Ciężko pracowałem i jestem zaskoczony
Rozmowa z obrońcą reprezentacji Grzegorzem Bronowickim
Jak pan przyjął decyzję Leo Beenhakkera, który nie zakwalifikował pana do wyjazdu na mistrzostwa Europy?
Muszę ją uszanować. Wiedziałem o niej wcześniej. Trener powiedział mi, zanim to ogłosił publicznie, jest profesjonalistą. Oczywiście, byłem jednak zaskoczony, bo nie odczuwałem już bólu i ciężko pracowałem, żeby
zdążyć. I spodziewałem się, że się wyrobię.
Co dalej?
Nie wiem jeszcze, czy pojadę na mistrzostwa jako kibic. Poza tym, muszę dbać o moją formę na kolejny sezon.
Sporo zawdzięcza pan chyba Legii, z której przeprowadził się pan do Belgradu?
Tak. Z Legią zdobyłem mistrzostwo Polski, w Warszawie rozwinąłem się piłkarsko, zadebiutowałem w reprezentacji. Legia to poukładany, wielki klub.
Przed wyjazdem na zgrupowanie do Niemiec przebywał pan w Warszawie, odbywał tu rehabilitację po kontuzji, trenował przy Łazienkowskiej. Na Legii odwiedził pana trener Beenhakker. Było to dla pana miłe wydarzenie?
Bardzo miłe. W mojej sytuacji, walczącego z czasem o zdrowie, to było bardzo motywujące i budujące wydarzenie. Trener mnie odwiedził, porozmawiał i udzielił wskazówek, co mam robić dalej.
Jak doszło do kontuzji, która, jak się ostatecznie okazało, wyeliminowała pana z udziału w mistrzostwach?
Podczas meczu Zvezdy uciekła mi trochę noga, nieco też oberwałem od rywala. Nie wiem, co bardziej zaszkodziło.
Gdzieś czytałem, że modlił się pan w intencji swego zdrowia. Tak więc, jak ważny dla pana jest Bóg, wiara?
To bardzo ważne. Chodzę na msze święte, modlę się. Przypomina mi się, jak za czasów trenera Bogusława Kaczmarka w Łęcznej przed każdym meczem chodziliśmy do kościoła.
Można jakoś porównać obecne drużyny Legii i Zvezdy?
Trudna sprawa. Jedyny odnośnik, to mecze Zvezdy z Groclinem, które oba Crvena wygrała po 1:0. W Belgradzie było możliwe zagrać w pucharach europejskich. Na pewno jest to inna piłka. Legia jest wielkim klubem, ale popularność Zvezdy w Serbii, i nie tylko, jest naprawdę dużo, dużo większa. W Polsce, na przykład, każdy ma jakiś swój klub, a w Serbii praktycznie wszyscy kibicują naszej drużynie.
Co słychać u pańskiego młodszego brata, zawodnika Legii?
Walczy o to, by być podstawowym graczem Legii. Ostatnio dostał szansę, z czego jestem dumny. On zawsze sobie w życiu daje radę i oby tak dalej.
Czym jest dla pana strój z białym orłem na piersiach, koszulka reprezentacji?
Mecze w reprezentacji, to dla mnie wielkie chwile. Marzyłem o tym jako dzieciak. Trudno to wyrazić słowami. Jestem dumny zakładając koszulkę z orzełkiem.
Kto jest najbardziej dumny z tego, co pan do tej pory osiągnął jako piłkarz? Może ktoś w Jaszczewie, gdzie się pan urodził, albo w Łęcznej, gdzie został piłkarzem?
Zaskoczył mnie pan tym pytaniem. Trudno odpowiedzieć. Nie wiem. Na pewno cała moja rodzina jest dumna z tego, co osiągnąłem. Kto jeszcze? Myślę, że w Łęcznej też doceniają moje wyniki.
W 1991 r. Crvena zdobyła Puchar Europy. Powtórzyć taki wyczyn będzie pana obecnej drużynie bardzo trudno?
Obecnie to w ogóle nierealne. Ale w Zvezdzie pracuje się, by w przyszłości takie sukcesy były możliwe. Trzeba jednak czasu, by taki zespół zbudować.
