Adamek chce do nieba!
Rozmowa z najlepszym polskim bokserem Tomaszem Adamkiem
Gdzie jest granica między miłością a nienawiścią?
Nie znam uczucia nienawiści. Znam miłość. Jesteśmy z żoną razem już 14 lat, kochamy się, kocham przyjaciół, nie mam wrogów i dlatego nie myślę, by chrześcijanin powinien nienawidzić. Jeżeli upadnę, zaraz się spowiadam. Nigdy nie miałem takiej okazji w życiu, by kogoś nienawidzić.
W takim razie, gdzie jest granica między szermierką na pięści – jak nazywasz boks – a przemocą czy agresją, która przecież jest niezbędna, by w tej dyscyplinie osiągnąć sukces?
Boks to jest szermierka na pięści! Dlatego do ringu zawsze wchodzę z wielką wiarą. Proszę Boga o siłę, o ducha walki, bym nie zwątpił (tak jak bywa w niektórych walkach – chociażby ostatnio Briggs w walce z Kliczko, który dużo krzyczał, ale jego serce było puste i nie miał tego ducha). Boks to nie jest bójka. Bójki odbywają się na ulicy. Jeżeli jestem w ringu inteligentny, to uniknę ciosów, a zadam je, szybkie, i uciekam z miejsca, nie biję się.
Ale jednak tam jest potrzebny jakiś element agresji.
Nie ma agresji! To jest adrenalina. A agresja? Jeśli będę chciał być agresywny wobec przeciwnika, to stracę siły po dwóch rundach. A ja mam mieć siły na 12 rund. To jest szermierka na pięści, a kto jest mądrzejszy – jest mistrzem.
Ale szermierka kojarzy się z czymś czystym, białym. Takie są nawet stroje szpadzistów. A wy lejecie się po twarzy…
Bo boks to sport kontaktowy i nie da się uniknąć rozcięć czy zderzeń. W zapasach czy w judo nie zadaje się ciosów, a jednak zapaśnika czy judokę poznasz na ulicy od razu.
‘Jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi!’ – mówi Jezus…
Ale myślę, że Pan Jezus nie mówił tego do bokserów (śmiech) tylko do tych, którzy są krzywdzeni, aby nie odpowiadali tym samym. W boksie raczej na zadany cios oddaję 3 albo 4 (śmiech).
Czy Tomasz Adamek widzi Boga jedynie jako tego, który zapewnia mu sukces, czy też przegranego, wyrzuconego poza miasto Skazańca? Co cię pociąga w Jezusie – siła czy bezbronność?
Jezus jest moją siłą! Jak śpiewamy w jednej z piosenek: ‘Jezus siłą mą’. Jezus jest mą nadzieją, jest dla mnie wszystkim. To nie jest tak, że dzisiaj się modlę, bo chcę zwyciężać. Modlę się, bo chcę iść do nieba! I to daje mi siłę i wiarę.
Jezus, jakiego znamy z Ewangelii: silny, wywracający stoły kupców, zwycięski w dniu zmartwychwstania, ale też bezbronny, opluty, wyszydzony, zbity. Który jest ci bliższy?
Dziś, kiedy proszę Jezusa o potrzebną mi siłę, On mi ją daje. Dlatego widzę Pana Jezusa potężnego, silnego, który i mnie daje swą siłę. Zresztą myślę, że nie tylko ja, ale chyba każdy, zwłaszcza w chwilach słabości czy choroby, woła do Jezusa: Panie, daj mi siły, daj mi łaski, bym był zdrowy, bym powstawał, bym zwyciężał! Bo przecież właśnie w słabościach, w cierpieniach, które nas dotykają, czy w chorobie najbardziej łączysz się z Jezusem. Albo gdy ktoś bliski umrze. Kiedy umarł mój tata, to na pewno moja mama się łączyła w modlitwie z Jezusem w tym bólu. Z tym Jezusem w Ogrójcu. Bo tak jest w chwilach, gdy ktoś od nas odchodzi. To naturalne u człowieka wiary. Ale widzę, że dotykamy tu poważnych, wręcz głębokich tematów teologicznych, a moja wiara jest prosta…
Psalm 144: ‘Błogosławiony Pan – Opoka moja, On moje ręce zaprawia do walki, moje palce do wojny’. To twoje motto?
Dostałem od Pana Boga talent, grałem w piłkę, w koszykówkę, praktycznie niemal każdego sportu próbowałem, a jednak trafiłem do Górala Żywiec i tam był mój pierwszy kontakt z boksem. Po kilku latach czułem przesyt. Odszedłem. Ale po dwóch latach wróciłem. Bo to, co robię, jest moim przeznaczeniem. W to wierzę. I jestem do dziś w tej dyscyplinie, do której Bóg dał mi talent i siły. Dziś mieszkam w Ameryce, choć jeszcze pięć lat temu, gdyby mi ktoś powiedział, że to właśnie tu będzie moje miejsce, to bym powiedział, że jest niepoważny. A jednak Pan Jezus takie drogi mi wyznaczył i jestem tu, gdzie jestem, za co Mu dziękuję.
Czy nie masz wrażenia, że to, co robisz na ringu, pozostaje w sprzeczności z Bogiem, jakiego znamy z Biblii?
Ale przecież duża część Pisma Świętego to właśnie opisy walki!
Często mówisz, że masz jasno określony cel: mistrzostwo świata w trzeciej kategorii wagowej. A jeśli się nie uda? Obrazisz się na Boga, czy za Hiobem powiesz: Pan dał i zabrał Pan. Niech będzie Bóg uwielbiony?
Na pewno się na Boga nie obrażę. Kiedy byłem jeszcze ministrantem, a już boksowałem, nie myślałem o mistrzostwie świata. Z biegiem czasu, widząc starszych kolegów osiągających sukcesy, pojawiła się myśl o zostaniu zawodowcem. Potem, gdy już nim zostałem, widziałem i czułem, że się rozwijam, wiedziałem, że to jest właśnie moja droga i często w modlitwie prosiłem, aby zostać mistrzem świata. Droga była ciężka i non stop pod górę, pełna wzlotów i upadków. Czasem już traciłem nadzieję, że uda mi się osiągnąć cel, ale to się stało! I to w niezwykłych okolicznościach. Podejmowałem walkę o mistrzostwo świata ze złamanym nosem. I zdobyłem to mistrzostwo świata! Potem broniłem tego tytułu i zdarzyła się porażka. Było smutno. Byłem słaby, straciłem dużo wagi. Zastanawiałem się, dlaczego tak się stało. Czułem, że nie byłem sobą. Ale gdy potem zmieniłem kategorię wagową, zrozumiałem, że było to dla mnie lepsze. Opłaciło się raczej przegrać niż stracić życie czy zdrowie na ringu. I gdy zdobyłem ten drugi pas, utwierdziłem się w przekonaniu, że to jest moja droga. Wiedziałem, że to jest moje przeznaczenie, bo powiedziałem żonie przed walką o mistrzowski pas z Cunninghamem, trzykrotnym mistrzem świata: ‘Dorota, jeżeli wygram tę walkę, to jest to znak od Pana Boga, że mamy jechać do Ameryki’. I wygrałem. W sierpniu przyleciałem do Ameryki. Wtedy pojawiła się propozycja przejścia do wagi ciężkiej. I znów zacząłem pytać: ‘Panie Jezu, czy to dobra, właściwa droga?’. Czy spróbować zawalczyć o ten trzeci pas? Czy Jezus da mi tyle siły i łaski? Spróbowałem. I pokonałem Andrzeja Gołotę. Po kolei idę jakby do przodu. I jak obiecałem kiedyś kibicom, że będę kiedyś mistrzem świata wagi ciężkiej, to jeśli Pan Bóg wysłucha mojego wołania i wszystkich tych, którzy się za mnie modlą, to będzie to wspaniałe uwieńczenie mojej kariery. A jeśli to się nie uda, to znaczy tylko tyle, że nie było to zgodne z wolą Bożą. Człowiek może mieć plany i marzyć o wielu rzeczach, ale plany Boże często są inne od naszych… Kto by pomyślał, że chłopak z Gilowic wyjedzie do Ameryki w 2005 r. i będzie walczyć na amerykańskich ringach. Zatem jeśli to jest zgodne z wolą Boga i mieści się w Jego planach, to wiem, że kiedyś będę tym mistrzem. I z taką wiarą idę przez życie.
Skąd się ta wiara w tobie rodzi?
Z modlitwy. Modlę się codziennie na różańcu. Od lat modlimy się wspólnie z żoną na różańcu. Niekiedy dwa, trzy razy dziennie, podczas jazdy samochodem. Kiedy nie pomodlę się Różańcem, to po prostu dziwnie się czuję, jakby czegoś brakowało… Przed każdą walką całą sobotę poświęcam na to, by być sam. Jestem wtedy tylko z Dorotą, z rodziną. Wtedy modlimy się wspólnie. To jest zawsze specjalny dzień takiego ‘odejścia’ od ludzi. Wtedy już nie ma dziennikarzy, jest po prostu specjalny dzień na łączność z Panem Jezusem.
O co modlisz się przed walką? Mówisz: Panie Boże, niech ten Grant się wywróci, Arreola poślizgnie, a Adamek znokautuje?
Nie, nigdy tak nie myślę! Proszę Boga o zwycięstwo, o dobrą i szczęśliwą walkę. Żebyśmy obaj zeszli z ringu zdrowi.
Nie boisz się, że ludzie będą oskarżać cię o hipokryzję? Tu gada o Bogu, a tam wali gościa w łeb?
Ależ o tym mówią cały czas i piszą na forach internetowych! Jednak to piszą ludzie z tej drugiej strony. Myślę że może niewielu ale przynajmniej kogoś to moje mówienie głośno o Panu Bogu ruszyło. Że dotknęło czyjegoś serca. To że zawsze po walce wskazuję na niebo, które jest prawdziwym źródłem zwycięstw, i to Jezus daje mi siłę. Wiem że to już niejednego trąciło i dziś przynajmniej inaczej patrzą na wiarę. To wiem na pewno. Ilu? Tego nigdy się nie dowiem…
Wstajesz rano, otwierasz komputer i patrzysz ile nowych artykułów jest o tobie w necie?
Najpierw zawsze robię znak krzyża… A internet jest właściwie moim jedynym łącznikiem ze światem, zwłaszcza z Polską, bo nie mamy tu w Stanach nawet polskiej telewizji.
Kiedy będziesz spełnionym sportowcem?
Myślę, że w pewnym sensie już jestem spełniony, bo w kategoriach, w których występowałem, zdobyłem mistrzostwo świata. A jeżeli jeszcze uda mi się zdobyć tytuł wśród ciężkich, to będę mieć satysfakcję, że zostanę zapamiętany jako ten mały ciężki, który był rzeczywiście dobry i dzięki wierze, której mu nigdy nie brakowało, został mistrzem.
Kiedy będziesz spełnionym człowiekiem?
Jak osiągnę niebo.
rozm. mł/bk/gn /21.11.2010/
Tomasz Adamek – ur. 1 grudnia 1976 r. w Żywcu, polski bokser, były zawodowy mistrz świata org. IBF i IBO w kat. junior ciężkiej oraz WBC w kat. półciężkiej, medalista mistrzostw Europy amatorów, międzynarodowy mistrz Polski. Założyciel klubu sportowego KS Cios-Adamek w Gilowicach
***
Adamek odpiera ‚zarzuty’
‚Zarzut’ 1: Adamek obnosi się ze swoją religią
Tomasz Adamek: To znaczy co robię – mówię, że wierzę w Boga, jak mnie o to pytają dziennikarze? Powinienem kłamać, by się niektórym przypodobać? Nigdy nie mówię o mojej wierze, jeśli nie zostanę o nią zapytany, nie nadużywam imienia Pana Boga nadaremnie. Nie chodzę w koszulce z Jezusem Chrystusem, nie prawię nikomu kazań. Po walce dziękuję wszystkim, którzy mi pomagają, dziękuję też Panu Bogu.
W USA ten gest podzięki znają wszyscy choćby ze stadionów National Football League, gdzie widzą go kilkadziesiąt razy w ciągu każdej soboty. Dziesiątki milionów każdej niedzieli widzi jak zawodnicy łączą się w krótkiej modlitwie przed każdym meczem. To samo co ty robi większość bokserów po każdej walce.
Tomasz Adamek: I nikomu to nie przeszkadza, bo Stany to bardzo tolerancyjny kraj. W Europie, także w Polsce, zaczyna wypadać nie wierzyć w Boga. Ja nikogo nie dyskryminuję, nikomu nie mówię w co ma wierzyć, nikogo nie nawracam na siłę. Wielu z moich przyjaciół to np. muzułmanie. I to jest moja wada?
‚Zarzut’ 2: Adamek jest pazerny na pieniądze
Tomasz Adamek: Słyszałem to już wiele razy. Kiedyś się takimi opiniami może nie przejmowałem, ale zwracałem na nie uwagę. Teraz już nie. Jeśli ktoś nie rozumie co znaczą słowa bokser zawodowy, to jest jego problem, nie mój. Moja pazerność polega na tym, żeby być jak najlepiej wynagradzanym za ciężką pracę? To niech będę pazerny. Ja nie mam 40 lat na wyrobienie emerytury, mam ich dziesięć. Nikt nie mówi – jeszcze – że nie trenuję, wszyscy widzą, że daję z siebie na ringu sto procent. Gdyby tak nie było, nikt by mnie nie oglądał. Mam kontrakty reklamowe, bo właśnie ciężką pracą na treningach na nie zasłużyłem. Nikt mi nic nie podarował za darmo i nikt nie żałował ze mną współpracy. Mam teraz propozycję jednej z największych firm sprzętu sportowego na świecie, która chce podpisać ze mną indywidualny kontrakt – też z dobroci serca? Czasami słyszę, że wszędzie chodzę w dresach Portfela. Chodzę, bo mi wygodnie, mam chyba z 15 różnych zestawów – dresy, koszulki, nie trzeba ciągle prać i do tego szanuję sponsora. W Polsce jak byłem dwa razy w tej samej żółtej koszuli w telewizji, to zaraz się wszyscy przyczepili, że Adamek ma tylko jedną. Wróciłem do Stanów i kupiłem od razu ze 30 koszul, ale tutaj ich chyba nigdy nie wykorzystam, bo ludzie nie mają obsesji ciuchów. Nikt z Portfela do mnie nie dzwoni, jak wyjdę w czymś innym, nie mam takiej klauzuli w kontrakcie. Postawiłem w 2005 r. wszystko na jedną kartę wyjeżdżając do Stanów Zjednoczonych rywalizować z nieporównywalnie silniejszą niż w domu konkurencją. Mógłbym się wtedy obijać w nieskończoność po galach w Polsce, ale straciłbym talent, do niczego sportowo i finansowo bym pewnie nie doszedł. Jak się mają dziś polscy bokserzy, którzy byli przed laty wspaniali, ale zostali nad Wisłą? Wszyscy wiemy. Jak trudno przebić się w Stanach radzę zapytać tych, którzy próbowali i się nie udało. Ci, którzy z zazdrości – bo to nic innego – liczą moje pieniądze, powinni zrobić to samo co ja: kupić bilet i polecieć do USA, zrobić karierę, być na pierwszych stronach gazet. Bez względu na to, jakiej są profesji. Jak im się uda, to dopiero wtedy będziemy rozmawiać jak równy z równym. Jestem dumny z tego co tutaj osiągnąłem, bo mam do tego prawo. I dumny z tych, którzy potrafią to docenić.
‚Zarzut’ 3: Adamek walczy z kelnerami i nabiera kibiców. Na przykład walcząc z Maddalone
Tomasz Adamek: To najczęściej zarzut tych samych, co na różnych forach internetowych ukrywają się pod pseudonimami i dają mi rady jak trenować, z kim walczyć, jak prowadzić karierę. To śmieszne i żenujące jednocześnie. Panowie i panie, kimkolwiek jesteście schowani za swoimi pseudonimami, zrozumcie jedną rzecz jak najszybciej: wasze opinie nie mają żadnego wpływu na moją karierę lub samopoczucie. Tak naprawdę piszecie do lustra, do samych siebie, kompromitując się przed ludźmi, którzy wiedzą 100 razy więcej o boksie. Każdy anonim lubi być odważny, bo go nikt nie może publicznie ośmieszyć. Kelnerzy? Nikt z czołówki pięściarzy wagi ciężkiej nie ma tylu pojedynków z wymagającymi rywalami, co ja w tym roku. Na tym poziomie walczy się najwyżej dwa razy w roku. Nikt tyle nie walczył, można sprawdzić i to sięgając dobrze w przeszłość. Nie musiałem walczyć z Crisem Arreolą w Kalifornii, gdzie wysłano mnie ‘na pożarcie’. Nie musiałem walczyć z mającym pojedynek życia Michaelem Grantem, tak wiele ryzykować, tylko czekać na Kliczków, zabrać milion czyli jedną piątą tego, co by się należało i cały szczęśliwy iść do kasy. Ale tego nie zrobiłem.
Co do Vinnego Maddalone – nigdzie nie twierdziłem, że biorę go bo Vinny walczy jak Kliczko. Biję się z nim bo w przyszłym roku będę walczyć o tytuł i potrzebuję walk w ciężkiej, które kończą okres przygotowawczy – taki jest system mojego trenera Rogera Bloodwortha. Walczę z Vinnym, bo on gwarantuje widowisko, umie i lubi się bić, a ja chcę walk, po których ludzie wstają z miejsc i biją oklaski. Nie tylko jednemu pięściarzowi, temu co wygrał – oklaski mają być dla jednego i drugiego, że pokazali walkę, że się nie przepychali i klinczowali przez 12 rund. Maddalone w ostatnich trzech latach przegrał tylko dwie walki, obie na punkty – z ciągle niepokonanym Bojcowem (27-0) i byłym mistrzem świata Mormeckiem (35-4). W Europie moja walka z Maddalone byłaby wielkim szlagierem. Niektórym rodakom nad Wisłą oczywiście się nie podoba…
‚Zarzut’ 4: Amerykanie docenią Polaka bardziej niż rodacy
Tomasz Adamek: Nam, Polakom, zawsze było ciężko w życiu i lubimy tych, którym się nie udało. Jak ktoś coś potrafi, osiągnie sukces, zaraz go atakujemy, chcemy ściągnąć do dołu. Szkoda, że tak jest, ale o tym chyba wszyscy wiedzą? Komentator telewizyjny mojej walki z Grantem w Polsacie widział moją przegraną, a w Stanach wszyscy komentatorzy ocenili, że wygrałem bez problemu. Fachowa prasa w USA dobrze oceniła walkę Krzyśka Włodarczyka w obronie pasa WBC, dostał przychylne oceny, a w polskiej gazecie codziennej widziałem tytuł, że ‘uśpił kibiców’. Ja przyzwyczaiłem się do tego, że są tacy Polacy, którzy zawsze życzą mi przegranej. Walczę dla tych drugich…
asinfo /5.10.2010/
***
Władimir Kliczko chce walczyć z Adamkiem
– W przyszłym roku bardzo chciałbym walczyć z Tomaszem Adamkiem – powiedział Sports Illustrated Władimir Kliczko (55-3, 49 KO)
– Jego przejście do wagi ciężkiej jest imponujące, rozwija się świetnie – dodał. Ukrainiec nawiązał też do braku odpowiednich przeciwników
– Potrzeba więcej nazwisk w wadze ciężkiej. Nie mogę wiecznie czekać na kogoś. Nie chcę, by moja kariera zależała od kogoś, kto nie chce ze mną walczyć. Teraz, gdy nie mam praktycznie wyboru, muszę walczyć z tymi, którzy chcą – powiedział sfrustrowany Kliczko.
– Nie jestem jeszcze staruszkiem – powiedział 34-letni Kliczko. – Wcale nie czuję się staro. Mój styl boksu sprawia, że mogę mieć długą karierę. Bardzo uważam na moją szczękę i zanim ktoś mnie trafi, ja go wcześniej znokautuję. Dla mnie boks jest jak szachy i powiem wam, że wciąż uwielbiam grać w tę grę – oświadczył.
Ukrainiec to mistrz świata wagi ciężkiej federacji WBO, IBF i IBO. Adamek (42-1, 27 KO) to były mistrz federacji WBC w wadze półciężkiej, a także były mistrz federacji IBO i IBF w junior ciężkiej. Od października zeszłego roku boksuje w wadze ciężkiej. Stoczył w niej cztery walki, wszystkie wygrał. 9 grudnia zmierzy się z Vincentem Maddalone w czasie gali w Prudential Center w Newark.
bokser.org /6.10.2010/
***
Adamek kontra Powietkin?
Teddy Atlas, trener występującego w wadze ciężkiej Aleksandra Powietkina (19-0, 14 KO) i zarazem ekspert stacji ESPN, przedstawił subiektywny obraz obecnej sytuacji w wadze ciężkiej
Za najlepszych uważa Władimira Kliczkę (55-3, 49 KO) oraz jego brata Witalija (40-2, 38 KO). Zaraz za nimi stawia Tomasza Adamka (42-1, 27 KO) i Davida Hayea (24-1, 22 KO)
Amerykański szkoleniowiec przyznaje, że możliwa jest walka jego podopiecznego z Adamkiem w 2011 r. Teraz 31-letni Rosjanin przygotowuje się do walki z Teke Oruhem (14-2-1, 6 KO), która odbędzie się 16 października. 2 tygodnie później Powietkina zobaczymy na ringu w Rostocku. Jego rywal nie jest jeszcze znany.
– Jeżeli mam wymienić najlepszych obecnie pięściarzy wagi ciężkiej, to na pierwszym miejscu są bracia Kliczko – twierdzi Atlas. – Nie są idealni. Zdarzają im się błędy, ale to czym się zajmują – robią najlepiej ze wszystkich. Popierają to wspaniałym przygotowaniem fizycznym… Podoba mi się Tomasz Adamek. Robi wszystko, co powinien, by pokazać się w tej kategorii. Nie mogę wykluczyć, że zmierzymy się z nim. A walka Rosja – Polska bez dwóch zdań przyciągnie wielkie zainteresowanie. Jednak nie dojdzie do niej teraz, raczej w przyszłym roku. Co do Davida Hayea, to powiem, że jest dobry w ofensywie. Bardzo dobry. Jednak nikt nie weryfikuje, na ile dobry jest w obronie. Jeśli są jeszcze jacyś pięściarze, których można wymienić, to stanowią oni raczej tylko drobne elementy w mozaice wagi ciężkiej – zauważa Atlas.
bokser.org /8.10.2010/
***
Polacy awansują
Kilku naszych bokserów awansowało w najnowszym rankingu federacji WBC. Coraz więcej Polaków jest w czołówce kategorii cruiser, gdzie na tronie zasiada Krzysztof Włodarczyk
W wadze ciężkiej czwarty jest Tomasz Adamek. Szybka wygrana nad Paulem Butlinem zaprocentowała też awansem Alberta Sosnowskiego, który jest trzynasty. Dwudziesty w tym zestawieniu jest Andrzej Wawrzyk.
W kategorii cruiser szósta pozycja przypadła Pawłowi Kołodziejowi. Ósmy jest natomiast młodzieżowy mistrz świata Tomasz Hutkowski, a dziewiąty promowany na następcę Adamka efektowny Mateusz Masternak. Największą niespodzianką jest natomiast awans aż na trzynastą pozycję Łukasza Janika, który jedyną porażkę poniósł przecież z rąk właśnie Masternaka.
Równie tłoczno jest w dywizji półciężkiej, gdzie widnieją cztery nazwiska naszych rodaków. Trzydziesty jest walczący za oceanem Andrzej Fonfara, którego za pięć tygodni czeka potyczka z mocno bijącym Anthony Doughtym. 21 jest nasz ostatni medalista mistrzostw świata Aleksy Kuziemski, a jedno miejsce wyżej niesprawdzony jeszcze na ringach zawodowych Paweł Głażewski. Tego ostatniego czeka jednak pierwszy poważny test 12 listopada, gdy stanie naprzeciw Czecha o znajomym nazwisku – Tomasem Adamkiem. Najwyżej stoją akcje Dawida Kosteckiego. Popularny Cygan utrzymał 3 miejsce.
W wadze super średniej jedynym naszym przedstawicielem jest 21 Piotrek Wilczewski, a w średniej 38 Grzegorz Proksa.
Czternastą pozycję w kategorii junior średniej zajmuje mieszkający na stałe w USA Paweł Wolak, a 25 wciąż niepokonany Damian Jonak.
31 w dywizji półśredniej jest Krzysztof Bienias, a ostatnim Polakiem we wrześniowym zestawieniu jest czterdziesty w wadze lekkiej Krzysztof Cieślak.
bokser.org /9.10.2010/
***
Marcin Daniec też kibicuje Adamkowi
/wpis z blogu Tomasza Adamka/
Życie codzienne płynie w USA znacznie szybciej niż w Polsce. Tutaj życie jest bogatsze w wydarzenia. Kilka dni temu gościł w naszej okolicy Marcin Daniec z nowym programem. Byliśmy z rodzinami na jego występie, a przy okazji mogliśmy porozmawiać. Zaskoczył mnie swoją wiedzą o boksie i powiedział, że z uwagą śledzi moje walki. Teraz wiem, że oprócz Jerzego Kryszaka – Marcin Daniec jest drugim kabareciarzem, który jest moim fanem. Pociesza mnie fakt, że do tej pory nic na mój temat jeszcze nie mówili na scenie, i że nie dałem im powodów do żartów.
Kolejna impreza, jaką zaliczyliśmy z Ziggym Rozalskim i naszymi żonami, to bankiet w hotelu Marriott w Nowym Jorku przed Paradą Pułaskiego. Było kilkaset osób, było dostojnie, wśród polonijnych działaczy i organizatorów parady. Sama parada odbyła się w niedzielę 3 października. Przepasany szarfą marszałka dumnie maszerowałem V Aleją Nowego Jorku. To piękna uroczystość z udziałem tysięcy uczestników i widzów na trasie. Uczestnikiem parady pierwszy raz byli też Mariusz Wach i Przemek Majewski.
Wieczorem przyleciał do Jersey City trener Roger Bloodworth i mieliśmy w hotelu sporo wolnego czasu na rozplanowanie moich treningów. W poniedziałek 4 października wystartowaliśmy z treningiem, którego pierwszym, a zarazem głównym, elementem było tarczowanie. Trener zaskoczył mnie kolejny raz. Cały tydzień do tarczowania zakładał malutkie rękawice, a nie wielkie jak tarcze. Kazał mi trafiać z dużą szybkością w te małe punkciki, co na początku sprawiało mi trochę kłopotów. Jakie było moje zdziwienie, kiedy po kilku rundach usłyszałem: Tomasz szybko się uczysz. Dostałem więc pochwałę za udane ćwiczenia uderzeń na tzw. punkt.
Trener przywiązuje dużą wagę do ćwiczeń mięśni rąk i klatki piersiowej przy pomocy BURN MACHINE, nazwijmy ją umownie kołowrotkiem. Wywijałem tym kołowrotkiem cały tydzień i musiałem robić dłuższe przerwy. Ćwiczenie to wymaga silnych rąk, ale i wzmacnia ręce.
W środę przyleciał do USA Piotr Wilczewski, który dołączy do Mariusza Wacha. Zaprosiłem ich do domu na obiad i pokazałem ćwiczenia na kołowrotku. Powiedzieli że ta maszyna wymaga silnych rąk. Ciekaw jestem, jak Piotrek Wilczewski z Ralfem Mendezem przygotują Mariusza Wacha do walki na gali Zaba Judaha. Tak naprawdę tuż obok mnie trenuje Mariusz Wach i w ten sposób rośnie mi konkurencja w wadze ciężkiej o gabarytach braci Kliczków!
Sporo jest w mediach o sytuacji w wadze ciężkiej. Pojawiają się kolejne komentarze co do zaplanowanych walk do końca roku. Kolejni znani pięściarze zapowiadają powroty do ringu.
Moja walka z Maddalone doczekała się już oficjalnego plakatu. Robię swoje, uczę się dalej pod okiem Bloodwortha. Doskonalę te cechy, które będą moim atutem w przyszłości. Muszę bowiem czymś zniwelować różnice wzrostu, wagi i siły ciosu, jaka jest w stosunku do takich mistrzów jak bracia Kliczkowie. Pamiętam walkę z Grantem i pamiętam co udawało się zrobić w ringu, a co jeszcze nie wyszło. Roger Bloodworth wie, które elementy musimy poprawić i w jakim czasie. To on zdecyduje, kiedy będę gotowy do walki o pas i nie martwi mnie, że coraz częściej w mediach pojawia się moje nazwisko jako pretendenta.
Żartuję w rozmowach z dziennikarzami, że jak kasa będzie się zgadzać to mogę walczyć już na początku 2011 r. Walka o tytuł mistrza świata i pas to najpierw uzgodnienie korzystnych warunków. Taka decyzja zapada po długich negocjacjach promotorów i prawników. Nigdy nie zgodzę się na walkę na warunkach takich, jak wyjazd na wycieczkę w systemie last minute, czyli za małe pieniądze. To jest dziś widoczne przy organizacji walk w ramach tzw. dowolnej obrony tytułu. W tej sytuacji taktyka jest prosta, wystarczy zostać pretendentem w kilku federacjach i poczekać na obowiązkową obronę mistrza. Wtedy warunki walki są znacznie korzystniejsze i to nie tylko finansowe. Wiemy jak to zrobić i mamy własną taktykę.
Medialne przymiarki Adamka do innych pięściarzy mogą być zaplanowanym działaniem PR. Warto prześledzić jak prowadzone są negocjacje i jak dochodzi do walk Davida Hayea czy braci Kliczków. W mediach często pomija się cel, który sobie postawiłem, czyli zdobycie tytułu mistrza świata w trzeciej kategorii wagowej. Nigdy jednak nie mówiłem w jakim czasie zdobędę ten upragniony tytuł.
Co bardziej niecierpliwi wysyłają mnie do ringu już teraz, bym walczył z braćmi Kliczkami, zapominając, że muszę najpierw nabrać potrzebnego doświadczenia. Skoro ostatnio wielu fachowców i jeden z braci Kliczków powiedział, że się rozwijam, to zaczynam wierzyć, iż ten mój cel jest coraz bliżej. Trening, ciężka praca nad taktyką, wiedza trenerska i dobre zdrowie to gwarancja walki o pas.
Tomasz Adamek /9.10.2010/
***
Twarzą w twarz z Maddalone
W Global Boxing Gym w New Jersey odbyła się pierwsza konferencja prasowa promująca walkę Tomasza Adamka (42-1, 27 KO) z Vinnym Maddalone (33-6, 24 KO). Pięściarze zmierzą się podczas zaplanowanej na 9 grudnia gali w Prudential Center
Vinny Maddalone: – Wiem, że nie jestem faworytem w tym pojedynku, ale ja z takiej pozycji startuję praktycznie całą moją karierę. Dam z siebie wszystko podczas tej walki. Nie mam zamiaru za wiele mówić. Przemówią za mnie moje ręce w ringu. Mam zamiar zadawać 2 lub 3 ciosy na każdy jeden zadany przez niego. Mam zamiar dać kibicom to za co zapłacą przychodząc na walkę. Mam nadzieję, że po walce kibice będą do mnie podchodzić i mówić: Wow, nie widziałem takiego pojedynku od 50 lat. Myślę, że polscy kibice mnie pokochają i powiedzą, że ten facet dał z siebie wszystko w walce. To będzie wspaniała walka.
Pewny siebie był Tomasz Adamek, który już zapowiada, że jego celem jest zdobycie tytułu mistrza świata, a nie tylko walka z braćmi Kliczkami.
– Po walce z Grantem rozmawiałem z Ziggym Rozalskim i spytałem, co teraz robimy? Obaj twierdziliśmy, że potrzebujemy rywala, który zapełni kibicami halę Prudential Center. Dajemy szansę Vinnyemu Maddalone, ponieważ on ma za sobą wielu kibiców – powiedział Adamek. – Każda walka jest emocjonująca. Mam nadzieję, że to będzie wspaniałe widowisko dla kibiców. Widziałem kilka jego walk. To dobry bokser, ale ja jestem bardzo szybki. To będzie kluczem do zwycięstwa. Trenuję 6 dni w tygodniu. To moja praca. Chcę zostać mistrzem świata. Jeżeli będę siedzieć w domu, na pewno nim nie zostanę.
Adamek pytany o walkę z którymś z braci Kliczków odparł: – Bardzo chciałbym z nimi walczyć. Jestem gotowy do walki z każdym. Bracia Kliczkowie oferują swoim rywalom małe pieniądze. Jeżeli chcą ze mną walczyć, muszą zaoferować odpowiednią sumę. Wtedy będę z nimi walczyć. HBO jest zainteresowane walką z Davidem Hayem. Mógłbym z nim walczyć w Prudential Center. Jestem szczęśliwy, że znów mogę walczyć w Prudential Center. Cieszę się, że moi kibice, nie tylko polscy, będą mogli zobaczyć mnie w ringu.
int. /15.10.2010/
***
Witalija bym pobił i Władimira też
– Albo wchodzimy między liny i walczymy, albo robimy komedię! – tak Tomasz Adamek skomentował walkę Witalija Kliczki z Shannonem Briggsem. Polak po raz kolejny odniósł się również do walki z którymś z braci.
– Shannon Briggs nie boksował, dziwnie to wyglądało. Podobno wyliczono, że w jednej z rund zadał jeden lub dwa ciosy. Jak to więc komentować? – powiedział Adamek.
– Przewaga Witalija Kliczki była przytłaczająca. Nie wiem tylko, czy to on był tak dobry, czy Briggs tak słaby – mówił Adamek.
Polski bokser nie omieszkał odnieść się do zapowiadanej od dłuższego czasu walki z którymś z braci Kliczków.
– Jeżeli dojdzie do walki, to dam z siebie wszystko. Kawał zdrowia zostawię w ringu, to mogę obiecać. Pobiłbym Witalija, tak czuję. Szacunek dla niego mam, o strachu nie ma jednak mowy. Władimirowi też dam radę, nikogo się nie boję. To są świetni bokserzy, ale pokonać można każdego – powiedział Góral.
euro/k /18.10.2010/
***
Witalij Kliczko o Adamku
– Adamek nie będzie miał lekko, czy ze mną, czy z Władimirem – powiedział Witalij Kliczko po ostatniej wygranej walce z Shannonem Briggsem
Ukrainiec w sobotni wieczór rozbił Amerykanina w walce o mistrzostwo świata wagi ciężkiej federacji WBC. Kliczko mocno obijał pretendenta – zadał mu 302 ciosy, podczas gdy rywal trafiał tylko 73 razy. Kliczko jednogłośnie wygrał na punkty.
Ukraińskim braciom brakuje tylko jednego pasa mistrzowskiego WBA, ale negocjacje z Davidem Hayem, który go posiada, idą jak po grudzie. Dlatego kolejnym wielkim pojedynkiem w wadze ciężkiej może być walka któregoś z braci Kliczków z Tomaszem Adamkiem.
Co Witalij sądzi o polskim pięściarzu? – Jeśli Adamek zgodziłby się na walkę ze mną lub Władimirem, to byłby to wielce interesujący pojedynek. Myślę, że nie będzie miał lekko, czy ze mną, czy z Władimirem – powiedział dyplomatycznie.
bokser.org /18.10.2010/
***
Profesor Bloodworth
– Zanim staniemy do walki z Ukraińcami, Tomasz musi poprawić wszystko w swoim boksowaniu – mówi Roger Bloodworth, trener Tomasza Adamka pytany o potencjalną potyczkę Górala z którymś z braci Kliczków
Starcie polskiego mistrza świata w dwóch kategoriach wagowych przeciw jednemu z Ukraińców planowe jest na wiosnę przyszłego roku, jednak amerykański szkoleniowiec pięściarza z Gilowic jest pewien, że do tego czasu jego podopieczny zrobi jeszcze duże postępy.
– Tomasz cały czas się uczy. Ma ponad 30 lat, a wciąż szybko przyswaja wiedzę. W dalszym ciągu musi pracować nad ruchami głowy, pracą nóg i unikami ciałem. Walcząc z Kliczkami, nigdy nie wiesz, czego się spodziewać, bo oni w ringu potrafią wszystko. Czasami punktują, czasami wywierają presję i przystępują do zmasowanego ataku. Tomasz musi być gotowy na wszystko. Nie jest daleko od tego poziomu, z walki na walkę jesteśmy coraz bliżej – twierdzi Bloodworth, dodając, że jest bardzo zadowolony z faktu, iż 9 grudnia Góral stoczy kolejną walkę w wadze ciężkiej, przeciw Vinnyemu Maddalone.
– Kiedy oglądam Maddalone, w oczy rzuca się, że on nigdy się nie poddaje. Zbiera sporo ciosów, ale idzie do przodu. Należy mu się za to wielki szacunek, bo trzeba charakteru, by w ringu robić coś takiego. Ta walka jest potrzebna Adamkowi, możemy się w niej wiele nauczyć – kończy Bloodworth.
ringpolska.pl /20.10.2010/
***
Jonak ma wielkie serce do walki
Damian Jonak efektownym zwycięstwem w Legionowie nad Jose Luisem Cruzem pokazał, że ma wielkie serce do walki i potrafi stworzyć emocjonujące widowisko.
Jego pojedynek wieczoru, choć zaczął się dopiero o północy, nie pozwolił zasnąć. Wielka w tym zasługa Jonaka (28 zwycięstw – 19 KO, 1 remis), który stoczył chyba jedną z najlepszych walk w swojej karierze.
Bokser z Bytomia wiedział, że to może być dla niego ostatnia szansa, by zaistnieć i otrzymać w niedalekiej przyszłości szansę prestiżowej walki. Minionych kilkanaście miesięcy nie było bowiem dla niego udanych, ale – jak sam mówi – nie ma potrzeby do tego wracać.
Rywal Polaka, Jose Luis Cruz (41 zw. – 33 KO, 6 por., 2 rem.), jest solidnym pięściarzem, który walczył z byłymi mistrzami świata, Shanem Mosleyem i Joshuą Clotteyem (przegrywając), ale sam nie odniósł sukcesów. W prestiżowym rankingu Boxrec znajdował się pod koniec pierwszej setki, a po porażce w Legionowie spadł na 135 miejsce; Jonak jest w nim na 42 pozycji. 33-letni Meksykanin boksuje jednak widowiskowo, szukając zawsze okazji do nokautu. I te walory potwierdził w sobotę.
Jonak wszedł do ringu bardzo skoncentrowany i podbudowany dopingiem swoich fanów, w tym Górniczej Orkiestry Bytom, która towarzyszy mu przy każdej walce. Przed pierwszym gongiem trener Fiodor Łapin jeszcze przypomniał: – Nie bij się, punktujesz lewym prostym i kończysz akcję prawą ręką. I zaczęła się prawdziwa… wojna. Pierwsza runda była stosunkowo spokojna. W drugiej jeszcze trwały bokserskie szachy, chociaż pod koniec Jonak mocno trafił w głowę i doskoczył przy linach do Cruza, chcąc go mocniej skarcić. Od trzeciej rundy rosła przewaga Polaka, który trzymając wysoko gardę wyprowadzał celne lewe proste i próbował posłać rywala na deski prawym sierpowym. Meksykanin odgryzał się i kilka razy też trafił bytomianina, który od razu chciał jeszcze mocniej oddać. Łapin krzyczał wtedy: – Nie bij się, punktuj!
W piątym starciu wydawało się, że Jonak dopnie swego i rzuci na matę Cruza, który wykazywał już oznaki zmęczenia i był łatwiejszy do trafienia, ale nie udało się. W kolejnym Meksykanin chciał oszukać naszego boksera, pozwolił się zagonić do narożnika, gdzie Jonak zadał sporo uderzeń, ale i sam oberwał. Nokdaunu jednak nie było. W 7 rundzie na deskach znaleźli się Cruz, a chwilę potem… sędzia ringowy Daniel Van der Wiele, ale dlatego, że poślizgnęli się na mokrej macie.
Jeżeli Meksykanin miał jeszcze nadzieję na odmianę biegu wydarzeń w ringu, to w ósmym starciu mógł o niej zapomnieć. Jonak przyśpieszył i zadawał jeszcze więcej ciosów, rywal próbował pójść na wymianę, ale szybko zrezygnował, bo skończyłoby się to jego niechybnym nokautem. Ostatnie dwie rundy widownia obejrzała na stojąco, bo bytomianin parł do przodu jak huragan, próbując zniszczyć obronę przeciwnika. Bił prostymi, sierpowymi i podbródkowymi, ale zabrakło precyzji, a może i zwyczajnie mocy ciosu.
Jednogłośnym werdyktem sędziów 100:89, 100:90, 99:91 Jonak został zwycięzcą i posiadaczem pasa Baltic WBC. Długo nie mógł go włożyć, bo był wycałowywany przez szczęśliwą żonę.
Po walce oszczędny zazwyczaj w pochwałach trener Łapin powiedział: – Wreszcie Damian boksował jak potrafi. Czasami się podpalał i chciał się bić, ale szybko się reflektował i realizował przyjętą taktykę. Miał wyprzedzać lewym prostym i skutecznie to robił. Zaimponował mi przygotowaniem fizycznym i szybkością. To była efektowna walka.
Czy świetny pojedynek otworzy przed Damianem drogę do większej kariery? Być może, ale trzeba pamiętać, że Cruz nie jest znaczącą postacią w bardzo mocno obsadzonej wadze junior średniej. Trzeba się więc przymierzyć do bokserów z czołówki.
aw/ps /18.10.2010/
***
Coraz częściej Adamek
Witalij Kliczko znów obnażył słabość wagi ciężkiej. Tym razem ciężko pobił w Hamburgu byłego mistrza tej kategorii, Amerykanina Shannona Briggsa. Obaj mają po 39 lat, więc zarzut, że bił starszego, odpada
Witalij wraz z młodszym bratem Władymirem są mistrzami świata trzech z czterech najważniejszych organizacji boksu zawodowego. Czwarty tytuł należy do Anglika Davida Hayea. I to właśnie z nim najbardziej chcieliby się zmierzyć ukraińscy bracia. Ale Haye wcale się nie pali do takiej konfrontacji. Chce dorobić do emerytury, zbytnio nie ryzykując.
Problemem Kliczków jest brak godnych rywali. Przydałby się Lennox Lewis w najlepszej formie, Riddick Bowe, Evander Holyfield czy Mike Tyson. Każdy z nich miał coś, co charakteryzuje mistrzów.
Kliczkowie zarabiają krocie, wygrywają łatwo, więc szybko ze sceny nie zejdą. Blisko czterdziestoletni Witalij mówi, że nie myśli o zakończeniu kariery. Jego ostatni rywal trafił do szpitala, z kolejnym może być podobnie, bo starszy Kliczko jest lepszy niż kilka lat temu.
Coraz częściej pada nazwisko Tomasza Adamka jako tego, który może przeciwstawić się braciom. Polak jest już znany w USA, a szefowie wpływowej w boksie telewizji HBO chętnie widzieliby go na swojej antenie w starciu z Kliczkami.
Adamek nie odmawia, ale nie musi się śpieszyć. Dlaczego ma pierwszy nadstawiać głowy? Są przecież mistrzowie olimpijscy i mistrzowie świata amatorów od lat bijący się na zawodowych ringach – Rosjanin Aleksander Powietkin i Kubańczyk Odlanier Solis. Oni mają pierwszeństwo, chociażby dlatego, że waga ciężka to dla nich naturalne środowisko, a nasz Góral z Gilowic dopiero się do tej kategorii adaptuje.
Dziś dla Adamka walka z braćmi Kliczko byłaby zbyt dużym ryzykiem, są za silni. Dlatego powinien negocjacje odwlekać jak najdłużej, podbijać cenę i uczyć się wygrywać, walcząc z nieco słabszymi.
jp/rp /18.10.2010/
***
Adamek to prawdziwy gwiazdor w USA
Bob Sheridan to jeden z najsłynniejszych, o ile nie najsłynniejszy na świecie komentator boksu. Komentuje walki od początku lat 70, a w 2004 r. znalazł się w bokserskiej galerii sław (World Boxing Hall of Fame)
Na żywo oglądał i komentował ponad 10.000 walk, i nieprawdopodobną liczbę 895 walk o mistrzostwo świata. Colonel prowadził sprawozdanie m.in. z walki Alego z Formanem w Afryce, która nosi słynną nazwę Rumble in the JungleSheridan przekonuje, że ludzie w Polsce nie zdają sobie sprawy, jak wielką renomę wyrobił sobie Tomasz Adamek (42-1, 27 KO) za oceanem.
– Tomasz Adamek stał się w Ameryce jednym z nas, jednym z Amerykanów. Ludzie w Polsce nie zdają sobie sprawy, jak wielki sukces odniósł Tomasz w USA, szczególnie na północno-wschodnim wybrzeżu. Bilety na jego walki są wyprzedane, przychodzi na nie ogromny biało-czerwony tłum – powiedział Sheridan.
– Tomasz Adamek stał się prawdziwym gwiazdorem wagi ciężkiej w USA. Jest właściwie najbardziej rozpoznawalnym ciężkim walczącym w USA. Tak więc nie tylko reprezentuje Polskę i walczy dla Polaków, ale też wielu Amerykanów liczy na jego występy w USA, widzi w nim przyszłość tej dywizji – powiedział słynny komentator.
– Gdy Adamek walczy w New Jersey, gdzie na galę może wejść nawet 20 tysięcy ludzi, hala zapełnia się w całości. Większość kibiców to Polacy, ale zapewniam was, że Amerykanie też kibicują Tomkowi. Amerykanie mają nadzieję, że Adamek zostanie mistrzem świata – zapewnia słynny Bob Sherdian.
bokser.org /2.11.2010/
***
HBO chce walki Adamek – Kliczko
Podczas 48 Konwencji WBC w Cancun Witalij Kliczko (41-2, 38 KO) poprosił o możliwość stoczenia dobrowolnej walki w obronie tytułu przed kolejnym pojedynkiem z obowiązkowym pretendentem
39-letni Dr. Ironfist oczekiwał przyzwolenia na marcowy pojedynek w Madison Square Garden z Tomaszem Adamkiem. Don King i Ahmet Oener natychmiast zaprotestowali, żądając zapewnienia, że zwycięzca grudniowej potyczki eliminacyjnej Odlanier Solis (16-0, 12 KO) vs Ray Austin (28-4-4, 18 KO), od razu dostanie szansę od Ukraińca. Do całej sytuacji ustosunkował się Tomasz Adamek (42-1, 27 KO ).
– Z tego co wiem, menedżer braci Kliczków Shelly Finkel jest w stałym kontakcie z Ziggym Rozalskim. Telewizja HBO podniosła już stawkę na nasz pojedynek, jest bardzo zainteresowana jego organizacją, zależy im na nim. Sytuacja na zjeździe WBC to bardziej gdybanie dziennikarzy. Tak naprawdę, jeśli HBO wyłoży na ten pojedynek duże pieniądze, to pasy poczekają. Walczy się o nazwisko i popularność. Kilkakrotnie już organizowano wielkie walki za wielkie pieniądze, w których stawką nie były żadne pasy – powiedział Adamek.
– Jeśli federacja oraz Don King będą robić problemy, to można zrobić walkę bez tytułów mistrzowskich. HBO nie interesuje WBC, ich interesują dwa nazwiska Adamek i Kliczko. Ja spokojnie czekam i robię swoje. Przygotowuję się do walki 9 grudnia, wszystko idzie bardzo dobrze, dzisiaj stoczyłem drugi sparing z Torem Hamerem. Trzymam się swojego planu. Jeżeli pieniądze za marcową walkę będą się zgadzać, to ta walka się odbędzie. Jeśli nie odbędzie się w marcu, to w lecie. Nie ma pośpiechu, czas gra na moją korzyść i z każdym dniem staję się lepszym pięściarzem – powiedział Góral.
bokser.org /5.11.2010/
***
Nowak, Sakiewicz, Ważka, Wilczewski
/wpis na blogu Tomasza Adamka/
Ostatnie dni były bogate w wydarzenia. W sobotę wraz z kolegami pojechałem do Filadelfii na mecz piłki nożnej. Zaprosił nas dobrze znany w Polsce i USA Piotr Nowak. Piotr jest trenerem drużyny Philadelphia Union, a współwłaścicielem tego klubu jest Nick Sakiewicz, Polak z pochodzenia.
Drużyna Piotra Nowaka wygrała 2:1 z New York Red Bulls, której stadion jest położony blisko mojego miejsca zamieszkania. Kibicowałem piłkarzom Piotra. Po meczu pokazał mi on cały stadion i jego zaplecze. Obiecał też, że przyjedzie na moją walkę z Vinnym Maddalone /9 grudnia/ do Newark.
Kilka razy spotkałem się też z najmłodszą emigracją sportową z Polski, czyli Mariuszem Wachem i Piotrem Wilczewskim. Postanowiłem jednego dnia pokazać im, jak ciężko trenuję i jak różne są te ćwiczenia.
Przyszły trener światowej klasy Piotr Wilczewski był bardzo zadowolony, że podpatrzył, co trener Roger Bloodworth wyprawia ze mną w sali treningowej. Niektóre z ćwiczeń dołączy na pewno do programu treningowego, kiedy wróci do Polski.
Jak na razie odrzuciłem sparingi z Ważką, czyli wielkim Mariuszem Wachem, bo najbliższą walkę mam z niskim Maddalone. Nasze wspólne spotkania z Mariuszem i Piotrem mają na celu wymianę doświadczeń przy stole, a nie w ringu. Pomagam im odnaleźć się w życiu z dala od Polski. Mariusz musi intensywnie trenować, by nabrać sił po długim okresie przerwy spowodowanej kontuzją ręki. Zaczął sparingi i walczy ze znanymi pięściarzami.
Byłem też na turnieju w Linden, gdzie szlifują amatorskie diamenty. Komentowałem dla lokalnej telewizji walki i spotykałem się z lokalnymi sympatykami boksu. Doszło nawet do incydentu; burmistrz miasta zaskoczył mnie gotowością… do walki ze mną, ale wystarczyło, że pogroziłem palcem i uspokoił się.
Podczas moich treningów na początku tygodnia na salę w czarnej koszulce Adamek Boxing Team wszedł znany wszystkim fanom boksu Bobby Gunn. Przywitał się i powiedział do mnie: Słyszałem, że szykujesz się na Maddalone’a, to będzie ci potrzebny sparingpartner, który walczy podobnie. Bobby, by nie zardzewieć, chce kilka dni poobijać Adamka. Kręci się wokół mnie i kibicuje przy każdej okazji. Nasza walka ujawniła nić przyjaźni między nami. On, uliczny zabijaka /stoczył ponad 100 ulicznych walk na gołe pięści/, szuka swojego miejsca. Obiecał mi podczas sparingów rewanż za przegraną walkę. Oj, będzie się działo na sparingach. Chwali się, że jeszcze nikt nie położył go na deskach, a w jego oczach widać miłość do walk w ringu.
Wymieniliśmy poglądy na temat walki Briggs – Kliczko, ale większość z nich nie nadaje się do zacytowania. Trzeba trochę czasu, by zrozumieć, że ostatni oponenci braci Kliczków przegrywali walki już w szatni. Szumne zapowiedzi na konferencjach prasowych były tylko medialną zapowiedzią czegoś, co się nie mogło zdarzyć. Bracia Kliczkowie rozdają karty w wadze ciężkiej, ale tylko dlatego, że nikt nie znalazł metody na ich pokonanie.
Moje powolne wrastanie w wagę ciężką jak na razie przynosi sukcesy sportowe i tak bardzo potrzebne doświadczenie. Znam już swój organizm, swoje słabe i mocne strony. Teraz czas na budowanie z trenerem długofalowej strategii, która doprowadzi mnie do zdobycia tytułu. Dla mnie nie jest ważne już dziś, z kim mam walczyć o tytuł, ale jak mam walczyć. Razem z trenerem Rogerem Bloodworthem muszę wypracować skuteczną taktykę na walkę o pas. Świetna współpraca z trenerami i taktyka dały mi zwycięstwa nad Estradą, Arreolą i Grantem.
Amerykańscy spece od boksu zawodowego zauważyli mój postęp w wadze ciężkiej. Media prezentowały ich opinie, a federacje wskazywały wyższe miejsca w rankingach. Grudniowy numer The Ring zaprezentuje mnie i moje osiągnięcia na kilkunastu stronach. Czuję że wszystko zmierza w dobrym kierunku.
Od przyszłego tygodnia zwiększam obciążenia treningowe, gdyż dochodzi trening siłowy. Trener Tyler Woodman, z którym się widziałem, powiedział, że ma dla mnie opracowany kolejny indywidualny cykl treningowy.
