Warszawska Praga

TEATR

BARDZO CIEKAWY SPEKTAKL SEMINARZYSTÓW

7-20 GRUDNIA

Spektakl seminaryjny WSD Praga pt. „Wczoraj. Dziś. Zawsze”
WARSZAWA
7-20 grudnia
Premiera w seminarium – 7 grudnia
Spektakl „Wczoraj. Dziś. Zawsze”
– Bądźcie ambasadorami tych młodych osób które włożyły bardzo dużo wysiłku by przygotować tak znakomitą sztukę. Warto ją zobaczyć w jak najszerszym kręgu widzów – apelował ks. arcybiskup Henryk Hoser do widzów którzy przyszli na premierę spektaklu „Wczoraj. Dziś. Zawsze” w reż. Dariusza Kowalskiego, wystawianego w Wyższym Seminarium Duchownym Diecezji Warszawsko-Praskiej
Tradycyjnie grudzień to czas kiedy alumni WSD DW-P przygotowują sztukę teatralną. W tym roku klerycy III kursu wcielili się w rolę dziennikarzy poszukujących tematu. Dwóch młodych dziennikarzy dostaje polecenie napisania artykułu. Postanawiają zgłębić historię życia świętego Maksymiliana Kolbe
I właśnie o epizodach z życia tego niezłomnego świętego, oddanego sługi i miłośnika Niepokalanej, jest tegoroczny spektakl. Przedstawienie stanowi adaptację dramatu Agnieszki Przybylskiej. Krótkie, ale bardzo wymowne. Trzyma w napięciu i skłania do refleksji
– Pragnę pogratulować trafnej decyzji o dobrze właśnie tej sztuki która jest aktualna i ponadczasowa. Gratuluję również kunsztu aktorskiego naszym alumnom – mówił podczas premiery ks. abp Hoser
– Był człowiekiem o wielkich horyzontach i ogromnym temperamencie, uważany za szaleńca. Umiłował Boga. Żył nie tylko wiarą i miłością, ale również nadzieją. Odejście było dla niego, tak jak dla św. Pawła, spotkaniem i spełnieniem. Tęsknił za niebem, podobnie jak św. Paweł – powiedział biskup warszawsko-praski, podkreślając że w dzisiejszych czasach poczucia bezsensu i miernoty tacy święci jak św. Maksymilian Kolbe są bardzo potrzebni
/diecezja.waw.pl/ /4483/

*******************

KS. ABP HENRYK HOSER

URODZINY

DIECEZJA WARSZAWSKO-PRASKA

27 LISTOPADA

Jubileusz 73 urodzin ks. arcybiskupa Henryka Hosera SAC, ordynariusza Diecezji Warszawsko-Praskiej

27 listopada 1942-27 listopada 2015
W imieniu Współpracowników i wszystkich Diecezjan składamy Księdzu Arcybiskupowi serdeczne życzenia urodzinowe

Listopad 1942 roku…
Czwarty rok trwał pontyfikat Ojca Świętego Piusa XII
Rozpoczął się czwarty rok II wojny światowej i okupacji niemieckiej w Polsce
Premierem Rządu RP na uchodźstwie był generał Władysław Sikorski, a Komendantem Armii Krajowej generał Stefan Rowecki-Grot
Wikariuszem kapitulnym Archidiecezji Warszawskiej był biskup Antoni Szlagowski
Ród Hoserów od 96 lat przebywał w Polsce
27 listopada w jednej z kamienic przy ul. Wolskiej w Warszawie przyszedł na świat syn Haliny i Janusza Hoserów – Henryk
Tak się zaczęło… Wtedy zaczęła się ta historia bogata w wydarzenia, wyznaczona Bożymi drogowskazami, pracowita, po prostu piękna
Ekscelencjo,
Najczcigodniejszy Księże Arcybiskupie – mijają od tej chwili 73 lata!
Dziękujemy Opatrzności Bożej za dary które złożyła w duszy i sercu Księdza Arcybiskupa. Dziękujemy że Obdarowany z otrzymanymi darami tak harmonijnie współpracuje, szczodrze dzieląc się owocami swej drogi ku Bogu, ku drugiemu człowiekowi na wszystkich tych miejscach powołania, do których prowadzą wyznaczone przez Kościół ścieżki
Dziękujemy w całej Diecezji Warszawsko-Praskiej za Pasterza o wielkim sercu i umyśle
Z okazji Dnia Jubileuszu Urodzin ogarniamy serdeczną modlitwą życząc sił, zdrowia i apostolskiego zapału w służbie Ewangelii, Kościoła i każdego człowieka
/ks. Dariusz Szczepaniuk/
/dw-p.pl/4460/

DO TYCH PIĘKNYCH ŻYCZEŃ DLA KSIĘDZA ARCYBISKUPA PRZYŁĄCZAM SIĘ TEŻ JA – Cezary Dąbrowski, red. naczelny portalu www.zawszepolska.eu
SZCZĘŚĆ BOŻE KSIĘŻE ARCYBISKUPIE!

************************

TRZECIA ROCZNICA BISKUPA SOLARCZYKA

sol19 listopada minęła trzecia rocznica sakry biskupiej księdza biskupa Marka Solarczyka. Tego dnia o godz. 6.30 biskup pomocniczy Diecezji Warszawsko–Praskiej razem z księdzem arcybiskupem Henrykiem Hoserem sprawował w bazylice katedralnej Eucharystię
– Kiedy za każdym razem staje się przy ołtarzu w katedrze, a szczególnie w takim dniu i w tym miejscu, obok księdza arcybiskupa Henryka Hosera, który był głównym konsekratorem moich święceń biskupich, i kiedy sprawuje się Najświętszą Ofiarę właśnie w takim czasie i tych wszystkich tajemnicach, człowiek przede wszystkim dziękuje. Dziękuje za te dary które odkrywa każdego dnia – powiedział bp Marek Solarczyk świętujący trzecią rocznicę sakry biskupiej
/za dw-p.pl/ /19.11.2014/

Księdzu Biskupowi Markowi Solarczykowi życzę mocnego trwania w wierze, wielu łask Bożych i opieki Matki Bożej w codziennej posłudze – Cezary Dąbrowski /www.zawszepolska.eu/ /19.11.2014/

***********************

NIE CHCEMY POMNIKA „CZTERECH ŚPIĄCYCH”

