Po prostu fantastyczni Hiszpanie

– Prawdopodobnie wygralibyśmy grając także w inny sposób. Sukcesy zawdzięczamy po prostu generacji fantastycznie wyszkolonych piłkarzy – mówił po finałowym zwycięstwie 4:0 z Włochami trener starych i nowych mistrzów Europy, Hiszpanów, Vicente del Bosque

Trener nie przechwalał się. Nie mówił: To głównie moja zasługa że wygrywamy kolejne mistrzostwa! To ciekawe co powiedział, że grając w inny sposób pewnie też zostaliby mistrzami Europy. Czyli – nie ważne jak grają Hiszpanie, są najlepsi i zwyciężyliby grając też w każdy inny sposób…

– Del Bosque jest tradycjonalistą a my potrzebujemy kogoś kto kładzie większy nacisk na taktykę i przygotowanie fizyczne. Drużyna będzie silniejsza jeżeli poprowadzi ją trener z innym charakterem. Vicente wydaje nam się wypalony. To nie jest trener na przyszłość – tłumaczył w 2003 r. „bardzo mundrze” prezes Realu Madryt Florentino Pérez, zwalniając człowieka pracującego w klubie – jako piłkarz, szef szkółki i szef pierwszej drużyny – 36 lat. Boss Realu zrobił to choć trener del Bosque w cztery lata dwukrotnie zdobył Puchar Europy, a kilka dni wcześniej świętował mistrzostwo kraju. Takich sukcesów Real nie odnosił od przełomu lat 50 i 60, kiedy w białych koszulkach biegali jeszcze Alfredo Di Stéfano i Ferenc Puskás.

Po wyrzuceniu del Bosque Real ani razu nie zagrał w finale Pucharu Europy…
To był wielki grzech szefa Realu, ale z drugiej strony być może dzięki temu że del Bosque wyleciał ze słynnego klubu reprezentacja Hiszpanii zyskała tego trenera na którego czekała. Z którym odnosi takie oszałamiające sukcesy. Dwa razy już mistrzostwo Europy, jedno po drugim, i mistrzostwo świata.

PIŁKA HISZPANÓW TO BAJKA…

Finał mistrzostw Europy 2012, w Kijowie, szkoda że nie w Warszawie, był popisem Hiszpanów, fantastycznych Hiszpanów, grających fantastyczną piłkę. Włosi nie mieli nic do powiedzenia. I tak miało być, nie było sensacji, nie mogło być, wygrali po prostu lepsi, najlepsi, zdecydowanie najlepsi. To co oni grają to po prostu bajka, kosmos… To nieosiągalne na razie dla reszty… Choć cały czas widać że prawie wszyscy próbują Hiszpanów gonić, ale robią to za wolno, dystans tak bardzo się nie zmniejsza, jeżeli w ogóle się zmniejsza…

Wypada nie zapominać o Niemcach. Gdyby ich półfinał z Włochami zakończył się po Bożemu, czyli ich zwycięstwem, to finał mógł być innym meczem, niekoniecznie taką dominacją Hiszpanów. Ale pewnie i tak wygraliby chłopcy z Barcelony i Madrytu.

Ostatnio piłka trochę się zmieniła… Kiedyś mówiono: piłka to taki sport w którym gra 22 zawodników, po 11 z obu stron, a na koniec i tak wygrywają Niemcy. Teraz mówi się już: piłka to taki sport…, a na koniec i tak wygrywają Hiszpanie…
Cały czas ciśnie się na usta takie pytanie: kto może wygrać mistrzostwa jeżeli nie Hiszpanie, skoro to oni mają trzech najlepszych obecnie na świecie fachowców od piłki, czyli Iniestę, Xaviego i Silvę?… Ewentualnie chyba tylko Niemcy, ale oni nie grali w finale…

EUROBIZNES

Powszechny obrazek w Warszawie, w pobliżu strefy kibica, kiedy odbywały się mecze mistrzostw – pełno młodych ludzi pijących na ulicy alkohol, tzn. głównie piwo. Pomyślałem sobie że mistrzostwa te były biznesem przede wszystkim dla producentów piwa. Z tym że producenci tego piwa nie są już od iluś lat Polakami, niemal wszystkie, jak nie wszystkie, browary produkujące w Polsce ten złoty napój, są już dawno w rękach obcokrajowców… Dla kogo więc biznes, dla tego biznes, ale nie dla Polaków…

Pytam policjantki w Warszawie, czy to normalne że młodzi ludzie piją alkohol na ulicy? Odpowiedź: jeżeli piją i nie chuliganią, to wyjątkowo przymykamy oczy… Pytam dalej: to jak ktoś wypija na ulicy dziesięć piw to na pewno nie będzie chuliganić, co?… Tu już odpowiedzi nie było…

Można jeszcze dodać że polska policja przymykała oko na to że jacyś obcokrajowcy robili swój piwny biznes podczas mistrzostw Europy w Polsce…

Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu /3.VII.2012/

***

To ma być sport?…

Szok… Nadal jestem w szoku po meczu Niemcy – Włochy… Mieli wygrać Niemcy i to jakieś 5:0… A wygrali Włosi…

Dzisiejszy sport to nie jest już sport… To jedno wielkie oszustwo… Jeżeli podczas mistrzostw Europy w piłce nożnej dzieją się takie dziwne rzeczy, że wygrywają nie ci którzy są lepsi, to to już nie jest sport, to cyrk…

Jeżeli w półfinale mistrzostw Europy w piłce nożnej wygrywają słabsi od zdecydowanie lepszych, to co to jest?… O co tu chodzi?… No właśnie… Jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze…

Już w pierwszym półfinale Hiszpania – Portugalia działy się dziwne rzeczy… Ale to co stało się w meczu Niemcy – Włochy, to już jest jedno wielkie oszustwo…

Dzisiejszym sportem rządzi mafia i dlatego niektóre wyniki są bardzo dziwne, sensacyjne, zaskakujące… Dzisiejszym sportem rządzą pieniądze… Tym światem rządzą pieniądze…

Piłką i sportem rządzą jacyś cwaniacy dla których najważniejsze są pieniądze, widowisko, sensacje… Tylko co to ma wspólnego ze sportem?… Sport to tylko zabawka, instrument, w rękach tych cwaniaków, pociągających za sznurki…

Oczywiście nie dzieje się to bez udziału służb specjalnych…

I nie mam tu absolutnie pretensji do piłkarzy czy trenera Włochów. To wspaniali ludzie, oczywiście nie wszyscy. Ale oni tu nie mają nic do gadania. Oni zrobili co do nich należało, zagrali bardzo dobry mecz i już. To działo się ponad nimi… Taki jest dzisiejszy sport… Muszą być sensacje, bo jakiś łachmyta i idiota straciłby jakieś tam pieniądze… Może nie tyle by stracił, co by nie zarobił.

Jako katolik nawet mogę się cieszyć że to Włosi z katolickiego kraju sensacyjnie wygrali półfinał i będą w finale mistrzostw Europy. Ekipa włoska jest wspaniała, pielgrzymowała do naszych polskich sanktuariów, nie zapominała o swym katolickim obowiązku, czyli świadectwie wiary. Ale jeżeli sport ma być sportem, jeżeli to ma być fair play, to gdzie my jesteśmy?…

I oczywiście wypada współczuć Niemcom, bo to oni tak naprawdę powinni grać w finale. A nie zagrają… Bo sportem rządzą bogaci oszuści i to oni decydują kto wygrywa mecz…

Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu /30.VI.2012/

***

Hiszpanie na włosku…

Niesamowity mecz Hiszpanów z Portugalczykami. Wszystko zmierzało w tym kierunku żeby wyrzucić mistrzów świata z turnieju, żeby w finale grał Ronaldo i zespół Bento

Słabsza forma fizyczna zawodników del Bosque, ich wolniejsza gra, a z drugiej strony szybcy i nakręceni Portugalczycy, głodni sukcesu jak wilki. I prawie tak samo dobrzy technicznie. I do ostatnich minut, do ostatnich karnych nic nie było przesądzone, wszystko wisiało na włosku…

Co prawda w całym meczu to Hiszpanie wypracowywali sobie zdecydowanie lepsze szanse bramkowe, ale nic z tego nie wynikło. Choćby sytuacja sam na sam Iniesty. Z drugiej strony gdyby Ronaldo celniej strzelał, to mogło się skończyć źle dla graczy del Bosque. A tu najpierw szok 1: schodzi z boiska Silva!… Potem szok 2: schodzi Xavi!… Dwaj – poza Iniestą – najwięksi obecnie fachowcy na świecie od piłki wypadają z gry!… Iniesta został sam i mógł Portugalczyków sam załatwić, ale nie udało się. A tak na marginesie, to o co tu chodzi?… Dwaj najlepsi gracze mistrzów świata nie wytrzymują półfinałowego meczu mistrzostw Europy?!… To nie dziwne? To nie szok? Wydaje się to niemożliwe… Choć z drugiej strony zmęczenie, obolałe kości i twarde wejścia rywali mogły zrobić swoje. A Hiszpanie budową to przeważnie średniacy albo maluchy. Zwłaszcza właśnie Silva, Iniesta i Xavi to maluchy… Ale oczywiście może być w tym wszystkim jeszcze drugie dno… Że po prostu, ci, nazwę ich agenci zła, posłańcy ciemności, postanowili wcisnąć do finału jakimiś „kuchennymi drzwiami” teoretycznie słabszych rywali mistrzów świata, żeby była sensacja, niespodzianka, żeby bukmacherzy wzięli swoje… Jak nie wiadomo o co chodzi, to?… Właśnie, to chodzi o pieniądze…

I pierwszy rzut karny, i… PUDŁO Alonso!… I mistrzowie świata o włos od porażki… Ale w karnych często tak jest że wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie co kilka chwil… I skończyło się jednak tak jak się miało skończyć. Bez sensacji, del Bosque i jego asy w finale.

Półfinałowy mecz Hiszpanów z Portugalczykami komentował w TVP Maciej Iwański. Bardzo słabo komentował. Był to komentarz może nie aż tak słaby jak w wykonaniu jednego z najsłabszych komentatorów piłkarskich w historii naszej telewizji Dariusza Szpakowskiego, ale naprawdę słabiutki… I niemal tak mierny jak u Szpakowskiego… Iwański nie wie nawet tego że w piłce nożnej nie ma pierwszej i drugiej części meczu, a są wyłącznie pierwsza i druga połowa… Bez komentarza… Sytuację próbował ratować pomagający Iwańskiemu trener Rafał Ulatowski. Oczywiście próbował i ratował, bo jego wypowiedzi były raczej wartościowe, otwierające oczy na wiele rzeczy przeciętnemu telewidzowi.

Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu /28.VI.2012/

KOLEJNY REKORD DEL BOSQUE

Reprezentacja Hiszpanii pobiła kolejny rekord. W półfinałowym meczu z Portugalią nie dała się pokonać jedenasty raz z rzędu w meczu mistrzostw Europy. Nikt jeszcze nie miał takiej passy

Hiszpania nie przegrała żadnego z sześciu meczów podczas mistrzostw Europy w 2008 kiedy zdobyła złoto. Podczas obecnego turnieju również nie przegrała ani razu. Punkty urwali jej jedynie Włosi w pierwszym meczu grupowym. Remisem po dogrywce zakończył się również półfinał z Portugalią.

tok/gw /27.VI.2012/

***

Nowak powinien dostać szansę

W mediach pełno tekstów i wypowiedzi na temat kto ma być nowym trenerem naszej reprezentacji. Czytam kompletnie śmieszne nazwiska. Jak choćby Engel czy Kasperczak…

Ja nic nie mam do obu tych panów, jako ludzi ich bardzo szanuję, to są sympatyczni, niegłupi ludzie, ale bądźmy poważni. Engel trenerem reprezentacji?!… To chyba jakiś żart… Tak samo Kasperczak…

Kasperczak nie sprawdził się już kilka razy i wystarczy. A Engel to w ogóle jakieś nieporozumienie. Z nazwisk które jeszcze padały: Fornalik, Skorża, Nowak, popieram tego ostatniego. Piotr Nowak powinien dostać szansę.

Niesamowity mecz Niemcy – Grecja! 4:2! Grecy sprawili tu wielką niespodziankę swoją postawą. Nie spodziewałem się że zagrają tak dobrze. Choć byli skazani na pożarcie – pokazali się z bardzo dobrej strony. Wyrównali na 1:1, później strzelili jeszcze jednego gola. I to nie byle komu przecież, tylko Niemcom. A na 1:1 strzelił Samaras, który dla mnie był do tej pory jednym z najsłabszych zawodników tych mistrzostw… Niemcy jak to Niemcy, pokazali klasę nie pierwszy raz. Loew wstawił do składu zmienników którzy radzili sobie niemal tak samo dobrze co Gomez i Podolski. I to podobno najmłodszy zespół mistrzostw… Rewelacja, ale Grecy im trochę stracha napędzili… I to była wielka niespodzianka.

