Urodziny na Wawelu
Jarosław i Marta Kaczyńscy złożyli w sobotę 18 czerwca rano kwiaty na grobie Lecha i Marii Kaczyńskich w krypcie w katedrze na Wawelu. 18 czerwca to dzień 62 rocznicy urodzin braci Kaczyńskich
Blisko godzinna uroczystość u grobu pary prezydenckiej miała charakter prywatny. Uczestniczyli w niej najbliżsi zmarłych: brat Jarosław Kaczyński, córka Marta Kaczyńska z mężem Marcinem Dubienieckim i działacze PiS
Proboszcz katedry na Wawelu ks. prałat Zdzisław Sochacki odprawił Mszę świętą w krypcie św. Leonarda. Jarosław Kaczyński na grobie brata i bratowej złożył wieniec z biało-czerwonych goździków. Córka – kosz czerwonych róż.
mkw/pap /18.6.2011/
***
Przyjdzie dzień prawdy!
– Jeżeli będzie trzeba ciągle walczyć o prawdę, będziemy o nią walczyć – mówił 14 miesięcy po katastrofie smoleńskiej przed pałacem prezydenckim Jarosław Kaczyński
Na Krakowskie Przedmieście przyszły tysiące osób by oddać – jak każdego 10 dnia miesiąca – hołd ofiarom katastrofy smoleńskiej
Wcześniej w warszawskiej archikatedrze św. Jana odbyła się Msza św. w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej. Następnie zebrani przeszli w Marszu Pamięci pod pałac prezydencki
Wielu demonstrantów miało ze sobą flagi i transparenty.
Prezes PiS zabierając głos przed pałacem prezydenckim podziękował tym którzy przyszli uczcić ofiary tragedii. Za to że nie zapominają o ofiarach katastrofy smoleńskiej.
– Dziękuję za to że trwacie. Wszystkie awantury tutaj organizowane nie przeszkadzają wam – brat śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego odniósł się w tych słowach do próby zagłuszenia przemówień przez kontrdemonstrację – z użyciem gwizdków i muzyki puszczanej na cały regulator z głośników.
– Nie przestraszyliście się tej potęgi, wielkiego sojuszu, który za wszelką cenę chce zabić pamięć, chce zapomnieć. Wy pamiętacie i będziecie pamiętać – mówił J. Kaczyński.
Kaczyński mówił że ci politycy którzy w obłudzie uchwalali, że tragedia smoleńska to największa katastrofa po 1945 r. a później z dnia na dzień zmienili zdanie, muszą w końcu ustąpić, dopuścić by prawda zwyciężyła.
– Nie może być tak by uczciwi prokuratorzy mieli postępowania dyscyplinarne, a ci którzy chcą ukryć prawdę – mieli awanse, przywileje i prowadzili to śledztwo. Tak być nie może i prędzej czy później to się zmieni. Chcę państwa zapewnić że przyjdzie dzień prawdy i sprawiedliwości, i to będzie wasz dzień moralnego zwycięstwa, waszego wielkiego triumfu.
Zebrani w odpowiedzi skandowali ‘Precz z Tuskiem!’
Jarosław Kaczyński stwierdził że dzisiejsza rzeczywistość pod pewnymi względami przypomina tę sprzed 22 lat, która jak się mogło wydawać skończyła się ostatecznie 22 lata temu.
Andrzej Melak, brat Stefana Melaka, który zginął pod Smoleńskiem, przemawiając do zebranych stwierdził że obłuda ze strony rządzących szerzy się obecnie jak nigdy. Tymczasem prawda wychodzi na jaw.
– Do wybuchu samolotu doszło na wysokości 15 metrów a destrukcja maszyny wskazuje że nie był zwykły wypadek – mówił Melak.
Cztery przeprowadzone eksperymenty wykazały że to niemożliwe by tego typu samolot rozpadł się na tak wiele części – przypomniał Melak.
Odczytano też apel w czternaście miesięcy po tragedii polskiego TU-154M:
– Skompromitowali się wszyscy którzy chcieli obarczyć winą ofiary lotu 4 kwietnia 2010 r. Wiemy o fałszerstwach protokołów sekcji zwłok, o próbie zafałszowania odczytu z czarnych skrzynek i blokowaniu międzynarodowej pomocy w wyjaśnianiu polskiej tragedii. Odpowiedzialność za to co się dzieje spada na polski rząd. Polskie państwo nie radzi sobie dziś z najbardziej podstawowymi zadaniami. Kompromitacja goni kompromitację. korupcja i chaos to efekt słabości rządzących elit. Szczególnie widać jak brakuje nam tych którzy odeszli w Smoleńsku.
Organizatorzy Marszu Pamięci spodziewali się kontrmanifestacji i przestrzegali przed prowokacjami ludzi nie potrafiących uszanować zmarłych. Rzeczywiście pojawiła się garstka sympatyków Ruchu Janusza Palikota. Mimo gwizdków i głośnej muzyki nie byli w stanie zagłuszyć modlących się.
gb/mem/pł/niez. /11.6.2011/
***
Chcemy prawdy!
Gwałtowny przebieg demonstracji pod ambasadą rosyjską w Warszawie. Niezadowolenie podsyciła informacja o demontażu tablicy na głazie w miejscu katastrofy polskiego samolotu w Smoleńsku
‘Oddajcie skrzynki, weźcie Tuska!’, ‘Mordercy!’, ‘Chcemy prawdy!’, ‘Rząd pod sąd!’ – skandowali demonstrujący w sobotę 9 kwietnia przed gmachem ambasady rosyjskiej w Warszawie
Protestujący domagali się oddania Polsce wszystkich istotnych dowodów w śledztwie. Na koniec spalili kukłę premiera Władimira Putina
– Musimy w październikowych wyborach wybrać nowy, prawdziwy polski rząd. Wtedy śledztwo podejmiemy na nowo, winnych tragedii postawimy przed sądem i będą ukarani – mówił do zgromadzonych warszawski radny PiS Andrzej Melak, którego brat Stefan zginął w katastrofie smoleńskiej.
– Stoimy teraz przed budynkiem zbrodniczego reżimu Władimira Putina. Panie ambasadorze, czy pan słyszy, to jest głos wolnych Polaków, nie tych z którymi pan się na co dzień spotyka – wołał Melak.
– Wiemy co się stało dziś w Smoleńsku, kiedy pod osłoną nocy ludzie oficera KGB Putina usunęli tablicę mówiącą prawdę, że rok temu do Smoleńska leciał polski prezydent wraz z delegacją po to by uczcić rocznicę sowieckiego ludobójstwa w Katyniu – mówił.
W ocenie Andrzeja Gwiazdy, byłego opozycjonisty, lidera Grupy Roboczej Komisji Krajowej NSZZ Solidarność, Rosja nadal prowadzi imperialną politykę, czego wymiernym skutkiem była właśnie tragedia smoleńska.
– Jeżeli nam zarzucą jutro w prasie że psujemy stosunki polsko-rosyjskie, to zaprzeczam: my psujemy stosunki polsko-radzieckie. Jeżeli poniesiemy i przesłanie i myśl prezydenta Lecha Kaczyńskiego, by Polsce przywrócić jej pozycję na świecie, a Polakom przywrócić warunki pozwalające godnie żyć w swoim kraju, to ta krew nie będzie przelana na darmo – mówił Gwiazda.
W demonstracji pod rosyjską placówką dyplomatyczną w sobotę wieczorem, dzień przed pierwszą rocznicą katastrofy smoleńskiej, wzięło udział kilka tysięcy osób. Przyjechali z całej Polski. Byli ludzie starsi, młodzi, rodziny z małymi dziećmi, przedstawiciele brytyjskiej i francuskiej Polonii. W gmachu ambasady nie paliły się żadne światła, miało się wrażenie że budynek jest pusty. Mimo to otaczał go kordon uzbrojonych funkcjonariuszy policji.
– Widzi pani, boją się nawet stanąć w oknie, wyjść przed bramę, wstyd im? Ja przyszłam tutaj zaprotestować przeciw temu co się dzieje w naszej Polsce. Nasz kraj potrzebuje naszych starań by ten rząd odsunąć od władzy – mówiła pani Małgorzata Zwierzchowska z Warszawy.
Kilka miesięcy temu przychodziła modlić się pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu, przed Pałacem Prezydenckim. – Starają się nam wmówić że żałoba się skończyła. Dla nas się nie skończyła, modlimy się codziennie za Polskę i prosimy by Polacy do nas dołączali w tym miejscu wybranym przez wrażliwe polskie serca – dodała.
Organizatorem manifestacji była akcja alternatywna Naszość i Poznański Klub Gazety Polskiej. Oprócz oddania Polsce dowodów związanych ze śledztwem, czyli wraku samolotu i czarnych skrzynek, manifestanci żądali ujawnienia całej prawdy o katastrofie.
– Nie zgadzamy się na brak prawdy, na przemilczanie i na to co się stało rok temu w Smoleńsku, i na to co działo się przez cały rok, kiedy usiłowano zniszczyć w nas pamięć, i na to co stało się dzisiaj, kiedy pod osłoną nocy usunięto tablicę – mówił lider Naszości Piotr Lisiewicz.
My, solidarni
Autorka filmów ‘Solidarni 2010’ i ‘Krzyż’ Ewa Stankiewicz apelowała do zebranych przed gmachem rosyjskiej placówki by w dzień upamiętniający katastrofę smoleńską przyszli przed Pałac Prezydencki i tam pozostali.
