Duma i smutek że odeszli

24 sierpnia przed Zamkiem Królewskim w Warszawie pożegnaliśmy uczestników XIII już Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego. Motocykliści wyruszyli przez polskie ziemie II Rzeczypospolitej /należące obecnie do Litwy, Białorusi i Ukrainy/ do Rosji i Wiednia, śladem naszych wspaniałych rodaków

Uroczystość pożegnania odbyła się przy Kolumnie Zygmunta, a w tle na wieży Zamku Królewskiego widzieliśmy napis: „Wygnańcy”, doskonale wpisujący się w to wydarzenie

Wygnańcy” to tytuł wystawy o deportacjach i wysiedleniach, które dotknęły miliony obywateli polskich wskutek napaści i okrutnej, nieludzkiej decyzji sąsiadów II RP, Niemców i Sowietów, którzy 23 sierpnia 1939 paktem Ribbentrop – Mołotow skazali Polskę na unicestwienie, na „czwarty rozbiór” jak napisał Tomasz Gross w książce „W czterdziestym nas matko na Sybir wysłali”.

Eksterminacja Polaków na wielką skalę rozpoczęła się od uwięzienia i stracenia oficerów i żołnierzy Wojska Polskiego, którzy zmobilizowani 1 września 1939 do walki z Niemcami dostali się po 17 września 1939 do niewoli sowieckiej.

„Wszelako zbrodnia katyńska to tylko jeden epizod, choć może najbardziej dramatyczny. Obozów jenieckich, w których Sowieci trzymali Polaków było bowiem około stu pięćdziesięciu” /Tomasz Gross/.

Jeńców rozpytywano o udział w wojnie 1920 r. i podkreślano wielokrotnie że rozprawa z Polską to zemsta za tę wojnę. Kiedy 24 czerwca 1941 r. Niemcy zaatakowały ZSRS – NKWD mordowało w aresztach i więzieniach polskich jeńców, „w Dubnej strzelano do nich przez judasze, w Borysławiu miażdżono kończyny, sznurowano drutem kolczastym usta, wyrywano sutki i genitalia, zasypywano jeszcze żywych ziemią”.

Niektóre więzienia ewakuowano, jeńców pędzono setki kilometrów, w upale, bez pożywienia i wody, po drodze umierali z wycieńczenia lub byli mordowani. „Po przejściu do Zborowa, gdzie mieścił się przejściowy obóz naszych jeńców, znaleźliśmy trzy czapki naszych żołnierzy, a na jednej był mózg. Obok tych czapek leżała drewniana pałka pokaźnych rozmiarów, cała we krwi. Na ciałach leżał duży, rzeźnicki nóż, gardła poderżnięte, piersi pocięte nożem, a jeden miał nawet wycięte narządy płciowe” /Tomasz Gross/.

Oprócz Wojska Polskiego ofiarami eksterminacji byli osadnicy wojskowi, właściciele ziemscy, policja, służba leśna, nauczyciele, urzędnicy, bogatsi chłopi. Jak ich odnajdywano wśród jeńców? „Po ustawieniu nas w szeregi zaczęli badać każdemu ręce. Kto miał mniej spracowane fizycznie – wysuwali go przed szereg i bili kolbami, a jednego przodownika policji zastrzelili z rewolweru”.

Świadek ewakuacji więzienia w Starej Wilejce 24 czerwca 1941 r., wymienia współwięźniów: Franciszek Pisarczyk, ppor. rezerwy, geometra, Antoniewicz, rolnik, Warasko Mieczysław, dozorca drogowy, Paszkiewicz Herman, technik melioracyjny, Afranowicz Michał, kierowca samochodowy, Siesiecki, urzędnik samorządowy, Wasilewski, technik drogowy, Józef Burdecki, kolejarz”.

Kolejna forma eksterminacji to wywózki na tzw. „białe niedźwiedzie”. Młodych chłopców w wieku poborowym odstawiano do jednostek Armii Czerwonej w głąb ZSRS, jeńców wojennych wywożono np. do kopalń w okolicy Krzywego Rogu. „Ale kiedy mowa o deportacjach, ludzie którzy przeżyli te czasy mają na myśli przede wszystkim cztery wielkie wywózki – lutową, kwietniową i czerwcową z 1940, oraz wywózkę która miała miejsce w czerwcu 1941. W czasie tych czterech masowych deportacji zabierano ludzi po prostu z domów albo z ulicy, a nie z miejsc odosobnienia, jak areszt czy obóz jeniecki. Ludzie wpadali w rozpacz. Bo oto wyrwanym ze snu dekretowano nagle koniec życia takiego jakim je znali, nie mówiąc zgoła co ich czeka w przyszłości. W ciągu jednej nocy pustoszały wtedy całe wioski i ulice miast…”

To właśnie do tych opustoszałych miejsc, z których Niemcy i Sowieci wygnali Polaków zamieszkałych tam od wieków, udali się motocykliści. Złożą kwiaty w miejscach kaźni i odwiedzą tych którzy przetrwali tę okrutną wojnę i tam pozostali.

„Kiedy Hitler napadł na ZSRS w czerwcu 1941 armia niemiecka zastała bardzo odmienione społeczeństwo, było już ono niejako skrócone o głowę; górna warstwa społeczeństwa była solidnie przetrzebiona przez wywózki, aresztowania i egzekucje” /Tomasz Gross/.

To nasi wielcy Polacy, którzy w czasie II Rzeczypospolitej pracowali na rzecz naszego wspólnego dobra, znani całemu światu naukowcy, inżynierowie, przedsiębiorcy, urzędnicy, ludzie biznesu, kultury i sztuki, podróżnicy, odkrywcy świata, chłopi i mieszczanie, z których musimy być dumni! Przypominanie ich to nie martyrologia, to pamięć o wspaniałych postaciach naszej historii!