Tomasz Adamek /21.10.2010/
***
Adamek lub Haye
Ross Greenburg, szef rozdającej karty w amerykańskim boksie telewizji HBO, potwierdził jeszcze raz, że jego stacja będzie zainteresowana pokazywaniem walk z udziałem braci Kliczków tylko jeśli ich rywalami będą Tomasz Adamek lub David Haye
Greenburg zapowiedział, że w przyszłym roku HBO chce doprowadzić do zakontraktowania kilku głośnych pojedynków, a starcie Górala z jednym z ukraińskich braci byłoby właśnie takim wydarzeniem.
– Rozumiemy politykę braci Kliczków, którzy większość swoich walk staczają w Europie. Biznesowo wychodzą na tym świetnie i ciężko im się dziwić, że nie organizują gal ze swoim udziałem w USA. Chciałbym, by przenieśli swoją dominację w wadze ciężkiej na teren Stanów Zjednoczonych i toczyli tutaj chociaż po jednej walce w roku, tak by nasi kibice mogli ich dotknąć czy zobaczyć – powiedział szef HBO.
– Jeżeli pojedynek z Hayem zostanie w końcu sfinalizowany, to na pewno go pokażemy. Jeżeli będzie walka z Adamkiem, też od razu w to wchodzimy. Wypromowalibyśmy z tego naprawdę duży event w regionie Nowego Jorku i okolic, a cała gala odbyłaby się w Madison Square Garden – powiedział Greenburg.
ringpolska.pl /5.11.2010/
***
Teraz tylko Maddalone
/wpis na blogu Tomasza Adamka/
Trenuję pięć razy w tygodniu, a weekendy staram się spędzać z dala od sali treningowej. Ostatnio byłem z rodziną w Atlantic City, gdzie zaproszono nas na galę boksu.
Cały tydzień sparuję z Toru Hamerem, który bije mocno i jest szybki w ringu. Tego mi było trzeba. Hamer zmusza do maksymalnej koncentracji i wielkiego wysiłku. Trener podpowiada, jakie kombinacje ciosów mam ćwiczyć, a także zwraca uwagę na układ mojej sylwetki w trakcie walki. Ugięte nogi i zmniejszenie powierzchni ciała poprzez pochylenie sylwetki mają utrudnić oponentowi łatwe trafienie.
Treningi siłowe prowadzi ze mną trener Tyler Woodman i muszę przyznać, że zaskakuje coraz to nowymi ćwiczeniami. Rozpoczynam też treningi z dwoma sparingpartnerami. Utrzymuję stałą wagę w granicach 98–100 kg. Bieg i pływanie uzupełniają mój trening codzienny.
Dziś ze znajomymi zaproszono nas na mecz hokeja New Jersey Devils z New York Rangers w Prudential Center w Newark. Następnego dnia w tej samej hali gala boksu, gdzie walkę wieczoru stoczy Zab Judah z Lucas Matthysse. Miał w niej wystąpić również Mariusz Wach, ale okazało się, że jego oponent nie doleciał na ceremonię ważenia.
W polskich mediach znalazłem sporo informacji na mój temat. Komentarze pełne wywodów kiedy, za ile i z kim przyjdzie mi walczyć w 2011 r. Mam zakontraktowaną walkę 9 grudnia z Vinnym Maddalone i tylko to się teraz liczy. Wszystkie doniesienia z konwencji WBC autorstwa jej uczestników niczego nie wyjaśniły. Moi promotorzy są w kontakcie z przedstawicielami braci Kliczków. Konkretów nie ma i nie będzie szybko, bo podobnie, jak i ja, żyją oni walkami, które zakontraktowali jeszcze na ten rok. Pisałem już, że po październiku pojawić się mogą nowe fakty na ten temat.
Niedługo Haye stoczy walkę z Harrisonem i kolejna niewiadoma będzie znana. To że moje nazwisko jest wymieniane przy różnych okazjach w USA daje mi gwarancję, że prawdopodobnie najpóźniej w drugiej połowie 2011 r. będą rozmowy w sprawie walki o pas. Marcowa gala w MSG w Nowym Jorku planowana przez HBO jest jeszcze w fazie początkowego projektu i wiele czasu upłynie zanim pojawią się konkrety.
Rozmawiałem z trenerem Rogerem Bloodworthem wielokrotnie na temat braci Kliczków i jego zapiski, spostrzeżenia są bardzo interesujące. Jak zrozumiałem, to pierwsza faza jego pracy związanej z opracowaniem skutecznej taktyki na walkę z braćmi. Ciągle powtarza, że mamy jeszcze sporo elementów treningu do przepracowania po to, by wyrobić tak potrzebne nawyki w ringu.
Nadchodząca walka z Maddalone pozwoli trenerowi na ocenę moich postępów w opanowywaniu nowych elementów w ringu. Nie mogę o tym pisać w szczegółach, bo to nasza słodka tajemnica.
Wkrótce pojawi się nowy kalendarz na 2011 r.
Tomasz Adamek /5.11.2010/
***
Nowy tytuł i nowy pas!
/wpis na blogu boksera/
11 listopada uczestniczyłem w New Jersey Boxing Hall of Fame, ceremonii, podczas której /odbyła się 41 raz/ wręczono tytuły 12 osobom
Po otrzymaniu zaproszenia myślałem, że to kolejne spotkanie środowiska bokserów z New Jersey. Dopiero jak znalazłem się w sali The Venetian, zlokalizowanej w Garfield, dowiedziałem się, że jestem na liście wyróżnionych.
W specjalnym biuletynie wydanym na tę uroczystość, znalazłem moją biografię i zdjęcia. W dniu, w którym w Polsce obchodzone jest Święto Niepodległości, daleko od rodzinnego kraju, odbierałem pas i przyznany tytuł najlepszego pięściarza zawodowego w 2010 r. w stanie New Jersey.
W sali zebrało się ponad 800 osób, a wśród nich Gary Show, słynny promotor i producent. Spotkałem też Virgila Hilla, który przegrał z Darkiem Michalczewskim w czerwcu 1997 r. walkę o trzy pasy – WBA, IBF, WBO. Wśród gości było wiele znanych postaci związanych z boksem, sportem czy kulturą. Spotkanie upłynęło w przyjemnej atmosferze i na pewno przyczyni się do jeszcze większej popularności mojej osoby w New Jersey. Dostałem piękny, pamiątkowy pas, który ma dla mnie wielką wartość, podobnie jak te zdobyte w ringu. W domu będzie obok pasa, który otrzymałem w czerwcu tego roku, tego ufundowanego przez Muhammada Alego.
Tydzień upłynął na intensywnych treningach. Tor Hamer, mój sparingpartner spisywał się bardzo dobrze. Niestety, drugi został odwołany przez swojego menedżera. Nie miał ochoty na rewanż za przegraną walkę. Od poniedziałku przyjeżdża kolejny bokser z Pensylwanii. Pozostały mi jeszcze trzy tygodnie treningów.
Moje treningi oglądali ponownie Piotr Wilczewski i Mariusz Wach. Mieli okazję poznać kolejne nowe dla siebie elementy ćwiczeń. Czuję się dobrze i tylko raz zdecydowałem się na masaż w wykonaniu Krzyszfofa Wilczykowskiego, związanego z Global Boxing.
Liczę że dalsze przygotowania do walki z Madallone będą przebiegać bez problemów. Dziś czeka kibiców czeka uczta, o swoje walki stoczą David Haye oraz Manny Pacquiao. Życzę wszystkim miłego oglądania, choćby dlatego by poznać obecną siłę obu pięściarzy.
I dziękuję wszystkim za przesłane życzenia oraz za wpisy na mojej www.
Tomasz Adamek /13.11.2010/
***
Wach znokautował rywala
Niepokonany na zawodowych ringach Mariusz Wach dopisał do swojego bilansu kolejne zwycięstwo, ciężko nokautując w 4 rundzie Amerykanina Galena Browna podczas gali w Lincoln (USA)
Mierzący 202 cm Polski Olbrzym ani na moment nie dał dojść do głosu swojemu rywalowi, trzykrotnie posyłając go na deski przed zakończeniem pojedynku.
Rozstrzygający o losach walki atak Wach przypuścił w 4 starciu, lokując na głowie Browna kombinację mocnych ciosów, po której Amerykanin bezwładnie osunął się na matę. Przeciwnik Polaka długo nie mógł dojść do siebie, jednak zdołał opuścić ring o własnych siłach.
Dla 30-letniego Wacha to 11 nokaut w 23 stoczonych zwycięskich walkach.
ringpolska.pl /13.11.2010/
***
Haye i Pacquiao zdecydowanie lepsi
Mistrz świata WBA wagi ciężkiej David Haye (25-1, 23 KO) obronił mistrzowski pas, pokonując w Manchesterze Audleya Harrisona (27-5, 20 KO) przez nokaut w 3 rundzie
Dla Hayea pojedynek z 39-letnim Harrisonem był drugą obroną pasa mistrza świata wagi ciężkiej fed. WBA. W zapowiadanej na bitwę wrogów walce spotkała się szybkość Hayea (zaledwie 95.5 kg) i siła Harrisona (115 kg).
Mistrz świata na ring wszedł wyglądając na kompletnie rozluźnionego, tak jakby droga do walki była jedynie niedzielnym spacerem przez park. To był całkowity kontrast w porównaniu do wyjścia Harrisona, który wyglądał na skupionego i może nieco zdenerwowanego.
Obaj brytyjscy pięściarze 1 rundę rozpoczęli od badania przeciwnika. Przez pierwsze minuty dominowała asekuracja, balans tułowia i dużo zwodów, praktycznie nie było ciosów.
Dopiero w 3 rundzie poważniejszy atak przypuścił Haye, ale Harrison schowany za podwójną gardą nie dał się zaskoczyć. Po chwili jednak doszło do huraganu w wykonaniu aktualnego mistrza. Grad ciosów zaczął spadać na głowę bezradnego Harrisona – trafił lewy sierpowy, po chwili lewy prosty i prawy sierpowy. Prawdziwą młóckę przerwał rywal Hayea, który padł na deski.
Pretendent do mistrzowskiego pasa podniósł się jeszcze na chwilę, ale zaraz doskoczył do niego szybki pięściarz i poważnie obił bezradnego rywala. Sędzia zdecydował się przerwać walkę i orzec zwycięstwo przez nokaut Hayea.
Hayemaker odniósł kolejne efektowne zwycięstwo, nie mając właściwie żadnych problemów z rywalem. Dla byłego mistrza olimpijskiego Harrisona to piąta porażka w zawodowej karierze.
Haye obiecał, że teraz przyjdzie czas na jednego z braci Kliczków.
tn/onet
Podczas głównej walki wieczoru w Arlington, uważany za najlepszego pięściarza świata Manny Pacquiao (52-3-2, 38 KO) zdecydowanie pokonał na punkty Antonio Margarito (38-7, 27 KO) i tym samym zdobył wakujący tytuł WBC w kategorii super półśredniej
Pacquiao, lżejszy aż o 17 funtów w dniu walki, już od pierwszego gongu wykorzystywał przewagę szybkości i punktował Margarito. Z pozoru dobrze zasłonięty Margarito nie potrafił znaleźć odpowiedzi na szybkie kombinacje Pacquiao, który zdecydowanie wygrał pierwsze rundy. Wprawdzie momentami i Meksykanin był w stanie, zwłaszcza przy linach, regularnie trafiać przeciwnika, jednak to Pac Man wyprowadzał zdecydowanie więcej celnych uderzeń.
W 6 starciu, agresywnie boksujący Margarito przyparł do lin przeciwnika, który po kombinacji potężnych uderzeń na korpus wyraźnie zachwiał się na nogach. Był to taki jedyny moment w walce, gdyż od następnej rundy wszystko wróciło do normy i mimo że Filipińczyk nadal przyjmował uderzenia Margarito, był wyraźnie aktywniejszy, dlatego też jego zwycięstwo pod żadnym względem nie było zagrożone.
Pod koniec pojedynku Margarito, który z czasem praktycznie przestał widzieć na prawe oko, walczył o przetrwanie, a i Pacquiao nie starał się forsować tempa, mimo że mógł znokautować Meksykanina.
Ostatecznie, po 12 jednostronnych rundach, sędziowie przyznali zwycięstwo Pacquiao, punktując 119:109, 120:108 i 118:110 dla podopiecznego Freddiego Roacha. Filipińczyk zdobywając pas wagi junior średniej sięgnął po tytuł w 8 kat. Wagowej, czym pobił swój własny rekord. Gala odbyła się na stadionie, gdzie swoje mecze na co dzień rozgrywa drużyna futbolistów Dallas Cowboys. Na trybuny przybyło nieco ponad 40 tys. sympatyków boksu.
Przed pojedynkiem trener Pacquiao zgłosił miejscowej komisji bokserskiej, że widział jak Margarito zażywa nielegalne środki stymulujące zwiększające jego wydolność. Szkoleniowiec Meksykanina z kolei narzekał na jakość bandaży obwiązanych wokół dłoni Pac Mana.
ringpolska.pl /14.11.2010/
***
Pac Man rzucił wszystkich na kolana
Każdy kolejny przeciwnik Mannyego Pacquiao (52-3-2, 38 KO) powinien kategorycznie zażądać wszelkich dodatkowych testów antydopingowych. Niekoniecznie ma to na celu sprawdzenie, czy Pacquiao stosuje niedozwolone środki, raczej upewnienie się, czy jest zwykłym człowiekiem…
Swoim ostatnim występem Pacman rzucił na kolana cały bokserski świat. W nocy z soboty na niedzielę Pacquiao nie dał najmniejszych szans znacznie większemu Antonio Margarito (38-7, 27 KO), sprawiając mu straszliwe lanie i zamykając usta wszystkim tym, którzy w niego zwątpili. Pacquiao zdobył mistrzowski pas w ósmej kategorii wagowej, czym ustalił rekord, do którego przez lata nikt nawet się nie zbliży. Blisko 32-letni Filipińczyk ma przed sobą już tylko jedną wielką walkę – z numerem 2 większości list P4P, Floydem Mayweatherem Jr. (41-0, 25 KO).
– To wprost niewiarygodne, oglądając go byłem zachwycony – powiedział Juan Manuel Lopez (30-0, 27 KO), mistrz WBO w wadze piórkowej.
– Jego występ był fantastyczny – oświadczył legendarny Profesor Azumah Nelson.
– Czegoś takiego nie można zaobserwować u normalnego człowieka. Tego nie da się opisać. Nie chodzi o to, co zdołał zrobić, ale w jaki sposób to uczynił – komentował zachwycony Nonito Donaire.
– Manny pokazał doskonały boks. To było doprawdy wielkie show, Margarito próbował wszystkiego. Pacquiao walczył, jakby był niezniszczalny. To facet, którego prawie nie można trafić, a on bije cię seriami 4-5 ciosów i niemal wszystkie dochodzą celu. Kogoś takiego nie można pokonać – uważa ceniony trener Dan Goossen.
– To był występ, po którego zobaczeniu Floyd zechce iść do więzienia – skwitował Michael Buffer.
– Mayweather nie zechce wyjść z nim do ringu, nie po czymś takim – twierdzi Chavit Singson, filipiński polityk zakochany w szermierce na pięści.
– Sugar Ray Leonard był wielkim bokserem i jest moim przyjacielem, ale nie można go stawiać w jednym rzędzie z Mannym – przekonuje Bob Arum, szef Top Rank. Podobnego zdania był po walce Roberto Duran.
bokser.org /15.11.2010/
***
Haye grozi Kliczkom demolką
– Zdemoluję braci Kliczków tak samo jak Harrisona – grzmi rozochocony David Haye (25-1, 23 KO), który w 2 obronie pasa federacji WBA zastopował w trzecim starciu Audleya Harrisona (27-5, 20 KO)
– Podpiszcie tylko kontrakt na walkę, a pokażę wam, jak bardzo się was boję – tymi słowami Haye skomentował ostatnią wypowiedź młodszego z braci, Władimira, że Anglik się po prostu obawia konfrontacji z nimi.
– Znokautowałem wielu rywali w swojej karierze. Jestem szybki, silny, a do tego trudny do trafienia. Rok 2011 będzie ostatnim w mojej karierze. Boksuję od 20 lat i obiecałem sobie, że gdy skończę 31 rok życia, zakończę karierę. Gwarantuję wam, iż w końcu dojdzie do mojej konfrontacji z braćmi Kliczkami. Oni zdają sobie sprawę z tego, że jestem sporą atrakcją i muszą się ze mną w końcu spotkać. Chcę być zapamiętany jako wielki mistrz i nokauty na nich sprawią, że nabędę taki właśnie status – zakończył Anglik.
bokser.org /15.11.2010/
***
Adamek pierwszy w rankingu WBO
Federacja WBO ogłosiła nowy, listopadowy ranking, w którym znalazło się miejsce dla sześciu Polaków. Na czele zawodników wagi ciężkiej wciąż znajduje się Tomasz Adamek (42-1, 27 KO)
Góral przygotowuje się obecnie do zaplanowanej na 9 grudnia walki z Vinnym Maddalone (33-6, 24 KO).
W kat. półciężkiej spory spadek stał się udziałem Aleksa Kuziemskiego (19-2, 4 KO). Wszystko przez porażkę z Dimitrijem Suchotskim (teraz numer 9), która zepchnęła ostatniego polskiego medalistę mistrzostw świata w boksie amatorskim na 14 pozycję.
W kat. junior średniej reprezentuje nas 13 w zestawieniu Paweł Wolak (27-1, 17 KO). Mieszkający na stałe za oceanem Wściekły Byk 16 grudnia, dokładnie tydzień po walce Adamka, skrzyżuje w Nowym Jorku rękawice z mającym ostatnio dobrą passę Elco Garcią (23-7, 12 KO).
Dwóch naszych rodaków znalazło uznanie przy ustalaniu rankingu wagi półśredniej. Krzysztof Bienias (41-4, 16 KO) jest 11, a dwa oczka niżej widnieje nazwisko Rafała Jackiewicza (36-9-1, 18 KO), który po porażce z Janem Zaveckiem w pojedynku o tytuł mistrza świata powróci między liny w Nysie w najbliższą sobotę, gdy spotka się z Ronnym McFieldem (13-7-2, 10 KO).
Ostatnim Polakiem w czołowej 15 fed. WBO jest występujący w wadze lekkiej Maciej Zegan (42-5-2, 21 KO), który awansował o jedną pozycję na 4 miejsce.
bokser.org /17.11.2010/
***
Harnaś zdemolował McClaina
W Nysie Paweł Kołodziej wygrał walkę o pas mistrza państw bałtyckich federacji WBC. Harnaś znokautował Amerykanina Johna McClaina, byłego zięcia legendarnego Muhammada Alego. To 27 zwycięstwo Kołodzieja w 27 walkach zawodowych
Od pierwszych minut to Kołodziej dyktował warunki. Był dobrze przygotowany taktycznie i fizycznie, chociaż rywal unikał ciosów. Już w 3 rundzie po lewym prostym pierwszy raz posłał McClaina na deski. Sędzia jednak kontynuował walkę i nokaut ogłosił dopiero, kiedy Amerykanin trzeci raz padł na deski.
Kołodziej nie ukrywa, że zdobycie pasa mistrza państw bałtyckich federacji WBC to dopiero początek. Marzy mu się pas federacji WBA.
43-letni McClain to doświadczony bokser, który pierwszy raz rękawice bokserskie skrzyżował 30 lat temu… Przed pojedynkiem zapowiadał, że jeśli przegra, to przejdzie na emeryturę i chyba nie ma wyjścia… To nie był rywal godny Harnasia.
ag/se /21.11.2010/
***
Tylko bracia Kliczkowie i Haye
Ciągle nie wiadomo, z kim zmierzy się Tomasz Adamek w następnym roku. W najbliższej walce skrzyżuje rękawice z Vinnym Maddalone 9 grudnia. – Potem musimy walczyć o mistrzowski pas – przekonuje cytowana przez jedną z gazet szefowa Main Events Kathy Duva
W ostatnim czasie głośno o tym, że może dojść do oczekiwanej walki Witalij Kliczko – Tomasz Adamek, ale na razie w kolejce do Ukraińca bliżej jest ustawiony Odlanier Solis. Mistrz zadeklarował jednak, że wolałby walkę z Polakiem, co jest również na rękę stacji HBO.
Oprócz niego w grę wchodzą Roy Jones Junior oraz David Haye. Ten pierwszy mógłby być atrakcyjnym rywalem, ale jest już na emeryturze. Do walki chce jednak doprowadzić Ziggy Rozalsky. Duva z kolei widzi tylko jedną możliwość.
– Interesują nas tylko bracia Kliczkowie, albo mistrz świata WBA David Haye. Walka której stawką nie będzie któryś z pasów jest bez sensu – powiedziała szefowa Main Events.
wd/gk /22.11.2010/
***
52.7 tys. dol. za każdy cios Pac Mana!
Bob Arum, promotor uważanego za najlepszego boksera świata bez podziału na kategorie wagowe Mannyego Pacquiao, ujawnił, że Filipińczyk za ostatnią walkę zarobił co najmniej 20 mln dol. To oznacza, że za każdą minutę zainkasował… 694 tys. dol.
Niespełna dwa tygodnie temu Pacquiao pokonał w Arlington (USA) jednogłośnie na punkty Meksykanina Antonio Margarito.
– Za zwycięstwo dostanie od 20 do 25 mln dol. Na pewno nie będzie to kwota mniejsza niż 20 mln – powiedział Arum (szef grupy Top Rank), cytowany przez filipińskie media.
Statystycy wyliczyli, że za każdą minutę pojedynku na krytym stadionie Dallas Cowboys otrzymał 694 tys. dol., czyli co sekundę na jego konto wpływało ponad 11.5 tys. Pacquiao wyprowadził prawie 500 celnych ciosów – warte 52.7 tys. dol. każdy.
Z tytułu kontraktu na walkę Pac Man miał zagwarantowane 15 mln dol., ale jego wypłata będzie sporo większa, ze względu m.in. na wpływy ze sprzedaży pakietów płatnej telewizji (PPV). Wyniosły one 64 mln.
Walka Pacquiao – Margarito transmitowana była na żywo w 137 krajach (w tym w Polsce).
Na zawodowych ringach Filipińczyk wygrał 52 walki, trzy przegrał (ostatnią ponad 5 lat temu, z Meksykaninem Erikiem Moralesem), a dwie zremisował.
db/pap /26.11.2010/
***
Refleksje w Dniu Dziękczynienia
/wpis na blogu boksera/
Dziś w USA obchodzone jest Święto Dziękczynienia z indykiem w tle. Zasiądziemy więc przy stole rodzinnym i jak nakazuje tradycja będziemy wspominać i dziękować za to, co udało się nam osiągnąć w tym roku w USA. Tradycja tego święta sięga XVII wieku.
Zaprosiliśmy na ten dzień do siebie mojego trenera Rogera Bloodwortha. Jego obecność pozwoli wymienić poglądy i ustalić priorytety na przyszłość. Co prawda czeka mnie w tym roku jeszcze jedna walka z Vinnym Maddalone, ale wierzę, że zrobiliśmy wszystko, by ją efektownie wygrać. Będzie to czwarta walka rankingowa, która pozwoli potwierdzić moje aspiracje do rywalizacji o tytuł i pas w 2011 r.
Niezależnie od medialnych doniesień, chcę zapewnić, że zrobimy wszystko, by najpóźniej jesienią 2011 r. doprowadzić do walki o pas. Z którym z mistrzów wejdę do ringu to sprawa dalej otwarta. Więcej szczegółów na ten temat nie ma. Spodziewam się jednak, że negocjacje będą trwać długo. Osiągnięcie porozumienia i podpisanie kontraktu będzie zależeć od pracy promotorów, telewizji i prawników.
Po rocznym stażu w wadze ciężkiej umiem znacznie więcej niż jesienią zeszłego roku, kiedy podejmowałem decyzję o zmianie kategorii. Pobyt w USA pozwolił zrealizować pierwszy cel – zaistnienie w wadze ciężkiej i zostanie pięściarzem rozpoznawalnym. Po walkach z Estradą, Arreolą i Grantem znalazłem się wysoko w wielu rankingach w tej kategorii.
W czerwcu zostałem zaproszony do Chicago, gdzie odebrałem cenne dla mnie wyróżnienie – Muhammad Ali Award. Zupełnie niedawno – 11 listopada – odebrałem kolejne wyróżnienie w New Jersey – tytuł najlepszego pięściarza zawodowego 2010 r. i wpisanie mojego nazwiska do galerii sław New Jersey Boxing Hall of Fame.
W dniu dzisiejszym, przeglądając Internet, wyczytałem, że w Polsce wystartował kolejny 76 Plebiscyt Przeglądu Sportowego i TVP na 10 najlepszych sportowców roku. Na liście osób nominowanych do czołowych 25 sportowców znalazłem swoje nazwisko. Jest mi z tego powodu bardzo miło i w Dniu Dziękczynienia wypada tylko podziękować organizatorom, że docenili moje tegoroczne sukcesy. Tym bardziej jest mi miło, że walczę z dala od Polski, ale fanów mam jak widać po obu stronach wielkiej wody.
Teraz jeszcze czeka mnie końcówka treningu i 9 grudnia zakończę tegoroczną rywalizację na ringu walką z Maddalone. Z informacji jakie otrzymuję od promotorów – przygotowania idą pełną parą, bilety sprzedają się dobrze. Będzie więc uroczyste pożegnanie sezonu w szczęśliwej dla mnie Prudential Center w Newark. Mimo kilku dni przerwy w treningach z powodu przeziębienia – czuję się mocny.
W ostatnich dniach trener zgodził się – na prośbę mediów i kibiców – na filmowanie naszych treningów. Poznałem wiele opinii i komentarzy po emisji tych materiałów, od zachwytów po totalną krytykę. Internet jednak rządzi się swoimi prawami i nie zawsze to, co przeczytam biorę pod uwagę. Od kibiców wiem jednak, że jestem pilnie obserwowany i wspierany w drodze po pas mistrza świata w trzeciej kategorii wagowej.
W 2011 r. zrobię wszystko, by przywieźć do Polski pas, tak jak było w przypadku pasa IBF i THE RING. Walka wymaga jednak rozwagi, przygotowań, dobrego zdrowia i podpisanego kontraktu z obecnym mistrzem. To wszystko jest bardzo trudne, ale możliwe.
Na razie pewne jest, że z pomocą p. Rafała Rausza z gdańskiej drukarni GRAFIX mam dla sympatyków kalendarz na 2011 r. Ma on według zapewnień wydawcy odliczać tylko szczęśliwe dni 2011 r. Wierzę w to bardzo, że rok 2011 pozwoli mi zrealizować założony cel. Zanim to jednak nastąpi muszę boksować w walkach rankingowych. Z kim, kiedy, za ile? – to najczęściej zadawane pytania. Wejdę do ringu z tymi, z którymi uda się zorganizować ciekawą walkę w USA, Polsce, czy innym miejscu. Na planowanie przyjdzie jednak czas po Nowym Roku.
Tomasz Adamek /25.11.2010/
***
Adamek się nam starzeje…
/wpis na blogu boksera/
Zakończyłem sparingi z Torem Hamerem i Israelem Garcią. Mam ich własną ocenę, ale bardziej odpowiednią osobą do oceny mojej postawy, jest trener Roger Bloodworth
W publikowanych wywiadach Roger wyliczał, co udało się nam zrealizować. Cieszy mnie, jak podchodzi do tego, co robimy. Niby ze spokojem, ale za każdym razem przy wspólnych zajęciach dostrzegam u niego pozytywne emocje.
Z uśmiechem na twarzy, z humorem i gracją 66-letni Roger nauczył mnie wielu rzeczy. Zdecydowanie poprawiłem balans ciałem, uniki i zejścia z linii ciosu, pracę nóg i różnicowanie tempa walki. Ćwiczyliśmy wiele elementów do czasu, aż zaczynałem to wykonywać na zasadzie odruchu bezwarunkowego, nawyku. To ważna umiejętność, bo Roger uważa, że w czasie walki w ringu nie ma miejsca na ręczne sterowanie pięściarzem. Sam układam sobie walkę w głowie i wychodzę do ringu zrealizować wcześniej ustalony plan. Mała korekta, czy podpowiedź ze strony trenera to wszystko, na co mogę liczyć.
Dotychczasowe moje walki z Rogerem w narożniku pozwoliły zaobserwować jego spokój i opanowanie. Swoją drogą niepozorny starszy pan z brzuszkiem nie jednego by przyprawił w osłupienie swoim zachowaniem w czasie naszych treningów. Roger często obserwując mój trening siłowy sam zaczyna rozciągać się lub wykonywać niektóre ćwiczenia, te same co ja. Na początku tygodnia zaprosił mnie do sztangi i mówi: poćwicz krótko, by zbadać reakcję organizmu na wyciskanie sztangi. Oczekiwałem że będzie stać przy mnie i podpowiadać, co mam robić. A Roger położył się obok na ławeczce, przymierzył się do sztangi, na której było 100 kg i swobodnie wycisnął ją 3 razy. Zaimponował mi bardzo. 66 lat, siwe włosy, a krzepę ma jak 40-latek. Teraz wiem, dlaczego tarczowanie z nim to przyjemność bez ograniczeń. Mam więc szacunek dla trenera, który potrafi dużo przekazać, ale i dużo pokazać.
Urodziny
Skoro dwukrotnie podkreśliłem wiek trenera, muszę się odnieść i do swojego wieku. 1 grudnia skończyłem 34 lata, a więc drodzy kibice – Adamek starzeje się na waszych oczach. Nie miałem zbyt dużo czasu na świętowanie. Rankiem trening, później załatwienie spraw urzędowych, a w międzyczasie telefon od Katy Duva z Main Events z zaproszeniem do biura. Pojechałem więc prosto po treningu, w dresie, a tu na stole tort i życzenia od pracowników!
W czasie krótkiego pobytu w Main Events odbyliśmy rozmowy na temat organizacji walki w Newark z Vinnym Maddalone. Umówiliśmy się na spotkanie zaraz po walce, by ustalić plan na 2011 r. Pojawiło się szereg nowych wątków, które ze względu na strategię prowadzonych negocjacji nie mogą być ujawnione mediom. Do tej pory media zajmowały się próbnymi balonami typu Roy Jones Junior, które nie koniecznie mają związek z rzeczywistością.
Powstało, szczególnie w Polsce wiele nieporozumień na temat moich potencjalnych kolejnych oponentów. Osobiście bardzo cieszę się, że wśród wielu wypowiedzi są takie, które świadczą o wielkiej wiedzy i kulisach boksu zawodowego. Wiadomo że dla moich promotorów celem głównym w 2011 r. jest doprowadzenie do walki o pas i tytuł mistrza świata. Z kim, w jakiej federacji boksu, w jakim terminie, w jakim miejscu na świecie i na jakich warunkach, to wszystko wymaga ostatecznych decyzji. Jedno jest pewne, że takie same plany na 2011 r. szykują obecni mistrzowie świata bracia Kliczkowie i David Haye. Mają zakontraktowane już pierwsze pojedynki, wyznaczeni są pięściarze do walki o tytuł pretendenta – Solis vs Austin. To wszystko sprawia, że musimy dążyć do organizacji walk rankingowych z czołówką, by we wszystkich federacjach występować w roli pretendenta. Znając życie zapewne może się to udać jedynie w dwóch federacjach i to powinno wystarczyć. Należy jednak pamiętać również, że oprócz mistrzów świata i Tomasza Adamka, są w kategorii ciężkiej inni kandydaci do tytułów, którzy dążą do tego samego celu. Przykłady? Jean Marc Mormeck, Eddie Chambers, Derric Rossy, którzy zapowiadają szybki marsz po pas mistrza świata. Uśpieni weterani ringów też wracają z nowymi siłami i skoro wygrywają walki, zamykają usta malkontentom.
Jeśli chodzi o mnie, liczę po cichu, że w 2011 r. promotorzy zorganizują w Polsce walkę rankingową. Na razie pewne fakty to: poniedziałek 6 grudnia o godz. 13 odbędzie się konferencja prasowa, a w środę 8 grudnia o godz. 14 w Newark ceremonia ważenia. W poniedziałek przylatuje do Newark sporo dziennikarzy i moich kibiców z Polski. Do czwartku będzie czas na rozmowy i świąteczne zakupy.
Dziękuję wszystkim fanom, którzy wpisali swoje życzenia do księgi gości, czy przysłali maile z życzeniami. Dostałem je z Polski, USA, Irlandii, Australii, Kanady, Niemiec, Francji i innych krajów. Dziękuję również moim fanom, którzy już zagłosowali na mnie w plebiscycie Przeglądu Sportowego i TVP na najlepszego polskiego sportowca. Tym którzy zechcą wybrać swoją 10 sportowców podaję linki:
www.mistrzowiesportu.pl/voting/register.asp
www.mistrzowiesportu.pl/Nominowani,lista,1001,1.html
Tomasz Adamek /3.12.2010/
***
Sukces Wolaka po twardym boju
Walka Pawła Wolaka (28-1, 18 KO) to niezły thriller. W pierwszej rundzie Polak przyjął bardzo dużo silnych podbródkowych od szybszego Jose Pinzona (18-2-1, 12 KO), a potem była jeszcze gorsza druga. Atakujący Wolak nadział się na mocny cios Meksykanina i padł na deski
Wściekły Byk wstał bardzo szybko, ale odczuł to uderzenie. Rozsądek nakazywał klincz i ostrożność w defensywie, lecz Wolak dał się ponieść emocjom i wdał się w ostrą wymianę, w której przyjmował kolejne mocne ciosy. Polak zdawał się być zraniony, ale kontynuował atak aż do gongu.
Od trzeciej rundy wszystko wyglądało już znacznie lepiej. Pinzon nie wytrzymał tempa i zaczął słabnąć, a Wolak nie przestawał nacierać. Wściekły Byk wygrał to i następne starcie, a w końcówce piątego przełamał zmęczonego rywala. Meksykanin dotrwał do gongu, ale jasne stało się, że Polak nie odpuści i w końcu go dopadnie.
Nie udało się to w rundzie 6, choć nokaut wisiał w powietrzu. Wolak parł przed siebie i zasypywał Pinzona ciosami sierpowymi z obu rąk. Pojedynek zakończył się w 7 starciu, kiedy Meksykanin przyjął potężny prawy sierpowy, po którym upadłby na deski, gdyby nie przytrzymał się Polaka.
Sędzia Jack Reiss był jednak blisko i widząc odpływającego Barretasa postanowił wkroczyć i przerwać walkę. Decyzja może wydawać się nieco przedwczesna, ale Pinzon stawał się coraz bardziej bezradny i ringowy zapewne oszczędził mu wielu mocnych ciosów.
ld/bokser.org /5.12.2010/
***
Adamek wśród najlepiej zarabiających
W najbliższy czwartek Tomasz Adamek (41-1, 28 KO) stoczy swoją czwartą walkę w tym roku, wychodząc do ringu z Vinnym Maddalone (33-6, 24 KO). Żaden zawodnik z czołówki wagi ciężkiej nie walczy tak często jak Góral, ale jak przekonuje amerykańska współpromotorka boksera Kathy Duva ze stajni Main Events, to właśnie sam Adamek jest odpowiedzialny za taki stan rzeczy
– Nie miałabym nic przeciw, by po walce z Michaelem Grantem Tomek odpoczął do końca roku. Odpoczynek po prostu mu się należy, ale on ciągle powtarza, że chce walczyć. To nie tylko sprawia, że staje się coraz lepszym pięściarzem, ale plasuje go w czołówce najlepiej zarabiających pięściarzy w USA – powiedziała Duva.
Twardziel z Gilowic tylko raz w tym roku miał okazję wystąpić na gali pokazywanej przez płacącą ogromne pieniądze amerykańską telewizję HBO.
– Pięściarze walczący na HBO pokazują się tam dwa razy do roku. Telewizja nie jest w stanie im zapewnić więcej terminów. Tomek boksując 4 razy poza ich anteną, zarabia tyle samo, co największe gwiazdy boksu. To silny, twardy i zawzięty facet. Jest mądry w ringu i poza nim, dlatego wie jak należy rozgrywać walki, te ringowe oraz te biznesowe – powiedziała Duva.
Każdy pojedynek Tomasza Adamka w dobrze znanej polonijnej publiczności hali Prudential Center w Newark ściąga na trybuny około 10 tys. kibiców. Mimo nietypowej pory rozgrywania walki z Maddalone, podobna frekwencja spodziewana jest na tym obiekcie także w czwartek.
ringpolska /6.12.2010/
***
Moda na Adamka
Pojedynek Tomasza Adamka z Vincentem Maddalone w Newark już pojutrze. Ponad 10 tys. biletów na tę walkę już zniknęło z kas. To znakomity wynik w amerykańskich realiach. W ostatni weekend dobrze obsadzoną galę w kalifornijskim Anaheim oglądało jedynie 3 tys. widzów. Dziś duże hale zapełniają tylko wielkie gwiazdy. Takie jak bracia Kliczkowie w Niemczech, David Haye w Anglii i Manny Pacquiao, gdziekolwiek się pojawi
W czwartek (piątek nad ranem polskiego czasu) w ogromnej Prudential Center w Newark nie będzie dużo wolnych miejsc, choć Vinny Maddalone nie jest wybitnym pięściarzem. Ale rośnie moda, już nie tylko wśród Polonii, na oglądanie walk Adamka.
Po zdobyciu tytułów mistrzowskich w niższych kategoriach, półciężkiej i junior ciężkiej, Polak wyznaczył sobie kolejny cel. Chce zostać mistrzem wagi ciężkiej. Pokonał już Andrzeja Gołotę, Jasona Estradę, Chrisa Arreolę i Michaela Granta. Jest pierwszy w rankingu WBO i w czołówce rankingów pozostałych federacji. Doczekał się wielokolumnowego wywiadu w prestiżowym magazynie Ring, który wcześniej przyznał mu swój pas dla najlepszego pięściarza wagi cruiser (junior ciężka).
Maddalone, 36-letni Amerykanin włoskiego pochodzenia, stoczył 37 walk, 32 wygrał, w tym 23 przed czasem, 5 przegrał. Pokonał go między innymi Francuz Jean Marc Mormeck, ale walka była bardzo wyrównana i gdyby ten pojedynek nie odbywał się w Paryżu, wynik byłby sprawą otwartą. Wcześniej Maddalone przegrał z Denisem Bojcowem, Evanderem Holyfieldem, Alfredem Colem i dwukrotnie przed czasem z Brianem Minto.
Amerykanin ma za sobą skromną karierę amatorską (zaledwie osiem walk) i pełną sukcesów w baseballu, gdy był jeszcze młodym chłopakiem. Znawcy tej dyscypliny twierdzą, że źle wybrał, mógł być znacznie lepszym baseballistą niż bokserem. On twierdzi, że nie żałuje. Lubi się bić. Obiecuje że przyprowadzi ze sobą kilka tysięcy kibiców do Prudential Center i sprawi im miłą niespodziankę.
Ofensywny styl Maddalone będzie Polakowi odpowiadać. Adamek potrafi przechodzić do błyskawicznych kontrataków.
– A jak będzie trzeba, możemy się bić. Mam twardą szczękę i pięści – odpowiada w swoim stylu. 1 grudnia skończył 34 lata. Czas biegnie szybko, więc już myśli, kto będzie jego kolejnym rywalem. Pojawiły się informacje, że mógłby to być Roy Jones junior, ale to chyba mało prawdopodobne. Z wielu względów. Jones jest mniejszy, słabszy fizycznie i najlepsze lata ma za sobą. To nie jest prestiżowy przeciwnik dla kogoś, kto marzy o mistrzowskim pasie w wadze ciężkiej.
– Zajmiemy się tym, jak już pokonam Maddalone – mówi Adamek. On nie lekceważy nikogo. Ma świadomość, że porażka zepchnie go spod samego szczytu w przepaść.
jp/rz /7.12.2010/
***
Z Maddalone zgodnie z planem
/wpis na blogu boksera/
Wczoraj w Prudential Center stoczyłem piątą walkę w wadze ciężkiej. Organizatorzy na moją prośbę uczcili minutą ciszy pamięć mojego pierwszego trenera, Stanisława Orlickiego, który zmarł 4 grudnia
Pamiętam moje pierwsze kroki w boksie amatorskim i pierwsze lekcje boksu, jakich udzielali mi Stanisław Orlicki i Stefan Gawron. To dzięki nim rzuciłem piłkę nożną i zacząłem uprawiać boks
Wielokrotnie mówiłem, że pracuje mi się znakomicie z Rogerem Bloodworthem, a dowodem była wczorajsza taktyka i sposób walki. Roger pracując ze mną przez rok – skupił się na moich słabych stronach. Krok po kroku cierpliwie aplikował mi jak profesor studentowi nowe ćwiczenia. Nasza współpraca od początku przekształciła się w przyjaźń.
To samo łączyło mnie z poprzednim trenerem Andrzejem Gmitrukiem. Gmitruk przez prawie 10 lat ukształtował mnie jako pięściarza i doprowadził do pierwszych sukcesów. Swój udział miał również trener Sam Colona, który doprowadził mnie do pierwszego tytułu mistrza świata. Było po drodze wielu innych trenerów w boksie amatorskim, z których każdy miał wpływ na mój rozwój. Moja sportowa droga od Stanisława Orlickiego do Rogera Bloodwortha jest długa i pełna doświadczeń.
Te wszystkie doświadczenia miałem wykorzystać wczoraj w ringu. Zrobiłem to, co zapowiadałem – podyktowałem swoje warunki. Uniemożliwiłem rywalowi realizowanie jego taktyki, czyli wojny w półdystansie z potężnymi cepami w tle. Jeden z dziennikarzy po walce powiedział mi: To nie Maddalone był dziś słaby, to pan był dziś znakomity. Może jest w tym coś normalnego, bo w wywiadach zapowiadałem, że czuję się z dnia na dzień mocniejszy i szybszy. Plan szkoleniowy Rogera i plan taktyczny wykonałem perfekcyjnie. Już same słowa Maddalone na konferencji po walce są potwierdzeniem mojego dalszego rozwoju.
Mój nowy profesor boksu Roger Bloodworth stara się wyeliminować wszystkie moje słabe strony, a ja tego chcę i przez to widać efekty naszej pracy. Wygrana z Maddalone to nie powód do hura optymizmu. Musiałem w tej walce, tak jak na sparingu, udowodnić trenerowi, że wspólna praca ma sens i przynosi wyniki. Wygrana z Maddalone ma utrwalić opinię o moim stylu boksowania z różnymi pięściarzami.
Teraz przyjdzie czas na ustalenia, co dalej. Powtarzam jednak – proszę w dyskusji publicznej na ten temat powstrzymać się od daleko idących wniosków. Sytuacja w wadze ciężkiej jest obecnie trudna do przewidzenia. Jedne walki się odbywają dla pozoru, inne są odwoływane na dni czy godziny przed rozpoczęciem. Planowanie niezależnie od naszych intencji jest więc bardzo utrudnione. To będzie wielka praca promotorów w zaciszu gabinetów, a nie na forum publicznym.
Od czasu do czasu będą wypuszczane próbne balony, by zadbać o lepsze pozycje w negocjacjach. Te medialne doniesienia nie mogą być podstawą do czynienia mi zarzutów typu: boi się walczyć z Kliczka, ucieka przed Kliczką, bo chce zarobić kasę itp. Rozmowy, jak pokazuje praktyka, będą trwać długo. Nasza linia ataku na pozycję pretendenta w dwóch federacjach boksu jest znana. Wierzę, że tak jak ja w ringu, tak w gabinetach moi promotorzy zrobią wszystko, bym dostał walkę o tytuł.
To czy dam radę, czy nie, zostawcie trenerowi i mnie. Jesteśmy przekonani, że schematyczny, nie efektowny, ale efektywny boks braci Kliczków powoli się kończy. Osobną sprawę stanowi David Haye, który będzie unikać mnie, jak diabeł świeconej wody. Mimo to zostaną podjęte próby organizacji walki z Davidem.
Teraz dłuższy odpoczynek i pierwsza walka w kwietniu 2011 r. Bardzo chciałbym zawalczyć w Polsce, z kimś z pierwszej 20 rankingu. Polscy fani boksu powinni mieć okazję do osobistego udziału w takim widowisku, gdzie jednego dnia zgromadzi się czołówkę naszych pięściarzy. Wszystko jak zawsze zależy od telewizji i sponsorów. Może się uda to wszystko zorganizować.
Dziś pragnę podziękować fanom za wszystkie życzenia i gratulacje kierowane do mnie i trenera. Dziękuję wszystkim, którzy przyszli do Prudential Center, ale i tym, którzy musieli rankiem wstać w Polsce. Cieszę się, że wynik walki was zadowolił.
Tomasz Adamek /9.12.2010/
***
Nowy Rok 2011!
/wpis na blogu Tomasza Adamka/
Dziś ostatni dzień roku, czas na podsumowania i życzenia. Od 2 dni jesteśmy z Ziggym Rozalskim i rodzinami na nartach w górach Lake Placid. Tutaj powitamy Nowy Rok i złożymy sobie życzenia noworoczne.
Zanim to nastąpi muszę podziękować za to, co za sprawą wielu ludzi udało mi się osiągnąć w mijającym 2010 r. Był to dla mnie rok niezwykle trudny, ale i bardzo udany. Poznałem smak walk na ringu w wadze ciężkiej. Stoczyłem 4 walki z różniącymi się od siebie rywalami. Najwyżej oceniam zwycięstwo nad silnym Arreolą, ale także i to nad wielkim i silnym Grantem.
Dziś, po tych walkach, mogę potwierdzić, że nabrałem tak koniecznego doświadczenia ringowego w nowej dla mnie wadze. To wszystko było możliwe dzięki świetnej współpracy z trenerami Andrzejem Gmitrukiem, Ronnie Shieldsem i Rogerem Bloodworthem. Wielkie wsparcie otrzymałem też od trenerów odpowiedzialnych za przygotowanie siłowe. Nie byłoby tych walk, gdyby nie świetna praca moich promotorów Kathy Duvy i Ziggy Rozalskiego.
Wygrane walki pozwoliły mi znaleźć się w rankingach federacji boksu na wysokich pozycjach. Wszystko to sprawia, że jestem o krok od pierwszej walki – eliminatora do tytułu mistrza świata w federacji IBF. Negocjacje trwają i niezależnie od medialnych doniesień wierzę, że dojdzie do satysfakcjonujących dla mnie rozstrzygnięć. Jedno jest pewne, mijający rok 2010 zapamiętam jako znaczący w mojej karierze. Oprócz 4 zwycięstw w ringu – doszły inne zaszczyty. W czerwcu byłem w Chicago, gdzie odebrałem, jako pierwszy Polak, Muhammad Ali Award. Kolejnym wyróżnieniem było otrzymanie honorowego pasa i tytułu najlepszego pięściarza 2010 r., a także wpisanie do Galerii Sław Boksu w New Jersey. Byłem też jednym z Marszałków Parady Pułaskiego w Nowym Jorku.
W Polsce również zostałem zauważony i nominowany w kolejnym plebiscycie Przeglądu Sportowego i TVP. Które miejsce zajmę, tego nie wiem, ale liczę, że głosy wysłane przez kibiców boksu pozwolą mi wejść do pierwszej 10. Zrobię wszystko, by dokończyć jak najszybciej negocjacje w sprawie rywala na planowaną 16 kwietnia walkę w Katowicach i by przylecieć do Polski na 8 stycznia na Bal Mistrzów Sportu.
Chciałbym serdecznie podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do moich sukcesów w 2010 r. Dziękuję promotorom, trenerom i doradcom, bez których moja kariera w USA nie mogłaby się rozwijać. Dziękuję bardzo mediom, że były blisko moich walk, a opisy czy ich przekaz telewizyjny były zawsze na wysokim poziomie. Specjalne dzięki dla Marty i Mikea, którzy czuwali, by to, co ważne przekazać mediom jak najszybciej. Dziękuję wszystkim sponsorom, że wspierają mnie w drodze do celu – zdobyciu mistrzostwa świata w wadze ciężkiej.
Specjalne podziękowania należą się tysiącom moich kibiców, którzy przychodzili na walki, wpisywali się do księgi gości na stronie internetowej, czy pisali listy. Wielu doczekało się odpowiedzi z mojej strony, ale wielu z braku czasu jej nie otrzymało. Z osobliwymi kibicami boksu miałem również do czynienia czytając komentarze na swój temat na różnych portalach. Nie podejmę z nimi polemiki ze względu na poziom wpisów, brak czasu, a także i przez to, że moje wygrane walki w 2010 r. nie dają powodu do formułowania takich ocen.
Pragnę życzyć wszystkim kibicom boksu w nadchodzącym 2011 r. dużo satysfakcji podczas oglądania walk polskich pięściarzy w kraju i za granicą. Nadchodzący rok będzie obfitować w wielkie wydarzenia na zawodowych ringach. Liczę że osobiście wyjdę pod koniec 2011 r. do ringu, by stoczyć walkę o pas mistrza świata. Wszystkim znajomym i rodzinie w Polsce oraz na całym świecie życzę miłej zabawy sylwestrowej oraz udanego 2011 roku.
Dosiego Roku 2011!
Tomasz Adamek /31.12.2010/
***
Sensacja! Adamek – Kliczko we Wrocławiu!
Tomasz Adamek zmierzy się z Władimirem Kliczką we wrześniu na stadionie we Wrocławiu! Stawką pojedynku będą mistrzowskie pasy WBO i IBF!
Trwają negocjacje dotyczące przeciwnika, z którym Adamek ma stanąć do walki 16 kwietnia w Katowicach. Jednocześnie Ziggy Rozalski, menedżer Adamka, prowadził intensywne negocjacje z obozem braci Kliczków
– Doszliśmy do porozumienia, bardzo jesteśmy zadowoleni z oferty, którą nam przedstawiono. We wrześniu stoczę walkę na stadionie we Wrocławiu z Władimirem Kliczką. Bardzo się cieszę, bo właśnie spełnią się moje bokserskie marzenia. Chcę pokonać Kliczkę i zdobyć pasy WBO i IBF, których jest posiadaczem. Stadion mieści ponad 40 tysięcy kibiców, mam nadzieję, że dopisze nam pogoda – powiedział zadowolony Adamek, dla którego Nowy Rok nie mógł się rozpocząć lepiej.
– Tomasz Adamek zaakceptował warunki Władimira Kliczko. Walka odbędzie się najprawdopobniej pod koniec września na stadionie we. Decyzja o walce została podjęta w czwartkowy wieczór, po dyskusjach z Shelly Finkelem. Negocjacje zostały zakończone pomyślnie, teraz tylko formalność podpisania kontraktu – powiedział Rozalski.
– Obiecałem kibicom walkę z Władimirem Kliczką i słowa dotrzymuję. Adamek będzie mistrzem świata – tego też dotrzymam – powiedział Góral. Nieoficjalnie mówi się, że walka pod względem finansowym może być rekordowa dla gal pięściarskich odbywających się na terenie Europy.
Rozmowy z ekipą Władimira Kliczki trwały od kilku dni, ale były trzymane w ścisłej tajemnicy. – Nie chcieliśmy na ten temat mówić, póki nie było pełnej akceptacji z obu stron – powiedział Rozalski. – Osiągnęliśmy porozumienie co do podziału procentowego, kwestia daty to już ustalenia pomiędzy HBO, które będzie tę walkę transmitować na terenie USA oraz niemiecką telewizją, z którą kontrakt mają Kliczkowie. Władimir nie miał problemu, by walka odbyła się w Polsce. To zapewnia doskonały dojazd dla wszystkich kibiców, także dla tych Władimira z Niemiec i Ukrainy. Ten stadion pomieści na boks ok. 52 tys. kibiców i nie mam wątpliwości, że tylu ich tam będzie – dodał Rozalski.
– Propozycje otrzymywaliśmy od dawna, ale teraz nazwisko Adamek znaczy więcej i ostatnia zaproponowana była taka, którą mogłem od razu przyjąć. Dlatego podpiszę ten kontrakt – powiedział Adamek.
– Walka 16 kwietnia, o której mówiłem wcześniej, będzie pojedynkiem przygotowawczym. Będę chciał ją stoczyć z kimś odpowiadającym budową Władimirowi Kliczce. Walka z Kliczką będzie najważniejsza w moim życiu i będę na nią gotowy – zakończył Adamek.
– Pracujemy nad tym, by walka 16 kwietnia odbyła się w Katowicach, ale moim przeciwnikiem nie będzie ani Samuel Peter ani Hasim Rahman. Nie chcę podawać żadnych nazwisk i bawić się w spekulacje. Sytuacja się wyklaruje w ciągu najbliższych kilku dni – zapewnił Góral.
pg/asinfo/pl/adamek team /7.1.2011/
***
Warto mieć marzenia
/wpis z blogu/
Przed tygodniem wspomniałem, że mam nadzieję na walkę o pas mistrzowski do końca 2011 r. Dziś wszystko wskazuje, że w najbliższym tygodniu zostanie podpisana umowa na pojedynek z Władimirem Kliczko. We wrześniu miejscem starcia będzie ring ustawiony na murawie nowego stadionu we Wrocławiu
Lokalizacja pojedynku we Wrocławiu ma wiele aspektów praktycznych. Sama impreza będzie promować nowy stadion i miasto Wrocław przed zaplanowanymi mistrzostwami Europy w piłce nożnej 2012.
