Zmarli3

JAN KILIAN

Nie żyje Jan Kilian, poseł na Sejm VIII kadencji i wieloletni szef PiS w Starogardzie Gdańskim. Polityk zmarł w sobotę 28 listopada, miał 67 lat – poinformował Urząd Miasta w Starogardzie Gdańskim

„Odszedł do domu Pana Jan Kilian, poseł na Sejm RP VIII kadencji, wieloletni szef PiS w Starogardzie Gdańskim, przedsiębiorca, samorządowiec, dobry człowiek. Janku, spoczywaj w pokoju. Będzie nam Ciebie brakować” – przekazał na Twitterze Marcin Horała
Jan Kilian był szefem miejskich i powiatowych struktur Prawa i Sprawiedliwości w Starogardzie Gdańskim
„W 2010 r. uzyskał mandat radnego Rady Miasta Starogardu Gdańskiego, a w 2014 r. z powodzeniem ubiegał się o mandat radnego powiatu starogardzkiego. W tych samych wyborach ubiegał się o urząd prezydenta miasta. W 2014 r. kandydował także do Parlamentu Europejskiego” – czytamy na str. UM w Starogardzie Gdańskim

W wyborach parlamentarnych w 2015 r. z ramienia PiS kandydował do Sejmu w okręgu gdańskim. Został wybrany na posła VIII kadencji otrzymując 6675 głosów
W 2018 r. w wyborach samorządowych był kandydatem PiS na prezydenta Starogardu Gd. Zdobył 10.43 proc. głosów, zajmując trzecie miejsce
Jan Kilian urodził się 7 grudnia 1953 r. w Starogardzie Gd. Był absolwentem Wydz. Budowy Maszyn Politechniki Gd. Kształcił się na studiach podyplomowych na Akademii Rolniczo-Technicznej w Olsztynie. Ukończył również studium farmaceutyczne. Pracował w gdańskim drogownictwie, a później w Państwowym Ośrodku Maszynowym. Miał własną działalność gospodarczą. Z żoną prowadził aptekę /za PAP/interia.pl/ /28.11.2020/

ZENON PLECH

W środę 25 listopada w wieku 67 lat zmarł Zenon Plech, legenda polskiego żużla. Medalista mistrzostw świata

Zenon Plech był wychowankiem Stali Gorzów, jednym z najbardziej utytułowanych zawodników i trenerów w historii polskiego żużla. Powszechnie uważa się go za najwybitniejszego przedstawiciela „ery przed Gollobem”
Plech ośmiokrotnie brał udział w jednodniowym finale indywidualnych mistrzostw świata /w Chorzowie dwukrotnie pojechał po medal – srebro i brąz/ oraz zdobył dla naszego kraju pięć medali drużynowych oraz cztery w parach
Pięciokrotnie triumfował w indywidualnych mistrzostwach Polski, trzykrotnie w Złotym Kasku i raz w najbardziej elitarnych polskich zawodach młodzieżowych – Srebrnym Kasku
Podczas kariery zawodniczej najpierw reprezentował Stal Gorzów, a potem Wybrzeże Gdańsk. W macierzystym klubie był później szkoleniowcem, trenował również żużlowców Sparty Wrocław, reprezentacji Polski i Polonii Bydgoszcz
„To mój tata. Największy idol, bohater, wzór. Kochany, dowcipny, zawsze uśmiechnięty. Tak samo jak dziś rano – kiedy słyszałem Ciebie ostatni raz. Kocham Cię. Do zobaczenia tato” – Krystian Plech /za interia.pl/ /25.11.2020/

TOMASZ KUC

Po trzech tygodniach pod respiratorem w niedzielę 22 listopada przegrał walkę z koronawirusem Tomasz Kuc, były dziennikarz Radia Kielce i były prezes Radia Olsztyn – poinformowało Polskie Radio RDC. Tomasz Kuc miał 58 lat

„Do niedawna był dyrektorem redaktorem naczelnym Polskiego Radia 24. Z mediami publicznymi związany ćwierć wieku. W latach osiemdziesiątych współpracował z licznymi pismami i wydawnictwami podziemnymi” – poinformowało RDC. Kuc „przez wiele lat pracował także w białostockiej telewizji”
Był „zapalonym radiowcem, podróżnikiem, historykiem, harcerzem i rowerzystą”
„Mieliśmy zacząć współpracować w RDC… Po trzech tygodniach walki z koronawirusem przegrał. Żegnaj Tomku” – napisał szef RDC Tadeusz Deszkiewicz

Portal Wirtualne Media napisał że Tomasz Kuc w ostatnich latach pracował w Polskim Radiu. „Od października 2016 do kwietnia 2017 r. był dyrektorem i redaktorem naczelnym Polskiego Radia 24, a przedtem wiceszefem tej anteny. Wcześniej pracował m.in. w redakcji publicystyki TVP Info i w TVP Białystok, publicznym Radiu Olsztyn /m.in. jako prezes/ i Radiu Kielce”. Jak napisano – „z mediami publicznymi był związany prawie 30 lat”
„Z żalem informujemy że na Wieczną Wartę odszedł instruktor naszej Chorągwi, który był m.in. p.o. komendanta Chorągwi, przewodniczącym Chorągwianego Sądu Harcerskiego, członkiem Komendy Chorągwi oraz Rady Chorągwi, a ostatnio wiceprzewodniczącym Chorągwianego Sądu Harcerskiego – hm. Tomasz Kuc” – napisano na fb Chorągwi Białostockiej ZHP /za PAP/interia.pl/ /22.11.2020/

GABRIEL CHMURA

W nocy 17 listopada odszedł nagle Maestro Gabriel Chmura, dyrektor artystyczny Teatru Wielkiego w Poznaniu. „Wielki Muzyk, genialny Dyrygent, niezwykła Osobowość, wspaniały Człowiek” – poinformował w czwartek 19 listopada Teatr Wielki w Poznaniu

Maestro Gabriel Chmura miał 74 lata. „Muzyka w naszym Teatrze już nigdy nie zabrzmi tak samo… W nocy 17 listopada odszedł nagle Maestro Gabriel Chmura, dyrektor artystyczny Teatru Wielkiego w Poznaniu. Wielki Muzyk, genialny Dyrygent, niezwykła Osobowość, wspaniały Człowiek” – napisano na stronie www teatru
„Od siebie i osób z którymi współpracował wymagał najwyższego profesjonalizmu i zaangażowania. Stawiał ogromne wyzwania – sobie, Teatrowi i naszej widowni. Monumentalne dzieła Wagnera, znakomite kompozycje Mieczysława Weinberga, czy wspólne odkrywanie na nowo twórczości Stanisława Moniuszki… Nie raz martwiliśmy się czy i tym razem wszystko się uda, ale to Gabriel Chmura pomagał nam wierzyć że nie ma zadania któremu nie możemy sprostać” – napisała w komunikacie dyrekcja i zespół Teatru Wielkiego w Poznaniu. „Maestro, choć bez Twojej batuty i ciętej riposty będzie o wiele trudniej, obiecujemy nie zwalniać tempa! Rodzinie i Najbliższym składamy najszczersze kondolencje” – napisano

Dyrekcja i zespół Teatru Wielkiego w Poznaniu przypomniały że wśród wielu kompozycji którymi dyrygował Gabriel Chmura szczególnie ukochał on „Ein deutsches Requiem” Johannesa Brahmsa. „Brahms o swoim utworze mówił że to nie niemieckie requiem, a ludzkie – tak głęboko i w przejmujący sposób opisujące człowieka. I może w tym wyborze tkwi prawda o Gabrielu Chmurze – Muzyku i Człowieku” – napisano

Gabriel Chmura urodził się w 1946 r. Był jednym z najwybitniejszych dyrygentów przełomu XX i XXI w., zdobywcą m.in. I nagrody w Konkursie Dyrygenckim w Besançon /1970/, Złotego Medalu w Concorso Cantelli w La Scali w Mediolanie /1971/ i I nagrody w Konkursie im. Herberta von Karajana w Berlinie /1971/. Został także odznaczony Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”
W trakcie swojej kariery Gabriel Chmura dyrygował czołowymi orkiestrami niemal na całym świecie, wśród nich Berliner Philharmoniker, Orchestre National de France, Orchestra Filharmonica di Roma, Montreal Symphony Orchestra, Israel Philharmonic Orchestra, NHK Symphony Orchestra Tokyo
Sprawował także kierownictwo artystyczne nad zespołami w europejskich i kanadyjskich instytucjach muzycznych – był dyrektorem muzycznym Opery w Aachen /1974-83/, Orkiestry Symfonicznej w Bochum /1983-87/, National Arts Centre Orchestra w Ottawie /1987-90/ i Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach /2001-07/

Funkcję dyrektora artystycznego Teatru Wielkiego im. Stanisława Moniuszki w Poznaniu Gabriel Chmura pełnił od 2012 r. W tym czasie przygotował wiele oper i koncertów, m.in. doprowadził do wykonania po przeszło 100 latach nieobecności na polskich scenach „Śpiewaków norymberskich” R. Wagnera, a także sprawował kierownictwo muzyczne nad „Faustem” Gounoda, „Macbethem” Verdiego, „Jenůfą” Janáčka, „Don Giovannim” i „Czarodziejskim fletem” Mozarta
Ostatni koncert który Gabriel Chmura poprowadził z zespołem poznańskiej opery odbył się 2 października tego roku /za PAP/dzieje.pl/ /19.11.2020/

STANISŁAW SZURO

W wieku stu lat zmarł w Krakowie mjr Stanisław Szuro „Zamorski”, uczestnik kampanii wrześniowej, żołnierz ZWZ-AK, więzień niemieckich obozów i komunistycznych więzień, wychowawca młodzieży i nauczyciel historii

Jak podało Muzeum Armii Krajowej Stanisław Szuro zmarł w Krakowie we wtorek 17 listopada. Stanisław Szuro urodził się 19 października 1920 r. w Krakowie. Ukończył szkołę podstawową im. Jana Kantego i Gimnazjum Nowodworskiego. Przed wojną był junakiem. W 1939 r. wziął udział w wojnie obronnej, po której został internowany w Birsztanach
W czasie okupacji działał w ZWZ-AK pod pseudonimem „Kruk” pracując przy kolportażu, a następnie druku pism podziemnych. Ujęty przez gestapo we wrześniu 1942 r. trafił do więzienia na Montelupich, a potem został osadzony w obozie w Pustkowie, skąd w 1944 r. przewieziono go do niemieckiego obozu koncentracyjnego KL Sachsenhausen. W styczniu 1945 r. na kilka tygodni trafił do KL Bergen-Belsen, a ostatecznie do Barth, skąd udało mu się uciec podczas ewakuacji obozu

Po wojnie wrócił do Polski. Z początkiem 1946 r. został przez szkolnego kolegę Stanisława Ptaka wprowadzony do konspiracji, do oddziału Liga Walki z Bolszewizmem, podporządkowanego NOW. Działał w nim pod ps. „Zamorski”. W listopadzie 1946 został aresztowany przez komunistów i oskarżony o udział w związku Liga Walki z Bolszewizmem. W 1947 r. skazany na karę śmierci. Wyrok złagodzono po amnestii 22 lutego 1947 r. do 15 lat więzienia. Karę odbył we Wronkach i Rawiczu. W 1956 r., w ramach odwilży, zwolniony z odbywania reszty kary

Po wyjściu z więzienia Stanisław Szuro ukończył studia historyczne w Krakowie. Pracował w bursach szkolnych i akademickich oraz w szkołach, m.in. w Zespole Szkół Mechanicznych, Liceum Ogólnokształcącym Zakonu Ojców Pijarów w Krakowie oraz Niższym Seminarium Duchownym Ojców Franciszkanów w Wieliczce. „Gdyby mi przyszło drugi raz przeżywać to co przeżywałem, to oczywiście zmieniłbym pewne szczegóły, ale w zasadzie nie żałuję życia. Patriotyzm znaczy dla mnie że kocham swój kraj” – mówił Stanisław Szuro w wywiadzie udzielonym PAP w 2018 r.
22 lutego 1994 r. został zrehabilitowany. Uczestniczył w życiu krakowskich środowisk kombatanckich, był prezesem Oddziału Krakowskiego Związku Więźniów Politycznych Okresu Stalinowskiego. W ostatnich latach związany był przede wszystkim ze Stowarzyszeniem Społeczno-Kombatanckim Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość”

W 2008 r. został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. W 2015 r. wyróżniony przez Instytut Pamięci Narodowej tytułem Świadek Historii. W 2017 r. awansowano go na majora Wojska Polskiego
W październiku br. obchodził setne urodziny. Otrzymał wówczas medal Pro Bono Poloniae przyznawany przez Urząd ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych. „Był pan major jednym z kamieni rzucanych przez Boga na szaniec ojczyzny od 1939 r., walcząc w konspiracji, najpierw w Związku Walki Zbrojnej, a potem w Armii Krajowej. Dziękujemy panu majorowi za życie które jest świadectwem niezłomności, odwagi, stania po stronie wartości, niepodległości i suwerenności” – powiedział podczas tej uroczystości szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk
Oprócz medalu Pro Bono Poloniae, przyznawanego za zasługi w upowszechnianiu wiedzy o historii walk niepodległościowych oraz krzewienie postaw patriotycznych, szef UKiOR przekazał jubilatowi pamiątkową szablę i ryngraf. Z okazji 100 urodzin major otrzymał też m.in. odznaczenie burmistrza Wieliczki i Bractwa Kurkowego

Słowa uznania i wdzięczności za „długą, niezwykle trudną drogę życiową, służbę dla Rzeczypospolitej” złożył mjr. Szurze prezydent RP Andrzej Duda. „Mimo że odebrano panu bez mała całą młodość, to żadne represje nie zachwiały niezłomnej woli walki o odzyskanie przez nasz naród własnego suwerennego państwa. Po zwolnieniu kontynuował pan te zmagania przez pracę edukacyjną, umacniając kolejne generacje młodzieży w dumie z przynależności do wspólnoty, z tak wspaniałej historii, i w nadziei na ponowne odrodzenie się wolnej Polski” – napisał w liście prezydent Andrzej Duda /za PAP/dzieje.pl/ /19.11.2020/

ADAM MUSIAŁ

18 listopada zmarł Adam Musiał. Miał 71 lat. 34-krotny reprezentant Polski grał w drużynie narodowej która zajęła trzecie miejsce w mistrzostwach świata w RFN w 1974 r.

Adam Musiał był wychowankiem Górnika Wieliczka. Później grał w Wiśle Kraków, Arce Gdynia, Hereford United oraz Eagles Yonkers New York. Karierę zakończył w 1987 r. Występował na pozycji lewego obrońcy. W kadrze zadebiutował w 1968 r. podczas towarzyskiego meczu z NRD. Z orzełkiem na piersi zagrał łącznie 34 razy
Podczas wieloletniej kariery tylko raz świętował zdobycie trofeum. W sezonie 1978/79 sięgnął z Arką po Puchar Polski. Po odwieszeniu korków pracował jako trener. Prowadził Wisłę Kraków, Lechię Gdańsk, Stal Stalową Wolę i GKS Katowice. Karierę trenerską zakończył w 1996 r.
O śmierci byłego reprezentanta Polski poinformował Zbigniew Boniek. „Odszedł Adam Musiał. Wybitny Piłkarz, znakomity Kolega. Medalista mistrzostw świata. Spoczywaj w pokoju Adamie. Wyrazy współczucia dla Rodziny. Smutny dzień…” – napisał. Adam Musiał był ojcem sędziego – Tomasza Musiała /za onet.pl/ /18.11.2020/

ANDRZEJ GOWARZEWSKI

W poniedziałek 16 listopada w wieku 75 lat zmarł w Warszawie dziennikarz, reporter i historyk sportu Andrzej Gowarzewski – poinformowało wydawnictwo GiA

Andrzej Gowarzewski był przede wszystkim znany jako twórca wielotomowego dzieła pod nazwą encyklopedia piłkarska Fuji. Wielokrotnie odznaczany przez władze państwowe i sportowe. Stworzył nie tylko słynną encyklopedię, która stała się skarbnicą wiedzy o piłce nożnej dla milionów kibiców. Jako dziennikarz uczestniczył w wielu wydarzeniach najwyższej rangi. Był naocznym świadkiem dziesięciu mundiali, ale też igrzysk olimpijskich w Montrealu i Moskwie

Przecierał szlaki jako przedstawiciel polskich mediów na zawodowych wydarzeniach kolarskich. Obsługa Tour de France w 1974 r. była w ówczesnych realiach sporym wyczynem. W 1991 r. założył i od początku kierował wydawnictwem GiA które zasłynęło z encyklopedii piłkarskiej Fuji. Sam był zresztą pomysłodawcą i inicjatorem tej wspaniałej idei. Odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi. Władze Polskiego Komitetu Olimpijskiego przyznały mu „Wawrzyn Olimpijski” /za interia.pl/ /17.11.2020/

JANUSZ LEŚNIEWSKI

Nie żyje Janusz Leśniewski – aktor warszawskich teatrów Komedia, Ochota, Popularny. Zagrał dziesiątki ról w filmach i serialach – poinformował Związek Artystów Scen Polskich. Miał prawie 69 lat

„Dzisiaj odszedł Janusz Leśniewski – aktor teatrów Komedia, Ochota, Popularny, w latach 90 redaktor w Oddziale Warszawskim TVP /WOT/” – poinformował ZASP, który przypomniał też że Janusz Leśniewski był absolwentem Wydziału Aktorskiego warszawskiej PWST. Naukę na tej uczelni zakończył grając w spektaklu dyplomowym postać Konrada i Maski 6 w „Wyzwoleniu” Stanisława Wyspiańskiego w reżyserii Zygmunta Hübnera

Janusz Leśniewski urodził się 28 listopada 1951 r. w Warszawie. „Zagrał dziesiątki ról w filmach i serialach. Zadebiutował na deskach Teatru Komedia w Warszawie rolą Pierrota w ‚Błękitnym potworze’ Carlo Gozziego w reżyserii Zdzisława Leśniaka” – przypomniał ZASP
„Na scenie był Władysławem Topolnickim w ‚Klubie kawalerów’ Bałuckiego, Własem w ‚Letnikach’ Gorkiego, Doktorem Rankiem w ‚Norze’ Ibsena, Don Juanem w ‚Dziewczynie z dzbanem’ Lope de Vegi, Lwowem w ‚Iwanowie’ Czechowa, Pędem w ‚Dwóch szlachcicach z Werony’ Szekspira, Zbyszkiem Dulskim w ‚Moralności pani Dulskiej’ Zapolskiej, Marcelem Stęporkiem w ‚W małym dworku’ Witkiewicza, Jonatanem w ‚Arszeniku i starych koronkach’ Kesselringa, Zaruskim i Szamesem w ‚Sztukmistrzu z Lublina’ Singera” – napisał Związek Artystów Scen Polskich
Wśród ostatnich premier Janusza Leśniewskiego była wyreżyserowana przez Martę Górnicką „Requiemaszyna” Broniewskiego wystawiona w Instytucie Teatralnym im. Zbigniewa Raszewskiego oraz „Bubloteka” autorstwa Małgorzaty Karoliny Piekarskiej

„Od lat działał społecznie w ZASP-ie pełniąc w nim różne funkcje. Parę tygodni temu koledzy powierzyli mu rolę przewodniczącego Sekcji Repartycyjnej Innych Form Audiowizualnych. Trudno uwierzyć że dwa tygodnie temu ostatni raz wpadł do swojego stowarzyszenia, którego ideałom pozostał wierny do końca” – napisał ZASP /za PAP/dzieje.pl/ /16.11.2020/

Nie żyje Janusz Leśniewski, aktor znany z seriali „Barwy szczęścia”, „Na Wspólnej” i „Blondynka”
W niedzielę 15 listopada zmarł Janusz Leśniewski. Smutną informację przekazał Związek Artystów Scen Polskich w którym Leśniewski od lat pełnił różne funkcje /za telemagazyn.pl/ /16.11.2020/

HALINA KWIATKOWSKA

Halina Kwiatkowska, krakowska aktorka, pedagog, pisarka i podróżniczka, koleżanka z lat szkolnych i studenckich Karola Wojtyły zmarła w wieku 99 lat – poinformował Związek Artystów Scen Polskich

„Z wielkim żalem zawiadamiamy że w Konstancinie odeszła Halina Kwiatkowska, wspaniała krakowska aktorka, pedagog, pisarka i podróżniczka, zasłużony członek ZASP” – napisał ZASP
Halina Kwiatkowska /ur. 25 kwietnia 1921 r. w Bochni jako Helena Królikiewiczówna/ była koleżanką z lat szkolnych i studenckich Karola Wojtyły, z którym występowała na scenie szkolnej oraz Teatru Rapsodycznego
Pierwsze doświadczenia teatralne Haliny Kwiatkowskiej rozpoczęły się w gimnazjum w rodzinnych Wadowicach. Działał tam amatorski teatr międzyszkolny. U boku Karola Wojtyły zagrała Anielę w „Ślubach panieńskich” Aleksandra Fredry oraz tytułowe role w „Balladynie” Juliusza Słowackiego i „Antygonie” Sofoklesa. Właściwy debiut sceniczny Kwiatkowskiej nastąpił 1 listopada 1941 w przedstawieniu „Król Duch” Juliusza Słowackiego w konspiracyjnym Teatrze Rapsodycznym stworzonym w Krakowie przez Mieczysława Kotlarczyka. W Teatrze Rapsodycznym aktorka występowała do 1947. Później współpracowała z krakowskimi scenami – Teatrem TUR /1947-48/, Państwowymi Teatrami Dramatycznymi /1948-53/

W 1954 r. rolą Warii w „Wiśniowym sadzie” w reż. Władysława Krzemińskiego rozpoczęła pracę w zespole Starego Teatru, z którym współpracowała przez wiele lat. Zagrała kilkadziesiąt bardzo zróżnicowanych ról współpracując m.in. z Jerzym Jarockim, Konradem Swinarskim, Józefem Szajną i Zygmuntem Huebnerem. Zagrała dziewięć ról filmowych, m.in. w „Popiele i diamencie” Andrzeja Wajdy i „Lalce” Wojciecha Hasa

Prof. Halina Kwiatkowska przez czterdzieści lat była wykładowcą krakowskiej PWST /obecnie Akademia Sztuk Teatralnych im. Stanisława Wyspiańskiego/. Uczyła piosenki, prozy, wiersza, a w końcu stworzonego przez siebie przedmiotu – „kultury bycia”. Wychowała 586 studentów. Z Ewą Otwinowską napisała dwie sztuki teatralne – „Ogłoszenie matrymonialne” i „Sytuację bez wyjścia”. Była autorką książek wspomnieniowych – „Porachunki z pamięcią”, „Wielki Kolega”, „Boyowym szlakiem, czyli a to ci kabaret” /współautor Bruno Miecugow/ oraz „Nie ma takiej świętej”. Odznaczona m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis, Nagrodą Honorową Fundacji Kultury Polskiej i Medalem Honoris Gratia /za PAP/dzieje.pl/ /13.11.2020/

LIDIA MARKIEWICZ-ZIENTAL „LIDKA”

Zmarła major w stanie spoczynku Lida Markiewicz-Ziental ps. Lidka, sanitariuszka, najmłodszy żołnierz batalionu Armii Krajowej „Zośka” – poinformowało w czwartek 12 listopada Dowództwo Wojsk Obrony Terytorialnej

„Wraz z pogrążoną w smutku rodziną informujemy że na wieczną służbę odeszła major w stanie spoczynku Lidia Markiewicz-Ziental ps. Lidka. Była sanitariuszką, najmłodszym żołnierzem batalionu Armii Krajowej Zośka” – oświadczyło w komunikacie Dowództwo Wojsk Obrony Terytorialnej
Mjr Lidia Markiewicz-Ziental ps. „Lidka” urodziła się 17 grudnia 1929 r. w Warszawie. Swój udział w Powstaniu Warszawskim rozpoczęła w Szpitalu Karola i Marii, 3 sierpnia 1944 r., zgłaszając się ochotniczo do batalionu „Zośka”. Otrzymała przydział do patrolu sanitarnego II plutonu 3 kompanii „Giewonta”
„Lidka” brała udział we wszystkich akcjach kompanii, m.in. w ciężkich walkach na Woli, w natarciu na obóz koncentracyjny Gęsiówka, skąd wyzwolono ok. 350 Żydów z różnych krajów Europy. Jako jedna z nielicznych przeszła cały szlak bojowy zgrupowania „Radosław”. We wrześniu 1944 r. była dwukrotnie ranna podczas walk na Górnym Czerniakowie

Mjr Lidia Markiewicz-Ziental ps. „Lidka” dwukrotnie została odznaczona Krzyżem Walecznych. „Lidka na zawsze pozostanie dla nas wzorem żołnierza obywatela. Cześć jej pamięci!” – oświadczyło w komunikacie DWOT /za PAP/dzieje.pl/ /12.11.2020/

Nie żyje sanitariuszka Lidka z batalionu „Zośka”. Przyjaciółka Barbary Wachowicz
Kobieta z niezwykłą energią i poczuciem humoru. Kobieta z zasługami. Uczestniczka Powstania Warszawskiego. Sanitariuszka słynnego batalionu „Zośka”. Zmarła Lidia Ziental ps. Lidka i Roma
Miała 12 lat kiedy wstąpiła do konspiracyjnej organizacji harcerek. Jej drużyna specjalizowała się w służbie sanitarnej, ale dziewczęta uczestniczyły też w akcjach „Małego Sabotażu” i kolportażu prasy podziemnej

Trzeciego dnia Powstania Warszawskiego zgłosiła się ochotniczo /”postarzając się” o 3 lata/ do batalionu „Zośka” w którym otrzymała przydział do patrolu sanitarnego II plutonu 3 kompanii „Giewonta”. Brała udział we wszystkich akcjach kompanii, jako jedna z nielicznych przeszła cały szlak bojowy zgrupowania „Radosław” – od Woli przez Stare Miasto, kanały, Mokotów do Śródmieścia. – Mój batalion, dowodzony przez Ryszarda Białousa ps. Jerzy, był najlepszym batalionem podczas Powstania Warszawskiego. Miałam zaszczyt przejść cały szlak bojowy – razem z Ryszardem. „Jerzy” wychowywał nas dowodząc, dowodził nami wychowując – mówiła w trakcie uroczystości pogrzebowych dowódcy batalionu „Zośka” kpt. Ryszarda Białousa Lidia Ziental ps. Lidka, żołnierz jednostki

7 listopada sanitariuszka odeszła do swojego dowódcy
Lidia Ziental z domu Markiewicz umarła w wieku 91 lat w szpitalu na Szaserów w Warszawie. Była przyjaciółką Barbary Wachowicz – obie zrobiły bardzo wiele dla pamięci o batalionie „Zośka”. Po wojnie „Lidka” skończyła prawo i radcą prawnym była do końca, nawet na emeryturze służyła poradami wielu osobom /za www.se.pl/ /12.11.2020/

ŁUCJA ANIELA WOJDYNO

Ś.p. S. Łucja Aniela Wojdyno, loretanka
Zmarła 10 listopada, pogrzeb 12 listopada 2020

Zgromadzenie Sióstr Loretanek zawiadamia: We wtorek, 10 listopada 2020 roku, w domu zakonnym w Loretto w wieku 95 lat, po 74 latach życia zakonnego zmarła
ś. † p. S. Łucja Aniela Wojdyno, loretanka
Uroczystości pogrzebowe będą mieć miejsce 12 listopada 2020 r. /czwartek/, w Loretto k. Kamieńczyka. Msza Święta pogrzebowa zostanie odprawiona o godz. 13.00, pod przewodnictwem ks. bp. Romualda Kamińskiego, w nowym kościele w Sanktuarium MB Loretańskiej. Po niej nastąpi złożenie ciała Zmarłej na miejscowym cmentarzu zakonnym. Uroczystości pogrzebowe będą przebiegać z asystą wojskową. Polecamy ś.p. Siostrę Łucję Anielę Wojdyno Opatrzności Bożej, prosimy o modlitwę w jej intencji

Siostra Łucja urodziła się 6 grudnia 1925 roku w Nadliwiu, pow. Radzymin. W młodości była sanitariuszką Powstania Warszawskiego, pseudonim „Aldona”, w pułku „Baszta”, kompanii ppor. Dariusza Dąbrowskiego „Bożydara”. W roku 2019 otrzymała honorową nominację na stopień kapitana Wojska Polskiego. S. Łucja pracowała w Warszawie, w Broku nad Bugiem, Konstantynowie, a najdłuższy, kilkudziesięcioletni okres przypadł na Loretto. W Zgromadzeniu przez długie lata pracowała jako katechetka i pielęgniarka niosąc bardzo ofiarnie pomoc osobom chorym zwłaszcza zamieszkującym okolice Loretto. Dla wielu dzieci i młodych pozostała też niezapomnianą katechetką. Trzykrotnie pełniła funkcję przełożonej domu /za dw-p.pl/ /11.11.2020/

JÓZEF PARA

W wieku 98 lat zmarł aktor i reżyser Józef Para, znany m.in. z ról w filmach „Vabank” Juliusza Machulskiego i „Trędowata” Jerzego Hoffmana. O jego śmierci poinformował Związek Artystów Scen Polskich

Józef Para zagrał dziesiątki ról teatralnych, telewizyjnych, filmowych, m.in. w takich produkcjach, jak „Agent nr 1”, „Człowiek na torze”, „Trędowata”, „Królowa Bona”, „Do krwi ostatniej”, „Polonia Restituta”, „Najdłuższa wojna nowoczesnej Europy” czy „Alchemik Sendivius”
„Szerokiej publiczności zapadł jednak w pamięć rolą Komisarza Przygody w obrazach Juliusza Machulskiego „Vabank” i „Vabank II” – czytamy na stronie ZASP

Urodzony w 1922 r. w Wojakowej Józef Para był absolwentem krakowskiej Państwowej Wyższej Szkoły Aktorskiej, reżyserem, aktorem teatrów: Słowackiego, Starego i Rapsodycznego w Krakowie, dyrektorem teatrów: Polskiego w Bielsku-Białej, Współczesnego we Wrocławiu, Śląskiego w Katowicach, a także pedagogiem w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej i Teatralnej w Łodzi, autorem wspomnień „Salony i kulisy”
W teatralnych inscenizacjach Józef Para był także reżyserem. A zagrał m.in. Zbigniewa w „Mazepie” i tytułowego Horsztyńskiego Słowackiego, Helmera i Dr. Rancka w „Domu lalki” Ibsena, Bohatera w „Kartotece” Różewicza, Króla w „Hamlecie” Szekspira, Łatkę w „Dożywociu” Fredry, Pierczichina w „Mieszczanach” Gorkiego, AA w „Emigrantach” Mrożka, Konrada w „Wyzwoleniu” Wyspiańskiego, czy Tipoffa w „Lekarzu bezdomnym” Słonimskiego”

Ostatni raz przed kamerą stanął w 1998 r. w filmie Doroty Kędzierzawskiej „Nic”. Był laureatem wielu nagród i wyróżnień, m.in. Nagrody Państwowej za kreacje aktorskie, ministra kultury i sztuki za całokształt pracy artystycznej, Srebrnej i Złotej Maski Województwa Katowickiego. Odznaczony Krzyżem Komandorskim i Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym Krzyżem Zasługi, a z okazji 60-lecia pracy aktorskiej, 40-lecia reżyserskiej i 25-lecia pedagogicznej – Złotym Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis. W 1998 r. aktor wydał tom wspomnień zatytułowanych „Salony i kulisy”. Józef Para zmarł w poniedziałek 9 listopada /za RMF/PAP/interia.pl/ /11.11.2020/

CEZARY DĄBROWSKI

W sobotę 7 listopada w wieku 62 lat odszedł nasz radiowy kolega

Cezary Dąbrowski urodził się 16 maja 1958 w Białymstoku. Ukończył studia na wydziale elektroniki Politechniki Warszawskiej w 1982 r.
W Polskim Radiu Białystok pracował od połowy stycznia 1997 jako starszy specjalista systemów komputerowych. Był twórcą i webmasterem pierwszej strony internetowej naszej rozgłośni

Czarek chętnie rozwiązywał problemy techniczne, nigdy nikomu nie odmówił pomocy. Był twórcą kiosku multimedialnego Radia Białystok i dbał by zawsze znajdowały się tam aktualne treści; publikował informacje o nagrodach dziennikarzy, naszych imprezach, przygotował też wirtualny spacer po rozgłośni i wrzucał tam nasze zdjęcia

Był niezawodnym archiwistą, jeżeli nie można było czegoś znaleźć; wystarczyło zadzwonić do Czarka a on „wyczarowywał” zaginiony plik, chyba nie ma w radiu osoby której nie uratował skasowanego przypadkiem nagrania. Czasem przynosił plik płyt DVD z informacją – „masz, to twoje audycje” lub „znalazłem takie zdjęcia, może się przydadzą”. Bardzo szanował pracę dziennikarzy, mówiąc o sobie że jest tylko „śrubką w radiowej maszynie”. Był poważnym, skromnym i cichym kolegą, wielbicielem jazzu i bluesa
Czarku, będzie nam Ciebie brakować /za www.radio.bialystok.pl/ /9.11.2020/

BP JÓZEF ZAWITKOWSKI

W bazylice katedralnej w Łowiczu odprawiona została w sobotę 7 listopada msza żałobna w intencji zmarłego biskupa pomocniczego, seniora diecezji łowickiej Józefa Zawitkowskiego. Przewodniczył jej metropolita łódzki abp Grzegorz Ryś
Ze względu na obostrzenia związane z pandemią w liturgii uczestniczyła ograniczona liczba osób

Homilię wygłosił ordynariusz diecezji warszawsko-praskiej bp Romuald Kamiński. Przypominał drogę życiową bpa Zawitkowskiego. Mówił m.in. o początkach jego kapłaństwa, że święcenia biskupie ks. Zawitkowski przyjął w czerwcu 1990 r. w katedrze w Łowiczu, a dwa lata później został biskupem pomocniczym dla nowo utworzonej diecezji łowickiej
Bp Kamiński zwrócił uwagę że bp Zawitkowski realizował swoje powołanie głosząc Słowo Boże na różne sposoby. Był autorem książek, śpiewników, kazań. Wielokrotnie duchowni przygotowując kazania korzystali z jego pieśni, takich jak np. „Panie dobry jak chleb” czy „O miłosierna z Ostrej Bramy”
„Dziękujemy Bogu za wszystkie dobra którymi obdarzył biskupa Józefa” – mówił i dodał na zakończenie: „biskupie Józefie wstawiaj się za nami u Matki Zbawiciela i naszej Matki i proś by strzegła każdego z nas, całej ojczyzny i Kościoła świętego”

W trakcie mszy odczytano też słowa jakie skierował do rodziny, duchowieństwa i wiernych papież Franciszek. Podziękował on biskupowi Zawitkowskiemu „za świadectwo jego życia i głębokiej wiary, za dobro które dzięki niemu zaistniało, szczególnie za posługę kaznodziejską, troskę o liturgię, refleksje modlitewne, myśli przelane w publikacjach i pieśniach religijnych”
Odczytano również list od prezydenta Andrzeja Dudy który przyznał że ze smutkiem przyjął informację o śmierci biskupa Józefa Zawitkowskiego
„Żegnamy wyjątkowego pasterza, o głębokiej wrażliwości i licznych talentach artystycznych, które bez reszty poświęcił służbie Bogu i Kościołowi. Dał się poznać jako wybitny kaznodzieja, który przez ponad ćwierć wieku wygłaszał homilie podczas sumy niedzielnej w kościele św. Krzyża, transmitowanej w Polskim Radiu” – napisał prezydent
Prezydent zwrócił uwagę że bp Zawitkowski był też obdarzony talentem muzycznym i tworzył wiele popularnych pieśni sakralnych. „Miliony Polaków modli się i śpiewa jego słowami doświadczając szczególnych duchowych przeżyć i wzruszeń” – napisał
Przypomniał że zmarły położył wielkie zasługi dla formowania wielu młodych pokoleń, które poznawały podstawowe zasady wiary chrześcijańskiej z modlitewników jego autorstwa, sygnowanych skromnym pseudonimem ks. Tymoteusz
Prezydent zwrócił uwagę, że bp Zawitkowski był też obdarzony talentem muzycznym i tworzył wiele popularnych pieśni sakralnych
„Miliony Polaków modli się i śpiewa jego słowami doświadczając szczególnych duchowych przeżyć i wzruszeń” – napisał. Dodał że bp Zawitkowski na zawsze pozostanie w naszej pamięci jako „pasterz gorliwie troszczący się o swoje owce – z dobrocią, zrozumieniem i gorącym sercem”

Zmarłego pożegnał też ordynariusz łowicki bp Andrzej Dziuba który ze względu na chorobę nie mógł bezpośrednio uczestniczyć w mszy żałobnej. W liście odczytanym w świątyni bp Dziuba m.in. podziękował biskupowi Zawitkowskiemu za jego kapłańskie i biskupie życie. Podkreślił że duchowny uczył wiary, kochał wszystkich bez wyjątku
„Dziękujemy za Twoje odważne głoszenie Chrystusa. Mówiłeś nam odważnie prawdę, za dobro nam dziękowałeś, ale wskazywałeś też na nasze błędy, brak wiary, mądrości. Pokazywałeś co ważne i co pierwsze. /…/ A kiedy trzeba było grzmiałeś głośno, by usłyszeli wszyscy, bez wyjątku. Także ci w Warszawie i Brukseli” – napisał bp Dziuba

Po mszy w bazylice katedralnej trumna z ciałem bpa Zawitkowskiego przewieziona została do miejscowości Żdżary. Tam w miejscowym kościele parafialnym została odprawiona Msza św. pogrzebowa. Po liturgii ciało ś.p. bpa Józefa Zawitkowskiego złożono do grobu na miejscowym cmentarzu, gdzie pochowani są jego rodzice

Bp Józef Zawitkowski zmarł 29 października w wieku 81 lat. Święcenia biskupie przyjął 9 czerwca 1990 r. w katedrze w Łowiczu. Po podziale administracyjnym Kościoła w Polsce 25 marca 1992 został biskupem pomocniczym dla nowo utworzonej diecezji łowickiej. W Konferencji Episkopatu Polski w latach 90 był członkiem Komisji ds. Duszpasterstwa Liturgicznego, w której pełnił funkcję przewodniczącego Podkomisji ds. Muzyki Kościelnej. 9 grudnia 2013 przeszedł na emeryturę /za PAP/dzieje.pl/ /7.11.2020/


Kuria diecezji łowickiej w komunikacie z 16 października informowała że duchowny trafił do szpitala. Poprosiła wówczas kapłanów i osoby życia konsekrowanego o modlitwę w jego intencji. „Prośmy Boga o zdrowie dla Księdza Biskupa w naszych parafiach i indywidualnych modlitwach” – napisano w komunikacie pod którym podpisał się wikariusz generalny, biskup pomocniczy Wojciech Osial

W czwartek 29 października biuro prasowe Episkopatu Polski poinformowało o śmierci hierarchy. „W dniu dzisiejszym, w wieku 81 lat odszedł do Pana bp Józef Zawitkowski, biskup pomocniczy senior diecezji łowickiej” – napisano /za PAP/dzieje.pl/ /inf. z 29.10.2020/ /8.11.2020/

Bp Józef Zawitkowski
Uroczystości pogrzebowe Józefa Zawitkowskiego, „złotoustego biskupa” i poety
W katedrze w Łowiczu odbyły się uroczystości pogrzebowe bp. Józefa Zawitkowskiego, biskupa seniora diecezji łowickiej. Wybitny kaznodzieja, poeta znany także pod literackim pseudonimem księdza Tymoteusza
Biskup znany był wiernym m.in. z homilii wygłaszanych przez lata podczas Mszy św. transmitowanych radiowo z kościoła św. Krzyża w Warszawie. Były to jedne z najchętniej słuchanych homilii

Nazywany był „złotoustym biskupem”
W kazaniu bp Romuald Kamiński nawiązując do słynnej frazy jaką bp. Zawitkowski zwracał się do słuchaczy swoich kazań pytał: „Któż nam teraz powie: »kochani moi«?
Pisał: „Ojcze Święty, Przyjdź kiedyś we śnie, Teraz, zanim będę w Czyśćcu, I powiedz, czy w Niebie, Śpiewają czasem – Panie dobry jak chleb?”
Żegnamy dziś bp. Józefa Zawitkowskiego, księdza-poetę, autora m. in. pieśni eucharystycznej „Panie dobry jak chleb”
Biskup Józef Zawitkowski urodził się 23 listopada 1938 w Wale. Pochodził z chłopskiej, bardzo religijnej rodziny. Jednym z ulubionych motywów kazań duchownego nazywanego „złotoustym biskupem” było poszanowanie pracy na roli oraz przywiązanie do ziemi ojczystej i szacunek dla chleba
Kapłan obchodził w tym roku jubileusz 30-lecia sakry biskupiej
Decyzją prezydenta RP Lecha Wałęsy z 31 sierpnia 1995 został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski /za KAI/TVP3/www.tvp.info/ /7.11.2020/

OLGIERD CZERNER

Nie żyje architekt prof. Olgierd Czerner, wykładowca Politechniki Wrocławskiej i wieloletni dyrektor Muzeum Architektury we Wrocławiu. Zmarł w wieku 91 lat

Informację o śmierci emerytowanego pracownika Wydziału Architektury Politechniki Wrocławskiej opublikowano na stronie internetowej uczelni
Prof. Olgierd Czerner ukończył studia na Wydziale Architektury Politechniki Wrocławskiej w 1951 r.; w 1994 został profesorem zwyczajnym na tej uczelni
Architekt mając 26 lat został konserwatorem zabytków miasta Wrocławia; za jego kadencji odrestaurowano m.in. gotyckie kościoły

W latach 80 prof. Czerner był odpowiedzialny za budowę rotundy w której prezentowana jest Panorama Racławicka. Od 1965 organizował Muzeum Architektury we Wrocławiu, a następnie przez 30 lat kierował tą placówką
Prof. Czerner jest autorem wielu książek poświęconych architekturze. Został uhonorowany m.in. Srebrnym i Złotym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski i Złotym Medalem Zasłużony dla Kultury Polskiej Gloria Artis /za PAP/dzieje.pl/ /7.11.2020/

RYSZARD MIAZEK

W piątek 30 października zmarł Ryszard Miazek, były prezes TVP i Polskiego Radia. Przyczyną śmierci było zarażenie się koronawirusem. Miał 75 lat

Ryszard Miazek był publicystą i ekonomistą. Urodził się 1945 r. w Kocierzewie k. Łowicza. W 1980 ukończył studia na Wydziale Ekonomiczno-Rolnym Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, a w 1987 uzyskał stopień doktora nauk ekonomicznych

W 1992 r. był rzecznikiem prasowym rządu Waldemara Pawlaka. Od 1993 do 1996 r. był członkiem Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, w latach 1996-98 był prezesem zarządu Telewizji Polskiej, a od 2000 do 2002 zarządzał Polskim Radiem
Przyczyną śmierci było zakażenie koronawirusem z którym zmagała się także przebywająca w szpitalu żona byłego prezesa TVP /za interia.pl/polska/ /30.10.2020/

Zmarł Ryszard Miazek, były prezes TVP i Polskiego Radia
W piątek 30 października w szpitalu na Wołoskiej w Warszawie zmarł Ryszard Miazek, były prezes Telewizji Polskiej i Polskiego Radia
Przyczyną śmierci było zarażenie się koronawirusem
Miazek w latach 1991-92 był red. naczelnym pisma „Wieś i Państwo”, a w latach 1998-2000 „Zielonego Sztandaru”. Był także komentatorem „Rzeczpospolitej”, dyr. Centralnej Biblioteki Rolniczej im. Michała Oczapowskiego w Warszawie i zastępcą dyr. Mazowieckiego Centrum Kultury. W ostatnich latach był kierownikiem działu naukowo-oświatowego Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego w Warszawie /za wirtualnemedia.pl/ /2.11.2020/

AGNIESZKA FATYGA

W piątek, 30 października, w wieku 62 lat zmarła aktorka i piosenkarka Agnieszka Fatyga. Była matką młodej aktorki Michaliny Olszańskiej

„Dzisiaj rano odeszła moja Mama, Agnieszka Fatyga. Wybaczcie, dziś nie jestem w stanie nic więcej napisać, dlatego pozwolę sobie zostawić tu pieśń którą moja Mama skomponowała dla swojej Mamy i schować się za jej własnymi słowami” – napisała na Facebooku Michalina Olszańska, umieszczając link do piosenki „Kołysanka dla matki”
W nagraniu na YouTubie Fotygę pożegnał też mąż, aktor Wojciech Olszański. „Moja żona z którą przeżyłem 37 lat odeszła dzisiaj od nas o godzinie 7.00 rano, nagle… Wszystko co najgorsze dopiero przede mną, ale zasłużyła na to by ją wspomnieć, bo była niezłomnym człowiekiem. Nigdy się nikomu nie sprzedała, nikomu nie obiecywała, poniosła za to wiele razów, nagonek. Była w życiu najlepszym co mi się przytrafiło. Miała do mnie wielką cierpliwość. Kochała ludzi, aczkolwiek ci co ją znali wiedzą że była wielką samotnicą, ale bardzo empatyczną i dobrą. Może dlatego była wielką samotnicą, bo była dawcą, oddawała ludziom swoją energią” – powiedział Olszański

Agnieszka Fatyga była absolwentką Wydziału Aktorskiego PWST w Warszawie /1980/. W latach 1980-84 występowała w Teatrze Narodowym, m.in. w spektaklach Zofii Mrozowskiej i Adama Hanuszkiewicza, m.in. w „…i Dekameron” i „Śpiewniku domowym”
W latach 1984-2000 występowała w Teatrze Ateneum w Warszawie, gdzie można ją było zobaczyć m.in. w legendarnym „Brelu” Wojciecha Młynarskiego i „Niebie zawiedzionych” w reż. Leny Szurmiej, gdzie wykonywała songi Bertolta Brechta, a także w roli Warii w „Wiśniowym sadzie” w inscenizacji Janusza Warmińskiego. Wcieliła się też w rolę Sally Bowles w musicalu „Cabaret” na deskach Teatru Muzycznego-Operetki Wrocławskiej. W 1993 występowała w Operetce Warszawskiej

Telewizyjna widownia mogła zobaczyć ją w epizodycznej roli w serialu „Alternatywy 4”, jako prostytutkę w restauracji „Kongresowa”. Na kinowym ekranie pojawiła się w „Spowiedzi dziecięcia wieku” Marka Nowickiego z 1985 r. /jako śpiewaczka Marco/
W 1986 r. Fatyga otrzymała Nagrodę Przewodniczącego ds. Radia i Telewizji za osiągnięcia aktorskie w Teatrze Telewizji oraz programach artystyczno-rozrywkowych. W tym samym roku nagrodzono ją także „Złotym Ekranem” – wyróżnieniem magazynu „Ekran” /za oryginalną interpretację piosenek aktorskich /za PAP/interia.pl/ /30.10.2020/

Zmarła Agnieszka Fatyga – aktorka i piosenkarka
30 października zmarła aktorka i piosenkarka Agnieszka Fatyga. Miała 62 lata
Urodziła się w Bytomiu, jako dziecko mieszkała w Świętochłowicach, ale dojeżdżała do Bytomia do szkoły muzycznej, gdzie uzyskała dyplom pianistyczny w klasie fortepianu u profesora A. Jasińskiego. Potem równolegle studiowała dwa artystyczne kierunki. Uczyła się na wydziale operowym w warszawskiej Akademii Muzycznej i w PWST, gdzie dyplom aktorski zrobiła w 1981 r. Odtąd dzieliła swoje zawodowe życie między teatr, kino i scenę estradową. Pracowała w Tetarze Narodowym i Teatrze Ateneum. Znakomite recenzje zebrała za kreację w spektaklu „Opera Granda” w reż. Macieja Wojtyszki. Zagrała w filmie „Spowiedź dziecięcia wieku” /1985/, ale kino się o nią zbyt często nie upominało

Przede wszystkim jednak Fatyga śpiewała. Miała w repertuarze songi Brechta, rosyjskie romanse, arie musicalowe. Jednym z jej największych przebojów stała się „Kołysanka dla matki”
O śmierci Agnieszki Fatygi poinformował jej mąż /”Agusiu, bardzo cię kocham”/. Córka, aktorka Michalina Olszańska, pożegnała Mamę właśnie jej „Kołysanką dla matki” /za rp.pl/ /30.10.2020/

ANDRZEJ PÓŁTAWSKI

29 października w Krakowie zmarł w wieku 97 lat prof. Andrzej Półtawski – uczestnik Powstania Warszawskiego, filozof, etyk, antropolog, specjalista w zakresie antropologii filozoficznej, fenomenologii, filozofii chrześcijańskiej, personalizmu i teorii poznania, bliski współpracownik św. Jana Pawła II

Andrzej Półtawski urodził się 22 lutego 1923 w Warszawie jako syn typografa i grafika Adama Półtawskiego. Ukończył tam III Miejskie Gimnazjum i Liceum Męskie. W czasie okupacji niemieckiej działacz AK. Uczestnik Powstania Warszawskiego w stopniu podchorążego w Zgrupowaniu „Żaglowiec” II Obwodu „Żywiciel” /Żoliborz/ Warszawskiego Okręgu AK. Osadzony w stalagu XI A Altengrabow i Groß Lübars k. Magdeburga

31 grudnia 1947 ożenił się z Wandą Półtawską z d. Wojtasik. Ukończył studia filozoficzne pod kier. prof. Romana Ingardena na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1950 r., broniąc pracę magisterską, a następnie uzyskując tytuł doktora na podstawie rozprawy „Rzeczy i dane zmysłowe. Świat i spostrzeżenie u G. E. Moore’a”. W 1972 uzyskał habilitację na podst. pracy „Świat, spostrzeżenie, świadomość”. Był pracownikiem naukowym Uniwersytetu Jagiellońskiego w latach 1957-70, a następnie w latach 1973-93 na Wydz. Filozofii Chrześcijańskiej Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie. Był kier. Katedry Teorii Poznania ATK

Był laureatem Nagrody im. Księdza Idziego Radziszewskiego za rok 2015 przyznawaną przez Towarzystwo Naukowe KUL. Przez szereg lat był współpracownikiem metropolity krakowskiego abp. Karola Wojtyły i św. Jana Pawła II. Z małżonką byli członkami Papieskiej Rady ds. Rodziny
Módlmy się za duszę ś.p. prof. Andrzeja Półtawskiego słowami tej modlitwy: Panie, nakłoń Twego ucha ku naszym prośbom, gdy w pokorze błagamy Twego miłosierdzia; przyjmij duszę sługi Twego Andrzeja, której kazałeś opuścić tę ziemię, do krainy światła i pokoju i przyłącz ją do grona Twych wybranych. Przez Chrystusa, Pana naszego – Amen /za KAI/pl.aleteia.org/ /29.10.2020/

STANISŁAW KOGUT

„Nie żyje Stanisław Kogut, były senator. Wieczne odpoczywanie racz mu dać Panie” – poinformował Bartłomiej Orzeł, pełnomocnik premiera Mateusza Morawieckiego ds. programu Czyste Powietrze. Kogut przebywał w szpitalu w Gorlicach. Z doniesień wynika że był zakażony koronawirusem. Miał 67 lat

Informację o śmierci b. senatora PiS potwierdził Wiktor Durlak, senator PiS z okręgu nowosądeckiego, znajomy Stanisława Koguta. Przyznał że informację uzyskał od rodziny zmarłego. – Bardzo mi przykro z powodu śmierci Stanisława Koguta. Wiele lat współpracowaliśmy razem. Serdecznie współczuję rodzinie, bo przecież 67 lat to jeszcze młody wiek. Zrobił w swoim życiu wiele dobrego. Każdy człowiek popełnia błędy, ale pamiętamy wszystkie jego inicjatywy które służyły bardzo wielu osobom – chorym, niepełnosprawnym, młodym i starszym. Bardzo mi przykro że odszedł – powiedziała posłanka PiS Anna Paluch

Posłanka Barbara Bartuś z PiS oceniła że senator Kogut był ważnym i znanym działaczem PiS w regionie. Przyznała też że usunął się na bok swojego środowiska politycznego po tym jak został oskarżony przez prokuraturę. – jesteśmy w szoku. Chorował wcześniej, ale prawdopodobnie główną przyczyną jego śmierci jest COVID-19. Był osobą która nieraz pomagała innym. Jak słyszał o czyimś nieszczęściu starał się pomóc. Dziś okazuje się że w tym trudnym czasie umiera osoba tak u nas znana. Nie ma mocnych na tę chorobę – powiedziała Bartuś

„W gorlickim szpitalu zmarł Stanisław Kogut, wieloletni senator z Małopolski. Dobry, ciepły człowiek. Rodzinie i Bliskim składam najszczersze kondolencje. Wieczny odpoczynek racz Mu dać Panie…” – napisał Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes PSL
Kogut od lat 70 był pracownikiem PKP, a w latach 2000-05 był członkiem rady nadzorczej PKP SA. Od 1989 r. dział w kolejarskiej „Solidarności”. W wyborach w 2005 r. został senatorEM PiS i był nim przez cztery kadencje. Odszedł z PiS jak pod koniec stycznia 2018 r. usłyszał prokuratorskie zarzuty dotyczące przyjęcia korzyści majątkowych. Nie przyznał się do winy. Po zarzutach Senat nie zgodził się na zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie senatora Koguta, o co wnioskowała prokuratura. Został wtedy senatorem niezrzeszonym

Według prokuratury Kogut miał wywrzeć wpływ na wydanie decyzji o umorzeniu postępowania administracyjnego które dotyczyło wpisania do rejestru zabytków budynku dawnego hotelu Cracovia i kina Kijów w Krakowie. W zamian za to Kogut miał przyjąć obietnicę udzielenia mu korzyści majątkowej 1 mln zł, przy czym połowa tych pieniędzy miała stanowić darowiznę na rzecz Fundacji Pomocy Osobom Niepełnosprawnym w Stróżach. Kolejny zarzut dotyczy przyjęcia przez senatora 170 tys. zł łapówki za wywarcie wpływu na prezesa zarządu i członków zarządu PKP SA. Według śledczych chodzi o decyzje dotyczące jednej z umów zawartych między PKP a innym podmiotem gospodarczym, na mocy której krakowska firma miała otrzymać 4 miliony 400 tys. zł jako udział w kosztach prowadzonej rozbudowy dworca autobusowego w Krakowie.
Trzeci zarzut dotyczy pośrednictwa Koguta w zamianie sposobu odbywania kary na lżejszą przez skazanego za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą. Za to senator miał otrzymać korzyść majątkową o wartości co najmniej 24 tys. zł w postaci wyposażenia w oświetlenie obiektów sportowych należących do Fundacji Pomocy Osobom Niepełnosprawnym /za Polsat News/PAP/interia.pl/ /18.10.2020/

HENRYK BOUKOŁOWSKI

W wieku 83 lat zmarł w niedzielę 4 października Henryk Ignacy Boukołowski – aktor, reżyser i współzałożyciel Teatru Adekwatnego. Informację o jego śmierci potwierdził Tomasz Wójcik, który był opiekunem prawnym Boukołowskiego oraz prezesem Stowarzyszenia Teatr Adekwatny

Boukołowski urodził się 11 stycznia 1937 r. w Białymstoku. W 1958 r. ukończył studia w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej. Był aktorem teatrów warszawskich: Ateneum /1958-61/ i Polskiego /1961-75/. W październiku 1964 w Cieszynie z Magdą Teresę Wójcik założył Teatr Adekwatny, który później przeniósł się do Warszawy, a od marca 1995 działa w formie stowarzyszenia
Współpracował też ze Sceną Polską w Czeskim Cieszynie /1963-65/ oraz z Teatrem Polskim w Bielsku-Białej /1965-66/

Boukołowski zagrał m.in. w filmie „Nikt nie woła” /1960/ w reż. Kazimierza Kutza, w „‚Awatarze’, czyli zamianie dusz” /1964/ u Janusza Majewskiego oraz w „Skardze” /1991/ i „Wrotach Europy” /1999/ u Jerzego Wójcika. Był także reżyserem spektakli teatralnych m.in. „Antygony” /1970/ według Sofoklesa, „Wielkanocy Jana Sebastiana Bacha” /1974/ według K.I. Gałczyńskiego, „Improwizacji” /1974/ według Adama Mickiewicza, „Procesu” /1986/ według Franza Kafki w Teatrze Adekwatnym
Użyczał głosu w licznych słuchowiskach radiowych
Był odznaczony m.in. Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz odznaką „Zasłużony Działacz Kultury” /za PAP/interia.pl/ /4.10.2020/

BOGUSŁAW MIKUS

Zmarł działacz opozycji antykomunistycznej Bogusław Mikus. Miał 65 lat. W kwietniu 1989 r. razem m.in. z Lechem Wałęsą i Tadeuszem Mazowieckim utworzył Komitet Rejestracyjny NSZZ „Solidarność”

O śmierci Bogusława Mikusa poinformowała w czwartek 24 września na Twitterze europosłanka Beata Mazurek. „We wtorek jeszcze do mnie dzwonił i rozmawialiśmy. Pełen optymizmu i nadziei. Dziś z wielkim smutkiem przyjęłam informację o Jego śmierci. Chełmianin Bogdan Mikus nie żyje. R.I.P. B.Mikus znalazł się wśród 53 osób które 10 kwietnia 1989 r. utworzyły Komitet Rejestracyjny NSZZ ‚Solidarność’. Wśród nich byli m.in. Lech Wałęsa, Jarosław i Lech Kaczyńscy, Jacek Kuroń, Tadeusz Mazowiecki, Zbigniew Bujak” – napisała Mazurek
Bogusław Mikus urodził się 16 grudnia 1954 r. w Chełmie. W 1974 został absolwentem tamtejszego technikum budowlanego. W 1976 został kierownikiem działu inwestycji Zakładu Inwestycji Budowlanych WZGS Samopomoc Chłopska w Chełmie, gdzie pracował do 1979. Następnie przez rok pracował jako specjalista ds. generalnego wykonawstwa Chełmskiego Przedsiębiorstwa Budowlanego /ChPB/
Do „Solidarności” wstąpił w 1980. Był przewodniczącym Komitetu Założycielskiego, członkiem Komisji Zakładowej w ChPB, przewodniczącym MKZ w Chełmie, współzałożycielem m.in. „Biuletynu Informacyjnego Regionu Chełmskiego” oraz pisma „Samorządność”
Od 1989 do 1990 był przewodniczącym Komitetu Obywatelskiego w Chełmie. W grudniu 1989 został delegatem na III Walne Zebranie Delegatów Regionu Chełmskiego. Do 1991 był przewodniczącym Zarządu Regionu /za PAP/interia.pl/ /24.9.2020/

RYSZARD WOLAŃSKI

Nie żyje dziennikarz Ryszard Wolański. Miał 77 lat
17 września w Warszawie zmarł Ryszard Wolański – dziennikarz muzyczny współpracujący m.in. z Telewizją Polską i Polskim Radiem

O śmierci cenionego dziennikarza poinformowano na stronie rozgłośni Radio Dla Ciebie. Swoją przygodę z Polskim Radiem Ryszard Wolański zaczął w 1972 r., a do TVP trafił sześć lat później. Zajmował się przede wszystkim jazzem i na jego temat stworzył wiele audycji radiowych i programów telewizyjnych, m.in. „Klub Jazzowy Studia Gama”, „Vademecum jazzu”, „Panorama Jazzu Polskiego”, „Telemuza”, „Telemuzak”,”Bez próby”, „Studio Orzech”, „Swingowe granie”, „Poznajemy style jazzowe”, „Jazz tradycyjny”. Był autorem książek o Krzysztofie Klenczonie i Eugeniuszu Bodo – „Eugeniusz Bodo. Już taki jestem zimny drań” /w 2012 r. otrzymał za nią wyróżnienie w Konkursie Książka Historyczna Roku/ /za interia.pl/ /21.9.2020/

HANNA REK-WYROBEK

Hanna Rek-Wyrobek nie żyje. Piosenkarka zmarła w wieku 83 lat
Potwierdzono śmierć Hanny Rek-Wyrobek, polskiej piosenkarki popularnej głównie w latach 60. Była żoną Bogusława Wyrobka, pierwszego polskiego wokalisty rockandrollowego

„Zasłużony członek ZASP, gwiazda estrady, Teatru STS i Kabaretu Pineska, absolwentka Studium Piosenkarskiego Hanny Skarżanki i Aleksandra Bardiniego
Zasłynęła piosenką „Gdy mi ciebie zabraknie…”, od dziś także Jej będzie nam brakować…” – napisał Związek Artystów Scen Polskich na facebooku
Hanna Rek-Wyrobek ukończyła studia na wydziale farmacji Akademii Medycznej w Warszawie. Podczas studiów występowała w chórze, STS-ie i kabarecie „Pineska”. W 1957 r. zajęła 2 miejsce w konkursie piosenki zorganizowanym przez Polskie Radio. Wystąpiła na Międzynarodowym Festiwalu Piosenki w Sopocie w latach 1961-62

W 1966 r. poślubiła Bogusława Wyrobka, pierwszego polskiego wokalistę rockandrollowego, który karierę zaczynał w grupie Rhythm And Blues. Do rozwiązania zespołu przyczynił się sam Edward Gierek – wówczas I sekretarz KW PZPR w Katowicach. Formalnie decyzję podjął zarząd gdańskiego Jazz-Clubu. Kontynuacją Rhythm And Bluesa byli Czerwono-Czarni, do których przeszli Michaj Burano i Marek Tarnowski
Wyrobek odnalazł się wtedy w jazzowej formacji pianisty i kompozytora Zygmunta Wicharego. Z nim nagrał „czwórkę” N 0140, która przeszła do historii jako pierwsza rock’n’rollowa płyta w Polsce. Znalazły się na niej covery „Diana” Paula Anki, spopularyzowane przez Elvisa Presleya „Jailhouse Rock” i „Love Me” oraz przebój Billa Haleya „Two Hound Dogs”. To właśnie na koncercie Rhythm And Bluesa na Wyrobka zwróciła uwagę wokalistka Hanna Rek. „Był uznawany za polskiego Presleya. Sala szalała, dziewczyny darły na sobie sukienki, krzyczały, piszczały na jego koncercie” – wspominała w jednym z wywiadów

W połowie lat 60 Wyrobek znalazł się w składzie zespołu żony – Hanna Rek Band. Występowali razem, głównie za granicą /m.in. w Skandynawii, w Laponii na świat przyszedł ich jedyny syn Maciek, w późniejszym czasie znany na scenie klubowej jako Maceo Wyro, który zmarł w 2014 r. z powodu pęknięcia tętniaka. Było to związane z zakazem koncertów który Wyrobek otrzymał w PRL. „Polski Elvis” w kraju przez lata pozostawał zapomniany
Piosenki w wykonaniu Hanny Rek znalazły się w takich filmach jak m.in. „Inspekcja pana Anatola”, „Pan Anatol szuka miliona” i „Nad rzeką której nie ma”. W 2005 r. wokalistkę odznaczono Brązowym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Śpiewała takie przeboje jak „Augustowskie noce”, „Gdy mi ciebie zabraknie”, „Złoty pierścionek” i „Znów minął lata jeden dzień” /za interia.pl/ /21.9.2020/

ANDRZEJ PITYŃSKI

Zmarł wybitny polski rzeźbiarz Andrzej Pityński, twórca Pomnika Katyńskiego w Jersey City
„Ze smutkiem przyjąłem wiadomość o odejściu profesora Andrzeja Pityńskiego – Kawalera Orderu Orła Białego. Rzeźbiarza. Twórcy wielu pomników, w tym Pomnika Katyńskiego z New Jersey. Pogrążonych w żalu niech wspiera myśl że Pan Profesor będzie na wieki żyć w swoich dziełach” – napisał w piątek 18 września na Twitterze prezydent Andrzej Duda

Andrzej Pityński urodził się 15 marca 1947 r. w Ulanowie. Jego rodzice, Aleksander i Stefania, należeli do podziemia antykomunistycznego. Pod koniec lat 50 Andrzej z ojcem wspomagał i zaopatrywał pozostających w podziemiu Żołnierzy Wyklętych, m.in. Michała Krupę ps. Pułkownik, ukrywającego się do 1959 r. Urząd Bezpieczeństwa dokonywał częstych najść na dom Pityńskich, rewizji, przesłuchań, co miało związek z poszukiwaniem Krupy, który był bratem Stefanii Pityńskiej
Przyszły rzeźbiarz ukończył liceum ogólnokształcące w Ulanowie, następnie Technikum Wodno-Melioracyjne w Trzcianie k. Rzeszowa. Po kolejnych prowokacjach i pokazowym procesie w 1967 r., w którym oskarżono ojca i syna, rodzina opuściła Ulanów i osiadła w Krakowie, gdzie Andrzej rozpoczął naukę w Studium Nauczycielskim, wkrótce jednak podjął studia w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych w pracowni rzeźby najpierw Mariana Koniecznego, a później Jerzego Bandury. Jako student wykonał popiersie Ignacego Jana Paderewskiego, które ustawione zostało przed Collegium Paderevianum w Krakowie

W październiku 1974 r. wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Pracował tam jako robotnik budowlany, wkrótce też podjął studia artystyczne na wydziale rzeźby w Arts Students League w Nowym Jorku. W 1979 r. wykonał rzeźbę „Partyzanci I”, która w 1983 r. została odsłonięta w Bostonie. Kolejny pomnik autorstwa Pityńskiego „Partyzanci” stanął w Hamilton
Pityński został członkiem National Sculpture Society /NSS/, profesorem rzeźby w Johnson Atelier Technical Institute of Sculpture w Mercerville. W 1987 r. otrzymał obywatelstwo USA. Dwa lata później przyjechał do Polski i odtąd bywał w kraju regularnie

Do najsłynniejszych rzeźb Pityńskiego należy Pomnik Katyński w Jersey City o wysokości ok. 12 metrów i wadze 120 ton. Powstawał etapami – w 1990 r. odsłonięty został cokół z płaskorzeźbami, a rok później odlana w brązie stojąca na cokole postać żołnierza przebitego na wylot bagnetem. Na postumencie z granitu znajdują się płaskorzeźby, a na froncie jest wykonany z brązu orzeł w koronie Wojska Polskiego z tarczą Amazonki, w której mieści się urna z prochami z Katynia. Pod spodem jest wykuty napis „Katyń 1940” w granicie, a także płaskorzeźba ilustrująca atak na World Trade Center. Z tyłu, od strony Manhattanu na cokole jest płaskorzeźba w brązie poświęcona Syberii /1939 r./ w formie krzyża, z którego „wychodzi” matka z dwójką dziećmi idąca na Sybir w kajdanach. Jest tam też wyryty wiersz opisujący Syberię. Po prawej stronie mieści się orzeł polski w koronie oraz tablice w brązie z opisem zbrodni katyńskiej. Po lewej natomiast orzeł amerykański w brązie i tablice z opisem w języku angielskim
W 2018 r. pojawiły się plany usunięcia tego monumentu z prestiżowej lokalizacji nad rzeką Hudson, naprzeciw Manhattanu, jednak rada miejska zadecydowała o pozostawieniu monumentu na starym miejscu

Do znanych dzieł Pityńskiego należą też Bostoński Pomnik Partyzantów, Pomnik Mściciela w Doylestown na cmentarzu polskim w tzw. Amerykańskiej Częstochowie, Pomnik Czynu Zbrojnego Polonii Amerykańskiej, nazywany także pomnikiem Hallerczyków, na warszawskim Żoliborzu. Jest on również autorem wykonanego z brązu popiersia dowódcy 2 Korpusu Polskiego gen. Władysława Andersa, odsłoniętego na Largo Generale Anders w Cassino, przed Muzeum Historiale w przeddzień 70 rocznicy zakończenia bitwy pod Monte Cassino a także pomników Ignacego Paderewskiego, księdza Jerzego Popiełuszki, Marii Curie-Skłodowskiej i Tadeusza Kościuszki
W 2017 r. prezydent Andrzej Duda odznaczył Pityńskiego Orderem Orła Białego
„Wspaniały artysta, twórca polskiej kultury budowanej dla pokrzepienia serc, dla podtrzymania pamięci, dla budowy mitu wolnej Rzeczpospolitej, symbol polskiej emigracji która przechowywała dla nas ten skarb polskiej kultury” – mówił Andrzej Duda o Pityńskim podczas uroczystości odznaczenia. „Rodzice wpoili panu nieustanne dążenie do wolnej suwerennej Polski za każdą cenę. Tak pan działał i działa. Nie karabinem, szablą, ale dłutem, obrazem, niezwykle wymownym. Budującym serca, budującym naszą tożsamość, budującym naszą tradycję, ale również i budującym nas jako naród dumny, który przez pańską twórczość postrzegają inne narody” – dodał Duda /za PAP/dzieje.pl/ /18.9.2020/

„Najbardziej znany polski rzeźbiarz w USA”
Wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński powiedział że zmarły prof. Andrzej Pityński „Ameryce oddał swój talent, ale w sercu pozostał Polakiem”
„Zmarł Andrzej Pityński, najbardziej znany polski rzeźbiarz w USA, twórca wielu pomników, dzieł monumentalnych i kameralnych, autor Pomnika Katyńskiego w Jersey City, Kawaler Orderu Orła Białego. Niech spoczywa w pokoju” – napisał wicepremier
Andrzej Pityński jest również autorem pomnika Jana Pawła II oraz zaprojektował Pomnik Rzezi Wołyńskiej i Pomnik Żołnierzy Wyklętych w Jaśle, który był jego ostatnią pracą /za IAR/PAP/polskieradio24.pl/ /20.9.2020/

PŁK DARIUSZ KACPERCZYK

Zmarł płk Dariusz Kacperczyk – starszy doradca wojskowy w Stałym Przedstawicielstwie RP przy ONZ i wieloletni rzecznik w Wojsku Polskim który swoją służbę pełnił na misjach zagranicznych, a także w kraju, m.in jako szef wydziału prasowego Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych. Miał 49 lat

O śmierci byłego rzecznika DORSZ poinformowała w mediach społecznościowych „Polska Zbrojna”. Przed wyjazdem na placówkę do Nowego Jorku był on przez kilka lat szefem Wojskowego Instytutu Wydawniczego wydającego ten miesięcznik
Płk Kacperczyk był jednym z najbardziej rozpoznawalnych rzeczników Wojska Polskiego. Służbę oficera prasowego pełnił na misjach zagranicznych, a także w kraju, w Dowództwie Operacyjnym RSZ, gdzie dowodził wydziałem prasowym. Jako żołnierz i prasowiec pracował w instytucjach natowskich. Według informacji podanych przez redakcję płk Kacperczyk zmarł po wielomiesięcznej walce z chorobą nowotworową
„Jego odejście to wielka strata dla Wojska Polskiego” – napisała redakcja „Polski Zbrojnej” /za PAP/interia.pl/ /16.9.2020/

JAN KRENZ

W wieku 94 lat zmarł dyrygent i kompozytor Jan Krenz. Należał do generacji muzyków która rozpoczynając swą działalność po wojnie dała fundamenty życiu muzycznemu w Polsce. Krenz jest m.in. autorem muzyki do „Kanału” Andrzeja Wajdy, „Eroiki” i „Zezowatego szczęścia” Andrzeja Munka

„Byłem dzieckiem szczęścia i nie mogę narzekać na los który mi otwierał przeróżne drzwi do mojej tak zwanej kariery” – powiedział w rozmowie z Elżbietą Markowską, byłą dyrektor Programu 2 Polskiego Radia, Krenz. „Przeżyłem trzy czwarte tego stulecia i im większy ten bagaż przeszłości, im więcej spojrzenia na wszystkie wydarzenia, dobre i złe, to wszystko razem tworzy refleksje. Trudno tu o jakieś jednoznaczne wnioski ale ja bym powiedział w przeciwieństwie do wielu ludzi którzy mówią: o Boże jak bym chciał jeszcze raz być młodym, mówię bez kokieterii że nie chciałbym być jeszcze raz młodym i czynić te wszystkie błędy, te wszystkie poszukiwania. Mnie się wydaje że człowiek z perspektywy wielu, wielu lat ma normalne i coraz prawdziwsze spojrzenie na życie” – mówił
Ocenił że kiedy skończyła się wojna to jego pokolenie muzyków „powołane było przez los do tworzenia tego wszystkiego co właściwie zniszczyła wojna”

Jan Krenz urodził się 14 lipca 1926 r. Podczas okupacji kształcił się pod kier. Zbigniewa Drzewieckiego /fortepian/ i Kazimierza Sikorskiego /kompozycja/. W latach 1945-47 odbył studia muzyczne w kl. dyrygentury u Kazimierza Wiłkomirskiego i kompozycji u Sikorskiego w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Łodzi, uzyskując na ich zakończenie dyplom z odznaczeniem
Debiutował w Filharmonii w Łodzi 6 stycznia 1946 r. W latach 1947-49 był dyrygentem Filharmonii Poznańskiej, w latach 1949-1951 związany był z Wielką Orkiestrą Symfoniczną Polskiego Radia w Katowicach, gdzie współpracował do z Grzegorzem Fitelbergiem
Lata 1953-67 to intensywna działalność na czele WOSPR, obejmująca nagrania, koncerty, liczne prawykonania dzieł polskich kompozytorów, stały udział w festiwalach Warszawska Jesień oraz wyjazdy zagraniczne, które uczyniły tę orkiestrę zespołem znanym i cenionym na świecie. W roku 1963 odbyło się triumfalne i najdłuższe w dziejach polskich orkiestr tournée WOSPR /55 koncertów/ przez ówczesny Związek Sowiecki, Mongolię, Chiny, Japonię, aż po Australię i Nową Zelandię

W latach 60 był I dyrygentem Orkiestry Denmarks Radio w Kopenhadze, dzięki sukcesom odniesionym w Skandynawii. Lata 1968-73 to współpraca z Teatrem Wielkim w Warszawie i premiery które zapisały się w historii polskiej opery, m.in. „Otello”, „Elektra” i „Borys Godunow”. Był dyrygentem orkiestry Danmarks Radio w Kopenhadze, współpracował z orkiestrą Yomiuri Nippon Symphony w Tokio oraz prowadził gościnnie takie zespoły jak Berliner Philharmoniker, Staatskapelle Dresden, Filharmonia Leningradzka, Concertgebouw Orchestra w Amsterdamie
W 1979 podpisał trzyletni kontrakt jako Generalmusikdirektor w Bonn. Powiększył Orchester der Beethovenhalle do 122 muzyków i wystawił m.in. trzyaktową wersję Lulu Berga i Straszny dwór Moniuszki z czołowymi polskimi wykonawcami /Jako kompozytor debiutował w czasie okupacji „Kwartetem smyczkowym” na prywatnym koncercie konspiracyjnym. Uprawiał twórczość kameralną, wokalną i symfoniczną/

W latach 80 – po piętnastoletniej przerwie – powrócił do kompozycji /”Missa breve”, „Musica da camera”, „Epitaphion”, „II Symfonia”, „Sinfonietta per fiati”, „III Symfonia”/. Od 1983 do 1985 współpracował z Radiem Holenderskim w Hilversum. Uczestniczył regularnie w Międzynarodowym Festiwalu Muzyki Współczesnej „Warszawska Jesień”, otrzymując dwukrotnie – w 1969 i 1974 – Nagrodę „Orfeusza” za wyk. muzyki polskiej, oraz w festiwalach w Edynburgu, Bergen, Pradze, Montreux, Osace i Wiedniu

We wrześniu 2005 został dyr. art. i I dyryg. Filharmonii Krakowskiej /do lipca 2008/
Jest autorem muzyki teatralnej i filmowej, m.in. do filmów „Kanał” Andrzeja Wajdy oraz „Eroica” i „Zezowate szczęście” Andrzeja Munka. Krenz był laureatem wielu nagród, otrzymał m.in. Złoty Krzyż Zasługi /1952/, Nagrodę Państwową II stopnia /1955/, Nagrodę Muzyczną miasta Katowic /1957/, dwukrotnie Nagrodę Związku Kompozytorów Polskich /1968 i 1996/, Nagrodę Państwową I stopnia /1972/, Nagrodę „Diamentowa Batuta” z ok. 70-lecia Polskiego Radia /1995/, Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski, Złoty Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” /2005/ oraz liczne nagr. międzynarodowe za nagrania płytowe. W 2011 otrzymał nagrodę honorowego Koryfeusza Muzyki Polskiej, przyznawaną przez Instytut Muzyki i Tańca
W 2018 otrzymał tytuł doktora honoris causa Akademii Muzycznej im. Grażyny i Kiejstuta Bacewiczów w Łodzi /za PAP/dzieje.pl/ /15.9.2020/

JANISŁAW MUSZYŃSKI

W wieku 77 lat zmarł Janisław Muszyński – pierwszy niekomunistyczny wojewoda wrocławski. Muszyński sprawował ten urząd w latach 1990-91

O śmierci byłego wojewody poinformował 11 września Dolnośląski Urząd Wojewódzki. Janisław Muszyński zmarł w czwartek 10 września
Janisław Muszyński urodził się w 1942 r. w Kaliszu. Był absolwentem Politechniki Wrocławskiej. Był m.in. dyr. Zespołu Elektronicznej Techniki Obliczeń; stracił to stanowisko w czasie stanu wojennego. W latach 80 prowadził działalność gospodarczą
W styczniu 1990 r. został wicewojewodą, a od 12 lipca 1990 do 22 kwietnia 1991 sprawował urząd wojewody wrocławskiego
Muszyński był wśród założycieli Dolnośląskiego Towarzystwa Gospodarczego, Dolnośląskiej Izby Przemysłowo-Handlowej, Dolnośląskiego Forum Dialogu, działał w Business Centre Club. Organizował Dolnośląskie Forum Polityczne i Gospodarcze w Krzyżowej oraz był jednym z twórców Dolnośląskiego Certyfikatu Gospodarczego. W 2000 r. odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi /za PAP/interia.pl/ /11.9.2020/

WITOLD ZAPAŁA

Nie żyje Witold Zapała. Kierownik baletu zespołu „Mazowsze” miał 85 lat

W wieku 85 lat odszedł Witold Zapała – choreograf, wieloletni kierownik baletu zespołu „Mazowsze” – poinformowało w czwartek 10 września Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Zapała był autorem większości choreografii na których do dziś oparty jest program artystyczny zespołu
Ministerstwo Kultury pisze że Zapała był „wybitnym artystą w świecie sztuki tańca, znanym i cenionym w Polsce oraz za granicą”. „Tancerz, choreograf, pedagog, doskonały organizator, słynął z wielkiego talentu twórczego w dziedzinie polskiego folkloru”

Zapała był absolwentem Państwowej Szkoły Baletowej w Warszawie, a swoje artystyczne życie związał z Państwowym Zespołem Ludowym Pieśni i Tańca „Mazowsze” im. Tadeusza Sygietyńskiego. Nagradzany początkowo za swoje solowe popisy taneczne dość szybko podjął twórczość choreograficzną. „To właśnie przede wszystkim pasja kreowania, nowatorskie wizjonerstwo, umiłowanie folkloru, niezwykła pracowitość i ciekawość źródeł naszej kultury pozwoliły mu osiągnąć zasłużony tytuł ‚Mistrza choreografii” – napisało ministerstwo

W latach 60 ub. stulecia rozpoczął się okres jego najwspanialszej twórczości choreograficznej. Dla zespołu „Mazowsze” stworzył kilkadziesiąt tańców narodowych i regionalnych – mazurów, polek, polonezów, tańce lubelskie, kurpiowskie, żywieckie, rzeszowskie, góralskie i śląskie. Do dzisiaj „Mazowsze” zachwyca nimi publiczność na całym świecie. Bogate doświadczenie praktyczne pozwoliło Zapale być również cenionym pedagogiem. Działał na rzecz zespołów dziecięcych, takich jak „Gawęda” czy „Varsovia”. Przygotowywał młodzież do konkursów polskich i międzynarodowych, a także do festiwali folklorystycznych organizowanych na całym świecie

Jak napisano „urzeczony pięknem polskiej muzyki, pieśni i tańca tworzył niepowtarzalne widowiska dla zespołu ‚Mazowsze’, inscenizował bogate programy złożone z tańców narodowych i regionalnych całej Polski”. „O wyjątkowości talentu Witolda Zapały świadczyły również jego zainteresowania tańcami dawnymi oraz choreografie do filmów, oper i sztuk teatralnych” – napisano
„Cała jego działalność artystyczna, bogactwo zasług dla rodzimej kultury i nieprzemijająca wartość dzieł które wykreował są dowodem że mieliśmy do czynienia z Artystą zasługującym na największe uznanie, szacunek i podziw” – napisano na stronie MKiDN /za PAP/interia.pl/ /10.9.2020/

GIENEK LOSKA

Gienek Loska zmarł w wieku 45 lat w domu swojej matki na Białorusi. Przed kilku laty doznał wylewu krwi do mózgu, co sprawiło że przebywał w śpiączce, a kontakt z nim był utrudniony. Żegnają go polskie i białoruskie środowiska muzyczne

Informację o jego śmierci potwierdziła m.in. Polska Fundacja Muzyczna, która na na facebooku: W dniu wczorajszym w wieku 45 lat odszedł Gienek Loska, zmarł w domu swojej Mamy, która się nim opiekowała od momentu kiedy będąc u niej w odwiedzinach doznał rozległego wylewu. Fundacja podała też że pogrzeb muzyka odbędzie się już 10 września. Wokalista zostanie pochowany w swoim rodzinnym Biełooziersku na Białorusi

Do wylewu doszło w maju 2018 r. Gienek przebywał wówczas w odwiedzinach u matki której pomagał w pracach na polu. Prawdopodobnie z powodu długich godzin spędzonych na słońcu dostał wylewu, a przewracając się uderzył w głowę. Na mózgu pojawił się obszerny krwiak, zoperowano go dopiero po 11 godzinach
Od tego czasu był w śpiączce pozostając pod opieką matki oraz żony Agnieszki. Jak podaje Polska Fundacja Muzyczna z Gienkiem udało się nawiązać kontakt, „lubił słuchać muzyki i głosów kiedy się do niego dzwoniło lub odwiedzało”

Gienek Loska urodził się 8 stycznia 1975 w Biełooziersku na Białorusi jako Hienadzij Łoska. Od wczesnego dzieciństwa interesował się muzyką, razem z bratem uczył się gry na gitarze, założył zespół bluesowy Seven B., na życie zarabiał grając na ulicy. W Polsce sławę przyniósł mu udział w programie X-Factor
Jak podają białoruskie media Gienek nie czuł się celebrytą oraz powtarzał że nigdy nie będzie gwiazdą. Tygodnik „Nasza Niwa” nazwał go „Białorusinem który zrobił karierę jako wokalista w Polsce”
Po wygranej w X-Factor w 2011 r. udzielił wywiadu w którym mówił o swoich problemach z alkoholem, staraniu się być lepszym człowiekiem oraz wierze: Byłem ciągle nawalony, na haju; taka ucieczka by nie myśleć. Czasami tylko jak się ocknąłem starałem się być lepszym człowiekiem. /…/ Na przykład żegnałem się przed kościołem, na znak że szanuję Boga i dekalog /za pl.aleteia.org/ /10.9.2020/

KS. KARD. MARIAN JAWORSKI

W sobotę 5 września w wieku 94 lat zmarł w Krakowie kardynał Marian Jaworski – przyjaciel św. Jana Pawła II, były metropolita lwowski, pierwszy rektor Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie

Jak podaje biuro prasowe Archidiecezji Krakowskiej kard. Marian Jaworski urodził się 21 sierpnia 1926 r. we Lwowie i tam rozpoczynał swoją drogę do kapłaństwa. Święcenia przyjął w 1950 r. z rąk arcybiskupa lwowskiego Eugeniusza Baziaka. Studiował na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego, na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie. Wiele lat oddawał się pracy naukowo-dydaktycznej pełniąc obowiązki profesora seminariów duchownych w Krakowie, sekretarza Rady Naukowej Episkopatu Polski, dziekana Wydziału Teologicznego w Krakowie. Po przekształceniu w 1981 Wydziału Teologicznego w Papieską Akademię Teologiczną był wykładowcą i jej pierwszym rektorem /lata 1982-88/

W 1984 Jan Paweł II mianował go biskupem i administratorem apostolskim polskiej części Archidiecezji Lwowskiej z siedzibą w Lubaczowie. Sakrę biskupią przyjął z rąk kard. Franciszka Macharskiego. W 1991 został metropolitą lwowskim, a rok później przewodniczącym Konferencji Episkopatu Rzymskokatolickiego Ukrainy. W latach 1996-98 był także administratorem apostolskim Diecezji Łuckiej. W 1998 Jan Paweł II mianował abp. Mariana Jaworskiego kardynałem in pectore, a trzy lata później ogłosił jego nominację. Kardynał szczególną troską otaczał utworzone we Lwowie seminarium duchowne, sprawę powołań kapłańskich, remonty i budowę kościołów

Kard. Marian Jaworski przyjaźnił się z Ojcem Świętym Janem Pawłem II, który przy wielu okazjach wyrażał swoje uznanie dla Księdza Kardynała za jego pracę kapłańską i profesorską oraz olbrzymi wkład w rozwój nauki katolickiej. Jako bliski przyjaciel papieża Polaka kard. Jaworski udzielił mu również przed śmiercią sakramentu namaszczenia chorych

Postanowieniem z 19 stycznia 2017 „w uznaniu znamienitych zasług dla odbudowy życia religijnego na Kresach Wschodnich oraz pogłębiania dialogu ekumenicznego, za osiągnięcia naukowe w dziedzinie filozofii i teologii” prezydent RP Andrzej Duda odznaczył kard. Mariana Jaworskiego Orderem Orła Białego. Kardynał był doktorem honoris causa m.in. Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie i Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. W 2006 został honorowym obywatelem Krakowa, gdzie mieszkał od przejścia na emeryturę w 2008 r.

Kiedy w 70 rocznicę swoich swięceń kapłańskich – 25 czerwca 2020 – sprawował Mszę św. w katedrze na Wawelu mówił że słowa jego biskupiej dewizy – były dla niego przewodnim hasłem całego kapłańskiego życia. Dodał wówczas że jego duchowym przewodnikiem, poza polskimi świętymi, był Romano Guardini, teolog i filozof. Zapytany co powiedziałby kandydatom do kapłaństwa odpowiedział: – Jeżeli ktoś mysli tak jak św. Siostra Faustyna, to wie że jedyna wielka miłość to oddanie się Panu Jezusowi. Dlatego uważam że jeżeli ktoś to zrozumie to pojmie równocześnie dlaczego trzeba być kapłanem i służyć ludziom /za Archidiecezja Krakowska/dziennikpolski24.pl/ /6.9.2020/

Zmarł kardynał Marian Jaworski
W Krakowie zmarł arcybiskup senior archidiecezji lwowskiej kard. Marian Jaworski. Był pierwszym rektorem Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie i pierwszym po II wojnie światowej arcybiskupem metropolitą lwowskim obrządku łacińskiego
Od początku kapłaństwa ks. Mariana Jaworskiego łączyła wielka przyjaźń z Karolem Wojtyłą

Kard. Jaworski urodził się we Lwowie 21 sierpnia 1926. Święcenia kapłańskie przyjął 25 czerwca 1950 w sanktuarium Matki Bożej Kalwaryjskiej z rąk bpa Eugeniusza Baziaka. W 1984 Jan Paweł II mianował go biskupem i administratorem apostolskim polskiej części Archidiecezji Lwowskiej z siedzibą w Lubaczowie. Sakrę biskupią przyjął z rąk kard. Franciszka Macharskiego
W 1991 r. objął stanowisko metropolity lwowskiego, a rok później został pierwszym przewodniczącym Konferencji Episkopatu Ukrainy

„Służąc Kościołowi służył narodowi”
W marcu 2017 „w uznaniu znamienitych zasług dla odbudowy życia religijnego na Kresach wschodnich, pogłębiania dialogu ekumenicznego oraz za osiągnięcia naukowe w dziedzinie filozofii i teologii” został uhonorowany przez prezydenta Andrzeja Dudę Orderem Orła Białego. „To odznaczenie przyjmuję jako wyraz uznania dla Kościoła, któremu służyłem mając świadomość że Kościół pełniąc swoją misję służy narodowi” – mówił kard. Jaworski
Prezydent A. Duda wręczając to odznaczenie mówił że trudno wymienić wszystkie zasługi kard. Jaworskiego dla Polski, ale jako kapłan „służąc Kościołowi służył narodowi” i przez wiele dziesięcioleci sprawując posługę i pracując naukowo w Polsce nie zapominał o swojej ojczystej ziemi – o Lwowie, Kresach i mieszkających tam Polakach
„Znamienny w życiu Eminencji jest rok 1991, kiedy Ojciec Święty, św. Jan Paweł II, przyjaciel Eminencji Księdza Kardynała powierzył mu misję udania się z powrotem do Lwowa i prowadzenia we Lwowie i na Ukrainie spraw Kościoła. Misji wielkiej, misji trudnej po latach komunistycznego spustoszenia, po latach wydzierania religii i wiary z serc ludzi, po latach walki z polskością” – powiedział prezydent
Jak dodał – 17 lat posługi abp Mariana Jaworskiego w archidiecezji lwowskiej to czas „spektakularnego sukcesu” i odradzania Kościoła, bo kiedy duchowny zaczynał tam swoją misję było to kilka parafii i kilkunastu księży, a kiedy ją kończył księży było 490, parafii 290, funkcjonowały 122 domy zakonne i siedem seminariów duchownych. „To także wielkie dzieło pojednania które Eminencja realizował pomiędzy Polakami a Ukraińcami” – mówił prezydent podczas wręczenia Orderu Orła Białego

„Jako kapłan służyć ludziom”
W tym roku przypadała 70 rocznica święceń kapłańskich Mariana Jaworskiego. Po Mszy św. odprawionej z tej okazji w katedrze na Wawelu duchowny powiedział dziennikarzom że dla niego najważniejsze są słowa które przyjął jako swoją dewizę: „Dla mnie życiem jest Chrystus”. „A zwłaszcza naśladowanie Chrystusa Pana jako tego który przychodzi by jako kapłan służyć ludziom” – mówił kard. Jaworski
„Jeżeli ktoś myśli tak jak św. Faustyna, to wie że jedyna wielka miłość to jest oddanie się Panu Jezusowi. Dlatego uważam że jeżeli ktoś to zrozumie, to zrozumie dlaczego trzeba być kapłanem i służyć ludziom” – mówił
Wyznał że jego „mistrzem duchowym” był niemiecki filozof i teolog włoskiego pochodzenia Romano Guardini, którego proces beatyfikacyjny trwa od 2017 r.

