Polski nadczłowiek na korcie

Były duński tenisista Frederik Fetterlein stwierdził że sukcesy najlepszej obecnie na świecie tenisistki Karoliny Woźniackiej są tylko i wyłącznie wynikiem jej polskiego pochodzenia i wychowania

– Karolina nie posiada na szczęście ani jednego duńskiego genu i jest stuprocentową Polką. Gdyby nie to nie odniosłaby sukcesu. Tylko ten jedyny czynnik może wyjaśnić jej pierwsze miejsce w światowym rankingu – napisał Fetterlein w autobiografii wydanej w Danii

Fetterlein podczas swojej kariery był najlepszym duńskim tenisistą. Zawodową grę zakończył w 2003 r. w wieku 33 lat głównie z powodu rozrywkowego trybu życia. W książce pod tytułem ‘Uwiedziony przez życie’, w której jest wiele krytycznych komentarzy dotyczących Danii i osób ze środowiska duńskiego tenisa, Karolina Woźniacka jest pozytywnym wyjątkiem

„Ona jest stuprocentową Polką i nie chodzi tu tylko o urodzenie z obu polskich rodziców, lecz głównie o polskie wychowanie i wartości. Obowiązkowość, szacunek dla rodziny i ciężki regularny trening, nawet na granicy bólu i niepoddawanie się. Stosując te zasady Karolina osiągnęła sukces” – napisał Fetterlein

Tenisista w 2007 r. pracował przez sześć miesięcy jako asystent trenera /i ojca Polki oczywiście/ Piotra Woźniackiego i sparingpartner Karoliny. „Po pół roku mimo bardzo wysokich zarobków zrezygnowałem by nie wpaść w codzienną rutynę, lecz Karolina i cały jej aparat pomocniczy zaimponowali mi swoją profesjonalnością. Piotr powiedział mi wtedy że Karolina będzie numerem jeden na świecie. Wtedy nie rozumiałem, lecz teraz tak, ponieważ Karolina jest po prostu… nadczłowiekiem”

Fetterlein porzucił karierę sportową dla pracy jako model i makler nieruchomości w Londynie i Monako. Po utracie całego majątku jest obecnie modelem w domu mody Dolce&Gabbana /za zk/int.pl/ /9.11.2011/

Kilka zdań komentarza – No proszę proszę… Jak miło to przeczytać. Nikt w Polsce chyba czegoś tak pięknego i dobrego dla nas – Polaków – do tej pory nie powiedział czy napisał w nawiązaniu do Karoliny Woźniackiej. Trzeba było aż kogoś z zagranicy by nas tak ucieszyć i docenić. W dodatku jeszcze z Danii. Kto by się spodziewał… Ale miła niespodzianka. Wypada podziękować Frederikowi Fetterleinowi za te bardzo miłe słowa, uznania, szacunku dla nas – Polaków. Dziękuję Frederik! /Cezary Dąbrowski/zawszepolska.eu/ /9.11.2011/

Radwańska ósma w rankingu

Agnieszka Radwańska zakończyła sezon na 8 miejscu w obydwu rankingach tenisistek – WTA Tour i WTA Championships. To najwyższa pozycja w karierze tenisistki, którą pierwszy raz osiągnęła w lutym 2010 r. Dwukrotnie zamykała rok jako nr 10. Poprzednio kończyła rywalizację w czołowej dziesiątce w 2008 i 2009 r.

Numerem 1 na świecie, podobnie jak w poprzednim sezonie, jest Karolina Woźniacka. Druga, po zwycięstwie w turnieju masters WTA Championships, jest Czeszka Petra Kvitova, a trzecia jej finałowa rywalka Białorusinka Wiktoria Azarenka. Obie wyprzedziły Rosjankę Marię Szarapową

Skok o 44 lokaty – na 156 pozycję na świecie odnotowała Marta Domachowska która w ubiegłym tygodniu dotarła do finału halowego turnieju ITF na twardych kortach w angielskim Barnstaple (pula 75 tys. dol.). Przed nią z Polek sklasyfikowana jest jeszcze Urszula Radwańska – 93 miejsce.

Ranking WTA Tour liczony jest na podstawie porównania wyników poszczególnych zawodniczek w stosunku do analogicznego okresu w poprzednim roku.

Natomiast w WTA Championships wszystkie tenisistki rozpoczynają sezon z zerowym dorobkiem punktów. Dlatego po turnieju masters obie kwalifikacje się zrównują.

