Zmarli1
PPOR. JÓZEF KOWALCZYK
W wieku 102 lat zmarł Józef Kowalczyk, uczestnik bitwy o Monte Cassino, żołnierz 12 Pułku Ułanów Podolskich II Korpusu Polskiego
„Odszedł człowiek który należał do pokolenia żołnierzy walczących o wolność Polski daleko od jej granic” – przekazał Związek Kombatantów RP i BWP. Szef MON pośmiertnie mianował Józefa Kowalczyka kapitanem Wojska Polskiego
Józef Kowalczyk służył w 12 Pułku Ułanów Podolskich, który brał udział w walkach o Monte Cassino w maju 1944. Po zakończeniu II wojny światowej pozostał w Wielkiej Brytanii, gdzie służył także w Polskim Korpusie Rozmieszczenia i Przysposobienia
W 1965 r. wyjechał do Australii. Przez wiele lat mieszkał na emigracji, jednak jego marzeniem był powrót do Polski. Zrealizował je w 2018 r., kiedy po blisko 80 latach wrócił do kraju i zamieszkał na Orawie
Otrzymał wówczas potwierdzenie polskiego obywatelstwa oraz uprawnienia kombatanckie
Minister obrony narodowej ogłosił że Jóżef Kowalczyk został pośmiertnie awansowany na kapitana Wojska Polskiego
„Zawsze nosił w sercu Polskę. Nawet kiedy przez wiele lat przebywał z dala od Ojczyzny chciał do niej wrócić i tak zrobił … Jego życie i umiłowanie Ojczyzny jest niezwykłą lekcją historii i patriotyzmu dla pokoleń Polaków” – napisał minister
Za zasługi został odznaczony m.in. Krzyżem Walecznych, Krzyżem Pamiątkowym Monte Cassino, Gwiazdą Italii oraz Medalem „Pro Patria”
„Odejście ppor. Józefa Kowalczyka jest wielką stratą. Odszedł człowiek który należał do pokolenia żołnierzy walczących o wolność Polski daleko od jej granic” – z komunikatu Związku Kombatantów RP i BWP Zachodniopomorskiego Zarządu Wojewódzkiego
Uroczystości pogrzebowe rozpoczną się 21 sierpnia o 11.30 w kościele parafialnym w Orawce w powiecie nowotarskim, gdzie ppor. Kowalczyk mieszkał po powrocie do Polski i spędził ostatnie lata /polsatnews.pl/ /19.8.2026/
—
ALAKSANDR MILINKIEWICZ
W wieku 79 lat zmarł Alaksandr Milinkiewicz, były wiceburmistrz Grodna i jeden z liderów białoruskiej opozycji. W 2006 r. konkurował w wyborach prezydenckich z Alaksandrem Łukaszenką. O śmierci Milinkiewicza poinformował w mediach społecznościowych Andrzej Poczobut
Uczestniczył w wyborach prezydenckich w 2006 r. jako kandydat białoruskiej opozycji oraz był zaangażowany w organizowanie protestów po uznanych za niedemokratyczne wyborach. Stał na czele Ruchu Społecznego „O Wolność”, był honorowym członkiem Związku Polaków na Białorusi
Alaksandr Milinkiewicz przez większość życia związany był z Grodnem, gdzie przyszedł na świat w 1947 r. Z wykształcenia był matematykiem i fizykiem. Angażował się w działania białoruskiej opozycji, która wystawiła go na kandydata w wyborach prezydenckich na Białorusi w 2006 r.
W latach 1990-96 był wiceburmistrzem Grodna. Poza ojczystym językiem białoruskim opozycjonista biegle władał polskim, angielskim, rosyjskim i francuskim
W 1996 r. został przewodniczącym Grodzieńskiego Zjednoczenia Społecznego „Ratusza”. Organizacja ta została zlikwidowana przez sąd w 2003 r.
„Z żalem przyjąłem wiadomość o śmierci Aleksandra Milinkiewicza, niezależnego kandydata na prezydenta Białorusi w 2006 r., laureata Nagrody Parlamentu Europejskiego im. Andrieja Sacharowa. Odszedł człowiek-symbol, który całe życie poświęcił demokracji na Białorusi, budowie lepszej Europy oraz przyjaznych relacji polsko-białoruskich” – napisał jeden z polskich polityków
Alaksandr Milinkiewicz był krytykiem Łukaszenki. Podczas kampanii poprzedzającej wybory prezydenckie w 2001 r. był jednym z kierowników sztabu wyborczego kandydata na urząd prezydenta Siamiona Domasza
Pięć lat później sam kandydował w wyborach na prezydenta Białorusi, przegrał z urzędującym Alaksandrem Łukaszenką, uzyskując oficjalnie 6 proc. głosów /Łukaszenka miał otrzymać 83 proc./. Wybory te uznane zostały za niedemokratyczne przez szereg państw i organizacji na świecie
Wieczorem 19 marca 2006 Milinkiewicz, który uznał wyniki wyborów za sfałszowane, wezwał swoich zwolenników do wzięcia udziału w demonstracji
Manifestacja odbyła się na placu Październikowym w Mińsku i została uznana przez władze za nielegalną. Demonstracja przerodziła się w protest okupacyjny, a jej uczestnicy zostali po kilku dniach brutalnie zatrzymani przez milicję. Milinkiewicz został aresztowany na 15 dni
W maju 2007 Milinkiewicz sprzeciwił się postanowieniom Białoruskiego Kongresu Sił Demokratycznych, który zlikwidował funkcję lidera opozycji i wprowadził pięcioro rotacyjnych przewodniczących. Odmówił wejścia do formujących się władz i postanowił skoncentrować się na rozwijaniu własnego ruchu społecznego
W 2010 r. Milinkiewicz ogłosił ponowny start w wyborach prezydenckich na Białorusi. Ostatecznie wycofał jednak swoją kandydaturę, twierdząc że nie ma zamiaru brać udziału w przedstawieniu reżyserowanym przez władze
W latach 2007-16 Milinkiewicz stał na czele Ruchu Społecznego „O Wolność”. Był honorowym członkiem Związku Polaków na Białorusi oraz laureatem nagród za działalność na rzecz pokoju, promowanie wolności i walkę o prawa człowieka
Milinkiewicz zmarł w wieku 79 lat. „Wspaniały człowiek, który dużo robił by Białoruś była wolna i w końcu stała się nie tylko geograficzną częścią Europy” – napisał o nim w mediach społecznościowych Andrzej Poczobut, lider polskiej mniejszości niedawno zwolniony z białoruskiej kolonii karnej /18.8.2026/
—
WANDA TRACZYK-STAWSKA
W wieku 99 lat zmarła Wanda Traczyk-Stawska „Pączek”, uczestnik Powstania Warszawskiego
„Odeszła bohaterka, żołnierz Powstania, walczyła z bronią w ręku, była strażnikiem pamięci. Warszawianka, nauczycielka. Zawsze myślała i pracowała dla Ojczyzny. Zawsze występowała w obronie słabszych. Pragnęła silnej i bezpiecznej Polski w Europie. Dziękujemy, kochana Pani Wando, za wszystko” – napisał jeden z polityków warszawskich
Prezydent stolicy Rafał Trzaskowski: „Odeszła Pani Wanda. Warszawa straciła kogoś wyjątkowego – Bohaterkę, żołnierkę Powstania Warszawskiego, Honorową Obywatelkę Miasta. Ale przede wszystkim nauczycielkę, która przez całe życie uczyła nas tego co najważniejsze: odwagi, godności i odpowiedzialności za drugiego człowieka. Każda rozmowa z Panią Wandą była lekcją o tym co naprawdę ważne”
Wanda Traczyk-Stawska była psychologiem, działaczem społecznym, członkiem Szarych Szeregów, żołnierzem Armii Krajowej, uczestnikiem Powstania Warszawskiego
Podczas obchodów 82 rocznicy zrywu apelowała do Polaków. Jej przesłanie zostało odtworzone z wcześniejszego nagrania. Dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego Jan Ołdakowski tłumaczył że Traczyk-Stawska ze względu na stan zdrowia nie mogła osobiście wziąć udział w uroczystościach. – Najważniejsza jest wolność, ona jest podstawą do samoorganizacji społeczeństwa, ona jest konieczna byśmy razem zrobili coś dobrego – mówiła
Apelowała o pamięć o poległych za ojczyznę. – Bardzo ważne jest byśmy pamiętali o tych którzy walczyli o wolność, bo oni nie dostają nic, tylko naszą pamięć. Ta nasza wdzięczność jest dla nich jedyną zapłatą – powiedziała
Wanda Traczyk-Stawska urodziła się 7 kwietnia 1927 w Warszawie. Przed wojną mieszkała z rodziną przy ul. Dolnej, należała do harcerstwa. W czasie niemieckiej okupacji działała w konspiracji. Jako członek Szarych Szeregów brała udział w małym sabotażu oraz w akcji „N” – działaniach dywersyjno-propagandowych skierowanych przeciw Niemcom
W trakcie Powstania Warszawskiego była strzelcem i łączniczką Oddziałów Osłonowych Wojskowych Zakładów Wydawniczych, Biura Informacji i Propagandy Komendy Głównej Armii Krajowej, kierowanych do wspierania oddziałów powstańczych w Śródmieściu Północnym. Walczyła także w Śródmieściu Południowym i na Powiślu
6 września 1944 została ciężko ranna na ul. Smolnej. Po kapitulacji trafiła do niemieckiej niewoli, przebywała w obozach jenieckich
Do Polski wróciła w 1947 r. Ukończyła studia na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. Przez wiele lat pracowała jako nauczyciel. Zajmowała się również odszukiwaniem powstańczych mogił na terenie Warszawy. Była inicjatorką opieki nad Cmentarzem Powstańców Warszawy. Jej działania doprowadziły do powstania Izby Pamięci przy Cmentarzu Powstańców Warszawy
Traczyk-Stawska była też współinicjatorką ustanowienia 2 października Dniem Pamięci o Cywilnej Ludności Powstańczej Warszawy. W ostatnich latach życia była przewodniczącą Społecznego Komitetu ds. Cmentarza Powstańców Warszawy
Wanda Traczyk-Stawska została odznaczona m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Walecznych, Krzyżem Armii Krajowej /18.8.2026/
—
JAN FRYCZ
Z niewypowiedzianym żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Jana Frycza, jednego z najwybitniejszych polskich aktorów – przekazał Teatr Narodowy w Warszawie. Frycz zmarł w otoczeniu najbliższych
Jan Frycz zmarł 15 sierpnia w swoim domu, mając 72 lata, o czym poinformował Teatr Narodowy w Warszawie. Aktor do ostatnich dni brał udział w próbach i przygotowywał się do nowych ról, a jego ostatnie występy były docenione nagrodami
Frycz stworzył niemal 200 kreacji aktorskich na scenie, w Teatrze Telewizji i Polskiego Radia, a także miał pamiętne role filmowe, w tym w serialu „Ślepnąc od świateł”
W swoim komunikacie Teatr Narodowy w Warszawie doprecyzował że Jan Frycz zmarł kilka dni temu. „…zmarł 15 sierpnia w domu rodzinnym, w otoczeniu najbliższych. Do ostatnich chwil był aktywny zawodowo” – poinformowano
„Jan Frycz był niezwykle ważnym członkiem naszego Zespołu – nie tylko wielkim artystą, ale i przyjacielem, a dla wielu z nas również mentorem. Będzie nam bardzo brakować jego charyzmy na próbach, jego śmiechu w kuluarach, długich rozmów i analiz. Przede wszystkim jednak będzie nam go brakować jako pięknego człowieka. Mieliśmy wielkie szczęście mogąc spotykać się na co dzień” – pożegnali zmarłego kolegę pracownicy warszawskiego Teatru Narodowego
Przypomnieli że aktor do ostatnich chwil życia przygotowywał się do kolejnych ról. „W zeszłym tygodniu rozpoczął próby do ORESTEI w reż. Luka Percevala. Za swoją ostatnią rolę na Narodowej Scenie, Króla w przedstawieniu TERMOPILE POLSKIE w reż. Jana Klaty, otrzymał w maju tego roku Nagrodę Aktorską na 66 Kaliskich Spotkaniach Teatralnych – Festiwalu Sztuki Aktorskiej”
„W minionym sezonie podziwialiśmy również jego kreacje w KRÓLU LEARZE /reż. Grzegorz Wiśniewski/ i JAK BYĆ KOCHANĄ /reż. Lena Frankiewicz/, a także w telewizyjnej realizacji legendarnej WYCINKI w reż. Krystiana Lupy /gdzie wcielił się w postać Aktora Teatru Narodowego/” – napisano
„O pogrzebie będziemy informować w późniejszym terminie. Rodzina prosi o nieskładanie kondolencji” – dodano
Jan Frycz urodził się 15 maja 1954 w Krakowie. W 1978 r. został absolwentem Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie. W tym samym roku zadebiutował w „Damach i huzarach” wg Aleksandra Fredry w reż. Mikołaja Grabowskiego w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie
Przez wiele lat był podporą Starego Teatru w Krakowie, grając m.in. w spektaklach Andrzeja Wajdy, Jerzego Jarockiego oraz Jerzego Grzegorzewskiego. „Stworzył niemal 200 aktorskich kreacji, zarówno na deskach scenicznych, jak i w Teatrach Telewizji oraz Polskiego Radia, na stałe zapisując się w historii polskiego teatru” – przekazali autorzy wpisu, żegnając aktora
Najważniejsze kreacje – m.in. Iwana w „Braciach Karamazow” wg Dostojewskiego, Escha w obu częściach „Lunatyków” wg Brocha, Poncjusza Piłata w „Mistrzu i Małgorzacie” wg Bułhakowa, a później w „Wycince” wg Bernharda – stworzył w przedstawieniach Krystiana Lupy
Frycz miał w swoim portfolio również niezapomniane role filmowe i serialowe. Jego rola w serialu HBO „Ślepnąc od świateł”, gdzie wcielił się w Daria – gangstera starej daty, spotkała się ze świetnym odbiorem widzów /17.8.2026/
Jan Frycz, artysta wielkiej pasji i duszy która boli. Dario nie wziął się znikąd. W wieku 72 lat zmarł mistrz sceny i kina. Aktor Grabowskiego, Lupy i Jarockiego, gwiazda Starego Teatru i Narodowego
Masowa publiczność zapamięta pewnie Jana Frycza jako maniakalnego gangusa Daria z serialu „Ślepnąc od świateł” /wg powieści Jakuba Żulczyka/, przez którego przeziera metafizyczne zło, a może zło natury ludzkiej
Jego Jarek z „Wielkiego Szu” emanuje arogancją, która prowadzi do klęski. Miał coś z tej ostateczności bohater Frycza w „Egoistach” Mariusza Trelińskiego. Załamanie – nagłe, wręcz irracjonalne przeżywał pułkownik Siemian z gombrowiczowskiej „Pornografii” Jana Jakuba Kolskiego w roli nagrodzonej w Gdyni
Irracjonalne? A może niekoniecznie. Frycz często pokazywał jak blisko jest od szczęścia do piekła, jak się tego nie spodziewamy. A może tylko ukrywamy je za maską względnego powodzenia
Być może właśnie te role zostaną zapamiętane, być może w nich wyraża się emploi aktora, ale nie byłoby ich bez teatru, a domem artystycznym Frycza były dwie sceny narodowe – niegdyś Stary w Krakowie i do końca ta w Warszawie, gdzie zagrał ostatnią rolę króla Stanisława Augusta w „Termopilach”
Trzeci był teatr mobilny, wędrujący, wędrowny – kierowany przez Mikołaja Grabowskiego, z początkami w krakowskim Słowaku oraz w STU, a potem bez konkretnego adresu
Mieliśmy zobaczyć Jana Frycza w nowym sezonie w Teatrze Narodowym w „Orestei” w inscenizacji Luca Percevala, ale już wiemy że na deskach teatralnych ostatnią kreacją będzie właśnie postać ostatniego króla Rzeczpospolitej, Stanisława Augusta Poniatowskiego. I stanowić będzie na zawsze dowód determinacji artysty i jego życiowej pasji
Do prób w spektaklu przystępował ze świadomością choroby. Jednak nie poddawał się. Z sarkazmem i ostrą ironią, która często pobrzmiewała w jego głosie, zagrał króla zmierzającego do abdykacji, co unaoczniał, w oderwaniu od długiego królewskiego płaszcza, nie tron, lecz wędkarski stołeczek. A potem ze smutkiem, a może przeczuciem przemijania, mówił „Grób Agamemnona” Juliusza Słowackiego, włączony przez Jana Klatę, reżysera spektaklu, do tekstu Bolesława Micińskiego
Jeżeli można powiedzieć że w życiu aktora pełnego kreacji jest ten jeden najważniejszy czas, rok lub sezon – to w biografii Jana Frycza wskazałbym na rok 1990. 3 marca 1990 r. odbyła się premiera spektaklu „Opis obyczajów, czyli… jak zwyczajnie wszędzie się mięsza złe do dobrego” Jędrzeja Kitowicza w reżyserii Mikołaja Grabowskiego /Teatr STU, Kraków/; 10 kwietnia „Braci Karamazow” Fiodora Dostojewskiego /Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej, Kraków/, zaś 11 września – filmowe „Pożegnanie jesieni” wg Witkacego w reżyserii Mariusza Trelińskiego, gdzie zagrał Atanazego Bazakbala opętanego destrukcyjną namiętnością, co umiał grać jak mało kto
W „Braciach Karamazow” Frycz wywlekał na widok publiczny piekło Iwana, człowieka-gorączki, które wybucha niesłychaną erupcją w słynnym oskarżycielskim monologu pod adresem Boga, ale też pośrednio sadystycznego ojca. To był Iwan choleryk, zacięty, zapiekły, skrzywdzony, buntujący się wobec dawnego porządku świata i patriarchalnego systemu. Podający wstrząsającą listę skrzywdzonych, maltretowanych przez rodziców i społeczeństwo dzieci. Świadczącą o tym że bez szacunku dla nich świat nigdy nie będzie normalny i spokojny, tylko przepełniony poczuciem krzywdy, rodzącej chęć zemsty
Niechronologicznie przypomnę drugą kreację u Lupy – Escha z „Lunatyków” Brocha z 1995 r. Rolę zupełnie inną – człowieka poszukującego nowej szansy w czasie przesilenia. Człowieka prostolinijnego, ale i pełnego śmieszności oraz niepewności, przede wszystkim zaś zdecydowania, które toruje drogę w życiu, jakim rządzą niejasne reguły wielkich tego świata
Spektakl miał wątek romansowy, grany przez Frycza razem z genialną Anną Polony /Ewa Korn/. Razem dali popis nieśmiałości i przekraczania murów, jakie zdarzają się wielu parom, łączącym się tyle z miłości, co w pragnieniu znalezienia osoby zaufanej. Tragizm życia był zbalansowany niesamowitym komizmem. Z tych dwóch ról rodziła się niezapomniana groteska Lupy
Przypominam te dwie role jako pierwsze, może niesprawiedliwie dla reżysera debiutu teatralnego Jana Frycza, czyli Mikołaja Grabowskiego. Na początku Frycz był bowiem aktorem Teatru im. Słowackiego w Krakowie /od 1978 r./, a swoją pierwszą rolę Edmunda grał w „Damach i huzarach” Fredry w reżyserii Grabowskiego właśnie
„Opis obyczajów” tego samego reżysera to był sarmacki konterfekt wyniesiony na polską drogę, w którym przeglądała się nieprzemijająca polska obyczajowość, opilstwo, obżarstwo, skłonność do przesady – tak w gościnności, jak i zapiekłości, powierzchowny katolicyzm. Jan Frycz, grający w krótkich spodenkach jak harcerz, m.in., razem z braćmi Grabowskimi i ich żonami Iwoną Bielską i Anną Tomaszewską – doprowadzał publiczność do łez. To była jedna wielka „beczka śmiechu”, biorąca się ze staropolskiej gawędy i nowoczesnej improwizacji, a także gogolowskiej prawdy, że „z samych siebie się śmiejemy”. Za tę rolę oraz Escha Jan Frycz otrzymał Nagrodę im. Zelwerowicza dla najlepszego aktora sezonu 1989/90
A kiedy Jan Frycz grał „Opis” na Warszawskich Spotkaniach Teatralnych – po pierwszym pokazie ukryłem się w toalecie, by przeżyć to jeszcze raz. Nie chciałem wychodzić z takiego spektaklu. Ten rodzaj teatru Frycz uprawiał prawie do końca w spektaklu „Kwartet dla czterech aktorów” Bogusława Schaeffera z 1991 r., gdzie improwizował w doborowym towarzystwie razem z Mikołajem i Andrzejem Grabowskimi oraz Janem Peszkiem /zastępowany czasami przez Tomasza Karolaka/. Ten spektakl pokazał 17 marca 2026 Teatr Telewizji. 35 lat po premierze miał wciąż wielką siłę
Jeszcze na początku teatralnej kariery – Frycza po raz pierwszy kusił Narodowy, jeszcze przed odwołaniem Adama Hanuszkiewicza w stanie wojennym. Zagrał w „Komedii pasterskiej” 4 grudnia 1982. Kusiła go Warszawa, gdzie w Polskim stworzył rolę Wacława w „Zemście” Kazimierza Dejmka /1983/. W 1986 r. miał na koncie postać tytułową w „Amadeuszu” w Słowaku, a w następnym roku Kordiana w Polskim w spektaklu Jana Englerta. Był jednym z najzdolniejszych aktorów swojego pokolenia i nie tylko, nic więc dziwnego że wszyscy wyciągali po niego ręce, chcąc skorzystać z jego talentu
Korzystał również Teatr Telewizji po zakończeniu bojkotu. Zagrał wtedy Hamleta w spektaklu Jana Englerta i Syfona w słynnej adaptacji „Ferdydurke” Macieja Wojtyszki. Andrzej Wajda w Starym obsadził Frycza jako Księdza w „Klątwie”, a Grzegorz Jarzyna w roli Adriana Leverkuehna w „Doktorze Faustusie” Manna /Polski we Wrocławiu/
Znakomicie sprawdzał się w repertuarze rosyjskim, gdzie trzeba było pokazać skrajności, nagłe pęknięcie i szczerość, bo trudno wytrzymać, jak „dusza boli”. W Narodowym grał Zachedryńskiego w „Miłości na Krymie” w reżyserii Jerzego Jarockiego, zaraz potem Iwanowa w spektaklu Jana Englerta. Później był zwariowany eksperymentator teatralny Stomil w „Tangu” Jarockiego, u którego pokazał się wcześniej w Starym jako ekscentryczny Witkacy w „Grzebaniu”
Ról miał w dorobku wiele, ale w 2014 r. przyszedł czas na specjalną – aktora Teatru Narodowego, na którego w salonie czeka bohema z myślą o „kolacji artystycznej” w „Wycince” Thomasa Bernharda w inscenizacji Krystiana Lupy. Frycz grał i ośmieszał jednocześnie kabotyństwo artystów, a także ich uwikłania w sprawy sławy, karier i pieniędzy, zależność od polityków. Ale też pokazywał, że za maską i kostiumem kabotyna może kryć się geniusz i talent. I nigdy nie wiadomo, kiedy się objawi. Tak jak nigdy nie wiadomo kiedy sztuka wypali lub przeminie niczym strzał kapiszona
Ten spektakl antycypował polityczną przyszłość i został zniszczony w czasach rządów Zjednoczonej Prawicy, kiedy osadzono w Polskim we Wrocławiu Cezarego Morawskiego. Wcześniej „Wycinkę” zdążono pokazać na inaugurację prestiżowego Festival d’Avignon oraz w Paryżu na deskach Théâtre de l’Odéon /w ramach Festival d’Automne/. W Pekinie, Tokio, Seulu, Madrycie. Miał zaproszenia do Ameryki i stał się dochodowy. Ale dokonano na nim politycznej egzekucji, co Lupa pokazał potem w „Procesie” wg Kafki
Na szczęście „Wycinka” pod szyldem wrocławskiego Teatru w Podziemiu została wznowiona z myślą o rejestracji dla Teatru Telewizji. W wakacyjny poniedziałek teatry nie grają, ale Jana Frycza można podziwiać w TVP VOD. Na okrągło, w każdy dzień tygodnia
A jesienią zobaczymy Frycza w Teatrze Telewizji w „Królu Maciusiu Pierwszym”. To będzie jego ostatnia teatralna rola. Jedynym pocieszeniem może być to, że kiedy będziemy go oglądać – wybitny artysta nie będzie się spalać w emocjach, bo każdy spektakl kosztował go coś więcej niż tylko tremę /J. Cieślak/rp.pl/ /17.8.2026/
—
JOANNA RAWIK
W wieku 92 lat zmarła Joanna Rawik – wokalistka i popularyzatorka muzyki francuskiej, wiele lat związana z Polskim Radiem
Informację o śmierci przekazał Krzysztof Szuster, przyjaciel artystki
Joanna Rawik była artystką niezwykłą. Zaczynała jako skrzypaczka, później realizowała się jako wokalistka. Serca Polaków podbiła swoim pięknym, niskim głosem. Kolejne pokolenia słuchały jej utworów. Prowadziła własne audycje radiowe i pisała książki, poświęcone m.in. Edith Piaf i Wandzie Wiłkomirskiej
Urodziła się w Czerniowcach /ówczesna Rumunia/ jako Joanna Gronkowska. Uczęszczała tam do francuskojęzycznego liceum i od dziecka doskonale znała ten język. Po II wojnie światowej, w 1947 roku, przyjechała do Polski i z rodziną zamieszkała we Wrocławiu
Debiutowała w połowie lat 50 we wrocławskim kabarecie Kaczka. Popularność przyniósł jej niebanalny głos. To za jego sprawą nazywana była we Francji „Juliette Greco znad Wisły”
Współpracowała z wieloma zespołami, koncertowała w kraju i za granicą, m.in. w Czechosłowacji, Finlandii, Francji i Jugosławii. Nagrywała płyty, śpiewała i zdobywała nagrody na festiwalach piosenki w Opolu, Sopocie, Kołobrzegu i Zielonej Górze
Joanna Rawik przez dekady współpracowała z Polskim Radiem. W 2023 r. rozpoczęła prowadzenie programu „Piaf, czyli wróbel”, poświęconego piosence francuskiej. Całość wzbogacono anegdotami, osobistymi kontaktami oraz występami artystki w Paryżu i innych miastach europejskich, a także udziałem w jury festiwali piosenki francuskiej w Lubinie i Krakowie
Cykl był emitowany co niedzielę i budził ogromne zainteresowanie słuchaczy. – Strasznie kocham to wszystko, ten cały świat frankowski, frankofilski i tę kulturę francuską, która się ogromnie różni od anglosaskiej. Dopiero teraz dostrzegam różnicę – mówiła Rawik
W 2024 r. Joanna Rawik świętowała 90 urodziny. Z tej okazji na antenie Jedynki wyemitowaliśmy audycję specjalną. – Dla mnie mój PESEL jest jakąś dziwną abstrakcją, która w ogóle nie ma ze mną nic wspólnego. Mam szczęście. Po 50 latach od mojego debiutu na antenie znów prowadzę audycję. Czy może być większe szczęście? No może – osobiste. Ale to się wszystko ze sobą łączy – podkreślała wówczas w rozmowie z Marcinem Kusym /Jedynka/Dwójka/ /17.8.2026/
Nie żyje JOANNA RAWIK – piosenkarka, aktorka, dziennikarka, pisarka, prowadząca audycje w Radiu Wnet
Śpiewała wspaniale, była wielbicielką piosenki francuskiej. Brawurowo wykonywała m.in. utwory Edith Piaf
Grała całą sobą. Pisała wrażliwie. Podkreślała w Radiu Wnet że jest szczęśliwa, że może o muzyce opowiadać
Joanna Rawik zmarła 15 sierpnia po południu. Miała 92 lata
W Radiu Wnet, gdzie od kilku lat Joanna Rawik miała swoje programy, m.in. „Sztuka jest magią”, ukazał się wspomnieniowy tekst o Zmarłej: „Charakterystyczny, niski głos, niezwykła umiejętność interpretacji tekstu, ogromna wiedza o kulturze, a przede wszystkim wyrazista osobowość sprawiły, że przez dziesięciolecia pozostawała jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej piosenki”
Urodziła się 31 stycznia 1934 w Czerniowcach. Dzieciństwo spędziła poza Polską. Po II wojnie światowej, w 1947, z rodziną przyjechała do kraju i zamieszkała we Wrocławiu. To właśnie tam rozpoczęła się jej artystyczna droga
W połowie lat 50 zadebiutowała jako piosenkarka we wrocławskim kabarecie „Kaczka”. Szybko zwróciła na siebie uwagę charakterystyczną barwą głosu i sposobem interpretowania piosenek – dalekim od estradowej lekkości, bliższym teatrowi, literaturze i wielkiej francuskiej tradycji chanson. We Francji nazywano ją nawet „Juliette Gréco znad Wisły”
W kolejnych latach stała się jedną z ważnych postaci polskiej estrady. Występowała na najważniejszych krajowych festiwalach – w Opolu, Sopocie, Kołobrzegu czy Zielonej Górze – zdobywając nagrody i wyróżnienia. Koncertowała również za granicą, m.in. we Francji, Czechosłowacji, Finlandii i Jugosławii
W jej repertuarze znalazły się takie utwory jak „Po co nam to było”, „Nie z każdej mąki będzie chleb”, „Tych dwoje”, „Mamy za mało siebie dla siebie”, „Nie chodź tą ulicą” czy „Niczym się nie różnimy”
Joanna Rawik należała do pokolenia artystów, dla których piosenka nie była jedynie rozrywką. Była małym spektaklem, literacką i aktorską wypowiedzią, opowieścią o człowieku – o miłości, samotności, tęsknocie i przemijaniu. Sama przez całe życie broniła takiego właśnie rozumienia sztuki
Była przy tym bezkompromisowym krytykiem współczesnej twórczości wszędzie tam, gdzie – jej zdaniem – krytyka była potrzebna. Przekonywała że nie każdy śpiewać może. Ona mogła. I to jeszcze jak…
Szczególne miejsce w jej życiu zajmowała piosenka francuska, a przede wszystkim Édith Piaf. Joanna Rawik przez dziesięciolecia popularyzowała w Polsce kulturę francuską, opowiadała o historii francuskiej piosenki, przygotowywała poświęcone jej programy i pisała książki. Piaf była dla niej nie tylko wielką artystką, lecz także postacią, której twórczość i życie nieustannie warto było odkrywać na nowo. Od 2025 r. na antenie Radia Wnet przybliżała biografię i twórczość Édith Piaf w cyklu audycji „Piaf, czyli wróbel”
Była to kolejna odsłona jej wieloletniej fascynacji francuską pieśniarką i zarazem możliwość podzielenia się ze słuchaczami ogromną wiedzą gromadzoną przez całe życie
Z radiem Joanna Rawik była związana od wielu dziesięcioleci. Łączyła w nim doświadczenie artystki, dziennikarki i historyka piosenki. W 2020 r. na falach Radia Wnet pojawiła się jej autorska audycja „Sztuka jest magią”. I rzeczywiście – przez kolejne sześć lat potrafiła tą magią oczarowywać zarówno słuchaczy, jak i naszą redakcję
Były to rozmowy z artystami, muzykami i ludźmi kultury, ale również opowieści o minionych, złotych czasach polskiej piosenki. Nikt chyba tak jak ona nie potrafił malować słowem. Historie, które dla innych mogłyby być jedynie wspomnieniem czy anegdotą, w jej ustach nabierały kolorów, emocji i znaczenia. Miało się wrażenie, że gdyby zaczęła opowiadać nawet o zwykłym przepisie kulinarnym, słuchalibyśmy jej z taką samą uwagą
Tymczasem ona mówiła o sprawach naprawdę ważnych – o sztuce, kulturze, historii, pamięci, odpowiedzialności artysty i o ludziach, których spotkała na swojej drodze. W „Sztuka jest magią” spotykała się z wybitnymi przedstawicielami świata kultury i sztuki. Jej rozmówcami byli m.in. Grażyna Szapołowska, Olgierd Łukaszewicz, Piotr Moss, Wanda Kwietniewska, Anna Jurksztowicz, Sławomir Wierzcholski, Jerzy Kisielewski czy Agnieszka Cubała
Rozmowy dotyczyły teatru, filmu, muzyki i literatury, ale także kondycji współczesnej kultury, pamięci o wielkich artystach oraz przemian zachodzących w świecie. Zapraszała również dziennikarzy, naukowców i podróżników, sprawiając, że jej program stawał się audycją nie tylko o sztuce, lecz szerzej – o kulturze, historii i człowieku
W Radiu Wnet poznaliśmy także inną Joannę Rawik – tę spoza sceny, zza kulis. Zawsze energiczna, ciekawa świata i życzliwa. Z wielkim szacunkiem odnosiła się do młodych ludzi i potrafiła z nimi rozmawiać bez cienia protekcjonalności. Każdą audycję rozpoczynała, ciepło witając swojego „ulubionego” – akurat przy konsolecie danego dnia – realizatora. Nie zapominała przy tym podziękować wydawcy – dodając z charakterystycznym dla siebie humorem – że właściwie nie wiadomo, gdzie ta osoba w danym momencie przebywa. Te drobne rytuały stały się częścią naszej radiowej codzienności i anonsowały: do studia wkroczyła Joanna Rawik
Wspominając o Niemenie, Wodeckim, Demarczyk – przypominała czym może być wielka interpretacja. Była przedstawicielką pokolenia artystów, które wierzyło że słowo ma znaczenie, melodia służy tekstowi, a występ wymaga czegoś więcej niż tylko rzemieślniczej sprawności
Działalność Joanny Rawik od dawna wykraczała daleko poza estradę i radio. Dała się poznać jako wytrawny kronikarz polskiego i europejskiego świata kultury począwszy od jej wspomnień „Za kulisami sławy” i „Kocham świat. Wspomnienia z piosenką”, kończąc na takich książkach jak: „Hymn życia i miłości – opowieść o Édith Piaf”, „Maestra – opowieść o Wandzie Wiłkomirskiej”, „Krótka opowieść o piosence”, „Epitafium dla wróbla” oraz „Muzyka życia”. Niedawno ukazało się także przygotowane przez nią tłumaczenie „Małego Księcia” Antoine’a de Saint-Exupéry’ego
Jej wielopłaszczyznowa aktywność – obejmująca teatr, piosenkę, radio, literaturę, publicystkę – została szczególnie doceniona w 2009 r., została uhonorowana Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”
Dla nas pozostaje przede wszystkim niepowtarzalną osobą, za którą stało doświadczenie całej epoki i autentyczna ciekawość drugiego człowieka, której wyjątkowy głos przez sześć lat rozbrzmiewał na antenie Radia Wnet
Joanna Rawik naprawdę wierzyła że sztuka jest magią. A kiedy zaczynała opowiadać, opowiadała tak że wierzyliśmy jej wszyscy” /Redakcja Radia Wnet/ /15.8.2026/ /Redakcja portalu SDP sdp.pl łączy się w smutku z Bliskimi ś.p. Joanny Rawik i jej Przyjaciółmi z Radia Wnet/ /Redakcja portalu sdp.pl/ /15.8.2026/
—
O. JANUSZ DYREK
Nie żyje o. Janusz Dyrek. Urodził się w Nowym Sączu, przez lata znali Go słuchacze Radia Maryja i widzowie TV Trwam
Miał zaledwie 54 lata. Urodził się w Nowym Sączu, dorastał w Starym Sączu, później jego kapłańska droga prowadziła przez Warszawę, Kraków, Toruń i Rzym. O. Janusz Dyrek CSsR przez wiele lat należał do grona redemptorystów związanych z Radiem Maryja, współpracował z o. Tadeuszem Rydzykiem, pojawiał się również w TV Trwam
Zmarł w niedzielę, 16 sierpnia, w szpitalu w Limanowej. Informacja o jego śmierci ma szczególny wymiar na Sądecczyźnie – tutaj się urodził i tutaj spędził młodość
O. Janusz Dyrek miał za sobą 32 lata życia zakonnego i 29 lat kapłaństwa. Dla słuchaczy Radia Maryja był przede wszystkim głosem dochodzącym z Torunia. Dla mieszkańców Sądecczyzny jego biografia zaczęła się jednak znacznie bliżej. Janusz Dyrek urodził się 26 kwietnia 1972 roku w Nowym Sączu, jako syn Władysława i Michaliny z domu Morzywołek
Miał młodszego brata Piotra. Dzieciństwo i młodość spędził w Starym Sączu. Tam ukończył szkołę podstawową i rozpoczął naukę w liceum. Już jako chłopiec był związany z Kościołem – najpierw służył przy ołtarzu jako ministrant, później został lektorem. Ważną osobą na jego drodze do zakonu miał być kuzyn, redemptorysta o. Jan Król
Decyzja która przesądziła o jego dalszym życiu zapadła na początku lat 90. W 1991 r. Janusz Dyrek wstąpił do Zgromadzenia Najświętszego Odkupiciela, czyli redemptorystów. Formację odbywał w Wyższym Seminarium Duchownym Redemptorystów w Krakowie
Pierwsze śluby zakonne złożył 15 sierpnia 1994. Dokładnie trzy lata później, 15 sierpnia 1997, złożył śluby wieczyste
Zmarł dzień po 32 rocznicy złożenia pierwszych ślubów zakonnych i dzień po 29 rocznicy ślubów wieczystych
Po przyjęciu święceń kapłańskich rozpoczął pracę duszpasterską w warszawskich Siekierkach. Później przebywał m.in. w Krakowie, gdzie w latach 2000-01 odbywał dalszą formację i współpracował z Centrum Duszpasterstwa Powołań
Wkrótce miał jednak trafić do miejsca z którym dla wielu Polaków jego nazwisko było później najmocniej kojarzone. W latach 2001-06 o. Janusz Dyrek pracował w Radiu Maryja w Toruniu. Był więc jednym z redemptorystów tworzących w tamtym czasie rozgłośnię kierowaną przez o. Tadeusza Rydzyka
Nie był wyłącznie księdzem pojawiającym się przed mikrofonem. Z zachowanych materiałów dotyczących historii rozgłośni wynika że odpowiadał również za studio nadawcze i edycję programu. Sam wyjaśniał przed laty że do jego obowiązków należało m.in. ustalanie harmonogramu pracy ojców, spikerów oraz realizatorów dźwięku
W jednym ze starszych tekstów poświęconych fenomenowi Radia Maryja wymieniano go wśród zakonników, którzy dołączyli do zespołu rozgłośni, wskazując właśnie na jego odpowiedzialność za studio nadawcze
Z czasem stał się również jednym z rozpoznawalnych duchownych toruńskiego środowiska medialnego. Pojawiał się w TV Trwam i prowadził „Rozmowy niedokończone”, jeden z najbardziej charakterystycznych formatów związanych z Radiem Maryja i Telewizją Trwam
Sam po latach mówił o toruńskiej rozgłośni z wielkim przywiązaniem. Po powrocie z zagranicy podkreślał że Radio Maryja stało się większe i bardziej profesjonalne, a swoją pracę przedstawiał przede wszystkim jako formę duszpasterstwa i modlitwy ze słuchaczami
W jego biografii był jednak także ważny rozdział rzymski. W styczniu 2006 o. Janusz Dyrek został skierowany do Wiecznego Miasta. Objął tam opiekę nad polskim duszpasterstwem przy sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy i kościele św. Alfonsa de Liguori
To szczególne miejsce dla redemptorystów. W świątyni znajduje się słynna ikona Matki Bożej Nieustającej Pomocy, której kult zakon rozpowszechnił na świecie. Dyrek odpowiadał za duszpasterstwo Polaków w Rzymie od 2006 do 2010 r. Potwierdza to oficjalna historia polskiej wspólnoty przy sanktuarium oraz materiały polskich redemptorystów
Była to praca przede wszystkim wśród polskich emigrantów – ludzi którzy przyjeżdżali do Włoch za pracą i przez lata budowali tam swoje życie. Równocześnie zakonnik studiował teologię pastoralną na Papieskim Uniwersytecie Laterańskim
Po czterech latach w Rzymie wrócił do Polski i ponownie związał się z Radiem Maryja. W Toruniu pracował przez kolejną dekadę – od 2010 do 2020. Nie ograniczał się przy tym do pracy przy mikrofonie. Towarzyszył Rodzinie Radia Maryja podczas pielgrzymek
W 2013 r. był m.in. w Ziemi Świętej podczas ogromnej pielgrzymki skupiającej ponad 900 osób. Relacjonował wówczas pobyt pielgrzymów w Jerozolimie, Betlejem i innych miejscach związanych z życiem Chrystusa
Po zakończeniu stałej pracy w rozgłośni zajmował się przede wszystkim działalnością duszpasterską. Był misjonarzem i rekolekcjonistą, pracował w Krakowie, a następnie ponownie w Toruniu
Jeszcze w marcu 2026 prowadził rekolekcje wielkopostne w parafii Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski na krakowskiej Woli Justowskiej. Głosił nauki dla dorosłych oraz rekolekcje dla dzieci
Na stronach toruńskich redemptorystów jego nazwisko wciąż figurowało wśród zakonników pracujących przy parafii św. Józefa
Ostatni rozdział jego życia ponownie prowadzi nas do Małopolski. W ostatnim czasie o. Janusz Dyrek miał zmagać się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Zmarł w niedzielę, 16 sierpnia 2026, w szpitalu w Limanowej. Miał 54 lata
Wiadomość jest szczególnie poruszająca na Sądecczyźnie. Tutaj rozpoczęła się jego historia – urodził się w Nowym Sączu, wychowywał w Starym Sączu, stąd wyruszył do zakonu. Po ponad trzech dekadach życia zakonnego zmarł zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od rodzinnych stron
Jego życiorys zamyka się w kilku miejscach które mówią o nim więcej niż same daty: Nowy Sącz – miejsce urodzenia, Stary Sącz – miasto młodości, Toruń – miejsce wieloletniej pracy w Radiu Maryja, Rzym – cztery lata duszpasterstwa polonijnego i Limanowa – miejsce śmierci
O. Janusz Dyrek CSsR przeżył 54 lata. Przez 32 lata był redemptorystą, a przez 29 lat kapłanem /17.8.2026/
—
X. MARIAN MARKIEWICZ
W sobotę 8 sierpnia 2026 zmarł brat Marian Markiewicz ze Zgromadzenia Braci Serca Jezusowego. Miał 75 lat, z czego w zgromadzeniu przeżył 56. Posługiwał w Archikatedrze Warszawskiej
Brat Marian Markiewicz urodził się w Sulejowie nad Pilicą w 1951 r. Jako młody chłopak był kościelnym. Pierwsze śluby w Zgromadzeniu Braci Serca Jezusowego złożył w 1970 r., po ukończeniu nowicjatu
Przełożeni zakonni skierowali go do pracy w Archikatedrze Warszawskiej za czasów Prymasa Stefana Wyszyńskiego. Wtedy poznał ks. Jerzego Popiełuszkę, który był wówczas alumnem seminarium duchownego
W latach 1977-82 brat Marian Markiewicz pracował jako kierowca w Polskim Kolegium Papieskim w Rzymie. Tam właśnie zatrzymywał się kard. Karol Wojtyła podczas swoich pobytów w Wiecznym Mieście
Br. Marian Markiewicz był m.in. kierowcą metropolity krakowskiego. To on zawiózł kard. Karola Wojtyłę na konklawe w 1978 r., z którego metropolita krakowski wyszedł już jako Jan Paweł II. „Jan Paweł II żartował że to ja jestem winowajcą. Mówił że to ja go tam zawiozłem i zostawiłem” – wspominał po latach brat Marian Markiewicz
W 2020 r. brat Marian Markiewicz świętował jubileusz 50-lecia życia w Zgromadzeniu Braci Serca Jezusowego. „Bracie Marianie, 50 lat temu, kiedy składałeś śluby, nigdy byś przecież sobie nie wymyślił takiego zakonnego życia. Kiedy poznałem brata Mariana byłem jeszcze świeckim studentem. Już wtedy usłyszałem tę historię, kiedy to właśnie w październiku 78 roku odwiózł Karola Wojtyłę na konklawe. Z tego konklawe wyszedł już Jan Paweł II. „Winowajca” – tak go Papież lubił nazywać” – mówił bp Michał Janocha podczas Mszy Św. jubileuszowej celebrowanej w Archikatedrze Warszawskiej
Br. Marian Markiewicz CFCI posługiwał w Archikatedrze Warszawskiej. Do Zgromadzenia Braci Serca Jezusowego należy również jego rodzony brat Włodzimierz Markiewicz CFCI /16.8.2026/
Z żalem informujemy że wczoraj zmarł brat Marian Markiewicz, zakrystianin który przez wiele lat z wielkim oddaniem posługiwał w naszej archikatedrze
Dziękujemy Bogu za jego wieloletnią, wierną służbę naszej wspólnocie i prosimy wszystkich o modlitwę w intencji ś.p. brata Mariana
Informacje dotyczące terminu uroczystości pogrzebowych w Archikatedrze Warszawskiej oraz w Puszczykowie zostaną podane w późniejszym terminie. Wieczny odpoczynek racz mu dać, Panie… /Z ogłoszeń parafialnych – 19 niedziela zwykła, rok a, 9 sierpnia 2026 – Archikatedra warszawska/
—
ZDZISŁAW MASZKIEWICZ
W wieku 75 lat zmarł Zdzisław Maszkiewicz, od 1995 do 2026 r. przewodniczący Zarządu Regionu Ziemia Radomska NSZZ „Solidarność”
Zdzisław Maszkiewicz urodził się 28 listopada 1950 w Garwolinie. Ukończył Pomaturalne Studium Zawodowe w Dęblinie /1973/. W latach 1969-73 pracował w Lotniczych Zakładach Remontowych nr 3 w Dęblinie, w l. 1973-84 w Zakładach Tworzyw Sztucznych Pronit w Pionkach, w l. 1984-90 w Zakładzie Doświadczalnego Chemimetal w Pionkach
Od IX 1980 w Solidarności. Współtworzył struktury „S” w Polcorfamie /zakład Pronitu/, był przewodniczącym Komisji Wydziałowej w Polcorfamie oraz członkiem KZ w Pronitcie
Po 13 XII 1981 organizował pomoc dla osób represjonowanych, był współpracownikiem i korespondent podziemnego pisma „Barykada”. Wielokrotnie zatrzymywany, przesłuchiwany przez SB, MO i WSW, poddawany rewizjom w domu i w pracy
W 1989 r. współtworzył KO „S” Pionki, w latach 1989-91 był przedstawicielem Pionek w KO „S” Ziemi Radomskiej, a od 1989 przewodniczącym TKK „S” w Pionkach. W l. 1989-90 był wiceprzewodniczącym KZ w Chemimetalu, od 1990 delegatem na kolejne WZD Regionu Ziemia Radomska, w l. 1992-95 wiceprzewodniczący ZR Ziemia Radomska, od 1995 r. przewodniczący ZR Ziemia Radomska, wybierany potem na kolejne kadencje. Był również delegatem na kolejne KZD oraz członkiem Komisji Krajowej
Od 1996 r. działał w Akcji Katolickiej, w latach 1996-2002 przewodniczący Regionalnego Oddziału AWS Ziemi Radomskiej. W latach 1997-2001 senator RP z listy AWS oraz członek senackich komisji Rodziny i Polityki Społecznej, Komisji Zdrowia, Kultury Fizycznej i Sportu
Od 1998 r. w składzie Wojewódzkiej Rady Zatrudnienia w Radomiu, od 2002 r. w Naczelnej RadyzieZatrudnienia
„Z głębokim smutkiem przyjąłem wiadomość o śmierci Zdzisława Maszkiewicza, przewodniczącego Zarządu Regionu NSZZ „Solidarność” Ziemia Radomska, członka Komisji Krajowej NSZZ „S”. W imieniu Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” szczere wyrazy współczucia rodzinie, bliskim i przyjaciołom Zmarłego” – Piotr Duda /15.8.2026/
Zdzisław Maszkiewicz przez całe życie pozostawał wierny ideałom „Solidarności”. Angażował się w sprawy ważne dla naszej wspólnoty. Jedną z nich było pielęgnowanie pamięci o Radomskim Czerwcu ’76
„Przez ostatnich 10 lat miałem okazję współpracować ze Zdzisławem Maszkiewiczem przy organizacji obchodów kolejnych rocznic protestu radomskich robotników. Na zawsze pozostanie w mojej pamięci Jego ogromna troska o to by wiedza o odwadze i determinacji Radomian, którzy 50 lat temu upomnieli się o wolność i godność, była przekazywana kolejnym pokoleniom. Rodzinie, bliskim, przyjaciołom, oraz wszystkim których dotknęła ta strata, wyrazy głębokiego współczucia” – napisał prezydent Radomia Radosław Witkowski
Uroczystości pogrzebowe Zdzisława Maszkiewicza rozpoczną się w czwartek, 30 lipca, o godz. 11 w kościele NMP Królowej Polski w Pionkach
—
WITOLD CHODAKIEWICZ
Szanowni Państwo, 1 sierpnia, w 82 rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, odszedł mgr inż. Witold Chodakiewicz, absolwent Politechniki Gdańskiej i Warszawskiej
Człowiek pełen pasji tworzenia i działania, aktywny w organizowaniu wydarzeń politycznych, społecznych i kulturalnych, ale przede wszystkim rzetelny, pracowity i ciepły Człowiek. Przeżył 88 lat
Urodził się w dumnej II Rzeczypospolitej w utraconym Wilnie, jego losy sprzęgnięte były z losami Polski. Przeżył II Wojnę Światową, borykał się z trudnościami powojennej Polski, ale odnalazł swą misję i pasję, został inżynierem, budował w przenośni i rzeczywiście mosty
Zawsze wrażliwy na wszystko co polskie. Członek opozycji antykomunistycznej od lat 70 i działacz NSZZ Solidarność, internowany w stanie wojennym na Białołęce
Po 1989 r. z ramienia rządu niepodległej RP wynegocjował wycofanie wojsk sowieckich z Polski. Pełen zapału angażował się w sprawy społeczne i kulturalne. Odznaczony za działalność na rzecz Niepodległości Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Wolności i Solidarności oraz Krzyżem Służby Niepodległości
13 sierpnia pożegnamy ś.p. Witolda w Warszawie, o godz. 13 w kościele św. Karola Boromeusza przy Powązkowskiej
Po Mszy Św. nastąpi odprowadzenie do grobu rodzinnego na Starych Powązkach. Śpij w pokoju drogi Bracie w Walce
/Fundacja Walczącym o Niepodległość, Wyklętych, Pokrzywdzonych, Internowanych, Więzionych/ /12.8.2026/
Nie żyje Witold Janusz Chodakiewicz
Polski inżynier, urzędnik, przez lata związany z opozycją demokratyczną w okresie PRL. Miał 88 lat
Chodakiewicz urodził się 21 września 1937 w Wilnie. Ukończył Wydział Budownictwa Wodnego Politechniki Gdańskiej /1960/, a także Wydział Inżynierii Lądowej Politechniki Warszawskiej /1974/. W latach 1953-68 należał do Zrzeszenia Studentów Polskich, które opuścił po wydarzeniach marcowych w 1968 r.