Kard. Jaworski studiował na Wydziale Teologicznym UJ i na Wydz. Filozofii Chrześcijańskiej KUL. Był wykładowcą KUL, Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie i Papieskiego Wydziału Teologicznego w Krakowie
W 1967 r. w wyniku obrażeń w wypadku kolejowym pod Działdowem duchownemu amputowano część lewej ręki. Sakrę biskupią otrzymał w 1984 r. W 1998 Jan Paweł II mianował go kardynałem „w sercu”, godność tę duchowny otrzymał na konsystorzu w 2001. Kardynał był przy łożu umierającego papieża, któremu udzielił sakramentu namaszczenia chorych

Jako biskup i kardynał Marian Jaworski uczestniczył w wielu ważnych wydarzeniach kościelnych oraz w konklawe po śmierci Jana Pawła II, które wybrało w 2005 r. jego następcę – Benedykta XVI. 21 października 2008 Benedykt XVI przyjął rezygnację kard. Jaworskiego z urzędu metropolity lwowskiego. Kardynał wrócił wówczas do Polski i zamieszkał w Krakowie
Kard. Jaworski był doktorem honoris causa m.in. Uniwersytetu w Bochum, Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie /obecnie Uniwersytet Papieski Jana Pawła II/ i wrocławskiego Papieskiego Wydziału Teologicznego. Był honorowym obywatelem Krakowa, Lubaczowa i Puszczykowa. Prezydent Lech Kaczyński w 2007 odznaczył go Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. Od kolejnych prezydentów Ukrainy – Leonida Kuczmy i Wiktora Juszczenki kard. Jaworski otrzymał dwa Ordery Jarosława Mądrego /V i IV klasy/ /za PAP/interia.pl/ /6.9.2020/

JERZY MELLIBRUDA

Zmarł prof. Jerzy Mellibruda, twórca Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych

W wieku 82 lat zmarł prof. Jerzy Mellibruda, twórca i wieloletni dyr. Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych – poinformował minister zdrowia Adam Niedzielski. „Kondolencje dla najbliższych Pana Profesora” – napisał szef resortu zdrowia
Prof. Jerzy Mellibruda w 1998 r. został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Był głównym popularyzatorem idei Dorosłych Dzieci Alkoholików w Polsce, kier. Katedry Psychologii Uzależnień, Przemocy i Sytuacji Kryzysowych w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie /za IAR/interia.pl/ /4.9.2020/

Jerzy Mellibruda, psycholog specjalizujący się w problematyce uzależnień, twórca i wieloletni dyrektor Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, zmarł 4 września
Mellibruda ukończył studia psychologiczne na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1969 r., po których odbył staż kliniczny. Pracę doktorską obronił w 1972 r. Był psychologiem specjalizujący się w problematyce uzależnień, w szczególności problemów alkoholowych
Pełnił funkcję szefa Instytutu Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego i kier. Katedry Psychologii Uzależnień, Przemocy i Sytuacji Kryzysowych w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie /za www.termedia.pl/ /5.9.2020/

MACIEJ HAGOWSKI

Zmarł Maciej Hagowski, ratownik medyczny i uczestnik 44 polskiej ekspedycji na Antarktykę – podał „Dziennik Polski”

Zakopiańczyk zmarł na skutek choroby z którą borykał się przez kilkanaście dni – napisano w DP
Maciej Hagowski, nazywany przez przyjaciół „Hagridem”, był członkiem ekspedycji która wyruszyła na Antarktykę w listopadzie 2019 r. Dyżur w stacji polarnej im. H. Arctowskiego miał trwać do października
Hagowski podczas ekspedycji pełnił funkcję ratownika medycznego, ale także operatora ciężkiego sprzętu; uczestniczył w prowadzonych tam pracach budowlano-remontowych
Wcześniej pracował w Zespole Ratownictwa Medycznego w Zakopanem. Działał także w Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej, był zapalonym harcerzem, miłym, uczynnym człowiekiem /za interia.pl/ /1.9.2020/

ANDRZEJ WALICKI

Autorytet w dziedzinie filozofii rosyjskiej, współtwórca tzw. warszawskiej szkoły historyków idei, prof. Andrzej Walicki zmarł w czwartek 20 sierpnia w wieku 90 lat – poinformował jego uczeń i przyjaciel prof. Janusz Dobieszewski

Andrzej Walicki urodził się 15 maja 1930. Jego ojciec, historyk sztuki, Michał Walicki, przyjaźnił się z filozofem Sergiuszem Hessenem – to rozmowy z tym uczonym rozbudziły pasję filozoficzną u młodego Walickiego, a także wpłynęły na wybór miejsca studiów. Zdecydował się na studiowanie filozofii na Uniwersytecie Łódzkim, gdzie Hessen wykładał, obok m.in. Tadeusza Kotarbińskiego. Dyplom zrobił już jednak na Uniwersytecie Warszawskim w 1953, a doktoryzował się w 1957

Obok Leszka Kołakowskiego, Bronisława Baczki i Jerzego Szackiego, Walicki jest uznawany za współtwórcę tak zwanej „warszawskiej szkoły historii idei”, której przedstawiciele działali na Uniwersytecie Warszawskim w latach 50. Szkołę charakteryzowały nowatorskie metody zastosowane do badania dziejów idei. Tytuł docenta otrzymał Walicki w 1964 w Instytucie Filozofii PAN, a profesora w 1972, w wieku zaledwie 42 lat

Pasją Walickiego była filozofia rosyjska – studiował także rusycystykę. Walicki stał się znany jako historyk myśli rosyjskiej, a także polskiego romantyzmu. Jego prace dotyczą w szczególności takich zagadnień jak marksizm, myśl liberalna, totalitaryzm, komunizm, liberalizm, patriotyzm, nacjonalizm, mesjanizm czy wreszcie historia inteligencji
W latach 1981-86 prof. Walicki był wykładowcą Australijskiego Uniwersytetu Narodowego w Canberze. Od 1986 pracował przez kilka lat na Uniwersytecie Notre Dame w Stanach Zjednoczonych. Wykładał też jako profesor wizytujący na Uniwersytecie Stanforda
Do jego najważniejszych publikacji należą „Osobowość a historia. Studia z dziejów literatury i myśli rosyjskiej” /1959/, „Rosyjska filozofia i myśl społeczna. Od Oświecenia do marksizmu” /1973/, „Między filozofią, religią i polityką. Studia o myśli polskiej epoki romantyzmu” /1983/. Za publikację pt. „Rosja, katolicyzm i sprawa Polska” został nominowany do Nagrody Literackiej Nike 2003 /znalazł się w finale/. Najnowsza książka prof. Walickiego „O Rosji inaczej” ukazała się w 2019
Kilka miesięcy temu, na swoje 90 urodziny, prof. Walicki wyraził zgodę na digitalizację swoich książek przez Bibliotekę Narodową /za PAP/interia.pl/ /21.8.2020/

PIOTR SZCZEPANIK

Nie żyje piosenkarz, gitarzysta, aktor Piotr Szczepanik – wykonawca jednej z najpiękniejszych polskich ballad o miłości „Kochać”; także takich utworów jak „Goniąc kormorany” i „Żółte kalendarze”. O jego śmierci poinformowała w czwartek 20 sierpnia PAP córka Jagoda Maria Szczepanik

„Z głębokim żalem zawiadamiamy że 20 sierpnia – po wielu latach zmagań z chorobą – odszedł we śnie mój tata Piotr Szczepanik” – przekazała PAP Jagoda Maria Szczepanik
„Goniąc kormorany”, „Żółte kalendarze”, „Kochać”, „Nigdy więcej” to utwory które zna cała Polska. Piotr Szczepanik wylansował ballady które obecnie można określić standardami polskiej piosenki
„Nie czyniłem żadnych zabiegów, ani specjalnie się nie starałem by stać się popularnym. Właściwie to o moim dalszym życiu, śpiewaniu i o tym że piosenki przeze mnie wykonywane stały się szlagierami zdecydowali radiosłuchacze” – wspominał w jednym z wywiadów Piotr Szczepanik

Piosenkarz, gitarzysta, aktor – Piotr Szczepanik przyszedł na świat 14 lutego 1942 r. Po maturze współpracował z lubelskim Teatrem Lalki i Aktora. Następnie studiował historię sztuki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Debiutował na Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie w 1963 r. W latach 60 i 70 z Bohdanem Łazuką i Jackiem Fedorowiczem prowadził program estradowo-kabaretowy „Popierajmy się”
Również w latach 70 Piotr Szczepanik zaczął zajmować się piosenką poetycką. Występował sam, z gitarą. Koncertował w Polsce oraz m.in. w USA, Australii, Nowej Zelandii, Kanadzie, wielu krajach w Europie
W latach 80 Szczepanik poświęcił się działalności opozycyjnej. Był m.in. współorganizatorem Festiwalu Piosenki Prawdziwej w 1981 r. Podczas stanu wojennego organizował niezależną, podziemną scenę muzyczną. Zmarł w wieku 78 lat /za PAP/dzieje.pl/ /20.8.2020/

ANNA MIZIKOWSKA „GRAŻKA”

Zmarła mjr Anna Mizikowska ps. „Grażka”, łączniczka, żołnierz „Naroczy”. Miała 94 lata

We wtorek 18 sierpnia w wieku 94 lat zmarła Anna Mizikowska ps. „Grażka”, uczestniczka Powstania Warszawskiego, łączniczka batalionu „Narocz” – poinformowała rzeczniczka prasowa Muzeum Powstania Warszawskiego Anna Kotonowicz
Anna Mizikowska urodziła się 1 lutego 1926 w Siedlcach, gdzie ukończyła szkołę podstawową i pierwszą klasę w gimnazjum państwowym im. Królowej Jadwigi. Dalszą naukę przerwało wkroczenie Niemców do Siedlec i zamknięcie przez nich szkół ogólnokształcących. W szkole podstawowej należała początkowo do zuchów, a potem do harcerstwa, służbę kontynuowała również w szkole średniej. Kiedy zbliżała się wojna uczestniczyła w Pogotowiu Harcerskim służącym pomocą żołnierzom którzy kierowali się na wschód przejeżdżając przez Siedlce. Jeszcze w Siedlcach skończyła dwuletnią szkołę handlową

Pod koniec 1941 z rodziną przeniosła się do Warszawy, zamieszkała na Tamce i rozpoczęła naukę w prywatnym gimnazjum Haliny Gepnerównej, wstąpiła też do Szarych Szeregów. Po rozstrzelaniu zastępowej przez Niemców i reorganizacji zastępu została wcielona z tworzącym się własnym zastępem do scalonej z AK Bojowej Organizacji „Wschód”. Pod pseudonimem „Grażka” była łączniczką w „Naroczy” – przenosiła meldunki, a także brała udział we wzmacnianiu barykad, ratowała rannych
Wypełniała najbardziej trudne i ryzykowne zadania. Była w słynnym Pałacyku Michla, w jej obecności narodziła się jedna z najbardziej znanych powstańczych pieśni autorstwa „Ziutka” – Józefa Szczepańskiego. – Tam na pierwszym piętrze był salon, bo to był pałacyk /obok był młyn/, tam stał fortepian i tam był „Ziutek” – wtedy jeszcze go nie znałam, bo przed Powstaniem nie miałam z nimi kontaktu. „Ziutek” usiadł i tam skomponował, czy dopasował melodię do słów i śpiewaliśmy – wspominała pierwsze dni Powstania. Brała udział w walkach na Woli i w Śródmieściu Północnym

Po upadku Powstania wyszła z miasta z ludnością cywilną. Wydostała się z konwoju pędzonego przez Niemców do Dworca Zachodniego i zamieszkała w Pruszkowie-Tworkach. Po zakończeniu działań wojennych dojeżdżała do Warszawy, gdzie uczyła się w II klasie liceum wieczorowego przy ul. Jaworzyńskiej. 1 sierpnia 1945, kiedy wyszła ze szkoły po ogłoszeniu wyników pisemnego egzaminu maturalnego, została zatrzymana na ulicy i przewieziona do Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego na Koszykową. Tam przez trzy dni była przesłuchiwana, następnie osadzona w więzieniu na Mokotowie i skazana na osiem lat więzienia i cztery lata pozbawienia praw publicznych i obywatelskich praw honorowych. W wyniku amnestii kara została zamieniona na dwa lata w zawieszeniu. W grudniu 1945, po wyjściu z więzienia, rozpoczęła studia prawnicze, a cztery lata później wzięła ślub z Janem Mizikowskim

Ze względu na przynależność do AK była zmuszona do częstych zmian miejsca pracy. W 1970 zaczęła pracować jako nauczycielka w szkole ekonomicznej dla dorosłych przy ul. Drewnianej. W 1980 współtworzyła na terenie szkoły Solidarność. W latach 1982-90, początkowo w Prymasowskim Komitecie Pomocy Bliźniemu, a następnie Duszpasterstwie Nauczycieli i Wychowawców Archidiecezji Warszawskiej, prowadziła Sekcję Pomocy Represjonowanym Nauczycielom. W 1990 została powołana przez ministra Henryka Samsonowicza na przewodniczącą Odwoławczej Komisji Dyscyplinarnej dla Nauczycieli przy Ministrze Edukacji Narodowej. Funkcję tę pełniła do lutego 1995
W październiku 2009 Anna Mizikowska została awansowana do stopnia majora WP. Otrzymała liczne odznaczenia wojskowe i cywilne, m.in. w Powstaniu Warszawskim Krzyż Walecznych. Była członkiem Zgrupowania „Narocz” w Światowym Związku Żołnierzy Armii Krajowej oraz Stowarzyszenia Szarych Szeregów. Mieszkała na Ursynowie. Zmarła we wtorek 18 sierpnia, w Warszawie, w wieku 94 lat /za PAP/interia.pl/ /19.8.2020/

EWA DEMARCZYK

Ewa Demarczyk nie żyje. Była nazywana Czarnym Aniołem polskiej piosenki
W wieku 79 lat w swoim mieszkaniu zmarła Ewa Demarczyk, jedna z najbardziej wyrazistych legend naszej muzyki rozrywkowej. Rozbłysła i zniknęła, ale nigdy nie dała się zapomnieć

„Odeszła Największa. Żegnaj Ewo” – taki krótki post pojawił się na facebookowym profilu Piwnicy Pod Baranami
Kilkanaście minut wcześniej informację o śmierci Ewy Demarczyk przekazał krakowski dziennikarz i krytyk Wacław Krupiński
„Zmarła wczoraj w swoim mieszkaniu. 16 stycznia skończyłaby 80 lat. Kilku pokoleniom prezentowała to co w piosence najszlachetniejsze, najbardziej wartościowe. Nie zostawiła po sobie zbyt wielu nagrań, ale – same perły. One będą z nami przypominając o fenomenie Ewy Demarczyk. O jej spotkaniu z Zygmuntem Koniecznym, z Andrzejem Zaryckim” – napisał

W dobie peerelowskiej emocjonalnej znieczulicy Ewa Demarczyk pokazała że można czuć i to naprawdę intensywnie… Użyczyła swojego głosu by raz jeszcze mogli przemówić nim poeci których czytujemy rzadko albo wcale
Wykonywała utwory m.in. Mirona Białoszewskiego /fenomenalna interpretacja „Karuzeli z madonnami”/, Juliana Tuwima, Bolesława Leśmiana, Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej oraz wybitnych twórców zagranicznych: Mandelsztama, Cwietajewej, Rilkego i wielu innych… Te wielkie nazwiska złożyły się na repertuar właściwie dosyć skromny. Na oficjalnej stronie artystki spis wykonywanych przez nią utworów obejmuje zaledwie 51 pozycji

Na początku lat 60 młodziutka Demarczyk nie do końca wie w którą pójść stronę… Po ukończeniu szkoły muzycznej w klasie fortepianu próbuje związać swą przyszłość z muzyką, próbuje też zdawać na architekturę, w końcu wybiera studia aktorskie na krakowskiej PWST. Nie szuka wielkiej sławy, po prostu oddaje się swojej pasji. To – że w niedługim czasie staje się popularna jest niemal nieuchronne. Zaczyna się od studenckiej sceny powstałego przy Akademii Medycznej kabaretu „Cyrulik”
Kiedy po Krakowie roznosi się plotka o niezwykle utalentowanej śpiewaczce na występ przychodzą także Piotr Skrzynecki i Zygmunt Konieczny. Niemal od razu zabierają młodą zdolną do Piwnicy pod Baranami. Potem kariera rozpędza się niczym tytułowa „Karuzela z madonnami”, od której wszystko się zaczęło. Jest Opole i Sopot, wielki entuzjazm publiczności
Zaczyna się jazda po festiwalach. Ewę Demarczyk goszczą najsłynniejsze sceny w Europie, m.in. paryska Olympia /odmawia pierwszemu zaproszeniu wystąpienia tamże, w obawie by nie zawalić studiów/. Wkrótce recitale Demarczyk podziwiane są niemal na całym świecie, m.in. we Francji, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Brazylii, Szwecji, Jugosławii, Kanadzie, Brazylii, Meksyku, Berlinie Zachodnim, Australii, na Kubie, w Izraelu, Związku Radzieckim, USA i Japonii. W międzyczasie wydaje płyty i zdobywa kolejne nagrody, gości na okładkach pism. W wywiadach nie mówi o prywatnym życiu

Występowała zawsze w czarnej sukni i egipskim makijażu w stylu Kleopatry. Wystarczyło jej tylko podkreślone oko, którym zresztą podczas występów prawie nie mrugała. Patrzyła przenikliwie, zawsze przed siebie. Pomiędzy sobą a publicznością wytwarzała niezwykłe, magnetyczne napięcie. Na jej występach ludzie przeżywali, tak rzadkie wówczas, autentyczne emocje. W dobie big beatu prezentowała wykonania surowe, pełne powagi i dostojeństwa
Nie starała wpisać się w żadne nowe mody, trudno też powiedzieć jakoby miała się na kim wzorować. Siłą głosu i prostotą czarnej sukni przypominała Edith Piaf. Na występach nie potrzebowała dodatkowych ozdobników, nie zakładała biżuterii. Wielu mówiło że sama była brylantem

Jak na anioła charakter miała ponoć raczej trudny. Była perfekcjonistką i profesjonalistką, jej sceniczny artyzm nie uznawał półśrodków i kompromisów. Jak przystało na artystkę miała też swoje zachcianki i wymagania
Wydawała dyspozycje co do wyglądu sceny i oświetlenia w jakim miała występować. Na scenie obowiązkowo czarna podłoga i dwa nastrojone, czarne fortepiany. Poza tym surowa przestrzeń, bez żadnych ozdobników. W trasę woziła więc ze sobą czarne sukno, którym w razie potrzeby przysłaniano scenę. Światło najpierw miękkie i łagodne, stopniowo miało się zaostrzać. Jeżeli wymogi nie były spełnione Demarczyk stanowczo i kategorycznie odmawiała występu. Jej „nie” oznaczało zawsze „nie”, nie miała w zwyczaju pójścia na ustępstwa
Bywało więc że koncert opóźniał się dwie godziny nim dostrojono albo pożyczono skądś brakujący fortepian. Dla publiczności miała zawsze wielkie serce. Kiedy na koncercie milicja chciała wypraszać wpychający się tłum /salę na 350 miejsc zapełniło wówczas przeszło 3 tys. osób) Ewa wyszła na scenę i poprosiła by tego nie robić. Milicja czuwała, ale nie interweniowała. Nie było takiej potrzeby
Na jej koncerty bilety wyprzedawały się zanim oficjalnie ogłoszono miejsce i godzinę występu. Na tzw. rynku wtórnym bywało że ludzie kupowali wejściówki nawet po cenie dziesięciokrotnie wyższej niż oficjalna
Mimo że kochały ją tłumy tylko nieliczni znali ją bliżej, a dostępu do jej prywatności nie miał prawie nikt. Z punktu widzenia współczesnych praw, jakimi rządzi się show-biznes, Ewa Demarczyk pewnie nie miałaby szans na karierę. Lecz na szczęście odniosła sukces w czasach w których oceniono jej talent a nie fakty z życia osobistego. W wywiadach starała się całą optykę rozmowy kierować na muzykę i działalność artystyczną. Bez zbędnego wynurzania prywatności. Pozostała tajemnicza aż po chwilę obecną

Z życia artystycznego usunęła się w cień od ok. połowy lat 90 XX wieku, nie można już usłyszeć jej na żywo. Pojawiła się i zniknęła z wielkim smakiem i klasą którą zawsze epatowała. Kilkadziesiąt utworów jakie po sobie pozostawiła po dziś dzień czynią wielkie poruszenie u tych którzy słyszą je pierwsz razy, jeszcze większe być może u tych którzy słuchali ich przed laty /za interia.pl/ /15.8.2020/

DARIUSZ BALISZEWSKI

Nie żyje Dariusz Baliszewski, dziennikarz i historyk którego badania nad katastrofą na Gibraltarze przyczyniły się do powstania filmu o Władysławie Sikorskim. Miał 74 lata
Baliszewski prowadził popularne programy w telewizji – „Świadkowie” oraz „Rewizja nadzwyczajna”

Był również autorem kilku książek, m.in. „Ilustrowanego przewodnika po Polsce stalinowskiej”, „Gibraltar. Tajemnica Sikorskiego” oraz „Historii nadzwyczajnej” i „Trzeciej strony medalu”. W ubiegłym roku ukazała się jego ostatnia publikacja – „Cud niepodległości”
W 1999 r. został odznaczony przez prezydenta Srebrnym Krzyżem Zasługi za zasługi w twórczości telewizyjnej, za osiągnięcia w pracy zawodowej i działalności społecznej. Współpracował m.in. z „Newsweekiem” i „Wprost”, od 20917 r. był stałym publicystą „Uważam Rze Historia” i „Rzeczpospolitej” /za interia.pl/ /inf. z 10.8.2020/ /15.8.2020/

Zmarł dziennikarz i historyk Dariusz Baliszewski
W wieku 74 lat zmarł dziennikarz Dariusz Baliszewski zajmujący się tematyką historyczną. Współpracował m.in. z Telewizją Polską, TVN i kilkoma tytułami prasowymi
Jak podało Radio dla Ciebie Dariusz Baliszewski zmarł w nocy z niedzieli na poniedziałek /z 9 na 10 sierpnia/ w Warszawie. Baliszewski w latach 80 i 90 prowadził w TVP programy „Świadkowie” i „Rewizja nadzwyczajna” dotyczące niewyjaśnionych wydarzeń z historii XX w., zwłaszcza II wojny światowej /m.in. katastrofy w Gibraltarze 4 lipca 1943, działalności polskiego państwa podziemnego/. Pisał artykuły m.in. do „Newsweeka” i „Wprost”, od 2017 był stałym publicystą „Uważam Rze Historia” i „Rzeczpospolitej”. Napisał kilka książek, m.in. „Ilustrowany przewodnik po Polsce stalinowskiej”, „Prawdziwa historia Polaków” /obie razem z Andrzejem Krzysztofem Kunertem/, „Historia nadzwyczajna”, „Trzecia strona medalu”, „Wojna, tajemnica, miłość”, „Agenci, zdrajcy, bohaterowie”, „Gibraltar. Tajemnica Sikorskiego” i „Cud niepodległości”, ta ostatnia ukazała się w ub.r.
Na podstawie efektów badań Baliszewskiego dotyczących katastrofy w Gibraltarze przygotowano scenariusz filmu „Generał – zamach na Gibraltarze” i serialu „Generał”, oba wyprodukowano w 2009 r. W 1999 r. Baliszewski został odznaczony przez prezydenta Srebrnym Krzyżem Zasługi za zasługi w twórczości telewizyjnej, za osiągnięcia w pracy zawodowej i działalności społecznej /za www.wirtualnemedia.pl/

BERNARD ŁADYSZ

5 sierpnia na Powązkach odbył się pogrzeb wybitnego śpiewaka operowego Bernarda Ładysza, który zmarł 25 lipca, dzień po swoich 98 urodzinach

Po mszy nastąpiło odprowadzenie zmarłego na Cmentarz Wojskowy na Powązkach, gdzie spoczął w Alei Zasłużonych. Ostatnie pożegnanie Ładysza miało charakter państwowy, odczytano listy od prezydenta Andrzeja Dudy i wicepremiera i ministra kultury Piotra Glińskiego

Bernard Ładysz urodził się 24 lipca 1922 r. w Wilnie, gdzie już jako kilkuletni chłopiec rozpoczął naukę śpiewu. W czasie II wojny światowej był sierżantem Armii Krajowej

„Bernard Ładysz swoimi kreacjami pobudzał do refleksji nad człowiekiem i światem, czemu sprzyja tylko sztuka płynąca z głębi serca. I taką właśnie najczystszą sztuką dzielił się z nami przez całe życie” – napisał prezydent Andrzej Duda w liście odczytanym podczas uroczystości pogrzebowych śpiewaka operowego i aktora

Po wojnie Bernard Ładysz trafił do Warszawy. W stolicy rozpoczął naukę w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej im. Fryderyka Chopina. Jako 24-latek zaczął występować w Reprezentacyjnym Zespole Wojska Polskiego
Bernard Ładysz przez wiele lat był związany z Teatrem Wielkim w Warszawie. Podczas uroczystości ogłoszono że minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak awansował pośmiertnie podpułkownika Bernarda Ładysza na stopień pułkownika Wojska Polskiego. Prezydent w odczytanym w kościele liście przypomniał że podczas niemieckiej i sowieckiej okupacji Bernard Ładysz walczył w szeregach AK. „Został aresztowany przez NKWD i zesłany do katorżniczej pracy na Syberię. Powrót z nieludzkiej ziemi do powojennej Polski otworzył nowy, jasny rozdział w jego życiu. Niedługo po ukończeniu studiów wokalnych zaczął zdobywać uznanie i międzynarodową popularność” – napisał
W 1956 r. wygrał konkurs we włoskim Vercelli i zaangażował się w występy w Teatro Massimo w Palermo
Bernard Ładysz występował też w filmach, m.in. w „Ziemi obiecanej” Andrzeja Wajdy i „Znachorze” w reżyserii Jerzego Hoffamna

Nabożeństwo żałobne Bernarda Ładysza odbyło się w Katedrze Polowej Wojska Polskiego w Warszawie
Mszy św. pogrzebowej przewodniczył biskup Polowy WP gen. bryg. Józef Guzdek. W uroczystościach udział wzięli m.in. żona Leokadia Rymkiewicz-Ładysz, synowie Aleksander Czajkowski-Ładysz i Zbigniew Ładysz, wiceminister kultury Magdalena Gawin, prof. Ryszard Cieśla z Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina
Bernard Ładysz zmarł dzień po swoich 98 urodzinach /za interia.pl/ /inf. z 5.8.2020/ /15.8.2020/

GEN. HENRYK TACIK

Zmarł generał broni Henryk Tacik, pierwszy polski przedstawiciel wojskowy przy NATO i pierwszy dowódca operacyjny – poinformowało we wtorek 11 sierpnia Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych

„Pan generał pozostanie niedoścignionym wzorem i drogowskazem dla wielu żołnierzy, dla których zaszczytem było służyć pod jego dowództwem. W pamięci swoich żołnierzy pozostanie przełożonym który bez względu na okoliczności odznaczał się trzeźwością sądów i przenikliwością myśli” – napisał dowódca operacyjny RSZ gen. broni Tomasz Piotrowski
Gen. Tacik jako pierwszy stanął na czele Dowództwa Operacyjnego – struktury wprowadzonej do polskiego wojska w 2004 r., m.in. by dowodzić siłami wydzielanymi do operacji poza granicami kraju; DO odpowiada także za ochronę polskiej przestrzeni powietrznej
W lutym 1998 został wyznaczony przez ministra obrony na polskiego partnerskiego przedstawiciela wojskowego przy Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego w Kwaterze Głównej NATO w Brukseli. Z chwilą przyjęcia Polski do NATO 12 marca 1999 został pierwszym polskim przedstawicielem wojskowym przy Komitecie Wojskowym NATO, pełnił tę funkcję do 31 lipca 2003, wypełniając jednocześnie obowiązki polskiego przedstawiciela wojskowego przy Komitecie Wojskowym Unii Zachodnioeuropejskiej, a następnie Unii Europejskiej

Urodzony w 1947 w Ostrowie Wielkopolskim do wojska wstąpił w 1965, zostając słuchaczem Oficerskiej Szkoły Wojsk Inżynieryjnych we Wrocławiu. Po promocji objął stanowisko dowódcze w 12 Pułku Pontonowym w Szczecinie. Dowodził 17 batalionem saperów 12 Dywizji Zmechanizowanej w Szczecinie, 7 Pułkiem Pontonowym w Dęblinie i 2 Brygadą Saperów w Kazuniu. Był szefem Wojsk Inżynieryjnych. Ukończył Akademię Sztabu Generalnego WP, Akademię SG Sił Zbrojnych w Moskwie, a od 1996 do 1997 jako pierwszy generał WP był słuchaczem Narodowego Uniwersytetu Obrony w Waszyngtonie. Po powrocie z USA objął obowiązki szefa Zarządu Dowodzenia SG WP
1 lipca 2004 jako pierwszy dowódca operacyjny i twórca tego dowództwa otrzymał zadanie utworzenia struktury koordynującej działania militarne za granicą w koalicjach międzynarodowych. Pod jego kier. przygotowano i przeprowadzono największe od lat ćwiczenia połączone z udziałem prawie 10 tys. żołnierzy oraz funkcjonariuszy i pracowników MSWiA – Anakonda-2006

Do stopnia generała brygady awansował w 1993, 15 sierpnia 2000 otrzymał nominację na stopień generała dywizji; gen. broni został w 2005 Zawodową służbę wojskową zakończył 30 września 2007. Został odznaczony m.in. Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Kawalerskim OOP, Srebrnym i Złotym Krzyżem Zasługi /za dzieje.pl/ /11.8.2020/

ZOFIA DILLENIUS

Nie żyje Zofia Dillenius ps. Jodła, łączniczka w Powstaniu Warszawskim w pułku „Baszta”. Miała 92 lata. Po wojnie zamieszkała we Wrocławiu, była wieloletnim pracownikiem Wydawnictwa Ossolineum

„To smutne że dzień po upamiętnieniu 76 rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego musimy pożegnać kolejną bohaterkę tamtych dni” – napisał prezydent Wrocławia Jacek Sutryk na swoim profilu na Facebooku
Zofia Dillenius ps. Jodła była łączniczką w Pułku „Baszta”. Po wojnie zamieszkała we Wrocławiu, była wieloletnim pracownikiem Wydawnictwa Ossolineum. Przez lata organizowała zebrania i spotkania powstańców warszawskich mieszkających we Wrocławiu
„Rok temu odwiedziłem Panią Zosię. Była jak zawsze uśmiechnięta i pogodna. Wczoraj podczas uroczystości powtórzyłem moją deklarację: Wrocław pamiętał, pamięta i będzie pamiętać o Pani i wszystkich którzy ryzykowali życiem walcząc o wolną Polskę. Pani Zofio, w imieniu Wrocławia, bardzo Pani za wszystko dziękuję” – napisał Sutryk /za PAP/interia.pl/ /2.8.2020/

MARIAN WIĘCKOWSKI

W wieku 86 lat zmarł Marian Więckowski, utytułowany polski kolarz, jeden z trzech którzy trzykrotnie triumfowali w Tour de Pologne – przekazał organizujący ten wyścig obecnie Lang Team

„Niezwykle smutna wiadomość. W wieku 86 lat zmarł Marian Więckowski. Był trzykrotnym zwycięzcą Tour de Pologne, ale żadna statystyka nie odda jego klasy. Na rowerze i w życiu. Pasjonat kolarstwa, wychowawca młodzieży, dobry duch nawet w najtrudniejszych czasach. Fantastyczny, ciepły Człowiek. Stały gość Tour de Pologne, kolarstwo było jego tlenem. Żegnaj »Maniuś«. Pogrążony w żalu zespół Lang Team” – można przeczytać we wpisie na oficjalnym profilu Tour de Pologne na Facebooku

Urodzony 8 września 1933 roku na warszawskich Szmulkach Więckowski miał 21 lat kiedy w swoim trzecim starcie w Wyścigu Dookoła Polski, jak nazywano wówczas Tour de Pologne, został jego zwycięzcą. Wygrał wówczas w Bielsku czwarty etap, a większość z 13 odcinków kończył w czołówce. – Byłem wtedy jeszcze nieopierzonym chłopaczkiem, a w każdym takim wyścigu walka toczyła się od startu do mety. Nie było oszczędzania, patrzenia kto z jakiej jest drużyny. Każdy chciał wygrać. W nagrodę dostałem m.in. niemieckie radio lampowe. Koledzy komentowali: „ale sobie teraz pograsz”. Odbiornik stoi u mnie do dziś, gdzieś na działce. To naprawdę była ładna nagroda, firma znakomita. Każdy, kto mnie odwiedzał zaraz kręcił gałką, szukając „Wolnej Europy”. I znajdował” – powiedział niegdyś we wspomnieniowej rozmowie z PAP

Swój pierwszy wyścig Więckowski wygrał z przewagą tylko 19 sekund nad kolegą z drużyny CWKS I Stanisławem Bugalskim. W drugim różnica między triumfatorem a drugim Wiesławem Podobasem /CWKS III/ wyniosła 6:43. W trzecim zwycięzca uzyskał na zakończenie 1:29 przewagi, ponownie nad bardzo dobrze sobie znanym Bugalskim. Obydwaj na ostatnim, 216-kilometrowym etapie z Torunia do Gdyni, przyjechali na metę ponad minutę przed następnymi kolarzami. Szybciej finiszował Bugalski. – To był mój… brat cioteczny. Miał predyspozycje szybkościowe i lubił atakować więc musiałem go pilnować jak zająca. Bo jak zając ucieknie to koniec. Nie patrzyliśmy wtedy czy rodzina czy jedna drużyna CWKS, jak wówczas nazywano Legię, tylko walczyliśmy między sobą. Trzecie zwycięstwo kosztowało mnie chyba najwięcej wysiłku. Przydarzyło się że na początku tego ostatniego etapu zostałem z tyłu, a był silny boczny wiatr, padał deszcz i z miejsca poszła „rozróba”, uciekło 10 rywali. Mieli już trzy, cztery minuty przewagi. Zacząłem szukać sprzymierzeńców, mocno pracowaliśmy. Po 100 km pogoni złapałem ich. Potem rywale komentowali: „Jesteś bardzo dobry, skoro w takich warunkach nas doszedłeś” – opowiadał

Do Więckowskiego należy jeszcze inny rekord Tour de Pologne – przejechał najwięcej dni w koszulce lidera, łącznie 20. W sumie w latach 1952-60 ukończył osiem wyścigów TdP. Był kolarzem wszechstronnym, wytrzymałym i twardym, a przy tym lubianym w peletonie. Miał opinię człowieka spokojnego, towarzyskiego, skorego do pomocy. – Zasadą było wówczas pomóc koledze. Kiedy któryś mówił: „nie mam pompki”, to po chwili było: „proszę, masz pompkę”, „przebiłem oponę” – „to masz moją zapasową”. Najważniejsze było jechać razem i rywalizować na mecie – przyznał
W 1957 r. nie udało się Więckowskiemu odnieść czwartego zwycięstwa z rzędu. Zajął 28 miejsce. W tym samym sezonie został jednak uznany najlepszym polskim kolarzem

Po zakończeniu kariery był trenerem, przez wiele lat pracował też jako szef szkolenia w Polskim Związku Kolarskim. W ostatnich sezonach był stałym gościem Tour de Pologne. – Teraz jest to wyścig inaczej rozgrywany niż za moich czasów. Zawodnicy mają duży komfort, znacznie lepszy sprzęt, no i jest już prawdziwie zawodowa otoczka. Mam jednak zastrzeżenie że kolarze często poczynają sobie zbyt ospale. Jeden patrzy na drugiego, mało jest indywidualnych ataków które rozerwałyby peleton. Bardzo się oszczędzają. W sumie jednak to bardzo fajne chłopaki, z dużym poczuciem humoru – skomentował weteran TdP. Po Więckowskim trzykrotnie na najwyższym stopniu podium Tour de Pologne stanęli jeszcze tylko Andrzej Mierzejewski /1982, 1984, 1988/ i Dariusz Baranowski /1991-93/ /za PAP/www.tvp.info/ /18.7.2020/

Marian Więckowski nie żyje
W wieku 86 lat zmarł trzykrotny zwycięzca Tour de Pologne, fantastyczny kolarz i człowiek – Marian Więckowski
Tak na odejście wielkiego mistrza zareagował Czesław Lang: „Wielki smutek, straciliśmy dobrego ducha, serce polskiego kolarstwa. Nie poznałem nikogo kto kochałby ten sport bardziej niż Marian Więckowski. A my kochaliśmy Maniusia. Wszyscy. Żegnaj. Spoczywaj w pokoju
Marian Więckowski urodził się 8.9.1933 w Warszawie. W swojej bogatej karierze reprezentował Ogniwo Warszawa /1951/, CWKS Warszawa /1952-56/ oraz Legię Warszawa /1957-61/. Jego trenerami byli Józef Kapiak oraz Władysław Wandor
Do jego największych sukcesów zalicza się trzykrotne zwycięstwo w Tour de Pologne, w latach 1954-56. Był pięciokrotnym mistrzem Polski w wyścigu drużynowym, wicemistrzem kraju w przełajach w 1954 r. Czterokrotnie reprezentował Polskę w mistrzostwach świata
Tuż po zakończeniu kariery zajął się szkoleniem, przez wiele lat był szefem wyszkolenia w Polskim Związku Kolarskim. W 2010 r. Marian Więckowski został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Spoczywaj w pokoju Mistrzu! /za naszosie.pl/ /17.7.2020/

Nie żyje trzykrotny zwycięzca Tour de Pologne
Utytułowany polski kolarz – Marian Więckowski nie żyje /…/
Marian Więckowski urodził się w 1933 r. w Warszawie /…/ Prywatnie był teściem Czesława Langa
„Z wielkim żalem i smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Mariana Więckowskiego. Trzykrotny zwycięzca Tour de Pologne zapisał piękne karty w historii polskiego kolarstwa i w naszych sercach… Żegnaj Mistrzu” – napisał Polski Związek Kolarski /za www.sport.pl/ /18.7.2020/

MICHAŁ BOROWSKI

Nie żyje Michał Borowski. Miał 70 lat
Michał Borowski, naczelny architekt m.st. Warszawy w latach 2003-06, współtwórca Muzeum Powstania Warszawskiego, Muzeum Historii Żydów Polskich, Stadionu Narodowego zmarł w poniedziałek 6 lipca. O jego śmierci poinformowało Muzeum Powstania Warszawskiego

Michał Borowski urodził się 24 kwietnia 1950 r. w Warszawie, studiował na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej oraz Wydziale Historii Sztuki Uniwersytetu w Sztokholmie. W 1974 ukończył studia na Wydziale Architektury Królewskiej Politechniki w Sztokholmie
Od 1967 r. pracował jako architekt w Sztokholmie, był wykładowcą na Wydziale Architektury Królewskiej Politechniki w Sztokholmie. W latach 1976-2003 pracował w przedsiębiorstwach budowlanych i projektowych w Szwecji, Portugalii, Niemczech i Polsce. W latach 1993-95 wykładał w studium podoktoranckim Akademii Wojskowej w Petersburgu oraz w podyplomowym Studium Urbanistyki i Planowania Przestrzennego na Wydziale Architektury PW

18 sierpnia 2003 r. został powołany na naczelnego architekta Warszawy. Od 31 sierpnia 2006 był w Urzędzie m. st. Warszawy koordynatorem odpowiedzialnym za pracę biur Funduszy Europejskich, Geodezji i Katastru, Naczelnego Architekta Miasta i Stołecznego Konserwatora Zabytków. Zdymisjonowany w grudniu 2006, po objęciu funkcji prezydenta Warszawy przez Hannę Gronkiewicz-Waltz, w związku z likwidacją urzędu naczelnego architekta
23 lipca 2007 został szefem gabinetu politycznego w Ministerstwie Sportu i Turystyki. Nadzorował m.in. przygotowania do Euro 2012. 4 października 2007 minister sportu i turystyki Elżbieta Jakubiak powołała go na prezesa zarządu Narodowego Centrum Sportu. 6 sierpnia 2008 podał się do dymisji
Był członkiem Związku Architektów Szwedzkich, Związku Szwedzkich Budowniczych oraz Stowarzyszenia Architektów Polskich
„Zmarł Michał Borowski. Patriota, renesansowy umysł. Współtwórca i inicjator projektów Muzeum Powstania Warszawskiego, Stadionu Narodowego, Muz. Historii Żydów Polskich i innych. Przyjaciel L. Kaczyńskiego i A. Michnika. Człowiek który przekraczał granice. Żegnaj Michale!” – napisał poseł Koalicji Obywatelskiej Paweł Kowal
„To był architekt z krwi i kości. Podniósł rolę architektury w mieście, za jego czasów stanowisko naczelnego architekta miasta było bardzo znaczące. Później nie było to już kontynuowane, szkoda. Człowiek poza podziałami, rozmawiał z wszystkimi. Był człowiekiem architektury, nie polityki, dobro Warszawy leżało mu na sercu” – powiedział o zmarłym Dariusz Figura, warszawski radny PiS /za PAP/interia.pl/polska/news/ /inf. z 6.7.2020/ /8.7.2020/

MARTA STEBNICKA

„Aktorka i reżyserka teatralna, nauczycielka wielu pokoleń artystów”. Nie żyje Marta Stebnicka

„W wieku 95 lat zmarła profesor Marta Stebnicka, aktorka i reżyserka teatralna, pieśniarka, legenda teatrów w całej Polsce i nauczycielka wielu pokoleń artystów. W 2015 r. została odznaczona Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” – poinformowało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Marta Stebnicka urodziła się w 1925 r. we Lwowie. W wieku 18 lat zadebiutowała na scenie rolą Skierki w „Balladynie” Juliusza Słowackiego w reż. Kantora. Rok później zagrała u niego w „Powrocie Odysa”. W 1945 wstąpiła do Studia Aktorskiego przy Starym Teatrze, którego została absolwentką, a uchwałą Komisji Kwalifikacyjnej Ministerstwa Kultury i Sztuki w 1954 uznano ją aktorką dramatyczną
W 1960 została wykładowcą Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie. Zajmowała się także reżyserią teatralną. Zawodowo była związana z krakowskimi teatrami, m.in. Teatrem Starym i Teatrem im. Juliusza Słowackiego, a także Kabaretem Jama Michalika. Prywatnie była żoną Ludwika Jerzego Kerna /za polskieradio24.pl/ /8.7.2020/

Nie żyje Marta Stebnicka
W wieku 95 lat zmarła aktorka i reżyserka Marta Stebnicka, znana m.in. z kilkudziesięciu ról w Starym Teatrze w Krakowie
Aktorka i reżyserka Marta Stebnicka zmarła 6 lipca w Warszawie
Od niemal 60 lat związana była z krakowskimi scenami, w tym m.in. Starym Teatrem. Oprócz aktorstwa zajmowała się również reżyserią oraz kształceniem w krakowskiej szkole teatralnej. Prywatnie była żoną poety-satyryka Ludwika Jerzego Kerna. „Z dużym smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci wspaniałej aktorki i legendy polskiego teatru prof. Marty Stebnickiej. W marcu obchodziła 95 lat” – napisano we wpisie Starego Teatru na Facebooku. „Artystka niepowtarzalna w swych indywidualnych wyborach, błyskotliwie inteligentna, o wyrafinowanym poczuciu humoru, perfekcyjna warsztatowo, odważna i bezkompromisowa. Przeszła wszystkie stopnie teatralnego wtajemniczenia. Uroda, wdzięk, szlachetna elegancja, doskonałe panowanie nad formą, zaowocowało mnogością ról w repertuarze klasycznym, od dramatu po komedię i farsę – już w pierwszych latach aktorskiej kariery”

Stebnicka w 1943 zadebiutowała w krakowskim konspiracyjnym teatrze Tadeusza Kantora, gdzie zagrała m.in. Skierkę w „Balladynie” Juliusza Słowackiego i Telemaka w „Powrocie Odysa” Stanisława Wyspiańskiego
W latach 1947-49 pracowała także w Miejskich Teatrach Dramatycznych oraz do 1954 w Państwowych Teatrach Dramatycznych
Od 1954 do 1960 Stebnicka współpracowała też z Teatrem im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. Od 1960 do połowy lat 80 pracowała natomiast w Starym Teatrze, gdzie zagrała ok. 30 ról, współpracując m.in. z Władysławem Krzemińskim, Lidią Zamkow, Zygmuntem Hübnerem czy Konradem Swinarskim /za rp.pl/ /8.7.2020/

MJR MARIAN SŁOWIŃSKI

Zmarł mjr Marian Słowiński, żołnierz gen. Maczka
„W wieku 101 lat zmarł mjr Marian Słowiński, obrońca Ojczyzny w 1939 r., waleczny pancerniak gen. Stanisława Maczka, wyzwoliciel Francji, Belgii i Holandii. Bohater naszej wolności!” – napisał we wtorek 2 czerwca na Twitterze Jan Józef Kasprzyk, szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych

Marian Słowiński urodził się 8 maja 1919 w Inowrocławiu. Służył w 8 kompanii szkolnej w 67 Pułku Piechoty w Brodnicy. W połowie września 1939 został instruktorem w 167 Zapasowym Pułku Piechoty w Rzeszowie, z którym ewakuował się na teren Węgier. Przez kilka miesięcy przebywał w węgierskim obozie dla internowanych
Po ucieczce do Francji dostał przydział do polskiego wojska. Jego oddział oddelegowano do walk pod Verdun. Potem przedostał się do Wielkiej Brytanii. Do 1944 stacjonował w Liverpoolu, Crawford i Dundee. Służył w 65 Batalionie Czołgowym, wcielonym później do 1 Pułku Pancernego 1 Dywizji Pancernej generała Maczka. Brał udział m.in. w wyzwalaniu Belgii i Holandii. Do Polski wrócił w 1947. Został odznaczony medalem Za Udział w Wojnie Obronnej 1939, Francuskim Orderem Legii Honorowej, medalami za wyzwolenie Holandii, Belgii a także licznymi wyróżnieniami

W 2018 r., podczas uroczystości z okazji rocznicy wyzwolenia Bredy, mjr Sławiński 99-letni weteran powiedział PAP: „wchodząc tutaj do Bredy nie byłem jednak witany kwiatami, ale pociskami przeciwpancernymi. Walki z Niemcami były bardzo zacięte. Miałem wiele szczęścia że przeżyłem. Był taki jeden moment kiedy w nasz czołg trafił niemiecki pocisk. Gdyby trafił w wieżę czołgu byłoby po mnie, na szczęście uderzył w prawą gąsienicę, co spowodowało że stoczyliśmy się do kanału”. Po zdobyciu Bredy, już jako dowódca czołgu, brał udział w walkach 1 Dywizji Pancernej z Niemcami w Normandii, na linii Chambois-Falaise, wyzwalaniu Belgii i Holandii oraz w walkach na terenie Niemiec aż do końca szlaku bojowego dywizji gen. Maczka w porcie wojennym w Wilhelmshaven
W 99 urodziny mjr Słowińskiego, 8 maja 2018 biskup polowy WP gen. bryg. Józef Guzdek, powiedział: „Na twoje ręce pragnę przekazać wyrazy szacunku i wdzięczności wszystkim polskim żołnierzom którzy w latach 1939-45 powiedzieli zdecydowane ‚nie’ dla pogardy i łamania podstawowych praw ludzi i narodów. Dzięki takim jak ty możemy z dumą powiedzieć że w czasach wielkiej próby synowie i córki polskiego narodu zachowali się godnie, ‚jak trzeba'” /za PAP/dzieje.pl/ /inf. z 2.6.2020/ /8.7.2020/

LESŁAW SKINDER

W wieku 88 lat zmarł Lesław Skinder, legendarny sprawozdawca Polskiego Radia, który relacjonował m.in. olimpijskie sukcesy lekkoatletów – poinformowano na stronie internetowej polskieradio24.pl

Oprócz sportu jego pasją były Kresy – był prezesem zarządu Warszawskiego Towarzystwa Przyjaciół Wilna i Grodna
Karierę dziennikarza sportowego rozpoczął w 1950 r. w „Kurierze Szczecińskim”, w którym przepracował 18 lat. Potem związał się Rozgłośnią Polskiego Radia i Ośrodkiem Telewizyjnym w Szczecinie. W latach 1973-76 był redaktorem naczelnym Redakcji Programów Sportowych Telewizji Polskiej

Przekazywał relacje z najważniejszych imprez sportowych – letnich i zimowych igrzysk olimpijskich oraz mistrzostw świata i Europy w lekkiej atletyce
„Najbardziej w pamięci utkwiły mi moje pierwsze igrzyska w 1968 r. za sprawą niezwykłej gościnności i serdeczności Meksykanów. Spory udział w wytworzeniu takiej atmosfery mieli polscy trenerzy z Tadeuszem Kępką na czele, którzy przygotowywali gospodarzy do imprezy” – mówił Skinder z okazji 80 rocznicy urodzin
Jego drugą pasją były Kresy. Urodził się w Grodnie i tam właśnie z jego inicjatywy zbudowana została polska szkoła/za PAP/interia.pl/ /inf. z 23.6.2020/ /30.6.2020/

Nie żyje Lesław Skinder. Na antenie Polskiego Radia relacjonował olimpijskie sukcesy lekkoatletów
W wieku 88 lat zmarł Lesław Skinder, legendarny sprawozdawca Polskiego Radia, który relacjonował między innymi olimpijskie sukcesy lekkoatletów
Był wiceprezesem Zarządu Warszawskiego Towarzystwa Przyjaciół Wilna i Grodna, zainicjował budowę polskiej szkoły w Grodnie
Był współorganizatorem, a w latach 1973-76 redaktorem naczelnym Naczelnej Redakcji Programów Sportowych i Turystycznych TVP. Jako sprawozdawca sportowy uczestniczył w dziewięciu igrzyskach olimpijskich i blisko stu mistrzostwach świata i Europy. Specjalizował się w komentowaniu imprez lekkoatletycznych oraz w grach zespołowych /m.in. koszykówka, siatkówka/
Relacjonowanie igrzysk olimpijskich na antenie Programu 1 Polskiego Radia rozpoczął w roku 1968 w Meksyku, a zakończył w Atenach w 2004
W 2009 r. otrzymał Honorowy Złoty Mikrofon /inf. z 23.6.2020/ /30.6.2020/

STEFAN HAMBURA

Nie żyje mecenas Stefan Hambura. Prawnik miał 59 lat

„Niestety mimo tytanicznej pracy lekarzy w Aninie w dniu dzisiejszym odszedł od nas mec. Stefan Hambura” – napisała w sobotę 2 maja na Twitterze pogrążona w smutku rodzina. Prawnik miał 59 lat
Stefan Hambura trafił do szpitala kilka dni temu. Wtedy rodzina informowała że prawnik przeszedł wielogodzinną reanimację i jest w śpiączce. Jego stan określano jako krytyczny dlatego apelowano o modlitwę
2 maja przekazano tragiczną informację o śmierci mecenasa. Rodzina nie podała przyczyny śmierci. Antoni Macierewicz w rozmowie z portalem niezalezna.pl informował że prawnik przeszedł rozległy zawał serca
Hambura zyskał rozgłos podczas procesu w którym reprezentował część rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej. W 2019 r. doprowadził do skazania Tomasza Arabskiego /byłego szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów przy Donaldzie Tusku – red./ na 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata
Mecenas prowadził kancelarię adwokacką w Berlinie. Reprezentował polskie rodziny mieszkające w Niemczech. Pomagał im w walce z urzędami ds. młodzieży które odebrały im dzieci na rzecz niemieckich współmałżonków. W 2017 r. przeprowadził protest głodowy w sprawie uznania Polaków za mniejszość narodową w Niemczech. Od lat domagał się stworzenia „listy strat poniesionych przez Polskę w czasie okupacji” /za wiadomosci.wp.pl/ /inf. z 2.5.2020/ /6.5.2020/

Zmarł mecenas Stefan Hambura
Najbliżsi poinformowali za pomocą mediów społecznościowych o śmierci mecenasa Stefana Hambury, który w ostatnich dniach przeszedł rozległy zawał serca
„Niestety mimo tytanicznej pracy lekarzy w Aninie w dniu dzisiejszym odszedł od nas mec. Stefan Hambura. Będzie nam Ciebie bardzo brakować / Rodzina” – napisano na twitterowym profilu prawnika
Stefan Hambura, angażujący się w głośne sprawy dotyczące roszczeń cywilnoprawnych, był wykładowcą w Szkole Prawa Niemieckiego na Uniwersytecie Warszawskim. Walczył także o prawa polskiej mniejszości za Odrą. Przed trzema laty brał udział w proteście którego celem było przyznanie naszym rodakom statusu mniejszości narodowej w Niemczech
Mecenas reprezentował byłych więźniów niemieckich obozów w procesie o przyznanie dodatku pielęgnacyjnego oraz zadośćuczynienia. Występował także w imieniu Anny Walentynowicz w sprawie wytoczonej twórcom filmu Volkera Schlöndorffa, a także niektórych rodzin ofiar tragedii smoleńskiej. Requiescat In Pace! Niech odpoczywa w pokoju! /za DoRzeczy.pl/www.pch24.pl/ /6.5.2020/

Nie żyje Stefan Hambura

30 kwietnia rodzina Stefana Hambury poinformowała że mecenas jest reanimowany. Jeszcze tego samego dnia dodano że po wielogodzinnej reanimacji mecenas jest w stanie śpiączki a sytuacja nadal jest krytyczna. Niestety dzisiaj 2 maja przed godz. 15 rodzina poinformowała o śmierci 59-letniego mec. Stefana Hambury: „Niestety mimo tytanicznej pracy lekarzy w Aninie w dniu dzisiejszym odszedł od nas mec. Stefan Hambura. Będzie nam Ciebie bardzo brakować”. Urodzony w 1961 r. Stefan Hambura był polsko-niemieckim prawnikiem który reprezentował m.in. Związek Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych kiedy domagał się od niemieckiego rządu dodatku pielęgnacyjnego oraz zadośćuczynienia. Był również pełnomocnikiem Anny Walentynowicz przeciw Volkerowi Schlöndorffowi w związku z kontrowersyjnym światłem w jakim przedstawił Ją i Solidarność w swoim filmie „Strajk”. Walczył także o prawa mniejszości polskiej w Niemczech gdzie status mniejszości odebrano Polakom za czasów Hitlera i nigdy nie został on przywrócony. Bronił i reprezentował rodziny ofiar tragedii smoleńskiej. Był pełnomocnikiem rodzin zmarłych tragicznie w Smoleńsku Anny Walentynowicz i Stefana Melaka. Red. Dorota Kania na niezalezna.pl napisała: – To właśnie dzięki niemu doszło do procesu i skazania Tomasza Arabskiego. Ś.p. Stefan Hambura od początku był przyjacielem Stowarzyszenia Solidarni 2010. Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie /za www.zchr.pl/www.solidarni2010.pl/ /inf. z 2.5.2020/ /12.5.2020/

JANUSZ WASYLKOWSKI

Zmarł ceniony pisarz i działacz Janusz Wasylkowski – poeta, pisarz, publicysta, niezwykle zasłużony w opiece nad polskim dziedzictwem kulturowym na Kresach Wschodnich RP. Badacz i znawca dziejów i kultury Lwowa – poinformowało 14 kwietnia MKiDN

Na stronie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego podano że Janusz Wasylkowski zmarł w Warszawie. Miał 86 lat
Urodził się 2 sierpnia 1933 we Lwowie
Udział w życiu kulturalnym rozpoczął w latach pięćdziesiątych XX w. podczas studiów na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Wrocławskiego jako współzałożyciel Teatrzyku Satyry „Ponuracy”. Jego twórczość sceniczna rozpoczęła się również we Wrocławiu. Pierwszą sztuką była komedia „Wszystko przepadło” /1957/ wystawiona w przemyskim Teatrze Fredreum – napisano na stronie MKiDN
W kolejnych latach napisał m.in. „Początek komedii” /1961/, „Węzeł rodzinny” /1963/, „Ten trzeci” /1965/, „Upalny dzień” /1970/, „Dyptyk katastroficzny” /1975/, „Królewski błazen” /1984/ i „Trzasnęło nas po fajrancie” /1985/
W latach 1972-74 był kierownikiem artystycznym Teatru Rozrywki TVP, dla którego zrealizował 45 spektakli, a w latach 1987-88 kierował Teatrem „Buffo”

Był autorem adaptacji na potrzeby Teatru Telewizji „Małżeństwa Antoniny” Tomasza Manna i kilku utworów rosyjskich. Dla Teatru Polskiego Radia zaadaptował „Sąd” i „Oświadczyny Jankesa” Stanisława Broszkiewicza
MKiDN w swoim wpisie przypomniało że „szczególnie ważną i owocną sferą działalności Janusza Wasylkowskiego była popularyzacja historii oraz dziedzictwa Lwowa i Kresów Wschodnich”
Od 1982 uczestniczył w pracach podziemnego zespołu „Historii Lwowa” /działającego pod opieką ks. prof. Marka Kiliszka przy parafii św. Trójcy na Solcu w Warszawie/. W 1990 powołał do życia Instytut Lwowski, a w 1991 wydał pod swoją redakcją pierwszy tom „Rocznika Lwowskiego” – napisano na stronie MKiDN
Przypomniano że za wieloletnią działalność w sferze ochrony i popularyzacji dziedzictwa Lwowa został odznaczony Srebrnym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”
Jak podano otrzymał również Złotą Odznakę Związku Ziem Wschodnich w Londynie, medal „Pro memoria”, wyróżnienie honorowe Nagrody literackiej im. Władysława Reymonta /”za wszelkie zasługi dla ocalenia pamięci Lwowa”/ i odznaczenie „Polonia Mater nostra est”
W 2017 uhonorowano go nagrodą „Kustosz Pamięci Narodowej” /za niezalezna.pl, PAP/ /5.5.2020/

PAWEŁ ELSZTEIN

Paweł Elsztein nie żyje. Wspomnienie
Przez ponad 98 lat był świadkiem tego jak zmieniała się Praga. To była jego Praga, ojczyzna

Odszedł człowiek który poświęcił Pradze całe życie. Pisał, dokumentował, fotografował. Do ostatnich chwil był aktywnym obserwatorem tego co dzieje się na scenie samorządowej i politycznej. Paweł Elsztein zmarł 23 kwietnia 2020
Zadzwoniłem do Pana Pawła tuż przed restrykcjami wywołanymi przez epidemię koronawirusa. Wiedziałem że ma wielu przyjaciół gotowych mu pomóc, zrobić zakupy czy załatwić sprawę w urzędzie. Mimo wszystko zaoferowałem mu pomoc, odmówił zapewniając że wspólnie z synem radzą sobie znakomicie. Przy okazji przegadaliśmy sytuację w Polsce i szał zakupów wywołany koronapaniką. Opowiedział mi jak wyglądała sytuacja na Pradze w 1939, kiedy zagrożenie było dużo większe i straszniejsze. – Wtedy też były kolejki do sklepów – wspominał. – Szczególnie pamiętam sklep mięsny przy Stalowej. Ludzie stali i stali

Kiedy w 2007 powstawał „Przegląd Praski” Paweł Elsztein był jednym z założycieli gazety. W mieszkaniu Pani Danuty Szmit-Zawieruchy /1935-2014/ przy ul. Dąbrowszczaków planowaliśmy pierwsze wydanie. To właśnie zdjęcie Pana Pawła znalazło się na „jedynce” Przeglądu. Jego teksty sprawiły że gazeta łatwo trafiała do serc czytelników. Uczciwie muszę przyznać – nie zawsze zgadzaliśmy się co formy i wizji gazety, ale lubiliśmy rozmawiać
Kiedy przesłałem Panu Pawłowi do przeczytania pierwszą wersję swojej książki „Praga II. Nasza historia” od razu chwycił za aparat i postanowił mi pomóc w zilustrowaniu wydania. Wykonał kilkadziesiąt zdjęć osiedla. Zaprosił do siebie, pokazał, po czym uznał że ich nie odda. – Ta książka nie może mieć dwóch autorów – powiedział i kazał mi samemu zadbać o zdjęcia. Poczułem się wtedy jak uczeń którego nauczyciel obdarza największym zaufaniem dając mu szansę na osiągnięcie własnego sukcesu

W „Przeglądzie Praskim” publikowałem wiele tekstów Pana Pawła; m.in. wspomnienie o Marszałku Piłsudskim – „Praga pamięta o Marszałku”, o lekarzach pracujących na Pradze na przełomie XIX i XX w. – „Niezapomniani lekarze z Pragi”, czy jeden z najczęściej „klikanych” „Opowieść wigilijna o dawnej Pradze”. Co ciekawe i ważne podkreślenia Pan Paweł przygotowywał swoje teksty na laptopie, potem z pendrivem udawał się do kafejki internetowej w Galerii Wileńska i stamtąd wysyłał do mnie tekst e-mailem. Dzwonił i mówił: szefie wysłałem tekst!
Ostatni raz spotkaliśmy się w styczniu. Razem pojechaliśmy do urzędu dzielnicy pozałatwiać sprawy, a przy okazji zapoznać się z nową burmistrz Pragi. Kilka dni temu od syna Pana Pawła dostałem wiadomość że jego tata podupada na zdrowiu, ma kłopoty ze słuchem i jest osłabiony. Trudno mu było nawet rozmawiać. Miałem nadzieję że to przejściowe kłopoty; zmiana pogody, atmosfera epidemii. Było dla mnie naturalne że Pan Paweł śmiało przekroczy 100 lat. Dopingował mnie bym zaczął już pisać kolejną książkę, przekazał mi wiele uwag i pomysłów
Świeć Panie nad jego duszą /Kamil Ciepieńko, red. naczelny „Przeglądu Praskiego”/ /przegladpraski.pl/ /26.4.2020/

Zmarł Paweł Elsztein
23 kwietnia w Warszawie zmarł Paweł Elsztein, wieloletni dziennikarz lotniczy Skrzydlatej Polski. Urodził się 25 stycznia 1922 w Warszawie. Był absolwentem VI Gimnazjum Miejskiego w Warszawie /obecnie XIII Liceum Ogólnokształcące z Oddziałami Dwujęzycznymi im. płk. Leopolda Lisa-Kuli w Warszawie/. W czasie okupacji niemieckiej był pracownikiem wytwórni telekomunikacyjnej przy Grochowskiej i warsztatów kolejowych na warszawskim Bródnie. Po wojnie był aktywnym uczestnikiem reaktywacji Aeroklubu Warszawskiego w którym pełnił później funkcję szefa sekcji młodzieży. Prowadził teoretyczne kursy szybowcowe w Liceum im. Władysława IV na warszawskiej Pradze

Przez blisko 30 lat pracował jako dziennikarz i sprawozdawca prasy lotniczej będąc autorem artykułów z zakresu awiacji, astronautyki i modelarstwa. Był autorem ok. 500 artykułów specjalistycznych, współpracownikiem redakcji: Astronautyki, Postępów Astronomii, Skrzydlatej Polski, Skrzydeł i Motoru. Na emeryturę przeszedł w 1983
Paweł Elsztein był autorem ponad 75 książek. Ich tytuły to m.in. Młody modelarz rakiet, Mechanikom cześć!: ze wspomnień mechanika lotniczego, Rakiety sondujące atmosferę, Modelarstwo lotnicze w Polsce: od zarania do 1944 r., Budowa i pilotaż latawców, Polska w kosmosie, Budujemy latawce, czy 1000 słów o lotnictwie: mała encyklopedia lotnicza. Tłumaczył także publikacje o podobnej tematyce z rosyjskiego i niemieckiego
Amatorsko zajmował się również fotografią uwieczniając na zdjęciach swoją rodzinną warszawską Starą Pragę. Swoje prace prezentował m.in. na wystawach z cyklu Praskie klimaty w latach 1997, 1998 i 2001, a także na wystawach zbiorowych w Narodowej Galerii Sztuki Zachęta, czy Galerii Sztuki Współczesnej Aktyn. W 1998 został wyróżniony tytułem Prażanina Roku przez Towarzystwo Przyjaciół Pragi. Był autorem książki Moja Praga. Z archiwum wspomnień
Odznaczony dyplomem im. Paula Tissandiera za zasługi dla lotnictwa cywilnego, Srebrnym i Złotym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski
Msza pogrzebowa zostanie odprawiona 30 kwietnia /czwartek/ o godz. 14:05 w Kaplicy św. Ignacego na Cmentarzu Komunalnym Północnym /Wólka Węglowa/, po czym nastąpi odprowadzenie do grobu rodzinnego
Zawiadamiają pogrążeni w smutku Córka, Syn, Wnuki i Prawnuki /za www.altair.com.pl/ /26.4.2020/

Legenda Pragi
Chętnie opowiadał o zatłoczonych ulicach przedwojennej Warszawy, pełnej gwaru, konnych wozów i młodzieży
Nikt tak jak on nie opowiadał o zaułkach, kapliczkach i stuku kopyt po praskim bruku
Był rodowitym prażaninem. Urodził się w 1922 r. w Warszawie i chętnie wracał pamięcią do miasta swego dzieciństwa
Paweł Elsztein, absolwent VI Gimnazjum Miejskiego /obecnie XIII Liceum Ogólnokształcące z Oddziałami Dwujęzycznymi im. płk. Leopolda Lisa-Kuli/, w czasie okupacji niemieckiej był pracownikiem wytwórni telekomunikacyjnej przy ul. Grochowskiej i warsztatów kolejowych na Bródnie. Po wojnie był aktywnym uczestnikiem reaktywacji Aeroklubu Warszawskiego, w którym pełnił później funkcję szefa sekcji młodzieży. Prowadził teoretyczne kursy szybowcowe w Liceum im. Władysława IV na Pradze
Przez prawie 30 lat pracował jako dziennikarz i sprawozdawca prasy lotniczej. 25 stycznia skończył 98 lat. Zmarł 23 kwietnia. Odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski i Złotym Krzyżem Zasługi, spoczął na Cmentarzu Komunalnym Północnym /za warszawa.gosc.pl/ /inf. z 7.5.2020/ /12.5.2020/

WANDA RODOWICZ

Wanda Rodowicz, plastyczka, poetka, filantropka, patriotka, przyjaciółka dzieci i młodzieży, nagrodzona w 2013 r. Orderem Uśmiechu zmarła 8 maja 2020 r. w wieku 82 lat – poinformowała kapituła odznaczenia

Wanda Rodowicz urodziła się 9 sierpnia 1938 r. w Warszawie. W 1963 zrobiła dyplom w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie na Wydz. Grafiki w Pracowni Książki u prof. Juliana Pałki. Tworzyła mozaiki, witraże, portrety, exlibrisy, znaki firmowe, wiersze była też nauczycielką Tai Chi /Tai Ki Kung/ stylu San Feng
W latach 1969-88 r. wspólnie z Ewą Kuleszą-Baumgarten, jako spółka autorska, projektowały i wykonywały mozaiki, projektowały wnętrza, ale i książki dla wydawnictw „Ruch” i „Nasza Księgarnia”. Od 1988 r. Wanda Rodowicz samodzielnie projektowała witraże, ekslibrisy, mozaiki, malowała portrety. Jej prace można oglądać m.in. w Europejskim Centrum Przyjaźni Dziecięcej w Świdnicy, NBP w Warszawie, w kaplicy na cmentarzu Powązki Wojskowe
Wanda Rodowicz była zaprzyjaźniona z bł. ks. Jerzym Popiełuszką, walczyła z kłamstwem katyńskim. Ostatnim dziełem Rodowicz jest 14 stacji Drogi Krzyżowej, które wykonała metodą mozaikową. Określiła ją dziełem swojego życia – informuje kapituła Orderu Uśmiechu

Na wniosek podopiecznych świdnickiego centrum Rodowicz otrzymała w 2013 r. Order Uśmiechu. Jej prace wystawiane były na wystawach w kraju i zagranicą, cieszyły się zainteresowaniem w międzynarodowej akcji „Polscy Artyści Plastycy Dzieciom” w Nowym Jorku, Londynie, Toronto, Calgary i w Warszawie
Kapituła Orderu Uśmiechu przypomniała że drzewo genealogiczne Wandy Rodowicz sięga XV w., a przedstawiciele wielu pokoleń jej rodziny to polscy patrioci. Dziadek Wandy, Stanisław Rodowicz, podpułkownik Wojska Polskiego, inżynier, bibliograf, dokumentalista – został zamordowany w Katyniu. Jej ojciec, Stanisław Rodowicz, to major AK, twórca i dowódca słynnej „Łodzi Podwodnej” – radiostacji działającej w latach 1940-44, nigdy niewykrytej przez Niemców. Z zawodu reżyser i operator filmowy, po wojnie za działalność AK-owską trzykrotnie otrzymał wyrok śmierci, choć żadnego nie wykonano. Stryjeczny brat ojca Wandy, Jan Rodowicz „Anoda”, bohater II wojny światowej, został najprawdopodobniej zamordowany przez UB po wojnie /za PAP/dzieje.pl/ /9.5.2020/

EWA ŻARSKA

Nie żyje dziennikarka i reporterka Polsatu Ewa Żarska

W wieku 45 lat zmarła dziennikarka Ewa Żarska – poinformowała Telewizja Polsat z którą była od lat związana
Ewa Żarska od lat była związana z Telewizją Polsat i Polsat News. Pracowała jako łódzka korespondentka stacji. W latach 2013-15 była korespondentką Polsat News w Londynie. Była też dziennikarką programu „Państwo w Państwie”
Przez krótki czas była związana z TVN24

Była autorką głośnego reportażu „Mała prosiła by jej nie zabijać” który był podsumowaniem pracy nad zdemaskowaniem podejrzanego o pedofilię Krzysztofa P. „Piotra”. W 2017 r. otrzymała za niego nagrodę w konkursie „MediaTory” w kategorii „ReformaTOR”. Była też nominowana do nagrody Grand Press w kategorii dziennikarstwo śledcze
Z kolei w reportażu „Czekałem na was” ujawniła – jak przypomina Polsat News – „szokujące szczegóły zbrodni oraz śledztwa, w tym m.in. nieprawidłowości przy poszukiwaniach 20-letniej Kai, której zaginięcie i śmierć wstrząsnęły Polską”
Ewa Żarska napisała książkę „Łowca. Sprawa Trynkiewicza”
„Niestety, Ewa Żarska nie żyje. W chwili śmierci była w swoim mieszkaniu. Tam znaleziono ciało” – powiedział w rozmowie z łódzką „Gazetą Wyborczą” rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi, Krzysztof Kopania
„Bardzo boli nas ta śmierć. Odeszła wybitna dziennikarka, ale przede wszystkim wspaniała koleżanka. Prosimy o modlitwę, dobre myśli i uszanowanie prywatności” – napisała Dorota Gawryluk, szefowa „Wydarzeń” i Polsat News /za interia.pl/ /inf. z 17.4.2020/ /6.5.2020/

Ewa Żarska nie żyje. Ujawniła miejsce pobytu groźnego pedofila
Dziennikarka związana z Polsatem i Polsat News miała 45 lat. Dzięki jej śledztwu w 2017 r. zatrzymano niezwykle groźnego pedofila z Pabianic
Tragiczną informację potwierdziła Telewizja Polsat z którą dziennikarka od 15 lat była związana. Koledzy i współpracownicy Żarskiej podkreślają jej profesjonalizm, wrażliwość i nieustępliwość w dążeniu do prawdy
Widzowie mogli się o tym przekonać oglądając program „Państwo w państwie” w którym Żarska drążyła sprawy dla wielu niewygodne, upominając się o sprawiedliwość w imieniu słabszych i pokrzywdzonych

Dziennikarka nie tylko ujawniła miejsce pobytu mężczyzny który od lat wiódł podwójne życie w Rosji, gdzie pełnił wysokie stanowisko w firmie deweloperskiej. Żarska pokazała nieudolność organów ścigania
Okazało się że policjanci z wydziału handlu ludźmi już w 2009 r. ustalili adres, miejsce pracy i numer telefonu podejrzanego. Jednak śledczy nie zajrzeli do zdobytych danych i do grudnia 2016 twierdzili że nie wiadomo gdzie mężczyzna przebywa
„Za ten reportaż dziękował minister sprawiedliwości i pani premier. Dostaliśmy nominacje do nagród ale – co najważniejsze – dzięki naszej wielomiesięcznej pracy, po wielu latach, Krzysztof P. został zatrzymany w Rosji i czeka w areszcie domowym na decyzję o ekstradycji” – pisała dziennikarka na fb
W lipcu 2018 nakładem Znaku ukazała się książka Żarskiej zatytułowana „Łowca. Sprawa Trynkiewicza”
To wstrząsający reportaż o „szatanie z Piotrkowa”, seryjnym mordercy i przestępcy seksualnym, który w 1988 został skazany na 25 lat więzienia za zabójstwo czterech chłopców
„Odkąd zostałam dziennikarką wiedziałam że zajmę się Trynkiewiczem. Przede wszystkim dlatego że to historia z mojego miasta. Jego ofiarami byli chłopcy praktycznie w moim wieku. Doskonale pamiętam atmosferę jaka panowała wtedy w Piotrkowie. Psychozę i miliony legend jakie wokół Trynkiewicza narosły” – mówiła Żarska
„Wyobrażałam go sobie jako totalnego potwora. Natomiast z tej książki dowiesz się że to normalny człowiek. To jest właśnie szokujące że koło ciebie mieszka psychopatyczny morderca. Mariusz Trynkiewicz nigdy nie okazywał że może dokonać takiej zbrodni” – opowiadała
Ze skąpych informacji jakie podał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi wynika że ciało dziennikarki Ewy Żarskiej znaleziono w jej mieszkaniu /za ksiazki.wp.pl/ /6.5.2020/

Wielokrotnie nagradzana reporterka
Wszyscy znaliśmy Ewę jako przebojową, a często bezkompromisową dziennikarkę która wejdzie z kamerą tam gdzie inni nie chcą wejść. Która nie odpuszcza. Kreatywną, szukającą nowych aktywności. Ja widziałem też w niej niezwykle wrażliwą osobę – wspominał Ewę Żarską dyrektor programowy Polskiego Radia Łódź Marcin Wąsiewicz, który kiedyś pracował z dziennikarką w Polsacie
Żarska pochodziła z Piotrkowa Trybunalskiego. Pracowała w lokalnej prasie, a potem m.in. w Radiu Łódź, TVN 24, aż na stałe związała się z Polsatem. Od 2013 r. była korespondentką Polsatu w Londynie. Po powrocie z Wlk. Brytanii pracowała w centrali stacji w Warszawie, a potem w łódzkim oddziale Polsatu /za RadioZET.pl/PolsatNews/PAP/ /inf. z 17.4.2020/ /6.5.2020/

JERZY GŁÓWCZEWSKI

W Nowym Jorku zmarł w poniedziałek 13 kwietnia major Jerzy Główczewski, pilot Dywizjonu 308 „Krakowskiego”. Miał 98 lat. Do Stanów Zjednoczonych przybył w 1962 r. Był wykładowcą akademickim. Pozostawił po sobie trzy tomy wspomnień

Jerzy Główczewski urodził się w Warszawie w 1922 r. Był ostatnim żyjącym pilotem myśliwca z II wojny światowej. Wykonał sto lotów bojowych
Walczył w Brygadzie Karpackiej w Afryce, a później w Polskich Siłach Powietrznych w Europie. Uczestniczył m.in. w bitwie nad Gandawą w 1945 r. Za służbę w czasie II wojny światowej trzykrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych oraz Polowym Znakiem Pilota
Główczewski zdemobilizował się w 1946 r. w stopniu sierżanta podchorążego /brytyjski Warrant Officer/. Po krótkim pobycie we Francji wrócił w 1947 do Polski. Jako absolwent architektury na Politechnice Warszawskiej przyłączył się do prac przy odbudowie Warszawy

W Stanach Zjednoczonych był m.in. wykładowcą Uniwersytetu Stanowego w Karolinie Północnej. W Nowym Jorku pracował dla Fundacji Forda oraz ONZ. Wykładał architekturę w Instytucie Pratta. Wojna, życie rodzinne, przyjaciele, koledzy, nauczyciele i autorytety to przedmiot trzech tomów jego wspomnień: „Wojak mimo woli”, „Optymista mimo wszystko” i „Moja Ameryka”. W USA została wydana jego książka „The Accidental Immigrant: A Memoir”. Mieszkający w Nowym Jorku Janusz Kapusta, artysta plastyk, filozof, z wykształcenia także architekt, powiedział że był autorem projektu okładki do amerykańskiego wydania wspomnień Główczewskiego które ukazały się w 2007
„Mimo że znałem go wówczas już od 30 lat nie byłem świadom jakim był wyjątkowym człowiekiem. Uzmysłowiły mi to dopiero jego wspomnienia. Stąd też nad okładką która wydawała mi się łatwym zadaniem pracowałem o wiele dłużej niż nad podobnymi projektami. Stało się to okazją do ujawnienia niezwykłości i bogactwa jego życia” – stwierdził Kapusta. Mówił o Główczewskim jako o bardzo gościnnym człowieku, mającym rozległe zainteresowania. „Spotykaliśmy się na kolacjach które sam przygotowywał. Rozmawialiśmy o architekturze, sztuce i tajemnicy życia” – powiedział Kapusta /za PAP/interia.pl/ /15.4.2020/

PAULINA SOKOŁOWSKA

W wieku 41 lat zmarła Paulina Sokołowska. Znana skrzypaczka przebywała ostatnio w Brukseli

Informację o śmierci polskiej skrzypaczki podał Uniwersytet Muzyczny Fryderyka Chopina. „Smutek, ból, rozpacz… uczucia które rozdzierają nam dzisiaj serca. Odeszła od nas na zawsze Paulina Sokołowska, niezwykła osoba, wybitnie uzdolniona skrzypaczka, wspaniały pedagog, piękny człowiek. Trudno w to uwierzyć i nie sposób się z tym pogodzić. Żegnaj Paulina, nigdy Cię nie zapomnimy” – napisano na profilu Uniwersytetu. W tej szkole wyższej Sokołowska była nauczycielką

Pożegnanie opublikowano także na łamach Gazety Wyborczej: „Dr Paulina Sokołowska, znakomita skrzypaczka, propagatorka muzyki polskiej, laureatka wielu międzynarodowych konkursów muzycznych; stypendystka belgijskiej królowej Elżbiety; współpracowała z Charlemagne Orchestra for Europe, Brussels Philharmonic Orchestra; współtworzyła Maeterlinck Ensemble i Ellenai Quartet. Składamy najszczersze kondolencje i przekazujemy wyrazy współczucia Rodzinie, Przyjaciołom i Wszystkim opłakującym Jej odejście. Rektor i Senat UMFC” – napisano
Skrzypaczka kształciła się w Warszawskim Uniwersytecie Muzycznym, a później w Królewskim Konserwatorium w Brukseli i Instytucie Sztuki w Leuven. Razem z siostrą tworzyła duet Julita & Paula. Przyczyna śmierci nie jest znana /inf. z 8.4.2020/
/za interia.pl/ /15.4.2020/

WIKTOR BATER

We wtorek 7 kwietnia w wieku 53 lat zmarł dziennikarz Wiktor Bater. Był korespondentem polskich mediów w Rosji, autorem pierwszej informacji o katastrofie rządowego samolotu w Smoleńsku, autorem książki „Nikt nie spodziewa się rzezi. Notatki korespondenta wojennego”

O śmierci dziennikarza poinformował we wtorek zespół Halo.Radia, z którym współpracował. „Z głębokim żalem zawiadamiamy że odszedł nasz kolega Wiktor Bater. Nie pytajcie nas jak do tego doszło, na obecnym etapie wystarczy nam że potwierdziliśmy tę tragiczną informację. Myślami i sercem jesteśmy z rodziną Witka i wszystkimi którym Witek pozostawał bardzo drogim człowiekiem” – napisano

Wiktor Bater /ur. 24 września 1966 w Warszawie/ był korespondentem polskich mediów w Moskwie. W latach 1994-99 pracował dla Polskiego Radia, a od 1999 do 2007 dla TVN. Relacjonował m.in. atak na szkołę w Biesłanie, do którego doszło 1 września 2004. W trakcie pracy został niegroźnie ranny
Od jesieni 2007 do stycznie 2009 był korespondentem TVP w Rosji. We wrześniu 2009 został korespondentem „Wydarzeń” i Polsat News w Moskwie. Był nim do października 2011
10 kwietnia 2010 Bater jako pierwszy przekazał informację o katastrofie polskiego samolotu z prezydentem w Smoleńsku
W 2012 został stałym korespondentem tygodnika „Wprost”. Był także redaktorem naczelnym kanału Pomorska.tv oraz współpracownikiem Radia Zet. W latach 2015-19 był szefem newsroomu w Superstacji. W 2019 pracował także w Halo.Radio
W 2008 ukazała się jego książka „Nikt nie spodziewa się rzezi. Notatki korespondenta wojennego” w której opisywał m.in. życie w oblężonym Sarajewie, Bagdad oraz wstrząsające wydarzenia w Biesłanie /za PAP/dzieje.pl/ /15.4.2020/

„Potworne zamieszanie. Z nieoficjalnych, absolutnie nieoficjalnych informacji uzyskanych przeze mnie od delegacji, która miała spotkać prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Smoleńsku wynika, że samolot prezydenta rozbił się przy podchodzeniu do lądowania. Informacja najnowsza jest taka: nie ma co zbierać” – relacjonował Bater 10 kwietnia 2010
Wykonując zawód korespondenta wojennego Bater wiedział jak ważne jest duchowe wsparcie najbliższych. „Nie sposób obyć się bez świadomości że ktoś na mnie czeka, myśli i tęskni. Najważniejszą dla mnie osobą w tym całym morzu krwi i nieszczęść, które widziałem, jest mój 11-letni syn Leon. Kiedy jest bardzo źle wyobrażam sobie że wkrótce przytulę swego syna który na mnie czeka. Muszę wrócić i wracam” – mówił w 2011
/za PAP/interia.pl/ /15.4.2020/

MARTA OLSZEWSKA

W niedzielę 5 kwietnia nad ranem zmarła Marta Olszewska, wdowa po byłym premierze Janie Olszewskim. Była dziennikarką i działaczką opozycji antykomunistycznej, odznaczoną przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski

O śmierci Marty Olszewskiej poinformowali w niedzielę Fundacja im. Janusza Kurtyki oraz były szef MON Antoni Macierewicz
„Dziś nad ranem zmarła Marta Olszewska z domu Miklaszewska, żona ś.p. premiera Jana Olszewskiego i matka działacza niepodległościowego Marka Majle. Odznaczona Krzyżem Oficerskim Orderu Polonia Restituta przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, w 2007 r. została członkiem Kapituły Orderu” – napisał Macierewicz na Facebooku
Jak dodał żona zmarłego przed rokiem Jana Olszewskiego była wybitną dziennikarką, m.in. „Tygodnika Solidarność” i prasy podziemnej, działaczką opozycji niepodległościowej, autorką sprawozdań z procesów robotników z Ursusa, morderców błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki oraz pierwszego wywiadu z płk. Ryszardem Kuklińskim. „Żegnamy Cię Marto. Wieczny odpoczynek racz Jej dać Panie” – napisał polityk PiS
Jan Olszewski – adwokat, publicysta i polityk /od grudnia 1991 do czerwca 1992 premier/ zmarł 7 lutego 2019
/za PAP/dzieje.pl/ /5.4.2020/

Wdowa po premierze Olszewskim miała 88 lat
W 2006 r. została odznaczona Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Zasiadała w kapitule Orderu
Ślub kościelny z Janem Olszewskim zawarła dzięki specjalnej zgodzie biskupa na obejście istniejącego w PRL obowiązku wcześniejszego zawierania ślubu cywilnego. Jak wspominał Jan Olszewski, chodziło o obawę utraty pracy przez jego żonę – dziennikarkę
Premier Olszewski mówił że „gdyby oficjalnie wykazała fakt małżeństwa z nim to bardzo szybko znalazłaby się poza granicami zawodu”
„Byłem już wtedy znany – zwłaszcza Służbie Bezpieczeństwa – z obron politycznych i kontaktów w kręgach opozycyjnych” – mówił. O zgodę wystarał się ksiądz Stefan Niedzielak, kapelan Armii Krajowej i WiN-u, współzałożyciel Rodzin Katyńskich
/za IAR/interia.pl/ /5.4.2020/

JAN BERNER

W wieku 88 lat zmarł prof. Jan Berner, lekarz, naukowiec, wykładowca akademicki, samorządowiec i społecznik; były rektor Uniwersytetu Medycznego w Łodzi; po zakończeniu kariery medycznej prezydent Pabianic

O śmierci profesora poinformowano na stronie internetowej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. „Żegnamy dziś nie tylko doświadczonego chirurga, wspaniałego nauczyciela akademickiego, wychowawcę wielu pokoleń lekarzy, ale przede wszystkim ciepłego i serdecznego człowieka. Głęboko poruszeni przesyłamy na ręce Rodziny i Przyjaciół Pana Profesora wyrazy współczucia” – napisano na stronie UM w Łodzi, którego – jeszcze pod nazwą Akademia Medyczna – był rektorem /w latach 1990-96/ i wieloletnim wykładowcą
Jan Berner urodził się w 1932 r. w Pabianicach i z tym miastem był związany do końca życia

Jako młody człowiek pod koniec wojny był łącznikiem Armii Krajowej, a potem organizacji Wolność i Niezawisłość /ps. „Zuch” i „Huzar”/. Po wojnie uczęszczał do Gimnazjum im. Królowej Jadwigi w Pabianicach. Uczył się też gry na skrzypcach
Studia ukończył w 1955 na Wydziale Lekarskim Akademii Medycznej w Łodzi. Pracował w szpitalu miejskim w Pabianicach i miejscowym pogotowiu ratunkowym. Oprócz chirurgii zajmował się też m.in. medycyną przemysłową i sportową. W latach 70 ub. wieku przechodził kolejne szczeble kariery naukowej w Akademii Medycznej. Był m.in. kierownikiem Kliniki Chirurgii Onkologicznej AM w Łodzi. W 1984 Jan Berner otrzymał tytuł profesora nadzwyczajnego
Przez 6 lat był dziekanem Wydziału Lekarskiego AM. W latach 1990-96 był rektorem łódzkiej Akademii Medycznej. Potem kierował Katedrą Onkologii tej uczelni
Prof. Berner opublikował ponad 200 prac naukowych, był m.in. pionierem leczenia raka piersi i badań nad czerniakiem. Specjalizował się w technikach operacyjnych tętnic obwodowych, w tym zabiegach z wykorzystaniem polskich biomateriałów
Po zakończeniu kariery medycznej i naukowej przeszedł na emeryturę, ale nie wycofał się z życia społecznego. W 2002 Jan Berner, startując z lokalnego komitetu prawicy, został prezydentem swoich rodzinnych Pabianic
Po zakończeniu kadencji w 2006 nadal był aktywnym społecznikiem. Wspierał wiele organizacji i stowarzyszeń. Często pabianiczanie widzieli go na motocyklu, bo sporty motorowe także były pasją profesora. Jan Berner pełnił funkcję wiceprezesa Łódzkiego Towarzystwa Naukowego, należał także do Światowego Związku Żołnierzy AK i Towarzystwa Przyjaciół Pabianic
Prof. Jan Berner został odznaczony m.in. Srebrnym Krzyżem Zasługi /1971/, Krzyżem Kawalerskim /1986/ i Krzyżem Komandorskim /1998/ Orderu Odrodzenia Polski, medalem Pro Ecclesia et Pontifice /1996/. Otrzymał tytuł doktora honoris causa Uniwersytetu im. Claude’a Bernarda w Lyonie /1997/ i Honorowe Obywatelstwo Pabianic /2000/. Prof. Jan Berner zmarł we wtorek 31 marca w Pabianicach, miał 88 lat /inf. z 1.4.2020/ /za PAP/interia.pl/ /15.4.2020/

KS. ANDRZEJ FRYŹLEWICZ

25 marca, w uroczystość Zwiastowania Pańskiego, po wieloletniej chorobie, zmarł ks. prałat Andrzej Fryźlewicz – kapelan ś.p. kard. Franciszka Macharskiego, metropolity krakowskiego

Andrzej Fryźlewicz urodził się w 1954 r. w Nowym Targu. Pochodził z parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Nowym Targu. Święcenia diakonatu przyjął z rąk kard. Karola Wojtyły, a święcenia prezbiteratu w 1979 r. z rąk kard. Franciszka Macharskiego. Trzy lata był wikariuszem w Liszkach
W czerwcu 1983 otrzymał nominację na kapelana metropolity krakowskiego kard. Franciszka Macharskiego. Ks. Fryźlewicz od dawna miał problemy ze zdrowiem. – Kard. Macharski głowił się i troił by wszystko było dobrze. Załatwiał transport lotniczy do Wiednia bym przybył tam na czas do zabiegu przeszczepu nerki. Mogę szczerze powiedzieć że był dla mnie jak drugi ojciec – wspominał ks. Fryźlewicz w rozmowie z Janem Głąbińskim z „Gościa Niedzielnego”

Ks. Andrzej Fryźlewicz był kapelanem honorowym Ojca Świętego, kanonikiem Krakowskiej Kapituły Katedralnej. W ubiegłym roku w rodzinnych stronach świętował 40-lecie święceń kapłańskich. Od kilkudziesięciu lat nieprzerwanie mieszkał w Pałacu Arcybiskupów Krakowskich. – Jako jeden z niewielu mogę cieszyć się dowodem osobistym, w którym adres to Franciszkańska 3 – mawiał z uśmiechem /za www.niedziela.pl/ /25.3.2020/

KS. CZESŁAW BARTNIK

W wieku 91 lat w Lublinie zmarł ks. prof. Czesław Stanisław Bartnik, profesor nauk teologicznych, publicysta społeczno-polityczny

Czesław Bartnik ur. się 9 sierpnia 1929 w Źrebcach k. Szczebrzeszyna. Święcenia kapłańskie przyjął w Lublinie w 1953. Po święceniach został skierowany na studia doktoranckie na religiologię na KUL. W 1974 uzyskał tytuł naukowy profesora nadzwyczajnego, a w 1979 profesora zwyczajnego
Od 1969 do 1997 roku był kierownikiem katedry Historii Dogmatów, w 1973-75 prodzie­kanem, od 1976 przewodniczącym Sekcji Teologii Dogmatycznej, od 1968 współpracownikiem Encyklopedii Katolickiej, od 1976 do 2000 głównym redaktorem RTK z. 2 /po 1992 RT/, członkiem Rady Naukowej Instytutu Naukowego Jana Pawła II, w latach 1984-89 członkiem Komitetu Nauk Filozo­ficznych PAN, od 1991 członkiem Centralnej Komisji d/s Tytułu Naukowego i Stopni Naukowych, członkiem czynnym TN KUL

Ks. prof. Czesław Bartnik był autorem ponad 3200 publikacji, w tym 92 książek. Ponadto był promotorem 62 doktoratów i 479 magisteriów i licencjatów. Wykonał 96 recenzji doktorskich oraz 212 habilitacyjnych i profesorskich
Przez wiele lat publikował na łamach „Naszego Dziennika”. Był związany ze środowiskiem Radia Maryja
/za radiomaryja.pl/ /21.3.2020/

„Niezwykle go ceniłem”
Niezwykle ceniłem ks. Piotra Pawlukiewicza, jego homilie zawsze trafiały prosto w serce – napisał premier Mateusz Morawiecki o zmarłym kapłanie archidiecezji warszawskiej
„To nie jest tak że oni umarli, a my żyjemy. To oni żyją, a my umieramy” – powiedział niegdyś ks. Piotr Pawlukiewicz. Z wielką przykrością przyjąłem informację o Jego śmierci. Niezwykle Go ceniłem, a homilie zawsze trafiały prosto w serce. Wieczny odpoczynek racz Mu dać Panie… – napisał szef rządu
/za PAP/ /21.3.2020/

C. S. Bartnik był profesorem nauk teologicznych, teologiem dogmatykiem, poetą i filozofem, profesorem i wychowawcą Wyższego Seminarium Duchownego w Lublinie, pracownikiem naukowo-dydaktycznym Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i profesorem politologii w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu
/za PAP/ /22.3.2020/

KS. PIOTR PAWLUKIEWICZ

Jak poinformowała Archidiecezja Warszawska w nocy 21 marca zmarł ks. Piotr Pawlukiewicz, ceniony kaznodzieja i rekolekcjonista. Miał 60 lat, w ostatnich latach chorował

Doktor teologii pastoralnej, prałat, kanonik gremialny Kapituły Metropolitalnej Warszawskiej, autor książek i audiobooków o tematyce religijnej
– Jego homilie przyciągały do kościołów tłumy – powiedział ks. Przemysław Śliwiński
Pogrzeb odbędzie się 25 marca o godz. 11.00 w kościele Nawiedzenia NMP w Warszawie na Nowym Mieście. Zmarły kapłan pochowany zostanie na cmentarzu Powązkowskim. Planujemy transmisję online – zapowiedział ks. Śliwiński
Ks. Piotr Pawlukiewicz 2 czerwca 1985 r. przyjął święcenia kapłańskie. Przez dwa lata pracował jako wikariusz w parafii św. Wincentego a Paulo w Otwocku. W latach 1996-98 był redaktorem naczelnym Radia Józef w Warszawie. Głosił homilie w kościele Świętego Krzyża w Warszawie podczas transmitowanej przez radio mszy o godz. 9.00
Współpracował z Radiem Plus Warszawa, gdzie prowadził m.in. audycję „Katechizm Poręczny”, poświęconą odpowiedziom na pytania słuchaczy o praktyczne aspekty wiary. Głosił także kazania dla studentów w kościele akademickim św. Anny. Prowadził wykłady z homiletyki dla alumnów Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Warszawie
W latach 1991-99 był zaangażowany w prace II Polskiego Synodu Plenarnego. W przeszłości był też kapelanem kaplicy w Sejmie RP i duszpasterzem parlamentarzystów
/za archwwa.pl/radiomaryja.pl/PAP/TV Trwam News/ /21.3.2020/

W ostatnich latach ksiądz Pawlukiewicz był rezydentem parafii Nawiedzenia NMP w Warszawie
/za interia.pl/ /21.3.2020/

PAWEŁ KRÓLIKOWSKI

Aktor Paweł Królikowski, do niedawna prezes Związku Artystów Scen Polskich, spoczął na Powązkach Wojskowych w Warszawie. Zawsze umiał dostrzec we wszystkim coś szczególnego, czego inni nie zauważali, nie spodziewali się – wspominał go brat Rafał Królikowski

Paweł Królikowski zmarł 27 lutego w wieku 58 lat. Przed mszą pogrzebową, która odbyła się w czwartek 26 marca w kościele Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i Świętego Józefa w Warszawie został pośmiertnie odznaczony przez prezydenta Andrzeja Dudę Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi dla kultury polskiej
Prezydent przekazał order żonie zmarłego Małgorzacie Ostrowskiej-Królikowskiej
Wicepremier, minister kultury Piotr Gliński powiedział że odszedł ceniony i lubiany aktor który w ostatnich latach pełnił również funkcję prezesa Związku Artystów Scen Polskich. „Odszedł też – a może przede wszystkim – ciepły, pogodny i dobry człowiek, kolega, przyjaciel, mąż i ojciec, głowa wspaniale artystycznie uzdolnionej rodziny” – stwierdził Gliński
Przytoczył też fakty z biografii artystycznej Królikowskiego, np. rolę w dramacie społecznym „Pantarej” Krzysztofa Sowińskiego z 1987 r. oraz w „Helu” Kingi Dębskiej, prowadzenie programu „Truskawkowe studio”, którego był również pomysłodawcą, scenarzystą i reżyserem, współpracę z wrocławskim Teatrem Współczesnym. Wspomniał „dynamiczną i budzącą ogromną sympatię rolę Kusego w Ranczu Wojciecha Adamczyka”, którą „zapisał się w sercach widzów”