To we Wrocławiu 2 października 1998 r. walczył Andrzej Gołota z Timem Witherspoonem, a od tamtego czasu nie było podobnego wydarzenia. Mój rywal Władimir Kliczko ma w Niemczech wielotysięczną grupę fanów. Liczy na przyjazd tysięcy fanów z Niemiec i Ukrainy. Ja liczę, że ponad 40-tys. widownia zgromadzona na stadionie będzie mnie dopingować w walce o mistrzowski tytuł w trzeciej kategorii wagowej.
Mój kolejny cel
Zdobycie tego tytułu jest dla mnie kolejnym celem w karierze, celem według wielu trudnym do zrealizowania. Warto mieć marzenia i warto cieszyć się z tego, że udało się je spełnić. Dotychczas osiągałem cele, które dla wielu mnie przerastały. Pokazałem że dotrzymuję słowa i założone cele osiągam. Na Władimira Kliczkę nie wystarczą marzenia, muszę wnieść do ringu boks na najwyższym poziomie. Wiem doskonale, że muszę być szybki, ruchliwy w ringu, sprytny przy konstruowaniu ataków i obrony, muszę mieć niesamowitą kondycję i wydolność, odporność na ciosy i zadawać je w wielu płaszczyznach. Muszę mieć wielką odwagę.
Zawsze wiele zależy od przygotowań fizycznych, ale również od założeń i dyscypliny taktycznej. To co przygotujemy z trenerami musi zaprocentować w ringu. Zdecyduje forma dnia i wola zwycięstwa. Ja wolę zwycięstwa noszę w sercu od wielu miesięcy. Czy wiara, by dokonać czegoś, czego inni pięściarze w historii boksu zawodowego jeszcze nie dokonali nie wystarczy, jako gwarancja psychiczna?
Z czym do Kliczki…
Być najlepszym w trzech kategoriach wagowych na świecie, po pokonaniu wielkiego mistrza Władimira, to cel bardzo trudny do osiągnięcia. Nie mogę zwlekać dłużej, bo już odzywały się głosy, że walczę z emerytami i słabymi pięściarzami. Dziś być może odezwą się inni i powiedzą, panie Adamek, z czym do Kliczki?
Mimo to muszę wyjść i wykorzystać swoją szansę. Tak samo mówili, kiedy wychodziłem do Arreoli czy Granta, a jednak wygrałem. Nie przeszkadza mi, że przede mną walczyło z Władimirem wielu, którzy marnie kończyli. Niektórzy według mnie tracili szanse już w szatni, przed walką. Mocne ciosy Władimira czynią bowiem u przeciwników wielkie spustoszenie, ale czy nie ma na to sposobu? Jak uniknąć wielu z nich, jak nie pozwolić się trafić żelazną pięścią? Co może być moją bronią przeciw jego lewym prostym i mocno bitym prawym?
To niekończące się pytania, na które muszę przygotować odpowiedzi w ringu. Słyszałem, że Andrzej Kostyra, który komentował już bardzo dużo boksu, nazwał nasz pojedynek walką stulecia. Dam z siebie na treningach i w ringu wszystko, bo jestem zdeterminowany i gotowy na walkę życia. Bo jak nie Adamek, to kto odbierze pasy Władimirowi Kliczce?
Wcześniej Katowice
Zanim dojdzie do wielkiej wojny z Kliczką, czeka mnie walka zaplanowana na 16 kwietnia w Katowicach. W przeciwieństwie do negocjacji z Team K2, negocjacje z Peterem, wskazanym przez IBF, od początku napotkały trudności. Menedżer Petera nie godził się na nasze warunki i wyraźnie nie był zainteresowany doprowadzeniem do szczęśliwego finału. Z końcem tygodnia kończą się negocjacje i czas na kolejne działania IBF. Z kim przyjdzie mi walczyć w Katowicach tego nie wie nikt. Liczę jednak, że w ciągu najbliższego tygodnia powinny pojawić się konkretne nazwiska.
Z racji zapowiedzianej walki z Kliczką, mój przeciwnik nie powinien być zbyt mocny, gdyż nie mogę narażać się, skoro czeka mnie we wrześniu walka życia z Władimirem. Z drugiej strony – walka musi być atrakcyjna dla kibiców.
Redakcja THE RING przedstawiła dwa rankingi, w których umieszczono mnie raz wysoko, a raz w połowie stawki. Jestem zadowolony, bo to kolejne potwierdzenie mojej pozycji w wadze ciężkiej.
Bal, niestety, beze mnie
Niestety na finał 76 Plebiscytu Przeglądu Sportowego nie przylecę do Warszawy. Muszę najbliższy tydzień być w USA do dyspozycji prawników, federacji IBF i promotorów przy kończących się negocjacjach nad wyłonieniem rywala na walkę w Katowicach. Przykro mi z tego powodu, ale po zakończeniu negocjacji przyjedziemy z promotorem do Polski i zorganizujemy specjalną konferencję prasową. Dziękuję wszystkim, którzy w zakończonym plebiscycie oddali swoje głosy na mnie. Do zobaczenie wkrótce w Polsce.
Tomasz Adamek /7.1.2011/ /z blogu/
***
Wawrzyk będzie trzymać kciuki
Zdaniem młodzieżowego mistrza świata wagi ciężkiej Andrzeja Wawrzyka, Tomasza Adamka, który we wrześniu zmierzy się z czempionem federacji WBO i IBF królewskiej dywizji Władimirem Kliczką, czeka bardzo trudne zadanie. Jednak Polak w przeciwieństwie do poprzednich rywali Ukraińca, nie wyjdzie na ring tylko, by jak najdłużej w nim przetrwać
– Będę mocno trzymać za Tomka kciuki i mam nadzieję, że będziemy mieć nowego mistrza. Wiadomo, to będzie dla Tomka trudna walka, bo boksuje z najlepszym zawodnikiem świata, zawodnikiem wysokim, silnym, dobrym technicznie. To na pewno będzie bardzo widowiskowy pojedynek – powiedział Wawrzyk.
– Atutem Tomka będzie na pewno jego szybkość i umiejętność zadawania ciosów w seriach i bardzo silna motywacja w dążeniu do celu, który sobie założył, co widać we wszystkich jego walkach – dodał Wawrzyk.
Młody pięściarz grupy KnockOut Promotions uważa, że trudno jest stwierdzić, czy starszy z braci Kliczków – mistrz WBC Witalij byłby dla Górala trudniejszym rywalem od Władimira; taką rodzinną zmianę przeciwnika w szczególnym przypadku (np. kontuzji Władimira) kontrakt dopuszcza.
– Trudno powiedzieć, czy lepszy byłby Władimir czy Witalij. Obaj są mistrzami świata. Obaj są bardzo silni. Co prawda Witalij ma więcej wygranych przez nokaut, ale Władimir również bardzo mocno bije – ocenił Wawrzyk.
– Na pewno do obu Kliczków większość rywali wychodziła z założeniem, by tylko przetrwać w ringu jak najdłużej. Uważam że Tomek wejdzie na ring, by wygrać i zostać mistrzem świata wagi ciężkiej – powiedział Wawrzyk.
tg/ringpolska /12.1.2011/
***
Czekałem na to 22 lata
Rozmowa z Tomaszem Adamkiem
We wrześniu stoczy pan najtrudniejszą i pewnie najważniejszą walkę w karierze. W nowej kategorii wagowej walczy pan od dwóch lat. Jest pan już gotów na starcie z Władimirem Kliczką?
Gdy przechodziłem do wagi ciężkiej od początku mówiłem, że moim celem jest walka o mistrzostwo świata. Negocjacje z firmą braci Kliczków prowadziliśmy od dwóch lat. Gdy rozmawialiśmy o tej walce z trenerem Rogerem Bloodworthem, chcieliśmy jej pod koniec tego roku lub na początku przyszłego. Gdy więc pojawiła się propozycja pojedynku we wrześniu, Roger zgodził się bez wahania. Nie oponował, powiedział Ziggiemu Rozalskiemu, że na wrzesień będę gotowy i wygram z Władimirem.
A pan nie miał żadnych oporów, obaw? Kliczko to jednak zupełnie inna półka niż Grant, Arreola czy Gołota?
A jakie mógłbym mieć? Na taką walkę czekałem przez całą moją karierę. Boksuję już 22 lata. Różne miałem dni w karierze. Nie zawsze było różowo, bo przecież kilka razy choćby musiałem zmieniać promotorów. Czasem musiałem naprawdę zaciskać zęby. Teraz dostaję nagrodę. Za cierpliwość. Zawsze wierzyłem, że w końcu zostanę mistrzem świata.
Nigdy nie miał pan chwil zwątpienia, choćby po porażce z Chadem Dawsonem i utracie pasa WBC w kategorii półciężkiej?
Jak każdy, miałem lepsze i gorsze dni. Akurat po porażce z Dawsonem bardziej niż zwątpienie towarzyszyło mi uczucie niedowierzania, jak to się mogło stać, że przegrałem. Dziś mogę z całą stanowczością powiedzieć, że dzięki tej porażce wciąż jestem bokserem…
Walka z Kliczką ustawi pana finansowo do końca życia?
Na pewno dostanę największą gażę w karierze. Ale dziś nie wiem nawet ile, bo podział zysków z walki będzie procentowy. Ja i mój zespół jesteśmy zadowoleni z warunków podziału.
Jest już pan absolutnie pewien, że do walki dojdzie? Jeszcze kilka dni temu wydawało się, że Kliczko będzie się bił z Dawidem Hayem?
W naszym przypadku nie było żadnych poważniejszych kwestii spornych. Nie spodziewam się więc i kłopotów w przy podpisaniu kontraktu. Może to nastąpić w ciągu najbliższych dni.
Na 20 stycznia federacja IBF zarządziła przetarg na organizację walki pomiędzy panem a Samuelem Peterem. Przypomnijmy, że pierwotnie mieliście się bić w kwietniu, a pojedynek miał być częścią kwalifikacji do uzyskania tytułu oficjalnego pretendenta do walki o pas IBF z Władimirem Kliczką. Przystąpicie do tego przetargu?
Jeżeli kontrakt na walkę z Kliczką zostanie podpisany, to oczywiście nie, ale gdyby się okazało, że złożenie podpisów na umowie się przedłuża, to wtedy przystąpimy do przetargu, ale to raczej mało prawdopodobny scenariusz. Nie przewiduję bowiem żadnych kłopotów.
Już pan zna nazwisko rywala, z którym zmierzy się w kwietniowej walce w Prudential Center, którą przeniesiono z Katowic?
Nie. To na pewno nie będzie rywal z najwyższej półki. Kwietniowa walka ma być tylko przetarciem, elementem przygotowań do pojedynku z Władimirem.
Niektórzy nie dają panu wielkich szans w starciu z Kliczką…
Od kiedy przeszedłem z kategorii półciężkiej do junior ciężkiej, a później do ciężkiej, ciągle ktoś we mnie nie wierzy. Ciągle ktoś mówi, że jestem za mały, za słabo biję. Pamiętam, jak Jurek Kulej twierdził, że ja z tymi wielkimi chłopami nie mam czego szukać, gdzie ja do nich pasuję.
Praktycznie po każdym kolejnym zwycięstwie w wadze ciężkiej rywale przyznawali, że nie docenili pana klasy, umiejętności i sprytu. Jednocześnie choćby Michael Grant powątpiewał w możliwość zawojowania przez pana wagi ciężkiej. Ma pan pomysł, jak pokonać Kliczkę?
Mam, ale nie zmierzam za wiele mówić o tym, jak chcę pokonać Władimira. Dzisiaj każdy wywiad bardzo szybko trafia do rywala. Świat stał się bardzo mały.
Władimir ma jakieś słabe punkty?
Każdy pięściarz je ma. Wszyscy wiedzą, że młodszy z Kliczków nie ma mocnej szczęki.
Ale pan, jak na wagę ciężką, nie ma nokautującego ciosu.
W ostatniej walce z Vinnym Maddalone chyba udowodniłem, że jak się trafi czysto i szybko, to pada i chłop, co waży dobrze ponad stówkę.
We wszystkich dotychczasowych walkach w wadze ciężkiej jednym z głównych pańskich atutów była szybkość. Ale Władimir Kliczko, mimo swych gabarytów, udowodnił już, choćby w walce z Rusłanem Czagajewem, że potrafi przygotować się do pojedynku nawet z dużo szybszym i niższym od siebie rywalem.
Kibice mogą więc już zacierać ręce. Walka będzie świetna.
Dlaczego wybraliście Wrocław. Nie lepsza byłaby Warszawa, gdzie dach jest całkowicie zamykany, a i trybuny większe?
To Kliczkowie wybrali. Ich trzeba pytać. Ich firma K2 jest głównym organizatorem gali, my będziemy gośćmi.
Polsat, którego właściciel Zygmunt Solorz jest wrocławianinem, miał wpływ na wybór areny?
Polsat nic do tego nie miał.
Sądzi pan, że Dawid Haye zrealizuje swoje zapowiedzi i wobec odwołania walki z Władimirem Kliczką nie poczeka na zwycięzcę waszego pojedynku we Wrocławiu i zakończy karierę?
Nie wiem, co siedzi w jego głowie. Nie wiem też, kto bardziej zawinił w sprawie odwołania walki z Władimirem. To nie moja sprawa. Ja mogę się tylko cieszyć, że dostałem szansę od Kliczki.
Pomarzmy na chwilę. Wygrywa pan z Kliczką, Haye chce bić się z panem, a stawką będą pasy WBA, IBF i WBO. Walka na stadionie Wembley. 90 tys. widzów, z tego połowa to Polacy mieszkający w Londynie. Bije pan Brytyjczyka…
Tylko Bóg wie, co mi pisane. Wiem jednak, że jeśli wygram z Kliczką, to mam obowiązek dać mu rewanż. To jedyny warunek, jaki postawili mi w kontrakcie.
A jeśli pan przegra, też będzie rewanż?
Nie, ale ja tej walki nie przegram.
rozm. rm/pol.tim. /16.1.2011/
***
Obie walki się odbędą
/wpis z blogu/
Dziękuję kibicom boksu za ponad 165 tys. głosów oddanych na mnie w plebiscycie Przeglądu Sportowego i TVP. Piąte miejsce jest dla mnie dużym wyróżnieniem. Statuetkę, którą mi przyznano, wystawię na aukcję, a uzyskane z niej środki finansowe przeznaczę na cele charytatywne
W narciarstwie jest slalom równoległy, a zawodnicy zmierzają trasą pełną zakrętów do METY. Mam wrażenie, że podwójne negocjacje prowadzone w sprawie organizacji dwóch moich walk w Katowicach i Wrocławiu osiągają już tę metę. Nie mogę z racji klauzuli poufności zdradzać szczegółów, ale obie walki odbędą się.
Nadrzędne negocjacje dotyczą walki z Władimirem Kliczką we Wrocławiu, która uświetni otwarcie stadionu budowanego na potrzeby EURO 2012. Jestem przekonany, że w trakcie negocjacji zostały ustalone wszystkie najważniejsze zasady, regulujące zarówno przygotowania do walki, jak i jej organizację i rozliczenia biznesowe. W najbliższych dniach należy oczekiwać rozpoczęcia procesu składania podpisów przez strony kontraktu. Po zebraniu podpisów rozpoczęte zostaną działania organizacyjne, związane z promocją walki. Wierzę, że nie wydarzy się już nic, co zniweczy pracę wykonaną przez prawników i promotorów. Już dziś należy im się pochwała za dobra pracę. Wkrótce po podpisach należy spodziewać się konferencji prasowej, gdzie oficjalnie zostaną ogłoszone niektóre szczegóły zaplanowanej walki.
Ani Peter, ani Rahman
Równolegle moi promotorzy prowadzili negocjacje z promotorem Samuela Petera /zalecenia federacji IBF/. Jak powszechnie wiadomo negocjacje nie zakończyły się pozytywnie i w następstwie tego ogłoszono przetarg. W przyszłym tygodniu powinna ostatecznie rozstrzygnąć się sprawa naszej walki. Wiele jednak wskazuje, że 16 kwietnia w Katowicach nie będę walczyć ani z Peterem, ani z Hasimem Rahmanem, jak donoszą media. Zrobię wszystko, by przed wrześniową walką z Władimirem Kliczką, kwietniowy pojedynek odbyć ze znanym i wyższym ode mnie oponentem. Jestem w trakcie jego wyboru, choć brak rozstrzygnięcia przetargu nie pozwala mi na prowadzenie konkretnych ustaleń. Muszę pokazać się polskim kibicom boksu, choć organizacyjnie gala jest dla nas trudniejsza do przeprowadzenia w Polsce.
Trener Roger Bloodworth, czeka na sygnał przylotu do Newark, by rozpocząć nasz kolejny obóz przygotowawczy. Powiedział mi, że męczy go już siedzenie w domu przed komputerem i opisywanie walk Władimira i Witalija Kliczków. Woli zajęcia w gymie ze mną i chce szybko rozpocząć przygotowania do obu walk. Zaczynamy od pierwszego dnia lutego zaplanowane szczegółowo kolejne zajęcia. Cieszę się z tego, bo choć trenowałem cały czas 2-3 dni w tygodniu, to chcę już trenować na maksa.
Otrzymałem wiele pytań o możliwość zakupu biletów na jedna i drugą galę oraz o to, jaka telewizja będzie pokazywać walki. To wszystko powinno być ustalone również w niedługim czasie. Czekamy więc na kolejne fakty, bo o nich znacznie lepiej się dyskutuje niż o niesprawdzonych informacjach.
Tomasz Adamek /22.1.2011/
***
Kontrakt z Kliczką podpisany!
Tomasz Adamek na sto procent będzie walczyć z najlepszym bokserem wagi ciężkiej – Władimirem Kliczką. Walka odbędzie się w Polsce
Stawką będą należące do olbrzymiego Ukraińca pasy federacji IBF, WBO, IBO i magazynu The Ring
– Podpisałem kontrakt na walkę z Władimirem Kliczką (55-3, 49 KO). Walczymy we wrześniu w Polsce. Dokładną datę ustalą stacje telewizyjne: HBO i stacja niemiecka – powiedział Tomasz Adamek (43-1, 28 KO).
– Jestem bardzo zadowolony, ale najbardziej będę szczęśliwy, kiedy pokonam Kliczkę. Skończyły się długie negocjacje, odsyłanie kontraktu i analizowanie go strona po stronie. Nawet przez chwilę nie wątpiłem, że może się nie udać sfinalizowanie tego kontraktu. Wiedziałem, że sprawa jest w dobrych rękach. Chcę podziękować wszystkim, którzy mi pomagali i wierzyli we mnie – dodał najlepszy polski bokser.
Niedługo zostanie podane nazwisko rywala, z którym Adamek zmierzy się w kwietniu. Góral powiedział, że będzie to zawodnik, z którym walka ma go przygotować do pojedynku z Kliczką.
bokser.org /25.1.2011/
***
Adamek przed historyczną szansą
We wrześniu kibiców boksu zawodowego w Polsce czekają wielkie emocje! Tomasz Adamek stanie w ringu naprzeciw jednego z braci Kliczków
Rywalem Polaka będzie Władimir Kliczko, który ma pasy federacji IBF, WBO oraz IBO lub w przypadku jego niedyspozycji Witalij Kliczko, który ma pas WBC
Wcześniej obaj bracia będą bronić swoich tytułów. 19 marca Witalij zmierzy się z Kubańczykiem Odlanierem Solisem w Kolonii, a 30 kwietnia Władimir skrzyżuje rękawice z Dereckiem Chisorą w Mannheim. Jedynie w przypadku porażki ich obu nie dojdzie do starcia z Adamkiem, który na kwiecień również ma zaplanowaną walkę.
– Jesteśmy niesamowicie szczęśliwi nie tylko z powodu, że Tomek otrzyma szansę zrealizowania swojego marzenia zostania mistrzem świata wagi ciężkiej, dzięki czemu może być pierwszym bokserem w historii, który do tytułów w półciężkiej i junior ciężkiej dorzuci ten z ciężkiej, ale i z faktu, że wszystko odbędzie się w Polsce – powiedziała Kathy Duva, prezes promującej Górala grupy Main Events.
Walka będzie zorganizowana na nowo wybudowanym stadionie we Wrocławiu lub Warszawie. Oba obiekty przygotowywane są na Euro 2012.
Mistrz WBC docenia umiejętności Adamka i zapowiada, że bez względu na to czy w ringu pojawi się on, czy jego brat, żaden nie zlekceważy Polaka.
– Adamek jest bardzo doświadczonym, szybkim i twardym pięściarzem. Bez względu na to czy do walki z nim wyjdę ja czy Władimir, będziemy musieli być bardzo skoncentrowani w tym pojedynku. To wspaniałe, że polski i ukraiński bokser spotkają się wspólnie w ringu na przedsmak Euro 2012 – powiedział Witalij Kliczko. On z bratem są przyjaciółmi i ambasadorami tej imprezy.
Adamek też nie krył zadowolenia, że udało się wreszcie podpisać kontrakt na wymarzony pojedynek o tytuł mistrza świata wagi ciężkiej.
– Jestem bardzo szczęśliwy. Chcę podziękować braciom Kliczkom za dobry podział procentowy, jaki zagwarantował mi kontrakt na walkę z nimi. Nie mogę się jej doczekać. Dla mnie nie ma znaczenia, z którym z braci będę musiał walczyć. Oni obaj są wielkimi gwiazdami boksu, a ja chcę walczyć z najlepszymi – powiedział Adamek.
int.pl /26.1.2011/
***
Największe wyzwanie, największa kasa
Tomasz Adamek zdaje sobie sprawę, że walka z Władimirem Kliczką to największe wyzwanie w jego karierze. Jeżeli wygra, będzie mistrzem świata wagi ciężkiej
Kiedy pierwszy raz pojawiła się informacja, że Adamek zmierzy się w Polsce z młodszym z Kliczków, uznano to za medialny blef. Wydawało się, że taki pojedynek jest zbyt dużym zagrożeniem dla Polaka, byłego mistrza świata wagi półciężkiej i junior ciężkiej
Tym razem jednak Ziggy Rozalski, współpromotor i przyjaciel Adamka, nie blefował. Od początku twierdził, że kontrakt zostanie podpisany, potwierdzała to też Kathy Duva, szefowa firmy Main Events współpromującej Górala z Gilowic.
Telefon z New Jersey rozwiał wszystkie wątpliwości. – Podpisy zostały złożone, walka jest pewna. Do ustalenia zostały jeszcze data i miejsce. W grę wchodzą Wrocław i Warszawa. Negocjacje rozpoczęły się jesienią 2009 r., po walce Adamek – Gołota. Propozycja wyszła od Kliczków, ale sumy, które wtedy oferowali, nijak się mają do tych, które wynegocjowaliśmy teraz – powiedział Rozalski.
Kliczkowie i reprezentujący ich Bernd Boente zaczęli od pół miliona dolarów dla Adamka, później podbijali stawkę. – Nam zależało na wysokich udziałach procentowych od wszystkich zysków na całym świecie. Mogę tylko zdradzić, że dogadaliśmy się na wyższy procentowo podział, niż oczekiwałem. A to oznacza, że jak wszystko dobrze pójdzie, Tomek zarobi dużo pieniędzy – dodał Rozalski.
Ciekawostką kontraktu jest, że teoretycznie rywalem Adamka może być też starszy z braci Kliczków, Witalij, mistrz świata organizacji WBC. Stałoby się tak, gdyby Władymir przegrał zaplanowany na 30 kwietnia pojedynek z Anglikiem Derekiem Chisorą. Nikt oczywiście nie bierze pod uwagę sytuacji, w której obaj bracia przegrają swoje walki (Witalij 19 marca zmierzy się z Kubańczykiem Odlanierem Solisem i wynik tego starcia jest sprawą otwartą).
Adamek pozna rywala – Władimira lub Witalija – najpóźniej 90 dni przed walką. W kontrakcie zawarta jest też klauzula o rewanżu, ale tylko gdyby zwycięzcą został Polak.
Wkrótce podjęta też zostanie decyzja o najbliższej walce Adamka. Od dawna mówi się, że zostanie ona rozegrana 16 kwietnia w Katowicach, ale ponoć możliwe jest też, że odbędzie się w Newark.
Jeżeli chodzi o pojedynek z Kliczką, to Wrocław ma już rywala. Być może Adamek będzie walczyć z Ukraińcem na stadionie w Warszawie. – Wybierzemy lepszą ofertę – powiedział Rozalski.
Pojedynek Adamka z młodszym Kliczką, mistrzem świata organizacji IBF i WBO w wadze ciężkiej, pokażą niemiecka telewizja RTL i amerykańska Showtime lub HBO. Kliczkowie mieli zatarg z HBO, więc bardzo prawdopodobne, że wybiorą Showtime. Walka zostanie pokazana w systemie pay-per-view. Byłby to pierwszy taki przypadek w Polsce.
Rozalski i Duva bardzo chwalą współpracę z firmą K2 Promotions braci Kliczków. – Nie chcieli przetargów, woleli się dogadać. Wiedzą, że w wadze ciężkiej oprócz Kliczków liczą się tylko David Haye i Adamek. Dlatego przystali na nasze warunki i zgodzili się na tak korzystny dla nas podział procentowy – stwierdził Rozalski.
jp/rp /26.1.2011/
***
Tylko Adamek i Haye
Uznawany za najlepszego zawodnika kategorii ciężkiej, mistrz federacji WBO i IBF Władimir Kliczko, jest bardzo zadowolony z podpisania kontraktu na walkę z Tomaszem Adamkiem
– Waga ciężka cierpi dziś na deficyt wartościowych postaci. Jest w zasadzie tylko kilka nazwisk, o których warto wspomnieć. Tomasz Adamek, David Haye… i tak naprawdę w tym miejscu należałoby przerwać wyliczankę. Jest jeszcze kilku dobrych zawodników, jak np. Dereck Chisora, z którym wyjdę w kwietniu do ringu. Jednak do grona dużych nazwisk zaliczyć trzeba tylko Polaka i Hayea. Dlatego też cieszę się bardzo, że albo ja, albo mój brat zmierzy się z Adamkiem – powiedział Władimir Kliczko.
Najlepszy dzisiaj bokser królewskiej dywizji nie szczędzi Polakowi komplementów, twierdząc, iż w kilku elementach rzemiosła, popularny Góral, przewyższa Hayea. – Adamek jest pięściarzem lepszym technicznie, walczącym lepiej taktycznie niż Haye. To dwaj różni zawodnicy, Brytyjczyk dysponuje większą siłą ciosu, co wynika chociażby z jego bilansu walk. Polak jest za to bardziej doświadczony – stwierdził Kliczko.
Co ciekawe Dr Stalowy Młot, wciąż nie wyklucza, że w lipcu może skrzyżować rękawice z Hayem. – Na pewno nasz pojedynek w lipcu nie jest niemożliwy do zorganizowania – powiedział Ukrainiec.
km/ringpolska /26.1.2011/
***
Najpierw Władimir, potem Witalij!
– Podpisałem kontrakt na walkę z McBridem, a on ma podpisać i odesłać go dzisiaj albo jutro. Czekamy na jego podpis i myślę, że wszystko będzie w porządku. Miejsce walki będzie znane do przyszłej środy. Do tego czasu zdecydujemy czy to będą Katowice, czy Newark – powiedział Tomasz Adamek
Najlepszy polski pięściarz Tomasz Adamek (43-1, 28 KO) już we wrześniu stanie w ringu naprzeciw mistrza świata federacji IBF/WBO w wadze ciężkiej Władimira Kliczki (55-3, 49 KO). Zanim jednak Polak stanie do walki o tytuł mistrza świata – w kwietniu czeka go walka z Kevinem McBridem (35-8-1, 29 KO)
Góral opowiedział o walce z McBridem, o pojedynku z Władimirem Kliczką, przebiegu negocjacji oraz klauzuli, która w razie wygranej z Władimirem daje Adamkowi od razu możliwość walki unifikacyjnej z Witalijem.
Adamek odpowiedział także na pytania związane z transmisją walki w systemie PPV, zdradził także kiedy zapadnie decyzja, gdzie odbędzie się walka z McBridem, a także skomentował ostatnie wypowiedzi na temat jego walki z Kliczką.
Nareszcie podpisałeś kontrakt na walkę, o której setki pięściarzy mogą tylko pomarzyć. Spadł ci kamień z serca?
Kamień z serca spadł? Ja się cieszę, że podpisałem kontrakt. Mam możliwość zawalczenia o tytuł w wadze ciężkiej, bo taki był mój cel, by taką walkę dostać. Cierpliwie czekałem, walka po walce i dostałem wreszcie tą konkretną o wszystkie pasy.
Negocjacje trwały ok. 3 tygodni. Miałeś jakikolwiek moment zwątpienia, że do walki z Kliczko nie dojdzie?
Zawsze jest tak, że idą rozmowy bardzo dobrze i nagle dzieje się coś, co nie podoba się jednej ze stron i rozmowy się kończą. Tak było w przypadku Hayea. Musisz być na to przygotowany, bo to boks i tutaj się dzieją takie rzeczy, że dziś jest dobrze, a jutro źle.
Dlaczego Tomasz Adamek dogadał się tak szybko z Kliczką, a David Haye od wielu miesięcy, a można powiedzieć nawet ponad roku nie jest w stanie dojść do porozumienia z braćmi Kliczkami? Tomek Adamek jest tańszy, czy jest lepszym negocjatorem?
Mnie trudno powiedzieć, co było przyczyną niedogadania się Hayea. My się dogadamy raczej z każdym. Nie było u nas nigdy takiego momentu z kimkolwiek, by nie dojść do porozumienia, czy nie dogadać się.
Będziesz walczyć z Władimirem lub Witalijem Kliczką. Nie pytam, z którym byś wolał walczyć, bo na to pytanie wszyscy znają odpowiedź. Zapytam jednak, który według ciebie byłby trudniejszym rywalem? Władimir bo jest młodszy i ma w ręku dwa tytuły, czy też doświadczony Witalij?
W kontrakcie mamy, że pierwszy jest Władimir i gdyby on nie mógł, czy kontuzję złapał, to będzie Witalij. Także liczę, że będę walczyć z Władimirem.
Uważasz że Władimir jest łatwiejszym, czy trudniejszym rywalem niż jego brat?
Każdy z nich jest mistrzem świata i jeżeli chcesz ich pokonać, to trzeba zrobić wszystko, by tego dokonać. Jeden jest szybszy, drugi jest bardziej odporny, może mocniej uderza. Każdy z nich ma swoje atuty i słabsze strony.
Wrocław czy Warszawa jest faworytem w wyścigu o ten pojedynek?
Nie wiem. Mówią o Wrocławiu, ale ostatnio gdzieś słyszałem w mediach, że Warszawa. Ale nie wiem, bo ja nie siedzę w rozmowach aż tak szczegółowych. To robi grupa K2 i Main Events.
Organizatorem walki z Kliczką będzie grupa K2 należąca do Ukraińców. Czy jest szansa, że podczas zaplanowanej na wrzesień gali w ringu pojawi się jeszcze jakiś Polak? Twój obóz ma na to jakiś wpływ?
Nie wiem. O tym zdecydują organizatorzy i oni wybiorą, kto będzie podczas tej gali walczyć.
Czy w kontrakcie znalazł się zapis o organizacji walki rewanżowej? Wcześniej Haye narzekał, że to przez ten punkt nie podpisał kontraktu na walkę z żadnym z Kliczków?
Jest match i rematch. (zapis, że musi się odbyć walka, a następnie rewanż – przyp. red.)
Czyli – jeżeli wygrałbyś z jednym z Kliczków, to kolejna walka będzie walką unifikacyjną?
Tak. Jeżeli wygram z Władimirem to walczę z Witalijem.
Najbliższą twoją galę na pewno pokaże Polsat. Co jednak z walką z Kliczką? Masz jakąś umowę z Polsatem, czy o tym kto będzie mógł transmitować walkę zadecyduje przetarg?
Walka na pewno będzie na PPV. Tyle wiem. Kto to będzie robić, to… Na pewno Polsat ma już opracowany taki system, jakieś kablówki. Tak samo chyba TVN z tego co słyszałem. Z tego co wiem, to 10 milionów ludzi będzie mieć dostęp do tej walki.
Pojedynek ma zostać pokazany w systemie Pay Per View. Będzie to zupełna nowość w Polsce. Nie boisz się, że kibice w naszym kraju mogą niezbyt chętnie płacić za takie transmisję i być może lepiej byłoby gdyby walka została pokazana na kanale niekodowanym?
Dlatego jest propozycja stacji telewizyjnej. To nie my wymyśliliśmy pokazywanie walki w PPV. Na pewno to PPV nie będzie drogie. Słyszałem że to PPV będzie kosztować 10 zł. Tak naprawdę to nie aż tak bardzo dużo, nawet na polskie warunki. W porównaniu do amerykańskiego PPV, gdzie transmisja kosztuje 50 dolarów, czy nasze walki po 30 dolarów. Czyli 10 zł to naprawdę nie jest biznes.
Wiele osób nie wierzyło w to, że podpiszesz kontrakt na walkę z Kliczką. Co chciałbyś im teraz powiedzieć? Szczególnie aktywny w tym temacie okazał się jeden z promotorów największej polskiej grupy bokserskiej.
Co mogę powiedzieć? Udowodniłem wszystkim, że można taką walkę dostać i jak nie dowierzają, to niech nie dowierzają. Nie dowierzają też, że wygram, a jak zwyciężę to udowodnię, że Tomasz Adamek potrafi.
Z jednej strony Tomasz Adamek wypromuje boks zawodowy w Polsce na poziom, którego ten sport nie zaznał od lat. Z drugiej jednak strony najbliższy rok zapowiada się jako twój, w którym jedynym tematem przynajmniej do września będzie tylko i wyłącznie twoja walka. Myślisz że taka negatywna aktywność ze strony jednej z polskich grup spowodowana jest tym, że twoje sukcesy niespecjalnie muszą być komuś na rękę?
Trudno powiedzieć. Ja patrzę tylko na swoją karierę i moje życie. Nie patrzę na to, co robi ktoś inny. Mogę tylko życzyć i życzę tym promotorom wykształcenia polskich bokserów tak, by po nas byli inni i także odnosili wielkie sukcesy na arenie międzynarodowej. Tego im życzę.
Twoim rywalem będzie Kevin McBride. Dlaczego właśnie on?
Potrzeba było mi takiego rywala. Pokonał Tysona, walczył z Andrzejem Gołotą. Myślę że ma warunki fizyczne i na walkę przed Kliczką będzie akurat.
To chyba tzw. bezpieczny rywal, bo Andrzej Gołota, którego ty znokautowałeś, poradził sobie z nim bez większych problemów.
W boksie nigdy nie ma bezpiecznej walki. Były przypadki, że faworyci zamykali oczy i… Tak jak McCall walczył z Lennoxem Lewisem i wystrzelił cios, którym znokautował Lewisa. To waga ciężka i nikt nikogo nie lekceważy. Nawet może wyjść komuś cios życia i możesz przegrać. Każda walka wiąże się z ryzykiem, gdy wychodzisz do ringu. Przede mną walka z Kliczką, dlatego obóz przygotowawczy zaczynamy już za dwa tygodnie. Trenujemy już pod Kliczkę, ale oczywiście wcześniej będzie jeszcze McBride, dlatego chcę być przygotowany i w jak najlepszej formie. To wszystko.
Ziggy mówił, że gdyby nie daleki termin walki z Kliczką, to teraz wcale nie wychodziłbyś do ringu. Czy ta walka jest ci potrzebna? Nie rozważałeś takiego scenariusza, by odpuścić sobie kolejny pojedynek i poczekać aż do walki z Kliczką?
Walka jest dopiero we wrześniu, a mamy styczeń. To jest bardzo długi okres czekania i trenowania. Jest potrzebne wejście do ringu. To jest moja praca i jeżeli jestem oswojony w ringu, to każda następna walka jest lepsza. A gdy walczysz mało i bardzo rzadko wchodzisz do ringu, to człowiek czasami nie czuje się zbyt dobrze i ta walka może nie wyjść. Czeka mnie ważna walka, więc chcę być jak dobry kucharz. Cały czas robię to co robię, czyli często wchodzę do ringu. Jestem aktywny i wtedy każda walka, to marsz w górę.
Zamierzasz w najbliższym czasie pojawić się w Polsce?
Do środy będzie wiadomo, gdzie walczymy. Jeżeli będzie to Newark to oczywiście do Polski nie przylecę. Pojawię się dopiero wtedy, gdy będzie pierwsza konferencja z Kliczką. Inaczej na pewno nie polecę, bo nie ma takiej potrzeby. Jeżeli walka z McBridem będzie w Polsce, to na pewno pojawię się na 7-8 dni przed pojedynkiem.
Pojawiły się informacje, że jeżeli walka z McBridem odbyłaby się w Polsce, to poza tobą w ringu pojawić się mają Marcin Najman, Adam Kownacki oraz Dariusz Snarski. Czy jeżeli gala odbędzie się w Newark, to jest szansa, że oni pojawią się obok ciebie w ringu, czy też wystąpią tylko zawodnicy grupy Main Events i będzie zupełnie inna karta gali?
Jeżeli gala odbędzie się w Newark, to będzie inna karta gali. Jeżeli walka odbędzie się w Polsce, to będzie taka karta jak powiedziałeś.
Pojawiły się plotki, że propozycję walki na twojej najbliższej gali otrzymał Andrzej Gołota? Potwierdzasz te plotki, czy dementujesz?
To plotka i nieprawda.
Czytasz czasami komentarze czytelników różnych portali, które ukazują się pod newsami na twój temat?
Czytam. Nie mówię, że codziennie. Czasami wchodzę i patrzę, czytam te komentarze i się śmieję z tego. Bo co mi zostaje? Nie mówię, że czytam je codziennie, bo mam też inne potrzeby, trenuję. Nie siedzę cały dzień przy komputerze. Mam rodzinę i mam też co robić.
Czy polski Góral chciałby coś przekazać kibicom w Polsce?
Pozdrawiam serdecznie. Kibicujcie i oglądajcie nas. Wszystkiego najlepszego dla każdego.
łg/boxingnews/int.pl /29.1.2011/
***
Tomasz Adamek – Kevin McBride
Irlandczyk Kevin McBride będzie 16 kwietnia rywalem Tomasza Górala Adamka – poinformował współpromotor polskiego boksera Ziggi Rozalski. Walka odbędzie się w Polsce lub USA
To będzie ostatni sprawdzian Adamka przed wrześniowym pojedynkiem o mistrzostwo świata w wadze ciężkiej z Ukraińcem Władimirem Kliczką
37-letni McBride mierzy 198 cm, niewiele mniej od Kliczki. Adamkowi zależało na pojedynku z wysokim rywalem, a do tego średniej klasy sportowej. Irlandczyk doskonale spełnia te wymagania. Co prawda w 2005 r. zdecydowanie pokonał odchodzącego na emeryturę słynnego Amerykanina Mikea Tysona, ale z ostatnich pięciu walk wygrał jedną. Przegrał m.in. ponad 3 lata temu z Andrzejem Gołotą. McBride ma na koncie 35 zwycięstw, 8 przegranych i remis.
Do konfrontacji z McBridem Adamek, pod okiem trenera Rogera Bloodwortha, będzie przygotowywać się na zgrupowaniu w Pocons (stan Pensylwania). To właśnie tam w 2004 r. John Ruiz szykował się do starcia z Gołotą o mistrzostwo świata WBA.
– Miejscem pojedynku z McBridem będzie albo katowicki Spodek albo Prudential Center w Newark – powiedział Adamek.
– W poniedziałek przylatuje do New Jersey mój trener Roger Bloodworth. 10 dni będziemy trenować w Jersey City, potem wybieramy się na obóz do Pocons. Do pojedynku z McBridem zamierzam się przygotować solidnie, tak jak robię przed każdą moją walką. Zawsze mówię, że w boksie nie wolno lekceważyć żadnego przeciwnika. McBride to solidny bokser – dodał nasz bokser.
int.pl/pap/mm/at /28.1.2011/
***
Tomek będzie gotowy na Kliczkę
Rozmowa z trenerem Tomasza Adamka – Rogerem Bloodworthem
– Obaj to giganci. I jeżeli chodzi o gabaryty, i umiejętności, i osiągnięcia. O którymkolwiek z Kliczków byśmy rozmawiali, muszę użyć określenia wielki bokser – powiedział Roger Bloodworth
W kwietniu Tomasz Adamek ma walczyć z Kevinem McBridem. To dobra rozgrzewka przed planowanym na wrzesień pojedynkiem Polaka z Władimirem Kliczką?
Na tym poziomie żadnej walki nie można traktować jako rozgrzewki. Nie wiem, czy kontrakt na starcie z McBridem został już podpisany. Wiem że trwały rozmowy. I wiem że Tomasz musi stoczyć taki pojedynek, zanim jesienią wejdzie do ringu z Kliczką.
Ale akurat z McBridem, który z pięciu ostatnich walk przegrał cztery? Pan widzi jakieś podobieństwa do Kliczków?
Hmm… Jakieś by się znalazły. Kevin jest duży, mierzy sześć stóp i sześć cali (199 cm – przyp. red.). Wielkie chłopisko. Ma mocny cios, może uderzyć.
Wolny McBride ma uderzyć szybkiego Adamka? Jak?
Każdy, zwłaszcza w wadze ciężkiej, może przewrócić rywala jednym ciosem. Nie wiem, czy Kevin teraz jest w formie, ale w kwietniu będzie musiał w niej być. Tomasz na pewno dobrze się przygotuje. Będzie szybki, nie pozwoli rywalowi dyktować warunków walki. Nie może wystawić się na cios, bo McBride właśnie na to będzie czekać. I niech czeka.
We wrześniu ma się odbyć w Polsce pojedynek Adamka z Władimirem Kliczką o pasy mistrza świata federacji IBF i WBO w kategorii ciężkiej. Jeżeli młodszy z Kliczków nie będzie mógł walczyć, to zastąpi go Witalij, mistrz WBC. Wreszcie, czy jednak nie za wcześnie na tak ogromne wyzwanie?
Nie myślę w tych kategoriach. Czy Tomasz będzie gotowy, czy nie będzie, wejdzie do ringu.
Jak to będzie czy nie będzie? Proszę nie straszyć polskich kibiców.
Spokojnie, to taki mały żart. Podpisali kontrakt, więc Adamek będzie przygotowany. Musi być, prawda?
Lepiej walczyć z Władimirem czy ze starszym Witalijem?
Obaj to giganci. I jeżeli chodzi o gabaryty, i umiejętności, i osiągnięcia. O którymkolwiek z Kliczków byśmy rozmawiali, muszę użyć określenia wielki bokser.
Witalij wydaje się mocniejszy psychicznie, co ma w boksie ogromne znaczenie.
Jest mocniejszy od brata nie tylko psychicznie, ale i fizycznie. Wykańcza przeciwnika lewym prostym, czeka na cios z prawej ręki. Nie porusza się tak dobrze, jak Władimir. Nie jest tak dobry technicznie. Pewne jest jedno – do pojedynku z każdym z braci trzeba być maksymalnie przygotowanym fizycznie i mentalnie.
Właśnie – wielu rywali Kliczków przegrywa z nimi już w szatni, zanim wejdą do ringu. Nie wytrzymują napięcia. Adamek wytrzyma? Jest aż takim twardzielem?
To nie będzie żaden problem, Adamek jest człowiekiem bardzo pewnym siebie. Według mnie niektórzy podpisują papiery na pojedynki z Kliczkami, a tak naprawdę nie chcą z nimi walczyć. Oszukują siebie i kibiców. Skoro nie jesteś pewny siebie, nie zamierzasz wygrać, to nie zawracaj głowy sobie i innym! Tomasz powiedział mi, że chce tej walki. I zwycięstwa.
W jaki sposób? Jak przedrzeć się przez długie ręce Kliczków? Jak ich trafić?
Mam nadzieję, że Władimir albo Witalij opuszczą ręce. A wtedy rękawica Tomasza trafi prosto w szczękę któregoś z nich.
Jak to opuszczą ręce? Znowu pan żartuje, prawda?
Żartuję, nie zamierzam cały czas być taki poważny. Walka z Kliczkami na pewno będzie bardzo siłowa. Trzeba ich przechytrzyć. Wykorzystać swoje umiejętności. Nie można się zatrzymać, stanąć na linii ciosu. Chwila nieuwagi i będzie po zabawie. Trzeba myśleć.
David Haye biegał w ringu, uciekał przed ogromnym Nikołajem Wałujewem. To był boks?
A kto jest mistrzem świata, Haye czy Wałujew? Haye. Czyli obrał dobrą taktykę. Mądrą. Wykorzystał swoje umiejętności, zniwelował umiejętności rywala. Znalazł jego słabe strony.
Kliczkowie też takie mają?
Każdy bokser je ma. Władimir leżał na deskach. Przegrał przed czasem z Lamonem Brewsterem i z Corriem Sandersem, przewracał go Samuel Peter. Proszę pana – dobry cios, w dobrym momencie, w dobre miejsce i każdy leży. Odlatuje, światła zostają wyłączone. To zawsze jest możliwe.
Nie zawsze, Witalija nikt nie posłał na deski.
Ale w dwóch walkach miał kontuzje, po których przegrał. Z Lennoksem Lewisem przez łuk brwiowy, z Chrisem Byrdem przez bark. Dwie porażki na koncie ma. Tylko dwie. Czy Tomasz zmierzy się z nim, czy z Władimirem, stanie przed największym wyzwaniem w karierze. Bez wątpienia. I będzie walczyć o zwycięstwo. Tego też jest pewien.
rozm. rk/ps /2.2.2011/
***
Robert – wytrwaj!
/wpis na blogu/
Prawie wszystko jasne – kontrakty na obie walki podpisane. Termin walki w Newark z Mc Bridem może jeszcze ulec zmianie, gdyż promotorzy robią wszystko, by znaleźć inną datę
Trenuję samodzielnie trzy razy w tygodniu i czekam na końcowe decyzje. Trener Roger Bloodworth powinien przylecieć najpóźniej 20 lutego. Zaraz potem wyjeżdżamy w góry Poconos w Pensylwanii. Tam są świetne warunki do treningu.
W poniedziałek odwiozę mamę na lotnisko w Newark, gdyż wraca do Polski po miesięcznym pobycie u nas w domu.
Od przyszłego tygodnia oddaję się wszechstronnemu treningowi. W mediach sporo nowinek – kto z kim i dlaczego tak tanio będzie walczyć. Publikowane rankingi dostarczają kolejnych powodów do dyskusji na forum. Ja mam spokój za sprawą podpisanego kontraktu z Kliczką. Czołowi pięściarze i promotorzy wypowiadają się na temat wartości mojego kontraktu i twierdzą, że walka z Władimirem nie odbędzie się!… Co więcej, są tacy, którzy twierdzą, że obaj bracia Kliczkowie nie staną do walki ze mną, bo wcześniej przegrają swoje wiosenne walki!… Zaczynam się bać, że to może być prawda, a oponenci Kliczków – Solis i Chisora – już dziś wypowiadają się, jak na zwycięzców przystało… Osłabiają moją motywację do treningu przed jakże ważną w moim życiu jesienią 2011.
Cóż – czekam na te dwie walki jako supersensacyjne w nadziei, że choć jeden z pretendentów… oszczędzi jednego z braci Kliczków i pozostawi dla mnie… W przeciwnym wypadku wspaniały kontrakt zostanie papierową pamiątką czegoś, na czym mi bardzo zależało. A tak na serio – nie wierzę, by bracia dali sobie zrobić krzywdę w ringu w nadchodzących walkach.
Adamek – Kubica
Dziś wystartowało głosowanie na sportowca dekady na jednym z portali. Los zetknął mnie z Robertem Kubicą, który poraniony dochodzi do siebie we włoskim szpitalu.
Poznałem Roberta podczas ogłaszania wyników najlepszej dziesiątki sportowców w plebiscycie PS w 2008 r. On był pierwszy za swoje 4 miejsce w F1. Wtedy pojawiło się u mnie marzenie – chciałem przejechać się bolidem F1. Liczyłem że kiedyś to marzenie się spełni. On walczył z dużą szybkością na swoich wielkich torach. Ja swoimi szybkimi ciosami wygrywałem w małym ringu. On wyjechał dawno z Polski do Włoch, by tam realizować swoje marzenia związane z wyścigami samochodowymi. Ja wyjechałem do USA, by wygrywać z najlepszymi pięściarzami, zdobywać pasy i tytuły mistrza świata.
Robert ma o wiele większą grupę kibiców. W tej grupie jestem i ja. Dziś, kiedy przychodzi mi stanąć w pojedynku na sportowca dekady właśnie z Robertem, będę głosować na niego.
Należy mu się to i zachęcam wszystkich – głosujcie na Roberta, bo przybliżył nam Polakom wyścigi samochodowe i osiągnął w nich wspaniałe wyniki.
Obaj wierzymy w Boga
Obaj z Robertem głęboko wierzymy w Boga i nie kryjemy się z tym. Robert nieprzypadkowo jeździ z napisem JP II na kasku ochronnym. Wierzę że Robert się podniesie po ranach odniesionych w wypadku i znów będzie się cieszyć z jazdy w bolidzie F1. Życzę mu zdrowia i szybkiego powrotu do pełnej sprawności. Robert wytrwaj – to tylko kolejna próba Twojego charakteru.
Tomasz Adamek /11.2.2011/
***
Adamek – oficjalny pretendent WBO
Francisco Varcarcel, prezes federacji WBO zaprzeczył pojawiającym się w prasie informacjom, jakoby decyzja na ostatnim kongresie tej organizacji miała obligować Tomasza Adamka do walki z Davidem Tuą. W rankingu najlepszych pięściarzy kategorii ciężkiej według WBO, Polak zajmuje 1, a pięściarz z Nowej Zelandii 2 miejsce
Zdaniem Varcarcela, 34-letni Adamek nie musi walczyć w eliminatorze WBO, by zmierzyć się z mistrzem tej organizacji Władimirem Kliczką.
– Nie będzie żadnego pojedynku eliminacyjnego Adamka z Tuą. Nie wymagamy takiej walki. Adamek wygrał już z Chrisem Arreolą i jest numerem 1 w naszym rankingu – poinformował Varcarcel.
Na początku roku ogłoszono, że Adamek ma zmierzyć się z Kliczką we wrześniu. W przypadku kontuzji Ukraińca lub jego porażki w kwietniowej walce z Dereckiem Chisorą, może zastąpić go jego starszy brat, 39-letni mistrz federacji WBC Witalij. Pokonując we wrześniu ubiegłego roku Samuela Petera, o pięć lat młodszy Władimir udanie obronił pas IBF. Zgodnie z kolejnością, Kliczko jest teraz zobowiązany do obrony tytułu WBO, co po raz ostatni uczynił w marcu, nokautując Eddiego Chambersa.
wd/bokser.org /9.2.2011/
***
WBC: śmiać się czy płakać?
Dan Rafael, analityk stacji ESPN i jeden z największych autorytetów w środowisku bokserskim, skomentował nowy ranking federacji WBC i wytknął kilka niezrozumiałych decyzji
Jedną z nich jest umieszczenie Tomasza Adamka na 4 miejscu zestawienia najlepszych pięściarzy w wadze ciężkiej, podczas gdy o jedną pozycję wyżej jest Chris Arreola, wyraźnie pokonany przez Polaka w kwietniu.
‘W tym wszystkim jest mały sukces i zwycięstwo boksu. WBC nie klasyfikuje Evandera Holyfielda. Poza tym jest źle – napisał Rafael na swoim blogu. Tytuł artykułu brzmi: Rankingi WBC sprawią, że będziesz śmiać się i płakać.
‘Adamek bez żadnych kontrowersji okazał się lepszy od Arreoli, a później obaj wygrywali z zawodnikami podobnego kalibru. Najwyraźniej pokonanie danego pięściarza nie ma żadnego przełożenia na to, że znajdziesz się w rankingu wyżej niż on’ – skomentował amerykański dziennikarz, do kontrowersyjnych posunięć WBC w najcięższej kategorii dodając także 5 lokatę Raya Austina, który ‘realnie patrząc nie powinien mieć miejsca nawet w czołowej 20’.
