Putina Zbrodnia Smoleńska

TRUMP BYŁ ZSZOKOWANY

– Miałem wrażenie że prezydent USA był lekko zszokowany kiedy dowiedział się że przedstawiciele poprzedniej administracji nie udostępnili Polsce tych informacji – mówi minister obrony narodowej Antoni Macierewicz

Macierewicz zapowiadada że chce by National Transportation Safety Board udostępniła komisji smoleńskiej materiały dot. katastrofy Tu-154
W rozmowie z „Gazetą Polską” minister obrony zwrócił uwagę na rangę ostatniego oświadczenia podkomisji ds. zbadania katastrofy w Smoleńsku, która stwierdziła że „zniszczenie lewego skrzydła Tu-154M nie zostało zainicjowane zderzeniem z brzozą na działce Bodina”
– Nie jest on /dokument podkomisji/ sprawozdaniem z jakiegoś etapu badania skrzydła. Naukowcy po całej serii analiz, doświadczeń, badań etc. stwierdzili: nie ma wątpliwości że rozpad tej części rozpoczął się zanim samolot dotarł do miejsca w którym rosła brzoza – mówi szef MON
– Ponadto eksperci potwierdzili obecność śladów eksplozji na bardzo wielu częściach tego skrzydła. W ten sposób ostatecznie zostało odrzucone kłamstwo smoleńskie, które przez wiele lat było fundamentem dezinformacji polskiej i międzynarodowej opinii publicznej – twierdzi Macierewicz
Zdaniem Macierewicza smoleńska brzoza stała się „symbolem niefrasobliwości Polaków, brawury i głupoty”
– Na tej brzozie opierał się cały system fałszu i antypolonizmu rozwijany przez ostatnie siedem lat przez Rosjan i wspierające ich ośrodki w Polsce i za granicą. Teraz nie zostało z niego nic poza rozpaczliwą propagandą ludzi i środowisk współwinnych tego co się wtedy stało. Jest jasne że ta brzoza nie odegrała żadnej istotnej roli w dramacie jakim była katastrofa smoleńska – mówi Macierewicz
Minister potwierdził też że temat katastrofy podnosił w czasie rozmowy z prezydentem USA Donaldem Trumpem w czasie jego wizyty w Polsce. – Zależy nam przede wszystkim by administracja USA udostępniła komisji smoleńskiej materiały jakie są w posiadaniu National Transportation Safety Board, czyli odpowiednika polskiej Komisji Badania Wypadków Lotniczych – mówi
– Ta instytucja posiada dane będące wynikiem badania amerykańskich urządzeń nawigacyjnych znajdujących się w tym samolocie. Były analizowane w USA i tam pozostała część informacji, dotychczas nieudostępniona ani stronie rosyjskiej, ani komisji Millera. Miałem wrażenie że prezydent USA był lekko szokowany kiedy dowiedział się że przedstawiciele poprzedniej administracji nie udostępnili Polsce tych informacji – mówi Macierewicz
Ustalenia podkomisji upewniają że „katastrofa smoleńska nie została spowodowana przez błąd pilotów i dają silne podstawy do hipotezy że nie doszło do niej na skutek przypadkowego zbiegu nieprzewidzianych wydarzeń” – twierdzi Macierewicz
/qm/www.rp.pl/ /16.8.2017/

*****

O SMOLEŃSKU Z AMERYKANAMI

Minister obrony Antoni Macierewicz powiedział w TVP1 że podczas rozmów z prezydentem USA Donaldem Trumpem poruszył kwestię katastrofy smoleńskiej. Nie chciał jednak mówić czego konkretnie dotyczyła rozmowa

Macierewicz pytany o obecność wątku smoleńskiego podczas rozmów z prezydentem Trumpem powiedział że rozmowy głównie były poświęcone bezpieczeństwu oraz kwestiom gospodarczym. „Oczywiście sprawa smoleńska została przeze mnie podniesiona” – stwierdził
Dopytywany czy chodziło o sprawę śledztwa w tej sprawie, czy np. wraku samolotu odpowiedział że chodziło o te wszystkie rzeczy
„Było to podniesione, będą na ten temat jeszcze rozmowy” – powiedział
Dzień wcześniej w rozmowie z PAP szef MON również mówił że w rozmowie z Trumpem poruszył kwestię katastrofy smoleńskiej i „wsparcia rządu Stanów Zjednoczonych dla Polski w tej kwestii”. Wyraził nadzieję że temat będzie kontynuowany w dalszych rozmowach
/PAP/ /7.7.2017/

*****

NIEWYOBRAŻALNA SKALA ZANIEDBAŃ

Informacje dotyczące ekshumacji pokazują niewyobrażalną skalę zaniedbań które wymagają wyjaśnienia; to moralny ale i prawny obowiązek – mówi Marta Kaczyńska, córka Marii i Lecha Kaczyńskich. Jej zdaniem teraz państwo rzetelnie wykonuje swoje obowiązki
Córka pary prezydenckiej uważa że wyłaniający się z ustaleń ekshumacji obraz działań państwa po katastrofie jest „makabryczny” i absolutnie niedopuszczalny w cywilizowanym świecie, w kulturze zgodnie z którą ciało osoby zmarłej traktuje się zawsze z szacunkiem. Drugą kwestią, jak wskazała, jest skala zaniedbań
Zdaniem Marty Kaczyńskiej ciało każdego obywatela Polski który zginął w niewyjaśnionych okolicznościach poza granicami kraju musi być poddane badaniom. „Mamy do czynienia z niewyobrażalną skalą zaniedbań które zwyczajnie wymagają wyjaśnienia. Jesteśmy to winni ofiarom katastrofy. Mamy obowiązek moralny, a z drugiej strony jak w każdym państwie obligują nas do tego bezwzględnie obowiązujące przepisy” – mówi
„Słyszeliśmy opowieści z których miało rzekomo wynikać że miejsce katastrofy zostało dokładnie przeszukane oraz przekopane na metr. Opowiadano nam o asyście polskich prokuratorów przy sekcjach zwłok ofiar katastrofy. Przekonywano że istnieje zakaz otwierania trumien, który jak doskonale wiemy nie miał żadnych podstaw prawnych” – tłumaczy Kaczyńska
Jej zdaniem w przypadku ofiar katastrofy smoleńskiej „mieliśmy do czynienia i miewamy nadal z ich dehumanizacją, uprzedmiotowieniem”. „Trzeba te zaniedbania, do których doszło siedem lat temu, wyprostować” – mówi
„Zdaję sobie sprawę że część opinii publicznej jest sprawą tragedii w Smoleńsku zmęczona, chciałaby jej zamknięcia. Bliscy ofiar z pewnością także tego potrzebują. Do tego jednak niezbędne jest wyjaśnienie przyczyn katastrofy, które jest utrudnione także z uwagi na to że musimy mierzyć się z pokłosiem zaniechań z czasów rządów Donalda Tuska i Ewy Kopacz” – stwierdza Kaczyńska
Marta Kaczyńska uważa że Ewa Kopacz „jako członek polskiego rządu siadając do stołu z przedstawicielami rosyjskiej administracji i prokuratury winna na poziomie politycznym zabiegać by wyjaśnianie przyczyn katastrofy odbywało się rzetelnie, zgodnie z postanowieniami umowy obowiązującej Polskę i Rosję”
„Wiadomo jednak że takich starań nie podjęto, a podstawa prawna do wyjaśniania przyczyn katastrofy została wskazana przez Rosjan z pominięciem obowiązującej nasze kraje umowy i była dla nas skrajnie niekorzystna. Ciała wielu ofiar zostały natomiast potraktowane w sposób dla mnie osobiście niewyobrażalny” – mówi Marta Kaczyńska
Córka Marii i Lecha Kaczyńskich nigdy też nie przestanie wierzyć że ta sprawa zostanie kiedyś wyjaśniona
/PAP/fakty.interia.pl/ /1.6.2017/

*****

DECYZJA O EKSHUMACJACH SŁUSZNA

– W trumnie prezydenta Lecha Kaczyńskiego ujawniono fragmenty ciał dwóch innych osób – poinformował zastępca prokuratora generalnego Marek Pasionek
– Decyzja o ekshumacjach była słuszna. Rozmowy z rodzinami są trudne, ale nie dotarły do mnie od nich sygnały o nieprawidłowościach w pracy prokuratorów – mówił Pasionek
– Kilkadziesiąt elementów ciał pozostaje nadal w badaniach. Chcemy by w 100 proc. potwierdziły tożsamość – powiedział
– Sześć ekshumacji do końca czerwca, potem zawieszenie prac na wakacje – zapowiedział
– Z czterech ekshumacji nie ma jeszcze wyników badań genetycznych. Są dwa przypadki zamiany ciał, w 9 przypadkach znaleziono części ciał innych osób – podsumował Pasionek
W ostatnich dniach Prokuratura Krajowa potwierdziła doniesienia „Faktu” że w trumnach generałów Bronisława Kwiatkowskiego i Włodzimierza Potasińskiego znajdowały się szczątki innych ofiar katastrofy z 10 kwietnia 2010. Według „Super Expressu” szczątki pięciu innych osób znaleziono też w trumnie stewardessy Natalii Januszko
Na początku kwietnia prokuratura informowała że w trakcie prowadzonych od listopada ekshumacji stwierdzono dwa przypadki zamiany ciał, a w pięciu trumnach znaleziono szczątki innych osób
Wczoraj w śledztwie dotyczącym m.in. nieprzeprowadzenia sekcji zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej w Prokuraturze Krajowej została przesłuchana – w charakterze świadka – była premier i była minister zdrowia Ewa Kopacz
/IAR/PAP/fakty.interia.pl/ /1.6.2017/

*****

PUTIN MALTRETUJE NAWET NIEŻYWYCH

„Super Express” poinformował że w trumnie stewardessy Natalii Januszko, która zginęła w katastrofie smoleńskiej, znaleziono szczątki pięciu innych osób
To kolejne odkrycie śledczych którzy pracują przy ponownym badaniu ciał ofiar katastrofy smoleńskiej. W trumnach gen. Bronisława Kwiatkowskiego, gen. Włodzimierza Potasińskiego oraz Aleksandry Natalli-Świat również znaleziono szczątki innych osób
31 maja portal wPolityce.pl ujawnił że doszło do pochowania w jednej trumnie szczątków ciał dwóch biskupów. W trumnie gen. Tadeusza Płoskiego, biskupa polowego Wojska Polskiego, znajdowała się tylko część jego ciała. Pozostałe szczątki zostały znalezione w trumnie gen. Mirona Chodakowskiego
/IAR/fakty.interia.pl/ /1.6.2017/

*****

OSIEM CIAŁ W JEDNEJ TRUMNIE

W trumnie generała Bronisława Kwiatkowskiego spoczywały szczątki jeszcze siedmiu innych ofiar katastrofy smoleńskiej – napisał dziennik Fakt
Jak informuje w „Fakcie” Agnieszka Burzyńska do trumny gen. Kwiatkowskiego Rosjanie włożyli również szczątki siedmiu kolejnych osób
Ekspertyza sporządzona przez biegłych nie pozostawia wątpliwości – czytamy
„W trumnie męża były mniejsze i większe fragmenty innych ciał: części głów, dodatkowe kończyny z biodrami i miednicą, dodatkowa ręka… Wśród nich fragmenty ciał ofiar które były już ekshumowane i teraz będą musiały mieć kolejne, dodatkowe pogrzeby” – komentuje na łamach gazety Krystyna Kwiatkowska, wdowa po gen. Kwiatkowskim
„To kolejny dramatyczny przykład jakie procedury wtedy stosowano, a właściwie jak niechlujnie były przeprowadzane wszystkie czynności związane z pierwszymi dniami po tragedii która wydarzyła się w Smoleńsku” – mówił w jednej z telewizji wiceminister obrony Michał Dworczyk
Jego zdaniem to również „kolejny dowód na kłamstwa Platformy Obywatelskiej, która informowała że wszystko odbywało się w obecności polskich lekarzy i wszystko było przeprowadzone zgodnie z procedurami”
„W imieniu państwa polskiego trzeba powiedzieć ‚przepraszam'” – mówił wiceminister
/fakty.interia.pl/ /29.5.2017/

*****

SIEDEM LAT ZA PÓŹNO

„Otwarcie trumien z ciałami ofiar nastąpiło o siedem lat za późno, ktoś to zaniedbał” – mówił ks. Henryk Zieliński, pytany w TVP o doniesienia o znalezieniu w jednej z trumien ofiar katastrofy smoleńskiej szczątków kilku osób
Redaktor naczelny katolickiego tygodnika „Idziemy”, który był gościem TVP1 i TVP Info, ocenił że niestaranne umieszczenie ciał ofiar katastrofy w trumnach to brak szacunku nie tylko dla ofiar, lecz także „dla społeczeństwa, dla Polaków, dla państwa”
„To pokazuje że otwarcie trumien z ciałami ofiar nastąpiło siedem lat za późno. To powinno być zrobione od razu po przewiezieniu ciał do Polski. Ktoś to zaniedbał, nie ma sensu teraz wymieniać po nazwisku /…/. W naszej cywilizacji chrześcijańskiej każdy człowiek ma prawo do swojego grobu, do szacunku także po śmierci” – mówił duchowny
Pytany czy nastąpiło znieważenie ofiar powiedział że chodzi o „nonszalancję, o przekonanie o pewnej bezkarności, niezależnie od tego co złożymy, jak złożymy, co napiszemy – i nikt tego nie będzie dochodzić. Myślę że taka sama nonszalancja i pewna buta jaka towarzyszyła tym którzy dokonywali zbrodni na polskich oficerach w Katyniu – że to nigdy nie wyjdzie na jaw” – mówił
„Nie wiem czy rodziny już wiedzą czyje szczątki znalazły się w niewłaściwej trumnie albo zostały pozbierane zupełnie jak rzeczy. To problem” – mówił. Dodał że nie spodziewa się „słowa ‚przepraszam’ ze strony Moskwy”, ale rodzinom należą się przeprosiny ze strony państwa polskiego, bo „jesteśmy kontynuatorem tego państwa, to jest nasze państwo, nasza ojczyzna”. Dodał że każdy może się modlić za ofiary i o ulgę w cierpieniu rodzin
Zdaniem ks. Zielińskiego ostatnie odkrycie pokazuje że ci którzy mówili że ekshumacje są niepotrzebne „po prostu, zwyczajnie nie mieli racji”. „Być może komuś nie zależy nad czyim grobem staje się w uroczystość Wszystkich Świętych czy w jakąś inną rocznicę. Ci którzy chcą jednak palić świece i składać wieńce nad grobami swoich bliskich mają prawo domagać się pełnego wyjaśnienia prawdy, przynajmniej w sprawie kto gdzie jest pochowany” – mówił. Stwierdził że państwo polskie powinno „z całą delikatnością i stanowczością” kontynuować ekshumacje i wyjaśnić „to co się da jeszcze wyjaśnić”
Dodał że o ewentualne zadośćuczynienie rodzinom należy pytać „tych którzy przed siedmiu laty zaniedbali otwarcie tych trumien, którzy zapewniali nas że wszystko jest w najlepszym porządku, że polscy lekarze pracują ramię w ramię z rosyjskimi, że wszystko jest pod kontrolą; nie będę tutaj wyręczać tych którzy chyba powinni powiedzieć ludziom: ‚przepraszam'”
Według publikacji portalu wPolityce.pl podczas ostatnich ekshumacji ofiar katastrofy smoleńskiej w jednej z trumien znaleziono szczątki kilku osób. Prokuratorzy badający okoliczności katastrofy podają jedynie że ujawniono dotąd dwa przypadki zamiany ciał i nieprawidłowości w pięciu trumnach
/PAP/fakty.interia.pl/ /15.4.2017/

*****

SAMOLOT ROZPADŁ SIĘ W POWIETRZU

Wiemy z dużą pewnością że 10 kwietnia w Smoleńsku samolot rozpadł się w powietrzu – mówił w TVP Info przewodniczący powołanej przez MON podkomisji do ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej dr Wacław Berczyński
Pytany na jakiej podstawie tak twierdzi powiedział że bardzo dokładnie zbadano rozmowy pilotów z wieżą. Dodał też iż utwierdzono się w tym z takich również powodów że rozpad samolotu zaczął się znacznie przed pasem lądowania, części są rozrzucone kilkadziesiąt metrów przed upadkiem na ziemię
„Samolot zaczął rozpadać się w powietrzu i zaczął gubić części, które spadały na ziemię znacznie przed tzw. brzozą. /…/ Brzoza nie miała żadnego wpływu na katastrofę” – powiedział Berczyński
Pytany o przyczynę katastrofy odparł: „W tej chwili jeszcze nie wiemy”
/PAP/fakty.interia.pl/ /10.4.2017/

*****

COŚ IM TO UNIEMOŻLIWIŁO

W Smoleńsku musiało się stać coś co uniemożliwiło realizację decyzji kapitana Tu-154M o odejściu na drugi krąg – mówi w wywiadzie dla „Gazety Polskiej” szef MON Antoni Macierewicz. Jego zdaniem piloci „chcieli uratować polską delegację z zasadzki”
Pytany czego można się spodziewać po pracach Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego której podkomisja ponownie bada katastrofę smoleńską Macierewicz mówi że raportu „który wskaże przyczyny katastrofy smoleńskiej od strony działania służb nawigacyjnych oraz innych czynników, które wpłynęły na tę straszliwą tragedię”
Zdaniem szefa MON „przekaz na temat tragedii smoleńskiej” pokazuje „działanie dezinformacji jako narzędzia walki przeciw Polsce”. „Klasycznym już przykładem jest manipulacja dotycząca pilotów Tu-154M wprowadzonych w błąd przez nawigatorów rosyjskich
Żaden z badających katastrofę specjalistów rządowych w latach 2010-15 nie koncentrował swojej uwagi na badaniu jej przyczyn. Z góry obwiniano pilotów mimo że podjęli oni decyzję o odejściu na drugi krąg
Nikt się nie zastanawiał czy nie było awarii samolotu, czy nie wystąpiły inne czynniki, obwinia się natomiast tych którzy podjęli działania zgodne ze sztuką lotniczą, którzy nie popełnili żadnego istotnego błędu” – twierdzi Macierewicz
Zdaniem ministra na właściwej wysokości i we właściwym miejscu załoga Tu-154M podjęła decyzję że nie będzie lądować i odleci na drugi krąg. „Udało im się to w ostatniej chwili po dramatycznych sekundach obserwowania jak samolot wbrew ich woli schodzi coraz niżej
Dla każdego pilota jest oczywiste że stało się tam coś strasznego. Kiedy kapitan wydaje decyzję ‚odchodzimy’ wszyscy w kokpicie działają jednomyślnie i nie ma miejsca na dyskusję, sprawny samolot odchodzi więc na drugie zajście, odlatuje. Jeżeli dzieje się inaczej to znaczy że musiało się stać coś co uniemożliwiło realizację decyzji kapitana. Nie ma innej możliwości i obowiązkiem komisji badającej katastrofę jest ustalenie przyczyn takiego zdarzenia” – mówi Macierewicz
Jego zdaniem w przypadku katastrofy smoleńskiej „winą obarcza się pilotów którzy samolot ratowali, i czyni się wszystko by uniemożliwić wyjaśnienie prawdziwych okoliczności tragedii”
„Za takie działanie odpowiedzialność ponosi przede wszystkim Donald Tusk. To oczywiście nie usprawiedliwia tych polityków, urzędników i dziennikarzy którzy współtworzyli tę schizofreniczną i haniebną atmosferę zakłamania. Ale decyzję podejmował Donald Tusk jako premier i publicznie wziął na siebie za to odpowiedzialność!” – ocenia Macierewicz
Na pytanie czy można to już z pewnością stwierdzić szef MON odpowiedział że „zostały przeprowadzone bardzo dokładne analizy porównawcze i nie ma cienia wątpliwości że polscy lotnicy zrobili wszystko co mogli w tej sytuacji”. „Chcieli uratować polską delegację z zasadzki w jakiej się wszyscy znaleźli. I mimo tej wspaniałej postawy to właśnie piloci są oskarżani” – mówi szef resortu obrony
Pytany o ekshumacje ciał ofiar katastrofy smoleńskiej Macierewicz powiedział że jest za wcześnie by mówić o wnioskach płynących z dotychczasowych ustaleń. „Dopiero po otwarciu wszystkich trumien będziemy mogli ocenić faktyczny stan rzeczy. By sformułować ostateczną opinię trzeba przeprowadzić do końca cały szereg innych badań. Dzisiaj można wskazać na fakt że część ciał ofiar miało
ślady poparzenia lub były wręcz spalone, a niektóre znaleziono w miejscu gdzie nie było otwartych punktów ognia. Trzeba więc wyjaśnić dlaczego na tych ciałach znalazły się ślady oparzeń” – mówi minister
/PAP/fakty.interia.pl/ /21.3.2017/

*****

KATASTROFA SMOLEŃSKA TEMATEM KONKURSU

Uczniowie podlaskich szkół mogą wziąć udział w konkursie historyczno-literackim organizowanym przez wiceszefa MSWiA Jarosława Zielińskiego pod hasłem „By czas nie zaćmił i niepamięć”
Myślą przewodnią konkursu jest „Poszukiwanie prawdy o Katyniu, Smoleńsku i Obławie Augustowskiej”
Konkurs organizowany jest na Podlasiu piąty raz
Pomysłodawcą i patronem jest polityk PiS i wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński
W tym roku współorganizatorem jest kuratorium oświaty. Dzięki temu, jak przekonuje wiceminister, szkoły będą lepiej poinformowane. „Obecnie sytuacja jest sprzyjająca do organizacji takich konkursów” – mówił polityk na konferencji prasowej
„Wiedza o tych wydarzeniach historycznych wcale nie jest pełna i taka jakbyśmy chcieli. Stąd podtytuł „W poszukiwaniu prawdy…” – powiedział
Celem konkursu jest m.in. „kształtowanie świadomości historycznej i narodowej młodzieży na podstawie wiedzy i tradycji, a nie uprzedzeń i emocji” oraz „uświadamianie że doświadczenia historyczne narodów wpływają na kształtowanie postaw i mentalność kolejnych pokoleń oraz system ich wartości społecznych i etycznych”
Nadsyłane prace mogą mieć dowolną formę, np. eseju, rozprawy, reportażu, wspomnień
„Władza przez parę lat była zainteresowana by prawdę o katastrofie smoleńskiej ukryć. Sporo zmieniło się pod tym względem w ciągu ostatniego roku. Nad poznaniem prawdziwych okoliczności przyczyn katastrofy pracuje komisja. Pracuje też prokuratura, może nie w takim tempie jak byśmy chcieli. Jest co robić. To wyzwanie do szukania prawdy przez wszystkich którzy są do tego zobowiązani, ale razem z nimi może poszukiwać młodzież. Ważne by młodzież poznała wiedzę która jest i te białe plamy których jeszcze jest niemało” – powiedział polityk PiS-u
/fakty.interia.pl/ /21.2.2017/

*****

CZY NATO SIĘ WŁĄCZY?

„Najwyższy czas by NATO włączyło się w wyjaśnianie katastrofy smoleńskiej” – powiedział w Brukseli szef MON Antoni Macierewicz
Dodał że Polska oczekuje m.in. przekazania wszystkich informacji jakimi dysponuje NATO i jego członkowie
Macierewicz który w kwaterze głównej NATO wziął udział w dwudniowym spotkaniu jego ministrów obrony powiedział dziennikarzom po zakończeniu obrad że o „tragedii smoleńskiej” rozmawiał z naczelnym dowódcą sił NATO w Europie, amerykańskim generałem Curtisem Scaparrottim i ministrem obrony Wielkiej Brytanii Michaelem Fallonem
„Wydaje się iż najwyższy czas by NATO włączyło się do wyjaśnienia tej sprawy, do wsparcia Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego która w tej materii działa, i uzyskałem taką zapowiedź, zarówno ze strony pana generała Scaparrottiego /…/, jak i pana Michaela Fallona” – powiedział szef MON
Dopytywany dodał że Polska oczekuje „pełnej współpracy przede wszystkim w dziedzinie przekazania wszystkich informacji, jakie zarówno NATO jak i poszczególne państwa w tej materii posiadają, jak i współpracy technicznej w badaniach specjalistycznych, w których nie zawsze dysponujemy wszystkimi możliwościami, np. jeżeli chodzi o laboratoria czy specjalistyczne instytucje”
Szczegóły – powiedział Macierewicz – zostaną ustalone w najbliższym czasie
Dziennikarze pytali czy minister zwracał się do sekretarza generalnego NATO Jensa Stoltenberga by poruszył sprawę zwrotu Polsce wraku Tu-154M podczas planowanej rozmowy z ministrem spraw zagranicznych Rosji Siergiejem Ławrowem
„Sprawę zwrotu Polsce wraku /Tu-154M/ będziemy poruszać wspólnie z ministrem /spraw zagranicznych Witoldem/ Waszczykowskim i wtedy odpowiednie prośby do instytucji międzynarodowych skierujemy, ale zgadza się, w ramach tego zobowiązania ta kwestia także w sposób oczywisty ma swoje miejsce” – odpowiedział szef MON
Macierewicz do końca ubiegłej kadencji sejmu kierował złożonym z posłów PiS parlamentarnym zespołem ds. katastrofy polskiego samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem. W lutym 2016 powołał podkomisję w ramach KBWLLP do ponownego zbadania tego zdarzenia
/Bruksela, Rafał Lesiecki/PAP/ /16.2.2017/

*****

PÓJDZIE SKARGA DO MTS?

Jest przygotowywana skarga do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze w sprawie zwrotu Polsce wraku TU-154 – powiedział szef MSZ Witold Waszczykowski. Skarga zostanie wniesiona jeżeli będzie „decyzja polityczna rządu”
Waszczykowski był pytany w Telewizji Republika o szanse na zwrot stronie polskiej wraku naszego tupolewa który rozbił się pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010
– Ta szansa była zaraz po katastrofie, ale poprzedni rząd zmarnował sześć lat – odparł szef MSZ. Waszczykowski poinformował że przez cały ubiegły rok były podejmowane starania w sprawie zwrotu wraku
– Przez ten rok oczywiście sprawdziliśmy wszystkie możliwości, również zabiegaliśmy bezpośrednio u Rosjan o zwrot wraku – mówił
– Dzisiaj stajemy przed dylematem – czy w dalszym ciągu czekać i wykorzystywać te tradycyjne instrumenty, czyli naciskać na naszych sojuszników, naciskać na Rosję, czy zwrócić się do trybunałów międzynarodowych, złożyć skargę np. do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości o zwrot zagrabionego polskiego mienia, czyli wraku. Przed tym dylematem teraz stoimy – mówił minister
Jak dodał obecnie przygotowywana jest skarga do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w tej sprawie. – Taka skarga jest przygotowywana, jeżeli będzie decyzja polityczna rządu to taką skargę możemy wnieść – powiedział szef MSZ
– Kiedy rok temu zacząłem być ministrem spraw zagranicznych i zacząłem pytać naszyć sojuszników – Amerykanów, naszych sojuszników w NATO, w Europie – o wrak, o pomoc w odzyskaniu tego wraku, oni byli zdziwieni, bo myśleli że sprawa już jest dawno załatwiona, przesądzona, bo przez lata rząd polski w ogóle o to nie zabiegał – powiedział Waszczykowski
/PAP/interia.pl/ /10.2.2017/

*****

PRZESŁUCHAJĄ MAK?

Podkomisja smoleńska działająca w resorcie obrony chciałaby przesłuchać jako świadków członków Międzynarodowego Komitetu Lotniczego który badał w Rosji katastrofę polskiego tupolewa. Jak dowiedział się reporter radia RMF FM Krzysztof Zasada m.in. tego dotyczyło pismo wysłane do MAK-u
Polscy eksperci chcieliby otrzymać od MAK-u wszelkie informacje na temat wraku tupolewa i rejestratorów maszyny. Chodzi m.in. o oryginały lub kopie wszystkich rysunków technicznych i planów samolotu będących w dyspozycji Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego
W liście podkomisja resortu obrony zwróciła się też o pomoc w ustaleniu do jakich organów należy się zwrócić by uzyskać dostęp do wraku tupolewa, rejestratorów oraz urządzeń mogących nagrywać obraz i dźwięk – telefonów, aparatów i kamer które należały do pasażerów tragicznie zakończonego lotu
Jak powiedział wiceszef podkomisji Kazimierz Nowaczyk na razie nie ma odpowiedzi na list do MAK-u. Jedyny odzew to gotowość do spotkania szefowej komitetu, Tatiany Anodiny. Nie wiadomo jednak kiedy mogłoby do niego dojść. – Ta sprawa nie jest tylko w naszych rękach – tłumaczy Nowaczyk
10 kwietnia 2010 r. w katastrofie polskiego samolotu rządowego pod Smoleńskiem zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński, jego małżonka oraz ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski. Polska delegacja leciała na uroczystości z okazji 70 rocznicy zbrodni katyńskiej
/MN/Krzysztof Zasada/RMF FM/interia.pl/ /10.2.2017/

*****

PUTIN MA PROBLEM

Prezydent Rosji Władimir Putin ma olbrzymi problem z dramatem smoleńskim, zapewne dlatego że polska komisja i prokuratura są już bardzo bliskie ujawnienia całości przebiegu wydarzeń – uważa szef MON Antoni Macierewicz
Zdaniem polskiego ministra obrony rosyjskie śledztwo nie jest uzasadnieniem dla przetrzymywania wraku samolotu Tu-154M który 10 kwietnia 2010 r. uległ katastrofie pod Smoleńskiem, w wyniku czego zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński
Putin powiedział 23 grudnia że katastrofa nie powinna być wykorzystywana do potęgowania napięć w relacjach między Polską a Rosją
Macierewicz pytany o komentarz do tej wypowiedzi powiedział: „Widać że ma olbrzymi problem z dramatem smoleńskim. Nie powiedziałbym ‚wyrzuty sumienia’, bo to może zbyt optymistyczny punkt widzenia, ale wyraźnie pan Putin ma z tym olbrzymi problem”
„Zapewne to wynik świadomości że badania które prowadzą zarówno Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, jak i prokuratura są już bardzo bliskie możliwości przedstawienia publicznie wyników tych analiz i ujawnienia całości przebiegu wydarzeń” – powiedział Macierewicz
Obecny szef MON do końca ubiegłej kadencji sejmu kierował złożonym z posłów PiS parlamentarnym Zespołem ds. katastrofy polskiego samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem. W lutym 2016 r. powołał podkomisję w ramach KBWLLP do ponownego zbadania tej tragedii
Putin powiedział 23 grudnia że katastrofa smoleńska była straszną tragedią i „należy ukrócić spekulacje w tej sprawie”
„Zrobiliśmy wszystko by to zbadać. Nie należy wykorzystywać tego dla jakiejkolwiek eskalacji w stosunkach dwustronnych. I tak wszystko jest jasne” – mówił. – Jeżeli coś jest niezrozumiałe niech organy śledcze to badają
Dlaczego Rosjanie nie oddają wraku?
Rosyjski prezydent oświadczył też że zwrot wraku Tu-154M nie jest możliwy dopóki Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej prowadzi śledztwo w sprawie tej katastrofy. I strona rosyjska wiele razy oświadczała że przed prawomocnym zakończeniem swojego śledztwa nie zwróci Polsce wraku Tu-154, ani „czarnych skrzynek”
Zdaniem szefa MON „Rosja zawłaszczyła polską własność i bezprawnie ją przetrzymuje”
„To działanie które jest absolutnie niedopuszczalne i wszelkimi środkami prawnymi będziemy dążyć do odebrania polskiej własności” – powiedział Macierewicz
Przypomniał on że w połowie listopada spotkał się w tej sprawie z byłym głównym prokuratorem Międzynarodowego Trybunału Karnego Luisem Moreno-Ocampo. Ministerstwo podało wówczas w komunikacie że prof. Ocampo „wyraził zgodę na przygotowanie dla MON analizy w sprawie dalszego procedowania badania katastrofy smoleńskiej, ze szczególnym uwzględnieniem kwestii zwrotu wraku samolotu”, a także zgodził się zostać ekspertem podkomisji która w lutym została powołana w ramach KBWLLP do ponownego jej zbadania
„Będziemy czynić starania by odebrać polską własność. Pan Putin nie ma prawa przywłaszczać jej sobie pod jakimkolwiek pozorem, a powoływanie się na rosyjskie śledztwo jest tutaj całkowicie bezzasadne” – powiedział szef polskiego MON
Zdaniem Macierewicza „w wyniku presji rosyjskiej” badanie katastrofy było prowadzone według przepisów załącznika 13 do konwencji chicagowskiej, zgodnie z którym „Rosja miała obowiązek zwrócić wrak natychmiast po zakończeniu postępowania” prowadzonego przez Międzypaństwowy Komitet Lotniczy /MAK/ w Moskwie. Przedstawił on raport z badania w styczniu 2011 r.
Zdaniem Macierewicza jeżeli Putin twierdzi że wszystko jest jasne, to jasne jest też że bezprawnie przetrzymuje on wrak
„Jeżeli wszystko jest jasne, to tym bardziej przepis nakazujący zwrot wraku natychmiast po zakończeniu badania jest, że tak powiem, wiążący dla pana Putina. Mam wrażenie że pan Putin żyje w pewnej schizofrenii. Z jednej strony mówi że wszystko jest jasne, a z drugiej zawłaszcza to co należy do Polski, wyjaśniając że trwają tam jakieś postępowania. Jeżeli wszystko jest jasne to niby dlaczego powołuje się na jakieś postępowania?” – argumentował Macierewicz
Jego zdaniem to „dobry przykład rosyjskiego działania i pseudowyjaśniania, które jest sprzeczne samo w sobie, a którego jedynym prawdziwym uzasadnieniem jest strach przed tym by prawda została ujawniona i by Polacy mogli do końca zbadać wrak i przedstawić materiał dowodowy”
10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku w katastrofie Tu-154M zginęło 96 osób, w tym prezydent RP Lech Kaczyński i jego małżonka
/PAP/ /23.12.2016/

*****

POKAZ „SMOLEŃSKA” W WASZYNGTONIE

W Waszyngtonie odbył się 1 grudnia zorganizowany przez ambasadę RP w Stanach Zjednoczonych pokaz filmu „Smoleńsk” w reżyserii Antoniego Krauze. Wcześniej podobne pokazy tego filmu odbyły się w Chicago i Nowym Jorku
Na projekcję w kinie Landmark Theater Bethesda Row Cinema przyszli głównie Amerykanie polskiego pochodzenia. Na zakończenie pokazu widzowie nagrodzili film brawami
Bezpłatny pokaz zorganizowała polska ambasada. Przed projekcją ambasador Piotr Wilczek ocenił że film jest „artystyczną wizją” reżysera Antoniego Krauze na temat wydarzeń z 10 kwietnia 2010 r. – katastrofy rządowego samolotu który leciał do Smoleńska. Zwrócił uwagę że w USA powstają liczne filmy o nagłej śmierci prezydenta Johna Kennedyego która wstrząsnęła Amerykanami, inspirując do tworzenia licznych teorii i interpretacji artystycznych. W Polsce powstał dopiero pierwszy film o śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego i towarzyszących mu osób
Nie powinno nikogo dziwić że Polacy wciąż zadają pytania dotyczące wydarzeń związanych z katastrofą samolotu z prezydentem RP sprzed ponad sześciu lat – tłumaczył ambasador. „Powtarzając oficjalne rosyjskie stanowisko które dominowało od dnia katastrofy niektóre media naciskają że samolot wojskowy z 96 osobami na pokładzie /…/ spadł na ziemię z powodu błędu pilota. Ale ci którzy promują takie wyjaśnienie zapominają że scenariusz o błędzie pilota pozostaje jedną z wielu teorii, którym nigdy nie towarzyszyła najmniejsza wskazówka prawdziwego dowodu” – mówił Wilczek
Po pokazie, w rozmowie z polskimi dziennikarzami, ambasador dodał że organizując pokaz filmu chciał przekazać Amerykanom i Amerykanom polskiego pochodzenia że katastrofa w Smoleńsku „była podobną tragedią” jak śmierć Kennedyego, „a nawet większą, bo to była śmierć wielu wybitnych Polaków i przywódców”, ale – jak mówił – wciąż nie została wyjaśniona z powodu m.in. braku niezależnego międzynarodowego śledztwa
Po pokazie odbyła się debata z udziałem prof. Dariusza Kosińskiego z Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz prof. Krzysztofa Koehlera z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego
/interia.pl/PAP/ /2.12.2016/

