Mamy wreszcie drużynę!

reprCo tu dużo mówić, mamy po prostu wreszcie drużynę! Mamy trenera i mamy klasową drużynę! To wniosek po meczu w Gruzji i zwycięstwie kadrowiczów Adama Nawałki 4:0

Reprezentacja zagrała w Tbilisi świetny mecz. To jakby jakiś ciężki walec przejechał się po Gruzinach… Szkoda Gruzinów, bo przecież w Polsce bardzo ich lubimy. Ale cóż, to sport, akurat potrzebowaliśmy punktów, a że zespół Nawałki wszedł na pewien poziom, to zwycięstwo Polaków było do przewidzenia

Od początku meczu było widać że Polacy właśnie ostatnio wdrapali się na pewien, wyższy poziom. I stali się klasowym zespołem. W odróżnieniu od Gruzinów. Polska reprezentacja jest obecnie takim klasowym zespołem, a Gruzini niestety takim zespołem nie są. Wypada im tylko życzyć by jak najszybciej – najlepiej jednak po rewanżu z Polską – takim zespołem się stali, ale to nie jest oczywiście takie proste i nie dzieje się z tygodnia na tydzień. To ich problem. Piszę te słowa tak też trochę pół żartem, pół serio…

My cieszmy się że mamy dobrego trenera i klasowy zespół. Dawno tak dobrze nie było. Dawno takiej drużyny nie mieliśmy. Mamy sporo świetnych zawodników. Lewandowski – bardzo dobry mecz w Tbilisi – Glik – niespodziewanie Milik – zupełnie niespodziewanie Mila – Piszczek. Do tego jeszcze Szczęsny, a nawet biedny Grosicki. Biedny Grosicki bo połamał sobie rękę. Ten ostatni moim zdaniem jednak ze względu na braki techniczne, braki w wyszkoleniu nie bardzo nadaje się do gry w reprezentacji. Tracił mnóstwo piłek, podawał bardzo niecelnie, walczył jednak bardzo ambitnie i też coś od czasu do czasu wnosił do gry naszej drużyny, stwarzał pewne zagrożenie pod bramką Gruzinów. I gdyby Grosicki był klasowym graczem mógł strzelić w tym meczu gola albo i dwa. A właśnie rzecz w tym by nie tylko stwarzać zagrożenie, ale zdobywać te gole kiedy jest szansa. Tego Grosicki nie umie. Niech jednak szybko się kuruje i jeżeli się będzie nadal przydawać Nawałce, to niech oczywiście w tej kadrze gra.

Czytałem wypowiedź Jana Tomaszewskiego na temat naszej reprezentacji. Po meczu w Gruzji powiedział on że poprzednie cztery lata to był sabotaż w naszej kadrze i wyników nie było dlatego że grali w drużynie zawodnicy „z importu”, jak on ich nazywa „farbowane lisy”. To bzdura. Tomaszewski chlapie językiem dużo, ale nie zawsze z sensem. To że w kadrze grali Obraniak, czy Boenisch, czy Perquis, czy Polanski, to ma być przyczyną beznadziejnych wyników?… Bzdury! Po prostu nie było dobrego trenera który by zrobił z piłkarzy zespół. Dobrał właściwie graczy i stworzył z nich drużynę. I to wszystko. Trzeba było poskładać z takich Lewandowskich, Glików, Milików, Mil dobrą układankę, zgrać ich i natchnąć dobrym duchem, nastawić odpowiednio. I tyle. Nawałka okazał się właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Potrafił to zrobić. Udało się. Brawo trenerze! Gratulacje! I powodzenia w dalszych meczach.

Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu /15.11.2014/

***

Bóg wskazał Lewandowskiego

Mój kontrakt z AEK Ateny właśnie dobiegł końca. Chcę teraz znaleźć stabilny klub dzięki któremu wróciłbym do reprezentacji Polski. Byłoby wspaniale znów zagrać z Robertem Lewandowskim – powiedział Roger Guerreiro

Rozmowa z Rogerem Guerreiro

Widziałeś popis Lewandowskiego w meczu z Realem?

