Hołd ofiarom tragedii smoleńskiej

Półgodzinną wartę honorową w hołdzie delegatom narodu którzy zginęli 10 kwietnia 2010 r. w drodze do Katynia: zwierzchnikowi sił zbrojnych, prezydentowi RP Lechowi Kaczyńskiemu, jego małżonce, generalicji i innym uczestnikom tragicznego lotu, w czwarty już kolejny rok 15 sierpnia przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie wystawiły osoby uhonorowane orderami i odznaczeniami za zasługi dla Rzeczpospolitej

Na warcie widziałem m.in. Bogusława Nizieńskiego, Jana Żaryna, Adama Borowskiego, Andrzeja i Sławomira Melaków, Katarzynę Łaniewską, Wiesława Jana Wysockiego, Kornela Morawieckiego, Piotra Bączka, Ewę Tomaszewską, Jadwigę Chmielowską, Teresę Bochwic

Ta społeczna inicjatywa została objęta patronatem organizacyjnym przez prof. Jana Żaryna i Stowarzyszenie Polska Jest Najważniejsza. To milcząca manifestacja pamięci o elitach państwowych które utraciliśmy pod Smoleńskiem i godne społeczne dopełnienie oficjalnych obchodów sierpniowego Święta Wojska Polskiego.

„Pragniemy w tym szczególnym miejscu ponowić apel o uczczenie ofiar tragedii narodowej pomnikiem na Krakowskim Przedmieściu” – napisał Jan Żaryn w zaproszeniu skierowanym do osób uhonorowanych przez śp. Lecha Kaczyńskiego.

A inicjatorem wystawienia warty honorowej była grupa osób represjonowanych w okresie PRL i internowanych podczas stanu wojennego. Rolę koordynatora spełnia mieszkający w Bytomiu Odrzańskim Andrzej Perlak, odznaczony przez Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Pierwsza warta, złożona z działaczy dolnośląskiej, lubuskiej, opolskiej i podkarpackiej Solidarności, stanęła w roku 2010 przed kordegardą Ministerstwa Kultury /z powodu oparkanienia Pałacu Prezydenckiego blaszanymi zaporami/. W 2012 r. wzięło w niej udział ponad 100 osób przybyłych do Warszawy z całej Polski. Byli wśród nich także żołnierze Powstania Warszawskiego, kombatanci II wojny światowej, działacze antykomunistycznej konspiracji i NSZZ Solidarność, ludzie polskiej nauki i kultury.

Podobnie było także w tym roku.

ROZMOWA Z BOGUSŁAWEM NIZIEŃSKIM, B. RZECZNIKIEM INTERESU PUBLICZNEGO, ODZNACZONYM PRZEZ LECHA KACZYŃSKIEGO W 2008 R. ORDEREM ORŁA BIAŁEGO, JEDNYM Z UCZESTNIKÓW WARTY PRZED PAŁACEM PREZYDENCKIM

Jak pan ocenia prezydenturę śp. Lecha Kaczyńskiego?

Jak najlepiej. To był człowiek który pragnął przywrócić godność naszemu państwu i dźwignąć nasz naród z pewnego marazmu, a przede wszystkim pokazać drogi, którymi należy iść: niepodległość, patriotyzm, i te wartości za które życie swoje oddawali i ci w 1920 r., i ci w 1939 r., i ci w nierównej walce z okupantem sowieckim i z rodzimym okupantem, który pochłonął tyle ofiar. I dlatego z najwyższym szacunkiem będę wspominał prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego zmagania o nową, jasną przyszłość dla Rzeczpospolitej Polskiej.

Lech Kaczyński nie prowadził polityki zagranicznej na kolanach i państwo polskie chciał postawić twardo na nogi.

Tak jest. I to są te wartości za które warto oddawać życie, dla których warto żyć i pracować.

A tragedia narodowa pod Smoleńskiem, co pan o tym powie?

Trudno mi się wypowiadać na temat tego wielkiego dramatu. Jestem daleko od tego materiału dowodowego jaki został zebrany. Jedno jest pewne, że państwo polskie sprawę zostawiło w sposób niewłaściwy w rękach rosyjskich, a to są ręce które rzadko kiedy są czyste.

Polacy wiedzą to chyba najlepiej…

Niestety, nasza przyszłość jest zakotwiczona w historii Rosji. I my wiemy od jak dawna i jakimi metodami posługiwała się i Rosja carska, i Rosja czerwonych carów, ta która urządziła haniebny mord polskich oficerów w Katyniu i w innych miejscach straceń, i która skazała na poniewierkę ok. półtora miliona, a nawet i więcej, naszych braci, których kości pozostały na nieludzkiej ziemi. I o tym nie wolno nam zapominać. Musimy czcić pamięć tych wszystkich którzy dla Polski żyli i za Polskę ginęli.

„Po trupie Polski do serca Europy”…

Tak, to jest ich hasło. Oni się łudzili że przez trupa Polski dojdą na Zachód. Pomylili się, ci „genialni przewidywacze przyszłości” zostali pokonani tu, na przedpolach serca Polski, na przedpolach Warszawy. I dlatego cześć i chwała bohaterom tych dni sierpniowych 1920 r. Oby pamięć o tych ludziach, o tych wspaniałych żołnierzach polskich nigdy w naszym narodzie nie zaginęła.

Co pan powie o obecnej prezydenturze w Polsce?

