Wisła dla Probierza!
Michał Probierz zastąpił Kazimierza Moskala na stanowisku trenera Wisły na dwa dni przed meczem z Lechią Gdańsk. Klub mistrza Polski nie zamierza biernie czekać, aż odpadnie z walki o udział w europejskich pucharach
– Uważamy że Michał Probierz przywróci nam nadzieję na osiągnięcie naszych celów – uzasadnił zmianę trenera prezes Wisły Bogdan Basałaj, który jeszcze trzy miesiące temu Moskala nazywał Pepem Guardiolą Wisły Kraków…
Kazimierz Moskal miał prowadzić zespół co najmniej do końca sezonu, ale nie udało mu się wyeliminować Standardu Liege w 1/16 finału Ligi Europejskiej, a przede wszystkim wygrać dwóch meczów ligowych – z broniącym się przed spadkiem Zagłębiem Lubin (2:2) i Koroną Kielce (porażka w Krakowie 0:1).
Wisła w tym roku straciła już pięć punktów i szanse obrony mistrzostwa Polski zminimalizowała do ok. 1 procenta.
Michał Probierz na celowniku Wisły był już od dłuższego czasu. Teraz zwiąże się z klubem Białej Gwiazdy półtorarocznym kontraktem. Święcący triumfy z Jagiellonią Białystok szkoleniowiec pozostawał bez pracy niespełna dwa miesiące, kiedy w styczniu 2012 r. odszedł z Arisu Saloniki. Ręka Probierza okazała się być skuteczną w rundzie jesiennej, kiedy z bankrutującym ŁKS-em zdobył więcej punktów niż ktokolwiek mógł się spodziewać.
Będzie to już druga w tym sezonie zmiana trenera przy Reymonta, po tym jak w listopadzie ubiegłego roku z posadą pożegnał się Robert Maaskant.
Michał Probierz urodził się 24 września 1972 r. Jako piłkarz występował w Ruchu Chorzów, niemieckim KFC Uerdingen, SG Wattenscheid, Górniku Zabrze, Pogoni Szczecin i Widzewie Łódź. Swoją karierę trenerską rozpoczął od Polonii Bytom, którą prowadził dwukrotnie. Pracował również w Widzewie, Jagiellonii, Łódzkim Klubie Sportowym, a ostatnio w greckim Arisie Saloniki, z którym rozstał się 5 stycznia tego roku.
mb/int.pl /1.III.2012/
RATOWNIK PROBIERZ
Michał Probierz ma ratować sezon mistrzom Polski. Wczoraj przejął drużynę, jutro gra w Gdańsku z Lechią
Zmiana jest nagła, ale trudno ją nazwać zaskakującą. Probierz to najlepszy kandydat z trenerów którzy byli do wzięcia. A prowadzący Wisłę po zwolnieniu Roberta Maaskanta Kazimierz Moskal, mimo lojalności wobec Wisły i sympatii piłkarzy chyba zawsze pozostanie dla Bogusława Cupiała trenerem tymczasowym
Tym razem tymczasowość trwała blisko cztery miesiące, w tym czasie Wisła awansowała w europejskich pucharach, ale dryfowała w lidze. Z Moskalem wygrała w lidze tylko dwa mecze. U siebie przegrała aż trzy razy. Jest na ósmym miejscu, traci do lidera Śląska Wrocław 10 punktów, a do miejsca w europejskich pucharach sześć.
– Chciałbym podziękować Kazimierzowi Moskalowi za serce i pracę. Solą piłki dla nas jednak jest wygrywanie w lidze – mówił prezes Basałaj, przedstawiając nowego trenera. – Chciałbym podtrzymać markę tego klubu. Chciałbym by znów była tu krakowska twierdza, jak wtedy kiedy Wisła przez lata u siebie nie przegrywała – zapowiadał Probierz. Podpisał kontrakt na półtora roku, z możliwością przedłużenia.
Moskal nie będzie teraz nawet asystentem, bo Probierz przychodzi z Bartłomiejem Zalewskim, z którym pracował już w Jagiellonii, ŁKS-ie i Arisie.
Wszystkie te kluby zdążył poprowadzić w tym sezonie, Wisła będzie czwartym. Z Jagiellonii go zwolniono jeszcze przed startem ligi, po odpadnięciu z europejskich pucharów, choć to on drużynę broniącą się przed spadkiem zamienił w jedną z najlepszych w lidze i wprowadził do pucharów (teraz Jagiellonia jest 12 w tabeli). Z ŁKS-u odszedł kiedy pracę zaproponował mu Aris. Od tego czasu łódzki klub nie wygrał w lidze ani razu i zsunął się do strefy spadkowej.
W Arisie pracował dwa miesiące, rozstanie z Grekami było burzliwe: najpierw trener chciał odejść, kiedy się okazało że Aris przestał płacić pensje, jednak dał się namówić do pozostania, ale niedługo potem i tak stracił pracę w Salonikach. Od tego czasu był wymieniany jako przyszły trener Wisły lub Lecha. Negocjował z obu klubami.
Probierz jest specjalistą i od terapii szokowych, i od budowania na dłużej. Ale tylko pod warunkiem że dostanie władzę nad drużyną. W Wiśle różnie z tym bywało, ale skoro strony doszły do porozumienia, może się to zmieni. Debiut jutro w meczu z Lechią, która na ligowe zwycięstwo czeka od końca listopada.
pw/mk/rp /1-3-2012/
***
Kobylański w Cracovii
Andrzej Kobylański został asystentem trenera piłkarzy Cracovii Dariusza Pasieki
– Bardzo się cieszę że będę mógł pracować w Cracovii. Wcześniej prowadziłem zespół U-17 Energie Cottbus i zajmowałem się w tym klubie skautingiem. Z trenerem Pasieką znamy się i muszę przyznać że to też miało wpływ przy podejmowaniu decyzji – powiedział Kobylański, cytowany na oficjalnej stronie klubu
Nowy asystent Pasieki nie ma zbyt bogatego doświadczenia szkoleniowego, ale ma za sobą bogatą karierę piłkarską. To były reprezentant Polski i srebrny medalista olimpijski z Barcelony (1992 r.). Swoją karierę rozpoczął w KSZO Ostrowiec, a następnie reprezentował barwy Siarki Tarnobrzeg, FC Koeln, Tennis Borussii Berlin, Hannoveru 96, Widzewa Łódź, SV Waldhof Mannheim, Energie Cottbus, Wisły Płock, Wuppertaleru SV oraz Rot-Weiss Bad Muskau.
Obecnie piłkarze Cracovii przebywają na urlopach świąteczno-noworocznych. Polscy zawodnicy Pasów przerwali odpoczynek na jeden dzień, by w Nowy Rok wziąć udział w tradycyjnym treningu. Drużyna wznowi zajęcia 9 stycznia, już bez Andrzeja Niedzielana, który rozwiązał kontrakt z klubem.
pap /3.1.2012/
***
Maaskant zwolniony z Wisły
– Ja zdecydowałem że Robert Maaskant nie będzie już trenerem Wisły Kraków – powiedział Bogdan Basałaj, prezes krakowskiego klubu
Holenderski szkoleniowiec w poniedziałek przestał być trenerem pierwszego zespołu i po ponadrocznej pracy w Krakowie rozstał się z Białą Gwiazdą. Jego obowiązki przejął dotychczasowy asystent Kazimierz Moskal, który w przeszłości prowadził już raz samodzielnie drużynę z Reymonta
Maaskant miał pracować w Wiśle co najmniej do czerwca 2012 r., a gdyby mu szło dobrze na wiosnę miał dostać propozycję przedłużenia umowy. Słaba postawa w Lidze Europejskiej, dwie kolejne przegrane w lidze – z beniaminkiem Podbeskidziem i z Cracovią – przesądziły jednak o zmianie w klubie mistrza Polski. Nie wszystko da się wytłumaczyć kontuzjami trzech ważnych zawodników: Radosława Sobolewskiego, Patryka Małeckiego i Maora Meliksona.
Decyzja o zwolnieniu holenderskiego szkoleniowca zapadła już w niedzielę, po meczu derbowym. W poniedziałek została wcielona w życie. Do zwolnienia trenera doszło za porozumieniem stron.
Piłkarze ostatni raz widzieli się z Maaskantem podczas poniedziałkowego rozruchu. Dostali dwa dni wolnego by odpocząć. Nowym szkoleniowcem będzie zapewne kolejny fachowiec z zagranicy.
Wisła szukała następcy Maaskanta już po ligowej porażce z Legią Warszawa. Sondowała możliwość sprowadzenia pod Wawel Michała Probierza, ale zanim się zdecydowała, ten via ŁKS trafił do Arisu Saloniki i przez najbliższe miesiące będzie poza zasięgiem jakiegokolwiek polskiego klubu.