– My, Solidarni 2010, nie odejdziemy stamtąd. Uważamy że rządzą nami zdrajcy stanu i my się na to nie godzimy – powiedziała.
– Nie odejdziemy z Krakowskiego Przedmieścia dopóki ten rząd nie poda się do dymisji. Rząd polski, premier Donald Tusk, dopuścił się zdrady stanu oddając śledztwo w sprawie śmierci naszego prezydenta w ręce Rosjan – mówiła Stankiewicz.
Do zgromadzonych przemawiał też poseł PiS Stanisław Pięta oraz były szef ABW Bogdan Święczkowski. – Liczymy na to, mamy taką nadzieję, że za kilka lat przyczyny katastrofy zostaną wyjaśnione – wołał do zebranych.
Pod koniec demonstracji pod ambasadą spalono kukłę Władimira Putina, skandując przy tym: ‘Morderca!’.
Manifestacja zakończyła się przemarszem pod Belweder i Pałac Prezydencki. Pod Belwederem demonstranci skandowali: ‘Oddajcie skrzynki, weźcie Bronka!’, ‘Komorowski, won do Moskwy!’ i ‘Zdrajca Polski Komorowski!’. Po drodze do Pałacu Prezydenckiego manifestanci zatrzymali się przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów ze słowami, krzycząc: ‘Rząd pod sąd!’, ‘Tu mieszka zdrajca!’, a także ‘Jutro płotki nie pomogą!’. Chodziło o to że kancelaria premiera jeszcze przed demonstracją została otoczona barierkami, których pilnowała policja.
– Barierkami nie zasłonią się przed prawdą, widać męczą ich sumienia – komentował pan Andrzej z Gdańska. – O ile je mają. Po co te barierki? Czyżby rząd bał się nas, Polaków? – pytała Aneta z Katowic.
Demonstranci zatrzymali się też przed ambasadą USA gdzie krzyczeli: ‘Pomóżcie nam!’ i ‘Żądamy międzynarodowej komisji!’. Następnie zatrzymali się na krótką modlitwę przy pomniku ks. kard. Stefana Wyszyńskiego na Krakowskim Przedmieściu. Przed Pałac Prezydencki manifestanci dotarli ok. godz. 21. Tam zapalili znicze, część z nich się modliła. Przenieśli też krzyż który stał na chodniku Krakowskiego Przedmieścia od strony ministerstwa kultury. W sobotę postawiono go na jezdni, tuż obok barierek odgradzających dostęp do Pałacu Prezydenckiego.
aa/nd /11.4.2011/
***
Chcemy prawdy! /2/
Przemarszem pod Belweder i Pałac Prezydencki zakończyła się manifestacja przed ambasadą rosyjską, gdzie kilka tysięcy demonstrantów domagało się oddania Polsce wszystkich istotnych dowodów w śledztwie smoleńskim. Pod ambasadą spalono kukłę rosyjskiego premiera Władimira Putina
Z wielu miast Polski, m.in. Trójmiasta, Gliwic, Poznania i Wrocławia, przyjechały do Warszawy tysiące ludzi, by wyrazić swój protest przeciw rosyjskim kłamstwom w sprawie Smoleńska. Ambasada została ogrodzona barierkami, a ze względu na manifestację w jej okolicach nie kursowała komunikacja miejska. Było bardzo dużo uzbrojonych po zęby policjantów. Wśród uczestników manifestacji byli też funkcjonariusze policji w cywilu (niektórych z nich zdradziły słuchawki z mikrofonem ukryte pod naciągniętymi na głowę kapturami).
Barierkami odgrodzony został także budynek Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, choć organizatorzy manifestacji wielokrotnie zapewniali że nikt nie ma zamiaru tam demonstrować.
Wielu manifestantów przyjechało z biało-czerwonymi flagami, wiele z nich przepasanych było kirem. Kilkanaście osób trzymało ogromną flagę biało-czerwoną.
Demonstranci mieli transparenty klubów Gazety Polskiej i Solidarności Walczącej, a także transparenty z hasłami: ‘Pamięci nie gaście, ‘Mord katyński 1940. Mord smoleński 2010’, ‘Putin morderca, Tusk zdrajca’, ‘Sopot przeprasza za Tuska’, ‘Mgła nie osłoni zdrajców Polski’, ‘Smoleńsk 2010. Milczenie jest kłamstwem’. Wiele osób miało biało-czerwone flagi, odpalono też kilkanaście rac. Tłum pod ambasadą skandował m.in.: ‘Chcemy prawdy!’, ‘Precz z komuną!’, ‘Precz z Platformą!’, ‘Tu jest Polska, a nie Moskwa!’, a także ‘Norymberga dla Putina!’, ‘Mordercy!’ i ‘Smoleńsk pamiętamy, Smoleńsk pomścimy!’.
Przygotowana została także kukła Władimira Putina, która zgodnie z zapowiedzią organizatorów manifestacji została.
Prawie wszyscy uczestnicy manifestacji mieli wpięte w klapy biało czerwone wstążki lub naklejki z biało-czerwoną szachownicą i napisem ‘Smoleńsk 2010’.
Mimo ogromnej liczby policjantów, obawiając się prowokacji, organizatorzy manifestacji postanowili zapewnić własne siły porządkowe i zadbać o bezpieczeństwo osób biorących udział w demonstracji.
Redaktor naczelny Gazety Polskiej Tomasz Sakiewicz podkreślał że demonstranci domagają się prawdy o katastrofie. ‘Chcemy się dowiedzieć dlaczego zginął nasz prezydent który nie pojechał tam na wojnę (…), pojechał tam by pomodlić się nad grobami naszych bohaterów. Dlaczego zginął nasz prezydent skoro nie chciał wam zrobić żadnej krzywdy, skoro przyjechał z misją pokoju. Jeżeli chcecie z nami prawdziwego pojednania, musicie kiedyś na te pytania odpowiedzieć’ – mówił Sakiewicz, zwracając się w kierunku ambasady.
‘Polacy, jeżeli nie powiecie prawdy, nigdy wam tego nie wybaczą’ – dodał. Sakiewicz podkreślał że demonstranci chcą oddania Polsce wszystkich dowodów ws. katastrofy smoleńskiej, w tym wraku tupolewa, czarnych skrzynek i dokumentów. ‘Przekażcie nam informacje o tych którzy zawinili, o tych którzy spowodowali tę katastrofę’ – mówił naczelny GP.
Pod koniec demonstracji pod ambasadą spalono kukłę przedstawiającą Putina, krzycząc przy tym ‘Morderca!’, zaś chwilę później tłum skandował: ‘Teraz Tusk!’.
Niedługo potem oficjalnie zakończono zgromadzenie. Jednak demonstranci się nie rozeszli i z okrzykiem ‘Na Belweder!’ ruszyli w kierunku pałacyku położonego kilkaset metrów od ambasady. Pod Belwederem krzyczeli m.in.: ‘Dajcie skrzynki, weźcie Bronka!’, ‘Komorowski won do Moskwy!’ i ‘Zdrajca Polski Komorowski!’.
Przed Pałac Prezydencki manifestanci dotarli ok. godz. 21. Tam zapalili znicze, część z nich się modliła. Przenieśli też krzyż który stał na chodniku Krakowskiego Przedmieścia od strony Ministerstwa Kultury, na jezdnię, tuż obok barierek odgradzających dostęp do Pałacu Prezydenckiego.
Organizatorzy sformułowali 10 pytań do władz Rosji:
1. Dlaczego już dzień po katastrofie Rosjanie niszczyli wrak samolotu?
2. Dlaczego Moskwa nie chce oddać czarnych skrzynek?
3. Dlaczego stenogramy zawierają nieprawdziwe informacje?
4. Dlaczego Rosjanie przekazali polskim pilotom błędne karty lotniska?
5. Dlaczego kontrolerzy lotu nie zamknęli lotniska choć powinni to zrobić?
6. Dlaczego rosyjscy eksperci kłamią że polscy piloci próbowali lądować?
7. Dlaczego kontrolerzy podawali pilotom złe informacje?
8. Dlaczego Kreml boi się ujawnić dokumentów lotniska w Smoleńsku?
9. Dlaczego pod naciskiem Moskwy zmieniono zeznania kontrolerów lotu?
10. Dlaczego wokół lotniska wycięto drzewa które były jednym z dowodów oficjalnej wersji katastrofy?
niez. /11.4.2011/
***
Znów policzek od Ruskich
Rozmowa z Andrzejem Melakiem, uczestnikiem manifestacji przed ambasadą rosyjską, bratem Stefana Melaka
Tysiące ludzi z transparentami stoją dziś pod rosyjską ambasadą. Chyba nie trzeba pytać dlaczego właśnie tutaj?
To wieloletnia tradycja Komitetu Katyńskiego by zbierać się właśnie w tym miejscu, przed ambasadą sowiecką, i demonstrować przeciw kłamstwu katyńskiemu. Dzisiaj po roku od tragedii smoleńskiej możemy śmiało powiedzieć że kłamstwo smoleńskie dołączyło do tego katyńskiego sprzed 71 lat. Obecność tutaj tych wszystkich ludzi pokazuje jasno że są oni świadomi łgarstw, krętactwa i matactwa Sowietów których w całości popiera tzw. polski rząd. Nie tylko popiera ale też potwierdza je i legitymizuje. Dlatego musimy tu być bo jedna zbrodnia nieosądzona sprzed 71 lat i nieukarana zrodziła prawdopodobnie drugą zbrodnię, zwaną już drugim Katyniem. Dzisiaj widzimy że historia lubi się powtarzać. Zobaczmy co ludzie Putina zrobili pod osłoną nocy z tablicą upamiętniającą ofiary tamtej tragedii! Tak jak 30 lat temu na warszawskich Powązkach nielegalnie stanął katyński pomnik z prawdziwą datą 1940 rok, pierwszy w Polsce postawiony przez Komitet Katyński, a który został w nocy na rozkaz ambasady sowieckiej zagrabiony, tak dziś usuwa się tablice.