Tak samo Czesi byli dużą niespodzianką w meczu z Portugalią, ich bardzo dobry mecz, zwłaszcza na początku. Ostatecznie przegrali 0:1, ale zaczęli świetnie i to oni na początku przeważali.

Hiszpanie ograli Francuzów jak chcieli… Ja szanuję takiego Benzemę, to inteligentny, chyba niegłupi chłopak, choć szkoda że muzułmanin a nie chrześcijanin, ale mniejsza z tym, nie o to tu chodzi. Idzie mi tu o to że Benzema w porównaniu z najlepszymi Hiszpanami to jednak tylko druga liga. I tak samo jest w Realu. Kupowanie Benzemy było błędem, bo jest on za słaby na taki zespół, przede wszystkim za wolny. Wracając do reprezentacji Francji, to gdyby Blanc miał w składzie z pięciu takich jak Ribery, to może coś by z tego było… Na Ukraińców to zupełnie wystarczyło, ale nie na Hiszpanów…

Czasem czytam gdzieś że to najlepsze mistrzostwa Europy w historii… Z jednej strony wypada się tylko cieszyć że takie opinie padają w przypadku turnieju który odbywa się w Polsce. Szkoda tylko że Polacy bardzo źle zagrali… Że nie dostroili się do tego, powiedzmy najlepszego w historii, poziomu. A czy te mistrzostwa są rzeczywiście najlepsze?… Były świetne mecze, sporo ich było, ale też były i słabsze. W sumie może i takie oceny, że są one najlepsze, są uprawnione, ale jednak chyba dość ryzykowne. Ale powiedzmy że tak, nie było do tej pory lepszego turnieju, piszę cały czas o piłce, o tym co piłkarze grali na boisku, wyłącznie o tym, polskie mistrzostwa pod względem poziomu sportowego, ciekawych meczów, są najlepsze! Przynajmniej taka satysfakcja dla nas Polaków.

Czy zespół rosyjski, kamandu Advocaata, ktoś za karę wyrzucił z tych mistrzostw?… Jednego z faworytów… Czy ktoś wyrzucił ich z turnieju za tych głupich ruskich kiboli, chuliganów, którzy przyjechali tu upokarzać nas, Polaków?… Którzy przyjechali tu i pokazywali chamstwo, butę tego bandyty z Kremla, Putina?… Jeżeli tak, to dobrze, choć samych piłkarzy i Advocaata szkoda, bo co oni tu winni?

Przed meczem Włochów z Anglikami stawiałem wyraźnie na zespół z Wysp. A jednak Włosi. I to raczej zasłużenie. Może i w sumie dobrze. Dla mnie katolika awansowali chłopcy z katolickiego kraju, „papieskiego” kraju.

Wczoraj – 25 czerwca – widziałem jak na środku Marszałkowskiej dzieciaki grały sobie w piłkę… To chyba możliwe tylko przy takiej okazji jak mistrzostwa Europy w Warszawie.

Każdego dnia przejeżdżając obok dworca centralnego warszawskim autobusem albo tramwajem słyszę komunikaty: „Sentral lejl łej stejsen”... W Złotych Tarasach czytam hasło: „Priwietstwujem fanatow mody i futboła”... A w całej Warszawie sporo mapisów: „Creating history together”… Jeszcze kilka dni, jeszcze trzy mecze i koniec tego „Creating history…”.

Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu /26.VI.2012/

***

Kompromitacja czyli to było dno

Mecz z Czechami mnie zszokował. Patrzyłem i nie wiedziałem czy śmiać się czy płakać… Nie mogłem uwierzyć w to co widziałem… Po Rosji była niemal euforia, teraz po prostu szok, beznadzieja, ogromne rozczarowanie. To kompromitacja, totalne dno

Mecz z Rosją był wspaniały. Jedyny dobry naszej reprezentacji w mistrzostwach. Z Czechami była po prostu totalna beznadzieja. Po Rosji wydawało się że mamy drużynę. Teraz okazało się że jednak mamy kompletne dno, a drużyny żadnej

Z Czechami miało być najlepiej, jeszcze lepiej niż z Rosją… Tak zapowiadał Lewandowski. A była ogromna kompromitacja. W zasadzie dla mnie skończyły się mistrzostwa… Odechciało mi się mistrzostw…

Do którego z naszych zawodników można nie mieć zastrzeżeń, pretensji po meczu z Czechami? Może jedynie do Tytonia i Boenischa. Cała reszta zagrała beznadziejnie, a Murawski i Dudka po prostu nie nadają się do niczego. Za Dudkę przepraszam Czechów… Za to że pomyliły mu się sporty, że zamiast piłki nożnej uprawiał jakąś sztukę walki polegającą na praniu po pysku z zaskoczenia… Powinien zmienić piłkę nożną na piłkę „ręczną”…

Polacy zagrali w mistrzostwach jeden dobry, nawet bardzo dobry, mecz. Z Rosją. Z najmocniejszym rywalem zagrali bardzo dobrze. Z rywalami żadnymi – Grekami i Czechami – przepraszam Greków i Czechów za mocne słowa – zagrali beznadziejnie… Wbrew wszelkim zasadom logiki… A wynik meczu Greków z Rosjanami jest już czymś kompletnie niezrozumiałym. I awans Greków i Czechów, a odpadnięcie Rosjan i Polaków, tak samo… Nie widziałem meczu Rosjan z Grekami, więc nie wiem co się tam działo. Czy sędziowie grali w głównych rolach, czy to nasi sąsiedzi zapomnieli jak się gra?… Trudno sobie w ogóle wyobrazić jak Grecy mogli ograć zespół Advocaata i wyrzucić go z mistrzostw, jednego z głównych faworytów… Przecież to jakiś kabaret… Kiedy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze…

To kompromitacja Smudy. Żeby mieć u siebie takie mistrzostwa pierwszy raz w historii, budować wspaniałe stadiony, mieć wspaniałe warunki przygotowań, wydać takie pieniądze na to wszystko, mieć zupełnie niezłych zawodników, mieć najsłabszą grupę turnieju i dwie drużyny patałachów w grupie, mieć niebywałą szansę pierwszy raz osiągnąć coś w mistrzostwach Europy i nie wyjść w ogóle z grupy?… Czyli to wszystko po to tylko żeby zagrać jeden dobry mecz?…Tyle zachodu i szumu dla jednego dobrego meczu?… Tym bardziej że ten skład pokazał z Rosją że potrafi grać świetną piłkę… Smuda skompromitował się totalnie. Tomaszewski triumfuje. Dobrze chociaż że Smuda długo się nie zastanawiał i od razu powiedział że to jego koniec z kadrą. Choć wcześniej chodził z głową w chmurach, przechwalał się że dwa mecze i jego drużyna jest bez porażki!…

Greków krzywdzono w tych mistrzostwach od początku. Myślę o sędziach. I Grecy wyszli z grupy…

Dziwne mecze. Szwecja – Ukraina. Widziałem tylko pierwszą połowę. Szwedzi grali dobrze. Ibrahimovic rządził. Najgorszy na boisku był Szewczenko. Grał na poziomie IV ligi. Szwedzi prowadzili 1:0. Później patrzę i widzę końcowy wynik 2:1 dla Ukraińców po dwóch golach Szewczenki!… Nie mieści się w głowie… Francja – Ukraina. Francuzów widziałem w meczu z Anglikami, faulującymi ich po chamsku. Jak dla mnie gracze Blanka słabi. Przynajmniej wtedy. Ukraina skoro wygrała ze Szwedami, mocna. I Francuzi ograli Ukraińców jak chcieli… Dosłownie bawili się z nimi jak kot ze złapaną już i skazaną na pożarcie myszą… Aż przykro było patrzeć na biednych Ukraińców… Anglia – Szwecja. Anglicy grają w ogóle beznadziejnie. Niech mi wybaczy ich sympatyczny trener Hodgson. Szwedzi grają świetnie. Prowadzą 2:1. Cudem wygrywają Anglicy…

Wielu kibiców to jednak głupki… I nie mam tu na myśli jakichś kiboli, chuliganów, pijaków, czy bandytów. Mam na myśli tych, co po meczu z Czechami, totalnej kompromitacji, śpiewali że: „Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało!…”. Jak można śpiewać takie brednie?… Jak to nic się nie stało?… Mecz z Czechami to dno, niesamowity wstyd i klęska. Tak, piłka, szczególnie piłka, to nie tylko piłka, nie tylko sport, to coś zdecydowanie więcej. I nie mówię tu już tylko o tym że po takiej strasznej katastrofie po prostu na pewno stracimy jako kraj, jako naród, finansowo. Nie zarobimy tego co można było zarobić. Zainteresowanie na pewno spadnie i to bardzo.

Warszawska strefa kibica. Zorganizowanie jej w samym centrum miasta to pomysł kompletnych idiotów. Zatłoczone serce stolicy, po prostu jak potop pomyj na Warszawę, tysiące kibiców, w jakiejś części i to niemałej kompletnych świrów, totalny chaos, wstrzymany ruch komunikacji miejskiej, paraliż miasta, syf, brud, smród, pozamykane, zaryglowane sklepy, porozbijane witryny, zaszczane i zarzygane ulice, walające się tysiące ulotek agencji towarzyskich, wulgaryzmy, pełno pobitych butelek, pijani debile, tysiące rzucanych pod nogi petów, niemożliwość wydostania się z zatłoczonego centrum… Po meczach Polaków z Czechami i Rosjan z Grekami musiałem iść na piechotę, z trudnością przedzierając się przez tłum, z Novotelu /róg Alej Jerozolimskich i Marszałkowskiej/ aż na Młynarską… Podziwiam warszawiaków mieszkających w otoczeniu tej strefy kibica… Jak oni to wytrzymali?…

Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu /17.VI.2012/

KOMENTARZE INTERNAUTÓW

aaa: Pudełko przepiękne tylko prezent beznadziejny

polak12: Durnie i złodzieje, banda prostaków, wstyd przed całą Europą. Brawo Smuda, brawo  PZPN, ile musicie nakraść by zajmować się piłką, ile nażreć bym przestał się wstydzić za was?

Jordan: To koniec Euro, więc czas wypunktować tę imprezę, mającą być dla nas chlubą przez lata, o której mieliśmy mówić naszym dzieciom, a która przez bandę partaczy okazała się żenującą imprezką nie wartą wspomnień… A więc: 1. Najbardziej szkoda nas, kibiców. Wspaniała atmosfera święta, również w dniach pracy, trwająca od tygodnia, umalowani ludzie, również emeryci, flagi na samochodach, domach, wielkie nadzieje, ogólnonarodowe podniecenie… i my wszyscy oszukani przez wspomnianą wyżej bandę, tj. pseudotrenerka i nieumiejącego się wysłowić prostaka ze swoją zgrają gwiazdeczek pozujących jeszcze do reklamowych spotów na kilka dni przed Euro; 2. Antybohaterowie to niemal wszyscy oprócz Tytonia. Szczęsny to pajac nad pajace prężący muskuły w spotach reklamowych na dachu Złotych Tarasów w przeddzień Euro. Pseudozbawcy z Dortmundu: Lewandowski, Błaszczykowski i Piszczek z grubymi, wielomilionowymi kontraktami, które przewróciły w główkach. Lewandowski jest grubo przereklamowany; 3. Zmiennicy to DNO. Kompletnie niewidoczni i zwyczajnie piłkarsko głupi jeźdźcy bez głów, Grosicki, Mierzejewski, Brożek, etc.; 4. Euro nie mogło się skończyć inaczej, bo przecież zawsze byli widoczni pechowcy z PełO, rumiany Bronek i pinokio Tusk; 5. Najlepszym podsumowaniem tej tragedii była bramka podarowana Czechom przez pupilka Smudy Murasia. Koniec igrzysk Narodzie. Do roboty od poniedziałku. Jak zawsze wystawieni na pośmiewisko. To by było na tyle…

xxx: Nawet organizacyjnie strefa kibica wypadła beznadziejnie!

Oleczuk1: W kraju ogarniętym korupcją, brakiem odpowiedzialności i nepotyzmem nic się nie udaje. Dziwi to kogoś?

darek: Kiedy likwidacja PZPN-u ?

