Kto był kim w bezpiece
Jest już w sprzedaży monumentalna publikacja Instytutu Pamięci Narodowej ‘Księga bezprawia. Akta normatywne kierownictwa resortu bezpieczeństwa publicznego 1944-1956’. Zawiera ona dokumenty ukazujące metody działania komunistycznego aparatu represji w Polsce
Unikalną zaletą tego dzieła jest obszerny słownik biograficzny ofiar represji oraz ‘utrwalaczy władzy ludowej’ który ujawnia prawdziwą tożsamość i nazwiska tych ludzi
– To potężne opracowanie liczące 1050 stron dużego formatu oraz płytę dvd z blisko 4 tys. kopii dokumentów bezprawia państwowego komunistycznego reżimu. Wydanie książki zbiega się z obchodami Europejskiego Dnia Pamięci Ofiar Obu Totalitaryzmów i jest dobrym przypomnieniem kim byli ludzie którzy montowali u nas ten system – poinformował dr Bogusław Kopka, redaktor naukowy tomu ‘Księga bezprawia. Akta normatywne kierownictwa resortu bezpieczeństwa publicznego 1944-1956’.
W opublikowanych w tej pracy dokumentach bezpieki znajdują się: rozkazy, w tym karne i organizacyjne, zarządzenia, okólniki, instrukcje, pisma przewodnie, a w kilku przypadkach także telefonogramy które były faktycznie rozkazami o najwyższym współczynniku pilności. ‘Dokumenty pochodzą w zasadzie z najwyższego szczebla bezpieki (minister, wiceministrowie, Gabinet Ministra). Ponieważ jednak wiele ważnych dokumentów dotyczących istotnych elementów działania całego aparatu bezpieczeństwa powstawało na niższych szczeblach, w niniejszym wyborze znajduje się nieco dokumentów – ale zawsze o charakterze ‘normatywnym’ – wydanych przez dyrektorów niektórych departamentów’ – napisał we wstępie do książki prof. Andrzej Paczkowski, szef Rady IPN.
Jednak znaczenie dzieła nie polega tylko na publikacji dokumentów które ukazują metody działań i zadania podejmowane przez bezpiekę. – Książka zawiera również słownik biograficzny ludzi którzy przyszli tutaj z bagnetami i umacniali władzę ludową. Biogramy oparte są, jak w Polskim Słowniku Biograficznym, na całym okresie życia zawodowego, sięgającym także czasów międzywojennych oraz II wojny światowej. Są one oryginalne, pierwszy raz publikowane na podstawie materiałów z archiwów IPN – powiedział dr Kopka. I dodał że biogramy ‘czyta się trochę jak kryminał’. – Dziś do rzadkości należy by jedna osoba miała aż cztery nazwiska w ciągu jednego życiorysu, i nie mówię tutaj o kobietach. W związku z tym indeks zawierający m.in. Wojciecha Jaruzelskiego i innych ludzi jest bardzo ciekawy – powiedział historyk.
jd/nd /25.8.2011/
***
Skończmy z PRL-em w historii
– Chcemy przeciwstawić się wypaczaniu historii. Cały czas bezrefleksyjnie powielany jest peerelowski model nauczania. A w 2012 r. wchodzi w życie ustawa która eliminuje historię po pierwszej klasie liceum – mówi Jan Żaryn
Rozmowa z Janem Żarynem, historykiem, byłym szefem Biura Edukacji Publicznej w IPN, obecnie przewodniczącym stow. Polska Jest Najważniejsza
W warszawskim kościele Wszystkich Świętych odbyła się we wtorek inauguracja cyklu wykładów Państwo i My. Czemu mają być one poświęcone?
Cykl rozpocznie się we wrześniu i będzie trwać cały rok szkolny, bo choć zapraszamy wszystkich to chcielibyśmy żeby jego odbiorcami byli przede wszystkim młodzi ludzie. Będziemy rozmawiać o historii Polski od jej początków do czasów PRL i współczesności. Wtorkowy panel inauguracyjny natomiast był poświęcony edukacji i świadomości historycznej polskiego społeczeństwa.
Jaki jest stan tej świadomości?
Bardzo zły, a będzie jeszcze gorszy. W 2012 roku wchodzi w życie ustawa która eliminuje nauczanie historii po pierwszej klasie liceum. Tylko uczniowie którzy wybiorą historię na maturze, będą uczestniczyć w lekcjach tego przedmiotu. Dlatego nazwaliśmy nasz cykl Uniwersytetem Latającym. Jest to trochę złośliwe wobec władz które nie potrafią zapewnić odpowiedniego kształcenia obywateli, czym doprowadzają do tego że ponownie potrzebna jest edukacja pozaszkolna. Choć oczywiście dzisiejsze warunki nie są podobne do peerelowskich. Chcielibyśmy też zwrócić uwagę że w szkołach uczniowie są narażeni na fatalny przekaz.
Na czym polega problem?
Programy nauczania są tak skonstruowane że młodzież nie zaznajamia się z polskim dorobkiem państwotwórczym, nie dowiaduje się o polskiej tradycji samorządności i demokracji. Cały czas bezrefleksyjnie powielany jest peerelowski model nauczania. Zakłada on że motorem wszystkich ludzkich poczynań jest egoizm, tak jakby nie istniały patriotyzm czy bezinteresowne działanie na rzecz wspólnoty. Polskich szlachciców przedstawia się np. wyłącznie jako egoistycznych warchołów. To wypaczanie historii któremu chcemy się przeciwstawić.
Ale jakie to ma znaczenie dla młodego człowieka który zaraz wejdzie na rynek pracy?
Znajomość historii ma znaczenie fundamentalne. Młodzież z zasady kocha wolność, a żeby być prawdziwie wolnym trzeba rozumieć mechanizmy które rządzą światem i ludzkimi zachowaniami. Tylko znajomość historii pozwala pojąć te mechanizmy. Jeżeli zarzucimy naukę historii to wykształcimy społeczeństwo bezkrytyczne, niezdolne do weryfikowania podawanych mu informacji i – co za tym idzie – podatne na manipulacje, a zatem niewolników.
rozm. at/rp /14.6.2011/
***
Siemaszkowie kustoszami pamięci
Władysław i Ewa Siemaszkowie, dokumentaliści ludobójstwa dokonanego przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów – Ukraińską Powstańczą Armię na ludności polskiej Kresów Południowo-Wschodnich, zostali uhonorowani prestiżową Nagrodą Kustosza Pamięci Narodowej IPN
Laureaci podczas uroczystości na Zamku Królewskim zaapelowali do władz państwowych i samorządowych o nieprzemilczanie tych tragicznych wydarzeń, jak to miało miejsce w czasach PRL w odniesieniu do zbrodni katyńskiej
– Dziękujemy wszystkim którzy się do tego przyczynili. Tym którzy zgłosili naszą kandydaturę i tym którzy ją wybrali. Dziękuję też w imieniu własnym i ojca wszystkim którzy wspomagali nas w naszej pracy, dostarczali nam informacji, radzili i nawet duchowo nas wspierali, kiedy właściwie byliśmy osamotnieni w naszych działaniach – powiedziała Ewa Siemaszko po przyznaniu Nagrody Kustosza Pamięci Narodowej.
