Zmarli

ALINA JANOWSKA

W wieku 94 lat zmarła jedna z najpopularniejszych polskich aktorek filmowych, teatralnych, estradowych i telewizyjnych, Alina Janowska

Alina Janowska urodziła się 16 kwietnia 1923 r. w Warszawie. Podczas okupacji zaangażowała się w działalność konspiracyjną. Aresztowana przez Gestapo – 9 miesięcy spędziła na Serbii – kobiecym oddziale Pawiaka, gdzie trafiła za pomaganie Żydom. Podczas Powstania Warszawskiego była łączniczką /ps. Alina/ 8 kompanii Batalionu „Kiliński” w Śródmieściu
Powstanie wywarło na jej życie ogromny wpływ. „Przede wszystkim jednak zajmowałam się moimi chłopakami. Żołnierzami, często nastoletnimi. Trzeba było gotować im coś z niczego, obmyć rany, ogolić, zdobyć wodę. Codzienna kołomyja. W każdej sekundzie pamiętałam że nie wolno mi się rozkleić, bo wtedy wszystko się rozpadnie. A przecież deptało się po trupach, cuchnęło strasznie, wszędzie był pył i brud, serce pękało, a jednak ani razu się nie rozpłakałam. Musiałam być dzielna, dla tych dzielnych chłopaków, którzy jeszcze żyli, a jak ginęli trzeba było ich zakopać i pamiętać miejsce gdzie leżą. Żywi od nas tego oczekiwali. Nie mogłyśmy ich zawieść” – opowiadała o swojej wojennej przeszłości na potrzeby książki „Aktorki”
Po wojnie zamieszkała w Łodzi, gdzie występowała jako tancerka i piosenkarka w teatrach Domu Żołnierza i Syrena. Ukończyła też Szkołę Tańca Artystycznego Janiny Mieczyńskiej w Łodzi /1946 r./. Potem trafiła do łódzkiego Teatru Syrena. Tam wypatrzył ją asystent Leonarda Buczkowskiego, za sprawą którego znalazła się na planie słynnych „Zakazanych piosenek” /1946/. Ludzie od razu ją pokochali. W kolejnych latach kariery grała zazwyczaj role komediowe, pasujące do jej charakteru i usposobienia. Udowodniła to m.in. w kultowym już serialu „Wojna domowa”. Z kolei w „Skarbie” /1948/, kolejnym filmie Buczkowskiego, w którym wystąpiła, zagrała kelnerkę Basię o której względy zabiegają imitator dźwięków w radio Fredek Ziółko /w kreacji Adolfa Dymszy/ oraz przedwojenny pan radca /Ludwik Sempoliński/
W 1947 r. wróciła do Warszawy. Przez dwa sezony występowała w Teatrze Nowym pod dyrekcją Juliana Tuwima, następnie w Teatrze Wojska Polskiego /późniejszy Dramatyczny/. W latach 1952-55 i 1960-65 należała do zespołu Teatru Syrena. Jako aktorka Teatru Buffo /1956-60/, w charakterze reżysera i choreografa współpracowała z Kabaretem „Szpak” i „Podwieczorkiem przy mikrofonie”, występując także w skeczach. W latach 1966-80 należała do zespołu Teatru Komedia. Przez wiele lat występowała także w Teatrze Telewizji
Jednocześnie zdobyła dużą popularność grając w pierwszych polskich filmach powojennych; zadebiutowała epizodem ulicznym w „Zakazanych piosenkach” /1946/. Grała także m.in. w „Ostatnim etapie” /reż. Wanda Jakubowska, 1947/ i „Skarbie” /reż. Leonard Buczkowski, 1948/. Janowską można było oglądać również w m.in. „Ślepym torze” /1947/, „Samsonie” /1961/, „Dzięciole” /1970/, „Dulskich” /1975/, „Rozmowach kontrolowanych” /1990/, „Feminie” /1991/
Ogromną popularność przyniosła jej w połowie lat 60 rola w serialu „Wojna domowa” Jerzego Gruzy, w którym zagrała Irenę Kamińską
Janowska wystąpiła także w innych serialach – „Czterdziestolatek”, „Stawka większa niż życie”, „Lalka”. Można ją było też oglądać w serialu „Złotopolscy”, w którym grała apodyktyczną Eleonorę Gabriel
Janowska wspominała że choć nigdy jej na tym nie zależało raz poczuła się w swoim życiu światową gwiazdą. W 1962 r. pojechała do Wenecji na festiwal filmowy z „Samsonem” Andrzeja Wajdy, gdzie furorę zrobiła jej sukienka. Zdobyła ją na ciuchach i przerobiła według własnego pomysłu. Wspominała z uśmiechem: – Przez kilka dni we włoskiej prasie ukazywały się szkice mojej sukienki
Wyglądała faktycznie jak gwiazda Hollywood, a mężczyźni za nią szaleli. Pierwszy oświadczył się jej Tadeusz Pluciński, jeden z czołowych podrywaczy PRL, lecz Janowska wyszła za artystę plastyka Andrzeja Boreckiego
Małżeństwo przetrwało tylko siedem lat, ale pozostała wspaniała córka. Dwoje kolejnych dzieci urodziła będąc żoną wicemistrza olimpijskiego, szablisty Wojciecha Zabłockiego. Syn Michał jest poetą, autorem tekstów piosenek Grzegorza Turnaua, i reżyserem. Córka Kasia skończyła italianistykę. Mieszka i pracuje w Stanach Zjednoczonych
Wprawdzie Janowska marzyła o karierze tancerki ale los zrządził inaczej. Kiedy nabawiła się kontuzji kolana pomyślała o aktorstwie. Po wojnie zdała egzamin eksternistyczny i zaczęła pracować. – Wnętrze mam dramatyczne ale życie skłoniło mnie do grania rzeczy śmiesznych. Jednak nie chcę już opowiadać o więzieniu, cierpieniu i przerażeniu. Chcę powiedzieć że życie bez miłości jest nic niewarte. Bez miłości do dziecka, małżeńskiej, koleżeńskiej, miłości kochanków…
W 2008 r. aktorka wystąpiła w filmie „Niezawodny system” – pogodnej opowieści o starszej pani /Janowska/ próbującej naprawić błąd z przeszłości i odzyskać bezcenny naszyjnik. Bohaterka opracowuje niezawodny system który ma jej zapewnić wygraną w kasynie. Poczynania wiekowej damy przyciągają zainteresowanie młodego hazardzisty /Szymon Bobrowski/. Postanawia zdobyć jej zaufanie i rozpracować system. Za rolę w filmie Izabeli Szylko dostała nagrodę dla najlepszej aktorki na festiwalach w Monte Carlo i w Zimbabwe. Rok później oglądaliśmy ją w „Ostatniej akcji” Michała Rogalskiego, u boku innych gwiazd polskiego kina: Jana Machulskiego, Mariana Kociniaka i Barbary Krafftówny
Aktorka nigdy nie wyobrażała sobie życia bez pracy. Przez wiele lat udzielała się społecznie. Jej niespożyta energia zarażała wszystkich wokół. 1 listopada zawsze można ją było spotkać kwestującą na cmentarzu Powązkowskim w Warszawie. Tworzyła również w całym kraju środowiskowe świetlice pod wspólną nazwą Gniazda, gdzie schronienie i pomoc znajdowały biedne dzieci
Dla aktorki to właśnie ludzie byli najważniejsi. Zawsze była społecznicą. Pytana o swoje życiowe sukcesy powiedziała: „Przyjaciele których mam rozsianych po całym świecie. Bo dla mnie od zawsze najcenniejszy jest człowiek. Tak było, jest i już pozostanie”. To dlatego jej dom zawsze by otwarty dla przyjaciół i znajomych
Alina Janowska była Kawalerem Orderu Uśmiechu. Została uhonorowana m.in. Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, odznaką „Za zasługi dla Warszawy”, Prometeuszem – Nagrodą Artystyczną Polskiej Estrady za szczególne osiągnięcia dla sztuki estradowej
Ostatni raz pojawiła się publicznie w marcu 2013 r. podczas 34 Przeglądu Piosenki Aktorskiej, gdzie świętowała swój jubileusz pracy artystycznej. W 2014 r. bliscy artystki potwierdzili że Alina Janowska cierpi na chorobę Alzheimera
/PAP/interia.pl/ /13.11.2017/

Aktorka, uczestniczka Powstania Warszawskiego, przegrała walkę z chorobą. Od wielu lat już nie chodziła. Przez chorobę Alzheimera cierpiała na zaniki pamięci, a kontaktu z nią nie mieli nawet najbliżsi
Jej mąż, architekt i medalista olimpijski w szermierce Wojciech Zabłocki mówił dwa lata temu że jej stan był dramatyczny, nie poznawała już nikogo, nie wstawała z łóżka
Alina Janowska ostatni raz pojawiła się publicznie we Wrocławiu w marcu 2013. Potem choroba nie dała jej już żyć normalnie. Była zdana na opiekę ukochanego męża. – Wystarczy że się delikatnie uśmiechnie i spojrzy na mnie swoimi pięknymi oczami, a ja w nich widzę porozumienie. Widzę że chciałaby normalnie ze mną porozmawiać, bo wszystko pamięta, ale choroba ją blokuje. Za tym murem jest ona… – mówił Wojciech Zabłocki w lipcu 2016
Alina Janowska urodziła się 16 kwietnia 1923 w Warszawie w rodzinie ziemiańskiej pieczętującej się herbem Janina. W czasie okupacji niemieckiej była więziona na Serbii – okupacyjnym więzieniu dla kobiet znajdującym się przy ul. Dzielnej. Cudem uniknęła trzy razy śmierci i wywiezienia do obozu w Oświęcimiu. W czasie Powstania Warszawskiego była łączniczką dowództwa batalionu „Kiliński” ps. „Alina”
/MG/BP/www.fakt.pl/

Zagrała setki ról teatralnych, w około 25 filmach i dwunastu serialach. Na polskich scenach była obecna od 1943 r. Jej pierwszy występ zapowiadał Jerzy Waldorff
Pochodziła z rodziny ziemiańskiej, patriotycznej. Jej stryj zginął w Katyniu, ona sama była przez siedem miesięcy więziona na Pawiaku za współpracę z Państwem Podziemnym, była też podejrzana o pomoc rodzinie żydowskiej
Od 2013 r. nie była już obecna na scenach

*****

MAREK FRĄCKOWIAK

Zmarł aktor Marek Frąckowiak. Aktor zdobył sympatię widzów m.in. dzięki rolom w „Psach”, „Pierwszej miłości” oraz „Czasie honoru”

Marek Frąckowiak miał 67 lat. O śmierci aktora poinformował na swoim profilu na Facebooku Łukasz Płoszajski
„znowu straciłem kolegę . poznaliśmy się na planie serialu . często spotykaliśmy się gdzieś w locie . pamiętam Twój uśmiech i głos . byłeś dobrym , wesołym , wrażliwym człowiekiem . uśmiecham się dziś w Twoją stronę . dziękuje . żegnaj Marku” /pisownia oryginalna/. Frąckowiak i Płoszajski występowali razem w serialu „Pierwsza miłość”
Marek Frąckowiak urodził się 16 sierpnia 1950 w Łodzi. Był absolwentem Wydziału Aktorskiego łódzkiej PWSFTviT /ukończył ją w 1974/. Był związany z warszawskimi teatrami: Nowym /1974–1977/, Współczesnym /1977–1981/, Na Woli /1985–1987/, Rozmaitości /1987–1990/, Adekwatnym /od 1993/ oraz Teatrem Rampa /od 1999/
W kinie zadebiutował w 1971 w filmie Jerzego Passendorfera „Zabijcie czarną owcę”. Ważniejsze role zagrał w obrazach: „Niespotykanie spokojny człowiek”, „Między ustami a brzegiem pucharu”, „Anatomia miłości”, „C.K. Dezerterzy”, „Psy” czy „Młode wilki”. W 2018 r. do kin wejdzie „Kamerdyner” Filipa Bajona, w którym Frąckowiak wcielił się w żandarma pruskiego
Widzowie z pewnością zapamiętali też aktora z obsady seriali: „07 zgłoś się”, „Alternatywy 4”, „Czas honoru”, „Ranczo” czy „Plebania”
„Byłem krnąbrny. Nauczyciele nie mieli ze mną łatwego życia. Mamie stawiano ultimatum: syn przejdzie do następnej klasy pod warunkiem że zmieni szkołę. Po maturze miałem do wyboru trzy drogi. Wszystkie związane z publicznymi występami: księdza, adwokata i artysty” – mówił w jednym z wywiadów
Frąckowiak jako pierwszy adaptował na scenę i wyreżyserował „Grażynę” Adama Mickiewicza. Premiera odbyła się 18 kwietnia 1993 na scenie Teatru Adekwatnego w Warszawie
Ponadto był założycielem i prezesem Fundacji Przyjaciół Sztuk Aurea Porta, zajmującej się m.in promocją twórczości muzycznej, dramaturgicznej i graficznej Bogusława Schaeffera, a także felietonistą i karykaturzystą w czasopismach „Gentleman”, „WIK”, „VIP”
Frąckowiak był mężem aktorki Ewy Złotowskiej, najbardziej znanej dzięki rolom dubbingowym, w tym pszczółki Mai, która w latach 80 przyniosła jej olbrzymią popularność
W 2013 r. u Marka Frąckowiaka wykryto nowotwór który zaatakował jego kręgosłup. Aktor przeszedł operację usunięcia złośliwego guza z dolnego odcinka kręgosłupa. Rok później u Frąckowiaka zdiagnozowano przerzuty. Po długiej walce artysta przegrał walkę z chorobą. „Do ostatnich dni grał w teatrze” – powiedziała Maria Wilma ze Związku Artystów Scen Polskich
/interia.pl/ /6.11.2017/

*****

WALERY PISAREK

Nie żyje profesor Walery Pisarek – wybitny językoznawca i prasoznawca, specjalista w dziedzinie komunikowania masowego i socjolingwistyki, honorowy prezes Rady Języka Polskiego. Miał 86 lat

O śmierci prof. Walerego Pisarka poinformowali w niedzielę 5 listopada prowadzący galę „Ambasador Polszczyzny” w Katowicach. Profesor miał wziąć w niej udział. Zasłabł w garderobie Centrum Kultury im. Krystyny Bochenek w Katowicach, tuż przed ceremonią wręczenia nagród
Jak poinformowała Katedra Dziennikarstwa Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie „profesor od miesiąca był na bezpłatnym urlopie, ale był wciąż aktywny, miał bardzo obiecujące plany naukowe, z pasją angażował się w nowe przedsięwzięcia”
Walery Pisarek urodził się w 1931 r. w Rabce. Szkołę powszechną skończył w 1943 r. na kompletach tajnego nauczania. Po ukończeniu liceum, od 1949 do 1957 r., studiował filologię polską na Uniwersytecie Jagiellońskim
Stopień doktora nauk humanistycznych otrzymał w 1966 r. na wydziale filologiczno-historycznym Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Katowicach na podstawie pracy „Nagłówek wypowiedzi prasowej w oświetleniu lingwistycznym”. W 1973 r. Rada Wydziału Filologicznego UJ na podstawie rozprawy habilitacyjnej „Frekwencja wyrazów w prasie” nadała mu stopień doktora habilitowanego
W 1982 r. uzyskał tytuł prof. nadzwyczajnego nauk humanistycznych, a w 1994 r. prof. zwyczajnego. Był założycielem studiów dziennikarskich przy UJ i pracownikiem naukowym Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie
Pełnił funkcję honorowego prezesa Rady Języka Polskiego przy Polskiej Akademii Nauk, był pierwszym przewodniczącym rady. W latach 1969-2001 był dyrektorem krakowskiego Ośrodka Badań Prasoznawczych. Uczestniczył w pracach Centrum Obywatelskich Inicjatyw Ustawodawczych Solidarności
Opublikował prawie 700 prac; artykułów prasowych, recenzji, porad językowych, artykułów naukowych, monografii i podręczników dotyczących języka polskiego, teorii informacji i komunikacji masowej. W jego dorobku jest ponad 20 książek, m.in. „Poznać prasę po nagłówkach”, „Retoryka dziennikarska” i „Wstęp do nauki o komunikowaniu”
W 2011 r. nadano mu tytuł Doctora Honoris Causa Uniwersytetu Śląskiego, a w 2014 r. Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach
Odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Oficerskim OOP, Krzyżem Komandorskim OOP i Medalem Komisji Edukacji Narodowej. Otrzymał także Laur Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich
Był autorem licznych wydań słownika ortograficznego, przewodniczącym jury i autorem większości tekstów „Ogólnopolskiego Dyktanda” czy „Dyktanda Krakowskiego”
Zmarły naukowiec był wychowawcą pokoleń dziennikarzy. Studenci wspominają prof. Pisarka jako wybitnego wykładowcę, błyskotliwego nauczyciela o nienagannych manierach i wyjątkowym poczuciu humoru, po prostu dobrego człowieka. Profesor znany był także z tego że doskonale odnajdywał się w świecie nowych technologii, a swoim przykładem zachęcał do mądrego wykorzystywania zdobyczy techniki
W wywiadzie sprzed kilku miesięcy prof. Pisarek opowiedział jak jego zdaniem Polacy radzą sobie z ojczystym językiem
– Niezbyt dobrze – stwierdził prof. Pisarek, i jak tłumaczył, wniosek ten oparł na swoim wieloletnim doświadczeniu w pracy akademickiej. – Nazywam to „inaczej poprawną polszczyzną” i właśnie takiej „inaczej poprawnej polszczyzny” mamy aktualnie dużo. W niej z kolei mieści się dużo wulgaryzmów. To musi podobać się publiczności, bo u wszystkich – od skrajnej prawicy do skrajnej lewicy – takie, wynikające właśnie z chęci przypodobania się publiczności, wulgaryzmy się pojawiają – mówił
/PAP/interia.pl/ /5.11.2017/

*****

KS. IGNACY PIWOWARSKI

W Buczu k. Brzeska w wieku 76 lat zmarł nieformalny kapelan Solidarności ks. Ignacy Piwowarski. W stanie wojennym ks. Piwowarski wspierał internowanych i był nazywany „Popiełuszką z Berestu” lub „beskidzkim Popiełuszką”

„Do końca chciał być aktywny i niezależny, dlatego nie pozwalał by o niego dbać, sam zajmował się sobą, mimo nie najlepszego stanu zdrowia. Do końca też był aktywny jako duszpasterz, do wczoraj, czyli wtorku 31 października intensywnie spowiadał, odprawiał Mszę świętą, ale ponieważ dzisiaj bardzo źle się poczuł udzieliłem mu sakramentu namaszczenia chorych” – powiedział proboszcz parafii w Buczu, ks. Ryszard Pluta
Zdaniem proboszcza śmierć ks. Piwowarskiego w dniu „Wszystkich świętych” jest bardzo „symptomatyczna”. „Dopiero dzisiaj zrozumieliśmy w pełni jego słowa wypowiedziane przy ostatnim planowaniu Mszy na nadchodzący tydzień, w którym nie chciał uwzględnić swej osoby, a powiedział nam: ‚Niedługo zrozumiecie o co mi chodziło’. Teraz wiem że chodziło mu o jego własną śmierć, którą w pewnym sensie przewidział” – powiedział ks. Pluta
Ks. Piwowarski przez lata stanu wojennego, jako proboszcz w Bereście k. Krynicy, umożliwiał spotkania przedstawicielom Solidarności. Spotykali się u niego m.in. Andrzej Gwiazda, Anna Walentynowicz, Jerzy Kropiwnicki i Zbigniew Romaszewski
„Ja byłem kapelanem nieformalnym, tzn. nie miałem nominacji z ramienia władz kościelnych. To Solidarność poprosiła mnie bym wziął ich w opiekę, może dlatego że pomagałem zakładać Związek, byłem doradcą” – wspominał ś.p. ks. Piwowarski w rozmowie opublikowanej na łamach Brzeskiego Magazynu Informacyjnego
„Ludzie w wioskach, czy małych miasteczkach, często wiedzieli że coś tam się tworzy, ale nie do końca wiedzieli jak dołączyć, nie mieli kontaktów, więc przychodzili do mnie, bo byłem już wtedy znany z tego że na kazaniach się nie czaiłem tylko zawsze waliłem prosto z mostu i byłem w pewien sposób uparty. W parafii lipińskiej przez 10 miesięcy odprawiałem Msze, przy zaplombowanej przez władze cerkiewce. Ja się spodziewałem że mogą mnie ‚sprzątnąć’. I nie było tak że się nie bałem. Każdy się boi /…/. Był nawet czas że nocami parafianie pełnili wartę przy plebani. Także czasy były niebezpieczne, ale czuło się ludzką sympatię” – mówił w wywiadzie
Radio Kraków, które jako pierwsze poinformowało o śmierci kapłana, przypomniało rozmowę z 28 października 2016 r., w której ks. Piwowarski powiedział m.in.: „Jeżeli mogłem czegoś dokonać, to dlatego że miałem poparcie wśród ludzi, wśród wiernych, a to było bardzo ważne”. W radiowej rozmowie mówił że jest oburzony próbą poniżania Polski, zakłamywania i zamazywania historii, jak choćby w przypadku stwierdzenia „polskie obozy koncentracyjne”
28 października 2016 r., w rodzinnym Buczu, ks. Piwowarski odebrał Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, nadany mu przez prezydenta Andrzeja Dudę
/PAP/ /1.10.2017/

*****

WŁADYSŁAW KOWALSKI

W niedzielę 29 października zmarł aktor filmowy i teatralny Władysław Kowalski – poinformował prezes ZASP Olgierd Łukaszewicz. Kowalski związany był m.in. z warszawskimi teatrami: Ateneum, Powszechnym, Dramatycznym. Miał 81 lat

Władysław Kowalski urodził się 24 lutego 1936 r. w Żurawcach k. Tomaszowa Lubelskiego. W 1959 r. ukończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Warszawie i w tym samym roku zadebiutował w roli Chucha w spektaklu „Kapelusz pełen deszczu” w reżyserii Andrzeja Wajdy w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku
Na wielkim ekranie Kowalski zagrał m.in. w filmach Andrzeja Wajdy – „Pokolenie” oraz „Kanał”
O Władysławie Kowalskim mówiło się że jest legendą. Wychwalano jego niesamowity głos, wyjątkowy talent, aktorski warsztat. Wielbicielem jego talentu był m.in. Aleksander Bardini. Wybitny profesor zachwycił się głosem młodego mężczyzny podczas egzaminów wstępnych do warszawskiej szkoły teatralnej. A kiedy Władysław Kowalski, już jako student, chciał rzucić studia, to właśnie profesor Bardini mu to wyperswadował
„Chciałem wrócić w rodzinne strony, do wsi Żurawce na Mazurach. Pracować w gospodarstwie mojego ojca” – tłumaczył swoje dawne rozterki aktor
Kowalski nigdy nie miał problemu z przyznawaniem się do swoich korzeni i chłopskiego pochodzenia. „Najlepiej znałem się na krowach, podorywkach i siewach. Umiałem kosić kosą, wiązać snopki. Aktor? Ja nawet dobrze mówić nie umiałem. W mojej wiosce na końcu świata wszyscy rodzili się i zostawali rolnikami. Ja też miałem objąć kiedyś gospodarkę. Ale wszystko się wywróciło” – opowiadał o swej wczesnej młodości
Po studiach teatr pochłonął go bez reszty. „To aktorskie zwierzę” – zachwycali się nim krytycy. Mógł przebierać w rolach. Sięgali po niego najwięksi. Na dużym ekranie debiutował w „Kanale” Andrzeja Wajdy. Zagrał potem m.in. w „Kolumbach” Janusza Morgensterna, w „Dekalogu VII” Krzysztofa Kieślowskiego, w filmie „Katyń” Wajdy
Do historii przeszły też jego kreacje teatralne, m.in. w duecie z Januszem Gajosem w „Ożenku” Mikołaja Gogola. Tę komedię wystawiono aż 240 razy!
W ostatnich latach widzowie mogli zobaczyć aktora m.in. w produkcji Łukasza Palkowskiego „Bogowie”, „Paniach Dulskich” Filipa Bajona czy „Excentrykach” Janusza Majewskiego
Ostatnia kinowa rola Władysława Kowalskiego pochodzi z filmu Małgorzaty Szumowskiej „Body/Ciało” /2015/
W 2016 r. aktor otrzymał honorowego „Jańcio Wodnika” na Ogólnopolskim Festiwalu Sztuki Filmowej „Prowincjonalia” we Wrześni. Uzasadnienie przyznania nagrody było następujące: „Za kreacje pełne mądrości i refleksji, za odwagę w sięganiu po role skomplikowane, skłaniające do przemyśleń nad godnością w sytuacjach granicznych, za budowanie postaci z lekkością na jaką mogą pozwolić sobie najwięksi, za inspirującą młodzieńczą energię połączoną z doświadczeniem życiowym”
/interia.pl/ /29.10.2017/

*****

ZBIGNIEW MAKOWIECKI

W wieku 100 lat zmarł w Londynie płk Zbigniew Makowiecki, ostatni żyjący kawalerzysta kampanii wrześniowej i żołnierz 1 Dywizji Pancernej gen. Maczka

Makowiecki zmarł w poniedziałek 23 października. O jego śmierci poinformowała ambasada RP w Wielkiej Brytanii
„To przykra wiadomość. Odszedł niezwykły patriota i wielki człowiek, który do końca był aktywny i tak wiele zrobił dla Polski” – powiedział prezydencki minister ds. polonijnych Adam Kwiatkowski, który w marcu br. odwiedził Makowieckiego w Londynie, a później napisał do niego osobisty list z okazji 100 urodzin
„Cieszę się że miałem tę możliwość i zaszczyt być u niego w domu. Zapamiętałem że był to stulatek który cały czas interesował się Polską i dbał by nie zapominać o najlepszych tradycjach polskiej kawalerii, z którą przeszedł szlak bojowy” – powiedział Kwiatkowski
„Przyjąłem tę wiadomość z głębokim żalem. To był ostatni kawalerzysta żyjący w Wielkiej Brytanii, uczestnik ostatniej bitwy w wojnie polsko-niemieckiej 1939 i niezwykła postać, która niezwykle angażowała się w działalność polonijną i promocję wiedzy o Polsce” – powiedział ambasador RP w Londynie Arkady Rzegocki
„Obecność takiej osoby zawsze bardzo działa na wyobraźnię, ale ma też inspirujące znaczenie dla młodszych pokoleń, w tym dla mnie” – dodał
Oprócz karty zapisanej podczas drugiej wojny światowej Makowiecki był również bardzo aktywnym działaczem polonijnym w Wielkiej Brytanii, gdzie wspierał wysiłki na rzecz utrzymania polskości wśród polskiej społeczności, m.in. w ramach Polskiej Macierzy Szkolnej /PMS/
„Pułkownik Makowiecki był zaangażowany w działalność PMS od bardzo wielu lat i już w latach 70 był osobą koordynującą kolonie dzieci polskich mieszkających w Wielkiej Brytanii i Belgii. Był także aktywny w pracach zarządu PMS do ostatnich lat, kiedy był już słabszy fizycznie, /…/ ale za każdym razem chciał uczestniczyć w naszych wydarzeniach i dzwonił do nas by porozmawiać o tym co robimy” – powiedziała Marta Niedzielska z PMS
Makowiecki regularnie wspierał organizację datkami finansowymi i był laureatem Złotej Odznaki PMS. „Będzie nam bardzo brakować jego telefonów i przemiłych rozmów” – dodała Niedzielska
W kwietniu br. weteran skończył 100 lat, co uczczono uroczystością w ambasadzie
Pogrzeb pułkownika Makowieckiego odbędzie się w Londynie
/Z Londynu Jakub Krupa/
/PAP/interia.pl/

Nie żyje Zbigniew Makowiecki – weteran kampanii wrześniowej, żołnierz generała Maczka, działacz polonijny, działacz harcerski i prezes Zrzeszenia Kół Pułkowych Kawalerii w Wielkiej Brytanii
Zbigniew Makowiecki urodził się w kwietniu 1917 r. Jeszcze na początku bieżącego roku uczestniczył w uroczystości z okazji swych setnych urodzin, organizowanych w londyńskiej ambasadzie RP
W biografii ppłk. Makowieckiego są nauka w gimnazjum Batorego oraz studia na Szkole Głównej Handlowej. Ukończył Szkołę Podchorążych Rezerwy Kawalerii w Grudziądzu
Wojna zastała go jako członka 3 Pułku Strzelców Konnych imienia Hetmana Polnego Koronnego Stefana Czarnieckiego. Brał udział w bitwie pod Kockiem. Wzięto go do niewoli. W Niemczech więziono go w szeregu oflagów. Po uwolnieniu przystąpił w 1945 do 1 Dywizji Pancernej gen. Maczka. Tu stał na straży brytyjskiej strefy okupacyjnej, powstałej po pokonaniu nazistowskich Niemiec
Po wojnie osiadł w Londynie. Ukończył szereg kursów i został uznanym statystykiem. Włączał się w działalność harcerską, przed wojną był bowiem członkiem szczepu Pomarańczarnia
„Nawet w podeszłym wieku, kiedy nie mógł przychodzić, dzwonił, dopytywał się o bieżące sprawy i zawsze wspierał nas datkami na dalszą działalność” – wspomina w rozmowie z Polskim Radiem Marta Niedzielska z organizacji Macierz Szkolna. Był nagrodzony Złotą Odznaką przyznawaną przez organizację. „To zaszczyt przyznawany osobom głęboko zaangażowanym w edukacji polonijnej” – tłumaczy Niedzielska
Zbigniew Makowiecki został odznaczony Krzyżem Walecznych, Krzyżem Kawalerskim Orderu Polonia Restituta i Złotym Krzyżem Zasługi
/IAR/ /25.10.2017/

*****

LECH ORDON

Aktor Lech Ordon zmarł w sobotę, 21 października, w Załuskach k. Warszawy. Miał 88 lat

Lech Ordon zagrał ponad 150 ról filmowych i telewizyjnych w tak popularnych produkcjach jak „Nie lubię poniedziałku, „Janosik”, „Jak rozpętałem drugą wojnę światową” czy „Chłopi”
O śmierci Lecha Ordona poinformował w niedzielę, 22 października, syn aktora – Krzysztof
Lech Ordon był aktorem charakterystycznym, mistrzem drugiego planu
Popularność przyniosły mu role m.in. w „Żonie dla Australijczyka”, „Jak rozpętałem drugą wojnę światową”, „Nie lubię poniedziałku”, „Samochodziku i Templariuszach”, „Chłopach” i „Janosiku” oraz wielu spektaklach Teatru Telewizji
Jak przypomina portal filmpolski.pl ostatni raz na dużym ekranie Lech Ordon pojawił się przed sześciu laty w filmie „Listy do M”
Występował często w serialach. Widzowie zapewne pamiętają jego kreacje z takich telewizyjnych produkcji jak „Plebania”, „Siedlisko”, „Boże podszewka”, „Doktor Ewa”, „Awantura o Basię’, „Znak orła”, „Janosik”, „Stawka większa niż życie”
Krzysztof Ordon powiedział że ojciec dziesięć miesięcy temu przeszedł zawał i udar, od tej pory przebywał w domu opieki w Załuskach. Tam zmarł w sobotę, 21 października, po południu
„Jeszcze w sobotę był u niego mój syn, rozmawiałem z ojcem przez telefon. Trzeba się było tego spodziewać, ale człowiek zawsze liczy na cud” – stwierdził
Lech Ordon był absolwentem jednego z pierwszych roczników PWST w Warszawie /początkowo działającej w Łodzi/. Występował w najlepszych teatrach warszawskich: Narodowym, Współczesnym, Ateneum i Polskim
/PAP/interia.pl/ /22.10.2017/

*****

ANNA SZAŁAPAK

Pieśniarka i wykonawczyni poezji śpiewanej, Anna Szałapak, zmarła 14 października po długiej chorobie. Miała 65 lat

„Z ogromnym żalem informujemy że zmarła Ania Szałapak” – napisano na oficjalnym profilu Piwnicy pod Baranami. Na oficjalnej stronie artystki pojawiła się natomiast piosenka „Pożegnanie”
Anna Szałapak, według swoich słów, urodziła się w Krakowie „ostatniego słonecznego dnia lata” /22 września/ 1952 r.
Artystka od 1979 r. związana byłą z krakowską Piwnicą pod Baranami, gdzie wykonywała piosenki i poezję najsłynniejszych polskich twórców: Agnieszki Osieckiej, Ewy Lipskiej, Czesława Miłosza, Zygmunta Koniecznego, Andrzeja Zaryckiego i Jana Kantego Pawluśkiewicza. Osiecka nazwała Szałapak „białym aniołem”. Współpracowała również m.in. z Grzegorzem Turnauem i Jackiem Wójcickim
„Trafia zawsze na piękne piosenki, które interpretuje w perfekcyjny sposób… Ania to cud, a praca z nią to wielka przyjemność…” – opisywał współpracę z Szałapak Zbigniew Preisner
„Swoim lirycznym, jednocześnie ekspresyjnym głosem, o barwie szklanej, ale szorstkiej, poważnej, ale powabnej, wzrusza, zachwyca, hipnotyzuje…” – wspominała ją Anna Osiecka
Szałapak była również dr nauk humanistycznych z zakresu etnografii i antropologii kultury /pracę doktorską pt. „Szopka krakowska jako zjawisko folkloru krakowskiego na tle szopki europejskiej. Studium historyczno-etnograficzne” obroniła w 2012/, współpracowała z Muzeum Historycznym Miasta Krakowa. Jeszcze jako studentka związana była z Zespołem Pieśni i Tańca UJ Słowianki
W 2016 r., w związku z obchodami 60-lecia działalności Piwnicy Pod Baranami, została odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski
/interia.pl/ /14.10.2017/

POGRZEB ANNY SZAŁAPAK
Bliscy, artyści i fani przyszli w piątek 20 października na cmentarz Rakowicki w Krakowie pożegnać Annę Szałapak, pieśniarkę Piwnicy pod Baranami. Matka zmarłej, 92-letnia Janina, powiedziała że jej córka wszystko zawdzięczała własnej pracowitości
Z kolei Grzegorz Turnau, który na ceremonii pogrzebowej zabrał głos w imieniu Piwnicy pod Baranami, powiedział że Ania była przede wszystkim naukowcem. Była „artystką i osobą sformułowaną, bardzo konsekwentną, a jednocześnie szalenie wrażliwą i radosną”
„Moja córka Ania była uzdolniona, bardzo wrażliwa i bardzo pracowita. Wszystko co osiągnęła to uważam osiągnęła dlatego że była bardzo pracowita” – powiedziała matka Anny Szałapak, 92-letnia Janina
Szałapak, zwana „białym aniołem” Piwnicy pod Baranami i Krakowa, zmarła w sobotę 14 października w wieku 65 lat po długiej chorobie
Była pieśniarką, ale i doktorem nauk humanistycznych z zakresu etnografii i antropologii kultury, wieloletnim pracownikiem Muzeum Historycznego Miasta Krakowa. Należała do najbardziej charakterystycznych postaci miasta, ubierała się na biało lub w bardzo jasne kolory. W swoich publikacjach promowała Kraków i szopki krakowskie. Była jedynym polskim „szopkologiem”
„To była postać która budowała nam Kraków, nastrój środowiska” – wspominał wcześniej Leszek Długosz, artysta z Piwnicy pod Baranami. „Spotkaliśmy się w Piwnicy. Ja już bywałem, Ania zaczynała tam swoje występy. To był chyba koniec lat siedemdziesiątych. Ania kojarzy się z Piwnicą, ale właśnie z tą starą Piwnicą, w pewnej stylistyce i w pewnej jakości” – powiedział
Anna Szałapak związała się z Piwnicą Pod Baranami w 1979 r.
Współpracowała również z innymi wybitnymi artystami, poetami, kompozytorami i muzykami, m.in. Zbigniewem Preisnerem, Janem Kantym Pawluśkiewiczem, Grzegorzem Turnauem, Andrzejem Sikorowskim, Jackiem Wójcickim i Konradem Mastyło. Z Agnieszką Osiecką, która tworzyła dla niej wyjątkowe pieśni i piosenki, łączyła ją wyjątkowa przyjaźń – napisano w biografii
/PAP/interia.pl/ /20.10.2017/

*****

STANISŁAW WYGANOWSKI

Pierwszy prezydent samorządnej Warszawy Stanisław Wyganowski zmarł w wieku 97 lat

Był doktorem nauk ekonomicznych. W latach 70 pełnił funkcję dyrektora Instytutu Urbanistyki i Architektury
W latach 1990-94 był prezydentem Warszawy
Brał udział w kampanii wrześniowej 1939 r. Działał również w konspiracji, w oddziałach AK na Kielecczyźnie
W 2015 r. odznaczony Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski
Był także honorowym obywatelem miasta stołecznego Warszawy
/interia.pl/ /13.10.2017/

Zmarł Stanisław Wyganowski – prezydent Warszawy
Urodził się w 1919 r. w Ligocie. Żołnierz Armii Krajowej, doktor nauk ekonomicznych. Prezydent Warszawy w latach 1990-94, honorowy obywatel Warszawy. Zmarł 13 października 2017 w Warszawie
Pogrzeb odbędzie się w czwartek, 19 października, o godz. 14 w Bazylice Archikatedralnej św. Jana Chrzciciela przy ul. Świętojańskiej 8. Były prezydent zostanie pochowany na cmentarzu w Józefowie
Stanisław Wyganowski urodził się w 1919 roku w Ligocie. Żołnierz Armii Krajowej, doktor nauk ekonomicznych. Prezydent Warszawy w latach 1990-94, honorowy obywatel Warszawy /2012/
Premier Tadeusz Mazowiecki mianował go w styczniu 1990 prezydentem miasta stołecznego Warszawy, a wybór ten potwierdziło później Zgromadzenie Wyborcze Warszawy. Obejmując stanowisko prezydenta w początkowym okresie transformacji ustrojowej, w momencie kształtowania autentycznego samorządu terytorialnego, Stanisław Wyganowski określił najpilniejsze długofalowe zadania stojące przed stolicą w okresie przełomu. Zorganizował Urząd Miasta Stołecznego Warszawy, nakreślił wizję rozwoju miasta. Dzięki niemu udało się stworzyć odpowiedni klimat dla Warszawy i realizacji warszawskich projektów, a zadanie to było wyjątkowo trudne wobec politycznych sporów dotyczących ustroju stolicy. Swoje credo w tym zakresie zawarł w wydanej w 1993 roku publikacji „Jutro wielka Warszawa”
Odznaczony m.in. Krzyżem Armii Krajowej, Krzyżem AK Akcji „Burza”, Złotym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski
/www.um.warszawa.pl/

Ze smutkiem przyjęliśmy wiadomość
że dnia 13 października 2017 roku
zasnął w Panu
Stanisław Wyganowski
/1919-2017/
Syn Stefana, ziemianina, posła na Sejm II RP i Marii z Karnkowskich
Ekonomista, urbanista, w 1990 r. wojewoda warszawski
a w latach 1990-1994 prezydent Warszawy
Współzałożyciel i wielki Przyjaciel
Polskiego Towarzystwa Ziemiańskiego
Będzie Go nam brakować…
Rodzinie Zmarłego
składamy
wyrazy szczerego współczucia
Uroczystość pogrzebowa rozpocznie się Mszą św.
dnia 19 października 2017 r. /czwartek/ o godz. 14
w katedrze św. Jana w Warszawie
po czym nastąpi pogrzeb w Józefowie
Zarząd Główny, Zarząd Oddziału Warszawskiego i Rada Naczelna
Polskiego Towarzystwa Ziemiańskiego

*****

HANNA SZCZEPANOWSKA

9 października w wieku 88 lat
odeszła na wieczną wartę
wierna Bogu i Polsce
Druhna Hanna Szczepanowska
ps. „Heban”
Harcerka Szarych Szeregów, Żołnierz Armii Krajowej, Uczestniczka Powstania Warszawskiego w Zgrupowaniu AK Żmija na Żoliborzu, następnie w Harcerskiej Poczcie Polowej, więźniarka obozu Stalag VI C Oberlangen. Współzałożycielka NSZZ „Solidarność” poza granicami kraju. Członkini Komitetu Honorowego Poparcia Lecha Kaczyńskiego, Członkini Komitetu Honorowego Poparcia Prawa i Sprawiedliwości. Członek Zarządu Głównego Stowarzyszenia Szare Szeregi. Wiceprezes Zarządu Głównego Związku Piłsudczyków. Niestrudzenie walcząca o odbudowę Polskiego harcerstwa i Ducha Narodu, Krzewicielka patriotycznych wartości, wielki Przyjaciel młodzieży. Swoją postawą oraz zaangażowaniem zawsze dawała wzór wierności Bogu i Ojczyźnie
Pogrzeb Druhny Szczepanowskiej odbędzie się 16 października /poniedziałek/ o godz. 13 w Archikatedrze św. Jana w Warszawie
Informacje o Druhnie:
www.1944.pl/archiwum-historii-mowionej/hanna-szczepanowska,607.html
www.rp.pl/Historia/171019908-Nie-zyje-Hanna-Szczepanowska-laczniczka-w-czasie-Powstania-Warszawskiego.html#ap-1
www.youtube.com/watch?v=mbCdgTFrZls
telewizjarepublika.pl/wspomnienie-druhny-hanny-szczepanowskiej,55010.html

*****

ZBIGNIEW LAZAROWICZ

Uroczystości pogrzebowe ś.p. Zbigniewa Lazarowicza ps. „Bratek” /ur. 27.09.1925-zm. 29.09.2017/, syna płk. Adama Lazarowicza ps. „Klamra” rozpoczną się w czwartek 5 października o godz. 12.30 w kościele św. Wawrzyńca przy ul. Bujwida 51 we Wrocławiu

29 września zmarł we Wrocławiu ostatni z ostatnich, Żołnierz Wyklęty Zbigniew Lazarowicz. Syn Majora Adama Lazarowicza ps. KLAMRA. Pan Zbigniew tak czekał na odnalezienie ojca na Łączce. Tak bardzo był ważny dla naszego środowiska i tak bardzo skromny
/www.encysol.pl/wiki/Zbigniew_Lazarowicz/
CZEŚĆ I CHWAŁA BOHATEROM

Nie żyje mjr Zbigniew Lazarowicz „Bratek”, żołnierz Podziemia, opozycjonista w PRL
W wieku 92 lat zmarł 29 września we Wrocławiu mjr Zbigniew Lazarowicz, żołnierz Związku Walki Zbrojnej, a w czasach PRL aktywny opozycjonista, kolporter i drukarz. Prywatnie był synem zamordowanego 1 marca 1951 r. przez komunistów mjr. Adama Lazarowicza „Klamry”, zastępcy prezesa IV Zarządu Głównego Zrzeszenia WiN, ppłk. Łukasza Cieplińskiego
Informację o śmierci Zbigniewa Lazarowicza podało wrocławskie Stowarzyszenie Odra-Niemen
Zbigniew Lazarowicz urodził się w 1925 r. w Jaśle. Od 1942 r. walczył w Związku Walki Zbrojnej i był słuchaczem w konspiracyjnej Szkole Podchorążych. W marcu 1944 r. został dowódcą plutonu, z którym walczył w trakcie akcji „Burza”. Był działaczem WiN, od 1945 r. ukrywał się. W 1948 r. zamieszkał we Wrocławiu, z którym związany był do końca swoich dni
W czasie PRL był członkiem „Solidarności”, współtworzył podziemną strukturę wydawniczą RKS „S” Dolny Śląsk, kolportował i drukował prasę konspiracyjną. Od lutego do listopada 1982 r. internowany w Nysie, po opuszczeniu ośrodka odosobnienia wrócił do pracy konspiracyjnej
Był odznaczony Krzyżem Partyzanckim, Krzyżem Walecznych oraz czterokrotnie Medalem Wojska
Był synem mjr. Adama Lazarowicza „Klamry”, zastępcy prezesa IV Zarządu Głównego Zrzeszenia WiN, ppłk. Łukasza Cieplińskiego, rozstrzelanego razem z całym IV Zarządem 1 marca 1951 r. w więzieniu na Mokotowie w Warszawie. Do śmierci liczył na odnalezienie szczątków ojca na „Łączce”
/niezalezna.pl/

Wicepremier Mateusz Morawiecki o ś.p. majorze Lazarowiczu:
– To wielka strata, pana Zbigniewa znałem osobiście
– Major Lazarowicz robił wszystko dla odzyskania niepodległości przez naszą Ojczyznę, cześć Jego pamięci
/www.radiorodzina.pl/

*****

PAMELA BEM-NIEDZIAŁEK

W wieku 39 lat zmarła dziennikarka Pamela Bem-Niedziałek, związana z TVN24 i TVN24 BiS. Przegrała walkę z ciężką chorobą
Pamela Bem-Niedziałek była córką znanej wokalistki Ewy Bem

Dziennikarka w 2015 r. dowiedziała się że ma guza mózgu. Nowotwór zaatakował ją kiedy była w drugiej ciąży
Zdecydowała się odsunąć operację w czasie, by bezpiecznie urodzić córeczkę Basię. Dziewczynka przyszła na świat przez cesarskie cięcie w szóstym miesiącu ciąży. Maleństwo trafiło do inkubatora, a mama została poddana operacji i leczeniu
Początkowo terapia wydawała się skuteczna jednak choroba okazała się silniejsza
„W wieku 39 lat zmarła dziennikarka, nasza redakcyjna koleżanka Pamela Bem-Niedziałek. Do końca dzielnie walczyła z ciężką chorobą” – napisano na stronie tvn24bis.pl
„Współtworzyła telewizję TVN24, a następnie TVN CNBC i TVN24 BiS. Była wydawcą, reporterką i prezenterką. Z pasją potrafiła przedstawiać informacje ze świata gospodarki, tak by były zrozumiałe dla każdego widza. W wolnych chwilach słuchała The Beatles i planowała kolejne podróże. Osierociła dwójkę dzieci” – brzmi komunikat stacji
„Niesamowicie pracowita, bardzo inteligentna, dokładna, weryfikująca każdą informację i zadająca właściwe pytania – zawsze zastanawiałem się czy Pamela naprawdę wie jaka jest fantastyczna. Miała ten rodzaj przekornego humoru, dystansu i zaraźliwego śmiechu, który sprawiał że czułeś się dobrze wiedząc że spędzisz z nią dzień. W środku była bardzo dobrym, wrażliwym człowiekiem. Nie wierzę w to że jej nie ma” – powiedział Marek Tejchman, z-ca redaktora naczelnego „Dziennika Gazety Prawnej”, komentator TVN24 BiS
Pamela Bem-Niedziałek osierociła roczną Basię i 3.5-letniego synka Tomasza
/interia.pl/ /30.9.2017/

*****

WIESŁAW MICHNIKOWSKI

Nie żyje Wiesław Michnikowski, wykonawca słynnych przebojów Kabaretu Starszych Panów. Miał 95 lat

Był kolejno aktorem Teatru Domu Żołnierza w Lublinie /1945-46/, Teatru Miejskiego w Lublinie /1946-47/, Teatru Klasycznego w Warszawie /1947-48/, Teatru im. J. Osterwy w Lublinie /1948-51/, Teatru Młodej Warszawy /1951-56/, Teatru Komedia w Warszawie /1956-57/, Teatru Współczesnego w Warszawie /1958-70/, Teatru Polskiego w Warszawie /1970-71/. W latach 1971-92 ponownie pracował w zespole Teatru Współczesnego
Uważał się przede wszystkim za aktora teatralnego; zagrał wiele ważnych ról w niemal wszystkich polskich premierach Sławomira Mrożka: „Zabawie”, „Tangu”, „Szczęśliwym wydarzeniu”, „Emigrantach”, „Krawcu”, „Wdowach”
Ponad 175 razy wystąpił w spektaklach Teatru Polskiego Radia. Za jego role władze Polskiego Radia uhonorowały go w 2006 r. nagrodą Splendor Splendorów. W dorobku ma też 45 kreacji w Teatrze TVP
Poza teatrem, radiem, filmem i telewizją popularność przyniosły mu występy estradowe
Był jedną z gwiazd telewizyjnego Kabaretu Starszych Panów, kabaretu „Dudek” oraz radiowego „Podwieczorku przy mikrofonie”. Cała Polska nuciła jego szlagier „Addio pomidory!”. Innymi przebojami Przybory i Wasowskiego w wykonaniu Michnikowskiego były: „Wesołe jest życie staruszka”, „Jeżeli kochać to nie indywidualnie” czy „Inwokacja”. Z „Dudka” pamiętne są skecze z jego udziałem – „Sęk” Konrada Toma i „Ucz się, Jasiu” Stanisława Tyma
Zagrał w ponad 40 filmach. Do jego najbardziej znanych ról zalicza się postać Jej Ekscelencji w „Seksmisji” /1983/ w reżyserii Juliusza Machulskiego
Wystąpił m.in. w filmach: „I Ty zostaniesz Indianinem” /1961/, „Gangsterzy i filantropi” /1962/, „Hydrozagadka” /1970/, „Otello z M-2” /1968/, „Skutki noszenia kapelusza w maju” /1993/ oraz „Hallo Szpicbródka, czyli ostatni występ króla kasiarzy” /1978/, „Rififi po sześćdziesiątce” /1989/. Także w serialach „Czterej pancerni i pies”, „Jan Serce” /1981/ i „W labiryncie” /1988-91/
W polskiej wersji językowej serialu animowanego „Smerfy” /1981-89/ znakomicie dubbingował postać Papy Smerfa
/RP, PAP/ /29.9.2017/

*****

JÜRGEN ROTH

Po długiej chorobie zmarł Jürgen Roth, jeden z najlepszych niemieckich dziennikarzy śledczych. Autor dwóch książek o katastrofie smoleńskiej miał 72 lata

Swego czasu o niemieckim dziennikarzu było w Polsce głośno z powodu publikacji książek o katastrofie smoleńskiej: „Tajne akta. Smoleńsk” oraz „Smoleńsk 2010. Spisek który zmienił świat”
„Deutsche Welle” przedstawiając jego sylwetkę pisało o nim „niewygodny dokumentalista”
Sylwetka Rotha z publikacji „Deutsche Welle”:
Urodzony w 1945 r. we Frankfurcie nad Menem Jürgen Roth miał dwadzieścia parę lat kiedy uczył się fachu handlowca ds. spedycji. Przerwał jednak naukę i w 1968 wyjechał na rok do Turcji. Trzy lata później opublikował swoją pierwszą książkę „Bieda w Republice Federalnej Niemiec”. Od tamtej pory ukazały się niezliczone książki jego pióra i telewizyjne filmy dokumentalne. Tematyka na której koncentrował się Roth to zorganizowana przestępczość, działalność mafijna, korupcja, międzynarodowy terroryzm. Jego obszarem zainteresowania jest, poza Niemcami, Europa Wschodnia. Roth był zdania że zorganizowana przestępczość nie tylko jest ściśle powiązana z gospodarką europejską, ale że jest wręcz jej częścią. Jedna nie funkcjonuje bez drugiej
Roth był jednym z najbardziej znanych dziennikarzy śledczych w Niemczech. Jego publikacje przyniosły mu sławę i… wrogów. Uchodzi za zadziornego, „trudnego”, kontrowersyjnego autora. Krytycy a przede wszystkim wymieniani przez niego w jego publikacjach politycy i przedsiębiorcy zarzucają mu że wiele rozpowszechnianych przez niego informacji nie można potwierdzić, nawet on sam nie jest w stanie udowodnić ich wiarygodności. Pozywali go m.in. były kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder czy bułgarski szef MSW Rumen Petkow. Gastronom z Lipska osiągnął na drodze sądowej że książka Rotha „Niemcy kraj mafii” zniknęła z półek księgarskich, a potem mogła być w sprzedaży tylko z zaczernionymi fragmentami. Roth nie chciał ujawniać swych źródeł, wolał już przegrać sprawę sądową
„Bez jego książek czytelnikowi czegoś by brakowało i na pewno też czegoś by brakowało niejednemu ze śledczych, którzy po ukazaniu się publikacji Rotha rzucają się na nie szukając kto jest w nich cytowany, nazwany czy pośrednio wymieniony”, napisał o pracy Rotha profesor kryminalistyki na Uniwersytecie Ruhry w Bochum Thomas Celtes
Jürgen Roth był też aktywny w niezależnej organizacji Business Crime Control /BCC/. Powstała w 1991 r. jest siecią dziennikarzy śledczych, publicystów, autorów i badaczy w obszarze niemieckojęzycznym: Austrii, Niemczech, Szwajcarii, Liechtensteinie i Luksemburgu. BCC bierze pod lupę szeroko rozumianą przestępczość gospodarczą
/Interia/Deutsche Welle/ /29.9.2017/

