Mamy czasy chamów

Rafał Ziemkiewicz: – Mamy dziś czasy schamienia. Prostactwa ogólnego, infantylizmu

Rafał Ziemkiewicz: – Ludzie którzy po chamsku się wysławiają chcą podkreślić że są ‘fajowi’, nie są zgredami, wapniakami. A że przeważnie niestety są, to efekt jest odwrotny od zamierzonego i wychodzi raczej śmiesznie. Tyle że oni nie zdają sobie z tego sprawy

Chamskie słowa wzięły się z pomieszania porządków. Ludzie zatracili świadomość że są różne sposoby zachowania stosowne w różnych sytuacjach. Zachowanie i słowa na które można sobie pozwolić przy kielichu nie uchodzą w rozmowie w studiu telewizyjnym na poważne tematy, czy przy dużym audytorium. Soczysta wiązanka która bywa stosowna kiedy chcemy podkreślić swój stan emocjonalny, wypowiedziana w odpowiednim towarzystwie, w innym towarzystwie jest nie na miejscu. Te zasady które dla naszych przodków były oczywiste, zanikły. Poczucie przyzwoitości zostało zadeptane przez awans społeczny ludzi którzy takich zasad z domu nie wynieśli. Winne są też media, zwłaszcza elektroniczne, które w imię wysokiej oglądalności zawsze równają do możliwie najszerszej widowni, starają się być strawne, zrozumiałe, mówić językiem ludu. Z tym że dzisiaj nie ma ludu tylko lumpenproletariat. I to do tego gustu się media dostosowują. Zanika poczucie smaku, stosowności pewnych zachowań i wyrażeń.

– Sztuka wysoka abdykowała z tworzenia stylu wzniosłego. Parweniusz, który chciał wejść na salony, musiał się do tych salonów dostosować, a teraz salony dostosowują się do, umownie mówiąc, nizin społecznych. Mój przyjaciel mówił że przed wojną do kina chodzili stangreci, dziewki służebne, służba, by na ekranie oglądać życie hrabiów i jaśnie państwa. A dzisiaj do kina chodzą intelektualiści, by podejrzeć życie lumpów grzebiących w śmietnikach.

Już w ‘Ferdydurke’ Gombrowicza była wykpiwana taka fascynacja parobkiem. Ta inteligencja zachwyca się cwaniackimi, knajackimi odzywkami, tym jak ci ludzie z nizin społecznych potrafią jędrnie coś powiedzieć. To skutek ostatnich kilkudziesięciu lat, gdzie m.in. w literaturze autorytetem stał się pijak i prostytutka. W PRL-u każdy młody poeta starał się uchodzić za żula i po chamsku zachowywać. Im bardziej był pijany, tym bardziej się czuł wielkim i wybitnym poetą. Widocznie taki jest dziś kurs cywilizacyjny, w odwrotną stronę niż nakazywałby zdrowy rozsądek. To wszystko kształtuje wrażliwość i gusty ludzi. To cykliczna prawidłowość w kulturze, że po tym jak w dobrym guście jest wzniosłość i wyjątkowość, następuje zwrot i pojawia się prymitywne zachowanie i naśladowanie najgorszych wzorów.

– U nas elita istnieje, ale w sensie technicznym, ludzi ‘na górze’, którzy obsługują państwo. Potoczne słowo elita, które oznacza ludzi lepszych, jest dziś zupełnie niestosowne. Jak pamiętamy, w PRL-u elitą, czyli nomenklaturą, byli ci którzy byli gorsi od reszty społeczeństwa. Im większy baran, byleby był partyjny i posłuszny, tym wyżej zajdzie. Było wiadomo że dyrektor instytucji był zazwyczaj głupszy niż pracownik na stanowisku pośrednim. Bo taki człowiek dziś był dyrektorem od śrub, jutro od buraków, a potem poszedł do showbiznesu. Tak ten rynek wtedy działał i do dziś myśmy tego mechanizmu nie zlikwidowali. Takim przykładem jest dziś rozmowa Jacka Żakowskiego z Dodą. U Jacka widać jak walczy ta inteligencka pogarda dla Dody, która niby nic nie wie, z inteligencką fascynacją zdrowym, ludowym głąbem, ćwokiem, który potrafi tak przywalić. Gdzie inteligent odczuwa kompleksy, że nie potrafi tak ostro o tych Kaczorach powiedzieć, choćby i bardzo chciał. Ale to nobilitowanie Dody jako autorytetu wypowiadającego się o religii. Tak wygląda ta tendencja, o której mówimy.

– Ja jestem jednak optymistą. Obserwuję też tendencję odwrotną, że na dłuższą metę zostaje to co jest wzniosłe, odświętne, charakterystyczne dla wyższych warstw. Bo kto dziś pamięta ćwoków i ciemniaków z czasów Mickiewicza?…

Czyli zatyczki do uszu i czekać? /pyt. red./

Rafał Ziemkiewicz: – Nie! Wychowywać swoje dzieci!

raf/fa. /15.V.2012/

***

POlepszyło się

Jeszcze do niedawna reżyser Andrzej Wajda zagrzewał do walki żołnierzy rządzącej partii. W czasie kampanii wyborczej tłumaczył, że w Polsce trwa ‘wojna domowa’ i jest to ‘walka o wszystko’!…

Na potwierdzenie swoich dramatycznych słów opowiadał o lekarzu, który nie chciał do niego przyjechać, bo ma inne poglądy polityczne… Znakomity, podziwiany przez intelektualistów na całym świecie reżyser ciągle uważa, że działania opozycji są ‘haniebne’, zaś na jej czele stoi ‘głupol’.