Gliński przypomniał także działalność Królikowskiego jako prezesa Związku Artystów Scen Polskich. „Na stanowisku tym wykazał się charakterystycznym dla niego zaangażowaniem oraz troską o sprawy środowiska artystycznego” – powiedział szef MKiDN. Dodał że aktor „swoim autorytetem i doświadczeniem służył również działającej przy Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego Radzie do spraw Instytucji Artystycznych”. „Obserwując jego pracę, mającą na celu poprawę sytuacji bytowej artystów wykonawców, trudno było odgadnąć że sam zmaga się z tak poważnymi problemami” – powiedział
„Będzie nam brakować pana serdecznego uśmiechu i pana wielkiego serca, otwartego dla wszystkich potrzebujących. Będzie nam brakować artysty hojnie dzielącego się swoim talentem i zaangażowaniem, ale dzieło pana życia pozostanie bo zostaliśmy nim przez pana obdarowani” – mówił minister kultury
Dodał że Królikowski „miał wielkie szczęście być człowiekiem kochanym – przez rodzinę, przyjaciół oraz oczywiście swą wierną publiczność”. „Zasłużył na to nie tylko jako niezwykła osobowość medialna, osobowość naszej kultury, ale także jako człowiek aktywny, wrażliwy i pełen pasji. Jako odpowiedzialny obywatel który angażował się altruistycznie w sprawy swojego środowiska”. „Zasłużył się naszej wspólnocie, zasłużył się Polsce” – stwierdził minister kultury

Po mszy zmarłego wspominała rodzina i znajomi. „Dziękuję ci tato, również w imieniu twojej kochającej żony Małgosi – w imieniu Janka, Julki, Marceliny i Ksawerego – twoich małych królików” – mówił syn zmarłego Antoni. „Za wszystko. Za to że nauczyłeś nas uśmiechać się do świata i ludzi. Pokazałeś jaki piękny potrafi być świat i że warto być jego dobrą częścią” – mówił
„Nie było dla ciebie rzeczy niemożliwych. Każdego dnia przypominałeś by chciało nam się chcieć. Jak nikt udowadniałeś że chcieć to móc” – powiedział Antoni Królikowski. „Naszym bohaterem będziesz już na zawsze! Jesteś doskonałym aktorem, ale nigdy nie pokazywałeś mi jak grać. Pokazywałeś mi jak żyć” – mówił Antoni Królikowski
„Dziękujemy ci tato za świat pojęć który tworzyłeś razem z nami, w którym każdy był sobą i czuł się najważniejszy. Świat w którym rządziły fantazja i uśmiech, który pachniał czereśniami i poziomkami, brzmiał dźwiękiem gitary a czasem dźwiękiem starego silnika. Smakował jak mocno gazowana woda, niedzielny obiad, a wyglądał jak wieczór w drewnianym domku pod lasem” – powiedziała córka Julia Królikowska
Brat Pawła, aktor Rafał Królikowski, mówił że pożegnać się z nim to „chyba najtrudniejsza rola jaką mu do tej pory życie powierzyło”
„Gdyby nie ty nie byłoby mnie tu, w Warszawie, w tym zawodzie. Całe swoje życie miałem starszego brata, mogłem podejrzeć jak wyglądają pierwsze randki, podkraść pierwszego papierosa, to był Ekstra Mocny, strasznie mocny, posłuchać Czesława Niemena albo zespołu Queen na magnetofonie ZK-240” – mówił bardzo wzruszony. „Przecierałeś szlaki, pokazałeś mi jak przytulić swoje dziecko, jak tworzyć rodzinę, dom. Zawsze mogłem do ciebie zadzwonić, poradzić się, zapytać jaki kupić samochód, ty się na tym znałeś” – dodał Rafał Królikowski
Powiedział też że Paweł „zawsze umiał dostrzec we wszystkim coś szczególnego, coś czego inni nie zauważali, nie spodziewali się”. „Umiałeś pięknie to uchwycić, określić, zaskakująco spointować. Umiałeś przekonywać, czarować” – dodał
Wzruszony podsumował: „Cześć kochany bracie, jak zwykle poszedłeś inną, zaskakującą drogą…”

Paweł Królikowski miał w sobie radość życia, był otwarty na świat i ludzi, rozumiał ich problemy, do wielu spraw podchodził ze spokojem. Kochał życie i ludzi. Był niezwykle rodzinny i taki nastrój wprowadzał w siedzibie stowarzyszenia – wspominał b. prezes ZASP, aktor Krzysztof Kumor
Przypomniał że Królikowski miał serce i niezwykle ciepły stosunek do ludzi mieszkających w domu Artystów Weteranów Scen Polskich w Skolimowie, których często odwiedzał nawet wtedy kiedy już źle się czuł. Kumor przypomniał że Królikowski specjalnie dla nich nagrał spot reklamowy zachęcający do oddawania jednego procenta na rzecz Fundacji Artystów Weteranów
Producent, scenarzysta i reżyser Maciej Strzembosz wspominał że „kiedy pojawiał się Paweł poziom adrenaliny wzrastał a życie nabierało dużo bardziej intensywnych kolorów”. „Jako Kusy w Ranczu zbudował potężny mit że w każdym facecie nieważne jak bardzo przeczołganym przez życie kryje się iskra boża, iskra mądrości, dobroci i zdrowego rozsądku, lojalności i bezinteresowności, poczucia służby wspólnocie” – mówił. Jego zdaniem „Paweł taki właśnie był – fenomenalny aktor, ale jeszcze fajniejszy człowiek. Nie wstydził się uczuć, jeżeli ofiarował komuś przyjaźń to bezinteresownie, bezwarunkowo i na zawsze”
Dyrektorka programowa Polsatu Nina Terentiew wspominała że Królikowski „kochał ludzi i aktorów bez pamięci”. Będąc w jury programu „Twoja twarz brzmi znajomo” nie umiał powiedzieć nikomu „Hej jesteś słaby. Owijał to w przepiękne sreberka, złotka /…/ Prosił więc Małgosię Walewską, „Gośka, to ty jakoś tak wyostrzaj bo ja inaczej nie umiem” – opowiadała. Jej zdaniem „to znaczy że Paweł kochał ludzi bez pamięci”
Małgorzata Walewska zaśpiewała podczas uroczystości „Ave Maria”

Wyprowadzaniu trumny Królikowskiego z kościoła towarzyszyły oklaski zgromadzonych. Po mszy ciało artysty zostało odprowadzone do grobu na Cmentarzu Powązkach Wojskowych. Zmarłego pożegnała rodzina, artyści oraz premier Mateusz Morawiecki oraz wicepremier Piotr Gliński

Paweł Królikowski urodził się 1 kwietnia 1961 w Zduńskiej Woli. Był aktorem filmowym, telewizyjnym, teatralnym i dubbingowym, prezenterem i realizatorem telewizyjnym. Od 16 kwietnia 2018 do ostatnich dni pełnił funkcję prezesa Związku Artystów Scen Polskich
W latach 1987-90 występował w Teatrze Studyjnym w Łodzi. Zadebiutował w 1984 rolą chuligana w filmie dla dzieci i młodzieży „Dzień kolibra”, w reż. Ryszarda Rydzewskiego /1984/. Obraz został wyróżniony na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym dla Dzieci w Chicago. W czasie studiów zagrał w telewizyjnym filmie Łukasza Wylężałka „Ludożerca” /1987/, przygodowej „Opowieści Harleya” /1987/, do której skomponował i napisał tekst piosenki „Mój Harley”, a także w dramacie „Pantarej” /1987/, gdzie wystąpił w roli narkomana. Za jego najważniejszą i najbardziej dojrzałą rolę uchodzi kreacja w „Helu” Kingi Dębskiej /2009/
Widzowie pokochali Królikowskiego za role serialowe, grał m.in. onkologa profesora Sławomira Starzyńskiego w „Na dobre i na złe” /2005-06/, a przede wszystkim Jakuba Kusego w serialu „Ranczo”. Za tę rolę otrzymał w 2007 nagrodę „Melonik” dla najlepszego aktora komediowego na Festiwalu Dobrego Humoru w Gdańsku. Ostatnio był jurorem w telewizyjnym programie „Twoja Twarz brzmi znajomo”
W 2018 aktor został uhonorowany Brązowym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”
W kwietniu 2018 wybrano go na prezesa Związku Artystów Scen Polskich. Z jego inicjatywy w lutym 2019 Stowarzyszenie Polskich Artystów Teatru, Filmu, Radia i Telewizji-ZASP i TVP podpisały porozumienie o współpracy partnerskiej dotyczące Teatru Telewizji. 21 lutego Królikowski zrezygnował z tej funkcji
Zmarł 27 lutego po ciężkiej chorobie w wieku 58 lat /inf. z 5.3.2020/ /za PAP/dzieje.pl/ /15.4.2020/

JAN KOWALCZYK

Zmarł Jan Kowalczyk, mistrz olimpijski z Moskwy w jeździectwie

W poniedziałek 24 lutego po południu w szpitalu w Warszawie w wieku 78 lat zmarł po ciężkiej chorobie mistrz olimpijski z Moskwy /1980/ w jeździeckim konkursie skoków przez przeszkody Jan Kowalczyk – poinformował jego syn Marcin

W Moskwie startujący na koniu Artemor Kowalczyk wywalczył również srebrny medal w konkursie drużynowym. Zdobyte indywidualnie mistrzostwo olimpijskie jest pierwszym i wciąż jedynym w historii polskiego jeździectwa
W igrzyskach brał udział także w 1968 i 1972 r. Zarówno w Meksyku jak i Monachium startował w konkursie drużynowym i zajmował odpowiednio 11 i 12 miejsce

Kowalczyk urodził się 18 grudnia 1941 w Drogomyślu, gdzie znajdowało się Państwowe Stado Ogierów. W trakcie kariery reprezentował trzy kluby: LZS Drogomyśl, Cwał Poznań i Legię Warszawa. Pierwszy tytuł mistrza Polski wywalczył już w 1958 r.
Łącznie najlepszy w kraju był 17-krotnie. 15 tytułów wywalczył w skokach przez przeszkody /1965-1967, 1969, 1970, 1973-1975, 1977-1980, 1982, 1984, 1986/, a dwa we wszechstronnym konkursie konia wierzchowego /1958, 1966/. Dwukrotnie był także wicemistrzem Polski w skokach /1972, 1981/

Błyskotliwe sukcesy odniósł już w latach 1965-1968. Był najlepszym jeźdźcem zawodów CHIO 1965 w Olsztynie. W Akwizgranie /podczas CHIO 1966/ pokonał wszystkie sławy światowego jeździectwa /bracia d’ Onzeo, Mancinelli, Pessoa, Steenken, Goyoaga/
W latach 1964-1986 uczestniczył w aż 46 konkursach o Puchar Narodów, co jest kolejnym absolutnym polskim rekordem. Odniósł pięć zwycięstw
Po zakończeniu startów w Legii wyjechał do Włoch, gdzie startował i uczył jeździć innych. „Pożegnanie z bronią” w kraju zorganizowano mu podczas mistrzostw Polski w Łącku 26 maja 1991. W dorobku ma ponad 500 zwycięstw w krajowych i zagranicznych zawodach
Zasłużony Mistrz Sportu odznaczony m.in. trzykrotnie Złotym Medalem za Wybitne Osiągnięcia Sportowe, Krzyżem Kawalerskim OOP oraz Złotym i Srebrnym Krzyżem Zasługi
/za PAP/interia.pl/ /24.2.2020/

DAWID KRUPEJ

W piątek 21 lutego zmarł gdański radny Prawa i Sprawiedliwości Dawid Krupej. Samorządowiec miał 29 lat. O śmierci polityka poinformowała w sobotę jego siostra, Stefania Krupej

„Ten post kieruję do serdecznych przyjaciół i znajomych mojego kochanego braciszka. Staram się zachować cząstkę prywatności ale uważam że fb to najszybszy sposób by was poinformować: Dawid Krupej, mój braciszek, odszedł dzisiaj od nas” – napisała na facebooku Stefania Krupej, siostra Dawida
Dawid Krupej był magistrem sztuki, śpiewakiem operowym. Ukończył Akademię Muzyczną w Gdańsku. Był doktorantem w zakresie nauk o zarządzaniu na Uniwersytecie Gdańskim. Mandat radnego uzyskał w wyborach samorządowych jesienią 2018. Był liderem listy wyborczej PiS w okręgu 6 obejmującym m.in. Oliwę i Osowę. Zasiadał w Komisji ds. Skarg, Wniosków i Petycji oraz Komisji Kultury i Promocji Rady Miasta Gdańska. Był bliskim współpracownikiem wiceministra kultury i dziedzictwa narodowego Jarosława Sellina
„Z głębokim żalem zawiadamiam o śmierci mojego współpracownika Dawida Krupeja. Był zaangażowanym społecznikiem, radnym miasta Gdańska, artystą, kolegą. Dawidzie, wszystkim nam będzie Ciebie brakować. Świeć Panie nad jego duszą” – napisał w mediach społecznościowych Jarosław Sellin
Kondolencje rodzinie złożyli m.in. parlamentarzyści, miejscy radni, wojewoda pomorski oraz prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz
„Odszedł gdański radny Dawid Krupej. Był człowiekiem oddanym Miastu Gdańsk, a zwłaszcza jego kulturze, sam wywodził się z tego środowiska i dobrze je znał. Pełen energii, zawsze skłonny do merytorycznej dyskusji, obdarzony pięknym głosem i ciepłem. Myślami jestem z rodziną i bliskimi, której składam wyrazy współczucia. Spoczywaj w pokoju” – napisała w mediach społecznościowych Dulkiewicz
Wiceminister infrastruktury i szef pomorskich struktur PiS Marcin Horała powiedział:  „Ogromna tragedia. Dawid był osobą wesołą, pełną życia, aktywną społecznie. Miał duszę artysty. Był człowiekiem pełnym pasji, snuł wiele planów. Informacja o jego śmierci była dla mnie wielkim zaskoczeniem” /za PAP/interia.pl/ /23.2.2020/

JERZY GRUZA

Zmarł reżyser, scenarzysta Jerzy Gruza

Jerzy Gruza, twórca „Wojny domowej” i „Czterdziestolatka”, człowiek-historia polskiej kultury popularnej, zmarł w niedzielę 16 lutego w Warszawie. Jako dyrektor Teatru Muzycznego w Gdyni wystawił pierwszy raz w Polsce m.in. „Skrzypka na dachu” i „Jesus Christ Superstar”

Urodził się 4 kwietnia 1932 r. w Warszawie. W 1956 ukończył studia na Wydziale Reżyserii łódzkiej „filmówki”. Następnie rozpoczął pracę dla Teatru Telewizji, w którym wyreżyserował m.in. „Grona gniewu” Johna Steinbecka /1957/, „Szkołę wdów” Jeana Cocteau, „Mały książę” Antoine de Saint-Exupery’ego /1958/, „Trio” – według „Wygnańców” Jamesa Joyce’a /1961/, „Króla Edypa” Sofoklesa /1967/, „Mieszczanina szlachcicem” Moliera /1969/, „Wizytę starszej pani” Friedricha Durrenmatta /1971/, „Szkołę żon” Moliera /1972/, „Rewizora” Mikołaja Gogola /1977/, „Drzewa umierają stojąc” Alejandro Casony /1986/ i „Zatrute pióro” Ronalda Harwooda /1994/

Był współtwórcą – razem z Jackiem Fedorowiczem i Bogumiłem Kobielą – rozrywkowych programów telewizyjnych „Poznajmy się” i „Małżeństwo doskonałe”, emitowanych w latach 1967-69. W 1965 Gruza rozpoczął realizację serialu telewizyjnego „Wojna domowa”, w którym pamiętne role wykreowali Alina Janowska, Irena Kwiatkowska, Kazimierz Rudzki, Andrzej Szczepkowski, Krzysztof Musiał /syn Tadeusza Janczara/ oraz – w epizodach – Jarema Stępowski /jako zbieracz suchego chleba dla konia/
Serial o przygodach nastoletniego Pawła, jego rodziny i przyjaciół – podbił, na całe lata, serca polskiej publiczności. Powstał według scenariusza Miry Michałowskiej /pseudonim: Maria Zientarowa/, pisarki i dziennikarki

W 1970 Gruza wyreżyserował komedię „Dzięcioł” z Wiesławem Gołasem w roli głównej – na podstawie scenariusza, napisanego wspólnie z Krzysztofem Teodorem Toeplitzem. Bohater tej historii to pantoflarz który na kilka dni zostaje „słomianym wdowcem” i – zazdroszcząc kolegom ich podbojów erotycznych – postanawia spróbować romansu z jakąś atrakcyjną kobietą
Dwa lata później Gruza nakręcił obyczajową „Przeprowadzkę”. Autorami pomysłu – z lat 60 – na scenariusz tego filmu /scenariusz napisał już sam Gruza/ byli Bogumił Kobiela i Zdzisław Maklakiewicz. Jednym z głównych bohaterów był inżynier który podejmuje decyzję zerwania z dotychczasowym życiem. W obsadzie znaleźli się m.in. Wojciech Pszoniak i Olgierd Łukaszewicz

Realizacja „Czterdziestolatka” rozpoczęła się w 1974. Scenariusz znów napisali wspólnie Gruza i Toeplitz – opowieść o przygodach poczciwego inżyniera Karwowskiego, jego sympatycznej żony Madzi, a także m.in. słynnej „kobiety pracującej” /Irenę Kwiatkowską/, stała się kultowym serialem. Swoistym zwieńczeniem jego popularności jest dziś stołeczne Rondo Czterdziestolatka usytuowane w bezpośrednim sąsiedztwie Dworca Centralnego
„Idealista, pozbawiony sprytu, trochę fajtłapa, uczciwy i naiwny marzyciel” – tak, w jednym z wywiadów, Jerzy Gruza mówił o Stefanie Karwowskim. Według twórcy serialu, „śmieszność Czterdziestolatka polegała na tym że wszystkie zalecenia +odgórne+, nawet te absurdalne i propagandowe, traktował serio i próbował je realizować. Dlatego nieuchronnie wpadał na minę prawdziwego życia” „Staraliśmy się, z Krzysztofem Toeplitzem, nasycić scenariusz masą charakterystycznych epizodów, konkretów i szczegółów wziętych z tzw. życia” – mówił Gruza
Karwowski stał się także bohaterem fabularnego filmu Gruzy „Motylem jestem czyli romans 40-latka”. W komedii, obok aktorów znanych z serialu – Andrzeja Kopiczyńskiego i Anny Seniuk, pojawiła się m.in. piosenkarka Irena Jarocka

W kolejnych latach Gruza wyreżyserował m.in. „Noc poślubną w biały dzień” /1982, z Wiesławem Gołasem, Janem Nowickim i Darią Trafankowską/ oraz seriale „Pierścień i róża” /1986, z Katarzyną Figurą i Zbigniewem Zamachowskim/, „Czterdziestolatek. Dwadzieścia lat później” /1993/ i „Tygrysy Europy” /1999, z Januszem Rewińskim i Wojciechem Pokorą/
O swoich serialach, powiedział „Rzeczpospolitej” w 2006 r.: „Każdy jest opisem pewnej epoki, opowiada o otaczającym nas świecie. +Wojna domowa+ była kręcona w smutnym, jeszcze PRL-owskim czasie, kiedy na szarych ulicach był problem z zobaczeniem kolorowego neonu. Wnieśliśmy w tamto życie odrobinę dowcipu i ironicznego widzenia świata. Potem był „Czterdziestolatek”. Pierwszą część nakręciliśmy w okresie gierkowskiego entuzjazmu. To było także związane z obyczajowością czasu, początkowym otwarciem na świat, dziwnymi inwestycjami, które zyskiwały medialny rozgłos. A druga część „Czterdziestolatka” – skrytykowana, choć niesłusznie, przez recenzentów – opowiadała o okresie transformacji: Karwowski zakładał wtedy firmę” – przypominał
O „Tygrysach Europy” – jak wspominał – „jeden z recenzentów napisał że to paszkwil na polski biznes i klasę, która ostatnio się wydźwignęła finansowo, co jest bzdurą”. „To satyra na tych którzy próbują dostosować się do nieznanych im obcych reguł, mód czy obyczaju. I z tego wynikają śmieszne sytuacje. Wyostrzam je, ale nie bez pewnej sympatii” – wyjaśnił reżyser

O sobie mówił że jest „z natury obserwatorem, chyba – wnikliwym”. „Znajomi często uważają za głupotę moje upodobania do przyglądania się innym. Nieraz zdarzyło mi się zatrzymać na ulicy by przysłuchać się jakiejś awanturze, albo obserwować jak służby miejskie wypisują niesfornym mandaty. Nawet kiedy jestem w domu rejestruję dialogi które toczą się na ulicy pod oknem. Po mojej okolicy krąży pewien człowiek który wykrzykuje przeróżne słowa, zdania. Lubię przyglądać się jak reagują na niego przypadkowi przechodnie. Wyglądam przez okno, zupełnie jak baba na wsi, której sprawia przyjemność podglądanie sąsiadów. A w tym wszystkim najbardziej pociągający jest komizm i prawda” – opowiadał

W 2001 Gruza wyreżyserował film fabularny w którym wystąpili bohaterowie pierwszej polskiej edycji telewizyjnego reality-show, Big Brother. Film nosił tytuł „Gulczas, a jak myślisz…”. Rok później Gruza zrealizował kolejny film z bohaterami Big Brothera w obsadzie, komedię „Yyyreek!!! Kosmiczna nominacja”

W 2017 na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni Jerzy Gruza odebrał Platynowe Lwy za całokształt twórczości. Gala odbywała się w gdyńskim Teatrze Muzycznym z którym – co zauważył przewodniczący jury festiwalu Wojciech Marczewski – wiązały się największe sukcesy zawodowe Gruzy. „Dla człowieka telewizji i filmu, którym był Jerzy Gruza od początku zawodowej drogi, właśnie teatr okazał się przestrzenią niezwykle podatną na jego reżyserskie koncepcje i realizacyjny rozmach – mówił Marczewski
Jerzy Gruza był dyrektorem naczelnym i artystycznym Teatru Muzycznego w Gdyni w latach 1983-91. Zrealizował na tej scenie m.in. „Skrzypka na dachu” /1984/ – wystawionego pierwszy raz w Polsce, 20 lat po nowojorskiej premierze, „My Fair Lady” /1986/, „Jesus Christ Superstar” /1987/, „Les Miserables” /1989/, „Człowieka z La Manchy” /1991/ i „Żołnierza Królowej Madagaskaru” /1991/
Postać wielkoformatowa, barwna, człowiek-historia polskiej kultury popularnej – powiedział o zmarłym reżyserze wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński. Dzięki niemu szare czasy PRL-u stawały się bardziej znośne – dodał minister
/za PAP/www.dzieje.pl/ /21.2.2020/

KS. BP STANISŁAW STEFANEK

Zmarł biskup senior diecezji łomżyńskiej Stanisław Stefanek
W wieku 84 lat zmarł w piątek 17 stycznia w szpitalu w Lublinie biskup senior diecezji łomżyńskiej Stanisław Stefanek, biskup łomżyński w latach 1996-2011, a w latach 1980-96 biskup pomocniczy diecezji szczecińsko-kamieńskiej – poinformowano na stronie internetowej diecezji łomżyńskiej

Biskup Stanisław Stefanek urodził się 7 maja 1936 r. w Majdanie Sobieszczańskim. Święcenia kapłańskie przyjął 28 czerwca 1959 w Poznaniu z rąk arcybiskupa Antoniego Baraniaka w Towarzystwie Chrystusowym dla Polonii Zagranicznej. Pracował jako duszpasterz w Stargardzie Szczecińskim, był profesorem seminarium zakonnego w Poznaniu i wikariuszem generalnym Towarzystwa Chrystusowego. 4 lipca 1980 został mianowany biskupem pomocniczym diecezji szczecińsko-kamieńskiej. Konsekracji 24 sierpnia 1980 w katedrze szczecińskiej dokonał biskup diecezji szczecińsko-kamieńskiego Kazimierz Majdański. Biskup Stanisław zawołaniem biskupim uczynił słowa „In omnibus Christus” /We wszystkim Chrystus/

W latach 1993-2008 bp Stefanek był dyrektorem Instytutu Studiów nad Rodziną Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie. Pełnił funkcję rektora seminarium duchownego w Szczecinie, wikariusza generalnego i kanonika kapituły katedralnej w Szczecinie. 26 października 1996 został mianowany biskupem diecezjalnym diecezji łomżyńskiej, którą w kanoniczne posiadanie objął 28 października 1996. Uroczysty ingres do katedry łomżyńskiej odbył 17 listopada 1996. Odznaczony przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. 11 listopada 2011 zakończył posługę pasterską jako biskup diecezjalny i przeszedł na emeryturę

W 2006 konsekrował biskupa pomocniczego łomżyńskiego Tadeusza Bronakowskiego, a w 2011 był współkonsekratorem podczas sakry biskupa diecezjalnego łomżyńskiego Janusza Stepnowskiego
„Słowa zawołania biskupa Stefanka +In omnibus Christus+ /+We wszystkim Chrystus+/ – opisują szczególny rys nie tylko jego pasterskiej posługi, ale całego jego życia” – napisał w liście kondolencyjnym przewodniczący KEP abp Stanisław Gądecki
Stwierdził w nim że „Słowa zawołania ś.p. biskupa Stanisława charakteryzowały również styl jego służby w ramach Konferencji Episkopatu Polski jako członka, a następnie przewodniczącego Komisji ds. Rodziny, członka Komisji ds. Misji, członka Komisji ds. Zakonnych, Komisji ds. Liturgii oraz – w wymiarze Kościoła powszechnego – członka Papieskiej Rady ds. Rodziny”.
Abp Gądecki napisał też że słowa „We wszystkim Chrystus” przede wszystkim wyrażały charakterystyczny rys człowieczeństwa bp. Stefanka, „o czym mógł przekonać się każdy kto zwrócił się do niego z prośbą o radę lub pomoc”

Przewodniczący Episkopatu Polski w liście kondolencyjnym przesłanym na ręce bp. Janusza Stepnowskiego, biskupa łomżyńskiego wyraził smutek z powodu śmierci bp. Stanisława Stefanka, biskupa seniora diecezji łomżyńskiej
„W imieniu Konferencji Episkopatu Polski składam wyrazy współczucia wszystkim których dotknęła ta śmierć – rodzinie, znajomym, kapłanom oraz diecezjanom którym zmarły biskup Stanisław służył najpierw jako biskup pomocniczy diecezji szczecińsko-kamieńskiej, a później jako biskup i biskup senior diecezji łomżyńskiej” – napisał abp Gądecki /za PAP/dzieje.pl/ /inf. z 17.1.2020/ /7.5.2020/

BP BRONISŁAW DEMBOWSKI

Biskup senior diecezji włocławskiej Bronisław Dembowski zmarł 16 listopada w nocy w szpitalu we Włocławku; miał 92 lata – poinformował PAP moderator kurii ks. Lesław Witczak

Bp Dembowski – zgodnie ze swoją wolą – spocznie w krypcie biskupów włocławskich w katedrze Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny
„Ks. bp Dembowski 14 listopada po południu został przewieziony do szpitala we Włocławku. Stan był ciężki. Niestety, zmarł ok. pierwszej w nocy w sobotę 16 listopada. Do ostatnich dni był sprawny. Często przychodził odwiedzić nas w kurii, jeszcze przed kilkoma dniami rozmawialiśmy” – powiedział ks. prał. Witczak

Bp Dembowski urodził się 2 października 1927 w Komorowie k. Ostrowi Mazowieckiej. Miał czworo starszego rodzeństwa. W wieku dziesięciu lat został osierocony przez ojca. W 1942 r. jego matka i jedna z sióstr zostały rozstrzelane w obozie koncentracyjnym w Ravensbrueck
Należał do Armii Krajowej. Po Powstaniu Warszawskim znalazł się w Mościcach k. Tarnowa, gdzie w 1946 r. zdał maturę. W latach 1946-1950 studiował filozofię na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Warszawskiego. Pisał pracę u profesora Tatarkiewicza. Przez rok pracował w Zakładzie dla Niewidomych w Laskach, jako wychowawca chłopców

W 1950 r. wstąpił do seminarium duchownego w Warszawie. Święcenia kapłańskie otrzymał 23 sierpnia 1953 od kardynała Stefana Wyszyńskiego. Był wikariuszem w parafii Piastów. Od jesieni 1955 r. rozpoczął studia na Wydziale Filozofii KUL. W 1961 r. uzyskał doktorat w zakresie filozofii teoretycznej. Od końca 1956 do marca 1992 był rektorem kościoła św. Marcina na ul. Piwnej w Warszawie i kapelanem mających tam dom zakonny Sióstr Franciszkanek. Od 1957 do chwili mianowania biskupem włocławskim był asystentem kościelnym Klubu Inteligencji Katolickiej w Warszawie. Współorganizował ogólnopolskie duszpasterstwo niewidomych i do 1975 r. był duszpasterzem niewidomych w archidiecezji warszawskiej

Od 1962 r. wykładał historię filozofii w ATK. W czerwcu 1969 uzyskał stopień doktora habilitowanego, a rok później został powołany na docenta w ATK. W tym samym roku rozpoczął wykłady z historii filozofii w Warszawskim Seminarium Duchownym
W latach 1969-70, 1975-76 przebywał na urlopie naukowym w Stanach Zjednoczonych. W 1981 został profesorem nadzwyczajnym, a w 1990 profesorem zwyczajnym. Od 1982 był dziekanem Akademickiego Studium Teologii Katolickiej, które w 1988 stało się Papieskim Wydziałem Teologicznym. Po ogłoszeniu stanu wojennego w 1981 przy współpracy ks. Dembowskiego przy kościele św. Marcina zawiązał się Prymasowski Komitet Pomocy Osobom Pozbawionym Wolności. W 1988 r. ks. Dembowski brał udział w obradach tzw. Okrągłego Stołu jako jeden z obserwatorów strony kościelnej

25 marca 1992 r. ks. Dembowski został mianowany przez Jana Pawła II biskupem włocławskim. Od 26 kwietnia 2003 był biskupem seniorem
/za PAP/dzieje.pl/ /24.11.2019/

Spoczął w krypcie włocławskiej katedry
Biskup senior Bronisław Dembowski spoczął w sobotę 23 listopada w krypcie w katedrze Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny we Włocławku. Uroczystościom pogrzebowym przewodniczył stojący na czele KEP metropolita poznański abp Stanisław Gądecki
Bp Dembowski zmarł 16 listopada w wieku 92 lat. W uroczystościach pogrzebowych uczestniczył starszy brat zmarłego Piotr, który mieszka w Stanach Zjednoczonych, kilkudziesięciu biskupów, wielu księży i tłumy wiernych. Obecni byli m.in. prymas Polski metropolita gnieźnieński abp Wojciech Polak, arcybiskup metropolita lubelski Stanisław Budzik, arcybiskup metropolita gdański Sławoj Leszek Głódź, arcybiskup metropolita warmiński Józef Górzyński, arcybiskup senior archidiecezji gnieźnieńskiej Henryk Muszyński, arcybiskup senior archidiecezji częstochowskiej Stanisław Nowak. We Mszy św. pod przewodnictwem abpa Gądeckiego uczestniczyli także politycy, m.in. minister rolnictwa i rozwoju wsi Jan Krzysztof Ardanowski, dawni działacze opozycyjni, wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz i były poseł Henryk Wujec, parlamentarzyści oraz przedstawiciele władz lokalnych i regionalnych

„Wierzymy że śmierć nie prowadzi do unicestwienia, ale ostatecznego spełnienia. Nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie. Jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana, a jeżeli umieramy to umieramy dla Pana” – mówił w homilii podczas Mszy św. pogrzebowej arcybiskup senior archidiecezji wrocławskiej Marian Gołębiewski. Dodał że ta prawda musi wybrzmieć szczególnie podczas pogrzebu biskupa
Abp Gołębiewski stwierdził że bp Dembowski miał bardzo bogatą osobowość, był człowiekiem ciepłym i spontanicznym. „Był niezwykle wyczulony na potrzeby drugiego człowieka, ludzką biedę. /…/ Kochał Polskę i pokochał Włocławek, jak wyznał z jednym z kazań które tutaj głosił. Był człowiekiem prostolinijnym i prawdomównym. Dziękujemy Ci dzisiaj za swoje pracowite życie poświęcone Bogu i Kościołowi” – powiedział abp Gołębiewski

W momencie rozpoczęcia ceremonii pogrzebowej we Włocławku rozległy się syreny alarmowe. Włocławianie przez całą sobotę 23 listopada mogli wpisywać się do księgi kondolencyjnej wyłożonej w urzędzie miasta
Podczas Mszy św. odczytano list przesłany przez premiera Mateusza Morawieckiego na ręce ordynariusza diecezji włocławskiej Wiesława Alojzego Meringa. „Przywołujemy dziś dorobek 66 lat kapłaństwa, w tym 27 lat posługi biskupiej Jego Ekscelencji. Biskup Bronisław Dembowski w swym życiu stawiał czoła dwóm totalitaryzmom – nazizmowi i komunizmowi. Boleśnie doświadczył niszczącej siły nienawiści” – napisał premier
Premier dodał że zmarły pozostanie w pamięci wszystkich jako osoba szczerej i głębokiej wiary, otwarta na drugiego człowieka i zaangażowana w relacje ekumeniczne
W imieniu papieża Franciszka list skierował sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej Pietro Parolin. „Ojciec Święty dziękuje Bogu za szlachetną postawę kapłańską i biskupią ś.p. zmarłego. Wyraża uznanie za jego starania o wzrost wiary w sercach wierzących, wdrażanie zadań nowej ewangelizacji, za troskę o nowe powołania kapłańskie i zakonne oraz o zachowanie dziedzictwa duchowego i materialnego diecezji, jego zaangażowanie w sprawy patriotyczne i ojczyźniane’ – napisał Parolin

Bp Dembowski urodził się 2 października 1927 w Komorowie k. Ostrowi Mazowieckiej. Miał czworo starszego rodzeństwa. W wieku dziesięciu lat został osierocony przez ojca. W 1942 r. jego matka i jedna z sióstr zostały rozstrzelane w obozie koncentracyjnym w Ravensbrueck
Na cmentarzu w miejscowości Fürstenberg, gdzie zakopywano prochy kobiet zamordowanych w KL Ravensbrück, zespół BPiI odnalazł m.in. tabliczkę z urny z prochami Małgorzaty Dembowskiej, siostry bp. Bronisława Dembowskiego
IPN odnalazł w Niemczech prochy zamordowanych Polek, m.in. krewnych bp. Bronisława Dembowskiego

Należał do Armii Krajowej. Po Powstaniu Warszawskim znalazł się w Mościcach k. Tarnowa, gdzie w 1946 zdał maturę. W latach 1946-1950 studiował filozofię na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Warszawskiego. Pisał pracę u profesora Tatarkiewicza. Przez rok pracował w Zakładzie dla Niewidomych w Laskach, jako wychowawca chłopców
W 1950 r. wstąpił do seminarium duchownego w Warszawie. Od końca 1956 do marca 1992 był rektorem kościoła św. Marcina przy ul. Piwnej w Warszawie i kapelanem sióstr franciszkanek prowadzących Zakład dla Niewidomych w Laskach. W 1989 r. brał udział w obradach tzw. Okrągłego Stołu jako jeden z obserwatorów strony kościelnej. 25 marca 1992 ks. Dembowski został mianowany przez Jana Pawła II biskupem włocławskim. Od 26 kwietnia 2003 był biskupem seniorem. W 2006 został odznaczony przez prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. Posługę biskupią pełnił przez 11 lat
/za PAP/dzieje.pl/ /23.11.2019/

IZABELA GALICKA

1 listopada zmarła dr Izabella Galicka, wybitna historyk sztuki, odkrywczyni „polskiego” El Greco. – Dziękujemy Ci Izo za Twoje dobro i ciepło, zawodowy upór i konsekwencję – powiedział wicepremier, minister kultury prof. Piotr Gliński na wieść o śmierci dr Izabelli Galickiej

– Iza była najwspanialszą osobą jaką poznałam. Całe swoje życie poświęciła pracy zawodowej – powiedziała wiceminister Magdalena Gawin. 11 października dr Galicka została uhonorowana Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. 23 października odebrała z rąk prezydenta RP Andrzeja Dudy Medal Stulecia Odzyskanej Niepodległości. Przy tej okazji minister kultury prof. Piotr Gliński wręczył jej kwiaty i podziękował za wspaniałą pracę na rzecz polskiej kultury

Izabella Galicka była współredaktorką ponad czterdziestu Katalogów Zabytków Sztuki w Polsce, współautorką i autorką wielu artykułów naukowych i popularnonaukowych, publikowanych zarówno w periodykach branżowych jak i prasie skierowanej do masowego czytelnika. W 1953 r. rozpoczęła pracę inwentaryzatora. Razem z Hanną Sygietyńską odkryła i opisała jedyny obraz El Greka w Polsce – „Ekstazę św. Franciszka”, a także: „Madonnę z Dzieciątkiem” – gotycką rzeźbę pochodzącą z XIV w., którą wydobyły z kapliczki w Porębie nad Bugiem; „Matkę Boską z Dzieciątkiem” – obraz znaleziony na strychu w kościele w Błędowie /dlatego często mówi się że obraz przedstawia „Madonnę Błędowską”/, namalowany prawdopodobnie w połowie XV w.; „Pokłon Pasterzy” Francesca Bassano z 1575 r., odkryty w bocznym ołtarzu w Kaskach koło Błonia, dziś znajdujący się w Muzeum Archidiecezji Warszawskiej; siedemnastowieczne płótno z wysokiej klasy malowidłem przedstawiającym wizerunek małego Mojżesza odnalezione na plebanii kościoła parafialnego w Starej Wsi, czy płaskorzeźbiony portret mężczyzny autorstwa Baccia Bandinellego zauważony w Pałacu w Jabłonnie i gruntowanie przez inwentaryzatorki zbadany

Odkrycie dzieła wielokrotnie skutkowało przekazaniem go do konserwacji i zabezpieczeniem. Zdarzało się że prace konserwatorskie, na prośbę odkrywczyń, finansował prymas Stefan Wyszyński. Dzięki inwentaryzatorkom wiele obiektów, wcześniej ukrytych na zakurzonych strychach lub wilgotnych piwnicach, ocalało do dziś

Po przejściu na emeryturę zajęła się pracą pedagogiczną kształcąc wielu artystów, ale i historyków sztuki. W Europejskiej Akademii Sztuki była promotorem blisko stu pięćdziesięciu prac magisterskich. Po zakończeniu współpracy z EAS została wykładowcą Akademii Skolimowskiej oraz członkiem Rady Programowej. Była członkiem kapituły nagrody im. Jacka Maziarskiego, której celem jest nagradzanie za wybitne osiągnięcia publicystyczno-eseistyczne wyróżniające się niezależnością myślenia i poszerzające wiedzę Polaków o rzeczywistości

Izabella Galicka została odznaczona Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski za „odkrycie obrazu i wkład w gromadzenie dóbr kultury w Polsce” /2009/ oraz Srebrnym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” /2017/. Otrzymała także doroczną nagrodę ministra kultury i dziedzictwa narodowego w kategorii ochrona dziedzictwa kulturowego /2017/. W październiku 2019 otrzymała Złoty Medal Gloria Artis oraz przyznawany przez prezydenta Medal 100-lecia Odzyskanej Niepodległości

/za www.gov.pl/ /6.11.2019/

„Była przyjaciółką m.in. Olszewskiego i Popiełuszki”
Zmarła dr Izabella Galicka, wybitny historyk sztuki, która odkryła jedyny w Polsce obraz El Greka. Zaledwie kilkanaście dni wcześniej została odznaczona przez MDKiN Złotym Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis. – Była jedną z najwspanialszych osób jakie znałem – powiedział jej przyjaciel, korespondent TVP Cezary Gmyz, który podał informację o śmierci Galickiej
– Była jedną z najwspanialszych osób jakie znałem. Świetny historyk sztuki, osoba która odkryła jedyny znajdujący się w Polsce obraz El Greka i wiele innych dzieł, ale przede wszystkim dobry człowiek. Skupiała wokół siebie innych ludzi, jej mieszkanie na Żoliborzu było dla wielu prawdziwą przystanią – powiedział Gmyz który widział się z nią ostatni raz tydzień wcześniej
– Była zaprzyjaźniona z Janem Olszewskim, Antonim Macierewiczem. Była wreszcie przyjaciółką ks. Jerzego Popiełuszki, jego parafianką. Zawsze działała w opozycji. Była córką Karola Mikulskiego, wybitnego psychiatry który popełnił samobójstwo nie chcąc wydawać swoich pacjentów na śmierć, co zostało opisane w „Szpitalu przemienienia”. Iza potrafiła dzielić z innymi swoją radość. Przy swoich wielkich osiągnięciach naukowych była osobą skromną – dodał
„Całe swoje życie zawodowe i wiele osobistego poświęciła trosce o polską sztukę. /…/ Wielka Dama i Wielka Patriotka” – napisał o zmarłej na Twitterze prezydent Andrzej Duda

Sztuka i wspinaczka
Izabella Galicka była historykiem sztuki, alpinistką, pracowała w Pracowniach Konserwacji Zabytków w Dziale Dokumentacji Naukowej, a następnie przez wiele lat w Instytucie Sztuki Polskiej Akademii Nauk /PAN/ jako inwentaryzator i redaktor Katalogu Zabytków Sztuki dawnego województwa warszawskiego. Autorka wielu opracowań, książek i artykułów naukowych z dziedziny historii sztuki, architektury i urbanistyki
W 1964 r., razem z inną badaczką Hanną Sygietyńską, Galicka odkryła obraz jednego z największych malarzy w historii sztuki – El Greka. Wisiał on przez 40 lat w parafialnym kościółku w Kosowie Lackim
Od 1992 r. do dzisiaj wykładowca historii sztuki w Europejskiej Akademii Sztuk. Za odkrycie obrazu El Greka wspólnie z Hanną Sygietyńską otrzymały z rąk prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Krzyże Oficerskie Odrodzenia Polski
W październiku br. Galicka została odznaczona Złotym Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis. „Dzięki wybitnej doktor historii sztuki zostały odnalezione i odrestaurowane wspaniałe skarby kultury, jak jedyny w Polsce obraz El Greka »Ekstaza św. Franciszka«” – podało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Izabella Galicka była córką prof. Karola Mikulskiego, bohatera „Szpitala przemienienia”, jednej z najlepszych książek Stanisława Lema. Prof. Mikulski sprzeciwił się rozkazowi niemieckich okupantów żądających od szpitala psychiatrycznego w Gostyninie listy chorych którzy mają być przygotowani do eksterminacji. Swój sprzeciw psychiatra zamanifestował popełniając samobójstwo
/za tvp.info/ /6.11.2019/

WOJCIECH ROMAŃSKI

Z głębokim smutkiem zawiadamiamy że nasz przyjaciel, redakcyjny kolega i wieloletni dziennikarz „Rzeczpospolitej” zginął w wypadku samochodowym pod Mszczonowem

Wojciech Romański, dziennikarz i redaktor działu ekonomicznego „Rzeczpospolitej” zginął tragicznie w nocy z niedzieli /27 października/ na poniedziałek. Do wypadku doszło przed godziną 3.00, na odcinku Mszczonów-Grójec. Samochód którym jechał zderzył się czołowo z jadącą w przeciwnym kierunku ciężarówką
Kierowcy, którym był nasz ceniony 53-letni dziennikarz, niestety nie udało się uratować /za rp.pl/ /28.10.2019/

JAN ŁOPUSKI

10 września w wieku 102 lat zmarł prof. dr hab. Jan Łopuski – ostatni oficer Komendy Obwodu ZWZ-AK Dębica, oficer broni Inspektoratu AK Rzeszów, uczestnik wojny obronnej 1939, żołnierz ZWZ-AK, więzień NKWD, żołnierz 2 Korpusu PSZ, wybitny profesor prawa handlowego i ubezpieczeniowego, dziekan Wydziału Prawa i Administracji UMK w Toruniu

Urodził się 3 stycznia 1917 w Strzegocicach k. Dębicy. W 1939 ukończył prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim
W 1939 walczył w wojnie obronnej w 24 Dywizji Piechoty, był żołnierzem Związku Walki Zbrojnej Armii Krajowej Obwodu Dębica, od maja 1944 oficerem broni Inspektoratu AK Rzeszów

Aresztowany i wywieziony do Związku Sowieckiego, gdzie przez kilka miesięcy był więziony w łagrach. Po powrocie do Polski wyjechał na Zachód. Służył w 3 Dywizji Strzelców Karpackich we Włoszech

W 1947 wrócił do kraju. Pracował w Gdyni, następnie w Toruniu, na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika, gdzie był m.in. dziekanem prawa. Prof. Jan Łopuski opublikował ponad 300 prac naukowych oraz wspomnienia z okresu walki o wolną Polskę: ,,Pozostać sobą w Polsce Ludowej. Życie w cieniu podejrzeń”, ,,Opowiadania wojenne”, ,,Losy Armii Krajowej na Rzeszowszczyźnie” – która była jedną z pierwszych publikacji traktujących o zbrodniczej działalności komunistycznego aparatu represji

W latach 80 brał udział w organizowanych w Rzeszowie Katolickich Tygodniach Historycznych, w 1987 był jednym z założycieli Duszpasterstwa Kombatantów Armii Krajowej. Odbył wiele spotkań z młodzieżą by przekazywać kolejnym pokoleniom Polaków pamięć o działalności AK. Odznaczony Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari, Krzyżem Walecznych, Medalem Komisji Edukacji Narodowej. Był Honorowym Obywatelem Rzeszowa, wyróżniony medalami UMK Convallaria Copernicana i Medal „Thorunium”

W 2010 Instytut Pamięci Narodowej nadał mu tytuł Kustosza Pamięci Narodowej IPN
/za ipn.gov.pl/ /13.9.2019/

JAN PURZYCKI

Jan Purzycki – scenarzysta serialu „Złotopolscy” nie żyje. O jego śmierci poinformował producent filmów i seriali telewizyjnych Tadeusz Lampka. Twórca serialu o losach rodu Złotopolskich zmarł w wieku 71 lat

„Złotopolscy” to jeden z najpopularniejszych polskich seriali. Produkcja którą współtworzył Jan Purzycki to piąty /po „Klanie”, „Samym Życiu”, „Plebanii” i „Na Wspólnej”/ serial, który przebił granice 1000 odcinków. 20 sierpnia media obiegła smutna informacja. Tadeusz Lampka, producent filmów i seriali telewizyjnych poinformował o śmierci scenarzysty serialu „Złotopolscy”
Z wielkim smutkiem i żalem żegnamy naszego Przyjaciela i wieloletniego współpracownika – Jana Purzyckiego – wybitnego polskiego scenarzystę, autora m.in. scenariuszy filmowych: „Wielki Szu”, „Piłkarski poker”, „Prymas. Trzy lata z tysiąca”, „Gracze” oraz serialu telewizyjnego „Złotopolscy”. Ten Wielki Autor na zawsze pozostanie w naszych sercach i pamięci – napisał Lampka

Jan Purzycki urodził się w 1948 w Ostródzie. Oprócz pisania scenariuszy do polskich filmów i seriali był też działaczem społecznym oraz wykładowcą akademickim. Był wiceprezesem Radiokomitetu oraz szefem TVP /ustąpił po miesiącu/. Purzycki doradzał też prezydentowi Lechowi Wałęsie. W latach 1990-92 kierował studiem filmowym „Dom” /za www.telemagazyn.pl/ /20.8.2019/

KS. KAZIMIERZ ORZECHOWSKI

4 sierpnia zmarł ks. Kazimierz Orzechowski, aktor, znany z ról w takich produkcjach jak „Panny z Wilka”, „Dom” czy „Złotopolscy”. Miał 90 lat

Urodził się w Gdańsku 3 marca 1929. W 1952 ukończył łódzką Państwową Wyższą Szkołę Teatralną im. Leona Schillera. Na początku grał w trójmiejskim Teatrze Wybrzeże i Teatrze Młodego Widza w Krakowie. W latach 60 odkrył w sobie powołanie kapłańskie. Święcenia przyjął 9 czerwca 1968. W latach 1994-2009 był kapelanem Domu Aktora w Skolimowie. Po zakończeniu posługi był tam rezydentem

Aktor i duchowny znany był z wielu ról filmowych i teatralnych. Zagrał m.in. w filmie „Panny z Wilka”. Jarosław Iwaszkiewicz napisał tę rolę specjalnie dla niego na zamówienie Andrzeja Wajdy, u którego zagrał też w „Człowieku z żelaza”. Wielokrotnie grał duchownego w serialach. Warto wymienić tu produkcje „Dom”, „Awantura o Basię” czy „Złotopolscy”
O śmierci duchownego powiadomił Związek Artystów Scen Polskich. Kazimierz Orzechowski zmarł w Domu Artysty Weterana w Skolimowie /za www.telemagazyn.pl/ /4.8.2019/

JOANNA FIBAK

Smutna informacja dla sportowego środowiska Poznania i Wielkopolski. W wieku 93 lat zmarła Joanna Fibak, mama wybitnego tenisisty Wojciecha

„Całe swoje życie poświęciła mężowi, mojej siostrze Barbarze i mnie” – wspomina Wojciech Fibak. – Mama od kilku dni przebywała w szpitalu, miała kłopoty z sercem. Jeszcze w piątek opowiadała z uśmiechem mi i opiekującemu się nią personelowi anegdoty z mojego sportowego życia. Była krótka historia z wyjazdu do NRD na międzynarodowy turniej juniorski. Pojechaliśmy do Magdeburga we troje – mama, ja i dziadek – Bolesław Kolasiński. Byliśmy przekonani że odpadnę w I rundzie, a ja te zawody wygrałem. Mama miała problem, bo nie byliśmy przygotowani na tak długi pobyt. Trzeba było dokupić jakieś koszulki, spodenki, załatwić kolejne noclegi, bo ja zrobiłem takiego psikusa. Ale wszyscy byliśmy zadowoleni bo wygrałem całe zawody

Joanna Fibak, tak jak jej zmarły w 2000 r. mąż, prof. Jan Fibak urodzili się w Poznaniu. Tutaj dorastali, kończyli studia. Wydarzeniem które wywarło wpływ na życie nastoletniej Joanny był wybuch II wojny światowej i wysiedlenie rodziny na wschód od Wisły, pod Siedlce

Po wojnie Joanna ukończyła studia na wydziale chemii. Pasjonował ją sport. Grała w tenisa stołowego, siatkówkę, wiosłowała. Dzięki sportowi poznała przyszłego męża – Jana, absolwenta Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Poznańskiego. Mąż także kochał sport: wiosłował, uprawiał z sukcesami lekkoatletykę, grał w tenisa stołowego /22.6.2019/

JAN OLSZEWSKI

Nie żyje Jan Olszewski, były premier, obrońca opozycjonistów w procesach politycznych w okresie PRL

Miał 88 lat. Był premierem w latach 1991-92, obrońcą opozycjonistów w procesach politycznych w okresie PRL, doradcą prezydenta Lecha Kaczyńskiego
Jan Olszewski zmarł w piątek 8 lutego
Urodził się 20 sierpnia 1930 r. w Warszawie; pochodził z rodziny kolejarskiej związanej z PPS
Był premierem w latach 1991-92, obrońcą opozycjonistów w procesach politycznych w okresie PRL, doradcą prezydenta Lecha Kaczyńskiego
Kiedy 3 maja 2009 r. prezydent Lech Kaczyński odznaczał Olszewskiego Orderem Orła Białego określił go wówczas jako premiera pierwszego rządu III RP. Rządu, który „usiłował wprowadzić w Polsce te zmiany które pozwoliłyby mówić o nowym państwie w pełnym tego słowa znaczeniu” – mówił prezydent Kaczyński

Olszewski urodził się 20 sierpnia 1930 r. w Warszawie; pochodził z rodziny kolejarskiej związanej z PPS. Matka Jana Olszewskiego była stryjeczną siostrą Stefana Okrzei – powieszonego w 1905 na stokach Cytadeli Warszawskiej działacza niepodległościowego i socjalistycznego, który stał się symbolem walk rewolucyjnych i niepodległościowych. W czasie okupacji Olszewski działał w Szarych Szeregach. W Powstaniu Warszawskim był łącznikiem. Po wojnie studiował prawo na Uniwersytecie Warszawskim, Wydział Prawa UW ukończył w 1953
Olszewski w latach 60 bronił w procesach politycznych m.in. Jacka Kuronia, Karola Modzelewskiego, Melchiora Wańkowicza, Janusza Szpotańskiego, Wojciecha Ziembińskiego. W 1975 podpisał „List 59” – protest przeciw poprawkom wprowadzającym do konstytucji PRL przewodnią rolę PZPR i sojusz z ZSRR. W 1976 bronił w sądach robotników Radomia i Ursusa. Współpracował z KOR i Ruchem Obrony Praw Człowieka i Obywatela

W 1980 doradzał Solidarności i Lechowi Wałęsie. W sierpniu 1980 mecenas Olszewski współpracował przy organizowaniu strajków w Warszawie. Kiedy ogłoszono stan wojenny przebywał w Gdańsku i prawdopodobnie dzięki temu uniknął aresztowania. Wrócił do Warszawy gdzie natychmiast pojechał do siedziby Episkopatu Polski. Z ramienia sekretarza Episkopatu abp Bronisława Dąbrowskiego prowadził pertraktacje z władzami ws. zwolnienia z więzień i obozów internowania osób chorych. Stale współpracował z podziemną Solidarnością. Bronił w sądach m.in. Lecha Wałęsę, Zbigniewa Romaszewskiego, Zbigniewa Bujaka
Jako członek Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie uczestniczył w rozmowach Okrągłego Stołu. Był pełnomocnikiem rodziny ks. Jerzego Popiełuszki podczas procesu jego zabójców z SB. W 1989 został członkiem Niezależnego Komitetu Historycznego Badania Zbrodni Katyńskiej, a w 1990 był współzałożycielem i fundatorem Polskiej Fundacji Katyńskiej

Zmarł Premier Jan Olszewski. Wielki patriota. Wiernie służył Polsce i Polakom. Zawsze bronił polskich spraw. Wspaniały człowiek. Zawsze po stronie najsłabszych, krzywdzonych, zwykłych ludzi. Cześć Jego pamięci. Wieczne odpoczywanie racz Mu dać Panie

Zwieńczeniem kariery politycznej Olszewskiego była funkcja szefa rządu. W 1991 Wałęsa powołał go na premiera, a 23 grudnia 1991 jego rząd otrzymał wotum zaufania od Sejmu – pierwszego po wojnie wybranego w pełni wolnych wyborach
Ujawnienie archiwaliów SB przez ówczesnego szefa MSW Antoniego Macierewicza poprzedziło upadek rządu Olszewskiego w nocy z 4 na 5 czerwca 1992, określanej później jako „noc teczek”. 4 czerwca rano do Sejmu trafiły koperty z tzw. listą Macierewicza, na której znajdowały się nazwiska polityków figurujących w archiwach MSW jako tajni współpracownicy komunistycznych służb specjalnych
Od 1990 r. należał do Porozumienia Centrum. Kiedy w 1992 PC podzieliło się Olszewski stanął na czele Ruchu dla Rzeczypospolitej. Po klęsce wyborczej 19 września 1993 stracił przywództwo na rzecz Romualda Szeremietiewa. Przed wyborami prezydenckimi w 1995 Olszewski brał udział w organizowanym przez „S” konklawe w Konwencie św. Katarzyny. Konwent miał m.in. rozstrzygnąć spory zwolenników Olszewskiego i Hanny Gronkiewicz-Waltz. Wystartowali oboje. Były premier z większym powodzeniem – zajął 4 miejsce uzyskując 6,86 proc. poparcia. Po wyborach powstał Ruch Obrony Polski – partia której był wieloletnim liderem

ROP nie wszedł w 1996 do Akcji Wyborczej Solidarność. W wyborach ROP uzyskał 5.56 proc. poparcia i wprowadził do Sejmu 6 posłów pozostających w opozycji
W 2001 wybrany do Sejmu z list Ligi Polskich Rodzin wystąpił z klubu latem 2002. Olszewski, Tadeusz Kędziak i Henryk Lewczuk utworzyli wtedy Koło Poselskie Ruchu Odbudowy Polski. Przed wyborami w 2005 utworzył – wraz z Macierewiczem – Ruch Patriotyczny. Partia nie weszła do parlamentu
W latach 1989-91 i 2005-06 Olszewski zasiadał w Trybunale Stanu. W kwietniu 2006 został doradcą prezydenta Lecha Kaczyńskiego do spraw politycznych. 20 stycznia 2011 zrezygnował z funkcji przewodniczącego ROP /za PAP/www.wnp.pl/ /8.2.2019/

RYSZARD PERYT

Prof. Ryszard Peryt, dyrektor Polskiej Opery Królewskiej, aktor, reżyser, doktor i profesor sztuki teatru, wykładowca Akademii Teatralnej w Warszawie zmarł 23 stycznia po długiej chorobie, w wieku 71 lat. W 2018 r. prof. Peryt został laureatem nagrody TOTUS TUUS za osiągnięcia w dziedzinie kultury chrześcijańskiej”
/archwwa.pl/
Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski odznaczył pośmiertnie prezydent Andrzej Duda prof. Ryszarda Peryta. „Jego zdecydowane poglądy i wizje artystyczne były dla wielu punktem odniesienia” – napisał prezydent w liście odczytanym przed uroczystościami pogrzebowymi
W warszawskiej Świątyni Opatrzności Bożej 26 stycznia odbyły się uroczystości pogrzebowe prof. Ryszarda Peryta – reżysera, dyrektora Polskiej Opery Królewskiej, który zmarł w wieku 71 lat
Wicepremier, minister kultury Piotr Gliński wspominając zmarłego mówił: „Wiara i pasja, bycie w służbie Bogu, ludziom i sztuce – taki był prof. Ryszard Peryt. W jego ustach słowa Bóg, Ojczyzna i Sztuka nie były przesadą, były prawdą, były misterium”
„Żegnamy artystę obdarzonego niezwykłym talentem, naszego nauczyciela, opozycjonistę – to naprawdę wiele jak na życie jednego człowieka, życie spełnione, nasycone twórcza pracą” – mówił Gliński. „Peryt swój teatr tworzył z muzyki. To był teatr metafizyczny, teatr namiętności i pasji ukazany w perspektywie eschatologicznej, ten teatr potrafił skłaniać do refleksji, to był mądry teatr”

Wicepremier przypomniał że Ryszard Peryt jako jedyny na świecie zrealizował wszystkie dzieła sceniczne Mozarta. „Był wizjonerem, erudytą, artystą i autorytetem. Ciepłym i mądrym człowiekiem” – dodał minister kultury
Ryszard Peryt urodził się w Zielonej Górze w 1947 r. Był aktorem Teatru Współczesnego /1976-79/, a za dyrekcji Adama Hanuszkiewicza pracował jako reżyser w Teatrze Narodowym. Od stanu wojennego reżyserował tylko w teatrach operowych /Teatr Wielki w Poznaniu, Teatru Wielkiego w Łodzi/. W 1996 r. został powołany przez ministra kultury i sztuki Kazimierza Dejmka na dyrektora artystycznego Opery Narodowej – Teatru Wielkiego w Warszawie. Rok później złożył dymisję
Pracował również w Warszawskiej Operze Kameralnej /1986-2004/, za czasów dyrekcji Stefana Sutkowskiego. Zrealizował wiele przedstawień oper barokowych, klasycznych i współczesnych. Jako jedyny na świecie zrealizował wszystkie opery Mozarta oraz wszystkie dzieła sceniczne Claudio Monteverdiego. Wielokrotnie reżyserował je również za granicą – w Austrii, Niemczech, Hiszpanii, Holandii, Norwegii, Szwajcarii, Włoszech, Francji, Szwecji, Danii, Norwegii, Egipcie, Turcji, Libanie, Japonii i Emiratach Arabskich
W 2009 r. założył Instytut Opery oparty na współpracy trzech uczelni artystycznych Warszawy: Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina, Akademii Sztuk Pięknych, Akademii Teatralnej. Od 1 sierpnia 2017 Ryszard Peryt pełnił obowiązki dyrektora Polskiej Opery Królewskiej, a w 2018 został oficjalnie mianowany na to stanowisko przez ministra kultury Piotr Glińskiego /za PAP/interia.pl/

ROMAN KOŁAKOWSKI

W wieku 61 lat zmarł Roman Kołakowski – kompozytor, poeta, piosenkarz, gitarzysta i tłumacz. Był dyrektorem artystycznym Przeglądu Piosenki Aktorskiej. Pisał teksty dla największych polskich artystów, tłumaczył też utwory Toma Waitsa czy Nicka Cave’a

„Z wielkim żalem informujemy że odszedł Roman Kołakowski. Miał 61 lat. /…/ Znakomity tekściarz, tłumacz tekstów Toma Waitsa, Bertolta Brechta, Nicka Cave’a, Włodzimierza Wysockiego, Bułata Okudżawy, Stinga, The Tiger Lillies, autor tekstów piosenek wykonywanych przez wielu polskich artystów” – napisano na stronie wrocławskiego Przeglądu Piosenki Aktorskiej
„W pierwszej chwili myślałem że to pomyłka. Niestety nie. Roman Kołakowski, pierwszy bard Wrocławia, niezwykle zasłużony dla m.in. PPA nagle nas zostawił” – napisał na Twitterze były minister kultury Bogdan Zdrojewski

Roman Kołakowski był człowiekiem renesansu. Tłumaczył teksty Toma Waitsa, Bertolda Brechta, Stinga czy Nicka Cave’a, ale drzwi do kariery otworzył mu przekład piosenki The Tiger Lillies „Heroin and Cocain”. Utwór „Hera, koka, hasz, LSD” śpiewany przez Karolinę Czarnecką stał się prawdziwym hitem
Kołakowski sam też pisał teksty piosenek dla wielu popularnych artystów
Jego autorstwa jest m.in. „Filozofia dramatu” wykonywana przez Voo Voo i Trebunie Tutki czy „Pejzaż mój kochany” śpiewany przez Kazika
Pisał również dla Justyny Steczkowskiej czy Piotra Rubika

W latach 1996-2005 był dyrektorem artystycznym Przeglądu Piosenki Aktorskiej. To właśnie za jego kadencji swoją karierę rozpoczynała Katarzyna Groniec, a Wojciech Kościelniak zrealizował głośny spektakl „Kombinat” /na podstawie utworów zespołu Republika/. Od 2004 współpracował z Teatrem „Syrena”, a w latach 2005-2007 prowadził Teatr Piosenki we Wrocławiu
Roman Kołakowski swoją działalność artystyczną rozpoczął w latach 70. Śpiewał wtedy własne kompozycje często sięgając po poezję Czesława Miłosza, Ewy Lipskiej czy Stanisława Barańczaka
W 1985 nakładem Polskich Nagrań wydał swój płytowy debiut – „Przypowieść błękitna”. Utwory zawarte na albumie posiadały zarówno jego autorskie teksty, jak też interpretacje tekstów Stachury, Wojaczka i Tadeusza Borowskiego /za interia.pl/ /22.1.2019/

JOLANTA SZCZYPIŃSKA

W sobotę, 8 grudnia, zmarła Jolanta Szczypińska. Posłanka PiS pod koniec listopada została hospitalizowana w związku z powikłaniami po zabiegu operacyjnym. Od lat walczyła z chorobą nowotworową

Jolanta Szczypińska urodziła się w 1957 r. w Słupsku. Po ukończeniu policealnego studium medycznego pracowała w Wojewódzkim Szpitalu w Słupsku jako pielęgniarka. W latach 80 była jednym z współzałożycieli NSZZ „Solidarność” Służby Zdrowia w Słupsku
Po 13 grudnia 1981 r. włączyła się w prace podziemnych struktur „Solidarności” jako członek Międzyzakładowej Komisji Koordynacyjnej NSZZ „Solidarność”. Była także kurierem, kolporterem i drukarzem wydawnictw podziemnych. Za swoją działalność była prześladowana przez SB, wielokrotnie zatrzymywana i aresztowana
W latach 90 należała do Porozumienia Centrum, w którym pełniła funkcję prezesa zarządu wojewódzkiego w województwie słupskim. Była jednym ze współzałożycieli Prawa i Sprawiedliwości. Od 2004 r. z ramienia tej partii zasiadała w ławach sejmowych
Pracowała w Komisji Zdrowia oraz Komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowych. Była wiceprzewodniczącą Klubu Parlamentarnego PiS, a także wiceprzewodniczącą parlamentarnej grupy polsko-palestyńskiej
Mówiła że życiowym drogowskazem są dla niej słowa Zbigniewa Herberta „Bądź wierny. Idź”

Z głębokim żalem i smutkiem zawiadamiamy
że w dniu 8 grudnia
odeszła do Pana
Poseł na Sejm RP
Jolanta Szczypińska
Na zawsze pozostanie w naszej pamięci jako
serdeczny przyjaciel, człowiek wielkiego serca i dobroci
Pozostawiła w naszych sercach pustkę której nie da się wypełnić…
/PAP/SZCZYPINSKA.PL/www.tvp.info/ /8.12.2018/

WITOLD SOBOCIŃSKI

19 listopada 2018 w wieku 89 lat odszedł Witold Sobociński, jeden z najwybitniejszych polskich autorów zdjęć filmowych

Witold Sobociński w zeszłym tygodniu na festiwalu EnergaCamerimage odebrał nagrodę za całokształt twórczości, co uczyniło go trzykrotnym laureatem tej nagrody
Urodził się 15 października 1929 w Ozorkowie. Wybitny operator, autor zdjęć do wielu ważnych polskich filmów, m.in. „Wszystko na sprzedaż”, „Wesele”, „Ziemia obiecana” czy „Sanatorium pod klepsydrą”
„Witold Sobociński jest jednym z najwybitniejszych polskich filmowców, autorem zdjęć o światowej sławie. Jego dorobek obejmuje ponad 90 filmów fabularnych, dokumentalnych i seriali. Rozgłos międzynarodowy przyniosły mu już zdjęcia do jednej z pierwszych etiud, utrzymanego w stylu włoskiego neorealizmu filmu «Łodzie wypływają o świcie» /reż. R. Ber, 1955/, w którym ukazał jedność człowieka i żywiołów” – pisze w swoim artykule dr hab. Seweryn Kuśmierczyk
W 1955 r. Sobociński ukończył studia na Wydziale Operatorskim Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej w Łodzi. Dyplom uzyskał w 1984. Początkowo pracował jako reżyser światła i operator kamery w ośrodku telewizyjnym w Łodzi, następnie jako operator filmów instruktażowych i dokumentalnych w wytwórni Filmowej „Czołówka” w Warszawie. W 1962 trafił do fabuły, jako operator kamery
„W okresie studiów w Szkole Filmowej był muzykiem w legendarnym zespole jazzowym Melomani. Słuch muzyczny, poczucie rytmu i umiejętność improwizacji znalazły wyraz w sztuce operatorskiej. Rytm i harmonia, dynamika i subtelność obecne w kompozycji obrazu filmowego są ważnymi wyróżnikami zdjęć Witolda Sobocińskiego”
Jako operator filmów fabularnych zadebiutował w 1967, tworząc zdjęcia do „Ręce do góry” Jerzego Skolimowskiego. Cenzura odłożyła jednak film na półkę wskutek czego premiera odbyła się dopiero w 1981. Zatem pierwszym filmem fabularnym ze zdjęciami Sobocińskiego, który mogła obejrzeć liczniejsza widownia było „Wszystko na sprzedaż” Andrzeja Wajdy z 1968. Sobociński kontynuował karierę, współpracując m.in. z Andrzejem Wajdą /„Wesele”, „Ziemia obiecana”/, Krzysztofem Zanussim /„Życie rodzinne”/, Andrzejem Żuławskim /„Trzecia część nocy”/, Wojciechem Jerzym Hasem /„Sanatorium pod klepsydrą”/, Jerzym Kawalerowiczem /„Śmierć prezydenta”/, Edwardem Żebrowskim /„Szpital przemienienia”/ i Romanem Polańskim /„Frantic”, „Piraci”/
Wystąpił w kilku filmach fabularnych: „Zadzwońcie do mojej żony” /1958/, reż. Jaroslav Mach, „Ktokolwiek wie…” /1966/, reż. Kazimierz Kutz, „Bariera” /1966/, reż. Jerzy Skolimowski, „Był jazz” /1981/, reż. Feliks Falk oraz dokumentalnych: „Pan Dziad z lirą” /1972/, reż. Sławomir Idziak i Andrzej Kotkowski i „Wybrańcy bogów umierają młodo” /1999/, reż. Krzysztof Bukowski
„W filmach «Ręce do góry» /reż. J. Skolimowski, 1967/ i «Wszystko na sprzedaż» /reż. A. Wajda, 1968/ wprowadził oryginalne, autorskie formy wypowiedzi operatorskiej ukazujące doświadczenie wewnętrzne postaci. Kolejne filmy realizował m.in. z Krzysztofem Zanussim, Jerzym Kawalerowiczem, Romanem Polańskim, Jerzym Wójcikiem”
„W sztuce operatorskiej Sobocińskiego bardzo dużą rolę odgrywają kolor i światło. Nadaje barwie funkcję dramaturgiczną. Tworzy zestawienia barwne dotyczące poszczególnych scen, opowiadające o świecie zewnętrznym i przestrzeni wewnętrznej postaci. W doborze barw inspiruje się malarstwem różnych epok. Przykładem są m.in. filmy «Trzecia część nocy» /reż. A. Żuławski, 1971/, «Szpital przemienienia» /reż. E. Żebrowski, 1978/, «Widziadło» /reż. M. Nowicki, 1983/, «O-bi, o-ba: Koniec cywilizacji” /reż. P. Szulkin, 1983/
Do szczytowych osiągnięć sztuki filmowej, ze względu na koncepcję barwną i sposób ukazania przestrzeni należą zdjęcia do filmów «Wesele» /reż. A. Wajda, 1972/ i «Sanatorium pod klepsydrą» /W.J. Has, 1973/
Sobociński, poszukując formy obrazu, przestrzega zasady nie powtarzania rozwiązań które zastosował we wcześniejszych filmach. Dąży do stworzenia oryginalnej, niepowtarzalnej formy artystycznej w każdym realizowanym dziele. Wybrany styl zachowuje w całym filmie zgodnie z przyjętymi założeniami estetycznymi”
Od 1980 jest profesorem PWSFTviT w Łodzi. Był ojcem zmarłego przedwcześnie wybitnego operatora Piotra Sobocińskiego oraz dziadkiem operatorów Piotra i Michała Sobocińskich
Był wielokrotnym laureatem nagród ministra kultury i sztuki. Trzykrotnie otrzymał „Złotą Żabę” przyznawaną na festiwalu Camerimage: w 1994 za całokształt twórczości, w 2000 wspólnie z Andrzejem Wajdą dla duetu reżyser-operator i kilka dni temu na EnergaCamerimage. W 1998 nadano mu Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski w uznaniu wybitnych osiągnięć w działalności artystycznej oraz za zasługi w pracy dydaktycznej z okazji 50-lecia PWSFTviT. 2002 Amerykańskie Stowarzyszenie Operatorów Filmowych /ASC/ przyznało mu Nagrodę Międzynarodową za całokształt twórczości. Otrzymał również dwa odznaczenia: w 2008 medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” oraz w 2011 Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski
/Tekst zredagowany na podst. art. dr hab. S. Kuśmierczyka/
/www.pisf.pl/ /19.11.2018/

ANTONI ZIĘBA

Po ciężkiej i długiej chorobie, w wieku 70 lat zmarł dr inż. Antoni Zięba, działacz pro-life, wiceprezes Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia, przyjaciel Radia Maryja

13 kwietnia dr inż. Antoni Zięba trafił do szpitala
Dr inż. Antoni Zięba był stałym gościem Radia Maryja i Telewizji Trwam. W każdą niedzielę na falach naszej rozgłośni prowadził audycję „Zaczerpnij ze źródła”. Publikował także w „Naszym Dzienniku”
Dla współpracowników był wzorem do naśladowania. – Pozostawił po sobie naprawdę wiele dobra – powiedziała Anna Dyndul, sekretarz PFROŻ
– Był dla mnie wzorem do naśladowania. Poznałam go jako wiceprezesa Polskiej Federacja Ruchów Obrony Życia. Był zawsze pełen radości. Naprawdę wzór do naśladowania, i w sprawach obrony życia, i jako człowiek, ojciec. Będzie go nam brakować – powiedziała Anna Dyndul
Dr inż. Antoni Zięba przez kilka dekad organizował pielgrzymki obrońców życia na Jasną Górę. 19 marca 2018, za blisko 40-letnie
zaangażowanie w obronę życia, odebrał z rąk ks. abp. Marka Jędraszewskiego medal Stolicy Apostolskiej „Pro Ecclesia et Pontifice”
/RIRM/ /3.5.2018/

Prezes Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka Antoni Zięba znaczną część życia poświęcił tematyce pro-life i publicystyce z nią związanej
Był doktorem inżynierem budownictwa lądowego oraz nauczycielem akademickim
Podczas swojego życia wielokrotnie zachęcał do pisania prac naukowych na temat obrony życia nienarodzonych dzieci. Zapewniał że tematyka pro-life ma mocne oparcie w różnych naukach szczegółowych, jak na przykład medycynie czy prawie. Antoni Zięba mówił że niestety jest mało naukowców którzy podejmują tę tematykę i publikują prace z nią związane
Antoni Zięba pełnił funkcję prezesa Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka od 1999 r. Napisał ponad 40 publikacji
naukowo-technicznych oraz liczne artykuły o ochronie życia dziecka poczętego
/IAR/interia.pl/ /3.5.2018/

Abp Hoser: Antoni Zięba był wielkim autorytetem
Zdaniem arcybiskupa Henryka Hosera zasłużony obrońca życia dr inż. Antoni Zięba był wielkim autorytetem w tej dziedzinie
Ks. arcybiskup przypomniał że zmarłego prezesa Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka inspirował Karol Wojtyła. „Ta znajomość była kontynuowana kiedy Karol Wojtyła został papieżem
– Inżynier Zięba był częstym gościem w progach domu papieskiego” – powiedział abp Hoser. Duchowny wspominał także współpracę Antoniego Zięby z doktor Wandą Półtawską, która „życzliwie i chwalebnie wyraża się o świętej pamięci inżynierze”
Arcybiskup Hoser zapamięta Antoniego Ziębę jako stanowczego i mającego poczucie realizmu, a jednocześnie ciepłego i pogodnego człowieka
Przypomniał że działał w wielu dziedzinach. Był nie tylko wykładowcą Politechniki Krakowskiej, lecz także humanistą. „Widział dobro w każdym człowieku i widział dobro w każdym istnieniu ludzkim” – powiedział abp Hoser
Antoni Zięba zabiegał o wprowadzenie do konstytucji zmian gwarantujących ochronę życia od poczęcia do naturalnej śmierci
Za zaangażowanie w obronę życia otrzymał wiele nagród i wyróżnień: Medal Senatu RP, Medal Pro Ecclesia et Pontifice, Nagrodę Fundacji Jana Pawła II
Antoni Zięba oprócz działalności pro-life zajmował się nauką. Był inżynierem budownictwa lądowego oraz nauczycielem akademickim. Zmarł 3 maja po długiej i ciężkiej chorobie. Miał 70 lat
/IAR/interia.pl/ 8.5.2018/

WANDA WIŁKOMIRSKA

W wieku 89 lat zmarła skrzypaczka Wanda Wiłkomirska. Pochodziła z zasłużonej dla polskiej muzyki rodziny. Koncertowała na pięciu kontynentach, dając recitale i grając z czołowymi orkiestrami pod batutą takich mistrzów jak Otto Klemperer, Leonard Bernstein i Zubin Mehta

Zajmowała się też kameralistyką, grając z rodzeństwem jako „Trio Wiłkomirskich”, a także z Marthą Argerich, Danielem Barenboimem, Gidonem Kremerem, Mischą Maiskym
Była laureatką czterech międzynarodowych konkursów: w Genewie, Budapeszcie, Konkursu Bachowskiego w Lipsku i Konkursu im. Wieniawskiego w Poznaniu
Przez 22 lata była solistką Filharmonii Narodowej w Warszawie, towarzysząc orkiestrze w jej podróżach. Bywała też zapraszana na tournées przez inne orkiestry polskie i zagraniczne. Jako solistka brała udział w inauguracji odbudowanej po wojnie Filharmonii Narodowej w Warszawie, w otwarciu Barbican Hall w Londynie, dała inauguracyjny recital oraz wystąpiła na pierwszym koncercie orkiestry Sydney Symphony w Operze w Sydney
Specjalnie dla niej stworzono etat solistki Filharmonii Narodowej
Po 13 grudnia 1981, w stanie wojennym, wyjechała z kraju. Wróciła dopiero po upadku komunizmu, w 1990
Wanda Wiłkomirska była pierwszą wykonawczynią licznych utworów kompozytorów polskich, niemieckich i australijskich; niektóre z nich
były jej dedykowane. Za swoją muzyczną działalność otrzymała wiele medali, nagród i wyróżnień /za IAR/interia.pl/ /1.5.2018/

EWA JEGLIŃSKA

9 marca 2018 zmarła Ewa Jeglińska,
ostatnia łączniczka kanałowa
Powstania Warszawskiego

Nabożeństwo żałobne odbyło się 23 marca w kościele św. Andrzeja Boboli w Warszawie, przy ul. Rakowieckiej 61
Mszy przewodniczył kardynał Kazimierz Nycz
a kazanie wygłosił
biskup Antoni Pacyfik Dydycz
Zmarła spoczęła na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach

Zmarła Ewa Orzechowska-Jeglińska. Ostatnia łączniczka Powstania Warszawskiego
„Jeżeli miałabym przeżyć to jeszcze raz, to bym tak samo poszła i walczyła jak wtedy” – mówiła Ewa Orzechowska-Jeglińska o Powstaniu Warszawskim. Wielokrotnie przemierzyła kanałami drogę ze śródmieścia na Mokotów i z powrotem
Ewa Orzechowska-Jeglińska, pseudonim „Ewa 319”, była ostatnią żyjącą łączniczką dowódcy Mokotowa pułkownika „Karola”. Po wojnie, w latach 70 i 80 działała w opozycji. Rozprowadzała m.in. wydawane drugim obiegu pisma. Była także współzałożycielką muzeum teatralnego w Teatrze Wielkim. W ubiegłym roku za wybitne zasługi dla niepodległości ojczyzny została odznaczona przez prezydenta Andrzeja Dudę Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski
Urodziła się 17 listopada 1923 roku w rodzinie polskich patriotów. Jej przodkowie walczyli w powstaniach. Ojciec brał udział w obronie Lwowa, za co został odznaczony krzyżem Virtuti Militari. Mieszkała w Warszawie na ul. Lwowskiej. Nie miała rodzeństwa, nad czym bardzo ubolewała. Jej matka była nauczycielką, ojciec lekarzem, zmarł jednak na gruźlicę kiedy Ewa była jeszcze dzieckiem. Nie pamiętała go zbyt dobrze
Wybuch wojny zastał ja w Sarnach na Kresach Wschodnich. „Byłam u stryja w Sarnach. Przez radio i gazety ogłosili wybuch wojny. Byłam wstrząśnięta, bo pojechałam do Sarn na wakacje i miałam wrócić do domu. Odcięła mnie wojna” – wspominała w 2006 w rozmowie z Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego. „Zostałam na Kresach i wróciłam dopiero przygodnymi furmankami, jak to się wtedy jechało przez Kowel, do Warszawy. Przed Bożym Narodzeniem dotarłam do domu. Wyobrażałam sobie dom, wszystko tak jak było dawniej, a tymczasem to była ruina” – dodała
„Mamo, nie martw się, zaraz wrócę”
W czasie okupacji mieszkała z mamą i dziadkiem. Matka zarabiała na rodzinę udzielając korepetycji z języka francuskiego. Ewa uczyła się. Kochała sztukę. Chodziła na tajne komplety. Po wojnie dostała się na Akademię Sztuk Pięknych. W 1941 zaczęła działać w konspiracji. Nie przyznała się do tego w domu. Po krótkim szkoleniu medycznym trafiła na praktyki do szpitala
„Byłam w Szpitalu Maltańskim na chirurgii – straszne rzeczy, słabo mi się robiło na sam widok tego wszystkiego – i potem na Kopernika w szpitalu dziecięcym. Tak że przeszłyśmy solidną praktykę” – opowiadała
„Pomagałam i to bardzo ostro, bo siostry się wyręczały tymi dziewczynami, praktykantkami i kazały nam robić najpaskudniejsze rzeczy, jak zdejmowanie cuchnących opatrunków, więc byłam w to wdrożona”
Łączniczka zajmowała się także roznoszeniem konspiracyjnej prasy. Kiedy wybuchło Powstanie Warszawskie miała przydzielony punkt na ul. Madalińskiego. 1 sierpnia wyszła z domu i zostawiła mamie kartkę na stole: „Nie martw się, zaraz wrócę”. Wróciła po roku. W pierwszych dniach jej obowiązkiem było opatrywanie rannych. Potem zastąpiła zabitą łączniczkę kanałową
Trasę Mokotów – Śródmieście i Śródmieście – Mokotów przeszła w czasie Powstania kilkanaście razy. Jedno przejście trwało od dziesięciu do szesnastu godzin. Przekazywała najważniejszą korespondencję między „Karolem”, czyli dowódcą Obwodu Mokotów podpułkownikiem Józefem Rokickim, a generałem „Monterem”, Antonim Chruścielem, komendantem Okręgu Warszawskiego. „Zawsze wkładałam je pod epolet bluzy i zaszywałam, to były malutkie karteczki, nawet nie wiedziałam, jaka jest ich treść” – przyznała
36 godzin w kanale
Jak wspominała chodzenie kanałami było najgorsze. Brud, smród i szlam. Wyposażona w kij obowiązany szmatami i narciarskie buty przemierzała kolejne kilometry. Najczęściej po ciemku, bo latarki wysiadały. Miała poranione stopy i otarcia na kolanach. Nie raz myślała że nie da rady, wtedy otuchy dodawały napisy na ścianach: „Nie bój się, idź dalej”, „Prowadź, Jezus, Maryja”, „Niech żyje Polska”
Kiedy pod koniec września wracała ze Śródmieścia na Mokotów z kolejnym rozkazem okazało się że Niemcy zamurowali kanał. Właśnie wtedy Ewa spędziła ponad dobę w towarzystwie przypadkowo spotkanego dwunastoletniego harcerza o pseudonimie „Kotek”
„Kotek mówi: ‚Panno Ewo! My zginiemy już tutaj!’. Mówię: ‚Kotku! Na pewno nie! Na pewno Pan Bóg nie pozwoli byśmy zginęli!’. Byłam bardzo wierząca w tym okresie. Mówię: ‚Nic nie pozostaje innego tylko usiądźmy w szlamie, gdzie jest najbardziej płytko, czekajmy aż po nas przyjdą, bo porucznik Aminius wie że mam przynieść ostatnie rozkazy z dowództwa, na pewno wyśle saperów’. I tak siedzieliśmy” – relacjonowała. Nie myliła się, po 36 godzinach przyszła pomoc. „Byli to nasi saperzy, z Mokotowa, którzy rozwalili barykadę, na tyle by nas za ręce na drugą stronę przeciągnąć. Tak że doszliśmy do włazu przy Szustra, który był zaraz tuż przy komendzie” – opowiadała
Po wyjściu z kanału poprosiła o… lusterko. Wiedziała że za chwilę zobaczy „Aminiusa”. Po latach przyznała że 36-letni porucznik po prostu się jej podobał. Był przystojnym mężczyzną, chciała się więc przeczesać. Dopiero po wojnie dowiedziała się że „Aminius”, czyli podporucznik Zbigniew Mrazek, oficer sztabu pułku Baszta był cichociemnym, przerzuconym do Polski w kwietniu 1944
„Po wojnie ślad po nim zaginął! Potem mój syn szukał ‚Aminiusa’, znalazł dane, ale dopiero po upływie chyba pięćdziesięciu lat; zupełnie przypadkowo, na rocznicę Powstania na Powązkach, dowiedziałam się że ‚Aminius’ wrócił do Polski, osiedlił się w Zielonej Górze, tam jest pochowany. Czy to prawda, nie wiem, bo w Zielnej Górze nie byłam i nie sprawdziłam” – powiedziała łączniczka
Ewa Orzechowska-Jeglińska wspominała Powstanie Warszawskie jako najwspanialsze dni w życiu. „Mimo grozy, tragedii, jakie się działy, wspominam to jako coś cudownego pod tym względem, że był patriotyzm, była jedność, jeden drugiemu pomagał i to były chwile niezapomniane po prostu. Takiego patriotyzmu nie widziałam później już nigdy. Jeżeli miałabym przeżyć to jeszcze raz, to bym tak samo poszła i walczyła jak wtedy” – mówiła /za wp.pl/

BARBARA OTWINOWSKA

Uroczystości pogrzebowe prof. Barbary Otwinowskiej
Rodzina Zmarłej i Instytut Pamięci Narodowej zawiadamiają że pogrzeb ś.p. prof. Barbary Otwinowskiej odbędzie się w piątek, 26 stycznia. Uroczystości rozpoczną się Mszą Świętą w warszawskiej Katedrze Polowej Wojska Polskiego /ul. Długa 13/15/, o godz. 11
Złożenie trumny do grobu rodzinnego zaplanowane jest na godz. 13:30 na nowym Cmentarzu Komunalnym w Umiastowie k. Ożarowa Mazowieckiego

Z ogromnym smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci
Pani Profesor Barbary Otwinowskiej ps. „Witek Błękitny”, „Baśka” /1924-2018/
Wybitnej specjalistki z zakresu literatury staropolskiej, wieloletniego pracownika Instytutu Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk
Żołnierza Armii Krajowej i Powstańca Warszawskiego
Po upadku Powstania wywiezionej na roboty przymusowe do Zagłębia Ruhry
W 1947 r. aresztowanej przez UB w związku z procesem rtm. Witolda Pileckiego
Po skazaniu przez stalinowski sąd więzionej przez trzy lata w Zakładzie Karnym w Fordonie
Zaangażowanej w upamiętnienie działalności niepodległościowej Polek, współzałożycielki i redaktorki czasopisma środowiska więźniarek „Nike”
Odznaczonej Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski
W 2005 r. uhonorowanej przez IPN tytułem „Kustosz Pamięci Narodowej”
/dr Jarosław Szarek, prezes Instytutu Pamięci Narodowej, Kapituła Nagrody „Kustosz Pamięci Narodowej”/

Profesor Barbarę Otwinowską wspominają: Tomasz Łabuszewski, Wojciech Kujawa, Jerzy Eisler, Jan Sochoń, Jan Żaryn, Anna Karolina Piekarska, Tomasz Balbus, Jarosław Tęsiorowski, Mirosław Biełaszko, Tomasz Ochinowski, Wojciech Frazik, Krzysztof Szwagrzyk:
Barbara Otwinowska /1924–2018/
Córka Stefana Otwinowskiego i Zofii z d. Górskiej – urodziła się 11 czerwca 1924 r. w Toruniu, w rodzinie ziemiańskiej o tradycjach patriotycznych. Pierwsze sześć lat spędziła w Toruniu, po czym razem z mamą przeprowadziła się do należącego do jej wuja dworu ziemiańskiego w Koroszczynie, położonego na terenach nadbużańskich koło Terespola nad Bugiem
Do 1937 r. uczyła się w Koroszczynie pod nadzorem mamy. Od tego roku do wybuchu wojny uczęszczała do Gimnazjum Sióstr Urszulanek we Lwowie
Pierwszy września zastał ją w majątku wuja: „Budzę się o czwartej rano i myślę sobie: «Ojej, burza jakaś, ale jakoś jasno jest»
Podbiegam do okna, słońce świeci. Po chwili przychodzi mój wuj, żeby też spojrzeć z górnego okienka na piętrze. Mówi: «No tak, to już wojna»”. W 1941 r., po aresztowaniu jej wuja i braci oraz wywiezieniu ich do Oświęcimia, przeniosła się do Warszawy, gdzie kontynuowała naukę na tajnych kompletach sióstr nazaretanek. Wiosną 1944 r. zdała egzamin dojrzałości z wynikiem bardzo dobrym. Jednocześnie uczęszczała do miejskiej /jawnej/ szkoły zawodowej II stopnia, by uchronić się przed wywiezieniem na roboty do Niemiec
W 1943 r. wstąpiła do Armii Krajowej, przyjmując pseudonim „Witek Błękitny”. Jednym z jej zadań w organizacji było prowadzenie sklepiku przy ul. Zielnej z artykułami piśmiennymi i kosmetyczno-mydlarskimi
„Po prostu była to skrytka konspiracyjna, dlatego nie musiałam się nikomu tłumaczyć, czy dobrze handluję, czy nie”. W Szpitalu Wolskim i w przychodni koło Politechniki Warszawskiej na ul. Polnej przeszła szkolenie sanitarne. Uczestniczyła w Powstaniu Warszawskim jako łączniczka, sanitariuszka i wartowniczka w 100 kompanii sztabowej /Wojskowa Służba Ochrony Powstania/. Była m.in. członkiem grupy ratunkowej dla osób uwięzionych w zbombardowanym domu przy ul. Pańskiej:
„Klatka schodowa była zburzona, więc do rannych na pierwszym piętrze dostawałyśmy się po zwałach gruzu i po drabinie, a następnie przywiązywałyśmy ich do noszy i spuszczałyśmy na linach przez balkon”
Następnie pełniła służbę wartowniczą i sanitarną w budynku przedwojennej kawiarni „Adria”, który w tym czasie stanowił zaplecze dla cywilnych i wojskowych władz Powstania, mieszczących się w gmachu PKO. W „Adrii” współorganizowała także punkt sanitarny, który obsługiwał okoliczne oddziały i ludność. Kiedy w pierwszych dniach września budynek „Adrii” został zbombardowany, razem z koleżankami z oddziału przedostała się do Śródmieścia, gdzie cała grupa została ulokowana w kwaterze przy ul. Kruczej. Stamtąd kobiety wyruszały do browaru Haberbuscha, skąd dla żołnierzy i ludności cywilnej przynosiły ciężkie worki z pszenicą i jęczmieniem, oraz do magazynów „Społem”, gdzie zaopatrywały się w cukier, mąkę i kaszę. Niekiedy na plecach dźwigały ciężary dochodzące do 20–30 kilogramów. Ostatnią kwaterą oddziału był budynek przy ul. Pięknej 42. W Powstaniu najwyższą ofiarę złożył brat Barbary – Andrzej Otwinowski ps. „Zgryz”, który 2 września 1944 poległ na Czerniakowie. Po kapitulacji została wywieziona na roboty do Zagłębia Ruhry w Niemczech
Wiosną 1945 wróciła do Warszawy i od kwietnia 1945 do stycznia 1946 pracowała jako urzędniczka w Starostwie Grodzkim Śródmiejsko-Warszawskim. Jesienią 1945 rozpoczęła studia romanistyczne i polonistyczne na Uniwersytecie Warszawskim /nr albumu 1627/
W kwietniu i maju 1947 utrzymywała w stolicy kontakt ze swoim kuzynem Stanisławem Kuczyńskim ps. „August” – łącznikiem II Korpusu do rtm. Witolda Pileckiego, przybyłym do Polski w celu organizowania przerzutu rodzin oficerów II Korpusu na Zachód. W swoim mieszkaniu przechowywała przywiezione przez niego instrukcje oraz umożliwiła mu nawiązanie kontaktów organizacyjnych
28 maja 1947 została zatrzymana przez UB w związku ze śledztwem i procesem rtm. Witolda Pileckiego i jego współpracowników pod zarzutem udzielania pomocy S. Kuczyńskiemu. „Zorientowałam się że jestem aresztowana, że właśnie wpadłam. Moja kuzynka była aresztowana jakieś kilka tygodni przedtem i opowiadała że najbardziej brakowało jej grzebienia. Miała długie włosy. W popłochu zgarnęłam wszystkie grzebienie jakie były przed toaletą i wzięłam płaszczyk. To było 28 maja 1947. Przeprowadzili mnie przez ulicę, stał tam mały willys, no i jedziemy na Koszykową”. Prokuratura Wojskowa 7 czerwca 1947 wydała nakaz jej aresztowania. Do zakończenia procesu sądowego przebywała w więzieniu na Mokotowie w Warszawie. Wyrokami Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie z 30 września 1947 oraz 21 października 1948 została skazana z art. 5 i 6 małego kodeksu karnego na 3 lata więzienia
Od maja 1949 była więziona w Zakładzie Karnym w Fordonie k. Bydgoszczy. Jeszcze w pociągu w drodze do Fordonu koleżanki nadały jej przydomek „Nietoperz”. Tak wspomina to jej towarzyszka niedoli Ewa Ludkiewicz: „Basia Otwinowska została «Nietoperzem» […]. Później, w Fordonie, przezwiska i związane z nimi zawołania imitujące dźwięki wydawane przez dane zwierzę przydawały się do dyskretnego przywołania koleżanek. […] Baśka Otwinowska, która została nietoperzem, zastanawiała się jaki odgłos wydają te zwierzątka, by go mieć jako swoje zawołanie. Nic nie przychodziło nikomu do głowy i wreszcie stanęło na «krzy-krzy», z czego szybko powstało przezwisko «Krzykuś», które jakoś do Basi dobrze pasowało”
Z więzienia została zwolniona 7 czerwca 1950. Miesiąc później, 17 lipca, złożyła podanie o możliwość kontynuowania przerwanej aresztowaniem nauki na Uniwersytecie Warszawskim. Zakwalifikowano ją na III rok studiów. W 1952 obroniła pracę magisterską pt. „Formacje utworzone sufiksem – ISKO w języku polskim”. Promotorem był wybitny językoznawca prof. dr hab. Witold Doroszewski
W 1951 rozpoczęła pracę w Instytucie Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk. Początkowo zlecono jej pracę przy gromadzeniu materiałów do „Bibliografii zawartości literackiej czasopism XIX i XX w. /do 1939/”. W listopadzie 1952 została referentem w dziale administracyjnym, a od 1953 pracowała na etacie naukowym w Dziale Historii Języka Artystycznego i Teorii Literatury, później – w Pracowni Historii Literatury XVII Wieku. Zajmowała kolejno stanowiska: asystent /1953–1955/, starszy asystent /1955–1956/ i adiunkt /1956–1962/. W 1962, po uprzednim zdaniu specjalistycznego egzaminu, rozpoczęła pracę na etacie starszego dokumentalisty dyplomowanego. W 1967 uzyskała stopień doktorski w IBL PAN na podstawie dysertacji „V. Fabriciusa «Disquisitio de formis styli variis» /1619/ wobec XVI- i XVII-wiecznych sporów o style prozy”. Promotorem rozprawy był doc. dr hab. Czesław Hernas. W 1975 habilitowała się w IBL na podstawie pracy pt. „Antecedencje i motywy renesansowej myśli o języku”. W 1977 otrzymała tytuł docenta, a w 1986 profesora nadzwyczajnego. W latach 1981–93 sprawowała funkcję kierownika Pracowni Historii Literatury Renesansu i Baroku. W 1994 przeszła na emeryturę
Sąd Wojewódzki w Warszawie 5 listopada 1992 unieważnił wyrok WSR w Warszawie, uzasadniając że przypisany czyn „związany był z jej działalnością na rzecz niepodległego Państwa Polskiego”
Sprawowała funkcję sekretarza zespołu redakcyjnego edycji Dzieł wszystkich Jana Kochanowskiego. Od 1985 zasiadała w Radzie Naukowej IBL PAN
O jej aktywności w działalności naukowej i społecznej świadczy uczestnictwo w wielu krajowych i międzynarodowych instytucjach i stowarzyszeniach, m.in. International History for the History of Rhetoric w Zurychu /od 1988/, Accademia Adamo Mickiewicz w Bolonii /od 1989/, Związku Więźniów Politycznych Okresu Stalinowskiego /od 1990/, Towarzystwa Naukowego Warszawskiego /od 1992/, Towarzystwa im. Stanisława ze Skarbimierza /od 1993/
Od 1992 była redaktorem naczelnym biuletynu Środowiska Fordonianek Związku Więźniów Politycznych Okresu Stalinowskiego zatytułowanego „Nike”. W 1996 była autorką wystawy w Muzeum Niepodległości w Warszawie pt. „Więźniowie polityczni w PRL w latach 1944–56”. Pełniła funkcję Kanclerza Orderu „Polonia Mater Nostra Est”, nadawanym w kolejne rocznice uchwalenia Konstytucji 3 maja osobom najbardziej zasłużonym dla narodu polskiego
W 1995 została uhonorowana nagrodą im. Jana Górskiego, przyznawaną przez Towarzystwo Miłośników Historii, a w 2005 tytułem Kustosz Pamięci Narodowej, nadawaną przez Instytut Pamięci Narodowej za wybitny wkład w upamiętnianie historii narodu polskiego w latach 1939–89
Odznaczona m.in. Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski /2007/, Brązowym Krzyżem Zasługi z Mieczami /za udział w Powstaniu Warszawskim/, Medalem za Warszawę 1939–45 /1964/, Krzyżem Armii Krajowej /Londyn, 1985/, Warszawskim Krzyżem Powstańczym /1987/, Krzyżem Więźnia Politycznego 1939–89 /1996/, Medalem Wojska /dwukrotnie/
Barbara Otwinowska zmarła 15 stycznia w Warszawie
/ipn.gov.pl/