Naukowcy, artyści i dziennikarze podpisali się pod listem otwartym przeciw powrotowi na warszawską Pragę pomnika Braterstwa Broni, zwanego pomnikiem „czterech śpiących”. Ich zdaniem nie ma zgody na stawianie pomników Armii Czerwonej która zniewoliła Polskę
„Pomnik Braterstwa Broni jest jednym z symboli sowieckiej dominacji w naszym mieście. Inskrypcja na cokole głosi: ‚Chwała bohaterom Armii Radzieckiej, towarzyszom broni, którzy oddali swe życie za wolność i niepodległość narodu polskiego’. Trudno o bardziej kłamliwy napis. Armia Czerwona nie przyniosła Polsce wolności i niepodległości, ale nowe zniewolenie” – napisano w liście
Pod listem podpisało się ponad 30 osób, m.in. ekonomista, powstaniec warszawski prof. Witold Kieżun, ekonomista prof. Ryszard Bugaj i dyrektor Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia, b. minister kultury Joanna Wnuk–Nazarowa.
Wśród sygnatariuszy są też artyści: Kazik Staszewski, Adam Ferency, Edward Dwurnik, Redbad Klynstra, Jan Krzysztof Kelus, Antonina Krzysztoń i Paweł Kukiz, a także dziennikarze i publicyści: Bronisław Wildstein, Marcin Meller, Piotr Skwieciński, Piotr Zaremba, Marek Magierowski i Robert Mazurek
Jak podkreślono w piśmie na czołgach Armii Czerwonej wjechała do Polski komunistyczna dyktatura odpowiedzialna za śmierć dziesiątków tysięcy Polaków
„Nie winimy za to młodych żołnierzy rosyjskich, których poświęcenie i złożoną przez nich daninę krwi szanujemy. Oni także są ofiarami tej wojny. Nie możemy się jednak zgodzić na stawianie w Warszawie pomników okupantom” – napisano w liście
„Zwykle nie podpisujemy listów otwartych, dzielą nas poglądy polityczne i wybory ideowe. Łączy jednak sprzeciw wobec pomysłów na uczczenie najeźdźców i gwałcicieli. Na to naszej zgody nie ma” – napisali też sygnatariusze
Pomnik Braterstwa Broni, monument na pl. Wileńskim na warszawskiej Pradze-Północ, w pobliżu skrzyżowania al. Solidarności i ul. Targowej, został odsłonięty 18 listopada 1945 r. Upamiętnia wspólną walkę żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego i Armii Radzieckiej podczas II wojny światowej
W 2011 r., kiedy w stolicy rozpoczynały się prace przy budowie centralnego odcinka drugiej linii metra, Rada Warszawy przyjęła uchwałę na mocy której pomnik miał być tymczasowo zdemontowany i oddany do konserwacji. Radni zdecydowali wówczas że po remoncie wróci na warszawską Pragę, i stanie kilkaset metrów dalej od miejsca w którym stał pierwotnie, bliżej ul. Cyryla i Metodego
Pomnik przeszedł już konserwację. Rzecznik warszawskiego magistratu Bartosz Milczarczyk poinformował jednak że z uwagi na prace budowlane i drogowe „nie ma szans by przed końcem tego roku wrócił na Pragę”. Nie wykluczył że nowa rada miasta, którą warszawiacy wybiorą w wyborach samorządowych 16 listopada, zmieni wcześniejszą uchwałę i podejmie inną decyzję w sprawie jego przyszłości
/rpo/stav/bos/gma/pap/ /4.IX.2014/

***********************

OPŁATEK U SIÓSTR Z KSIĘDZEM ARCYBISKUPEM

W Diecezji Warszawsko-Praskiej posługują siostry zakonne z 65 zgromadzeń. Raz w miesiącu na międzyzakonnym dniu skupienia spotykają się siostry przelożone. Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia na grudniowym spotkaniu Mszy Św. przewodniczył ks. abp Henryk Hoser, w koncelebrze z ks. prał. Jerzym Gołębiewskim, wikariuszem biskupim ds. m.in. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego oraz z ks. kan. Grzegorzem Zagórowskim, duchowym opiekunem diecezjalnych żeńskich zgromadzeń zakonnych
Był to czas wspólnej modlitwy i okazja do złożenia sobie życzeń
Mając na uwadze bogactwo charyzmatów jakie siostry realizują we wspólnotach zakonnych uczestniczący w spotkaniu otoczyli modlitwą także wszystkich do których je Pan posyła
Siostry życzą wszystkim błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia. „Niech Boże Dzieciątko będzie źródłem pokoju w sercu, w rodzinach i wszędzie tam gdzie pokoju brak. Niech puste nakrycie na wigilijnym stole przypomina wszystkim że w naszych kaplicach modlimy się za każdego potrzebującego, a przez to duchowo towarzyszymy każdemu w drodze do Nieba”
/sd/dw-p.pl/3284/cd/ /22.XII.2013/

**********************

2 ROCZNICA KS. BISKUPA MARKA SOLARCZYKA

Minęły dwa lata posługi ks. biskupa Marka Solarczyka. Z tej okazji biskup pomocniczy diecezji warszawsko-praskiej przewodniczył we wtorek 19 listopada Mszy św. w katedrze św. Michała Archanioła i św. Floriana Męczennika. Ks. bp Solarczyk dziękował Bogu za dar powołania i za tych których w tym czasie postawił On na jego drodze
Konsekracja bp. pomocniczego diecezji warszawsko-praskiej odbyła się w wigilię uroczystości Chrystusa Króla Wszechświata 19 listopada 2011 w katedrze św. Michała Archanioła i św. Floriana Męczennika. Dokonał jej ordynariusz diecezji ks. abp Henryk Hoser, a współkonsekratorami byli metropolita gdański ks. abp Sławoj Leszek Głódź oraz biskup senior Kazimierz Romaniuk, którzy kierowali wcześniej diecezją praską
Zawołaniem ks. biskupa Marka Solarczyka są słowa „Omnia possibilia credenti”, czyli „wszystko jest możliwe dla tego który wierzy”
/radiowarszawa.com.pl/ /20.XI.2013/

************************

30 ROCZNICA MSZY PAPIESKIEJ

Wczoraj minęła 30 rocznica Mszy św. sprawowanej przez bł. Jana Pawła II na Stadionie X-lecia. II pielgrzymka Ojca Świętego do ojczyzny w 1983 roku była przygotowana dla uczczenia 600-lecia obecności Cudownego Obrazu Matki Bożej na Jasnej Górze i 300 rocznicy odsieczy wiedeńskiej, ratującej Europę przed nawałą turecką
Eucharystia na stadionie była największym zgromadzeniem w dziejach stolicy: półtora miliona wiernych wypełniło trybuny, przyległe błonia i park Skaryszewski. W rocznicę tego wydarzenia 18 czerwca w kaplicy na Stadionie Narodowym została odprawiona Msza Święta dziękczynna, koncelebrowana przez abp. Henryka Hosera, ordynariusza warszawsko-praskiego
Przed Mszą Świętą odtworzony został fragmentu filmu dokumentalnego, relacjonującego spotkanie z bł. Janem Pawłem II na Stadionie X-lecia. Można też było obejrzeć wystawę „Pielgrzymka nadziei” poświęconą II pielgrzymce Ojca Świętego do ojczyzny, w tym Mszy Św. sprawowanej 17 czerwca 1983 w Warszawie
/Cezary Dąbrowski/zawszepolska.eu/ /19.VI.2013/