Rafael nie rozumie również, dlaczego pokonany w ostatniej walce Kelly Pavlik może przewodzić w kat. super średniej, a więc wyższej niż ta, w której występował dotychczas. Kolejnym potknięciem WBC jest zdaniem Amerykanina 3 miejsce przegranego w 2 ostatnich pojedynkach Arthura Abrahama (waga super średnia) oraz ta sama pozycja Vika Darchinyana, którego rekord w wadze koguciej nie może imponować: 1 zwycięstwo i 2 porażki. W tej samej kategorii zaledwie 4 miejsce zajmuje Nonito Donaire, który ‘niedawno popisał się wspaniałym nokautem na Władimirze Sidorence, bardzo szanowanym pięściarzu i byłym mistrzu świata’.
bokser.org /10.2.2011/
***
Adamek szybszy niż Tyson
Najlepszy obecnie polski bokser Tomasz Adamek był gościem programu On the Ropes Boxing Radio. Góral odpowiadał na pytania związane z jego najbliższą walką z Kevinem McBridem oraz pojedynkiem z jednym z braci Kliczków
Walka z McBridem odbędzie się 9 kwietnia w hali Prudential Center w Newark. Adamek zapewnił, że jest w świetnej formie, a walka nie skończy się tak jak pojedynek Irlandczyka z Tysonem
– Jestem do walki z McBridem dobrze przygotowany. Treningi w Poconos idą znakomicie. Czuję się bardzo dobrze, jestem zdrowy i uczę się każdego dnia. Wszystko jest doskonale. McBride to wysoki facet, jest bardzo silny. Ja jestem jednak szybki. To moja przewaga. W tej walce będę musiał uważać na jego prawą rękę. To jest ostatni krok przed walką o tytuł. On pokonał Mikea Tysona i pokazał się wtedy z dobrej strony. Mogę mu pogratulować, ale teraz zmierzy się z Tomaszem Adamkiem. Jestem innym pięściarzem niż Tyson. Jestem szybszy i trudniej mnie trafić. Wszyscy wiedzą, że trudno dopaść mnie w ringu, a mój styl to dużo chodzenia na nogach i poruszania się w ringu – powiedział Adamek.
Góral jest pewny siebie, ale nie ma zamiaru lekceważyć rywala. Walkę z McBridem Polak zdecydował się przyjąć, ponieważ uważa, że złym posunięciem byłoby czekać 8 miesięcy na starcie z Kliczką.
– Każda walka niesie za sobą ryzyko. Taki jest boks. Ja mogę siedzieć w domu 8 miesięcy i czekać na walkę z Kliczką, ale boks to moja praca. Ciągle uczę się czegoś od Rogera (Bloodwortha – trenera polskiego pięściarza – przyp. TN). Każdego dnia jestem mądrzejszym i lepszym bokserem. Właśnie dlatego staram się być aktywnym przed walką z Kliczką – dodał Adamek.
Góral zapewnił, że cały czas uczy się amerykańskiego stylu boksu i nie ma problemu z przyswajaniem zmian. – Amerykański styl jest inny od europejskiego. Muszę się cały czas go uczyć, ponieważ walki w wadze ciężkiej są bardzo trudne i jeden cios może zdecydować o wszystkim. Czuję że dziś jestem lepszym bokserem niż kiedy walczyłem z Gołotą. Uczę się czegoś nowego każdego dnia. Roger to dobry trener, który dużo we mnie zmienił. Wszyscy widzą że jestem innym bokserem niż byłem, kiedy zaczynałem walki w ciężkiej. Przed laty spełnieniem moich marzeń była walka o tytuł mistrza świata z Briggsem. Dostałem szansę i wygrałem ten pojedynek. Miałem jednak problemy z wagą, dlatego przeniosłem się do cruiser, gdzie pokonałem Cunninghama. Teraz jestem w ciężkiej i moim marzeniem jest zdobyć tytuł mistrza świata wagi ciężkiej. Jestem już bardzo blisko zrealizowania tego celu i wiem że będę mistrzem świata. (…) Chcę pokonać McBridea, a potem pokonać Kliczkę. To jest mój cel i moje marzenie – powiedział Adamek.
Polski pięściarz zdaje sobie sprawę, że walka z jednym z braci Kliczków nie będzie łatwa, ale wierzy w swoje umiejętności i bez względu na rywala zapewnia, że nie zmarnuje szansy.
– Bracia Kliczkowie to wspaniali bokserzy, bo są mistrzami świata. Dla mnie nie ma znaczenia, z którym z nich wyjdę na ring. Chcę być mistrzem świata i mogę walczyć z każdym – powiedział Adamek.
tn/boxingnews /12.3.2011/
***
Wolak pokonał Foremana
Boksujący w kategorii junior średniej Paweł Wolak odniósł największy sukces w swojej karierze, zwyciężając przed czasem na gali w Las Vegas byłego mistrza świata Yuri Foremana. Rywal Polaka nie wyszedł do 7 rundy pojedynku
Kluczem do sukcesu boksera z Dębicy okazała się jego determinacja i bardzo ofensywna taktyka. Z upływem kolejnych minut Polski Wściekły Byk coraz skuteczniej narzucał faworyzowanemu przeciwnikowi swój styl i stopniowo zdobywał coraz większą przewagę.
Wyprowadzający jak zwykle wiele ciosów Polak nie miał problemów z umiejętnym skracaniem dystansu i raz po raz trafiał niezbyt efektywnego w obronie Foreamana. Bokser z Izraela robił, co mógł, starając się kontrolować ataki nacierającego Wolaka, jednak ten dzięki swojej nieustępliwości wygrywał kolejne rundy. Zniechęcony do dalszej walki i rozbity Foreman został w końcu poddany po 6 rundzie.
Zwycięstwo nad Yuri Foremanem najprawdopodobniej otworzy Pawłowi Wolakowi drogę do walki o tytuł mistrza świata.
tn/ringpolska /13.3.2011/
***
Wolak w wielkim stylu
Paweł Wolak pokonał przed czasem byłego mistrza świata w wadze junior średniej Yuri Foremana. Pochodzący z Dębicy, a mieszkający na stałe w USA Polak od początku rzucił się na pochodzącego z Izraela boksera amerykańskiego i zasypał go serią ciosów
Polak noszący pseudonim Wściekły Byk nie ustrzegł się błędów w obronie, przez co kilkakrotnie nadział się na skuteczne kontry Foremana. Ten jednak mocno poobijany i zniechęcony nie wyszedł do 7 starcia.
Była to druga porażka Foremana w karierze (28 wygranych, w tym 8 przed czasem). Do walki z Wolakiem przystąpił po porażce właśnie z Cotto w czerwcu ub.r. Polak natomiast odniósł już 29 zwycięstwo (w tym 19 przed czasem i jedna porażka), które stwarza mu szanse na pojedynek o mistrzowski tytuł.
Niewykluczone że jego następnym rywalem będzie właśnie Cotto, który w 12 rundzie pokonał przez techniczny nokaut Ricardo Mayorgę. Dla Cotto było to 36 zwycięstwo (w tym 29 przed czasem), przy 2 porażkach przez nokaut. – To była naprawdę dobra walka z niesamowitym zakończeniem – powiedział Cotto, który za zwycięstwo zarobił milion dolarów.
Na tej samej gali swoje drugie zwycięstwo na zawodowych ringach odniósł Tommy Zbikowski, który w USA znany jest przede wszystkim jako zawodnik futbolu amerykańskiego. Gracz Baltimore Ravens znokautował Richarda Bryanta ciosem na wątrobę już w 2 minucie pojedynku.
int.pl/pap /13.3.2011/
***
Wolak wyróżniony przez Biblię Boksu
Paweł Wolak został wyróżniony w cotygodniowym podsumowaniu minionego weekendu przez internetową wersję prestiżowego magazynu The Ring
Polski Wściekły Byk, który w Las Vegas pokonał przed czasem byłego mistrza świata Yuri Foremana, zasłużył zdaniem redaktorów Biblii Boksu na miano najbardziej bezwzględnego pięściarza ostatnich dni
– Polak pokazał się w sobotę na antenie dużej telewizji i oznajmił swoim występem, że w wadze junior średniej pojawił się nowy znaczący gracz. Być może pokonanie Yuriego Foremana nie robi z niego gwiazdy, ale pełen presji styl Wolaka to piekło dla każdego rywala – napisał Michael Rosenthal z The Ring, który porównał Polaka do legendarnego mistrza świata wagi półśredniej oraz średniej Carmena Basilio.
– On jest jak Basilio, nie przestanie nacierać, dopóki nie rozszyfrujesz, jak sobie z nim poradzić. Wolak w przeszłości pokazał już, że potrafi sobie radzić w trudnych sytuacjach. W poprzedniej walce przeciw Jose Pinzonowi w 2 rundzie znalazł się na deskach, ale rozstrzygnął walkę na swoją korzyść 5 rund później. Polak nie jest bokserskim wirtuozem, nie jest wielkim atletą i nie bije specjalnie mocno, ale za to jest twardy, wytrzymały i wykazuje ogromną wolę walki. Pięściarze prezentujący te cechy zostawali już mistrzami świata – stwierdził Rosenthal.
/14.3.2011/
***
Witalij Kliczko bez walki
Zamiast wspaniałej 12-rundowej walki była wielka klapa. Witalij Kliczko potrzebował 3 minut, by obronić pas federacji WBC w wadze ciężkiej. W Kolonii w niecodziennych okolicznościach pokonał Kubańczyka Odlaniera Solisa
Prawdopodobnie jesienią Kliczko spotka się w Polsce z Tomaszem Adamkiem
Pod koniec 1 rundy, po wydawało się niezbyt groźnym uderzeniu Kliczki Solis przewrócił się. W momencie upadku źle postawił prawą nogę i – jak mówił w wywiadzie telewizyjnym doktor Stefan Holthusen – skręcił ją w kolanie. Z powodu urazu Kubańczyk nie był w stanie kontynuować walki, a meksykańskiemu sędziemu Jose Guadalupe Garcii nie pozostało nic innego, jak ją przerwać.
– To wielki pech, ale naprawdę doznałem urazu – powiedział zawstydzony Kubańczyk.
Bardzo zawiedziony był nie tylko Kliczko (bilans 42-2), ale i 19 tysięcy kibiców zgromadzonych w Kolonii. – Wszyscy jesteśmy rozczarowani, że pojedynek trwał tylko rundę. Przygotowałem się na o wiele dłuższą potyczkę – powiedział prawie 40-letni Kliczko.
Solis, który miał jako pierwszy Kubańczyk zdobyć zawodowe mistrzostwo świata w kat. ciężkiej, tłumaczył, że źle stanął, stąd uraz i szybka pierwsza porażka w karierze, po 17 zwycięstwach z rzędu. Jego słowa potwierdził promotor Ahmet Oner. – To nie był nokaut, to kontuzja kolana.
30-latek z Hawany, nazywany Cieniem (La Sombra), rozpoczął bardzo mądrze konfrontację z dwumetrowym Kliczką (Solis mierzy 187 cm), boksował spokojnie, próbował wciągnąć rywala, jednocześnie szukając szansy w kontrze. Misternie ułożony plan realizował zaledwie sto kilkadziesiąt sekund.
O Solisie mówiło się, że może pokonać prawie 40-letniego Kliczkę i powtórzyć sukces Brytyjczyka Lennoksa Lewisa z 2003 r. Kubańczyk chwalił się, że ciężko pracował podczas kilkutygodniowego obozu w hiszpańskich górach, a na uwiarygodnienie swych słów pokazał się podczas oficjalnego ważenia jako odmieniony, wyszczuplony bokser – ważył 112 kg, podczas gdy jeszcze niedawno było to 122-123 kg.
Jako amator zdobył mistrzostwo olimpijskie w Atenach i dwukrotnie mistrzostwo świata (2001, 2003) w ciężkiej, w której obowiązywał limit 91 kg. Po trzecie złoto mistrzostw świata sięgnął w 2005 r., ale w superciężkiej (+91 kg). Już na przełomie wieków Kubańczyk jawił się jako przyszła gwiazda zawodowych ringów. Zdobył mistrzostwo świata juniorów, wygrał dwie z trzech walk z legendarnym rodakiem, trzykrotnym mistrzem olimpijskim Feliksem Savonem, w tym tuż przed igrzyskami w Sydney, ale do Australii nie pojechał. To go jednak nie zniechęciło, o czym świadczył sukces na igrzyskach w Grecji w 2004 r., a wcześniej m.in. zwycięstwo przez techniczny nokaut z Brytyjczykiem Davidem Hayem w finale mistrzostw świata 2001 w Belfaście.
Solis był gwiazdą jako amator (na 227 pojedynków nie wygrał tylko 14), siedmiokrotnym mistrzem kraju, ale marzyły mu się sukcesy wśród profesjonalistów. Dlatego pod koniec 2006 r., wspólnie z innymi złotymi medalistami igrzysk w Atenach opuścił w tajemnicy zgrupowanie kubańskiej reprezentacji w Caracas (przed igrzyskami Panamerykańskimi) i poleciał do Stanów Zjednoczonych, a następnie podpisał kontrakt w Niemczech z Onerem.
Na prawdziwe sukcesy w zawodowym pięściarstwie Solis musi poczekać. Witalij Kliczko i jego brat Władimir mają w dorobku trzy z czterech pasów najważniejszych federacji. Jeżeli na przełomie czerwca i lipca Wołodia odbierze Brytyjczykowi Davidowi Hayeowi tytuł WBA, dojdzie do bezprecedensowej sytuacji. Być może we wrześniu ten stan rzeczy zmieni Adamek, który ma się zmierzyć z Witalijem. Prawie rok temu ze starszym z Kliczków przegrał inny Polak – Albert Sosnowski.
Błyskawiczna walka
Witalij Kliczko obronił tytuł mistrza świata w kategorii ciężkiej organizacji WBC. W sobotniej walce w Kolonii już w 1 rundzie pokonał Odlaniera Solisa
Doktor Żelazna Pięść miał stoczyć z Kubańczykiem najtrudniejszy pojedynek od czasu walki z Lenoxem Lewisem. Także sam Solis odgrażał się, że zabierze pas ukraińskiemu mistrzowi. Ostatecznie sama walka zakończyła się… zanim na dobre się rozpoczęła
W pierwszych sekundach walki obaj pięściarze zdecydowanie ruszyli na siebie, jednak nic nie zwiastowało, że sprawa zwycięstwa rozstrzygnie się tak szybko i w takich okolicznościach. Po niespełna trzech minutach Kliczko trafił rywala prawym krótkim, ten zachwiał się i przewrócił. Upadając doznał jeszcze skręcenia kolana i nie był w stanie kontynuować pojedynku.
Sędziowie – mimo protestów ekipy Solisa, którzy wskazywali na kontuzję swojego podopiecznego – orzekli zwycięstwo Ukraińca, dla którego była to szósta obrona mistrzowskiego tytułu.
Podejrzewał, że Solis symuluje
Wiele kontrowersji wywołało zakończenie wczorajszej walki o tytuł mistrza świata wagi ciężkiej federacji WBC między Witalijem Kliczką a Odlanierem Solisem. Kubańczyk prosto z ringu trafił do szpitala z podejrzeniem poważnej kontuzji kolana, która prawdopodobnie zmusi go do rozstania z ringiem na co najmniej 12 miesięcy
– Jestem naprawdę wkurzony. Solis nie mógł dalej walczyć ze względu na kontuzję kolana. To bardzo nieprzyjemne, przegrać w taki sposób – powiedział w krótkim oświadczeniu na konferencji prasowej po walce promotor Solisa Ahmet Oner. – Odlanier dobrze zaczął pojedynek, ale miał strasznego pecha. Teraz mogę życzyć powodzenia Davidowi Hayeowi i innym, bo mój człowiek nie wróci na ring wcześniej niż za rok.
Tymczasem obóz Kliczki, powołując się przy tym na opinię lekarza zawodów, stanowczo trzymał się stanowiska, że Solis na ring padł po czystym, mocnym uderzeniu.
– Mam nadzieję, że problem z jego kolanem nie jest aż tak poważny. W moim odczuciu to był silny cios – mówił Kliczko, który pytany o swoje agresywne zachowanie w stosunku do Solisa tuż po przerwaniu walki odparł: – Cios był mocny, ale nie tak mocny, by kogoś zamroczyć. W pierwszej chwili byłem rozczarowany, widząc że Solis nie chce wstać. Nie wiedziałem jeszcze o kontuzji. Podejrzewałem że symuluje i dlatego byłem na niego zły.
Dla Witalija Kliczki wygrana z Solisem była szóstą kolejną obroną pasa WBC wagi ciężkiej.
Na pewno nie był to cios
Tomasz Adamek, który już we wrześniu może zmierzyć się z Witalijem Kliczką, na gorąco skomentował sobotnią walkę Ukraińca z Odlanierem Solisem
– Na pewno nie był to cios, uderzenie Witalija prześlizgnęło się po czubku głowy Solisa. Lewa noga wyglądała jak naciągnięta, coś było nie tak, ale kiedy Solis się przewrócił, od razu chwycił się za prawe udo. Nie wiem co o tym myśleć, bo Solis parę razy groźnie zaatakował. Musimy poczekać, zanim będziemy wiedzieć co się stało w Kolonii – stwierdził Adamek.
Pojedynek z Adamkiem aktualny
Podczas konferencji prasowej po walce Witalija Kliczki z Odlanierem Solisem menedżer braci Kliczków Bernd Boente zdradził, że nie zdecydowano jeszcze ostatecznie, który z Ukraińców zmierzy się we wrześniu w mistrzowskim pojedynku z Tomaszem Adamkiem
– To może być zarówno Witalij, jak i Władimir – stwierdził Boente, dodając: – Walka z Adamkiem jest oczywiście nadal aktualna, w przyszłym tygodniu będziemy rozmawiać na temat pojedynków braci z Adamkiem i Davidem Hayem z amerykańskimi telewizjami HBO i Shwotime.
– Decyzję o tym, który z Kliczków to będzie, musimy podjąć odpowiednio wcześnie, bo walka odbędzie się na wielkim stadionie w Warszawie lub Wrocławiu i będziemy potrzebować dużo czasu na promocję – tłumaczył menedżer ukraińskich mistrzów.
– Co najważniejsze, zarówno walkami Kliczków z Hayem jak i Adamkiem zainteresowane są amerykańskie telewizje i to jest znakomita wiadomość. Wreszcie pojawiło się w Stanach Zjednoczonych zainteresowanie wagą ciężką! – dodał Boente.
int.pl/pap/km/onet/kc/mh/ringpolska/asinfo /19-20.3.2011/
***
W moim zasięgu są wszyscy
30-letni Paweł Wolak pokonał byłego mistrza świata Yuriego Foremana. Urodzony w Homlu na Białorusi, mieszkający w Nowym Jorku Izraelczyk uchodził za jednego z lepszych bokserów w wagach średnich naszpikowanych wielkimi nazwiskami. Jednak świetny technik Foreman przegrał tytuł z najlepszym w swojej kategorii Miguelem Cotto, a po niemal roku przerwy – właśnie z Wolakiem
Polak jest w rankingu renomowanej Boxrec.com i Ring Magazine na 7 miejscu wagi juniorśredniej
Rozmowa z Pawłem Wolakiem
Spowodował pan niezłą zawieruchę. Czy pokonanie byłego mistrza świata otwiera drzwi do wielkiego boksu?
Na pewno. Zyskałem nie tylko w oczach kibiców, ale w ogóle w boksie. O to chodziło. Będzie się teraz dużo działo. Muszę tylko odczekać chwilę. Nie wiem czy następna walka będzie o tytuł, ale po niej kolejna to będzie już o mistrzostwo świata.
Foreman długo dochodził do siebie po kontuzji, jakiej nabawił się w walce z Miguelem Cotto. Przerwa trwała prawie rok. Chyba jego promotorzy popełnili błąd, wystawiając go na takiego zawodnika jak pan. Żeby pana pobić, trzeba mieć piekielną formę fizyczną…
Ja tak nie myślę. Yuriego i jego trenerów znam bardzo dobrze, bo kiedyś trenowałem w Gleasons Gym na Brooklynie, gdzie i on ćwiczy. Musieli więc wiedzieć, że na każdą walkę jestem dobrze przygotowany. Ale nie spodziewali się aż takiej presji, jaką wywierałem na niego w ringu.
Przecież pan tak zawsze boksuje.
Ale oni myśleli, że ze mną jest bardzo proste boksowanie. Że wystarczy uderzyć na przykład z lewej, stanąć z boku i na mnie czekać. Bo idę zawsze do przodu. Myśleli że jestem za malutki, bym był w stanie dogonić przeciwnika gdy już zdecyduje się uciekać i walczyć z kontry. I że robię to samo z rundy na rundę. Yuri myślał że będzie w stanie tak boksować ze mną całą noc, stanie na środku ringu i będzie bić z kontry lewym prostym. A ja będę bez końca za nim gonić. Ale trafiłem go kilka razy w tułów i to go bardzo spowolniło. Już na początku uświadomił sobie, że nie będzie ze mną łatwo. Widziałem to. Wysiadł psychicznie.
Występuje pan w bardzo ciekawej kategorii juniorśredniej. Jest w niej kilku świetnych pięściarzy jak Miguel Cotto, Antonio Margarito. Są w pana zasięgu?
W moim zasięgu są wszyscy. Trzeba tylko mieć dobry obóz przed walką, dobrze się przygotować, to i uda się pobić przeciwnika. Są u mnie fajni zawodnicy, ich mistrzowskie pasy dużo ważą. Pewno, można też oberwać. Ale trzeba być do swojej pracy nastawionym pozytywnie. Wtedy człowiek daje z siebie wszystko. Ja myślę pozytywnie, choć ciężko pracuję. Myślę że inni ludzie też mają ciężko, ale inaczej.
Czyli boks jest dla pana tylko pracą. A może jednak czymś więcej?
Podchodzę do boksu bez emocji. Wykonuję swoją robotę. Chcę być jak najlepszy, osiągnąć jak najwięcej, jak każdy. Wiem że jeżeli będę robić to jak najlepiej, to i pieniądze za tym przyjdą. Pomyślałem że jak dobrze wykonam swoją robotę, mogę zostać mistrzem świata. W boksie to bardzo proste: jesteś dobry – wygrywasz i jesteś na drodze na szczyt.
Pan trenuje z legendarnym szkoleniowcem Tommym Brooksem, który całymi latami ćwiczył najlepszych na świecie, między innymi Evandera Holyfielda i Mike Tysona…
Bardzo dobry trener. Pracuję z nim od trzech lat, od porażki z Ishe Smithem, mojej jedynej. Wtedy rzuciłem wszystkich, cały mój narożnik, i zacząłem wszystko od nowa. Musiałem, porażka była mocna. Narożnik dla pięściarza to najważniejsza rzecz.
Stać pana na takiego trenera?
To nieprawda, że dobry trener za dużo kosztuje. W Ameryce jest prosta zasada – trener dostaje 10 proc. honorarium zawodnika. Im więc on wykonuje lepszą robotę, tym wyżej ja jestem w boksie, tym lepsze walki dostaję i tym więcej pieniędzy on zarabia. Tommy opowiada często, jak trenował najlepszych na świecie. Te jego historie przydają mi się. Miał już do czynienia chyba z każdą sytuacją, jaka w boksie może się zdarzyć. Wie jak mówić do pięściarza w trudnych chwilach. Jak wtedy gdy leżałem na deskach w walce z Jose Pinzonem [Wolak zaliczył nokdaun w 2 rundzie, pokonał rywala przed czasem – w 7]. Bywa czasem ciężko, jesteś zmęczony, dostajesz w głowę, ale trener musi ci pomóc wrócić do walki. Byś wstał i bił się jeszcze twardziej. Brooks zmusza mnie do myślenia pozytywnego, by z rundy na rundę walczyć lepiej. W starciu z Foremanem wiedziałem w każdej minucie, jak reagować, jaką presję na niego wywierać, jakie uniki stosować – trener jest świetny. Rozumiałem wszystko perfekt, więc co mogło się stać złego?
Ten styl szarżującego byka to pana znak od początku kariery?
Jest wrodzony. Tak będę zawsze boksować. Nawet gdybym chciał byłoby bardzo trudno to zmienić. Taki mam temperament. W życiu jestem raczej spokojny, nie sprawiam problemów. Moja żona potwierdzi, że nie sposób mnie wyprowadzić z równowagi. Ale w ringu przeciwnik próbuje mnie zbić, więc muszę mu oddać.
Ale gdy po pana ciosach padał Ishmail Arvin uderzał go pan jeszcze, gdy już prawie leżał. Sportowa złość?
W ringu tak bywa. Chodziło o to, by skończyć walkę i jak najszybciej wyjść z ringu. Nie chcę przeciwnika skrzywdzić.
Pracuje pan ciężko poza ringiem. Krążą legendy, że zamiast w siłowni nosi pan cegły na budowach…
Pracuję dla Adama Skarżyńskiego w Nowym Jorku. Remontujemy szkoły. Bardzo ciężka praca, ale ja lubię pracować fizycznie. Mnie się wydaje, że dzięki niej jestem mocniejszy. Pracuję jako pomocnik przy cegłach, ale nie tylko. Przed walką z Foremanem żeśmy akurat dachy zrywali i nowe kładli. Było dużo noszenia po piętrach, roboty przy oknach, przy cemencie. Normalnie, jak na budowach…
Po walce z Foremanem może pan odpuścić tę robotę. Chyba zarobił pan na tyle dużo, by nie harować na budowie?
Nie o to chodzi, że zarobiłem. Ja czuję, że praca mi dobrze robi, że jestem coś winien panu Skarżyńskiemu, który bardzo mi pomógł. Nie chodzi o to, że odrabiam to, co on mi dał wcześniej. Po prostu czuję, że nie powinienem odpuszczać. Poznałem w brygadzie mnóstwo chłopaków. Chcę być z nimi. Daje mi to rytm życia. Wygląda to tak: rano idę na trening na 11-12, kiedyś do [słynnego nowojorskiego] Gleasons Gym na Brooklynie, dziś bliżej domu w New Jersey. Potem zbieramy się z majstrem i jedziemy na budowę. W sumie jak jest duża robota, to nawet 30-50 ludzi pracuje. Remontujemy szkoły. W Nowym Jorku nie można prowadzić prac, gdy dzieci się uczą, więc zaczynamy koło 16. Pracujemy 8-10 godzin, czyli zdarza się, że kończę koło 2 w nocy. Jeżeli trochę wcześniej, to robię jeszcze siłę. Mam w domu sprzęt, ciężary kupiłem. Nawet bieżnię. Wracam więc i jeszcze biegam. A potem idę spać. W tygodniu bardzo mało widzę się z żoną. Ale muszę zrobić tyle ile mogę dla mojego dziecka. Praca dla mnie jest jakby polisą ubezpieczeniową. Mam dobre pieniądze, ubezpieczenia na rodzinę. Najważniejsze dla mnie, by mieli łatwiejsze życie. By nie było żadnych problemów. W boksie mogę jutro złamać rękę i będzie po mnie. Ale tak samo na budowie.
To prawdziwa harówa. Ile tak można? Jak Cotto pana wyzwie i zarobi pan milion dolarów, to też pan wróci na budowę?
[Długa chwila namysłu] Chyba tak. Nie chcę mówić teraz, że na pewno. Ale chyba tak. Wziąłbym siedem tygodni wolnego na przygotowania. Pan Adam na pewno by się zgodził. I wróciłbym do roboty. Harówa, tak, owszem jest. Jest ciężko. Ale ja to lubię. Jestem młody i wytrzymuję. Odpocznę za parę lat.
rozm. rl/gw /21.3.2011/
***
Adamek może wygrać sprytem
Wszystko co dzieje się wokół braci Kliczków, Władimira i Witalija, z których jeden będzie wrześniowym, mistrzowskim rywalem Tomasza Adamka w Polsce, to ściśle strzeżony biznes
Nie ma się co dziwić, chodzi o miliony dolarów, więc tym ciekawsza była rozmowa z jednym ze sparingpartnerów Władimira, Alfonso Escalerą Juniorem (18-3, 13 KO)
Portorykańczyk przyjechał do Polski wraz ze swoim przyjacielem, sparingpartnerem i najbliższym rywalem w walce o tytuł mistrza świata WBC Krzysztofa Włodarczyka, także Portorykańczykiem Francisco Palaciosem (20-0, 13 KO).
Rozmowa z Alfonso Escalerą Juniorem
Cios Kliczki boli bardziej niż innych?
Bardziej. Boli, przecina skórę. Piecze jakby Władimir miał w rękawicy brzytwę. Cios z prawej Kliczki widzisz dopiero kiedy ciebie trafia i rozcina ci skórę.
Kliczko, zarówno Władimir jak i Witalij, robią wiele rzeczy w ringu, które nie mają wiele wspólnego z konwencjonalnie pojętą techniką bokserską. Dlatego właśnie tak boli?
Przede wszystkim dlatego, że niby się tego ciosu kiedyś spodziewasz, ale po jakimś czasie o nim zapominasz. Jego prawa pięść praktycznie się nie rusza podczas całej rundy, czasami nawet rund. Nawet minimalnego ruchu, nic. Nawet nie drgnie. Pracuje tylko lewy prosty, a prawy czeka. Kiedy już o nim zapomnisz, wtedy Władimir atakuje. Jak widzisz jego pięść – jest już centymetry przed twoją twarzą, jest za późno, zaraz dojdzie. Jestem przekonany, że Władimir robi to celowo. Czujesz się komfortowo, uśpiony, a później jest już za późno.
Wspomnienie z pierwszego zaliczonego ciosu z prawej.
Nieprzyjemne, od razu zmienia nastawienie do tego jak walczyć z Władimirem. Jego lewy prosty nie jest tylko przygotowaniem do prawej, trzeba traktować go bardzo poważnie. Patrząc na obu braci Kliczków widzi się niezbyt sprawnych, bardzo wysokich pięściarzy. Na ringu widać to inaczej. Postawa Władimira jest ustawiona przez trenerów w ten sposób, że bardzo trudno do niego dojść, na treningach zwracana jest na to specjalna uwaga – ustawienie stóp, sposób w jaki trzyma wyciągniętą lewą rękę, w jaki ustawia się do przeciwnika – nic nie jest przypadkiem.
Jesteś doświadczonym pięściarzem wagi junior ciężkiej. Tomasz Adamek, przed zaledwie dwoma laty najlepszy pięściarz w tej kategorii, podobny do ciebie wzrostem i zasięgiem ramion, będzie walczyć być może właśnie z twoim byłem sparingpartnerem. Jak powinien to robić?
Nie może liczyć, że jeżeli Kliczko go czysto trafi, to będzie w stanie się otrząsnąć, pójść dalej, skrócić dystans i ulokować serię swoich uderzeń. Adamek to dla mnie i Francisco jeden z ulubionych pięściarzy. Tylko uderzenia z wypracowanych zejść na boki, nieustanne liczenie na to, że jeden, czy dwa ciosy z kombinacji dojdą celu, zanim Kliczko zacznie go obejmować. Nie można liczyć na jedno uderzenie. Sparowałem z nim przez dłuższy czas, kilka tygodni przed półtora rokiem i mogę powiedzieć, że ta szklana szczęka to już mit. Może na początku kariery jego przegrane przez nokaut wynikały ze stresu, jakiegoś zaskoczenia faktem, że został czysto trafiony. Teraz już nic z tego nie zostało. Mam ciężką rękę, padali po moich ciosach na przykład ten sam, którego znokautował Adamek, Jonathan Banks. Kliczko nie wpada już w panikę, kiedy dostaje cios, nauczył się jak przetrwać ciężkie chwile.
Szanse Tomka Adamka?
Jeżeli będzie walczyć z Witalijem, to nawet do 50 procent. Jeżeli będzie to Władimir, to 30 procent. Ale na pewno będę chciał zobaczyć taką walkę, bo Polak wyjdzie na ring, by wygrać i jest bardzo przebiegły. To może być jego największy atut.
km/rozm.pg/asinfo /30.3.2011/
***
Wojownik promujący Polskę
Już niedługo – 9 kwietnia w Newark – Tomasz Adamek zmierzy się z Irlandczykiem Kevinem McBridem. – STARAM SIĘ BYĆ WOJOWNIKIEM I PROMOWAĆ NASZĄ POLSKĘ – powiedział Góral
Adamek ma już za sobą najcięższe treningi przed starciem z McBridem, które będzie najpewniej ostatnią próbą przed jesiennym pojedynkiem o mistrzowski pas z jednym z Kliczków
– Czy czuję wsparcie kibiców z Polski? Oczywiście że tak. Wystarczy spojrzeć, ilu ich przychodzi na moje walki. Zawsze jest ich co najmniej 10 tysięcy, a na pojedynku – bodajże z Grantem – było ich nawet 15 tysięcy. Żartowano nawet, że żaden człowiek w USA nigdy nie ściągnął do jednego miejsca tylu Polaków. Cieszę się, że mnie wszyscy polubili, a na moje walki do Newark przyjeżdżają też Polacy z Chicago i Kanady. Kibice przyjeżdżają i bardzo się z tego cieszę. Staram się im zrewanżować walką. Staram się być wojownikiem i promować naszą Polskę – powiedział Adamek.
Adamek uważa, że coraz bardziej staje się prawdopodobnym, że we wrześniu jego rywalem będzie nie Władimir, tylko starszy z braci Kliczków – Witalij. Już nieraz Góral mówił, że różnica jest niewielka, gdyż obaj są mistrzami i taką też klasę prezentują.
– Witalij jest wyższy ode mnie, mocno uderza, ale i tak postaram się go pokonać. Do odważnych świat należy. Jestem szybki i mam swoje atuty. Jeżeli nie zrobię błędu, a siły i zdrowie mi dopiszą, to zostanę mistrzem świata. Obiecałem to kibicom i mam nadzieję, że dotrzymam słowa – powiedział Adamek.
Adamek Team opublikował w internecie wideo z wywiadem, jaki przeprowadził z Góralem Chris Olech – dziennikarz polskiego pochodzenia z Kanady (London, Ontario). W materiale wykorzystano piosenkę ‘Polak potrafi’ rapera z Kielc, Funky Polaka.
‘Polak potrafi, kto temu zaprzeczy/Dla Polaka nie ma nie do wykonania rzeczy/Twardy charakter i silne ręce/Słowiańska dusza i wielkie serce/Kto da więcej, trwa licytacja/Nie zabiła go komuna – nie zmieni demokracja/Połowa w kraju – połowa na wakacjach/ Pięknie rozkwita emigracja/…/ On uwierzył, bo wiarę w sercu miał/ Z ojczyzną i Bogiem w sercu zdobył, co chciał.’
Miejmy nadzieję, że we wrześniu ostatnia przytoczona fraza okaże się proroczą dla Adamka.
int.pl /30.3.2011/
***
Adamek – Witalij Kliczko!
Mistrz świata wagi ciężkiej federacji WBO i IBF Władimir Kliczko potwierdził w rozmowie z angielskimi mediami, że kontuzja mięśni brzucha, z którą się zmagał od kilku miesięcy, przestaje mu już dokuczać i pod koniec kwietnia będzie gotów, by rozpocząć przygotowania do planowanej na 2 lipca walki unifikacyjnej z mistrzem WBA Davidem Hayem
Informacja ta oznacza, że jest już praktycznie pewne – WE WRZEŚNIU TOMASZ ADAMEK W SWOJEJ PIERWSZEJ MISTRZOWSKIEJ PRÓBIE W KRÓLEWSKIEJ DYWIZJI ZMIERZY SIĘ ZE STARSZYM Z BRACI KLICZKÓW – WITALIJEM
– Wciąż jeszcze przechodzę zabiegi związane z moim urazem, ale na lato będę zdrów! Cieszę się, że Haye w końcu podpisał kontrakt na walkę. To już trzecie podejście do naszego pojedynku – powiedział Dr Stalowy Młot.
– Haye mówi, że ja i brat nie mamy żadnych umiejętności, że nie pokonaliśmy jeszcze nikogo wartościowego. Wybrał mnie, bo myśli, że nie jestem tak twardy jak Witalij. Ale czeka go niespodzianka, bo zostanie znokautowany – dodał Władimir Kliczko.
Tymczasem David Haye przygotowania do walki o trzy mistrzowskie pasy rozpoczął już kilka dni temu. Brytyjczyk formę przed konfrontacją z Kliczką szlifuje na zgrupowaniu na Florydzie.
km/ringpolska /31.3.2011/
***
Wolak powalczy o mistrza?
Boksujący w kategorii junior średniej Paweł Wolak odniósł najważniejsze zwycięstwo w karierze, pokonując na gali w Las Vegas byłego mistrza świata Yuri Foremana
Wygrana zwróciła na Wolaka uwagę całego środowiska. I może otworzyć przed Polskim Wściekłym Bykiem drogę do pojedynku o światowy czempionat
Portal boxingscene.com poinformował, że potyczką z Polakiem zainteresowany jest obóz mistrza federacji WBO – Ukraińca Siergieja Dzinziruka. Do starcia bokserów miałoby dojść latem, a bezpośrednią transmisję z wydarzenia przeprowadziłaby prestiżowa stacja HBO.
Dzinziruk pas czempiona World Boxing Organization wagi juniorśredniej wywalczył w 2005 r. W swoim ostatnim ringowym występie Ukrainiec przeniósł się do wyższej kategorii wagowej, ulegając przed czasem jednemu z najlepszych dziś pięściarzy świata bez podziału na kategorie wagowe Sergio Gabrielowi Martinezowi.
km/ringpolska /31.3.2011/
***
Dumny z Gortata
– Zagłosowałem na Marcina. Zawsze popieram polskich sportowców, zwłaszcza tu na obczyźnie, gdyż sam wiem, jak się trudno jest tu przebić. Marcina Gortata znam od kilku lat. Znam też jego ojca Janusza, który był świetnym bokserem a potem trenerem. Znam także jego brata Roberta, pięściarza. Często oglądam mecze Marcina i patrząc, jakie zrobił postępy w nowej drużynie, jestem naprawdę z niego dumny – powiedział Tomasz Adamek
Adamek zachęca wszystkich kibiców boksu do oddania głosu na Gortata. W plebiscycie Most Improved Player tytuł ten jest przyznawany dla zawodnika, który zrobił największe postępy. Marcin Gortat zajmuje w nim 1 miejsce. Jeżeli go wygra, będzie pierwszym polskim zawodnikiem, który otrzymał takie wyróżnienie.
mm/adamekteam /31.3.2011/
***
Boi się tylko Boga
Tomasz Adamek nie ukrywa swojej religijności i przywiązania do rodziny. Często po zakończonych walkach odwiedza Jasną Górę. W maju 2005 r. odbył ponad dwustukilometrową pieszą pielgrzymkę do jasnogórskiego sanktuarium
Od 1996 r. jest mężem Doroty, z którą ma dwie córki: Roksanę i Weronikę. Obecnie cała rodzina Adamków mieszka w Stanach Zjednoczonych. Jednak gdy tylko mają taką możliwość chętnie odwiedzają rodzinne Gilowice na Żywiecczyźnie.
mj/gn /31.3.2011/
***
Siedem na dziesięć
– Gdybym miał ocenić szanse Adamka na pokonanie Witalija Kliczki, to w skali od 1 do 10 dałbym Polakowi 7 punktów – powiedział znokautowany niedawno przez Górala Vinny Maddalone
Maddalone uważa, że Tomasz Adamek ma spore szanse w walce z Witalijem Kliczką. Cztery miesiące temu został pokonany przez Polaka, a obecnie ten Amerykanin włoskiego pochodzenia przygotowuje się do turnieju Prizefighter. I wspomnieniami wraca do walki z Góralem.
– Wiedziałem że on będzie szybki, jednak nie spodziewałem się, że aż tak. Mówię wam, to najzdolniejszy i najsprytniejszy bokser z jakim przyszło mi kiedykolwiek walczyć. On ma większe umiejętności niż nawet Evander Holyfield. Próbowałem trafić go jednym mocnym ciosem, ale on był doskonale przygotowany taktycznie i ciągle był w ruchu – opowiadał na spotkaniu z dziennikarzami Maddalone.
Zapytany o potencjalne szanse Polaka w spotkaniu z Witalijem Kliczką, pięściarz z USA powiedział:
– Naprawdę daję mu spore szanse. W mojej ocenie Adamek ma największe szanse pokonać braci Kliczków z wszystkich pretendentów – komplementował Górala Amerykanin.
– Moim zdaniem Polak ma nawet większe możliwości niż David Haye, którego odporność na ciosy jeszcze nie została sprawdzona, a Adamek już przyjął kilka mocnych uderzeń. W skali od jednego do dziesięciu na pokonanie Witalija daję Adamkowi siedem – powiedział Maddalone.
bokser.org /6.4.2011/
***
Adamek odda hołd ofiarom katastrofy
Tomasz Adamek w niedzielę ok. godz. 5 polskiego czasu stoczy pojedynek z Kevinem McBridem. W tym samym dniu Polska będzie wspominać katastrofę rządowego samolotu z prezydentem Lechem Kaczyńskim w Smoleńsku. Nasz bokser swoją walką chce oddać hołd ofiarom wypadku.
– W tym dniu odbędą się uroczystości upamiętniające katastrofę. Zrobię wszystko, by w sposób godny uczcić to wydarzenie. To dla mnie ważne – powiedział Adamek.
mh/su. /7.4.2011/
***
Ostatni sprawdzian Górala
Tomasz Adamek stanął w środę oko w oko ze swoim najbliższym rywalem Kevinem McBridem. Na razie tylko podczas konferencji prasowej. Ale w nocy z soboty na niedzielę obaj bokserzy pojawią się już między linami ringu w hali Prudential Center w Newarku
Kevin McBride ze swoją prawie dwumetrową posturą przypomina braci Kliczków, a Tomasz Adamek z jednym z nich we wrześniu walczy o mistrzowski tytuł. Chce się uczyć boksować z wyższym od siebie przeciwnikiem.
36-letniemu McBrideowi sporo brakuje do klasy Kliczków. Od czasów porażki z Andrzejem Gołotą w 2007 r. boksował mało, ma też aż 8 przegranych walk. – Widziałem go na treningu, nie jest tak szybki jak Adamek. Tomek powinien z nim wygrać bez problemu – powiedział polski bokser Andrzej Fonfara, który w sobotni wieczór także pojawi się w ringu w Newark (będzie walczyć z Amerykaninem Rayem Smithem).
Podczas konferencji prasowej doszło do rutynowych już słownych przepychanek.
– Wiem że Adamek chce walczyć z Kliczką, ale nie chwalcie dnia przed zachodem słońca – mówił w stronę polskiego obozu trener McBridea Jerry Quinn. – Kontrakt z Kliczką jest już podpisany – replikował promotor Polaka Ziggi Rozalski.
– Jestem tu by rozczarować polskich kibiców i wygrać – odgrażał się sam McBride. Przypomniał o zaskoczeniu jakie sprawił całemu światu pokonując w 2005 r. Mikea Tysona. – Dla mnie to ostatnia okazja, by pokazać wszystkim ile jestem wart – przyznał bokser. Ale w kilkadziesiąt minut później chyba spuścił nieco z tonu. – Powiedz Adamkowi, by obchodził się ze mną łagodnie – powiedział McBride trenerowi Polaka Rogerowi Bloodworthowi wychodząc z konferencji prasowej.
– To ostatnia rzecz, którą mógłbym mu w ogóle zasugerować – mruknął uśmiechając się Bloodworth.
Obóz Adamka kolejny raz podkreślał, że nie lekceważy przeciwnika. Bloodworth w ogóle nie chciał mówić o braciach Kliczkach, dopóki jego podopieczny nie pokona sobotniej przeszkody. Z kolei Polak zapewniał, że ośmiotygodniowy obóz w górach Poconos dobrze przygotował go do pojedynku. – Zmieniłem styl, jestem teraz elastyczniejszy. Biję mocniej. Czuję że każdego dnia staję się lepszym pięściarzem – powiedział Adamek.
W sobotniej gali Adamek znów będzie walczyć przed swoją publicznością. Organizatorzy twierdzą, że bilety na walkę sprzedają się dobrze. Nic dziwnego – Polak zawsze przyciągał do hali Prudential w Newark tysiące rodaków. Tym razem kibice mają świadomość, że jest to najprawdopodobniej jego ostatnia walka w Stanach Zjednoczonych w tym roku, bo pojedynek życia Adamka z jednym Kliczków odbędzie się w Europie.
td/new. /7.4.2011/
***
Adamek prosi Boga
– Proszę Boga o zwycięstwo i o to, byśmy obaj zeszli z ringu zdrowi – powiedział jednemu z tygodników Tomasz Adamek, który w Prudential Center w Newark w USA zmierzy się z Irlandczykiem Kevinem McBridem
td/new. /2.4.2011/
***
Podziękowania dla Kliczków
Ziggy Rozalski, menedżer Tomasza Adamka, poinformował, że sobotni pojedynek jego zawodnika z Kevinem McBridem obejrzy ponad 10 tysięcy widzów
Walka odbędzie się w doskonale znanej kibicom Górala hali Prudential Center w Newark. Przed pojedynkiem Rozalski jest optymistą, ale przestrzega przed lekceważeniem 37-letniego Irlandczyka
– W naszym kontrakcie z Kliczkami jest napisane, że na 90 dni przed walką dowiemy się, z kim będziemy walczyć. Kevin McBride na pewno będzie chciał nam przeszkodzić, dlatego Tomek i Roger (Bloodworth, trener – przyp. red.) nie lekceważyli go, trenowali bardzo ciężko. W boksie nic nie wiadomo, ale uważam że będzie dobrze. Walkę obejrzy ponad dziesięć tysięcy widzów. Oprócz Polaków w hali powinno pojawić się wielu kibiców amerykańskich, w końcu w Stanach pracuję z Tomkiem już od sześciu lat – tłumaczył Rozalski.
Starcie z McBridem to dla Adamka ‘ostatnia duża przeszkoda’ przed planowanym na 10 września pojedynkiem z Witalijem Kliczką, mistrzem świata federacji WBC w wadze ciężkiej. Ostatnio informowano, że przed walką z Góralem Ukrainiec może stoczyć jeszcze jeden pojedynek w czerwcu. – W kontrakcie istnieje zapis, że przed 2 lipca zarówno my, jak i oni możemy stoczyć jeszcze jedną walkę – poinformował Rozalski.
– Co do lokalizacji pojedynku z Adamkiem, to decyzję podejmą Kliczkowie, bo są mistrzami świata. Wspólnie z Tomkiem jesteśmy zadowoleni, że walka odbędzie się w Polsce. Dziękujemy Kliczkom, bo w negocjacjach byli dla nas hojni i zgodzili się na układ procentowy z dochodów z całego świata. Początkowo proponowano nam mniejsze pieniądze, ale w końcu doszliśmy do układu procentowego i jesteśmy zadowoleni – dodał menedżer Adamka.
bokser.org /7.4.2011/
***
Bliźniacy zdecydowali
Menedżer braci Kliczów Bernd Boente ujawnił, że ukraińscy mistrzowie wagi ciężkiej podjęli już ostateczną decyzję, który z nich na przełomie czerwca i lipca zmierzy się z mistrzem świata WBA Davidem Hayem, a który we wrześniu z Tomaszem Adamkiem
Z Hayemakerem, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, boksować ma czempion federacji WBO i IBF 35-letni Władimir, a z Góralem skrzyżuje rękawice 4 lata starszy Witalij – posiadacz pasa WBC.
– Od początku Władimir bardzo chciał walki z Hayem, więc Witalij mu ustąpił i to on zmierzy się z Adamkiem – poinformował Boente, zastrzegając jednak: – Bracia porozumieli się między sobą co do rywali, ale nie jest powiedziane, że jeszcze coś się nie zmieni. Po pierwsze Adamek musi wygrać (z Kevinem McBride’em – przyp. red.) w sobotę. Jeżeli przegra, to nasz kontrakt jest nieważny.
Walka młodszego z Kliczków z Hayem odbędzie się 25 czerwca lub 2 lipca, jej lokalizacja nie jest jeszcze znana. Starcie starszego z braci z Adamkiem odbyć ma się 10 września, we Wrocławiu lub Warszawie.
kg/ringpolska /7.4.2011/
***
40 księży w pierwszym rzędzie
W sobotnią noc Tomasz Adamek (43 zwycięstwa – 1 porażka, 28 nokautów) zmierzy się z Kevinem McBridem (35-8, 29). Jeżeli Góral przegra, straci prawo do pojedynku o mistrzostwo świata. Polak liczy że w odniesieniu zwycięstwa pomoże mu… modlitwa czterdziestu księży, którym kupił bilety tuż przy ringu!
Rozmowa z Tomaszem Adamkiem
Czy wiesz że bukmacherzy nie dają Kevinowi McBrideowi żadnych szans?
Nawet się tym nie interesowałem. Nigdy mnie nie pociągały tego typu rozrywki. Hazard to nie moja rzecz, może kilka razy zagrałem w totolotka, jeszcze kiedy mieszkałem w Polsce. Raz wygrałem trójkę i dostałem kilka groszy (śmiech). Najwyraźniej jest mi przeznaczone by zarabiać na życie boksując w ringu. Szanse Kevina w tej walce? Każdy ma szanse w ringu dopóki nie zabrzmi ostatni gong.
Jakie masz dla niego niespodzianki?
Szybkość, większą elastyczność w ringu i silniejsze ciosy. I jeszcze kilka innych elementów, których teraz nie zdradzę, bo to jak opowiadanie treści filmu przed jego zakończeniem. Zapraszam wszystkich kibiców do obejrzenia walki, wtedy zobaczą wszystkie niespodzianki które przygotowałem na sobotnią noc.
Na twej walce będzie ponoć kilkudziesięciu księży?
Będzie ich dokładnie czterdziestu, kupiłem im bilety na bardzo dobre miejsca, tuż przy ringu. Ich modlitwa i wsparcie są dla mnie bezcenne. Modlą się za moje zwycięstwo i w ich modlitwie jest ogromna siła. Są to moi znajomi księża z parafii w New Jersey, a także z Pensylwanii. Od kilku lat wiernie mi kibicują, przychodzą na moje walki. Kilku z nich kiedyś nawet trenowało boks więc oglądają moje pojedynki bardzo fachowym okiem.
McBride korzysta z pomocy hipnotyzera. Nie boisz się tego?
(śmiech) Na mnie takie sztuczki nie działają. Niedawno byłem u spowiedzi, więc jestem odporny na wszelkie moce i czary-mary. Ja nigdy nie korzystałem z pomocy takich sztuczek.
Nawet z pomocy psychologa sportowego?
Nie. Kiedy jeszcze boksowałem amatorsko na nasze zgrupowania przychodził psycholog. Śmiałem się z tego co mówił, jego teorie zupełnie do mnie nie przemawiały. Ja uważam że ludziom silnie wierzącym w Boga nie potrzeba żadnej psychologii. Dzięki modlitwie i z Bożą pomocą można sobie poradzić z każdym wewnętrznym problemem, który nas trapi.
Dlaczego zdecydowałeś się na zmianę rękawic?
Nowe są po prostu wygodniejsze, to była dobra decyzja. Ale buty będą te w których walczyłem z Vinnym Maddalone. Są w dobrym stanie, bardzo wygodne i już dopasowane do moich stóp. Nigdy nie wkładam nowych butów tuż przed walką, muszę w nich pochodzić przynajmniej tydzień.
Przed tobą będzie walczyć Andrzej Fonfara. Jego kolegą jest Andrzej Gołota, który wybiera się na galę…
Rzeczywiście, ponoć się zapowiadał. Ziggy powiedział, że dla Gołoty zawsze znajdzie się bilet wstępu. Ja nie mam nic przeciw jego obecności. Zresztą pewnie i tak go nie zauważę gdy będę wchodzić do ringu, bo nigdy nie rozglądam się po widowni. Nawet nie wiem gdzie w czasie walki siedzi moja żona!
mkr/su. /9.4.2011/
***
Niesamowity Adamek
Tomasz Adamek wygrał z Kevinem McBridem. Teraz czas na Witalija Kliczkę
– On jest niesamowity – tak o Adamku mówił w Prudential Center komentujący ten pojedynek w systemie pay per view były czołowy bokser wagi ciężkiej Jameel McCline
– Szybkość, praca nóg i elastyczność to jego wielkie atuty. Gdyby jeszcze miał silniejsze uderzenie – dzielił się wrażeniami na temat Adamka. Jego zdaniem sporo błędów popełnił sędzia ringowy Randy Neumann, który przymykał oczy na liczne faule Irlandczyka. Najczęstsze z nich to uderzanie w tył głowy i wieszanie się na Polaku oraz nadeptywanie na jego stopy. Neumann ukarał McBridea ostrzeżeniem i odebraniem punktu dopiero w 7 starciu
– Kilkakrotnie zwróciłem na te faule uwagę sędziemu ale nie reagował, a ja nie zamierzałem się skarżyć. McBride liczył że szarpiąc się ze mną w licznych klinczach i wieszając na mnie swoje 130 kg (Adamek przed walką ważył 97.5 kg – przyp. jp) zmęczy mi nogi. Ale wytrzymały – mówił Adamek, który wyglądał, jakby właśnie skończył sparing, a nie 12-rundową walkę z dwumetrowym kolosem.
Nic nie wskazywało, że McBride dotrwa do końcowego gongu. Podczas treningów ruszał się jak mucha w smole. A kiedy mówił że to chyba ostatnia wielka szansa w jego karierze i zamierza ją wykorzystać, wierzyli mu tylko nieliczni.