Wygląda jednak na to, że według reżysera w naszym kraju polepszył się już dostęp do usług medycznych. – Nie może tak być, że ktoś jest tak dalece przekonanym, że tylko on mógł być prezydentem, że nie może się z tym pogodzić. Ale na to są piguły, na to są lekarze, na to są sposoby. Niech się leczy! – poradził szefowi PiS ‘tolerancyjny’ reżyser.

Platforma dopiero od kilku miesięcy może cieszyć się pełnią władzy, a już zdążyła zapewnić wszystkim potrzebującym niczym nieskrępowany dostęp do opieki medycznej. Fachowe diagnozy zwolenników ‘partii miłości’ dowodzą, że w razie potrzeby sami będą mogli zastąpić lekarzy.

pt /13.10.2010/

***

Z jakiej epoki jest prezydent Komorowski?

Prezydent Bronisław Komorowski oświadczył w czasie spotkania z młodzieżą w Grudziądzu, że nie boi się ekskomuniki za podpisanie ustawy legalizującej in vitro. Stwierdził też, że taka ‘instytucja’ jest ‘trochę z innej epoki’.

Problem w tym, że kary kościelne, a taką jest ekskomunika, także dziś stoją na straży niezwykle ważnych wartości, których Kościół ma nie tylko prawo, ale i obowiązek bronić.

W przypadku odrzucanej jednoznacznie jako niemoralnej, związanej z ukrytą aborcją, metody in vitro jest to obrona życia ludzkiego i godności jego przekazywania.

A może zdaniem prezydenta właśnie obrona życia najbardziej bezbronnych ludzi także jest ‘trochę z innej epoki’?

Nie ma obecnie ważniejszego frontu walki o przyszłość świata, jak walka z terrorem cywilizacji śmierci.

Prezydent, świadomie popierając in vitro, sam stawia się poza wspólnotą Kościoła. Kościół, katolicy bronili, bronią i będą bronić życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci. Pozostaje pytanie: z jakiej epoki jest prezydent?

sj /28.10.2010/

***

Początek końca PO

Wypowiedź dr Ewy Rzeczkowskiej, historyka z Katedry Historii Najnowszej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II

Wynik Jarosława Kaczyńskiego nie jest zły, przypomnijmy sobie sondaże wcześniejsze, które były dużo przychylniejsze dla Bronisława Komorowskiego. Na wynik Kaczyńskiego niewątpliwie wpłynęła tragedia smoleńska. Myślę, że to Platforma traci, i widać to było choćby po minach sztabowców i osób zgromadzonych na wieczorze wyborczym Komorowskiego. Platforma liczyła na wyższy wynik. Może to być początek końca tego ugrupowania. PiS może na wygranej Komorowskiego tylko zyskać. Dużo ważniejszy będzie wynik wyborów samorządowych. Pełnia władzy dla Platformy to wbrew pozorom sytuacja skomplikowana, ponieważ na tę partię spada ogromna odpowiedzialność i nie będzie już na kogo jej zwalać. Wcześniej to prezydent wetował i wiadomo, kto oceniał. Teraz już tak nie będzie.
Frekwencja też nie jest wcale taka niska. Doszło do ogromnej mobilizacji społeczeństwa. Pamiętajmy, że są wakacje i wiele osób wyjechało na urlopy. W moim przekonaniu 56 procent świadczy o tym, że jest coraz lepiej, jeśli chodzi o mobilizację ludzi i ich świadomość o współdecydowaniu.

ND 5.7.2010

Z jakiej epoki jest prezydent Komorowski?
 
Prezydent Bronisław Komorowski oświadczył w czasie spotkania z młodzieżą w Grudziądzu, że nie boi się ekskomuniki za podpisanie ustawy legalizującej in vitro. Stwierdził też, że taka ‘instytucja’ jest ‘trochę z innej epoki’.
 
Problem w tym, że kary kościelne, a taką jest ekskomunika, także dziś stoją na straży niezwykle ważnych wartości, których Kościół ma nie tylko prawo, ale i obowiązek bronić.
 
W przypadku odrzucanej jednoznacznie jako niemoralnej, związanej z ukrytą aborcją, metody in vitro jest to obrona życia ludzkiego i godności jego przekazywania.
 
A może zdaniem prezydenta właśnie obrona życia najbardziej bezbronnych ludzi także jest ‘trochę z innej epoki’? 
 
Nie ma obecnie ważniejszego frontu walki o przyszłość świata, jak walka z terrorem cywilizacji śmierci.
 
Prezydent, świadomie popierając in vitro, sam stawia się poza wspólnotą Kościoła. Kościół, katolicy bronili, bronią i będą bronić życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci. Pozostaje pytanie: z jakiej epoki jest prezydent?
 
sj /28.10.2010/
Kategoria Polska

Comments