Gdzieś czytałem, że przeszedł pan do Belgradu za ok. milion euro. Za którego ze swych piłkarzy Crvena zapłaciła więcej?
Nie wiem za ile przeszedłem. Nie wiem też, kto ile kosztował.
Czytałem też, że w Belgradzie zarabia pan 300 tys. euro rocznie. Jak to się ma do pensji w Legii?
(śmiech) Fajna informacja. To ciekawe. Te 300 tys. euro, to nieprawda. Nie wypowiadam się na temat finansów.
Jak się pan czuje w obecnym klubie, w Belgradzie?
Jest w porządku. Dość długo musiałem się aklimatyzować do serbskiego życia, ale obecnie jestem zadowolony.
Jest pan w Belgradzie z rodziną. Jak się panu tam mieszka?
Jestem zadowolony. Brakuje mi tylko kontaktu z Polakami.
Ma pan żonę i 7-letniego syna. Kibicują pewnie panu, dopingują, cieszą się z dobrych występów.
Bardzo się cieszą z moich sukcesów. Kiedy gram, zawsze są na trybunach. Syn bardzo lubi piłkę, fascynuje go.
Jak odebrano w Zvezdzie i jak komentowano wydarzenia w Kosowie?
Mówiono powszechnie, że Kosowo jest serbskie i uznanie go za nowe państwo, to nieporozumienie. Śmiechem komentowano, że Polska poparła państwowość Kosowa.
Jest pan optymistą, co do swej przyszłości?
Wierzę, że te miłe chwile, które już przeżywałem w piłce, są dla mnie dopiero początkiem.
17 lat jest pan piłkarzem. Nie zawsze były sukcesy?
Jak w życiu. Raz z górki, raz pod górkę. Bywało źle, zwłaszcza, kiedy pracowałem w kopalni jako górnik. Ale cieszę się, że wytrwałem, udowodniłem sobie, iż można w wielu sytuacjach iść do przodu mimo chwilowych niepowodzeń.
Największe pana zalety i wady jako piłkarza?
Zawsze byłem znany z charakteru. Gram do końca, daję z siebie wszystko. Moim atutem jest chyba ciąg na bramkę, dynamika, waleczność. Z minusów? Cały czas pracuję nad taktyką i dużo mi jeszcze brakuje, jeżeli chodzi o dośrodkowania.
Interesuje się pan innymi dyscyplinami sportu?
Wszystkimi. Jeżeli mam wolny czas, nie mam co robić, to oglądam jakiś Eurosport, od kręgli po bilard, wszystko. Może tylko jeździectwa nie lubię.
Trenował pan kiedyś zapasy?
Tak, zaczynałem od zapasów i około 5 lat je trenowałem. Wyniki były średnie, bo w młodym wieku sporo ważyłem i ciężko mi było walczyć ze starszymi zawodnikami. Ale dużo mi to dało.
Najpierw były zapasy, a później piłka?
Tak.
Dlaczego to się zmieniło?
Mnie zawsze ciągnęło do piłki.
To skąd te zapasy?
Mając 6 lat chciałem coś robić, a mieliśmy sąsiada, który był trenerem zapasów. Rodzice wszystkich nas, mnie i dwóch braci, zapisali na te zapasy. Chodziliśmy i sumiennie trenowaliśmy, ale ja cieszyłem się tylko wtedy, gdy trener przynosił nam piłkę.
Co dały panu zapasy?
Na pewno gibkość. Poza tym od najmłodszych lat mieć styczność ze sportem, to zdecydowanie coś bardzo dobrego. Człowiek się rozwija.
Na boisku piłkarskim przydają się jakieś chwyty zapaśnicze?
Czasami tak, ale szczerze mówiąc, to tych chwytów za dużo nie pamiętam.
Rozmawiał Cezary Dąbrowski
Kategoria SportComments
Masz coś do przekazania?
















































































































































