„Czcigodni Kapłani, Drodzy Diecezjanie, W najbliższych dniach, dokładnie 17 czerwca, przypada 30 rocznica wyjątkowej w swej wymowie Mszy Świętej, którą odprawił bł. Jan Paweł II na Stadionie X-lecia. Trwała wtedy II pielgrzymka do Ojczyzny przygotowana dla uczczenia 600 lat obecności cudownego obrazu Matki Boże na Jasnej Górze i 300 lat od odsieczy wiedeńskiej, ratującej Europę przed nawałą turecką. Msza była największym zgromadzeniem w dziejach stolicy: półtora miliona wiernych wypełniło trybuny stadionu, przyległe błonia i Park Skaryszewski
Rodakom przygnębionym delegalizacją „Solidarności”, wciąż obowiązującym, choć zawieszonym, stanem wojennym Ojciec Święty starał się przywrócić nadzieję: „Człowiek powołany jest do zwycięstwa nad sobą. Do zwycięstwa nad tym co krępuje naszą wolną wolę i czyni ją poddaną złu. Zwycięstwo takie oznacza życie w prawdzie, prawość sumienia, miłość bliźniego, zdolność przebaczania, rozwój duchowy naszego człowieczeństwa”
Tak m.in. zwracał się do diecezjan biskup warszawsko-praski Henryk Hoser zachęcając do uczestnictwa w Mszy św. dziękczynnej za odzyskaną wolność na Stadionie Narodowym, odprawionej 18 czerwca.

***************

SPOTKANIE MŁODYCH PRASKICH KATOLIKÓW

To było duże wydarzenie dla Diecezji Warszawsko-Praskiej. Mnóstwo młodych ludzi w jednym miejscu – ogromne przedsięwzięcie, ogromny wysiłek wielu ludzi. To wszystko trzeba docenić
A czego tam nie było?… Piękna słoneczna pogoda, piękne otoczenie – las, zieleń, świeże powietrze, pełno młodzieży, mnóstwo księży, sióstr zakonnych, spowiedź i modlitwa na zielonej trawce, turnieje sportowe, teatr, występy zespołów muzycznych, nawet z zagranicy, księża na motocyklach, smakowite kiełbaski, a nad wszystkim czuwał sam arcybiskup Henryk Hoser, praski ordynariusz
A wszystko to było 15 czerwca w Ostrówku, w Domu Świętej Faustyny, pod nazwą: II Diecezjalny Zlot Młodzieży.

Tak o nim napisały siostry z Ostrówka: Na zlot dotarło ok. 1100 osób. Dziękujemy wszystkim którzy nie szczędzili pracy by odbył się jak najlepiej! Było wielu ciekawych gości, interesujący program. Wszyscy nieobecni winni czuć się poszkodowani i już zapraszamy za rok!

Na spotkanie zaproszona była młodzież z Diecezji Warszawsko-Praskiej, także ta należąca do różnych grup /ministranci, lektorzy, bielanki, schole młodzieżowe itd./ i wspólnot /Ruch Światło-Życie, Ruch Rodzin Nazaretańskich, KSM, Droga Neokatechumenalna, Żywy Różaniec, Duszpasterstwo Akademickie i inne/, kandydaci do bierzmowania i ci którzy przyjęli sakrament bierzmowania w tym roku.

W trakcie Mszy św. której przewodniczył ks. arcybiskup Hoser odbyło się uroczyste wyznanie wiary w formie dialogu. Na koniec odnowiono też zawierzenie młodzieży Bożemu Miłosierdziu.

/Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu/ /17.VI.2013/

***********************

APOSTOŁ PRAWDY

Uroczystego poświęcenia figury bł. ks. Ignacego Kłopotowskiego, założyciela Zgromadzenia Sióstr Loretanek, dokonał w kaplicy klasztornej w warszawskim Rembertowie ks. abp Henryk Hoser. Ordynariusz warszawsko-praski przewodniczył uroczystej Mszy Św. która była zwieńczeniem odbywającej się w tym dniu II Konferencji Diecezjalnych Moderatorów Żywego Różańca

Ks. abp Hoser zwrócił m.in. uwagę że założyciel Zgromadzenia Sióstr Loretanek przyczynił się także do powstania diecezji warszawsko-praskiej i jest dla wszystkich wzorem do naśladowania. – Życzę by za jego wstawiennictwem nasza postawa apostolska i jednocześnie świadomość bycia uczniami Jezusa Zmartwychwstałego nas nigdy nie opuszczała – powiedział też m.in. ksiądz arcybiskup.

Błogosławiony ks. Ignacy Kłopotowski jest wzorem troski o apostolstwo słowa drukowanego, troski o ubogich, ale też wzorem duszpasterstwa różańcowego. Dlatego rembertowski klasztor Sióstr Loretanek nieprzypadkowo stał się krajowym centrum wspólnot Żywego Różańca.

/ik/nd/ /4.IV.2013/

************************

DWÓJKA MISJONARZY DLA AFRYKI

Z Parafii Najczystszego Serca Maryi w Warszawie 17 marca uroczyście posłaliśmy naszych misjonarzy na pracę ewangelizacyjną do Afryki

Pani Joanna Urszula Stępczyńska pochodząca z parafii Najczystszego Serca Maryi w Warszawie jest już w Diecezji Buar /Republika Centralnej Afryki/.

Natomiast ks. Robert Gut pochodzący z parafii MB Częstochowskiej w Wołominie 23 marca dołączy do naszych misjonarzy w Kambi /Diecezja Makeni, Sierra Leone/.

Wspólnota Cenacolo po Mszy Św. przygotowała agapę dla wszystkich. Polecajmy ich oraz ich pracę Opatrzności Bożej.

Diecezja Warszawsko-Praska ma na misjach /w tym na Wschodzie/ 19 osób.

/dw-p/ /18.III.2013/

**********************

GRONKIEWICZ-WALTZ SZUKA ALIBI

Hanna Gronkiewicz-Waltz rzadko której sprawy broniła z takim przekonaniem jak pomnika Czterech Śpiących na warszawskiej Pradze

Ten komunistyczny relikt, oficjalnie pomnik Braterstwa Broni, a faktycznie symbol sowieckiego zniewolenia Polski i jej stolicy, został zdemontowany kiedy ruszyła budowa drugiej linii metra. I wydawało się że będzie to dobry moment by pozbyć się go na zawsze ze stolicy, jednak władze miasta nie chcą o tym słyszeć

Ze względów komunikacyjnych prezydent Warszawy chciała go jedynie przesunąć o kilkaset metrów, ale przeciw są okoliczni mieszkańcy. Dlatego Hanna Gronkiewicz-Waltz „odwołała się” do zdania warszawiaków, zlecając wykonanie specjalnego sondażu. I Barometr Warszawski pokazał że podobno aż 72 proc. warszawiaków jest za tym by Czterej Śpiący wrócili na stare miejsce!…

Styl rządzenia prezydent Gronkiewicz-Waltz każe domniemywać że teraz będzie to dla niej koronny argument za tym by ten komunistyczny pomnik wrócił znowu na Pragę i dalej był jednym z niechlubnych symboli stolicy. W tych pseudosocjologicznych gierkach prezydent jest sprawna. Wystarczy przypomnieć że sondażami podpierała się także wtedy kiedy nie zgadzała się na postawienie w Warszawie pomnika prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Bo podobno nie życzyli tego sobie mieszkańcy stolicy.