Na przełomie lat 70 i 80 XX w. związał się z opozycją demokratyczną w PRL. Jak podaje Instytut Pamięci Narodowej Chodakiewicz prowadził aktywną działalność w strukturach NSZZ „Solidarność” w Przedsiębiorstwie Robót Kolejowych nr 7 w Warszawie. Był kandydatem Regionu Mazowsze na I Krajowy Zjazd NSZZ „Solidarność”
Nie ominęły go represje stanu wojennego. Został internowany 13 grudnia 1981 i osadzony w Areszcie Śledczym Warszawa-Białołęka. Zwolniony z internowania 12 czerwca 1982
W latach 1985-87 Witold Chodakiewicz był inwigilowany przez organy bezpieczeństwa PRL w związku z podejrzewaniem o ukrywanie poszukiwanego listem gończym Jana Lityńskiego. W latach 1987-89 był rozpracowywany w związku z działalnością w NSZZ „Solidarność” i pomocą przy organizacji przerzutu literatury bezdebitowej z terenu Danii – przypomina IPN
Po upadku PRL pełnił szereg funkcji publicznych. Dwukrotnie /1990-93 i 1998-2001/ był podsekretarzem stanu w Ministerstwie Transportu i Gospodarki Morskiej. W 2004 r. prezydent Warszawy Lech Kaczyński mianował go pełnomocnikiem ds. budowy Mostu Północnego w Warszawie
Działalność publiczna Witolda Chodakiewicza zyskała uznanie w demokratycznej Rzeczypospolitej. W 1999 otrzymał odznakę Zasłużony Działacz Kultury, 21 września 2006 został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski za „wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej, za działalność na rzecz przemian demokratycznych w kraju”, 26 lutego 2019 otrzymał Krzyż Wolności i Solidarności za „zasługi w działalności na rzecz niepodległości i suwerenności Polski oraz respektowania praw człowieka w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej”
Był ojcem historyka prof. Marka Jana Chodakiewicza. 21 września skończyłby 89 lat /dorzeczy.pl/IPN/Wikipedia/
—
KAROL STOPA
Nie żyje Karol Stopa. Znany tenisowy komentator zmarł w wieku 78 lat. Niemal od początku istnienia polskiego oddziału Eurosportu związany był właśnie z tą telewizją
W ostatnim czasie Karol Stopa nie czuł się najlepiej. Kiedy jednak minęły upały, powróciły też i siły. – W środę normalnie rozmawialiśmy, umówiliśmy się na kawę. W najbliższym czasie mieliśmy wspólnie podsumować Wimbledon – mówi Lech Sidor, jego wieloletni przyjaciel, i z kortu i zza mikrofonu. Okazało się to niemożliwe. Stopa zmarł w czwartek 9 lipca rano
Karol Stopa urodził się 12 marca 1948 w Warszawie. W młodości czynnie uprawiał tenis, w barwach Warszawianki. Z obecnością na korcie nie skończył nigdy, w późniejszych latach z powodzeniem startując w tenisowych zawodach dla dziennikarzy
Był absolwentem Uniwersytetu Warszawskiego, na którym skończył dziennikarstwo i prawo. Zawodowo od 1971 r. związany był z „Kurierem Polskim”, a następnie „Przeglądem Sportowym”. W 1989 r. został sekretarzem programowym redakcji sportowej Telewizji Polskiej, był też wydawcą programów o tematyce sportowej i publicystycznej
W latach 1997-98 był szefem redakcji sportowej TVN. Już wtedy związany był z Eurosportem, który polską wersję kanału uruchomił w kwietniu 1996
W roli komentatora tenisa był niemal doskonały. Kapitalny głos, w połączeniu z perfekcyjnym rozumieniem gry i znakomitym przygotowaniem merytorycznym sprawiały, że meczów z jego udziałem nie oglądało się obojętnie. Swoją osobą nadawał im niezapomniany klimat
„Był człowiekiem spokojnym, wielkiej fachowości tenisowej, bardzo życzliwym. Bardzo się przykładał do pracy, co potwierdzą wszyscy którzy go znali” – wspomina Stopę Witold Domański, twórca redakcji sportowej Eurosportu
„Nie zapomnę jak wyznaczyłem Karola do komentowania otwarcia igrzysk olimpijskich. Jak zwykle do tego typu wydarzeń przesłano nam 300 stron materiału. On skrupulatnie przestudiował wszystko. Współkomentujący z nim Zdzisław Ambroziak aż złapał się wtedy za głowę” – dodał Domański /9.7.2026/
—
JANUSZ DASZCZYŃSKI
Nie żyje Janusz Daszczyński, przez lata związany z mediami publicznymi i prasą. Były prezes TVP, dziennikarz i menedżer, pełnił kluczowe funkcje w polskich instytucjach medialnych
Janusz Daszczyński urodził się 13 września 1952 w Gdyni. Ukończył studia na Wydziale Elektroniki Politechniki Gdańskiej. W 1977 r. rozpoczął pracę jako inżynier studia i realizator efektów audiowizualnych w gdańskim ośrodku telewizyjnym
W kolejnych latach pracował w redakcjach prasowych oraz angażował się w działalność medialną związaną z ruchem „Solidarność”
Na przełomie lat 70 i 80 Daszczyński bysł sekretarzem redakcji i zastępcą redaktora naczelnego dwutygodnika „Horyzont”. Następnie został zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Samorządność”, którego wydawanie przerwano w 1981 r. po wprowadzeniu stanu wojennego
Przed wyborami kontraktowymi w 1989 r. był zastępcą kierownika zespołu medialnego Komitetu Obywatelskiego „Solidarność”. Współtworzył także dwutygodnik „Gwiazda Morza” oraz dziennik „Gazeta Gdańska”, a w tym okresie prowadził również pracownię fotograficzną
W latach 1994-98 był wiceprezesem zarządu Telewizji Polskiej, a także redaktorem naczelnym Ośrodka Telewizyjnego w Gdańsku, dyrektorem Programu II TVP, zastępcą dyrektora TVP Polonia oraz dyrektorem generalnym Biura Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. W tym czasie pracował również w sektorze biznesu
10 czerwca 2015 rada nadzorcza Telewizji Polskiej powołała Janusza Daszczyńskiego na prezesa zarządu, wygrał głosowanie z ówczesnym prezesem Juliuszem Braunem. 29 lipca 2015 r. objął oficjalnie funkcję szefa TVP
Jego kadencja zakończyła się 8 stycznia 2016 w wyniku wejścia w życie ustawy uchwalonej przez Sejm VIII kadencji, która wygasiła mandaty członków organów mediów publicznych. Daszczyński po latach wygrał sprawę w sądzie, a Telewizja Polska została zobowiązana do wypłaty mu 62 tys. zł odszkodowania za niezgodne z prawem odwołanie
W rozmowie z portalem press.pl w 2024 r. podkreślał że przez lata czuł się niesprawiedliwie pozbawiony funkcji w wyniku działań politycznych. Od 2021 r. Daszczyński publikował felietony w internetowej rozgłośni Halo.Radio oraz zasiadał w radzie programowej TVP, do której zgłosił go Klub Parlamentarny Koalicji Obywatelskiej. Był członkiem Towarzystwa Dziennikarskiego oraz Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy /za www.onet.pl/ /23.6.2026/
—
PŁK ZBIGNIEW ZABOROWSKI
Pułkownik Zbigniew Zaborowski ps. „Sokół” nie żyje. Informację o śmierci byłego żołnierza Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich, działacza kombatanckiego i konstruktora broni przekazał szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz
„Odszedł na wieczną wartę” – napisał minister. Zmarł pułkownik Zbigniew Zaborowski ps. „Sokół”. Był żołnierzem Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich oraz aktywnym działaczem kombatanckim i konstruktorem broni
Był prezesem Ogólnopolskiego Związku Żołnierzy Batalionów Chłopskich, dwukrotnie aresztowany w okresie PRL, pracował jako naukowiec oraz konstruktor wojskowy. W końcowej fazie okupacji niemieckiej uczestniczył w akcji „Burza”, po wojnie angażował się w organizacjach kombatanckich oraz pracował dla Wojska Polskiego
„Na wieczną wartę odszedł płk dr inż. Zbigniew Zaborowski ps. „Sokół” – żołnierz Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich, wieloletni prezes Związku Żołnierzy Batalionów Chłopskich. Świadek niemieckich zbrodni, dwukrotnie aresztowany w związku z podejrzeniem przynależności do Batalionów Chłopskich” – napisał Kosiniak-Kamysz
Wicepremier dodał że „polska wieś wydała wielu bohaterów”, a pułkownik Zaborowski „do końca przypominał o ich odwadze, patriotyzmie i miłości do Polski”. Przypomniał również że kilka dni temu przekazał pułkownikowi i jego rodzinie pamiątkowy ryngraf z podziękowaniem za służbę ojczyźnie
Pułkownik dr inż. Zbigniew Zaborowski ps. „Sokół” był żołnierzem ruchu oporu, działaczem kombatanckim, naukowcem i konstruktorem broni. Urodził się 13 lipca 1928 we wsi Zagrody k. Opola Lubelskiego, w rodzinie o silnych tradycjach patriotycznych
W czasie II wojny światowej jako nastolatek wstąpił do Batalionów Chłopskich, gdzie służył m.in. jako łącznik i przewodnik w oddziale Stefana Płazy ps. „Sawan”. Po scaleniu AK i Batalionów Chłopskich przeszedł szkolenie wojskowe w oddziale Bolesława Frańczaka ps. „Argil” i brał udział w akcji „Burza”
Po wojnie działał w antykomunistycznym Zrzeszeniu „Wolność i Niezawisłość” /WiN/. W okresie PRL był dwukrotnie aresztowany przez aparat bezpieczeństwa
Pułkownik Zaborowski był absolwentem Wydziału Uzbrojenia Wojskowej Akademii Technicznej, doktorem inżynierem oraz wieloletnim konstruktorem i autorem publikacji naukowych z zakresu technologii wojskowych. Przez wiele lat kierował Wojskowym Instytutem Technicznym Uzbrojenia /WITU/, odpowiadając za rozwój nowoczesnego uzbrojenia dla Wojska Polskiego
Aktywnie działał również na rzecz środowisk kombatanckich. Przez wiele lat pełnił funkcję prezesa Zarządu Głównego Ogólnopolskiego Związku Żołnierzy Batalionów Chłopskich oraz zasiadał w Radzie ds. Kombatantów przy Prezydencie RP /za PAP/ /17.5.2026/
—
STANISŁAWA CELIŃSKA
Zmarła Stanisława Celińska, jedna z najbardziej cenionych, charakterystycznych i lubianych polskich aktorek. Niedawno skończyła 79 lat
„Fenomen Stanisławy Celińskiej polega na czymś więcej niż tylko powszechnym podziwie dla jej precyzyjnego warsztatu, oryginalnej interpretacji czy naturalnej muzyczności” – napisał o niej przewodniczący polskiej sekcji AICT dr Tomasz Miłkowski, kiedy w 2023 r. przyznano jej nagrodę im. Ireny Solskiej
„To, że mamy do czynienia z aktorką wybitną, obdarzoną intuicją, rzetelną w swoich poszukiwaniach, odważną i oddaną pracy, to oczywiste. Jest ona jednak kimś więcej niż tylko świetną aktorką – jest przede wszystkim kobietą, której się ufa, jest kimś bliskim, u której chętnie w trudnej sytuacji szukałoby się rady i pomocy” – dodał
Stanisława Celińska urodziła się 29 kwietnia 1947 w Warszawie w rodzinie o artystycznych tradycjach. Jej ojciec był pianistą, mama skrzypaczką. Bliscy nie chcieli jednak by poszła tą drogą. Wbrew nim zapisała się na zajęcia teatralne razem ze swoim ukochanym z czasów szkolnych — Andrzejem Sewerynem
„Była uzdolniona, śliczna, cudowna. Poznałem ją w szkole na Żoliborzu. Kiedy wychodziło się po lekcjach, to skręcało się w prawo, potem druga, może trzecia klatka i już było się u Stasi. Z tego okresu pamiętam jej surową babcię, która ją krótko trzymała i stanowiła postrach dla gości, także dla mnie” — wspominał aktor
Zarówno Stanisława Celińska, jak i Andrzej Seweryn dostali się do warszawskiej Akademii Teatralnej. Ona ukończyła studia w 1969 r. Jeszcze przed dyplomem zadebiutowała jako Aniela w sztuce Aleksandra Fredry „Wielki człowiek do małych interesów” w reżyserii Jerzego Kreczmara w warszawskim Teatrze Współczesnym /premiera 21 grudnia 1968/, do którego wkrótce została zaangażowana przez Erwina Axera
Niemal równocześnie zaczęła pracę jako aktorka filmowa i estradowa. Występowała na scenach kilku warszawskich teatrów: była aktorką Współczesnego /1969-74, 1981-83/, Nowego /1983-88/, Dramatycznego /1989-90/, Studio /od 1995/, a także Teatru Nowego w Poznaniu /1990-91/
Współpracowała z TR Warszawa i Teatrem Kwadrat. Była także autorką programów muzycznych i spektakli STS-u /teksty, muzyka, scenografia/. Na teatralnych deskach grała m.in. u Erwina Axera, Jerzego Kreczmara, Tadeusza Łomnickiego, Bohdana Cybulskiego, Jerzego Grzegorzewskiego. Wystąpiła też w wielu spektaklach Teatru Telewizji
„Wystartowałam świetnie. W 1969 r. Erwin Axer zaangażował mnie do Współczesnego /…/. Grałam Akulinę w »Potędze ciemności« Tołstoja. Zapytałam Axera jak mam to grać. Odpowiedział: nie wiem, sama sobie poradzisz. Po jednym z przedstawień niechcący usłyszałam, jak mnie chwali. Nie dosłuchałam do końca. Uciekłam z teatru” – wspominała po latach
Najbardziej znana jest jednak nie ze swojej pracy teatralnej, a ról w filmach i serialach telewizyjnych. W 1969 r., zaraz po obronie dyplomu na warszawskiej Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej, została zaangażowana przez Andrzeja Wajdę. Wystąpiła w roli Niny – tułającą się samotnie po śmierci rodziny – w obrazie „Krajobraz po bitwie” /1970/. Zagrała u boku Daniela Olbrychskiego i stworzyła postać niejednoznaczną – agresywnej, ale w głębi duszy delikatnej dziewczyny, zamkniętej w sobie, a zarazem szczerej w kontaktach z ludźmi
Film Wajdy został entuzjastycznie przyjęty za granicą, m.in. podczas festiwalu w Cannes. Celińska zaistniała w oczach widzów i krytyków filmowych już przy pierwszym zetknięciu z kinem. „Po projekcji »Krajobrazu po bitwie« w Cannes niektórzy krytycy pisali że należy mnie uhonorować obok Moniki Vitti. Dlaczego – myślałam w popłochu – przecież ja jeszcze nic nie umiem” – przyznawała
W swojej kolejnej roli filmowej znów zachwyciła publiczność, grając Lusię w komedii Stanisława Barei „Nie ma róży bez ognia”. Jej kariera filmowa nabrała rozpędu – film Barei udowodnił że Celińska doskonale sprawdza się także w komediowym repertuarze
Ponownie pracowała z Wajdą – w „Pannach z Wilka”, „Korczaku” i „Katyniu”. Popularność przyniosły jej także role w serialach – przede wszystkim w „Alternatywy 4”, opowieści o codziennym życiu mieszkańców bloku na warszawskim Ursynowie, przedstawiający absurdy i warunki życia w Polsce Ludowej
„Aktor powinien się bronić przed stawianiem kropki nad »i« w budowaniu postaci. Trzeba zostawić jej jakąś przestrzeń. Czasem łapię się na tym – to dotyczy zarówno pracy mojej, jak i kolegów – że kiedy na scenie powiem: »Wiesz, ten moment jest dobry«, to zostaje to dookreślone, nie ma już takiej siły, nie pochodzi z wewnątrz, zaczyna być sztuczne” – oceniała w rozmowie z „Gazetą Telewizyjną” w 2002 r.
W kolejnych latach Celińska wystąpiła m.in. w filmach „Noce i dnie” Jerzego Antczaka /1975/ – jako Agnieszka Niechcic, córka Barbary i Bogumiła, „Panny z Wilka” Wajdy /1979/ – jako Zosia, „Cwał” Krzysztofa Zanussiego /1995/ – jako żona ministra, i „Panna Nikt” Wajdy /1996/ – jako matka głównej bohaterki
Zagrała też w „Spisie cudzołożnic” /1995)/Jerzego Stuhra, „Pieniądze to nie wszystko” /2001/ Juliusza Machulskiego, „Jasnych błękitnych oknach” Bogusława Lindy /2006/, „Rysiu” Stanisława Tyma /2007/ i „Katyniu” Andrzeja Wajdy /2007/
Reżyserzy często powierzali jej role prostych, ale charakterystycznych kobiet. Grała m.in. kobietę czekającą w kolejce do cudotwórcy, piekarzową, bufetową w dyskotece, znachorkę, portierkę w Pałacu Kultury i Nauki oraz wiejską babę prowadzącą krowy. Te postaci, dzięki aktorskiemu kunsztowi Celińskiej, nabierały zawsze wyrazistego, jedynego w swoim rodzaju, charakteru
Pytana, dlaczego tak chętnie wciela się w tego typu role odparła: „Dobrze się nimi bawiłam i chętnie je przyjmowałam, bo dawały mi szansę odreagować dramatyzm życia codziennego. Dlatego tak chętnie grywałam sprzątaczki, urzędniczki o niezbyt skomplikowanej psychice” /”Rzeczpospolita”, 2002/
Równolegle rozwijała się kariera wokalna Celińskiej. Jeszcze w 1969 r. przyznano jej nagrodę za piosenkę „Ptakom podobni” podczas VII Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. W 2012 r. premierę miał album „Nowa Warszawa”, nagrany we współpracy z pianistą Bartoszem Wąsikiem i grupą Royal String Quartet. Celińska wykonała nowe aranżacje popularnych piosenek o Warszawie – utworów T. Love, Czesława Niemena czy Kaliny Jędrusik
W dwunastu piosenkach Celińska przeprowadziła słuchacza przez kolejne warszawskie dzielnice, miejsca zarówno ciemne i brudne, jak romantyczne, sentymentalne
„Kocham Chopina, wychowałam się pod fortepianem, bo ojciec grał i ten Chopin jest w mojej krwi. Bartek zagrał mi kilka nokturnów i fragmenty te wtapiają się w płytę. Kiedy musiałam wypowiedzieć tekst: »Warszawo, ja cię kocham«, poczułam, że to moja płyta. Zadrgały wspomnienia. Te emocje zalegały we mnie jak lawa i przy naciśnięciu wypłynęły. Warszawa łączy się z moim domem rodzinnym i odżyły we mnie dusze moich bliskich” – opowiadała o genezie albumu, który został wyróżniony nagrodą kulturalną „Wdechy” i okrzyknięty Wydarzeniem Roku. Sama Celińska otrzymała zań „Wdechę Publiczności” w kategorii Człowiek Roku
W 2015 r. ukazał się kolejny album – „Atramentowa” – na którym aktorka zaśpiewała z m.in. Katarzyną Nosowską i Muńkiem Staszczykiem. Ukazały się jeszcze albumy: „Atramentowa…Suplement” /2015/ i „Świątecznie…” /2016/. „Czuję w sobie ogromną siłę, którą można by spożytkować: walnąć potężne rólsko, grzmotnąć głosem, osobowością, siłą, no i oczywiście problemem postaci” – mówiła w 1995 r. w wywiadzie dla „Głosu Szczecińskiego”
Przyznała wówczas że nie czuje się spełniona w zawodzie, że pragnie sprawdzić się w wielkiej roli i repertuarze. „Zazdrościłam Annie Polony, że spotkała swojego Swinarskiego, a ja nie mogłam” – powiedziała w 2002 r. jedna z najpopularniejszych polskich aktorek
Jej marzenie spełniło się w końcu w latach 90., kiedy spotkała Krzysztofa Warlikowskiego. Z nim Celińska stworzyła jedne z najważniejszych swych ról teatralnych. Zagrała m.in. w „/A/pollonii”, „Kabarecie warszawskim”, a także „Zachodnim wybrzeżu” Koltesa, „Oczyszczonych” Sarah Kane, „Aniołach w Ameryce” Kushnera, „Hamlecie” Szekspira w którym aktorka, kojarzona powszechnie z rolami komediowymi, „świetnie oddała dramat matki i kobiety” – pisał w 1999 r. Roman Pawłowski w recenzji spektaklu Warlikowskiego
Stanisława Celińska dla wielu zupełnie sobie nieznanych osób stała się kimś bliskim dzięki odwadze z jaką opowiadała o swoim wielkim problemie – przez całe lata zmagała się z alkoholizmem. Przestała pić dokładnie 26 lipca 1988 r., „Odzyskałam kontrolę nad swoim życiem dzięki boskiej pomocy. Ale żadnej nagrody sobie za to nie dałam. Człowiek który zaczyna pić albo uzależnia się od czegoś, to ma tylko to, a cały świat już się nie liczy. A jak odstawi, to ma cały świat. Teraz mam cały świat do dyspozycji: spacery, dzieci, pieski, dobre jedzenie…” — opowiadała w programie „Demakijaż”
W ubiegłym roku minęła dekada od premiery albumu „Atramentowa”. Z okazji tego jubileuszu Stanisława Celińska wyruszyła w specjalną trasę koncertową, podczas której przypominała publiczności utwory z tego przełomowego krążka. W kwietniu 2026 zaśpiewała najpierw dla fanów w Warszawie, a następnie udała się na Pomorze
Jej ostatnie spotkanie z miłośnikami muzyki odbyło się 26 kwietnia na deskach gdańskiej Filharmonii Bałtyckiej. Kalendarz gwiazdy zakładał kolejny występ za niecałe dwa tygodnie, ponieważ 24 maja miała zaprezentować swój repertuar we Wrocławiu. Tak się jednak nie stanie…
Celińska pytana o swoje niespełnione marzenie zawodowe odpowiadała: „Moja świętej pamięci mama zawsze powtarzała że byłabym fantastyczną, szekspirowską Julią. Zagrać Julię byłoby oczywiście bardzo przyjemnie. Z drugiej strony dostałam od Pana Boga w prezencie tyle fantastycznych ról, o których nawet nie myślałam że mogą takimi być…” /za PAP/ /12.5.2026/
—
ABP JÓZEF MICHALIK
W niedzielę 3 maja zmarł emerytowany arcybiskup archidiecezji przemyskiej Józef Michalik. Miał 85 lat
O śmierci kapłana poinformowała w poniedziałek 4 maja Kuria Metropolitalna w Przemyślu. „W 5 Niedzielę Wielkanocną, 3 maja 2026, w 85 roku życia, 61 roku kapłaństwa i 39 roku biskupstwa, odszedł do Domu Ojca arcybiskup Józef Michalik, emerytowany arcybiskup archidiecezji przemyskiej obrządku łacińskiego” – podano w komunikacie
„Informacja dotycząca daty i przebiegu uroczystości pogrzebowych zostanie podana w późniejszym czasie” – dodano. Józef Michalik był biskupem diecezjalnym zielonogórsko-gorzowskim w latach 1986-1993 /do 1992 gorzowskim/, potem w latach 1993-2016 arcybiskupem metropolitą przemyskim
Pełnił też funkcję wiceprzewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, a następnie przez dwie kadencje jej przewodniczącego /2004-2014/. Był też wiceprzewodniczącym Rady Konferencji Episkopatów Europy /2011-2014/
Arcybiskup Józef Michalik urodził się 20 kwietnia 1941 w Zambrowie. Studiował w Wyższym Seminarium Duchownym w Łomży. Święcenia kapłańskie przyjął w 1964 r. z rąk biskupa Czesława Falkowskiego
Studiował na Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie. Naukę kontynuował później na Papieskim Uniwersytecie Świętego Tomasza z Akwinu w Rzymie. Słuchał wykładów m.in. Josepha Ratzingera, późniejszego papieża Benedykta XIV
W Rzymie często stykał się z kardynałem Karolem Wojtyłą i prymasem Stefanem Wyszyńskim. Do Polski wrócił w 1973 r. i w diecezji łomżyńskiej został wicekanclerzem kurii biskupiej, prowadził też wykłady z teologii dogmatycznej i homiletyki w Wyższym Seminarium Duchownym w Łomży
Od 1978 pracował w Rzymie w Papieskiej Radzie ds. Świeckich. Jako pierwszy szef biura ds. młodzieży brał udział w przygotowaniach I Światowych Dni Młodzieży w Rzymie w 1984 r. Wcześniej w 1979 roku wziął udział w pierwszej pielgrzymce Jana Pawła II do Polski
W 1986 r. Michalik został mianowany przez Jana Pawła II biskupem gorzowskim. Po reorganizacji w 1992 r. został pierwszym biskupem zielonogórsko-gorzowskim /4.5.2026/
—
JACEK MAGIERA
Polski Związek Piłki Nożnej potwierdził tragiczne informacje. W wieku 49 lat zmarł Jacek Magiera. Był drugim trenerem reprezentacji Polski
Pierwsze tragiczne informacje podało Radio Wrocław. Według nich znany polski szkoleniowiec zasłabł w piątkowy poranek podczas treningu biegowego. Po błyskawicznej interwencji służb medycznych został przetransportowany do Wojskowego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Ale jego życia nie udało się uratować
Jacek Magiera urodził się 1 stycznia 1977, miał 49 lat. „Polski Związek Piłki Nożnej z głębokim smutkiem i ogromnym żalem przyjął informację o śmierci Jacka Magiery, drugiego trenera reprezentacji Polski”. Rodzinie, przyjaciołom oraz bliskim Jacka Magiery PZPN przekazał wyrazy najszczerszego współczucia. Prosząc jednocześnie o uszanowanie prywatności i spokoju bliskich w tym bardzo trudnym czasie
Kondolencje przekazał także prezes Cezary Kulesza. „Z wielkim smutkiem i niedowierzaniem przyjąłem informację o śmierci Jacka Magiery. Trudno znaleźć właściwe słowa w obliczu tak nagłej i zupełnie niespodziewanej straty. Jacek był wyjątkowym piłkarzem, świetnym trenerem, ale przede wszystkim bardzo dobrym człowiekiem, na którym zawsze można było polegać. Pragnę złożyć wyrazy współczucia rodzinie i bliskim. Jednocześnie apeluję do mediów oraz wszystkich komentujących o uszanowanie prywatności pogrążonej w żałobie rodziny” – napisał Kulesza
Jacek Magiera był piłkarzem wychowanym w Rakowie Częstochowa. W polskiej lidze w barwach tego klubu debiutował w marcu 1995. Później przez lata był cenionym zawodnikiem Legii Warszawa, w której grał w latach 1997-2006
Grał także w barwach Widzewa Łódź, a po powrocie do Rakowa trafił jeszcze do Cracovii. Po zakończeniu kariery profesjonalnego piłkarza szybko zyskał uznanie pracując jako trener. Był asystentem w polskiej kadrze U-18, a następnie w klubach: Zagłębie Sosnowiec i Legia Warszawa
Praca w Legii przy Łazienkowskiej przyniosła mu sukcesy w postaci mistrzostwa Polski i gry w Lidze Mistrzów. W fazie grupowej zremisował z Realem Madryt 3:3 i wygrał ze Sportingiem, co pozwoliło zająć 3 miejsce i awansować do 1/16 finału Ligi Europy /10.4.2026/
—
STEFANIA SZANTYR-POWOLNA
1 kwietnia zmarła Stefania Szantyr-Powolna – lekarka, w czasie wojny uczestniczka operacji „Ostra Brama”, po brutalnym śledztwie uwięziona w sowieckim łagrze w Workucie. Wiadomość o jej śmierci podał IPN
Stefania Szantyr-Powolna miała 101 lat /urodziła się 30 lipca 1924/. Po ojcu pochodziła z hrabiowskiej rodziny mieszkającej w Wilnie
Od początku II wojny światowej zaangażowała się w działalność Polskiego Państwa Podziemnego. Najpierw za namową starszego kolegi z harcerstwa wstąpiła do oddziału konspiracyjnego, który następnie został włączony w skład Związku Walki Zbrojnej. Na tajnych kompletach zdała maturę i ukończyła kurs, po którym została łączniczką i sanitariuszką
W lipcu 1944 – kiedy Armia Czerwona wypierała Niemców z Wilna – wzięła udział w zaplanowanej przez dowództwo AK operacji „Ostra Brama”. Podzieliła los wielu innych uczestników polskiej konspiracji, którzy byli represjonowani na terenach zajętych przez Armię Czerwoną
Ją samą funkcjonariusze NKWD aresztowali 7 grudnia 1944. Jak wspominała, jej pierwsze przesłuchanie trwało trzydzieści kilka godzin. Była bita /śledczy złamał jej nos/ i w oczekiwaniu na proces przetrzymywana w ciasnej celi razem z ok. 20 innymi kobietami
Pod koniec marca 1945 Trybunał Wojskowy ZSRR skazał ją na 10 lat ciężkich prac w obozach. Została wywieziona najpierw do łagru niedaleko Uchty w autonomicznej republice Komi. W warunkach surowej rosyjskiej północy pracowała m.in. przy wyrębie lasów
Stamtąd wywieziono ją do osławionego z powodu dużej śmiertelności wśród więźniów obozu o zaostrzonym rygorze w Workucie. Pracowała tam przy budowie linii kolejowej
Pod koniec 1954 r., kiedy w związku ze śmiercią Stalina terror stopniowo słabł, wypuszczono ją na wolność. Na powrót do Polski zezwolono jej dopiero w czerwcu 1955
Zamieszkała w Gdańsku, gdzie skończyła studia medyczne, zrobiła doktorat i do emerytury pracowała jako adiunkt w Centralnym Ośrodku Badawczym Kolejowej Służby Zdrowia
Na podstawie jej przeżyć Witold Pelczarski i Jarosław Krychowiak nakręcili film dokumentalny pt. „Koszmary”, a Anna Herbich napisała książkę pt. „Dziewczyny z Syberii” /PAP/ /7.4.2026/
—
ANTONI LENKIEWICZ
Zmarł Antoni Lenkiewicz – historyk, prawnik, niezłomny niepodległościowiec, konspirator w okresie stalinizmu…
…wielokrotnie więziony w komunistycznej Polsce, działacz opozycji w PRL, członek Konfederacji Polski Niepodległej, NSZZ Solidarność i Solidarności Walczącej, Kawaler Orderu Orła Białego
Był człowiekiem wyjątkowym. Urodzony w 1934 r. w Ostrołęce. Choć jeszcze młody, dzięki rodzicom i wpojonym w domu wartościom, w PRL wyrósł na żarliwego spadkobiercę wszystkich najlepszych wartości i idei II Rzeczypospolitej Polskiej
Był miłośnikiem i popularyzatorem historii Polski, głównie okresu międzywojennego oraz okupacji II wojny światowej. W komunistycznej Polsce nieprzerwanie walczył najpierw o niepodległą, demokratyczną i sprawiedliwą Ojczyznę
W latach 80 XX w. niestrudzenie, wbrew cenzurze i obowiązującej zakłamanej narracji historycznej, podczas wielu wykładów i spotkań opowiadał o dokonaniach niepodległej Rzeczypospolitej, polskim czynie zbrojnym w czasie II wojny światowej, rządzie RP na Uchodźstwie /podkreślał że ten jest legalny i prawowity/, przemilczanych i zapomnianych represjach i zbrodniach na narodzie polskim dokonanych przez okupanta sowieckiego i niemieckiego
Był działaczem opozycji przedsierpniowej, od 1979 r. należał do KPN. W latach 1980-81 był doradcą prawnym, wykładowcą Wszechnicy Związkowej i ekspertem Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego NSZZ „Solidarność” we Wrocławiu, następnie członkiem Zarządu Regionu NSZZ Solidarność Dolny Śląsk
We wrześniu i październiku 1981 jako delegat regionu dolnośląskiego wziął udział w I Krajowym Zjeździe Delegatów NSZZ „Solidarność” w Gdańsku. W latach 50, 60 i 80 więziony za działalność opozycyjną
Po 1990 r. skupił się najpierw na działalności polityczno-samorządowej, ale przede wszystkim nieprzerwanie pracował jako społecznik, publicysta i historyk, któremu na sercu leżało utrwalenie odzyskanej niepodległości oraz budowanie w społeczeństwie przywiązania i miłości do Ojczyzny oraz dumy z polskiej historii
Podczas uroczystości wręczenia Mu przez Prezydenta RP Andrzeja Dudę najwyższego państwowego odznaczenia Orderu Orła Białego powiedział że ojczyzna powinna być wielką wartością i zobowiązaniem dla każdego obywatela
W życiu kierował się dewizami: „Bóg i ojczyzna” oraz „Polska nasza niech żyje”. Zmarł 30 marca 2026 we Wrocławiu. Najszczersze kondolencje oraz wyrazy głębokiego współczucia Rodzinie, Bliskim i wszystkim, dla których był autorytetem i inspiracją
Łączymy się w bólu, zachowując w pamięci Jego życie, dokonania i niezłomną postawę! Pogrzeb ś.p. A. Lenkiewicza odbędzie się 10 kwietnia o godz. 11 na cmentarzu Grabiszyńskim we Wrocławiu /6.4.2026/
—
WIESŁAW MYŚLIWSKI
Pisarz Wiesław Myśliwski zmarł w wieku 94 lat. Do jego najbardziej znanych dzieł należą powieści „Widnokrąg”, „Traktat o łuskaniu fasoli” i „Ostatnie rozdanie”
Wiesław Myśliwski urodził się 25 marca 1932 w Dwikozach k. Sandomierza w Świętokrzyskiem. Po ukończeniu studiów polonistycznych na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim pracował w Ludowej Spółdzielni Wydawniczej
Debiutował w 1967 r. powieścią „Nagi sad”, w której opowiedział o swoim ojcu
Wiesław Myśliwski należał do grona najwybitniejszych polskich pisarzy. Konflikt między tożsamością odziedziczoną i pożądaną ukazał w powieści „Pałac” /1970/ oraz dramacie „Klucznik” /1978/
Najobszerniejszą epopeją chłopskiego losu w twórczości pisarza okazała się powieść „Kamień na kamieniu” /1984/. Kolejna książka – „Widnokrąg” /1996/ uhonorowana została w 1998 r. Nagrodą Nike, podobnie jak wydany w 2006 r. „Traktat o łuskaniu fasoli”
Dzieła Myśliwskiego przetłumaczono na wiele języków. Wśród niech znalazły się nie tylko angielski, niemiecki, francuski, holenderski czy hiszpański, lecz także hebrajski, arabski, włoski, rosyjski, węgierski, czeski, słowacki, serbski, chorwacki, słoweński, rumuński, bułgarski, łotewski, litewski, estoński, ukraiński, gruziński i turecki
„Ucho igielne” – jego ostatnia powieść – ukazało się w 2018 r.
Słynął z tego że pracował bardzo powoli. – Zawsze mam wrażenie że każda moja książka jest niedopisana, że gdybym posiedział jeszcze nad nią rok, dwa, trzy, to napisałbym lepszą – mówił
Kolejne powieści publikował średnio co 10 lat. Pomysł na „Traktat o łuskaniu fasoli” pisarz nosił w sobie przez 40 lat, jak wyznał po jej opublikowaniu. Za wydane w 2013 r. „Ostatnie rozdanie” otrzymał nominację do Literackiej Nagrody Europy Środkowej „Angelus”. – Na dobrą sprawę o żadnej książce nie mógłbym powiedzieć że ją ostatecznie skończyłem. Książkę można pisać bez końca. I może tak powinno się robić – wyznał pisarz w jednym z wywiadów
W twórczości Myśliwskiego widoczne są m.in. wyraźne odniesienia do nurtu chłopskiego. Pisarz odniósł się do przypisywania mu takiej charakterystyki w zbiorze wywiadów z Krzysztofem Masłoniem, który w książce „Miłość nie jest nam dana” zamieścił zapisy rozmów z najpopularniejszymi polskimi autorami
„Ta klasyfikacja rzeczywiście nieraz mi ciążyła, choć zawsze przyznawałem się do czerpania ze źródeł kultury chłopskiej, do tożsamości z tą kulturą. (…) Tylko że ja zawsze widziałem kulturę chłopską w jej uniwersalnym wymiarze – bliskie jest mi to, co w niej ogólnoludzkie, a nie folklor, obyczajowość, zewnętrzność. U nas tymczasem stawiano znak równości między chłopskim nurtem literatury, a powieściami o wsi” – mówił w rozmowie z Masłoniem /30.3.2026/
—
KAZIMIERZ NOWACZYK
Zmarł dr Kazimierz Nowaczyk. O jego śmierci poinformowała rodzina. Fizyk odszedł po walce z rakiem trzustki. W przeszłości był przewodniczącym podkomisji smoleńskiej, badającej okoliczności katastrofy w której zginął prezydent Lech Kaczyński
Dr Kazimierz Nowaczyk zmarł na raka trzustki, o czym poinformowała jego rodzina. Zdementowała ona informacje o rzekomej napaści i pobiciu Kazimierza Nowaczyka
Podkomisja Smoleńska oraz Antonii Macierewicz opublikowali kondolencje, podkreślając wkład Nowaczyka w badania nad katastrofą z 2010 r.