Widziałem i bardzo się cieszyłem bo Robert to mój kolega. Graliśmy razem w reprezentacji Polski, zetknęliśmy się w Legii.
Od dawna wiadomo było że to wielki talent, ale chyba nikt, włącznie z samym Robertem, nie miał pojęcia że któregoś dnia strzeli cztery gole Realowi! Moim zdaniem, by zagrać taki mecz trzeba dostać pomoc od Boga. A tego dnia Bóg wskazał właśnie na Roberta.

W Borussii idzie mu świetnie, ale w kadrze brakuje mu podań. Nie chciałbyś wrócić i asystować Robertowi przy kolejnych bramkach?

Pewnie że chciałbym! Zawsze podkreślałem że jestem do dyspozycji polskiego selekcjonera, bez względu na to kto nim jest. Choć AEK Ateny ma za sobą fatalny sezon, bo pierwszy raz w historii spadł z greckiej ligi, to swojej gry nie muszę się wstydzić. Wiele razy byłem wybierany graczem meczu, a greccy dziennikarze widząc moją formę nieraz pytali kiedy wrócę do reprezentacji Polski. Nie miałem sygnału z polskiej federacji, ale się nie poddaję. Mam niecałe 31 lat i uważam że mogę pomóc kadrze.

Z Grecji napływały alarmujące sygnały w ostatnim czasie. Jako piłkarz AEK ledwie uniknąłeś linczu. Potem spadliście z ligi, wszyscy płakali…… Co się tam dzieje?

AEK od dłuższego czasu miał kłopoty finansowe. Klub dostał zakaz transferów i musiał się posiłkować piłkarzami z własnej szkółki. Tyle że ci chłopcy nigdy wcześniej nie grali na poziomie pierwszoligowym. Robiliśmy wszystko co możliwe ale w końcu i tak spadliśmy. To i tak cud że graliśmy do ostatniej kolejki.

Dwa tygodnie temu kibice AEK wpadli na boisko i chcieli pobić piłkarzy. Musieliście uciekać z boiska….

W Grecji coś takiego przeżywałem kilka razy. Najgorzej było kiedy na murawę wpadli kibice PAOK Saloniki. Kiedy od szybkości ucieczki zależy twoje życie lub zdrowie, to przestaje być śmieszne. Kiedy siedzisz w szatni i boisz się wyjść piłka traci sens. Rodzina zamiast cieszyć się meczem drży o twoje zdrowie. To nie jest normalne.

Czyli najwyższy czas opuścić AEK?

Zdecydowanie. Mój kontrakt właśnie dobiegł końca. Zamierzam walczyć z klubem o zaległe pensje, bo AEK zalega mi za dwa lata gry! Pójdę gdzie się da by odzyskać pieniądze /zdaniem greckich mediów klub jest winien Rogerowi ok. miliona euro – red?. Za kilka dni wrócę do Brazylii i będę rozpatrywać oferty z innych klubów.

Chciałbyś znów zagrać w Legii?

Pewnie że tak. Gra w Polsce zwiększyłaby szansę powrotu do kadry. Jeżeli chodzi o polskie kluby Legia ma u mnie pierwszeństwo. Z drugiej strony jestem profesjonalistą i jeżeli w Legii nie będą mną zainteresowani to rozpatrzę ewentualne oferty z innych polskich klubów.

rozm. pk/sup. /29.IV.2013/

***

Niektórzy jeszcze się mocno zdziwią

– Dla mnie pieniądze nigdy nie były najważniejsze. Mogłem wyjechać w egzotyczne miejsce i zarabiać wielokrotność tego co mam w Górniku, ale nie brałem tego pod uwagę. Jak mógłbym zostawić chorego ojca? Kiedy dowiedziałem się że ma raka, to od razu wiedziałem że nigdzie się z kraju nie ruszę – powiedział Ireneusz Jeleń

Rozmowa z Ireneuszem Jeleniem, piłkarzem Górnika Zabrze

Tajlandia, Chiny, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Katar – żadna z tych egzotycznych ofert cię nie kusiła?