Jednym z głównych kandydatów do zastąpienia Maaskanta jest teraz hiszpański szkoleniowiec Manolo Jimenez, który prowadził Sevilla FC, a ostatnio AEK Ateny /5 października rozwiązał kontrakt/. Z greckim klubem wywalczył puchar tego kraju.
mb/int.pl /7.11.2011/
NEGOCJUJĄ Z JIMENEZEM
W przerwie na reprezentację w Wiśle dojdzie do prawdziwej rewolucji. Najpierw zdecydowano że trenerem przestanie być Robert Maaskant i od razu rozpoczęto negocjacje z jego następcą. Ma nim być Manolo Jimenez, który był blisko objęcia Białej Gwiazdy ponad rok temu, zamiast Holendra
Jimenez negocjuje warunki swojego kontraktu z mistrzem Polski. Hiszpan – od miesiąca bezrobotny – zażyczył sobie 450 tys. Euro rocznie. Dla porównania: Jose Bakero ma w Lechu zapewnione ok. 300 tys. euro uposażenia. Nie wiadomo jak długo będzie obowiązywać umowa. W AEK Ateny Hiszpan otrzymał dwuletni kontrakt – rozwiązany za porozumieniem stron w październiku.
Hiszpan był przymierzany do Wisły przed zatrudnieniem Maaskanta. Wtedy sam wysłał swoją aplikację na Reymonta. Ale Stan Valckx – który właśnie rozpoczął pracę – miał inną wizję. Zdecydowano się na model holenderski z którego nie do końca są w Wiśle zadowoleni. Maaskant został zwolniony a pozycja dyrektora sportowego również nie jest najmocniejsza. Dlatego tym razem Valckx raczej nie przeforsuje swoich propozycji, mimo że ma gotową listę potencjalnych kandydatów – natomiast Jimenez ponad rok temu wstępnie porozumiał się już z prezesem Bogdanem Basałajem oraz właścicielem Bogusławem Cupiałem.
Jimenez będzie ściśle współpracować z Valckxem przy budowie drużyny na Ligę Mistrzów, bo to cel postawiony przed nowym trenerem. Sam również nie ukrywa że nic innego go nie interesuje.
– Dla mnie najistotniejsze jest by ambicje klubu sięgały wysoko. Interesuje mnie wyłącznie drużyna której aspiracjami są: zdobywanie tytułów, gra w Champions League. Chcę bowiem robić to co przez trzy lata robiłem w Sevilli. A z tego co wiem Wisła to bardzo ambitny klub, jeden z najsilniejszych i najważniejszych w polskiej lidze, który wielokrotnie sięgał po mistrzostwo kraju – mówił ponad rok temu.
Jakie są sukcesy głównego kandydata na stanowisko trenera Wisły? Hiszpan w ostatnim sezonie sięgnął z AEK po Puchar Grecji, z kolei z Sevillą zajął trzecie miejsce w Primera Division i wrócił z nią do Ligi Mistrzów. Z greckim klubem zdobywał średnio 1.66 pkt na mecz, natomiast z hiszpańskim – 1.76. Dla porównania, Robert Maaskant, kiedy trafił do Wisły z NAC Breda, miał średnią oczek wynoszącą 1.5.
futbolnews /8.11.2011/
***
Dariusz Pasieka trenerem Cracovii
Nowym trenerem piłkarzy Cracovii został Dariusz Pasieka – poinformował klub w swoim serwisie internetowym. Szkoleniowiec poprowadzi Cracovię pierwszy raz w sobotnim meczu ligowym z Górnikiem Zabrze
– Cieszę się że profesor Filipiak obdarzył mnie zaufaniem. Będę chciał zrobić wszystko by zespół grał na miarę oczekiwań kibiców i właściciela. Czeka nas ciężka praca i po to przyszedłem do Cracovii – powiedział Pasieka
Dariusz Pasieka urodził się 3 sierpnia 1965 r. w Chojnicach. Jako piłkarz występował m.in. w Zawiszy Bydgoszcz, Dynamie Drezno. Karierę piłkarską kończył w SV Waldhof Mannheim i w tym klubie rozpoczął pracę jako trener. Był asystentem i trenerem w kilku innych niemieckich klubach, a w 2009 r. wrócił do Polski by prowadzić pierwszoligową Arkę Gdynia. W pierwszym sezonie utrzymał Arkę w lidze a w kolejnym został zwolniony z powodu słabych wyników.
Pasieka zastąpił Jurija Szatałowa który w czwartek niespodziewanie zrezygnował z pracy w Cracovii.
int.pl /22.9.2011/
***
Jurij Szatałow zrezygnował!
Pełne zaskoczenie! Dwa dni wcześniej twierdził że zostaje w Cracovii i da piłkarzom pozytywny impuls. Wczoraj jego zespół wygrał mecz w Pucharze Polski na wyjeździe z Piastem Gliwice, a dziś Jurij Szatałow poinformował o swej rezygnacji!…
Niespełna rok wytrwał Szatałow jako trener Cracovii. Pasy obecnie zajmują ostatnie miejsce w ligowej tabeli
– Umowa została rozwiązania za porozumieniem stron, całą winę za zaistniałą sytuację biorę na siebie. Nie udało mi się przygotować zespołu do zdobywania punktów – powiedział Szatałow.
Szatałow szkoleniowcem Cracovii został w październiku 2010 r. Właściciel Janusz Filipiak wykupił go z Polonii Bytom. Trenerowi mimo bardzo trudnej sytuacji udało się utrzymać drużynę w lidze. W poprzednim sezonie po fatalnym starcie z trenerem Rafałem Ulatowskim Cracovia od początku była czerwoną latarnią i wszyscy liczyli że teraz nie będzie powtórki.
Jednak Pasy po 7 kolejkach obecnych rozgrywek zajmują ostatnie miejsce w tabeli i w lidze jeszcze nie wygrali, doznając aż pięciu porażek. Po przegranym niedzielnym meczu ze Śląskiem Wrocław Szatałow zapowiedział że potrzebuje kilku dni by przemyśleć swoją rolę. Po przemyśleniach stwierdził że zostaje bo ‘jest przekonany że potrafi dać drużynie pozytywny impuls’. Wczoraj zespół pierwszy raz wygrał w tym sezonie pokonując na wyjeździe Piasta Gliwice 1:0 w 1/16 Pucharu Polski.
W czwartek nastąpiło trzęsienie ziemi. Szatałow po treningu wszedł do szatni i wprawiając w osłupienie niczego nie spodziewających się piłkarzy powiedział że odchodzi.
Na konferencji prasowej tłumaczył dlaczego się zdecydował na taki krok. – Podjąłem tę decyzję dzisiaj po rozmowie z profesorem Filipiakiem. Ten zespół potrzebuje nowego impulsu. Chciałem podziękować moim piłkarzom i kibicom za wsparcie w trudnych chwilach. Przepraszam ludzi którzy wierzyli że ta runda będzie dobra – stwierdził Szatałow.
Zapytany o możliwe podjęcie pracy w KGHM Zagłebiu Lubin, co podawały różne media odpowiedział: – Żadnych rozmów z tym klubem nie prowadziłem, może jutro dostanę od nich telefon, jeszcze nie wiem.
– Wracam do domu odpocząć. Na razie nigdzie nie będę pracować. Żadnych propozycji nie miałem i nie mam. Nie jestem przecież Mourinho by mnie rozchwytywali. Pojadę na staż albo dwa by podnieść swoje kwalifikacje zawodowe. A co potem? Kto wie… Może będę bezrobotny przez rok jak Rafał Ulatowski? – dywagował.
– Wystarczy jedna wygrana w lidze i ten zespół ruszy – zobaczycie. Choć już po meczu z Piastem zespół się zmienił. To było widać na dzisiejszym treningu. Nie chciałem tego mówić zawodnikom ale wyglądali o wiele lepiej – zapewniał Szatałow.
rw/int.pl /22.9.2011/
***
Szatałow da pozytywny impuls
Jurij Szatałow będzie nadal trenerem Cracovii. Szkoleniowiec podjął decyzję o swojej przyszłości i nie zamierza rezygnować. ‚Jestem przekonany że potrafię dać tej drużynie pozytywny impuls’ – zapewnił
‚Zostaję w Cracovii. W rundzie wiosennej byliśmy w o wiele trudniejszej sytuacji niż teraz, a udawało nam się zmobilizować i wspólnie osiągnąć zamierzony cel’ – mówił trener
‚Wtedy ja byłem dla zespołu głównym motywatorem ale tych samych metod nie można stosować zbyt długo bo stają się nieskuteczne. Bardzo liczę że uda mi się wytworzyć wewnętrzną mobilizację w zespole która da drużynie nową siłę i wyjdziemy na prostą’ – powiedział Szatałow.
