bliskich ofiar potworna niesprawiedliwość, która trwa nadal…
Teresa Kaczorowska: „Tak, bo kiedy już te dzieci przeżyły, rodziny ofiar przeżyły te najtrudniejsze lata po wojnie, to dziś cierpią właśnie z tego powodu. Bo nie mogą oddać hołdu, zapalić ognia pamięci na grobach swoich ojców, braci. Grzegorz Kucharzewski, który śpiewa piosenki poświęcone Obławie Augustowskiej, jest bratem stryjecznym Zyty Kucharzewskiej z Gib. Stał się bardem tej zbrodni. Sam pisze teksty, komponuje muzykę, sam śpiewa. Między innymi o swym ojcu, jedynym bracie Zyty, który marzy by jeszcze zapalić ogień pamięci. Marzą o tym by przeprowadzono ekshumacje, by one się udały, by udało się odnaleźć szczątki ofiar. Próbowano kilka razy robić te ekshumacje, w różnych miejscach, ale na razie nie natrafiono na żadne szczątki Żołnierzy Wyklętych zabitych w obławie. Marzą więc o tym, by te szczątki wykopano, zidentyfikowano, i odbył się wielki pogrzeb jednej dużej rodziny ofiar Obławy Augustowskiej”
„IPN prowadzący śledztwo zlokalizował około 20 miejsc na terenie Puszczy Augustowskiej, w rejonie przygranicznym, gdzie nikt nie uczęszcza, w okolicach leśniczówki Gieć i wsi Kalety na Grodzieńszczyźnie. Niestety białoruski prezydent Łukaszenko też nie zgadza się na ekshumacje, a Moskwa, drugie źródło informacji, z kolei zamknęła swoje archiwa. Rodziny ofiar współpracują z IPN Białystok, udostępniają materiał genetyczny i mają nadzieję, że ten ogień pamięci jeszcze zapalą”
Minęło już wiele lat. Od upadku Związku Sowieckiego w 1991 r. już ponad ćwierć wieku, a nadal nie mamy tych dokumentów. Prof. Krzysztof Jasiewicz jest chyba jednym z najwybitniejszych specjalistów od archiwów na terenie byłego Związku Sowieckiego, świetnie je spenetrował. Czasami ze strony rosyjskiej słychać głosy, że te dokumenty się zgubiły, że ich nie ma… Czy możliwa w ogóle jest sytuacja, że w archiwach rosyjskich tych dokumentów na temat gdzie NKWD zakopało ofiary rzeczywiście już nie ma?
Krzysztof Jasiewicz: „W samej Moskwie spędziłem dwa lata. Trochę te archiwa znam, od kuchni. Uważam, że to piramidalna bzdura. Tam wszędzie panuje bałagan, ale w jednej instytucji nie ma bałaganu, w archiwum. Po takiej zbrodni zostają ewidentne, proceduralne dokumenty, musi być raport opisujący jak przebiegała likwidacja, wykaz ofiar, inne detale tej sprawy. Uważam, że to absolutnie niemożliwe, by ktoś takie dokumenty mógł zniszczyć”
Ze strony rosyjskiej słychać czasem wypowiedzi, czy to nt. Katynia, czy właśnie Obławy, że: wiecie, tu nie chodzi o jakieś krycie tych morderców, ale o pieniądze, boimy się, że te ofiary zaraz wystąpią o jakieś odszkodowania, wystąpią z jakimiś pozwami i narażą rosyjski skarb państwa na poważne straty. Wypowiedzi że: to uruchomi lawinę, bo wtedy wszystkie ofiary zbrodni komunistycznych będą domagać się pieniędzy. Czy ci bliscy ofiar obławy chcą rzeczywiście procesować się z Rosją o jakieś olbrzymie pieniądze?
Teresa Kaczorowska: „Moim zdaniem rodziny, bliscy ofiar obławy, ci z którymi ja rozmawiałam, nie myślą o czymś takim. Im nie chodzi o to. Poza tym te dzieci ofiar są już staruszkami, i jest ich już bardzo mało. Żyją już kolejne pokolenia, wnuki, ale chodzi wyłącznie o oddanie hołdu, o odnalezienie tych jam śmierci, o ustalenie listy nazwisk, czyli kto dokładnie został wywieziony, bo wiele osób z Suwalszczyzny zaginęło i nic o nich nie wiadomo. To są tereny przygraniczne i ci ludzie, teraz jak jeżdżę tam, ginęli po obu stronach granicy. Augustów w 1939 r. znalazł się po stronie sowieckiej, a Suwałki niemieckiej, tam była granica, zbrodnie były po obu stronach. Dopiero po czerwcu 1941, kiedy Niemcy napadły na Związek Sowiecki, działania podziemia niepodległościowego się ujednoliciły i walczono już tylko z jednym okupantem. Nie chodzi im o pieniądze, a o pamięć, bo przez ponad 50 lat te rodziny musiały żyć w kłamstwie, były zmuszane do wstydzenia się swoich bliskich, swoich ojców, mężów, braci, krewnych, którzy byli w partyzantce, działali w AK, i walczyli z sowieckim agresorem”