Proszę o następne pytanie… /śmiech/

Tyle Bogusław Nizieński. Po warcie przed Pałacem Prezydenckim jej uczestnicy udali się do archikatedry św. Jana na Mszę św. celebrowaną przez ks. Jana Sikorskiego w intencji poległych w Bitwie Warszawskiej 1920 r. oraz wszystkich ofiar tragedii narodowej pod Smoleńskiem.

Ks. Sikorski wygłosił też homilię, świetną homilię. Oto jej fragmenty:
„/…/ Świat potrzebuje też świętości, potrzebuje zapatrzenia się w Niebo. Bo inaczej utonie, w brudzie, codzienności i pospolitości /…/ Dzisiaj historia nam się kłania. Scena polska, swoistego narodu, wyjątkowego w Europie i dziejach. Wyjątkowego – obyśmy o tym pamiętali /…/
Patrzymy na to święto, patrzą też i żołnierze nasi i ci wszyscy, którzy wspominają dzieje narodu naszego, bo rzeczywiście zło nas kąsało bardzo boleśnie i wiele nas kosztowało by z tym złem walczyć, by się nie dać, by nam tutaj nie zabroniło normalnie się rozwijać i normalnie żyć
Pozwólcie że przytoczę tekst Jana Pietrzaka. Przypomnę te słowa:
Sierpniowa jest to powieść ta, wydobyć Polskę z mroku
Pierwsza kadrowa kompania szła z Krakowa w czternastym roku!
Z jedną kompanią ruszyć w BÓJ przeciw trzem tyranom!
Czyste szaleństwo Boże mój, Polakom tylko znane!
I piękny, poetycki refren:
Sierpień płynął Wisłą przez pola i lasy
Walczyli o przyszłość praojcowie nasi!
I wspomnienie bardzo konkretne, to które ten dzień przybliża:
Nawały bolszewickiej huk nadciągał z Moskwy strony
Chwytał za broń kto tylko mógł przed hordą domu bronić
Pod Radzyminem stanął front żołnierzy komendanta
Szabla do  boju, lanca w dłoń została dzicz odparta!

Dzicz, straszliwa dzicz. Polacy wiedzieli co się dzieje. Dochodziły do Warszawy wiadomości jak to w Berdyczowie 600 naszych rodaków, chorych, plus personel szpitala, przez bolszewików zostało spalonych żywcem. Dochodziły wiadomości jak to polscy żołnierze, oficerowie, ci którzy zapowiadali jeszcze przyszłe kadry, zostali wrzuceni do grobów i żywcem grzebani. Warszawa to wiedziała. I cóż zrobiła Warszawa? A mieliśmy też generałów od ducha. I oni tu, biskupi nasi, prymas, wołają. Do kogo? Poprzez Kościół, Maryję, do Boga. Na wieść o zbliżającej się dziczy ofiarowano Polskę i Naród sercu Bożemu. Naczelnik, rząd klęczał i wołał do Boga, pod przewodnictwem biskupów. W lipcu biskupi ofiarowali Polskę Maryi i apelowali do całego świata z prośbą o modlitwę. I miliony ludzi, na całym świecie, modliły się, by Polska – to przedmurze chrześcijaństwa – została ocalona. I wreszcie, kiedy już było słychać huk armat, kiedy już dzicz zbliżała się do Warszawy, biskupi ogłosili dla całej Polski, dla całej Warszawy nowennę. Była nowenna o ratunek. I cóż się dzieje? Szef francuskiej misji, który był wtedy w Warszawie mówi że nigdy nie widział takiej modlitwy jak w Warszawie. /…/ Ta modlitwa trwała byśmy mogli być ocaleni. Ta modlitwa przyniosła swoje owoce.

Apel biskupów sprawił że niewielka armia Hallera otworzyła swoje szeregi dla Polaków. Zgłosiło się ponad 100 tys. ochotników, gotowych ginąć za swoją ojczyznę. Bolszewicy wyraźnie mówili że widzieli niewiastę w niebieskim płaszczu, ochraniającym polskich żołnierzy, a bolszewickie kule odbijały się od niego /…/ Są zeznania żołnierzy, są niezależne relacje. Modlitwa nie poszła na marne. Ta modlitwa ratowała…”

Ks. Sikorski wspominał też młodych polskich żołnierzy którzy wtedy, w 1920 r., bronili swej ojczyzny mając pierwszy raz karabin w ręku… Mówił też o tym że kiedy przygotowywał się do homilii chciał w telewizji obejrzeć coś o tamtych czasach, o Bitwie Warszawskiej 1920 r., o Cudzie nad Wisłą. Włączył więc telewizor, i co zobaczył w dzisiejszej telewizji w Polsce? Tylko brud… Mówił więc: „Bolszewia nie została jeszcze do końca zdeptana, ona jeszcze trwa… Nowa bolszewia zalewa straszliwie nasz kraj”.

Na koniec Mszy św. głos zabrał Jan Żaryn, który powiedział że warta honorowa przed Pałacem Prezydenckim będzie stać tam dotąd aż stanie tam pomnik upamiętniający ofiary tragedii narodowej pod Smoleńskiem.

Przed Mszą św. zdenerwowała mnie bardzo jakaś głupia baba, która coś tam sprzedawała przed archikatedrą, a jednocześnie mówiła że jej za komuny było lepiej!… Powiedziałem jej więc żeby poszła do Kwaśniewskiego, do Kalisza, czyli do komuny, a nie pod archikatedrą wyciągała rękę po pieniądze katolików. Pytałem ją, czego tu szuka?…

Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu /16.VIII.2013/

Kategoria Polska

Comments