Oleczuk1: Z tą ministrą sportu i z tym premierem nic się nie zmieni

rewa: Przeproście pana Tomaszewskiego, miał rację

Dogard: Orliki budowali od ośmiu lat. Zrobili z tego fabrykę forsy dla swoich. Te ich orliki już do naprawy się nadają, a mają po 2-3 lata; i ciągle są pod kluczem ciecia, a po lekcjach zakaz wstępu. Żenada

Antykomun: Jak była pierwsza połowa meczu, to pokazywali gajowego razem z prezesem, tfu, Latą, jak było wiadomo że porażka jest blisko, to już ich nie pokazywali. Siła mediów i manipulacji. Pozdrawiam myślących

/wiadomosci.wp.pl/gid,14580770,kat,1342,title,Strefa-Kibica-przed-i-po-meczu,galeria.html/ /17-18.VI.2012/

***

Wielki mecz Polaków

Ten remis 1:1 z Rosją w drugim meczu mistrzostw Europy, to zwycięstwo Smudy. Nie chcę tu skupiać się na tym, jaki w ogóle Smuda jest, jak się zachowuje, jak się wyraża, jakie ma metody pracy, ma maturę, czy nie… To jest temat na inny tekst. Skupiam się tu tylko na drużynie, na tym jak grają zawodnicy Smudy

Polacy zawalili pierwszy występ z Grekami, ale we wtorek 12 czerwca grając przeciw mocnej ekipie Advocaata pokazali klasę i charakter. Pokazali wszystko to na co czekaliśmy. Szkoda że nie było zwycięstwa, było blisko. Nasi zagrali wielki mecz

Poświęcenie, walka do upadłego, nieustępliwość, zdecydowanie, odwaga, konsekwencja – te wszystkie cechy zaprezentowali nasi piłkarze w meczu z jednym z faworytów mistrzostw. Poza tym oczywiście reprezentantom Polski nie zabrakło też po prostu piłkarskich umiejętności i talentu. Gdyby jeszcze częściej i celniej /czytaj: skuteczniej/ strzelali na bramkę…

Klasę pokazał kapitan drużyny, a strzał Błaszczykowskiego, to była już po prostu poezja… To chyba najważniejszy gol w jego karierze i w dodatku jaki piękny. Z pozostałych zawodników wielki mecz zagrali także niemal wszyscy /skład: Tytoń – Piszczek, Wasilewski, Perquis, Boenisch – Błaszczykowski, Polanski, Murawski, Dudka, Obraniak – Lewandowski/. Choć na pewno lepiej mogliby się zaprezentować Boenisch i Murawski.

To był najlepszy mecz reprezentacji Polski od bardzo długiego czasu. I to trzeba uczciwie oddać nie krasnoludkom, tylko ekipie Smudy.

Ale nie wystarczyło to by mieć już awans. Przez nieudany mecz z Grekami trzeba teraz jeszcze wygrać z Czechami. Jeżeli nasi zagrają na poziomie ‘rosyjskim’ to o wynik można być jednak raczej spokojnym.

Rosjanie potwierdzili swój bardzo wysoki poziom jaki obecnie prezentują, ale w drugiej połowie wyraźnie siedli kondycyjnie, zatkało ich to straszne tempo meczu. Taki Arszawin chwilami po prostu już stawał z braku paliwa… Po drugie oni mają w zapasie Greków, z którymi poradzą sobie łatwo, poza tym wystarczy im chyba nawet remis. Dlatego mogli sobie trochę odpuścić w drugiej połowie. Gdyby przegrali z Polakami – też by to im nie zaszkodziło.

Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu /13.VI.2012/

TA LEWA NIE JEST TAKA SŁABA…

– Ten remis smakuje znacznie lepiej niż ten z Grecją. Strzeliłem gola dającego remis ale każdemu z nas należą się słowa uznania za wysiłek jaki włożył w walkę na boisku. Dzięki temu wynikowi liczymy się w walce o awans. Teraz musimy pokonać Czechów. Sądzę że przy takim wsparciu kibiców jakie mieliśmy dzisiaj jesteśmy w stanie wskórać naprawdę wiele – powiedział Jakub Błaszczykowski.

– Byliśmy drużyną, co wcześniej nie zawsze się udawało. Ktoś mógłby powiedzieć że ten remis nic nam nie dał, bo i tak trzeba pokonać Czechów, ale od strony mentalnej zyskaliśmy bardzo dużo. Uwierzyliśmy w siebie. W ten sposób siły regenerują się szybciej. Gola zdobyłem z lewej nogi, którą zawsze uważałem za słabszą, ale chyba niesłusznie… W końcu podjąłem ryzyko wejścia do środka i strzału. Ten gol był bardzo ważny, ale jeszcze ważniejsza wspólna walka, pomoc jeden drugiemu i solidarność między nami – dodał kapitan.

mb/int.pl /12.VI.2012/

POLSKIE TEMPO

– Osłabliśmy i nie wytrzymaliśmy tempa jakie Polacy nam narzucili – powiedział kapitan Sbornej Andriej Arszawin.

futbolnews /13.VI.2012/

ABSOLUTNY REKORD

Mecz Polska – Rosja (1:1) pobił rekord oglądalności. W szczytowym momencie na antenach TVP oglądało go aż 16 mln 234 tys. widzów. A sama tylko średnia widownia TVP1 w czasie meczu (tyle osób na Jedynce go oglądało) to aż 13 mln 574 tys. To absolutny rekord

Poprzedni mecz biało-czerwonych, z Grecją, obejrzało na antenach TVP średnio łącznie 15 mln 531 tys. kibiców. Dane pochodzą z Biura Koordynacji Programowej TVP.

jg/onet /13.VI.2012/

***

Zaczęło się…

Niestety, zaczęło się nie tak jak wszyscy w Polsce sobie życzyliśmy… Nie wygraliśmy z Grekami na początek wielkiego święta w naszym kraju, historycznego wydarzenia, czyli mistrzostw Europy. Oczywiście, nie można zapominać że turniej odbywa się też na Ukrainie i w ogóle to głównie zasługa Ukraińców, że mamy te mistrzostwa tu gdzie mamy

Wynik meczu z Grekami jest dużym rozczarowaniem. Jeżeli z nimi nie wygrywamy, to z kim?… Ale może jeszcze nie będzie tak źle i z grupy jakoś się wydostaniemy… Nie wszystko stracone

Grecy pokazali różnym głupkom że nie ma prawie żadnego znaczenia czy się gra w dziesięciu, czy w jedenastu. Jak się chce grać i umie grać, to można i w dziesięciu, bez problemu. I niespodziewanie dla wszystkich mieli ogromną szansę ten mecz wygrać. Gdyby nie beznadziejny sędzia, kto wie jak by się skończyło. Arbiter do niczego; najpierw wyrzucił Greka z boiska bez żadnego powodu, potem nie uznał im /na spółkę z liniowym/ bramki… Co do ręki w polu karnym Perquisa, tu akurat zachował się dobrze, bo była przypadkowa, choć gdyby podyktował jedenastkę, nikt by mu złego słowa nie mógł powiedzieć…

Początek meczu był dobry dla naszych i zapowiadało się że wygramy kilkoma golami. A tu taki numer… Parę zmarnowanych okazji i omal nie skończyło się 1:2 albo nawet 1:3… Niesamowite że Tytoń tak szczęśliwie wybronił tego karnego… Nie widziałem całego meczu, ale na pewno rozczarował trochę Błaszczykowski. Grał chyba za nerwowo i pewnie dlatego sporo psuł, choć gol padł po jego centrze. Kapitan powinien być spokojniejszy. Poza tym obrona zagrała nie za dobrze.

W drugim meczu naszej grupy było już zgodnie z planem, czyli bezdyskusyjne zwycięstwo Rosjan.

Teraz trochę o tym co się działo wokół meczu w Warszawie. Najpierw wspomnę że kiedy jakiś tydzień temu przejeżdżałem tramwajem Zieleniecką obok Stadionu Narodowego, to okolica i sam obiekt wyglądały beznadziejnie. Stadion brzydki, oczywiście, myślę o wyglądzie zewnętrznym. Okolica przy nim tak samo. Ktoś coś tam robił, ale nic nie było skończone i wszystko wyglądało okropnie…

Wczoraj w czasie meczu byłem akurat w samym centrum Warszawy: Aleje Jerozolimskie, Marszałkowska. Coś okropnego. Nie da się w zasadzie żyć… Hałas, tłok, brud… W ogóle byłem w szoku z powodu takiej liczby ludzi, czyli tylu kibiców. Nigdy chyba czegoś takiego nie widziałem. Nie spodziewałem się takiego tłoku. Ruch uliczny wstrzymany, nie jeździły tramwaje, autobusy prawie nie jeździły. Alejami Jerozolimskimi od strony Stadionu Narodowego szły tłumy, tysiące, tysiące ludzi w białoczerwonych barwach przez chyba około dwie godziny!… Żeby się wydostać z centrum, musiałem na piechotę przejść aż do al. Solidarności.

Policja i straż miejska. W miejscach  i czasie gdzie były największe tłumy, tam policjantów w ogóle nie widziałem, tam gdzie było już dużo luźniej, na Krakowskim Przedmieściu, prawie pod kościołem św. Anny, widziałem już sporo strażników miejskich i policjantów… Kompletnie bez sensu.

W czasie największego tłoku na Alejach Jerozolimskich, sporo zwykłych kretynów, odzywających się wulgarnie, pijących piwo, wydzierających się i wreszcie to co najgorsze, co mnie zszokowało, sikających gdzie popadnie, czyli na ściany warszawskich kamienic, na bramy naszych domów… W tych miejscach nie widziałem kompletnie przenośnych toalet, żeby kretyn mógł się w nich załatwić. Tak więc organizatorzy i miasto Warszawa tu się kompletnie nie popisali; nikt nie pomyślał że przyjadą do Warszawy setki kretynów którzy się upiją i będą sikać… Klapa.

Kibice. Różni. Zdecydowana większość to normalni spokojni ludzie ubrani na białoczerwono, z trąbkami, gwizdkami itd. Ale oczywiście było też sporo tych kretynów, kiboli. Kiedy byłem na Pradze, dwóch chuliganów tłukło pięściami w tramwaj aż było słychać na pół Warszawy i wydzierało się przy tym: ‘Polska, białoczerwoni!…’. Wydzierali się też później że jakby co to podejdą i przypier… komuś. Akurat wtedy żadnych policjantów ani strażników miejskich tam nie było… Kiedy już po godz. 22 wracałem tramwajem na Wolę, to do tramwaju wsiadł młody chłopak z piwem w ręku, lekko chwiejący się na nogach, a na sobie miał białoczerwony szal i koszulkę z orłem oraz napisem: ‘Najlepsi z najlepszych’… Rzeczywiście ‘najlepszy z najlepszych’…

Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu /9.VI.2012/

Według danych policji mecz otwarcia mistrzostw Europy 2012 na Stadionie Narodowym w Warszawie z udziałem reprezentacji Polski i Grecji obejrzało blisko 55 tys. kibiców. Natomiast mecz na Stadionie Miejskim we Wrocławiu, z udziałem reprezentacji Rosji i Czech, obejrzało ok. 40 tys. widzów

W bezpośrednie zabezpieczenie turnieju w Warszawie jest zaangażowanych prawie 6 tys. policjantów, a we Wrocławiu 3.7 tys.

8 czerwca Straż Graniczna skontrolowała przy wjeździe do Polski w sumie ok. 60 tys. osób. A dzień wcześniej 7 czerwca na wszystkich granicach z Polską skontrolowano łącznie ok. 47 tys. osób, w tym m.in. w portach lotniczych odprawiono 22 samoloty z 2179 osobami.

Małgorzata Woźniak, rzecznik prasowy MSW /9.VI.2012/

***

Piłka bije rekordy

Według danych agencji Nielsen Audience Measurment w najlepszym momencie oglądalności mecz Polska – Grecja oglądało 15.5 miliona telewidzów na trzech kanałach – TVP1, TVP Sport i TVP HD. To rekord wszech czasów. Do tej pory należał on do Adama Małysza którego występ na olimpiadzie w Salt Lake City przyciągnął przed telewizory 14.5 miliona widzów

W programie pierwszym Telewizji Polskiej w szczytowym momencie oglądalności mecz śledziło 14.421 mln widzów, w TVP Sport 297 tys., a w TVP HD 813 tys. Oznacza to że w tym czasie czterech na pięciu telewidzów śledziło mecz otwarcia Euro 2012. To 83.72 proc. udziału w rynku.

Do tej pory rekord oglądalności należał do Adama Małysza którego występ na zimowych igrzyskach w Salt Lake City 2002 przyciągnął 14.572 mln widzów, przy średnich udziałach 77 proc.

Drugi mecz grupy A Rosja – Czechy oglądało w szczytowym momencie w Telewizji Polskiej 9.224 mln widzów.

jp/gw /9.VI.2012/

***

Dobrze że gra lepsza od koszulek

Właśnie pojawiła się informacja że polscy piłkarze zainaugurują mistrzostwa Europy w białych koszulkach i czerwonych spodenkach. Ten zestaw akurat wygląda bardzo dobrze, natomiast ja chcę napisać kilka słów na temat strojów naszej reprezentacji w sobotnim meczu ze Słowakami

Polacy zagrali z drużyną słowacką /pokonując ją 1:0/ w czerwonych koszulkach /firmy Nike/ z takim białym pasem na piersiach. Wyglądało to fatalnie. Dużo ładniej prezentowali się rywale /po prostu wszystko na niebiesko/

Pomysł czerwonych koszulek z tym poprzecznym białym pasem na piersiach jest beznadziejny. Kto to wymyślił?… Nasi piłkarze wyglądają w nich okropnie.