KS. BP STANISŁAW KĘDZIORA

Kuria Biskupia Warszawsko-Praska zawiadamia:
W Uroczystość Narodzenia Pańskiego, 25 grudnia 2017 r., o godz. 17.00, w wieku 83 lat, w 60 roku kapłaństwa i 31 roku posługi biskupiej zmarł ś.†p. JE Bp Stanisław Kędziora, Biskup Senior Diecezji Warszawsko-Praskiej

Biskup Stanisław Kędziora urodził się 6 grudnia 1934 w Seligowie /Parafia Pszczonów, Diecezja Łowicka/
Jego rodzicami byli Antoni i Tekla /z domu Błędowska/. Święcenia kapłańskie otrzymał 3 sierpnia 1958 z rąk Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Pierwszą parafią w której pracował jako wikariusz i katecheta była Parafia św. Floriana w Brwinowie
Studiował na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, gdzie w 1971 r. uzyskał doktorat z teologii na podstawie dysertacji Nauka św. Bernarda z Clairvaux o mistycznym poznaniu Boga
Od 1965 wykładał teologię dogmatyczną w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie, gdzie jednocześnie w latach 1965-71 pełnił funkcję prefekta, a od 1971 do 1982 wicerektora. W 1976 został odznaczony przywilejem rokiety i mantoletu
Od 1982 do 1986 był proboszczem parafii Wszystkich Świętych w Warszawie przy placu Grzybowskim, a od 1986 jednocześnie dziekanem Dekanatu Warszawa-Śródmieście. W 1985 został członkiem Rady Kapłańskiej i Kolegium Konsultorów Archidiecezji Warszawskiej
12 marca 1987 został ogłoszony biskupem pomocniczym warszawskim /biskup tytularny Tucci/, konsekrowany 25 marca 1987 w kolegiacie łowickiej /dziś bazylika katedralna Wniebowzięcia NMP i św. Mikołaja/ przez Kardynała Józefa Glempa, Biskupa Władysława Miziołka i Biskupa Kazimierza Romaniuka. Jako dewizę biskupią przyjął słowa „Secundum Verbum Tuum” /Według Słowa Twego/
Jako biskup pomocniczy Archidiecezji Warszawskiej i wikariusz generalny był przewodniczącym Wydziału Nauki Katolickiej Kurii Metropolitalnej Warszawskiej, członkiem Rady Kapłańskiej i Kolegium Konsultorów oraz Rady d.s. Ekonomicznych
W Konferencji Episkopatu Polski był członkiem Rady d.s. Wychowania Katolickiego, Komisji d.s. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego, Komisji d.s. Duchowieństwa i Komisji d.s. Duszpasterstwa Akademickiego
Od 25 marca 1992 był biskupem pomocniczym Diecezji Warszawsko-Praskiej, wikariuszem generalnym, prałatem Kapituły Katedralnej, zastępcą przewodniczącego Rady Kapłańskiej, członkiem Kolegium Konsultorów, przewodniczącym Wydziałów: Administracji Ogólnej i Nauki Katolickiej Kurii Biskupiej Warszawsko-Praskiej
Po objęciu przez Arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia Archidiecezji Gdańskiej, 28 kwietnia 2008 Kolegium Konsultatorów wybrało Księdza Biskupa Stanisława Kędziorę na administratora apostolskiego. Funkcję tę sprawował do 28 czerwca 2008
Postanowieniem prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego z 17 lipca 2008 został odznaczony, w uznaniu wybitnych zasług dla Kościoła w Polsce i pracę duszpasterską, Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski
Papież Benedykt XVI 5 stycznia 2011 przyjął rezygnację Biskupa Stanisława z posługi biskupa pomocniczego Diecezji Warszawsko-Praskiej
Biskup Stanisław zmarł 25 grudnia 2017 po wieloletniej ciężkiej chorobie, w 60 roku kapłaństwa, 31 roku posługi biskupiej. Miał ukończone 83 lata
Biskup Stanisław był człowiekiem ogromnej dobroci, szczerego serca, prostoty, serdecznego uśmiechu, życzliwości i pokory. Znajdował czas zawsze i dla każdego. Służył gorliwie, nie oszczędzając czasu i sił. Z głębokiej modlitwy, zawierzenia Matce Bożej czerpał codzienną moc do realizacji obowiązków, które – wciąż nowe i coraz trudniejsze – stawiała przed nim Opatrzność Boża
Szczerze i gorąco kochał kapłaństwo, w którym całkowicie oddany był swemu Mistrzowi i Panu. Kochał kapłanów. Każdemu z nich – od seminarium duchownego po pracę w kuriach biskupich metropolitalnej warszawskiej i warszawsko-praskiej – zawsze chętnie służył czasem, radą, wsparciem, otuchą i serdeczną modlitwą
Ogromną troską otaczał nauczycieli i katechetów, pozostając zawsze blisko problemów szkół i wychowania. Z radością podejmował każdą posługę na rzecz dzieci i młodzieży /nie tylko w ramach liturgii, także wizyty w szkołach, różnorodne spotkania, wydarzenia organizowane we współpracy ze strukturami społecznymi/
Chwytającą za serce cechą osobowości Biskupa Stanisława było indywidualne podejście do każdego z kim się spotykał. Od osobistego powitania przez serdeczną rozmowę i zainteresowanie zawodowymi i prywatnymi problemami, po pamięć w modlitwie. W każdym człowieku i każdej sytuacji przede wszystkim starał się dostrzec i wydobyć dobro, by na nim budować relację, szukać rozwiązania trudności. Był człowiekiem który uczył ufności i optymizmu. Przez osobiste świadectwo uczył miłości wyrażającej się w prostocie codziennych spraw; skromnej, pokornej, ukrytej, cichej – bo sam był takim właśnie człowiekiem
Biskup Stanisław w wielką delikatnością i wrażliwością podejmował posługę wobec osób starszych, chorych i cierpiących. Rozumiał i dzielił trudności związane z ich cierpieniem, kondycją wynikającą z obciążania wiekiem lub dolegliwościami. Kiedy również jego życie zostało naznaczone cierpieniem, wieloletnim zmaganiem się z bólem, niejednokrotnie deklarował że wszystkie owoce swojej choroby ofiarowuje w intencji Diecezji Warszawsko-Praskiej i każdego z jej wiernych. Mamy świadomość że wiele łask których doświadczaliśmy zawdzięczamy jego ofiarnemu, pełnemu zgody na wolę Bożą cierpieniu
Pozostawia w naszych sercach i pamięci prawdziwie Boży ślad, za który odwdzięczamy się gorącą modlitwą: Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie. A światłość wiekuista niechaj mu świeci. Niech odpoczywa w pokoju
Sługo dobry i wierny wejdź do radości swego Pana
/ks. Dariusz Szczepaniuk, kanclerz Kurii/ /dw-p.pl/ /26.12.2017/

BP STANISŁAW KĘDZIORA
POGRZEB – WARSZAWA
29 GRUDNIA 2017
Przebieg uroczystości pogrzebowych bp. Stanisława Kędziory
28 grudnia, czwartek
godz. 19 – przywiezienie trumny do bazyliki katedralnej św. Michała Archanioła i św. Floriana
godz. 20 – Msza Święta pod przewodnictwem abpa Henryka Hosera SAC, kazanie – ks. infułat Lucjan Święszkowski. Po Mszy Świętej modlitwa indywidualna w intencji Zmarłego
29 grudnia, piątek
od godz. 10 – modlitwa przy trumnie
godz. 11 – Msza Święta pogrzebowa pod przewodnictwem kard. Kazimierza Nycza, metropolity warszawskiego, kazanie – bp Józef Zawitkowski. Po Mszy Świętej przewiezienie Ciała na Cmentarz Bródnowski
Biskup Stanisław Kędziora zmarł 25 grudnia, po wieloletniej ciężkiej chorobie nowotworowej, w 60 roku kapłaństwa, 31 roku posługi biskupiej. Miał ukończone 83 lata
Był, jak wspominają współpracownicy, człowiekiem ogromnej dobroci, szczerego serca, prostoty, serdecznego uśmiechu, życzliwości i pokory. Znajdował czas zawsze i dla każdego. Służył gorliwie, nie oszczędzając czasu i sił. Z głębokiej modlitwy, zawierzenia Matce Bożej czerpał codzienną moc do realizacji obowiązków, które wciąż nowe i coraz trudniejsze stawiała przed nim Opatrzność Boża
/warszawa.gosc.pl/

GEN. EDWARD ROWNY

W Waszyngtonie zmarł generał Edward Rowny
W wieku 100 lat w Waszyngtonie zmarł amerykański strateg polskiego pochodzenia generał Edward Rowny. Podczas swojej kariery walczył na frontach w Europie, Korei oraz Wietnamie; był doradcą pięciu prezydentów USA

„Doradca pięciu amerykańskich prezydentów, który pomógł wygrać zimną wojnę” – pisze o nim „Wall Street Journal”. Dziennik stwierdza że „ironią historii jest że gen. Rowny zmarł w przeddzień ogłoszenia przez prezydenta USA Donalda Trumpa strategii bezpieczeństwa narodowego”
Edward Rowny urodził się w Baltimore w stanie Maryland 3 kwietnia 1917 r. Studiował inżynierię w elitarnej akademii wojskowej w West Point oraz stosunki międzynarodowe na Uniwersytecie Yale. Tytuł doktora w dziedzinie stosunków międzynarodowych otrzymał na Uniwersytecie Amerykańskim /American University/ w Waszyngtonie
Rowny dowodził oddziałami amerykańskiej piechoty podczas II wojny światowej /na froncie włoskim/, podczas wojny koreańskiej i wojny w Wietnamie
Podczas wojny koreańskiej pracował w sztabie legendarnego amerykańskiego stratega gen. Douglasa McArthura. W czasie wojny wietnamskiej był pomysłodawcą zastosowania śmigłowców także jako maszyn bojowych, dawniej stosowanych wyłącznie jako środek transportu
To właśnie dlatego gen. Rowny, w nawiązaniu do dokonań innego wielkiego Polaka, Kazimierza Pułaskiego, „ojca amerykańskiej kawalerii”, jest nazywany „ojcem amerykańskiej kawalerii powietrznej”
W okresie rządów w Białym Domu prezydentów Richarda Nixona, Geralda Forda i Jimmy’ego Cartera gen. Rowny był reprezentantem Stanów Zjednoczonych w negocjacjach rozbrojeniowych ze Związkiem Sowieckim o redukcji strategicznych broni nuklearnych SALT /Strategic Arms Limitation Talks/. Negocjacje te zaowocowały podpisaniem w 1972 porozumienia o redukcji rakiet balistycznych ABM
W 1979 r. gen. Rowny zrezygnował z funkcji głównego negocjatora porozumień rozbrojeniowych w proteście przeciw podpisaniu przez Jimmy’ego Cartera układu SALT II. Uważał że układ ten osłabi obronność Stanów Zjednoczonych
Rowny wrócił do roli negocjatora rozbrojeniowego w czasach rządów w Białym Domu republikańskiego prezydenta Ronalda Reagana /1981-89/. W randze ambasadora był negocjatorem układu START, a po wyborze Reagana na drugą kadencję został mianowany specjalnym reprezentantem Stanów Zjednoczonych w negocjacjach rozbrojeniowych
Prezydent Reagan, doceniając zasługi gen. Rowny’ego dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych, nadał mu wysokie odznaczenie Presidential Citizen Medal. Medal gen. Rowny’ego został wykonany z tytanu pochodzącego z przetopionej sowieckiej rakiety międzykontynentalnej SS-18. Jest na nim inskrypcja: „Rowny był jednym z głównych architektów pokoju opartego na sile”
Po przejściu na emeryturę gen. Rowny był pomysłodawcą i jednym z założycieli organizacji American Polish Advisory Council /APAC – Amerykańsko-Polska Rada Doradcza/. Był prezesem tej ponadpartyjnej organizacji zrzeszającej Amerykanów polskiego pochodzenia
Gen. Rowny stworzył fundusz stypendialny imienia Ignacego Paderewskiego dla polskiej młodzieży pragnącej studiować za granicą, a w 1992 odegrał kluczową rolę w przeniesieniu prochów Paderewskiego – wielkiego męża stanu i pianisty – z Cmentarza Narodowego w Arlington pod Waszyngtonem do Polski
/PAP/mobr/kar/ /19.12.2017/

KONDOLENCJE
„Z głębokim smutkiem przyjąłem wiadomość o odejściu Generała Edwarda Rowny’ego, wybitnego żołnierza, dyplomaty, doradcy ds. wojskowych prezydentów Stanów Zjednoczonych oraz orędownika interesów Polski w USA. Pragnę złożyć serdeczne wyrazy współczucia pogrążonym w bólu bliskim Generała” – pisze minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski
/PAP/

LESZEK ALEKSANDER MOCZULSKI

W niedzielę 17 grudnia w wieku niespełna 80 lat zmarł Leszek Aleksander Moczulski, poeta i autor tekstów wielu znanych polskich piosenek

Urodzony w Suwałkach poeta od połowy lat 50 związany był z Krakowem
Najwięcej jego tekstów śpiewali Skaldowie. To on napisał słowa do takich przebojów jak „Cała jesteś w skowronkach”, „Wszystko mi mówi że mnie ktoś pokochał”, „Od wschodu do zachodu słońca”, „Wszystkim zakochanym”, „Szanujmy wspomnienia”, „Nie domykajmy drzwi”, „Po śniegu, po kolędzie”
Teksty Leszka Aleksandra Moczulskiego były na wszystkich płytach grupy, od debiutu „Skaldowie” /1967/ do ostatniego albumu „Z biegiem lat” /2010/
Po twórczość Moczulskiego sięgali także m.in. Marek Grechuta /”Korowód”/, Grzegorz Turnau /”Jak linoskoczek”, „Tango nadziei”, „Ze sztambucha”, „Oddal żal”, „Różo wiatrów, różo losu”, „Do wód!”, pięć piosenek z płyty „11:11″/ i Czesław Niemen. Jego teksty śpiewała też grupa Anawa, śpiewał Andrzej Zaucha oraz formacja Dżamble
Leszek Aleksander Moczulski współpracował z kompozytorem Janem Kantym Pawluśkiewiczem; razem stworzyli oratoria „Nieszpory Ludźmierskie” /1992/ i „Droga, Życie, Miłość – Oratorium o Męce i Zmartwychwstaniu Pana” /2000/
W dorobku miał też kilka tomików literackich i książek dla dzieci
W 1975 i 2012 r. otrzymał Nagrodę Miasta Krakowa /drugi raz za całokształt dokonań/
/interia.pl/ /18.12.2017/

ZMARŁ LESZEK ALEKSANDER MOCZULSKI
Nie żyje Leszek Aleksander Moczulski, jeden z najbardziej znanych poetów polskich, autor tomików wierszy i tekstów piosenek wykonywanych m.in. przez Skaldów i Marka Grechutę. Poeta zmarł w niedzielę 17 grudnia w wieku 79 lat
Leszek Aleksander Moczulski urodził się 18 lutego 1938 w Suwałkach. Ukończył filologię polską na Uniwersytecie Jagiellońskim. Debiutował jako poeta w 1959 w „Dzienniku Polskim”, trzy lata później ukazał się jego pierwszy tomik „Próba porównania”. Kolejny tom „Nawracanie stracha na wróble”, uważany za właściwy debiut, opublikowany został w 1971, a dwa lata później nagrodzony
nagrodą im. Andrzeja Bursy
Inne jego tomiki to m.in. „70 widoków w drodze do Wenecji” /1992/, „Elegie o weselu i radosne smutki” /1997/, „Jej nigdy za późno”, „Dziękczynienia po Komunii Świętej” /2006/ i kilkanaście książek dla dzieci, m.in. „Moje kotki”, „Siedem dni stworzenia świata”. Moczulskiego zaliczano do pokolenia Nowej Fali
Publikował także w „Tygodniku Powszechnym”. Był współtwórcą krakowskiego Teatru STU, autorem tekstów piosenek wykonywanych m.in przez Skaldów – jak „Wszystko mi mówi że mnie ktoś pokochał”, „Cała jesteś w skowronkach”, „Szanujmy wspomnienia”, „Po śniegu, po kolędzie”. Piosenki Moczulskiego śpiewał także Marek Grechuta /m.in. „Korowód”, „Magia obłoków”/, Czesław Niemen /”Z pierwszych ważniejszych odkryć”/ i Grzegorz Turnau /m.in. „Ultima”, „Nawet”, „Kruchy świat, kruche szkło”/. Moczulski napisał słowa do 7 utworów na płytę Anawa, które zespół nagrał wspólnie z Andrzejem Zauchą, a także połowę tekstów na płytę „Wołanie o słońce nad światem” zespołu Dżamble
Leszek Aleksander Moczulski był też autorem słów do oratoriów: „Nieszpory Ludźmierskie” /1992/ i „Droga, Życie, Miłość – Oratorium o Męce i Zmartwychwstaniu Pana” /2000/
/PAP/aszw/itm/ /18.12.2017/

JESZCZE WCZORAJ…
Jeszcze wczoraj śpiewałem dwie kolędy z jego tekstami, z cyklu „Moje Betlejem”. Planowaliśmy koncert urodzinowy na przypadające w przyszłym roku jego 80 urodziny – mówi Jacek Zieliński ze Skaldów o zmarłym poecie Leszku Aleksandrze Moczulskim
„Jestem wstrząśnięty – jeszcze klika dni temu Leszek do nas dzwonił, bo chciał dać mojemu bratu Andrzejowi kolejny tekst i prosił bym mu o tym przypomniał. Jeszcze wczoraj, podczas koncertu w Rybniku, wykonywałem dwie kolędy z jego tekstami, z cyklu +Moje Betlejem+
Planowaliśmy wspólny koncert urodzinowy, na przypadające w przyszłym roku jego 80 urodziny. Właśnie nagrywamy dużą liczbę piosenek do tekstów Leszka Aleksandra Moczulskiego i bardzo mi żal że w tym ziemskim wymiarze nie będzie mógł już tego posłuchać” – mówi Jacek Zieliński, jeden z dwóch braci, założycieli zespołu Skaldowie, dla którego Leszek Aleksander Moczulski napisał bardzo wiele tekstów piosenek
Jacek Zieliński przypomniał też że Moczulski jest autorem wielu znakomitych tekstów piosenek, które wykonywali Skaldowie, Grzegorz Turnau, Marek Grechuta i wielu innych krakowskich artystów
„To był poeta intensywnie obecny w naszym życiu, a właściwie nadal jest obecny, bo jego wiersze zostały. Jego frazy weszły nawet do języka potocznego: +Cała w skowronkach+, +kto pierwszy szedł przez ziemię+. Ale przede wszystkim ważne są te jego wiersze które nam towarzyszyły w życiu – stawiały najważniejsze pytania i próbowały na nie odpowiedzieć. Niewielu rzeczy jestem pewien, ale wiem że ta poezja zostanie. Natomiast nie ma Leszka który był zupełnie niezwykłym człowiekiem, kochającym i lubiącym ludzi, bardzo mądrym, łagodnym, delikatnym. Świat nie jest już taki sam od kiedy go nie ma. To głupi frazes, że nie ma ludzi niezastąpionych, ale on był kimś kogo się zastąpić nie da” – mówi przyjaciel Moczulskiego – Bronisław Maj – znany eseista, poeta i krytyk literacki
Krytyk muzyczny i historyk Jan Poprawa przypomina że Leszek Aleksander Moczulski przywędrował do Krakowa z północnych rubieży Polski – z Suwalszczyzny. Jako student polonistyki angażował się we współpracę z młodymi artystami i życie studenckie Krakowa. Przez wiele lat był członkiem zespołu redakcyjnego pisma „Student” oraz współtworzył krakowski Teatr STU
„Teksty jego piosenek pełne były intelektualnej powagi. Moczulski był gwarantem wysokiej sztuki. Od początku widać było że mamy do czynienia z wielką indywidualnością artystyczną” – mówi Poprawa
Autorzy str. internetowej wydawnictwa a5 napisali że jako poeta Moczulski debiutował w 1959 r., a trzy lata później ukazał się jego pierwszy tom – „Próba porównania”
/PAP/gkos/aszw/
/Grzegorz Kościński/dzieje.pl/ /18.12.2017/

Pogrzeb
W Krakowie pożegnano Leszka Aleksandra Moczulskiego, poetę i znanego autora tekstów piosenek. 79-letni artysta został pochowany 21 grudnia na miejscowym Cmentarzu Salwatorskim
„Miałem wrażenie że był to człowiek błogosławieństw: budził się do życia ze świadomością Miłosierdzia Bożego, a to jego życie było życiem człowieka szczęśliwego” – mówił w homilii wygłoszonej w kaplicy na Salwatorze o. Andrzej Tupek, proboszcz parafii Matki Bożej Ostrobramskiej
Pod koniec Mszy żałobnej, odbywającej się w kaplicy cmentarnej, bracia Zielińscy – założyciele zespołu Skaldowie – wykonali improwizację muzyczną, opartą na kilku utworach do których słowa napisał Moczulski: Andrzej Zieliński – na organach, a Jacek Zieliński – na skrzypcach
Krótkie wspomnienie nad grobem Moczulskiego wygłosił jego przyjaciel, poeta i krytyk muzyczny, Bronisław Maj
„Dałeś nam słowo, dałeś język którym mogliśmy nazwać, wyrazić, zrozumieć i poczuć nasz świat i siebie samych. Zrozumieć, wyszeptać, wykrzyczeć, wyrazić naszą miłość, naszą rozpacz, naszą nadzieję, nasze smutki – wszystko. Byłeś i jesteś naszym poetą. Nas już nie będzie, a dopóki ktoś będzie mówić tym językiem – twoje słowa tu pozostaną. I choć jesteś teraz ‚inaczej’ – ty sam wiesz już jak, ale ‚jesteś’ – i jest z nami to co nam dawałeś i czego – nie ucząc – uczyłeś nas: miłość, dobroć, pogoda i delikatność” – mówił Maj
Na uroczystość przybyli też m.in. Grzegorz Turnau, Jan Budziaszek, Leszek Długosz, Jan Kanty Pawluśkiewicz, Adam Zagajewski, Anna Dymna, Jerzy Fedorowicz. Na zakończenie wysłuchano piosenki Jacka Zielińskiego do słów Leszka Moczulskiego pt. „Już prawie za horyzontem, już prawie życie – co potem?”
/PAP/ /22.12.2017/

Wpis internauty:
koza: Nikt Go nie zastąpi, teraz już tylko kicz, każdy pisze. A to był poeta; jak piękne słowa wkładał w piosenki… Teraz już tylko żal, wielki żal…
/interia.pl/ /22.12.2017/

ARSENIJ ROGINSKI

W wieku 71 lat zmarł rosyjski historyk Arsenij Roginski, współzałożyciel i przewodniczący Stowarzyszenia Memoriał, dokumentującego zbrodnie stalinowskie, w tym dokonane na Polakach

Niezależna „Nowaja Gazieta” poinformowała że Roginski zmarł w Izraelu na chorobę nowotworową
„Na wiele lat przed pojawieniem się Memoriału on rozpoczął walkę o prawdę historyczną i prawa człowieka, i za to został pozbawiony wolności. Nadal walczył do ostatniego dnia – bez niego działalność Memoriału na przestrzeni tych wszystkich lat byłaby niemożliwa. I nie wyobrażamy sobie teraz Memoriału bez niego” – głosi oświadczenie organizacji
W radiu Echo Moskwy działacz Memoriału Oleg Orłow powiedział że po śmierci Roginskiego organizacji trudno będzie kontynuować działalność. „Był nie tylko jednym z założycieli Memoriału, był też mózgiem i sercem naszej organizacji. Trudno wyobrazić sobie jak będziemy bez niego żyć. Ze względu na pamięć o nim powinniśmy zebrać się i kontynuować naszą pracę, ale to będzie bardzo trudne,
bo to on był motorem, centrum intelektualnym i organizacyjnym” – oświadczył Orłow
Roginski urodził się w 1946 r. w obwodzie archangielskim. W 1968 ukończył wydział historyczno-filologiczny uniwersytetu w Tartu /wówczas w Estońskiej Socjalistycznej Republice Radzieckiej/. W 1981 został aresztowany i skazany na cztery lata pozbawienia wolności na podstawie fikcyjnych oskarżeń o sfałszowanie dokumentów. W 1992 został zrehabilitowany
W latach 1988-89 Roginski był jednym z założycieli Memoriału, powołanego z inicjatywy rosyjskich środowisk dysydenckich jako stowarzyszenie historyczno-oświatowe działające na rzecz obrony praw człowieka. Od 1998 Roginski był szefem zarządu organizacji
Memoriał – jedna z najbardziej zasłużonych organizacji pozarządowych w Rosji – dokumentuje i propaguje wiedzę o represjach komunistycznych, głównie w okresie Wielkiego Terroru lat 30 XX w. Zajmuje się także obroną praw człowieka w Rosji i pomocą charytatywną dla ofiar represji politycznych. Bada i dokumentuje m.in. represje wobec obywateli polskich w ZSRR. Memoriał podejmował w Rosji zabiegi na rzecz pełnej rehabilitacji wszystkich ofiar zbrodni katyńskiej
Arsenij Roginski został w 2005 odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, a w 2010 Krzyżem Oficerskim. Od 2012 był członkiem Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej
Kierowane przez niego Stowarzyszenie Memoriał zostało – za walkę o ujawnienie prawdy o Katyniu – uhonorowane polskimi odznaczeniami. W 2012 organizacja otrzymała nagrodę ministra spraw zagranicznych RP „Pro Dignitate Humana” /Na rzecz Godności Ludzkiej/. Również w 2012 Memoriał otrzymał nagrodę Kustosz Pamięci Narodowej przyznawaną przez Instytut Pamięci Narodowej
/Z Moskwy Anna Wróbel/PAP/awl/ap/ /18.12.2017/

„Prawdziwym inteligentem rosyjskim”, „głównym strażnikiem pamięci o ofiarach represji stalinowskich” nazywa prasa zmarłego szefa Stowarzyszenia Memoriał Arsenija Roginskiego. Rządowa „Rossijskaja Gazieta” pisze o nim w tytule:
„człowiek-pamięć”
Dzienniki „Wiedomosti” i „Kommiersant” przypominają że zmarły współzałożyciel i szef Memoriału urodził się w rodzinie którą dotknęły represje; w obwodzie archangielskim, dokąd zesłany był jego ojciec
Prasa pisze że kształcił się na uniwersytecie w Tartu, „najbardziej antysowieckim miejscu w ZSRR” i że był uczniem jednego z najwybitniejszych naukowców XX w., Jurija Łotmana
Dzienniki relacjonują także jego działalność dysydencką – publikację almanachu „Pamięć” w drugim obiegu, aresztowanie kiedy odmówił wyjazdu z Rosji i wyrok czterech lat łagru, który odbył w całości
„We wszystkim co robił Roginski był pewien duch umiłowania wolności, nie antysowiecki, a pozasowiecki duch i kontekst. Nie był historykiem sowieckim, lecz odbudowywał niezależną naukę historyczną” – pisze niezależna „Nowaja Gazieta”
Również „Wiedomosti” określają Roginskiego jako człowieka który „czuł się wolny w każdych okolicznościach”, „człowieka pozasowieckiego”
Aleksandr Auzan, dziekan wydziału ekonomicznego Moskiewskiego Uniwersytetu
Państwowego stwierdził w rozmowie z „Kommiersantem” że Roginski należał do intelektualnej elity europejskiej i był wysoko ceniony w takich krajach jak Niemcy, Włochy, Polska czy Estonia
„Zajmując się problemami pamięci historycznej znajdował absolutnie wyjątkowe twórcze rozwiązania teoretycznych problemów politycznych” – powiedział Auzan. W tym kontekście wymienił współpracę Roginskiego z byłym prezydentem Niemiec Joachimem Gauckiem w okresie kiedy Gauck kierował Federalnym Urzędem ds. Akt Stasi
Niezależna „Nowaja Gazieta” wskazuje że zakładając w Moskwie w 1987 r. Memoriał, którym potem kierował przez 30 lat, Roginski doprowadził w rezultacie do pojawienia się „niemal 90 organizacji w całym kraju, które działały na rzecz triumfu prawdy”. We wspomnieniu na stronie internetowej niezależne wydanie pisze że Roginski zdołał być człowiekiem wolnym w niesprzyjających czasach i był „uczciwym historykiem wtedy kiedy nikt nie oczekiwał od historyków uczciwości”
Stowarzyszenie Memoriał – jak przypomina „Kommiersant” – zostało w ostatnim czasie umieszczone przez resort sprawiedliwości Rosji w wykazie organizacji pozarządowych „pełniących funkcję zagranicznego agenta”. Resort sprawiedliwości nadał ten sam status również ośmiu innym organizacjom Memoriału działającym w Rosji /są one niezależnymi podmiotami/
„Wiedomosti” zauważają że wrogiem szefa Memoriału „było i pozostało państwo które do tej pory niepohamowanie walczy o totalną amnezję historyczną i sprowadzenie historii do plakatu i do komiksu”
Roginski zmarł w wieku 71 lat w Izraelu, gdzie w jednej z klinik walczył z chorobą nowotworową. „Była to w jego życiu pierwsza bitwa którą przegrał. Tych które wygrał starczyłoby na 10 życiorysów” – pisze „Nowaja Gazieta”
/Z Moskwy Anna Wróbel/PAP/awl/mal/ /19.12.2017/

Sekretarz generalny Rady Europy Thorbjoern Jagland złożył kondolencje po śmierci Arsenija Roginskiego. Nazwał go wielką postacią współczesnej historii Rosji
„Miałem szczęście znać pana Roginskiego, który był wspaniałym przyjacielem i zwolennikiem Rady Europy oraz członkostwa Rosji w naszej Organizacji” – napisał w oświadczeniu Jagland. Złożył kondolencje rodzinie zmarłego oraz „całej rosyjskiej i europejskiej społeczności obrońców praw człowieka, która straciła dziś jedno z najjaśniejszych świateł”
„Swoją odwagą i poświęceniem na rzecz ujawniania zapomnianych kart historii Rosji i przywrócenia sprawiedliwości historycznej zawsze udowadniał miłość do swoich współobywateli i silne pragnienie, by przezwyciężyć czarne karty naszej niedalekiej przeszłości” – oświadczył Jagland
Sekretarz generalny RE stwierdził że „przez ponad 50 lat swojej działalności, walkę z reżimem totalitarnym w czasach sowieckich i codzienny wkład w rozwój prężnego społeczeństwa obywatelskiego we współczesnej i wolnej Rosji Arsenij Roginski stał się wielką postacią współczesnej historii swego kraju”
/PAP/ulb/ap/arch./ /18.12.2017/

Instytut Pamięci Narodowej żegna Arsenija Roginskiego
Z głębokim żalem żegnamy ś.p. Arsienija Roginskiego /1946–2017/
Wielkiego przyjaciela Polski i Polaków
Rosyjskiego historyka, działacza społecznego, publicystę i obrońcę praw człowieka
Redaktora i wydawcę książek oraz czasopism drugiego obiegu, skazanego w Związku Sowieckim na cztery lata ciężkiego więzienia
Członka Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej
Wieloletniego przewodniczącego Stowarzyszenia „Memoriał”, które w 2012 r. zostało uhonorowane przez IPN Nagrodą „Kustosz Pamięci Narodowej”
Odznaczonego Krzyżem Kawalerskim i Krzyżem Oficerskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej
/prezes Instytutu Pamięci Narodowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu – dr Jarosław Szarek, Kapituła Nagrody „Kustosz Pamięci Narodowej” /ipn.gov.pl/

KAZIMIERZ PIECHOWSKI

Zmarł były więzień Auschwitz, człowiek-legenda, Kazimierz Piechowski
Był uciekinierem z niemieckiego obozu Auschwitz, żołnierzem Armii Krajowej, więźniem okresu stalinowskiego, świadkiem historii i autorem wstrząsających wspomnień obozowych

Piechowski urodził się w 1919 r. w miejscowości Rojkowy. Przed wojną działał w harcerstwie
Po klęsce kampanii wrześniowej został w listopadzie 1939 r. aresztowany, kiedy próbował przedostać się na Słowację i dalej do polskiej armii we Francji. Niemcy więzili go w areszcie w Baligrodzie, a także w więzieniach w Sanoku, przy Montelupich w Krakowie i Wiśniczu Nowym, skąd 20 czerwca 1940, w drugim transporcie polskich więźniów politycznych, trafił do Auschwitz. Otrzymał numer 918
W obozie pracował m.in. przy jego rozbudowie. Kiedy był już skrajnie wycieńczony pomógł mu niemiecki więzień kryminalny Otto Kuessel. Dzięki niemu otrzymał lepszą pracę w magazynie, w którym zaopatrywało się SS
20 czerwca 1942, razem z trzema kolegami: Eugeniuszem Benderą, Stanisławem Jasterem i Józefem Lempartem, włamali się do magazynu, zabrali mundury, broń i samochód, a następnie uciekli. Dla więźniów wyczyn ten był ogromnym wydarzeniem które podniosło ich na duchu
Ucieczka odbyła się za wiedzą jednego z przywódców obozowego ruchu oporu Witolda Pileckiego, który dobrowolnie przedostał się do Auschwitz, by stworzyć w nim konspirację. Poprzez Jastera przekazał raport dowództwu AK.
Piechowski po ucieczce walczył w szeregach AK. Był dwukrotnie ranny. Po wojnie został aresztowany przez komunistyczne władze i skazany na 10 lat więzienia. Zwolnienia doczekał po siedmiu latach
Ukończył Politechnikę Gdańską. Był autorem wspomnień „Byłem numerem…”. W 2015 został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Uhonorowany został także nagrodą Kustosza Pamięci Narodowej którą przyznaje IPN. W 2006 znalazł się w grupie byłych więźniów Auschwitz którzy powitali w byłym obozie pielgrzymującego do tego miejsca papieża Benedykta XVI
/PAP/ /15.12.2017/

ZMARŁ KAZIMIERZ PIECHOWSKI
15 grudnia zmarł Kazimierz Piechowski – uciekinier z niemieckiego obozu Auschwitz, żołnierz Armii Krajowej, więzień okresu stalinowskiego, świadek historii i autor wstrząsających wspomnień obozowych. W 2015 r. uhonorowany nagrodą IPN Kustosz Pamięci Narodowej
Urodził się 3 października 1919 r. w miejscowości Rajkowy na Pomorzu Gdańskim. Przed wojną działał w Związku Harcerstwa Polskiego
Jesienią 1939 r. z okupowanej Polski wyruszył na Węgry, by stamtąd dotrzeć do Francji i kontynuować walkę w szeregach odradzającego się Wojska Polskiego. Przy próbie przekroczenia granicy został aresztowany przez niemiecki patrol. 20 czerwca 1940 r. osadzono go w KL Auschwitz. Po dwóch latach spędzonych w obozie podjął z trzema towarzyszami niedoli udaną próbę ucieczki. Brawurowy plan został przygotowany tak by niemieckie dowództwo nie miało podstaw do zastosowania zasady odpowiedzialności zbiorowej wobec pozostałych więźniów. Po ucieczce z obozu przyłączył się do oddziału AK dowodzonego przez Adama Kusza ps. „Garbaty”. W partyzantce był przez resztę wojny
W 1945 r. wrócił do Tczewa. Zapisał się na politechnikę i podjął pracę w fabryce. Zadenuncjował go komunistyczny aktywista. Po donosie, jako nieujawniony żołnierz podziemia zbrojnego, został aresztowany przez UB i skazany na 10 lat więzienia. Zwolniony po siedmiu latach, kontynuował studia i, uzyskawszy tytuł inżyniera, pracował w Stoczni Gdańskiej
W 2003 r. obozowe wspomnienia Kazimierza Piechowskiego ukazały się w opracowanej przez niego książce pod tytułem „Byłem numerem…: Świadectwa z Auschwitz”
Do ostatnich chwil życia, mimo podeszłego wieku, starał się przekazywać swą wiedzę, o czym świadczyły liczne spotkania z jego udziałem w kraju i za granicą
/ipn.gov.pl/

Ś.P. KAZIMIERZ PIECHOWSKI
POGRZEB
TCZEW – 22 GRUDNIA 2017
Bohater z Auschwitz
Pożegnamy dziś /22 grudnia, piątek/ ś.p. Kazimierza Piechowskiego, jednego z bohaterów brawurowej ucieczki z KL Auschwitz, zmarłego 15 grudnia w Gdańsku w wieku 98 lat
Msza św. pogrzebowa zostanie odprawiona o godz. 13 w kościele św. Józefa w Tczewie. Ostatnie pożegnanie nastąpi na cmentarzu parafialnym, gdzie znajduje się grobowiec rodziny Piechowskich
Kazimierz Piechowski urodził się 3 października 1919 r. w Rajkowach na Kociewiu, w powiecie tczewskim, w gminie Pelplin. Pochodził z rodu szlachty pomorskiej, Piechowskich herbu Leliwa, przechowującej pamięć o polskich Prusach Królewskich, tradycje patriotyczne i niepodległościowe
Patriotyczną formację Kazimierza Piechowskiego ugruntowało harcerstwo. To właśnie wspólnie z druhem „Alkiem” /Aleksandrem Kiprowskim/ próbował się przedrzeć jesienią 1939 r. do Wojska Polskiego we Francji. Zatrzymani przez Niemców na granicy węgierskiej trafili do KL Auschwitz już w drugim transporcie po powstaniu obozu
Kazimierz Piechowski otrzymał numer 918. Zapamiętał apel, podczas którego św. Maksymilian Maria Kolbe ofiarował swe życie za ojca rodziny, Franciszka Gajowniczka
20 czerwca 1942 r. rozpoczęła się najsłynniejsza, brawurowa ucieczka z Auschwitz „komanda” złożonego z czterech więźniów: Kazimierza Piechowskiego, Stanisława Jastera /oficera AK, numer obozowy 6438/, Eugeniusza Bendery /nr 8502/ i ks. Józefa Lemparta /nr 3419/. Uciekinierom w niemieckich mundurach /ukradzionych z magazynu SS/, w samochodzie pozostającym w dyspozycji komendanta obozu, wartownicy zasalutowali na bramie
Kazimierz Piechowski miał na sobie mundur oficerski i był głównym „aktorem” w tej akcji. Jak wielu Pomorzan znał dobrze niemiecki i to była jedyna „legitymacja” uciekinierów. Udało się! W obozie rozwścieczony Lagefuehrer nie miał nawet kogo ukarać podczas apelu ponieważ z „komanda” Piechowskiego nikt nie pozostał. Całość „komanda” stanowiła uciekająca czwórka
Nigdy się nie poddawał
Kazimierz Piechowski wstąpił po tej ucieczce w szeregi Armii Krajowej. W 1945 wrócił na Pomorze i podjął pracę. Został aresztowany przez Urząd Bezpieczeństwa jako akowiec podejrzany o opór wobec „nowej rzeczywistości”. Bohater z Auschwitz przesiedział w komunistycznym więzieniu siedem lat. Nigdy się nie poddawał, był wzorem hartu ducha i twardych życiowych zasad. Ukończył Politechnikę Gdańską, jako inżynier pracował w Stoczni Gdańskiej, zaskarbił tam sobie przyjaźń wielu ludzi
Znany był z wielkiej powściągliwości i rozważnych opinii. Nigdy nie stawiał się sam w szeregu bohaterów, a kiedy tak o nim publicznie mówiono był zakłopotany. Ucieczkę uznał po latach za swój obowiązek. Kiedy podczas plenerowej uroczystości w Zespole Szkół w Przodkowie na Kaszubach podstawiono 96-latkowi fotel odsunął go zdecydowanym ruchem: „Wszyscy stoją, nie wypada bym ja siedział”. Po chwili osobiście kopał dół pod drzewko pamięci patrona szkoły, rotmistrza Witolda Pileckiego
To właśnie nasz bohater narodowy, rotmistrz Witold Pilecki, „druh Witold”, uznał dzień brawurowej ucieczki Kazimierza Piechowskiego za jeden z najważniejszych w okresie swego pobytu w obozie. W raporcie z 1945 r. pisał z zachwytem o moralnym znaczeniu tej ucieczki dla współwięźniów. Pragnieniem pana rotmistrza było by po wojnie powstał film fabularny /za wzór stawiał przedwojenny obraz „Dziesięciu z Pawiaka”, na którym wychowała się polska młodzież/. Niestety, do dziś takiego filmu nie ma. Polski Instytut Sztuki Filmowej wspierał za to antypolskie produkcje w rodzaju „Tajemnicy Westerplatte”, „Pokłosia” czy „Syberiady polskiej”, opartej na scenariuszu stalinowskiego prokuratora
Czy zrealizujemy testament rotmistrza Pileckiego? To sprawa honorowa. Materiału nie brakuje
Kazimierz Piechowski wystąpił w kilku filmach dokumentalnych /m.in. produkcji BBC/, opublikował też poruszające wspomnienia „Byłem numerem”
Od 2006 r. był Honorowym Obywatelem Miasta Tczewa. Został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Instytut Pamięci Narodowej przyznał mu honorowy tytuł Kustosza Pamięci Narodowej
Pracownicy gdańskiego IPN, z dyrektorem Oddziału Gdańskiego prof. Mirosławem Golonem na czele, wezmą dziś /22 grudnia, piątek, godz. 13/ udział w pogrzebie ś.p. Kazimierza Piechowskiego i proszą każdego, kto mieszka na Pomorzu, i kto mimo przedświątecznego zabiegania docenia znaczenie ostatniej posługi dla bohatera, by był w kościele św. Józefa w Tczewie
/Piotr Szubarczyk, Biuro Edukacji Narodowej IPN Gdańsk/
/www.naszdziennik.pl/

WŁODZIMIERZ STRZEMIŃSKI

5 grudnia, dzień po pogrzebie żony, w wieku 66 lat, zmarł ś.p. Włodzimierz Strzemiński, członek Solidarności Walczącej, dyrektor Akademii Telewizyjnej

W latach 1979-81 współpracownik i kolporter „Biuletynu Dolnośląskiego”, współtwórca i wydawca podziemnego pisma „Nasza Prawda” /1982-83/
W latach 80, podczas wielokrotnych wyjazdów zagranicznych utrzymywał w imieniu SW kontakty z emigracją polską i ukraińską
W l. 1983-84 współzałożyciel przedstawicielstwa SW w Szwajcarii, w 1986 r. autor artykułów w „Solidarności Walczącej” na temat Afganistanu. W skrytkach międzynarodowych pociągów systematycznie przekazywał do Niemiec diapozytywy i mikrofilmy wydawnictw SW. Jego informacje od przebywającego w RFN b. oficera kontrwywiadu SB Wiesława Jurkiewicza wykorzystywano w działalności kontrwywiadowczej

Uroczystości żałobne odbyły się 12 grudnia na Starych Powązkach w Warszawie
/www.sw.org.pl/ /13.12.2017/

Włodzimierz Strzemiński, ur. 19 IV 1951 w Łodzi. Absolwent Uniwersytetu Łódzkiego, Wydz. Prawa /1976/
1977-84 pracownik Zakładu Socjologii Nauki na Politechnice Wrocławskiej. 1971-81 współpracownik i kolporter „Biuletynu Dolnośląskiego”
1 IX 1980 współzałożyciel struktur „S” w Instytucie Nauk Społecznych PWr.
1982-83 współzałożyciel i wydawca /z Andrzejem Janaszewskim/ ukazującego się w Łodzi pisma „Nasza Prawda”. 1982-89 członek Solidarności Walczącej, podczas wielokrotnych wyjazdów zagranicznych utrzymywał w imieniu SW i Kornela Morawieckiego kontakty z emigracją polską /m.in. z Jerzym Giedroyciem, Józefem Czapskim, Andrzejem Wirgą/ i ukraińską /Mirosławem Kupczyńskim, Tarasem Kuzio i in./; 1983-84 współzałożyciel /z Ewą Zając/ przedstawicielstwa SW w Szwajcarii; 1983-87 w skrytkach międzynarodowych pociągów systematycznie przekazywał do RFN diapozytywy i mikrofilmy wydawnictw SW, głównie pisma „Solidarność Walcząca”. 1984-87 pracownik Centralnego Ośrodka Metodycznego Uniwersytetu Wrocławskiego. W l. 80 pozostawał w stałym kontakcie z przebywającym w RFN b. oficerem kontrwywiadu SB Wiesławem Jurkiewiczem, od którego otrzymywał informacje na temat struktury SB i stosowanych przez nią technik operacyjnych, co wykorzystywano w działalności kontrwywiadowczej SW. W 1986 autor artykułów w „Solidarności Walczącej” na temat Rosjan w Afganistanie
Po 1989 dyr. kadr, m.in. 1992-95 w Polskim Radiu, 1995-97 w Centertelu, 1997-99 w SGL Carbon, 1999-2000 w Zakładach Przemysłu Tłuszczowego w Kruszwicy; 2006-07 dyr. Personelu i Akademii Telewizyjnej, 2007-09 dyr. programowy Polskiego Radia
/Włodzimierz Domagalski/www.encysol.pl/

ALINA JANOWSKA

W wieku 94 lat zmarła jedna z najpopularniejszych polskich aktorek filmowych, teatralnych, estradowych i telewizyjnych, Alina Janowska

Alina Janowska urodziła się 16 kwietnia 1923 r. w Warszawie. Podczas okupacji zaangażowała się w działalność konspiracyjną. Aresztowana przez Gestapo – 9 miesięcy spędziła na Serbii – kobiecym oddziale Pawiaka, gdzie trafiła za pomaganie Żydom. Podczas Powstania Warszawskiego była łączniczką /ps. Alina/ 8 kompanii Batalionu „Kiliński” w Śródmieściu
Powstanie wywarło na jej życie ogromny wpływ. „Przede wszystkim jednak zajmowałam się moimi chłopakami. Żołnierzami, często nastoletnimi. Trzeba było gotować im coś z niczego, obmyć rany, ogolić, zdobyć wodę. Codzienna kołomyja. W każdej sekundzie pamiętałam że nie wolno mi się rozkleić, bo wtedy wszystko się rozpadnie. A przecież deptało się po trupach, cuchnęło strasznie, wszędzie był pył i brud, serce pękało, a jednak ani razu się nie rozpłakałam. Musiałam być dzielna, dla tych dzielnych chłopaków, którzy jeszcze żyli, a jak ginęli trzeba było ich zakopać i pamiętać miejsce gdzie leżą. Żywi od nas tego oczekiwali. Nie mogłyśmy ich zawieść” – opowiadała o swojej wojennej przeszłości na potrzeby książki „Aktorki”
Po wojnie zamieszkała w Łodzi, gdzie występowała jako tancerka i piosenkarka w teatrach Domu Żołnierza i Syrena. Ukończyła też Szkołę Tańca Artystycznego Janiny Mieczyńskiej w Łodzi /1946 r./. Potem trafiła do łódzkiego Teatru Syrena. Tam wypatrzył ją asystent Leonarda Buczkowskiego, za sprawą którego znalazła się na planie słynnych „Zakazanych piosenek” /1946/. Ludzie od razu ją pokochali. W kolejnych latach kariery grała zazwyczaj role komediowe, pasujące do jej charakteru i usposobienia. Udowodniła to m.in. w kultowym już serialu „Wojna domowa”. Z kolei w „Skarbie” /1948/, kolejnym filmie Buczkowskiego, w którym wystąpiła, zagrała kelnerkę Basię o której względy zabiegają imitator dźwięków w radio Fredek Ziółko /w kreacji Adolfa Dymszy/ oraz przedwojenny pan radca /Ludwik Sempoliński/
W 1947 r. wróciła do Warszawy. Przez dwa sezony występowała w Teatrze Nowym pod dyrekcją Juliana Tuwima, następnie w Teatrze Wojska Polskiego /późniejszy Dramatyczny/. W latach 1952-55 i 1960-65 należała do zespołu Teatru Syrena. Jako aktorka Teatru Buffo /1956-60/, w charakterze reżysera i choreografa współpracowała z Kabaretem „Szpak” i „Podwieczorkiem przy mikrofonie”, występując także w skeczach. W latach 1966-80 należała do zespołu Teatru Komedia. Przez wiele lat występowała także w Teatrze Telewizji
Jednocześnie zdobyła dużą popularność grając w pierwszych polskich filmach powojennych; zadebiutowała epizodem ulicznym w „Zakazanych piosenkach” /1946/. Grała także m.in. w „Ostatnim etapie” /reż. Wanda Jakubowska, 1947/ i „Skarbie” /reż. Leonard Buczkowski, 1948/. Janowską można było oglądać również w m.in. „Ślepym torze” /1947/, „Samsonie” /1961/, „Dzięciole” /1970/, „Dulskich” /1975/, „Rozmowach kontrolowanych” /1990/, „Feminie” /1991/
Ogromną popularność przyniosła jej w połowie lat 60 rola w serialu „Wojna domowa” Jerzego Gruzy, w którym zagrała Irenę Kamińską
Janowska wystąpiła także w innych serialach – „Czterdziestolatek”, „Stawka większa niż życie”, „Lalka”. Można ją było też oglądać w serialu „Złotopolscy”, w którym grała apodyktyczną Eleonorę Gabriel
Janowska wspominała że choć nigdy jej na tym nie zależało raz poczuła się w swoim życiu światową gwiazdą. W 1962 r. pojechała do Wenecji na festiwal filmowy z „Samsonem” Andrzeja Wajdy, gdzie furorę zrobiła jej sukienka. Zdobyła ją na ciuchach i przerobiła według własnego pomysłu. Wspominała z uśmiechem: – Przez kilka dni we włoskiej prasie ukazywały się szkice mojej sukienki
Wyglądała faktycznie jak gwiazda Hollywood, a mężczyźni za nią szaleli. Pierwszy oświadczył się jej Tadeusz Pluciński, jeden z czołowych podrywaczy PRL, lecz Janowska wyszła za artystę plastyka Andrzeja Boreckiego
Małżeństwo przetrwało tylko siedem lat, ale pozostała wspaniała córka. Dwoje kolejnych dzieci urodziła będąc żoną wicemistrza olimpijskiego, szablisty Wojciecha Zabłockiego. Syn Michał jest poetą, autorem tekstów piosenek Grzegorza Turnaua, i reżyserem. Córka Kasia skończyła italianistykę. Mieszka i pracuje w Stanach Zjednoczonych
Wprawdzie Janowska marzyła o karierze tancerki ale los zrządził inaczej. Kiedy nabawiła się kontuzji kolana pomyślała o aktorstwie. Po wojnie zdała egzamin eksternistyczny i zaczęła pracować. – Wnętrze mam dramatyczne ale życie skłoniło mnie do grania rzeczy śmiesznych. Jednak nie chcę już opowiadać o więzieniu, cierpieniu i przerażeniu. Chcę powiedzieć że życie bez miłości jest nic niewarte. Bez miłości do dziecka, małżeńskiej, koleżeńskiej, miłości kochanków…
W 2008 r. aktorka wystąpiła w filmie „Niezawodny system” – pogodnej opowieści o starszej pani /Janowska/ próbującej naprawić błąd z przeszłości i odzyskać bezcenny naszyjnik. Bohaterka opracowuje niezawodny system który ma jej zapewnić wygraną w kasynie. Poczynania wiekowej damy przyciągają zainteresowanie młodego hazardzisty /Szymon Bobrowski/. Postanawia zdobyć jej zaufanie i rozpracować system. Za rolę w filmie Izabeli Szylko dostała nagrodę dla najlepszej aktorki na festiwalach w Monte Carlo i w Zimbabwe. Rok później oglądaliśmy ją w „Ostatniej akcji” Michała Rogalskiego, u boku innych gwiazd polskiego kina: Jana Machulskiego, Mariana Kociniaka i Barbary Krafftówny
Aktorka nigdy nie wyobrażała sobie życia bez pracy. Przez wiele lat udzielała się społecznie. Jej niespożyta energia zarażała wszystkich wokół. 1 listopada zawsze można ją było spotkać kwestującą na cmentarzu Powązkowskim w Warszawie. Tworzyła również w całym kraju środowiskowe świetlice pod wspólną nazwą Gniazda, gdzie schronienie i pomoc znajdowały biedne dzieci
Dla aktorki to właśnie ludzie byli najważniejsi. Zawsze była społecznicą. Pytana o swoje życiowe sukcesy powiedziała: „Przyjaciele których mam rozsianych po całym świecie. Bo dla mnie od zawsze najcenniejszy jest człowiek. Tak było, jest i już pozostanie”. To dlatego jej dom zawsze by otwarty dla przyjaciół i znajomych
Alina Janowska była Kawalerem Orderu Uśmiechu. Została uhonorowana m.in. Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, odznaką „Za zasługi dla Warszawy”, Prometeuszem – Nagrodą Artystyczną Polskiej Estrady za szczególne osiągnięcia dla sztuki estradowej
Ostatni raz pojawiła się publicznie w marcu 2013 r. podczas 34 Przeglądu Piosenki Aktorskiej, gdzie świętowała swój jubileusz pracy artystycznej. W 2014 r. bliscy artystki potwierdzili że Alina Janowska cierpi na chorobę Alzheimera
/PAP/interia.pl/ /13.11.2017/

Aktorka, uczestniczka Powstania Warszawskiego, przegrała walkę z chorobą. Od wielu lat już nie chodziła. Przez chorobę Alzheimera cierpiała na zaniki pamięci, a kontaktu z nią nie mieli nawet najbliżsi
Jej mąż, architekt i medalista olimpijski w szermierce Wojciech Zabłocki mówił dwa lata temu że jej stan był dramatyczny, nie poznawała już nikogo, nie wstawała z łóżka
Alina Janowska ostatni raz pojawiła się publicznie we Wrocławiu w marcu 2013. Potem choroba nie dała jej już żyć normalnie. Była zdana na opiekę ukochanego męża. – Wystarczy że się delikatnie uśmiechnie i spojrzy na mnie swoimi pięknymi oczami, a ja w nich widzę porozumienie. Widzę że chciałaby normalnie ze mną porozmawiać, bo wszystko pamięta, ale choroba ją blokuje. Za tym murem jest ona… – mówił Wojciech Zabłocki w lipcu 2016
Alina Janowska urodziła się 16 kwietnia 1923 w Warszawie w rodzinie ziemiańskiej pieczętującej się herbem Janina. W czasie okupacji niemieckiej była więziona na Serbii – okupacyjnym więzieniu dla kobiet znajdującym się przy ul. Dzielnej. Cudem uniknęła trzy razy śmierci i wywiezienia do obozu w Oświęcimiu. W czasie Powstania Warszawskiego była łączniczką dowództwa batalionu „Kiliński” ps. „Alina”
/MG/BP/www.fakt.pl/

Zagrała setki ról teatralnych, w około 25 filmach i dwunastu serialach. Na polskich scenach była obecna od 1943 r. Jej pierwszy występ zapowiadał Jerzy Waldorff
Pochodziła z rodziny ziemiańskiej, patriotycznej. Jej stryj zginął w Katyniu, ona sama była przez siedem miesięcy więziona na Pawiaku za współpracę z Państwem Podziemnym, była też podejrzana o pomoc rodzinie żydowskiej
Od 2013 r. nie była już obecna na scenach

MAREK FRĄCKOWIAK

Zmarł aktor Marek Frąckowiak. Aktor zdobył sympatię widzów m.in. dzięki rolom w „Psach”, „Pierwszej miłości” oraz „Czasie honoru”

Marek Frąckowiak miał 67 lat. O śmierci aktora poinformował na swoim profilu na Facebooku Łukasz Płoszajski
„znowu straciłem kolegę . poznaliśmy się na planie serialu . często spotykaliśmy się gdzieś w locie . pamiętam Twój uśmiech i głos . byłeś dobrym , wesołym , wrażliwym człowiekiem . uśmiecham się dziś w Twoją stronę . dziękuje . żegnaj Marku” /pisownia oryginalna/. Frąckowiak i Płoszajski występowali razem w serialu „Pierwsza miłość”
Marek Frąckowiak urodził się 16 sierpnia 1950 w Łodzi. Był absolwentem Wydziału Aktorskiego łódzkiej PWSFTviT /ukończył ją w 1974/. Był związany z warszawskimi teatrami: Nowym /1974–1977/, Współczesnym /1977–1981/, Na Woli /1985–1987/, Rozmaitości /1987–1990/, Adekwatnym /od 1993/ oraz Teatrem Rampa /od 1999/
W kinie zadebiutował w 1971 w filmie Jerzego Passendorfera „Zabijcie czarną owcę”. Ważniejsze role zagrał w obrazach: „Niespotykanie spokojny człowiek”, „Między ustami a brzegiem pucharu”, „Anatomia miłości”, „C.K. Dezerterzy”, „Psy” czy „Młode wilki”. W 2018 r. do kin wejdzie „Kamerdyner” Filipa Bajona, w którym Frąckowiak wcielił się w żandarma pruskiego
Widzowie z pewnością zapamiętali też aktora z obsady seriali: „07 zgłoś się”, „Alternatywy 4”, „Czas honoru”, „Ranczo” czy „Plebania”
„Byłem krnąbrny. Nauczyciele nie mieli ze mną łatwego życia. Mamie stawiano ultimatum: syn przejdzie do następnej klasy pod warunkiem że zmieni szkołę. Po maturze miałem do wyboru trzy drogi. Wszystkie związane z publicznymi występami: księdza, adwokata i artysty” – mówił w jednym z wywiadów
Frąckowiak jako pierwszy adaptował na scenę i wyreżyserował „Grażynę” Adama Mickiewicza. Premiera odbyła się 18 kwietnia 1993 na scenie Teatru Adekwatnego w Warszawie
Ponadto był założycielem i prezesem Fundacji Przyjaciół Sztuk Aurea Porta, zajmującej się m.in promocją twórczości muzycznej, dramaturgicznej i graficznej Bogusława Schaeffera, a także felietonistą i karykaturzystą w czasopismach „Gentleman”, „WIK”, „VIP”
Frąckowiak był mężem aktorki Ewy Złotowskiej, najbardziej znanej dzięki rolom dubbingowym, w tym pszczółki Mai, która w latach 80 przyniosła jej olbrzymią popularność
W 2013 r. u Marka Frąckowiaka wykryto nowotwór który zaatakował jego kręgosłup. Aktor przeszedł operację usunięcia złośliwego guza z dolnego odcinka kręgosłupa. Rok później u Frąckowiaka zdiagnozowano przerzuty. Po długiej walce artysta przegrał walkę z chorobą. „Do ostatnich dni grał w teatrze” – powiedziała Maria Wilma ze Związku Artystów Scen Polskich
/interia.pl/ /6.11.2017/

WALERY PISAREK

Nie żyje profesor Walery Pisarek – wybitny językoznawca i prasoznawca, specjalista w dziedzinie komunikowania masowego i socjolingwistyki, honorowy prezes Rady Języka Polskiego. Miał 86 lat

O śmierci prof. Walerego Pisarka poinformowali w niedzielę 5 listopada prowadzący galę „Ambasador Polszczyzny” w Katowicach. Profesor miał wziąć w niej udział. Zasłabł w garderobie Centrum Kultury im. Krystyny Bochenek w Katowicach, tuż przed ceremonią wręczenia nagród
Jak poinformowała Katedra Dziennikarstwa Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie „profesor od miesiąca był na bezpłatnym urlopie, ale był wciąż aktywny, miał bardzo obiecujące plany naukowe, z pasją angażował się w nowe przedsięwzięcia”
Walery Pisarek urodził się w 1931 r. w Rabce. Szkołę powszechną skończył w 1943 r. na kompletach tajnego nauczania. Po ukończeniu liceum, od 1949 do 1957 r., studiował filologię polską na Uniwersytecie Jagiellońskim
Stopień doktora nauk humanistycznych otrzymał w 1966 r. na wydziale filologiczno-historycznym Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Katowicach na podstawie pracy „Nagłówek wypowiedzi prasowej w oświetleniu lingwistycznym”. W 1973 r. Rada Wydziału Filologicznego UJ na podstawie rozprawy habilitacyjnej „Frekwencja wyrazów w prasie” nadała mu stopień doktora habilitowanego
W 1982 r. uzyskał tytuł prof. nadzwyczajnego nauk humanistycznych, a w 1994 r. prof. zwyczajnego. Był założycielem studiów dziennikarskich przy UJ i pracownikiem naukowym Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie
Pełnił funkcję honorowego prezesa Rady Języka Polskiego przy Polskiej Akademii Nauk, był pierwszym przewodniczącym rady. W latach 1969-2001 był dyrektorem krakowskiego Ośrodka Badań Prasoznawczych. Uczestniczył w pracach Centrum Obywatelskich Inicjatyw Ustawodawczych Solidarności
Opublikował prawie 700 prac; artykułów prasowych, recenzji, porad językowych, artykułów naukowych, monografii i podręczników dotyczących języka polskiego, teorii informacji i komunikacji masowej. W jego dorobku jest ponad 20 książek, m.in. „Poznać prasę po nagłówkach”, „Retoryka dziennikarska” i „Wstęp do nauki o komunikowaniu”
W 2011 r. nadano mu tytuł Doctora Honoris Causa Uniwersytetu Śląskiego, a w 2014 r. Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach
Odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Oficerskim OOP, Krzyżem Komandorskim OOP i Medalem Komisji Edukacji Narodowej. Otrzymał także Laur Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich
Był autorem licznych wydań słownika ortograficznego, przewodniczącym jury i autorem większości tekstów „Ogólnopolskiego Dyktanda” czy „Dyktanda Krakowskiego”
Zmarły naukowiec był wychowawcą pokoleń dziennikarzy. Studenci wspominają prof. Pisarka jako wybitnego wykładowcę, błyskotliwego nauczyciela o nienagannych manierach i wyjątkowym poczuciu humoru, po prostu dobrego człowieka. Profesor znany był także z tego że doskonale odnajdywał się w świecie nowych technologii, a swoim przykładem zachęcał do mądrego wykorzystywania zdobyczy techniki
W wywiadzie sprzed kilku miesięcy prof. Pisarek opowiedział jak jego zdaniem Polacy radzą sobie z ojczystym językiem
– Niezbyt dobrze – stwierdził prof. Pisarek, i jak tłumaczył, wniosek ten oparł na swoim wieloletnim doświadczeniu w pracy akademickiej. – Nazywam to „inaczej poprawną polszczyzną” i właśnie takiej „inaczej poprawnej polszczyzny” mamy aktualnie dużo. W niej z kolei mieści się dużo wulgaryzmów. To musi podobać się publiczności, bo u wszystkich – od skrajnej prawicy do skrajnej lewicy – takie, wynikające właśnie z chęci przypodobania się publiczności, wulgaryzmy się pojawiają – mówił
/PAP/interia.pl/ /5.11.2017/

KS. IGNACY PIWOWARSKI

W Buczu k. Brzeska w wieku 76 lat zmarł nieformalny kapelan Solidarności ks. Ignacy Piwowarski. W stanie wojennym ks. Piwowarski wspierał internowanych i był nazywany „Popiełuszką z Berestu” lub „beskidzkim Popiełuszką”

„Do końca chciał być aktywny i niezależny, dlatego nie pozwalał by o niego dbać, sam zajmował się sobą, mimo nie najlepszego stanu zdrowia. Do końca też był aktywny jako duszpasterz, do wczoraj, czyli wtorku 31 października intensywnie spowiadał, odprawiał Mszę świętą, ale ponieważ dzisiaj bardzo źle się poczuł udzieliłem mu sakramentu namaszczenia chorych” – powiedział proboszcz parafii w Buczu, ks. Ryszard Pluta
Zdaniem proboszcza śmierć ks. Piwowarskiego w dniu „Wszystkich świętych” jest bardzo „symptomatyczna”. „Dopiero dzisiaj zrozumieliśmy w pełni jego słowa wypowiedziane przy ostatnim planowaniu Mszy na nadchodzący tydzień, w którym nie chciał uwzględnić swej osoby, a powiedział nam: ‚Niedługo zrozumiecie o co mi chodziło’. Teraz wiem że chodziło mu o jego własną śmierć, którą w pewnym sensie przewidział” – powiedział ks. Pluta
Ks. Piwowarski przez lata stanu wojennego, jako proboszcz w Bereście k. Krynicy, umożliwiał spotkania przedstawicielom Solidarności. Spotykali się u niego m.in. Andrzej Gwiazda, Anna Walentynowicz, Jerzy Kropiwnicki i Zbigniew Romaszewski
„Ja byłem kapelanem nieformalnym, tzn. nie miałem nominacji z ramienia władz kościelnych. To Solidarność poprosiła mnie bym wziął ich w opiekę, może dlatego że pomagałem zakładać Związek, byłem doradcą” – wspominał ś.p. ks. Piwowarski w rozmowie opublikowanej na łamach Brzeskiego Magazynu Informacyjnego
„Ludzie w wioskach, czy małych miasteczkach, często wiedzieli że coś tam się tworzy, ale nie do końca wiedzieli jak dołączyć, nie mieli kontaktów, więc przychodzili do mnie, bo byłem już wtedy znany z tego że na kazaniach się nie czaiłem tylko zawsze waliłem prosto z mostu i byłem w pewien sposób uparty. W parafii lipińskiej przez 10 miesięcy odprawiałem Msze, przy zaplombowanej przez władze cerkiewce. Ja się spodziewałem że mogą mnie ‚sprzątnąć’. I nie było tak że się nie bałem. Każdy się boi /…/. Był nawet czas że nocami parafianie pełnili wartę przy plebani. Także czasy były niebezpieczne, ale czuło się ludzką sympatię” – mówił w wywiadzie
Radio Kraków, które jako pierwsze poinformowało o śmierci kapłana, przypomniało rozmowę z 28 października 2016 r., w której ks. Piwowarski powiedział m.in.: „Jeżeli mogłem czegoś dokonać, to dlatego że miałem poparcie wśród ludzi, wśród wiernych, a to było bardzo ważne”. W radiowej rozmowie mówił że jest oburzony próbą poniżania Polski, zakłamywania i zamazywania historii, jak choćby w przypadku stwierdzenia „polskie obozy koncentracyjne”
28 października 2016 r., w rodzinnym Buczu, ks. Piwowarski odebrał Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, nadany mu przez prezydenta Andrzeja Dudę
/PAP/ /1.10.2017/

WŁADYSŁAW KOWALSKI

W niedzielę 29 października zmarł aktor filmowy i teatralny Władysław Kowalski – poinformował prezes ZASP Olgierd Łukaszewicz. Kowalski związany był m.in. z warszawskimi teatrami: Ateneum, Powszechnym, Dramatycznym. Miał 81 lat

Władysław Kowalski urodził się 24 lutego 1936 r. w Żurawcach k. Tomaszowa Lubelskiego. W 1959 r. ukończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Warszawie i w tym samym roku zadebiutował w roli Chucha w spektaklu „Kapelusz pełen deszczu” w reżyserii Andrzeja Wajdy w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku
Na wielkim ekranie Kowalski zagrał m.in. w filmach Andrzeja Wajdy – „Pokolenie” oraz „Kanał”
O Władysławie Kowalskim mówiło się że jest legendą. Wychwalano jego niesamowity głos, wyjątkowy talent, aktorski warsztat. Wielbicielem jego talentu był m.in. Aleksander Bardini. Wybitny profesor zachwycił się głosem młodego mężczyzny podczas egzaminów wstępnych do warszawskiej szkoły teatralnej. A kiedy Władysław Kowalski, już jako student, chciał rzucić studia, to właśnie profesor Bardini mu to wyperswadował
„Chciałem wrócić w rodzinne strony, do wsi Żurawce na Mazurach. Pracować w gospodarstwie mojego ojca” – tłumaczył swoje dawne rozterki aktor
Kowalski nigdy nie miał problemu z przyznawaniem się do swoich korzeni i chłopskiego pochodzenia. „Najlepiej znałem się na krowach, podorywkach i siewach. Umiałem kosić kosą, wiązać snopki. Aktor? Ja nawet dobrze mówić nie umiałem. W mojej wiosce na końcu świata wszyscy rodzili się i zostawali rolnikami. Ja też miałem objąć kiedyś gospodarkę. Ale wszystko się wywróciło” – opowiadał o swej wczesnej młodości
Po studiach teatr pochłonął go bez reszty. „To aktorskie zwierzę” – zachwycali się nim krytycy. Mógł przebierać w rolach. Sięgali po niego najwięksi. Na dużym ekranie debiutował w „Kanale” Andrzeja Wajdy. Zagrał potem m.in. w „Kolumbach” Janusza Morgensterna, w „Dekalogu VII” Krzysztofa Kieślowskiego, w filmie „Katyń” Wajdy
Do historii przeszły też jego kreacje teatralne, m.in. w duecie z Januszem Gajosem w „Ożenku” Mikołaja Gogola. Tę komedię wystawiono aż 240 razy!
W ostatnich latach widzowie mogli zobaczyć aktora m.in. w produkcji Łukasza Palkowskiego „Bogowie”, „Paniach Dulskich” Filipa Bajona czy „Excentrykach” Janusza Majewskiego
Ostatnia kinowa rola Władysława Kowalskiego pochodzi z filmu Małgorzaty Szumowskiej „Body/Ciało” /2015/
W 2016 r. aktor otrzymał honorowego „Jańcio Wodnika” na Ogólnopolskim Festiwalu Sztuki Filmowej „Prowincjonalia” we Wrześni. Uzasadnienie przyznania nagrody było następujące: „Za kreacje pełne mądrości i refleksji, za odwagę w sięganiu po role skomplikowane, skłaniające do przemyśleń nad godnością w sytuacjach granicznych, za budowanie postaci z lekkością na jaką mogą pozwolić sobie najwięksi, za inspirującą młodzieńczą energię połączoną z doświadczeniem życiowym”
/interia.pl/ /29.10.2017/

ZBIGNIEW MAKOWIECKI

W wieku 100 lat zmarł w Londynie płk Zbigniew Makowiecki, ostatni żyjący kawalerzysta kampanii wrześniowej i żołnierz 1 Dywizji Pancernej gen. Maczka

Makowiecki zmarł w poniedziałek 23 października. O jego śmierci poinformowała ambasada RP w Wielkiej Brytanii
„To przykra wiadomość. Odszedł niezwykły patriota i wielki człowiek, który do końca był aktywny i tak wiele zrobił dla Polski” – powiedział prezydencki minister ds. polonijnych Adam Kwiatkowski, który w marcu br. odwiedził Makowieckiego w Londynie, a później napisał do niego osobisty list z okazji 100 urodzin
„Cieszę się że miałem tę możliwość i zaszczyt być u niego w domu. Zapamiętałem że był to stulatek który cały czas interesował się Polską i dbał by nie zapominać o najlepszych tradycjach polskiej kawalerii, z którą przeszedł szlak bojowy” – powiedział Kwiatkowski
„Przyjąłem tę wiadomość z głębokim żalem. To był ostatni kawalerzysta żyjący w Wielkiej Brytanii, uczestnik ostatniej bitwy w wojnie polsko-niemieckiej 1939 i niezwykła postać, która niezwykle angażowała się w działalność polonijną i promocję wiedzy o Polsce” – powiedział ambasador RP w Londynie Arkady Rzegocki
„Obecność takiej osoby zawsze bardzo działa na wyobraźnię, ale ma też inspirujące znaczenie dla młodszych pokoleń, w tym dla mnie” – dodał
Oprócz karty zapisanej podczas drugiej wojny światowej Makowiecki był również bardzo aktywnym działaczem polonijnym w Wielkiej Brytanii, gdzie wspierał wysiłki na rzecz utrzymania polskości wśród polskiej społeczności, m.in. w ramach Polskiej Macierzy Szkolnej /PMS/
„Pułkownik Makowiecki był zaangażowany w działalność PMS od bardzo wielu lat i już w latach 70 był osobą koordynującą kolonie dzieci polskich mieszkających w Wielkiej Brytanii i Belgii. Był także aktywny w pracach zarządu PMS do ostatnich lat, kiedy był już słabszy fizycznie, /…/ ale za każdym razem chciał uczestniczyć w naszych wydarzeniach i dzwonił do nas by porozmawiać o tym co robimy” – powiedziała Marta Niedzielska z PMS
Makowiecki regularnie wspierał organizację datkami finansowymi i był laureatem Złotej Odznaki PMS. „Będzie nam bardzo brakować jego telefonów i przemiłych rozmów” – dodała Niedzielska
W kwietniu br. weteran skończył 100 lat, co uczczono uroczystością w ambasadzie
Pogrzeb pułkownika Makowieckiego odbędzie się w Londynie
/Z Londynu Jakub Krupa/
/PAP/interia.pl/

Nie żyje Zbigniew Makowiecki – weteran kampanii wrześniowej, żołnierz generała Maczka, działacz polonijny, działacz harcerski i prezes Zrzeszenia Kół Pułkowych Kawalerii w Wielkiej Brytanii
Zbigniew Makowiecki urodził się w kwietniu 1917 r. Jeszcze na początku bieżącego roku uczestniczył w uroczystości z okazji swych setnych urodzin, organizowanych w londyńskiej ambasadzie RP
W biografii ppłk. Makowieckiego są nauka w gimnazjum Batorego oraz studia na Szkole Głównej Handlowej. Ukończył Szkołę Podchorążych Rezerwy Kawalerii w Grudziądzu
Wojna zastała go jako członka 3 Pułku Strzelców Konnych imienia Hetmana Polnego Koronnego Stefana Czarnieckiego. Brał udział w bitwie pod Kockiem. Wzięto go do niewoli. W Niemczech więziono go w szeregu oflagów. Po uwolnieniu przystąpił w 1945 do 1 Dywizji Pancernej gen. Maczka. Tu stał na straży brytyjskiej strefy okupacyjnej, powstałej po pokonaniu nazistowskich Niemiec
Po wojnie osiadł w Londynie. Ukończył szereg kursów i został uznanym statystykiem. Włączał się w działalność harcerską, przed wojną był bowiem członkiem szczepu Pomarańczarnia
„Nawet w podeszłym wieku, kiedy nie mógł przychodzić, dzwonił, dopytywał się o bieżące sprawy i zawsze wspierał nas datkami na dalszą działalność” – wspomina w rozmowie z Polskim Radiem Marta Niedzielska z organizacji Macierz Szkolna. Był nagrodzony Złotą Odznaką przyznawaną przez organizację. „To zaszczyt przyznawany osobom głęboko zaangażowanym w edukacji polonijnej” – tłumaczy Niedzielska
Zbigniew Makowiecki został odznaczony Krzyżem Walecznych, Krzyżem Kawalerskim Orderu Polonia Restituta i Złotym Krzyżem Zasługi
/IAR/ /25.10.2017/

LECH ORDON

Aktor Lech Ordon zmarł w sobotę, 21 października, w Załuskach k. Warszawy. Miał 88 lat

Lech Ordon zagrał ponad 150 ról filmowych i telewizyjnych w tak popularnych produkcjach jak „Nie lubię poniedziałku, „Janosik”, „Jak rozpętałem drugą wojnę światową” czy „Chłopi”
O śmierci Lecha Ordona poinformował w niedzielę, 22 października, syn aktora – Krzysztof
Lech Ordon był aktorem charakterystycznym, mistrzem drugiego planu
Popularność przyniosły mu role m.in. w „Żonie dla Australijczyka”, „Jak rozpętałem drugą wojnę światową”, „Nie lubię poniedziałku”, „Samochodziku i Templariuszach”, „Chłopach” i „Janosiku” oraz wielu spektaklach Teatru Telewizji
Jak przypomina portal filmpolski.pl ostatni raz na dużym ekranie Lech Ordon pojawił się przed sześciu laty w filmie „Listy do M”
Występował często w serialach. Widzowie zapewne pamiętają jego kreacje z takich telewizyjnych produkcji jak „Plebania”, „Siedlisko”, „Boże podszewka”, „Doktor Ewa”, „Awantura o Basię’, „Znak orła”, „Janosik”, „Stawka większa niż życie”
Krzysztof Ordon powiedział że ojciec dziesięć miesięcy temu przeszedł zawał i udar, od tej pory przebywał w domu opieki w Załuskach. Tam zmarł w sobotę, 21 października, po południu
„Jeszcze w sobotę był u niego mój syn, rozmawiałem z ojcem przez telefon. Trzeba się było tego spodziewać, ale człowiek zawsze liczy na cud” – stwierdził
Lech Ordon był absolwentem jednego z pierwszych roczników PWST w Warszawie /początkowo działającej w Łodzi/. Występował w najlepszych teatrach warszawskich: Narodowym, Współczesnym, Ateneum i Polskim
/PAP/interia.pl/ /22.10.2017/

ANNA SZAŁAPAK

Pieśniarka i wykonawczyni poezji śpiewanej, Anna Szałapak, zmarła 14 października po długiej chorobie. Miała 65 lat

„Z ogromnym żalem informujemy że zmarła Ania Szałapak” – napisano na oficjalnym profilu Piwnicy pod Baranami. Na oficjalnej stronie artystki pojawiła się natomiast piosenka „Pożegnanie”
Anna Szałapak, według swoich słów, urodziła się w Krakowie „ostatniego słonecznego dnia lata” /22 września/ 1952 r.
Artystka od 1979 r. związana byłą z krakowską Piwnicą pod Baranami, gdzie wykonywała piosenki i poezję najsłynniejszych polskich twórców: Agnieszki Osieckiej, Ewy Lipskiej, Czesława Miłosza, Zygmunta Koniecznego, Andrzeja Zaryckiego i Jana Kantego Pawluśkiewicza. Osiecka nazwała Szałapak „białym aniołem”. Współpracowała również m.in. z Grzegorzem Turnauem i Jackiem Wójcickim
„Trafia zawsze na piękne piosenki, które interpretuje w perfekcyjny sposób… Ania to cud, a praca z nią to wielka przyjemność…” – opisywał współpracę z Szałapak Zbigniew Preisner
„Swoim lirycznym, jednocześnie ekspresyjnym głosem, o barwie szklanej, ale szorstkiej, poważnej, ale powabnej, wzrusza, zachwyca, hipnotyzuje…” – wspominała ją Anna Osiecka
Szałapak była również dr nauk humanistycznych z zakresu etnografii i antropologii kultury /pracę doktorską pt. „Szopka krakowska jako zjawisko folkloru krakowskiego na tle szopki europejskiej. Studium historyczno-etnograficzne” obroniła w 2012/, współpracowała z Muzeum Historycznym Miasta Krakowa. Jeszcze jako studentka związana była z Zespołem Pieśni i Tańca UJ Słowianki
W 2016 r., w związku z obchodami 60-lecia działalności Piwnicy Pod Baranami, została odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski
/interia.pl/ /14.10.2017/

POGRZEB ANNY SZAŁAPAK
Bliscy, artyści i fani przyszli w piątek 20 października na cmentarz Rakowicki w Krakowie pożegnać Annę Szałapak, pieśniarkę Piwnicy pod Baranami. Matka zmarłej, 92-letnia Janina, powiedziała że jej córka wszystko zawdzięczała własnej pracowitości
Z kolei Grzegorz Turnau, który na ceremonii pogrzebowej zabrał głos w imieniu Piwnicy pod Baranami, powiedział że Ania była przede wszystkim naukowcem. Była „artystką i osobą sformułowaną, bardzo konsekwentną, a jednocześnie szalenie wrażliwą i radosną”
„Moja córka Ania była uzdolniona, bardzo wrażliwa i bardzo pracowita. Wszystko co osiągnęła to uważam osiągnęła dlatego że była bardzo pracowita” – powiedziała matka Anny Szałapak, 92-letnia Janina
Szałapak, zwana „białym aniołem” Piwnicy pod Baranami i Krakowa, zmarła w sobotę 14 października w wieku 65 lat po długiej chorobie
Była pieśniarką, ale i doktorem nauk humanistycznych z zakresu etnografii i antropologii kultury, wieloletnim pracownikiem Muzeum Historycznego Miasta Krakowa. Należała do najbardziej charakterystycznych postaci miasta, ubierała się na biało lub w bardzo jasne kolory. W swoich publikacjach promowała Kraków i szopki krakowskie. Była jedynym polskim „szopkologiem”
„To była postać która budowała nam Kraków, nastrój środowiska” – wspominał wcześniej Leszek Długosz, artysta z Piwnicy pod Baranami. „Spotkaliśmy się w Piwnicy. Ja już bywałem, Ania zaczynała tam swoje występy. To był chyba koniec lat siedemdziesiątych. Ania kojarzy się z Piwnicą, ale właśnie z tą starą Piwnicą, w pewnej stylistyce i w pewnej jakości” – powiedział
Anna Szałapak związała się z Piwnicą Pod Baranami w 1979 r.
Współpracowała również z innymi wybitnymi artystami, poetami, kompozytorami i muzykami, m.in. Zbigniewem Preisnerem, Janem Kantym Pawluśkiewiczem, Grzegorzem Turnauem, Andrzejem Sikorowskim, Jackiem Wójcickim i Konradem Mastyło. Z Agnieszką Osiecką, która tworzyła dla niej wyjątkowe pieśni i piosenki, łączyła ją wyjątkowa przyjaźń – napisano w biografii
/PAP/interia.pl/ /20.10.2017/

STANISŁAW WYGANOWSKI

Pierwszy prezydent samorządnej Warszawy Stanisław Wyganowski zmarł w wieku 97 lat

Był doktorem nauk ekonomicznych. W latach 70 pełnił funkcję dyrektora Instytutu Urbanistyki i Architektury
W latach 1990-94 był prezydentem Warszawy
Brał udział w kampanii wrześniowej 1939 r. Działał również w konspiracji, w oddziałach AK na Kielecczyźnie
W 2015 r. odznaczony Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski
Był także honorowym obywatelem miasta stołecznego Warszawy
/interia.pl/ /13.10.2017/

Zmarł Stanisław Wyganowski – prezydent Warszawy
Urodził się w 1919 r. w Ligocie. Żołnierz Armii Krajowej, doktor nauk ekonomicznych. Prezydent Warszawy w latach 1990-94, honorowy obywatel Warszawy. Zmarł 13 października 2017 w Warszawie
Pogrzeb odbędzie się w czwartek, 19 października, o godz. 14 w Bazylice Archikatedralnej św. Jana Chrzciciela przy ul. Świętojańskiej 8. Były prezydent zostanie pochowany na cmentarzu w Józefowie
Stanisław Wyganowski urodził się w 1919 roku w Ligocie. Żołnierz Armii Krajowej, doktor nauk ekonomicznych. Prezydent Warszawy w latach 1990-94, honorowy obywatel Warszawy /2012/
Premier Tadeusz Mazowiecki mianował go w styczniu 1990 prezydentem miasta stołecznego Warszawy, a wybór ten potwierdziło później Zgromadzenie Wyborcze Warszawy. Obejmując stanowisko prezydenta w początkowym okresie transformacji ustrojowej, w momencie kształtowania autentycznego samorządu terytorialnego, Stanisław Wyganowski określił najpilniejsze długofalowe zadania stojące przed stolicą w okresie przełomu. Zorganizował Urząd Miasta Stołecznego Warszawy, nakreślił wizję rozwoju miasta. Dzięki niemu udało się stworzyć odpowiedni klimat dla Warszawy i realizacji warszawskich projektów, a zadanie to było wyjątkowo trudne wobec politycznych sporów dotyczących ustroju stolicy. Swoje credo w tym zakresie zawarł w wydanej w 1993 roku publikacji „Jutro wielka Warszawa”
Odznaczony m.in. Krzyżem Armii Krajowej, Krzyżem AK Akcji „Burza”, Złotym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski
/www.um.warszawa.pl/

Ze smutkiem przyjęliśmy wiadomość
że dnia 13 października 2017 roku
zasnął w Panu
Stanisław Wyganowski
/1919-2017/
Syn Stefana, ziemianina, posła na Sejm II RP i Marii z Karnkowskich
Ekonomista, urbanista, w 1990 r. wojewoda warszawski
a w latach 1990-1994 prezydent Warszawy
Współzałożyciel i wielki Przyjaciel
Polskiego Towarzystwa Ziemiańskiego
Będzie Go nam brakować…
Rodzinie Zmarłego
składamy
wyrazy szczerego współczucia
Uroczystość pogrzebowa rozpocznie się Mszą św.
dnia 19 października 2017 r. /czwartek/ o godz. 14
w katedrze św. Jana w Warszawie
po czym nastąpi pogrzeb w Józefowie
Zarząd Główny, Zarząd Oddziału Warszawskiego i Rada Naczelna
Polskiego Towarzystwa Ziemiańskiego

HANNA SZCZEPANOWSKA

9 października w wieku 88 lat
odeszła na wieczną wartę
wierna Bogu i Polsce
Druhna Hanna Szczepanowska
ps. „Heban”
Harcerka Szarych Szeregów, Żołnierz Armii Krajowej, Uczestniczka Powstania Warszawskiego w Zgrupowaniu AK Żmija na Żoliborzu, następnie w Harcerskiej Poczcie Polowej, więźniarka obozu Stalag VI C Oberlangen. Współzałożycielka NSZZ „Solidarność” poza granicami kraju. Członkini Komitetu Honorowego Poparcia Lecha Kaczyńskiego, Członkini Komitetu Honorowego Poparcia Prawa i Sprawiedliwości. Członek Zarządu Głównego Stowarzyszenia Szare Szeregi. Wiceprezes Zarządu Głównego Związku Piłsudczyków. Niestrudzenie walcząca o odbudowę Polskiego harcerstwa i Ducha Narodu, Krzewicielka patriotycznych wartości, wielki Przyjaciel młodzieży. Swoją postawą oraz zaangażowaniem zawsze dawała wzór wierności Bogu i Ojczyźnie
Pogrzeb Druhny Szczepanowskiej odbędzie się 16 października /poniedziałek/ o godz. 13 w Archikatedrze św. Jana w Warszawie
Informacje o Druhnie:
www.1944.pl/archiwum-historii-mowionej/hanna-szczepanowska,607.html
www.rp.pl/Historia/171019908-Nie-zyje-Hanna-Szczepanowska-laczniczka-w-czasie-Powstania-Warszawskiego.html#ap-1
www.youtube.com/watch?v=mbCdgTFrZls
telewizjarepublika.pl/wspomnienie-druhny-hanny-szczepanowskiej,55010.html

ZBIGNIEW LAZAROWICZ

Uroczystości pogrzebowe ś.p. Zbigniewa Lazarowicza ps. „Bratek” /ur. 27.09.1925-zm. 29.09.2017/, syna płk. Adama Lazarowicza ps. „Klamra” rozpoczną się w czwartek 5 października o godz. 12.30 w kościele św. Wawrzyńca przy ul. Bujwida 51 we Wrocławiu

29 września zmarł we Wrocławiu ostatni z ostatnich, Żołnierz Wyklęty Zbigniew Lazarowicz. Syn Majora Adama Lazarowicza ps. KLAMRA. Pan Zbigniew tak czekał na odnalezienie ojca na Łączce. Tak bardzo był ważny dla naszego środowiska i tak bardzo skromny
/www.encysol.pl/wiki/Zbigniew_Lazarowicz/
CZEŚĆ I CHWAŁA BOHATEROM

Nie żyje mjr Zbigniew Lazarowicz „Bratek”, żołnierz Podziemia, opozycjonista w PRL
W wieku 92 lat zmarł 29 września we Wrocławiu mjr Zbigniew Lazarowicz, żołnierz Związku Walki Zbrojnej, a w czasach PRL aktywny opozycjonista, kolporter i drukarz. Prywatnie był synem zamordowanego 1 marca 1951 r. przez komunistów mjr. Adama Lazarowicza „Klamry”, zastępcy prezesa IV Zarządu Głównego Zrzeszenia WiN, ppłk. Łukasza Cieplińskiego
Informację o śmierci Zbigniewa Lazarowicza podało wrocławskie Stowarzyszenie Odra-Niemen
Zbigniew Lazarowicz urodził się w 1925 r. w Jaśle. Od 1942 r. walczył w Związku Walki Zbrojnej i był słuchaczem w konspiracyjnej Szkole Podchorążych. W marcu 1944 r. został dowódcą plutonu, z którym walczył w trakcie akcji „Burza”. Był działaczem WiN, od 1945 r. ukrywał się. W 1948 r. zamieszkał we Wrocławiu, z którym związany był do końca swoich dni
W czasie PRL był członkiem „Solidarności”, współtworzył podziemną strukturę wydawniczą RKS „S” Dolny Śląsk, kolportował i drukował prasę konspiracyjną. Od lutego do listopada 1982 r. internowany w Nysie, po opuszczeniu ośrodka odosobnienia wrócił do pracy konspiracyjnej
Był odznaczony Krzyżem Partyzanckim, Krzyżem Walecznych oraz czterokrotnie Medalem Wojska
Był synem mjr. Adama Lazarowicza „Klamry”, zastępcy prezesa IV Zarządu Głównego Zrzeszenia WiN, ppłk. Łukasza Cieplińskiego, rozstrzelanego razem z całym IV Zarządem 1 marca 1951 r. w więzieniu na Mokotowie w Warszawie. Do śmierci liczył na odnalezienie szczątków ojca na „Łączce”
/niezalezna.pl/