Kiedy wchodzili do ringu cała widownia była w biało-czerwonych barwach. Sprzedano 7653 biletów, takie są oficjalne dane Main Events, współpromującej Adamka wraz z Ziggym Rozalskim. W hali powiewały polskie flagi i liczne transparenty, McBridea dopingowała garstka ludzi.
Reprezentant Irlandii na igrzyskach olimpijskich w Barcelonie (1992) cztery lata temu przegrał z Andrzejem Gołotą przed czasem, ale na początku tamtej walki niewiele brakowało, by to on wygrał przez nokaut.
Adamek nie był zagrożony nawet przez chwilę. – Nie mogłem go trafić, był dla mnie za szybki. A sam mocno oberwałem – mówił po walce puchnący na naszych oczach McBride. Irlandczyk przyznał też, że był to prawdopodobnie jego ostatni pojedynek.
Ci którzy oczekiwali szybkiego nokautu i efektownego zwycięstwa, mogą być zawiedzeni, ale styl w jakim były mistrz Polski wagi średniej (75 kg) pokonał McBridea, mógł się podobać. Aż się nie chce wierzyć że po otrzymaniu tylu mocnych ciosów rywal dalej stał i próbował atakować.
Trener Polaka Roger Bloodworth nie ukrywał zadowolenia. – Myślałem że walka skończy się szybciej, ale dobrze się stało, że Tomasz miał okazję sprawdzić się na pełnym dystansie.
Irlandczyk stosował wiele niedozwolonych chwytów, które wcześniej sobie przygotował. Potwierdził to Nirmal Lorrick, trener stojący w jego narożniku. – To była jedyna szansa Kevina – tłumaczył McBridea.
W ostatnim starciu Adamek jeszcze przyspieszył. Tempo które narzucił było zawrotne, ale rywala nie wywrócił.
– Nigdy nie byłem puncherem. W niższych kategoriach też nie nokautowałem na zawołanie. A McBridea muszę pochwalić bo dobrze się bronił – mówił polski bokser.
Teraz kilka tygodni odpoczynku, a potem przygotowania do walki życia z Witalijem Kliczką o tytuł WBC. W Prudential Center Adamek zachował pasy IBF International i NABO, ale najważniejsze, że były mistrz świata wagi półciężkiej i junior ciężkiej nie potknął się na ostatniej przeszkodzie w drodze do celu, jakim jest pojedynek o prestiżowy pas w trzeciej kategorii wagowej i wielkie pieniądze.
Teraz odpoczynek a potem robota
Rozmowa z Tomaszem Adamkiem
To był sparing czy prawdziwa walka?
Sparing z większą liczbą ciosów. Kończyłem go niezmęczony.
Kiedy zrozumiał pan, że McBride ma głowę z betonu i nie wygra pan z nim przed czasem?
To nie problem, nigdy nie chciałem nokautować za wszelką cenę. McBride jest wytrzymały, ale dwa, trzy razy stanął na piętach. Nie był jednak na tyle oszołomiony, by próbować kończyć pojedynek. Roger Bloodworth też mnie uspokajał. Był zadowolony z przebiegu walki, bo wie, że każda runda z takim olbrzymem daje doświadczenie. To był pouczający sprawdzian.
McBride pana czymś zaskoczył?
Nie sądziłem że aż tak dobrze się przygotuje. Na szczęście szybkość była po mojej stronie. W drugiej fazie walki był jeszcze wolniejszy, widziałem jak na dłoni wszystkie jego ciosy, czułem się bezpiecznie, nie mógł mnie czysto trafić. Ale zadał jakieś 40 uderzeń w tył głowy. Do tego ściągał, wieszał się na mnie, nadeptywał na stopy. Sędzia reagował na te faule zbyt późno, ale nie będę się skarżyć.
Po końcowym gongu nie było uczucia niedosytu?
Byłem zadowolony, bo walczyłem jak chciałem, a McBride nie trafił mnie czysto ani razu. Nie mogę wyjść z podziwu dla jego wytrzymałości. Zadałem ponad 100 ciosów w korpus, a on zachowywał się jakby nie robiły na nim żadnego wrażenia.
Co mówił panu Roger Bloodworth w przerwach między rundami?
Powtarzał że nie ma powodów do niepokoju. Mówił że wygrywam, walczę bardzo dobrze i ostrzegał bym nie chciał zostać bohaterem. W ostatnim starciu spróbowałem raz jeszcze przycisnąć, ale McBride trzymał się dzielnie do końca.
Kiedy rozpocznie pan przygotowania do wrześniowej walki z Witalijem Kliczką we Wrocławiu?
Należy mi się kilka tygodni wypoczynku, a później wracam do roboty. Kliczko jest o klasę lepszy od McBridea, ale jego też można pokonać.
O wakacjach pan jeszcze nie myślał?
Najlepsze wakacje spędzam zawsze z żoną i dziećmi w naszym domu i mam nadzieję, że nic się nie zmieni.
Czyli o Witaliju Kliczce jeszcze pan nie myśli?
To melodia przyszłości.
jp/rp /11.4.2011/
***
Wygrał z gwiazdami w Las Vegas
Kolejny raz Tomasz Adamek udowodnił jak wielką popularnością cieszy się wśród sympatyków szermierki na pięści za Oceanem. Gala z udziałem Górala, podczas której Polak pewnie pokonał na punkty Kevina McBridea, przyciągnęła na widownię hali Prudential Center w Newark aż 7653 widzów
Tymczasem naszpikowane gwiazdami zawody organizowane tego samego dnia przez grupę Golden Boy Promotions w Las Vegas zgromadziły na trybunach MGM Grand Arena 7154 widzów. W czasie tej imprezy w ringu zaprezentowali się m.in. mistrz świata w trzech kategoriach wagowych Erik Morales, Marcos Maidana, Michael Katsidis czy Paul Malignaggi.
Gali rozgrywanej w stolicy hazardu nie pomogła nawet specjalna promocja, w ramach której każdy odwiedzający hotel MGM Grand otrzymywał darmowy bilet na walkę.
ps/ringpolska.pl /10.4.2011/
***
Jednoczę się z Polakami
Rozmawiamy w pierwszą rocznicę tragedii smoleńskiej.
Jednoczę się z wszystkimi Polakami. A poza tym ja ofiaruję wszystko Bogu, bo jestem katolikiem.
Wielu sądziło że wygra pan z Kevinem McBridem przed czasem, nawet trener Roger Bloodworth tak mówił.
Panowie, przecież ja nigdy przed walką nie powiedziałem, że wchodzę do ringu wygrać przez nokaut. Nie da się wtedy tak skończyć walki. Boksujesz jak ci rywal pozwala. Trzy razy go naruszyłem, ale to było za mało, bym poszedł dalej za ciosem. Trzymał wysoko gardę. Wyszło 12 rund.
Trener Roger Bloodworth mówił, że McBride go zaskoczył.
Po prostu się przygotował. Każdy kto wchodzi na ring wie, że ma szansę. Nikt tego nie marnuje.
Trafił pan dziesiątki razy w korpus Irlandczyka.
I nie było tego po nim widać! Gdyby nie był przygotowany, to pewnie padłby.
Zostawił pan sporo sił na ostatnią rundę.
Pewnie mógłbym dołożyć więcej. Nie jestem zmęczony, sami widzicie. Dobrze rozłożyłem siły. Nie trafił mnie właściwie ani razu, poza uderzeniem głową. Bił mnie też w tył głowy, właściwie cały czas. Wpadliśmy też na kamerzystę, ale kiedy przewraca się sto trzydzieści kilogramów plus kolejne sto – to jest trochę masy.
Sędzia w ringu puszczał sporo fauli McBridea.
Pytajcie o to sędziego. Gdyby szybciej reagował walka byłaby czystsza. Pokazywałem mu że mnie bije w tył głowy, ale zareagował trochę późno, choć dał mu nawet ostrzeżenie.
Był taki moment że był pan zdziwiony tym iż Irlandczyk nie pada?
Biłem go naprawdę mocno, a on nie padał. Widać było że jest po prostu twardy. Kilka razy dostał w okolice ucha i nic. Mądrze walczył, bo kiedy próbowałem trafiać lewym prostym to się kulił. Ja byłem szybki, wyprzedzałem go i kontrolowałem walkę. Odchodziłem kiedy był skulony, bo wolałem kumulować siły na kolejne rundy.
Pana trener Roger Bloodworth obawiał się przed walką, że pójdzie pan na wojnę. Miał pan na to ochotę?
Nie. Po co? Kontrolowałem sytuację. Po 7 czy 8 rundzie McBride stracił szybkość i robiłem co chciałem. Szybkość to moja przewaga i sposób na zwycięstwa. Przecież ja inaczej z tymi chłopami ważącymi po sto trzydzieści kilogramów nie wygram. Nie byłem zmęczony, spokojnie gospodarowałem siłami. Czułem że on też wytrzymuje. Czekałem aż trafię i wtedy chciałem iść za ciosem.
Jameel McCline po walce mówił z uznaniem że świetnie pan wytrzymał i zaimponował mu szybkością. Ale brakuje panu nokautującego ciosu.
McBride po każdym lewym kładł się na mnie. Złapałem go kilka razy podbródkowym, ale ciągle stał.
Jak pan porówna walkę z McBridem i Grantem?
Z tym drugim trzeba było więcej myśleć, bo to zupełnie inny zawodnik. Teraz nie przyjąłem właściwie żadnego ciosu.
Dwa razy wylądował pan na deskach, choć nie po ciosach.
Podciął mnie! Stawał mi na stopach.
To samo często robi Kliczko.
Nie myślę o tym. Roger wie co robić i na pewno przygotuje mnie bardzo dobrze do walki z Ukraińcem.
Po 12 rundzie poczuł pan ulgę?
Fajnie że to był już koniec walki. Dobrze że nie ma rozcięć czy innych kontuzji. Twardy był… 12 rund przyjmował ode mnie ciosy. W głowę, w korpus i nie padał. Wielki i twardy chłop. Dla mnie był to świetny sparing. Kibice pewnie chcieliby bym wygrywał w 1 czy 2 rundzie, ale ja nigdy nie byłem punczerem. Trafiłem go kilka razy, zachwiał się i czułem to, ale nie był na tyle naruszony, by ryzykować bardziej otwarty atak. Do tego te faule… Ze 30 razy trafił mnie w tył głowy! Sędzia troszkę zaspał.
Wielu twierdzi że pełen dystans z tak wielkim rywalem to najlepsze co mogło pana spotkać w perspektywie starcia z Kliczko.
Każda runda w ringu to doświadczenie. Po wygranej w 1 czy 2 rundzie może zabraknąć sił w kolejnej, dłuższej walce. Dla mnie to dobre doświadczenie spotkać się z takim chłopem.
Jak długo teraz będzie pan odpoczywać?
2 czy 3 tygodnie na pewno. Nie wykluczam że pojawię się w Polsce. Wakacje? Te mam kiedy jestem w domu, z rodziną. Pewnie nie będę tarczować, czy bić w worek, ale za to basen czy tenis to już chętnie. Nie lubię siedzieć w domu, jeść i patrzeć w telewizor. Ja nie z tych (śmiech).
rozm. kw/ps /11.4.2011/
***
Pyszny makaron teściowej
W wygranej walce z Kevinem McBridem Tomaszowi Adamkowi nie zabrakło sił, bo kilka godzin wcześniej… porządnie się najadł. – Przyjechała do nas teściowa i ugotowała przepyszny makaron domowej roboty – zdradził polski bokser, który we wrześniu stanie do pojedynku z Witalijem Kliczką o mistrzostwo świata wagi ciężkiej
– Za kilka tygodni zaczniemy układać plan na wrześniową walkę – powiedział Roger Bloodworth, trener Polaka. – Na razie Tomek musi odpocząć, bo było znacznie trudniej niż się spodziewaliśmy. Nie sądziłem że Kevin przetrwa 12 rund, ale był szybki i odporny na ciosy jak prawdziwy kolos. Na szczęście Tomek nie dał się sprowokować i walczył zgodnie z planem
mkr/su /11.4.2011/
***
Adamek wyprzedził Powietkina
Tomasz Adamek dzięki zwycięstwu nad Keviem McBridem awansował o jedno miejsce w rankingu prestiżowego magazynu bokserskiego The Ring
Polak na liście Biblii boksu wyprzedził Rosjanina Aleksandra Powietkina i zajmuje 4 pozycję, ustępując tylko trzem mistrzom świata: posiadaczowi pasów The Ring, WBO i IBF Władimirowi Kliczce, swojemu najbliższemu rywalowi – czempionowi WBC Witalijowi Kliczce i mistrzowi WBA Davidowi Haye.
Top-10 wagi ciężkiej wg The Ring:
mistrz – Władimir Kliczko
1. Witalij Kliczko
2. David Haye
3. Tomasz Adamek
4. Aleksander Powietkin
5. Rusłan Czagajew
6. Eddie Chambers
7. Aleksander Dimitrenko
8. Denis Bojcow
9. Robert Helenius
10. Chris Arreola
tn/ringpolska /13.4.2011/
***
Święta w New Jersey
Walka Tomasza Adamka z Witalijem Kliczką do której ma dojść 10 września oficjalnie figuruje już w kalendarzu. Do końca kwietnia ma być znane miejsce tego wydarzenia a nasz bokser już zna plan przygotowań
Adamek zdradził jak będą wyglądać najbliższe miesiące.
– Święta Wielkanocne spędzę z rodziną w moim domu w New Jersey, w maju wybiorę się na kilkudniowy rejs łodzią z Ziggym Rozalskim, potem czeka mnie promocja walki, a od czerwca zaczynam przygotowania do walki z Kliczką. Tym razem będą one trwać 12 tygodni. Najpierw z Taylorem, moim trenerem od przygotowania fizycznego, będę ćwiczyć na miejscu, potem wyjadę z Rogerem Bloodworthem do Bushkill. W górach w Pensylwanii czuję się świetnie. Powietrze mi służy, nabieram tam siły – powiedział Góral.
Do poprzednich pojedynków nasz bokser przygotowywał się przez 8-9 tygodni. Tym razem będzie pracować znacznie dłużej ale też rywal jest najtrudniejszy w dotychczasowej karierze.
– Zdaję sobie sprawę z kim walczę ale mnie to nie przeraża. Wyjdę do ringu i zdobędę pas mistrza świata. Wtedy wszyscy ci którzy we mnie nie wierzyli powiedzą: ‘Ten Adamek rzeczywiście jest dobry’ – dodał bokser.
Walka Polaka z Ukraińcem odbędzie się na stadionie we Wrocławiu lub Warszawie. Za kilka dni zostanie to ustalone. – Nie ma to dla mnie znaczenia gdzie będę walczyć. Ważne jest moje nastawienie a ja do tego pojedynku podchodzę jak tygrys do swojej ofiary. Jestem głodny wygranej. Już nie mogę się doczekać! – powiedział Adamek.
ryś/f. /21.4.2011/
***
Do kościoła ze święconką
Jak przygotowujesz się do nadchodzących świąt?
Spędzimy je tradycyjnie w rodzinnym gronie, z moją żoną Dorotą, córkami, a także z siostrą żony i rodzicami którzy przyjechali z Polski. Pójdziemy do kościoła ze święconką, zjemy uroczyste śniadanie, a na stole świątecznym pojawią się między innymi żurek, sałatki, polski śledzik i słodkości.
Ty coś ugotujesz?
Tak, chyba upiekę placek drożdżowy. Dawno go nie robiłem, ale myślę że się uda bo piekę go od lat. Do środka dodam sera a na wierzchu posypię kruszonką.
A jak będzie z lanym poniedziałkiem?
Na pewno lekko poleję wodą żonę i córki ale nie będzie takiego lanego poniedziałku jakie były w Polsce. Pamiętam że wtedy obojętnie czy na dworze było ciepło czy zimno polewaliśmy się na całego wodą. Nawet jak padał śnieg, a i tak się w Gilowicach zdarzało, nie było można spokojnie przejść ulicą bo woda lała się wiadrami. Z wiekiem człowiek robi się coraz bardziej wrażliwy na niską temperaturę. Teraz już nie bardzo lubię polewanie zimną wodą (śmiech).
Trenujesz już czy ciągle odpoczywasz od boksu?
Nie boksuję ale gram za to z kolegą w tenisa. Ostatni nasz mecz trwał półtorej godziny. Nieźle się napociłem w czasie gry ale nie dałem za wygraną.
Wygrałeś?
Powiem tylko że nie potrafię przegrywać i że był to bardzo zacięty mecz (śmiech).
rozm. mk-k/su. /21.4.2011/
***
Życzenia
***
Superniespodzianki wagi ciężkiej
Portal eastsideboxing opublikował listę 10 największych niespodzianek w wadze ciężkiej. Najczęstszym gościem zestawienia jest George Foreman – jego nazwisko pojawia się aż trzykrotnie
Za największa sensację uznano zwycięstwo Jamesa Douglasa nad Mikem Tysonem. Wydawało się że Iron Mike jest niezniszczalny a tymczasem japoński ring zweryfikował całą prawdę. Czy we wrześniu Polacy będą mogli dopisać do tej listy Tomasza Adamka?
1. James Buster Douglas ko 10 Mike Tyson – 1990 – Tokio
2. Hasim Rahman ko 5 Lennox Lewis – 2001 – Gauteng, RPA
3. James J. Braddock wu15 Max Baer – 1935 – Nowy Jork
4. Cassius Clay wrtd6 Sonny Liston – 1964 – Miami, Floryda
5. Leon Spinks ws15 Muhammad Ali – 1978 – Las Vegas
6. Ingemar Johansson tko3 Floyd Patterson – 1959 – Nowy Jork
7. George Foreman ko2 Joe Frazier – 1973 – Jamajka
8. Muhammad Ali ko8 George Foreman – 1974 – Zair
9. Evander Holyfield tko11 Mike Tyson – 1996 – Las Vegas
10. George Foreman ko10 Michael Moorer – 1994. – Las Vegas
bokser.org /25.4.2011/
***
Na Pacquiao nie ma już biletów
Organizatorzy sprzedali już komplet biletów (ponad 17 tys.) na zaplanowaną na 7 maja w Las Vegas walkę bokserską Filipińczyka Manny Pacquiao z Amerykaninem Shanem Mosleyem o mistrzostwo świata federacji WBO w wadze półśredniej
Prowadzący karierę Pacquiao 79-letni Bob Arum (szef grupy Top Rank) poinformował, że wprowadzone do dystrybucji przed dwoma miesiącami wejściówki do MGM Grand Arena kosztowały od 150 (ok. 413 zł) do 1000 dol. (2750 zł), ale w internetowej sprzedaży karty wstępu na miejsce w pobliżu ringu osiągnęły cenę 3.8 tys. dol. (ok. 10.5 tys. zł).
32-letni Pacquiao, mistrz świata w 8 kategoriach (od muszej do półśredniej), za pojedynek ze Słodkim Mosleyem zarobi co najmniej 15 mln dol.
W zawodowej karierze trwającej od 1995 r. Filipińczyk odniósł 52 zwycięstwa, 3 walki przegrał, a 2 zremisował. Mosley ma 39 lat a jego rekord – 46-6-1. W 2010 r. bokser ze Stanów Zjednoczonych nie wygrał żadnego pojedynku.
int.pl/pap /13.4.2011/
***
Wiara góry przenosi a siłę daje Bóg
Słyszał pan, jak my, że 10 września zatańczy pan z Witalijem Kliczką jednak we Wrocławiu, a nie w Warszawie?
Coś tam słyszałem ale potwierdzić nie mogę. Napisów na plakatach nie widziałem choć rzeczywiście do uszu Ziggyego taka informacja doszła. A później do moich. Na 99 proc. walczę we Wrocławiu.
To może dobry znak bo jednego już pan we Wrocławiu położył. W 1999 r., przed pojedynkiem Gołota – Witherspoon, zgasił pan w Hali Ludowej światło Bułgarowi.
Pamiętam walkę. Nazywał się Stoikow, wygrałem przez to w 3 rundzie. Ja w ogóle mam we Wrocławiu wielu kolegów, zresztą wcześniej biłem się też w Hali Gwardii.
I wciąż tam trenują. Wciąż jest ten sam zapach szatni.
Pamiętam z kadry Maćka Zegana, Mariusza Cendrowskiego, z Wojtkiem Bartnikiem rozmawiałem nawet dwa dni temu. Wojtek kończy karierę i wiem że 29 kwietnia robi w Oleśnicy pożegnalną galę. Prosił mnie byśmy w jej czasie połączyli się na Skype. Nie ma problemu – sprawa załatwiona.
A może pan i Ziggy Rozalski będziecie mieli coś do powiedzenia co do obsady walk 10 września?
Trudno powiedzieć bo jednak obecnie większe skrzydła mają ludzie z K2. My jesteśmy partnerem w tym interesie. Ja mogę się postarać tylko o to by zimno na stadionie nie było. Nigdy jeszcze na stadionie nie walczyłem.
40-letni Witalij łatwiejszy od Władimira?
Dla mnie ważne jest tylko to że każdy Kliczko to mistrz świata, że będę walczył o pas, a przeciwników sobie nie wybieram. Zrobię wszystko by osiągnąć cel.
W szatni tej walki pan na pewno nie przegra. Zresztą ja zawsze lubię patrzeć na Adamka wchodzącego między liny bo sprawia wrażenie człowieka któremu ktoś wyciął układ nerwowy.
Wiara góry przenosi. Jestem wojownikiem a siłę daje Pan Bóg. Oby starczyło mi jej do końca.
Końca kariery? Na kiedy pan to planuje?
Proszę spojrzeć w górę, tam jest zapisana odpowiedź. Na razie walczę i o końcu nie myślę.
Jak spędził pan święta?
Zostaliśmy w domu. Teraz jest on w USA. Przygotowania do wrześniowej walki rozpocznę w połowie czerwca.
Córki nie zapominają tam języka polskiego?
Powiem szczerze – jeżeli chodzi o starszą Roksanę – to nie. Przyjechała tu gdy miała już 11 lat. Ale młodszej Weronice rzeczywiście zaczyna czasem brakować polskich słów. Od godz. 8 do 13 mówi po angielsku a jak później koleżanki dzwonią po Skype i innych wynalazkach to też rozmawia po angielsku. Czasem Dorota czy ja musimy jej pomagać.
Może trzeba jej zaplanować wakacje u babci, w Gilowicach?
Planuję tylko zdobycie pasa. A po walce to zobaczymy.
Jest pan pięściarzem wagi ciężkiej, to oznacza że w święta musiał pan dbać o wagę?
Właściwie to tak jest bo nie muszę sobie niczego odmawiać (śmiech). Mam naturalną wagę, prawie sto kilogramów, a to pozwala na korzystanie z jedzenia niemal do woli. Z drugiej jednak strony jestem sportowcem już od 20 lat i organizm zdążył się zaprogramować, sam wie co jest dla mnie dobre. Nawet nie ciągnie mnie do czegoś co mogłoby mi zaszkodzić, nie mam na przykład ochoty by objadać się tłustym boczkiem, bo potem leżałbym pewnie trzy dni i dochodził do siebie.
Wielkanoc w Jersey City miała polski czy amerykański charakter?
Absolutnie polski. Jestem Polakiem i tradycje są dla mnie ważne. Żona dopięła wszystko na ostatni guzik by ta Wielkanoc była niemal taka sama jak te spędzane w Gilowicach. Mamy też polski kościół do którego poszliśmy poświęcić pokarmy.
Święta nie oznaczały jednak pewnie przerwy w treningach?
Treningi to może za duże słowo ale bez ruchu bym nie wytrzymał. Ostatnio dla utrzymania formy gram w tenisa bo i tak póki co wypoczywam po walce z Kevinem McBridem.
Odlicza pan już dni do walki z Kliczką?
Wiem że ten pojedynek mnie czeka i na razie to tyle. Nie zamęczam się myśleniem. Wiem co mam robić, plany szczegółowe przygotowań opracujemy w maju, a od czerwca ruszymy z zajęciami, poszukamy sparingpartnerów. Od wtorku coraz więcej biegam bo nie jestem w stanie wytrzymać bez ruchu.
Przeżywa pan już ten pojedynek w wyobraźni?
Jeszcze nie. Nie oglądam też kaset z walkami Kliczki. Zresztą widziałem chyba jego wszystkie pojedynki więc wiem czego się po nim spodziewać. Teraz chodzi o to by go przechytrzyć ale on na pewno kombinuje tak samo. Wierzę że to ja będę miał lepszy pomysł.
Kiedy pojawi się pan w Polsce?
Jak się zaczną konferencje prasowe przed walką z Witalijem. Wtedy wpadnę na kilka dni, potem wrócę do Stanów i przylecę do kraju dopiero tuż przed pojedynkiem.
tg/rozm.wk/rm/ptt /28.4.2011/
***
Zmarł słynny Henry Cooper
W wieku 76 lat zmarł w niedzielę słynny w przeszłości bokser Henry Cooper – poinformowały brytyjskie media
Boksujący w kategorii ciężkiej angielski pięściarz zasłynął pojedynkiem z Muhammadem Alim na stadionie Wembley w 1963 r.
Cooper który w 2000 r. otrzymał tytuł szlachecki, zmarł w domu swojego syna w Surrey w południowej Anglii dwa dni przed 77 urodzinami.
Kariera brytyjskiego boksera trwała 16 lat. W tym czasie wygrał 40 walk, jedną zremisował i 14 razy przegrał.
W 1963 r. podczas pojedynku na Wembley z Muhammadem Alim (wtedy jeszcze Cassiusem Clayem) zadał mu w 4 rundzie cios po którym słynny Amerykanin padł na deski. Ostatecznie Ali wygrał tę walkę ale Cooper przeszedł dzięki temu uderzeniu do historii.
Urodzony w Londynie bokser zakończył karierę w 1971 r. Był zawodowym mistrzem Europy ale nigdy nie wywalczył tytułu zawodowego mistrza świata.
int.pl/pap /2.5.2011/
***
Arreola stawia na Kliczkę
Chris Arreola, były rywal Tomasza Adamka, jest zdania że Polak nie poradzi sobie 10 września w pojedynku z mistrzem świata wagi ciężkiej federacji WBC Witalijem Kliczką
– Uważam że Witalij go pobije i to nie będzie zbyt zacięta walka. Adamek nie jest wystarczająco silny na kogoś takiego jak Kliczko. Owszem jest szybki ale Kliczko ma odpowiednią wiedzę ringową i wie jak wykorzystać swoje warunki fizyczne. Dlatego nie mam wątpliwości że Witalij Kliczko wygra tę walkę – powiedział Arreola.
Co ciekawe – ‘Koszmarny’ Chris dużo wyżej ocenia szanse innego byłego czempiona wagi junior ciężkiej – Davida Hayea – w zaplanowanej na 2 lipca konfrontacji z młodszym z braci Kliczków – Władimirem.
– Gdybym miał postawić pieniądze, postawiłbym na Hayea. David Haye to bardzo szybki zawodnik, boksuje bardzo aktywnie i mocno uderza, dobrze porusza się w ringu. Myślę że Władimir Kliczko jeszcze z kimś takim się nie zmierzył. W przeszłości często mówiłem różne głupoty na temat Davida Hayea ale teraz uważam że zasłużył na swoją pozycję. Sądzę że pokona Kliczkę – dodał Arreola.
tn/ringpolska /6.5.2011/
***
Pacman obronił pas
Manny Pacquiao po dwunastorundowym pojedynku obronił pas WBO w wadze półśredniej, pokonując jednogłośnie na punkty Shanea Mosleya (120-108, 119-108, 120-107) podczas gali która odbyła się w Las Vegas
W ciekawym pojedynku naprzeciw siebie stanęli Pacquiao oraz Mosley. Faworytem był popularny Pacman, przez wielu uważany za najlepszego boksera świata bez podziału na kategorie wagowe.
Dokonał sztuki nie notowanej w historii pięściarstwa, sięgając po pasy mistrzowskie w ośmiu kategoriach, od muszej do junior średniej. Mosley z kolei zapowiadał odważny atak na Filipińczyka i zwycięstwo nad rywalem.
Pierwsze trzy rundy pokazały że z planów byłego mistrza świata WBA i WBC niewiele wyjdzie. Choć drugą rundę Amerykanin mógł zapisać na swoje konto, to w trzeciej – prawy i krótki lewy prosty Pacmana spowodował że Mosley wylądował już na deskach.
39-letni bokser, weteran ringu, nie znalazł się w tak przykrej sytuacji od 9 lat. Mimo przewagi zasięgu ramion rywala Pacman odważnie atakował i wyprowadzał szybkie serie ciosów. Z kombinacjami uderzeń Filipińczyka Amerykanin miał wyraźne problemy, przez co nie był w stanie poważniej zagrozić rywalowi. Uniknął jednak pierwszego w karierze nokautu, dotrwał do ostatniego gongu, ale na werdykt sędziów czekał bez większych nadziei.
Pacquiao pewnie wygrał na punkty przez jednogłośny werdykt (120-108, 119-108, 120-107) choć warto wspomnieć jeszcze że… wylądował na deskach. W 10 rundzie był liczony przez arbitra ringowego choć całkowicie niesłusznie. Mosley wyraźnie pchnął Pacmana, zatem upadek nie był spowodowany ciosem.
Filipińczyk zasiadający w parlamencie swojego kraju odniósł w sobotę 53 zwycięstwo, przy trzech porażkach i dwóch remisach. Ostatni raz przegrał w 2005 r.
– Zrobiłem wszystko co mogłem by stoczyć dobrą walkę. W połowie pojedynku zacząłem jednak odczuwać skurcze. Miałem ciężkie nogi, przestałem się ruszać. Coś takiego przydarzyło mi się w walce z Juanem Manuelem Marquezem w 2008 r. – powiedział bokser z Filipin.
Mosley nie był w stanie wykorzystać słabszego momentu Pacquiao. Wyprowadził tylko 260 ciosów, przy 552 rywala. Za wszelką cenę chciał uniknąć nokautu, klinczował, na co 16 tys. widzów reagowało gwizdami.
– To nie był problem mojego wieku. Manny jest bokserem wyjątkowym, naprawdę najlepszym na świecie. Ma w sobie niezwykłą mieszankę szybkości i siły. Z taką kombinacją nigdy się jeszcze nie spotkałem – przyznał Mosley.
Pacquiao zarobił na walce 15 mln dolarów. Zapytany o możliwość pojedynku z niepokonanym Floydem Mayweatherem, starcia tytanów na który świat bokserski czeka od dawna, Filipińczyk odpowiedział że ‘nie zaprząta sobie tym głowy’.
– Jestem zadowolony z tego co osiągnąłem w ringu – dodał.
tn/onet /8.5.2011/
***
Nie przedłuży kontraktu z Main Events
Po niespełna sześciu latach od debiutu na amerykańskim ringu Tomasz Adamek doszedł do wniosku że jest w stanie obejść się bez pomocy grupy promotorskiej. Z końcem roku kończy się umowa 34-letniego Górala z Main Events
Najlepszy polski pięściarz zdradził że nie zamierza przedłużać kontraktu z amerykańską stajnią należącą do Kathy Duvy
– W grudniu dobiega końca mój kontrakt z Main Events. Nie planuję go przedłużać. Uważam że nie potrzebuję już promocji, w pewnym sensie jestem już wypromowany. Jedyne co muszę robić, to wychodzić do ringu i walczyć jak tygrys. Mam swoich kibiców, powinienem sobie poradzić – zapewnia Adamek.
Wygaśnięcie umowy z Main Events oznacza że interesy polskiego boksera w całości będą spoczywać teraz na barkach jego najbliższego współpracownika Ziggy Rozalskiego, który kieruje karierą Górala już od kilku lat.
10 września Adamek stanie do walki z Witalijem Kliczką o tytuł mistrza świata federacji WBC w wadze ciężkiej. Za występ na stadionie we Wrocławiu Polak ma zagwarantowane najwyższe honorarium w karierze. Jeżeli Góral pokona 39-letniego Ukraińca, będzie mógł liczyć na jeszcze większe pieniądze z kolejnych pojedynków. Jako że stoczy je nie wcześniej niż w 2012 r., zarobioną kwotą nie będzie musiał dzielić z dotychczasową grupą promotorską.
Kontrakt z Main Events Adamek podpisał w styczniu 2008 r., będąc byłym mistrzem świata WBC w wadze półciężkiej. – Cele jakie stawiają sobie współpromotorzy, to organizacja walk w USA i doprowadzenie mnie do zdobycia pasa i tytułu mistrza świata – pisał na swojej stronie internetowej Polak. Już w grudniu tego samego roku zdobył tytuł mistrzowski w swojej drugiej kategorii wagowej, tym razem w dywizji junior ciężkiej, pokonując na punkty Stevea Cunninghama. Pas IBF pięściarz z Gilowic obronił w pojedynkach z Jonathonem Banksem i Bobbym Gunnem.
W drugiej połowie 2009 Polak zwakował tytuł IBF i przeniósł się do najcięższej kategorii wagowej, w której zadebiutował w październiku, nokautując w Łodzi Andrzeja Gołotę. Później Adamek wygrywał kolejno z Jasonem Estradą, Chrisem Arreolą, Michaelem Grantem, Vinnym Maddalone i Kevinem McBridem. We wrześniu stanie przed szansą zdobycia tytułu mistrza świata w trzeciej kategorii wagowej.
mh/bokser.org /12.5.2011/
***
Z Witalijem Kliczką już w maju
– 24 maja będę we Wrocławiu, a dzień później w Dreźnie, oczywiście wspólnie w Witalijem – mówi Tomasz Adamek którego 10 września czeka najważniejsza walka w życiu, z Witalijem Kliczką o pas mistrza świata wagi ciężkiej World Boxing Council
– To początek akcji promocyjnej przed moją walką, poświęcony przede wszystkim temu by przedstawić stadion we Wrocławiu jako miejsce naszej walki – mówi Góral. – Co będzie dalej, jaki jest dalszy plan promocyjny, jeszcze nie jest dokładnie wiadomo. Chciałbym go znać jak najwcześniej, bo przecież w połowie czerwca rozpoczynam z Rogerem Bloodworthem obóz przygotowawczy.
– To będzie krótki wyjazd, choć do Polski przylecimy kilka dni wcześniej – mówi menedżer Polaka Ziggy Rozalski. – Najważniejsze to by pokazać Polskę, zwrócić uwagę że nad Wisłą można organizować największe imprezy, imprezy rangi światowej. To robocza wizyta, pierwsze spotkanie twarzą w twarz Tomka i Witalija – więc sprawa bardzo ważna.
pg/wd/ringpolska /11.5.2011/
***
Adam Kusior nie przypuszczał
– Nigdy nie przypuszczałem że tak szybko dojdzie do walki Tomka z którymś z braci Kliczków – przyznaje Adam Kusior – były trener polskiej kadry bokserskiej, obecnie szef komisji trenerskiej Międzynarodowej Federacji Boksu Amatorskiego (AIBA) – zagadnięty o pojedynek Tomasza Adamka z Witalijem Kliczką
Kusior który w przeszłości miał okazję z bliska zapoznać się z talentem Górala, podobnie jak większość ekspertów spodziewa się że 10 września na ringu we Wrocławiu boksera z Gilowic czekać będzie arcytrudne zadanie.
– Jeżeli chodzi o szanse w tej walce, to nie będę oryginalny. Kliczko ma olbrzymią przewagę w warunkach fizycznych, sile oraz doświadczeniu w tej kategorii wagowej. Adamek z kolei powinien postawić przede wszystkim na swoją wrodzoną szybkość i dynamikę, dobre wyszkolenie techniczne oraz ogromną determinację w dążeniu do celu. Myślę że Tomek powinien upatrywać swojej szansy właśnie w szybkości, mobilności i dobrej pracy nóg – ocenia najważniejszy Polak we władzach AIBA.
– Kliczko wziął sobie za przeciwnika zawodnika szybkiego, zadającego różne kombinacje ciosów, potrafiącego zmieniać tempo walki. Czas leci do przodu, więc młodszy i lepszy Kliczko już nie będzie.
– Patrząc na sprawę teoretycznie, Ukrainiec ma większe szanse, jednak w ringu praktyka często przeczy teorii. Ja wierzę że Tomek może to wygrać, znam go dobrze, pracowaliśmy razem. Musi jednak trzymać wysoko lewą rękę. Tomek ma tendencję do opuszczania jej i wychylania się do przodu, to jest mankament który Kliczko może wykorzystać – ostrzega Adam Kusior.
A zapytany o swoje sportowe wspomnienia związane z Góralem odpowiada:
– Tomek zawsze był zawodnikiem nieszablonowym. Jego technika i podejście do treningu zawsze go wyróżniały. Nie można było go wsadzić w ramy jakiejś określonej techniki i taktyki. On zawsze wnosił do swojego boksowania coś własnego, nowego i dobrego dla siebie. Jako amator w walce nie okazywał respektu starszym utytułowanym kolegom z kadry. Był okres w którym Adamek na ringach amatorskich był praktycznie nie do pokonania. Dla mnie był murowanym kandydatem do medalu olimpijskiego, jednak ostatecznie zdecydował się wcześniej na zawodowstwo.
pl/ringpolska /11.5.2011/
***
To fantastyczne
10 września na wybudowanym specjalnie na Euro 2012 Stadionie Miejskim we Wrocławiu w pojedynku o tytuł mistrza świata wagi ciężkiej federacji WBC rękawice skrzyżują od lat znajdujący się na szczycie królewskiej dywizji Witalij Kliczko i były mistrz kategorii półciężkiej i junior ciężkiej Tomasz Adamek
– Organizowaliśmy walki braci Kliczków w najbardziej prestiżowych halach, od Madison Square Garden w Nowym Jorku po Staples Center w Los Angeles i na największych stadionach piłkarskich w Niemczech. Walki Kliczków to olbrzymie wydarzenia na skalę światową, dlatego jesteśmy podekscytowani że możemy zorganizować walkę o mistrzostwo świata wagi ciężkiej na jednym z obiektów w Polsce. Atmosfera będzie wspaniała – zapowiada menedżer Kliczków Tom Loeffler.
Dla obchodzącego w lipcu 40-te urodziny Witalija Kliczki potyczka z polskim Góralem będzie już siódmą kolejną obroną pasa WBC, ale Ukrainiec zapewnia że nie zlekceważy głodnego sukcesu challengera.
– Adamek jest bardzo doświadczonym, szybkim i mocno bijącym rywalem – komplementuje pięściarza z Gilowic Dr Żelazna Pięść, dodając:
– To fantastyczne że polski i ukraiński bokser staną razem w ringu w pierwszym wielkim sportowym wydarzeniu promującym Euro 2012.
– Jestem bardzo szczęśliwy z powodu tej walki i już nie mogę się jej doczekać – deklaruje z kolei Tomasz Adamek który mierząc się z Kliczką stoczy swój siódmy pojedynek w kategorii ciężkiej.
mm/ringpolska /18.5.2011/
***
Adamek w Polsce
Promocja zaplanowanej na 10 września walki z Ukraińcem Witalijem Kliczką o mistrzostwo świata WBC w wadze ciężkiej jest głównym celem kilkudniowego pobytu Tomasza Adamka w ojczyźnie. W piątek polski bokser wylądował na podkrakowskim lotnisku w Balicach
– Pierwszy raz stanę oko w oko z Witalijem Kliczką podczas wtorkowej konferencji prasowej we Wrocławiu. Jednak oczy nie biją, walczą ręce. Trzeba poczekać do 10 września by przekonać się który z nas jest lepszym pięściarzem – powiedział po przylocie Adamek, były mistrz kat. półciężkiej i junior ciężkiej.
Walka Polaka z broniącym tytułu Kliczką ma się odbyć na nowym stadionie we Wrocławiu. Góral przygotowania zacznie 15 czerwca. – Oczywiście nie znaczy to że teraz stronię od sportu – biegam, gram w tenisa, trochę pływam. Na razie tylko trochę odpoczywam od boksu – dodał Adamek.
Według planów piątek i sobotę Adamek ma poświęcić na spotkania z rodziną i znajomymi w Gilowicach koło Żywca. W niedzielę wyjeżdża już do Wrocławia, gdzie we wtorek spotka się z Ukraińcem. Dzień później spotka się ponownie z dziennikarzami, ale w Niemczech. Wraca do Stanów Zjednoczonych w czwartek.
int.pl/pap /20.5.2011/
***
Adamek w Krakowie i Gilowicach
Tomasz Adamek przyleciał do Polski. Punktualnie o 10 wylądował w podkrakowskich Balicach. Przez kilka najbliższych dni będzie promować wrześniową walkę z Witalijem Kliczką
Adamek przybył do Polski ze swoim sztabem a we wtorek ma wziąć udział w oficjalnej konferencji prasowej przed pojedynkiem o mistrzostwo świata federacji WBC. W najbliższym czasie ma także zamiar udać się do rodzinnych Gilowic
Polak przyznał że we Wrocławiu dojdzie do jego pierwszego spotkania z Kliczką.
– Nie obawiam się go, także jego spojrzenia. Oczy nie biją tylko pięści, wszystko wyjaśni się w ringu – stwierdził tuż po przylocie.
– Póki co nie śniła mi się jeszcze walka z Witalijem. Nie lubię dużo rozmyślać o pojedynku, chcę wyjść do ringu twardy i przygotowany na maksimum swoich możliwości, z nadzieją że wszystko będzie dobrze. Czy możliwe jest znokautowanie Kliczki? Boks zna różne scenariusze. Myślę tylko o tym by zwyciężyć, bo po to trenuję tyle lat, po to przechodziłem kolejne etapy kariery, by teraz zdobyć mistrzostwo świata w wadze ciężkiej. Obiecałem to kibicom i postaram się dotrzymać słowa – dodał Góral z Gilowic.
Adamek zdradził też plany na najbliższy czas.
– Póki co leniuchuję i odpoczywam od boksu. Gram w tenisa, biegam, trochę pływam, ale prawdziwa robota rozpocznie się 15 czerwca. Mam naprawdę ciężki plan treningowy, bo to trudna walka i poważny przeciwnik. Okres przygotowawczy będzie trwał 12 tygodni. Najpierw będę trenować u siebie, później wyjeżdżam do Pensylwanii, gdzie będę sparować z różnymi przeciwnikami. Łatwo nie będzie ale w życiu nie ma nic za darmo – opowiadał.
Po przylocie Adamek udał się do rodzinnych Gilowic.
– Chcę się spotkać z rodziną, myślę dużo o mamie której nie widziałem przez cały rok. Zamierzam także znaleźć czas dla znajomych, będzie takie małe przyjęcie. Następnie udajemy się do Wrocławia, potem do Niemiec i w czwartek odlatujemy do USA – dodał polski bokser.
km/onet /20.5.2011/
***
Nie obawia się dopingu dla Adamka
Witalij Kliczko, mistrz świata organizacji WBC w kategorii ciężkiej i najbliższy przeciwnik Tomasza Adamka wytłumaczył, dlaczego zdecydował się na stoczenie pojedynku z Polakiem w naszym kraju
39-letni Ukrainiec nie zdradził finansowych szczegółów umowy z Wrocławiem ale stwierdził że stolica Dolnego Śląska zaproponowała ‘optymalną’ ofertę. Starcie Kliczki z Adamkiem odbędzie się na stadionie który będzie mógł pomieścić 44 tys. widzów
– We Wrocławiu niedługo nastąpi otwarcie stadionu który będzie jedną z aren Euro 2012. Jak wiadomo boks to nie tylko sport ale i biznes. Przy wyborze miejsca pojedynku bierze się pod uwagę wiele czynników w tym wysokość oferty finansowej. Wrocław zaproponował optymalny wariant – tłumaczył Kliczko.
Doktor Żelazna Pięść zdaje sobie sprawę że Adamek będzie mógł liczyć na doping z wielu tysięcy polskich gardeł ale zapewnia że nie będzie to dla niego problemem.
– Nie mam wątpliwości że mój przeciwnik będzie mieć we Wrocławiu olbrzymie wsparcie ale nie ma to dla mnie wielkiego znaczenia. Zarówno ja jak i mój brat Władimir walczyliśmy na różnych kontynentach i z doświadczenia wiemy że ważna nie jest lokalizacja pojedynku lecz zdolność pięściarza do zaprezentowania swoich największych atutów – argumentował ukraiński pięściarz który w zawodowej karierze poniósł tylko dwie porażki – w 2000 r. z Chrisem Byrdem i trzy lata później z Lennoksem Lewisem. W obu przypadkach przegrywał jednak nie z rywalami lecz z urazami których doznawał w trakcie walk.
bokser.org /19.5.2011/
***
Adamek chce zamęczyć Kliczkę
Tomasz Adamek (44-1-28 KO) zapowiada że w walce o tytuł mistrza świata federacji WBC w wadze ciężkiej z Witalijem Kliczką (42-2, 39 KO) zrobi wszystko by odebrać Ukraińcowi mistrzowski pas – napisał Boxingnews.pl
Polak zmierzy się w ringu z Kliczką 10 września we Wrocławiu. Adamek twierdzi że już ostatni pojedynek z Kevinem McBridem był krokiem w kierunku przygotowań do walki z Ukraińcem
‘Mój ostatni rywal był silnym i twardym przeciwnikiem ale ja też jestem twardym pięściarzem i nie boję się nikogo. To był trudny rywal ze względu na to że starał się klinczować przez całą walkę. Podczas walki Kevin McBride wielokrotnie uderzał mnie w tył głowy’ – mówił Adamek.
Polak przygotowania do walki z Witalijem chce rozpocząć za kilka tygodni. Adamka czekają przygotowania w Newark a następnie sparingi w Pensylwanii.
‘Przygotowania do walki z Kliczką rozpocznę w lipcu. Będziemy z Rogerem przez 5 tygodni pracować nad kondycją, a potem przeniesiemy się do Pensylwanii gdzie będę trenować i sparować. Roger szuka właśnie dla mnie dużych i silnych rywali z którymi będę sparować’ – mówił Adamek.
Polski pięściarz twierdzi że jego przewagą nad Kliczką będzie z pewnością szybkość i to dzięki niej w jego ocenie będzie w stanie pokonać mistrza WBC w wadze ciężkiej.
‘Witalij Kliczko jest wysokim i silnym rywalem ale jestem od niego dużo szybszy i to będzie właśnie moja przewaga. To mój atut w wadze ciężkiej. Właśnie dzięki dużej szybkości mogę wyprowadzać serię ciosów i szybko przemieszczać się w ringu. Wiem że Kliczko dysponuje silnym prawym, dlatego będę unikać spotkania z jego prawą ręką. Będę dużo się ruszać tak jak w ostatniej walce z Kevinem McBridem. Będę ruszać się w prawo i w lewo, stosować kombinację ciosów i tak kilkakrotnie. Myślę że po 7-8 rundach on będzie zmęczony bo przecież to wielki facet. Na pewno dam dobrą walkę bo wiem że jest to dla mnie szansa by zdobyć kolejny tytuł mistrza świata w kolejnej kategorii wagowej. Zrobię wszystko by wygrać z Kliczką’ – powiedział Adamek.
Adamek nie boi się siły ciosu jaką dysponuje Kliczko i twierdzi że dzięki swojemu trenerowi i doskonałej taktyce będzie potrafić unikać ciosów Kliczki.
‘To waga ciężka i każdy dysponuje mocnym ciosem który może zrobić ci krzywdę. Właśnie dlatego trenuję do każdej walki bardzo ciężko i mam szacunek dla moich rywali. Mam ogromny szacunek do Witalija bo to mistrz świata ale ta walka to dla mnie wielka szansa. Byłem już mistrzem świata w wadze półciężkiej i cruiser. Liczę na dobrą walkę i na zwycięstwo’ – powiedział Adamek.
Polski bokser liczy że po zakończeniu kariery ludzie będą pamiętać jego największe pojedynki a wśród tych wspominanych będzie wrześniowa walka z Kliczka.
‘Zawsze chcę pokazać dobry boks dla kibiców. Myślę że gdy zakończę karierę ludzie będą pamiętać moje walki z Cunninghamem czy Briggsem. Mam nadzieję że będą także dobrze wspominać moją walkę z Kliczką’ – mówił Polak.
Góral nie kryje zadowolenia z faktu że walka odbędzie się w Polsce ale jednocześnie podkreśla że byłby gotowy wyjść do walki o tytuł mistrza świata w każdym miejscu świata.
‘Boks to biznes i możesz walczyć wszędzie. Można walczyć u siebie, za granicą. Walczyłem w Niemczech czy Anglii i wielu innych krajach. Walka z Witalijem będzie w Europie. Mam wielu kibiców w Polsce, a Witalij ma kibiców na Ukrainie i w Niemczech. Kliczko chce by walka odbyła się w Polsce, bo wie że będzie mieć pełny stadion kibiców’ – powiedział Adamek.
int.pl /18.5.2011/
***
Doczekamy się mistrza w ciężkiej?
108 dni pozostało do otwarcia stadionu we Wrocławiu. Uświetni je walka Tomasza Adamka i Witalija Kliczki o mistrzostwo świata w wadze ciężkiej
We wtorkowe popołudnie odbyła się konferencja prasowa przed walką Witalija Kliczki z Tomaszem Adamkiem która odbędzie się 10 września w ramach otwarcia stadionu we Wrocławiu. Popularny Góral stoi przed niepowtarzalną szansą wywalczenia tytułu mistrza świata WBC w wadze ciężkiej przed własną publicznością
Żadnemu polskiemu bokserowi jeszcze nigdy się to nie udało
Za faworyta wrześniowej konfrontacji uchodzi Kliczko, obrońca mistrzowskiego pasa. Ukraiński supergwiazdor uchodzi wręcz za dominatora w swojej kategorii wagowej. Wygrał czterdzieści dwa pojedynki (w tym trzydzieści dziewięć przez nokaut), a przegrał tylko dwa. Z kolei Adamek ma na koncie czterdzieści trzy zwycięstwa (w tym dwadzieścia osiem przez nokaut) i jedną porażkę. Polak nie ma jednak dużego doświadczenia w wadze ciężkiej. Wcześniej robił furorę w wadze półciężkiej i junior-ciężkiej zdobywając tytuły mistrza świata w obu kategoriach.
– Nigdy nie myślałem że będzie mi dane walczyć o pas mistrzowski w wadze ciężkiej, dlatego mam nadzieję że stadion będzie pełny. Jestem mały ale zadziorny. Zapewniam was że Adamek pokaże swoje góralskie pięści i zrobi widowisko dla was wszystkich. 10 września zapraszam na wielki show! Do walki podchodzę ze spokojem. A jeżeli będę czuć strach to zakończę karierę – zapowiedział Adamek.
– Pracuję z Tomkiem od początku jego pobytu w Stanach Zjednoczonych. Zdobyliśmy już dwa pasy mistrzowskie. Mam nadzieję że doczekamy się pierwszego polskiego mistrza świata w wadze ciężkiej – dodał Ziggy Rozalski, menedżer Adamka.
– Uważnie śledzę karierę mojego rywala. Wiem że jest bardzo szybki i trudno go trafić. Wzrost nie jest w boksie atutem. Liczy się przede wszystkim serce do walki. Moim zdaniem to jednak ja jestem lepszym bokserem – mówił Witalij Kliczko.
Pojedynek Kliczki z Adamkiem wzbudza olbrzymie zainteresowanie na całym świecie. Wiadomo już że walka transmitowana będzie do 110 krajów. Prestiżowym wydarzeniem zainteresowały się nawet popularne stacje HBO (USA) i RTL (Niemcy).
Na świeżo wybudowanym obiekcie ma pojawić się 40 tys. widzów. Prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz cieszy się że stolica Śląska już przed organizacją EURO 2012 znajdzie się w centrum zainteresowania nie tylko Europy.
– Pamiętacie państwo że obiecaliśmy walkę i jest. Dziękuje wszystkim którzy nam w tym pomogli, organizatorowi, firmie SMG, a także panu Kliczce i panu Adamkowi – powiedział Dutkiewicz który bohaterom wrześniowego pojedynku podarował dwa pamiątkowe krasnoludki.
Michał Janicki, prezes rady nadzorczej stadionu we Wrocławiu, ostatnio nie unikał trudnych pytań zważywszy że otwarcie obiektu w Gdańsku zakończyło się klapą.
– Mamy jeszcze trzy miesiące – uspokajał. – A jeszcze w sierpniu Śląsk Wrocław rozegra na tym nowym stadionie pierwszy mecz. Mam nadzieje że wrześniowa walka będzie największym wydarzeniem tego roku w Polsce – mówił Janicki.
kk/int.pl /24.5.2011/
***
Adamek nawet nie myślał że…
Tomasz Adamek nigdy nawet nie myślał że będzie dane mu walczyć o pas mistrzowski w wadze ciężkiej i ‘zrobi wszystko by zostać mistrzem, pokaże świetne widowisko’
Polski bokser przed walką nigdy nie mówi że znokautuje rywala ale że wygra: ‘Ja nie mam nic do stracenia, idę po pas, ten co broni zawsze powinien się bardziej obawiać’
Na wrocławskim stadionie 10 września walkę Adamka z Witalijem Kliczką obejrzy niemal 40 tys. widzów. Pojedynek ma być transmitowany do 120 krajów na całym świecie.