‚Nie chciałbym by moja decyzja była odebrana tak że chcę być w Cracovii za wszelką cenę. Mam ważny kontrakt, nikt mnie nie zwalnia i mógłbym tutaj pracować. Ale nie o to chodzi. Wyciągnąłem Cracovię z przepaści i nie chciałbym być osobą która ją z powrotem wpędzi w kłopoty. Dlatego rozważałem różne rozwiązania, łącznie z rezygnacją. Zawodników już nie można zmienić, bo nie ma takiej możliwości. Trenera można zmienić zawsze. Czasami daje to pozytywny impuls dla drużyny’ – dodał.
‚Życzcie mi szczęścia bo tego najbardziej nam brakuje. I może jeszcze meczu bez sędziowskich błędów i rykoszetów przed naszą bramką…’ – zaapelował do kibiców trener Pasów.
Szatałow po przegranym meczu 0:1 ze Śląskiem był załamany i mówił że musi zastanowić się czy nadal prowadzić zespół. Jak widać czas leczy rany i szkoleniowiec odzyskał wiarę w sens pracy z Cracovią.
terazpasy.pl /20.9.2011/
***
Małecki strzelał dla Papieża
Ten gol może być wart 10 mln euro bo na taki zarobek ma szansę Wisła jeżeli awansuje do Ligi Mistrzów. Patryk Małecki dał mistrzom Polski bezcenne zwycięstwo 1:0 a szczęście przyniosła mu koszulka z podobizną błogosławionego Jana Pawła II
– Tę koszulkę dostałem od kolegi z gór i jak widać bardzo mi pomogła. Papież Jan Paweł II jest dla mnie wyjątkowo ważny, mam dla niego ogromny szacunek. Teraz chyba w ogóle nie będę jej zdejmować skoro przyniosła mi takie szczęście – cieszył się Małecki
Strzelec jedynego gola przyznał też że APOEL Nikozja okazał się bardzo wymagającym rywalem.
– Zaczęliśmy ostrożnie bo nie bardzo wiedzieliśmy czego się spodziewać po Cypryjczykach. Nie byliśmy pewni czy się cofną, czy zaatakują. Okazało się że ruszyli do przodu bo mają klasowych piłkarzy. To bardzo dobry zespół, świetnie operujący piłką – komplementował mistrzów Cypru Małecki.
Trener mistrza Cypru Ivan Jovanović stwierdził że jego zespół nie zasłużył na porażkę, ale Małecki z taką opinią się nie zgadza. – Wisła rozkręcała się z minuty na minutę i o tę jedną bramkę byliśmy lepsi – powiedział Mały który zdawał sobie jednak sprawę jak trudny będzie rewanż w Nikozji.
– Tam będzie dużo trudniej. APOEL zagra z nożem na gardle a taki rywal jest bardzo niebezpieczny. Nasza taktyka będzie się chyba głównie opierać na kontrach, choć poczekajmy na to co przygotuje nasz trener.
Pomogli kibice
Małecki, pupil krakowskiej publiczności, oddał należny hołd kibicom.
– Bez nich tego zwycięstwa by nie było. Dopingowali nas wspaniale. Tym większą mamy motywację by nie zawieść ich na Cyprze. W Krakowie ja strzeliłem gola choć to akurat najmniej istotne. Nie ważne kto trafi w rewanżu byle był to wiślak. Mały krok w stronę awansu został zrobiony. Choć na Cyprze będzie piekielnie trudno to głęboko wierzę że przypieczętujemy tam nasz awans.
– A czy to był najważniejszy gol w moim życiu? Jeżeli okaże się że dzięki niemu awansowaliśmy do Ligi Mistrzów to na pewno. Ale o tym przekonamy się dopiero we wtorek – dodał Mały.
Cypryjczycy wierzą w awans
Ivan Jovanović (trener APOEL-u): Uważam że nie zasłużyliśmy na porażkę. Przegraliśmy jednak 0:1 i to Wisła jest bliżej awansu. Ale mój zespół stać na więcej niż zaprezentowaliśmy w Krakowie. Jaki będzie rewanż? Wisła zabiera do Nikozji dobry wynik i będzie go bronić. Musimy zagrać mądrze, szybko i agresywnie. Czeka nas trudne zadanie ale jeżeli będziemy bardziej zdecydowani i skuteczni w ataku to myślę że uda nam się awansować. Ten zespół wychodził już wiele razy zwycięsko z trudnych sytuacji
Christos Kontis (obrońca APOEL-u): Do straty gola wydawało się że my jesteśmy lepsi ale jeden błąd w naszej grze obronnej okazał się kluczowy. 1:0 to dobry wynik dla Wisły ale zostało jeszcze 90 minut na naszym stadionie gdzie będziemy mieli wsparcie kibiców. Mam nadzieję że stworzą co najmniej taką atmosferę jaką w Krakowie polscy kibice i że pomogą nam awansować
Dionissios Chiotis (bramkarz APOEL-u): Wiedzieliśmy że mecz będzie trudny i taki był. Ale wydawało się że mieliśmy go pod kontrolą. Niestety rywale zaskoczyli nas i strzelili gola, a wynik 1:0 jest dla nich bardzo korzystny przed rewanżem. Mamy 6 dni by przeanalizować nasze błędy a potem wyjść na boisko i dać z siebie wszystko. Ale o awans może być trudno
Robert Maaskant (trener Wisły): Jestem dumny z mojej drużyny. W pierwszych 25 minutach postawiliśmy na taktykę w której kontrolowaliśmy przebieg gry, jednak wiązało się to z tym że APOEL dłużej utrzymywał się przy piłce i był drużyną groźniejszą. Kolejne 20 minut było naszym najlepszym okresem meczu. Mając zaliczkę 1:0 stanęliśmy przed szansą by zagrać z kontry, co potrafimy bardzo dobrze bo mamy szybkich zawodników. Jak będzie w Nikozji? Niemal zawsze zdobywamy gola w meczu wyjazdowym więc liczę że tym razem będzie tak samo
Cezary Wilk (pomocnik Wisły): 1:0 to skromna zaliczka ale rozmawiając przed meczem z kolegami mówiłem że fajnie byłoby wygrać u siebie 1:0 a w rewanżu szybko zdobyć bramkę. Mam nadzieję że ta druga część planu również się uda. Cieszyliśmy się ze zwycięstwa ale to była bardzo krótka radość. Każdy wie że to dwumecz i jeszcze jeden krok do wykonania. Niewiele nam zostało, droga jest naprawdę już bardzo krótka
Wisła – APOEL 1:0. Gol: 1:0 Małecki /71/. Sędzia: Stephane Lanney (Francja). Widzów: 24 000. Pozostałe mecze 4 rundy eliminacyjnej Ligi Mistrzów: Bayern Monachium – FC Zurich 2:0, Dynamo Zagrzeb – Malmoe 4:1, Maccabi Hajfa – Genk 2:1, Odense – Villarreal 1:0
pk/su /19.8.2011/
***
Wisła zaprezentowała nowych graczy
Po powrocie drużyny z Rygi odbyła się nieco zaległa prezentacja czwórki nowych zawodników Wisły. Kraków Z dziennikarzami spotkali się Junior Diaz, Gervasio Nunez, Marko Jovanović oraz Dudu Biton
Wszyscy na temat nowego klubu wypowiadali się w superlatywach. Najwięcej rzecz jasna powiedzieć mógł Junior Diaz
– Jestem bardzo zadowolony z powrotu. Wszyscy mnie już tu znacie. Mam nadzieję że razem uda nam się dotrzeć do Ligi Mistrzów a później znów wygrać rozgrywki ligowe. Dam z siebie wszystko, tak jak to czyniłem do tej pory – powiedział.
Kostarykanin twierdzi że decyzja o ponownym transferze do Wisły nie była trudna ponieważ dobrze zna Kraków, zna klub i wie czego może się spodziewać. – Ucieszyłem się gdy pojawiła się możliwość powrotu. Kilka rzeczy w klubie się zmieniło ale znam już trenera. Miałem przecież możliwość zagrania u niego w trzech meczach – przypominał Diaz.
Zawodnik uważa że wyjazd do Belgii sprawił że jest dziś lepszym zawodnikiem niż przed odejściem z Wisły. Zyskał cenne doświadczenie, rywalizował o miejsce w składzie w silnym klubie i walczył w europejskich pucharach. – Po powrocie widzę w zespole dużego ducha walki. Jest wielu nowych piłkarzy ale wszyscy chcą ze sobą współpracować. Sądzę że duża w tym zasługa trenera Maaskanta.