Wicepremier Mateusz Morawiecki o ś.p. majorze Lazarowiczu:
– To wielka strata, pana Zbigniewa znałem osobiście
– Major Lazarowicz robił wszystko dla odzyskania niepodległości przez naszą Ojczyznę, cześć Jego pamięci
/www.radiorodzina.pl/

PAMELA BEM-NIEDZIAŁEK

W wieku 39 lat zmarła dziennikarka Pamela Bem-Niedziałek, związana z TVN24 i TVN24 BiS. Przegrała walkę z ciężką chorobą
Pamela Bem-Niedziałek była córką znanej wokalistki Ewy Bem

Dziennikarka w 2015 r. dowiedziała się że ma guza mózgu. Nowotwór zaatakował ją kiedy była w drugiej ciąży
Zdecydowała się odsunąć operację w czasie, by bezpiecznie urodzić córeczkę Basię. Dziewczynka przyszła na świat przez cesarskie cięcie w szóstym miesiącu ciąży. Maleństwo trafiło do inkubatora, a mama została poddana operacji i leczeniu
Początkowo terapia wydawała się skuteczna jednak choroba okazała się silniejsza
„W wieku 39 lat zmarła dziennikarka, nasza redakcyjna koleżanka Pamela Bem-Niedziałek. Do końca dzielnie walczyła z ciężką chorobą” – napisano na stronie tvn24bis.pl
„Współtworzyła telewizję TVN24, a następnie TVN CNBC i TVN24 BiS. Była wydawcą, reporterką i prezenterką. Z pasją potrafiła przedstawiać informacje ze świata gospodarki, tak by były zrozumiałe dla każdego widza. W wolnych chwilach słuchała The Beatles i planowała kolejne podróże. Osierociła dwójkę dzieci” – brzmi komunikat stacji
„Niesamowicie pracowita, bardzo inteligentna, dokładna, weryfikująca każdą informację i zadająca właściwe pytania – zawsze zastanawiałem się czy Pamela naprawdę wie jaka jest fantastyczna. Miała ten rodzaj przekornego humoru, dystansu i zaraźliwego śmiechu, który sprawiał że czułeś się dobrze wiedząc że spędzisz z nią dzień. W środku była bardzo dobrym, wrażliwym człowiekiem. Nie wierzę w to że jej nie ma” – powiedział Marek Tejchman, z-ca redaktora naczelnego „Dziennika Gazety Prawnej”, komentator TVN24 BiS
Pamela Bem-Niedziałek osierociła roczną Basię i 3.5-letniego synka Tomasza
/interia.pl/ /30.9.2017/

WIESŁAW MICHNIKOWSKI

Nie żyje Wiesław Michnikowski, wykonawca słynnych przebojów Kabaretu Starszych Panów. Miał 95 lat

Był kolejno aktorem Teatru Domu Żołnierza w Lublinie /1945-46/, Teatru Miejskiego w Lublinie /1946-47/, Teatru Klasycznego w Warszawie /1947-48/, Teatru im. J. Osterwy w Lublinie /1948-51/, Teatru Młodej Warszawy /1951-56/, Teatru Komedia w Warszawie /1956-57/, Teatru Współczesnego w Warszawie /1958-70/, Teatru Polskiego w Warszawie /1970-71/. W latach 1971-92 ponownie pracował w zespole Teatru Współczesnego
Uważał się przede wszystkim za aktora teatralnego; zagrał wiele ważnych ról w niemal wszystkich polskich premierach Sławomira Mrożka: „Zabawie”, „Tangu”, „Szczęśliwym wydarzeniu”, „Emigrantach”, „Krawcu”, „Wdowach”
Ponad 175 razy wystąpił w spektaklach Teatru Polskiego Radia. Za jego role władze Polskiego Radia uhonorowały go w 2006 r. nagrodą Splendor Splendorów. W dorobku ma też 45 kreacji w Teatrze TVP
Poza teatrem, radiem, filmem i telewizją popularność przyniosły mu występy estradowe
Był jedną z gwiazd telewizyjnego Kabaretu Starszych Panów, kabaretu „Dudek” oraz radiowego „Podwieczorku przy mikrofonie”. Cała Polska nuciła jego szlagier „Addio pomidory!”. Innymi przebojami Przybory i Wasowskiego w wykonaniu Michnikowskiego były: „Wesołe jest życie staruszka”, „Jeżeli kochać to nie indywidualnie” czy „Inwokacja”. Z „Dudka” pamiętne są skecze z jego udziałem – „Sęk” Konrada Toma i „Ucz się, Jasiu” Stanisława Tyma
Zagrał w ponad 40 filmach. Do jego najbardziej znanych ról zalicza się postać Jej Ekscelencji w „Seksmisji” /1983/ w reżyserii Juliusza Machulskiego
Wystąpił m.in. w filmach: „I Ty zostaniesz Indianinem” /1961/, „Gangsterzy i filantropi” /1962/, „Hydrozagadka” /1970/, „Otello z M-2” /1968/, „Skutki noszenia kapelusza w maju” /1993/ oraz „Hallo Szpicbródka, czyli ostatni występ króla kasiarzy” /1978/, „Rififi po sześćdziesiątce” /1989/. Także w serialach „Czterej pancerni i pies”, „Jan Serce” /1981/ i „W labiryncie” /1988-91/
W polskiej wersji językowej serialu animowanego „Smerfy” /1981-89/ znakomicie dubbingował postać Papy Smerfa
/RP, PAP/ /29.9.2017/

JÜRGEN ROTH

Po długiej chorobie zmarł Jürgen Roth, jeden z najlepszych niemieckich dziennikarzy śledczych. Autor dwóch książek o katastrofie smoleńskiej miał 72 lata

Swego czasu o niemieckim dziennikarzu było w Polsce głośno z powodu publikacji książek o katastrofie smoleńskiej: „Tajne akta. Smoleńsk” oraz „Smoleńsk 2010. Spisek który zmienił świat”
„Deutsche Welle” przedstawiając jego sylwetkę pisało o nim „niewygodny dokumentalista”
Sylwetka Rotha z publikacji „Deutsche Welle”:
Urodzony w 1945 r. we Frankfurcie nad Menem Jürgen Roth miał dwadzieścia parę lat kiedy uczył się fachu handlowca ds. spedycji. Przerwał jednak naukę i w 1968 wyjechał na rok do Turcji. Trzy lata później opublikował swoją pierwszą książkę „Bieda w Republice Federalnej Niemiec”. Od tamtej pory ukazały się niezliczone książki jego pióra i telewizyjne filmy dokumentalne. Tematyka na której koncentrował się Roth to zorganizowana przestępczość, działalność mafijna, korupcja, międzynarodowy terroryzm. Jego obszarem zainteresowania jest, poza Niemcami, Europa Wschodnia. Roth był zdania że zorganizowana przestępczość nie tylko jest ściśle powiązana z gospodarką europejską, ale że jest wręcz jej częścią. Jedna nie funkcjonuje bez drugiej
Roth był jednym z najbardziej znanych dziennikarzy śledczych w Niemczech. Jego publikacje przyniosły mu sławę i… wrogów. Uchodzi za zadziornego, „trudnego”, kontrowersyjnego autora. Krytycy a przede wszystkim wymieniani przez niego w jego publikacjach politycy i przedsiębiorcy zarzucają mu że wiele rozpowszechnianych przez niego informacji nie można potwierdzić, nawet on sam nie jest w stanie udowodnić ich wiarygodności. Pozywali go m.in. były kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder czy bułgarski szef MSW Rumen Petkow. Gastronom z Lipska osiągnął na drodze sądowej że książka Rotha „Niemcy kraj mafii” zniknęła z półek księgarskich, a potem mogła być w sprzedaży tylko z zaczernionymi fragmentami. Roth nie chciał ujawniać swych źródeł, wolał już przegrać sprawę sądową
„Bez jego książek czytelnikowi czegoś by brakowało i na pewno też czegoś by brakowało niejednemu ze śledczych, którzy po ukazaniu się publikacji Rotha rzucają się na nie szukając kto jest w nich cytowany, nazwany czy pośrednio wymieniony”, napisał o pracy Rotha profesor kryminalistyki na Uniwersytecie Ruhry w Bochum Thomas Celtes
Jürgen Roth był też aktywny w niezależnej organizacji Business Crime Control /BCC/. Powstała w 1991 r. jest siecią dziennikarzy śledczych, publicystów, autorów i badaczy w obszarze niemieckojęzycznym: Austrii, Niemczech, Szwajcarii, Liechtensteinie i Luksemburgu. BCC bierze pod lupę szeroko rozumianą przestępczość gospodarczą
/Interia/Deutsche Welle/ /29.9.2017/

ALEKSANDER KRZYMIŃSKI

W kościele Zesłania Ducha Świętego na warszawskim Żoliborzu odbyły się uroczystości pogrzebowe prof. Aleksandra Krzymińskiego

Wybitny Polak, ekonomista, były wiceminister spraw zagranicznych, wykładowca WSKSiM, członek Zespołu Wspierania Radia Maryja zmarł 19 września. Miał 91 lat
Prof. dr hab. Aleksander Henryk Krzymiński urodził się 20 września 1926 w Paryżu
Jako profesor nauk ekonomicznych specjalizował się m.in. w marketingu i międzynarodowych stosunkach gospodarczych. W czasie pracy dydaktycznej wychowywał młodzież do patriotyzmu, będąc wiernym zasadzie „Bóg – Honor – Ojczyzna”
Aleksander Krzymiński w czasie Powstania Warszawskiego walczył w obwodzie Żoliborz. Należał do zgrupowania „Żmija”
Prof. Aleksander Krzymiński został odznaczony Krzyżem Walecznych, Krzyżem Partyzanckim, Krzyżem Armii Krajowej i Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski
/RIRM/ /28.9.2017/

GRZEGORZ KRÓLIKIEWICZ

– Śmierć Grzegorza Królikiewicza to wielka strata dla polskiej kultury – powiedział wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński. Reżyser zmarł 21 września w wieku 78 lat. „Artysta z prawdziwego zdarzenia”

Wicepremier, minister kultury prof. Piotr Gliński wspominając zmarłego reżysera powiedział że był on „artystą z prawdziwego zdarzenia”, a jego śmierć to „wielka strata dla polskiej kultury”. Wspomniał także moment poznania Królikiewicza
– Było to kilkadziesiąt lat temu przy realizacji jednego z jego filmów. Jako młody człowiek byłem wówczas kaskaderem na planie filmowym – powiedział prof. Gliński. – Film był zrobiony z dużym rozmachem, w sposób nieco naturalistyczny. Jak wiadomo, pan Grzegorz Królikiewicz lubił mocno uderzać w sztuce, był artystą z prawdziwego zdarzenia. Wiele wymagał od siebie i od innych – powiedział wicepremier
Minister kultury zwrócił również uwagę na zaangażowanie prospołeczne reżysera. – Kwestie społeczne były dla niego ważną rzeczą i był w tym autentyczny – powiedział. Przyznał również że bardzo lubił Królikiewicza
W ciągu ostatnich lat – jak mówił – miał z nim kontakt przy różnych okazjach. – Miałem zaszczyt spotykać się z Mistrzem także podczas mojej kampanii wyborczej w Łodzi. Śmierć Grzegorza Królikiewicza to wielka strata dla tego miasta – powiedział minister kultury
Autor scenariuszy, reżyser filmów fabularnych i dokumentalnych Grzegorz Królikiewicz był absolwentem wydziału reżyserii łódzkiej szkoły filmowej i wykładowcą w niej, nauczycielem wielu pokoleń filmowców; nosił tytuł profesora nauk filmowych. Reżyser zapraszany był również do pracy w komisjach selekcyjnych w Polskim Instytucie Sztuki Filmowej
Autor scenariuszy i reżyser filmów dokumentalnych i fabularnych, m.in. „Na wylot” /1972/, „Wieczne pretensje” /1974/, „Przypadek Pekosińskiego” /1993/ czy „Sąsiady” /2014/. Za swoje filmy nagrodzony m.in. Nagrodą FIPRESCI na Festiwalu w Mannheim /za swój debiut „Na wylot”/, Złotymi Lwami Festiwalu w
Gdyni, czy nagrodą Specjalną Festiwalu w Karlovych Varach /obie nagrody za film „Przypadek Pekosińskiego”/. Był autorem wielu książek poświęconych teorii kina
/PAP/MKiDN/ /22-09-2017/

BP KAZIMIERZ RYCZAN

Ksiądz biskup Kazimierz Ryczan odszedł do Pana
Z wielkim żalem przyjęliśmy wiadomość że po ciężkiej chorobie odszedł do Pana Ksiądz Biskup Senior Kazimierz Ryczan. Miał 78 lat
Ksiądz Biskup Kazimierz Ryczan był ponad 20 lat ordynariuszem Diecezji Kieleckiej. W latach 2008-15 był Krajowym Duszpasterzem Świata Pracy

XXIII Krajowy Zjazd Delegatów NSZZ „Solidarność” na wniosek Zarządu Regionu Świętokrzyskiego NSZZ „Solidarność” uhonorował Księdza Biskupa Kazimierza Ryczana tytułem Zasłużony dla NSZZ „Solidarność”. Ksiądz Biskup Kazimierz Ryczan pozostanie w naszej pamięci na zawsze
Uroczystości pogrzebowe odbędą się 18 i 19 września w Kielcach. Trumna z ciałem Biskupa zostanie przywieziona do Domu Biskupiego w poniedziałek 18 września o godz. 16. Przed godz. 17 wprowadzona zostanie do Bazyliki Katedralnej w Kielcach. Tu zostanie odprawiona msza święta Ex Porta, której przewodniczyć będzie były metropolita krakowski ks. kardynał Stanisław Dziwisz. Po mszy rozpocznie się modlitewne czuwanie, które potrwa do godz. 21. Następnie trumna z Biskupem Kazimierzem Ryczanem zostanie przeniesiona do kościoła Św. Trójcy
We wtorek 19 września odbędą się główne uroczystości pogrzebowe, którym przewodniczyć będzie metropolita krakowski ks. arcybiskup Marek Jędraszewski. O godz. 14 z kościoła Św. Trójcy trumna zostanie przeniesiona do Bazyliki Katedralnej, gdzie od godz. 15 będzie sprawowana Msza św., po czym trumna z Biskupem Kazimierzem Ryczanem zostanie złożona w podziemiach Bazyliki Katedralnej w Kielcach
/Region Świętokrzyski NSZZ „Solidarność”/
/www.tysol.pl/ /13.9.2017/

EDWARD MIZIKOWSKI

20 sierpnia w wieku 64 lat zginął tragicznie Edward Mizikowski, założyciel Międzyzakładowego Robotniczego Komitetu Solidarności /MRKS/, członek Solidarności Walczącej

Ślusarz, dziennikarz, poeta, działacz niepodległościowy
Redaktor i wydawca podziemnych pism /„Głos Wolnego Hutnika”, „Głos Wolnego Robotnika”, „CDN – Głos Wolnego Robotnika”/,
organizator i uczestnik warszawskich demonstracji antykomunistycznych, wielokrotnie zatrzymywany i aresztowany
W sierpniu 1988 r. organizator strajku w Hucie Warszawa
W latach 90 działacz Związku Piłsudczyków, po katastrofie smoleńskiej jeden z obrońców krzyża na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie
Edku, żegnamy Cię ze smutkiem
Przyjaciele z SW
Uroczystości żałobne odbędą się 29 sierpnia w Katedrze Polowej WP w Warszawie, pogrzeb na cmentarzu rodzinnym na Bródnie
/www.sw.org.pl/ /25.8.2017/

Prezydent Andrzej Duda zdecydował o pośmiertnym odznaczeniu Edwarda Mizikowskiego /Cezary Dąbrowski/zawszepolska.eu/

ADAM WÓJCIK

W wieku 47 lat, po chorobie nowotworowej, zmarł we Wrocławiu Adam Wójcik, koszykarz czołowych klubów, wielokrotny reprezentant naszego kraju

Były reprezentant Polski chorował na białaczkę i był w śpiączce
Wójcik cztery razy grał z drużyną narodową w mistrzostwach Europy, ostatni raz w 2009 r.
Osiem razy zdobył tytuł mistrza Polski. W 1997 r. z zespołem Spirou Charleroi został też mistrzem Belgii
Wójcik grał jako skrzydłowy i środkowy. Wystąpił w ponad 1200 meczach, 651 razy w polskiej lidze oraz 238 w reprezentacjach Polski, w tym 149 w reprezentacji seniorów
Urodzony w Oławie jako koszykarz zaczynał w Gwardii /później Aspro/ Wrocław. Następnie grał m.in. w Mazowszance Pruszków, Śląsku Wrocław, Bobrach Bytom, Prokomie Treflu Sopot, Baskecie Poznań, Turowie Zgorzelec
Osiem razy cieszył się ze swoimi zespołami z tytułu mistrza Polski. 14 razy zdobywał medale mistrzostw Polski. Na parkietach polskiej ligi zdobył ponad 10 tys. punktów, a łącznie w karierze ponad 17 tys.
Był trzykrotnie najbardziej wartościowym zawodnikiem finałów polskiej ligi – w 1998 i 2001 r. jako gracz Śląska, a w 2005 r. Prokomu Trefl Sopot. Wystąpił w 11 finałach, w sumie w 56 meczach, zdobył 805 punktów. Dwukrotnie wybrany MVP meczów gwiazd polskiej ligi /1999 i 2009/, w których zagrał ośmiokrotnie
W 1993 r. jako pierwszy polski koszykarz przebywał na testach w klubie NBA Los Angeles Clippers, ale nie otrzymał angażu. Dwa lata później z Mazowszanką zdobył swój pierwszy tytuł mistrza Polski
W 1997 r. był z reprezentacją Polski w ćwierćfinale mistrzostw Europy. Oficjalne występy sportowe zakończył w 2012 r.
/WS/interia.pl/ /26.8.2017/

Piękne słowa Marcina Gortata
Marcin Gortat, jeden z najlepszych polskich koszykarzy w historii, nasz jedynak w najlepszej lidze świata NBA, napisał piękne słowa pod adresem zmarłego Adama Wójcika
„To niewyobrażalna strata… Mój mentor i wielki człowiek opuścił ten świat. Jednak jego legenda pozostanie z nami” – napisał Gortat na swoim oficjalnym koncie na Twitterze
Kilka minut wcześniej Gortat opublikował jeszcze jeden wpis
„Spoczywaj w pokoju, Mistrzu. Największy i najwspanialszy koszykarz w polskiej historii. ADAM WÓJCIK” – tymi słowami jedyny Polak w NBA pokłonił się w pas przedwcześnie zmarłej ikonie polskiej koszykówki
W trakcie długiej i pięknej kariery klubowej oraz reprezentacyjnej Wójcik potrafił się podnosić po każdym niepowodzeniu, stąd dopiero w 2012 r. odszedł na sportową emeryturę. Przegrał dopiero teraz kiedy życie wyzwało go na nierówny pojedynek…
Wójcik zmarł w wieku 47 lat, wskutek choroby nowotworowej. Były reprezentant Polski chorował na białaczkę
Miał żonę oraz dwóch synów, 18-letnich bliźniaków Jana i Szymona, którzy też mogą pójść w ślady ojca i zostać świetnymi koszykarzami
/AG/interia.pl/ /27.8.2017/

JANUSZ GŁOWACKI

Zmarł Janusz Głowacki – dramatopisarz i autor opowiadań, felietonista, scenarzysta filmowy. Miał 78 lat. Informację o śmierci pisarza przekazała jego żona – Olena Leonenko-Głowacka

Janusz Głowacki, zwany popularnie „Głową”, zaczynał jako prozaik, przez wiele lat pisywał scenariusze filmowe i felietony
Głowacki urodził się 13 września w 1938 r., w Poznaniu. Studiował historię na Uniwersytecie Warszawskim, ale przeniósł się na wydział aktorski Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej. Wyrzucony za „brak zdolności i cynizm”, jak to oceniał po latach w autobiograficznej książce, wrócił na UW i w 1961 r. ukończył filologię polską. „Pewnie taki charakter; Grecy uważali że charakter to przeznaczenie. Podobno już jako chłopiec uśmiechałem się krzywo. Przez to uznano mnie w szkole za cynika i nawet nie namawiano bym się zapisał do Związku Młodzieży Polskiej” – wspominał Głowacki po latach, w 2004 r., w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”
Swój pierwszy tekst prozatorski Głowacki opublikował w 1960 r. w „Almanachu Młodych”. Cztery lata później znalazł się w zespole redakcyjnym „Kultury”. Tam, w latach 1964-1981, ukazywały się jego felietony i opowiadania, które złożyły się potem na m.in. zbiory: „W nocy gorzej widać”, „Wirówka nonsensu”, „My Sweet Raskolnikow”, „Moc truchleje”. Pewien wpływ na kształtowanie się osobowości Głowackiego miał Janusz Wilhelmi, redaktor naczelny „Kultury”
„Wtedy zaczynałem pisać i myślę że Wilhelmi traktował mnie trochę jak najzdolniejszego ucznia. Miał do mnie słabość, a ja słuchałem z otwartymi ustami jego porad: takich właśnie bym nigdy nie ufał swoim pierwszym reakcjom, bo mogą być uczciwe, albo że ‚nie należy zbyt daleko odchodzić od moralności, bo to się na dłuższa metę nie opłaca’ – wspominał Głowacki, który jako felietonista „Kultury” na ostatniej stronie pisma ośmieszał to, co naczelny afirmował na stronie pierwszej
Głowacki wypracował sobie własną stylistykę felietonu i własną, przewrotną strategię walki z cenzurą. Pisząc o „Ulissesie” zestawił książkę Joyce’a z trzeciorzędną powieścią pornograficzną „Głupia sprawa” Stanisława Dobrowolskiego, sławiąc zalety tej ostatniej a krytykując dzieło Irlandczyka. Szekspirowi Głowacki zarzucał pesymizm, czarnowidztwo i niedostrzeganie osiągnięć, chwalił natomiast Attylę za „zdrowy stosunek do zdegenerowanej sztuki rzymskiej”. „Cenzura była skołowana. Część czytelników też” – wspominał pisarz, który określał narratora tych felietonów jako „osobę cokolwiek ograniczoną umysłowo, ale zaangażowaną po właściwej stronie”
W opowiadaniach Głowacki opisywał świat ówczesnych elit, artystyczny półświatek, bywalców literackich kawiarni. Materiał literacki zbierał imprezując m.in. w sławnym SPATiF-ie, Hybrydach i pobliskim barze Przechodnim, pijał z Hłaską, Andrzejewskim i Himilsbachem. W latach 60 i 70 stał się postacią popularną i powszechnie rozpoznawalną, bohaterem licznych anegdot towarzyskich. Odnosił także sukcesy w filmie
W 1969 r. powstał film Andrzeja Wajdy „Polowanie na muchy”, do którego Głowacki napisał scenariusz. Jednak prawdziwym sukcesem okazał się dopiero stworzony we współpracy z Markiem Piwowskim „Rejs”. Ponadto napisał scenariusze do filmów „Trzeba zabić tę miłość” /1972/ Janusza Morgensterna, „Choinka strachu” /1982/ Tomasza Lengrena i „Billboard” /1998/ – wspólnie z reżyserem tej produkcji Łukaszem Zadrzyńskim. Napisał też dialogi do filmu „Jej portret” /1974/ Mieczysława Waśkowskiego
Swój ostatni scenariusz filmowy napisał do produkcji „Wałęsa. Człowiek z nadziei” /2013/ Andrzeja Wajdy. W książce opisującej pracę nad nim wspominał że najczęściej zadawane mu wówczas pytanie brzmiało: „Czy napisał pan że Wałęsa to Bolek?” – chciał to wiedzieć nawet parkingowy z warszawskiego Powiśla, gdzie Głowacki mieszkał. W zasadzie podczas pisania scenariusza indagowano go o to bez przerwy. „Ja osobiście, jak mawiają nasi parlamentarzyści, to może bym nawet wolał żeby był. Z wyrachowania, bo lepiej by mi się pisało. Żeby się do końca pogrążyć powiem więcej, że to całe szczęście że Lech Wałęsa się ze służbami przez jakiś czas zadawał, bo dzięki temu nawet Andrzej Wajda, chociaż Lecha kocha, w żaden sposób nie dał rady zrobić z niego człowieka z żelaza” – deklarował scenarzysta
Debiut dramaturgiczny Janusza Głowackiego przypadł na rok 1972; wtedy Studencki Teatr Satyryków przeniósł na scenę jego „Cudzołóstwo ukarane”. Teksty Głowackiego często gościły na deskach polskich scen teatralnych oraz w Teatrze Telewizji – w 1975 zrealizowano „Dzień słodkiej śmierci” /Teatr TV/, w 1976 r. „Obciach”, w 1977 r. – „Mecz” /Teatr Powszechny, Warszawa/ oraz „Wizytę” /Teatr TV/, a w 1979 r. „Kopciucha” /Teatr Współczesny, Szczecin/. To właśnie na premierę „Kopciucha” na deskach londyńskiego Royal Courts Theatre Głowacki wyjechał z Polski na początku grudnia 1981 r.
„Do Londynu wyjechałem na tydzień. A tu stan wojenny i się zostałem na emigranta. Potem Nowy Jork, bo jak już emigrować, to tam. Do Polski przyjechałem po ośmiu latach. Potem wróciłem do USA i tak się huśtam nad oceanem” – wspominał Głowacki
W USA znalazł się po czterdziestce, bez pieniędzy, zawodu i z marną angielszczyzną. W książce „Z głowy” wspomina jak całymi miesiącami krążył po biurach producentów i redakcjach z maszynopisami i plikiem londyńskich recenzji w ręku. „Nic nie robi tak dobrze pisarzowi jak upokorzenie, nie jest łatwo przyznać się do klęski i do tego że nikt nas nie chce” – wspomina Głowacki początki swojej kariery w Nowym Jorku. Udało mu się przełamać złą passę dramatem „Polowanie na karaluchy”, o parze polskich emigrantów przegadujących bezsenne noce w najbiedniejszej części Manhattanu, wyreżyserowanym przez Arthura Penna w Manhattan Theatre Club w 1986 r. Sztuka zebrała znakomite recenzje i jest wystawiana po dziś dzień w teatrach całego świata
Kolejne dramaty Głowackiego – „Antygona w Nowym Jorku” /1992/, o trójce bezdomnych, Polaku, Rosjaninie i Portorykance przeżywających chwile miłości, nadziei i rozpaczy w nowojorskim Tompkins Square Park, czy nawiązująca do Czechowa „Czwarta siostra” /2001/, także zyskały powodzenie. Pisarz wydał też kolejne tomy prozy: „Ostatni cieć” /2001/, „Good night Dżerzi” /2010/. W październiku 2013 r. do księgarń trafiła ostatnia książka Głowackiego zatytułowana „Przyszłem czyli jak pisałem scenariusz o Lechu Wałęsie dla Andrzeja Wajdy” /2013/
/interia.pl/ /19.8.2017/

EUGENIUSZ WARMIŃSKI

Zmarł Eugeniusz Warmiński. Legendarny polski fotoreporter sportowy miał 91 lat

Eugeniusz Warmiński to nestor polskiej fotografii sportowej. Przez pół wieku relacjonował najważniejsze imprezy sportowe. Jednak dla wielu jest znany głównie z ikonicznych już zdjęć Legii Warszawa, którą sobie ukochał
Eugeniusz Warmiński to ikona polskiego fotoreportażu sportowego. Przez pięć dekad dokumentował najważniejsze imprezy na świecie: od mistrzostw świata, Europy, przez Igrzyska Olimpijskie, czy mecze polskich drużyn. Jednak znany jest głównie z legendarnych już zdjęć swojej ukochanej Legii Warszawa

Pamiętacie sesje Kazimierza Deyny czy Lucjana Brychczego, to właśnie jedne z bardziej rozpoznawalnych fotografii polskiego sportu, nie tylko dla sympatyków stołecznego klubu. – Gdyby nie Jego praca, Księga Stulecia Legii, którą niedawno wydaliśmy, byłaby dużo bardziej uboga. W czasie prac nad nią udało się pozyskać archiwum Pana Eugeniusza i wiele z nieznanych zdjęć które opublikowaliśmy – napisano na legia.com

„Pan Gienio, bo tak się do niego zwracaliśmy, pracował do 2007 r. Potem wyjechał do Melbourne, gdzie mieszka m.in. Jego córka. Przed meczem z Górnikiem Zabrze /8 grudnia 2007/ został uhonorowany przez Legię Warszawa. Z Australii przyleciał m.in. na otwarcie nowego stadionu Legii w 2010 r. Otrzymał także zaproszenie na mecz w 2015 r., kiedy finalizowano pozyskanie jego archiwum zdjęciowego. Stan zdrowia jednak nie pozwolił mu na kolejną wizytę w Warszawie
Eugeniusz Warmiński to nestor polskiej fotografii sportowej. W swojej wieloletniej karierze współpracował m.in. z Przeglądem Sportowym, tygodnikiem Sportowiec, Legią Warszawa. Zmarł w Melbourne w wieku 91 lat /za M. Chrzanowski/www.fotopolis.pl/ /18.8.2017/

Gienio – dobry duch sportu
Kilka tygodni temu ukończył 91 lat, a dwa dni temu pożegnał się z nami na zawsze w dalekim Melbourne Eugeniusz Warmiński, legendarny fotoreporter sportowy rodem z Łodzi, związany w latach 1953-61 z Przeglądem Sportowym, a potem z tygodnikiem „Sportowiec”, najbardziej jednak ze swoją ukochaną Legią Warszawa

W „Przeglądzie” kontynuował tradycje przedwojennego mistrza Tadeusza Cypriana i można powiedzieć że na własnej piersi wychował swego następcę, Mieczysława Świderskiego /zmarł w maju/, który w Legii uprawiał pływanie i piłkę wodną
Lubiany przez wszystkich Gienio przyleciał w 2010 r. z Australii na otwarcie nowego stadionu piłkarskiego legionistów, bo piłka była jego oczkiem w głowie. Do historii przeszło zawołanie biegnącego wzdłuż bocznej linii boiska Gienia do dryblującego Włodzimierza Lubańskiego: „Włodziu, machnij go jeszcze raz, bo nie zdążyłem złapać”
Dziś takich fotoreporterów już nie ma… /za M. Petruczenko/www.przegladsportowy.pl/ /17.8.2017/

Zmarł Eugeniusz Warmiński – nestor polskiej fotografii sportowej
16 sierpnia w Melbourne w wieku 91 lat zmarł nestor polskiej fotografii sportowej Eugeniusz Warmiński . Od lat 50 towarzyszył polskim sportowcom na igrzyskach olimpijskich, mistrzostwach świata i Europy. Był świadkiem największych sukcesów polskiego sportu, a z wieloma gwiazdami był po imieniu

Eugeniusz Warmiński urodził się w 1926 r. w Łodzi. Jako mały chłopiec każdą wolną chwilę spędzał w kinowej sali lub na boisku. Lubił pomagać wujkowi który był współwłaścicielem kina „Bajka” na łódzkich Bałutach. Dziecięca przygoda przerodziła się z czasem w pasję i miłość do filmu. Zdecydowała także o wyborze zawodu i późniejszej ścieżce kariery
Przygoda z kinem została brutalnie przerwana przez wojnę. W 1945 r., po wyzwoleniu Łodzi, Eugeniusz Warmiński pracował jako goniec w Wytwórni Filmowej Wojska Polskiego. Jednocześnie zaliczał kurs w szkole, która stała się później znaną Łódzką Filmówką

Gienio Warmiński został wychowany w miłości do kina i sportu. Jego pasją była piłka nożna i boks. W 1945 r. został przyjęty do klubu sportowego „Filmowiec”, działającego przy łódzkiej Wytwórni Filmowej. Wśród jego klubowych kolegów były późniejsze sławy bokserskie /Stasiak, Olejnik, Niewadził/ oraz mistrzowie Polski w pływaniu /Jaworski, Jera, Dobrowolski/
W 1947 r. został powołany do wojska. W szkole oficerskiej obsługiwał radiowęzeł i żołnierskie kino. Po zakończeniu służby wojskowej w 1949 r. zaczął pracę w słynnych Zakładach Fotochemicznych „Franaszek”, jednocześnie pracując w klubie sportowym – Legii. To właśnie tu, w warszawskim klubie obserwował rozkwit polskiego sportu. Największe sławy znał po imieniu. Uczestniczył w niemal każdym meczu z nieodłącznym atrybutem – aparatem fotograficznym

Uśmiechnięty żartowniś – po prostu pan Gienio fotograf. Tak zapamiętają go dziennikarze, środowisko filmowców i sportowcy. Od początku lat 50 fotografował najważniejsze imprezy sportowe na świecie: Igrzyska Olimpijskie, piłkarskie mistrzostwa świata i Europy, mecze polskich drużyn w rozgrywkach o europejskie puchary. W 1956 r. zaczął współpracę z „Przeglądem Sportowym”, w 1962 został członkiem Związku Polskich Artystów Fotografików. Następnie pracował w czasopiśmie „Sportowiec”, a od lat 80 w założonym przez siebie ilustrowanym piśmie „Lekkoatletyka”

Przez długie lata współpracował z agencją fotograficzną East News. Jego prace wielokrotnie pokazywano na prestiżowych wystawach fotografii prasowej. Eugeniusz Warmiński był człowiekiem ciepłym i pełnym energii. Zarażał pasją do sportu i do wykonywanego przez siebie zawodu /za wyborcza.pl/ /17.8.2017/

Zmarł Eugeniusz Warmiński, zasłużony fotoreporter
W wieku 91 lat zmarł Eugeniusz Warmiński, znany fotoreporter, który przez ponad pół wieku uwieczniał na swoich zdjęciach sportowców – poinformowała legia.com. Od lat 50 ubiegłego wieku pracował na największych imprezach sportowych na świecie: igrzyskach olimpijskich, piłkarskich mistrzostwach świata czy Europy
Jest autorem zdjęć wielu słynnych sportowców. Pracował do 2007 r., potem wyjechał do Melbourne, gdzie mieszka jego córka. Przed meczem Legii Warszawa z Górnikiem Zabrze w 2007 r. został uhonorowany przez stołeczny klub, który czerpał z jego zasobów, m.in. przy publikacji „Księgi Stulecia Legii”
W 2010 r. był obecny na otwarciu nowego stadionu Legii, ale później pogarszający się stan zdrowia nie pozwalał mu na kolejne podróże do Polski. Odszedł 16 sierpnia 2017 /za legia.com/onet.pl/ /16.8.2017/

BOGUSŁAW WOLNIEWICZ

Nie żyje prof. Bogusław Wolniewicz, polski filozof, publicysta i komentator. Miał 90 lat

Bogusław Wolniewicz urodził się w 1927 r. w Toruniu. Przez wiele lat pracował w Katedrze Filozofii Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Gdańsku, a potem na Uniwersytecie Warszawskim
Był tłumaczem i komentatorem Ludwiga Wittgensteina
Od 1955 r. był członkiem PZPR
W latach 90 komentował wydarzenia polityczne i społeczne w Radiu Maryja /za interia.pl/ /5.8.2017/

JÓZEF GRUDZIEŃ

Zmarł Józef Grudzień, był mistrzem i wicemistrzem olimpijskim w boksie

Boksował w wadze lekkiej. W 1964 r., w Tokio, został mistrzem olimpijskim
Cztery lata później, w Meksyku, zdobył srebrny medal
Był także mistrzem Europy w 1967 r., a dwa lata wcześniej zajął drugie miejsce na kontynencie
Trzykrotnie sięgał po tytuł mistrza Polski; reprezentował Pafawag Wrocław i Legię Warszawa
Po zakończeniu kariery przez pewien czas był trenerem.  Działał w PKOl
Był laureatem nagrody im. Aleksandra Rekszy przyznawanej osobom szczególnie zasłużonym dla polskiego boksu. Odznaczony Krzyżami Kawalerskim i Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski
Miał 78 lat /za interia.pl/ /17.6.2017/

ZBIGNIEW WODECKI

W poniedziałek 22 maja w wyniku udaru mózgu po operacji by-passów w wieku 67 lat zmarł Zbigniew Wodecki

5 maja Wodecki przeszedł w Warszawie operację by-passów. Niespodziewanie 8 maja nad ranem doznał rozległego udaru mózgu
„Mimo niezwykłej woli życia i starań lekarzy udar dokonał nieodwracalnych zmian. Zmarł 22 maja w jednym z warszawskich szpitali. Żona i dzieci byli przy nim. Zostanie pochowany w ukochanym Krakowie” – napisano w informacji na stronie artysty
Zbigniew Wodecki urodził się 6 maja 1950 w Krakowie. Był jedną z najważniejszych postaci polskiego świata muzycznego. Wielu słuchaczy myśląc o nim widzi długowłosego wirtuoza grającego na skrzypcach, słyszy jego melodie i hity takie jak „Opowiadaj mi tak”, „Pszczółka Maja”, „Zacznij od Bacha”, „Izolda” czy „Chałupy”. Był nie tylko wokalistą i instrumentalistą, dał się poznać również jako kompozytor i aranżer. Samego siebie określał mianem „śpiewającego muzyka”
Jego umuzykalniona rodzina pochodziła z Łazisk na Śląsku. Ojciec zakładał orkiestrę Polskiego Radia w Katowicach, a potem Symfoniczną Orkiestrę Polskiego Radia w Krakowie, gdzie był pierwszym trębaczem. Mama Wodeckiego była śpiewaczką, jej głos charakteryzowano jako sopran koloraturowy
Przez całe życie był związany z Krakowem i „posądzany że pomieszkuje w Warszawie”. Chętnie angażował się w akcje społeczne pod Wawelem, m.in. kwestował na cmentarzu Rakowickim na rzecz odnowy zniszczonych grobów, uczestniczył w kampanii antysmogowej, sprzeciwiał się zamknięciu liceum artystycznego
Jako pięciolatek zaczynał przygodę ze skrzypcami. Uczęszczał do Państwowej Szkoły Muzycznej II stopnia im. W. Żeleńskiego w Krakowie. Uczył się w klasie skrzypiec Juliusza Webera. Pod koniec lat 60 związał się z Piwnicą pod Baranami. Występował też z zespołami Anawa /gral na skrzypcach/, Czarna Perła /na trąbce/. Grał m.in. z Ewą Demarczyk, Markiem Grechutą. Był skrzypkiem Orkiestry Symfonicznej PRiTV oraz Krakowskiej Orkiestry Kameralnej pod dyrekcją Kazimierza Korda
Jako wokalista zadebiutował w 1972 r. na X Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu utworem „Tak to ty”. W tym samym roku zrealizował swój pierwszy recital telewizyjny „Wieczór bez gwiazd”. Wkrótce jego kompozycje i piosenki zaczęli doceniać jurorzy festiwali w całej Polsce. Łącznie nagrał siedem albumów /w tym jedną EP-kę/, m.in. „Dusze kobiet”, „Obok siebie”, „Platynowa”. Ostatni z nich – „1976: A Space Odyssey” – ukazał się dwa lata temu i zyskał status złotej płyty, dzięki współpracy Wodeckiego z zespołem Mitch & Mitch
Wodeckiego dobrze kojarzy również młoda widownia – artysta chętnie angażował się w produkcje adresowane do dzieci. To on był odtwórcą piosenki przewodniej polskiej wersji animowanej słynnej wieczorynki „Pszczółka Maja”
– Początkowo mnie to denerwowało, bo przecież miałem jeszcze inne kompozycje, ale po latach, jak spojrzałem wstecz, doszedłem do wniosku że dzięki tej pszczole ja tyle lat egzystowałem, więcej koncertów grałem, stawki miałem większe. I przy okazji tej pszczoły mogłem śpiewać jeszcze inne kompozycje, to było takie carte blanche – mówił Zbigniew Wodecki
Wykonywał piosenki m.in. do serialu „Plecak pełny przygód” i do bajki „Rudolf, czerwononosy renifer”. Użyczył głosu do filmu „Disco robaczki”
Nie unikał telewizji. Na swoim koncie ma epizodyczne role w takich tytułach jak m.in. „Jan z drzewa”, „Klan”, „Miodowe lata”, „Świat według Kiepskich”. Zasłynął jako juror popularnego telewizyjnego programu „Taniec z gwiazdami”. Był też gospodarzem telewizyjnych programów muzycznych „Droga do gwiazd”, „Twoja droga do gwiazd”. Jak mówił mimo że technologia, show-biznes i rozrywka zmieniają się na przestrzeni lat, to „meritum estrady pozostaje jedno i to samo: trzeba coś umieć i ciężko nad sobą pracować”
Mimo że w tym roku mija 40 lat od wydania jego pierwszej długogrającej płyty Wodecki nie organizował jubileuszowej trasy koncertowej. Twierdził że od wielu lat gra ponad sto koncertów rocznie, nie czuje więc konieczności organizowania dodatkowych. Występy przed publicznością były już dla niego naturalnym elementem pracy zawodowej
„Dla mnie to jest normalne, tak jak dla szewca robienie butów. Staram się robić te buty dobrze muzycznie. Spotkania z publicznością przebiegają w atmosferze wzajemnego zrozumienia i to jest sukces po 40 latach śpiewania” – mówił
Na każdym z koncertów muzyk wykonywał zarówno utwory z ostatnich płyt, jak i swoje największe przeboje. Do jego ulubionych piosenek należały m.in. „Teatr uczy nas żyć” z tekstem Jacka Korczakowskiego, „Lubię wracać tam gdzie byłem” do tekstu Wojciecha Młynarskiego i „Z tobą chcę oglądać świat”, do której słowa napisał Jonasz Kofta. Twierdził że miał szczęście pracować z niezwykle zdolnymi tekściarzami, dzięki którym jego utwory niosły konkretne przesłanie
„Mam taką metodę pracy, czy też miałem, gdzie głównie pisałem muzykę i do muzyki pisali panowie tekst, ale trafiałem na genialnych ludzi. Jak tego się słucha, to jakby było odwrotnie, jakby muzyka była pisana do tekstu” – mówił Wodecki
Muzyk twierdził że od niedawna czuje się jak debiutant, za sprawą płyty „1976: A Space Odyssey”, nagranej rok temu z zespołem Mitch & Mitch i ponad 40-osobową orkiestrą. Album zawierający odświeżone utwory z jego pierwszego albumu zdobył status złotej płyty, a także dwie statuetki Fryderyków w kategoriach album pop i utwór roku /”Rzuć to wszystko, co złe”/. Mówił że sukces tego wydawnictwa był dla niego wyjątkowym doznaniem. Zapewniał że nie zamierza na razie kończyć kariery
„Przyjdzie czas by się żegnać z publicznością, za jakieś pięć lat” – zapowiadał niedawno. „Bogu dziękować jeszcze żyję i dopóki stoję, zęby i włosy mi nie wypadną, dopóty będę robić karierę” – mówił /za PAP/interia.pl/ /22.5.2017/

ANDRZEJ ELLMANN

W Poznaniu po długiej chorobie zmarł Andrzej Ellmann, kompozytor, wokalista, gitarzysta i producent muzyczny, przez przyjaciół zwany Pulem. Miał 66 lat

Był długoletnim współpracownikiem Eleni, dla której komponował i z którą koncertował
W latach 1967-72 grał w zespołach amatorskich. W 1972 z założoną przez braci Prońko grupą Reflex na festiwalu Jazz nad Odrą zdobył II nagrodę. Dwa lata później współpracował ze Zdzisławą Sośnicką, czego efektem była skomponowana razem z Romanem Nowickim do tekstu Jonasza Kofty piosenka „Zasnęło we mnie wszystko”
W 1975 grał i śpiewał w Kabarecie Tey piosenki z tekstem Janusza Rewińskiego „Poszło z dymem parę lat” i „Na przekór nam”
W tamtych latach dla uczących się wtedy w Studio Sztuki Estradowej Estrady Poznańskiej Hanny Banaszak i Piotra Żurowskiego skomponował piosenki „Tak to już jest” i „Noe kontra pchła”. Autorem tekstów do obu był Kazimierz Łojan
W 1978 Andrzej Ellmann nawiązał współpracę z Krzysztofem Krawczykiem. Skomponował dla niego muzykę do wierszy „Marzenie” i „Trzy złote włosy” Leopolda Staffa, „Lubię kiedy kobieta” Kazimierza Przewy-Tetmajera oraz „Posyłam kwiaty” Adama Asnyka
Przez wiele lat współracował także z orkiestrami Zbigniewa Górnego, Alex Bandem i Orkiestrą Jerzego Miliana. W 1981 występował jako support przed Czesławem Niemenem na trasie koncertowej w USA. W latach 80 współtworzył trio z Haliną Zimmermann i Piotrem Schulzem, ale komponował także m.in. dla Zdzisławy Sośnickiej, Urszuli Sipińskiej /”Mam cudownych rodziców”, „Muzyk, muzyk”, „Płynąć”/, Ireny Jarockiej /”Masz jeszcze mnie”/ i Ryszarda Rynkowskiego. Skomponował muzykę do ok. 200 filmów krajoznawczych. Był producentem wydanej w 2001 płyty Eleni „Coś z Odysa” /za M. Zaradniak/www.gloswielkopolski.pl/ /29.4.2017/

Kompozytor i autor tekstów Andrzej Ellmann zmarł 29 kwietnia
Był członkiem Sekcji B – Autorów Utworów Muzyki Rozrywkowej i Tanecznej naszego Stowarzyszenia od 1979 r.
Urodzony w 1951 w Poznaniu, tam ukończył liceum ogólnokształcące i, równolegle, średnią szkołę muzyczną; głównym jego instrumentem były organy. Jako nastolatek zaczął grać w zespołach amatorskich, w 1971 zawodowo związał się z Państwowym Przedsiębiorstwem Imprez Estradowych, pracując w charakterze muzyka
Współpracował z Jerzym Milianem, Urszulą Sipińską, Andrzejem Dąbrowskim, Zdzisławą Sośnicką /napisał dla niej wspólnie z Romanem Nowickim, do tekstu Jonasza Kofty, piosenkę Zasnęło we mnie wszystko/, Haliną Frąckowiak, Wojciechem Skowrońskim
W latach 1967–72 współtworzył amatorskie kapele. Występując z zespołem Reflex /założonym z inicjatywy rodzeństwa Prońko: Krystyny i jej braci Piotra i Wojciecha/ zdobył na Festiwalu Jazz nad Odrą w 1972 II nagrodę w kategorii zespołów jazzu nowoczesnego
Współpracował także – grając, komponując i pisząc teksty – z poznańskim kabaretem Tey, Hanną Banaszak, Krzysztofem Krawczykiem, Ireną Jarocką, Ryszardem Rynkowskim. Podczas trasy koncertowej Czesława Niemena w USA występował jako tzw. suport
Grał również z orkiestrą Zbigniewa Górnego i z Alex Band. Przez wiele lat pracował z popularną piosenkarką greckiego pochodzenia Eleni, z którą koncertował i dla której skomponował wiele utworów; był również producentem jej wydanego w 2001 albumu Coś z Odysa
Andrzej Ellman w dorobku pozostawił cztery autorskie płyty długogrające oraz muzykę do niemal 200 filmów krajoznawczych
/www.zaiks.org.pl/

Ważniejsze kompozycje:
„Bądź mym dopełnieniem” – Grażyna Łobaszewska i S26 /tekst Bogumił Popow/
„Bez ciebie świat” – Eleni i Wiesław Ochman /tekst Lech Konopiński/
„Don’t leave me now” – Eleni i Andrzej Ellmann /tekst Witold Skowroński/
„Głodny życia” – Urszula Sipińska /tekst Agnieszka Osiecka/
„Gdzie orkiestra gra” – Urszula Sipińska /tekst Andrzej Kuryło/
„Inny nie będę” – Ryszard Rynkowski /tekst Jacek Cygan/
„Mam cudownych rodziców” – Urszula Sipińska /muzyka Andrzej Ellmann i Jerzy Konrad, tekst Wojciech Młynarski/
„Masz jeszcze mnie” – Irena Jarocka /tekst Andrzej Kuryło/
„Muzyk, muzyk” – Urszula Sipińska /tekst Agnieszka Osiecka/
„Na przekór nam” – Eleni /tekst Janusz Rewiński/
„Niebo za rogiem” – Max Bonard Band /tekst Marek Dutkiewicz/
„Nie czekam na miłość” – Eleni /tekst Andrzej Kuryło/
„Płynąć” – Urszula Sipińska /tekst Andrzej Kuryło/
„Poszło z dymem parę lat” – Andrzej Ellmann /tekst Alfred Maria Babel – pseudonim Janusza Rewińskiego/
„Przystanek mej młodości” – Urszula Sipińska /tekst Wojciech Młynarski/
„Sentymentalny dzień” – Urszula Sipińska /tekst Andrzej Kuryło/
„Świat moich kilku lat” – Urszula Sipińska /tekst Bogumił Popow/
„Światełka twego domu” – Urszula Sipińska /tekst Wojciech Młynarski/
„Taka bądź kolorowa” – Andrzej Ellmann /tekst Bogumił Popow/
„Taka sama” – Irena Jarocka /tekst Andrzej Kuryło/
„Tu nie zawinił nikt” – Eleni /tekst Lech Konopiński/
„Wciąż arka Noego” – Urszula Sipińska /tekst Maria Truszewicz/
„Wrzuć na luz” – Eleni /tekst Paweł Lejman/
„Zaglądając w cudze drzwi” – Eleni /tekst Andrzej Sobczak/
„Zasnęło we mnie wszystko” – Zdzisława Sośnicka /muzyka Andrzej Ellmann i Roman Nowicki, tekst Jonasz Kofta/
„Ze świata wszystkich stron” – Eleni /tekst Lech Konopiński/
„Źródło, wzór i cel” /On/ – Bogusław Mec i Piotr Cugowski /tekst Bogusław Mec/ /za pl.wikipedia.org/wiki/

OLEG ZAKIROW

Zmarł Oleg Zakirow

Oleg Zakirow urodził się w 1952 r. w Andiżanie /Uzbekistan, wówczas Uzbecka SRR/, był synem Uzbeka i Rosjanki. Studiował prawo na Uniwersytecie w Taszkiencie, od 1975 do 1991 służył w KGB, od 1983 w Smoleńsku, z przerwą na lata 1984-86 kiedy służył w Afganistanie, skąd wrócił do Smoleńska. W toku służby awansował do stopnia majora
W 1984 r. uzyskał informację że zbrodni katyńskiej dokonało NKWD, co wzbudziło jego ciekawość i wolę poznania prawdy. Tematem komunistycznych /„stalinowskich”/ represji był zaciekawiony także ze względów rodzinnych, bo jego dziadek też padł ofiarą represji, o czym Zakirow dowiedział się w okresie „pieriestrojki”
W 1989 znalazł się w specjalnej grupie funkcjonariuszy smoleńskiego KGB zajmującej się rehabilitacją ofiar stalinizmu. Wyszedł poza zaplanowany przez władze radzieckie zakres badań nad zbrodniami stalinowskimi. Dotarł do bezpośrednich świadków i wykonawców Zbrodni Katyńskiej, dokonanej na Polakach przez NKWD w 1940 r., spisywał i przechowywał ich zeznania. Wykorzystując oficjalną zgodę na pracę w archiwum zapoznał się z dokumentacją zbrodni na Polakach w radzieckich obozach jenieckich. Dotarł również do dokumentacji mordów dokonywanych na Polakach w okresie wielkiego terroru w latach 30 XX w. /„operacja polska NKWD”/. Uzyskaną wiedzą podzielił się z dziennikarzem tygodnika „Moskowskije Nowosti” Giennadijem Żaworonkowem, publikującym materiały na temat Zbrodni Katyńskiej oraz Aleksiejem Pamiatnychem, działaczem Stowarzyszenia „Memoriał”, poszukującym informacji o zagładzie polskich oficerów
Nawiązał również kontakt z Polakami, m.in. Marcelem Łozińskim, reżyserem filmu „Las Katyński”, i Krystyną Kurczab-Redlich, wieloletnią korespondentką w Rosji
Jego działalność przyczyniła się do wyświetlenia wielu niejasnych aspektów zbrodni katyńskiej. W 1990 wystąpił z KPZR
Jego postawa wzbudziła wrogość przełożonych, ostatecznie usunięto go z KGB pod fałszywym pretekstem choroby /„schizofrenia o spowolnionym działaniu”/. Ponieważ po opuszczeniu służby nadal był szykanowany nie mógł znaleźć pracy, a przytrafiały mu się też „wypadki” wyglądające na zakamuflowane próby zamachu, w 1998 z żoną i córką wyjechał do Polski. Tutaj znalazł się początkowo w trudnych warunkach materialnych
W 2002 r. przyznano mu obywatelstwo polskie, a w 2010 opublikowano w Polsce książkę „Obcy element”, zawierającą jego wspomnienia. Publikował m.in. w miesięczniku „Nowaja Polsza”, w „Zeszytach Katyńskich” i „Rzeczpospolitej”
Został odznaczony m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym Medalem Opiekuna Miejsc Pamięci Narodowej, a także Odznaką honorową „Za Zasługi dla Ochrony Praw Człowieka”
Zmarł w Łodzi 18 kwietnia 2017 /za www.muzeumkatynskie.pl/ /27.4.2017/

WITOLD PYRKOSZ

W wieku 90 lat zmarł znany aktor Witold Pyrkosz

„Odszedł cudowny człowiek, nasz wspaniały mistrz i wielki przyjaciel. A wraz z nim odeszła cząstka każdego z nas… Pozostaje ogromna pustka, nieopisany smutek i żal. Dziękujemy Ci, Witku, za każdą piękną chwilę. Będziemy bardzo tęsknić i nigdy nie zapomnimy” – napisano na stronie internetowej serialu tv „M jak miłość”
Witold Pyrkosz, nazywany „królem polskich seriali”, to pamiętny Pyzdra z „Janosika”, Wichura z „Czterech pancernych”, Balcerek z „Alternatyw 4”, senior rodu Mostowiaków w „M jak miłość” i Duńczyk z filmów „Vabank” i „Vabank 2”
Urodził się 24 grudnia 1926 w Krasnymstawie, choć w jego dokumentach jako data urodzenia figuruje dzień 1 stycznia 1927 we Lwowie
Zanim rozpoczął karierę artystyczną pracował jako intendent w Centralnej Poradni Ochrony Macierzyństwa i Zdrowia Dziecka. W 1954 ukończył Państwową Wyższą Szkołę Aktorską w Krakowie
W 1955 zadebiutował w teatrze im. Stefana Żeromskiego w Kielcach. Zagrał wówczas w sztuce Włodzimierza Perzyńskiego „Lekkomyślna siostra” w reż. Tadeusza Kubalskiego, wcielając się w postać Janka Topolskiego. Wcielił się też w wiele innych ról teatralnych, m.in. Cześnika w „Zemście” i Łatki w „Dożywociu” Aleksandra Fredry, George’a w „Myszach i ludziach” Johna Steinbecka czy Kalafa w „Księżniczce Turandot” Carla Gozziego
Jeszcze w 1956 pierwszy raz widzowie zobaczyli go na dużym ekranie, w filmie Jerzego Kawalerowicza „Cień”
Aktor był też współtwórcą i reżyserem kabaretu „Dreptak”
Był laureatem wielu wyróżnień, otrzymał m.in. Super Wiktora, Telekamerę w kategorii Najlepszy Aktor w 2005 i Nagrodę Specjalną „Złote Spinki” w plebiscycie Telekamery 2007
Odznaczono go Złotym Krzyż Zasługi, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski i Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”
/interia.pl/IAR/ /22.4.2017/

MAGDALENA ABAKANOWICZ

Zmarła Magdalena Abakanowicz, jedna z najbardziej znanych polskich artystek, twórczyni abakanów które zrewolucjonizowały rzeźbę i tkaninę artystyczną

Informację o jej śmierci przekazał rektor warszawskiej ASP prof. Adam Myjak
Magdalena Abakanowicz urodziła się 20 czerwca 1930 r. w Falentach k. Warszawy. Studiowała na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie i w Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Sopocie. Początkowo zajmowała się malarstwem, tworzyła m.in. monumentalne gwasze, pełne dzikich barw, fantastycznych roślin i stworzeń
Szybko odeszła od malarstwa. Zajęła się tkaniną, starała się nadać jej trójwymiarowość. Od połowy lat 60 tworzyła olbrzymie prace wykonane tradycyjną techniką tkacką z barwionego sizalu, które miały cechy w pełni przestrzenne: jednocześnie rzeźbiarskie i architektoniczne. Zrewolucjonizowały one spojrzenie na tkaninę artystyczną, zrywały całkowicie z płaszczyznowością tkanin przeznaczonych do dekoracji wnętrz. Od nazwiska twórczyni nazwano je abakanami
Międzynarodową pozycję artystki ugruntowały jej prace z lat 70 z cykli „Alteracje” /obejmujący serie takie jak m.in. „Głowy”, „Plecy”, „Postaci siedzące”/ oraz „Embriologia” – ewoluujące od wydrążonych bezgłowych ludzkich tułowi i sylwetek do form organicznych przypominających jaja. To też twory pomiędzy tradycyjną rzeźbą i tradycyjną tkaniną; zostały wykonane z lin konopnych i płótna z juty nasyconych i utwardzonych żywicą syntetyczną
W latach 80 artystka zaczęła pracować w tradycyjnych materiałach rzeźbiarskich, takich jak brąz, kamień i drewno. Później pracowała także nad wielkimi realizacjami na wielkim powietrzu, m.in. we Włoszech, w Izraelu, Niemczech, USA, Korei Południowej, na Litwie. Jedna z największych z nich, „Nierozpoznani”, tworzy ją 112 postaci odlanych z żeliwa, znajduje się w poznańskim parku na Cytadeli
W latach 90 rzeźbiarka zafascynowana japońskim tańcem butoh tworzyła choreografie dla tancerzy polskich i japońskich. Prace Abakanowicz są w zbiorach ponad 70 muzeów i kolekcji publicznych na całym świecie, m.in. Muzeum Narodowego w Warszawie, Wrocławiu i Poznaniu, Muzeum Sztuki w Łodzi oraz Centre George Pompidou w Paryżu, Metropolitan Museum w Nowym Jorku i Museum of Modern Art w Kioto
Magdalena Abakanowicz miała 86 lat /za PAP/interia.pl/ /21.4.2017/

OLGA JOHANN

5 kwietnia zmarła warszawska radna Olga Johann z Prawa i Sprawiedliwości. Była wiceprzewodniczącą Rady Warszawy

W latach 1965-68 była pracownikiem naukowym Zakładu Socjologii Politechniki Warszawskiej oraz współtwórcą pierwszego podręcznika dla studentów: „Socjologia pracy”
W latach 1968-89 pracowała jako psycholog i dyrektor w poradni wychowawczo–zawodowej w Warszawie oraz jako biegła w sądzie dla nieletnich. Była członkiem komisji zajmującej się problematyką młodzieży niepełnosprawnej w Ministerstwie Oświaty. Pracowała także w Młodzieżowym Telefonie Zaufania, zajmowała się nadzorem merytorycznym nad pracami poradni na terenie województwa warszawskiego
Była członkiem zarządu Polskiego Towarzystwa Psychologicznego
Jest autorką licznych publikacji prasowych dotyczących problemów dzieci i młodzieży. Przez dwa lata współpracowała z telewizyjnym programem „Decyzje 15-latków”
W latach 1990-91 była głównym specjalistą w Ministerstwie Edukacji Narodowej, gdzie nadzorowała pracę kuratorów oświaty oraz przygotowywała projekty aktów normatywnych MEN
W latach 2002-06 byłą wiceprzewodniczącą mazowieckiego sejmiku
Od kilku miesięcy ciężko chorowała
Jej mężem był Wiesław Johann, b. sędzia Trybunału Konstytucyjnego
/zpk/dm/PAP/ /5.4.2017/

Nie żyje Olga Johann
Po długiej chorobie zmarła wiceprzewodnicząca Rady Warszawy, członek Zarządu Fundacji Józefa Szaniawskiego, Olga Johann
Olga Johann dwa miesiące temu, przebywając w szpitalu, dostała udaru i jej stan już się nie poprawił
„Z ogromnym żalem przyjąłem wiadomość o śmierci Pani Olgi Johann – osoby kochającej Polskę, wychowawcy młodzieży, wiceprzewodniczącej Rady Warszawy, członka Zarządu Fundacji Józefa Szaniawskiego, wspaniałego, dobrego człowieka
Spoczywaj w pokoju” – napisał na facebooku Filip Frąckowiak, stołeczny radny
W latach 1989–90 Olga Johann pracowała w Biurze Interwencji Senatu, w 1990 nadzorowała przebieg wyborów prezydenckich w województwie bydgoskim jako przedstawiciel senatu w Państwowej Komisji Wyborczej
Od 1992 do 2006 była wicedyrektorem oraz dyrektorem Specjalistycznej Poradni Psychologiczno–Pedagogicznej „TOP” w Warszawie oraz członkiem komisji dyscyplinarnej w MEN /za Telewizja Republika/ /radawarszawy.um.warszawa.pl/facebook.com/ /5.4.2017/

PAWEŁ ZARZECZNY

W sobotę 25 marca w wieku 56 lat zmarł Paweł Zarzeczny, dziennikarz sportowy. Powodem zgonu był podobno zawał serca

Paweł Zarzeczny w swoim fachu był zupełnie niepodrabialny. W przeszłości był zastępcą red. naczelnego „Przeglądu Sportowego”, w ostatnich latach tworzył codzienny autorski poranek w internecie, publikował w gazetach, tygodnikach, był autorem programu telewizyjnego
Przez lata pracował na swój pokaźny dorobek w wielu redakcjach sportowych. Był cenionym ekspertem telewizyjnym, z osobliwym poczuciem humoru i żartem, autorem książek o tematyce piłkarskiej, pisząc np. wspólnie z Kazimierzem Górskim „Piłka jest okrągła” /z 2004 r./, biografię legendarnego trenera. Był autorem albumów, monografii, zbioru reportaży o Polakach w ligach zagranicznych
Współpracował zarówno z prasą sportową /m.in. „Piłka Nożna”, „Magazyn Futbol”, „Przegląd Sportowy”/, jak i ogólnotematyczną /”Super Express”, „Gazeta Wyborcza”, „Polska The Times”, „Uważam Rze”/. Związany był również ze stacjami telewizyjnymi – TVP, Wizja Sport, Canal+, Orange Sport. W ostatnich latach pisał felietony dla Weszło.com, prowadził videoblog „One Man Show” oraz program „Bul głowy” w Telewizji Republika /za interia.pl/ /25.3.2017/

WOJCIECH MŁYNARSKI

15 marca po długiej chorobie zmarł Wojciech Młynarski – poeta, reżyser, wykonawca piosenki autorskiej oraz satyryk. Miał 76 lat

O śmierci Młynarskiego poinformowała jego córka Paulina Młynarska
„Dziś /15 marca – przyp. red./ o godz. 20.40, po bardzo długiej chorobie umarł nasz tata Wojciech Młynarski. Bardzo prosimy media o danie nam czasu na przeżycie tego w spokoju. Paulina, Agata i Jan Młynarscy” – zaapelowała rodzina /za interia.pl/ /15.3.2017/

BP TADEUSZ RYBAK

7 marca zmarł po długiej chorobie pierwszy biskup legnicki Tadeusz Rybak. Miał 88 lat

Bp Tadeusz Rybak przez 13 lat stał na czele diecezji legnickiej, którą powołał Papież Jan Paweł II. 30 kwietnia 2005 r. przeszedł na emeryturę
Biskup Tadeusz Rybak, syn Bolesława i Heleny z domu Tylman, urodził się 7 listopada 1929 w Milanówku k. Warszawy. Tam też ukończył szkolę podstawową i liceum ogólnokształcące. Świadectwo dojrzałości otrzymał w 1948 i tegoż roku wstąpił do Arcybiskupiego Wyższego Seminarium Duchownego w Wrocławiu. Świecenia prezbiteratu otrzymał 2 sierpnia 1953 z rąk biskupa Franciszka Sonika, sufragana kieleckiego
Po święceniach pracował w duszpasterstwie pełniąc obowiązki wikariusza Parafii Wniebowzięcia NMP w Bielawie /1953-54/, Parafii św. Stanisława i św. Doroty we Wrocławiu /1954-55/ oraz Parafii św. Stanisława Biskupa w Świdnicy /1955-56/. W latach 1956-57 pracował w Instytucie Katolickim w Trzebnicy–Bętkowie. W 1957 rozpoczął studia na Wydziale Teologicznym Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego które ukończył uzyskawszy tytuł doktora teologii w 1962 r.
Od 1 września 1962 do 1977 był wicerektorem Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego we Wrocławiu oraz wykładowcą teologii dogmatycznej i liturgiki. W tym samym czasie był członkiem Komisji Episkopatu do spraw Seminariów Duchownych oraz członkiem Rady Duszpasterskiej i Komisji Liturgicznej Archidiecezji Wrocławskiej. W 1969 został mianowany kapelanem Ojca Świętego. 28 kwietnia 1977 został powołany przez Pawła VI biskupem tytularnym Benepoty i ustanowiony biskupem pomocniczym arcybiskupa Henryka Gulbinowicza, metropolity wrocławskiego. Sakrę biskupią otrzymał 24 czerwca 1977 w Katedrze Wrocławskiej z rąk abpa Henryka Gulbinowicza. Współkonsekratorami byli biskupi Wincenty Urban i Jerzy Modzelewski
1 lipca 1977 biskup Tadeusz Rybak został ustanowiony wikariuszem generalnym arcybiskupa wrocławskiego. W 1978 został także członkiem Kapituły Metropolitarnej Wrocławskiej, a w 1982 jej prepozytem
Od 1983 biskup Tadeusz Rybak był przewodniczącym Komisji Episkopatu Polski do spraw Liturgii i Duszpasterstwa Liturgicznego. W tym czasie komisja przygotowywała niemal wszystkie księgi liturgiczne jakimi posługujemy się obecnie w Polsce
25 marca 1992 Ojciec Święty Jan Paweł II ustanowił biskupa Tadeusza Rybaka pierwszym biskupem Diecezji Legnickiej. Uroczysty ingres odbył się 24 maja 1992. Urząd Biskupa Legnickiego – z powodu osiągnięcia wieku emerytalnego – pełnił do 30 kwietnia 2005, tj. dnia ingresu nowego biskupa legnickiego Stefana Cichego
Od kilku lat bp Tadeusz Rybak zmagał się z chorobą. Zmarł w swoim domu 7 marca
/Diecezja legnicka/BPKEP/
/episkopat.pl/ /7-3-2017/
Uroczystości pogrzebowe odbyły się 11 marca. Bp Tadeusz Rybak spoczął w krypcie w Katedrze legnickiej

ZUZANNA CZAJKOWSKA

W wieku 86 lat zmarła dziennikarka i krytyk muzyczny Zuzanna Czajkowska, uczestniczka Powstania Warszawskiego, w latach 50 skazana w procesie politycznym

Zuzanna Czajkowska urodziła się 9 listopada 1930 r. w Warszawie, w rodzinie o tradycjach patriotycznych, związanej m.in. z XIX-wiecznym pisarzem Michałem Czajkowskim vel Sadykiem Paszą
W wieku 13 lat brała udział w Powstaniu Warszawskim. W 2016 r. powiedziała, że m.in. to doświadczenie ją „ukształtowało”. „Nosiłam do politechniki zupę, do szpitali masło. My, dzieci Powstania, zbieraliśmy się przy Noakowskiego 10. Dlaczego o tym mówię? Byliśmy wtedy jednym zjednoczonym narodem, walczącym przeciw wrogowi”
W latach 1948-50 studiowała na Wydziale Filologii Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego. W czasie studiów pracowała w Teatrze Polskim, tańcząc i śpiewając na jego scenie. Jesienią 1950 razem z matką została aresztowana w Białymstoku /miejsce powojennego osiedlenia/ i skazana w procesach politycznych /wyroki unieważniono w 1989/
„Nie popełniłam żadnego przestępstwa. Bezpieka przyszła po moją matkę, która nie kryła swoich poglądów, a ponadto otrzymała list z Ameryki od współpracownika mojego ojca. To wystarczyło by ją oskarżyć. Mnie zatrzymano przy okazji, bo znaleziono w mieszkaniu moje szkolne notatki. W zielonym zeszycie spisałam swoje przeżycia z Powstania Warszawskiego” – powiedziała
Jako dziennikarka debiutowała w białostockiej mutacji „Życia Warszawy”. W latach 1952-80 pracowała w „Słowie Powszechnym”, początkowo w oddziale białostockim, a od 1954 w redakcji w Warszawie jako reporterka, redaktor działu kulturalnego, recenzentka muzyczna, publicystka
W 1981 podjęła pracę redaktora-dokumentalisty w „Tygodniku Solidarność”
Za swoją działalność została w 2016 r. odznaczona m.in. Srebrnym Medalem Gloria Artis, a w latach wcześniejszych nagrodą Filmu i Kierunków /za pracę o Sienkiewiczu – 1954/, nagrodą i dyplomem od wydawcy „Słowa Powszechnego” /1955/, nagrodą SDP i Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich /równorzędnie z Jackiem Maziarskim, za reportaż – 1964/, także dyplomem i medalem SDP za 25 lat pracy dziennikarskiej /1977/
/za wawalove.pl/ /2.3.2017/

Od 2000 r. współpracowała z Małą Operą pisząc scenariusze do koncertów o tematyce patriotycznej i religijnej /Santo-Subito – 2003, Jan Paweł II Wielki – Totus Tuus Maria! – 2008/ /za PAP/

JERZY STAWICKI

Zmarł scenarzysta, reżyser i operator Jerzy Stawicki, który pracował m.in. przy filmach „Do widzenia, do jutra”, „Jak rozpętałem drugą wojnę światową”, „Rozmowy kontrolowane” oraz „Wierna rzeka”. Filmowiec zmarł 1 marca w Warszawie, miał 89 lat

O śmierci filmowca, który w trakcie swojej ponad trzydziestoletniej kariery zrobił zdjęcia do około pięćdziesięciu filmów, poinformowało Stowarzyszenie Filmowców Polskich
Jerzy Stawicki urodził się 30 maja 1927 r. w Warszawie. Ukończył Gimnazjum Graficzne przy ul. Konwiktorskiej w Warszawie oraz związane z tą szkołą Liceum Fotograficzne. Studiował na Wydziale Operatorskim PWSF w Łodzi, gdzie w 1964 uzyskał dyplom. Od 1954 pracował w łódzkiej Wytwórni Filmów Fabularnych
Pierwsze kroki na planie stawiał m.in. jako aktor w etiudzie szkolnej Janusza Morgensterna „Rzodkiewki” w 1954. Później już realizował się przy kamerze, początkowo jako asystent operatora w reportażu z pracowni Xawerego Dunikowskiego „Idę do słońca” Andrzeja Wajdy /1955/. W tym samym roku pracował jako asystent autora zdjęć przy „Podhalu w ogniu”
Dwa lata później pierwszy raz współpracował z Tadeuszem Chmielewskim – był drugim operatorem na planie filmu „Ewa chce spać”. Samodzielnym operatorem został rok później przy filmach „Rancho Texas” Wadima Berestowskiego i „Dwoje z wielkiej rzeki” Konrada Nałęckiego. W 1960 ponownie spotkał się na planie z Morgensternem przy „Do widzenia, do jutra…”
W tym samym roku zadebiutował jako autor zdjęć – u Chmielewskiego przy „Walecie pikowym”. Później pracował z nim także przy takich filmach jak „Wśród nocnej ciszy” /1978/, „Jak rozpętałem II wojnę światową” /1969/ czy „Wierna rzeka” /1983/
W latach 60 zajął się także scenariuszopisarstwem i reżyserią. Z połowy tamtego dziesięciolecia pochodzą jego – i Marka Nowickiego – filmy telewizyjne „Profesor Zazul” oraz „Przyjaciel”
W 1967 pracował z reżyserem Stanisławem Lenartowiczem nad zdjęciami do „Upiora”, później przy „Martwej fali” /1970/, „Nosie” /1971/, „Opętaniu” /1972/ czy „To ja zabiłem” /1974/
Z Chmielewskim spotkał się ponownie w 1970. Odpowiadał wtedy za zdjęcia do już legendarnego filmu „Jak rozpętałem drugą wojnę światową”
Z Sylwestrem Chęcińskim zrealizował „Pierwszą miłość” /1971/, „Wielkiego Szu” /1982/ oraz „Rozmowy kontrolowane” /1991/
Był wieloletnim członkiem Stowarzyszenia Filmowców Polskich /za PAP/ /1.3.2017/

GUSTAW LUTKIEWICZ

Zmarł Gustaw Lutkiewicz, aktor filmowy i teatralny. O jego śmierci poinformowała córka Katarzyna. Aktor miał niespełna 93 lata

Gustaw Lutkiewicz zagrał w ponad 120 filmach, choć były to głównie role drugoplanowe. Nazywano go nawet „mistrzem drugiego planu”
Pracował na planie u takich znanych reżyserów jak Jerzy Hoffman, Stanisław Bareja, Wojciech Jerzy Has, Jerzy Kawalerowicz, Kazimierz Kutz, Krzysztof Zanussi czy Tadeusz Konwicki
Widzowie mogą pamiętać aktora z takich filmów jak „Pan Wołodyjowski”, „Doktor Judym”, „Awans”, „Ogniem i mieczem”, „Znachor”, „Ewa chce spać”, „Gangsterzy i filantropi”, „Rękopis znaleziony w Saragossie”, „Dolina Issy”, „Lekcja martwego języka”, „Nadzór” czy „C.K. Dezerterzy”
Występował również w serialach, m.in. „Alternatywy 4”, „Pogranicze w ogniu”, „Lalka”, „W labiryncie”, „Kanclerz”, „Ogniem i mieczem”, „Bank nie z tej ziemi”, „Ballada o Januszku”, „Zmiennicy”, „Rycerze i rabusie”, „Klub profesora Tutki”
W ostatnich latach grał właściciela wiejskiego sklepiku w popularnej telenoweli „Złotopolscy”
Gustaw Lutkiewicz urodził się 29 czerwca 1924 r. w Kownie. Po ukończeniu PWST w Warszawie pracował w łódzkim Teatrze Nowym. W 1961 został aktorem scen warszawskich: Teatru Dramatycznego, Teatru Powszechnego i Teatru Narodowego
Pierwszy raz pojawił się na ekranie w „Żołnierzu zwycięstwa” /1953/ Wandy Jakubowskiej, a pierwszą większą rolę – cwaniaczka Kwaśniewskiego – zagrał w „Ludziach z pociągu” /1961/ Kazimierza Kutza
Dużo sympatii przysporzyła Lutkiewiczowi rola Luśni, ulubionego żołnierza tytułowego bohatera ekranizacji trzeciej części Sienkiewiczowskiej Trylogii – „Pana Wołodyjowskiego” /1969/ Jerzego Hoffmana. 30 lat później wcielił się w starego Barabasza w adaptacji „Ogniem i mieczem” Hoffmana /1999/
Lubił role w filmach kostiumowych: w rozgrywającym się na Żmudzi horrorze Janusza Majewskiego „Lokis” /1970/ zagrał doktora Froebera, lekarza hrabiny Szemiotowej; w „Lekcji martwego języka” /1979/ tego samego reżysera – leśniczego Szwandę, w „Ostrzu na ostrzu” /1983/ Tadeusza Junaka, ekranizacji powieści Józefa Hena „Przypadki starościca Wolskiego” – starostę Krasickiego
Wystąpił też jako bikiniarz w „Sprawie do załatwienia” /1953/ Jana Rybkowskiego i Jana Fethke, policjant w „Ewa chce spać” /1958/ Tadeusza Chmielewskiego, biskup warmiński w „Koperniku” /1972/ Ewy i Czesława Petelskich, ginekolog w „Nadzorze” /1983/ Wiesława Saniewskiego, naczelnik więzienia w „Pismaku” /1984/ Wojciecha Jerzego Hasa, dyrektor PGR-u w „Kuchni polskiej” /1991/ Jacka Bromskiego
Grał księcia Mikołaja Radziwiłła w serialu „Kanclerz” Ryszarda Bera, czy w opowieściach filmowych Stanisława Barei „Alternatywy 4” i „Zmiennicy”. Jego ostatnią kreacją na małym ekranie była postać Zygmunta Karabasza, właściciela sklepu w Złotopolicach w popularnej telenoweli „Złotopolscy”
Często występował w słuchowiskach radiowych. W 1994 Gustaw Lutkiewicz otrzymał Złoty Mikrofon za wybitne osiągnięcia w dziedzinie twórczości radiowej, za wieloletnią współpracę z Teatrem Polskiego Radia i kreację Polikarpa Lepieszki w powieści radiowej „W Jezioranach”
Występował również w Teatrze Telewizji. Był cenionym wykonawcą ballad Bułata Okudżawy /m.in. słynnej „Modlitwy” z lat 60 XX w./
Za swoje artystyczne dokonania odznaczony został m.in. Złotym Krzyżem Zasługi oraz Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski /za interia.pl/ /24.2.2017/

JOLANTA KLIMOWICZ-OSMAŃCZYK

W Warszawie 21 lutego zmarła Jolanta Klimowicz-Osmańczyk, dziennikarka, żona publicysty i polityka Edmunda Osmańczyka

Miała 87 lat. Była członkiem Rodziny Katyńskiej oraz Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich
Jolanta Klimowicz-Osmańczyk pracowała m.in. dla redakcji „Życia Warszawy”, „Trybuny Robotniczej”, „Rzeczpospolitej”. Trzydzieści lat współpracowała z Polskim Radiem
Choć z wykształcenia była filozofem przez pół wieku zajmowała się różnymi formami dziennikarstwa. Jak wspomniała w wywiadzie dla portalu „Na temat” do zawodu trafiła z przypadku. Na początku odpisywała na listy. Prawdziwa praca dziennikarska rozpoczęła się przy okazji wyjazdu do Brazylii w 1961 r. Pojechała tam ze swoim mężem, znanym dziennikarzem, Edmundem Osmańczykiem
Opublikowała kilka książek zawierających głównie wrażenia i przemyślenia z jej podróży po krajach Ameryki Łacińskiej. Jest autorką m.in. „Diabłów z Bahia”, „Życia i śmierci w Ameryce Łacińskiej” oraz „Mojego Chile”. Przez wielu uznawana za nestorkę polskiego dziennikarstwa. Swoją współpracę z radiem zakończyła w 2007 r.
Edmund Osmańczyk był wybitnym dziennikarzem, politologiem, politykiem i autorem m.in. „Encyklopedii ONZ i stosunków międzynarodowych” oraz „Spraw Polaków”, zmarł w 1989. Jest pochowany przy kościele „na górce” w Opolu /za PAP/www.polskieradio.pl/ /22.2.2017/

STANISŁAW SKROWACZEWSKI

Znany dyrygent i kompozytor Stanisław Skrowaczewski, który pracował z wieloma orkiestrami z całego świata, zmarł w wieku 93 lat, po drugim zawale – poinformował rzecznik Minnesota Orchestra Gwen Pappas, powołując się na rodzinę zmarłego

Stanisław Skrowaczewski, który zmarł w szpitalu na przedmieściach Minneapolis, był dyr. muz. i dyrygentem orkiestry stanu Minnesota w latach 1960-80, kiedy zespół nosił nazwę Minneapolis Symphony Orchestra
„Trudno wyrazić kim był Maestro Skrowaczewski dla Minnesota Orchestra – napisano w oświadczeniu zespołu. – Choć do zeszłego roku jeździł po świecie, dyrygując największymi orkiestrami, przez dekady Minnesota była jego domem”
Skrowaczewski urodził się 3 października 1923 we Lwowie. Po II wojnie światowej był dyryg. m.in. Państwowej Filharmonii Śląskiej w Katowicach czy filharmonii w Krakowie. W 1966 osiadł w Stanach Zjednoczonych. Współpracował m.in. z Halle Orchestra z Manchesteru czy Yomiuri Nippon Symphony Orchestra z Tokio; gościnnie występował z czołowymi orkiestrami świata, m.in. Metropolitan Opera w Nowym Jorku
Komponował m.in. utwory orkiestrowe i kameralne. Zgodnie z oświadczeniem jego agencji Intermusica „współpracował z muzycznymi gigantami XX w., w tym /kompozytorami/ Dmitrijem Szostakowiczem, Krzysztofem Pendereckim czy Andrzejem Panufnikiem” /za PAP/interia.pl/ /22.2.2017/

HELENA KMIEĆ

Pożegnano Helenę Kmieć, polską wolontariuszkę misyjną zamordowana 24 stycznia w Boliwii. Pożegnało ją ok. 4 tys. wiernych

W Libiążu została pochowana w niedzielę 19 lutego Helena Kmieć, polska wolontariuszka misyjna zamordowana 24 stycznia w Boliwii. Żegnali ją biskupi, 120 księży, przedstawiciele władz państwowych oraz ok. 4 tys. wiernych, zwłaszcza młodych ludzi którzy przyjechali autokarami z całej Polski
Mszy św. w libiąskim kościele św. Barbary przewodniczył kard. Stanisław Dziwisz. Obecni byli także bp Jan Zając, bp Leszek Leszkiewicz. Z Boliwii przyjechał wikariusz apostolski bp Antoni Reimann
„Przez swoją śmierć stałaś się dla wielu młodych ludzi na całym świecie powierniczką ich spraw przed Jezusem Chrystusem” – mówił kard. Stanisław Dziwisz, rozpoczynając uroczystości. „Twoje zaangażowanie i duchowość misyjna zaprowadziły Cię na miejsce męczeńskiej śmierci, gdzie chciałaś głosić Chrystusa i świadczyć o Jego miłości do człowieka” – mówił hierarcha. „Ty poszłaś z odwagą za głosem Mistrza z Nazaretu. Twoja śmierć nie jest przegraną!” – mówił
Kościół św. Barbary w Libiążu przystrojony był na biało. Białymi kwiatami ozdobiono chrzcielnicę przy której przyjęła chrzest Helenka, a przy jej białej trumnie wartę pełniła asysta wojskowa. Celebransi ubrani byli w białe szaty symbolizujące czystość, niewinność i wiarę że Helena cieszy się już chwałą nieba
Pogrzeb miał charakter państwowy. Prezydent Andrzej Duda odznaczył pośmiertnie Helenę Kmieć Złotym Krzyżem Zasługi za zaangażowanie w działalność charytatywną i społeczną oraz za zaangażowanie w pomoc potrzebującym. Do uczestników uroczystości wystosowała list premier Beata Szydło. „Żegnając dzisiaj Helenę Kmieć żegnamy symbol dobra, bezinteresownej pomocy i szczerej miłości bliźniego” – napisała. „Jej śmierć przyniosła nam ból i cierpienie, ale jej życie dla wielu z nas pozostanie inspiracją i wzorem” – napisała premier
Homilię wygłosił ks. Franciszek Ślusarczyk. Rektor Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach zaapelował o „ducha jedności, przebaczenia i odwagi w budowaniu naszej przyszłości na fundamencie Bożej prawdy i wzajemnej miłości”. Mówił że Polacy powinni podjąć to wezwanie jako prosty lecz wymagający testament „młodziutkiej uczennicy Chrystusa”
Zdaniem ks. Franciszka Ślusarczyka źródłem duchowego piękna które emanowało z tragicznie zmarłej wolontariuszki było codzienne życie w bliskości z Chrystusem, dlatego Msza pogrzebowa Heleny jest przede wszystkim wielkim dziękczynieniem za to że „naprawdę święci ludzie żyją tak blisko nas”. „Wielką rzeczą jest godnie umierać, ale jeszcze trudniejszą jest mądrze i pięknie żyć” – mówił kapłan
„Miłość Heleny będzie towarzyszyć nam zawsze bo miłości pogrzebać nie sposób” – napisali boliwijscy biskupi w liście skierowanym do Kościoła w Polsce. Pismo zostało odczytane na zakończenie Mszy św. pogrzebowej przez wikariusza apostolskiego w Boliwii, bp. Antoniego Reimanna
„Bolejemy nad tym co się wydarzyło w Cochabambie i prosimy Pana Jezusa, który za nas umarł i zmartwychwstał, byśmy nie przestawali miłować nawet tych którzy nas prześladują” – napisali boliwijscy biskupi. „Dla Ludu Bożego w całym Kościele, a szczególnie dla młodzieży, Helena pozostanie żywym przykładem budowania cywilizacji miłości” – napisali hierarchowie
Na zakończenie Mszy św. głos zabrała także s. Savia Bezak ze Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Dębickich, która przebywała w Cochabamba kiedy doszło do zabójstwa Heleny Kmieć. „To była noc niewiarygodnego wydarzenia, noc ogromnego bólu i jeszcze większej modlitwy” – mówiła
„Przywożę słowo: przepraszamy za tę niewinną śmierć, za ten niezrozumiały dla wszystkich akt zagubionego, uwikłanego w zło młodego człowieka, rówieśnika Helenki” – mówła s. Bezak
Prowincjał polskich salwatorianów ks. Piotr Filas SDS przekazał w czasie uroczystości cztery krzyżyki wolontariatu misyjnego. Pierwszy z nich został złożony na trumnie Heleny. Drugi otrzymali jej rodzice Barbara i Jan. Trzeci z krzyżyków trafił do bp. Jana Zająca z prośbą by został złożony w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia jako znak modlitwy o nawrócenie tych którzy wyrządzili zło i miłosierdzie dla nich
Dyrektor Wolontariatu Misyjnego Salvator ks. Mirosław Stanek SDS otrzymał czwarty krzyżyk, który ma być umieszczony w siedzibie wolontariatu przy zdjęciu Helenki, by dla młodych ludzi przypominał o jej dobrym życiu i dawał impuls do stawania się lepszymi
Na koniec, w imieniu rodziny Helenki, głos zabrał bp Jan Zając
Nawiązując do napisu umieszczonego nad wejściem do świątyni „Idźcie i głoście”, mówił że były to słowa które od najmłodszych lat realizowała swoim życiem Helenka. „W tej świątyni wszystko się zaczęło i tu nabierało duchowego piękna” – mówił. „Nasze wspólne dziękczynienie jest wymownym znakiem że ŚDM trwają nadal, zataczając coraz szersze kręgi i przynosząc błogosławione owoce
przez czytelne świadectwo życia i męczeńskiej śmierci Helenki” – mówił
Biskup przytoczył wpis Helenki na płycie, na której zarejestrowano jej recital dyplomowy: „Bogu, który mnie tak cudownie stworzył”
„Helenka miała świadomość komu zawdzięcza życie, zdrowie oraz tak liczne talenty którymi starała się wciąż służyć, z prostotą a zarazem głębią bogactwa duchowego” – mówił
„W imieniu Helenki i całej jej rodziny pragnę podziękować Bogu za to że ją tak cudownie stworzył i pozwolił pomnożyć talenty umysłu, woli, serca, by mogła się nimi dzielić z innymi” – mówił bp Zając
Zamiast wieńców i kwiatów na pogrzebie zbierano ofiarę na rzecz dzieci z Boliwii, którymi miała się opiekować Helena. Zbiórka do puszek była zorganizowana przed kościołem, zarówno przed Mszą, jak i po niej. Byli w nią zaangażowani członkowie Wolontariatu Misyjnego Salvator, wolontariusze ŚDM oraz schola parafialna
Zgodnie z wolą rodziny uroczystości pogrzebowe na cmentarzu odbyły się bez udziału mediów. Przy biciu parafialnych dzwonów na miejsce wiecznego odpoczynku odprowadził Helenkę jej wujek, bp Jan Zając. Ciało Helenki zostało złożone w grobie przy akompaniamencie wojskowych salw honorowych /za KAI/ /20.2.2017/

Helena Kmieć, pochodząca z archidiecezji krakowskiej wolontariuszka i misjonarka została zamordowana 24 stycznia w Boliwii. Miała 25 lat
Zaangażowała się w działalność salwatoriańskiego wolontariatu misyjnego w 2011 r., czyli od początku jego działalności. Należała do regionu w Trzebini. Była stewardessą, świeżo upieczoną absolwentką Politechniki Śląskiej w Gliwicach
Śpiewała, grała na gitarze, była bardzo utalentowana, łatwo nawiązywała kontakty, w czym pomagała bardzo dobra znajomość angielskiego
Wcześniej wyjeżdżała jako wolontariuszka misyjna do innych krajów, a wyprawa do Boliwii była pierwszym tak dalekim wyjazdem. Do Polski miała wrócić po sześciu miesiącach
Dwa dni przed wyjazdem, 6 stycznia, w bazylice w Trzebini odbyło się tzw. posłanie – nałożenie krzyża misyjnego dla Heleny i jej współtowarzyszki, Anity Szuwald
W boliwijskiej Cochabambie zaangażowała się w odnawianie sal w ochronce prowadzonej przez siostry służebniczki dębickie
Pochodziła z Libiąża. Była spokrewniona z emerytowanym biskupem archidiecezji krakowskiej Janem Zającem /za niedziela.pl/KAI/

Helena Kmieć – wolontariuszka misyjna – została zamordowana w nocy z 24 na 25 stycznia w Boliwii. Zginęła w miejscowości Cochabamba podczas napadu na ochronkę dla dzieci. Została ugodzona nożem /za PAP/

DANUTA SZAFLARSKA

W wieku 102 lat w niedzielę 19 lutego zmarła Danuta Szaflarska, aktorka znana m.in. z filmów „Zakazane piosenki, „Skarb”, „Pora umierać”

6 lutego Danuta Szaflarska obchodziła 102 urodziny
Informację o śmierci artystki podał na swojej stronie internetowej warszawski Teatr Rozmaitości
„Dwadzieścia pięć lat temu, proszę państwa, byłam jeszcze bardzo młodą dziewczyną, miałam zaledwie siedemdziesiąt dwa lata” – stwierdziła Danuta Szaflarska w 2012 r., kiedy miała 97 lat /wypowiedzi pochodzą z książki Łukasza Maciejewskiego „Aktorki. Spotkania” – red./
„Niesamowita pogoda ducha, wielka ciekawość świata, odwaga i skromność – to cechy Danuty Szaflarskiej” – tak w jedynym z wywiadów scharakteryzowała aktorkę zaprzyjaźniona z nią od lat reżyserka Dorota Kędzierzawska
Danuta Szaflarska urodziła się 6 lutego 1915 r. /w jej dokumentach jako oficjalna podawana jest jednak data 20 lutego/ we wsi Kosarzyska k. Piwnicznej. Wybierając studia najpierw myślała o medycynie, potem o handlu. Dopiero później za namową kolegów zdecydowała się na aktorstwo. Zdała do Państwowego Instytutu Sztuki Teatralnej. Po studiach rozpoczęła karierę artystyczną w Teatrze na Pohulance w Wilnie /1939-41/. W ciągu dwóch lat zagrała tam ok. dwudziestu ról, od klasyki po obyczajowe komedie. W latach 1942-43 występowała w Teatrze Podziemnym, a w latach 1943-45 w Teatrze Frontowym Armii Krajowej. W Powstaniu Warszawskim była łączniczką
Po wojnie przez rok grała w Starym Teatrze w Krakowie /1945-46/, następnie w Łodzi w Teatrze Kameralnym. W 1949 przeniosła się do Warszawy. Do 1957 występowała w Teatrze Współczesnym, potem w Narodowym /1954-66/. Od 1966, do emerytury w 1985, pracowała w Teatrze Dramatycznym. Potem gościnnie występowała na niemal wszystkich warszawskich scenach, w dorobku ma ok. setki teatralnych ról, m.in. w spektaklach w reżyserii Erwina Axera, Macieja Englerta, Agnieszki Glińskiej
Jako aktorka filmowa wielką popularność zdobyła zaraz po wojnie za sprawą ról w „Zakazanych piosenkach” /1946/ i „Skarbie” /1948/, komediach Leonarda Buczkowskiego. W „Zakazanych piosenkach” partnerował jej Jerzy Duszyński. Film jest zbliżoną w nastroju do podwórzowej ballady fabularyzowaną antologią patriotycznych i satyrycznych piosenek okupacyjnych, dla których tło stanowią typowe sytuacje z życia wojennej Warszawy. Akcja obejmuje okres od września 1939 po wyzwolenie stolicy w 1945. Wspominający ten czas bohaterowie, muzyk Roman Tokarski, jego siostra Halina oraz ich koledzy, byli członkami organizacji podziemnej, przewozili broń, brali udział w akcjach bojowych, walczyli w Powstaniu
Po udziale w komediach Buczkowskiego Szaflarska występowała m.in. w takich produkcjach jak „Ludzie z pociągu” /1961/ Kazimierza Kutza, serial „Lalka” /1977/ Ryszarda Bera, „Dolina Issy” /1982/ Tadeusza Konwickiego, „Korczak” /1990/ Andrzeja Wajdy, „Diabły, diabły” /1991/ Doroty Kędzierzawskiej, „Pożegnanie z Marią” /1993/ Filipa Zylbera, „Tydzień z życia mężczyzny” /1999/ Jerzego Stuhra, „Żółty szalik” /2000/ Janusza Morgensterna, „Przedwiośnie” /2002/ Filipa Bajona
W 2007 r. uznanie widzów i krytyki przyniosła jej kreacja w filmie „Pora umierać”. „Kiedy realizowaliśmy ten film pani Danuta miała 91 lat. Obawialiśmy się trochę o jej formę. Tymczasem bardzo nas zaskoczyła” – wspomina reżyserka Dorota Kędzierzawska. „Pamiętam jak kręciliśmy scenę w której pani Danuta z filiżanką gorącej herbaty wchodzi po dość stromych schodach. Aktorce towarzyszył pies, filmowa suczka Fila. Pies oczywiście na początku wyprzedzał panią Danutę. Więc pędził pies i pędziła pani Danuta. Po piątej czy szóstej próbie poprosiłam aktorkę by szła wolniej. W końcu zawołałam: ‚Danutko, błagam, idź wolniej, pamiętaj że grasz starą kobietę'” – opowiada reżyserka
A co o filmie „Pora umierać” opowiada sama Danuta Szaflarska? „Co tu dużo mówić, Kędzierzawska zmieniła moje życie. To najważniejszy film w karierze. Pytałam Dorotki: ‚Ale kto będzie chciał oglądać starą babę przez półtorej godziny?’. Okazało się że chcieli. Nawet teraz jeszcze podchodzą do mnie dzieci i młodzież mówiąc jaka to byłam wspaniała. Nie wiem, może zmyślają” – czytamy w książce Łukasza Maciejewskiego „Aktorki. Spotkania”
W 2008 r. Szaflarska wystąpiła w komedii Juliusza Machulskiego „Ile waży koń trojański?” i filmie „Jeszcze nie wieczór” Jacka Bławuta, rok później w „Janosiku. Prawdziwej historii” Agnieszki Holland i Kasi Adamik. W 2012 można ją było zobaczyć w „Pokłosiu” Władysława Pasikowskiego i poświęconym jej życiu dokumentalnym „Innym świecie”
Od maja 2010 aktorka należałą do zespołu TR Warszawa. Wystąpiła tam w wystawionej przez reżysera Grzegorza Jarzynę sztuce Doroty Masłowskiej „Między nami dobrze jest” /2009/ w roli Osowiałej Staruszki Na Wózku Inwalidzkim, za którą otrzymała m.in. ufundowaną przez ZASP Nagrodę im. Jacka Woszczerowicza. Jarzyna podjął się ponadto przeniesienia sztuki Masłowskiej na ekran – film „Między nami dobrze jest” powstał w 2014 r.
„Wciąż mnie ktoś pyta dlaczego ciągle tyle gram, jeżdżę na próby, uczę się tekstu. Odpowiadam szczerze: ‚Inaczej dawno by mnie u nie było’. Praca trzyma mnie przy życiu, daje radość, pozwala cieszyć się każdą chwilą. Dzięki kolejnym wyzwaniom czuję że jestem potrzebna” – wyznała Danuta Szaflarska w książce „Aktorki. Spotkania” /za interia.pl/ /19.2.2017/