Witalij Kliczko jest czempionem WBC od 2004 r., tj. od zwycięstwa przed czasem nad zawodnikiem z RPA Corrie Sandersem. W pierwszej obronie, w 8 rundzie, pokonał Brytyjczyka Danny Williamsa. Później m.in. ze względu na kłopoty zdrowotne niemal na 4 lata nie walczył. W pojedynku powrotnym pokonał Nigeryjczyka Samuela Petera i ponownie sięgnął po pas jednej z najbardziej prestiżowych federacji bokserskich na świecie. Od 2009 r. rozprawił się z kolejnymi 6 rywalami, w tym Albertem Sosnowskim. W sportowym rekordzie Ukrainiec ma 42 wygrane i dwie porażki.
Pięć lat młodszy Adamek dopiero od półtora roku występuje w wadze ciężkiej, wcześniej trofea zdobywał w niższych kategoriach. Jako zawodowiec wygrał 44 walki, a tylko jedną przegrał – z Chadem Dawsonem (USA). To było kilka lat temu, gdy Polak nie ważył prawie 100 kg jak obecnie tylko 80.
ks/pap /24.5.2011/
***
Ta walka to moje przeznaczenie
Tomasz Adamek zapowiada że trzeci raz w karierze wywalczy tytuł zawodowego mistrza świata. Tym razem czeka go jednak niełatwe zadanie. Rywalem będzie broniący mistrzowskiego pasa federacji WBC Ukrainiec Witalij Kliczko
Rozmowa z Tomaszem Adamkiem
To był chyba bardzo męczący dzień we Wrocławiu?
Był męczący. Cały dzień byliśmy w ruchu. Poza tym organizm nie jest jeszcze przyzwyczajony do zmiany czasu. To tym bardziej potęguje zmęczenie ale to normalne. Na tym przecież polega promocja walki.
Jest pan zadowolony z pierwszego spotkania z Kliczką?
Zadowolony bo zainteresowanie walką jest ogromne. A sam Kliczko to prawdziwy dżentelmen. Udało nam się trochę porozmawiać. Szykujemy razem wielkie show. Ta walka będzie na pewno olbrzymim wydarzeniem.
Obaj podczas konferencji zachowywaliście się jak dżentelmeni.
Walka jest w ringu a nie na konferencji. Często zdarza się że ci co krzyczą na konferencjach potem w ringu nie dają tego czego oczekują kibice. Dlatego nie warto wygłupiać się na konferencjach ale za to walczyć jak tygrys w ringu.
Odwiedziliście wspólnie z Kliczką stadion na którym skrzyżujecie we wrześniu pięści. Podoba wam się ta arena?
Oczywiście. To piękny nowy stadion który jeszcze nie jest ukończony ale mam nadzieję że na 10 września wszystko będzie dopięte na ostatni guzik.
Pierwszy raz walka o mistrzostwo świata wagi ciężkiej będzie organizowana w Polsce i to od razu na stadionie. Takich walk na świecie w historii nie było wiele. Czuje się pan już jak bohater wielkiego wydarzenia?
Gdyby było inaczej nie porwałbym się na walkę w wadze ciężkiej a tym bardziej na walkę mistrzowską. Teraz przede mną ciężka praca i wielkie wyzwanie. Do odważnych jednak świat należy. Zdobyłem dwa razy mistrzostwo świata i wierzę w to że wywalczę je trzeci raz.
Kliczko jednak nie zamierza łatwo oddać pasa. To legenda wagi ciężkiej. Trzeba mieć w sobie chyba to coś by stanąć w ringu oko w oko z tak znakomitym rywalem?
To moja misja. Gdyby nie było mi to dane – nie walczyłbym w takim starciu. Ta walka to moje przeznaczenie.
Kiedy zaczyna pan przygotowania do starcia z Kliczką?
Razem z Rogerem Bloodworthem zaczniemy ciężką pracę 15 czerwca. Jak zwykle w Poconos.
rozm. tk/onet /25.5.2011/
***
Zobaczycie wspaniały boks
– Widziałem walki Tomka Adamka i wiem że ma on wiele mocnych punktów ale ma też słabe strony. Sam jestem ciekaw jak twardy ma podbródek. Jego wielką zaletą jest wielkie serce do walki – powiedział Witalij Kliczko, ukraiński mistrz świata wagi ciężkiej w boksie federacji WBC, podczas konferencji prasowej we Wrocławiu
Walka z Tomaszem Adamkiem (10 września) na stadionie we Wrocławiu będzie jego siódmą obroną mistrzowskiego pasa w karierze
– Mam wielkie doświadczenie w boksie i dla mnie każdy rywal jest różny. Nie ma dwóch takich samych bokserów. Nawet jeżeli Tomek znajdzie pięściarza podobnego do mnie, to jednak najważniejsze będzie to co stanie się w ringu – tłumaczył Kliczko.
Ukraiński czempion bardzo chwalił Adamka który zrobił na nim wrażenie starciem z Chrisem Arreolą.
– Stoczył świetną walkę z Arreolą. Ja pokonałem go po dziesięciu rundach, Tomek na punkty. Boks jest jak szachy i jestem pewien że Tomasz też tak do tego podchodzi. Spotkamy się teraz w ringu. Tam będzie liczyła się taktyka – mówił blisko 40-letni bokser.
Na pytanie o porównanie Adamka do Davida Hayea z którym zmierzy się jego brat Władimir, odparł:
– W tej kategorii nie ma wielu dobrych bokserów. Wszyscy dobrze się znamy. Chcę walczyć z Hayem. Każdy z nas chce z nim walczyć. Chciał walczyć z Władimirem. Nie ma sprawy. Adamek z kolei to jeden z najbardziej uzdolnionych zawodników w historii. Kto jest lepszy z tej dwójki? David Haye, bo jest mistrzem świata w mówieniu, Adamek z kolei był wiele razy mistrzem świata. Ma na pewno lepsze umiejętności. Na tym polu Tomek jest mocniejszy.
Przed laty Kliczko był w naszej lidze zawodnikiem Gwardii Warszawa. Dlatego też nie miał problemów ze zrozumieniem pytań zadawanych po polsku. Odpowiedzi udzielał jednak po angielsku.
– Rzeczywiście walczyłem kiedyś w Gwardii i wiele razy stawałem w ringu na AWF w Warszawie. Znam wielu polskich bokserów. Polska szkoła boksu jest silna i trudno walczy się przeciw Polakom – mówił Kliczko.
– Dlatego też tak wiele oczekuję od tej walki. To będzie prawdziwa bitwa. We Wrocławiu zobaczycie wspaniały boks, walkę dwóch mistrzów. Wiem że Tomek marzy o mistrzostwie ale nigdy nie oddam tytułu. Tomasz chce spróbować mi go odebrać. Życzę mu powodzenia – powiedział Ukrainiec.
Nie zabrakło pytania o zakończenie kariery.
– Jesteście już zmęczeni Witalijem Kliczką? – odpowiedział z uśmiechem.
– Podobno jest kryzys w wadze ciężkiej bo bracia Kliczkowie blokują wszystko ale to my jesteśmy częścią historii boksu i tego nikt nam nie zabierze. Chcemy mieć wszystkie tytuły. To jest nasze marzenie. Dlatego nie chcę mówić o końcu kariery – zakończył.
rozm. tk/onet /25.5.2011/
***
Adamek w USA ważniejszy niż Haye
Już niebawem na przestrzeni dwóch miesięcy rozstrzygną się losy wszystkich czterech mistrzowskich pasów wagi ciężkiej – 2 lipca w Hamburgu mistrz świata federacji WBO i IBF Władimir Kliczko zmierzy się w unifikacyjnym pojedynku z czempionem WBA Davidem Hayem, a 10 września we Wrocławiu starszy brat Władimira – Witalij Kliczko bronić będzie tytułu WBC w starciu z Tomaszem Adamkiem
Obie walki wyjątkowo pokaże rozdająca karty w bokserskim biznesie amerykańska stacja HBO, od jakiegoś czasu nieco ‘pogniewana’ na zdominowaną przez ukraińskich mistrzów wagę ciężką.
Zdaniem menedżera Kliczków Bernda Boente dla publiczności w Ameryce Płn. pojedynek z udziałem Górala będzie ciekawszym widowiskiem od tego z udziałem Hayemakera.
– Walka Adamka będzie w USA cieszyć się większym zainteresowaniem niż walka Hayea. Tomasz często boksuje w Stanach. On i Witalij są tam bardzo dobrze znani – tłumaczy Boente.
– W USA jest wielka społeczność polska i ukraińska, dlatego uważam że ta walka jest dla HBO ważniejsza niż walka Władimira z Hayem.
Póki co nie wiadomo w ramach jakiego cyklu zostanie przeprowadzona transmisja z wrocławskiej gali – Boxing After Dark czy bardziej prestiżowego World Championship Boxing. Wiadomo natomiast na pewno że w USA walka Adamka z Kliczką nie będzie sprzedawana w systemie PPV.
tn/ringpolska /25.5.2011/
***
Powinien zostać w niższej wadze
10 września na wrocławskim Stadionie Miejskim Tomasz Adamek spróbuje wywalczyć mistrzowski tytuł wagi ciężkiej, krzyżując rękawice z czempionem WBC Witalijem Kliczką. Zdaniem Ukraińca Polak który przez lata boksował w niższych wagach to znakomity bokser, jednak jesienią w stolicy Dolnego Śląska przekona się czym różni się boks na najwyższym poziomie w kategorii ciężkiej od tego w kat. do 91 kg
– Każdy żołnierz marzy by kiedyś zostać generałem. Niestety Tomasz Adamek walczy teraz w złej wadze. Powinien raczej pozostać w junior ciężkiej – stwierdził Kliczko podczas środowej konferencji prasowej w Dreźnie.
Dla Kliczki starcie z Adamkiem będzie siódmą kolejną obroną pasa World Boxing Council. Adamek w przeszłości dwukrotnie sięgał po mistrzostwo świata, jednak w kategoriach półciężkiej i junior ciężkiej.
Adamek dostał swoją szansę
– Tomasz Adamek dostał szansę na mistrzostwo i tę szansę będzie chciał wykorzystać. Pytanie brzmi czy mu na to pozwolę – powiedział Witalij Kliczko
– Lubię Polskę, wiele razy tu byłem. Mieszkałem tu, mam tu sporo przyjaciół. Wspomnień związanych z Polską mam zatem wiele i są one pozytywne. Złożyło się tak że teraz będę walczyć przeciw polskiemu bokserowi, a najważniejszy dla mnie jest oczywiście wynik pojedynku – mówił Kliczko.
– Wiem że poprzedni rywale Tomka byli słabsi niż ja. Złym żołnierzem jest jednak ten który nie marzy o zostaniu generałem. Złym pięściarzem jest ten który nie marzy o zostaniu mistrzem świata. Adamek otrzymał szansę walki o tytuł. W tej sytuacji tyko sceptycy mogą zastanawiać się czy jest to dla niego zbyt wcześnie czy zbyt późno. Nigdy nie jest za wcześnie, nigdy nie jest za późno. Adamek dostał szansę i tę szansę będzie chciał wykorzystać. Pytanie brzmi jednak, czy ja mu na to pozwolę… – mówił ukraiński bokser w Dreźnie.
Ma 50 procent szans
W środę w Dreźnie odbyła się kolejna konferencja prasowa promująca zaplanowane na 10 września starcie między obecnym mistrzem świata federacji WBC w wadze ciężkiej – Witalijem Kliczką – a Tomaszem Adamkiem
Podobnie jak we wtorek we Wrocławiu Ukrainiec wypowiadał się z dużym szacunkiem o polskim rywalu, podkreślając że mimo iż Góral nie będzie faworytem wrześniowej konfrontacji, nie można go z góry skazywać na porażkę.
– Tomasz co prawda nie ma wielkiego nazwiska ale ma za to duże umiejętności. To silny, klasowy zawodnik, z niesamowitym sercem do walki. Absolutnie nie zamierzam go lekceważyć. Uważam że Adamek ma 50 procent szans na zwycięstwo – mówił Ukrainiec.
mh/ringpolska/po/ps/kg /26.5.2011/ tg /25.5.2011/
***
Na pląsach z mamusią!
Taki syn to prawdziwy skarb! Tomasz Adamek zawsze pamięta o swojej ukochanej mamie Annie. Dzwoni do niej prawie codziennie, a podczas wizyty w Polsce nie mógł się z nią nie spotkać.
Z okazji Dnia Matki bokser zorganizował uroczyste przyjęcie w gilowickim zajeździe Pod Jeleniem i długo tańczył z mamą!
O tym że Adamek świetnie porusza się w ringu bardzo dobrze wiedzą kibice i rywale Górala. Teraz udowodnił że równie świetnie radzi sobie na parkiecie. Góral bardzo się dziwił gdy pytano go czy lubi tańczyć ze swoją mamą.
– A kto nie lubi? Moja mama to świetna tancerka i dzielnie dotrzymuje mi kroku. Niestety w Dniu Matki będę już w Stanach ale na pewno nie zapomnę złożyć jej życzeń. Dzwonię do niej kilka razy w tygodniu, zawsze o niej pamiętam, nie tylko przy specjalnych okazjach – zapewnił Adamek który tanecznych szlifów nabierał w zespole Gronicek z Gilowic, gdzie tańczył i śpiewał jako dziecko.
Anna Adamek cieszy się z wizyty syna, choć żałuje że była taka krótka.
– Tomek wpadł do domu tylko na chwilę. Długo go nie widziałam i mam niedosyt ale wiem że przyjechał pozałatwiać sprawy. Niedawno byłam u niego przez miesiąc, wtedy mieliśmy czas się sobą nacieszyć – powiedziała mama Górala.
Adamek już jest w USA, gdzie wkrótce rozpocznie przygotowania do walki z Witalijem Kliczką. Walki której Anna Adamek… nie obejrzy! – Nie widziałam na żywo żadnej walki Tomka. We Wrocławiu będzie cała nasza rodzina, poza mną. Ja się za bardzo denerwuję, ciśnienie mi skacze, nie mogę spać w nocy – tłumaczyła.
– Tomek obiecał mi że wygra. Wierzę mu bo on zawsze dotrzymuje słowa. Walkę sobie nagram i obejrzę na spokojnie, już po wszystkim – dodała pani Anna.
mkr/su. /26.5.2011/
***
‘Adamek dużo lepszy niż Haye’
Witalij Kliczko na konferencji prasowej promującej jego wrześniową walkę z Tomaszem Adamkiem we Wrocławiu powiedział że Polak jest dużo lepszym pięściarzem niż brytyjski mistrz świata federacji WBA David Haye
Zdaniem 39-letniego mistrza świata federacji WBC w wadze ciężkiej – polski bokser jest dużo lepszym zawodnikiem niż Brytyjczyk który 2 lipca w Hamburgu zmierzy się z młodszym Kliczką, 35-letnim Władimirem (55-3, 49 KO).
– Światową sławę David Haye zyskał nie dzięki swoim walkom ale przez głośne wypowiedzi i niecenzuralne słowa w krórych nie przebiera, wyrażając się na temat swoich rywali. Tomasz Adamek jest o wiele lepszy niż Haye. Nie krzyczy może tyle co David ale wywalczone przez niego tytuły mówią same za siebie – tłumaczył starszy z Kliczków.
Zarówno lipcowy pojedynek unifikacyjny w Niemczech (Władimir Kliczko to mistrz świata IBF, IBO i WBO, do Hayea należy tytuł WBA), jak i wrześniowe starcie w stolicy Dolnego Śląska odbędą się na stadionach piłkarskich. W Hamburgu ukraińsko-brytyjską konfrontację na Imtech Arenie będzie mogło śledzić ok. 57 tys. widzów, a we Wrocławiu ok. 45 tys.
bokser.org /26.5.2011/
***
Kliczko dostanie więcej
– Dla Adamka to wielkie wyzwanie. Długo czekał na tę szansę i teraz we wrześniu we Wrocławiu ją dostanie. Tyle tylko że Kliczko jest w naprawdę świetnej formie – mówi Tom Loeffler z firmy braci Kliczków
Rozmowa z Tomem Loefflerem, dyrektorem wykonawczym K2Promotions
Obejrzał pan stadion miejski we Wrocławiu gdzie 10 września zmierzą się Witalij Kliczko i Tomasz Adamek?
Tak, byliśmy na nim. Ciągle trwa tam budowa. Wiem że wielu się o to martwi ale amerykańska firma SMG która będzie zarządzać stadionem dała nam gwarancje że wszystko będzie w porządku i zdążą. Zresztą nie chodzi tylko o naszą walkę bo przecież tydzień wcześniej mają tam pokazy Monster Truck.
Trudno było negocjować z polską stroną?
Uzgodniliśmy procentowy podział zysków. Trochę trwało ale myślę że wszyscy są zadowoleni. A wracając do sprawy miejsca to oprócz Wrocławia bardzo zainteresowana była Warszawa. Operator stadionu i prezydent Wrocławia dali nam jednak lepsze gwarancje i czuliśmy że naprawdę bardzo im zależy. Myślę że to dobre miejsce. I dzisiaj mogę już powiedzieć że dokonaliśmy słusznego wyboru.
Szybko pan uciekł od tych procentów. Ile dostanie Adamek?
Nie mogę tego powiedzieć. Myślę jednak że jest zadowolony bo uzgodniliśmy warunki bardzo fair. Wiadomo jednak że to Witalij jest mistrzem i to on dostanie więcej. To chyba nikogo nie zaskakuje.
Więcej to znaczy ile? Sześćdziesiąt, siedemdziesiąt, osiemdziesiąt?
Uparty pan ale ja naprawdę nie chcę o tym mówić. Skupmy się na sporcie. Dla Adamka to wielkie wyzwanie. Długo czekał na tę szansę i we wrześniu we Wrocławiu ją dostanie. Tyle tylko że Kliczko jest w naprawdę świetnej formie. Myślę że kolejny raz obroni pas. Liczę że po świetnej walce.
Chyba że spadnie deszcz i z show nic nie będzie. Bo pewnie pan wie że we Wrocławiu nie będą budować dachu.
Wiem, wiem. Warszawa ma mieć dach, to też wiem. Tyle że dogadaliśmy się tutaj i tak zostanie. Pogoda to zawsze problem, szczególnie kiedy organizujesz coś takiego na stadionie. Z tym deszczem jeżeli oczywiście spadnie też jakoś sobie poradzimy. Ring i całe zaplecze telewizyjne będą zabezpieczone.
A propos telewizji: która stacja w Polsce pokaże walkę?
Nie skończyliśmy rozmów. Nie będę ukrywać że bardzo zainteresowany walką jest Polsat choć także Telewizja Polska wchodzi w grę. Są też inne stacje. Poza tym wciąż nie wiemy czy walkę będzie można obejrzeć w otwartej telewizji czy w systemie pay per view.
To pay per view naprawdę wchodzi w grę? Nikt tego wcześniej w naszym kraju nie robił.
My możemy zrobić bo dlaczego nie? To jest jedna z opcji. Nie wiem oczywiście jeszcze jaka cena wchodziłaby w grę bo to jest zależne od wielu rzeczy. Na pewno chcemy zrobić tak by jak najwięcej ludzi miało możliwość obejrzenia walki. To wielkie wydarzenie na poziomie międzynarodowym. Tą walką będzie interesować się cały świat i co do tego chyba nikt nie ma wątpliwości. W USA pokaże to HBO. Zdecydowali się wejść w ten interes bo wiedzą jakie referencje mają Tomasz i Witalij – obaj gwarantują bardzo wysoki poziom. Tomasz już kiedyś walczył z bokserem grupy K2 czyli Johnathonem Banksem. To było jeszcze w wadze junior ciężkiej i Polak wygrał przed czasem. Teraz Adamek spotka się z moim szefem i mam przeczucie że wynik będzie inny.
A kogo zobaczymy w ringu prócz Adamka i Kliczki? Pojawią się inni polscy bokserzy?
Oczywiście że tak. Mogę to już dzisiaj obiecać. Rozmawiamy choćby z grupą KnockOut Promotions która ma wielu bokserów (podobno trwają negocjacje w sprawie zakontraktowania pojedynku Łukasza Janika z byłym pretendentem do mistrzowskiego tytułu wagi junior ciężkiej Olą Afolabim – red.). Nie podam na razie żadnych nazwisk bo jest za wcześnie – do września dużo czasu.
rozm. kw/ps /30.5.2011/
***
Wolak blisko walki życia
Paweł Wolak w połowie lipca zmierzy się w Nowym Jorku z Delvinem Rodriguezem. Jeżeli polski Wściekły Byk wygra – jego kolejnym rywalem może być Julio Cesar Chavez Junior, syn legendy boksu Julio Cesara Chaveza (107 wygranych walk, tylko 6 porażek) i świeżo upieczony mistrz świata WBC wagi średniej
– Paweł Wolak jest jednym z głównych kandydatów do walki z Chavezem – zdradza promotor Bob Arum
Meksykanin ma na koncie komplet 43 zwycięstw, Polak przegrał tylko raz w 30 starciach. Do ich walki miałoby dojść 8 października w Teksasie, pod warunkiem że na pojedynek z Chavezem nie zdecyduje się Miguel Cotto, czempion WBA wagi lekko średniej.
– Pas mistrza świata to mój cel – powtarza Wściekły Byk który w przerwach między walkami pracuje na budowie w New Jersey.
jc/su /8.6.2011/
***
‘Adamek ma bardzo duże szanse’
– Jeżeli patrzy się na ten pojedynek tak jak wszyscy – że Kliczko jest duży, a Adamek za mały – to moim zdaniem popełnia się błąd – twierdzi boksujący w wadze średniej niepokonany na zawodowych ringach Przemysław Majewski
Zdaniem urodzonego w Radomiu boksera który podobnie jak Adamek mieszka i boksuje w Stanach Zjednoczonych – Góral wcale nie stoi na straconej pozycji w zaplanowanej na wrzesień walce z czempionem WBC kategorii ciężkiej Witalijem Kliczką.
– Znam dobrze Tomka. Wiem że on da z siebie wszystko by wygrać tę walkę. Doskonale zdaje sobie sprawę jaka szansa przed nim stoi. Tomek ma w sobie coś takiego że mimo dużego już stażu w boksie jest ciągle podekscytowany tym co robi, głodny sukcesów i co ważne – cały czas się uczy, stając się lepszym bokserem. Myślę że Adamek ma bardzo duże szanse by pokonać Kliczkę – mówi Majewski który krzyżując 11 czerwca rękawice z Marcusem Upshawem, stoczy najważniejszą walkę w karierze; jej stawką będą mistrzowskie pasy WBO, NABO i IBF International.
kg/ringpolska /8.6.2011/
***
Adamek trenuje… na korcie
Chociaż do walki z Witalijem Kliczką zostało jeszcze kilka miesięcy Tomasz Adamek nie traci czasu. Góral przygotowuje się do walki z Ukraińcem nawet na… tenisowym korcie
Adamek – zanim wejdzie na salę bokserką – z zapałem trenuje na kortach w New Jersey. Polski bokser bardzo lubi grać w tenisa i robi to z pasją od lat.
– Kiedy nie mam treningów bokserskich bardzo chętnie sprawdzam się jako tenisista. Ten sport bardzo poprawia kondycję, wzmacnia też nogi – powiedział Góral który 10 września zmierzy się we Wrocławiu z Witalijem Kliczką.
– Na salę treningową wracam za dziewięć dni i wtedy zajmę się już tylko boksem – dodał Adamek.
inf.pras./int.pl /8.6.2011/
***
Wszyscy chcą oglądać Adamka
Walka Tomasza Adamka z Witalijem Kliczką do której dojdzie 10 września we Wrocławiu to hit. Bilety rozchodzą się jak świeże bułeczki – większość została już sprzedana – a transmisję telewizyjną z tego wydarzenia przeprowadzi ponad sto krajów
Walkę na wrocławskim stadionie obejrzy 44 tys. widzów. Tydzień temu ruszyła sprzedaż biletów i błyskawicznie rozeszły się najtańsze – po 80 zł. Nie ma też już prawie tych za 156 zł. Do sprzedaży trafiła teraz pierwsza partia VIP-owskich biletów (od 1400 do 2950 zł) i też znika szybko.
– Cieszę się że kibice tak bardzo chcą zobaczyć nasz pojedynek – powiedział Adamek. – Moi kibice na pewno się nie zawiodą. Wygram i odbiorę pas mistrza świata Kliczce. Polska będzie górą!
Już 110 krajów wykupiło prawa do pokazywania walki, w tym największe w USA (HBO) i Niemczech (RTL). W Polsce rywalizują TVP, Polsat, TVN i Orange Sport. Wszystko jednak wskazuje że wygra Polsat który chce przeprowadzić transmisję w systemie kodowanym pay-per-view.
– W następną środę zaczynam treningi. Będę ćwiczyć u siebie w New Jersey przez trzy tygodnie, potem pojadę do Bushkill gdzie czekają mnie dwa miesiące pracy z Rogerem Bloodworthem. W lipcu na Manhattanie odbędzie się jeszcze jedna konferencja ze mną i Kliczką. Już nie mogę się doczekać walki – dodał Adamek.
ry/f. /9.6.2011/
***
Sprzedano już 25 tys. biletów
Ziggy Rozalski, menedżer Tomasza Adamka, poinformował że 19 lipca w Nowym Jorku ma odbyć się trzecia konferencja prasowa poświęcona pojedynkowi Polaka z Witalijem Kliczką. Na walkę którą zaplanowano we Wrocławiu 10 września sprzedano już 25 tysięcy biletów
Data nie została wybrana przypadkowo bo tego dnia ukraiński mistrz świata federacji WBC w wadze ciężkiej będzie obchodzić 40 urodziny. Podobnie jak przed zaplanowanym na 2 lipca starciu o pasy IBF, IBO, WBA i WBO między Władimirem Kliczką i Davidem Hayem – Góral oraz starszy Kliczko mają wziąć udział w nagraniu programu telewizji HBO pod tytułem Face Off który tradycyjnie poprowadzi Max Kellerman. Menedżer Adamka przyleciał wczoraj do Warszawy by negocjować warunki transmisji.
Rozmowa z Ziggym Rozalskim
Z iloma polskimi stacjami prowadzone są rozmowy w sprawie transmitowania walki Adamek – Kliczko?
Od dawna jestem lojalnym partnerem Polsatu. Spotkaliśmy się z Big Bossem (Zygmuntem Solorzem – przyp. red.) i jeżeli on tego nie zrobi to będzie nam ciężko zrealizować to przedsięwzięcie. Polsat to największa i jedyna firma w Polsce która może i wie jak to zrobić. Mają trzy i pół miliona sprzedanych dekoderów. Właściwie jedyną osobą która może tego dokonać jest pan Solorz.
Oficjalne ogłoszenie wyników rozmów w sprawie transmisji to kwestia kilku dni? Czy może potrzeba będzie więcej czasu?
Ostatnie słowo należy w tej kwestii do Niemców których zawodnik jest mistrzem. Ja jednak twierdzę że by zrealizować plan pay-per-view w Polsce musimy współpracować z Polsatem. W innym przypadku ten pomysł będzie niemożliwy do zrealizowania.
Na jaki wydatek muszą być gotowi widzowie którzy zechcą wykupić transmisję walki?
Pan Solorz twierdzi że musi to być kwota od 10 do 20 złotych i to realna suma. Ludzie Polsatu zbudowali największą platformę w Polsce, świetnie się znają na tych sprawach. Niemcy mogą mieć swoją opinię ale ja uważam że trzeba to zostawić w rękach Polsatu.
Budowniczowie kilku stadionów w Polsce borykają się z problemami. W przypadku wrocławskiego stadionu problemów chyba nikt się nie spodziewa?
Grupa SMG która organizuje to wydarzenie sprzedała już 25 tysięcy biletów – oficjalnie dostałem od nich taką informację. Jesteśmy przez SMG zapewniani że stadion będzie gotowy na czas. Nie pozostaje nam nic innego jak im wierzyć i zostawić tę sprawę w ich rękach.
Pod koniec maja we Wrocławiu i w Dreźnie odbyły się konferencje prasowe promujące walkę. Trzecia ma odbyć się w lipcu w Nowym Jorku. Znane są już jakieś szczegóły?
Odbędzie się 19 lipca w siedzibie HBO na Manhattanie.
– Tak jak Władimir Kliczko i David Haye – Tomasz i Witalij nagrają dla HBO program Face Off z Maxem Kellermanem?
Tak, w studiu na Manhattanie HBO chce nagrać to w takim samym systemie.
Ostatni tydzień przed każdą walką braci Kliczków wygląda następująco: poniedziałek – konferencja prasowa, środa – otwarty trening, piątek – oficjalne ważenie, sobota – walka. W przypadku starcia z Tomkiem będzie tak samo?
Decyzja należy do obozu Kliczki bo on jest przecież mistrzem. Wobec tego wydaje mi się że tydzień przed walką będzie wyglądać właśnie tak.
Wiemy że Tomek rozpoczął już treningi kondycyjne. Jak wyglądają teraz jego zajęcia?
Tomek pracuje teraz głównie nad przygotowaniem fizycznym z Tylerem Woodmanem. Półtora tygodnia temu przyjechał też jego główny trener Roger Bloodworth. Za dwa tygodnie wszyscy udają się na obóz do Poconos w Pensylwanii. W kwestii wyboru sparingpartnerów decydujące zdanie będzie mieć Roger bo to on jest w naszym teamie szeryfem. Do Polski Tomek przylatuje 1 września.
bokser.org /21.6.2011/
***
Wach sparował z Powietkinem
Jeden z najbardziej utalentowanych polskich bokserów wagi ciężkiej Mariusz Wach sparował w New Jersey z czołowym rosyjskim pięściarzem – Aleksandrem Powietkinem
Zdobywca pasa WBC Baltic, niepokonany polski pięściarz wagi ciężkiej Mariusz Wach wróci na ring już 29 lipca w ramach organizowanej przez Global Boxing i CES Boxing gali Heat Wave w Uncasville, Connecticut
Dzięki porozumieniu Global Boxing z Teddym Atlasem w przygotowaniach do tego występu towarzyszył Wachowi mistrz olimpijski Rosjanin Aleksander Powietkin (21-0, 15 KO) który razem z całym sztabem szkoleniowym przebywa obecnie w New Jersey na trzytygodniowym obozie treningowym.
– Jestem zadowolony ze sparingów z Powietkinem. Myślę że obaj dużo dzięki nim zyskaliśmy. Dla mnie był to kolejny sprawdzian przed nadchodzącymi poważnymi wyzwaniami – podsumował ten okres Polak.
– To zaszczyt sparować z tak znakomitym zawodnikiem. To dobry i silny pięściarz ale to wzmacnia moją wiarę że mogę mierzyć się z najlepszymi na świecie – dodał Wach.
– Wierzę że będę mistrzem świata wagi ciężkiej – zakończył polski bokser.
bokser.org /22.6.2011/
***
Wach – McBride 29 lipca
Boksujący na co dzień w USA Mariusz Wach 29 lipca zmierzy się z byłym rywalem Tomasza Adamka – Kevinem McBridem
Nazywany przez swoich kibiców ‘Kolosem z Clones’ McBride (35-9-1, 29 KO) zamierza chyba zostać etatowym rywalem polskich bokserów. Po porażce z Adamkiem z którym przegrał wszystkie rundy podczas ich kwietniowej walki – teraz wyjdzie ponownie do ringu 29 lipca by zmierzyć się w 10 rundowym pojedynku pochodzącym z Krakowa Wachem (24-0, 12 KO).
W ostatnim czasie polski pięściarz boksujący na co dzień w USA coraz śmielej poczyna sobie w wadze ciężkiej. O rosnącej pozycji Wacha w najbardziej prestiżowej kategorii wagowej świadczy choćby fakt że kilka dni sparował z nim ostatnio ceniony rosyjski mistrz olimpijski Aleksander Powietkin.
‘Te sparingi dużo mi dały i myślę że skorzystał z nich także Powietkin’ – mówił niedawno Wach. ‘Polski Olbrzym’ będzie mieć okazję pokazać czego nauczył się w sparingach z Powietkinem już 29 lipca w starciu z McBridem. Gala współorganizowana będzie przez federację Global Boxing.
W tej samej gali wystąpi również promowany przez 12KP Artur Szpilka (5-0, 3 KO) który już w sobotę wróci do ringu po długiej przerwie spowodowanej pobytem w więzieniu. Jego rywal nie jest jeszcze znany.
bokser.org /24.6.2011/
***
Jedno życzenie
Tomasz Adamek który 10 września stoczy na stadionie we Wrocławiu pojedynek swego życia z Witalijem Kliczką o mistrzostwo świata federacji WBC w wadze ciężkiej – wybrał się na krótki odpoczynek do malowniczej miejscowości Alexandria Bay Thousand Lakes w Kanadzie
W wypadzie towarzyszył mu jego menadżer Ziggy Rozalski i inspektor Robert Piwowarczyk z Linden w New Jersey który od pewnego czasu jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo w Adamek Team
– Spędziliśmy fajny weekend i łowiliśmy ryby. Choć nie jestem zapalonym wędkarzem to bardzo mi się podobało. Woda, wędka i kompletna cisza, to bardzo uspokaja. Zrelaksowałem się i nawet złowiłem rybę. Nie wiem czy to była złota rybka ale jeżeli tak to mam jedno życzenie do niej; we wrześniu chcę zdobyć pas federacji WBC. W zeszłym tygodniu zacząłem treningi do tej walki. Przez kilka tygodni będę trenować w sali u Ziggiego Rozalskiego w Jersey City, potem z moim trenerem Rogerem Bloodworthem wyjeżdżamy do Pensylwani na zamknięty obóz. Tam zostanę do wylotu do Polski na walkę z Kliczką – powiedział Adamek z dumą pokazując swoje złowione trofeum.
kc/adamekteam /23.6.2011/
***
Pewna wygrana Damiana Jonaka
Walczący w kategorii junior średniej Damian Jonak znokautował w pierwszej rundzie doświadczonego Mammadou Thiama
Przed pojedynkiem Polak przyznał że trochę obawia się bijącego mocno rywala ale rozpoczął walkę od błyskawicznych, zdecydowanych ataków i trafiał Thiama precyzyjnymi ciosami. Po jednym z takich uderzeń Francuz zachwiał się na nogach a widzący to Jonak ruszył na niego z furią i posłał go na deski. Thiam zdołał się podnieść ale kolejny lewy sierpowy Polaka zakończył nierówną walkę.
– Teraz jadę na wakacje do Chorwacji – powiedział zadowolony Jonak.
ch /27.6.2011/
***
Janusz Pindera stawia na Kliczkę
– Myślę że wygra Kliczko ale nie wiem w jaki sposób – typował rozstrzygniecie bokserskiego szlagieru w wadze ciężkiej z udziałem Władimira Kliczki i Davida Hayea najbardziej ceniony polski ekspert Janusz Pindera
Zdaniem ulubieńca polskich kibiców boksu kluczowe dla losów pojedynku w Hamburgu będą początkowe jego minuty.
– Tak naprawdę nie ma mądrego który znałby odpowiedź na pytanie: kto i w jaki sposób tą walkę wygra. Jak słyszę że Mike Tyson mówi: Kliczko zniszczy Hayea najpóźniej do drugiej rundy, jak słyszę że tak wybitny brytyjski pięściarz jak Lennox Lewis mówi: Haye ma szansę stać się drugim Muhammadem Alim – tylko się uśmiecham – mówił Pindera.
– Wiadomo że nieprzewidywalność takiej walki jest ogromna. Z kilku względów. Nie wiemy na co stać Hayea i tak naprawdę nie wiemy na co stać Kliczkę który od 7 lat nie przegrał ale jego rywale mieli najlepsze lata za sobą, albo bardzo szybko rezygnowali z próby odniesienia zwycięstwa w walce z Ukraińcem. Tak było przecież z Czagajewem który w 2009 r. zastąpił Hayea i stanął w ringu naprzeciw Ukraińca. Kliczko trafił prawym prostym stopującym posyłając go na deski i Czagajew który wydawałoby się że bardzo dobrze sobie radzi z wysokimi rywalami – kiedyś wygrał przecież z Feliksem Savonem, pokonał Nikołaja Wałujewa, błyskawiccznie zrezygnował z walki bo poczuł że nie ma szans – przypomniał dziennikarz Rzeczpospolitej.
– Podstawowe pytanie brzmi: jak Haye będzie walczyć w tej walce. Czy będzie walczyć jak z Wałujewem, starając się doskakiwać co jakiś czas do Kliczki, wykorzystując swoją szybkość, czy też będzie starać się walczyć jak sugerują mu niektórzy, wśród nich Evander Holyfield i dążyć do półdystansu. Ja nie wiem czy Haye jest w stanie walczyć w półdystansie. Haye jest innym bokserem niż Holyfield który potrafił walczyć z dużymi bokserami, takimi jak Lennox Lewis i znakomicie czuł się blisko nich. Czy Haye się świetnie czuje w półdystansie? Mam co do tego wątpliwości – dodał Pindera.
– Rolę odegra tu wiele elementów a kluczową jak zawsze psychika. Po dwóch pierwszych rundach będziemy wiedzieć więcej. Ja stawiam na Kliczkę. Myślę że wygra ale w jaki sposób nie wiem. Być może wygra przed czasem jeżeli Haye zdecyduje się na wojnę, jeżeli będzie chciał się z nim bić i wygrać dzięki swojej szybkości i sile ciosu. Natomiast jeżeli Haye będzie walczyć jak z Wałujewem to Kliczko wygra prawdopodobnie na punkty – przewidywał Pindera.
ringpolska.pl /2.7.2011/
***
Hayemaker spacyfikowany
Władimir Kliczko wygrał najważniejszą walkę bokserską ostatnich lat – starcie z Davidem Hayem na stadionie Imtech Arena w Hamburgu
Ukrainiec stał się więc posiadaczem kolejnego pasa mistrzowskiego – federacji WBA. Dzięki temu bracia Kliczkowie mają pasy wszystkich najważniejszych federacji – WBO, IBF, WBA i WBC
Kliczko pokonał Hayea jednogłośną decyzją sędziów – 117:109, 118:108 i 116:110
W 1 rundzie Kliczko i Haye badali się wzajemnie. Ukrainiec w swoim stylu trzymał rywala na dystans. Haye jednak nie zamierzał unikać walki – po jednym z jego prawych sierpów głowa Ukraińca mocno odskoczyła. Anglik był bardziej aktywny w tej rundzie i próbował nawet dosięgnąć przeciwnika po gongu.
2 rundę lepiej rozpoczął Kliczko który kilka razy dosięgnął rywala prawą ręką. Haye sprawiał wrażenie jakby lekceważył rywala – trzymał ręce nisko opuszczone, prowokował. Kliczko nic sobie z tego nie robił, spokojnie realizując założony plan – dużo lewych prostych i od czasu do czasu uruchamiana prawa ręka.
W 3 rundzie obaj bardziej ryzykowali. Najpierw bardzo szybko poruszający się Haye doskoczył do Kliczki i przynajmniej dwukrotnie zdołał trafić w głowę rywala. Chwilę później Ukrainiec zrewanżował się – przycisnął Anglika do lin i zasypał gradem ciosów.
W 4 rundzie Haye nieustannie prowokował rywala i wydawało się że spokojny do tej pory Kliczko zaczyna tracić cierpliwość. Ukrainiec coraz częściej skracał dystans ale miał duże kłopoty z trafieniem niezwykle ruchliwego rywala. Tymczasem Haye w końcówce rundy dwukrotnie błyskawicznie doskoczył do Ukraińca i zadał bardzo mocne ciosy prawą ręką.
W 5 rundzie Kliczko wreszcie bardzo mocno trafił rywala. W końcówce Anglik aż zachwiał się po serii bardzo celnych uderzeń Ukraińca. Nikt by się nie zdziwił gdyby Hale wylądował na deskach, jednak zdołał pozostać w pionie. To starcie zdecydowanie wygrał Kliczko.
W 6 rundzie Haye walczył już z większym respektem dla przeciwnika. Nadal tańczył w ringu, czarował, ale już nie prowokował bezczelnie potężnego Ukraińca. Kliczko robił swoje – jego lewa ręką raz za razem mknęła w stronę twarzy rywala. Ale tak potężnego ciosu jak w poprzedniej rundzie nie udało się zadać.
W 7 rundzie Haye wylądował na kolanach ale nie stało się to z powodu ciosu rywala. Kliczko był już przez sędziego upominany za ściąganie głowy rywala i tym razem stracił punkt. Nic przełomowego się nie wydarzyło – walka wyrównana.
W 8 rundzie Haye znów znalazł się na kolanach ale tym razem sędzia nie zareagował. I miał rację bo Ukrainiec ledwo dotknął jego głowy. Za to po gongu Brytyjczyk nie omieszkał uderzyć Kliczki w okolice nerki.
W 9 starciu walka nie zmieniła oblicza. Kliczko szukał rywala w ringu a ten wydawał się czekać na zadanie ciosu który zakończyłby walkę. Ukraińcowi znowu udało się zadać kilka celnych mocnych ciosów.
10 rundę Ukrainiec wygrał wyraźnie. Kilka sekund przed gongiem Kliczko trafił Hayea mocno prawą – Brytyjczyk nie mając wyjścia uwiesił się na rywalu aż zabrzmiał gong.
W 11 rundzie Haye znów wylądował na kolanach. Najwyraźniej zirytowany sędzia zaczął liczyć niesfornego Brytyjczyka. Swojej szansy Haye musiał szukać w ostatnim starciu.
W ostatniej rundzie Haye zaatakował kilka razy dość desperacko. Raz nawet bardzo mocno trafił Ukraińca ale ten przetrzymał trudny moment i spokojnie dalej kontrolował walkę. Kiedy zabrzmiał ostatni gong obydwaj zawodnicy w geście triumfu unieśli ręce do góry.
Werdykt sędziów: Kliczko przez jednogłośną decyzję pokonał Hayea 117:109, 118:108, 116:110 i wywalczył pas mistrzowski wagi ciężkiej organizacji WBA.
WŁADIMIR KLICZKO – HAYE 3:0
Władimir Kliczko (56-3, 49 KO) pokonał jednogłośnie na punkty Dawida Hayea (25-2, 23 KO). Stawką walki okrzykniętej ‘pojedynkiem stulecia’ były cztery mistrzowskie pasy IBF, WBO i mniej znaczący IBO Kliczki oraz WBA należący wcześniej do Anglika
W Hamburgu padał deszcz i kibice niepokoili się czy nie przeszkodzi on w rozegraniu pojedynku. Wprawdzie ring na Imtech Arena został osłonięty przed deszczem jednak opady były intensywne i nic nie zapowiadało poprawy pogody. Na deszcz byli narażeni m.in. widzowie z pierwszych rzędów a więc ci którzy wykupili najdroższe bilety
Zdecydowanym faworytem bukmacherów był Kliczko. Jednak przed walką Hale niższy o osiem centymetrów i lżejszy aż o 13.5 kg odgrażał się że Ukrainiec nie oprze się jego szybkości i walkę zakończy leżąc na deskach. Gdy tylko mógł podgrzewał atmosferę prowokując Kliczkę. Na konferencji przed pojedynkiem demonstracyjnie odmówił podania mu ręki a przed kamerami paradował w koszulce z odciętymi głowami obu słynnych ukraińskich braci.
Najbardziej oczekiwana walka od wielu lat rozpoczęła się od zgrzytu. Słynny bokserski konferansjer Michael Buffer wywołał Anglika ale ten nie opuszczał swojej szatni. Organizatorzy walki musieli tłumaczyć się przed publicznością że wywiązali się z wszystkich obowiązków i nie mają pojęcia dlaczego Haye zwleka. 45 tys. zaskoczonych kibiców musiało odczekać aż Hayemaker wreszcie ruszył na ring. Otulony w koc termiczny czekał na nim na swojego wielkiego rywala. Gdy nad stadionem rozbłysły fajerwerki i zabrzmiały dźwięki utworu Red Hot Chili Peppers, otworzyły się drzwi szatni Kliczki.
Pierwszy mocny cios zadał Haye. Kliczko szybko odpowiedział lewym prostym ale nie zrobiło to wrażenia na Angliku. Nadal walczył nonszalancko z opuszczonymi rękoma.
W połowie drugiej rundy Haye pokazał jaki jest szybki – seria uników i żaden z trzech ciosów Kliczki nie sięgnął celu, z kolei kontra Anglika była skuteczna. Ukrainiec musiał odczuć dwa ciosy wyprowadzone lewą ręką. W końcówce Kliczko trafił kombinacją lewy-prawy ale już na początku trzeciej rundy otrzymał mocny cios prawym sierpowym. Haye unikał mocniejszych uderzeń rywala a nisko opuszczonymi rękoma prowokował Ukraińca do odważniejszych ataków. Ten jednak realizował swoją taktykę punktując lewymi prostymi.
Podobny przebieg miała kolejna runda – niesamowity refleks Hayea i fantastyczne uniki na krawędzi ryzyka a w końcówce doskok i mocny prawy sierpowy.
Piąta runda dla Kliczki który wreszcie trafił rywala potężnym prawym. W siódmej odsłonie Haye efektownym zwodem oszukał rywala i wyprowadził mocny prawy sierpowy. Po chwili Kliczko znów ściągnął Hayea na ring, a sędzia ukarał go odjęciem punktu.
W ósmej rundzie żadnemu z bokserów nie udało się wyprowadzić solidnego ciosu a zakończyła się buczeniem kibiców bo podczas ostatniej wymiany Haye dwukrotnie uderzył rywala w okolice nerek.
Zdecydowanie ciekawsza była dziewiąta runda w której ciosy Kliczki częściej dochodziły do celu choć Anglik także trafił kombinacją lewy-prawy. Ukrainiec miał jeszcze większą przewagę w kolejnej rundzie gdy oprócz lewych prostych wyprowadził dwa bardzo mocne prawe.
Po przerwie Haye rzucił się na rywala i upadł a sędzia zaczął go liczyć ale Brytyjczyk tylko ironicznie się uśmiechał do arbitra.
Przed ostatnią rundą Haye zdawał sobie sprawę że jeżeli wygra to tylko przez nokaut i ostro ruszył do ataku. Trafił mocnym prawym, Kliczko natychmiast klinczował ale przyjął jeszcze trzy ciosy na korpus. Były mocne ale nie na tyle by faworyt zaczął chwiać się na nogach. Po chwili odpowiedział dwoma prawymi prostymi. Haye próbował do końca lecz doświadczony mistrz nie dał mu szans na nokautujący cios. Wszyscy sędziowie punktowali na korzyść Kliczki: 117:109, 118:108, 116:110.
onet/mz/int.pl /3.7.2011/
***
Haye niepewny przyszłości
David Haye który przegrywając z Władimirem Kliczką stracił mistrzowski pas wagi ciężkiej federacji WBA wydaje się być bliski zmiany decyzji o zakończeniu kariery przed przypadającymi na 13 października 31 urodzinami. Wszystko za sprawą propozycji rewanżu jaka padła z ust jego pogromcy
– Kliczko powiedział że chce dać mi rewanż gdy będę w 100 proc. zdrów. Sam nie wiem. Chciałbym dać mu rewanż. Powiedział że tym razem na pewno by mnie znokautował. Jestem jednak ciekaw jak miałby tego dokonać skoro teraz – kiedy miałem sprawną w zasadzie tylko jedną nogę – nie potrafił tego zrobić – powiedział Haye.
– Rewanż mógłby być ciekawy. W naszym pojedynku to ja raniłem go częściej niż on mnie. Chciałem wygrać przed czasem ale niestety nie udało się – dodał Anglik.
Hayemaker zaznacza jednak że potrzebuje czasu by na spokojnie zastanowić nad swoją dalszą karierą i póki co wstrzyma się od jednoznacznych deklaracji.
– Powiedziałem sobie że odejdę na emeryturę za 3 miesiące. Muszę teraz poważnie i szybko zastanowić się co dalej. Nie jest miło kończyć swoją przygodę z boksem porażką. Chciałbym tego rewanżu jednak nie mogę zagwarantować że do niego dojdzie – oświadczył Haye.
WLAD NISZCZYCIEL – FRUSTRUJĄCA PORAŻKA
Brytyjskie media nie zostawiają suchej nitki na Davidzie Hayeu po porażce z Władimirem Kliczką w Hamburgu której stawką były pasy mistrzowskie wagi ciężkiej wszystkich najważniejszych federacji
Guardian: Haye wini złamany palec
‘Władimir Kliczko był tym który mógł uśmiechnąć się mimo ulewnego deszczu nad Hamburgiem kiedy jednogłośnie pokonał na punkty Davida Hayea w rozczarowującej walce o cztery pasy mistrzowskie. Brytyjczyk przyznał po starciu że przystąpił do pojedynku ze złamanym palcem stopy a nie odwołał walki ze względu na kibiców i stawkę walki. Być może trochę tłumaczy to kiepski występ 30-letniego boksera we wszystkich 12 rundach ale na pewno nie wnosi nic do tonącej reputacji wagi ciężkiej’
Daily Express: Haye rozbity przez Kliczkę
‘Po serii dziwnych akrobacji David Haye który zapowiadał że wyśle Władimira Kliczkę do szpitala zdołał zadać zaledwie 57 celnych ciosów przy 99 Ukraińca. Bokser z Londynu kilka razy przewracał się a po walce przyznał że jego rywal jest wielkim zawodnikiem ale przegrał z nim z powodu złamanego palca u nogi’
BBC: Kliczko pokonał Hayea na punkty
‘David Haye bardzo szybko zapomniał o swoich marzeniach zunifikowania pasów mistrzowskich wagi ciężkiej wszystkich najważniejszych federacji. Wybił mu to z głowy Władimir Kliczko pokonując go na punkty podczas walki w Hamburgu. Sama walka rozczarowała, szczególnie jeżeli weźmiemy buńczuczne zapowiedzi Hayea. Po walce Hale uniósł ręce w geście triumfu ale 45 tys. kibiców na stadionie (w tym 10 tysięcy Brytyjczyków) nie miało żadnych wątpliwości – zdecydowanie lepszym bokserem był Ukrainiec’
The Sun: Pozbawiony złudzeń Haye
‘David Haye patrzył jak pas mistrzowski wagi ciężkiej WBA wymyka mu się z rąk po porażce z Władimirem Kliczką w Hamburgu. Haye wbrew temu co mówił nie odpalił swoich bomb. Jak później tłumaczył – to z powodu kontuzji palca która nie pozwoliła mu poruszać się swobodnie po ringu. Władimir Wlad Kliczko udowodnił kolejny raz że jest prawdziwym mistrzem’
Daily Mail: Frustrująca porażka
‘Frustrującą porażką w deszczowym Hamburgu zakończyły się marzenia Davida Hayea o unifikacji pasów mistrzowskich najważniejszych federacji bokserskich. Kibice którzy oczekiwali od Hayea prawdziwej wojny w ringu musieli być mocno niezadowoleni z jego postawy. Władimir Kliczko w mistrzowski sposób odpowiedział Brytyjczykowi na jego przechwałki których przed walką nie brakowało’
Daily Mirror: Łatwe zwycięstwo Kliczki
‘Przechwałki Davida Hayea przed walką z Władimirem Kliczką zemściły się na nim w ringu kiedy rywal łatwo pokonał go na punkty w ociekającym deszczem Hamburgu. Haye zmarnował niepowtarzalną szansę na unifikację pasów wagi ciężkiej. Dla Hayea to dotkliwa porażka, szczególnie w obliczu planowanego na październik zakończenia kariery’
ringpolska.pl/onet /3.7.2011/
***
Adamek lepszy od Hayea
– Tomasz Adamek jest lepszym bokserem i groźniejszym przeciwnikiem niż David Haye. Nasza walka na pewno nikogo nie zawiedzie – zapowiedział Witalij Kliczko który zmierzy się z Polakiem we wrześniu
Wielu kibiców boksu było niezadowolonych z poziomu sobotniej walki Władimira Kliczki i Davida Hayea. Takiego rozczarowania chce za wszelką cenę uniknąć Witalij Kliczko który 10 września we Wrocławiu skrzyżuje rękawice z Adamkiem
– Adamek był mistrzem świata w wadze półciężkiej oraz cruiser a teraz pragnie zdobyć ten tytuł w kategorii ciężkiej. Jest świetnie wyszkolony technicznie, bardzo szybki i w mojej prywatnej opinii jest dużo lepszym pięściarzem i groźniejszym przeciwnikiem niż Haye – komplementował Polaka starszy z braci Kliczków.
