Tylko Jarosław Kaczyński!
Patrzmy nie na to, jak jest ubrany kandydat, czy ma zawiązane sznurowadło, czy jest upudrowany, czy pokazuje się na wałach przeciwpowodziowych, tylko na to, co zrobił, żeby nie było katastrofalnej powodzi – mówi o. Tadeusz Rydzyk w rozmowie z Naszym Dziennikiem
Już podjął ojciec dyrektor decyzję, komu udzieli poparcia w niedzielnych wyborach?
Wiem, na kogo będę głosować. Na tego, kto już udowodnił, jak ważna jest dla niego Polska. Nie dajmy się nabrać nawet na wielkie hasła. Wszyscy też powinni iść do wyborów, niebranie w nich udziału będzie wielkim grzechem zaniedbania, działaniem przeciwko Ojczyźnie. Nie liczmy na to, że ktoś nas wyręczy w trosce o Polskę. Krótkowzroczne myślenie uderza przede wszystkim w tego, kto nie idzie głosować, w jego dzieci, wnuki i przyszłe pokolenia.
Do oceny kandydata na prezydenta katolicki wyborca powinien przykładać kryteria sformułowane przez katolicką naukę społeczną…
Stosuję ewangeliczną zasadę: po owocach ich poznacie. Patrzmy nie na to, jak jest ubrany kandydat, czy ma zawiązane sznurowadło, czy jest upudrowany, czy pokazuje się na wałach przeciwpowodziowych, tylko na to, co zrobił, żeby nie było katastrofalnej powodzi. Widząc tę potworną manipulację, trzeba wyłączyć telewizor, zwłaszcza pewne telewizje, które służą grupom interesu czy ideologiom, a włączyć swój rozum. Warto też pamiętać o tym, co działo się w ostatnich kilkunastu latach. W czasie przemian w Polsce zapomniano o człowieku, o społeczeństwie. To był skok na banki, na własność wypracowaną przez cały Naród, i na media. Oddając pozornie władzę, ludzie tamtego systemu zmienili nazwy swoich ugrupowań, stroje, image, sposoby oddziaływania na społeczeństwo. Do tego były im potrzebne media. To prawdziwy dramat, że katolicki Naród, który ma swoją inteligencję, wyższe uczelnie, jest manipulowany przez grupę, która zagarnęła media, wypracowany przez wszystkich majątek, i używa go dla siebie, a nie dla Narodu. Na tych ludzi nigdy nie zagłosuję.
A inne ważne przesłanki wyboru?
Papierkiem lakmusowym powinno być podejście do rodziny, do ludzi słabych, bezbronnych, chorych, poszanowanie godności każdej osoby. Tym mierzy się kulturę człowieka. Trzeba też zwracać uwagę, jak traktujemy naszą pamięć historyczną, kwestie tożsamości Narodu, naszą kulturę i tradycję. Innym kryterium są relacje międzynarodowe – czy zabiegamy o partnerstwo, czy o poddaństwo, o czyjeś względy. Jeśli drogie nam wartości są tylko hasłami, to jest to dla nas groźne. Te wybory pokażą kondycję całego Narodu i tzw. elit: kim właściwie jesteśmy, jakie są nasze osobowości. To będzie też dla nas rachunek sumienia, czy widzimy potrzebę samowychowania, bo na tych wyborach nie wszystko się kończy, trzeba budować dalej.
Nie wszyscy wybierają się jednak na te wybory, wychodząc z założenia, że cokolwiek się stanie, Naród będzie trwał…
Nie wiadomo, trwa przecież proces niszczenia, dezintegracji, idzie na nas potworny walec. Jeżeli coś nas ratuje, to Kościół i wiara. Jak długo będziemy prawdziwie wierzący, tak długo Naród będzie trwał. Tymczasem od dziesięcioleci jesteśmy rozpraszani, wypychani na emigrację, nie mówiąc już o wybiciu inteligencji podczas II wojny światowej czy wcześniej podczas zaborów. Zauważmy, że to się zawsze dokonuje przy współdziałaniu obywateli… W stanie wojennym wypędzono z Polski prawie milion ludzi Solidarności w najbardziej twórczym okresie życia, a teraz wyjechało za chlebem ponad dwa miliony. Ci ludzie pracują dla innych państw, tam płacą wszelkie zobowiązania względem tamtych krajów. Jakie są tego konsekwencje dla nas? Już teraz jeden pracujący utrzymuje jednego emeryta. Tu dotykamy m.in. problemu demografii – grozi nam wyludnienie, za 50 lat będzie nas 20 milionów, a potem jeszcze mniej.
Te ważkie problemy nie istniały w kampanii wyborczej.
Patrząc na kandydatów, widzę, że niektórzy tylko wdzięczą się jak pawie. Ta niby-debata w telewizji to nie była debata, ale jakiś quiz, nikt się nie mógł wypowiedzieć. Debata to jest rozmowa na argumenty, przedstawianie programu, jakieś poważne podejście, a to było tylko atakowanie. Najfatalniej według mnie wypadł marszałek Sejmu… Bardzo się boję takich ludzi, którzy robią wrażenie, jakby wielu rzeczy nie rozumieli, i są przy tym pewni siebie. W ostatnich latach obserwuję, jak nasi politycy szukają względów: na Zachodzie, na Wschodzie, tylko nie myślą o Narodzie. To jest nowy rozbiór Polski, totalne uzależnianie gospodarcze, zniewalanie naszej myśli przez złe reformy edukacji na każdym poziomie. Dramat ten pokazują ks. prof. Czesław Bartnik, ks. prof. Tadeusz Guz, ks. abp Stanisław Wielgus.