PREZYDENT: LEGENDARNA AKTORKA
„Łączyła misję artystyczną z głębokim pojmowaniem patriotyzmu. Ujmowała wdziękiem, naturalnością, radością” – napisał prezydent Andrzej Duda, wspominając zmarłą aktorkę
„Legendarna aktorka którą będziemy pamiętać ze znakomitych ról teatralnych i filmowych. Była symbolem odradzającej się po wojnie polskiej kinematografii. Uznanie wzbudzała różnorodność jej aktorskich kreacji” – napisał o Szaflarskiej prezydent na swojej stronie internetowej
„Zachwycała doskonałym warsztatem, otwartością zarówno na klasyczny, jak i współczesny repertuar” – dodał
Jak przypomniał prezydent aktorka uczestniczyła w Powstaniu Warszawskim. „Łączyła misję artystyczną z głębokim pojmowaniem patriotyzmu. Ujmowała wdziękiem, naturalnością, radością. Do końca pozostawała osobą aktywną zawodowo, pełną pasji i nowych pomysłów” – napisał
„Zapamiętamy Danutę Szaflarską jako wspaniałą aktorkę która przysłużyła się polskiej kulturze” – dodał prezydent /za PAP/ /19.2.2017/

WITOLD ADAMEK

18 lutego zmarł operator, scenarzysta, reżyser i producent filmowy Witold Adamek

Był członkiem Stowarzyszenia Filmowców Polskich, autorem zdjęć do m.in. „Krótkiego filmu o miłości” Krzysztofa Kieślowskiego i producentem „Daleko od okna” w reż. Jana Jakuba Kolskiego. Miał 71 lat
Witold Adamek jest znany m.in. ze zdjęć do takich filmów jak „Olimpiada 40” Andrzeja Kotkowskiego /1980/, „Nadzór” Wiesława Saniewskiego /1983/, „Yesterday” Radosława Piwowarskiego /1984/, „Baryton” Janusza Zaorskiego /1984/, „C.K. Dezerterzy” Janusza Majewskiego /1985/, „Jezioro Bodeńskie” Janusza Zaorskiego /1985/, „Obywatel Piszczyk” Andrzeja Kotkowskiego /1988/, „Krótki film o miłości” Krzysztofa Kieślowskiego /1988/, „Ferdydurke” Jerzego Skolimowskiego /1991/, „Ile waży koń trojański” /2008/ i „Ambassada” /2013/ Juliusza Machulskiego
Był także operatorem przy serialach, np. „Matki, żony i kochanki” Juliusza Machulskiego, „Polskie drogi” Krzysztofa Prymka i Janusza Morgensterna oraz spektaklach telewizyjnych – w tym np. „Ja, Feuerbach” w reż. Piotra Fronczewskiego – i dokumentach /m.in. „Tam, gdzie rosną porzeczki” Leo Leszka Kantora/
Wyreżyserował m.in. „S@motność w sieci” /2006/ oraz serial „Rodzina zastępcza”. Był producentem „Daleko od okna” Jana Jakuba Kolskiego oraz producentem wykonawczym serialu „Siedlisko”
Współpracował także z Feliksem Falkiem i Andrzejem Wajdą /za PAP/interia.pl/ /18.2.2017/

HALINA NAJDER

W Warszawie 4 lutego w wieku 90 lat zmarła Halina Najder, tłumaczka literatury pięknej, w tym utworów Josepha Conrada Korzeniowskiego, powieści „Pokój z widokiem” Edwarda Morgana Forstera, a także wierszy i dramatów Zbigniewa Herberta na angielski

W trakcie okupacji hitlerowskiej była zaangażowana w działalność konspiracyjną jako sanitariuszka i łączniczka Szarych Szeregów. Podczas Powstania Warszawskiego łączniczka batalionu harcerskiego „Wigry”, razem z innymi powstańcami przeszła kanałami ze Starego Miasta do Śródmieścia. Była odznaczona m.in. Krzyżem Powstania Warszawskiego i Krzyżem Armii Krajowej
Po wojnie studiowała polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. Udało jej się następnie emigrować na Zachód, skąd wróciła w 1969 razem z drugim mężem Zdzisławem Najderem i dwojgiem dzieci
Była żoną prof. Zdzisława Najdera, wybitnego znawcy twórczości Josepha Conrada, opozycjonisty czasów PRL, dyrektora Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa /1980-87/, przewodniczącego Rady Muzeum Literatury w Warszawie /2009-16/
Msza żałobna odbyła się 14 lutego w kościele św. Karola Boromeusza na Starych Powązkach w Warszawie, a następnie nastąpiło odprowadzenie zmarłej do grobu rodzinnego /za rynek-ksiazki.pl/ /15.2.2017/

GRZEGORZ DOMAŃSKI

W wieku 75-lat zmarł prof. Grzegorz Domański – radca prawny, partner w kancelarii Domański Zakrzewski Palinka /DZP/

Prof. Grzegorz Domański specjalizował się w zagadnieniach prawa cywilnego i handlowego, papierów wartościowych oraz prywatyzacji
Doradzał w sprawach arbitrażowych i problematyce ładu korporacyjnego w spółkach akcyjnych
Był arbitrem Sądu Arbitrażowego przy Krajowej Izbie Gospodarczej w Warszawie, członkiem Rady Arbitrażowej tego Sądu, arbitrem i pełnomocnikiem w wielu zagranicznych procesach arbitrażowych
W latach 90 doradzał wielu agendom rządu polskiego w dziedzinie prawodawstwa gospodarczego, m.in. był współautorem projektów ustaw o prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych, spółkach z udziałem kapitału zagranicznego, obrocie papierami wartościowymi, narodowych funduszach inwestycyjnych
Był autorem komentarzy do ustaw o spółkach z udziałem kapitału zagranicznego, narodowych funduszach inwestycyjnych i ich prywatyzacji oraz prawa o publicznym obrocie papierami wartościowymi
Do września 2012 dr Grzegorz Domański był profesorem Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie wykładał prawo spółek i prawo papierów wartościowych
Publikował artykuły ze swojej specjalizacji m.in. na łamach „Rzeczpospolitej”
W ubiegłorocznym Rankingu Kancelarii Prawniczych „Rzeczpospolitej” kancelaria DZP, w której był partnerem, zajęła trzecie miejsce, zatrudniając 138 prawników /58 adwokatów i radców/ /za www.rp.pl/ /13.2.2017/

KRYSTYNA SIENKIEWICZ

Nie żyje Krystyna Sienkiewicz – aktorka estradowa, teatralna, filmowa i telewizyjna, artystka kabaretowa, pisarka i plastyczka, bezkompromisowa miłośniczka zwierząt

Zmarła w niedzielę, 12 lutego. Miała 81 lat
„Dziś, 12.02.2017 w nocy, o godz. 1:00 zmarła moja ciocia Krystyna Sienkiewicz” – napisał na fb muzyk Kuba Sienkiewicz, bratanek zmarłej aktorki
Krystyna Sienkiewicz urodziła się 14 lutego 1935 w Ostrowii Mazowieckiej. Od dzieciństwa przejawiała talent plastyczny oraz humanistyczne uzdolnienia – w wieku czterech lat umiała już pisać i czytać. Miłość do sztuki zaszczepiła w niej matka, której jednak nie dane było patrzyć jak dorasta i rozwija się jej córka
W wieku 7 lat Sienkiewicz została sierotą – jej ojca, AK-owca Niemcy umieścili w więzieniu na Pawiaku, a potem zamordowali w jednym z nazistowskich obozów. Wkrótce potem, w wyniku powikłań pooperacyjnych, zmarła jej matka. Po śmierci rodziców dziewczynkę przygarnęła ciotka ze Szczytna, natomiast jej brat Ryszard trafił do sierocińca. Rodzeństwo na długi czas zostało rozdzielone, spotkało się dopiero kiedy wychowawca Rysia postanowił przyjechać z nim w odwiedziny do Szczytna
To właśnie on odkrył wielki talent dziewczyny i namówił ją do podjęcia nauki w liceum plastycznym. Utalentowana Sienkiewicz zrealizowała program nauczania w dwa lata i zaraz po ukończeniu szkoły, w wieku 17 lat została studentką Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Kiedy już wydawało się że dziewczyna znalazła sposób na życie odkryła jednak kolejną wielką pasję, która okazała się jej prawdziwą, wielką miłością – aktorstwo
Miłość do aktorstwa odkryła w zasadzie przez przypadek. Jako studentka pracowała przy scenografii do jednego ze spektakli w Studenckim Teatrze Satyryków. Kiedy okazało się że jedna z aktorek zachorowała i nie zagra w przedstawieniu Sienkiewicz pierwszy raz stanęła na scenie. Znany krytyk sztuk teatralnych Krzysztof Teodor Toeplitz określił ją wtedy „różowym zjawiskiem STS-u”
Przeżycie okazało się dla młodej dziewczyny tak silne że po ukończeniu studiów Sienkiewicz od razu rozpoczęła pracę w STS. Niedługo później o początkującą aktorkę upomniało się kino: u boku Tadeusza Janczara zadebiutowała w „Pożegnaniach” Wojciecha Jerzego Hasa. Kilka lat później zagrała w filmie Jana Batorego „Lekarstwo na miłość” z Kaliną Jędrusik. Sprawdziła się również w komedii wojennej „Rzeczpospolita babska”, gdzie wcieliła się w postać Anieli. Uznanie szerokiej publiczność przyniosła jej natomiast rola w serialu „Rodzina Leśniewskich”. Innym serialem z jej udziałem była „Rozalka Olaboga”
Pracowała również w warszawskich teatrach, m.in. Ateneum im. Stefana Jaracza, Rozmaitości, Syrena, a także w Teatrze Polskim w Poznaniu. Okazało się że Sienkiewicz posiada wybitny talent komediowy; zdobyła wielką popularność występując w Kabarecie Starszych Panów oraz Kabarecie Olgi Lipińskiej. Do legendy przeszedł jej duet z Barbarą Wrzesińską jako „Siostry Sisters”. Przez pewien czas razem z Andrzejem Zaorskim prowadziła program Studio Gama oraz występowała w słuchowisku radiowym Macieja Zembatego i Jacka Janczarskiego „Rodzina Poszepszyńskich”
Za swoją działalność odebrała szereg nagród. W 1996 otrzymała Nagrodę Artystyczną Polskiej Estrady „Prometeusz”. W 2003, postanowieniem prezydenta RP, została odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi w działalności na rzecz rozwoju studenckiego ruchu kulturalnego. Z kolei w 2007 minister kultury odznaczył ją Złotym Medalem Zasłużonych Kulturze Gloria Artis. Sienkiewicz miała także krótki romans z polityką – w 2010 zasiadła w komitecie honorowym Janusza Korwin-Mikkego, który ubiegał się wówczas o urząd prezydencki
Krystyna Sienkiewicz nadal pozostawała aktywna zawodowo, przemierzając kraj wzdłuż i wrzesz ze swoimi recitalami. Nie poddawała się kultowi młodości, nie angażowała się w komercyjne przedsięwzięcia, nie grała w serialach. Wciąż cieszyła się uznaniem, miała swoją wierną publiczność, która ceniła ją za poczucie humoru i dystans do samej siebie. Aktorka miała wciąż energię młodej dziewczyny. „Bo co? Śmiech jest dla młodych? Bzdury!” – kwitowała w magazynie „Zdrowie”. „Potrafię wirować na scenie, zachowuję się jak dziecko z ADHD. Nie zagrałabym w reklamie która może być szkodliwa, nie przyjęłabym roli która w jakiś sposób otworzyłaby furtkę do złego. Nie, ja muszę być lekko dydaktyczna w aktorstwie, rozśmieszająca, rozbawiająca” – mówiła w wywiadzie dla „Dziennika Bałtyckiego”
Kondycji współczesnego widza nie oceniała jednak zbyt dobrze. „Ja to wiem, bo ja włóczę się po Polsce, ja się włóczę po świecie, ja nawet za granicę jeżdżę ze swoimi recitalami, czyli oni chcą ugryźć mnie większym kęskiem, prawda? Ale może tam za granicą jest pięć procent tej inteligencji, a tu trzy tylko” – stwierdziła w wywiadzie dla okularnicy.org.pl. Sienkiewicz rozwijała również pasję do pisania, którą nieco zaniedbała przez lata aktywności zawodowej. Jest autorką książek „Haftowane gałgany”, „…zgadnij z kim leżę” i „Cacko”. To właśnie ta ostatnia, wydana w 2013 stała się manifestem jej filozofii życia. Filozofii radości i wiary w lepsze jutro
Życie prywatne Krystyny Sienkiewicz było równie burzliwe jak losy jej scenicznych postaci. Aktorka miała za sobą dwa małżeństwa, jednak obu byłym partnerom nie szczędziła gorzkich słów; uważała że za bardzo im ufała, a oni wykorzystali ją finansowo. Jej pierwszym mężem był piosenkarz Włodzimierz Rylski. Z kolei z Andrzejem Przyłubskim, kolegą z STS-u, wzięła ślub ponieważ przygotowywała się do adopcji dziecka. Choć początkowo potomstwa mieć nie chciała, to kiedy dowiedziała się od przyjaciółki że w jednym ze szpitali na nową rodzinę czeka porzucona dziewczynka obudził się w niej instynkt macierzyński. Z partnerem postanowili stworzyć córce Julii ciepły dom. Taki którego Sienkiewicz sama nie miała. W pamięci nosiła wspomnienia o swoim smutnym dzieciństwie które określała mianem „bachorstwa”
Ostatnio najbardziej angażowała się w pomoc bezdomnym zwierzętom które stały się jej życiowymi towarzyszami i współmieszkańcami pięknego domu, azylu, który przed laty kupiła dzięki pożyczce udzielonej przez Agnieszkę Osiecką. Przyjaźń z wybitną poetką była kolejną w życiu Sienkiewicz relacją opartą na wzajemnej zależności. „/…/ Agnieszka była ze mną bardzo poplątana, związana, zrośnięta. Kiedyś powiedziała że nie wiadomo czy ja jestem pomysłodawcą jej sztuk, czy ona, czy jak to w ogóle jest. Pisywałyśmy do siebie dużo i lubiłyśmy do siebie pisywać, bo kiedyś pisywało się listy” – stwierdziła aktorka w wywiadzie dla okularnicy.org.pl
Mimo aktywności fizycznej która stanowiła ważną część życia aktorki Krystyna Sienkiewicz od dłuższego czasu borykała się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Postępująca ślepota doprowadziła już do utraty wzroku w 85 proc. Choroba nie przeszkodziła jej jednak w zawodowej pracy. Na próbach czytanych zastępował ją reżyser lub koleżanka, a sama aktorka uczyła się roli… ze słuchu. Doznała jednak poważnych krwotoków podsiatkówkowych i od tego czasu jej stan się pogarszał. Musiała być pod kontrolą lekarzy którzy nakazywali jej rozwagę i zwolnienie tempa. Niezmącony pozostawał jednak optymizm aktorki, która w wywiadzie dla okularnicy.org.pl stwierdziła: „Mimo że wzrok mnie bardzo zawodzi ja jednak noszę różowe okulary. /…/ To jest w psychice człowieka i jeżeli się wie że radość, optymizm, śmiech to benzyna życia to samemu się w swoim domu stawia stację benzynową z tą radością”
/film.interia.pl/ /12.2.2017/

– Aktorstwo to taki zawód że na scenę można nie wyjść tylko wtedy kiedy się już padnie trupem – mówiła w jednym ze swoich ostatnich wywiadów Krystyna Sienkiewicz

W 2015 przeszła udar, a później zdiagnozowano u niej czerniaka. Ze swoich problemów ze zdrowiem potrafiła jednak żartować. – Ja byłam cały czas wesoła. Nawet jak mi raka z oka „wydłubywali”. Dali mi taki wielki zastrzyk. Po operacji powiedzieli: „No, to już. Wieziemy panią do pokoju”. Więc powiedziałam: „Dziękuję, bardzo mi było przyjemnie!”. Bo było. Dali mi „głupiego Jasia” /środek znieczulający – red./, więc było przyjemnie – śmiała się. Dodała że poczuła misję: – Po udarze zaczęłam pisać książkę bo chciałabym ludziom dać trochę nadziei i radości, bo ludzie są smutni… – żartowała
W rozmowie z jednym z tygodników zdradziła że jej dobre samopoczucie było efektem żmudnych ćwiczeń i pracy nad sobą. – Jestem ciągle zajęta przypominaniem sobie słów które ukradł mi udar, albo wywiadami w związku z książkami. Na początku powiedziano mi że czasem powrót do pełnej sprawności zajmuje 5 lat. Ale ja nie mam tyle czasu – powiedziała. Była wesoła bo jak mówiła nie widzi powodu by być smutnym
– Koty i psy to moi przyjaciele. Lubię cały świat, tyle że ludzie bywają strasznie paskudni a zwierzęta nie – mówiła
– Żyj tak by twoim znajomym zrobiło się nudno kiedy umrzesz – to była jej ulubiona sentencja autorstwa Juliana Tuwima
/kawi/tvp.info/ /12.02.2017/

MARIA DMOCHOWSKA

W wieku 86 lat zmarła w Warszawie dr nauk medycznych Maria Dmochowska, z domu Lipska, żołnierz Armii Krajowej, w czasach PRL działaczka opozycji demokratycznej, posłanka X, I i II kadencji oraz była wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej

Maria Dmochowska, urodzona 18 lipca 1930 w Warszawie, od 1943 była w AK /pseud. Maja/. Uczestniczyła w Powstaniu Warszawskim i walkach w Puszczy Kampinoskiej
Współorganizowała NSZZ „Solidarność” w Łodzi. Była delegatką na pierwszy krajowy zjazd delegatów związku, który odbył się w Gdańsku w 1981. Była internowana w stanie wojennym
Była łódzką posłanką X kadencji /PRL/RP/ z listy Komitetu Obywatelskiego a następnie I i II kadencji z listy Unii Demokratycznej. Od grudnia 2000 pracowała jako doradca prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. W 2006 została powołana na stanowisko wiceprezesa IPN /była nim do czerwca 2012/
Znana z pogody ducha, niespożytej energii i tolerancji. Do końca życia aktywna w organizacjach kombatanckich i społecznych, m.in. w Radzie Naczelnej Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej
/PAP/fakty.interia.pl/ /10.2.2017/

JANUSZ BROCHWICZ-LEWIŃSKI „GRYF”

25 stycznia odbył się państwowy pogrzeb generała „Gryfa” który zasłynął m.in. jako dowódca obrony Pałacyku Michla podczas Powstania Warszawskiego

Kilkanaście lat temu generał Brochwicz-Lewiński wracał do Polski z emigracji w Wielkiej Brytanii jako zapomniany bohater. Ówczesny minister w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego Władysław Stasiak wystąpił do dyrektora Muzeum Powstania Warszawskiego z prośbą o napisanie listu i opinii w związku z planowanym awansem generalskim dla „Gryfa”
Gen. „Gryf” chętnie spotykał się z młodzieżą i zagranicznymi gośćmi którym opowiadał o swojej wojennej ścieżce, zwracając uwagę na zawiłą historię Polski. Janusz Brochwicz-Lewiński – dzięki znajomości języka angielskiego – umiał opowiedzieć zagranicznym słuchaczom „to co spowodowało że nasza historia jest inna i niestety z powodu tego co się działo w PRL kompletnie nieznana na Zachodzie”
Historyk Tadeusz Płużański cieszy się że miał okazję poznać gen. Janusza Brochwicz-Lewińskiego. Żołnierz Batalionu „Parasol” jest dla niego wyjątkową postacią. Historyk zwraca uwagę na zaangażowanie generała „Gryfa” w środowisku kombatanckim już po powrocie do Polski w 2002 r. W ocenie Płużańskiego Janusz Brochwicz-Lewiński angażując się w sprawy publiczne „eksponował nie siebie, tylko idee”
Podczas Powstania Warszawskiego Janusz Brochwicz-Lewiński był dowódcą obrony Pałacyku Michla. Jego obsada cztery razy odpierała ataki niemieckie. Dopiero podczas piątego natarcia otrzymał rozkaz wycofania się. W czasie walk na Cmentarzu Ewangelickim został ciężko ranny co spowodowało że nie mógł brać udziału w dalszych walkach
Po kapitulacji Powstania „Gryf” trafił do obozu przejściowego w Łambinowicach, a później do obozu jenieckiego w Murnau. Po zakończeniu II wojny światowej wyemigrował do Wielkiej Brytanii gdzie wstąpił do tamtejszej
armii. Służył m.in. w gwardii przybocznej króla Jerzego VI, jako agent wywiadu działał w Palestynie i Sudanie. Pracował też w szkole wojskowo-cywilnej, a po przejściu na emeryturę jako tłumacz w brytyjskich ambasadach na terenie Niemiec. W 2002 wrócił do Polski gdzie aktywnie działał w środowisku kombatantów
Janusz Brochwicz-Lewiński wspierał prace IPN na rzecz identyfikacji ofiar terroru komunistycznego. W zeszłym roku prezydent Andrzej Duda odznaczył go Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski. Także w 2016 generał „Gryf” otrzymał nagrodę IPN – Kustosz Pamięci Narodowej
Pośmiertnie Janusz Brochwicz-Lewiński został awansowany przez prezydenta Dudę na generała dywizji
/IAR/nowahistoria.interia.pl/ /25.1.2017/

Prezydent Andrzej Duda poinformował na Twitterze że w wieku 96 lat zmarł generał Janusz Brochwicz-Lewiński ps. „Gryf” – uczestnik kampanii wrześniowej i powstaniec warszawski, słynny żołnierz Batalionu AK „Parasol”

„Żołnierz. Bohater Powstania Warszawskiego. Patriota. Wspaniały Człowiek. Cześć Jego pamięci!” – tak o zmarłym generale napisał prezydent
Krótko przed Powstaniem gen. Brochwicz-Lewiński dowodził skutecznym atakiem na aptekę Wandego przy Krakowskim Przedmieściu, wówczas zdobyto narzędzia, lekarstwa i materiały opatrunkowe
W Powstaniu został ciężko ranny
Po wyzwoleniu z niemieckiego obozu jenieckiego pozostał na Zachodzie. Wstąpił do armii brytyjskiej, jako agent wywiadu działał w Palestynie i Sudanie. W 2002 r. podjął decyzję o powrocie do Polski i od tej pory aktywnie działał w środowisku kombatanckim
Wspierał prace IPN na rzecz identyfikacji ofiar terroru komunistycznego. W 2016 r. prezydent Andrzej Duda odznaczył go Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski /za IAR/nowahistoria.interia.pl/ /5.1.2017/

ANDRZEJ ŻUPAŃSKI

Nie żyje Andrzej Żupański – żołnierz AK, walczący o prawdę o ludobójstwie na Kresach

Andrzej Żupański to legendarny żołnierz AK, uczestnik akcji „Góral” i weteran 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK. Do końca walczył o prawdę o ludobójstwie na Kresach. Miał 96 lat
Andrzej Żupański, ps. Andrzej, urodził się w 1921 w Gdyni, wówczas będącej jeszcze wsią. Jego matka pochodziła z Kowieńszczyzny
Podczas II wojny światowej był żołnierzem Armii Krajowej. Od stycznia 1943 działał w Kedywie Komendy Głównej AK. Uczestniczył w wielu akcjach zbrojnych, w tym w słynnej akcji „Góral” 12 sierpnia 1943, zdobywając na Niemcach razem z oddziałem AK 105 milionów okupacyjnych zł /ok. mln. dolarów/. Po ukończeniu w Warszawie szkoły podchorążych, zimą 1944 razem ze swoim oddziałem został skierowany na Wołyń. Walczył jako saper w 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK. Po jej podstępnym rozbrojeniu został wcielony do I Dywizji Armii Berlinga
Po wojnie ukończył studia chemiczne na Politechnice Gdańskiej. Był asystentem na Akademii Medycznej w Gdańsku, skąd usunięto go z powodów politycznych. Przez jedenaście lat był przewodniczącym Środowiska Żołnierzy 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK, zasiadał również w Zarządzie Głównym Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. W ostatnich latach, mimo postępującej ślepoty i utraty słuchu, aktywnie działał na rzecz prawdy o ludobójstwie Polaków na Kresach z rąk ukraińskich nacjonalistów. Uczęszczał również na posiedzenia
Parlamentarnego Zespołu ds. Kresów, Kresowian i Dziedzictwa Dawnych Ziem Wschodnich
W lipcu 2016 posłanka Kukiz’15 Elżbieta Borowska upomniała się w sejmie o jego odznaczenie, ale bezskutecznie
– Nie żyje człowiek którego fragment życia stał się kanwą do nakręcenia części fabuły „Czasu Honoru”. Zdobył na Niemcach milion dolarów w Warszawie, walczył na Wołyniu, a kilkadziesiąt lat później skutecznie przechytrzył Związek Ukraińców w Polsce – pisze we wspomnieniu o Andrzeju Żupańskim na stronach portalu Prawy.pl Aleksander Szycht
Wcześniej był inicjatorem seminariów „Polska-Ukraina; trudne pytania”, do których wciągnięto Związek Ukraińców w Polsce /po pewnym czasie ZUwP wycofał się z inicjatywy/. Po 12 z kolei seminarium w 2008 r., razem z kolegami podjął decyzję o ich zaprzestaniu. Uważał że wznawianie wspólnych prac historyków, przez byłego szefa IPN Łukasza Kamińskiego, po Majdanie, w nowej sytuacji politycznej na Ukrainie, było grubym błędem. – Jego zdaniem nie tylko nie posunęłoby to ustaleń naprzód, ale nacjonaliści ukraińscy chcieliby zanegować to co było już ustalone. I wiem od polskich historyków że było dokładnie tak jak przewidział – pisze Szycht
/www.kresy.pl/ /24.1.2017/

KS. MIECZYSŁAW MALIŃSKI

W Krakowie odbył się we wtorek 24 stycznia pogrzeb ks. Mieczysława Malińskiego – pisarza, publicysty i wieloletniego przyjaciela Jana Pawła II

„Bardzo wiele osób zapamięta ks. Malińskiego po prostu jako księdza” – mówił bp Grzegorz Ryś, dodając że był jednym z pierwszych kapłanów którzy mówili o Bogu „prosto, bez namaszczenia”
Msza św. żałobna została odprawiona w kościele sióstr Wizytek, którego ks. Mieczysław Maliński był rektorem i gdzie przez lata pełnił posługę
W ostatnim pożegnaniu ks. Malińskiego uczestniczyli małżonka prezydenta RP Agata Kornhauser-Duda, podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Wojciech Kolarski, artyści i wierni
Bp Ryś odczytał słowo kard. Stanisława Dziwisza który napisał że ks. Maliński „budował wytrwale i z pełnym poświęceniem Chrystusowy Kościół w duszach ludzkich”. „Razem z Wami wyrażam wdzięczność miłosiernemu Bogu za wszystkie lata życia i posługi ś.p. ks. Mieczysława. Razem z Wami polecam go Bogu Ojcu Miłosierdzia i proszę by nagrodził go za dobro i przebaczył
niewierności i słabości od których nikt z nas nie jest wolny w tym życiu” – napisał kardynał
„Nie sądzę by ks. Maliński chciał z siebie uczynić centrum tego wydarzenia. Misją kapłana jest wskazywać poza siebie, wskazywać na Jezusa. Największą klęską dla księdza jest wskazywać na siebie samego i zatrzymać ludzi na sobie” – mówił w kazaniu bp Ryś. Przywołał słowa jednej z rabczańskich wychowanek ks. Malińskiego, która napisała: „uczył nas przyjaźni z Bogiem i z ludźmi”
Bp Ryś mówił też że bardzo wiele osób zapamięta ks. Malińskiego po prostu jako księdza: najpierw z Rabki, potem z parafii św. Szczepana, św. Anny i kościoła ss. Wizytek w Krakowie, którego rektorem został mianowany dokładnie 40 lat temu – 24 stycznia 1977
„Jego posługa kapłańska była bardzo ceniona” – powiedział bp Ryś. „To że był bratem dla Jezusa Chrystusa czyniło go bratem dla ludzi: czasem starszym, czasem młodszym, ale zawsze uważnym na człowieka”
/za interia.pl/ /24.1.2017/

RAFAŁ WÓJCIKOWSKI

Pogrzeb posła Kukiz’15 Rafała Wójcikowskiego odbył się we wtorek 24 stycznia w kościele św. Jadwigi w Tomaszowie Mazowieckim

Poseł zginął w czwartek 19 stycznia w wypadku samochodowym na drodze S8 w powiecie skierniewickim. Okoliczności wypadku wyjaśnia policja
Lider Kukiz’15 Paweł Kukiz napisał 19 stycznia na fb: „Dziś nad ranem zginął w wypadku nasz Przyjaciel, Poseł na Sejm RP Rafał Wójcikowski. Miał 43 lata. Osierocił Żonę i dwoje dzieci. Nie jestem w stanie teraz napisać nic więcej… Ogromny żal. Wieczny odpoczynek racz mu dać, Panie”
Kondolencje rodzinie zmarłego złożyła premier Beata Szydło; wyrazy współczucia skierowała także do posłów Klubu Parlamentarnego Kukiz’15, do którego należał Wójcikowski
Rafał Wójcikowski ukończył Uniwersytet Łódzki na kierunku finanse i bankowość oraz informatyka i ekonometria. Doktorat uzyskał na Uniwersytecie Łódzkim na Wydziale Ekonomiczno-Socjologicznym. Z zawodu był nauczycielem akademickim. Należał do Stowarzyszenia KoLiber. Jako ekspert współpracował z Fundacją Republikańską
W sejmie zasiadał m.in. w Komisji finansów publicznych, w której był zastępcą przewodniczącego. Pracował również w Komisji ds. energii i skarbu państwa oraz Komisji edukacji, nauki i młodzieży /za PAP/

TOMASZ KALITA

Na Powązkach Wojskowych w Warszawie odbyły się uroczystości pogrzebowe Tomasza Kality, dziennikarza i politologa

Były rzecznik Sojuszu Lewicy Demokratycznej od kilku miesięcy zmagał się z nowotworem mózgu. Zmarł 16 stycznia. Miał 37 lat
W pogrzebie udział wziął prezydent Andrzej Duda który pośmiertnie przyznał Tomaszowi Kalicie Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi w działalności publicznej. Uroczystości na Powązkach rozpoczęły się od odczytania postanowienia o odznaczeniu, decyzja prezydenta została przekazana żonie zmarłego Annie Kalicie. Wdowie przekazano także list kondolencyjny od prezydenta
– Testament Tomasza Kality to nie tylko projekt ustawy o leczniczej marihuanie, ale także wołanie o inną jakość życia publicznego – mówił podczas pogrzebu były premier Leszek Miller. Powiedział też że Kalita był symbolem polityki z przyjazną twarzą
Tomasz Kalita od wiosny ubiegłego roku chorował na glejaka mózgu. Zaangażował się w działania na rzecz onkologii w Polsce i zalegalizowania marihuany w celach medycznych. W ciągu ostatnich kilku miesięcy wypowiadał się też otwarcie o przewartościowaniu swojego życia – mówił o Bogu, wierze, modlitwie i miłości
W październiku 2016 Tomasz Kalita ożenił się z dziennikarką Anną Monkos
/za PAP/ /21.1.2017/

Tomasz Kalita urodził się 8 lutego 1979 r. w Bielsku-Białej

Z wykształcenia był politologiem, studiował w Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora i na Uniwersytecie Warszawskim. Swoją działalność publiczną rozpoczynał jako dziennikarz
W 2003 r. uczestniczył w kampanii przed referendum akcesyjnym dotyczącym członkostwa Polski w Unii Europejskiej. Potem brał udział w wielu kampaniach wyborczych kandydatów na prezydenta oraz parlamentarnych. W 2005 r. stanął na czele zespołu programowego SLD
„Odszedł Tomasz Kalita. Dzielny i dobry Człowiek. Żal ściska serce” – napisał na Twitterze prezydent Andrzej Duda
„Tomasz Kalita odszedł do domu Ojca. Wieczne odpoczywanie racz dać Mu Panie. Módlmy się za Jego duszę i dziękujemy Bogu za Jego życie” – napisała premier Beata Szydło /za interia.pl/

PREZYDENT O ZMARŁYM
Prezydent RP Andrzej Duda we wtorek 17 stycznia złożył wyrazy współczucia rodzinie zmarłego, w tym jego żonie Annie

„To bardzo smutna dla mnie osobiście wiadomość o śmierci Tomka Kality, mojego kolegi, wprawdzie przez długi czas z innej strony sceny politycznej. Kolegi i konkurenta kiedyś w 2011 r. w wyborach sejmowych, który zmarł po ciężkiej chorobie nowotworowej w bardzo młodym wieku” – powiedział prezydent dziennikarzom
Pod koniec października 2016 Kalita spotkał się z prezydentem, z którym rozmawiał o onkologii w Polsce i „o legalizacji tzw. oleju z kannabinoidów”
/PAP/

WIKTOR WĘGRZYN

„Mam smutną wiadomość. Nie żyje nasz komandor Wiktor Węgrzyn, zmarł po długiej i ciężkiej chorobie. Miał 77 lat. Proszę o modlitwę za niego” – poinformowała Katarzyna Wróblewska, wiceprezes Zarządu Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego

Wróblewska zwróciła uwagę na przeogromną rolę Wiktora Węgrzyna w utrwalaniu pamięci o Kresach
– Świetnie nas prowadził. Zaraził nas miłością do Kresów, do wszystkiego co pochodzi z Kresów, do ludzi którzy zostali na Kresach w mogiłach, miłością do tych którzy na Kresach obronili swoją tożsamość /…/. Pozwolił nam również poznać wielu fantastycznych ludzi którzy z nami przemierzali tysiące kilometrów po drogach za wschodnią granicą – powiedziała Wróblewska
– Wiktor Węgrzyn stawał w obronie katolickich mediów: Radia Maryja, TV Trwam oraz „Naszego Dziennika” – dodała
– Tak jak ważna była dla niego solidarność motocyklowa, tak samo ważne były dla niego katolickie media. Zawsze był wdzięczny Radiu Maryja, TV Trwam, „Naszemu Dziennikowi”, bo przez długie lata dzięki nim Rajd Katyński funkcjonował w przestrzeni medialnej. Wtedy kiedy nikt o nas nie chciał mówić i Rajd Katyński wręcz był przemilczany, kiedy nie funkcjonowały w świadomości społecznej Zloty Jasnogórskie, organizowane przez niego, na które przyjeżdżało po 50 tys. motocyklistów, to zawsze na TV Trwam, Radio Maryja, „Nasz Dziennik” można było liczyć – dodała Wróblewska
Wiktor Węgrzyn urodził się w 1939 r. w Warszawie. Jego ojciec był oficerem Narodowych Sił Zbrojnych. W latach 60 studiował w Szkole Głównej Planowania i Statystyki w Warszawie. W czasie urlopu dziekańskiego pracował na stacji benzynowej w Jabłonnie k. Nowego Dworu Mazowieckiego. W 1973 wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Pobyt miał być krótki ale przedłużył się do 2000 r.
Po pacyfikacji Ursusa i Radomia w 1976 r. zaangażował się w organizowanie zbiórek pieniędzy dla represjonowanych robotników. Wspólnie z kolegą powołał Towarzystwo Krzewienia Nadziei, które przedrukowywało książki wydawane w Polsce w drugim obiegu, utworzyło polską księgarnię będącą przedstawicielstwem paryskiego wydawnictwa „Spotkania”, starało się jak tylko było można wspierać opozycję w Polsce
Był pomysłodawcą Rajdu Katyńskiego. Pomysł zrodził się podczas wizyty w Katyniu 1 listopada 2000 r. Pojechał tam razem z ks. prałatem Zdzisławem Peszkowskim. Odwiedzając miejscowego proboszcza w polskiej parafii w Smoleńsku, o. Ptolemeusza Kuczmika, Węgrzyn obiecał że do Katynia przyjadą polscy motocykliści
W 2001 r. w około pięćdziesięcioosobowej grupie wyruszył na czele Rajdu Katyńskiego w 14-dniową pielgrzymkę z Warszawy do Katynia i jeszcze dalej, pokonując trasę liczącą ok. 3500 kilometrów. Odtąd co roku grupa motocyklistów odwiedza miejsca związane ze zbrodnią katyńską i historią Polski na Kresach Wschodnich
28 sierpnia 2010 Wiktor Węgrzyn został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi w upamiętnianiu prawdy o zbrodni katyńskiej /za RIRM/TV Trwam News/ /17.1.2017/

JAN SZCZEPAŃSKI

Zmarł wybitny polski bokser, mistrz olimpijski z Monachium, Jan Szczepański. Miał 78 lat

Jan Szczepański urodził się 20 listopada 1939 w Małeczu k. Tomaszowa Mazowieckiego. Sportową karierę rozpoczął w Pogoni Zduńska Wola. Reprezentował Pilicę Tomaszów Mazowiecki i Legię Warszawa. Wielokrotny mistrz Polski w wadze lekkiej i lekkopółśredniej
W 1971 zdobył w Madrycie złoty medal mistrzostw Europy w wadze lekkiej. Rok później osiągnął największy sukces w swojej karierze, w Monachium został mistrzem olimpijskim
Stoczył 290 walk, z czego 251 wygrał, 15 zremisował i 24 przegrał
Po zakończeniu kariery wystąpił w filmach Marka Piwowskiego „Przepraszam, czy tu biją” i „Uprowadzenie Agaty” oraz w filmie krótkometrażowym Piotra Andrejewa „Za ciosem”. Zagrał także główną rolę w filmie „Powrót” Filipa Bajona /za interia.pl/ /15.1.2017/

W wieku 78 lat zmarł w warszawskim szpitalu chorujący od długiego czasu i mający coraz mniejszy kontakt z otoczeniem mistrz olimpijski z Monachium 1972 w boksie wagi lekkiej Jan Szczepański

Mało kto już pamięta że tamten sukces Szczepańskiego – czyli zwycięstwo na punkty nad wychowankiem słynnego Laszlo Pappa – mistrzem Europy 1969 Węgrem Laszlo Orbanem stosunkiem głosów 5:0 – został odniesiony 10 września 1972 w czasie kiedy trwała przerwa w meczu finałowym turnieju piłkarskiego, wygranym przez Polaków z Węgrami 2:1
I było to krótko po dramatycznym wydarzeniu, czyli ataku terrorystów z ugrupowania Czarny Wrzesień na kwaterę sportowców Izraela w wiosce olimpijskiej
Szczepański okazał się godnym kontynuatorem wspaniałej tradycji olimpijskiej boksu polskiego w wadze lekkiej. W 1952 bowiem srebrnym medalistą w tej kategorii wagowej został Aleksy Antkiewicz, w 1960 – złotym Kazimierz Paździor, po którym w sztafecie pokoleń zaprezentował się Józef Grudzień – złoto w 1964 w Tokio i srebro w 1968 w Meksyku
W monachijskim finale zmierzyło się akurat dwóch mistrzów Europy /Szczepański zdobył ten tytuł w 1971 w Madrycie/, bo w boksie amatorskim była to jeszcze epoka dominacji Starego Kontynentu, a u nas kończył się powoli piękny czas „polskiej szkoły boksu” stworzonej przez Felisa Stamma, który wychodził z założenia że boks nie jest zwyczajnym mordobiciem, tylko szermierką na pięści
No i Szczepański – po takich wzorach jak Leszek Drogosz i Zbigniew Pietrzykowski – stał się kolejnym mistrzem bokserskiej techniki i błyskawicznych uników dzięki którym w zasadzie nie przegrał ani jednej walki przez nokaut
Ten wywodzący się z Tomaszowa Mazowieckiego sportowiec najlepsze swoje lata /1959-1975/ spędził w Legii Warszawa, mając w okresie 1963-68 przymusową przerwę w uprawianiu sportu, bo stwierdzono u niego wadę serca. Jak sam potem przyznał ze wstydem odsunięty od boksu wpadł w nałóg alkoholowy, z którego nie wyleczył się nawet wtedy kiedy już sięgał po olimpijskie złoto. Po igrzyskach monachijskich jeden z dziennikarzy Przeglądu Sportowego musiał z nim pić trzy dni nim uzyskał wymarzony wywiad
Meandry życia Jana Szczepańskiego wzbudziły zainteresowanie filmowców. Nic więc dziwnego że mistrz wagi lekkiej wystąpił /razem z innym mistrzem Jerzym Kulejem/ w filmie Marka Piwowskiego „Przepraszam, czy tu biją” i zagrał główną rolę w obrazie Filipa Bajona „Powrót”. Po zakończeniu kariery sportowej Szczepański dorabiał jako wojskowy emeryt będąc między innymi konduktorem. Jakkolwiek potoczyły się jego losy w annałach sportu polskiego pozostanie jako jeden z największych herosów. Żegnamy na zawsze wielkiego sportowca który dostarczył nam wyjątkowych wzruszeń /za Maciej Petruczenko/www.przegladsportowy.pl/ /15.1.2017/

RYSZARD PARULSKI

Zmarł Ryszard Parulski, jeden z najwybitniejszych polskich szermierzy w historii

Był mistrzem świata w trzech broniach, trzykrotnie startował w igrzyskach olimpijskich, zdobył srebrny medal w Tokio /1964/ i brązowy w Meksyku /1968/
Po zakończeniu kariery został działaczem sportowym. Był honorowym prezesem Polskiego Związku Szermierczego oraz wiceprezesem Polskiego Komitetu Olimpijskiego
Wielokrotnie odznaczony Medalem za Wybitne Osiągnięcia Sportowe, Złotym Krzyżem Zasługi i Krzyżem Oficerskim OOP. Najlepszy sportowiec Polski w plebiscycie „Przeglądu Sportowego” w 1963 r.
Ryszard Parulski miał 78 lat /za IAR/ /10.1.2017/

Wpis internauty:
Sic transit: Był jednym z niewielu którzy w mrocznych czasach komuny nie pozwalali światu zapomnieć słowa „Polska” /za interia.pl/

Zmarł Ryszard Parulski
W wieku 78 lat zmarł Ryszard Parulski, jeden z najwybitniejszych i najwszechstronniejszych szermierzy w historii tej dyscypliny sportu – informuje Polski Związek Szermierczy
Parulski urodził się 9 marca 1938 w Warszawie, syn Józefa /w czasie wojny żołnierz 2 Korpusu gen. Władysława Andersa/ i Wandy Chądzyńskiej /zginęła w domu rozbitym przez niemieckie bomby na Starym Mieście w sierpniu 1944/, absolwent Gimnazjum i Liceum Nr 1 /1958/ oraz Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego /1965/
Jego trenerem i wychowawcą był mjr Władysław Dobrowolski. Uznany za wielki talent szermierczy we wszystkich broniach. Jako junior zdobył tytuł mistrza świata w szabli /1959/, by w seniorach sięgnąć po mistrzowski tytuł we florecie /1961/. W czasie walki zadziwiał niebywałym zaangażowaniem i temperamentem, poruszał się na planszy we własnym tempie i rytmie, który zmieniał i różnicował w zależności od możliwości i umiejętności rywala oraz sytuacji i warunków rywalizacji. Umiał się bić w drużynie i mobilizować do zwycięstwa kolegów, na co zwrócono uwagę w sylwetce na stronie internetowej PKOl
Stoczył dziesiątki wspaniałych pojedynków które przeszły do historii szermierki. Niezapomniana była jego postawa w MŚ w Gdańsku /1963/, kiedy w turnieju drużynowym w decydującym starciu z Francją walczył z Andre Bourquardem. Przegrywał już 0:4, a jednak w ciągu zaledwie dwóch minut potrafił zadać pięć trafień i sprawić że złoty medal pozostał w kraju
Wybrany najlepszym sportowcem Polski 1963 roku w Plebiscycie „Przeglądu Sportowego”
W latach 1989-92 prezes Polskiego Związku Szermierczego, później nadano mu tytuł Honorowego Prezesa. Odznaczony wielokrotnie Medalem za Wybitne Osiągnięcia Sportowe oraz Złotym Krzyżem Zasługi i Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. W styczniu 2016 uhonorowany Orderem Zasługi PKOl
„Nie mógł żyć bez działania, ciągle coś robił, coś inicjował, swą aktywnością zarażał innych” – mówi Wojciech Zabłocki
Zabłocki, który w grudniu skończył 86 lat, dodaje że wykaz najważniejszych tylko osiągnięć Parulskiego na planszy nie zmieściłby się na jednej kartce papieru, podobnie jak jego inicjatywy i działania na rzecz polskiego sportu czy olimpizmu
„Wiosną 1992 Ryszard wystąpił z propozycją zorganizowania w Warszawie w 2012 r. XXX Igrzysk Olimpijskich. On zajmował się głównie promocją, a ja założeniami programowymi i koncepcją przestrzenną. W 1993 powstała fundacja Olimpiada 2012, a także działała Komisja Igrzysk Nadwiślańskich przy PKOl, która zajmowała się sprawami planistycznymi i urbanistycznymi. Była wtedy wielka wola społeczna, ale nie było tej ważniejszej, politycznej, odwrotnie jak w przypadku pomysłu igrzysk zimowych w Krakowie” – wspomina prof. Zabłocki, architekt z zawodu
Ten wybitny szermierz wymienił wiele innych inicjatyw Parulskiego, w których on miał również swój udział
„W latach 2001-04 doprowadził do powstania ośrodka rehabilitacji olimpijczyków i paraolimpijczyków w Michałowicach k. Warszawy. Ja zajmowałem się projektem. Dziennie z zabiegów korzysta tam 200-250 pacjentów. Opiekę nadal sprawuje Towarzystwo Olimpijczyków Polskich, założone w 1991 również z inicjatywy Ryszarda” – mówi Zabłocki, który jak i Parulski był wychowankiem węgierskiego szablisty Janosa Keveya. Jego zawodników z przełomu lat 50 i 60 określano jako „cudowne dzieci” polskiej szermierki
Zabłocki przypomniał również o powołaniu w 2005 kapituły „Gloria Optimis” działającej pod kierunkiem Parulskiego. Jej celem jest uhonorowanie w „Złotym Kręgu” na terenie Akademii Wychowania Fizycznego Józefa Piłsudskiego tych którzy przez swoje osiągnięcia sportowe, karierę zawodową, patriotyzm, niezłomny charakter zasługują na miano wybitnych osobowości sportu polskiego. Do dziś uhonorowano 120 osób
W 1994 Parulski założył z myślą o byłych sportowcach Fundację „Gloria Victis”. W latach 1987-2000 sprawowała ona honorowy patronat nad rozgrywkami o Superpuchar Polski w piłce nożnej
„Mógłbym jeszcze wymienić kilkanaście co najmniej inicjatyw Ryszarda, który nie tylko rozsiewał różne pomysły, ale starał się je realizować. I co najważniejsze – nie chciał angażować w to środków państwowych, tylko zabiegał o sponsorów. Poświęcał swój czas, często kosztem pracy zawodowej. On nie mógł żyć bez działania, ciągle coś robił, coś inicjował, i to do ostatnich dni życia, a swą aktywnością zarażał innych” – mówi Zabłocki /za kali/PAP/ /10.1.2017/

Pożegnanie Ryszarda Parulskiego
W piątek 20 stycznia 2017 na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Alei Zasłużonych pochowany został ś.p. Ryszard Parulski, jeden z najwybitniejszych zawodników w historii światowej szermierki
Uroczystości pogrzebowe odbyły się w kościele św. Jozafata. W uroczystościach poza najbliższymi uczestniczyli m.in. członkini MKOl i wiceprezes PKOl Irena Szewińska, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP Andrzej Dera, minister sportu Witold Bańka, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Andrzej Kraśnicki, sekretarz generalny PKOl Adam Krzesiński, prezes PZSzerm Adam Konopka, a także przedstawiciele Naczelnej Rady Adwokackiej i środowiska sportu
Na początku nabożeństwa Andrzej Dera wręczył żonie zmarłego, przyznany pośmiertnie przez prezydenta RP Andrzeja Dudę, Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. Na zakończenie uroczystości pogrzebowych prezes i sekretarz generalny PKOl przekazali pani Urszuli Parulskiej flagę Polskiego Komitetu Olimpijskiego
– Na zawsze pozostaniesz w naszych umysłach i sercach – powiedział na cmentarzu szef PKOl
Wiceprezes PKOl spoczął na warszawskich Powązkach w Alei Zasłużonych
RYSZARD PARULSKI /1938-2017/
Rodowity warszawiak, przez cały okres kariery sportowej związany z klubem Marymont /w latach 1980-89 kierował jego sekcją szermierczą/. Był zawodnikiem niezwykle uzdolnionym i wszechstronnym – medale mistrzostw świata zdobywał w każdej z trzech broni – we florecie, szpadzie i szabli. 11-krotnie stał na podium MŚ seniorów /w tym dwa razy na jego najwyższym stopniu/. Wchodził w skład reprezentacyjnych drużyn floretowych które wywalczyły medale olimpijskie – srebrny w Tokio /1964/ i brązowy w Meksyku /1968/. Był wielokrotnym mistrzem i medalistą krajowych czempionatów; po medale sięgał także na trzech kolejnych Uniwersjadach. W roku 1963 w plebiscycie „Przeglądu Sportowego” został uznany za najlepszego polskiego sportowca
Z wykształcenia prawnik, przez wiele lat z powodzeniem wykonywał zawód adwokata. 
Był wybitnym działaczem sportowym i społecznym. W 1986 zainicjował powstanie Fundacji „Gloria Victis”. Stał również na czele Fundacji „Olimpiada 2012”. Był wśród pomysłodawców wyścigu kolarskiego „Solidarności” i olimpijczyków oraz „Złotego kręgu – Gloria optimis” na stołecznej Akademii Wychowania Fizycznego Józefa Piłsudskiego. Był również inicjatorem utworzenia w podwarszawskich Michałowicach ośrodka rehabilitacji olimpijczyków i paraolimpijczyków. 
W latach 1989-92 był prezesem Polskiego Związku Szermierczego, po czym nadano Mu godność prezesa honorowego
Ryszard Parulski był również inicjatorem powołania Towarzystwa Olimpijczyków Polskich i od 1991 był jego prezesem. Od 2005 był wiceprezesem Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Zawsze był gorącym orędownikiem bliskich kontaktów ruchu olimpijskiego z kulturą i sztuką; to m.in. za Jego sprawą przy Centrum Olimpijskim PKOl w Warszawie powstała plenerowa galeria rzeźby
Za swój znaczący udział w sukcesach polskiego sportu Ryszard Parulski otrzymał wiele nagród, wyróżnień i odznaczeń – państwowych i sportowych
W styczniu 2016 został udekorowany Orderem Zasługi PKOl
/www.olimpijski.pl/ /20.1.2017/

LONGIN KOMOŁOWSKI

W Świątyni Opatrzności Bożej we wtorek 10 stycznia odbyły się uroczystości pogrzebowe zmarłego 30 grudnia Longina Komołowskiego, działacza „Solidarności”, byłego wicepremiera i ministra pracy, posła, prezesa Wspólnoty Polskiej

W pogrzebie państwowym z udziałem prezydenta RP Andrzeja Dudy uczestniczył prezes IPN Jarosław Szarek
Longin Komołowski urodził się 5 stycznia 1948 r. w Czaplinku. Był absolwentem wydziału Budownictwa Okrętowego Politechniki Szczecińskiej. Od 1964 r. pracował w Stoczni Szczecińskiej. W czasie wydarzeń grudniowych w 1970 r. brał udział w strajku okupacyjnym w zakładzie. W 1980 r. uczestniczył w strajku w Stoczni Szczecińskiej
W „Solidarności” działał od powstania związku. W 1981 r. należał do grupy roboczej opracowującej projekty ustaw o samorządzie pracowniczym i przedsiębiorstwie państwowym. Po wprowadzeniu stanu wojennego współorganizował podziemne struktury „Solidarności” w Szczecinie. W latach 1988–89 współtworzył Międzyzakładowy Komitet Organizacyjny „Solidarności”. Był wielokrotnie zatrzymywany i przesłuchiwany przez Służbę Bezpieczeństwa
W 1989 r. został przewodniczącym Komitetu Zakładowego NSZZ „S” w Stoczni Szczecińskiej oraz wiceprzewodniczącym Zarządu Regionu Szczecińskiego. W latach 1990–97 był przewodniczącym Zarządu Regionu Pomorza Zachodniego, członkiem Prezydium KK oraz członkiem Komisji Krajowej
W 1994 r. pracował w Komisji Trójstronnej do spraw Społeczno-Gospodarczych, był posłem na sejm III i VI kadencji, ministrem pracy w latach 1997–2001, wiceprezesem Rady Ministrów w rządzie Jerzego Buzka. Był też prezesem Polskiego Komitetu Paraolimpijskiego, a od 2010 r. – prezesem Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”. W lutym 2015 r. był mediatorem w konflikcie między zarządem a pracownikami Jastrzębskiej Spółki Węglowej
Odznaczony Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Wolności i Solidarności oraz odznaczeniem kościelnym Ordynariatu Polowego WP Milito Pro Christo
W Zachodniopomorskim Urzędzie Wojewódzkim po śmierci byłego wicepremiera wystawiono księgę kondolencyjną. „Miał niezwykłą zdolność łączenia najbardziej rozbieżnych poglądów, jak nikt inny potrafił doprowadzić do konsensusu i porozumienia między antagonistami. Był osobą o niezwykłej wrażliwości społecznej. Zawsze wyczulony na dobro, szukający go wszędzie, w każdej sytuacji” – napisał w niej o zmarłym wojewoda Krzysztof Kozłowski /za ipn.gov.pl/ /10.1.2017/

PRZEMYSŁAW WAŁĘSA

Nie żyje Przemysław Wałęsa, syn byłego prezydenta RP

Jak dowiedzieli się dziennikarze RMF FM ciało mężczyzny znalazł w mieszkaniu w Gdańsku członek rodziny
Według informacji dziennikarza stacji Kuby Kaługi na ciele zmarłego nie było widocznych żadnych obrażeń. Biegły wykluczył wstępnie udział osób trzecich
Policja nie zdradza niemal żadnych szczegółów, ogranicza się tylko do informacji że w niedzielę 8 stycznia po godz. 20 pogotowie ratunkowe zgłosiło zgon 43-letniego mężczyzny
Jak poinformowała PAP rzecznik prasowa gdańskiej policji Aleksandra Siewert ok. godz. 20 w niedzielę funkcjonariusze zostali poinformowani przez pracowników pogotowia ratunkowego o śmierci 43-letniego mężczyzny. „Ciało znaleziono w mieszkaniu” – wyjaśniła rzecznik
PAP nieoficjalnie potwierdza że zmarły mężczyzna to Przemysław Wałęsa
Z ustaleń RMF FM wynika że pogotowie wezwał syn mężczyzny, który znalazł ciało w jego mieszkaniu w Gdańsku
Przemysław Wałęsa miał 43 lata. Był jednym z ośmiorga dzieci Lecha i Danuty Wałęsów
O zmarłym media sporo mówiły w latach 90 kiedy spowodował on wypadek pod wpływem alkoholu. Został wówczas skazany, przypomina „Dziennik” na swojej stronie internetowej, na 21 miesięcy więzienia w zawieszeniu
Kilka lat później policja zatrzymała go kiedy nietrzeźwy prowadził samochód. Tym razem sąd orzekł karę 12 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu
Przemysław Wałęsa pracował w Straży Granicznej. Zostawił żonę i dwóch synów /za interia.pl/RMF/PAP/ /8.1.2017/

LECH TRZECIAKOWSKI

Zmarł poznański historyk prof. Lech Trzeciakowski uznawany za jednego z największych badaczy dziejów XIX i XX w.

Prof. Lech Trzeciakowski urodził się 24 grudnia 1931 r. Od 1955 związany był z Uniwersytetem im. A. Mickiewicza w Poznaniu, jako kierownik Zakładu Historii Kultury i Zakładu Historii Polski XIX i XX w. W latach 1973-78 był dyrektorem Instytutu Zachodniego w Poznaniu. Był także kierownikiem Zakładu Badań nad Polonią Zagraniczną PAN /1978-91/, a także autorem ponad 300 prac naukowych. Rada Miasta Poznania przyznała mu tytuł Honorowego Obywatela Miasta Poznania
Był synem powstańca wielkopolskiego
Prorektor UAM prof. Tadeusz Wallas powiedział że prof. Trzeciakowski był „jednym z najbardziej znanych historyków, o ogromnym dorobku, zarówno jeżeli chodzi o twórczość naukową, jak i promowanie kadr naukowych. Cieszył się uznaniem studentów, doktorantów” /za PAP/ /7.1.2017/

JERZY KOSSELA

Jerzy Kossela gitarzysta, wokalista, autor tekstów i kompozytor, współzałożyciel zespołu „Czerwone Gitary” zmarł w wieku 74 lat w Gdyni

O jego śmierci poinformowano na oficjalnej stronie zespołu
Był autorem muzyki lub tekstu m.in. do tak znanych piosenek jak „No bo ty się boisz myszy”, „Historia jednej znajomości” czy „Matura”
Kossela urodził się 15 lipca 1942 w Częstochowie. Jak podaje strona zespołu w 1961 stworzył amatorski zespół wokalno-instrumentalny „Elektron”, który w 1962 przekształcił się w „Niebiesko-Czarnych”. Był w nim gitarzystą i kierownikiem muzycznym. W tym roku zespół wystąpił na I Festiwalu Młodych Talentów w Szczecinie gdzie zdobył I nagrodę
W latach 1962-64 odbywał służbę wojskową w czasie której nadal współpracował z „Niebiesko-Czarnymi” /nagrania radiowe, płytowe oraz występ na KFPP Opole ’63/ oraz z Centralnym Zespołem Artystycznym WP, a jego miejsce zajął Krzysztof Klenczon. Okres 1963-64 to lata przygotowań do stworzenia nowej formacji. Współpracując z Henrykiem Zomerskim założył zespół „Pięciolinie”, który miał wyłonić muzyków do nowej grupy o niewiadomej jeszcze wtedy nazwie
„3 stycznia 1965 oficjalnie zarejestrowana została nazwa nowego zespołu ‚Czerwone Gitary’. Skład zespołu tworzyli Bernard Dornowski, Krzysztof Klenczon, Jerzy Kossela, Jerzy Skrzypczyk i Henryk Zomerski” – czytamy na stronie internetowej zespołu. Ostatnio grupa koncertowała i nagrywała w składzie Jerzy Skrzypczyk, Jerzy Kossela, Arkadiusz Wiśniewski, Mieczysław Wądołowski, Artur Chyb i Dariusz Olszewski
W 2011 r. Kossela został odznaczony przez ministra kultury i dziedzictwa narodowego orderem Gloria Artis. Był też laureatem Nagrody Prezydenta Miasta Gdańska. Ostatni koncert z „Czerwonymi Gitarami” zagrał 21 listopada 2016 w Filharmonii Bałtyckiej w Gdańsku /za PAP/ /7.1.2017/

W latach 1965-67 Kossela /właśc. Kosela/ był pierwszym liderem Czerwonych Gitar
Po rozstaniu z Czerwonymi Gitarami występował na scenie do 1976 r., po czym pracował jako prezenter dyskotekowy
W 1991 r. powrócił do zespołu, w którym pełnił funkcję gitarzysty i wokalisty. Do kolejnego rozstania doszło dwa lata później, po konflikcie z Sewerynem Krajewskim
Od 1999 r. trzeci raz znalazł się w składzie Czerwonych Gitar, w których występował do maja 2015 r. Wówczas ze względów zdrowotnych zaprzestał koncertowania /za interia.pl/ /7.1.2017/

BOGDAN TUSZYŃSKI

Po ciężkiej chorobie 1 stycznia zmarł dziennikarz sportowy Bogdan Tuszyński. Trzykrotny laureat „Złotego Pióra” /1966, 1975, 1981/ miał 84 lata

Urodził się 4 lipca 1932 r. w Łodzi. W latach 1951-52 był redaktorem w „Przeglądzie Sportowym”. Potem, aż do 1981 pracował w redakcji sportowej Polskiego Radia. Był pomysłodawcą Studia S-13 w którym relacjonowano na żywo przede wszystkim mecze polskiej ligi piłki nożnej
Tuszyński jest autorem ponad 30 publikacji. Najbardziej znane i cenione to „Polscy olimpijczycy XX wieku”, „70 lat Tour de Pologne”, „Ostatnie okrążenie Kusego”
Dwukrotny laureat Złotego Wawrzynu Olimpijskiego /1994, 2000/ zasłynął przede wszystkim z tras Wyścigu Pokoju. Pierwszą transmisję prowadził w 1955 r., przy ostatniej pracował w 1980
„Całe życie poświęciłem by promować i rozwijać kolarstwo; to było moje dziecko” – powiedział tuż przed 80 urodzinami /za PAP/ /1.1.2017/

Pogrzeb nestora polskiego dziennikarstwa sportowego Bogdana Tuszyńskiego odbył się na warszawskich Powązkach Wojskowych 9 stycznia
Bogdan Tuszyński obok ś.p. Bohdana Tomaszewskiego był najbardziej znanym dziennikarzem sportowym w czasach PRL. To od niego rzemiosła uczyli się tak znani komentatorzy sportowi jak Włodzimierz Szaranowicz, Dariusz Szpakowski, Bogdan Chruścicki i Henryk Urbaś
– Był dla nas drugim ojcem, autorytetem i nauczycielem zawodu. Wymagał, ale był sprawiedliwy. Ciężko chorował, mimo okresu świąteczno-noworocznego zdążyliśmy się z nim pożegnać – wspomina Tuszyńskiego Włodzimierz Szaranowicz /za www.fakt.pl/

ALEKSANDER KOJ

W wieku 81 lat zmarł prof. Aleksander Koj, wybitny profesor nauk przyrodniczych, biolog i biochemik, trzykrotny rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie

Zmarł 29 grudnia
Ci którzy go spotkali mówią że był wzorem rzetelności i wytrwałości w pracy naukowej oraz przykładem jak można czerpać radość i satysfakcję z nauki
Prof. Aleksander Koj urodził się 26 lutego 1935 r. w Ganie na Opolszczyźnie. Po ukończeniu Akademii Medycznej w Krakowie kilkanaście lat pracował w Katedrze Chemii Fizjologicznej swojej macierzystej uczelni. Jednak na stałe swoje życie naukowe związał z Instytutem Biologii Molekularnej UJ, który powstał na przełomie lat 60 i 70 ubiegłego stulecia, a w 2002 r. przekształcił się w Wydział Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii
Koj prowadził pionierskie badania nad białkami ostrej fazy i reakcją komórek na stan zapalny organizmu; napisał ok. 200 artykułów na ten temat. Jest również współautorem monografii „Acute Phase Response to Injury and Infection” oraz „Interleukin-6-type cytokines”
Za pracę naukową został uhonorowany wieloma nagrodami. Do najważniejszych należą Nagroda Fundacji na rzecz Nauki Polskiej /1996/ oraz Nagroda Fundacji Alfreda Jurzykowskiego /1998/. Prof. Aleksander Koj otrzymał również tytuł doktora honoris causa trzech uniwersytetów amerykańskich: Cleveland State University /1999/, University of Hartford /1995/, University at Buffalo /1998/, a także Uniwersytetu Jagiellońskiego przed siedmiu laty
W chwili przejścia do Instytutu Biologii Molekularnej stał się także dydaktykiem. Przez dziesięciolecia prowadził doskonale przygotowane wykłady z biochemii, wzbudzając u studentów podziw i szacunek. Sprawował opiekę nad blisko 60 magistrantami oraz wypromował 11 doktorów
Dzięki autorytetowi jakim cieszył się w społeczności akademickiej był wybierany do pełnienia coraz to ważniejszych funkcji. W latach 1977-81 kierował Instytutem Biologii Molekularnej UJ. W 1984 został prorektorem UJ ds. kadry naukowej i badań. Następnie aż trzykrotnie w latach 1987-90, 1993-96 oraz 1996-99 przewodził Uniwersytetowi Jagiellońskiemu jako rektor. W tym czasie wytrwale dążył do powstania III Kampusu. Dopiął celu i osobiście położył kamień węgielny w miejscu budowy nowej siedziby wydziałów przyrodniczych
W uznaniu zasług dla Uniwersytetu Jagiellońskiego profesor Aleksander Koj został odznaczony medalem Merentibus /za PAP/ /30.12.2016/

STASIEK WIELANEK

W wieku 67 lat zmarł Stasiek Wielanek, śpiewak, gitarzysta, akordeonista i kompozytor – poinformował menedżer artysty

Warszawiacy znali go przede wszystkim jako założyciela i członka Kapeli Czerniakowskiej i Kapeli Warszawskiej, piewcę i znawcę folkloru miejskiego
Stasiek Wielanek założył Kapelę Czerniakowską w 1970 r. Stworzył ją na wzór przedwojennych kapel podwórkowych. Od 1984 r. prowadził Kapelę Warszawską, która ma w repertuarze piosenki warszawskiej ulicy, a także piosenki lwowskie i okupacyjne
Artysta zgromadził pokaźny zbiór nut piosenek ulicznych. Wydał antologię „Szlagiery starej Warszawy”, w której zebrał teksty i nuty do ponad 170 utworów. Był także autorem książki „Warszawa w piosence, wierszu i anegdocie”
Stasiek Wielanek był radnym w warszawskiej dzielnicy Mokotów. 20 grudnia został odznaczony brązowym medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” /za IAR/ /24.12.2016/

MACIEJ BEDNARKIEWICZ

Zmarł mec. Maciej Bednarkiewicz, obrońca w procesach politycznych w PRL, były prezes Naczelnej Rady Adwokackiej, poseł w tzw. sejmie kontraktowym – podała w piątek 11 listopada NRA

Miał 76 lat. Był wychowawcą wielu pokoleń adwokatów
Jak podała NRA Bednarkiewicz urodził się w 1940 r. w Warszawie. Studia prawnicze odbył na Uniwersytecie Warszawskim. Od 1969 r. prowadził praktykę adwokacką. W latach 80 był obrońcą w sprawach politycznych i współpracował z Komitetem Prymasowskim pomagającym internowanym. Za swoją działalność był aresztowany i przez kilka miesięcy więziony
W latach 1989-95 był prezesem Naczelnej Rady Adwokackiej. Był posłem w sejmie X kadencji /1989-91/, członkiem Trybunału Stanu /1991-93 oraz 1997-2001/
W 1983 r. był adwokatem opozycyjnej poetki Barbary Sadowskiej, matki Grzegorza Przemyka – młodego poety i maturzysty, śmiertelnie pobitego w Warszawie w maju 1983 r. przez milicję
„Znałem bardzo dobrze Basię i Grzesia. Mój syn był młodszy od niego o kilka lat. Bawili się razem, Grześ uczył go grać na gitarze, przynosił wiersze. Dostałem telefon że Grzegorz umiera w szpitalu na Solcu. Była czwarta rano. Lekarze którzy go operowali dali mi do ręki zaświadczenie. Szczegółowy opis obrażeń. Rano trzej chłopcy, którzy byli z Grzegorzem, przyjechali do mnie do domu i złożyli zeznania” – opowiadał kilka lat temu Bednarkiewicz „Gazecie Wyborczej”
Walkę o sprawiedliwość w tej sprawie adwokat przypłacił sześciomiesięcznym aresztem. Zatrzymano go w styczniu 1984, krótko po tym jak sąd wyznaczył termin rozprawy o pobicie Przemyka. Zarzucono mu pomoc pewnemu dezerterowi z ZOMO w ukrywaniu się, oraz nakłanianie go do ujawnienia tajemnicy państwowej i tworzenie fałszywych dowodów w sprawie śmierci Grzegorza Przemyka. „Zrobili wszystko bym w procesie nie uczestniczył” – mówił „GW” Bednarkiewicz. Został
wypuszczony ostatniego dnia postępowania dowodowego w procesie o pobicie Przemyka
W 1984, po reżyserowanym procesie, sąd uwolnił od zarzutu pobicia Przemyka milicjantów – Ireneusza K. /który go zatrzymał/ i Arkadiusza Denkiewicza /dyżurnego komisariatu który nawoływał do bicia mówiąc: „Bijcie tak by nie było śladów”/. Na 2 i 2.5 roku więzienia za nieudzielenie pomocy pobitemu skazano – po wymuszeniu w śledztwie nieprawdziwych zeznań – dwóch sanitariuszy. Sprawa wróciła po przełomie 1989 r. Denkiewicza skazano prawomocnie na dwa lata więzienia /nie odsiedział ani dnia, bo według psychiatrów na skutek wyroku doznał w psychice zmian uniemożliwiających odbycie kary/. Po pięciu procesach sprawa K. została w 2009 prawomocnie umorzona z powodu przedawnienia
Kiedy w 2013 stołeczny sąd oddalił zażalenia na umorzenie śledztwa IPN ws. utrudniania wyjaśnienia śmierci Przemyka mec. Bednarkiewicz mówił PAP że sprawę zbrodni na Przemyku, jak i całego systemu PRL, osądzą już tylko historycy, a nie sędziowie
Bednarkiewicz był też pełnomocnikiem oskarżycieli posiłkowych w procesie ws. masakry robotników Wybrzeża w 1970, gdzie oskarżonym był m.in. Jaruzelski /zmarł w 2014 nie doczekawszy wyroku/. Kiedy wiosną 2015 Sąd Najwyższy uchylił prawomocne uniewinnienie wicepremiera PRL Stanisława Kociołka w tej sprawie /Kociołek zmarł jesienią 2015/ mec. Bednarkiewicz mówił że „to ostatni moment w historii by sąd mógł ocenić zasady, sposób i instrumenty funkcjonowania ustroju który panował w Polsce do 1989 r.”. Jego zdaniem istniał plan prowokacji w celu odsunięcia od władzy Władysława Gomułki
Kilkanaście lat trwały starania mec. Bednarkiewicza by b. szef MSW gen. Czesław Kiszczak odpowiedział za przyczynienie się do śmierci dziewięciu górników z kopalni „Wujek”, zabitych przez ZOMO w pierwszych dniach stanu wojennego w grudniu 1981 – przez wysłanie szyfrogramu do jednostek milicji mających pacyfikować strajkujące kopalnie. Pierwszy proces ruszył w 1994 – w 1996 sąd uniewinnił Kiszczaka. W 2004 skazał go na dwa lata więzienia w zawieszeniu. W 2008 sprawę umorzono z powodu przedawnienia. W 2011 ponownie Kiszczaka uniewinniono. Wszystkie wyroki uchylał potem Sąd Apelacyjny w Warszawie. W końcu 2013 sąd zawiesił piąty proces Kiszczaka z powodu jego złego zdrowia /zmarł w 2015/
„Czy na sprawiedliwość jest już za późno? Czy możemy budować państwowość w zapomnieniu” – pytał w 2004 przed sądem w tej sprawie mec. Bednarkiewicz, który był pełnomocnikiem oskarżycieli posiłkowych. „Szyfrogram zezwalał na użycie ostrej amunicji, dlatego w kopalni +Wujek+ zjawił się specjalny pododdział, uzbrojony nie w pałki i tarcze, ale w broń palną” – mówił
Bednarkiewicz był wychowawcą wielu pokoleń adwokatów. Został odznaczony Wielką Odznaką „Adwokatura Zasłużonym” oraz Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski /za PAP/ /11.11.2016/

Internauci:
Niesioł: Jedna z niewielu jaśniejszych postaci w palestrze!
RazPutin: Cześć Jego pamięci! Niech spoczywa w pokoju. Dodam tylko że ś.p. Mec. Maciej Bednarkiewicz był współfundatorem Academii Iuris, największej w Polsce tzw. kliniki prawa dla najuboższych. Ponadto informacja że w sporze o TK mec. Bednarkiewicz stał po stronie prezydenta /za interia.pl/

ANDRZEJ WAJDA

Zmarł Andrzej Wajda, jeden z najbardziej znanych na świecie polskich reżyserów. Miał 90 lat

W ostatnim czasie reżyser chorował; wiadomo że kilka dni przed śmiercią trafił do szpitala. „Mieliśmy nadzieję że z niego wyjdzie” – mówił na antenie jednej z telewizji scenarzysta i reżyser Jacek Bromski
Wajda współtworzył kino moralnego niepokoju, był wielokrotnie nagradzany za zasługi dla rozwoju kinematografii; w 2000 r. dostał Oscara za całokształt twórczości. Jego dorobek życia nagrodzono także Złotym Lwem i Złotym Niedźwiedziem. W swoim dorobku ma również m.in. Złotą Palmę, Europejską Nagrodę Filmową „Felix” i japońską nagrodę Kyoto
Wyreżyserował kilkadziesiąt filmów; do najbardziej znanych należą „Popiół i diament”, „Popioły”, „Ziemia obiecana” /nominowana do Oscara 1975 w kategorii Najlepszy film nieanglojęzyczny/, „Człowiek z marmuru”, „Panny z Wilka” /nominacja ‘79/, „Człowiek z żelaza” /nominacja ‘81/, „Pan Tadeusz”, „Katyń” /nominacja z 2007 r./
Był doktorem honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego, Warszawskiego, Gdańskiego i Łódzkiego, a także Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie oraz Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi. Od 1994 r. należał do honorowych członków francuskiej Akademii Sztuk Pięknych. Przyznano mu także tytuły honorowego obywatela Warszawy, Gdańska, Gdyni, Wrocławia, Łodzi, Opola, Radomia i Suwałk
Andrzej Wajda otrzymał także wiele odznaczeń państwowych, w tym to najważniejsze, czyli Order Orła Białego. Był również laureatem zagranicznych orderów; uhonorowały go m.in. rządy Bułgarii, Francji, Włoch, Węgier czy Japonii
Ostatni film Wajdy który miał premierę we wrześniu na 41 Festiwalu Filmowym w Gdyni i który jest polskim nominatem do Oscara to „Powidoki”. Jego bohaterem jest malarz Władysław Strzemiński /1893-1952/, pionier awangardy w Polsce lat 20 i 30 XX w., teoretyk sztuki, pedagog w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Łodzi /obecnie ASP im. Strzemińskiego/. Artysta który sprzeciwił się doktrynie socrealizmu. Nie pozwalając by polityka wkraczała do jego twórczości Strzemiński realizował własną drogę artystyczną, niezgodną z wytycznymi PZPR: „właściwy tor w sztuce to opisywać historyczny wysiłek narodu pod kierownictwem partii oraz istotę socjalistycznych przeobrażeń społecznych i cywilizacyjnych”
Zapytany o plany na przyszłość Wajda powiedział: „Bardzo chciałbym zrobić kolejny film. Ale by film robić potrzebna jest kondycja fizyczna. Nie wystarczy wymyślić film, siedząc za stołem. Reżyserowanie wymaga dobrej formy fizycznej. Reżyser musi być wewnątrz akcji, musi swoją energię dać aktorom, ekipie z którą pracuje. Tak długo jak ja tę energię w sobie czuję będę gotów do zrobienia filmu. W tej chwili trudno mi powiedzieć, jaka miałaby to być opowieść”
Reżysera w jednej z telewizji wspominał Jacek Bromski, prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich. „Przede wszystkim był jednym z największych polskich artystów, najbardziej znanych w świecie. Polska była jego pasją, jak żaden inny reżyser potrafił w sposób artystyczny przetworzyć ten temat” – powiedział /za PAP/ /10.10.2016/

ANDRZEJ WAJDA NIE ŻYJE
Wybitny polski reżyser, laureat Oscara zmarł w niedzielę 9 października wieczorem. Miał 90 lat

To jedyne polskie nazwisko ze świata filmu które umieją wymienić widzowie na całym świecie. Laureat Oscara za całokształt twórczości, nominowany do tej nagrody za kilka filmów, nagradzany na festiwalach w Cannes i Berlinie, reżyser kilkudziesięciu filmów, na długiej liście są takie tytuły jak: „Kanał”, „Popiół i diament”, „Ziemia Obiecana” czy „Katyń”
Jego ostatni film „Powidoki” został zgłoszony jako polski kandydat do Oscara
W tej produkcji Andrzej Wajda przedstawia historię malarza Władysława Strzemińskiego, pioniera polskiej awangardy. „Powidoki” to intymny zapis ostatniego okresu życia obdarzonego charyzmą wybitnego malarza. To opowieść o tym jak komunistyczna władza zniszczyła niepokornego człowieka. Akcja filmu rozgrywa się w Łodzi w okresie od 1948 do 1952
Andrzej Wajda urodził się 6 marca 1926 w Suwałkach. Jego ojciec, Jakub, oficer Wojska Polskiego, zginął w Katyniu. Chciał by syn służył w armii. W 1939 przyszły reżyser pojechał więc do Lwowa by wstąpić do Korpusu Kadetów. Nie dostał się tam jednak i większą część wojny spędził w Radomiu
W 1946 rozpoczął studia malarskie na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Po trzech latach zrezygnował jednak z malarstwa i wybrał film; w 1949 podjął studia w łódzkiej Wyższej Szkole Filmowej. Jako reżyser debiutował w 1955 „Pokoleniem”
Międzynarodowy sukces przyniósł Wajdzie już drugi samodzielnie zrealizowany film, „Kanał” /1956/, opowieść o powstańcach warszawskich. W 1957 reżyser odebrał za ten film Srebrną Palmę na festiwalu filmowym w Cannes. Szwajcarski dziennik „Tribune de Geneve” napisał wówczas: „Niektóre sekwencje filmu Wajdy są tak wzruszające jak krótkie napisy które piszą skazani na śmierć na ścianach swego więzienia /…/. Nie znajdzie się chyba nikt kto by nie uznał doniosłości tego filmu. Wajda jest artystą spraw ważnych, artystą jutra”
Kolejnym sukcesem był „Popiół i diament” /1958/ z kreacją Zbigniewa Cybulskiego, wyróżniony na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji nagrodą FIPRESCI. W kolejnych latach w dorobku artystycznym Wajdy znalazły się m.in. „Popioły” /1965/ według prozy Stefana Żeromskiego oraz „Wszystko na sprzedaż” /1969/, opowieść osnuta wokół życia i śmierci Zbigniewa Cybulskiego
W 1969 reżyser zrealizował „Polowanie na muchy”, a w 1970 oparty na prozie Tadeusza Borowskiego „Krajobraz po bitwie”. W 1970 powstała także „Brzezina”, adaptacja prozy Jarosława Iwaszkiewicza. W 1973 reżyser przeniósł na ekran dramat Stanisława Wyspiańskiego „Wesele”, a dwa lata później „Ziemię obiecaną” Reymonta, którą krytycy uznali najlepszym filmem Wajdy /nominacja do Oscara/
W 1977 Wajda wyreżyserował „Człowieka z marmuru”, na podstawie scenariusza Aleksandra Ścibora-Rylskiego. Opowieść o Mateuszu Birkucie, przodowniku pracy, przyciągnęła tłumy widzów. Jednocześnie cenzura otrzymała nakaz usuwania z mediów pozytywnych opinii o „Człowieku z marmuru”, z czasem w mediach nie wolno było umieszczać już żadnych informacji na jego temat
Pisarz Wiktor Woroszylski w 1977 na łamach miesięcznika „Więź” tak wspominał pojawienie się „Człowieka z marmuru” na ekranach: „Najpierw przez kilka dni usiłowałem dostać się na któryś z seansów w kinie Wars /…/; w piątek wieczór ktoś zatelefonował podniecony że podobno od jutra film wchodzi na ekrany jeszcze w trzech salach; o świcie dzwonek do drzwi – to sąsiadka: przed kasą Wisły – mówi – jacyś mili młodzieńcy zapisują na listę, niech się państwo pospieszą”
W 1978 Wajda wyreżyserował obraz „Bez znieczulenia” z niezapomnianą rolą Zbigniewa Zapasiewicza. W 1979 adaptacja prozy Iwaszkiewicza, „Panny z Wilka”, przyniosła mu następną nominację do Oscara. W 1981 Wajda nakręcił „Człowieka z żelaza” – kontynuację „Człowieka z marmuru”, opisującą historię strajków robotników Wybrzeża. Film zdobył pierwszą w historii polskiego kina Złotą Palmę w Cannes oraz kolejną nominację do Oscara
Reżyser często przypominał w jakich okolicznościach zrodził się pomysł na „Człowieka z żelaza” /1981/. „W Stoczni imienia Lenina w Gdańsku trwały już od jakiegoś czasu rozmowy robotników z rządem, ale do Warszawy docierały początkowo tylko strzępy informacji – wspominał Wajda. – Stowarzyszenie Filmowców, którego byłem prezesem, wywalczyło w tym czasie prawo notowania ważnych wydarzeń historycznych dla celów archiwalnych i grupa filmowców była już w stoczni
Robotnicza straż przy bramie rozpoznała mnie od razu, a w drodze na salę obrad jeden ze stoczniowców powiedział: Niech pan zrobi film o nas. Jaki? Człowiek z żelaza! – odpowiedział mi bez namysłu. Nigdy nie robiłem filmu na zamówienie, ale tego wezwania nie mogłem zignorować”
Kolejne filmy Wajdy to m.in. nakręcony we Francji „Danton” /1983/, na podstawie „Sprawy Dantona” Stanisławy Przybyszewskiej, w którym główne role zagrali Gerard Depardieu i Wojciech Pszoniak. W 1998 reżyser przeniósł na ekran „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza, a w 2002 „Zemstę” Aleksandra Fredry
W 2007 nakręcił „Katyń”, a w 2009 „Tatarak” na motywach prozy Jarosława Iwaszkiewicza. „Tatarak” nagrodzony został Nagrodą im. Alfreda Bauera na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Berlinie, „Katyń” nominowany był do Oscara
Mówiąc o „Katyniu” Wajda przyznał: „Nigdy nie przypuszczałem że będę żyć w wolnej Polsce, że tego dożyję i taki film będzie mógł powstać”. Film ukazuje zbrodnię katyńską z dwóch perspektyw: kobiet, oczekujących na powrót swoich mężów, synów i ojców, oraz z perspektywy samych internowanych oficerów, którzy nie tracąc nadziei, do końca wierzą w szczęśliwy powrót do domu. Czas pracy nad tym obrazem reżyser wspomina jako szczególny: „Aktorzy, i cała ekipa, wszyscy pracowali w jakimś niesłychanym natężeniu emocji i jednocześnie skupieniu”
We wrześniu 2013 r. odbyła się premiera filmu Wajdy „Wałęsa. Człowiek z nadziei”
Jako reżyser teatralny Wajda debiutował w 1959 sztuką „Kapelusz pełen deszczu” Michaela Vincentea Gazzo, którą wystawił na scenie Teatru Dramatycznego w Gdyni. W 1963 rozpoczął wieloletnią współpracę ze Starym Teatrem w Krakowie, realizując na jego deskach „Wesele” Wyspiańskiego
Wysoko docenione przez krytykę zostały teatralne realizacje Wajdy z lat 70, m.in. „Nastasja Filipowna” na podstawie „Idioty” Dostojewskiego, wystawiona w 1977 w krakowskim Starym Teatrze. Na deskach tego samego teatru wystawił w 1978 „Z biegiem lat, z biegiem dni”, widowisko o Krakowie okresu Młodej Polski
W swoich realizacjach Wajda nie stronił od śmiałych eksperymentów, „Antygonę” Sofoklesa wyreżyserował na przykład w realiach stanu wojennego, a w „Hamlecie” z 1989 tytułową rolę powierzył kobiecie, Teresie Budzisz-Krzyżanowskiej /obie te sztuki wystawił w krakowskim Teatrze Starym/
Współpracował często ze scenami zagranicznymi. W 1989 w japońskim Teatrze Benisan w Tokio wystawił spektakl „Nastasja” na motywach „Idioty” Dostojewskiego – z udziałem aktorów japońskich, a w 2004 „Biesy” według powieści tego samego pisarza na deskach moskiewskiego teatru „Sowriemiennik”
W lutym 2009 Wajda zapytany czym dla niego jest śmierć powiedział: „Nie godzę się z tym. Jest taka opowieść chasydów że Rebe stary będąc już strasznie dużo pracuje, pisze, czyta, stale jest czymś zajęty i stale jest w ruchu. Pewnego dnia przychodzi Śmierć, patrzy na niego, że on jest taki zajęty… Eee, mówi, przyjdę później. Mnie ta opowieść przyświeca”
Do końca był człowiekiem bardzo zajętym. Pracował ale o szczegółach nie chciał mówić: „Pracuję, przygotowuję się, ale nie zdradzam, dlatego że nie chciałbym powiedzieć ‚miałem co prawda jakieś projekty, ale nie robię filmu’. Wolałbym powiedzieć ‚robię film’ i powiedzieć jaki” /za interia.pl/ /10.10.2016/

W latach 1989-91 Wajda był senatorem

JANINA KOZAK-PAJKERT

Janina Kozak-Pajkert, białostocka poetka i pisarka, zmarła we wtorek 27 września. Miała 82 lata. Była dwukrotną laureatką Nagrody Literackiej im. W. Kazaneckiego

Janina Kozak-Pajkert urodziła się 14 listopada 1934 r. we wsi Rostołty w woj. białostockim. Od 1938 r. mieszkała w Białymstoku
Była absolwentką Wydziału Filologii Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego. Przez lata pracowała jako nauczycielka języka polskiego, metodyk zajęć pozalekcyjnych i pozaszkolnych
Debiutowała w latach 1968-71 tekstami piosenek na łamach miesięcznika społeczno-kulturalnego „Kontrasty”
Wiersze drukowała w „Tygodniku Kulturalnym”, „Głosie Nauczycielskim” i „Białostockim Informatorze Kulturalnym”. Wydała tomiki poetyckie i prozatorskie: „Do dalekich wzgórz i dzwonów” /1992/, „Idole” /1995/, „Rozmowy” /1995/, „Fabuły bezsenne” /1996/, „Pogoda z różą w tle” /1997/, „Postawić ostrokół” /1999/, „Wszystkie drogi i okna, czyli przypowieść o matce i córce” /2001/, „Słowem w oczy” /2006/
Była laureatką złotej i trzykrotnie srebrnej Buławy Hetmańskiej, dwukrotną laureatką Nagrody Literackiej Prezydenta Miasta Białegostoku im. Wiesława Kazaneckiego /1995 i 1996/ za prozę poetycką „Przypowieść o matce i córce” i tomik wierszy „Fabuły bezsenne”, a także adresatką Listu Gratulacyjnego Prezydenta Miasta za zbiór wierszy „Słowem w oczy”
Otrzymała także nagrody w konkursach ogólnopolskich /w latach 1996-2008/: Pierwszą Nagrodę im. Jana Kochanowskiego w Czarnolesie, Pierwszą Nagrodę za Buławę Hetmańską w Białymstoku, Drugie Nagrody: dwie im. Broniewskiego w Płocku oraz trzy o Buławę Hetmańską w Białymstoku; Trzecie Nagrody i Wyróżnienia im. Norwida, Brandstaettera oraz Czernika
Jej teksty były drukowane w almanachach krajowych i lokalnych, m.in.: „Gorzki chleb”, „O dzban czarnoleskiego miodu”, „Miłość jak ziarno odwagi”, „Gniazda słów”, „Epea”, „Podlasie w poezji”, „Z Księgą Nadziei”
Jeszcze w tym roku ukaże się jej powieść poetycka z elementami autobiograficznymi pt. „Osobisty przypadek”

Uroczystości pogrzebowe odbyły się w 30 września w Białymstoku.
Zmarłą pochowano na cmentarzu miejskim /za www.wspolczesna.pl/ /28.9.2016/

WALDEMAR DZIKI

Nie żyje Waldemar Dziki, reżyser i producent filmowy, były mąż Małgorzaty Foremniak i Darii Trafankowskiej. Zmarł w Hiszpanii w wieku 59 lat

Był absolwentem Szkoły Filmowej w Łodzi, debiutował w 1983 r. filmem „Kartka z podróży”, nagrodzonym m.in. Nagrodą im. Andrzeja Munka oraz nagrodą za debiut w Gdańsku
W kolejnych latach wyreżyserował m.in. filmy „Cudowne dziecko” i „Lazarus” oraz seriale „Bank nie z tej ziemi” i „Pierwszy milion”
Za ten ostatni film zdobył wiele nagród, m.in. Złotego Motyla na MFF dla dzieci w Teheranie, Grand Prix na MFF w Belgradzie, Grand Prix na MFF w Figueira da Foz, nagrody jury dziecięcego na MFF w Moskwie, Poznańskie Koziołki dla najlepszego filmu aktorskiego w grupie filmów dla dzieci starszych oraz Nagrodę Jury Dziecięcego „Marcinek” /Kryształowe Koziołki/ na Międzynarodowym Festiwalu Filmów Młodego Widza „Ale Kino!”
Był też producentem filmowym, m.in. filmów „Ajlawju”, „W pustyni i w puszczy”, „Jak to się robi z dziewczynami” i „Pitbull”
Artysta od lat zmagał się z poważną chorobą. O śmierci Dzikiego poinformował scenarzysta Cezary Harasimowicz
W 2007 r. Waldemar Dziki objął stanowisko dyrektora generalnego ukraińskiej stacji telewizyjnej TRK-Ukraina. Wcześniej był związany z Polsatem
Był trzykrotnie żonaty. Był mężem Darii Trafankowskiej /zmarła w 2004 r. – red./, z którą ma syna Wita. Drugą żoną reżysera była Małgorzata Foremniak. Ostatnią natomiast Marta Eljasiak-Dziki /za interia.pl/ /16.9.2016/

KRZYSZTOF MILLER

Nie żyje fotoreporter wojenny Krzysztof Miller. Jak podają „Wirtualne Media” zmarł tragicznie. Miał 54 lata. Zmagał się z zespołem stresu bojowego

Krzysztof Miller relacjonował konflikty w Bośni, Kosowie, Rwandzie, Kongu, RPA, Ugandzie, Kenii, Burundi, Afganistanie, Palestynie, Gruzji, Czeczenii, Kambodży i Iraku
Za swoją działalność został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Zasiadał w jury konkursu World Press Photo
Od 1989 r. był związany z „Gazetą Wyborczą”. Wydał książkę „13 wojen i jedna. Prawdziwa historia reportera wojennego”
W ostatnich latach zmagał się z zespołem stresu bojowego. Jego doświadczenia związane z terapią stały się kanwą filmu dokumentalnego „W oku Boga”
„Dla mnie Krzysztof Miller nie był fotografem tylko raczej kimś bardzo bliskim, niemal kimś z rodziny” – wspomina zmarłego dziennikarz PAP Wojciech Jagielski, który przez lata współpracował z Millerem
„Trudno mi powiedzieć czy byliśmy przyjaciółmi, prawie w ogóle nie spotykaliśmy się w Warszawie. Spotykaliśmy się na lotniskach i one były granicą którą wspólnie przekraczaliśmy. Wtedy to moje życie toczyło się z nim. On był wówczas moim towarzyszem, tak jak w Warszawie towarzyszem życia była rodzina. Nawet nie wiem na ilu wspólnych wyjazdach przez te ponad 20 lat byliśmy. Około pięćdziesięciu?” – mówi Jagielski /za interia.pl/ /9.9.2016/

