Kłamstwa żydowskiej oszustki

Dekorując pośmiertnie Jana Karskiego najwyższym amerykańskim orderem prezydent USA Barack Obama palnął o „polskich obozach koncentracyjnych”!… Znów robią z nas zbrodniarzy!…

Gafa? Błąd? Niewybaczalny błąd. Obama przeprosił i niby sprawę załatwił. Ale to tylko „niby”, bo – jak słusznie zauważył jeden z polskich polityków – w świat poszło hasło o „polskich obozach”. A na skutki owej wypowiedzi nie trzeba było długo czekać

Niejaka Debbie Schlussel – pochodząca z rodziny żydowskich imigrantów z Polski amerykańska prawniczka, krytyk filmowy, publicystka (publikuje na łamach najpoczytniejszych za oceanem tytułów: New York Post, The Wall Street Journal czy The Washington Times), a także znana blogerka była „uprzejma” zabrać w tej sprawie głos. I cóż miała do powiedzenia? Oto cytat z jej wpisu na blogu:

Polacy wymordowali miliony Żydów, utrzymywali kilka obozów śmierci i wyeliminowali prawie całą moją rodzinę z obu stron, tak samo jak setki tysięcy innych żydowskich rodzin. To nie byli tylko naziści. To były dziesiątki tysięcy gorliwych Polaków. Obama nie popełnił tutaj gafy. Gorliwi polscy kaci zajęli ważne miejsce wśród gorliwych katów Hitlera.

I dalej jeszcze: Ktoś musi przypomnieć panu Tuskowi że jego rodacy byli tymi, którzy sprawili ten ból i przeobrazili się w nazistów i masowych morderców co najmniej połowy z sześciu milionów Żydów zamordowanych podczas Holokaustu, część także z mojej rodziny. Jest pan „dotknięty” nazywaniem nazistowskich obozów śmierci „polskimi”???? A gdzie one były?…”

Czytając te słowa nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać. Argument o lokalizacji obozów jest tak prymitywny, by nie rzec: głupi, że trudno z nim polemizować. Powszechnie wiadomo że Niemcy byli i są świetnymi ekonomistami. To właśnie zasady racjonalnej gospodarki – a musimy pamiętać że niemieckie fabryki śmierci były oparte na zasadach ekonomii, gdzie wszystko się przydawało włącznie z włosami mordowanych ofiar – sprawiły że tu je zlokalizowano, ponieważ właśnie na terenie brutalnie okupowanej Polski mieszkało najwięcej Żydów. Dlatego Niemcom NIE OPŁACAŁO się wozić ich gdzieś po Europie, tylko woleli ich mordować na miejscu. I co, Schlussel o tym nie wie? Nie wierzę! Dobrze o tym wie, tylko… No właśnie, skąd się biorą takie brednie u amerykańskiej prawniczki żydowskiego pochodzenia?

Niemcy od wielu już lat usiłują przeinterpretować historię II wojny światowej. Coraz częściej pojawiają się tezy o cierpieniach narodu niemieckiego w latach tej hekatomby. O milionach wymordowanych obywateli III Rzeszy. Czy to w nalotach alianckich (Drezno), czy to zabijanych przez „dzikich, żądnych krwi sołdatów radzieckich i ich pomagierów od Berlinga”. Zaś co się tyczy samej rozpętanej przecież przez nich rzezi światowej pisze się teraz o niej jako o wojnie wywołanej przez „nazistów”, jakby naziści byli pozbawieni narodowości. Albo – coraz częściej – przedstawianych np. jako jednostki SS ukraińskie, łotewskie, azerbejdżańskie czy francuskie. Bo te niemieckie dywizje SS to były przecież oddziały złożone z fajnych chłopaków, którzy po prostu lubili wojaczkę – o czym można poczytać w bijących rekordy czytelnicze książeczkach Svena Hassela – duńskiego ochotnika SS. I tak pomału świat będzie zapominał o Niemcach – zbrodniarzach wojennych którzy w legalnych wyborach wybrali sobie na swojego szefa Adolfa Hitlera i jego kompanię i gorliwie go popierali do czasu kiedy zaczęli dostawać baty od zjednoczonych we wspólnych wysiłkach Europy i USA.