*****

ALEKSANDER KRZYMIŃSKI

W kościele Zesłania Ducha Świętego na warszawskim Żoliborzu odbyły się uroczystości pogrzebowe prof. Aleksandra Krzymińskiego

Wybitny Polak, ekonomista, były wiceminister spraw zagranicznych, wykładowca WSKSiM, członek Zespołu Wspierania Radia Maryja zmarł 19 września. Miał 91 lat
Prof. dr hab. Aleksander Henryk Krzymiński urodził się 20 września 1926 w Paryżu
Jako profesor nauk ekonomicznych specjalizował się m.in. w marketingu i międzynarodowych stosunkach gospodarczych. W czasie pracy dydaktycznej wychowywał młodzież do patriotyzmu, będąc wiernym zasadzie „Bóg – Honor – Ojczyzna”
Aleksander Krzymiński w czasie Powstania Warszawskiego walczył w obwodzie Żoliborz. Należał do zgrupowania „Żmija”
Prof. Aleksander Krzymiński został odznaczony Krzyżem Walecznych, Krzyżem Partyzanckim, Krzyżem Armii Krajowej i Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski
/RIRM/ /28.9.2017/

*****

GRZEGORZ KRÓLIKIEWICZ

– Śmierć Grzegorza Królikiewicza to wielka strata dla polskiej kultury – powiedział wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński. Reżyser zmarł 21 września w wieku 78 lat. „Artysta z prawdziwego zdarzenia”

Wicepremier, minister kultury prof. Piotr Gliński wspominając zmarłego reżysera powiedział że był on „artystą z prawdziwego zdarzenia”, a jego śmierć to „wielka strata dla polskiej kultury”. Wspomniał także moment poznania Królikiewicza
– Było to kilkadziesiąt lat temu przy realizacji jednego z jego filmów. Jako młody człowiek byłem wówczas kaskaderem na planie filmowym – powiedział prof. Gliński. – Film był zrobiony z dużym rozmachem, w sposób nieco naturalistyczny. Jak wiadomo, pan Grzegorz Królikiewicz lubił mocno uderzać w sztuce, był artystą z prawdziwego zdarzenia. Wiele wymagał od siebie i od innych – powiedział wicepremier
Minister kultury zwrócił również uwagę na zaangażowanie prospołeczne reżysera. – Kwestie społeczne były dla niego ważną rzeczą i był w tym autentyczny – powiedział. Przyznał również że bardzo lubił Królikiewicza
W ciągu ostatnich lat – jak mówił – miał z nim kontakt przy różnych okazjach. – Miałem zaszczyt spotykać się z Mistrzem także podczas mojej kampanii wyborczej w Łodzi. Śmierć Grzegorza Królikiewicza to wielka strata dla tego miasta – powiedział minister kultury
Autor scenariuszy, reżyser filmów fabularnych i dokumentalnych Grzegorz Królikiewicz był absolwentem wydziału reżyserii łódzkiej szkoły filmowej i wykładowcą w niej, nauczycielem wielu pokoleń filmowców; nosił tytuł profesora nauk filmowych. Reżyser zapraszany był również do pracy w komisjach selekcyjnych w Polskim Instytucie Sztuki Filmowej
Autor scenariuszy i reżyser filmów dokumentalnych i fabularnych, m.in. „Na wylot” /1972/, „Wieczne pretensje” /1974/, „Przypadek Pekosińskiego” /1993/ czy „Sąsiady” /2014/. Za swoje filmy nagrodzony m.in. Nagrodą FIPRESCI na Festiwalu w Mannheim /za swój debiut „Na wylot”/, Złotymi Lwami Festiwalu w
Gdyni, czy nagrodą Specjalną Festiwalu w Karlovych Varach /obie nagrody za film „Przypadek Pekosińskiego”/. Był autorem wielu książek poświęconych teorii kina
/PAP/MKiDN/ /22-09-2017/

*****

BP KAZIMIERZ RYCZAN

Ksiądz biskup Kazimierz Ryczan odszedł do Pana
Z wielkim żalem przyjęliśmy wiadomość że po ciężkiej chorobie odszedł do Pana Ksiądz Biskup Senior Kazimierz Ryczan. Miał 78 lat
Ksiądz Biskup Kazimierz Ryczan był ponad 20 lat ordynariuszem Diecezji Kieleckiej. W latach 2008-15 był Krajowym Duszpasterzem Świata Pracy

XXIII Krajowy Zjazd Delegatów NSZZ „Solidarność” na wniosek Zarządu Regionu Świętokrzyskiego NSZZ „Solidarność” uhonorował Księdza Biskupa Kazimierza Ryczana tytułem Zasłużony dla NSZZ „Solidarność”. Ksiądz Biskup Kazimierz Ryczan pozostanie w naszej pamięci na zawsze
Uroczystości pogrzebowe odbędą się 18 i 19 września w Kielcach. Trumna z ciałem Biskupa zostanie przywieziona do Domu Biskupiego w poniedziałek 18 września o godz. 16. Przed godz. 17 wprowadzona zostanie do Bazyliki Katedralnej w Kielcach. Tu zostanie odprawiona msza święta Ex Porta, której przewodniczyć będzie były metropolita krakowski ks. kardynał Stanisław Dziwisz. Po mszy rozpocznie się modlitewne czuwanie, które potrwa do godz. 21. Następnie trumna z Biskupem Kazimierzem Ryczanem zostanie przeniesiona do kościoła Św. Trójcy
We wtorek 19 września odbędą się główne uroczystości pogrzebowe, którym przewodniczyć będzie metropolita krakowski ks. arcybiskup Marek Jędraszewski. O godz. 14 z kościoła Św. Trójcy trumna zostanie przeniesiona do Bazyliki Katedralnej, gdzie od godz. 15 będzie sprawowana Msza św., po czym trumna z Biskupem Kazimierzem Ryczanem zostanie złożona w podziemiach Bazyliki Katedralnej w Kielcach
/Region Świętokrzyski NSZZ „Solidarność”/
/www.tysol.pl/ /13.9.2017/

*****

EDWARD MIZIKOWSKI

20 sierpnia w wieku 64 lat zginął tragicznie Edward Mizikowski, założyciel Międzyzakładowego Robotniczego Komitetu Solidarności /MRKS/, członek Solidarności Walczącej

Ślusarz, dziennikarz, poeta, działacz niepodległościowy
Redaktor i wydawca podziemnych pism /„Głos Wolnego Hutnika”, „Głos Wolnego Robotnika”, „CDN – Głos Wolnego Robotnika”/,
organizator i uczestnik warszawskich demonstracji antykomunistycznych, wielokrotnie zatrzymywany i aresztowany
W sierpniu 1988 r. organizator strajku w Hucie Warszawa
W latach 90 działacz Związku Piłsudczyków, po katastrofie smoleńskiej jeden z obrońców krzyża na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie
Edku, żegnamy Cię ze smutkiem
Przyjaciele z SW
Uroczystości żałobne odbędą się 29 sierpnia w Katedrze Polowej WP w Warszawie, pogrzeb na cmentarzu rodzinnym na Bródnie
/www.sw.org.pl/ /25.8.2017/

Prezydent Andrzej Duda zdecydował o pośmiertnym odznaczeniu Edwarda Mizikowskiego
/Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu/

*****

ADAM WÓJCIK

W wieku 47 lat, po chorobie nowotworowej, zmarł we Wrocławiu Adam Wójcik, koszykarz czołowych klubów, wielokrotny reprezentant naszego kraju

Były reprezentant Polski chorował na białaczkę i był w śpiączce
Wójcik cztery razy grał z drużyną narodową w mistrzostwach Europy, ostatni raz w 2009 r.
Osiem razy zdobył tytuł mistrza Polski. W 1997 r. z zespołem Spirou Charleroi został też mistrzem Belgii
Wójcik grał jako skrzydłowy i środkowy. Wystąpił w ponad 1200 meczach, 651 razy w polskiej lidze oraz 238 w reprezentacjach Polski, w tym 149 w reprezentacji seniorów
Urodzony w Oławie jako koszykarz zaczynał w Gwardii /później Aspro/ Wrocław. Następnie grał m.in. w Mazowszance Pruszków, Śląsku Wrocław, Bobrach Bytom, Prokomie Treflu Sopot, Baskecie Poznań, Turowie Zgorzelec
Osiem razy cieszył się ze swoimi zespołami z tytułu mistrza Polski. 14 razy zdobywał medale mistrzostw Polski. Na parkietach polskiej ligi zdobył ponad 10 tys. punktów, a łącznie w karierze ponad 17 tys.
Był trzykrotnie najbardziej wartościowym zawodnikiem finałów polskiej ligi – w 1998 i 2001 r. jako gracz Śląska, a w 2005 r. Prokomu Trefl Sopot. Wystąpił w 11 finałach, w sumie w 56 meczach, zdobył 805 punktów. Dwukrotnie wybrany MVP meczów gwiazd polskiej ligi /1999 i 2009/, w których zagrał ośmiokrotnie
W 1993 r. jako pierwszy polski koszykarz przebywał na testach w klubie NBA Los Angeles Clippers, ale nie otrzymał angażu. Dwa lata później z Mazowszanką zdobył swój pierwszy tytuł mistrza Polski
W 1997 r. był z reprezentacją Polski w ćwierćfinale mistrzostw Europy. Oficjalne występy sportowe zakończył w 2012 r.
/WS/interia.pl/ /26.8.2017/

Piękne słowa Marcina Gortata
Marcin Gortat, jeden z najlepszych polskich koszykarzy w historii, nasz jedynak w najlepszej lidze świata NBA, napisał piękne słowa pod adresem zmarłego Adama Wójcika
„To niewyobrażalna strata… Mój mentor i wielki człowiek opuścił ten świat. Jednak jego legenda pozostanie z nami” – napisał Gortat na swoim oficjalnym koncie na Twitterze
Kilka minut wcześniej Gortat opublikował jeszcze jeden wpis
„Spoczywaj w pokoju, Mistrzu. Największy i najwspanialszy koszykarz w polskiej historii. ADAM WÓJCIK” – tymi słowami jedyny Polak w NBA pokłonił się w pas przedwcześnie zmarłej ikonie polskiej koszykówki
W trakcie długiej i pięknej kariery klubowej oraz reprezentacyjnej Wójcik potrafił się podnosić po każdym niepowodzeniu, stąd dopiero w 2012 r. odszedł na sportową emeryturę. Przegrał dopiero teraz kiedy życie wyzwało go na nierówny pojedynek…
Wójcik zmarł w wieku 47 lat, wskutek choroby nowotworowej. Były reprezentant Polski chorował na białaczkę
Miał żonę oraz dwóch synów, 18-letnich bliźniaków Jana i Szymona, którzy też mogą pójść w ślady ojca i zostać świetnymi koszykarzami
/AG/interia.pl/ /27.8.2017/

*****

JANUSZ GŁOWACKI

Zmarł Janusz Głowacki – dramatopisarz i autor opowiadań, felietonista, scenarzysta filmowy. Miał 78 lat. Informację o śmierci pisarza przekazała jego żona – Olena Leonenko-Głowacka

Janusz Głowacki, zwany popularnie „Głową”, zaczynał jako prozaik, przez wiele lat pisywał scenariusze filmowe i felietony
Głowacki urodził się 13 września w 1938 r., w Poznaniu. Studiował historię na Uniwersytecie Warszawskim, ale przeniósł się na wydział aktorski Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej. Wyrzucony za „brak zdolności i cynizm”, jak to oceniał po latach w autobiograficznej książce, wrócił na UW i w 1961 r. ukończył filologię polską. „Pewnie taki charakter; Grecy uważali że charakter to przeznaczenie. Podobno już jako chłopiec uśmiechałem się krzywo. Przez to uznano mnie w szkole za cynika i nawet nie namawiano bym się zapisał do Związku Młodzieży Polskiej” – wspominał Głowacki po latach, w 2004 r., w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”
Swój pierwszy tekst prozatorski Głowacki opublikował w 1960 r. w „Almanachu Młodych”. Cztery lata później znalazł się w zespole redakcyjnym „Kultury”. Tam, w latach 1964-1981, ukazywały się jego felietony i opowiadania, które złożyły się potem na m.in. zbiory: „W nocy gorzej widać”, „Wirówka nonsensu”, „My Sweet Raskolnikow”, „Moc truchleje”. Pewien wpływ na kształtowanie się osobowości Głowackiego miał Janusz Wilhelmi, redaktor naczelny „Kultury”
„Wtedy zaczynałem pisać i myślę że Wilhelmi traktował mnie trochę jak najzdolniejszego ucznia. Miał do mnie słabość, a ja słuchałem z otwartymi ustami jego porad: takich właśnie bym nigdy nie ufał swoim pierwszym reakcjom, bo mogą być uczciwe, albo że ‚nie należy zbyt daleko odchodzić od moralności, bo to się na dłuższa metę nie opłaca’ – wspominał Głowacki, który jako felietonista „Kultury” na ostatniej stronie pisma ośmieszał to, co naczelny afirmował na stronie pierwszej
Głowacki wypracował sobie własną stylistykę felietonu i własną, przewrotną strategię walki z cenzurą. Pisząc o „Ulissesie” zestawił książkę Joyce’a z trzeciorzędną powieścią pornograficzną „Głupia sprawa” Stanisława Dobrowolskiego, sławiąc zalety tej ostatniej a krytykując dzieło Irlandczyka. Szekspirowi Głowacki zarzucał pesymizm, czarnowidztwo i niedostrzeganie osiągnięć, chwalił natomiast Attylę za „zdrowy stosunek do zdegenerowanej sztuki rzymskiej”. „Cenzura była skołowana. Część czytelników też” – wspominał pisarz, który określał narratora tych felietonów jako „osobę cokolwiek ograniczoną umysłowo, ale zaangażowaną po właściwej stronie”
W opowiadaniach Głowacki opisywał świat ówczesnych elit, artystyczny półświatek, bywalców literackich kawiarni. Materiał literacki zbierał imprezując m.in. w sławnym SPATiF-ie, Hybrydach i pobliskim barze Przechodnim, pijał z Hłaską, Andrzejewskim i Himilsbachem. W latach 60 i 70 stał się postacią popularną i powszechnie rozpoznawalną, bohaterem licznych anegdot towarzyskich. Odnosił także sukcesy w filmie
W 1969 r. powstał film Andrzeja Wajdy „Polowanie na muchy”, do którego Głowacki napisał scenariusz. Jednak prawdziwym sukcesem okazał się dopiero stworzony we współpracy z Markiem Piwowskim „Rejs”. Ponadto napisał scenariusze do filmów „Trzeba zabić tę miłość” /1972/ Janusza Morgensterna, „Choinka strachu” /1982/ Tomasza Lengrena i „Billboard” /1998/ – wspólnie z reżyserem tej produkcji Łukaszem Zadrzyńskim. Napisał też dialogi do filmu „Jej portret” /1974/ Mieczysława Waśkowskiego
Swój ostatni scenariusz filmowy napisał do produkcji „Wałęsa. Człowiek z nadziei” /2013/ Andrzeja Wajdy. W książce opisującej pracę nad nim wspominał że najczęściej zadawane mu wówczas pytanie brzmiało: „Czy napisał pan że Wałęsa to Bolek?” – chciał to wiedzieć nawet parkingowy z warszawskiego Powiśla, gdzie Głowacki mieszkał. W zasadzie podczas pisania scenariusza indagowano go o to bez przerwy. „Ja osobiście, jak mawiają nasi parlamentarzyści, to może bym nawet wolał żeby był. Z wyrachowania, bo lepiej by mi się pisało. Żeby się do końca pogrążyć powiem więcej, że to całe szczęście że Lech Wałęsa się ze służbami przez jakiś czas zadawał, bo dzięki temu nawet Andrzej Wajda, chociaż Lecha kocha, w żaden sposób nie dał rady zrobić z niego człowieka z żelaza” – deklarował scenarzysta
Debiut dramaturgiczny Janusza Głowackiego przypadł na rok 1972; wtedy Studencki Teatr Satyryków przeniósł na scenę jego „Cudzołóstwo ukarane”. Teksty Głowackiego często gościły na deskach polskich scen teatralnych oraz w Teatrze Telewizji – w 1975 zrealizowano „Dzień słodkiej śmierci” /Teatr TV/, w 1976 r. „Obciach”, w 1977 r. – „Mecz” /Teatr Powszechny, Warszawa/ oraz „Wizytę” /Teatr TV/, a w 1979 r. „Kopciucha” /Teatr Współczesny, Szczecin/. To właśnie na premierę „Kopciucha” na deskach londyńskiego Royal Courts Theatre Głowacki wyjechał z Polski na początku grudnia 1981 r.
„Do Londynu wyjechałem na tydzień. A tu stan wojenny i się zostałem na emigranta. Potem Nowy Jork, bo jak już emigrować, to tam. Do Polski przyjechałem po ośmiu latach. Potem wróciłem do USA i tak się huśtam nad oceanem” – wspominał Głowacki
W USA znalazł się po czterdziestce, bez pieniędzy, zawodu i z marną angielszczyzną. W książce „Z głowy” wspomina jak całymi miesiącami krążył po biurach producentów i redakcjach z maszynopisami i plikiem londyńskich recenzji w ręku. „Nic nie robi tak dobrze pisarzowi jak upokorzenie, nie jest łatwo przyznać się do klęski i do tego że nikt nas nie chce” – wspomina Głowacki początki swojej kariery w Nowym Jorku. Udało mu się przełamać złą passę dramatem „Polowanie na karaluchy”, o parze polskich emigrantów przegadujących bezsenne noce w najbiedniejszej części Manhattanu, wyreżyserowanym przez Arthura Penna w Manhattan Theatre Club w 1986 r. Sztuka zebrała znakomite recenzje i jest wystawiana po dziś dzień w teatrach całego świata
Kolejne dramaty Głowackiego – „Antygona w Nowym Jorku” /1992/, o trójce bezdomnych, Polaku, Rosjaninie i Portorykance przeżywających chwile miłości, nadziei i rozpaczy w nowojorskim Tompkins Square Park, czy nawiązująca do Czechowa „Czwarta siostra” /2001/, także zyskały powodzenie. Pisarz wydał też kolejne tomy prozy: „Ostatni cieć” /2001/, „Good night Dżerzi” /2010/. W październiku 2013 r. do księgarń trafiła ostatnia książka Głowackiego zatytułowana „Przyszłem czyli jak pisałem scenariusz o Lechu Wałęsie dla Andrzeja Wajdy” /2013/
/interia.pl/ /19.8.2017/

*****

BOGUSŁAW WOLNIEWICZ

Nie żyje prof. Bogusław Wolniewicz, polski filozof, publicysta i komentator. Miał 90 lat

Bogusław Wolniewicz urodził się w 1927 r. w Toruniu. Przez wiele lat pracował w Katedrze Filozofii Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Gdańsku, a potem na Uniwersytecie Warszawskim
Był tłumaczem i komentatorem Ludwiga Wittgensteina
Od 1955 r. był członkiem PZPR
W latach 90 komentował wydarzenia polityczne i społeczne w Radiu Maryja
/fakty.interia.pl/ /5.8.2017/

*****

JÓZEF GRUDZIEŃ

Zmarł Józef Grudzień, był mistrzem i wicemistrzem olimpijskim w boksie

Boksował w wadze lekkiej. W 1964 r., w Tokio, został mistrzem olimpijskim
Cztery lata później, w Meksyku, zdobył srebrny medal
Był także mistrzem Europy w 1967 r., a dwa lata wcześniej zajął drugie miejsce na kontynencie
Trzykrotnie sięgał po tytuł mistrza Polski; reprezentował Pafawag Wrocław i Legię Warszawa
Po zakończeniu kariery przez pewien czas był trenerem.  Działał w PKOl
Był laureatem nagrody im. Aleksandra Rekszy przyznawanej osobom szczególnie zasłużonym dla polskiego boksu. Odznaczony Krzyżami Kawalerskim i Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski
Miał 78 lat
/Pawo/sport.interia.pl/ /17.6.2017/

*****

ZBIGNIEW WODECKI

W poniedziałek 22 maja w wyniku udaru mózgu po operacji by-passów w wieku 67 lat zmarł Zbigniew Wodecki

5 maja Wodecki przeszedł w Warszawie operację by-passów. Niespodziewanie 8 maja nad ranem doznał rozległego udaru mózgu
„Mimo niezwykłej woli życia i starań lekarzy udar dokonał nieodwracalnych zmian. Zmarł 22 maja w jednym z warszawskich szpitali. Żona i dzieci byli przy nim. Zostanie pochowany w ukochanym Krakowie” – napisano w informacji na stronie artysty
Zbigniew Wodecki urodził się 6 maja 1950 w Krakowie. Był jedną z najważniejszych postaci polskiego świata muzycznego. Wielu słuchaczy myśląc o nim widzi długowłosego wirtuoza grającego na skrzypcach, słyszy jego melodie i hity takie jak „Opowiadaj mi tak”, „Pszczółka Maja”, „Zacznij od Bacha”, „Izolda” czy „Chałupy”. Był nie tylko wokalistą i instrumentalistą, dał się poznać również jako kompozytor i aranżer. Samego siebie określał mianem „śpiewającego muzyka”
Jego umuzykalniona rodzina pochodziła z Łazisk na Śląsku. Ojciec zakładał orkiestrę Polskiego Radia w Katowicach, a potem Symfoniczną Orkiestrę Polskiego Radia w Krakowie, gdzie był pierwszym trębaczem. Mama Wodeckiego była śpiewaczką, jej głos charakteryzowano jako sopran koloraturowy
Przez całe życie był związany z Krakowem i „posądzany że pomieszkuje w Warszawie”. Chętnie angażował się w akcje społeczne pod Wawelem, m.in. kwestował na cmentarzu Rakowickim na rzecz odnowy zniszczonych grobów, uczestniczył w kampanii antysmogowej, sprzeciwiał się zamknięciu liceum artystycznego
Jako pięciolatek zaczynał przygodę ze skrzypcami. Uczęszczał do Państwowej Szkoły Muzycznej II stopnia im. W. Żeleńskiego w Krakowie. Uczył się w klasie skrzypiec Juliusza Webera. Pod koniec lat 60 związał się z Piwnicą pod Baranami. Występował też z zespołami Anawa /gral na skrzypcach/, Czarna Perła /na trąbce/. Grał m.in. z Ewą Demarczyk, Markiem Grechutą. Był skrzypkiem Orkiestry Symfonicznej PRiTV oraz Krakowskiej Orkiestry Kameralnej pod dyrekcją Kazimierza Korda
Jako wokalista zadebiutował w 1972 r. na X Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu utworem „Tak to ty”. W tym samym roku zrealizował swój pierwszy recital telewizyjny „Wieczór bez gwiazd”. Wkrótce jego kompozycje i piosenki zaczęli doceniać jurorzy festiwali w całej Polsce. Łącznie nagrał siedem albumów /w tym jedną EP-kę/, m.in. „Dusze kobiet”, „Obok siebie”, „Platynowa”. Ostatni z nich – „1976: A Space Odyssey” – ukazał się dwa lata temu i zyskał status złotej płyty, dzięki współpracy Wodeckiego z zespołem Mitch & Mitch
Wodeckiego dobrze kojarzy również młoda widownia – artysta chętnie angażował się w produkcje adresowane do dzieci. To on był odtwórcą piosenki przewodniej polskiej wersji animowanej słynnej wieczorynki „Pszczółka Maja”
– Początkowo mnie to denerwowało, bo przecież miałem jeszcze inne kompozycje, ale po latach, jak spojrzałem wstecz, doszedłem do wniosku że dzięki tej pszczole ja tyle lat egzystowałem, więcej koncertów grałem, stawki miałem większe. I przy okazji tej pszczoły mogłem śpiewać jeszcze inne kompozycje, to było takie carte blanche – mówił Zbigniew Wodecki
Wykonywał piosenki m.in. do serialu „Plecak pełny przygód” i do bajki „Rudolf, czerwononosy renifer”. Użyczył głosu do filmu „Disco robaczki”
Nie unikał telewizji. Na swoim koncie ma epizodyczne role w takich tytułach jak m.in. „Jan z drzewa”, „Klan”, „Miodowe lata”, „Świat według Kiepskich”. Zasłynął jako juror popularnego telewizyjnego programu „Taniec z gwiazdami”. Był też gospodarzem telewizyjnych programów muzycznych „Droga do gwiazd”, „Twoja droga do gwiazd”. Jak mówił mimo że technologia, show-biznes i rozrywka zmieniają się na przestrzeni lat, to „meritum estrady pozostaje jedno i to samo: trzeba coś umieć i ciężko nad sobą pracować”
Mimo że w tym roku mija 40 lat od wydania jego pierwszej długogrającej płyty Wodecki nie organizował jubileuszowej trasy koncertowej. Twierdził że od wielu lat gra ponad sto koncertów rocznie, nie czuje więc konieczności organizowania dodatkowych. Występy przed publicznością były już dla niego naturalnym elementem pracy zawodowej
„Dla mnie to jest normalne, tak jak dla szewca robienie butów. Staram się robić te buty dobrze muzycznie. Spotkania z publicznością przebiegają w atmosferze wzajemnego zrozumienia i to jest sukces po 40 latach śpiewania” – mówił
Na każdym z koncertów muzyk wykonywał zarówno utwory z ostatnich płyt, jak i swoje największe przeboje. Do jego ulubionych piosenek należały m.in. „Teatr uczy nas żyć” z tekstem Jacka Korczakowskiego, „Lubię wracać tam gdzie byłem” do tekstu Wojciecha Młynarskiego i „Z tobą chcę oglądać świat”, do której słowa napisał Jonasz Kofta. Twierdził że miał szczęście pracować z niezwykle zdolnymi tekściarzami, dzięki którym jego utwory niosły konkretne przesłanie
„Mam taką metodę pracy, czy też miałem, gdzie głównie pisałem muzykę i do muzyki pisali panowie tekst, ale trafiałem na genialnych ludzi. Jak tego się słucha, to jakby było odwrotnie, jakby muzyka była pisana do tekstu” – mówił Wodecki
Muzyk twierdził że od niedawna czuje się jak debiutant, za sprawą płyty „1976: A Space Odyssey”, nagranej rok temu z zespołem Mitch & Mitch i ponad 40-osobową orkiestrą. Album zawierający odświeżone utwory z jego pierwszego albumu zdobył status złotej płyty, a także dwie statuetki Fryderyków w kategoriach album pop i utwór roku /”Rzuć to wszystko, co złe”/. Mówił że sukces tego wydawnictwa był dla niego wyjątkowym doznaniem. Zapewniał że nie zamierza na razie kończyć kariery
„Przyjdzie czas by się żegnać z publicznością, za jakieś pięć lat” – zapowiadał niedawno. „Bogu dziękować jeszcze żyję i dopóki stoję, zęby i włosy mi nie wypadną, dopóty będę robić karierę” – mówił
/PAP/interia.pl/ /22.5.2017/

*****

ANDRZEJ ELLMANN

W Poznaniu po długiej chorobie zmarł Andrzej Ellmann, kompozytor, wokalista, gitarzysta i producent muzyczny, przez przyjaciół zwany Pulem. Miał 66 lat

Był długoletnim współpracownikiem Eleni, dla której komponował i z którą koncertował
W latach 1967-72 grał w zespołach amatorskich. W 1972 z założoną przez braci Prońko grupą Reflex na festiwalu Jazz nad Odrą zdobył II nagrodę. Dwa lata później współpracował ze Zdzisławą Sośnicką, czego efektem była skomponowana razem z Romanem Nowickim do tekstu Jonasza Kofty piosenka „Zasnęło we mnie wszystko”
W 1975 grał i śpiewał w Kabarecie Tey piosenki z tekstem Janusza Rewińskiego „Poszło z dymem parę lat” i „Na przekór nam”
W tamtych latach dla uczących się wtedy w Studio Sztuki Estradowej Estrady Poznańskiej Hanny Banaszak i Piotra Żurowskiego skomponował piosenki „Tak to już jest” i „Noe kontra pchła”. Autorem tekstów do obu był Kazimierz Łojan
W 1978 Andrzej Ellmann nawiązał współpracę z Krzysztofem Krawczykiem. Skomponował dla niego muzykę do wierszy „Marzenie” i „Trzy złote włosy” Leopolda Staffa, „Lubię kiedy kobieta” Kazimierza Przewy-Tetmajera oraz „Posyłam kwiaty” Adama Asnyka
Przez wiele lat współracował także z orkiestrami Zbigniewa Górnego, Alex Bandem i Orkiestrą Jerzego Miliana. W 1981 występował jako support przed Czesławem Niemenem na trasie koncertowej w USA. W latach 80 współtworzył trio z Haliną Zimmermann i Piotrem Schulzem, ale komponował także m.in. dla Zdzisławy Sośnickiej, Urszuli Sipińskiej /”Mam cudownych rodziców”, „Muzyk, muzyk”, „Płynąć”/, Ireny Jarockiej /”Masz jeszcze mnie”/ i Ryszarda Rynkowskiego. Skomponował muzykę do ok. 200 filmów krajoznawczych. Był producentem wydanej w 2001 płyty Eleni „Coś z Odysa”
/Marek Zaradniak/www.gloswielkopolski.pl/ /29.4.2017/

Kompozytor i autor tekstów Andrzej Ellmann zmarł 29 kwietnia
Był członkiem Sekcji B – Autorów Utworów Muzyki Rozrywkowej i Tanecznej naszego Stowarzyszenia od 1979 r.
Urodzony w 1951 w Poznaniu, tam ukończył liceum ogólnokształcące i, równolegle, średnią szkołę muzyczną; głównym jego instrumentem były organy. Jako nastolatek zaczął grać w zespołach amatorskich, w 1971 zawodowo związał się z Państwowym Przedsiębiorstwem Imprez Estradowych, pracując w charakterze muzyka
Współpracował z Jerzym Milianem, Urszulą Sipińską, Andrzejem Dąbrowskim, Zdzisławą Sośnicką /napisał dla niej wspólnie z Romanem Nowickim, do tekstu Jonasza Kofty, piosenkę Zasnęło we mnie wszystko/, Haliną Frąckowiak, Wojciechem Skowrońskim
W latach 1967–72 współtworzył amatorskie kapele. Występując z zespołem Reflex /założonym z inicjatywy rodzeństwa Prońko: Krystyny i jej braci Piotra i Wojciecha/ zdobył na Festiwalu Jazz nad Odrą w 1972 II nagrodę w kategorii zespołów jazzu nowoczesnego
Współpracował także – grając, komponując i pisząc teksty – z poznańskim kabaretem Tey, Hanną Banaszak, Krzysztofem Krawczykiem, Ireną Jarocką, Ryszardem Rynkowskim. Podczas trasy koncertowej Czesława Niemena w USA występował jako tzw. suport
Grał również z orkiestrą Zbigniewa Górnego i z Alex Band. Przez wiele lat pracował z popularną piosenkarką greckiego pochodzenia Eleni, z którą koncertował i dla której skomponował wiele utworów; był również producentem jej wydanego w 2001 albumu Coś z Odysa
Andrzej Ellman w dorobku pozostawił cztery autorskie płyty długogrające oraz muzykę do niemal 200 filmów krajoznawczych
/www.zaiks.org.pl/

Ważniejsze kompozycje:
„Bądź mym dopełnieniem” – Grażyna Łobaszewska i S26 /tekst Bogumił Popow/
„Bez ciebie świat” – Eleni i Wiesław Ochman /tekst Lech Konopiński/
„Don’t leave me now” – Eleni i Andrzej Ellmann /tekst Witold Skowroński/
„Głodny życia” – Urszula Sipińska /tekst Agnieszka Osiecka/
„Gdzie orkiestra gra” – Urszula Sipińska /tekst Andrzej Kuryło/
„Inny nie będę” – Ryszard Rynkowski /tekst Jacek Cygan/
„Mam cudownych rodziców” – Urszula Sipińska /muzyka Andrzej Ellmann i Jerzy Konrad, tekst Wojciech Młynarski/
„Masz jeszcze mnie” – Irena Jarocka /tekst Andrzej Kuryło/
„Muzyk, muzyk” – Urszula Sipińska /tekst Agnieszka Osiecka/
„Na przekór nam” – Eleni /tekst Janusz Rewiński/
„Niebo za rogiem” – Max Bonard Band /tekst Marek Dutkiewicz/
„Nie czekam na miłość” – Eleni /tekst Andrzej Kuryło/
„Płynąć” – Urszula Sipińska /tekst Andrzej Kuryło/
„Poszło z dymem parę lat” – Andrzej Ellmann /tekst Alfred Maria Babel – pseudonim Janusza Rewińskiego/
„Przystanek mej młodości” – Urszula Sipińska /tekst Wojciech Młynarski/
„Sentymentalny dzień” – Urszula Sipińska /tekst Andrzej Kuryło/
„Świat moich kilku lat” – Urszula Sipińska /tekst Bogumił Popow/
„Światełka twego domu” – Urszula Sipińska /tekst Wojciech Młynarski/
„Taka bądź kolorowa” – Andrzej Ellmann /tekst Bogumił Popow/
„Taka sama” – Irena Jarocka /tekst Andrzej Kuryło/
„Tu nie zawinił nikt” – Eleni /tekst Lech Konopiński/
„Wciąż arka Noego” – Urszula Sipińska /tekst Maria Truszewicz/
„Wrzuć na luz” – Eleni /tekst Paweł Lejman/
„Zaglądając w cudze drzwi” – Eleni /tekst Andrzej Sobczak/
„Zasnęło we mnie wszystko” – Zdzisława Sośnicka /muzyka Andrzej Ellmann i Roman Nowicki, tekst Jonasz Kofta/
„Ze świata wszystkich stron” – Eleni /tekst Lech Konopiński/
„Źródło, wzór i cel” /On/ – Bogusław Mec i Piotr Cugowski /tekst Bogusław Mec/
/pl.wikipedia.org/wiki/

*****

OLEG ZAKIROW

Zmarł Oleg Zakirow

Oleg Zakirow urodził się w 1952 r. w Andiżanie /Uzbekistan, wówczas Uzbecka SRR/, był synem Uzbeka i Rosjanki. Studiował prawo na Uniwersytecie w Taszkiencie, od 1975 do 1991 służył w KGB, od 1983 w Smoleńsku, z przerwą na lata 1984-86 kiedy służył w Afganistanie, skąd wrócił do Smoleńska. W toku służby awansował do stopnia majora
W 1984 r. uzyskał informację że zbrodni katyńskiej dokonało NKWD, co wzbudziło jego ciekawość i wolę poznania prawdy. Tematem komunistycznych /„stalinowskich”/ represji był zaciekawiony także ze względów rodzinnych, bo jego dziadek też padł ofiarą represji, o czym Zakirow dowiedział się w okresie „pieriestrojki”
W 1989 znalazł się w specjalnej grupie funkcjonariuszy smoleńskiego KGB zajmującej się rehabilitacją ofiar stalinizmu. Wyszedł poza zaplanowany przez władze radzieckie zakres badań nad zbrodniami stalinowskimi. Dotarł do bezpośrednich świadków i wykonawców Zbrodni Katyńskiej, dokonanej na Polakach przez NKWD w 1940 r., spisywał i przechowywał ich zeznania. Wykorzystując oficjalną zgodę na pracę w archiwum zapoznał się z dokumentacją zbrodni na Polakach w radzieckich obozach jenieckich. Dotarł również do dokumentacji mordów dokonywanych na Polakach w okresie wielkiego terroru w latach 30 XX w. /„operacja polska NKWD”/. Uzyskaną wiedzą podzielił się z dziennikarzem tygodnika „Moskowskije Nowosti” Giennadijem Żaworonkowem, publikującym materiały na temat Zbrodni Katyńskiej oraz Aleksiejem Pamiatnychem, działaczem Stowarzyszenia „Memoriał”, poszukującym informacji o zagładzie polskich oficerów
Nawiązał również kontakt z Polakami, m.in. Marcelem Łozińskim, reżyserem filmu „Las Katyński”, i Krystyną Kurczab-Redlich, wieloletnią korespondentką w Rosji
Jego działalność przyczyniła się do wyświetlenia wielu niejasnych aspektów zbrodni katyńskiej. W 1990 wystąpił z KPZR
Jego postawa wzbudziła wrogość przełożonych, ostatecznie usunięto go z KGB pod fałszywym pretekstem choroby /„schizofrenia o spowolnionym działaniu”/. Ponieważ po opuszczeniu służby nadal był szykanowany nie mógł znaleźć pracy, a przytrafiały mu się też „wypadki” wyglądające na zakamuflowane próby zamachu, w 1998 z żoną i córką wyjechał do Polski. Tutaj znalazł się początkowo w trudnych warunkach materialnych
W 2002 r. przyznano mu obywatelstwo polskie, a w 2010 opublikowano w Polsce książkę „Obcy element”, zawierającą jego wspomnienia. Publikował m.in. w miesięczniku „Nowaja Polsza”, w „Zeszytach Katyńskich” i „Rzeczpospolitej”
Został odznaczony m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym Medalem Opiekuna Miejsc Pamięci Narodowej, a także Odznaką honorową „Za Zasługi dla Ochrony Praw Człowieka”
Zmarł w Łodzi 18 kwietnia 2017
/www.muzeumkatynskie.pl/ /27.4.2017/

*****

WITOLD PYRKOSZ

W wieku 90 lat zmarł znany aktor Witold Pyrkosz

„Odszedł cudowny człowiek, nasz wspaniały mistrz i wielki przyjaciel. A wraz z nim odeszła cząstka każdego z nas… Pozostaje ogromna pustka, nieopisany smutek i żal. Dziękujemy Ci, Witku, za każdą piękną chwilę. Będziemy bardzo tęsknić i nigdy nie zapomnimy” – napisano na stronie internetowej serialu tv „M jak miłość”
Witold Pyrkosz, nazywany „królem polskich seriali”, to pamiętny Pyzdra z „Janosika”, Wichura z „Czterech pancernych”, Balcerek z „Alternatyw 4”, senior rodu Mostowiaków w „M jak miłość” i Duńczyk z filmów „Vabank” i „Vabank 2”
Urodził się 24 grudnia 1926 w Krasnymstawie, choć w jego dokumentach jako data urodzenia figuruje dzień 1 stycznia 1927 we Lwowie
Zanim rozpoczął karierę artystyczną pracował jako intendent w Centralnej Poradni Ochrony Macierzyństwa i Zdrowia Dziecka. W 1954 ukończył Państwową Wyższą Szkołę Aktorską w Krakowie
W 1955 zadebiutował w teatrze im. Stefana Żeromskiego w Kielcach. Zagrał wówczas w sztuce Włodzimierza Perzyńskiego „Lekkomyślna siostra” w reż. Tadeusza Kubalskiego, wcielając się w postać Janka Topolskiego. Wcielił się też w wiele innych ról teatralnych, m.in. Cześnika w „Zemście” i Łatki w „Dożywociu” Aleksandra Fredry, George’a w „Myszach i ludziach” Johna Steinbecka czy Kalafa w „Księżniczce Turandot” Carla Gozziego
Jeszcze w 1956 pierwszy raz widzowie zobaczyli go na dużym ekranie, w filmie Jerzego Kawalerowicza „Cień”
Aktor był też współtwórcą i reżyserem kabaretu „Dreptak”
Był laureatem wielu wyróżnień, otrzymał m.in. Super Wiktora, Telekamerę w kategorii Najlepszy Aktor w 2005 i Nagrodę Specjalną „Złote Spinki” w plebiscycie Telekamery 2007
Odznaczono go Złotym Krzyż Zasługi, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski i Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”
/interia.pl/IAR/ /22.4.2017/

*****

MAGDALENA ABAKANOWICZ

Zmarła Magdalena Abakanowicz, jedna z najbardziej znanych polskich artystek, twórczyni abakanów które zrewolucjonizowały rzeźbę i tkaninę artystyczną

Informację o jej śmierci przekazał rektor warszawskiej ASP prof. Adam Myjak
Magdalena Abakanowicz urodziła się 20 czerwca 1930 r. w Falentach k. Warszawy. Studiowała na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie i w Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Sopocie. Początkowo zajmowała się malarstwem, tworzyła m.in. monumentalne gwasze, pełne dzikich barw, fantastycznych roślin i stworzeń
Szybko odeszła od malarstwa. Zajęła się tkaniną, starała się nadać jej trójwymiarowość. Od połowy lat 60 tworzyła olbrzymie prace wykonane tradycyjną techniką tkacką z barwionego sizalu, które miały cechy w pełni przestrzenne: jednocześnie rzeźbiarskie i architektoniczne. Zrewolucjonizowały one spojrzenie na tkaninę artystyczną, zrywały całkowicie z płaszczyznowością tkanin przeznaczonych do dekoracji wnętrz. Od nazwiska twórczyni nazwano je abakanami
Międzynarodową pozycję artystki ugruntowały jej prace z lat 70 z cykli „Alteracje” /obejmujący serie takie jak m.in. „Głowy”, „Plecy”, „Postaci siedzące”/ oraz „Embriologia” – ewoluujące od wydrążonych bezgłowych ludzkich tułowi i sylwetek do form organicznych przypominających jaja. To też twory pomiędzy tradycyjną rzeźbą i tradycyjną tkaniną; zostały wykonane z lin konopnych i płótna z juty nasyconych i utwardzonych żywicą syntetyczną
W latach 80 artystka zaczęła pracować w tradycyjnych materiałach rzeźbiarskich, takich jak brąz, kamień i drewno. Później pracowała także nad wielkimi realizacjami na wielkim powietrzu, m.in. we Włoszech, w Izraelu, Niemczech, USA, Korei Południowej, na Litwie. Jedna z największych z nich, „Nierozpoznani”, tworzy ją 112 postaci odlanych z żeliwa, znajduje się w poznańskim parku na Cytadeli
W latach 90 rzeźbiarka zafascynowana japońskim tańcem butoh tworzyła choreografie dla tancerzy polskich i japońskich. Prace Abakanowicz są w zbiorach ponad 70 muzeów i kolekcji publicznych na całym świecie, m.in. Muzeum Narodowego w Warszawie, Wrocławiu i Poznaniu, Muzeum Sztuki w Łodzi oraz Centre George Pompidou w Paryżu, Metropolitan Museum w Nowym Jorku i Museum of Modern Art w Kioto
Magdalena Abakanowicz miała 86 lat
/PAP/fakty.interia.pl/ /21.4.2017/

*****

OLGA JOHANN

5 kwietnia zmarła warszawska radna Olga Johann z Prawa i Sprawiedliwości. Była wiceprzewodniczącą Rady Warszawy

W latach 1965-68 była pracownikiem naukowym Zakładu Socjologii Politechniki Warszawskiej oraz współtwórcą pierwszego podręcznika dla studentów: „Socjologia pracy”
W latach 1968-89 pracowała jako psycholog i dyrektor w poradni wychowawczo–zawodowej w Warszawie oraz jako biegła w sądzie dla nieletnich. Była członkiem komisji zajmującej się problematyką młodzieży niepełnosprawnej w Ministerstwie Oświaty. Pracowała także w Młodzieżowym Telefonie Zaufania, zajmowała się nadzorem merytorycznym nad pracami poradni na terenie województwa warszawskiego
Była członkiem zarządu Polskiego Towarzystwa Psychologicznego
Jest autorką licznych publikacji prasowych dotyczących problemów dzieci i młodzieży. Przez dwa lata współpracowała z telewizyjnym programem „Decyzje 15-latków”
W latach 1990-91 była głównym specjalistą w Ministerstwie Edukacji Narodowej, gdzie nadzorowała pracę kuratorów oświaty oraz przygotowywała projekty aktów normatywnych MEN
W latach 2002-06 byłą wiceprzewodniczącą mazowieckiego sejmiku
Od kilku miesięcy ciężko chorowała
Jej mężem był Wiesław Johann, b. sędzia Trybunału Konstytucyjnego
/zpk/dm/PAP/ /5.4.2017/

Nie żyje Olga Johann
Po długiej chorobie zmarła wiceprzewodnicząca Rady Warszawy, członek Zarządu Fundacji Józefa Szaniawskiego, Olga Johann
Olga Johann dwa miesiące temu, przebywając w szpitalu, dostała udaru i jej stan już się nie poprawił
„Z ogromnym żalem przyjąłem wiadomość o śmierci Pani Olgi Johann – osoby kochającej Polskę, wychowawcy młodzieży, wiceprzewodniczącej Rady Warszawy, członka Zarządu Fundacji Józefa Szaniawskiego, wspaniałego, dobrego człowieka
Spoczywaj w pokoju” – napisał na facebooku Filip Frąckowiak, stołeczny radny
W latach 1989–90 Olga Johann pracowała w Biurze Interwencji Senatu, w 1990 nadzorowała przebieg wyborów prezydenckich w województwie bydgoskim jako przedstawiciel senatu w Państwowej Komisji Wyborczej
Od 1992 do 2006 była wicedyrektorem oraz dyrektorem Specjalistycznej Poradni Psychologiczno–Pedagogicznej „TOP” w Warszawie oraz członkiem komisji dyscyplinarnej w MEN
/lml/Telewizja Republika/
/radawarszawy.um.warszawa.pl/facebook.com/
/5.4.2017/

*****

PAWEŁ ZARZECZNY

W sobotę 25 marca w wieku 56 lat zmarł Paweł Zarzeczny, dziennikarz sportowy. Powodem zgonu był podobno zawał serca

Paweł Zarzeczny w swoim fachu był zupełnie niepodrabialny. W przeszłości był zastępcą red. naczelnego „Przeglądu Sportowego”, w ostatnich latach tworzył codzienny autorski poranek w internecie, publikował w gazetach, tygodnikach, był autorem programu telewizyjnego
Przez lata pracował na swój pokaźny dorobek w wielu redakcjach sportowych. Był cenionym ekspertem telewizyjnym, z osobliwym poczuciem humoru i żartem, autorem książek o tematyce piłkarskiej, pisząc np. wspólnie z Kazimierzem Górskim „Piłka jest okrągła” /z 2004 r./, biografię legendarnego trenera. Był autorem albumów, monografii, zbioru reportaży o Polakach w ligach zagranicznych
Współpracował zarówno z prasą sportową /m.in. „Piłka Nożna”, „Magazyn Futbol”, „Przegląd Sportowy”/, jak i ogólnotematyczną /”Super Express”, „Gazeta Wyborcza”, „Polska The Times”, „Uważam Rze”/. Związany był również ze stacjami telewizyjnymi – TVP, Wizja Sport, Canal+, Orange Sport. W ostatnich latach pisał felietony dla Weszło.com, prowadził videoblog „One Man Show” oraz program „Bul głowy” w Telewizji Republika
/sport.interia.pl/ /25.3.2017/

*****

WOJCIECH MŁYNARSKI

15 marca po długiej chorobie zmarł Wojciech Młynarski – poeta, reżyser, wykonawca piosenki autorskiej oraz satyryk. Miał 76 lat

O śmierci Młynarskiego poinformowała jego córka Paulina Młynarska
„Dziś /15 marca – przyp. red./ o godz. 20.40, po bardzo długiej chorobie umarł nasz tata Wojciech Młynarski. Bardzo prosimy media o danie nam czasu na przeżycie tego w spokoju. Paulina, Agata i Jan Młynarscy” – zaapelowała rodzina
/muzyka.interia.pl/ /15.3.2017/

*****

BP TADEUSZ RYBAK

7 marca zmarł po długiej chorobie pierwszy biskup legnicki Tadeusz Rybak. Miał 88 lat

Bp Tadeusz Rybak przez 13 lat stał na czele diecezji legnickiej, którą powołał Papież Jan Paweł II. 30 kwietnia 2005 r. przeszedł na emeryturę
Biskup Tadeusz Rybak, syn Bolesława i Heleny z domu Tylman, urodził się 7 listopada 1929 w Milanówku k. Warszawy. Tam też ukończył szkolę podstawową i liceum ogólnokształcące. Świadectwo dojrzałości otrzymał w 1948 i tegoż roku wstąpił do Arcybiskupiego Wyższego Seminarium Duchownego w Wrocławiu. Świecenia prezbiteratu otrzymał 2 sierpnia 1953 z rąk biskupa Franciszka Sonika, sufragana kieleckiego
Po święceniach pracował w duszpasterstwie pełniąc obowiązki wikariusza Parafii Wniebowzięcia NMP w Bielawie /1953-54/, Parafii św. Stanisława i św. Doroty we Wrocławiu /1954-55/ oraz Parafii św. Stanisława Biskupa w Świdnicy /1955-56/. W latach 1956-57 pracował w Instytucie Katolickim w Trzebnicy–Bętkowie. W 1957 rozpoczął studia na Wydziale Teologicznym Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego które ukończył uzyskawszy tytuł doktora teologii w 1962 r.
Od 1 września 1962 do 1977 był wicerektorem Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego we Wrocławiu oraz wykładowcą teologii dogmatycznej i liturgiki. W tym samym czasie był członkiem Komisji Episkopatu do spraw Seminariów Duchownych oraz członkiem Rady Duszpasterskiej i Komisji Liturgicznej Archidiecezji Wrocławskiej. W 1969 został mianowany kapelanem Ojca Świętego. 28 kwietnia 1977 został powołany przez Pawła VI biskupem tytularnym Benepoty i ustanowiony biskupem pomocniczym arcybiskupa Henryka Gulbinowicza, metropolity wrocławskiego. Sakrę biskupią otrzymał 24 czerwca 1977 w Katedrze Wrocławskiej z rąk abpa Henryka Gulbinowicza. Współkonsekratorami byli biskupi Wincenty Urban i Jerzy Modzelewski
1 lipca 1977 biskup Tadeusz Rybak został ustanowiony wikariuszem generalnym arcybiskupa wrocławskiego. W 1978 został także członkiem Kapituły Metropolitarnej Wrocławskiej, a w 1982 jej prepozytem
Od 1983 biskup Tadeusz Rybak był przewodniczącym Komisji Episkopatu Polski do spraw Liturgii i Duszpasterstwa Liturgicznego. W tym czasie komisja przygotowywała niemal wszystkie księgi liturgiczne jakimi posługujemy się obecnie w Polsce
25 marca 1992 Ojciec Święty Jan Paweł II ustanowił biskupa Tadeusza Rybaka pierwszym biskupem Diecezji Legnickiej. Uroczysty ingres odbył się 24 maja 1992. Urząd Biskupa Legnickiego – z powodu osiągnięcia wieku emerytalnego – pełnił do 30 kwietnia 2005, tj. dnia ingresu nowego biskupa legnickiego Stefana Cichego
Od kilku lat bp Tadeusz Rybak zmagał się z chorobą. Zmarł w swoim domu 7 marca
/Diecezja legnicka/BPKEP/
/episkopat.pl/ /7-3-2017/
Uroczystości pogrzebowe odbyły się 11 marca. Bp Tadeusz Rybak spoczął w krypcie w Katedrze legnickiej