Wyraziła jednocześnie nadzieję że ‘ta nagroda będzie sygnałem dla wszystkich urzędników państwowych, samorządowych, pracowników kultury i oświaty, którzy do dziś bronią się przed tą tematyką, którzy prowadzą obłędną politykę poprawności politycznej, powtarzając, powielając praktykę PRL-owską, stosowaną odnośnie do Katynia’.
– Dziękujemy Instytutowi Pamięci Narodowej. To dla nas wielki zaszczyt że właśnie ta instytucja – tak zasłużona dla świadomości narodowej – dostrzegła tę pracę – dodała Siemaszko.
Nagroda Kustosza Pamięci Narodowej ma charakter honorowy. Przyznawana jest m.in. za szczególnie aktywny udział w upamiętnianiu historii Narodu Polskiego w latach 1939-89. W przypadku Władysława Siemaszki i jego córki Ewy zasługi polegają na wytrwałym dokumentowaniu zbrodni popełnionych przez ukraińskich nacjonalistów na Kresach Południowo-Wschodnich w latach 40 XX wieku. Owocem ich pracy jest m.in. obszerna monografia ‘Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945’.
Wyróżnienie wręczył p.o. prezesa IPN dr Franciszek Gryciuk który podziękował za pracę na temat Polaków ‘którym przyszło oddać życie na Wołyniu’. – I prosimy o kontynuację. Jeszcze nie wszystkie zbrodnie zostały udokumentowane. Serdecznie gratuluję – powiedział Gryciuk.
Nagrodę Kustosza Pamięci Narodowej otrzymali również: Adam Macedoński, współtwórca konspiracyjnego Instytutu Katyńskiego i pierwszej Rodziny Ofiar Katyńskich, Adam Borowski, działacz Solidarności od 1980 r., autor licznych wystaw poświęconych podziemiu antykomunistycznemu i Solidarności, oraz Społeczny Komitet Pamięci Górników KWK Wujek w Katowicach Poległych 16 Grudnia 1981 Roku w osobie jego prezesa – Krzysztofa Pluszczyka i Związek Sybiraków. Ten ostatni reprezentował prezes tej organizacji – Tadeusz Chwiedź który podziękował m.in. IPN za dostrzeżenie działań sybiraków w dziedzinie utrwalania pamięci polskiej Golgoty Wschodu.
jd/nd /15.6.2011/
Dlaczego pamiętam o Wołyniu
Rozmowa z Ewą Siemaszko
Pani oraz pani ojciec Władysław Siemaszko zostaliście uhonorowani Nagrodą Kustosza Pamięci Narodowej. Jak pani odbiera to wyróżnienie?
To przede wszystkim uznanie naszego wysiłku w dokumentowaniu zapomnianych ofiar Wołynia, czym nie zajmowała się żadna z oficjalnych placówek naukowych i historycznych. To również ważne dlatego że nagrodę przyznaje Instytut Pamięci Narodowej – instytucja państwowa, a to niezmiernie istotne dla świadomości narodowej. Poprzez ten fakt w odbiorze społecznym Polaków zbrodnia wołyńska nabiera większego znaczenia i wiedza o niej jest bardziej upowszechniana.
Nagroda została przyznana państwu m.in. za opracowanie monumentalnej dwutomowej monografii ‘Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945’, wydanej w 2000 r. Co zdecydowało że zajęliście się państwo tą tematyką?
Przede wszystkim milczenie na ten temat, a nawet wypowiedzi historyków którzy tę sprawę bagatelizowali albo – jak profesor Jerzy Tomaszewski – wręcz oskarżali Polaków. Głosili że wydarzenia na Kresach Południowo-Wschodnich rozgrywały się zupełnie inaczej, że to nasi rodacy mordowali na Wołyniu Ukraińców. I to było bodźcem by zająć się tą sprawą.
Jakie problemy pojawiają się w trakcie badania tych dramatycznych wydarzeń?
Przede wszystkim są to trudności z docieraniem do świadków. Materiały zawarte w dokumentach archiwalnych zawierają tylko fragmentaryczne informacje i nie dają pełnego obrazu wydarzeń. Chcąc w pełni – na ile jest to możliwe – ukazać rozmiary zbrodni i jej charakter, trzeba było docierać do świadków. Oczywiście jest to zajęcie pracochłonne i trudne. Bywało nawet że świadkowie z którymi miało się jakiś osobisty kontakt i wiadomo było że mogą wnieść jakieś cenne informacje – rezygnowali z rozmowy ze względu na ból który w nich tkwił od tamtej pory. Nie byli w stanie go przełamać by o tym mówić. Nie chcieli tego przeżywać jeszcze raz.
rozm. jd/nd /15.6.2011/
***
Nagrody IPN
IPN wręczył tegoroczne nagrody Kustosz Pamięci Narodowej
IPN nagrodził w tym roku cztery osoby i dwie organizacje. Władysława Siemaszkę i jego córkę Ewę uhonorowano m.in. za wydaną w 2000 r. dwutomową monografię dotyczącą ludobójstwa na Wołyniu
Doceniono też działalność Adama Macedońskiego który jeszcze w PRL szerzył wiedzę o zbrodni katyńskiej; założył konspiracyjny Instytut Katyński
Nagrodą wyróżniony został również Adam Borowski który w 1989 r. założył razem z żoną Mirosławą Łątkowską oficynę wydawniczą Volumen publikującą książki dotyczące historii Polski.
Wśród organizacji nagrodzono Społeczny Komitet Pamięci Górników KWK Wujek poległych 16 grudnia 1981 r. i Związek Sybiraków.
Lekcje z górnikiem
Kustosz Pamięci Narodowej to nagroda którą IPN przyznaje od 2002 r. Wyróżnia nią osoby które aktywnie działają na rzecz upamiętnienia historii narodu polskiego w latach 1939–89.
– W tym roku wybór nie był łatwy bo mieliśmy długą listę kandydatów – powiedział Zbigniew Romaszewski, jeden z członków kapituły i laureat (razem z żoną) tej nagrody z 2006 r. Dodał że tegorocznych laureatów wybrano niemal jednogłośnie. – To osoby które budują tożsamość narodową – powiedział.
Krzysztof Pluszczyk ze Społecznego Komitetu Pamięci Górników KWK Wujek w Katowicach poległych 16 grudnia 1981 r. przyznał że nagroda cieszy, bo może więcej osób zainteresuje się działalnością komitetu. Prowadzi on muzeum ‘Izba pamięci kopalni Wujek’, organizuje historyczne imprezy.
Górnicy którzy byli świadkami wydarzeń z 1981 r., odwiedzają szkoły i prowadzą w nich lekcje historii. – Młodzież chce nas słuchać – powiedział Pluszczyk. – Jest bardzo zainteresowana historią najnowszą. Pyta dlaczego powstała Solidarność, a ludzie byli gotowi na strajki, protesty, a nawet poświęcenie swojego życia.