Teraz sondaż będzie pretekstem do tego by pomnik wrócił na Pragę. Szkoda że obecne władze Warszawy tak samo gorliwie nie podchodzą do innych postulatów mieszkańców stolicy, którzy sprzeciwiają się choćby drastycznym podwyżkom cen biletów komunikacji miejskiej czy opłatom za inne usługi komunalne. Tutaj sondaży się nie robi…

Nie wiemy jaka była metodologia badań dotyczących Czterech Śpiących, bo wynik 72 proc. „za pomnikiem” wydaje się mało wiarygodny. Świadczyłby bowiem o kompletnej niewiedzy warszawiaków na temat najnowszej historii ich miasta. Ale jeżeli nawet tak by było, nie zwalnia to wcale prezydent Warszawy z edukowania społeczeństwa, a przede wszystkim z przestrzegania prawa. A prawo stanowi że w Polsce jest zakazane gloryfikowanie symboli komunistycznych. Postawienie ponownie tego obelisku będzie niestety dowodem na to że władze Warszawy nie tylko łamią prawo, ale i nie uważają fałszowania historii i gloryfikowania Armii Czerwonej, która zniewoliła Polskę, za coś niestosownego.

/kl/nd/ /21.I.2013/

**********************

CZTEREJ ŚPIĄCY POCZEKAJĄ

Władze Warszawy musiały tymczasowo wstrzymać ponowną instalację pomnika Polsko-Radzieckiego Braterstwa Broni na warszawskiej Pradze

Relikt komunizmu nazywany zwyczajowo przez mieszkańców pomnikiem „czterech śpiących” został kilka miesięcy temu rozebrany w związku z budową drugiej linii metra i poddany renowacji. Prezydent stolicy uznała że przedstawiciele wspólnot mieszkaniowych znajdujących się w bezpośrednim sąsiedztwie obiektu, który ma zostać przeniesiony na północną część placu Wileńskiego, nie są stroną w sporze o jego lokalizację. Jak się jednak okazuje wojewoda mazowiecki uchylił decyzję Hanny Gronkiewicz-Waltz w tej sprawie

Postępowanie administracyjne będzie się toczyć od początku, a budowa została wstrzymana. Podjęto decyzję nie biorąc w ogóle pod uwagę naszego zdania w tej sprawie – powiedziała Janina Łukasiewicz z zarządu wspólnoty mieszkaniowej Targowa 81.

O tym że tę lokalizację planuje się tutaj dowiedzieliśmy się kiedy zaczęto już  stawiać fundamenty pod oknami – dodała.

Ogromny monument ma sięgać szóstego piętra a od okien i balkonów mieszkańców dzieliłoby go zaledwie 20 metrów. Inwestor tak się śpieszył że wyciął już dwa stare klony pod blokiem przy Targowej.

Zdaniem Krzysztofa Jopa, prawnika występującego w imieniu wspólnoty mieszkaniowej Targowa 81, decyzja nie jest motywowana zmianą intencji, a jedynie błędami proceduralnymi jakie władze stolicy mogły popełnić przy wydawaniu decyzji o nowej lokalizacji.

Organ pierwszej instancji nie przeprowadził należycie postępowania dowodowego, dlatego sprawa została przekazana do ponownego rozpoznania. Kwestia merytoryczna w ogóle nie była brana pod uwagę – tłumaczył Jop. Jego zdaniem powrót „czterech śpiących” na pl. Wileński zostaje na razie odroczony o kilka miesięcy.

Decyzja prezydent stolicy o ponownym zainstalowaniu i renowacji za blisko 2 mln zł okupacyjnego pomnika wywołuje oburzenie również mieszkańców innych dzielnic, którzy już rok temu oprotestowali ponowną instalację.

W ocenie prezydent pomnik sowieckich okupantów chroni polsko-rosyjska umowa o grobach i miejscach pamięci ofiar wojen i represji z 1994 r. Jednak jak wskazują eksperci, formalnie reguluje ona jedynie współpracę Polski i Rosji w ustalaniu, rejestracji, urządzaniu, zachowaniu i należytym utrzymaniu miejsc pamięci i spoczynku – polskich w Federacji Rosyjskiej i rosyjskich w Rzeczypospolitej Polskiej – żołnierzy i osób cywilnych poległych, pomordowanych i zamęczonych w wyniku wojen i represji, zwanych w regulacji „miejscami pamięci i spoczynku”. Przy czym strona rosyjska traktuje zapisy porozumienia bardzo szeroko, uznając jakoby takimi miejscami były także pomniki „wdzięczności” armii sowieckiej.

– Strona rosyjska uważa że ten pomnik jest chroniony tą umową. Jednak jest pytanie: do czego nas ta umowa zobowiązuje. Czy tylko do informowania o planach i zamierzeniach, czy też uzyskiwania zgody drugiej strony? My uważamy że jest to tylko zobowiązanie do informowania – wyjaśnił Adam Siwek, naczelnik Wydziału Krajowego Rady Ochrony Pamięci Walki i Męczeństwa.

Podobnie o statusie niechcianej w Warszawie bryły wypowiada się prof. Jan Żaryn którego zdaniem intencją ówczesnego sekretarza ROPWiM Andrzeja Przewoźnika (zginął w katastrofie smoleńskiej) nie była ochrona tego rodzaju pomników a jedynie miejsc pochówku. – Chodziło o wzajemność w poszanowaniu norm cywilizacji zachodniej związanej z poszanowaniem, dbaniem i honorowaniem cmentarzy. W tym miejsc tajnego pochówku które wtedy dopiero odkrywaliśmy na terenie Rosji – wyjaśnił Żaryn.

Zdaniemn naczelnika Siwka istnieje możliwość przeniesienia pomnika np. na Cmentarz Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich w Warszawie. Tym bardziej że władze miasta wstrzymują się z decyzją o ponownej instalacji pomnika na pl. Wileńskim i „analizują scenariusz alternatywny”. – Jeżeli dostaniemy prośbę o zaopiniowanie wniosku o przeniesienie pomnika do mauzoleum, to przychylimy się do niej – zadeklarował w imieniu ROPWiM Adam Siwek.

Jednocześnie swoją działalność kontynuuje komitet „NIE dla czterech śpiących”, prowadząc zbiórkę podpisów pod projektem uchwały która domaga się usunięcia obelisku z pl. Wileńskiego. Jego członkowie chcą zebrać 15 tys. podpisów zameldowanych mieszkańców Warszawy.

/mw/nd/ /22.IX.2012/

*******************

STRZELECKA POD OCHRONĄ

Była siedziba NKWD przy ul. Strzeleckiej 8 na warszawskiej Pradze uzyska ochronę prawną i zostanie wpisana do rejestru zabytków

Taką decyzję podjął Wojewódzki Konserwator Zabytków w Warszawie. Chodzi w szczególności o zachowane do dziś piwnice, w których więziono żołnierzy polskiego podziemia niepodległościowego, i wyryte na cegłach inskrypcje: imiona i nazwiska, modlitwy, daty.

