Pieniądze nie są najważniejsze
Rozmowa z Lidią Chojecką, lekkoatletką Pogoni Siedlce
W zakończonym sezonie najlepiej wypadła pani chyba w Atenach, podczas drużynowego Pucharu Świata?
Tak, myślę, że to był bardzo udany start. Pod koniec sezonu drugie miejsce na 3 km w takiej stawce, to świetny występ. Poza tym z dobrym czasem 8.39,69, więc jestem bardzo zadowolona ze startu w Atenach.
A ocena swojego całego sezonu?
Średnio wypadłam w tym sezonie. Myślę że stać mnie na więcej. Moja forma nie była taka, jak bym sobie życzyła. Ileś treningów straciłam, miałam trochę osobistych przeżyć, nie układało mi się za dobrze w moim życiu i może to miało wpływ na wyniki sportowe.
Pani trenerem jest Zbigniew Król, a jak długo?
Z trenerem Królem współpracuję od dwóch lat.
Gdzie pani mieszka, bo słyszałem coś o Francji?
Nie, mieszkam w Polsce, w Siedlcach i na razie nie mam zamiaru się nigdzie wyprowadzać (śmiech).
Czytałem coś o przyjacielu lub narzeczonym z Francji?
Tak, mam przyjaciela z Francji, który ze mną biega, pomaga mi w treningach, jeździ razem na zawody i bardzo mnie wspiera. Szczególnie jego pomoc jest mi niezwykle potrzebna podczas treningów, bo one u średniodystansowca są nudne, monotonne i jeżeli ktoś razem biega, jest o wiele łatwiej.
A w przypadku kobiety trening z mężczyzną jest tym bardziej ciekawszy, prawda? A kto to jest?
(śmiech) Nazywa się Jean-Marc Leandro, jest byłym zawodnikiem klubu z Monako, obecnie przygotowuje się do maratonów, nadal trenuje więc biegi.
15 tysięcy dolarów za drugie miejsce w Atenach, to najwyższa premia za jedne zawody w pani przypadku, czy zarobiła już pani więcej?
W 2000 roku wygrałam mityng Golden League w Zurychu i wtedy chyba była porównywalna premia. Ale, oczywiście, ta nagroda z Aten jest jedną z moich najwyższych.
Nie wiem, czy pani będzie chciała coś powiedzieć na temat swoich zarobków w całym sezonie? Ile pani w sumie zarobiła?
Myślę, że to jest moja prywatna sprawa. Wszystkie stawki z mityngów Golden League i Grand Prix są jawne, więc jeżeli to kogoś interesuje, to można sprawdzić.
A jak się mają pani zarobki do tych najlepszych lekkoatletów świata?
Na pewno jest to ogromna przepaść. Żeby zarobić naprawdę duże pieniądze, trzeba wygrać wszystkie mityngi Golden League i tam wypłaty są już ogromne. Najwięcej zarabiają ci, którzy wygrywają w swoich konkurencjach, a następne miejsca są opłacane już bardzo słabo w porównaniu ze zwycięzcami.
A jeżeli porówna pani zarobki swoje i naszych najlepszych lekkoatletów do innych dyscyplin sportowych w Polsce?
Nie wiem, ile zarabiają inni sportowcy w Polsce, także trudno mi porównywać.
A polscy lekkoatleci dobrze zarabiają?
Trudno coś poważnego zarobić. W tym roku nasza lekkoatletyka trochę poszła w górę i widać naszych zawodników na mityngach zagranicznych. Myślę, że najwięcej z lekkoatletów w Polsce zarabia Monika Pyrek, zawsze druga.
Co jest ważne dla sportowca?
Myślę, że sama satysfakcja z tego, co się robi. Pieniądze nie są dla mnie najważniejsze. Ja biegam, bo bardzo to lubię i gdybym nie zarabiała pieniędzy, to też bym biegała.
Co decyduje o sukcesie w sporcie?
Ciężka praca, systematyczność i talent.
Rozmawiał Cezary Dąbrowski
Kategoria Sport















































































































































































