Wałęsę można nazywać agentem

Były prezydent przegrał proces o zniesławienie z dawnym opozycjonistą Krzysztofem Wyszkowskim. Sędzia Urszula Malak uznała, że określenie Lecha Wałęsy TW Bolkiem w świetle badań historycznych jest dopuszczalne

Krzysztof Wyszkowski uważa, że ten wyrok ma znaczenie historyczne. Sąd Okręgowy w Gdańsku ogłosił, że Wyszkowski, współzałożyciel Wolnych Związków Zawodowych, nie naruszył dóbr osobistych Lecha Wałęsy.

Były prezydent pozwał go za wypowiedź z 2005 r. Wyszkowski stwierdził wówczas, że przyznanie Wałęsie przez IPN tytułu osoby pokrzywdzonej nie oznacza zaprzeczenia, iż kiedyś był on tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie Bolek.

Sędzia Urszula Malak zastrzegała, że rolą sądu nie było ustalanie prawdy historycznej w sprawie ewentualnej agenturalności Wałęsy. Podkreślała, że sąd zajmował się tylko tym, czy stwierdzenia Wyszkowskiego w świetle badań historycznych można uznać za dopuszczalne. I sąd uznał, że były opozycjonista miał prawo głosić takie poglądy, bo gwarantuje mu to konstytucyjna wolność słowa.

Ważne było to, że w swojej opinii dochował wszelkich starań o zachowanie rzetelności, opierając się na historycznych źródłach i wypowiedziach osób, które uznał za wiarygodne – podkreślała sędzia Malak.

Głównym argumentem Wałęsy w tym procesie był wyrok sądu lustracyjnego z 2000 r. Wałęsa, ubiegając się o prezydenturę, złożył wtedy oświadczenie lustracyjne, które sąd uznał za prawdziwe.

Sędzia Malak przypomniała jednak wczoraj, że między rokiem 2000 i 2005 pojawiły się nowe informacje i dokumenty o przeszłości legendy Solidarności.

Opisuje je m.in. książka SB a Lech Wałęsa Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka. Byłego prezydenta obciążył też zeznający na procesie 15 kwietnia były oficer SB Janusz Stachowiak. Oświadczył on, że na podstawie opracowanych dokumentów nie miał żadnych wątpliwości, że TW Bolek to Lech Wałęsa.

Pełnomocniczka Wałęsy mec. Ewelina Wolańska zapowiedziała złożenie odwołania.

Ten wyrok, szczególnie w dniu rocznicy Sierpnia 80, ma znaczenie historyczne – mówi Wyszkowski. – Dotyczy rzeczy fundamentalnej: wolności badań naukowych i wolności słowa. Powinien zamknąć usta osobom, które te wolności kwestionowały. A byli wśród nich czołowi polscy politycy z premierem Tuskiem na czele.

Zadowolony był też Cenckiewicz, który podczas tego procesu świadczył na korzyść Wyszkowskiego. – To wielki dzień dla wolności badań naukowych w Polsce – stwierdził. – Po raz pierwszy sąd uznał i szczegółowo to uzasadnił, że wolność wypowiedzi jest wartością nadrzędną.

Jestem zbudowany tym wyrokiem. Mogę się pod nim tylko podpisać – mówi Zbigniew Romaszewski, wicemarszałek Senatu. – Do tej pory sądy zupełnie lekceważyły wszelkie dowody wskazujące, że Lech Wałęsa mógł współpracować z SB. Liczyła się tylko poprawność polityczna. Może ten wyrok będzie jakimś przełomem.

Prof. Andrzej Paczkowski, historyk PAN: – Sąd nie ustalał prawdy historycznej, lecz odniósł się do stanu badań na ten temat. To bardzo sensowne orzeczenie.

Więcej swobody dla obywatelskiej oceny

Najważniejsze, że sąd uznał granice swojej władzy. Oznajmił, że nie jest jego rolą ustalanie prawdy historycznej (to należy do historyków) w sprawie agenturalności Lecha Wałęsy. Przyjął, że jego zadaniem jest ocena, czy stwierdzenia Krzysztofa Wyszkowskiego w świetle badań historycznych można uznać za dopuszczalne. W procesach o dobre imię duża rola przypada sądom: to one wyznaczają, kierując się oczywiście racjonalnymi argumentami, granice dozwolonego formułowania zarzutów, wypowiedzi. Jeśli inne sądy będą szły tą drogą, to w spornych kwestiach, także co do faktów mniej lub bardziej zweryfikowanych, będzie większe pole do własnej oceny, interpretacji, choćby były one dla innej osoby, zwłaszcza publicznej, bolesne. Wyrok gdańskiego sądu potwierdza również, że prawdy, swobody wypowiedzi, nie można zastąpić prawdą formalną, w tym wypadku wyrokiem lustracyjnym, który nie przesądza automatycznie, jak było naprawdę. – Marek Domagalski

