Większość ruskich się wspomaga

Rozmowa z lekkoatletką Anną Jesień

Co pani powie o Rosjance Julii Pieczonkinie, obecnie Nosowej, która wygrała w Atenach podczas drużynowego Pucharu Świata 400 m przez płotki?

Wróciła (śmiech). Trudno mi coś konkretnego powiedzieć, bo te jej starty są takie dziwne, raz startuje, raz jej nie ma i nie wiadomo z jakiego powodu. Jak pojawia się na zawodach, to biegnie bardzo dobrze. O ruskich (śmiech) atletach mamy wszyscy jedno zdanie, że większość z nich się wspomaga. Przeważnie nikt im tego nie udowadnia, ale tak się nieoficjalnie mówi, a nawet oni sami tego nie ukrywają.

W reprezentacji podczas rywalizacji drużynowej jest pani jedną z naszych najbardziej zapracowanych, poza Moniką Bejnar, Grażyną Prokopek i Lidią Chojecką zawodniczek. Na przykład podczas Pucharu Świata w Atenach pobiegła pani na 400 m przez płotki i w sztafecie 4×400 m. To duży wysiłek?

Jesteśmy do tego przygotowane. Cały sezon przygotowawczy był podporządkowany temu, żeby wytrzymać dwa biegi, a na mistrzostwach Europy nawet więcej. Nie był więc to duży wysiłek, bo w sztafecie biegłyśmy na miejsce i myślę, że nasze piąte to miejsce dobre, patrząc po wynikach czterech pierwszych zespołów.

Nie wiedziałem, że bieganie na miejsce, to nie jest wysiłek. Jest pani zadowolona z występu w Atenach?

Jestem bardzo zadowolona, bo to był mój najszybszy bieg na 400 m przez płotki w tym sezonie. Uzyskany czas 54,48 s przecież świadczy bardzo dobrze. A poza mistrzostwami Europy, była to najważniejsza impreza, bardziej prestiżowa nawet niż mistrzostwa Europy. Myślę więc, że mój występ był bardzo udany.

10 tysięcy dolarów za trzecie miejsce na 400 m przez płotki, to chyba jedna z najwyższych premii w karierze?

Tak, jedna z najwyższych. Za mistrzostwa świata dostałam 15 tysięcy.

Woli pani biegać przez płotki czy na normalnym, tzw. Płaskim dystansie?

Płotki (śmiech), oczywiście. Trenuję je, więc jak biegam 400 m płaskie, to czuję się trochę dziwnie, bo płotki to dla mnie konkurencja rytmowa.

Jest pani w stanie biegać 400 m przez płotki jeszcze szybciej?

Mam nadzieję, że tak. Po to trenuję. Wierzę w to, że mogę pobiec szybciej.

Od czego to zależy?

Przede wszystkim od treningu, a po drugie od zdrowia. Jeżeli nie choruję, nie mam żadnych kontuzji, wtedy mogę normalnie trenować, zgodnie z planem. I to jest najważniejsze.

Tak powie każdy zawodnik, a coś więcej?

Nic więcej. Tak powie każdy, bo to jest naprawdę najważniejsze. No, może jeszcze psychika. Wiadomo, że przed startem każdy się denerwuje, trzeba kontrolować te nerwy, żeby adrenalina pomagała, a nie szkodziła.

To kto dba o to, żeby ta psychika była w porządku?

W moim przypadku, to zależy od pierwszego startu. W tamtym roku ten pierwszy start był dobry i od razu miałam lepszą psychikę. Bo wtedy wierzę po prostu w siebie.

Jak jest forma i wyniki, to i psychika jest w porządku, tak?

Dokładnie.

Jest pani jedną z najlepszych naszych lekkoatletek. Co pani powie o polskiej lekkoatletyce?

Mogę powiedzieć tylko tyle, że powinniśmy bardziej skupić się na szkoleniu juniorów. Trzeba zaczynać szkolenie od juniorów, żeby kiedy dojdą oni do wieku seniora, kilku z nich po prostu biegało dalej.

Co jest dobre, a co złe w polskiej lekkoatletyce?

Dobre jest to, że mamy obozy, szkolenie, stypendia. Oczywiście, mówię o tych zawodnikach na wyższym poziomie. Co jest złe? Trudno powiedzieć. Może właśnie powinniśmy się bardziej koncentrować na szkoleniu młodszych, bo z tą naszą lekkoatletyką jest różnie, jest coraz mniej juniorów  i młodzieżowców.

Rozmawiał Cezary Dąbrowski

Kategoria Sport

Comments

Notice: ob_end_flush(): failed to send buffer of zlib output compression (0) in /home/czarkod/public_html/zp/wordpress/wp-includes/functions.php on line 4615