Najlepsi będą Niemcy, Włosi i Francuzi

Rozmowa z Włodzimierzem Lubańskim

Ukazała się właśnie książka „Włodek Lubański – legenda polskiego futbolu”, którą napisał pan wspólnie z Przemysławem Słowińskim. Co czytelnik w niej znajdzie?

Poza sprawami biograficznymi, zdarzeniami, które zapisałem jako piłkarz, znajdzie na pewno trochę mojej prywatności, anegdot, moich opinii, mądrości, którą nabyłem w czasie mojej kariery sportowej. Znajdzie także parę słów do młodzieży, no i sporo rzeczy, o których wiele osób nie wie. Na przykład o tym, dlaczego mogłem być porwany dla okupu, dlaczego byłem zaproszony przez księcia Monako, dlaczego nie doszedł do skutku transfer do Realu Madryt, a więc ciekawostki interesujące czytelnika.

Do Realu Madryt nie puścili pana towarzysze z PZPR?

Nie znam ich z nazwiska. Nie wiem, kto konkretnie o tym zdecydował. Ale do Realu mnie nie puścili, a decyzja zapadła na poziomie Komitetu Centralnego PZPR.

Jak to było z tym zamachem na pana w 1976 r.?

Jeżeli chodzi o to, co się stało, kiedy byłem tam popularnym Polakiem, to była bardzo dziwna sprawa. Wtedy strzelałem w Belgii dużo bramek dla Lokeren, więc prawie co tydzień pisano o Polaku, który się wyróżniał. Byłem bardzo popularny i terroryści, których zatrzymano na granicy polsko-niemieckiej, spowodowali, że ich kumple na terenie Belgii podjęli akcję przeciw Polsce. Jako kandydata na zakładnika wybrali mnie. Chcieli w Belgii złapać zakładnika i wymóc na Polsce puszczenie zatrzymanych kompanów. Na szczęście wszystko skończyło się szczęśliwie.
Wszystko dzięki temu, że parę tygodni wcześniej zmieniłem mieszkanie.

Czyli groziła panu śmierć?

Tak, groziła mi śmierć za to, że byłem popularnym Polakiem.

Kiedy Polska będzie mistrzem Europy albo świata?

Nie wiem. Chciałbym bardzo, żebyśmy byli tacy mocni, ale nie ma na to odpowiedzi.

Jak pan widzi szanse Polaków w Euro 2008?

Mają trudne zadanie.

Kto wygra Euro 2008?

Wydaje mi się, że hierarchia będzie zachowana. A ta hierarchia europejska, to Niemcy, Włosi i na pewno Francuzi też będą si liczyć.

Których z obecnych polskich piłkarzy ceni pan najbardziej?

Na pewno wyróżniającymi się zawodnikami na poziomie reprezentacji są Euzebiusz Smolarek i Artur Boruc.

Czego brakuje obecnym polskim piłkarzom?

W zasadzie nic nie brakuje, ale jeżeli chodzi o umiejętności, to można by parę rzeczy poprawić. Ale warunki mają stworzone idealne, mogą uprawiać sport w warunkach optymalnych, są dobrze opłacani, a czego im brakuje? Oni to chyba wiedzą najlepiej, bo to się okazuje wtedy, kiedy przychodzi zmierzyć się z tymi najlepszymi w Europie czy na świecie.

Skoro trenerem reprezentacji musiał zostać obcokrajowiec, to znaczy,że nie mamy dobrych szkoleniowców?

To był wybór po słabszym okresie reprezentacji Polski, wybór, który okazał się do dnia dzisiejszego dobry. Jest dwuletnia praca pana Beenhakkera w Polsce, awans do finałów mistrzostw Europy, ale zobaczymy, co będzie dalej, czy ten dobry wybór się jeszcze potwierdzi.

Jaka jest polska piłka nożna?

Wydaje mi się, że ma okres wzrostu.

Przed rokiem mówił pan, że chciałby zostać prezesem PZPN?

W związku z wszystkimi problemami polskiej piłki, chciałem włączyć się aktywnie w to, by poprawić wizerunek polskiej piłki. Niestety, jak się zagłębiałem coraz bardziej w sprawę i widziałem, co się rzeczywiście dzieje się w polskiej piłce, ta chęć mi odeszła.