Jednym tchem wymienia imprezy, jakie organizują: sztafeta, szachowy memoriał. – W czwartek mamy finał konkursu plastycznego który odbywał się pod hasłem Trzydzieści lat Solidarności na Górnym Śląsku – dodał.
Kapituła zwróciła też uwagę na popularyzowanie wiedzy historycznej przez Adama Borowskiego. Jego wystawę o żołnierzach wyklętych pokazywano w wielu miejscach Polski. – Była w metropoliach, małych miasteczkach, a nawet we wsiach – powiedział Borowski i przyznał że kiedy wystawa gościła na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, z satysfakcją patrzył jak zatrzymują się przed nią spacerowicze
– Siadałem z dala na ławce i obserwowałem. Przed wystawą gromadziły się tłumy. Ci ludzie wcale nie przyszli na wystawę tylko spacerowali a ekspozycja ich zainteresowała – dodał.
Jednak główną aktywnością Borowskiego jest działalność wydawnicza. Oficyna wydawnicza Volumen wydała m.in. monografie o Białostockim i Wileńskim okręgu AK, a także książki ‘Solidarność. XX lat historii’, ‘Solidarność. Droga do niepodległości’. – Na szczególną uwagę zasługują publikacje o żołnierzach wyklętych – dodał Romaszewski.
Tytuł i statuetka
Kandydatów do nagrody zgłaszają instytucje, organizacje społeczne i naukowe oraz osoby fizyczne. Kapitule przewodniczy prezes IPN. Laureaci otrzymują tytuł i pamiątkową statuetkę.
– To niezwykle cenna inicjatywa – zauważył prof. Leon Kieres, były prezes instytutu który w 2002 r. ustanowił nagrodę. – Z pomysłem stworzenia tego wyróżnienia przyszedł do mnie nieżyjący już Janusz Kurtyka. Prosił o wsparcie idei. To był bardzo dobry pomysł – dodał Kieres.
Wręczeniu nagród często towarzyszyły wzruszające chwile.
– Gdy nagradzaliśmy osoby które wyemigrowały i do Polski nie wróciły, dostawałem od nich listy – dodał Kieres. – Nie spodziewali się że Polska doceni ich działalność. Tak pisali. Dla takich chwil warto było ustanowić tę nagrodę.
Tegoroczne wyróżnienia IPN wręczono na Zamku Królewskim w Warszawie.
an/rp /14.6.2011/
***
Łukasz Kamiński szefem IPN
Sejm powołał wczoraj dr. Łukasza Kamińskiego na nowego prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. Jego pozycja nie będzie jednak już tak silna jak poprzednika
– By być w IPN trzeba mieć silny charakter – powiedział po głosowaniach Jarosław Kaczyński. Testem intencji Kamińskiego będą na pewno jego pierwsze decyzje
Rozstrzygnięcie Sejmu musi jeszcze zaakceptować Senat. Będzie to jednak formalność ponieważ nominację na ten ważny urząd poparła silna większość sejmowa
Za Kamińskim opowiedziało się 372 posłów; tylko ośmiu było przeciw, SLD nie wziął udziału w głosowaniu. Podobnie jak w przypadku wyboru Janusza Kurtyki w 2005 r. jego następcę wybrała większość złożona z posłów PO i PiS, a także PSL i PJN.
– Po owocach ich poznacie, zobaczymy. Mam dobrą opinię na jego temat i dlatego uzyskał nasze poparcie – skomentował wybór Kamińskiego prezes PiS Jarosław Kaczyński. Podkreślał jednak że by być szefem instytutu trzeba mieć twardy charakter.
– Być niezależnym w IPN, to być silnym i dążyć do tego by cała prawda była ukazywana – mówił.
Jaki będzie nowy szef IPN, pokaże więc czas. Na razie nowy prezes stara się dyplomatycznie nie zajmować wyraźnego stanowiska.
– To wielkie wyzwanie. Dostałem mandat zaufania od Sejmu RP. Moja służba na rzecz państwa polskiego dowiedzie że tego zaufania nie zawiodę – oświadczył tuż po głosowaniu. Zapowiedział że na początku zajmie się sprawami organizacyjnymi niezbędnymi do tego, by instytut sprawnie funkcjonował. Według niego należy uprościć procedury w pionie archiwalnym, przyspieszyć prace pionu lustracyjnego oraz zintensyfikować prace pionu edukacyjno-badawczego.
– Chcę położyć nacisk na otwartość IPN, także na głosy krytyki których nie należy z góry odrzucać i warto je rozważyć – tłumaczył.
A jak wybór oceniają pracownicy instytutu? Nikt nie chce i nie może się wypowiadać oficjalnie. Jedno jest pewne, nie doszło do wariantu najbardziej niebezpiecznego, a więc przejęcia instytucji przez Andrzeja Friszke którego kandydatura była przez pewien czas brana pod uwagę i mogła liczyć na wsparcie prezydenta.
– Na pewno nie jest to człowiek pokroju Janusza Kurtyki czy Jana Żaryna. Jest jednak oceniany jako świetny historyk, profesjonalista i co najważniejsze – osoba która wywodzi się z IPN, a więc zna jego problemy, których w ostatnim roku bardzo wiele narosło – mówi jeden z pracowników warszawskiego oddziału instytutu.
Pierwszym z brzegu jest zniszczenie przez dotychczasowych nadzorców IPN systemu dystrybucji i kolportażu tysięcy wydawnictw. Kamiński już wczoraj mówił że uporządkowanie tej sprawy jest jednym z kluczowych problemów.
– To człowiek na którego duży wpływ wywarł Antoni Dudek. Pewnym niepokojącym sygnałem było jednak ulegnięcie presji mediów i przyznanie się że nie powinien komentować wydanej przez IPN książki Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka o związkach Wałęsy z SB w latach 70 – dodał jeden z pracowników Biura Edukacji Publicznej. Wszyscy podkreślają że nowemu szefowi należy dać szansę i czekać na decyzje które będzie podejmować.
mw/nd /11.6.2011/
PIS O NOWYM SZEFIE
– Być niezależnym to oznacza dążyć do tego by prawda, cała prawda – niezależnie od tego że bywa trudna dla różnych osób, a także dla różnych instytucji – była ukazywana. Czy Łukasz Kamiński będzie potrafić być tak twardy, tego po prostu nie wiem – powiedział też Jarosław Kaczyński, szef PiS.
Andrzej Dera (PiS) powiedział dziennikarzom że politycy Prawa i Sprawiedliwości od początku uważali że Łukasz Kamiński to dobry kandydat na szefa IPN.