Zachowała się relacja ocalałego z Obławy Augustowskiej Franciszka Milucia, aresztowanego przez bolszewików, wsadzonego do takiego obozu filtracyjnego, czyli do jakiejś stodoły, czy czegoś podobnego. Tam nastąpiła ta filtracja. Franciszek Miluć mówi tak: „Pilnowali nas sami ruscy, nikogo z nas nie przesłuchiwali, tylko wyczytywali według listy, i tego kto był z tej listy wywozili. Brali do budy, czyli ciężarówki krytej brezentem, którą wozili po 10-12 osób. Nieraz ta buda obracała dziennie dwa razy, czasem tylko raz. Buda jak poszła zapakowana, to wracała pusta. Za daleko ich nie powieźli”. I w związku z tym jest pytanie: czy to znaczy że to było gdzieś blisko?
Krzysztof Jasiewicz: „Byłbym ostrożny, bo w okresie epoki bolszewickiej wypracowano pewną technikę zabijania. Jednym z najważniejszych elementów tej techniki jest to, że najpierw gromadzi się wszystkich przeznaczonych, cały kontyngent do zamordowania w jednym miejscu. W mordzie katyńskim gromadzono grupy mniej więcej 100-osobowe przeważnie, takie 100-osobowe transporty śmierci. Gromadzono 2-3 takie transporty i wtedy dopiero zaczynano taką operację. Co do miejsca, gdzie zakopano pomordowanych w obławie, chodzi prawdopodobnie o byłą leśniczówkę Gieć. Początkowo myśleliśmy, że to oddalone o parę kilometrów Kalety, ale Kalety były taką przechowalnią kontyngentów. Czyli w Kaletach gromadzono tę setkę, którą następnie pędzono do tej leśniczówki Gieć. I co ważne, w egzekucjach sowieckich musi być budynek, nie rozstrzeliwuje się na powietrzu. Te całe legendy katyńskie, opisane w różnych publikacjach, że strzelano każdemu w głowę nad wykopanym dołem, to są bzdury. To przeczy nawet zdrowemu rozsądkowi. Sowieci zabijali sprawnie, oni sobie życia nie komplikowali. Każdy kto jest doprowadzony nad dół ze zwłokami dostaje sił Herkulesa, po co sobie więc komplikować sprawę. Tak nie było, to zostało przekręcone”
Teresa Kaczorowska: „Największe wrażenie zrobiło na mnie spotkanie z ks. Stanisławem Wysockim, jego rodziną. Ks. Wysocki stracił ojca, dwie siostry, i narzeczonego jednej z sióstr. Siostry miały na imię Angelika i Kazia, miały 17 i 22 lata, były łączniczkami AK. Ojciec ks. Wysockiego – Ludwik – był rolnikiem, miał duże gospodarstwo, był zamożny. Żołnierze AK, ludzie walczący w podziemiu niepodległościowym, pochodzili z najlepszych rodzin. Na Suwalszczyźnie, ziemi bardzo patriotycznej, kresowej, ja tam jeżdżę, ciągle tam bywam, mówią, że każdy porządny człowiek pomagał podziemiu. Ale byli i zdrajcy. Rodzina ks. Wysockiego mieszkała we wsi Biała Woda, w gminie Jeleniewo, pod Suwałkami. NKWD przyjechało do nich 27 lipca, czyli już po tym natężeniu, bo główne aresztowania jak już mówiliśmy były od 12 do 19 lipca. NKWD zabrało od Wysockich pięć osób. W domu Wysockich mieściła się ostatnia kancelaria AK, tej obywatelskiej”
„Suwalszczyzna była terenem tak patriotycznym, że kiedy w styczniu 1945 AK w Polsce została rozwiązana, to komendant obwodu białostockiego, ppłk Władysław Liniarski ‚Mścisław’, powiedział: nie, my walczymy dalej, dopóki na naszej ziemi jest choć jeden bojec, enkawudowiec. I powołał AK Obywatelską. W domu Wysockich mieściła się ostatnia komenda AKO. Cała ta piątka, zabrana przez Sowietów od Wysockich, przepadła. Dziś ks. prałat Wysocki nadal walczy, założył w 2009 r. Związek Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej 1945 r. Dba o pamięć o tej zbrodni. Robi wspaniałe rzeczy, organizuje misteria, uroczystości, współpracuje z motocyklistami, którzy jeżdżą śladami tej zbrodni, współpracuje z naukowcami, jak tylko może, współpracuje z Nikitą Pietrowem z Memoriału. A rodziny ofiar przez wiele lat nie mogły o tym w ogóle mówić… Dopiero tak naprawdę od kilkunastu lat przyznają się, że straciły bliskich. W Gibach stoi pomnik ofiar Obławy Augustowskiej. Co roku w lipcu są tam duże uroczystości, z udziałem IPN. Ta pamięć przetrwała głównie dzięki rodzinom, to rodziny wieszają czy stawiają tablice, organizują uroczystości, nabożeństwa, dzięki rodzinom tak naprawdę Parlament dwa lata temu uchwalił jako Dzień Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej datę 12 lipca”