Czołówka rankingów na 31 października 2011: WTA Tour: 1. (1) Woźniacka 7485 pkt; 2. (3) Kvitova 7370; 3. (4.) Azarenka 6520; 4. (2) Szarapowa 6510; 5. (5) Na Li (Chiny) 5720; 6. (7.) Samantha Stosur (Australia) 5585; 7. (6) Wiera Zwonariewa (Rosja) 5435; 8. (8) Radwańska 5250; 9. (9) Marion Bartoli (Francja) 4710; 10. (10) Andrea Petkovic (Niemcy) 4580; … 93. (93) Urszula Radwańska 721; … 156. (200) Domachowska 398. WTA Championships: 1. (1) Woźniacka 7485 pkt; 2. (3) Kvitova 7370; 3. (4) Azarenka 6520; 4. (2) Szarapowa 6510; 5. (5) Na Li 5720; 6. (7) Stosur 5585; 7. (6) Zwonariewa 5435; 8. (8) Radwańska 5250; 9. (9) Bartoli 4710; 10. (10) Petkovic 4580; … 105. (105) Urszula Radwańska 633; … 194. (191) Domachowska 398

DOMACHOWSKA – KEOTHAVONG 1:6, 3:6

Marta Domachowska przegrała z Brytyjką Anne Keothavong 1:6, 3:6 w finale halowego turnieju ITF na twardych kortach w angielskim Barnstaple (z pulą nagród 75 tys. dol.)

Do finału debla nie udało się awansować Barbarze Sobaszkiewicz która grała w parze z Bułgarką Elicą Kostową. Zawodniczki w półfinale uległy Niemce Tatjanie Malek i Austriaczce Sandrze Klemenschitsz 2:6, 4:6.

Wynik finału: Keothavong (3) – Domachowska 6:1, 6:3

pap /29-31.10.2011/

***

Niepoprawny optymista

Pomagający Agnieszce Radwańskiej podczas turniejowych wyjazdów trener Tomasz Wiktorowski jest niepoprawnym optymistą. Oto co mówił przed meczem o półfinał mastersa w Stambule z Czeszką Petrą Kvitovą:

– Agnieszka na pewno ma szansę wygrać ten mecz, nie mówiąc już o jednym secie

A dzień czy dwa wcześniej mówił tak: – W przyszłym roku (Agnieszka – red.) będzie w pierwszej piątce światowego rankingu. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości, dam sobie za to rękę uciąć. Ale lewą, bym w razie czego miał jak grać w tenisa (śmiech)

Robert Radwański mówił o tym wiele miesięcy temu, ale wszyscy się śmiali, nikt mu nie wierzył. Turnieje w Tokio i Pekinie udowodniły że Agnieszka nie tylko jest w stanie wygrać z każdą rywalką na świecie, ale także może wytrzymać trudy długiego turnieju i zwyciężyć w wielu meczach z rzędu, praktycznie bez odpoczynku – mówił Wiktorowski jednej z gazet.

Wiktorowski jest przekonany że Agnieszkę Radwańską czekają kolejne wielkie sukcesy. Świetne wyniki z ostatnich tygodni to dopiero wstęp do tego, co Isia może osiągnąć.

Oby tak było… Ale oczywiście to że Agnieszka jest w stanie wygrać z każdą rywalką, to gruba przesada… Tak pięknie niestety nie jest. I że będzie na pewno w piątce rankingu, to chyba też przesada… Ale życzę jej tego serdecznie.

Co dalej? Trener bardzo chce

Trener Wiktorowski jednak nie wie czy jego współpraca z Radwańską będzie kontynuowana w przyszłym roku.

Decyzja nie należy do mnie. Spotkamy się całym zespołem po zakończeniu sezonu i zdecydujemy co dalej. Oczywiście że chciałbym pracować dalej z Agnieszką. Który trener by nie chciał?! – powiedział Wiktorowski, bardzo narzekając jednocześnie na nawierzchnię kortów w Stambule.

To jakiś dramat. Te korty są koszmarne. Nie do wiary że w najważniejszym turnieju sezonu jest nawierzchnia jakiej nie ma nigdzie indziej na świecie! Kort jest strasznie wolny, piłka dziwnie się odbija i bardzo szybko się zużywa. Dlatego jest dużo błędów i dziwnych wyników – tłumaczył.

