Boks

GWIZDY W LAS VEGAS

Ponad 20 tysięcy kibiców w Las Vegas wygwizdało bokserów walki wieczoru: Saula „Canelo” Alvareza /49-1-1, 34 KO/, a zwłaszcza Julio Cesara Chaveza Juniora /50-3-1, 32 KO/, którzy stoczyli dwunastorundowy „sparing” i kazali sobie zań słono zapłacić. Niemal każdą minutę wygrał ten pierwszy zwyciężając na punkty
Chavez Jr, syn legendy, był dla „Canelo” jedynie chodzącym workiem treningowym który od czasu do czasu próbował rażąco nieskutecznych ataków
Alvarez był lepszy w każdym aspekcie bokserskiego rzemiosła i po dwunastu rundach wygrał 120:108. Między pierwszym a ostatnim gongiem w ringu był tylko jeden światowej klasy bokser. Jego rywal sprawiał wrażenie jakby kompletnie nie wiedział po co znalazł się między linami. Chavez – w przeszłości pierwszy meksykański mistrz świata wagi średniej – był smutnym cieniem samego siebie z lat 2011-12 i nie miał żadnego pomysłu na walkę. Nie potrafił nawet podjąć decyzji czy boksować na dystans, czy z bliska. W obu przypadkach nic mu nie wychodziło, a nawet jeżeli mógł zadawać ciosy nie robił tego
Na tle tak biernego rywala trudno było nie błyszczeć, ale nie można odbierać „Canelo” chwały przez żenującą postawę rywala. Zwycięski Alvarez pokazał kibicom przebogaty ofensywny arsenał. Jego lewy prosty był dokładniejszy mimo że to Chavez miał sporą przewagę wzrostu. Sierpy Saula siały spustoszenie w dziurawej defensywie Julia, a krótkie podbródkowe i haki na tułów wchodziły jak nóż w masło. Również w obronie Alvarez był wyjątkowo uważny lecz to może bardziej zasługa powolnych, sygnalizowanych i niezdecydowanych ataków rywala. Na pochwałę zasługuje praca nóg „Canelo” który z dodatkową wagą poruszał się znacznie płynniej niż w poprzednich walkach
Przez 12 rund Chavez zbierał od młodszego rodaka srogie lanie i w ostatnich minutach nie próbował już robić zupełnie nic, walczył jedynie o przetrwanie. W pewnym stopniu tłumaczyć go może zbijanie wagi; osiągnął wymagany limit ogromnym kosztem i 30 godzin między ceremonią ważenia a walką najwyraźniej nie wystarczyło mu do nawodnienia organizmu i odzyskania minerałów
Po takim występie Chavez zapewne zakończy karierę. Meksykańscy kibice nie zobaczyli upragnionej wojny i pewnie czują się oszukani. Pomyśleć że tydzień temu AJ i Kliczko zrobili boksowi tak piękną reklamę…
Na koniec dobra wieść: „Canelo” i Oscar De La Hoya w końcu się odważyli; 16 września odbędzie się spóźniona najmniej o rok walka z Giennadijem Gołowkinem /37-0, 33 KO/. Tam na pewno będą ciosy i emocji nie zabraknie
/bokser.org/sport.interia.pl/ /7.5.2017/

*****

WALKA MARZEŃ

JOSHUA – KLICZKO

LONDYN /WEMBLEY/

29 KWIETNIA 2017

Władymir Kliczko zostanie mistrzem świata królewskiej kategorii trzeci raz, a jeżeli nie to Anthony’ego Joshui może nie zatrzymać już nikt
Jedynym czterdziestolatkiem któremu udało się wywalczyć pas mistrza świata wagi ciężkiej /nie chodzi o bronienie go w tym wieku/ jest George Foreman. I o ile w potyczce z Michaelem Moorerem w 1994 ten wspaniały bokser rzeczywiście poruszał się już trochę jak mumia – tak przezywał go Muhammad Ali… dwadzieścia lat wcześniej – to Władymir Kliczko w przeddzień pojedynku z Anthonym Joshuą o tytuły IBF i WBA na Wembley wyglądał jak młody bóg
Jeżeli mielibyśmy się sugerować tym jak obaj giganci zaprezentowali się w ostatnich pojedynkach nie dalibyśmy Ukraińcowi szans na zwycięstwo. Rozkojarzony, nieobecny, zdeprymowany, przez 36 minut walki trafił Tysona Fury’ego… 52 ciosami. Młodszy o trzynaście lat Joshua z łatwością młodego Mike’a Tysona demolował każdego kto stanął na jego drodze. Tyle że najlepszy z tych którzy zbierali cięgi, a więc Dominic Breazeale, w konfrontacji ze starym, dobrym Kliczką zapewne też sprawdzałby twardość desek. Można się mądrzyć i typować wynik, ale tego kto wygra w sobotę w Londynie nie wie tak naprawdę nikt
– Nadszedł idealny moment na taki pojedynek z powodu ryzyka które podejmują obaj bokserzy. To hazard. Gdyby nie to ryzyko jak mielibyśmy pobić rekord pay-per-view? Czy mielibyśmy 90 tysięcy kibiców na Wembley? Nie. Wstrzeliliśmy się w idealną porę, na tym polega robienie wielkich walk – mówi promotor gali Eddie Hearn. W sobotę wpisze do swojego cv organizację największej imprezy w historii boksu na Wyspach. Samo pay-per-view w Wielkiej Brytanii przyniesie minimum 20 milionów funtów przychodu /z ponad miliona zamówień/, a gdyby stadion miał 200 tysięcy miejsc kibice i tak biliby się o wejściówki do końca
Tylko legendarny Joe Louis, dziś już postać prehistoryczna, rządził w wadze ciężkiej dłużej niż Władymir, dziś 41-latek. Półtora roku temu Kliczko skończył swoje drugie panowanie, niemal dziesięcioletnie. W tym czasie obronił pasy 18 razy, lepszą serię mieli tylko Larry Holmes /20/ i Louis /25/. Żadna z tych pomnikowych postaci łącznie nie brała jednak udziału w większej liczbie potyczek o tytuł królewskiej kategorii – Ukrainiec w sobotę stoczy 29
A jednak jeszcze nigdy jego pojedynek nie wzbudzał takich emocji, takiego zainteresowania na całym świecie. Kliczko nie kłamie kiedy mówi że to jego najważniejsza walka. Od niej zależy czy po latach będziemy go wymieniać jednym tchem z Alim, Foremanem, Frazierem, Tysonem i Lewisem, czy zapamiętamy go jako mistrza który rządził tak długo bo nie miał godnych rywali
– Ta walka to moja szansa, szczęśliwy traf, obsesja. Stawiam nią kropkę, mogę wyboksować sobie drogę do nieba. Jestem szczęściarzem. W całej karierze nie walczyłem na większej scenie, nigdy nie poświęcano mi tyle uwagi. Czuję że traktują mnie jak mięso rzucone na pożarcie lwu. Nie obchodzi mnie to. Kiedy broniłem tytułu byłem jak chomik na kołowrotku. Teraz czuję się wolny – mówi Władymir. Ma ostatnią okazję by stoczyć równie dramatyczny i pasjonujący bój co jego starszy brat Witalij w 2003 r. z Lennoksem Lewisem
A Joshua? – Co w tym skomplikowanego? To tylko walka, nie żadna inżynieria rakietowa. Wygram – mówi ten który chce zostać pierwszym bokserem z miliardem dolarów na koncie

Pojedynek mistrzów olimpijskich
Trzy i pół roku temu w Moskwie Władymir Kliczko cztery razy przewracał Aleksandra Powietkina i z rekordową przewagą, jak na walkę o tytuł, wygrał na punkty po 12 rundach. I choć zarówno „Sasza”, jak i Anthony Joshua, szczycą się mistrzostwem olimpijskim w wadze superciężkiej /Powietkin zdobył złoto w 2004, „AJ” w 2012/, to pod względem gabarytów Rosjanin nie może się równać z Brytyjczykiem. Anthony jest o 10 kilogramów cięższy i wyższy o pół głowy – równy Władymirowi. Kliczko, mistrz olimpijski z Atlanty /1996/, uprawia boks od 27 lat. Zaczynał kiedy… Joshua przyszedł na świat. Brytyjczyk, który od roku zakłada pas IBF /tytuł WBA w sobotę będzie wakujący/, warunkami fizycznymi przewyższa też Davida Haye’a – on w 2011 przeciw Kliczce pokazał się nie lepiej niż „Sasza”