Krzysztof Jasiewicz: „Babcia ks. Wysockiego i mój dziadek to było rodzeństwo. Związki rodzinne zawsze były bardzo bliskie i można powiedzieć, że wychowałem się w cieniu tej tragedii. Za bardzo nie chcę jednak o tym mówić. Ludzie w akcie rozpaczy pisali nawet do Stalina. Żona Ludwika – Janina – napisała do Stalina list z prośbą o wskazanie czy to miejsca pobytu, czy losów swoich bliskich. I o dziwo tow. Stalin jej odpisał, za pośrednictwem jego kancelarii. Niestety, w odpowiedzi napisali, że nic o tej sprawie nie wiedzą, że będą się starać pomóc… Na nieszczęście ten list się gdzieś zagubił. A byłby to dziś dokument klasy zerowej. Ale przedsiębiorczość tego środowiska, które działa bardzo mądrze, bo z Rosjanami trzeba mieć pewną taktykę rozmowy, jest niesamowita. Z Rosjanami nie można tak jak prokurator z Białegostoku, który wysmarował jakieś głupie pismo do nich, i które poszło do kosza, bo nawet żadnej odpowiedzi nie dostał. A rodziny ofiar napisały grzeczny list do szefa archiwum FSB w Moskwie i otrzymały dokumenty dotyczące swoich bliskich, tzn. arkusze ewidencyjne zatrzymanych, czyli kogo zatrzymano i pod jakim zarzutem. Nie jest to dużo, tam nie ma wiele, bo o losach pomordowanych tam nic nie ma, ale kserokopie tych dokumentów są i prokuratura w Białymstoku to od nas je dostała”
„Niestety, to śledztwo białostockie to jest jakieś kuriozum. Przesłuchali 700 świadków, a wiedza z tych przesłuchań jest zerowa. Nie chcę za dużo mówić na ten temat, ale mógłbym parę humoresek o tym opowiedzieć. Mnie też chciano w roli świadka przesłuchać… Powiedziałem, że urodziłem się już po obławie, ale prokuratorowi to nie przeszkadzało, mówi: ale pan coś wie na ten temat, to możemy pogadać!…”
Teresa Kaczorowska: „Też krytycznie oceniam to śledztwo białostockie. A ja ciągle żyję tą sprawą. Bellona, która wydała moją ‚Obławę Augustowską’ i wydrukowała już dwa jej wydania, zaproponowała mi kolejny temat, czyli ludzie czytają moją książkę i ona świetnie się sprzedaje. Bellona zaproponowała mi napisanie kolejnej książki: ‚Dziewczyny Obławy Augustowskiej’. Wśród prawie 600 osób na listach IPN jest 27 kobiet. I jeżdżę teraz ich śladami. Temat jest o wiele trudniejszy niż pierwsza książka, dlatego że te dziewczyny były młode i nie miały dzieci. Muszę więc szukać dzieci ich rodzeństwa lub sąsiadów, albo świadków innych historii. Materiałów jest niewiele i zwróciłam się o pomoc do IPN w Białymstoku, skoro oni prowadzą śledztwo Poprosiłam o udostępnienie akt śledztwa. Wypisałam nazwiska tych 27 dziewcząt, napisałam pismo do IPN Białystok, ale niestety pan prok. Kulikowski odmówił mi dostępu do akt śledztwa. Po rozmowie z prof. Żarynem odwołałam się od tej decyzji, już do nowego dyrektora IPN Białystok, i czekam”
Krzysztof Jasiewicz: „W Obławie Augustowskiej brały też udział dwie formacje ówczesnego komunistycznego państwa polskiego. Z tej strony najwięcej było funkcjonariuszy i żołnierzy UBP, przede wszystkim białostockiego, augustowskiego, suwalskiego. Właściwie wszyscy funkcjonariusze tych UBP byli w tę sprawę jakoś umoczeni, dlatego że oni byli przewodnikami w terenie, byli tłumaczami, często pomagali wymuszać zeznania. Ale nie zostali dopuszczeni do tajemnicy samej zbrodni. Towarzysze radzieccy mieli ograniczone zaufanie do wszystkich i dokonali zbrodni sami, by nikt o niej nie wiedział”
„Brał też w tym udział jeden pododdział w sile kompanii WP z I Pułku Praskiego. Było w niej chyba 112 osób. Dowodził nimi niejaki porucznik Maksymilian Schnepf, tatuś byłego już obecnie ambasadora w najważniejszej stolicy świata, czyli Waszyngtonie. Nie tak dawno ten syn Schnepf mówił w którejś telewizji, że jest dumny ze swego tatusia… Dodam, że żyją dzieci i wnuki tych żołnierzy i oni nie są wcale zainteresowani, by wypłynęło jakieś nazwisko ich dziadka, pradziadka, czy ojca. I nie są wcale zainteresowani, by zbrodnia ta miała jakiś wymiar”
Sprawozdanie kierownika UB w Augustowie z 27.7.1945 r.: „Fatalnie działa na ludność karygodne zachowanie niektórych żołnierzy sowieckich, którzy grabią ludność wsi. Kilku żołnierzy sowieckich zgwałciło 16-letnią dziewczynę, która nazajutrz zmarła. Ponadto zgwałcili dwie inne dziewczyny. Takimi czynami ludność jest oczywiście oburzona, a agitacja wroga wykorzystuje takie rzeczy w swojej propagandzie”