Czy można wyobrazić sobie odbudowę Warszawy i Polski, gdyby nie ta część „głowy” która przetrwała? Przecież nie zawdzięczamy tego czerwonej zarazie która przyszła ze wschodu i zniewoliła nas po II wojnie. Czy chwalimy się tym że w tak krótkim czasie zostało odbudowane Stare Miasto? Czy znajdziemy podobny przykład w świecie? Czy powstałyby wspaniałe polskie uczelnie, gdyby nie wysiłek profesorów i nauczycieli, którzy wygnani ze wschodnich terenów II RP osiedlili się w Gliwicach, Gdańsku, Wrocławiu? Czy powstałyby wspaniałe filmy, kabarety, piosenki, teatry i inne dobra kulturalne, gdyby nie przedwojenni Polacy? Czy mielibyśmy dzieła sztuki, gdyby nie tamci artyści? Te wspaniałe, przedwojenne szkoły, uczelnie świeckie i prowadzone przez zakony, ziemianie krzewiący nowoczesne metody uprawy i hodowli, polskie rody, mecenasi nauki i kultury na których zbiorach kształtowały się smak i wiedza pokoleń, ta wspaniała pomoc społeczna świadczona przez nich różnym grupom narodowościowym. Ten optymizm, wiara i umiłowanie wspaniałego polskiego krajobrazu. Ta pogoda ducha, wspaniały, inteligentny humor, czy tzw. kindersztuba, którą się ma niezależnie od wykształcenia. Szacunek i wrażliwość na drugiego człowieka.

W lipcowy poniedziałek br. w taksówce włączone Radio Eska. Rozbawiony, męski głos opowiada o Argentynie, podkreśla że i tam są Polacy. Odkąd są – giną portfele i rowery… Taksówkarz informuje mnie że niejaki Kuba Wojewódzki dzieli się wrażeniami ze słuchaczami. Jak napisał Tomasz Gross, inteligencja, towar deficytowy po II wojnie światowej, nauczanie w szkołach miłościwie nam panujący ograniczają do tematów które onegdaj poruszało się w maglu. Jako wyborca dopominam się zakazu używania słów szkalujących moich rodaków, one również mnie obrażają.

Miliony wspaniałych Polaków uratowały swoje życie lub kariery pozostając na emigracji, i nadal stanowią elitę światową z której powinniśmy być dumni. Obecna przymusowa emigracja za chlebem i ucieczka przed ignorancją władz, to temat do refleksji. Mamy powód do dumy z Polski, z Polaków, naszych przodków i współczesnych, którzy myślą podobnie. Dla wzbogacenia wiedzy polecam opiniotwórcom jeden z listów z książki Tomasza Grossa:

„Kiedy bolszewicy wkroczyli do Polski – ludzie we wsi zaczęli się smucić, płakać. Przez kilka dni bolszewicy byli dobrzy dla ludzi, a potem zabierali krowy, konie, zboże, jajka, pozwalali więźniom kryminalnym mordować naród za najmniejsze przestępstwo. Robili rewizje za rewizją, szukali broni, a co znaleźli drogocennego – zabierali; pierścionki złote, zegarki, rowery itp. Zabrali mego ojca do niewoli, dlatego że był gajowym i… męczył naród, bo był wielkim panem”.

Jest też inny obszerny dokument o skali kradzieży dokonanej przez Stalina na terenach Polski, książka Bogdana Musiała: „Wojna Stalina”.

W Warszawie kursuje zabytkowy tramwaj oznaczony literą T. Ten tramwaj dostarczony został w 1939 do Warszawy na zamówienie ze Śląska, ze „Wspólnoty interesów”. Tramwaje tak bardzo spodobały się Niemcom, że zrabowali z fabryk na Śląsku pozostałe wagony zamówione przez Warszawę i dostarczyli je do Berlina i Gdańska. A w całej Europie czwarte w ogóle w kolejności miasto które sobie jeszcze w XIX wieku zafundowało kolej elektryczną /po Wiedniu, Pradze, Berlinie i Hamburgu/, to polskie miasto Lwów. Powodem budowy tramwaju elektrycznego w 1893 we Lwowie była Powszechna Wystawa Krajowa, na którą miał przybyć sam cesarz, Franciszek Józef I. Mimo sporu o budowę tramwaju elektrycznego, który oparł się o Międzynarodowy Trybunał w Kolonii, przestały człapać po bruku lwowskim szkapy ciągnące tramwajowe wozy. Tramwaj dla cesarza wybudowano, ale dygnitarze lwowscy na każdym kroku polskość Lwowa podkreślali. I kiedy cesarz miał zjechać do Lwowa wielce martwił się najwyższy sądownik w kraju – Ekscelencja Prezes Tchórznicki, że jak mu przez usta przejdą niemieckie słowa powitania. Aż wymyślił i palnął mowę po łacinie… /Jerzy Janicki „Krakidały”/.

Pożegnać uczestników XIII Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego przyszła siostra Stanisława Dłużniewskiego, nauczyciela z Mławy, który zmobilizowany w 1939, po zwycięstwie Niemców został pojmany przez Sowietów, wywieziony i zamordowany w Charkowie. Miała kilkanaście lat kiedy wybuchła wojna, a o śmierci brata dowiedziała się dopiero w 1991 r. Wspominała znicze zapalane na Powązkach, flagi polskie które rodziny zawieszały na krzyżu i dwóch osiłków którzy te flagi zrywali. 26 sierpnia 1981 r. wzniesiony został pierwszy w Polsce Krzyż Katyński na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach i usunięty w nocy przez SB.

Bożena Ratter /dostałem 27.VIII.2013/

Kategoria Polska

Comments