Zdobywali pas mistrza trzy razy i więcej
MUHAMMAD ALI /USA/
Największy z największych. Był nie tylko najbardziej znanym sportowcem, ale jednym z najbardziej popularnych ludzi na świecie. Pogromcy Sonny’ego Listona odebrano tytuł za odmowę służby wojskowej /1967/. Wrócił by triumfować w epickim boju w Kinszasie z George’em Foremanem /1974/
LENNOX LEWIS /WIELKA BRYTANIA/
Przez niektórych uważany za ostatniego z wielkich mistrzów wagi ciężkiej, ale po latach powinniśmy docenić także braci Kliczków. Lennox tracił pasy, nokautowany przez Olivera McCalla /1994/ i Hasima Rahmana /2001/. Wracał w wielkim stylu. Pobił Evandera Holyfielda i zmęczonego życiem Mike’a Tysona. Odszedł po wspaniałym boju z Witalijem Kliczką /2003/
EVANDER HOLYFIELD /USA/
Po mistrzostwo świata wagi ciężkiej sięgał nawet cztery razy /wcześniej rządził w wadze cruiser/, a powinien i piąty raz lecz oszukano go w potyczce z monstrualnym Nikołajem Wałujewem /2008/. Walczył z wszystkimi wielkimi: trzy razy z Riddickiem Bowe’em, dwa z Mikiem Tysonem i dwa z Lennoksem Lewisem. Nie pokonał tylko tego ostatniego
WITALIJ KLICZKO /UKRAINA/
Z perspektywy czasu możemy ocenić że starszy Kliczko w 2003 r. stoczył pierwszą i ostatnią wielką walkę, przegraną – w kontrowersyjnych okolicznościach – z Lennoksem Lewisem. Wrażenie zrobił jednak także jego triumfalny powrót w 2008 r., kiedy zlał grubego Samuela Petera

Ostatnia szansa Kliczki
To jedna z najważniejszych bokserskich walki XXI wieku. Czy Władimir Kliczko wykorzysta swoje wieloletnie doświadczenie i znokautuje Anthony’ego Joshuę? – Jestem więcej niż pewien że do końca dziesiątej rundy Władimir pośle rywala na deski – mówi Witalij Kliczko cytowany przez portal bokser.org
– Śledziłem z bliska przygotowania mojego brata. Dostrzegłem pewne niedociągnięcia, ale każdy ma swoje wady i zalety. Słabszą stroną Władymira jest rozkojarzenie i momentami brak koncentracji – wspomina 45-letni mer Kijowa
Według boksera określanego mianem „Dr. Iron Fist” ewentualna porażka będzie odpowiednim momentem by Władymir pożegnał się ze sportem i kibicami. – Jeżeli brat przegra to będzie czas by pomyśleć o zakończeniu kariery i sportowej emeryturze. Od tej walki zależy jego przyszłość. Joshua jest młody ale ma potencjał i nawet jeżeli przegra będzie mieć czas by to nadrobić. Władymir nie otrzyma już drugiej szansy – zauważa Witalij
Emerytowany mistrz świata wagi ciężkiej na bieżąco śledził też przygotowania 27-letniego Brytyjczyka. – Widziałem treningi Joshui. Dostrzegam pewne niuanse. Moim zdaniem jest za ciężki. Właśnie w tym widzę szansę Władymira, który w czasie treningów nie nabawił się żadnej poważnej kontuzji. Ma świetną kondycję, siłę i wolę walki. Będzie groźny od pierwszego gongu. Jestem o tym przekonany – mói
Stawką sobotniej walki są mistrzowskie tytuły federacji WBA i IBF. Faworytem dziennikarzy i ekspertów jest Brytyjczyk, ale 41-letni Kliczko na pewno zechce zmazać plamę po ostatnim nieudanym pojedynku z 2015 r. Wtedy Ukrainiec musiał uznać wyższość Tysona Fury’ego i stracił pasy IBF, WBA oraz WBO
/www.przegladsportowy.pl/

*****

USYK ROZSTAŁ SIĘ Z BASHIREM

James Ali Bashir nie będzie dłużej szkoleniowcem mistrza świata federacji WBO w wadze junior ciężkiej Ołeksandra Usyka /11-0, 10 KO/
Wszystko wskazuje że Bashira zastąpi trener Ukraińca jeszcze z czasów amatorskich, Anatolij Łomaczenko
Bashir był związany z Usykiem od początku jego zawodowej kariery. To właśnie pod jego skrzydłami ukraiński bokser już w dziesiątym zawodowym starcie sięgnął po tytuł zawodowego mistrza świata, pokonując na punkty Krzysztofa Głowackiego
Teraz wygląda że amerykański szkoleniowiec zostanie zastąpiony w narożniku przez Anatolija Łomaczenkę, który oprócz Usyka wychował pięściarsko także swojego syna, Wasyla Łomaczenkę
/bokser.org/ /12.2.2017/

*****

ZAWIESILI AŻ 36 SĘDZIÓW

Zawieszono aż 36 sędziów którzy pracowali podczas igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro. Międzynarodowe Stowarzyszenie Boksu /AIBA/ bada czy korupcja nie położyła się cieniem na olimpijskiej rywalizacji
Podczas sierpniowych igrzysk w Brazylii doszło do kilku kontrowersyjnych werdyktów. Na portalach społecznościowych aż huczało że sędziowie faworyzują bokserów rosyjskich
W finale kategorii ciężkiej przyznali zwycięstwo Jewgienijowi Tiszczence choć zdaniem wielu ekspertów na wygraną zasłużył Wasilij Lewita z Kazachstanu. W atmosferze skandalu swoje walki wygrywał Władimir Nikitin. Irlandczyk Michael Conlan był zszokowany werdyktem sędziów i bardzo ostro zareagował rzucając przekleństwami i oskarżeniami pod adresem działaczy AIBA
Stowarzyszenie zdecydowało się przeprowadzić dochodzenie które ma wyjaśnić czy kontrowersyjne werdykty były efektem korupcji. Do wyjaśnienia sprawy 36 sędziów zawieszono i nie mogą oni prowadzić walk pod egidą AIBA
„Rio było punktem zwrotnym dla AIBA. Boks podczas igrzysk był w centrum uwagi ze względu na pozytywne aspekty, ale także czasem mówiło się o nim w kontekście negatywnych sytuacji” – przyznał szef AIBA Wu Ching-Kuo
Bardzo możliwe że przed kolejnymi igrzyskami w Tokio w 2020 r. nastąpi reforma systemu sędziowania by stało się ono maksymalnie przejrzyste
/sport.interia.pl/

*****

NIEPOROZUMIENIE!

Mieliśmy mistrza świata w boksie, jedynego obecnie, już nie mamy
Po kapitalnej walce z Marco Huckiem, po niezłej choć już słabszej walce ze Steve’em Cunninghamem, czekaliśmy na ten pojedynek Krzysztofa Głowackiego raczej ze spokojem. Nie można się chyba było spodziewać niczego złego, a tu taki numer…
Ta walka z Ołeksandrem Usykiem to jakieś wielkie nieporozumienie…
12 rund – boksu prawie w ogóle nie było, słabo przygotowany Głowacki, prawie nic nie boksujący Ukrainiec… Co to było?… I jeszcze ten werdykt!… Coś niesamowitego!…
Usyk zadał w tej walce kilka ciosów, trafił Głowackiego może ze trzy razy na 12 rund, Polak trafił go może tyle samo razy, a może raz mniej, nikt nikomu nic nie zrobił, choć nasz bokser miał twarz trochę poobijaną. W najgorszym wypadku dla Głowackiego werdykt tego pojedynku powinien być remisowy, a więc korzystny dla Polaka, a tu coś kompletnie niezrozumiałego… „Sędziowie” wytypowali chyba jakąś inną walkę bo taki werdykt jak ten 119:109, 117:111, 117:111 dla Usyka mógł się zrodzić tylko w jakichś chorych głowach…
I w bardzo dobrze chyba zorganizowanej w gdańskiej Ergo Arenie Polsat Boxing Night, transmitowanej na żywo przez Sky Sports Głowacki stracił w domu pas, Usyk nowym mistrzem świata federacji WBO w kategorii junior ciężkiej… Śmiechu warte…
Żeby nie było wątpliwości nie mam pretensji do Usyka, bo chłopak bardzo ciekawy, sensowny, utalentowany, sympatyczny, ale żeby tak od razu pokonać Głowackiego w Gdańsku z takim werdyktem po takim pojedynku?… I od razu nie wiadomo dlaczego mistrzem świata?… Tak za darmo?… Tak niezasłużenie?… Jedno wielkie nieporozumienie… I że Polacy tak się dali załatwić?… Dla mnie skandal! Przecież to wygląda na totalne frajerstwo
Czytam jeszcze wypowiedź Głowackiego: „Niestety, stało się coś niesamowitego i po walce świat mi się zawalił”… No właśnie, stało się coś niesamowitego, niezrozumiałego, wszyscy jesteśmy bardzo rozczarowani i zaskoczeni, nikt się czegoś takiego nie spodziewał, a może najbardziej sam Krzysztof…
A Usyk jest oczywiście kandydatem na bardzo dobrego boksera i życzę mu jak najlepiej
I czekam na walkę rewanżową Głowacki – Usyk, i liczę że Polak nie powiedział ostatniego słowa. Może rzeczywiście powinien zmienić trenera? Bo po walce z Usykiem nie brakuje takich głosów, chyba całkowicie słusznie
Ciekaw też jestem ile obaj bokserzy dostali kasy za ten pojedynek
/Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu/ /18.9.2016/