*****

SZEF MON UJAWNIA ROZMOWĘ PUTIN – TUSK

Waga nagrania ze spotkania Donalda Tuska z Władimirem Putinem z nocy 10 kwietnia 2010 r. jest olbrzymia, przesądza o fałszu raportów MAK i komisji Jerzego Millera – twierdzi szef MON Antoni Macierewicz
Według niego ponad półtoragodzinny materiał powinien być upubliczniony. Rozmowa według Macierewicza pokazuje „obraz sytuacji dokładnie sprzeczny z raportem MAK i raportem pana Millera” – twierdzi minister
„Samolot nie uderza w brzozę, nie odwraca się do góry kołami. Odwrotnie – uderza wypuszczonym podwoziem o ziemię, wtedy następuje jego zapalenie się i odwrócenie – taki opis wydarzeń przedstawia pan Putin, a dodatkowo jeszcze mówi że to sytuacja dramatyczna, bo gdyby on poleciał dalej to by uderzył w zakłady lotnicze” – tłumaczy szef MON
„To jest zasadniczo odmienne od przebiegu wydarzeń jaki został później uznany za oficjalny przez Federację Rosyjską, a także rząd pana Donalda Tuska” – mówi Macierewicz
„Cały rząd ekspertów udowadniał że natychmiastowa śmierć, straszliwość zniszczenia samolotu, straszliwość zniszczenia ciał jest skutkiem tego że samolot odwrócony, lecąc do góry kołami uderzył w ziemię, w dodatku najsłabszą częścią” – mówi szef MON. „Tymczasem – według wersji pana Putina – TU-154 uderzył najtwardszą, „pancerną” /…/ częścią. Więc mamy po prostu zupełnie inny obraz rzeczywistości, bez jego konfrontacji z tezą pana Millera nie da się badać tej tragedii” – twierdzi Macierewicz
Według niego cały materiał trwa ok. 1 godz. i 25 minut i nie jest materiałem tajnym. „Nie ma więc powodu by nie należało i nie można go było zaprezentować opinii publicznej. Oczywiście najpierw skonsultuję to z prokuraturą, ale uważam że nie ma żadnych przeszkód” – mówi minister
Według niego ani prokuratura ani komisja badania wypadków lotniczych nie dysponowały dotąd tym nagraniem
Macierewicz powiedział że spotkanie szefów rządów Polski i Rosji miało miejsce w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 ok. godz. 22
„Tusk nawet nie raczył poinformować nikogo o rozmowie z Władimirem Putinem i /ówczesnym rosyjskim ministrem ds. sytuacji nadzwyczajnych/ Siergiejem Szojgu, w której obaj ci przedstawiciele władz Federacji Rosyjskiej, ale również członkowie specjalnej komisji powołanej przez ówczesnego prezydenta /Dmitrija/ Miedwiediewa, mając już wiedzę z czarnych skrzynek, przedstawili przebieg katastrofy. Bardzo szczegółowo opisywali jak do niej doszło” – mówi szef MON z kolei w wywiadzie w Gazecie Polskiej
Macierewicz stwierdził że nie ma żadnych notatek ani dokumentów z tego spotkania 
/PAP/ /19.10.2016/

*****

MERTA O EKSHUMACJACH

Magdalena Merta, wdowa po wiceministrze kultury Tomaszu Mercie:
– Uważam że jeżeli ekshumacje dostarczą nowych, ważnych dowodów w śledztwie, to powinny się odbyć. Oczywiście pomijając te ciała które zostały już ekshumowane. Trzeba pamiętać że dziewięć przeprowadzonych dotąd ekshumacji ciał ofiar wykazało że zamieniono aż sześć ciał. Sądzę że ta sprawa powinna być priorytetowa. Rodziny mają prawo wiedzieć w którym grobie leżą ich bliscy
/www.naszdziennik.pl/ /16.9.2016/

*****

OGLĄDAMY „SMOLEŃSK”

9 września na ekrany kin w całym kraju wszedł „Smoleńsk” – film odsłaniający kulisy tragedii która wstrząsnęła Polską. W premierowy weekend wyczekiwana produkcja Antoniego Krauze była najchętniej oglądanym filmem w Polsce. Status lidera box office osiągnęła z wynikiem 108 000 widzów
Bardzo dobra oglądalność „Smoleńska” to najlepsze otwarcie polskiego filmu na przestrzeni ostatnich 7 miesięcy, a w bieżącym roku to czwarty pod względem frekwencji debiut rodzimej produkcji. „Smoleńsk” uzyskał także samodzielnie lepszy wynik niż – łącznie – 8 innych produkcji goszczących obecnie w kinach, a jego frekwencja stanowi blisko 50 proc. sumy obecnego TOP 10 polskiego box office!
Warto też odnotować że „Smoleńsk” – wchodząc do kin w ostatni gorący weekend lata – przebił wynik otwarcia poprzedniego filmu Antoniego Krauze. Chodzi o doceniony przez widzów i krytyków „Czarny Czwartek. Janek Wiśniewski padł”, z 2011 r., który na otwarcie przyciągnął do kin ponad 73 000 osób
W obsadzie „Smoleńska” znaleźli się m.in. Beata Fido, Maciej Półtorak, Halina Łabonarska, Katarzyna Łaniewska, Jerzy Zelnik oraz odtwórcy ról pary prezydenckiej – Lech Łotocki i Ewa Dałkowska. Poruszającą muzykę do filmu skomponował Michał Lorenc, autor oprawy dźwiękowej takich produkcji jak „Poznań 56”, „Historia Roja”, „Przedwiośnie” i „Czarny Czwartek. Janek Wiśniewski padł”
10 kwietnia 2010 r. rządowy samolot Tupolew 154 z prezydentem RP Lechem Kaczyńskim i towarzyszącymi mu 95 osobami – członkami oficjalnej delegacji zmierzającej do Katynia – uległ katastrofie w Smoleńsku. Wszyscy pasażerowie zginęli na miejscu. Tragedia wywołałą ogromne poruszenie w Polsce i na świecie
Nina /Beata Fido/ – dziennikarka pracująca dla dużej, komercyjnej stacji telewizyjnej – próbuje dowiedzieć się jakie były powody katastrofy. Tropy prowadzą m.in. do dramatycznej wyprawy Lecha Kaczyńskiego do ogarniętej wojną Gruzji, której celem było powstrzymanie inwazji wojsk rosyjskich na Tbilisi w sierpniu 2008 r. Z każdą kolejną godziną dziennikarskiego śledztwa Nina przekonuje się że prawda jest o wiele bardziej złożona niż mogłoby się wydawać…
/interia.pl/Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu/
/13.9.2016/

*****

„SMOLEŃSK” 9 WRZEŚNIA

Fabularny „Smoleńsk” w reżyserii Antoniego Krauze trafi do kin 9 września – poinformował dystrybutor tego filmu firma Kino Świat. Produkcja weszła w końcowy etap realizacji; ostatnie efekty specjalne zostaną ukończone w sierpniu – wyjaśniono
„Antoni Krauze, twórca wielokrotnie nagrodzonego dramatu historycznego ‚Czarny Czwartek. Janek Wiśniewski padł’, odsłania kulisy tragedii która wstrząsnęła całą Polską” – tak film „Smoleńsk” zapowiedział dystrybutor
„10 kwietnia 2010 r. rządowy samolot Tupolew 154 z prezydentem RP Lechem Kaczyńskim i towarzyszącymi mu 95 osobami – członkami oficjalnej delegacji zmierzającej do Katynia – ulega katastrofie w Smoleńsku. Wszyscy pasażerowie giną na miejscu. Tragedia wywołuje ogromne poruszenie w Polsce i na świecie. Nina /Beata Fido/, dziennikarka pracująca dla dużej, komercyjnej stacji telewizyjnej, próbuje dowiedzieć się jakie były powody katastrofy” – czytamy w opisie filmu
„Tropy prowadzą m.in. do dramatycznej wyprawy Lecha Kaczyńskiego do ogarniętej wojną Gruzji, której celem było powstrzymanie inwazji wojsk rosyjskich na Tbilisi w sierpniu 2008 r. Z każdą kolejną godziną dziennikarskiego śledztwa Nina przekonuje się że prawda jest o wiele bardziej złożona niż mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać” – opisuje dystrybutor
Rolę prezydenta Lecha Kaczyńskiego gra w filmie Lech Łotocki, a Ewa Dałkowska wcieliła się w postać Marii Kaczyńskiej. Odtwórczynią roli Ewy Błasik, wdowy po dowódcy Sił Powietrznych RP gen. Andrzeju Błasiku, jest Aldona Struzik. W obsadzie „Smoleńska” są też m.in. Jerzy Zelnik, Katarzyna Łaniewska, Marek Bukowski, Maria Gładkowska, Dominika Figurska, Anna Samusionek, Redbad Klynstra i Andrzej Mastalerz
Za zdjęcia do filmu, realizowane w Polsce i USA, odpowiada Michał Pakulski. Muzykę skomponował Michał Lorenc
„Tragedia smoleńska stała się najważniejszym wydarzeniem w III RP, najtragiczniejszą chwilą w polskiej historii od II wojny światowej. Stała się wydarzeniem które wpływa na los dzisiejszej Polski i życie Polaków niebywale silnie. Które nas podzieliło głęboko. Dlatego próba zmierzenia się z tym tematem jest nie tylko wielkim wyzwaniem, ale i obywatelskim obowiązkiem twórcy” – powiedział reżyser Antoni Krauze
Termin realizacji zdjęć do „Smoleńska” kilkakrotnie przekładano. Pierwsze prace nad filmem rozpoczęły się jeszcze w 2013 r. w Warszawie, ale odbyły się wtedy tylko cztery dni zdjęć – w kwietniu i listopadzie. Ostatecznie główny okres zdjęciowy rozpoczął się 24 lutego 2015 r. Przekładano także premierę filmu, początkowo zapowiadano ją na 15 kwietnia br., następnie termin ten przełożono
Film został zrealizowany na podstawie scenariusza Antoniego Krauze, Tomasza Łysiaka, Macieja Pawlickiego i Marcina Wolskiego
/film.interia.pl/ /2.8.2016/

*****

ROSJA NIE JEST WIARYGODNYM PARTNEREM

„Uważam że ta sprawa potrzebuje dodatkowego śledztwa” – powiedziała o katastrofie smoleńskiej Nadia Sawczenko, ukraińska pilotka i posłanka która była gościem programu „Minęła dwudziesta” /TVP/
„Na smoleńskim lotnisku zapewne był problem który jest wszędzie w Rosji, czyli niewystarczające zapewnienie kontroli radarowej w trakcie lądowania”. Jej zdaniem należy postawić pytanie: Czy to były działania umyślne, czy skutek zwykłego niedbalstwa?
„Rosja oczywiście usprawiedliwia się że to przez niedbalstwo, ale ja uważam że ta kwestia musi być dokładnie zbadana ponieważ takie zaniedbania nie mogą mieć miejsca, w szczególności kiedy chodzi o spotkania na szczeblu najwyższym. Dlatego raz jeszcze twierdzę że sprawa ta potrzebuje wnikliwego zbadania przez specjalistów w dziedzinie lotnictwa” – mówiła Sawczenko
Dopytywana o wiarygodność rosyjskiego śledztwa stwierdziła że Rosja w ogóle nie jest wiarygodnym partnerem jeżeli chodzi o jakiekolwiek śledztwa
/fakty.interia.pl/ /7.7.2016/

*****

MUSIMY PAMIĘTAĆ O LECHU KACZYŃSKIM!

„Musimy pamiętać o pierwszym prezydencie który podniósł wysoko sztandar niepodległej Polski” – mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński na Krakowskim Przedmieściu po Marszu Pamięci podczas 73 miesięcznicy tragedii smoleńskiej
– Nareszcie mamy porządne śledztwo, pracuje też komisja powstała dzięki Antoniemu Macierewiczowi. Jesteśmy mu winni wdzięczność ponieważ gdyby nie on nie stalibyśmy tutaj teraz w takiej sytuacji i w takim nastroju – mówił Kaczyński
Prezes PiS rozpoczął wystąpienie od sprawy pomników upamiętniających ofiary katastrofy. – Powstał już komitet budowy pomników. Mam nadzieję że nieopodal tego miejsca z obu stron staną w ciągu dwóch lat dwa pomniki, te o które zabiegaliśmy, dla których przychodziliśmy tu co miesiąc już przeszło 6 lat. Sprawa upamiętnienia została otwarta. Choć tablic, pomników jest już w Polsce wiele, to te warszawskie otworzą drogę do kolejnych. Musimy o tej wielkiej tragedii pamiętać, musimy pamiętać o pierwszym prezydencie który podniósł wysoko sztandar niepodległej Polski. Takim prezydentem był Lech Kaczyński
Wiele ciepłych słów poświęcił J. Kaczyński pracy ministra obrony Antoniego Macierewicza i powołanej przez niego podkomisji ds. wyjaśniania katastrofy smoleńskiej. – Trzeba mu dziękować za każdym razem. Nie stalibyśmy tutaj dzisiaj, w takiej sytuacji i takim nastroju, gdyby nie Antoni Macierewicz. Jesteśmy mu winni ogromną wdzięczność, także za to co robi od 40 lat, a nie tylko za ten ostatni okres – powiedział Kaczyński
– Mam nadzieję że licząc nasze marsze, msze w katedrze, niewiele minie czasu kiedy usłyszymy prawdę, przynajmniej wstępny zarys prawdy o tym co się zdarzyło, i to będzie wielki dzień, także wielki dzień dla tych którzy trwali, nie zapomnieli i którzy w końcu zwyciężyli już teraz i będą zwyciężać – mówił
W swoim przemówieniu prezes PiS wiele miejsca poświęcił wytrwałości. – Musimy pamiętać że zwycięstwa bywają nietrwałe i dlatego musimy iść dalej, musimy być tutaj co miesiąc, co rok, nawet za wiele lat. Musimy, bo zawsze będą tacy którzy prawdzie się sprzeciwią, i zawsze będą tacy którzy łatwo im ustąpią, często nie z własnej woli, często po prostu z ludzkiej słabości – mówił przed Pałacem Prezydenckim J. Kaczyński
– Musimy być wierni bo tylko wtedy możemy być pewni że to co sobie zamierzyliśmy 6 lat temu zostanie do końca zrealizowane i będzie trwać jako owoc wielkiego wysiłku nas i wszystkich którzy choćby w modlitwie trwali razem z nami – powiedział prezes PiS
/MP/niezalezna.pl/ /10.5.2016/

*****

ŚLEDZTWO OD NOWA

Minister sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro powołał w poniedziałek 21 marca zespół prokuratorów do śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej. Przewodniczy mu zastępca prokuratora generalnego Marek Pasionek
„21 marca 2016 r. prokurator generalny Zbigniew Ziobro w drodze zarządzenia powołał zespół prokuratorów w spr. prowadzenia śledztwa dotyczącego wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej. Na czele zespołu stanął zastępca prokuratora generalnego Marek Pasionek” – poinformowało Ministerstwo Sprawiedliwości
Oto pełny skład zespołu:
Marek Kuczyński – kierownik zespołu, prokurator Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu delegowany do Prokuratury Krajowej
Krzysztof Schwartz – zastępca kierownika zespołu, prokurator Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu delegowany do Prokuratury Krajowej
Bartosz Biernat – prokurator Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu delegowany do Prokuratury Krajowej
Jerzy Gajewski – prokurator Prokuratury Regionalnej w Katowicach delegowany do Prokuratury Krajowej
Robert Bednarczyk – prokurator Prokuratury Regionalnej w Lublinie delegowany do Prokuratury Krajowej
Tomasz Walczak – prokurator Prokuratury Okręgowej w Łodzi delegowany do Prokuratury Krajowej
4 kwietnia 2016 r. skład zespołu zostanie uzupełniony o ppłk. Karola Kopczyka i ppłk. Jarosława Kałużnego – prokuratorów Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie

Zdaniem Ziobry w skład zespołu wchodzą „doświadczeni prokuratorzy z całego kraju”. „Ich zadaniem będzie całościowe, kompleksowe przeanalizowanie wszystkich materiałów związanych z tragedią smoleńską, zarówno głównych wątków, jak również pobocznych, a następnie kontynuowanie tego śledztwa w ramach możliwości dowodowych” – mówił prokurator generalny w Radiu Maryja i Telewizji Trwam
„Zespołem bezpośrednio będzie kierować pan prokurator Pasionek, mój zastępca, zastępca prokuratora generalnego, również bardzo doświadczony prokurator, w swoim czasie też bliski współpracownik, zaufany człowiek ś.p. pana prokuratora Zbigniewa Wassermanna. To on był jego prawą ręką w czasach poprzednich rządów 2005-07. Ma więc osobisty motyw by tę sprawę do końca bezwzględnie wyjaśnić na tyle ile będzie to możliwe” – powiedział Ziobro. Dodał że Pasionek wybrał do zespołu bardzo doświadczonych prokuratorów z całego kraju
Na początku marca śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej – prowadzone dotychczas przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w Warszawie – zostało przedłużone do 10 października 2016 r. Na początku kwietnia – zgodnie z uchwalonymi w styczniu ustawami reformującymi prokuraturę – odrębna prokuratura wojskowa ma być zlikwidowana
/PAP/ /21.3.2016/

*****

CHCIEĆ TO MÓC

Holandia pokazała że chcieć to móc i nawet z pola wojny odzyskała czarne skrzynki. A Polska, z pokojowego Smoleńska, nic nie odzyskała!
1. Zarówno tupolew jak i boeing spadły na terenie kontrolowanym przez Rosję, i tylko przez Rosję. Spadły na terytorium do którego dostęp miały wyłącznie władze rosyjskie. Wszystko jedno w jakie ubrane mundury, ale przecież dowodzone z Kremla. Zasadnicza różnica jest jedna – pod Donieckiem jest wojna, a pod Smoleńskiem był pokój
Pod Donieckiem Rosja miała więcej argumentów by utrudniać dostęp do miejsca katastrofy; jest wojna, jest niebezpiecznie, człowiek strzela a Buk rakiety nosi…
A jednak w tych wojennych warunkach Rosja się ugięła, czarne skrzynki są już w Holandii, tam też przeprowadzane są sekcje i identyfikacje zwłok
2. W Smoleńsku był pokój. Rosja nie mogła się powoływać na żadne wykrętne argumenty, że niebezpiecznie itd. Jeżeli Rosja niczego nie miała na sumieniu, to powinna niezwłocznie oddać Polsce wszystko – wrak, czarne skrzynki, całe badanie katastrofy. Podkreślam – jeżeli Rosja niczego nie miała na sumieniu, to nie mogła mieć żadnego motywu by w pośpiechu dokonywać sekcji zwłok, przed przyjazdem polskich prokuratorów i lekarzy. Nie miała żadnych powodów by zatrzymywać czarne skrzynki i wrak
3. Holandia potrafiła wyrwać Rosji z gardła czarne skrzynki w warunkach wojennych. I spowodować międzynarodowe badanie katastrofy. Polska w Smoleńsku niczego nie próbowała wyrywać
Nie próbowała, nie potrafiła tego zrobić w warunkach pokojowych, w zupełnie innym, korzystniejszym klimacie politycznym 2010 r. Bo dziś Putin jest imperialnym dyktatorem, ale w 2010 r. był jeszcze cenionym w Europie demokratą…
Bo państwo holenderskie istnieje naprawdę, a państwo polskie, pod obecnymi rządami, istnieje tylko teoretycznie…
4. Krzyczycie żeśmy stumanieni, nie wierząc nam że chcieć to móc…
Holandia chciała i pokazała że można było!
/Janusz Wojciechowski/ /14-15-VIII-2014/
/autor jest posłem do Parlamentu Europejskiego. Wpis z bloga na portalu NaszDziennik.pl/

*****

TO BYŁA ZBRODNIA

Ja się nie przejęzyczyłem. To była zbrodnia. Ci ludzie zginęli ponieważ samolot wybuchł w powietrzu. Uważam że było to działanie osób trzecich. Na obecnym etapie postępowania zespołu parlamentarnego nie możemy wskazać osób winnych. Jednak wszystko wskazuje że wina leży po stronie Rosjan. Wciąż nie są znane szczegóły katastrofy, a winę za to ponoszą prokuratura i naczelne organy państwa. Niestety zajmują się one blokowaniem tego śledztwa, uniemożliwianiem prowadzenia go w sposób skuteczny. Stąd potrzeba wprowadzenia specustawy smoleńskiej
/Antoni Macierewicz, poseł i wiceszef PiS, szef parlamentarnego zespołu ds. wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej, o tragedii narodowej z 10.IV.2010 pod Smoleńskiem, Onet.pl, 3.IV.2014/

*****

MUSIMY PAMIĘTAĆ!

45 raz odprawiona została comiesięczna Msza św. w archikatedrze warszawskiej w intencji ofiar tragedii narodowej pod Smoleńskiem i ich bliskich sprzed prawie czterech już lat. Tak, minęło już 45 miesięcy od tego strasznego dnia, 10 kwietnia 2010…
Ból Polaków wiążący się z tym tragicznym wydarzeniem jest nadal ogromny. Trudno sobie nawet wyobrazić co musi czuć podczas tej każdej comiesięcznej Mszy św. w archikatedrze taki Jarosław Kaczyński… Bo chyba był na każdej z nich. /A dochodzi do tego jeszcze przecież ból po stracie śp. matki Jadwigi Kaczyńskiej przed rokiem/. Podobnie inni bliscy ofiar. Taka choćby Marta Kaczyńska… Ona co prawda nie bywa na każdej Mszy św. 10 każdego miesiąca w Warszawie, a gdyby jeszcze miała na nich wszystkich być…
Na tej ostatniej Mszy św. – 10 stycznia 2014 r. – czytając prośbę do Boga Beata Gosiewska płakała. Trudno się zresztą dziwić. Płakać zdarza się na pewno i innym, tylko nie zawsze i nie wszystko to widać… Co oni wszyscy – najbliżsi ofiar – muszą nadal przeżywać… I każdego 10 miesiąca, ale i nie tylko. Jakie sny muszą mieć w związku z tym strasznym nieszczęściem…
Homilię w tej wspaniałej przez swą historię świątyni warszawskiej – jednej z najważniejszych przecież w ogóle polskich świątyń – tym razem wygłosił ks. prof. Waldemar Chrostowski, jeden z najbardziej cenionych i znanych ludzi w naszym Kościele. Proboszcz parafii archikatedralnej – ks. Bogdan Bartołd – prosił żeby tym razem nie było za dużo braw. I tak było, braw było dużo mniej niż bywało na tych Mszach św. wcześniej. Tym razem też by ich było dużo, dużo więcej niż było, gdyby nie ta właśnie prośba ks. proboszcza. A obecność w takim kościele jak archikatedra warszawska dodaje sił, także kapłanowi głoszącemu homilię przy tej smutnej i trudnej przecież okazji, co podkreślił ks. prof. Chrostowski
Co gromadzi wszystkich obecnych w archikatedrze na tych Mszach św.? – zastanawiał się w swej homilii ks. profesor. – To pamięć – mówił. Pamięć także o wielu cierpieniach z naszej wcześniejszej historii. Mówił o Kościele i rodzinie, jakby zwornikach naszej siły, naszego trwania, naszej jedności, naszej polskiej pamięci. Kościele i rodzinie które są ostatnio – co jest nie do pojęcia – atakowane najbardziej…
Przywołując tę straszną tragedię z 2010 r. z przedmieść Smoleńska pytał: – Co się wtedy stało?… – Straciliśmy naszych prezydentów i wielu szlachetnych ludzi o których pamiętamy – mówił ks. Chrostowski. – Przyczyny, okoliczności i przebieg katastrofy… Wiemy o tym wszystkim bardzo mało. Jakieś niedopowiedzenia, kłamstwa, zastępcze tematy, a do tego arogancja, buta i absolutna bezkarność. Bezkarność za słowa i za czyny. Nawet elementy prawdy stawia się na usługach kłamstwa… Narasta zamęt, dezorientacja i zniechęcenie. I chyba właśnie o to w tym wszystkim chodzi, żeby zdezorientować, zniechęcić… Dlatego ta nasza obecność tu jest taka ważna i potrzebna. By przeciwstawić się tej fali obłudy
Ks. Chrostowski przywołał wypowiedź pewnego pożal się Boże profesora, nazwiska nie podał /chodzi chyba o Andrzeja Zolla/, który powiedział na temat tragedii smoleńskiej: „Część Polaków nie chce przyjąć do wiadomości że prezydent RP i delegacja która z nim leciała do Katynia zginęli w banalnym wypadku lotniczym…”. Ów profesor nazwał też ludzi zbierających się na Mszach smoleńskich oraz na marszach pamięci i w ogóle przede wszystkim pewnie ludzi domagających się nowego niezależnego, międzynarodowego śledztwa „sektą smoleńską”… – To jest język pogardy. Boli nas to i dotyka. My nie jesteśmy żadną „smoleńską sektą”! Lepiej być bitym niż pogardzanym. A do prawdy nie próbują dojść, w ogóle nie chcą rozmawiać… My też chcemy budować Polskę, też chcemy budować polską
gospodarkę, ale my chcemy czegoś więcej, my myślimy jeszcze o wolności. I nic z tej drogi nas nie może zawrócić. Wołamy o pełną prawdę, niezałganą! – mówił ks. Chrostowski

– Mówią nam żebyśmy w tym roku uroczyście świętowali rocznicę pamiętnych częściowo wolnych wyborów z 1989. I co, mamy też pamiętać częściową prawdę o Smoleńsku?… – pytał
– Jesteśmy strażnikami pamięci. Musimy poznać pełną prawdę o Smoleńsku. „Tylko prawda was wyzwoli” – mówił ks. profesor
Ks. Chrostowski przywołał też książkę angielskiego dyplomaty i pisarza Georgea Burnetta sprzed ponad 200 lat /„Obraz obecnego stanu Polski”/, w której autor pisał wtedy o rozdartej Polsce i powszechnej sprzedajności Polaków. – Ile trzeba było by się z tego marazmu wydobyć – mówił ks. profesor. – Pamięć o Smoleńsku jest konieczna, pełna prawda jest konieczna. Nie wolno tego dramatu bagatelizować, nie wolno go wykorzystywać do dzielenia Polaków. Prawda o Smoleńsku to także prawda i pamięć o niezliczonych wywózkach. To także pamięć i prawda o Katyniu, o tej zbrodni komunistycznej, o ponad 22 tysiącach Polaków wymordowanych tylko za to że byli Polakami, z zemsty za rok 1920. To także pamięć i prawda o tych wszystkich którzy w Polsce siedzieli w więzieniach i byli niszczeni po II wojnie światowej. W sprawie Katynia nadal trwa kłamstwo i milczenie. Tak samo było z rzezią wołyńską. Jesteśmy zdani tylko na siebie – mówił ks. Chrostowski
– Musimy być strażnikami pamięci. Musimy dojść do pełnej prawdy – powiedział na zakończenie ks. profesor i przywołał jeszcze fragment wiersza Jarosława Marka Rymkiewicza pt. „Krew”:
„Krew na fotelach tupolewa
Zmywana szlauchem o świtaniu
Jeszcze wam ona pieśń zaśpiewa
To będzie pieśń o zmartwychwstaniu”
/Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu/ /11.I.2014/

*****

GDZIE JEST CIAŁO ANNY WALENTYNOWICZ?…

To nie mieści się w głowie! Właśnie wysłuchałem felietonu Antoniego Macierewicza w TV Trwam na temat oczywiście tragedii smoleńskiej. Poseł mówił o posiedzeniu parlamentarnej komisji sprawiedliwości na której syn śp. Anny Walentynowicz powiedział że został oszukany i po dwóch pogrzebach rzekomo jego matki jest pewny że te pogrzeby to nie były pochówki jego matki!…
Po prawie czterech latach od tragedii smoleńskiej rodzina Walentynowiczów nadal nie wie co się stało z ciałem Anny Walentynowicz, gdzie ono jest, czy w ogóle zostało gdzieś pochowane!…
W dokumentacji dotyczącej ciał ofiar katastrofy smoleńskiej nie ma w ogóle dokumantacji ciała Anny Walentynowicz!…
I nikogo w tym pseudopaństwie Tuska i PO to nie interesuje, nikogo to nie obchodzi!… My nie mamy po prostu państwa! Polskie państwo zostało zamordowane w samolocie do Smoleńska… A to co mamy obecnie to cholera wie co to jest… To na pewno nie jest polskie państwo…
Co to za sejm polski jeżeli nie chce on się zajmować sprawą tragedii smoleńskiej, sprawami ofiar tragedii smoleńskiej?…
Takie są skutki głupiej, niepolskiej polityki Tuska, tchórzliwej polityki Tuska… Takie są skutki oddania sprawy w ręce tej hołoty Putina, tych barbarzyńców Putina…
To co mamy obecnie w Polsce uprawnia do stwierdzenia że nie mamy państwa, nie mamy prokuratury generalnej, nie mamy prokuratury wojskowej, nie mamy polskiego rządu, nie mamy premiera, nie mamy prezydenta, nie mamy nic!… Mamy afery, złodziejstwo, kłamstwa, niesprawiedliwość i nic więcej!
Polacy muszą jak najszybciej to zmienić! Oczywiście za sprawą demokratycznej decyzji wyborczej. Chcemy mieć polski sejm, polskie państwo, chcemy dojść do prawdy w sprawie tragedii smoleńskiej, to musimy w najbliższych wyborach wybrać porządnych, odważnych, uczciwych Polaków i wtedy wreszcie coś się zmieni. I trzeba wysłać tego Tuska czy to do Berlina, czy Brukseli, czy Moskwy, jak najdalej od spraw polskich!
/Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu/ /10.I.2014/

*****

WCIĄŻ NIE WIADOMO GDZIE JEST CIAŁO!…

Z 24 rosyjskich dokumentacji medyczno-sekcyjnych dotyczących 24 kobiet które zginęły na pokładzie tupolewa żadna nie opisuje śp. Anny Walentynowicz!…
– Żadna z dokumentacji przedstawionych nam w prokuraturze nie odnosi się do naszej babci, choć liczba akt się zgadza – powiedział wnuk śp. Anny Walentynowicz
– Prokuratura Generalna sformułowała szokujące zarzuty jakoby ekshumacja była skutkiem tego że Janusz Walentynowicz nie rozpoznał zwłok matki kiedy przyleciał do Moskwy na identyfikację. Prokuratura Generalna podtrzymuje swoje stanowisko, tymczasem nie ma to potwierdzenia w faktach – powiedział z kolei Antoni Macierewicz, szef parlamentarnego zespołu ds. wyjaśnienia tragedii smoleńskiej.

ROZMOWA Z ANTONIM MACIEREWICZEM

Jak to możliwe że po prawie czterech latach od tragedii smoleńskiej, ekshumacji ciała Anny Walentynowicz i ponownym jej pochówku w sejmie zwoływane jest nadzwyczajne posiedzenie komisji sprawiedliwości w sprawie wątpliwości dotyczących procedury ekshumacji i identyfikacji ciała działaczki Solidarności?
Posiedzenie to efekt wątpliwości jakie wciąż ma rodzina śp. Anny Walentynowicz. Okazuje się że w materiałach zgromadzonych przez Naczelną Prokuraturę Wojskową i prowadzącą śledztwo Wojskową Prokuraturę Okręgową w Warszawie wciąż nie ma dokumentów dotyczących matki i babci Walentynowiczów. To czym dysponują śledczy zwyczajnie nie dotyczy ich krewnej. Te materiały nie zawierają informacji tożsamych z danymi medycznymi które posiada rodzina. To chociażby zdjęcia rentgenowskie z badań które Anna Walentynowicz wykonywała za życia. Rodzina ma wciąż poważne wątpliwości czy podczas drugiego pochówku Anny Walentynowicz faktycznie pogrzebano ją, czy może kogoś innego!…
Dlaczego na posiedzenie komisji zaprosiliście prokuratora generalnego, a nie śledczych wojskowych?
Bo nie można zapomnieć że to Prokuratura Generalna sformułowała szokujące zarzuty jakoby ekshumacja była skutkiem tego że Janusz Walentynowicz nie rozpoznał zwłok matki kiedy przyleciał do Moskwy na identyfikację. Prokuratura Generalna podtrzymuje swoje stanowisko tymczasem nie ma ono potwierdzenia w faktach. Przypomnijmy raz jeszcze: poza synem było wielu świadków którzy zidentyfikowali Annę Walentynowicz. To zarówno trzy osoby z rodziny śp. Teresy Walewskiej-Przyjałkowskiej, jak i lekarz pogotowia ratunkowego dr Dymitr Książek. Wszyscy zeznali to w śledztwie
Dlaczego dopiero teraz dochodzi do takiego posiedzenia komisji? Od drugiego pogrzebu śp. Anny Walentynowicz minęło już wiele miesięcy
Rodzina od początku naciskała na prokuratorów. Najpierw w sprawie ekshumacji. Liczba pism, wniosków i ponagleń, jakie w tej sprawie wystosował do prokuratury pełnomocnik rodziny Walentynowiczów mec. Stefan Hambura jest niemal nieskończona. Nie było tygodnia w którym do Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie bądź do Prokuratury Generalnej nie wpłynęłoby pismo z tym związane. Niestety spotykały się one z niebywałą arogancją ze strony śledczych. Dlatego nie można mówić o jakimkolwiek zaniechaniu ze strony rodziny, która walczy od blisko czterech lat tylko o jedno, o to co stało się z ciałem Anny Walentynowicz i gdzie zostało pochowane 
Jak tłumaczy pan takie zachowanie prokuratury?
Śledczy zasłaniają się formalnościami ponieważ prawdopodobnie sami nie wiedzą gdzie są dokumenty i zwłoki Anny Walentynowicz!… Dlatego robią wszystko by zatrzeć ślady błędów Rosjan w tej sprawie
/kp/niezal.pl/ /10.I.2014/

*****

OSTATNIE SEKUNDY TUPOLEWA

Ataki na komisję Antoniego Macierewicza i niezależnych naukowców, mnóstwo publikacji, często bardzo drobiazgowo opisujących różne wydarzenia przed katastrofą smoleńską i po niej, powoduje że czytelnik może zagubić się w szczegółach
Dla ustalenia podstawowych faktów potrzebna jest tylko pewna liczba informacji których większość udało się już poukładać w logiczny ciąg wydarzeń. Poniższy opis jest tylko moją własną interpretacją znanych mi faktów, a nowe informacje upewniają mnie jedynie co do tej wersji wydarzeń
W ostatnich kilkudziesięciu sekundach lotu wadliwie działające urządzenia lotniska /chodzi tu przede wszystkim o radiolatarnię/ oraz komendy które padały z wieży kontrolnej doprowadziły do tego że samolot znalazł się nad głębokim jarem i leciał na wprost jego zbocza
Pilot dzięki urządzeniom pokładowym zorientował się że sytuacja może być krytyczna i poderwał samolot do góry. Zrobił to na tyle wcześnie że przeleciał kilkadziesiąt metrów nad brzegiem jaru. Jednak bezwładność samolotu i kształt terenu spowodowały że zbliżył się na ok. 30‒40 m do ziemi. W momencie kiedy już wznosił się na drugi krąg nastąpiła eksplozja która doprowadziła do rozpadu maszyny
Dowodem że to wybuch zniszczył tupolewa jest ogromna liczba szczątków rozsianych setki metrów od miejsca katastrofy, brak leja po uderzeniu w grząski teren i skala zniszczeń nietypowa dla porównywalnych katastrof. Jestem przekonany że ktoś liczył na to że samolot ulegnie katastrofie w wyniku zderzenia z ziemią, a kiedy ten plan się nie powiódł doprowadził do eksplozji
Co umożliwiło tego typu działanie? Przede wszystkim rządowy samolot musiał być rosyjski i remontowany w Rosji. Kontrolę nad tym remontem musieli mieć ludzie powiązani z Moskwą. Lotnisko nie mogło być sprawdzane przez służby które mogły ostrzec prezydenta, a na lotnisku miało nie być polskich funkcjonariuszy. Po katastrofie należało zapewnić że istotne elementy śledztwa znajdą się w ręku Rosjan
Polskie władze musiały czuć się związane ustaleniami rosyjskimi. Te wszystkie warunki zostały spełnione. Ostatnim z nich było medialne i polityczne przykrycie zamachu. Ale to się nie udało mimo ogromnej nawały propagandowej. Dopiero po trzech latach pod naciskiem Moskwy rząd wzmocnił dotychczasowe działania. Sądzę że mimo wszystko za późno. Tę rozgrywkę to my wygraliśmy
/Tomasz Sakiewicz/ /4.XII.2013/

*****

TO POWINNA BYĆ SPRAWA NARODOWA

Joanna Racewicz, prezenterka telewizyjnej Panoramy, wdowa po Pawle Janeczku, poruczniku BOR, szefie ochrony prezydenta RP, który zginął w rządowym Tu-154 pod Smoleńskiem 10.IV.2010:
– W tej sprawie nie powinno być żadnych „stron”. 10 kwietnia 2010 stało się coś co nie ma odniesienia w historii Polski. Zginęło 96 bardzo szczególnych osób. Wyjaśnienie tego co się wtedy stało powinno być sprawą – przepraszam za patos – narodową. Sprowadzenie wraku do kraju – też. Nie wyobrażam sobie by Niemcy, Francuzi, czy Amerykanie pozwolili w podobnej sytuacji zwodzić się obietnicami: „oddamy jak skończymy śledztwo”. A prokurator generalny Andrzej Seremet jedzie do Moskwy i znów słyszy od Bastrykina: „przedłużamy śledztwo do 10 grudnia”. Jakie „śledztwo” – pytam? Przekładanie papierów z biurka na biurko? Jest mi wstyd, po prostu wstyd, że pozwalamy, jako duży kraj w samym środku Europy, by tak sobą pogrywać
/Wprost, 16-22.IX.2013/