To jeszcze jedna forma upokarzania Polaków – to komentarz Zuzanny Kurtyki, inicjatorki ufundowania tablicy.
Całkowicie zgadzam się z panią Kurtyką. Trzydzieści lat później w Smoleńsku tablica ufundowana przez Stowarzyszenie Rodzin Katyń 2010 przez osoby których bliscy polegli, tablica zrobiona, zawieziona i zamontowana na ich koszt – bo ani rząd ani prezydent nie raczyli tego miejsca uświęcić – została przez Rosjan w perfidny sposób skradziona. Dano inną mówiącą tylko że tu, w tym miejscu, zginął prezydent z polską delegacją. Bez wzmianki o tym co robili ani gdzie i w jakim celu ludzie ci się udawali. Co oczywiście było zaznaczone na tablicy pierwotnej. Odbieram to jako powtórny mord na polskim Narodzie, jako policzek wymierzony Polakom, jako naplucie im w twarz. Zażądaliśmy umieszczenia skradzionej tablicy z powrotem. A co do tłumaczenia Rosjan że nie było na niej rosyjskiej inskrypcji – Stowarzyszenie Rodzin Katyń 2010 jest gotowe zrobić taką tablicę i w języku rosyjskim.
rozm. aa/nd /11.4.2011/
***
IV RP musi wrócić!
Wierzę że będziemy wspominać ten straszny dzień, 10 kwietnia 2010 r., jako dzień tragicznego, straszliwie tragicznego wydarzenia, ale także jako dzień przebudzenia Polaków
Przemówienie prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego przed Pałacem Prezydenckim w pierwszą rocznicę katastrofy smoleńskiej, 10 kwietnia 2011 r.
Proszę was o chwilę ciszy i skupienia. Chciałbym powiedzieć kilka słów o dzisiejszym dniu. O tym co powinniśmy uczynić, do czego powinniśmy dążyć.
Otóż, Szanowni Państwo, kiedy na was patrzę, to jedno z całą pewnością wiem: ci, którzy chcieli zabić pamięć, przegrali. Przegrali, proszę Państwa. Nie udało się. Nie udało się, pamiętamy. My pamiętamy i będziemy pamiętać. A pamiętamy dlatego, że szanujemy tych, którzy zginęli, bo szanujemy Naród Polski, szanujemy sami siebie.
Pamiętamy, powtarzam, bo nie pamiętać mogą tylko ci, którzy ani Polski, ani poległych, ani nawet siebie samych nie szanują. A ci, którzy siebie nie szanują, nie są szanowani przez innych. I każdy dzień, także te ostatnie dni, przynoszą kolejne dowody, że to jest prawda, że kto nie szanuje siebie, nie jest szanowany przez innych.
Komu przeszkadza jedność Polaków
Sprawa tablicy którą w nocy potajemnie zmieniono to przecież wielki dowód braku szacunku. Ale powtarzam: jeżeli ktoś siebie nie szanuje, jeżeli ktoś nie potrafi wypełniać elementarnych obowiązków które ciążą na każdym kto sprawuje wysokie urzędy, tego nie szanują i inni. I mamy tego dowody.
Kiedyś tutaj /na Pałacu Prezydenckim – cd/ chyłkiem zawieszano tablicę. Teraz w nocy inni chyłkiem tablicę zdjęli i zmienili. Jest między tymi dwoma faktami, wydawałoby się odległymi w czasie, miejscu, wydawałoby się bez związku, jednak pewien wyraźny związek. Musimy o tym pamiętać. Musimy pamiętać o tym po to, by nigdy nie dać sobie wmówić że ci, którzy nie szanują Polski, którzy nie szanują nas, którzy nie szanują siebie, mają prawo mówić w naszym imieniu, mają prawo mówić w imieniu naszego kraju. Nie mają takiego prawa!
Polacy dobrze wiedzą co zdarzyło się 71 lat temu w Katyniu, w Charkowie, w Miednoje, w Twerze. Doskonale to wiemy. I doskonale wiedzą co zdarzyło się w Smoleńsku. Wiemy to i domyślamy się dlaczego tak się zdarzyło. Ale wiemy także i o tym co zdarzyło się tu, w tym miejscu, przed tym Pałacem. Co działo się w całej Polsce. Wiemy, pamiętamy, że Naród, że ta najlepsza część Narodu była wtedy zjednoczona. Pamiętamy jak bardzo tę jedność przeżywaliśmy, ile siły czerpaliśmy z tej jedności. Ona była dla nas wspomożeniem w ciężkiej chwili, była wsparciem, była nadzieją na przyszłość.
Ale są tacy których ta jedność przeraziła. Są tacy których przeraziła. Zostawmy ich z ich strachem, ich kordonami, które nie pozwalają tutaj dotrzeć przed Pałac. Zostawmy ich w z ich przeświadczeniu – które nie wiadomo skąd czerpią – że są lepsi. Zostawmy z ich niewiarą w Polskę.
Jaka Polska
Dziś, w rok po strasznej tragedii, pytamy o tych którzy zginęli. I pytamy o to czy zostawili testament. Tak, zostawili testament. I zostawił także taki testament prezydent Rzeczypospolitej Polskiej. I w centrum całej jego działalności była głęboka wiara w Polskę, w jej przyszłość, była duma z Polski. On mówił: warto być Polakiem, warto by Polska trwała, warto by w Polsce powstała wreszcie elita czysta, niepowiązana z tamtymi czasami. Elita patriotyczna, elita gotowa pracować dla Ojczyzny w każdym miejscu, w każdej sytuacji i na każdym forum gotowa jej bronić.
To była wiara głęboka i wiara skierowana w przyszłość. Pamiętajmy o tym i dziś. Pamiętajmy o tym że przychodzimy tutaj uczcić to co się stało w przeszłości, ale przychodzimy także dla przyszłości. Przeszłość, pamięć jest ważna, jest bardzo ważna. Nie można budować domu na piasku, a pamięć to skała. Dom trzeba budować na skale – tak uczy Ewangelia. Ale ten dom musi być solidny, musi być mocny i musi być nasz! Wolna Polska, ale jaka Polska? Jaka Polska będzie tym solidnym, silnym, naszym domem?
Po pierwsze, musi to być Polska sprawiedliwa. Polska życzliwa, życzliwa jako państwo dla swoich obywateli. Musi zwracać się ku najsłabszym, ku tym którym źle. Musi potrafić wyciągnąć do nich rękę. To musi być Polska praworządna, to musi być Polska której sądy będą decydować, wydawać wyroki zgodnie z prawem, bez względu na to kto przed sądem stoi – silny czy słaby, miliarder czy też człowiek skromny. Sądy które nie będą się ośmielać nazywać białego czarnym, kłamać w żywe oczy, gdzie prawda będzie rzeczą niepodważalną!
To musi być Polska w której wszyscy którzy pracują dla państwa, ci których wspólnie nazywamy aparatem państwowym, będą służyć obywatelowi, będą nam służyć! Niezależnie od tego czy są policjantami, urzędnikami, nauczycielami. Niezależnie od tego jaką konkretną pracę czy służbę wykonują, bo po to są! Po to są by służyć zwykłemu obywatelowi. By służyć Polakom! By służyć naszej teraźniejszości, naszej przyszłości.
Bo wreszcie, szanowni Państwo, to musi być Polska odważnej i zdecydowanej polityki zagranicznej. Polityki broniącej polskich interesów. Można to porównać do okrętu który ma napęd i ma ster, a w żadnym razie nie może być tak że jest to jakiś kawał drewna, bez napędu, bez steru, który płynie głównym nurtem, jak to się ostatnio mówi, tylko nie wiadomo dokąd ten nurt nas prowadzi!
I to wreszcie musi być Polska w której nasi rodacy, nasi obywatele, wszyscy, ale szczególnie ci młodzi, ci dzisiaj dotknięci masowym bezrobociem, będą mieć szansę. Trzeba te wszystkie bariery które tworzy złe prawo, które tworzą kliki, mafie, korupcja, zniszczyć. To dopiero będzie taka Polska!
Wielki kapitał który zgromadziliśmy – w naszych umysłach, naszych sercach, w ciągu ostatnich przeszło 20 lat, który zgromadziliśmy dzięki społeczeństwu, dzięki rodzinom, ten kapitał musi być wykorzystany. On może eksplodować, on może pchnąć Polskę do przodu, w wielkim tempie, ale nasz porządek publiczny, nasz porządek społeczny, nasz porządek ekonomiczny, musi być inny. Musi być zmieniony.
O takiej Polsce marzył Lech Kaczyński, mój świętej pamięci brat i prezydent Rzeczypospolitej. Marzył i pracował dla niej – jako działacz Solidarności, jako szef Najwyższej Izby Kontroli, jako minister sprawiedliwości, jako prezydent tego miasta i wreszcie jako prezydent Rzeczypospolitej. Walczył o nią i może dlatego nie ma go już wśród nas. Ale jego testament jest z całą pewnością aktualny, o taką Polskę musimy walczyć, każdego dnia – nie tylko takiego jak ten dziś – piękny, wspaniały i uroczysty.