– Ze swojej strony zapewniam wszystkich że zrobię co w mojej mocy by nasza walka nie była nudna i zadowoliła kibiców którzy na pewno licznie przyjdą na wrocławski stadion – zakończył Witalij Kliczko, aktualny mistrz świata federacji WBC.
Adamek od kilku tygodni przygotowuje się do walki z uważanym za jednego z najtwardszych bokserów królewskiej kategorii.
Polak pracuje przede wszystkim nad wytrzymałością a w późniejszym okresie będzie trenować szybkość. To właśnie ona ma pozwolić Polakowi zaskoczyć silnego ale coraz wolniejszego mistrza świata i odebrać mu pas.
Wrześniowa walka która odbędzie się na stadionie we Wrocławiu budowanym z myślą o Euro 2012 ma być również elementem kampanii promocyjnej piłkarskich mistrzostw Europy w Polsce i na Ukrainie.
ADAMEK UJAWNIA STRATEGIĘ
– Na walkę z Kliczką mam jedną strategię: pokonać go. Gdybym myślał że przegram to w ogóle bym nie walczył! – zapowiedział przed walką z ukraińskim mistrzem Tomasz Adamek
Treningi Adamka przed starciem z Witalijem Kliczką o pas mistrza świata wagi ciężkiej ruszyły już pełną parą. Jednym z elementów przygotowań jest trening siłowy. Góral trenuje w sali w Jersey City tradycyjnie pod okiem Tylera Woodmana.
– Mam dwa razy dziennie treningi. Za trzy tygodnie jedziemy na obóz do Pensylwanii gdzie pozostanę już do wylotu do Polski na walkę z Kliczką – powiedział najlepszy obecnie polski bokser.
– Nie czujemy żadnej presji czy stresu przed starciem z Kliczką. To na nim jest presja gdyż on będzie bronił mistrzowskiego tytułu a nie Tomasz. Większość pięściarzy przegrywało każdy pojedynek z Kliczką zanim weszli do ringu bo bali się walki i nawet nie myśleli że mogą ją wygrać – powiedział z kolei trener Polaka Roger Bloodworth.
– W przypadku Tomasza jest inaczej. On na pewno nie przegra walki w swojej głowie. Obserwuję go bardzo uważnie i widzę że nawet nie dopuszcza do siebie myśli o przegranej – dodał amerykański szkoleniowiec.
bokser.org/int.pl /25.6-5.7.2011/
***
Walka XXI wieku
Organizatorzy wrześniowej walki o tytuł mistrza świata wagi ciężkiej między Tomaszem Adamkiem i Witalijem Kliczką okrzyknęli starcie ‘Walką XXI wieku’
‘Walka XXI wieku’ odbędzie się 10 września 2011 r. na stadionie we Wrocławiu na którym za rok odbędzie się kilka meczów piłkarskich mistrzostw Europy. Starcie o tytuł mistrza między doświadczonym Kliczką i pretendentem Adamkiem ma na trybuny areny w stolicy Dolnego Śląska przyciągnąć kilkadziesiąt tysięcy sympatyków boksu.
Przed telewizorami i w internecie walkę śledzić będzie kolejne kilkaset a może i więcej tysięcy kibiców. Pojedynek – jak głosi zaprezentowany oficjalny plakat – jest bez wątpienia najważniejszym starciem ‘szermierki na pięści’ w historii Polski i ‘Walką XXI wieku’ dla kibiców tego sportu.
onet /6.7.2011/
***
Wach potencjalnym rywalem Kliczków!
29 lipca podczas gali boksu organizowanej przez zawodowe grupy Globar Boxing Promotions i CES Boxing w amerykańskim Uncasville kolejną walkę stoczy niepokonany na zawodowych ringach Mariusz Wach
Rywalem najwyższego polskiego boksera będzie Kevin McBride – znany kibicom ze starcia z Tomaszem Adamkiem, a stawką mistrzowski pas WBC International kategorii ciężkiej
Lipcowy pojedynek ma być dla Wikinga następnym krokiem w drodze do walki z jednym z rządzących od lat królewską dywizją braci Kliczków.
– Rozmawiałem z grupą promotorską Kliczków i powiedziano mi że byliby bardzo zainteresowani starciem z Wachem – powiedział menedżer mierzącego 202 cm krakowianina Mariusz Kołodziej.
– Konfrontacja z Wachem to dla nich okazja by udowodnić że nie są tylko wielkimi facetami wybierającymi sobie mniejszych od siebie rywali, natomiast dla Mariusza byłaby to szansa pokazać światu że jest prawdziwym wojownikiem – dodał Kołodziej.
Trenujący w Global Boxing Gym w New Jersey Wach przyznał że perspektywa skrzyżowania rękawic z którymś z ukraińskich hegemonów wagi ciężkiej dodaje mu sił.
– Póki co jestem przede wszystkim skoncentrowany na pojedynku z McBridem ale świadomość że w następnej walce mógłbym się zmierzyć z jednym z Kliczków bardzo mnie motywuje – zapewnił Wiking.
31-letni Wach ma na koncie 24 zwycięskie walki, w tym 12 przez nokaut. Jest na 13 pozycji rankingu federacji WBC.
ringpolska /8.7.2011/
***
Adamek chce być pierwszym Polakiem
– Nie biorę pod uwagę myśli o przegranej. Jeżeli 10 września dopisze mi zdrowie to wygram – powiedział Tomasz Adamek
Adamek zakończył w New Jersey cykl przygotowań do walki z Witalijem Kliczką i przeniósł się z trenerem Rogerem Bloodworthem do górzystego Poconos. W tej położonej w stanie Pensylwania miejscowości z dala od zgiełku będzie się mógł w spokoju dalej przygotować do swojej walki życia
Góral miesiąc trenował siłę, szybkość i wytrzymałość pod okiem Tylera Woodmana a za tydzień rozpocznie pierwsze sparingi.
Adamek 10 września zmierzy się na Stadionie Miejskim we Wrocławiu z mistrzem świata WBC wagi ciężkiej Witalijem Kliczką. Kibice w Polsce, oprócz walki na żywo we Wrocławiu, będą mogli zobaczyć pojedynek w systemie pay-per-view, pierwszy raz w historii polskiego boksu.
– Nie biorę pod uwagę myśli o przegranej, zawsze wchodzę do ringu by wygrać. Jedyna porażka przytrafiła mi się z powodu wagi, nie dopisało mi wtedy zdrowie. Jeżeli 10 września będę zdrowy to wygram. Innej opcji nie biorę pod uwagę. Gdybym się obawiał – nie podjąłbym się tej walki – powiedział Adamek.
– Już podczas konferencji w Polsce jasne było że przygotowania Stadionu Miejskiego we Wrocławiu będą zakończone na czas. 10 września zobaczymy się na stadionie. Z tego co wiem sprzedanych już zostało 30 tysięcy biletów. Kibicom którzy je nabyli bardzo za to dziękuję. Ja natomiast bardzo ciężko trenuję i odwdzięczę się im zwycięską walką. Wierzę że będzie pięknie, na stadionie moja ręka zostanie uniesiona w górę i zdobędę ten tytuł jako pierwszy Polak – dodał Góral.
– Nigdy bym się nie spodziewał że będzie mi dane walczyć o mistrzostwo świata w Polsce, do tego na stadionie piłkarskim. Bardzo się cieszę że po trzech latach w USA wracam do Polski na taką wielką walkę – dodał polski bokser.
– Z tego co wiem około 12 milionów gospodarstw w Polsce ma możliwości techniczne by za pomocą sieci kablowych czy dekoderów zakupić walkę w pay-per-view. Nadal nie wiadomo jaka będzie cena, słyszałem o przedziale 20-30 zł. Trwają jeszcze negocjacje. Strona niemiecka chce wyższej ceny, my niższej, ale wiadomo że oni jako posiadacze tytułu mistrzowskiego mają więcej do powiedzenia – tłumaczył Adamek.
bokser.org /11.7.2011/
***
Adamek liderem, Wilczewski drugi
Tomasz Adamek jest nadal najwyżej sklasyfikowanym Polakiem w rankingu bokserskiej federacji WBO. Popularny Góral którego we wrześniu czeka walka o mistrzostwo świata zachował pozycję lidera kategorii ciężkiej. Oprócz Adamka World Boxing Organization na swoich najnowszych listach uwzględniła siedmiu innych naszych rodaków
W porównaniu z zeszłomiesięcznymi zestawieniami awanse zanotowało trzech Polaków – Przemysław Majewski (waga średnia), Piotr Wilczewski (waga super średnia) oraz Mateusz Masternak (cruiser) którzy przesunęli się w rankingach odpowiednio na – ósme, drugie i ósme miejsce. Masternak wyprzedził tym samym o jedną pozycję innego polskiego pięściarza wagi junior ciężkiej Pawła Kołodzieja.
Wysoką trzecią pozycję utrzymał natomiast Paweł Wolak (waga junior średnia).
Polacy w rankingu federacji WBO:
ciężka: 1. Adamekjunior ciężka: 8. Masternak, 9. Kołodziejpółciężka: 10. Andrzej Fonfarasuper średnia: 2. Wilczewskiśrednia: 8. Majewskijunior średnia: 3. Wolakpółśrednia: 10. Rafał Jackiewicz
ringpolska /13.7.2011/
***
Zmarł ojciec Kliczków
Po długiej i ciężkiej chorobie zmarł Władimir Rodionowicz Kliczko, ojciec ukraińskich mistrzów świata w kategorii ciężkiej Witalija i Władimira Kliczków
Mąż Nadieżdy Ulianownej wychował dwóch synów i miał trzech wnuków. Zmarł w wieku 65 lat
Władimir Rodionowicz całe życie poświęcił wojsku i lotnictwu. Uczestniczył również w likwidacji skutków awarii reaktora atomowego w Czarobylu. Jak napisano na oficjalnej stronie ukraińskiej partii UDAR którą założył 39-letni Witalij, starszy z jego synów, Władimir Rodionowicz był ‘wzorem męstwa i dobroci dla swoich dzieci, uczył ich dobra, sprawiedliwości, dążenia i woli do zwyciężania, o czym nie jeden raz opowiadali całemu światu’.
Od 2 lipca synowie Kliczki seniora posiadają wszystkie tytuły znaczących federacji w wadze ciężkiej. Na ringu w Hamburgu 35-letni Władimir pokonał Davida Hayea i odebrał mu pas organizacji WBA, dokładając go do swojej kolekcji tytułów IBF, IBO i WBO, a także prestiżowego magazynu The Ring dla najlepszego boksera najcięższej dywizji wagowej. Na 10 września we Wrocławiu zaplanowano walkę starszego z braci z Tomaszem Adamkiem o należący do Witalija pas organizacji WBC.
ADAMEK ZŁOŻYŁ KONDOLENCJE
W związku ze śmiercią ojca braci Kliczków Tomasz Adamek i jego promotor Ziggy Rozalski złożyli ukraińskim bokserom kondolencje w specjalnie wydanym oświadczeniu
‘WYRAZY WSPÓŁCZUCIA DLA WITALIJA I WŁADIMIRA KLICZKÓW Z POWODU ŚMIERCI OJCA, WŁADIMIRA RODIONOWICZA KLICZKI
W IMIENIU WŁASNYM ORAZ NASZYCH RODZIN, CHCEMY ZŁOŻYĆ WYRAZY SZCZEREGO WSPÓŁCZUCIA NASZYM PRZYJACIOŁOM, WITALIJOWI ORAZ WŁADIMIROWI KLICZKOM Z POWODU ŚMIERCI ICH OJCA, WŁADIMIRA RODIONOWICZA KLICZKI
JAKO SPORTOWCY, ŁĄCZYMY SIĘ Z WAMI W TEJ TRUDNEJ CHWILI, PAMIĘTAJĄC ŻE TO WŁAŚNIE NASI RODZICE NAJBARDZIEJ POMAGALI NAM KIEDY ZACZYNALIŚMY NASZĄ WIELKĄ PRZYGODĘ Z BOKSEM. ŁĄCZYMY SIĘ Z WAMI I WASZĄ MAMĄ – PANIĄ NADIEŻDĄ ULIANOWĄ – W SZCZERYM BÓLU’ – napisali Rozalski oraz Adamek z rodzinami.
bokser.org/ringpolska.pl /13-14.7.2011/
***
Adamek życzy Włodarczykowi
Adamek Team życzy Krzysztofowi Włodarczykowi szybkiego powrotu do zdrowia i dużo sił w tych trudnych dla niego dniach. Krzysiek – trzymaj się! Jesteśmy myślami z Tobą. Wierzymy że na pewno wygrasz tą walkę!
Adamek Team /25.7.2011/
***
Wach znokautował McBridea
Mariusz Wach poszedł w ślady takich gwiazd światowego boksu jak Herbie Hide, John Ruiz, David Tua, Władimir Kliczko, Odlanier Solis. 31-letni bokser z Krakowa w efektownym stylu wywalczył podczas gali w Uncasville (USA) tytuł międzynarodowego mistrza federacji WBC w wadze ciężkiej. To najefektowniejsze i chyba najważniejsze zwycięstwo w karierze Wacha
Rywalem Wacha był dobrze znany polskim kibicom Irlandczyk Kevin McBride który w 2007 r. przegrał z Andrzejem Gołotą a w kwietniu z Tomaszem Adamkiem. Po tej ostatniej porażce zapowiadał że kończy z boksem. Słowa nie dotrzymał i trzeci raz nie dał rady Polakowi.
Pierwsza runda wyraźnie należała do Wacha który był zawodnikiem zdecydowanie szybszym. Krakowianin punktował rywala lewym prostym i osiągnął wyraźną przewagę. W drugiej rundzie nasz zawodnik niepotrzebnie wdał się w przepychanki z wyraźnie już zmęczonym rywalem. W trzeciej inicjatywa ponownie należała do Wacha. Irlandczyk praktycznie stał już w miejscu i tylko kwestią czasu było kiedy będzie po walce.
Polak powalił rywala w 4 rundzie, wyprowadzając kombinację ciosów lewy – prawy. Tym ostatnim trafił bardzo mocno i McBride długo leżał nieprzytomny. Irlandczyk został zniesiony z ringu.
Dla Wacha który nie przegrał na zawodowym ringu jeszcze żadnej walki była to 25 wygrana i 13 przed czasem.
onet /30.7.2011/
MCBRIDE W SZPITALU
Kevin McBride w 2005 r. zasłynął z tego że zakończył karierę wielkiego Mikea Tysona. W piątkowy wieczór w Mohegun Sun Casino tym razem to chyba jego kariera dobiegła końca
Polski Olbrzym – zwany od niedawna też Wikingiem – Mariusz Wach – nokautując ciężko w czwartej rundzie Kolosa z Clones – wysłał go nie tylko na deski ringu w Uncasville ale zapewne także na bokserską emeryturę.
Piątkowej nocy po uderzeniu z prawej ręki Wacha 38-latek padł jak ścięte drzewo i mimo pomocy medycznej nie był w stanie o własnych siłach zejść z ringu. Został na noszach zabrany do karetki i przewieziony do miejscowego szpitala na badania, konieczne w przypadku ciężkiego nokautu. Należy wątpić by ten rozbity m.in. w walkach z trzema Polakami (Gołota, Adamek, Wach) bokser miał jeszcze wrócić do ringu.
bokser.org /30.7.2011/
DUŻA WALKA POD KONIEC 2012
– Muszę pokazać się jeszcze większej publiczności. Myślę że pod koniec przyszłego roku można mnie będzie zobaczyć w ważnej walce – powiedział Mariusz Wach który w nocy z piątku na sobotę pokonał w Uncasville Kevina McBridea
31-letni Wach przyznał że poza częstymi próbami faulowania McBride nie sprawił mu w ringu większych kłopotów.
– Przed walką moi trenerzy mówili że McBridea nie będzie stać na wiele i mieli rację. Nie dawałem mu się rozkręcić, ciągle osłabiałem ciosami na dół. Cały czas kontrolowałem pojedynek. McBride nastawił się na faule. Starał się ściągać lewą ręką moją głowę i uderzać prawym hakiem. W ostatniej rundzie był już naprawdę wolny i widziałem każdy jego ruch. Pod koniec wiedziałem że nokaut będzie kwestią jednej, góra dwóch rund – powiedział Polak.
Po zwycięstwie nad 38-letnim Irlandczykiem w posiadaniu Wacha znalazł się tytuł WBC International. W rankingu kategorii ciężkiej najbardziej prestiżowej federacji Polak zajmuje 13 miejsce ale w najbliższym czasie może liczyć na awans. Przedstawiciele obozu polskiego Wikinga coraz odważniej mówią o ewentualnej walce o mistrzowski tytuł. Sam Wach na razie jest powściągliwy.
– Każdy kto uprawia tę dyscyplinę sportu marzy o mistrzowskich pojedynkach i chce je wygrywać. Gdybyśmy dostali propozycję walki o mistrzostwo świata to byśmy się nie wahali. Wiem jednak jakie są realia. Muszę stoczyć parę walk i pokazać się jeszcze większej publiczności. Myślę że pod koniec przyszłego roku można mnie będzie zobaczyć w ważnej walce – mówił Wach dla którego walka w Uncasville była trzecim występem w barwach grupy Mariusza Kołodzieja.
Kolejny występ mierzący ponad dwa metry wzrostu Wach i jego promotor planują na październik. Za parę dni bokser pierwszy raz od dłuższego czasu poleci do Polski, na kilka tygodni.
bokser.org /31.7.2011/
***
Wach może walczyć z Władimirem Kliczką!
Jest prawdopodobne że jeszcze w tym roku niepokonany na zawodowych ringach Mariusz Wach stanie do walki o trzy mistrzowskie pasy kategorii ciężkiej! Propozycję pojedynku złożyła Polakowi w imieniu mistrza federacji WBA, WBO i IBF Władimira Kliczki reprezentująca go grupa K2
– Faktycznie otrzymaliśmy z obozu braci Kliczków ofertę mistrzowskiej walki z Władimirem. Miałoby do niej dojść w listopadzie – potwierdził promotor Wacha – szef stajni Global Boxing, Mariusz Kołodziej
– Chcielibyśmy poznać szczegóły finansowe propozycji i zastanowić się czy listopadowa walka będzie dla Mariusza korzystną opcją. Czuję się osobiście odpowiedzialny za karierę Mariusza choć ostateczną decyzję podejmie cały zespół. Rozmowy trwają i jest duża szansa na tę walkę! – dodał opiekun mierzącego 202 cm boksera z Krakowa.
Zainteresowanie Wachem wyraźnie wzrosło w chwili, gdy Wiking ciężko znokautował Kevina McBridea. Mariusz jako rywal wydaje się Kliczkom idealny: duży (202 cm) ale z jeszcze niewielkim stażem ringowym i doświadczeniem.
ringpolska/twb /4.8.2011/
***
100 kg i więcej mięśni
‚Niestety mimo ostrych treningów przytyłem i ważę równo 100 kg. Ćwiczenia siłowe odniosły więc pożądany efekt. Przybyło mięśni – tych potrzebnych w ringu – a ubyło niechcianego sadełka. Jest opinia że mały Adamek trochę podrósł i zrobił się podobny do ciężkiego boksera’ – napisał na blogu Tomasz Adamek
Polak (44-1, 28 KO) od ponad sześciu tygodni przygotowuje się w Bushkill w Pensylwanii do walki z Witalijem Kliczką o pas WBC w wadze ciężkiej. Pojedynek odbędzie się 10 września na stadionie we Wrocławiu
‚W Bushkill dzieje się wiele ale niewiele wydostaje się na zewnątrz. W znakomitej atmosferze dwaj sparingpartnerzy starają się bardzo dopaść mnie w ringu. Kolejne rundy, zmiana sparingpartnera i realizacja kolejnych założeń taktycznych. W internecie oglądałem zdjęcia z treningu Witalija. W tle sali treningowej w Austrii wielki telewizor LCD a zamiast kina akcji – walka Adamek – Banks. Tylko w ten sposób można podpatrzeć moje dobre i słabe strony, bo o sobowtóra Adamka bardzo trudno – napisał Adamek.
‚Wypracowałem własny styl dostosowany do możliwości fizycznych i własną filozofię wygrywania walk. Jak widać Witalij nie szukał sparingpartnerów a’la Adamek, zadowolił się filmem z mojej walki. U nas w Bushkill toczymy wojny ringowe a po treningu idziemy zrelaksować się na pływalni czy relaksacyjnym biegiem po górach’ – dodał najlepszy obecnie polski bokser.
‚Z Polski otrzymujemy zapewnienia organizatorów gali że budowa stadionu postępuje a biletów już zostało niewiele. Cieszą mnie również wpisy gości na mojej stronie www. Jedni piszą: musisz wygrać, drudzy zapewniają: wygrasz na pewno. Są i tacy którzy nie wierzą w moje zwycięstwo. Szykuje się jednak wielka gala, bo zaczynają padać nazwiska innych pięściarzy którzy zaprezentują się we Wrocławiu. Jest wielka szansa by stworzyć 10 września niezapomniane widowisko’ – napisał Adamek.
tomaszadamek.eu /9.8.2011/
***
Kliczko bez zmian
Wbrew informacjom podawanym wcześniej przez niektóre rosyjskie i ukraińskie media Witalij Kliczko nie przeniesie swoich przygotowań do walki z Tomaszem Adamkiem na Ukrainę
Mistrz świata WBC wagi ciężkiej co prawda deklarował niedawno że ze względu na napiętą sytuację polityczną w ojczyźnie związaną z aresztowaniem Julii Tymoszenko byłby gotów zmienić zakwaterowanie na ostatnie trzy tygodnie przed starciem z Góralem jednak ostatecznie zdecydował się kontynuować treningi w swojej stałej bazie treningowej w austriackim Going.
Walka Kliczki z Adamkiem będzie główną atrakcją wielkiej gali boksu zawodowego zaplanowanej na 10 września we Wrocławiu. Oprócz Adamka w stolicy Dolnego Śląska wystąpią prawdopodobnie jeszcze czterej inni Polacy: Andrzej Wawrzyk, Mateusz Masternak, Mariusz Cendrowski i Paweł Kołodziej.
ringpolska /11.8.2011/
***
Telewizja, pieniądze…
Szansa na to że walkę Adamka z Kliczką kibice obejrzą w otwartej polskiej stacji jest bardzo mała. – Właściwie żadna – usłyszeliśmy od osoby świetnie znającej temat
Tak naprawdę sytuacja wciąż jest bardzo skomplikowana. Do planowanej na 10 września we Wrocławiu walki Tomasza Adamka z Witalijem Kliczką pozostały już tylko 24 dni a wciąż nikt nie może mieć pewności w jakiej telewizji ją obejrzy. Ba – nie wiadomo nawet czy taka możliwość w ogóle będzie w polskiej telewizji…
Może się jednak zdarzyć że tuż przed walką Adamek – Kliczko ktoś zdecyduje się wyłożyć pieniądze a kibice ostatecznie dostaną szansę by zobaczyć bokserów w akcji. Najgłośniej mówi się oczywiście o Polsacie który wyrobił sobie markę prezentując mnóstwo boksu w ostatnich latach. Jednak szansa jest ‘bardzo mała, właściwie żadna’. Polsat nie będzie też producentem sygnału z gali we Wrocławiu. Tym zajmą się Niemcy z RTL którzy już pojawili się z wizytą. Oni też będą głowić się jak zakodować sygnał na Polskę, co wcale takie proste nie będzie i najprawdopodobniej każdy kto ma RTL obejrzy galę z niemieckim komentarzem.
kw/ps /18.8.2011/
***
Adamek wygra tę walkę!
– Tomek jest świetnie przygotowany i ma do tego mnóstwo szczęścia w swoim życiu. Wygra tę walkę – powiedział o walce Tomasz Adamek – Witalij Kliczko Ziggy Rozalsky
Rozmowa z Ziggym Rozalskim
Za kilka dni przylatuje pan do Polski z Tomaszem Adamkiem który 9 września zmierzy się we Wrocławiu z Witalijem Kliczką w walce o pas mistrza świata federacji WBC wagi ciężkiej. Jest stres?
Stres? A dlaczego? Wszystkie sprawy związane z naszym przyjazdem są dopięte. Sama walka też nie powoduje nerwów. Takiej stawki nie było od czasów Andrzeja Gołoty ale to dawne dzieje. Spokojnie, będzie dobrze.
Gołota mówi że szansa Adamka to czary bo w normalnej walce nie ma możliwości by wygrał.
Tak powiedział? Ja myślę inaczej. Tomek jest świetnie przygotowany i ma do tego mnóstwo szczęścia w swoim życiu. Wygra tę walkę.
A walka na pewno się odbędzie? Na razie jest niezły bałagan, choćby z telewizją.
Przed dużym pojedynkiem zawsze tak jest. Uważam że od strony sportowej jest bardzo dobrze. Na sprawy organizacyjne nie mam wielkiego wpływu. Mówi pan o telewizji… Co ja mogę? Zawsze byłem lojalnym partnerem Polsatu i prezesa Zygmunta Solorza. Bez problemu się dogadywaliśmy. Teraz jednak ostatnie słowo należy do Bernda Boente, czyli człowieka Kliczków. Jesteśmy partnerami ale to on decyduje.
rozm. kw/ps /23.8.2011/
***
Na pewno we Wrocławiu
Berndt Boente, dyrektor wykonawczy założonej przez braci Kliczków grupy K2 Promotions, głównego organizatora gali podczas której zmierzą się Tomasz Adamek (44-1, 28 KO) i mistrz świata WBC wagi ciężkiej Witalij Kliczko (42-2, 39 KO), zdementował pogłoski o zmianie miejsca odbycia polsko-ukraińskiej walki
Boente zapewnił że do starcia Górala ze starszym z Kliczków dojdzie 10 września we Wrocławiu. Niektóre media sugerowały że pojedynek może zostać przeniesiony do Berlina.
– Pojedynek odbędzie się na 100 procent we Wrocławiu. Jesteśmy w stałym kontakcie z osobami zarządzającymi stadionem. Nie ma żadnego zagrożenia że nie zdążymy z pracami i wykończeniem na 10 września – powiedziała jedna z najważniejszych osób w K2.
Poza Adamkiem podczas wrocławskiej imprezy kibice będą mogli także oglądać występy m.in. Mateusza Masternaka, Pawła Kołodzieja i Andrzeja Wawrzyka.
ringpolska /23.8.2011/
***
Bez Kołodzieja we Wrocławiu
Paweł Kołodziej (28-0, 16 KO) z powodu kontuzji pleców wycofał się z planowanej na 10 września walki z Olą Afolabim (17-2-3, 8 KO)
Bokser z Krynicy uczestniczył w wypadku samochodowym i ostatnie kilka dni był wyłączony z zajęć treningowych. Po kolejnym badaniu lekarskim okazało się że Kołodziej został zmuszony do wycofania się z gali która odbędzie się we Wrocławiu
– Jesteśmy wściekli bo to była dla Pawła ogromna szansa pokazania się całemu światu. Dla niezwykle ambitnego zawodnika jakim jest Paweł była to możliwość zaboksowania w wielkiej gali którą będzie pokazywało kilkanaście telewizji na całym świecie. Takie wydarzenia zawsze podwójnie mobilizują. Walka w takich zawodach to marzenie każdego boksera. Paweł bardzo żałuje zmarnowanej szansy. My również, na same przygotowania i sparingi zostało wydanych kilkanaście tysięcy dolarów – powiedział promujący Kołodzieja Andrzej Wasilewski.
Na razie nie wiadomo kto go zastąpi w pojedynku z Afolabim.
– Niby mieliśmy do niedawna tylu cruiserów a okazuje się że trudno znaleźć kogoś na miejsce Pawła. Łukasz Janik jest poza treningiem, nie stoczył ani jednego sparingu, Tomasz Hutkowski czeka na dwa zabiegi lewej ręki, a jedynym zawodnikiem wagi junior ciężkiej który będzie przygotowany na tę galę jest Mateusz Masternak. Poinformowałem o tym Toma Loefflera który jest menadżerem Afolabiego – dodał Wasilewski.
Głównym wydarzeniem wieczoru wrocławskiej imprezy będzie starcie Tomasza Adamka z Witalijem Kliczką.
ringpolska /24.8.2011/
***
Adamek jest najlepszy ale…
10 września Witalij Kliczko walczyć będzie we Wrocławiu z Tomaszem Adamkiem o tytuł mistrza świata wagi ciężkiej organizacji WBC. – Jestem silniejszy niż 10 lat temu – powiedział ukraiński bokser w austriackim Kitzbuehel gdzie przygotowuje się do pojedynku
Podczas konferencji Kliczko powiedział że czuje się świetnie i jest w znakomitej formie
– Przed tą walką jestem lżejszy niż zwykle ale to nie jest istotne. Skończyłem 40 lat i jestem silniejszy niż 10 lat temu. Mam mocniejszy cios i w ogóle nie czuję tego wieku. Każdy kto 10 września przyjdzie na walkę zobaczy Kliczkę w świetnej formie – mówił dziennikarzom.
Wspomniał że bardzo lubi walczyć przeciw silnym rywalom a ‘Adamek jest obecnie najlepszym bokserem na świecie, oczywiście po moim bracie Władimirze…’.
– Tomasz jest szybki, ma dobrą technikę, znakomicie porusza się w ringu i nie jest łatwo walczyć z niższym zawodnikiem. Muszę być szybszy i mieć lepszą kondycję. Wydaje mi się że będzie to ciekawsza walka niż pojedynek mojego brata z Davidem Hayem (na początku lipca Władimir Kliczko pokonał na punkty Hayea – przyp. red.) – dodał.
Mówił że nie sposób przewidzieć wyniku ponieważ o zwycięstwie może zdecydować każdy cios. – Najważniejsza jest koncentracja i ja będę na pewno bardzo skoncentrowany
Podczas przygotowań Kliczko dwukrotnie przerwał treningi i wyjeżdżał na Ukrainę. Pierwsza podróż związana była ze śmiercią jego ojca, druga z aresztowaniem byłej premier Ukrainy Julii Tymoszenko.
– To nie zakłóciło przygotowań. Pierwszy raz pojechałem na Ukrainę zanim zacząłem treningi w Austrii a później podróż wypadła akurat pomiędzy zajęciami. Nie ma się co martwić, będę przygotowany – powiedział.
Kliczko przypomniał że 24 sierpnia mija 20 lat od ogłoszenia przez Ukrainę niepodległości. Z tej okazji bokser założył żółtą koszulkę z niebieskimi napisami ‘Demokracja, Wolność, Niepodległość’ oraz ‘Ukraina 20.
– Jestem dumny z tego że jestem Ukraińcem. 20 lat temu mieliśmy sen o życiu w demokratycznym państwie, tymczasem obecnie mamy sytuację gdzie różnice między bogatymi a biednymi są ogromne i cały czas się powiększają. Jeżeli nie zaczniemy dialogu społecznego to prosta droga do dyktatury a ja nie chcę takiego kraju. Ukraina ma ogromny potencjał – tłumaczył. Kliczko stoi na czele założonej przez siebie w 2010 r. partii politycznej Ukraiński Demokratyczny Alians na rzecz Reform, w skrócie UDAR, czyli cios.
Kliczko będzie w Austrii do 3 września. Dzień później przyleci do Wrocławia; podczas tygodnia poprzedzającego walkę weźmie udział m.in. w oficjalnym treningu i konferencji prasowej.
pap/ps /24.8.2011/
***
Najlepsza gala w Europie!
Nie ma już biletów na walkę Tomasza Adamka z Witalijem Kliczką o mistrzostwo świata wagi ciężkiej federacji WBC. Gala sprzedawała się znacznie lepiej niż niedawna Władimira Kliczki i Davida Hayea!
Andreas Waschk który jest najważniejszym koordynatorem gali 10 września na Stadionie Miejskim we Wrocławiu poinformował że wszystkie bilety na galę zostały sprzedane, mimo że do wydarzenia zostały jeszcze ponad dwa tygodnie. Waschk dodał że jest to ogromny sukces Polski i Wrocławia, nazywając walkę ‘najlepiej sprzedającym się pojedynkiem w tym roku w całej Europie’
– Wszystkie bilety sprzedane. Oficjalny plakat który tytułuje nasze wydarzenie ‘Walką XXI wieku’ dobrze oddaje to co się stało. Bilety zamawiano nie tylko we Wrocławiu ale w całej Polsce, w miastach, miasteczkach, wsiach. Gala sprzedawała się znacznie lepiej niż ta ostatnia w Hamburgu, gdy w ringu zmierzyli się Władimir Kliczko i David Haye. To bez wątpienia najlepiej sprzedający się pojedynek w tym roku w całej Europie – zapewnił Andreas Waschk.
– Obecnie pracujemy nad pomysłem pokazania tej gali w kinach – dodał koordynator, zapewniając że wkrótce kibice zostaną poinformowani o szczegółach tejże oferty. Organizatorzy ujawnili również że produkcją sygnału zajmie się gigant medialny, telewizja RTL. Sygnał będzie rozsyłany do co najmniej 130 krajów i liczba ta stale rośnie. – Wszystko zostanie zrealizowane na najwyższym światowym poziomie, a prace przygotowawcze telewizji RTL na stadionie rozpoczną aż tydzień przed imprezą, co dobrze oddaje skalę realizacji – dodał Waschk.
bokser.org /25.8.2011/
W BERLINIE? TO BZDURA!
Śpi pan spokojnie?
Pewnie. Jest dziewiąta rano. Twój telefon mnie obudził [do Tomasza Adamka dzwoniliśmy wczoraj ok. godz. 15 polskiego czasu – red.]. Człowiek który czymś się denerwuje chyba nie śpi do tej godziny.
Zawsze pan mówi że jak zacznie się bać to skończy karierę. Ale jakoś nie mogę uwierzyć że dwa tygodnie przed najważniejszą walką życia, starciem na które bez żadnej przesady będzie patrzyć cały świat, nie czuje pan nawet trochę podwyższonego poziomu adrenaliny.
Pewnie że czuję ale to nie może przeszkadzać mi w pracy. Mam cel – zdobycie mistrzostwa świata w trzeciej kolejnej wadze i zamierzam ten cel zrealizować. Jak człowiek wychodzi do ringu i nie radzi sobie z emocjami to przegrywa.
Witalij Kliczko się panu nie śni?
Nie. Mówiłem już, śpię spokojnie.
Do dziewiątej rano! Myślałem że przed walką życia trenuje pan jak oszalały. Że wstaje pan o szóstej rano, kładzie o 22. Cztery treningi dziennie, dieta, izolacja, odcięcie od rodziny…
Szaleńczo wcale nie oznacza dobrze. Trenujemy dwa razy dziennie. Na Sali bokserskiej jestem o jedenastej i piątej. Drugi raz od kiedy wyprowadziłem się do USA, wyjechałem z domu, na górski obóz. Do walki przygotowuję się od dziesięciu tygodni. Słowem – ciężko haruję. Robię wszystko co zaplanował Roger [Bloodworth, trener Adamka, który kiedyś pracował m.in. z Andrzejem Gołotą – red.]. Ufam mu i wiem że to co robimy jest dobre i wystarczy na Kliczkę.
Szybkość, ciągły ruch, zmiana pozycji to ma być klucz do sukcesu w tej walce. Ale czy to wystarczy? Witalij Kliczko boksuje z opuszczonymi rękami, a raczej długaśnymi dyszlami którymi blokuje dostęp do swojej głowy. Na dodatek jest cały czas mocno odchylony. A ma przecież ponad dwa metry wzrostu. Niżsi od niego mają olbrzymie kłopoty z przedarciem się przez tak ustawioną obronę. By przedostać się do półdystansu i zadać cios, trzeba podjąć ryzyko i narazić się na kontrę…
-Mamy plan jak to zrobić. Moi sparingpartnerzy [Deontay Wilder i Malik Scott – red.] to wielkie chłopy. Potrafią naśladować Kliczkę.
Jaki jest ten plan?
Chyba żartujesz. O nim wiemy tylko Roger i ja. Kibice poznają go 10 września.
Ponoć trochę pan przytył?
Nie przytyłem, mam trochę większą masę, ale to są mięśnie. Na co dzień ważę 99–100 kg. Taki mały już więc ten Adamek nie jest, co?
Czy zwiększenie masy nie wpłynie na obniżenie szybkości czy słabszą kondycję?
Spokojnie, wszystko jest pod pełną kontrolą.
Zamknęliście się z Rogerem Bloodworthem w górskim Bushkill. Różnią się czymś takie przygotowania od tych które miał pan do tej pory?
Po pierwsze po treningu nie wracam do domu tylko do wynajętego apartamentu. Po drugie muszę gotować sobie sam, ewentualnie gotuje Roger a nie moja żona. Po trzecie trenujemy sami na sali. Nikt nam nie przeszkadza. Jestem tylko ja, Roger i sparingpartnerzy. Czasem zadzwoni jakiś dziennikarz ale mało teraz wywiadów udzielam. Słowem, jesteśmy naprawdę sami.
To ma dla pana jakieś znaczenie?
Roger uważa że tak. Według niego lepiej koncentruję się na zadaniu gdy jestem sam. On lubi jeździć na obozy ze swoimi zawodnikami w miejsca gdzie są góry, nie ma wielkich tłumów ludzi, gdzie po prostu można poćwiczyć w spokoju [z Gołotą do wrocławskiej walki z Timem Witherspoonem przygotowywał się np. kilka tygodni w małym Radzyniu, gdy trenowali w USA, często jeździli do Big Bear gdzie według Gołoty łatwiej spotkać niedźwiedzia niż człowieka – red].
W Bushkill mieszkacie w jakimś ośrodku treningowym?
Nie. To normalny apartament wakacyjny. Roger zajmuje jedną sypialnię, ja drugą. Mamy salon, kuchnię. Gotujemy na zmianę. Ostatnio Roger częściej.
Macie jakieś specjalne danie na okres treningów?
Nic wielkiego. Dużo kurczaka, ryb. Co drugi dzień makaron. Słowem – klasyczny jadłospis sportowca.
Martwi się pan że walki może nie pokazać żadna polska telewizja?
Szczerze mówiąc nie mam na to większego wpływu. Decydujący głos w tej sprawie mają Kliczkowie a dokładnie ich menedżer Bernd Boente. Jestem jednak niemal pewien że walkę będzie można zobaczyć w polskiej telewizji.
A na pewno odbędzie się we Wrocławiu?
Pogłoski jakoby mielibyśmy przenieść ją do Berlina to totalna bzdura. Pierwszego września ląduję w Polsce!
rozm. ptt /26.8.2011/
***
Adamek – Kliczko za 39.90 zł
Walka Tomasza Adamka z Witalijem Kliczką ma być pierwszym bokserskim pojedynkiem który będzie można w Polsce obejrzeć w systemie pay-per-view. Ma kosztowac 39.90 zł /tak napisała jedna z gazet/
Te cztery dychy trzeba będzie zapłacić stacji Canal+ która wykupiła prawa do bezpośredniej transmisji walki /10 września we Wrocławiu/. Canal obiecuje dodatkowo udostępnić transmisje pojedynków Andrzeja Wawrzka i Mateusza Masternaka.
Ciekawe ilu kibiców boksu się skusi a ilu… przełączy na satelitarny RTL.
twb/su /30.8.2011/
***
Kto pokaże walkę Adamka
Abonenci Cyfry+, Cyfrowego Polsatu oraz UPC będą mogli obejrzeć walkę Adamek – Kliczko. Ci którzy chcieliby zobaczyć walkę na żywo na stadionie mogą o tym zapomnieć bo biletów w oficjalnej sprzedaży już nie ma
Trzeba więc będzie przygotować ok. 40 zł by wykupić możliwość oglądania transmisji z Wrocławia. A i to nie będzie proste. Na polski komentarz nie mogą liczyć choćby abonenci telewizji kablowej Vectra. Nie wiadomo też co z tymi którym usługi dostarcza Multimedia Polska oraz kilka innych kablówek.
Wciąż można liczyć też że operatorzy nie zakodują sygnału niemieckiego RTL choć ‘wojna’ w tej sprawie ciągle trwa. Niemcy wysłali do polskich firm pismo z żądaniem zakodowania sygnału 10 września wieczorem ale nie wiadomo czy mieli ku temu podstawy prawne. Na razie operatorzy są straszeni wysokimi karami jeżeli udostępnią sygnał RTL-u w czasie walki. Tak naprawdę jednak nikt nie wie jak sprawa się skończy.
Pewne jest za to oglądanie walki za pieniądze, mniej więcej 40 zł, niezależnie od tego kto dostarcza nam usługi. Dokładnie na 39.90 zł walkę wyceniła Cyfra+ która pierwsza ogłosiła to oficjalnie. Zamówienia na obejrzenie gali można dokonać za pośrednictwem Internetowego Centrum Abonenta (ica.cyfraplus.pl) bądź Centrum Telefonicznego Abonentów. Cyfrowy Polsat na razie milczy ale jak udało nam się ustalić i tutaj wszystko jest dopięte. Cena będzie podobna jak u konkurencji. Różnica jest taka że Cyfra najprawdopodobniej zorganizuje swoje studio w Warszawie a Polsat będzie na stadionie we Wrocławiu.
ADAMEK POMAGA CHORYM
1 września w Wiązownie w Zajeździe u Mikulskich o godz. 18:30 odbędzie się impreza charytatywna na rzecz Hospicjum Promyczek w Otwocku
W programie jest przewidziana między innymi loteria w której fantami będą przedmioty należące do Tomasza Adamka – spodenki, szlafrok, rękawice, dwie koszulki a także zdjęcia z autografem Adamka. Na główną nagrodę przeznaczony został bilet na pojedynek Tomasza Adamka z Witalijem Kliczką.
– Zawsze chętnie wspieram wszelkie akcje charytatywne z których dochód jest przeznaczone na szczytny cel. Serdecznie zachęcam wszystkich do przybycia na imprezę na rzecz Promyczka – powiedział Adamek który został zaproszony na aukcje, podobnie jak legendarny polski bokser Jerzy Kulej.
ps/adamekteam /31.8.2011/
***
Worek pieniędzy dla Adamka!
Tomasz Adamek znokautował już Andrzeja Gołotę w ringu a teraz pokona go także przy kasie. Sobotnia walka z Witalijem Kliczką o mistrzostwo świata wagi ciężkiej przyniesie mu zdecydowanie największe honorarium w karierze
– Tomek zarobi więcej niż Andrzej za swoje najsłynniejsze walki – zdradził Ziggy Rozalski, menedżer Górala, który wcześniej prowadził interesy Gołoty
Dwa największe finansowe zwycięstwa Gołoty to pojedynki z Lennoksem Lewisem (1997) oraz Mikiem Tysonem (2000). Obie walki Polak przegrał w fatalnym stylu, przed czasem (w pierwszej i drugiej rundzie), ale zarobił za nie fortunę. Według nieoficjalnych informacji pojedynek z Lewisem przyniósł mu 2 miliony dolarów (według ówczesnego kursu – 6.5 mln zł), zaś starcie z Tysonem 3 miliony (10 mln zł).
Dżentelmeni o kasie nie rozmawiają
– Za starcie z Witalijem Kliczką Tomek zarobi więcej – powiedział wprost Rozalski. – Nie mogę zdradzić szczegółów kontraktu, zresztą dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają – dodał Ziggy który ma olbrzymi talent do negocjowania wielkich pieniędzy dla swoich podopiecznych.
Pojedynek Adamka z Kliczką zostanie w Polsce pokazany w systemie pay-per-view (płać za oglądanie), cena transmisji to około 40 zł. – To za drogo. My z Tomkiem uważaliśmy że pay-per-view powinien kosztować ok. 10 zł. Wtedy każdego by było na to stać. Boję się że wielu Polaków nie będzie mogło sobie pozwolić na obejrzenie tego pojedynku – dodał Rozalski. – Honorarium Tomka jednak w bardzo małym stopniu będzie zależeć od tego jak walka sprzeda się w Polsce
Księgowy się ucieszy
Adamek ma zagwarantowany udział w zyskach ze sprzedaży transmisji na cały świat oraz z biletów (walkę obejrzy komplet 44 tys. widzów, najdroższe wejściówki kosztowały 2400 zł).
– Negocjacje z obozem Kliczki trwały tak długo bo nie chcieliśmy dostać konkretnej kwoty, tylko procent z zysków. Oni proponowali nam milion dolarów, potem dwa i trzy. Ale my postawiliśmy na swoim, z czego bardzo cieszę się ja, Tomek i… jego księgowy – powiedział uśmiechając się Rozalski. – A to może być dopiero początek. Jeżeli Adamek wygra, za kolejną walkę dostanie znacznie więcej!
Michalczewski nie zazdrości
Dariusz Michalczewski w sobotę usiądzie tuż przy ringu by dopingować Adamka. Tygrys cieszy się że Góral dostanie za starcie z Kliczką ogromne pieniądze. – Długo pracował by dojść do tak wielkiej walki która ustawi go finansowo – powiedział Michalczewski który zapewnił że nie zazdrości Adamkowi.
– Ja swoje w ringu zarobiłem. Nie miałem może aż takiej jednorazowej wypłaty ale stoczyłem 27 pojedynków o mistrzostwo świata, a za darmo raczej nie walczyłem – dodał Tygrys który podczas 14 lat zawodowej kariery zarobił kilkadziesiąt milionów euro.
jc/su /6.9.2011/
***
Spotkanie z kardynałem Gulbinowiczem
Tomasz Adamek który w sobotę zmierzy się z Ukraińcem Witalijem Kliczką w walce o mistrzostwo świata wagi ciężkiej organizacji WBC spotkał się w środę we Wrocławiu z kardynałem Henrykiem Gulbinowiczem
Na spotkanie z ks. kardynałem bokser pojechał po zakończeniu oficjalnego treningu który wcześniej odbył się w Centrum Magnolia Park. W spotkaniu z kardynałem które było zamknięte dla mediów oprócz Adamka udział wzięła także jego żona Dorota, prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz oraz wiceprezydent miasta Jarosław Obremski
Rozmowa trwała ok. 20 minut a na zakończenie ks. kardynał przekazał Adamkowi i jego żonie pamiątkowy Pierścień Tysiąclecia Diecezji Wrocławskiej. To kolejny talizman który ma przynieść szczęście religijnemu Góralowi. Wcześniej Adamek otrzymał od zakonników z Niepokalanowa specjalnie zrobiony dla niego różaniec.
Henryk Gulbinowicz urodził się 85 lat temu na Wileńszczyźnie. Był metropolitą wrocławskim. Od 2004 r. jest w wieku emerytalnym.
Walka Adamka z Kliczką ma uświetnić otwarcie wrocławskiej areny budowanej na piłkarskie mistrzostwa Europy w przyszłym roku. Będzie to pierwszy pojedynek o mistrzostwo wagi ciężkiej organizowany w Polsce. Relacja zostanie przekazana do ponad 110 krajów przez takie stacje telewizyjne jak HBO (USA), czy RTL (Niemcy). Na walkę sprzedane zostały już niemal wszystkie bilety więc na wrocławskim stadionie pojawi się ponad 40 tys. widzów.
pap /7.9.2011/
***
Spokój żony
– Czuję się jak na wakacjach. Przyjechaliśmy razem, jadamy razem i nawet śpimy razem. W jednym łóżku – śmiała się Dorota Adamek, żona Tomasza Adamka, który w sobotę na nowym stadionie we Wrocławiu spróbuje odebrać pas mistrza świata WBC w kategorii ciężkiej Witalijowi Kliczce
– Gdy Tomek przebywał na obozie w Pensylwanii często odwiedzałam go razem z córkami. Ale potem musieliśmy go opuszczać. A teraz kilka dni przed walką nikt mnie od niego nie izoluje – cieszyła się żona Górala
Pani Dorota przed najważniejszą walką w karierze męża w ogóle się o niego nie niepokoi. A nie zawsze tak było. – Strasznie denerwowałam się przed jego pierwszą walką o tytuł w Chicago, gdy Tomek boksował ze złamanym nosem – wspominała pani Dorota. Pojedynek z Paulem Brigssem 21 maja 2005 r. Adamek wygrał na punkty i został mistrzem świata WBC w wadze półciężkiej.
Jeszcze większe nerwy towarzyszyły małżonce Górala gdy ten boksował 21 listopada 2008 r. ze Stevem Cunnighamem o tytuł IBF w kategorii junior ciężkiej. – Nie dość że właśnie przeprowadzaliśmy się do USA to jeszcze wydłużał się czas oczekiwania na walkę. Jej termin był wciąż przesuwany. Tomek się przygotowywał trzy miesiące i był przemęczony. W końcu wyszedł do walki i ją wygrał. Ale był to dla niego pojedynek o być albo nie być. Wtedy postawiliśmy wszystko na jedną kartę wyjeżdżając do Stanów – powiedziała Dorota Adamek.
Teraz zupełnie nie odczuwa zdenerwowania. – Dzisiaj pierwszy raz zobaczyłam ich obok siebie. Widząc Kliczkę na plakacie lub oglądając go w telewizji zawsze wydawał mi się większy i grubszy. A on jest tylko troszeczkę wyższy od Tomka. Czuję wewnętrzny spokój – dodała małżonka Górala.
Adamkowie nie zabrali do Wrocławia swoich córek: Roksany (14 lat) i Doroty (11 lat). Zostały w USA pod opieką znajomych. – Rok szkolny rozpocznie się 7 września bo dzisiaj jest tam święto. Nasze córeczki nie chciały opuścić pierwszych dni w szkole. Po walce najszybciej jak się da do nich wracamy. Mąż może szybko wrócić bo ma jakieś plany związane z Polską ale ja zostanę w Stanach przy córkach – powiedziała na koniec Dorota Adamek.
al/f. /7.9.2011/
***
Mogę, potrafię i będę mistrzem!
Żeby nie wiem jak bardzo był pan wyluzowany, to chyba czuć że ciśnienie rośnie.
Pewnie. Wiedziałem że będzie duże zainteresowanie walką ale to co widziałem podczas treningu otwartego przeszło moje oczekiwania. Przecież to był dzień pracy a tu taki tłum. Coś pięknego. Dziękuję za to. Jestem zawodowym bokserem od 1999 roku. Osiągnąłem już dużo i dzięki temu mam wielu kibiców. Ludzie mnie lubią.
Witalij podobno przygotował na walkę sporo niespodzianek. Czego pan oczekuje?
Jestem gotowy na wszystko co wymyśli. Wiem co on umie i jaki ma styl. Przecież nie został nagle innym bokserem. Chociaż… Z reguły zaczyna walki ostrożnie a tym razem może być inaczej.
Jak pan myśli – jest ktoś kto życzy panu porażki?
Pewnie są i tacy. Zdziwią się w sobotę kiedy udowodnię że mogę, potrafię i zostanę mistrzem świata. Pas mistrzowski to moje przeznaczenie.
rozm. kw/ps /9.9.2011/
Multikino przygotowało niespodziankę dla kibiców którym nie udało się kupić biletów na Walkę XXI wieku. Pojedynek Tomasza Adamka z Witalijem Kliczką będzie można zobaczyć na dużym ekranie w 22 kinach tej sieci. Obejrzyj starcie gigantów w Multikinie!
***
2400 zł za bilet i spodenki
1 września w Zajeździe u Mikulskich odbyła się impreza charytatywna na rzecz hospicjum Promyczek z Otwocka. Największą atrakcją była licytacja przedmiotów ofiarowanych przez Tomasza Adamka
Honorowy patronat nad akcją objął prezydent Otwocka Zbigniew Szczepaniak który pod koniec włożył szlafrok i rękawice Tomasza Adamka
Koszulka z biletem na walkę Adamka z Witalijem Kliczką osiągnęła cenę 500 zł. Prawdziwym hitem aukcji okazały się spodenki boksera które miał na sobie podczas walki z Jasonem Estradą. Po zaciętej licytacji spodenki, czapka i bilet na walkę powędrowały w ręce szczęśliwego nabywcy który zobowiązał się zapłacić za nie aż 2400 zł!
Na walkę do Wrocławia pojedzie Filip Nivette, prezes firmy Nivette Samochody Luksusowe. Razem z kolegą wylicytowali strój Tomasza wspierając dzieci z Hospicjum Promyczek.
Zebrani połączyli się telefonicznie z Tomaszem Adamkiem który podziękował kibicom i zaprosił na walkę do Wrocławia. Dzięki pomocy Adamka Hospicjum Promyczek może przyjmować nowych pacjentów i pomagać obecnym.
inf.pras. /8.9.2011/
***
Film o Kliczkach
8 września we Wrocławiu odbyła się uroczysta premiera filmu dokumentalnego ‘Klitschko’, opowiadającego historię braci bokserów. Na pokazie premierowym dokumentu pojawił się Władimir Kliczko, który udzielał wywiadów i fotografował się z kibicami
Film to historia dwóch najbardziej znanych braci w boksie: Witalija i Władimira Kliczków
Poznajemy ich dzieciństwo spędzone na Ukrainie, w okolicy Czarnobyla, pierwsze sukcesy, porażki i drogę do kariery w trudnych czasach rozpadu Związku Sowieckiego.
