Marzyłem o Realu Madryt
Rozmowa z Grzegorzem Bronowickim
Dziewięć meczów ligowych w Legii bez żadnej kartki, to dobrze świadczy o obrońcy. Zawsze pan gra fair?
Nie. Akurat ostatnio mi się zdarza, że nie łapię kartek, a jeżeli już coś przeskrobię, to sędziowie mnie łaskawie traktują. Dużo kartek nigdy mi nie pokazywano, ale zawsze cztery-pięć na sezon były.
No to poprawia się pan, jeżeli chodzi o grę fair.
Staram się grać fair. Kiedyś więcej grałem w parterze, więcej wchodziłem wślizgiem. Teraz piłka jest coraz szybsza i grając w parterze dużo się traci.
Jak to jest, że jeszcze niedawno, podczas jednego z meczów ligowych Legii, byli tacy, co mówili, że jest pan jednym z zawodników do odstrzału, a po kilku miesiącach jest pan podporą nie tylko Legii, ale i reprezentacji?
Do odstrzału? Nie wiem, gdzie tak się mówiło, pewnie na forum internetowym. Wiadomo, że jak nie idzie, a nie szło nam w pucharach, w których ja nie grałem, poza meczami z Austrią, to zwłaszcza po Sanoku spadło na nas dużo krytyki. Udało mi się przetrzymać tę falę krytyki, robiłem cały czas swoje. Po mojej półtoramiesięcznej przerwie za szybko chyba uwierzono, że po powrocie, a w meczu z Arką w Gdyni zagrałem dobrze, Bronek wrócił i będzie od razu pomocny. Przerwa zrobiła jednak swoje, udało mi się zagrać na świeżości dwa niezłe mecze i przyszedł kryzys. Ale wiedziałem, że jak będę robić swoje, czyli to, co zawsze, forma wróci.
Bronek, to ksywka?
Tak.
Są jeszcze jakieś inne?
Mam ich mnóstwo. Teraz w reprezentacji jest Brono, Hagi, Saszka.
Dlaczego Hagi, dlaczego Saszka?
Hagi przyjęło się w Łęcznej. Nie śmiałbym się porównywać z Gheorghe Hagim, ale koledzy tak mnie nazywali. Saszka jest po przygodzie z młodzieńczych lat, z wyjazdów na zgrupowania. Nie posłuchaliśmy wtedy trenera na obozie we Włodawie i przeszliśmy Bug, po czym straż graniczna nas zatrzymała. Żartowano z nas wtedy, że chcieliśmy uciekać i nazwano mnie Saszką.
Co pan wie o Lens?
Grał tam Jacek Bąk. To czołowy zespół ligi francuskiej, występowali niedawno w Lidze Mistrzów.
No i co? Ludzie z Lens mówią, że bardzo by pan im pasował w zespole. Pracujący dla Lens były reprezentant Polski Joachim Marx bardzo pana chwali.
Cieszę się, że przyjeżdżają na nasze mecze, oglądają, bo, jak słyszałem, byli na kilku. Poprzez reprezentację można się więc wypromować i jestem zadowolony, że przypadłem tym ludziom do gustu.
Był pan już w Lens?
Nie.
A będzie pan tam niedługo?
Tego nie wiem.
Czy to, że dla Lens pracuje właśnie Marx, miało jakiś wpływ na zainteresowanie się panem ze strony tego klubu?
Nie mam pojęcia.
Czy wcześniej nie stykał się pan nigdy z Marxem?
Nie.
W lidze francuskiej na pewno warto grać, prawda?
Wysoki poziom, bardzo dobrzy zawodnicy, na pewno warto.
To kiedy pan tam trafi?
Na razie jeszcze mam trzy lata kontraktu w Legii.
A jak nie Lens, to ewentualnie gdzie pan przejdzie? Może to będzie Nantes?
Na razie nigdzie, szczerze mówiąc, się nie wybieram. Jestem w Legii i nie myślę o żadnej przeprowadzce. Nie mówię, że tak się nie stanie, ale dopóki jakichkolwiek konkretów nie usłyszę, to nie zastanawiam się nad tym w ogóle. Nigdy nie myślałem za daleko do przodu i tak jest teraz.
Czyli na razie konkretów nie ma żadnych?
Nie.
A jakie to miałyby być konkrety?
Musiałbym coś usłyszeć od właścicieli klubu, bo mnie wiąże kontrakt.
Na razie nic pan nie słyszał?
Nie.
A marzenia Grzegorza Bronowickiego? O jakim klubie marzy Grzegorz Bronowicki?
Moim marzeniem zawsze był Real Madryt, ale to już bardzo wysoka półka.
No, może wcale nie byłby pan takim osłabieniem w tym Realu Madryt?
Nie myślę o tym.
W jednym z ostatnich wywiadów powiedział pan, że większość ludzi nie życzy panu dobrze. Wniosek jest prosty: większość życzy panu źle. Jak pan myśli, z czego to wynika?
To nie było tak dosłownie. Coś zostało przekręcone. Jest sporo ludzi, którzy życzą mi dobrze, nawet większość. Dobrze życzą, jak jest dobrze. Wtedy każdy poklepuje, każdy mówi: Super mecz. Ale przy pierwszej lepszej okazji potrafią wytknąć wszystko, zgnoić. I na takich ludzi trzeba uważać. Dlatego nie popadam w wielką euforię pomimo tej, tak uważam, niezłej końcówki rundy jesiennej w moim wykonaniu, bo wiem, że przyjdą i słabsze dni.
Zdrowie dopisuje?
W porządku. Troszeczkę ta moja stopa jest jeszcze poobijana, ale to tylko stłuczenia.
Czytałem, że jeżeli popełnia pan jakieś błędy, to przede wszystkim w trakcie akcji ofensywnych, ale przecież bardzo lubi pan atakować, prawda?