Informację o śmierci dr. Kazimierza Nowaczyka przekazała jego żona. Fizyk zmarł w sobotę 28 marca na raka trzustki
„Dziękujemy wszystkim, którzy okazali nam współczucie, a zmarłemu prawdziwie przyjacielską pomoc, co uczyniło łatwiejszymi ostatnie dni jego życia, oraz modlili się w jego intencji” – czytamy
Żona Nowaczyka dodała że w sieci „rozpowszechniano nieprawdziwe informacje, jakoby ś.p. Kazimierz padł ofiarą napaści i pobicia”. „Rodzina zmarłego oczekuje zaprzestania powielania plotek”
O śmierci dr. Nowaczyka poinformowała ponadto podkomisja smoleńska, której członkiem był zmarły naukowiec. „Z głębokim smutkiem informujemy że po długiej i ciężkiej chorobie zmarł nasz drogi przyjaciel, wiceprzewodniczący podkomisji smoleńskiej dr Kazimierz Nowaczyk” – napisano
„Najgłębsze wyrazy współczucia składamy jego rodzinie i bliskim, oraz łączymy się w modlitwie za jego duszę” – dodano
Okolicznościowy wpis opublikował też były minister obrony narodowej z PiS Antoni Macierewicz. Na jego profilu pojawiło się nagranie, w którym zwrócił on uwagę na udział Nowaczyka w działalności wspomnianej podkomisji
„W kluczowym czasie był przewodniczącym podkomisji smoleńskiej, która w 2018 roku, z wybitnymi naukowcami angielskimi, zidentyfikowała wysadzenie Tu-154M nr 101 oraz zamordowanie prezydenta RP i polskiej elity narodowej” – napisał Macierewicz
„Jego praca nad wyjaśnieniem zbrodni smoleńskiej z zakresu fizyki ma kluczowe znaczenie naukowe, a jego determinacja i poświęcenie w ostatnich latach choroby były bohaterstwem. Jesteś w naszych sercach przyjacielu” – dodał Macierewicz
Kazimierz Nowaczyk ukończył studia fizyczne na Uniwersytecie Gdańskim. W czasie stanu wojennego został internowany i osadzony w więzieniu w Iławie, gdzie poznał m.in. wspomnianego Antoniego Macierewicza. Przez lata pracował na University of Maryland w Baltimore w Stanach Zjednoczonych /30.3.2026/
—
MARIAN KORAL
Marian Koral, młodszy z braci stojących za stworzeniem słynnej marki lodów Koral, zmarł w wieku 74 lat
Według lokalnym mediów przedsiębiorca odszedł w gronie najbliższych. W ubiegłym roku zmarł także Jan Koral, najstarszy z braci, którzy stworzyli lodowe imperium w Polsce
Firma dobrze znana w całej Polsce jest obecnie jednym z największych producentów lodów w kraju
Marian Koral był jednym z braci, którzy stoją za sukcesem marki Koral. W 1968 r. Jan Koral założył cukiernię „Bajka” przy ulicy Lwowskiej w Nowym Sączu, w której tajniki cukiernictwa poznawali Józef i Marian Koralowie. W 1979 r. w Limanowej powstała firma Przedsiębiorstwa Produkcji Lodów Koral, a jej zarząd mieści się w Nowym Sączu. Jest obecnie największym producentem lodów w Polsce
W latach 70 bracia rozpoczęli działalność w Limanowej. Początkowo produkcja lodów była w pełni rzemieślnicza – każdy etap wykonywano ręcznie, korzystając z tradycyjnych receptur i naturalnych składników. W 1992 r., wraz z rozwojem przedsiębiorstwa, zainwestowano w nowoczesne włoskie maszyny, co pozwoliło na zwiększenie skali produkcji
W obliczu rosnącej konkurencji, zwłaszcza zagranicznej, bracia postawili na innowacyjne podejście. Skupili się na produkcji lodów impulsowych – niedrogich i łatwo dostępnych, idealnych do sprzedaży w małych sklepach osiedlowych. Strategia okazała się sukcesem. Firma szybko stała się jednym z liderów rynku, a jej produkty promowały znane gwiazdy sceny i kina
Firma działa do dziś. Siedziba przedsiębiorstwa mieści się w Nowym Sączu, a zakłady produkcyjne działają w Limanowej i Rzeszowie
Na przestrzeni dekad marka Koral oraz stojące za nim przedsiębiorstwo, stały sie jednym z największych rodzinnych biznesów w naszym kraju
Choć bracia osiągnęli wielki sukces, to stronili od medialnego rozgłosu. Obecnie firmą Koral zarządzają dzieci Józefa: Izabela, Monika i Michał Koral
W najnowszym rankingu najbogatszych Polaków magazynu Forbes uplasowali się na 70 miejscu. Majątek firmy to 1.79 mld zł
Pogrzeb biznesmena odbędzie się 11 marca w Nowym Sączu. Msza pogrzebowa Mariana Korala – w środę o godz. 13 w kościele Św. Ducha w Nowym Sączu. Następnie o godz. 15 kondukt żałobny uda się na cmentarz przy ul. Rejtana /za businessinsider.com.pl/ /9.3.2026/
—
JEAN-PHILIPPE MAGRE
Sieć E.Leclerc Polska poinformowała o śmierci swojego wieloletniego prezesa. Jean-Philippe Magre zmarł w sobotę 21 lutego
„Odszedł wybitny lider, mentor i wizjoner od lat związany z siecią – człowiek o otwartym umyśle i wielkim sercu” – przekazała sieć E.Leclerc
Jean-Philippe Magre był związany z ruchem E.Leclerc przez całą swoją karierę zawodową. Współpracował bezpośrednio z założycielem sieci, Édouardem Leclerc, oraz Michelem-Édouardem Leclerc, współtworząc fundamenty międzynarodowego rozwoju organizacji, w tym w Polsce. Był absolwentem prestiżowych uczelni Sciences Po Paris oraz HEC Paris
Z Polską związał się zawodowo w 1998 r., od 2002 r. pełnił funkcję prezesa E.Leclerc Ursynów, a od 2013 prezesa E.Leclerc Polska, odgrywając kluczową rolę w rozwoju sieci oraz umacnianiu jej pozycji na polskim rynku
Był menedżerem o wyjątkowej wizji, głębokim zaangażowaniu i ogromnym szacunku dla ludzi, z którymi pracował. Polska była dla niego nie tylko miejscem pracy, ale także drugim domem – to tutaj założył rodzinę i z pasją uczestniczył w życiu lokalnej społeczności
„Jego odejście jest ogromną stratą dla całej społeczności E.Leclerc – współpracowników, partnerów biznesowych i przyjaciół. Wartości, które współtworzył, oraz organizacja, której poświęcił tak wiele, pozostają trwałą częścią jego dziedzictwa” – przekazała sieć E.Leclerc
Rodzinie, przyjaciołom i znajomym Zmarłego składamy kondolencje /25.2.2026/
—
ADAM SANDURSKI
21 lutego w Niemczech w wieku 73 lat zmarł najwybitniejszy polski „wolniak” – Adam Sandurski
Sandurski dzięki bardzo ciężkiej pracy osiągnął wiele sukcesów, włącznie z medalem olimpijskim, choć karierę sportową rozpoczął dopiero w wieku prawie 20 lat
Był wielką gwiazdą polskiego sportu. Występował też w filmach
Adam Sandurski, medalista olimpijski i nazywany „Olbrzymem z Rzeszowa”, zmarł w wieku 73 lat
Sandurski odnosił sukcesy sportowe w zapasach w stylu wolnym, zdobywając liczne medale na arenie międzynarodowej. Po zakończeniu kariery sportowej mieszkał i pracował w Niemczech, a także wystąpił w kilku filmach
Był postacią nietuzinkową w polskim sporcie. Nigdy chyba nie miał on tak charakterystycznego sportowca, jak Adam Sandurski. Zresztą w ogóle na świecie trudno było znaleźć zapaśnika o takich parametrach
„Olbrzym z Rzeszowa”, bo tak go nazywano, mierzył aż 214 centymetrów i ważył 130 kilogramów. Na matach całego świata osiągnął wiele sukcesów
Tym największym był brązowy medal olimpijski wywalczony w Moskwie /1980/ w kategorii powyżej 100 kg. Sandurski był dwukrotnym wicemistrzem świata /1982 i 1983/ oraz brązowym medalistą czempionatu globu /1981/. Na koncie miał tytuł wicemistrza Europy /1984/ oraz pięć brązowych medali /1979-1982, 1986/
Wystąpił na dwóch igrzyskach olimpijskich. Poza Moskwą także w Seulu w 1988 r., gdzie zajął siódme miejsce
O śmierci 73-letniego sportowca poinformował jego przyjaciel Aleksander Cichoń. Sandurski od wielu lat zmagał się z problemami zdrowotnymi. W ostatnim czasie leżał w szpitalu w Witten. Zapaśnik od połowy lat 80 ubiegłego wieku mieszkał w Niemczech. Jego zięciem był Marco Terrazzino, niemiecki piłkarz, który występował w Lechii Gdańsk
Sandurski do sportu trafił, bo mieszkańcy Zarzecza donieśli Janowi Małkowi, trenerowi zapasów, że w ich miejscowości mieszka olbrzym
Podnosił ważące dziesiątki kilogramów beczki, a do tego ciężko pracował w lesie i wielką łopatą wykopywał żwir z Wisłoka
Sandurskiego często można było spotkać na Pikniku Olimpijskim. Ten znakomity zapaśnik długo był dość niski, ale gwałtownie zaczął rosnąć dopiero przed 20 rokiem życia
Jego przygoda ze sportem rozpoczęła się dopiero w wieku prawie 20 lat. Z lasu wyciągnął go wówczas znany rzeszowski trener zapasów Jan Małek. Szkoleniowiec czuł że trafił na brylant i nie odpuszczał, choć koledzy śmiali się z niego i pytali, czy zakłada sekcję koszykówki
Małek długo namawiał Sandurskiego, ale ten w końcu dał się przekonać i od razu wziął się za niesamowicie ciężką pracę. Narzekał na ogromne bóle nóg, ale zawziął się i trenował sumiennie. Wiedział doskonale jak ważne są nogi w zapasach w stylu wolnym
Zresztą Sandurski przez całą karierę, a także wiele lat po jej zakończeniu, miał olbrzymie problemy z nogami, a szczególnie z biodrami i kolanami
Sandurski ćwiczył według indywidualnych wytycznych trenera Małka, który przygotował specjalny trening pod niesamowite warunki tego zawodnika. Miał on bowiem bardzo długie ręce i nogi. Musiał zatem zacząć się specjalizować w nietypowych chwytach. Dzięki temu, że walczył trochę nietypowo, zaczął dawać sobie radę. Wkrótce stał się postrachem najlepszych zawodników na świecie
Od razu zainteresowali się nim trenerzy w Związku Sowieckim. Postanowili oni użyć podstępu, by dobrze poznać mocne i słabe punkty Sandurskiego. Zaprosili go imiennie na wielkie zgrupowanie zawodników wagi superciężkiej w zapasach w stylu wolnym do Mińska. Polskie władze były dumne z tego, ale okazało się że wyjazd na ten obóz okazał się błędem
Od tego momentu miał wielkie problemy z zawodnikami z ZSRR – przypominał Małek. Jego koronną akcją było sprowadzenie zawodnika do parteru. Dzięki temu że miał długie ręce dążył do „walizki”. Tak fachowo nazywa się spięcie głowy z nogami rywala
W wysokiej formie znajdował się także w 1984 r., kiedy to igrzyska olimpijskie odbywały się w Los Angeles. Polska reprezentacja zamiast do USA pojechała jednak na zawody przyjaźni do Sofii. Wszystko przez bojkot imprezy przez blok krajów socjalistycznych. W Sofii wywalczył wówczas srebrny medal
W 1985 r. wystąpił z prośbą o wyjazd do Republiki Federalnej Niemiec. Miał już bowiem podpisaną umowę z niemieckim klubem KSV Witten 07. Z racji tego że ukończył 30 lat ówczesne polskie władze nie robiły mu żadnych problemów
Razem ze swoim przyjacielem Janem Falandysem, mierzącym niespełna 160 cm wzrostu i ważącym 48 kg, stanowili o sile niemieckiego zespołu, który w 1986 r. sięgnął po mistrzostwo kraju. Razem często lubili pożartować. Bywało że na zgrupowaniach w Węgierskiej Górce, kiedy jeszcze walczyli w Stali Rzeszów, Sandurski brał Falandysa, który udawał że płacze, na ręce i ustawiali się w kolejce po piwo. Zawsze ich przepuszczano
Początkowo chciałem walczyć w Witten dwa lata, ale miejscowi tak zatroszczyli się o mnie i moją rodzinę, że zostałem znacznie dłużej – mówił Sandurski
Sandurski z racji swojej charakterystycznej postury był „wykorzystywany” także przez reżyserów filmów. W sumie zagrał w dwóch filmach fabularnych. W latach 80 wystąpił ze śmietanką polskiego kina, m.in. Beatą Tyszkiewicz, Grażyną Szapołowską i Gustawem Holoubkiem w dramacie psychologicznym „W starym dworku, czyli niepodległość trójkątów”, który był zrealizowany na motywach twórczości Witkacego
W 2008 r. z kolei zagrał w filmie „Afonia i pszczoły” Jana Jakuba Kolskiego. – Stoczyłem w nim walkę zapaśniczą, która odbywała się w obozie koncentracyjnym. Szczerze mówiąc nie paliłem się do udziału w tym filmie, bo miałem kłopoty zdrowotne. Ale panu Kolskiemu zależało bym stanął przed kamerą – opowiadał Sandurski, o którym w 1984 r. Jacek Bławut nakręcił z kolei dokument „Superciężki”
W ostatnich latach ulubionym miejscem zapaśnika był Mietków, gdzie mieszkał w domu z ogrodem nad zalewem /22.2.2026/
—
BOŻENA DYKIEL
Zmarła Bożena Dykiel – aktorka teatralna, filmowa i telewizyjna, jedna z najbardziej charakterystycznych postaci polskiej sceny ostatnich dekad. Miała 77 lat
Dorobek Bożeny Dykiel obejmuje role dramatyczne i komediowe, występy na najważniejszych scenach teatralnych w Polsce oraz udział w najpopularniejszych polskich serialach
Bożena Dykiel urodziła się 26 sierpnia 1948 w Grabowie. Była absolwentką warszawskiej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej. Od początku kariery związana była z teatrem – występowała m.in. w teatrach warszawskich. W latach 70 była aktorką w Studenckim Teatrze Satyryków i Teatrze Narodowym
Na deskach Teatru Narodowego występowała m.in. w spektaklach „Trzy po trzy”, „Balladyna”, „Wesele” czy „Dziady”. Z reżyserem Adamem Hanuszkiewiczem współpracowała również w Stołecznej Estradzie. Grała także w Teatrze Nowym, Teatrze Syrena i Teatrze Komedia
Szerokiej publiczności Bożena Dykiel znana była przede wszystkim z ról filmowych i serialowych. Ogromną popularność przyniosły jej role w filmach Andrzeja Wajdy – „Weselu” i „Ziemi obiecanej” oraz w serialu „Alternatywy 4”. Dykiel zagrała również w filmach Stanisława Barei – „Brunecie wieczorową porą” i „Misiu” czy „Znachorze” Jerzego Hoffmana
W kolejnych latach występowała w licznych produkcjach filmowych i telewizyjnych, budując wizerunek aktorki wyrazistej, obdarzonej silną osobowością ekranową. Młodsze pokolenia widzów kojarzą ją przede wszystkim z wieloletniej roli w serialu „Na Wspólnej„, w którym występowała przez 22 lata
„W teatrze przeszła do legendy rolą Goplany w »Balladynie« Słowackiego; to były czasy, kiedy Narodowym kierował Adam Hanuszkiewicz, reżyser tego »rewolucyjnego« spektaklu. A Goplana wjechała na scenę na Hondzie” – wspomina aktorkę ks. Andrzej Luter
„Z wielkim smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci wybitnej aktorki Bożeny Dykiel. Jej niezwykły talent i charyzma na stałe zapisały się w historii polskiego teatru, kina i telewizji”
„Bożena Dykiel była jedną z najbardziej rozpoznawalnych i lubianych postaci polskiej sceny aktorskiej. Debiutowała w filmie i teatrze w latach 70, a jej role zarówno dramatyczne, jak i komediowe na długo zapadały w pamięć widzów, od »Alternatywy 4« przez »Wesele«, »Ziemię obiecaną« czy »Balladynę« po wiele innych kreacji, stały się częścią kultowego dorobku polskiej kultury”
„W uznaniu za całokształt osiągnięć artystycznych aktorka została uhonorowana Srebrnym Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis. Składamy najgłębsze kondolencje rodzinie, bliskim oraz wszystkim, którzy cenili jej twórczość” /za rp.pl/ /13.2.2026/
Zmarła Bożena Dykiel, aktorka teatralna i filmowa
W historii teatru zapisała się rolą Goplany w „Balladynie” w reż. A. Hanuszkiewicza. W filmach i serialach została zapamiętana z ról komediowych
O śmierci aktorki poinformował jej mąż Ryszard Kirejczyk
Bożena Dykiel grała u Andrzeja Wajdy /„Wesele”, „Ziemia obiecana”, „Człowiek z żelaza”, „Wielki Tydzień”/, u Janusza Zaorskiego /„Awans”/. Wielką popularność przyniosły jej role w komediach Stanisława Barei, Marka Koterskiego, Jerzego Hoffmana, Romana Załuskiego
Zagrała w kilkudziesięciu filmach i serialach, z których największą popularność przyniosły jej role w filmach Andrzeja Wajdy i role komediowe, m.in. w filmach „Awans”, „Wyjście awaryjne” oraz serialach „Alternatywy 4”, „Dom”, a ostatnio także w „Na dobre i na złe” i „Na Wspólnej”
O pracy z Andrzejem Wajdą przy filmie „Ziemia obiecana” Bożena Dykiel wspominała: „Był szczęśliwy, kiedy to kręcił. Naprawdę szczęśliwy. I ja, i my wszyscy, mieliśmy poczucie, że robimy naprawdę coś wielkiego. Nieładnie może tak myśleć o sobie, ale my tak wtedy czuliśmy. Główni aktorzy rywalizowali ze sobą na pomysły, kto wymyśli coś jeszcze bardziej radykalnego, bezczelnego, co spodoba się Wajdzie. I to widać na ekranie, tę naszą brawurę. Andrzej był w natarciu, pokazywał nam materiały, namawiał do dzikości, przełamywania oporów. Szliśmy w to z pasją. Dla Wajdy przede wszystkim. Bo potrafił nas zaczarować”
„Nie wtrącaliśmy się do obsady ról. Tylko sporadycznie bywaliśmy na castingach. Pamiętam że z Jurkiem Janickim byliśmy przy kręceniu sceny, kiedy Halina /Bożena Dykiel/ zgłasza się do zabicia świni, bo żaden z mieszkańców nie ma sumienia by chwycić za siekierę. Wiedziałem że aktorka była idealnie dobrana do tej roli” – w wywiadzie dla PAP powiedział Andrzej Mularczyk, współscenarzysta serialu „Dom”
„Nie brakowało też słów krytyki. Mówiono że serial jest niespójny, źle zmontowany, nie klei się. Po latach okazuje się że ma on wciąż wierne grono widzów. Choć aktorzy grający w serialu przypuszczają że młody widz może po prostu nie wiedzieć, czym były kartki i cenzura. »Staszek Bareja jest historykiem PRL-u«” – mówiła o reżyserze Bożena Dykiel, odtwórczyni roli Mietki Aniołowej w serialu „Alternatywy 4”
W teatrze przeszła do legendy rolą Goplany w „Balladynie” Juliusza Słowackiego w reżyserii Adam Hanuszkiewicza. Spektakl ten pamiętany jest do dziś za sprawą Goplany, która wjechała na scenę na motocyklu Honda. „Balladyna” w reż. Hanuszkiewicza w 1974 r. wstrząsnęła opinią publiczną. To do dziś jeden z najgłośniejszych spektakli Teatru Narodowego
„Trafiłam na jego najlepsze lata w Teatrze Narodowym. Adam Hanuszkiewicz niesamowicie pracował z aktorem” – powiedziała Dykiel w rozmowie z PAP. „Pamiętam, jak robiliśmy +Balladynę+ i posadził nasze postacie na motorach. Myśleliśmy że to będzie klapa. Okazało się że zagraliśmy kilkaset spektakli – zawsze z pełną widownią. To było coś niesamowitego. Hanuszkiewicz stworzył teatr, z którego nie chciało się nam wychodzić” – dodała
Pamiętny spektakl „Balladyny” dopełniały kostiumy, inspirowane kulturą masową, filmem, telewizją, komiksem, cyrkiem, ówczesną modą, a także sportem i folklorem. Goplana, grana przez Dykiel, miała kostium znany z popularnej wówczas komiksowej serii fantasy o seksownej Barbarelli
Aktorka współpracowała także z teatrami warszawskimi: Sceną Prezentacje, Nowym, Syrena, Komedia. Można ją było oglądać także w Teatrze Telewizji i słuchać w Teatrze Polskiego Radia
Bożena Dykiel urodziła się 26 sierpnia 1948. W 1971 r. ukończyła Wydział Aktorski Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie. Występowała na deskach Teatru Narodowego
Aktorka zapisała się w historii kina i telewizji dzięki swoim wyrazistym kreacjom. Widzowie pokochali ją także za komediowe i charakterystyczne role w kultowych serialach Stanisława Barei, takich „Alternatywy 4”. Występowała też u Andrzeja Wajdy /„Wesele”, „Ziemia obiecana”, „Człowiek z żelaza”, „Wielki Tydzień”/
Dużą popularność przyniosła jej rola Marii Zięby w „Na Wspólnej”. Aktorka zmarła w piątek, 13 lutego /PAP/ /13.2.2026/
—
BP KAZIMIERZ WIELIKOSIELEC
Zmarł najstarszy biskup na Białorusi. Jako dziecko ojciec woził go 50 km do kościoła rowerem
Kuria diecezji pińskiej poinformowała że w niedzielę 8 lutego, w 81 roku życia, w 42 roku kapłaństwa i 27 roku posługi biskupiej zmarł biskup Kazimierz Wielikosielec, dominikanin, emerytowany biskup pomocniczy diecezji pińskiej
Kazimierz Wielkosielec urodził się 5 maja 1945 we wsi Starowola w powiecie prużańskim. Jako dziecko ojciec woził go rowerem do Kobrynia /ponad 50 km/, ponieważ najbliższy kościół w Szereszowie był zamknięty. W tych okolicznościach rozwinęła się jego wiara, która pomogła mu wytrwać podczas służby wojskowej i ciężkiej pracy na budowach w Wilnie
Tam właśnie poznał ojców dominikanów, z którymi później związał swoje życie kapłańskie. Przez trzy lata władze odmawiały zgody na przyjęcie go do seminarium w Rydze, ale przyszły biskup z obecnym biskupem pińskim Antonim Dziemianko studiował u teologa księdza Wacława Pieńkowskiego w parafii Niedźwiedzica /obecnie dekanat Lachowicze, diecezja pińska/. W 1981 r. Kazimierz Wielikosielec został przyjęty do seminarium duchownego w Rydze
Podczas studiów 8 stycznia 1982 złożył śluby w zakonie dominikanów i należał do Prowincji Polskiej Zakonu. Po ukończeniu seminarium w Rydze 3 czerwca 1984, w święto Trójcy Świętej przyjął święcenia kapłańskie z rąk kardynała Juliana Vaivodsa i został skierowany do swojej pierwszej parafii pw. Trójcy Świętej w Iszkołdzie
Ponadto pełnił posługę w 10 innych kościołach. Zajmował się też renowacją i naprawą budynków sakralnych. W sumie otworzył ok. dziesięciu parafii i zbudował trzy świątynie, a czwarta jest obecnie budowana w Homlu
Pieniądze na budowę zbierał sam – będąc już w wieku emerytalnym, przemierzał wiele miast Polski, pokonując 2 tysiące kilometrów, by odprawiać Msze św. w różnych miastach kraju i zbierać datki
W 1992 r. został mianowany wikariuszem generalnym diecezji pińskiej, pełniąc jednocześnie funkcję dziekana i proboszcza kościoła Podwyższenia Krzyża Świętego w Baranowiczach
8 maja 1999 św. Jan Paweł II mianował o. Wielikosielca biskupem pomocniczym diecezji pińskiej, przydzielając stolicę tytularną Blanda Julia. Sakrę przyjął z rąk kard. Kazimierza Świątka 24 czerwca 1999 w katedrze w Pińsku
Osiadł w Homlu i w 2013 r. zarejestrował nową parafię pod historyczną nazwą Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. 15 sierpnia 2018 poświęcił krzyż i ziemię pod budowę nowego kościoła, a 16 listopada tego samego roku – tymczasową kaplicę. Dzięki jego staraniom budowa kompleksu kościelnego była kontynuowana
Po osiągnięciu wieku 75 lat w maju 2020 mandat biskupa Kazimierza Wielikosielca został przedłużony o kolejne dwa lata. 3 stycznia 2021 papież Franciszek mianował biskupa Kazimierza Wielikosielca administratorem apostolskim archidiecezji mińsko-mohylewskiej ad nutum Sanctae Sedis. Stanowisko to piastował do 23 października 2021
Następnie pełnił funkcję biskupa pomocniczego diecezji pińskiej do 10 października 2024
Według informacji od wiernych 8 lutego 2026 rano spowiadał i odprawił niedzielną Mszę św. w Homlu. Następnie poczuł się źle i przewieziono go na oddział intensywnej terapii w Centrum Kardiologicznym w Homlu, gdzie wkrótce zmarł
Kazimierz Wielikosielec był najstarszym biskupem katolickim na Białorusi /za KAI/ /9.2.2026/
Nie żyje polski biskup
Zmarł bp Kazimierz Wielikosielec OP, emerytowany biskup pomocniczy diecezji pińskiej i najstarszy katolicki hierarcha na Białorusi. Duchowny odszedł 8 lutego w wieku 81 lat, zaledwie kilka godzin po sprawowaniu niedzielnej Mszy św. w Homlu, kończąc ponad cztery dekady kapłańskiej i biskupiej posługi
Kuria diecezji pińskiej przekazała informację o śmierci biskupa Kazimierza Wielikosielca OP, emerytowanego biskupa pomocniczego diecezji pińskiej, który zmarł 8 lutego w wieku 81 lat, po 42 latach kapłaństwa i 27 latach posługi biskupiej – informuje eKAI
Z relacji wiernych wynika że 8 lutego 2026 bp Kazimierz Wielikosielec jeszcze tego samego poranka pełnił posługę duszpasterską w Homlu, spowiadając oraz celebrując niedzielną Mszę św. Po liturgii jego stan zdrowia gwałtownie się pogorszył i duchowny trafił na oddział intensywnej terapii miejscowego Centrum Kardiologicznego, gdzie wkrótce zmarł
Był najstarszym urzędującym biskupem katolickim na Białorusi
Urodzony w 1945 r. w Starowoli, od dzieciństwa doświadczał ograniczeń życia religijnego, co ukształtowało jego wiarę i duchową wytrwałość, także w czasie służby wojskowej i pracy fizycznej w Wilnie
Tam związał się z dominikanami, do których wstąpił w trakcie studiów seminaryjnych w Rydze, po latach wcześniejszych odmów ze strony władz. Śluby zakonne złożył w 1982 r., a święcenia kapłańskie przyjął w 1984 r. z rąk kard. Juliana Vaivodsa
Posługiwał w wielu parafiach na terenie Białorusi, angażując się również w odbudowę i wznoszenie obiektów sakralnych. W swojej działalności duszpasterskiej uczestniczył w tworzeniu ok. dziesięciu parafii oraz budowie trzech kościołów, przy czym kolejna świątynia powstaje obecnie w Homlu
Już jako duchowny w wieku emerytalnym bp Kazimierz Wielikosielec osobiście zabiegał o środki na wznoszenie świątyń, przemierzając tysiące kilometrów po Polsce, gdzie celebrując Msze św. w wielu miastach, zbierał ofiary na cele budowlane
Wcześniej, w 1992 r., objął funkcję wikariusza generalnego diecezji pińskiej, łącząc ją z obowiązkami dziekana oraz proboszcza parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Baranowiczach. W 1999 r. został mianowany przez św. Jana Pawła II biskupem pomocniczym diecezji pińskiej i przyjął sakrę biskupią w katedrze w Pińsku
Swoją posługę skoncentrował później w Homlu, gdzie doprowadził do rejestracji nowej parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny oraz zapoczątkował budowę zaplecza duszpasterskiego. Po ukończeniu 75 lat jego posługa została czasowo przedłużona, a w 2021 r. papież Franciszek powierzył mu zadanie administratora apostolskiego archidiecezji mińsko-mohylewskiej, które pełnił do jesieni tego samego roku
Następnie kontynuował posługę jako biskup pomocniczy diecezji pińskiej aż do października 2024 r. – podaje eKAI. Pamiętajmy o zmarłym w naszych modlitwach
—
ZBIGNIEW DOWGIAŁŁO
Malarz Zbigniew Maciej Dowgiałło zmarł 3 lutego. O jego śmierci poinformowała m.in. Galeria Miejska we Wrocławiu
Jarosław Kaczyński pożegnał zmarłego w mediach społecznościowych. „Niezwykle wartościowy i inspirujący dla kolejnych pokoleń. Szczere kondolencje i wyrazy współczucia dla Rodziny oraz najbliższych” — napisał prezes PiS
„Niczym objawiona błyskawica, Zbigniew Maciej Dowgiałło raził jasno i bezwzględnie, bawiąc, bulwersując, prowokując, punktując i konfrontując. Bezkompromisowy od początku swoich artystycznych działań, zarówno w ramach Nowej Ekspresji, jak i własnego realizmu sublimacyjnego, Dowgiałło był barwnym artystą pod wieloma względami”
Jarosław Kaczyński: „Nie żyje Zbigniew Maciej Dowgiałło. Odszedł przedwcześnie, miał 65 lat. Polska kultura straciła wybitnego malarza, artystę i człowieka zaangażowanego w społeczny zryw antykomunistyczny. Niezwykle wartościowy i inspirujący dla kolejnych pokoleń”
Zbigniew Maciej Dowgiałło urodził się w 1961 r. Był członkiem Grup Oporu „Solidarni”, aktywnie uczestnicząc w działaniach na rzecz wolności i demokracji w czasach PRL. Jako twórca Nowej Ekspresji, wyznaczał nowe kierunki w polskiej sztuce, inspirując kolejne pokolenia artystów
Zbigniew Dowgiałło był autorem obrazu „Smoleńsk”
/8.2.2026/
—
EDWARD LINDE-LUBASZENKO
Nie żyje Edward Linde-Lubaszenko — aktor teatralny i filmowy, który wystąpił w wielu produkcjach. Miał 86 lat
Edward Linde-Lubaszenko zagrał w wielu produkcjach filmowych, takich jak „Chłopaki nie płaczą”, „Poranek kojota”, „Sztos”, a także „Psy”
Edward Linde-Lubaszenko urodził się 23 sierpnia 1939. Zadebiutował w 1964 r. w Teatrze Polskim we Wrocławiu i jeszcze w tym samym roku otrzymał wyróżnienie na Festiwalu Piosenki w Opolu
W 1973 r. zaczął występować w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie, z którym był szczególnie związany. To właśnie tam w latach 70 zagrał m.in. w „Procesie” Franza Kafki, „Sklepach cynamonowych” Brunona Schulza, a także w „Wyzwoleniu” Stanisława Wyspiańskiego
Wykładał w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej. Był dziekanem Wydziału Aktorskiego, a w 1991 r. otrzymał nominację profesorską z rąk Lecha Wałęsy
Odznaczony Złotym Krzyżem Gloria Artis w 2024 r. W 2025 r. podjął decyzję o zakończeniu kariery po ponad 50 latach grania. „Czas kończyć, ale jeszcze się nie żegnam na zawsze” — oznajmił wówczas /8.2.2026/
Nie żyje Edward Linde-Lubaszenko. Informację o śmierci cenionego aktora przekazała Polska Agencja Prasowa, a smutną wiadomość potwierdził w poruszającym wpisie jego syn, Olaf
W ostatniej rozmowie z „Faktem” aktor opowiedział historię jego niezwykłego, podwójnego nazwiska, za którym kryje się dramatyczna opowieść z czasów wojny
Edward Linde-Lubaszenko zagrał w kilkudziesięciu produkcjach i wystąpił w setkach spektakli. Jego życie od początku naznaczone było skomplikowaną historią rodzinną
Urodził się w 1939 r. w Białymstoku jako syn Juliana Linde — Niemca o szwedzkich korzeniach
Jego ojciec opuścił miasto po zajęciu go przez ZSRR. Dwa lata później Edward z matką, dzięki pomocy radzieckiego oficera Mikołaja Lubaszenki, wyjechał do Archangielska, podając się za członków jego rodziny. To właśnie on wychował przyszłego aktora
O prawdziwej tożsamości biologicznego ojca Edward dowiedział się dopiero jako dorosły człowiek. W 1991 r. postanowił symbolicznie połączyć obie części swojej historii i dodał do nazwiska człon „Linde”. W ten sposób oddał hołd zarówno biologicznemu ojcu, jak i człowiekowi, który uratował jego i matkę w czasie wojny i stał się dla niego drugim ojcem
W rozmowie z „Faktem” przed laty Edward Linde-Lubaszenko opowiadał o swoim ukraińsko brzmiącym członie nazwiska. — Dość często pytano mnie czy jestem Ukraińcem. Odpowiadam, że nie, to mój ojczym tak się nazywał, miał takie nazwisko, a ja jestem Polakiem – opowiadał aktor
„Mikołaj Lubaszenko był Ukraińcem i on uratował mnie i mamę przed wywózką na Sybir. Był oficerem Armii Czerwonej. Zrewanżowaliśmy mu się wyciągając go ze Związku Radzieckiego. Mieszkał w Polsce do końca życia. We Wrocławiu mieszka jego syn, a mój brat przyrodni Bogdan i jego dzieci. Nawet ci w Polsce mieszkający Ukraińcy mnie zaczepiają i delikatnie, i życzliwie pozdrawiają” — opowiadał
—
MARIAN KASPRZYK
„Na taką śmierć trzeba sobie zasłużyć”. Tego dnia nic na to nie wskazywało… Odszedł mistrz Marian Kasprzyk
Na taką śmierć trzeba sobie zasłużyć – tak o odejściu 86-letniego Mariana Kasprzyka powiedział mi ten, który od wielu lat, aż do ostatnich chwil życia towarzyszył mistrzowi olimpijskiemu na jego ziemskim szlaku wędrówki
U boku przyjaciela Józefa Sojki, w swoim bielskim mieszkaniu, tuż przed północą 2 lutego odszedł jeden z najwybitniejszych polskich pięściarzy w historii. Znów będzie u boku ukochanej żony Krysi, której choroba zaprowadziła go do najważniejszego triumfu. Zwycięstwa człowieka
Marian Kasprzyk, mistrz olimpijski, zmarł w swoim mieszkaniu w Bielsku-Białej. Wizyty ze stycznia 2025 nie zapomnę nigdy…
Arturze, nasz przyjaciel, mistrz Marian Kasprzyk zakończył swoje ziemskie życie – to były pierwsze słowa, które w telefonicznej rozmowie przekazał mi Józef Sojka. Mówił to w tak delikatny sposób, ważąc każde słowo, że nie byłem w stanie w pierwszym odruchu rozsądzić, czy to już jawa, czy jeszcze sen…
Tę noc, podczas której Józef nie zmrużył oka ani na sekundę, miałem bardzo niespokojną. Spałem wyjątkowo źle…
Nic nie wskazywało że mistrz Kasprzyk dotrze do mety. „Zaczęło się cudownie”…
Tak, jestem szczęściarzem. Miałem ten przeogromny przywilej, że – co podkreślałem do wczoraj na każdym kroku – najstarszy żyjący polski mistrz olimpijski, obdarzył mnie serdeczną relacją
„Witam, witam naszego przyjaciela” – nierzadko tymi słowami nasze telefoniczne rozmowy rozpoczynał legendarny pięściarz, a żegnał się najczęściej tak: „niech cię błogosławi Matka Boża, dobry człowieku”
„Pana Marianka” /to była moja forma serdeczności/ poznałem blisko 20 lat temu, zaraz na początku dziennikarskiej drogi, bowiem od początku boks był mi najbliższą dyscypliną sportu. Na przestrzeni tego czasu odbyliśmy niezliczoną liczbę rozmów, w cztery oczy i telefonicznie
Jednak w sposób szczególny zbliżyła nas do siebie wizyta, którą złożyłem coraz bardziej słabnącej fizycznie legendzie sportu 8 stycznia 2025. Przywieziony z mieszkania przy ul. Wadowickiej w Bielsku Białej reportaż, do przeczytania którego zachęcam wszystkich, już na zawsze będzie mógł być świadectwem. Świadectwem, jak wyjątkowym sportowcem i człowiekiem po gigantycznej przemianie był mistrz olimpijski z 1964 r. z Tokio, brązowy medalista olimpijski z 1960 z Rzymu oraz trzeci zawodnik mistrzostw Europy z 1961 z Belgradu
Życiorys Mariana Kasprzyka zasłużył na wieczną pamięć. Jest w nim mnóstwo wzlotów i upadków; wielkich zwycięstw, ale i nie mniejszych dramatów. To droga nieodżałowanego mistrza szermierki na pięści do ostatecznego triumfu. Zwycięstwa człowieka
Nawet w ukochanym sporcie nie okazał się być takim mocarzem, jak w wierze, kiedy w chwilach osobistych dramatów najpierw nakierował swoje życie na relacje z Bogiem, a później trwale je umocnił
Najpierw stanął w obliczu własnej choroby nowotworowej, by od czasu poważnej operacji nie przestawać mówić: „jestem pusty w środku, ale pełny duchowo”. Drugim ewangelicznym krzyżem była ciężka choroba żony Krysi. Jako mężczyzna zdał ten najtrudniejszy egzamin ze słów przysięgi małżeńskiej, opiekując się praktycznie 24 godziny na dobę coraz bardziej przykuwaną do łóżka, cierpiącą na stwardnienie rozsiane ukochaną. Trwał przy niej do końca, zmarła w 2001 r.
2 lutego nic nie wskazywało że mistrz dotrze do mety. – Wszystko zaczęło się cudownie. Byliśmy na obiadku w naszym zaprzyjaźnionym hotelu. Był pyszny posiłek, do tego kawka i ciasteczko. Kiedy wróciliśmy do mieszkania mistrz nagle mówi do mnie że idzie się położyć. A to niespotykane by on nie zjadł kolacji
„Choć byliśmy po jedzonku, to normą było że wieczorem, po powrocie, jakaś kanapka zawsze musiała być” – zawiesza głos przyjaciel Józef, który od długich lat był wiernym towarzyszem w życiu legendy. Z każdym rokiem angażował się coraz bardziej, bo tego wymagał stan zdrowia pana Mariana
Wciąż poruszał się o własnych siłach, ale należało go asekurować, a przy bardziej wymagającej pogodzie lub nasilającym się bólu biodra, które w ostatnim czasie było jednym z największych utrapień, konieczne było branie go pod rękę
„I dochodzi do takiej sytuacji, że kładzie się, a po chwili wstaje. Kiedy wrócił z łazienki, poszedłem do niego, natarłem mu czoło amolem i powiedziałem: „mistrzuniu, weź się prześpij”. Wszedłem do kuchni, a tu coś uderzyło. Idę, a on spadł z wersalki” – relacjonuje Józef Sojka
Decyzja była błyskawiczna, na miejsce wezwał karetkę pogotowia, do mieszkania weszło trzech ratowników. I zaczęli toczyć walkę by przywrócić akcję serca. – Siedząc w drugim pokoju zasłyszałem że pojawia się tętno, czyli jest nadzieja. Przez 40 minut, może godzinę robili co w ich mocy, kończąc czynności krótko przed północą” – ubolewa przyjaciel boksera
„Pan Marian miał jeszcze spory głód życia. Od pewnego czasu wiedziałem, jako jedna z niewielu osób, że trwają przymiarki i wstępne działania, by w jednej z najbliższych jego sercu miejscowości, w Rajczy, zorganizować turniej im. Mariana Kasprzyka”
Spiritus movens przedsięwzięcia był Józef Sojka, a jego pomysł wspierały osoby decyzyjne i dysponujące takimi możliwościami. Wychodził bowiem ze słusznego założenie, by tego typu wydarzenie odbyło się za życia herosa boksu, a nie było – jak to ma z reguły miejsce – dopiero pośmiertnym memoriałem. Nie zdążyli…
Zawierzył życie Matce Bożej. Odszedł w dniu maryjnego święta
Mistrz Kasprzyk ponad trzy dekady temu zawierzył swoje życie Matce Boskiej. Przejmująco opowiadał o tym jak jego „cienka modlitwa stawała się coraz bardziej gorliwą rozmową z Bogiem”, a rozliczając się z popełnionych grzechów płakał rzewnymi łzami. Intymna relacja duchowa do końca powodowała, że okazywał emocje
„Czasami weźmie mnie płacz. Nie, jak u małego dziecka, tylko taki dorosłego mężczyzny. I nieraz sobie myślę i sam siebie pytam: „Boże, gdzie ja byłem? Gdzie ja byłem przez te wszystkie lata?”