*****

DOCHODOWY SAUL ALVAREZ

Saul Alvarez /47-1-1, 33 KO/ zajął pierwsze miejsce w rankingu magazynu Forbes klasyfikującym najbardziej dochodowych bokserów świata
Na dwie ostatnie walki Meksykanina – z Amirem Khanem i Miguelem Cotto – widzowie w USA wykupili ponad 1.3 mln przyłączy PPV. Jego promotor Oscar De La Hoya stwierdził niedawno że nie ma wątpliwości iż „Canelo” jest największą bokserską gwiazdą w Meksyku i Stanach Zjednoczonych. – Niedługo stanie się gwiazdą światowego formatu – zapewniał
Tuż za Alvarezem na liście Forbesa znalazł się Giennadij Gołowkin /35-0, 32 KO/ który wciąż nie może się doprosić pojedynku z Meksykaninem. „GGG” wprawdzie nie jest w stanie pochwalić się podobnymi wynikami PPV jak „Canelo”, ale zalicza się już do grona najchętniej oglądanych bokserów na amerykańskim rynku
Podium zamykają wspólnie Tyson Fury /25-0, 18 KO/ i Władimir Kliczko /64-4, 53 KO/, którzy najprawdopodobniej pod koniec października zmierzą się w rewanżu o dwa pasy mistrzowskie i status lidera wagi ciężkiej
W rankingu znalazło się również miejsce dla emerytowanego Floyda Mayweathera Jr /49-0, 26 KO/. Najlepszy bokser ostatnich lat jest wprawdzie dopiero dziesiąty, ale jego obecność w zestawieniu ma charakter symboliczny. „Grzejemy miejsce aż najlepszy zawodnik swojej ery postanowi wrócić z emerytury by ponownie zarobić dziesiątki milionów dolarów za kolejną walkę”, wyjaśnia Forbes
Najbardziej dochodowi bokserzy wg Forbesa:
1. Saul Alvarez
2. Giennadij Gołowkin
3. Tyson Fury i Władimir Kliczko
4. Andre Ward
5. Siergiej Kowaliow
6. Deontay Wilder
7. Keith Thurman
8. Terence Crawford
9. Errol Spence Jr
10. Floyd Mayweather Jr
/bokser.org/interia.pl/ /2.9.2016/

*****

GŁOWACKI WŚRÓD NAJLEPSZYCH

Branżowa strona World Boxing News opublikowała ranking pięćdziesięciu najlepszych bokserów świata bez podziału na kategorie. W tym zestawieniu wyróżniono jednego Polaka, oczywiście Krzysztofa Głowackiego /26-0, 17 KO/, naszego jedynego obecnie mistrza świata, championa wagi junior ciężkiej w federacji WBO
Popularny „Główka” zamyka listę zawodników na pięćdziesiątej pozycji
TOP 10 według brytyjskich dziennikarzy:
1. Floyd Mayweather Jr /klasyfikowany do końca roku/
2. Roman Gonzalez
3. Giennadij Gołowkin
4. Terence Crawford
5. Siergiej Kowaliow
6. Manny Pacquiao
7. Andre Ward
8. Guillermo Rigondeaux
9. Saul Alvarez
10. Wasyl Łomaczenko
/…/
50. Krzysztof Głowacki
/bokser.org/ /30.8.2016/

*****

GŁOWACKI ZBIERA SIŁY

– Za nami ciężkie i bardzo owocne zgrupowanie – poinformował trener Fiodor Łapin który wrócił z Krzysztofem Głowackim /26-0, 16 KO/ z obozu w Zakopanem. Wszystko było formą przygotowań do zaplanowanej na 17 września w Gdańsku walki z Ołeksandrem Usykiem /9-0, 9 KO/ w obronie tytułu mistrza świata wagi junior ciężkiej
– Krzysiek jest trochę zmęczony więc ten najbliższy tydzień będzie trochę luźniejszy. W Zakopanem zrobiliśmy to na czym mi zależało, czyli długie biegi, siłę oraz dużo taktyki z techniką. Nie patrzymy specjalnie na Usyka tylko martwimy się o siebie. Zbieramy siły a od początku sierpnia znów zaczyniemy bardzo ciężką robotę. Za tydzień rozpoczynamy sparingi które łącznie potrwają pięć tygodni – dodał trener naszego jedynego obecnie mistrza świata
– Walcząc za granicą mieliśmy trochę więcej spokoju, z drugiej strony broniąc tytułu w Polsce spotykamy się z oznakami sympatii i wsparcia kibiców. Jednak Krzysiek jest takim bokserem który wychodzi do klatki i jest mu obojętne gdzie walczy. Po prostu musi wyjść i udowodnić rywalowi że to on jest lepszy – zakończył Łapin
/bokser.org/ /30.7.2016/

*****

ADONIS STEVENSON ZNÓW WYGRAŁ

Adonis Stevenson /28-1, 23 KO/ w wielkim stylu obronił siódmy raz tytuł mistrza świata wagi półciężkiej federacji WBC wygrywając przez nokaut w czwartej rundzie podczas gali w Quebec City
Naprzeciw kanadyjskiego „Supermana” stanął Amerykanin Thomas Williams junior /20-2, 14 KO/, osławiony zwycięstwem nad Edwinem Rodríguezem, czyli „La Bombą”
Od początku walki w Quebec City potężne bomby pruły powietrze lecz to czempion trafił czysto i już w 1 rundzie posłał pretendenta na deski akcją prawy-lewy. Ten wstał i w 2 oraz 3 starciu podjął rękawicę. Rozgorzała niezła walka zakończona jednak już w 4 rundzie
W końcówce Stevenson trafił lewym podbródkiem, poprawił lewym hakiem na korpus i Williams cofnął się na liny. Chciał skontrować ale nadział się na potężny choć krótki lewy sierp mistrza. Idealny cios na czubek brody. Pretendent padł twarzą na matę i kiedy sędzia doliczył do dziesięciu Williams dopiero zdążył przyklęknąć. Klasyczny, efektowny nokaut
Wcześniej Eleider Alvarez /20-0, 10 KO/ – oficjalny pretendent do pasa WBC w wadze półciężkiej – pokonał po jednostronnym pojedynku sprowadzonego w trybie awaryjnym Roberta Berridgea /27-5-1, 21 KO/. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 99:90 i dwukrotnie 98:92. Teraz rywalem niepokonanego Kolumbijczyka powinien być właśnie „Superman” w obowiązkowej obronie
/bokser.org/

*****

USYK FAWORYTEM BUKMACHERÓW

Ołeksandr Usyk /9-0, 9 KO/ jest – według wstępnych notowań bukmacherów – faworytem w starciu z naszym jedynym obecnie mistrzem świata Krzysztofem Głowackim /26-0, 16 KO/. Pojedynek zaplanowano na 17 września
Według pierwszych notowań zagranicznych bukmacherów przed walką polskiego mistrza świata WBO wagi junior ciężkiej z Usykiem Głowackiego czeka ciężka przeprawa i to Ukrainiec jest faworytem
Kurs na zwycięstwo Usyka który zdobył złoty medal igrzysk olimpijskich w Londynie ustalono na poziomie 1.62 za jedną postawioną złotówkę. Zwycięstwo Polaka wyceniono z kolei na 2.25. Za trafnie wytypowany remis analitycy bukmacherscy oferują kurs 26
Pojedynek będzie głównym wydarzeniem zaplanowanej na 17 września gali Polsat Boxing Night w trójmiejskiej ERGO Arenie. Dla Polaka będzie to druga obrona tytułu wywalczonego w 2015 r.
/sport.interia.pl/boks/ /29.7.2016/

*****

ZMARŁ MUHAMMAD ALI

W szpitalu w Phoenix w wieku 74 lat zmarł słynny bokser Muhammad Ali. Od długiego czasu zmagał się z chorobą Parkinsona
Był hospitalizowany w szpitalu w Phoenix od kilku dni w związku z problemami układu oddechowego
„Po trwającej od 32 lat walce z chorobą Parkinsona Muhammad Ali zmarł w wieku 74 lat” – ogłosił jego rzecznik Bob Gunnell przywoływany przez AFP
Urodzony w 1942 r. jako Cassius Marcellus Clay zdobył złoty medal olimpijski w Rzymie, później osiągnął wielką sławę jako bokser zawodowy. Jako jedyny w historii trzykrotnie zdobył tytuł mistrza świata wszechwag i skutecznie bronił go dziewiętnaście razy
Stoczył 61 walk, wygrał 56, poniósł tylko 5 porażek
Komentatorzy sportowi są zdania że jego choroba Parkinsona była wynikiem wielu kontuzji odniesionych podczas walk. Prezentował charakterystyczny styl walki polegający na opuszczaniu gardy, prowokowaniu rywala i przyjmowaniu wielu ciosów
Ali ostatni raz pokazał się publicznie 9 kwietnia podczas corocznej kolacji fundacji pomagającej chorym na Parkinsona. Zostanie pochowany w swoim rodzinnym mieście Louisville
Ali, jeszcze wtedy Clay, jako 18-latek sięgnął po złoto olimpijskie, zwyciężając w finale naszego Zbigniewa Pietrzykowskiego. Jako zawodowiec wygrał z takimi wybitnymi postaciami jak Archie Moore, Henry Cooper, Sonny Liston, Floyd Patterson, George Chuvalo, Jerry Quarry, Jimmy Ellis, Bob Foster, Ken Norton, Joe Frazier, Earnie Shavers czy George Foreman
/sport.interia.pl/ /4.6.2016/

