Wspaniale jest być ojcem

Rozmowa z Piotrem Gruszką, kapitanem reprezentacji siatkarzy

Co słychać u kapitana reprezentacji Polski?

W porządku. Ostatnio cały czas wszystko kręci się wokół siatkówki, bo gramy bardzo często i nie ma czasu na odpoczynek czy jakiś dłuższy pobytw domu. Ale taki jest sport.

Jak rodzina?

A dziękuję, wszyscy zdrowi, a to jest najważniejsze.

Jak się ma córka? Ile ma już miesięcy?

Ma 16 miesięcy i wszystko jest dobrze.

Kto wybierał córeczce imię Maria Aleksandra i dlaczego właśnie takie?

Wspólnie wybraliśmy. Żona rodziła akurat w szpitalu Najświętszej Marii Panny i było w dodatku święto Matki Boskiej Częstochowskiej, dlatego wybraliśmy imię Maria.

Od jak dawna jest pan żonaty? Może parę słów o żonie?

W tym roku będzie sześć lat od naszego ślubu, a wspólnie jesteśmy już od lat dwunastu. Także trochę czasu spędziliśmy już ze sobą. Jest nam dobrze i rozumiemy się, a to najważniejsze. I myślę, że już teraz w trójkę możemy wiele momentów trudnych i wiele chwil radości razem przeżyć. Żona skończyła studia, ale obecnie nie pracuje, bo zajmuje się przede wszystkim dzieckiem.

Jak to jest być ojcem?

To wspaniałe przeżycie. Samo założenie rodziny, to już coś pięknego. A kiedy jest dziecko i chowa się zdrowo, to cudowne. A kiedy jeszcze dziecko zaczyna mówić tata, jest przepięknie.

Odbierał pan wiele nagród, wyróżnień, ostatnio podczas gali mistrzów sportu w Sali Kongresowej dla najlepszej drużyny roku. Lubi pan takie okoliczności?

Na pewno jest to bardzo miłe. Są to radosne okoliczności, czasem to mój obowiązek. Ale w sumie, jest to bardzo fajne, bo się dostaje nagrody za dobrze wykonaną pracę. To jest najważniejsze.

A gala mistrzów sportu podobała się panu?

Bardzo. Stwierdziłem nawet, że trzeba jeszcze coś wygrać, żeby na takiej gali kiedyś znów być. I chciałbym, żeby na takiej gali była cała nasza siatkarska grupa, wszyscy chłopcy. Szkoda właśnie, że w tym roku nie było w Sali Kongresowej nas wszystkich.

Jak się pan bawił w Pałacu Kultury? Wiem, że był pan z żoną.

Tak, byłem z żoną. Był jeszcze z siatkarzy Piotrek Gacek. Cieszę się bardzo, że byłem na balu i zabawa była wspaniała.

Lubi pan w ogóle tańczyć?

Bardzo lubię tańczyć, przede wszystkim z moją żoną.

Pamięta pan, kto powiedział niedawno, że przede wszystkim pokora, cierpliwość i ciężka praca, to jest podstawa sukcesu w sporcie?

Nasz trener Raul Lozano.

I co pan na te słowa trenera Lozano? Co pan o tym myśli?

Bardzo trafna myśl. Trener w krótkich słowach bardzo mądrze określił, jak powinniśmy się odnieść do tego naszego sukcesu. Myślę, że są to prawdziwe i szczere słowa. I ja się pod nimi podpisuję.

Co pan ceni sobie najbardziej w swojej karierze po srebrnym medalu mistrzostw świata?

To że gram na tym poziomie. To jest właśnie najważniejsze. To mój największy sukces.

Jest pan w reprezentacji już ponad dwanaście lat. Jak się zmieniła siatkówka w tym okresie?

Na pewno siatkówka się zmienia. Nawet kilka przepisów się zmieniło. Siatkówka jest teraz bardziej siłowa, rola siły jest obecnie przeogromna. Dużo się zmieniło.

Ma pan na koncie najwięcej w kadrze, bo 237 meczów rozegranych w reprezentacji. To chyba spory powód do dumy?

Na pewno cieszy to, że tyle lat jestem w reprezentacji. I mam nadzieję jeszcze w niej być i coś więcej osiągnąć. A co do tych liczników, jak na przykład moje mecze w reprezentacji, będę się z nich cieszyć dopiero wtedy, kiedy zakończę karierę.

Poza tym jest pan kapitanem reprezentacji. To dodatkowe obciążenie, choć zaszczytne. Duże obciążenie?