W Warszawie bywa pan rzadko. Może będzie pan tu przyjeżdżać coraz
częściej?

Uważam, że w Warszawie bywam często, ale to zależy od możliwości czasowych. Jestem tu kilka razy w roku, a przecież mieszkam na stałe za granicą.

Na stałe mieszka pan w Belgii. Dlaczego nie wrócił pan do Polski?

Nigdy na stałe Polski nie opuszczałem. Jeżeli będę mieć pracę w Polsce, wracam natychmiast.

Jaką ma pan rodzinę, pytam o bliskich w Polsce, za granicą, gdzie mieszkają?

Straciłem już oboje rodziców, dwa miesiące temu pochowałem mame. Na Śląsku mam tylko siostrę, która mieszka w mieszkaniu, w którym się wychowaliśmy, w okolicach Gliwic. Mamy dwójkę dzieci, syna i córkę. Oboje mieszkają ze mną i żoną w Belgii.

Czym jest dla pana patriotyzm?

Jestem patriotą.

Bóg w pana życiu?

Szukałem go długo i coraz częściej go odnajduję.

Ile zna pan języków?

Potrafię porozumieć się siedmioma: rosyjskim, polskim, czeskim, niemieckim, holenderskim, francuskim i angielskim. A nawet ośmioma.

Pamiętny dwuletni okres leczenia kontuzji, to najtrudniejszy okres w pana życiu?

Bardzo trudny. Jeden z najtrudniejszych.

Gdyby nie ta kontuzja z 1973 r. i gdyby pan zagrał w mistrzostwach świata w 1974 r., to?…

Nie uznaję słowa „gdyby”.

Dlaczego nie jest pan trenerem?

Próbowałm. Posmakowałem. Dzisiaj jestem asystentem trenera, wiem, jaki towarzyszy temu stres.

Był pan menedżerem piłkarskim.

Zostałem nim z tzw. lotu, bo musiałem cos robić. Nie prowadziłem żadnej drużyny, więc zrobiłem licencję menedżera. Byłem nim 13 lat. To bardzo fajne doswiadczenie, ale zrezygnowałem, bo stawało się to walką, a przestawało być przyjemnością. Walką nieprzyzwoitą.

Ma pan kolekcję ponad 600 win. Kolekcjonuje je pan?

W dwóch lodówkach, które specjalnie do tego kupiłem, prezechowuję 600 butelek wina. Nie jest to kolekcjonerstwo, ale chęć poznawania smaku, od czasu do czasu w towarzystwie najbliższych degustowanie i rozmawianie o winie.

Za swój najlepszy mecz uważa pan ten w 1967 r. z Dynamem w Kijowie?

Nie. Były też inne bardzo dobre. W zależności od rozgrywek. Każdy miał swój urok. Mecz z Dynamem był na pewno bardzo ceniony, ale ten z AS Roma jeszcze bardziej. Tak samo mecz na poziomie krajowym z Legią był dla mnie także wyjątkowy. Mecz a Anglikami, radość i smutek, też był wyjatkowy. Te mecze bym wyróżnił z bardzo wielu.

Podobno zaczynał pan jako bramkarz?

Zgadza się. Próbowałem jako bramkarz. Bardzo mnie pociągały parady, umorusanie się w błocie itd (śmiech). To było też fajne doświadczenie paroletniego człowieka, który później musiał strzelać bramki.

Czy piłkarze zarabiają za dużo?

To jest sprawa absolutnie indywidualnego podejścia. Jest ogromne zróżnicowanie. Przecież nie wszyscy piłkarze zarabiają takie miliony, jak ci najlepsi. Są przecie i tacy, którzy dostają normalne pieniądze, to znaczy więcej niż krajowa średnia, ale bvez przesady, nie tyle, co ci najlepsi w Europie.

Mecz z Niemcami jak się może skończyć?

To bardzo trudny rywal. Chciałbym, żeby skończyło sie dobrze, ale doświadczenie mnie uczy, że Niemców ograć nie jest łatwo.

Co jest najważniejsze w życiu?

Wydaje mi się że zdrowie.

Rozmawiał Cezary Dąbrowski

Kategoria Sport

Comments

Masz coś do przekazania?





Notice: ob_end_flush(): failed to send buffer of zlib output compression (0) in /home/czarkod/public_html/zp/wordpress/wp-includes/functions.php on line 4615