– Cieszymy się że PO też go poparła bo powoduje to że IPN może działać i spełniać funkcje zapisane w ustawie. Sam kandydat daje gwarancje sprawnego funkcjonowania instytutu, ma większość w kolegium, ma wszelkie predyspozycje by ta instytucja sprawnie działała – dodał poseł PiS.
pł/pap
ŚCIEŻKA MINIMUM CZY MAKSIMUM
Oczekiwania historyków wobec następcy Janusza Kurtyki:
– prof. Jan Żaryn, historyk IPN, prezes stowarzyszenia Polska Jest Najważniejsza, wykładowca na UKSW i UW: Łukasz Kamiński najpierw przez trzy i pół roku był moim zastępcą, a potem moim następcą na stanowisku szefa Biura Edukacji Publicznej. Niewątpliwie był, jest i – mam nadzieję – będzie nadal uważany przeze mnie za jednego z najwybitniejszych historyków najnowszych dziejów Polski. Jego naturalne predyspozycje będą na pewno rzutowały na oblicze Instytutu Pamięci Narodowej. Żywię taką nadzieję że będzie on szefem instytucji mającej ambicje bycia najważniejszą placówką naukową badającą dzieje najnowsze w Polsce. To nie jest oczekiwanie, raczej intuicja. Natomiast jeżeli chodzi o moje oczekiwania, to idą one przede wszystkim w kierunku wzmocnienia obecności IPN w szerokich kręgach społeczeństwa polskiego, zaczynając od młodzieży szkolnej. Wiąże się to głównie z aktywnością wydawniczą (w tym dystrybucyjną) oraz z podejmowaniem działań edukacyjnych również na poziomie różnorakich konkursów. Według mnie, ten aspekt działalności IPN jest bardzo ważny, ponieważ wiąże się jednoznacznie z tym, co odróżnia instytut od innych czysto badawczych placówek – a mianowicie fakt że prowadzi on działalność misyjną. Mam nadzieję że będzie ona cały czas formułowana i nie stanie się jakimś wstydliwym aspektem funkcjonowania IPN. Oczywiście podzielam część krytycznych uwag nowego prezesa dotyczących praktycznego funkcjonowania pionu śledczego i biura lustracyjnego. Liczę że rzeczywiści sprawcy nieszczęść z okresu Polski komunistycznej nie będą spać spokojnie, ponieważ na taki sen nie zasłużyli
dr Ewa Rzeczkowska, historyk z Katedry Historii Najnowszej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II: Bardzo cenię pana dr. Łukasza Kamińskiego jako naukowca, autora wielu prac na temat opozycji po wojnie, głównie poświęconych oporowi społecznemu. Przede wszystkim jednak słowa uznania należą się Kamińskiemu za dorobek związany z badaniami relacji polsko-czeskich. Jeżeli natomiast chodzi o moje oczekiwania, to mam nadzieję że będzie on kontynuatorem pracy prezesa Janusza Kurtyki który Instytut Pamięci Narodowej postawił na nogi. Dzięki niemu instytut działał bardzo sprawnie i realizował swoją podstawową misję. Od nowo powołanego prezesa IPN oczekiwałabym właśnie ciągłości w realizacji ambitnych celów wypracowanych przez poprzedniego prezesa. Owoce pracy i zaangażowania Janusza Kurtyki widzimy obecnie. Powstają nowe projekty, wzrasta liczba publikacji naukowych, organizowane są konkursy i różnorakie przedsięwzięcia dla młodych ludzi. Jak powiedziałam – cenię go przede wszystkim jako naukowca. Zaniepokoiła mnie tylko jedna jego wypowiedź odnośnie Lecha Wałęsy i badań związanych z osobą byłego prezydenta. Miałam wrażenie że była ona dość nieczytelna – najpierw sformułowana konkretnie, a później tak jakby pan Kamiński się z niej wycofywał. Mam nadzieję że mimo nacisków które niewątpliwie będą (już są), nie ugnie się on i wystarczy mu sił by podołać nowym zadaniom które są – nie ma co kryć – bardzo trudne. Jedno jest pewne – Łukasz Kamiński jest dla pewnych środowisk niewygodny i już przez sam ten fakt nie będzie miał łatwej pracy
prof. Mieczysław Ryba, kierownik Katedry Historii Systemów Politycznych XIX i XX wieku Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, wykładowca w WSKSiM: Wobec nowego prezesa Instytutu Pamięci Narodowej sformułowałbym dwojakiego rodzaju oczekiwania: minimum i maksimum. Minimum oczekiwań z uwagi na to że uwarunkowania ustawowe nowego prezesa zasadzają się na zależności od bieżącej większości w Sejmie. Dalej, mam nadzieję że uda mu się nie ulec naciskom, jeżeli chodzi o utrzymanie składu personalnego oraz prowadzenie badań – niezależnych od sugestii ideologicznych obozu rządzącego i prób wpływania na prace instytutu. Natomiast oczekiwania maksimum dotyczą tego by wyprowadzić instytut ze stanu kryzysu w którym jest obecnie, co nie jest powszechnie wiadome. Rok bez prezesury bardzo negatywnie wpłynął na jakość jego funkcjonowania. Dalej, uważam że istotnym celem powinna być również działalność ofensywna, zarówno wewnętrzna jak i na arenie międzynarodowej, zwłaszcza w kontekście fałszywych ataków w polityce historycznej na Polskę oraz działań mających na celu dyskredytację naszego kraju. Przede wszystkim jednak ważne jest by nowy prezes nie uległ naciskom. IPN zawsze będzie niewygodny dla elit III RP bo już samo prawdziwościowe badanie historii najnowszej obala mit założycielski III RP. Nowa ustawa o IPN miała ugruntować ten mit, a nie pozwalać na swobodne badania historyczne które mogłyby ów fundament nadwerężyć.
opr. pj/nd /11.6.2011/
***
Łukasz Kamiński prezesem IPN
Sejm powołał w piątek Łukasza Kamińskiego na prezesa IPN. By mógł on objąć urząd wybór musi jeszcze zatwierdzić Senat. Kamińskiego poparło i PO, i PiS. SLD nie wzięło udziału w głosowaniu
Za poparciem Kamińskiego opowiedziało się 372 posłów; ośmiu było przeciw; tylu samo wstrzymało się od głosu
Tuż przed głosowaniem Ryszard Kalisz (SLD) zarzucił Kamińskiemu ‘bezrefleksyjną wiarę w prawdziwość akt esbeckich’ i zapowiedział że klub SLD – który opowiada się za likwidacją IPN – nie weźmie udziału w głosowaniu.
Prezesa IPN na pięcioletnią kadencję powołuje bezwzględną większością głosów Sejm. Na wybór musi się zgodzić Senat (takiego punktu nie ma w planie najbliższego posiedzenia Izby 15-16 czerwca). Wakat na stanowisku prezesa IPN trwa od kwietnia 2010, gdy w katastrofie smoleńskiej zginął Janusz Kurtyka. W ubiegły wtorek Rada IPN wyłoniła Kamińskiego spośród czterech uczestników konkursu na prezesa. Gdyby tego kandydata odrzucono potrzebny byłby nowy konkurs.
38-letni Kamiński to dr historii, absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego, który w IPN pracuje od 2000 r. Jest szefem Biura Edukacji Publicznej IPN powołanym przez Kurtykę w kwietniu 2009 r.