– Mam nadzieję że uda się objąć ochroną prawną te piwnice, bo mamy świadomość że działania w tej sprawie podjęto trochę późno. Bo inwestor może przecież uznać że poniesie w tej sprawie wymierną stratę finansową – poinformował Adam Siwek, naczelnik Wydziału Krajowego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.

W budynku przy ul. Strzeleckiej 8 na Pradze w latach 1944-47 przetrzymywano, przesłuchiwano i torturowano żołnierzy Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych i Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. Obiekt jakiś czas temu został odzyskany przez dawnych właścicieli i sprzedany deweloperowi. Ten zdecydował się na przekształcenie go w apartamentowiec. Plany inwestycji razem z ofertą znajdują się już na stronie internetowej firmy One-Development. Na razie ponoć firma wstrzymała się z jakąkolwiek ingerencją w budynek i zadeklarowała współpracę w tej sprawie.

Piwnice w rejestrze

Dzięki trwającym wiele lat staraniom kombatantów, działaczy społecznych oraz Instytutu Pamięci Narodowej, zwłaszcza dr. Tomasza Łabuszewskiego z warszawskiego Biura Edukacji Publicznej IPN-u, Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Warszawie podjął decyzję o wpisaniu piwnic do rejestru zabytków. Jak się okazuje 10 września br. właścicielowi obiektu przy Strzeleckiej 8, firmie deweloperskiej One-Development, wysłano pismo w sprawie wpisania do rejestru zabytków nieruchomych znajdujących się w nim piwnic z inskrypcjami martyrologicznymi z lat 40 i 50. Postępowanie administracyjne w tej sprawie wszczęto z urzędu.

Do prezesa IPN-u w grudniu 2009 r. zostało wysłane pismo z prośbą o udostępnienie informacji o inskrypcjach i historii tego miejsca. Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków uczestniczył również w spotkaniu w IPN-ie we wrześniu 2012 r. – poinformowała Agnieszka Żukowska, rzecznik MWKZ.

Procedura wpisu do rejestru jest w toku. Od tego momentu – zgodnie z artykułem 36 ustawy o ochronie zabytków – pozwolenia Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków wymagać będzie prowadzenie wszelkich robót budowlanych, konserwatorskich czy archeologicznych w wymienionym obiekcie, a także w jego bezpośrednim otoczeniu. Dotyczy to również wszelkich zmian jego wnętrza oraz instalowania w nim urządzeń technicznych, tablic, reklam czy napisów.

Tablica w miejscu kaźni

Miejmy nadzieję że ta decyzja uratuje piwnice, choć są jeszcze wątpliwości. Zdaniem Adama Siwka z ROPWiM najważniejsze będzie porozumienie z deweloperem i podjęcie decyzji jak te pomieszczenia zagospodarować.

Z naszej strony pierwszym krokiem musi być umieszczenie tablicy pamiątkowej na budynku. My się w to zaangażujemy, tym bardziej że jest to jedno z wielu takich miejsc na Pradze. Dobrze byłoby również by piwnice były dostępne dla grup odwiedzających to miejsce i pełniły rolę edukacyjną i muzealną – tłumaczył naczelnik Wydziału Krajowego ROPWiM.

Jak dodał warte rozważenia jest powołanie muzeum ofiar zbrodni stalinowskich, którego lokalizację proponowano w więzieniu mokotowskim bądź w Ministerstwie Sprawiedliwości przy ul. Koszykowej.

– Piwnice na Strzeleckiej do czasu powołania tego muzeum mogłyby być siedzibą tymczasową takiej placówki, a potem stać się jego filią – tłumaczył Siwek.

Apelował o to m.in. ordynariusz warszawsko-praski ks. abp Henryk Hoser, który wspólnie z ordynariuszem polowym wojska polskiego ks. bp. Józefem Guzdkiem modlił się w ubiegły czwartek w intencji ofiar sowieckiego i komunistycznego terroru na warszawskiej Pradze. Jak mówił w homilii „mamy dzisiaj obowiązek niezapominania o tym co się stało, przypominania, głoszenia, ujawnienia tych potwornych zbrodni. Jednocześnie mamy konkretne zadania do wypełnienia”.

Jednym z tych zadań jest uratowanie miejsc męczeństwa które są tutaj tak liczne i na prawym brzegu Warszawy, i na lewym. Te miejsca to miejsca święte, które trzeba oglądać w skupieniu, przed którymi należy klękać. Nic nie powinno nas powstrzymać przed ich zachowaniem, ukazaniem ich następnym pokoleniom. Jednocześnie obowiązkiem jest wskazanie symboliki tych miejsc, tych wydarzeń, tych miejsc świętych. Jest naszym zadaniem i troską, jak poradzić sobie z symboliką narzuconą przez okupantów – mówił w przejmującym kazaniu ksiądz arcybiskup Hoser.

Na razie w budynku przy Strzeleckiej 8 nie ma żadnej informacji że była to kwatera NKWD na Polskę czy jednostki Smiersz gen. Iwana Sierowa. Tymczasem jak powiedział dr Tomasz Łabuszewski miejsce to jest świadkiem represji o skali porównywalnej tylko z osławioną siedzibą gestapo przy warszawskiej al. Szucha. W piwnicach katowni do dziś znajdują się korytarze pełne wilgotnych i mrocznych cel, w których rozgrywały się przerażające sceny. W miejscu tym przesłuchiwano więźniów, bito ich metalowymi prętami, przypalano papierosami, wybijano zęby i polewano lodowatą wodą.

Sowieci już w 1944 r. wyrzucili z kamienicy jej mieszkańców, zamieniając zarówno budynek przy ul. Strzeleckiej 8 jak i wiele innych pobliskich nieruchomości w służący ich działalności kompleks więzienny i śledczy. Trafiali tu schwytani w trakcie działań operacyjnych tzw. grupy warszawskiej płk. Pawła Michajłowa najważniejsi zatrzymani z terenu tzw. Polski Lubelskiej. Byli przesłuchiwani, selekcjonowani i wysyłani m.in. do obozu koncentracyjnego NKWD w Rembertowie.

/mw/nd/ /19.IX.2012/

******************

MUSIMY ZACHOWAĆ ŚLADY ZBRODNI

Do zachowania śladów zbrodni i upamiętnienia miejsc męczeństwa na warszawskiej Pradze wezwał ks. abp Henryk Hoser

W archikatedrze św. Floriana Męczennika na warszawskiej Pradze została wczoraj odprawiona uroczysta Msza Święta w intencji osób zamordowanych przez NKWD i UB w katowniach praskich, którą koncelebrowali ks. abp Henryk Hoser, ordynariusz warszawsko-praski, i ks. bp Józef Guzdek, biskup polowy wojska polskiego

Ordynariusz praski w wygłoszonej z tej okazji homilii wezwał do upamiętnienia i zachowania śladów zbrodni popełnionych w latach 1944-56 na prawobrzeżnej części Warszawy.