Żadna, choć finansowo były na bardzo dobrym poziomie. Nie chcę jednak by pieniądze przesłaniały mi świat. Zawsze dbałem by żona i dzieci dobrze czuły się w miejscu w którym gram. A czy dobrze by się czuły w tej egzotyce? Nie sądzę. Poza tym decydujące było to że na początku roku dowiedzieliśmy się o chorobie ojca którego zaatakował nowotwór. Nie wyobrażałem sobie bym mógł go teraz zostawić i pojechać gdzieś daleko.

A jak się czuje?

Właśnie jadę po niego do szpitala. Lekarze mówią że operacja się udała i oby dalej szło to w dobrym kierunku. Po trzech tygodniach od zabiegu zabieram go do domu, dzięki temu odżyje psychicznie.

Zawsze podkreślałeś że jesteś kibicem Górnika. Jak to się zaczęło?

Miałem dziewięć lat… U nas w Cieszynie niektórzy moi starsi koledzy kibicowali Legii i do tego samego namawiali mnie. Ale nie dałem się /śmiech/. Zawsze coś mnie ciągnęło do Górnika.

Wszyscy w twojej rodzinie kibicują zabrzanom?

Siostra ma dużo sympatii dla Legii /śmiech/. Ale mam nadzieję że w piątek będzie dopingować Górnika.

Właśnie, Legia – Górnik to hit następnej kolejki. Strzeliłeś kiedyś gola warszawianom?

Nigdy! Jako piłkarz Wisły Płock nie miałem do nich szczęścia. Mam nadzieję że pierwszego gola strzelę Legii właśnie w piątek.

Po nieudanej przygodzie z Podbeskidziem wiele osób stwierdziło że Jeleń już się skończył…

Jestem przekonany że w Górniku pójdzie mi dużo lepiej. Czuję się dobrze, dochodzę do takiej wagi jaką miałem za najlepszych czasów w Auxerre. Teraz ważę 85.5 kg, a ideał to 84 kg. A ci którzy twierdzą że nic już nie zdziałam jeszcze mocno się zdziwią.

rozm. pk/su /12.III.2013/

***

Borussię z Polakami stać na sukces

Borussia jest mocna i dojrzała już do sukcesu. Jest w stanie zrobić kolejny krok. Awans do finału Ligi Mistrzów leży w jej zasięgu – uważa Jacek Krzynówek, były reprezentant Polski

Rozmowa z Jackiem Krzynówkiem po rewanżowym meczu Borussii z Szachtarem 3:0 i wyeliminowaniu zespołu z Ukrainy

Borussia rozbiła 3:0 Szachtara Donieck po golu Kuby Błaszczykowskiego i asyście Roberta Lewandowskiego. Zaskoczyło pana że zespół z Niemiec tak łatwo awansował do ćwierćfinału Ligi Mistrzów?

Borussia była lepsza, ale mimo wszystko musiała się nieźle namęczyć. Pomogło jej to że szybko strzeliła gola, a po chwili dołożyła następnego. Po takich dwóch ciosach ciężko jest się podnieść. Borussia zagra w ćwierćfinałach po raz pierwszy od 15 lat. Dla nas najważniejsze że w tych sukcesach udział ma trzech Polaków.

Trener Szachtara Mircea Lucescu prorokował przed rewanżem że zwycięzca ich rywalizacji dojdzie do finału Ligi Mistrzów. Czy Borussia jest przygotowana na taki sukces?