A sama Agnieszka dodała na temat trenerów tyle: – Tak naprawdę mam dwóch. Kiedy jestem w Krakowie trenuję z tatą. On ciągle jest moim pierwszym i głównym szkoleniowcem, to on mnie wszystkiego nauczył. Zmiana polega na tym że nie jeździ na turnieje, gdzie jest ze mną Tomek Wiktorowski i na razie ten układ się sprawdza

Cezary Dąbrowski/jc.su /28-29.10.2011/

***

Radwański też się rozchorował?…

Niestety, do Wojciecha Fibaka dołączył ojciec Agnieszki Radwańskiej… Pan Robert, którego bardzo cenię i szanuję, wypowiada ostatnio, jak Fibak, głupoty na temat córki i turnieju masters w Stambule

Robert Radwański mówi że Agnieszka bardzo chce wygrać w Stambule, a on liczy na jej zwycięstwo!… I czuje że córka będzie w Turcji czarnym koniem i jest faworytką zawodów!…

To że Agnieszka chce wygrać, to normalne. Każdy chce. Agnieszka też. Chcieć to sobie można. Co innego to wykonać… Nie ma takiej możliwości by Radwańska wygrała turniej masters w Stambule! A Robert Radwański liczyć na zwycięstwo też sobie może…

Cezary Dąbrowski /26.10.2011/

OJCA INTERESUJE TYLKO ZWYCIĘSTWO!…

Robert Radwański, ojciec i trener naszej najlepszej tenisistki, uważa że jego córka jest faworytką w Stambule

Jedyne co mnie niepokoi to informacje o silnym trzęsieniu ziemi na wschodzie Turcji. Mam nadzieję że w Stambule wystąpi jedynie… tenisowe trzęsienie ziemi, którym będzie zwycięstwo Iśki – powiedział Radwański. – Agnieszka jest niesamowicie zmotywowana. Strasznie chce wygrać by zadedykować sukces swojemu menedżerowi Kenowi Meyersonowi, który zmarł nagle w czwartek

Radwański nie kryje że liczy na triumf w Stambule. – Mamy mocarstwowe ambicje – mówił. – Interesuje nas tylko zwycięstwo. Isia jest w znakomitej formie, prawdopodobnie w najlepszej z wszystkich zawodniczek grających w masters. Porażka w Moskwie z Szafarzovą nie miała żadnego znaczenia, nie trzeba się nią wcale przejmować. Liczy się tylko Stambuł

Agnieszka jest najniżej notowaną uczestniczką turnieju masters, jeszcze do piątku nie była pewna występu w prestiżowej imprezie.

Ale za to awans wywalczyła teraz, co znaczy że jest w gazie – zauważył Radwański. – Niektóre rywalki świetnie grały wiosną, a teraz dołują. To nasza szansa. Zobaczymy kto najlepiej wytrzymał trudy długiego sezonu. Czuję że Agnieszka będzie czarnym koniem

ch/jc/su /25.10.2011/

***

Fibak jest chyba bardzo chory

Wojciech Fibak chyba się bardzo rozchorował… Bo wygaduje straszne bzdury… Na temat Agnieszki Radwańskiej. Fibak mówi że Polka ma duże szanse wygrać turniej masters w Stambule

To idiotyzm – mówienie takich rzeczy. Dużo więcej rozsądku ma w tej sprawie sama krakowianka, która uważa że nie jest żadną kandydatką do zwycięstwa. Bo nie jest!

Albo Fibak mówi że Radwańska ma większy talent od Karoliny Woźniackiej!… Coś takiego może powiedzieć ktoś kto ma mocną gorączkę i stracił rozum… Radwańska nie ma większego talentu od Woźniackiej. To kompletna bzdura. I mam nadzieję że nasza tenisistka nie będzie mieć do mnie żalu o te moje słowa.

Z Fibakiem można zgodzić się na temat taki, że Radwańska ma talent od Boga. Może nie ogromny, ale talent ma. To na pewno. Talent ma i ma go od Boga. Tu się zgadzam.

W tenisie kobiecym nie brakuje zawodniczek bardziej utalentowanych od Radwańskiej. I kiedy są zdrowe, kiedy są w formie, jak choćby ostatnio Lucie Szafarzowa z Czech, to wygrywają z naszą tenisistką.