– Do tej pory grałem głównie na lewej stronie ale skoro przydam mu się w środku pomocy to nie widzę problemu – stwierdził kolejny nowy gracz Białej Gwiazdy, Gervasio Nunez. – Jestem szczęśliwy z możliwości gry dla Wisły. Mam nadzieję dotrzeć z nią do Ligi Mistrzów – dodał Argentyńczyk.
Wielkich wątpliwości w kwestii odejścia do Wisły nie miał Marko Jovanović który przez kilka ostatnich lat święcił sukcesy z Partizanem Belgrad. – Liczę że z Wisłą zdobędziemy równie dużo trofeów. Dołączyłem do wielkiego klubu. Bardzo podoba mi się stadion i kibice. Nie mogłem uwierzyć widząc ich w Rydze. Czułem się jakbyśmy grali u siebie. To było niewiarygodne – ekscytował się Serb który ma nadzieję niebawem wywalczyć sobie miejsce w wyjściowej jedenastce.
O rywalizacji z Cwetanem Genkowem niewiele mówił David Biton. – Wiem że to bardzo dobry zawodnik strzelający wiele goli ale to trener zdecyduje jak będzie wyglądać wyjściowa jedenastka – mówił Izraelczyk. Jakie są jego największe piłkarskie atuty? Tu również nie widzi wielkiej filozofii. – Jestem napastnikiem i moją rolą jest strzelanie goli. W Belgii i Izraelu robiłem to wiele razy.
– W Krakowie wciąż czuję się nowy. Poznaję klub, miasto i kolegów z drużyny. Ważne że mogę liczyć na pomoc swojego rodaka Maora Meliksona. Dzięki niemu zwiedzam Kraków. Maor zna już trochę mentalność Polaków i zwyczaje tu panujące – podsumował Izraelczyk.
wislakrakow.com/asinfo /15.7.2011/
***
Junior Diaz wraca do Wisły
Junior Diaz wraca do Polski. Wisła Kraków wypożyczyła reprezentanta Kostaryki na sezon z belgijskiego Club Brugge
Diaz w Wiśle występować będzie jak poprzednio z numerem 15
W Krakowie Diaz rozegrał 95 meczów, z czego 66 w lidze
Do Wisły przychodził jako lewy obrońca ale grywał również jako defensywny pomocnik i po lewej stronie pomocy. Zdobył dziesięć goli. Swój ostatni dotychczas mecz w barwach Wisły rozegrał 28 sierpnia 2010 kiedy trenerem był już Robert Maaskant.
Junior Diaz urodził się 12 września 1983. Ma 185 cm wzrostu, waży 76 kg. Piłkarską karierę rozpoczynał w CS Herediano z którego w styczniu 2008 przeszedł do Wisły.
W Club Brugge Diaz rozegrał w zeszłym sezonie jedynie 13 meczów ze względu na kontuzję której nabawił się w trakcie poprzedniego sezonu. Nie przeszkodziło to jednak zawodnikowi w otrzymaniu powołania do reprezentacji Kostaryki na turniej o Złoty Puchar CONCACAF. Ze swoją drużyną narodową dotarł do ćwierćfinału w którym Kostaryka przegrała z Hondurasem.
asinfo/wisla.krakow.pl /8.7.2011/
***
Alfabet Roberta Maaskanta
Żołnierz, dżudoka, pianista, ojciec i narzeczony. Poza tym że sprawdza się na ławce trenerskiej szkoleniowiec Wisły Kraków skrywa wiele innych talentów i zainteresowań, często nietypowych
Za czym w Polsce tęskni najbardziej? Co łączy go ze Spidermanem? I co będzie robić podczas urlopu w Hiszpanii?
A jak armia
Wiele lat temu służyłem w wojsku. To świetny sposób by stać się mężczyzną
B jak Bo
Mój syn. To co mam najcenniejszego w życiu i jedyny ‘fragment’ Holandii, za którym tęsknię
C jak cygaro
Tylko raz do roku, po zdobyciu mistrzostwa (śmiech)!
D jak dziecko
Będziemy je mieli razem z narzeczoną. Prawdopodobnie urodzi się w Polsce. Jesteśmy bardzo szczęśliwi
E jak Euro 2012
Nie mogę się doczekać. Na pewno będzie ciekawie. Teraz mogę kibicować dwóm drużynom: Holandii i Polsce więc mam większe szanse na sukces (śmiech)
F jak fani Wisły
Są niesamowici! Podczas meczów panuje wspaniała atmosfera. Czekam z niecierpliwością kiedy cały stadion będzie gotowy a trybuny wypełnią się w każdym meczu
G jak gra na pianinie
Moje pianino jest w Holandii więc nie gram w ogóle, ale często słucham tego typu muzyki. Kocham pianino. Trochę grywałem – jednak przez ostatni rok byłem tak zajęty że teraz musiałbym dużo ćwiczyć
H jak Holandia
Moja ojczyzna z której jestem dumny
I jak instruktor
To całe moje życie. Właściwie mogę powiedzieć że urodziłem się instruktorem czy trenerem. Uczyłem już narciarstwa, judo i piłki nożnej
J jak ju-jitsu
Minęło sporo czasu od ostatniego razu ale wcześniej długo trenowałem. To była dla mnie dobra zabawa która jednocześnie dodała mi dużo pewności siebie
K jak książka
Napisałem jedną – o treningu umysłu. Czekam już na moment kiedy znowu będę mógł… czytać książki. W trakcie sezonu nie mogę się na tym skoncentrować – za dużo myślę o sprawach zawodowych i zawsze jest coś do zrobienia. Przede mną dziesięć dni wolnego. Mam nadzieję że przeczytam przynajmniej 4-5 książek
L jak Liga Mistrzów
Nasze marzenie – moje, wszystkich w Wiśle, może nawet w całej Polsce – by dostać się do fazy grupowej. To byłoby dla mnie coś nowego. ‘Grałem’ już w europejskich pucharach, a teraz mamy nadzieję że uda się awansować do Champions League
M jak mistrzostwo
Właściwie to coś ‘normalnego’ dla Wisły ale moim zdaniem ten sezon jest wyjątkowy. To moje pierwsze mistrzostwo kraju. Teraz wszyscy mówią: ‘jasne że to Wisła musiała zdobyć tytuł’ ale jeszcze kilka miesięcy temu prawie nikt nie przypuszczał że się uda. To był ogromny wysiłek dla wszystkich z klubu – sięgnąć po mistrzostwo z całkowicie nową drużyną. Nie było tak łatwo jak niektórzy myślą
N jak narzeczona
Moja jedyna i ukochana. Bardzo dobrze żyje nam się w Krakowie a to tym ważniejsze że czekamy na potomka. Cieszymy się życiem w Polsce!
O jak ojciec
Z jednej strony sam jestem ojcem ale jestem też bardzo dumny z mojego ojca. Ostatnio zrobił mi wielką niespodziankę przyjeżdżając do Krakowa kiedy zdobywaliśmy mistrzostwo. Bardzo go kocham
P jak panczeny
Wszyscy w Holandii to robią! To nawet nie sport ale coś co musisz robić gdy dorastasz. A w Krakowie często zakładam rolki i jeżdżę wokół Błoń
R jak rower
Mój główny środek transportu w mieście. Używam go bo uważam że to najlepszy sposób by przemieścić się łatwo i sprawnie. Jestem szczęśliwy z moim ‘rower’ (to słowo trener wypowiada po polsku – przyp. red.)
S jak squash
W tym roku w ogóle nie grałem bo na to też nie było czasu. Za to w Holandii grywam z przyjaciółmi w każdy czwartkowy wieczór. Po prostu dla przyjemności
T jak transfery
Pomagają rozwijać się klubowi. To bardzo trudne by podejmować odpowiednie decyzje. Jestem naprawdę zadowolony z pracy Stana Valckxa (dyrektor sportowy Wisły – przyp. red.), który wykonuje świetną robotę by znaleźć najlepszych graczy na poszczególne pozycje
U jak urlop
Tego lata to będzie tylko tydzień. Polecimy do Hiszpanii, później dwa dni w Holandii i wracam do Polski – do pracy. A w zimie pierwszy raz od dawna wybrałem się na narty. Lubię aktywny wypoczynek ale teraz potrzebuję tygodnia by nie robić absolutnie nic! Hotel, plaża, zimne napoje i pełne lenistwo!