*****

ZUZANNA CZAJKOWSKA

W wieku 86 lat zmarła dziennikarka i krytyk muzyczny Zuzanna Czajkowska, uczestniczka Powstania Warszawskiego, w latach 50 skazana w procesie politycznym

Zuzanna Czajkowska urodziła się 9 listopada 1930 r. w Warszawie, w rodzinie o tradycjach patriotycznych, związanej m.in. z XIX-wiecznym pisarzem Michałem Czajkowskim vel Sadykiem Paszą
W wieku 13 lat brała udział w Powstaniu Warszawskim. W 2016 r. powiedziała, że m.in. to doświadczenie ją „ukształtowało”. „Nosiłam do politechniki zupę, do szpitali masło. My, dzieci Powstania, zbieraliśmy się przy Noakowskiego 10. Dlaczego o tym mówię? Byliśmy wtedy jednym zjednoczonym narodem, walczącym przeciw wrogowi”
W latach 1948-50 studiowała na Wydziale Filologii Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego. W czasie studiów pracowała w Teatrze Polskim, tańcząc i śpiewając na jego scenie. Jesienią 1950 razem z matką została aresztowana w Białymstoku /miejsce powojennego osiedlenia/ i skazana w procesach politycznych /wyroki unieważniono w 1989/
„Nie popełniłam żadnego przestępstwa. Bezpieka przyszła po moją matkę, która nie kryła swoich poglądów, a ponadto otrzymała list z Ameryki od współpracownika mojego ojca. To wystarczyło by ją oskarżyć. Mnie zatrzymano przy okazji, bo znaleziono w mieszkaniu moje szkolne notatki. W zielonym zeszycie spisałam swoje przeżycia z Powstania Warszawskiego” – powiedziała
Jako dziennikarka debiutowała w białostockiej mutacji „Życia Warszawy”. W latach 1952-80 pracowała w „Słowie Powszechnym”, początkowo w oddziale białostockim, a od 1954 w redakcji w Warszawie jako reporterka, redaktor działu kulturalnego, recenzentka muzyczna, publicystka
W 1981 podjęła pracę redaktora-dokumentalisty w „Tygodniku Solidarność”
Za swoją działalność została w 2016 r. odznaczona m.in. Srebrnym Medalem Gloria Artis, a w latach wcześniejszych nagrodą Filmu i Kierunków /za pracę o Sienkiewiczu – 1954/, nagrodą i dyplomem od wydawcy „Słowa Powszechnego” /1955/, nagrodą SDP i Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich /równorzędnie z Jackiem Maziarskim, za reportaż – 1964/, także dyplomem i medalem SDP za 25 lat pracy dziennikarskiej /1977/
/TJ/wawalove.pl/ /2.3.2017/

Od 2000 r. współpracowała z Małą Operą pisząc scenariusze do koncertów o tematyce patriotycznej i religijnej /Santo-Subito – 2003, Jan Paweł II Wielki – Totus Tuus Maria! – 2008/
/PAP/

*****

JERZY STAWICKI

Zmarł scenarzysta, reżyser i operator Jerzy Stawicki, który pracował m.in. przy filmach „Do widzenia, do jutra”, „Jak rozpętałem drugą wojnę światową”, „Rozmowy kontrolowane” oraz „Wierna rzeka”. Filmowiec zmarł 1 marca w Warszawie, miał 89 lat

O śmierci filmowca, który w trakcie swojej ponad trzydziestoletniej kariery zrobił zdjęcia do około pięćdziesięciu filmów, poinformowało Stowarzyszenie Filmowców Polskich
Jerzy Stawicki urodził się 30 maja 1927 r. w Warszawie. Ukończył Gimnazjum Graficzne przy ul. Konwiktorskiej w Warszawie oraz związane z tą szkołą Liceum Fotograficzne. Studiował na Wydziale Operatorskim PWSF w Łodzi, gdzie w 1964 uzyskał dyplom. Od 1954 pracował w łódzkiej Wytwórni Filmów Fabularnych
Pierwsze kroki na planie stawiał m.in. jako aktor w etiudzie szkolnej Janusza Morgensterna „Rzodkiewki” w 1954. Później już realizował się przy kamerze, początkowo jako asystent operatora w reportażu z pracowni Xawerego Dunikowskiego „Idę do słońca” Andrzeja Wajdy /1955/. W tym samym roku pracował jako asystent autora zdjęć przy „Podhalu w ogniu”
Dwa lata później pierwszy raz współpracował z Tadeuszem Chmielewskim – był drugim operatorem na planie filmu „Ewa chce spać”. Samodzielnym operatorem został rok później przy filmach „Rancho Texas” Wadima Berestowskiego i „Dwoje z wielkiej rzeki” Konrada Nałęckiego. W 1960 ponownie spotkał się na planie z Morgensternem przy „Do widzenia, do jutra…”
W tym samym roku zadebiutował jako autor zdjęć – u Chmielewskiego przy „Walecie pikowym”. Później pracował z nim także przy takich filmach jak „Wśród nocnej ciszy” /1978/, „Jak rozpętałem II wojnę światową” /1969/ czy „Wierna rzeka” /1983/
W latach 60 zajął się także scenariuszopisarstwem i reżyserią. Z połowy tamtego dziesięciolecia pochodzą jego – i Marka Nowickiego – filmy telewizyjne „Profesor Zazul” oraz „Przyjaciel”
W 1967 pracował z reżyserem Stanisławem Lenartowiczem nad zdjęciami do „Upiora”, później przy „Martwej fali” /1970/, „Nosie” /1971/, „Opętaniu” /1972/ czy „To ja zabiłem” /1974/
Z Chmielewskim spotkał się ponownie w 1970. Odpowiadał wtedy za zdjęcia do już legendarnego filmu „Jak rozpętałem drugą wojnę światową”
Z Sylwestrem Chęcińskim zrealizował „Pierwszą miłość” /1971/, „Wielkiego Szu” /1982/ oraz „Rozmowy kontrolowane” /1991/
Był wieloletnim członkiem Stowarzyszenia Filmowców Polskich
/PAP/ /1.3.2017/

*****

GUSTAW LUTKIEWICZ

Zmarł Gustaw Lutkiewicz, aktor filmowy i teatralny. O jego śmierci poinformowała córka Katarzyna. Aktor miał niespełna 93 lata

Gustaw Lutkiewicz zagrał w ponad 120 filmach, choć były to głównie role drugoplanowe. Nazywano go nawet „mistrzem drugiego planu”
Pracował na planie u takich znanych reżyserów jak Jerzy Hoffman, Stanisław Bareja, Wojciech Jerzy Has, Jerzy Kawalerowicz, Kazimierz Kutz, Krzysztof Zanussi czy Tadeusz Konwicki
Widzowie mogą pamiętać aktora z takich filmów jak „Pan Wołodyjowski”, „Doktor Judym”, „Awans”, „Ogniem i mieczem”, „Znachor”, „Ewa chce spać”, „Gangsterzy i filantropi”, „Rękopis znaleziony w Saragossie”, „Dolina Issy”, „Lekcja martwego języka”, „Nadzór” czy „C.K. Dezerterzy”
Występował również w serialach, m.in. „Alternatywy 4”, „Pogranicze w ogniu”, „Lalka”, „W labiryncie”, „Kanclerz”, „Ogniem i mieczem”, „Bank nie z tej ziemi”, „Ballada o Januszku”, „Zmiennicy”, „Rycerze i rabusie”, „Klub profesora Tutki”
W ostatnich latach grał właściciela wiejskiego sklepiku w popularnej telenoweli „Złotopolscy”
Gustaw Lutkiewicz urodził się 29 czerwca 1924 r. w Kownie. Po ukończeniu PWST w Warszawie pracował w łódzkim Teatrze Nowym. W 1961 został aktorem scen warszawskich: Teatru Dramatycznego, Teatru Powszechnego i Teatru Narodowego
Pierwszy raz pojawił się na ekranie w „Żołnierzu zwycięstwa” /1953/ Wandy Jakubowskiej, a pierwszą większą rolę – cwaniaczka Kwaśniewskiego – zagrał w „Ludziach z pociągu” /1961/ Kazimierza Kutza
Dużo sympatii przysporzyła Lutkiewiczowi rola Luśni, ulubionego żołnierza tytułowego bohatera ekranizacji trzeciej części Sienkiewiczowskiej Trylogii – „Pana Wołodyjowskiego” /1969/ Jerzego Hoffmana. 30 lat później wcielił się w starego Barabasza w adaptacji „Ogniem i mieczem” Hoffmana /1999/
Lubił role w filmach kostiumowych: w rozgrywającym się na Żmudzi horrorze Janusza Majewskiego „Lokis” /1970/ zagrał doktora Froebera, lekarza hrabiny Szemiotowej; w „Lekcji martwego języka” /1979/ tego samego reżysera – leśniczego Szwandę, w „Ostrzu na ostrzu” /1983/ Tadeusza Junaka, ekranizacji powieści Józefa Hena „Przypadki starościca Wolskiego” – starostę Krasickiego
Wystąpił też jako bikiniarz w „Sprawie do załatwienia” /1953/ Jana Rybkowskiego i Jana Fethke, policjant w „Ewa chce spać” /1958/ Tadeusza Chmielewskiego, biskup warmiński w „Koperniku” /1972/ Ewy i Czesława Petelskich, ginekolog w „Nadzorze” /1983/ Wiesława Saniewskiego, naczelnik więzienia w „Pismaku” /1984/ Wojciecha Jerzego Hasa, dyrektor PGR-u w „Kuchni polskiej” /1991/ Jacka Bromskiego
Grał księcia Mikołaja Radziwiłła w serialu „Kanclerz” Ryszarda Bera, czy w opowieściach filmowych Stanisława Barei „Alternatywy 4” i „Zmiennicy”. Jego ostatnią kreacją na małym ekranie była postać Zygmunta Karabasza, właściciela sklepu w Złotopolicach w popularnej telenoweli „Złotopolscy”
Często występował w słuchowiskach radiowych. W 1994 Gustaw Lutkiewicz otrzymał Złoty Mikrofon za wybitne osiągnięcia w dziedzinie twórczości radiowej, za wieloletnią współpracę z Teatrem Polskiego Radia i kreację Polikarpa Lepieszki w powieści radiowej „W Jezioranach”
Występował również w Teatrze Telewizji. Był cenionym wykonawcą ballad Bułata Okudżawy /m.in. słynnej „Modlitwy” z lat 60 XX w./
Za swoje artystyczne dokonania odznaczony został m.in. Złotym Krzyżem Zasługi oraz Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski
/film.interia.pl/ /24.2.2017/

*****

JOLANTA KLIMOWICZ-OSMAŃCZYK

W Warszawie 21 lutego zmarła Jolanta Klimowicz-Osmańczyk. Dziennikarka i żona publicysty oraz polityka Edmunda Osmańczyka

Miała 87 lat. Była członkiem Rodziny Katyńskiej oraz Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich
Jolanta Klimowicz-Osmańczyk pracowała m.in. dla redakcji „Życia Warszawy”, „Trybuny Robotniczej”, „Rzeczpospolitej”. Trzydzieści lat współpracowała z Polskim Radiem
Choć z wykształcenia była filozofem przez pół wieku zajmowała się różnymi formami dziennikarstwa. Jak wspomniała w wywiadzie dla portalu „Na temat” do zawodu trafiła z przypadku. Na początku odpisywała na listy. Prawdziwa praca dziennikarska rozpoczęła się przy okazji wyjazdu do Brazylii w 1961 r. Pojechała tam ze swoim mężem, znanym dziennikarzem, Edmundem Osmańczykiem
Opublikowała kilka książek zawierających głównie wrażenia i przemyślenia z jej podróży po krajach Ameryki Łacińskiej. Jest autorką m.in. „Diabłów z Bahia”, „Życia i śmierci w Ameryce Łacińskiej” oraz „Mojego Chile”. Przez wielu uznawana za nestorkę polskiego dziennikarstwa. Swoją współpracę z radiem zakończyła w 2007 r.
Edmund Osmańczyk był wybitnym dziennikarzem, politologiem, politykiem i autorem m.in. „Encyklopedii ONZ i stosunków międzynarodowych” oraz „Spraw Polaków”, zmarł w 1989. Jest pochowany przy kościele „na górce” w Opolu
/dcz/PAP/www.polskieradio.pl/ /22.2.2017/

*****

STANISŁAW SKROWACZEWSKI

Znany dyrygent i kompozytor Stanisław Skrowaczewski, który pracował z wieloma orkiestrami z całego świata, zmarł w wieku 93 lat, po drugim zawale – poinformował rzecznik Minnesota Orchestra Gwen Pappas, powołując się na rodzinę zmarłego

Skrowaczewski, który zmarł w szpitalu na przedmieściach Minneapolis, był dyrektorem muzycznym i dyrygentem orkiestry stanu Minnesota w latach 1960-80, kiedy zespół nosił nazwę Minneapolis Symphony Orchestra
„Trudno wyrazić to kim był Maestro Skrowaczewski dla Minnesota Orchestra – napisano w oświadczeniu zespołu. – Choć do zeszłego roku jeździł po świecie, dyrygując największymi orkiestrami, przez dekady Minnesota była jego domem”
Skrowaczewski urodził się 3 października 1923 we Lwowie. Po II wojnie światowej był dyrygentem m.in. Państwowej Filharmonii Śląskiej w Katowicach czy filharmonii w Krakowie. W 1966 osiadł w Stanach Zjednoczonych. Współpracował m.in. z Halle Orchestra z Manchesteru czy Yomiuri Nippon Symphony Orchestra z Tokio; gościnnie występował z czołowymi orkiestrami świata, m.in. Metropolitan Opera w Nowym Jorku
Komponował m.in. utwory orkiestrowe i kameralne. Zgodnie z oświadczeniem jego agencji Intermusica „współpracował z muzycznymi gigantami XX wieku, w tym /kompozytorami/ Dmitrijem Szostakowiczem, Krzysztofem Pendereckim czy Andrzejem Panufnikiem”
/PAP/fakty.interia.pl/ /22.2.2017/

*****

HELENA KMIEĆ

Pożegnano Helenę Kmieć, polską wolontariuszkę misyjną zamordowana 24 stycznia w Boliwii. Pożegnało ją ok. 4 tys. wiernych

W Libiążu została pochowana w niedzielę 19 lutego Helena Kmieć, polska wolontariuszka misyjna zamordowana 24 stycznia w Boliwii. Żegnali ją biskupi, 120 księży, przedstawiciele władz państwowych oraz ok. 4 tys. wiernych, zwłaszcza młodych ludzi którzy przyjechali autokarami z całej Polski
Mszy św. w libiąskim kościele św. Barbary przewodniczył kard. Stanisław Dziwisz. Obecni byli także bp Jan Zając, bp Leszek Leszkiewicz. Z Boliwii przyjechał wikariusz apostolski bp Antoni Reimann
„Przez swoją śmierć stałaś się dla wielu młodych ludzi na całym świecie powierniczką ich spraw przed Jezusem Chrystusem” – mówił kard. Stanisław Dziwisz, rozpoczynając uroczystości. „Twoje zaangażowanie i duchowość misyjna zaprowadziły Cię na miejsce męczeńskiej śmierci, gdzie chciałaś głosić Chrystusa i świadczyć o Jego miłości do człowieka” – mówił hierarcha. „Ty poszłaś z odwagą za głosem Mistrza z Nazaretu. Twoja śmierć nie jest przegraną!” – mówił
Kościół św. Barbary w Libiążu przystrojony był na biało. Białymi kwiatami ozdobiono chrzcielnicę przy której przyjęła chrzest Helenka, a przy jej białej trumnie wartę pełniła asysta wojskowa. Celebransi ubrani byli w białe szaty symbolizujące czystość, niewinność i wiarę że Helena cieszy się już chwałą nieba
Pogrzeb miał charakter państwowy. Prezydent Andrzej Duda odznaczył pośmiertnie Helenę Kmieć Złotym Krzyżem Zasługi za zaangażowanie w działalność charytatywną i społeczną oraz za zaangażowanie w pomoc potrzebującym. Do uczestników uroczystości wystosowała list premier Beata Szydło. „Żegnając dzisiaj Helenę Kmieć żegnamy symbol dobra, bezinteresownej pomocy i szczerej miłości bliźniego” – napisała. „Jej śmierć przyniosła nam ból i cierpienie, ale jej życie dla wielu z nas pozostanie inspiracją i wzorem” – napisała premier
Homilię wygłosił ks. Franciszek Ślusarczyk. Rektor Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach zaapelował o „ducha jedności, przebaczenia i odwagi w budowaniu naszej przyszłości na fundamencie Bożej prawdy i wzajemnej miłości”. Mówił że Polacy powinni podjąć to wezwanie jako prosty lecz wymagający testament „młodziutkiej uczennicy Chrystusa”
Zdaniem ks. Franciszka Ślusarczyka źródłem duchowego piękna które emanowało z tragicznie zmarłej wolontariuszki było codzienne życie w bliskości z Chrystusem, dlatego Msza pogrzebowa Heleny jest przede wszystkim wielkim dziękczynieniem za to że „naprawdę święci ludzie żyją tak blisko nas”. „Wielką rzeczą jest godnie umierać, ale jeszcze trudniejszą jest mądrze i pięknie żyć” – mówił kapłan
„Miłość Heleny będzie towarzyszyć nam zawsze bo miłości pogrzebać nie sposób” – napisali boliwijscy biskupi w liście skierowanym do Kościoła w Polsce. Pismo zostało odczytane na zakończenie Mszy św. pogrzebowej przez wikariusza apostolskiego w Boliwii, bp. Antoniego Reimanna
„Bolejemy nad tym co się wydarzyło w Cochabambie i prosimy Pana Jezusa, który za nas umarł i zmartwychwstał, byśmy nie przestawali miłować nawet tych którzy nas prześladują” – napisali boliwijscy biskupi. „Dla Ludu Bożego w całym Kościele, a szczególnie dla młodzieży, Helena pozostanie żywym przykładem budowania cywilizacji miłości” – napisali hierarchowie
Na zakończenie Mszy św. głos zabrała także s. Savia Bezak ze Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Dębickich, która przebywała w Cochabamba kiedy doszło do zabójstwa Heleny Kmieć. „To była noc niewiarygodnego wydarzenia, noc ogromnego bólu i jeszcze większej modlitwy” – mówiła
„Przywożę słowo: przepraszamy za tę niewinną śmierć, za ten niezrozumiały dla wszystkich akt zagubionego, uwikłanego w zło młodego człowieka, rówieśnika Helenki” – mówła s. Bezak
Prowincjał polskich salwatorianów ks. Piotr Filas SDS przekazał w czasie uroczystości cztery krzyżyki wolontariatu misyjnego. Pierwszy z nich został złożony na trumnie Heleny. Drugi otrzymali jej rodzice Barbara i Jan. Trzeci z krzyżyków trafił do bp. Jana Zająca z prośbą by został złożony w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia jako znak modlitwy o nawrócenie tych którzy wyrządzili zło i miłosierdzie dla nich
Dyrektor Wolontariatu Misyjnego Salvator ks. Mirosław Stanek SDS otrzymał czwarty krzyżyk, który ma być umieszczony w siedzibie wolontariatu przy zdjęciu Helenki, by dla młodych ludzi przypominał o jej dobrym życiu i dawał impuls do stawania się lepszymi
Na koniec, w imieniu rodziny Helenki, głos zabrał bp Jan Zając
Nawiązując do napisu umieszczonego nad wejściem do świątyni „Idźcie i głoście”, mówił że były to słowa które od najmłodszych lat realizowała swoim życiem Helenka. „W tej świątyni wszystko się zaczęło i tu nabierało duchowego piękna” – mówił. „Nasze wspólne dziękczynienie jest wymownym znakiem że ŚDM trwają nadal, zataczając coraz szersze kręgi i przynosząc błogosławione owoce
przez czytelne świadectwo życia i męczeńskiej śmierci Helenki” – mówił
Biskup przytoczył wpis Helenki na płycie, na której zarejestrowano jej recital dyplomowy: „Bogu, który mnie tak cudownie stworzył”
„Helenka miała świadomość komu zawdzięcza życie, zdrowie oraz tak liczne talenty którymi starała się wciąż służyć, z prostotą a zarazem głębią bogactwa duchowego” – mówił
„W imieniu Helenki i całej jej rodziny pragnę podziękować Bogu za to że ją tak cudownie stworzył i pozwolił pomnożyć talenty umysłu, woli, serca, by mogła się nimi dzielić z innymi” – mówił bp Zając
Zamiast wieńców i kwiatów na pogrzebie zbierano ofiarę na rzecz dzieci z Boliwii, którymi miała się opiekować Helena. Zbiórka do puszek była zorganizowana przed kościołem, zarówno przed Mszą, jak i po niej. Byli w nią zaangażowani członkowie Wolontariatu Misyjnego Salvator, wolontariusze ŚDM oraz schola parafialna
Zgodnie z wolą rodziny uroczystości pogrzebowe na cmentarzu odbyły się bez udziału mediów. Przy biciu parafialnych dzwonów na miejsce wiecznego odpoczynku odprowadził Helenkę jej wujek, bp Jan Zając. Ciało Helenki zostało złożone w grobie przy akompaniamencie wojskowych salw honorowych
/KAI/ /20.2.2017/

Helena Kmieć, pochodząca z archidiecezji krakowskiej wolontariuszka i misjonarka została zamordowana 24 stycznia w Boliwii. Miała 25 lat
Zaangażowała się w działalność salwatoriańskiego wolontariatu misyjnego w 2011 r., czyli od początku jego działalności. Należała do regionu w Trzebini. Była stewardessą, świeżo upieczoną absolwentką Politechniki Śląskiej w Gliwicach
Śpiewała, grała na gitarze, była bardzo utalentowana, łatwo nawiązywała kontakty, w czym pomagała bardzo dobra znajomość angielskiego
Wcześniej wyjeżdżała jako wolontariuszka misyjna do innych krajów, a wyprawa do Boliwii była pierwszym tak dalekim wyjazdem. Do Polski miała wrócić po sześciu miesiącach
Dwa dni przed wyjazdem, 6 stycznia, w bazylice w Trzebini odbyło się tzw. posłanie – nałożenie krzyża misyjnego dla Heleny i jej współtowarzyszki, Anity Szuwald
W boliwijskiej Cochabambie zaangażowała się w odnawianie sal w ochronce prowadzonej przez siostry służebniczki dębickie
Pochodziła z Libiąża. Była spokrewniona z emerytowanym biskupem archidiecezji krakowskiej Janem Zającem
/niedziela.pl/KAI/

Helena Kmieć – wolontariuszka misyjna – została zamordowana w nocy z 24 na 25 stycznia w Boliwii. Zginęła w miejscowości Cochabamba podczas napadu na ochronkę dla dzieci. Została ugodzona nożem
/PAP/

*****

DANUTA SZAFLARSKA

W wieku 102 lat w niedzielę 19 lutego zmarła Danuta Szaflarska, aktorka znana m.in. z filmów „Zakazane piosenki, „Skarb”, „Pora umierać”

6 lutego Danuta Szaflarska obchodziła 102 urodziny
Informację o śmierci artystki podał na swojej stronie internetowej warszawski Teatr Rozmaitości
„Dwadzieścia pięć lat temu, proszę państwa, byłam jeszcze bardzo młodą dziewczyną, miałam zaledwie siedemdziesiąt dwa lata” – stwierdziła Danuta Szaflarska w 2012 r., kiedy miała 97 lat /wypowiedzi pochodzą z książki Łukasza Maciejewskiego „Aktorki. Spotkania” – red./
„Niesamowita pogoda ducha, wielka ciekawość świata, odwaga i skromność – to cechy Danuty Szaflarskiej” – tak w jedynym z wywiadów scharakteryzowała aktorkę zaprzyjaźniona z nią od lat reżyserka Dorota Kędzierzawska
Danuta Szaflarska urodziła się 6 lutego 1915 r. /w jej dokumentach jako oficjalna podawana jest jednak data 20 lutego/ we wsi Kosarzyska k. Piwnicznej. Wybierając studia najpierw myślała o medycynie, potem o handlu. Dopiero później za namową kolegów zdecydowała się na aktorstwo. Zdała do Państwowego Instytutu Sztuki Teatralnej. Po studiach rozpoczęła karierę artystyczną w Teatrze na Pohulance w Wilnie /1939-41/. W ciągu dwóch lat zagrała tam ok. dwudziestu ról, od klasyki po obyczajowe komedie. W latach 1942-43 występowała w Teatrze Podziemnym, a w latach 1943-45 w Teatrze Frontowym Armii Krajowej. W Powstaniu Warszawskim była łączniczką
Po wojnie przez rok grała w Starym Teatrze w Krakowie /1945-46/, następnie w Łodzi w Teatrze Kameralnym. W 1949 przeniosła się do Warszawy. Do 1957 występowała w Teatrze Współczesnym, potem w Narodowym /1954-66/. Od 1966, do emerytury w 1985, pracowała w Teatrze Dramatycznym. Potem gościnnie występowała na niemal wszystkich warszawskich scenach, w dorobku ma ok. setki teatralnych ról, m.in. w spektaklach w reżyserii Erwina Axera, Macieja Englerta, Agnieszki Glińskiej
Jako aktorka filmowa wielką popularność zdobyła zaraz po wojnie za sprawą ról w „Zakazanych piosenkach” /1946/ i „Skarbie” /1948/, komediach Leonarda Buczkowskiego. W „Zakazanych piosenkach” partnerował jej Jerzy Duszyński. Film jest zbliżoną w nastroju do podwórzowej ballady fabularyzowaną antologią patriotycznych i satyrycznych piosenek okupacyjnych, dla których tło stanowią typowe sytuacje z życia wojennej Warszawy. Akcja obejmuje okres od września 1939 po wyzwolenie stolicy w 1945. Wspominający ten czas bohaterowie, muzyk Roman Tokarski, jego siostra Halina oraz ich koledzy, byli członkami organizacji podziemnej, przewozili broń, brali udział w akcjach bojowych, walczyli w Powstaniu
Po udziale w komediach Buczkowskiego Szaflarska występowała m.in. w takich produkcjach jak „Ludzie z pociągu” /1961/ Kazimierza Kutza, serial „Lalka” /1977/ Ryszarda Bera, „Dolina Issy” /1982/ Tadeusza Konwickiego, „Korczak” /1990/ Andrzeja Wajdy, „Diabły, diabły” /1991/ Doroty Kędzierzawskiej, „Pożegnanie z Marią” /1993/ Filipa Zylbera, „Tydzień z życia mężczyzny” /1999/ Jerzego Stuhra, „Żółty szalik” /2000/ Janusza Morgensterna, „Przedwiośnie” /2002/ Filipa Bajona
W 2007 r. uznanie widzów i krytyki przyniosła jej kreacja w filmie „Pora umierać”. „Kiedy realizowaliśmy ten film pani Danuta miała 91 lat. Obawialiśmy się trochę o jej formę. Tymczasem bardzo nas zaskoczyła” – wspomina reżyserka Dorota Kędzierzawska. „Pamiętam jak kręciliśmy scenę w której pani Danuta z filiżanką gorącej herbaty wchodzi po dość stromych schodach. Aktorce towarzyszył pies, filmowa suczka Fila. Pies oczywiście na początku wyprzedzał panią Danutę. Więc pędził pies i pędziła pani Danuta. Po piątej czy szóstej próbie poprosiłam aktorkę by szła wolniej. W końcu zawołałam: ‚Danutko, błagam, idź wolniej, pamiętaj że grasz starą kobietę'” – opowiada reżyserka
A co o filmie „Pora umierać” opowiada sama Danuta Szaflarska? „Co tu dużo mówić, Kędzierzawska zmieniła moje życie. To najważniejszy film w karierze. Pytałam Dorotki: ‚Ale kto będzie chciał oglądać starą babę przez półtorej godziny?’. Okazało się że chcieli. Nawet teraz jeszcze podchodzą do mnie dzieci i młodzież mówiąc jaka to byłam wspaniała. Nie wiem, może zmyślają” – czytamy w książce Łukasza Maciejewskiego „Aktorki. Spotkania”
W 2008 r. Szaflarska wystąpiła w komedii Juliusza Machulskiego „Ile waży koń trojański?” i filmie „Jeszcze nie wieczór” Jacka Bławuta, rok później w „Janosiku. Prawdziwej historii” Agnieszki Holland i Kasi Adamik. W 2012 można ją było zobaczyć w „Pokłosiu” Władysława Pasikowskiego i poświęconym jej życiu dokumentalnym „Innym świecie”
Od maja 2010 aktorka należałą do zespołu TR Warszawa. Wystąpiła tam w wystawionej przez reżysera Grzegorza Jarzynę sztuce Doroty Masłowskiej „Między nami dobrze jest” /2009/ w roli Osowiałej Staruszki Na Wózku Inwalidzkim, za którą otrzymała m.in. ufundowaną przez ZASP Nagrodę im. Jacka Woszczerowicza. Jarzyna podjął się ponadto przeniesienia sztuki Masłowskiej na ekran – film „Między nami dobrze jest” powstał w 2014 r.
„Wciąż mnie ktoś pyta dlaczego ciągle tyle gram, jeżdżę na próby, uczę się tekstu. Odpowiadam szczerze: ‚Inaczej dawno by mnie u nie było’. Praca trzyma mnie przy życiu, daje radość, pozwala cieszyć się każdą chwilą. Dzięki kolejnym wyzwaniom czuję że jestem potrzebna” – wyznała Danuta Szaflarska w książce „Aktorki. Spotkania”
/film.interia.pl/ /19.2.2017/

PREZYDENT: LEGENDARNA AKTORKA
„Łączyła misję artystyczną z głębokim pojmowaniem patriotyzmu. Ujmowała wdziękiem, naturalnością, radością” – napisał prezydent Andrzej Duda, wspominając zmarłą aktorkę
„Legendarna aktorka którą będziemy pamiętać ze znakomitych ról teatralnych i filmowych. Była symbolem odradzającej się po wojnie polskiej kinematografii. Uznanie wzbudzała różnorodność jej aktorskich kreacji” – napisał o Szaflarskiej prezydent na swojej stronie internetowej
„Zachwycała doskonałym warsztatem, otwartością zarówno na klasyczny, jak i współczesny repertuar” – dodał
Jak przypomniał prezydent aktorka uczestniczyła w Powstaniu Warszawskim. „Łączyła misję artystyczną z głębokim pojmowaniem patriotyzmu. Ujmowała wdziękiem, naturalnością, radością. Do końca pozostawała osobą aktywną zawodowo, pełną pasji i nowych pomysłów” – napisał
„Zapamiętamy Danutę Szaflarską jako wspaniałą aktorkę która przysłużyła się polskiej kulturze” – dodał prezydent
/PAP/ /19.2.2017/

*****

WITOLD ADAMEK

18 lutego zmarł operator, scenarzysta, reżyser i producent filmowy Witold Adamek

Był członkiem Stowarzyszenia Filmowców Polskich, autorem zdjęć do m.in. „Krótkiego filmu o miłości” Krzysztofa Kieślowskiego i producentem „Daleko od okna” w reż. Jana Jakuba Kolskiego. Miał 71 lat
Witold Adamek jest znany m.in. ze zdjęć do takich filmów jak „Olimpiada 40” Andrzeja Kotkowskiego /1980/, „Nadzór” Wiesława Saniewskiego /1983/, „Yesterday” Radosława Piwowarskiego /1984/, „Baryton” Janusza Zaorskiego /1984/, „C.K. Dezerterzy” Janusza Majewskiego /1985/, „Jezioro Bodeńskie” Janusza Zaorskiego /1985/, „Obywatel Piszczyk” Andrzeja Kotkowskiego /1988/, „Krótki film o miłości” Krzysztofa Kieślowskiego /1988/, „Ferdydurke” Jerzego Skolimowskiego /1991/, „Ile waży koń trojański” /2008/ i „Ambassada” /2013/ Juliusza Machulskiego
Był także operatorem przy serialach, np. „Matki, żony i kochanki” Juliusza Machulskiego, „Polskie drogi” Krzysztofa Prymka i Janusza Morgensterna oraz spektaklach telewizyjnych – w tym np. „Ja, Feuerbach” w reż. Piotra Fronczewskiego – i dokumentach /m.in. „Tam, gdzie rosną porzeczki” Leo Leszka Kantora/
Wyreżyserował m.in. „S@motność w sieci” /2006/ oraz serial „Rodzina zastępcza”. Był producentem „Daleko od okna” Jana Jakuba Kolskiego oraz producentem wykonawczym serialu „Siedlisko”
Współpracował także z Feliksem Falkiem i Andrzejem Wajdą
/PAP/film.interia.pl/ /18.2.2017/

*****

HALINA NAJDER

W Warszawie 4 lutego w wieku 90 lat zmarła Halina Najder, tłumaczka literatury pięknej, w tym utworów Josepha Conrada Korzeniowskiego, powieści „Pokój z widokiem” Edwarda Morgana Forstera, a także wierszy i dramatów Zbigniewa Herberta na angielski

W trakcie okupacji hitlerowskiej była zaangażowana w działalność konspiracyjną jako sanitariuszka i łączniczka Szarych Szeregów. Podczas Powstania Warszawskiego łączniczka batalionu harcerskiego „Wigry”, razem z innymi powstańcami przeszła kanałami ze Starego Miasta do Śródmieścia. Była odznaczona m.in. Krzyżem Powstania Warszawskiego i Krzyżem Armii Krajowej
Po wojnie studiowała polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. Udało jej się następnie emigrować na Zachód, skąd wróciła w 1969 razem z drugim mężem Zdzisławem Najderem i dwojgiem dzieci
Była żoną prof. Zdzisława Najdera, wybitnego znawcy twórczości Josepha Conrada, opozycjonisty czasów PRL, dyrektora Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa /1980-87/, przewodniczącego Rady Muzeum Literatury w Warszawie /2009-16/
Msza żałobna odbyła się 14 lutego w kościele św. Karola Boromeusza na Starych Powązkach w Warszawie, a następnie nastąpiło odprowadzenie zmarłej do grobu rodzinnego
/fran/rynek-ksiazki.pl/ /15.2.2017/

*****

GRZEGORZ DOMAŃSKI

W wieku 75-lat zmarł prof. Grzegorz Domański – radca prawny, partner w kancelarii Domański Zakrzewski Palinka /DZP/

Prof. Grzegorz Domański specjalizował się w zagadnieniach prawa cywilnego i handlowego, papierów wartościowych oraz prywatyzacji
Doradzał w sprawach arbitrażowych i problematyce ładu korporacyjnego w spółkach akcyjnych
Był arbitrem Sądu Arbitrażowego przy Krajowej Izbie Gospodarczej w Warszawie, członkiem Rady Arbitrażowej tego Sądu, arbitrem i pełnomocnikiem w wielu zagranicznych procesach arbitrażowych
W latach 90 doradzał wielu agendom rządu polskiego w dziedzinie prawodawstwa gospodarczego, m.in. był współautorem projektów ustaw o prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych, spółkach z udziałem kapitału zagranicznego, obrocie papierami wartościowymi, narodowych funduszach inwestycyjnych
Był autorem komentarzy do ustaw o spółkach z udziałem kapitału zagranicznego, narodowych funduszach inwestycyjnych i ich prywatyzacji oraz prawa o publicznym obrocie papierami wartościowymi
Do września 2012 dr Grzegorz Domański był profesorem Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie wykładał prawo spółek i prawo papierów wartościowych
Publikował artykuły ze swojej specjalizacji m.in. na łamach „Rzeczpospolitej”
W ubiegłorocznym Rankingu Kancelarii Prawniczych „Rzeczpospolitej” kancelaria DZP, w której był partnerem, zajęła trzecie miejsce, zatrudniając 138 prawników /58 adwokatów i radców/
/Mateusz Adamski/www.rp.pl/ /13.2.2017/

*****

KRYSTYNA SIENKIEWICZ

Nie żyje Krystyna Sienkiewicz – aktorka estradowa, teatralna, filmowa i telewizyjna, artystka kabaretowa, pisarka i plastyczka, bezkompromisowa miłośniczka zwierząt

Zmarła w niedzielę, 12 lutego. Miała 81 lat
„Dziś, 12.02.2017 w nocy, o godz. 1:00 zmarła moja ciocia Krystyna Sienkiewicz” – napisał na fb muzyk Kuba Sienkiewicz, bratanek zmarłej aktorki
Krystyna Sienkiewicz urodziła się 14 lutego 1935 w Ostrowii Mazowieckiej. Od dzieciństwa przejawiała talent plastyczny oraz humanistyczne uzdolnienia – w wieku czterech lat umiała już pisać i czytać. Miłość do sztuki zaszczepiła w niej matka, której jednak nie dane było patrzyć jak dorasta i rozwija się jej córka
W wieku 7 lat Sienkiewicz została sierotą – jej ojca, AK-owca Niemcy umieścili w więzieniu na Pawiaku, a potem zamordowali w jednym z nazistowskich obozów. Wkrótce potem, w wyniku powikłań pooperacyjnych, zmarła jej matka. Po śmierci rodziców dziewczynkę przygarnęła ciotka ze Szczytna, natomiast jej brat Ryszard trafił do sierocińca. Rodzeństwo na długi czas zostało rozdzielone, spotkało się dopiero kiedy wychowawca Rysia postanowił przyjechać z nim w odwiedziny do Szczytna
To właśnie on odkrył wielki talent dziewczyny i namówił ją do podjęcia nauki w liceum plastycznym. Utalentowana Sienkiewicz zrealizowała program nauczania w dwa lata i zaraz po ukończeniu szkoły, w wieku 17 lat została studentką Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Kiedy już wydawało się że dziewczyna znalazła sposób na życie odkryła jednak kolejną wielką pasję, która okazała się jej prawdziwą, wielką miłością – aktorstwo
Miłość do aktorstwa odkryła w zasadzie przez przypadek. Jako studentka pracowała przy scenografii do jednego ze spektakli w Studenckim Teatrze Satyryków. Kiedy okazało się że jedna z aktorek zachorowała i nie zagra w przedstawieniu Sienkiewicz pierwszy raz stanęła na scenie. Znany krytyk sztuk teatralnych Krzysztof Teodor Toeplitz określił ją wtedy „różowym zjawiskiem STS-u”
Przeżycie okazało się dla młodej dziewczyny tak silne że po ukończeniu studiów Sienkiewicz od razu rozpoczęła pracę w STS. Niedługo później o początkującą aktorkę upomniało się kino: u boku Tadeusza Janczara zadebiutowała w „Pożegnaniach” Wojciecha Jerzego Hasa. Kilka lat później zagrała w filmie Jana Batorego „Lekarstwo na miłość” z Kaliną Jędrusik. Sprawdziła się również w komedii wojennej „Rzeczpospolita babska”, gdzie wcieliła się w postać Anieli. Uznanie szerokiej publiczność przyniosła jej natomiast rola w serialu „Rodzina Leśniewskich”. Innym serialem z jej udziałem była „Rozalka Olaboga”
Pracowała również w warszawskich teatrach, m.in. Ateneum im. Stefana Jaracza, Rozmaitości, Syrena, a także w Teatrze Polskim w Poznaniu. Okazało się że Sienkiewicz posiada wybitny talent komediowy; zdobyła wielką popularność występując w Kabarecie Starszych Panów oraz Kabarecie Olgi Lipińskiej. Do legendy przeszedł jej duet z Barbarą Wrzesińską jako „Siostry Sisters”. Przez pewien czas razem z Andrzejem Zaorskim prowadziła program Studio Gama oraz występowała w słuchowisku radiowym Macieja Zembatego i Jacka Janczarskiego „Rodzina Poszepszyńskich”
Za swoją działalność odebrała szereg nagród. W 1996 otrzymała Nagrodę Artystyczną Polskiej Estrady „Prometeusz”. W 2003, postanowieniem prezydenta RP, została odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi w działalności na rzecz rozwoju studenckiego ruchu kulturalnego. Z kolei w 2007 minister kultury odznaczył ją Złotym Medalem Zasłużonych Kulturze Gloria Artis. Sienkiewicz miała także krótki romans z polityką – w 2010 zasiadła w komitecie honorowym Janusza Korwin-Mikkego, który ubiegał się wówczas o urząd prezydencki
Krystyna Sienkiewicz nadal pozostawała aktywna zawodowo, przemierzając kraj wzdłuż i wrzesz ze swoimi recitalami. Nie poddawała się kultowi młodości, nie angażowała się w komercyjne przedsięwzięcia, nie grała w serialach. Wciąż cieszyła się uznaniem, miała swoją wierną publiczność, która ceniła ją za poczucie humoru i dystans do samej siebie. Aktorka miała wciąż energię młodej dziewczyny. „Bo co? Śmiech jest dla młodych? Bzdury!” – kwitowała w magazynie „Zdrowie”. „Potrafię wirować na scenie, zachowuję się jak dziecko z ADHD. Nie zagrałabym w reklamie która może być szkodliwa, nie przyjęłabym roli która w jakiś sposób otworzyłaby furtkę do złego. Nie, ja muszę być lekko dydaktyczna w aktorstwie, rozśmieszająca, rozbawiająca” – mówiła w wywiadzie dla „Dziennika Bałtyckiego”
Kondycji współczesnego widza nie oceniała jednak zbyt dobrze. „Ja to wiem, bo ja włóczę się po Polsce, ja się włóczę po świecie, ja nawet za granicę jeżdżę ze swoimi recitalami, czyli oni chcą ugryźć mnie większym kęskiem, prawda? Ale może tam za granicą jest pięć procent tej inteligencji, a tu trzy tylko” – stwierdziła w wywiadzie dla okularnicy.org.pl. Sienkiewicz rozwijała również pasję do pisania, którą nieco zaniedbała przez lata aktywności zawodowej. Jest autorką książek „Haftowane gałgany”, „…zgadnij z kim leżę” i „Cacko”. To właśnie ta ostatnia, wydana w 2013 stała się manifestem jej filozofii życia. Filozofii radości i wiary w lepsze jutro
Życie prywatne Krystyny Sienkiewicz było równie burzliwe jak losy jej scenicznych postaci. Aktorka miała za sobą dwa małżeństwa, jednak obu byłym partnerom nie szczędziła gorzkich słów; uważała że za bardzo im ufała, a oni wykorzystali ją finansowo. Jej pierwszym mężem był piosenkarz Włodzimierz Rylski. Z kolei z Andrzejem Przyłubskim, kolegą z STS-u, wzięła ślub ponieważ przygotowywała się do adopcji dziecka. Choć początkowo potomstwa mieć nie chciała, to kiedy dowiedziała się od przyjaciółki że w jednym ze szpitali na nową rodzinę czeka porzucona dziewczynka obudził się w niej instynkt macierzyński. Z partnerem postanowili stworzyć córce Julii ciepły dom. Taki którego Sienkiewicz sama nie miała. W pamięci nosiła wspomnienia o swoim smutnym dzieciństwie które określała mianem „bachorstwa”
Ostatnio najbardziej angażowała się w pomoc bezdomnym zwierzętom które stały się jej życiowymi towarzyszami i współmieszkańcami pięknego domu, azylu, który przed laty kupiła dzięki pożyczce udzielonej przez Agnieszkę Osiecką. Przyjaźń z wybitną poetką była kolejną w życiu Sienkiewicz relacją opartą na wzajemnej zależności. „/…/ Agnieszka była ze mną bardzo poplątana, związana, zrośnięta. Kiedyś powiedziała że nie wiadomo czy ja jestem pomysłodawcą jej sztuk, czy ona, czy jak to w ogóle jest. Pisywałyśmy do siebie dużo i lubiłyśmy do siebie pisywać, bo kiedyś pisywało się listy” – stwierdziła aktorka w wywiadzie dla okularnicy.org.pl
Mimo aktywności fizycznej która stanowiła ważną część życia aktorki Krystyna Sienkiewicz od dłuższego czasu borykała się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Postępująca ślepota doprowadziła już do utraty wzroku w 85 proc. Choroba nie przeszkodziła jej jednak w zawodowej pracy. Na próbach czytanych zastępował ją reżyser lub koleżanka, a sama aktorka uczyła się roli… ze słuchu. Doznała jednak poważnych krwotoków podsiatkówkowych i od tego czasu jej stan się pogarszał. Musiała być pod kontrolą lekarzy którzy nakazywali jej rozwagę i zwolnienie tempa. Niezmącony pozostawał jednak optymizm aktorki, która w wywiadzie dla okularnicy.org.pl stwierdziła: „Mimo że wzrok mnie bardzo zawodzi ja jednak noszę różowe okulary. /…/ To jest w psychice człowieka i jeżeli się wie że radość, optymizm, śmiech to benzyna życia to samemu się w swoim domu stawia stację benzynową z tą radością”
/film.interia.pl/ /12.2.2017/

– Aktorstwo to taki zawód że na scenę można nie wyjść tylko wtedy kiedy się już padnie trupem – mówiła w jednym ze swoich ostatnich wywiadów Krystyna Sienkiewicz

W 2015 przeszła udar, a później zdiagnozowano u niej czerniaka. Ze swoich problemów ze zdrowiem potrafiła jednak żartować. – Ja byłam cały czas wesoła. Nawet jak mi raka z oka „wydłubywali”. Dali mi taki wielki zastrzyk. Po operacji powiedzieli: „No, to już. Wieziemy panią do pokoju”. Więc powiedziałam: „Dziękuję, bardzo mi było przyjemnie!”. Bo było. Dali mi „głupiego Jasia” /środek znieczulający – red./, więc było przyjemnie – śmiała się. Dodała że poczuła misję: – Po udarze zaczęłam pisać książkę bo chciałabym ludziom dać trochę nadziei i radości, bo ludzie są smutni… – żartowała
W rozmowie z jednym z tygodników zdradziła że jej dobre samopoczucie było efektem żmudnych ćwiczeń i pracy nad sobą. – Jestem ciągle zajęta przypominaniem sobie słów które ukradł mi udar, albo wywiadami w związku z książkami. Na początku powiedziano mi że czasem powrót do pełnej sprawności zajmuje 5 lat. Ale ja nie mam tyle czasu – powiedziała. Była wesoła bo jak mówiła nie widzi powodu by być smutnym
– Koty i psy to moi przyjaciele. Lubię cały świat, tyle że ludzie bywają strasznie paskudni a zwierzęta nie – mówiła
– Żyj tak by twoim znajomym zrobiło się nudno kiedy umrzesz – to była jej ulubiona sentencja autorstwa Juliana Tuwima
/kawi/tvp.info/ /12.02.2017/

*****

MARIA DMOCHOWSKA

W wieku 86 lat zmarła w Warszawie dr nauk medycznych Maria Dmochowska, z domu Lipska, żołnierz Armii Krajowej, w czasach PRL działaczka opozycji demokratycznej, posłanka X, I i II kadencji oraz była wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej

Maria Dmochowska, urodzona 18 lipca 1930 w Warszawie, od 1943 była w AK /pseud. Maja/. Uczestniczyła w Powstaniu Warszawskim i walkach w Puszczy Kampinoskiej
Współorganizowała NSZZ „Solidarność” w Łodzi. Była delegatką na pierwszy krajowy zjazd delegatów związku, który odbył się w Gdańsku w 1981. Była internowana w stanie wojennym
Była łódzką posłanką X kadencji /PRL/RP/ z listy Komitetu Obywatelskiego a następnie I i II kadencji z listy Unii Demokratycznej. Od grudnia 2000 pracowała jako doradca prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. W 2006 została powołana na stanowisko wiceprezesa IPN /była nim do czerwca 2012/
Znana z pogody ducha, niespożytej energii i tolerancji. Do końca życia aktywna w organizacjach kombatanckich i społecznych, m.in. w Radzie Naczelnej Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej
/PAP/fakty.interia.pl/ /10.2.2017/

*****

JANUSZ BROCHWICZ-LEWIŃSKI „GRYF”

25 stycznia odbył się państwowy pogrzeb generała „Gryfa” który zasłynął m.in. jako dowódca obrony Pałacyku Michla podczas Powstania Warszawskiego

Kilkanaście lat temu generał Brochwicz-Lewiński wracał do Polski z emigracji w Wielkiej Brytanii jako zapomniany bohater. Ówczesny minister w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego Władysław Stasiak wystąpił do dyrektora Muzeum Powstania Warszawskiego z prośbą o napisanie listu i opinii w związku z planowanym awansem generalskim dla „Gryfa”
Gen. „Gryf” chętnie spotykał się z młodzieżą i zagranicznymi gośćmi którym opowiadał o swojej wojennej ścieżce, zwracając uwagę na zawiłą historię Polski. Janusz Brochwicz-Lewiński – dzięki znajomości języka angielskiego – umiał opowiedzieć zagranicznym słuchaczom „to co spowodowało że nasza historia jest inna i niestety z powodu tego co się działo w PRL kompletnie nieznana na Zachodzie”
Historyk Tadeusz Płużański cieszy się że miał okazję poznać gen. Janusza Brochwicz-Lewińskiego. Żołnierz Batalionu „Parasol” jest dla niego wyjątkową postacią. Historyk zwraca uwagę na zaangażowanie generała „Gryfa” w środowisku kombatanckim już po powrocie do Polski w 2002 r. W ocenie Płużańskiego Janusz Brochwicz-Lewiński angażując się w sprawy publiczne „eksponował nie siebie, tylko idee”
Podczas Powstania Warszawskiego Janusz Brochwicz-Lewiński był dowódcą obrony Pałacyku Michla. Jego obsada cztery razy odpierała ataki niemieckie. Dopiero podczas piątego natarcia otrzymał rozkaz wycofania się. W czasie walk na Cmentarzu Ewangelickim został ciężko ranny co spowodowało że nie mógł brać udziału w dalszych walkach
Po kapitulacji Powstania „Gryf” trafił do obozu przejściowego w Łambinowicach, a później do obozu jenieckiego w Murnau. Po zakończeniu II wojny światowej wyemigrował do Wielkiej Brytanii gdzie wstąpił do tamtejszej
armii. Służył m.in. w gwardii przybocznej króla Jerzego VI, jako agent wywiadu działał w Palestynie i Sudanie. Pracował też w szkole wojskowo-cywilnej, a po przejściu na emeryturę jako tłumacz w brytyjskich ambasadach na terenie Niemiec. W 2002 wrócił do Polski gdzie aktywnie działał w środowisku kombatantów
Janusz Brochwicz-Lewiński wspierał prace IPN na rzecz identyfikacji ofiar terroru komunistycznego. W zeszłym roku prezydent Andrzej Duda odznaczył go Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski. Także w 2016 generał „Gryf” otrzymał nagrodę IPN – Kustosz Pamięci Narodowej
Pośmiertnie Janusz Brochwicz-Lewiński został awansowany przez prezydenta Dudę na generała dywizji
/IAR/nowahistoria.interia.pl/ /25.1.2017/

Prezydent Andrzej Duda poinformował na Twitterze że w wieku 96 lat zmarł generał Janusz Brochwicz-Lewiński ps. „Gryf” – uczestnik kampanii wrześniowej i powstaniec warszawski, słynny żołnierz Batalionu AK „Parasol”