cg/js/rp /31.8.2010/

***

Wałęsa przegrał w sądzie

Krzysztof Wyszkowski, były działacz Wolnych Związków Zawodowych, mówiąc o domniemanej przeszłości agenturalnej Lecha Wałęsy, nie naruszył dóbr osobistych byłego prezydenta – orzekł Sąd Okręgowy w Gdańsku. Tym samym sąd oddalił powództwo Wałęsy

Krzysztof Wyszkowski 16 listopada 2005 r. powiedział w telewizji, że były prezydent ma agenturalną przeszłość. Tego samego dnia Lech Wałęsa otrzymał status pokrzywdzonego od Instytutu Pamięci Narodowej i zadeklarował wówczas, że od tej chwili będzie pozywał do sądu ludzi, którzy utrzymują, że był on współpracownikiem komunistycznych służb. Na sali sądowej w czasie odczytywania wyroku nie było ani Wyszkowskiego, ani Wałęsy – reprezentowali ich pełnomocnicy.

Doktor Sławomir Cenckiewicz, historyk i autor książki o Lechu Wałęsie ‘SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii’ powiedział, że jest zadowolony z takiego wyroku.

Po wielu miesiącach, czy nawet latach, walki o prawdę myślę, że jest to sytuacja bez precedensu. Oznacza to, że od tej pory każdy, kto powie to samo, co powiedział Krzysztof Wyszkowski, czyli że Lech Wałęsa miał w swoim życiu okres współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa i nosił pseudonim Bolek oraz przyjmował za swoją agenturalną działalność pieniądze, nie naraża się na odpowiedzialność karną – stwierdził Cenckiewicz.

Mam podwójną satysfakcję, ponieważ po pierwsze, pisałem książkę na ten sam temat, to znaczy na temat, który był przedmiotem tego procesu, a po drugie, byłem jednym z trzech świadków w procesie i starałem się przyczynić do tego, by wyrok właśnie tak brzmiał – dodał historyk.

W jego opinii, absencja byłego prezydenta na uroczystym zjeździe Solidarności mogła być związana właśnie z wyrokiem, który wczoraj zapadł.

Lech Wałęsa z całego toku procesu wywnioskował prawdopodobnie, że sytuacja może być dla niego bardzo niekorzystna – uważa historyk.

Sąd okręgowy w uzasadnieniu wyroku powołał się na orzeczenie Sądu Najwyższego z listopada 2000 r., w którym uznał on, że ustalanie faktów historycznych nie jest rolą sądów. Sąd nie rozstrzygał, czy zarzut dotyczący współpracy Lecha Wałęsy z SB jest prawdziwy. Krzysztof Wyszkowski ma prawo wyrażać taki pogląd, ponieważ Lech Wałęsa jest osobą publiczną, która powinna godzić się na to, że jej życiorys jest przedmiotem badań historycznych.

pj/nd /1.9.2010/

***

Są jeszcze sądy w Polsce

O tym, że Lech Wałęsa poszedł na współpracę z SB, wiedzieli wszyscy w jego środowisku. On sam po swojemu, czyli pokrętnie i niejednoznacznie, ale parokrotnie przyznawał się do tego.

Przebadane przez historyków dokumenty IPN świadczą o tym w sposób ewidentny. Ten problem ma jednak kilka wymiarów.

Pierwszy to sam Wałęsa. Gdyby przyznał się do tego epizodu, zestawiając go ze swoją późniejszą rolą w Solidarności, sprawy by nie było. Ale Wałęsa kręci, kłamie, zaprzecza sobie. Tym samym prowokuje podejrzenia na temat wpływu współpracy z SB na jego późniejsze wybory.

Drugi wymiar wynika z tego, że Wałęsa jest doskonałym sztandarem dla antylustracyjnego lobby. Niejednoznaczność kazusu lidera Solidarności stanowi świetny wybieg, aby domagać się położenia kresu rozliczeniom z PRL.