A internauci na to:
Konrad: W Rzymie nie on, wygrali mu sędziowie. Szacunek dla prawdziwego zwycięzcy z Rzymu!
Darek: Wielki smutek i żal. Tacy bokserzy jak Ali, Frazier, Norton, Foreman to moje dzieciństwo i młodość. Pamiętam jak z wypiekami na twarzy czytałem w gazetach, bo wtedy za PRL-u nie transmitowano walk w/w pięściarzy zawodowych, o walkach jakie toczyli ze sobą w/w i wyobrażałem sobie jak oni wytrzymują 15 rund lania, kiedy w boksie amatorskim były tylko 3 rundy. Tak wyczekiwałem na walkę w tv Ali – Foreman, a akurat w tym dniu szkoła zorganizowała nam wycieczkę do Białowieży i nie obejrzałem pierwszej walki zawodowej w tv Muhammada Ali. Odszedł Frazier, teraz zmarł Ali. Niby taka kolej rzeczy, każdy musi umrzeć, ale smutno mi bo odchodzą WIELCY sportowcy mojego dzieciństwa i młodości
Ksiadz Maciej: Mógł być wielki, a tak zmarł wielki bokser, ale już nie człowiek. Wystarczyło by przed śmiercią zrzekł się islamu
pasy1906: Wielki bokser i zarazem wielki pyskacz, czym zrażał do siebie
xxxx: /…/ To muzułmanin /…/ przypomnę tylko że Ali nienawidził białych i innowierców
WIELEBNY: To był prawdziwy wojownik. Miał talent do tego i go wykorzystał
pestka: Był najwybitniejszym bokserem świata, później Pietrzykowski, Kasprzyk, Grudzień, Trela, Średnicki, Rybicki i wielu wielu innych polskich mistrzów
Kokos: Zdradził swoją wiarę. Mam nadzieję że Bóg mu wybaczy, bo podobno nie był złym człowiekiem
jaw: Był największy. Po pojedynku w Kinszasie nawet Polska Poczta wydała znaczek upamiętniający tę postać. Był też pierwszym który napluł na ustawiacza walk Dona Kinga. Wielki szacun
robbo: To pajac, taki dzisiejszy Mayweather szczekający na lewo i prawo, zwykły błazen, nienawidzący białych muzułmanin
głuchy: Zmarł głupek twierdzący że jego religia jest religią pokoju, a prawda jest taka że on nigdy nie był prawdziwym muzułmaninem
max.e: Nie przepadam za boksem, ale zawsze miałem duży szacunek dla tego człowieka
patryota: WIELKI WOJOWNIK. Niech mu ziemia lekką będzie
sssaq: Inteligencja, szybkość, spryt, odporność na ciosy, fenomenalna praca nóg. To właśnie miał Ali, największy mistrz epoki przed koksowej boksu
Wiedzon: Jako bokser był rzeczywiście MISTRZEM. I zapewne liczy na burdel jaki obiecuje ICH bóg…
PISmak: Ciekawe że zmarł niedługo po tym jak głośno zrobiło się o jego starym wywiadzie dla tv /Muhammad Ali miażdży lewaka z BBC w temacie multi-kulti :)/
Muslim: Cassius Clay, zmienił wyznanie /i nazwisko/ na cześć arabskich dobroczyńców którzy przywieźli jego przodków do Alabamy i dali im zatrudnienie
lechu13: Podziwiałem go. Odbiło mu na islam ale bokser był dobry
Jan Karol Maciej: Widziałem w telewizji jego walkę z Pietrzykowskim na olimpiadzie w Rzymie. Dużo nie brakowało by ją przegrał. Pewien wpływ na to miała poprzedzająca ją walka Walaska z innym amerykańskim Murzynem. Walasek, według sędziów, przegrał, ale kto tę walkę widział to miał inne zdanie na ten temat. Z tego powodu publiczność tak długo i głośno protestowała, że dekoracja medalami mocno się opóźniła, a niewiele brakowało by do niej w ogóle nie doszło
Tuptuś: Jako sportowiec był Wielki przez duże W. Jako człowiek był rasistą i fanatykiem religijnym. Ale mimo to Spoczywaj w Pokoju
ktosik1963: Na te schorzenia i tyle co dostał w głowę to i tak pożył. Po każdej walce murowany lekki wstrząs mózgu, ostanie 10 lat to trzęsawka Parkinsona i mówienie na zwolnionych obrotach. Zostawił po sobie mnóstwo dzieci, wnuków i praprapra… Przeszedł na islam, co mu chluby nie przyniosło. Trochę z czasem mu odbiło, ale to Murzyn, a oni jak dostaną trochę kasy i świecidełek to już świrują. To silniejsze od nich. A co do jego boksu, no cóż, był wielkim mistrzem, ogromne serce do walki, zawodnik z klasą /co dziś w boksie jest niespotykane/. Szanował rywali i zawsze walczył czysto. I ten jego niesamowity taniec na nogach w ringu którym wykańczał powoli i metodycznie dokładając szybkie sierpowe. Odszedł Cassius Clay z tego padołu, ale został w historii sportu
/sport.interia.pl/

*****

NIE BĘDZIE WALKI

Trener i menedżer Deontaya Wildera /36-0, 35 KO/ twierdzi że nie ma już szans by doszło do walki jego podopiecznego z przyłapanym na dopingu Aleksandrem Powietkinem /30-1, 22 KO/
– Walka została anulowana. Nie przełożona tylko anulowana. Jesteśmy załamani. Cały wysiłek i pieniądze, wszystko na marne. To anulowanie ma wpływ na setki osób. Trochę odpoczniemy i niedługo wracamy, nadal będziemy walczyć o czysty sport i równą rywalizację – oświadczył Jay Deas
W organizmie Powietkina wykryto meldonium, środek od 1 stycznia zakazany. Obóz Rosjanina, pretendenta do tytułu mistrza świata WBC w wadze ciężkiej, utrzymuje że stosował on go wcześniej, przed zakazem. Testy antydopingowe wykazały jednak że musiał przyjąć meldonium – świadomie lub nie – między 11 a 27 kwietnia
/bokser.org/ /16.5.2016/

