Kamienica rodzinna

Emilian Kamiński dzień zaczyna przed ósmą od telefonów przy porannej kawie. Pracę kończy po godz. 22

Właściciel warszawskiego Teatru Kamienica pracuje więc co najmniej 14 godzin dziennie. – A co to jest?! Przecież moja doba ma jakieś 40 godzin, więc jeszcze zdążę się wyspać – żartuje aktor

Jest godz. 10 kiedy pan Emilian zjawia się w teatrze w centrum stolicy. Zdejmuje płaszcz, wiesza w garderobie i zaczyna obchód.

– Chodzę po teatrze. Nauczyłem się od nieżyjącego już dyrektora Teatru Ateneum Janusza Warmińskiego sprawdzać każdy kąt.
To chodzenie dziś zaczął od widowni. „Tata to, tata tamto” – słychać jak kilku mężczyzn zwraca się tak do pana Emiliana. – Pracownicy tak do mnie mówią, wychodzi na to że jestem ojcem 30 dzieci…

Teraz ważny punkt dnia, dyrektor idzie do kasy. – Muszę pilnować biznesu, wiedzieć jak schodzą bilety.
I chwila spokoju, dyrektor zasiada w garderobie, zaczyna czytać: dokumenty, cv aktorów, propozycje scenariuszy…
Jego patent na własny biznes? – Trzeba pójść do lekarza, sprawdzić zdrowie, potem zrobić poważny biznesplan. Państwowe teatry dotowane mogą sobie pozwolić na kilka nieudanych premier, ja po dwóch mogę zamykać teatr.
– Mam kilku sponsorów ale ciągle lekko nie jest. Teatr w pewnej tylko części żyje z biletów, przede wszystkim żyje z wynajmowania sal, z eventów – powiedział Kamiński o zawiłościach biznesu.

Dyrektor ma jedno wielkie marzenie. – Żeby ten teatr stał się firmą rodzinną – zdradził pan Emilian. Wszystko możliwe. Justyna Sieńczyłło, żona, jest aktorką w Kamienicy. Córka pana Emiliana Natalia, studentka Uniwersytetu Warszawskiego, od czasu do czasu pomaga ojcu w pracy. A najmłodsza latorośl – 10-letni Cyprian też tu bywa. – Ja tu jestem wicedyrektorem – żartował.

ih/se /17.I.2013/

Kategoria Polska

Comments