Kolejna kwestia to Lech Wałęsa jako element gry politycznej prowadzonej przez premiera i jego partię. Były szef S skonfliktowany z Kaczyńskimi jest idealnym sprzymierzeńcem Donalda Tuska.

Po to jednak, aby stał się sojusznikiem znaczącym, należało przerobić go na żywy pomnik. Sukces tej operacji możliwy był wyłącznie dzięki koalicji dominującego w polskich środowiskach opiniotwórczych antylustracyjnego lobby z partią rządzącą. Przy okazji sojusz ów naruszył liczne standardy współczesnej demokracji, co stanowi niebezpieczny precedens. Premier oficjalnie groził historykom; minister szkolnictwa wyższego zapowiedziała retorsje wobec Uniwersytetu Jagiellońskiego za pracę magisterską, której tezy niezgodne były z rządowymi oczekiwaniami. Rozpętana została niesłychana nagonka na niezależnych historyków, której towarzyszyły realne szykany, w jednym wypadku nieomal prowadzące do uniemożliwienia wykonywania zawodu.

Ostatnim aktem ‘walki o Wałęsę’ – choć oczywiście nie tylko – było przejęcie IPN w trybie ekspresowym przez rządzącą partię przy naruszeniu elementarnej przyzwoitości. A robili to ludzie, którzy w innych okolicznościach nawoływali do zostawienia historii historykom i zżymali się na ‘wykorzystywanie’ jej w politycznych rozgrywkach.

Im pewniej Wałęsa się czuje, tym gorsze cechy z niego wychodzą. Jako wiernemu sojusznikowi establishmentu uchodzi mu na sucho bardzo wiele, nawet obrażanie ludzi – żywych i umarłych.

Proces przeciwko Wyszkowskiemu był próbą nałożenia sądowej cenzury na biografię byłego lidera Solidarności. Fakt, że oddychamy z ulgą po tak oczywistym wyroku, mówi dużo o naszej rzeczywistości.

Bronisław Wildstein /31.8.2010/

***

TW Bolek w Encyklopedii Solidarności

Encyklopedia Solidarności, pisana przez katowickie Stowarzyszenie Pokolenie, przy haśle Lech Wałęsa wymienia, że przywódca Solidarności i prezydent RP był zarejestrowany jako TW Bolek

Wałęsa Lech – to jedyny biogram w wydanym właśnie pierwszym tomie Encyklopedii Solidarności, który został potraktowany w sposób specjalny. Nie ma indywidualnego, imiennego autora. Pod notką biograficzną byłego prezydenta podpisała się Redakcja

Zabieg jest zamierzony, bo wszyscy solidarnie bierzemy odpowiedzialność za jej treść. Skład redakcji jest przecież podany. W przypadku Wałęsy takie właśnie rozwiązanie uzasadnia fakt, że to jeden z najważniejszych biogramów – mówi szef Stowarzyszenia Pokolenie Przemysław Miśkiewicz, jeden z członków redakcji i dodaje: – To nie hagiografia, ale biografia. Nasze informacje pochodzą z IPN.

Autorzy napisali o Wałęsie, że w latach 1970-76 był zarejestrowany w KW MO Gdańsk pod nr 12535 jako TW Bolek. Dodają, że realna współpraca trwała prawdopodobnie do 1972 r., a w większości materiały nie zachowały się.

Encyklopedia, której wyjdzie kilka tomów, powstała z inicjatywy i przy ogromnym udziale katowickiego Stowarzyszenia Pokolenie i została m.in. zadedykowana byłemu prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu, szefowi IPN Januszowi Kurtyce oraz kilku innym ofiarom katastrofy smoleńskiej w tym Sławomirowi Skrzypkowi, prezesowi NBP.

Jaką zastosowano metodologię przy tworzeniu not? Skąd czerpano informacje? Np. do bohaterów wysyłano ankiety, zawierające wiele pytań, rozmawiano też z nimi, by przedstawić możliwie pełne życiorysy. – Lech Wałęsa nie odpowiedział na pytania, nie spotkał się z nami. Zabiegaliśmy o to w 2007 roku – powiedział Miśkiewicz.

Pierwszy tom Encyklopedii dotyczy PRL-owskiej opozycji lat 1976-89. Wśród biogramów znajdziemy m.in. noty dotyczące prezydenta Bronisława Komorowskiego oraz Lecha i Jarosława Kaczyńskich.