„Żołnierz. Bohater Powstania Warszawskiego. Patriota. Wspaniały Człowiek. Cześć Jego pamięci!” – tak o zmarłym generale napisał prezydent
Krótko przed Powstaniem gen. Brochwicz-Lewiński dowodził skutecznym atakiem na aptekę Wandego przy Krakowskim Przedmieściu, wówczas zdobyto narzędzia, lekarstwa i materiały opatrunkowe
W Powstaniu został ciężko ranny
Po wyzwoleniu z niemieckiego obozu jenieckiego pozostał na Zachodzie. Wstąpił do armii brytyjskiej, jako agent wywiadu działał w Palestynie i Sudanie. W 2002 r. podjął decyzję o powrocie do Polski i od tej pory aktywnie działał w środowisku kombatanckim
Wspierał prace IPN na rzecz identyfikacji ofiar terroru komunistycznego. W 2016 r. prezydent Andrzej Duda odznaczył go Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski
/IAR/nowahistoria.interia.pl/ /5.1.2017/

*****

ANDRZEJ ŻUPAŃSKI

Nie żyje Andrzej Żupański – żołnierz AK, walczący o prawdę o ludobójstwie na Kresach

Andrzej Żupański to legendarny żołnierz AK, uczestnik akcji „Góral” i weteran 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK. Do końca walczył o prawdę o ludobójstwie na Kresach. Miał 96 lat
Andrzej Żupański, ps. Andrzej, urodził się w 1921 w Gdyni, wówczas będącej jeszcze wsią. Jego matka pochodziła z Kowieńszczyzny
Podczas II wojny światowej był żołnierzem Armii Krajowej. Od stycznia 1943 działał w Kedywie Komendy Głównej AK. Uczestniczył w wielu akcjach zbrojnych, w tym w słynnej akcji „Góral” 12 sierpnia 1943, zdobywając na Niemcach razem z oddziałem AK 105 milionów okupacyjnych zł /ok. mln. dolarów/. Po ukończeniu w Warszawie szkoły podchorążych, zimą 1944 razem ze swoim oddziałem został skierowany na Wołyń. Walczył jako saper w 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK. Po jej podstępnym rozbrojeniu został wcielony do I Dywizji Armii Berlinga
Po wojnie ukończył studia chemiczne na Politechnice Gdańskiej. Był asystentem na Akademii Medycznej w Gdańsku, skąd usunięto go z powodów politycznych. Przez jedenaście lat był przewodniczącym Środowiska Żołnierzy 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK, zasiadał również w Zarządzie Głównym Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. W ostatnich latach, mimo postępującej ślepoty i utraty słuchu, aktywnie działał na rzecz prawdy o ludobójstwie Polaków na Kresach z rąk ukraińskich nacjonalistów. Uczęszczał również na posiedzenia
Parlamentarnego Zespołu ds. Kresów, Kresowian i Dziedzictwa Dawnych Ziem Wschodnich
W lipcu 2016 posłanka Kukiz’15 Elżbieta Borowska upomniała się w sejmie o jego odznaczenie, ale bezskutecznie
– Nie żyje człowiek którego fragment życia stał się kanwą do nakręcenia części fabuły „Czasu Honoru”. Zdobył na Niemcach milion dolarów w Warszawie, walczył na Wołyniu, a kilkadziesiąt lat później skutecznie przechytrzył Związek Ukraińców w Polsce – pisze we wspomnieniu o Andrzeju Żupańskim na stronach portalu Prawy.pl Aleksander Szycht
Wcześniej był inicjatorem seminariów „Polska-Ukraina; trudne pytania”, do których wciągnięto Związek Ukraińców w Polsce /po pewnym czasie ZUwP wycofał się z inicjatywy/. Po 12 z kolei seminarium w 2008 r., razem z kolegami podjął decyzję o ich zaprzestaniu. Uważał że wznawianie wspólnych prac historyków, przez byłego szefa IPN Łukasza Kamińskiego, po Majdanie, w nowej sytuacji politycznej na Ukrainie, było grubym błędem. – Jego zdaniem nie tylko nie posunęłoby to ustaleń naprzód, ale nacjonaliści ukraińscy chcieliby zanegować to co było już ustalone. I wiem od polskich historyków że było dokładnie tak jak przewidział – pisze Szycht
/www.kresy.pl/ /24.1.2017/

*****

KS. MIECZYSŁAW MALIŃSKI

W Krakowie odbył się we wtorek 24 stycznia pogrzeb ks. Mieczysława Malińskiego – pisarza, publicysty i wieloletniego przyjaciela Jana Pawła II

„Bardzo wiele osób zapamięta ks. Malińskiego po prostu jako księdza” – mówił bp Grzegorz Ryś, dodając że był jednym z pierwszych kapłanów którzy mówili o Bogu „prosto, bez namaszczenia”
Msza św. żałobna została odprawiona w kościele sióstr Wizytek, którego ks. Mieczysław Maliński był rektorem i gdzie przez lata pełnił posługę
W ostatnim pożegnaniu ks. Malińskiego uczestniczyli małżonka prezydenta RP Agata Kornhauser-Duda, podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Wojciech Kolarski, artyści i wierni
Bp Ryś odczytał słowo kard. Stanisława Dziwisza który napisał że ks. Maliński „budował wytrwale i z pełnym poświęceniem Chrystusowy Kościół w duszach ludzkich”. „Razem z Wami wyrażam wdzięczność miłosiernemu Bogu za wszystkie lata życia i posługi ś.p. ks. Mieczysława. Razem z Wami polecam go Bogu Ojcu Miłosierdzia i proszę by nagrodził go za dobro i przebaczył
niewierności i słabości od których nikt z nas nie jest wolny w tym życiu” – napisał kardynał
„Nie sądzę by ks. Maliński chciał z siebie uczynić centrum tego wydarzenia. Misją kapłana jest wskazywać poza siebie, wskazywać na Jezusa. Największą klęską dla księdza jest wskazywać na siebie samego i zatrzymać ludzi na sobie” – mówił w kazaniu bp Ryś. Przywołał słowa jednej z rabczańskich wychowanek ks. Malińskiego, która napisała: „uczył nas przyjaźni z Bogiem i z ludźmi”
Bp Ryś mówił też że bardzo wiele osób zapamięta ks. Malińskiego po prostu jako księdza: najpierw z Rabki, potem z parafii św. Szczepana, św. Anny i kościoła ss. Wizytek w Krakowie, którego rektorem został mianowany dokładnie 40 lat temu – 24 stycznia 1977
„Jego posługa kapłańska była bardzo ceniona” – powiedział bp Ryś. „To że był bratem dla Jezusa Chrystusa czyniło go bratem dla ludzi: czasem starszym, czasem młodszym, ale zawsze uważnym na człowieka”
/fakty.interia.pl/ /24.1.2017/

*****

RAFAŁ WÓJCIKOWSKI

Pogrzeb posła Kukiz’15 Rafała Wójcikowskiego odbył się we wtorek 24 stycznia w kościele św. Jadwigi w Tomaszowie Mazowieckim

Poseł zginął w czwartek 19 stycznia w wypadku samochodowym na drodze S8 w powiecie skierniewickim. Okoliczności wypadku wyjaśnia policja
Lider Kukiz’15 Paweł Kukiz napisał 19 stycznia na fb: „Dziś nad ranem zginął w wypadku nasz Przyjaciel, Poseł na Sejm RP Rafał Wójcikowski. Miał 43 lata. Osierocił Żonę i dwoje dzieci. Nie jestem w stanie teraz napisać nic więcej… Ogromny żal. Wieczny odpoczynek racz mu dać, Panie”
Kondolencje rodzinie zmarłego złożyła premier Beata Szydło; wyrazy współczucia skierowała także do posłów Klubu Parlamentarnego Kukiz’15, do którego należał Wójcikowski
Rafał Wójcikowski ukończył Uniwersytet Łódzki na kierunku finanse i bankowość oraz informatyka i ekonometria. Doktorat uzyskał na Uniwersytecie Łódzkim na Wydziale Ekonomiczno-Socjologicznym. Z zawodu był nauczycielem akademickim. Należał do Stowarzyszenia KoLiber. Jako ekspert współpracował z Fundacją Republikańską
W sejmie zasiadał m.in. w Komisji finansów publicznych, w której był zastępcą przewodniczącego. Pracował również w Komisji ds. energii i skarbu państwa oraz Komisji edukacji, nauki i młodzieży
/PAP/

*****

TOMASZ KALITA

Na Powązkach Wojskowych w Warszawie odbyły się uroczystości pogrzebowe Tomasza Kality, dziennikarza i politologa

Były rzecznik Sojuszu Lewicy Demokratycznej od kilku miesięcy zmagał się z nowotworem mózgu. Zmarł 16 stycznia. Miał 37 lat
W pogrzebie udział wziął prezydent Andrzej Duda który pośmiertnie przyznał Tomaszowi Kalicie Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi w działalności publicznej. Uroczystości na Powązkach rozpoczęły się od odczytania postanowienia o odznaczeniu, decyzja prezydenta została przekazana żonie zmarłego Annie Kalicie. Wdowie przekazano także list kondolencyjny od prezydenta
– Testament Tomasza Kality to nie tylko projekt ustawy o leczniczej marihuanie, ale także wołanie o inną jakość życia publicznego – mówił podczas pogrzebu były premier Leszek Miller. Powiedział też że Kalita był symbolem polityki z przyjazną twarzą
Tomasz Kalita od wiosny ubiegłego roku chorował na glejaka mózgu. Zaangażował się w działania na rzecz onkologii w Polsce i zalegalizowania marihuany w celach medycznych. W ciągu ostatnich kilku miesięcy wypowiadał się też otwarcie o przewartościowaniu swojego życia – mówił o Bogu, wierze, modlitwie i miłości
W październiku 2016 Tomasz Kalita ożenił się z dziennikarką Anną Monkos
/PAP/ /21.1.2017/

Tomasz Kalita urodził się 8 lutego 1979 r. w Bielsku-Białej

Z wykształcenia był politologiem, studiował w Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora i na Uniwersytecie Warszawskim. Swoją działalność publiczną rozpoczynał jako dziennikarz
W 2003 r. uczestniczył w kampanii przed referendum akcesyjnym dotyczącym członkostwa Polski w Unii Europejskiej. Potem brał udział w wielu kampaniach wyborczych kandydatów na prezydenta oraz parlamentarnych. W 2005 r. stanął na czele zespołu programowego SLD
„Odszedł Tomasz Kalita. Dzielny i dobry Człowiek. Żal ściska serce” – napisał na Twitterze prezydent Andrzej Duda
„Tomasz Kalita odszedł do domu Ojca. Wieczne odpoczywanie racz dać Mu Panie. Módlmy się za Jego duszę i dziękujemy Bogu za Jego życie” – napisała premier Beata Szydło
/fakty.interia.pl/

PREZYDENT O ZMARŁYM
Prezydent RP Andrzej Duda we wtorek 17 stycznia złożył wyrazy współczucia rodzinie zmarłego, w tym jego żonie Annie

„To bardzo smutna dla mnie osobiście wiadomość o śmierci Tomka Kality, mojego kolegi, wprawdzie przez długi czas z innej strony sceny politycznej. Kolegi i konkurenta kiedyś w 2011 r. w wyborach sejmowych, który zmarł po ciężkiej chorobie nowotworowej w bardzo młodym wieku” – powiedział prezydent dziennikarzom
Pod koniec października 2016 Kalita spotkał się z prezydentem, z którym rozmawiał o onkologii w Polsce i „o legalizacji tzw. oleju z kannabinoidów”
/PAP/

*****

WIKTOR WĘGRZYN

„Mam smutną wiadomość. Nie żyje nasz komandor Wiktor Węgrzyn, zmarł po długiej i ciężkiej chorobie. Miał 77 lat. Proszę o modlitwę za niego” – poinformowała Katarzyna Wróblewska, wiceprezes Zarządu Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego

Wróblewska zwróciła uwagę na przeogromną rolę Wiktora Węgrzyna w utrwalaniu pamięci o Kresach
– Świetnie nas prowadził. Zaraził nas miłością do Kresów, do wszystkiego co pochodzi z Kresów, do ludzi którzy zostali na Kresach w mogiłach, miłością do tych którzy na Kresach obronili swoją tożsamość /…/. Pozwolił nam również poznać wielu fantastycznych ludzi którzy z nami przemierzali tysiące kilometrów po drogach za wschodnią granicą – powiedziała Wróblewska
– Wiktor Węgrzyn stawał w obronie katolickich mediów: Radia Maryja, TV Trwam oraz „Naszego Dziennika” – dodała
– Tak jak ważna była dla niego solidarność motocyklowa, tak samo ważne były dla niego katolickie media. Zawsze był wdzięczny Radiu Maryja, TV Trwam, „Naszemu Dziennikowi”, bo przez długie lata dzięki nim Rajd Katyński funkcjonował w przestrzeni medialnej. Wtedy kiedy nikt o nas nie chciał mówić i Rajd Katyński wręcz był przemilczany, kiedy nie funkcjonowały w świadomości społecznej Zloty Jasnogórskie, organizowane przez niego, na które przyjeżdżało po 50 tys. motocyklistów, to zawsze na TV Trwam, Radio Maryja, „Nasz Dziennik” można było liczyć – dodała Wróblewska
Wiktor Węgrzyn urodził się w 1939 r. w Warszawie. Jego ojciec był oficerem Narodowych Sił Zbrojnych. W latach 60 studiował w Szkole Głównej Planowania i Statystyki w Warszawie. W czasie urlopu dziekańskiego pracował na stacji benzynowej w Jabłonnie k. Nowego Dworu Mazowieckiego. W 1973 wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Pobyt miał być krótki ale przedłużył się do 2000 r.
Po pacyfikacji Ursusa i Radomia w 1976 r. zaangażował się w organizowanie zbiórek pieniędzy dla represjonowanych robotników. Wspólnie z kolegą powołał Towarzystwo Krzewienia Nadziei, które przedrukowywało książki wydawane w Polsce w drugim obiegu, utworzyło polską księgarnię będącą przedstawicielstwem paryskiego wydawnictwa „Spotkania”, starało się jak tylko było można wspierać opozycję w Polsce
Był pomysłodawcą Rajdu Katyńskiego. Pomysł zrodził się podczas wizyty w Katyniu 1 listopada 2000 r. Pojechał tam razem z ks. prałatem Zdzisławem Peszkowskim. Odwiedzając miejscowego proboszcza w polskiej parafii w Smoleńsku, o. Ptolemeusza Kuczmika, Węgrzyn obiecał że do Katynia przyjadą polscy motocykliści
W 2001 r. w około pięćdziesięcioosobowej grupie wyruszył na czele Rajdu Katyńskiego w 14-dniową pielgrzymkę z Warszawy do Katynia i jeszcze dalej, pokonując trasę liczącą ok. 3500 kilometrów. Odtąd co roku grupa motocyklistów odwiedza miejsca związane ze zbrodnią katyńską i historią Polski na Kresach Wschodnich
28 sierpnia 2010 Wiktor Węgrzyn został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi w upamiętnianiu prawdy o zbrodni katyńskiej
/RIRM/TV Trwam News/ /17.1.2017/

*****

JAN SZCZEPAŃSKI

Zmarł wybitny polski bokser, mistrz olimpijski z Monachium, Jan Szczepański. Miał 78 lat

Jan Szczepański urodził się 20 listopada 1939 w Małeczu k. Tomaszowa Mazowieckiego. Sportową karierę rozpoczął w Pogoni Zduńska Wola. Reprezentował Pilicę Tomaszów Mazowiecki i Legię Warszawa. Wielokrotny mistrz Polski w wadze lekkiej i lekkopółśredniej
W 1971 zdobył w Madrycie złoty medal mistrzostw Europy w wadze lekkiej. Rok później osiągnął największy sukces w swojej karierze, w Monachium został mistrzem olimpijskim
Stoczył 290 walk, z czego 251 wygrał, 15 zremisował i 24 przegrał
Po zakończeniu kariery wystąpił w filmach Marka Piwowskiego „Przepraszam, czy tu biją” i „Uprowadzenie Agaty” oraz w filmie krótkometrażowym Piotra Andrejewa „Za ciosem”. Zagrał także główną rolę w filmie „Powrót” Filipa Bajona
/sport.interia.pl/ /15.1.2017/

W wieku 78 lat zmarł w warszawskim szpitalu chorujący od długiego czasu i mający coraz mniejszy kontakt z otoczeniem mistrz olimpijski z Monachium 1972 w boksie wagi lekkiej Jan Szczepański

Mało kto już pamięta że tamten sukces Szczepańskiego – czyli zwycięstwo na punkty nad wychowankiem słynnego Laszlo Pappa – mistrzem Europy 1969 Węgrem Laszlo Orbanem stosunkiem głosów 5:0 – został odniesiony 10 września 1972 w czasie kiedy trwała przerwa w meczu finałowym turnieju piłkarskiego, wygranym przez Polaków z Węgrami 2:1
I było to krótko po dramatycznym wydarzeniu, czyli ataku terrorystów z ugrupowania Czarny Wrzesień na kwaterę sportowców Izraela w wiosce olimpijskiej
Szczepański okazał się godnym kontynuatorem wspaniałej tradycji olimpijskiej boksu polskiego w wadze lekkiej. W 1952 bowiem srebrnym medalistą w tej kategorii wagowej został Aleksy Antkiewicz, w 1960 – złotym Kazimierz Paździor, po którym w sztafecie pokoleń zaprezentował się Józef Grudzień – złoto w 1964 w Tokio i srebro w 1968 w Meksyku
W monachijskim finale zmierzyło się akurat dwóch mistrzów Europy /Szczepański zdobył ten tytuł w 1971 w Madrycie/, bo w boksie amatorskim była to jeszcze epoka dominacji Starego Kontynentu, a u nas kończył się powoli piękny czas „polskiej szkoły boksu” stworzonej przez Felisa Stamma, który wychodził z założenia że boks nie jest zwyczajnym mordobiciem, tylko szermierką na pięści
No i Szczepański – po takich wzorach jak Leszek Drogosz i Zbigniew Pietrzykowski – stał się kolejnym mistrzem bokserskiej techniki i błyskawicznych uników dzięki którym w zasadzie nie przegrał ani jednej walki przez nokaut
Ten wywodzący się z Tomaszowa Mazowieckiego sportowiec najlepsze swoje lata /1959-1975/ spędził w Legii Warszawa, mając w okresie 1963-68 przymusową przerwę w uprawianiu sportu, bo stwierdzono u niego wadę serca. Jak sam potem przyznał ze wstydem odsunięty od boksu wpadł w nałóg alkoholowy, z którego nie wyleczył się nawet wtedy kiedy już sięgał po olimpijskie złoto. Po igrzyskach monachijskich jeden z dziennikarzy Przeglądu Sportowego musiał z nim pić trzy dni nim uzyskał wymarzony wywiad
Meandry życia Jana Szczepańskiego wzbudziły zainteresowanie filmowców. Nic więc dziwnego że mistrz wagi lekkiej wystąpił /razem z innym mistrzem Jerzym Kulejem/ w filmie Marka Piwowskiego „Przepraszam, czy tu biją” i zagrał główną rolę w obrazie Filipa Bajona „Powrót”. Po zakończeniu kariery sportowej Szczepański dorabiał jako wojskowy emeryt będąc między innymi konduktorem. Jakkolwiek potoczyły się jego losy w annałach sportu polskiego pozostanie jako jeden z największych herosów. Żegnamy na zawsze wielkiego sportowca który dostarczył nam wyjątkowych wzruszeń
/Maciej Petruczenko/www.przegladsportowy.pl/ /15.1.2017/

*****

RYSZARD PARULSKI

Zmarł Ryszard Parulski, jeden z najwybitniejszych polskich szermierzy w historii

Był mistrzem świata w trzech broniach, trzykrotnie startował w igrzyskach olimpijskich, zdobył srebrny medal w Tokio /1964/ i brązowy w Meksyku /1968/
Po zakończeniu kariery został działaczem sportowym. Był honorowym prezesem Polskiego Związku Szermierczego oraz wiceprezesem Polskiego Komitetu Olimpijskiego
Wielokrotnie odznaczony Medalem za Wybitne Osiągnięcia Sportowe, Złotym Krzyżem Zasługi i Krzyżem Oficerskim OOP. Najlepszy sportowiec Polski w plebiscycie „Przeglądu Sportowego” w 1963 r.
Ryszard Parulski miał 78 lat
/IAR/ /10.1.2017/

Wpis internauty:
Sic transit: Był jednym z niewielu którzy w mrocznych czasach komuny nie pozwalali światu zapomnieć słowa „Polska”
/sport.interia.pl/

Zmarł Ryszard Parulski
W wieku 78 lat zmarł Ryszard Parulski, jeden z najwybitniejszych i najwszechstronniejszych szermierzy w historii tej dyscypliny sportu – informuje Polski Związek Szermierczy
Parulski urodził się 9 marca 1938 w Warszawie, syn Józefa /w czasie wojny żołnierz 2 Korpusu gen. Władysława Andersa/ i Wandy Chądzyńskiej /zginęła w domu rozbitym przez niemieckie bomby na Starym Mieście w sierpniu 1944/, absolwent Gimnazjum i Liceum Nr 1 /1958/ oraz Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego /1965/
Jego trenerem i wychowawcą był mjr Władysław Dobrowolski. Uznany za wielki talent szermierczy we wszystkich broniach. Jako junior zdobył tytuł mistrza świata w szabli /1959/, by w seniorach sięgnąć po mistrzowski tytuł we florecie /1961/. W czasie walki zadziwiał niebywałym zaangażowaniem i temperamentem, poruszał się na planszy we własnym tempie i rytmie, który zmieniał i różnicował w zależności od możliwości i umiejętności rywala oraz sytuacji i warunków rywalizacji. Umiał się bić w drużynie i mobilizować do zwycięstwa kolegów, na co zwrócono uwagę w sylwetce na stronie internetowej PKOl
Stoczył dziesiątki wspaniałych pojedynków które przeszły do historii szermierki. Niezapomniana była jego postawa w MŚ w Gdańsku /1963/, kiedy w turnieju drużynowym w decydującym starciu z Francją walczył z Andre Bourquardem. Przegrywał już 0:4, a jednak w ciągu zaledwie dwóch minut potrafił zadać pięć trafień i sprawić że złoty medal pozostał w kraju
Wybrany najlepszym sportowcem Polski 1963 roku w Plebiscycie „Przeglądu Sportowego”
W latach 1989-92 prezes Polskiego Związku Szermierczego, później nadano mu tytuł Honorowego Prezesa. Odznaczony wielokrotnie Medalem za Wybitne Osiągnięcia Sportowe oraz Złotym Krzyżem Zasługi i Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. W styczniu 2016 uhonorowany Orderem Zasługi PKOl
„Nie mógł żyć bez działania, ciągle coś robił, coś inicjował, swą aktywnością zarażał innych” – mówi Wojciech Zabłocki
Zabłocki, który w grudniu skończył 86 lat, dodaje że wykaz najważniejszych tylko osiągnięć Parulskiego na planszy nie zmieściłby się na jednej kartce papieru, podobnie jak jego inicjatywy i działania na rzecz polskiego sportu czy olimpizmu
„Wiosną 1992 Ryszard wystąpił z propozycją zorganizowania w Warszawie w 2012 r. XXX Igrzysk Olimpijskich. On zajmował się głównie promocją, a ja założeniami programowymi i koncepcją przestrzenną. W 1993 powstała fundacja Olimpiada 2012, a także działała Komisja Igrzysk Nadwiślańskich przy PKOl, która zajmowała się sprawami planistycznymi i urbanistycznymi. Była wtedy wielka wola społeczna, ale nie było tej ważniejszej, politycznej, odwrotnie jak w przypadku pomysłu igrzysk zimowych w Krakowie” – wspomina prof. Zabłocki, architekt z zawodu
Ten wybitny szermierz wymienił wiele innych inicjatyw Parulskiego, w których on miał również swój udział
„W latach 2001-04 doprowadził do powstania ośrodka rehabilitacji olimpijczyków i paraolimpijczyków w Michałowicach k. Warszawy. Ja zajmowałem się projektem. Dziennie z zabiegów korzysta tam 200-250 pacjentów. Opiekę nadal sprawuje Towarzystwo Olimpijczyków Polskich, założone w 1991 również z inicjatywy Ryszarda” – mówi Zabłocki, który jak i Parulski był wychowankiem węgierskiego szablisty Janosa Keveya. Jego zawodników z przełomu lat 50 i 60 określano jako „cudowne dzieci” polskiej szermierki
Zabłocki przypomniał również o powołaniu w 2005 kapituły „Gloria Optimis” działającej pod kierunkiem Parulskiego. Jej celem jest uhonorowanie w „Złotym Kręgu” na terenie Akademii Wychowania Fizycznego Józefa Piłsudskiego tych którzy przez swoje osiągnięcia sportowe, karierę zawodową, patriotyzm, niezłomny charakter zasługują na miano wybitnych osobowości sportu polskiego. Do dziś uhonorowano 120 osób
W 1994 Parulski założył z myślą o byłych sportowcach Fundację „Gloria Victis”. W latach 1987-2000 sprawowała ona honorowy patronat nad rozgrywkami o Superpuchar Polski w piłce nożnej
„Mógłbym jeszcze wymienić kilkanaście co najmniej inicjatyw Ryszarda, który nie tylko rozsiewał różne pomysły, ale starał się je realizować. I co najważniejsze – nie chciał angażować w to środków państwowych, tylko zabiegał o sponsorów. Poświęcał swój czas, często kosztem pracy zawodowej. On nie mógł żyć bez działania, ciągle coś robił, coś inicjował, i to do ostatnich dni
życia, a swą aktywnością zarażał innych” – mówi Zabłocki
/kali/PAP/pp/ /10.1.2017/

Pożegnanie Ryszarda Parulskiego
W piątek 20 stycznia 2017 na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Alei Zasłużonych pochowany został ś.p. Ryszard Parulski, jeden z najwybitniejszych zawodników w historii światowej szermierki
Uroczystości pogrzebowe odbyły się w kościele św. Jozafata. W uroczystościach poza najbliższymi uczestniczyli m.in. członkini MKOl i wiceprezes PKOl Irena Szewińska, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP Andrzej Dera, minister sportu Witold Bańka, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Andrzej Kraśnicki, sekretarz generalny PKOl Adam Krzesiński, prezes PZSzerm Adam Konopka, a także przedstawiciele Naczelnej Rady Adwokackiej i środowiska sportu
Na początku nabożeństwa Andrzej Dera wręczył żonie zmarłego, przyznany pośmiertnie przez prezydenta RP Andrzeja Dudę, Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. Na zakończenie uroczystości pogrzebowych prezes i sekretarz generalny PKOl przekazali pani Urszuli Parulskiej flagę Polskiego Komitetu Olimpijskiego
– Na zawsze pozostaniesz w naszych umysłach i sercach – powiedział na cmentarzu szef PKOl
Wiceprezes PKOl spoczął na warszawskich Powązkach w Alei Zasłużonych
RYSZARD PARULSKI /1938-2017/
Rodowity warszawiak, przez cały okres kariery sportowej związany z klubem Marymont /w latach 1980-89 kierował jego sekcją szermierczą/. Był zawodnikiem niezwykle uzdolnionym i wszechstronnym – medale mistrzostw świata zdobywał w każdej z trzech broni – we florecie, szpadzie i szabli. 11-krotnie stał na podium MŚ seniorów /w tym dwa razy na jego najwyższym stopniu/. Wchodził w skład reprezentacyjnych drużyn floretowych które wywalczyły medale olimpijskie – srebrny w Tokio /1964/ i brązowy w Meksyku /1968/. Był wielokrotnym mistrzem i medalistą krajowych czempionatów; po medale sięgał także na trzech kolejnych Uniwersjadach. W roku 1963 w plebiscycie „Przeglądu Sportowego” został uznany za najlepszego polskiego sportowca
Z wykształcenia prawnik, przez wiele lat z powodzeniem wykonywał zawód adwokata. 
Był wybitnym działaczem sportowym i społecznym. W 1986 zainicjował powstanie Fundacji „Gloria Victis”. Stał również na czele Fundacji „Olimpiada 2012”. Był wśród pomysłodawców wyścigu kolarskiego „Solidarności” i olimpijczyków oraz „Złotego kręgu – Gloria optimis” na stołecznej Akademii Wychowania Fizycznego Józefa Piłsudskiego. Był również inicjatorem utworzenia w podwarszawskich Michałowicach ośrodka rehabilitacji olimpijczyków i paraolimpijczyków. 
W latach 1989-92 był prezesem Polskiego Związku Szermierczego, po czym nadano Mu godność prezesa honorowego
Ryszard Parulski był również inicjatorem powołania Towarzystwa Olimpijczyków Polskich i od 1991 był jego prezesem. Od 2005 był wiceprezesem Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Zawsze był gorącym orędownikiem bliskich kontaktów ruchu olimpijskiego z kulturą i sztuką; to m.in. za Jego sprawą przy Centrum Olimpijskim PKOl w Warszawie powstała plenerowa galeria rzeźby
Za swój znaczący udział w sukcesach polskiego sportu Ryszard Parulski otrzymał wiele nagród, wyróżnień i odznaczeń – państwowych i sportowych
W styczniu 2016 został udekorowany Orderem Zasługi PKOl
/www.olimpijski.pl/ /20.1.2017/

*****

LONGIN KOMOŁOWSKI

W Świątyni Opatrzności Bożej we wtorek 10 stycznia odbyły się uroczystości pogrzebowe zmarłego 30 grudnia Longina Komołowskiego, działacza „Solidarności”, byłego wicepremiera i ministra pracy, posła, prezesa Wspólnoty Polskiej

W pogrzebie państwowym z udziałem prezydenta RP Andrzeja Dudy uczestniczył prezes IPN Jarosław Szarek
Longin Komołowski urodził się 5 stycznia 1948 r. w Czaplinku. Był absolwentem wydziału Budownictwa Okrętowego Politechniki Szczecińskiej. Od 1964 r. pracował w Stoczni Szczecińskiej. W czasie wydarzeń grudniowych w 1970 r. brał udział w strajku okupacyjnym w zakładzie. W 1980 r. uczestniczył w strajku w Stoczni Szczecińskiej
W „Solidarności” działał od powstania związku. W 1981 r. należał do grupy roboczej opracowującej projekty ustaw o samorządzie pracowniczym i przedsiębiorstwie państwowym. Po wprowadzeniu stanu wojennego współorganizował podziemne struktury „Solidarności” w Szczecinie. W latach 1988–89 współtworzył Międzyzakładowy Komitet Organizacyjny „Solidarności”. Był wielokrotnie zatrzymywany i przesłuchiwany przez Służbę Bezpieczeństwa
W 1989 r. został przewodniczącym Komitetu Zakładowego NSZZ „S” w Stoczni Szczecińskiej oraz wiceprzewodniczącym Zarządu Regionu Szczecińskiego. W latach 1990–97 był przewodniczącym Zarządu Regionu Pomorza Zachodniego, członkiem Prezydium KK oraz członkiem Komisji Krajowej
W 1994 r. pracował w Komisji Trójstronnej do spraw Społeczno-Gospodarczych, był posłem na sejm III i VI kadencji, ministrem pracy w latach 1997–2001, wiceprezesem Rady Ministrów w rządzie Jerzego Buzka. Był też prezesem Polskiego Komitetu Paraolimpijskiego, a od 2010 r. – prezesem Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”. W lutym 2015 r. był mediatorem w konflikcie między zarządem a pracownikami Jastrzębskiej Spółki Węglowej
Odznaczony Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Wolności i Solidarności oraz odznaczeniem kościelnym Ordynariatu Polowego WP Milito Pro Christo
W Zachodniopomorskim Urzędzie Wojewódzkim po śmierci byłego wicepremiera wystawiono księgę kondolencyjną. „Miał niezwykłą zdolność łączenia najbardziej rozbieżnych poglądów, jak nikt inny potrafił doprowadzić do konsensusu i porozumienia między antagonistami. Był osobą o niezwykłej wrażliwości społecznej. Zawsze wyczulony na dobro, szukający go wszędzie, w każdej sytuacji” – napisał w niej o zmarłym wojewoda Krzysztof Kozłowski
/ipn.gov.pl/ /10.1.2017/

*****

PRZEMYSŁAW WAŁĘSA

Nie żyje Przemysław Wałęsa, syn byłego prezydenta RP

Jak dowiedzieli się dziennikarze RMF FM ciało mężczyzny znalazł w mieszkaniu w Gdańsku członek rodziny
Według informacji dziennikarza stacji Kuby Kaługi na ciele zmarłego nie było widocznych żadnych obrażeń. Biegły wykluczył wstępnie udział osób trzecich
Policja nie zdradza niemal żadnych szczegółów, ogranicza się tylko do informacji że w niedzielę 8 stycznia po godz. 20 pogotowie ratunkowe zgłosiło zgon 43-letniego mężczyzny
Jak poinformowała PAP rzecznik prasowa gdańskiej policji Aleksandra Siewert ok. godz. 20 w niedzielę funkcjonariusze zostali poinformowani przez pracowników pogotowia ratunkowego o śmierci 43-letniego mężczyzny. „Ciało znaleziono w mieszkaniu” – wyjaśniła rzecznik
PAP nieoficjalnie potwierdza że zmarły mężczyzna to Przemysław Wałęsa
Z ustaleń RMF FM wynika że pogotowie wezwał syn mężczyzny, który znalazł ciało w jego mieszkaniu w Gdańsku
Przemysław Wałęsa miał 43 lata. Był jednym z ośmiorga dzieci Lecha i Danuty Wałęsów
O zmarłym media sporo mówiły w latach 90 kiedy spowodował on wypadek pod wpływem alkoholu. Został wówczas skazany, przypomina „Dziennik” na swojej stronie internetowej, na 21 miesięcy więzienia w zawieszeniu
Kilka lat później policja zatrzymała go kiedy nietrzeźwy prowadził samochód. Tym razem sąd orzekł karę 12 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu
Przemysław Wałęsa pracował w Straży Granicznej. Zostawił żonę i dwóch synów
/Interia.pl/RMF/PAP/ /8.1.2017/

*****

LECH TRZECIAKOWSKI

Zmarł poznański historyk prof. Lech Trzeciakowski uznawany za jednego z największych badaczy dziejów XIX i XX w.

Prof. Lech Trzeciakowski urodził się 24 grudnia 1931 r. Od 1955 związany był z Uniwersytetem im. A. Mickiewicza w Poznaniu, jako kierownik Zakładu Historii Kultury i Zakładu Historii Polski XIX i XX w. W latach 1973-78 był dyrektorem Instytutu Zachodniego w Poznaniu. Był także kierownikiem Zakładu Badań nad Polonią Zagraniczną PAN /1978-91/, a także autorem ponad 300 prac naukowych. Rada Miasta Poznania przyznała mu tytuł Honorowego Obywatela Miasta Poznania
Był synem powstańca wielkopolskiego
Prorektor UAM prof. Tadeusz Wallas powiedział że prof. Trzeciakowski był „jednym z najbardziej znanych historyków, o ogromnym dorobku, zarówno jeżeli chodzi o twórczość naukową, jak i promowanie kadr naukowych. Cieszył się uznaniem studentów, doktorantów”
/PAP/ /7.1.2017/

*****

JERZY KOSSELA

Jerzy Kossela gitarzysta, wokalista, autor tekstów i kompozytor, współzałożyciel zespołu „Czerwone Gitary” zmarł w wieku 74 lat w Gdyni

O jego śmierci poinformowano na oficjalnej stronie zespołu
Był autorem muzyki lub tekstu m.in. do tak znanych piosenek jak „No bo ty się boisz myszy”, „Historia jednej znajomości” czy „Matura”
Kossela urodził się 15 lipca 1942 w Częstochowie. Jak podaje strona zespołu w 1961 stworzył amatorski zespół wokalno-instrumentalny „Elektron”, który w 1962 przekształcił się w „Niebiesko-Czarnych”. Był w nim gitarzystą i kierownikiem muzycznym. W tym roku zespół wystąpił na I Festiwalu Młodych Talentów w Szczecinie gdzie zdobył I nagrodę
W latach 1962-64 odbywał służbę wojskową w czasie której nadal współpracował z „Niebiesko-Czarnymi” /nagrania radiowe, płytowe oraz występ na KFPP Opole ’63/ oraz z Centralnym Zespołem Artystycznym WP, a jego miejsce zajął Krzysztof Klenczon. Okres 1963-64 to lata przygotowań do stworzenia nowej formacji. Współpracując z Henrykiem Zomerskim założył zespół „Pięciolinie”, który miał wyłonić muzyków do nowej grupy o niewiadomej jeszcze wtedy nazwie
„3 stycznia 1965 oficjalnie zarejestrowana została nazwa nowego zespołu ‚Czerwone Gitary’. Skład zespołu tworzyli Bernard Dornowski, Krzysztof Klenczon, Jerzy Kossela, Jerzy Skrzypczyk i Henryk Zomerski” – czytamy na stronie internetowej zespołu. Ostatnio grupa koncertowała i nagrywała w składzie Jerzy Skrzypczyk, Jerzy Kossela, Arkadiusz Wiśniewski, Mieczysław Wądołowski, Artur Chyb i Dariusz Olszewski
W 2011 r. Kossela został odznaczony przez ministra kultury i dziedzictwa narodowego orderem Gloria Artis. Był też laureatem Nagrody Prezydenta Miasta Gdańska. Ostatni koncert z „Czerwonymi Gitarami” zagrał 21 listopada 2016 w Filharmonii Bałtyckiej w Gdańsku
/RC/PAP/ /7.1.2017/

W latach 1965-67 Kossela /właśc. Kosela/ był pierwszym liderem Czerwonych Gitar
Po rozstaniu z Czerwonymi Gitarami występował na scenie do 1976 r., po czym pracował jako prezenter dyskotekowy
W 1991 r. powrócił do zespołu, w którym pełnił funkcję gitarzysty i wokalisty. Do kolejnego rozstania doszło dwa lata później, po konflikcie z Sewerynem Krajewskim
Od 1999 r. trzeci raz znalazł się w składzie Czerwonych Gitar, w których występował do maja 2015 r. Wówczas ze względów zdrowotnych zaprzestał koncertowania
/muzyka.interia.pl/ /7.1.2017/

*****

BOGDAN TUSZYŃSKI

Po ciężkiej chorobie 1 stycznia zmarł dziennikarz sportowy Bogdan Tuszyński. Trzykrotny laureat „Złotego Pióra” /1966, 1975, 1981/ miał 84 lata

Urodził się 4 lipca 1932 r. w Łodzi. W latach 1951-52 był redaktorem w „Przeglądzie Sportowym”. Potem, aż do 1981 pracował w redakcji sportowej Polskiego Radia. Był pomysłodawcą Studia S-13 w którym relacjonowano na żywo przede wszystkim mecze polskiej ligi piłki nożnej
Tuszyński jest autorem ponad 30 publikacji. Najbardziej znane i cenione to „Polscy olimpijczycy XX wieku”, „70 lat Tour de Pologne”, „Ostatnie okrążenie Kusego”
Dwukrotny laureat Złotego Wawrzynu Olimpijskiego /1994, 2000/ zasłynął przede wszystkim z tras Wyścigu Pokoju. Pierwszą transmisję prowadził w 1955 r., przy ostatniej pracował w 1980
„Całe życie poświęciłem by promować i rozwijać kolarstwo; to było moje dziecko” – powiedział tuż przed 80 urodzinami
/PAP/ /1.1.2017/

Pogrzeb nestora polskiego dziennikarstwa sportowego Bogdana Tuszyńskiego odbył się na warszawskich Powązkach Wojskowych 9 stycznia
Bogdan Tuszyński obok ś.p. Bohdana Tomaszewskiego był najbardziej znanym dziennikarzem sportowym w czasach PRL. To od niego rzemiosła uczyli się tak znani komentatorzy sportowi jak Włodzimierz Szaranowicz, Dariusz Szpakowski, Bogdan Chruścicki i Henryk Urbaś
– Był dla nas drugim ojcem, autorytetem i nauczycielem zawodu. Wymagał, ale był sprawiedliwy. Ciężko chorował, mimo okresu świąteczno-noworocznego zdążyliśmy się z nim pożegnać – wspomina Tuszyńskiego Włodzimierz Szaranowicz
/MG/www.fakt.pl/

*****

ALEKSANDER KOJ

W wieku 81 lat zmarł prof. Aleksander Koj, wybitny profesor nauk przyrodniczych, biolog i biochemik, trzykrotny rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie

Zmarł 29 grudnia
Ci którzy go spotkali mówią że był wzorem rzetelności i wytrwałości w pracy naukowej oraz przykładem jak można czerpać radość i satysfakcję z nauki
Prof. Aleksander Koj urodził się 26 lutego 1935 r. w Ganie na Opolszczyźnie. Po ukończeniu Akademii Medycznej w Krakowie kilkanaście lat pracował w Katedrze Chemii Fizjologicznej swojej macierzystej uczelni. Jednak na stałe swoje życie naukowe związał z Instytutem Biologii Molekularnej UJ, który powstał na przełomie lat 60 i 70 ubiegłego stulecia, a w 2002 r. przekształcił się w Wydział Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii
Koj prowadził pionierskie badania nad białkami ostrej fazy i reakcją komórek na stan zapalny organizmu; napisał ok. 200 artykułów na ten temat. Jest również współautorem monografii „Acute Phase Response to Injury and Infection” oraz „Interleukin-6-type cytokines”
Za pracę naukową został uhonorowany wieloma nagrodami. Do najważniejszych należą Nagroda Fundacji na rzecz Nauki Polskiej /1996/ oraz Nagroda Fundacji Alfreda Jurzykowskiego /1998/. Prof. Aleksander Koj otrzymał również tytuł doktora honoris causa trzech uniwersytetów amerykańskich: Cleveland State University /1999/, University of Hartford /1995/, University at Buffalo /1998/, a także Uniwersytetu Jagiellońskiego przed siedmiu laty
W chwili przejścia do Instytutu Biologii Molekularnej stał się także dydaktykiem. Przez dziesięciolecia prowadził doskonale przygotowane wykłady z biochemii, wzbudzając u studentów podziw i szacunek. Sprawował opiekę nad blisko 60 magistrantami oraz wypromował 11 doktorów
Dzięki autorytetowi jakim cieszył się w społeczności akademickiej był wybierany do pełnienia coraz to ważniejszych funkcji. W latach 1977-81 kierował Instytutem Biologii Molekularnej UJ. W 1984 został prorektorem UJ ds. kadry naukowej i badań. Następnie aż trzykrotnie w latach 1987-90, 1993-96 oraz 1996-99 przewodził Uniwersytetowi Jagiellońskiemu jako rektor. W tym czasie wytrwale dążył do powstania III Kampusu. Dopiął celu i osobiście położył kamień węgielny w miejscu budowy nowej siedziby wydziałów przyrodniczych
W uznaniu zasług dla Uniwersytetu Jagiellońskiego profesor Aleksander Koj został odznaczony medalem Merentibus
/PAP/ /30.12.2016/

*****

STASIEK WIELANEK

W wieku 67 lat zmarł Stasiek Wielanek, śpiewak, gitarzysta, akordeonista i kompozytor – poinformował menedżer artysty

Warszawiacy znali go przede wszystkim jako założyciela i członka Kapeli Czerniakowskiej i Kapeli Warszawskiej, piewcę i znawcę folkloru miejskiego
Stasiek Wielanek założył Kapelę Czerniakowską w 1970 r. Stworzył ją na wzór przedwojennych kapel podwórkowych. Od 1984 r. prowadził Kapelę Warszawską, która ma w repertuarze piosenki warszawskiej ulicy, a także piosenki lwowskie i okupacyjne
Artysta zgromadził pokaźny zbiór nut piosenek ulicznych. Wydał antologię „Szlagiery starej Warszawy”, w której zebrał teksty i nuty do ponad 170 utworów. Był także autorem książki „Warszawa w piosence, wierszu i anegdocie”
Stasiek Wielanek był radnym w warszawskiej dzielnicy Mokotów. 20 grudnia został odznaczony brązowym medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”
/Informacyjna Agencja Radiowa/ /24.12.2016/

*****

MACIEJ BEDNARKIEWICZ

Zmarł mec. Maciej Bednarkiewicz, obrońca w procesach politycznych w PRL, były prezes Naczelnej Rady Adwokackiej, poseł w tzw. sejmie kontraktowym – podała w piątek 11 listopada NRA. Miał 76 lat. Był wychowawcą wielu pokoleń adwokatów
Jak podała NRA Bednarkiewicz urodził się w 1940 r. w Warszawie. Studia prawnicze odbył na Uniwersytecie Warszawskim. Od 1969 r. prowadził praktykę adwokacką. W latach 80 był obrońcą w sprawach politycznych i współpracował z Komitetem Prymasowskim pomagającym internowanym. Za swoją działalność był aresztowany i przez kilka miesięcy więziony
W latach 1989-95 był prezesem Naczelnej Rady Adwokackiej. Był posłem w sejmie X kadencji /1989-91/, członkiem Trybunału Stanu /1991-93 oraz 1997-2001/
W 1983 r. był adwokatem opozycyjnej poetki Barbary Sadowskiej, matki Grzegorza Przemyka – młodego poety i maturzysty, śmiertelnie pobitego w Warszawie w maju 1983 r. przez milicję
„Znałem bardzo dobrze Basię i Grzesia. Mój syn był młodszy od niego o kilka lat. Bawili się razem, Grześ uczył go grać na gitarze, przynosił wiersze. Dostałem telefon że Grzegorz umiera w szpitalu na Solcu. Była czwarta rano. Lekarze którzy go operowali dali mi do ręki zaświadczenie. Szczegółowy opis obrażeń. Rano trzej chłopcy, którzy byli z Grzegorzem, przyjechali do mnie do domu i złożyli zeznania” – opowiadał kilka lat temu Bednarkiewicz „Gazecie Wyborczej”
Walkę o sprawiedliwość w tej sprawie adwokat przypłacił sześciomiesięcznym aresztem. Zatrzymano go w styczniu 1984, krótko po tym jak sąd wyznaczył termin rozprawy o pobicie Przemyka. Zarzucono mu pomoc pewnemu dezerterowi z ZOMO w ukrywaniu się, oraz nakłanianie go do ujawnienia tajemnicy państwowej i tworzenie fałszywych dowodów w sprawie śmierci Grzegorza Przemyka. „Zrobili wszystko bym w procesie nie uczestniczył” – mówił „GW” Bednarkiewicz. Został
wypuszczony ostatniego dnia postępowania dowodowego w procesie o pobicie Przemyka
W 1984, po reżyserowanym procesie, sąd uwolnił od zarzutu pobicia Przemyka milicjantów – Ireneusza K. /który go zatrzymał/ i Arkadiusza Denkiewicza /dyżurnego komisariatu który nawoływał do bicia mówiąc: „Bijcie tak by nie było śladów”/. Na 2 i 2.5 roku więzienia za nieudzielenie pomocy pobitemu skazano – po wymuszeniu w śledztwie nieprawdziwych zeznań – dwóch sanitariuszy. Sprawa wróciła po przełomie 1989 r. Denkiewicza skazano prawomocnie na dwa lata więzienia /nie odsiedział ani dnia, bo według psychiatrów na skutek wyroku doznał w psychice zmian uniemożliwiających odbycie kary/. Po pięciu procesach sprawa K. została w 2009 prawomocnie umorzona z powodu przedawnienia
Kiedy w 2013 stołeczny sąd oddalił zażalenia na umorzenie śledztwa IPN ws. utrudniania wyjaśnienia śmierci Przemyka mec. Bednarkiewicz mówił PAP że sprawę zbrodni na Przemyku, jak i całego systemu PRL, osądzą już tylko historycy, a nie sędziowie
Bednarkiewicz był też pełnomocnikiem oskarżycieli posiłkowych w procesie ws. masakry robotników Wybrzeża w 1970, gdzie oskarżonym był m.in. Jaruzelski /zmarł w 2014 nie doczekawszy wyroku/. Kiedy wiosną 2015 Sąd Najwyższy uchylił prawomocne uniewinnienie wicepremiera PRL Stanisława Kociołka w tej sprawie /Kociołek zmarł jesienią 2015/ mec. Bednarkiewicz mówił że „to ostatni moment w historii by sąd mógł ocenić zasady, sposób i instrumenty funkcjonowania ustroju który panował w Polsce do 1989 r.”. Jego zdaniem istniał plan prowokacji w celu odsunięcia od władzy Władysława Gomułki
Kilkanaście lat trwały starania mec. Bednarkiewicza by b. szef MSW gen. Czesław Kiszczak odpowiedział za przyczynienie się do śmierci dziewięciu górników z kopalni „Wujek”, zabitych przez ZOMO w pierwszych dniach stanu wojennego w grudniu 1981 – przez wysłanie szyfrogramu do jednostek milicji mających pacyfikować strajkujące kopalnie. Pierwszy proces ruszył w 1994 – w 1996 sąd uniewinnił Kiszczaka. W 2004 skazał go na dwa lata więzienia w zawieszeniu. W 2008 sprawę umorzono z powodu przedawnienia. W 2011 ponownie Kiszczaka uniewinniono. Wszystkie wyroki uchylał potem Sąd Apelacyjny w Warszawie. W końcu 2013 sąd zawiesił piąty proces Kiszczaka z powodu jego złego zdrowia /zmarł w 2015/
„Czy na sprawiedliwość jest już za późno? Czy możemy budować państwowość w zapomnieniu” – pytał w 2004 przed sądem w tej sprawie mec. Bednarkiewicz, który był pełnomocnikiem oskarżycieli posiłkowych. „Szyfrogram zezwalał na użycie ostrej amunicji, dlatego w kopalni +Wujek+ zjawił się specjalny pododdział, uzbrojony nie w pałki i tarcze, ale w broń palną” – mówił
Bednarkiewicz był wychowawcą wielu pokoleń adwokatów. Został odznaczony Wielką Odznaką „Adwokatura Zasłużonym” oraz Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski
/Łukasz Starzewski/PAP/ /11.11.2016/

Internauci:
Niesioł: Jedna z niewielu jaśniejszych postaci w palestrze!
RazPutin: Cześć Jego pamięci! Niech spoczywa w pokoju. Dodam tylko że ś.p. Mec. Maciej Bednarkiewicz był współfundatorem Academii Iuris, największej w Polsce tzw. kliniki prawa dla najuboższych. Ponadto informacja że w sporze o TK mec. Bednarkiewicz stał po stronie prezydenta
/fakty.interia.pl/