Parę zdań o samym meczu ze Słowakami. Zaczął się dziwnie, bo od chamskich fauli rywali, co mnie zdumiało. Dlaczego, po co, w towarzyskiej grze na chwilę przed najważniejszymi zawodami? Chamskie wejścia w Błaszczykowskiego, Obraniaka, Perquisa. Co najmniej cztery do pięciu ostrych fauli na Polakach, ze strony sąsiadów… Jakby grali dla naszych grupowych przeciwników, Czechów, próbując unieszkodliwić najlepszych graczy Smudy… A ja zawsze jestem jakoś bardzo pozytywnie i ciepło nastawiony do Słowaków. A tu masz ci los. Dopiero chyba w rewanżu podobny faul jednego z Polaków uspokoił nieco piłkarzy sąsiadów.

Poza tymi koszulkami Polaków i dziwnym początkiem meczu, co mnie irytowało, bardzo ucieszyłem się obecnością w naszej drużynie wracających po kontuzjach Perquisa i Boenischa. Pierwszy strzelił piękną bramkę /dla babci i mamy w dniu matki/, drugi zaprezentował już chyba pełnię zdrowia, choć widać było że miał przerwę i popełnił kilka błędów. Trzeba mu pozwolić się ograć i na pewno będzie dobrze. To zdolny i ambitny chłopak.

Na tle dość dobrze grających, groźnych Słowaków nasi wypadli nieźle, choć całego meczu nie widziałem i słyszałem że po przerwie to rywale byli nieco lepsi.

***

Mistrzostwa Europy rozpoczną się 8 czerwca meczem Polska – Grecja w Warszawie. Cztery dni później nasi, także na Stadionie Narodowym, zmierzą się z Rosjanami, a na zakończenie gier grupowych we Wrocławiu z Czechami.

***

NA KONIEC JESZCZE KILKA SŁÓW NA TEMAT RYBUSA. Piłkarz to niezły, bądź co bądź reprezentant Polski. Zdolny, utalentowany chłopak, żeby nie rzec chłop… Bo jako człowiek to jednak głupek. Jakiś czas temu wybrał się z kolegami z Legii do agencji towarzyskiej. Tak się wybrał że nazajutrz w jednym ze szmatławców były zdjęcia z tej ich wizyty w burdelu… Nikt mnie w związku z tym nie przekona że Rybus to mądry chłopak. Teraz, kilka dni temu, znów w jednym ze szmatławców można było zobaczyć zdjęcie gołej d… tego samego Rybusa… Niech mnie więc ktoś spróbuje przekonać że ten chłop ma choć za trzy grosze oleju w głowie. Jedyną szansą poprawy wizerunku dla niego jest przede wszystkim bardzo dobra gra w reprezentacji, choć śmiać mi się chce jak widzę takiego reprezentanta…

Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu /29.V.2012/

***

Lewandowski piłkarzem sezonu!

Robert Lewandowski kończy swój drugi sezon w Bundeslidze nie tylko z drugim tytułem mistrzowskim. Polski napastnik został uznany przez organizatora rozgrywek piłkarzem sezonu!

Lewandowski walnie przyczynił się do ósmego mistrzostwa dla Borussii. Reprezentant Polski 22-krotnie strzelał gole, a ponadto zaliczył 10 asyst

‘Lewandowski to dla szefów Borussii priorytet i zrobią wszystko by przedłużył on umowę z mistrzami Niemiec. Przed młodym Polakiem teraz ogromne wyzwanie: będzie walczyć z reprezentacją Polski w mistrzostwach Europy’.

Pozostałe wyróżnienia kierownictwa Bundesligi:
najlepszy strzelec: Klaas-Jan Huntelaar (Schalke 04 Gelsenkirchen)
trener sezonu: Juergen Klopp (Borussia Dortmund)
młodzieżowiec sezonu: Marco Reus (Borussia Moenchengladbach)
ratownik sezonu: Christian Streich (Freiburg)
rozstania sezonu: Raul (Schalke), Michael Ballack (Bayern Monachium), Łukasz Podolski (Koeln)
niespodzianka sezonu: Lucien Favre i Borussia Moenchengladbach
wyczyn sezonu: utrzymanie Augsburga
bramkarz sezonu: Marc-Andre ter Stegen (Moenchengladbach)
decydujący moment sezonu: przestrzelony rzut karny przez Arjena Robberna (Bayern) w meczu z Borussią Dortmund (0:1)

BŁASZCZYKOWSKI W JEDENASTCE

Inny reprezentant Polski z Borussii Dortmund – Jakub Błaszczykowski trafił do jedenastki kolejki wybranej przez magazyn Kicker

Polskie trio – Lewandowski, Błaszczykowski i Łukasz Piszczek – drugi raz z rzędu świętowało mistrzostwo Niemiec.

‘Robert to napastnik kompletny. Z zachwycającą techniką, szybki, obunożny i świetnie grający głową’komplementował go trener Borussii Juergen Klopp.

Lewandowski zajął trzecią pozycję w klasyfikacji strzelców z dorobkiem 22 goli (plus dziesięć asyst), co jest polskim rekordem w Bundeslidze. O siedem bramek wyprzedził go Holender Klaas-Jan Huntelaar z Schalke oraz o cztery Mario Gomez z Bayernu. Obaj wykonywali jednak rzuty karne, odpowiednio sześć i cztery, a Polak wszystkie gole miał z gry.

W ostatniej, 34 serii gier, ekipa z Dortmundu pokonała Freiburg 4:0, a Błaszczykowski i Lewandowski strzelili po dwie bramki. Otrzymali identyczne noty – 1.5 (Piszczek 2.5), co oznacza klasę światową; w skali 1-6, im mniejsza tym lepsza. W jedenastce Kickera znalazł się jednak tylko ten pierwszy, zresztą piąty raz w sezonie.

Lewandowski nominowany był aż ośmiokrotnie, co daje szóstą pozycję w lidze. W tej klasyfikacji zwyciężyli Gomez i Huntelaar – po dziesięć.

Zespołowo triumfowała Borussia Dortmund – 59 nominacji (w tym cztery dla Piszczka), przed Bayernem 54 i Schalke 38.

W podsumowaniu Kickera, obejmującym średnią not z rozgrywek 2011/12, Błaszczykowski jest dziewiąty – 2.81. Zwyciężył Reus z Borussii Moenchengladbach – 2.58. Piszczek jest 12 – 2.86, a za nim Lewandowski i powołany do szerokiej kadry Niemiec bramkarz Marc-Andre ter Stegen – 2.87.

asinfo/pap /7.V.2012/

***

Głos sprzeciwu Jarosława Kaczyńskiego

– UEFA powinna co najmniej przenieść finał mistrzostw Europy w piłce nożnej z Kijowa do Warszawy – napisał na swoim blogu Jarosław Kaczyński, prezes Prawa i Sprawiedliwości

Według Kaczyńskiego tylko zdecydowana presja na ukraińskie władze może zmienić stosunek reżimu Wiktora Janukowycza do opozycji

Były premier napisał że mistrzostwa Europy w piłce nożnej są dla wielu Polaków ważnym wydarzeniem. Jednak nawet tak prestiżowa impreza nie może być wymówką od wyraźnego głosu sprzeciwu wobec sytuacji na Ukrainie.

Jarosław Kaczyński dodał że kurs jaki przyjęły obecne władze Ukrainy każe z dużym niepokojem śledzić rozwój sytuacji w tym kraju.

Prezes PiS-u napisał że sytuacja geopolityczna Polski w znacznym stopniu zależy od sytuacji na Ukrainie. Dodał że od początku swojego istnienia Kijów boryka się z presją i próbami wciągnięcia w rosyjską strefę wpływów. Dlatego – zdaniem Kaczyńskiego – nie można milczeć w sprawie Julii Tymoszenko i standardów demokratycznych na Ukrainie. ‘W przeciwnym razie rząd w Kijowie dostanie czytelny sygnał że to co się dzieje na Ukrainie nie interesuje Europy’ – zakończył prezes.

iar /4.V.2012/

***

Perquis zaciska zęby i walczy

Miesiąc temu Damien Perquis złamał rękę w łokciu, co postawiło pod znakiem zapytania jego udział w mistrzostwach Europy. Obrońca reprezentacji Polski przeszedł operację, a teraz ściga się z czasem. – Nie mam pewności czy zdążę, ale będę walczyć do końca – powiedział gracz Sochaux

Rozmowa z Damienem Perquisem

Jak przebiega rehabilitacja?

Zgodnie z planem, bez komplikacji. Od 23 marca przebywam w ośrodku rehabilitacyjnym który słynie z dobrej opieki nad kontuzjowanymi sportowcami. To właśnie tu, w Capbreton, leczyli się Ronaldo, William Gallas czy Mohammed Sissoko. Niedawno był też Mikael Pietrus, koszykarz grający w NBA. Capbreton leży nad samym oceanem. To tysiąc kilometrów od mojego domu, więc brakuje mi rodziny, ale najważniejsza jest szybka rehabilitacja.

Przez pierwszy miesiąc ręka była zupełnie unieruchomiona. A jakie ćwiczenia teraz wykonujesz?

Na rehabilitację poświęcam około sześciu godzin dziennie. 3.5 godziny przed południem i ponad dwie po południu. Dużo ćwiczę w basenie, bo woda ma dobry wpływ na takie urazy. Jeżdżę też na rowerze, mam zabiegi wzmacniające rękę. Więcej na razie nie można.

A jakie będą następne etapy rehabilitacji?

Bieganie i zajęcia z piłką. Na początku ostrożnie, by zobaczyć jak ręka reaguje na wysiłek. Biegać i kopać piłkę powinienem zacząć w połowie kwietnia. Jeszcze w Capbreton, bo będę tu do 27 kwietnia.

Wcześniej mówiło się że sezon klubowy masz z głowy. Coś się zmieniło?

Nie. Walka toczy się o Euro, klubowi nie zdążę pomóc. A szkoda bo walczymy o utrzymanie.

Jak się czujesz mentalnie? Zaraz po kontuzji było ciężko…

Było ciężko. Fizycznie, brałem nawet morfinę by nie czuć bólu. I psychicznie, bałem się że z pękniętą kością pękła też nadzieja na to, o co starałem się przez tak długi czas. Przecież ja o polskie obywatelstwo walczyłem długie lata, a Euro ma być jednym z najważniejszych wydarzeń w moim życiu. I nagle wszystko stanęło pod znakiem zapytania… Zaciskam jednak zęby i walczę. Na razie żaden z lekarzy nie powiedział mi jak w procentach wyglądają moje szanse, ale jestem optymistą.

rozm. pk/su /31.III.2012/

***

Arkadiusz Onyszko o kadrę ma żal

Arkadiusz Onyszko: – Powiedziałem kiedyś o duńskich dziennikarkach że to głupie blondynki. Teraz za każdym razem jak podchodzi do mnie reporterka, to pyta czy ja jej czegoś nie zrobię. Aż sam się z tego śmieję

– Bronowice to osiedle w Lublinie, na którym się wychowałem. Dobre wspomnienia. Choć ogólnie nie było lekko. Niektórzy koledzy nie mieli tyle szczęścia, co ja. Siedzą w więzieniach albo już ich nie ma

– Ja zawsze w życiu miałem cel. Inni pili wino za szkołą, ja biegłem na trening. Jakoś nigdy mnie do alkoholu nie ciągnęło. To kwestia wychowania. Miałem wspaniałych rodziców. Mój ojciec ciężko pracował, jeździł tirem, miałem dla niego duży szacunek. Dziś jak patrzę na bezstresowe wychowanie dzieci, to mam dylematy. Nie wiem czy to takie dobre

– Mnie choroba spotkała na początku życia, w jakimś stopniu muszę z tym żyć. Niewydolność nerek. To jest etap życia, który muszę przejść. Ale nie załamuję się, jestem pozytywnie nastawiony do życia. Wyniki badań wskazują że mój stan zdrowia przy tej chorobie jest wręcz idealny. Zwykle ludzie mają gorsze wyniki. Być może niedługo będzie jakiś telefon i w końcu się przeszczepię. Na razie miałem trzech dawców rodzinnych i trzech zostało odrzuconych. Myślę sobie tak: albo mam tak potwornego pecha albo ktoś na górze trzyma dla mnie tę nerkę i ostatecznie wszystko się dobrze ułoży