W jak wspinaczka
Robiłem to kilka razy i była dobra zabawa ale to nie moje główne hobby. Wspinałem się na ściany – między innymi na ściany budynków. Były tam jednak elementy których można się było złapać więc nie było to bardzo trudne
Z jak zima
Ta ostatnia była całkiem dobra. Na szczęście kiedy w Polsce zrobiło się naprawdę zimno ‘uciekliśmy’ z zespołem do Turcji i do Hiszpanii na obozy przygotowawcze. W tym roku był to bardzo ważny czas dla drużyny. Wykonaliśmy pracę która później zaprocentowała
dj/su. /27.5.2011/
***
Roger zagra w Wiśle?!
Stan Valckx dyrektorem sportowym Panathinaikosu? Wisła Kraków i grecki klub zgodnie zaprzeczyły
Natomiast wizyta Holendra w Grecji nie jest tajemnicą. Według miejscowych mediów Valckx chciał obejrzeć Rogera Guerreiro
Valckx był ostatnio częstym gościem na meczach Superleague. Wisła monitoruje wielu graczy pod kątem gry w europejskich pucharach. Jednym z nich ma być Roger
Holender specjalnie po to wybrał się na finał pomiędzy AEK Ateny a Atromitosem. Miał jednak pecha – trener Manolo Jimenez nie wystawił naszego reprezentacyjnego pomocnika.
Co Roger myśli o przeprowadzce?
– Grecja obecnie przeżywa spore problemy ekonomiczne, ale jestem szczęśliwy tutaj. Jeżeli jednak pojawi się oferta, jestem otwarty na rozmowy. Jednak propozycja musi być poważna – zadeklarował reprezentant Polski.
Ponadto – jak informują greckie media – Valckx odbył wiele rozmów z zawodnikami występującymi w lidze greckiej.
tn/futbolnews /4.5.2011/
***
Jeszcze wszystko możliwe
Po 0:2 ze Śląskiem krakowska Wisła ma już tylko 3 pkt przewagi nad Jagiellonią
We Wrocławiu doszło do największej niespodzianki tej wiosny. Wisła z Robertem Maaskantem nie zwykła przegrywać – wydawało się że bez żadnych problemów zdobędzie tytuł mistrza
Ale trener Orest Lenczyk nie przyjął tego do wiadomości. Jego drużyna też ma się czym pochwalić
Serię 13 meczów Śląska bez porażki przerwała dopiero nieoczekiwanie przed tygodniem Korona. Jeżeli już ktoś miałby pokonać wrocławian to właśnie Wisła i nikt we Wrocławiu nie miałby o to pretensji.
Jednak gospodarze już w 2 minucie prowadzili. Antoni Łukasiewicz kopnął piłkę na pole karne, Przemysław Kaźmierczak nie trafił jej dobrze prawą nogą ale odbiła się od próbującego wybić ją Radosława Sobolewskiego, zmyliła bramkarza i wpadła do siatki.
To co od tej pory zaczęli robić wrocławianie wydawało się taktyką samobójczą. Cofnęli się bardzo blisko swojej bramki, dając wiślakom dużo pola do popisu. Ale popisów nie było. Wszystkie ataki kończyły się na bramkarzu Marianie Kelemenie lub obrońcach. Stuprocentowych sytuacji Wisła nie wypracowała. Śląsk czekał na okazje do kontry i jedna z nich, w 64 minucie, zakończyła się drugim golem. Po rzucie rożnym Wisły większość jej piłkarzy została w rejonie pola karnego Śląska. Wystarczyło odebranie piłki i przejęcie jej przez Sebastiana Milę. Czterech wrocławian biegło w tej akcji przeciw dwóm obrońcom. Mila podał do Marka Gancarczyka, ten do Łukasza Gikiewicza i było po meczu.
Przez pozostałe pół godziny Wisła atakowała równie nieskutecznie jak do tej pory, a Śląsk miał jeszcze dwie świetne szanse podwyższenia wyniku.
23 kolejka
Śląsk Wrocław – Wisła Kraków 2:0 (1:0). Bramki: Sobolewski 2 samob. i Gikiewicz 64
ss/rp /22.4.2011/
***
Wisła – Bełchatów 3:1
W meczu 22 kolejki ligowej Wisła Kraków pokonała na własnym stadionie PGE GKS Bełchatów 3:1. Biała Gwiazda z 44 punktami jest liderem
Bohaterem meczu był Maor Melikson który strzelił pierwszego gola, asystował przy drugim, a przy trzecim sprowokował antybohatera Łukasza Sapelę do błędu który na bramkę zamienił Cezary Wilk
Kibice Białej Gwiazdy zachodzili w głowę czy drużyną nie wstrząsnęło odwołanie ze zgrupowania prawoskrzydłowego Wojciecha Ł. który w tym meczu miał zastąpić pauzującego za kartki Patryka Małeckiego
Obawy te były tym bardziej uzasadnione że na boisku brakowało innego kartkowicza – Radosława Sobolewskiego który Wiśle nadaje agresywności.
Tymczasem Mały nie nudził się podczas meczu – w I połowie wyszedł na gniazdo i sprawnie kierował dopingiem. Miał być wprawdzie na sektorze rodzinnym ale najwyraźniej postanowił nie przeszkadzać siedzącym tam dzieciom.
Pierwszym który skorzystał z zawieszenia przez Wisłę podejrzewanego o czyny korupcyjne Wojciecha Ł. był Michaił Siwakow który w ostatniej chwili wskoczył do wyjściowego składu.
Wiślacy od początku rządzili. Dopiero w 12 minucie zaatakowali bełchatowianie. Po wypadzie Marcina Żewłakowa strzelał Maciej Mysiak, ale Siergiej Pareiko dobrze piąstkował. Wisła miała miażdżącą przewagę w posiadaniu piłki, ale nie zagrażała zbyt często bramce. Dopiero w 21 minucie Cwetan Genkow wyszedł sam na Łukasza Sapelę ale za mocno wypuścił sobie piłkę kiwając na lewą nogę i umożliwiając w ten sposób skuteczną interwencję obrońcom. 10 minut później – po ładnym rozegraniu Siwakowa i Tomasza Jirsaka – Genkow miał stuprocentową okazję ale z woleja kopnął akurat tam gdzie stał Sapela który złapał piłkę.
W tym okresie bełchatowianie właściwie nie istnieli. Widząc ich poczynania cisnęły się na usta słowa Kazika Staszewskiego: Zagubiłem się w mieście po raz kolejny, pomyliłem ulice, czy ja to ty?
Gdy po ofensywnej wycieczce Grzegorza Fonfary goście mieli rzut rożny, po wyprowadzonej po nim kontrze obsłużony przez Jirsaka Maor Melikson o mały włos nie strzelił gola. Ale przewrotnie to GKS mógł strzelić bramkę do szatni! Po ładnym dośrodkowaniu Zbigniewa Małkowskiego Żewłakow główkował w długi róg i Pareikę uratował tylko fakt że piłka przeszła obok słupka!
Mająca niestrzeżone warownie i dziurawe, walące się mury twierdza Bełchatów padła w 10 minut drugiej połowy. Najpierw po krótko rozegranym rzucie wolnym Melikson wypalił z 25 m i Sapela przepuścił piłkę między nogami. Za moment z boiska wyleciał Tomasz Wróbel który sfaulował przy linii Maora. Klęska gości zdawała się być dziełem dokonanym gdy z rzutu rożnego Melikson pięknym rogalem dostarczył piłkę na drugi słupek a tam najwyżej wyskoczył Genkow który strzałem od słupka trafił do bramki!
Przy wyniku 2:0, grając w osłabieniu, GKS wreszcie zaatakował i po rzucie rożnym, przy błędzie wiślackiej defensywy, Mate Lacić zdobył głową bramkę kontaktową. Trener bełchatowian Maciej Bartoszek miał jeszcze nadzieje na wyrównujące trafienie lecz rozwiał je Sapela który po dośrodkowaniu Meliksona wypuścił piłkę prosto pod nogi Cezarego Wilka, a ten kopnął z metra do pustej bramki.
Dla GKS-u mogło jeszcze zaświecić słońce ale – wprowadzony za Mateusza Cetnarskiego – Paweł Komołow przegrał pojedynek z Pareiką (koszmarny błąd przy tej akcji popełnił Czikosz). Za moment po drugiej stronie boiska nie popisał się Andres Rios który przy próbie przelobowania Sapeli podał piłkę wprost w jego ręce. Okazało się że w lidze nie strzela się tak łatwo goli, jak w rezerwach gdzie Argentyńczyk w dwóch kolejnych meczach zaaplikował rywalom 7 bramek.