*****

NOWE SZOKUJĄCE FRAGMENTY RAPORTU KLICHA

Brak profesjonalizmu, manipulacja, tendencyjność – takie słowa padają w raporcie Edmunda Klicha na temat projektu raportu MAK. Akredytowany jest zdania że należy odrzucić raport MAK w całości
Raport Edmunda Klicha, wówczas przewodniczącego PKBWL i jednocześnie jedynego polskiego akredytowanego przy MAK powstał 30 listopada 2010 jako katalog uwag do projektu raportu końcowego strony rosyjskiej. Jak się później okazało listę poważnych zarzutów Klicha zignorowali nie tylko Rosjanie, publikując ostateczny raport w styczniu 2011, ale także strona polska ogłaszając raport Millera
„Należy napisać nowy projekt raportu w oparciu o pełne dane, w szczególności dotyczące organizacji zabezpieczenia lotu, procesu podejmowania decyzji i kierowania lotem Tu-154 M” – pisał w raporcie polski akredytowany przy MAK Edmund Klich
W innym miejscu Klich pisał: „Odnosi się wrażenie że na lotnisku nie pracowały żadne służby kierowania lotami. Faktycznie sytuacja może byłaby bezpieczniejsza gdyby ich nie było. Projekt raportu jest bardzo tendencyjny, gdyż omija wszystkie niedociągnięcia związane z następującymi uchybieniami strony rosyjskiej”
Według raportu sporządzonego i sygnowanego przez płk. Edmunda Klicha, polskiego akredytowanego przy komisji MAK – to Rosjanie doprowadzili do śmierci 96 osób na pokładzie Tu-154
Dokument o numerze 1271/AK/92/2010/11 zatytułowany „Uwagi Akredytowanego Przedstawiciela Polski przy Międzypaństwowym Komitecie Lotniczym do projektu raportu końcowego z badania katastrofy lotniczej samolotu TU154–M, która wydarzyła się 10 kwietnia 2010 pod Smoleńskiem” został sporządzony 30 listopada 2010
/pk/kp/gp/niez./ /11.IX.2013/

*****

SERIA TAJEMNICZYCH ZGONÓW

/…/ Ktoś napisał: „Nad zgonami osób związanych z katastrofą smoleńską wciąż w środkach masowego przekazu panuje grobowa cisza. 10 kwietnia 2010 to nie tylko śmierć 96 osób z prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele. To także śmierć /…/ innych, których odejście owiane jest do dzisiaj tajemnicą”
Pierwszą z tych śmierci jest śmierć ewangelickiego biskupa Mieczysława Cieślara, który zginął w niedzielę, 18 kwietnia 2010, w wypadku samochodowym, wracając z nabożeństwa ekumenicznego poświęconego pamięci ofiar 10 kwietnia 2010. Po jego śmierci pojawiła się pogłoska jakoby tuż po rozbiciu samolotu miał odebrać wiadomość tekstową od ks. Adama Pilcha, że przeżył katastrofę. Biskup Cieślar miał być jego następcą w pełnieniu obowiązków naczelnego kapelana ewangelickiego w Wojsku Polskim. Media sprawę śmierci Cieślara przemilczały
Jak napisała Dorota Kania „ta śmierć zapoczątkowała tragiczną serię zgonów osób które miały kluczowe znaczenie w kontekście dochodzenia do prawdy o smoleńskiej tragedii” /D. Kania, Cień tajnych służb, s. 202/
Na drugim miejscu w porządku chronologicznym plasuje się śmierć Krzysztofa Knyża, który według oficjalnej wersji zmarł 2 czerwca 2010 w Moskwie na sepsę /zespół ogólnoustrojowej reakcji zapalnej wywołanej zakażeniem/. Zachodnia prasa pisała że został zamordowany w jego moskiewskim mieszkaniu. Informacji tej nigdy nie zdementowano. Był moskiewskim operatorem kamery „Faktów” TVN
Według dostępnych informacji był jednym z pierwszych reporterów którym udało się przybyć na miejsce tragedii, zanim rosyjskie siły specjalne zmusiły ich do opuszczenia terenu. Nagrywane przez niego materiały telewizyjne powiązane z katastrofą zniknęły. Czy były one prawdziwą przyczyną jego śmierci? Na to pytanie media politycznie poprawnego nurtu nie szukały odpowiedzi. TVN, dla którego zmarły operator pracował, podał jedynie krótką informację o jego śmierci
Trzecia śmierć zaistniała zaledwie 4 dni później, w niedzielę, 6 czerwca. To śmierć prof. Marka Dulinicza, który zginął w wypadku samochodowym. Stał on na czele grupy archeologicznej, która niebawem miała wyjechać do Smoleńska i rozpocząć prace badawcze na miejscu upadku Tu-154M. Dulinicz miał być inicjatorem tej ekspedycji. Aktywnie starał się o przyspieszenie wyjazdu. Do misji archeologicznej w Smoleńsku doszło ostatecznie dopiero pięć miesięcy po jego śmierci. Śmierci Dulinicza media dominującego nurtu nie wiązały z innymi tajemniczymi zgonami po katastrofie
Co wiedział Trietiakow
W tym samym miesiącu umiera w Stanach Zjednoczonych Siergiej Trietiakow, uciekinier z Rosji, były agent KGB, a potem Służby Wywiadu Zagranicznego, który w roku 2000 podjął współpracę z Amerykanami. Włoskie pismo „L’Espresso” podało że międzynarodowi obserwatorzy nie wierzą w jego naturalną śmierć. Przyczyną śmierci miał być bowiem zawał serca lub zadławienie się kawałkiem mięsa. Z opublikowanych dokumentów wynika że agent Trietiakow korespondował z szefem jednej z agend CIA. W korespondencji dokonał rekonstrukcji wydarzeń z 10 kwietnia 2010 pod Smoleńskiem. 12 dni po katastrofie konkludował: „Rosjanie mają takie plany /scenariusze/, by zabić /…/ zachodnich przywódców, które mogą być wykonane”. Trietiakow zwrócił przy tym uwagę że złe stosunki między Władimirem Putinem a Lechem Kaczyńskim nie były tajemnicą. Sprawą zajęły się media zagraniczne, ale polskie niestety śmierć tę przemilczały
Piąta śmierć zaistniała w piątek 15 października 2010. W Zalewie Rybnickim znaleziono wówczas poćwiartowane zwłoki Eugeniusza Wróbla. Był wybitnym ekspertem zajmującym się m.in. sprawami stricte lotniczymi. W niektórych dziedzinach był uważany za największego specjalistę w Polsce. Zajmował się tematyką komputerowych systemów sterowania lotem samolotów, precyzyjną nawigacją satelitarną dla lotnictwa, przepisami i prawem lotniczym. Był wiceministrem transportu w rządzie PiS
Według ustaleń prokuratorskich został zabity i poćwiartowany przez własnego syna, który najpierw przyznał się do zbrodni, a następnie jej zaprzeczył. Syn błyskawicznie został uznany za niepoczytalnego i odizolowany poprzez poddanie obserwacji psychiatrycznej. Do śmierci Wróbla jego rodzina była uważana za wzorową. Nic nie wskazywało na chorobę psychiczną syna. Pokój w którym miał dokonać zbrodni nie zawierał żadnych śladów świadczących o ćwiartowaniu piłą. Trudno wyobrazić sobie szaleńca tnącego piłą własnego ojca, który następnie z pietyzmem doprowadza pokój do czystości. Minister Wróbel, ekspert komisji sejmowej badającej przyczyny katastrofy smoleńskiej, zdążył wypowiedzieć wiele krytycznych opinii na temat upadku tupolewa
Szósta śmierć zaistniała ponad rok później. W piątek 2 grudnia 2011 znaleziono 39-letniego Dariusza Szpinetę, powieszonego w hotelowej łazience w dalekich Indiach, gdzie przebywał na urlopie. Był pilotem i ekspertem lotniczym. W opracowaniu „Operacja Kłamstwo smoleńskie” poddał krytycznej analizie dokumentację lotu tupolewa do Smoleńska 10 kwietnia 2010. Parokrotnie wypowiadał się w mediach w sprawie Smoleńska, wskazując że lot ten był lotem wojskowym. Znajomi z 13-osobowej grupy, z którą pojechał do Indii, zaświadczali że przed śmiercią był w dobrym nastroju
Strzału nikt nie słyszał
Siódmą śmiercią związaną z tragedią smoleńską jest śmierć twórcy GROM generała Sławomira Petelickiego, który ostro krytykował ustalenia tzw. komisji Millera. Krytykował też Donalda Tuska że nie zwrócił się do NATO o pomoc przy zbadaniu katastrofy. On także ujawnił treść SMS-a którego otrzymał 10 kwietnia od polityka Platformy Obywatelskiej i którego dostawali posłowie PO którzy mieli wypowiadać się w mediach o katastrofie smoleńskiej: „Katastrofę spowodowali piloci którzy zeszli we mgle poniżej 100 metrów. Do ustalenia pozostaje kto ich do tego skłonił”
Zginął w sobotę 16 czerwca 2012 w czasie kiedy mecz Polska – Czechy zgromadził przed telewizorami miliony widzów, emocjonujących się mistrzostwami Europy w piłce nożnej. Dlatego też jego śmierć przebiła się do opinii publicznej dopiero następnego dnia. Większość służących poprawności politycznej dziennikarzy jednoznacznie wskazywała na samobójstwo, choć jego bliscy temu zaprzeczali i wskazywali na jego bardzo dobre samopoczucie w dniach poprzedzających tragedię. Zmarł od rany postrzałowej w głowę. Pistolet z którego oddano strzał był bez tłumika, ale nikt nie słyszał odgłosu wystrzału. Sekcję zwłok przeprowadzono w dwa dni po jego śmierci, choć zdaniem biegłych „im późniejsza sekcja zwłok, tym mniejsze szanse na wykrycie niektórych substancji, które mogły znajdować się w jego ciele przed śmiercią. Przykładem może być Pavulon, który m.in. wpływa paraliżująco na mięśnie oddychania, czy chlorek potasu, który błyskawicznie wstrzymuje akcję serca. Zrobiona po 12 godzinach od momentu zgonu sekcja zwłok nie da jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy substancje te zostały użyte czy też nie” /tamże, s. 170-171/
Niezgoda na kłamstwo
Kolejnym zmarłym jest chorąży Remigiusz Muś, technik pokładowy Jaka-40, który wylądował na smoleńskim lotnisku godzinę przed katastrofą Tu-154M, jeden z najważniejszych świadków w sprawie katastrofy smoleńskiej. Fakty przez niego podawane przeczyły oficjalnym ustaleniom. Ujawnił on m.in. że rosyjski kontroler z wieży na smoleńskim lotnisku wydał im komendę o zejściu na wysokość 50 metrów. Zapewniał też że słyszał jak identyczną komendę otrzymała załoga Tu-154M
Nie mógł się mylić bo komenda była powtarzana trzykrotnie. Mówił również że tuż przed katastrofą tupolewa słyszał dwa wybuchy. W sobotę 27 października 2012 znaleziono go powieszonego w piwnicy jego domu, choć nieco wcześniej robił precyzyjne plany na następne dni. Prokurator po wstępnych oględzinach zarządził przeprowadzenie sekcji zwłok dopiero w poniedziałek, podobnie jak w przypadku generała Petelickiego
Ostatnim tragicznie zmarłym jest Krzysztof Zalewski, „członek Prawa i Sprawiedliwości /…/, ekspert lotniczy, który m.in. badał przyczyny katastrofy smoleńskiej, /…/ wielokrotnie publicznie podważał oficjalne ustalenia w sprawie przyczyn katastrofy, zarówno te komisji Millera, jak i raportu MAK” /tamże, s. 206, 208). Został zamordowany 10 grudnia 2012
/fragm. homilii o. Aleksandra Jacyniaka SJ, archikatedra św. Jana, Warszawa, Msza św. w intencji ofiar tragedii smoleńskiej/ /10 VIII 2013/

*****

ZNÓW TROTYL WE WRAKU?

To może być przełom we współpracy polskich prokuratorów z Rosjanami
Podczas ponownych badań wraku tupolewa polscy biegli na wyświetlaczach swoich urządzeń zobaczyli symbole przypisane materiałom wybuchowym. Stało się zatem podobnie jak jesienią zeszłego roku
Naczelna Prokuratura Wojskowa przypomina jednak że taki odczyt musi być zweryfikowany badaniem w Centralnym Laboratorium Kryminalistycznym Policji. Dopiero wtedy eksperci będą mogli potwierdzić lub wykluczyć obecność takich substancji na szczątkach maszyny która rozbiła się 10 kwietnia 2010 na lotnisku Siewierny pod Smoleńskiem
Zgodnie z zasadami realizacji wniosków o pomoc prawną z wraku pobierane są dwa zestawy próbek. Jeden dla strony polskiej, drugi dla rosyjskiej. Podczas poprzednich wyjazdów wojskowych śledczych do Rosji wszystkie pobrane na miejscu katastrofy dowody trafiały do Moskwy. Jeżeli coś miało być przekazane do Polski, było wysyłane po kilku miesiącach pocztą konsularną. Tak stało się również z próbkami pobranymi na jesieni, co krytykowała część rodzin ofiar i ich pełnomocników
Tym razem może się to zmienić. Przebywający z biegłymi w Smoleńsku referent śledztwa podpułkownik Karol Kopczyk przekazał swoim przełożonym informację że ekipa przedłużyła swój pobyt do czwartku /tego dnia minął termin określony we wniosku o pomoc prawną/ choć miała wrócić wcześniej
Śledczy deklarują że próbek będzie więcej niż jesienią i ich badanie zacznie się szybciej
– Nie chciałbym przesądzać ale istnieje szansa że tym razem próbki pobrane przez biegłych nie będą przekazane rosyjskim śledczym. Jeżeli wszystko pójdzie po naszej myśli, wrócą ze Smoleńska razem z naszą ekipą – powiedział p.o. rzecznika Naczelnej Prokuratury Wojskowej podpułkownik Janusz Wójcik
Adwokaci, którzy reprezentują rodziny ofiar, uważają że to jakościowa zmiana w śledztwie
Równocześnie nasuwa się pytanie dlaczego do tej pory prokuratura nie mogła wypracować takiej formuły współpracy ze stroną rosyjską – powiedział mecenas Piotr Pszczółkowski, reprezentujący m.in. prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego
Poseł PiS Antoni Macierewicz, który kieruje parlamentarnym zespołem do spraw katastrofy, zaapelował do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta o dopuszczenie do badań próbek pełnomocników i ekspertów wskazanych przez rodziny
– Najwyższy czas wrócić do cywilizowanych norm prowadzenia tego śledztwa – oświadczył poseł na konferencji prasowej
Dwie rodziny „wyraziły wolę by ich eksperci byli przy całym procesie badania śladów materiałów wybuchowych i wraku samolotu”. Potwierdził to mecenas Stefan Hambura, pełnomocnik rodzin Walentynowiczów i Melaków
Polscy eksperci prowadzili w Smoleńsku prace od 22 lipca. Do Rosji wrócili po wycinki i wymazy z wnętrza samolotu, głównie z foteli maszyny, których nie udało pobrać się na jesieni. Śledczy deklarowali że utrudniła to pogoda
W czerwcu wojskowa prokuratura ogłosiła wyniki badań poprzedniej partii materiału – 124 próbek gleby z miejsca katastrofy i 134 próbek z wraku. W żadnej z nich nie potwierdzono wskazań detektorów. Policyjni biegli stwierdzili że nie ma na nich materiałów wybuchowych
/pm/rp/ /6-VIII-2013/

*****

POMNIK LECHA I MARII KACZYŃSKICH W RADOMIU

Jarosław Kaczyński odsłonił w Radomiu pomnik Lecha i Marii Kaczyńskich. „Mój brat udowodnił że można w polityce działać dla dobra wspólnego” – mówił prezes PiS-u. W uroczystościach udział wzięli m.in. parlamentarzyści oraz rodziny ofiar tragedii narodowej pod Smoleńskiem
Uroczystości odbyły się w dniu urodzin Lecha i Jarosława Kaczyńskich. „To trudny dzień, zwłaszcza że to pierwsze urodziny brata które obchodzę także bez mamy” – powiedział też dziennikarzom Jarosław Kaczyński
Dodał że jest zadowolony z tego że w Radomiu stanął wspólny pomnik Marii i Lecha Kaczyńskich. „Bratowa zawsze bardzo wspierała Leszka w trudnych chwilach, nigdy nie narzekała, nie miała pretensji” – wspominał prezes PiS-u
Przy pomniku znajdują się tablice upamiętniające wszystkie ofiary katastrofy smoleńskiej, dlatego – jak powiedział Kaczyński – „ten pomnik powinien łączyć a nie dzielić”
Jarosław Kaczyński wyraził nadzieję że także w innych miastach w Polsce będą powstawać pomniki upamiętniające jego brata. Prezes PiS-u stwierdził że Maria i Lech Kaczyńscy zasłużyli na pomnik nie tylko dlatego że zginęli 10 kwietnia 2010 w Smoleńsku. „Lech Kaczyński udowodnił że człowiek uczciwy, który chce działać dla dobra publicznego, może zajmować wysokie stanowiska, może dojść do urzędu prezydenta RP” – powiedział J. Kaczyński
„To nie jest tak jak twierdzą niektórzy, że polityka musi być niemoralna i zła. Lech Kaczyński udowodnił że można działać pro publico bono, że może w życiu publicznym RP uczestniczyć ktoś kto nie ma do ukrycia nic ze swojej przeszłości” – powiedział o zmarłym bracie Jarosław Kaczyński
„Lech Kaczyński potrafił walczyć z potężnym frontem zła. Gdyby nie ta śmierć to jestem przekonany że w tej walce by zwyciężył. My musimy podjąć tę walkę, musimy ją doprowadzić do zwycięstwa” – stwierdził J. Kaczyński. Dodał że: „W Radomiu kiedyś zaczęła się droga do polskiej wolności i niepodległości. Dziś zaczynamy drogę w tym samym kierunku, ku ostatecznemu zwycięstwu”
W trakcie uroczystości, na które tłumnie przybyli mieszkańcy Radomia, padał ulewny deszcz. Organizatorzy szczególnie serdecznie dziękowali za obecność licznie przybyłym środowiskom Gazety Polskiej i widzów telewizji Trwam. Ludzie skandowali: „Jarosław, Jarosław” oraz „Tu jest Polska, a nie Moskwa”
Wcześniej w klasztorze oo. bernardynów, w pobliżu którego stanął pomnik pary prezydenckiej, odprawiono Mszę św. w intencji ofiar tragedii smoleńskiej. Uczestniczyli w niej m.in. metropolita szczecińsko-kamieński abp Andrzej Dzięga i ordynariusz radomski bp Henryk Tomasik. Homilię wygłosił biskup z Łowicza Józef Zawitkowski
„Rad dom bym Ci tu zbudował, panie prezydencie” – zwracał się do zmarłego Lecha Kaczyńskiego bp Zawitkowski. Potem apelował do mieszkańców: „Pamiętajcie o Smoleńsku, lecieliśmy tam po to by światu powiedzieć o Katyniu, o Miednoje, o Starobielsku, by pokazać światu prawdę o śmiertelnym kłamstwie i staliśmy się ofiarą, a teraz kaci nas sądzą”
„To nie mgła, to nie nawigacja, to nie brzoza. Wyście wcześniej nas zabili. ‚Odstrzelimy ich, kaczorów’, mówiliście, ‚kartoflane nosy’, mówiliście na nas /…/. Ziemia smoleńska będzie pamiętać i będzie wyrzutem sumienia. Przekopaliście, przesialiście i przekłamaliście wszystko, ale połamane skrzydła pamiętają /…/”  – mówił w homilii bp Zawitkowski
Pomnik Lecha i Marii Kaczyńskich stanął przy głównej ulicy Radomia, Żeromskiego, w pobliżu gmachu I LO im. M. Kopernika i klasztoru ojców bernardynów. Ma około 2.5 metra wysokości. Po boku pomnika umieszczono dwie tablice z nazwiskami upamiętniającymi wszystkie ofiary tragedii smoleńskiej
W Radomiu została otwarta także ekspozycja plenerowa „Warto być Polakiem” – poświęcona Lechowi Kaczyńskiemu. Na wystawie zaprezentowano również sylwetki trzech pochodzących z regionu radomskiego ofiar smoleńskich: funkcjonariusza BOR-u kpt. Pawła Janeczka, nawigatora tupolewa kpt. Artura Ziętka i technika pokładowego ppor. Andrzeja Michalaka. Autorem rzeźby jest Andrzej Renes
Pomnik powstał z inicjatywy Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Lecha Kaczyńskiego w Radomiu pod przewodnictwem posła PiS Marka Suskiego. Od roku prowadzona była społeczna zbiórka pieniędzy na ten cel
/pap/ /18.VI.2013/

Eucharystię podczas Mszy św. odprawionej w kościele ojców bernardynów koncelebrowali ks. bp Henryk Tomasik, biskup diecezji radomskiej, ks. abp Andrzej Dzięga, metropolita szczecińsko-kamieński, a także ks. bp Józef Zawitkowski, biskup diecezji łowickiej, który wygłosił homilię. „A w Radomiu stanie pomnik narodowej chwały i ten będzie ponad wszystkie Polaków podziały. Dla was, coście fałszywie płakali, krzyżem, cmentarzem i trumnami kłamali, to na świadectwo dla was, bezbożnych bluźnierców, cynicznych szyderców, wam!” – mówił ks. bp Józef Zawitkowski
W poetyckiej homilii kaznodzieja podkreślił że 2.5-metrowy pomnik stanął na ziemi o bogatej historii, ziemi bohaterów którzy życie poświęcili służbie ojczyźnie, ale i ziemi doświadczonej przez bolesne dzieje naszej historii, ziemi doświadczonej przez okrutną okupację
– Inicjatywa postawienia pomnika praktycznie wyszła od ludzi, myśmy ją tylko postanowili zrealizować, zorganizować – powiedział poseł Marek Suski z PiS-u, wskazując że to „ludzie domagali się uhonorowania pary prezydenckiej, prezydenta patrioty, który zginął wykonując swoje obowiązki prezydenckie i któremu władze odmawiały godnego uhonorowania”. Wydarzeniu towarzyszyły także koncerty m.in. Jana Pietrzaka i zespołu De Press
/ag/nd/ /19.VI.2013/

*****

EKSPLOZJA NAD SMOLEŃSKIEM

Rozmowa z Antonim Macierewiczem, szefem parlamentarnego zespołu ds. wyjaśnienia przyczyn tragedii smoleńskiej

Najpierw wynajęcia sali odmówił Uniwersytet Adama Mickiewicza, potem Polska Akademia Nauk. Niełatwo było wręczyć panu Medal Przemysła II przyznany przez Akademicki Klub Obywatelski…
Cóż, tak jak Akademicki Klub Obywatelski im. Lecha Kaczyńskiego odbudowuje dziś etos nauki polskiej, tak niektórzy przedstawiciele administracji czy władz politycznych cofają się do lat 80, do czasów komunistycznych. Przykre że ludzie administracji rządowej mają taką samą mentalność jak ich poprzednicy z lat 80 XX w.
Odmawiający bronią się tarczą: „nie chcemy u nas polityki”
Myślę że nikt kto mnie słuchał w sprawie katastrofy smoleńskiej nie ma wątpliwości że tutaj żadne polityczne ani ideologiczne względy nie mają jakiegokolwiek znaczenia. Przyświeca mi tylko i wyłącznie jeden cel: dojść do prawdy. Bo my wszyscy przeminiemy a sprawa zbrodni smoleńskiej zostanie jako jedno z tych wielkich, straszliwych polskich doświadczeń, z którego jednak musimy się podnieść jako naród wzmocnieni
Może niektórzy zwyczajnie boją się, bo media straszą ich że Macierewicz wywoła wojnę z Rosjanami?
Odpowiem tak: nie mam najmniejszych wątpliwości że przez cały czas była i jest jeszcze druga Rosja, i to w elitach władzy, a nie tylko w sympatii, współczuciu i solidarności zwykłych Rosjan. Zresztą po dziś dzień internet rosyjski jest przestrzenią dyskusji nieporównanie bardziej gorącej i otwartej niż ma to miejsce w Polsce. Naprawdę warto zajrzeć sobie na strony rosyjskie i zobaczyć jak tam patrzy się na kwestie odpowiedzialności Rosji za Smoleńsk. My oczywiście tej kwestii nie przesądzamy. O winnych będzie można mówić kiedy ustalimy fakty
To ostrożność?
Zbyt długo zajmowałem się służbami specjalnymi by podejmować takie rozstrzygnięcia bez namacalnych dowodów. A ci wszyscy którzy zwalczają mnie, podejrzewając o antyrosyjskie uprzedzenia, sami chyba mają kompleksy antyrosyjskie. Ja w żadnym wypadku nie wskazuję Rosji – i w ogóle nikogo na tym etapie nie wskazuję – bo po prostu tego nie wiem. Może to byli terroryści arabscy? A może ktoś inny?
Wspomniał pan o drugiej Rosji…
My o niej w Polsce nie mówimy, ale ta druga Rosja naprawdę istnieje. To jest Rosja która dążyła do wyjaśnienia prawdy o Smoleńsku. Ten kraj jest dużo bardziej skomplikowany niż się wielu ludziom wydaje. Ten kraj znajduje się ciągle na rozdrożu. Przecież Lech Kaczyński jechał tam by wręczać medale ludziom Memoriału – Rosjanom którzy poświęcili całe swoje życie by ujawnić prawdę o ludobójstwie katyńskim
Przed chwilą obejrzałem film wyprodukowany przez oficjalną rosyjską agencję prasową RIA Novosti, na którym widać symulację lotu Tu-154, która kończy się eksplozją w powietrzu. Dlaczego właśnie tak?
Bo oni tak właśnie uważali, bo po prostu chcieli przekazać całemu światu informację że jest także Rosja która nie chce mieć nic wspólnego ze śmiercią prezydenta Rzeczpospolitej. To są ludzie których poglądów nie znam, poza tym że nie chcą by Rosja nadal trwała w uścisku postkomunistycznym którego symbolem jest Katyń i Smoleńsk. Oczywiście, jak to w polityce, zapewne w grę wchodzą tutaj także jakieś gry, rywalizacje i doraźne interesy, ale niewątpliwie oni chcieli – i myślę że nadal chcą – pozbyć się tego straszliwego obciążenia. Widać że po stronie rosyjskiej był ktoś kto chciał wyjaśnić tę sprawę. Tylko że po stronie rządu Tuska kogoś takiego nie było…
Mocne słowa. Nie za mocne?
Mam wrażenie że w zachowaniu Donalda Tuska dominuje strach przed współodpowiedzialnością za tę tragedię. Nie wierzę że on zakładał że może dojść do takiej tragedii. Ale wspólnie z premierem Putinem prowadził działania przeciw prezydentowi Kaczyńskiemu, których celem było wyeliminowanie tego ostatniego z polityki zagranicznej. W swoich zeznaniach prokuratorskich pan minister Arabski nazwał je „grą równoległą”. Obie strony nie chciały prezydenta w Katyniu i dążyły by spotkać się tam tête-à-tête. W tym celu prowadzono wiele rozmów, jak choćby te Arabskiego z Uszakowem w restauracji w Moskwie. Oczywiście Rosjanie mają tego pełną dokumentację. Kiedy ta gra skończyła się w tak straszliwy sposób Tusk znalazł się w pułapce. I nie ma ani odwagi ani siły by się z niej wydostać
Co więc tak naprawdę wydarzyło się nad Smoleńskiem?
Tak, to ważne rozróżnienie: nie było katastrofy w Smoleńsku, była katastrofa nad Smoleńskiem. Doszło do eksplozji i to wiemy już na pewno. A takim rozstrzygającym dowodem na to jest znalezienie kilkudziesięciu odłamków kadłuba Tu-154 mniej więcej 150 metrów przed miejscem dotknięcia ziemi przez samolot. Czyli tupolew rozpadał się już w powietrzu. Powtarzam, znalezione fragmenty pochodzą z kadłuba samolotu. Skąd więc takie elementy w miejscu w którym samolot był jeszcze w powietrzu? To koronny dowód eksplozji jaka zniszczyła Tu-154 jeszcze przed jego upadkiem na ziemię. Pancerna brzoza nie miała z tą tragedią nic wspólnego
Muszę tutaj zapytać, na jakim materiale dowodowym bazuje pański zespół parlamentarny? Czy na tym który strona polska dostała oficjalnie od Rosjan?
Nie, nasza sytuacja zasadniczo jest inna. Rzeczywiście prokuratura i komisja Millera opierają się na rosyjskim materiale dowodowym, który nie jest w żaden sposób udokumentowany i którego umocowanie w procedurach procesowych jest bardzo często nikłe. Przykładowo jeżeli opiera się całą koncepcję na zdjęciach zrobionych przez fotoamatora pana Amielina trzy dni później – całe trzy dni po katastrofie! – to te zdjęcia nie mają żadnej dokumentacji procesowej. Taki „dowód” nawet w przypadku zwykłego wypadku samochodowego nie byłby uznany przez jakikolwiek sąd
Co zatem macie wy a czego nie ma komisja Millera?
Naszym podstawowym materiałem są dane które pochodzą z badania przez Universal Avionics, producenta urządzeń nawigacyjnych takich jak TAWS i FMS. I to te dane pozwoliły nam określić trajektorię pionową i trajektorię poziomą Tu-154, co z kolei było punktem wyjścia do naszych analiz – przede wszystkim do obalenia teorii o uderzeniu w brzozę. Kolejnym zbiorem materiałów faktograficznych, jakim dysponujemy, są protokoły sporządzone przez prokuratorów ze Smoleńska zaraz po katastrofie. Oni opisywali w nich to co się tam działo, co znaleziono, co mówili świadkowie, jak wyglądała brzoza, jak wyglądały poszczególne fragmenty samolotu itd. To są materiały których nasza prokuratura w ogóle nie uwzględniła, a miała taki obowiązek. Ważne są także dane skrzynki parametrów lotu i ekspertyzy Instytutu im. Sehna oraz zdjęć satelitarnych pokazujących miejsca eksplozji. Wreszcie warto również powiedzieć że nasi eksperci odtworzyli samolot ze zdjęć, z tysięcy zdjęć jakie zdobyliśmy
Nie ma pan zaufania do Prokuratury Wojskowej?
Nie mam. Przebieg wydarzeń wskazuje że Prokuratura Wojskowa w ogóle nie jest w stanie prowadzić tego śledztwa, zarówno z punktu widzenia kompetencji własnej, bo nigdy tak wielkiego śledztwa ci prokuratorzy nie prowadzili, ale także z punktu swojej szczególnej sytuacji prawnej. Jak wiadomo ci śledczy są podejrzewani że nie dopełnili swoich obowiązków tam na miejscu, w Rosji, w tej sprawie toczy się przecież postępowanie prokuratorskie. Zatem jak ludzie którzy są pod tak poważnym zarzutem mogą w sposób swobodny intelektualnie i moralnie prowadzić to postępowanie? Oni są po prostu w tej sprawie skazani na stronniczość
Lista prokuratorskich zaniedbań jest rzeczywiście długa
O tak, można wymieniać je w nieskończoność. Przykładowo ani prokuratura ani strona rządowa nie przeprowadziły w ogóle rekonstrukcji wraku tupolewa, nie zebrały wszystkich znalezionych fragmentów i nie dopasowały ich do schematu samolotu. My to zrobiliśmy. Oczywiście nie dysponowaliśmy wrakiem fizycznie, ale – tak jak wspomniałem wcześniej – mieliśmy zdjęcia – dziesiątki tysięcy zdjęć które pozwoliły nam odtworzyć cały samolot. Dzięki temu mogliśmy określić w których miejscach są największe ubytki
Potrafi pan powiedzieć co się stało z kokpitem tupolewa?
Jakaś część została na pewno wywieziona do Moskwy, a część uległa zniszczeniu i rozpadła się na drobne szczątki podczas katastrofy. Ostała się jedynie podłoga i koła podkokpitowe. I tam na tych blachach są wyraźne osmolenia i przebarwienia będące właśnie wynikiem eksplozji. To bardzo ważne, bo sama rekonstrukcja jest tylko przesłanką. Ale jeżeli mamy i rekonstrukcję i równocześnie fizyczne potwierdzenie istnienia takich fragmentów samolotu, na których są wygięcia wskazujące na eksplozję, a wreszcie wiemy że część kadłuba rozpadła się w locie i że na miejscu znaleziono składniki materiałów wybuchowych, to razem daje to materiał dowodowy, który jest już dosyć przekonywający
To teraz pozostaje czekać na ripostę komisji rządowej
Z niecierpliwością oczekuję na ich stanowisko, z wielkim zainteresowaniem dowiem się np. jak wyjaśnią obecność szczątków kadłuba, powtarzam kadłuba a nie skrzydła, w miejscach znacznie poprzedzających pierwszy kontakt samolotu z ziemią. Myślę że oni po prostu nie odważą się w tej sprawie w ogóle zabrać głosu. Odwrócą się od tej kwestii plecami i będą wygadywać jakieś bzdury, ale do tego na pewno się nie odniosą!
Będą za to upierać się cały czas przy brzozie?
Pyta pan czy będą składać brzozę raz jeszcze? Czy będą ustalać, „ruskim targiem”, na jakiej wysokości samolot uderzył w drzewo? Myślę że tak, będą to robić, bo bez pancernej brzozy sypie im się cały ten domek z kart. Dlatego właśnie tak ważne było opublikowanie materiałów prokuratorskich pokazujących że brzoza nie została złamana na pięciu metrach. A przynajmniej nie w dniu katastrofy…
Bez niepodważalnych dowodów druga strona zawsze będzie jednak zaprzeczać
Odnalezienie fragmentów kadłuba – i to w takich a nie w innych miejscach – jest dowodem przesądzającym. Nie ma możliwości by z kadłuba odpadały fragmenty samolotu dlatego że ktoś kopnął w ten kadłub od wewnątrz. Tak się po prostu nie dzieje. To jest ślad i ostateczny dowód eksplozji która miała tam miejsce. Ja nie wiem czy to była eksplozja na skutek ładunku wybuchowego, czy na skutek trafienia rakietą, czy też z jakiegoś innego powodu, to jest otwarta kwestia, ale niewątpliwie była to eksplozja w powietrzu. Główny problem nie leży jednak w niepodważalności dowodów
Zatem w czym?
Otóż nawet kiedy wydostaniemy od Rosjan wrak Tu-154 i oryginały czarnych skrzynek, to i tak – zapewniam pana – znajdzie się zawsze taki prokurator i taki polityk który będzie mówić że trotyl to jest pasta do butów. Przecież mamy dowody na obecność tam materiałów wybuchowych. A teraz kiedy Cezary Gmyz opublikował drugi tekst mówiący o tym że na wraku odkryto także materiały wchodzące w skład materiału wybuchowego C4, prokuratura próbuje tylko coś tam słabo ripostować w stylu „poczekajmy do ostatecznego rozstrzygnięcia”, a równocześnie odkładając do lipca te badania. Nasz główny problem polega na tym że na skutek przemian jakie się dokonały w Polsce po II wojnie światowej decyzja władzy politycznej dla części aparatu państwowego i dla głównych mediów jest rozstrzygająca. I nawet jeżeli każą im mówić że to pasta do zębów, perfumy czy coś w tym duchu, to oni będą powtarzać to tak długo jak długo druga strona posiada władzę polityczną
Kłamstwo smoleńskie ma więc długie nogi?
Kłamstwo smoleńskie ma bardzo krótkie nogi i mam nadzieję że równie krótki żywot, bo naprawdę strony tych gazet i ekrany tych telewizorów czerwienią się kiedy publikują ten stek propagandowych bzdur. To wszystko w końcu musi runąć. I to prędzej niż wielu sobie wyobraża
/rozm. łk/p.kat./ /7.V.2013/

*****

WYBUCH I ZAMACH

Poseł PiS-u Adam Hofman powiedział na temat tragedii smoleńskiej że wybuch i zamach są „na dziś najbardziej prawdopodobne”. – Ale dowodów ostatecznych nie ma ponieważ one leżą w Rosji, blisko lotniska Siewierny
– My nie jesteśmy od siania wątpliwości, my jesteśmy od wyjaśniania sprawy. Dobrze by było żeby dojrzali i doświadczeni politycy to rozumieli. Doktor Maciej Lasek i jego zespół są od tego by siać wątpliwości i rządową propagandę. Nasza strona od tego nie jest – dodał Hofman komentując zachowanie polityków, także niektórych z PiS-u, dystansujących się od koncepcji zamachu
/int.pl/ /6.V.2013/