Platforma Obywatelska bywa nawet określana jako partia cudzoziemska…
Kandydat PO jako jedyny poseł tego ugrupowania głosował przeciwko rozwiązaniu Wojskowych Służb Informacyjnych, ‚córki’ sowieckiego wywiadu wojskowego GRU. Kompromituje tych ludzi cała sprawa podejścia do gospodarki, do rodziny, zdrowia Narodu, demografii, do obchodów katyńskich w tym roku. No i sprawa dramatu narodowego, czyli katastrofy pod Katyniem. Ksiądz biskup Stanisław Stefanek mówił w Ostrołęce o oddaniu naszej delegacji po śmierci w niewolę i nierozwiązaniu do dziś problemu przyczyn tragedii. Dla mnie to jest antypolskie działanie.
Ekipa rządząca demonstruje ostentacyjny brak troski o Polskę. Przykładem jest choćby kwestia gazu z łupków.
Mamy wielkie złoża, a ten rząd dał już ok. 60 koncesji na poszukiwania i eksploatację tych zasobów. Co Polska będzie z tego miała? Co będą mieli ludzie? Robi się z nas kraj kolonialny. W czyim interesie jest, by Polska nie była na tyle suwerenna, na ile może i powinna być?
Nowa lewica niszczy wszystkie bastiony tradycyjnego ładu i hierarchii, w tym państwa narodowe.
Bardzo wyraźnie widać, że to jest walka przeciwko kulturze, z jakiej Polska wyrasta i jaką wciąż żyje. Te trendy mają charakter światowy, ulegają im ludzie, który sięgają po władzę, którym imponują pieniądze, bycie ‚na salonach’, światła jupiterów, żyrandole, kamery… Wydaje im się, że to jest życie, a to jest pustka. Wygląda, jakby ci ludzie byli sterowani, pociągani za sznurki jak pajace. Chcieliby mieć honory i honoraria za nic. To jest zdrada Pana Boga i Narodu. Trzeba bardzo uważać – nawet jeżeli ktoś się nazywa wierzącym, to nie znaczy, że chce żyć, jak pragnie tego Chrystus, jak żyli najwięksi synowie Narodu. Bardzo bym uważał na ludzi, którzy są jak balony – puści wewnątrz, unoszeni, jak wiatr zawieje.
Tym bardziej więc trzeba zmieniać Polskę za pomocą kartki wyborczej.
Cokolwiek się stanie – a obawiam się oszustw i przekrętów przy urnach wyborczych – apeluję: idźmy wszyscy i przypilnujmy wyborów! A równocześnie wychowujmy następne pokolenie, formujmy je na tych wartościach, z których wyrastamy i które się sprawdziły, by nigdy nie odejść od Chrystusa, bo z Nim tylko zyskujemy.
**
To kameleon polityczny – mówi o kandydacie Platformy Obywatelskiej Bronisławie Komorowskim pisarz Jerzy Narbutt w rozm. z ND
Jest pan jednym z sygnatariuszy apelu poparcia ‚Dlaczego Jarosław Kaczyński’, wystosowanego przez środowiska twórców i artystów.
Moje poparcie dla kandydatury pana Jarosława Kaczyńskiego bierze się z chęci kontynuacji misji śp. pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego i wszystkich, którzy zginęli w strasznej katastrofie pod Katyniem. Poza tym całkowicie utożsamiam się z programem Prawa i Sprawiedliwości. Wobec śp. pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego mam dodatkowy dług wdzięczności, gdyż otrzymałem od niego Komandorię Orderu Odrodzenia Polski. Pan prezydent doceniał zasługi środowiska niepodległościowego, które było wcześniej pomijane w polityce orderowej.
Dramat smoleński wyrwał Polskę ze swoistego letargu, w jaki wprowadził ją obecny rząd. Jakie wiąże pan nadzieje z obecnym stanem przebudzenia społeczeństwa?
Uważam, że przeżyliśmy zbawienny szok. To odrodzenie jest ożywcze. Na pewno przyniesie zwycięstwo Jarosławowi Kaczyńskiemu. Uważam, że pozostali kandydaci powinni się wycofać, bo teraz wszyscy powinniśmy poprzeć Jarosława Kaczyńskiego, żeby nie było rozbicia głosów.
Co pana szczególnie niepokoi w kandydaturze Bronisława Komorowskiego?
Ta kandydatura jest zupełnie niemądra. Bronisław Komorowski to człowiek przedziwnie zmienny, istny kameleon polityczny. Kiedyś był związany z grupą Wojciecha Ziembińskiego, więc tym bardziej jest zdumiewające, gdzie teraz wylądował. Przecież Wojtek Ziembiński, gdyby żył, na pewno stanąłby po stronie braci Kaczyńskich, a nie Platformy Obywatelskiej. Najbardziej niepokoi mnie u Bronisława Komorowskiego zupełny brak dbałości o nasze interesy narodowe. Nie ma żadnego programu dla młodego pokolenia, manipulowanego przez media, które wszystkie trąbią na cześć Platformy. No, nie wszystkie, z tych wyjątkowych jest tylko Telewizja Trwam i Radio Maryja.
Czego pan życzy Polsce w 2010 roku?
Zwycięstwa Jarosława Kaczyńskiego, pełnego zwycięstwa. Tego życzę sobie i Narodowi Polskiemu, nam wszystkim.
Opr. Cezary Dąbrowski
Kategoria Polska















































































































































