*****

GŁOWACKI PEWNY SIEBIE

Krzysztof Głowacki który w drugiej obronie tytułu mistrza świata WBO w wadze junior ciężkiej zmierzy się z Ukraińcem Ołeksandrem Usykiem powiedział że nie zamierza walczyć z polskimi rywalami. – Takie pojedynki nikomu nic nie dają – stwierdził
14 sierpnia 2015 Głowacki znokautował w Newark w 11 rundzie broniącego tytułu Marco Hucka i został mistrzem świata federacji WBO w kat. junior ciężkiej. 16 kwietnia pierwszy raz przyszło mu bronić pasa i pretendenta Amerykanina Steve’a Cunninghama wyraźnie pokonał na punkty w Nowym Jorku. Kolejnym zawodnikiem który planuje zdetronizować Polaka jest Ukrainiec Usyk
– Nasza walka odbędzie się być może w sierpniu, albo we wrześniu. Bardzo chciałbym walczyć w Polsce. Obrona tytułu przed rodzimą publicznością to byłoby coś niesamowitego – przyznał Głowacki
Nasz mistrz świata zaczyna przygotowywać się do konfrontacji z Usykiem. – Po walce z Cunninghamem miałem trzy tygodnie wolnego, ale to nie był czas laby. Trochę się ruszałem. Biegałem krótkie dystanse po 6-8 kilometrów, bawiłem się też z ciężarami. Teraz już normalnie trenuję. Co drugi dzień pokonuję 15 kilometrów, zwiększyłem też obciążenia na siłowni
„Główka” przekonuje że zajęcia przed pojedynkiem z Ukraińcem będą się trochę różnić od przygotowań do wcześniejszych walk. Niespełna 30-letni bokser sam walczy z odwrotnej pozycji, ale tym razem przyjdzie mu zmierzyć się także z mańkutem
– Pewne elementy przygotowań zostają bez zmian. Chcę pojechać do Zakopanego, gdzie biegając po górach zrobię wydolność. W treningach bokserskich musimy oczywiście uwzględnić to że Usyk jest leworęczny. Takich muszę mieć sparingpartnerów, ale w ich doborze całkowicie zdaję się na trenera Fiodora Łapina który jest znakomitym fachowcem i mam do niego pełne zaufanie. Zostało jeszcze trochę czasu, bo te sparingi rozpocznę sześć tygodni przed pojedynkiem – stwierdził
Głowacki jest dobrej myśli przed drugą konfrontacją w obronie mistrzowskiego pasa, ale zdaje sobie sprawę że Ukrainiec będzie wymagającym przeciwnikiem. Pretendent jest tylko pół roku młodszy, ale także siedem centymetrów wyższy od Polaka
– Nie znam go osobiście i nie oglądałem na żywo żadnej z jego walk. Usyk jest jednak dobrze wyszkolony technicznie, a jako mistrz olimpijski pewien poziom musi prezentować. Na pewno nie lekceważę go i nastawiam się na trudny pojedynek, ale to ja jestem mistrzem świata i pozostanę nim – powiedział Głowacki
Zapewnił też że w przyszłości nie zamierza krzyżować rękawic z rodakami
– Jestem przeciwnikiem rywalizacji polsko-polskiej. Oczywiście jeżeli na drodze stanie Polak to trzeba będzie się z nim zmierzyć. Ale to tylko show i takie walki nikomu nic nie dają. Bo przegranym blokują karierę, a wygrani i tak stoją w miejscu – tłumaczył
W trakcie kariery amatorskiej Polak rywalizował w kategorii superciężkiej, czyli powyżej 91 kg, ale wyższe apanaże nie skuszą go do przejścia w zawodowstwie do tej kategorii
– Tam gaże za niektóre walki są przeogromne, ale pieniądze to nie wszystko. Kasa jest oczywiście ważna, bo mam rodzinę i muszę z czegoś żyć, ale w kategorii junior ciężkiej też można zarobić dobre pieniądze. Poza aspektem finansowym ważny jest też również wymiar sportowy – komentował
Niepokonany w 26 zawodowych walkach Głowacki mierzy 183 cm i zdaje sobie sprawę z fizycznych braków. Z drugiej strony w kat. ciężkiej, czyli ponad 90.719 kg, znakomicie radził sobie niższy od niego o 5 cm Mike Tyson, którego podobiznę Polak wytatuował sobie na lewym ramieniu
– Tyson to fenomen. Taki ewenement który siał spustoszenie w tej wadze i pojawia się raz na 100 lat. „Bestia” był dynamiczny, szybki, silny i przewracał kolosy w ciężkiej. Pamiętam że na amatorskich międzynarodowych turniejach do wagi stawało się według kategorii i „konie” z superciężkiej śmiali się że pomyliłem kolejki, bo wyglądałem jak chłopak z półciężkiej. W ciężkiej chłopy mają ponad dwa metry, ogromny zasięg ramion i zdecydowanie mocniej biją niż w junior ciężkiej. Mógłbym przytyć i też bym mocniej bił, ale wtedy zapewne straciłbym na szybkości. Wagę mogę zmienić ale na pewno już nie urosnę – powiedział Głowacki
/PAP/ /16.5.2016/

*****

FONFARA – SMITH JUNIOR 18 CZERWCA

Andrzej Fonfara /28-3, 16 KO/ poznał nazwisko kolejnego rywala. 18 czerwca w Chicago Polak zmierzy się z Amerykaninem Joe Smithem Juniorem /21-1, 17 KO/. Pojedynek zakontraktowano na 12 rund
Smith Junior ostatnią walkę stoczył w kwietniu kiedy pokonał przez TKO Fabiano Penę /16-5-1, 12 KO/. 26-letni Amerykanin ma na koncie tylko jedną porażkę. W 2010 r. przegrał z Eddie’m Caminero /7-9, 7 KO/
Bokser z Long Island jest notowany dopiero na 46 miejscu w wadze półciężkiej wg statystyków z portalu Boxrec. Nie mierzył się do tej pory z żadnym znaczącym rywalem
Dla Fonfary starcie ze Smithem Juniorem będzie dopiero pierwszym pojedynkiem w tym roku. Poprzednio pokonał w październiku 2015 r. Nathana Cleverly’ego /29-3, 15 KO/
Walka Fonfary będzie głównym wydarzeniem gali którą zaplanowano na 18 czerwca. W Chicago wystąpi także Maciej Sulęcki /22-0, 7 KO/
/sport.interia.pl/ /8.5.2016/

*****

JOSHUA – BREAZEALE

Amerykanin Dominic Breazeale będzie pierwszym rywalem Anthony’ego Joshuy w obronie pasa IBF w wadze ciężkiej. Walka odbędzie się 25 czerwca w londyńskiej hali O2 Arena
Uznawany za wielką nadzieję brytyjskiego boksu Joshua wywalczył tytuł mistrza świata federacji IBF 9 kwietnia, pokonując przez nokaut Amerykanina Charlesa Martina
26-letni mistrz olimpijski z Londynu w 2013 r. przeszedł na zawodowstwo, stoczył 16 pojedynków, wszystkie wygrywając przed czasem
/IAR/ /25.4.2016/

*****

DZIWNA KASA

150 tys. dolarów zarobi Krzysztof Głowacki /25-0, 16 KO/ za swoją pierwszą obronę tytułu mistrza świata kat. junior ciężkiej federacji WBO. Zarobki pięściarzy oficjalnie opublikowała Komisja Sportowa Stanu Nowy Jork
Rywal Polaka Steve Cunningham /28-7-1, 13 KO/, mimo że startuje z pozycji pretendenta, dostanie więcej. Na konto Amerykanina wpłynie 225 tys. dolarów
Bokser z Filadelfii w przeszłości dwukrotnie był mistrzem w tym limicie, a jeszcze niedawno z powodzeniem startował w wadze ciężkiej
Polak dopiero buduje swą markę za oceanem więc chyba stąd rzadko spotykana sytuacja że mistrz dostaje mniej niż challenger
W głównej walce wieczoru podczas gali w Nowym Jorku Errol Spence Jr /19-0, 16 KO/ zmierzy się z Chrisem Algierim /21-2, 8 KO/. Spence Jr dostanie 225 tys., Algieri 325 tys.
/bokser.org/ /15.4.2016/

*****

AMERYKANIE W OSADZIE ŚNIEŻKA

Tomasz Adamek przygotowuje się do starcia z Erikiem Moliną, a na jego obozie pojawili się nowi sparingpartnerzy. Jednym z nich jest Travis Walker z którym kilka lat temu „Góral” stoczył pasjonujący pojedynek
Za Tomaszem Adamkiem /50-4, 30 KO/ seria sparingów z rodakami. Teraz nadeszła więc pora na bokserów zagranicznych którzy mają pomóc „Góralowi” w ostatnim etapie przygotowań do walki z Moliną /24-3, 18 KO/
Z Osady Śnieżka wyjechali już Michał Cieślak, Marcin Rekowski i Mateusz Masternak. Ich miejsce zajęli Amerykanie – Travis Walker /39-14-1, 31 KO/ oraz boksujący na granicy wagi półciężkiej i cruiser Earl Newman /8-0, 6 KO/
Pierwotnie sparingpartnerami Adamka mieli być Nagy Aguilera i Tony Grano, ale ostatecznie zamiast nich w Łomnicy są Walker i Newman
Adamek skrzyżuje rękawice z Moliną 2 kwietnia na ringu w Krakowie podczas gali Polsat Boxing Night. W stawce będzie interkontynentalny pas organizacji IBF wagi ciężkiej
/bokser.org/ /14.3.2016/

*****

GŁOWACKI – CUNNINGHAM 16 KWIETNIA

Wiadomo już na pewno – Krzysztof Głowacki /25-0, 16 KO/ 16 kwietnia zmierzy się ze Stevem Cunninghamem /28-7-1, 13 KO/ w walce o tytuł mistrza świata federacji WBO w wadze junior ciężkiej
Dla Głowackiego będzie to pierwsza obrona tytułu mistrza świata kategorii junior ciężkiej federacji WBO. Przed kilkoma miesiącami nasz bokser odebrał pas Niemcowi Marco Huckowi, pokonując go w Newark /USA/ przez nokaut w 11 rundzie
Pojedynek „Główki” z „USS” odbędzie się podczas gali na Brooklynie, a za główną atrakcję posłuży walka Errola Spencea Jr. /19-0, 16 KO/ z Chrisem Algierim /21-2, 8 KO/. Drugą transmitowaną walką ma być właśnie konfrontacja Polaka z Amerykaninem
Trzecią zaklepaną potyczką jest rywalizacja w wadze półciężkiej Marcusa Brownea /17-0, 13 KO/ z Bośniakiem Radivoje Kalajdziciem /21-0, 14 KO/, który mieszka na stałe w Ameryce i tam stoczył wszystkie dotychczasowe walki
/bokser.org/ /22.2.2016/