– Jednym z tych zadań jest uratowanie miejsc męczeństwa. To są miejsca święte które trzeba oglądać w skupieniu. Nic nie powinno nas powstrzymać przed ich zachowaniem i ukazaniem następnym pokoleniom – mówił ks. abp Hoser.

Ordynariusz praski przypomniał że zadaniem spoczywającym na współczesnych jest poradzenie sobie z „symboliką narzuconą przez okupanta”. Tymi słowami odniósł się do odnawianego i mającego niedługo powrócić na plac Wileński znienawidzonego w Warszawie pomnika „czterech śpiących”, powstałego już jesienią 1945 r. monumentu Braterstwa Broni z armią sowiecką. Przeniesienie i renowacja monumentu kosztowała prawdopodobnie ok. 2 mln zł. Jak mówił ksiądz arcybiskup, powstały wśród kazamatów i więzień pomnik jest „zafałszowaniem historii”.

Arcypasterz prawobrzeżnej części stolicy przypomniał że już 14 września 1944 r., a więc w dniu w którym oddziały niemieckie wycofały się z Pragi na lewy brzeg Wisły, pojawili się natychmiast nowi okupanci. – Jeden ludobójca odszedł, a drugi przyszedł. Ta prawda docierała do świadomości społeczeństwa w miarę jak niewyobrażalne zbrodnie bolszewickiego systemu powoli stawały się rzeczywistością. Świadectwem tego są wzruszające i przejmujące inskrypcje jakie w piwnicach praskich katowni wyryli w ceglanych murach więzieni tam ludzie – powiedział ks. abp Hoser. Do dziś zostały po nich imiona i nazwiska, daty, modlitwy, kalendarzyki, krótkie teksty.

Jeden z nich podczas homilii ordynariusz warszawsko-praski przypomniał: „Śmierć jest dla nas wybawieniem”.

– To krzyk z głębokości – de profundis, jak również w tym psalmie który Jezus Chrystus nosił w sercu i świadomości kiedy umierał na krzyżu. Niech ten krzyk z głębokości będzie dla nas przewodnikiem po mrocznych zakrętach cel, korytarzy, gdzie tyle ludzkiego potu, łez i krwi – mówił ksiądz arcybiskup do bardzo licznie przybyłych na Mszę Świętą warszawiaków.

Wśród nich znalazło się wielu byłych żołnierzy AK, NSZ, więźniów okresu stalinowskiego, a także harcerzy. Przed Mszą Świętą ks. abp Hoser i ks. bp Guzdek zwiedzili piwnice byłej siedziby NKWD przy Strzeleckiej 8. Budynek został sprzedany deweloperowi który planuje wybudowanie w jego miejscu apartamentowca. Trwają rozmowy w sprawie zachowania tego miejsca, objęcia przynajmniej jego piwnic ochroną prawną oraz uznania że jest to miejsce pamięci narodowej. To samo dotyczy wielu innych obiektów na warszawskiej Pradze.

Przed rozpoczęciem Mszy Świętej w podziemiach archikatedry warszawsko-praskiej odbyło się spotkanie z dr. Tomaszem Łabuszewskim który w trwającym kilkadziesiąt minut wykładzie przedstawił co działo się na warszawskiej Pradze od połowy września do końca 1945 r. Wymieniał kolejno miejsca gdzie miały swoje siedziby wojskowe trybunały wojenne, więzienia, areszty, pokoje przesłuchań i miejsca kaźni w których przetrzymywano żołnierzy polskiego podziemia niepodległościowego. To w tym czasie na warszawskiej Pradze przetrzymywano i mordowano tę elitę polskiego społeczeństwa której nie zdołali zgładzić w czasie wojny Niemcy i Sowieci podczas 6 lat okupacji. – Nie jesteśmy dziś w stanie zliczyć wszystkich ofiar komunistycznego aparatu represji w Warszawie – powiedział Łabuszewski.

/mw/nd/ /14.IX.2012/
Organizatorzy uroczystości na Pradze: Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej, Oddział IPN-u w Warszawie, Wspólnoty Mieszkaniowe Pragi, Diecezja Warszawsko-Praska

*******************

MUSIMY OBRONIĆ TE ŚWIĘTE MIEJSCA

Jedna z praskich katowni, w której NKWD więziło setki polskich żołnierzy, ma zostać przekształcona w apartamentowiec. A w tym samym czasie władze Warszawy za grube pieniądze remontują pomnik sowieckich okupantów

Chodzi o gmach przy ul. Strzeleckiej 8. – To miejsce grozy porównywalne tylko z siedzibą gestapo przy al. Szucha – oceniają historycy

W czasie gdy władze stolicy bulą na renowację pomnika Braterstwa Broni z armią sowiecką, popularnie zwanego pomnikiem „czterech śpiących”, na warszawskiej Pradze bez należnej opieki pozostaje wiele miejsc, w których od 1944 r. więziono, brutalnie przesłuchiwano i zabijano żołnierzy Polski podziemnej. Oprawcami byli ci sami którym znów stawia się pomnik…

Miejsca kaźni i przetrzymywania polskich patriotów niszczeją, nie zostały upamiętnione i przywrócone świadomości mieszkańców Warszawy. Kilka z nich może zostać bezpowrotnie utraconych, choć kryją w swoich murach pamiątki po więzionych, skazywanych i zamęczonych przez służby specjalne sowieckiej armii i NKWD. W piwnicach znajdują się wstrząsające pamiątki: wyryte w cegłach imiona i nazwiska, daty, modlitwy, kalendarze.

Od 15 września 1944 r., kiedy jeszcze trwało Powstanie Warszawskie, do 17 stycznia 1945 r. po prawej stronie Wisły stacjonowało kilkadziesiąt tysięcy sowieckich żołnierzy. A z nimi liczące kilkanaście tysięcy oddziały funkcjonariuszy NKWD oraz oddziały Smiersz – sowieckiego kontrwywiadu wojskowego. Jak powiedział Hubert Kossowski ze Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, w tym samym miejscu znalazło się również kilka tysięcy ukrywających się powstańców, uczestników akcji „Burza” oraz żołnierzy AK z 27 Dywizji Wołyńskiej i pacyfikowanej od czerwca 1944 r. przez Sowietów Wileńszczyzny. Spadły na nich brutalne represje których doświadczali po osadzeniu w licznych aresztach i więzieniach Pragi.

Patrole NKWD wzdłuż wybrzeży Wisły czuwały by nawet pojedynczy akowiec nie przedostał się z lewobrzeżnej Warszawy na teren Pragi. Do nielicznych wyjątków należał podchorąży Tadeusz Modrzewski który po wspólnej walce z oddziałem berlingowców, widząc ich klęskę, przepłynął desperacko na Saską Kępę. Pojmany przez patrol NKWD był bity podczas przesłuchania w piwnicy. Nad ranem udało mu się obezwładnić wartownika i uciec, ryzykując kulę w plecy. Dzięki temu nie podzielił losu tych którzy zaginęli bez wieści.