*****

CHCĄ UMORZYĆ ŚLEDZTWO W SPRAWIE MUSIA

Śledztwo w sprawie śmierci technika pokładowego Jaka-40 chor. Remigiusza Musia, którego znaleziono powieszonego w końcu października 2012 r., ma zostać przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie umorzone – podał portal Tvp.info. Śledczy nie znaleźli dowodów by ktoś „pomagał” chor. Musiowi w doprowadzeniu do jego śmierci
„Analiza zeznań świadków, w tym rodziny lotnika i jego znajomych, wsparta profilem psychologicznym technika, nie pozwoliła znaleźć jakichkolwiek dowodów wskazujących że w śmierć Remigiusza M. mogą być zamieszane osoby trzecie. Motywem działania lotnika były kłopoty osobiste” – zacytował jednego ze śledczych portal
Kolejny świadek-samobójca
Śmierć chor. Musia była kolejnym zagadkowym zgonem kluczowego świadka w śledztwie smoleńskim i tak jak inne uznanym za samobójstwo. Jego zeznania obciążały kontrolerów z wieży w Smoleńsku. Śmierć Musia może uniemożliwić w przyszłości udowodnienie przed sądem że kontrolerzy złamali minimum lotniska – 100 m. Na tej wysokości piloci muszą podjąć decyzję czy lądują, czy odchodzą na drugi krąg. Rosyjscy kontrolerzy polecili, według Musia, zejść Tu-154M do 50 m
Wcześniej zginął, według oficjalnej wersji Rosjan także śmiercią samobójczą, naczelnik Federalnej Służby Bezpieczeństwa z Tweru, gen. Konstantin Moriew, który przesłuchiwał kontrolerów lotu ze Smoleńska. Krąg osób których zeznania mogły obarczyć winą za udział w doprowadzeniu do katastrofy pracowników rosyjskiej wieży kontroli lotów dramatycznie się więc zawęził
Gen. Moriew zginął w końcu sierpnia 2011 r. Ciało znaleziono w jego gabinecie. Uznano że zastrzelił się z broni służbowej. Choć nie pozostawił listu pożegnalnego /podobnie jak Remigiusz Muś/ śledczy przyjęli od razu wersję samobójstwa
Moriew został przydzielony do Tweru, któremu podlega lotnisko Siewierny w Smoleńsku, w 2007 r. Na jego terenie służyli oficerowie którzy 10 kwietnia 2010 r. znajdowali się w wieży lotniska w Smoleńsku – mjr Wiktor Ryżenko i płk Nikołaj Krasnokutski
Słyszał dwa wybuchy
Przypomnijmy że zwłoki chorążego znalazła jego żona w piwnicy domu w którym mieszkał, w podwarszawskim Piasecznie. 19 grudnia 2012 r. prokuratura podała że sekcja zwłok wykazała we krwi Remigiusza Musia obecność alkoholu /według nieoficjalnych informacji jeden promil/. Biegli stwierdzili w ekspertyzie że przyczyną śmierci był ucisk liny. Już wówczas prokuratura poinformowała że na ciele zmarłego nie znaleziono śladów obrażeń które mogłyby wskazywać na walkę z napastnikiem bądź obronę przed ewentualnym mordercą
Muś był bardzo ważnym świadkiem w śledztwie smoleńskim, a fakty przez niego podawane przeczyły oficjalnym ustaleniom. Jak-40, na którym Muś był technikiem pokładowym, wylądował na smoleńskim lotnisku godzinę przed katastrofą Tu-154M
– Komenda dla nas, Iła-76 i Tu-154 brzmiała: „Odejście na drugi krąg z wysokości nie mniejszej niż 50 m /po rosyjsku: „Uchod na wtaroj krug nie mienie piatdiesiat mietrow”/ – mówił Remigiusz Muś, który słowa te usłyszał w radiostacji pokładowej. I nie mógł się pomylić bo komenda była powtarzana trzykrotnie a on doskonale znał język rosyjski
Czym kierowała się wieża podając Tu-154M 101 podobnie jak Jakowi-40 i Iłowi-76 komendy że mogą zejść do 50 m? Nie wiadomo. Ale faktu że one padły Remigiusz Muś był całkowicie pewien
Chor. Muś mówił również że tuż przed katastrofą Tu-154 słyszał dwa wybuchy. Wtedy nie kojarzył ich źródła
Zeznania Musia to koronny dowód
To chor. Muś poinformował przez radiostację pokładową kpt. Arkadiusza Protasiuka, dowódcę Tu-154M, że mgła na lotnisku się zagęściła. Właśnie od tego momentu, od informacji technika pokładowego Jaka-40 że widoczność we mgle spadła do 200 m, cztery minuty przed podanym przez MAK czasem katastrofy – nie ma w stenogramach żadnych rozmów między wieżą a Tu-154M 101, a także Jakiem-40 i tupolewem. Oprócz „na kursie i ścieżce” i „horyzont 101” nie ma też rutynowych meldunków pilotów Tu-154
Co ciekawe prokuratura nie ujawniła dotychczas treści nagrania z magnetofonu Jaka-40, zarejestrowanego przez chor. Musia. Nagranie to, poparte zeznaniami Musia że rosyjscy kontrolerzy wydali polskiemu Tu-154 komendę o zejściu na 50 m, to koronny dowód nie tyle błędu kontrolera, ile sfałszowania przez Rosjan nagrania z wieży, przekazanego polskiej prokuraturze, i złamania przez rosyjskich kontrolerów minimum lotniska
Dodajmy że nagrania magnetofonu Jaka-40 to jedyne oryginalne nagranie rejestratora z miejsca katastrofy, jakie trafiło bez pośrednictwa Rosjan w polskie ręce
/lm/gw/gp/ /30.IV.2013/

*****

NIE BRZOZA TYLKO EKSPLOZJA

Nie jest możliwe by skrzydło Tu-154 odpadło na skutek zderzenia z brzozą – uważa Wiesław Binienda, dziekan Wydz. Inżynierii Cywilnej amerykańskiego Uniwersytetu w Akron, ekspert parlamentarnego zespołu ds. wyjaśnienia przyczyn tragedii smoleńskiej. – Według czujników wysokości odczytanych w USA samolot był wtedy na wysokości 26 m nad ziemią, a to oznacza że nie mógł uderzyć w brzozę. Ale skrzydło odpadło. Jednak kiedy mu się przyjrzymy to zobaczymy że jego krawędź nie jest uszkodzona, ale widać w nim dużą dziurę. Skąd mogła się wziąć? Na pewno nie od uderzenia w drzewo. Jedyną przyczyną mogła być eksplozja na skrzydle, która według hipotezy mogła doprowadzić do jego utraty
/Tygodnik Solidarność/ /26.IV.2013/

*****

KLUCZOWE SŁOWO: „BRAK”

Rozmowa ze Zdzisławem Moniuszką, ojcem Justyny Moniuszko, stewardesy która zginęła na Siewiernym

Pana zdaniem Rosja przekaże Polsce wrak Tu-154?
Jestem zdania że do tego nie dojdzie. Gdyby Rosja przekazała wrak, a właściwie to co z niego jeszcze zostało, Polsce, to podczas jego rekonstrukcji w naszym kraju szybko okazałoby się że brakuje połowy części. W kontekście wcześniejszych zapewnień przedstawicieli rosyjskich władz, że wszystkie części zostały znalezione i zabezpieczone, taka informacja, która poszłaby w świat, byłaby dla Rosji kompromitacją. Dlatego uważam że do przekazania nam wraku nie dojdzie, będzie natomiast prowadzona dalsza gra na zwłokę
Jak pan ocenia wniosek Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej żeby polski prokurator w ramach pomocy prawnej odtwarzał rodzinom ofiar fragmenty nagrań głosów z czarnej skrzynki?
Kolejne słuchanie tych nagrań to sprawienie rodzinom ofiar katastrofy kolejnych cierpień. To, moim zdaniem, nieludzkie. A dla prowadzonego przez Rosjan śledztwa zupełnie nieprzydatne. Przecież wiadomo już że te nagrania są prawie nieczytelne. Nawet specjaliści, którzy je skrupulatnie przesłuchiwali, w wielu wypadkach nie mogli przypisać odpowiedniego głosu do osoby. Jakim więc sposobem członkowie rodzin, do tego jeszcze pod presją odnowionego cierpienia i bolesnych emocji, będą mogli zrobić to lepiej?
Prokuratura wojskowa zleciła badania próbek pobranych z ciał 21 ofiar katastrofy smoleńskiej na obecność alkoholu. Jest wśród nich pana córka Justyna?
Nasza córka jest na tej liście 21 osób. O zamiarze przeprowadzenia badań na zawartość nie tylko alkoholu, ale i narkotyków oraz ustalenie zawartości tlenku węgla we krwi zostaliśmy powiadomieni w specjalnym dokumencie przez prokuraturę wojskową. Jednak zupełnie nie rozumiem jaki jest cel przeprowadzenia tych badań. A drugie pytanie jest takie: czy przy użyciu próbek pobranych i przesłanych przez Rosjan polskiej prokuraturze możliwe jest uzyskanie rzetelnych wyników tych badań? Mówię o tym bo w dokumentach które nam przysłano z polskiej prokuratury wojskowej widnieją personalia 21 osób których próbki chce się przebadać, a przy każdej osobie znajdują się opisy próbek. Z opisów tych wynika że niektóre próbki zostały przez Rosjan przypisane do konkretnych osób na tzw. słowo honoru. Dla przykładu jedna z próbek jest przypisana Justynie w następujący sposób: „Kobieta w wieku od 23 do 28 lat”, bez podania żadnych danych personalnych. Wiele próbek w przysłanym nam przez prokuraturę wojskową zawiadomieniu opisanych zostało przez stronę rosyjską szczątkowo. Brakuje tam wielu istotnych informacji, o czym polska prokuratura wojskowa informuje nas, pisząc np. „opis na nakrętce – brak”, „data pobrania próbek – brak”, „brak nalepki”. Kiedy przegląda się wykonane przez prokuraturę wojskową opisy próbek innych osób, widać że najczęstszym słowem jakie w nich występuje jest słowo „brak”
Rosyjski Komitet Śledczy, podobnie jak polska prokuratura, informuje państwa o prowadzonych czynnościach?
Tak. Otrzymujemy takie dokumenty od rosyjskiej prokuratury, z polskim tłumaczeniem tekstów. Jednak w tych zawiadomieniach nie ma zawartych żadnych wniosków czy wyników przeprowadzonych badań lub czynności, a jedynie podanie do naszej wiadomości że takie się odbyły. Gorzej jest z informacjami ze strony rosyjskiej dotyczącymi przysługujących nam w tym śledztwie praw. Nie poinformowano nas, dla przykładu, o fakcie że po trzech latach trwania tego śledztwa powinniśmy złożyć wniosek o utrzymanie naszego statusu osób pokrzywdzonych. Dlatego mało brakowało a stracilibyśmy ten status i wynikające z niego nasze prawo do brania udziału w tym śledztwie. Dowiedzieliśmy się o konieczności złożenia tego wniosku od osób trzecich i żona zrobiła to dosłownie w ostatniej chwili…
Ze smoleńskiej brzozy wydobyto niedawno około 40 kawałków metalu. Widział pan tę brzozę ponad rok temu. Czy zauważył pan by tkwiły w niej jakieś fragmenty metalowych części samolotu?
Kiedy w kwietniu 2011 r. byłem z grupą innych osób z rodzin ofiar katastrofy na lotnisku w Smoleńsku mieliśmy przewodnika który zaprowadził nas m.in. pod tą słynną „pancerną brzozę”. Przewodnik mówił że w brzozie znajdują się odłamki skrzydła i wskazywał ręką miejsce na drzewie gdzie niby miały się one znajdować. Ale ja nie widziałem tam żadnych odłamków. Myślałem że może inni je widzą. Dlatego pytałem stojące obok mnie osoby, ale one też żadnych odłamków nie widziały. Teraz znów niektóre media podają że dowodem na to że Tu-154 uderzył skrzydłem w brzozę jest pozbawiony kory pień i gałęzie. I znów wrócę tu do wizyty rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej na lotnisku Siewierny w 2011 r., w której uczestniczyłem. Wówczas, co widziałem na własne oczy, brzoza nie miała żadnych ubytków kory. Kora była tak na pniu, jak i na gałęziach. Do tego gałęzie nie były połamane
Co pan sądzi o informacjach przekazanych niedawno publicznie przez posła Antoniego Macierewicza na temat istnienia relacji które mają świadczyć o tym że katastrofę przeżyły trzy osoby?
Trudno mi powiedzieć czy takie relacje istnieją, czy nie, ale faktem jest że niebawem po katastrofie były sygnały z Rosji że jakieś osoby przeżyły. Dotarły one m.in. do naszej rodziny. Przekazał je nam nasz opiekun z 36 Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego, tłumacząc dlaczego wiadomość o śmierci Justyny przekazano nam z pewnym opóźnieniem. Mówił że zaraz po katastrofie do pułku dotarła informacja że jedna stewardesa przeżyła. Dlatego o śmierci Justyny rano 10 kwietnia jeszcze nas nie informowali, a przyjechali do nas z tym zawiadomieniem dopiero późnym popołudniem
/rozm. Adam Białous/nd/ /26.IV.2013/
/zdj. – „Opis na nakrętce – brak”, „data pobrania próbek – brak”, „brak nalepki” – w ten sposób polska prokuratura opisuje próbki przysłane przez Rosjan. Na zdjęciu szef jednostki prowadzącej śledztwo smoleńskie prok. płk Ireneusz Szeląg i rzecznik NPW płk Zbigniew Rzepa

 *****

MĘSKI PŁASZCZ I DUŻA TORBA W TU-154

Duży męski płaszcz, torba podróżna, koszula ze spinkami i kilka par butów były wśród rzeczy znalezionych przez polskich prokuratorów we wraku tupolewa 2.5 roku po katastrofie. Rodziny ofiar oburza fakt że tak duże przedmioty znaleziono we wraku samolotu dopiero teraz
Rzeczy przywieźli śledczy którzy jesienią ubiegłego roku badali wrak, głównie pod kątem obecności materiałów wybuchowych. Znalezione przedmioty przewiezione zostały do Polski w lutym. Obecnie znajdują się w Mińsku Mazowieckim, gdzie oglądają je rodziny ofiar
Bliscy pasażerów tragicznego lotu słusznie oburzeni są faktem że rzeczy ofiar dopiero teraz trafiły do Polski, a wcześniej ich nie znaleziono. „Odkrycie” we wraku – po 2.5 roku od katastrofy! – tak pokaźnych przedmiotów jak długi męski płaszcz to kolejny dowód na to że samolot nie był przedtem praktycznie badany. Skoro bowiem śledczy dopiero teraz znaleźli płaszcz i dużą torbę podróżną, to jak mieli znaleźć np. mikroskopijny zapalnik czy drobną nadpaloną część? A takie właśnie elementy przesądzały często o ustaleniu przyczyn katastrofy lotniczej, zwłaszcza wtedy kiedy była ona spowodowana zamachem lub awarią maszyny
– Pamiętam sytuację kiedy przyczynę wypadku ustaliliśmy dzięki zbadaniu małego przepalonego kółeczka wielkości 3 mm – mówił niedawno dr inż. Bogdan Gajewski, ekspert od badania wypadków lotniczych, specjalista w kanadyjskiej agencji rządowej National Aircraft Certification
Niestety, polscy „eksperci” mają problem ze znalezieniem we wraku 500-krotnie większych przedmiotów
A jeszcze kilka dni temu Maciej Lasek, członek komisji Millera, zapewniał:  – To nie był wybuch. Badaliśmy wrak, obejrzeliśmy miejsce zdarzenia, zrobiliśmy bogatą dokumentację. W tej katastrofie nie ma nic tajemniczego
/gw/gp/niez./rmf/ /19.IV.2013/

*****

CO SPECNAZ ROBIŁ W SMOLEŃSKU?

Polska prokuratura do dziś nie przesłuchała żołnierzy Specnazu którzy byli obecni 10 kwietnia 2010 w Smoleńsku – przypomniał poseł Antoni Macierewicz
„Wydawałoby się że im dłużej to wszystko trwa to powinny być wyjaśnione niektóre wątpliwości, a tutaj śledztwo trwa trzy lata, jest przedłużone o kolejne sześć miesięcy, a my coraz mniej wiemy. Mało tego, okazuje się że są skandale związane z tą sprawą” – mówiła w rozmowie z Macierewiczem dziennikarka Dorota Kania, przypominając niewpuszczenie polskich dyplomatów by zobaczyli w jakim stanie jest wrak i zwolnienie z pracy ratownika medycznego Lotniczego Pogotowia Ratunkowego Dymitra Książka
– I jest zapowiedź ze strony rosyjskiej że oskarżonymi w procesie będą polscy piloci – dodał Macierewicz, szef parlamentarnego zespołu badającego tragedię smoleńską
Oczywiście, poruszono także kwestię braku weryfikacji przez prokuraturę zeznań osób obecnych na płycie lotniska tragicznego dnia, a które mówiły o trzech rannych osobach
– Za najważniejszą uważam relację oficera Biura Ochrony Rządu. Ponieważ on mówił nam że dostał rozkaz służbowy, dostał polecenie by pojechać do miasta znaleźć szpital i odnaleźć te osoby – wyjaśniał szef parlamentarnego zespołu
Macierewicz przypomniał również że z zeznań funkcjonariuszy BOR wynika że na lotnisku w Smoleńsku byli obecni żołnierze z rosyjskiego Specnazu. – Byli jako jedni z pierwszych – podkreślał Macierewicz. – I oni nie zostali przesłuchani
Poseł Macierewicz dodał że już dwa lata temu pytano stronę rosyjską o powód obecności Specnazu 10 kwietnia 2010 na lotnisku w Smoleńsku. – Strona rosyjska odpowiedziała że 18 kwietnia Specnaz miał mieć ćwiczenia i w związku z tym oni byli już 10 kwietnia na miejscu. To tłumaczenie mało wiarygodne i trzeba by je zweryfikować. Prokuratura polska miała obowiązek doprowadzić do przesłuchania tych funkcjonariuszy czy żołnierzy którzy byli na miejscu – powiedział szef parlamentarnego zespołu
/gb/niez./ /16.IV.2013/

*****

APEL MACIEREWICZA W EUROPARLAMENCIE

Na posiedzeniu Grupy Europejskich Konserwatystów w Parlamencie Europejskich Antoni Macierewicz zaapelował o pomoc przy stworzeniu międzynarodowej komisji w sprawie wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej
„Zwracam się do wszystkich obecnych ale przede wszystkim za pośrednictwem posłów do Parlamentu Europejskiego by uruchomić odpowiednie organa Unii Europejskiej, które powinny pomóc stworzyć międzynarodową komisję, zanim będzie za późno” – powiedział przewodniczący zespołu parlamentarnego ds. wyjaśnienia przyczyn katastrofy
Antoni Macierewicz, poseł PiS-u, został zaproszony do Strasburga przez przewodniczącego Grupy EKR Martina Callanana
„W grudniu 2010 r. weszło w życie rozporządzenie Parlamentu Europejskiego które staje się częścią ustawodawstwa krajów UE, w tym Polski. Zarządzenie mówi o obligatoryjności zwracania się do organów śledczych Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Lotniczego by brały one udział w badaniu takich właśnie tragedii. Proszę by prawo to zostało zastosowane” – zaapelował przewodniczący zespołu parlamentarnego
„To ostatni moment. Jeżeli teraz nie zrobimy wszystkiego by zbadać tą tragedię, by zaangażować nie tylko opinię międzynarodową, ale przede wszystkim właściwe organy różnych struktur których Polska jest pełnoprawnym partnerem i od których ma prawo spodziewać się pomocy i ma wszystkie narzędzia by tą pomoc uruchomić, jeżeli teraz tego nie zrobimy to staniemy naprzeciw drugiego procesu moskiewskiego” – mówił Antonii Macierewicz
Martin Callanan przed konferencją prasową powiedział że „rodziny ofiar wciąż borykają się z pytaniami na które nie ma przekonujących odpowiedzi”. I wyraził radość że „europosłowie z frakcji EKR będą mieć okazję zapoznać się z najnowszymi informacjami na temat wszelkich niejasności związanych z katastrofą smoleńską”
Antoni Macierewicz przekazał europosłom i dziennikarzom najnowszy raport zespołu parlamentarnego oraz dotychczas zebrane informacje na temat okoliczności związanych z tragicznym wydarzeniem z 10 kwietnia 2010
Poseł PiS-u odpowiadając na pytanie o osoby które mogły przeżyć katastrofę smoleńską powołał się na publikację portalu niezalezna.pl. – Jak wynika z zeznań Jarosława Drozda, konsula w Petersburgu, które opublikował nasz portal, rosyjskie służby medyczne poinformowały go że trzy osoby przeżyły katastrofę i zostały odwiezione do szpitala
/mn/niez./ /16.IV.2013/

*****

LUDZIE MUSZĄ SIĘ DOWIEDZIEĆ

To co mówił prokurator Andrzej Seremet z mównicy sejmowej o identyfikacji Anny Walentynowicz skłoniło mnie do tego bym przestał milczeć. Obłuda i kłamstwa jakie towarzyszą wyjaśnieniu katastrofy zmusiły mnie do udzielenia wywiadu – powiedział dr Dymitr Książek, lekarz który był w Moskwie podczas identyfikacji ciał ofiar katastrofy smoleńskiej

Rozmowa z Dymitrem Książkiem

Kiedy i gdzie pana zdaniem mogły powstać drastyczne zdjęcia ofiar katastrofy, m.in. Lecha Kaczyńskiego, które pojawiały się w rosyjskiej sieci?
Moim zdaniem zostały zrobione jeszcze w kostnicy w Smoleńsku. Oglądałem zdjęcia na których było ciało prezydenta. Jestem niemal pewny że to nie była sala moskiewskiego prosektorium
Ale ciała prezydenta, zwłaszcza w Smoleńsku, powinien pilnować BOR
Powiem tak: te zdjęcia ewidentnie wskazują że jednak kogoś takiego tam nie było. Kogoś kto tam być powinien
Prokuratorzy wojskowi, m.in. szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie płk. Ireneusz Szeląg, wielokrotnie mówili że śledczy nie mogli brać udziału w sekcjach – choć mają taki obowiązek – bo kiedy przyjechali do Rosji 11 kwietnia to wszystkie sekcje się zakończyły
Niemożliwe. Sekcje trwały przez kilka kolejnych dni. Wiem, bo wchodziłem do sal sekcyjnych, widziałem na własne oczy że te ciała jeszcze leżały na stołach i były w trakcie sekcji. Poza mną wchodzili tam też nasi lekarze sądowi
A prokuratorzy nie wchodzili?
Byli piętro wyżej, w salach okazania. Nie pamiętam czy którykolwiek zszedł do sal sekcyjnych. Nie przypominam sobie bym widział tam kogoś w mundurze
Ci sami prokuratorzy wojskowi w oficjalnych komunikatach, a później prokurator generalny Andrzej Seremet, mówili w sejmie że skandal z zamianą ciała Anny Walentynowicz to wina rodziny, która miała źle zidentyfikować ciało…
Podkreślam z pełną stanowczością: Anna Walentynowicz miała niemal doskonale zachowane ciało do identyfikacji. Twarz można było rozpoznać. Doskonale też pamiętam pana Janusza, który kilkakrotnie schodził do sali identyfikacji zwłok i rozpoznał swoją matkę. Na podstawie tego rozpoznania pod protokołem podpisali się polscy oficjele
A wie pan że po sekcji przeprowadzonej po ekshumacji czaszka pani Walentynowicz była roztrzaskana na drobne kawałki? Pojawia się poważne podejrzenie zbeszczeszczenia zwłok
Powtarzam z pełną stanowczością: Widziałem nieuszkodzone powłoki skórne twarzy i głowy. Nie przypominam sobie by na skutek wypadku doszło do poważnych zniekształceń twarzoczaszki. Jeżeli faktycznie po ekshumacji okazało się że jest ona roztrzaskana, to jest to potworne
/kp/gpc/ /16.IV.2013/

*****

BRATA NA PEWNO NIE ZAGRA

Jeden ze szmatławców /Fakt/ napisał właśnie o tym że są pomysły o udziale samego Jarosława Kaczyńskiego w fabularnym filmie Antoniego Krauze o naszej tragedii narodowej w Smoleńsku. Szef PiS-u i były premier miałby w nim zagrać nie kogo innego tylko swego ś.p. brata bliźniaka Lecha Kaczyńskiego, byłego prezydenta RP, który zginął w katastrofie /zamachu/ 10 kwietnia 2010. Dla mnie to niemożliwe i w ogóle bardzo zły, głupi pomysł. Moim zdaniem Jarosław Kaczyński nigdy w życiu nie pójdzie na coś takiego, to nie wchodzi w rachubę. Ja też zupełnie odradzam! Owszem, były premier może zagrać w tym filmie, jak najbardziej, to byłoby bez wątpienia nawet wskazane, ale na pewno nie swego ś.p. brata. To – moim zdaniem – całkowicie wykluczone. Może zagrać, ale wyłącznie siebie!
/Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu/ /15.IV.2013/

*****

PROF. ARTYMOWICZ – EKSPERT KRAŚKI

W studiu TVP1 pojawił się jako ekspert prof. Paweł Artymowicz który próbował oceniać dotychczasowe ustalenia dotyczące przyczyn tragedii smoleńskiej. Jednoznaczną opinię o kompetencjach prof. Artymowicza ma poseł Antoni Macierewicz który skomentował rewelacje tego eksperta
Jak odpowie pan na najnowsze zarzuty prof. Artymowicza który twierdzi że teorię o zamachu w Smoleńsku obala zapis odgłosów z kokpitu? Jak wyjaśniał – na ścieżce dźwiękowej nie słychać komend pilotów a jedynie uderzenia samolotu o drzewa – zapytała Macierewicza dziennikarka
Odpowiedź Macierewicza: – Przyjmuję to ze swoistym rozbawieniem, bo pan Artymowicz walczy nie tyle z nami co z Instytutem Ekspertyz Sądowych Sehna w Krakowie. Szanuję to że jest fachowcem, choć zdaje się że od astrofizyki, ale zachowuje się dość niepoważnie. Twierdzi bowiem że lepiej od biegłych z Krakowa odsłuchał nagrania z czarnych skrzynek i poprawia ekspertów. Różnica polega na tym że biegli nie tylko słuchają, ale także dokonują bardzo skomplikowanej analizy komputerowo-matematycznej dźwięku, by badać go obiektywnie. Badania, które wykonali na kopii czarnej skrzynki biegli, wykluczają uderzenie w brzozę. Nie odnotowali dźwięku uderzenia w drzewo, a zamiast niego, w momencie rzekomego uderzenia, zinterpretowali odgłos który nazwali „dźwiękiem przesuwających się przedmiotów”. To o tyle kluczowe że dzieje się to od 1.5 sekundy przed miejscem gdzie rośnie brzoza aż do momentu zakończenia zapisu czarnych skrzynek. I oznacza że kiedy zaczynamy słyszeć ten dźwięk samolot jest w miejscu gdzie nie ma żadnych brzóz a wyłącznie teren trawiasty. Co więcej ten dźwięk jest ciągły, tożsamy przez cały czas zapisu. Zmienia się tylko jego natężenie. Nie wiem na ile trafne jest określenie „przesuwające się przedmioty” ale niewątpliwie już wtedy na pokładzie zaczęło dziać się coś niepokojącego i dramatycznego. Ale wewnątrz samolotu
Macierewicz: – Walka o ten fragment nagrania jest tak intensywna ze strony pana Artymowicza bo cała dotychczasowa synchronizacja wydarzeń przedstawiona przez MAK, a potem komisję Millera, powstała właśnie w odniesieniu do tego dźwięku który oni odczytali jako uderzenie o drzewo. Wobec czego cała metodologia i koncepcja raportów się rozlatuje. Ten ostatni element, który miał mieć cechy naukowego badania, pękł jak bańka mydlana
/gb/niez./ /8.IV.2013/

*****

KTO NADAJE RYTM…

Rozmowa z mec. Bartoszem Kownackim, pełnomocnikiem kilku rodzin ofiar katastrofy samolotu Tu-154M

Śledztwo smoleńskie zostanie przedłużone o kolejne pół roku. Pamięta pan deklaracje Andrzeja Seremeta że trzy lata wystarczą by je zamknąć. A teraz przyznaje on że jest jeszcze wiele do zrobienia. Traciliśmy czas czekając na Rosjan czy może właściwie wykorzystano te 3 lata?
Przede wszystkim same deklaracje że śledztwo uda zakończyć się w trzy lata były przejawem co najmniej nadmiernego optymizmu. Wynikały one z braku orientacji ile tego rodzaju postępowanie z udziałem czynnika międzynarodowego może trwać. To oczywiście nie znaczy że nasz zagraniczny partner działał sprawnie, bo polskie śledztwo jest wydłużane przez to że strona rosyjska nie jest zainteresowana współpracą z nami i wręcz utrudnia postępowanie. W efekcie ten czas został w dużej mierze zmarnowany, szczególnie na początku. I to widać w działaniach wojskowej prokuratury z jesieni 2012, kiedy tak naprawdę zaczęto badanie miejsca katastrofy oraz wraku samolotu. Niepotrzebnie liczyliśmy że Rosjanie zrealizują pewne czynności. Oględziny wraku, badania pirotechniczne, badania brzozy… To wszystko powinno być zrobione na początku, bo z czasem badany materiał stawał się coraz mniej wartościowy. Strona rosyjska tych analiz nie zrobiła. Tylko dlaczego polscy prokuratorzy wojskowi – będąc tuż po katastrofie w Smoleńsku i widząc że strona rosyjska pewnych czynności nie wykonuje – nie zareagowali? Już wtedy można było przeprowadzić własne czynności, jak np. badania sekcyjne
Wojskowa prokuratura wciąż nie ma dokumentów opisujących obowiązki kontrolerów na Siewiernym. Bez nich można będzie wyciągać końcowe konkluzje?
Trudno wyobrazić sytuację w której nie dysponując pełną wiedzą zakończymy postępowanie formułując kategoryczne wnioski przeciw np. rosyjskim kontrolerom. Strona rosyjska ma tego świadomość i wielu materiałów z premedytacją nam nie przekaże. Nie sądzę by dopuszczono do sytuacji w której otrzymamy z Federacji Rosyjskiej materiały mogące potwierdzić że ktokolwiek z ich strony może w tej sprawie ponieść konsekwencje. Przecież Rosjanie doskonale wiedzą w którą stronę zmierza polskie śledztwo. To wynika choćby ze składanych wniosków o międzynarodową pomoc prawną
Mam wrażenie a nawet pewność że to my wyznaczamy rytm tego śledztwa, a nie strona z nami współpracująca”. Podziela pan ten pogląd Andrzeja Seremeta?
Nie wiem jak wygląda śledztwo rosyjskie, a współpracę z naszym wschodnim partnerem mogę oceniać tylko po zawartości akt sprawy i na podstawie lakonicznych informacji ze strony prokuratorów referentów. Odnoszę jednak wrażenie że Rosjanie pozorują działania, nie chcą zakończyć śledztwa, czekają na polskie ustalenia. Bo jeżeli te byłyby różne od rosyjskich, świadczyłoby to o braku profesjonalizmu. Wydaje mi się że gdyby nie polskie postępowanie – rosyjskie śledztwo już dawno byłoby zamknięte. To widać choćby po badaniach Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego, tyle że MAK miał słabszego „przeciwnika” w postaci KBWLLP. W przypadku śledztwa po drugiej stronie stoi nie tylko polska prokuratura ale też rodziny pokrzywdzonych mogące brać czynny udział w postępowaniu. Są zatem ich wnioski, jest też w końcu nadzór sądowy, zatem wojskowa prokuratura musi działać. Wiemy przecież jak zweryfikowana została decyzja śledczych o umorzeniu śledztwa smoleńskiego w wątku cywilnym. W przypadku braku działań także i tu ocena sądu byłaby druzgocąca. Tego rodzaju deklaracje prokuratora generalnego to trochę jak prężenie muskułów, podczas gdy nie ma się czym szczycić. Na pewno bez polskich wniosków Rosjanie wielu rzeczy by nie zrealizowali. Ale też twierdzenie że to polska prokuratura ma tu wiodącą rolę nie jest właściwe. Jeżeli ktoś tu nadaje rytm to jest to kontrola społeczna oraz kontrola ze strony osób pokrzywdzonych
Z odpowiedzi MSZ na pana interpelację wynika że Ewa Kopacz po katastrofie pojechała do Moskwy jednak nie prywatnie ale służbowo
W tej sprawie było wiele sprzeczności. Przez dwa lata wydawało mi się że pani Kopacz pojechała do Moskwy jako minister konstytucyjny. Kiedy wyszło na jaw że polscy urzędnicy zachowali się w sposób nieprofesjonalny okazało się że był to wyjazd prywatny… A wszystko po to by uniknąć odpowiedzialności, napiętnowania albo by budować dobry wizerunek rządu. Fakty są inne, a dokumenty mówią same za siebie. Pani Kopacz była w Moskwie jako członek specjalnej grupy rządowej
Szef sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych Grzegorz Schetyna uważa że z budową warszawskiego pomnika upamiętniającego ofiary katastrofy smoleńskiej należy poczekać do zakończenia polskiego śledztwa i ściągnięcia wraku. Te sprawy się wykluczają?
Nie pojmuję co ma śledztwo do budowy pomnika. W mojej ocenie taki symbol już dawno powinien stanąć na Krakowskim Przedmieściu. Mówimy tu o widocznym znaku pamięci w przestrzeni miejskiej, nie na cmentarzu Powązkowskim. Tyle że byłby to bardzo niewygodny symbol dla obecnej władzy która najwyraźniej się go obawia. Bo on powodowałby refleksję, być może nie tylko w zakresie odpowiedzialności za katastrofę ale i nad stanem państwa. Stąd też głosy polityków PO by się nie spieszyć, poczekać… I będziemy tak czekać kilkadziesiąt lat, tak jak było z Katyniem?… Nie widzę powodów by w takiej sprawie zwlekać dłużej niż to jest potrzebne by zaakceptować projekt oraz uzyskać wszelkie pozwolenia
Fiodor Łukianow, szef prokremlowskiej Rady Polityki Zagranicznej i Obronnej, stwierdził że dla Rosji sprawa katastrofy jest już wyjaśniona i zamknięta…
Dokładnie taki jest stosunek Rosjan do Polski, do polskiego śledztwa i do kluczowych dowodów. Skoro jednak sprawa jest dla Rosji zamknięta i wyjaśniona, to dlaczego prokuratura rosyjska wciąż wykonuje czynności procesowe i dotąd nie podjęła decyzji końcowej?
Łukianow sugeruje że Rosjanie przyjmują że skoro dla Moskwy sprawa jest jasna, to inni powinni ją oceniać tak samo…
Nieomylny jest papież w zakresie wiary i moralności. A czasy kiedy Kreml był wyrocznią na szczęście się skończyły. Mam nadzieję że bezpowrotnie. W tego rodzaju wypowiedziach widać sentyment do tamtego okresu. Na razie jesteśmy państwem demokratycznym i sami decydujemy kiedy nasze śledztwo ma się zakończyć oraz jakie będą jego ustalenia
/rozm. ma/nd/ /6.IV.2013/

*****

PUTIN TORPEDUJE ŚLEDZTWO

Oryginalne czarne skrzynki, wrak – to tylko część nieprzekazanych stronie polskiej przez Rosjan dowodów. Wciąż brakuje dokumentacji pracy smoleńskiej wieży, a nawet rosyjskich prognoz pogody
Brak dowodów to tylko jedna z przyczyn dla których śledztwo smoleńskie będzie przedłużone o kolejne pół roku. Jednak lista polskich życzeń kierowana przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w Warszawie pod adresem Federacji Rosyjskiej jest długa
Wciąż na realizację czekają polskie wnioski dotyczące przekazania szczątków samolotu i oryginalnych rejestratorów parametrów lotu. Rosjanie przetrzymują też urządzenia i agregaty pochodzące z samolotu. Polska prokuratura wojskowa nie może się też doprosić dokumentacji lotniska Siewierny, jego wyposażenia i wykazu osób pracujących na nim 7 i 10 kwietnia 2010 r.
Nie dostaliśmy również aktów normatywnych regulujących system sprawowania kontroli ruchu lotniczego na lotnisku w odniesieniu do sytuacji z dnia katastrofy, jak i zapisu wideo obiektywnej kontroli pracy Grupy Kierowania Lotami
Rosjanie nie przesłali też dokumentacji dotyczącej warunków atmosferycznych /realnych i prognozowanych/ na obszarze zdarzenia
Prokuratura mimo składania kolejnych wniosków nie otrzymała broni palnej należącej do funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu którzy zginęli w katastrofie. Rosjanie nie zwrócili nam wypożyczonych materiałów służących do przeprowadzenia badań balistycznych na terenie Federacji Rosyjskiej. A pierwsze wnioski dotyczące przekazania wszystkich dowodów skierowano do Moskwy już 10 kwietnia 2010 r., w dniu katastrofy
Udało się jedynie odzyskać kamizelki kuloodporne BOR-u. Wróciły one ze skażonymi rzeczami osobistymi ofiar, które poddano procedurze oczyszczającej z wykrytych i zidentyfikowanych na nich substancji chemicznych i biologicznych, a następnie przekazano rodzinom. Kamizelki kuloodporne 1 czerwca ubiegłego roku trafiły do BOR-u
/ma/nd/ /6.IV.2013/