– To wielkie wyzwanie; muszę podołać wszystkim zobowiązaniom – mówił Kamiński po głosowaniu. Uznał że dostał mandat zaufania od Sejmu RP. – Myślę że moja służba na rzecz państwa polskiego dowiedzie że tego zaufania nie zawiodę – powiedział dziennikarzom.
Dodał że większość jego pierwszych działań jako prezesa IPN będzie dotyczyć spraw organizacyjnych niezbędnych do tego by instytut sprawnie funkcjonował. Powtórzył że chce uprościć procedury w pionie archiwalnym, przyspieszyć prace pionu lustracyjnego oraz zintensyfikować prace pionu edukacyjno-badawczego.
– Na pewno będę kłaść nacisk na otwartość IPN (…) także na głosy krytyki których nie należy z góry odrzucać – zapewnił. Pytany o słowa Kalisza, odparł że w kwestii swego warsztatu naukowego większe znaczenie przypisuje opiniom kolegów historyków.
Szef Rady IPN prof. Andrzej Paczkowski powiedział że ‘musi się rozpocząć sanacja bo od roku IPN jest w dryfie i nie ma mocnego sternika’. – Ktoś musi za ten ster złapać by to się nie rozbiło o jakieś rafy – dodał.
W środę Kamiński mówił sejmowej komisji sprawiedliwości że zmniejsza się zakres śledztw pionu śledczego IPN, głównie po uznaniu przez Sąd Najwyższy za przedawnione zbrodni komunistycznych zagrożonych karą do 5 lat więzienia. Kamiński chce przyspieszenia sprawdzania oświadczeń lustracyjnych osób publicznych. Przyznał że pion lustracyjny IPN sprawdza ich 5 tys. rocznie, podczas gdy do sprawdzenia jest 150 tys. Oświadczeń. Zdaniem Kamińskiego możliwe jest sprawdzanie 20 tys. rocznie. Według niego pion edukacyjno-badawczy powinien wzmóc badania nad II wojną światową.
Kamiński przyznał że nie powinien był komentować wydanej przez IPN książki Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka o związkach Wałęsy z SB w latach 70, a swą wypowiedź uznał za błąd (mówił że nikt nie zanegował ustaleń autorów). Powiedział że on nigdy nie kwestionował nadania Wałęsie statusu pokrzywdzonego przez IPN. – To jeden z największych bohaterów polskiej historii XX wieku, co nie oznacza że nie jest możliwa dyskusja nad pewnymi wątkami jego biografii – dodał.
– Prezes IPN nie feruje ostatecznych wyroków w sprawach będących przedmiotem debaty publicznej – oświadczył Kamiński. ‘Nie będzie wyrocznią w sprawach historii’; jego rolą będzie zaś zapewnienie by w IPN mogła się toczyć otwarta debata nad daną sprawą i by mogły w niej uczestniczyć różne środowiska.
pap /10.6.2011/
***
Misja IPN nie wygaśnie szybko
Rozmowa z Łukaszem Kamińskim, kandydatem na prezesa Instytutu Pamięci Narodowej
Członkowie Rady IPN, nawet ci którzy głosowali na inne osoby, chwalą pana kandydaturę…
Cieszę się. To dobry prognostyk na przyszłość, że nastąpi dobra współpraca z radą oparta na kryteriach merytorycznych.
Przed panem głosowanie w Sejmie a jak wiadomo jest ono testem politycznym. Czy w związku z tym ma pan jakieś obawy?
Nie. Mam transparentny życiorys. Moje dokonania są znane. Dlatego nie obawiam się spotkań z klubami parlamentarnymi. Jestem w stanie spokojnie odpowiadać na wszelkie pytania.
Spotkania zostały już zaplanowane?
Na razie nie. Publicznie pewne deklaracje o chęci spotkania padły. W przyszłym tygodniu jest posiedzenie Sejmu. Zakładam że takie zaproszenia dostanę.
Podczas przesłuchań stwierdził pan że IPN jest obecnie w zapaści…
Instytut jest w stanie co najmniej bezładu a chyba można użyć określenia że znalazł się w kryzysie w niektórych sferach swojej działalności.
Gdyby został pan zatwierdzony to przyjdzie panu funkcjonować w innej formie organizacyjnej, faktycznie dzielić władzę z radą…
Za podziałem władzy idzie też podział odpowiedzialności. Myślę że na tę kwestię należy spojrzeć od tej strony. Jestem przekonany że tutaj dojdzie do wypracowania zasad dobrej współpracy.
Ale IPN zdecydowanie protestował przeciw tej nowelizacji z 2010 r.
Ustawa jest faktem. IPN to urząd państwowy i jego obowiązkiem jest wypełniać ustawę w jej aktualnym brzmieniu.
Zakłada pan wygaszanie pracy pionu śledczego. Czy oznacza to że ten zakres działalności instytutu powoli staje się nieaktualny?
To naturalny efekt bo kolejne kategorie spraw ulegają przedawnieniu. Uchwała Sądu Najwyższego z zeszłego roku sprawiła że znaczna liczba spraw nie może już być ścigana. IPN musi się przygotować na ustawowy termin 2020 r. kiedy to tylko zbrodnie komunistyczne zakończone śmiercią ofiary będą mogły być ścigane. To jest naturalny proces który już tak naprawdę trwa. I trzeba go po prostu dobrze zorganizować.
Prezes Janusz Kurtyka położył nacisk na ściganie przestępstw z okresu lat 70-80. Ich sprawcy żyją więc chyba pion śledczy ma jeszcze czym się zająć?
Musimy pamiętać że paradoksalnie trudniej jest badać sprawy z lat 80. Ale też proponowałem radzie – i to był jeden z elementów mojego programu – zorganizowanie akcji ‘ostatniej szansy’. To znaczy podania do publicznej wiadomości, jakie zbrodnie są jeszcze w tej chwili ścigane, i szerokie rozpropagowanie tego tematu, przy wsparciu mediów, by osoby które posiadają jakieś informacje i mogą zeznawać w tego typu sprawach zgłosiły się do naszych prokuratorów, by wykorzystać ten okres w którym te zbrodnie mogą być ścigane.
Są problemy z tempem pracy pionu lustracyjnego. Zwraca się uwagę że za mało osób tam pracuje.
To nie chodzi o liczbę ludzi tylko pewne sprawy organizacyjne. Zasadniczym problemem jest możliwość dokonywania sprawdzeń która obecnie jest bardzo ograniczona ponieważ jest to czynność wykonywana ręcznie w istniejących kartotekach i innych pomocach archiwalnych. Natomiast moim pomysłem na rozwiązanie tego problemu jest dokończenie bardzo zaawansowanej digitalizacji kartotek. Stworzenie odpowiedniej bazy danych i umożliwienie pracownikom biura lustracyjnego samodzielnego wykonywania sprawdzeń. Powinno to znacznie przyspieszyć te czynności.
Pańska prezesura byłaby kontynuacją poprzedniej. Jest pan człowiekiem Kurtyki? To z jego nominacji został pan szefem Biura Edukacji Publicznej…
A z kolei prof. Leon Kieres mnie zatrudnił, jeszcze we Wrocławiu…
Prosta kontynuacja czy jakaś nowa formuła?