A poza tym, przecież gdyby Francuzka Marion Bartoli się nie rozchorowała i wygrała ostatni turniej w Moskwie, to Polka w ogóle nie byłaby w ósemce rankingu… Po co więc wygadywać bzdury, że Radwańska jest najlepsza na świecie, że wygra masters i jest bardziej utalentowana od Woźniackiej?… I że może być kiedyś pierwsza w rankingu WTA?… Oby Bóg tak dał, ale bardzo w to wątpię, to jest po prostu niemożliwe!

A w Stambule będzie bardzo trudno o zwycięstwo w każdym jednym meczu. Zagadką jest tylko forma Chinki Na Li, która ostatnio grała zaskakująco beznadziejnie. Może być więc z nią podobnie i w Turcji. Jeszcze z Rosjanką Marią Szarapową sprawa jest niezbyt jasna, bo przechodziła jakąś kontuzję. Do formy wraca chyba za to Petra Kvitova z Czech. W Stambule będzie więc bardzo trudno pokonać kogokolwiek. Tym bardziej że nikt nie odpuści, bo chodzi też i o ogromne pieniądze.

Cezary Dąbrowski /25.10.2011/

FIBAK WIERZY W RADWAŃSKĄ

– Agnieszka ma ogromny talent od Boga – tak Wojciech Fibak chwalił Agnieszkę Radwańską. Najlepszy polski tenisista uważa że Isia może triumfować w nieoficjalnych mistrzostwach świata – turnieju WTA Championships (masters)

Radwańska wygrała dwa turnieje z rzędu – Tokio i Pekin – zarobiła 1.1 mln dolarów i awansowała na 8 miejsce rankingu WTA. To dało prawo gry w mistrzostwach WTA w Stambule.

Agnieszka powinna mieć apetyt na wygranie masters, na to by zostać liderką światowego tenisa – przekonywał Fibak. – Ma niezwykły talent i wreszcie w pełni go wykorzystuje. Od dawna mówiłem że Agnieszka powinna mierzyć wysoko. W kobiecym tenisie nie ma obecnie wyraźnej liderki. Woźniacka mająca mniejszy talent od Radwańskiej została numerem jeden. Nasza tenisistka również może to osiągnąć.

Według Fibaka Radwańska będzie jedną z kandydatek do wygrania mistrzostw WTA, tym bardziej że kort w Stambule jej odpowiada. – Agnieszka skoncentrowała się na tenisie i są tego efekty – dodał Fibak. – Zniknęły humorki, fochy. Nie ma negatywnych emocji. Pojawił się nowy trener, Tomasz Wiktorowski. Jest koncentracja, regularna gra, więcej waleczności i to daje świetne efekty. Pamiętajmy że Agnieszka jest jedną z najlepiej czujących kort tenisistek. Żadna inna nie gra tak skutecznie przy siatce jak ona. Ma świetne wyczucie gry, mocną psychikę, a teraz pojawił się jeszcze luz i uśmiech.

ro/f. /11.10.2011/

TRAGEDIA ZMĄCIŁA RADOŚĆ

Agnieszka Radwańska za sprawą wycofania się Marion Bartoli z turnieju Kremlin Cup w Moskwie dowiedziała się że zagra w tegorocznym Masters Cup, jednak jej radość zmąciła wiadomość o śmierci Kena Meyersona, który od lutego kierował karierą Isi i jej siostry Urszuli

Zmarły Meyerson, szef firmy Lagardere Unlimited, miał zaledwie 47 lat. Zajmował się Agnieszką tylko kilka miesięcy, ale zdążył zapewnić jej lukratywny kontrakt z włoską firmą produkującą stroje – Lotto

To straszna wiadomość, nie chce nam się w to wierzyć. To był wspaniały człowiek, nasz przyjaciel – mówił o Meyersonie ojciec Isi, Robert Radwański. – Ostatnio Ken nie czuł się najlepiej. Kiedy dwa dni temu zadzwonił do Agnieszki, córka go nie poznała, miał tak zmieniony głos – zdradził Radwański

Szef Lagardere Utd. w ostatnich tygodniach bardzo cieszył się z sukcesów polskiej tenisistki. Obserwował jej świetne występy w Tokio i Pekinie, i gratulował świetnej gry