Szansą na międzynarodową karierę była dla braci przeprowadzka na Zachód gdzie pod okiem pierwszych profesjonalnych trenerów Władimir trafił do elity czołowych zawodników warszawskiej Gwardii.
Przełomem w drodze do świata wielkiego boksu był rok 1996 kiedy pierwszą zawodową walkę stoczył Witalij a Władimir zadebiutował na Igrzyskach Olimpijskich w Atlancie.
Występujący w filmie przeciwnicy Kliczków niezależnie od wyników walk wypowiadają się o braciach z sympatią i szacunkiem.
Kliczkowie poza tytułami mistrzów świata mogą pochwalić się także sukcesami naukowymi czy politycznymi.
Reżyser Sebastian Dehnhardt który w kameralny sposób przedstawił fascynujący obraz dwóch sportowców, sam o filmie mówi tak: ‘Robienie dokumentu o fenomenie Kliczków nie oznaczało zrobienia serii obrazów o ich życiu. Ja chciałem czegoś więcej. Chciałem dostać się za kulisy. Żeby wzięli nas za rękę i poprowadzili w głąb bokserskiego świata, żebyśmy tam mogli poznać zasady, którymi rządzi się ten sport. I dostałem na to pozwolenie’
‘Dokument jest o rycerskości, co w naszym nowoczesnym świecie wydaje się tylko wspomnieniem przeszłości. Jest o wartościach jak posłuszeństwo, dyscyplina i siła dążenia do celu. Łączy ze sobą kulturę i inteligencję z atletycznym instynktem zabójcy’
‘Przede wszystkim jednak film jest o sile drzemiącej w rodzinie. Sile którą tylko rodzina może dać. Ponadto jest o bezwarunkowej braterskiej miłości która dodaje obu pięściarzom wigoru, czego świat bokserski im zazdrości’
/9.9.2011/
***
Gortat mocno trzyma kciuki
Zdaniem koszykarza Marcina Gortata Tomasz Adamek jest znakomicie przygotowany do sobotniej walki z Witalijem Kliczką o mistrzostwo świata wagi ciężkiej organizacji WBC. ‘Trzymam za niego mocno kciuki’ – powiedział
Gortat pojawił się w czwartek w podwrocławskich Bielanach na oficjalnej ceremonii warzenia przed galą boksu. ‘Tomek wspierał mnie przez ostatnie trzy lata przyjeżdżając na moje mecze do Milwaukee i do New Jersey. Teraz muszę się mu odwdzięczyć i dlatego jestem na najważniejszej dla niego walce. To dla niego wielka noc i każdy liczy że zdobędzie mistrzowski tytuł’ – mówił koszykarz.
Zdaniem koszykarza Adamek bardzo ciężko pracował na swój sukces, jest już doświadczonym bokserem i jest także znakomicie przygotowany do czekającego go pojedynku. ‘Serce mi mówi że Tomek wygra. Rozsądek podpowiada że może być ciężko, ale naprawdę całym sercem jestem za nim bo to fantastyczny, bardzo inteligentny człowiek’ – dodał Gortat.
Gortat przyznał że nie zamierza obstawiać wyniku walki. ‘Zawsze przegrywam’ – uzasadnił.
pap /9.9.2011/
***
J. Kaczyński też kibicuje Adamkowi
Były premier Jarosław Kaczyński, prezes Prawa i Sprawiedliwości, prezentując plan stworzenia gabinetów stomatologicznych w szkołach zaskoczył dziennikarzy mówiąc o Tomaszu Adamku
– Dziś jest wydarzenie szczególne. Dojdzie do walki polskiego boksera o mistrzostwo świata wagi ciężkiej. To bokser szczególnego rodzaju, bardzo sympatyczny i bardzo polski. Chciałem mu życzyć wszystkiego najlepszego. Żeby po prostu wygrał, żeby został mistrzem świata – powiedział Kaczyński.
pap /10.9.2011/
***
Często dzwoni do Radia Maryja
Słuchawka w dłoń, numer kierunkowy do Torunia, a potem do samej stacji ojca Tadeusza Rydzyka. Tomasz Adamek często telefonuje do Radia Maryja
Polski bokser jest osobą bardzo wierzącą. Wiele razy już brał udział w pielgrzymkach na Jasną Górę. Zdarza mu się też dzwonić do Radia Maryja i odmawiać różaniec z jego słuchaczami.
‘Często słucham Radia Maryja. Wiem że w tej stacji się za mnie modlą, a ja się modlę za nich. Czuję ich wsparcie’ – wyjaśnił Adamek.
Adamek twierdzi że to właśnie wiara w Boga pomoże mu pokonać Witalija Kliczkę w walce o tytuł mistrza świata wagi ciężkiej.
dziennik /6.9.2011/
***
J. Kaczyński podziękował Adamkowi
Jarosław Kaczyński, prezes Prawa i Sprawiedliwości, napisał list do Tomasza Adamka w którym dziękuje bokserowi za sobotnią walkę z Ukraińcem Witalijem Kliczką. ‘Jest ona (walka – red.) dowodem że można przegrać i pozostać niezwyciężonym’ – napisał Kaczyński
Lider opozycji napisał że Adamek pokazał ‘jak ważne są odwaga, hart ducha oraz wola walki, wola zwycięstwa’. ‘Udowodnił Pan że nieistotne są przeszkody i trudności, że odważni ludzie nie mogą być złamani niepowodzeniami’ – napisał polityk PiS-u
Polityk PiS-u podziękował także za ‘niezwykłą minutę ciszy przed walką’. Po odegraniu hymnów wszyscy uczcili symboliczną minutą ciszy pamięć ofiar katastrofy lotniczej hokeistów w Rosji. ‘Pana patriotyzm, przywiązanie do tradycji i wartości religijnych budzą mój szacunek i uznanie’ – napisał Jarosław Kaczyński.
Walkę Adamka z Kliczką na stadionie we Wrocławiu oglądało ponad 42 tys. widzów.
Było to 43 zwycięstwo ukraińskiego boksera, w tym 40 przed czasem (dwie porażki w karierze). Adamek przegrał drugi raz; w dorobku ma 45 wygranych.
pap/f. /14.9.2011/
***
Jeszcze raz z Kliczką?
Tomasz Adamek mimo porażki z Witalijem Kliczką ma nadzieję na koleje wielkie walki i twierdzi że interesuje go tylko pojedynek o najwyższe cele. – Chcąc nie chcąc Kliczko będzie musiał ze mną walczyć – powiedział
– Czas pokaże jaką obierzemy taktykę. Nie możemy zapominać że nadal mistrzami są Kliczkowie. Przegrałem z jednym ale może pokuszę się o walkę eliminacyjną federacji której pas należy do Władimira. Jeszcze z nikim na ten temat nie rozmawiałem. Jeżeli mam walczyć to o prawdziwe pasy a nie jakieś zastępcze – powiedział Adamek.
Nasz bokser cieszy się że jego postawa w sobotniej walce wzbudziła pozytywne komentarze amerykańskiej prasy. – Dostrzeżono że nie wszedłem do ringu tylko po wypłatę. Nie tańczyłem między linami 12 rund by przetrwać i potem powiedzieć że przeboksowałem z Kliczką całą walkę. Robiłem wszystko co mogłem by sprawić niespodziankę. Cieszę się jeżeli eksperci doceniają że jestem wojownikiem i mam serce do walki. Wychodzę z szatni z wolą zwyciężania a nie tylko po wypłatę. Tym się różnię od niektórych byłych rywali Kliczków – dodał Adamek.
Odpowiedział też na słowa Władimira Kliczki który wykluczył walkę z nim. – Cóż. Jeżeli zorganizujemy eliminator to chcąc nie chcąc – gdy wygram – będzie musiał walczyć. To na razie tylko przymiarki. Czas pokaże w którą stronę to pójdzie, w którą federację będziemy uderzać. Wiem jedno, będę robić wszystko by ponownie móc stanąć przed szansą zdobycia mistrzowskiego pasa wagi ciężkiej – zapowiedział Góral.
boxingnews /16.9.2011/
***
Fonfara nie chciał rozmawiać
W piątek wieczorem podczas gali w UIC Pavilion w Chicago swoje kolejne zwycięstwo na zawodowym ringu odniósł Andrzej Fonfara. Polski bokser pokonał przz nokaut w 2 rundzie Jose Spearmanae
Po walce Fonfara pytany dlaczego walka trwała tak krótko powiedział: – Mój rywal chciał w ringu rozmawiać a ja wyszedłem się bić
Była to już siódma wygrana z rzędu Fonfary przed czasem. Polak liczy że to zwycięstwo przybliży go do walki o jeden z bardziej liczących się tytułów w wadze półciężkiej.
boxingnews /24.9.2011/
***
Wach z McCallem 5 listopada
Rówieśnik Bernarda Hopkinsa, 46-letni były mistrz świata WBC wagi ciężkiej i sensacyjny pogromca Lennoxa Lewisa, Oliver McCall (55-11, 37 KO), który od wielu lat skutecznie obija młodszych od siebie rywali, będzie najprawdopodobniej rywalem 32-letniego Mariusza Wacha (25-0, 13 KO) podczas gali boksu zawodowego w Mohegan Sun Arena w Uncasville, w stanie Connecticut
Atomowy Byk ma zastąpić, w charakterze rywala Polaka, anonsowanego wcześniej rodaka Tye Fieldsa (48-4, 43 KO), który najbliższy pojedynek stoczy 7 października w kanadyjskim Edmonton i w ciągu kolejnych trzech tygodni nie będzie w stanie przygotować formy na tak wymagającego rywala jak Viking. Byłaby to druga potyczka Amerykanina z polskim pięściarzem. W 2005 r. w chicagowskiej hali United Centre McCall pokonał przez techniczny nokaut w 4 starciu Przemysława Saletę.
W swojej ostatniej walce Atomowy Byk pokonał na punkty po 10 rundach 31-letniego Damiana Willsa (30-2-1, 23 KO), zdobywając wakujący międzynarodowy pas WBF wagi ciężkiej i w kolejnej walce, planowanej na 10 września w Atlancie, miał skrzyżować rękawice z 45-letnim Bertem Cooperem (38-23, 31 KO).
5 listopada w Mohegan Sun Arena w Uncasville, w stanie Connecticut, oprócz Mariusza Wacha będą walczyć m.in. Artur Szpilka (7-0, 5 KO), Przemysław Majewski (17-0, 11 KO) i Kamil Łaszczyk (3-0, 3 KO).
bokser.org /28.9.2011/
***
Wolak dostanie wielki rewanż!
3 grudnia w hali Madison Square Garden w Nowym Jorku dojdzie do walki rewanżowej Pawła Wolaka (29-1-1, 19 KO) z Delvinem Rodriguezem (25-5-3, 14 KO)
Pojedynek będzie częścią gali PPV na której w walce wieczoru dojdzie do starcia rewanżowego Miguel Cotto vs. Antonio Margarito
Grupa Top Rank oficjalnie podpisała kontrakt na walkę rewanżową Wolaka z Rodriguezem. Pierwszy pojedynek tych pięściarzy jest kandydatem do walki roku.
boxingnews /29.9.2011/
***
Różaniec daje mu siłę
Grzegorz Proksa w imponującym stylu wywalczył w sobotni wieczór pas mistrza Europy wagi średniej. Do ringu w Neubrandenburgu Super G wyszedł z zawieszonym na szyi różańcem. – On daje mi siłę – powiedział nowy as polskiego boksu
Proksa jest już w domu. Mieszkańcy Węgierskiej Górki zgotowali mu wzruszające powitanie. – Były śpiewy, szampan, gratulacje. Czułem się jakbym zrobił coś wielkiego, a ja przecież tylko byłem w swojej robocie… Tym powitaniem mnie po prostu znokautowali – opowiadał wzruszony bokser.
Po sobotniej walce media obiegły zdjęcia trzymającego pas mistrza Europy Proksy z zawieszonym na szyi różańcem. – Mam dwa różańce które są dla mnie bardzo ważne. Jeden z nich dostałem od mistrza olimpijskiego Mariana Kasprzyka. Zrobił go własnoręcznie, specjalnie dla mnie – powiedział Super G. – Drugi sprezentował mi mój przyjaciel, angielski trener Ian Johnson. Wiara i modlitwa są dla mnie niezwykle ważne, ale nie zamierzam o tym opowiadać, bo to bardzo osobiste – dodał.
Bokser we wtorek miał wypić z przyjaciółmi butelkę dobrego wina, potem przez kilka dni odpocząć w domu z żoną i trójką dzieci. – Za jakieś dwa tygodnie polecę do Anglii rozmawiać o kolejnej walce. Pokonałem przed czasem byłego mistrza świata i Europy, słynącego z doskonałej defensywy. Nic dziwnego że teraz mierzę wysoko i chcę walczyć o mistrzostwo świata – powiedział wprost Proksa.
jc/su /4.10.2011/
***
Haye zakończył karierę
Były mistrz świata wagi ciężkiej David Haye oficjalnie zakończył zawodową karierę. Swoją decyzję ogłosił w czwartek – w dniu 31 urodzin
– Chciałem zakończyć swoją karierę właśnie w tym dniu – cytuje Brytyjczyka agencja Reuters
Haye kilka miesięcy temu stracił tytuł mistrza świata WBA po przegranej z Władimirem Kliczką. Na zawodowym ringu Hayemaker debiutował przed niespełna dziewięciu laty. W tym czasie stoczył 27 walk, wygrywając 25 (w tym 23 przez nokaut). Brytyjczyk ma na rozkładzie m.in. Johna Ruiza, Nikołaja Wałujewa, Jeana-Marca Mormecka i naszego Tomasza Bonina. Oprócz porażki z młodszym z braci Kliczków Haye przegrał jeszcze tylko w 2004 r. z Carlem Thompsonem w walce o mistrzowski pas IBO w kat. junior ciężkiej.
onet /13.10.2011/
***
Adamek o jajach
– Dla mnie dobra byłaby walka z Davidem Hayem. Na pewno zapełnilibyśmy jakiś stadion w Anglii – powiedział Tomasz Adamek
Rozmowa z Tomaszem Adamkiem
Ostatnio znowu o pana pytano Mariusza Wacha który stwierdził że nie będzie się bić z Polakami, bo to nie ma sensu.
Walki między sobą nic nam nie dadzą. Może stadion wypełniłby się ludźmi ale pieniądze to nie wszystko. Żeby być bohaterem nie trzeba zwycięstw z rodakami. Walka z Witalijem Kliczką pokazała że jeżeli chcę zostać mistrzem świata wagi ciężkiej, to muszę jeszcze dużo pracować, bo wiele mi brakuje. Potrzebuję treningów technicznych.
A jaką drogą chce pan dalej pójść? Słychać o powrocie na ring w lutym albo marcu.
Muszę walczyć często. Pierwszego grudnia skończę 35 lat i to taki wiek kiedy potrzeba aktywności.
Pan, Aleksander Powietkin, Rusłan Czagajew, Odlanier Solis, może Dawid Haye – to bokserzy między którymi walki byłyby bardzo ciekawe.
Nie wierzę że Haye zarobił już tyle by dać sobie spokój. A walki? Ziggy Rozalski mówił mi że dzwonił do niego nowy szef HBO i proponował starcia z Hayem albo rewanż z Chrisem Arreolą. Zobaczymy jak będzie. Na pewno najpierw potrzebuję rywala klasy B. Do ringu chce wrócić Jameel McCLine, składał już ofertę. To dobre nazwisko, chłop wyższy ode mnie o pół głowy.
Ile czasu pan sobie daje na to drugie podejście do tytułu? Może lepiej starać się o walkę z Powietkinem?
Ale co on ma za pas! Wicemistrza świata (Powietkin jest mistrzem WBA ale superczempionem tej federacji jest Władimir Kliczko – przyp. red.). Ja chcę prawdziwego mistrza.
Poważnie widzi pan siebie w starciu z Władimirem Kliczką?
Masz jaja albo nie. Ja mam.
rozm. kw/ps /13.10.2011/
***
Jonak może znokautować każdego
Damian Jonak w sobotę zmierzy się z Aleksem Bunemą. – To znane nazwisko i bokser z dużym doświadczeniem – charakteryzuje swojego rywala Jonak
Rozmowa z Damianem Jonakiem
Aleksa Bunemę z którym zmierzy się pan w sobotę w Katowicach zna pan już na pamięć?
Na pamięć może nie ale obejrzałem sporo jego walk. Mamy z trenerem swoją taktykę ale tak naprawdę wszystko zweryfikuje ring. Nie czuję presji, nie jestem bitym faworytem, bo Bunema to znane nazwisko i bokser z dużym doświadczeniem. Biję się za to u siebie a to dla mnie bardzo ważne. Lubię dawać kibicom emocjonujące walki i chcę by ludzie czekali na moje występy.
Bunema to przynajmniej w teorii najbardziej wymagający rywal w pana dotychczasowej karierze.
Rzeczywiście tak jest. Umie mocno uderzać z obydwu rąk, jest groźny do ostatniego gongu. Już kilka razy w swojej karierze pokarał mocnego rywala. Muszę cały czas boksować a nie myśleć o jednym ciosie. Chcę zaznaczać swoją przewagę, być aktywnym i nie oddać mu inicjatywy. Czy można go znokautować? Każdego można ale nie chcę o tym myśleć. Trzeba spokojnie pracować w ringu i czekać na okazję, a wtedy zobaczymy.
Promotor Andrzej Wasilewski mówi że jest pan już gotowy na poważne wyzwania.
Fajnie że tak uważa. Ja na razie myślę o tym by wygrać, a później spędzić trochę czasu z moją córeczką. A jeżeli chodzi o boks i kolejne wyzwania to jestem gotów. Czekam na sygnał od pana Wasilewskiego i wchodzę do ringu. O pasach i innych trofeach na razie nic nie mówię bo jeszcze nie czas. Teraz liczy się sobotnia walka z Bunemą.
rozm. kaw/ps /13.10.2011/
***
Najtrudniejszy test Jonaka
To będzie bez wątpienia najtrudniejsza walka w zawodowej karierze Damiana Jonaka. Niepokonany Polak, który jeszcze kilka lat temu pracował jako górnik (wstąpił wtedy do Solidarności), w sobotę zmierzy się z piekielnie niebezpiecznym Aleksem Bunemą
Reprezentant Konga ma na koncie 31 zwycięstw i 8 porażek. Trzy lata temu walczył z Sergio Gabrielem Martinezem o mistrzostwo świata (poddał się po 8 rundzie)
– Ta walka da nam odpowiedź na co stać Damiana. Jeżeli wygra będzie gotowy do pojedynku o mistrzostwo świata – powiedział Andrzej Wasilewski, promotor Jonaka.
Na gali w Katowicach wystąpią także między innymi Artur Szpilka oraz czarnoskóry reprezentant Polski Izuagbe Ugonoh. Bilety można kupić na stronie www.eventim.pl, galę pokaże Polsat Sport (od 20) i Polsat (od 22.30).
jc/su. /13.10.2011/
***
Wkrótce decyzja o walce Proksy
– Europejska Unia Boksu cały czas prosi nas o więcej czasu, decyzje powinny zapaść w ciągu dwóch tygodni – powiedział mistrz Europy wagi średniej Grzegorz Proksa na temat swojej kolejnej zawodowej walki
Super G przed dwoma tygodniami zdobył mistrzowski pas, pokonując w efektownym stylu byłego mistrza świata Sebastiana Sylvestra.
– Mamy teraz dużo wariantów i nie wiemy jeszcze na który się zdecydujemy. W najbliższym tygodniu odbędzie się kilka ważnych spotkań. Czekamy też na decyzję EBU która prosi nas o kilka dni cierpliwości. Ale orientacyjny termin kolejnej walki to już raczej kwestia przyszłego roku – dodał bokser z Węgierskiej Górki.
– Wiele osób mówi że teraz trzeba się brać za walkę o mistrzostwo świata, ale ja chyba chciałbym najpierw obronić mistrzostwo Europy, na które tak długo czekałem. Wybierzemy na pewno opcję która będzie dla nas najbardziej korzystna. W Europie jest wielu poważnych graczy w tej kategorii wagowej – tłumaczył Super G.
Wiele wskazuje że najbliższym rywalem Proksy może być kolejny były mistrz świata z Niemiec – Sebastian Zbik.
ringpolska /15.10.2011/
PIĘKNY TRIUMF ARTURA SZPILKI
Podczas sobotniej gali Wojak Boxing Night w Katowicach Artur Szpilka pokonał przez techniczny nokaut Jamajczyka Owena Becka. Rywal poddał walkę po trzeciej rundzie
Dla Szpilki walka z Beckiem była ósmym pojedynkiem na zawodowym ringu. Do tej pory wszystkie kończyły się jego zwycięstwami, a pięć zakończył przed czasem. Z kolei rywal wygrał 29 pojedynków – w tym 20 przez ko. Przegrał osiem, z czego pięć w ostatnich pięciu walkach. Mimo tego 35-latek przyjechał do Polski w roli faworyta. Na koncie miał między innymi pojedynek o mistrzostwo świata wagi ciężkiej z Mikołajem Wałujewem.
Polak nie zamierzał czekać na to co zrobi jego rywal i natychmiast rzucił się do ataku. Beck nie przestraszył się jednak Szpilki i odpowiadał agresywnymi próbami, które w większości nie doszły jednak celu.
Początek drugiej rundy był wyrównany, ale po mocnym lewym sierpowym Beck delikatnie się zachwiał. Niestety Szpilka nie wykorzystał tego momentu i cofnął się. Ale na głowie Jawajczyka lądowały kolejne ciosy, a przewaga Polaka była wyraźna.
Kolejna runda należała już zdecydowanie do Polaka, a lawina uderzeń – choć Beck ją przetrwał – zmusiła rywala z krwawiącym łukiem brwiowym do poddania walki.
onet /15.10.2011/
CHCIAŁ URWAĆ MU GŁOWĘ
Artur Szpilka nie przestaje zaskakiwać. Podczas sobotniej gali bokserskiej Wojak Boxing Night jego rywal przetrwał zaledwie trzy rundy. A przecież był nim Owen Beck, który w przeszłości walczył o mistrzostwo wagi ciężkiej z Nikołajem Wałujewem
Rozmowa z Arturem Szpilką
Tym razem pana walka trwała dłużej niż jedną rundę. Zawiedziony?
Jest pewien niedosyt, ale tego się spodziewałem. Założenia były takie by spokojnie zacząć, bo przecież Beck to bardzo doświadczony zawodnik. Liczyłem że na mnie się rzuci ale tak się nie stało.
Mimo że walka skończyła się w trzeciej rundzie, to rywal był chyba jednak wytrzymały na ciosy?
Zgadza się. Muszę przyznać że jest naprawdę wytrzymały, bo raz przyjął potężny sierpowy. Zresztą w ogóle zebrał mnóstwo ciężkich ciosów i nawet zdziwiłem się że stoi, ale chyba kilka moich uderzeń nie było czystych. Chciałem na siłę urwać mu głowę i kilka ciosów przestrzeliłem.
Do tej pory trafiali się panu kelnerzy, a teraz rywalem był pretendent do tytułu mistrza świata.
To był zawodnik który w końcu coś potrafił. Cieszę się że ta walka tak wyszła. Mam nadzieję że będę coraz odważniej prowadzony i będę walczyć z coraz mocniejszymi rywalami. Chcę iść do przodu i bić kolejnych.
Tak naprawdę emocje przed pana walką zaczęły się już podczas ważenia?
Ludzie mówią że zachowałem się jak burak, ale nie wiedzą jak wielkie emocje są w człowieku kiedy staje na wadze. Ten kto nie boksuje nie zdaje sobie z tego sprawy, co czuje człowiek kiedy patrzy w oczy rywala. On myślał że mnie zleje, ale ja myślałem dokładnie to samo. W końcu nie wytrzymałem. Nie przejmuję się komentarzami ludzi. Robię swoje.
W piątek omal nie doszło miedzy wami do bójki, a w sobotę ściskaliście się na ringu?
Tak. Po walce przeprosiłem go za piątkowe zachowanie. Do starcia jest dla mnie wrogiem, osobą którą trzeba zniszczyć, ale po nim jest przyjacielem. Szkoda że ludzie tego nie rozumieją.
Podobno przed walką miał pan problemy ze snem?
Tak. Nie spałem do trzeciej. Byłem straszliwie pobudzony. Wiedziałem że to jest dobry zawodnik, więc żyłem tym pojedynkiem.
Zyskał pan coś po tej walce?
Dała mi trochę doświadczenia. Pokazała na pewno gdzie są jeszcze braki. Wiem że jeszcze muszę dużo trenować by osiągnąć coś w wadze ciężkiej.
Za trzy tygodnie kolejna walka w Stanach Zjednoczonych. Wystarczy czasu by odpocząć?
Na pewno. Już jestem gotowy do treningów. Walka w końcu nie była męcząca.
W USA chyba dostanie pan łatwiejszego rywala?
Raczej tak. Trener na pewno nie pozwoli na rywala równie doświadczonego jak Beck. Ja jednak szykuję się na lutową walkę w Las Vegas. Tam może będzie niespodzianka dla kibiców.
Po wyprawie za wielką wodę podda się pan operacji?
Tak. Mam źle zrośniętą kość w lewej ręce i odczuwam przy uderzeniach jakby prąd przez nią przechodził. To będzie zabieg kosmetyczny. Trzeba będzie spiłować kość i – jak zapewnił mnie lekarz – przerwa potrwa najwyżej miesiąc.
rozm. tk/onet /16.10.2011/
JASNA PRZYSZŁOŚĆ PRZED SZPILKĄ
– Doznałem rozcięcia nad prawym okiem. Pomyślałem że najlepszym rozwiązaniem będzie zatrzymanie walki. Naruszanie rozcięcia nad okiem może skończyć się źle, nawet operacją – powiedział po przegranym pojedynku z Arturem Szpilką były pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Owen Beck
– Byłem przygotowany mentalnie i fizycznie do tej walki, trochę się przed nią działo. Musiałem polecieć na Jamajkę by pochować moją babcię. Szkoda że nie wytrzymała kilka dni dłużej. Jeżeli planowała zakończenie mojej kariery, może powinienem to zrobić. To już 25 lat od kiedy boksuje, robię to od 10 roku życia. Mam jednak wciąż dużo do pokazania. To była dobra walka, on był dużo młodszy, ma przed sobą przyszłość, oddaję mu co jego. Wiele zależy teraz od tego, jakie decyzje podejmie – mówił Beck.
Poproszony o ocenę umiejętności Szpilki na tle wielu znakomitych rywali z jakimi miał okazję mierzyć się w swojej karierze rutyniarz z Jamajki odparł:
– Jest silny ale nie zrobił nic czego już bym nie widział wcześniej. Ma na pewno dobre uderzenie. Każdy kto mnie zna wie że zawsze oddaję za dużo respektu pięściarzom którzy mocno biją. Nie mogłem wyprowadzać ciosów tak szybko jak chciałem. Szpilka wykonał dobrą robotę, wyszedł do ringu i zrobił co do niego należało, to on jest zwycięzcą. (…) Ma przed sobą długą drogę. Wygrał do tej pory osiem walk, ale ma jeszcze dużo czasu. Przed nim jasna przyszłość, trzeba mu to oddać.
Beck zapewnił też że nie czuje już urazy do młodszego rywala za prowokujące zachowanie podczas piątkowego ważenia przed pojedynkiem:
– Dałem mu kilka rad. Będąc sportowcem musisz dorosnąć. Powiedziałem mu że musi okazywać szacunek bo to opłaca się na dłuższą metę. On ma przed sobą długą drogę, musi robić wszystko krok po kroku i okazywać szacunek. Nie może każdego taranować.
ringpolska /16.10.2011/
SZPILKA ZAKOŃCZYŁ KARIERĘ BECKA
Wygląda że sobotni przegrany pojedynek z Arturem Szpilką był ostatnim w bogatej pięściarskiej karierze Owena Becka. 35-letni Jamajczyk który ma na koncie walkę o mistrzostwo świata wagi ciężkiej, podczas Wojak Boxing Night w Katowicach uległ 22-latkowi z Wieliczki przez techniczny nokaut i zdaniem swojego trenera Clintona Barnesa nie powinien już więcej wychodzić do ringu
– Zastopowałem walkę nie widząc sensu jej kontynuowania. Owen przyjął wystarczająco dużo mocnych ciosów, miał rozcięcie na oku. To był jego ostatni zawodowy pojedynek – powiedział Barnes.
Szkoleniowiec Becka przyznał że Polak to utalentowany zawodnik jednak potrzebuje doświadczenia.
– Artur nie może boksować tak otwarcie z bokserami z najwyższej półki bo może się to dla niego źle skończyć. Widać że chłopak ma talent, potrafi uderzyć, ale czeka go jeszcze sporo pracy. Słyszałem że ma problemy ze znalezieniem sparingpartnerów. Chętnie przyjadę do niego i z nim trochę poćwiczę. Sparowałem z wielkimi nazwiskami wagi ciężkiej minionych lat i nie bałbym się sparować ze Szpilką. Jeżeli pieniądze by się zgadzały, chętnie przyjechałbym do Polski. Koniecznie o tym napiszcie – powiedział potężnie zbudowany Barnes, który był jednym ze sparingpartnerów swojego jamajskiego podopiecznego przed walką ze Szpilą.
ringpolska /16.10.2011/
JONAK MYŚLI O KIBICACH
– Nie ukrywam że po tak długiej przerwie w walkach na Śląsku byłem trochę spięty i chyba za bardzo chciałem dominować nad swoim rywalem – przyznał Damian Jonak po jednogłośnej wygranej nad Aleksem Bunemą podczas gali boksu zawodowego Wojak Boxing Night która odbyła się w katowickim Spodku
Rozmowa z Damianem Jonakiem
Po długiej przerwie wrócił pan na Śląsk. Po zwycięstwie jest pan chyba zadowolony?
Po każdej walce mam lekki niedosyt, ale cieszę się że trwała ona na pełnym dystansie i mogłem się sprawdzić pod względem kondycyjnym. Nabrałem z mocnym rywalem dużo potrzebnego doświadczenia, które na pewno zaprocentuje w kolejnych walkach. Nie ukrywam że po tak długiej przerwie w walkach na Śląsku byłem trochę spięty i chyba za bardzo chciałem dominować nad swoim rywalem.
W drugiej rundzie straszliwie trafił pan rywala ciosem podbródkowym. Trochę trwało zanim zebrał się do walki. Po niej zaś twierdził że przez pewien czas widział podwójnie.
Widziałem że był zamroczony. Nie chciałem się jednak rzucać na niego chaotycznie, bo widziałem jego kilka walk i wiedziałem że jest groźny do ostatniej rundy. Potrafi bić mocno z obu rąk. Trzeba było uważać.
To z pewnością był najbardziej doświadczony rywal z jakim pan walczył.
Zgadza się. Na pewno jest dużo bardziej doświadczony ode mnie.
Przytrafiły się panu momenty kryzysowe podczas tej walki?
Raczej nie. Szczerze mówiąc nawet przez moment nie poczułem się zagrożony.
Pojedynek zakończył pan z kontuzją bo lewą rękę okładał pan w szatni lodem. To poważny uraz?
Nie wiem co się stało. Albo przestrzeliłem cios, albo to było zderzenie. Ręka podczas walki trochę bolała ale po niej było jeszcze gorzej.
Czy wygraną walką z Bunemą udowodnił pan że jednak jest gotów do wielkich wyzwań?
Nie ukrywam że chciałbym walczyć z jak najlepszymi zawodnikami. Nie interesuje mnie czy starcia są o jak najbardziej prestiżowe pasy. Najważniejsze by rywale byli atrakcyjni dla kibiców.
rozm. tk/onet /16.10.2011/
***
Proksa wróży Szpilce
Dzierżący od niedawna tytuł mistrza Europy w wadze średniej Grzegorz Proksa (26-0, 19 KO) wróży wielką przyszłość w wadze ciężkiej Arturowi Szpilce (8-0, 6 KO)
Popularny w ostatnim czasie Szpila 15 października dopisał do swojego rekordu zwycięstwo przed czasem nad byłym pretendentem do mistrzostwa świata, Jamajczykiem Owenem Beckiem
Proksa docenia również ludzi pracujących wokół Szpilki. Obu utalentowanych i niepokonanych pięściarzy łączy również Fiodor Łapin, który pracuje w narożniku bokserów.
– Artura Szpilkę prowadzą ludzie którzy znają się na rzeczy. W grupie 12 Round KnockOut Promotions znajduje się przecież mistrz świata w kategorii junior ciężkiej, czyli Krzysztof Włodarczyk, więc promotorzy wiedzą w jaki sposób powinna się rozwijać kariera Artura – powiedział Proksa.
– Szpilka to chłopak o wielkiej ambicji. Chce bić się z coraz lepszymi i się rozwijać. Ostatnio pokonał Becka, a to znane nazwisko w wadze ciężkiej. Myślę że Artur po tej walce zyskał jeszcze większą motywację do pracy. Obserwuję go w ringu i widzę że ten bokser umie sobie tam świetnie radzić. Z całą pewnością Szpilkę stać by zamieszać w wadze ciężkiej. Jest szybki, nie boi się. W porządku, na razie walczył głównie z bokserami którzy przyjmują ciosy, a rzadziej oddają. Wydaje się jednak że będzie sobie dobrze radzić również z mocniejszymi – dodał Super G.
bokser /25.10.2011/
***
Marco Huck ósmy raz
Niemiecki bokser Marco Huck obronił ósmy raz tytuł mistrza świata organizacji WBO w wadze junior ciężkiej. Na ringu w Ludwigsburgu pokonał przez nokaut w szóstej z dwunastu zakontraktowanych rund Argentyńczyka Rogelio Omara Rossiego
26-letni Huck, który urodził się w Bośni jako Muamer Hukic, odniósł 33 zwycięstwo w zawodowej karierze, a 25 przed czasem. Dotychczas poniósł tylko jedną porażkę z Amerykaninem Stevem Cunninghamem.
Natomiast starszy od niego Argentyńczyk trzeci raz zszedł z ringu pokonany (drugi raz przez nokaut); w dorobku ma 17 wygranych walk (11 przez KO) i jeden remis.
pap /23.10.2011/
***
Adamek nadal z… jajami
Tomasz Adamek został specjalistą od… jaj. W co drugim wywiadzie mówi o… jajach. O swoich jajach… Jak ktoś chce więc pogadać o jajach, o jajach Adamka, to do Górala… Na szczęście nasz twardziel mówi także o innych sprawach, nie mówi cały czas o swych ulubionych jajach…
– Nie ma takiego boksera na świecie, nie wierzę by był kiedyś i w przyszłości, który nie walczył na ulicy, zanim wszedł do ringu – powiedział Adamek
Na ogół sieje spustoszenie w ringu. Ostatnio sieje jednak dobro. Spotyka się z kibicami i chorymi dziećmi, takimi jak siedmioletni Maciuś Krasnodębski, który w lipcu przeszedł operację usunięcia guza mózgu. Adamek mimo napiętego terminarza znajduje czas również dla kibiców.
Nowe cele
Jadąc na długo wyczekiwanie spotkanie z Góralem zastanawiałem się czy dostrzegę po nim ślady ciężkiego i przegranego pojedynku z Witalijem Kliczką? Nie, nie chodziło o cielesne ich objawy, bo przecież sporo czasu minęło by rany się zagoiły, tylko o przygnębienie psychiczne które miało prawo dawać się we znaki po przegranym najważniejszym w życiu starciu.
Wystarczył kwadrans obserwacji, a później pierwsze pięć minut rozmowy, by zrozumieć że Tomasz odzyskał równowagę. Wrócił stary dobry Góral. Gdy tylko prosto z podróży do Niemiec wrócił do hotelu, napadli go od razu interesanci. A to młoda adeptka dziennikarstwa chciała autografy na jego posterze i tylko nie wspomniała że potrzebuje ich kilkadziesiąt, z czego połowa imiennych, a to – sympatyczna skądinąd – menedżerka hotelu zapragnęła koszulki z autografem Adamka, a to ktoś inny chciał wspólnej sesji zdjęciowej. Wszystko dało się zrobić, Góral nikomu nie odmówił.
– Kibice murem za mną stoją, zawiodłem ich raz w ringu, więc nie mogę zrobić tego w takich momentach – uśmiechał się Tomasz.
Najlepszy polski bokser wagi ciężkiej postawił sobie też nowe cele. – Telewizja HBO już wyraziła chęć pokazania mojego rewanżu z Arreolą, a w roku 2013 spróbuję jeszcze raz powalczyć o mistrzowski pas. To moja przyszłość – mówił z nadzieją.
Ciekawiło mnie jak po kilku latach pobytu za Wielką Wodą Góral postrzega Polskę?
Adamek o kryzysie i zmianach w Polsce
– Zmiany na lepsze widać gołym okiem – mówił. – Widać że budują domy, markety, miasta rosną. Jasne że sporo czasu trzeba by dorównać Ameryce w wielu sprawach. Tam przede wszystkim jest inny system, ale Polska jest Polską. Kocham ją, bo w niej się urodziłem i to się nigdy nie zmieni.
W dobie gdy serwisy biznesowe prześcigają się w tekstach o wielkim kryzysie w USA, na wiadomość o loterii wizowej dla Polaków, o 3.5 tys. zielonych kart zabiega blisko sto razy tyle naszych rodaków. Co ich tak ciągnie za ocean?
– Nie wiem co innymi kieruje, ale ja mogę tylko tam trenować na wysokim poziomie. Moją karierę rozwijać mogę tylko TAM. Tam mogę zdobywać najwyższe laury. Tam są sparingpartnerzy i system treningowy. Tam jest mekka boksu, magia boksu, Nowy Jork, New Jersey, Prudential Center gdzie walczę od trzech lat – wyliczał Adamek który walczy pod polską i amerykańską flagą. – Nie muszę chyba dodawać że do USA z chęcią wracam, bo tam jest teraz mój dom, tam czekają żona i córki.
Tomasz ma ciekawe porównanie kryzysu gospodarczego w Stanach Zjednoczonych do tego w Europie. – Jeżeli w Ameryce mają zapalenie gardła, to w Europie jest to już zapalenie płuc. Widać co się dzieje na Starym Kontynencie, jaka jest sytuacja w Portugalii, czy Grecji. Mogę tylko trzymać kciuki by politycy w Polsce rządzili tak, żeby było dobrze i nie powtórzyło się to co u Greków, czy Portugalczyków – dodał Góral.
Adamek o walce z Kliczką
– Przegrałem pierwszą walkę będąc zdrowym. Bolało mnie serce, przez kilka dni psychika była zamknięta na tej walce, ale już wróciłem. Wiadomo że popełniłem wiele błędów, ale temat Wrocław już zamykam – mówił zdecydowanie. – Zamierzam znowu wejść do Sali treningowej z czystą głową, nowym wyzwaniem. Przegrałem z Witalijem Kliczką, ale to nie oznacza że już nigdy mi nie będzie dane zostać mistrzem świata. Trzeba znowu pracować w pocie czoła, by wrócić jeszcze silniejszym w przyszłym roku.
– 45 tysięcy ludzi po walce wołało: Jesteśmy z Tobą!. To z jednej strony przepiękna chwila, ale też uświadamiająca że zawiodłem. Obiecałem mistrzostwo a go nie zdobyłem i to bolało. Serce bolało. W boksie jest tak że jeżeli serca nie masz, kalkulujesz, to znaczy że pora kończyć karierę – mówił Adamek.
Teraz o słynnych już… jajach Adamka
– Albo masz jaja i walczysz jak wojownik, albo wchodzisz do ringu by przetańczyć 12 rund i skasować swoje. Ja taki nie jestem i nigdy nie będę. Jeżeli przegrywam to tak jak we Wrocławiu, kiedy rywal jest lepszy, a nie dlatego że nie podjąłem walki czy nie chciałem się bić. Przegrywanie na punkty nie jest w moim stylu – dowodził Góral.
Walki uliczne czyli przedsionek ringu
Czy Tomasz Adamek w dzieciństwie był zawadiaką? – Nie powiem że nie. Stoczyłem wiele walk ulicznych. Pewnie byłoby ich więcej, a może trwałyby i do dziś, dlatego bardzo cieszę się że już w wieku 20 lat się ożeniłem i dzięki temu przerwałem tę passę (śmiech) – opowiadał.
Czyli najpierw musiał być mistrzem boksu na dyskotekach w Gilowicach, a później w Żywcu? – Może nie mistrzem, potyczki uliczne miałem niezbyt często, ale bywały. Pojawienie się rodziny powoduje odcięcie od tego co było. Od całej tej kawalerki, hulanki, jak to na wsiach. Bijatyki były często. Pamiętam że mój tatuś często się bił, jego bracia też i tak można po kolei jechać. Któż nie walczył na ulicy? – pytał retorycznie nasz bokser.
Pojedynków ulicznych mały jeszcze wówczas Tomuś stoczył tyle że nie pamięta nawet z jakiego powodu był ten pierwszy. Czy poszło o dziewczynę, zabawkę, kawałek piaskownicy, czy coś innego. – W szkole biłem się bardzo często. Nic dziwnego. Trzeba to mieć – serce do walki, bez niego nie możesz być bokserem. Nie ma takiego boksera na świecie, nie wierzę by był i czy w ogóle będzie, który by nie walczył na ulicy, zanim się dostał na ring – powiedział Adamek.
Na uwagę że podobno Wałujew miał charakter spokojny, bardziej poety niż boksera, Adamek znalazł natychmiastową ripostę: – A co ma powiedzieć po porażce? Że postanowił zostać politykiem albo prezydentem?
Czy teraz już nie zaczepiają do walk ulicznych Tomasza Adamka? – Mam 35 lat, żonę, dzieci, stary jestem – gdzie ja będę walczyć na ulicy?! Owszem, mogę siąść z kumplami, napić się piwa po walce, a później wrócić do domu, do rodziny, bo to jest moje życie – odpowiedział bokser.
Z Bloodworthem na jednym wózku
Mimo niepowodzenia misji Witalij Kliczko – Tomasz ani myśli o zmianie trenera. – Roger Bloodworth ma mi wciąż wiele do przekazania, przy nim mogę się jeszcze rozwinąć. To świetny trener. Gdy zapytasz dzisiaj Andrzeja Gołotę, kto był jego najlepszym trenerem, on odpowie: Roger Bloodworth – komplementował mieszkającego w St. Louis szkoleniowca Adamek. – Przecież w pewnym momencie nikt nie chciał trenować Gołoty, a Roger go wziął, doszedł z nim bardzo daleko, i dopiero po walce z Grantem, kiedy Andrzej się poddał, powiedział: Andrzej, wspólnie osiągnęliśmy już wszystko co się dało. Pora się rozstać.
– Roger wiele mnie nauczył, co było widać chociażby w ostatniej walce. Przecież Kliczko wyprowadził tak wiele ciosów, a ile tak naprawdę trafiło mnie czysto? Cztery, pięć. A gdybym ich przyjął 30-40, większość na głowę?!… Bracie, to waga ciężka, mógłbym po którymś z nich nie wstać – tłumaczył Góral.
Najpoważniejszym ciosem jaki przyjął nasz bokser, był ten pierwszy, z końca drugiej rundy. – Po nim pękł mi bębenek, w uchu słyszałem jeden świst. Pewnie niejeden by się poddał, ale ja walczyłem dalej. Jestem chłopak z gór – z krwi i kości. Do tego Roger nauczył mnie wielu uników, dzięki którym wytrwałem w ringu z Kliczką tak długo – powiedział na koniec Adamek.
Bloodworth o Adamku
Roger Bloodworth ma bardzo dobre zdanie o Adamku. – Ma wielkie serce do walki, jest prawdziwym wojownikiem. Poza tym to jeden z nielicznych bokserów, który lepiej wypada w ringu podczas walki niż na sali treningowej – komplementował szkoleniowiec.
mb/int.pl/Cezary Dąbrowski /25.10.2011/
***
Ferrari za 225 tys. dol.
Słynny filipiński bokser Manny Pacquiao, w oczekiwaniu na trzecią w karierze walkę z Meksykaninem Juanem Manuelem Marquezem, kupił sobie nowe sportowe auto. Czerwone ferrari kosztowało 225 tys. dol. (ponad 700 tys. zł)
Pojedynek w obronie tytułu mistrza świata federacji WBO w wadze półśredniej Pacquiao stoczy 12 listopada w Las Vegas. Dwa tygodnie przed wejściem do ringu już tylko szlifuje formę, ale ma również czas na zwiedzanie amerykańskich salonów samochodowych.
W jednym z nich Filipińczyk wypatrzył sportowy model włoskiej marki ferrari – 458 Italia. Samochód z 4.5-litrowym silnikiem (570 koni mechanicznych) kosztował aż 225 tys. dol., ale za walkę z Marquezem PacMan otrzyma gwarantowane 20 mln dol. A jego zyski jeszcze wzrosną za sprawą sprzedaży praw telewizyjnych.
33-letni Pacquiao, jedyny bokser, który zdobył tytuły mistrza w ośmiu różnych kategoriach, nigdy nie ukrywał motoryzacyjnej pasji. Po Filipinach jeździ najczęściej porsche Cayenne, zaś po Stanach Zjednoczonych podróżuje lincolnem Navigatorem lub toyotą Landcruiser.
Na zawodowych ringach stoczył 58 walk, z których 53 wygrał, trzy przegrał, a dwie zremisował. Już dwa razy boksował w Las Vegas z pięć lat starszym Marquezem (53-5-1). W 2004 r. pojedynek zakończył się remisem, a cztery lata później niejednogłośnie na punkty zwyciężył Pacquiao. Za każdym razem stawką było mistrzostwo świata, odpowiednio w wagach piórkowej i junior lekkiej.
pap /27.10.2011/
***
Szpilka niezadowolony z rywala
Artur Szpilka bez entuzjazmu zareagował na informację że 5 listopada na gali boksu w Uncasville jego rywalem będzie mierzący 198 cm i ważący powyżej 130 kg Amerykanin David Saulsberry
– Dajcie spokój… Jak go zobaczyłem w akcji to się załamałem. Jest słaby, muszę go znokautować i tyle! – powiedział
Niepokonany 22-latek z Wieliczki dodał jednak że styl walki i imponujące warunki fizyczne jego rywala mogą okazać się w ringu źródłem problemów.
– Saulsberry jest wielki, powolny i bardzo lubi klinczować, więc boję się że pojedynek może być brzydki. Dlatego muszę go skończyć jak najszybciej, tym bardziej że ręka, która wkrótce będzie operowana, boli mnie coraz bardziej – wyjaśnił Szpilka.
Oprócz Szpili podczas gali w Uncasville kibice zobaczyć będą mogli między linami: Mariusza Wacha, Przemka Majewskiego i Kamila Łaszczyka.
ringpolska /29.10.2011/
***
Adamek stawia na Pacmana
Tomasz Adamek stawia na zwycięstwo uznawanego za najlepszego boksera świata bez podziału na kategorie wagowe Manny Pacquiao (53-3, 38 KO) w szlagierowym pojedynku z Juanem Manuelem Marquezem (53-5, 39 KO) w Las Vegas
– W pierwszych dwóch pojedynkach tych bokserów Marquez był w stanie oddawać cios za cios Pacquiao. Nie jestem pewien czy będzie to potrafił zrobić także teraz. Spodziewam się jednak po Marquezie znakomitej walki, bo to prawdziwy wojownik, ale i tak stawiam na zwycięstwo Pacmana na punkty – mówił Góral który obecnie przebywa na dwutygodniowym miniobozie przygotowawczym k. St. Louis, gdzie mieszka jego trener Roger Bloodworth
– Będę trenować technikę z Rogerem przez następny tydzień, później przerwa na rodzinne wakacje i znowu dwa tygodnie u Bloodwortha. Już teraz jestem w znakomitej formie fizycznej, ważę 221 funtów, czyli tylko kilka więcej niż ważyłem 10 września. Nie chciałbym na razie spekulować na temat kiedy, z kim i gdzie będzie mój następny pojedynek. Myślę że będzie to koło marca 2012 – powiedział Adamek.
– Najważniejsze jest dla mnie bym wrócił na ring lepszy niż byłem w walce z Witalijem Kliczką. Bo ten którego kibice widzieli we Wrocławiu bijącego się o mistrzostwo świata to nie był prawdziwy Adamek – podsumował Góral.
asinfo /12.11.2011/
***
Kołodziej znokautował Ordialesa
Bardzo efektownie zaprezentował się wysoko notowany we wszystkich światowych rankingach wagi junior ciężkiej Paweł Kołodziej (29-0, 17 KO), który już w 2 rundzie rozprawił się z groźnym Mauro Adrianem Ordialesem (26-9, 24 KO)
Harnaś który zazwyczaj zaczyna spokojnie i rozkręca się z czasem, tym razem od pierwszego gongu przyjął dość niebezpieczne warunki przeciwnika i wdał się z nim w otwartą wymianę.
W końcówce 1 rundy po podwójnym lewym uderzył mocno prawym po dole i gdy dostrzegł grymas bólu na twarzy Argentyńczyka, szybko do niego doskoczył i zasypał serią kilkunastu ciosów, choć żaden z nich nie zrobił już większej krzywdy.
W 2 starciu Kołodziej przepuścił obszerny prawy Ordialesa, pacnął krótkim lewym i źle stojący na nogach Argentyńczyk przyklęknął, a sędzia Leszek Jankowiak w zgodzie z przepisami liczył go do ośmiu.
Po ok. minucie Paweł zrezygnował z lewego prostego i huknął bezpośrednim prawym krzyżowym – prosto na szczękę, a rywal osunął się na matę. Co prawda z wielkim trudem zdołał podnieść się na dziewięć, ale jego narożnik rzucił ręcznik na znak poddania, dzięki czemu nasz rodak obronił międzynarodowy pas federacji WBA. To 29 (17 przez nokaut) zwycięstwo Polaka – podopiecznego trenera Fiodora Łapina – w karierze.
Droga Kołodzieja do wielkiej walki staje się o kolejne starcie krótsza. Teraz czas na wyzwanie najwyższej trudności, o mistrzostwo świata wagi juniorciężkiej, co czekać ma Harnasia już w przyszłym roku.
bokser/ringpolska /12-13.11.2011/
***
Ze strony Przeglądu Sportowego
Czy redakcja nie może się zdobyć na jakiś własny komentarz? Powielanie tych z sieci, zwłaszcza z tak szacownego portalu bokserskiego jak boxingnews.pl ubliża inteligencji i kulturze normalnych czytelników
Żenujące jest rzucanie oskarżeń typu ‘skandal’, tendencyjny sposób uprawiania dziennikarstwa, nie mówiąc już o wstawkach w stylu Kostyry: ‘Pacquiao (…) sam także dyszał niczym pociąg relacji Warszawa – Gdańsk i jak się wydawało czekał na kolejną dostawę prądu z elektrowni… Pacquiao wyglądał jak zmęczony rolnik po oraniu pola ręcznie z homontem na szyi…’
Co do samej treści (bo o formie wypowiedzi szkoda więcej pisać) to uważam że walka była wyrównana, a zwycięstwo 2 punktami można bez zarzutu przypisać Pacmanowi, bo: 1. Pacquaio jest mistrzem, a Marquez pretendentem, a niepisana zasada mówi że mistrza trzeba pokonać (i to wyraźnie); 2. Marquez boksował z kontry, nie miał optycznej przewagi, więc nie może mieć pretensji że równych rund nie zapisywano jemu; 3. Marquez bał się pójść na całość (czym mógłby uzyskać przewagę wizualną) bo wiedział że to zbyt niebezpieczne; 4. Dynamita tylko jakieś 3-4 rundy wygrał wyraźnie; 5. Końcówka walki należała do Pacmana, Marquez powinien zaznaczyć swą przewagę jeżeli liczył na wygraną; 6. Statystyki ciosów pokazują że więcej ciosów prostych jak i mocnych wyprowadził Pacman (łącznie o około 30 ciosów więcej niż Marquez); 7. To że Pacman miał słabszy dzień nie znaczy że przegrał tę walkę. Wynik sprawiedliwy. To że niedoceniany przed starciem Dynamita był dziś bardzo dobry, nie znaczy że zasłużył na zwycięstwo. Na uznanie na pewno tak!!!
Grzesiek /komentarz internauty/www.przegladsportowy.pl/Boks/Kolejny-skandal-Wielki-niesmak-po-walce-stulecia-I-to-po-raz-trzeci,artykul,123011,1,290.html /13-11-2011/
Kategoria Sport






















































































































































