Czas na zmiany
I musimy też pamiętać, pamiętać czynnie o tym że ci którzy zabiegali o dobry los Ojczyzny – powinni być uczczeni – bez małostkowych wykrętów, bez różnego rodzaju chwytów i chwycików, bez tej marności którą widzimy w tych którzy uczcić poległych, a w szczególności poległego prezydenta, nie chcą.
Dziękuję, dziękuję Państwu, ale pamiętajcie – jeżeli chcemy kiedyś zobaczyć pomniki wszystkich poległych, bo wszystkim się to należy, jeżeli chcemy zobaczyć pomniki Lecha Kaczyńskiego, ale przede wszystkim, jeżeli chcemy sprawiedliwej Polski, nie tej która nieustannie sięga do płytkich kieszeni, jeżeli tylko coś złego się w ekonomii dzieje, jeżeli chcemy Polski solidarnej, jeżeli chcemy Polski o którą walczyły miliony w latach osiemdziesiątych, to musimy przypomnieć sobie te dni sprzed sześciu lat, gdy bardzo wielu z nas marzyło o tym, co nie my, nie nasza formacja polityczna nazwała IV Rzeczpospolitą.
MUSIMY O TYM PAMIĘTAĆ, BO CHOCIAŻ WTEDY SIĘ NIE UDAŁO, TO MUSI SIĘ UDAĆ. MUSIMY ZMIENIĆ POLSKĘ! MUSIMY ZMIENIĆ POLSKĘ W IMIĘ NASZEGO INTERESU, W IMIĘ INTERESU NASZEGO NARODU, W IMIĘ INTERESU KAŻDEGO Z NAS, W IMIĘ INTERESU PRZYSZŁYCH POKOLEŃ! TAK DALEJ BYĆ NIE MOŻE!
TAK DALEJ BYĆ NIE MOŻE, ALE JA GŁĘBOKO WIERZĘ ŻE PRZYJDZIE TAKI CZAS GDY BĘDZIEMY SKŁADAĆ WIEŃCE, KWIATY, ZAPALAĆ ZNICZE POD POWSTAŁYMI JUŻ POMNIKAMI I BĘDZIEMY WSPOMINAĆ TEN STRASZNY DZIEŃ, 10 KWIETNIA 2010 R., JAKO DZIEŃ TRAGICZNEGO, STRASZLIWIE TRAGICZNEGO WYDARZENIA, ALE TAKŻE JAKO DZIEŃ PRZEBUDZENIA POLAKÓW. DZIŚ PROSZĘ PAŃSTWA W TO PRZEBUDZENIE WIERZĘ MOCNIEJ NIŻ WCZORAJ. JESTEM PRZEKONANY ŻE POLSKA SIĘ BUDZI, I ŻE BĘDZIEMY MIEĆ NOWĄ I LEPSZĄ POLSKĘ!
za pap /10.4.2011/ /tytuł i śródtytuły od red. nd/
***
Musimy zmienić Polskę!
Przemówienie prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego w Sali Kongresowej w Warszawie podczas spotkania inaugurującego działalność Ruchu Społecznego im. Lecha Kaczyńskiego, 10 kwietnia 2011 r.
Dziękuję za to powitanie, za ten entuzjazm, choć chwila tak smutna, choć obchodzimy pierwszą rocznicę wielkiej tragedii
Zebraliśmy się tutaj ku pamięci, ku pamięci prezydenta Rzeczypospolitej, jego małżonki, ale też ku pamięci wszystkich którzy przed rokiem odeszli od nas tak niespodziewanie, tak nagle, tak gwałtownie.
Można o nich powiedzieć tak jak powiedział o innych, o wielu innych, wielki poeta: zostali zdradzeni o świcie. Niezależnie od tego jaka była przyczyna tej katastrofy, co ostatecznie doprowadziło że samolot się rozbił, to z tego co dziś już wiemy możemy to powiedzieć: zostali zdradzeni. Zostali zdradzeni o świcie.
Wszyscy, wszyscy zostali zdradzeni, wszyscy ci którzy udawali się do Katynia by oddać hołd tam pomordowanym, wszyscy którzy w ten sposób wchodzili do wspólnoty pamiętających, tych którzy pamiętają, którzy chcą pamiętać, którzy wiedzą że ta pamięć jest ważna, którzy wiedzą, że z tej pamięci wyrasta zobowiązanie.
Zobowiązanie do załatwienia tych wszystkich spraw o których była mowa choćby w posłaniu świętej pamięci prezydenta Rzeczypospolitej, a które nie zostały załatwione. Porzucić te sprawy to zrzec się czegoś bardzo ważnego, to zrzec się szacunku do własnego Narodu, to zrzec się szacunku do pomordowanych, to zrzec się szacunku do samego siebie. To zgodzić się na zło które było, zło z przeszłości, ale to jednocześnie oznacza – może oznaczać – zgodzić się na zło przyszłe, to potencjalne którego jeszcze nie ma. Ale które może być.
Powiedzieć: nie rezygnujemy, to domagać się szacunku dla pomordowanych, dla innych, ale i dla siebie samych. To domagać się praw. Musimy powiedzieć sobie jeszcze raz: nie rezygnujemy.
Rok, rok i jeden dzień temu, to ‘nie rezygnujemy’ odnosiło się do ofiar Katynia, Miednoje i wielu innych miejsc. Ale dziś to ‘nie rezygnujemy’ odnosi się także do Smoleńska. Trzeba powtarzać: nie rezygnujemy. Jeżeli ktoś zapyta: Dlaczego?, trzeba powiedzieć: Dlatego, że szanujemy Polskę, szanujemy nasz Naród. Siebie samych szanujemy.
Jest w nas, jest, nie ukrywam, we mnie ten straszny ból. Ból który wynika z tęsknoty. Z tęsknoty która nigdy nie zostanie ukojona bo przecież ci którzy odeszli, ci których kochaliśmy – już nie wrócą.
Ale jest w nas także ból inny, społeczny, narodowy. Na szczycie naszego państwa zabrakło ludzi którzy swoje polityczne kredo przedstawiali krótko: warto być Polakiem. I to ‘warto być Polakiem’ zmieniali w czyn. Dlatego musimy pamiętać do końca naszych dni, musimy tę pamięć przekuwać w czyn, w dwojaki sposób. Musimy w uroczystościach, takich jak chociażby dziś, w piśmie, w kamieniu tę pamięć utrwalać. Ale musimy także wykonywać ich testament bo to ‘warto być Polakiem’ musi być podstawą naszego życia publicznego, tego wszystkiego co Polska robi na arenie międzynarodowej. To nasze zobowiązanie, to zobowiązanie by kontynuować to wszystko co w dziejach naszego Narodu było mocne, wielkie, piękne.
Przed chwilą usłyszeliśmy że Lech Kaczyński był kontynuatorem, czynnym kontynuatorem tradycji polskiej, przedwojennej inteligencji. To prawda, ale jego postawy, jego aktywności nie da się do końca w ten sposób ująć. Mój świętej pamięci brat był przede wszystkim kontynuatorem tego wszystkiego co w naszej historii składało się na nurt patriotyczny, niepodległościowy. A tego nie da się ująć w jednej grupie społecznej, bo w tym ruchu uczestniczyli ludzie wszelkich warstw i klas naszego Narodu. Uczestniczyli także ludzie innych narodów, zamieszkali na terenie Polski.
I był Lech Kaczyński do końca swych dni człowiekiem Solidarności, był człowiekiem tego ogromnego, największego w naszych dziejach i jednego z dwóch największych w dziejach ludzkości ruchu społecznego ku niepodległości, ku wolności. I pozostał tej drodze wierny. I my musimy iść dalej tą drogą. Pierwszy na niej krok to prawda o Smoleńsku. Musimy uczynić wszystko by ta prawda, niezależnie od tego jaka jest i kogo będzie bolała, wyszła na jaw.
CAŁA PRAWDA.
Tak, chcemy prawdy. Bez tej prawdy nie będziemy godnym Narodem. Chcemy prawdy. Musimy pamiętać i o tym że naszym obowiązkiem o którym wspomniałem, bo przecież to o pamięć chodzi, jest uczczenie tych którzy tu zginęli, wszystkich. Jest uczczenie prezydenta Rzeczypospolitej, godne uczczenie, jest uczczenie wielu, wielu innych, których tu widzieliśmy, którzy byli z tej samej tradycji, można powiedzieć z tej samej mąki i którzy mieli wielkie zasługi.
Pozwólcie że wspomnę tylko dwie wielkie kobiety: panią Annę Walentynowicz, legendę Solidarności, i wspomnę Grażynę Gęsicką, osobę o pięknym życiorysie która dużo zrobiła dla polskiego rozwoju, która dokonała w tej dziedzinie przełomu i którą tak ohydnie obrażano. Ale tych nazwisk można – trzeba – wymienić w istocie więcej, bo naprawdę zginęło wielu, bardzo wielu ludzi wybitnych, odważnych, tych z Solidarności, ale także i tych którzy szli inną drogą, ale już po 89 roku – jak choćby generał Buk – wykazali co to znaczy walczyć w polskim interesie, walczyć za Ojczyznę.
Nie możemy o nich zapominać. Ale nie możemy zapomnieć także w żadnym razie o innym sensie smoleńskiej lekcji. Ten sens, ta sytuacja, tak się składa, była nam, naszemu środowisku znana, od wielu lat. Ale dziś trzeba mimo wszystko o tym powiedzieć, powtórzyć te prawdy. Nasze państwo nie było w stanie ochronić nawet swojego prezydenta, nie było w stanie bo jest słabe. Bo zła i niesprawiedliwa, i nieefektywna jest konstrukcja społeczna na której się opiera.