Będzie jakiś element zmiany. Tak było kiedy prof. Kurtyka obejmował stanowisko prezesa. Ale on zawsze podkreślał i ja to też będę czynić, że to jest zawsze ten sam Instytut Pamięci Narodowej który zmienia pewne metody działania, szuka nowych rozwiązań by wypełniać swoją misję jak najlepiej. Natomiast instytut od samego początku był ten sam.
I nadal ma rację bytu?
Ma rację bytu. I misja którą ma do zrealizowania jeszcze dość długo nie wygaśnie.
rozm. zb/nd /4.6.2011/
***
Kamiński kandydatem na prezesa IPN
Wyprowadzenie Instytutu Pamięci Narodowej ze ‘stanu bezwładu w jakim znalazł się w ostatnich miesiącach’ zapowiedział dr Łukasz Kamiński, jeżeli zostanie zaakceptowany przez Sejm na prezesa Instytutu
Rada IPN wybrała go jako kandydata na tę funkcję. Kamiński zapowiada ‘wygaszenie pionu śledczego’
Po wyłonieniu przez Radę IPN Kamiński powiedział że należy wiele zmienić w funkcjonowaniu Instytutu i w jego relacjach ze ‘światem zewnętrznym’. Szef Biura Edukacji Publicznej IPN powiedział że podstawowym zadaniem nowego prezesa będzie ‘przekształcenie IPN w sprawnie funkcjonujący urząd państwowy’, a do tego jest potrzebny jasny podział kompetencji i odpowiedzialności między poszczególnymi pionami IPN. Dodał że jego zdaniem prezes nie powinien brać na siebie roli wyroczni w sprawach historii Polski.
Kamiński uzyskał pięć głosów w dziewięcioosobowej Radzie IPN. – On zna i siłę i słabość Instytutu – podkreślił przewodniczący Rady IPN prof. Andrzej Paczkowski. Dodał że o wyborze Łukasza Kamińskiego zadecydowały jego kompetencje. Paczkowski powiedział dziennikarzom że ma nadzieję iż Sejm rozpatrzy tę kandydaturę na posiedzeniu zaczynającym się 8 czerwca.
Paczkowski dodał że rozmawiał już z marszałkami Sejmu i Senatu, zwracając im uwagę na sprawne przeprowadzenie wyborów prezesa IPN. – Żeby ta sprawa nie leżała w Sejmie i w Senacie – zaznaczył. Wakat na tym stanowisku trwa już od ponad roku po tym jak w katastrofie smoleńskiej zginął poprzedni prezes Instytutu Janusz Kurtyka. Do wyboru nowego szefa IPN wystarczy w Sejmie zwykła większość głosów. Na razie nie jest znane stanowisko klubów w tej sprawie.
– Jest to postać ciekawa, jest sprawnym organizatorem w BEP – skomentował rekomendację Rady IPN poseł Zbigniew Girzyński (PiS). – W układzie jaki się zarysował w Radzie IPN to nie jest wybór najgorszy, ja osobiście będę głosować za tą kandydaturą – dodał, zaznaczając że nie wie jaka będzie decyzja całego klubu.
Senator Łukasz Abgarowicz (PO) wskazał że jest to świeża sprawa i klub się tym nie zajmował. Dodał że parlament powinien łaskawym wzrokiem spojrzeć na kandydaturę wyłonioną przez Radę. – Myślę że parlament powinien uszanować tę decyzję – stwierdził.
Podczas przesłuchania przed Radą Kamiński podkreślił że należy usprawnić działanie czterech merytorycznych pionów Instytutu oraz zwiększyć uprawnienia wiceprezesów.
Jednak jego zdaniem powinno się stopniowo wygaszać działalność pionu śledczego. – Ten proces już trwa, m.in. wskutek ubiegłorocznej uchwały Sądu Najwyższego o przedawnieniu tych zbrodni komunistycznych które są zagrożone karą do 5 lat więzienia – wskazał szef BEP. Zaznaczył że potrzebne jest przeprowadzenie tzw. akcji ostatniej szansy by spróbować ujawnić nieznane dotychczas zbrodnie. Ustawa o IPN przewiduje że karalność zabójstw przedawnia się w 2030 r. a dziesięć lat wcześniej wszystkich innych zbrodni komunistycznych.
Kamiński zwrócił uwagę na wolną pracę pionu lustracyjnego. Obecnie sprawdza się rocznie 5 tys. oświadczeń lustracyjnych, a łącznie jest ich sto kilkadziesiąt tysięcy. Kolejne będą składane po jesiennych wyborach. W ocenie Kamińskiego, przyspieszenie tych prac byłoby możliwe poprzez nadanie prokuratorom pionu prawa do samodzielnych poszukiwań archiwalnych, a nie jak dotychczas tylko za pośrednictwem pionu archiwalnego.
Kamiński podkreślił, że należy też zadbać o kadrę IPN poprzez wypracowanie jasnych i przejrzystych procedur oraz wprowadzenie konkursów, jeżeli chodzi o przyjmowanie nowych pracowników.
Kandydat na prezesa IPN chce także szerszego otwarcia Instytutu na środowiska z którymi obecnie pracuje. Chodzi o ofiary obu systemów totalitarnych i opozycjonistów. – Wydaje się że działalność Instytutu powinna być z tymi środowiskami konsultowana – mówił Łukasz Kamiński. Chodzi też o lepszą współpracę z muzeami.
Inne powinny być również procedury udostępniania archiwów IPN które powinny zmierzać do tego by badacz mógł sam wyszukiwać interesujące go dokumenty a nie robić to poprzez pracowników Instytutu.
Przesłuchania i sam wybór nowego szefa IPN budzą również zainteresowanie za granicą. W Rosji organizacje takie jak Memoriał, zajmujące się badaniem represji okresu komunistycznego i odsłanianiem białych plam własnej historii, z uznaniem patrzą na osiągnięcia polskich historyków i obserwują z uwagą, jak potoczą się losy Instytutu Pamięci Narodowej po tragicznej śmierci dobrze znanego tu prof. Janusza Kurtyki. Wielu rosyjskich naukowców korzysta z możliwości współpracy z polskimi kolegami i dostępu do naszych archiwów dzięki IPN. Pogłoski o ograniczeniu działalności tej instytucji, cięciach budżetowych lub nawet całkowitej zmianie profilu działania wywołują ich zrozumiały niepokój.