Teresa Kaczorowska: „Jeden z bohaterów mojej książki widział jak żonę znajomego leśniczego gwałciło – on nie wie ilu – iluś żołnierzy Armii Czerwonej na drzwiach zdjętych ze stodoły. Myśleli, że ona już nie żyje, zostawili ją całą we krwi, oblepioną muchami. Przeżyła, ale długo już nie pożyła… Niedługo potem zmarła… Nie mogła się pogodzić z tym co się stało… Kiedy zbierałam materiały w Gibach, to proszę sobie wyobrazić, że żyją dzieci tych gwałtów… Można z nimi porozmawiać, opowiadano mi o tym. Kobiety się strasznie bały tych gwałtów. A rabunki, rozboje, kradzieże, arogancja, to wszystko było wtedy tam na każdym kroku, począwszy od maja 1945 aż do końca września 1945, kiedy NKWD wycofało się z Suwalszczyzny”
Piotr Zychowicz: „Przy podsumowaniu ostatecznej liczby ofiar Obławy Augustowskiej, poza tymi zamordowanymi w ramach operacji dokonanej przez Abakumowa, policzyć trzeba też dziewczyny, które zostały zgwałcone i wskutek tego zmarły, one też są ofiarami Obławy Augustowskiej. Trzeba do tego dodać też tych, którzy gdzieś tam bronili swego prosiaka i zostali zastrzeleni wówczas przez Sowietów”
Krzysztof Jasiewicz: „Tych gwałtów była liczba gigantyczna, niewyobrażalna, one były wszędzie, gdzie pojawiły się wojska sowieckie. Ocenia się, że Rosjanie w czasie wojny samych Niemek zgwałcili około dwóch milionów. Opowiadano mi, że jak Sowieci wycofywali się z Ełku, to podpalili całe miasto… A Ełk już wtedy był bez Niemców…”
Piotr Zychowicz: „Właśnie, mało mówi się o tym, że ofiarą gwałtów bolszewików padło od 50 do 100 tys. Polek, i to są ostrożne szacunki. Na Węgrzech też skala gwałtów była olbrzymia. Kiedy Armia Czerwona wyzwalała kolejne miasta, to gwałciła również Ukrainki i Rosjanki wywiezione przez Niemców na roboty, gwałciła też więźniarki w Oświęcimiu…”
Z listu Jadwigi Rowińskiej do pisma „Krajobrazy”, które jako pierwsze w 1989 r. napisało o Obławie: „Ci, którzy pracowali w UB i NKWD, wielu z nich dziś już rzeczywiście nie żyje, ale ich żony są paniami… Dostają darmowe pieniądze, są członkiniami ZBoWiD-u, mają wszelkie uprawnienia do kupienia wszystkiego poza kolejnością, i wszystko dla nich jest dostępne, a my, dzieci i rodziny zaginionych i pomordowanych ojców, co mamy za przywilej, tylko pozostał żal, ból serca i łzy w oczach. Nie miałam nawet dwóch lat, kiedy bojcy aresztowali ojca. 8 lat miałam jak matka umarła z rozpaczy po ojcu”
Teresa Kaczorowska: „Jak już mówiłam, jeszcze kilkanaście lat temu te zaszczute, tzw. ‚bandyckie’ rodziny bały się w ogóle mówić o ‚Obławie Augustowskiej’, o tym że ich bliscy wtedy zginęli. Ludzie którzy ucierpieli wtedy, przeżywali straszne czasy. Przykładem jest ks. Wysocki. Jeszcze kilka lat temu w biały dzień został pobity na ulicy w Suwałkach i nikt nie poniósł za to żadnej kary. Pobito go za to, że założył Związek Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej 1945 i domaga się prawdy. Kiedy pięć lat temu zaczynałam zajmować się tą sprawą, to ludzie nadal obawiali się o tym mówić. Także ta prawda przebija się bardzo powoli i nie możemy się dziwić, że kobiety i rodziny czują się strasznie pokrzywdzone. A zdrajcy żyli w luksusie, zdrajców było wielu. Przypomnę tylko jednego zbrodniarza, najpierw o dziwo żołnierza AK, ps. Kruk, ale już w 1940 roku współpracującego z NKWD, przyjął ps. Wrona. Mowa o Janie Szostaku, nazywanym Panem Życia i Śmierci w Augustowie, Katem Augustowa, szefie powiatowego UBP. W Augustowie nadal stoi ten dom, zwany Domem Turka, straszy, wisi tam tablica. Obecny burmistrz chciałby w tym domu zrobić muzeum Obławy Augustowskiej, ale budynek jest w rękach osoby prywatnej powiązanej z dawną rodziną ubecką. Jan Szostak żył w luksusach, był przewodniczącym Rady Narodowej w Augustowie, a na starość założył pracownię rzeźby, stal się znanym artystą. Jak byłam w 2016 roku w USA z moją książką, to tamtejsi Polacy mówili mi, że zawożono ich wycieczki do Pracowni Rzeźby nad Nettą pana Jana Szostaka i mieli obowiązek kupić przynajmniej jedną rzeźbę!…”
/Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu/ /25.7.2017/