Powiedzieli po meczu:
Robert Maaskant, trener Wisły
– Zaczęliśmy nieźle. Z powodu nieobecności Małeckiego Melikson zagrał na lewej stronie i stwarzał sporo problemów Bełchatowowi. Mieliśmy już w I połowie kilka sytuacji, a zwłaszcza ta Genkowa z końcówki powinna zostać zamieniona na bramkę. Mimo że ta pierwsza połowa w naszym wykonaniu nie była taka zła, to w przerwie zaapelowałem do zawodników by zagrali jeszcze lepiej – szybciej, agresywniej. Na drugą połowę drużyna wyszła odmieniona i szybko strzeliła bramkę po której rywal dostał czerwoną kartkę a zaraz po tym strzeliliśmy drugiego gola.
Jedynym słabszym momentem był okres w którym daliśmy sobie strzelić Bełchatowowi gola na 1:2. I tak jestem dumny z drużyny bo w niezbyt komfortowej sytuacji, wobec braku silnych zawodników – jak Sobolewski czy Małecki – poradziła sobie znakomicie. Zdobyła trzy punkty i wywarła presję na goniące nas Legię i Jagiellonię które teraz muszą wygrać swoje mecze jeżeli marzą o dogonieniu nas.
Zawieszeniu Łobodzińskiego nie można się dziwić. Wisła będzie zawsze ostro reagować gdy zachodzi podejrzenie że ktoś brał udział w korupcji.
Maciej Bartoszek, trener GKS-u Bełchatów
– W drugiej połowie za szybko straciliśmy gola. Na dodatek później Wróbel obejrzał czerwoną kartkę. Moim zdaniem to kontrowersyjna kartka, za ten faul powinna być żółta ale to nie ja jestem od oceniania pracy sędziów. Nie chcę później czytać w internecie że zostałem ukarany za krytykowanie arbitrów. Czerwona kartka i gol na 1:0 spowodowały że Wisła złapała wiatr w żagle. Ten mecz nie musiał się jednak zakończyć naszą porażką. Mieliśmy sporo sytuacji ale ich nie wykorzystaliśmy.
22 kolejka
Wisła Kraków – GKS Bełchatów 3:1 (0:0)
1:0 Melikson (48)
2:0 Genkow (55 Głową z podania Meliksona)
2:1 Lacić (61 głową)
3:1 Wilk (81)
Wisła: Pareiko – Czikosz, Jaliens, Chavez, Pareiko – Kirm, Wilk, Siwakow, Jirsak (85 Garguła), Melikson (90+2 Brud) – Genkow (73 Rios)
GKS Bełchatów: Sapela – Fonfara, Drzymont, Lacić, Jarmuż (61 Nowak) – Wróbel, Baran, Mysiak, Cetnarski (73 Komołow), Małkowski – Żewłakow (81 Kuświk)
Sędziował Marcin Szulc z Warszawy.
Żółta kartka Małkowski (51)
Czerwona kartka Wróbel (50)
Widzów 15300
mb/int.pl /15.4.2011/
***
O mieszaniu w Europie
Robert Maaskant zapewnia, że Wisła Kraków będzie się liczyć na arenie międzynarodowej. Według szkoleniowca Białej Gwiazdy, jego drużyna już teraz może sprawić kłopoty najlepszym
Trener Wisły Kraków jest zadowolony ze swojej pracy i pozycji klubu w tabeli ligowej. Wciąż powtarza jednak, że zawodników stać na więcej
– Zawodnicy nie mogą spocząć na laurach, a moim zadaniem jest by wskoczyli na wyższy poziom. Uważam że każdy z nich może grać jeszcze lepiej – powiedział Maaskant.
Holender twierdzi, że jego drużyna może ‘namieszać’ w europejskich rozgrywkach.
– Już teraz jesteśmy w stanie sprawić kłopoty najlepszym drużynom w Europie. Ale jeżeli chcemy poważnie myśleć o sukcesie, potrzebujemy świeżej krwi. Na ilu pozycjach? O tym za wcześnie mówić, ale wiemy, że po zakończeniu sezonu będzie sporo zmian w zespole. Przecież niektórym piłkarzom kończą się kontrakty, a inni wracają z wypożyczeń – stwierdził Maaskant.
tn/f. /7.4.2011/
***
Kirm obawia się Legii i Lecha
– Moim zdaniem naszymi najgroźniejszymi rywalami są Legia Warszawa i Lech Poznań – powiedział słoweński skrzydłowy Wisły Kraków Andraż Kirm
Tym samym Kirm dał do zrozumienia, że nie daje szans Jagiellonii Białystok, liderowi ligowemu jeszcze na początku rundy rewanżowej, który obecnie spisuje się znacznie poniżej oczekiwań. Dwie wiosenne kolejki wystarczyły, by Wisła zastąpiła Jagiellonię na pierwszym miejscu w tabeli
– Wydaję mi się, że dużo stracili na odejściu Kamila Grosickiego. Teraz my jesteśmy na szczycie i inni muszą nas gonić. Wisła jest przyzwyczajona do uciekania rywalom. Musimy tylko skupiać się na tym, by nie dopuścić ich za blisko – powiedział Kirm.
Reprezentant Słowenii największego rywala widzi w Legii. – Dobrze znam trenera Macieja Skorżę. Dla niego 2 miejsce się nie liczy. Działacze Legii sprowadzili go, by dał im mistrzostwo. Początek sezonu mieli kiepski, ale teraz wyglądają dobrze i będą trudnym przeciwnikiem – przestrzegał Kirm.
On sam początek rundy wiosennej ma bardzo dobry. Jest silnym ogniwem zespołu Roberta Maaskanta. – Gdy tu przyszedłem często słyszałem, że nie spełniam oczekiwań. Że nie jestem tym piłkarzem, którego chciała kupić Wisła. Na szczęście teraz trener dał mi szansę, którą chwyciłem oburącz. Uważam że zasłużyłem na nią i gram lepiej niż kilka miesięcy temu – dodał Kirm.
mm /12.3.2011/
***
Wisła liderem
Trener Wisły Kraków po meczu z Ruchem Chorzów nie krył zadowolenia. Przyznał jednak, że jego drużyna mogła wygrać wyżej, ale ciągle nie gra jeszcze piłki, jakiej on oczekuje
– Kolejny nasz mecz nie był na najwyższym poziomie, bo nie graliśmy wspólnie dużo – stwierdził Robert Maaskant
Dzięki zwycięstwu w 17 kolejce nad Ruchem 3:1 Wisła awansowała na 1 miejsce w ligowej tabeli
– W tym momencie to inni muszą nas gonić. Zdecydowanie lepiej patrzeć na górę tabeli niż w dół. Teraz my jesteśmy liderem, a to oznacza, że drużyna idzie w dobrym kierunku – powiedział szkoleniowiec Wisły.
– Byliśmy lepszą drużyną. Uważam że nie graliśmy dość zdecydowanie w pierwszej połowie. Brakowało ruchu w środkowej strefie. W drugiej zrobiłem zmiany, ściągnąłem Sivakova i to okazało się być dobrym ruchem. Tomas Jirsak zagrał dobry mecz, zdobył gola i zaliczył asystę przy bramce Meliksona. Dobrze zareagowaliśmy na stratę bramki. Mogliśmy wygrać wyżej, bo stworzyliśmy sporo szans bramkowych – podsumował mecz Maaskant.
mm/bpwk /4.3.2011/
Trzy bramki za trzy punkty!
Po wtorkowej porażce Wiślaków z Podbeskidziem okazja do rehabilitacji nadarzyła się już w piątek. Naprzeciw podopiecznych trenera Maaskanta stanęli tym razem piłkarze z Chorzowa. Goście, którzy w tabeli zajmują odległą pozycję, niespodziewanie sprawili Wiśle sporo problemów. Ostatecznie jednak to Wisła była górą, zwyciężając 3:1.
Pierwsza połowa nie była wielkim widowiskiem. Gra toczyła się głównie w środku pola, a akcje obu drużyn często przerywane były faulami. Kolejny raz głównym poszkodowanym takim rozwojem wydarzeń był Melikson, systematycznie powalany na murawę przez gości z Chorzowa.
Ruch, choć w ligowej tabeli zajmował przed odległą lokatę, nie zamierzał przy Reymonta jedynie się bronić. W 11 minucie przekonali się o tym wiślaccy defensorzy, którym sporo krwi napsuł Jankowski. Napastnik gości zwodem oszukał Bunozę, uprzedził Jaliensa i tylko refleks Pareiki uratował Wiślaków przed utratą bramki.
Odpowiedź gospodarzy była niemal natychmiastowa. W głównej roli wystąpił tym razem Patryk Małecki. Zdobywca zwycięskiej bramki w Gdyni poradził sobie na skrzydle z Bronowickim, zagrał na piąty metr i już po chwili razem z trenerem Maaskantem cieszył się z pierwszego w tym meczu gola. Piłka po jego zagraniu została jeszcze trącona przez Stawarczyka, a nadbiegający Kirm skierował ją wślizgiem do siatki.