*****

ANDRZEJ WAJDA

Zmarł Andrzej Wajda, jeden z najbardziej znanych na świecie polskich reżyserów. Miał 90 lat
W ostatnim czasie reżyser chorował; wiadomo że kilka dni przed śmiercią trafił do szpitala. „Mieliśmy nadzieję że z niego wyjdzie” – mówił na antenie jednej z telewizji scenarzysta i reżyser Jacek Bromski
Wajda współtworzył kino moralnego niepokoju, był wielokrotnie nagradzany za zasługi dla rozwoju kinematografii; w 2000 r. dostał Oscara za całokształt twórczości. Jego dorobek życia nagrodzono także Złotym Lwem i Złotym Niedźwiedziem. W swoim dorobku ma również m.in. Złotą Palmę, Europejską Nagrodę Filmową „Felix” i japońską nagrodę Kyoto
Wyreżyserował kilkadziesiąt filmów; do najbardziej znanych należą „Popiół i diament”, „Popioły”, „Ziemia obiecana” /nominowana do Oscara 1975 w kategorii Najlepszy film nieanglojęzyczny/, „Człowiek z marmuru”, „Panny z Wilka” /nominacja ‘79/, „Człowiek z żelaza” /nominacja ‘81/, „Pan Tadeusz”, „Katyń” /nominacja z 2007 r./
Był doktorem honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego, Warszawskiego, Gdańskiego i Łódzkiego, a także Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie oraz Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi. Od 1994 r. należał do honorowych członków francuskiej Akademii Sztuk Pięknych. Przyznano mu także tytuły honorowego obywatela Warszawy, Gdańska, Gdyni, Wrocławia, Łodzi, Opola, Radomia i Suwałk
Andrzej Wajda otrzymał także wiele odznaczeń państwowych, w tym to najważniejsze, czyli Order Orła Białego. Był również laureatem zagranicznych orderów; uhonorowały go m.in. rządy Bułgarii, Francji, Włoch, Węgier czy Japonii
Ostatni film Wajdy który miał premierę we wrześniu na 41 Festiwalu Filmowym w Gdyni i który jest polskim nominatem do Oscara to „Powidoki”. Jego bohaterem jest malarz Władysław Strzemiński /1893-1952/, pionier awangardy w Polsce lat 20 i 30 XX w., teoretyk sztuki, pedagog w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Łodzi /obecnie ASP im. Strzemińskiego/. Artysta który sprzeciwił się doktrynie socrealizmu. Nie pozwalając by polityka wkraczała do jego twórczości Strzemiński realizował własną drogę artystyczną, niezgodną z wytycznymi PZPR: „właściwy tor w sztuce to opisywać historyczny wysiłek narodu pod kierownictwem partii oraz istotę socjalistycznych przeobrażeń społecznych i cywilizacyjnych”
Zapytany o plany na przyszłość Wajda powiedział: „Bardzo chciałbym zrobić kolejny film. Ale by film robić potrzebna jest kondycja fizyczna. Nie wystarczy wymyślić film, siedząc za stołem. Reżyserowanie wymaga dobrej formy fizycznej. Reżyser musi być wewnątrz akcji, musi swoją energię dać aktorom, ekipie z którą pracuje. Tak długo jak ja tę energię w sobie czuję będę gotów do zrobienia filmu. W tej chwili trudno mi powiedzieć, jaka miałaby to być opowieść”
Reżysera w jednej z telewizji wspominał Jacek Bromski, prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich. „Przede wszystkim był jednym z największych polskich artystów, najbardziej znanych w świecie. Polska była jego pasją, jak żaden inny reżyser potrafił w sposób artystyczny przetworzyć ten temat” – powiedział
/PAP/ /10.10.2016/

ANDRZEJ WAJDA NIE ŻYJE
Wybitny polski reżyser, laureat Oscara zmarł w niedzielę 9 października wieczorem. Miał 90 lat
To jedyne polskie nazwisko ze świata filmu które umieją wymienić widzowie na całym świecie. Laureat Oscara za całokształt twórczości, nominowany do tej nagrody za kilka filmów, nagradzany na festiwalach w Cannes i Berlinie, reżyser kilkudziesięciu filmów, na długiej liście są takie tytuły jak: „Kanał”, „Popiół i diament”, „Ziemia Obiecana” czy „Katyń”
Jego ostatni film „Powidoki” został zgłoszony jako polski kandydat do Oscara
W tej produkcji Andrzej Wajda przedstawia historię malarza Władysława Strzemińskiego, pioniera polskiej awangardy. „Powidoki” to intymny zapis ostatniego okresu życia obdarzonego charyzmą wybitnego malarza. To opowieść o tym jak komunistyczna władza zniszczyła niepokornego człowieka. Akcja filmu rozgrywa się w Łodzi w okresie od 1948 do 1952
Andrzej Wajda urodził się 6 marca 1926 w Suwałkach. Jego ojciec, Jakub, oficer Wojska Polskiego, zginął w Katyniu. Chciał by syn służył w armii. W 1939 przyszły reżyser pojechał więc do Lwowa by wstąpić do Korpusu Kadetów. Nie dostał się tam jednak i większą część wojny spędził w Radomiu
W 1946 rozpoczął studia malarskie na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Po trzech latach zrezygnował jednak z malarstwa i wybrał film; w 1949 podjął studia w łódzkiej Wyższej Szkole Filmowej. Jako reżyser debiutował w 1955 „Pokoleniem”
Międzynarodowy sukces przyniósł Wajdzie już drugi samodzielnie zrealizowany film, „Kanał” /1956/, opowieść o powstańcach warszawskich. W 1957 reżyser odebrał za ten film Srebrną Palmę na festiwalu filmowym w Cannes. Szwajcarski dziennik „Tribune de Geneve” napisał wówczas: „Niektóre sekwencje filmu Wajdy są tak wzruszające jak krótkie napisy które piszą skazani na śmierć na ścianach swego więzienia /…/. Nie znajdzie się chyba nikt kto by nie uznał doniosłości tego filmu. Wajda jest artystą spraw ważnych, artystą jutra”
Kolejnym sukcesem był „Popiół i diament” /1958/ z kreacją Zbigniewa Cybulskiego, wyróżniony na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji nagrodą FIPRESCI. W kolejnych latach w dorobku artystycznym Wajdy znalazły się m.in. „Popioły” /1965/ według prozy Stefana Żeromskiego oraz „Wszystko na sprzedaż” /1969/, opowieść osnuta wokół życia i śmierci Zbigniewa Cybulskiego
W 1969 reżyser zrealizował „Polowanie na muchy”, a w 1970 oparty na prozie Tadeusza Borowskiego „Krajobraz po bitwie”. W 1970 powstała także „Brzezina”, adaptacja prozy Jarosława Iwaszkiewicza. W 1973 reżyser przeniósł na ekran dramat Stanisława Wyspiańskiego „Wesele”, a dwa lata później „Ziemię obiecaną” Reymonta, którą krytycy uznali najlepszym filmem Wajdy /nominacja do Oscara/
W 1977 Wajda wyreżyserował „Człowieka z marmuru”, na podstawie scenariusza Aleksandra Ścibora-Rylskiego. Opowieść o Mateuszu Birkucie, przodowniku pracy, przyciągnęła tłumy widzów. Jednocześnie cenzura otrzymała nakaz usuwania z mediów pozytywnych opinii o „Człowieku z marmuru”, z czasem w mediach nie wolno było umieszczać już żadnych informacji na jego temat
Pisarz Wiktor Woroszylski w 1977 na łamach miesięcznika „Więź” tak wspominał pojawienie się „Człowieka z marmuru” na ekranach: „Najpierw przez kilka dni usiłowałem dostać się na któryś z seansów w kinie Wars /…/; w piątek wieczór ktoś zatelefonował podniecony że podobno od jutra film wchodzi na ekrany jeszcze w trzech salach; o świcie dzwonek do drzwi – to sąsiadka: przed kasą Wisły – mówi – jacyś mili młodzieńcy zapisują na listę, niech się państwo pospieszą”
W 1978 Wajda wyreżyserował obraz „Bez znieczulenia” z niezapomnianą rolą Zbigniewa Zapasiewicza. W 1979 adaptacja prozy Iwaszkiewicza, „Panny z Wilka”, przyniosła mu następną nominację do Oscara. W 1981 Wajda nakręcił „Człowieka z żelaza” – kontynuację „Człowieka z marmuru”, opisującą historię strajków robotników Wybrzeża. Film zdobył pierwszą w historii polskiego kina Złotą Palmę w Cannes oraz kolejną nominację do Oscara
Reżyser często przypominał w jakich okolicznościach zrodził się pomysł na „Człowieka z żelaza” /1981/. „W Stoczni imienia Lenina w Gdańsku trwały już od jakiegoś czasu rozmowy robotników z rządem, ale do Warszawy docierały początkowo tylko strzępy informacji – wspominał Wajda. – Stowarzyszenie Filmowców, którego byłem prezesem, wywalczyło w tym czasie prawo notowania ważnych wydarzeń historycznych dla celów archiwalnych i grupa filmowców była już w stoczni
Robotnicza straż przy bramie rozpoznała mnie od razu, a w drodze na salę obrad jeden ze stoczniowców powiedział: Niech pan zrobi film o nas. Jaki? Człowiek z żelaza! – odpowiedział mi bez namysłu. Nigdy nie robiłem filmu na zamówienie, ale tego wezwania nie mogłem zignorować”
Kolejne filmy Wajdy to m.in. nakręcony we Francji „Danton” /1983/, na podstawie „Sprawy Dantona” Stanisławy Przybyszewskiej, w którym główne role zagrali Gerard Depardieu i Wojciech Pszoniak. W 1998 reżyser przeniósł na ekran „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza, a w 2002 „Zemstę” Aleksandra Fredry
W 2007 nakręcił „Katyń”, a w 2009 „Tatarak” na motywach prozy Jarosława Iwaszkiewicza. „Tatarak” nagrodzony został Nagrodą im. Alfreda Bauera na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Berlinie, „Katyń” nominowany był do Oscara
Mówiąc o „Katyniu” Wajda przyznał: „Nigdy nie przypuszczałem że będę żyć w wolnej Polsce, że tego dożyję i taki film będzie mógł powstać”. Film ukazuje zbrodnię katyńską z dwóch perspektyw: kobiet, oczekujących na powrót swoich mężów, synów i ojców, oraz z perspektywy samych internowanych oficerów, którzy nie tracąc nadziei, do końca wierzą w szczęśliwy powrót do domu. Czas pracy nad tym obrazem reżyser wspomina jako szczególny: „Aktorzy, i cała ekipa, wszyscy pracowali w jakimś niesłychanym natężeniu emocji i jednocześnie skupieniu”
We wrześniu 2013 r. odbyła się premiera filmu Wajdy „Wałęsa. Człowiek z nadziei”
Jako reżyser teatralny Wajda debiutował w 1959 sztuką „Kapelusz pełen deszczu” Michaela Vincentea Gazzo, którą wystawił na scenie Teatru Dramatycznego w Gdyni. W 1963 rozpoczął wieloletnią współpracę ze Starym Teatrem w Krakowie, realizując na jego deskach „Wesele” Wyspiańskiego
Wysoko docenione przez krytykę zostały teatralne realizacje Wajdy z lat 70, m.in. „Nastasja Filipowna” na podstawie „Idioty” Dostojewskiego, wystawiona w 1977 w krakowskim Starym Teatrze. Na deskach tego samego teatru wystawił w 1978 „Z biegiem lat, z biegiem dni”, widowisko o Krakowie okresu Młodej Polski
W swoich realizacjach Wajda nie stronił od śmiałych eksperymentów, „Antygonę” Sofoklesa wyreżyserował na przykład w realiach stanu wojennego, a w „Hamlecie” z 1989 tytułową rolę powierzył kobiecie, Teresie Budzisz-Krzyżanowskiej /obie te sztuki wystawił w krakowskim Teatrze Starym/
Współpracował często ze scenami zagranicznymi. W 1989 w japońskim Teatrze Benisan w Tokio wystawił spektakl „Nastasja” na motywach „Idioty” Dostojewskiego – z udziałem aktorów japońskich, a w 2004 „Biesy” według powieści tego samego pisarza na deskach moskiewskiego teatru „Sowriemiennik”
W lutym 2009 Wajda zapytany czym dla niego jest śmierć powiedział: „Nie godzę się z tym. Jest taka opowieść chasydów że Rebe stary będąc już strasznie dużo pracuje, pisze, czyta, stale jest czymś zajęty i stale jest w ruchu. Pewnego dnia przychodzi Śmierć, patrzy na niego, że on jest taki zajęty… Eee, mówi, przyjdę później. Mnie ta opowieść przyświeca”
Do końca był człowiekiem bardzo zajętym. Pracował ale o szczegółach nie chciał mówić: „Pracuję, przygotowuję się, ale nie zdradzam, dlatego że nie chciałbym powiedzieć ‚miałem co prawda jakieś projekty, ale nie robię filmu’. Wolałbym powiedzieć ‚robię film’ i powiedzieć jaki”
/film.interia.pl/ /10.10.2016/

W latach 1989-91 Wajda był senatorem

*****

JANINA KOZAK-PAJKERT

Janina Kozak-Pajkert, białostocka poetka i pisarka, zmarła we wtorek 27 września. Miała 82 lata. Była dwukrotną laureatką Nagrody Literackiej im. W. Kazaneckiego
Janina Kozak-Pajkert urodziła się 14 listopada 1934 r. we wsi Rostołty w woj. białostockim. Od 1938 r. mieszkała w Białymstoku
Była absolwentką Wydziału Filologii Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego. Przez lata pracowała jako nauczycielka języka polskiego, metodyk zajęć pozalekcyjnych i pozaszkolnych
Debiutowała w latach 1968-71 tekstami piosenek na łamach miesięcznika społeczno-kulturalnego „Kontrasty”
Wiersze drukowała w „Tygodniku Kulturalnym”, „Głosie Nauczycielskim” i „Białostockim Informatorze Kulturalnym”. Wydała tomiki poetyckie i prozatorskie: „Do dalekich wzgórz i dzwonów” /1992/, „Idole” /1995/, „Rozmowy” /1995/, „Fabuły bezsenne” /1996/, „Pogoda z różą w tle” /1997/, „Postawić ostrokół” /1999/, „Wszystkie drogi i okna, czyli przypowieść o matce i córce” /2001/, „Słowem w oczy” /2006/
Była laureatką złotej i trzykrotnie srebrnej Buławy Hetmańskiej, dwukrotną laureatką Nagrody Literackiej Prezydenta Miasta Białegostoku im. Wiesława Kazaneckiego /1995 i 1996/ za prozę poetycką „Przypowieść o matce i córce” i tomik wierszy „Fabuły bezsenne”, a także adresatką Listu Gratulacyjnego Prezydenta Miasta za zbiór wierszy „Słowem w oczy”
Otrzymała także nagrody w konkursach ogólnopolskich /w latach 1996-2008/: Pierwszą Nagrodę im. Jana Kochanowskiego w Czarnolesie, Pierwszą Nagrodę za Buławę Hetmańską w Białymstoku, Drugie Nagrody: dwie im. Broniewskiego w Płocku oraz trzy o Buławę Hetmańską w Białymstoku; Trzecie Nagrody i Wyróżnienia im. Norwida, Brandstaettera oraz Czernika
Jej teksty były drukowane w almanachach krajowych i lokalnych, m.in.: „Gorzki chleb”, „O dzban czarnoleskiego miodu”, „Miłość jak ziarno odwagi”, „Gniazda słów”, „Epea”, „Podlasie w poezji”, „Z Księgą Nadziei”
Jeszcze w tym roku ukaże się jej powieść poetycka z elementami autobiograficznymi pt. „Osobisty przypadek”

Uroczystości pogrzebowe odbyły się w 30 września w Białymstoku.
Zmarłą pochowano na cmentarzu miejskim
/jch/www.wspolczesna.pl/ /28.9.2016/

*****

WALDEMAR DZIKI

Nie żyje Waldemar Dziki, reżyser i producent filmowy, były mąż Małgorzaty Foremniak i Darii Trafankowskiej. Zmarł w Hiszpanii w wieku 59 lat
Był absolwentem Szkoły Filmowej w Łodzi, debiutował w 1983 r. filmem „Kartka z podróży”, nagrodzonym m.in. Nagrodą im. Andrzeja Munka oraz nagrodą za debiut w Gdańsku
W kolejnych latach wyreżyserował m.in. filmy „Cudowne dziecko” i „Lazarus” oraz seriale „Bank nie z tej ziemi” i „Pierwszy milion”
Za ten ostatni film zdobył wiele nagród, m.in. Złotego Motyla na MFF dla dzieci w Teheranie, Grand Prix na MFF w Belgradzie, Grand Prix na MFF w Figueira da Foz, nagrody jury dziecięcego na MFF w Moskwie, Poznańskie Koziołki dla najlepszego filmu aktorskiego w grupie filmów dla dzieci starszych oraz Nagrodę Jury Dziecięcego „Marcinek” /Kryształowe Koziołki/ na Międzynarodowym Festiwalu Filmów Młodego Widza „Ale Kino!”
Był też producentem filmowym, m.in. filmów „Ajlawju”, „W pustyni i w puszczy”, „Jak to się robi z dziewczynami” i „Pitbull”
Artysta od lat zmagał się z poważną chorobą. O śmierci Dzikiego poinformował scenarzysta Cezary Harasimowicz
W 2007 r. Waldemar Dziki objął stanowisko dyrektora generalnego ukraińskiej stacji telewizyjnej TRK-Ukraina. Wcześniej był związany z Polsatem
Był trzykrotnie żonaty. Był mężem Darii Trafankowskiej /zmarła w 2004 r. – red./, z którą ma syna Wita. Drugą żoną reżysera była Małgorzata Foremniak. Ostatnią natomiast Marta Eljasiak-Dziki
/film.interia.pl/ /16.9.2016/

*****

KRZYSZTOF MILLER

Nie żyje fotoreporter wojenny Krzysztof Miller. Jak podają „Wirtualne Media” zmarł tragicznie. Miał 54 lata. Zmagał się z zespołem stresu bojowego
Krzysztof Miller relacjonował konflikty w Bośni, Kosowie, Rwandzie, Kongu, RPA, Ugandzie, Kenii, Burundi, Afganistanie, Palestynie, Gruzji, Czeczenii, Kambodży i Iraku
Za swoją działalność został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Zasiadał w jury konkursu World Press Photo
Od 1989 r. był związany z „Gazetą Wyborczą”. Wydał książkę „13 wojen i jedna. Prawdziwa historia reportera wojennego”
W ostatnich latach zmagał się z zespołem stresu bojowego. Jego doświadczenia związane z terapią stały się kanwą filmu dokumentalnego „W oku Boga”
„Dla mnie Krzysztof Miller nie był fotografem tylko raczej kimś bardzo bliskim, niemal kimś z rodziny” – wspomina zmarłego dziennikarz PAP Wojciech Jagielski, który przez lata współpracował z Millerem
„Trudno mi powiedzieć czy byliśmy przyjaciółmi, prawie w ogóle nie spotykaliśmy się w Warszawie. Spotykaliśmy się na lotniskach i one były granicą którą wspólnie przekraczaliśmy. Wtedy to moje życie toczyło się z nim. On był wówczas moim towarzyszem, tak jak w Warszawie towarzyszem życia była rodzina. Nawet nie wiem na ilu wspólnych wyjazdach przez te ponad 20 lat byliśmy. Około pięćdziesięciu?” – mówi Jagielski
/fakty.interia.pl/ /9.9.2016/

Internauci:
szacunek: Gdyby nie pasja i odwaga takich ludzi żylibyśmy w nieświadomości okrucieństw świata
Sceptyczna: Po kolei, relacjonował rewolucję w Rumunii /1989/, od 1991 była Czeczenia, Gruzja, Abchazja, wojna w Bośni i Hercegowinie /1992-95/, Afryka Południowa, później Afryka Centralna, czyli Zair, Ruanda, Burundi. Podsumowując od 1989, czyli od 27 lat relacjonował wojny i katastrofy, a wy że nagle dopadł go zespół stresu bojowego?!… Z całym szacunkiem, ale facet był odporny na stres jak rzadko kto i na pewno nie stres doprowadził go do grobu
józefka: Tak, taką cenę płaci się za coś czemu poswięcił całe życie; przegrał bo był wrażliwy i nieodporny
jool: Żal człowieka, żal tym bardziej że odważnie realizował swoją pasję, która służyła innym. Wyrazy współczucia rodzinie i bliskim
/fakty.interia.pl/

*****

ADAM BIELAŃSKI

Prof. Adam Bielański – chemik, nestor polskiej nauki, twórca polskiej szkoły katalizy, nauczyciel akademicki, zmarł w wieku 104 lat w Krakowie – poinformował Uniwersytet Jagielloński
Uczony był autorem podręczników z chemii nieorganicznej i monografii dotyczących fizykochemii katalizatorów. Napisał wielokrotnie wznawiany
podręcznik „Chemii ogólnej i nieorganicznej”, który w 1984 r. zastąpiły „Podstawy chemii nieorganicznej”. Podręcznik ten stanowi podstawę nauczania chemii nieorganicznej na wielu polskich uczelniach
Prof. Adam Bielański urodził się 14 grudnia 1912 r. w Krakowie. Studia chemiczne na UJ ukończył w 1936 r., a doktorat obronił w 1944 r. na tajnych kompletach; formalnie dopiero po zakończeniu działań wojennych otrzymał ten stopień. W 1955 r. otrzymał tytuł profesora nadzwyczajnego, po siedmiu latach profesurę zwyczajną
Początkowo pracował w Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, później związał się zawodowo z UJ. Na obu tych uczelniach pełnił funkcję prorektora. W AGH w latach 50, a na UJ w latach 60 XX w.
Po przejściu na emeryturę na UJ w 1983 r. pracował w Instytucie Katalizy i Fizykochemii Powierzchni PAN
Przedmiotem jego badań była kataliza na heteropolikwasach. Od 1989 był członkiem czynnym PAU. Wypromował ok. 30 doktorów
Był doktorem honoris causa Akademii Górniczo-Hutniczej /1983/ i Uniwersytetu Wrocławskiego /2001/. W 2005 otrzymał tytuł profesora honorowego UJ
Odznaczony m.in. medalami im. Marii Skłodowskiej-Curie i „Plus ratio quam vis”. Jego praca była też doceniona w 2012 r. Nagrodą Jerzmanowskich
/PAP/ /6.9.2016/

*****

ANDRZEJ SZYMCZAK

Zmarł na dwa dni przed swymi 68 urodzinami. W latach 1967-84 był bramkarzem reprezentacji Polski w piłce ręcznej. Uczestnik Igrzysk Olimpijskich w 1972 i 1976, brązowy medalista z Montrealu
Po zakończeniu gry był szkoleniowcem Anilany Łódź
W 2008 r. wybrany do „siódemki” 90-lecia polskiej piłki ręcznej, przez wielu uznawany za najlepszego bramkarza w historii tej dyscypliny w Polsce. Według danych Związku Piłki Ręcznej w Polsce rozegrał 229 meczów w drużynie narodowej
Największy sukces osiągnął w 1976 r., kiedy z kolegami zdobył brązowy medal olimpijski. Tego samego koloru medal przywiózł sześć lat później z mistrzostw świata w RFN. Był członkiem Stowarzyszenia Zasłużonego Reprezentanta Polski w Piłce Ręcznej
/PAP/ /6.9.2016/

Internauci:
ŁÓDŹ1910: Andrzej tworzył wspaniałą drużynę, jaką była Anilana Łódź i reprezentacja Polski. Należał do czołowych zawodników i na Niego zawsze można było liczyć. Cześć Jego Pamięci! Sportowa Łódź zawsze będzie pamiętać
sssaq: Pamiętam go jak bronił. W bramce ciągle się ruszał, rzucał, prowokował rywala, wychodził do niego i często przynosiło to efekt. Dostał powołanie na boiska niebieskie, bo tam budują chyba jakąś niezłą drużynę
Trener: Odszedł mistrz piłki ręcznej. Pokój Jego duszy
/sport.interia.pl/

*****

EUGENIUSZ GENO MAŁKOWSKI

Dziś tylko jedna, tym razem bardzo smutna wiadomość… Odszedł Wielki Artysta
Po 2.5 miesięcznej walce o życie, w nocy z 20 na 21 sierpnia w szpitalu w Zamościu zmarł Eugeniusz Geno Małkowski Eugeniusz Malkowski – wybitny malarz i performer, działacz OW ZPAP i były prezes ZPAMiGu, organizator wielu inicjatyw społecznych i artystycznych, wykładowca, doktor habilitowany, pasjonat, wspaniały kolega i niezłomny człowiek
Padł w „ogniu walki”, w trakcie realizacji jednego z dwóch wielkich performansów artystycznych
W Domu Kultury „KADR” zostawił niedokończony, największy ze swoich projektów: 100/100 Twarze Mokotowa, w którego realizację zaangażowały się już setki uczestników
Na retrospektywnej wystawie w maju br. prezentowaliśmy m.in. fragmenty jego artystycznej kroniki XX wieku, cyklu obrazów którymi w 24 godziny ustanowił Światowy Rekord Guinnessa. Chyba nie było w Polsce artysty dorównującego mu pasją i rozmachem…
/Anna Sobol, Dom Kultury „Kadr”/ /22.8.2016/

Wielka strata dla kultury
W wieku 74 lat zmarł Eugeniusz Geno Małkowski. Znany malarz, wykładowca akademicki, profesor Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego
Eugeniusz Geno Małkowski urodził się 5 września 1942 r. w Gdyni. Szkołę podstawową ukończył w Lęborku. W latach 1957-62 uczęszczał do Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych we Wrocławiu, gdzie uzyskał świadectwo dojrzałości. Od 1962 r. studiował w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie na Wydziale Malarstwa. Przez pierwsze dwa lata studiował w pracowni prof. Juliusza Studnickiego, gdzie uzyskiwał wyróżnienia. Od trzeciego roku studiów wybrał pracownię prof. Artura Nachta-Samborskiego /w tym czasie otrzymał stypendium naukowe-artystyczne/. Dyplom obronił w 1968
Po studiach pracował jako projektant w Państwowych Zakładach Odzieżowych „Sawa” w Warszawie. Jego wzory płaszczyków i kurtek dziecięcych otrzymały na targach krajowych w Poznaniu szereg wyróżnień i srebrny medal. W 1969 r. założył grupę artystyczną „Arka” /Ciapało, Małkowski, Masznicz/. Razem zorganizowali wiele wystaw i zainicjowali w 1972 r. ruch artystyczny „O poprawę”. W latach 1973 i 1974 był autorem dwóch wielkich wystaw tego ruchu w Galerii Teatru „Studio” i w Domu Artysty Plastyka. W 1976 r. był komisarzem VI Festiwalu Sztuk Pięknych w warszawskiej Zachęcie, a w roku następnym
został wybrany na zjeździe w Krakowie członkiem Prezydium Zarządu Głównego Związku Polskich Artystów Plastyków
W drugiej połowie lat 70 współpracował z tygodnikiem „itd”, gdzie pisywał o sztuce. W 1981 r. był aranżerem największej wystawy sztuki /3000 prac/ w warszawskiej Zachęcie. W 1984 r. był jednym z współzałożycieli Związku Polskich Artystów Malarzy i Grafików
Namalował publicznie 10 najpiękniejszych Paryżanek przed Centrum Pompidou w Paryżu, w tym też roku podjął pracę w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Zakładzie Wychowania Plastycznego w Olsztynie jako starszy wykładowca. Od 1991 systematycznie jeździł do Paryża, gdzie prowadził akcje „Wspólnego Malowania”. W 2007 r. uzyskał stopień profesora Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie
W ciągu całej swojej działalności uczestniczył w dziesiątkach plenerów i realizował setki małych wystaw zbiorowych w kraju i za granicą
/uwm.edu.pl/ /22.8.2016/

*****

IWO CYPRIAN POGONOWSKI

Zmarł prof. inż. Iwo Cyprian Pogonowski, wykładowca akademicki, działacz i publicysta polonijny. Wieloletni współpracownik „Naszego Dziennika”. Miał 94 lata
W czwartek, 21 lipca, Iwo Cyprian Pogonowski w stanie ciężkim trafił do szpitala w Stanach Zjednoczonych. Kilka godzin później zmarł
Iwo Cyprian Pogonowski urodził się 3 września 1921 we Lwowie. Jego ojciec był doktorem filozofii i prawa, a matka malarką
Brał czynny udział w kampanii wrześniowej. Wojnę spędził w niemieckich więzieniach i obozach. Po oswobodzeniu w 1945 r. trafił do Belgii, gdzie rozpoczął studia na Katolickim Uniwersytecie św. Ignacego w Antwerpii
Następnie pracował w Wenezueli, skąd trafił do Stanów Zjednoczonych. Tam spędził większość swojego życia poświęcając się pracy naukowej i działalności polonijnej
Na emigracji zajmował się publicystyką polonijną. Jego teksty ukazywały się przez wiele lat w „Naszym Dzienniku”, gdzie cieszyły się zainteresowaniem czytelników
Był wykładowcą akademickim, autorem wielu atlasów i przewodników
/www.naszdziennik.pl/ /22.7.2016/

*****

KS. ABP ZYGMUNT ZIMOWSKI

Ks. abp Zygmunt Zimowski, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Chorych i Duszpasterstwa Służby Zdrowia odszedł do Domu Ojca w nocy z 12 na 13 lipca. Miał 67 lat
Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie, a światłość wiekuista niechaj mu świeci na wieki
/Biuro Prasowe Konferencji Episkopatu Polski/ /13.7.2016/

Zmarł ks. abp Zygmunt Zimowski, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Chorych i Duszpasterstwa Służby Zdrowia /watykański minister zdrowia/ i biskup senior Diecezji Radomskiej
Był bliskim współpracownikiem trzech papieży. Mottem jego biskupiego życia były słowa: „Nie przyszedłem by mi służono lecz by służyć”
Ks. abp Zimowski zmarł po długiej chorobie nowotworowej. Przed śmiercią zdążył do niego zatelefonować papież Franciszek. Ojciec Święty zapewnił arcybiskupa o swej łączności duchowej i modlitwie. Udzielił mu również swego błogosławieństwa. Kilka dni wcześniej zadzwonił do ks. abp Zimowskiego papież emeryt Benedykt XVI
Arcybiskup Zygmunt Zimowski urodził się 7 kwietnia 1949 r. w Kupieninie na terenie Parafii Mędrzechów w diecezji tarnowskiej. Jego rodzicami byli Stanisław i Maria z domu Nowakowska
W Mędrzechowie uczęszczał do szkoły podstawowej, z kolei liceum ogólnokształcące ukończył w Dąbrowie Tarnowskiej w 1967 r. Następnie wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Tarnowie, które ukończył przyjmując w Tarnowie 27 maja 1973 r. święcenia kapłańskie z rąk ks. bp. Jerzego Ablewicza, ordynariusza tarnowskiego
Po święceniach został mianowany wikariuszem Parafii św. Elżbiety w Starym Sączu. W 1975 r. skierowany na studia specjalistyczne z teologii dogmatycznej w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Tam uzyskał licencjat z teologii pod tytułem „Pneumatologiczny wymiar Konstytucji dogmatycznej Lumen gentium”. Następnie, zgodnie z wolą biskupa tarnowskiego J. Ablewicza, kontynuował studia w Innsbrucku w Austrii. Wyjazd ten opóźnił się bo władze państwowe nie chciały wydać mu paszportu, uzależniając to od zgody na współpracę. Ks. Z. Zimowski zdecydowanie wyrażał sprzeciw wobec takiej praktyki. O determinacji i złośliwości władz świadczy fakt że 12 razy zgłaszał się po odbiór paszportu. W Innsbrucku słuchał m.in. wykładów emerytowanego już wtedy profesora, jezuity ks. Karla Rahnera. Ostatecznie ten etap studiów zakończył w 1982 r. uzyskując doktorat z teologii dogmatycznej na fakultecie teologicznym Uniwersytetu Leopolda Franciszka
Tytuł rozprawy doktorskiej napisanej pod kier. ks. prof. Raymunda Schwagera: „Einfluβ der östlichen Bischöfen auf Theologie «der Lumen gentium»” /„Wpływ Biskupów Kościołów Wschodnich na teologię Lumen gentium”/
Od 1 lutego 1983 rozpoczął pracę w watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary. Prefektem tej dykasterii był kard. Joseph Ratzinger. Pracując w urzędzie watykańskim ks. Zimowski angażował się też w latach 1983-90 w pracę duszpasterską w rzymskiej Parafii Matki Bożej Dobrej Rady. Od 1991 r. pełnił posługę kapelana w Domu Macierzystym Sióstr Benedyktynek Wynagradzających Najświętszemu Obliczu Chrystusa Pana w Bassano Romano. 14 kwietnia 1988 ks. Zimowski został kapelanem Jego Świątobliwości, a 10 lipca 1999 obdarzono go godnością prałata honorowego
W czasie pracy w Watykanie ks. Zimowski był postulatorem w Kongregacji ds. Kanonizacyjnych przy procesach Karoliny Kózkówny i ks. Romana Sitki z diecezji tarnowskiej, jak też Marii Julitty Ritz z diecezji Würzburg w Niemczech. Podejmował też prace nad przygotowaniem „Katechizmu Kościoła Katolickiego”, zwłaszcza jego polskiego wydania, jak też współpracował z Radiem Watykańskim. Ks. Zimowski podjął starania by w rodzinnym Kupieninie powstał Dom Radosnej Starości im. Jana Pawła II i kaplica Świętych Apostołów Piotra i Pawła. W domu tym schronienie może znaleźć 75 osób
Biskupem radomskim mianowany przez Jana Pawła II w Wielki Czwartek 28 marca 2002 r. Nominacja ta została ogłoszona w Rzymie i jednocześnie w radomskiej katedrze. Pierwszy raz przybył do swej nowej diecezji i przebywał w niej w dn. 10-12 kwietnia. Nawiedził miejsce tragicznej śmierci swego poprzednika, ks. bpa Jana Chrapka, modlił się przy jego grobie, spotkał się z pracownikami kurii i seminarium duchownego, był też m.in. w Błotnicy, Jedlińsku, Skarżysku-Kamiennej i Kałkowie. Uroczysta konsekracja biskupia i ingres odbyły się 25 maja 2002 w radomskiej katedrze. Głównym konsekratorem był kard. Joseph Ratzinger, dzisiejszy papież Benedykt XVI, a współkonsekratorami ks. abp Józef Kowalczyk i ks. bp Edward Materski /biskup senior/. W homilii ks. kard. Józef Glemp, prymas Polski mówił że uroczystość udzielenia sakry biskupiej ks. bp. Zimowskiemu jest pierwszą konsekracją biskupią w Polsce w XXI w.
Jako biskup radomski przygotował koronację obrazu Matki Bożej Ostrobramskiej w Skarżysku-Kamiennej i Matki Bożej Bolesnej w Kałkowie-Godowie
Biskupi zebrani na 318 Zebraniu Plenarnym Episkopatu Polski wybrali ks. bp. Z. Zimowskiego członkiem Rady ds. Ekumenizmu Konferencji Episkopatu Polski, natomiast na 320 Zebraniu Plenarnym KEP wybrany został przewodniczącym Komisji Nauki Wiary
Od października 2007 był członkiem Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski. Od 6 marca 2008 do 26 listopada 2009 pełnił funkcję delegata Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Emigracji
30 czerwca 2008 otrzymał doktorat honoris causa Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie. 9 listopada 2008 odznaczony przez prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski
18 kwietnia 2009 papież Benedykt XVI mianował ks. bp. Zygmunta Zimowskiego przewodniczącym Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Chorych i Służby Zdrowia, wynosząc go równocześnie do godności arcybiskupiej i zwalniając z posługi biskupiej w Radomiu
4 maja 2011 Benedykt XVI włączył go do gremium członków Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, a 28 lipca 2012 Kongregacji ds. Biskupów
Od 2014 ks. abp Zimowski zmagał się z chorobą nowotworową. Ostatnie dni przebywał w szpitalu w Dąbrowie Tarnowskiej, gdzie zmarł
/Diecezja Radomska/BP KEP/

*****

ANDRZEJ KONDRATIUK

Reżyser filmowy, autor scenariuszy i operator, twórca takich filmów jak „Wniebowzięci” czy „Hydrozagadka” nie żyje. Zmarł w nocy z 21 na 22 czerwca. Miał 79 lat
Andrzej Kondratiuk był ceniony za niekomercyjną tematykę filmów. Zawsze podkreślał że nigdy nie starał się tworzyć filmów „pod publiczność”
„Odpowiednia dawka seksu, mordobicia, łez… Takie filmy też potrafiłbym zrobić. Tylko po co? Schlebiać niewybrednym gustom? To upokarzające. Trzeba być naprawdę w biedzie by takie filmy realizować” – ocenił w jednym z wywiadów
Urodził się 20 lipca 1936 r. w Pińsku na Polesiu. Był absolwentem Wydziału Operatorskiego Szkoły Filmowej w Łodzi, karierę rozpoczął na początku lat 60 jako twórca filmów krótkometrażowych, m.in. zabawnego paradokumentu „Kobiela na plaży” oraz telewizyjnych „Monologu trębacza” i „Chciałabym się ogolić”
Jednym z jego pierwszych reżyserskich przedsięwzięć był popularny serial „Klub profesora Tutki” z 1966 r., telewizyjna adaptacja cyklu opowiadań Jerzego Szaniawskiego. Głównym bohaterem był tytułowy profesor obdarzony poczuciem humoru, dystansem do życia i talentem gawędziarskim. Akcja kolejnych odcinków zaczynała się w scenerii przytulnej kawiarni. Uczony spotykał się z przyjaciółmi – mecenasem, sędzią i lekarzem – by umilać sobie czas opowiadaniem historyjek
W „Klubie” występowali najbardziej znani polscy aktorzy, m.in. Gustaw Holoubek, Henryk Borowski, Mieczysław Pawlikowski, Kazimierz Opaliński, Bogumił Kobiela, Ludwik Benoit, Bronisław Pawlik, Gustaw Lutkiewicz, Jan Kociniak
W 1970 r. Kondratiuk zrealizował film „Dziura w ziemi”, historię o geologach szukających w Polsce ropy naftowej, a zarazem o postawach życiowych współczesnych 30-latków /w obsadzie znaleźli się m.in. Jan Nowicki i Roman Kłosowski/. Dostał za ten film Nagrodę Specjalną na festiwalu w Karlowych Warach
W tym samym roku stworzył kultową dziś „Hydrozagadkę” ze Zdzisławem Maklakiewiczem, Romanem Kłosowskim, Wiesławem Michnikowskim i Wojciechem Pokorą. Film utrzymany był w konwencji groteski oraz parodii historii sensacyjnych. Tytułową zagadką było niewytłumaczalne znikanie wody w Warszawie podczas upałów
„Toż to był kompletny odlot. Razem ze scenarzystą filmu, Andrzejem Bonarskim, wykorzystaliśmy otrzymane zaufanie by zrobić sobie totalne jaja. Pisząc scenariusz co chwila zaśmiewaliśmy się do łez. Byliśmy młodzi, niepoważni, nie interesowała nas ponura rzeczywistość, ale mimo to w filmie jest wiele podtekstów. Strasznie nas opieprzono za tę ‚Hydrozagadkę’. Pisano że to zupełnie niepoważne i apelowano by nie dawać mi więcej kamery do ręki” – wspominał przed laty Kondratiuk
Film „Big Bang” też zebrał kontrowersyjne opinie. Punktem wyjścia dla opowiadanej historii stało się lądowanie UFO w jednej z mazowieckich wsi. W jednej z chałup odbywa się narada mieszkańców: co w tej niezwykłej sytuacji robić. Jest to zarazem okazja do wspólnego wypicia i biesiady. Alkohol rozwiązuje języki, toczą się „Polaków rozmowy”. Bohaterów zagrali m.in. Janusz Gajos, Roman Kłosowski, Ludwik Benoit, Zofia Merle i Bożena Dykiel
Kolejnym znanym tytułem w dorobku Kondratiuka jest komedia „Wniebowzięci” z 1973 r. W rolach głównych wystąpili Maklakiewicz i Jan Himilsbach, jako dwaj koledzy którzy dzięki wygranej w Toto-Lotku wybierają się w pierwszą w życiu podróż samolotem
Jego inne filmy to „Skorpion, panna i łucznik”, „Jak to się robi” i „Pełnia”
W latach 80 zaczął tworzyć – wspólnie z żoną Igą Cembrzyńską – filmy autorskie, na poły autobiograficzne: „Gwiezdny pył”, „Cztery pory roku”, „Mleczna droga”, „Wrzeciono czasu” i „Słoneczny zegar”
Za „Cztery pory roku” otrzymał m.in. Brązowe Oko Leoparda, czyli nagrodę w sekcji telewizyjnej na festiwalu w Locarno. W filmie wystąpił sam reżyser, razem ze swoją rodziną. Materiał nagrywano we wsi Gzowo w województwie mazowieckim, miejscu zamieszkania Kondratiuków
Jego ostatnim filmem był dokumentalny „Pamiętnik Andrzeja Kondratiuka” zrealizowany 10 lat temu. Potem poważna choroba uniemożliwiła mu już aktywność zawodową
„Ja zawsze byłem inny, trochę z boku. Jestem jak podróżnik z opowiadania Tołstoja, który bardzo tęsknił za ojczyzną. A na pytanie gdzie się urodził odpowiedział: na statku, tylko nikt nie pamiętał dokąd płynął. A dokąd ja płynę? Do kina, do filmu, który jest niepodobny do innych. Nie wiadomo do jakiej szuflady mnie włożyć” – powiedział w jednym z wywiadów
Andrzej Kondratiuk był starszym bratem reżysera Janusza Kondratiuka
/film.interia.pl/ /22.6.2016/

*****

JÓZEF STÓS

Zmarł więzień z pierwszego transportu Polaków do Auschwitz
Józef Stós, były więzień Auschwitz oraz innych niemieckich obozów, zmarł we wtorek 14 czerwca w Krakowie. Miał 95 lat. Odszedł w dniu 76 rocznicy pierwszego transportu Polaków do Auschwitz w którym został deportowany do tego obozu
Urodził się 15 marca 1921 w Okocimiu. Przed wojną był harcerzem. We wrześniu 1939 zgłosił się do ochotniczej Służby Wojskowej Pomocniczej. Później trafił przez Lwów i Stryj na wschodnie tereny Rzeczypospolitej gdzie został wzięty do niewoli sowieckiej. Po udanej ucieczce wrócił w rodzinne strony. 3 maja 1940 Niemcy go aresztowali i osadzili w więzieniu w Tarnowie
Po wojnie wspominał: „Długo przedzierałem się do Brzeska, do Okocimia. Do domu. Przesłuchania: dlaczego tak późno wróciłem? Powiedziałem że byłem w niewoli sowieckiej i zostałem jako uczeń zwolniony. Niemcy nie uwierzyli. Uznali że skoro mnie zwolnili to jestem sowieckim agentem. I uwięzili mnie”
14 czerwca 1940 Niemcy deportowali z Tarnowa 728 polskich więźniów politycznych do Auschwitz. Wśród nich był Józef Stós
– Od rana 13 czerwca zaczęto nas wyprowadzać i wywozić małymi grupkami, opróżniając cele więzienne. /…/ Mieliśmy rzekomo jechać do Rzeszy na roboty rolne. Może to i lepiej, choć niedobrze że z dala od swoich zastanie nas koniec wojny. /…/ Następnego dnia załadowali nas do wagonów pasażerskich specjalnego pociągu. /…/ Dojechaliśmy do stacji Auschwitz. Jedziemy dalej. Szyny zardzewiałe. Pociąg przesuwa się powoli. Zgrzyta. Nagle: Raus! Krzyki, huk pośpiesznie odmykanych drzwi
Zaczęło się! Wrzaski, krzyki, bicie, szczekanie psów! Na placu z drugiej strony ustawione karabiny maszynowe, a przy nich umundurowani żołnierze leżący na ziemi. Bicie, głównie tych co podnoszą kapelusze z ziemi – wspominał. W Auschwitz otrzymał numer 752
29 października 1944 został przeniesiony do KL Sachsenhausen, następnie do KL Buchenwald – podobóz Hadmersleben. Ewakuowany szedł w konwoju pieszym do Dessau-Roeslau, a następnie płynął Łabą na barkach „berlinkach”. Po kilku nieudanych próbach zatopienia barek przez eskortujących ich Niemców, 8 maja 1945 pokierował ucieczką ok. 50 osób
Po wojnie Stós wrócił do rodzinnego Okocimia. Został architektem. Pracował w różnych biurach projektowych. Mocno angażował się w działalność społeczną, szczególnie mającą na celu upamiętnienie historii Auschwitz. Był założycielem Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Rodzin Oświęcimskich, które przez wiele lat m.in. organizowało obchody rocznicy pierwszego transportu Polaków do obozu
Był także współzałożycielem Polskiej Unii Seniorów
/PAP/ /14.6.2016/

*****

HENRYK LOSKA

Zmarł w sobotę 4 czerwca w wieku 83 lat, przed laty był współpracownikiem Kazimierza Górskiego – poinformował PZPN
Był zasłużoną postacią dla polskiej piłki nożnej
„Był zaufanym współpracownikiem Kazimierza Górskiego, wybitnym działaczem, a ostatnio przewodniczącym Klubu Seniora PZPN
Łączymy się w bólu z rodziną zmarłego i składamy najszczersze kondolencje” – można przeczytać na stronie PZPN
11 grudnia podczas wigilii w Polskim Związku Piłki Nożnej jego żona Krystyna Loska przeczytała laudację której PZPN treść przypomniał
„Tyszanin z urodzenia, warszawiak z wyboru. Obywatel piłkarskiego świata
Dwie pasje – ba, namiętności – zawsze królowały w Jego życiu: rodzina i piłka nożna. W obu dziedzinach spełniony i dumny ze swoich osiągnięć. Bylibyśmy niesprawiedliwi gdyby przyszło nam zapomnieć o Jego profesji. Magister, inżynier górnik, potrafiący fedrować na kopalnianym przodku i przodku budowy warszawskiego metra
Żona Krystyna i córka Grażyna – największe ozdoby domu i życia codziennego Waszego bohatera. Obie świetnie zapisały się w historii Telewizji Polskiej, a w historię polskiej kardiologii świetnie wpisuje się zięć – profesor Adam Torbicki
Wróćmy jednak do naszego bohatera. Los, a może polecenie służbowe sprawiło że w latach sześćdziesiątych, pracując w Ministerstwie Górnictwa w Katowicach, zaangażował się jako działacz w budowę wielkiego Górnika Zabrze
Wielki, wspaniały klub ze Staszkiem Oślizłą, Włodzimierzem Lubańskim, Hubertem Kostką, Zygfrydem Szołtysikiem, doszedł aż do finału Pucharu Zdobywców Pucharów w 1971 r. Przegrana z Manchesterem City 1:3 nie zdołała wymazać z naszej pamięci drogi do finału, a zwłaszcza niezwykłych trzech meczów półfinałowych z AS Roma
A potem była Warszawa. Przeniesienie służbowe do Państwowej Rady Górnictwa i rozpoczęcie działalności społecznej w PZPN
Był attaché naszej ekipy która z Niemiec przywiozła w 1974 r. trzecie miejsce na świecie
Mało kto wie że razem z ówczesnym prezesem Stanisławem Nowosielskim pół roku przed imprezą wybierał bazę dla naszej reprezentacji. Słynny pensjonat Sonne Post w Murrhardt, niedaleko Stuttgartu. To tam Grzegorz Lato, Kazimierz Deyna, Jan Tomaszewski, Henryk Kasperczak i ich koledzy trenowali przed wielkimi meczami. Trener Kazimierz Górski też się tam dobrze czuł, a naszego bohatera darzył sympatią i dużą przyjaźnią
Mimo że bohater tej laudacji był jeszcze na dwóch mundialach – w 1978 w Argentynie i w 1986 w Meksyku – oraz na dwóch olimpiadach – w 1976 w Montrealu i w 1992 w Barcelonie, z których nasza reprezentacja wracała ze srebrnymi medalami – to jednak rok 1974 pozostawił najważniejsze wspomnienia
Zawsze z rodziną, zawsze z polską piłką. Najchętniej spędzał czas na działce, na spacerach z psem, na grzybobraniu. I nie zapominał o partyjce brydża z przyjaciółmi. Mogliście go spotkać na meczu reprezentacji, stadionach ligowych, w siedzibie związku
Kiedy zaczynał działać na boiskach rządził Włodzimierz Lubański, później królował Grzegorz Lato. Jako szef Klubu Seniora PZPN podziwiał Roberta Lewandowskiego. Wielcy polscy napastnicy których nazwisko zaczyna się na literę L. Tak jak Loska”
/PZPN/sport.interia.pl/ /4.6.2016/

*****

JANUSZ EKIERT

Muzykolog Janusz Ekiert nie żyje – poinformował 1 czerwca Narodowy Instytut Fryderyka Chopina. Ekiert był autorem wielu książek, encyklopedii muzyki, biografii Fryderyka Chopina, historii Konkursów Chopinowskich
Zmarł w Warszawie
„Z wielkim żalem żegnamy Janusza Ekierta, muzykologa, krytyka muzycznego, popularyzatora muzyki, autora wielu książek o tematyce muzycznej, audycji radiowych i telewizyjnych” – napisano na stronie internetowej NIFC
Janusz Ekiert /ur. 8 stycznia 1931 w Przemyślu/ był wieloletnim korespondentem czołowych dzienników w Warszawie, Amsterdamie, Helsinkach, Wiedniu, Zagrzebiu, był również gościem wielu słynnych festiwali oraz centrów muzycznych Europy i Ameryki, a także jurorem międzynarodowych konkursów muzycznych, radiowych i telewizyjnych /Prix Italia/
Występował w roli głównego eksperta muzycznego w programie Telewizji Polskiej „Wielka gra”. W 2008 r. odznaczony srebrnym medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis, przyznawanym przez ministra kultury
Wśród jego najpopularniejszych publikacji znajdują się m.in. „Wirtuozi”, „Pejzaże z fetyszem”, „Lustro epoki”, „Zwiedzajcie Europę, póki jeszcze istnieje”
Część swojej twórczości poświęcił Fryderykowi Chopinowi, pisząc m.in. takie książki, jak: „Fryderyk Chopin. Biografia ilustrowana”, „Chopin wiecznie poszukiwany”. Napisał także wiele artykułów poświęconych Międzynarodowemu Konkursowi Pianistycznemu im. Fryderyka Chopina
„Kto umie być menedżerem festiwalowym /…/, kto potrafi tak tworzyć żywą dekorację festiwalu, kto jest namiętnym kolekcjonerem ciekawych osobowości artystycznych dzięki którym rodzi się jedyna w swoim rodzaju atmosfera festiwalu? Tylko jeden człowiek w Polsce – Bogusław Kaczyński, znawca opery, autor, dziennikarz, prezenter za którym szaleje publiczność” – mówił Janusz Ekiert o zmarłym w styczniu tego roku Bogusławie Kaczyńskim
/PAP/muzyka.interia.pl/ /2.6.2016/

*****

ANDRZEJ NIEMCZYK

Znany i zasłużony trener naszych siatkarek zmarł w wieku 72 lat. – To historia polskiej żeńskiej siatkówki – powiedział trener Bogdan Serwiński
– Andrzej Niemczyk to szkoleniowiec z wybitnymi osiągnięciami, ale choroba była niestety silniejsza – dodał Serwiński, trener Muszynianki Muszyna
Niemczyk był siatkarzem, grał w reprezentacji Polski, później pracował jako trener
Największe sukcesy odniósł w 2003 i 2005 r. zdobywając z reprezentacją polskich siatkarek złote medale mistrzostw Europy
– Okres „Złotek” był ewenementem. W tym czasie byliśmy zaprzyjaźnieni. Był częstym gościem w Muszynie. Nasze miasto było miejscem w którym odreagowywał stres, „ładował akumulator” – wspominał Serwiński
– Praca trenerska nie jest łatwa, jest związana z ustawicznym stresem. Andrzej bardzo często nie pokazywał jak poszczególne sprawy, sytuacje przeżywa. Potrafił przybierać maskę – dodał
/PAP/ 2.6.2016/

