Nie chce krzyża od takiego prezydenta
Panie Prezydencie, Jak nas poinformowała Kancelaria Prezydenta RP, zostały nam przez Pana przyznane Krzyże Kawalerskie Orderu Odrodzenia Polski za naszą działalność w stanie wojennym
Jak wiemy, wręczenie odznaczeń nastąpiło w dniu wczorajszym, tj. 21.3.2011. Oświadczamy że nie przyjmujemy nadanych nam przez Pana Krzyży Kawalerskich Orderu Odrodzenia Polski
Nie honor nam przyjąć Krzyża Kawalerskiego od tego, który nie znalazł miejsca na Krzyż przed Pałacem Prezydenckim. W całości też nie akceptujemy Pana postawy politycznej i moralnej, Pana stosunku do ludzi odpowiedzialnych za zbrodnie Grudnia 1970 i stanu wojennego. W szczególności zaś Pana stosunku do katastrofy smoleńskiej
Joanna Łukasiewicz-Wyrwich
Mirosław Mateusz Wyrwich
22 marca 2011
Nie przyjąłem orderu od Komorowskiego
Rozmowa z Mirosławem Mateuszem Wyrwichem, dziennikarzem i wydawcą prasy podziemnej, który odmówił przyjęcia odznaczenia z rąk prezydenta Bronisława Komorowskiego
Wraz z żoną Joanną znaleźli się państwo w grupie dziennikarzy odznaczonych w poniedziałek przez prezydenta Komorowskiego. Ale państwa nazwiska zniknęły z listy odznaczonych…
Tak, stało się to po telefonicznej rozmowie z Kancelarią Prezydenta, podczas której pracująca tam pani pytała nas, kiedy odbierzemy odznaczenia. Nasza odpowiedź brzmiała: w ogóle ich nie chcemy. Na tym zakończyła się nasza rozmowa.
Był pan w 1981 r. dziennikarzem Tygodnika Solidarność.
Tak, a później pisma podziemnego Tygodnik Wojenny, którego filie współtworzyliśmy m.in. we Wrocławiu, w Szczecinie i Kielcach. Potem byliśmy także współtwórcami podziemnego pisma Samorządna Rzeczpospolita, które ukazywało się od 1985 do 1989 r. Moja żona była przed stanem wojennym dziennikarką Chłopskiej Drogi. Jako jedna z pięciu dziennikarek nie poddała się weryfikacji i odeszła z gazety.
Działaliście więc państwo w pismach drugiego obiegu. Uzasadnienie odmowy przyjęcia tego odznaczenia jest krótkie, ale wymowne…
Długo trzeba by było mówić na ten temat. Ale te trzy zdania wyrażają sedno sprawy, a w szczególności to, że jeżeli Bronisław Komorowski nie znalazł miejsca na krzyż przed Pałacem Prezydenckim, to nie mamy honoru przyjmować z jego rąk Krzyża Kawalerskiego Orderu Odrodzenia Polski i zawieszać go na piersi. Po drugie – nie godzimy się na reanimowanie autorów stanu wojennego i zbrodniarzy tego czasu, przede wszystkim Wojciecha Jaruzelskiego. A po trzecie – postawa prezydenta wobec katastrofy smoleńskiej jest wystarczającym argumentem, by odmówić przyjęcia tego odznaczenia.
Jako świadkowie historii sprzed 1989 r. spodziewaliście się państwo, że po latach również będą świadkami wydarzeń, które nie pozwolą im na przyjęcie odznaczenia od byłego działacza opozycji?
Absolutnie czegoś takiego się nie spodziewaliśmy. Do połowy lat 90 obserwowaliśmy jego postawę, notabene dość dyskusyjną. Poznaliśmy go w 1979 r., gdy składał wieniec przed Grobem Nieznanego Żołnierza. Jak pamiętam, został wtedy zatrzymany i siedział w więzieniu. Jednak ewolucja, jaką przeszedł w czasach stanu wojennego i przez całe ostatnie 20 lat, mogła zapowiadać zmianę jego poglądów. Zresztą my również w tych czasach nie stroniliśmy od kontaktów z ludźmi, którzy potem odnajdywali się w Unii Wolności. Wtedy byliśmy wszyscy razem, choć jak się dziś okazuje, niektórzy byli również tajnymi współpracownikami SB. Były oczywiście między nami różnice, to także zrozumiałe. Jednak to, co Bronisław Komorowski zaczął robić jako polityk Platformy Obywatelskiej, a w szczególności jako prezydent, woła o pomstę do nieba. Nie godzi się po prostu zajmować takiej postawy.
rozm. mw/nd /23.3.2011/
Z Wajdy żaden orzeł
– Dziękuję za ukształtowanie mojego solidarnościowego pokolenia – mówił prezydent Bronisław Komorowski, odznaczając reżysera
– W sposób szczególny dziękuję Andrzejowi Wajdzie, bo całą swoją twórczością służył rzeczom wielkim, dziękuję, że ukształtował moje pokolenie, pokolenie ludzi Solidarności, stawiając trudne pytania i budząc nadzieję, że z trudnych sytuacji można znaleźć mądre i dobre wyjścia – dodał Komorowski
– Ten dzień zapisze się nie tylko w moim kalendarzu, ale w kalendarzu polskiej kinematografii, w kalendarzu nas, którzy dzisiaj odbierają te wielkie, wspaniałe odznaczenia państwowe. Myślę że polskie kino w tych trudnych, trudniejszych czasach i najtrudniejszych czasach dążyło do jednego, wszyscy dążyliśmy do tego, by połączyć się z polską widownią – mówił równie ogólnikowo reżyser w trakcie ceremonii.