Dania dla nas Polaków to kraj zupełnie niezrozumiały. Chodzi mi o podejście do życia. Bardzo egoistyczne. Kraj może i jest w jakimś sensie poukładany, ludzie czują się tam pewnie, sprawy socjalne wysoko rozwinięte, ale to jak się ludzi wychowuje i jak się oni zachowują, to nie moja bajka. Nie mogłem się z tym zgodzić. Niby wszyscy się śmieją, pytają jak się masz, ale to nieszczere. Lepiej w ogóle się do mnie nie uśmiechaj, jeżeli masz zamiar zaraz obgadać mnie za plecami. W szatni piłkarz mówi jedno, w telewizji drugie. Nie chcę znać takich ludzi, nie można na nich liczyć, bo prędzej czy później cię sprzedadzą. Wolę spędzić życie z dwoma zaufanymi ludźmi niż ze stu obłudnikami. Żeby jednak nie było tak negatywnie, to Dania ma też oczywiście dobre strony. Żyłem w spokojnym kraju, kibice mnie doceniali, klub płacił pensję na czas

Obcokrajowcy w polskiej lidze mi nie przeszkadzają. Sam grałem w Danii przez wiele lat, więc nic do tego nie mam. Od razu jednak powiem: jeżeli przychodzi do nas ktoś z zagranicy, to musi być zdecydowanie lepszy od Polaka. On musi podnieść poziom ligi, a nie przyjść i tylko wpisać się na listę płac. Jak ja będę trenerem, to taki człowiek u mnie nie zagra

Powiadają że moja książka jest kontrowersyjna, ale gdzie są te kontrowersje? Na 250 stron wyciągnięto pięć linijek i zrobiono aferę. Zdecydowana większość ludzi w Polsce ma te same poglądy. Nie ma tam nic co byłoby dla Polaków szokujące. Myślałem niedawno o drugiej książce. O tym co wydarzyło się jak wróciłem do Polski. Było dużo rzeczy śmiesznych, dziwnych. Ale na razie się wstrzymałem. Zobaczymy co przyniesie przyszłość. W Danii też się wstrzymywałem, zastanawiałem się kto to będzie czytać, a potem duńskie gazety zrobiły mi reklamę i książka bardzo dobrze się sprzedała. Od razu jednak mówię: nie robiłem tego dla pieniędzy. To była przygoda. Chciałem by coś po mnie zostało

– Uważam że polskie gazety często przesadzają. Bez przerwy trwa nagonka. Dziennikarze cały czas są na ‚nie’. Spirala nienawiści, czekanie aż się tylko komuś noga powinie. Życie nie na tym polega. Takie jest moje zdanie i mówię je głośno, ale koniec końców na dziennikarzy się nie obrażam. Żyjemy z dziennikarzy. Nie udzielę wywiadu tylko jednej gazecie: duńskiemu Extrabladet, który robił mi zdjęcia z ukrycia. To poniżej pasa

– Napisałem swoje zdanie na temat homoseksualistów i od razu zrobiono z tego wielkie halo. Większość osób tak sądzi, jestem w ogromnej większości, tyle że nie boję się o tym mówić. I nie wiem po co wracać sto razy do tego samego tematu. Jedyne czego żałuję, to słów że ich nienawidzę. To było nie za mądre, faktycznie

– Lublin to moje rodzinne miasto. Piękny zakątek. Kiedy mam czas, od razu tam jadę. Zapraszam wszystkich. Piękna Starówka, piękny Zamek Lubelski. Mam tam dom, tam chciałbym się osiedlić

– Odra Wodzisław to klub do którego trafiłem po powrocie z Danii. Pierwsze wrażenie? Szok. Wyjeżdżałem z kraju, gdzie nie płacono mi pensji, wracam po 13 latach i dalej to samo… W Odrze już na początku nie wypłacono mi pieniędzy. Ktoś mnie ściąga, prosi bym pomógł, ja rzucam wszystko w kąt, przyjeżdżam i klapa. To nie było fair z ich strony. Poza tym klub wspominam bardzo dobrze. Trochę się Śląska bałem, ale teraz wiem że mieszkają tam fantastyczni ludzie

– Co do reprezentacji Polski to niedosyt został. Tyle lat grałem w lidze duńskiej, byłem podstawowym piłkarzem, wybierano mnie najlepszym obcokrajowcem ligi, a z kadry nikt nigdy nie wyciągnął do mnie ręki. Nikt mnie nie sprawdził. Nie mówię że miałem być pierwszym bramkarzem. Chodzi o zwykłą szansę, chęć sprawdzenia. Ale ja też o to nie dbałem. Teraz kiedy przestałem grać w piłkę, patrzę na wszystko inaczej. Wiem jak to działa. By zagrać w kadrze, trzeba działać w inny sposób… Trzeba mieć dobrego agenta… A ja długo twierdziłem że wystarczy dobra gra…

pg/onet /23.III.2012/

***

Trzy bramki z dwóch strzałów

Andrzej Szarmach w latach 1972–83 zagrał 61 razy w reprezentacji Polski. Zdobył 32 gole. Grał w drużynach które w latach 1974 i 1982 zajęły w mistrzostwach świata trzecie miejsce. Grał w Arce Gdynia, Górniku Zabrze i Stali Mielec. We Francji legenda Auxerre

Rozmowa z Andrzejem Szarmachem

Czym różni się gra napastnika w pańskich czasach i dziś?

Z grubsza tym że kiedy ja miałem dwie okazje, to zdobywałem z nich trzy bramki, a dziś Paweł Brożek musi mieć 10 szans, żeby strzelić jednego gola…

W drużynie Kazimierza Górskiego były indywidualności, jakich dziś nie mamy.

Mamy, nie mamy, nie wiem. Kiedy reprezentacja rozgrywała słynny mecz na Wembley jeszcze nie miałem w niej miejsca. Kiedy jechałem na mistrzostwa świata nikt mnie nie znał. A wracałem jako wicekról strzelców, zdobyłem tyle goli co Holender Johan Neeskens.

Czy patrząc na dzisiejszą reprezentację może pan powiedzieć: ten gra jak ja, ten jak Deyna, a ten jak Lato?

Nie, ponieważ zmieniło się nie tylko ustawienie, ale i obowiązki zawodników na boisku. Polska gra dziś w ustawieniu z jednym napastnikiem, w dodatku nie jestem pewien, czy to dla niego właściwa pozycja.

Mówimy o Robercie Lewandowskim?

Tak. Kiedyś, wspólnie z Włodkiem Lubańskim oglądaliśmy go w meczu reprezentacji i obaj mieliśmy podobne spostrzeżenia. Wydaje się że gdyby grał nieco z tyłu, za jakimś innym wysuniętym napastnikiem, pożytek z niego byłby jeszcze większy. Lewandowski bardzo dużo umie, świetnie wykańcza akcje, ale potrafi też rozegrać piłkę z partnerem, a to są umiejętności które wykorzystuje się przed polem karnym. Sam Lewandowski woli chyba grać z przodu, jak teraz w Dortmundzie, ale uważam że okres w którym musiał grać za Lucasem Barriosem, wcale nie był stracony. Problem w tym że nie mamy w Polsce nikogo równie skutecznego, kto mógłby zająć pozycję tego jedynego, wysuniętego napastnika. Więc musi to być Lewandowski.

rozm. ss/rp /22.III.2012/

***

Perquis będzie mógł zagrać

Obrońca Sochaux i reprezentacji Polski Damien Perquis nie wystąpi już w obecnym sezonie, bo jak wiadomo złamał rękę w łokciu w meczu z Valenciennes. W przeszłości piłkarz miał już taki problem i wmontowane w rękę metalowe śruby

Teraz sytuacja się powtórzyła. – Śrubki które miał wcześniej nie były wystarczająco silne i nie wytrzymały – stwierdził doktor Sochaux, Michel Marais w wywiadzie dla francuskiego L’Equipe

Jeżeli jednak rehabilitacja przebiegnie sprawnie, Damien wróci do gry za dwa i pół do trzech miesięcy, więc będzie mógł zagrać w mistrzostwach Europy. To będzie trudne ale możliwe – dodał francuski lekarz.

27-letni Perquis rozegrał do tej pory 5 meczów w reprezentacji Polski.

ROBERT LEWANDOWSKI ZA 15 MLN

Fachowy niemiecki portal sportowy transfermarkt.de przeprowadził aktualizację wyceny najlepszych zawodników Bundesligi

Według najnowszych notowań Robert Lewandowski jest wart 15 milionów euro, co oznacza że stał się najdroższym piłkarzem reprezentacji Polski. Wcześniej napastnik Borussii Dortmund wyceniany był na 12 milionów euro i dzielił pierwsze miejsce w polskiej kadrze, pod względem wartości rynkowej, z Wojciechem Szczęsnym.

Akcje Lewandowskiego rosną w bardzo szybkim tempie. Popularny Lewy pobił rekord należący do Artura Boruca, który we wrześniu 2008 r. wyceniany był na 12.5 miliona euro. Polski bramkarz występował wówczas w Celtiku Glasgow.

Mały awans jest udziałem także Jakuba Błaszczykowskiego. Pomocnik Borussii Dortmund wraca do wysokiej formy, co przekłada się na jego wartość na rynku transferowym. Transfermarkt.de wycenia Kubę na 7 milionów euro (poprzednia cena – 6 milionów). Na stałym poziomie (9 milionów) utrzymuje się Łukasz Piszczek.

asinfo /6-9.III.2012/

***

Polski piłkarz tygodnia

Bramkarz Arsenalu i reprezentacji Polski Wojciech Szczęsny został wybrany piłkarzem tygodnia na świecie. Takiej oceny dokonali dziennikarze goal.com. W wyborze Szczęsnego pod uwagę wzięto występy Polaka w dwóch meczach: towarzyskim z Portugalią (0:0) oraz w wygranym przez Kanonierów z Liverpoolem (2:1)

Szczęsny jest zawodnikiem Arsenalu od 4 lat i rozegrał w jego barwach 42 mecze. W reprezentacji Polski zagrał 9 razy

ARSENE WENGER O NAUCE

Arsenal Londyn w dramatycznych okolicznościach pokonał na wyjeździe Liverpool 2:1. Do zwycięstwa Kanonierów znacznie przyczynił się Wojciech Szczęsny, który obronił rzut karny i dobitkę w wykonaniu Dirka Kuyta

W 18 minucie meczu na Anfield bramkarz reprezentacji Polski wyszedł z bramki do szarżującego Luisa Suareza. Sędzia odgwizdał ‘jedenastkę’, ale na powtórkach było widać że Urugwajczyk nie został nawet zaczepiony przez Szczęsnego. Polak nie dał się zdeprymować i obronił strzał Kuyta w lewy, a następnie jego dobitkę w prawy róg

To dobrze że zagrał taki mecz, bo miał dość trudny czas w styczniu – powiedział po meczu trener londyńczyków Arsene Wenger. – Pokazał swój potencjał, podoba mi się też to że był odważny. Musiał wiele razy wykonywać wykopy i wychodzić z bramki, ale nie popełnił ani jednego błędu. On cały czas się uczy, ale dlatego że to wielki talent przychodzi mu to szybciej.

asinfo /3-5.III.2012/

***

Piłkarze uzależnieni czy nie?