*****

72 ROCZNICA

GIBY /POWIAT SEJNY/

16 LIPCA 2017

16 lipca 2017 r. w Gibach odbędą się uroczyste obchody 72 rocznicy Obławy Augustowskiej
Rozpoczną się one o godz. 11.30 od spotkania uczestników uroczystości przy kościele św. Anny w Gibach. Następnie odbędzie się przemarsz na wzgórze – symboliczny grób Ofiar Obławy – gdzie o godz. 12 odprawiona zostanie uroczysta Msza święta oraz złożone będą wieńce i kwiaty
Starosta augustowski zapewni autokar którym kombatanci, poczty sztandarowe szkół oraz zainteresowane osoby będą mogły dojechać na uroczystości do Gib. Odjazd autokaru o godz. 10.45 z dworca PKS w Augustowie
/augustowski.home.pl/

„Ziemio nie kryj naszej krwi!”
Giby uczczą 72 rocznicę Obławy Augustowskiej
Gmina Giby poinformowała że tegoroczne ogólnopolskie uroczystości 72 rocznicy Obławy Augustowskiej, ludobójczej sowieckiej akcji, odbędą się 16 lipca w Gibach. Uroczystości patronatem objął Andrzej Duda, prezydent RP, którego reprezentować będzie sekretarz stanu Andrzej Dera
Organizatorami uroczystości w Gibach są wójt gminy, Parafia św. Anny w Gibach, dr. Piotr Kardela, dyrektor Oddziału IPN w Białymstoku, który będzie obecny na uroczystościach i Związek Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej 1945 Roku z jej prezesem ks. prałatem Stanisławem Wysockim, który w obławie stracił ojca i dwie siostry, żołnierzy AK
Mszę świętą w intencji zamordowanych podczas obławy, pod krzyżem ustawionym na symbolicznym grobie jej ofiar, o godz. 12 odprawi ks. bp Romuald Kamiński, sufragan diecezji ełckiej. W uroczystościach wezmą też udział mieszkańcy ziemi augustowskiej, harcerze, kombatanci, przedstawiciele niemal wszystkich służb mundurowych, parlamentarzyści, przedstawiciele władz samorządowych i wojewódzkich
Śledztwo w sprawie Obławy Augustowskiej Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu IPN w Białymstoku prowadzi od 2001 r. Do tej pory trwają m.in. przesłuchania świadków /przesłuchano ich już kilkuset/. Tworzona jest również baza DNA rodzin ofiar obławy
Jednak możliwości działań prokuratury IPN na terenie kraju, które mogłyby dać odpowiedź na najważniejsze pytanie: gdzie są doły śmierci, zostały już właściwie wyczerpane
W sprawie Obławy Augustowskiej polscy prokuratorzy wielokrotnie zwracali się o pomoc prawną do Rosji, Białorusi i Litwy. Białoruś odmawia, twierdząc że wydarzenia z czasu obławy, które miały miejsce na jej terytorium, sama, na drodze śledztwa, zbada. Litwa nie posiada takich dokumentów. Natomiast Federacja Rosyjska odpowiedzi z informacjami o tej ludobójczej sowieckiej akcji udzieliła tylko raz i to dawno temu, bo w 1996 r.
W piśmie tym przesłanym przez Główną Prokuraturę Wojskową Federacji Rosyjskiej do Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w Moskwie potwierdzono aresztowanie podczas obławy przez organy Smiersz 3 Frontu Białoruskiego grupy 592 osób, które – jak czytamy – wspierały „antyradziecko nastawioną Armię Krajową”. W piśmie tym podano też że stronie rosyjskiej dalszy los aresztowanych jest nieznany. Władze Federacji Rosyjskiej obstają przy tym twierdzeniu do dziś. Prokuratura IPN Białystok w najbliższym czasie ma skierować do Rosji kolejny wniosek o pomoc prawną. Pozostaje nadzieja że nie będzie to kolejne „rzucanie grochem o ścianę”
Obława Augustowska to największa zbrodnia dokonana na mocy dyrektyw władz sowieckich na obywatelach Polski po zakończeniu II wojny światowej. Przeprowadzono ją w lipcu 1945 r., głównie siłami ok. 45 tys. żołnierzy Armii Czerwonej, w tym oddziałów NKWD i Smiersz, z udziałem funkcjonariuszy UB i konfidentów. Celem tej zbrodniczej pacyfikacji była likwidacja żołnierzy Armii Krajowej. Podczas obławy aresztowano ponad 7 tys. osób, z których dużą część po przesłuchaniu wypuszczono na wolność. Część jednak zatrzymano i zamordowano. Podczas obławy zabito od 592 do nawet około 2000 osób /różne opinie historyków/
Do chwili obecnej nie znane jest miejsce dołów śmierci, w których od 72 lat spoczywają szczątki pomordowanych bohaterów polskiego podziemia niepodległościowego. IPN przyjął że najbardziej prawdopodobnym miejscem pochówku ofiar obławy jest uroczysko w Puszczy Augustowskiej – położone niedaleko Kalet na Białorusi. Jednak władze Białorusi jak na razie nie wydały zgody IPN na przeprowadzenie tam prac poszukiwawczych
Pierwsze prace poszukiwawcze ofiar Obławy Augustowskiej przeprowadzono w Puszczy Augustowskiej, w rejonie Gib, już w roku 1987. Między innymi w tym celu powstał wówczas Obywatelski Komitet Poszukiwań Mieszkańców Suwalszczyzny Zaginionych w Lipcu 1945 r. Przypuszczano że w mogiłach znajdujących się w puszczy ok. 7 kilometrów od Gib leżą ofiary obławy. Jednak po przeprowadzeniu prac ekshumacyjnych okazało się że groby te kryły szczątki żołnierzy niemieckich z czasów II wojny światowej. W tym samym roku 1987 na wzgórzu w Gibach urządzono symboliczny pomnik ofiar Obławy Augustowskiej. Jest tam głaz z wyrytym na nim wymownym zdaniem „Ziemio nie kryj naszej krwi! Iżby nasz krzyk nie ustawał…”. Na wzgórzu tym w Gibach co roku odbywają się uroczystości rocznicowe
/Adam Białous/www.pch24.pl/ /7.7.2017/