W kolejnych minutach efektownej gry z obu stron było jak na lekarstwo, choć wynik przed przerwą mógł jeszcze ulec zmianie. Za każdym jednak razem górą w pojedynkach z zawodnikami z pola byli bramkarze – Perdijic skutecznie interweniował po strzale Meliksona, a Pareiko nie dał się zaskoczyć Grzybowi.
O ile przed przerwą kibice mogli kręcić nosem, śledząc poczynania obu zespołów, o tyle w drugiej połowie nie mogli narzekać. Nie minęło pięć minut od powrotu zawodników z szatni, a na tablicy świetlnej widniał już wynik remisowy. Doskonałą dwójkową akcję Grzyba i Straki zakończył ten pierwszy, idealnie podcinając piłkę nad wychodzącym Pareiką. Bramkarz Wisły, który nie raz już ratował zespół przed utratą bramki, był w tej sytuacji bezradny.
Niezadowolenie na trybunach z takiego obrotu sprawy nie trwało jednak długo. Kibice rozpamiętywali jeszcze straconego gola, gdy ich pupile po raz kolejny objęli prowadzenie. Jirsak, który na boisko wszedł dopiero po przerwie, przejął zagraną przez Bronowickiego piłkę, popędził z nią w kierunku szesnastki i strzałem zza pola karnego umieścił ją w bramce Perdijicia.
Gol Jirsaka był tylko zapowiedzią dalszego ostrzału bramki Ruchu. Bramkarza gości dwukrotnie starał się pokonać Małecki, okazję miał też Jirsak. Bramkarz z Chorzowa długo zatrzymywał krakowian, ale w 80 minucie był już bezradny. Po kilku przypadkowych zagraniach z obu stron lewą stroną pognał Małecki, dośrodkował sprzed linii końcowej w pole karne, a tam doskonałym przeglądem sytuacji popisał się Jirsak. Czech, choć mógł strzelać, zagrał jeszcze do Meliksona, a ten zaliczył swojego pierwszego gola w Wiśle.
Izraelczyk dołożył tym samym swoją cegiełkę do drugiego tej wiosny wygranej Wisły. Zadowolony może być nie tylko on, bo taki wynik z pewnością satysfakcjonuje wszystkich, którzy kibicują Białej Gwieździe. Pokonując Ruch podopieczni trenera Maaskanta zrobili wszak kolejny krok do celu, jakim jest mistrzostwo Polski.
Wisła Kraków – Ruch Chorzów 3:1 (1:0)
1:0 Kirm 17 1:1 Grzyb 49 2:1 Jirsak 50 3:1 Melikson 80
Wisła: Pareiko – Cikos, Jaliens, Bunoza, Paljić – Sobolewski, Melikson, Sivakov (46 Jirsak) – Małecki, Genkov (76 Wilk), Kirm (88 Łobodziński)
Ruch: Perdijić – Szyndrowski, Grodzicki, Stawarczyk, Bronowicki (80 Janoszka) – Grzyb, Malinowski, Straka, Zieńczuk – Jankowski (85 Abbott), Komac (71 Piech)
Żółte kartki: Sivakov, Sobolewski – Stawarczyk
Sędziował: Dawid Piasecki (Słupsk)
Widzów: 13 900
bpwk /4.3.2011/
***
Kiedy prawdziwa Wisła
– Znam tę drużynę i wiem, co robię. Prawdziwą Wisłę zobaczycie w lidze – powiedział Robert Maaskant, trener Wisły Kraków
Jak przebiega obóz w Hiszpanii?
Zgodnie z planem. Przez 10 dni wykonaliśmy ciężką pracę. Dzięki testerom codziennie monitorujemy organizmy zawodników, a przypominam, że przeprowadziliśmy badania w Krakowie.
Piłkarze są więc pod stałą kontrolą. Czują zmęczenie, ale tak miało być! Jesteśmy natomiast rozczarowani wysoką porażką z Vaalerengą. Z nikim nie powinniśmy przegrywać 0:4.
Pracujecie tak ciężko jak na początku pańskiego pobytu w Krakowie?
Mam 6-tygodniowy pomysł na okresy przygotowawcze. Jesteśmy w drugim tygodniu i skupialiśmy się wyłącznie na wytrzymałości. Nie było żadnych sprintów, małych gierek. Mamy jeszcze cztery tygodnie. Wkrótce weźmiemy się za szybkość, a w ostatnim tygodniu przed ligą drużyna będzie miała nieco więcej luzu.
Można było się spodziewać, że nie będziecie błyszczeć w tej fazie przygotowań, ale że przegracie tak wysoko z Vaalerengą?…
Też się tego nie spodziewałem i zapewniam, że szczęśliwy nie jestem. Ten mecz inaczej by się skończył, gdybyśmy potrafili wykorzystywać okazje, a mieliśmy trzy doskonałe w pierwszej połowie. Potem było widać, kto pracuje dłużej. Norwegowie byli od nas bardziej agresywni, a moi piłkarze za bardzo myśleli o taktyce, wkładając w grę mało wysiłku. Jednak znam tę drużynę i wiem, co robię. Prawdziwą Wisłę zobaczycie w lidze.
rozm. mg/ps /1.2.2011/
***
Turcy kupili Brożków
Prezes Trabzonsporu, Sadri Sener, oficjalnie poinformował, że jego klub kupił z Wisły Kraków Pawła i Piotra Brożków. Wisła zaprzecza, że transfer został przesądzony
Brożkowie związali się z liderem tureckiej Super Lig do lipca 2013 r., a Wisła dostanie za nich 2 miliony euro
Bliźniacy do Wisły trafili w styczniu 1999 r. Dwukrotnie byli wypożyczani do ŁKS oraz Górnika Zabrze (Piotr) i GKS Katowice (Paweł).
Od kilku sezonów byli kluczowymi zawodnikami Białej Gwiazdy. Paweł w sezonach 2007/2008 i 2008/2009 był królem strzelców ligi. Z kolei Piotr grał jako lewoskrzydłowy lub lewy obrońca i jeszcze w lutym tego roku był powoływany do reprezentacji Polski. Paweł w kadrze zagrał świetnie w zamykającym rok meczu z Bośnią i Hercegowiną (2 gole).
W zakończonej rundzie jesiennej Paweł zdobył dla Wisły 6 bramek i był najskuteczniejszym zawodnikiem zespołu. Z kolei Piotr stracił miejsce w podstawowym składzie.
Sprzedaż Brożków oznacza, że obecnie w kadrze Wisły nie ma żadnego wartościowego napastnika.
Na razie informacji o transferze nie potwierdza Wisła. – Podjęliśmy negocjacje z Trabzonsporem co do transferu braci Brożków, ale sprawa nie jest sfinalizowana – powiedział rzecznik Wisły Adrian Ochalik.
W prasie tureckiej można znaleźć też informacje, że cena za bliźniaków została ustalona na 4 miliony euro. Paweł wygrał podobno rywalizację z Garrą Dembele, snajperem Lewskiego Sofia. Bułgarskie media poinformowały, że zawodnik nie odejdzie do Trabzonsporu, bo ten jest o krok od pozyskania Pawła Brożka.
Wobec transferu Brożków, Trabzonspor zrezygnuje z prób pozyskania Santiago Silvy z argentyńskiego Velezu Sarsfield. Klub miał negocjować ten transfer, jeżeli nie wypaliłaby próba sprowadzenia bliźniaków z Wisły.
int./tg/futbolnews /30.12.2010/
***
Maaskant zirytowany postawą piłkarzy
Podczas gierki treningowej Robert Maaskant nagle przerwał zajęcia. Trener Wisły Kraków podniesionym głosem oznajmił piłkarzom w czerwonych znacznikach, z silniejszej drużyny, że tak dalej być nie może
Gracze podstawowego składu przegrywali czterema golami i nie kwapili się do odrabiania strat. Maaskant był mocno poirytowany.
– Motywowanie piłkarzy to moja praca, zawodnicy każdego dnia muszą się pokazywać z jak najlepszej strony. Wygraliśmy dwa bardzo ważne mecze (z Cracovią 1:0 i Legią 4:0 – przyp. red.), ale musimy pamiętać, że straciliśmy jesienią za dużo punktów. Na więcej nie możemy sobie pozwolić – stwierdził trener.
Holender obawia się, by jego gracze nie zlekceważyli, kolejnego rywala w lidze, Zagłębia Lubin. Nakazał piłkarzom, by grali głównie na połowie lubinian. Istotną rolę w tym planie ma odegrać Łukasz Garguła.