*****

POGRZEB WIESŁAWA RUDKOWSKIEGO

Kilkaset osób uczestniczyło 22 lutego w pogrzebie utytułowanego boksera Wiesława Rudkowskiego. Wicemistrza olimpijskiego z Monachium /1972/ w rodzinnej Łodzi pożegnali rodzina, przyjaciele, zawodnicy, trenerzy, kibice
Na uroczystości pogrzebowej w kościele św. Anny obecni byli prezes PKOl Andrzej Kraśnicki, szef Towarzystwa Olimpijczyków Polskich Ryszard Parulski, przedstawiciele władz PZB i klubów które Rudkowski reprezentował. Byli znakomici przed laty pięściarze, m.in. Józef Grudzień, Jerzy Rybicki, Janusz Gortat, Krzysztof Kosedowski, medaliści olimpijscy z innych dyscyplin
Wszyscy podkreślali że zmarły był jednym z najwybitniejszych polskich bokserów, rywalizującym w myśl zasady „walcz i zwyciężaj, lecz jeżeli wygrać nie będziesz mógł, bądź dzielny w swym wysiłku”, a także trenerem, wychowawcą młodzieży, działaczem oraz wzorem do naśladowania w codziennym życiu
Szef PKOl żegnając dwukrotnego olimpijczyka powiedział że „był prawdziwym dżentelmenem ringu”, o czym świadczyło m.in. jego zachowanie po przegranym olimpijskim finale w Monachium. „Według wielu on tę walkę wygrał, ale jak przystało na sportowca pogratulował rywalowi i zachował się godnie. Był znakomicie wyszkolony technicznie, do tego waleczny, ambitny, pracowity. To talent który oszlifowany przez Feliksa Stamma z diamentu stał się brylantem. Pozwoliło mu to osiągnąć w karierze najwyższe szczyty” – powiedział Kraśnicki
Jerzy Rybicki, mistrz olimpijski z Montrealu /1976/, dodał że Rudkowski był dla niego wzorem. „Gdyby nie uprawiał boksu byłby równie znakomitym piłkarzem lub koszykarzem” – powiedział. Dodał że „sprawy boksu zawsze leżały mu na sercu” i to dzięki jego zaangażowaniu w przyszłym roku przy Hali Mirowskiej w Warszawie stanie pomnik trenera Stamma
W imieniu bokserskiej społeczności Rybicki zaapelował by jeszcze w tym roku upamiętnić zmarłego w „Alei Gwiazd Sportu” w Cetniewie, gdzie Rudkowski trenował na zgrupowaniach polskiej kadry. „Swojej gwiazdy nie otrzymał za życia i trzeba to jak najszybciej nadrobić” – powiedział
Dwukrotny brązowy medalista olimpijski Janusz Gortat powiedział że choć Rudkowski w swoim dorobku miał srebro olimpijskie i trzy medale mistrzostw Europy, w tym złoty, oraz dziesięć razy stawał na najwyższym stopniu podium mistrzostw Polski, to mógł zdobyć jeszcze więcej laurów. – Był pięściarzem kompletnym. Mówi się że to „mistrz kontry”, ale dla mnie jego atutem była wszechstronność. Tego mu zawsze zazdrościłem. On urodził się w ringu i potrafił wykonać każdą akcję. Do tego był najlepszym przyjacielem, a znaliśmy się od 1968 r. – wspominał
Trumna z ciałem byłego reprezentanta Polski spoczęła na łódzkim cmentarzu Zarzew przy ul. Lodowej. W ostatniej drodze zmarłemu towarzyszyły też poczty sztandarowe m.in. RKS Łódź, Widzewa Łódź, Legii Warszawa i PZB oraz wojskowa kompania reprezentacyjna
W. Rudkowski zmarł 13 lutego po ciężkiej chorobie w wieku 69 lat
Urodzony w Łodzi bokser był wychowankiem Rudzkiego Klubu Sportowego, następnie reprezentował barwy Widzewa Łódź /1964-65/ i Legii Warszawa /1966-75/
Największe sukcesy odnosił w wadze lekkośredniej. Wśród nich są m.in. wicemistrzostwo olimpijskie w Monachium /w finale przegrał 2:3 z reprezentantem RFN Dieterem Kottyschem/ w 1972 oraz złoty, srebrny i brązowy medal mistrzostw Europy /w latach 1971-75/. Mistrzowski tytuł wywalczył w swoim ostatnim starcie /1975/ w Katowicach
Reprezentował również Polskę podczas igrzysk olimpijskich w Meksyku /1968/, gdzie doszedł do ćwierćfinału
Był 10-krotnym mistrzem kraju /1966-75/; więcej tytułów zdobył tylko Zbigniew Pietrzykowski. W mistrzostwach Polski przez prawie dekadę nie przegrał żadnego z 41 pojedynków. W sumie stoczył 268 walk /248-4-16/
Jako szkoleniowiec prowadził reprezentacje Polski seniorów i juniorów
Odznaczony m.in. srebrnym i brązowym medalem za wybitne osiągnięcia sportowe i Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski
/PAP/ /22.2.2016/

*****

CZYSTY WACH

Mariusz Wach został oczyszczony z zarzutów stosowania dopingu i nie zostanie zawieszony – poinformował Polski Wydział Boksu Zawodowego
„Biorąc pod uwagę wszystkie dostępne nam informacje uznaję że na chwilę obecną nie ma podstaw do prowadzenia postępowania wobec Mariusza Wacha” – napisano w oświadczeniu prezesa PWBZ Krzysztofa Kraśnickiego
Wacha oskarżano o stosowanie dopingu podczas walki z Aleksandrem Powietkinem podczas listopadowej gali w Kazaniu. Polak przegrał walkę w 12 rundzie. Po starciu Rosjanie utrzymywali że w próbce Wacha wykryto niedozwolone środki. Nie było jednak oficjalnego potwierdzenia tych doniesień
„Nie otrzymałem od organizacji zarządzającej wynikami, a więc WBC, informacji o naruszeniu przez Wacha przepisów antydopingowych” – napisał w oświadczeniu Kraśnicki
Prezes dodał też że WBC w specjalnym komunikacie zakwestionowało wyniki badań i uznało je za niewiarygodne
/interia.pl/ /15.1.2016/

*****

FURY BOKSEREM ROKU

Tyson Fury został wybrany bokserem 2015 r. przez jeden z najbardziej prestiżowych magazynów „Ring”. Brytyjczyk pokonał Władymira Kliczkę zostając mistrzem świata wagi ciężkiej federacji WBA i WBO
Fury jest drugim Brytyjczykiem w historii który zdobył to prestiżowe wyróżnienie. Pierwszy był w 2005 r. Ricky Hatton który zdetronizował mistrza wagi junior półśredniej Konstantina Cziu. W listopadzie Fury wygrał na punkty z niepokonanym od lat Władymirem Kliczką. Odebrał mu mistrzowskie pasy federacji WBA, WBO i IBF
Brytyjczyk o wyróżnienie walczył z Floydem Mayweatherem juniorem, Saulem Alvarazem, Giennadijem Gołowkinem oraz Romanem Gonzalezem
„Nikt nie wstrząsnął tym sportem tak jak Fury” – napisano w magazynie „Ring”. Tyson Fury nie ukrywał wielkiego zadowolenia z powodu przyznania mu tej nagrody
„Nie mogę w to uwierzyć. O mój Boże, jestem taki dumny” – napisał Brytyjczyk na swoim koncie na Twitterze
Tyson Fury do rewanżowego starcia z Kliczką stanie już wiosną tego roku. Decydując się na walkę z Ukraińcem Fury musiał zrezygnować z tytułu federacji IBF
/interia.pl/ /12.1.2016/

*****

POLSKA RUNDA ROKU 2015

Ogłoszono prestiżowe podsumowanie dziennikarzy stacji ESPN. Jedną z kategorii była nagroda za rundę roku. Za najlepsze trzy minuty boksu wybrano szóste starcie pojedynku Krzysztofa Głowackiego z Marco Huckiem o pas mistrza świata federacji WBO!
Właśnie w tej pamiętnej rundzie Niemiec rzucił Polaka na deski potężnym lewym sierpowym. Bokser z Wałcza z trudem powstał na dziewięć i kiedy wydawało się że to jego początek końca Głowacki zaskoczył panującego mistrza mocnymi bombami, oddalił od siebie niebezpieczeństwo, by w końcówce pojedynku samemu zwyciężyć przed czasem
– Wszyscy wokół nas stoją, już nikt nie siedzi. I nic w tym dziwnego, obaj wojownicy sobie na to zasłużyli – krzyczał podekscytowany dziennikarz ESPN komentując tę walkę na żywo
Najlepsze rundy roku 2015:
1. Krzysztof Głowacki vs Marco Huck /6 runda/
2. Francisco Vargas vs Takashi Miura /9/
3. Edwin Rodriguez vs Michael Seals /1/
4. Lucas Matthysse vs Rusłan Prowodnikow /4/
5. Daniel Jacobs vs Peter Quillin /1/
6. Anthony Joshua vs Dillian Whyte /2/
Najlepsze rundy stulecia:
2015: Głowacki vs Huck
2014: Tommy Coyle vs Daniel Brizuela /11/
2013: Timothy Bradley Jr vs Rusłan Prowodnikow /12/
2012: Sergio Martinez vs Julio Cesar Chavez Jr /12/
2011: James Kirkland vs Alfredo Angulo /1/
2010: Juan Manuel Marquez vs Michael Katsidis /3/
2009: Juan Manuel Marquez vs Juan Diaz I /1/
2008: Kendall Holt vs Ricardo Torres II /1/
2007: Israel Vazquez vs Rafael Marquez II /3/
2006: Somsak Sithchatchawal vs Mahyar Monshipour /9/
2005: Diego Corrales vs Jose Luis Castillo I /10/
2004: Marco Antonio Barrera vs Erik Morales III /11/
2003: Acelino Freitas vs Jorge Barrios /11/
2002: Micky Ward vs Arturo Gatti I /9/
2001: Micky Ward vs Emanuel Burton /9/
2000: Erik Morales vs Marco Antonio Barrera I /5/
/bokser.org/interia.pl/ /1.1.2016/