Musimy to zmienić. Musimy to zmienić! Musimy to zmienić, dla nas, dla tych którzy przyjdą po nas, dla przyszłych pokoleń i by spłacić ten wielki dług który mamy. Dług wobec tych których zdradzono o świcie przed wiekami, przed dziesięcioleciami i przed rokiem. Musimy ten dług spłacić.
/za pap, tytuł od red./
***
Demontaż odpowiedzialności
Gorzkie słowa Krystyny Kwiatkowskiej, wdowy po gen. Bronisławie Kwiatkowskim, dowódcy operacyjnym Sił Zbrojnych, wypowiedziane w Smoleńsku: Wiem jaką odpowiedzialność poniósłby mój mąż gdyby zginęło mu dziewięciu generałów albo dziewięćdziesięciu sześciu żołnierzy
Prowokacja w rocznicę katastrofy smoleńskiej. W nocy z 8 na 9 kwietnia Rosjanie usunęli tablicę ufundowaną przez bliskich ofiar
Rodziny które wraz z prezydentową Anną Komorowską przyjechały w sobotę na Siewierny – znalazły się w arcykłopotliwej sytuacji. Sto trzy osoby, bliscy trzydziestu ofiar, miały wspominać zmarłych i kontynuować wymianę pojednawczych gestów z rosyjskimi władzami. I tu spotkała je przykra niespodzianka.
Rosjanie pod osłoną nocy usunęli pamiątkową tablicę z wyrytymi na niej słowami o ‘sowieckiej zbrodni ludobójstwa w Lesie Katyńskim dokonanej na jeńcach wojennych, oficerach wojska polskiego, w 1940 r.’.
– Tu jest Rosja – tak wytłumaczył dziennikarzom powody demontażu tablicy rzecznik prasowy gubernatora obwodu smoleńskiego.
Moskwa kolejny raz udowodniła że dla odsunięcia od siebie odpowiedzialności za Katyń i Smoleńsk nie cofnie się przed żadnymi metodami. Tym razem Rosjanie wybrali wariant kradzieży i upokorzenia.
Wyprawa prezydentowej do Smoleńska w przeddzień rocznicy katastrofy Tu-154M miała być wspólną pielgrzymką części rodzin jej ofiar zarówno na miejsce rozbicia samolotu jak i do Lasu Katyńskiego na mogiły polskich oficerów zamordowanych przez NKWD w 1940 r. Miała też swój kontekst polityczny i wpisywała się w ugodową i pojednawczą wobec Moskwy politykę obecnego prezydenta. Świadczyć o tym może choćby wystąpienie Macieja Komorowskiego, syna wiceministra obrony Stanisława Komorowskiego. Znalazło się w nim odniesienie do gestów solidarności i współczucia jakie przed rokiem Rosjanie okazywali Polakom. Dziś nie są one już tak spektakularne. Przedstawiciele władz zachowują się inaczej niż w pierwszych dniach po kwietniowej tragedii.
– Mgła tamtego poranka na długo spowiła nasze życie cierpieniem i smutkiem. Zdarzyło się wtedy coś o czym będziemy pamiętać. Tysiące i miliony Rosjan łączyły się z nami w bólu. Czynili to spontanicznie w serdecznym odruchu. Okazywali solidarność którą byliśmy głęboko poruszeni – mówił Komorowski, jedyny dopuszczony do głosu przedstawiciel tej części rodzin która przyjechała do Smoleńska w sobotę. Było ich przy tym znacznie mniej niż podczas analogicznej wyprawy w październiku, wówczas przyjechali bliscy prawie 60 ofiar. Teraz zaledwie 30.
Maciej Komorowski wspomniał że jakiś czas temu premier Donald Tusk powiedział o jego ojcu: ‘Dobry człowiek, wybitny dyplomata’. – Wiem że gdyby w tym miejscu stał mój tata, apelowałby byśmy postarali się o więcej dyplomacji w naszych wzajemnych relacjach – podkreślał.
W tym momencie jeszcze niewiele osób orientowało się że na głazie znajdującym się w miejscu gdzie miała się odbyć druga część uroczystości i pod którym prezydentowa z rodzinami mieli złożyć wieńce i kwiaty – Rosjanie potajemnie w nocy zabrali zainstalowaną przez Stowarzyszenie Katyń 2010 tablicę, która została umieszczona tu wraz z dużym, drewnianym krzyżem w listopadzie ubiegłego roku. Polskie MSZ dowiedziało się o wszystkim post factum w sobotę rano.
Tuż po wystąpieniu Komorowskiego pod brzozą w pień której wbił się fragment poszycia kadłuba polskiego samolotu odczytano nazwiska 96 ofiar katastrofy i przy akompaniamencie werbli zapalono znicze z których żołnierze ułożyli symboliczny krzyż. Uroczystości towarzyszył przenikliwy, zimny, porywisty wiatr i śnieg z deszczem. Powagę sytuacji zakłócił przykry incydent: w trakcie odczytywania nazwisk zamiast Władysława Stasiaka odczytano nazwisko jego żyjącej żony Barbary Stasiak.
Na rodzinach szczególnie przygnębiające wrażenie zrobił wrak samolotu. Do grupki polskich dziennikarzy w pewnym momencie nieoczekiwanie sam podszedł Paweł Deresz, mąż Jolanty Szymanek-Deresz.
– Wrak samolotu powinien już dawno być w Polsce. Robi na mnie przerażające wrażenie, jeszcze gorsze niż przed rokiem – mówił wyraźnie poruszony tym co zobaczył. Trudno mu się dziwić. Obłożony starymi oponami i podartym brezentem wrak nie wygląda jak dowód zabezpieczony w toku śledztwa.
Nocna zmiana
Po powrocie z miejsca w którym leży wrak tupolewa prezydentowa wraz z rodzinami przeszła tam gdzie jesienią ustawiono krzyż oraz umieszczono głaz na którym zainstalowano tablicę. Kamień był dyskretnie zasłonięty wieńcami. Dopiero po zakończeniu uroczystości i wspólnych modlitwach okazało się że tablica wprawdzie jest, ale zupełnie inna.
Dwujęzyczna płyta zawiera znacznie mniej informacji a przede wszystkim pomija passus o bolszewickim ludobójstwie dokonanym w Katyniu którego uczczenie było celem tragicznie zakończonej wizyty polskiej delegacji 10 kwietnia 2010 r.
Zamiany dokonano dyskretnie w nocy z piątku na sobotę. Andriej Jewsiejenkow, rzecznik prasowy Administracji Obwodu Smoleńskiego, na pytanie o powody demontażu tłumaczył że napis na tablicy powinien być dwujęzyczny: po rosyjsku i po polsku. Decyzję w tej sprawie podjęto ‘na wysokim szczeblu’.
– Nie mogę powiedzieć na jakim – odpowiadał. – Ta poprzednia została umieszczona bez naszej zgody, w tajemnicy. A tu jest ziemia smoleńska i rządzi tu Rosja. Nie potrzebujemy żadnej zgody na umieszczanie napisu – tłumaczył wyraźnie rozwścieczony gdy dziennikarze pytali go o powody nieuzgodnienia tego kroku ze stroną polską. Zachowywał się zupełnie inaczej niż jeszcze w czwartek gdy podchodził do przybywających na miejsce dziennikarzy i sam zagajał z nimi przyjazne rozmowy.
– Decyzja o zmianie tablicy została podjęta przez władze miejskie po licznych prośbach obywateli, mieszkańców miasta, którzy zwracali się do naszych organów z pytaniami dlaczego nie mogą przeczytać napisu, dlaczego nie ma go w języku rosyjskim. Wtedy mer postanowił zrobić tablicę w dwóch językach – mówił Siergiej Antufiew, gubernator obwodu smoleńskiego.
Na pytanie o zmianę treści odpowiedział że jego zdaniem treść napisu powinna być ‘minimalna’, a tragedii smoleńskiej nie należy łączyć z Katyniem. Odmówił również odpowiedzi na pytanie o wybór momentu instalacji nowej tablicy.
Co się stanie ze starą tablicą? Nie wiadomo. Polskie MSZ jak się okazuje wiedziało o tym że władze rosyjskie będą chciały jej zamiany na inną, polsko-rosyjską z ocenzurowaną treścią.
– Usunięcie jej tuż przed uroczystościami pierwszej rocznicy katastrofy smoleńskiej jest decyzją złą, niepotrzebną. Oczekujemy od strony rosyjskiej większej wrażliwości i lepszej współpracy – oświadczył Marcin Bosacki, rzecznik resortu.
Bardziej jednak zakłopotany był tym że bezceremonialne usunięcie dotychczasowego napisu na kilka godzin przed wizytą rodzin ofiar oraz na dwa dni przed wizytą polskiego prezydenta stawia tego ostatniego w niezwykle kłopotliwej sytuacji. Zburzyło to również oficjalny pojednawczy ton wizyty Anny Komorowskiej w Rosji.
Kreml nie ustępuje
Przypomina to trochę sytuację w jakiej w styczniu Rosjanie postawili tak bardzo uległego i spolegliwego w kwestii wyjaśniania przyczyn katastrofy premiera Donalda Tuska, gdy bez żadnej zapowiedzi zostały ogłoszone szokująco stronnicze wnioski MAK. Pojednawcze gesty i przemówienia przyćmiła więc brutalna rosyjska rzeczywistość. Obnażyła ona fakt że oficjalne deklaracje władz rosyjskich sprzed roku, w tym prezydenta Dmitrija Miedwiediewa – dotyczące prawdy o zbrodniach stalinizmu i kłamstw na ich temat utrwalanych przez dziesięciolecia – to często puste gesty na użytek mediów. Gdy dochodzi do konkretów, rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej.