Jak najbardziej. Nie mam wątpliwości że stać ją na awans. Dwa tytuły mistrza Niemiec to nie przypadek. Nadeszła pora na kolejny krok. W poprzednim sezonie Ligi Mistrzów zapłacili frycowe. Teraz są o wiele mądrzejszym zespołem, dojrzalszym o doświadczenie wyniesione z tamtego niepowodzenia.

Jaki rywal byłby zatem najlepszy dla Borussii w walce o półfinał?

Może trafią na Bayern… Byłaby to dobra okazja do rewanżu za ten sezon. Podzielam zdanie Roberta Lewandowskiego który twierdzi że to bez znaczenia na kogo trafią. To znaczy że piłkarze BVB naprawdę czują się bardzo mocni. To nie przypadek że rywale się ich boją, a nie odwrotnie.

Może Robert zostanie królem strzelców Bundesligi.

Ma dużą szansę i tego mu życzę. Bo to byłoby coś, gdyby nasz rodak wygrał w takiej klasyfikacji. Choć tak sobie myślę że gdyby Lewy miał do wyboru: tytuł króla strzelców albo bramkę w zwycięskim finale, postawiłby na to drugie rozwiązanie. Gdyby Borussia z trzema Polakami w składzie wygrała Ligę Mistrzów, to byłaby wspaniała, historyczna sprawa.

Wygrana Borussii z Szachtarem to dobry znak dla nas przed meczem reprezentacji Polski w eliminacjach mistrzostw świata z Ukrainą?

Myślę że tak. Cała nasza trójka jest w niezłym gazie. Widzę progres w ich występach.

Tylko czy Lewandowski odblokuje się w kadrze?

Oj, nie wyliczajmy już Lewemu tych minut bez strzelonego gola w reprezentacji! Nie ma co na niego nakładać dodatkowej presji. On umie strzelać i w końcu trafi także w kadrze.

rozm. ms/se /7.III.2013/

***

Różaniec pomógł wygrać z Legią

Zawsze podczas meczu ma przy sobie różaniec. Od samego Ojca Świętego Jana Pawła II. Mówi że kiedy go dotyka, to nawet porażka mniej boli. I jest pewien że dzięki jego pomocy ograli ostatnio Legię. – Bo kto z Bogiem, to i Bóg z nim – powiedział trener Korony Kielce Leszek Ojrzyński, którego drużyna sprawiła sensację, pokonując w pierwszym meczu rundy wiosennej Legię Warszawa 3:2

Rozmowa z Leszkiem Ojrzyńskim

Mówi pan o wierze, a pana piłkarze w każdym meczu grają bardzo ostro. Co to ma wspólnego z chrześcijańską ideą miłości bliźniego?

Nie wnikam w co wierzą moi piłkarze. Na boisku mają walczyć. To ich obowiązek! Dla mnie i mojej rodziny wiara to podstawa, nie wyobrażam sobie życia w oderwaniu od Kościoła. Nieraz Pan Bóg mi pomógł i nigdy się od wiary nie odwrócę. Ale nie lubię o tym mówić, bo to w co człowiek wierzy to jego prywatna sprawa.

W czym tkwi tajemnica waszego sukcesu w meczu z Legią?

W drużynie. Widzieliście jak to wyglądało na boisku? Jeden za drugiego dałby się zabić. Ambicja, wola walki i charyzma. To cechowało moich chłopaków. Dali z siebie 120 procent. Legia wcale nie była od nas słabsza. O wyniku zdecydowały determinacja i chęć zwycięstwa. U nas były większe.

W pierwszej połowie z powodu kontuzji z boiska zeszli Marcin Żewłakow i Paweł Sobolewski. Może w okresie przygotowawczym zajechał pan drużynę i stąd te kontuzje?

Widział pan na jakim boisku graliśmy?! Takie płyty to przyczyna kontuzji! Poza tym całą zimę trenowaliśmy na sztucznych murawach. One też nie pomagają zawodnikom w zachowaniu zdrowia.

Kto będzie mistrzem Polski?