Internauci:
szacunek: Gdyby nie pasja i odwaga takich ludzi żylibyśmy w nieświadomości okrucieństw świata
Sceptyczna: Po kolei, relacjonował rewolucję w Rumunii /1989/, od 1991 była Czeczenia, Gruzja, Abchazja, wojna w Bośni i Hercegowinie /1992-95/, Afryka Południowa, później Afryka Centralna, czyli Zair, Ruanda, Burundi. Podsumowując od 1989, czyli od 27 lat relacjonował wojny i katastrofy, a wy że nagle dopadł go zespół stresu bojowego?!… Z całym szacunkiem, ale facet był odporny na stres jak rzadko kto i na pewno nie stres doprowadził go do grobu
józefka: Tak, taką cenę płaci się za coś czemu poswięcił całe życie; przegrał bo był wrażliwy i nieodporny
jool: Żal człowieka, żal tym bardziej że odważnie realizował swoją pasję, która służyła innym. Wyrazy współczucia rodzinie i bliskim /za interia.pl/

ADAM BIELAŃSKI

Prof. Adam Bielański – chemik, nestor polskiej nauki, twórca polskiej szkoły katalizy, nauczyciel akademicki, zmarł w wieku 104 lat w Krakowie – poinformował Uniwersytet Jagielloński

Uczony był autorem podręczników z chemii nieorganicznej i monografii dotyczących fizykochemii katalizatorów. Napisał wielokrotnie wznawiany
podręcznik „Chemii ogólnej i nieorganicznej”, który w 1984 r. zastąpiły „Podstawy chemii nieorganicznej”. Podręcznik ten stanowi podstawę nauczania chemii nieorganicznej na wielu polskich uczelniach
Prof. Adam Bielański urodził się 14 grudnia 1912 r. w Krakowie. Studia chemiczne na UJ ukończył w 1936 r., a doktorat obronił w 1944 r. na tajnych kompletach; formalnie dopiero po zakończeniu działań wojennych otrzymał ten stopień. W 1955 r. otrzymał tytuł profesora nadzwyczajnego, po siedmiu latach profesurę zwyczajną
Początkowo pracował w Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, później związał się zawodowo z UJ. Na obu tych uczelniach pełnił funkcję prorektora. W AGH w latach 50, a na UJ w latach 60 XX w.
Po przejściu na emeryturę na UJ w 1983 r. pracował w Instytucie Katalizy i Fizykochemii Powierzchni PAN
Przedmiotem jego badań była kataliza na heteropolikwasach. Od 1989 był członkiem czynnym PAU. Wypromował ok. 30 doktorów
Był doktorem honoris causa Akademii Górniczo-Hutniczej /1983/ i Uniwersytetu Wrocławskiego /2001/. W 2005 otrzymał tytuł profesora honorowego UJ
Odznaczony m.in. medalami im. Marii Skłodowskiej-Curie i „Plus ratio quam vis”. Jego praca była też doceniona w 2012 r. Nagrodą Jerzmanowskich /za PAP/ /6.9.2016/

ANDRZEJ SZYMCZAK

Zmarł na dwa dni przed swymi 68 urodzinami. W latach 1967-84 był bramkarzem reprezentacji Polski w piłce ręcznej. Uczestnik Igrzysk Olimpijskich w 1972 i 1976, brązowy medalista z Montrealu

Po zakończeniu gry był szkoleniowcem Anilany Łódź
W 2008 r. wybrany do „siódemki” 90-lecia polskiej piłki ręcznej, przez wielu uznawany za najlepszego bramkarza w historii tej dyscypliny w Polsce. Według danych Związku Piłki Ręcznej w Polsce rozegrał 229 meczów w drużynie narodowej
Największy sukces osiągnął w 1976 r., kiedy z kolegami zdobył brązowy medal olimpijski. Tego samego koloru medal przywiózł sześć lat później z mistrzostw świata w RFN. Był członkiem Stowarzyszenia Zasłużonego Reprezentanta Polski w Piłce Ręcznej
/PAP/ /6.9.2016/

Internauci:
ŁÓDŹ1910: Andrzej tworzył wspaniałą drużynę, jaką była Anilana Łódź i reprezentacja Polski. Należał do czołowych zawodników i na Niego zawsze można było liczyć. Cześć Jego Pamięci! Sportowa Łódź zawsze będzie pamiętać
sssaq: Pamiętam go jak bronił. W bramce ciągle się ruszał, rzucał, prowokował rywala, wychodził do niego i często przynosiło to efekt. Dostał powołanie na boiska niebieskie, bo tam budują chyba jakąś niezłą drużynę
Trener: Odszedł mistrz piłki ręcznej. Pokój Jego duszy /za interia.pl/

*****

EUGENIUSZ GENO MAŁKOWSKI

Dziś tylko jedna, tym razem bardzo smutna wiadomość… Odszedł Wielki Artysta

Po 2.5 miesięcznej walce o życie, w nocy z 20 na 21 sierpnia w szpitalu w Zamościu zmarł Eugeniusz Geno Małkowski Eugeniusz Malkowski – wybitny malarz i performer, działacz OW ZPAP i były prezes ZPAMiGu, organizator wielu inicjatyw społecznych i artystycznych, wykładowca, doktor habilitowany, pasjonat, wspaniały kolega i niezłomny człowiek
Padł w „ogniu walki”, w trakcie realizacji jednego z dwóch wielkich performansów artystycznych
W Domu Kultury „KADR” zostawił niedokończony, największy ze swoich projektów: 100/100 Twarze Mokotowa, w którego realizację zaangażowały się już setki uczestników
Na retrospektywnej wystawie w maju br. prezentowaliśmy m.in. fragmenty jego artystycznej kroniki XX wieku, cyklu obrazów którymi w 24 godziny ustanowił Światowy Rekord Guinnessa. Chyba nie było w Polsce artysty dorównującego mu pasją i rozmachem… /za AS, DK Kadr/ /22.8.2016/

Wielka strata dla kultury
W wieku 74 lat zmarł Eugeniusz Geno Małkowski. Znany malarz, wykładowca akademicki, profesor Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego
Eugeniusz Geno Małkowski urodził się 5 września 1942 r. w Gdyni. Szkołę podstawową ukończył w Lęborku. W latach 1957-62 uczęszczał do Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych we Wrocławiu, gdzie uzyskał świadectwo dojrzałości. Od 1962 r. studiował w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie na Wydziale Malarstwa. Przez pierwsze dwa lata studiował w pracowni prof. Juliusza Studnickiego, gdzie uzyskiwał wyróżnienia. Od trzeciego roku studiów wybrał pracownię prof. Artura Nachta-Samborskiego /w tym czasie otrzymał stypendium naukowe-artystyczne/. Dyplom obronił w 1968
Po studiach pracował jako projektant w Państwowych Zakładach Odzieżowych „Sawa” w Warszawie. Jego wzory płaszczyków i kurtek dziecięcych otrzymały na targach krajowych w Poznaniu szereg wyróżnień i srebrny medal. W 1969 r. założył grupę artystyczną „Arka” /Ciapało, Małkowski, Masznicz/. Razem zorganizowali wiele wystaw i zainicjowali w 1972 r. ruch artystyczny „O poprawę”. W latach 1973 i 1974 był autorem dwóch wielkich wystaw tego ruchu w Galerii Teatru „Studio” i w Domu Artysty Plastyka. W 1976 r. był komisarzem VI Festiwalu Sztuk Pięknych w warszawskiej Zachęcie, a w roku następnym
został wybrany na zjeździe w Krakowie członkiem Prezydium Zarządu Głównego Związku Polskich Artystów Plastyków
W drugiej połowie lat 70 współpracował z tygodnikiem „itd”, gdzie pisywał o sztuce. W 1981 r. był aranżerem największej wystawy sztuki /3000 prac/ w warszawskiej Zachęcie. W 1984 r. był jednym z współzałożycieli Związku Polskich Artystów Malarzy i Grafików
Namalował publicznie 10 najpiękniejszych Paryżanek przed Centrum Pompidou w Paryżu, w tym też roku podjął pracę w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Zakładzie Wychowania Plastycznego w Olsztynie jako starszy wykładowca. Od 1991 systematycznie jeździł do Paryża, gdzie prowadził akcje „Wspólnego Malowania”. W 2007 r. uzyskał stopień profesora Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie
W ciągu całej swojej działalności uczestniczył w dziesiątkach plenerów i realizował setki małych wystaw zbiorowych w kraju i za granicą
/uwm.edu.pl/ /22.8.2016/

IWO CYPRIAN POGONOWSKI

Zmarł prof. inż. Iwo Cyprian Pogonowski, wykładowca akademicki, działacz i publicysta polonijny. Wieloletni współpracownik „Naszego Dziennika”. Miał 94 lata

W czwartek, 21 lipca, Iwo Cyprian Pogonowski w stanie ciężkim trafił do szpitala w Stanach Zjednoczonych. Kilka godzin później zmarł
Iwo Cyprian Pogonowski urodził się 3 września 1921 we Lwowie. Jego ojciec był doktorem filozofii i prawa, a matka malarką
Brał czynny udział w kampanii wrześniowej. Wojnę spędził w niemieckich więzieniach i obozach. Po oswobodzeniu w 1945 r. trafił do Belgii, gdzie rozpoczął studia na Katolickim Uniwersytecie św. Ignacego w Antwerpii
Następnie pracował w Wenezueli, skąd trafił do Stanów Zjednoczonych. Tam spędził większość swojego życia poświęcając się pracy naukowej i działalności polonijnej
Na emigracji zajmował się publicystyką polonijną. Jego teksty ukazywały się przez wiele lat w „Naszym Dzienniku”, gdzie cieszyły się zainteresowaniem czytelników
Był wykładowcą akademickim, autorem wielu atlasów i przewodników
/www.naszdziennik.pl/ /22.7.2016/

*****

KS. ABP ZYGMUNT ZIMOWSKI

Ks. abp Zygmunt Zimowski, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Chorych i Duszpasterstwa Służby Zdrowia odszedł do Domu Ojca w nocy z 12 na 13 lipca. Miał 67 lat
Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie, a światłość wiekuista niechaj mu świeci na wieki
/Biuro Prasowe Konferencji Episkopatu Polski/ /13.7.2016/

Zmarł ks. abp Zygmunt Zimowski, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Chorych i Duszpasterstwa Służby Zdrowia /watykański minister zdrowia/ i biskup senior Diecezji Radomskiej
Był bliskim współpracownikiem trzech papieży. Mottem jego biskupiego życia były słowa: „Nie przyszedłem by mi służono lecz by służyć”
Ks. abp Zimowski zmarł po długiej chorobie nowotworowej. Przed śmiercią zdążył do niego zatelefonować papież Franciszek. Ojciec Święty zapewnił arcybiskupa o swej łączności duchowej i modlitwie. Udzielił mu również swego błogosławieństwa. Kilka dni wcześniej zadzwonił do ks. abp Zimowskiego papież emeryt Benedykt XVI
Arcybiskup Zygmunt Zimowski urodził się 7 kwietnia 1949 r. w Kupieninie na terenie Parafii Mędrzechów w diecezji tarnowskiej. Jego rodzicami byli Stanisław i Maria z domu Nowakowska
W Mędrzechowie uczęszczał do szkoły podstawowej, z kolei liceum ogólnokształcące ukończył w Dąbrowie Tarnowskiej w 1967 r. Następnie wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Tarnowie, które ukończył przyjmując w Tarnowie 27 maja 1973 r. święcenia kapłańskie z rąk ks. bp. Jerzego Ablewicza, ordynariusza tarnowskiego
Po święceniach został mianowany wikariuszem Parafii św. Elżbiety w Starym Sączu. W 1975 r. skierowany na studia specjalistyczne z teologii dogmatycznej w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Tam uzyskał licencjat z teologii pod tytułem „Pneumatologiczny wymiar Konstytucji dogmatycznej Lumen gentium”. Następnie, zgodnie z wolą biskupa tarnowskiego J. Ablewicza, kontynuował studia w Innsbrucku w Austrii. Wyjazd ten opóźnił się bo władze państwowe nie chciały wydać mu paszportu, uzależniając to od zgody na współpracę. Ks. Z. Zimowski zdecydowanie wyrażał sprzeciw wobec takiej praktyki. O determinacji i złośliwości władz świadczy fakt że 12 razy zgłaszał się po odbiór paszportu. W Innsbrucku słuchał m.in. wykładów emerytowanego już wtedy profesora, jezuity ks. Karla Rahnera. Ostatecznie ten etap studiów zakończył w 1982 r. uzyskując doktorat z teologii dogmatycznej na fakultecie teologicznym Uniwersytetu Leopolda Franciszka
Tytuł rozprawy doktorskiej napisanej pod kier. ks. prof. Raymunda Schwagera: „Einfluβ der östlichen Bischöfen auf Theologie «der Lumen gentium»” /„Wpływ Biskupów Kościołów Wschodnich na teologię Lumen gentium”/
Od 1 lutego 1983 rozpoczął pracę w watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary. Prefektem tej dykasterii był kard. Joseph Ratzinger. Pracując w urzędzie watykańskim ks. Zimowski angażował się też w latach 1983-90 w pracę duszpasterską w rzymskiej Parafii Matki Bożej Dobrej Rady. Od 1991 r. pełnił posługę kapelana w Domu Macierzystym Sióstr Benedyktynek Wynagradzających Najświętszemu Obliczu Chrystusa Pana w Bassano Romano. 14 kwietnia 1988 ks. Zimowski został kapelanem Jego Świątobliwości, a 10 lipca 1999 obdarzono go godnością prałata honorowego
W czasie pracy w Watykanie ks. Zimowski był postulatorem w Kongregacji ds. Kanonizacyjnych przy procesach Karoliny Kózkówny i ks. Romana Sitki z diecezji tarnowskiej, jak też Marii Julitty Ritz z diecezji Würzburg w Niemczech. Podejmował też prace nad przygotowaniem „Katechizmu Kościoła Katolickiego”, zwłaszcza jego polskiego wydania, jak też współpracował z Radiem Watykańskim. Ks. Zimowski podjął starania by w rodzinnym Kupieninie powstał Dom Radosnej Starości im. Jana Pawła II i kaplica Świętych Apostołów Piotra i Pawła. W domu tym schronienie może znaleźć 75 osób
Biskupem radomskim mianowany przez Jana Pawła II w Wielki Czwartek 28 marca 2002 r. Nominacja ta została ogłoszona w Rzymie i jednocześnie w radomskiej katedrze. Pierwszy raz przybył do swej nowej diecezji i przebywał w niej w dn. 10-12 kwietnia. Nawiedził miejsce tragicznej śmierci swego poprzednika, ks. bpa Jana Chrapka, modlił się przy jego grobie, spotkał się z pracownikami kurii i seminarium duchownego, był też m.in. w Błotnicy, Jedlińsku, Skarżysku-Kamiennej i Kałkowie. Uroczysta konsekracja biskupia i ingres odbyły się 25 maja 2002 w radomskiej katedrze. Głównym konsekratorem był kard. Joseph Ratzinger, dzisiejszy papież Benedykt XVI, a współkonsekratorami ks. abp Józef Kowalczyk i ks. bp Edward Materski /biskup senior/. W homilii ks. kard. Józef Glemp, prymas Polski mówił że uroczystość udzielenia sakry biskupiej ks. bp. Zimowskiemu jest pierwszą konsekracją biskupią w Polsce w XXI w.
Jako biskup radomski przygotował koronację obrazu Matki Bożej Ostrobramskiej w Skarżysku-Kamiennej i Matki Bożej Bolesnej w Kałkowie-Godowie
Biskupi zebrani na 318 Zebraniu Plenarnym Episkopatu Polski wybrali ks. bp. Z. Zimowskiego członkiem Rady ds. Ekumenizmu Konferencji Episkopatu Polski, natomiast na 320 Zebraniu Plenarnym KEP wybrany został przewodniczącym Komisji Nauki Wiary
Od października 2007 był członkiem Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski. Od 6 marca 2008 do 26 listopada 2009 pełnił funkcję delegata Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Emigracji
30 czerwca 2008 otrzymał doktorat honoris causa Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie. 9 listopada 2008 odznaczony przez prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski
18 kwietnia 2009 papież Benedykt XVI mianował ks. bp. Zygmunta Zimowskiego przewodniczącym Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Chorych i Służby Zdrowia, wynosząc go równocześnie do godności arcybiskupiej i zwalniając z posługi biskupiej w Radomiu
4 maja 2011 Benedykt XVI włączył go do gremium członków Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, a 28 lipca 2012 Kongregacji ds. Biskupów
Od 2014 ks. abp Zimowski zmagał się z chorobą nowotworową. Ostatnie dni przebywał w szpitalu w Dąbrowie Tarnowskiej, gdzie zmarł
/Diecezja Radomska/BP KEP/

ANDRZEJ KONDRATIUK

Reżyser filmowy, autor scenariuszy i operator, twórca takich filmów jak „Wniebowzięci” czy „Hydrozagadka” nie żyje. Zmarł w nocy z 21 na 22 czerwca. Miał 79 lat
Andrzej Kondratiuk był ceniony za niekomercyjną tematykę filmów. Zawsze podkreślał że nigdy nie starał się tworzyć filmów „pod publiczność”
„Odpowiednia dawka seksu, mordobicia, łez… Takie filmy też potrafiłbym zrobić. Tylko po co? Schlebiać niewybrednym gustom? To upokarzające. Trzeba być naprawdę w biedzie by takie filmy realizować” – ocenił w jednym z wywiadów
Urodził się 20 lipca 1936 r. w Pińsku na Polesiu. Był absolwentem Wydziału Operatorskiego Szkoły Filmowej w Łodzi, karierę rozpoczął na początku lat 60 jako twórca filmów krótkometrażowych, m.in. zabawnego paradokumentu „Kobiela na plaży” oraz telewizyjnych „Monologu trębacza” i „Chciałabym się ogolić”
Jednym z jego pierwszych reżyserskich przedsięwzięć był popularny serial „Klub profesora Tutki” z 1966 r., telewizyjna adaptacja cyklu opowiadań Jerzego Szaniawskiego. Głównym bohaterem był tytułowy profesor obdarzony poczuciem humoru, dystansem do życia i talentem gawędziarskim. Akcja kolejnych odcinków zaczynała się w scenerii przytulnej kawiarni. Uczony spotykał się z przyjaciółmi – mecenasem, sędzią i lekarzem – by umilać sobie czas opowiadaniem historyjek
W „Klubie” występowali najbardziej znani polscy aktorzy, m.in. Gustaw Holoubek, Henryk Borowski, Mieczysław Pawlikowski, Kazimierz Opaliński, Bogumił Kobiela, Ludwik Benoit, Bronisław Pawlik, Gustaw Lutkiewicz, Jan Kociniak
W 1970 r. Kondratiuk zrealizował film „Dziura w ziemi”, historię o geologach szukających w Polsce ropy naftowej, a zarazem o postawach życiowych współczesnych 30-latków /w obsadzie znaleźli się m.in. Jan Nowicki i Roman Kłosowski/. Dostał za ten film Nagrodę Specjalną na festiwalu w Karlowych Warach
W tym samym roku stworzył kultową dziś „Hydrozagadkę” ze Zdzisławem Maklakiewiczem, Romanem Kłosowskim, Wiesławem Michnikowskim i Wojciechem Pokorą. Film utrzymany był w konwencji groteski oraz parodii historii sensacyjnych. Tytułową zagadką było niewytłumaczalne znikanie wody w Warszawie podczas upałów
„Toż to był kompletny odlot. Razem ze scenarzystą filmu, Andrzejem Bonarskim, wykorzystaliśmy otrzymane zaufanie by zrobić sobie totalne jaja. Pisząc scenariusz co chwila zaśmiewaliśmy się do łez. Byliśmy młodzi, niepoważni, nie interesowała nas ponura rzeczywistość, ale mimo to w filmie jest wiele podtekstów. Strasznie nas opieprzono za tę ‚Hydrozagadkę’. Pisano że to zupełnie niepoważne i apelowano by nie dawać mi więcej kamery do ręki” – wspominał przed laty Kondratiuk
Film „Big Bang” też zebrał kontrowersyjne opinie. Punktem wyjścia dla opowiadanej historii stało się lądowanie UFO w jednej z mazowieckich wsi. W jednej z chałup odbywa się narada mieszkańców: co w tej niezwykłej sytuacji robić. Jest to zarazem okazja do wspólnego wypicia i biesiady. Alkohol rozwiązuje języki, toczą się „Polaków rozmowy”. Bohaterów zagrali m.in. Janusz Gajos, Roman Kłosowski, Ludwik Benoit, Zofia Merle i Bożena Dykiel
Kolejnym znanym tytułem w dorobku Kondratiuka jest komedia „Wniebowzięci” z 1973 r. W rolach głównych wystąpili Maklakiewicz i Jan Himilsbach, jako dwaj koledzy którzy dzięki wygranej w Toto-Lotku wybierają się w pierwszą w życiu podróż samolotem
Jego inne filmy to „Skorpion, panna i łucznik”, „Jak to się robi” i „Pełnia”
W latach 80 zaczął tworzyć – wspólnie z żoną Igą Cembrzyńską – filmy autorskie, na poły autobiograficzne: „Gwiezdny pył”, „Cztery pory roku”, „Mleczna droga”, „Wrzeciono czasu” i „Słoneczny zegar”
Za „Cztery pory roku” otrzymał m.in. Brązowe Oko Leoparda, czyli nagrodę w sekcji telewizyjnej na festiwalu w Locarno. W filmie wystąpił sam reżyser, razem ze swoją rodziną. Materiał nagrywano we wsi Gzowo w województwie mazowieckim, miejscu zamieszkania Kondratiuków
Jego ostatnim filmem był dokumentalny „Pamiętnik Andrzeja Kondratiuka” zrealizowany 10 lat temu. Potem poważna choroba uniemożliwiła mu już aktywność zawodową
„Ja zawsze byłem inny, trochę z boku. Jestem jak podróżnik z opowiadania Tołstoja, który bardzo tęsknił za ojczyzną. A na pytanie gdzie się urodził odpowiedział: na statku, tylko nikt nie pamiętał dokąd płynął. A dokąd ja płynę? Do kina, do filmu, który jest niepodobny do innych. Nie wiadomo do jakiej szuflady mnie włożyć” – powiedział w jednym z wywiadów
Andrzej Kondratiuk był starszym bratem reżysera Janusza Kondratiuka
/film.interia.pl/ /22.6.2016/

JÓZEF STÓS

Zmarł więzień z pierwszego transportu Polaków do Auschwitz
Józef Stós, były więzień Auschwitz oraz innych niemieckich obozów, zmarł we wtorek 14 czerwca w Krakowie. Miał 95 lat. Odszedł w dniu 76 rocznicy pierwszego transportu Polaków do Auschwitz w którym został deportowany do tego obozu
Urodził się 15 marca 1921 w Okocimiu. Przed wojną był harcerzem. We wrześniu 1939 zgłosił się do ochotniczej Służby Wojskowej Pomocniczej. Później trafił przez Lwów i Stryj na wschodnie tereny Rzeczypospolitej gdzie został wzięty do niewoli sowieckiej. Po udanej ucieczce wrócił w rodzinne strony. 3 maja 1940 Niemcy go aresztowali i osadzili w więzieniu w Tarnowie
Po wojnie wspominał: „Długo przedzierałem się do Brzeska, do Okocimia. Do domu. Przesłuchania: dlaczego tak późno wróciłem? Powiedziałem że byłem w niewoli sowieckiej i zostałem jako uczeń zwolniony. Niemcy nie uwierzyli. Uznali że skoro mnie zwolnili to jestem sowieckim agentem. I uwięzili mnie”
14 czerwca 1940 Niemcy deportowali z Tarnowa 728 polskich więźniów politycznych do Auschwitz. Wśród nich był Józef Stós
– Od rana 13 czerwca zaczęto nas wyprowadzać i wywozić małymi grupkami, opróżniając cele więzienne. /…/ Mieliśmy rzekomo jechać do Rzeszy na roboty rolne. Może to i lepiej, choć niedobrze że z dala od swoich zastanie nas koniec wojny. /…/ Następnego dnia załadowali nas do wagonów pasażerskich specjalnego pociągu. /…/ Dojechaliśmy do stacji Auschwitz. Jedziemy dalej. Szyny zardzewiałe. Pociąg przesuwa się powoli. Zgrzyta. Nagle: Raus! Krzyki, huk pośpiesznie odmykanych drzwi
Zaczęło się! Wrzaski, krzyki, bicie, szczekanie psów! Na placu z drugiej strony ustawione karabiny maszynowe, a przy nich umundurowani żołnierze leżący na ziemi. Bicie, głównie tych co podnoszą kapelusze z ziemi – wspominał. W Auschwitz otrzymał numer 752
29 października 1944 został przeniesiony do KL Sachsenhausen, następnie do KL Buchenwald – podobóz Hadmersleben. Ewakuowany szedł w konwoju pieszym do Dessau-Roeslau, a następnie płynął Łabą na barkach „berlinkach”. Po kilku nieudanych próbach zatopienia barek przez eskortujących ich Niemców, 8 maja 1945 pokierował ucieczką ok. 50 osób
Po wojnie Stós wrócił do rodzinnego Okocimia. Został architektem. Pracował w różnych biurach projektowych. Mocno angażował się w działalność społeczną, szczególnie mającą na celu upamiętnienie historii Auschwitz. Był założycielem Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Rodzin Oświęcimskich, które przez wiele lat m.in. organizowało obchody rocznicy pierwszego transportu Polaków do obozu
Był także współzałożycielem Polskiej Unii Seniorów
/PAP/ /14.6.2016/

HENRYK LOSKA

Zmarł w sobotę 4 czerwca w wieku 83 lat, przed laty był współpracownikiem Kazimierza Górskiego – poinformował PZPN
Był zasłużoną postacią dla polskiej piłki nożnej
„Był zaufanym współpracownikiem Kazimierza Górskiego, wybitnym działaczem, a ostatnio przewodniczącym Klubu Seniora PZPN
Łączymy się w bólu z rodziną zmarłego i składamy najszczersze kondolencje” – można przeczytać na stronie PZPN
11 grudnia podczas wigilii w Polskim Związku Piłki Nożnej jego żona Krystyna Loska przeczytała laudację której PZPN treść przypomniał
„Tyszanin z urodzenia, warszawiak z wyboru. Obywatel piłkarskiego świata
Dwie pasje – ba, namiętności – zawsze królowały w Jego życiu: rodzina i piłka nożna. W obu dziedzinach spełniony i dumny ze swoich osiągnięć. Bylibyśmy niesprawiedliwi gdyby przyszło nam zapomnieć o Jego profesji. Magister, inżynier górnik, potrafiący fedrować na kopalnianym przodku i przodku budowy warszawskiego metra
Żona Krystyna i córka Grażyna – największe ozdoby domu i życia codziennego Waszego bohatera. Obie świetnie zapisały się w historii Telewizji Polskiej, a w historię polskiej kardiologii świetnie wpisuje się zięć – profesor Adam Torbicki
Wróćmy jednak do naszego bohatera. Los, a może polecenie służbowe sprawiło że w latach sześćdziesiątych, pracując w Ministerstwie Górnictwa w Katowicach, zaangażował się jako działacz w budowę wielkiego Górnika Zabrze
Wielki, wspaniały klub ze Staszkiem Oślizłą, Włodzimierzem Lubańskim, Hubertem Kostką, Zygfrydem Szołtysikiem, doszedł aż do finału Pucharu Zdobywców Pucharów w 1971 r. Przegrana z Manchesterem City 1:3 nie zdołała wymazać z naszej pamięci drogi do finału, a zwłaszcza niezwykłych trzech meczów półfinałowych z AS Roma
A potem była Warszawa. Przeniesienie służbowe do Państwowej Rady Górnictwa i rozpoczęcie działalności społecznej w PZPN
Był attaché naszej ekipy która z Niemiec przywiozła w 1974 r. trzecie miejsce na świecie
Mało kto wie że razem z ówczesnym prezesem Stanisławem Nowosielskim pół roku przed imprezą wybierał bazę dla naszej reprezentacji. Słynny pensjonat Sonne Post w Murrhardt, niedaleko Stuttgartu. To tam Grzegorz Lato, Kazimierz Deyna, Jan Tomaszewski, Henryk Kasperczak i ich koledzy trenowali przed wielkimi meczami. Trener Kazimierz Górski też się tam dobrze czuł, a naszego bohatera darzył sympatią i dużą przyjaźnią
Mimo że bohater tej laudacji był jeszcze na dwóch mundialach – w 1978 w Argentynie i w 1986 w Meksyku – oraz na dwóch olimpiadach – w 1976 w Montrealu i w 1992 w Barcelonie, z których nasza reprezentacja wracała ze srebrnymi medalami – to jednak rok 1974 pozostawił najważniejsze wspomnienia
Zawsze z rodziną, zawsze z polską piłką. Najchętniej spędzał czas na działce, na spacerach z psem, na grzybobraniu. I nie zapominał o partyjce brydża z przyjaciółmi. Mogliście go spotkać na meczu reprezentacji, stadionach ligowych, w siedzibie związku
Kiedy zaczynał działać na boiskach rządził Włodzimierz Lubański, później królował Grzegorz Lato. Jako szef Klubu Seniora PZPN podziwiał Roberta Lewandowskiego. Wielcy polscy napastnicy których nazwisko zaczyna się na literę L. Tak jak Loska” /za PZPN/sport.interia.pl/ /4.6.2016/

JANUSZ EKIERT

Muzykolog Janusz Ekiert nie żyje – poinformował 1 czerwca Narodowy Instytut Fryderyka Chopina. Ekiert był autorem wielu książek, encyklopedii muzyki, biografii Fryderyka Chopina, historii Konkursów Chopinowskich
Zmarł w Warszawie

„Z wielkim żalem żegnamy Janusza Ekierta, muzykologa, krytyka muzycznego, popularyzatora muzyki, autora wielu książek o tematyce muzycznej, audycji radiowych i telewizyjnych” – napisano na stronie internetowej NIFC
Janusz Ekiert /ur. 8 stycznia 1931 w Przemyślu/ był wieloletnim korespondentem czołowych dzienników w Warszawie, Amsterdamie, Helsinkach, Wiedniu, Zagrzebiu, był również gościem wielu słynnych festiwali oraz centrów muzycznych Europy i Ameryki, a także jurorem międzynarodowych konkursów muzycznych, radiowych i telewizyjnych /Prix Italia/
Występował w roli głównego eksperta muzycznego w programie Telewizji Polskiej „Wielka gra”. W 2008 r. odznaczony srebrnym medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis, przyznawanym przez ministra kultury
Wśród jego najpopularniejszych publikacji znajdują się m.in. „Wirtuozi”, „Pejzaże z fetyszem”, „Lustro epoki”, „Zwiedzajcie Europę, póki jeszcze istnieje”
Część swojej twórczości poświęcił Fryderykowi Chopinowi, pisząc m.in. takie książki, jak: „Fryderyk Chopin. Biografia ilustrowana”, „Chopin wiecznie poszukiwany”. Napisał także wiele artykułów poświęconych Międzynarodowemu Konkursowi Pianistycznemu im. Fryderyka Chopina
„Kto umie być menedżerem festiwalowym /…/, kto potrafi tak tworzyć żywą dekorację festiwalu, kto jest namiętnym kolekcjonerem ciekawych osobowości artystycznych dzięki którym rodzi się jedyna w swoim rodzaju atmosfera festiwalu? Tylko jeden człowiek w Polsce – Bogusław Kaczyński, znawca opery, autor, dziennikarz, prezenter za którym szaleje publiczność” – mówił Janusz Ekiert o zmarłym w styczniu tego roku Bogusławie Kaczyńskim /za PAP/muzyka.interia.pl/ /2.6.2016/

ANDRZEJ NIEMCZYK

Znany i zasłużony trener naszych siatkarek zmarł w wieku 72 lat. – To historia polskiej żeńskiej siatkówki – powiedział trener Bogdan Serwiński

– Andrzej Niemczyk to szkoleniowiec z wybitnymi osiągnięciami, ale choroba była niestety silniejsza – dodał Serwiński, trener Muszynianki Muszyna
Niemczyk był siatkarzem, grał w reprezentacji Polski, później pracował jako trener
Największe sukcesy odniósł w 2003 i 2005 r. zdobywając z reprezentacją polskich siatkarek złote medale mistrzostw Europy
– Okres „Złotek” był ewenementem. W tym czasie byliśmy zaprzyjaźnieni. Był częstym gościem w Muszynie. Nasze miasto było miejscem w którym odreagowywał stres, „ładował akumulator” – wspominał Serwiński
– Praca trenerska nie jest łatwa, jest związana z ustawicznym stresem. Andrzej bardzo często nie pokazywał jak poszczególne sprawy, sytuacje przeżywa. Potrafił przybierać maskę – dodał /za PAP/ 2.6.2016/

MARIA JEDLIŃSKA-ADAMUS

W środę, 1 czerwca, podczas comiesięcznego spotkania Klubu Publicystyki Kulturalnej SDP w Domu Dziennikarza, przy Foksal 3/5 w Warszawie, zmarła nagle Maria Jedlińska-Adamus /rocznik 1932/

Niezłomna dziennikarka, redaktor naczelna i wydawca ogólnopolskiego tygodnika polityczno-społeczno-historycznego „Nasza Polska” /1995-2015/, autorka książki „Bohaterowie i kaci. Moje wspomnienia”. Heroiczna postać, ciężko doświadczona od młodości, razem z całą patriotyczną rodziną, przez system komunistyczny. Laureatka nagrody Złota Stalówka „Za niezłomną wierność Bogu i Ojczyźnie”
Była właśnie gościem czerwcowego spotkania KPK SDP. Zasłabła opowiadając o szykanach ze strony władz stolicy podczas 20 lat wydawania tygodnika „Nasza Polska” – dzieła jej życia. Odeszła „na posterunku”, w obecności licznych swoich autorów i przyjaciół
Droga Pani Marylko,
Żegnamy Cię serdecznie!
/Koleżanki i koledzy ze Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich/
/1.6.2016/

MARIA JEDLIŃSKA-ADAMUS – niezłomna dziennikarka i redaktorka, prezes wydawnictwa Szaniec – wydawcy tygodnika „Nasza Polska”. Ciężko doświadczona od młodości przez system komunistyczny. Założony przez nią i wydawany przez 20 lat ogólnopolski tygodnik polityczno-społeczno-historyczny „Nasza Polska” /1995-2015/ był dziełem jej życia. Publikowało w nim wielu znanych autorów, jak ks. Stanisław Małkowski, Stanisław Michalkiewicz, Tadeusz Płużański, Leszek Żebrowski, czy Wojciech Reszczyński. Z kolei książka „Bohaterowie i kaci. Moje wspomnienia” opowiada o jej życiu i narodowej misji jaką widziała w swojej działalności i wydawaniu „Naszej Polski”. W październiku 2015 r. Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy uhonorowało ją swą doroczną nagrodą Złotej Stalówki „Za niezłomną wierność Bogu i Ojczyźnie”

JADWIGA ZARUGIEWICZ

W poniedziałek 30 maja w Warszawie odbyły się uroczystości pogrzebowe Jadwigi Zarugiewicz, Matki Chrzestnej Grobu Nieznanego Żołnierza

Jadwiga Zarugiewicz zmarła w 1968 r. i została pochowana na cmentarzu parafialnym w Suwałkach. Szczątki ekshumowano 13 maja br. i przeniesiono do Warszawy
Jadwiga Zarugiewicz została pochowana na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach, w kwaterze B11, gdzie pochowani są żołnierze Wojska Polskiego polegli w latach 1919-1920 /za PAP/ /30.5.2016/

ANDRZEJ URBAŃSKI

Nie żyje Andrzej Urbański. Polityk i publicysta chorował na raka trzustki. Miał 62 lata

Andrzej Urbański urodził się w 1954 r. w Warszawie. Dwa dni temu obchodził 62 urodziny
Był politykiem, dziennikarzem i publicystą, posłem I kadencji. Od lutego 2007 do grudnia 2008 był prezesem zarządu Telewizji Polskiej
W latach 2005-06 był szefem Kancelarii Prezydenta RP i doradcą prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego
Urbański skończył socjologię kultury na Wydziale Filologii Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego. Po studiach pracował w Bibliotece Narodowej, gdzie w latach 1980-81 przewodniczył komisji zakładowej NSZZ „Solidarność”
W stanie wojennym był szefem podziemnego wydawnictwa „Wola”. Zasiadał też w prezydium Rady Duszpasterstwa Ludzi Pracy w Archidiecezji Warszawskiej
Na początku lat 90 działał w Porozumieniu Centrum, był sekretarzem zarządu głównego i członkiem naczelnej rady politycznej. W 1991 r. uzyskał mandat poselski z PC. W trakcje kadencji przeszedł do Polskiego Programu Liberalnego. Kilka lat później działał w Ruchu Stu
W latach 2000-01 był doradcą premiera Jerzego Buzka. Od 2002 do 2005 był zastępcą prezydenta Warszawy, którym był wówczas Lech Kaczyński
Kiedy Lech Kaczyński został prezydentem Polski /grudzień 2005/ zrobił Urbańskiego szefem Kancelarii Prezydenta RP
Od stycznia 2006 do sierpnia 2006 był szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Od lutego 2007 do grudnia 2008 był prezesem zarządu Telewizji Polskiej. Od 2012 publikował w „Uważam Rze”, od listopada 2013 do lipca 2014 był formalnym red. naczelnym „Uważam Rze Historia”. W tym czasie zaczął chorować na nowotwór
W wyniku choroby znacznie schudł. „To efekt tegorocznych przygód. Zaczęło się od tętniaka, a skończyło na raku. To efekty kuracji” – mówił w wywiadzie udzielonym Sławomirowi Jastrzębskiemu z „Super Expressu” w grudniu 2014 /za interia.pl/ /20.5.2016/

HENRYK ŚREDNICKI

Zmarł jedyny polski mistrz świata w boksie amatorskim
Henryk Średnicki zmarł w szpitalu w Piotrkowie Trybunalskim. Miał 61 lat

Urodzony w Siemianowicach Śląskich bokser trafił do szpitala w Łodzi pod koniec 2015 r. – Heniek zmagał się z kilkoma chorobami, głównie z cukrzycą – wyjaśnił Ryszard Krawczyk, przyjaciel byłego znakomitego boksera. – Miał wiele planów na przyszłość, myślał między innymi o stworzeniu szkółki bokserskiej, ale niestety zmarł – dodał ze smutkiem
W drugiej połowie lat 70 Średnicki był jednym z najlepszych bokserów na świecie. Mierzący zaledwie 158 cm wzrostu sportowiec boksował w wadze papierowej /48 kg/ i muszej /51 kg/. – Zawsze musiałem zrzucać wagę by zmieścić się w limicie. Zdarzało się że miałem nawet o 9 kilogramów za dużo. Potrafiłem w ciągu doby zrzucić ten balast, ale to była mordęga – wspominał Średnicki
Największy sukces osiągnął w 1978 r. w mistrzostwach świata w Belgradzie. Startował wtedy w muszej i sięgnął po złoto. Najbardziej emocjonujący pojedynek stoczył w półfinale. Jego rywalem był Rosjanin Aleksander Michajłow. Osłabił go ciosami na korpus, a później umiejętnie uderzał sierpami. W ostatniej rundzie obydwaj przez 30 sekund wymieniali ciosy przy linach. Polak wygrał jednogłośnie na punkty. W finale nie dał szans Kubańczykowi Hectorowi Ramirezowi. Do dzisiaj żaden inny polski bokser nie został mistrzem świata w boksie amatorskim
Na wspomnianych mistrzostwach świata w Belgradzie startował również Jerzy Rybicki, który zdobył brązowy medal w wadze lekkośredniej. – Heniek miał talent, charyzmę i charakter do boksu, ale był również bardzo pracowity. Imponował mi tym jak zasuwał na treningach. Prezentował ofensywny styl walki. Był mistrzem świata, ale dwukrotnie również mistrzem Europy /1977 i 1979/. Nigdy nie zdobył medalu olimpijskiego, ale był jednym z najlepszych polskich bokserów w historii. Jako trener też osiągał sukcesy; jego wychowankami są Krzysztof Szot i Łukasz Maszczyk. Byłby jeszcze lepszym szkoleniowcem gdyby nie jego rozrywkowy tryb życia – przyznał Rybicki
Na Średnickiego koledzy z reprezentacji mówili „Hanys”. – Tak godoł po śląsku że nawet ja czasami go nie rozumiałem, choć od lat 70 mieszkałem na Górnym Śląsku – przyznał Zbigniew Kicka, pierwszy polski medalista mistrzostw świata /1974, Hawana, brąz/
– W kadrze narodowej było wielu dowcipnisiów, ale nikt nie miał w głowie takiego zestawu kawałów jak Heniek. Kiedy jechaliśmy pociągiem ze Śląska nad morze to przez całą drogę opowiadał dowcipy. Pasażerów którzy jechali z nami bolały brzuchy od śmiechu – dodał były bokser /za L. Błażyński/PrzegladSportowy.pl/ /11.4.2016/

ZYTA GILOWSKA

Była wicepremier w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza oraz Jarosława Kaczyńskiego, jak i założycielka Platformy Obywatelskiej, zmarła w nocy z 4 na 5 kwietnia. Miała 66 lat. Chorowała na serce

Zyta Gilowska była związana z Unią Wolności, a następnie Platformą Obywatelską. Urodziła się 7 lipca 1949 w Nowym Mieście Lubawskim
Wykładała na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, gdzie od 2001 była profesorem zwyczajnym. Była też członkiem Komitetu Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk
W latach 2001-05 była posłem IV kadencji z Platformy Obywatelskiej. W sejmie była zastępczynią przewodniczącej Komisji Finansów Publicznych
W PO była w prezydium klubu parlamentarnego, przewodniczącą regionu lubelskiego i od 27 czerwca 2003 do 21 maja 2005 wiceprzewodniczącą partii
Odeszła z PO w maju 2005 w reakcji na postawiony jej przez władze ugrupowania zarzut nepotyzmu i skierowanie sprawy do sądu koleżeńskiego
Potem związała się z Prawem i Sprawiedliwością. Była m.in. wicepremierem w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza. Z jego gabinetu odeszła w czerwcu 2006, kiedy rzecznik interesu publicznego zarzucił jej kłamstwo lustracyjne
We wrześniu 2006 sąd lustracyjny uznał jednak że jej oświadczenie było zgodne z prawdą i wróciła do rządu, którym kierował już Jarosław Kaczyński. Była ministrem finansów i wicepremierem do września 2007
14 stycznia 2008 zrezygnowała z zasiadania w sejmie /zasiadała w nim jako poseł PiS/
16 lutego 2010 prezydent Lech Kaczyński ogłosił decyzję o powołaniu jej do Rady Polityki Pieniężnej
W październiku 2015 została członkinią Narodowej Rady Rozwoju powołanej przez prezydenta Andrzeja Dudę
Zyta Gilowska od 2001 r. była profesorem zwyczajnym Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, autorką ponad 220 publikacji naukowych z zakresu finansów publicznych
W 2009 otrzymała Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski
Była znana z ciętego języka, ale także trafnych ripost
Pytana w jednym z wywiadów czy ma diabła pod spódnicą – jak napisał kiedyś Jerzy Urban – odparła że jej profesor języka angielskiego na UW po dwóch spotkaniach nazwał ją „Tornado Lady”
Nie powstrzymywała się od osobistych komentarzy politycznych zasiadając w Radzie Polityki Pieniężnej. Mówiła np. o Tusku że jest kapryśny i ma skłonność do okrucieństwa. Wcześniej została nagrodzona w siódmej edycji konkursu „Srebrne Usta” 2002 za polemikę w sejmie
Mówiła wówczas: „Pan premier Kołodko niestety nie przedstawił projektów ustaw, tylko wygłosił homilię. Natomiast mam wątpliwości w jakim obrządku ta homilia. Pan premier Kołodko odpowiedział że on wygłosi jeszcze niejedną homilię i żebym się przyzwyczaiła, ale o obrządku mowy nie było. Innymi słowy, obawiam się że to jest kościół jednoosobowy, a ja jestem członkiem Kościoła powszechnego i mnie tego rodzaju homilie nie interesują”
Przez wiele lat walczyła z wrodzoną chorobą serca. W 2003 przeszła operację wszczepienia sztucznej zastawki aortalnej
Mówiła że życie zawdzięczała prof. Zbigniewowi Relidze, który, będąc senatorem, jako jedyny podjął się wykonania ryzykownego zabiegu
Gilowska przeszła następne operacje, a w jednym z wywiadów przyznała że jedynym ratunkiem by mogła normalnie żyć było wszczepienie jej rozrusznika serca /za interia.pl/ /5.4.2016/

ARTUR GÓRSKI

Nie żyje Artur Górski. Poseł Prawa i Sprawiedliwości zmarł w nocy po długiej i ciężkiej walce z białaczką. Miał 46 lat. O zgonie polityka poinformował w sejmie prezes PiS-u Jarosław Kaczyński

– Dziś w nocy zmarł poseł Artur Górski, człowiek wyjątkowej dzielności, wyjątkowej ideowości w całym tego słowa znaczeniu, oddany sprawom Polski. Użyję tutaj tego sformułowania, które w jego wypadku nie jest frazesem: oddany Bogu i ojczyźnie. Zmarł po ciężkiej chorobie, po bohaterskiej walce z tą chorobą – powiedział Kaczyński
Po jego wypowiedzi posłowie modlili się za zmarłego posła
W późniejszej rozmowie z dziennikarzami Kaczyński powiedział że strata Górskiego „jest naprawdę niepowetowana”. – To była bardzo przedwczesna śmierć, o całe dziesięciolecia – mówił
W ocenie prezesa PiS Górski był osobą „bardzo dzielną”. – Walczył z chorobą w sposób który każdemu może zaimponować i jednocześnie do końca chciał być czynny. Można powiedzieć że odszedł ktoś zupełnie niezwykły – powiedział Kaczyński
– Miał poglądy bardzo zdecydowane, można się było z nim nie zgadzać, ale to był człowiek idei, żyjący dla idei
Artur Górski zasiadał w ławach poselskich w piątej, szóstej, siódmej i obecnej kadencji. Z PiS-em był związany od 2002 r. Wcześniej należał do innych prawicowych ugrupowań
Należał również do Akcji Katolickiej. Opowiadał się za intronizacją Chrystusa Króla, był jednym z inicjatorów uchwały sejmowej w tej sprawie
Był politologiem i nauczycielem akademickim. Jego publikacje dotyczą m.in. historii, historii idei i nauk politycznych
Był również dziennikarzem: od 1995 do 1997 r. pracował w Polskiej Agencji Prasowej, a w 1998 był pierwszym redaktorem naczelnym „Naszego Dziennika”
Naukowiec i dziennikarz Górski uzyskał stopień doktora nauk humanistycznych w Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie w 1998 r. Podczas studiów wstąpił do korporacji akademickiej Respublica
Od 1999 do 2001 pracował w administracji rządowej
Od 2002 r. zasiadał w Radzie Dzielnicy Mokotów w Warszawie, a od 2003 był kierownikiem Wydziału Organizacji i Nadzoru w Wojewódzkim Urzędzie Pracy w Warszawie, potem był kierownikiem Wydziału Kontroli Wewnętrznej. Jako wykładowca pracował na Uniwersytecie kard. Stefana Wyszyńskiego, był też adiunktem w Szkole Wyższej im. Bogdana Jańskiego i Warszawskiej Szkole Zarządzania-Szkole Wyższej
W bieżącej kadencji Artur Górski należał do sejm. Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych oraz Łączności z Polakami za Granicą, której był wiceprzewodniczącym. Pracował też w Parlament. Zespole ds. Uregulowania Stosunków Własnościowych i Parlament. Zespole Tradycji i Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Był także zastępcą przewodn. Parlament. Zespołu na rzecz Polityki i Kultury Prorodzinnej. Był też wiceprzewodn. Polsko-Węgierskiej Grupy Parlamentarnej
W ostatnich latach zmagał się z chorobą. W wywiadach mówił że siłę do walki czerpał z modlitwy
Kiedy dowiedział się o chorobie, trzy lata temu, zaapelował na Twitterze o pomoc. Prosił o oddawanie krwi. Przed sejmem zorganizowano wówczas zbiórkę krwi dla Górskiego, a o pomoc dla niego apelowali sami posłowie
/za RIRM/wPolityce.pl/mart/kk/tvn24.pl/ /1.4.2016/

Nie żyje poseł PiS Artur Górski. Miał 46 lat, chorował na białaczkę
„Nasz kolega poseł Artur Górski odszedł do domu Ojca. Ogromny żal i smutek” – napisała Jolanta Szczypińska

Wiadomość o śmierci Górskiego przekazał też na początku obrad w sejmie Jarosław Kaczyński. Prezes PiS powiedział że Górski był „oddany Bogu i ojczyźnie”
Górski chorował na ostrą białaczkę. Przeszedł przeszczep szpiku kostnego
Urodził się w 1970 r. w Warszawie. Był nauczycielem akademickim, publicystą, dziennikarzem, politologiem, posłem V, VI, VII i VIII kadencji
Od 1999 pracował w administracji rządowej. Pełnił funkcję szefa gabinetu politycznego Ryszarda Czarneckiego. W latach 1999-2001 był doradcą premiera
W latach 2001-02 zasiadał w radzie politycznej Przymierza Prawicy. Od 2002 należał do Prawa i Sprawiedliwości
Od lipca 2007 do marca 2009 zasiadał w Radzie Służby Publicznej przy prezesie Rady Ministrów. W 2009 został powołany na członka Rady Służby Cywilnej

Artur Górski był także aktywnym działaczem Akcji Katolickiej
Nie ukrywał swojej choroby. W sejmie można było go zobaczyć w maseczce na twarzy. W ostatnich miesiącach jeździł na wózku inwalidzkim
Mimo ciężkiego stanu zdrowia przychodził do pracy poselskiej na Wiejską

Artur Górski w wyborach parlamentarnych w 2005 został wybrany do sejmu z listy PiS w okręgu warszawskim. W sejmie V kadencji był przewodniczącym Zespołu Parlamentarnego na rzecz Przywrócenia Autorytetu Władzy. Był jednym z inicjatorów projektu uchwały sejmowej mającej na celu intronizację w Polsce Chrystusa Króla
W wyborach parlamentarnych w 2007 drugi raz uzyskał mandat poselski, otrzymując 3070 głosów. W wyborach parlamentarnych w 2011 kolejny raz dostał się do sejmu liczbą 4762 głosów
W 2015 został kolejny raz wybrany do sejmu otrzymując 6262 głosy
W wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2014 startował z listy PiS w okręgu nr 4 Warszawa I i nie uzyskał mandatu europosła, zdobywając 5689 głosów
Od 2006 do 2007 był prezesem Warszawskiego Towarzystwa Hokejowego „Sokół”, drugoligowego klubu hokeja na trawie /za interia.pl/onet.pl/ /1.4.2016/

EDMUND PIĄTKOWSKI

Nie żyje Edmund Piątkowski – jeden z najwybitniejszych polskich lekkoatletów, członek legendarnego „Wunderteamu”, mistrz Europy i rekordzista świata w rzucie dyskiem

Piątkowski zmarł w wieku 80 lat. Największe sukcesy odnosił na przełomie lat 50 i 60 XX wieku
Urodził się 31 stycznia 1936 r. /Florentynów pod Łodzią/
Pierwszy duży sukces odniósł 22 sierpnia 1958 w Sztokholmie, kiedy wynikiem 53.92 wygrał mistrzostwa Europy i ustanowił rekord zawodów. Rok później – 14 czerwca 1959 – na warszawskim Stadionie X-lecia, podczas 6 Memoriału Janusza Kusocińskiego, wynikiem 59.91 pobił rekord świata
Dwukrotnie śrubował także rekord Europy; w 1959 wynik słynnego Włocha Adolfo Consoliniego poprawił na 57.89, a dwa lata później Węgra Jozsefa Szecsenyi na 60.47. Ten drugi jako najlepszy w Europie przetrwał do 4 czerwca 1962
Trzynastokrotny rekordzista Polski; najlepszy wynik – 61.12 w 1967 Trzykrotnie startował w igrzyskach olimpijskich – Rzym 1960 /5 miejsce/, Tokio 1964 /7 miejsce/ oraz Meksyk 1968 /7 miejsce/
Wielokrotny uczestnik meczów międzypaństwowych, reprezentant Polski w Pucharze Europy
W mistrzostwach kraju zdobył w sumie 16 medali w rzucie dyskiem – nadal jest na pierwszym miejscu w klasyfikacji medalowej tej konkurencji /13 złotych, dwa srebrne i jeden brązowy/
W 1959 r. wygrał plebiscyt „Przeglądu Sportowego” na najlepszego sportowca Polski
Jego żona – Maria Piątkowska – trzykrotnie zdobyła medal mistrzostw Europy w biegu przez płotki oraz sztafecie /za PAP/ /29.3.2016/

KS. JAN KACZKOWSKI

Miał zaledwie 38 lat. Chorował na nowotwór. Ksiądz Jan Kaczkowski zmarł w Poniedziałek Wielkanocny ok. godz. 13. W ostatnich chwilach życia była przy nim rodzina

Był doktorem teologii moralnej, bioetykiem, twórcą puckiego hospicjum, a przede wszystkim człowiekiem który uczył lekarzy jak rozmawiać z pacjentami o umieraniu
Urodził się 19 lipca 1977 w Gdyni. Sam nazywał siebie „onkocelebrytą”, bo Polska poznała jego niezwykłą osobę wtedy kiedy zachorował na nowotwór i miał odwagę o tym mówić
W 1996 r. zdał maturę w Środowiskowym Liceum Ogólnokształcącym w Sopocie. Na studia pojechał do Gdańska, seminarium ukończył w 2002, a 15 czerwca otrzymał święcenia prezbiteriatu. Posługę pełnił w archidiecezji gdańskiej. W 2007 otrzymał tytuł doktora nauk teologicznych na podstawie dysertacji „Godność człowieka umierającego a pomoc osobom w stanie terminalnym – studium teologiczno-moralne”
Ukończył także studia podyplomowe na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie
Był jednym z założycieli Puckiego Hospicjum Domowego, które powstało w 2004 r. Później, w latach 2007-09 koordynował budowę Puckiego Hospicjum św. Ojca Pio, by w 2009 zostać jego dyrektorem i prezesem zarządu
– Hospicjum mnie umacnia. W wierze. W przekonaniu że warto je uczciwie prowadzić i nie oszczędzać siebie. Warto się spalać. W ogóle warto. Nie wyobrażam sobie umierania w innym miejscu niż tu. W sali numer sześć, mojej ulubionej – mówił kiedy w hospicjum w Pucku odwiedziła go Justyna Tomaszewska, dziennikarka
W 2012 prezydent Bronisław Komorowski odznaczył go Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Ks. Jan Kaczkowski był też honorowym obywatelem Pucka. Otrzymał wiele nagród za swoją działalność, m.in. od „Tygodnika Powszechnego” i „Newsweeka”
Glejaka mózgu zdiagnozowano u niego w 2012. Z właściwym sobie poczuciem humoru opowiadał o tej walce w książce „Szału nie ma, jest rak” i w innych publikacjach. „Zamiast ciągle na coś czekać – zacznij żyć, właśnie dziś. Jest o wiele później niż Ci się wydaje” – brzmiało jedno z jego przesłań życiowych, którymi dzielił się z innymi
„Jan był niepowtarzalny”
„Z księdzem Janem przepracowałam ostatnie 11 lat. Przeżyłam w tym czasie wiele trudnych dla niego chwil, ale były to też trudne chwile w moim prywatnym życiu. Oprócz tego że był dla mnie prezesem i szefem, był też dla mnie przyjacielem i spowiednikiem” – wspominała w rozmowie z PAP wiceprezes Puckiego Hospicjum św. Ojca Pio Anna Jochim-Labuda
Mówiła że ks. Kaczkowski był „wyjątkowym człowiekiem”. „Wszyscy ci którzy mieli okazję spotkać się z księdzem Janem, czy to przy spowiedzi, czy uczestnicząc we mszach świętych podczas których wygłaszał niesamowite kazania, czy też w innych okolicznościach, powtarzali że Jan był absolutnie niepowtarzalny. Mimo doświadczenia ciężką chorobą emanowała z niego niezłomna wiara. Miał też niezwykłą umiejętność zjednywania sobie ludzi i dawania innym nadziei” – mówiła
„Odszedł od nas w wyjątkowym czasie, w trakcie Świąt Zmartwychwstania Pańskiego. Przynoszą one nam wszystkim zasmuconym ogromną nadzieję na życie wieczne. On pewnie już coś tam robi wysoko, choć tam hospicjum nie jest, na szczęście, potrzebne” – powiedziała Jochim-Labuda
„Pełzniemy sobie we trójkę: Pan Bóg, glejak i ja”
W książce „Grunt pod nogami” ksiądz o swojej chorobie wyrażał się w niezwykły sposób: „To co się dzieje w tej mojej bańce, w mojej głowie, uważam za cud pełzający. Dokładnie taki jakiego doświadczyła kobieta uleczona przez Chrystusa z krwotoku. Można powiedzieć że pełzniemy sobie we trójkę: Pan Bóg, glejak i ja. I oby jak najdalej. Cieszę się z tego pełzającego cudu. Dlaczego? Bo gdyby Pan Bóg potrzebował cudu spektakularnego dla zbawienia mojego, innych ludzi lub — jak to się ładnie w dawnym języku mówiło — ku pożytkowi Kościoła świętego, to On by go dokonał. Widać taki spektakularny cud jest Mu niepotrzebny na razie. Może jutro się obudzę i okaże się że jestem wolny od choroby. Bardzo się ucieszę. Ale Pan Bóg działa przez naturę, stworzył ją i bardzo rzadko łamie jej prawa. Może uda się tak spokojnie, normalnie, medycznie wyzdrowieć… A może nie… To już Jego wola” /za interia.pl/ /28.3.2016/

MAREK BARGIEŁOWSKI

Aktor Marek Bargiełowski nie żyje. Odtwórca głównej roli w filmie Janusza Zaorskiego „Pokój z widokiem na morze” zmarł w wieku 73 lat
Ekranową karierę Bargiełowski rozpoczął w 1966 r. od epizodu w komedii Stanisława Barei „Małżeństwo z rozsądku”

Pierwszą dużą kinową rolę zagrał w historycznym dramacie Jana Rybkowskiego „Gniazdo” /1974/, w którym wcielił się w brata Mieszka I
W kolejnych latach mogliśmy oglądać go w „Dziejach grzechu” Waleriana Borowczyka /Adolf Horst/, „Co mi zrobisz jak mnie złapiesz” Barei /ginekolog/ czy „Dolinie Issy” Tadeusza Konwickiego /Dionizy/. Największą rolę zagrał jednak w dramacie Janusza Zaorskiego „Pokój z widokiem na morze”, gdzie wcielił się w postać prokuratora zajmującego się sprawą niedoszłego samobójcy
Bargiełowskiego znała także telewizyjna publiczność. Aktor był w obsadzie takich przebojów małego ekranu jak: „Doktor Murek”, „Najdłuższa wojna nowoczesnej Europy”, „Modrzejewska” czy „Panny i wdowy”. W pamiętnych epizodach oglądaliśmy go także w „07 zgłoś się”, „Zmiennikach” czy „Wiedźminie”
Od 2003 r. aktor znajdował się w obsadzie serialu „Na Wspólnej” /pan Stanisław/, pojawiał się też w odcinkach „Na dobre i na złe”, „Czasu honoru” czy „Prawa Agaty”
Najwięcej ról stworzył jednak na teatralnej scenie. Był aktorem Teatru im. W. Horzycy w Toruniu /1967-72/, Teatru im. S. Jaracza w Łodzi /1972-74/ oraz teatrów warszawskich: Dramatycznego /1974-84 i 2006-08/, Powszechnego /1984-89/, Współczesnego /1989-2006/
Był bratem aktora, pisarza i reżysera Daniela Bargiełowskiego. Jego żoną była aktorka Maria Chwalibóg /za interia.pl/ /23.3.2016/

MARIAN KOCINIAK

Jeden z najwybitniejszych polskich aktorów filmowych i teatralnych, znany m.in. z niezapomnianej roli Franka Dolasa w słynnej polskiej komedii „Jak rozpętałem drugą wojnę światową”, zmarł 17 marca w wieku 80 lat w jednym z warszawskich szpitali

Marian Kociniak urodził się 11 stycznia 1936 r. w Warszawie
„Najważniejsze jest utożsamienie się z postacią. Muszę być głęboko zaangażowany w to co robię, muszę uwierzyć w przeżycia i reakcje mojego bohatera” – mówił o swoim zawodzie Kociniak. Zdaniem wielu znajomych zmarły aktor obdarzony był niezwykłym poczuciem humoru i życiowym optymizmem. „W każdej sytuacji stresowej, a takich nie brakuje w naszym zawodzie, potrafi skupić się i wyjść na scenę, jakby w ogóle się nie denerwował. Najważniejsze jest to że taki stan udziela się i nam, jego kolegom” – mówił Wiesław Gołas

W filmie Kociniak zadebiutował w 1960 r. epizodem u Andrzeja Wajdy w „Niewinnych czarodziejach”. Dwa lata później zagrał pierwszoplanową rolę młodego komandosa Grzegorza Wareckiego w filmie „Czerwone berety” Pawła Komorowskiego. W tym samym roku zagrał u Jerzego Hoffmana i Edwarda Skórzewskiego w „Gangsterach i filantropach” oraz Nieboraka u Jana Batorego w filmie „O dwóch takich co ukradli księżyc”
Szerokiej publiczności Marian Kociniak kojarzył się przede wszystkim z rolą szeregowca Franciszka Dolasa z komedii Tadeusza Chmielewskiego: „Jak rozpętałem drugą wojnę światową” /1970/. Film powstał na podstawie powieści Kazimierza Sławińskiego „Przygody kanoniera Dolasa”. Dzięki roli Kociniaka film do tej pory bije rekordy popularności. Dla miłośników filmu powstała nawet gra komputerowa o nieznanych przygodach głównego bohatera
Kociniak znany był również jako pechowy Murgrabia z serialu „Janosik” Jerzego Passendorfera /1974/, a w serialu „Jan Serce” był najbliższym przyjacielem tytułowego bohatera. Zagrał Lindeta w „Dantonie” Andrzeja Wajdy /1982/ oraz tytułową postać w filmie Henryka Kluby „Chudy i inni” /1966/. Aktora mogliśmy też zobaczyć w „Panu Tadeuszu” Andrzeja Wajdy, gdzie wcielił się w postać Protazego

Marian Kociniak był jednak przede wszystkim aktorem teatralnym. Był absolwentem warszawskiej PWST /1959/, uczniem Ludwika Sempolińskiego. Na teatralnych deskach zadebiutował przed ukończeniem studiów w warszawskim STS-ie u Jerzego Markuszewskiego w programie składanym „Esmeralda, czyli baśń…” /1958/. Od 1959 r. prawie bez przerwy występował w macierzystym Teatrze Ateneum, gdzie był w obsadzie najważniejszych sztuk
Występował również w cieszących się ogromną popularnością spektaklach kabaretowych: „Hemar” /1987/ w reżyserii Wojciecha Młynarskiego oraz „Tuwim – kabaret” /1991/ w reżyserii Emiliana Kamińskiego. Na czterdziestolecie pracy na scenie Teatru Ateneum zagrał Stalina w światowej prapremierze sztuki Ronalda Harwooda „Herbatka u Stalina” w reżyserii Tomasza Zygadły
Kociniak współpracował ostatnio także z warszawskim Teatrem na Woli im. Tadeusza Łomnickiego. Partnerował tam w roli Szofera Barbarze Krafftównie jako Anastazji w komedii Remigiusza Grzeli „Oczy Brigitte Bardot” /2008, reż. Maciej Kowalewski/ – spektaklu którym aktorka uczciła swoje 80 urodziny. Zagrał także Brata Andrzeja, ogrodnika w „Siostrach przytulankach” Marka Modzelewskiego w reżyserii Giovanniego Castellanosa /2009/ /za interia.pl/ /17.3.2016/

RYSZARD BENDER

Po długiej chorobie zmarł prof. Ryszard Bender, historyk, publicysta i polityk

Prof. Ryszard Bender przez wiele lat był dziekanem Wydziału Nauk Humanistycznych Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i prezesem Klubu Inteligencji Katolickiej w Lublinie
Przez kilka kadencji zasiadał w polskim parlamencie, a także Radzie Europy. Za jego kadencji w KRRiT zapadła decyzja o przyznaniu koncesji Radiu Maryja
Później stanął na czele Krajowego Sekretariatu SOS dla Radia Maryja
Prof. Mieczysław Ryba pracował z prof. Benderem na KUL-u
– Jego życie od strony twórczości naukowej, pewnej publicystyki politycznej i działalności społecznej ze strony Klubu Inteligencji Katolickiej, wreszcie ścisłej polityki /bo miał wpływ na bieg zdarzeń/ było bardzo barwne. Z żalem żegnamy prof. Bendera, mając go w modlitewnej pamięci – powiedział Ryba
Prof. Ryszard Bender urodził się 16 lutego 1932

Sejm uczcił 26 lutego pamięć zmarłego prof. Ryszarda Bendera. Historyk, wieloletni wykładowca Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, działacz katolicki i polityk zmarł 24 lutego. Miał 84 lata
Uczczenie zmarłego minutą ciszy zaproponował marszałek sejmu Marek Kuchciński
– Zmarł Ryszard Janusz Bender, historyk, nauczyciel akademicki i polityk, profesor nauk humanistycznych, dziekan wydziału nauk humanistycznych Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, współzałożyciel i wieloletni prezes Klubu Inteligencji Katolickiej w Lublinie. Publicysta, przewodniczący Krajowego Sekretariatu dla Radia Maryja, poseł jeszcze VII i IX kadencji, senator II, VI i VII kadencji. Uczcijmy jego pamięć chwilą ciszy – mówił marszałek
Uroczystości pogrzebowe odbyły się w łomżyńskiej katedrze św. Michała Archanioła w poniedziałek 29 lutego /za RIRM/

WIESŁAW RUDKOWSKI

Nie żyje wybitny polski bokser Wiesław Rudkowski
W nocy z 13 na 14 lutego zmarł Wiesław Rudkowski – wicemistrz igrzysk olimpijskich z Monachium /1972/. Miał 69 lat

„Wiesław Rudkowski był nie tylko wspaniałym bokserem ale również moim wielkim przyjacielem” – powiedział autor wielu publikacji o boksie, rzecznik prasowy PZB Janusz Stabno
Urodzony 17 listopada 1946 w Łodzi Rudkowski należał do wybitnych polskich bokserów. Miał w dorobku m.in. wicemistrzostwo olimpijskie /w finale w Monachium przegrał 2:3 z reprezentantem RFN Dieterem Kottyschem/, mistrzostwo /1975/ i wicemistrzostwo Europy /1973/, a także brązowy medal mistrzostw Europy /1971/. Wszystkie te sukcesy w kategorii lekkośredniej
W igrzyskach w Meksyku /1968/ odpadł w ćwierćfinale
Dziesięć razy był indywidualnym mistrzem kraju, w wagach półśredniej /1966/ i lekkośredniej /1967-75/. Cztery razy był drużynowym mistrzem Polski z Legią Warszawa. Boksował również w barwach RKS i Widzewa Łódź
Jako trener Rudkowski prowadził reprezentację Polski seniorów i juniorów /za PAP/ /14.2.2016/

XYMENA ZANIEWSKA

W wieku 91 lat zmarła Xymena Zaniewska-Chwedczuk, scenograf, projektantka mody i kostiumów teatralnych

Xymena Zaniewska studiowała na Politechnice Warszawskiej oraz na stołecznej Akademii Sztuk Pięknych. Początkowo pracowała m.in. w Instytucie Wzornictwa Przemysłowego
Z czasem zajęła się projektowaniem mody, m.in. dla Mody Polskiej, oraz tworzeniem scenografii, m.in. do programów telewizyjnych i spektakli teatralnych. Przygotowywała również wystawy, m.in. na Międzynarodowe Targi Poznańskie
Wykładała w łódzkiej szkole filmowej. Była zaangażowana w działalność na rzecz zwierząt, przez wiele lat prezes Fundacji Rozwoju Warszawskiego Ogrodu Zoologicznego „Panda” /za IAR/PAP/ /12.2.2016/

JANUSZ MUNIAK

Zmarł Janusz Muniak – saksofonista i jedna z najbarwniejszych postaci polskiego jazzu. Znakomity lider zespołów, doświadczony muzyk mający świetny kontakt z młodymi jazzmanami, w 2015 r. uhonorowany Złotym Fryderykiem za całokształt działalności. Miał 74 lata
Muzyk zmarł 31 stycznia w szpitalu w Krakowie

Janusz Muniak – polski muzyk jazzowy, saksofonista, flecista, aranżer i kompozytor. Absolwent krakowskiej średniej szkoły muzycznej
Zadebiutował w 1960 w lubelskim zespole Witolda Miszczaka. Zespół okazał się dobrą szkołą jazzowego grania: Muniak został zauważony i zaproszony do zespołu Tomasza Stańki – Jazz Darings. Sukcesem okazał się dla muzyka występ w 1964 z kwintetem Andrzeja Trzaskowskiego na festiwalu Jazz Jamboree. W 1967 wrócił do kwintetu Tomasza Stańki
Muniak współpracował także m.in. z Krzysztofem Komedą, zespołami Jana Ptaszyna Wróblewskiego /Studiem Jazzowym PR, SPPT Chałturnik/ i kwartetem Jana Jarczyka. Po kilku latach, jako w pełni ukształtowany muzyk, zdecydował się prowadzić własne zespoły
W roli lidera wystąpił pierwszy raz w 1976 z autorskim Kwintetem, do którego pozyskał zdolnych muzyków młodego, jazzowego pokolenia: perkusistę Jerzego Bezuchę, gitarzystę Marka Blizińskiego, basistę Andrzeja Dechnika i pianistę Pawła Perlińskiego. W 1979 Muniak utworzył autorski kwartet z gitarzystą Jarosławem Śmietaną
Przez zespoły Muniaka przewinęli się najwybitniejsi polscy jazzmani: basiści Andrzej Cudzich, Antoni Dębski, Paweł Jarzębski, Zbigniew Wegehaupt, perkusiści Bogdan Kierach, Michał Miśkiewicz, Jacek Pelc, Krzysztof Zawadzki, pianiści Włodzimierz Pawlik, Wojciech Puszek
Z Muniakiem często i chętnie współpracowali także zagraniczni jazzmani: perkusiści George Bruckner, Dirk A. Dhonau, trębacze Don Cherry, Freddie Hubbard, saksofoniści Hank Mobley i Charlie Ventura oraz pianiści Hank Jones, Gerd Schuller. Równie interesujące okazały się projekty Muniaka realizowane z młodymi muzykami: Leszkiem Możdżerem, Michałem Miśkiewiczem, Darkiem Oleszkiewiczem
Od wielu lat Muniak uczestniczył w jesiennych spotkaniach muzyków w Tatrach na Jazz Campingu Kalatówki; był tam niezastąpionym, pełnym werwy liderem który często kończył jamowanie z muzykami nad ranem, kiedy pierwsi goście hotelu Górskiego „Kalatówki” w którym odbywał się camping schodzili na śniadanie
Muzyk stworzył własną grupę – Janusz Muniak Quartet. W skład zespołu weszli: Przemysław Strączek /gitara/, Adam Kowalewski /kontrabas/, Grzegorz Masłowski /perkusja/ i Janusz Muniak /saksofon tenorowy/
W 1992 muzyk otworzył w Krakowie w piwnicach zabytkowej kamienicy przy Floriańskiej klub jazzowy „U Muniaka”, w którym regularnie odbywają się koncerty jazzowe
Od 1964 Muniak nagrywał płyty; wsród blisko trzydziestu pozycji są m.in. „Janusz Muniak Quartet” /1986/, „You Know These Songs” /1994/, „Not So Fast” /1995/, „One And Four” /1997/, „Spotkanie” /1998/, „Just Friends” /2000/, „Annie” /2002/
W listopadzie 2015 ukazał się najnowszy autorski album Muniaka – „Contemplation”, prezentujący dojrzały, wspólny projekt znakomitych muzyków. Z Muniakiem zagrali Joachim Mencel – romantyk fortepianu, jeden z najbardziej wszechstronnych polskich pianistów, Willem von Hombracht – wybitny kontrabasista z Saint Louis, oraz Harry Tanschek, niezwykle aktywny i doświadczony muzycznie perkusista z Wiednia /napisano w „Jazz Forum” z okazji premiery albumu/
Chociaż płyta firmowana jest czterema nazwiskami to nie ulega wątpliwości że centralną postacią i osobą która miała największy wpływ na dobór utworów jest Janusz Muniak – legenda polskiego jazzu. Na płycie znajdują się standardy oraz jedna kompozycja Muniaka
„Jazz dlatego jest tak osobliwie piękny bo możliwe jest w nim swobodne kształtowanie wypowiedzi, a przez to przekazanie całej gamy uczuć ludzkich” – powiedział Muniak w wywiadzie dla „Jazz Forum”. „Brzmienie jest wizytówką muzyka. Każdy z czasem uzyskuje takie brzmienie jakie są jego intencje i słychać że ono jest jego. Następnie artykulacja, dynamika – to wszystko ma znaczenie” – mówił
Według miesięcznika „Jazz Forum” w plebiscycie Jazz Top 2011 Muniak został uznany najlepszym saksofonistą w Polsce. W 2015 otrzymał Złotego Fryderyka za całokształt pracy twórczej /za PAP/interia.pl/ /31.1.2016/

BOGUSŁAW KACZYŃSKI

Nie żyje bardzo znany i lubiany Bogusław Kaczyński, popularyzator opery, operetki i muzyki poważnej, krytyk i publicysta muzyczny
Zmarł w Warszawie w wieku 73 lat

Był publicystą muzycznym i konferansjerem, popularyzatorem opery, operetki i muzyki poważnej, teoretykiem muzyki i pianistą, absolwentem Akademii Muzycznej w Warszawie
Urodził się w 1942 r. w Białej Podlaskiej. Miał w dorobku wiele programów telewizyjnych, m.in. “Zaczarowany świat operetki”, prowadził transmisje telewizyjne najważniejszych wydarzeń muzycznych w kraju i za granicą
Sukcesy i dowody uznania międzynarodowej krytyki przyniosły mu prezentacje monodramu o Janie Kiepurze i Marcie Eggerth /ponad 1000 przedstawień/, wykłady z dziedziny historii muzyki i sztuki operowej oraz galowe wieczory z cyklu “Bogusław Kaczyński przedstawia”. Jego tournee wiodło przez cztery kontynenty: od Pekinu, Ułan Bator i Moskwy przez Wiedeń, Rzym, Florencję, Neapol, Mediolan, Genewę, Paryż, Londyn, Sztokholm, Berlin, Monachium, Pragę, Budapeszt, Madryt, Stambuł, Hawanę, Nowy Jork, Chicago, Boston, Miami do Toronto, Montrealu, Edmonton i Vancouver. Był autorem serii płytowej “Bogusław Kaczyński – Złota Kolekcja”
“Kaczyński zrobił dla sztuki operowej więcej niż ktokolwiek w jej dziejach w naszym kraju” – mówił o nim krytyk filmowy Zygmunt Kałużyński
Od 1970 r. Kaczyński był komentatorem muzycznym radia i telewizji
Prowadził transmisje telewizyjne kolejnych Konkursów Chopinowskich, Konkursów im. Henryka Wieniawskiego oraz koncerty L. Pavarottiego i P. Domingo, jubileusz Filharmonii Narodowej, koncerty noworoczne z Wiednia, konkursy Eurowizji i wiele innych
Kilkakrotnie zdobył statuetkę “Wiktora”, został też nagrodzony “Superwiktorem”
W latach 1993–96 był prorektorem Akademii Muzycznej w Warszawie, a od 1994 do 1998 dyrektorem Teatru Muzycznego Roma. Był twórcą Festiwalu Muzyki w Łańcucie i od lat dyrektorem Europejskiego Festiwalu im. Jana Kiepury w Krynicy-Zdroju
W plebiscycie “Koniec wieku” zorganizowanym przez “Politykę” zaliczony został do dziesiątki największych osobowości telewizyjnych XX stulecia
W marcu 2007 doznał udaru mózgu czego skutkiem były częściowa utrata zdolności mówienia i paraliż prawej strony ciała. Po intensywnej rehabilitacji część dolegliwości ustąpiła; ostatnio znowu ciężko chorował
Jesienią 2002 podczas gali z okazji 50-lecia TVP otrzymał statuetkę i tytuł „Gwiazda Telewizji Polskiej”. W 2011 otrzymał Złoty Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”
Założył Fundację “ORFEO” której celem jest wspieranie kultury narodowej, propagowanie sztuki wśród dzieci i młodzieży oraz promowanie ambitnych inicjatyw artystycznych /za PAP/RIRM/ /21.1.2016/

Śmierć znanego prezentera i popularyzatora muzyki poważnej poruszyła wiele osób
Bogusław Kaczyński zmarł 21 stycznia w wieku 73 lat. Jego stan zdrowia uległ pogorszeniu pod koniec 2015 kiedy doznał kolejnego udaru i trafił do szpitala
Większość 2015 r. spędził w szpitalu na rehabilitacjach. Wszystko przez udar którego doznał w 2007 i po którym miał sparaliżowaną połowę ciała i problemy z mówieniem. Udało mu się jednak powrócić do sprawności
„Moim największym sukcesem w życiu jest to że udało mi się zrealizować moje dziecięce marzenia. Chciałem być artystą, chciałem być sławny, chciałem by świat leżał u moich stóp – a to wszystko dzięki muzyce” – mówił Kaczyński
„Kto umie być menedżerem festiwalowym jacy rodzą się czasem tylko w Ameryce, kto tak potrafi tworzyć żywą dekorację festiwalu, kto jest tym namiętnym kolekcjonerem ciekawych osobowości artystycznych dzięki którym rodzi się jedyna w swoim rodzaju atmosfera festiwalu? Tylko jeden człowiek w Polsce – Bogusław Kaczyński, znawca opery, autor, dziennikarz, prezenter za którym szaleje publiczność” – mówił muzykolog, krytyk muzyczny Janusz Ekiert
„Byłem żonaty, ale po pięciu latach rozstaliśmy się. Chwila jakiejś fascynacji, chciałem spróbować jak by to było. Ale nie udało się. Dla sztuki porzuciłem życie prywatne. Bo sztuka jest zazdrosna i musi być najważniejsza, a cała reszta to tylko dodatek” – mówił kiedyś B. Kaczyński o swoim życiu prywatnym w rozmowie z „Super Expressem” /za interia.pl/ /22.1.2016/

Informację o śmierci Bogusława Kaczyńskiego podał Tadeusz Deszkiewicz
„Właśnie dotarła do mnie bardzo smutna wiadomość o śmierci Bogusława Kaczyńskiego. Kilka dni temu doznał kolejnego udaru, jednak byłem przekonany że jego niezwykła wola życia pozwoli mu go przezwyciężyć. Nie udało się. Bogusław Kaczyński miał nieocenione zasługi w popularyzacji muzyki poważnej. Opowiadał o niej ze swadą i wielką kompetencją. Bardzo smutna wiadomość” – napisał na Deszkiewicz
B. Kaczyński był uhonorowany m.in. tytułem „Mistrza Mowy Polskiej”
Jesienią 2002 podczas gali z okazji 50-lecia TVP otrzymał statuetkę i tytuł „Gwiazda Telewizji Polskiej”. W 2010 otrzymał godność „Wybitnej Osobistości Pracy Organicznej” oraz statuetkę „Złotego Hipolita” nadaną przez Towarzystwo im. Hipolita Cegielskiego. Uhonorowany prestiżową nagrodą „Piękniejsza Polska” oraz wieloma innymi odznaczeniami i wyróżnieniami w kraju i za granicą /za interia.pl/ /21.1.2016/

ANDRZEJ KOTKOWSKI

W wieku 75 lat zmarł filmowiec Andrzej Kotkowski – reżyser, scenarzysta, aktor, pedagog, członek Stowarzyszenia Filmowców Polskich i Polskiej Akademii Filmowej
Jak poinformowało Stowarzyszenie Filmowców Polskich Kotkowski zmarł 15 stycznia

Andrzej Kotkowski urodził się w 17 lutego 1940 we Lwowie. W 1964 ukończył wydział prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, cztery lata później Studium Organizacji Produkcji Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej i Filmowej w Łodzi
Pracował jako asystent kierownika produkcji, asystent reżysera i II reżyser. Jako samodzielny reżyser zadebiutował w 1978 filmem „Gra o wszystko”
Zrealizował m.in. filmy „Olimpiada 40” /1980/, „Spokojne lata” /1981/, „W starym dworku czyli niepodległość trójkątów” /1984/ i „Obywatel Piszczyk” /1988/, za który dostał nagrodę za reżyserię na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni
Brał udział przy powstaniu filmów: „Ziemia obiecana” /1974/, „Wesele” /1972/, „Korczak” /1990/, „Jowita” /1967/ i „Mała matura 1947” /2010/
Był autorem seriali telewizyjnych, m.in. „Psie serce” /2002-03/ i „Egzamin z życia” /2005-08/
Współpracował z Andrzejem Wajdą, do 1989 związany z zespołem filmowym „X”
Ostatni film przy którym pracował – „Excentrycy czyli po słonecznej stronie ulicy” w reż. Janusza Majewskiego – trafił na ekrany kin 15 stycznia 2016
Wykładał na Akademii Filmu i Telewizji w Warszawie. Był członkiem Polskiej Akademii Filmowej, Stowarzyszenia Filmowców Polskich i kapituły przyznającej nagrodę imienia Janusza „Kuby” Morgensterna „Perspektywa” /za PAP/ /16.1.2016/

ROMAN BARTOSZCZE

31 grudnia 2015 r. zmarł Roman Bartoszcze. Był współtwórcą NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych, posłem w sejmie kontraktowym i sejmie I kadencji. Miał 69 lat

Był bratem zamordowanego w 1984 r. Piotra Bartoszcze, także działacza chłopskiego, z którym od 1980 r. współtworzył najpierw „Solidarność Chłopską”, a potem „Solidarność” RI
W stanie wojennym internowany. Po zwolnieniu działał w Ogólnopolskim Komitecie Oporu Rolników, wydawał pismo „Żywią i bronią”
Prowadził kilkunastohektarowe gospodarstwo rolne w Sławęcinie
Odznaczony przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia
Pogrzeb Romana Bartoszcze odbył się 2 stycznia 2016 w Inowrocławiu
/www.solidarnosc.org.pl/ /1.1.2016/

W ostatni dzień 2015 r. po długiej chorobie zmarł Roman Bartoszcze, znany działacz rolniczej Solidarności i poseł RP, odznaczony przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia
Roman Bartoszcze był współtwórcą NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych. Dwukrotnie zdobył mandat posła RP, najpierw w sejmie kontraktowym, a później sejmu I kadencji
/…/ W 1990 wstąpił do Polskiego Stronnictwa Ludowego i został jego pierwszym prezesem
Za wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył go Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski /za express.bydgoski.pl/ /2.1.2016/

ELŻBIETA KRZESIŃSKA

Zmarła jedna z najwybitniejszych polskich lekkoatletek
W wieku 81 lat po długiej chorobie zmarła Elżbieta Krzesińska, wybitna polska lekkoatletka – poinformował PZLA

„Złota Ela” której znakiem rozpoznawczym był długi warkocz zdobyła w skoku w dal złoty medal olimpijski w Melbourne i srebrny w Rzymie. Krzesińska /z domu Duńska/ z powodzeniem rywalizowała także na arenie krajowej w skoku wzwyż, biegu na 80 m przez płotki i pięcioboju
Urodzona 11 listopada 1934 w Młocinach /wówczas k. Warszawy/ lekkoatletka do tej dyscypliny sportu trafiła nieco przypadkowo. W Elblągu, pod koniec roku szkolnego, z powodu licznych nieobecności na lekcjach wychowania fizycznego /wstydziła się przebierać w strój sportowy/, nauczyciel postawił jej warunek. Dostanie na świadectwie maturalnym piątkę jeżeli przeskoczy poza wytyczoną przez niego na piasku linię
„Wylądowałam tak daleko poza linię że zaszokowałam nie tylko nauczyciela” – wspominała była rekordzistka świata w skoku w dal /6.35 m dwa razy w 1956 – w Budapeszcie i Melbourne/
Z wykształcenia była lekarzem stomatologiem; studiowała na Akademii Medycznej w Gdańsku i tam trenowała. W 1952 jej szkoleniowcem został Andrzej Krzesiński, za którego trzy lata później wyszła za mąż
Sławę zdobyła przede wszystkim… włosami. Mimo znakomitego skoku podczas igrzysk w Helsinkach w 1952 została przesunięta z drugiej na dwunastą pozycję. Przyczyną degradacji był długi warkocz który przy lądowaniu, kiedy miała odchyloną do tyłu głowę, pierwszy dotknął piasku zostawiając na nim ślad długości 60 cm. Konkurs przerwano, a sędziowie dyskutowali jaką odległość skoku uznać – od belki do początku śladu warkocza, czy do śladu ciała. Mając mało czasu i wobec ostrego protestu Węgrów orzekli że „warkocz jest częścią ciała”. Po tym zdarzeniu w Polsce wywiązała się wielka debata, a warkocz miał zarówno zwolenników jak i przeciwników
Przed następnymi igrzyskami Krzesińska przezornie skróciła warkocz i zdobyła w Melbourne złoty medal. W 1960 w Rzymie mimo osłabienia kontuzją i kradzieży
butów /skakała w pożyczonych męskich kolcach które były o dwa numery za duże/ zdołała wywalczyć olimpijskie srebro. Swoje wspomnienia opisała w wydanej w 1994 książce „Zamiatanie warkoczem”
„Do dziś żona imponuje mi żywotnością. Kiedy idzie ze mną na trening skoku o tyczce, to muszę ją przywiązywać by nie ‚szalała’. Rwie się do prowadzenia zajęć, a przecież ma problem z kręgosłupem od lat. Dyskopatia postępuje. Ale entuzjazmu jej nie brakuje” – mówił w ubiegłym roku Krzesiński /za PAP/ /29-12-2015/

Elżbieta Duńska urodziła się 11 listopada 1934 w Młocinach pod Warszawą /obecnie dzielnica miasta/. Po II wojnie światowej z rodziną przeniosła się do Elbląga. W tym mieście stawiała pierwsze kroki w sporcie
W 1952 podczas studiów na Akademii Medycznej w Gdańsku rozpoczęła treningi pod okiem Andrzeja Krzesińskiego. Jej wybór był wielokrotnie komentowany przez ówczesne media bo Krzesiński – czołowy polski tyczkarz tamtego okresu, olimpijczyk z Rzymu – nie miał doświadczenia trenerskiego. Elżbieta Duńska poślubiła swojego trenera 1 stycznia 1955
Także w 1952 zadebiutowała w igrzyskach olimpijskich. W Helsinkach zajęła 12 miejsce w finale mimo oddania świetnego skoku. Sędziowie odległość od belki zmierzyli bowiem do słynnego już śladu zostawionego w piasku przez warkocz zawodniczki. Polka zamiast srebrnym medalem musiała zadowolić się dalszym miejscem. Po igrzyskach przez Polskę przeszła głośna dyskusja która nawoływała lekkoatletkę do ścięcia słynnego warkocza
Dwa lata po helsińskich igrzyskach Elżbieta Duńska zdobyła w Bernie brązowy medal mistrzostw Europy
20 sierpnia 1956 w Budapeszcie ustanowiła wynikiem 6.35 rekord świata w skoku w dal. Przed jesiennym startem w igrzyskach w Melbourne /zawody na Antypodach rozgrywano na przełomie listopada i grudnia/ Elżbieta Krzesińska – pomna doświadczeń z Helsinek – ścięła warkocz
27 listopada podczas olimpijskiego finału była bezkonkurencyjna i skokiem na 6.35 wyrównała własny rekord świata oraz zdobyła złoty medal
Wygrywając w Melbourne Krzesińska została pierwszą polską mistrzynią olimpijską po II wojnie światowej. Po igrzyskach wygrała Plebiscyt Przeglądu Sportowego na najlepszego sportowca Polski 1956
W 1959 podczas pierwszej Uniwersjady która odbywała się w Turynie zdobyła złoto w skoku w dal oraz brąz w biegu płotkarskim na 80 m
Rok później, dwa miesiące przed igrzyskami w Rzymie, doznała kontuzji. Dwa tygodnie przed rozpoczęciem olimpiady w stolicy Włoch przeszła skomplikowany zabieg. Po konkursie eliminacyjnym Polka zostawiła na stadionie swoje kolce, których już nie odzyskała. W efekcie, po interwencji wybitnego trenera trójskoczków Tadeusza Starzyńskiego, w finale olimpijskim wystartowała w męskich butach sprintera. Mimo tych wszystkich przeciwności udało jej się wywalczyć rezultatem 6.27 wicemistrzostwo olimpijskie
Po starcie w Rzymie na arenie międzynarodowej wywalczyła jeszcze w 1962 w Belgradzie wicemistrzostwo Europy. Wielokrotnie zdobywała medale mistrzostw Polski w skoku w dal, wieloboju oraz biegach płotkarskich
Po zakończeniu kariery wiele lat mieszkała z mężem w Warszawie. W 1981 wyjechała z Polski. Blisko 20 lat pracowała z mężem jako trener lekkoatletyki w amerykańskim Eugene /za interia.pl/ /29.12.2015/

O. JAN GÓRA

Zmarł o. Jan Góra, charyzmatyczny wychowawca, duszpasterz akademicki, rekolekcjonista, organizator corocznych spotkań młodych w Lednicy. Był także twórcą pieśni Abba Ojcze na Światowe Dni Młodzieży w 1991 w Częstochowie. Miał 67 lat

O. Jan Góra zasłabł w poniedziałek w trakcie odprawiania Mszy św. Reanimacja nie przyniosła skutku. „Przyczyną śmierci było ustanie akcji serca i obrzęk płuc” – poinformował Bartłomiej Dobrzyński, rzecznik prasowy Lednicy 2000
Dominikanin, duszpasterz akademicki o. Jan Góra był znany przede wszystkim jako twórca i organizator dorocznych spotkań młodych na Polach Lednickich /Wielkopolskie/. W czerwcu tego roku na XIX Spotkaniu Młodych Lednica 2000 pod Bramą-Rybą zgromadziło się ok. 65 tys. pielgrzymów z Polski i zagranicy
Śmierć o. Góry jest wielką stratą dla Kościoła, dla ludzi młodych” – powiedział na wieść o śmierci duchownego prymas Polski ks. abp Wojciech Polak
Dodał że o. Góra miał swoje wielkie plany o których opowiadał mu 12 grudnia podczas spotkania opłatkowego z młodzieżą lednicką
– Prosił mnie bym 4 czerwca 2016 na Polach Lednickich otworzył Bramę Miłosierdzia. Nie zdawałem sobie wówczas sprawy że to będzie nasze ostatnie spotkanie. Ale pozostawiony przez o. Górę testament spełnię – zapewnił prymas Polski
„O. Jana spotkałem pierwszy raz w Gnieźnie – i to akurat kiedy zabierał się do organizacji pierwszego ze spotkań lednickich” – wspomina ks. abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski
– Rozmawiał z ks. abp. Muszyńskim, był tam z grupą młodzieży. Ksiądz arcybiskup skierował go do mnie by pomówić o bardziej szczegółowych sprawach organizacyjnych. Wtedy właśnie poznałem o. Jana troszeczkę lepiej od tej strony charyzmatycznej. Było widać że on jest całkowicie oddany młodzieży, a potem że słucha – owszem – innych ludzi, ale… nie bierze tego pod uwagę. On wiedział dokładnie o co mu chodzi i bardzo dbał by te spotkania modlitewne odpowiadały młodzieży, były powiedziane jej językiem i jednocześnie przez młodzież organizowane. Byłem na wszystkich spotkaniach lednickich, bez żadnego wyjątku, i muszę powiedzieć że innemu człowiekowi pewnie nie udałoby się poprowadzić tych bodajże 19 spotkań – i to z takim ogromnym zaangażowaniem oraz takim szerokim oddźwiękiem u młodzieży – wspominał ks. abp Gądecki
To ogromna strata dla Kościoła. Tracimy wielkiego duszpasterza naszych czasów – dodał
– Uważam że tracimy jednego z najważniejszych i największych obecnych duszpasterzy. To podwójna strata, również z tego powodu że – na ile zdaję sobie z tego dokładnie sprawę – nie miał przygotowanego kontynuatora. Często wracaliśmy do tego tematu: co będzie po ojcu Górze – czy ktoś udźwignie ten ciężar spotkań legnickich, czy nikt nie da rady… Teraz prócz wdzięczności Panu Bogu za to wszystko co o. Jan zrobił, wydaje mi się że i dominikanie, i inni duszpasterze młodzieży będą w dużym kłopocie: czy znajdzie się człowiek z podobnymi charyzmatami i jednocześnie z taką wielką siłą ducha – powiedział ks. abp Gądecki