*****

72 ROCZNICA

OBCHODY

BIAŁYSTOK

12 LIPCA 2017

Obchody Dnia Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej z lipca 1945 r. – Białystok, 12 lipca 2017
12 lipca o godz. 10, w Dniu Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej z lipca 1945 r., dyrektor Oddziału IPN w Białymstoku Piotr Kardela w towarzystwie wojewody podlaskiego Bohdana Paszkowskiego i przedstawicieli urzędów oraz służb mundurowych złoży kwiaty przy pomniku żołnierzy Armii Krajowej okręgów Wileńskiego, Nowogródzkiego i Białostockiego /Białystok, ul. Kilińskiego/. Serdecznie zapraszamy do wzięcia udziału w tej uroczystości
9 lipca 2015 Sejm Rzeczypospolitej Polskiej przyjął Ustawę o ustanowieniu Dnia Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej z lipca 1945 r. W jej uzasadnieniu stwierdzono m.in.: „Państwo Polskie ma nadal moralny dług do pilnego spłacenia, a uhonorowanie Ofiar specjalnym Dniem Pamięci o Nich ustanowionym przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej jest ważnym krokiem w tym kierunku”
Datę 12 lipca przyjęto ze względu na to że „data ta była początkiem operacji wojskowej 3 Frontu Białoruskiego, przygotowanej przez Sztab Generalny Sił Zbrojnych Związku Sowieckiego na polecenie Dowódcy Naczelnego”
/www.ipn.gov.pl/

*****

72 ROCZNICA

OBCHODY

AUGUSTÓW

12 LIPCA 2017

Program Obchodów Dnia Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej w Augustowie 12 lipca 2017
Kto upomni się o zamordowanych w lipcu 1945 r. mieszkańców tej ziemi, jeżeli nie my tu mieszkający?
Przybywajcie, zabierzcie rodziny, przyjaciół znajomych
”jesteśmy mimo wszystko
stróżami naszych braci /…/
musimy zatem wiedzieć
policzyć dokładnie
zawołać po imieniu
opatrzyć na drogę”
Masowa zbrodnia ma indywidualne twarze – Przywróćmy Im twarze i imiona!
Augustów, środa ,12 lipca
/akklub.pl/category/oblawa-augustowska/

Obchody Dnia Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej z lipca 1945
12 lipca, w środę, każdy z Was może wziąć plakietkę z imieniem i nazwiskiem osoby zamordowanej przez Sowietów w lipcu 1945 r., odczytać na głos jej imię i nazwisko, i zamocować na specjalnie przygotowanej „ścianie pamięci” pod kolumną Zygmunta Augusta na augustowskim rynku. Plakietki z nazwiskami Ofiar w kolorze białym i czerwonym utworzą na planszy barwy narodowe

Klub Historyczny im. Armii Krajowej w Augustowie, Augustowskie Placówki Kultury, Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych
zapraszają na obchody
Dnia Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej z lipca 1945 r.
Augustów, 12 lipca – środa
Godz. 12.00
Spacer po Augustowie Śladami Obławy Augustowskiej /miejsce zbiórki pod kolumną Zygmunta Augusta/
Godz. 16.00
Obława Augustowska – stan wiedzy po 72 latach zreferują Danuta i Zbigniew Kaszlejowie
Miejski Dom Kultury, Rynek Zygmunta Augusta 9
Godz. 17.45
Złożenie kwiatów przed Domem Turka /ul. 3 Maja 16/ – miejscem przetrzymywania zatrzymanych w lipcu 1945 r. oraz przed tablicą pamięci w Bazylice Mniejszej NSJ w Augustowie
Godz. 18.00
Uroczysta Msza św. w Bazylice Mniejszej Najświętszego Serca Jezusowego w Augustowie w intencji Ofiar Obławy Augustowskiej i Ich Rodzin
Po Mszy św. – ok. godz. 19.00
Happening Przywróćmy Im twarze i imiona oraz koncert w hołdzie Ofiarom Obławy Augustowskiej w wykonaniu 50 wiolonczelistów – uczestników V Warsztatów Wiolonczelowych na Rynku Zygmunta Augusta
/APK/augustow24.pl/

*****

NOWE USTALENIA

Historycy w czasie internetowych kwerend odkryli kolejne archiwalia które mogą być istotne dla śledztwa IPN ws. Obławy Augustowskiej