W zmianie optyki postrzegania tamtych czasów czynnie uczestniczą – niestety – także niektórzy polscy publicyści, dziennikarze i twórcy kultury. Oto na przykład współfinansujemy film o cierpieniach Niemek w czasie kiedy Rosjanie okupowali zdobyty w maju 45 Berlin. Albo publikujemy skandaliczny tekst w Przekroju pt. My Polacy, zabójcy Żydów. Jedwabne 70 lat później. I tyleż ohydny, co i głupi redakcyjny komentarz autorstwa niedouczonego jak widać „dziennikarza”, Mariusza Nowika, który napisał: Zbyt łatwo zapominamy że ci którzy znaleźli śmierć w płonącej stodole, w obozach koncentracyjnych, komorach gazowych i gettach, mieli polskie obywatelstwo. Mówili po polsku, chodzili do polskich szkół. Byli Polakami. Dopóki nie zrozumiemy że 70 lat temu sami sobie zgotowaliśmy ten los, nie wyciągniemy nauki z tej lekcji historii.

W tę optykę rewidowania historii wpisuje się ze swoimi „odkrywczymi” spostrzeżeniami także Debbie Schlussel. Sądzę że nie robi ona tego tak od siebie, ale czyni to na zlecenie swoich mocodawców od zmieniania historii. Być może robi to w zamian za konkretne korzyści… Zresztą – jeżeli by tak było – kontynuowałaby niejakie rodzinne tradycje, bo… Szukając informacji o zaciekle antypolskiej dziennikarce wszedłem na strony Wikipedii.

Okazało się że biogram Schlussel został, po zaciętej dyskusji wikipedystów, usunięty! Natomiast w jednym z głosów owej dyskusji przeczytałem to:

NIE USUWAĆ – zrobić jej pełny profil (zdjęcia, daty, dorobek), łącznie z redakcjami dla których pracuje. Propozycja umieszczenia kontrowersyjnych wypowiedzi B. DOBRA + komentarze /7 czerwca 2012/

Według danych zawartych w archiwum Gestapo w Warszawie jej rodziny nie zabili ani Niemcy, ani Polacy. Aaron Schlussel był członkiem organizacji ŻaGieW – Żydowskiej Gwardii Wolności i został zastrzelony przez oficera polskiego podziemia pochodzenia żydowskiego z ŻOB – Żydowskiej Organizacji Bojowej, która była częścią AK. Kiedyś szperałem w informacjach kto był kolaborantem ŻaGWi, sporo tego było. Ale właśnie to nazwisko mi się obiło o uszy ponieważ niewielu mogło „po pracy” posiadać prywatnie pistolet w nagrodę za skuteczne działanie w terenie. Po prostu zabili konfidenta, ale Debbie Schlussel jest innego zdania, dla niej kolaboracja z Niemcami to coś naturalnego i oczywistego /7 czerwca 2012/.

Od siebie dodam, że ŻaGieW, czyli wspomniana wyżej Żydowska Gwardia Wolności była kolaborującą z Niemcami organizacją trudniącą się… wyłapywaniem Żydów ukrywających się po aryjskiej stronie!

Pozostaje jednak faktem że zarówo poprawiacze historii z Przekroju jak i ich koleżanka „po fachu” Debbie Schlussel popełniają kłamstwo oświęcimskie, którego definicja określa że:

Kłamstwo oświęcimskie (negacjonizm, rewizjonizm Holocaustu; ang. Holocaust Denial, niem. Holocaustleugnung, fr. négationnisme, hiszp. negacionismo) – twierdzenie w języku prawnym przyjmujące że powszechnie przyjęta interpretacja Holocaustu jest albo w dużym stopniu przesadzona, albo całkowicie zafałszowana (…) Kłamstwo oświęcimskie jest powszechnie potępione jako niezgodne z prawdą historyczną oraz niezgodne z pamięcią i czcią dla ofiar Holocaustu. W wielu krajach, w tym w Polsce, istnieją obostrzenia prawne, nakładające na organy państwowe obowiązek ścigania z urzędu osób szerzących kłamstwo oświęcimskie. Według byłego prezesa Instytutu Pamięci Narodowej Leona Kieresa i szefa pionu śledczego IPN-u Witolda Kuleszy także mówienie o „polskich obozach zagłady” zalicza się do kłamstwa oświęcimskiego.

Jest ono potępiane również przez ONZ, którego Zgromadzenie Ogólne 22 marca 2007 r. przyjęło rezolucję 61/255, w której potępiono wszelkie formy „kłamstwa oświęcimskiego” i wezwano państwa członkowskie ONZ do całkowitego ich odrzucenia.

W naszym kraju „kłamstwo oświęcimskie” podlega penalizacji i jest z mocy prawa ścigane. Uważam że IPN powinien bezzwłocznie wszcząć prokuratorskie postępowanie w obu opisanych tu przypadkach. Przeciw autorom z Przekroju, jak i przeciw Schlussel. Państwo polskie stać na wynajęcie dobrej kancelarii prawnej w USA by wszcząć przeciw tej żydowskiej kłamczyni i oszustce oświęcimskiej postępowanie, o ile to możliwe, karne.

pl/dz /20.VI.2012/

Kategoria Polska

Comments