Zapytałem – dlaczego kiedyś mi uciekł, a on odpowiedział: „to ty mi uciekłeś”. To ja obierałem niewłaściwe drogi i się od niego oddalałem. Zrozumiałem że długo błądziłem w życiu. Nieraz przypomni mi się coś nieprawidłowego i zastanawiam się, dlaczego wtedy tak uczyniłem. Gdybym to wcześniej zrozumiał, trochę inaczej by człowiek postępował. I teraz proszę go codziennie, by ode mnie nie uciekł – mówił mi w trakcie pamiętnego spotkania
Ostatni raz, spędzając ze sobą kilka godzin, spotkaliśmy się 6 sierpnia zeszłego roku. Kilka dni wcześniej jego meblościanka opustoszała z ostatniego, najcenniejszego medalu. Po dwóch olimpijskich trofeach, jako wotum wdzięczności rozstał się z „krążkiem” z mistrzostw Europy z 1961
„To część mnie, oddałem kawałek serca” – wzruszył się legendarny pięściarz, z którym spotkałem się w sanktuarium w Rajczy, gdzie w specjalnej gablocie, przy ołtarzu, można podziwiać jego dwa medalowe wota. Od tego momentu nabierają one jeszcze bardziej szczególnego znaczenia i symboliki
W jego mieszkaniu, pośród niezliczonej ilość medali, pucharów, pamiątek, prezentów, wiele było i jest dowodów maryjnego kultu w formie dużych obrazów. Matka Boska tuląca do serca malutkiego Jezuska, święta rodzina, Niepokalana Maryja, Matka Boża CzęstochPańską, czyli całe misterium drogi krzyżowej
Śmierć mistrza olimpijskiego nastąpiła w święto Ofiarowania Pańskiego /Matki Boskiej Gromnicznej/… Odszedł spokojnie, bez dodatkowego bólu i cierpienia
Drogi Arturze, w tym całym bólu, tak samo z pewną pogodą ducha patrzę. Ja to odebrałem tak: na taką śmierć trzeba sobie zasłużyć – stwierdził Józef Sojka, dzieląc się osobistym wyznaniem
„Pierwszą osobą, która zmarła na moich oczach, był mój tatuś. Drugą jest mistrz. Swoją wolą mistrz nie spocznie choćby w Alei Zasłużonych na warszawskich Powązkach, ale znów będzie obok swojej najukochańszej Krysi”
Urna z prochami mistrza ma zostać złożona na cmentarzu w Kamienicy, w tym samym grobie, gdzie pochowana została jego żona – mówi Józef Sojka
Dzisiaj miałem odbyć rozmowę telefoniczną z panem Mariankiem. Pragnąłem mu przekazać że w środę w podróż na zimowe igrzyska olimpijskie do Włoch wezmę ze sobą podarowany mi, a wykonany własnoręcznie przez niego różaniec olimpijski /z paciorkami w pięciu kolorach
Oczywiście pojedzie ze mną, ale symbolika tego poświęconego amuletu będzie od tej chwili dużo głębsza. – Zawsze już będę mówić w liczbie mnogiej. Będziemy kibicować tobie oraz z całego serca naszym sportowcom, by medale olimpijskie z Włoch przyjechały na naszą cudowną, polską ziemię
„Arturze, chcę byś wiedział że twoja ogromna empatia była dla mistrza szczególna. Kiedy tylko mu mówiłem: „mistrzuniu, dzwonimy do dziennikarza Artura”, od razu reagował: „do tego z Krakowa, fajny chłopak”…
/Artur Gac, interia.pl/ /3.2.2026/
—
ANNA WĄDOŁOWSKA
W wieku 95 lat zmarła Anna Wądołowska – świadek zbrodni w Jedwabnem, jedna z ostatnich osób które widziały te wydarzenia na własne oczy
Była dzieckiem kiedy w Jedwabnem doszło do jednej z najtragiczniejszych zbrodni II wojny światowej. Podczas mordu miała 11 lat. – Wszystko pamiętam. Chodziłam na lekcje tego dnia. Widziałam żandarmerię. Było ich bardzo dużo. Część pilnowała, a reszta łapała ludzi, by pokazali gdzie Żydzi mieszkają. Ludzi którzy odmawiali mordowano – wspominała ten tragiczny dzień w nagraniu dla Polskiego Radia Białystok
Anna Wądołowska: – Kiedy wróciłam do domu poszłam z tatą paść krowy. Mój ojciec był bardzo smutny. Za moment pojawił się czarny dym i ten zapach ciał ludzkich było czuć
W lipcu bieżącego roku podczas uroczystości upamiętniających pogrom w Jedwabnem otworzyła aleję pamięci z tablicami, które zgodnie z zapowiedzią twórców miały odkłamać historię tych tragicznych wydarzeń /mylomza.pl/ /16.1.2026/
—
ANDRZEJ PACZKOWSKI
W sobotę 3 stycznia zmarł prof. Andrzej Paczkowski — historyk, wykładowca akademicki, a także alpinista. Miał 87 lat
W okresie PRL był działaczem opozycji demokratycznej, a po zmianach politycznych członkiem Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej
Andrzej Paczkowski urodził się 1 października 1938 w Krasnymstawie. W 1960 r. ukończył studia na Wydziale Historycznym UW. W 1966 r. obronił doktorat, a dziewięć lat później habilitował się. Do 1974 r. był zatrudniony w Instytucie Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk
W latach 1975-80 pracował w Bibliotece Narodowej, a w latach 1980-90 w Instytucie Historii PAN. W 1991 r. otrzymał tytuł naukowy profesora
W 1999 r. został powołany w skład Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej. W 2002 r. zasiadł w Radzie Konsultacyjnej Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. W 2013 r. został powołany w skład Rady Muzeum Historii Żydów Polskich Polin w Warszawie
Prof. Paczkowski był autorem wielu prac naukowych dotyczących powojennej historii Polski /za PAP/ /4.1.2026/
Zmarł prof. dr. hab. Andrzej Paczkowski
Z głębokim żalem informujemy o śmierci 3 stycznia 2026 prof. dr. hab. Andrzeja Paczkowskiego, polskiego historyka specjalizującego się w historii XX wieku
Urodził się w 1938 r. w Krasnymstawie. Studia na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego 1955–60, tamże doktorat w 1966 r. i habilitacja w 1975 r.
Tytuł profesora – w 1991 r. W latach 1960–65 studia doktoranckie w PAN, w latach 1966–74 pracownik PAN /Pracownia Dziejów Czasopiśmiennictwa Polskiego, Instytut Badań Literackich/, usunięty z pracy z powodów politycznych
W latach 1975–80 pracownik Biblioteki Narodowej, od 1980 r. w PAN – najpierw w Instytucie Historii, następnie /od 1990/ w Instytucie Studiów Politycznych. Współorganizator i w latach 1983–89 redaktor merytoryczny serii „Archiwum Solidarności”
Autor kilkuset artykułów naukowych, 10 monografii, wydawca kilkunastu tomów dokumentów, m.in. Prasa polska 1918–1939; Stanisław Mikołajczyk, czyli klęska realisty; Pół wieku dziejów Polski 1939–1989 /wydania czeskie, węgierskie, chorwackie i amerykańskie/; Droga do mniejszego zła: strategia i taktyka obozu władzy lipiec 1980-styczeń 1982; Wojna polsko-jaruzelska. Stan wojenny w Polsce 13 XII 1981-22 VII 1983
Uczestnik licznych konferencji naukowych, krajowych i zagranicznych. Stypendysta m.in. W. Wilson Center w Waszyngtonie i Nobel Institution w Oslo. Był członkiem Kolegium IPN w latach 1999–2011 oraz Rady IPN w latach 2011–16
Żonaty, dwoje dzieci. Kiedyś taternik i alpinista, w latach 1974-95 prezes Polskiego Związku Alpinizmu /za IPN/
—
MICHAŁ URBANIAK
Nie żyje Michał Urbaniak, znany muzyk jazzowy. „Michał Urbaniak. Żył i czuł wielkimi nutami. Odszedł w wieku 82 lat” – napisała jego żona Dorota Urbaniak
Dziennikarka Dorota Urbaniak /z domu Palmowska/ była jego czwartą żoną. Ślub wzięli w 2013 r.
Michał Urbaniak był saksofonistą, skrzypkiem jazzowym, kompozytorem i aranżerem. Na świat przyszedł 22 stycznia 1943 w Warszawie, ale dorastał w Łodzi, z którą był związany przez wiele lat /otrzymał honorowe obywatelstwo tego miasta/
Występował m.in. w zespołach Andrzeja Trzaskowskiego, Krzysztofa Komedy i Milesa Davisa. Tego ostatniego wsparł na legendarnej płycie „Tutu” z 1985 r.
Słynnego trębacza pierwszy raz zobaczył 20 lat wcześniej w San Francisco. „O tym że zagram kiedyś na skrzypcach z Davisem nawet mi się nie śniło” – przyznał w autobiografii „Ja, Urbanator”
W ciągu swojej kariery Urbaniak występował z czołówką światowego jazzu, m.in. z Chickiem Coreą, Elvinem Jonesem i zespołem Weather Report. Od września 1973 mieszkał w Nowym Jorku
W ramach projektu „Urbanator Days” prowadził działalność pedagogiczną, od 2005 r. organizując bezpłatne warsztaty i koncerty. Łączył jazz z hip hopem w zespołach Urbanator i Projekt UrbSymphony
Na koncie miał filmową statuetkę Orła dla odkrycia roku i główną nagrodę dla najlepszego aktora na Festiwalu Filmowym w Tallinnie za rolę Włodzimierza w filmie „Mój rower” /2012/
Stworzył muzykę do wielu filmów, m.in. „Pożegnanie jesieni” /1990/, „Manhattan” /1991/ i „Wielkie rzeczy” /2001/. Na filmowym festiwalu w Gdyni zdobył nagrody za najlepszą muzykę do filmów „Dług” /1999/ i „Eden” /2002/
W 2016 r. otrzymał Złotego Fryderyka za całokształt dorobku, a w 2024 Złoty Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”
W ostatnim czasie muzyk miał poważne problemy zdrowotne. We wrześniu 2020 przeszedł wymianę rozrusznika serca. Po zabiegu kardiologicznym pojawiły się komplikacje, na skutek których przez pięć dni przebywał w śpiączce farmakologicznej. Później przez pięć miesięcy leżał, dochodząc do zdrowia
Jak sam mówił nie wierzył że jeszcze będzie mógł chodzić. Michał Urbaniak był czterokrotnie żonaty. Od grudnia 1967 przez blisko 20 lat był mężem występującej z nim wokalistki jazzowej Urszuli Dudziak, z którą ma córki: Katarzynę i Mikę
W 1984 r. nawiązał trwający półtora roku romans z aktorką Lilianą Głąbczyńską, którą ostatecznie poślubił i z którą rozwiódł się po siedmiu latach małżeństwa. Jego trzecią żoną została lekarka Barbara Trela, z którą również się rozwiódł. Od 2013 r. był żonaty z Dorotą Urbaniak /za interia.pl/ /20.12.2025/
—
WŁADYSŁAW SIEMASZKO
Z głębokim żalem i ogromnym smutkiem przyjęliśmy informację o śmierci Władysława Siemaszki – żołnierza ZWZ i AK, więźnia sowieckiego aparatu terroru, badacza ukraińskich zbrodni na Wołyniu, Kustosza Pamięci Narodowej
Ostatnie pożegnanie Władysława Siemaszki odbyło się 18 grudnia 2025 w Katedrze Polowej Wojska Polskiego w Warszawie
Władysław Siemaszko spoczął na Powązkach Wojskowych w Warszawie. W liście odczytanym przez doradcę prof. Dariusza Dudka, prezydent RP Karol Nawrocki nazwał Władysława Siemaszkę „jednym z najważniejszych świadków, uczestników i badaczy dramatycznych dziejów najnowszych Polski i Polaków”
„Młodość spędził na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej, co zaważyło na Jego dalszych losach. Doświadczył tam obu okupacji sowieckich oraz okupacji niemieckiej. Służył jako oficer w 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej. Był dwukrotnie więziony przez NKWD” – napisał prezydent RP
„A nade wszystko od samego początku miał unikalną wiedzę o bezprecedensowym ludobójstwie, którego ukraińscy szowiniści dopuścili się na bezbronnej cywilnej ludności polskiej. /…/ Ciężar pełnej świadomości rozmiarów i przerażającego okrucieństwa tej zbrodniczej rzezi, ciężar wiedzy o niewysłowionym cierpieniu ofiar oraz o nigdy niewyrównanych rachunkach krzywd i niewyznanych winach sprawców – niósł Władysław Siemaszko przez całe swoje długie życie”
Władysław Siemaszko zmarł 11 grudnia 2025, w wieku 106 lat. Był jednym z najwybitniejszych badaczy dziejów ukraińskiej zbrodni na Polakach na Wołyniu
Prace dokumentacyjne, które Władysław Siemaszko prowadził z córką Ewą, zostały uwieńczone wydaniem w 2000 r. monumentalnej 2-tomowej monografii „Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939–1945”
W 2011 r. Władysław i Ewa Siemaszkowie zostali uhonorowani przez Instytut Pamięci Narodowej nagrodą Kustosz Pamięci Narodowej /za IPN/ /18.12.2025/
ZMARŁ WŁADYSŁAW SIEMASZKO
Z głębokim żalem informujemy o śmierci wielkiego badacza Ludobójstwa Wołyńskiego, Laureata naszej statuetki „Semper Fidelis” Władysława Siemaszki
Władysław Siemaszko, pseudonim „Wir”, urodził się 8 czerwca 1919 w Kurytybie /Brazylia/. Był prawnikiem, działaczem kresowym, badaczem tragedii polskiej ludności na Wołyniu w okresie II wojny światowej
Syn polskiego dyplomaty. W latach 1924–1944 mieszkał na Wołyniu. W 1940 r. został skazany przez sąd sowiecki na karę śmierci, później zamienioną na 10 lat łagru. Został osadzony w więzieniu w Łucku do czerwca 1941 r., gdzie uniknął masowej egzekucji przeprowadzonej przez NKWD
W latach 1942–1944 walczył w szeregach AK jako oficer 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty. W 1945 r. został ponownie aresztowany przez władze radzieckie. Przekazany polskim władzom komunistycznym przebywał w więzieniu do 1948 r.
Po wojnie ukończył Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Do chwili przejścia na emeryturę pracował jako radca prawny
W 1984 r., po opublikowaniu w czasopiśmie „Nurt” artykułu Jerzego Tomaszewsiego, oskarżającego Armię Krajową o mordowanie ukraińskich cywilów, środowisko kombatanckie żołnierzy 27 Wołyńskiej Dywizji AK przystąpiło do zbierania relacji świadków na temat wydarzeń z lat 1943–1944. Efektem były publikacje Władysława Siemaszki oraz jego córki Ewy dotyczące zbrodni popełnionych przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach na Wołyniu
Władysław Siemaszko osobiście organizował pomoc materialną dla Polaków zamieszkujących Wołyń. Ewa i Władysław Siemaszko opublikowali wiele pozycji dotyczących martyrologii Polaków na Wołyniu w latach II wojny światowej. Do najważniejszych należą: „Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939–1945”, „Terror ukraiński i zbrodnie przeciw ludzkości dokonane przez OUN-UPA na ludności polskiej na Wołyniu w latach 1939-1945”, „Wołyń naszych przodków. Śladami życia – czas zagłady. Album z okazji 60. rocznicy ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich OUN-UPA na ludności polskiej Wołynia”, „Zbrodnie nacjonalistów ukraińskich dokonane na ludności polskiej na Wołyniu 1939–1945” /W. Siemaszko/J. Turowski/
Za swą działalność Ewa i Władysław Siemaszko otrzymali wiele nagród i odznaczeń. Władysław to m.in. kawaler Orderu Orła Białego. Za ich ogromne zasługi Zarząd Poznańskiego Oddziału TMLiKPW przyznał w 2013 r. Ewie i Władysławowi Siemaszko wyróżnienie w postaci statuetki Lwa Semper Fidelis. Ich bezkompromisowe dążenie do ukazania prawdy o tragedii na Wołyniu zasługuje na uznanie i wielki szacunek
Władysław Siemaszko zmarł 12 grudnia w pięknym wieku 106 lat. W momencie śmierci był trzecim najstarszym żyjącym Polakiem
Pogrzeb Władysława Siemaszki, weterana II wojny światowej i najstarszego żołnierza AK, odbył się 18 grudnia 2025 w Katedrze Polowej Wojska Polskiego. Został pochowany na Cmentarzu Powązkowskim – wojskowym, w ceremonii o charakterze państwowym /Hanna Dobias-Telesińska/ /15 grudnia 2025/
—
EWA JAGIEŁA
Nie żyje Ewa Jagieła, wieloletni dyrektor Domu Artystów Weteranów w Skolimowie. Zmarła 18 grudnia
Ostatnio zmagała się z ciężką chorobą. „Niezawodny człowiek o wielkim sercu” – napisano w pożegnaniu
Ewa Jagieła była przez 40 lat związana z Domem Artystów Weteranów. To miejsce w którym ostatnie lata swojego życia spędzają wybitni twórcy i artyści polskich scen i filmów
O śmierci dyrektor Skolimowa poinformowano na profilu Fundacji Artystów Weteranów Scen Polskich. „Dziś rano zmarła Ewa Jagieła. Niezawodny człowiek o wielkim sercu i niezwykłych pięknych oczach. 40 lat pracowała w Domu Artystów Weteranów na różnych stanowiskach od pielęgniarki po dyrektor tego domu, obdarzając wszystkich swoją troską i czułością. Odeszła po ciężkiej chorobie, pracując jako wicedyrektor DAW niemal do ostatnich swoich dni”
„Zarząd i Rada Fundacji Artystów Weteranów Scen Polskich z wielkim żalem żegna Cię, Ewo. Dziękujemy za współpracę z Tobą przez tak wiele lat dla dobra DAW i jego mieszkańców” – napisano w pożegnaniu
Informację o śmierci Ewy Jagieły zamieścił również Związek Artystów Scen Polskich. „18 grudnia, pożegnaliśmy Ewę Jagiełę – byłą Dyrektor Domu Artystów Weteranów Scen Polskich oraz Honorowego Członka ZASP. Przez wiele lat była osobą głęboko związaną z tym miejscem i jego mieszkańcami. Znała ich codzienność, potrzeby i troski. To między innymi dzięki jej zaangażowaniu Dom Artystów Weteranów był prawdziwą wspólnotą, a nie tylko instytucją. Jej sposób pracy, relacje z mieszkańcami oraz odpowiedzialność za to miejsce na trwałe zapisały się w jego historii, a także w historii ZASP. Dziękujemy. Spoczywaj w pokoju…”
Podano szczegóły dotyczące pogrzebu. Msza rozpocznie się 30 grudnia /wtorek/ o godz. 11 w Domu Pogrzebowym Sala A /Wólka Węglowa/. Po niej nastąpi odprowadzenie zmarłej na cmentarz do grobu rodzinnego /za dziennik.pl/ /18.12.2025/
—
O. EUSTACHY RAKOCZY
16 grudnia na Jasnej Górze w Częstochowie pożegnaliśmy ś.p. o. Eustachego Rakoczego
Bolesław Kazimierz Rakoczy, używający imienia zakonnego Eustachy, paulin, jasnogórski kapelan żołnierzy niepodległości zmarł 12 grudnia. Odznaczony m.in. Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, w 2023 r. w Katowicach został uhonorowany Krzyżem Wolności i Solidarności
Przeżył 82 lata, 62 lata życia zakonnego i 55 lat kapłaństwa. Msza św. pogrzebowa została odprawiona w Jasnogórskiej Bazylice pod przewodnictwem bp. Łukasza Buzuna. Ojciec Eustachy spoczął w grobowcu paulińskim na cmentarzu św. Rocha w Częstochowie
W uroczystościach pogrzebowych w imieniu prezydenta RP Karola Nawrockiego udział wziął doradca prezydenta Jan Józef Kasprzyk
Bolesław Kazimierz Rakoczy urodził się 24 lutego 1943 roku w Budzyniu. W 1962 r. wstąpił do Zakonu Paulinów w Częstochowie. Po studiach filozoficzno-teologicznych w Krakowie na Skałce, 13 czerwca 1970 r. na Jasnej Górze w Częstochowie został wyświęcony na kapłana w Zakonie Paulinów
W 1978 r. został sekretarzem generalnym Zakonu. W pierwszej połowie lat 70 zaangażował się w pracę duszpasterską w środowiskach kombatanckich. Organizował na Jasnej Górze spotkania kombatantów, celebrował msze w ich intencjach. Poświęcił się pracy mającej na celu upamiętnienie i udokumentowanie walk niepodległościowych prowadzonych w latach 1918–1920 i 1939–1945 oraz historii Wojska Polskiego
Dzięki jego zaangażowaniu powstały izby pamięci poświęcone tym zagadnieniom. W 1976 r., kiedy władze PRL zamierzały odznaczyć Leonida Breżniewa Krzyżem Wielkim Orderu Wojennego Virtuti Militari, przedwojenni dowódcy wojskowi w proteście przeciw tym planom złożyli na Jasnej Górze Ordery Virtuti Militari, a generałowie Roman Abraham i Mieczysław Boruta-Spiechowicz poprosili prymasa Stefana Wyszyńskiego, by ojciec Bolesław Rakoczy mógł pełnić posługę kapelana tych środowisk weteranów, które przeciwstawiały się władzom PRL
W odpowiedzi na apel generałów prymas powierzył mu posługę kapelana Kombatantów Polski Walczącej
Osoby i środowiska skupione wokół ojca Bolesława Rakoczego, uczestniczące w spotkaniach i uroczystościach na Jasnej Górze, znane były z antykomunistycznych poglądów i w późniejszym okresie zaangażowały się w działalność Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela, Konfederacji Polski Niepodległej i NSZZ „Solidarność”
Na spotkaniach kombatantów na Jasnej Górze przede wszystkim przypominano o wydarzeniach z najnowszej historii Polski, które pomijano w oficjalnej historiografii lub wręcz nie wolno było o nich pisać, m.in. o agresji ZSRS na Polskę w 1939 r. i o Zbrodni Katyńskiej. Tematy te podejmował w swoich homiliach również ojciec Bolesław Rakoczy
Jesienią 1981 uczestniczył w I Krajowym Zjeździe Delegatów NSZZ „Solidarność” w Gdańsku, na którym przedstawiciele środowisk kombatanckich powołali Związek Solidarności Polskich Kombatantów. Ojciec Bolesław Rakoczy został wybrany honorowym kapelanem ZSPK. Tradycję pielgrzymek i spotkań kombatantów na Jasnej Górze kontynuowano do końca lat 80
W 2006 r. Zakon Ojców Paulinów został uhonorowany Nagrodą Kustosz Pamięci Narodowej
Atmosferę Jasnej Góry nieśli ojcowie i bracia w białych habitach do wszystkich placówek, które im powierzono. Ich też okupanci często postrzegali jako swoich największych wrogów. Świadczą o tym zarówno dokumenty doby rozbiorów, czasów II wojny światowej /np. dzienniki Hansa Franka/, jak i okresu komunizmu /akta KC PZPR, MSW, Urzędu ds. Wyznań/
Jasna Góra ze swoimi zbiorami uważana jest za jedną z narodowych skarbnic. Centralne Archiwum Rzeczypospolitej, bo takim jest Archiwum Akt Nowych, z przedwojennego zasobu ocaliło tylko te zespoły, które wywieziono na Jasną Górę. To dzięki Ojcom Paulinom ocalało m.in. tzw. Archiwum Londyńskie PPS, akta Centralnego Komitetu Obywatelskiego, Tymczasowej Rady Stanu, Rady Regencyjnej, Kancelarii Cywilnej Naczelnika Państwa, przedwojennego Prezydium Rady Ministrów, MSZ, Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego /te ostatnie tylko w części wyznaniowej, bo reszty nie zdążono przemieścić z Warszawy/
Bez archiwum o. prof. Eustachego Rakoczego nie sposób pisać dziejów opozycji niepodległościowej w PRL. Ważne miejsce w jego zbiorach zajmują relacje, dokumentacja związana z upamiętnieniem walk niepodległościowych w latach 1914–1945. Dzięki zabiegom o. Rakoczego powstała Izba Pamięci 9 DP AK i trafiła na Jasną Górę szabla generalska ks. Stanisława Brzóski. Ten historyk sztuki, współzałożyciel Akademii Polonijnej był pomysłodawcą i organizatorem złożenia na Jasnej Górze znaków Cnoty Rycerskiej – krzyży wszystkich klas Orderu Wojennego Virtuti Militari
Aktu Ofiarowania w obecności prymasa Polski kardynała Stefana Wyszyńskiego dokonali najstarsi rangą generałowie i oficerowie, którzy odpięli od swych mundurów to najwyższe wojskowe odznaczenie i ofiarowali Królowej Polski
W 1976 r. o. Rakoczy pracował nad zabezpieczeniem dokumentacji tak środowisk kombatanckich, jak i działalności patriotyczno-niepodległościowej. Dzięki jego zabiegom zarchiwizowano dokumentację 9 DP AK, archiwum gen. Mieczysława Boruty-Spiechowicza, płk. Franciszka Dudzińskiego, wielu powstańców wielkopolskich i śląskich, 7 Wileńskiej Brygady AK por. Wilhelma Tupikowskiego /za IPN/ /16.12.2025 /
Jan Kasprzyk: Bardzo smutna wiadomość. Do Domu Ojca odszedł ojciec prof. Eustachy Rakoczy – Jasnogórski Kapelan Żołnierzy Niepodległości, z ramienia Prymasa Tysiąclecia duszpasterz środowisk kombatanckich i niepodległościowych, kapelan Prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego
Boga i Ojczyznę miał zawsze w sercu! Dziś zameldował się już u ukochanej Hetmanki Oręża Polskiego, którą tak miłował! Wieczny odpoczynek racz Mu dać, Panie!” /12.12.2025/
Bolesław Kazimierz Rakoczy urodził się 23 lutego 1943 w Budzyniu z rodziców Czesława i Ireny z domu Grzeczka. Sakrament chrztu świętego przyjął 7 marca 1943 w kościele parafialnym w Żoniu. W latach 1950–1952 ze względu na pracę ojca, uczęszczał do szkoły podstawowej w Wałbrzychu, z kolei w latach 1952–1957 do szkoły podstawowej w Budzyniu. Następnie rozpoczął naukę w Liceum Ogólnokształcącym w Chodzieży, gdzie w maju 1962 uzyskał świadectwo dojrzałości
Wychowywał się w rodzinie o patriotycznych tradycjach ponieważ dojrzewał w cieniu wspomnień swego dziadka Piotra Grzeczki, byłego Powstańca Wielkopolskiego, który swego wnuka uczył miłości do Ojczyzny, wpajał mu przekonanie o odzyskaniu przez Polskę niepodległości, uczył historii Polski oraz opowiadał o narodowych bohaterach. W domu rodzinnym z wielkim pietyzmem pielęgnowano kult Matki Bożej Częstochowskiej, jak sam wielokrotnie powtarzał: „dziadek walczył pod sztandarem, na którym przedstawiona była Matka Boża Częstochowska, po latach jego wnuk poszedł znów walczyć pod tym sztandarem na Jasną Górę”
W maju 1962 zwrócił się z prośbą o przyjęcie do Zakonu Paulinów. Nowicjat w Leśnej Podlaskiej rozpoczął 31 sierpnia 1962 roku i w tym dniu przyjął także habit oraz otrzymał imię zakonne – Eustachy
Pierwszą profesję zakonną złożył 1 września 1963 na ręce leśniańskiego przeora Ojca Wawrzyńca Kościeleckiego. Następnie rozpoczął studia filozoficzno–teologiczne w WSD w Krakowie na Skałce. Profesję wieczystą złożył 28 sierpnia 1969 w kaplicy Matki Bożej na Jasnej Górze na ręce Generała Zakonu Ojca Jerzego Tomzińskiego. 21 grudnia 1969 w Krakowie przyjął święcenia diakonatu z rąk Księdza Biskupa Juliana Groblickiego. Natomiast święcenia prezbiteratu otrzymał dnia 13 czerwca 1970 na Jasnej Górze z rąk biskupa Stefana Bareły
Po święceniach został skierowany do posługi duszpasterskiej w Łęczeszycach, gdzie pełnił obowiązki katechety. Rok później powrócił na Jasną Górę. W narodowym sanktuarium powierzono Ojcu Eustachemu opiekę nad liturgiczną służbą ołtarza oraz powołano go do rady duszpasterskiej Jasnej Góry
Od 1973 r. Ojciec Eustachy pomagał w przygotowaniu kroniki sanktuarium, a także opracowywał komunikaty wysyłane do Biura Prasowego Sekretariatu Episkopatu Polski. W 1975 r. generał zakonu skierował Ojca Eustachego do pracy duszpasterskiej w Warszawie oraz na studia z zakresu historii sztuki na Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie
W 1977 r. Ojciec Eustachy został sekretarzem generalnym zakonu. W 1978 r. został przeniesiony do klasztoru w Leśnej Podlaskiej. W 1984 r. ponownie wraca do klasztoru w Warszawie, by kontynuować studia na Akademii Teologii Katolickiej, które ukończył na podstawie pracy magisterskiej: „Jasnogórska Mensa Mariana”
W 1990 r. Ojciec Eustachy decyzją generała Zakonu ojca Jana Nalaskowskiego został mianowany proboszczem parafii i przeorem klasztoru w Leśnej Podlaskiej. W 1994 r. na podstawie rozprawy doktorskiej pt: „Jasnogórska Hetmanka. Studium historyczno-ikonograficzne” uzyskał stopień naukowy doktora nauk humanistycznych nadany przez wydział kościelnych nauk historycznych i społecznych Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie
Po zakończeniu kadencji przeora w Leśnej Podlaskiej został przeniesiony do Warszawy. W 1997 r. powraca na Jasną Górę gdzie nieustannie troszczył się o środowiska kombatanckie pielgrzymujące do narodowego sanktuarium. W latach 2000-2009 Ojciec Eustachy pracował w Akademii Polonijnej w Częstochowie, gdzie pełnił obowiązki prorektora i rektora. W 2002 r. uzyskał stopień naukowy doktora habilitowanego na Polskim Uniwersytecie na Obczyźnie w Londynie na podstawie pracy habilitacyjnej: „Znak Ojczyzny. Jasnogórski ryngraf w polskiej tradycji rycersko-żołnierskiej”
Bez wątpienia szczególnym powołaniem Ojca Eustachego była służba i troska o kombatantów i ich rodziny. Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński nazwał Ojca Eustachego Rakoczego Jasnogórskim Kapelanem Żołnierzy Niepodległości
W latach 70 XX wieku rozpoczął organizowanie duszpasterstwa różnych środowisk kombatanckich. Tę działalność prowadził do końca życia. Z wielką troską i oddaniem uczestniczył nie tylko w oficjalnym życiu różnych formacji kombatanckich, ale także, co należy podkreślić, angażował się we wszechstronną pomoc poszczególnym osobom które walczyły o wolność i niepodległość naszej Ojczyzny
Jego zaangażowanie w ruch kombatancki i niepodległościowy przyniosło mu liczne odznaczenia, w tym Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski. Jasnogórski Kapelan Żołnierzy Niepodległości do końca swych dni wspierał swą modlitwą środowiska patriotyczne zwłaszcza podczas codziennego Apelu Jasnogórskiego
Ostatnie tygodnie życia Ojca Eustachego były naznaczone krzyżem cierpienia, które ofiarował Bogu. Kilkanaście dni temu znalazł się w szpitalu w Częstochowie, gdzie 12 grudnia, w 82 roku życia, w 62 roku życia zakonnego i 55 roku życia kapłańskiego Miłosierny Bóg powołał Ojca Eustachego do Siebie
W pamięci swoich współbraci oraz ludzi świeckich ś.p. Ojciec Eustachy Rakoczy pozostanie przede wszystkim jako jasnogórski Kapelan Żołnierzy Niepodległości, duszpasterz środowisk kombatanckich. Człowiek, który całkowicie poświęcił życie służbie Bogu, Maryi – Hetmance Wojska Polskiego i Ojczyźnie
Niech Matka Boża, Pani Jasnogórska, którą gorąco umiłował, uprosi dla niego łaskę życia wiecznego i zaprowadzi do swego Syna, Jezusa Chrystusa. Niech odpoczywa w pokoju
—
MAGDA UMER
Oficjalny profil Magdy Umer na fb. przekazał informację o śmierci wokalistki. 9 października skończyła 76 lat
„Dzisiaj po południu odeszła nasza ukochana Mama i Babcia. Uwielbiała tu zaglądać i pisać. Mateusz i Franek” – taki wpis pojawił się na oficjalnym profilu Magdy Umer na fb., podpisany przez jej synów
Pod koniec sierpnia z powodów zdrowotnych odwołano jej występy. W ostatnim opublikowanym wpisie z 21 września zacytowała wiersz Wisławy Szymborskiej. „Trzymajmy się na litość boską, jak mawiał wiadomo kto” – zakończyła
Na kilka godzin przed opublikowaniem informacji o śmierci Magdy Umer pojawiła się wiadomość że 15 grudnia Teatr Telewizji TVP pokaże wyreżyserowany przez nią spektakl „Biała bluzka”, oparty na opowiadaniu które Agnieszka Osiecka napisała w 1988 r.
„To poruszająca historia kobiety zakochanej w opozycjoniście niemogącej sobie poradzić ze sobą i z Polską lat stanu wojennego. Tytułowa biała bluzka była znakiem przystosowania do życia w kraju zakazów i nakazów, cenzury, opozycji, stempelków i więźniów politycznych. Kraju braku wolności, w którym tylko fantazja podlewana alkoholem, miłość, przyjaźń i poczucie humoru pozwalały w pełni smakować życie” – czytamy w opisie monodramu, w którym występuje Krystyna Janda
Magda Umer debiutowała pod koniec lat 60 w kabaretach studenckich. W 1969 r. została dopuszczona do udziału w konkursie „Debiutów” na Festiwalu w Opolu, na którym otrzymała wyróżnienie za wykonanie kompozycji „Jedź na urlop, Romeo”
Miesiąc później z piosenką „Jestem cała w twoich rękach…” wygrała na Festiwalu Artystycznym Młodzieży Akademickiej. W 1970 r. utworem „Koncert jesienny na dwa świerszcze i wiatr w kominie…” wygrała też kolejną edycję FAMY, a w następnym roku piosenka zapewniła jej nagrodę na Festiwalu w Opolu
Współtworzyła scenariusz koncertu „Polska poezja śpiewana”, który odbył się w ramach 12 i 13 KFPP w Opolu. Wielokrotnie występowała na scenie tego święta polskiej piosenki. To właśnie w Opolu wystawiono wyreżyserowany przez nią koncert „Zielono mi” /1997/, przygotowany w hołdzie Agnieszce Osieckiej
W 2015 r. otrzymała Grand Prix tego festiwalu za „całokształt opolski”. Współpracowała m.in. z Grzegorzem Turnauem /płyta „Kołysanki utulanki” z 2003 r./, Wojciechem Waglewskim z Voo Voo, Arturem Andrusem i Piotrem Bukartykiem
Została odznaczona m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski i Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” /za interia.pl/ /12.12.2025/
—
WITOLD BARTNIKOWSKI PS. HOBO
7 grudnia odszedł Witold Bartnikowski ps. Hobo – ostatni żołnierz „Parasola”
Witold Andrzej Bartnikowski urodził się 26 października 1925 w Warszawie jako syn Aleksandra i Marty z d. Sobkiewicz
W latach 1931-37 uczył się w szkole powszechnej przy Zagórnej w Warszawie. Zdał egzamin wstępny do gimnazjum im. Stefana Batorego. Przed wybuchem wojny ukończył II klasę
Był harcerzem 23 WDH „Pomarańczarni”. We wrześniu 1939 pełnił służbę łącznika w pogotowiu harcerskim. Naukę kontynuował podczas okupacji na tajnych kompletach gimnazjum im. Stefana Batorego
Od 1940 r. podjął też konspiracyjną działalność harcerską w Szarych Szeregach. W maju 1944 wprowadzony przez Ryszarda Sasa ps. „Krysia” do batalionu „Parasol” – 1 kompania – I pluton – 2 drużyna /Kedyw KG AK/
Został przydzielony do sekcji Eugeniusza Schielberga „Dietricha”. Przyjął pseudonim „Hobo”. W Powstaniu Warszawskim w 1 drużynie I plutonu 1 kompanii „Parasola”. Przeszedł cały szlak bojowy batalionu: Wola – Stare Miasto – kanały – Śródmieście Północ /szpital/ – Górny Czerniaków
Ranny w rękę na Starym Mieście /przestrzał dłoni, złamanie podstawy kciuka/. Po ewakuacji kanałami do Śródmieścia leczony w Szpitalu Polowym przy ul. Wilczej 61 od 4 do 8.09.1944. Dołączył do oddziału
Ponownie ranny podczas walk na Górnym Czerniakowie. Wzięty do niewoli 22.09.44 na Czerniakowie. Leczony w Szpitalu św. Stanisława w Skierniewicach, następnie jeniec Stalagu XI A Altengrabow, od 20.12.1944 w Stalagu XI B Fallingbostel
W 1946 r. przyjechał do Olsztyna. Pracował m.in. jako redaktor Głosu Olsztyńskiego, Polskiej Agencji Prasowej i Naszej Wsi. Po przejściu na emeryturę pozostał w Olsztynie
Zmarł 7 grudnia 2025, w wieku 100 lat. Uroczystości pogrzebowe Witolda Bartnikowskiego odbyły się dzisiaj w godzinach porannych w kaplicy przy ul. Poprzecznej. Ostatni żołnierz „Parasola” pochowany został na cmentarzu w podolsztyńskich Dywitach
Odznaczony: Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Warszawskim Krzyżem Powstańczym, Srebrnym Krzyżem Zasługi, Medalem za Warszawę 1939-1945, Medalem Zwycięstwa i Wolności, Brązowym Medalem za Zasługi dla Obronności Kraju
Zośka i Parasol, Społeczność /11.12.2025/
—
JACEK SEMANIAK
Zmarł prof. dr hab. Jacek Semaniak, były rektor Uniwersytetu Jan Kochanowskiego
Jacek Semaniak urodził się 30 marca 1964 w Strzelcach Opolskich. Ukończył studia magisterskie na kierunku fizyka /1988 r./ na Wydziale Matematyczno-Przyrodniczym Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Kielcach
Stopień naukowy doktora nauk fizycznych uzyskał w 1995 r. w Instytucie Problemów Jądrowych w Świerku, a doktora habilitowanego w 2002 r. na Wydziale Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego. Tytuł profesorski uzyskał w 2012 r.
Od 1988 r. był zatrudniony na Uniwersytecie Jana Kochanowskiego w Kielcach na stanowiskach asystenta stażysty /1988/, asystenta /1989/, adiunkta /1997/ i profesora nadzwyczajnego /2003/. W latach 2005-2008 był prorektorem ds. dydaktycznych i studenckich, od roku 2008 prorektorem ds. ogólnych, a od 2012 r. rektorem. Funkcję te sprawował przez dwie kadencje do 2020 r.