*****

MARIA JEDLIŃSKA-ADAMUS

W środę, 1 czerwca, podczas comiesięcznego spotkania Klubu Publicystyki Kulturalnej SDP w Domu Dziennikarza, przy Foksal 3/5 w Warszawie, zmarła nagle Maria Jedlińska-Adamus /rocznik 1932/. Niezłomna dziennikarka, redaktor naczelna i wydawca ogólnopolskiego tygodnika polityczno-społeczno-historycznego „Nasza Polska” /1995-2015/, autorka książki „Bohaterowie i kaci. Moje wspomnienia”. Heroiczna postać, ciężko doświadczona od młodości, razem z całą patriotyczną rodziną, przez system komunistyczny. Laureatka nagrody Złota Stalówka „Za niezłomną wierność Bogu i Ojczyźnie”
Była właśnie gościem czerwcowego spotkania KPK SDP. Zasłabła opowiadając o szykanach ze strony władz stolicy podczas 20 lat wydawania tygodnika „Nasza Polska” – dzieła jej życia. Odeszła „na posterunku”, w obecności licznych swoich autorów i przyjaciół
Droga Pani Marylko,
Żegnamy Cię serdecznie!
/Koleżanki i koledzy ze Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich/
/1.6.2016/

MARIA JEDLIŃSKA-ADAMUS – niezłomna dziennikarka i redaktorka, prezes wydawnictwa Szaniec – wydawcy tygodnika „Nasza Polska”. Ciężko doświadczona od młodości przez system komunistyczny. Założony przez nią i wydawany przez 20 lat ogólnopolski tygodnik polityczno-społeczno-historyczny „Nasza Polska” /1995-2015/ był dziełem jej życia. Publikowało w nim wielu znanych autorów, jak ks. Stanisław Małkowski, Stanisław Michalkiewicz, Tadeusz Płużański, Leszek Żebrowski, czy Wojciech Reszczyński. Z kolei książka „Bohaterowie i kaci. Moje wspomnienia” opowiada o jej życiu i narodowej misji jaką widziała w swojej działalności i wydawaniu „Naszej Polski”. W październiku 2015 r. Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy uhonorowało ją swą doroczną nagrodą Złotej Stalówki „Za niezłomną wierność Bogu i Ojczyźnie”

*****

JADWIGA ZARUGIEWICZ

W poniedziałek 30 maja w Warszawie odbyły się uroczystości pogrzebowe Jadwigi Zarugiewicz, Matki Chrzestnej Grobu Nieznanego Żołnierza
Jadwiga Zarugiewicz zmarła w 1968 r. i została pochowana na cmentarzu parafialnym w Suwałkach. Szczątki ekshumowano 13 maja br. i przeniesiono do Warszawy
Jadwiga Zarugiewicz została pochowana na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach, w kwaterze B11, gdzie pochowani są żołnierze Wojska Polskiego polegli w latach 1919-1920
/PAP/ /30.5.2016/

*****

ANDRZEJ URBAŃSKI

Nie żyje Andrzej Urbański. Polityk i publicysta chorował na raka trzustki. Miał 62 lata
Andrzej Urbański urodził się w 1954 r. w Warszawie. Dwa dni temu obchodził 62 urodziny
Był politykiem, dziennikarzem i publicystą, posłem I kadencji. Od lutego 2007 do grudnia 2008 był prezesem zarządu Telewizji Polskiej
W latach 2005-06 był szefem Kancelarii Prezydenta RP i doradcą prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego
Urbański skończył socjologię kultury na Wydziale Filologii Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego. Po studiach pracował w Bibliotece Narodowej, gdzie w latach 1980-81 przewodniczył komisji zakładowej NSZZ „Solidarność”
W stanie wojennym był szefem podziemnego wydawnictwa „Wola”. Zasiadał też w prezydium Rady Duszpasterstwa Ludzi Pracy w Archidiecezji Warszawskiej
Na początku lat 90 działał w Porozumieniu Centrum, był sekretarzem zarządu głównego i członkiem naczelnej rady politycznej. W 1991 r. uzyskał mandat poselski z PC. W trakcje kadencji przeszedł do Polskiego Programu Liberalnego. Kilka lat później działał w Ruchu Stu
W latach 2000-01 był doradcą premiera Jerzego Buzka. Od 2002 do 2005 był zastępcą prezydenta Warszawy, którym był wówczas Lech Kaczyński
Kiedy Lech Kaczyński został prezydentem Polski /grudzień 2005/ zrobił Urbańskiego szefem Kancelarii Prezydenta RP
Od stycznia 2006 do sierpnia 2006 był szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Od lutego 2007 do grudnia 2008 był prezesem zarządu Telewizji Polskiej. Od 2012 publikował w „Uważam Rze”, od listopada 2013 do lipca 2014 był formalnym red. naczelnym „Uważam Rze Historia”. W tym czasie zaczął chorować na nowotwór
W wyniku choroby znacznie schudł. „To efekt tegorocznych przygód. Zaczęło się od tętniaka, a skończyło na raku. To efekty kuracji” – mówił w wywiadzie udzielonym Sławomirowi Jastrzębskiemu z „Super Expressu” w grudniu 2014
/fakty.interia.pl/ /20.5.2016/

*****

HENRYK ŚREDNICKI

Zmarł jedyny polski mistrz świata w boksie amatorskim
Henryk Średnicki zmarł w szpitalu w Piotrkowie Trybunalskim. Miał 61 lat
Urodzony w Siemianowicach Śląskich bokser trafił do szpitala w Łodzi pod koniec 2015 r. – Heniek zmagał się z kilkoma chorobami, głównie z cukrzycą – wyjaśnił Ryszard Krawczyk, przyjaciel byłego znakomitego boksera. – Miał wiele planów na przyszłość, myślał między innymi o stworzeniu szkółki bokserskiej, ale niestety zmarł – dodał ze smutkiem
W drugiej połowie lat 70 Średnicki był jednym z najlepszych bokserów na świecie. Mierzący zaledwie 158 cm wzrostu sportowiec boksował w wadze papierowej /48 kg/ i muszej /51 kg/. – Zawsze musiałem zrzucać wagę by zmieścić się w limicie. Zdarzało się że miałem nawet o 9 kilogramów za dużo. Potrafiłem w ciągu doby zrzucić ten balast, ale to była mordęga – wspominał Średnicki
Największy sukces osiągnął w 1978 r. w mistrzostwach świata w Belgradzie. Startował wtedy w muszej i sięgnął po złoto. Najbardziej emocjonujący pojedynek stoczył w półfinale. Jego rywalem był Rosjanin Aleksander Michajłow. Osłabił go ciosami na korpus, a później umiejętnie uderzał sierpami. W ostatniej rundzie obydwaj przez 30 sekund wymieniali ciosy przy linach. Polak wygrał jednogłośnie na punkty. W finale nie dał szans Kubańczykowi Hectorowi Ramirezowi. Do dzisiaj żaden inny polski bokser nie został mistrzem świata w boksie amatorskim
Na wspomnianych mistrzostwach świata w Belgradzie startował również Jerzy Rybicki, który zdobył brązowy medal w wadze lekkośredniej. – Heniek miał talent, charyzmę i charakter do boksu, ale był również bardzo pracowity. Imponował mi tym jak zasuwał na treningach. Prezentował ofensywny styl walki. Był mistrzem świata, ale dwukrotnie również mistrzem Europy /1977 i 1979/. Nigdy nie zdobył medalu olimpijskiego, ale był jednym z najlepszych polskich bokserów w historii. Jako trener też osiągał sukcesy; jego wychowankami są Krzysztof Szot i Łukasz Maszczyk. Byłby jeszcze lepszym szkoleniowcem gdyby nie jego rozrywkowy tryb życia – przyznał Rybicki
Na Średnickiego koledzy z reprezentacji mówili „Hanys”. – Tak godoł po śląsku że nawet ja czasami go nie rozumiałem, choć od lat 70 mieszkałem na Górnym Śląsku – przyznał Zbigniew Kicka, pierwszy polski medalista mistrzostw świata /1974, Hawana, brąz/
– W kadrze narodowej było wielu dowcipnisiów, ale nikt nie miał w głowie takiego zestawu kawałów jak Heniek. Kiedy jechaliśmy pociągiem ze Śląska nad morze to przez całą drogę opowiadał dowcipy. Pasażerów którzy jechali z nami bolały brzuchy od śmiechu – dodał były bokser
/Leszek Błażyński/PrzegladSportowy.pl /
/11-04-2016/

*****

ZYTA GILOWSKA

Była wicepremier w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza oraz Jarosława Kaczyńskiego, jak i założycielka Platformy Obywatelskiej, zmarła w nocy z 4 na 5 kwietnia. Miała 66 lat. Chorowała na serce
Zyta Gilowska była związana z Unią Wolności, a następnie Platformą Obywatelską. Urodziła się 7 lipca 1949 w Nowym Mieście Lubawskim
Wykładała na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, gdzie od 2001 była profesorem zwyczajnym. Była też członkiem Komitetu Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk
W latach 2001-05 była posłem IV kadencji z Platformy Obywatelskiej. W sejmie była zastępczynią przewodniczącej Komisji Finansów Publicznych
W PO była w prezydium klubu parlamentarnego, przewodniczącą regionu lubelskiego i od 27 czerwca 2003 do 21 maja 2005 wiceprzewodniczącą partii
Odeszła z PO w maju 2005 w reakcji na postawiony jej przez władze ugrupowania zarzut nepotyzmu i skierowanie sprawy do sądu koleżeńskiego
Potem związała się z Prawem i Sprawiedliwością. Była m.in. wicepremierem w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza. Z jego gabinetu odeszła w czerwcu 2006, kiedy rzecznik interesu publicznego zarzucił jej kłamstwo lustracyjne
We wrześniu 2006 sąd lustracyjny uznał jednak że jej oświadczenie było zgodne z prawdą i wróciła do rządu, którym kierował już Jarosław Kaczyński. Była ministrem finansów i wicepremierem do września 2007
14 stycznia 2008 zrezygnowała z zasiadania w sejmie /zasiadała w nim jako poseł PiS/
16 lutego 2010 prezydent Lech Kaczyński ogłosił decyzję o powołaniu jej do Rady Polityki Pieniężnej
W październiku 2015 została członkinią Narodowej Rady Rozwoju powołanej przez prezydenta Andrzeja Dudę
Zyta Gilowska od 2001 r. była profesorem zwyczajnym Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, autorką ponad 220 publikacji naukowych z zakresu finansów publicznych
W 2009 otrzymała Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski
Była znana z ciętego języka, ale także trafnych ripost
Pytana w jednym z wywiadów czy ma diabła pod spódnicą – jak napisał kiedyś Jerzy Urban – odparła że jej profesor języka angielskiego na UW po dwóch spotkaniach nazwał ją „Tornado Lady”
Nie powstrzymywała się od osobistych komentarzy politycznych zasiadając w Radzie Polityki Pieniężnej. Mówiła np. o Tusku że jest kapryśny i ma skłonność do okrucieństwa. Wcześniej została nagrodzona w siódmej edycji konkursu „Srebrne Usta” 2002 za polemikę w sejmie
Mówiła wówczas: „Pan premier Kołodko niestety nie przedstawił projektów ustaw, tylko wygłosił homilię. Natomiast mam wątpliwości w jakim obrządku ta homilia. Pan premier Kołodko odpowiedział że on wygłosi jeszcze niejedną homilię i żebym się przyzwyczaiła, ale o obrządku mowy nie było. Innymi słowy, obawiam się że to jest kościół jednoosobowy, a ja jestem członkiem Kościoła powszechnego i mnie tego rodzaju homilie nie interesują”
Przez wiele lat walczyła z wrodzoną chorobą serca. W 2003 przeszła operację wszczepienia sztucznej zastawki aortalnej
Mówiła że życie zawdzięczała prof. Zbigniewowi Relidze, który, będąc senatorem, jako jedyny podjął się wykonania ryzykownego zabiegu
Gilowska przeszła następne operacje, a w jednym z wywiadów przyznała że jedynym ratunkiem by mogła normalnie żyć było wszczepienie jej rozrusznika serca
/interia.pl/ /5.4.2016/

*****

ARTUR GÓRSKI

Nie żyje Artur Górski. Poseł Prawa i Sprawiedliwości zmarł w nocy po długiej i ciężkiej walce z białaczką. Miał 46 lat. O zgonie polityka poinformował w sejmie prezes PiS-u Jarosław Kaczyński
– Dziś w nocy zmarł poseł Artur Górski, człowiek wyjątkowej dzielności, wyjątkowej ideowości w całym tego słowa znaczeniu, oddany sprawom Polski. Użyję tutaj tego sformułowania, które w jego wypadku nie jest frazesem: oddany Bogu i ojczyźnie. Zmarł po ciężkiej chorobie, po bohaterskiej walce z tą chorobą – powiedział Kaczyński
Po jego wypowiedzi posłowie modlili się za zmarłego posła
W późniejszej rozmowie z dziennikarzami Kaczyński powiedział że strata Górskiego „jest naprawdę niepowetowana”. – To była bardzo przedwczesna śmierć, o całe dziesięciolecia – mówił
W ocenie prezesa PiS Górski był osobą „bardzo dzielną”. – Walczył z chorobą w sposób który każdemu może zaimponować i jednocześnie do końca chciał być czynny. Można powiedzieć że odszedł ktoś zupełnie niezwykły – powiedział Kaczyński
– Miał poglądy bardzo zdecydowane, można się było z nim nie zgadzać, ale to był człowiek idei, żyjący dla idei
Artur Górski zasiadał w ławach poselskich w piątej, szóstej, siódmej i obecnej kadencji. Z PiS-em był związany od 2002 r. Wcześniej należał do innych prawicowych ugrupowań
Należał również do Akcji Katolickiej. Opowiadał się za intronizacją Chrystusa Króla, był jednym z inicjatorów uchwały sejmowej w tej sprawie
Był politologiem i nauczycielem akademickim. Jego publikacje dotyczą m.in. historii, historii idei i nauk politycznych
Był również dziennikarzem: od 1995 do 1997 r. pracował w Polskiej Agencji Prasowej, a w 1998 był pierwszym redaktorem naczelnym „Naszego Dziennika”
Naukowiec i dziennikarz Górski uzyskał stopień doktora nauk humanistycznych w Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie w 1998 r. Podczas studiów wstąpił do korporacji akademickiej Respublica
Od 1999 do 2001 pracował w administracji rządowej
Od 2002 r. zasiadał w Radzie Dzielnicy Mokotów w Warszawie, a od 2003 był kierownikiem Wydziału Organizacji i Nadzoru w Wojewódzkim Urzędzie Pracy w Warszawie, potem był kierownikiem Wydziału Kontroli Wewnętrznej. Jako wykładowca pracował na Uniwersytecie kard. Stefana Wyszyńskiego, był też adiunktem w Szkole Wyższej im. Bogdana Jańskiego i Warszawskiej Szkole Zarządzania-Szkole Wyższej
W bieżącej kadencji Artur Górski należał do sejm. Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych oraz Łączności z Polakami za Granicą, której był wiceprzewodniczącym. Pracował też w Parlament. Zespole ds. Uregulowania Stosunków Własnościowych i Parlament. Zespole Tradycji i Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Był także zastępcą przewodn. Parlament. Zespołu na rzecz Polityki i Kultury Prorodzinnej. Był też wiceprzewodn. Polsko-Węgierskiej Grupy Parlamentarnej
W ostatnich latach zmagał się z chorobą. W wywiadach mówił że siłę do walki czerpał z modlitwy
Kiedy dowiedział się o chorobie, trzy lata temu, zaapelował na Twitterze o pomoc. Prosił o oddawanie krwi. Przed sejmem zorganizowano wówczas zbiórkę krwi dla Górskiego, a o pomoc dla niego apelowali sami posłowie
/RIRM/wPolityce.pl/mart/kk/tvn24.pl/ /1.4.2016/

Nie żyje poseł PiS Artur Górski. Miał 46 lat, chorował na białaczkę
„Nasz kolega poseł Artur Górski odszedł do domu Ojca. Ogromny żal i smutek” – napisała Jolanta Szczypińska
Wiadomość o śmierci Górskiego przekazał też na początku obrad w sejmie Jarosław Kaczyński. Prezes PiS powiedział że Górski był „oddany Bogu i ojczyźnie”
Górski chorował na ostrą białaczkę. Przeszedł przeszczep szpiku kostnego
Urodził się w 1970 r. w Warszawie. Był nauczycielem akademickim, publicystą, dziennikarzem, politologiem, posłem V, VI, VII i VIII kadencji
Od 1999 pracował w administracji rządowej. Pełnił funkcję szefa gabinetu politycznego Ryszarda Czarneckiego. W latach 1999-2001 był doradcą premiera
W latach 2001-02 zasiadał w radzie politycznej Przymierza Prawicy. Od 2002 należał do Prawa i Sprawiedliwości
Od lipca 2007 do marca 2009 zasiadał w Radzie Służby Publicznej przy prezesie Rady Ministrów. W 2009 został powołany na członka Rady Służby Cywilnej

Artur Górski był także aktywnym działaczem Akcji Katolickiej
Nie ukrywał swojej choroby. W sejmie można było go zobaczyć w maseczce na twarzy. W ostatnich miesiącach jeździł na wózku inwalidzkim
Mimo ciężkiego stanu zdrowia przychodził do pracy poselskiej na Wiejską

Artur Górski w wyborach parlamentarnych w 2005 został wybrany do sejmu z listy PiS w okręgu warszawskim. W sejmie V kadencji był przewodniczącym Zespołu Parlamentarnego na rzecz Przywrócenia Autorytetu Władzy. Był jednym z inicjatorów projektu uchwały sejmowej mającej na celu intronizację w Polsce Chrystusa Króla
W wyborach parlamentarnych w 2007 drugi raz uzyskał mandat poselski, otrzymując 3070 głosów. W wyborach parlamentarnych w 2011 kolejny raz dostał się do sejmu liczbą 4762 głosów
W 2015 został kolejny raz wybrany do sejmu otrzymując 6262 głosy
W wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2014 startował z listy PiS w okręgu nr 4 Warszawa I i nie uzyskał mandatu europosła, zdobywając 5689 głosów
Od 2006 do 2007 był prezesem Warszawskiego Towarzystwa Hokejowego „Sokół”, drugoligowego klubu hokeja na trawie
/interia.pl/onet.pl/ /1.4.2016/

*****

EDMUND PIĄTKOWSKI

Nie żyje Edmund Piątkowski – jeden z najwybitniejszych polskich lekkoatletów, członek legendarnego „Wunderteamu”, mistrz Europy i rekordzista świata w rzucie dyskiem
Piątkowski zmarł w wieku 80 lat. Największe sukcesy odnosił na przełomie lat 50 i 60 XX wieku
Urodził się 31 stycznia 1936 r. /Florentynów pod Łodzią/
Pierwszy duży sukces odniósł 22 sierpnia 1958 w Sztokholmie, kiedy wynikiem 53.92 wygrał mistrzostwa Europy i ustanowił rekord zawodów. Rok później – 14 czerwca 1959 – na warszawskim Stadionie X-lecia, podczas 6 Memoriału Janusza Kusocińskiego, wynikiem 59.91 pobił rekord świata
Dwukrotnie śrubował także rekord Europy; w 1959 wynik słynnego Włocha Adolfo Consoliniego poprawił na 57.89, a dwa lata później Węgra Jozsefa Szecsenyi na 60.47. Ten drugi jako najlepszy w Europie przetrwał do 4 czerwca 1962
Trzynastokrotny rekordzista Polski; najlepszy wynik – 61.12 w 1967 Trzykrotnie startował w igrzyskach olimpijskich – Rzym 1960 /5 miejsce/, Tokio 1964 /7 miejsce/ oraz Meksyk 1968 /7 miejsce/
Wielokrotny uczestnik meczów międzypaństwowych, reprezentant Polski w Pucharze Europy
W mistrzostwach kraju zdobył w sumie 16 medali w rzucie dyskiem – nadal jest na pierwszym miejscu w klasyfikacji medalowej tej konkurencji /13 złotych, dwa srebrne i jeden brązowy/
W 1959 r. wygrał plebiscyt „Przeglądu Sportowego” na najlepszego sportowca Polski
Jego żona – Maria Piątkowska – trzykrotnie zdobyła medal mistrzostw Europy w biegu przez płotki oraz sztafecie
/PAP/ /29.3.2016/

*****

KS. JAN KACZKOWSKI

Miał zaledwie 38 lat. Chorował na nowotwór. Ksiądz Jan Kaczkowski zmarł w Poniedziałek Wielkanocny ok. godz. 13. W ostatnich chwilach życia była przy nim rodzina. Był doktorem teologii moralnej, bioetykiem, twórcą puckiego hospicjum, a przede wszystkim człowiekiem który uczył lekarzy jak rozmawiać z pacjentami o umieraniu
Urodził się 19 lipca 1977 w Gdyni. Sam nazywał siebie „onkocelebrytą”, bo Polska poznała jego niezwykłą osobę wtedy kiedy zachorował na nowotwór i miał odwagę o tym mówić
W 1996 r. zdał maturę w Środowiskowym Liceum Ogólnokształcącym w Sopocie. Na studia pojechał do Gdańska, seminarium ukończył w 2002, a 15 czerwca otrzymał święcenia prezbiteriatu. Posługę pełnił w archidiecezji gdańskiej. W 2007 otrzymał tytuł doktora nauk teologicznych na podstawie dysertacji „Godność człowieka umierającego a pomoc osobom w stanie terminalnym – studium teologiczno-moralne”
Ukończył także studia podyplomowe na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie
Był jednym z założycieli Puckiego Hospicjum Domowego, które powstało w 2004 r. Później, w latach 2007-09 koordynował budowę Puckiego Hospicjum św. Ojca Pio, by w 2009 zostać jego dyrektorem i prezesem zarządu
– Hospicjum mnie umacnia. W wierze. W przekonaniu że warto je uczciwie prowadzić i nie oszczędzać siebie. Warto się spalać. W ogóle warto. Nie wyobrażam sobie umierania w innym miejscu niż tu. W sali numer sześć, mojej ulubionej – mówił kiedy w hospicjum w Pucku odwiedziła go Justyna Tomaszewska, dziennikarka
W 2012 prezydent Bronisław Komorowski odznaczył go Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Ks. Jan Kaczkowski był też honorowym obywatelem Pucka. Otrzymał wiele nagród za swoją działalność, m.in. od „Tygodnika Powszechnego” i „Newsweeka”
Glejaka mózgu zdiagnozowano u niego w 2012. Z właściwym sobie poczuciem humoru opowiadał o tej walce w książce „Szału nie ma, jest rak” i w innych publikacjach. „Zamiast ciągle na coś czekać – zacznij żyć, właśnie dziś. Jest o wiele później niż Ci się wydaje” – brzmiało jedno z jego przesłań życiowych, którymi dzielił się z innymi
„Jan był niepowtarzalny”
„Z księdzem Janem przepracowałam ostatnie 11 lat. Przeżyłam w tym czasie wiele trudnych dla niego chwil, ale były to też trudne chwile w moim prywatnym życiu. Oprócz tego że był dla mnie prezesem i szefem, był też dla mnie przyjacielem i spowiednikiem” – wspominała w rozmowie z PAP wiceprezes Puckiego Hospicjum św. Ojca Pio Anna Jochim-Labuda
Mówiła że ks. Kaczkowski był „wyjątkowym człowiekiem”. „Wszyscy ci którzy mieli okazję spotkać się z księdzem Janem, czy to przy spowiedzi, czy uczestnicząc we mszach świętych podczas których wygłaszał niesamowite kazania, czy też w innych okolicznościach, powtarzali że Jan był absolutnie niepowtarzalny. Mimo doświadczenia ciężką chorobą emanowała z niego niezłomna wiara. Miał też niezwykłą umiejętność zjednywania sobie ludzi i dawania innym nadziei” – mówiła
„Odszedł od nas w wyjątkowym czasie, w trakcie Świąt Zmartwychwstania Pańskiego. Przynoszą one nam wszystkim zasmuconym ogromną nadzieję na życie wieczne. On pewnie już coś tam robi wysoko, choć tam hospicjum nie jest, na szczęście, potrzebne” – powiedziała Jochim-Labuda
„Pełzniemy sobie we trójkę: Pan Bóg, glejak i ja”
W książce „Grunt pod nogami” ksiądz o swojej chorobie wyrażał się w niezwykły sposób: „To co się dzieje w tej mojej bańce, w mojej głowie, uważam za cud pełzający. Dokładnie taki jakiego doświadczyła kobieta uleczona przez Chrystusa z krwotoku. Można powiedzieć że pełzniemy sobie we trójkę: Pan Bóg, glejak i ja. I oby jak najdalej. Cieszę się z tego pełzającego cudu. Dlaczego? Bo gdyby Pan Bóg potrzebował cudu spektakularnego dla zbawienia mojego, innych ludzi lub — jak to się ładnie w dawnym języku mówiło — ku pożytkowi Kościoła świętego, to On by go dokonał. Widać taki spektakularny cud jest Mu niepotrzebny na razie. Może jutro się obudzę i okaże się że jestem wolny od choroby. Bardzo się ucieszę. Ale Pan Bóg działa przez naturę, stworzył ją i bardzo rzadko łamie jej prawa. Może uda się tak spokojnie, normalnie, medycznie wyzdrowieć… A może nie… To już Jego wola”
/fakty.interia.pl/ /28.3.2016/

*****

MAREK BARGIEŁOWSKI

Aktor Marek Bargiełowski nie żyje. Odtwórca głównej roli w filmie Janusza Zaorskiego „Pokój z widokiem na morze” zmarł w wieku 73 lat
Ekranową karierę Bargiełowski rozpoczął w 1966 r. od epizodu w komedii Stanisława Barei „Małżeństwo z rozsądku”
Pierwszą dużą kinową rolę zagrał w historycznym dramacie Jana Rybkowskiego „Gniazdo” /1974/, w którym wcielił się w brata Mieszka I
W kolejnych latach mogliśmy oglądać go w „Dziejach grzechu” Waleriana Borowczyka /Adolf Horst/, „Co mi zrobisz jak mnie złapiesz” Barei /ginekolog/ czy „Dolinie Issy” Tadeusza Konwickiego /Dionizy/. Największą rolę zagrał jednak w dramacie Janusza Zaorskiego „Pokój z widokiem na morze”, gdzie wcielił się w postać prokuratora zajmującego się sprawą niedoszłego samobójcy
Bargiełowskiego znała także telewizyjna publiczność. Aktor był w obsadzie takich przebojów małego ekranu jak: „Doktor Murek”, „Najdłuższa wojna nowoczesnej Europy”, „Modrzejewska” czy „Panny i wdowy”. W pamiętnych epizodach oglądaliśmy go także w „07 zgłoś się”, „Zmiennikach” czy „Wiedźminie”
Od 2003 r. aktor znajdował się w obsadzie serialu „Na Wspólnej” /pan Stanisław/, pojawiał się też w odcinkach „Na dobre i na złe”, „Czasu honoru” czy „Prawa Agaty”
Najwięcej ról stworzył jednak na teatralnej scenie. Był aktorem Teatru im. W. Horzycy w Toruniu /1967-72/, Teatru im. S. Jaracza w Łodzi /1972-74/ oraz teatrów warszawskich: Dramatycznego /1974-84 i 2006-08/, Powszechnego /1984-89/, Współczesnego /1989-2006/
Był bratem aktora, pisarza i reżysera Daniela Bargiełowskiego. Jego żoną była aktorka Maria Chwalibóg
/interia.pl/ /23.3.2016/

*****

MARIAN KOCINIAK

Jeden z najwybitniejszych polskich aktorów filmowych i teatralnych, znany m.in. z niezapomnianej roli Franka Dolasa w słynnej polskiej komedii „Jak rozpętałem drugą wojnę światową”, zmarł w czwartek 17 marca nad ranem w jednym z warszawskich szpitali
Marian Kociniak urodził się 11 stycznia 1936 r. w Warszawie
„Najważniejsze jest utożsamienie się z postacią. Muszę być głęboko zaangażowany w to co robię, muszę uwierzyć w przeżycia i reakcje mojego bohatera” – mówił o swoim zawodzie Kociniak. Zdaniem wielu znajomych zmarły aktor obdarzony był niezwykłym poczuciem humoru i życiowym optymizmem. „W każdej sytuacji stresowej, a takich nie brakuje w naszym zawodzie, potrafi skupić się i wyjść na scenę, jakby w ogóle się nie denerwował. Najważniejsze jest to że taki stan udziela się i nam, jego kolegom” – mówił Wiesław Gołas
W filmie Kociniak zadebiutował w 1960 r. epizodem u Andrzeja Wajdy w „Niewinnych czarodziejach”. Dwa lata później zagrał pierwszoplanową rolę młodego komandosa Grzegorza Wareckiego w filmie „Czerwone berety” Pawła Komorowskiego. W tym samym roku zagrał u Jerzego Hoffmana i Edwarda Skórzewskiego w „Gangsterach i filantropach” oraz Nieboraka u Jana Batorego w filmie „O dwóch takich co ukradli księżyc”
Szerokiej publiczności Marian Kociniak kojarzył się przede wszystkim z rolą szeregowca Franciszka Dolasa z komedii Tadeusza Chmielewskiego: „Jak rozpętałem drugą wojnę światową” /1970/. Film powstał na podstawie powieści Kazimierza Sławińskiego „Przygody kanoniera Dolasa”. Dzięki roli Kociniaka film do tej pory bije rekordy popularności. Dla miłośników filmu powstała nawet gra komputerowa o nieznanych przygodach głównego bohatera
Kociniak znany był również jako pechowy Murgrabia z serialu „Janosik” Jerzego Passendorfera /1974/, a w serialu „Jan Serce” był najbliższym przyjacielem tytułowego bohatera. Zagrał Lindeta w „Dantonie” Andrzeja Wajdy /1982/ oraz tytułową postać w filmie Henryka Kluby „Chudy i inni” /1966/. Aktora
mogliśmy też zobaczyć w „Panu Tadeuszu” Andrzeja Wajdy, gdzie wcielił się w postać Protazego
Marian Kociniak był jednak przede wszystkim aktorem teatralnym. Był absolwentem warszawskiej PWST /1959/, uczniem Ludwika Sempolińskiego. Na teatralnych deskach zadebiutował przed ukończeniem studiów w warszawskim STS-ie u Jerzego Markuszewskiego w programie składanym „Esmeralda, czyli baśń…” /1958/. Od 1959 r. prawie bez przerwy występował w macierzystym Teatrze Ateneum, gdzie był w obsadzie najważniejszych sztuk
Występował również w cieszących się ogromną popularnością spektaklach kabaretowych: „Hemar” /1987/ w reżyserii Wojciecha Młynarskiego oraz „Tuwim – kabaret” /1991/ w reżyserii Emiliana Kamińskiego. Na czterdziestolecie pracy na scenie Teatru Ateneum zagrał Stalina w światowej prapremierze sztuki Ronalda Harwooda „Herbatka u Stalina” w reżyserii Tomasza Zygadły
Kociniak współpracował ostatnio także z warszawskim Teatrem na Woli im. Tadeusza Łomnickiego. Partnerował tam w roli Szofera Barbarze Krafftównie jako Anastazji w komedii Remigiusza Grzeli „Oczy Brigitte Bardot” /2008, reż. Maciej Kowalewski/ – spektaklu którym aktorka uczciła swoje 80 urodziny. Zagrał także Brata Andrzeja, ogrodnika w „Siostrach przytulankach” Marka Modzelewskiego w reżyserii Giovanniego Castellanosa /2009/
/interia.pl/ /17.3.2016/

*****

RYSZARD BENDER

Po długiej chorobie zmarł prof. Ryszard Bender, historyk, publicysta i polityk
Prof. Ryszard Bender przez wiele lat był dziekanem Wydziału Nauk Humanistycznych Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i prezesem Klubu Inteligencji Katolickiej w Lublinie
Przez kilka kadencji zasiadał w polskim parlamencie, a także Radzie Europy. Za jego kadencji w KRRiT zapadła decyzja o przyznaniu koncesji Radiu Maryja
Później stanął na czele Krajowego Sekretariatu SOS dla Radia Maryja
Prof. Mieczysław Ryba pracował z prof. Benderem na KUL-u
– Jego życie od strony twórczości naukowej, pewnej publicystyki politycznej i działalności społecznej ze strony Klubu Inteligencji Katolickiej, wreszcie ścisłej polityki /bo miał wpływ na bieg zdarzeń/ było bardzo barwne. Z żalem żegnamy prof. Bendera, mając go w modlitewnej pamięci – powiedział Ryba
Prof. Ryszard Bender urodził się 16 lutego 1932

Sejm uczcił 26 lutego pamięć zmarłego prof. Ryszarda Bendera. Historyk, wieloletni wykładowca Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, działacz katolicki i polityk zmarł 24 lutego. Miał 84 lata
Uczczenie zmarłego minutą ciszy zaproponował marszałek sejmu Marek Kuchciński
– Zmarł Ryszard Janusz Bender, historyk, nauczyciel akademicki i polityk, profesor nauk humanistycznych, dziekan wydziału nauk humanistycznych Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, współzałożyciel i wieloletni prezes Klubu Inteligencji Katolickiej w Lublinie. Publicysta, przewodniczący Krajowego Sekretariatu dla Radia Maryja, poseł jeszcze VII i IX kadencji, senator II, VI i VII kadencji. Uczcijmy jego pamięć chwilą ciszy – mówił marszałek
Uroczystości pogrzebowe odbyły się w łomżyńskiej katedrze św. Michała Archanioła w poniedziałek 29 lutego
/RIRM/

*****

WIESŁAW RUDKOWSKI

Nie żyje wybitny polski bokser Wiesław Rudkowski
W nocy z 13 na 14 lutego zmarł Wiesław Rudkowski – wicemistrz igrzysk olimpijskich z Monachium /1972/. Miał 69 lat
„Wiesław Rudkowski był nie tylko wspaniałym bokserem ale również moim wielkim przyjacielem” – powiedział autor wielu publikacji o boksie, rzecznik prasowy PZB Janusz Stabno
Urodzony 17 listopada 1946 w Łodzi Rudkowski należał do wybitnych polskich bokserów. Miał w dorobku m.in. wicemistrzostwo olimpijskie /w finale w Monachium przegrał 2:3 z reprezentantem RFN Dieterem Kottyschem/, mistrzostwo /1975/ i wicemistrzostwo Europy /1973/, a także brązowy medal mistrzostw Europy /1971/. Wszystkie te sukcesy w kategorii lekkośredniej
W igrzyskach w Meksyku /1968/ odpadł w ćwierćfinale
Dziesięć razy był indywidualnym mistrzem kraju, w wagach półśredniej /1966/ i lekkośredniej /1967-75/. Cztery razy był drużynowym mistrzem Polski z Legią Warszawa. Boksował również w barwach RKS i Widzewa Łódź
Jako trener Rudkowski prowadził reprezentację Polski seniorów i juniorów
/PAP/ /14.2.2016/

*****

XYMENA ZANIEWSKA

W wieku 91 lat zmarła Xymena Zaniewska-Chwedczuk, scenograf, projektantka mody i kostiumów teatralnych
Xymena Zaniewska studiowała na Politechnice Warszawskiej oraz na stołecznej Akademii Sztuk Pięknych. Początkowo pracowała m.in. w Instytucie Wzornictwa Przemysłowego
Z czasem zajęła się projektowaniem mody, m.in. dla Mody Polskiej, oraz tworzeniem scenografii, m.in. do programów telewizyjnych i spektakli teatralnych. Przygotowywała również wystawy, m.in. na Międzynarodowe Targi Poznańskie
Wykładała w łódzkiej szkole filmowej. Była zaangażowana w działalność na rzecz zwierząt, przez wiele lat prezes Fundacji Rozwoju Warszawskiego Ogrodu Zoologicznego „Panda”
/IAR/PAP/ /12.2.2016/

*****

JANUSZ MUNIAK

Zmarł Janusz Muniak – saksofonista i jedna z najbarwniejszych postaci polskiego jazzu. Znakomity lider zespołów, doświadczony muzyk mający świetny kontakt z młodymi jazzmanami, w 2015 r. uhonorowany Złotym Fryderykiem za całokształt działalności. Miał 74 lata
Muzyk zmarł 31 stycznia w szpitalu w Krakowie
Janusz Muniak – polski muzyk jazzowy, saksofonista, flecista, aranżer i kompozytor. Absolwent krakowskiej średniej szkoły muzycznej
Zadebiutował w 1960 w lubelskim zespole Witolda Miszczaka. Zespół okazał się dobrą szkołą jazzowego grania: Muniak został zauważony i zaproszony do zespołu Tomasza Stańki – Jazz Darings. Sukcesem okazał się dla muzyka występ w 1964 z kwintetem Andrzeja Trzaskowskiego na festiwalu Jazz Jamboree. W 1967 wrócił do kwintetu Tomasza Stańki
Muniak współpracował także m.in. z Krzysztofem Komedą, zespołami Jana Ptaszyna Wróblewskiego /Studiem Jazzowym PR, SPPT Chałturnik/ i kwartetem Jana Jarczyka. Po kilku latach, jako w pełni ukształtowany muzyk, zdecydował się prowadzić własne zespoły
W roli lidera wystąpił pierwszy raz w 1976 z autorskim Kwintetem, do którego pozyskał zdolnych muzyków młodego, jazzowego pokolenia: perkusistę Jerzego Bezuchę, gitarzystę Marka Blizińskiego, basistę Andrzeja Dechnika i pianistę Pawła Perlińskiego. W 1979 Muniak utworzył autorski kwartet z gitarzystą Jarosławem Śmietaną
Przez zespoły Muniaka przewinęli się najwybitniejsi polscy jazzmani: basiści Andrzej Cudzich, Antoni Dębski, Paweł Jarzębski, Zbigniew Wegehaupt, perkusiści Bogdan Kierach, Michał Miśkiewicz, Jacek Pelc, Krzysztof Zawadzki, pianiści Włodzimierz Pawlik, Wojciech Puszek
Z Muniakiem często i chętnie współpracowali także zagraniczni jazzmani: perkusiści George Bruckner, Dirk A. Dhonau, trębacze Don Cherry, Freddie Hubbard, saksofoniści Hank Mobley i Charlie Ventura oraz pianiści Hank Jones, Gerd Schuller. Równie interesujące okazały się projekty Muniaka realizowane z młodymi muzykami: Leszkiem Możdżerem, Michałem Miśkiewiczem, Darkiem Oleszkiewiczem
Od wielu lat Muniak uczestniczył w jesiennych spotkaniach muzyków w Tatrach na Jazz Campingu Kalatówki; był tam niezastąpionym, pełnym werwy liderem który często kończył jamowanie z muzykami nad ranem, kiedy pierwsi goście hotelu Górskiego „Kalatówki” w którym odbywał się camping schodzili na śniadanie
Muzyk stworzył własną grupę – Janusz Muniak Quartet. W skład zespołu weszli: Przemysław Strączek /gitara/, Adam Kowalewski /kontrabas/, Grzegorz Masłowski /perkusja/ i Janusz Muniak /saksofon tenorowy/
W 1992 muzyk otworzył w Krakowie w piwnicach zabytkowej kamienicy przy Floriańskiej klub jazzowy „U Muniaka”, w którym regularnie odbywają się koncerty jazzowe
Od 1964 Muniak nagrywał płyty; wsród blisko trzydziestu pozycji są m.in. „Janusz Muniak Quartet” /1986/, „You Know These Songs” /1994/, „Not So Fast” /1995/, „One And Four” /1997/, „Spotkanie” /1998/, „Just Friends” /2000/, „Annie” /2002/
W listopadzie 2015 ukazał się najnowszy autorski album Muniaka – „Contemplation”, prezentujący dojrzały, wspólny projekt znakomitych muzyków. Z Muniakiem zagrali Joachim Mencel – romantyk fortepianu, jeden z najbardziej wszechstronnych polskich pianistów, Willem von Hombracht – wybitny kontrabasista z Saint Louis, oraz Harry Tanschek, niezwykle aktywny i doświadczony muzycznie perkusista z Wiednia /napisano w „Jazz Forum” z okazji premiery albumu/
Chociaż płyta firmowana jest czterema nazwiskami to nie ulega wątpliwości że centralną postacią i osobą która miała największy wpływ na dobór utworów jest Janusz Muniak – legenda polskiego jazzu. Na płycie znajdują się standardy oraz jedna kompozycja Muniaka
„Jazz dlatego jest tak osobliwie piękny bo możliwe jest w nim swobodne kształtowanie wypowiedzi, a przez to przekazanie całej gamy uczuć ludzkich” – powiedział Muniak w wywiadzie dla „Jazz Forum”. „Brzmienie jest wizytówką muzyka. Każdy z czasem uzyskuje takie brzmienie jakie są jego intencje i słychać że ono jest jego. Następnie artykulacja, dynamika – to wszystko ma znaczenie” – mówił
Według miesięcznika „Jazz Forum” w plebiscycie Jazz Top 2011 Muniak został uznany najlepszym saksofonistą w Polsce. W 2015 otrzymał Złotego Fryderyka za całokształt pracy twórczej
/PAP/fakty.interia.pl/ /31.1.2016/

*****

BOGUSŁAW KACZYŃSKI

Nie żyje bardzo znany i lubiany Bogusław Kaczyński, popularyzator opery, operetki i muzyki poważnej, krytyk i publicysta muzyczny
Zmarł w Warszawie w wieku 73 lat
Był publicystą muzycznym i konferansjerem, popularyzatorem opery, operetki i muzyki poważnej, teoretykiem muzyki i pianistą, absolwentem Akademii Muzycznej w Warszawie
Urodził się w 1942 r. w Białej Podlaskiej. Miał w dorobku wiele programów telewizyjnych, m.in. “Zaczarowany świat operetki”, prowadził transmisje telewizyjne najważniejszych wydarzeń muzycznych w kraju i za granicą
Sukcesy i dowody uznania międzynarodowej krytyki przyniosły mu prezentacje monodramu o Janie Kiepurze i Marcie Eggerth /ponad 1000 przedstawień/, wykłady z dziedziny historii muzyki i sztuki operowej oraz galowe wieczory z cyklu “Bogusław Kaczyński przedstawia”. Jego tournee wiodło przez cztery kontynenty: od Pekinu, Ułan Bator i Moskwy przez Wiedeń, Rzym, Florencję, Neapol, Mediolan, Genewę, Paryż, Londyn, Sztokholm, Berlin, Monachium, Pragę, Budapeszt, Madryt, Stambuł, Hawanę, Nowy Jork, Chicago, Boston, Miami do Toronto, Montrealu, Edmonton i Vancouver. Był autorem serii płytowej “Bogusław Kaczyński – Złota Kolekcja”
“Kaczyński zrobił dla sztuki operowej więcej niż ktokolwiek w jej dziejach w naszym kraju” – mówił o nim krytyk filmowy Zygmunt Kałużyński
Od 1970 r. Kaczyński był komentatorem muzycznym radia i telewizji
Prowadził transmisje telewizyjne kolejnych Konkursów Chopinowskich, Konkursów im. Henryka Wieniawskiego oraz koncerty L. Pavarottiego i P. Domingo, jubileusz Filharmonii Narodowej, koncerty noworoczne z Wiednia, konkursy Eurowizji i wiele innych
Kilkakrotnie zdobył statuetkę “Wiktora”, został też nagrodzony “Superwiktorem”
W latach 1993–96 był prorektorem Akademii Muzycznej w Warszawie, a od 1994 do 1998 dyrektorem Teatru Muzycznego Roma. Był twórcą Festiwalu Muzyki w Łańcucie i od lat dyrektorem Europejskiego Festiwalu im. Jana Kiepury w Krynicy-Zdroju
W plebiscycie “Koniec wieku” zorganizowanym przez “Politykę” zaliczony został do dziesiątki największych osobowości telewizyjnych XX stulecia
W marcu 2007 doznał udaru mózgu czego skutkiem były częściowa utrata zdolności mówienia i paraliż prawej strony ciała. Po intensywnej rehabilitacji część dolegliwości ustąpiła; ostatnio znowu ciężko chorował
Jesienią 2002 podczas gali z okazji 50-lecia TVP otrzymał statuetkę i tytuł „Gwiazda Telewizji Polskiej”. W 2011 otrzymał Złoty Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”
Założył Fundację “ORFEO” której celem jest wspieranie kultury narodowej, propagowanie sztuki wśród dzieci i młodzieży oraz promowanie ambitnych inicjatyw artystycznych
/PAP/RIRM/ /21.1.2016/

Śmierć znanego prezentera i popularyzatora muzyki poważnej poruszyła wiele osób
Bogusław Kaczyński zmarł 21 stycznia w wieku 73 lat. Jego stan zdrowia uległ pogorszeniu pod koniec 2015 kiedy doznał kolejnego udaru i trafił do szpitala
Większość 2015 r. spędził w szpitalu na rehabilitacjach. Wszystko przez udar którego doznał w 2007 i po którym miał sparaliżowaną połowę ciała i problemy z mówieniem. Udało mu się jednak powrócić do sprawności
„Moim największym sukcesem w życiu jest to że udało mi się zrealizować moje dziecięce marzenia. Chciałem być artystą, chciałem być sławny, chciałem by świat leżał u moich stóp – a to wszystko dzięki muzyce” – mówił Kaczyński
„Kto umie być menedżerem festiwalowym jacy rodzą się czasem tylko w Ameryce, kto tak potrafi tworzyć żywą dekorację festiwalu, kto jest tym namiętnym kolekcjonerem ciekawych osobowości artystycznych dzięki którym rodzi się jedyna w swoim rodzaju atmosfera festiwalu? Tylko jeden człowiek w Polsce – Bogusław Kaczyński, znawca opery, autor, dziennikarz, prezenter za którym szaleje publiczność” – mówił muzykolog, krytyk muzyczny Janusz Ekiert
„Byłem żonaty, ale po pięciu latach rozstaliśmy się. Chwila jakiejś fascynacji, chciałem spróbować jak by to było. Ale nie udało się. Dla sztuki porzuciłem życie prywatne. Bo sztuka jest zazdrosna i musi być najważniejsza, a cała reszta to tylko dodatek” – mówił kiedyś B. Kaczyński o swoim życiu prywatnym w rozmowie z „Super Expressem”
/muzyka.interia.pl/ /22.1.2016/

Informację o śmierci Bogusława Kaczyńskiego podał Tadeusz Deszkiewicz
„Właśnie dotarła do mnie bardzo smutna wiadomość o śmierci Bogusława Kaczyńskiego. Kilka dni temu doznał kolejnego udaru, jednak byłem przekonany że jego niezwykła wola życia pozwoli mu go przezwyciężyć. Nie udało się. Bogusław Kaczyński miał nieocenione zasługi w popularyzacji muzyki poważnej. Opowiadał o niej ze swadą i wielką kompetencją. Bardzo smutna wiadomość” – napisał na Deszkiewicz
B. Kaczyński był uhonorowany m.in. tytułem „Mistrza Mowy Polskiej”
Jesienią 2002 podczas gali z okazji 50-lecia TVP otrzymał statuetkę i tytuł „Gwiazda Telewizji Polskiej”. W 2010 otrzymał godność „Wybitnej Osobistości Pracy Organicznej” oraz statuetkę „Złotego Hipolita” nadaną przez Towarzystwo im. Hipolita Cegielskiego. Uhonorowany prestiżową nagrodą „Piękniejsza Polska” oraz wieloma innymi odznaczeniami i wyróżnieniami w kraju i za granicą
/muzyka.interia.pl/ /21.1.2016/

*****

ANDRZEJ KOTKOWSKI

W wieku 75 lat zmarł filmowiec Andrzej Kotkowski – reżyser, scenarzysta, aktor, pedagog, członek Stowarzyszenia Filmowców Polskich i Polskiej Akademii Filmowej
Jak poinformowało Stowarzyszenie Filmowców Polskich Kotkowski zmarł 15 stycznia
Andrzej Kotkowski urodził się w 17 lutego 1940 we Lwowie. W 1964 ukończył wydział prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, cztery lata później Studium Organizacji Produkcji Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej i Filmowej w Łodzi
Pracował jako asystent kierownika produkcji, asystent reżysera i II reżyser. Jako samodzielny reżyser zadebiutował w 1978 filmem „Gra o wszystko”
Zrealizował m.in. filmy „Olimpiada 40” /1980/, „Spokojne lata” /1981/, „W starym dworku czyli niepodległość trójkątów” /1984/ i „Obywatel Piszczyk” /1988/, za który dostał nagrodę za reżyserię na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni
Brał udział przy powstaniu filmów: „Ziemia obiecana” /1974/, „Wesele” /1972/, „Korczak” /1990/, „Jowita” /1967/ i „Mała matura 1947” /2010/
Był autorem seriali telewizyjnych, m.in. „Psie serce” /2002-03/ i „Egzamin z życia” /2005-08/
Współpracował z Andrzejem Wajdą, do 1989 związany z zespołem filmowym „X”
Ostatni film przy którym pracował – „Excentrycy czyli po słonecznej stronie ulicy” w reż. Janusza Majewskiego – trafił na ekrany kin 15 stycznia 2016
Wykładał na Akademii Filmu i Telewizji w Warszawie. Był członkiem Polskiej Akademii Filmowej, Stowarzyszenia Filmowców Polskich i kapituły przyznającej nagrodę imienia Janusza „Kuby” Morgensterna „Perspektywa”
/PAP/ /16.1.2016/

*****

ROMAN BARTOSZCZE

31 grudnia 2015 r. zmarł Roman Bartoszcze. Był współtwórcą NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych, posłem w sejmie kontraktowym i sejmie I kadencji. Miał 69 lat
Był bratem zamordowanego w 1984 r. Piotra Bartoszcze, także działacza chłopskiego, z którym od 1980 r. współtworzył najpierw „Solidarność Chłopską”, a potem „Solidarność” RI
W stanie wojennym internowany. Po zwolnieniu działał w Ogólnopolskim Komitecie Oporu Rolników, wydawał pismo „Żywią i bronią”
Prowadził kilkunastohektarowe gospodarstwo rolne w Sławęcinie
Odznaczony przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia
Pogrzeb Romana Bartoszcze odbył się 2 stycznia 2016 w Inowrocławiu
/www.solidarnosc.org.pl/ /1.1.2016/

W ostatni dzień 2015 r. po długiej chorobie zmarł Roman Bartoszcze, znany działacz rolniczej Solidarności i poseł RP, odznaczony przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia
Roman Bartoszcze był współtwórcą NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych. Dwukrotnie zdobył mandat posła RP, najpierw w sejmie kontraktowym, a później sejmu I kadencji
/…/ W 1990 wstąpił do Polskiego Stronnictwa Ludowego i został jego pierwszym prezesem
Za wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył go Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski
/express.bydgoski.pl/ /2.1.2016/