*****

IZU UGONOH EKSPRESOWO

Polak Izuagbe Ugonoh /15-0, 12 KO/ pokonał przez nokaut w 1 rundzie Meksykanina Vicente Sandeza /15-6, 10 KO/. Walka podczas gali w Hamilton w Nowej Zelandii trwała niewiele ponad minutę!
Oprawa gali w Nowej Zelandii była bardzo efektowna. Rywal Polaka wszedł na ring przy dźwiękach tradycyjnej meksykańskiej muzyki, po nim między liny wszedł Ugonoh, witany przez kibiców brawami
Na pierwszy rzut oka widać było że 29-letni Meksykanin nie przyłożył się szczególnie do przygotowań do walki, bo sylwetką nie przypominał atlety. Polak za to pod każdym względem prezentował się znakomicie i od początku narzucił szybkie tempo
Punktował lewym prostym, błyskawicznie „ustawiał” sobie rywala, który kompletnie nie radził sobie z jego ciosami. Minęła ledwie minuta pojedynku a Ugonoh nacisnął rywala, wyprowadził potężny prawy prosty i Meksykanin wylądował na deskach!
Sandez padł na deski jak rażony piorunem i długo się nie podnosił. Sędzia próbował go podnieść, ale bokser z Mexicali powoli dochodził do siebie. Dla Izu Ugonoha to już trzecia z rzędu wygrana przed czasem, a 15 w zawodowej karierze
Polak był wyraźnie zawiedziony tym że zmierzył się z rywalem który prezentował bardzo niski poziom sportowy i nie ukrywał tego w rozmowie z dziennikarzem nowozelandzkiej telewizji po walce
„Nastawiłem się i byłem przygotowany na 10 rund walki, ale rywal nie był w stanie kontynuować pojedynku” – powiedział
„Kiedy widzę że rywal ma problemy nie waham się skończyć szybko pojedynku. Zawsze chcę wygrywać przez nokaut i dawać kibicom emocje” – dodał Ugonoh, dla którego był to już szósty pojedynek stoczony w Nowej Zelandii
„Dziękuję kibicom z Nowej Zelandii którzy jak zwykle ciepło mnie przywitali. Teraz czekają mnie pojedynki w Polsce i innych krajach, ale mam nadzieję że jeszcze wrócę do Nowej Zelandii” – mówił Izu
Na koniec bokser który wychowywał się w Gdańsku zwrócił się do kibiców po polsku: „Dziękuję że trzymaliście za mnie kciuki. Pozdrawiam serdecznie wszystkich moich fanów z Polski”
29-letni bokser urodził się i wychował w Polsce, pochodzi z wielodzietnej nigeryjskiej rodziny. Jego rodzice przyjechali do Polski na studia. Ma siostrę Osuenhe /Osi/ która wzięła udział w czwartej edycji programu Top Model i ją wygrała

Izu dorastał na gdańskiej Żabiance. Mówi o sobie że jest „czarnoskórym Polakiem” który z dumą reprezentuje Polskę
/interia.pl/ /5.12.2015/

Izu Ugonoh rozwinął się bardzo w ostatnich miesiącach, zarówno boksersko, jak i fizycznie. Choć przybrał kilkanaście kilogramów masy mięśniowej wciąż porusza się z gracją, a teraz nokautuje rywali z dużą łatwością. W tym zwyżkowym momencie kariery postanowił ją jednak zawiesić na kilka miesięcy
Wszystko przez udział w „Tańcu z Gwiazdami”. Ten popularny program ma wypromować Izu medialnie i sprawić że Polacy poznają go lepiej
– Teraz koncentruję się na TzG a do boksu wrócę na poważnie w drugiej połowie 2016. W tym mijającym roku miałem sporo czasu by się rozwinąć boksersko i jestem zadowolony z postępów jakie zrobiłem – powiedział ciemnoskóry Polak
– Poza sparingami z Josephem Parkerem w ostatnich miesiącach trenowałem również z Władymirem Kliczką, Bermanem Stivernem, przy każdym obozie dochodzą również inni, może mniej znani za to ambitni bokserzy. Mógłbym już walczyć z lepszymi rywalami, ale mój zespół i ja wspólnie uznaliśmy że warto najpierw zaatakować media udziałem w TzG, a w drugiej połowie roku skupić się już tylko na boksie – dodał wyrastający na nową nadzieję naszej wagi ciężkiej Izu
Plan jest taki by po udziale w TzG Ugonoh stoczył trzy pojedynki do końca
2016 – dwie w Polsce, trzecią gdzieś w Europie na większej gali. Wydaje się również raczej pewne że Izu wystąpi na jesiennej edycji gali Polsat Boxing Night, którą zaklepano na 5 listopada w Tauron Arenie w Krakowie
/bokser.org/ /5.12.2015/

*****

SENSACYJNA PORAŻKA KLICZKI

Na ringu w Niemczech doszło do wielkiej sensacji. Niepokonany od 12 lat w wadze ciężkiej Ukrainiec Władymir Kliczko przegrał na punkty z ogromnym Brytyjczykiem Tysonem Furym i stracił tytuły mistrza świata w kat. WBA, WBO oraz IBF
Ukrainiec już domaga się jednak rewanżu. „Mamy taki zapis w kontrakcie” – stwierdził jego promotor Bernd Boente
Po 12-rundowym pojedynku w Duesseldorfie Fury zwyciężył jednogłośnie 115:112, 115:112, 116:111. To pierwsza porażka Kliczki od 2004 r.
„Ciąg dalszy nastąpi, ale za wcześnie na szczegóły” – stwierdził 39-letni Ukrainiec
To była 19 z rzędu walka w obronie tytułów mistrza świata Kliczki. Nie potrafił on jednak znaleźć sposobu na 12 lat młodszego Brytyjczyka. Ukrainiec przede wszystkim walczył bardzo asekuracyjnie, wręcz bojaźliwie. W akcjach ofensywnych nie podejmował żadnego ryzyka. Fury natomiast uciekał z linii ciosów i dużo balansował tułowiem. W efekcie kibice obejrzeli mało widowiskową i nudną walkę
„Zaprezentowałem 60-65 proc. swoich możliwości, mogę boksować dużo lepiej. Jeżeli dojdzie do rewanżu to wygram jeszcze łatwiej – mówił mierzący aż 206 centymetrów Fury, cytowany przez brytyjskie media
„Pokazałem Kliczce rzeczy jakich wcześniej nie widział. Dlatego unikał mnie pięć lat. Teraz nadchodzi moja era” – przechwalał się
W statystykach uderzeń lepszy był bokser z Anglii. Fury wyprowadził 371 ciosów, z których 86 doszło celu, z kolei Kliczko miał ich 231, a celnych 52