W tym czasie nastąpił dynamiczny rozwój uczelni. Zakończono budowę Wydziału Nauk Ścisłych i Przyrodniczych, Biblioteki Uniwersyteckiej, Centrum Języków Obcych, Centrum Przedsiębiorczości i Biznesu, budynku Collegium Medicum oraz Centrum Rehabilitacji i Sportu. Wydział Humanistyczny otrzymał swój budynek. Wyremontowano i zmodernizowano budynki Wydziału Sztuki, Wydziału Pedagogiki i Psychologii i Rektoratu. Wartość tych inwestycji to ćwierć miliarda zł
Pracowanie i laboratoria wyposażono w nowoczesną aparaturę wartą 100 milionów złotych. Powstały nowe kierunki studiów, w tym kierunek lekarski, prawo i psychologia. Uczelnia przestała mieć charakter regionalny, gdyż połowa studentów UJK to mieszkańcy innych regionów, w tym spora grupa studentów zagranicznych
Dorobek naukowy prof. Jacka Semaniaka obejmuje 85 prac poświęconych fizyce atomowej i molekularnej, w tym 80 opublikowanych w czasopismach z listy filadelfijskiej /m.in. Nature, Physical Review Letters, Physical Review, The Astrophysical Journal/ oraz ponad 40 komunikatów prezentowanych na konferencjach międzynarodowych
Był współautorem wielu publikacji o charakterze dydaktycznym obejmujących podręczniki, poradniki metodyczne, zbiory zadań oraz poradniki dla nauczycieli w zakresie szkoły podstawowej i ponadgimnazjalnej
Działalność naukowa profesora Jacka Semaniaka związana była z badaniem zderzeń elektronów swobodnych z jonami molekularnymi, badaniem mechanizmów jonizacji i emisji charakterystycznego promieniowania rentgenowskiego w zderzeniach jonów z atomami, wykorzystaniem metody rentgenowskiej analizy fluorescencyjnej w określaniu koncentracji pierwiastków śladowych
Odbył długoterminowe staże naukowe w Królewskiej Politechnice Sztokholmskiej /18 miesięcy/, Uniwersytecie Sztokholmskim /18 miesięcy/ i Zjednoczonym Instytucie Badań Jądrowych w Dubnej /6 miesięcy/
Pełnił funkcję kierownika projektów badawczych finansowanych przez Komitet Badań Naukowych i Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, kilku wieloletnich projektów realizowanych w ramach badań własnych i statutowych. Koordynował zadania realizowane przez stronę polską w ramach sieci badawczo-szkoleniowej finansowanej przez 5 Program Ramowy Unii Europejskiej
Badania naukowe, udokumentowane wspólnymi publikacjami, prowadził we współpracy z naukowcami z Uniwersytetu Sztokholmskiego, Królewskiej Politechniki Sztokholmskiej, Uniwersytetu w Gȍteborgu, Uniwersytetu w Erlangen, Instytutu Maxa Plancka w Heidelbergu, Uniwersytetu w Bazylei, Instytutu Fizyki Atomowej i Molekularnej FOM w Amsterdamie, Laboratorium Fizyki Neutronowej w Zjednoczonym Instytucie Badań Jądrowych w Dubnej, Oak Ridge National Laboratory, JILA Boulder, Uniwersytetu Karola w Pradze, Instytutu Problemów Jądrowych w Świerku
Za osiągnięcia naukowe, dydaktyczne i organizacyjne został wyróżniony nagrodami rektora, Nagrodą Miasta Kielce, Medalem Komisji Edukacji Narodowej, Srebrnym Krzyżem Zasługi i Złotym Krzyżem Zasługi. 17 grudnia 2025 prezydent Karol Nawrocki odznaczył pośmiertnie Jacka Semaniaka Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski
Od 2020 r. był prezesem Głównego Urzędu Miar. W 2023 r. otrzymał tytuł profesora honorowego Politechniki Opolskiej. Zmarł 11 grudnia po ciężkiej chorobie /11.12.2025/
—
LESZEK GIERSZEWSKI
Nie żyje Leszek Gierszewski, założyciel i prezes firmy Drutex. Miał 75 lat
O śmierci Leszka Gierszewskiego poinformowano m.in. na firmowym profilu firmy w mediach społecznościowych
„Odszedł 4 grudnia 2025, pozostawiając po sobie nie tylko firmę którą zbudował od podstaw, ale i wizję która od lat wyznacza standardy w naszej branży” – napisali współpracownicy Leszka Gierszewskiego
Leszek Gierszewski urodził się w Bytowie /woj. pomorskie/. W latach 80 ubiegłego wieku założył firmę Drutex produkującą siatki ogrodzeniowe, wyroby z drutu, gwoździe, blachy, dachówki. Rozpoznawalność firmie przyniosła jednak dopiero produkcja okien PCV /lata 90/
Biznesmen urodzony w Bytowie karierę zaczynał jako oficer Wojska Polskiego; był także wykładowcą akademickim
Drutex SA jest jednym z największych pracodawców na Pomorzu. Leszek Gierszewski znany był z zaangażowania w sprawy lokalnej społeczności. W 2020 r. został uhonorowany tytułem Honorowego Obywatela Bytowa
Leszek Gierszewski trafiał na listy najbogatszych Polaków. Jego majątek szacowano na ponad 3 mld zł
„To trudny moment dla nas wszystkich – zarówno dla Rodziny, jak i całej społeczności Drutex. Prezes Gierszewski był wizjonerem, dla którego ta firma i jej pracownicy byli życiową pasją. Prezes zawsze powtarzał że siłą Drutexu są ludzie. Najlepszym sposobem na uczczenie Jego pamięci jest kontynuowanie Jego dzieła z takim samym zaangażowaniem, jakie On okazywał każdego dnia” – napisali współpracownicy Leszka Gierszewskiego /4.12.2025/
—
PIOTR WIERZBICKI
Zmarł Piotr Wierzbicki, pisarz, krytyk muzyczny, wybitny publicysta, założyciel Gazety Polskiej i jej redaktor naczelny w latach 1993-2005, działacz antykomunistycznej opozycji w PRL
Informację o śmierci potwierdziła w rozmowie z portalem wPolityce.pl rodzina pana Piotra. 5 listopada pisarz obchodził 90 urodziny, z okazji których otrzymał list od prezydenta Karola Nawrockiego. Niebawem miała odbyć się uroczysta premiera jego najnowszej książki „Burza w Bostonie”, wydaną właśnie przez PIW
Z wielkim żalem zawiadamiamy o odejściu znakomitego felietonisty, który przez dziesięciolecia z pasją opisywał polską kulturę i politykę, realnie wpływając na ich kształt, sprzeciwiając się postkomunistycznym układom, manipulacjom i ideologiom
Miesiąc temu Piotr Wierzbicki udzielił ostatniego wywiadu. W rozmowie z portalem wPolityce.pl apelował o podejmowanie stanowczych działań na rzecz utrzymania suwerenności Polski
„Kiedy mieliśmy wstępować do Unii mogło nam grozić to i owo. Teraz są całe grupy polityków które po prostu sobie życzą żeby Polski nie było. Z mojego punktu widzenia wszystko inne traci specjalną wartość. Musimy zabiegać by Polska istniała. Taka, jakiej sobie życzymy, jako odrębne państwo z naszą tradycją” — mówił w październiku w rozmowie z portalem wPolityce.pl
5 listopada Piotr Wierzbicki obchodził swoje 90 urodziny. Z tej okazji prezydent Karol Nawrocki skierował do niego jubileuszowy list z życzeniami
„Po roku 1989 położył Pan wybitne zasługi dla odrodzenia wolnego słowa, na rzecz faktycznego pluralizmu opinii i rynku medialnego w Polsce – jako redaktor i publicysta Tygodnika Solidarność, a następnie współzałożyciel i redaktor naczelny dziennika Nowy Świat i Gazety Polskiej. Na ich łamach argumentował Pan za dekomunizacją i lustracją oraz piętnował nieetyczne poczynania świeżej daty demokratów, bałamutność diagnoz i propagandowych klisz lewicy, polityczne i ekonomiczne patologie transformacji ustrojowej oraz próby fałszowania polskiej historii” — napisał Karol Nawrocki
„Kontynuował Pan także rozpoczętą w czasach PRL krytykę naiwnej ugodowości i braku wyczucia herbertowskiej kwestii smaku, które w odniesieniu do ludzi dawnego systemu przejawiała część środowisk postsolidarnościowych. Nie stroniąc od mocnego, wyrazistego języka, ale też dystansując się od wszelkich ekstremizmów, obnażał Pan mechanizmy medialnych manipulacji i kruszył konwenanse krępujące otwartą debatę publiczną. Obok „Myśli staroświeckiego Polaka”, „Struktury kłamstwa”, „Cholernej niepodległości” czy głośnego „Traktatu o gnidach” swoim czytelnikom podarował Pan również refleksyjne eseje filozoficzne, zbiory poezji oraz publikacje muzykologiczne pisane ze znawstwem i uczuciem prawdziwego melomana, rozmiłowanego zwłaszcza w twórczości Chopina”
„Cieszę się z zapowiedzi Pana nowych książek. Poruszyły mnie również Pańskie słowa w październikowym wywiadzie dla portalu wPolityce.pl: „Musimy zabiegać by Polska istniała. Taka, jakiej sobie życzymy, jako odrębne państwo z naszą tradycją”. Dziękuję za te słowa i liczę również na Pana aktywną obecność w gronie tych którzy upominają się o Polskę niezawisłą, bezpieczną i zasobną” — napisał prezydent
Piotr Wierzbicki urodził się 5 listopada 1935 w Warszawie. Był wnukiem Andrzeja Wierzbickiego – zasłużonego działacza gospodarczego w II RP, legendarnego założyciela i prezesa „Lewiatana”, posła na Sejm Ustawodawczy oraz Sejm I i IV kadencji w II RP
Był absolwentem warszawskiego Gimnazjum im. Tadeusza Reytana. Po ukończeniu studiów na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Warszawskiego w 1957 r. kilka lat pracował jako nauczyciel języka polskiego w warszawskich szkołach. W 1957 rozpoczął współpracę z pismem „Współczesność”, gdzie publikował felietony muzyczne i eseje poświęcone polskiej poezji
Był członkiem redakcji tygodników „itd” /1967-72/ oraz „Literatura” /1972-77/. W „Literaturze” publikował stałe felietony. W 1977 r. podpisał list w obronie aresztowanych członków Komitetu Obrony Robotników, za co stracił pracę w „Literaturze”
Pracę felietonisty kontynuował w „Tygodniku Powszechnym” /1977-89/. Pod koniec lat 70 publikował w wydawnictwach podziemnych i emigracyjnych, m.in. Biuletynie Informacyjnym KSS „KOR”, „Głosie”, „Zapisie”. Na łamach „Zapisu” opublikował jeden ze swoich najgłośniejszych tekstów – Traktat o gnidach, krytykujący postawy intelektualistów lojalnych wobec władz PRL. Tekst spotkał się m.in. z polemiką Adama Michnika w „Zapisie” oraz poparciem Jarosława Kaczyńskiego w „Głosie”
W czasie stanu wojennego /od 13 grudnia 1981 do 10 lipca 1982/ był internowany w ośrodkach w Białołęce, Jaworzu i Darłówku
W latach 1989-91 pracował w redakcji „Tygodnika Solidarność”. Od 1991 do 1992 r. był redaktorem naczelnym dziennika „Nowy Świat”. W 1993 założył miesięcznik /przekształcony w tygodnik/ „Gazeta Polska” i do 2005 pełnił funkcję redaktora naczelnego
W 1990 r. wspierał kandydaturę Lecha Wałęsy na prezydenta, by następnie stać się jego zdecydowanym krytykiem. Jako redaktor naczelny dziennika „Nowy Świat” był zwolennikiem polityki rządu Jana Olszewskiego. Opowiadał się za lustracją i dekomunizacją. Na łamach „Gazety Polskiej” opublikował tzw. listę Macierewicza
Był autorem wielu książek o tematyce politycznej i muzycznej. Prowadził audycje popularyzujące muzykę poważną w Programie I Polskiego Radia oraz „Filharmonię w pigułce” w radiowej Czwórce. W latach 2004-09 publikował felietony poświęcone muzyce poważnej w „Gazecie Wyborczej”
Był autorem fascynujących książek i esejów o muzyce, m.in. „Nieboski Chopin”, „Boski Bach”. Nikt tak jak on nie pisał dotąd o dziełach Fryderyka Chopina i jego życiu. Był członkiem Polskiego PEN Clubu i Stowarzyszenia Pisarzy Polskich
Był laureatem Nagrody Literackiej Gdynia 2015 w kategorii eseistyka. W 2024 r. za całokształt twórczości uhonorowany został nagrodą literacką „Skrzydła Dedala”
3 maja 2007 prezydent Lech Kaczyński odznaczył go Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski. Odznaczenie to przyznano mu „za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej, za działalność na rzecz przemian demokratycznych, za osiągnięcia w podejmowanej z pożytkiem dla kraju pracy zawodowej i działalności społecznej”. Uroczyste wręczenie orderu odbyło się tego samego dnia podczas obchodów święta 3 Maja
W naszej ostatniej rozmowie z wielką troską mówił o przyszłości Polski, która zależy od naszej narodowej świadomości, od tego jaka będzie edukacja kolejnych pokoleń. Stwierdził że dzieła usuwane dziś z kanonu lektur „podnoszą ducha narodowego, krzepią, budują tożsamość. Że to właśnie słowa poetów Wielkiej Emigracji i bohaterowie powieści Sienkiewicza najskuteczniej zaludniają naszą pamięć, rozniecają emocje, uczą Polski”
Odszedł człowiek, który o polskiej kulturze, historii i polityce pisał z wyjątkową przenikliwością. Jego diagnozy stawiane kilka dekad temu stają się naszą rzeczywistością. Warto więc wracać do jego felietonów i książek. Cześć Jego pamięci! Niech odpoczywa w Pokoju Wiecznym
List prezydenta
Prezydent przypomniał że po roku 1989 Wierzbicki „położył wybitne zasługi dla odrodzenia wolnego słowa, na rzecz faktycznego pluralizmu opinii i rynku medialnego w Polsce – jako redaktor i publicysta, odnosząc się do pracy Wierzbickiego w „Tygodniku Solidarność”, dzienniku „Nowy Świat” i „Gazecie Polskiej”
„Na ich łamach argumentował Pan za dekomunizacją i lustracją oraz piętnował nieetyczne poczynania świeżej daty demokratów, bałamutność diagnoz i propagandowych klisz lewicy, polityczne i ekonomiczne patologie transformacji ustrojowej oraz próby fałszowania polskiej historii. Kontynuował Pan także rozpoczętą w czasach PRL krytykę naiwnej ugodowości i braku wyczucia herbertowskiej kwestii smaku, które w odniesieniu do ludzi dawnego systemu przejawiała część środowisk postsolidarnościowych. Nie stroniąc od mocnego, wyrazistego języka, ale też dystansując się od wszelkich ekstremizmów, obnażał Pan mechanizmy medialnych manipulacji i kruszył konwenanse krępujące otwartą debatę publiczną” — dodał prezydent
—
ANDRZEJ ŚWIETLIK
Nie żyje Andrzej Świetlik, jeden z założycieli i współtwórców legendarnej grupy artystycznej Łódź Kaliska. Był fotografem specjalizującym się w portretach, autorem wielu wystaw, wykładowcą akademickim. Miał 74 lata
O jego śmierci poinformował współzałożyciel grupy Łódź Kaliska Marek Janiak. „Andrzej Świetlik, mój najukochańszy przyjaciel, nie żyje. Dzięki niemu powstało bardzo wiele pięknych rzeczy. Bez niego wszystko będzie gorsze” – napisał na oficjalnym profilu grupy
Świetlik był cenionym fotografem portretowym, autorem wielu wystaw w Polsce i za granicą, wykładowcą akademickim. Fotografował ludzi świata nauki, kultury, sztuki i polityki, m.in. Korę, Grzegorza Ciechowskiego, Czesława Niemena, Marka Grechutę, Stanisława Sojkę, Danny’ego DeVito, Gerarda Depardieu, Zbigniewa Religę, Ryszarda Kapuścińskiego, Jacka Kuronia, Zbigniewa Brzezińskiego
Jego zdjęcia, w tym Republiki, Obywatela G.C., Maanamu, Justyny Steczkowskiej, Edyty Geppert, zdobią ok. 50 okładek albumów muzycznych. W tym roku został Honorowym Obywatelem Złotowa, z którego pochodził
Świetlik ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie. W 1979 r. razem z Janiakiem, Andrzejem Kwietniewskim, Adamem Rzepeckim oraz Andrzejem Wielogórskim założył awangardową grupę artystyczną Łódź Kaliska. Impulsem do jej powstania było usunięcie artystów z Fotograficznego Pleneru Młodych w Darłówku
Wyrzuceni „za złe zachowanie” postanowili działać wspólnie na polu sztuki, w kolejnych latach zbierając wokół siebie grono wiernych wielbicieli. W latach 80 członkowie Łodzi Kaliskiej rozpoczęli tworzenie fotografii inscenizowanych, będących pastiszami najsłynniejszych dzieł sztuki. Jedną z najpopularniejszych jest artystyczna interpretacja „Bitwy pod Grunwaldem” Jana Matejki
Wśród najważniejszych prac grupy można również wymienić te odwołujące się do sztuki konceptualnej „Zrób zeza”, do tak zwanej „Kultury zrzuty”, New Pop-u /„Gehenna dobrobytu”/. Dużą rozpoznawalność przyniosły formacji również cykle „Parada wieszczów” i „Niech sczezną mężczyźni”
Grupa chętnie realizowała happeningi; ma też bogatą filmografię. O polskich artystach pisały międzynarodowe magazyny poświęcone sztuce, m.in. „Eye Magzine” /za PAP/ /9.11.2025/
—
ZBIGNIEW RYLSKI
W wieku 102 lat w piątek 7 listopada zmarł w Warszawie ppłk Zbigniew Rylski, ps. „Andrzej”, „Brzoza”. Walczył w batalionie Parasol. Kawaler m.in. Krzyża Srebrnego Virtuti Militari
Na wieczną wartę odszedł nasz wielki bohater, ppłk Zbigniew Rylski ps. „Brzoza” z batalionu „Parasol” – poinformowały Wojska Obrony Terytorialnej. Podkreślono że podczas walk na cmentarzu ewangelickim, mimo poważnej rany, wyniósł ciężko rannego dowódcę „Gryfa”, późniejszego generała Janusza Brochwicz-Lewińskiego
„Z Woli ruszył z oddziałem walczyć na Starym Mieście. Brał udział w nieudanej próbie przebicia korytarza do Śródmieścia” – napisano. Jego ojciec, Zygmunt Rylski, również podpułkownik, komendant Obwodu Praga Armii Krajowej, jest patronem 181 batalionu lekkiej piechoty stołecznych Wojsk Obrony Terytorialnej
„Odszedł ostatni żołnierz »Parasola«. Cześć jego pamięci! Współcześnie misja batalionu AK Parasol, kontynuowana jest przez Jednostkę Wojskową Komandosów z Lublińca” – napisał szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Wiesław Kukuła
Zbigniew Wiesław Rylski, ps. „Andrzej”, „Brzoza”, przybrane nazwisko „Andrzej Kaczor”, urodził się 23 stycznia 1923 w Lidzie. W początkach 1939 r. z rodziną wyjechał do Dubna na Wołyniu. Należał do ZHP, początkowo do drużyny garnizonu 39 pułku piechoty Strzelców Lwowskich w Jarosławiu, następnie do drużyny garnizonu 43 pp w Dubnie. Tam zastał go wrzesień 1939
Rylski organizował pomoc jeńcom przebywającym w obozie przejściowym, zorganizowanym przez NKWD na terenie cmentarnym przy kościele garnizonowym, wewnątrz koszar. W końcu października 1939 zagrożony wywiezieniem w głąb ZSRR, z matką i rodzeństwem wyjechał do Brześcia Litewskiego, skąd przedostał się do Terespola, następnie do Warszawy
W 1940 r. za pośrednictwem „Lwowicza 1” /Mieczysław Weitzkorn/ – współpracownika Aleksandra Kamińskiego, od 1941 komendanta Okręgu Praga Organizacji „Małego Sabotażu” „Wawer” – wstąpił do „Szarych Szeregów” na Pradze i tam brał udział w akcjach sabotażowych
W lutym 1942 przekazany do dyspozycji zastępcy komendanta do spraw taktycznych VI Obwodu AK, podpułkownika Antoniego Żurowskiego ps. „Bober”, „Andrzej”, „Antoni” i zaprzysiężony. Od marca 1942 do lutego 1944 był łącznikiem Komendy Obwodu do komendantów Rejonów i komendanta Okręgu
W 1943 r. ukończył Szkołę Podchorążych Rezerwy Piechoty Obwodu w Otwocku, równolegle przerabiając komplety maturalne i uczęszczając na kurs samochodowy. W marcu 1944 po aresztowaniu ojca, Zygmunta Rylskiego, dowódcy VI Obwodu AK na Pradze, przeszedł na teren III Obwodu AK „Wola” i został zadekowany w LHD w szkole przy ul. Karolkowej, używając dokumentów na nazwisko Andrzej Kaczor. W grupie kontrwywiadu III Obwodu AK objął funkcję wywiadowcy, używając pseudonimu „Andrzej”
1 sierpnia 1944 o godz. 16.30 w grupie szturmowej III Obwodu brał udział w zdobywaniu kompleksu szpitalnego na Czystem. Grupa została rozbita i rozproszona. Przy ul. Leszno spotkał grupę żołnierzy z 2 kompanii pod dowództwem Stanisława „Kopcia” Jastrzębskiego z batalionu „Parasol”. „Kopeć” skierował go do budowy barykady przy rogu ul. Żytniej i Młynarskiej. Tam został wcielony do II plutonu szturmowego 1 kompanii bataliony „Parasol”
Pod dowództwem sierżanta pchor. Janusza „Gryfa” Brochewicza-Lewińskiego brał udział w obronie barykady i w wypadach rekonesansowych. Następnie uczestniczył w obronie budynków przy ul. Górczewskiej, arterii wschód-zachód /ul. Wolska na terenie pałacyku i młynów Michlera/
Pod dowództwem „Gryfa” brał udział w brawurowym wypadzie na teren zajęty przez Niemców w celu unieszkodliwienia czołgów, próbujących przebić się ul. Wolską. Brał też udział w walkach przy ul. Młynarskiej, Wolskiej i Górczewskiej, a następnie w obronie cmentarza kalwińskiego i ewangelickiego
6 sierpnia uczestniczył w wyprzedzającym wypadzie z cmentarza na ul. Młynarską przeciw dwóm czołgom. 8 sierpnia 1944 w walkach o cmentarze został ranny, ale mimo wszystko wyniósł z pola walki ciężko rannego „Gryfa”, dostarczył go do sanitarki, a następnie do szpitala Jana Bożego przy ul. Bonifraterskiej, dopilnowując natychmiastowego zabiegu, po czym wrócił na linię walki
9 sierpnia z grupą żołnierzy „Parasola” przeszedł z Woli na Stare Miasto. 13 sierpnia został ciężko ranny. Od 13 do 19 sierpnia przebywał w szpitalu polowym w Pałacu Krasińskich. Po paru dniach wrócił na linię walki. Brał udział w nieudanej próbie przebicia się do Śródmieścia
W nocy z 31 sierpnia na 1 września z grupą rannych przeszedł kanałami do Śródmieścia, wychodząc z kanału przy ul. Wareckiej. Brał udział w walkach na Czerniakowie. W nocy 23 na 24 września przepłynął wpław Wisłę. Po kilku dniach został aresztowany przez Informację Wojska Polskiego i przewieziony do szpitala w Otwocku. Uciekł stamtąd, by uniknąć represji i wywózki
14 października 1944 wstąpił do 2 Armii Wojska Polskiego. Jako wyszkolony podchorąży i kierowca pełnił funkcje dowódcy drużyny i plutonu. Następnie przeniesiony został do 6 samodzielnego batalionu transportu samochodowego. Brał udział w forsowaniu Nysy, tam został ranny trzeci raz
W lipcu 1945 aresztowany przez Informację Wojskową. Pomoc kolegów umożliwiła mu ucieczkę. Ukrywał się w Warszawie na Woli u Leokadii i Juliana Śmielaków przy ul. Zawiszy 4
We wrześniu 1945 zgłosił się do Komisji Likwidacyjnej AK w BGK i po rozmowie z płk. Janem Mazurkiewiczem „Radosławem” wrócił do jednostki w Kicinie, która została przeformowana w 38 samochodową kompanię szkolno-transportową Dowództwa Okręgu Wojskowego Nr 1 w Warszawie. Kilka dni później został trzeci raz aresztowany i doprowadzony do zakamuflowanego więzienia w willi przy ul. Płockiej 11 na Woli. Przez trzy miesiące w dzień i w nocy prowadzono dochodzenie, maltretując go psychicznie i fizycznie
17 stycznia 1946 w procesie pokazowym Wojskowy Sąd Garnizonowy ogłosił wyrok śmierci. Rylski został zwolniony z wiezienia w 1947 r. w ramach amnestii. Z treści późniejszej decyzji i klauzuli wyroku wyniknęło że wyroku śmierci nie było, a ogłoszono go w czasie rozprawy dla przestraszenia żołnierzy. Faktycznie wyrok opiewał na 2 lata więzienia
Rylski został zdemobilizowany 11 lipca 1947 bez adnotacji o skazaniu i więzieniu. Pracował jako kierowca w Centralnym Zarządzie Zakładów Graficznych w Warszawie, potem w Centrali Zaopatrzenia Przemysłu Poligraficznego, a następnie w Centralnym Zarządzie Poligraficznym z przewidywanym przeniesieniem do organizowanej Drukarni na Pradze
Po dziewięciu latach pracy w tej drukarni został w 1963 r. przeniesiony do Domu Słowa Polskiego, gdzie pracował do 1973 r. W międzyczasie studiował i ukończył dwuletnie pomaturalne studium ekonomiki i uzyskał dyplom ekonomisty. Przez pięć kolejnych lat pracował w Zakładach Graficznych „RSW Prasa”
W 1993 r. wystąpił z wnioskiem do Sądu Wojewódzkiego o zaliczenie okresu przebywania w śledztwie i więzieniu 1945-47 jako represje polityczne. Postanowieniem Wojskowego Sądu Garnizonowego w Warszawie z 4 czerwca 1997 i następnie Wojskowego Sądu Okręgowego z 28 sierpnia 1997 wyrok z 17 stycznia został unieważniony /za PAP/
„Dziś odszedł na wieczną wartę ppłk Zbigniew Rylski ps. Brzoza. Był pod dowództwem Gryfa w Pałacyku Michla na Woli w sierpniu 1944. Losy tego Pokolenia pokazują dobitnie co to znaczy nie mieć własnego państwa. Ludzie którzy mieli przed sobą świetlaną wspaniałą przyszłość – stracili wszelkie perspektywy kiedy wybuchła wojna”
„Alejami z paradą będziem szli defiladą w wolną Polskę, co wstanie z naszej krwi”…
„Defilady powojennej też nie było. Jednak wolna Polska powstała, choć dopiero dla nas – a i tak wielu z nas tego w ogóle nie docenia. Umiejmy Ją szanować każdego dnia, każdym swoim czynem. Pamiętajmy każdego z tych żołnierzy najpiękniejszej Armii Krajowej, których poznaliśmy jako sędziwych staruszków – pamiętajmy ich jednak z tych biało-czarnych fotografii, na których mają po dwadzieścia kilka lat, walczących w Powstaniu Warszawskim pełnych wiary w zwycięstwo Niepodległej! Niech odpoczywają w pokoju” /7.11.2025/
—
JERZY DERFEL
Zmarł Jerzy Derfel — pianista i kompozytor. Piosenki jego autorstwa wykonywali m.in. Wojciech Młynarski i Irena Santor. To on skomponował muzykę do filmu „Miś” i musicalu „Boso, ale w ostrogach”
Jerzy Derfel miał 84 lata. Współpracował z wieloma artystami — oprócz Wojciecha Młynarskiego i Ireny Santor — także m.in. z Haliną Kunicką, Ewą Dałkowską, Alicją Majewską, Jerzym Połomskim, Danutą Rinn, Reną Rolską, Teresą Tutinas, Mieczysławem Wojnickim
Jego piosenki wykonywali też m.in. Ewa Bem, Magda Umer i Joanna Trzepiecińska. Pisał muzykę do tekstów wielu autorów, takich m.in. jak Ireneusz Iredyński, Jonasz Kofta, Agnieszka Osiecka czy Jeremi Przybora
Jerzy Derfel stworzył muzykę do musicali: „Wesołego powszedniego dnia”, „Burzliwe życie Lejzorka Rojtszwańca”, „Boso, ale w ostrogach”, do filmów „Rozmowy przy wycinaniu lasu”, „Miś”, „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz” i serialu „Droga”
Derfel urodził się 9 stycznia 1941 w Lidzie. Był absolwentem Podstawowej Szkoły Muzycznej i Liceum Muzycznego w klasie fortepianu w Sopocie oraz PWSM w Warszawie, gdzie studiował u Ryszarda Baksta. Podczas nauki w szkole średniej założył w 1958 r. zespół „Flamingo”, wykonujący jazz tradycyjny; sam grał w nim na kornecie do 1962. Zespół wystąpił m.in. na Jazz Jamboree ’61 w Warszawie. Współpracował wtedy także z „Teatrzykiem Rąk Co To” /występy m.in. w krajach Beneluksu i Skandynawii/
W 1962 r. przeniósł się do Warszawy. W czasie studiów utworzył z Maciejem Małeckim duet fortepianowy, który prezentował muzyczną klasykę na koncertach w kraju oraz w NRD i Wielkiej Brytanii. Współpracował ze studentami Ludwika Sempolińskiego w warszawskiej Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej oraz Studenckim Teatrem Satyry
W 1975 r. jego kompozycja „Bywają takie dni” do słów Ireneusza Iredyńskiego przyniosła Alicji Majewskiej zwycięstwo w koncercie „Debiuty” podczas Festiwalu w Opolu. Od ukończenia studiów działał głównie jako kompozytor i akompaniator
Jerzy Derfel był laureatem m.in. lauru „Solidarności” wspólnie z Wojciechem Młynarskim za program „Róbmy swoje” /1988/, Grand Prix KFPP w Opolu za piosenkę „Bywają takie dni” /1975/ oraz Grand Prix KFPP w Opolu „Za całokształt twórczości” /2012/
Odznaczony m.in. Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski /2004/, Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” /2005/ /za PAP/ /3.11.2025/
—
ELŻBIETA PENDERECKA
Zmarła Elżbieta Penderecka, wdowa po sławnym kompozytorze, prezes Stowarzyszenia im. Ludwiga van Beethovena, organizującego Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena w Warszawie – poinformował Andrzej Giza ze Stowarzyszenia
„W dniu dzisiejszym odeszła nagle Elżbieta Penderecka, mecenas kultury, promująca w Polsce i na całym świecie muzykę oraz wspierająca kariery młodych artystów. Była pomysłodawcą i organizatorem wielu ważnych wydarzeń artystycznych i festiwali, z których najbardziej znany jest Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena”
„Jej kulturotwórcza działalność zyskiwała szerokie uznanie w kraju i za granicą, czego dowodem są przyznane jej liczne odznaczenia. Przez ponad 50 lat stała u boku Krzysztofa Pendereckiego, zapewniając kompozytorowi ognisko domowe i warunki do pracy twórczej oraz towarzysząc mu w licznych podróżach, podczas których zawsze angażowała się w rozpowszechnianie kultury polskiej” – napisał Giza
Elżbieta Penderecka /ur. 1947 r. w Krakowie/ zainicjowała wiele wydarzeń kulturalnych w kraju i za granicą. Zasiadała we władzach międzynarodowych fundacji muzycznych
Studiowała fizykę na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. W 1965 r. poślubiła Krzysztofa Pendereckiego, od tamtej pory prowadziła sekretariat męża i wspierała go w jego działalności
Penderecka przyczyniła się do powstania orkiestry kameralnej Sinfonietta Cracovia, oficjalnej orkiestry Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa. W 2002 r. decyzją KulturForum Europa /Europejskie Forum Kultury/ została laureatką jubileuszowej Europejskiej Nagrody Kultury 2002 za swoje osiągnięcia jako „ambasador Polski w otwieraniu Unii Europejskiej na Wschód” /za PAP/ /31.10.2025/
Nie żyje Elżbieta Penderecka
Zmarła Elżbieta Penderecka. Wdowa po kompozytorze Krzysztofie Pendereckim miała 78 lat
Słynny kompozytor zmarł 29 marca 2020
Elżbieta Penderecka w 1997 r. zainicjowała cykl „Koncerty Wielkich Mistrzów – Elżbieta Penderecka zaprasza”, prezentując tak znakomitych artystów jak Mścisław Rostropowicz, Jessye Norman czy Simon Estes. Kontynuowała ten cykl w 1998 r., zapraszając do Krakowa Barbarę Hendricks i Stanisława Bunina
W 1999 r. przyjechali do Krakowa m.in. Martha Argerich i Krystian Zimerman, a do Warszawy Olga Borodina i Maxim Vengerov, Shlomo Mintz, Heinrich Schiff i Julian Rachlin
W latach 1996-2000 była przewodniczącą Rady Programowej Festiwalu Kraków 2000 – Europejskie Miasto Kultury. W ramach Festiwalu Kraków 2000, na zaproszenie Elżbiety Pendereckiej przyjechali do Krakowa Filharmonicy Nowojorscy z Kurtem Masurem, Norddeutsche Rundfunk z Christophem Eschenbachem, Concentus Musicus z Maestro Harnoncourtem, Bergen Philharmonic z Simone Young, Wiener Akademie z Martinem Haselböckiem, oraz Bundesjugendorchester pod dyrekcją Maestro Gerda Albrechta
W marcu 1997 Elżbieta Penderecka zorganizowała pierwszy Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena. W następnych latach odbywały się kolejne edycje festiwalu, w których brali udział m.in. Anne-Sophie Mutter z Penderecki Festival Orchestra, pod dyrekcją Krzysztofa Pendereckiego, a także Juozas Domarkas, Thomas Sanderling, Aldo Ceccato, Leopold Hager, Christoph Eschenbach, John Neal Axelrod, Rudolf Buchbinder, Boris Pergamenschikow, Arto Noras, Barry Douglas, Yuri Bashmet, Shlomo Mintz, Boris Carmeli, Elena Zaremba, Matthias Hölle, Renate Behle, Chor der Bamberger Symphoniker i La Stagione Frankfurt, Deutsche Kammerorchester Berlin, NOSPR, Sinfonia Varsovia, Sinfonietta Cracovia, Tokyo String Quartet, i wielu innych wybitnych artystów
Z okazji Święta Narodowego 3 maja 2012 Penderecka odebrała z rąk prezydenta RP Bronisława Komorowskiego Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi w propagowaniu i upowszechnianiu polskiej i światowej kultury, za osiągnięcia w pracy artystycznej i twórczej
W styczniu 2013 na gali Paszportów Polityki otrzymała nagrodę Kreatora Kultury 2012 za stworzenie ważnych wydarzeń muzycznych, przede wszystkim Wielkanocnego Festiwalu im. Ludwiga van Beethovena; za wydobycie na światło dzienne rękopisów wielkich kompozytorów przechowywanych w Bibliotece Jagiellońskiej; za patronowanie zespołom Sinfonietta Cracovia i Orkiestrze Akademii Beethovenowskiej; za ogromne zasługi dla polskiego życia muzycznego
Penderecka wspólnie z mężem ś.p. Krzysztofem Pendereckim była kreatorką Europejskiego Centrum Muzyki Krzysztofa Pendereckiego w Lusławicach – unikatowego ośrodka rozwijania młodych talentów muzycznych. 29 grudnia 2020 została powołana przez ministra kultury prof. Piotra Glińskiego na przewodniczącą Rady Programowej Europejskiego Centrum Muzyki Krzysztofa Pendereckiego. Elżbieta Penderecka była też członkiem Rady Doradczej European Union Youth Orchestra /EUYO/
2 kwietnia 2023 Penderecka została uhonorowana najwyższym odznaczeniem pozostającym w gestii ministra kultury – Złotym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Z kolei z okazji 20-lecia Stowarzyszenia im. Ludwiga van Beethovena został jej przyznany Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski
/za PAP/ /31.10.2025/
—
JAN TURNAU
W Warszawie zmarł Jan Turnau – publicysta, teolog, działacz na rzecz ekumenizmu, inicjator pierwszego w Polsce międzywyznaniowego tłumaczenia Nowego Testamentu, znanego jako Ekumeniczny Przekład Przyjaciół. Miał 92 lata
Jan Henryk Turnau urodził się 23 lutego 1933 we Wlonicach. Był wieloletnim redaktorem działu religijnego w miesięczniku „Więź” /od 1959 r./ i publicystą „Gazety Wyborczej” /od 1990 r./, w której m.in. redagował „Arkę Noego” – strony poświęcone tematyce wiary
Jak przypomniała Katolicka Agencja Informacyjna, pisał także dla „Gościa Niedzielnego”, „Tygodnika Powszechnego” i „Myśli Protestanckiej”. Był autorem m.in. książek „Zdaniem laika” /Kraków 1978/, „Karol Wojtyła-Jan Paweł II. Kalendarium” /Warszawa 2005/, „Bóg dla wymagających” /Warszawa 2011/
W 2021 r. został laureatem Nagrody „Ślad Diamentowy” im. bp. Jana Chrapka. Uhonorowano go „za całokształt pracy dziennikarskiej i zaangażowanie społeczne w duchu dialogu religijnego i ekumenicznego oraz wieloletnią działalność w mediach”
W 2006 r. prezydent Lech Kaczyński odznaczył go Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. W 2012 r. prezydent Bronisław Komorowski nadał mu Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski. W 2017 r. został odznaczony honorowym Medalem „Powstanie w Getcie Warszawskim” nadawanym przez Stowarzyszenie Żydów Kombatantów i Poszkodowanych w II Wojnie Światowej /31.10.2025/
—
ANDRZEJ KOŁAKOWSKI
W wieku 61 lat zmarł Andrzej Kołakowski — poeta, pieśniarz, publicysta, pedagog oraz działacz opozycyjny w okresie PRL. Zmarłego pożegnał m.in. prezydent Karol Nawrocki
„Zmarł Andrzej Kołakowski. Wielki patriota i dobry, skromny człowiek. Pedagog, działacz społeczny, poeta, pieśniarz i publicysta. W okresie PRL działacz opozycji antykomunistycznej. Znaliśmy się od lat, uczestniczyliśmy w wielu inicjatywach upamiętniających Żołnierzy Niezłomnych. Był zawsze tam gdzie trzeba — wierny zasadom, z Polską w sercu. Aniu, Tobie i Waszym Bliskim składam wyrazy najszczerszego współczucia, zapewniając o modlitwie za duszę Andrzeja” — napisał prezydent
Andrzej Kołakowski urodził się w 1964 r. w Międzyrzeczu. W okresie PRL był aktywnie zaangażowany w działalność opozycyjną. Od 1985 r. działał w Liberalno-Demokratycznej Partii „Niepodległość”. Zajmował się ponadto drukiem i kolportażem pism podziemnych, a także organizował antykomunistyczne demonstracje w Międzyrzeczu i Lublinie
Andrzej Kołakowski ponadto śpiewał piosenki o tematyce historyczno-religijno-społeczno-politycznej. W 2017 r. został odznaczony przez prezydenta Andrzeja Dudę Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi w pielęgnowaniu pamięci o najnowszej historii Polski, a w szczególności o Żołnierzach Niezłomnych. Otrzymał także Krzyż Wolności i Solidarności /za onet.pl/ /19.10.2025/
Nie żyje Andrzej Kołakowski
W okresie PRL był aktywnym działaczem opozycji antykomunistycznej. W latach 80 uczestniczył w protestach i strajkach. W czerwcu 1985 był uczestnikiem głodówki rotacyjnej zorganizowanej przez Annę Walentynowicz w podziemiach kościoła Narodzenia NMP w Krakowie-Bieżanowie, podczas której domagano się uwolnienia więźniów politycznych
Od 1985 r. działał w Liberalno-Demokratycznej Partii „Niepodległość”, a w latach 1985-88 zajmował się drukiem i kolportażem pism podziemnych, takich jak „Gazeta Polityczna”, „Niepodległość” i „Antyk” oraz książek wydawanych przez LDPN
Ponadto był kolporterem do Krakowa, Wrocławia, Warszawy i Gdańska, a także uczestnikiem wielu akcji ulotkowych na terenie Lublina. Tam też w 1987 r. współorganizował dwie krótkie demonstracje przeciw referendum. Na stronie Instytutu Pamięci Narodowej podano że w 1987 był współorganizatorem i uczestnikiem protestów ulicznych oraz od 27 września do 3 października 1987 – głodówki w Międzyrzeczu przeciw składowaniu odpadów radioaktywnych
IPN przypomina że w 1988 r. z okazji 3 Maja współorganizował także demonstrację studencką na KUL oraz trzydniowy „sitting” przed frontem uczelni ws. poparcia dla strajkujących robotników w Nowej Hucie i Stoczni Gdańskiej im. Lenina
Od połowy lat osiemdziesiątych zaczął koncertować. Wyróżniał się własnymi piosenkami o tematyce historycznej, religijnej, społecznej i politycznej. Jego twórczość często upamiętniała Żołnierzy Wyklętych, a inspiracją do utworów były wiara, nadzieja i miłość
Ballady historyczne Andrzeja Kołakowskiego nie tylko upamiętniały osoby i wydarzenia, ale ukazywały również znaczenie wspomnianych wartości w ludzkim życiu – przypomina IPN /za PAP/ /21.10.2025/
—
ADAM STRZEMBOSZ
Nie żyje prof. Adam Strzembosz, prawnik, sędzia i profesor nauk prawnych
Należał do grona najwybitniejszych polskich prawników. Pełnił funkcje pierwszego prezesa Sądu Najwyższego i przewodniczącego Krajowej Rady Sądownictwa. Miał 95 lat
Prof. Strzembosz urodził się 11 września 1930 w Warszawie. Studiował prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim i Uniwersytecie Warszawskim. W 1958 r. ukończył aplikację sędziowską, a w 1961 otrzymał nominację na sędziego
Karierę zaczynał w Sądzie Powiatowym dla Warszawy-Pragi w Wydziale dla Nieletnich. Orzekał także w Sądzie Wojewódzkim dla m.st. Warszawy, a od 1974 r. pracował w Instytucie Badań Prawa Sądowego, działającym przy Ministerstwie Sprawiedliwości
W czasach PRL angażował się w działalność opozycyjną. W 1980 r. organizował niezależne struktury związkowe w Ministerstwie Sprawiedliwości. Należał do NSZZ „Solidarność” i był przewodniczącym Komisji Zakładowej w resorcie
Brał udział w przygotowaniach do Okrągłego Stołu. Odpowiadał za opracowanie zmian w prawie karnym oraz w przepisach dotyczących gwarancji niezawisłości sędziów i niezależności sądów
Po przemianach ustrojowych z 1989 r. pełnił najwyższe funkcje w polskim wymiarze sprawiedliwości. Był wiceministrem sprawiedliwości w rządzie Tadeusza Mazowieckiego. W latach 1990-98 sprawował urząd pierwszego prezesa Sądu Najwyższego i przewodniczącego Trybunału Stanu, a od 1994 do 1998 był też przewodniczącym Krajowej Rady Sądownictwa
Prof. Strzembosz prowadził także pracę naukową i akademicką w obszarze nauk prawnych. Przez ponad 20 lat wykładał prawo na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Prowadził badania naukowe z zakresu postępowań sądowych dotyczących nieletnich
Był wielokrotnie nagradzany i odznaczany. W 2008 r. otrzymał Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski od prezydenta Lecha Kaczyńskiego za wybitne zasługi dla Rzeczypospolitej Polskiej, a w szczególności dla przemian demokratycznych w Polsce
W 2012 r. z kolei prezydent Bronisław Komorowski odznaczył go Orderem Orła Białego, m.in. za obronę zasad praworządności, godności i niezależności sędziowskiej w czasach PRL
Nie żyje prof. Adam Strzembosz, wieloletni profesor KUL
Z wielkim bólem i nie skrywanym żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci naszego mistrza, nauczyciela, wybitnego naukowca i dydaktyka oraz kolegi prof. Adama Strzembosza
Profesor związany był z Katolickim Uniwersytetem Lubelskim od 1982 r., kiedy rozpoczynał pracę jako adiunkt. Tutaj uzyskiwał kolejne tytuły naukowe, aż do profesora zwyczajnego w 2000 r.