Mimo wszystko Legia, która ma największy potencjał. Przez nasze zwycięstwo liga będzie ciekawsza, ale nie sądzę by Legia oddała prowadzenie w tabeli.

A o co gra Korona?

O 24 punkty które są do zdobycia wiosną. Chcemy powtórzyć wynik z poprzedniego sezonu. Po dobrym początku chciałoby się więcej, ale jeżeli uda nam się osiągnąć tyle samo co wiosną ubiegłego roku, to będę zadowolony.

rozm. pd/se /26.II.2013/

***

Bartosz Salamon piłkarzem AC Milan!

Sensacja stała się faktem! Młody polski piłkarz trafił do wielkiego klubu! Od dłuższego czasu Bartosz Salamon był przymierzany do kilku bardzo znanych firm piłkarskich. Ostatecznie wychowanek Uczniowskiego Klubu Sportowego Concord Murowana Goślina zdecydował się na przenosiny do Mediolanu

Występujący ostatnio w Brescii Calcio Salamon podpisał kontrakt z AC Milan. Umowa z zespołem z Mediolanu będzie obowiązywać polskiego piłkarza do czerwca 2017 r. – poinformowała oficjalna strona włoskiego klubu

21-letni pomocnik przez ostatnie 6.5 roku grał w Brescii Calcio, która obecnie zajmuje szóste miejsce w Serie B /po 23 kolejkach rozgrywek/. W sezonie 2010/11 Polak był wypożyczony do Foggii Calcio. Salamon jest wychowankiem Uczniowskiego Klubu Sportowego Concord Murowana Goślina, z którego przeniósł się do juniorskiej drużyny Lecha Poznań. Do Włoch przeprowadził się w 2007 r.

W czwartek 31 stycznia oficjalnie piłkarzem AC Milan został również reprezentant Włoch Mario Balotelli.

Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu/pap /31.I.2013/

***

Lednica choćby się waliło i paliło

Kiedy reprezentacja Polski przygotowywała się do pierwszego meczu Euro 2012 20-letni Paweł Wszołek modlił się nocą nad Lednicą i nawet nie przypuszczał że za kilka miesięcy zagra w drużynie narodowej z RPA i Anglią

– Wiara dodaje mi sił. To dzięki niej spełniam swoje piłkarskie marzenia – powiedział Wszołek, największa nadzieja Polonii Warszawa

Każdego lata nad Jeziorem Lednickim, na zachód od Gniezna, odbywają się ogólnopolskie spotkania wierzącej młodzieży, zapoczątkowane w 2000 r. przez Ojca Świętego Jana Pawła II.

A w gronie tysięcy pątników co roku modli się jeden z największych talentów polskiej piłki – Paweł Wszołek.

Choćby się waliło i paliło tak ustalam swoje plany by móc przyjechać do Lednicy. Byłem tam już cztery razy. Nie udało mi się tylko w 2010 r. – powiedział młody reprezentant Polski.

W czerwcu nad Lednicę przyjechało aż osiemdziesiąt tysięcy osób. Wspólnie całą noc modliliśmy się nad jeziorem. Dla mnie taki wyjazd to zastrzyk energii na cały rok – dodał Wszołek.

Polonista nie ukrywa że jest bardzo religijny. – W moim rodzinnym domu religia zawsze odgrywała ogromną rolę. Pewnego razu mama, która regularnie chodziła na pielgrzymki, zabrała ze sobą moją siostrę. Po powrocie Iza była zachwycona. Dużo opowiadała mi o atmosferze, wspólnocie pielgrzymów. Postanowiłem spróbować. Pierwszy raz wyruszyłem do Częstochowy pięć lat temu. I było wspaniale. Zupełnie obcy ludzie okazywali sobie tyle serdeczności, dobra, wszyscy byliśmy jak jedna rodzina. Inne wspomnienie to bąble i odciski na stopach. Nogi bolały strasznie, ale doszedłem do celu! Od tamtego czasu kiedy tylko mogę wyruszam z pątnikami na szlak – zapewnił Wszołek.