Sowieckim oprawcom już w listopadzie 1945 r. postawiono pomnik. W związku z budową drugiej linii metra został on niedawno rozebrany i poddany renowacji. Niedługo ma jednak wrócić na plac Wileński. Rosjanie do dziś strzegą tego haniebnego symbolu dominacji nad Polską i zbrodni które tutaj popełnili. Od kilku tygodni mieszkańcy Warszawy prowadzą jednak akcję „NIE dla czterech śpiących”. Ale bez pozytywnego odzewu ze strony urzędników. Jak wyjaśniała stołeczna prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz – Polska zobowiązała się do zachowania pomnika polsko-rosyjską umową międzynarodową z 1994 r.

W tym samym czasie Instytut Pamięci Narodowej, kombatanci i działacze społeczni starają się o oficjalne upamiętnienie miejsc kaźni na warszawskiej Pradze. Na razie bezskutecznie. Tomasz Łabuszewski z IPN-u uważa że pytanie: dlaczego obiekty te nie są do tej pory upamiętnione, powinno być kierowane do urzędów które się tym zajmują. Chodzi oczywiście o Biuro Stołecznego Konserwatora Zabytków i Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. IPN we wszystkich znanych mu przypadkach zwracał się do tych instytucji z prośbą o podjęcie stosownych działań. Jak na razie – bez skutku. – To miejsca pamięci narodowej – powiedział dr Łabuszewski.

Czerwona mapa Pragi

IPN skrupulatnie dokumentuje miejsca kaźni polskich patriotów. W wielu przypadkach ta dokumentacja pozostaje jedynym po nich śladem.

Do warszawskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej już jakiś czas temu zgłosili się mieszkańcy Pragi z prośbą o wsparcie działań mających na celu ocalenie od zapomnienia i godne upamiętnienie wydarzeń historycznych oraz miejsc męczeństwa Polaków na Pradze po wkroczeniu tam w 1944 r. Armii Czerwonej. Równocześnie od pięciu lat, w ramach projektu badawczego „Śladami zbrodni”, historycy IPN-u odkrywają i dokumentują miejsca w których na terenie Polski miały swoje siedziby – w tym areszty, miejsca przesłuchań – Urząd Bezpieczeństwa Publicznego, NKWD, a także Smiersz – owiana złą sławą jednostka sowieckiego kontrwywiadu wojskowego. Część z nich była tajna.

W ciągu ostatnich sześciu lat pracownicy Instytutu Pamięci Narodowej w jego wszystkich oddziałach wykonali dokumentację fotograficzną i zidentyfikowali 550 tego typu obiektów. Rezultat ich pracy zostanie przedstawiony w specjalnym albumie, który mam nadzieję ukaże się jeszcze przed końcem tego roku – powiedział dr Łabuszewski. IPN zaprezentuje te najważniejsze i najlepiej zachowane miejsca. Część z nich znajduje się na warszawskiej Pradze. Niedaleko niechcianego pomnika wystawionego przez władze komunistyczne jako dowód „braterstwa” z Armią Czerwoną znajdują się gmachy w których przetrzymywano, często brutalnie przesłuchiwano i mordowano żołnierzy Polski podziemnej i antykomunistycznego ruchu oporu.

Niechciany pomnik „czterech śpiących”, który przez dekady straszył w samym centrum Pragi obok Dworca Wileńskiego, jest odrestaurowywany za pieniądze warszawiaków i niedługo ma wrócić w tę okolicę, a miejsca kaźni polskich patriotów praktycznie nie są znane opinii publicznej i nie istnieją w świadomości mieszkańców stolicy. Zachodzi również obawa że niektóre z nich zostaną bezpowrotnie utracone. Dokumentacja dokonana przez pracowników IPN-u jest w wielu przypadkach jedynym śladem tego co zachowało się do naszych czasów.

– W wielu przypadkach obiekty te po wykonaniu dokumentacji zostały wyremontowane i śladu po tych pamiątkach już nie ma – dodał Łabuszewski.

Tu powinna być tablica

Wiele z nich niestety po dziś dzień nie zostało uhonorowanych nawet tablicami enumeratywnymi, choć takie mają dzisiaj słynna siedziba stołecznej bezpieki na Cyryla i Metodego 4, a także była siedziba Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego przy Sierakowskiego 7. W miejscu gdzie znajdowało się więzienie karno-śledcze – tzw. Toledo, również jest upamiętnienie. Jednak jak przyznaje historyk IPN-u, uznanie tych miejsc, związanych z martyrologią społeczeństwa polskiego poddanego represjom komunistycznym, dość opornie przebijało się i przebija do różnego rodzaju instytucji rządowych i samorządowych.

Moim zdaniem obiekty te są po prostu miejscami pamięci narodowej – powiedział historyk. O które miejsca chodzi? Na murach warszawskiego liceum Władysława IV na rogu ul. Jagiellońskiej i Solidarności nie ma do dziś żadnej tablicy informującej że w budynku tym mieścił się sowiecki Trybunał Wojenny, a w jego piwnicach znajdowały się cele aresztu. Do dziś nie wiadomo czy na dziedzińcu nie znajdują się szczątki ofiar. Takiej tablicy nie ma także na budynku byłej Dyrekcji Generalnej PKP obok Dworca Wileńskiego – dokładnie na wprost miejsca w którym stał pomnik sowieckiego okupanta, choć znajdowała się tam pierwsza siedziba warszawskiego Urzędu Bezpieczeństwa, zanim została przeniesiona na ul. Cyryla i Metodego.

Katownia na Strzeleckiej

Na ul. Strzeleckiej 8 również nie ma informacji że była to kwatera Smiersza kierowanego przez gen. Iwana Sierowa, a jednocześnie kwatera główna NKWD na Polskę. Tymczasem jak mówi Tomasz Łabuszewski miejsce to jest świadkiem represji o skali porównywalnej tylko i wyłącznie z osławioną siedzibą gestapo przy al. Szucha.

Podziemia tego budynku kryją mroczne, wilgotne cele, w których rozgrywały się przerażające sceny. Na parterze znajdowały się pokoje przesłuchań, a na piętrach – stołówka i kwatery śledczych, strażników i oficerów NKWD. Właśnie w tym miejscu przesłuchiwano więźniów, bito ich metalowymi prętami, przypalano papierosami, wybijano zęby i polewano lodowatą wodą.

– To obiekt unikatowy w skali ogólnopolskiej i powinien być w sposób ewidentny zachowany razem ze zorganizowaną tam izbą pamięci narodowej – stwierdził historyk.