*****

PUTIN POMIESZAŁ KOLEJNE PRÓBKI

Spięte przypadkowo ze sobą próbki pobrane z ciał ofiar, nieopisane fiolki – tak wyglądały przekazane polskim śledczym przez Rosjan materiały ważne dla smoleńskiego śledztwa…
Dziennikarze dotarli do dokumentu polskiej prokuratury który szczegółowo opisuje stan przesłanych przez rosyjskich śledczych próbek krwi oraz tkanek pobranych od ofiar katastrofy smoleńskiej
Z dokumentu wyłania się ogromny chaos. Przekazane przez Moskwę próbki pobrane od ofiar znajdowały się w tak fatalnym stanie że nie wiadomo czy biegli z krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych im. prof. Sehna będą w stanie na ich podstawie przeprowadzić zlecone przez prokuraturę badania toksykologiczne pod kątem obecności alkoholu, środków odurzających oraz hemoglobiny tlenkowęglowej
„W przypadku większości z nich brakuje opisów na nakrętkach i metryczkach, napisy są często nieczytelne, a nalepki poodklejane! Wiele dowodów w pojemnikach jest byle jak pospinanych gumkami” – napisali dziennikarze. „Dowody 727, 728, 729 i 730 połączone były gumką” – napisano w dokumencie. „Opis na metryczce – brak, opis na nakrętce – brak”
W takiej sytuacji w ogóle nie wiadomo czy odpowiednie próbki rzeczywiście pochodzą od osób do których w Moskwie zostały przypisane…
„Mogę powiedzieć że próbki przekazane przez Rosjan znajdują się w bardzo złym stanie i według wielu ekspertów przeprowadzenie zleconych przez prokuraturę badań może okazać się niemożliwe” – powiedział mec. Rafał Rogalski, pełnomocnik części rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej
/int./rmf/f./ /13.III.2013/

*****

PUTIN CHCIAŁ WROBIĆ PROKURATORÓW

Polska Prokuratura Wojskowa nie prowadziła w Rosji ekspertyz związanych z ewentualną eksplozją na pokładzie tupolewa. Tak zareagowali polscy prokuratorzy na informację przekazaną przez Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej. Rzecznik tej instytucji Władimir Markin ogłosił bowiem wcześniej że polscy i rosyjscy biegli wspólnie przeprowadzili badania szczątków Tu-154M i nie znaleźli śladów wybuchu
Pracujący w Rosji od 18 lutego polscy biegli byli zaskoczeni treścią komunikatu. „Nie mogliśmy tego stwierdzić ponieważ nie prowadziliśmy takich badań” – poinformował przebywający w Moskwie prokurator wojskowy ppłk. Karol Kopczyk. „Prowadziliśmy jedynie oględziny i pobieraliśmy próbki” – dodał. Wyjaśnił też że badania próbek zostaną przeprowadzone dopiero w Polsce. Strona rosyjska nie konsultowała swojego oświadczenia z polskimi biegłymi. „W naszej obecności nawet nie poruszano tematu badan pirotechnicznych” – oświadczył Kopczyk
/pr/ /7.III.2013/

*****

KSIĘŻNA CHCE POMÓC

W posiedzeniu zespołu smoleńskiego wzięła udział księżna prof. Ingrid Detter de Frankopan która chce pomóc ws. powołania międzynarodowej komisji
Księżna Ingrid Detter de Frankopan jest osobą z międzynarodowej elity politycznej, naukowej i towarzyskiej. W latach 1983-2005 była analitykiem Jana Pawła II ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. Jest uznanym adwokatem, ekspertem i doradcą rządów oraz instytucji międzynarodowych
Podczas półtoragodzinnego zamkniętego dla mediów spotkania członkowie zespołu Antoniego Macierewicza przekazali księżnej zgromadzone dotychczas dokumenty oraz Białą Księgę Katastrofy Smoleńskiej
Prof. Detter de Frankopan będzie je analizować m.in. w kontekście porozumienia z 1993 r. Była zszokowana tym że Rosjanie wciąż przetrzymują wrak i dowody
Skąd zainteresowanie księżnej sprawą smoleńską? Prof. Detter de Frankopan była mocno związana z Janem Pawłem II. To on zainteresował ją sprawą katyńską. Uznała że nasz Ojciec Święty tego samego zaangażowania oczekiwałby od niej wobec tragedii smoleńskiej
/int.pl/gpc/ /26.II.2013/

*****

PUTIN BOI SIĘ ODDAĆ NAM WRAK

Władze komisji spraw zagranicznych sejmu i senatu RP upomniały się podczas rozmów w Moskwie o zwrot wraku polskiego Tu-154M, który rozbił się 10 kwietnia 2010 r. pod Smoleńskiem
Sprawa wraku była jednym z głównych tematów spotkania członków prezydiów obu komisji z ich odpowiednikami w dumie państwowej i radzie federacji
– Dzisiaj, niemal trzy lata po katastrofie smoleńskiej, wiele problemów jest wciąż nierozwiązanych. Mówiliśmy o tym i będziemy to powtarzać. To przede wszystkim zwrot wraku i zakończenie postępowania przez prokuraturę – oświadczył przewodniczący sejmowej komisji spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna. – Polska oczekuje zamknięcia tego etapu – bolesnego i trudnego. Uważamy że bez tego nie będzie możliwe otwarcie nowego rozdziału w naszych stosunkach – dodał
Polscy posłowie i senatorowie poruszyli ten problem również w MSZ Federacji Rosyjskiej, gdzie przyjął ich wiceminister spraw zagranicznych Władimir Titow. Tematem rozmów były też stosunki Rosji z Unią Europejską i NATO
Ze strony polskiej w spotkaniach w Moskwie uczestniczyli też posłowie Witold Waszczykowski (PiS) i Tadeusz Iwiński (SLD), a także senatorowie Bogdan Klich (PO) i Jan Maria Jackowski (PiS)
Waszczykowski powiedział: – Jest zaskakujące że po pięciu latach bardzo spolegliwej polityki rządu polskiego mamy olbrzymią listę rozbieżności, spraw, które są niezałatwione. W większości tematów natrafiamy na ścianę, na zupełną niechęć, na twarde „nie” ze strony rosyjskiej. Widać że te pięć lat pracy Tuska i Sikorskiego niczego nie rozwiązało w relacjach polsko-rosyjskich
– W sprawie wraku Rosjanie nie ukrywają że dopóki u nas nie zakończy się śledztwo, to wraku tego nie dostaniemy. Wiele wskazuje na to że oni boją się o to że my być może coś w tym wraku znajdziemy. W związku z tym będą czekać aż polskie śledztwo zostanie zamknięte. Być może do 2015 r. Być może zrobią jakiś prezent premierowi Tuskowi, jeżeli będą chcieć by on dalej wygrywał wybory w Polsce – dodał poseł PiS-u
/pap/ /25.II.2013/

*****

NIE BYŁO ŻADNEJ PANCERNEJ BRZOZY

– Od 3 lat Donald Tusk, prokuratura oraz przedstawiciele Komisji Badania Wypadków Lotniczych powtarzają ideologicznie poprawne deklaracje o „pancernej brzozie” i jest to już część rytuału. Fakt pominięcia ustaleń prokuratury i raportu Millera, i skupienie się na odpowiedzialności rosyjskiej, jest przejawem „kremlinologii”. Odczytywanie słów i wypowiedzi w tym kontekście może mieć znaczenie, ale równie dobrze może się nagle okazać że pojawi się brzoza złamana na wysokości trzech, pięciu, może nawet dziesięciu metrów… – powiedział Antoni Macierewicz, szef parlamentarnego zespołu ds. wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej
– Wszystko zależy od decyzji Donalda Tuska. Niezwykle kluczowe jest w tej sytuacji opublikowanie przez „Nowe Państwo” dokumentacji rosyjskiej z której jednoznacznie wynika że samolot nie uderzył w „pancerną brzozę” i nie dostrzegli jej także rosyjscy funkcjonariusze opisujący miejsce katastrofy. Ten dokument ma niezwykle istotne znaczenie i stanowi punkt zwrotny w kłamstwie smoleńskim. Dopiero po odwróceniu zwałów kłamstw można będzie zacząć śledztwo
– Obecnie jesteśmy na etapie nieustannego odrzucania kolejnych kłamstw. Teraz już tylko Donald Tuska podtrzymuje to słabnące, ale jednak wciąż obecne w przestrzeni publicznej kłamstwo. Tusk najwyraźniej nie znalazł jeszcze scenariusza, który mógłby podłożyć pod ten który mu się właśnie rozpadł. Stąd właśnie wynika to zamieszanie i niepewność
/pł/niez.pl/ /16.II.2013/

*****

ROSJANIE ZAMIENILI PRÓBKI

Mamy kolejny dowód kompletnego lekceważenia Polski i ofiar smoleńskiej zbrodni ze strony mordercy Putina. Wśród materiałów biologicznych naszych ofiar ze Smoleńska „zabezpieczonych” przez rosyjskich śledczych były próbki… jakichś zupełnie innych, obcych osób, Rosjan kompletnie nie mających nic wspólnego ze smoleńskim zamachem i rozbiciem naszego samolotu
Próbki biologiczne pobrane od obywateli rosyjskich których sprawy badał Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej znalazły się wśród materiałów pochodzących od ofiar tragedii smoleńskiej. Miały się one „wymieszać” z polskimi podczas przechowywania ich przez rosyjskich śledczych, co przypuszczalnie wyszło w trakcie procedury przekazywania ich stronie polskiej w sierpniu ubiegłego roku
Wówczas prok. Karol Kopczyk, szef zespołu prowadzącego śledztwo w sprawie zbrodni smoleńskiej, otrzymał w Moskwie ponad tysiąc próbek biologicznych i DNA jej ofiar. – Otrzymaliśmy je w komitecie śledczym w Moskwie i przekażemy polskim biegłym do badań – mówił dziennikarzom Kopczyk. Po kilku dniach zostały przewiezione do Polski
W jaki sposób doszło do sytuacji że obce próbki dostały się do pakietu próbek biologicznych i DNA przeznaczonych do przewiezienia do Polski – nie wiadomo. Pytana o to prokuratura wojskowa stwierdziła jedynie lakonicznie że w Polsce znalazły się już właściwe materiały. – Prokuratorzy Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie w sierpniu 2012 r. przywieźli do kraju wyłącznie próbki biologiczne opisane jako pochodzące od ofiar katastrofy – zapewniał płk Zbigniew Rzepa, rzecznik prasowy Naczelnego Prokuratora Wojskowego. Polscy śledczy wyłowili obce materiały oznaczone rosyjskimi nazwiskami na etapie przekazywania w Moskwie. Część fiolek była opisana nazwiskami osób w żaden sposób niezwiązanych ze sprawą Smoleńska
„Nasz Dziennik” zapytał śledczych o skalę zjawiska – ile obcych próbek znaleźli w Moskwie w paletach sklasyfikowanych jako ofiary zamachu smoleńskiego polscy prokuratorzy
Gdyby taka informacja miała się potwierdzić świadczyłoby to o tym że Rosjanie stronę polską lekceważą – ocenił mec. Piotr Pszczółkowski, pełnomocnik Jarosława Kaczyńskiego w śledztwie smoleńskim. – Nie byłaby to pierwsza pomyłka Rosjan, wcześniejsze, udokumentowane, leżą w aktach – wskazywał. – Żaden bałagan ze strony Rosjan już nie będzie nas w stanie zadziwić. Nic nie będzie chyba bardziej szokujące od zamiany ciał i opisów tego jak zajmowano się ciałami naszych bliskich w moskiewskim prosektorium, które znamy z relacji świadków – dodała Magdalena Merta, wdowa po wiceministrze kultury Tomaszu Mercie, który zginął w Smoleńsku. – Myślę że to po prostu dalszy ciąg tamtej nonszalancji, tamtej pogardy, z jaką traktuje się ofiary Smoleńska
Wszystko ma swoją praprzyczynę, a jest ona jedna: polski aparat administracyjny nie potrafił zadbać by w zgodzie z własnym prawem to śledztwo przebiegało na zasadach wspólności i równości, a nie na zasadach bycia petentem – dodał Pszczółkowski
O jaki rodzaj materiału biologicznego chodzi? Jak poinformował prokurator Rzepa – są to próbki pobrane „z ciał ofiar katastrofy w Moskwie w kwietniu 2010 r., które pozostały po przeprowadzeniu przez Rosjan badań molekularno-genetycznych, toksykologicznych, gazowo-chromatograficznych i biologicznych”
Jak wynika z informacji prokuratury mają one istotne znaczenie w śledztwie. – Materiał biologiczny przywieziony z Federacji Rosyjskiej trafił do Instytutu Ekspertyz Sądowych im. Jana Sehna w Krakowie, gdzie biegli, specjaliści, określą możliwości badawcze tych próbek. Dopiero po tym będziemy wiedzieć czy próbki posłużą do dalszych badań – mówił w sierpniu zeszłego roku rzecznik NPW
Być może stonowane stanowisko prokuratury wynikało z faktu że próbki te pobierano podwójnie. – W trakcie badań sekcyjnych zwłok ofiar które zostały przeprowadzone w Moskwie w kwietniu 2010 r. powołani w tym celu rosyjscy eksperci pobrali ze zwłok po dwa egzemplarze próbek biologicznych, z których jeden egzemplarz przekazano stronie polskiej – przypomniał Rzepa. – Dzięki temu Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie posiadała własny materiał do badań genetycznych. Badania zostały zlecone, a następnie przeprowadzone przez Instytut Ekspertyz Sądowych w Krakowie. Opinia w tym zakresie wpłynęła do prokuratury i została włączona do materiału dowodowego śledztwa – wyjaśnił
Według prokuratury wojskowej „drugie” próbki „moskiewskie” są cały czas badane w Krakowie
Myślę że bez względu na to jak rzetelni byliby polscy specjaliści, w których ręce trafiły te próbki, to bez wiarygodnego materiału rosyjskiego, a żaden materiał rosyjski nie może być wiarygodny, takie badania po prostu nie mają sensu – uważa Magdalena Merta
Według informacji Naszego Dziennika część z tych próbek jest w takim stanie że w ogóle nie nadaje się już do badań…
/zb/nd/cd/www.zawszepolska.eu/ /9.II.2013/

*****

J. GOSIEWSKA TEŻ ZAWIODŁA SIĘ NA OBAMIE

– Zawiodłam się na prezydencie Stanów Zjednoczonych Baracku Obamie. Prosiłam go o pomoc w sprawie wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej, w której zginął mój syn, ale nie dostałam żadnej odpowiedzi. Obama podciął mi skrzydła – powiedziała Jadwiga Gosiewska, matka byłego wicepremiera Przemysława Gosiewskiego
Jadwiga Gosiewska zwróciła się za pośrednictwem amerykańskiej ambasady w Warszawie do prezydenta USA Baracka Obamy. W liście prosiła o pomoc w rozwikłaniu przyczyn katastrofy tu-154 w Smoleńsku. Odpowiedzi jednak nie dostała. Również ponowna korespondencja do amerykańskiego prezydenta pozostała bez odpowiedzi
– Jest mi przykro że prezydent Obama nie odniósł się do mojej prośby. Przecież tu nie chodziło tylko o mnie, ale też o inne rodziny, a także dużą część społeczeństwa polskiego, które domaga się wyjaśnienia, co naprawdę stało się w Smoleńsku. Zawiodłam się na Obamie – powiedziała Jadwiga Gosiewska
Kolejny zawód jaki spotkał Polaków ze strony Obamy, to petycja złożona przez internet i postulująca międzynarodowe śledztwo ws. katastrofy smoleńskiej. Departament Stanu USA oświadczył w odpowiedzi jedynie że władze Polski i Rosji przeprowadziły własne dochodzenia i zgodziły się na przestrzeganie konwencji chicagowskiej…
Tak dużo mówi się że Polska jest najlepszym sojusznikiem USA w Europie. A tu kolejny raz okazuje się to tylko hasło na papierze. Najwyraźniej Obama nie chce drażnić Rosji – dodała Gosiewska
/sr/su/ /2.I.2013/

Choć wygrał drugi raz /minimalnie ale jednak wygrał, za pożyczone pieniądze/ wybory, to Obama jest z pewnością jednym z najgorszych prezydentów w historii USA. Ten komuch, ulubieniec pederastów i lesbijek, kolejny raz zawodzi Polaków. Obama nie pierwszy raz pokazał że jest głupi i ma nas gdzieś. Czy można się jednak temu dziwić po tym jak zamiast przyjechać na pogrzeb zamordowanego przez bandytę z Kremla sojusznika i przyjaciela Stanów Zjednoczonych Lecha Kaczyńskiego on wolał pograć sobie w tym czasie w golfa?… A potem jeszcze bredził coś o polskich obozach koncentracyjnych… Jak można jeszcze liczyć na tego – tak się akurat złożyło pierwszego w historii czarnoskórego prezydenta USA, ale to akurat nie ma żadnego znaczenia – głupka?…
/Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu/ /4.I.2013/

*****

WSZYSTKIE ŚLADY PROWADZĄ DO PUTINA

Wszystkie kroki prowadzą do Putina – powiedział poseł PiS-u Stanisław Pięta pytany o przyczyny katastrofy smoleńskiej
Stanisław Pięta komentował wyniki najnowszego sondażu z którego wynika że spada liczba osób które nie wierzą w to że w Smoleńsku doszło do zamachu
– Każdy normalny człowiek będzie tę ewentualność brał pod uwagę bo śledztwo prowadzone było w sposób absolutnie nierzetelny – powiedział. Dodał że „przypuszczenia” budzi to że po dwóch latach „odnajdywany jest trotyl”
Pięta stwierdził też że MAK rozpowszechniał „kłamstwa” na temat katastrofy smoleńskiej, a jedyną hipotezą która „trzyma się kupy” jest hipoteza o przygotowywanym zamachu
– Wszystkie kroki prowadzą do Putina – powiedział. Dopytywany o przyczyny dodał że powodem mogła być wizyta Lecha Kaczyńskiego w Gruzji
– Moskwa pokazuje całemu światu: nie sprzeciwiajcie się naszej polityce! Jeżeli chce zabija Jandarbijewa w Katarze, jeżeli chce zabija Litwinienkę w Londynie. To jest czytelny przekaz dla wszystkich polityków w tak zwanej bliskiej zagranicy. Nie wchodźcie nam w drogę bo inaczej was załatwimy! – powiedział Pięta
/int.pl/ /7.XII.2012/

*****

MARTA KACZYŃSKA „DOWIE SIĘ CO TAM SIĘ STAŁO”

„Dowiem się co tam się stało” to tytuł wywiadu z Martą Kaczyńską z okładki nowego dwutygodnika „W sieci”. „Cała wiedza jaką mamy prowadzi do logicznego wniosku że pasażerów tupolewa zabito” – powiedziała Marta Kaczyńska
Córka ś.p. prezydenta Lecha Kaczyńskiego który 10 kwietnia 2010 r. zginął pod Smoleńskiem powiedziała że dochodzenie do prawdy dotyczącej katastrofy to „długotrwały proces”. I dodała że dziś jest więcej argumentów potwierdzających że „to był zamach”
– Cała wiedza jaką teraz mamy prowadzi do logicznego wniosku że pasażerów tupolewa po prostu zabito, że doszło do dwóch wybuchów i to spowodowało tragedię – powiedziała Kaczyńska
Marta Kaczyńska mówiła w tej rozmowie także o „trudzie dochodzenia do prawdy i o nieustającej konsekwencji w ustaleniu co wydarzyło się 10 kwietnia 2010 w Smoleńsku”
– Na pewno nie będzie tak że z dnia na dzień miliony ludzi powiedzą: no tak, dłużej nie można tych kłamstw tolerować. Dochodzenie do prawdy to proces długotrwały – powiedziała
„Są brutalnie atakowane”
Córka Lecha i Marii Kaczyńskich zwróciła także uwagę że osoby które mówią o „prawdziwym przebiegu tragedii są brutalnie atakowane”. – Ciągle stosuje się nowe przykrywki, straszy też absurdalnie wojną z Rosją – stwierdziła
Marta Kaczyńska odniosła się także do publikacji w „Rzeczpospolitej” która poinformowała że na wraku tupolewa znaleziono trotyl. Stwierdziła że w momencie kiedy na miejscu katastrofy znaleziono „zastanawiające materiały”, to „całą energię włożono w zaprzeczanie że coś znaleziono”
/Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu/int.pl/ /27.XI.2012/

 *****

TESTOWALI CZY MOGĄ ZABIĆ LECHA KACZYŃSKIEGO

W czasie wizyty Lecha Kaczyńskiego w Gruzji w jego stronę wystrzelono dwie serie z kałasznikowa. Zdaniem reżysera Antoniego Krauze ma to bardzo duże znaczenie w kontekście tego co stało się w Smoleńsku
– To był sprawdzian jak zareagują polskie władze. Co zrobią, jak postąpią w sytuacji gdyby zginął polski prezydent – stwierdził reżyser filmu o katastrofie smoleńskiej Antoni Krauze
Reżyser twierdzi że w Smoleńsku doszło do zamachu na polskiego prezydenta. Antoni Krauze w filmie chce pokazać sekwencję zdarzeń które potwierdzają jego zdanie. Będą tam m.in. sceny z wizyty Lecha Kaczyńskiego w Gruzji, w czasie której padły strzały w stronę naszego prezydenta
To klucz do zrozumienia dlaczego zginął ś.p. Lech Kaczyński. (…) Jak wiemy Saakaszwili zabrał wtedy naszego prezydenta chcąc mu pokazać sytuację na granicy. Wtedy doszło do ostrzału tego konwoju. Wystrzelono w ich kierunku dwie serie z kałasznikowa – mówił Krauze
Jego zdaniem atak na Lecha Kaczyńskiego w Gruzji był bardzo dobrze zaplanowany przez Rosjan. – To był sprawdzian jak zareagują polskie władze. Co zrobią, jak postąpią w sytuacji gdyby zginął polski prezydent. Pamiętamy tamtą reakcję obozu rządowego: „ślepy snajper”, „jaki prezydent taki zamach”, „nie potrafili trafić z 30 metrów”. Rosjanie dostali wolną rękę. Właściwi ludzie otrzymali sygnał: „A proszę bardzo, zabijajcie, palcem nie kiwniemy” – powiedział Krauze
/meg/uw.rz/ /26.XI.2012/

*****

POMNIK SMOLEŃSKI ZE ZŁAMANĄ BRZOZĄ

Metropolita warszawski kardynał Kazimierz Nycz odsłonił i poświęcił w kościele akademickim św. Anny w Warszawie pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej który powstał z inicjatywy stołecznego środowiska akademickiego
Na uroczystość przybyły rodziny ministrów którzy zginęli w katastrofie – Janusza Krupskiego i Władysława Stasiaka. Rzeźba została wykonana z brązu. Przedstawia ona symboliczne sosny katyńskie i nie wiadomo dlaczego złamaną brzozę… Został tam umieszczony także drewniany krzyż – ten który w czasie żałoby narodowej stał przed pałacem prezydenckim
/pap/ /26.XI.2012/

*****

CIAŁA KSIĘŻY TEŻ NIE W SWOICH GROBACH

To było niemal pewne. Potwierdzenie tych informacji to była jedynie formalność. Nie ma końca cierpień rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej. Naczelna Prokuratura Wojskowa potwierdziła że ciała ś.p. ks. Zdzisława Króla i ś.p. ks. Ryszarda Rumianka zostały zamienione
Tydzień temu w Świątyni Opatrzności Bożej ekshumowano ciało ks. Zdzisława Króla, kapelana Warszawskiej Rodziny Katyńskiej. Natomiast na cmentarzu w Pyrach był grób ks. prof. Ryszarda Rumianka, rektora Uniwersytetu Kardynała Wyszyńskiego
Naczelna Prokuratura Wojskowa potwierdziła że po przeprowadzeniu badań genetycznych okazało się że ciała obu księży zostały zamienione i pochowano je w niewłaściwych grobach. Pułkownik Zbigniew Rzepa stwierdził że to wynik błędów Rosjan /kto uwierzy że to były jedynie błędy? – dop. Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu/
/„Mimo prawidłowej identyfikacji przeprowadzonej przez rodziny ciała zostały błędnie oznaczone przez stronę rosyjską w toku jej czynności w moskiewskim instytucie medycyny sądowej” – wyjaśniała przed tygodniem prokuratura/
To jednak nie koniec skandalu. Już po ekshumacji ciała ks. Rumianka pełnomocnik rodziny duchownego dwukrotnie zwracał się do wojskowej prokuratury o zbadanie zwłok za pomocą spektrometru – czyli urządzenia wykrywającego obecność materiałów wybuchowych. I dwukrotnie śledczy z Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie nie wyrazili na to zgody
/gb/niez/Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu/ /21.XI.2012/

*****

W KAZACHSTANIE ZAMORDOWALI OFICERA BOR-U

Nie żyje – tym razem – nasz pirotechnik od tupolewów
O kolejnej tragedii człowieka związanego z wyjaśnianiem katastrofy smoleńskiej poinformował Nasz Dziennik. W tajemniczych okolicznościach w Kazachstanie zmarł funkcjonariusz BOR-u którego wiedza w zakresie pirotechniki mogła mieć znaczenie dla badania przyczyn katastrofy smoleńskiej. Dwa dni przed zgonem został pobity więc jego śmierć to nie może być przypadek
– Wiedza zmarłego w Kazachstanie oficera, pirotechnika, funkcjonariusza BOR-u, mogła mieć znaczenie dla badania przyczyn katastrofy rządowego samolotu w Smoleńsku – napisał Nasz Dziennik
– A w dodatku właśnie została podana przez prokuraturę informacja że takie same ślady mogące wskazywać na materiały wybuchowe wykryto na drugim tupolewie – powiedział adwokat Bartosz Kownacki. – Rodzi się pytanie czy tego rodzaju badania były wcześniej robione, a jeżeli tak to jakie były ich efekty przed kwietniem 2010 r. Ten funkcjonariusz BOR-u był jedną z osób które mogłyby coś na ten temat powiedzieć – dodał
BOR potwierdził że zmarły pirotechnik Adam A. w ostatnich latach brał udział w sprawdzaniu rządowych samolotów którymi podróżowali dygnitarze państwowi. Zastrzegł jednak że nie uczestniczył w operacjach bezpośrednio przed wylotami do Katynia dwa lata temu
43-letni ppor. Adam A. /w BOR od 1999 r./ w Kazachstanie zajmował się od sierpnia ochroną placówki w Ałma Acie. Z ustaleń Prokuratury Okręgowej w Warszawie która bada okoliczności jego śmierci wynika że nie miała ona charakteru przestępczego. Z informacji Naszego Dziennika wynika jednak że Adam A. mógł odnieść uraz głowy. Przez kilka dni czuł się źle, miał torsje, ból głowy. Według doniesień medialnych został pobity w restauracji
Śmierć Adama A., po zawiadomieniu złożonym przez BOR, bada Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Została już przeprowadzona sekcja zwłok. Ale śledczy czekają na jej szczegółowe wyniki
– Czekamy na ostateczne wyniki badań sekcyjnych które wpłyną mniej więcej za miesiąc. Zostały też zabezpieczone próbki do dalszych badań histopatologicznych i toksykologicznych – powiedział prok. Dariusz Ślepokura, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. – Ze wstępnych ustaleń wynika że śmierć nie miała charakteru przestępczego – dodał
/fr/embe/fa/nd/ /18.XI.2012/

*****

KACZYŃSKI CHCIAŁ ZREZYGNOWAĆ

– Odrzucam tezę że albo Smoleńsk albo gospodarka. Zajmujemy się i Smoleńskiem i gospodarką, edukacją, sprawami społecznymi – powiedział „Uważam Rze” Jarosław Kaczyński. Prezes PiS-u ujawnił też że tuż po katastrofie smoleńskiej chciał zrezygnować z kierowania partią
Jak stwierdził obowiązkiem jego partii jest dojście do prawdy o tragedii smoleńskiej, a pomysł by nie zajmować się tą sprawą nie jest realny. – Akurat ode mnie proszę nie wymagać bym w ogóle rozważał porzucenie tego tematu – mówił
Ujawnił jednak że zakładał że niektórzy politycy jego partii nie będą chcieć podejmować tego tematu. – Po 10 kwietnia złożyłem kierownictwu PiS-u propozycję że zrezygnuję z kierowania partią, a zajmę się organizacją ruchu społecznego zmierzającego do wyjaśnienia tragedii z 10 kwietnia. Propozycję odrzucono – powiedział J. Kaczyński
Prezes PiS-u przekonywał też że w Smoleńsku „na 99 procent” doszło do zamachu. – Motywów mogło być wiele. Mogło chodzić o zemstę – Leszek naraził się bardzo różnym wpływowym ośrodkom politycznym, biznesowym, powiązanym ze służbami albo składającym się z ludzi służb – argumentował
– Jedyną koncepcją która wszystko wyjaśnia jest zamach. A więc jeżeli nie na 100 to na 99 procent. Prędzej czy później polska opinia publiczna musiała zderzyć się z tym stwierdzeniem, dobrze że mamy to już za sobą – powiedział Kaczyński
Kaczyński sugerował że motywem stojącym za taką przyczyną był fakt że jego brat bardzo wielu osobom, „na całym obszarze byłego imperium, w tym oczywiście w Polsce”, przeszkadzał
– Proszę też pamiętać że na pokładzie było wiele innych osób które się naraziły lub przeszkadzały. I to także poza obszarem imperium. Choćby jeden z generałów który doskonale walczył w Iraku – mówił
Lider PiS-u przekonywał również że informacje o trotylu znalezionym na wraku tu-154M, które opublikowała Rzeczpospolita, są prawdziwe, a sam tekst – rzetelny. Według niego konferencja prokuratury była podporządkowana „politycznemu zamówieniu rządu” który chciał ostrego i agresywnego zaprzeczenia, choć nie było do tego podstaw
/onet/u.rze/gk/media/ /12.XI.2012/

*****

JACEK ŚWIAT PISZE DO BRZEZIŃSKIEGO

Nieco starsi Polacy pamiętają zapewne Zbigniewa Brzezińskiego. W latach 70 jakże byliśmy dumni że oto Polak urodzony w Warszawie został głównym doradcą prezydenta USA, Cartera. Wierzyliśmy że polskie doświadczenia Brzezińskiego pomogą zrozumieć Ameryce czym jest komunizm i jak z nim walczyć. Rzeczywistość okazała się mniej różowa
Bo Carter okazał się jednym z najgorszych prezydentów. Zostawił po sobie katastrofę społeczną i gospodarczą, a wobec Związku Sowieckiego okazał się bezradny i naiwny jak niemowlę. Przed kompletną katastrofą uratowała nas wszystkich zasada kadencyjności. Następca nieszczęsnego Cartera, Ronald Reagan, okazał się na szczęście jednym z najwybitniejszych prezydentów i przywódców wolnego świata. Postawił USA na nogi pod względem gospodarczym i przyczynił się walnie do upadku imperium zła, czyli ZSRS
Dziś musimy ze smutkiem powiedzieć że nasz rodak Brzeziński był głównym winowajcą klęski polityki Cartera. I niestety powinniśmy się wstydzić że jest naszym rodakiem
Wracam do przeszłości którą – taką miałem nadzieję – przykrył kurz historii. Niestety sędziwy Brzeziński postanowił jeszcze raz zabrać głos. Tym razem w sprawie katastrofy smoleńskiej. Na wstępie zauważył trzeźwo że Rosjanie przetrzymują wrak samolotu by nakręcać w Polsce emocje i rozgrywać wewnętrzne polskie sprawy. Tyle że wnioski jakie z tego wyciąga budzą najgłębsze zdumienie. Bo ogłasza Brzeziński że Polacy powinni siedzieć cicho, nie drażnić Rosji, nie dopytywać o przyczyny i przebieg katastrofy. Powinni stać murem za rządem Tuska i z pokorą przyjmować oficjalne wersje wydarzeń
Słowem – należy trzymać się zasad realpolitik. Dla mojej generacji wynurzenia Brzezińskiego są powtórzeniem postawy Zachodu wobec zbrodni katyńskiej. Siedzieć cicho i nie drażnić wujka Jóżefa Wissarionowicza, bo się go boimy. Dziś Brzeziński mówi nam byśmy nie dociekali prawdy, byśmy nie drażnili wujków Władimira i Michaiła
Byśmy w imię realpolitik poświęcili naszego prezydenta, pamięć o gronie wybitnych Polaków – choćby Ryszardzie Kaczorowskim czy Annie Walentynowicz – byśmy poświęcili godność rzekomo niepodległej Polski
Brzeziński nie poprzestał na tym. Ludzi którzy nie chcą przyjąć tej cynicznej i lokajskiej wizji świata obrzucił obelgami i wyzwiskami!…
Podłość, choroba, szaleństwo – oto jego język. Brzezińskiego nie bulwersuje to że polski rząd oddaje Rosjanom śledztwo, wbrew polskiej racji stanu, wbrew rozsądkowi, a nawet wbrew obowiązującemu prawu. Nie porusza go to że oficjalna wersja wydarzeń jest jednym wielkim kłamstwem. Że polskie władze patronują całemu przemysłowi kłamstwa i pogardy. Brzezińskiego bulwersuje to że ktoś domaga się prawdy, że głośno mówi np. o hipotezie zamachu
Brzeziński jest starym człowiekiem i może nie zauważył że żyjemy w innym świecie. W świecie który potrafi wyciągnąć wnioski z epoki totalitaryzmów. Przede wszystkim wniosek taki że prawda i godność nie mają ceny, że prawda i godność są jedyną zaporą dla tyranii i totalitaryzmu
Nie wiem co się stało w Smoleńsku. Czekam na twarde procesowe dowody. Mam natomiast twarde procesowe dowody że oficjalna wersja wydarzeń jest kłamstwem. I wiem że szukanie prawdy jest moim obowiązkiem wobec mojej Żony /Aleksandry Natalli-Świat/. I dlatego mam odwagę oświadczyć:
Ja, skromny poseł RP, oświadczam że profesor Zbigniew Brzeziński, fetowany i odznaczany, utytułowany i uszanowany, swoją wypowiedzią przekroczył wszelkie granice głupoty, a co gorsze – granice zbydlęcenia!
/Jacek Świat/ /9.XI.2012/

*****

DOWÓD NA TROTYL W TUPOLEWIE

Oto dokument – opis analizy przeprowadzonej 26 kwietnia 2012 r. na obecność materiałów wybuchowych na szczątkach rządowego tu-154 M. Dokument opublikował na swoim blogu profesor Kazimierz Nowaczyk, ekspert parlamentarnego zespołu badającego katastrofę smoleńską
Niezalezna.pl i GPC informowały już wielokrotnie o przeprowadzonych przez amerykańskie laboratorium badaniach na zlecenie Stanisława Zagrodzkiego, którego kuzynka Ewa Bąkowska zginęła w katastrofie smoleńskiej. Eksperci w USA badali m.in. fragment pasa bezpieczeństwa oraz część rękawa koszuli. I stwierdzili na pierwszym z nich obecność śladów trotylu
Prof. Kazimierz Nowaczyk na stronie naszeblogi.pl ujawnił opinię po badaniach amerykańskich naukowców. Treść dokumentu nie pozostawia wątpliwości. We wnioskach opublikowanych przez profesora Nowaczyka czytamy:
„Podczas kiedy ekstrakt z prόbki rękawa koszuli nie wykazał obecności materiałόw wybuchowych, trzy prόby przeprowadzone na ekstrakcie z pasa bezpieczeństwa wykazały obecność T.N.T. (2,4,6-trinitrotoluen, trotyl). Test został powtόrzony po 24 godzinach i dokonano w tym czasie dokumentacji fotograficznej”
„Wyniki uzyskane drogą szybkiego testu terenowego wskazują na możliwy kontakt pasa bezpieczeństwa z materiałem wybuchowym T.N.T. Badanie przy użyciu technik analitycznych, takich jak spektrometria mas, jest konieczne dla potwierdzenia zaprezentowanych tu wynikόw wstępnych ktόre wskazują obecność T.N.T. w materiale testowanym”
/gb/naszeblogi/niezal./ /2.XI.2012/

*****

ZA SMOLEŃSK BĘDĄ SIEDZIEĆ

„To dla mnie oczywiste że za sprawę smoleńską kiedyś będą wyroki karne. Każdy kto to obserwuje wie że tak będzie” – powiedział Jacek Kurski w jednej z telewizji
Europoseł Solidarnej Polski nie chciał powiedzieć kogo dokładnie ma na myśli. „Nie wymienię żadnego nazwiska ale dla mnie jest oczywiste że sprawa katastrofy smoleńskiej skończy się wieloletnimi wyrokami więzienia dla odpowiedzialnych. Nawet za to co się stało po katastrofie smoleńskiej, za te zaniechania, ale również i za pewne wejście w grę z Putinem przed katastrofą” – mówił
Dopytywany o kogo dokładnie chodzi nie chciał powiedzieć ale zapewniał że będą to osoby znane i pełniące wysokie funkcje państwowe. „Oczywiście że będą to czołowi politycy ale nie wymienię żadnych nazwisk” – zastrzegał Kurski
/mp/wpr./superst./ /27.X.2012/