Śmierć prof. Adama Strzembosza jest niewątpliwie wielką stratą dla Polski i świata nauki. Całą społeczność akademicka KUL na czele z kolegium rektorskim łączy się w bólu z najbliższymi naszego wybitnego profesora. Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie…
Wydział Prawa, Prawa Kanonicznego i Administracji KUL /10.10.2025/
—
MIROSŁAW CHOJECKI
W wieku 76 lat zmarł Mirosław Chojecki, opozycjonista, członek Komitetu Obrony Robotników
Współtworzył niezależny ruch wydawniczy w PRL, współorganizował Niezależną Oficynę Wydawniczą, która w podziemiu wydała ponad 500 książek
O jego śmierci poinformowało Stowarzyszenie Wolnego Słowa. „Z wielkim żalem informujemy że zmarł Mirek Chojecki — prezes honorowy Stowarzyszenia Wolnego Słowa. Rodzinie, bliskim oraz przyjaciołom Mirka składamy wyrazy współczucia” — napisało na swojej stronie SWS
Mirosław Chojecki urodził się 1 września 1949 w Warszawie. Był synem Marii Stypułkowskiej-Chojeckiej ps. „Kama”, łączniczki i sanitariuszki batalionu Armii Krajowej „Parasol”, która brała udział w wykonaniu wyroku na Franzu Kutscherze, oraz żołnierza tego samego batalionu Jerzego Chojeckiego ps. „Spokojny”
Podczas studiów na wydziale chemii Politechniki Warszawskiej Chojecki brał udział w strajkach studenckich w marcu 1968. Już wtedy powielał pierwsze ulotki, wykorzystując wyżymaczkę pralki Frania
Wyrzucony z Politechniki studia dokończył w 1974 r. na Wydziale Chemii Uniwersytetu Warszawskiego. Podjął pracę w Instytucie Badań Jądrowych w Świerku
Osobą która miała największy wpływ na Chojeckiego był na początku lat 70 Władysław Bartoszewski. Poznali się bliżej kiedy Chojecki pomagał mu opróżnić mieszkanie z dokumentów pozostawionych przez emigrantów marcowych; Bartoszewski dostał informację że może być u niego rewizja
W 1976 r. został członkiem Komitetu Obrony Robotników. Jeździł na radomskie procesy robotników organizowane przez władze komunistyczne po czerwcu 1976, a odbywające się w atmosferze terroru i zastraszania — zarówno podsądnych, ich adwokatów, jak i osób wspierających. Został wówczas dotkliwie pobity
Zaangażował się w tworzenie podziemnego ruchu wydawniczego. Drukował pierwsze czasopisma niezależne: „Biuletyn informacyjny KOR” i „Komunikat”. W październiku 1976 pierwszy raz został zatrzymany przez milicję. Był jednym z współorganizatorów Czarnego Marszu — manifestacji krakowskich studentów po zamordowaniu Stanisława Pyjasa w maju 1977. W sumie zatrzymany i aresztowany był 44 razy
W sierpniu 1980 Chojecki z Konradem Bielińskim trafił do strajkującej Stoczni Gdańskiej. Drukowali ulotki i biuletyny strajkowe. 23 sierpnia został aresztowany kiedy na chwilę wyszedł poza bramę Stoczni. Zwolniono go z aresztu kiedy zostały podpisane Porozumienia Sierpniowe. Dzięki nim ponownie dostał pracę w Instytucie Badań Jądrowych
Był w składzie komisji ds. dostępu „Solidarności” do środków masowego przekazu. Organizował ruch wydawniczy Regionu Mazowsze NSZZ „Solidarność”
Jesienią 1981 Chojecki pojechał do Frankfurtu nad Menem by zaprezentować polski niezależny ruch wydawniczy na największych w Europie targach książki. Do Polski wrócił w 1990 r. Współtworzył pierwszą komercyjną stację telewizyjną NTW, założył też Grupę Filmową „Kontakt”. Jest producentem i scenarzystą kilkuset filmów dokumentalnych o najnowszej historii Polski
W 2003 r. zainicjował powstanie Stowarzyszenia Wolnego Słowa — został jego prezesem honorowym. W 2022 r. prezydent Andrzej Duda odznaczył go Orderem Orła Białego /za PAP /10.10.2025/
—
JAN JAKUBOWSKI
Jan Jakubowski zmarł w Gdańsku, w piątek, 3 października, w wieku 84 lat
Najwięcej osób pamięta go zapewne z lat 1991-96, kiedy był redaktorem naczelnym “Dziennika Bałtyckiego”
Inżynier, absolwent Politechniki Gdańskiej, zaraz po studiach pracował w zawodzie, ale ostatecznie górę wzięła pasja dziennikarska. W mediach i z mediami został już do końca, z przerwą na stan wojenny, kiedy to władze PRL objęły go zakazem pracy za działalność w “Solidarności”
Był człowiekiem delikatnym i życzliwym, z poczuciem humoru. Na naradach redakcyjnych raczej wsłuchiwał się niż mówił. Siedział z nieodłącznym papierosem w jednej ręce, druga – co jakiś czas służyła mu do podkręcania wąsa
Wolał nadawać pracy redakcji ogólny kierunek niż mówić co i jak ma być zrobione. Oczekiwał pomysłowości autorów i szefów działów, przynoszenia dobrych tematów
Pierwsze lata po upadku PRL oznaczały zmianę pokoleniową w świecie dziennikarzy. W fachu zostali niemal wyłącznie ci którzy nie ześwinili się pisaniem paszkwili w stanie wojennym, nie siali propagandowych kłamstw “komuny”
Nowa Polska szeroko otworzyła drzwi dla nowego pokolenia, nieuwikłanego w peerelowskie zależności. Do “Dziennika Bałtyckiego” przychodzili młodzi, chcieli pisać artykuły, robić zdjęcia
Jan Jakubowski, który z siwymi kędzierzawymi włosami wyglądał na starszego, niż wynikało to z metryki, sprawiał wrażenie jakby był gdańską wersją Sfinksa. Cichy, tajemniczy, ale z umiejętnością wypowiadania właściwych słów we właściwej chwili. Takim zapamiętało go niemal całe pokolenie gdańskich dziennikarzy i fotoreporterów
Podpisywał się J.J., więc w rozmowach między sobą pracownicy redakcji mówili o nim „Dżej-Dżej”
Na wieść o śmierci Jana Jakubowskiego Robert Kwiatek napisał: Nie rządził twardą ręką, Redaktor Naczelny, który mnie wtedy młodego chłopaka przyjmował do pracy w Dzienniku Bałtyckim. Kiedy Go zapytałem czy widzi we mnie potencjał jako fotoreportera, bo mogę mieć inne pomysły na życie, odpowiedział że będę jednym z najlepszych w tym fachu. Dziękuję, spoczywaj w pokoju
Był dzieckiem rodziców których II wojna światowa rzuciła daleko od polskiego domu. Jan Jakubowski urodził się 16 maja 1941 w Nitaur koło Rygi, na Łotwie. Powojenną młodość spędził w Elblągu, na studia przyjechał do Gdańska, z którym związał swoje dalsze losy
W 1964 r. ukończył Wydział Elektroniki na PG. Jeszcze na studiach zdobywał pierwsze doświadczenia jako dziennikarz: publikował w tygodniku studenckim “Politechnik”, od roku 1961 do 1968 był tam kierownikiem działu, a następnie sekretarzem redakcji i szefem oddziału w Gdańsku
Jednocześnie pracował zgodnie ze swoim wykształceniem. W latach 1964-67 był konstruktorem w Gdańskich Zakładach Radiowych T-18 /późniejszy Unimor/, następnie technologiem w Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni, a także – do 1974 – specjalistą w Instytucie Informatyki PG
Ostatecznie wybrał to co było jego pasją. W latach 1973-75 był publicystą, kierownikiem działu nauki i kultury w „Tygodniku Morskim”, 1975-81 kierownikiem działu oświaty i nauki tygodnika „Czas”. Od roku 1976 należał Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich /SDP/, w latach 1980-82 i ponownie od 1989 członek Rady SDP
O jego dalszych losach zadecydowało zaangażowanie w działalność opozycyjną wobec władz PRL. Między 1980 a 1981 był przewodniczącym Komisji Zakładowej Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” w Gdańskim Wydawnictwie Prasowym
W sierpniu 1981 zorganizował w Gdańsku akcję „Dni bez prasy /reżimowej/”. Po wprowadzeniu stanu wojennego i likwidacji tygodnika „Czas” został zwolniony z pracy i objęty zakazem wykonywania zawodu dziennikarza
W latach 1982-89 zatrudniano go jako pracownika technicznego PG. Był jednym z współtwórców prasy podziemnej w Gdańsku: 1983-89 redaktor i autor tekstów w piśmie „Przekaz”, 1984-86 redaktor nielegalnego biuletynu „Solidarność. Pismo Regionu Gdańskiego”, 1988-89 redaktor podziemnej „Gazety Politechnicznej”. Na podziemnych łamach funkcjonował pod pseudonimami „Okoń” i „Maciej Leszczyński”
W 1989 współtworzył „Tygodnik Wyborczy”, przekształcony po czerwcowych wyborach w „Tygodnik Gdański”, gdzie w latach 1989-91 był zastępcą redaktora naczelnego. Redaktorem naczelnym „Dziennika Bałtyckiego” był od lutego 1991 do końca listopada 1996
Od roku 1997 prowadził własną działalność wydawniczą pod szyldem JT Transmedia, publikując następujące pozycje: Zapiski stuletniej przeszłości. Sopocki tenis w latach 1897-1997 /1998/, Stan wojenny, wspomnienia i oceny /1999/, Portowców gdańskich drogi do wolności /2000/, Ołtarze papieskie na Pomorzu /2002/, Borusewicz. Jak runął mur /2005/, My, podziemni. Cisi bohaterowie stanu wojennego /2006/
Od roku 2007 był na emeryturze. Odznaczony m.in. odznaką „Zasłużony Działacz Kultury” /2001/, medalem z okazji 25 rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych /2005/, medalem „Niepokorni na Politechnice Gdańskiej 1945-1989” /2010/, Krzyżem Wolności i Solidarności /2016/, Krzyżem Kawalerskie Orderu Odrodzenia Polski /2021/
Laureat nagrody Klubu Publicystów Naukowych Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich – Polskiej Akademii Nauk /1977/. Był żonaty z Ewą z domu Suską /28 VII 1942 – 23 III 1995 Gdańsk/, ojciec Marii /ur. 1965/ i Anny /ur. 1967/ /za www.gdansk.pl/ /5.10.2025/
—
BP ANTONI PACYFIK DYDYCZ
Zmarł biskup senior diecezji drohiczyńskiej Antoni Pacyfik Dydycz – poinformowała Konferencja Episkopatu Polski. Miał 87 lat
Był m.in. przewodniczącym Zespołu Pomocy Kościołowi na Wschodzie. Duchownego pożegnał w mediach społecznościowych poseł Jacek Sasin. „Człowiek wielkiej mądrości i pokory” – napisał o zmarłym polityk
Konferencja Episkopatu Polski poinformowała w niedzielę 14 września że w wieku 87 zmarł biskup senior diecezji drohiczyńskiej Antoni Pacyfik Dydycz
Odejście duchownego skomentował w mediach społecznościowych poseł PiS Jacek Sasin. „Dotarła do mnie bardzo smutna wiadomość – odszedł biskup Antoni Pacyfik Dydycz, człowiek wielkiej mądrości i pokory” – napisał polityk
Dodał że z każdej rozmowy z biskupem „wynosił lekcje które pozostaną z nim na całe życie”. „Spoczywaj w pokoju. Składam szczere wyrazy współczucia rodzinie i bliskim” – przekazał Sasin
Bp Antoni Pacyfik Dydycz urodził się w Serpelicach 24 sierpnia 1938. W latach 1976-82 był prowincjałem Warszawskiej Prowincji Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów. W tym czasie był również przewodniczącym Konferencji Wyższych Przełożonych Męskich i Żeńskich Zakonów i Zgromadzeń Franciszkańskich /1978-82/
20 czerwca 1994 został biskupem drohiczyńskim. Święcenia biskupie – z rąk abp. Józefa Kowalczyka, nuncjusza apostolskiego w Polsce – otrzymał 10 lipca 1994
Jego zawołaniem biskupim były słowa „Populus Tuus – hereditas Tua” /Lud Twój dziedzictwem Twoim/. Biskup był także przewodniczącym Zespołu Pomocy Kościołowi na Wschodzie w Konferencji Episkopatu Polski
W 2008 r. prezydent RP Lech Kaczyński nadał biskupowi Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski. Został również laureatem Nagrody Społecznej im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego za rok 2012. W 2023 r. otrzymał medal „Zasłużony dla Nauki Polskiej Sapientia et Veritas”
„Powierzajmy Miłosierdziu Bożemu duszę ś.p. bp. Antoniego Dydycza, wypraszając Mu łaskę życia wiecznego” – napisano w komunikacie Kurii diecezjalnej w Drohiczynie
Serwis Vatican News napisał że bp Antoni Dydycz był niezwykle zasłużony dla Kościoła. Jednym z jego osiągnięć było przygotowanie wizyty apostolskiej Jana Pawła II w Drohiczynie w 1999 r. W 2013 r. papież Franciszek skierował do niego list z okazji 50-lecia posługi kapłańskiej, wspominając jego książkę „Trzy miłości. Kościół-Ojczyzna-Rodzina” /za PAP/ /14.9.2025/
Nie żyje bp Antoni Dydycz
W wieku 87 lat zmarł bp Antoni Pacyfik Dydycz, biskup pomocniczy senior diecezji drohiczyńskiej – poinformowała diecezja drohiczyńska
„Kuria diecezjalna w Drohiczynie z głębokim żalem informuje że 14 września w wieku 87 lat odszedł do Domu Ojca ś.p. bp Antoni Pacyfik Dydycz OFMCap. – biskup senior diecezji drohiczyńskiej” – poinformowała diecezja drohiczyńska
„Powierzajmy Miłosierdziu Bożemu duszę ś.p. bp. Antoniego Dydycza, wypraszając Mu łaskę życia wiecznego” – napisano w komunikacie diecezji drohiczyńskiej
Antoni Dydycz urodził się w rodzinie rolniczej w Serpelicach 24 sierpnia 1938 jako syn Michała /1902-84/ i Janiny z d. Adamiuk /1912-2004/. Został ochrzczony 25 września 1938 w Konstantynowie
W rodzinnej wsi ukończył Szkołę Podstawową, a w 1954 r. Liceum Biskupie w Lublinie. 14 sierpnia 1954 wstąpił do Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów w Łomży. Profesję czasową złożył w Nowym Mieście n. Pilicą 15 sierpnia 1955, przyjmując imię zakonne – Pacyfik
Szkołę średnią kontynuował w Niższym Seminarium Duchownym oo. Kapucynów w Nowym Mieście /Seminarium Serafickie/. Egzamin dojrzałości zdał eksternistycznie w 1957 r. w II Liceum Ogólnokształcącym im. Jana Kochanowskiego w Krakowie
Studia filozoficzno-teologiczne odbył w Wyższym Seminarium Duchownym oo. Kapucynów w Łomży w latach 1957-63. W ich trakcie złożył profesję wieczystą 26 sierpnia 1961 w Nowym Mieście n. Pilicą. Święcenia diakońskie otrzymał 30 marca 1963 z rąk ks. Czesława Falkowskiego /1887-1969/, biskupa łomżyńskiego /1949-69/
Wspomniany ordynariusz udzielił mu również święceń kapłańskich 29 czerwca 1963, które miały miejsce w kościele kapucyńskim pw. Matki Bożej Bolesnej w Łomży. Po święceniach kapłańskich pracował jako katecheta lubelskich szkół średnich. Jednocześnie w latach 1964-67 studiował socjologię na Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, uzyskując w 1970 r. tytuł magistra
Od 1967 do 1976 r. był gwardianem klasztoru kapucyńskiego w Białej Podlaskiej. w latach 1976-82 był prowincjałem Warszawskiej Prowincji Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów. W tym czasie był również przewodniczącym Konferencji Wyższych Przełożonych Męskich i Żeńskich Zakonów i Zgromadzeń Franciszkańskich /1978-82/
W czasie kapituły generalnej 9 czerwca 1982 został wybrany definitorem generalnym zakonu. Tę funkcje pełnił w latach 1982-94 w Kurii Generalnej Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów w Rzymie. Stopień naukowy doktora z nauk humanistycznych /historia/ uzyskał 29 marca 1994 na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu
20 czerwca 1994 został prekonizowany biskupem drohiczyńskim. Święcenia biskupie – z rąk ks. abp. Józefa Kowalczyka, nuncjusza apostolskiego w Polsce – otrzymał 10 lipca 1994 i tego też dnia odbył ingres do katedry drohiczyńskiej. Współkonsekratorami byli ks. abp Stanisław Szymecki – metropolita białostocki i ks. abp Francesco Gioia OFMCap. z Rzymu – ówczesny sekretarz Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Migrantów i Podróżnych
24 lipca 1994 odbył ingres do konkatedry w Sokołowie Podlaskim. Zawołanie biskupie to Populus Tuus – hereditas Tua /Lud Twój dziedzictwem Twoim/. Przeszedł na emeryturę 29 marca 2014
W Konferencji Episkopatu Polski był przewodniczącym Zespołu Pomocy Kościołowi na Wschodzie i wiceprzewodniczącym Komisji ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego. Łącznie 14 lat był przewodniczącym Komisji ds. Trzeźwości, a następnie Zespołu ds. Apostolstwa Trzeźwości
Został ponadto członkiem Zespołu ds. Kontaktów z Konferencją Episkopatu Litwy oraz Komisji Mieszanej: Biskupi – Wyżsi Przełożeni Zakonni. Z upoważnienia Episkopatu Polski był koordynatorem przygotowań do rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego męczenników Wschodu /kapelanów wojskowych zamordowanych na Wschodzie, w tym ofiar zbrodni katyńskiej/
W 2008 r. prezydent RP Lech Kaczyński „w uznaniu wybitnych zasług dla Kościoła w Polsce i za działalność społeczną na rzecz polskich rodzin” nadał mu Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski. W 2011 r. został przyjęty w poczet członków Zakonu Rycerskiego Grobu Bożego w Jerozolimie /za KAI, kh/Stacja7/ /14.9.2025/
—
BP JAN SZKODOŃ
Nie żyje bp Jan Szkodoń. Biskup pomocniczy senior Archidiecezji Krakowskiej zmarł w wieku 78 lat, po 56 latach kapłaństwa
O śmierci duchownego poinformował metropolita krakowski, abp Marek Jędraszewski
Duchowny urodził się 19 grudnia 1946 w Chyżnem na Orawie. Szkołę podstawową ukończył w rodzinnej miejscowości w 1960 r. Liceum ukończył w Jabłonce. Po maturze w 1964 r. wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Krakowskiej
Święcenia kapłańskie przyjął w Jabłonce w 1970 r. z rąk ówczesnego metropolity krakowskiego kard. Karola Wojtyły. W Makowie Podhalańskim dwa lata był wikarym, a później przez rok w parafii Matki Bożej Zwycięskiej w Borku Fałęckim w Krakowie
W latach 1973-76 studiował na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, w Instytucie Pastoralnym. Zdobył tytuł doktora, a jego praca nosiła tytuł: „Nierozerwalność małżeństwa jako problem duszpasterski Kościoła w Polsce w latach 1946-1970”
Po powrocie do Krakowa pracował jako sekretarz synodu archidiecezji krakowskiej. Prowadził wykłady z teologii pastoralnej i z teologii życia wewnętrznego na Papieskim Wydziale Teologicznym
W 1979 r. kard. Franciszek Macharski powierzył mu rolę ojca duchownego Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Krakowskiej
14 maja 1988 papież Jan Paweł II mianował ks. Jana Szkodonia biskupem pomocniczym Archidiecezji Krakowskiej. Święcenia biskupie przyjął w katedrze na Wawelu 4 czerwca 1988
Konsekratorami byli kard. Franciszek Macharski, abp Jerzy Ablewicz i bp Stanisław Nowak. Jako swoje zawołanie bp Jan Szkodoń przyjął słowa „Dominus ipse faciet”: Pan, On sam będzie działał
W 2022 r. papież Franciszek przyjął jego rezygnację z urzędu biskupa pomocniczego archidiecezji krakowskiej w związku z osiągnięciem wieku emerytalnego /za PAP/ /29.8.2025/
—
MACIEJ KRAKOWIAN
W katastrofie samolotu F-16, do którego doszło w trakcie przygotowań do pokazu lotniczego w Radomiu, zginął pilot major Maciej „Slab” Krakowian
To jeden z najbardziej doświadczonych i utytułowanych pilotów w Siłach Powietrznych RP, lider F-16 Tiger Demo Team Poland. Miał 35 lat
Do katastrofy samolotu F-16 doszło wczesnym wieczorem, kiedy odbywały się ćwiczenia przed pokazami lotniczymi Air SHOW w Radomiu, zaplanowanymi na 30 i 31 sierpnia
Informację o śmierci pilota opublikowało Wojskowe Centrum Rekrutacji we Wrocławiu. „W dzisiejszej katastrofie F-16 Tiger Demo Team w Radomiu zginął pilot mjr Maciej „Slab” Krakowian. Nie ma słów by wyrazić jak ogromna to tragedia. Cześć Jego Pamięci!” – napisało WCR
Maciej Krakowian swoją przygodę z lotnictwem rozpoczął w Wyższej Szkole Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie, nazywanej „Szkołą Orląt”. Po jej ukończeniu służył jako pilot samolotów szkolno-treningowych
W związku z talentem i zaangażowaniem w doskonalenie umiejętności latania zdecydowano o skierowaniu go na prestiżowe szkolenie na samoloty myśliwskie F-16 Fighting Falcon w Stanach Zjednoczonych. W jego trakcie zdobył uprawnienia pilota-instruktora, co pozwoliło mu na prowadzenie szkoleń kolejnych pokoleń polskich pilotów F-16
Po powrocie z USA major Krakowian został przydzielony do 31 Bazy Lotnictwa Taktycznego w Poznaniu-Krzesinach. To główna baza operacyjna polskich F-16
Jako doświadczony pilot „Slab” zaangażowany był m.in. w misje NATO Air Policing, chroniąc przestrzeń powietrzną Sojuszu Północnoatlantyckiego
Największą popularność w środowisku lotniczym mjr Krakowian zdobył jako pilot pokazowy i lider zespołu F-16 Tiger Demo Team Poland. Zespół został stworzony w 2015 r., a jego celem jest prezentacja niezwykłych umiejętności samolotu F-16, w połączeniu z umiejętnościami polskich pilotów wojskowych
Pod jego dowództwem F-16 Tiger Demo Team Poland zdobył liczne nagrody i wyróżnienia na międzynarodowych pokazach lotniczych, w tym za najlepsze pokazy solowe /za interia.pl/ /28.8.2025/
—
STANISŁAW SOJKA
W wieku 66 lat zmarł Stanisław Sojka, nasz znakomity wokalista, pianista, skrzypek, kompozytor, aranżer
Sojka zmarł w czwartek 21 sierpnia, tego dnia miał wystąpić w festiwalu w Sopocie, odbywał tam już nawet próby, z których został odwieziony do szpitala
„Nie żyje Stanisław Sojka, wybitny kompozytor, muzyk i wokalista. To wielka strata dla polskiej kultury. Wspominając dorobek tego wielkiego artysty niech wybrzmi refren jednego z Jego najbardziej znanych utworów – Tolerancja: ‚Na miły Bóg… Życie nie tylko po to jest by brać, Życie nie po to by bezczynnie trwać, I aby żyć siebie samego trzeba dać’. Wieczny odpoczynek racz Mu dać, Panie!” – pożegnał Stanisława Sojkę prezydent Karol Nawrocki /Cezary Dąbrowski/zawszepolska.eu/ /22.8.2025/
—
WALTER WIESŁAW GOŁĘBIEWSKI
Odszedł Walter Wiesław Gołębiewski – działacz polonijny i sportowy, publicysta, historyk, politolog, ekonomista, ekspert UNIDO, prezes Światowej Rady Badań nad Polonią, prezes Polish American Congress – Florida Division, wiceprezes do spraw polskich Koalicji Amerykańskiej Polonii
Od wielu lat bardzo aktywnie działał w amerykańskiej Polonii na rzecz polskiej racji stanu
Wiesław Gołębiewski zmarł nagle 20 sierpnia w swoim domu na Florydzie. Urodził się w Warszawie 28 października 1942
Był autorem przeszło dwustu artykułów o problematyce polonijnej oraz współautorem trzech książek. W swojej działalności publicystycznej, politycznej i społecznej podkreślał tradycyjne wartości polskiego republikanizmu w zakresie wolności i niepodległości: narodu, państwa, jednostki
Przeciwnik porozumień „okrągłego stołu” oraz Magdalenki /1989 r./, zwolennik idei budowania Wspólnoty Polskiej na świecie niezależnie od miejsca naszego zamieszkania
Jako prezes Światowej Rady Badań nad Polonią organizował lub współorganizował przeszło dwadzieścia naukowych konferencji o Polonii i Polakach za granicą. Wcześniej w latach 1982-94 jako działacz sportowy był członkiem zespołu menedżerów reprezentacji USA, a później Kanady w Igrzyskach Olimpijskich w Los Angeles /1984/ oraz Igrzyskach Wspólnoty Brytyjskiej w 1990 r. w Nowej Zelandii i w Igrzyskach Olimpijskich w 1992 r. w Barcelonie
Do końca życia mieszkał z żoną Elżbietą na Florydzie. Stowarzyszenie „Wspólnota Polska” przesyła kondolencje rodzinie i bliskim naszego rodaka, dla którego Polska była pierwszą miłością i patriotycznym zobowiązaniem
Wiesław Gołębiewski urodził się 28 października 1942 w Warszawie, w polskiej, katolickiej rodzinie związanej z ruchem niepodległościowym. Ojciec Wacław odznaczony Krzyżem Armii Krajowej za walkę w Powstaniu Warszawskim 1944 r.
W USA Wiesław Gołębiewski zaczął używać również imienia Walter dla ułatwienia wymowy dla anglo języcznych odbiorców
Wykształcenie – Szkoła Podstawowa 140 w Warszawie /1949-56/, matura w Liceum Ogólnokształcącym 4 im. Adama Mickiewicza w Warszawie /1956–60/. Studia w latach 1960-65 na SGPiS /obecnie SGH/ w Warszawie, gdzie uzyskał stopień magistra ekonomii
W Polsce przez cały okres młodzieńczych lat – okres liceum, studiów, a nawet kilka lat po studiach uprawiał wyczynowo sport; kolarstwo szosowe będąc zawodnikiem Warszawianki
Małżeństwo od 1965 r. z Elżbietą Wysocką /Gołębiewską/. Syn Artur
W USA w 1982 r. studiował industria marketing and business law na Uniwersytecie w Denver. Ponadto ukończył College on Exercise Physiology and Sport Psychology – United States Olympic Committee w 1988, Colorado Springs USA
Po ukończeniu studiów na SGH w 1965 r. pracował w zakładach przemysłu odzieżowego, Państwowej Agencji Reklamowej oraz Centralach Handlu Zagranicznego Polservice, Dromex. W latach 1976-81 ekspert UNIDO /United Nations Industrial Development Organization/
W ramach tej aktywności stworzył opracowanie dotyczące współpracy Polski z krajami rozwijającymi się, w wyniku czego został wysłany na misję gospodarczą do Libii, Jordanii i Iraku
Na początku lat 80 XX w. wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, gdzie pracował dla Amerykańskiego, a później Kanadyjskiego Komitetu Olimpijskiego, jako szef ekipy olimpijskiej kolarstwa amerykańskiego, następnie kanadyjskiego
Jako trener i menedżer uczestniczył w Igrzyskach Wspólnoty Brytyjskiej w 1990 r. w Nowej Zelandii i w tej samej roli w Igrzyskach Olimpijskich w 1992 r. w Barcelonie. W tym okresie opracował i wydał książkę „ A Manual for Cycling Coaches” /United States Cycling Federation, Colorado Springs/
W latach 90 XX w. pracował jako dyrektor kilku firm, m.in. Polex- GM – dealer General Motors w Polsce i USA
Podróżując po świecie i mając okazję odwiedzania ośrodków polonijnych rozpoczął działalność publicystyczną dotyczącą życia Polonii oraz transformacji ustrojowej w Polsce. W swojej działalności publicystycznej, politycznej i społecznej podkreślał tradycyjne wartości polskiego republikanizmu w zakresie wolności i niepodległości: narodu, państwa, jednostki
Wiesław Gołębiewski jest autorem przeszło dwustu artykułów o tej problematyce oraz współautorem kilku książek. W 2013 r. napisał i wydał autobiografię pt. „Wspomnienia emigranta na tle powojennej polskiej rzeczywistości” /Toruń, Oficyna Wydawnicza Kucharski/, w której oceniał okres PRL, transformację ustrojową III RP oraz dzisiejszą rzeczywistość Polonii
Jako prezes Światowej Rady Badań nad Polonią organizował lub współorganizował szereg naukowych konferencji o Polonii i Polakach za granicą
Prezes Polish Club of Denver w latach 2000-02, prezes The Chamber of Commerce – Clear Creek County w latach 1997-2001
Delegat Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej na III Zjeździe Polonii i Polaków z Zagranicy, Warszawa, 22-26 września 2007. Delegat Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej na V Zjeździe Polonii i Polaków z Zagranicy. Od czerwca 2007 prezes Światowej Rady Badań nad Polonią
Prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej Zachodniej Florydy od października 2016. Wiceprezes Światowego Stowarzyszenia Republika Polonia
Wiceprezes do spraw polskich Koalicji Polonii Amerykańskiej od 2017 r. Przewodniczący Klubu Gazety Polskiej na Florydzie od 2019 r. Członek Związku Narodowego Polskiego w USA oraz Polish American Historical Association
Organizator lub współorganizator wielu konferencji naukowych dotyczących badań nad Polonią: ”Polacy i Polonia na świecie – stan badań i ich perspektywy na XXI wiek” Suwałki, 15-17 września 2006, ”Dziedzictwo Polaków na Wschodzie i Ich związki z Macierzą” – Warszawa, 22-24 czerwca 2007, ”Polacy w Ameryce Północnej – 400-lecie, Warszawa, Muzeum Łazienki Królewskie, 7–-listopada 2008, „Niepodległościowe uchodźstwo polskie w Europie i na świecie i jego rola w pomocy Krajowi po Układzie Jałtańskim 1945-1990”, Warszawa, Muzeum Niepodległości, 22–24 października 2009 r., „Polacy w Ameryce Łacińskiej”, UKSW – Warszawa, 8-9 kwietnia 2011, „Polacy w Niemczech”, Muzeum Niepodległości w Warszawie, 20-21 kwietnia 2012, „Konsekwencje deportacji oraz losy Polaków na Wschodzie po agresji sowieckiej na Polskę 1939”, Muzeum Niepodległości w Warszawie, 12-13 kwietnia 2013, „Rola mediów polskich w podtrzymywaniu tożsamości narodowej mniejszości polskiej na Ukrainie, Białorusi, Litwie i Łotwie po rozpadzie ZSRR”, Muzeum Niepodległości w Warszawie, 30 lipca 2014, „Przywództwo polonijne i jego rola w utrzymaniu polskiej tożsamości narodowej”, UKSW Warszawa, 12–13 czerwca 2015, „Millenium na Uchodźstwie w USA”, Senat Rzeczypospolitej Polskiej, Warszawa, 18 kwietnia 2016, „Rola Wychodźstwa Polskiego w kształtowaniu świadomości narodowej młodego pokolenia Polaków na emigracji i w krajach byłego ZSRR”, UKSW, Warszawa 9-10 czerwca 2017, „Rola i Udział Emigracji Polskiej w Odzyskaniu Niepodległości w 1918 r., 13-14 listopada 2018, Warszawa, UKSW, „Polskie Wychodźstwo i Jego Przyczyny Podczas II Wojny Światowej i Po Jej Zakończeniu, 24-25 października 2019, Warszawa, UKSW, „Udział i Rola Polonii USA w kształtowaniu relacji polsko-amerykańskich w XX i XXI wieku, Orchard Lake Schools, USA, 9-10 października 2020, „Emigracja Stanu Wojennego: Przyczyny, Charakter i Znaczenie dla Polski z Perspektywy 40 Lat, Polskie Centrum im Jana Pawła II, Clearwater FL, USA, 15-16 października 2021, „Rola i zadania Polonii i Polaków za granicą w obronie dobrego imienia i prawdy historycznej Polaków i Polski”, 8 października 2022, Warszawa, UKSW
Wiesław Gołębiewski obok funkcji przewodniczącego komitetu organizacyjnego konferencji był zawsze prelegentem własnych referatów napisanych na daną konferencję. Z tej naukowej działalności zostało wydanych siedem książek. Napisał przeszło dwieście artykułów dotyczących Polonii oraz programów współpracy kraj/Polonia, które przedstawiał w TV Polonia, You Tube, Facebook, Google oraz prasie polonijnej w USA, Kanadzie, Polsce
Był zapraszany do Klubów Polonijnych jako prelegent podczas obchodów Narodowych Świąt Polskich, jak ustanowienie Konstytucji 3-Maja, Odzyskanie Niepodległości 11 listopada
Był zwolennikiem idei politycznej polskiego republikanizmu opartego i budowanego na demokratycznych zasadach wolności i niepodległości: narodu, państwa, jednostki. Miał wielki szacunek dla naszych narodowych wartości i dziedzictwa – Bóg Honor i Ojczyzna
W pełni popierał Rzeczpospolitą otwartą na świat, nasze członkostwo w NATO i UE, przy zachowaniu naszej tożsamości narodowej. Był przeciwnikiem realizacji porozumień „okrągłego stołu i uzgodnień w Magdalence”, widząc konieczność pokazania prawdy o najnowszej historii Polski po drugiej wojnie światowej i tzw. „transformacji ustrojowej”, opracowanej przez historyków i politologów
Wyznawał jedność narodową Polaków niezależnie od naszego miejsca zamieszkania w świecie, budowanej w oparciu o nasze dziedzictwo narodowe i współpracę z Ojczyzną. Szerzył ideę obrony dobrego imienia i prawdy historycznej na świecie o Polsce i Polakach
Odznaczenia – Patriae Commodis Serviens – KRZYŻ POLONIA w uznaniu zasług dla sprawy polskiej, przyznany przez Kapitułę Krzyża Polonii Światowej Rady Badań nad Polonią, Warszawa, 2017, Medal 100-lecia Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów i Kolarstwa Polskiego – 1986, Dyplom od prezydenta CIO Antonio Samarancha za udział i sukces w XXV Igrzyskach Olimpijskich, Barcelona 1992, Dyplom uznania od Rządu Kanady za udział w Igrzyskach Olimpijskich Barcelona 1992 oraz Igrzyskach Wspólnoty Brytyjskiej – Nowa Zelandia 1990
Order Męczeństwa i Zwycięstwa dla Represjonowanych od 1939 do 1989 za Walkę o Polskę Wolną i Sprawiedliwą przyznany w 2003 r. przez Krajowy Związek Weteranów Walk 1939-1989 o Polskę Wolną i Sprawiedliwą, Medal Wojska Polskiego, Decyzja Ministra Obrony Narodowej nr 714 z 5.04.2019
Honorowe Medale i Dyplomy za zasługi i wkład pracy w obronie dobrego imienia Polaków i Polski na świecie od wielu organizacji, uczelni, instytutów, miast… /trudno je wszystkie wymienić/
Wiesław Gołębiewski oprócz wydawnictw książkowych jest autorem ponad dwustu artykułów, referatów dotyczących głównie spraw związanych z historią i współczesnością Polonii na świecie, które prezentował na międzynarodowych naukowych konferencjach, w mediach społecznościowych oraz publikował w takich czasopismach krajowych i polonijnych jak Panorama Polska w Toronto, Magazyn Kulturalny /Edmondom, Kanada/, Biuletyn PAP – Polonia dla Polonii, Echa Kolorado, Rocznik Polonii – wydawany przez Światową Radę Badań nad Polonią, „Echa Polesia” – Kwartalnik ZPB /Związku Polaków na Białorusi/
Wiesław Gołębiewski jest autorem książki o tematyce związanej ze światem Polonii i Polaków za granicą pt. „Wspomnienia emigranta na tle powojennej polskiej rzeczywistości”, Oficyna Wydawnicza Kucharski – Toruń 2013, oraz współautorem kilku książek: „Rodacy na Stadionach Świata” – X Międzynarodowe Sympozjum Biografistyki Polonijnej – Kielce 2007, „Polacy i Polonia na świecie – Stan badań i ich perspektywy na XXI wiek” – Materiały z międzynarodowej konferencji naukowej, Suwałki 2006, „Polska-Dwa Światy Kraj i Polonia” – Wyd. Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Warszawa 2009, „Obchody Milenium na Uchodźstwie w 50 Rocznicę, Wyd. UKSW, Warszawa 2016, „Rola Emigracji Polskiej W Odzyskaniu Niepodległości 1918 r., Światowa Rada Badań nad Polonią, Warszawa 2018, „Emigracja Stanu Wojennego: Przyczyny, Charakter i Znaczenie dla Polski z Perspektywy 40 Lat”- Materiały z Konferencji Naukowej Obradującej w Clearwater na Florydzie /USA/ 15-16 października 2021, Kraków 2021
Wiesław Gołebiewski jest również autorem raportu dla United Nations Industrial Development Organization /UNIDO/ – „Cooperation between Poland and developing countries” /Współpraca Polski z krajami rozwijającymi się/UNIDO, Wiedeń, 1977
Jako prezes Światowej Rady Badań nad Polonią Walter Wiesław Gołębiewski był organizatorem lub współorganizatorem corocznych konferencji naukowych tego stowarzyszenia, dotyczących historii Polonii i Polaków za granicą. W każdej z tych konferencji był przewodniczącym komitetu organizacyjnego oraz autorem referatu /za wspolnotapolska.org.pl/ /22.8.2025/
—
LUDWIK KLUZA
1 sierpnia, w 81 rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, cicho i spokojnie odszedł mgr inż. Ludwik Kluza. Miał 88 lat
Był absolwentem Politechniki Warszawskiej, konstruktorem, wynalazcą pełnym pasji tworzenia i działania, do końca aktywnym w organizowaniu wydarzeń społecznych i kulturalnych, ale przede wszystkim ciepłym i kochanym Człowiekiem
Urodził się w dumnej II Rzeczypospolitej, jego losy sprzęgnięte były z losami Polski. Przeżył II wojnę światową, borykał się z trudnościami powojennej Polski, ale odnalazł swoją misję i pasję stając się konstruktorem i wynalazcą
Zawsze wrażliwy na wszystko co polskie. Pełen zapału angażował się w sprawy społeczne i kulturalne. Kawaler Krzyża Służby Niepodległości
Wychował dwóch synów, doczekał trójki wnucząt, będąc ich wzorem i filarem na którym budowali swoje postawy
8 sierpnia pożegnamy ś.p. Ludwika w Warszawie: o godz. 11 w kościele Wniebowstąpienia Pańskiego na warszawskim Ursynowie, al. KEN 101. Po mszy nastąpi odprowadzenie do grobu rodzinnego na Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie
/Agnieszka Hałaburdzin-Rutkowska, prezes Fundacji Walczącym o Niepodległość, Wyklętych, Pokrzywdzonych, Internowanych, Więzionych/
—
JADWIGA MORAWIECKA
Zmarła Jadwiga Morawiecka. Informację o jej śmierci przekazał syn, były premier Mateusz Morawiecki
„Moja nauczycielka życia, miłości, dobra i odpowiedzialności. Najbardziej wyśniona mama na świecie” – napisał w pożegnalnym wpisie
„Dziś odeszła moja mama. Moja nauczycielka życia, miłości, dobra i odpowiedzialności. Jej serce. Jej umysł. Jej ręce. Najbardziej wyśniona mama na świecie” – napisał Mateusz Morawiecki
„Kiedyś powiedziałem że wszystko co we mnie dobre – zawdzięczam mamie. Dziś powtarzam to z jeszcze większą wdzięcznością i wzruszeniem. To jej zawdzięczam swoją wiarę, wytrwałość i dumę z naszej ojczyzny. To dzięki mamie wiem że miłość jest silniejsza niż śmierć” – dodał były premier
„To od niej dostałem pierwszą książkę. Od niej nauczyłem się że Polska zaczyna się w sercach. Że codzienna praca dla innych ma sens. Że trzeba trzymać się prawdy – nawet jeżeli jest trudna” – napisał Mateusz Morawiecki
Były premier dodał że każdy kto poznał jego matkę „czuł jej ciepło, pogodę ducha, wiarę i mądrość”. „Życie mamy pełne było trudu i łez. I czymś niezwykłym było to jak potrafiła doceniać każdy promyk nadziei, cieszyć się każdą chwilą, traktować miłość jak dar, jak tlen” – napisał
„Kochała bezgraniczną miłością nie tylko najbliższą rodzinę, ale była wśród tych nielicznych którzy potrafią kochać nawet swoich nieprzyjaciół” – dodał
Morawiecki napisał że jego matka „była cichą bohaterką walki o wolną Polskę, o lepszy świat”. „Była tą matką i tą żoną, która ‚w mrocznych izbach wyszywała na sztandarach hasło honor i ojczyzna'” – stwierdził b. premier
Przypomniał że Jadwiga Morawiecka była przyjaciółką Marianny Popiełuszko, matki ks. Jerzego oraz Anny Walentynowicz. „Mama była osobą skromną, ale o wielkim sercu. Nigdy nie pragnęła rozgłosu, a jej największą radością było dobro, którym emanowała wokół siebie. Kręgi tego dobra rozchodziły się po najgłębszych zakamarkach duszy. Niech tam pozostaną” – napisał Morawiecki
„Dziękuję Ci, mamo. Za wszystko. Twoje serce i twoje dzieło wpisały się na zawsze w wieczność. Zawsze będziesz z nami. Bóg z Tobą” – dodał b. premier
Pożegnalny wpis zamieścił również prezydent Andrzej Duda. „Odeszła pani Jadwiga Morawiecka – mama premiera Mateusza Morawieckiego. Należała do tych cichych, ale wielkich żon i matek, kobiet – bohaterek naszej wolności. Panu premierowi i całej rodzinie przekazujemy z Agatą głębokie wyrazy współczucia. Łączymy się z wami w modlitwie” – napisał prezydent
„Mateuszu, przyjmij wyrazy głębokiego współczucia. Siły, otuchy, wiary. Wieczny odpoczynek dla twojej dzielnej mamy” – napisała Joanna Lichocka. „Mateusz, trzymaj się. Przyjmij najszczersze wyrazy współczucia. Wspólnie ze znajomymi i rodziną modlimy się za twoją mamę. Niech spoczywa w pokoju” – napisał Jacek Sasin
Anna Maria Żukowska z Lewicy dodała wpis: „Wyrazy współczucia dla pana i pańskich bliskich”. „Wyrazy współczucia” – napisała Paulina Matysiak z partii Razem
Jadwiga Morawiecka była działaczką opozycyjną, żoną Kornela Morawieckiego i matką byłego premiera Mateusza Morawieckiego. Urodziła się w 1930 r. w Stanisławowie, z wykształcenia była chemikiem, absolwentką Uniwersytetu Jagiellońskiego
W 1959 r. poślubiła Kornela Morawieckiego, opozycjonistę i lidera Solidarności Walczącej. Mieli pięcioro dzieci, cztery córki i syna. W latach 1979-89 była aktywną działaczką opozycyjną. W swoim mieszkaniu organizowała spotkania działaczy opozycyjnych związanych z Komitetem Obrony Robotników oraz Ruchem Obrony Praw Człowieka i Obywatela. Przechowywała i kolportowała niepodległościowe wydawnictwa. Aktywnie uczestniczyła w wydarzeniach patriotycznych
W latach 1982-89 była inwigilowana z powodu działalności w Solidarności Walczącej we Wrocławiu. Wielokrotnie przesłuchiwana przez Służbę Bezpieczeństwa, w jej mieszkaniu przeprowadzono przeszukania, podczas których rekwirowano niepodległościowe wydawnictwa. W związku z tym w latach 1985-87 miała zastrzeżenie wyjazdów zagranicznych
W 2019 r. została odznaczona przez prezydenta Krzyżem Wolności i Solidarności /za interia.pl/ /3.8.2025/
—
LUDWIKA MENDELSKA
Nie żyje Ludwika Mendelska, która w czasie Powstania Warszawskiego działała w służbie ochotniczej na Powiślu i w Śródmieściu. Miała 92 lata
Urodziła się w 1932 r. w Warszawie. Jako 12-letnia dziewczynka pomagała w szpitalu polowym, chodziła po wodę dla powstańców, opatrywała rannych, gotowała, pomagała ojcu który służył w Armii Krajowej
Informację o jej śmierci przekazała organizacja BohaterON zajmująca się upamiętnianiem uczestników Powstania Warszawskiego
„Na wieczną wartę w przeddzień 81 rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, którą dziś obchodzimy, odeszła Ludwika Mendelska. Kiedy wybuchło Powstanie miała 12 lat. Należała do służb pomocniczych”
Urodziła się w Warszawie, ale od 1958 r. mieszkała w Elblągu. Co roku bywała jednak na uroczystościach rocznicowych w stolicy
„Pani Ludwika wykazywała się ogromną odwagą i siłą, była świadkiem wielu okrutnych i drastycznych scen oraz sytuacji. W Powstaniu straciła całą rodzinę. W ostatnim dniu Powstania od kuli snajpera, która trafiła w tętnicę szyjną, na jej oczach zginął ukochany tatuś Tadeusz Pyrkosz. Po upadku Powstania trafiła do pogotowia sierot Powstania Warszawskiego” – wspomina Ludwikę Mendelską Elbląskie Centrum Usług Społecznych /za RMF24/ /1.8.2025/
W wieku 92 lat zmarła Ludwika Mendelska – uczestnik Powstania Warszawskiego. O jej śmierci poinformował BohaterON
Mendelska w czasie walk w Warszawie pomagała w szpitalu polowym. „Dotarła do nas kolejna niespodziewana wiadomość…, tuż przed swoimi 93 urodzinami na wieczną wartę odeszła Ludwika Mendelska”
„W czasie Powstania Warszawskiego jako 12-letnia dziewczynka pomagała w szpitalu polowym, gdzie opatrywała rannych, chodziła po wodę dla powstańców, gotowała” – napisano na profilu ogólnopolskiej kampanii upamiętniającej uczestników powstania
Ludwika Mendelska, z domu Pyrkosz, urodziła się 24 sierpnia 1932 w Warszawie. Podczas Powstania Warszawskiego w wieku 12 lat działała w służbie ochotniczej na Powiślu i w Śródmieściu
W 2020 r. została odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi
„W Powstaniu zajmowałam się przede wszystkim zaopatrzeniem, bo rannych jeszcze wtedy nie było… Tatuś pokazał mi kolegę który na sąsiednim podwórzu miał studnię, taką na pompę, bo jeszcze z początku było trochę wody, a potem już woda zginęła, prądu też potem już nie było” – wspominała w archiwalnej rozmowie z Muzeum Powstania Warszawskiego
„Nosiłam w kociołkach wodę, by jak przyjdą chłopcy zagotować ją na herbatę czy tam coś bodajby ugotować. To takie gospodarcze sprawy były dosłownie” – mówiła Mendelska /za PAP/
—
HALINA JĘDRZEJEWSKA „SŁAWKA”
Halina Jędrzejewska ps. „Sławka”, która w czasie Powstania Warszawskiego była sanitariuszką, zmarła w wieku 99 lat
„Dopóki mogła na obchodach kolejnych rocznic zawsze byliśmy razem. Niestety od kilku lat zdrowie nie pozwalało jej w nich uczestniczyć. Co innego jednak nie widzieć się od jakiegoś czasu, a co innego wiedzieć że więcej już nie będzie szansy się zobaczyć” – żegna zmarłą Rafał Trzaskowski
„Bardzo smutna wiadomość w przeddzień 81 rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Tej nocy odeszła Pani Halina Jędrzejewska Sławka. W czasie Powstania była sanitariuszką. Za swoje bohaterstwo została dwukrotnie odznaczona Krzyżem Walecznych. Honorowa Obywatelka Warszawy” – napisał prezydent Warszawy
„Dziękuję za Pani oddanie i poświęcenie dla stolicy. Za każde spotkanie i rozmowę. Będziemy o Pani zawsze pamiętać” – dodał
Zmarłą pożegnano także na profilu Muzeum Powstania Warszawskiego. „Z wielkim smutkiem przyjęliśmy wiadomość że w wieku 99 lat odeszła na wieczną wartę Pani Halina Jędrzejewska ps. Sławka” – napisano
Muzeum przypomniało że Halina Jędrzejewska była sanitariuszką batalionów „Miotła” i „Czata 49”, uczestnikiem Powstania Warszawskiego. Jędrzejewska po wojnie znalazła się w niewoli niemieckiej, jako jeniec Stalagu X B Sandbostel, następnie w Stalagu VI C Oberlangen
Do kraju wróciła w 1946 r., krótko później rozpoczęła studia lekarskie na Uniwersytecie w Poznaniu i kontynuowała je na Uniwersytecie Warszawskim. Od 1994 r. była członkiem Zarządu Głównego Związku Powstańców Warszawskich, od 2022 r. prezesem Związku Powstańców Warszawskich
W nagraniu dla Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego Halina Jędrzejewska mówiła gdzie zastał ja wybuch Powstania. – Byłam w domu. Parę dni przed wybuchem Powstania nasz pięcioosobowy patrol sanitarny, który był w dyspozycji dowódcy batalionu „Miotła”, był skoszarowany na Żurawiej w mieszkaniu koleżanki
„Sytuacja wyglądała tak że koło godziny drugiej przyszedł do mnie mój kolega na piechotę z Milanówka, bo chciał się ze mną zobaczyć i pożegnać, a wcześniej dostał informację że jest godzina W. Od niego dowiedziałam się że jest wyznaczona godzina W” /za interia.pl/ /31.7.2025/
—
GEN. WALDEMAR SKRZYPCZAK
Nie żyje generał Waldemar Skrzypczak. Miał 69 lat
Informację o śmierci gen. Waldemara Skrzypczaka przekazał minister obrony. „Dotarła do nas smutna informacja o śmierci generała Waldemara Skrzypczaka. To ogromna strata dla bliskich i dla naszej rodziny wojskowej. Profesjonalizm, oddanie Ojczyźnie, patriotyzm” – napisał szef MON
„Patriota i urodzony Dowódca. Kochał Wojsko, a żołnierze kochali Jego. Cześć Jego Pamięci!”