To przesuwa w czasie wniosek o rosyjską pomoc prawną, bo konieczne jest ich przetłumaczenie na język polski i analiza
Tzw. Obława Augustowska z lipca 1945 to największa niewyjaśniona zbrodnia popełniona na Polakach po II wojnie światowej. Głównym celem trwającego od kilku lat śledztwa IPN jest ustalenie liczby ofiar i miejsca, lub miejsc, ich pochówku
Kilka miesięcy temu historycy IPN odkryli zbiory archiwalnych dokumentów sowieckich dotyczących obławy, publikowane na internetowym portalu z materiałami z archiwów Ministerstwa Obrony Rosji. Dotyczą one działalności 50 Armii III Frontu Białoruskiego Armii Czerwonej
Dokumenty te pokazują przebieg i skalę akcji, nazywanej w nich „operacją przeczesywania lasów” skierowaną przeciw Armii Krajowej, a także podziemiu litewskiemu. Objęła ona obszar blisko 3.5 tys. km kw.; uczestniczyło w tych działaniach ok. 40 tys. żołnierzy
Dokumenty były sukcesywnie tłumaczone i analizowane, a na wrzesień pion śledczy IPN planował skierowanie do strony rosyjskiej wniosku o pomoc prawną, by podjąć próbę pozyskania uwierzytelnionych odpisów archiwaliów
Wniosek będzie jednak odsunięty w czasie: do materiałów śledztwa trafiła bowiem kolejna partia archiwalnych dokumentów odkrytych na rosyjskich stronach
Szef pionu śledczego IPN w Białymstoku prok. Janusz Romańczuk powiedział PAP że dokumenty dotyczą działalności, w lipcu 1945, 29 Korpusu Strzeleckiego /96 kart/, 73 Dywizji Strzeleckiej /8 kart/ i 102 Dywizji Strzeleckiej /46 kart/, wchodzących wówczas w skład 50 Armii Wojsk ZSRR
„Dotychczas z rosyjskich stron internetowych pozyskano 835 kart. Materiały te są już przetłumaczone na język polski. Zdaniem historyków białostockiego IPN na rosyjskich stronach internetowych umieszczonych jest jeszcze ok. 1.4 tys. kart 50 Armii, których treść może dotyczyć Obławy Augustowskiej” – poinformował prokurator Romańczuk
„Wydaje się że wniosek o pomoc prawną może być wyekspediowany /do strony rosyjskiej – PAP/ na przełomie roku, o ile oczywiście nie zajdzie konieczność tłumaczenia na język polski dodatkowych materiałów z rosyjskich stron internetowych” – dodał
Wysłany został za to wniosek o pomoc prawną ze strony Litwy. Chodzi o ustalenie losów dwunastu osób narodowości litewskiej, które – jak wskazują archiwalia – zostały zatrzymane w czasie Obławy Augustowskiej, a następnie przekazane litewskim służbom NKWD
Wcześniejsze wnioski o litewską pomoc były rozpatrywane pozytywnie, ale przekazane stamtąd informacje nie wniosły nowych, istotnych faktów do śledztwa
W 2015 r. sejm RP ustanowił 12 lipca Dniem Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej
W tegoroczne Święto Wojska Polskiego na Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie została odsłonięta tablica upamiętniająca podziemie antykomunistyczne. Wśród upamiętnionych wydarzeń była również Obława Augustowska
Znalazł się tam napis: „Obława Augustowska 12-21 VII 1945 /czyli operacja oddziałów NKWD i SMIERSZ, w której zginęło co najmniej 592 działaczy podziemia niepodległościowego i która pozostaje największą niewyjaśnioną zbrodnią popełnioną na Polakach po II wojnie światowej/”
/PAP/ /8.10.2016/

*****

BARDZO CIEKAWE SPOTKANIE

KSIĄŻKA TERESY KACZOROWSKIEJ

WARSZAWA – SDP

17 SIERPNIA 2015

SPOTKANIE PROWADZI MARCIN WOLSKI

Pragnę poinformować że ukazała się moja nowa książka „Obława Augustowska”, wydana miesiąc temu przez wydawnictwo Bellona SA w Warszawie /jest już dostępna w księgarniach i przez internet/
12 lipca 2015 obchodzony był, pierwszy raz, Dzień Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej; Sejm RP ustanowił go Ustawą z 9 lipca br.
Promocja książki odbędzie się w Warszawie w Domu Dziennikarza, przy Foksal 3/5, 17 sierpnia o godz. 20. Spotkanie poprowadzi Marcin Wolski
Zapraszam serdecznie!
/Teresa Kaczorowska, przewodnicząca Klubu Publicystyki Kulturalnej SDP/
—-
OD AUTORKI: „Książka ‚Obława Augustowska’ przybliża mało znaną a największą w ‚wyzwolonej Polsce’ i zupełnie do dziś niewyjaśnioną zbrodnię stalinowską z lipca 1945 r., nazywaną Obławą Augustowską, Obławą Lipcową, albo ‚Małym Katyniem’, czy ‚Kolejnym Katyniem’