*****

ELŻBIETA KRZESIŃSKA

Zmarła jedna z najwybitniejszych polskich lekkoatletek
W wieku 81 lat po długiej chorobie zmarła Elżbieta Krzesińska, wybitna polska lekkoatletka – poinformował PZLA
„Złota Ela” której znakiem rozpoznawczym był długi warkocz zdobyła w skoku w dal złoty medal olimpijski w Melbourne i srebrny w Rzymie. Krzesińska /z domu Duńska/ z powodzeniem rywalizowała także na arenie krajowej w skoku wzwyż, biegu na 80 m przez płotki i pięcioboju
Urodzona 11 listopada 1934 w Młocinach /wówczas k. Warszawy/ lekkoatletka do tej dyscypliny sportu trafiła nieco przypadkowo. W Elblągu, pod koniec roku szkolnego, z powodu licznych nieobecności na lekcjach wychowania fizycznego /wstydziła się przebierać w strój sportowy/, nauczyciel postawił jej warunek. Dostanie na świadectwie maturalnym piątkę jeżeli przeskoczy poza wytyczoną przez niego na piasku linię
„Wylądowałam tak daleko poza linię że zaszokowałam nie tylko nauczyciela” – wspominała była rekordzistka świata w skoku w dal /6.35 m dwa razy w 1956 – w Budapeszcie i Melbourne/
Z wykształcenia była lekarzem stomatologiem; studiowała na Akademii Medycznej w Gdańsku i tam trenowała. W 1952 jej szkoleniowcem został Andrzej Krzesiński, za którego trzy lata później wyszła za mąż
Sławę zdobyła przede wszystkim… włosami. Mimo znakomitego skoku podczas igrzysk w Helsinkach w 1952 została przesunięta z drugiej na dwunastą pozycję. Przyczyną degradacji był długi warkocz który przy lądowaniu, kiedy miała odchyloną do tyłu głowę, pierwszy dotknął piasku zostawiając na nim ślad długości 60 cm. Konkurs przerwano, a sędziowie dyskutowali jaką odległość skoku uznać – od belki do początku śladu warkocza, czy do śladu ciała. Mając mało czasu i wobec ostrego protestu Węgrów orzekli że „warkocz jest częścią ciała”. Po tym zdarzeniu w Polsce wywiązała się wielka debata, a warkocz miał zarówno zwolenników jak i przeciwników
Przed następnymi igrzyskami Krzesińska przezornie skróciła warkocz i zdobyła w Melbourne złoty medal. W 1960 w Rzymie mimo osłabienia kontuzją i kradzieży
butów /skakała w pożyczonych męskich kolcach które były o dwa numery za duże/ zdołała wywalczyć olimpijskie srebro. Swoje wspomnienia opisała w wydanej w 1994 książce „Zamiatanie warkoczem”
„Do dziś żona imponuje mi żywotnością. Kiedy idzie ze mną na trening skoku o tyczce, to muszę ją przywiązywać by nie ‚szalała’. Rwie się do prowadzenia zajęć, a przecież ma problem z kręgosłupem od lat. Dyskopatia postępuje. Ale entuzjazmu jej nie brakuje” – mówił w ubiegłym roku Krzesiński
/PAP/ /29-12-2015/

Elżbieta Duńska urodziła się 11 listopada 1934 w Młocinach pod Warszawą /obecnie dzielnica miasta/. Po II wojnie światowej z rodziną przeniosła się do Elbląga. W tym mieście stawiała pierwsze kroki w sporcie
W 1952 podczas studiów na Akademii Medycznej w Gdańsku rozpoczęła treningi pod okiem Andrzeja Krzesińskiego. Jej wybór był wielokrotnie komentowany przez ówczesne media bo Krzesiński – czołowy polski tyczkarz tamtego okresu, olimpijczyk z Rzymu – nie miał doświadczenia trenerskiego. Elżbieta Duńska poślubiła swojego trenera 1 stycznia 1955
Także w 1952 zadebiutowała w igrzyskach olimpijskich. W Helsinkach zajęła 12 miejsce w finale mimo oddania świetnego skoku. Sędziowie odległość od belki zmierzyli bowiem do słynnego już śladu zostawionego w piasku przez warkocz zawodniczki. Polka zamiast srebrnym medalem musiała zadowolić się dalszym miejscem. Po igrzyskach przez Polskę przeszła głośna dyskusja która nawoływała lekkoatletkę do ścięcia słynnego warkocza
Dwa lata po helsińskich igrzyskach Elżbieta Duńska zdobyła w Bernie brązowy medal mistrzostw Europy
20 sierpnia 1956 w Budapeszcie ustanowiła wynikiem 6.35 rekord świata w skoku w dal. Przed jesiennym startem w igrzyskach w Melbourne /zawody na Antypodach rozgrywano na przełomie listopada i grudnia/ Elżbieta Krzesińska – pomna doświadczeń z Helsinek – ścięła warkocz
27 listopada podczas olimpijskiego finału była bezkonkurencyjna i skokiem na 6.35 wyrównała własny rekord świata oraz zdobyła złoty medal
Wygrywając w Melbourne Krzesińska została pierwszą polską mistrzynią olimpijską po II wojnie światowej. Po igrzyskach wygrała Plebiscyt Przeglądu Sportowego na najlepszego sportowca Polski 1956
W 1959 podczas pierwszej Uniwersjady która odbywała się w Turynie zdobyła złoto w skoku w dal oraz brąz w biegu płotkarskim na 80 m
Rok później, dwa miesiące przed igrzyskami w Rzymie, doznała kontuzji. Dwa tygodnie przed rozpoczęciem olimpiady w stolicy Włoch przeszła skomplikowany zabieg. Po konkursie eliminacyjnym Polka zostawiła na stadionie swoje kolce, których już nie odzyskała. W efekcie, po interwencji wybitnego trenera trójskoczków Tadeusza Starzyńskiego, w finale olimpijskim wystartowała w męskich butach sprintera. Mimo tych wszystkich przeciwności udało jej się wywalczyć rezultatem 6.27 wicemistrzostwo olimpijskie
Po starcie w Rzymie na arenie międzynarodowej wywalczyła jeszcze w 1962 w Belgradzie wicemistrzostwo Europy. Wielokrotnie zdobywała medale mistrzostw Polski w skoku w dal, wieloboju oraz biegach płotkarskich
Po zakończeniu kariery wiele lat mieszkała z mężem w Warszawie. W 1981 wyjechała z Polski. Blisko 20 lat pracowała z mężem jako trener lekkoatletyki w amerykańskim Eugene
/sport.interia.pl/ /29.12.2015/

*****

O. JAN GÓRA

Zmarł o. Jan Góra, charyzmatyczny wychowawca, duszpasterz akademicki, rekolekcjonista, organizator corocznych spotkań młodych w Lednicy. Był także twórcą pieśni Abba Ojcze na Światowe Dni Młodzieży w 1991 w Częstochowie. Miał 67 lat
O. Jan Góra zasłabł w poniedziałek w trakcie odprawiania Mszy św. Reanimacja nie przyniosła skutku. „Przyczyną śmierci było ustanie akcji serca i obrzęk płuc” – poinformował Bartłomiej Dobrzyński, rzecznik prasowy Lednicy 2000
Dominikanin, duszpasterz akademicki o. Jan Góra był znany przede wszystkim jako twórca i organizator dorocznych spotkań młodych na Polach Lednickich /Wielkopolskie/. W czerwcu tego roku na XIX Spotkaniu Młodych Lednica 2000 pod Bramą-Rybą zgromadziło się ok. 65 tys. pielgrzymów z Polski i zagranicy
Śmierć o. Góry jest wielką stratą dla Kościoła, dla ludzi młodych” – powiedział na wieść o śmierci duchownego prymas Polski ks. abp Wojciech Polak
Dodał że o. Góra miał swoje wielkie plany o których opowiadał mu 12 grudnia podczas spotkania opłatkowego z młodzieżą lednicką
– Prosił mnie bym 4 czerwca 2016 na Polach Lednickich otworzył Bramę Miłosierdzia. Nie zdawałem sobie wówczas sprawy że to będzie nasze ostatnie spotkanie. Ale pozostawiony przez o. Górę testament spełnię – zapewnił prymas Polski
„O. Jana spotkałem pierwszy raz w Gnieźnie – i to akurat kiedy zabierał się do organizacji pierwszego ze spotkań lednickich” – wspomina ks. abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski
– Rozmawiał z ks. abp. Muszyńskim, był tam z grupą młodzieży. Ksiądz arcybiskup skierował go do mnie by pomówić o bardziej szczegółowych sprawach organizacyjnych. Wtedy właśnie poznałem o. Jana troszeczkę lepiej od tej strony charyzmatycznej. Było widać że on jest całkowicie oddany młodzieży, a potem że słucha – owszem – innych ludzi, ale… nie bierze tego pod uwagę. On wiedział dokładnie o co mu chodzi i bardzo dbał by te spotkania modlitewne odpowiadały młodzieży, były powiedziane jej językiem i jednocześnie przez młodzież organizowane. Byłem na wszystkich spotkaniach lednickich, bez żadnego wyjątku, i muszę powiedzieć że innemu człowiekowi pewnie nie udałoby się poprowadzić tych bodajże 19 spotkań – i to z takim ogromnym zaangażowaniem oraz takim szerokim oddźwiękiem u młodzieży – wspominał ks. abp Gądecki
To ogromna strata dla Kościoła. Tracimy wielkiego duszpasterza naszych czasów – dodał
– Uważam że tracimy jednego z najważniejszych i największych obecnych duszpasterzy. To podwójna strata, również z tego powodu że – na ile zdaję sobie z tego dokładnie sprawę – nie miał przygotowanego kontynuatora. Często wracaliśmy do tego tematu: co będzie po ojcu Górze – czy ktoś udźwignie ten ciężar spotkań legnickich, czy nikt nie da rady… Teraz prócz wdzięczności Panu Bogu za to wszystko co o. Jan zrobił, wydaje mi się że i dominikanie, i inni duszpasterze młodzieży będą w dużym kłopocie: czy znajdzie się człowiek z podobnymi charyzmatami i jednocześnie z taką wielką siłą ducha – powiedział ks. abp Gądecki

JAN WOJCIECH GÓRA OP ur. 8 lutego 1948 w Prudniku k. Opola, dominikanin /Zakon braci Kaznodziejów/, doktor teologii, duszpasterz akademicki w Poznaniu, rekolekcjonista, prozaik, twórca i animator ośrodków duszpasterskich na Jamnej, w Hermanicach i nad Lednicą, organizator corocznych spotkań młodych Lednica 2000, pod Bramą–Rybą /Bramą III Tysiąclecia/, twórca Domu Jana Pawła II nad Lednicą
W 1966 wstąpił do Zakonu Dominikanów, w latach 1967-74 studiował w Kolegium Filozoficzno-Teologicznym Ojców Dominikanów w Krakowie, gdzie w 1972 złożył śluby wieczyste, a w 1974 przyjął święcenia kapłańskie. W 1976 obronił pracę magisterską na wydziale Teologicznym ATK w Warszawie, a w 1981 na tym samym wydziale uzyskał tytuł doktora teologii. W latach 1977-87 był duszpasterzem młodzieży szkół średnich w Poznaniu, a od 1987 duszpasterzem akademickim w Poznaniu
W tym samym roku zaczął organizować coroczne letnie młodzieżowe kolokwia w Ustroniu-Hermanicach, w 1991 był współorganizatorem VI Światowego Dnia Młodzieży na Jasnej Górze. Od 1992 otworzył Dom Świętego Jacka – ośrodek duszpasterski na górze Jamna niedaleko Tarnowa, gdzie wybudował Sanktuarium Matki Niezawodnej Nadziei
W 1997 pierwszy raz zaprosił młodzież na Lednicę k. Gniezna. Spotkania młodych pod Bramą III Tysiąclecia w kształcie ryby odbywają się co roku w pierwszą sobotę czerwca i gromadzą ponad 100 000 uczestników
Był propagatorem idei Małych Ojczyzn, organizatorem konkursów literackich im. Romana Brandstaettera – jego nauczyciela i przyjaciela, współpracownikiem wielu pism, wydawnictw katolickich i kulturalnych, autorem kilkunastu książek i cyklów felietonów
/jangora.pl/RIRM/PAP/ /21.12.2015/

Jak stwierdził Bartłomiej Dobrzyński, rzecznik prasowy Spotkań Lednickich, o. Góra zostawił po sobie wspólnotę. − To jest najpiękniejsze co można po sobie zostawić: miłość innych
Jan Wojciech Góra urodził się 8 lutego 1948 w Prudniku na Opolszczyźnie. Do Zakonu Kaznodziejskiego wstąpił w wieku 18 lat. W 1972 złożył zakonne śluby wieczyste, a 8 czerwca 1974 przyjął w Krakowie święcenia kapłańskie z rąk ówczesnego biskupa pomocniczego archidiecezji krakowskiej Juliana Groblickiego
Z 41 lat kapłaństwa prawie wszystkie spędził w Poznaniu. W latach 1974-76 był katechetą w Tarnobrzegu, już w 1977 został duszpasterzem młodzieży w Poznaniu, a 10 lat później duszpasterzem akademickim. Był nim 35 lat
W 1997 zaangażował się w dzieło swojego życia – nad Jeziorem Lednickim wybudował stalową bramę w kształcie ryby – znaku pierwszych chrześcijan. Zapraszał tam polską młodzież. Co roku w pierwszą sobotę czerwca przybywały pod bramę dziesiątki, a bywało że i sto tysięcy osób z kraju i zagranicy. Od początku o. Górę w jego dziele wspierał Jan Paweł II, z którym dominikanin się przyjaźnił. Przez wiele lat prowadził audycje dla młodzieży w Radiu Maryja
/RS/KAI/www.naszdziennik.pl/

*****

BARBARA FALANDYSZ

Po długiej chorobie zmarła Barbara Falandysz – znany prawnik i mediator
Miała 56 lat. Chorowała na raka, ale nie przestawała zarażać swoim optymizmem – tak wspominają ją przyjaciele
/interia.pl/ /14.12.2015/
Rok temu wykryto u niej raka. Niestety nie zdołała wygrać trudnego pojedynku ze śmiercią
Urodziła się w 1959 r. Była żoną Lecha Falandysza, bardzo znanego prawnika. Jej mąż umarł na raka trzustki w 2003. U niej zdiagnozowano nowotwór w ubiegłym roku. – Była wspaniałą kobietą. Ogromnie ciepłą, dowcipną, kochającą życie, szalenie rodzinną – powiedział prawnik Jacek Kondracki, znajomy Falandysz
Barbara Falandysz podchodziła do swojej choroby z dystansem. – Wszyscy umrzemy na raka, oprócz szczęśliwców którym uda się umrzeć na zawał, wylew albo w wypadku. Kiedyś odejść trzeba – powiedziała w jednym z wywiadów
/Super Express TV/ /14.12.2015/
Uznawana za autorytet była częstym gościem stacji telewizyjnych. – Potrafiła celnie mówić o otaczającej nas rzeczywistości. Miała wielką otwartość na ludzi – powiedział prawnik i senator PO Aleksander Pociej
– Ta choroba zatacza coraz większe kręgi. Od śmierci męża zostałam z małymi dziećmi, nie był to zresztą łatwy czas. /…/ Choroba przyszła w końcu do mnie, ale moje dzieci są już dorosłe – mówiła w trakcie programu telewizyjnego
/TVP Info, TVN24/ /14.12.2015/
W ostatnich latach życia żartowała ze swojej choroby. „Z raka chcę wycisnąć ile się da”
Barbara Falandysz: Do raka trzeba się przygotować. A potem przyzwyczaić
Mąż w ostatnim stadium swojej choroby powtarzał mi: „Przyjdzie jeszcze czas na płacz. Nie teraz, Baśka”. Siedzi to we mnie cały czas: na łzy będzie jeszcze czas – mówiła Barbara Falandysz w rozmowie z Anitą Czupryn
Kiedy poszłam na USG, to zaskoczenia nie było. Nie przejęłam się tym że to nie jest żaden tłuszczak, ale rak złośliwy. Był spodziewany…
Ludzie nie przygotowują się do tego że mogą zachorować
/www.gazetakrakowska.pl/ /14.12.2015/

*****

TOMASZ TOMCZYKIEWICZ

Nie żyje Tomasz Tomczykiewicz, poseł Platformy Obywatelskiej ze Śląska. Jak poinformowano na antenie TVP Info mężczyzna zmarł w szpitalu w Katowicach. Informację tę potwierdziła kierowniczka jego biura Marcela Banert
Tomasz Tomczykiewicz był szefem Rady Regionalnej Platformy Obywatelskiej. Poseł zmarł w szpitalu. Od kilku lat zmagał się z chorobą nerek. Jak informuje „Dziennik Zachodni” kilka lat temu przeszedł transplantację tego narządu. Mimo to choroba powróciła
– Trudno mi w to uwierzyć choć nas na to przygotowywał, od wielu lat poważnie chorował. Wiele razy wygrywał z chorobą, bo miał w sobie zawsze wolę walki – powiedział Borys Budka
Karierę polityczną Tomczykiewicz rozpoczął w roku 1998 zostając radnym sejmiku śląskiego i burmistrzem Pszczyny. Od 2001 był posłem na sejm ze Śląska. W obecnej kadencji był przewodniczącym sejmowej komisji mniejszości narodowych i etnicznych. W kadencji poprzedniej był współprzewodniczącym Komisji Gospodarki. Brał również udział w pracach nadzwyczajnej komisji śledczej ds. wyjaśnienia śmierci Barbary Blidy.
W latach 2011-15 był wiceministrem gospodarki ds. energetyki, górnictwa, ropy i gazu
Miał 54 lata. Zostawił żonę i dwójkę dzieci
/interia.pl/ /29.11.2015/

*****

O. ZACHARIASZ JABŁOŃSKI

Zmarł o. Zachariasz Jabłoński, paulin, miał 75 lat. Przeżył 57 lat życia zakonnego i 51 lat kapłaństwa
Szczepan Jabłoński, syn Adama i Józefy, ur. 16 grudnia 1940 w Brdowie, w diecezji włocławskiej
Pierwszą profesję w Zakonie Paulinów złożył 8 września 1958. Święcenia kapłańskie przyjął 28 czerwca 1964
Ks. abp Wacław Depo, metropolita częstochowski a prywatnie przyjaciel zmarłego, w rozmowie z Radiem Jasna Góra wspominał że o. Zachariasz był niezwykle ciepłym człowiekiem który czuł Polskę
– Jesteśmy teraz pogrążeni w smutku i przeżywamy że odchodzi ktoś tak bardzo ciepły, ktoś tak bardzo serdeczny, zawsze wychodzący naprzeciw z takim twórczym niepokojem. On nie zadawalał się tym co już było osiągnięte – w sympozjach na Jasnej Górze, różnych świętowaniach tajemnicy, rocznic – ale on zawsze czuł Polskę. Czuł to co Kościół w Polsce może przekazać narodowi w sensie tej wierności – powiedział ks. abp Wacław Depo
Był profesorem Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego i kierownikiem Katedry Mariologii Instytutu Teologicznego w Radomiu. W swoim dorobku naukowym miał kilkadziesiąt prac dotyczących kultu maryjnego i ruchu pielgrzymkowego, szczególnie na Jasną Górę
/RIRM/ /26.11.2015/

Nad ranem zmarł o. Zachariasz Jabłoński OSPPE, w latach 2008-14 definitor generalny Zakonu Paulinów. Miał 75 lat. Zmarł po długiej chorobie w szpitalu o godz. 5.50
W latach 2008-14 był definitorem generalnym Zakonu Świętego Pawła Pierwszego Pustelnika. Był profesorem Uniwersytetu Kard. Stefana Wyszyńskiego i kierownikiem Katedry Mariologii Instytutu Teologicznego w Radomiu. Wykładał także w WSD Paulinów
Msza Święta pogrzebowa zostanie odprawiona w poniedziałek, 30 listopada, od godz. 11 w bazylice jasnogórskiej. Następnie ciało Zmarłego zostanie przeniesione i złożone w grobowcu paulińskim, na cmentarzu św. Rocha w Częstochowie
/RS/www.naszdziennik.pl/ /26.11.2015/

*****

KS. DARIUSZ KRAWCZYK

W wieku 48 lat zmarł ks. Dariusz Krawczyk, główny odpowiedzialny Instytutu Świeckiego Życia Konsekrowanego Świętej Rodziny. Przez wiele lat był sekretarzem abp. Kazimierza Majdańskiego
Pochodził z Lubania gdzie urodził się 11 stycznia 1967 r. W latach 1987-93 studiował w Instytucie Studiów nad Rodziną ATK w Łomiankach, który ukończył z tytułem magistra nauk o rodzinie. W 1988 wstąpił do Instytutu Świeckiego Życia Konsekrowanego Świętej Rodziny, w którym w 1995 złożył śluby wieczyste
W latach 1994-2007 był osobistym sekretarzem abp. Kazimierza Majdańskiego, założyciela obu instytutów. Po jego śmierci wstąpił do Archidiecezjalnego Wyższego Seminarium Duchownego w Szczecinie, gdzie też w 2013 przyjął święcenia kapłańskie
Pracował w Parafii św. Kazimierza w Szczecinie
Mimo choroby nowotworowej, którą zdiagnozowano u niego tuż przed święceniami, w 2014 został głównym odpowiedzialnym Instytutu Świeckiego Życia Konsekrowanego Świętej Rodziny. Posługiwał jako kapłan w ogniskach Instytutu Świętej Rodziny prowadząc dni skupienia, rekolekcje, służąc posługą konfesjonału
Zmarł po długiej i ciężkiej chorobie 18 listopada. Uroczystości pogrzebowe odbyły się w niedzielę 22 listopada w Łomiankach pod Warszawą w kaplicy kaplicy Instytutu Świeckiego Życia Konsekrowanego Świętej Rodziny
Ks. Jarosław Szymczak z Wydziału Studiów nad Rodziną UKSW stwierdził że ks. Krawczyk „docierał do serc które były daleko od Pana. A jednocześnie potrafił swoją obecnością, pogodą ducha, ciepłem i z serca płynącą modlitwą wnosić w odwiedzane rodziny żywą obecność Pana Boga”
„Był dla nas świadkiem że kapłaństwo to nade wszystko jedność z Panem Jezusem, z której wyrasta wszystko inne
Ostatnie miesiące wyniszczającej choroby odbierały go nam powoli, przygotowując do tego ostatecznego przejścia, ale zostawiając w nas świadomość że jesteśmy razem, że w modlitwie nasza łączność trwa. Straciliśmy go tu na ziemi, ale zostaje z nami wielki Przyjaciel i Orędownik rodziny” – napisał ks. Szymczak na stronie internetowej Fundacji Pomoc Rodzinie
/pb/KAI/isr.org.pl/fpr.pl/ /20.11.2015/

Po długiej i ciężkiej chorobie 18 listopada zmarł ks. Dariusz Krawczyk, Główny Odpowiedzialny Instytutu Świeckiego Życia Konsekrowanego Świętej Rodziny w Łomiankach, kapłan archidiecezji szczecińskiej
Ks. Dariusz Krawczyk urodził się w Lubaniu 11.01.1967. Został ochrzczony 29.01.1967 w kościele parafialnym św. Antoniego w Siekierczynie. Formację religijną pogłębiał w Ruchu Światło-Życie jako uczestnik, a potem animator grup oazowych
W 1987 ukończył Technikum Elektroenergetyczne w Zgorzelcu. W latach 1987-93 studiował w Instytucie Studiów nad Rodziną ATK w Łomiankach. Studia ukończył z tytułem magistra nauk o rodzinie w 1993 /praca: Zasada systematyzacji teologii małżeństwa i rodziny w ujęciu ks. abp. K. Majdańskiego/
Swoje życie oddał Bogu w służbie rodzinom. 30.12.1988 wstąpił do Instytutu Świeckiego Życia Konsekrowanego Świętej Rodziny
W Instytucie tym złożył na ręce ks. arcybiskupa Kazimierza Majdańskiego 30.12.1990 pierwsze śluby, a 31.12.1995 śluby wieczyste
W latach 1994-2007 był osobistych sekretarzem abpa Kazimierza Majdańskiego. Przez szereg lat współpracował z Fundacją Pomoc Rodzinie w dziale wydawnictw /szczególnie publikacje ks. abpa K. Majdańskiego i Instytutu Studiów nad Rodziną UKSW/. Podejmował różnorodne zadania w Instytucie Świętej Rodziny – od prac gospodarczo-technicznych do posługi apostolskiej
Po śmierci Założyciela Instytutu stopniowo odkrywał nowe wezwanie do kapłaństwa. W 2009 wstąpił do Archidiecezjalnego Wyższego Seminarium Duchownego w Szczecinie. W 2012 otrzymał święcenia diakonatu i został skierowany do posługi w Parafii św. Kazimierza w Szczecinie. Święcenia kapłańskie otrzymał 16.03.2013 w Szczecinie
Mszę św. prymicyjną oprawił 17.03.2013 w Parafii św. Kazimierza w Szczecinie, w której potem posługiwał. Od 24.08.2013 oddelegowany do stałej posługi w Instytucie Świeckim Życia Konsekrowanego Świętej Rodziny
Na początku 2013 zdiagnozowano u niego zaawansowaną chorobę nowotworową. Mimo dolegliwości i cierpienia podjął od 25.09.2014 zadania Głównego Odpowiedzialnego Instytutu Świeckiego Życia Konsekrowanego Świętej Rodziny
Był stale dla innych, na ile sił starczało, a nawet, kiedy ich już nie starczało. Posługiwał jako kapłan w Ogniskach Świętej Rodziny prowadząc dni skupienia, rekolekcje, służąc posługą konfesjonału
Na swoim obrazku prymicyjnym umieścił jako motto słowa „abyśmy zawsze i wszędzie Tobie składali dziękczynienie” /Prefacja o Najświętszej Eucharystii/. Taka była jego kapłańska posługa – radość i wdzięczność za każdą sprawowaną Mszę św. Także te – do ostatnich dni koncelebrowane, kiedy już był unieruchomiony i z trudem wymawiał słowa konsekracji
/isr.org.pl/ /19.11.2015/

*****

KRZYSZTOF MAJ

Nie żyje dyrektor Górnika Zabrze Krzysztof Maj. Miał 39 lat
Bardzo smutna informacja nadeszła z Zabrza. Nie żyje od lat związany z Górnikiem Krzysztof Maj. Zmarł z powodu zawału serca na Słowacji, gdzie pojechał z Janem Żurkiem oglądać jednego z piłkarzy, którzy zimą mieliby trafić do zabrzańskiego klubu
Maj w Górniku pracował od 2006 r. Najpierw był dyrektorem, a później przez trzy lata wiceprezesem. To on w dużej mierze decydował o polityce transferowej zabrzan. Kilka tygodni temu władze Górnika zdecydowały że nie będzie już pełnić funkcji wiceprezesa, a zostanie dyrektorem wykonawczym
W jego pracy i tak niewiele to zmieniło. W zeszłym tygodniu był w Turcji, gdzie przygotowywał zimowy obóz dla zespołu. W weekend, z byłym trenerem Górnika Janem Żurkiem, pojechał do Czech szukać wzmocnień dla ostatniego obecnie w tabeli piłkarskiej ligi zespołu. W pewnym momencie poczuł się źle. Okazało się że miał zawał serca. Nie udało się go uratować
„Od najmłodszych lat kibicował Górnikowi i całym sercem oddany był ukochanej drużynie. Rodzinie i najbliższym Krzysztofa Maja składamy najszczersze kondolencje” – napisano na oficjalnej stronie internetowej Górnika

Jak poinformował wiceprezydent Zabrza Krzysztof Lewandowski Krzysztof Maj w towarzystwie skauta Jana Żurka jechał samochodem do Czech na obserwację meczu ligowego. Przed Kudową Zdrój dyrektor Górnika nagle źle się poczuł i stracił przytomność. Mimo przyjazdu karetki i kilkunastominutowej reanimacji Krzysztof Maj zmarł. Powodem śmierci był najprawdopodobniej zawał serca
Krzysztof Maj od 2006 był dyrektorem marketingu Górnika, później dyrektorem wykonawczym oraz dyrektorem sportowym. Od 2012 był wiceprezesem Zarządu Górnika
/interia.pl/ /sport.pl/ /15.11.2015/

*****

SERGIUSZ LACH

Nie żyje Sergiusz Lach którego pamiętamy z roli Filipka w kultowym w latach 70 serialu Stanisława Jędryki „Stawiam na Tolka Banana”. Aktor urodzony w Warszawie zmarł w wieku 54 lat
Mieszkał w Szwecji, w Sztokholmie. Wyemigrował tam w połowie lat 80. Po uzyskaniu szwedzkiego obywatelstwa założył rodzinę
Wcześniej działał w NSZZ Solidarność. Na początku lat 80 dokumentował działalność „S” jako fotoreporter – podał portal niezależna.pl, który jako pierwszy poinformował o śmierci Lacha
Najbardziej znany był jednak jako aktor dziecięcy. W latach 70 wystąpił w filmach telewizyjnych „Zniszczyć pirata”, „Ustępliwy kochanek” i „Nim powstanie rodzina” /część „Oczekiwanie”/. Widzowie najbardziej pamiętają zapewne jego udział w młodzieżowym serialu „Stawiam na Tolka Banana” /1973/, który był adaptacją popularnej powieści Adama Bahdaja
Zagrał w nim Filipka Dulaka który zajmował się m.in. handlem chomikami syryjskimi. Warto wspomnieć o tajemniczym słowie „muka”, wypowiadanym przez Filipka, które zrobiło w latach 70 ogólnopolską karierę
Od tamtej pory nie pojawił się już jednak w żadnym filmie. Mimo tego w 2009 w rankingu polskich dziecięcych aktorów zorganizowanym przez jedną z gazet zajął 10 miejsce
Ostatni raz na ekranie pojawił się w 1995, w filmie dokument. Stanisława Jędryki „Tolek Banan i inni”. W produkcji wystąpili dziecięcy bohaterowie serialu „Stawiam na Tolka Banana” i wspominali pracę na planie

Do roli w telewizyjnym hicie został wybrany przez reżysera serialu Stanisława Jędrykę, który z uznaniem wypowiadał się na jego temat:
– Testowałem przed kamerą setki dzieci, ale tylko w jednym wypadku, Sergiusza Lacha, Filipka, kiedy zrobiłem próbę, nie miałem cienia wątpliwości – mówił Jędryka po latach
Po występach w kilku filmowych i telewizyjnych produkcjach Lach zrezygnował z kariery aktorskiej

To już trzeci aktor z serialu „Stawiam na Tolka Banana” który nie żyje. 22 października 2012 w wypadku samochodowym zginął Andrzej Kowalewicz, serialowy Cygan. 1 stycznia 1980 w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach zmarł Jacek Zejdler /miał 25 lat, jego śmierć przypisuje się funkcjonariuszom SB/, filmowy Szymek Krusz vel. Tolek Banan
/interia.pl/ /PAP/TVP/aleseriale.pl/ /13.11.2015/

/Jacka Zejdlera porównywano ze Zbyszkiem Cybulskim i Jamesem Deanem. Nie zrobił jednak kariery bo zginął tragicznie w wieku 25 lat. Jego śmierć obrosła legendą. Mówiono że był to mord na tle politycznym bo młody aktor sprzyjał opozycji
Zmarł tragicznie w nocy z 31 grudnia 1979 na 1 stycznia 1980. Początkowo mówiono że zginął w wypadku samochodowym. Inna wersja zakładała utopienie się w rzece. Jeszcze inna mówiła o mordzie dokonanym przez SB. Aktor udzielał się bowiem w środowiskach opozycyjnych. Był związany z łódzkim KOR-em/
/www.fakt.pl/

*****

TADEUSZ CHWAŁKA

Nie żyje Tadeusz Chwałka. Był przewodniczącym Forum Związków Zawodowych /FZZ/ i członkiem Prezydium Rady Dialogu Społecznego. Miał 62 lata
Zginął 11 listopada wieczorem w wypadku samochodowym
Do tragicznego wypadku doszło kilka minut przed godz. 17 na drodze krajowej nr 1 k. Radomska, w miejscowości Stobiecko Szlacheckie. Samochód którym kierował przewodniczący FZZ uderzył w ciągnik siodłowy który holował inny ciągnik
Ze wstępnych informacji wynika że kierowca ciągnika siodłowego jechał skrajnie lewym pasem drogi w kierunku Częstochowy. Holował inny ciągnik siodłowy. Zespół pojazdów zatrzymał się przed skrzyżowaniem na czerwonym świetle
Niestety jadący za nimi kierowca mercedesa nie zdążył wyhamować i uderzył w tył pojazdów. W wyniku zderzenia 62-letni kierowca mercedesa poniósł śmierć
Tadeusz Chwałka wracał z Warszawy z uroczystych obchodów Święta Niepodległości. Był zaproszony przez prezydenta Andrzeja Dudę. W październiku tego roku Chwałka został członkiem nowo powstałej Rady Dialogu Społecznego
Z wykształcenia był socjologiem. Pracował w branży górniczej
W 1989 współtworzył związek zawodowy Kadra. W latach 1998-2006 przewodniczył tej organizacji. W 1991 był jednym z założycieli Porozumienia Związków Zawodowych Kadra. W 2001 znalazł się w komitecie założycielskim FZZ
FZZ zarejestrowany w 2002 stał się jedną z trzech ogólnopolskich central związkowych wchodzących w skład tzw. komisji trójstronnej
Tadeusz Chwałka w przeszłości pracował w branży górniczej, od końca lat 80 był zaangażowany w pracę na rzecz związków zawodowych. Od ponad 20 lat działał społecznie
/wyborcza.biz/ /12.11.2015/
/czestochowa.wyborcza.pl/ /11.11.2015/
/mm/ja/FZZ/www.tvn24.pl/ /11.11.2015/

*****

KS. EDWARD ŻMIJEWSKI

W nocy z 9 na 10 listopada w swoim mieszkaniu w domu parafialnym przy parafii Matki Bożej Zwycięskiej zmarł w wieku 73 lat, w 51 roku kapłaństwa, ś.p. ks. prał. Edward Żmijewski
Kapelan Honorowy Jego Świątobliwości
Dziekan Dekanatu Rembertowskiego
Kanonik Gremialny Kapituły Katedralnej
Ks. prał. Edward Żmijewski pochodził z Parafii Trójcy Przenajświętszej w Czerwinie /Diecezja Łomżyńska/. Urodził się 21 marca 1942 w Gocłach, w rodzinie Aleksandra i Marty. Po ukończeniu Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Warszawie przyjął święcenia kapłańskie z rąk Stefana Kardynała Wyszyńskiego 27 maja 1965
Jako wikariusz pracował w Parafiach: Świętej Trójcy w Kołbieli, MB Zwycięskiej w Warszawie-Rembertowie, MB Loretańskiej na Pradze
W październiku 1976 został administratorem Parafii Nawiedzenia NMP w Górkach Kampinoskich. Jego staraniem została wzniesiona świątynia parafialna
W latach 1979–87 Ksiądz Prałat był równocześnie: administratorem Cmentarza Bródzieńskiego i Wawerskiego; sprawował funkcję sekretarza Komisji Archidiecezji Warszawskiej ds. Budowy Kościołów; był dyrektorem warszawskiego Domu Księży Emerytów /sierpień 1979-luty 1986/; jako referent pracował w Wydziale Gospodarczo-Budowlanym Kurii Metropolitalnej Warszawskiej /sierpień 1979–sierpień 1987/
W lutym 1986 mianowany proboszczem Parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Pyrach. Po półtorarocznej posłudze mianowany 7 lipca 1987 proboszczem Parafii MB Królowej Polski w Jabłonnie. Od 22 czerwca 1993 był proboszczem Parafii MB Zwycięskiej w Rembertowie
Od 1992 po nowym podziale administracyjnym Kościoła w Polsce przynależał do Prezbiterium Diecezji Warszawsko-Praskiej. Biskup Kazimierz Romaniuk mianował go diecezjalnym duszpasterzem środowisk pracy; funkcję tę pełnił do śmierci. Podobnie jak sprawowany od 25 marca 2003 urząd Dziekana Rembertowskiego
Przez kard. Stefana Wyszyńskiego odznaczony 16 czerwca 1979 przywilejem rokiety i mantoletu a 24 grudnia 1992 dekretem bp. Kazimierza Romaniuka mianowany kanonikiem honorowym Kapituły Katedralnej Warszawsko-Praskiej. 27 kwietnia 2002 otrzymał tytuł Kapelana honorowego Jego Świątobliwości. Od 23 grudnia 2006 był kanonikiem gremialnym Kapituły Katedralnej
/Kuria Biskupia Warszawsko-Praska/
/dw-p.pl/4426/

*****

CZESŁAW KISZCZAK

Zmarł gen. Czesław Kiszczak, szef komunistycznego MSW z lat 80, prawomocnie skazany za wprowadzenie stanu wojennego. Kiszczak był też oskarżony o przyczynienie się do śmierci 9 górników z kopalni Wujek. Miał 90 lat. O jego zgonie powiadomiła żona zmarłego
W latach 70 Kiszczak był najpierw szefem wywiadu wojskowego, później także i kontrwywiadu. W 1981 jako generał wojska został szefem MSW, jako bliski współpracownik ówczesnego premiera gen. Jaruzelskiego. Brał udział w organizowaniu stanu wojennego; był członkiem Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego i Biura Politycznego KC PZPR w latach 1986-90
Był uczestnikiem rozmów w Magdalence i prac Okrągłego Stołu w 1989
W lipcu 1989 desygnowany na premiera, ale nie zdołał utworzyć rządu. W rządzie Tadeusza Mazowieckiego był wicepremierem i szefem MSW. 6 lipca 1990 wycofał się z życia politycznego
Od lat 90 Kiszczak był częstym gościem sądów jako oskarżony za swe działania szefa MSW. Najgłośniejszy i najdłuższy był proces o przyczynienie się do śmierci dziewięciu górników z kopalni Wujek, zabitych przez ZOMO w pierwszych dniach stanu wojennego w grudniu 1981
W procesie osób które wprowadziły stan wojenny sąd wymierzył mu karę 2 lat więzienia w zawieszeniu za udział w „zorganizowanym związku przestępczym o charakterze zbrojnym”, który przygotowywał stan wojenny. Wyrok, po apelacji, został utrzymany
Procesów było więcej. W dwóch z oskarżenia IPN został uznany za winnego dyskryminacji wyznaniowej podległych funkcjonariuszy. IPN zarzucał mu także przekroczenie uprawnień przez utrudnianie i kierowanie na fałszywe tory śledztwa w sprawie śmiertelnego pobicia przez milicję Grzegorza Przemyka w 1983. Śledztwo zostało później umorzone z powodu przedawnienia karalności
Zeznawał jako świadek w procesie swego byłego zastępcy w MSW gen. Władysława Ciastonia oskarżonego o kierowanie zabójstwem bł. ks. Jerzego Popiełuszki w październiku 1984
/PAP/RIRM /5.11.2015/

*****

JERZY SADEK

Po ciężkiej chorobie 4 listopada w Żyrardowie zmarł Jerzy Sadek. Miał 73 lata. Słynący z atomowego strzału napastnik Łódzkiego Klubu Sportowego w swoim debiucie reprezentacyjnym strzelił gola po którym piłka rozerwała siatkę
Było to 13 października 1965 w Glasgow, gdzie w eliminacjach mistrzostw świata, w obecności prawie 108 tys. widzów, Polska grała ze Szkocją. Po golach Billa NcNeila i Ernesta Pola do 87 minuty był remis 1:1. Wynik na 2:1 dla Biało-czerwonych ustalił Sadek, a sprawozdawca radiowy podał że po strzale napastnika ŁKS piłka rozerwała siatkę i wypadła z bramki
Po meczu angielska prasa pisała że Everton zaoferował 100 tys. funtów za natychmiastowy transfer Sadka. Czasy były jednak takie że nie miał on wówczas szans na wyjazd i grę w lidze angielskiej
Kilka miesięcy później Sadek zagrał jednak na stadionie Evertonu. W 1966 r. zdobył tam gola w towarzyskim meczu z Anglią, zremisowanym 1:1. Pół roku później gospodarze zostali mistrzami świata
Łącznie w reprezentacji Polski Sadek strzelił sześć bramek. W eliminacjach MŚ 1966 oprócz trafienia ze Szkotami zdobył również dwa gole w wygranym 7:0 meczu z Finlandią. Strzelał bramki także w meczach z Luksemburgiem w 1966 /4:0, el. ME/ i Brazylią w 1968 /3:6/. W reprezentacji zagrał 18 razy. Ostatni – 10 października 1971, w przegranym 1:3 meczu z RFN
Sadek urodził się 13 stycznia 1942 w Radomsku, gdzie rozpoczął też piłkarską karierę. Po występach w miejscowych klubach – Stali i Czarnych – w wieku 20 lat trafił do ŁKS, dla którego w 213 meczach ligowych strzelił łącznie 102 gole. W tym czasie był jedną z największych gwiazd łódzkiego zespołu
„Od 1962 przez dobre dziesięć lat chodziło się w Łodzi na piłkę przede wszystkim ‚na Sadka’, bo jego widowiskowe gole były ozdobą niejednego meczu. Typowa dla niego akcja to bieg ze skrzydła w kierunku środka boiska tuż za linią pola karnego i zaskakujący strzał po ziemi, znacznie trudniejszy do obrony niż wolej pod poprzeczkę. Był napastnikiem wszechstronnym, bardzo dobrze grał głową i – jak żartowano – dzięki temu dostał angaż w Sparcie Rotterdam, gdyż już pod koniec ligowej kariery otrzymał zgodę na transfer zagraniczny” – napisano o Sadku w jubileuszowej książce „100 lat ŁKS”
Do Sparty Sadek trafił w 1973 po kilkumiesięcznych występach w innym holenderskim zespole – HFC Haarlem. W 1976 wrócił do ŁKS, w którym grał do 1978
W ostatnim okresie życia Sadek mieszkał w Żyradowie, gdzie przeniosła się jego córka. Od trzech lat walczył z chorobą nowotworową. Tydzień temu w ciężkim stanie znalazł się w szpitalu, gdzie zmarł 4 listopada po południu
/PAP/ /4.11.2015/

*****

TOMASZ BLATT

Był jednym z nielicznych ocalałych więźniów niemieckiego obozu zagłady w Sobiborze. Miał 88 lat
„Z żalem przyjęliśmy wiadomość że 31 października zmarł w Santa Barbara w USA Tomasz /Toivi/ Blatt – jeden z ostatnich ocalałych z zagłady w Sobiborze” – poinformowało 2 listopada Państwowe Muzeum na Majdanku
Tomasz Blatt urodził się 15 kwietnia 1927 w Izbicy k. Zamościa. W kwietniu 1943 został razem z rodziną deportowany do niemieckiego obozu zagłady w Sobiborze. Jego rodzice i młodszy brat zostali zamordowani w komorze gazowej. Tomasza Blatta zatrudniono w warsztacie obozowym, pracował także jako palacz dokumentów
14 października 1943 wziął udział w powstaniu w obozie. Udało mu się zbiec z grupą około 300 osób. Ukrywał się u polskich chłopów, a tuż przed końcem wojny dołączył do polskiego podziemia. W 1957 wyemigrował do Izraela, później zamieszkał w USA
Blatt poświęcił większą część życia sprawie pamięci więźniów Sobiboru i dokumentowaniu hitlerowskich zbrodni. Był świadkiem podczas procesów nazistowskich zbrodniarzy. Swoje wspomnienia opublikował w książkach: „Z popiołów Sobiboru /skąd nie było powrotu/: historia przetrwania” /2002/, „Sobibór: zapomniane powstanie” /2003/, „Ucieczka z Sobiboru” /2010/. Na podstawie jego wspomnień powstał też film fabularny „Ucieczka z Sobiboru” /1987/
W październiku 2013 podczas obchodów 70 rocznicy powstania w obozie zagłady w Sobiborze Tomasz Blatt /oraz dwaj inni uczestnicy powstania Filip Białowicz i Jules Schelvis/ został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej za męstwo i bohaterską postawę podczas powstania i za wybitne zasługi w działalności na rzecz zachowania pamięci o Holokauście
„14 października o godz. 17 my więźniowie fabryki śmierci z Sobiboru, zniewoleni, niewiarygodnie zmęczeni, torturowani z dnia na dzień, zdołaliśmy stanąć oko w oko z wrogiem” – wspominał Blatt podczas uroczystości
Przywołał wtedy słowa jednego z przywódców powstania Saszy Peczerskiego, który powiedział wtedy do buntowników że jeżeli któryś cudem przeżyje tę wojnę to jego obowiązkiem jest powiedzieć światu o tej zbrodni. „A ja się modliłem: Boże daj mi przeżyć, a ja powiem. I opowiadam, opowiadam i opowiadam” – mówił Blatt
Blatt uważał że historia Sobiboru – tak nieprawdopodobna i przerażająca – musi być ciągle przypominana, „bo inaczej z czasem zblednie w pamięci i wiarygodności”. „My walczyliśmy nożem, siekierą, łopatą i modlitwą. Znamy siłę automatycznej broni. To prawda że siła fizyczna jest bardzo ważna, ale siła ducha jest ważniejsza” – mówił w październiku 2013. Była to jego ostatnia wizyta w Polsce
Obóz zagłady w Sobiborze powstał w 1942 w ramach „Akcji Reinhardt” której celem była zagłada ludności żydowskiej. Liczba wszystkich jego ofiar nie jest znana. Szacuje się że od marca 1942 do października 1943 Niemcy wymordowali tam co najmniej 250 tys. Żydów pochodzących głównie z Polski, ale też z innych krajów Europy
Więźniowie byli mordowani głównie w komorach gazowych, tuż po przywiezieniu do obozu
14 października 1943 w obozie wybuchł zbrojny bunt. Zabito wtedy 11 esesmanów i kilku strażników ukraińskich. Podczas walk i na polach minowych otaczających obóz zginęło ok. 80 więźniów. Ponad 300 uciekło, ale wielu z nich Niemcy schwytali w pościgu i rozstrzelali
Ostatecznie tylko ok. 50 uciekinierów dożyło końca wojny
Konsekwencją buntu żydowskich więźniów była decyzja o likwidacji obozu. Pod koniec 1943 hitlerowcy zniszczyli obóz i zasadzili las
Wspomnienia nielicznych ocalałych więźniów obozu, w tym Tomasza Blatta, pozostają najważniejszymi dokumentami i źródłem wiedzy o funkcjonowaniu niemieckiego obozu zagłady w Sobiborze
/PAP/interia.pl/ /2.11.2015/

*****

MONIKA ZBROJEWSKA

Nie żyje Monika Zbrojewska odwołana 23 października z funkcji wiceministra sprawiedliwości – poinformował serwis adwokatura.pl
Zmarła 30 października. Miała 43 lata
Serwis przypomniał że adwokat dr hab. Zbrojewska była sekretarzem Ośrodka Badawczego Adwokatury im. Witolda Bayera. Była ekspertem prawa karnego, związanym z Uniwersytetem Łódzkim
Była absolwentką Wydziału Prawa i Administracji UŁ. W 2001 uzyskała stopień naukowy doktora nauk prawnych, w latach 2002-05 odbyła aplikację prokuratorską. W latach 2003-08 była ekspertem sejmowych komisji śledczych, w latach 2006-14 prowadziła praktykę adwokacką
W 2011 rozpoczęła współpracę z Ośrodkiem Badawczym Adwokatury
Była sekretarzem i członkiem Rady Naukowej OBA. Napisała ponad 100 publikacji z zakresu postępowania karnego, prawa karnego skarbowego oraz prawa wykroczeń i postępowania w sprawach o wykroczenia
Na podsekretarza stanu w MS powołano ją 5 listopada 2014
Premier Ewa Kopacz odwołała ją 23 października. Stało się to po tym jak tego samego dnia zatrzymano ją w Łodzi, kiedy prowadziła samochód pod wpływem alkoholu. Minister sprawiedliwości Borys Budka wystąpił wtedy o jej dymisję
/PAP/ /31.10.2015/

*****

KRZYSZTOF ŻMIJEWSKI

W wieku 66 lat zmarł jeden z najbardziej znanych w Polsce ekspertów w dziedzinie energetyki prof. Krzysztof Żmijewski – poinformował prezes zarządu firmy One Dc Grzegorz Żmijewski. Profesor pełnił m.in. funkcję wiceministra budownictwa w latach 1991-93
Krzysztof Żmijewski urodził się w 1949 w Warszawie, był profesorem Politechniki Warszawskiej
W latach 1991-93 sprawował funkcję wiceministra w resorcie budownictwa nadzorując kwestie efektywności energetycznej w sektorze budownictwa i gospodarki komunalnej. W latach 1993-98 był prezesem Krajowej Agencji Poszanowania Energii /KAPE/, a w latach 1998-2001 prezesem Polskich Sieci
Elektroenergetycznych /PSE/
Ostatnio był członkiem Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP i sekretarzem Społecznej Rady ds. Zrównoważonego Rozwoju Energetyki
Odznaczony przez prezydenta orderem Polonia Restituta
/PAP/ /29.10.2015/