Przykładem tego jest skandaliczne stanowisko władz Federacji Rosyjskiej w postępowaniu jakie z powództwa Rodzin Katyńskich toczy się przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu. Rosjanie napisali że nie mają obowiązku wyjaśniać losu zamordowanych przez NKWD polskich oficerów ‘zaginionych w wyniku wydarzeń katyńskich’. Trudno tę bezczelną i bezduszną odpowiedź zrównoważyć uchwałą Dumy Państwowej z listopada ub.r. w której deputowani oględnie przyznają że zbrodnia katyńska jest dziełem totalitarnego reżimu ZSRS. Jednak to na tę uchwałę, jako wyraz nadzwyczajnej dobrej woli, wciąż powołują się rosyjscy politycy i szereg prokremlowskich komentatorów.
Rozliczenia nad katyńskimi mogiłami
Polski rząd zażądał wydania starej tablicy. Jej zwrotu chcą przede wszystkim członkowie Stowarzyszenia Katyń 2010.
– Mamy taki zamysł by stara tablica trafiła do muzeum przy Memoriale Katyńskim – tłumaczył rzecznik gubernatora. W sobotę w Katyniu tablicy jeszcze nie było.
Andrzej Melak, brat tragicznie zmarłego Stefana Melaka i jednocześnie jeden z inicjatorów zainstalowania płyty, przypomina że tablica została wykonana w Polsce i specjalnie przewieziona do Smoleńska.
– Nasuwa się analogia historyczna, kiedy 31 lipca 1981 r. postawiliśmy pierwszy w Polsce nielegalny pomnik katyński na warszawskich Powązkach. Został on w nocy usunięty na polecenie ambasady sowieckiej przy pomocy usłużnych służb bezpieczeństwa. Teraz znów kłamstwo katyńskie o ludobójstwie obowiązuje. Nie tylko zresztą na terenie Rosji ale i na terenie Polski – mówił z oburzeniem.
Melak zastanawiał się jaki powód miały władze rosyjskie by tablica została podmieniona.
– Była zamocowana tam od 12 listopada ubiegłego roku. Ufundowaliśmy ją dlatego że w tym czasie rząd nie poczuwał się do tego by ofiary katastrofy zostały tutaj upamiętnione – powiedział Melak.
Tymczasem te rodziny ofiar katastrofy które w sobotę przyjechały do Smoleńska – o fakcie zamiany tablicy dowiedziały się po uroczystości. Najostrzej sprawę komentował Paweł Deresz.
– Uważam że to skandal. Nie wiem czyja to inicjatywa. Mówi się że to inicjatywa władz lokalnych. Jeżeli tak to powinny te władze dostać porządnie po łapach. Jest to niedopuszczalne. Przede wszystkim to że zmieniono tekst – mówił dziennikarzom. Oburzony był również faktem że trzeba negocjować tekst tak oczywistej prawdy iż zbrodnia katyńska była ludobójstwem.
– Co to znaczy ‘zgoda’? Przecież od dawna wiadomo że to było ludobójstwo, zbrodnia. I Rosjanie muszą się w końcu do tego przyznać. Do tego, że popełnili na swoim terenie olbrzymią zbrodnię na skalę światową – mówił.
W podobnym tonie wypowiadała się także wdowa po Jerzym Szmajdzińskim – Małgorzata Szmajdzińska.
Krystyna Kwiatkowska, wdowa po gen. Bronisławie Kwiatkowskim, dowódcy operacyjnym Sił Zbrojnych, powiedziała jedynie że takie zachowanie ‘nie jest ładne’.
– Nie chcę się włączać w rozgrywki polityczne. Czy była to polityczna rozgrywka, czas pokaże – mówiła.
Podkreślała że do dziś nie może się pogodzić ze śmiercią męża który 5 maja ub.r. miał przejść na emeryturę
– Był dwa lata w Iraku, na wojnie, potrafił właśnie tam zorganizować wszystko, tyle tysięcy żołnierzy miał pod sobą z 25 krajów. Ja wiem na przykład jaką odpowiedzialność by poniósł, jakby mu zginęło 9 generałów albo 96 żołnierzy. Czekam na rezultat co w tej sprawie będzie – mówiła wyraźnie rozgoryczona generałowa Kwiatkowska.
mw/pk/nd /11.4.2011/
***
Problem to przesłuchanie Klicha
Wypowiedź prof. Włodzimierza Marciniaka, członka Polsko-Rosyjskiej Grupy do Spraw Trudnych, pracownika Instytutu Studiów Politycznych PAN:
Podmiana tablicy w Smoleńsku jest profesjonalnie przeprowadzoną prowokacją, której celem jest sprawdzenie skuteczności zmiękczania polskich polityków i polskiego rządu. W minionym roku właściwie cały czas obserwowaliśmy właśnie taki sposób postępowania strony rosyjskiej: przemiennie mieliśmy do czynienia z podobnymi prowokacjami. Ta nie pierwsza i z pewnością nie ostatnia.
Wydaje mi się że o wiele poważniejszym problemem, stawiającym nasz rząd w znacznie trudniejszej sytuacji, jest sprawa o której pisał Nasz Dziennik, a mianowicie wniosek Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej o pomoc prawną w zakresie przesłuchania ministrów polskiego rządu. Byłoby to wydarzenie bez precedensu. Przypomina to dosyć klasyczny schemat gry złego i dobrego policjanta – dobry zmiękcza a twardy sprawdza skuteczność polityki pierwszego.
Podmiana tablicy w Smoleńsku powszechnie traktowana jest jako policzek dla Polski ale ja bym tego tak nie odbierał. Jeżeli nasze wzajemne stosunki z Rosją wyglądają tak że jesteśmy przesłuchiwani przez wspomnianego dobrego i złego policjanta – to nie można tu mówić o policzkach. To jest pewna gra do której trzeba podchodzić w sposób pragmatyczny i trochę na zimno. Oczywiście treść podmienionej tablicy ma pewne znaczenie bo gdyby w poniedziałek pojawił się przy tym kamieniu prezydent Miedwiediew – to by to oznaczało że akceptuje tę treść, a to jest niezgodne z oficjalną polityką państwa rosyjskiego które nie uznaje zbrodni katyńskiej. Mam tutaj na myśli stanowisko przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Ta tablica doskonale nadawała się do takiej prowokacji, precyzyjnie wybrano moment.
Formalnie rzecz biorąc strona rosyjska może powoływać się na to że tablica była zamontowana bez uzgodnienia z władzami rosyjskimi. Powtórzono tu dokładnie schemat z usuwaniem krzyża z Krakowskiego Przedmieścia który też był wtedy nazywany samowolą budowlaną.
Różnica polega na tym że obiektem tej prowokacji padli ci którzy wtedy organizowali prowokację związaną z usunięciem krzyża. Sami doświadczają tego typu działania na własnej skórze. Moja pierwsza natura to natura obserwatora i będę z zainteresowaniem obserwować, co zrobi prezydent Komorowski, jak polskie władze będą rozwiązywać ten problem do którego w jakimś sensie same doprowadziły. To w jakimś sensie podsumowanie dotychczasowej polityki polskiego rządu.
Wydaje mi się że jeżeli już te wspólne polsko-rosyjskie uroczystości zostały w Rosji uzgodnione – to chyba prezydent Komorowski powinien na nie pojechać i w sposób wyraźny i jasny dać stronie rosyjskiej do zrozumienia że takich działań nie akceptuje, np. ignorując tę nową tablicę.
not. pcz/nd /11.4.2011/
***
To uderzenie w twarz
Uderzeniem w twarz naszej ojczyzny nazwał ks. biskup kielecki Kazimierz Ryczan rosyjską wymianę polskiej tablicy, która upamiętniała w Smoleńsku ofiary katastrofy sprzed roku. ‘Powiedzieli przez to: prawda jest tylko nasza, wasza się nie liczy’ – mówił biskup w niedzielnej homilii
Ordynariusz kielecki przewodniczył w niedzielę w bazylice katedralnej Mszy Św. w intencji zmarłego tragicznie 10 kwietnia zeszłego roku posła Ziemi Świętokrzyskiej Przemysława Gosiewskiego oraz innych osób, które wówczas zginęły.
‘Dawny zaborca, okupant z czasów komunizmu, nie wybacza Polsce Solidarności, niezależności i suwerenności’ – ocenił biskup kielecki. ‘Czy obecny rząd, obecny parlament, jest zdolny te sprawy rozwiązać?’ – pytał. ‘Prezydenci jutro podadzą sobie dłonie, winni będą Polacy’ – dodał.
Ks. bp Ryczan mówił, że ‘do ojczyzny naszej’ należą m.in. ofiary Katynia i łzy katyńskich rodzin, a także ci, których życie zakończyło się rok temu pod Smoleńskiem oraz łzy i ból ich dzieci, ojców, matek, mężów i żon. ‘Niestety, do ojczyzny naszej należy też współczesne kłamstwo w dochodzeniu do prawdy o tym tragicznym wydarzeniu. Do ojczyzny naszej należy upokorzenie 38-milionowego narodu przez komunikat MAK wymyślony na kolanie. Uderzeniem w twarz ojczyzny była wymiana tablicy upamiętniającej ofiary w Smoleńsku – powiedział.