Order Orła Białego to najwyższe polskie odznaczenie państwowe. Czy słusznie otrzymał go Andrzej Wajda?
– Trwa obecnie festiwal odznaczania przez prezydenta Komorowskiego ludzi z jego komitetu honorowego. Zupełnie inną politykę prowadził jego poprzednik – powiedział Wojciech Reszczyński, publicysta, były wicedyrektor IAR. Jego zdaniem Wajda pokazał się jako człowiek wpisujący się w koniunkturę.
– Więcej jest u niego twórczości koniunkturalnej niż tej autentycznej. Doskonałym tego przykładem jest film Lotna – a szczególnie fragment, w którym polscy ułani zostali pokazani jako szaleńcy, którzy szablami cięli niemieckie czołgi. Po pierwsze – takiego incydentu nigdy nie było w kampanii wrześniowej, po drugie – tak właśnie przedstawiano polską kawalerię w filmach propagandowych III Rzeszy. Jest też film Popiół i diament, w którym na uwagę zasługuje scena, kiedy główny bohater, żołnierz Armii Krajowej, umiera na śmietniku. To jawna kompromitacja pokolenia Kolumbów. No i oczywiście film Katyń, bardzo ciepło przyjęty w Rosji, oraz Kanał, w którym podaje się w wątpliwość cały patos Powstania Warszawskiego – skomentował Reszczyński.
Czy taki order powinien otrzymać człowiek, który wystosował dzielący Polaków apel przeciw pochowaniu pary prezydenckiej na Wawelu?
– Mam przed oczami Andrzeja Wajdę zajadle antagonizującego Polaków i usiłującego za wszelką cenę nie dopuścić do pochowania na Wawelu pana prezydenta Rzeczypospolitej prof. Lecha Kaczyńskiego z małżonką. Czy właśnie za to otrzymuje najwyższe polskie odznaczenie? To bardzo przykre, kiedy na naszych oczach i przy naszej, to znaczy Narodu, całkowitej bezradności dokonuje się proceder uwłaczający naszym narodowym pamiątkom, wręcz depczący je. Przyznanie Orderu Orła Białego panu Andrzejowi Wajdzie, a kilka miesięcy wcześniej panu Adamowi Michnikowi, uważam właśnie za taki proceder. Obawiam się, że do czasu, kiedy wreszcie skończy się prezydentura pana Bronisława Komorowskiego, Order Orła Białego straci całkowicie swój prestiż. Jednak wtedy będzie już za późno na jego odbudowę – skomentowała Temida Stankiewicz-Podhorecka, krytyk teatralny.
aa/nd /22.3.2011/
***
Komu order, komu?
Na początku byłem pewien, że to żart. Do śmiechu było mi już mniej, gdy sprawę zaczęły komentować osoby, które z kabaretem raczej nie są kojarzone
Order Orła Białego dla Małysza – pod tym hasłem próbuje mobilizować swoich czytelników jedna z gazet. Wiatr w żaglach natychmiast poczuli politycy
Pewien parlamentarzysta europejski, chcąc zapewne przy tej okazji przypomnieć o sobie, ukuł hasełko: Orzeł dla Orła. Nie dodał, że dla Orła z Wisły. Zapomniał zapewne, że niegdyś tak samo nazywano Michaela Edwardsa, angielskiego skoczka, którego największym sukcesem było 55 miejsce w mistrzostwach świata w 1987 r. I jak tu się nie śmiać?
Wypada przypomnieć sobie, co to jest Order Orła Białego. To najwyższe odznaczenie przyznawane w naszym kraju już od ponad 300 lat. Do tej pory ten order dostał na przykład Ignacy Jan Paderewski, Józef Piłsudski, Jan Nowak-Jeziorański, a z obcokrajowców m.in. cesarz Hirohito, Reza Szah Pahlawi i inni.
Z orderami jest od pewnego czasu galimatias. Budzą coraz większe kontrowersje, nie tylko z tego powodu, komu są przyznawane, ale również przez kogo. Okazuje się bowiem, że to u nas kwestia polityczna. W przypadku omawianego odznaczenia decyzję podejmuje Kapituła Orderu Orła Białego.
Problem polega na tym, że jej skład nie zawsze jest taki jak należy. Bardzo jaskrawo widać to obecnie. A jest to skutek wygrania wyborów prezydenckich przez Bronisława Komorowskiego. Po jego wyborze bowiem z zasiadania w Kapitule zrezygnowało aż trzech jej poprzednich zacnych członków. Nie wdając się w rozważania o powodach takich decyzji, trzeba przyznać, że prestiż najwyższego polskiego odznaczenia coraz bardziej się relatywizuje. Propozycja Orła dla Orła z pewnością tego nie zmieni.
Świadczy raczej o kompleksach kibiców. Adam Małysz jest wspaniałym sportowcem. Zdobył medale olimpijskie i mistrzostw świata. Ale jego sukces boleśnie obnaża nędzę naszego sportu. Jesteśmy tak spragnieni sukcesów, że wystarczy jeden wyjątkowy zawodnik, byśmy tracili na jego punkcie głowę. Strach myśleć, co by się działo, gdybyśmy mieli tyle gwiazd sportu, co kibice w innych krajach. Zabrakłoby orderów.
po/pk/czd / 25.3.2011/
Kategoria Polska















































































































































