*****

DWA KŁAMSTWA – KATYŃSKIE I SMOLEŃSKIE

Przez ponad pół wieku kłamliwie wmawiali nam i całemu światu że sprawcami zbrodni katyńskiej byli ci którzy pierwsi odkryli groby jej ofiar
Od dwu i pół roku kłamliwie wmawiają nam i całemu światu że sprawcami katastrofy smoleńskiej są złamana brzoza oraz ofiary tej katastrofy
Przez ponad pół wieku karali za głoszenie prawdy o zbrodni katyńskiej
Od dwu i pół roku szkalują dociekających prawdy o katastrofie smoleńskiej
Przez ponad pół wieku szkalowali pamięć ofiar zbrodni katyńskiej
Od dwu i pół roku szkalują pamięć ofiar katastrofy smoleńskiej
Przed ponad pół wiekiem udawali że nie wiedzą gdzie są polscy oficerowie których szczątki znaleziono nieco później w Katyniu i kłamliwie wmawiali nam i całemu światu że być może znajdują się w niemieckich obozach lub „rozbiegli się” może do Mandżurii
Przed dwu i pół laty udawali że nie wiedzą co robili polscy oficerowie z załogi tu-154M których szczątki znaleziono nieco później w Smoleńsku i kłamliwie wmawiali nam i całemu światu że „pilot cztery razy podchodził do lądowania”
Przez ponad pół wieku udawali że nie znają prawdziwej daty zbrodni katyńskiej i kłamliwie wmawiali nam że polscy oficerowie zostali tam zamordowani w 1941 r. (choć doskonale wiedzieli że w 1940); w encyklopediach, dokumentach i nekrologach ofiar nie pozwalali wpisywać prawdziwej daty śmierci
Przed dwu i pół laty udawali że nie znają prawdziwej godziny katastrofy smoleńskiej i kłamliwie wmawiali nam że pasażerowie i załoga tu-154M zginęli o godz. 8.56 (choć doskonale wiedzieli że ok. 8.41); w nekrologach ofiar wpisywali fałszywą godzinę śmierci
Przed ponad pół wiekiem powołali Komisję Burdenki by propagować kłamliwe tezy jej raportu o rzekomych przyczynach i przebiegu zbrodni katyńskiej, a dowódca I Korpusu LWP gen. Zygmunt Berling(*) wydał rozkaz: „Natężona kampania w korpusie winna dać w rezultacie: […] wytworzenie w masach żołnierskich uczuć wdzięczności do Rządu Radzieckiego za ujawnienie prawdy o mordach w lesie katyńskim”
Przed ponad dwu laty powołali Komisje Anodiny i Millera by propagować kłamliwe tezy ich raportów o rzekomych przyczynach i przebiegu katastrofy smoleńskiej
Po ogłoszeniu informacji o zbrodni w lesie katyńskim, jej skali, czasie i sprawcach, zerwali stosunki dyplomatyczne z władzami RP i przystąpili do formowania nowej, tym razem podporządkowanej i całkowicie posłusznej sobie ekipy
Po ogłoszeniu informacji o katastrofie w lesie smoleńskim, nie czekając na ogłoszenie pełnej listy jej ofiar przystąpili do przejmowania władzy przez nowe, tym razem podporządkowane i całkowicie posłuszne sobie ekipy
Przez ponad pół wieku odrzucali zagraniczne oferty pomocy, niezależnych zagranicznych naukowców i biegłych nie dopuszczali do badania dowodów, szkalowali uczciwych badaczy okoliczności zbrodni katyńskiej, ignorowali lub potępiali ich fachowe raporty
Od dwu i pół roku odrzucają zagraniczne oferty pomocy, niezależnych zagranicznych naukowców i biegłych nie dopuszczają do badania dowodów, szkalują uczciwych badaczy okoliczności i przyczyn katastrofy smoleńskiej, ignorują lub potępiają ich fachowe raporty
Przez ponad pół wieku ukrywali lub niszczyli dowody zbrodni katyńskiej
Od ponad dwu i pół roku ukrywają lub niszczą dowody katastrofy smoleńskiej
Przez ponad pół wieku zakazywali otwierania grobów i dokonywania ekshumacji w Katyniu i pozostałych miejscach dokonania zbrodni katyńskiej
Przed dwu i pół laty zakazywali otwierania trumien ofiar katastrofy w Smoleńsku
Od dwu i pół roku nie zgadzają się na dokonywanie ekshumacji na wnioski rodzin ofiar
Niemal trzy lata po zbrodni katyńskiej pierwsze przeprowadzone ekshumacje pozwoliły ustalić najważniejsze okoliczności śmierci jej ofiar i losów ich szczątków. Ponad pół wieku później ekshumacje i badanie szczątków wszystkich ustalonych ofiar tej zbrodni pozwoliły zbliżyć się do prawdy o jej prawdziwej skali, miejscu, czasie, przyczynach i okolicznościach
Niemal trzy lata po katastrofie smoleńskiej pierwsze przeprowadzone ekshumacje już pozwoliły ustalić niektóre z ważnych okoliczności śmierci niektórych jej ofiar i losów ich szczątków. Czy trzy lata, czy dopiero pół wieku po katastrofie smoleńskiej ekshumacje i badanie szczątków wszystkich nieprzebadanych ofiar katastrofy pozwolą zbliżyć się do prawdy o okolicznościach jej czasu, miejsca i przyczyn
Bo choć konkluzje Komisji Burdenki, Anodiny i Millera „mocno utrwaliły się w międzynarodowej opinii publicznej”(**), to na końcu prawda i tak wyjdzie na jaw

= = = = =

(*) Tak, ten sam Zygmunt Berling który do dziś ma swój pomnik w centrum Warszawy
(**) „Od momentu przeprowadzenia powyższej operacji, tj. od 1940 r., żadnych informacji w tych sprawach nikomu nie udzielano i wszystkie akta […] przechowywane są w opieczętowanym pomieszczeniu. Dla organów radzieckich wszystkie te akta nie są ani przedmiotem operatywnego zainteresowania, ani nie stanowią wartości historycznej. Wątpliwe jest by nimi mogli być rzeczywiście zainteresowani nasi polscy przyjaciele
Wręcz odwrotnie, jakakolwiek nieprzewidziana niedyskrecja może doprowadzić do zdekonspirowania przeprowadzonej operacji ze wszystkimi niepożądanymi skutkami dla naszego państwa. Tym bardziej że o rozstrzelanych w Lesie Katyńskim istnieje oficjalna wersja potwierdzona przeprowadzonym z inicjatywy organów radzieckich w 1944 r. śledztwem Komisji […]. Zgodnie z konkluzją tej komisji wszystkich zlikwidowanych tam Polaków uważa się za zgładzonych przez okupantów niemieckich
[…] Konkluzje komisji mocno utrwaliły się w międzynarodowej opinii publicznej. Kierując się powyższymi wydaje się celowe zniszczenie wszystkich akt ewidencyjnych dotyczących osób rozstrzelanych w 1940 r. w ramach wyżej opisanej operacji” [Przewodniczący KGB Aleksandr Szelepin do I sekretarza KC KPZR i premiera Nikity Chruszczowa o zachowanych materiałach archiwalnych dotyczących rozstrzelania w 1940 r. łącznie 21 857 „osób z byłej burżuazyjnej Polski”, 3 III 1959 r., Moskwa]
/Marcin Gugulski/gugulskim.salon24.pl/453997,dwa-klamstwa-katynskie-i-smolenskie/ /10.X.2012/

*****

ZAMACH NA WOLNOŚĆ SŁOWA

Zwolnienie redaktora naczelnego Rzeczpospolitej Tomasza Wróblewskiego i dziennikarza Cezarego Gmyza to zamach na wolność słowa – ocenił szef PiS-u Jarosław Kaczyński i zapowiedział projekty wzmacniające niezależność dziennikarzy wobec wydawców i właścicieli mediów
Kaczyński stwierdził że z niepokojem i smutkiem przyjął informację o decyzji właścicieli Rzeczpospolitej o zwolnieniu naczelnego Tomasza Wróblewskiego, dziennikarza Cezarego Gmyza oraz dwóch innych dziennikarzy
– Takiego działania właściciela gazety nie można traktować inaczej niż zamach na wolność słowa. Standardy demokracji w żaden sposób nie pozwalają na takie karanie za słowo, na karanie za coś co jest solą pracy dziennikarza. Zwłaszcza że zwolnienie Gmyza odbyło się w trybie dyscyplinarnym. Te fakty każą nam zadać fundamentalne pytanie o kondycję polskiej demokracji, również w odniesieniu do rynku medialnego – napisał Kaczyński
– W tej sytuacji nie można pozostać biernym. Prawo i Sprawiedliwość podejmie odpowiednie inicjatywy legislacyjne które będą odpowiedzią na niepokojący zanik standardów demokratycznych i wolnościowych w polskim życiu publicznym i medialnym. Prawo i Sprawiedliwość przygotowuje projekt który zlikwiduje okryty złą sławą artykuł 212 kodeksu karnego pozwalający na karanie za słowo – zapowiedział prezes PiS-u
/pap/ /6.XI.2012/

SDP oburzone brakiem solidarności

„Wyrażamy oburzenie brakiem solidarności dziennikarskiej ze strony części koleżanek i kolegów dziennikarzy wobec Cezarego Gmyza, Bartosza Marczuka, Mariusza Staniszewskiego i Tomasza Wróblewskiego zwolnionych z Rzeczpospolitej” – napisał Wiktor Świetlik, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich
„Dziwi nas że ze strony dużej części środowiska dziennikarskiego nie są podnoszone wątpliwości co do faktu że oficjalne i bardzo enigmatyczne oświadczenie prokuratury doprowadziło do zwolnienia zarówno naczelnego, jak i części redakcji. To rażące tym bardziej że według tego samego komunikatu śledztwo w sprawie opisywanej przez Gmyza skończyć się ma dopiero za pół roku. Sam tryb zwolnień uderzał swoją wybiórczością (np. zwolnienie Marczuka który w tym czasie był na urlopie). Ich tempo budziło wątpliwości co do tego czy rzeczywiście były poprzedzone rzetelnym dochodzeniem” – napisał Świetlik

Oświadczenie ZG SDP

„Zwolnienie naczelnego Rzeczpospolitej, jego zastępcy, szefa działu krajowego oraz czołowego dziennikarza śledczego uznajemy ze względu na konsekwencje tego kroku za naruszenie kruchej równowagi na rynku dzienników ogólnopolskich
Przed rokiem wystosowaliśmy do Grzegorza Hajdarowicza apel o umożliwienie redakcji Rzeczpospolitej kontynuowania jej linii programowej. Szanując prawa właściciela wyszliśmy wówczas z założenia że możliwość wyrażenia zróżnicowanych poglądów jest istotą demokracji w Polsce, a dziennik Rzeczpospolita jednym z jej filarów
Po decyzjach jakie Grzegorz Hajdarowicz podjął 5 listopada br. oraz zapoznaniu się z argumentacją jakiej użył, by je uzasadnić, uważamy że niezależność redakcji została skrajnie zagrożona. Naszym zdaniem wizerunek i marka Rzeczpospolitej najbardziej ucierpiały z powodu nacisków jakimi jej dziennikarze zostali poddani przez właściciela”
/W imieniu Zarządu Głównego SDP: Krzysztof Skowroński, prezes, Stefan Truszczyński, sekretarz generalny/

Oświadczenie ZG SDP

Dążenie do odkrycia prawdy i ujawnianie ukrywanych przez władzę informacji jest podstawowym obowiązkiem dziennikarskim. To szczególnie istotne w tak bulwersującej sprawie jak „śledztwo smoleńskie”
Reporter który uzyskał wiedzę o prowadzonych badaniach nie może zwlekać z opublikowaniem ich i przedstawieniem opinii publicznej. Nie musi czekać aż stosowne instytucje wydadzą oficjalne oświadczenie. Jeżeli posiadane informacje pochodziły z niezależnych źródeł tym samym dochował rzetelności dziennikarskiej. W takiej sytuacji kluczowa jest ochrona źródeł informacji i wsparcie ze strony macierzystej redakcji
Działania podjęte przez Radę Nadzorczą i właściciela wydawnictwa Presspublica wobec Cezarego Gmyza uznajemy za naruszenie obowiązujących w wolnych i niezależnych mediach zasad postępowania wobec dziennikarzy śledczych. Próbę wymuszenia na autorze ujawnienia jego informatorów oraz szczegółów śledztwa uznajemy za niedopuszczalną
/W imieniu Zarządu Głównego SDP: Krzysztof Skowroński, prezes, Stefan Truszczyński, sekretarz generalny/
/6.XI.2012/

To pierwsza taka sytuacja w historii

– Pierwszy raz w historii mamy do czynienia z sytuacją kiedy wydawca pisze czołówkę gazety – oświadczył Cezary Gmyz, autor artykułu o trotylu w tu-154M
– Moim zdaniem sięgnęliśmy właśnie poziomu Białorusi – powiedział Gmyz w rozmowie z portalem wPolityce.pl
„Zwolnienie Gmyza, czystka w Rzeczpospolitej, kolejne kłamstwa i zwody, nie pozostawiają najmniejszych wątpliwości że premier i jego akolici chcą za wszelką cenę zniszczyć (lub choćby obrzydzić te których nie mogą przejąć) media zanim będzie za późno, zanim dojdą one do prawdy o tym co wydarzyło się w Smoleńsku i w dniach które po katastrofie nastąpiły” – napisał jeden z prawicowych publicystów na jednym z portali
W sprawie głos zabrał także Jan Pospieszalski. „Cezarego Gmyza zwolniono dyscyplinarnie by to dotkliwiej odczuł. I równocześnie dano sygnał innym dziennikarzom: ‘zobaczcie co może was spotkać jeżeli będziecie drążyć temat Smoleńska’. Kiedyś takimi sygnałami było wysyłanie zdechłej ryby, czy łba konia. Zwolnienie Gmyza przypomina mi te mafijne praktyki” – powiedział Pospieszalski dla niezalezna.pl
– Wyrzucenie dziennikarza (Cezarego Gmyza – red.) który podał informację opartą na materiałach prokuratury i potwierdził ją w wielu źródłach jest jednym z największych skandali ostatnich lat. Można to przyrównać tylko do rewizji u naszych dziennikarzy i wypuszczanie prokuratury na Gazetę Polską – dodał cytowany przez niezalezna.pl Tomasz Sakiewicz, red. naczelny Gazety Polskiej
Do całej sprawy odniósł się sam zainteresowany. – To oświadczenie (Rady Nadzorczej i właściciela Presspubliki – red.) zawiera szereg co najmniej nieścisłości, używając języka prokuratury z ostatniej konferencji, a po ludzku rzecz ujmując kłamstw – powiedział portalowi wPolityce.pl Cezary Gmyz
– Chciałem rozstać się z Rzeczpospolitą po dżentelmeńsku, natomiast to co zrobiono publikując to oświadczenie zmusza mnie do obrony mojego dobrego imienia – dodał
To co jest w tym oświadczeniu to stek bzdur. To także próba zdruzgotania mojej wiarygodności. Ale tak nieudolna że otrzymuję nawet wyrazy wsparcia od dziennikarzy dalekich od moich poglądów, choćby z TVN czy TOK FM – oświadczył Gmyz
Gmyz ostro wypowiada się o swoim byłym już pracodawcy. – Sięgnęliśmy właśnie poziomu Białorusi. Tam też istnieją media niezależne. Formalnie tam też nie ma cenzury. Ale nałożone obostrzenia, kagańce, odpowiedzialność za opublikowane teksty sprawiają że dziennikarze mogący coś publikować bardzo, bardzo ostrożnie podają informacje o władzy – zakończył Gmyz
/onet/rp/pap/rz/pog/pg/ /6.XI.2012/

Autor tekstu o trotylu zwolniony z Rzeczpospolitej

Cezary Gmyz, autor artykułu „Trotyl we wraku tupolewa”, został zwolniony dyscyplinarnie z pracy w Rzeczpospolitej
Wcześniej Rzeczpospolita /Gmyz/ napisała że na fotelach z wraku rządowego samolotu znaleziono ślady trotylu i nitrogliceryny
– Zamordowanie 96 osób, w tym prezydenta, to jest niesłychana zbrodnia. Każdy kto choćby tylko poprzez matactwo czy poplecznictwo miał z nią cokolwiek wspólnego musi ponieść tego konsekwencje – powiedział po ukazaniu się tego tekstu prezes PiS-u Jarosław Kaczyński
Sama wiadomość wywołała burzę
„Z niczego się nie wycofuję. Moi informatorzy to ludzie o najwyższej wiarygodności. Źródła od siebie niezależne. I zawsze będę ich chronić” – napisał tego samego dnia na Twitterze Gmyz
Artykuł wywołał kolejną falę dyskusji na temat przyczyn katastrofy rządowego samolotu, tym razem pod kątem możliwości odkrycia w samolocie śladów trotylu. Znalezienie trotylu potwierdzałoby teorię o wybuchu na pokładzie samolotu, którą przyjmuje komisja kierowana przez Antoniego Macierewicza z PiS-u
W jednym z tygodników opisano kulisy spotkania redaktora naczelnego Rzeczpospolitej Tomasza Wróblewskiego z prokuratorem generalnym Andrzejem Seremetem
Tygodnik cytował jednego z dziennikarzy Rzeczpospolitej który mówił: „Wróblewski pojechał na tę rozmowę bez przekonania, ale wrócił z niej nakręcony. Twierdził że Seremet nie tylko potwierdził wykrycie trotylu, ale też poprosił o rozważenie wstrzymania się z publikacją ze względu na rację stanu”
Andrzej Seremet z kolei, w rozmowie z Radiem ZET, stwierdził że „do pewnego stopnia czuje się zmanipulowany przez naczelnego Rzeczpospolitej i w przyszłości będzie podchodzić do swoich rozmówców z większą dozą nieufności”
/int.pl/ /5.XI.2012/

*****

ANDRZEJ GWIAZDA MÓWI DLACZEGO BYŁ SMOLEŃSK

– Kaczyńscy wyłamali się z układu okrągłostołowego i dlatego był Smoleńsk. Gra toczy się z gangsterami. Ktoś zacierał ślady i komuś ten zamach był na rękę. PO zyskała stanowisko prezydenta, to duża korzyść. A pierwsze podejrzenie pada na tego kto chciał „wyrżnąć watahę” – powiedział Andrzej Gwiazda, współtwórca Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża i NSZZ Solidarność

Czy w dalszym ciągu uważa pan że Okrągły Stół był błędem?
Okrągły Stół nie był błędem. Był zdradą
W obradach Okrągłego Stołu uczestniczyli też bracia Kaczyńscy. A raczej Lech Kaczyński który był bardzo aktywnym uczestnikiem
Wiem. Wiele musieli robić by nas do siebie przekonać. Wiele dobrego. Kaczyńscy wyłamali się z układu okrągłostołowego i dlatego był Smoleńsk. Gra toczy się z gangsterami
Rosyjscy politycy są gangsterami czy polska klasa rządząca?
Obie klasy rządzące a szczególnie ich specsłużby wykazują takie cechy. Rzymska zasada: „Winny jest ten kto odniósł korzyść”. Ktoś zacierał ślady i komuś ten zamach był na rękę
Komu katastrofa smoleńska „była na rękę”?
PO zyskała stanowisko prezydenta, to duża korzyść. A pierwsze podejrzenie pada na tego kto chciał „wyrżnąć watahę”
To słowa Radosława Sikorskiego wypowiedziane podczas jednego z wieców PO…
Myślałem że to Palikot. Nie pamiętam też kto powiedział że „prezydent gdzieś poleci i to się wszystko zmieni”…
Bronisław Komorowski, podobnie jak szef MSZ, tłumaczył już sens swoich słów
Gdyby prokuratorzy nie mieli kagańca politycznego to takie wypowiedzi kwalifikują do aresztowania
Radosław Sikorski i Bronisław Komorowski powinni zostać aresztowani?
Co pan? Przecież mają immunitet. I większość w sejmie
Skąd pan wie że Lech Kaczyński zginął w wyniku zamachu?
Załóżmy że był to wypadek. Na terenie obcego państwa ginie prezydent razem z naczelnymi dowódcami wojska i elitą polityków. Podejrzenie o zamach jest nieuniknione. Rządy obu państw, by oczyścić się z podejrzeń, oddają śledztwo w ręce specjalistów państw trzecich i instytucji międzynarodowych. Zabezpieczają teren katastrofy i wszelkie, nawet najdrobniejsze, ślady. Żadne państwo nie zgodzi się narażać swego prestiżu w obronie jakiegoś kontrolera lotów. W Smoleńsku teren katastrofy zaorano i zasypano piaskiem. Drzewa wokół wycięto a szczątki samolotu trzymano pod gołym niebem tak długo by deszcze zmyły wszelkie ślady chemiczne. Na koniec wrak umyto! To tak jakby w miejscu zwykłego morderstwa przed śledztwem umyto podłogi, wypucowano klamki i inne miejsca gdzie mogłyby pozostać odciski palców, zagrabiono ścieżki i trawniki. Niszczenie dowodów przestępstwa wskazuje winnego
Ale to Rosjanie nie przykrywali wraku mimo wielokrotnych próśb strony polskiej
O tym słyszę pierwszy raz. Premier Tusk grożąc Polakom wojną z Rosją, jeżeli będą się domagać prawdy, jednoznacznie oskarżał o zamach Rosję. Ale ślady zacierali nie tylko Rosjanie
A kto jeszcze?
Trudno znaleźć przedstawiciela rządu który nie kłamał, ale na czele kłamców jest minister Kopacz
Rosjanie wprowadzili w błąd minister Kopacz która poleciała do Rosji wspierać rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej
Gdyby minister Kopacz powiedziała: strona rosyjska zapewnia nas że wszystko jest w porządku, a ja im wierzę bezgranicznie, nie byłoby kłamstwa, a tylko dowód głupoty i niekompetencji dyskwalifikujący ją jako marszałka sejmu. Kopacz wiedziała że polscy patolodzy nie zostali dopuszczeni do sekcji zwłok. Ale kłamała nie we własnym lecz w imieniu rządu
Chciał się pan dowiedzieć kto leży w trumnie Anny Walentynowicz. Kiedy już się pan dowiedział to co pan pomyślał?
Że zakaz otwierania trumien był celowy. Jeżeli rząd nie zdementował fałszywych tez lansowanych w mediach tym samym wziął odpowiedzialność za te oszustwa. Janusz, syn Anny Walentynowicz powiedział mi: w Moskwie mama nie miała na twarzy obrażeń, wyglądała jakby spała. Rodzina pani Teresy Walewskiej-Przyjałkowskiej nie mogła zidentyfikować zwłok swej krewnej z powodu zmiażdżenia głowy, natomiast zwłoki p. Anny rozpoznała po rysach twarzy. Po ekshumacji w 2012 r. ciało Anny Walentynowicz miało tylko szczątki głowy, bez twarzy. Co wydarzyło się między kwietniem 2010 r. a wrześniem 2012 r.? Kto profanował zwłoki? Gdzie jest twarz Anny Walentynowicz?
Jak pan zareagował na opublikowanie na rosyjskich stronach internetowych zdjęć ofiar katastrofy smoleńskiej?
Ktoś miał takie zdjęcia to je opublikował. Nie oglądałem ich
Kto mógł być tym „ktosiem”?
Każdy, od wysokiej rangi dygnitarza, jawnego lub tajnego, po robotnika do przenoszenia zwłok z telefonem w kieszeni. Zdjęcia mogły też zostać zmontowane np. photoshopem
Czy publikacja zdjęć zwłok nagiego prezydenta jest upokorzeniem Polski i Polaków?
Nie jest upokorzeniem. Jest być może chamstwem. Internet jest zalany chamstwem, prymitywy zawieszają zdjęcia z ubikacji, dzieci, nagich koleżanek. Dopiero kiedy zdjęcia okażą się autentyczne, powstanie kilka pytań: dlaczego nie znalazły się w aktach przekazanych polskiej prokuraturze? Czy pochodzą z akt prokuratury rosyjskiej? Itd. Dla nas ważne jest czy te zdjęcia zawierają choćby drobne szczegóły poszerzające naszą wiedzę o przyczynach katastrofy. Prawdę tę musimy składać z dostępnych faktów. Naszym obowiązkiem jest przeanalizować zdjęcia pod tym kątem. Myślę że ukazanie nagiego ciała prezydenta nie upokarza ani ś.p. Lecha Kaczyńskiego, ani Polski, ani Polaków. Polaków naprawdę upokarza wybranie rządu który kłamie i mataczy śledztwo w sprawie domniemanego zamachu na prezydenta Rzeczpospolitej. Zastanawiać się jakie kto miał intencje jest obecnie bez sensu. Anonimowy internet jest zawodnym źródłem informacji. Każdy może zawiesić co chce bez cienia odpowiedzialności. Dlatego śledząc katastrofę nie korzystałem z internetu. Kiedy jednak w „Uważam Rze” ukazało się zdjęcie brzozy to przeprowadziłem analizę z której wynikało że…
Jak pan przeprowadził tę analizę?
Na podstawie wymiarów słoików z kwiatami i zniczy umieszczonych pod tą brzozą
I co wynika z pańskich obliczeń?
Brzoza ze zdjęcia została złamana na wysokości nie 7 metrów, ale na 3.7–4.5 m, bo taka była dokładność mikroskopu na którym dokonywałem odczytu. O tę brzozę samolot mógł uderzyć przeciwnym skrzydłem niż to które zostało urwane. Jeżeli jakaś brzoza została ścięta, to nie ta brzoza. Mamy do czynienia z dezinformacją totalną i w drobiazgach. A jeżeli chodzi o dezinformację w związku ze śmiercią prezydenta, to każda dezinformacja ma wymiar zdrady stanu lub międzynarodowej agresji. Proces karny przyznaje prawo do kłamstwa tylko jednej osobie: oskarżonemu. Podstawowa teza śledztwa brzmi: ten winny kto kłamie. Sprawa katastrofy smoleńskiej to nie jest sprawa między PiS-em a PO. Gdyby w katastrofie zginął prezydent Komorowski to z równym uporem domagałbym się prawdy. Bo zamach na prezydenta jest zamachem na Polskę. Mocno uzasadnione podejrzenie o zamach stawia zasadnicze pytanie: czy zgadzamy się by spory polityczne były rozstrzygane za pomocą skrytobójstwa? Czy uznajemy morderstwo za narzędzie walki politycznej. Wszyscy ci którzy nie domagają się wyjaśnienia prawdy o katastrofie smoleńskiej, wszyscy ci którzy odmawiają uczestnictwa w marszach domagających się prawdy, milcząco zgadzają się by skrytobójstwo było narzędziem polityki. Ci którym Smoleńsk jest obojętny tym samym dają przyzwolenie na stosowanie morderstwa w polityce. Nawet gdyby z czasem wykazano że katastrofa nie była zamachem obecna obojętność pozostanie zachętą do przyszłych skrytobójstw
/rozm. jn/one/t /4.XI.2012/

*****

ZA WSZELKĄ CENĘ CHCĄ TO UKRYĆ

– Nie posunę się do stwierdzenia że wina była intencjonalna, ale w Smoleńsku stało się coś co za wszelką cenę chce się ukryć. Nie wiem czy to pijaństwo kontrolerów lotu, czy zamach, czy jeszcze coś innego – powiedziała Magdalena Merta, wdowa po Tomaszu Mercie, który zginął w Smoleńsku
– Na pewno należy się cieszyć że informacje o obecności śladów materiałów wybuchowych są w końcu ujawniane. Dowiadujemy się o tym późno ale lepiej późno niż byśmy się mieli o tym nie dowiedzieć w ogóle – dodała Merta
I bardzo liczy na pomoc ekspertów, zwłaszcza tych którzy uczestniczyli w ostatniej konferencji dotyczącej katastrofy w Smoleńsku. – Ale docelowo wyjaśnieniem tej tragedii powinna się jednak zająć komisja międzynarodowa – powiedziała
Wdowa po Tomaszu Mercie apeluje do naukowców którzy zajmują się Smoleńskiem by nie zostawiali rodzin ofiar samych
– Jestem pewna że wszelkie wnioski będą wyciągane na podstawie skrupulatnych badań i nic nie będzie powiedziane pochopnie – stwierdziła
Jej  zdaniem teraz – po publikacjach prasowych – opinia publiczna zostanie zasypana różnymi dziwacznymi teoriami które tłumaczyłyby istnienie na wraku tupolewa śladów mogących być pozostałością po trotylu i nitroglicerynie. – Ale po wersji z „pancerną brzozą” nie jest już mnie w stanie zdziwić żadna bzdura – powiedziała Merta
Czy w Smoleńsku doszło do zamachu?
Nie wiem i nie chcę formułować żadnego sądu. Mam jednak poczucie jakbyśmy my, rodziny ofiar katastrofy, stali w środku, między tymi którzy bardzo chcą by udowodnić zamach, a tymi którzy z niezrozumiałą mocą dążą do zaprzeczenia tej wersji. Ja nie mam potrzeby ani pragnienia by okazało się jedno albo drugie. Chcę po prostu by prawda wyszła na jaw. Tylko to mnie interesuje – odpowiedziała Merta
Wdowa po Tomaszu Mercie zwróciła też uwagę że fakt iż kłamstwo katyńskie funkcjonowało przez tak bardzo długi czas i nadal do końca nie jest wyjaśnione nakazuje z wielką ostrożnością podchodzić do oficjalnych wersji prezentowanych przez stronę rosyjską. Zdaniem Magdaleny Merty postawa Rosjan ws. Smoleńska wskazuje że musieli oni bardzo mocno zawinić
/jg/one/t /1.XI.2012/

*****

PIS POTWIERDZA ŚLADY TROTYLU

„Potwierdzamy te wszystkie rzeczy, mamy swoje źródło, ale go nie ujawnimy” – mówił rzecznik PiS-u Adam Hofman w programie TVN 24 na temat publikacji Rzeczpospolitej o śladach trotylu na wraku tu-154 który rozbił się w Smoleńsku
„Mamy dostęp do źródła które to potwierdza. Mamy dziwne samobójstwa więc nie ujawnimy nazwiska tego człowieka ani innych szczegółów. Potwierdzamy te wszystkie rzeczy. Mamy swoje poważne źródło. Nie powiem gdzie ono jest bo to pokazywałoby gdzie szukać” – mówił Hofman
Według rzecznika PiS-u Jarosław Kaczyński nie stracił zimnej krwi mówiąc o „morderstwie” i „zbrodni”. Mówił że pojawiało się wcześniej wiele informacji na temat ewentualnego wybuchu na pokładzie tupolewa, a publikacja Rz nie jest pierwszą tego typu
„Gdyby to był jeden dowód to można mówić o podważonej rzetelności. Ale tych dowodów jest więcej. Dla niektórych członków zespołu parlamentarnego ds. katastrofy smoleńskiej (pod kier. Antoniego Macierewicza – red.) informacje Rz nie były zaskoczeniem. Niektórzy wiedzieli o tym już od jakiegoś czasu” – powiedział Hofman
Dodał też że na spotkaniu Jarosława Kaczyńskiego z prokuratorem generalnym Andrzejem Seremetem prezes PiS-u powiedział że płk Ireneusz Szeląg nie powinien prowadzić śledztwa smoleńskiego
/tvn/pog/onet/media/ /31.X.2012/

*****

WYKRYTO TROTYL W JEDNYM Z PASÓW BEZPIECZEŃSTWA

Parlamentarny zespół ds. zbadania katastrofy smoleńskiej zaprezentował 31 października wstępną ekspertyzę z laboratorium w USA, która – według bliskich jednej z ofiar – potwierdza obecność trotylu w pasie bezpieczeństwa pochodzącym z samolotu Tu-154M
Na konferencji prasowej w sejmie wyniki tej ekspertyzy przedstawił Stanisław Zagrodzki, kuzyn Ewy Bąkowskiej która zginęła w katastrofie smoleńskiej
Zagrodzki – jak relacjonował – przywiózł ze Smoleńska do Polski pozostałości garsonki kuzynki, w których znajdował się nadpalony fragment pasa bezpieczeństwa z klamrą do zapinania. Krewny ofiary zaznaczył że zwrócił się do prokuratury z prośbą o przebadanie materiału i włączenie go do dowodów w śledztwie, ale ta – według niego – nie wykazała zainteresowania. Wobec tego – jak mówił – zdecydował się na badania laboratoryjne w jednej z placówek uniwersyteckich w USA
Zagrodzki poinformował że badania trwały trzy tygodnie i zostały przeprowadzone na „specjalnym zestawie odczynników do wykrywania materiałów wybuchowych”. Do analiz pobrano dwie próbki o wymiarze cal na cal, z ubrania i pasa
– Ekstrakt z próbki rękawa koszuli nie wykazał obecności materiałów wybuchowych, ale ekstrakty z pasa bezpieczeństwa wykazały obecność trotylu. Test został powtórzony po 24 godzinach, dokonano dokumentacji fotograficznej. Wyniki wskazują na możliwość kontaktu pasa bezpieczeństwa z materiałem wybuchowym – poinformował
Mówimy o ilościach których nie jesteśmy w stanie określić ponieważ nie była to analiza ilościowa tylko analiza jakościowa, czyli określenie typu związku chemicznego – wyjaśniał Zagrodzki
Macierewicz poinformował że jest to wstępna analiza. Zespół zwrócił się do laboratorium chemicznego w USA o wykonanie pełnej analizy, która – jak mówił – ma być przedstawiona w najbliższych dniach
Macierewicz odniósł się też do konferencji prokuratury wojskowej z 30 października podczas której zdementowano informacje „Rz” że polscy prokuratorzy i biegli, którzy badali wrak w Smoleńsku, odkryli na nim ślady trotylu i nitrogliceryny
Według polityka PiS-u było to „niesmaczne przedstawienie” którego celem było jedynie uspokojenie rządzących
/pap/ 31.X.2012/

*****

DZIWNY KOLOR KOŚCI JEDNEJ Z OFIAR

Rzeczpospolita doniosła że na wraku samolotu znaleziono ślady trotylu. Na ekshumowanych ciałach kilku ofiar katastrofy smoleńskiej też znaleziono ślady podejrzanych substancji. Chodzi m.in. o ciało Anny Walentynowicz, której kości zabarwione były na niebiesko, co może wskazywać na użycie trotylu
O tym że na wraku rządowego tupolewa znaleziono ślady trotylu napisała Rzeczpospolita. Według informacji gazety polscy śledczy, którzy przez miesiąc ponownie badali wrak, znaleźli na nim liczne ślady materiałów wybuchowych. Badania miały wykazać ślady trotylu i nitrogliceryny, m.in. na 30 fotelach samolotu i jego śródpłaciu
Gazeta wycofała się później z tego i przeprosiła ale po godzinie 18 na stronie internetowej dziennika pojawiło się nowe oświadczenie. I zabrakło w nim fragmentu w którym redakcja przyznawała się do pomyłki…
Tymczasem mec. Rafał Rogalski będzie wnioskować o rozszerzenie opinii dotyczącej wyników sekcji zwłok Przemysława Gosiewskiego. Mimo wcześniejszych wniosków mecenas nie otrzymał dotychczas opinii dotyczącej obecności śladów materiałów wybuchowych
Na tym nie koniec. Na ekshumowanych ciałach kilku ofiar katastrofy smoleńskiej znaleziono ślady podejrzanych substancji. Chodzi m.in. o ciało Anny Walentynowicz, której kości zabarwione były na niebiesko, co może wskazywać na użycie trotylu
/ko/fa./niez./onet/ /30.X.2012/