Biskup kielecki wyraził opinię że zmarły w katastrofie Przemysław Gosiewski zasłużył na miano ‘wiernego syna naszej ojczyzny’. ‘Uczyniłeś ziemię świętokrzyską swą małą ojczyzną, stałeś się nasz, za naszego uznają cię mieszkańcy tej ziemi’ – wspominał hierarcha byłego parlamentarzystę, ministra i wicepremiera.
Jak podkreślił, tylko człowiek odpowiedzialny i zatroskany o powodzenie tej ziemi mógł wywalczyć dla niej tak wielkie dotacje. ‘Dlatego wspomina cię uniwersytet, politechnika, rolnicy i robotnicy. Włoszczowa, wyśmiana przez zazdrosną opozycję, ma dług wdzięczności wobec ciebie’ – mówił biskup.
Kazanie ordynariusza kieleckiego przyjęte zostało brawami.
Po Mszy Świętej kielczanie udali się pod wmurowaną w ścianę katedry tablicę upamiętniającą Przemysława Gosiewskiego i złożyli tam kwiaty oraz zapalili znicze.
wg/pap/niezal. /10.4.2011/
***
Spałowane posłanki
Kilkanaście tysięcy ludzi trzymających w rękach powiewające na wietrze biało-czerwone flagi odgrodzonych od dziedzińca Pałacu Prezydenckiego w Warszawie żelaznymi barierkami i kordonem straży miejskiej
Niedzielne przedpołudnie: służby miejskie próbują nie dopuścić za barierki Pałacu Prezydenckiego grupy parlamentarzystów Prawa i Sprawiedliwości na czele z prezesem Jarosławem Kaczyńskim którzy jak co miesiąc pragną uczcić pamięć ofiar katastrofy smoleńskiej
W końcu strażnicy wpuszczają tylko dziesięciu z nich, posłowie ścigając się z czasem i wzrokiem strażników, odbierają w pośpiechu od zebranych na Krakowskim Przedmieściu ludzi zapalone znicze i kwiaty – materialne znaki pamięci o wszystkich 96 ofiarach tragedii narodowej pod Smoleńskiem. Dwie posłanki: Marzena Machałek oraz Daniela Chrapkiewicz, zostały poturbowane.
Wbrew próbom siania paniki przez Kancelarię Prezydenta na Krakowskie Przedmieście nie przybyła ‘jakaś grupa zadymiarzy’. Przyjechali Polacy z całego kraju i zagranicy by w pierwszą rocznicę katastrofy pod Smoleńskiem oddać hołd ofiarom tej tragedii, największej w powojennej Polsce.
Godzina 7.40, 10 kwietnia
Na Krakowskim Przedmieściu jest już kilka tysięcy ludzi. Większość trzyma w ręku biało-czerwone flagi, a na ramieniu ma naklejkę z napisem ‘Smoleńsk 10.04.2010. Pamiętamy’. Są całe rodziny, młodzież, ludzie starsi, osoby samotne. Pewnym krokiem zdążają do kościoła seminaryjnego gdzie o godz. 8 zostanie odprawiona Msza Święta w intencji wszystkich ofiar katastrofy smoleńskiej oraz w intencji Ojczyzny. Pod kościołem już dwadzieścia minut przed Eucharystią stoi rzesza ludzi. Wyczuwa się podniosły nastrój i skupienie.
Po Mszy Świętej i odśpiewanej głośno pieśni ‘Boże, coś Polskę’ zgromadzeni kierują się w stronę Pałacu Prezydenckiego. Flagi trzymane mocno w ręku zaczynają powiewać. Są ich setki a może i tysiące. Niektórzy trzymają również drewniane krzyże. ‘Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie’ – śpiewają idący Traktem Królewskim Polacy. Niestety w wyniku prewencji zarządzonej przez administrację dziedziniec przed Pałacem Prezydenckim, miejsce na które rok temu tysiące ludzi przychodziły oraz składały kwiaty i znicze oddając hołd ofiarom, miejsce ważne i symboliczne, zostało odgrodzone barierkami. Wychodzący z kościoła posłowie Prawa i Sprawiedliwości pragną przejść na dziedziniec by złożyć wieniec i zapalić lampkę, jednak nie pozwala się im na to.
Wpuśćcie posła
Tłum krzyczy: ‘Jarosław!’ i ‘Wpuście posła!’. Wśród obecnych parlamentarzystów są oprócz prezesa PiS Antoni Macierewicz, Jarosław Zieliński, Jolanta Szczypińska, Zbigniew Girzyński, Anna Fotyga. W wystosowanym po wydarzeniach na Krakowskim Przedmieściu oświadczeniu rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Adam Hofman stwierdził że ‘z niewyjaśnionych przyczyn za barierki wpuszczono tylko 10 parlamentarzystów’ oraz ‘w wyniku tych działań dwie posłanki: Marzena Machałek oraz Daniela Chrapkiewicz zostały poturbowane’.
‘Stanowczo sprzeciwiamy się takim działaniom, mogło to bowiem nosić znamiona prowokacji’ – napisano w oświadczeniu. – Znów widzimy że władza boi się Polaków i boi się pamięci o katastrofie. Zupełnie niepotrzebnie. Ja przeszedłem przez cały kilkunastotysięczny tłum powoli. Atmosfera jest spokojna i godna – powiedział w rozmowie z Naszym Dziennikiem obecny również na Krakowskim Przedmieściu rzecznik PiS Adam Hofman. Jak dodał, Polacy przybyli tłumnie oddać hołd parze prezydenckiej i pozostałym ofiarom katastrofy smoleńskiej, a nie po to by robić ‘zadymę’.
– W ważnych momentach historycznych Polacy potrafią zachować się godnie i wiedzą co należy czynić. Te barierki są tu zupełnie niepotrzebne – ocenił Hofman.
Gdy udało się już wejść na dziedziniec grupie posłów, przed przyniesionym przez nich zdjęciem pary prezydenckiej zaczęto układać, dokładnie jak rok temu, zapalone znicze i kwiaty. Rozpoczęło się ich przekazywanie – ludzie dosłownie nad głowami podawali je do przodu.
Wyraźnie wzruszona, z uśmiechem na twarzy, Jolanta Szczypińska chwytała kwiaty i wraz z pozostałymi posłami kładła je na dziedziniec. W pewnym momencie wbiegł na plac ogrodzony barierkami bardzo młody harcerz – chłopiec też chciał złożyć kwiaty w tym symbolicznym miejscu.
Jarosław Kaczyński, przechodząc obok barierek, podawał rękę skandującym jego imię. Ewidentnie czuł jedność i solidarność ze wszystkimi którzy przyszli uczcić pamięć jego brata. Wśród napisów na transparentach przeważały hasła krytyczne wobec Donalda Tuska i Bronisława Komorowskiego. W pewnym momencie słychać było okrzyki: ‘Weźcie Bronka, oddajcie skrzynki!’. Po chwili został zaintonowany hymn narodowy. Po nim słychać było w tłumie głosy że ‘taką atmosferę czuło się w stanie wojennym’. Jarosław Kaczyński po modlitwie i złożeniu wieńców poszedł do Pałacu Prezydenckiego by jeszcze uczcić upamiętnione tam wszystkie ofiary związane z Kancelarią Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Tu jest Polska
– Przyjechałam tu specjalnie ze Szwajcarii gdzie mieszkam od 30 lat. Już w grudniu zarezerwowałam bilet, tak bym mogła tu przyjechać. Jestem Polką, czuję się związana duchowo z polską prawicą. To było oczywiste że tego dnia będę w tym symbolicznym miejscu – deklarowała pani Teresa Kowalczyk (62 lata).
Na Krakowskim Przedmieściu zebrało się również wiele młodych osób. Dla nich patriotyzm jest czymś naturalnym, a wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej i oddanie hołdu ofiarom tej strasznej tragedii ściśle wiąże się z interesem narodowym.
– Nie rozpatruję patriotyzmu w kategoriach ‘obciachu’. Dla mnie jest on czymś zupełnie naturalnym. Moje przybycie tu w taki dzień jest manifestacją i próbą wywarcia presji na tych którzy zaniedbują śledztwo i gaszą pamięć o ofiarach – powiedziała Irena Kowalczyk (25 lat), studentka architektury krajobrazu z Warszawy. Jak dodała, jeszcze w nocy wywiesiła na swoim domu biało-czerwoną flagę.
– Liczę że nasz głos – głos przecież wielu młodych ludzi – zostanie wzięty pod uwagę – dodała.
Jej zdaniem to nie jest żadna manifestacja na siłę. Na Krakowskim Przedmieściu jeszcze długo zbierali się ludzie – o godz. 12 został odprawiony ‘Anioł Pański’, na telebimie wyświetlano filmy o tematyce smoleńskiej, cały czas rozlegał się śpiew pieśni patriotycznych. Polacy znów pragnęli przeżyć rekolekcje narodowe i dać wyraz swojej niegasnącej pamięci, jak również zamanifestować sprzeciw wobec stanu śledztwa i tego wszystkiego co się dzieje wokół sprawy wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej.
– Atmosfera na Krakowskim Przedmieściu jest według mnie spokojna i godna, taka jaka powinna być w rocznicę. Oczywiście mogło przyjść jeszcze więcej ludzi ale i tak trzeba przyznać że jest ich kilkanaście tysięcy. Skandowano ‘Tu jest Polska!’ i faktycznie tak jest. Ta władza sprawia że nie czujemy się suwerennym narodem, że nie jesteśmy podmiotem jako społeczeństwo. Dlatego właśnie w takich chwilach, zjednoczeni, możemy naprawdę poczuć się Polakami. Barierki i straż miejska świadczą że ta władza naprawdę boi się własnego Narodu – powiedział pan Andrzej Sobolewski (63 lata).