JAN WOJCIECH GÓRA OP ur. 8 lutego 1948 w Prudniku k. Opola, dominikanin /Zakon braci Kaznodziejów/, doktor teologii, duszpasterz akademicki w Poznaniu, rekolekcjonista, prozaik, twórca i animator ośrodków duszpasterskich na Jamnej, w Hermanicach i nad Lednicą, organizator corocznych spotkań młodych Lednica 2000, pod Bramą–Rybą /Bramą III Tysiąclecia/, twórca Domu Jana Pawła II nad Lednicą
W 1966 wstąpił do Zakonu Dominikanów, w latach 1967-74 studiował w Kolegium Filozoficzno-Teologicznym Ojców Dominikanów w Krakowie, gdzie w 1972 złożył śluby wieczyste, a w 1974 przyjął święcenia kapłańskie. W 1976 obronił pracę magisterską na wydziale Teologicznym ATK w Warszawie, a w 1981 na tym samym wydziale uzyskał tytuł doktora teologii. W latach 1977-87 był duszpasterzem młodzieży szkół średnich w Poznaniu, a od 1987 duszpasterzem akademickim w Poznaniu
W tym samym roku zaczął organizować coroczne letnie młodzieżowe kolokwia w Ustroniu-Hermanicach, w 1991 był współorganizatorem VI Światowego Dnia Młodzieży na Jasnej Górze. Od 1992 otworzył Dom Świętego Jacka – ośrodek duszpasterski na górze Jamna niedaleko Tarnowa, gdzie wybudował Sanktuarium Matki Niezawodnej Nadziei
W 1997 pierwszy raz zaprosił młodzież na Lednicę k. Gniezna. Spotkania młodych pod Bramą III Tysiąclecia w kształcie ryby odbywają się co roku w pierwszą sobotę czerwca i gromadzą ponad 100 000 uczestników
Był propagatorem idei Małych Ojczyzn, organizatorem konkursów literackich im. Romana Brandstaettera – jego nauczyciela i przyjaciela, współpracownikiem wielu pism, wydawnictw katolickich i kulturalnych, autorem kilkunastu książek i cyklów felietonów /za jangora.pl/RIRM/PAP/ /21.12.2015/

Jak stwierdził Bartłomiej Dobrzyński, rzecznik prasowy Spotkań Lednickich, o. Góra zostawił po sobie wspólnotę. − To jest najpiękniejsze co można po sobie zostawić: miłość innych
Jan Wojciech Góra urodził się 8 lutego 1948 w Prudniku na Opolszczyźnie. Do Zakonu Kaznodziejskiego wstąpił w wieku 18 lat. W 1972 złożył zakonne śluby wieczyste, a 8 czerwca 1974 przyjął w Krakowie święcenia kapłańskie z rąk ówczesnego biskupa pomocniczego archidiecezji krakowskiej Juliana Groblickiego
Z 41 lat kapłaństwa prawie wszystkie spędził w Poznaniu. W latach 1974-76 był katechetą w Tarnobrzegu, już w 1977 został duszpasterzem młodzieży w Poznaniu, a 10 lat później duszpasterzem akademickim. Był nim 35 lat
W 1997 zaangażował się w dzieło swojego życia – nad Jeziorem Lednickim wybudował stalową bramę w kształcie ryby – znaku pierwszych chrześcijan. Zapraszał tam polską młodzież. Co roku w pierwszą sobotę czerwca przybywały pod bramę dziesiątki, a bywało że i sto tysięcy osób z kraju i zagranicy. Od początku o. Górę w jego dziele wspierał Jan Paweł II, z którym dominikanin się przyjaźnił. Przez wiele lat prowadził audycje dla młodzieży w Radiu Maryja /za RS/KAI/www.naszdziennik.pl/

BARBARA FALANDYSZ

Po długiej chorobie zmarła Barbara Falandysz – znany prawnik i mediator
Miała 56 lat. Chorowała na raka, ale nie przestawała zarażać swoim optymizmem – tak wspominają ją przyjaciele
/interia.pl/ /14.12.2015/

Rok temu wykryto u niej raka. Niestety nie zdołała wygrać trudnego pojedynku ze śmiercią
Urodziła się w 1959 r. Była żoną Lecha Falandysza, bardzo znanego prawnika. Jej mąż umarł na raka trzustki w 2003. U niej zdiagnozowano nowotwór w ubiegłym roku. – Była wspaniałą kobietą. Ogromnie ciepłą, dowcipną, kochającą życie, szalenie rodzinną – powiedział prawnik Jacek Kondracki, znajomy Falandysz
Barbara Falandysz podchodziła do swojej choroby z dystansem. – Wszyscy umrzemy na raka, oprócz szczęśliwców którym uda się umrzeć na zawał, wylew albo w wypadku. Kiedyś odejść trzeba – powiedziała w jednym z wywiadów
/Super Express TV/ /14.12.2015/
Uznawana za autorytet była częstym gościem stacji telewizyjnych. – Potrafiła celnie mówić o otaczającej nas rzeczywistości. Miała wielką otwartość na ludzi – powiedział prawnik i senator PO Aleksander Pociej
– Ta choroba zatacza coraz większe kręgi. Od śmierci męża zostałam z małymi dziećmi, nie był to zresztą łatwy czas. /…/ Choroba przyszła w końcu do mnie, ale moje dzieci są już dorosłe – mówiła w trakcie programu telewizyjnego
/TVP Info, TVN24/ /14.12.2015/
W ostatnich latach życia żartowała ze swojej choroby. „Z raka chcę wycisnąć ile się da”
Barbara Falandysz: Do raka trzeba się przygotować. A potem przyzwyczaić
Mąż w ostatnim stadium swojej choroby powtarzał mi: „Przyjdzie jeszcze czas na płacz. Nie teraz, Baśka”. Siedzi to we mnie cały czas: na łzy będzie jeszcze czas – mówiła Barbara Falandysz w rozmowie z Anitą Czupryn
Kiedy poszłam na USG, to zaskoczenia nie było. Nie przejęłam się tym że to nie jest żaden tłuszczak, ale rak złośliwy. Był spodziewany…
Ludzie nie przygotowują się do tego że mogą zachorować /za www.gazetakrakowska.pl/ /14.12.2015/

TOMASZ TOMCZYKIEWICZ

Nie żyje Tomasz Tomczykiewicz, poseł Platformy Obywatelskiej ze Śląska. Jak poinformowano na antenie TVP Info zmarł w szpitalu w Katowicach. Informację tę potwierdziła kierowniczka jego biura Marcela Banert

Tomasz Tomczykiewicz był szefem Rady Regionalnej Platformy Obywatelskiej. Poseł zmarł w szpitalu. Od kilku lat zmagał się z chorobą nerek. Jak informuje „Dziennik Zachodni” kilka lat temu przeszedł transplantację tego narządu. Mimo to choroba powróciła
– Trudno mi w to uwierzyć choć nas na to przygotowywał, od wielu lat poważnie chorował. Wiele razy wygrywał z chorobą, bo miał w sobie zawsze wolę walki – powiedział Borys Budka
Karierę polityczną Tomczykiewicz rozpoczął w roku 1998 zostając radnym sejmiku śląskiego i burmistrzem Pszczyny. Od 2001 był posłem na sejm ze Śląska. W obecnej kadencji był przewodniczącym sejmowej komisji mniejszości narodowych i etnicznych. W kadencji poprzedniej był współprzewodniczącym Komisji Gospodarki. Brał również udział w pracach nadzwyczajnej komisji śledczej ds. wyjaśnienia śmierci Barbary Blidy.
W latach 2011-15 był wiceministrem gospodarki ds. energetyki, górnictwa, ropy i gazu
Miał 54 lata. Zostawił żonę i dwójkę dzieci /za interia.pl/ /29.11.2015/

O. ZACHARIASZ JABŁOŃSKI

Zmarł o. Zachariasz Jabłoński, paulin, miał 75 lat. Przeżył 57 lat życia zakonnego i 51 lat kapłaństwa

Szczepan Jabłoński, syn Adama i Józefy, ur. 16 grudnia 1940 w Brdowie, w diecezji włocławskiej
Pierwszą profesję w Zakonie Paulinów złożył 8 września 1958. Święcenia kapłańskie przyjął 28 czerwca 1964
Ks. abp Wacław Depo, metropolita częstochowski a prywatnie przyjaciel zmarłego, w rozmowie z Radiem Jasna Góra wspominał że o. Zachariasz był niezwykle ciepłym człowiekiem który czuł Polskę
– Jesteśmy teraz pogrążeni w smutku i przeżywamy że odchodzi ktoś tak bardzo ciepły, ktoś tak bardzo serdeczny, zawsze wychodzący naprzeciw z takim twórczym niepokojem. On nie zadawalał się tym co już było osiągnięte – w sympozjach na Jasnej Górze, różnych świętowaniach tajemnicy, rocznic – ale on zawsze czuł Polskę. Czuł to co Kościół w Polsce może przekazać narodowi w sensie tej wierności – powiedział ks. abp Wacław Depo
Był profesorem Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego i kierownikiem Katedry Mariologii Instytutu Teologicznego w Radomiu. W swoim dorobku naukowym miał kilkadziesiąt prac dotyczących kultu maryjnego i ruchu pielgrzymkowego, szczególnie na Jasną Górę /za RIRM/ /26.11.2015/

Nad ranem zmarł o. Zachariasz Jabłoński OSPPE, w latach 2008-14 definitor generalny Zakonu Paulinów. Miał 75 lat. Zmarł po długiej chorobie w szpitalu o godz. 5.50
W latach 2008-14 był definitorem generalnym Zakonu Świętego Pawła Pierwszego Pustelnika. Był profesorem Uniwersytetu Kard. Stefana Wyszyńskiego i kierownikiem Katedry Mariologii Instytutu Teologicznego w Radomiu. Wykładał także w WSD Paulinów
Msza Święta pogrzebowa zostanie odprawiona w poniedziałek, 30 listopada, od godz. 11 w bazylice jasnogórskiej. Następnie ciało Zmarłego zostanie przeniesione i złożone w grobowcu paulińskim, na cmentarzu św. Rocha w Częstochowie /za RS/www.naszdziennik.pl/ /26.11.2015/

KS. DARIUSZ KRAWCZYK

W wieku 48 lat zmarł ks. Dariusz Krawczyk, główny odpowiedzialny Instytutu Świeckiego Życia Konsekrowanego Świętej Rodziny. Przez wiele lat był sekretarzem abp. Kazimierza Majdańskiego

Pochodził z Lubania gdzie urodził się 11 stycznia 1967 r. W latach 1987-93 studiował w Instytucie Studiów nad Rodziną ATK w Łomiankach, który ukończył z tytułem magistra nauk o rodzinie. W 1988 wstąpił do Instytutu Świeckiego Życia Konsekrowanego Świętej Rodziny, w którym w 1995 złożył śluby wieczyste
W latach 1994-2007 był osobistym sekretarzem abp. Kazimierza Majdańskiego, założyciela obu instytutów. Po jego śmierci wstąpił do Archidiecezjalnego Wyższego Seminarium Duchownego w Szczecinie, gdzie też w 2013 przyjął święcenia kapłańskie
Pracował w Parafii św. Kazimierza w Szczecinie
Mimo choroby nowotworowej, którą zdiagnozowano u niego tuż przed święceniami, w 2014 został głównym odpowiedzialnym Instytutu Świeckiego Życia Konsekrowanego Świętej Rodziny. Posługiwał jako kapłan w ogniskach Instytutu Świętej Rodziny prowadząc dni skupienia, rekolekcje, służąc posługą konfesjonału
Zmarł po długiej i ciężkiej chorobie 18 listopada. Uroczystości pogrzebowe odbyły się w niedzielę 22 listopada w Łomiankach pod Warszawą w kaplicy kaplicy Instytutu Świeckiego Życia Konsekrowanego Świętej Rodziny
Ks. Jarosław Szymczak z Wydziału Studiów nad Rodziną UKSW stwierdził że ks. Krawczyk „docierał do serc które były daleko od Pana. A jednocześnie potrafił swoją obecnością, pogodą ducha, ciepłem i z serca płynącą modlitwą wnosić w odwiedzane rodziny żywą obecność Pana Boga”
„Był dla nas świadkiem że kapłaństwo to nade wszystko jedność z Panem Jezusem, z której wyrasta wszystko inne
Ostatnie miesiące wyniszczającej choroby odbierały go nam powoli, przygotowując do tego ostatecznego przejścia, ale zostawiając w nas świadomość że jesteśmy razem, że w modlitwie nasza łączność trwa. Straciliśmy go tu na ziemi, ale zostaje z nami wielki Przyjaciel i Orędownik rodziny” – napisał ks. Szymczak na stronie internetowej Fundacji Pomoc Rodzinie /za pb/KAI/isr.org.pl/fpr.pl/ /20.11.2015/

Po długiej i ciężkiej chorobie 18 listopada zmarł ks. Dariusz Krawczyk, Główny Odpowiedzialny Instytutu Świeckiego Życia Konsekrowanego Świętej Rodziny w Łomiankach, kapłan archidiecezji szczecińskiej
Ks. Dariusz Krawczyk urodził się w Lubaniu 11.01.1967. Został ochrzczony 29.01.1967 w kościele parafialnym św. Antoniego w Siekierczynie. Formację religijną pogłębiał w Ruchu Światło-Życie jako uczestnik, a potem animator grup oazowych
W 1987 ukończył Technikum Elektroenergetyczne w Zgorzelcu. W latach 1987-93 studiował w Instytucie Studiów nad Rodziną ATK w Łomiankach. Studia ukończył z tytułem magistra nauk o rodzinie w 1993 /praca: Zasada systematyzacji teologii małżeństwa i rodziny w ujęciu ks. abp. K. Majdańskiego/
Swoje życie oddał Bogu w służbie rodzinom. 30.12.1988 wstąpił do Instytutu Świeckiego Życia Konsekrowanego Świętej Rodziny
W Instytucie tym złożył na ręce ks. arcybiskupa Kazimierza Majdańskiego 30.12.1990 pierwsze śluby, a 31.12.1995 śluby wieczyste
W latach 1994-2007 był osobistych sekretarzem abpa Kazimierza Majdańskiego. Przez szereg lat współpracował z Fundacją Pomoc Rodzinie w dziale wydawnictw /szczególnie publikacje ks. abpa K. Majdańskiego i Instytutu Studiów nad Rodziną UKSW/. Podejmował różnorodne zadania w Instytucie Świętej Rodziny – od prac gospodarczo-technicznych do posługi apostolskiej
Po śmierci Założyciela Instytutu stopniowo odkrywał nowe wezwanie do kapłaństwa. W 2009 wstąpił do Archidiecezjalnego Wyższego Seminarium Duchownego w Szczecinie. W 2012 otrzymał święcenia diakonatu i został skierowany do posługi w Parafii św. Kazimierza w Szczecinie. Święcenia kapłańskie otrzymał 16.03.2013 w Szczecinie
Mszę św. prymicyjną oprawił 17.03.2013 w Parafii św. Kazimierza w Szczecinie, w której potem posługiwał. Od 24.08.2013 oddelegowany do stałej posługi w Instytucie Świeckim Życia Konsekrowanego Świętej Rodziny
Na początku 2013 zdiagnozowano u niego zaawansowaną chorobę nowotworową. Mimo dolegliwości i cierpienia podjął od 25.09.2014 zadania Głównego Odpowiedzialnego Instytutu Świeckiego Życia Konsekrowanego Świętej Rodziny
Był stale dla innych, na ile sił starczało, a nawet, kiedy ich już nie starczało. Posługiwał jako kapłan w Ogniskach Świętej Rodziny prowadząc dni skupienia, rekolekcje, służąc posługą konfesjonału
Na swoim obrazku prymicyjnym umieścił jako motto słowa „abyśmy zawsze i wszędzie Tobie składali dziękczynienie” /Prefacja o Najświętszej Eucharystii/. Taka była jego kapłańska posługa – radość i wdzięczność za każdą sprawowaną Mszę św. Także te – do ostatnich dni koncelebrowane, kiedy już był unieruchomiony i z trudem wymawiał słowa konsekracji /za isr.org.pl/ /19.11.2015/

KRZYSZTOF MAJ

Nie żyje dyrektor Górnika Zabrze Krzysztof Maj. Miał 39 lat

Bardzo smutna informacja nadeszła z Zabrza. Nie żyje od lat związany z Górnikiem Krzysztof Maj. Zmarł z powodu zawału serca na Słowacji, gdzie pojechał z Janem Żurkiem oglądać jednego z piłkarzy, którzy zimą mieliby trafić do zabrzańskiego klubu
Maj w Górniku pracował od 2006 r. Najpierw był dyrektorem, a później przez trzy lata wiceprezesem. To on w dużej mierze decydował o polityce transferowej zabrzan. Kilka tygodni temu władze Górnika zdecydowały że nie będzie już pełnić funkcji wiceprezesa, a zostanie dyrektorem wykonawczym
W jego pracy i tak niewiele to zmieniło. W zeszłym tygodniu był w Turcji, gdzie przygotowywał zimowy obóz dla zespołu. W weekend, z byłym trenerem Górnika Janem Żurkiem, pojechał do Czech szukać wzmocnień dla ostatniego obecnie w tabeli piłkarskiej ligi zespołu. W pewnym momencie poczuł się źle. Okazało się że miał zawał serca. Nie udało się go uratować
„Od najmłodszych lat kibicował Górnikowi i całym sercem oddany był ukochanej drużynie. Rodzinie i najbliższym Krzysztofa Maja składamy najszczersze kondolencje” – napisano na oficjalnej stronie internetowej Górnika

Jak poinformował wiceprezydent Zabrza Krzysztof Lewandowski Krzysztof Maj w towarzystwie skauta Jana Żurka jechał samochodem do Czech na obserwację meczu ligowego. Przed Kudową Zdrój dyrektor Górnika nagle źle się poczuł i stracił przytomność. Mimo przyjazdu karetki i kilkunastominutowej reanimacji Krzysztof Maj zmarł. Powodem śmierci był najprawdopodobniej zawał serca
Krzysztof Maj od 2006 był dyrektorem marketingu Górnika, później dyrektorem wykonawczym oraz dyrektorem sportowym. Od 2012 był wiceprezesem Zarządu Górnika /za interia.pl/ /sport.pl/ /15.11.2015/

SERGIUSZ LACH

Nie żyje Sergiusz Lach którego pamiętamy z roli Filipka w kultowym w latach 70 serialu Stanisława Jędryki „Stawiam na Tolka Banana”. Aktor urodzony w Warszawie zmarł w wieku 54 lat

Mieszkał w Szwecji, w Sztokholmie. Wyemigrował tam w połowie lat 80. Po uzyskaniu szwedzkiego obywatelstwa założył rodzinę
Wcześniej działał w NSZZ Solidarność. Na początku lat 80 dokumentował działalność „S” jako fotoreporter – podał portal niezależna.pl, który jako pierwszy poinformował o śmierci Lacha
Najbardziej znany był jednak jako aktor dziecięcy. W latach 70 wystąpił w filmach telewizyjnych „Zniszczyć pirata”, „Ustępliwy kochanek” i „Nim powstanie rodzina” /część „Oczekiwanie”/. Widzowie najbardziej pamiętają zapewne jego udział w młodzieżowym serialu „Stawiam na Tolka Banana” /1973/, który był adaptacją popularnej powieści Adama Bahdaja
Zagrał w nim Filipka Dulaka który zajmował się m.in. handlem chomikami syryjskimi. Warto wspomnieć o tajemniczym słowie „muka”, wypowiadanym przez Filipka, które zrobiło w latach 70 ogólnopolską karierę
Od tamtej pory nie pojawił się już jednak w żadnym filmie. Mimo tego w 2009 w rankingu polskich dziecięcych aktorów zorganizowanym przez jedną z gazet zajął 10 miejsce
Ostatni raz na ekranie pojawił się w 1995, w filmie dokument. Stanisława Jędryki „Tolek Banan i inni”. W produkcji wystąpili dziecięcy bohaterowie serialu „Stawiam na Tolka Banana” i wspominali pracę na planie

Do roli w telewizyjnym hicie został wybrany przez reżysera serialu Stanisława Jędrykę, który z uznaniem wypowiadał się na jego temat:
– Testowałem przed kamerą setki dzieci, ale tylko w jednym wypadku, Sergiusza Lacha, Filipka, kiedy zrobiłem próbę, nie miałem cienia wątpliwości – mówił Jędryka po latach
Po występach w kilku filmowych i telewizyjnych produkcjach Lach zrezygnował z kariery aktorskiej

To już trzeci aktor z serialu „Stawiam na Tolka Banana” który nie żyje. 22 października 2012 w wypadku samochodowym zginął Andrzej Kowalewicz, serialowy Cygan. 1 stycznia 1980 w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach zmarł Jacek Zejdler /miał 25 lat, jego śmierć przypisuje się funkcjonariuszom SB/, filmowy Szymek Krusz vel. Tolek Banan /za interia.pl/ /za PAP/TVP/aleseriale.pl/ /13.11.2015/

/Jacka Zejdlera porównywano ze Zbyszkiem Cybulskim i Jamesem Deanem. Nie zrobił jednak kariery bo zginął tragicznie w wieku 25 lat. Jego śmierć obrosła legendą. Mówiono że był to mord na tle politycznym bo młody aktor sprzyjał opozycji
Zmarł tragicznie w nocy z 31 grudnia 1979 na 1 stycznia 1980. Początkowo mówiono że zginął w wypadku samochodowym. Inna wersja zakładała utopienie się w rzece. Jeszcze inna mówiła o mordzie dokonanym przez SB. Aktor udzielał się bowiem w środowiskach opozycyjnych. Był związany z łódzkim KOR-em/ /za www.fakt.pl/

TADEUSZ CHWAŁKA

Nie żyje Tadeusz Chwałka. Był przewodniczącym Forum Związków Zawodowych /FZZ/ i członkiem Prezydium Rady Dialogu Społecznego. Miał 62 lata
Zginął 11 listopada wieczorem w wypadku samochodowym

Do tragicznego wypadku doszło kilka minut przed godz. 17 na drodze krajowej nr 1 k. Radomska, w miejscowości Stobiecko Szlacheckie. Samochód którym kierował przewodniczący FZZ uderzył w ciągnik siodłowy który holował inny ciągnik
Ze wstępnych informacji wynika że kierowca ciągnika siodłowego jechał skrajnie lewym pasem drogi w kierunku Częstochowy. Holował inny ciągnik siodłowy. Zespół pojazdów zatrzymał się przed skrzyżowaniem na czerwonym świetle
Niestety jadący za nimi kierowca mercedesa nie zdążył wyhamować i uderzył w tył pojazdów. W wyniku zderzenia 62-letni kierowca mercedesa poniósł śmierć
Tadeusz Chwałka wracał z Warszawy z uroczystych obchodów Święta Niepodległości. Był zaproszony przez prezydenta Andrzeja Dudę. W październiku tego roku Chwałka został członkiem nowo powstałej Rady Dialogu Społecznego
Z wykształcenia był socjologiem. Pracował w branży górniczej
W 1989 współtworzył związek zawodowy Kadra. W latach 1998-2006 przewodniczył tej organizacji. W 1991 był jednym z założycieli Porozumienia Związków Zawodowych Kadra. W 2001 znalazł się w komitecie założycielskim FZZ
FZZ zarejestrowany w 2002 stał się jedną z trzech ogólnopolskich central związkowych wchodzących w skład tzw. komisji trójstronnej
Tadeusz Chwałka w przeszłości pracował w branży górniczej, od końca lat 80 był zaangażowany w pracę na rzecz związków zawodowych. Od ponad 20 lat działał społecznie /za wyborcza.biz/ /12.11.2015/  /za czestochowa.wyborcza.pl/ /11.11.2015/ /za mm/ja/FZZ/www.tvn24.pl/ /11.11.2015/

KS. EDWARD ŻMIJEWSKI

W nocy z 9 na 10 listopada w swoim mieszkaniu w domu parafialnym przy parafii Matki Bożej Zwycięskiej zmarł w wieku 73 lat, w 51 roku kapłaństwa, ś.p. ks. prał. Edward Żmijewski

Kapelan Honorowy Jego Świątobliwości
Dziekan Dekanatu Rembertowskiego
Kanonik Gremialny Kapituły Katedralnej
Ks. prał. Edward Żmijewski pochodził z Parafii Trójcy Przenajświętszej w Czerwinie /Diecezja Łomżyńska/. Urodził się 21 marca 1942 w Gocłach, w rodzinie Aleksandra i Marty. Po ukończeniu Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Warszawie przyjął święcenia kapłańskie z rąk Stefana Kardynała Wyszyńskiego 27 maja 1965
Jako wikariusz pracował w Parafiach: Świętej Trójcy w Kołbieli, MB Zwycięskiej w Warszawie-Rembertowie, MB Loretańskiej na Pradze
W październiku 1976 został administratorem Parafii Nawiedzenia NMP w Górkach Kampinoskich. Jego staraniem została wzniesiona świątynia parafialna
W latach 1979–87 Ksiądz Prałat był równocześnie: administratorem Cmentarza Bródzieńskiego i Wawerskiego; sprawował funkcję sekretarza Komisji Archidiecezji Warszawskiej ds. Budowy Kościołów; był dyrektorem warszawskiego Domu Księży Emerytów /sierpień 1979-luty 1986/; jako referent pracował w Wydziale Gospodarczo-Budowlanym Kurii Metropolitalnej Warszawskiej /sierpień 1979–sierpień 1987/
W lutym 1986 mianowany proboszczem Parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Pyrach. Po półtorarocznej posłudze mianowany 7 lipca 1987 proboszczem Parafii MB Królowej Polski w Jabłonnie. Od 22 czerwca 1993 był proboszczem Parafii MB Zwycięskiej w Rembertowie
Od 1992 po nowym podziale administracyjnym Kościoła w Polsce przynależał do Prezbiterium Diecezji Warszawsko-Praskiej. Biskup Kazimierz Romaniuk mianował go diecezjalnym duszpasterzem środowisk pracy; funkcję tę pełnił do śmierci. Podobnie jak sprawowany od 25 marca 2003 urząd Dziekana Rembertowskiego
Przez kard. Stefana Wyszyńskiego odznaczony 16 czerwca 1979 przywilejem rokiety i mantoletu a 24 grudnia 1992 dekretem bp. Kazimierza Romaniuka mianowany kanonikiem honorowym Kapituły Katedralnej Warszawsko-Praskiej. 27 kwietnia 2002 otrzymał tytuł Kapelana honorowego Jego Świątobliwości. Od 23 grudnia 2006 był kanonikiem gremialnym Kapituły Katedralnej /za Kuria Biskupia Warszawsko-Praska/ /za dw-p.pl/4426/

CZESŁAW KISZCZAK

Zmarł gen. Czesław Kiszczak, szef komunistycznego MSW z lat 80, prawomocnie skazany za wprowadzenie stanu wojennego

Kiszczak był też oskarżony o przyczynienie się do śmierci 9 górników z kopalni Wujek. Miał 90 lat. O jego zgonie powiadomiła żona zmarłego
W latach 70 Kiszczak był najpierw szefem wywiadu wojskowego, później także i kontrwywiadu. W 1981 jako generał wojska został szefem MSW, jako bliski współpracownik ówczesnego premiera gen. Jaruzelskiego. Brał udział w organizowaniu stanu wojennego; był członkiem Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego i Biura Politycznego KC PZPR w latach 1986-90
Był uczestnikiem rozmów w Magdalence i prac Okrągłego Stołu w 1989
W lipcu 1989 desygnowany na premiera, ale nie zdołał utworzyć rządu. W rządzie Tadeusza Mazowieckiego był wicepremierem i szefem MSW. 6 lipca 1990 wycofał się z życia politycznego
Od lat 90 Kiszczak był częstym gościem sądów jako oskarżony za swe działania szefa MSW. Najgłośniejszy i najdłuższy był proces o przyczynienie się do śmierci dziewięciu górników z kopalni Wujek, zabitych przez ZOMO w pierwszych dniach stanu wojennego w grudniu 1981
W procesie osób które wprowadziły stan wojenny sąd wymierzył mu karę 2 lat więzienia w zawieszeniu za udział w „zorganizowanym związku przestępczym o charakterze zbrojnym”, który przygotowywał stan wojenny. Wyrok, po apelacji, został utrzymany
Procesów było więcej. W dwóch z oskarżenia IPN został uznany za winnego dyskryminacji wyznaniowej podległych funkcjonariuszy. IPN zarzucał mu także przekroczenie uprawnień przez utrudnianie i kierowanie na fałszywe tory śledztwa w sprawie śmiertelnego pobicia przez milicję Grzegorza Przemyka w 1983. Śledztwo zostało później umorzone z powodu przedawnienia karalności
Zeznawał jako świadek w procesie swego byłego zastępcy w MSW gen. Władysława Ciastonia oskarżonego o kierowanie zabójstwem bł. ks. Jerzego Popiełuszki w październiku 1984 /za PAP/RIRM /5.11.2015/

JERZY SADEK

Po ciężkiej chorobie 4 listopada w Żyrardowie zmarł Jerzy Sadek. Miał 73 lata. Słynący z atomowego strzału napastnik Łódzkiego Klubu Sportowego w swoim debiucie reprezentacyjnym strzelił gola po którym piłka rozerwała siatkę

Było to 13 października 1965 w Glasgow, gdzie w eliminacjach mistrzostw świata, w obecności prawie 108 tys. widzów, Polska grała ze Szkocją. Po golach Billa NcNeila i Ernesta Pola do 87 minuty był remis 1:1. Wynik na 2:1 dla Biało-czerwonych ustalił Sadek, a sprawozdawca radiowy podał że po strzale napastnika ŁKS piłka rozerwała siatkę i wypadła z bramki
Po meczu angielska prasa pisała że Everton zaoferował 100 tys. funtów za natychmiastowy transfer Sadka. Czasy były jednak takie że nie miał on wówczas szans na wyjazd i grę w lidze angielskiej
Kilka miesięcy później Sadek zagrał jednak na stadionie Evertonu. W 1966 r. zdobył tam gola w towarzyskim meczu z Anglią, zremisowanym 1:1. Pół roku później gospodarze zostali mistrzami świata
Łącznie w reprezentacji Polski Sadek strzelił sześć bramek. W eliminacjach MŚ 1966 oprócz trafienia ze Szkotami zdobył również dwa gole w wygranym 7:0 meczu z Finlandią. Strzelał bramki także w meczach z Luksemburgiem w 1966 /4:0, el. ME/ i Brazylią w 1968 /3:6/. W reprezentacji zagrał 18 razy. Ostatni – 10 października 1971, w przegranym 1:3 meczu z RFN
Sadek urodził się 13 stycznia 1942 w Radomsku, gdzie rozpoczął też piłkarską karierę. Po występach w miejscowych klubach – Stali i Czarnych – w wieku 20 lat trafił do ŁKS, dla którego w 213 meczach ligowych strzelił łącznie 102 gole. W tym czasie był jedną z największych gwiazd łódzkiego zespołu
„Od 1962 przez dobre dziesięć lat chodziło się w Łodzi na piłkę przede wszystkim ‚na Sadka’, bo jego widowiskowe gole były ozdobą niejednego meczu. Typowa dla niego akcja to bieg ze skrzydła w kierunku środka boiska tuż za linią pola karnego i zaskakujący strzał po ziemi, znacznie trudniejszy do obrony niż wolej pod poprzeczkę. Był napastnikiem wszechstronnym, bardzo dobrze grał głową i – jak żartowano – dzięki temu dostał angaż w Sparcie Rotterdam, gdyż już pod koniec ligowej kariery otrzymał zgodę na transfer zagraniczny” – napisano o Sadku w jubileuszowej książce „100 lat ŁKS”
Do Sparty Sadek trafił w 1973 po kilkumiesięcznych występach w innym holenderskim zespole – HFC Haarlem. W 1976 wrócił do ŁKS, w którym grał do 1978
W ostatnim okresie życia Sadek mieszkał w Żyradowie, gdzie przeniosła się jego córka. Od trzech lat walczył z chorobą nowotworową. Tydzień temu w ciężkim stanie znalazł się w szpitalu, gdzie zmarł 4 listopada po południu /za PAP/ /4.11.2015/

TOMASZ BLATT

Był jednym z nielicznych ocalałych więźniów niemieckiego obozu zagłady w Sobiborze. Miał 88 lat

„Z żalem przyjęliśmy wiadomość że 31 października zmarł w Santa Barbara w USA Tomasz /Toivi/ Blatt – jeden z ostatnich ocalałych z zagłady w Sobiborze” – poinformowało 2 listopada Państwowe Muzeum na Majdanku
Tomasz Blatt urodził się 15 kwietnia 1927 w Izbicy k. Zamościa. W kwietniu 1943 został razem z rodziną deportowany do niemieckiego obozu zagłady w Sobiborze. Jego rodzice i młodszy brat zostali zamordowani w komorze gazowej. Tomasza Blatta zatrudniono w warsztacie obozowym, pracował także jako palacz dokumentów
14 października 1943 wziął udział w powstaniu w obozie. Udało mu się zbiec z grupą około 300 osób. Ukrywał się u polskich chłopów, a tuż przed końcem wojny dołączył do polskiego podziemia. W 1957 wyemigrował do Izraela, później zamieszkał w USA
Blatt poświęcił większą część życia sprawie pamięci więźniów Sobiboru i dokumentowaniu hitlerowskich zbrodni. Był świadkiem podczas procesów nazistowskich zbrodniarzy. Swoje wspomnienia opublikował w książkach: „Z popiołów Sobiboru /skąd nie było powrotu/: historia przetrwania” /2002/, „Sobibór: zapomniane powstanie” /2003/, „Ucieczka z Sobiboru” /2010/. Na podstawie jego wspomnień powstał też film fabularny „Ucieczka z Sobiboru” /1987/
W październiku 2013 podczas obchodów 70 rocznicy powstania w obozie zagłady w Sobiborze Tomasz Blatt /oraz dwaj inni uczestnicy powstania Filip Białowicz i Jules Schelvis/ został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej za męstwo i bohaterską postawę podczas powstania i za wybitne zasługi w działalności na rzecz zachowania pamięci o Holokauście
„14 października o godz. 17 my więźniowie fabryki śmierci z Sobiboru, zniewoleni, niewiarygodnie zmęczeni, torturowani z dnia na dzień, zdołaliśmy stanąć oko w oko z wrogiem” – wspominał Blatt podczas uroczystości
Przywołał wtedy słowa jednego z przywódców powstania Saszy Peczerskiego, który powiedział wtedy do buntowników że jeżeli któryś cudem przeżyje tę wojnę to jego obowiązkiem jest powiedzieć światu o tej zbrodni. „A ja się modliłem: Boże daj mi przeżyć, a ja powiem. I opowiadam, opowiadam i opowiadam” – mówił Blatt
Blatt uważał że historia Sobiboru – tak nieprawdopodobna i przerażająca – musi być ciągle przypominana, „bo inaczej z czasem zblednie w pamięci i wiarygodności”. „My walczyliśmy nożem, siekierą, łopatą i modlitwą. Znamy siłę automatycznej broni. To prawda że siła fizyczna jest bardzo ważna, ale siła ducha jest ważniejsza” – mówił w październiku 2013. Była to jego ostatnia wizyta w Polsce
Obóz zagłady w Sobiborze powstał w 1942 w ramach „Akcji Reinhardt” której celem była zagłada ludności żydowskiej. Liczba wszystkich jego ofiar nie jest znana. Szacuje się że od marca 1942 do października 1943 Niemcy wymordowali tam co najmniej 250 tys. Żydów pochodzących głównie z Polski, ale też z innych krajów Europy
Więźniowie byli mordowani głównie w komorach gazowych, tuż po przywiezieniu do obozu
14 października 1943 w obozie wybuchł zbrojny bunt. Zabito wtedy 11 esesmanów i kilku strażników ukraińskich. Podczas walk i na polach minowych otaczających obóz zginęło ok. 80 więźniów. Ponad 300 uciekło, ale wielu z nich Niemcy schwytali w pościgu i rozstrzelali
Ostatecznie tylko ok. 50 uciekinierów dożyło końca wojny
Konsekwencją buntu żydowskich więźniów była decyzja o likwidacji obozu. Pod koniec 1943 hitlerowcy zniszczyli obóz i zasadzili las
Wspomnienia nielicznych ocalałych więźniów obozu, w tym Tomasza Blatta, pozostają najważniejszymi dokumentami i źródłem wiedzy o funkcjonowaniu niemieckiego obozu zagłady w Sobiborze /za PAP/interia.pl/ /2.11.2015/

MONIKA ZBROJEWSKA

Nie żyje Monika Zbrojewska odwołana 23 października z funkcji wiceministra sprawiedliwości – poinformował serwis adwokatura.pl
Zmarła 30 października. Miała 43 lata

Serwis przypomniał że adwokat dr hab. Zbrojewska była sekretarzem Ośrodka Badawczego Adwokatury im. Witolda Bayera. Była ekspertem prawa karnego, związanym z Uniwersytetem Łódzkim
Była absolwentką Wydziału Prawa i Administracji UŁ. W 2001 uzyskała stopień naukowy doktora nauk prawnych, w latach 2002-05 odbyła aplikację prokuratorską. W latach 2003-08 była ekspertem sejmowych komisji śledczych, w latach 2006-14 prowadziła praktykę adwokacką
W 2011 rozpoczęła współpracę z Ośrodkiem Badawczym Adwokatury
Była sekretarzem i członkiem Rady Naukowej OBA. Napisała ponad 100 publikacji z zakresu postępowania karnego, prawa karnego skarbowego oraz prawa wykroczeń i postępowania w sprawach o wykroczenia
Na podsekretarza stanu w MS powołano ją 5 listopada 2014
Premier Ewa Kopacz odwołała ją 23 października. Stało się to po tym jak tego samego dnia zatrzymano ją w Łodzi, kiedy prowadziła samochód pod wpływem alkoholu. Minister sprawiedliwości Borys Budka wystąpił wtedy o jej dymisję /za PAP/ /31.10.2015/

KRZYSZTOF ŻMIJEWSKI

W wieku 66 lat zmarł jeden z najbardziej znanych w Polsce ekspertów w dziedzinie energetyki prof. Krzysztof Żmijewski – poinformował prezes zarządu firmy One Dc Grzegorz Żmijewski. Profesor pełnił m.in. funkcję wiceministra budownictwa w latach 1991-93

Krzysztof Żmijewski urodził się w 1949 w Warszawie, był profesorem Politechniki Warszawskiej
W latach 1991-93 sprawował funkcję wiceministra w resorcie budownictwa nadzorując kwestie efektywności energetycznej w sektorze budownictwa i gospodarki komunalnej. W latach 1993-98 był prezesem Krajowej Agencji Poszanowania Energii /KAPE/, a w latach 1998-2001 prezesem Polskich Sieci
Elektroenergetycznych /PSE/
Ostatnio był członkiem Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP i sekretarzem Społecznej Rady ds. Zrównoważonego Rozwoju Energetyki
Odznaczony przez prezydenta orderem Polonia Restituta /za PAP/ /29.10.2015/

WOJCIECH FANGOR

Miał 93 lata. Zmarł w Warszawie. Poinformował o tym jego współpracownik Daniel Wnuk

Wojciech Fangor – malarz, grafik i rzeźbiarz – był jedynym polskim artystą w historii który miał indywidualną wystawę w nowojorskim Guggenheim Museum
Razem m.in. z Magdaleną Abakanowicz, Romanem Opałką i Tadeuszem Kantorem zaliczany jest do grona najwybitniejszych polskich artystów XX w.
Jego malarstwo to przede wszystkim studium światła. Abstrakcyjne, iluzjonistyczne obrazy pojawiły się w jego twórczości już w latach 50, wyprzedzając o kilka lat zaistnienie opt-artu w sztuce. Malarz skupił się wtedy na obrazowaniu iluzji przestrzeni na płótnie
Wykorzystywał wzrokowe wrażenia jakie daje ułożenie barw w wibrujące kompozycje kół i fal o niewyraźnych konturach i kontrastowych kolorach
„Moje zainteresowania przestrzenne były intuicyjnie obecne we wszystkich moich obrazach, ale bardziej skoncentrowane i świadome od późnych lat 50. Od tego czasu nie tylko malowałem obrazy które emanują przestrzenią na zewnątrz, tak jak te koła czy fale, ale również robiłem struktury przestrzenne i rzeźby” – mówił w wywiadzie dla PAP Fangor
Mówił że dla niego nie ma podziału na obrazy abstrakcyjne i rzeczywiste. „Każdy obraz jest rzeczywistością, nawet jeżeli nie kojarzy się z okiem, nosem czy stopą ludzką. To rzeczywistość sama w sobie, powiązana czasem z figurami geometrycznymi które istnieją także poza tym obrazem. Koło istnieje jako figura geometryczna w przyrodzie, historii, w wierzeniach” – mówił
Przekonywał że „malarstwo to budowanie przy pomocy kontrastów, różnic, uzyskiwanie jedności poprzez różnice”
Wojciech Fangor urodził się w 1922 w Warszawie. Malarstwa uczył się prywatnie u Felicjana Kowarskiego i Tadeusza Pruszkowskiego, w 1946 otrzymał zaocznie dyplom Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie
Jak mówił PAP artysta już w wieku kilku lat wiedział że chce być malarzem. „W życiu, poza genami które się ma, olbrzymią rolę odgrywają przypadki – miejsca, czasu, zdarzeń na pozór szczęśliwych, a czasem na pozór nieszczęśliwych, które okazują się zbawienne. Mając lat trzy czy cztery malowałem jak wszystkie dzieci, ale w wieku 6-7 lat chciałem być malarzem, pociągało mnie to, oglądałem albumy i obrazy” – wspominał
Opowiadał że wielkie wrażenie wywarła na nim pracownia wujka który malował w niedziele. „Zobaczyłem ten warsztat, tuby, kolory, poczułam zapach farb i terpentyny. To mnie fascynowało /…/. Od dziecka miałem poczucie że potrafię malować. Moje zapędy artystyczne wspierała matka która była bardzo wyczulona na sztukę” – opowiadał
Malarz początkowo interesował się kubizmem. W czasach stalinizmu zaczął tworzyć prace zgodne z doktryną socrealizmu. W 1951 namalował obraz „Matka Koreanka”, jedno z kanonicznych dzieł malarstwa socrealistycznego. Za tę oraz inną pracę – obraz „Lenin w Poroninie” – zdobył drugą nagrodę na 2 Ogólnopolskiej Wystawie Plastyki w Warszawie w 1951
Po śmierci Stalina Fangor zrezygnował z socrealistycznej konwencji. W latach 1953-61 pracował w Zakładach Artystyczno-Badawczych warszawskiej ASP. Ta awangardowa pracownia działająca w ramach Wydziału Architektury Wnętrz opracowywała w okresie realizmu socjalistycznego nowatorskie projekty architektoniczne, wnętrzarskie i wzornictwa przemysłowego
Fangor pracował m.in. nad zespołem sportowym „Warszawianka” i wnętrzami dworca Warszawa-Śródmieście
Jako autor ponad 100 plakatów współtworzył polską szkołę plakatu która w latach 60 zdobyła międzynarodowy rozgłos
W 1958 w Salonie Nowej Kultury w Warszawie zaprezentował słynną wystawę „Studium przestrzeni”. Był to wynik kilkuletniej współpracy z architektem Stanisławem Zamecznikiem, który zainspirował Fangora do traktowania przestrzeni jako artystycznej materii. Pokazywane na sztalugach obrazy miały tworzyć otwartą strukturę ekspozycji. Dzięki niej światło nie „grało” tylko na obrazach ale również w przestrzeni. Prezentację oraz prace z lat 1957-73 artysta nazwał „pozytywną przestrzenią iluzyjną”
Fangor początkowo malował w barwach monochromatycznych przedstawiając na obrazach proste figury bez ostrych krawędzi, takie jak koła, elipsy czy fale. Swoim obrazom nadał miano „bezkrawędziowych”. Z czasem zaczął używać całej gamy kolorów o różnym nasyceniu, z wykorzystaniem zjawiska powidoków
„W malarstwie ważny jest słuch kolorystyczny, jest tym czym słuch absolutny w muzyce. Niektórzy potrafią doskonale identyfikować nawet złożone barwy, wiedzą z czego składa się kolor, jak go odtworzyć, co zrobić by współbrzmiał, jak wykorzystać kontrast. Malowanie to operowaniem kolorem, zawsze jest oparte o jakiś pretekst, temat” – mówił artysta
W 1961 Fangor wyjechał z Polski do Berlina Zachodniego, potem do Anglii. W 1966 zamieszkał w USA
W 1965 jego iluzjonistyczne obrazy trafiły na wystawę „The Responsive Eye” /”Reagujące oko”/ w Museum of Modern Art w Nowym Jorku. Ekspozycja stanowiła manifest opt-artu, awangardowego kierunku w sztuce oddziaływującego na wzrok widza za pomocą złudzeń optycznych i efektów świetlnych
W 1970 dzieła Fangora jako jedynego polskiego artysty w historii zostały pokazane na monograficznej wystawie w Muzeum Solomona Guggenheima w Nowym Jorku
W latach 70 artysta wrócił do przedstawień figuratywnych. Namalował m.in. serię „obrazów telewizyjnych”. Podstawę tych kompozycji stanowiła siatka pikseli ekranu telewizora. Potem tworzył m.in. „portrety mebli”,na których przedstawienia m.in. krzeseł zestawione są z prawdziwymi meblami. W ostatnich latach Fangora ponownie zainspirowała twórczość Pabla Picassa. Wykonał też portrety wodzów indiańskich oraz ekspresyjne totemiczne malowidła
W 1999 Fangor wrócił do Polski, zamieszkał we wsi Błędów k. Warszawy
W 2012 w Muzeum Narodowym w Krakowie zorganizowano retrospektywną wystawę pt. „Przestrzeń jako gra” na której zgromadzono blisko 200 prac artysty
Fangor został laureatem Nagrody im. Jana Cybisa za rok 2014 którą przyznano artyście za całokształt twórczości malarskiej. To najstarsze i najbardziej prestiżowe wyróżnienie w dziedzinie sztuk plastycznych w Polsce przyznawane przez Okręg Warszawski Związku Polskich Artystów Plastyków. Integralną częścią nagrody jest wystawa laureata. Otwarcie wystawy na której pokazane miały być obrazy „przestrzenne” Fangora z lat 1958-70 planowano na listopad 2015 w Galerii DAP w Domu Artysty Plastyka w Warszawie /zaPAP/ /25.10.2015/

MIECZYSŁAW PISZ

W wieku 46 lat zmarł Mieczysław Pisz, były piłkarz m.in. Legii Warszawa i Motoru Lublin. Był bratem innego byłego piłkarza Legii Leszka Pisza

Mieczysław Pisz zmarł w wyniku obrażeń odniesionych we wrześniu w wypadku samochodowym
Wskutek wypadku zmarła także żona piłkarza Małgorzata
Pisz w swojej karierze występował m.in. w Legii Warszawa, Motorze Lublin, dębickich Wisłoce i Igloopolu, Lubliniance, Siarce Tarnobrzeg
Na najwyższym szczeblu w Polsce rozegrał 71 meczów /Legia i Motor/, w których zdobył trzy bramki
Karierę piłkarską zakończył w 2002 r. jako piłkarz Powiślanki Lipsko. Grał jako pomocnik /za interia.pl/ /20.10.2015/

Leszek Pisz: Razem z Mietkiem i ja po części umarłem
Był ranek 19 września. Były zawodnik m.in. Legii Warszawa i Motoru Lublin Mieczysław Pisz /†46 l./ z żoną Małgorzatą i teściami jechał z rodzinnej Dębicy na Jasną Górę. W ich samochód wjechał tir. Małżonka zginęła na miejscu. Piłkarz zmarł w szpitalu
– Miecio walczył jeszcze przez miesiąc. Odszedł 19 października, dokładnie 30 dni, 2 godziny i 40 minut po Małgosi. Lekarze robili co mogli, ale obrażenia głowy były zbyt rozległe – powiedział brat zmarłego, były pomocnik Legii Leszek Pisz /48 l./
Feralnego 19 września rodzina Piszów jechała do Częstochowy na Pielgrzymkę Rodzin. – Do tragedii doszło w Motkowicach pod Jędrzejowem. Kierowca tira nie dostosował prędkości do warunków pogodowych. Było tak ślisko że policjanci którzy przyjechali do wypadku ślizgali się na jezdni jak na lodowisku, mówili mi po później. Z Mietkiem i Małgorzatą podróżowali jej rodzice. Teściowa miała złamany obojczyk. Tylko teść wyszedł z wypadku bez szwanku – dodał łamiącym się głosem Leszek Pisz
– Zawsze wszystko robiliśmy razem. Całe życie spędziliśmy z piłką przy nodze. Pamiętam pojedynki które jako bajtle toczyliśmy w lesie albo na podwórku. Nasze domy dzieli od siebie 20 metrów. Kiedy patrzę w okno to jakbym podświadomie czekał na Miecia. Że zaraz przyjdzie, pogadamy, pożartujemy – dodał pan Leszek
Młodszy o dwa lata Mieczysław był solidnym, walecznym, ale mniej utalentowanym piłkarzem niż starszy brat. Z tymi obiegowymi opiniami Leszek Pisz się nie zgadza
– Graliśmy na innych pozycjach. Ja byłem rozgrywającym, a Miecio grał na skrzydle. Może nie osiągnął z Legią takich sukcesów jak ja, ale w Pucharze Zdobywców Pucharów w 1990 zagrał przeciw Barcelonie na Camp Nou /1:1/ i wywalczył z Legią Superpuchar Polski. Poza tym był żywą legendą mocnego wtedy Motoru – powiedział były kapitan Legii
Leszek Pisz był nie tylko liderem Legii, kiedy grała w ćwierćfinale Ligi Mistrzów, ale i największym żartownisiem. – Przy Mieciu to ja byłem ponurak. On to dopiero był zgrywus! Błyskotliwy, był mistrzem ciętej riposty
Małgorzata i Mieczysław Piszowie osierocili syna Patryka /19 l./. – Jest u dziadków w Lublinie. Tam studiuje. Kiedy wróci do Dębicy będę blisko by zawsze mógł mieć we mnie oparcie. Nie ma dnia bym nie zadawał sobie pytania: dlaczego do tego doszło? Dlaczego Miecio, Małgosia? Razem z bratem umarła cząstka mnie – dodał Leszek Pisz /za se.pl/ /25.11.2015/

ADAM SZUBRYT

Adam Szubryt, piłkarz i wiceprezes klubu LKS Mordarka, nie żyje. Do tragedii doszło w trakcie meczu limanowskiej klasy A

Adam Szubryt zasłabł na początku meczu, w którym jego drużyna LKS Mordarka grała na wyjeździe z Witowem Mszana Górna /limanowska Klasa A/
Na miejsce wezwana została karetka pogotowia. Mecz został natychmiast przerwany
Zawodnik reanimowany był już na boisku. Niestety, mimo wysiłków lekarzy, zmarł
Przyczyny śmierci wyjaśni sekcja zwłok
Zdaniem limanowskiego portalu policja nie będzie wyjaśniać przyczyn śmierci Adama Szubryta. Decyzję o przeprowadzeniu sekcji zwłok podjął sam szpital
Szubryt rozpoczął mecz w barwach LKS Mordarka w podstawowym składzie. Prowadzenie objęli gospodarze, Witów Mszana Górna. Około 25 minuty sędzia podyktował rzut karny dla Mordarki. Wcześniej doszło jednak do zmiany, z boiska zszedł Szubryt, który zgłosił trenerowi że źle się czuje. Do wykonania jedenastki nie doszło
Szubryt zaraz po tym jak usiadł na ławce rezerwowych stracił przytomność
Mimo natychmiastowej reakcji nie udało się go uratować. Miał 33 lata /za interia.pl /19.10.2015/

LIDIA KOZUBEK

Na cmentarzu w Mikołowie-Borowej Wsi, obok swoich rodziców, spoczęła ś.p. prof. Lidia Kozubek, światowej klasy pianistka

Msza św. pogrzebowa celebrowana przez ks. abp. Damiana Zimonia odprawiona została w niewielkim zabytkowym drewnianym kościele św. Mikołaja w Mikołowie-Borowej Wsi
– Urodziła się 88 lat temu w Poznaniu, ale swoje życie rodzina Kozubków związała z Borową Wsią – powiedział w kazaniu ks. prałat Krzysztof Gut
– Nie była osobą niezauważalną. Została pianistką, muzykologiem, pedagogiem, profesorem, pianistką znaną na całym świecie, na wszystkich kontynentach. Żyła bardzo intensywnie, wypełniając swoim bogatym życiem artystycznym każdy niemal zakątek ziemi – dodał
– Muzyka była dla Niej całym życiem. Mówiła że aby grać czyjąś muzykę to trzeba znać i czuć wewnętrznie artystę który ją napisał. Szukała serca i duszy Chopina – mówił ks. Gut
Jako pedagog zapisała się w żywej pamięci swoich studentów. – Dobrze poznałem panią profesor podczas studiów. To był niezwykły człowiek; bardzo ciepła, bardzo troskliwa, z pozoru surowa – powiedzial Rafał Odrobina, pianista, student prof. Kozubek przed dwudziestu laty. – Corocznie miała taki wspaniały zwyczaj że wszystkich studentów i absolwentów zapraszała na spotkania przed świętami, przed wakacjami. Cieszyła się i czekała na rozpoczęcie 17 Konkursu Chopinowskiego który miała komentować, robiła już notatki – dodał
Lidia Kozubek wielokrotnie gościła na antenie Radia Maryja i Telewizji Trwam
Pianistka była bardzo religijna. – Codziennie wczesnym rankiem szła na Mszę św. by umocnić się i uczcić zmartwychwstałego Pana – dodał ks. Gut. – Miała silną, niezłomną wiarę, gorącą miłość, nieograniczoną niczym nadzieję na zmartwychwstanie z Chrystusem
– Władzom komunistycznym w Polsce bardzo przeszkadzała Jej religijność, prawość serca i sumienia, stąd bardziej znana i sławna była poza granicami naszej Ojczyzny niż we własnym kraju – mówił duchowny
W 2000 r. została przyjęta do Zakonu Bożogrobców którego członkowie pożegnali Ją licznie w ostatniej drodze. – Mawiała często do nas, młodszych braci, że Bożogrobiec musi być jak ta biała świeca paschalna, która jest znakiem Zmartwychwstałego – dodał ks. Gut. Podczas Mszy św. pokropił trumnę olejem z Jerozolimy, którego tradycyjnie używają pielgrzymi odwiedzając Bazylikę Grobu Pańskiego
– Była zawsze serdeczna, sympatyczna. To był niezwykle prawy człowiek – powiedział Jerzy Pikiewicz, kawaler Zakonu Bożogrobców. – Wierzymy że nasza Zmarła spotkała się z Dobrym Ojcem i cieszy się z tego spotkania na całą wieczność – powiedział ks. Krzysztof Grabiec, proboszcz parafii w Mikołowie-Borowej Wsi /za Z. Baranowski/naszdziennik.pl/ /17.10.2015/

BOGDAN CHRUŚCICKI

Nie żyje Bogdan Chruścicki. Znany dziennikarz sportowy pracował m.in. w Polskim Radiu i Eurosporcie. W ostatnich latach komentował głównie biegi i skoki narciarskie. Odszedł w wieku 69 lat

Smutną wiadomość przekazał red. Andrzej Kostyra. „Zmarł red. Bogdan Chruścicki. Mój przyjaciel od 40 lat i wspaniały człowiek. Znakomity dziennikarz” – napisał  Kostyra
Chruścicki urodził się 16 października 1946 – dzisiaj przypadały zatem jego 69 urodziny. Był m.in. redaktorem naczelnym Kroniki Sportu Polskiego i autorem szeregu publikacji poświęconych rozmaitym dyscyplinom sportowym
Kibice lubili jego ciepły głos, a on sam zawsze był profesjonalistą. Młodsi dziennikarze brali z niego przykład i wzorowali się na nim
Swoją karierę w mediach Chruścicki opisywał następująco: „Jako bardzo młody człowiek wygrałem konkurs organizowany przez Polską Agencję Prasową i zacząłem pisać. Początkowo nie o sporcie tylko o zupełnie innych rzeczach. Szybko jednak przeniosłem się do „Sztandaru Młodych”, gdzie w 1970 trafiłem do działu sportowego. Moja kariera „przy mikrofonie” zaczęła się 1 stycznia 1977 r. w radiu i trwa do dzisiaj” /za interia.pl/ /16.10.2015/

Z internetu:
widz: Szkoda człowieka, szkoda dobrego dziennikarza, ale z tym gloryfikowaniem Go jako komentatora-profesjonalisty to przesada. Bardzo często nie zwracał uwagi na przebieg konkurencji, a opowiadał o wynikach jakie to Jemu wydawały się prawdopodobne i jakie Jego zdaniem powinny być. Jego zwrot „nie ulega wątpliwości” i tu wymieniał jakieś stwierdzenie, po kilku, kilkunastu sekundach okazywało się wielką brednią. Dyletanctwem wykazał się prowadząc wywiad z Justyną Kowalczyk dla Eurosportu, jego komentarz był monotonny i naszpikowany wręcz uwielbieniem dla sportowców z byłego ZSRS i obecnej Rosji. Mylił nazwiska, kolejność startów, a co najważniejsze, mimo faktu że zajmował się sportem od lat bardzo często nie znał zasad komentowanych konkurencji. Szkoda Go jako rzeczywiście Człowieka i Dziennikarza, ale stawianie za wzór komentatora jest niesmaczne
/eurosport.onet.pl/
Skąd się wziął Bogdan Chruścicki? No właśnie. Bogdan Chruścicki był od zawsze. Są tacy którzy pamiętają go w gorliwej służbie propagandy, kiedy próbował nam obrzydzić Igrzyska Olimpijskie w Los Angeles w 1984, jak wiadomo zbojkotowane przez ZSRS i pozostałe tzw. demoludy. Ileż on się wtedy nautyskiwał nad trującym smogiem, zagrażającym życiu olimpijczyków, zbrodniczą przestępczością w LA, jak grzmiał o obrazie nędzy i rozpaczy w całych Stanach Zjednoczonych, wszechobecnej korupcji, także o tragicznym poziomie osieroconych przez zawodników z państw socjalistycznych zawodów, krótko pisząc – na tych Igrzyskach panowały po prostu wyłącznie sodomia i gomoria, że aż strach! Obrzydzając nam tamte Igrzyska zohydzał cały ruch olimpijski i sport, z których żyje do dzisiaj. Na podstawie badań amerykańskich naukowców z Instytutu Gallupa można było stwierdzić obecność osoby bardzo przypominającej wyglądem Bogdana Chruścickiego w niemal każdym wieku historii, a nawet znaleziono ślady jego obecności w czasach prehistorycznych. Wniosek mógł być tylko jeden – Bogdan Chruścicki to naprawdę sam Cthulhu!
Jednym z dowodów który przekonuje jednak wszystkich jest porównanie zdjęć Bogdana Chruścickiego z czasów współczesnych z rycinami z czasów prehistorycznych /za nonsensopedia.wikia.com/

KS. KRZYSZTOF ZIEMNICKI

Nie żyje ksiądz Krzysztof Ziemnicki, proboszcz parafii św. Stefana w Barwicach w Zachodniopomorskiem. Niespełna rok temu brutalnie go pobito i od tamtego czasu walczył o życie

Wieczorem 3 listopada 2014 złodzieje wdarli się na plebanię i zaatakowali ks. Ziemnickiego. Proboszcz doznał rozległych obrażeń mózgu
Po napadzie nie wrócił już do pełnej sprawności, ostatnie miesiące spędził w szpitalu
Msza pogrzebowa została odprawiona we wtorek 6 października w kościele parafialnym Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Świdwinie
Ks. proboszcz Krzysztof Ziemnicki został pochowany w rodzinnym grobowcu na cmentarzu w Świdwinie /za IAR/PR/interia.pl/ /6.10.2015/

Ksiądz Krzysztof Ziemnicki został w listopadzie ubiegłego roku brutalnie pobity przez złodziei których przyłapał na plądrowaniu plebanii. W wyniku pobicia musiał przejść poważną operację głowy. Niestety jego stan nie poprawiał się i zmarł w ośrodku rehabilitacyjnym w Białogardzie do którego trafił przed kilkoma miesiącami
Do brutalnego pobicia proboszcza parafii św. Stefana w Barwicach doszło 3 listopada 2014 wieczorem. Duchowny wracał z wieczornej Mszy świętej na plebanię, kiedy niespodziewanie przyłapał sprawcę lub sprawców na okradaniu parafii. Jako niewygodny świadek został brutalnie pobity. Uderzono go mocno tępym narzędziem w głowę. Proboszcza znalazła w bardzo ciężkim stanie gosposia która natychmiast wezwała pogotowie
Ks. Ziemnicki z bardzo ciężkimi obrażeniami głowy trafił do szpitala w Szczecinku skąd został przetransportowany do Koszalina. Przeszedł tam skomplikowaną operację neurochirurgiczną. Niestety jego stan nie poprawiał się i po kilku miesiącach został przewieziony do ośrodka rehabilitacyjnego w Białogardzie gdzie zmarł 3 października, dokładnie po 11 miesiącach od pobicia
Mimo podjętego po zdarzeniu śledztwa nie znaleziono sprawców. Psy tropiące które wykorzystywano w sprawie bardzo szybko gubiły ślad ponieważ plebania leży w otoczeniu łąk. Teraz policja poszukuje już sprawców morderstwa a nie tylko pobicia i rabunku /zginęło wtedy 55 tys. zł/
Ks. Krzysztof przez 15 lat był proboszczem parafii św. Stefana w Barwicach /za gk24.pl/www.fakt.pl/

FRANCISZEK WALICKI

3 października o godz. 5 nad ranem w Gdyni w wieku 94 lat zmarł Franciszek Walicki, uważany za „ojca chrzestnego” polskiego rocka – poinformował Marcin Jacobson

Franciszek Walicki był twórcą pierwszych w Polsce zespołów rockowych: Rhythm and Blues, Czerwono- i Niebiesko-Czarni, menedżerem Breakoutu i SBB /był autorem hasła rozwijającego ten skrót – „Szukaj, Burz, Buduj”/, odkrywcą talentów Czesława Niemena, Michaja Burano, Krzysztofa Klenczona, Ady Rusowicz, Wojciecha Kordy i wielu innych
Walicki był współtwórcą takich przebojów jak: „Niedziela będzie dla nas”, „Hej, dziewczyno, hej”, „Czy mnie jeszcze pamiętasz” oraz „Baw się w ciuciubabkę”
– Franciszek był wizjonerem który dzięki swej energii, samozaparciu i pomysłowości wprowadzał na polski rynek muzyczne nowinki, które przyczyniły się do erozji nieludzkiego systemu. Ponad wszelką wątpliwość należał do najbardziej zasłużonych animatorów kultury w powojennej Polsce – powiedział Jacobson
Franciszek Walicki urodził się 20 lipca 1921 w Łodzi, rodzinnie związany z Wilnem, a od 1945 z Gdynią
Był wieloletnim dziennikarzem „Głosu Wybrzeża”, organizatorem pierwszych festiwali jazzowych w Sopocie /1956-57/, publicystą, autorem tekstów /pisał pod pseudonimem Jacek Grań/, odkrywcą młodych talentów muzycznych. By nie drażnić władz zachodnim słowem „rock and roll” wymyślił termin „Big Beat” /mocne uderzenie/, pod którym w Polsce rozwijał się ten gatunek muzyki
Paweł Sztompke w rozmowie z IAR stwierdził że to od Walickiego „wszystko się zaczęło”:
– Na współtworzonej przez niego muzyce wychowały się pokolenia ludzi. Dziś niemal każdy potrafi zanucić którąś z piosenek, do której napisał tekst. To była absolutnie wyjątkowa postać” – powiedział Sztompke
Był twórcą sopockiego klubu Non-Stop /1961/, pierwszej polskiej dyskoteki /1970/ i pierwszego polskiego pisma rockowego /Musicorama/. W 1983 był współorganizatorem Ogólnopolskiego Turnieju Młodych Talentów który wygrali Azyl P oraz Klaus Mitffoch
Uhonorowany wieloma odznaczeniami państwowymi, w tym w 2009 przyznanym przez ministra kultury i dziedzictwa narodowego Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”
W 2009 z okazji 50 rocznicy rock’n’rolla w Polsce w „Krzywym Domku” w Sopocie otwarto „Aleję Franciszka Walickiego”, a w Teatrze Muzycznym w Gdyni odbył się uroczysty benefis połączony z koncertem w wyk. artystów tego teatru, prezentujących piosenki Walickiego
W 2012 ukazała się biografia Walickiego – „Epitafium na śmierć rock’n’rolla”
Maria Szabłowska, dziennikarka Polskiego Radia: – Walicki był aktywny do ostatnich dni. „Ojcu chrzestnemu polskiego rocka” nie podobała się postępująca komercjalizacja branży muzycznej /za PAP/interia.pl/ /3.10.2015/

KS. FELIKS FOLEJEWSKI

22 września /ok. godz. 22/ zmarł w wieku 81 lat, przeżywszy 63 lata w zgromadzeniu zakonnym, w 57 roku kapłaństwa ks. Feliks Folejewski SAC /pallotyn/

Ś.p. ks. Feliks Folejewski /1934–2015/, duszpasterz Ruchu Apostolskiego „Rodzina Rodzin”, wykładowca i ojciec duchowny Seminarium, redaktor czasopism „Być Sobą” i „Królowa Apostołów”, rekolekcjonista i misjonarz ludowy, duszpasterz ludzi pracy, apostoł i świadek Bożego Miłosierdzia
Urodził się 4 sierpnia 1934 r. w Suwałkach, w ówczesnej diecezji łomżyńskiej, w rodzinie szewca Józefa i Jadwigi z d. Pacewicz. Miał dziewięcioro rodzeństwa. W okresie wojny ojciec zaczął pracę na kolei. Sakrament bierzmowania przyjął w 1946 r. w Suwałkach. 1 września 1949 rozpoczął naukę w Małym Seminarium Duchownym w Wadowicach na Kopcu. Tam poznał orędzie miłosierdzia Bożego które stanie się inspiracją dla jego pracy apostolskiej. Już wówczas postrzegano go jako doskonałego organizatora, a przede wszystkim ceniono jako świetnego polonistę i literata. Sutannę stowarzyszenia otrzymał w Otwocku 12 września 1952 i tamże 1 lipca 1953 złożył pierwszą konsekrację, a wieczną w Rucianem-Nidzie 1 lipca 1957. Studia filozofii /1953-55/ i teologii /1955-59/ odbył w Ołtarzewie. Święcenia kapłańskie przyjął 11 czerwca 1959 w Ołtarzewie
Po święceniach przebywał w Gdańsku w domu przy ul. Elżbietańskiej, gdzie w naszym studium pastoralnym pogłębiał wiedzę teologiczną /1959-60/, a następnie pracował tam w duszpasterstwie /1960-61/. W latach 1961-64 studiował dogmatykę na Wydziale Teologii KUL, gdzie uzyskał stopień magistra-licencjusza teologii /1964/ na podstawie pracy Nauka o apostolstwie ludzi świeckich wg pism Wincentego Pallottiego /Lublin 1964/. Od 30 września 1964 prowadził wykłady teologii dogmatycznej w seminarium w Ołtarzewie i podejmował prace duszpastersko-rekolekcyjne w seminariach duchownych, domach zakonnych, wspólnotach i parafiach, zarówno w Polsce, jak i za granicą
31 sierpnia 1966 przeniesiony do Warszawy; rozpoczął pracę w duszpasterstwie Ruchu Apostolskim „Rodzina Rodzin” która stała się jego pasją. W Warszawie pełnił też funkcję rektora domu /1976-78/ i proboszcza parafii Chrystusa Króla /1977-78/. W latach 1978-80 sprawował obowiązki ojca duchownego w seminarium w Ołtarzewie. W 1980 przeszedł zawał serca po którym rozpoczął rehabilitację zdrowotną. Przebywał wtedy w domach sióstr urszulanek Unii Rzymskiej, pełniąc równocześnie obowiązki kapelana sióstr, najpierw od 1 września 1980 w Nałęczowie, następnie od 1 września 1982 w Milanówku
Podjął też od 1982 pracę jako zastępca red. naczelnego czasopisma „Królowa Apostołów”, śpieszył z pomocą pasterską młodym małżeństwom na terenie Warszawy i był spowiednikiem kleryków w Ołtarzewie. Jeszcze w 1982 przeszedł kolejny zawał, a w następnym roku operację serca w Klinice Kardiochirurgicznej w Monachium, która według niego była „darem Bożego Miłosierdzia”
Od 15 września 1983 przynależał ponownie do domu w Warszawie przy ul. Skaryszewskiej. Wrócił wówczas do zajęć duszpasterskich w Ośrodku „Rodziny Rodzin”, pisał teksty konferencji ascetycznych na miesięczne dni skupienia dla naszych domów i prowadził rekolekcje dla księży, alumnów i sióstr zakonnych. Jeszcze przez kilka lat dalszych jeździł w okresie wakacyjnym do Niemiec na rehabilitację i kontrolne badania lekarskie prowadzone przez klinikę uniwersytecką, finansowane przez niemiecką Caritas
Zanim otwarły się możliwości pracy duszpasterskiej na Litwie, Białorusi i Ukrainie ks. Feliks wyjeżdżał konspiracyjnie z posługą kapłańską na te tereny. Spotykał się też i pracował ze Stefanem kard. Wyszyńskim oraz Ojcem Świętym Janem Pawłem II
W okresie stanu wojennego i po jego odwołaniu kolportował wydawnictwa podziemne, a w latach 1982-89 współorganizował patriotyczne uroczystości. Pełnił obowiązki duszpasterza akademickiego oraz otoczył duchową opieką grupę katolickich filmowców współpracujących z Komisją Episkopatu ds. Społecznego Przekazu /nominacja 8 czerwca 1984/. Był następcą bł. Jerzego Popiełuszki w duszpasterstwie ludzi pracy archidiecezji warszawskiej /1984-89/ i organizował spotkania ludzi „Środowisk Pracy” na Jasnej Górze. Pełnił też obowiązki duszpasterskie w kościele św. Stanisława Kostki na Żoliborzu
Przez trzy kadencje wchodził w skład Komisji Episkopatu ds. Duchowieństwa oraz należał do Komisji Przygotowawczej do II Polskiego Synodu Plenarnego /synod w latach 1991-99/. Był długoletnim pielgrzymem Warszawskiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę i jednym z organizatorów grup „17-tek”. W strukturach stowarzyszenia wchodził w skład różnych komisji, ciał doradczych i sekretariatów
Złoty jubileusz 50-lecia kapłaństwa ks. Feliks obchodził w czerwcu 2009. Z tej okazji napisał „Trzy proste słowa: dziękuję, przepraszam, proszę, obecne w życiu każdego człowieka prawie od dzieciństwa. Kiedy są zapomniane robi się ciemno. Tak bardzo są potrzebne by zobaczyć drogę swojego życia. Drogę na której jest wszystko. Czas i miejsce. Wzloty i upadki. Radość i smutek. Osamotnienie i szczęście bycia razem z ludźmi. Choroba i dziwne uzdrowienia. Grzech i żal. Modlitwa sięgająca nieba i przykra oschłość. Zwyczajne chwile i świętowanie. I ta cudowna świadomość że jest to ciągle droga Boża” /F. Folejewski, Dziękuję, Warszawa, 2009, s. 5/
Na jubileuszowym obrazku napisał wtedy: „Nie ma zasług, jest tylko dług wdzięczności spłacany Bogu i ludziom… teraz i przez wieki”
Ksiądz Feliks jest autorem książek: Dziękuję… /Warszawa, 2009/ i Wszystko jest darem /Warszawa, 2009/
Angażował się w prace Ośrodka Studiów Pallotyńskich, przekształconego później w Instytut Apostolski i kolejno w Instytut Teologii Apostolstwa, poprzez publikację tekstów z zakresu tematyki apostolstwa ludzi świeckich. Przez wiele lat był asystentem kościelnym miesięcznika Sióstr Loretanek „Różaniec”. Był redaktorem pallotyńskich czasopism „Królowa Apostołów” /w latach 1982-95 i „Być Sobą” /1993-95/ oraz autorem licznych publikacji które wydawał w różnych czasopismach i biuletynach /za ks. dr S. Tylus SAC/ /23.9.2015/

ROMAN WIERZBICKI

27 sierpnia zmarł Roman Wierzbicki, senator VI kadencji, członek Komisji Gospodarki Narodowej oraz Komisji Rolnictwa i Ochrony Środowiska. W senacie reprezentował okręg wyborczy w Lublinie, był kandydatem Komitetu Wyborczego Prawo i Sprawiedliwość

Zasiadał w sejmie I kadencji, wybrany z listy Porozumienia Ludowego; był wiceprzewodniczącym Komisji Obrony Narodowej i członkiem Komisji Łączności z Polakami za Granicą oraz Komisji Przekształceń Własnościowych. W latach 1998–2002 był radnym sejmiku województwa lubelskiego z Akcji Wyborczej Solidarność
Urodził się 25 lutego 1937 w Sadurkach /woj. lubelskie/. W 1971 ukończył studia na Wydziale Ogólnorolnym w Wyższej Szkole Rolniczej w Lublinie
Od 1980 aktywnie działał w rolniczych związkach zawodowych; w latach 1989–91 był wiceprzewodniczącym, a od 1992 do 2006 przewodniczącym NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”
W latach 1991–93 zaangażował się w tworzenie małych agrorafinerii na terenach wiejskich. Był inicjatorem uruchomienia pilotażowej agrorafinerii w Mochełku. Aktywnie uczestniczył w organizowaniu giełd i rynków hurtowych dla artykułów rolno-spożywczych. Po utworzeniu Lubelskiego Rynku Hurtowego wszedł w skład Rady Nadzorczej, a następnie był jej członkiem i wiceprzewodniczącym
Od 2000 do 2003 był wiceprezesem Konfederacji Rolnictwa Europejskiego /CEA/. Od 1993 przewodniczącym rady związkowej Fundacji „Kasa Nadziei”
Był prezesem Porozumienia Ludowo-Patriotycznego
W 2011 za wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce odznaczony przez prezydenta RP Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski /za www.senat.gov.pl/ /28.8.2015/

W wieku 78 lat zmarł Roman Wierzbicki, wybitny społecznik, działacz ludowego ruchu związkowego. Był założycielem i przewodniczącym Związku Zawodowego Wsi i Rolnictwa „Solidarność Wiejska”. Do 2006 był przewodniczącym NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”
Działalność związkową rozpoczął pod koniec lat 80. W latach 1989-91 był wiceprzewodniczącym, a następnie do 2006 przewodniczącym NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”
Był posłem pierwszej kadencji z listy Porozumienia Ludowego i senatorem VI kadencji z listy Prawa i Sprawiedliwości
W 2011 za wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce odznaczony przez prezydenta RP Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski
Pogrzeb odbył się w Nałęczowie /za lublin.tvp.pl/ /29.8.2015/

JERZY KAMAS

Zmarł wybitny aktor Jerzy Kamas. Wiadomość o jego śmierci podał Teatr Ateneum w którym Kamas pracował

„Z głębokim żalem i smutkiem żegnamy Jerzego Kamasa, wybitnego aktora, naszego przyjaciela i mistrza. Od 1971 r. stworzył na scenie Teatru Ateneum kilkadziesiąt wybitnych ról. Pozostanie w naszej pamięci na zawsze” – napisano w komunikacie dyrekcji i zespołu Teatru Ateneum
Koledzy Jerzego Kamasa napisali też kilka nieco bardziej osobistych słów: „Drogi Panie Jerzy, Kochany Jurku! Trudno nam myśleć o Ateneum bez Twojej w nim obecności. Ostatnio zbyt często myślimy że „TAM również musi być jakieś ATENEUM”. Dziś bardzo mocno chcemy w to wierzyć. Odpoczywaj w pokoju” – napisali

Jerzy Kamas od 1971 r. stworzył na scenie Teatru Ateneum kilkadziesiąt wybitnych ról. Miał 77 lat
Był jednym z najbardziej cenionych polskich aktorów teatralnych i filmowych. W swojej karierze współpracował z wieloma znakomitymi reżyserami – m.in. Adamem Hanuszkiewiczem, Kazimierzem Kutzem i Maciejem Prusem
Szerokiej publiczności znany był z roli Stanisława Wokulskiego w serialu „Lalka”, będącego ekranizacją powieści Bolesława Prusa
Jerzy Kamas urodził się 8 lipca 1938 w Łodzi

Studiował na Wydziale Aktorskim łódzkiej „filmówki”. Pierwszy raz wystąpił w teatrze w 1957 – na scenie Teatru Ziemi Łódzkiej zagrał w sztuce „Kowal, pieniądze i gwiazdy” Jerzego Szaniawskiego, którą wyreżyserowała Stefania Domańska
Trzy lata później w innym łódzkim teatrze – Powszechnym – wystąpił w dwóch sztukach Williama Szekspira: „Wieczorze Trzech Króli” /reż. Jerzy Walden/ i „Śnie nocy letniej” /reż. Emil Chaberski/

W łódzkim Teatrze Powszechnym grał do 1964 – wystąpił tam m.in. w „Klubie Pickwicka” Karola Dickensa i „Fizykach” Friedricha Duerrenmatta. W latach 1964-67 był aktorem Teatru Słowackiego w Krakowie. Na jego scenie zagrał m.in. Poetę w „Wyzwoleniu” Stanisława Wyspiańskiego /reż. Bronisław Dąbrowski/, Filcha w „Operze za trzy grosze” Bertolta Brechta /reż. Lidia Zamkow/ i Makdufa w „Makbecie” Szekspira /reż. Lidia Zamkow/
Od 1968 Kamasa można było oglądać na scenie Teatru Narodowego w Warszawie. Zagrał tam w wielu spektaklach wyreżyserowanych przez Adama Hanuszkiewicza – wystąpił m.in. jako Bianchetti w „Nie-boskiej komedii” Zygmunta Krasińskiego /1969/, Inkwizytor w „Świętej Joannie” George’a Bernarda Shawa /1969/, Car w „Kordianie” Juliusza Słowackiego /1970/ i Klaudiusz w „Hamlecie” Szekspira /1970/. W Teatrze Narodowym Kamas zagrał też w „Ryszardzie III” Szekspira, jako Ryszard książę Gloucester /1969, reż. Jan Maciejowski/ i „Operze za trzy grosze” Bertolta Brechta, jako Mackie Majcher /1970, reż. Jan Maciejowski/
W 1971 Kamas zaczął występować na scenie warszawskiego Teatru Ateneum. Grał tam w spektaklach reżyserowanych m.in. przez Janusza Warmińskiego, Kazimierza Kutza i Macieja Prusa
U Warmińskiego zagrał m.in. we „Wspólniku” Friedricha Durrenmatta /1973, jako Cop/, „Wierzycielach” Augusta Strindberga /1982, jako Adolf/ i „Wiśniowym sadzie” Antoniego Czechowa /1986, jako Leonid Andrejewicz Gajew/. U Kutza – w „Śmierci Dantona” Georga Buchnera /1982, jako Robespierre/ i „Zwierzeniach służki Zerliny” Hermanna Brocha /1992, jako Pan A./. U Prusa – w „Szewcach” Witkacego /1971, jako Młody chłop/, „Don Carlosie” Fryderyka Schillera /1972, jako Ojciec Domingo/, „Fantazym” Juliusza Słowackiego /1973, jako Hrabia Fantazy Dafnicki/ i „Gyubalu Wahazarze” Witkacego /1973, jako Wahazar/

O kreacji Kamasa w „Gyubalu Wahazarze” pisano na łamach „Kultury”: „Jest dosłowny, gra tę rolę bez modnego w interpretacji sztuk Witkiewicza dystansu, nawet bez ironii, wydaje się jednak że to właśnie było zamierzeniem inscenizatora. Jego Wahazar jest groźny i okrutny, i naprawdę samotny”
Za rolę w wystawionej na deskach Ateneum „Pornografii” Witolda Gombrowicza /reż. Andrzej Pawłowski/ – gdzie wcielił się w rolę Fryderyka – Kamas otrzymał w 1985 nagrodę prezydenta Warszawy
W Ateneum zagrał także m.in. w wyreżyserowanym przez Laco Adamika „Polowaniu na karaluchy” Janusza Głowackiego /1991, wspólnie z Piotrem Machalicą, Marią Pakulnis i Wiktorem Zborowskim/, „Herbatce u Stalina” Ronalda Harwooda w reżyserii Tomasza Zygadły /2000, z Marianem Kociniakiem, Magdaleną Zawadzką i Arturem Barcisiem/, w „Królu Edypie” Sofoklesa w reżyserii Gustawa Holoubka /2004, z Piotrem Fronczewskim, Teresą Budzisz-Krzyżanowską i Jerzym Trelą/ oraz w „Zbrodni i karze” Fiodora Dostojewskiego w realizacji Barbary Sass /2006, z Bartoszem Opanią i Piotrem Fronczewskim/

Do najbardziej znanych filmowych ról Jerzego Kamasa należą kreacje w „Nocach i dniach” /1975/ Jerzego Antczaka, „Kung-fu” /1979/ Janusza Kijowskiego, „Dolinie Issy” /1982/ Tadeusza Konwickiego, „Bez końca” /1984/ Krzysztofa Kieślowskiego, „Cudzoziemce” /1986/ Ryszarda Bera, „Pierścionku z orłem w koronie” /1992/ Andrzeja Wajdy, „Dziejach mistrza Twardowskiego” /1995/ Krzysztofa Gradowskiego, „Kratce” /1996/ Pawła Łozińskiego oraz w serialach telewizyjnych – „Lalka” /1977, reż. Ryszard Ber/, „Królowa Bona” /1980, reż. Janusz Majewski/, „Życie Kamila Kuranta” /1982, Grzegorz Warchoł/ i „Klan” /1997-2008, wielu reżyserów/ /za IAR/PAP/ /23.8.2015/

KAZIMIERZ KORZAN

Prof. Kazimierz Korzan zmarł 10 sierpnia. Był uczonym, sędzią wszystkich instancji sądowych, nie wyłączając Sądu Najwyższego
Zapamiętany zostanie jako nestor polskich procesualistów cywilnych, ze wszech miar oddany w swojej twórczej pracy idei sprawiedliwości

Mentor i opiekun wielu pokoleń młodzieży akademickiej i kadry naukowej zmarł w Katowicach, w wieku 90 lat
Profesor doktor habilitowany Kazimierz Korzan był profesorem zwyczajnym tytularnym. Po ukończeniu Wydziału Prawa na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim /gdzie studiował także ekonomię i filozofię praktyczną/ pracę doktorską obronił na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu
Był wieloletnim Kierownikiem Katedry Postępowania Cywilnego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego. Ceniony jako jeden z nielicznych naukowców którzy poznali praktykę gospodarczą; przez ponad 15 lat był członkiem Rady Państwowego Arbitrażu Gospodarczego. Od 1987 r. do 1989 brał udział w pracach czterech komisji przy Ministerstwie Sprawiedliwości, które zajmowały się nowelizacją Kodeksu postępowania cywilnego i aktów pokrewnych. Uczestniczył też w posiedzeniach komisji przygotowującej zmiany w Kodeksie karnym wykonawczym, w części dotyczącej egzekucji należności sądowych
Prof. Kazimierz Korzan był członkiem kilku towarzystw naukowych polskich i zagranicznych, w tym krakowskiego oddziału Polskiej Akademii Nauk i Wydziału Nauk Prawnych Towarzystwa Naukowego Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego

Swoją wiedzą i doświadczeniem dzielił się również na forum International Association East-West którego misją było wspieranie kontaktów gospodarczych, naukowych i kulturalnych
W dorobku naukowym prof. Korzana jest ponad 400 publikacji, w tym ponad 20 książkowych. W 1996 otrzymał od ministra edukacji nagrodę indywidualną I stopnia za wybitne osiągnięcia naukowe i dydaktyczne w dziedzinie procedury cywilnej. Przyznano mu również kilka nagród II i III stopnia, a za podręcznik „Postępowanie zabezpieczające i egzekucyjne” otrzymał wyróżnienie wydawnictwa PWN. Laureat nagrody zespołowej rektora Uniwersytetu Warszawskiego za książkę „System prawa procesowego cywilnego”. Wśród znanych i cenionych publikacji są też „Orzeczenia konstytutywne w postępowaniu cywilnym”, „Arbitraż i postępowanie arbitrażowe”, „Postępowanie nieprocesowe” /za PAP/ /13.8.2015/

JERZY PŁAŻEWSKI

Zmarł Jerzy Płażewski, nestor polskiej krytyki filmowej i historyk filmu. 27 sierpnia skończyłby 91 lat

Autor książek poświęconych światowemu kinu, zasiadał w jury najważniejszych festiwali filmowych, m.in. w Cannes, Berlinie, San Sebastian, Locarno, Karlowych Warach, Mar del Plata. Był członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, Stowarzyszenia Filmowców Polskich oraz FIPRESCI  /za pisf.pl/ /5.8.2015/

ADAM WALACIŃSKI

W wieku 86 lat zmarł prof. Adam Walaciński, wybitny kompozytor i muzykolog – poinformowała Akademia Muzyczna w Krakowie, której był emerytowanym profesorem. Walaciński skomponował m.in. muzykę do serialu „Czterej pancerni i pies” i filmu „Faraon”

„Odszedł Artysta wybitny – wspaniały, skromny Człowiek, cieszący się niekwestionowanym autorytetem muzycznym i pedagogicznym. Pogody Jego ducha i życzliwości którą miał dla wszystkich bardzo nam będzie brakować” – napisali w komunikacie rektor, Senat i społeczność Akademii Muzycznej w Krakowie
Prof. Adam Walaciński /1928-2015/ był wybitnym kompozytorem i krytykiem muzycznym, wychowawcą i przyjacielem wielu pokoleń muzyków. W ostatnich latach był emerytowanym profesorem Akademii Muzycznej w Krakowie, a wcześniej długoletnim pedagogiem Wydziału Twórczości Interpretacji i Edukacji Muzycznej, prorektorem tej uczelni w latach 1993-96
Z krakowską uczelnią związany był całe życie, najpierw jako student /dyplom z kompozycji otrzymał u Bogusława Schaeffera/, a od 1972 r. jako pedagog. W 1992 otrzymał tytuł profesora
Prof. Walaciński był znawcą muzyki XX wieku, autorem dzieł symfonicznych, solowych i kameralnych wykonywanych m.in. we Francji, Włoszech, w Holandii, Grecji, Polsce, Kanadzie i Stanach Zjednoczonych
Wśród szerokiej publiczności prof. Adam Walaciński znany był jako twórca muzyki do filmów i seriali. Skomponował m.in. ścieżki dźwiękowe do serialu telewizyjnego „Czterej pancerni i pies”, a także do filmów: „Faraon” Jerzego Kawalerowicza i „O dwóch takich, co ukradli księżyc” Jana Batorego
Za swoje dokonania odznaczony m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym Krzyżem Zasługi, Złotym Medalem „Zasłużony dla Kultury Gloria Artis”, Złotą Odznaką „Za pracę społeczną dla miasta Krakowa” /za PAP/interia.pl/ /4.8.2015/

BOHDAN TOMASZEWSKI

W wieku 93 lat zmarł red. Bohdan Tomaszewski – legendarny dziennikarz i komentator sportowy, autor książek i scenariuszy filmowych, niegdyś znakomity tenisista. Żegnamy Bohdana Tomaszewskiego, największego barda polskiego sportu

Na dziennikarskim posterunku trwał niemal do ostatniego tchnienia, komentując tenis na antenie telewizji Polsat w wieku 93 lat. Zmarł wkroczywszy w 94 rok życia, będąc już w poważnych tarapatach zdrowotnych, bo krótko przed śmiercią upadł w domu i złamał nogę. Żegnając Bohdana Tomaszewskiego zamykamy bodaj najpiękniejszy rozdział w historii polskiego dziennikarstwa sportowego. Nikt jak on nie potrafił trafiać do serc radiosłuchaczy i telewidzów, a także czytelników książek, których napisał mnóstwo, opisując wielkie wydarzenia i wielkich mistrzów – tak po ludzku, od serca
Ten największy bard sportu polskiego był romantykiem, opiewającym wyczyny mistrzów tak jak się już tego dzisiaj w dobie maksymalnego upraszczania przekazu nie robi. Porównując się ze znanym felietonistą, a kiedyś również dziennikarzem sportowym, znanym z poczucia humoru Jerzym Iwaszkiewiczem, powiedział kiedyś: – On jest jakby Gogolem naszej branży, a ja to taka Mniszkówna…

Pod koniec lat trzydziestych ubiegłego wieku był może najbardziej utalentowanym młodym tenisistą w Polsce, odnoszącym poważne sukcesy. Korty Legii stały się dla niego, warszawiaka z krwi i kości, drugim domem. Za wielki honor poczytywał sobie wtedy możliwość rozgrywania sparringów z uprawiającą również tenis wyczynowo mistrzynią olimpijską w rzucie dyskiem Haliną Konopacką. Tuż po wojnie, którą cudem przeżył uczestnicząc w ruchu konspiracyjnym, znalazł się w pierwszej dziesiątce najlepszych tenisistów kraju. Potem wciągnął się w dziennikarstwo, pisując między innymi w Kurierze Szczecińskim, Expressie Wieczornym, Kulturze, nim przeszedł na długie lata do pracy w Polskim Radiu, a potem w TVP, by na koniec trafić do Polsatu

Sprawozdania obdarzonego pięknym głosem, nieskazitelną dykcją i wielką kulturą słowa Bohdana Tomaszewskiego przyciągały do odbiorników miliony słuchaczy. To on najbardziej rozsławił swoimi relacjami lekkoatletyczny Wunderteam – cudowną reprezentację narodową z Januszem Sidłą, Edmundem Piątkowskim, Józefem Szmidtem, Zdzisławem Krzyszkowiakiem, Jerzym Chromikiem, Marianem Foikiem, Elżbietą Duńską-Krzesińską, Barbarą Janiszewską-Sobottową…
Podczas jednego z memoriałów Janusza Kusocińskiego na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie publiczność wydawała się cokolwiek znudzona, bo widowisko było wyjątkowo marne, kiedy nagle na tym tonącym w martwej ciszy stutysięczniku usłyszeliśmy podniesiony głos sprawozdawcy. Ludzie zaczęli stopniowo opuszczać swoje sektory i gromadzić się jak najbliżej źródła tego głosu. I tym sposobem otoczyli stanowisko mikrofonowe Polskiego Radia, na którym te nieciekawe akurat zawody relacjonował z pasją Tomaszewski. On z najnudniejszego wydarzenia sportowego potrafił uczynić pasjonujący spektakl
Był jednym z nielicznych którym przyznano tytuł Mistrz mowy polskiej
Miałem honor przeprowadzić ostatni większy wywiad jakiego udzielił, traktując to poniekąd jako spowiedź życia. Nasza długa rozmowa została opublikowana kilka tygodni temu w Przeglądzie Sportowym i spotkała się z dużym zainteresowaniem czytelników. Tomaszewski powiedział że o zakończeniu służby przy mikrofonie zdecyduje sam. I tak się stało. Ta praca była jego całym życiem, więc mógł ją zakończyć tylko w momencie przejścia do lepszego ze światów…
/za Maciej Petruczenko/przegladsportowy.pl/ /28.2.2015/

LUCYNA WINNICKA

22 stycznia w Warszawie zmarła aktorka Lucyna Winnicka. Miała 84 lata
Absolwentka warszawskiej PWST, była wieloletnią aktorką stołecznego Teatru Dramatycznego

W kinie zadebiutowała w 1954 r. filmem „Pod gwiazdą frygijską”
Przez wiele lat Winnicka była żoną Jerzego Kawalerowicza. Jej kariera filmowa związana była przede wszystkim z tym twórcą. Winnicka zagrała u Kawalerowicza w „Pociągu” i „Matce Joannie od Aniołów”, a także w „Prawdziwym końcu wielkiej wojny” i „Grze”
W 1959 r. na Festiwalu Filmowym w Wenecji dostała nagrodę za rolę w filmie „Pociąg”
Aktorka wystąpiła także w „Krzyżakach”, „Pamiętniku pani Hanki”, „Godzinie pąsowej róży”, „Na wylot” oraz w „Filmie o miłości” w reż. Istvana Szabo
W połowie lat 70 XX wieku zerwała z aktorstwem. Pisała reportaże z podróży m.in. do Nepalu, Indii i Tajlandii. Pracowała również jako dziennikarka i publicystka „Przekroju”

Ostatni raz na ekranie pojawiła się w 1977 r. w filmie „Indeks”
W 1975 r. została odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski
Niemal do końca życia angażowała się w różnego typu akcje społeczne. Była inicjatorką akcji zbierania podpisów pod apelem-protestem przeciw brutalności i agresji w programach telewizyjnych
Aktorka swoje ostatnie lata życia spędziła w domu spokojnej starości w Palmirach. Trafiła tam pod koniec 2008 r. /za interia.pl/ /23.1.2013/

opr. Cezary Dąbrowski /www.zawszepolska.eu/