„Dziękuję za tysiące wyszkolonych żołnierzy, za dowodzenie nimi w kraju i na misjach. Za doświadczenie którym do końca Pan Generał dzielił się z młodym pokoleniem. Dziś nasze myśli i modlitwy są z pogrążona w żałobie Rodziną” – dodał minister
Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych: „Z głębokim smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci gen. Waldemara Skrzypczaka”. „To ogromna strata /…/. Był naszym wieloletnim mentorem sztuki wojskowej i wspaniałym dowódcą, który bez względu na stopnie wojskowe okazywał zawsze zainteresowanie losem każdego żołnierza”
„Nasze myśli i modlitwy kierujemy dziś do Rodziny Pana Generała. Cześć Jego Pamięci…” /za interia.pl/ /21.7.2025/
Dowódca operacyjny rodzajów sił zbrojnych: „Z głębokim żalem i smutkiem przyjąłem wiadomość o śmierci Pana generała broni w stanie spoczynku Waldemara Skrzypczaka – wybitnego dowódcy, doświadczonego stratega i autorytetu w dziedzinie sztuki wojennej”
„Pan Generał Skrzypczak przez całe swoje życie służył Ojczyźnie z oddaniem i honorem. Był żołnierzem o wyjątkowym dorobku; od dowódcy kompanii, przez szefa szkolenia wojsk lądowych, po dowódcę Wojsk Lądowych i zastępcę ministra obrony”
„Uczestniczył w misjach zagranicznych, wnosił wkład w rozwój sił zbrojnych i dzielił się wiedzą z kolejnymi pokoleniami oficerów. Zapamiętam go jako człowieka o silnym charakterze, bezkompromisowego w sprawach bezpieczeństwa państwa, oddanego sprawom Wojska Polskiego, który nigdy nie przestał być żołnierzem – również po zdjęciu munduru”
„W imieniu całej wspólnoty Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych składam wyrazy głębokiego współczucia Rodzinie, Bliskim oraz wszystkim, których dotknęła ta strata. Cześć Jego Pamięci!” — napisał gen. Maciej Klisz
Gen. Waldemar Skrzypczak z wojskiem był związany od najmłodszych lat. Życiorys gen. Waldemara Skrzypczaka już od wczesnego dzieciństwa związany był blisko z armią. Urodził się 19 stycznia 1956 w Szczecinie. Młodość spędził w Kołobrzegu, gdzie jego ojciec przez 20 lat służył w 32 Pułku Zmechanizowanym
W 1991 r. Waldemar Skrzypczak został dowódcą tej jednostki. Kontynuując tradycję rodzinną rozpoczął w 1976 r. edukację wojskową. Był absolwentem Szkoły Oficerskiej Wojsk Pancernych im. Stefana Czarnieckiego w Poznaniu, Akademii Sztabu Generalnego Wojska Polskiego w Warszawie oraz Podyplomowych Studiów Operacyjno-Strategicznych w Akademii Obrony Narodowej w Warszawie
Oprócz wspomnianego już 32 Pułku Skrzypczak dowodził też 16 Dywizją Zmechanizowaną, 11 Dywizją Kawalerii Pancernej oraz Wielonarodową Dywizją Centrum-Południe w Iraku. W latach 2006-09 był dowódcą Wojsk Lądowych. Ten etap kariery zakończył się niespodziewaną dymisją w sierpniu 2009. Skrzypczak podjął decyzję o odejściu z armii, nieoficjalnie z powodu różnic zdań na temat kierowania siłami zbrojnymi między nim a ówczesnym ministrem obrony Bogdanem Klichem
Po odejściu z wojska udzielał się m.in. w mediach w charakterze eksperta ds. wojskowych. Założył bloga, na którym komentował bieżącą sytuację w polskiej armii. Zajął się też biznesem
Od 2011 r. pełnił funkcję doradcy ministra obrony narodowej. 25 czerwca 2012 został mianowany podsekretarzem stanu do spraw uzbrojenia i modernizacji w MON. Ten etap kariery nie trwał jednak długo, bo 28 listopada 2013 podał się do dymisji. Powodem było doniesienie o możliwości popełnienia przez niego przestępstwa, złożone przez kontrwywiad wojskowy w kwietniu 2013
W 2015 r. pojawiły się medialne doniesienia o starcie Waldemara Skrzypczaka w wyborach parlamentarnych. Miał jednak odmówić propozycji ze strony Polskiego Stronnictwa Ludowego
W 2017 r. Skrzypczak został zwolniony z Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia w Zielonce. Dziennikarka Onetu pisała że jego zwolnienia miał oczekiwać resort obrony, po tym jak w mediach generał skrytykował ówczesnego rzecznika MON
W ostatnich latach Waldemar Skrzypczak należał do grona eksperckiego Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego, niezależnego think tanku specjalizującym się w polityce zagranicznej i bezpieczeństwie międzynarodowym
W 2022 r. głośno zrobiło się po jego słowach na temat obwodu królewieckiego. Generał ocenił że znajduje się „pod okupacją rosyjską od 1945 r.”, dodając że teren ten nigdy nie było rosyjski, a historycznie należał do Prus oraz Polski
„Warto by się może upomnieć o ten obwód kaliningradzki, który moim zdaniem jest częścią terytorium Polski. Mamy prawo mieć pretensje do tego terenu, który Rosja okupuje” – mówił. Jego słowa wywołały oburzenie w Rosji
Gen. Waldemar Skrzypczak dostał wiele odznaczeń polskich i zagranicznych, m.in. Krzyż Kawalerski, Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski, Złoty Krzyż Zasługi. Został też mianowany Oficerem Legii Zasługi w USA oraz Wielkim Oficerem Orderu Zasługi w Portugalii /za onet.pl/
—
MJR MAKSYMILIAN KOWALEWSKI
Zmarł mjr Maksymilian Kowalewski, żołnierz Narodowych Sił Zbrojnych i Armii Krajowej
Od 1989 r. aktywnie zaangażowany w działalność społeczną – działał w strukturach Solidarności, środowiskach kombatanckich. Był współorganizatorem powstania Stowarzyszenia Polskich Kombatantów we Wrocławiu
Smutna wiadomość, wczoraj /6 lipca – red./ odszedł mjr Maksymilian Kowalewski, żołnierz Narodowych Sił Zbrojnych i Armii Krajowej
Urodził się 11 września 1924 w Ciemniewie na Mazowszu. Pochodził z rodziny z tradycjami niepodległościowymi, jego dziadek, Antoni, został zesłany na Sybir za udział w Powstaniu Styczniowym
W czasie II wojny światowej walczył w szeregach Narodowych Sił Zbrojnych /od 1942 r./, a następnie Armii Krajowej. Niemal cała jego rodzina była zaangażowana w działalność konspiracyjną
Po ukończeniu Szkoły Podchorążych NSZ został przydzielony do kompanii specjalnej jako dowódca drużyny, a potem zastępca dowódcy kompanii. Brał udział w wielu akcjach bojowych i sabotażowych — podczas jednej z nich został ranny
Jego rodzina bardzo przyjaźniła się z rodziną Dziemieszkiewiczów, w tym słynnym Mieczysławem Dziemieszkiewiczem, ps. Rój
W grudniu 1945 aresztowany przez UB w Ciechanowie. Dzięki pomocy kolegów z partyzantki uciekł z więzienia i trafił do Wrocławia. Nigdy nie został ponownie ujęty – jego akta zaginęły, a sam został uznany za zmarłego. Informację o tym uzyskał dopiero w latach 90 z IPN
Po wojnie ukończył studia ekonomiczne i związał się zawodowo z górnictwem. Przez lata pomagał swoim dawnym towarzyszom broni w odnalezieniu się w nowej rzeczywistości. Dopiero w 1990 r. – mimo wieloletnich sukcesów zawodowych – otrzymał najwyższy tytuł: Generalnego Dyrektora Górniczego III stopnia
Od 1989 r. aktywnie zaangażowany w działalność społeczną – działał w strukturach Solidarności, środowiskach kombatanckich i był współorganizatorem powstania Stowarzyszenia Polskich Kombatantów we Wrocławiu. Cześć Jego Pamięci! /7-8.7.2025/
—
MARIA LEŚNIKOWSKA-PIETRASIK
23 czerwca na Powązkach Wojskowych w Warszawie odbył się pogrzeb Marii Leśnikowskiej-Pietrasik – dziennikarki „Kuriera Polskiego”, „Super Expressu” i Telewizji Polskiej
Maria Leśnikowska-Pietrasik była córką porucznika AK, Tadeusza Leśnikowskiego ps. Desant, skazanego w styczniu 1950 przez Wojskowy Sąd Rejonowy na śmierć. Zamordowano go 5 maja 1950 w więzieniu przy Rakowieckiej w Warszawie, a ciało wrzucono do nieoznakowanej mogiły na Powązkach Wojskowych
Maria z matką Apolonią pod koniec lat 50 dowiedziały się od grabarza o domniemanym miejscu pochówku męża i ojca, i wbiły tam brzozowy krzyż. W ten sposób zaznaczyły miejsce gdzie obecnie znajduje się kwatera „Ł”
Szczątki Tadeusza Leśnikowskiego zostały odnalezione podczas prac prowadzonych przez Biuro Poszukiwań i Identyfikacji IPN na „Łączce” Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie
W 2018 r. wręczono jej notę identyfikacyjną ojca. O jej niezłomności i cichym bohaterstwie mówił w mowie pożegnalnej dr hab. Krzysztof Szwagrzyk
W pogrzebie udział wzięli również Anna Szeląg, dyrektor Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN oraz Arkadiusz Gołębiewski, dyrektor Festiwalu Filmowego NNW, autor filmu Kwatera „Ł”
—
KRYSTYNA PALMOWSKA
W wieku 76 lat, w wyniku upadku w Tatrach, zmarła Krystyna Palmowska, legenda polskiego alpinizmu i himalaizmu, pierwsza kobieta która zdobyła główny wierzchołek Broad Peaku
16 czerwca odeszła Krystyna Palmowska, legendarna polska alpinistka i himalaistka. Jej śmierć była wynikiem upadku w słowackich Tatrach Wysokich
„Ciężko nam w to uwierzyć i zebrać myśli” – napisała Fundacja Himalaizmu Polskiego im. Andrzeja Zawady. „Spoczywaj w pokoju Krysiu” – dodano
Więcej szczegółów w sprawie przekazała słowacka Horska Zachranna Sluzba. „16 czerwca kontynuowano poszukiwania 76-letniej polskiej turystki w rejonie Doliny Piarżystej pod Koprowym Wierchem w Tatrach Wysokich, której upadek zgłosili polscy koledzy z TOPR poprzedniego dnia wieczorem”
„Ponieważ 15 czerwca nie udało się zlokalizować kobiety za pomocą techniki lotniczej, poszukiwania kontynuowano dzisiaj” – czytamy na stronie słowackiego pogotowia górskiego
„Na miejsce wysłano sześciu profesjonalnych ratowników górskich z trzema psami, drona i dwóch ratowników-ochotników. Naziemny zespół poszukiwawczy odkrył ciało polskiej turystki w jednym z wąwozów, niestety bez oznak życia”
„Odniosła obrażenia uniemożliwiające przeżycie, spadając przez skalisty teren, prawdopodobnie z rejonu Wyżniej Przybylińskiej Przełęczy” – poinformowano
Krystyna Palmowska była wybitną postacią polskiego alpinizmu i himalaizmu. Do jej najważniejszych osiągnięć należy m.in. zdobycie w 1983 r. Broad Peaku /8051 m/, zrobiła to jako pierwsza kobieta na świecie. Była członkiem Klubu Wysokogórskiego Warszawa /za interia.pl/ /17.6.2025/
—
PIOTR NOWINA-KONOPKA
Nie żyje Piotr Nowina-Konopka, działacz opozycji demokratycznej w PRL, wieloletni poseł, były ambasador Polski w Watykanie
Informację o śmierci przekazał w mediach społecznościowych o. Tomasz Dostatni. „Dzisiaj w nocy zmarł Piotr Nowina-Konopka. Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie” – napisał o. Dostatni, dominikanin, duszpasterz inteligencji
Piotr Nowina-Konopka miał 76 lat. Urodził się 27 maja 1949 w Chorzowie. Był absolwentem Uniwersytetu Gdańskiego. W 1978 r. otrzymał stopień doktora nauk ekonomicznych. Z uczelnią związany był do 1989 r.
W latach 80 był bardzo zaangażowany w ruch demokratycznej opozycji. Współpracował z Ośrodkiem Prac Społeczno-Zawodowych NSZZ „Solidarność”, a po wprowadzeniu stanu wojennego w roli rzecznika prasowego, tłumacza i doradcy wspierał przewodniczącego Lecha Wałęsę
Był członkiem Komitetu Obywatelskiego oraz pełnił funkcję rzecznika Lecha Wałęsy przy Okrągłym Stole
W latach 1989-90 był przedstawicielem Solidarności, ministrem stanu w Kancelarii Prezydenta Wojciecha Jaruzelskiego. W tym charakterze pośredniczył w relacjach między prezydentem, premierem Tadeuszem Mazowieckim, przewodniczącym Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego Bronisławem Geremkiem, przewodniczącym NSZZ „Solidarność” Lechem Wałęsą, a także prymasem Józefem Glempem
Od 1991 r. był trzykrotnie posłem Ziemi Radomskiej z listy Unii Demokratycznej, a następnie Unii Wolności. Przez 10 lat zasiadał w sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych /1991-2001/, przewodniczył też Komisji Integracji Europejskiej, a także przewodził tworzonej od podstaw Parlamentarnej Komisji Wspólnej RP i UE
W 1991 r. należał do inicjatorów powstania Polskiej Fundacji im. Roberta Schumana, promującej integrację europejską. Od 1996 r. był członkiem, a następnie od 1999 r. do 2003 wiceprzewodniczącym Stowarzyszenia Euroatlantyckiego
W latach 1998-99, pracował jako zastępca głównego negocjatora RP w sprawie członkostwa w UE, ministra Jana Kułakowskiego. Od 1999 do 2004 r. Piotr Nowina-Konopka był wicerektorem College of Europe. Następnie doradzał narodowemu parlamentowi Gruzji jako główny ekspert międzynarodowy programu UE doradztwa dla parlamentu Gruzji /2005-06/, a w 2006 r. wygrał konkurs na dyrektora ds. stosunków z parlamentami narodowymi w Parlamencie Europejskim. Był pierwszym Polakiem sprawującym tak wysoką funkcję
Po trzech latach, w 2009 r. został przeniesiony decyzją przewodniczącego parlamentu i sekretarza generalnego do Waszyngtonu, z misją stworzenia i kierowania stałym biurem Parlamentu Europejskiego przy Kongresie Stanów Zjednoczonych /European Parliament Liaison Office with US Congress/. Pracował tam do października 2012
W 2013 r. prezydent Bronisław Komorowski oraz minister Radosław Sikorski wręczyli Piotrowi Nowinie-Konopce nominację na ambasadora nadzwyczajnego i pełnomocnego RP przy Stolicy Apostolskiej oraz przy Suwerennym Wojskowym Zakonie Maltańskim; urzędy te sprawował do połowy 2016 r.
Piotr Nowina-Konopka był odznaczony m.in. Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski – Polonia Restituta, francuskim odznaczeniem Chevalier de la Legion d’Honneur, Krzyżem Komandorskim Leopolda II, czy niemieckim odznaczeniem Verdienskreuz I Klasse /za PAP/ /13.6.2025/
—
EWA DAŁKOWSKA
Nie żyje Ewa Dałkowska. Wybitna polska aktorka zmarła w wieku 78 lat
O śmierci aktorki poinformował m.in. Nowy Teatr. „Dzisiaj odeszła Ewa Dałkowska, wspaniała aktorka, Przyjaciółka”
„Od początku tworzyła zespół Nowego Teatru, współtworzyła jego sens. Będziemy pamiętać jej wielkie role: Ryfkę, Gonerylę, Elizabeth Costello, Henię Gelertner, Izoldę Regensberg. Jeszcze w kwietniu pracowała nad nową rolą”
Przekazano także szczegóły, dotyczące pogrzebu. „W piątek 13 czerwca o 12:00 odbędzie się pożegnanie Ewy w kościele św. Huberta w Zalesiu Górnym oraz odprowadzenie na pobliski cmentarz” – poinformowano
Bogdan Zdrojewski napisał: „Ewa Dalkowska nie żyje. Talent nadzwyczajny. Wyjątkowe połączenie empatii, skromności i nadzwyczajnej życzliwości. Wrocławianka. Różniły nas poglądy polityczne. Ale klasa, jakość tego sporu, troska o losy państwa i ludzi wyróżniały panią Ewę. Ról filmowych i teatralnych nie policzę. Wszystkie znaczące”
Ewa Dałkowska była absolwentką PWST w Warszawie /1972/. Ukończyła także polonistykę na UW /1970/. W latach 1972-74 występowała w Teatrze Śląskim im. Wyspiańskiego w Katowicach
W latach 1974-2008 była aktorką warszawskiego Teatru Powszechnego. Zaangażował ją ówczesny dyrektor teatru Powszechnego, reżyser, jego obecny patron – Zygmunt Huebner
Na deskach Powszechnego aktorka zagrała szereg ról, zarówno w repertuarze klasycznym, jak i współczesnym, m.in. w „Kordianie” i „Balladynie” Juliusza Słowackiego, „Spiskowcach” wg Josepha Conrada, „Nocy trybad” Per Olova Enquista, „Garderobianym” Ronalda Harwooda
Ma na swoim koncie również liczne role filmowe, m.in. w „Nocach i dniach”, „Bez znieczulenia”, „Kobiecie z prowincji”, „Korczaku” i „Sprawie Gorgonowej”
W stanie wojennym grała w niezależnym Teatrze Domowym, którego była współtwórczynią. Działalność teatru została zainaugurowana 1 listopada 1982 w mieszkaniu Dałkowskiej. Do 1989 r. Domowy pokazał około 150 przedstawień – głównie w prywatnych mieszkaniach, ale także w salach parafialnych i w plenerze
Za zaangażowanie w działalność Dałkowska została odznaczona medalem Gloria Artis, przyznawanym przez ministra kultury. Zalicza się do aktorek śpiewających. Śpiewała w Kabarecie Pod Egidą Jana Pietrzaka i na wrocławskich przeglądach Piosenki Aktorskiej
Od 2008 r. Ewa Dałkowska była aktorką stołecznego Nowego Teatru, w którym występowała w licznych przedstawieniach Krzysztofa Warlikowskiego, m.in. /A/pollonii”, Opowieściach afrykańskich wg Szekspira” czy „Kabarecie warszawskim”
Wystąpiła w ponad 50 filmach fabularnych i serialach. Ma na swoim koncie szereg nagród za role w Teatrze Telewizji i Teatrze Polskiego Radia /m.in. w 2017 r. otrzymała Wielką Nagrodę Festiwalu „Dwa Teatry” w Sopocie „za wybitne kreacje aktorskie w Teatrze Polskiego Radia i Telewizji”/
W 2011 r. przyznano jej Nagrodę Miasta Stołecznego Warszawy, a w 2015 otrzymała Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski za „wybitne zasługi w pracy artystycznej i twórczej”. W 2023 r. mogliśmy ją oglądać w filmie „Teściowie 2” /za interia.pl/ /8.6.2025/
—
BOGUSŁAW NIZIEŃSKI
Bogusław Nizieński, były sędzia Sądu Najwyższego, pierwszy rzecznik interesu publicznego, opozycjonista z lat PRL oraz żołnierz Armii Krajowej i Narodowej Organizacji Wojskowej, zmarł 18 maja w wieku 97 lat
O jego śmierci poinformował b. szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Kasprzyk. „Bardzo smutna wiadomość dotarła do nas na Monte Cassino. Na Wieczną Wartę odszedł sędzia Bogusław Nizieński, wielki Polak, który zawsze stał po stronie dobra przeciw złu. Niepodległa Polska była jego największym marzeniem! Niech Bóg da Mu wieczne szczęście” – napisał Jan Kasprzyk
Bogusław Nizieński urodził się w 2 marca 1928 w Wilnie. W trakcie II Wojny Światowej przyjął pseudonim „Sokół” i – jako łącznik komendanta – walczył w strukturach Armii Krajowej. Należał także do Narodowej Organizacji Wojskowej /NOW/
Po zakończeniu wojny podjął studia prawnicze i politologię na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez siedem lat pozostawał urzędnikiem w Akademickim Związku Sportowym w Krakowie. W 1957 r. rozpoczął aplikację sędziowską, lecz odmówił wstąpienia do PZPR, przez co nie orzekał w Krakowie, ale w Sądzie Powiatowym w Bochni, a następnie w Limanowej. Stamtąd został skierowany do pracy jako asesor
Po ponad dwóch latach asesury otrzymał nominację sędziowską. To pozwoliło mu sądzić sprawy kryminalne w Sądzie Powiatowym w Krakowie, gdzie po kilku latach awansował na sędziego sądu wojewódzkiego
W latach 1971-81 pracował jako wiceprzewodniczący komisji zakładowej w departamencie nadzoru sądowego Ministerstwa Sprawiedliwości, gdzie z Adamem Strzemboszem od lat 80 organizował struktury „Solidarności”. W tym czasie orzekał również w Sądzie Wojewódzkim w Warszawie, skąd następnie delegowany został do Sądu Najwyższego
Nizieński po wprowadzeniu stanu wojennego odmówił złożenia deklaracji lojalności i odrzucił żądanie wystąpienia z „Solidarności” przez co został zawieszony, a następnie odwołany z funkcji w ministerstwie. W następstwie został przeniesiony do Wydziału Karno-Rewizyjnego Sądu Wojewódzkiego w Warszawie. W 1985 r. zrzekł się stanowiska sędziego i rozpoczął pracę jako radca prawny w prywatnej firmie „Unikum”, gdzie przepracował ponad 5 lat
Został ponownie powołany na stanowisko sędziego, kiedy przewodniczący komisji zakładowej „Solidarności” Adam Strzembosz objął stanowisko podsekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości. Wezwał on sędziów którzy zrzekli się wcześniej stanowisk do powrotu do pracy w ministerstwie
Bogusław Nizieński w 1990 r. został powołany do Sądu Najwyższego i przewodniczył II Wydziałowi Izby Karnej, który przeprowadzał rehabilitację skazanych w stanie wojennym i później. W stan spoczynku przeszedł w 1998 r.
W 1991 r. został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. W 1998 r. prezydent Aleksander Kwaśniewski odznaczył go Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi na rzecz wymiaru sprawiedliwości. 16 października 1998 r. został powołany na stanowisko Rzecznika Interesu Publicznego ds. lustracji, którą objął 1 stycznia 1999 i pełnił ją przez 6 lat. Następnie przeszedł na emeryturę
Od 21 lipca 2006 do 30 czerwca 2008 był członkiem Komisji Weryfikacyjnej WSI. W 2008 r. sędzia Bogusław Nizieński „w uznaniu zasług dla Rzeczypospolitej Polskiej, a w szczególności dla przemian demokratycznych i wolnej Polski, za działalność państwową i publiczną” z rąk prezydenta Lecha Kaczyńskiego został odznaczony Orderem Orła Białego
30 marca 2016 został powołany przez marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego w skład Zespołu Ekspertów do Spraw problematyki Trybunału Konstytucyjnego, który otrzymał za zadanie podjęcie kwestii powodujących zaistniały w 2015 kryzys wokół TK
W dniu swoich 90 urodzin, 2 marca 2018, Nizieński został uhonorowany przyznawaną przez ministra spraw zagranicznych odznaką Bene Merito – w uznaniu zasług na rzecz działalności wzmacniającej pozycję Polski na arenie międzynarodowej
Dwa miesiące później Instytut Pamięci Narodowej przyznał mu nagrodę „Kustosz Pamięci Narodowej” – za udział „w upamiętnieniu historii Narodu Polskiego w latach 1939-1989 oraz za działalność publiczną zbieżną z ustawowymi celami Instytutu Pamięci Narodowej”
W maju 2019 Nizieński otrzymał Medal Stulecia Odzyskanej Niepodległości – nadany przez prezydenta Andrzeja Dudę na wniosek szefa Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Jana Józefa Kasprzyka
W wyborach w 2025 r. wszedł w skład komitetu wspierającego kandydaturę Karola Nawrockiego na prezydenta RP. Bogusław Nizieński był twórcą tzw. „listy Nizieńskiego”, będącej zestawieniem osób zarejestrowanych przez SB jako tajni współpracownicy, co do których nie zachowały się w archiwum IPN materiały operacyjne, stanowiące dowód w procesie lustracji przed sądem lustracyjnym /za PAP/ /18.5.2025/
Zmarł Bogusław Nizieński
18 maja zmarł Bogusław Nizieński – żołnierz Armii Krajowej, prawnik, sędzia, działacz społeczny
Urodził się 2 marca 1928 w Wilnie. Miał 11 lat kiedy wybuchła II wojna światowa. Szkołę podstawową i gimnazjum kończył na tajnych kompletach. Jeszcze jako uczeń działał w małej dywersji; rozrzucał ulotki, malował napisy na murach
W 1943 r. wstąpił do Armii Krajowej w Jarosławiu. Brał udział w Akcji „Burza”. Po wkroczeniu Armii Czerwonej pozostał w konspiracji. Na wiosnę 1945 wstąpił do Narodowej Organizacji Wojskowej
Po wojnie zdał maturę. W 1946 r. wyjechał do Krakowa. Ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim, jednak dopiero po odwilży 1956 r. uzyskał możliwość pracy w sądownictwie
Odmówił wstąpienia do PZPR, za co spotkało go wiele problemów. Jego najbliżsi byli nie tylko inwigilowani, ale i represjonowani, m.in. zamykani w stalinowskich więzieniach
Po powstaniu „Solidarności” z Adamem Strzemboszem i kilkoma kolegami założył koło NSZZ „S” w Ministerstwie Sprawiedliwości, gdzie pracował w latach 1971-81. Został wiceprzewodniczącym komisji zakładowej. Uczestniczył w pracach Centrum Obywatelskich Inicjatyw Ustawodawczych „Solidarności”
Po 13 grudnia 1981 nie podpisał „deklaracji lojalności”, w następstwie czego został przeniesiony z ministerstwa do Wydziału Karno-Rewizyjnego Sądu Wojewódzkiego w Warszawie
W stanie wojennym roznosił ulotki, kolportował „Tygodnik Mazowsze” i bibułę, organizował zbiórki pieniędzy
Po 1989 r. był pełnomocnikiem ministra sprawiedliwości ds. reformy wymiaru sprawiedliwości. Od lipca 1990 był sędzią Sądu Najwyższego, przeprowadzał m.in. rehabilitację niewinnie skazanych w okresie stalinizmu
W latach 1999-2004, po przejściu w stan spoczynku, był rzecznikiem interesu publicznego. Jego obowiązkiem było sprawdzanie oświadczeń polityków i urzędników na temat ich współpracy ze służbami PRL
Przez lata aktywnie działał w środowiskach kresowych, m.in. Towarzystwie Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej. Do dzisiaj jego nazwisko widnieje na liście Zarządu Głównego Związku Piłsudczyków, do dzisiaj był honorowym członkiem Związku Polaków na Litwie
W latach 90 sędzia Bogusław Nizieński został dwukrotnie odznaczony Orderem Odrodzenia Polski /Krzyżem Kawalerskim i Krzyżem Komandorskim/
W 2008 r. „w uznaniu znamienitych zasług dla Rzeczypospolitej Polskiej, a w szczególności dla przemian demokratycznych i wolnej Polski, za działalność państwową i publiczną” został odznaczony Orderem Orła Białego – najwyższym polskim odznaczeniem państwowym /za ipn.gov.pl/
Szanowni Państwo,
18 maja, w dniu urodzin Papieża Jana Pawła II i I tury wyborów prezydenckich odszedł na wieczną wartę do Pana Sędzia mjr Bogusław Nizieński
Człowiek o niezwykłym poczuciu sprawiedliwości i odpowiedzialności. Żołnierz Armii Krajowej, prawnik, sędzia, działacz społeczny. Wszyscy, którzy mogli cieszyć się Jego przyjaźnią, a nawet znajomością, poczuwali sobie to za zaszczyt
Znalazł się w naszym środowisku Formacji Niepodległościowej, ponieważ jak wszyscy jej członkowie najbardziej ukochał Najjaśniejszą Rzeczypospolitą
Będąc wśród nas był wśród swoich, ludzi połączonych myślą prostą – „Żeby Polska, żeby Polska, żeby Polska była Polską”
Zgodził się przewodniczyć Kapitule Krzyża Służby Niepodległości, nadając mu szczególną rangę wśród odznaczeń środowiskowych wskazujących tych spośród nas, którzy walczyli i dalej walczą, za Niepodległą, za Niezawisłą
Przebył długą drogę w służbie Ojczyźnie. Mówił o tym: „Moje życie było piękne, ale bolesne. Ofiarowałem je Polsce”
Będzie nam Ciebie Sędzio brakować, Tak jak dla wielu Twoich kolegów żołnierzy niech zabrzmi także dla Ciebie pieśń: „Śpij Żołnierzu w ciemnym grobie, niech się Polska przyśni Tobie”
Będziemy pamiętać Twoje słowa: Polska, to nasza miłość, wielka, bezgraniczna i Jej tylko służyć chcemy
Przyjmujemy je jako nasz testament, który gorącym sercem chcemy kontynuować
Rodzinie i bliskim składamy najszczersze kondolencje i wyrazy głębokiego współczucia
Wszystkich prosimy o westchnienie do Boga w intencji Sędziego
W imieniu Fundacji – Agnieszka Hałaburdzin-Rutkowska
—
JANUSZ WITKOWSKI
10 maja zmarł prof. dr hab. Janusz Witkowski – prezes Głównego Urzędu Statystycznego w latach 2011-2016
Z wielkim smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Pana Profesora Janusza Witkowskiego – wybitnego specjalisty w dziedzinie demografii, polityki społecznej i statystyki publicznej. Odszedł człowiek o ogromnej wiedzy, doświadczeniu i autorytecie, oddany służbie publicznej i rozwojowi statystyki w Polsce
W latach 2011-2016 Pan Profesor Witkowski sprawował funkcję prezesa Głównego Urzędu Statystycznego, a wcześniej, w latach 1996-2011 – wiceprezesa. Jego kadencja przypadała na okres intensywnych przemian w statystyce publicznej
Pan Prezes był odpowiedzialny m.in. za rozwój nowoczesnych systemów informacyjnych, zwiększenie wykorzystania danych administracyjnych w badaniach statystycznych oraz modernizację i cyfryzację procesów gromadzenia i udostępniania danych
Profesor Witkowski był cenionym naukowcem, autorem ok. 350 opracowań naukowych. Pracował w Instytucie Statystyki i Demografii Szkoły Głównej Handlowej oraz na Wydziale Ekonomii Wyższej Szkoły Ekonomii, Prawa i Nauk Medycznych im. prof. Edwarda Lipińskiego w Kielcach. Reprezentował Polskę na forum międzynarodowym jako ekspert Komisji Europejskiej, OECD, Rady Europy oraz Międzynarodowej Organizacji Pracy
Zasiadał w wielu gremiach naukowych i doradczych, w tym w Komitecie Statystyki i Ekonometrii PAN oraz Rządowej Radzie Ludnościowej – jako jej wiceprzewodniczący. Aktywnie uczestniczył także w pracach Polskiego Towarzystwa Demograficznego, którego był wieloletnim wiceprezesem
Za swoje zasługi został odznaczony Brązowym i Złotym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz Medalem im. Wacława Szuberta. Jego wkład w budowę nowoczesnego systemu statystycznego pozostanie nieoceniony
W naszej pamięci Pan Profesor pozostanie nie tylko jako wybitny naukowiec, ale także wspaniały, skromny człowiek. Osoba szanująca zdanie innych, otwarta na współpracę, pomocna i chętna do dzielenia się swoim doświadczeniem. Żegnamy specjalistę w dziedzinie demografii, Prezesa który wprowadzał Główny Urząd Statystyczny w erę cyfryzacji, Kolegę, Przyjaciela /15.5.2025/
Zmarł prof. dr hab. Janusz Witkowski
Z głębokim żalem żegnamy prof. dr. hab. Janusza Witkowskiego, wybitnego specjalistę z zakresu demografii, statystyki publicznej i polityki społecznej
Profesor był zatrudniony w naszej uczelni w latach 1972-2015, początkowo na Wydziale Ekonomiczno-Społecznym w Katedra Polityki Społecznej i Ekonomiki Pracy w latach 1972-1984, w Zakładzie Demografii Społeczno-Ekonomicznej w latach 1984-1991 i w Katedra Demografii Społeczno-Ekonomicznej w latach 1991-1992. Na Wydziale Ekonomiczno-Społecznym w latach 1984-1987 pełnił funkcję prodziekana
W latach 1992-2015 był pracownikiem w Instytucie Statystyki i Demografii w Kolegium Analiz Ekonomicznych SGH. Profesor w wyjątkowy sposób łączył swą aktywność naukową z organizacją nowoczesnych badań statystycznych w GUS oraz aktywnością na rzecz rozwoju nauki i jej upowszechniania
Został odznaczony Brązowym i Złotym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz Medalem im. Wacława Szuberta
Żegnamy cenionego naukowca – demografa i statystyka, troszczącego się o doskonalenie statystyki publicznej w powiązaniu z rozwojem badań naukowych, życzliwego i otwartego na współpracę człowieka, który chętnie dzielił się wiedzą i doświadczeniem, przyczyniając się do rozwoju naukowego kolejnych generacji badaczy i kadr statystyki publicznej w Polsce /14.5.2025/
—
FELIKS OSIŃSKI
W wieku 99 lat zmarł Feliks Osiński. Był żołnierzem 1 Armii Wojska Polskiego oraz więźniem niemieckiego obozu zagłady. Pod Monte Cassino służył jako saper przy rozminowywaniu pola bitwy
Feliks Osiński /ur. 4 sierpnia 1925/ jako 18-latek został powołany do wojska, trafił do 1 Armii Wojska Polskiego
W dn. 18-22 września 1944 brał udział w walkach z Niemcami o zdobycie Warszawy. Podczas walk został ranny w kolano. Pod koniec września 1944 dostał się do niewoli niemieckiej. Został przewieziony do KL Auschwitz, gdzie spędził kilka tygodni. Następnie trafił na roboty do Wolfsbergu w Austrii
Po wyzwoleniu przez aliantów trafił do armii gen. Władysława Andersa. Znalazł się we Włoszech, gdzie pod Monte Cassino służył jako saper przy rozminowywaniu pola bitwy. – Wstąpiłem do saperów. Na Monte Cassino zdarzały się wypadki; szła rodzina i natrafiała na miny, bo pole bitwy nie było rozminowane – wspominał w rozmowie z 2024 r., dodając że przez to zajęcie częściowo stracił słuch
Jak mówił – dobrze zna Monte Cassino. Opowiadał że rozminowując pole bitwy znaleźli kilku żołnierzy; „tylko kości i ubrania”
„Było dziwnie. Nie byłem 40-latkiem, miałem 21 lat, to było trochę straszne. Spędziliśmy tam osiem dni” – wspominał. – Czułem strach, chociaż byłem żołnierzem, wojowałem po Warszawie, ale ciężko było na sercu że tylu żołnierzy zginęło, moich kolegów”
/…/ „Jak patrzy się na człowieka, że już parę miesięcy tam leży, są tylko kości, to strach bierze, taki mróz… Ktoś powie: to nic… Oczywiście, i dla mnie to było nic, ale włosy na głowie stawały” – opowiadał
18 maja 1944 po niezwykle zaciętych walkach 2 Korpus Polski dowodzony przez gen. Władysława Andersa zdobył Monte Cassino ze znajdującym się tam klasztorem. W bitwie zginęło 923 polskich żołnierzy, 2931 zostało rannych, a 345 uznano za zaginionych /za PAP/ /7.5.2025/
—
JAN KORAL
W wieku 81 lat zmarł Jan Koral. Był najstarszym z braci których nazwisko kojarzone jest w całym kraju z branżą cukierniczą, a przede wszystkim lodziarską
Ostatnie pożegnanie zmarłego zaplanowano na 9 maja w Nowym Sączu. Jak podają nowosądeckie media Jan Koral zmarł w poniedziałek 5 maja
Miał dwóch młodszych braci – Józefa i Mariana, których wprowadził w tajniki zawodu cukiernika. To właśnie dzięki Janowi założyli oni firmę nazwaną ich nazwiskiem, która w latach 70 rozwinęła się w Limanowej
Jan Koral kojarzony jest w Nowym Sączu i okolicach przede wszystkim jako założyciel powstałej w 1968 r. cukierni Bajka przy ul. Lwowskiej. Portal DTS24 opisuje go ponadto jako lokalnego patriotę, odpowiedzialnego społecznie przedsiębiorcę i życzliwego, pomocnego człowieka
„Zawsze uśmiechnięty, z pasją opowiadający o recepturach i naturalnych składnikach, wierzył w jakość i tradycję – wartości, które przekazał dalej” – piszą dziennikarze halogorlice.pl
Najstarszy z braci Koralów angażował się również w sport. W latach 80 był działaczem i sponsorem Sandecji
Założona przez Józefa i Mariana Koralów firma lodziarska Bracia Koral powstała w 1979 r. Początkowo wszystkie lody produkowane były w sposób rzemieślniczy. Dopiero w 1992 r., w miarę rozwoju firmy, właściciele zdecydowali się na zakup włoskich maszyn do wytwarzania lodów, dzięki którym znacząco usprawniono proces produkcji
Mając na uwadze zagraniczną konkurencję na polskim rynku, która produkowała głównie lody familijne w dużych opakowaniach dla hipermarketów, marka Koral postawiła początkowo na relatywnie tanie i szybko zbywalne lody impulsowe sprzedawane w małych sklepach
Na przestrzeni lat jej produkty reklamowały liczne gwiazdy estrady i kina. Obecnie Józef i Marian Koralowie uznawani są za jednych z najbogatszych Polaków. Ich firma posiada swoją siedzibę w Nowym Sączu oraz dwie linie produkcyjne w Limanowej i Rzeszowie /za interia.pl/ /7.5.2025/
—
TOMASZ KOWALIK
W niedzielę wielkanocną 21 kwietnia 2025 w wieku 85 lat zmarł Tomasz Bonawentura Kowalik, dziennikarz turystyczny
Autor blisko trzech tysięcy publikacji prasowych, referatów, opracowań naukowych i monografii
Członek Studenckiego Koła Przewodników Beskidzkich /blacha nr 54/. Publikował m.in. na łamach czasopism wydawanych przez PTTK – „Gościńca”, „Barbakanu”, „Na szlaku”, „Prac Pienińskiech”, „Ziemi” oraz „Wierchów”, także w studenckim tygodniku „Politechnik” i tygodniku „Stolica”, w kwartalniku TPN „Tatry”, oraz – od samego początku – w Almanachu karpackim „Płaj”
Pisał o turystyce studenckiej oraz o Mieczysławie Orłowiczu, któremu poświęcił obszerną, liczącą blisko 500 stron biografię – „Życie dla turystyki, krajoznawstwa i sportu. Mieczysław Orłowicz 1881-1959”
Wyróżniany wielokrotnie nagrodami dziennikarskimi, propagator turystyki rodzinnej, przyrodniczej, ochrony przyrody i krajobrazu. Pogrzeb odbył się na Cmentarzu Bródnowskim w poniedziałek 28 kwietnia
—
JADWIGA GOSIEWSKA
Zmarła Jadwiga Czarnołęska-Gosiewska, lekarz, społecznik, od lat 80 działacz opozycji antykomunistycznej. Była matką posła PiS Przemysława Gosiewskiego który zginął w zbrodni smoleńskiej
Urodzona w 1936 r. w Częstochowie Jadwiga Czarnołęska ukończyła studia medyczne z zakresu pediatrii. Z nakazu pracy trafiła do Darłowa, gdzie pracowała jako lekarz-pediatra i wyszła za mąż za Jana Gosiewskiego
Od lat 80 wspierała opozycję antykomunistyczną, w której działał jej syn – Przemysław Gosiewski. Przez wiele lat mieszkała w Darłowie. Była znaną i szanowaną w regionie lekarką. Pracowała m.in. w Szpitalu Powiatowym w Sławnie
W 2017 r. została odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Uroczystości pogrzebowe odbędą się w środę, 23 kwietnia o godz. 13:00 w kościele w Kołakach Kościelnych na Podlasiu /za TV Republika/prk24.pl/ /20.4.2025/
—
ZDZISŁAW DUMA
Brat Zdzisław Duma, kapucyn z Prowincji Krakowskiej Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów zmarł nagle w Wielki Wtorek. Miał 68 lat
„Pamięć o Nim pozostanie żywa w naszych sercach” – napisał Piotr Duda
„Z ogromnym smutkiem przyjąłem wiadomość o śmierci Brata Zdzisława Dumy, kapucyna z Prowincji Krakowskiej Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów. Przekazuję szczere wyrazy współczucia rodzinie, bliskim i przyjaciołom Zmarłego. Pamięć o Nim pozostanie żywa w naszych sercach” – napisał Piotr Duda, przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”
Brat Zdzisław Duma przyjął święcenia kapłańskie 1 czerwca 1985. Od tamtej chwili nieprzerwanie pełnił posługę misjonarską i rekolekcyjną, głosząc Ewangelię w Polsce i za granicą. W ciągu 39 lat swojej kapłańskiej drogi wygłosił ponad 800 serii rekolekcji – dla parafii, osób konsekrowanych, kapłanów, młodzieży i dzieci
W 2015 r. Ojciec Święty Franciszek powołał go do grona tysiąca dwustu Misjonarzy Miłosierdzia na całym świecie. Do czerwca 2022 posługiwał w Archidiecezji Gdańskiej, a od lipca 2023 pełnił tę posługę w Archidiecezji Krakowskiej
Był nie tylko gorliwym duszpasterzem, ale również inspiratorem wielu ogólnopolskich inicjatyw religijnych i społecznych. Wśród najważniejszych dzieł br. Zdzisława znajdują się m.in. peregrynacja habitu św. Ojca Pio na terenie północnej Polski /2016/, pięć edycji Kongresu św. Ojca Pio /2017-22/, modlitewna akcja „Z Maryją i Ojcem Pio CZYŚCIMY CZYŚCIEC” /2018/, cztery edycje Kongresu 108 Błogosławionych męczenników II wojny światowej /2019-23/, uroczystości 40 rocznicy ocalenia życia św. Jana Pawła II /2021/, Kongres bł. ks. Jerzego Popiełuszki oraz inicjatywa Nagrody Społecznej jego imienia /2022-24/, Kongres SACRIS Dobra Kościoła /2022/, Kongres ks. prał. Wacława Blizińskiego oraz projekt Akademii Partycypacji i Spółdzielczości /2023/, Kongres Ducha Pracy Ludzkiej /2023, planowana edycja 2025/, oraz społeczne przedsięwzięcie „Katolicy z Karolem Nawrockim” /2025/
Brat Zdzisław pozostawił po sobie nie tylko bogaty dorobek duszpasterski, ale przede wszystkim świadectwo życia całkowicie oddanego Jezusowi i Maryi. Był przykładem kapłana który swoje powołanie realizował z żarliwością, pokorą i bezinteresownym oddaniem sprawie Bożej /za tysol.pl/kzkn.pl/ /17.4.2025/
—
JADWIGA JANKOWSKA-CIEŚLAK
W wieku 74 lat zmarła wybitna aktorka Jadwiga Jankowska-Cieślak. W 1982 r., jako pierwsza Polka, otrzymała nagrodę dla najlepszej aktorki na Festiwalu Filmowym w Cannes
W teatrze i filmie współpracowała m.in. z Kazimierzem Dejmkiem, Jerzym Grzegorzewskim, Andrzejem Wajdą i Januszem Morgensternem
Jankowska-Cieślak jako pierwsza Polka /1982/, otrzymała nagrodę dla najlepszej aktorki na Festiwalu Filmowym w Cannes za główną rolę, w uhonorowanym Złotą Palmą, węgierskim dramacie „Inne spojrzenie” Károly Makka
Jadwiga Jankowska-Cieślak urodziła się 15 lutego 1951 r. w Gdańsku. W wieku 11 lat przeprowadziła się z rodziną do Warszawy i tam ukończyła Liceum im. Klementa Gottwalda, jednocześnie uczęszczając na zajęcia koła dramatycznego Jadwigi Marso, po maturze dostała się do Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie
Debiut teatralny aktorki – rola tytułowa w sztuce Jeana Giraudoux „Elektra” w reżyserii Kazimierza Dejmka – miał miejsce 29 listopada 1973. Od lat 70 występowała kolejno w Puławskim Studium Teatralnym, Teatrze Dramatycznym w Warszawie, Teatrze Polskim, Teatrze Powszechnym w Warszawie; od 2008 r. współpracowała ze stołecznym Teatrem Ateneum
W latach 90 wykładała w warszawskiej szkole teatralnej. W teatrze i filmie współpracowała z tak uznanymi twórcami jak Kazimierz Dejmek, Stanisław Brejdygant, Krystian Lupa, Jerzy Grzegorzewski, Kazimierz Kutz, Barbara Sass-Zdort, Jacek Bromski i Janusz Morgenstern
Jeszcze podczas studiów zagrała swoją pierwszą rolę w filmie telewizyjnym Barbary Sass-Zdort „Ostatni liść”, a jej debiutancka kreacja kinowa w „Trzeba zabić tę miłość” /1972/ Janusza Morgensterna przyniosła jej pierwsze wyróżnienia – Nagrodę im. Zbyszka Cybulskiego i nagrodę Lubuskiego Lata Filmowego
„Kiedy Jankowska-Cieślak zagrała w »Trzeba zabić tę miłość« okrzyknięto ją symbolem pokolenia. Buntowniczką, w analogii do Jamesa Deana z »Buntownika bez powodu«” – napisała Ewa Hevelke
„Film Morgensterna według scenariusza Janusza Głowackiego jest może jedyną w polskim kinie tak celną diagnozą młodych ludzi, którzy razem z młodością przegrali dojrzałość. Jeszcze nie zdążyli się wyszumieć, nacieszyć tanim winem i perwersyjnym kinem, a już stracili złudzenia. Być może zestarzały się w filmie dialogi, niezrozumiały jest już kontekst społeczny, ale na pewno aktualne jest przesłanie o wewnętrznym pęknięciu człowieka. O nieudanym locie motyli z podciętymi skrzydłami” – napisał krytyk filmowy Łukasz Maciejewski w magazynie „Machina” /2007/
„Sukces swój zawdzięcza Jankowska czemuś co jest w zasadzie nieuchwytne i chyba nawet od niej niezależne: owej psychofizycznej właściwości, która czyni, że każde pojawienie się – choćby na dalszym planie – zapełnia ekran, przyciąga wzrok i zainteresowanie, pulsuje życiem i jest ona, jakby powiedział Irzykowski, samą »materią kina«. Ma w sobie to »aktorskie« nasycenie i energię, dzięki czemu wszystko koncentruje się na niej, a postać jej uzyskuje przez to zwiększoną nośność treściową” – napisał Aleksander Ledóchowski w recenzji filmu na łamach magazynu „Kino”
„Dodatkowym atutem Jankowskiej jest jej intuicyjny sposób psychologicznie prawidłowego zachowywania się i reagowania. A także – umiejętność wytwarzania sympatii do siebie i kreowanej postaci” – konkludował recenzent
„Udział w tym filmie to była jedna z najpiękniejszych chwil w moim życiu. Dzięki temu weszłam w świat swojego zawodu. Ten film otworzył mi drzwi do wszystkiego” – powiedziała w jednym z wywiadów Jankowska-Cieślak
Popularność przyniosła jej rola Basi Białasówny w serialu „Polskie drogi” J. Morgensterna. W serialu Radosława Piwowarskiego „Jan Serce” /1981/ zagrała postać pielęgniarki Kaliny „Mgiełki”. Później zagrała Agatę w filmie Krzysztofa Tchórzewskiego „Stan wewnętrzny” /1983/, który ze względów politycznych wyświetlono dopiero w 1989 r.