*****

WOJCIECH FANGOR

Miał 93 lata. Zmarł w Warszawie. Poinformował o tym jego współpracownik Daniel Wnuk
Wojciech Fangor – malarz, grafik i rzeźbiarz – był jedynym polskim artystą w historii który miał indywidualną wystawę w nowojorskim Guggenheim Museum
Razem m.in. z Magdaleną Abakanowicz, Romanem Opałką i Tadeuszem Kantorem zaliczany jest do grona najwybitniejszych polskich artystów XX w.
Jego malarstwo to przede wszystkim studium światła. Abstrakcyjne, iluzjonistyczne obrazy pojawiły się w jego twórczości już w latach 50, wyprzedzając o kilka lat zaistnienie opt-artu w sztuce. Malarz skupił się wtedy na obrazowaniu iluzji przestrzeni na płótnie
Wykorzystywał wzrokowe wrażenia jakie daje ułożenie barw w wibrujące kompozycje kół i fal o niewyraźnych konturach i kontrastowych kolorach
„Moje zainteresowania przestrzenne były intuicyjnie obecne we wszystkich moich obrazach, ale bardziej skoncentrowane i świadome od późnych lat 50. Od tego czasu nie tylko malowałem obrazy które emanują przestrzenią na zewnątrz, tak jak te koła czy fale, ale również robiłem struktury przestrzenne i rzeźby” – mówił w wywiadzie dla PAP Fangor
Mówił że dla niego nie ma podziału na obrazy abstrakcyjne i rzeczywiste. „Każdy obraz jest rzeczywistością, nawet jeżeli nie kojarzy się z okiem, nosem czy stopą ludzką. To rzeczywistość sama w sobie, powiązana czasem z figurami geometrycznymi które istnieją także poza tym obrazem. Koło istnieje jako figura geometryczna w przyrodzie, historii, w wierzeniach” – mówił
Przekonywał że „malarstwo to budowanie przy pomocy kontrastów, różnic, uzyskiwanie jedności poprzez różnice”
Wojciech Fangor urodził się w 1922 w Warszawie. Malarstwa uczył się prywatnie u Felicjana Kowarskiego i Tadeusza Pruszkowskiego, w 1946 otrzymał zaocznie dyplom Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie
Jak mówił PAP artysta już w wieku kilku lat wiedział że chce być malarzem. „W życiu, poza genami które się ma, olbrzymią rolę odgrywają przypadki – miejsca, czasu, zdarzeń na pozór szczęśliwych, a czasem na pozór nieszczęśliwych, które okazują się zbawienne. Mając lat trzy czy cztery malowałem jak wszystkie dzieci, ale w wieku 6-7 lat chciałem być malarzem, pociągało mnie to, oglądałem albumy i obrazy” – wspominał
Opowiadał że wielkie wrażenie wywarła na nim pracownia wujka który malował w niedziele. „Zobaczyłem ten warsztat, tuby, kolory, poczułam zapach farb i terpentyny. To mnie fascynowało /…/. Od dziecka miałem poczucie że potrafię malować. Moje zapędy artystyczne wspierała matka która była bardzo wyczulona na sztukę” – opowiadał
Malarz początkowo interesował się kubizmem. W czasach stalinizmu zaczął tworzyć prace zgodne z doktryną socrealizmu. W 1951 namalował obraz „Matka Koreanka”, jedno z kanonicznych dzieł malarstwa socrealistycznego. Za tę oraz inną pracę – obraz „Lenin w Poroninie” – zdobył drugą nagrodę na 2 Ogólnopolskiej Wystawie Plastyki w Warszawie w 1951
Po śmierci Stalina Fangor zrezygnował z socrealistycznej konwencji. W latach 1953-61 pracował w Zakładach Artystyczno-Badawczych warszawskiej ASP. Ta awangardowa pracownia działająca w ramach Wydziału Architektury Wnętrz opracowywała w okresie realizmu socjalistycznego nowatorskie projekty architektoniczne, wnętrzarskie i wzornictwa przemysłowego
Fangor pracował m.in. nad zespołem sportowym „Warszawianka” i wnętrzami dworca Warszawa-Śródmieście
Jako autor ponad 100 plakatów współtworzył polską szkołę plakatu która w latach 60 zdobyła międzynarodowy rozgłos
W 1958 w Salonie Nowej Kultury w Warszawie zaprezentował słynną wystawę „Studium przestrzeni”. Był to wynik kilkuletniej współpracy z architektem Stanisławem Zamecznikiem, który zainspirował Fangora do traktowania przestrzeni jako artystycznej materii. Pokazywane na sztalugach obrazy miały tworzyć otwartą strukturę ekspozycji. Dzięki niej światło nie „grało” tylko na obrazach ale również w przestrzeni. Prezentację oraz prace z lat 1957-73 artysta nazwał „pozytywną przestrzenią iluzyjną”
Fangor początkowo malował w barwach monochromatycznych przedstawiając na obrazach proste figury bez ostrych krawędzi, takie jak koła, elipsy czy fale. Swoim obrazom nadał miano „bezkrawędziowych”. Z czasem zaczął używać całej gamy kolorów o różnym nasyceniu, z wykorzystaniem zjawiska powidoków
„W malarstwie ważny jest słuch kolorystyczny, jest tym czym słuch absolutny w muzyce. Niektórzy potrafią doskonale identyfikować nawet złożone barwy, wiedzą z czego składa się kolor, jak go odtworzyć, co zrobić by współbrzmiał, jak wykorzystać kontrast. Malowanie to operowaniem kolorem, zawsze jest oparte o jakiś pretekst, temat” – mówił artysta
W 1961 Fangor wyjechał z Polski do Berlina Zachodniego, potem do Anglii. W 1966 zamieszkał w USA
W 1965 jego iluzjonistyczne obrazy trafiły na wystawę „The Responsive Eye” /”Reagujące oko”/ w Museum of Modern Art w Nowym Jorku. Ekspozycja stanowiła manifest opt-artu, awangardowego kierunku w sztuce oddziaływującego na wzrok widza za pomocą złudzeń optycznych i efektów świetlnych
W 1970 dzieła Fangora jako jedynego polskiego artysty w historii zostały pokazane na monograficznej wystawie w Muzeum Solomona Guggenheima w Nowym Jorku
W latach 70 artysta wrócił do przedstawień figuratywnych. Namalował m.in. serię „obrazów telewizyjnych”. Podstawę tych kompozycji stanowiła siatka pikseli ekranu telewizora. Potem tworzył m.in. „portrety mebli”,na których przedstawienia m.in. krzeseł zestawione są z prawdziwymi meblami. W ostatnich latach Fangora ponownie zainspirowała twórczość Pabla Picassa. Wykonał też portrety wodzów indiańskich oraz ekspresyjne totemiczne malowidła
W 1999 Fangor wrócił do Polski, zamieszkał we wsi Błędów k. Warszawy
W 2012 w Muzeum Narodowym w Krakowie zorganizowano retrospektywną wystawę pt. „Przestrzeń jako gra” na której zgromadzono blisko 200 prac artysty
Fangor został laureatem Nagrody im. Jana Cybisa za rok 2014 którą przyznano artyście za całokształt twórczości malarskiej. To najstarsze i najbardziej prestiżowe wyróżnienie w dziedzinie sztuk plastycznych w Polsce przyznawane przez Okręg Warszawski Związku Polskich Artystów Plastyków. Integralną częścią nagrody jest wystawa laureata. Otwarcie wystawy na której pokazane miały być obrazy „przestrzenne” Fangora z lat 1958-70 planowano na listopad 2015 w Galerii DAP w Domu Artysty Plastyka w Warszawie
/PAP/ /25.10.2015/

*****

MIECZYSŁAW PISZ

W wieku 46 lat zmarł Mieczysław Pisz, były piłkarz m.in. Legii Warszawa i Motoru Lublin. Był bratem innego byłego piłkarza Legii – Leszka Pisza
Mieczysław Pisz zmarł w wyniku obrażeń odniesionych we wrześniu w wypadku samochodowym
Wskutek wypadku zmarła także żona piłkarza Małgorzata
Pisz w swojej karierze występował m.in. w Legii Warszawa, Motorze Lublin, dębickich Wisłoce i Igloopolu, Lubliniance, Siarce Tarnobrzeg
Na najwyższym szczeblu w Polsce rozegrał 71 meczów /Legia i Motor/, w których zdobył trzy bramki
Karierę piłkarską zakończył w 2002 r. jako piłkarz Powiślanki Lipsko. Grał jako pomocnik
/interia.pl/ /20.10.2015/

Leszek Pisz: Razem z Mietkiem i ja po części umarłem
Był ranek 19 września. Były zawodnik m.in. Legii Warszawa i Motoru Lublin Mieczysław Pisz /†46 l./ z żoną Małgorzatą i teściami jechał z rodzinnej Dębicy na Jasną Górę. W ich samochód wjechał tir. Małżonka zginęła na miejscu. Piłkarz zmarł w szpitalu
– Miecio walczył jeszcze przez miesiąc. Odszedł 19 października, dokładnie 30 dni, 2 godziny i 40 minut po Małgosi. Lekarze robili co mogli, ale obrażenia głowy były zbyt rozległe – powiedział brat zmarłego, były pomocnik Legii Leszek Pisz /48 l./
Feralnego 19 września rodzina Piszów jechała do Częstochowy na Pielgrzymkę Rodzin. – Do tragedii doszło w Motkowicach pod Jędrzejowem. Kierowca tira nie dostosował prędkości do warunków pogodowych. Było tak ślisko że policjanci którzy przyjechali do wypadku ślizgali się na jezdni jak na lodowisku, mówili mi po później. Z Mietkiem i Małgorzatą podróżowali jej rodzice. Teściowa miała złamany obojczyk. Tylko teść wyszedł z wypadku bez szwanku – dodał łamiącym się głosem Leszek Pisz
– Zawsze wszystko robiliśmy razem. Całe życie spędziliśmy z piłką przy nodze. Pamiętam pojedynki które jako bajtle toczyliśmy w lesie albo na podwórku. Nasze domy dzieli od siebie 20 metrów. Kiedy patrzę w okno to jakbym podświadomie czekał na Miecia. Że zaraz przyjdzie, pogadamy, pożartujemy – dodał pan Leszek
Młodszy o dwa lata Mieczysław był solidnym, walecznym, ale mniej utalentowanym piłkarzem niż starszy brat. Z tymi obiegowymi opiniami Leszek Pisz się nie zgadza
– Graliśmy na innych pozycjach. Ja byłem rozgrywającym, a Miecio grał na skrzydle. Może nie osiągnął z Legią takich sukcesów jak ja, ale w Pucharze Zdobywców Pucharów w 1990 zagrał przeciw Barcelonie na Camp Nou /1:1/ i wywalczył z Legią Superpuchar Polski. Poza tym był żywą legendą mocnego wtedy Motoru – powiedział były kapitan Legii
Leszek Pisz był nie tylko liderem Legii, kiedy grała w ćwierćfinale Ligi Mistrzów, ale i największym żartownisiem. – Przy Mieciu to ja byłem ponurak. On to dopiero był zgrywus! Błyskotliwy, był mistrzem ciętej riposty
Małgorzata i Mieczysław Piszowie osierocili syna Patryka /19 l./. – Jest u dziadków w Lublinie. Tam studiuje. Kiedy wróci do Dębicy będę blisko by zawsze mógł mieć we mnie oparcie. Nie ma dnia bym nie zadawał sobie pytania: dlaczego do tego doszło? Dlaczego Miecio, Małgosia? Razem z bratem umarła cząstka mnie – dodał Leszek Pisz
/se.pl/ /25.11.2015/

*****

ADAM SZUBRYT

Adam Szubryt, piłkarz i wiceprezes klubu LKS Mordarka, nie żyje. Do tragedii doszło w trakcie meczu limanowskiej klasy A
Adam Szubryt zasłabł na początku meczu, w którym jego drużyna LKS Mordarka grała na wyjeździe z Witowem Mszana Górna /limanowska Klasa A/
Na miejsce wezwana została karetka pogotowia. Mecz został natychmiast przerwany
Zawodnik reanimowany był już na boisku. Niestety, mimo wysiłków lekarzy, zmarł
Przyczyny śmierci wyjaśni sekcja zwłok
Zdaniem limanowskiego portalu policja nie będzie wyjaśniać przyczyn śmierci Adama Szubryta. Decyzję o przeprowadzeniu sekcji zwłok podjął sam szpital
Szubryt rozpoczął mecz w barwach LKS Mordarka w podstawowym składzie. Prowadzenie objęli gospodarze, Witów Mszana Górna. Około 25 minuty sędzia podyktował rzut karny dla Mordarki. Wcześniej doszło jednak do zmiany, z boiska zszedł Szubryt, który zgłosił trenerowi że źle się czuje. Do wykonania jedenastki nie doszło
Szubryt zaraz po tym jak usiadł na ławce rezerwowych stracił przytomność
Mimo natychmiastowej reakcji nie udało się go uratować. Miał 33 lata
/interia.pl /19.10.2015/

*****

LIDIA KOZUBEK

Na cmentarzu w Mikołowie-Borowej Wsi, obok swoich rodziców, spoczęła ś.p. prof. Lidia Kozubek, światowej klasy pianistka
Msza św. pogrzebowa celebrowana przez ks. abp. Damiana Zimonia odprawiona została w niewielkim zabytkowym drewnianym kościele św. Mikołaja w Mikołowie-Borowej Wsi
– Urodziła się 88 lat temu w Poznaniu, ale swoje życie rodzina Kozubków związała z Borową Wsią – powiedział w kazaniu ks. prałat Krzysztof Gut
– Nie była osobą niezauważalną. Została pianistką, muzykologiem, pedagogiem, profesorem, pianistką znaną na całym świecie, na wszystkich kontynentach. Żyła bardzo intensywnie, wypełniając swoim bogatym życiem artystycznym każdy niemal zakątek ziemi – dodał
– Muzyka była dla Niej całym życiem. Mówiła że aby grać czyjąś muzykę to trzeba znać i czuć wewnętrznie artystę który ją napisał. Szukała serca i duszy Chopina – mówił ks. Gut
Jako pedagog zapisała się w żywej pamięci swoich studentów. – Dobrze poznałem panią profesor podczas studiów. To był niezwykły człowiek; bardzo ciepła, bardzo troskliwa, z pozoru surowa – powiedzial Rafał Odrobina, pianista, student prof. Kozubek przed dwudziestu laty. – Corocznie miała taki wspaniały zwyczaj że wszystkich studentów i absolwentów zapraszała na spotkania przed świętami, przed wakacjami. Cieszyła się i czekała na rozpoczęcie 17 Konkursu Chopinowskiego który miała komentować, robiła już notatki – dodał
Lidia Kozubek wielokrotnie gościła na antenie Radia Maryja i Telewizji Trwam
Pianistka była bardzo religijna. – Codziennie wczesnym rankiem szła na Mszę św. by umocnić się i uczcić zmartwychwstałego Pana – dodał ks. Gut. – Miała silną, niezłomną wiarę, gorącą miłość, nieograniczoną niczym nadzieję na zmartwychwstanie z Chrystusem
– Władzom komunistycznym w Polsce bardzo przeszkadzała Jej religijność, prawość serca i sumienia, stąd bardziej znana i sławna była poza granicami naszej Ojczyzny niż we własnym kraju – mówił duchowny
W 2000 r. została przyjęta do Zakonu Bożogrobców którego członkowie pożegnali Ją licznie w ostatniej drodze. – Mawiała często do nas, młodszych braci, że Bożogrobiec musi być jak ta biała świeca paschalna, która jest znakiem Zmartwychwstałego – dodał ks. Gut. Podczas Mszy św. pokropił trumnę olejem z Jerozolimy, którego tradycyjnie używają pielgrzymi odwiedzając Bazylikę Grobu Pańskiego
– Była zawsze serdeczna, sympatyczna. To był niezwykle prawy człowiek – powiedział Jerzy Pikiewicz, kawaler Zakonu Bożogrobców. – Wierzymy że nasza Zmarła spotkała się z Dobrym Ojcem i cieszy się z tego spotkania na całą wieczność – powiedział ks. Krzysztof Grabiec, proboszcz parafii w Mikołowie-Borowej Wsi
/Zenon Baranowski/naszdziennik.pl/ /17.10.2015/

*****

BOGDAN CHRUŚCICKI

Nie żyje Bogdan Chruścicki. Znany dziennikarz sportowy pracował m.in. w Polskim Radiu i Eurosporcie. W ostatnich latach komentował głównie biegi i skoki narciarskie. Odszedł w wieku 69 lat
Smutną wiadomość przekazał na swoim Twitterze red. Andrzej Kostyra. „Zmarł red. Bogdan Chruścicki. Mój przyjaciel od 40 lat i wspaniały człowiek. Znakomity dziennikarz” – napisał na swoim koncie w portalu społecznościowym Kostyra
Chruścicki urodził się 16 października 1946 – dzisiaj przypadały zatem jego 69 urodziny. Był m.in. redaktorem naczelnym Kroniki Sportu Polskiego i autorem szeregu publikacji poświęconych rozmaitym dyscyplinom sportowym
Kibice lubili jego ciepły głos, a on sam zawsze był profesjonalistą. Młodsi dziennikarze brali z niego przykład i wzorowali się na nim
Swoją karierę w mediach Chruścicki opisywał następująco: „Jako bardzo młody człowiek wygrałem konkurs organizowany przez Polską Agencję Prasową i zacząłem pisać. Początkowo nie o sporcie tylko o zupełnie innych rzeczach. Szybko jednak przeniosłem się do „Sztandaru Młodych”, gdzie w 1970 trafiłem do działu sportowego. Moja kariera „przy mikrofonie” zaczęła się 1 stycznia 1977 r. w radiu i trwa do dzisiaj”
/interia.pl/ /16.10.2015/

Z INTERNETU:
widz: Szkoda człowieka, szkoda dobrego dziennikarza, ale z tym gloryfikowaniem Go jako komentatora-profesjonalisty to przesada. Bardzo często nie zwracał uwagi na przebieg konkurencji, a opowiadał o wynikach jakie to Jemu wydawały się prawdopodobne i jakie Jego zdaniem powinny być. Jego zwrot „nie ulega wątpliwości” i tu wymieniał jakieś stwierdzenie, po kilku, kilkunastu sekundach okazywało się wielką brednią. Dyletanctwem wykazał się prowadząc wywiad z Justyną Kowalczyk dla Eurosportu, jego komentarz był monotonny i naszpikowany wręcz uwielbieniem dla sportowców z byłego ZSRS i obecnej Rosji. Mylił nazwiska, kolejność startów, a co najważniejsze, mimo faktu że zajmował się sportem od lat bardzo często nie znał zasad komentowanych konkurencji. Szkoda Go jako rzeczywiście Człowieka i Dziennikarza, ale stawianie za wzór komentatora jest niesmaczne
/eurosport.onet.pl/
Skąd się wziął Bogdan Chruścicki? No właśnie. Bogdan Chruścicki był od zawsze. Są tacy którzy pamiętają go w gorliwej służbie propagandy, kiedy próbował nam obrzydzić Igrzyska Olimpijskie w Los Angeles w 1984, jak wiadomo
zbojkotowane przez ZSRS i pozostałe tzw. demoludy. Ileż on się wtedy nautyskiwał nad trującym smogiem, zagrażającym życiu olimpijczyków, zbrodniczą przestępczością w LA, jak grzmiał o obrazie nędzy i rozpaczy w całych Stanach Zjednoczonych, wszechobecnej korupcji, także o tragicznym poziomie osieroconych przez zawodników z państw socjalistycznych zawodów, krótko pisząc – na tych Igrzyskach panowały po prostu wyłącznie sodomia i gomoria, że aż strach! Obrzydzając nam tamte Igrzyska zohydzał cały ruch olimpijski i sport, z których żyje do dzisiaj. Na podstawie badań amerykańskich naukowców z Instytutu Gallupa można było stwierdzić obecność osoby bardzo przypominającej wyglądem Bogdana Chruścickiego w niemal każdym wieku historii, a nawet znaleziono ślady jego obecności w czasach prehistorycznych. Wniosek mógł być tylko jeden – Bogdan Chruścicki to naprawdę sam Cthulhu!
Jednym z dowodów który przekonuje jednak wszystkich jest porównanie zdjęć Bogdana Chruścickiego z czasów współczesnych z rycinami z czasów prehistorycznych.
/nonsensopedia.wikia.com/

*****

KS. KRZYSZTOF ZIEMNICKI

Nie żyje ksiądz Krzysztof Ziemnicki, proboszcz parafii św. Stefana w Barwicach w Zachodniopomorskiem. Niespełna rok temu brutalnie go pobito i od tamtego czasu walczył o życie
Wieczorem 3 listopada 2014 złodzieje wdarli się na plebanię i zaatakowali ks. Ziemnickiego. Proboszcz doznał rozległych obrażeń mózgu
Po napadzie nie wrócił już do pełnej sprawności, ostatnie miesiące spędził w szpitalu
Msza pogrzebowa została odprawiona we wtorek 6 października w kościele parafialnym Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Świdwinie
Ks. proboszcz Krzysztof Ziemnicki został pochowany w rodzinnym grobowcu na cmentarzu w Świdwinie
/IAR/PR/interia.pl/ /6.10.2015/

Ksiądz Krzysztof Ziemnicki został w listopadzie ubiegłego roku brutalnie pobity przez złodziei których przyłapał na plądrowaniu plebanii. W wyniku pobicia musiał przejść poważną operację głowy. Niestety jego stan nie poprawiał się i zmarł w ośrodku rehabilitacyjnym w Białogardzie do którego trafił przed kilkoma miesiącami
Do brutalnego pobicia proboszcza parafii św. Stefana w Barwicach doszło 3 listopada 2014 wieczorem. Duchowny wracał z wieczornej Mszy świętej na plebanię, kiedy niespodziewanie przyłapał sprawcę lub sprawców na okradaniu parafii. Jako niewygodny świadek został brutalnie pobity. Uderzono go mocno tępym narzędziem w głowę. Proboszcza znalazła w bardzo ciężkim stanie gosposia która natychmiast wezwała pogotowie
Ks. Ziemnicki z bardzo ciężkimi obrażeniami głowy trafił do szpitala w Szczecinku skąd został przetransportowany do Koszalina. Przeszedł tam skomplikowaną operację neurochirurgiczną. Niestety jego stan nie poprawiał się i po kilku miesiącach został przewieziony do ośrodka rehabilitacyjnego w Białogardzie gdzie zmarł 3 października, dokładnie po 11 miesiącach od pobicia
Mimo podjętego po zdarzeniu śledztwa nie znaleziono sprawców. Psy tropiące które wykorzystywano w sprawie bardzo szybko gubiły ślad ponieważ plebania leży w otoczeniu łąk. Teraz policja poszukuje już sprawców morderstwa a nie tylko pobicia i rabunku /zginęło wtedy 55 tys. zł/
Ks. Krzysztof przez 15 lat był proboszczem parafii św. Stefana w Barwicach
/esz/gk24.pl/www.fakt.pl/

*****

FRANCISZEK WALICKI

3 października o godz. 5 nad ranem w Gdyni w wieku 94 lat zmarł Franciszek Walicki, uważany za „ojca chrzestnego” polskiego rocka – poinformował Marcin Jacobson, działający od wielu lat w środowisku muzycznym Franciszek Walicki był twórcą pierwszych w Polsce zespołów rockowych: Rhythm and Blues, Czerwono- i Niebiesko-Czarni, menedżerem Breakoutu i SBB /był autorem hasła rozwijającego ten skrót – „Szukaj, Burz, Buduj”/, odkrywcą talentów Czesława Niemena, Michaja Burano, Krzysztofa Klenczona, Ady Rusowicz, Wojciecha Kordy i wielu innych
Walicki był współtwórcą takich przebojów jak: „Niedziela będzie dla nas”, „Hej, dziewczyno, hej”, „Czy mnie jeszcze pamiętasz” oraz „Baw się w ciuciubabkę”
– Franciszek był wizjonerem który dzięki swej energii, samozaparciu i pomysłowości wprowadzał na polski rynek muzyczne nowinki, które przyczyniły się do erozji nieludzkiego systemu. Ponad wszelką wątpliwość należał do najbardziej zasłużonych animatorów kultury w powojennej Polsce – powiedział Jacobson
Franciszek Walicki urodził się 20 lipca 1921 w Łodzi, rodzinnie związany z Wilnem, a od 1945 z Gdynią
Był wieloletnim dziennikarzem „Głosu Wybrzeża”, organizatorem pierwszych festiwali jazzowych w Sopocie /1956-57/, publicystą, autorem tekstów /pisał pod pseudonimem Jacek Grań/, odkrywcą młodych talentów muzycznych. By nie drażnić władz zachodnim słowem „rock and roll” wymyślił termin „Big Beat” /mocne uderzenie/, pod którym w Polsce rozwijał się ten gatunek muzyki
Paweł Sztompke w rozmowie z IAR stwierdził że to od Walickiego „wszystko się zaczęło”:
– Na współtworzonej przez niego muzyce wychowały się pokolenia ludzi. Dziś niemal każdy potrafi zanucić którąś z piosenek, do której napisał tekst. To była absolutnie wyjątkowa postać” – powiedział Sztompke
Był twórcą sopockiego klubu Non-Stop /1961/, pierwszej polskiej dyskoteki /1970/ i pierwszego polskiego pisma rockowego /Musicorama/. W 1983 był współorganizatorem Ogólnopolskiego Turnieju Młodych Talentów który wygrali Azyl P oraz Klaus Mitffoch
Uhonorowany wieloma odznaczeniami państwowymi, w tym w 2009 przyznanym przez ministra kultury i dziedzictwa narodowego Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”
W 2009 z okazji 50 rocznicy rock’n’rolla w Polsce w „Krzywym Domku” w Sopocie otwarto „Aleję Franciszka Walickiego”, a w Teatrze Muzycznym w Gdyni odbył się uroczysty benefis połączony z koncertem w wyk. artystów tego teatru, prezentujących piosenki Walickiego
W 2012 ukazała się biografia Walickiego – „Epitafium na śmierć rock’n’rolla”
Maria Szabłowska, dziennikarka Polskiego Radia: – Walicki był aktywny do ostatnich dni. „Ojcu chrzestnemu polskiego rocka” nie podobała się postępująca komercjalizacja branży muzycznej
/PAP/interia.pl/ /3.10.2015/

*****

KS. FELIKS FOLEJEWSKI

22 września /ok. godz. 22/ zmarł w wieku 81 lat, przeżywszy 63 lata w zgromadzeniu zakonnym, w 57 roku kapłaństwa ks. Feliks Folejewski SAC /pallotyn/
Ś.p. ks. Feliks Folejewski /1934–2015/, duszpasterz Ruchu Apostolskiego „Rodzina Rodzin”, wykładowca i ojciec duchowny Seminarium, redaktor czasopism „Być Sobą” i „Królowa Apostołów”, rekolekcjonista i misjonarz ludowy, duszpasterz ludzi pracy, apostoł i świadek Bożego Miłosierdzia
Urodził się 4 sierpnia 1934 r. w Suwałkach, w ówczesnej diecezji łomżyńskiej, w rodzinie szewca Józefa i Jadwigi z d. Pacewicz. Miał dziewięcioro rodzeństwa. W okresie wojny ojciec zaczął pracę na kolei. Sakrament bierzmowania przyjął w 1946 r. w Suwałkach. 1 września 1949 rozpoczął naukę w Małym Seminarium Duchownym w Wadowicach na Kopcu. Tam poznał orędzie miłosierdzia Bożego które stanie się inspiracją dla jego pracy apostolskiej. Już wówczas postrzegano go jako doskonałego organizatora, a przede wszystkim ceniono jako świetnego polonistę i literata. Sutannę stowarzyszenia otrzymał w Otwocku 12 września 1952 i tamże 1 lipca 1953 złożył pierwszą konsekrację, a wieczną w Rucianem-Nidzie 1 lipca 1957. Studia filozofii /1953-55/ i teologii /1955-59/ odbył w Ołtarzewie. Święcenia kapłańskie przyjął 11 czerwca 1959 w Ołtarzewie
Po święceniach przebywał w Gdańsku w domu przy ul. Elżbietańskiej, gdzie w naszym studium pastoralnym pogłębiał wiedzę teologiczną /1959-60/, a następnie pracował tam w duszpasterstwie /1960-61/. W latach 1961-64 studiował dogmatykę na Wydziale Teologii KUL, gdzie uzyskał stopień magistra-licencjusza teologii /1964/ na podstawie pracy Nauka o apostolstwie ludzi świeckich wg pism Wincentego Pallottiego /Lublin 1964/. Od 30 września 1964 prowadził wykłady teologii dogmatycznej w seminarium w Ołtarzewie i podejmował prace duszpastersko-rekolekcyjne w seminariach duchownych, domach zakonnych, wspólnotach i parafiach, zarówno w Polsce, jak i za granicą
31 sierpnia 1966 przeniesiony do Warszawy; rozpoczął pracę w duszpasterstwie Ruchu Apostolskim „Rodzina Rodzin” która stała się jego pasją. W Warszawie pełnił też funkcję rektora domu /1976-78/ i proboszcza parafii Chrystusa Króla /1977-78/. W latach 1978-80 sprawował obowiązki ojca duchownego w seminarium w Ołtarzewie. W 1980 przeszedł zawał serca po którym rozpoczął rehabilitację zdrowotną. Przebywał wtedy w domach sióstr urszulanek Unii Rzymskiej, pełniąc równocześnie obowiązki kapelana sióstr, najpierw od 1 września 1980 w Nałęczowie, następnie od 1 września 1982 w Milanówku
Podjął też od 1982 pracę jako zastępca red. naczelnego czasopisma „Królowa Apostołów”, śpieszył z pomocą pasterską młodym małżeństwom na terenie Warszawy i był spowiednikiem kleryków w Ołtarzewie. Jeszcze w 1982 przeszedł kolejny zawał, a w następnym roku operację serca w Klinice Kardiochirurgicznej w Monachium, która według niego była „darem Bożego Miłosierdzia”
Od 15 września 1983 przynależał ponownie do domu w Warszawie przy ul. Skaryszewskiej. Wrócił wówczas do zajęć duszpasterskich w Ośrodku „Rodziny Rodzin”, pisał teksty konferencji ascetycznych na miesięczne dni skupienia dla naszych domów i prowadził rekolekcje dla księży, alumnów i sióstr zakonnych. Jeszcze przez kilka lat dalszych jeździł w okresie wakacyjnym do Niemiec na rehabilitację i kontrolne badania lekarskie prowadzone przez klinikę uniwersytecką, finansowane przez niemiecką Caritas
Zanim otwarły się możliwości pracy duszpasterskiej na Litwie, Białorusi i Ukrainie ks. Feliks wyjeżdżał konspiracyjnie z posługą kapłańską na te tereny. Spotykał się też i pracował ze Stefanem kard. Wyszyńskim oraz Ojcem Świętym Janem Pawłem II
W okresie stanu wojennego i po jego odwołaniu kolportował wydawnictwa podziemne, a w latach 1982-89 współorganizował patriotyczne uroczystości. Pełnił obowiązki duszpasterza akademickiego oraz otoczył duchową opieką grupę katolickich filmowców współpracujących z Komisją Episkopatu ds. Społecznego Przekazu /nominacja 8 czerwca 1984/. Był następcą bł. Jerzego Popiełuszki w duszpasterstwie ludzi pracy archidiecezji warszawskiej /1984-89/ i organizował spotkania ludzi „Środowisk Pracy” na Jasnej Górze. Pełnił też obowiązki duszpasterskie w kościele św. Stanisława Kostki na Żoliborzu
Przez trzy kadencje wchodził w skład Komisji Episkopatu ds. Duchowieństwa oraz należał do Komisji Przygotowawczej do II Polskiego Synodu Plenarnego /synod w latach 1991-99/. Był długoletnim pielgrzymem Warszawskiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę i jednym z organizatorów grup „17-tek”. W strukturach stowarzyszenia wchodził w skład różnych komisji, ciał doradczych i sekretariatów
Złoty jubileusz 50-lecia kapłaństwa ks. Feliks obchodził w czerwcu 2009. Z tej okazji napisał „Trzy proste słowa: dziękuję, przepraszam, proszę, obecne w życiu każdego człowieka prawie od dzieciństwa. Kiedy są zapomniane robi się ciemno. Tak bardzo są potrzebne by zobaczyć drogę swojego życia. Drogę na której jest wszystko. Czas i miejsce. Wzloty i upadki. Radość i smutek. Osamotnienie i szczęście bycia razem z ludźmi. Choroba i dziwne uzdrowienia. Grzech i żal. Modlitwa sięgająca nieba i przykra oschłość. Zwyczajne chwile i świętowanie. I ta cudowna świadomość że jest to ciągle droga Boża” /F. Folejewski, Dziękuję, Warszawa, 2009, s. 5/
Na jubileuszowym obrazku napisał wtedy: „Nie ma zasług, jest tylko dług wdzięczności spłacany Bogu i ludziom… teraz i przez wieki”
Ksiądz Feliks jest autorem książek: Dziękuję… /Warszawa, 2009/ i Wszystko jest darem /Warszawa, 2009/
Angażował się w prace Ośrodka Studiów Pallotyńskich, przekształconego później w Instytut Apostolski i kolejno w Instytut Teologii Apostolstwa, poprzez publikację tekstów z zakresu tematyki apostolstwa ludzi świeckich. Przez wiele lat był asystentem kościelnym miesięcznika Sióstr Loretanek „Różaniec”. Był redaktorem pallotyńskich czasopism „Królowa Apostołów” /w latach 1982-95 i „Być Sobą” /1993-95/ oraz autorem licznych publikacji które wydawał w różnych czasopismach i biuletynach
/op. ks. dr S. Tylus SAC/ /23.9.2015/

*****

ROMAN WIERZBICKI

27 sierpnia zmarł Roman Wierzbicki, senator VI kadencji, członek Komisji Gospodarki Narodowej oraz Komisji Rolnictwa i Ochrony Środowiska. W senacie reprezentował okręg wyborczy w Lublinie, był kandydatem Komitetu Wyborczego Prawo i Sprawiedliwość. Zasiadał w sejmie I kadencji, wybrany z listy Porozumienia Ludowego; był wiceprzewodniczącym Komisji Obrony Narodowej i członkiem Komisji Łączności z Polakami za Granicą oraz Komisji Przekształceń Własnościowych. W latach 1998–2002 był radnym sejmiku województwa lubelskiego z Akcji Wyborczej Solidarność
Urodził się 25 lutego 1937 w Sadurkach /woj. lubelskie/. W 1971 ukończył studia na Wydziale Ogólnorolnym w Wyższej Szkole Rolniczej w Lublinie
Od 1980 aktywnie działał w rolniczych związkach zawodowych; w latach 1989–91 był wiceprzewodniczącym, a od 1992 do 2006 przewodniczącym NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”
W latach 1991–93 zaangażował się w tworzenie małych agrorafinerii na terenach wiejskich. Był inicjatorem uruchomienia pilotażowej agrorafinerii w Mochełku. Aktywnie uczestniczył w organizowaniu giełd i rynków hurtowych dla artykułów rolno-spożywczych. Po utworzeniu Lubelskiego Rynku Hurtowego wszedł w skład Rady Nadzorczej, a następnie był jej członkiem i wiceprzewodniczącym
Od 2000 do 2003 był wiceprezesem Konfederacji Rolnictwa Europejskiego /CEA/. Od 1993 przewodniczącym rady związkowej Fundacji „Kasa Nadziei”
Był prezesem Porozumienia Ludowo-Patriotycznego
W 2011 za wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce odznaczony przez prezydenta RP Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski
/www.senat.gov.pl/ /28.8.2015/

W wieku 78 lat zmarł Roman Wierzbicki, wybitny społecznik, działacz ludowego ruchu związkowego. Był założycielem i przewodniczącym Związku Zawodowego Wsi i Rolnictwa „Solidarność Wiejska”. Do 2006 był przewodniczącym NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”
Działalność związkową rozpoczął pod koniec lat 80. W latach 1989-91 był wiceprzewodniczącym, a następnie do 2006 przewodniczącym NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”
Był posłem pierwszej kadencji z listy Porozumienia Ludowego i senatorem VI kadencji z listy Prawa i Sprawiedliwości
W 2011 za wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce odznaczony przez prezydenta RP Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski
Pogrzeb odbył się w Nałęczowie
/lublin.tvp.pl/ /29.8.2015/

*****

JERZY KAMAS

Zmarł wybitny aktor Jerzy Kamas. Wiadomość o jego śmierci podał Teatr Ateneum w którym Kamas pracował
„Z głębokim żalem i smutkiem żegnamy Jerzego Kamasa, wybitnego aktora, naszego przyjaciela i mistrza. Od 1971 r. stworzył na scenie Teatru Ateneum kilkadziesiąt wybitnych ról. Pozostanie w naszej pamięci na zawsze” – napisano w komunikacie dyrekcji i zespołu Teatru Ateneum
Koledzy Jerzego Kamasa napisali też kilka nieco bardziej osobistych słów: „Drogi Panie Jerzy, Kochany Jurku! Trudno nam myśleć o Ateneum bez Twojej w nim obecności. Ostatnio zbyt często myślimy że „TAM również musi być jakieś ATENEUM”. Dziś bardzo mocno chcemy w to wierzyć. Odpoczywaj w pokoju” – napisali
Jerzy Kamas od 1971 r. stworzył na scenie Teatru Ateneum kilkadziesiąt wybitnych ról. Miał 77 lat
Był jednym z najbardziej cenionych polskich aktorów teatralnych i filmowych. W swojej karierze współpracował z wieloma znakomitymi reżyserami – m.in. Adamem Hanuszkiewiczem, Kazimierzem Kutzem i Maciejem Prusem
Szerokiej publiczności znany był z roli Stanisława Wokulskiego w serialu „Lalka”, będącego ekranizacją powieści Bolesława Prusa
Jerzy Kamas urodził się 8 lipca 1938 w Łodzi
Studiował na Wydziale Aktorskim łódzkiej „filmówki”. Pierwszy raz wystąpił w teatrze w 1957 – na scenie Teatru Ziemi Łódzkiej zagrał w sztuce „Kowal, pieniądze i gwiazdy” Jerzego Szaniawskiego, którą wyreżyserowała Stefania Domańska
Trzy lata później w innym łódzkim teatrze – Powszechnym – wystąpił w dwóch sztukach Williama Szekspira: „Wieczorze Trzech Króli” /reż. Jerzy Walden/ i „Śnie nocy letniej” /reż. Emil Chaberski/
Większość życia spędził w teatrze
W łódzkim Teatrze Powszechnym grał do 1964 – wystąpił tam m.in. w „Klubie Pickwicka” Karola Dickensa i „Fizykach” Friedricha Duerrenmatta. W latach 1964-67 był aktorem Teatru Słowackiego w Krakowie. Na jego scenie zagrał m.in. Poetę w „Wyzwoleniu” Stanisława Wyspiańskiego /reż. Bronisław
Dąbrowski/, Filcha w „Operze za trzy grosze” Bertolta Brechta /reż. Lidia Zamkow/ i Makdufa w „Makbecie” Szekspira /reż. Lidia Zamkow/
Od 1968 Kamasa można było oglądać na scenie Teatru Narodowego w Warszawie. Zagrał tam w wielu spektaklach wyreżyserowanych przez Adama Hanuszkiewicza – wystąpił m.in. jako Bianchetti w „Nie-boskiej komedii” Zygmunta Krasińskiego /1969/, Inkwizytor w „Świętej Joannie” George’a Bernarda Shawa /1969/, Car w
„Kordianie” Juliusza Słowackiego /1970/ i Klaudiusz w „Hamlecie” Szekspira /1970/. W Teatrze Narodowym Kamas zagrał też w „Ryszardzie III” Szekspira, jako Ryszard książę Gloucester /1969, reż. Jan Maciejowski/ i „Operze za trzy
grosze” Bertolta Brechta, jako Mackie Majcher /1970, reż. Jan Maciejowski/
W 1971 Kamas zaczął występować na scenie warszawskiego Teatru Ateneum. Grał tam w spektaklach reżyserowanych m.in. przez Janusza Warmińskiego, Kazimierza Kutza i Macieja Prusa
U Warmińskiego zagrał m.in. we „Wspólniku” Friedricha Durrenmatta /1973, jako Cop/, „Wierzycielach” Augusta Strindberga /1982, jako Adolf/ i „Wiśniowym sadzie” Antoniego Czechowa /1986, jako Leonid Andrejewicz Gajew/. U Kutza – w „Śmierci Dantona” Georga Buchnera /1982, jako Robespierre/ i „Zwierzeniach
służki Zerliny” Hermanna Brocha /1992, jako Pan A./. U Prusa – w „Szewcach” Witkacego /1971, jako Młody chłop/, „Don Carlosie” Fryderyka Schillera /1972, jako Ojciec Domingo/, „Fantazym” Juliusza Słowackiego /1973, jako Hrabia Fantazy Dafnicki/ i „Gyubalu Wahazarze” Witkacego /1973, jako Wahazar/
Wyjątkowe interpretacje
O kreacji Kamasa w „Gyubalu Wahazarze” pisano na łamach „Kultury”: „Jest dosłowny, gra tę rolę bez modnego w interpretacji sztuk Witkiewicza dystansu, nawet bez ironii, wydaje się jednak że to właśnie było zamierzeniem inscenizatora. Jego Wahazar jest groźny i okrutny, i naprawdę samotny”
Za rolę w wystawionej na deskach Ateneum „Pornografii” Witolda Gombrowicza /reż. Andrzej Pawłowski/ – gdzie wcielił się w rolę Fryderyka – Kamas otrzymał w 1985 nagrodę prezydenta Warszawy
W Ateneum zagrał także m.in. w wyreżyserowanym przez Laco Adamika „Polowaniu na karaluchy” Janusza Głowackiego /1991, wspólnie z Piotrem Machalicą, Marią Pakulnis i Wiktorem Zborowskim/, „Herbatce u Stalina” Ronalda Harwooda w reżyserii Tomasza Zygadły /2000, z Marianem Kociniakiem, Magdaleną Zawadzką i Arturem Barcisiem/, w „Królu Edypie” Sofoklesa w reżyserii Gustawa Holoubka /2004, z Piotrem Fronczewskim, Teresą Budzisz-Krzyżanowską i Jerzym Trelą/ oraz w „Zbrodni i karze” Fiodora Dostojewskiego w realizacji Barbary
Sass /2006, z Bartoszem Opanią i Piotrem Fronczewskim/
Stworzył wiele wyrazistych postaci filmowych
Do najbardziej znanych filmowych ról Jerzego Kamasa należą kreacje w „Nocach i dniach” /1975/ Jerzego Antczaka, „Kung-fu” /1979/ Janusza Kijowskiego, „Dolinie Issy” /1982/ Tadeusza Konwickiego, „Bez końca” /1984/ Krzysztofa Kieślowskiego, „Cudzoziemce” /1986/ Ryszarda Bera, „Pierścionku z orłem w
koronie” /1992/ Andrzeja Wajdy, „Dziejach mistrza Twardowskiego” /1995/ Krzysztofa Gradowskiego, „Kratce” /1996/ Pawła Łozińskiego oraz w serialach telewizyjnych – „Lalka” /1977, reż. Ryszard Ber/, „Królowa Bona” /1980, reż. Janusz Majewski/, „Życie Kamila Kuranta” /1982, Grzegorz Warchoł/ i „Klan” /1997-2008, wielu reżyserów/
/IAR/PAP/bk/ /23.8.2015/

*****

KAZIMIERZ KORZAN

Prof. Kazimierz Korzan odszedł 10 sierpnia. Był uczonym, sędzią wszystkich instancji sądowych, nie wyłączając Sądu Najwyższego
Zapamiętany zostanie jako nestor polskich procesualistów cywilnych, ze wszech miar oddany w swojej twórczej pracy idei sprawiedliwości. Mentor i opiekun wielu pokoleń młodzieży akademickiej i kadry naukowej zmarł w Katowicach, w wieku 90 lat
Profesor doktor habilitowany Kazimierz Korzan był profesorem zwyczajnym tytularnym. Po ukończeniu Wydziału Prawa na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim /gdzie studiował także ekonomię i filozofię praktyczną/ pracę doktorską obronił na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu
Był wieloletnim Kierownikiem Katedry Postępowania Cywilnego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego. Ceniony jako jeden z nielicznych naukowców którzy poznali praktykę gospodarczą; przez ponad 15 lat był członkiem Rady Państwowego Arbitrażu Gospodarczego. Od 1987 r. do 1989 brał udział w pracach czterech komisji przy Ministerstwie Sprawiedliwości, które zajmowały się nowelizacją Kodeksu postępowania cywilnego i aktów pokrewnych. Uczestniczył też w posiedzeniach komisji przygotowującej zmiany w Kodeksie karnym wykonawczym, w części dotyczącej egzekucji należności sądowych
Prof. Kazimierz Korzan był członkiem kilku towarzystw naukowych polskich i zagranicznych, w tym krakowskiego oddziału Polskiej Akademii Nauk i Wydziału Nauk Prawnych Towarzystwa Naukowego Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego
Swoją wiedzą i doświadczeniem dzielił się również na forum International Association East-West którego misją było wspieranie kontaktów gospodarczych, naukowych i kulturalnych
W dorobku naukowym prof. Korzana jest ponad 400 publikacji, w tym ponad 20 książkowych. W 1996 otrzymał od ministra edukacji nagrodę indywidualną I stopnia za wybitne osiągnięcia naukowe i dydaktyczne w dziedzinie procedury cywilnej. Przyznano mu również kilka nagród II i III stopnia, a za podręcznik „Postępowanie zabezpieczające i egzekucyjne” otrzymał wyróżnienie wydawnictwa PWN. Laureat nagrody zespołowej rektora Uniwersytetu Warszawskiego za książkę „System prawa procesowego cywilnego”. Wśród znanych i cenionych publikacji są też „Orzeczenia konstytutywne w postępowaniu cywilnym”, „Arbitraż i postępowanie arbitrażowe”, „Postępowanie nieprocesowe”
/PAP/ /13.8.2015/

*****

JERZY PŁAŻEWSKI

Zmarł Jerzy Płażewski, nestor polskiej krytyki filmowej i historyk filmu. 27 sierpnia skończyłby 91 lat. Autor książek poświęconych światowemu kinu, zasiadał w jury najważniejszych festiwali filmowych, m.in. w Cannes, Berlinie, San Sebastian, Locarno, Karlowych Warach, Mar del Plata. Był członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, Stowarzyszenia Filmowców Polskich oraz FIPRESCI  /pisf.pl/ /5.8.2015/

*****

ADAM WALACIŃSKI

W wieku 86 lat zmarł prof. Adam Walaciński, wybitny kompozytor i muzykolog – poinformowała Akademia Muzyczna w Krakowie, której był emerytowanym profesorem. Walaciński skomponował m.in. muzykę do serialu „Czterej pancerni i pies” i filmu „Faraon”
„Odszedł Artysta wybitny – wspaniały, skromny Człowiek, cieszący się niekwestionowanym autorytetem muzycznym i pedagogicznym. Pogody Jego ducha i życzliwości którą miał dla wszystkich bardzo nam będzie brakować” – napisali w komunikacie rektor, Senat i społeczność Akademii Muzycznej w Krakowie
Prof. Adam Walaciński /1928-2015/ był wybitnym kompozytorem i krytykiem muzycznym, wychowawcą i przyjacielem wielu pokoleń muzyków. W ostatnich latach był emerytowanym profesorem Akademii Muzycznej w Krakowie, a wcześniej długoletnim pedagogiem Wydziału Twórczości Interpretacji i Edukacji Muzycznej, prorektorem tej uczelni w latach 1993-96
Z krakowską uczelnią związany był całe życie, najpierw jako student /dyplom z kompozycji otrzymał u Bogusława Schaeffera/, a od 1972 r. jako pedagog. W 1992 otrzymał tytuł profesora
Prof. Walaciński był znawcą muzyki XX wieku, autorem dzieł symfonicznych, solowych i kameralnych wykonywanych m.in. we Francji, Włoszech, w Holandii, Grecji, Polsce, Kanadzie i Stanach Zjednoczonych
Wśród szerokiej publiczności prof. Adam Walaciński znany był jako twórca muzyki do filmów i seriali. Skomponował m.in. ścieżki dźwiękowe do serialu telewizyjnego „Czterej pancerni i pies”, a także do filmów: „Faraon” Jerzego Kawalerowicza i „O dwóch takich, co ukradli księżyc” Jana Batorego
Za swoje dokonania odznaczony m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym Krzyżem Zasługi, Złotym Medalem „Zasłużony dla Kultury Gloria Artis”, Złotą Odznaką „Za pracę społeczną dla miasta Krakowa”
/PAP/interia.pl/ /4.8.2015/

*****

BOHDAN TOMASZEWSKI

Nie żyje Bohdan Tomaszewski, legendarny dziennikarz i komentator sportowy
W wieku 93 lat zmarł red. Bohdan Tomaszewski – komentator sportowy, autor książek i scenariuszy filmowych, niegdyś znakomity tenisista
Żegnamy Bohdana Tomaszewskiego, największego barda polskiego sportu
Na dziennikarskim posterunku trwał niemal do ostatniego tchnienia, komentując tenis na antenie telewizji Polsat w wieku 93 lat. Zmarł wkroczywszy w 94 rok życia, będąc już w poważnych tarapatach zdrowotnych, bo krótko przed śmiercią upadł w domu i złamał nogę. Żegnając Bohdana Tomaszewskiego zamykamy bodaj najpiękniejszy rozdział w historii polskiego dziennikarstwa sportowego. Nikt jak on nie potrafił trafiać do serc radiosłuchaczy i telewidzów, a także czytelników książek, których napisał mnóstwo, opisując wielkie wydarzenia i wielkich mistrzów – tak po ludzku, od serca
Ten największy bard sportu polskiego był romantykiem, opiewającym wyczyny mistrzów tak jak się już tego dzisiaj w dobie maksymalnego upraszczania przekazu nie robi. Porównując się ze znanym felietonistą, a kiedyś również dziennikarzem sportowym, znanym z poczucia humoru Jerzym Iwaszkiewiczem, powiedział kiedyś: – On jest jakby Gogolem naszej branży, a ja to taka Mniszkówna…
Pod koniec lat trzydziestych ubiegłego wieku był może najbardziej utalentowanym młodym tenisistą w Polsce, odnoszącym poważne sukcesy. Korty Legii stały się dla niego, warszawiaka z krwi i kości, drugim domem. Za wielki honor poczytywał sobie wtedy możliwość rozgrywania sparringów z uprawiającą również tenis wyczynowo mistrzynią olimpijską w rzucie dyskiem Haliną Konopacką. Tuż po wojnie, którą cudem przeżył uczestnicząc w ruchu konspiracyjnym, znalazł się w pierwszej dziesiątce najlepszych tenisistów kraju. Potem wciągnął się w dziennikarstwo, pisując między innymi w Kurierze Szczecińskim, Expressie Wieczornym, Kulturze, nim przeszedł na długie lata do pracy w Polskim Radiu, a potem w TVP, by na koniec trafić do Polsatu
Sprawozdania obdarzonego pięknym głosem, nieskazitelną dykcją i wielką kulturą słowa Bohdana Tomaszewskiego przyciągały do odbiorników miliony słuchaczy. To on najbardziej rozsławił swoimi relacjami lekkoatletyczny Wunderteam – cudowną reprezentację narodową z Januszem Sidłą, Edmundem Piątkowskim, Józefem Szmidtem, Zdzisławem Krzyszkowiakiem, Jerzym Chromikiem, Marianem Foikiem, Elżbietą Duńską-Krzesińską, Barbarą Janiszewską-Sobottową…
Podczas jednego z memoriałów Janusza Kusocińskiego na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie publiczność wydawała się cokolwiek znudzona, bo widowisko było wyjątkowo marne, kiedy nagle na tym tonącym w martwej ciszy stutysięczniku usłyszeliśmy podniesiony głos sprawozdawcy. Ludzie zaczęli stopniowo opuszczać swoje sektory i gromadzić się jak najbliżej źródła tego głosu. I tym sposobem otoczyli stanowisko mikrofonowe Polskiego Radia, na którym te nieciekawe akurat zawody relacjonował z pasją Tomaszewski. On z najnudniejszego wydarzenia sportowego potrafił uczynić pasjonujący spektakl
Był jednym z nielicznych którym przyznano tytuł Mistrz mowy polskiej
Miałem honor przeprowadzić ostatni większy wywiad jakiego udzielił, traktując to poniekąd jako spowiedź życia. Nasza długa rozmowa została opublikowana kilka tygodni temu w Przeglądzie Sportowym i spotkała się z dużym zainteresowaniem czytelników. Tomaszewski powiedział że o zakończeniu służby przy mikrofonie zdecyduje sam. I tak się stało. Ta praca była jego całym życiem, więc mógł ją zakończyć tylko w momencie przejścia do lepszego ze światów…
/Maciej Petruczenko/www.przegladsportowy.pl/ /28-2-2015/

*****

LUCYNA WINNICKA

22 stycznia w Warszawie zmarła aktorka Lucyna Winnicka. Miała 84 lata
Absolwentka warszawskiej PWST, była wieloletnią aktorką stołecznego Teatru Dramatycznego
W kinie zadebiutowała w 1954 r. filmem „Pod gwiazdą frygijską”
Przez wiele lat Winnicka była żoną Jerzego Kawalerowicza. Jej kariera filmowa związana była przede wszystkim z tym twórcą. Winnicka zagrała u Kawalerowicza w „Pociągu” i „Matce Joannie od Aniołów”, a także w „Prawdziwym końcu wielkiej wojny” i „Grze”
W 1959 r. na Festiwalu Filmowym w Wenecji dostała nagrodę za rolę w filmie „Pociąg”
Aktorka wystąpiła także w „Krzyżakach”, „Pamiętniku pani Hanki”, „Godzinie pąsowej róży”, „Na wylot” oraz w „Filmie o miłości” w reż. Istvana Szabo
W połowie lat 70 XX wieku zerwała z aktorstwem. Pisała reportaże z podróży m.in. do Nepalu, Indii i Tajlandii. Pracowała również jako dziennikarka i publicystka „Przekroju”
Ostatni raz na ekranie pojawiła się w 1977 r. w filmie „Indeks”
W 1975 r. została odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski
Niemal do końca życia angażowała się w różnego typu akcje społeczne. Była inicjatorką akcji zbierania podpisów pod apelem-protestem przeciw brutalności i agresji w programach telewizyjnych
Aktorka swoje ostatnie lata życia spędziła w domu spokojnej starości w Palmirach. Trafiła tam pod koniec 2008 r.
/film.interia.pl/ /23.1.2013/