*****

TROTYL NA WRAKU POLSKIEGO TUPOLEWA

Polacy którzy badali wrak samolotu odkryli na nim ślady materiałów wybuchowych
Badania przeprowadzali przez miesiąc w Smoleńsku polscy prokuratorzy i biegli. Wrócili dwa tygodnie temu
Informację że prokuratura od kilkunastu dni zna wyniki ekspertyz potwierdził prokurator generalny Andrzej Seremet
Polscy prokuratorzy mieli wątpliwości co do rosyjskiej ekspertyzy pirotechnicznej. Dostarczona przez Rosjan analiza nie spełniała wymogów proceduralnych. Nasi biegli odmówili podpisania ostatecznej opinii o przyczynach zgonu bez dokładnego przebadania wraku. Domagali się ponownego wyjazdu do Smoleńska. Twierdzili że polscy eksperci we wcześniejszych badaniach mieli do dyspozycji zbyt małą liczbę próbek by wykluczyć obecność materiałów wybuchowych
Do Smoleńska z prokuratorami pojechali biegli pirotechnicy z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego oraz Centralnego Biura Śledczego, z nowoczesnym sprzętem. Już pierwsze próbki, zarówno z wnętrza samolotu, jak i poszycia skrzydła maszyny, dały wynik pozytywny. Urządzenia wykazały m.in. że aż na 30 fotelach lotniczych znajdują się ślady trotylu oraz nitrogliceryny. Substancje te znaleziono również na śródpłaciu samolotu, w miejscu łączenia kadłuba ze skrzydłem. Było ich tyle że jedno z urządzeń wyczerpało skalę. Podobne wyniki dało badanie miejsca katastrofy, gdzie odkryto wielkogabarytowe szczątki rozbitego samolotu
Ślady materiałów wybuchowych nosiły również nowo znalezione elementy samolotu ujawnione podczas tej właśnie wyprawy do Smoleńska
Wiadomość o odkryciu osadu z materiałów wybuchowych natychmiast przekazano do Warszawy na ręce prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta oraz naczelnego prokuratora wojskowego płk. Jerzego Artymiaka. Prokurator generalny osobiście przekazał informacje premierowi Donaldowi Tuskowi. Od powrotu ze Smoleńska trwają intensywne konsultacje, co dalej robić z tym odkryciem
Eksperci nie są w stanie stwierdzić w jaki sposób na wraku maszyny znalazły się ślady trotylu i nitrogliceryny
Wcześniej biegli pracujący dla prokuratury nie stwierdzili obecności we wraku materiałów wybuchowych. Powoływali się przy tym na ekspertyzy rosyjskich specjalistów
Rzecznik prokuratora generalnego Mateusz Martyniuk zapowiedział że w najbliższych dniach prokuratura zajmie stanowisko w tej sprawie
/cg/rp/ /30-X-2012/

DŁUGA LISTA SMOLEŃSKICH WĄTPLIWOŚCI

Zastrzeżenia do sposobu prowadzenia śledztwa przez Rosjan pojawiły się już w dniu katastrofy
Po upływie dwóch i pół roku od katastrofy Tu-154, w której życie straciło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński z małżonką, wciąż pytań i wątpliwości jest więcej niż odpowiedzi
Śledztwo
Od początku cieniem na wyjaśnianiu przyczyn narodowej tragedii położyła się rezygnacja ze wspólnego polsko-rosyjskiego badania katastrofy i zgoda na badanie jej na podstawie załącznika 13 konwencji chicagowskiej o międzynarodowym lotnictwie cywilnym. Premier Donald Tusk twierdził że innej możliwości nie było. Eksperci uważają że można było skorzystać z łączącego Polskę i Rosję porozumienia z 7 lipca 1993 r. w sprawie ruchu samolotów wojskowych i wspólnego wyjaśniania katastrof, zawartego przez MON. Przewiduje ono współpracę obu krajów w razie takich zdarzeń jak katastrofa pod Smoleńskiem. Stawiałoby nas to po 10 kwietnia na silniejszej pozycji. Przyjęto jednak rozwiązanie w wyniku którego Rosjanie dysponowali dowodami, przeprowadzali wszystkie kluczowe czynności procesowe, a polskim śledczym udostępniali jedynie to co było dla nich wygodne
Skrzynki i wrak
Chociaż są polską własnością wciąż są w Rosji. Mimo wielu próśb ze strony polskich śledczych Rosjanie nie wypożyczyli czarnych skrzynek, by można je było zbadać. Polscy biegli mogli tylko wykonać kopie. A ze szczątkami tupolewa rosyjska strona obchodziła się skandalicznie. Najpierw miesiącami leżał pod gołym niebem i niszczał, dopiero po wielu monitach przykryli go wiatą. Pod pretekstem ułatwień w transporcie pocięli wrak piłą na mniejsze części, bezpowrotnie niszcząc dowody. Na nic zdały się także prośby ze strony polskiej o zwrot wraku
Sekcje i ekshumacje
Polskich prokuratorów którzy wieczorem 10 kwietnia przyjechali do Rosji nie dopuszczono do sekcji zwłok, twierdząc że już zostały wykonane. Jednak protokołów z sekcji nie przysyłali przez ponad rok. Dość szybko dostarczyli jedynie dokument z sekcji prezydenta Lecha Kaczyńskiego, w przypadku której również popełniono błędy. Prawdziwą skalę zaniedbań pokazały dopiero ekshumacje które przeprowadzono ostatnio w Polsce. Okazało się że doszło do zamiany zwłok części ofiar które zostały pochowane nie w swoich grobach. Olbrzymie wątpliwości wywołał też zakaz otwarcia trumien po przywiezieniu ich z Rosji o którym mówią rodziny
Tajemnice wieży
Lawinę wątpliwości wywołało też zachowanie kontrolerów z wieży lotniska Siewierny. Utrzymywali załogę tupolewa w przekonaniu że samolot jest na dobrej ścieżce i kursie, chociaż tak nie było. Tu-154 był przed lądowaniem ok. 30–50 m od środka pasa startowego. Maszyna w kilku momentach była na innej wysokości niż wymagana. Kontrolerzy podawali też załodze mylne dane o pogodzie, za późno wydali komendę „horyzont” oznaczającą poderwanie samolotu. MAK nie dopatrzył się z ich strony zaniedbań. Ale w raporcie przyznał że nie ma filmu wideo rejestrującego to co działo się w wieży kontroli lotów. Powodem ma być „skręcenie (zwarcie) przewodów między kamerą a magnetowidem”. – Takie tłumaczenie budzi wątpliwości, bo kierownik systemu lądowania (Wiktor Ryżenko – red.) twierdził że sprawdzał urządzenia i były sprawne. „Zaciętej” taśmy Rosjanie nam nie wydali
Zmienione zeznania
Krokiem bez precedensu i kontrowersyjnym było unieważnienie złożonych w kwietniu, tuż po katastrofie, zeznań Pawła Plusnina i Wiktora Ryżenki – kontrolerów ze smoleńskiego lotniska, którzy 10 kwietnia sprowadzali na ziemię rządowy Tu-154. Pretekstem miały być uchybienia formalne. Jednak to wątpliwe ponieważ z zeznań późniejszych, złożonych przez kontrolerów latem 2010 r., zniknęły niekorzystne dla strony rosyjskiej stwierdzenia. A to co mówili rosyjskim śledczym różniło się od poprzednich zeznań w istotnych dla śledztwa kwestiach
W kwietniu Plusnin twierdził że przekazał załodze Tu-154 informację o widoczności na lotnisku 400 m, choć jego zdaniem sięgała 800 m. Tłumaczył że podał mylne dane by zniechęcić załogę do lądowania. W nowym przesłuchaniu twierdził że widoczność wynosiła 400 m i tyle podał załodze tupolewa. Co ważniejsze, w późniejszych zeznaniach kontrolerzy zeznali że samolot sprowadzany był na ziemię według procedur cywilnych – to pomniejsza ewentualną winę Rosjan. W takiej sytuacji bowiem ostateczną decyzję o lądowaniu podejmują piloci. Rosjanie domagali się by nasi prokuratorzy też uwzględniali tylko zeznania kontrolerów złożone w sierpniu. Sprzeciwił się temu prokurator generalny Andrzej Seremet
Generał Błasik
Rosyjski MAK od początku rozpowszechniał fałszywe informacje o tym że na załogę Tu-154 naciski wywierał dowódca sił powietrznych gen. Andrzej Błasik. Miał on rzekomo być w kabinie, a nawet siedzieć za sterami rozbitego pod Smoleńskiem samolotu. Rosjanie twierdzili że na nagraniu z kokpitu tupolewa rozpoznali jego głos, co okazało się później nieprawdą – wyraźnie stwierdził to Instytut Ekspertyz Sądowych. Jednak stwierdzenia o presji wywieranej na załogę Tu-154 znalazły się zarówno w raporcie MAK, jak i komisji Jerzego Millera
/js/gz/rp/ /30-X-2012/

*****

NIE ŻYJE TECHNIK JAKA-40 REMIGIUSZ MUŚ

Policja potwierdziła śmierć chorążego Remigiusza Musia, technika pokładowego Jaka-40, który wylądował na smoleńskim lotnisku godzinę przed katastrofą rządowego TU 154 M z prezydentem Lechem Kaczyńskim. Muś był bardzo ważnym świadkiem w śledztwie smoleńskim a fakty przez niego podawane przeczyły oficjalnym ustaleniom
Rzecznik stołecznej policji Mariusz Mrozek potwierdził że Remigiusz Muś zmarł w nocy z 27 na 28 października. O szczegółach ani przyczynach śmierci nie chciał jednak rozmawiać odsyłając do prokuratury. Wiadomo że zwłoki chorążego znaleziono w jego domu w podwarszawskim Piasecznie
Mogę jedynie powiedzieć że wstępne oględziny nie wskazują na udział osób trzecich – stwierdził Mrozek. Najprawdopodobniej zarządzona zostanie sekcja zwłok. Zdecyduje o tym prokurator
Bardziej rozmowny był prokurator Dariusz Ślepokura, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. W sobotę o godzinie 23.30 policję wezwała żona Remigiusza Musia
Zwłoki mężczyzny znaleziono w piwnicy ich domu – powiedział prokurator Ślepokura który o przyczynach zgonu nie chciał rozmawiać przed przeprowadzeniem sekcji zwłok. – Jej wyniki powinny być znane w najbliższych dniach
O śmierci Musia dziennikarze rozmawiali też z pilotem Jak-a Arturem Wosztylem
Słyszałem o tym i jest to dla mnie wstrząsająca informacja – stwierdził Wosztyl
Chorąży Muś ujawnił między innymi że kontroler z wieży na smoleńskim lotnisku wydał im komendę o zejściu na wysokość 50 metrów. Technik pokładowy z Jaka-40 zapewniał że słyszał jak identyczną komendę otrzymała załoga TU-154M. A także rosyjskiego Iła-76
Komenda ta dla nas, iła i tupolewa brzmiała: „Odejście na drugi krąg z wysokości nie mniejszej niż 50 m (po rosyjsku: uchod na wtaroj krug nie mienie piatdiesiat mietrow)” – mówił Muś który słowa te usłyszał w radiostacji pokładowej. I nie mógł się pomylić bo komenda była powtarzana trzykrotnie a on doskonale znał język rosyjski
Remigiusz Muś, który razem z porucznikiem Arturem Wosztylem (pierwszy pilot) i porucznikiem Rafałem Kowaleczką stanowili załogę Jaka-40 mówił również że tuż przed katastrofą rządowego tupolewa słyszał dwa wybuchy. Wówczas nie kojarzył ich źródła
Macierewicz: to wstrząsająca wiadomość
Mamy wrażenie jakby zacieśniała się pętla nad wszystkimi osobami mogącymi zrelacjonować co się naprawdę wydarzyło w Smoleńsku – powiedział poseł Antoni Macierewicz, szef parlamentarnego zespołu badającego przyczyny katastrofy smoleńskiej
– Śmierć chorążego Remigiusza Musia to naprawdę wstrząsająca informacja. Chciałbym złożyć rodzinie chorążego Musia najgłębsze kondolencje. Wszyscy którzy znali go już wcześniej, a także poznali niedawno, muszą być wstrząśnięci. Zwłaszcza że ginie w niewyjaśnionych okolicznościach istotny, a nawet kluczowy, jak w tym przypadku, świadek tamtych wydarzeń. Trzeba pamiętać że chorąży Muś był jednym z dwóch świadków którzy osobiście słyszeli komendę z wieży w Smoleńsku o zejściu do 50 metrów. To zupełnie kluczowe zeznanie dla wyjaśnienia okoliczności zbrodni smoleńskiej. Dzisiaj tylko porucznik Wosztyl może to jeszcze potwierdzić – powiedział Macierewicz
/pytanie dziennikarza/ Policja nie chce na razie ujawnić okoliczności śmierci ale jej rzecznik mówi: „nic nie wskazuje na udział osób trzecich”
Prokurator generalny musi objąć osobisty nadzór nad tym śledztwem. Jeżeli już teraz, po wstępnych oględzinach, sugeruje się ostateczne ustalenia, to jest to działanie pod tezę. Zresztą mamy wrażenie jakby zacieśniała się pętla nad wszystkimi osobami mogącymi zrelacjonować co się naprawdę wydarzyło w Smoleńsku
Podobne zeznania jak chorąży Muś złożył porucznik Wosztyl. Czy powinien zostać objęty ochroną?
Nieraz ochrona może być równie ryzykowna ale bez wątpienia Wosztyl powinien zostać objęty programem jakim otacza się kluczowych świadków. Najważniejsze jest jednak podjęcie działań o umiędzynarodowienie śledztwa, bo nie będzie można wtedy ukrywać dowodów i mataczyć. Dzisiaj musimy mieć bowiem świadomość że chodzi o zbrodnię. Mamy pełne prawo i obowiązek podejrzewać że doszło do zbrodni smoleńskiej. I świadkowie którzy mogą pomóc w jej wyjaśnieniu muszą być szczególnie chronieni
/niez./ /28.X.2012/

*****

CZY TO NA PEWNO SCIENCE FICTION?

Przy obecnej wiedzy i technice na usługach rządów można spowodować np. omdlenie a później zawiesić bezwładne ciało w dowolnym miejscu bez pozostawiania śladów… Ale to chyba s-f…
~tak sobie /jeden z komentarzy internautów/ /fakty.interia.pl/raport/lech-kaczynski-nie-zyje/news/czy-chorazy-mus-mogl-jeszcze-cos-powiedziec,1857604/ /30.X.2012/

*****

PUTIN TO BARBARZYŃCA Z PIEKŁA RODEM

To nie mieści się w zwykłej ludzkiej głowie… Zwłaszcza polskiej głowie… Ale z drugiej strony, jeżeli ten chory psychopata Putin mordował i morduje ludzi setkami i tysiącami, w tym Rosjan, to czy można się jeszcze czemukolwiek dziwić?…
Bez szacunku i w skandalicznym bałaganie. Rosjanie od pierwszych chwil po katastrofie /czytaj: zamachu – red./ smoleńskiej w lekceważący sposób traktowali ciała ofiar. Kładli je w błocie, a ciało ś.p. Lecha Kaczyńskiego wozili na odkrytej platformie zdezelowanej ciężarówki, jak worki z cementem. Mało tego, Polacy nie mieli żadnej kontroli nad tym którą z ofiar smoleńskiej tragedii Rosjanie wkładają do której trumny…
A dopuścił do tego, pozwolił na to wielki przyjaciel tego mordercy Putina – tchórzliwy pseudo premier Donald Tusk! Ten tchórzliwy pseudo polityk, który gdyby miał choć trochę honoru i rozumu, to już dawno schowałby się gdzieś gdzie go nikt by nie widział, schował ze wstydu… I nie pokazywałby się więcej poważnym ludziom na oczy! Gdyby miał choć trochę honoru i rozumu, już dawno wycofałby się z polityki, już dawno nie byłby premierem Polski, bo jest przecież jakąś karykaturą polityka i premiera! A nie politykiem i premierem Polski! To nie jest premier Polaków, choć „wszyscy Polacy to jedna rodzina…”
Dziennikarze jednej z gazet dotarli do wstrząsających zeznań ze śledztwa. Wbrew twierdzeniom władz przy zamykaniu trumien polscy dyplomaci, żołnierze i pracownicy firmy pogrzebowej nie sprawdzali czy właściwe ciało zamykane jest we właściwej trumnie. Kwitowali jedynie dokumenty
To nie było tylko działanie w chaosie po strasznej katastrofie – to było traktowanie ciał ofiar bez żadnego szacunku. Rosjanie po katastrofie zachowywali się skandalicznie
Pierwsze ofiary zidentyfikowane zostały kilka godzin po katastrofie. Był wśród nich prezydent Lech Kaczyński, którego ciała musieli strzec oficerowie BOR-u bo Rosjanie chcieli je wywieźć nie wiadomo dokąd. Ciało polskiego prezydenta Rosjanie przewozili w skandalicznych warunkach, na odkrytej platformie zdezelowanej ciężarówki. Robili zdjęcia ciała prezydenta które niedawno opublikowali w internecie!…
Z ciałami innych ofiar obchodzili się jeszcze gorzej; leżały brudne w błocie albo na foliowych workach. Kilka ofiar zostało okradzionych przez rosyjskich żołnierzy!…
Równie źle Rosjanie przeprowadzali sekcje i identyfikacje. – Nikt tego nie sprawdzał. Na kanapie wśród tych worków siedziało trzech typków. Coś pili, jedli kanapki z kiełbasą, a potem wstawali i pakowali do trumien. Nikt ich nie pilnował. Nie było nadzorców ze strony rosyjskiej. Nie widziałem też polskich prokuratorów którzy dopilnowaliby tego pakowania. Nie wiem czy ktoś pilnował jak ciała były wkładane do worków – ujawnił Dymitr Książek, polski lekarz który był w Moskwie
To jak obchodzono się z ciałami wyszło na jaw po przeprowadzonych w Polsce ekshumacjach i sekcjach. W workach z ciałami są śmieci, gałęzie i ziemia. Wewnątrz zwłok polscy lekarze znajdowali kawałki brudnej gazy, niedopałki papierosów, nity z poszycia samolotu, gumowe rękawice. W głowie Anny Walentynowicz nawet rękaw marynarki
Jak mogło do tego dojść? Polscy lekarze nie byli obecni przy sekcjach zwłok. Mało tego, podczas zamykania trumien nikt nie sprawdzał czy w danej trumnie jest ciało wskazane w dokumentacji. Tak wynika z zeznań dyplomatów, żołnierzy oraz pracowników firmy pogrzebowej, do których dotarli dziennikarze
„Wyglądało to tak: każda trumna miała numer i tabliczkę, ciała były zapakowane w worki, na górze leżała dokumentacja. Sprawdzaliśmy czy dokumenty pasują do numerów” – zeznawali zgodnie żołnierze i dyplomaci
To było przekładanie papierków – powiedział mec. Bartosz Kownacki. Dlatego też doszło do absolutnie skandalicznych zamian ciał
Nasi bliscy zostali pohańbieni – powiedział Andrzej Melak, brat tragicznie zmarłego ś.p. Stefana Melaka, szefa Komitetu Katyńskiego. – Tylko Pan Bóg wie gdzie kto z nich został pochowany. Jak traktowano naszych bliskich, na co pozwolono! Ja już nie mam sił. Jak mamy z tym żyć? – pytał
Z ciałami naszych bliskich, wspaniałych Polaków, obchodzono się po barbarzyńsku – dodał poseł Jacek Świat, mąż ś.p. posłanki Aleksandry Natalli–Świat
/mr/fa./Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu/ /27.X.2012/

*****

TO NIE JEST CIAŁO RYSZARDA KACZOROWSKIEGO

Ciała ostatniego prezydenta RP na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego oraz drugiej ofiary katastrofy smoleńskiej – pochowanej na Powązkach – zostały zamienione. Ekshumacje przeprowadzono w poniedziałek 22 października
Śledczy czekali na wyniki badań przeprowadzone w Zakładzie Medycyny Sądowej we Wrocławiu z duszą na ramieniu, bo gdyby okazało się że nie ekshumowano ostatniego prezydenta RP na uchodźstwie, oznaczałoby to konieczność wykonania kolejnych ekshumacji. Testy wykazały jednak, że doszło do zamiany
Urzędnik MSZ pomylił się podczas identyfikacji
Z dokumentów sekcyjnych przesłanych przez Rosjan wynikało że mogło dojść do zamiany. Osobą która pomyliła się podczas identyfikacji ciała ostatniego prezydenta RP na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego w Moskwie w kwietniu 2010 roku był urzędnik Ministerstwa Spraw Zagranicznych
Przed nami kolejne ekshumacje
Jeszcze w listopadzie mają zostać przeprowadzone ostatnie już z zapowiadanych przez prokuraturę ekshumacji. Tym razem chodzi o dwóch duchownych. W ich przypadku pomylić mieli się Rosjanie
Najprawdopodobniej doszło do zamiany tabliczek z numerami stanowisk na których leżały ciała. Dopiero badania DNA które pojawiły się kilka tygodni po tragedii wykazały że zwłoki mogły zostać zamienione. Potwierdzać mają to także dokumenty przesłane przez stronę rosyjską
Ekshumacje ofiar katastrofy smoleńskiej
We wrześniu w Warszawie i Gdańsku ekshumowano dwie inne ofiary katastrofy smoleńskiej. Po przeprowadzeniu badań genetycznych okazało się że doszło do zamiany ciała legendarnej działaczki Solidarności Anny Walentynowicz z ciałem wiceprzewodniczącej Fundacji Golgota Wschodu Teresy Walewskiej-Przyjałkowskiej
Wcześniej wojskowa prokuratura dokonała ekshumacji trzech ofiar tragedii – Zbigniewa Wassermanna oraz Przemysława Gosiewskiego i Janusza Kurtyki
Oprócz ekshumowanego w poniedziałek prezydenta Kaczorowskiego w Świątyni Opatrzności Bożej spoczywają jeszcze trzy ofiary katastrofy smoleńskiej. To duchowni: kapelan Federacji Rodzin Katyńskich ks. Andrzej Kwaśnik, kapelan Warszawskiej Rodziny Katyńskiej ks. Zdzisław Król i inicjator programu „Katyń… ocalić od zapomnienia” o. Józef Joniec
Natomiast na Powązkach Wojskowych spoczywają b. minister obrony Aleksander Szczygło, szef Sztabu Generalnego WP gen. Franciszek Gągor, dowódca Sił Powietrznych gen. Andrzej Błasik, dowódca Garnizonu Warszawa gen. Kazimierz Gilarski, prezydencki lekarz gen. Wojciech Lubiński, kanclerz Kapituły Orderu Virtuti Militari gen. Stanisław Komornicki ps. Nałęcz, a także członkowie załogi samolotu Tu-154M – ppłk Robert Grzywna, ppor. Andrzej Michalak oraz stewardessy Natalia Januszko i Barbara Maciejczyk
/ro/es/rmf/ /25.X.2012/

*****

TO BYŁA EKSPLOZJA

Opinie naukowców z uczelni technicznych na temat katastrofy smoleńskiej
1. prof. Piotr Witakowski z krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej: „Każdy kto choć trochę zna się na mechanice wie że ten samolot nie uderzył w ziemię, a został zniszczony przez siły działające wewnątrz kadłuba. Ustalenia komisji MAK i Millera są niewiarygodne”
2. prof. Jan Obrębski z Politechniki Warszawskiej: „Czym dłużej to oglądam tym bardziej jestem pewny że zniszczenia pochodzą od eksplozji”
3. dr inż. Jan Błaszczyk (b. pracownik Wojskowej Akademii Technicznej): analizował wytrzymałość skrzydła tupolewa i doszedł do podobnych wniosków co współpracujący z zespołem Antoniego Macierewicza prof. Wiesław Binienda. Ich zdaniem brzoza nie mogłaby złamać skrzydła
4. prof. Wiesław Binienda, kierownik Wydziału Inżynierii Cywilnej na uniwersytecie w Akron w Ohio: „Brak zniszczeń na krawędzi przedniej skrzydła, miejsce jego urwania, zniszczenia wewnętrzne skrzydła, wyrwane nity oraz położenie brzozy w kierunku prostopadłym do lotu samolotu wskazują że nie doszło do uderzenia maszyny w brzozę, ale że to eksplozja może być przyczyną wyrwania skrzydła. Otwarcie ścian kadłuba na zewnątrz świadczy o wybuchu w jego wnętrzu. Gdyby nie było wybuchu tylna część kadłuba oraz prawe skrzydło powinny być w całości. Gdyby nie było wybuchu większość pasażerów w tylnej i środkowej części samolotu powinna przeżyć”
5. dr Wacław Berczyński: „Zniszczenia nastąpiły w kadłubie, została odrzucona pod dużym ciśnieniem tylna część samolotu, skrzydło zostało zniszczone w wyniku ogromnego ciśnienia wewnątrz skrzydła”
/niewygodne.info.pl/wiadomosci.onet.pl/forum/katastrofa-smolenska,1,305445,93532429,czytaj.html/ /25.X.2012/

*****

BIEGLI ODKRYLI SZCZĄTKI TUPOLEWA

Polscy biegli badający teren katastrofy odkryli kolejne fragmenty samolotu. Eksperci przekonują że tupolew eksplodował
Informacje potwierdza rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk Zbigniew Rzepa. – Nasi specjaliści badający miejsce katastrofy ujawnili na miejscu zdarzenia fragmenty samolotu – powiedział płk Rzepa. Dodał że zabezpieczono próbki które będą poddane dalszym badaniom
Tymczasem ujawnienie skandalicznych zaniedbań przy identyfikacji ciał ofiar katastrofy smoleńskiej sprawiło że negocjacje w sprawie zwrotu wraku tupolewa w praktyce zostały zawieszone
W poniedziałek 22 października ekshumowano szczątki ostatniego prezydenta Polski na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego oraz prezesa Rodzin Katyńskich Tadeusza Lutoborskiego. Ze zgromadzonego materiału dowodowego wynika że mogło dojść do zamienienia ich ciał
Szczególnie bulwersujące są okoliczności identyfikacji ciała Ryszarda Kaczorowskiego. Dokonujący identyfikacji nie dysponowali żadnym genetycznym materiałem porównawczym, gdyż rodzina prezydenta nie była obecna w Polsce. Rozpoznania prezydenta dokonano więc drogą eliminacji. Uznano że nierozpoznane przez nikogo ciało musi należeć do Ryszarda Kaczorowskiego
Jego szczątki oraz Lutoborskiego są teraz badane we Wrocławiu. Wyniki badań mają być znane jeszcze w tym tygodniu
Nie kończy to jednak ekshumacji. Prokuratorzy mają wątpliwości co do tożsamości dwóch ciał pochowanych w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie. Chodzi o dwóch z trzech pochowanych tam duchownych – ofiar katastrofy smoleńskiej
Eksplozja jest jedynym logicznym wytłumaczeniem katastrofy – przekonywali eksperci podczas konferencji naukowej 23 października na UKSW w Warszawie. Nie doszło do uderzenia maszyny w brzozę; otwarcie ścian kadłuba na zewnątrz świadczy o wybuchu w jego wnętrzu – dowodzili
We wtorkowej konferencji udział wzięły rodziny ofiar katastrofy, m.in. Małgorzata Wassermann, córka posła PiS-u Zbigniewa Wassermanna, i Ewa Błasik, wdowa po gen. Andrzeju Błasiku, oraz politycy PiS-u, w tym prezes partii Jarosław Kaczyński i szef parlamentarnego zespołu badającego katastrofę Antoni Macierewicz
Byli także naukowcy pracujący na uczelniach technicznych
Prof. Jan Obrębski z Politechniki Warszawskiej w swoim referacie opisywał zniszczenie fragmentu samolotu. Zaznaczył że element najprawdopodobniej został wyrwany z przedniej części w wyniku eksplozji. Zwracał uwagę m.in. na wyrwane nity i poszarpany nieregularny kształt. – Można podejrzewać że miała miejsce punktowa eksplozja – stwierdził
Z kolei ekspert z zakresu inżynierii dr Grzegorz Szuladziński ocenił że wybuch w kadłubie jest jedynym logicznym wytłumaczeniem katastrofy. Argumentował że świadczy o tym m.in. liczba odłamków, ich rozmieszczenie, a także „rozszczepienie kadłuba”
Głos zabrał także konstruktor dr Wacław Berczyński. – Zniszczenia nastąpiły w kadłubie, została odrzucona pod dużym ciśnieniem tylna część samolotu, skrzydło zostało zniszczone w wyniku ogromnego ciśnienia wewnątrz niego – mówił
/cg/rp/ /23-10-2012/

O SMOLEŃSKU NA UKSW

Dopełnieniem poniedziałkowej konferencji smoleńskiej było spotkanie zorganizowane we wtorek 23 października na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie
W katastrofie smoleńskiej zginął rektor tej uczelni ks. prof. Ryszard Rumianek. Prezydent Lech Kaczyński był także profesorem na Wydziale Prawa UKSW
W przeciwieństwie do konferencji smoleńskiej, która była zamknięta dla mediów i publiczności (można było jedynie oglądać transmisję przez internet), wstęp do dużej sali wykładowej nowoczesnego kampusu na Młocinach był wolny. Obecnych było wielu polityków, parlamentarzystów, z prezesem PiS-u Jarosławem Kaczyńskim na czele, a także studentów, pracowników UKSW i innych zainteresowanych. Wypełniona po brzegi sala zaroiła się też od kamer i mikrofonów
Uczestnicy mogli wysłuchać kilku wybranych referatów uczestników konferencji zakończonej dzień wcześniej. Było ich mniej, za to prelegenci mieli więcej czasu i mogli także odpowiadać na pytania z sali. Ponowiono połączenia ze współpracownikami smoleńskiego zespołu parlamentarnego z USA i Australii. Na sali był obecny dr Kazimierz Nowaczyk. Wystąpił też prof. Jan Jaworski, chemik który wykonywał badania próbek gruntu z miejsca katastrofy i części samolotu
Największą uwagę zwróciło wystąpienie prof. Jana Obrębskiego z Politechniki Warszawskiej, który jako jeden z nielicznych „badał wrak”, a konkretnie niewielki element metalowy który mógł też sfotografować. Naukowiec stwierdził że jest to część stanowiąca krawędź natarcia, czyli pochodząca ze skrzydła lub mocowania silnika. Osmalenia i rodzaj zniszczenia pozwalają mu przypuszczać że fragment stanowi ognisko domniemanej eksplozji powodującej oderwanie końcówki skrzydła lub był położony bardzo blisko niego
Obrębski nie podaje żadnych informacji jak to się stało że miał dostęp do oryginalnej części zniszczonego w katastrofie tupolewa. W prezentacji wykorzystał jednak zdjęcie opublikowane w Naszym Dzienniku, wykonane na Siewiernym 10 kwietnia 2010, na którym dwóch rosyjskich funkcjonariuszy ogląda właśnie ten element konstrukcji
/pf/nd/ /24.X.2012/

*****

ROSJANIE CELOWO PONIŻALI LECHA KACZYŃSKIEGO!

Ciało ś.p. prezydenta Lecha Kaczyńskiego wiezione na pace zdezelowanej ciężarówki jak gruz czy worki z cementem… Potem rzucone na sekcyjny stół razem ze szczątkami innej osoby… I zdjęcie nagiego, okaleczonego ciała na tym stole, które obiegło cały świat za pośrednictwem internetu…
Czy to przypadek?… Rosjanie świadomie upokarzają w ten sposób głowę naszego państwa i nas samych, Polaków. Pokazują światu że mogą wszystko, a polskie władze nie są w stanie temu zapobiec
Od pierwszych chwil po tragedii smoleńskiej Rosjanie dawali dowody jak lekceważąco traktują ofiary katastrofy. Ciała polskiego prezydenta musieli nawet bronić funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu. Zwlekali nawet z potwierdzeniem że rozpoznają Lecha Kaczyńskiego, by zaczekać na przyjazd Jarosława Kaczyńskiego, bo Rosjanie chcieli zabrać ciało prezydenta nie wiadomo dokąd
Następnie ciało Lecha Kaczyńskiego trafiło na stół sekcyjny razem ze szczątkami innej ofiary katastrofy, jednego z wojskowych
Jeszcze gorzej Rosjanie obchodzili się z ciałami innych ofiar. Wykazały to przeprowadzone w Polsce po ekshumacjach badania sekcyjne. W trumnach były śmieci z ziemi i gałęzie, a w ciałach pozaszywane brudne rękawice, metalowe kawałki samolotu i niedopałki papierosów. Teraz ujawnili w internecie zdjęcia zmasakrowanych ciał ofiar katastrofy smoleńskiej, w tym fotografie ciała prezydenta Lecha Kaczyńskiego
– Ja od początku, no prawie bezpośrednio po katastrofie, zacząłem mieć wątpliwości co do szczerości intencji rosyjskich przywódców. I muszę powiedzieć że niestety te wątpliwości narastają. Nie jest to pierwszy przykład tego że współpraca z Federacją Rosyjską przy wyjaśnianiu okoliczności katastrofy smoleńskiej nie układa się najlepiej. Z całą pewnością za publikacją tych bardzo drastycznych zdjęć ofiar katastrofy w Smoleńsku, naruszających godność ofiar i przynoszących bezmiar cierpień rodzinom, nie stoi nikt w Polsce – stwierdził minister sprawiedliwości Jarosław Gowin
/mr/fa./ /20.X.2012/

*****

TO ŚLEDZTWO TO JEDNA WIELKA PORAŻKA

Pobranie ponad 200 próbek z miejsca katastrofy w Smoleńsku i przesłuchanie kilkunastu świadków to efekt ostatniej wizyty polskich śledczych w Rosji
W Smoleńsku od 15 września do 13 października przebywało jedenastu polskich biegłych i ekspertów którzy razem z prokuratorem dokonali uzupełniających oględzin „wraku i elementów samolotu oraz miejsca i rejonu katastrofy”
– W toku tych oględzin pobrano szereg (ponad 200) próbek które obecnie będą podlegać dalszym szczegółowym badaniom na terenie Rzeczypospolitej Polskiej – poinformował rzecznik NPW płk Zbigniew Rzepa. – Pobrano także do badań fragment brzozy w której tkwiły elementy mogące pochodzić z samolotu TU-154M nr 101 – dodał
Ponadto druga część polskiej grupy – prokurator z czterema biegłymi – przebywała od 19 września do 10 października w Moskwie
– W trakcie tego pobytu polski prokurator wojskowy wziął udział w przesłuchaniu jedenastu świadków – osób zaangażowanych w sprowadzenie do lądowania samolotu TU-154M nr 101 10 kwietnia 2010 r. na lotnisku Smoleńsk Północny – stwierdził płk Rzepa
– Dodatkowo wziął udział w uzupełniających oględzinach terminalu łączności satelitarnej, połączonych z czynnościami badawczymi ekspertów. Jak już wielokrotnie informowaliśmy urządzenie to nie rejestrowało treści prowadzonych rozmów – zaznaczył rzecznik
Wyjazd polskich śledczych z ekspertami do Rosji to efekt „skierowania przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w Warszawie do Federacji Rosyjskiej uzupełniających wniosków o udzielenie pomocy prawnej z 27 lipca oraz 3 sierpnia 2012 r.”
Pełnomocnicy rodzin smoleńskich wyrażają zadowolenie z prowadzenia przez prokuratorów czynności śledczych, ale zastanawiają się dlaczego dokonuje się ich dopiero 2.5 roku po katastrofie
– Tylko dlaczego dopiero teraz, 2.5 roku po katastrofie – zastanawiał się mec. Bartosz Kownacki. – Każda czynność wykonywana na miejscu zdarzenia przez polskich prokuratorów musi budzić aprobatę, ale i pytanie dlaczego dwa lata po zdarzeniu – powiedział mec. Piotr Pszczółkowski
Kownacki stwierdził że jeżeli dopiero teraz stwierdzono że są luki w dokumentacji dowodowej i należy je uzupełnić przez dodatkowe przesłuchania, oględziny i pobranie próbek do badań, to pokazuje że ta dokumentacja jest wadliwa i niepełna. Adwokat dodał że po takim upływie czasu wiele dowodów uległo nieodwracalnemu zatarciu
Pszczółkowski uważa że prokuratura dopiero teraz próbuje naprawić swoje błędy związane z gromadzeniem dowodów. Adwokat dodał że jego zdaniem pod względem pozyskiwania materiału dowodowego należy uznać to śledztwo „za jedną wielką porażkę”
– Te obecne czynności to jakaś próba uzupełnienia tego materiału dowodowego. Nie zmienia to jednak faktu że dalej nie ma wraku, dalej nie ma rejestratorów i brakuje wysiłków aparatu państwowego by je sprowadzić. Dalej mamy wątpliwości co do dokumentów sekcyjnych – powiedział Pszczółkowski
/zb/nd/ /17.X.2012/

*****

AMERYKANIE DOBRZE WIEDZĄ CO SIĘ TAM STAŁO

Wypowiedzi Stefana Hambury, pełnomocnika m.in. rodziny ś.p. Anny Walentynowicz, na temat katastrofy smoleńskiej i ekshumacji ciał ofiar
– Najważniejsze że Polacy w większości już wiedzą że to śledztwo nie było poważne
/pytanie dziennikarza/ – Przy pana wiedzy, co tak naprawdę zdarzyło się w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 r. o godz. 8.41?
– Muszę trzymać się faktów, ale po pierwsze na pewno nie to co twierdzą Rosjanie i komisja Millera. I to już ci którzy ten ostatni dokument podpisali pośrednio przyznali. Zniknęli, nie bronią swojej wersji, nie pchają się jak dawniej przed kamery. Po drugie, prawdę znają doskonale Amerykanie i inne służby. Odpowiedź pewnie nas przerazi, co jest jakimś wytłumaczeniem ich milczenia…
– /…/ Rosjanie tuż po tragedii prezentowali spójną wersję czterech podejść do lądowania. Dziś wiemy że całkowicie fałszywą. Piloci w ogóle nie chcieli lądować, schodzili na wysokość decyzyjną. Takiej narracji jak to się dziś mówi nie da się wymyślić ad hoc. Trzeba być przygotowanym. Warto też pytać sowietologów, zresztą mamy ich doskonałych, jak Andrzej Nowak z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jego zdaniem na przykład pozostawienie rękawiczek po sekcjach zwłok w ciałach ofiar tragedii to wyraźny w kulturze sowieckiej sygnał upokorzenia, traktowania pogardliwego. Niestety także w ciele ś.p. Anny Walentynowicz zostawiono taką rękawicę. Teraz już, po ekshumacjach, to wiemy
/z rozm. z S. Hamburą, Uważam Rze/ /15-21.X.2012/