zb/pf/nd /1.6.2011/
ŁUKASZ KAMIŃSKI
urodził się w 1973 r. Jest doktorem historii, absolwentem Instytutu Historycznego Uniwersytetu Wrocławskiego. Swoją karierę w IPN zaczynał w 2000 r. jako naczelnik Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej we Wrocławiu, następnie kierownik Referatu Badań Naukowych, Dokumentacji i Zbiorów Bibliotecznych. Jest pomysłodawcą i kierownikiem Letniej Szkoły Historii Najnowszej, członkiem redakcji półrocznika Pamięć i Sprawiedliwość i redakcji Encyklopedii Solidarności oraz kolegium Biuletynu Instytutu Pamięci Narodowej, Komitetu Redakcyjnego słownika biograficznego ‘Konspiracja i opór społeczny w Polsce 1944-56’, Rady Redakcyjnej kwartalnika Soudobe Dejiny (Republika Czeska), Rady Naukowej pisma Caiatele CNSAS (Rumunia)
Kamiński jest członkiem Rady Naukowej Instytutu Badania Reżimów Totalitarnych (Republika Czeska). Jest szefem Biura Edukacji Publicznej IPN, został powołany przez prezesa IPN Janusza Kurtykę w 2009 r. W polu jego zainteresowań są dzieje społeczne PRL
Jest autorem i współautorem ponad trzystu publikacji naukowych i popularnonaukowych. Napisał m.in. monografię ‘Strajki robotnicze w Polsce w latach 1945-48’, ‘Polacy wobec nowej rzeczywistości 1944-48. Formy pozainstytucjonalnego, żywiołowego oporu społecznego’. Kamiński zainicjował i współorganizował kilka ważnych międzynarodowych konferencji naukowych na temat systemu komunistycznego i komunistycznego aparatu represji współorganizowanych przez Instytut Pamięci Narodowej które zgromadziły uczonych o najwyższej światowej renomie: ‘Komunistyczny aparat bezpieczeństwa w Europie Środkowo-Wschodniej 1944/45-89’ w 2005 r.; ‘Kryzysy systemu komunistycznego 1953-89’ w 2006 r.; ‘Międzynarodowy ruch komunistyczny 1944-56’ w 2007 r. W 2009 r. został odznaczony przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski
oprac. jac
***
Prokurator IPN obawia się o życie
Dzięki projektowi IPN ‘Twarze bezpieki’ można poznać personalia pracowników Urzędów Bezpieczeństwa w poszczególnych miastach. Na planszach przedstawiono nie tylko fotografie funkcjonariuszy, lecz także ich życiorysy i przebieg służby
Bezpieczeństwo prokuratorów Instytutu Pamięci Narodowej prowadzących śledztwa w sprawie morderstw księży w okresie PRL może być zagrożone
W ostatnim czasie odnotowano kilka przypadków które mogą świadczyć wręcz o zagrożeniu ich życia. Zawiadomienie w tej sprawie trafiło do prokuratury.
Sprawa dotyczy prokuratora Mariusza Rębacza z warszawskiego pionu śledczego IPN, który – w ramach większego zespołu – prowadzi śledztwo w sprawie funkcjonowania tzw. związku przestępczego w komunistycznym Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, który miał dokonywać zabójstw działaczy opozycji i duchowieństwa.
Zespół prokuratora Rębacza zajmuje się szczególnie intensywnie wątkiem śmierci ks. Stanisława Suchowolca.
W ramach tego śledztwa prokuratorzy mieli poczynić nowe ustalenia, co mogło wpłynąć na ich bezpieczeństwo. W ostatnim czasie dwukrotnie miało dojść do sytuacji niebezpiecznych dla Rębacza, mogących nawet nieść zagrożenie dla jego życia. Prokurator w tej sprawie skierował zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa.
– Do Prokuratury Rejonowej Białystok-Południe w Białymstoku 4 marca 2011 r. wpłynęły materiały procesowe zgromadzone na podstawie zawiadomienia prokuratora Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu w Warszawie – informuje prokurator rejonowy z prokuratury Białystok-Południe Marek Winnicki.
Prokuratura nie udziela informacji na temat szczegółów sprawy, podobnie jak prokurator IPN. – Ze zrozumiałych względów nie chcę komentować sprawy – powiedział prokurator Mariusz Rębacz.
– Potwierdzam że w ostatnim czasie osoba ta zgłosiła informację na temat zagrożenia, w jakim miała się znaleźć – informuje Piotr Dąbrowski, naczelnik pionu śledczego warszawskiego oddziału IPN.
Prokurator również nie chce podać bliższych szczegółów sprawy, zaznacza że ‘postępowanie przygotowawcze z zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa złożonego przez wskazaną osobę prowadzone jest przez Prokuraturę Rejonową Południe’, dlatego ‘Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu w Warszawie nie jest uprawniona do udzielania jakichkolwiek informacji na temat sprawy’.
Dąbrowski podkreśla że ‘w przeszłości w tutejszej Komisji nie było przypadków zgłaszania przez prokuratorów informacji na temat jakichkolwiek zagrożeń z którymi spotykali się oni w związku z prowadzonymi śledztwami’.
Jednak w związku z prowadzonymi przez IPN śledztwami dochodziło do różnych niejasnych sytuacji które mogły być efektem działań tzw. nieznanych sprawców. Prokuratorzy jednak nie chcą tego oficjalnie komentować. Z różnymi przypadkami spotykali się także pracownicy innych działów Instytutu.
– Oczywiście że się spotkałem. O niektórych nie mogę mówić. Moim zdaniem to były różnego rodzaju prowokacje które miały za zadanie mnie skompromitować, tak przynajmniej to odczuwałem. To są rzeczy nie do udowodnienia – podkreśla prof. Jan Żaryn, historyk IPN, wykładowca UKSW i UW.
– To zdarzyło się w okresie kiedy byłem dyrektorem Biura Edukacji Publicznej IPN i doradcą prezesa Janusza Kurtyki, przy czym być może byłem zbyt wyczulony, ale wydaje mi się że niektóre z tych zakodowanych w pamięci spotkań miały właśnie charakter prowokacji – mówi.
Profesor Jan Żaryn jako przykład podaje zdarzenia towarzyszące cyklowi wystaw Twarze bezpieki.
– One były realizowane przez naszych pracowników – Biura Edukacji Publicznej i oddziałowych biur edukacji publicznej. Szczególnie, o ile pamiętam, w Łodzi pracownicy otrzymywali takie telefony które można zakwalifikować jako próbę zastraszania. Natomiast każdej z tych wystaw towarzyszyła działalność nieznanych osób które nocą próbowały te wystawy niszczyć. Zatem można to potraktować jako cichą działalność niegdysiejszych nieznanych sprawców. Choć oczywiście są to rzeczy nie do udowodnienia – przyznaje prof. Żaryn.
Historyk wiąże wzrost takiej aktywności z działaniami zmarłego prezesa IPN. – Jak Janusz Kurtyka został prezesem IPN, to podjął wraz z późniejszym dyrektorem pionu śledczego Dariuszem Gabrelem decyzję o tym by prokuratorzy przede wszystkim zajęli się sprawami lat 70 i 80, czyli pobiciami, próbami mordów, różnego rodzaju represjami wobec działaczy Solidarności – przypomina Żaryn.
– Sens tej strategicznej decyzji był taki że są to jeszcze dzisiaj osoby żyjące, na tyle sprawne że mogą odpowiadać świadomie za swoje niegdysiejsze czyny przestępcze. I to oczywiście musiało w tym środowisku, wraz z innymi sygnałami, choćby ustawą dezubekizacyjną czy innymi jeszcze działaniami IPN, jak np. wystawy Twarze bezpieki, stworzyć taki klimat w którym ci funkcjonariusze poczuli się zagrożeni. Przede wszystkim ci którzy mentalnie pozostali w epoce peerelowskiej i którzy uważają że należy bronić swoich interesów nadal przy użyciu pozaprawnych metod – podkreśla Żaryn.