Po sukcesie w Cannes aktorka miała wiele propozycji filmowych z zagranicy, jednak ze względu na stan wojenny nie mogła z nich skorzystać. Jacek Bromski zaangażował ją do roli Anny w „Ceremonii pogrzebowej” /1984/, Jadwigi, żony groźnego przestępcy /Bogusław Linda/ w dramacie kryminalnym „Zabij mnie glino” /1987/ i Doroty Zabiełłowej w komedii „Sztuka kochania” /1989/
Za rolę w dramacie Macieja Dejczera „300 mil do nieba” /1989/ nominowano ją do Złotych Lwów na 15 Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych za najlepszą drugoplanową rolę kobiecą
Nazywana była „mistrzynią psychologicznego portretowania postaci”. Uhonorowana została m.in. Polską Nagrodą Filmową Orzeł, licznymi nagrodami na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni oraz Ogólnopolskim Festiwalu Sztuki Filmowej „Prowincjonalia”
W latach 90 Jadwiga Jankowska-Cieślak wykładała w warszawskiej szkole teatralnej. „Są reżyserzy, którzy wolą zewnętrzność bardziej zwyczajną, oczywistą – twarze na których reżyser maluje swoje własne nastroje i przekazuje własne myśli. Jankowska-Cieślak jest inna. Wymyka się reżyserom. Nie jest ich przysłowiowym długopisem. Przez każdą, nawet banalną, postać przebija się ona sama. Jej myśli i niepokoje, i sprzeciwy” – pisała o aktorce Wiesława Czapińska
W 2009 r. zagrała w „Tataraku” Andrzeja Wajdy. Rok później pojawiła się w telewizyjnym spektaklu „Wymazywanie” Krystiana Lupy. W ostatniej dekadzie wystąpiła m.in. w „Spaleniu Joanny” /2017/ Agaty Baumgart, serialu „Ślepnąc od świateł” /2018/ Krzysztofa Skoniecznego
W 2020 r. miała miejsce premiera filmu krótkometrażowego „Śmierć Wenecji” w reżyserii Marcina Brzozowskiego związanego z łódzkim teatrem alternatywnym; główną rolę zagrała w nim Jankowska-Cieślak. Obraz został zrealizowany przez Akademicki Ośrodek Inicjatyw Artystycznych w Łodzi
Jankowska-Cieślak dwukrotnie była laureatką Złotych Lwów za najlepszą główną rolę kobiecą na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych, za filmy „Sam na sam” /1977/ i „Wezwanie” /1997/, a także laureatką Polskiej Nagrody Filmowej Orła za najlepszą główną rolę kobiecą w filmie „Rysa” /2008/
„Jankowska-Cieślak odważnie wchodzi w skórę bohaterki, której świat całkowicie się załamał. Stroiński wtóruje jej znakomitą kreacją zdesperowanego człowieka, który być może uwierzył w stworzone przez siebie kłamstwo. Smakowite, mocne role, warte jednak lepszego scenariusza” – napisał o jej kreacji w „Rysie” Marcin Pietrzyk /2009/
„To ogromny zaszczyt. Jestem dumna i szczęśliwa że on mnie spotkał. Czuję się bardzo wyróżniona” – mówiła aktorka 19 września 2024 po odsłonięciu tablicy ze swoim imieniem i nazwiskiem w Łódzkiej Alei Gwiazd
W latach 1972-84, 1987-89 i 1994-2008 była aktorką Teatru Dramatycznego w Warszawie. W latach 1984-87 występowała w Teatrze Polskim, w latach 1990-94 w Teatrze Powszechnym w Warszawie. Od 2008 r. była aktorką stołecznego Teatru Ateneum, gdzie wystąpiła m.in. jako Ursulka w „Trash Story albo sztuce /nie/pamięci” Magdy Fertacz /2008/ i „Kasta la vista” Sébastiena Thiéry /2011/ w reżyserii Eweliny Pietrowiak oraz Pani Szapiro w „Namiętnościach”
Grała też Emilię w spektaklu „T.E.O.R.E.M.A.T.” Piera Paolo Pasoliniego w inscenizacji Grzegorza Jarzyny na deskach TR Warszawa /2009/, René w „Królowej Margot” wystawionej w Teatrze Narodowym przez Grzegorza Wiśniewskiego /2012/ i Ann w „Anarchistce” Davida Mameta w reżyserii Tomasza Szczepanka w Teatrze Studio /2013/
Zagrała w spektaklu Krzysztofa Warlikowskiego w Nowym Teatrze w Warszawie. „Tytułową rolę grają aktorki różne wiekiem, emploi i doświadczeniem – Jadwiga Jankowska-Cieślak, Małgorzata Hajewska-Krzysztofik, Maja Ostaszewska, Ewa Dałkowska i Maja Komorowska /…/
Trzeba powiedzieć tylko że wszystkie są znakomite” – napisał krytyk teatralny Jacek Wakar w maju 2024
Ostatnią rolę Jankowska-Cieślak stworzyła w przedstawieniu „Przebłyski” /2025/ w reż. Agaty Dudy-Gracz w Gudejko Teatr. Partnerował jej Daniel Olbrychski /za PAP/ /15.4.2025/
—
BOŻENA WAHL
Zmarła malarka Bożena Wahl, współzałożycielka jednej z pierwszych prywatnych galerii sztuki w Polsce – poinformowało ministerstwo kultury
„Z wielkim smutkiem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Bożeny Wahl – wybitnej malarki, współzałożycielki jednej z pierwszych prywatnych galerii sztuki w Polsce /…/. Jej twórczość i pasja na zawsze pozostaną w naszej pamięci” – napisało Ministerstwo Kultury
Bożena Wahl urodziła się w Warszawie w 1932 r. Była siostrą bliźniaczką Alicji Wahl, również malarki. Obie ukończyły Wydział Malarstwa warszawskiej ASP w pracowni Eugeniusza Eibischa w roku 1957
Od 1961 r. siostry Wahl wystawiały wspólnie. Na pierwszej wystawie w Galerii Krzywe Koło prezentowały ceramikę, a na kolejnych, rysunek i malarstwo. Prace pokazywały również za granicą – we Francji, Niemczech, Szwecji, Stanach Zjednoczonych
Ich obrazy znajdują się w zbiorach Muzeum Narodowego. W 1979 r. w swoim domu na Żoliborzu założyły galerię A.B. Wahl. Była to jedna z pierwszych prywatnych galerii sztuki w Warszawie. Siostry Wahl wystawiały w niej prace wybitnych artystów, takich jak Jan Lebenstein, Zdzisław Beksiński, Franciszek Starowieyski, Stanisław Ignacy Witkiewicz „Witkacy”, Bruno Schulz, Jacek Waltoś
Oprócz rysunku, malarstwa, grafiki i ceramiki Bożena Wahl razem z siostrą tworzyła scenografię do Kabaretu Starszych Panów i spektakli Teatru TV. Współpracowały z tygodnikiem „Kultura”, czasopismami „Ty i ja”, „Szpilki” oraz wydawnictwami jako rysowniczki i ilustratorki
Ich twórczość dopiero na początku lat 70 stała się bardziej odrębna. Paleta Bożeny coraz bardziej skupiała się na smutku i cierpieniu. Na początku lat 90 Bożena Wahl zajęła się opieką nad bezdomnymi zwierzętami
Raz w miesiącu sprzedawała pastele na ulicach Starego Miasta w Warszawie i tak zbierała fundusze na opiekę nad zwierzętami. Niemal do końca życia prowadziła schronisko w Boguszycach k. Rawy Mazowieckiej
Jej siostra Alicja zmarła w 2020 r. /za interia.pl/PAP/ /25.3.2025/
—
JANUSZ GOŁUCHOWSKI
Janusz Gołuchowski ps. Orwicz nie żyje. Podpułkownik, żołnierz Armii Krajowej i 1 Dywizji Pancernej gen. Maczka zmarł w wieku 97 lat
W trakcie Powstania Warszawskiego „Orwicz” walczył m.in. o koszary w Legionowie
Podpułkownik Janusz Gołuchowski zmarł w czwartek 20 marca w Warszawie – poinformowało Stołeczne Środowisko 1 Polskiej Dywizji Pancernej, której był niegdyś prezesem
„Żegnamy i okazujemy wdzięczność człowiekowi który swoje młode lata i całe życie poświęcił dla dobra i majestatu Ojczyzny. Żegnają Cię koledzy i przyjaciele, żołnierze i młodzież, a także spadkobiercy tradycji i bojowej chwały, aby oddać należne honory. Pochylają się sztandary – symbole męstwa i żołnierskiej sławy” – napisała organizacja
Janusz Gołuchowski urodził się 4 marca 1928 w Warszawie. Początkowo uczęszczał do prywatnej szkoły Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi w Płudach, następnie kontynuował naukę w państwowej szkole powszechnej, a później w szkole zawodowej
Do Armii Krajowej wstąpił w 1944 r. Podczas Powstania Warszawskiego walczył w VII Obwodzie „Obroża” Okręgu Warszawskiego AK. Brał udział w nieudanej próbie zdobycia koszar w Legionowie, później ukrywał się w Henrykowie
We wrześniu 1944 z rodziną został wysiedlony przez Niemców do twierdzy w Zakroczymiu, następnie wywieziony do obozu pracy w Wendenfurth k. Hasselfelde, gdzie pracował przy wycince drzew
Po wyzwoleniu obozu przez aliantów w kwietniu 1945 przebywał w obozach w Blankenburgu i Lebenstedt. Dzięki pomocy wuja Antoniego Fijałkowskiego w styczniu 1946 trafił do obozu uzupełnień 1 Dywizji Pancernej gen. Maczka w Quakenbrück, gdzie ukończył drugą klasę gimnazjum
Do Polski wrócił w 1947 r. Przez ponad 30 lat pracował w Przedsiębiorstwie Robót Elewacyjnych Budownictwa Warszawa, a w 1988 r. przeszedł na emeryturę
W latach 80 był członkiem stowarzyszenia „Synowie Pułku” działającego przy ZBOWiD. By sekretarzem, a później prezesem Stołecznego Środowiska 1 Polskiej Dywizji Pancernej /za interia.pl/ /20.3.2025/
—
BARBARA SKRZYPEK
Zmarła Barbara Skrzypek. Dwa dni wcześniej była przez wiele godzin przesłuchiwana przez nienawistną, lewacką prokurator Ewę Wrzosek
Barbara Skrzypek była przez wiele lat bliskim współpracownikiem Jarosława Kaczyńskiego. Od pięciu lat już nie pracowała, była na emeryturze. Poważnie chorowała, co uniemożliwiło jej dalszą pracę
Zmarła w sobotę 15 marca nad ranem w wieku 66 lat. Sam lider Prawa i Sprawiedliwości przyznał że Skrzypek przeżyła wielki stres w związku ze środowym /12 marca/ przesłuchaniem
Barbarę Skrzypek przesłuchiwano wiele godzin. Sprawa dotyczyła politycznego ataku na Jarosława Kaczyńskiego. „W tej sprawie /śledztwie – red./ szczególną rolę odgrywa Roman Giertych” – powiedział na antenie TV Republika Kaczyński
„Dzisiaj Pani Barbara płaci najwyższą cenę jaką w ogóle można zapłacić w związku z tym że została przesłuchana w prokuraturze, tylko dlatego przesłuchana że była przez lata najbliższym współpracownikiem Jarosława Kaczyńskiego” – tak wiadomość o śmierci Barbary Skrzypek skomentował w TV Republika Paweł Szefernaker, poseł PiS
Sprawa tzw. „dwóch wież” znalazła się w przedstawionym w styczniu raporcie komisji Dariusza Korneluka. Obecne kierownictwo Prokuratury Okręgowej w Warszawie podjęło decyzję o wszczęciu śledztwa – choć pięć lat temu ta sama jednostka wydała decyzję odmowną
To prokurator Ewa Wrzosek zajęła się śledztwem ws. „dwóch wież”. Jak ustalili dziennikarze niezalezna.pl prokuratorzy nie chcieli podjąć się tego zadania. Odmówili z uwagi na to że zdawali sobie sprawę z bezprawności tych działań
Barbara Skrzypek była związana z Prawem i Sprawiedliwością przez 30 lat. Była szefową kancelarii oraz dyrektorem biura prezydialnego partii. W 2020 r. przeszła na emeryturę
„Nigdy ta, skądinąd kompletnie wydumana sprawa, nie powinna być prowadzona przez panią Wrzosek – z powodu oczywistego braku bezstronności” – stwierdziła poseł Prawa i Sprawiedliwości mec. Małgorzata Wasserman
Zaangażowanym w polityczne procesy zarzuciła zniszczenie szacunku do zawodu prawniczego. „Wszyscy jesteśmy wstrząśnięci po śmierci Barbary Skrzypek” – rozpoczyna wpis Wasserman
Wasserman nie zostawia suchej nitki na przesłuchujących: „Jak czytam wpis prokuratury oraz uczestników tej czynności o profesjonalizmie i standardach, to nie mogę uwierzyć że można było upaść tak nisko”. „Jak wy, którzy zrobiliście potwora z polskiego wymiaru sprawiedliwości, macie czelność mówić o weryfikowaniu kilku tysięcy sędziów powołanych na podstawie prawa? Jak śmiecie cokolwiek wspominać o teście niezawisłości?”. „Wy i wasze upadłe autorytety!… Zniszczyliście szacunek do zawodu prawniczego!” – zarzuca na koniec /Cezary Dąbrowski/zawszepolska.eu/ /za niezalezna.pl/ /18.3.2025/
—
BOLESŁAW OSTROWSKI
W wieku 105 lat zmarł Bolesław „Bolek” Ostrowski. Był ostatnim żyjącym spadochroniarzem 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej gen. Stanisława Sosabowskiego i uczestnikiem operacji „Market Garden” w 1944 r., znanej także jako bitwa o Arnhem
Ostrowski w czasie wojny został przeszkolony na radiotelegrafistę – podaje Airborne Memorial Service, które upamiętnia wydarzenia w Arnhem
Był ostatnim żyjącym spadochroniarzem 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej pod dowództwem gen. Stanisława Sosabowskiego, która brała udział w przeprowadzonej przez aliantów w czasie II wojny światowej operacji „Market Garden”, znanej też jako bitwa o Arnhem
„Bolek” miał wówczas 25 lat. Bitwa, która rozegrała się we wrześniu 1944 r. na terytorium okupowanej Holandii, zakończyła się klęską wojsk alianckich, które poniosły straty większe niż podczas lądowania w Normandii. Operacja uznawana jest za ostatnie w czasie II wojny światowej zwycięstwo operacyjne wojsk niemieckich
Ostrowski urodził się w Polsce, na Kresach – obecnie jego rodzinne miasto znajduje się na terytorium Ukrainy. Tereny te zostały potem zajęte przez Rosję, a „Bolek” uciekł by uniknąć wcielenia do Armii Czerwonej
Rosjanie schwytali „Bolka” i skazali na zesłanie. Przemierzył Syberię, Kazachstan, trafił też do Iranu. W końcu udało mu się przedostać do Europy
Po kilku latach tułaczki, w 1942 r. dotarł do Szkocji, gdzie nie zagrzał długo miejsca. W 1944 r. znalazł się w Holandii, gdzie z ok. dwu tysiącami polskich żołnierzy 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej gen. Sosabowskiego wziął udział w operacji „Market Garden”
Po zakończeniu wojny Ostrowski zamieszkał w Kanadzie, lecz często wracał do Holandii. Był tam doceniany przez lokalną społeczność, wdzięczną za obronę ich kraju /za interia.pl/ /17.3.2025/
—
WITOLD TOMCZAK
Nie żyje Witold Tomczak. Były poseł i europoseł zmarł nagle w wieku 68 lat. Był politykiem Konfederacji
O jego śmierci poinformował Grzegorz Braun. Tomczak był związany ze środowiskami konserwatywnymi i katolickimi. Jeszcze we wtorek 11 marca opublikował wpis że w intencji Brauna zostanie odprawiona Msza św. w Ostrowie Wielkopolskim. Niedługo później b. parlamentarzysta zmarł. Na razie nie wiadomo co było przyczyną śmierci
Śmierć Witolda Tomczaka jest wielkim szokiem dla kolegów z Konfederacji Korony Polskiej. „Umarł niezłomny poseł, niezawodny lekarz, przyjaciel, zawsze wierny sprawie polskiej i katolickiej” – napisał Braun
Witold Tomczak miał na swoim koncie kontrowersyjne akcje. Wszczęto wobec niego postępowanie w związku ze znieważeniem policjanta, zrzekł się wówczas immunitetu
Pochodził z Kępna, kształcił się jako lekarz na Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach. Do lokalnej polityki wszedł w latach 90, kiedy zasiadał w Radzie Gminy Łęka Opatowska
Pierwszy raz został posłem w 1997 r., startując z list Akcji Wyborczej „Solidarność”. W 1999 r. głosował w Sejmie przeciw ratyfikacji przez Polskę traktatu północnoatlantyckiego
Głośna była sprawa uszkodzenia rzeźby przedstawiającej Jana Pawła II przygniecionego meteorytem. W 2000 r. polityk, z posłanką Haliną Nowiną Konopką, weszli do warszawskiej Zachęty, gdzie usunęli fragment przedstawiający meteoryt. Sąd uznał w 2016 r. winę Tomczaka, rok później były poseł został ułaskawiony przez Andrzeja Dudę
„Przez 17 lat byłem nękany, jakby w imieniu całego narodu, przez polską prokuraturę i polski sąd. /…/ Ten akt łaski ma charakter symboliczny, bo wymazuje dotychczasową postawę prokuratury i sądów – mówił wówczas Tomczak
W 2001 r. uzyskał reelekcję reprezentując Ligę Polskich Rodzin. Jako polityk LPR dostał się do Parlamentu Europejskiego w wyborach w 2004 r. Należał tam do frakcji Niepodległość i Demokracja. Rok później opuścił partię Romana Giertycha
W następnych latach Tomczak zaangażował się po stronie tworzonej przez Marka Jurka Prawicy Rzeczypospolitej. A w wyborach do PE w 2014 r. startował z listy Solidarnej Polski. Później wstąpił do Konfederacji. Należał do Konfederacji Korony Polskiej, gdzie był stronnikiem Grzegorza Brauna /za interia.pl/ /12.3.2025/
—
JADWIGA KOMOROWSKA
Nie żyje Jadwiga Komorowska. Matka byłego prezydenta miała 103 lata
Jadwiga Komorowska /z domu Szałkowska/ urodziła się 2 grudnia 1921 w Grudziądzu. W pierwszych latach swojego życia mieszkała w Budzie Ruskiej na Suwalszczyźnie. W czasie II wojny światowej była łączniczką Armii Krajowej w Wilnie
Po wojnie podjęła studia socjologiczne na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. W 1963 r. obroniła doktorat dotyczący wpływu telewizji na życie dzieci i młodzieży. W kolejnych latach wykładała m.in. w Kanadzie i Algierii. Jej praca naukowa owocowała licznymi badaniami i publikacjami
Równolegle z pracą naukową była aktywną działaczką opozycji w czasach PRL. W latach 80 była członkiem „Solidarności”, aktywnie wspierając działania związku. Przez lata zaangażowana była w działalność kulturalną, m.in. organizowała koncerty i śpiewała w chórze
O śmierci łączniczki AK w czasie wojny i działaczki opozycji w czasach PRL poinformowała w opublikowanym nekrologu rodzina
Na łamach serwisu nekrologi.wyborcza.pl 11 marca pojawiły się kondolencje dla b. prezydenta RP Bronisława Komorowskiego z powodu śmierci jego matki
„Bronisławowi Komorowskiemu wyrazy głębokiego współczucia z powodu śmierci Mamy Jadwigi Komorowskiej składają przyjaciele z Fundacji Europejski Fundusz Rozwoju Wsi Polskiej – Artur Balazs, Jerzy Buzek i Jacek Ambroziak”
Jadwiga Komorowska swoje ostatnie chwilę spędziła w Skolimowie jako pensjonariuszka Domu Artystów Weteranów Scen Polskich
Pogrzeb Jadwigi Komorowskiej odbędzie się 24 marca na Starych Powązkach w Warszawie. Msza św. zostanie odprawiona w kościele Karola Boromeusza o godz. 14 /za interia.pl/ /11.3.2025/
—
KRYSTYNA GROCHOWSKA
Nie żyje Krystyna Grochowska /Alibabki/. „Żal i ból pozostaną w naszych sercach”
W wieku 83 lat zmarła Krystyna Grochowska, jedna z wokalistek tworzących słynną grupę Alibabki
„Łączyła nas nie tylko praca, ale i więzi długoletniej przyjaźni. Krysiu, będzie nam brakować Ciebie, Twoich artystycznych pomysłów i wizji, Twojej pogody ducha i życzliwości. Byłaś oddaną i serdeczną Przyjaciółką. Bardzo trudno pogodzić się z Twoją stratą, a żal i ból na zawsze pozostaną w naszych sercach. Całe życie szukałaś prawdziwej miłości, wiemy że teraz ją znalazłaś” – napisano na str. Alibabek
Założony w 1963 r. żeński zespół wokalny Alibabki wylansował takie przeboje jak „Kwiat jednej nocy”, „Kapitańskie tango”, „Grajmy w zielone”, „Szary kolor twoich oczu”, „W rytmach Jamaica Ska”
Jako chórek towarzyszyły największym polskim gwiazdom, takim jak Czesław Niemen /”Jednego serca”/, Maryla Rodowicz /”Jeszcze zima”/, Marek Grechuta, Anna Jantar, Breakout /”Na drugim brzegu tęczy”/, Skaldowie /”Dojeżdżam”, „Wszystko mi mówi że mnie ktoś pokochał”/, Budka Suflera i Czerwone Gitary /”Port piratów”, „Rytm ziemi”/
Wokalna grupa wielokrotnie występowała na festiwalach w Opolu /trzy główne nagrody/ i Sopocie /nagroda publiczności/
Zespół tworzyły Anna Dębicka, Krystyna Grochowska, Anna Łytko, Wanda Orlańska /wł. Wanda Narkiewicz-Jodko/, Sylwia Rajchert /potem Krajewska/ i Alina Puk, której miejsce zajęła Ewa Dębicka /później: Ewa Belina Brzozowska/. Skład ulegał licznym zmianom, m.in. ze względu na urlopy macierzyńskie wokalistek, ale później wracał do swojego pierwotnego
W 2015 r., za namową animatora polskiej sceny reggae i ska, Janusza Kusza, Alibabki wróciły na scenę podczas Ostróda Reggae Festival z okazji 50 rocznicy wydania płyty „W rytmach Jamaica Ska”
Rok później tradycyjny, sześcioosobowy skład /wspierany przez zespół The Bartenders/ w studiu nagraniowym Radia Łódź nagrał nowe wersje tych czterech piosenek. Grupa w 2016 r. wystąpiła też na zakończenie trasy Męskie Granie w Żywcu. W lutym 2020 zmarła Wanda Narkiewicz-Jodko /11.3.2025/
—
TADEUSZ KOWALSKI
Fundacja „Nie zapomnij o nas” poinformowała o śmierci żołnierza Armii Krajowej i uczestnika Powstania Warszawskiego, Tadeusza Kowalskiego ps. Barograf. Miał 98 lat
W czasie okupacji bohater wojenny trzykrotnie przebywał w obozach koncentracyjnych
„Pan Tadeusz, mimo wielu traumatycznych przeżyć, zawsze powtarzał nam że trzeba cieszyć się każdym dniem i miał w sobie pogodę ducha, którą obdarowywał wszystkich wokół!” – napisała fundacja „Nie zapomnij o nas”
Przypomniano fragment wojennych wspomnień Tadeusza Kowalskiego: „Pod koniec września, kiedy pakowali nas do wagonów, w Warszawie wszyscy wtedy już wiedzieli co to jest Oświęcim…”
„Apele w Birkenau były bardzo długie, bo jak gdzieś był chory, gdzieś skonał czy trudno go było znaleźć, no to apel trwał czasami całą noc, a przynajmniej cztery, pięć godzin, zanim wszystko policzyli. Cały czas trzeba było stać nieruchomo, bo od razu jak ktoś się ruszył to podskakiwali ci blokowi, kapowie i walili kijami. Gdybym był w Birkenau dłużej to bym nie przeżył…”
„To był dla nas wielki zaszczyt że od kilku lat mogliśmy wspierać Pana Tadeusza w projektach opiekuńczych Fundacji” – napisała Fundacja
„Spoczywaj w pokoju, Bohaterze! Kondolencje dla rodziny i bliskich” – dodała
Na stronie Muzeum Powstania Warszawskiego odnotowano że Tadeusz Kowalski urodził się 15 maja 1926 w Sierpcu. W konspiracji działał od grudnia 1940. Był kapralem w 3 kompanii operacyjno-szkoleniowego Oddziału III /Wydział Lotnictwa „Bociany” – Baza Lotnicza „Łużyce”/ i podkomendnym Komendy Głównej Armii Krajowej
Przebył szlak bojowy od Okęcia po Kampinos, gdzie 16 września 1944 został ujęty jako cywil, a następnie wywieziony do niemieckich obozów koncentracyjnych
W 2021 r. został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. W Archiwum Historii Mówionej na stronie MPW dostępny jest wywiad z Tadeuszem Kowalskim z 27 lutego 2018 /za PAP/www.polsatnews.pl/ /6.3.2025/
—
KRZYSZTOF KONONOWICZ
Nie żyje Krzysztof Kononowicz, kandydat na prezydenta Białegostoku z 2006 r., lokalny działacz. W ostatnich tygodniach przebywał w hospicjum. Miał 62 lata
Krzysztof Kononowicz zmarł po wielotygodniowym pobycie w hospicjum. Jak opisywały media – w ostatnim czasie był hospitalizowany w związku z zapaleniem płuc
Kononowicz był szeroko znany w internecie. Wszystko z uwagi na jego aktywność i wypowiedzi. Filmy z jego udziałem pojawiały się głównie w serwisie YouTube, gdzie zbudował duże zasięgi i ogólnopolską rozpoznawalność
Prócz tego zagrał epizodyczną rolę w filmie z 2010 r. pt. „Ciacho”
Później jego aktywność zmalała. W 2023 r. widziany był m.in. na otwartym spotkaniu z Donaldem Tuskiem w Kleosinie k. Białegostoku
W 2006 r. kandydował na prezydenta Białegostoku, ubiegał się też o mandat w białostockiej radzie miasta. Rok później próbował swoich sił w wyborach parlamentarnych. Zapowiadał też że zamierza kandydować do Parlamentu Europejskiego, czy wziąć udział w wyborach prezydenckich
Kononowicz urodził się w 1963 r. w Kętrzynie. W Białymstoku mieszkał od 12 roku życia. Z wykształcenia był kierowcą-mechanikiem. Był członkiem „Solidarności” /za interia.pl/ /6.3.2025/
—
BP KAZIMIERZ ROMANIUK
Zmarł emerytowany biskup Kazimierz Romaniuk. Wybitny biblista miał 97 lat
Był profesorem i biblistą, tworzył struktury diecezji warszawsko-praskiej oraz działał w Konferencji Episkopatu Polski. Był uczestnikiem Powstania Warszawskiego
Biuro prasowe diecezji warszawsko-praskiej podało informację o śmierci biskupa Kazimierza Romaniuka. Emerytowany biskup tej diecezji oraz wybitny biblista zmarł we wtorek 25 lutego w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie
Biskup Romaniuk to autor pierwszego od 400 lat przekładu Biblii z języków oryginalnych na język polski dokonanego przez jednego tłumacza
Kazimierz Romaniuk urodził się 21 sierpnia 1927 r. w Hołowienkach k. Sokołowa Podlaskiego. W czasie II wojny światowej jego rodzina mieszkała w Warszawie. Kazimierz uczył się na tajnych kompletach gimnazjalnych, w 1944 r. ukończył tzw. małą maturę
Walczył w Powstaniu Warszawskim, a po jego upadku znalazł się w obozie w Pruszkowie. Udało mu się zbiec i do końca okupacji musiał się ukrywać
Po wojnie wstąpił do Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchownego. Święcenia kapłańskie przyjął z rąk prymasa Polski, wówczas arcybiskupa Stefana Wyszyńskiego 16 grudnia 1951 w Warszawie
W 1955 r. obronił doktorat na Wydziale Teologii Uniwersytetu Warszawskiego. Dalsze studia odbył w latach 1956-58 na Papieskim Instytucie Biblijnym w Rzymie, również kończąc je doktoratem
W 1969 r. otrzymał tytuł profesora nadzwyczajnego, a w 1971 profesora zwyczajnego nauk biblijnych
Od stycznia 1971 był rektorem Wyższego Seminarium Duchownego w Warszawie, od 1973 r. kapelanem honorowym Jego Świątobliwości
20 lutego 1982 Papież Jan Paweł II mianował go biskupem pomocniczym archidiecezji warszawskiej ze stolicą tytularną Sicca Veneris /Siccenis/. Święcenia biskupie przyjął 4 marca 1982 w archikatedrze św. Jana w Warszawie z rąk abp. Józefa Glempa, kard. Franciszka Macharskiego i bp. Władysława Miziołka
25 marca 1992, wskutek reorganizacji podziału administracyjnego Kościoła w Polsce, papież mianował go ordynariuszem nowo utworzonej diecezji warszawsko-praskiej
Tworząc struktury diecezji przeprowadził w latach 1998-2000 I synod diecezjalny. W 1999 r. przygotowywał wizytę Jana Pawła II w Radzyminie i nabożeństwo przed katedrą św. Michała Archanioła i św. Floriana Męczennika
W Konferencji Episkopatu Polski biskup Romaniuk był przewodniczącym podkomisji Episkopatu ds. Pisma Świętego, wiceprzewodniczącym Komisji Episkopatu ds. Wydawnictw Katolickich, członkiem Rady Naukowej Episkopatu, członkiem Komisji Episkopatu ds. Nauki Katolickiej, współprzewodniczącym Komisji Wspólnej ds. Fakultetów Papieskich, członkiem Komisji Episkopatu ds. Seminariów Duchownych, podkomisji Państwowo-Kościelnej ds. Seminariów i Państwowej Komisji Kodyfikacyjnej ds. Ustawy o Szkolnictwie Wyższym
Odszedł wybitny biblista i autor. Jesienią 1997 – po kilkudziesięciu latach pracy – ukończył tłumaczenie całego Pisma Świętego z języków oryginalnych na polski /Biblia Warszawsko-Praska/. Był to pierwszy od 400 lat /po przekładzie podjętym w XVI w. przez ks. Jakuba Wujka/ przekład Biblii na język polski dokonany przez jednego tłumacza
Po osiągnięciu wieku emerytalnego 26 sierpnia 2004 złożył na ręce Jana Pawła II rezygnację z obowiązków pasterza diecezji warszawsko-praskiej. Bp Romaniuk był autorem 65 książek i ok. 450 artykułów naukowych w czasopismach krajowych i zagranicznych /za PAP/interia.pl/ /25.2.2025/
—
MARIAN TURSKI
Zmarł Marian Turski – przekazał tygodnik „Polityka”. Historyk, dziennikarz i były więzień obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau przez lata stał na straży pamięci o niemieckich zbrodniach podczas II wojny światowej. Miał 98 lat
„Z ogromnym smutkiem żegnamy Mariana Turskiego, wieloletniego redaktora „Polityki”, naszego skromnego i serdecznego kolegę, a przy tym wyjątkowego strażnika pamięci, /…/ którego głos był słyszany na całym świecie” – napisała „Polityka”
Marian Turski urodził się 26 czerwca 1926 jako Mosze Turbowicz w Druskiennikach. Młodość spędził w Łodzi, gdzie w 1940 r. Niemcy przesiedlili jego rodzinę do tamtejszego getta. Podczas okupacji działał w antyfaszystowskiej konspiracji, a w sierpniu 1944 trafił do Auschwitz-Birkenau. W styczniu 1945 przeżył marsz śmierci zmierzający do Wodzisławia Śląskiego. Stamtąd przetransportowano go do obozu koncentracyjnego Buchenwald, skąd zbiegł w kwietniu tego samego roku
Mimo to znów dostał się do niewoli w KL Teresienstadt. Tam w ciężkim stanie doczekał kapitulacji Niemiec. Po wojnie ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Wrocławskim, wstąpił do PZPR i objął kierownictwo w dziale historycznym tygodnika „Polityka”
Przez lata stał na straży pamięci o zbrodniach popełnianych przed laty przez Niemców i ich sojuszników. Był regularnym uczestnikiem m.in. obchodów rocznic wyzwolenia Auschwitz-Birkenau i innych uroczystości upamiętniających tę tragiczną historię
Przez lata zasiadał w zarządzie stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny w Polsce – od 1999 do 2011 r. stał na jego czele. Od 2009 r. był również przewodniczącym Rady Muzeum Historii Żydów Polskich Polin /…/ /za interia.pl/ /24.2.2025/
—
JADWIGA PUZYNINA
Pożegnaliśmy Panią Profesor Jadwigę Puzyninę. Pani Profesor została pochowana w Panteonie Wielkich Polaków Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie
Wydarzenie rzadkie, ale jak powiedział kard. Kazimierz Nycz w homilii podczas Mszy św. pogrzebowej wybitnej badaczki literatury, „Nie mamy po ludzku najmniejszej wątpliwości, że na to miejsce w świątyni zasłużyła. Jej grób po wsze czasy będzie przypominać Tę, która służyła ludziom, rodzinie, nauce, uczniom i całą swoją pracą naszej Ojczyźnie”
Wybitna językoznawczyni i badaczka literatury, Dama Orderu Orła Białego, spoczęła obok ks. Jana Twardowskiego, Ryszarda Kaczorowskiego, Krzysztofa Skubiszewskiego czy ks. Zdzisława Peszkowskiego…
Wzruszający hołd dla zmarłej babci złożył Łukasz Krupski, artysta rzeźbiarz, w tym autor trzech statuetek/nagród naszego Festiwalu NNW, m.in. Nagrody Janusza Krupskiego
Łukasz przypomniał Jej miłość, troskę oraz inspirację twórczą, dodając że „babcia była idealistką, która walczyła o idee takie jak rodzina, wspólnota narodowa, wiara chrześcijańska i humanizm”
W jego ocenie te wartości miały na celu budowanie i ochronę godności człowieka. Wnuk powiedział że „babcia nie tylko przenosiła swoje wartości do sfery akademickiej, ale także starała się wprowadzać je w życie rodzinne”
„Inicjowała dyskusje na temat języka i poezji, zarażając bliskich swoją pasją”. Odwołując się do słów Cypriana Norwida, że “Z rzeczy świata tego zostaną tylko dwie, Dwie tylko: poezja i dobroć…, i więcej nic…”, stwierdził że „po babci zostanie wiele”
Przywołał osobiste wspomnienia związane z prof. Puzyniną, zwracając uwagę na jej wymagającą miłość. Opisał dramatyczną rozmowę z nią, kiedy rozważał porzucenie rzeźbiarstwa. Babcia uświadomiła mu że jego twórczość jest ważna, i że nie powinien rezygnować z tego co kocha, nawet jeśli nie przyniesie mu to chleba, lecz biedę, jak w życiu romantycznego wieszcza
Łukasz Krupski wspominał też trudną wiarę babci oraz jej dążenie do zrozumienia tajemnicy życia. Porównał ją do Jakuba walczącego z aniołem, wskazując na jej determinację w poszukiwaniu Boga
Powiedział również że jej przeszłość oraz doświadczenia wojenne miały ogromny wpływ na jej życie i postawę. „Ale nie można też jej zrozumieć bez ostatnich lat jej życia, kiedy zaszyła się w cień pod opiekę swojej córki i mojej mamy. Bez lat, podczas których tej dumnej, pięknej kobiecie starość odbierała wszystko to, co z zewnątrz wydawałoby się stanowić o wartości: siłę ciała, pamięci, umysłu, kontaktu ze środowiskami które współtworzyła”
„Był to może najtrudniejszy, ale i najważniejszy etap jej wędrówki, czas paradoksalnie jej rozwoju poprzez oczyszczenie z tego co własne. Ostatecznie przeszła przez próg życia z niczym… A może ze wszystkim co najważniejsze?” – zakończył Łukasz Krupski
Pani Profesor – Dziękujemy! /za A. Gołębiewski/ /17.2.2025/
—
MARTA CZOK
6 lutego zmarła malarka Marta Czok. O jej śmieci poinformował kurator Jacek Ludwig Scarso z Fundacji Marty Czok. Malarka odeszła podczas pracy nad ostatnimi obrazami
Marta Czok urodziła się w 1947 r. w Bejrucie w polskiej rodzinie. Studiowała w St Martins School of Art w Londynie. Jej twórczość była prezentowana m.in. w Royal Academy Summer Exhibition
Jak poinformowano w komunikacie Marta Czok w latach 70 przeprowadziła się do Włoch, gdzie wyszła za mąż za Valtera Scarso, z którym przez pięć dekad budowała swoją karierę artystyczną
Prace Marty Czok, kolekcjonowane i wystawiane na całym świecie, charakteryzują się ironią poprzez którą artystka wyraża swoje refleksje na temat niesprawiedliwości społecznej, znaczenia demokracji i wolnej myśli, krytykuje instytucje i wojnę, doświadczenia migracji i prawo człowieka do posiadania miejsca, które może nazwać „domem” – napisano
Prace Czok poruszały często tematy związane z historią, społeczeństwem i tożsamością. Odzwierciedlają jej własne doświadczenia jako osoby o polskich korzeniach, wychowanej w Wielkiej Brytanii, a mieszkającej we Włoszech
W 2000 r. stworzyła tryptyk który został podarowany Janowi Pawłowi II z okazji jego osiemdziesiątych urodzin. W tym samym roku została zaproszona przez Ambasadę Francji przy Stolicy Apostolskiej do stworzenia pracy o tematyce jubileuszowej, która była prezentowała na wystawie „Roma Jubilans”
W opublikowanym komunikacie przypomniano że „wielu jej wielbicieli i kolekcjonerów pamięta jej prace ze względu na przekazywaną przez nie nadzieję”. Dodano że komentarze polityczne artystki celowo przeplatały się ze scenami z życia wspólnoty, radością płynącą ze współżycia, fragmentami życia domowego i humorem jako narzędziem wzmacniającym odporność
W ostatnich latach Marta Czok pracowała nad nowymi wystawami we Włoszech, Polsce i Wielkiej Brytanii, w tym nad współpracą z AVR London i Anise Gallery. Obecnie jej prace można oglądać w Wenecji na wystawie „THE WINDOW” oraz w Castel Gandolfo w Rzymie, gdzie powstała w 2020 r. Fundacja Marty Czok utworzyła siedzibę swojej Stałej Kolekcji
Marta Czok zmarła w swoim domu w Castel Gandolfo podczas pracy nad ostatnimi obrazami /za interia.pl/PAP/ /17.2.2025/
—
POMYSŁ STRONY, OPRACOWANIE – CEZARY DĄBROWSKI /ZAWSZEPOLSKA.EU/
















































































































































