– Mamy grać szybko piłką, na jeden lub dwa kontakty i często zmieniać stronę ataku. Wtedy na pewno znajdzie się luka w obronie przeciwnika i tam trzeba znaleźć kolegę, który zakończy akcję golem – tłumaczył Garguła plany taktyczne wiślaków.
ps /20.11.2010/
***
W Wiśle są jednak mężczyźni!
Wisła Kraków urządziła sobie ostre strzelanie w meczu 10 kolejki ligowej z Lechią Gdańsk. Zespół Roberta Maaskanta rozbił gdańszczan 5:2
Wisła przypominała w tym sezonie kolosa na glinianych nogach. W sobotę ten kolos się przebudził. Ale jeszcze za wcześnie, by przesądzać, że wstał już z kolan i złapał równowagę
Sobotni wieczór przy Reymonta był pełen emocji. I przez 30 minut na boisku panowała jednak Lechia. Jej piłkarze byli za szybcy dla Wisły, sprawnie wymieniali podania i mieli dość okazji, by pogrążyć Białą Gwiazdę.
– Z Wisłą, która ma piłkarzy potrafiących w pojedynkę rozstrzygać losy meczów, trzeba swoje sytuacje wykorzystywać. I my mieliśmy ich sporo. Lechia w jednym meczu stworzyła ich więcej niż Legia przez kilka lat, gdy przyjeżdżałem tu w jej barwach – oceniał już po końcowym gwizdku kapitan gości Łukasz Surma.
To, że gdańszczanie prowadzili tylko 1:0, było w równym stopniu winą ich nieskutecznych zawodników (zwłaszcza Bediego Buvala), co zasługą bardzo dobrze dysponowanego Mariusza Pawełka. Bramkarz gospodarzy w pierwszej połowie wpuścił tylko jedną bramkę i to był… cud. Po meczu Pawełek przyznał, że ruszyły rozmowy w sprawie jego nowego kontraktu w Wiśle.
Zanosiło się na kolejny koszmarny weekend na Reymonta, ale w odstępie kilku minut nastąpiły dwa zdarzenia, które miały istotny wpływ na wynik. Najpierw arbiter Szymon Marciniak nie dostrzegł ewidentnego faulu Gordana Bunozy na Krzysztofie Bąku, a miał on miejsce w polu karnym gospodarzy przy stanie 0:1. Wisła miała szczęście, sędzia mimowolnie jej pomógł. Za chwilę skontrowała lechistów i Patryk Małecki wyrównał.
– Pokazaliśmy wolę walki i dużo zaangażowania. Jestem pewny, że każdy dał z siebie wszystko. Cieszę się bardzo, bo nie spałem po nocach, a i tak nie potrafiłem znaleźć przyczyn naszej słabszej postawy – stwierdził szczęśliwy strzelec.
Jego gol wyraźnie dodał animuszu krakowianom. Od tego momentu grali coraz lepiej, a Lechia zaczęła spuszczać z tonu. Tuż po przerwie na 2:1 strzelił Radosław Sobolewski. Trafienie kapitana w praktyce przesądziło o losach tego dramatycznego meczu.
– Dużo dała nam ta bramka. Objęliśmy prowadzenie i poczuliśmy ogromną ulgę. Wreszcie poszło – potwierdził Paweł Brożek, który poprawił na 3:1 z karnego.
Gospodarzom już wszystko się układało, atakowali z takim samym polotem, jak lechiści przed przerwą. Zasadnicza różnica była taka, że wiślacy potrafili strzelać gole (dwie bramki najlepszego na boisku Andraza Kirma), a rywal miał z tym duży problem także w końcówce. Tylko Tomasz Dawidowski pokonał Pawełka, lecz był to już łabędzi śpiew gdańszczan.
Ponieważ zwrotów akcji było sporo i obie drużyny w ciągu 90 minut pokazywały różne oblicza, trudno jest wyciągać wiążące wnioski z wyniku. Nie świadczy on jeszcze o odrodzeniu Białej Gwiazdy tak samo, jak nie świadczy o kryzysie Lechii. Chociaż oczywiście może rzutować na dokonania tych zespołów w najbliższych meczach. Wisła odniosła spektakularne zwycięstwo. Za kadencji Roberta Maaskanta nic jej nie wychodziło i nagle wszystkie hamulce puściły: 5 goli w 90 minut, a wcześniej 8 przez 2.5 miesiąca!
Z kolei Lechia zapłaciła wysoką cenę za swoją romantyczną i nieodpowiedzialną postawę. Chciała pięknie wygrać, a pięknie przegrała.
– To bolesna lekcja, ale mam nadzieję, że ta porażka nauczy nas trochę pokory i nie będziemy już popełniać tylu błędów – podsumował bramkarz gości Paweł Kapsa.
Po meczu powiedzieli:
Robert Maaskant (trener Wisły): – Muszę przyznać, że po tym zwycięstwie odczuwamy jako zespół wielką ulgę. W przekroju całego meczu graliśmy dobrze, strzeliliśmy aż pięć bramek. Jednak na pewno nie jestem zadowolony z pierwszej połowy. Pozwoliliśmy przeciwnikowi na stworzenie zbyt wielu sytuacji. Moi zawodnicy pokazali jednak, że mają charakter i są mężczyznami.
Tomasz Kafarski (trener Lechii): – Myślę, że widowisko było atrakcyjne – liczba zdobytych bramek, spięć na boisku była bardzo duża. Jednak dla mnie niezrozumiałym jest wynik. Skończyło się 2:5, a przecież stworzyliśmy bardzo dużo sytuacji, a do straty pierwszej bramki rządziliśmy na boisku. Zabrakło jednak w tym okresie drugiego gola, który potwierdziłby naszą dobrą grę. Wygrał dziś zespół skuteczniejszy, ale jak i my grający w defensywie radosny futbol.
WISŁA KRAKÓW – LECHIA GDAŃSK 5:2 (1:1)
Bramki: 0:1 Krzysztof Bąk (11-głową), 1:1 Patryk Małecki (30), 2:1 Radosław Sobolewski (46), 3:1 Paweł Brożek (67-karny), 4:1 Andraz Kirm (69), 4:2 Tomasz Dawidowski (82), 5:2 Andraz Kirm (83)
Żółte kartki – Wisła: Cezary Wilk. Lechia: Sergejs Kożans
Sędzia: Szymon Marciniak (Płock)
Widzów 15 000
Wisła Kraków: Mariusz Pawełek – Erik Cikos, Osman Chavez, Gordan Bunoza, Dragan Paljić – Patryk Małecki, Radosław Sobolewski, Nourdin Boukhari (61 Cezary Wilk), Łukasz Garguła (79 Andres Lorenzo Rios), Andraz Kirm – Paweł Brożek (88 Maciej Żurawski)
Lechia Gdańsk: Paweł Kapsa – Deleu, Sergejs Kożans, Krzysztof Bąk, Hubert Wołąkiewicz (51 Marcin Kaczmarek) – Ivans Lukjanovs (71 Piotr Wiśniewski), Paweł Nowak, Abdou Traore, Łukasz Surma, Paweł Buzała (61 Tomasz Dawidowski) – Bedi Buval
mg/ps /23.10.2010/
***
Marcelo strzela już dla PSV
Były piłkarz Wisły zdobył swego debiutanckiego gola w Eredivisie. W meczu 14 kolejki PSV Eindhoven pokonał Excelsior Rotterdam 4:2. Marcelo w 78 minucie pięknym strzałem ustalił wynik
Środkowy obrońca PSV przebił się do składu utytułowanej drużyny z Phillips Stadium, a teraz potwierdza swoje umiejętności strzeleckie, które doskonale znają kibice krakowskiej Wisły. W 78 minucie sobotniego meczu Marcelo przyjął piłkę na klatkę piersiową, w polu karnym Excelsioru, po czym huknął w samo okienko. Bramkarz drużyny z Rotterdamu nie miał najmniejszych szans.
Marcelo jeszcze grając w Wiśle okazał się nie tylko świetnym obrońcą, zasłynął z instynktu strzeleckiego i liczby zdobywanych dla krakowskiej drużyny goli.
kg/onet /15.11.2010/
Kategoria Sport















































































































































