W piątek na Twitterze zaroiło się od wyrazów żalu po śmierci Meyersona. ‘Kocham cię, będę za tobą tęsknić. Będę ci zawsze wdzięczny za twoją wiarę i lojalność. Na zawsze pozostaniesz moim bratem’ – napisał amerykański tenisista Andy Roddick, którego interesy reprezentowała agencja Lagardere. Zareagowali także Novak Djoković, Mardy Fish, John Isner, Mahesh Bhupathi czy Tamira Paszek

Agent Marii Szarapowej, a także wiceprezydent konkurencyjnej dla Lagardere firmy IMG Tennis Max Eisenbud, stwierdził że nie wyobraża sobie turnieju Wielkiego Szlema, na którym nie zobaczy Meyersona. – Jestem w szoku, on był legendą tenisowego biznesu. Nie wyobrażam sobie bym próbował podpisać kontrakt z zawodnikiem i nie musiał rywalizować o niego z Kenem. Walczyliśmy twardo ale Ken był wesołym facetem który zawsze potrafił cię rozbawić. Kochał swoich klientów i walczył by mieli jak najlepiej – powiedział Eisenbud

W czasie gdy Meyerson kierował Lagardere Unlimited agencja podpisała umowy z takimi sławami, jak Roddick, Justine Henin, Gael Monfils (w czym pomogła biegła znajomość francuskiego Meyersona), koszykarze Dwight Howard i John Wall, oraz gwiazda NFL Randy Moss /wp/ /22.10.2011/

Nie jestem żadną kandydatką

Agnieszka Radwańska jest coraz rozsądniejsza. Świadczy o tym poniższa rozmowa, a zwłaszcza odpowiedź na pytanie, czy zgadza się z tym że jest kandydatką do zwycięstwa w masters w Stambule

Rozmowa z Agnieszką Radwańską

O czym mówi się teraz w szatniach WTA Tour, pewnie o pani niezwykłej formie?

Mówi się tylko o tym że wreszcie widać koniec sezonu. Główne pytanie brzmi: gdzie jedziesz na wakacje?

Gdzie pani jedzie na wakacje?

Nie mam na razie pojęcia.

Rozumiem że nie planuje pani wyjazdu do ciepłych krajów tylko jak niedługo wygrać masters. Słychać głosy że po azjatyckich triumfach jest tam pani kandydatką do zwycięstwa, zgadza się pani?

Nie zgadzam. Przecież pojadę tam jako ostatnia w kolejce. W ogóle mówienie o faworytkach tego turnieju nie ma sensu. To rywalizacja ośmiu najlepszych na świecie, wszystkie są bardzo dobre. Do rozegrania są same trudne mecze, nie ma co rozprawiać o złym czy dobrym losowaniu, bo każdy pojedynek ma znaczenie.

A jaki był udział trenera Tomasza Wiktorowskiego który w telewizorze też firmował twarzą te zwycięstwa?

Nie będę podawać tego w procentach bo tego policzyć się nie da. Rzeczywiście trener Wiktorowski był na turniejach, ale wiadomo że mam wokół siebie całą grupę ludzi którzy mi pomagają. Swój udział mają chłopcy z którymi trenowałam w Krakowie, swoje zrobił trener odnowy i przygotowania fizycznego. Każdy ma swoją cegiełkę.

Nie powie pani że koleżanki z kortów nie dostrzegły zmiany trenera i nie zadawały pytań skąd się wziął?

Kto zna sprawę ten wie. Oczywiście że były na ten temat plotki i czasem się je dementuje a czasem nie, bo nie warto. Z Tomkiem znamy się ładnych parę lat, od dawna bywa z nami na turniejach. Jest między nami dobra komunikacja, to podstawa współpracy. I już.

Jak będzie wyglądać pani współpraca z ojcem w nowym sezonie?

Nic jeszcze nie wiadomo.

Znalazła pani honorowe miejsce dla dwóch azjatyckich pucharów?

Tych wielkich z ceremonii wręczania nagród nie dostałam na własność. Mistrzynie otrzymują miniatury. Japoński talerz przyjechał ze mną, a chiński złoty puchar przyślą mi pocztą organizatorzy, bo był za duży. Pewnie jeszcze go nie spakowali…

rozm. rp/cd /13.10.2011/

***

Radwańska zarobiła ponad 2 mln dol.

Agnieszka Radwańska, która zarobiła od stycznia 2 231 568 dolarów, zajmuje ósme miejsce wśród najbogatszych tenisistek sezonu przed rozpoczęciem turnieju masters – WTA Championships (z pula nagród 4.9 mln dol.)