Że zaszczytne, zgadzam się. Czy duże obciążenie? Myślę, że nie. Ale nie jest to też łatwa sprawa, jakby się mogło wydawać. Na pewno jednak to jest wielki zaszczyt i staram się, jak mogę, wywiązywać się z tego zadania. Kilku chłopaków pomaga mi. Najważniejsza jest cała grupa, żeby była zgrana, zjednoczona, a kapitan to jest inna rzecz.

A kto z kolegów najbardziej pomaga kapitanowi?

Starsi chłopcy, jak na przykład Świder (Sebastian Świderski – przyp. CD), czy Guma (Paweł Zagumny – przyp. CD).

Co jest najważniejsze w życiu?

Myślę, że zdrowie. I miłość. Bo bez tych dwóch rzeczy ciężko byłoby żyć.

A czy jest pan wierzący? Jeżeli tak, to jaką rolę w pana życiu odgrywa Bóg?

Jestem wierzący. Zostałem tak wychowany i cieszę się, że właśnie tak. Będę teraz tak samo wychowywać naszą córeczkę. Bo myślę, że Bóg powinien być z nami zawsze, w dobrych i złych momentach.

W Pekinie – kto? Polska, czy Brazylia?

Będziemy robić wszystko, żeby to była Polska. Na pewno nie będzie łatwo, ale to, co obiecaliśmy, czyli ciężką pracę, będziemy w tym celu wykonywać.

W tym roku mistrzostwa Europy. Złoty medal dla Polski?

Nie patrzymy na to w ten sposób, że jedziemy po złoto, bo wygraliśmy już jeden medal. Na pewno nie będzie łatwo. Wszystko zależy od ciężkiej pracy i tylko na tym będziemy się skupiać.

Trudno nie wrócić do meczu z Rosją w mistrzostwach świata w Japonii. To był pana najlepszy mecz w karierze? Mecz życia Piotra Gruszki?

Nie. Myślę, że miałem lepsze mecze. Choć w tym przypadku moja rola była na tyle poważna, że to był bardzo trudny mecz dla nas wszystkich i bardzo ważny. Dlatego cieszy, że i moja skromna osoba troszeczkę dołożyła do tego zwycięstwa. Chodzi o to, o czym cały czas mówiliśmy przed mistrzostwami i w ich trakcie, że najważniejszy jest, aby to był zespół. I myślę, że każdy z chłopców dał z siebie dużo, a ja akurat troszeczkę w meczu z Rosją. A naprawdę cieszy, że był to tak bardzo ważny mecz.

A jakie były założenia taktyczne przed tym meczem?

Każdy mecz jest inny. Na pewno byliśmy przygotowani taktycznie dobrze. A dwa sety przegraliśmy, bo Rosjanie grali świetnie. I to był powód tego, że te pierwsze sety oddaliśmy.

Czyli nie było założenia, że oddajemy dwa pierwsze sety i dopiero od trzeciego gramy?

Nie. Aż takimi bufonami nie jesteśmy, żeby tak podchodzić do takiego rywala.

Czy Złoty Krzyż Zasługi, którym odznaczył pana i kolegów prezydent RP Lech Kaczyński zajmuje w pana domu miejsce obok srebrnego medalu mistrzostw świata?

Na pewno jest wśród moich wszystkich pamiątek sportowych i z pewnością jest to wielkie wyróżnienie, bo nie każdy ma zaszczyt taki krzyż dostać. Także cieszę się z tego odznaczenia i na pewno będzie to jedno z moich największych wyróżnień.

Odebrał pan też pośmiertnie Złoty Krzyż Zasługi przeznaczony dla tragicznie zmarłego Arka Gołasia. Jaki był Arek Gołaś?

Wolałbym tego krzyża dla Arka nie odbierać, bo chciałbym, żeby on go sam odebrał. Arek był na pewno człowiekiem, który z wszystkimi chciał dobrze żyć. Był bardzo ambitny, miał wspaniałe plany na przyszłość. Niestety, jego przygoda z życiem skończyła się zbyt wcześnie.

Czy reprezentant Polski, w tym przypadku pan, czuje, że sukcesy naszych sportowców są wszystkim Polakom potrzebne?

Pewnie, że tak. Widzieliśmy to po liczbie rodaków, którzy oglądali nasze mecze. Oczywiście, Polacy potrzebują sukcesów nie tylko siatkarzy, ale cieszymy się bardzo, że to właśnie my daliśmy rodakom tyle radości. A Polacy czekają na sukcesy we wszystkich dyscyplinach, ale w sportach drużynowych szczególnie… Myślę, że sukces zawsze łączy ludzi i oby takich sukcesów było jak najwięcej.

Rozmawiał Cezary Dąbrowski

Kategoria Sport

Comments

Notice: ob_end_flush(): failed to send buffer of zlib output compression (0) in /home/czarkod/public_html/zp/wordpress/wp-includes/functions.php on line 4615