Rębacz, składając zawiadomienie, jednocześnie chciał wyłączenia białostockiej prokuratury z rozpatrywania tej sprawy. – Wraz z wnioskiem zawiadamiającego o wyłączenie jednostek prokuratury z Białegostoku z prowadzenia postępowania w powyższej sprawie materiały przesłane zostały do Prokuratury Okręgowej w Białymstoku w celu zajęcia stanowiska w przedmiocie wyłączenia tutejszej prokuratury – mówi Winnicki.
Wniosek ten przeszedł wszystkie szczeble instancyjne, prokuraturę okręgową, apelacyjną, aż znalazł się w Prokuraturze Generalnej która ma zdecydować, która prokuratura ma zająć się dochodzeniem w tej sprawie. Prokurator Rębacz wielokrotnie interweniował u przełożonych w związku z tymi zagrożeniami ale nie spotkało się to z należytą rekcją. Zaprzecza temu jednak naczelnik warszawskiego pionu śledczego. – W związku z tym zgłoszeniem wymienionemu udzielono stosownej pomocy – odpowiada Piotr Dąbrowski.
– W okresie kiedy żył Janusz Kurtyka IPN był instytucją bardzo ważną i silną w przestrzeni publicznej, dlatego być może ci tzw. nieznani sprawcy nie mieli takiej odwagi czy sprawności organizacyjnej by za bardzo się wychylać. Natomiast nie zdziwiłbym się, choć nie mam na to żadnych dowodów, by rzeczywiście teraz prokuratorzy pionu śledczego zajmujący się właśnie tymi sprawami z lat 70 i 80 czy też bardzo ważną, rozbudowaną sprawą o związku przestępczym, odczuwali jakiś dyskomfort w swojej pracy – ocenia prof. Żaryn.
– To w gruncie rzeczy pytanie do organów państwa które powinny chronić swoich urzędników oraz – w tym przypadku prokuratorów którzy podejmują się niebezpiecznych misji – czy w dostateczny sposób gwarantują minimum bezpieczeństwa – zastanawia się historyk.
– Ja mam nadzieję że skoro za czasów Janusza Kurtyki to bezpieczeństwo było gwarantowane, to i dzisiaj na pewno kierownictwo IPN też chciałoby ten poziom, tę kuratelę utrzymać. Pytanie tylko czy poza IPN-owskie służby państwa są zdeterminowane by dawać takie jednoznaczne sygnały że prokuratorzy są wolni od jakichkolwiek nacisków, chronieni w razie ewentualnych szantaży czy prób nadwyrężenia poczucia ich misji która towarzyszy zawsze tego typu śledztwu – mówi prof. Żaryn.
Śledztwo w sprawie związku przestępczego w MSW (któremu szefował Czesław Kiszczak) obejmuje obecnie 45 wątków, m.in. kierowania zabójstwem ks. Jerzego Popiełuszki czy wyjaśnienia okoliczności tajemniczych śmierci kapłanów: Stanisława Suchowolca, Stefana Niedzielaka i Sylwestra Zycha. Prokuratorzy IPN już wcześniej przyznali że zgon ks. Niedzielaka nie był nieszczęśliwym wypadkiem i pewne jest że kapłan został zamordowany. Również w przypadku ks. Suchowolca prokurator Rębacz oceniał że jego śmierć była efektem działań osób trzecich.
zb/nd /7.5.2011/
/zdj. – otwarcie wystawy Twarze warszawskiej bezpieki /2007/
***
Wypełnia misję ojca
Rozmowa z Pawłem Markiem Kurtyką, współzałożycielem Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010, współzałożycielem i prezesem Stowarzyszenia Studenci dla Rzeczypospolitej
Stowarzyszenie Archiwum Solidarności domaga się usunięcia pana z kapituły Nagrody Kustosz Pamięci Narodowej. Oświadczenie w tej sprawie odczytał na posiedzeniu kapituły przewodniczący stowarzyszenia prof. Andrzej Friszke, a sprawę kilka dni temu nagłośniła prasa. Wie pan dlaczego nie chcą pana w kapitule?
Profesor Friszke nie złożył formalnego wniosku o usunięcie mnie, przede wszystkim z powodu braku możliwości prawnej. Przeczytał uchwałę zarządu stowarzyszenia Archiwum Solidarności którego jest prezesem i według którego nie powinienem wchodzić w skład kapituły. Kiedy zobaczył że nie wywołało to oczekiwanej reakcji członków kapituły – wyszedł z posiedzenia. Potem pracownicy IPN wyjaśnili mu na jakich zasadach zostałem dołączony do gremium.
Stowarzyszenie uważa że nie spełnia pan wymagań stawianych członkom kapituły.
W kapitule zasiadają laureaci nagrody. W tym gremium powinien się znaleźć mój ojciec który jednak otrzymał nagrodę pośmiertnie. Co do obecności innych osób spoza grona laureatów to zasady precyzuje regulamin nagrody. Poza tym zwyczaj by w razie niedyspozycyjności bądź – jak w tym wypadku – śmierci laureata wyznaczać osoby mające prawo do reprezentowania laureata, jest przyjęty zarówno w tym gremium, jak i w podobnych na całym świecie. Uchwała o włączeniu mnie do kapituły została przyjęta z jednym tylko głosem wstrzymującym się.
Uważa pan że ma kwalifikacje by decydować komu przyznać nagrodę?
W kapitule reprezentuję siebie i mam nadzieję że także mojego zmarłego ojca który był pomysłodawcą tej nagrody, stworzył ją od podstaw i dzięki któremu uzyskała ona obecny prestiż. Cała nasza rodzina była emocjonalnie związana z misją jaką tata wykonywał pracując w IPN. Poczucie znaczenia historii było i jest wśród nas bardzo silne. Zarówno stopień wiedzy w tym zakresie jak i znajomości środowisk kultywujących pamięć o polskich bohaterach, często zapomnianych, których pamięć przywracał do świadomości społecznej Janusz Kurtyka z ogromnym wysiłkiem od ponad dziesięciu lat, mam, moim zdaniem, znacznie większy od powszechnego. Uważam że prof. Friszke nie zna moich kompetencji.
Nie zamierza pan więc rezygnować z członkostwa w kapitule?
Nie ma ku temu żadnych powodów.
rozm. at/rp/ /2.5.2011/
Kategoria Polska















































































































































































