Jak Stasi sterowała RFN
Bez szpiegów z NRD historia Niemiec Zachodnich potoczyłaby się zupełnie inaczej
Jednym ze szpiegów był Josef Frindl, proboszcz parafii w Dorsten, niedaleko Münster. Jak wynika z najnowszego opracowania Urzędu ds. Akt Stasi, niemieckiego odpowiednika IPN, nieżyjący od kilku lat duchowny przekazał swoim mocodawcom 95 raportów, w tym na temat Josefa Ratzingera, późniejszego Benedykta XVI
Zbierał o nim informacje za pośrednictwem swoich przełożonych w diecezji Münster. Proboszcz Frindl działający pod kryptonimem Erich Neu interesował się jednak głównie swoimi parafianami. Dla Stasi były to cenne informacje, bo bezustannie szukała nowych kandydatów na szpiegów, na przykład wśród sekretarek ważnych osobistości. Wysyłała do nich następnie zawodowych agentów uwodzicieli w ramach programu Romeo. W ten sposób udało się pozyskać do współpracy 45 sekretarek. Była to jednak zaledwie kropla w morzu agentów, których wywiadowi zagranicznemu Stasi (HVN) udało się ulokować w zachodnich Niemczech.
Jak wynika z opracowania, kilka miesięcy przed upadkiem NRD po zachodniej stronie Łaby wciąż działało 1929 agentów zwerbowanych przez Stasi. Półtorej setki umieszczonych zostało w Bonn, trzykrotnie więcej działało w Berlinie Zachodnim. W sumie przez cały okres podziału Niemiec NRD zdołała zwerbować ok. 12 tysięcy agentów.
– Najnowsze opracowanie Urzędu do spraw Akt Stasi potwierdza tezę że służby NRD miały ogromny wpływ na przebieg najważniejszych wydarzeń w RFN – powiedział Jochen Stadt, politolog z Wolnego Uniwersytetu w Berlinie. Przypomniał o słynnym agencie Güntherze Guillaume, którego działalność zaowocowała upadkiem rządu Willy Brandta, oraz o wsparciu jakiego udzielała Stasi terrorystom Frakcji Czerwonej Armii (RAF).
Były to spektakularne operacje jednak Stasi nie ograniczała się do takich akcji. Analizując ostatni raport tygodnik Spiegel zwraca uwagę na kompleksową infiltrację całych miejscowości w RFN, jak w wypadku wspomnianego Münster. Agenci podsłuchiwali tam rozmowy policji, działali w stacjonującej jednostce Bundeswehry, byli obecni w trzech firmach miejskich oraz na lokalnym uniwersytecie.
Do chwili upadku NRD udało się zwerbować w RFN 12 tys. agentów
– Czekamy na raport dotyczący infiltrowania Bundestagu przez służby NRD – dodał Jochen Stadt. Będzie gotowy w przyszłym roku lecz już wiadomo że dla Stasi pracowało wielu zachodnioniemieckich parlamentarzystów. Tylko w latach 1969–72 zarejestrowanych było w archiwach Stasi jako tajni współpracownicy 49 posłów Bundestagu. To daje wyobrażenie o skali zjawiska. – Mamy własną frakcję w Bundestagu – chwalił się Markus Wolf, szef wywiadu NRD.
Według ekspertów nowe opracowania i informacje o działalności wywiadu NRD w RFN nie mają już dzisiaj żadnego politycznego znaczenia. Dlatego pojawiają się właśnie teraz.
pj/rp /26-11-2011/
Kategoria Polska















































































































































