Dokonały jej liczące ok. 45 tys. żołnierzy regularne oddziały Armii Czerwonej oraz jednostki 62 Dywizji Wojsk Wewnętrznych NKWD, wspomagane przez UB, MO oraz 160 polskich żołnierzy 1 Praskiego Pułku Piechoty. Siły te wkroczyły w lipcu 1945 na teren Puszczy Augustowskiej oraz jej obrzeża i przeprowadziły szeroko zakrojoną akcję pacyfikacyjną. Zatrzymano ponad 7 tys. ludzi podejrzanych o działalność w podziemiu niepodległościowym, których uwięziono w kilkudziesięciu miejscach na terenie powiatów augustowskiego, suwalskiego, sejneńskiego, a także sokólskiego. Sowieci utworzyli dla nich tzw. obozy filtracyjne: w stodołach, chlewach, magazynach i szopach miejscowych gospodarzy. Przesłuchiwano w nich zatrzymanych, bito i torturowano – metodami wyprodukowanymi w stalinowskim aparacie okrucieństwa i terroru /…/
Do dziś nie wiadomo co stało się z dużą liczbą zaginionych bez wieści Polaków – jak ich zlikwidowano, gdzie, w jakich miejscach zostały zakopane zwłoki. Do tej pory podawano że liczba ofiar Obławy Augustowskiej wynosi 592 osoby – Odział IPN w Białymstoku prowadzi też w takim kierunku śledztwo. Jednak w świetle ostatnich badań, a szczególnie od czasu ujawnienia tajnych szyfrogramów – przez Nikitę Pietrowa ze Stowarzyszenia ‚Memoriał’ w Moskwie – wiadomo że ofiar Obławy było więcej, nawet około 2 000
Tę dopiero teraz odkrywaną zbrodnię starałam się przybliżyć za pomocą dokumentalnych reportaży o siedmiu osobach z powiatów augustowskiego, suwalskiego i sejneńskiego. Wszystkie one żyją, spotykałam się z nimi osobiście, czasem wielokrotnie. Jest wśród nich żołnierz podziemia niepodległościowego z Puszczy Augustowskiej, były młodociany partyzant Marian Tananis z Sejn /rocznik 1929/, skazany po wojnie na 15 lat komunistycznych więzień, ale ocalony z Obławy
Pozostali moi bohaterowie to członkowie rodzin ofiar Obławy – córki i synowie oraz rodzeństwo pomordowanych /…/
Siedem dokumentalnych reportaży, opatrzonych zdjęciami, dokumentami archiwalnymi, a także fotografiami współczesnymi, opartych na faktach i autentycznych przeżyciach konkretnych ludzi, sprawdzonych także w źródłach historycznych, archiwaliach lokalnych, materiałach rodzinnych – ma niezwykłą wymowę. /…/
Książka uświadamia nam jednocześnie że mieszkańcy regionu dotkniętego zbrodnią wciąż pamiętają, cierpią i czekają na jej wyjaśnienie, oraz na ujawnienie dołów śmierci ich najbliższych. /…/

FRAGMENTY TEKSTÓW HISTORYKÓW z tej książki:
NIKITA PIETROW, ‚Memoriał’, Moskwa
„/…/ Na początku lat 90 XX wieku Główna Prokuratura Wojskowa Rosji zbierała materiały i prowadziła własne dochodzenie w sprawie tej stalinowskiej zbrodni, ale niestety nie zdecydowała się ogłosić prawdy
W oficjalnej odpowiedzi przekazanej Polsce w styczniu 1995 Główna Prokuratura Wojskowa wstydliwie przemilczała to zabójstwo bez jakiegokolwiek sądu części zatrzymanych podczas Obławy, mimo że potwierdziła fakt aresztowania przez organy kontrwywiadu SMIERSZ 592 polskich obywateli. Do tej pory rosyjscy przywódcy oficjalnie nie przyznali się do popełnienia zabójstwa i nie nazwali Obławy zbrodnią
Nie było rzetelnego śledztwa, z wyraźnymi i jasnymi odpowiedziami gdzie zniknęli aresztowani Polacy. Zbrodnię tę postanowiono przemilczeć. Stronie polskiej, ani rodzinom ofiar Obławy Augustowskiej, Rosja nie przedstawiła kompletnych list tych którzy ‚zniknęli’ i nie podała żadnych informacji o miejscu kaźni /…/
DANUTA I ZBIGNIEW KASZLEJOWIE, historycy z Augustowa:
/…/ Pamięć o Obławie Augustowskiej trzeba ponieść dalej, uczynić ogólnonarodową. Wierzymy że reportaże Teresy Kaczorowskiej przyczynią się do tego. Talent literacki, chęć skorzystania z ustaleń historyków, zmysł bystrego obserwatora, powiązany z wyczuciem psychologicznym i, nade wszystko, z wrażliwością, pozwoliły autorce stworzyć ciekawe portrety świadków historii i nadać wysłuchanym opowieściom interesującą formę /…/”
—-
TERESA KACZOROWSKA – dr nauk humanistycznych, badacz dziedzictwa kulturowego, dziennikarka /prezes Klubu Publicystyki Kulturalnej Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Warszawie/, prozaik i poetka, animatorka kultury /prezes Związku Literatów na Mazowszu/. Autorka kilkunastu książek /w tym trzykrotnie wznawianej „Dzieci Katynia”, wydanej rónież w jęz. angielskim w Stanach Zjednoczonych pt. „Children of the Katyn Massacre”/ oraz wielu artykułów prasowych i naukowych, uczestniczka licznych spotkań autorskich i konferencji na obydwu półkulach świata
Uhonorowana ważnymi nagrodami i odznaczeniami, ostatnio Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski „Polonia Restituta” /2010/ oraz Brązowym Medalem „Zasłużony Kulturze” „Gloria Artis” /2014/