Na tenisowej liście płac prowadzi triumfatorka Wimbledonu Czeszka Petra Kvitova – 3 395 943 dol., przed Chinką Na Li – 3.259 mln oraz liderką obydwu rankingów WTA Tour Karoliną Woźniacką – 2.84 mln dol

Kolejność w tej klasyfikacji może się poważnie zmienić za tydzień, bo na triumfatorkę stambulskiego turnieju – niepokonaną w pięciu meczach – czeka premia 1.75 mln dol.

Najlepiej zarabiające tenisistki 2011: 1. Kvitova 3 395 943 dol.; 2. Na Li 3 259 139; 3. Woźniacka 2 840 581; 4. Maria Szarapowa (Rosja) 2 789 148; 5. Wiktoria Azarenka (Białoruś) 2 771 032; 6. Samantha Stosur (Australia) 2 706 153; 7. Kim Clijsters (Belgia) 2 325 741; 8. Radwańska 2 231 568; 9. Serena Williams (USA) 1 978 930; 10. Wiera Zwonariewa (Rosja) 1 693 018;… 130. Urszula Radwańska (Polska) 129 818;… 144. Alicja Rosolska (Polska) 105 047;… 154. Klaudia Jans-Ignacik (Polska) 95 262

pap /24.10.2011/

***

Radwańska jedzie do Stambułu

– Jestem bardzo szczęśliwa że w końcu udało mi się awansować do mistrzostw WTA, jako jednej z ośmiu najlepszych tenisistek sezonu – powiedziała Agnieszka Radwańska

22-letnia Polka wystąpi w tym turnieju pierwszy raz w roli pełnoprawnej uczestniczki. Poprzednio, w latach 2008-09, była tylko rezerwową, która jednak zagrała dwa mecze i w obu odniosła zwycięstwa

Jeszcze kilka tygodni temu nie myślałam że będę mieć szansę zagrać w Stambule, tym bardziej się cieszę – dodała Radwańska.

Polka zakwalifikowała się jako ostatnia. Wcześniej awans zapewniły sobie: Karolina Woźniacka, Maria Szarapowa, Petra Kvitova, Wiktoria Azarenka, Na Li, Wiera Zwonariewa i Samantha Stosur.

Walka o ósme miejsce trwała do ostatniej chwili. Krakowianka wskoczyła na nie po zwycięstwie w dwóch imprezach z rzędu – w Tokio i Pekinie. Szansę wyprzedzenia naszej tenisistki miały Marion Bartoli i Andrea Petkovic, ale ostatecznie zostały one rezerwowymi. Pierwsza mogła to zrobić wygrywając trwający turniej w Moskwie, ale z powodu silnego przeziębienia oddała mecz ćwierćfinałowy.

Bartoli była chora od kilku dni, więc można się było spodziewać że prędzej czy później organizm się podda. Agnieszka dostała już potwierdzenie z WTA Tour że jest ósmą uczestniczką mistrzostw. Teraz więc zostaje kupienie biletów, przepakowanie się i przygotowanie do występu w Stambulepowiedział trener Tomasz Wiktorowski, który był z siostrami Radwańskimi w stolicy Rosji, a teraz jedzie do Stambułu.

Tegoroczne mistrzostwa WTA, które odbędą się 25-30 października, mają pulę nagród 4.9 mln dol. Osiem uczestniczek zostanie podzielonych na dwie grupy z których do półfinału awansują po dwie najlepsze. Radwańska za samo wyjście na kort w pierwszym meczu dostanie 110 tys. dol., również w sytuacji gdyby poniosła trzy porażki w grupie. Wygranie meczu daje 225 tys., dwóch – 340 tys., a trzech – 455 tys. Do tego należy doliczyć 35 tys. za wyjście do 1/2 finału.

Niepokonana zwyciężczyni może liczyć aż na 1.75 mln dol. Triumfatorka, która w rywalizacji grupowej przegra jeden pojedynek, otrzyma 1.635 mln dol., a w przypadku dwóch porażek – 1.52 mln. Jeżeli chodzi o finalistkę będzie to czek na sumę 890 tys. dol. albo odpowiednio 775 lub 660 tys.

