Mamy najlepszych kibiców na świecie

Rozmowa z siatkarzem Łukaszem Kadziewiczem

Wielki sukces i wielka radość?

To nie jest tylko nasz sukces. To sukces wszystkich Polaków, więc wszyscy razem powinniśmy świętować, bo to takie piękne chwile. Brzydka pogoda, a my się wszyscy cieszymy, mamy uśmiech na twarzy. I to jest najważniejsze.

Te tłumy na lotnisku. Chyba nie spodziewaliście się tylu kibiców, którzy czekali na was i koczowali po kilka godzin?

Dużo jeszcze musimy trenować zanim poziomem sportowym dorównamy im, naszym kibicom, fantastycznym ludziom, którzy są zawsze z nami, bez względu, czy gramy na końcu świata, czy w centrum Europy. Zawsze są z nami Polacy, którzy nam pomagają. Naprawdę w Polsce mamy najlepszych kibiców na świecie i każdy nam o tym mówi, wszędzie, gdzie tylko pojedziemy.

Niektórzy twierdzą, że być może Raul Lozano uratował panu karierę siatkarską, usuwając pana przed rokiem z kadry?

Pozdrawiam tych niektórych. Raul Lozano, to fantastyczny trener, bardzo fajny człowiek, a czy uratował moją karierę? Ja dalej jestem panem swego losu i to ja decyduję, jak się zachowuję, co robię i z kim się zadaję. Nie interesuje mnie opinia tych niektórych, których nie widzę, bo chyba nikt nie jest w stanie mi tego powiedzieć prosto w oczy. Nie wiem, może boją się? Nie wiem, co nimi kieruje, że mówią takie rzeczy.

Co pan wyprawia przed swoją zagrywką? Po co to?

Po nic. Ja się tak koncentruję, przynosi to efekt i najgorzej mi zagrywka nie wychodziła na mistrzostwach świata. Nie ważne, co się robi, ale jaki jest końcowy efekt, a ten jest.

Gdzie jeszcze poza Polską powinny się odbywać mistrzostwa świata, bo chyba na pewno nie w Japonii, prawda?

Na pewno, Japończycy organizacyjnie nie byli przygotowani. Myślę, że światowa federacja powinna wysłać kilku Japończyków, żeby przyjechali do Polski, bo u nas atmosfera wokół siatkówki, to co się dzieje na meczach i sama organizacja są perfekcyjne.

Czym dla pana jest gra w reprezentacji Polski?

Wielkim wyzwaniem i jeżeli tylko będę zdrowy i znajdę uznanie w oczach selekcjonera, zawsze będę przyjeżdżać na kadrę.

Czym dla pana jest srebrny medal mistrzostw świata?

Srebrnym medalem i wielką rzeczą, która uhonorowała trud mój i moich kolegów. Obyśmy zawsze z dużej imprezy przywozili jakiś medal.

Jak to jest? Podczas tych mistrzostw świata niektórzy z was mówili, że siatkarz bardziej męczy się wtedy, kiedy nie gra, niż wtedy, gdy walczy na parkiecie?

Stojąc w kwadracie, z boku boiska, obserwując zachowanie i akcje  prezentowane przez kolegów, człowiek zawsze się bardzo denerwuje, chciałby pomóc. A jak jest na boisku, w ferworze walki nie czuje tego stresu i na pewno łatwiej jest takie ciężkie mecze, jak ten z Rosją, wytrzymać grając niż siedząc na ławce.

Jak pan widzi siebie i drużynę w Pekinie?

Do Pekinu są jeszcze dwa lata i może zmienić się jeszcze wszystko w polskiej siatkówce. Może zostanę uznany za słabego zawodnika i nie będę mieć szansy wyjazdu na igrzyska…

Co Raul Lozano robi inaczej od poprzedników, czyli trenerów polskich? W czym tkwi tajemnica jego i waszego sukcesu?

Niech to zostanie naszą tajemnicą (śmiech).

Ale jest jakaś różnica?

Jest bardzo duża różnica. Ma dobre podejście, jest fajnym człowiekiem, umiejącym postawić się w sytuacji, kiedy przychodzi zawodnik z problemem. Lozano nigdy go nie traktuje w kategoriach, że idziesz na trening i koniec dyskusji. Stara się zawsze być odpowiedzialny, wysłuchuje problemów  i uwag danego zawodnika, a to buduje dobra atmosferę. Wiemy, że możemy mu zaufać, nie traktuje nas wszystkich tak samo, tylko każdego indywidualnie, każdy indywidualnie biega, ćwiczy na siłowni, bo każdy potrzebuje zupełnie czego innego. Na pewno inaczej trenuje Mariusz Wlazły, a inaczej Paweł Zagumny, bo są to dwie zupełnie inne osoby i trzeba odpowiednio dopasować obciążenia do danych jednostek.

A wcześniej pracował pan więcej niż u Lozano?

Każdego konia można zamęczyć i nie ilość, a jakość tej pracy jest bardzoważna. A u Lozano jest i jakość, i ilość, bo trenujemy bardzo dużo i bardzo ciężko.

Rozmawiał Cezary Dąbrowski

Kategoria Sport

Comments

Notice: ob_end_flush(): failed to send buffer of zlib output compression (0) in /home/czarkod/public_html/zp/wordpress/wp-includes/functions.php on line 4615