Cała publikacja jest tworzona tzw. metodą holenderską, co mówiąc w skrócie, oznacza, że każdy tom będzie uzupełniany o kolejne biogramy.

Prof. Andrzej Paczkowski, historyk, jeden z recenzentów Encyklopedii:
Gdyby publikacja powstała na przykład dziesięć lat temu, to na pewno nie byłoby w biogramie byłego prezydenta Lecha Wałęsy informacji o fakcie zarejestrowania go jako tajnego współpracownika SB, bo nie było po prostu dostępu do tej wiedzy. Uważam jednak, że taka wzmianka mogła się znaleźć w tej Encyklopedii. Dlatego u mnie sprawa podania informacji o TW Bolek, nie budzi emocji. Sprawa jest zresztą potraktowana epizodycznie. Rzec można – sucho, faktograficznie, bez żadnej negatywnej oceny. W przypadkach podobnych, dotyczących innych biogramów, też są takie odniesienia.

ap/mbł/pdb /20.9.2010/

***

Ostro o niektórych… biskupach

Jestem tylko marnym grzesznikiem i może powinienem milczeć, ale naprawdę trudno zachować spokój po tak oderwanych od prawdy słowach – tak poseł Prawa i Sprawiedliwości Stanisław Pięta komentuje ostatni wywiad z ks. arcybiskupem Tadeuszem Gocłowskim

Biskup senior archidiecezji gdańskiej stwierdził, że były prezydent Lech Wałęsa jest ‘niekwestionowanym autorytetem’. Jak podkreśla Pięta: – Chyba nie mogę zgodzić się z tą opinią. I dodaje, że ‘być może w kręgach arcybiskupa, jego kapelana ks. Byrta i całego towarzystwa zaangażowanego w dzieło Stella Maris, TW Bolek to autorytet i do tego niekwestionowany’.

Afera Stella Maris wiąże się z kwotą ok. 14 mln zł, które w marcu 2007 r. gdański urząd kontroli skarbowej wypłacił Stella Maris jako zwrot podatku VAT i odsetki (sam podatek wyniósł ponad 7 mln zł, odsetki – prawie 7 mln zł) za transakcje przeprowadzone przez tę kościelną firmę między 1999 a 2002 r.

Poseł PiS nie mniej krytycznie ocenia także postać ks. arcybiskupa z Lublina Józefa Życińskiego, którego przewrotnie nazywa ‘najmądrzejszym członkiem Episkopatu’. – Gdy słyszę pouczenia tego hierarchy, to coś we mnie zaczyna wrzeć – pisze Pięta.

Poseł PiS co do Wałęsy pisze także, że ‘przegrał z Kwachem’ w 1995 r., jednak ‘dzisiaj nawet ten Kwaśniewski nie wydaje mi się takim chamem jak TW Bolek’, choć wspomnianą porażkę legendy Solidarności sam przeżył ‘strasznie’.

W tę internetowa dyskusję włączyła się też m.in. posłanka PiS Jolanta Szczypińska, która napisała: – Dzisiaj muszę moich przyjaciół z tamtych lat przepraszać za Wałęsę. Za to, że przekonałam ich, że Wałęsa jest ideowym, porządnym i uczciwym człowiekiem…

pap /8.9.2010/

***

Hołubienie Wałęsy nie jest zdrowe

Poseł PiS Stanisław Pięta chce aby minister skarbu wyciągnął konsekwencje wobec członków zarządu Grupy Lotos, która sponsorowała, organizowany pod patronatem Lecha Wałęsy, sierpniowy koncert w gdańskiej filharmonii. Pięta podkreślił, że takie hołubienie byłego prezydenta nie jest niczym zdrowym.

Parlamentarzysta PiS w swoim liście do Aleksandra Grada napisał, że Wałęsa jest osoba niegodną i przypomniał, że w przeszłości był on tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa oraz dopuszczał się niszczenia dokumentów i ułaskawił jednego z najgroźniejszych przestępców.

– Czy zamierza pan podjąć odpowiednie działania względem zarządu Lotos S.A., tak by poważna i ceniona marka nie była deprecjonowana przez kojarzenie jej z osobami skompromitowanymi, działającymi na szkodę Rzeczpospolitej? – napisał w liście Pięta.

rz/pap/tvp.info /24.9.2010/

Kategoria Polska

Comments

Notice: ob_end_flush(): failed to send buffer of zlib output compression (0) in /home/czarkod/public_html/zp/wordpress/wp-includes/functions.php on line 4615