Już w 1944 r. Sowieci wyrzucili z kamienicy jej mieszkańców. W ich miejsce wprowadzili się funkcjonariusze NKWD. Prowadzili przesłuchania żołnierzy polskiego podziemia niepodległościowego. Trafiali tu schwytani w trakcie działań operacyjnych tzw. grupy warszawskiej płk. Pawła Michajłowa najważniejsi zatrzymani z terenu tzw. Polski lubelskiej. Byli przesłuchiwani, selekcjonowani i wysyłani m.in. do obozu koncentracyjnego NKWD w Rembertowie. Tymczasem budynek przy Strzeleckiej 8 nadal nie jest chroniony prawnie, a prywatny deweloper który nabył nieruchomość chce go zaadaptować na apartamentowiec. Włącznie z wykorzystaniem znajdujących się w nim piwnic jako lokali użytkowych. Na razie prowadzone są w tej sprawie negocjacje z firmą.

Osoby zatroskane losem tego miejsca liczą że robotnicy go nie zniszczą. – 1 marca, w Narodowy Dzień Żołnierzy Wyklętych, składane są tam kwiaty i palone znicze. Dość szybko ktoś je stamtąd zabiera. Obok w blokach mieszkają po prostu osoby które pracowały w strukturach bezpieczeństwa komunistycznego państwa. To dawne bloki milicyjne – tłumaczył Paweł Lisiecki, radny Prawa i Sprawiedliwości.

Zacieranie śladów

Ale na tym nie koniec. Na ul. 11 Listopada 68 istnieją jeszcze budynki Wojskowego Trybunału Wojennego, w tzw. kordegardzie, u zbiegu 11 Listopada i Szwedzkiej, a także pod numerem 66, gdzie znajdował się podręczny areszt. Ten ostatni jest dziś przeznaczony do rozbiórki. Ofiary trybunału rozstrzeliwano w nieistniejącym dziś małym pomieszczeniu znajdującym się na terenie tej posesji. Grzebano je albo na podwórku, albo na terenie dawnego cmentarza cholerycznego przy nasypie kolejowym. Jak wspominał Hubert Kossowski ze Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, do lat 70 przy nasypie znajdował się drewniany krzyż. Jednak dla zatarcia śladów działacze KC PZPR zlecili postawienie w jego miejsce pomniczka upamiętniającego rozstrzelanie w tym samym miejscu 27 Polaków przez Niemców.

– Kamienica się rozpada. Prawdopodobnie niedługo jej nie będzie. Budynki te nie są upamiętnione, a tymczasem miejsc zajmowanych kiedyś przez różne agendy sowieckie na Pradze jest więcej, m.in. przy ul. Kawęczyńskiej, Grochowskiej, Zamoyskiego, Targowej, Tykocińskiej czy Otwockiej. Stacjonowały w nich szykujące się do ofensywy z 1945 r. jednostki Armii Czerwonej, które przez kilka miesięcy prowadziły także działalność represyjną wobec Polaków. Co więcej nie wiadomo dokładnie w ilu z tych miejsc mogą do dziś znajdować się szczątki zamordowanych w nich ludzi.

Pod osłoną nocy?

Tym bardziej razi fakt że już niedługo miasto na nowo postawi pomnik „czterech śpiących”. Radny Paweł Lisiecki do dziś nie otrzymał konkretnej odpowiedzi na pytanie: kiedy władze Warszawy planują jego ponowne postawienie, a także wyjaśnień: ile kosztowała jego renowacja.

– Prezydent Gronkiewicz-Waltz odesłała mnie po odpowiedź do Zarządu Dróg Miejskich, ale ten jak dotąd nie odpowiedział na moje zapytanie. Wiadomo że wylano już fundamenty, figury są już oczyszczone, więc miasto jest powoli przygotowane do ponownego postawienia tego niechcianego monumentu – wyjaśnił radny PiS-u. Obawia się on że władze stolicy, widząc coraz większy opór mieszkańców, w tym lokatorów okolicznych wspólnot mieszkaniowych, całą akcję przeprowadzą po cichu. Na razie komitet w składzie: prof. Jan Żaryn, Hubert Kossowski (członek Światowego Związku Żołnierzy AK), Krzysztof Jop (Wspólnota Mieszkaniowa Targowa 81), Stanisław Jop (Wspólnota Mieszkaniowa Targowa 81), Janina Łukasiewicz (Zarząd Wspólnoty Mieszkaniowej Targowa 81), zbiera podpisy pod projektem uchwały która ma sankcjonować usunięcie pomnika Polsko-Radzieckiego Braterstwa Broni z pl. Wileńskiego w Warszawie. Potrzeba do tego 15 tys. podpisów zameldowanych mieszkańców Warszawy.

W czwartek 13 września w bazylice katedralnej św. Michała Archanioła i św. Floriana Męczennika przy ul. Floriańskiej 3 w Warszawie została odprawiona uroczysta Msza Święta w intencji osób zamordowanych i zadręczonych przez NKWD i UB w katowniach praskich w latach 1944-54.

Wcześniej tego samego dnia w podziemiach katedry dr Tomasz Łabuszewski zaprezentował historię represji komunistycznych na Pradze w latach 1944-54. Po Eucharystii w miejscach gdzie znajdowały się katownie NKWD i UB złożono kwiaty. Budynek przy Strzeleckiej 8 odwiedził ks. bp Józef Guzdek, ordynariusz polowy wojska polskiego. W uroczystościach wzięli udział m.in.: grupa historyczna „Zgrupowanie Radosław”, przedstawiciele środowisk kombatanckich, harcerze, młodzież oraz mieszkańcy Warszawy. W organizację uroczystości włączyło się Oddziałowe Biuro Edukacji Publicznej IPN-u w Warszawie.

Z relacji Jerzego Skorupińskiego złożonej w 2008 r.: „Przesłuchania odbywały się na Strzeleckiej nocą, nastawiano wtedy kilka radioodbiorników radiowych na głośną muzykę, by nie słychać było jęków, krzyków ludzi nieludzko katowanych. Po kilku godzinach, po przesłuchaniu został [Miński] wpędzony z powrotem do piwnicy, straszliwie obity, całe uda, pośladki, plecy miał sine. Pułkownik Marszewski – oficer Komendy Głównej AK, najstarszy w celi z nim rozmawiał. (…) NKWD chciało się dowiedzieć kim naprawdę jest pan Miński. Katowali go w nieludzki sposób, by się przyznał do jakiej należy organizacji i po co przyjechał ze Śląska do Warszawy. Powiedziano mu że dostanie 200 batów. Wymierzono mu karę wstępną 200 batów. Miał sobie wybrać pałkę i tą pałą po dwóch bojców okładało leżącego”.

Fragment meldunku wywiadu Oddziału Centralnego Delegatury Sił Zbrojnych: „W Warszawie na Strzeleckiej codziennie od trzech tygodni dokonywane są egzekucje na członkach AK. O godzinie 3.00, 4.00 rano wiesza się siedmiu, ośmiu skazańców. Niezależnie od tego tyluż więźniów rozstrzeliwuje się w piwnicach. Przed śmiercią stosowane są najpotworniejsze tortury. Wyrok wykonuje osobiście Żyd – Falkenstein – cywilny funkcjonariusz NKWD”.

/mw/nd/ /13.IX.2012/