Mecz był przyzwoity. Piłka częściej była przy nich, a my mieliśmy za zadanie nie dać im się rozpędzić, nie dać przerzucać piłki na skrzydła. Zaczęliśmy nerwowo, ale nabieraliśmy rozpędu. Bilans jest niezły, a na mistrzostwa będziemy jeszcze bardziej zgrani
/Łukasz Piszczek, obrońca, po zremisowanym 0:0 meczu z Portugalią/

Nie chcę mówić że zespół jest uzależniony od Roberta Lewandowskiego. Może się zdarzyć i na Euro że go zabraknie, i jakoś będziemy musieli sobie radzić. Nie sprowadzajmy sukcesu kadry do tego, czy Robert jest na boisku czy nie
/Jakub Wawrzyniak, obrońca/

Wiemy jakie popełniliśmy błędy, nie skaczemy ze szczęścia tylko dlatego że zremisowaliśmy z szóstą drużyną rankingu FIFA, rywal stworzył za dużo sytuacji bramkowych, jest nad czym pracować. Ale mimo wszystko są po tym meczu również powody by się cieszyć
/Jakub Wawrzyniak, obrońca/

Jestem po tym meczu spokojny, jak byłem. Co mógłbym lepiej zrobić? Można było strzelić bramki, trochę lepiej grać, ale mieliśmy tylko jeden trening. Trzeba czekać do maja by móc pewne warianty wypracować, powtórzyć. Portugalczycy grali w najsilniejszym składzie, a u nas kilku zawodników brakowało. Pamiętajmy o tym przy ocenianiu wyniku. Robert Lewandowski znaczy dla tej drużyny ogromnie dużo. Gdy jest kontuzjowany może być problem ze znalezieniem drugiego dobrego napastnika
/Franciszek Smuda, trener reprezentacji polski/

Irek Jeleń pewnie mógł się lepiej zachować, podać Obraniakowi. Może wtedy byłby gol. A może też nie. Na środek obrony mam jeszcze kilka innych pomysłów, które już ćwiczyłem na treningach. Perquis, od kiedy jest zdrowy, gra bardzo dobrze. Myślę jeszcze o Grzegorzu Wojtkowiaku, który dla mnie jest środkowym obrońcą, a nie prawym
/Franciszek Smuda, trener polskiej reprezentacji/

Mamy jeszcze dwa poważne sprawdziany ze Słowacją i z Łotwą. Być może w jednym meczu wystawię jedną parę, w następnym drugą. Z nich wybierzemy tę właściwą. Powiedziałem chłopakom po meczu że kiedy będą grać z Grekami nasza publiczność poniesie ich do jeszcze lepszej gry
/Franciszek Smuda, trener polskiej reprezentacji/

Nie była to nasza typowa gra. Portugalia zazwyczaj gra w ustawieniu 4-3-3, a w niektórych fragmentach musieliśmy zmieniać system. W pierwszej połowie udało nam się osiągnąć niewielką przewagę. Wtedy stwarzaliśmy sytuacje bramkowe, mogliśmy zdobyć gola. Byliśmy blisko tego wzoru, do którego dążymy, graliśmy szybko. Niestety, nieskutecznie. Po przerwie było inaczej. Straciliśmy polot. Joao Mourinho, który miał prowadzić naszą grę, przy tych wszystkich zmianach jakie następowały, nie mógł sobie poradzić. Do tego doszło zbyt łatwe oddawanie piłki rywalom w ostatnich 15 minutach. Mogliśmy nawet stracić bramkę w końcówce. Uważam że remis nie jest do końca sprawiedliwy, ale cieszę się że moi piłkarze potraktowali ten mecz bardzo serio
/Paulo Bento, trener reprezentacji Portugalii/

Każdy z nas w tym meczu grał bardzo dobrze i to dla nas najważniejszy wniosek. Trzeba się było mocno napracować by nie stracić bramki, z defensywy możemy być zadowoleni. W ogóle, poza pierwszym kwadransem, gra wyglądała nieźle. Mieliśmy stać z tyłu, przerywać akcje, zaczynać kontry. Czasami brakowało lepszego pierwszego podania, tego wyprowadzającego akcję. Tyle wysiłku nas kosztowała obrona, że nie zawsze starczało sił w ataku. Przydałoby się też więcej zimnej krwi
/Jakub Błaszczykowski, kapitan reprezentacji/

Miałem znakomitą okazję, zrobiłem błąd, bo zamiast strzelać zacząłem się kiwać. Zła decyzja. Ale nie mam poczucia zmarnowanej szansy wywalczenia miejsca w drużynie. Rozmawiałem z trenerem i nie dał mi wyczuć że to być albo nie być. Pytał dlaczego mam kłopoty w klubie, starałem się mu to jak najlepiej wytłumaczyć, a potem jak najwięcej z siebie dać na boisku. W pierwszej połowie było bardzo mało sytuacji bramkowych, mnie się nadarzyła ta jedna. Niestety, nie udało się…
/Ireneusz Jeleń, napastnik/

Dobrze się czułem grając z Damienem Perquisem. Kiedy trzeba sprzyjało nam szczęście, ale bezbramkowy remis z Portugalią wstydu środkowym obrońcom nie przynosi. Jako zespół broniliśmy się bardzo dobrze, chcieliśmy grać agresywnie, bo jak się Portugalczykom pozwoli być przy piłce, to kłopoty są nieuniknione. Widać to było na początku, kiedy byliśmy zbyt bojaźliwi i rywale stwarzali sobie dobre sytuacje. Potem przestali
/Marcin Wasilewski, obrońca/

piw/rp /1.III.2012/

***

Obraniak nie do zatrzymania

Portugalski dziennik Publico Desporto w pomeczowym tekście docenił postawę Ludovika Obraniaka. Pomocnik reprezentacji Polski zrobił na redaktorach gazety bardzo dobre wrażenie. – W drugiej połowie był nie do zatrzymania – stwierdzili

Portugalscy dziennikarze uznali że Obraniak był najbardziej wyróżniającą się postacią w polskim zespole. Ocenili go równie wysoko jak Naniego i Rui Patricio. – Prowadził grę Polaków. Mniej widoczny w pierwszej połowie, ale w drugiej jak jego zespół przyśpieszył, był nie do zatrzymania. Mógł zepsuć nam wynik – napisali redaktorzy

Wspomnianego Naniego uznano w tym meczu za najważniejsze ogniwo ofensywy. – Najbardziej niebezpieczna broń Portugalii. Miał szanse strzelić gola, ale dwukrotnie zaprzepaścił szanse w pojedynkach ze Szczęsnym.

– W ostatnich minutach Polacy byli najgroźniejsi i to właśnie wtedy Rui Patricio błysnął – to o występie bramkarza. – Uniemożliwił dokładny strzał Jeleniowi, obronił doskonały strzał Obraniaka, uniemożliwił przyjęcie Peszce, a w decydującym momencie zatrzymał Mierzejewskiego. Bez zarzutu – podkreślił dziennik.

Najgorzej w ocenie gazety wypadł Nelson, zmiennik Fabio Coentrao. Wytknięto mu kilka błędów, w tym ten z pierwszej połowy, kiedy umożliwił wyjście na stuprocentową pozycje Jeleniowi. Dziennikarze drugą połowę w wykonaniu zespołu Paulo Bento woleliby przemilczeć. – Portugalczycy stracili blask, który pokazali w pierwszej połowie – napisali.

futbolnews /1.III.2012/

***

Kuszczak wypożyczony do Watfordu

Tomasz Kuszczak odchodzi z Manchesteru United. Wprawdzie kontrakt Polaka wygasa w czerwcu 2012 r., ale już najbliższe miesiące spędzi on w nowym klubie. Dziś menedżer mistrza Anglii Alex Ferguson wyraził zgodę na transfer polskiego bramkarza do Watfordu

Kuszczak  trafi tam na zasadzie wypożyczenia do końca sezonu. Watford występuje w Championship. Po 32 kolejkach zajmuje odległe 17 miejsce. W nowym zespole Polak ma zadebiutować już w sobotnim meczu z liderem z Southampton

W tym sezonie w Manchesterze United polski bramkarz grał w rezerwach.

masz/su /20.II.2012/

***

Jeleń, Grosicki, Mila i Boenisch

Powrót do kadry snajpera Ireneusza Jelenia, Kamila Grosickiego i Sebastiana Mili – to największe wydarzenia powołań, jakie na mecz Polska – Portugalia (29 lutego na Stadionie Narodowym w Warszawie) ogłosił trener Franciszek Smuda

Smuda znalazł miejsce w kadrze dla Sebastiana Boenischa, który po długiej kontuzji jeszcze nie zagrał ani razu w Werderze Brema i Jelenia, który siedzi na ławce Lille OSC, ale 7 stycznia strzelił dwa gole w 1/32 Pucharu Francji

Boenisch przeszedł ciężkie chwile, półtora roku nie grał. Przyjeżdżał jednak na kadrę będąc o kulach, dlaczego więc nie dać mu odrobiny motywacji i pokazać że się liczy, szczególnie że fizycznie jest przygotowany bardzo dobrze – tłumaczył decyzję Smuda.

– Jeleń to doświadczony piłkarz, potrafi utrzymać się przy piłce. Przeprowadziłem z nim rozmowę i zrobi wszystko by zakwalifikować się do kadry na mistrzostwa Europy – mówił trener.

Mila pokazał się dobrze na poprzednim zgrupowaniu, gdy przeciw Bośni i Hercegowinie graliśmy w odmłodzonym składzie. Teraz chcę go zobaczyć, jak zaprezentuje się w zestawieniu zbliżonym do podstawowego i na dodatek w starciu z silnym rywalem – dodał.

Sprawa powołania Grosickiego jest oczywista. Gra w klubie we wszystkich meczach i strzela bramki, więc jest w kadrze. Wcześniej próbowaliśmy innych zawodników, a teraz on dostanie szansę – wyjaśnił Smuda.

Powiedział też że przed Euro 2012 nie będzie już naturalizować żadnego piłkarza. Zatem powtórzył jeszcze raz że nie daje już szans na grę w naszej reprezentacji Manuelowi Arboledzie.

Kadra na mecz z Portugalią: bramka: Wojciech Szczęsny, Łukasz Fabiański (obaj Arsenal Londyn); obrona: Łukasz Piszczek (Borussia Dortmund), Marcin Wasilewski (Anderlecht Bruksela), Damien Perquis (FC Sochaux), Jakub Wawrzyniak (Legia Warszawa), Marcin Kamiński, Grzegorz Wojtkowiak (obaj Lech Poznań), Tomasz Jodłowiec (Polonia Warszawa), Sebastian Boenisch (Werder Brema); pomoc: Eugen Polanski (FSV Mainz), Dariusz Dudka (AJ Auxerre), Adam Matuszczyk (Fortuna Duesseldorf), Adrian Mierzejewski (Trabzonspor), Jakub Błaszczykowski (Borussia Dortmund), Kamil Grosicki (Sivasspor), Ludovic Obraniak (Girondins Bordeaux), Sebastian Mila (Śląsk Wrocław), Maciej Rybus (Legia Warszawa/Terek Grozny), Sławomir Peszko (FC Koeln); atak: Robert Lewandowski (Borussia Dortmund), Ireneusz Jeleń (Lille OSC).

pp/int.pl/onet /15.II.2012/

***

Łukasz Piszczek lepszy od Alvesa!

Trener Borussii Dortmund Juergen Klopp tak mi powiedział o Łukaszu Piszczku: – Reprezentuje co najmniej klasę międzynarodową, jeżeli nie światową. Naprawdę nie znam innego tak grającego obrońcy na świecie. Nie chcę przesadzać ale… Dani Alves też jest ciągle w biegu, ciągle w ataku, ale nie jest tak dobry w defensywie

Przy okazji kręcenia filmu przeprowadziłem wywiad z Kloppem. To było fascynujące spotkanie z jednym z najlepszych trenerów w Europie

Klopp poprowadził Borussię do mistrzostwa Niemiec, a teraz klub z Westfalii znowu jest liderem Bundesligi. Klopp pracuje z trójką Polaków: Jakubem Błaszczykowskim, Robertem Lewandowskim i Łukaszem Piszczkiem. Realizując film udało mi się w Dortmundzie – dzięki rzecznikowi Borussii Josefowi Schneckowi – zaprosić przed kamerę 44-letniego szkoleniowca. Naprawdę spotkałem wspaniałego rozmówcę, który potrafił z pasją opowiadać o trzech naszych rodakach.

– Polacy? Są pełni życia!

– Ta trójka pasuje do drużyny. Ponieważ są pełni życia, niezwykle utalentowani, mają właściwe nastawienie do gry w piłkę. Czują się w drużynie wybornie, mając świetne kontakty z innymi zawodnikami. To jest niezwykle ważne, ponieważ piłka to ciężka praca, ale jeżeli to tylko praca, to straszne. Piłka nożna to także zabawa. Trzeba być zuchwałym, trzeba pewności siebie, trzeba czasami spoglądając w prawo, uderzyć w lewo… To są ważne rzeczy i ci chłopcy to czują – mówił Klopp.

– Kuba i Piszczu są – przede wszystkim – odpowiedzialni za atmosferę. To są prawdziwi przyjaciele, nie wiem czy tak jest w Polsce, ale w mojej drużynie to kumple pełną gęba. Lewy to zdecydowanie spokojniejszy człowiek, który ma więcej kontaktów z innymi zawodnikami. Więcej kontaktów z innymi, niż z dwójką Polaków! Bardzo szybko nauczył się niemieckiego, niesamowicie szybko… – kręcił głową z uznaniem trener BVB.

– Piszczek to królewski transfer

– Piszczek to – jeżeli chodzi o bocznych obrońców – co najmniej klasa międzynarodowa. Jeżeli nie światowa. Naprawdę nie znam innego, tak grającego obrońcy na świecie. Nie chcę przesadzać, ale… Dam ten przykład – Dani Alves. Dani Alves jest ciągle w biegu, ciągle w ataku, ale nie jest tak dobry w defensywie. Piszczek przeszedł gruntowne szkolenie. Był napastnikiem, choć nie znałem go wówczas. Na pewno był dobrym atakującym, takim z głębi pola – bazującym na szybkości. Piszczek ma niezwykły talent do tego, by w mig chwytać założenia taktyczne. Błyskawicznie zrozumiał swoje zadania w defensywie. Piszczu w ostatnich latach jest naszym królewskim transferem. Naprawdę wypada to podkreślić, biorąc pod uwagę że przyszedł za darmo. W moim przekonaniu to jego klub, tutaj może zakończyć karierę za dziesięć lat. Również dlatego że ma niezwykłą mentalność. Mentalność liczy się najbardziej. Stoi na pierwszym miejscu! Talentu nie brakuje wielu. Ilu zna pan świetnych, utalentowanych polskich piłkarzy. Potrafią z piłką nadzwyczaj wiele, ale jak tylko przychodzi trochę problemów, to ich nie ma… To nie zdarzyło się i nie zdarzy się nikomu z moich Polaków – ani Piszczkowi, ani Błaszczykowskiemu, ani Lewandowskiemu.