Tak, lubię. Może nie to, że popełniam błędy. Ostatnio brakuje mi po prostu trochę wyczucia, bo grając w Łęcznej potrafiłem robić akcje, po których padały bramki. W Legii jest takich akcji za mało i chcę nad tym popracować, by wyglądało to lepiej.
Orest Lenczyk twierdzi, że nasza piłka klubowa jednak idzie do przodu, kilka drużyn bardzo się rozwinęło. Jak pan widzi naszą piłkę ligową?
Tak jak pan Lenczyk powiedział, piłka krajowa się rozwija, dołączyły takie zespoły jak Kolporter, Zagłębie, Lech. Może te drużyny wcześniej pokazywały już aspiracje do walki o mistrzostwo, ale teraz to potwierdzają. Dlatego myślę, że runda wiosenna będzie bardzo ciekawa.
Dla reprezentacji może coś dobrego z tego wyniknąć?
Mam nadzieję. Coraz więcej zawodników z polskich klubów jest w reprezentacji. Myślę, że jeszcze sporo osób udowodni, że do kadry pasują.
Niektórzy twierdzą, że w Legii nie gra pan tak dobrze, jak w reprezentacji.
Ocenę pozostawiam trenerowi. Trener Wdowczyk ma rację, kiedy o tym mówi, bo czasami rozmawiamy właśnie na ten temat.
Trener Wdowczyk tak mówił?
Tak.
Miał do pana pretensje o reprezentację? Pytał pana: co pan tak dobrze gra w reprezentacji, a w Legii słabiej?
Nie, pretensji o reprezentację nie miał. Natomiast ja, chyba rzeczywiście, w Legii może chcę, by moje akcje wyglądały aż za ładnie, a najlepiej jest dążyć do celu najprostszą drogą.
Może trener Wdowczyk miał do pana pretensje, ze Legia więcej płaci, to i więcej wymaga?…
Nie, nie, nic z tych rzeczy. Natomiast, wiadomo, każdy trener chce, by zawodnik w klubie grał jak najlepiej. Jeżeli widzi, że stać mnie na wiele, co pokazuję w reprezentacji, to dlaczego nie w klubie, prawda?
Na pewno oglądał pan w środę mecz Werderu z Chelsea. Kiedy Legia będzie taką drużyną, jak te dwie wspomniane?
Myślę, że Legia jest w dobrych rękach. Właściciele chcą tu mieć dobrą piłkę i dobrą drużynę, ale kilka lat chyba jeszcze musi upłynąć, by tak się stało. Widzę sprawy Legii z optymizmem.
Co pan czuje po tragedii górników Halemby?
To smutne, jeszcze przed Barbórką. Trudno cokolwiek powiedzieć. Byłem na dole, pracowałem jako górnik, wiem, jakie to niebezpieczne, ale do końca nigdy sobie nie zdawałem sprawy, że może być aż tak tragiczne w skutkach. Należy tylko współczuć rodzinom i dzieciom.
Obcokrajowcy w Legii. Co pan o nich myśli?
Jak są dobrzy, to wszystko jest w porządku.
Są dobrzy?
Wiadomo, że sprowadzenie zawodnika, to czasem wielka niewiadoma. Paru się w Legii sprawdziło, paru nie. Tak jak każdy kibic, jestem za tym, aby sprowadzać większe gwiazdy.
A ilu najwięcej obcokrajowców powinno grać w drużynie ligowej?
Nie wiem, może grać i jedenastu, byleby były tego dobre efekty. Jednak na pewno kibice chcą widzieć jak najwięcej swoich zawodników, miejscowych, polskich. Ale jak wyniki będą bardzo dobre, to wszyscy będą zadowoleni.
Pana młodszy o rok brat będzie grać na pana poziomie?
Zawsze mu tego życzyłem i nadal, oczywiście, życzę. Mam nadzieję, że te kontuzje i urazy, które go trapiły, się już wyczerpały. Wiem, że stać go na dobrą grę, tylko musi przepracować solidnie okres przygotowawczy i utrzymać ciągłość w grze.
Brat jest tak samo utalentowany, jak pan?
Tak.
Reprezentacja awansuje do finałów mistrzostw Europy?
Jeszcze długa droga przed nami, ale ja na pewno wierzę w ten historyczny awans. Damy z siebie wszystko, by się udało.
Kto jest najlepszym piłkarzem w historii polskiej piłki?
Kazimierz Deyna.
A obecnie kto jest najlepszy z polskich piłkarzy?
Raczej Żurawski, Boruc, ci, którzy wyjechali za granicę i się rozwijają, grając w meczach na wysokim poziomie.
Kto będzie mistrzem Polski?
Na ten temat mógłbym tylko fantazjować.
I co?
Byłoby wspaniale zostać mistrzem Polski z Legią.
Interesuje się pan innymi dyscyplinami sportu?
Wszystkimi. Jeżeli mam wolny czas, nie mam w domu co robić, to oglądam jakiś Eurosport, od kręgli po bilard, wszystko. Może tylko jeździectwa nie toleruję.
A języki obce? Ma przykład francuski? Jak jest z tym? Niedługo być może przeprowadzka do Lens, więc…
Kompletnie nie znam francuskiego.
A polityka pana interesuje?
Nie bardzo.
Ale to jest przecież najważniejsze.
Dadzą sobie radę i beze mnie.
Rozmawiał Cezary Dąbrowski
Kategoria SportComments
Masz coś do przekazania?
















































































































































