– Walka była słaba, walczyłem na jakieś 65 proc. możliwości – stwierdził Tyson Fury, który odebrał wszystkie pasy ukraińskiemu mistrzowi
Nie milkną echa historycznej porażki Władymira Kliczki. Ukrainiec stracił tytuł mistrza świata po 12 latach. Jego pogromca po walce udzielił wywiadu telewizji Sky Sports i mówł że nie było to ładne widowisko
Starcie bokserów zakończyło się po 12 rundach, a Fury wygrał jednogłośną decyzją sędziów. Nie ukrywał jednak rozczarowania pojedynkiem
– Szczerze mówiąc nie wiem czy widzieliśmy 65 proc. moich możliwości. Dla mnie to było słabe widowisko, chociaż zostałem mistrzem świata wagi ciężkiej i pokonałem boksera który nie przegrał od 12 lat. Stać mnie na więcej – mówił po walce Fury.
Kliczko zapowiedział że na pewno będzie starać się o rewanż, choć ma już 39 lat. Fury od razu zgodził się na drugie starcie
– Nie mogę doczekać się rewanżu. Myślę że będzie to dla mnie jeszcze łatwiejsza walka. Z przyjemnością wrócę do Niemiec bo nie ma lepszego miejsca by pokonać Kliczkę niż w jego „domu”, gdzie nikt się nie spodziewa że może on przegrać – mówił Brytyjczyk
Dodał też że Kliczko na pewno doskonale zdaje sobie sprawę że przegrał walkę. Po ostatnim gongu Fury nie był jednak w stu procentach pewny wygranej
– Stałem w ringu i myślałem: „Boże, proszę nie okradaj mnie z tego”. Kiedy usłyszałem: „bokser z Wielkiej Brytanii” oszalałem ze szczęścia… Wszyscy się na mnie rzucili. Popłakałem się ze szczęścia. To był bardzo emocjonujący moment – mówił Fury
Kliczko po walce powiedział że Fury zaskoczył go swoim zasięgiem i szybkością
Obaj zachowali się po walce bardzo profesjonalnie. Podziękowali sobie za walkę, a Fury przeprosił rywala za wcześniejsze komentarze pod adresem Ukraińca. Na Twitterze dzień po walce team Kliczki pogratulował nowemu mistrzowi świata dobrej walki
Po wygranej Fury podkreślał że nadal ma zamiar zostać tą samą osobą i sława go nie zmieni. – Jestem mistrzem świata wagi ciężkiej i wciąż noszę na sobie skarpetki „Slazenger” za jednego funta. I to się nie zmieni – skwitował
/PAP/ /29.11.2015/
/interia.pl/ /29.11.2015/

*****

ADAMEK WALCZY DALEJ

2 kwietnia 2016 r. odbędzie się kolejna gala Polsat Boxing Night. Drugi raz miejscem walk będzie Kraków, a gwiazdą wieczoru ma być Tomasz Adamek
Adamek po niedawnym zwycięstwie w łódzkiej Atlas Arenie nad Przemysławem Saletą znów wejdzie do ringu, tym razem w Tauron Arenie Kraków
Bokser z Gilowic prawdopodobnie będzie walczyć w pojedynku wieczoru. Na razie nie wiadomo kto będzie rywalem. Być może Mariusz Wach, który przegrał ostatnio z Aleksandrem Powietkinem
Ewentualnie z Adamkiem mógłby się też zmierzyć Marcin Rekowski, bądź ktoś z zagranicy
Adamek to stały punkt gal pod szyldem Polsat Boxing Night. Kwietniowa impreza będzie już piątą z cyklu, a trzecią z udziałem Górala
Wcześniej Adamek pokonał Andrzeja Gołotę podczas gali w Łodzi, a ponad rok temu przegrał na punkty z Arturem Szpilką, właśnie w Krakowie
Informację o kwietniowej walce Adamka podali Marian Kmita i Mateusz Borek
/Łukasz Szpyrka/interia.pl/ /28.11.2015/

*****

EMERYT CZY NIE EMERYT?

„Najbardziej bolała przegrana z Kliczką… Do tej walki dobijałem się od 2009 roku. Zasłużyłem na nią i chciałem ją wygrać. Nie wyszło i była to dla mnie bardzo bolesna porażka” – powiedział Tomasz Adamek

Rozmowa z Tomaszem Adamkiem

Mówi pan że czuje się dużo lepiej niż po walce ze Szpilką. Mówi pan: „walce, której nie było”. Co to znaczy?
To przez mój charakter. Wszyscy którzy mnie znają wiedzą że potrafię się bić, pójść na wymianę. Po nokdaunach wstaję i walczę dalej. Kiedy tracę swoje atuty w zasadzie nie ma mnie w ringu i przegrywam. Tak było w walce ze Szpilką i jeszcze ze trzy razy…
To co się stało w Krakowie?
Nie było szybkości. Dzięki niej wygrywałem wszystkie walki. Jeżeli jej nie mam to niestety przegrywam.
Po walce ze Szpilką spotkaliśmy się w sali konferencyjnej i dziennikarze zadawali panu mnóstwo pytań. Ja zadałem tylko jedno – czy tak po ludzku nie będzie panu szkoda kończyć karierę z 49 wygranymi. Zarzekał się pan że nie. Co się zmieniło?
Dostałem propozycję z Polsatu, a Mateusz Borek zajął się przygotowaniami. Dlatego dałem się namówić. Żona jest przeciwna, dzieci, Ziggy Rozalski. Mówią: „Nie walcz, swoje już zrobiłeś, zarobiłeś”. A ja nie chcę tak kończyć kariery. Chcę wyjść do ringu i pokazać serce do walki. By kibice zapamiętali że zawsze kiedy walczyłem to szedłem na wymianę ciosów, na otwartą wojnę. Taki jestem.
Na ile deklaracja o końcu kariery była prawdziwa?
To było na gorąco. Pomyślałem że to koniec bo nie mam atutów. Nimi zdobywałem mistrzowskie pasy. Potem tak trochę posiedziałem, grałem w tenisa, biegałem, a tu ta propozycja. Powiedziałem sobie że nie mogę zakończyć kariery przegraną. Żona przeciwna, dzieci przeciwne. Mówią: „Zostaw to tata, już nie walcz, stary jesteś”. A tata jeszcze pokaże że potrafi walczyć i dlatego jestem w Łomnicy i ciężko trenuję w Osadzie Śnieżka.
„Mam dla kogo żyć. Kończę bo szkoda zdrowia. Na starość nie chcę być taki jak inni bokserzy” – to pana słowa po walce ze Szpilką.
Tak mówiłem, ale nie jest jeszcze ze mną tak źle. Zostałem przebadany od A do Z. Profesor Czuba powiedział mi że moje ciało na papierze ma 38 lat, a w środku – 28. Codziennie jestem badany, wszystko idzie ku dobremu. Ale ring to zweryfikuje. Nie jestem bokserem który się cofa. W takich walkach nie biorę udziału, bo nie będę się ośmieszać.
Jest pan zdania że Przemysław Saleta nie może zrobić panu krzywdy? Że akurat on nie pogorszy pana zdrowia?
Kiedy wchodzisz do ringu zawsze musisz mieć świadomość że może się coś stać. Możesz dostać nawet od słabeusza. Wszystko jednak okaże się 26 września. Jeżeli będę sobą to być może pokuszę się o jeszcze jakąś walkę. Jeżeli nie to trzeba będzie skończyć z boksem.
Lekceważy pan Saletę?
Nie, każdego rywala traktuję poważnie. Przemka znam, lubimy się. W boksie zrobił swoje. Walczył co walczył, teraz chce sobie dorobić i wchodzi do ringu. Szanuję każdego.
Przed walką Salety z Gołotą mówił pan że nie chce się o nich wypowiadać bo ma większe ambicje. Teraz sam pan walczy z Saletą…
Nie chodzi o to że mam wyższy poziom. Znam Andrzeja i Przemka. W jaki sposób zakończyli kariery widzieliśmy. Każdy ma ostatnie słowo. Mnie do ringu nikt nie wpycha. Sam tam wchodzę i wiem po co tam wchodzę. Najważniejsze by zejść z niego całym i zdrowym. Niestety zdarzają się różne przypadki których chcę uniknąć.
Nie obawia się pan że będzie postrzegany tak jak oni? Kończyli karierę kilka razy a przylgnęła do nich łatka walczących emerytów.
Mam 38 lat więc emerytem nie jestem.
Ale ogłosił pan zakończenie kariery więc przez jakiś czas był na emeryturze.
Jeżeli coś się nam nie udaje to myślimy że chcemy przejść na emeryturę i skończyć ze sportem. Ziggy Rozalski zawsze mówi że po karierze trzeba kupić wędkę i jechać na ryby. Ja wędki nie mam…
A znalazł już pan swoje miejsce w życiu? Zostanie pan w USA?
Moja córka za rok idzie na studia, druga ma już 15 lat. W Stanach jest moja najbliższa rodzina więc pewnie będę tam mieszkać na stałe. Jestem zdrowy, szczęśliwy, a w tym roku mija 19 lat od naszego ślubu.
Walka z Saletą nie musi być ostatnia?
Jeżeli będę wojownikiem i pokażę swoje atuty to jeszcze mogę pokusić się o kolejną. Propozycje z Polsatu pewnie jeszcze będą. Ale poczekajmy z tym do walki z Saletą.
Jeżeli ewentualnie nadal będzie pan walczyć to już tylko w Polsce?
Jeżeli miałbym kontynuować karierę to na najwyższym poziomie. Nie sięgam jednak tak daleko. Koncentruję się tylko na Salecie.
Która porażka przekreśliła pana marzenia o podboju wagi ciężkiej? Z Głazkowem? Ze Szpilką?
Każda bolała. Najbardziej jednak przegrana z Kliczką. Nie byłem… Nie byłem… Nic nie byłem… W zasadzie przyjechałem do Polski na kilka dni i byłem wtedy taki słaby… To najbardziej boli… Do tej walki dobijałem się od 2009 roku. Zasłużyłem na nią i chciałem ją wygrać. Nie udało się i była to dla mnie bardzo bolesna porażka.
/interia.pl/ /8.2015/