– Przyszłość? Tylko Dortmund!

– Czegóż więcej można chcieć? Każdy docenia jego umiejętności, ma możliwość gry nie tylko na krajowym podwórku, ale i na międzynarodowej arenie. Myślę że regularnie będziemy się kwalifikować do europejskich rozgrywek. Naprawdę to jest to, o co chodzi piłkarzom. Nawet wywalczyliśmy mistrzostwo Niemiec. O ten tytuł będzie ciężko w następnych latach, ale nie jest to wykluczone. Będziemy wygrywać mecze, będziemy występować przy komplecie publiczności na największym stadionie w Niemczech. Przyjdzie nam grać dla niezwykle gorących kibiców. Gdzie miałby iść? Gdzie miałby lepiej? Czasami człowiek sobie myśli – a może tam jest ciekawiej, a może gdzieś indziej jest lepiej? – tłumaczył Klopp.

– Przeszłość? To było szaleństwo

– Znam Łukasza lepiej niż wielu polskich dziennikarzy, którzy z taką łatwością wydawali swoje opinie – podkreślał Klopp. – Chciałbym kiedyś znaleźć się z nimi na stronie i zakomunikować, patrząc w oczy – od dziś najgorszy dzień w waszym życiu będę wam przypominać codziennie. Przypominać i jeszcze pytać się: jak to możliwe, że uczyniłeś to? Był młody, a inni kazali – jakoś nikt nie chciał tego dostrzec. Znam go tak dobrze, to człowiek, który nikomu nie szkodzi. Który w stu procentach jest lojalny. Nie ma w nim nic złego. Nic zdrożnego. Nie byłby w stanie muchy skrzywdzić… A tu nagle przedstawiany jest w mediach jako ten który zaszkodził polskiej piłce. Szaleństwo! To mnie osobiście dotknęło!

Roman Kołtoń/int.pl /14.II.2012/

***

Grzegorz Lato i stadion na lato…

Jan Tomaszewski, człowiek, który zatrzymał Anglię, a dziś poseł PiS-u, jest zniesmaczony sytuacją związaną ze Stadionem Narodowym. Jego zdaniem nie ma pewności czy na obiekcie budowanym z myślą o Euro 2012 nie… zawali się dach

– Na tym stadionie powinna grać reprezentacja, powinny być organizowane wielkie imprezy, tymczasem nie ma na niego pomysłu – powiedział Jan Tomaszewski w wywiadzie udzielonym jednemu z tygodników

Nie wiadomo czy nie zawali się dach, bowiem okazało się że jest… przeciwsłoneczny. Ktoś musiał upaść na głowę, by montować zadaszenie które sprawdza się tylko przy temperaturach powyżej pięciu stopni Celsjusza – dodał Tomaszewski.

łs/su /14.2.2012/

***

Dwa gole Obraniaka w Lille!

Ludovic Obraniak zdobył dwa gole, w tym tego najważniejszego na wagę trzech punktów, w wygranym przez Girondins Bordeaux wyjazdowym meczu ze swoim byłym klubem OSC Lille 5:4 (2:1) w meczu 23 kolejki ligi francuskiej. Reprezentant Polski grał 90 minut i asystował też przy pierwszej bramce

Końcówka meczu była zaskakująca. Bordeaux, prowadząc już 4:1, dało sobie wbić trzy gole. Dzięki bramce Obraniaka wygrało jednak 5:4

Obraniak, który trafił do żyrondystów w zimowym oknie transferowym, pierwszego gola w barwach nowego klubu zaliczył 4 lutego. Tym razem Polak przesądził o zwycięstwie Bordeaux.
Do wyrównania mistrzowie Francji z Lille doprowadzili w 90 minucie, a bramkę strzelił ich nowy zawodnik Nolan Roux. Zespół z Bordeaux walczył jednak do końca i w doliczonym czasie gry zwycięskiego gola zdobył Obraniak. Wcześniej trafił w 17 minucie, dając swojemu zespołowi prowadzenie 2:1.

Piłkarzem Lille jest Ireneusz Jeleń. Polak cały mecz spędził na ławce rezerwowych.

Obraniak ma w tym sezonie na koncie trzy gole strzelone w lidze, a jego Bordeaux z dorobkiem 33 pkt zajmuje ósmą pozycję w Ligue 1. Lille ma sześć więcej i jest trzecie. Prowadzi Montpellier – 49 pkt.

OBRANIAK DZIĘKUJE

– Jestem bardzo zadowolony że udało mi się dobrze zagrać w takim meczu, niesamowitym, trudnym, dlatego zwycięstwo daje wielką satysfakcję – mówił Ludovic Obraniak po zwycięstwie Bordeaux nad Lille

Pogrążył pan dawny zespół. Chciał się pan odegrać na trenerze Rudim Garcii za to że na pana nie stawiał?

Trener Garcia dobrze mnie zna. Wie jaki jestem, zna moje mocno strony, więc tym gorzej dla niego. Nie myślałem o zemście. Pragnąłem odwdzięczyć się działaczom Bordeaux za to że zapłacili za mój transfer. Jestem żyrondystą i teraz najważniejsze są wyniki Bordeaux. Dziękuję klubowi że dał mi szansę.

Pewnie nie spodziewał się pan że mecz będzie mieć taki przebieg. Mimo wygranej Bordeaux jest w tabeli dość daleko.

Oczywiście że nie spodziewałem się takich emocji. Musimy grać bardziej regularnie i patrzeć w górę tabeli. Powinniśmy potwierdzić formę w następnych meczach. Takich jak ten z Lille musi być więcej, bo mamy solidną drużynę.

pap/ps/canal+ /12-13.2.2012/

***

Besiktas weźmie Kamila Grosickiego?

Kamil Grosicki nadal jest na celowniku Besiktasu Stambuł. Jeden z najbardziej znanych tureckich klubów wciąż interesuje się piłkarzem Sivassporu i będzie chcieć go pozyskać w letnim okienku transferowym. Ustalił już podobno sumę za transfer

Sivasspor w ostatnim dniu zimowego okienka transferowego odrzucił ofertę Besiktasu, który proponował za Grosickiego 2 mln euro oraz wypożyczenie 2 swoich zawodników. Po sezonie chce wyłożyć więcej – 3 mln euro. Nie wiadomo jednak czy ta suma okaże się wystarczająca

Zarząd Sivassporu ustalił niedawno cenę zaporową za Grosickiego. – Nie oddamy go nawet za 10 mln euro – mówił Erdal Sarilar, wiceprezes klubu. – Jesteśmy w dobrej sytuacji. Dlaczego mielibyśmy go sprzedawać?

Grosicki od początku pobytu w Turcji stał się czołowym piłkarzem Sivassporu. W 26 ligowych meczach zdobył 6 bramek i zaliczył 8 asyst. Jest trzecim strzelcem w drużynie i razem z Michaelem Eneramo zajmuje ex aquo 1 miejsce w klasyfikacji asyst piłkarzy z Sivas.

futbolnews /11.II.2012/

***

Ludovic Obraniak odżywa

Były zawodnik Lille OSC chce zapomnieć o przeszłości. Ma za sobą pierwszy mecz na stadionie Chaban, pierwszy rzut wolny, i wielką ochotę by odzyskać stracony czas

Ludovic Obraniak to bardzo miły chłopak. Ale w Lille uśmiech z jego twarzy znikł. Dlaczego? – Niby nie byłem odsunięty od reszty, ale czułem się bezużyteczny. Bez względu na to co robiłem, nic się nie zmieniało

Dziś blada, sympatyczna twarz Polaka (20 meczów, 4 bramki w reprezentacji Polski) znów wydaje się wesoła. Mówi chętnie i dużo by rozładować długotrwałą frustrację. W klubie Lille OSC nie miał już nic do roboty, mógł tylko opowiadać o swoim rozgoryczeniu, i przede wszystkim o tym jak bardzo czuje się niezrozumiany. Podsumowując karierę w Lille przypomina o swoich dwóch decydujących podaniach. Czy chce by żałowano jego straty? – Nie, nie sądzę by tam po mnie płakali – mówi. – Nie zmieściłem się w planach trenera i tyle. Ale można mnie było o tym wcześniej uprzedzić. Wszystko zostało rozegrane w nieprzyjemny sposób. Właściwie to była taka telenowela w stylu ‘kocham cię, a ja cię nie’. To się musiało skończyć pewnego dnia.

Ma wrażenie że bywał wykorzystywany, że tak naprawdę go nie lubili. Bardzo wyraźnie to czuje. – Czasem wychodziłem, strzelałem gola – i wszyscy zachowywali się jakbym nic nie zrobił. A przecież moje statystyki w tym klubie są niezłe, stworzyłem też parę dobrych sytuacji.

Nawet zwycięski gol z rzutu wolnego w Pucharze Francji, w meczu z Paris-Saint-Germain, nie przyniósł mu kredytu zaufania ani uznania o jakie tak długo walczył w Lille.

A strzał w sobotę wieczorem, na stadionie im. Chaban-Delmasa podczas derbowego meczu (tzw. derby Garonny), który ustalił wynik na 2:0? W Bordeaux widziano już strzały z lewej nogi, ale ten, przyznajmy, godny był aplauzu. Łagodny i precyzyjny. Przypominający gole słynnego Brazylijczyka Wendela. Zawodnik o podwójnym obywatelstwie, francuskim i polskim, nie posuwa się do stwierdzenia że na pewno będzie szczęśliwy w Bordeaux. Po prostu czuje się tu dobrze. Jego wrodzona ciekawość, zainteresowanie dla innych wydają się zaskakujące, rzadko spotykamy takich graczy. Wydaje się że to fajny facet. Budzi zaufanie.

Kiedy dziennikarz zaprasza go do wystąpienia w radiowej audycji Larque foot w niedzielę rano, grzecznie odpowiada że niestety ma wtedy trening. – Bardzo mi przykro, gdyby nie to, przyszedłbym z przyjemnością.

Nie musi się z tego tłumaczyć, ale jest uprzejmy. Kiedy Nicolas Maurice-Belay wchodzi do sali prasowej, Ludovic się śmieje. – Oto pan Maurice-Belay – zapowiada. Obaj pękają ze śmiechu. Widać więc że jest szczęśliwy. Na stadionie Chaban-Delmasa czuje się już prawie jak u siebie. Jak najszybciej chce się odwdzięczyć Żyrondystom, którzy wyciągnęli go z dołu w jaki wpadł w Lille. Gotów jest ciężko pracować.

Trochę znam chłopaków, którzy pomogli mi odzyskać formę – Chalmego, Cinaiego. Staram się szybko adaptować do nowych warunków, więc pilnie wszystkich słucham – mówi.

Pewnego dnia Francis Gillot opowiedział na konferencji prasowej że Obraniak poprosił o całą stertę nagrań, by lepiej zapoznać się ze stylem gry swoich nowych klubowych kolegów, zwłaszcza Brazylijczyka Mariano. Piłkarz zaczerwienił się, gdy wyszło to na jaw – można przecież podejrzewać go o lizusostwo wobec kolegów, którzy tak miło go przyjęli. Ale w ten sposób chce on jak najszybciej przejść do następnego etapu w życiu. I jego koledzy to rozumieją. Faktycznie, choć Ludovic zjawił się tu dopiero w styczniu, ma się wrażenie, że jest częścią zespołu już od dawna. Został pozyskany za cenę śmieszną w naszych czasach (milion euro), zwłaszcza zważywszy na czas umowy (trzy i pół roku). Jak się wydaje, klub Girondin zrobił niezły interes. – Na sercu leży mi też bardzo Euro 2012 w barwach Polski. To bardzo motywujące, ale nie tylko o to chodzi – po prostu mam ochotę być Żyrondystą. Myślę,że trener Gillot wybrał mnie, bo jestem dość wielostronny, mogę grać na różnych pozycjach.

W sobotę Orbaniak zadebiutował jako lewy pomocnik. – Nie było to takie łatwe – mówi. Musi nauczyć się nowego systemu. – Grałem na tej pozycji w Metz, u trenera Jeana Fernandeza, ale to było dawno temu.

Chciałby jak najszybciej pokazać jak może grać. – Zobaczyliśmy jaki to zawodnik – uśmiecha się Gillot. – Bardzo pracowity, a zarazem elastyczny. Potrafi być także sprytny i agresywny.