Nie on jeden jest zaniepokojony sytuacją w Polsce. Wśród zgromadzonych cały czas nie milkły rozmowy o kraju, o jego przyszłości, o Smoleńsku.
– Nie wierzyłem że minie rok a my będziemy faszerowani informacjami że przyczyną katastrofy był błąd pilotów i że mgła informacyjna się nie rozwieje a wręcz będzie się zagęszczać. Są ludzie którym zależy by ta mgła była podtrzymywana. Nie ma innego wyjścia jak zmiana władzy w Polsce – mówił Adam Hofman.
pj/nd /11.4.2011/
***
Musimy dokończyć ich zadania
Kraków
Nie byłoby Smoleńska bez Katynia
Krypta wawelska, grób pary prezydenckiej. Długie kolejki oczekujących by oddać hołd poległym na Siewiernym
– Wobec głębi takiego wydarzenia wszystkie inne racje, uprzedzenia i niechęci powinny zamilknąć – powiedział ks. kard. Stanisław Dziwisz w rocznicę katastrofy Tu-154M.
Metropolita krakowski wezwał Polaków do podjęcia prac i zadań których członkowie delegacji katyńskiej sami nie dokończyli. Prezydent Bronisław Komorowski ze względu na złą pogodę na Wawel nie dotarł
Mszą Św. na Wawelu m.in. z udziałem Marty Kaczyńskiej, córki tragicznie zmarłej pary prezydenckiej, Sandry Saakaszwili, żony prezydenta Gruzji, oraz rodzin ofiar katastrofy których bliscy zostali pochowani w Krakowie, uczczono pierwszą rocznicę katastrofy smoleńskiej.
Początek uroczystości obwieścił dzwon Zygmunta którego głos przez kilka minut słychać było nad królewskim miastem i który – jak zauważył ks. kard. Stanisław Dziwisz – ‘w ważnych chwilach Narodu wyraża to co do końca niewyrażalne’.
Metropolita zachęcał do wspólnej modlitwy o to, by śmierć ’96 braci i sióstr, wbrew wszystkim trudnym i zniechęcającym doświadczeniom mijającego roku, przyniosła owoce pojednania, jedności i pokoju’.
Hierarcha przypomniał że najlepszą formą uczczenia pamięci tragicznie zmarłych jest podjęcie ich niedokończonych dzieł.
– Nasza Ojczyzna potrzebuje ludzi o światłych umysłach i gorących sercach, gotowych troszczyć się ofiarnie o dobro wspólne i podjąć służbę dla społeczności. Wielu z tych którzy zginęli pod Smoleńskiem wybrało taką drogę. Najlepszą formą uczczenia ich pamięci jest podjęcie prac i zadań których oni sami nie dokończyli – powiedział ks. kard. Dziwisz.
Nawiązując do inicjowanych do tej pory sporów o miejsce pochówku pary prezydenckiej (podżeganych niechlubnym apelem Andrzeja Wajdy), ks. kard. Dziwisz zaznaczył że symbolem głębokiej pamięci o tych którzy podjęli podróż ‘by uczcić pamięć o pomordowanych w Katyniu i sami zginęli podczas pełnienia misji’ jest krypta na Wawelu która stanowi równocześnie miejsce pamięci o wszystkich ofiarach katastrofy lotniczej z 10 kwietnia 2010 r.
– Uczyniliśmy to z potrzeby serca i z obowiązku zachowania szczególnej pamięci o tych tragicznie zmarłych, nie kierując się żadną inną racją, tym bardziej racją polityczną. Wobec głębi takiego wydarzenia wszystkie inne racje, uprzedzenia i niechęci powinny zamilknąć – zaapelował metropolita krakowski.
Jeszcze przed Mszą Św. w katedrze wawelskiej Marta Kaczyńska w towarzystwie płk. Konrada Mackiewicza, brata prezydentowej Marii Kaczyńskiej, oraz Jana Tomaszewskiego, kuzyna Lecha Kaczyńskiego, odwiedziła grób zmarłych rodziców. Kryptę nawiedzili także przedstawiciele rodzin ofiar katastrofy obecni na uroczystościach na Wawelu oraz przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości, m.in. Beata Szydło, Zbigniew Ziobro, Andrzej Duda. Po zakończeniu Mszy Św. do krypty zeszli również przedstawiciele oficjalnych delegacji z pierwszą damą Gruzji na czele. Po krótkiej modlitwie i odczytaniu nazwisk zmarłych zakończono oficjalną część uroczystości a krypty zostały udostępnione pozostałym uczestnikom.
Z podniesioną głową
Uroczystości na Wawelu poprzedził Biało-Czerwony Marsz Pamięci. Około tysiąca uczestników tej manifestacji z pieśniami konfederatów barskich na ustach przeszło z Rynku Głównego pod Krzyż Katyński, gdzie o godz. 8.41 minutą ciszy uczczono ofiary katastrofy samolotu Tu-154M.
Uczestnicy marszu – obok biało-czerwonych flag oraz zdjęć pary prezydenckiej – nieśli także transparenty z napisem w kilku językach: ‘Rosjanie, oddajcie Polsce prezydencki samolot’. Słychać było także okrzyki: ‘Podnieś głowę i chodź z nami, Rosja gardzi lizusami’. Pod krzyżem zapalano znicze i składano kwiaty. W czasie krótkiej uroczystości pod Krzyżem Katyńskim nazwiska zmarłych odczytał Paweł Kurtyka, syn zmarłego Janusza Kurtyki. Uczestnicy manifestacji modlili się za ofiary tragicznego lotu które zginęły na służbie Rzeczypospolitej oraz za ofiary ludobójstwa dokonanego przez Rosjan przeszło 70 lat temu m.in. w Katyniu, Miednoje i Charkowie.
Patronat honorowy nad zorganizowanym z inicjatywy społecznej marszem objęła Zuzanna Kurtyka, wdowa po prezesie Instytutu Pamięci Narodowej.
– Dopóki o prawdę o Katyniu będziemy musieli walczyć, dopóki o prawdę o Smoleńsku będziemy musieli walczyć, nie łudźmy się że zrealizujemy tak popularne dzisiaj w mediach polsko-rosyjskie pojednanie. Jak Rosjanie to pojednanie widzą, dali nam przykład w dniu wczorajszym, zabierając naszą tablicę – mówiła Zuzanna Kurtyka.
Jak zauważyła, to wstyd że obok Krzyża Katyńskiego w Krakowie po dziś dzień nie ma tablicy poświęconej pamięci osób które zginęły 10 kwietnia 2010 r.
– Musimy godnie upamiętnić tych ludzi właśnie tutaj. Tragedia smoleńska wpisuje się w mord katyński, czy ktoś tego chce czy nie – dodała.
Kurtyka powiedziała że dbanie o tę pamięć jest naszym obowiązkiem i zwróciła się do zebranych o pomoc w zrealizowaniu tej inicjatywy.
– Jest nas dużo, prawdopodobnie jest nas o wiele więcej niż tutaj zebranych, którzy myślą tak samo. Mamy ogromną siłę, choćby z tego powodu że walczymy o prawdę i mamy czyste ręce – mówiła.
Po rozwiązaniu manifestacji jej uczestnicy przeszli na Wawel gdzie wzięli udział we Mszy Św. odprawionej w intencji tragicznie zmarłych 10 kwietnia 2010 r.
aa/nd /11.4.2011/
***
Marta Kaczyńska na grobie rodziców
Córka tragicznie zmarłej pary prezydenckiej Lecha i Marii Kaczyńskich – Marta – odwiedziła w niedzielę rano – w pierwszą rocznicę ich śmierci w katastrofie pod Smoleńskiem – grób swoich rodziców w krypcie Katedry na Wawelu
Marta Kaczyńska weszła do krypty w towarzystwie brata prezydentowej Marii Kaczyńskiej, płk. Konrada Mackiewicza oraz Jana Tomaszewskiego – kuzyna prezydenta Lecha Kaczyńskiego
Najbliżsi pary prezydenckiej zeszli do krypty ok. godz. 8. Przez chwilę modlili się przy sarkofagu pary prezydenckiej.
Następnie dołączyli do nich przedstawiciele PiS, m.in. wiceprezesi partii Beata Szydło i Zbigniew Ziobro oraz Andrzej Duda, b. minister w kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego. W krypcie była też delegacja stoczniowców gdańskich którzy chcieli oddać hołd zmarłej tragicznie parze prezydenckiej.
Marta Kaczyńska po opuszczeniu krypty nie chciała rozmawiać z mediami. Następnie do krypty weszli przedstawiciele innych rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej.
O godz. 10 w Katedrze na Wawelu rozpoczęła się Msza św. w intencji wszystkich ofiar katastrofy, celebrowana przez metropolitę krakowskiego ks. kard. Stanisława Dziwisza. W uroczystości uczestniczyły rodziny ofiar katastrofy oraz żona prezydenta Gruzji Sandra Saakaszwili.
pap /10.4.2011/
Kategoria Polska















































































































































