*****

PUBLICZNE PIENIĄDZE NA WALKĘ Z RODZINAMI

Prawie 40 tys. zł kosztowało Kancelarię Premiera wynajęcie prawników którzy reprezentowali Donalda Tuska przed sądem w sporze z matką i żoną ś.p. Przemysława Gosiewskiego
Szczegóły umowy pomiędzy KPRM a kancelarią prawną Prof. Marek Wierzbowski i Partnerzy, do których dotarła „Codzienna”, bulwersują adwokatów i członków sejmowej komisji sprawiedliwości
KPRM zapłaciła prawie 40 tys. zł z pieniędzy podatników by za wszelką cenę nie udostępnić informacji na temat tego kto i w jakich okolicznościach podjął decyzję o zastosowaniu konwencji chicagowskiej. Tej informacji, a także tego jakie kroki podjął rząd by sprowadzić do Polski wrak tupolewa, zażądała od premiera Jadwiga Gosiewska, matka ś.p. wicepremiera Przemysława Gosiewskiego. Donald Tusk odmówił. Sprawa trafiła do Sądu Administracyjnego w Warszawie. Ten nakazał premierowi udzielić odpowiedzi
KPRM w odpowiedzi wynajęła jedną z najdroższych w Polsce kancelarii prawnych – Prof. Marek Wierzbowski i Partnerzy, która wniosła w tej sprawie skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego
Prawnik, mec. Piotr Pszczółkowski, stwierdził że premier wydaje pieniądze publiczne na adwokatów zewnętrznych, a przecież KPRM zatrudnia wielu prawników w biurze legislacyjnym
„Codzienna” próbowała zapytać o to premiera podczas konferencji prasowej, ale ten dał dziennikarzom tylko kilka minut na zadawanie pytań. Jak tłumaczył, ma niewiele czasu, ponieważ chce… obejrzeć na żywo skok z kosmosu
Biuro prasowe KPRM na pytanie o przyczynę wynajęcia prywatnej kancelarii odpowiedziało jedynie: „Ze względu na bezprecedensowy charakter sprawy niezbędna była specjalizacja w wąskim zakresie prawa, którą posiadała właśnie kancelaria prof. Wierzbowskiego”
Nie udało się uzyskać odpowiedzi na pytanie jaką zatem specjalizację mają prawnicy w KPRM jeżeli nie w zakresie prawa administracyjnego i kwestii dostępu obywateli do informacji publicznej. To dlatego sprawę rozpatrują sądy administracyjne
Nie wiedziałem że taka praktyka jak wynajęcie kancelarii prywatnej funkcjonuje, niemniej nie znam sprawy i wolałbym się na razie nie wypowiadać – powiedział poseł Michał Szczerba (PO), członek komisji sprawiedliwości
Sprawę ostro komentuje Michał Zbonikowski (PiS). Jego zdaniem to kompromitacja kancelarii premiera który chce coś ukryć. – Pytanie, dlaczego? – zastanawiał się prawnik, również członek sejmowej komisji sprawiedliwości. Uważa że lot do Smoleńska był publiczny, z publicznymi pasażerami na pokładzie i organizowany przez publiczne urzędy. – Tymczasem premier nie chce ujawnić publicznych informacji i płaci za to publicznymi pieniędzmi – mówił
Na to samo zwracił uwagę mec. Pszczółkowski. Podkreślił że działania przyjęte po katastrofie w zakresie przyjętego porządku prawnego powinny być transparentne. – Dlaczego Donald Tusk nie chce ich ujawnić? – pytał prawnik
/kp/gpc/ /11.X.2012/

*****

SZOKUJĄCE ZACHOWANIE ROSJAN

„I nagle podszedł Rusek i pociągnął nos prezydentowej do góry… Wszyscy zdrętwieliśmy. On zrozumiał co zrobił. Chciał pewnie by kształt twarzy był bardziej rozpoznawalny. Ale tego nie robi się tak ostentacyjnie” – to wstrząsająca relacja Dymitra Książka, lekarza Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który po katastrofie smoleńskiej towarzyszył rodzinom ofiar w Moskwie
Na rozmowę o pracy przy rozpoznawaniu ofiar zdecydował się po dwóch i pół roku od katastrofy
Potwierdził że ciało pierwszej damy zostało zidentyfikowane jako jedno z pierwszych, a on był przy tej identyfikacji. „Jej ciało było w całości, ale twarz była bardzo zniekształcona” – powiedział
Przyznał że przy rozpoznaniu ciała prezydentowej istotnym elementem okazał się jej pierścionek, który po opisie, podczas rozmowy telefonicznej, rozpoznała garderobiana Marii Kaczyńskiej
Książek przyznał że polscy patomorfolodzy nie byli przez Rosjan dopuszczani praktycznie do żadnych czynności. Lekarz opowiedział o szokujących zachowaniach Rosjan
„W trumny wsadzano czarne worki. I teraz już nie można uwierzyć że do tych trumien wkładano właściwe ciała. Nikt tego nie sprawdzał. Na kanapie wśród tych worków siedziało trzech typków. Coś pili, jedli kanapki z kiełbasą, a potem wstawali i pakowali do trumien”
Jak przyznał lekarz – tych „pakowaczy” nikt nie pilnował
Do wstrząsających scen dochodziło też przy przekazywaniu trumien polskiej stronie. „Kiedy trumnę lakowano, to w sali Rosjanie zrobili granicę polsko-rosyjską”. „To był kosmos. Po jednej stronie siedziała rosyjska celniczka, po drugiej byliśmy my. Wszyscy. Po zalutowaniu trumna trafiała na polską stronę. Ale rozpętała się kompletna awantura, bo rodziny chciały wkładać do trumien święte obrazki, modlitewniki i różańce. Rosjanie nie chcieli się na to zgodzić. To było straszne, oburzające. Politycy wymogli na Rosjanach by na to pozwolili” – relacjonował Książek
/int./wpr./ /8.X.2012/

„NIE MOGĘ MILCZEĆ”

„Nie mówiliśmy nic przez dwa i pół roku. Tak się umówiliśmy między sobą że nic. Nawet razem z kumplami, z ratownikami nie rozmawialiśmy o tym co widzieliśmy, tam w Moskwie. To była taka… Ech, nie będę przeklinać… Wie pani, kiedy w czwartek 15 kwietnia przyjechałem do domu, to do żony powiedziałem: „Wiesz, Aga, jeszcze wszystkich będą ekshumować”. Byłem jak w amoku. Spaliśmy tam po godzinie, dwie. Rodziny w ogóle nie spały” – powiedział Dymitr Książek, lekarz Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który towarzyszył rodzinom ofiar w Moskwie

Rozmowa z Dymitrem Książkiem

W jakim charakterze pan tam pojechał?
W niedzielę 11 kwietnia 2010 r. poleciały do Moskwy dwa samoloty. Mieliśmy lecieć pierwszym, z naszymi patomorfologami. Było nas dwóch doktorów, dwóch pielęgniarzy i dyrektor, też medyk. Podstawiono pierwszy samolot. Załadowaliśmy go naszym sprzętem i całą masą rzeczy patomorfologów, głównie tym wszystkim do badań DNA. Dostaliśmy informację że będziemy się zajmować rodzinami ofiar. Baliśmy się że jest nas tylko pięciu na jakieś 200 osób. Pamiętam żonę rzecznika praw obywatelskich Janusza Kochanowskiego, która informowała nas o przebytych chorobach męża, jego znakach szczególnych. Była przekonana że to co mówi może przyspieszyć identyfikację zwłok. A my przecież nie zdawaliśmy sobie sprawy że będziemy pomagać przy identyfikacjach, że będziemy w chłodniach, w prosektorium, wszędzie. Zapakowaliśmy pierwszy samolot, ale polecieli nim patomorfolodzy, by pracować z Rosjanami przy sekcjach zwłok
Rosjanie prawie wszystkie sekcje ukończyli do 11 kwietnia
Niemożliwe, bo sekcje trwały jeszcze przez kilka dni po naszym przyjeździe. Ekipa naszych patomorfologów liczyła w sumie pięć osób. Oni wszyscy lecieli z myślą że włączą się w pracę z Rosjanami i kiedy wieczornym samolotem przylecą rodziny, to wszystkie ciała będą gotowe do okazania, do identyfikacji. Mówiło się że rodziny będą wchodzić, rozpoznawać, wychodzić i wracać do Polski. Że ciała do trumien i do Polski… I zaczęła się jazda. W Moskwie byliśmy 11 kwietnia ok. godz. 23. Wszystkim zabrano paszporty. Oddano nam chyba po dwóch dniach. Wsadzono nas w autobusy i przewieziono do hotelu. Część rodzin chciała jechać, identyfikować swoich bliskich, nikt nie chciał spać. Ale nic nie było wiadomo. Techników, patomorfologów nie było. Późną nocą minister Arabski i minister Kopacz zwołali spotkanie. Rodzinom dano sutą kolację – bliny z kawiorem – i kazano czekać
Na czyje polecenie tam polecieliście?
Minister Ewy Kopacz, to ona nas desygnowała do roboty. W poniedziałek dojechaliśmy do prosektorium, wszystkich posadzono w auli i kazano czekać. Miałem poczucie że minister Kopacz chce dużo zrobić, że chce pomóc. Ale wiem też że to co tam się działo złamało ją, przerosło. Jak wszystkich…
Pana też? Przecież pan ratuje ludzi z najgorszych wypadków, więc już się pan napatrzył…
Nigdy wcześniej nie widziałem tylu ciał i takiej tragedii. Poszedłem z mężem i matką jednej z ofiar na tzw. przesłuchanie. Siedzi taki chłopak, prokurator. Zaczyna pytać o dane personalne, ale po rosyjsku, a tłumacza nie ma. Przez 15 minut pisze rosyjskimi bukwami adres zamieszkania najpierw męża ofiary, potem matki. Zanim dochodzi do pytań przydatnych do identyfikacji, mija co najmniej godzina. Cały jeden dzień na tym był stracony
Gdzie w tym czasie byli patomorfolodzy?
Na dole, siedzieli na ławce przed prosektorium. Podczas tych przesłuchań nie byliśmy potrzebni, więc zeszliśmy na dół by sprawdzić co z nimi się dzieje. Prosektorium było trzypiętrowe. Na trzecim piętrze laboratoria, na drugim sale do okazywania ciał, a na dole prosektoria i chłodnie. Trzeba było iść przez podwórko. Trafiliśmy – przepraszam, że tak mówię – po smrodzie. Siedzieli na drewnianej ławie, przed nimi biurko, na biurku sprzęt m.in. do badań DNA. I czekanie. I nic nie wiadomo, bo nic nie było uzgodnione. Oni byli poinformowani że będą pomagać w sekcjach, w pobieraniu materiału genetycznego, w identyfikacjach. To są specjaliści wysokiej klasy, a okazało się że Rosjanie do niczego nie dopuszczają. Cały poniedziałek tak siedzieli. I cały poniedziałek trwało dogadywanie, by w końcu weszli do tego prosektorium
/rozm. mr/wpr./ /6.X.2012/

*****

JOANNA RACEWICZ TEŻ CZUJE SIĘ OKŁAMANA

– W Moskwie powiedziano nam że trumny zostają zamknięte na zawsze. Że w Polsce nie będzie już szans ich otwierania. A teraz nie mam pewności czy w grobie leży mój mąż…

Rozmowa z Joanną Racewicz, dziennikarką telewizyjną, prowadzącą Panoramę w TVP, żoną ś.p. kapitana BOR-u Pawła Janeczka, szefa ochrony prezydenta Lecha Kaczyńskiego

Była pani w Moskwie?
Niby tam byłam i mogę być w tak zwanej grupie (biorę to w ogromny cudzysłów) szczęśliwców którzy mają prawo nosić w sobie przekonanie że wszystkiego dopilnowali. Że kiedy idę na Powązki – idę na grób męża. A tak naprawdę to ostatnio wszystko runęło… /…/ Syn Anny Walentynowicz też był przy mamie, też ją rozpoznał. /…/ Przecież usłyszeliśmy od prokuratora generalnego że to rodziny ofiar ponoszą odpowiedzialność za pomyłki, za zamiany ciał… /…/
Będzie pani ekshumować swojego męża?
Brzmi to jak styropian po szybie… To jest strasznie trudne. Tak naprawdę nie do przeżycia. /…/ A z drugiej strony ja też pewnie kiedyś będę leżeć w tym grobie. I chciałabym mieć pewność że będę leżeć obok swojego męża, a nie kogoś innego… /…/
Dwa lata temu mówiła pani o pewności absolutnej
Nie wiem czy to są plotki /…/ ale słyszę historie że podczas transportu odpadły z trumien tabliczki z nazwiskami i Rosjanie przybijali jak popadło. /…/ Jeden z prokuratorów powiedział mi: jest pani w szczęśliwej sytuacji, bo jest pani jedyną osobą której mąż został sfotografowany na stole sekcyjnym
Widziała pani te zdjęcia?
Tak. Jest na nich mój Janosik… Tylko że w rosyjskich dokumentach nic się nie zgadza. Ani grupa krwi, ani żadne przebyte choroby… Opisali że miał otwarte złamania, a nie miał… Że miał rozedmę płuc… Coś z nerkami, coś z wątrobą… A Paweł był wysportowanym mężczyzną, biegał w maratonach. /…/ W dokumentach rosyjskich to mężczyzna schorowany o grupie krwi ARh+ /…/
Pamięta pani z tamtego czasu minister Ewę Kopacz?
Pamiętam
Wychodzi na to że to ona kłamała?
Pamiętam takie spotkania, takie przekazy wtedy w Moskwie: proszę państwa, proszę się dobrze zastanowić, bo w Polsce nie będzie już szans otwierania trumien. Bo takie są procedury, takie są przepisy sanitarne
To mówiła Ewa Kopacz?
Nie pamiętam, czy ona, czy minister Arabski, czy któryś z polskich konsuli, ale takie zdanie padło. /…/ I teraz, kiedy słyszymy że przecież nikt nam nie zabraniał otwierania trumien w Polsce czuję się okłamana. /…/ Są tacy którzy mówią że na tym wielkim bezmiarze tragedii mogły się zdarzyć pomyłki. Drudzy że tych pomyłek jest za dużo i one się układają w potworną łamigłówkę. /…/ Nie wiem dlaczego tak długo kazano nam wierzyć w godz. 8.56. W pierwszym tomie akt znajdują się zeznania pana porucznika z wieży kontroli lotów na Okęciu. O 8.42 dostał sygnał od pilotów z JAKA że TU-154M spadł. Wiedzieliśmy o tym minutę po zdarzeniu. Dlaczego mówiono więc że samolot spadł o 8.56? Chcę wierzyć że to tylko czyjeś roztargnienie, zaniedbanie. /…/ Nie znam się na mechanice ale destrukcja tego samolotu nie zgadza się z siłami które tam działały. On spadł z kilku metrów. Byłam tam. Wygląda jak ściśnięta puszka po coli /…/
Chce pani powiedzieć że to mógł być zamach?
Chcę powiedzieć że jeżeli prokuratura badała tzw. wątek dotyczący zamachu, to zbadanie go bez ekshumowania wszystkich ciał jest niemożliwe /…/
/rozm. mr/wpr./ /30.IX.2012/

*****

ZUZANNA KURTYKA POZYWA NIESIOŁOWSKIEGO

Wdowa po Januszu Kurtyce kieruje do sądu sprawę przeciw posłowi PO, według którego rodziny ofiar Smoleńska powinny płacić za „niepotrzebne ekshumacje”
Zuzanna Kurtyka, wdowa po poprzednim prezesie IPN-u, zapowiedziała wystąpienie z pozwem cywilnym w sprawie naruszenia dóbr osobistych oraz prywatnym aktem oskarżenia przeciw Stefanowi Niesiołowskiemu. Zarzuca mu pomówienie
Znany z wyjątkowego chamstwa i podłości Niesiołowski w ubiegłym tygodniu, kiedy wyszło na jaw że ciało ofiary katastrofy smoleńskiej Anny Walentynowicz zamieniono, w jednej z prywatnych telewizji stwierdził że rodziny Przemysława Gosiewskiego, Janusza Kurtyki i Zbigniewa Wassermanna powinny zapłacić za niepotrzebne ekshumacje. – Nie może być tak że tego rodzaju żądania rodzin będą obciążać skarb państwa – tłumaczył
Jego słowa oburzyły Zuzannę Kurtykę. Jak zauważyła jej pełnomocnik prawny Monika Brzozowska z kancelarii PDB Legal, Pasieka, Derlikowski, Brzozowska i Partnerzy, nikt z rodziny Janusza Kurtyki nigdy nie występował o ekshumację. – Taką decyzję podjęła sama prokuratura wojskowa z urzędu. Co więcej, Zuzanna Kurtyka w imieniu całej rodziny sprzeciwiała się kategorycznie ekshumacji. Badania prowadzone były więc nie na żądanie rodziny, ale bez zgody i wbrew jej woli – stwierdziła mec. Brzozowska
Sama Zuzanna Kurtyka powiedziała że długo zastanawiała się dlaczego poseł Niesiołowski mówi takie rzeczy publicznie, skoro powinien wiedzieć że ekshumacja nie odbyła się na jej wniosek. – Tego typu słowa odczuwamy jako podwójnie bolesne dla całej naszej rodziny – dodała Kurtyka
Po złożeniu prywatnego aktu oskarżenia pełnomocnik Zuzanny Kurtyki złoży do marszałka sejmu wniosek o uchylenie immunitetu Niesiołowskiemu
Będziemy czekać na decyzję sejmu w tej sprawie, chyba że poseł sam się go zrzeknie – dodała mec. Brzozowska
W sprawie cywilnej nie będzie wniosku o uchylenie immunitetu. Strona będzie czekać na decyzję samego sądu
/jb/rp/ /3-10-2012/

*****

DRUGI POGRZEB WALEWSKIEJ-PRZYJAŁKOWSKIEJ

Na Starych Powązkach w Warszawie odbył się pogrzeb Teresy Walewskiej-Przyjałkowskiej która zginęła w katastrofie smoleńskiej. Był to jej ponowny pochówek po tym jak okazało się że jej ciało zostało zamienione z ciałem Anny Walentynowicz
W homilii ks. Aleksander Jacyniak podkreślał zaangażowanie Walewskiej-Przyjałkowskiej w życie Kościoła. Mówił też że powtórny pochówek jest znakiem mówiącym o tym jak „słabe, niewydolne są służby państwa które powinny zapewnić elementarną sprawę – dopilnować by do trumien włożono właściwe ciała”
Po Mszy św. w kościele św. Karola Boromeusza trumna z ciałem została przeniesiona na Stare Powązki. Tam kondukt przeszedł do rodzinnego grobowca Teresy Walewskiej-Przyjałkowskiej. Złożeniu trumny do grobu towarzyszyła m.in. salwa honorowa; marsz żałobny zagrała orkiestra wojskowa
W ostatniej drodze zmarłej towarzyszyli m.in. rodzina, księża, przyjaciele, współpracownicy oraz bliscy innych ofiar katastrofy: Magdalena Merta, Andrzej Melak i Janusz Walentynowicz
Teresa Walewska-Przyjałkowska zginęła 10 kwietnia 2010 r. w katastrofie rządowego samolotu pod Smoleńskiem. Pośmiertnie przyznano jej Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski
Walewska-Przyjałkowska przewodniczyła Fundacji Golgota Wschodu założonej przez ks. Zdzisława Jastrzębiec-Peszkowskiego, zmarłego w 2007 r. kapelana Rodzin Katyńskich. Była wieloletnim pracownikiem naukowym Politechniki Warszawskiej
W środowisku uczelnianym zapamiętano ją jako „prawego człowieka, cenionego nauczyciela akademickiego, osobę sercem i pracą oddaną młodzieży”. Pielęgnowała pamięć o losach Polaków na Wschodzie i była orędowniczką beatyfikacji księży zamordowanych w Katyniu
Dwa tygodnie temu prokuratorzy wojskowi przeprowadzili w Gdańsku i Warszawie ekshumacje dwóch ofiar katastrofy smoleńskiej. Jedną z nich była Anna Walentynowicz, drugą Teresa Walewska-Przyjałkowska. Powodem ekshumacji były wątpliwości rodziny Anny Walentynowicz oraz Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie, czy ciała obu kobiet nie zostały ze sobą zamienione. Badania genetyczne jednoznacznie wykazały że tak się właśnie stało
/pap/ /2.X.2012/

*****

NIEWYOBRAŻALNA KRZYWDA

Rozmowa z posłem Jackiem Światem, mężem ś.p. posłanki Aleksandry Natalli-Świat która zginęła w katastrofie smoleńskiej

Badania DNA potwierdziły że ciała ekshumowane z Gdańska i Warszawy zostały ze sobą zamienione
Pomieszanie ciał ofiar to rzecz zupełnie zdumiewająca, szokująca, niemieszcząca się w jakichkolwiek cywilizowanych standardach. Jeszcze bardziej szokuje że prominentni politycy PO próbują tę sprawę zbagatelizować jako drobny incydent który mógł się zdarzyć. Ta katastrofa ma przede wszystkim wymiar ludzki. Trudno sobie wyobrazić dramat ludzi, którzy dowiadują się że w trumnach które odprowadzali z bólem leży ktoś inny. Jakim dramatem jest pewność że ciała naszych bliskich były wręcz bezczeszczone, że osobiste rzeczy naszych bliskich były traktowane jak śmieci. I świadomość że najważniejsi ludzie w państwie nas po prostu okłamywali. Ci ludzie wyrządzili nam, setkom bliskich ofiar, niewyobrażalną krzywdę. Nie polityczną a czysto ludzką. Dla tej krzywdy nie ma żadnego usprawiedliwienia i nie może być ona zapomniana. To jest po prostu barbarzyństwo. Z takim traktowaniem zmarłych ostatni raz mieliśmy do czynienia w grudniu 1970 r. na Wybrzeżu. A wcześniej tylko w czasach stalinowskich
Opowiadał się pan dotychczas przeciw ekshumacji ciała żony. Czy w świetle zaistniałych ostatnio okoliczności podtrzymuje pan tę decyzję?
To trudna i dramatyczna decyzja. Muszę się liczyć także ze zdaniem innych członków rodziny, a przede wszystkim mamy Oli. Nie mam sumienia narażać starszej już osoby na tak ogromne przeżycie. Pamiętajmy że w przypadku Zbigniewa Wassermanna, Przemysława Gosiewskiego czy Anny Walentynowicz były wątpliwości co do identyfikacji. To było wielkie obciążenie dla najbliższych. Do tej pory uważałem że to nie jest mój problem, bo dokumentacja dotycząca mojej żony wyglądała wiarygodnie, mimo że nie jest kompletna. Dziś jednak wątpliwości narastają. Jeżeli więc zapadnie decyzja prokuratury o konieczności ekshumacji dalszych ofiar, naprawdę nie wiem co zrobię. Chciałbym zrobić wszystko co możliwe dla wyjaśnienia sprawy, a jednocześnie oszczędzić rodzinie bolesnych przeżyć
Czego brakuje w dokumentacji medycznej pana żony?
Z całą pewnością jest niepełna. Brakuje zdjęć, brakuje analizy obecności środków chemicznych czy wybuchowych. Możliwość stworzenia dokumentacji fotograficznej przepadła bezpowrotnie. Pytanie czy po tak długim czasie da się przeprowadzić wspomniane ekspertyzy. I czy można ufać rządowym instytucjom. Rosyjski opis był wprawdzie bardzo drobiazgowy, pełen szczegółów i sprawiał wrażenie wiarygodnego – zarówno jeżeli chodzi o opis samej osoby, jak i charakter obrażeń typowych dla katastrofy komunikacyjnej. Dziś jednak uzasadnione jest pytanie czy ta dokumentacja jest rzeczywiście wynikiem pracy patologów, czy też została wzięta z sufitu
Prokuratura nie dopuściła do badań poekshumacyjnych światowej sławy patomorfologa z USA prof. Michaela Badena, o co wnioskował pełnomocnik rodziny Walentynowiczów. Ekspert ten uważa zaś za konieczne otwarcie wszystkich trumien
Łatwo się mówi kiedy nie dotyczy to najbliższych. Trzeba też zadać sobie pytanie o sensowność tych autopsji, skoro nie dopuszcza się do nich niezależnych ekspertów. Trudno zdobyć się na zaufanie do państwowej instytucji, jaką jest prokuratura, po dwóch i pół roku takiego prowadzenia śledztwa. Nie ujmuję nic naszym patomorfologom, ale przecież mogą oni działać tylko w ramach zlecenia prokuratorskiego. Jaką dziś mam gwarancję że byłyby to badania pełne, że za rok czy dwa lata całej operacji nie trzeba będzie powtarzać? Przejścia pani Beaty Gosiewskiej z prokuratorem Szelągiem czy niedopuszczenie do badań prof. Badena potwierdzają tylko że ta nieufność jest uzasadniona
Wspomniał pan że z kręgów PO płynie już przekaz mający pomniejszać niebywały skandal z zamianą ciał. Pewnie znowu nikt nie poda się do dymisji
Po dwóch i pół roku jesteśmy ciągle w punkcie wyjścia. Wiemy niewiele więcej niż dzień po tragedii. Jest dla mnie szczególnie przykre że na co dzień widzę ludzi którzy w tej sprawie zachowali się co najmniej niegodnie. Pani Kopacz została marszałkiem sejmu, pan Arabski został konstytucyjnym ministrem, pan Klich senatorem, pan Sikorski nadal jest ministrem. Ci ludzie nie tylko nie ponieśli żadnej odpowiedzialności ale wręcz zostali nagrodzeni. O ile nie chcę przesądzać o winie w sensie prawnym, o tyle oczekiwałbym odpowiedzialności politycznej i moralnej
/rozm. nd/ /26.IX.2012/

*****

CIAŁO WALENTYNOWICZ ZOSTAŁO PODMIENIONE

Naczelna Prokuratura Wojskowa potwierdziła obawy rodziny Anny Walentynowicz. Z badań genetycznych, które otrzymała, wynika jednoznacznie że ekshumowane w zeszłym tygodniu ciała dwóch ofiar katastrofy smoleńskiej „zostały ze sobą wzajemnie zamienione”
Pogrzeb Anny Walentynowicz odbędzie się w Gdańsku w najbliższy piątek. Informację potwierdził syn zmarłej Janusz Walentynowicz. Zastrzegł że termin zostanie ostatecznie potwierdzony po informacjach z prokuratury i Żandarmerii Wojskowej. Rodzina planuje Mszę pogrzebową w rodzinnej parafii w Gdańsku. Ma ją poprowadzić miejscowy proboszcz
W ubiegłym tygodniu prokuratorzy wojskowi przeprowadzili w Gdańsku i Warszawie ekshumacje ciał dwóch ofiar katastrofy smoleńskiej. Jedną z nich była – jak potwierdzili jej bliscy – Anna Walentynowicz; drugą – według informacji medialnych, bo bliscy i prokuratura nie ujawnili personaliów – Teresa Walewska-Przyjałkowska
Wniosek o przeprowadzenie autopsji w Polsce zgłosiła rodzina legendy Solidarności po przeczytaniu dokumentacji sekcyjnej z Rosji. Prokuratorzy przychylili się do niego i podjęli czynności z urzędu. Badania genetyczne ekshumowanych ciał były przeprowadzane w dwóch ośrodkach, w Bydgoszczy i we Wrocławiu; niezależnie od siebie. Potwierdziły to co syn i wnuk Walentynowicz oraz ich pełnomocnik Stefan Hambura mówili mediom po przeprowadzeniu sekcji pierwszych zwłok. Już wtedy zastrzegali że w trumnie która znajdowała się w rodzinnym grobowcu w Gdańsku nie rozpoznali ciała Anny Walentynowicz
Prokuratura informowała że podobne wątpliwości istnieją w odniesieniu do czterech innych ciał ofiar katastrofy. Śledczy zapowiadają kolejne ekshumacje
Biegli zabezpieczyli fragment nita i rękawa
Mecenas Hambura który uczestniczył w obu sekcjach twierdzi że prokuratorzy je nadzorujący nie angażowali się w czynności biegłych
To ja wskazywałem dowody które należy zabezpieczyć. W jednym z ciał znaleziono kawałek nita który mógł być elementem konstrukcyjnym samolotu. Poprosiłem o jego zbadanie. Kiedy poprosiłem o zabezpieczenie fragmentu rękawa wszytego w jedno z ciał, prokurator zapytał: po co? Przekonałem go że to dowód który mógł być na miejscu katastrofy – poinformował Hambura
Wybieram się do CLK. Sprawdzę w jaki sposób te materiały są zabezpieczone – dodał Hambura. Adwokat domaga się ekshumacji ciał tych ofiar katastrofy które nie zostały zbadane w obecności przedstawicieli polskiego wymiaru sprawiedliwości. Jego zdaniem pojawiły się „dodatkowe aspekty wskazujące na to że w polskiej ziemi leżą dowody które mogą wyjaśnić wszystkie aspekty tej tragedii”
/rp/pap/pm/ /25-IX-2012/

*****

TO NIE BYŁA ANNA WALENTYNOWICZ

Syn legendy Solidarności – ś.p. Anny Walentynowicz – powiedział że ciało wyjęte z grobu na gdańskim Srebrzysku nie należy do jego matki
„Osoba leżąca na stole sekcyjnym nie jest osobą którą rozpoznałem w Moskwie. To zupełnie inna osoba i była pochowana w naszym grobie jako Anna Walentynowicz” – powiedział Janusz Walentynowicz
Wczoraj w krakowskim Zakładzie Medycyny Sądowej przebadano szczątki dwóch ofiar katastrofy smoleńskiej, ekshumowanych w poniedziałek i wtorek
Jedne z ekshumowanych szczątków należały – jak potwierdzili jej bliscy – do Anny Walentynowicz, a drugie do Teresy Walewskiej-Przyjałkowskiej
– Prokuratorzy po dogłębnej analizie dokumentacji posiadają wątpliwości, mówiąc wprost, czy ciała te nie zostały ze sobą zamienione – powiedział na konferencji prasowej szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie płk Ireneusz Szeląg
Pytany czy istnieją jakieś przesłanki pozwalające stwierdzić czy doszło lub nie doszło do zamiany, stwierdził: – Nie, w żaden sposób nie możemy tego jeszcze stwierdzić. Ze stuprocentową pewnością będziemy mogli to stwierdzić kiedy będą znane wyniki DNA. Nastąpi to w ciągu ok. 6-7 dni
Jak dodał w pierwszej kolejności informacje w tej sprawie otrzymają rodziny zmarłych
/pap/ /19.IX.2012/

*****

EKSHUMACJA NA STARYCH POWĄZKACH

Na Starych Powązkach w Warszawie odbyła się we wtorek rano ekshumacja jednej z ofiar katastrofy smoleńskiej. Chodzi o wiceszefową fundacji Golgota Wschodu Teresę Walewską-Przyjałkowską, co potwierdził obecny na cmentarzu mec. Stefan Hambura
Prokuratura natomiast nie potwierdza nazwiska
– Miała miejsce ekshumacja kolejnej ofiary która zginęła 10 kwietnia 2010 w Smoleńsku – powiedział dziennikarzom zebranym przez bramą cmentarza prok. Andrzej Wicherski, reprezentujący Wojskową Prokuraturę Okręgową w Warszawie. Nie chciał potwierdzić nazwiska
Wicherski dodał że we wtorek odbędą się także inne zaplanowane czynności – badania sekcyjne. Nie powiedział jednak gdzie zostaną wykonane
Obecny we wtorek rano na cmentarzu adwokat rodziny Anny Walentynowicz /również ofiary katastrofy smoleńskiej, ekshumowanej w poniedziałek w Gdańsku/ Stefan Hambura powiedział że ekshumowano ciało z grobu Teresy Walewskiej-Przyjałkowskiej. Dodał że konwój z ciałem wyjechał już z cmentarza. Hambura poinformował też że on sam został zabrany z cmentarza samochodem Żandarmerii Wojskowej który prawdopodobnie udaje się do Krakowa. Jak mówił zaskoczyło go to. – Czuję się uprowadzony – powiedział
O przeprowadzeniu ekshumacji zdecydowała Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie
Ekshumacja ma związek z wątpliwościami dotyczącymi legendarnej działaczki Solidarności Anny Walentynowicz która również zginęła w katastrofie. Jej rodzina po zapoznaniu się z rosyjską dokumentacją medyczną ma wątpliwości czy w grobie na pewno złożono ciało Walentynowicz. Zdaniem rodziny rosyjski opis zdaje się dotyczyć innej osoby. Ekshumacji legendarnej działaczki Solidarności dokonano w poniedziałek o świcie w Gdańsku
Rzecznik prasowy Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk Zbigniew Rzepa tłumaczył wcześniej że powodem ekshumacji były wątpliwości i rozbieżności między dokumentacją sądowo-medyczną otrzymaną z Rosji a innymi dowodami, np. zeznaniami świadków. – Prokuratora po analizie materiału dowodowego uznała że ekshumacje są konieczne ze względu na niemożność wyjaśnienia w inny sposób wątpliwości jakie się pojawiły w tej sprawie – mówił Rzepa
Cmentarz był zamknięty dla osób postronnych a wejść pilnowała żandarmeria wojskowa. Teren wokół cmentarza kontrolowała policja. W ekshumacji uczestniczyli m.in. prokuratorzy i inspektorzy sanitarni
Przepychanki przed cmentarzem
Przed wejściem na cmentarz zgromadziła się grupa kilkudziesięciu osób z klubów Gazety Polskiej, z transparentami Żądamy prawdy i Smoleńsk – nie pozwolimy zakłamać prawdy. Przybyli też posłowie PiS-u, m.in. Antoni Macierewicz i Anna Fotyga
Kilka osób próbowało przedostać się na teren cmentarza przechodząc przez mur. Jedna z nich została zatrzymana. Według pikietujących bramę cmentarną był to Grzegorz Braun. Policja próbowała wywieźć go z terenu cmentarza, jednak po przepychankach z policją i żandarmerią pikietujący i posłowie PiS-u nie dopuścili do wyjazdu radiowozu z terenu cmentarza. Podczas przepychanek krzyczeli: „Uwolnić Grzegorza Brauna. On tylko wykonywał swoje obowiązki, dokumentował ekshumację”, „Tu jest Polska”
Pytany o incydent rzecznik Komendy Stołecznej Policji Mariusz Mrozek powiedział że na teren cmentarza wtargnęły dwie osoby. – Ponieważ nastąpiło to przed godziną siódmą – czyli w czasie kiedy zgodnie z regulaminem cmentarz był zamknięty a dodatkowo odbywały się na nim czynności zlecone przez prokuraturę – poproszono je o opuszczenie terenu. Kobieta dostosowała się do tej prośby, mężczyzna nie – dlatego został zatrzymany do wyjaśnienia. Po przesłuchaniu zwolniono go do domu – poinformował rzecznik
Według nieoficjalnych informacji Braun ma ponownie stawić się na komisariacie. Zostanie wtedy przesłuchany pod kątem naruszenia nietykalności funkcjonariusza i taki zarzut może usłyszeć
Wcześniej mecenas Hambura w zaprezentowanym we wtorek rano dziennikarzom piśmie do prokuratora generalnego zwrócił się o przeprowadzenie sekcji zwłok w szwajcarskim centrum uniwersyteckim medycyny sądowej, bądź dopuszczenie do zespołu przeprowadzającego sekcję zwłok dr Michaela Badena i wstrzymanie czynności sekcyjnych do czasu rozpatrzenia tych wniosków
Adwokat wniósł też zażalenie na prokuratorów biorących udział w ekshumacji i sekcji zwłok na cmentarzu w Gdańsku. Chce by wszcząć wobec nich postępowanie. Prosi też prokuratora generalnego o objęcie sekcji zwłok bezpośrednim nadzorem służbowym
Pisma przekazał posłowi Antoniemu Macierewiczowi z prośbą o doręczenie ich do prokuratury generalnej
Wcześniej w śledztwie dotyczącym katastrofy smoleńskiej wojskowa prokuratura dokonała ekshumacji trzech ofiar tragedii – Zbigniewa Wassermanna, Przemysława Gosiewskiego i Janusza Kurtyki
Walewska-Przyjałkowska przewodniczyła fundacji założonej przez ks. Zdzisława Peszkowskiego, zmarłego w 2007 r. kapelana Rodzin Katyńskich. Pielęgnowała również pamięć o losach Polaków na Wschodzie oraz była orędowniczką beatyfikacji księży zamordowanych w Katyniu
Była pracownikiem naukowym Politechniki Warszawskiej. Została pośmiertnie odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Spoczęła w rodzinnym grobie na Starych Powązkach 22 kwietnia 2012 r.
/pap/ /18.IX.2012/