To prawda że Ludovic nie dał sobie w kaszę napluć, zwłaszcza Moussie Sissoko który pośrednio przez niego dostał czerwoną kartkę – minutę po tym jak obaj dostali żółte kartki, wciąż zdenerwowany zawodnik Tolouse FC uderzył łokciem Cianiego i musiał zejść z boiska. Gol oraz incydent o bezpośrednich skutkach (bo przecież TFC od 43 minuty grało w dziesiątkę) – nieźle rozegrane. Zwłaszcza jak na lewego pomocnika ‘z wyprzedaży’.

Piłkarz wykorzystuje swoją umiejętność poruszania się po całym boisku – kiedy gra, kiedy może coś zrobić, nic mu w tym nie przeszkodzi. Nie ogranicza się do tego co powinien – zawsze jest gotów dać z siebie więcej. Rzutu wolnego z prawej strony boiska w meczu z Toulouse FC właściwie nie powinien był wykonywać lewonożny zawodnik. – To prawda, to był rzut wolny raczej dla Jaro [Plasila], ale powiedziałem trenerowi że dobrze czuję tę sytuację. Zaufał mi, pozwolił mi strzelać – to sympatyczne, dziękuje mu za to.

Ludovic chce się oczywiście pokazać z jak najlepszej strony, ale jest też gotów wziąć na siebie odpowiedzialność. Żyrondyści powinni cieszyć się że go mają.

fr.footb. /8.2.2012/

***

Damien Perquis o świństwie

– Osiem lat walczyłem o polskie obywatelstwo, w debiucie z Niemcami grałem z kontuzją, a na mecz z Portugalią ma przylecieć cała rodzina. I ktoś ma czelność pisać że dla mnie kadra to sprawa drugorzędna? To kłamstwo – powiedział Damien Perquis, gracz Sochaux i reprezentacji Polski

– Powiedziałem że teraz skupiam się na walce o utrzymanie z Sochaux, bo nasza sytuacja w tabeli jest bardzo trudna, a potem będę się delektować perspektywą gry w mistrzostwach Europy. Czy to oznacza że lekceważę Polskę? Przecież pisanie takich rzeczy to świństwo – dodał wyraźnie

Perquis dodał że dobrze grając w klubie buduje formę na kadrę, co przyniesie korzyści obu stronom. Nie ma więc żadnego konfliktu interesów. Obrońca Sochaux cieszy się już na mecz z Portugalią.

Dla mnie to szczególne wydarzenie. To premierowy mecz kadry na Stadionie Narodowym w Warszawie, a poza tym na to święto, pierwszy raz, wybiera się cała moja rodzina – powiedział Perquis.

su /9.2.2012/

***

Klasa światowa Polaków

Robert Lewandowski i Jakub Błaszczykowski z Borussii Dortmund znaleźli się w jedenastce kolejki niemieckiej ligi piłkarskiej, publikowanej przez magazyn Kicker. Reprezentanci Polski w niedzielnym meczu z Hamburgerem SV (5:1) zdobyli po dwa gole

Obaj nie tylko zdobyli po dwie bramki, ale i zaliczyli po asyście. Dzięki temu otrzymali najlepsze możliwe noty ‘1’ – oznaczające klasę światową (w skali 1-6, im mniejsza, tym lepsza)

Dla Lewandowskiego był to 13 i 14 gol w tym sezonie Bundesligi. W klasyfikacji najlepszych strzelców zajmuje trzecie miejsce wspólnie z Łukaszem Podolskim z FC Koeln. Do prowadzącego Mario Gomeza z Bayernu Monachium tracą po dwie bramki.

W jedenastce kolejki były napastnik Lecha Poznań jest piąty raz w tym sezonie. Obok niego w ataku znalazł się Marco Reus z Borussii Moenchengladbach, który od lipca będzie już reprezentować barwy zespołu z Dortmundu.

Z kolei kapitan reprezentacji Polski Jakub Błaszczykowski pierwszy raz w tym sezonie trafiał do siatki. Drugie gola zawdzięcza skutecznemu wykorzystaniu karnego.

Trzeci polski zawodnik grający w barwach mistrza Niemiec – Łukasz Piszczek za występ przeciw Hamburgerowi SV otrzymał notę ‘3’. Taką samą ocenę dostał debiutujący w barwach Kaiserslautern przeciw Werderowi Brema (0:0) Jakub Świerczok.

Z kolei Sławomir Peszko (FC Koeln) za występ w przegranym 0:1 meczu z Wolfsburgiem – ‘5’. W meczu z Bayerem Leverkusen Eugen Polański zdobył bramkę dla FSV Mainz, ale po porażce 2:3 obrońca został oceniony na ‘4’.

NIE MA SPRAWY?

Wbrew medialnym plotkom Bayern Monachium wcale nie sonduje możliwości sprowadzenia na Allianz Arena Roberta Lewandowskiego. Polski snajper zapewnia jednak że nawet ewentualne zainteresowanie Bawarczyków go nie obchodzi.

Jestem w Borussii i koncentruję się na naszych celach. Przed nami długa i trudna runda rewanżowa, a po niej Euro 2012. Skupiam się wyłącznie na tym – powiedział Robert Lewandowski.

Napastnik reprezentacji Polski na pewno zostanie zatem w Dortmundzie, tym bardziej że wszelkie pogłoski dementuje Hans-Joachim Watzke.

Omal nie umarłem ze śmiechu gdy dowiedziałem się że Bayern interesuje się Lewandowskim. Nie były prowadzone na ten temat żadne rozmowy, więc nie widzę powodu dla którego miałbym o tym dyskutować – stwierdził dyrektor mistrzów Niemiec.

int.pl/pap/onet /23.1.2012/

***

Bayern chce Lewandowskiego!

Bayern Monachium interesuje się Robertem Lewandowskim! Niemieckie media donoszą że już doszło do spotkania przedstawicieli Bayernu z agentem polskiego napastnika!

Kontrakt Roberta Lewandowskiego z Borussią Dortmund wygasa w czerwcu 2014 r. Zdaniem niemieckiej prasy Lewandowski zainteresował Bayern nie tylko swoją strzelecką formą, ale także charakterem. Na działaczach z Bawarii wrażenie zrobiła cierpliwość Polaka, który spokojnie czekał na miejsce w wyjściowym składzie

W Bayernie liczą że Lewandowski pogodzi się z rolą zmiennika Mario Gomeza i zamiast narzekać będzie pracować na miejsce w składzie.
Transferowe pogłoski podsycił niedawno Franck Ribery, który w wywiadzie powiedział że widziałby Lewandowskiego w Monachium.

pk/ps/sportbild /18.1.2012/

TYLKO PLOTKA?

– Prawdopodobieństwo transferu Roberta Lewandowskiego do Bayernu wynosi zero procent; nie ma takiego tematu – stwierdził jednak Markus Horwick, rzecznik klubu z Bawarii, jednoznacznie dając do zrozumienia że Bawarczycy nie są zainteresowani sprowadzeniem Polaka.

orange/onet /19.1.2012/

***

Ludovic Obraniak doczekał się

Ludovic Obraniak długo czekał na ten transfer. Ale wreszcie zmienił klub. Władze Girondins Bordeaux potwierdziły oficjalnie że udało im się pozyskać reprezentanta Polski

Obraniak podpisał kontrakt na 3 lata. Lille dostanie za niego ok. milion euro. To sporo biorąc pod uwagę że za 6 miesięcy skończy się mu umowa i latem mógłby odejść za darmo. Piłkarzowi zależało jednak na zmianie klubu już zimą

W Lille Obraniak nie miał wielkich szans na regularne występy (był zaledwie rezerwowym) i bał się że nie uda mu się właściwie przygotować do Euro 2012. W Bordeaux ma grać w pierwszym składzie. ‘Witamy serdecznie Ludovika i życzymy mu sukcesów w naszym klubie’ – czytamy w oświadczeniu władz Girondins.

su /13.1.2012/

***

Lewandowski i Piszczek w ‘11’

Robert Lewandowski i Łukasz Piszczek znaleźli się w jedenastce najlepszych zawodników rundy jesiennej niemieckiej Bundesligi według serwisu Sport1.de

– Był zdecydowanie najlepszym piłkarzem pierwszej połowy sezonu. Zdobył 12 bramek i zaliczył 6 asyst, dzięki czemu zebrał 116 punktów. Jest  najważniejszym zawodnikiem Borussii w ataku – napisano o Lewandowskim

U Piszczka doceniono jego wkład w wyniki drużyny (2 bramki i 2 asysty), a także fakt że zagrał we wszystkich meczach w pełnymi wymiarze czasowym. Do pierwszej jedenastki najbardziej wartościowych zawodników wywindował go gol, którego zdobył w ostatnich minutach meczu z 1.FSV Mainz.

Najlepsza 11 rundy jesiennej wg Sport1.de: Bernd Leno (Bayer Leverkusen) – Łukasz Piszczek (Borussia Dortmund), Karim Haggui (Hannover 96), Marcel Schaefer (VfL Wolfsburg), Christian Fuchs (Schalke 04 Gelsenkirchen) – Juan Arango (Borussia Mönchengladbach), Lars Bender (Bayer Leverkusen), Christian Tiffert (1.FC Kaiserslautern), Tony Jantschke (Borussia Mönchengladbach), Robert Firmino (TSG 1899 Hoffenheim) – Robert Lewandowski (Borussia Dortmund).

futbolnews /13.1.2012/

***

Ludovic Obraniak w Girondins

27-letni piłkarz reprezentacji Polski Ludovic Obraniak będzie grać w Girondins Bordeaux. Kontrakt ma obowiązywać do czerwca 2015 r. – poinformował francuski klub na oficjalnej stronie internetowej

Od 2007 r. Obraniak występował w OSC Lille. Był zdeterminowany odejść bo najczęściej pełnił rolę rezerwowego, a zbliżają się mistrzostwa Europy. Zagrał w 12 meczach Ligue 1 (dwie bramki na jego koncie) i pięciu Ligi Mistrzów

Od ponad dwóch lat, tj. odkąd zadebiutował w reprezentacji Polski (12 sierpnia 2009 r. przeciw Grecji – 2:0, strzelił oba gole), jest jej podstawowym graczem (20 występów, cztery bramki). Umowę z mistrzem Francji miał podpisaną do końca sezonu, dlatego warunkiem koniecznym było porozumienie klubów.

W latach 2002-07 Obraniak był piłkarzem Metz, w pierwszej (70 meczów i trzy gole) i drugiej lidze (29/2).

Zawodnikiem Girondins, ale grającym na wypożyczeniu na zapleczu elity w Nantes, jest również inny piłkarz sprawdzany przez selekcjonera Franciszka Smudę – Grzegorz Krychowiak.

Na półmetku ligi ekipa z Bordeaux zajmuje dziesiąte miejsce – 23 pkt w 19 kolejkach, bramki 20:22. Prowadzi Paris St. Germain – 40 pkt. Drużyna z Lille jest trzecia – 36.

pap /12.1.2012/

***

Melikson docenia polską propozycję

Maor Melikson podjął decyzję co do wyboru drużyny narodowej. Pomocnik Wisły Kraków planuje występować w reprezentacji Izraela, choć namawiano go do gry w naszej kadrze. – Polacy mnie docenili, chcieli bym był ‘jednym z nich’. Zawsze będę o tym pamiętać – powiedział

Jesienią wokół Meliksona wybuchło zamieszanie kiedy Grzegorz Lato ogłosił że Izraelczyk chce grać w polskiej kadrze. Piłkarz kilka dni później ogłosił że na pewien czas wstrzymuje się z decyzją. – Sytuacja nie była łatwa. Teraz już postanowiłem i tylko to się liczy – stwierdził

Nie chciałbym już na ten temat dużo mówić. Chcę skupiać się na grze w piłkę. To był dla mnie trudny rok. Było zarówno wiele dobrych, jak i złych chwil. To już za mną, teraz mamy nowy rok – dodał Melikson.

W niedzielę izraelska federacja wydała oświadczenie że pomocnik Wisły wróci do ich kadry. – To dla mnie wielki zaszczyt i powód do dumy że będę mógł założyć koszulkę izraelskiej reprezentacji. Nie mogę się tego doczekać. Czuję że dla reprezentacji Izraela nadchodzi nowa era. Zrobię wszystko co w mojej mocy by pomóc drużynie w osiągnięciu celów – powiedział Melikson.

Melikson mógł rozważać grę w reprezentacji Polski bo w izraelskiej do tej pory wystąpił tylko w dwóch meczach towarzyskich.

futbolnews /10.1.2012/

Kategoria Sport

Comments

Notice: ob_end_flush(): failed to send buffer of zlib output compression (0) in /home/czarkod/public_html/zp/wordpress/wp-includes/functions.php on line 4615