pd/se /14.XI.2012/

/CO TO JEST LEDNICA? To miejsce spotkań katolików podczas których wspólnie modlą się poprzez taniec i śpiew. Spotykają się nad jeziorem Lednickim – chrzcielnicą Polski, by wybrać Chrystusa, a co za tym idzie – by żyć Chrystusem, być razem z Nim…  Dzięki temu stawać się nowym człowiekiem. Podstawą wszystkich spotkań zawsze są spowiedź!, Eucharystia! i Chrystus!
Lednica nie istnieje tylko kilka razy w roku! Jest miejscem formacji i rozwoju ludzi związanych z Duszpasterstwem Akademickim Ojców Dominikanów którzy spotykają się z ojcem Janem Górą w Poznaniu lub na weekendowych rekolekcjach co sobotę nad Lednicą, by razem modlić się, czytać, rozmawiać i pracować. W ten sposób powstaje Lednica!
Nad Lednicą wspólnie dojrzewają do świadomego i dojrzałego chrześcijaństwa, uczą się żyć według wartości które będą mogli przekazać kolejnym pokoleniom/
/za www.lednica2000.pl

***

Aptekarze wzięli Sebastiana Boenischa

Wreszcie! Sebastian Boenisch w końcu znalazł pracodawcę. Trafił do Bayeru Leverkusen, solidnej firmy. Może warto było czekać. Może też teraz będzie mieć mniej kłopotów ze zdrowiem… Aptekarze go przecież dobrze przypilnują…

Reprezentant Polski, lewy obrońca, szukał klubu od początku lipca, kiedy wygasł mu kontrakt z Werderem Brema. Nowy zespół Boenischa, Bayer, jest obecnie piąty w Bundeslidze

Ostatnio 25-letni Boenisch trenował z Fortuną Duesseldorf. Jeszcze dzień wcześniej informowano że zagra w tym klubie. – Nie przechodziłem testów w Fortunie – wyjaśnił piłkarz. – Prosiłem tylko o możliwość trenowania z II zespołem z Duesseldorfu , a menedżer zaproponował mi treningi z pierwszą drużyną, stąd moja obecność na treningach.

Wcześniej Boenisch był sprawdzany m.in. w VfB Stuttgart i Stoke City. A umowa z Bayerem obowiązuje do końca tego sezonu.

Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu/je/se/euro /3.XI.2012/

ŹLI LUDZIE I PIENIĄDZE

Po mistrzostwach Europy Sebastian Boenisch był bliski podpisania kontraktu z VfB Stuttgart. Jednak niespodziewanie dla niego Die Schwaben w ostatniej chwili zrezygnowali

– Jest za dużo złych ludzi którzy chcą zarobić na mnie pieniądze – mówił polski obrońca który opowiadał już w przeszłości o problemach z agentami. – Nagle pojawia się 20 czy 30 agentów i twierdzą że mają ode mnie pełnomocnictwa i wymagają pieniędzy od klubu. Nic dziwnego że moi ewentualni pracodawcy rezygnują – wyjaśniał problem Boenisch.

Boenisch mieszka z rodzicami niedaleko Duesseldorfu. Jednak teraz najważniejsze jest dla niego że jest zdrowy. Rozczarowanie po mistrzostwach Europy podczas których z reprezentacją Polski odpadł w fazie grupowej jest już dawno przez niego strawione. Również ostra krytyka byłego reprezentanta Tomasza Hajty, który powiedział o Boenischu „że jest najgorszym lewym obrońcą w historii polskiej piłki”, nie jest problemem dla bezrobotnego piłkarza. – On tylko zgrywa ważniaka – powiedział polski obrońca o Hajcie.

transfery.info/54888,co-slychac-u-sebastiana-boenischa /16.X.2012/

Kategoria Sport

Comments