W środę wieczorem w Moskwie Radwańska przegrała w 1/8 finału z Czeszką Lucie Safarovą 4:6, 6:4, 4:6 i w tej sytuacji musiała poczekać na potknięcie Bartoli. Francuzka mogła ją przeskoczyć w rankingu tylko zwyciężając moskiewski turniej.

Nieco skromniej podział pieniędzy wyglądać będzie w grze podwójnej, w której zmagania rozpoczną się od półfinału. Tu przegrane pary otrzymają 93 750 dol., a awans do finału oznaczał będzie premię 187 500 dol. do podziału na parę. Zwyciężczyniom imprezy organizatorzy wręczą czek na 375 tys. dol.

int.pl/pap /21-22.10.2011/

***

Kvitova znów wygrywa

Rozstawiona z numerem jeden Czeszka Petra Kvitova pokonała Słowaczkę Dominikę Cibulkovą (nr 7) 6:4, 6:1 w finale turnieju tenisowego WTA Tour na twardych kortach w austriackim Linzu (z pulą nagród 220 tys. dolarów)

To pierwsza wygrana impreza Kvitovej od lipca, kiedy Czeszka triumfowała w wielkoszlemowym Wimbledonie

Wynik finału: Petra Kvitova (Czechy, 1) – Dominika Cibulkova (Słowacja, 7) 6:4, 6:1

pap /16.10.2011/

***

Dogadują się bez problemu

To efektowna metamorfoza. 22-letnia Agnieszka Radwańska po serii średnich wyników w sierpniu poprosiła o pomoc podczas wyjazdów na turnieje trenera Tomasza Wiktorowskiego. Jej bilans od tego czasu wynosi 22 zwycięstwa, 3 porażki i trzy wygrane imprezy!

Tomasz Wiktorowski towarzyszył Agnieszce najpierw w czasie turniejów w Ameryce Płn., a później w Azji. To były najlepsze dwa miesiące w karierze Radwańskiej; zarobiła w tym czasie blisko półtora miliona dolarów. Teraz Isia zagra w Kremlin Cup, ostatniej imprezie przed turniejem masters. Wiktorowski doleci do niej prosto z krótkich wakacji

Turnieje w Azji wypadły znakomicie, a nie spodziewałem się aż takich sukcesów. Zresztą kiedy jadę na turniej w ogóle nie zastanawiam się nad potencjalnym wynikiem – tłumaczył Wiktorowski.

Z Moskwy Agnieszka i trener polecą do Stambułu, gdzie Radwańska (na 99 proc.) pierwszy raz w karierze zagra jako pełnoprawna uczestniczka turnieju masters (dwa razy grała jako rezerwowa).

Na pewno Agnieszka jest w stanie wygrać ten turniej, będzie o to walczyć. Ale w takiej imprezie trudno mówić o szansach. Każdy wynik jest możliwy bo zagra tam osiem świetnych zawodniczek i wszystkie mają szanse – podsumował trener który pracuje z obiema siostrami Radwańskimi.

Można powiedzieć że dogadujemy się bez problemów. Znamy się już jakiś czas więc sprawa jest ułatwiona – dodał Wiktorowski.

jc/su /14.10.2011/

W MASTERS TEŻ ZATAŃCZY!…

Agnieszka Radwańska wróciła do Krakowa po życiowym sukcesie. Z tournée po Azji przywiozła do domu puchary za zwycięstwa w Tokio i Pekinie, czeki na ponad 1.1 mln dol. i 1700 pkt które dają jej już niemal pewne miejsce w kończącym sezon turnieju masters. Robert Radwański jest dumy z sukcesów córki

Rozmowa z Robertem Radwańskim

Czuje się pan pewnie znakomicie po tych wyczynach Agnieszki?

To wspaniały sukces całego polskiego sportu! Pekin to ogromny turniej, największy poza wielkimi szlemami. A finał z Andreą Petković to był jeden z najlepszych meczów jakie widziałem w życiu. A trochę widziałem…

Skąd taka forma córki? Od kiedy zamiast pana na turnieje jeździ z nią Tomasz Wiktorowski Agnieszka wygrała trzy turnieje…

Powiem tak: w zawodowym sporcie robi się wszystko by być najlepszym na świecie. Cały nasz sztab dąży do tego by Agnieszka odnosiła zwycięstwa. We wrześniu postanowiliśmy coś zmienić i był to strzał w dziesiątkę, stworzyliśmy jej odpowiednie warunki i Isia gra fantastycznie!

Ta świetna forma dała jej awans na 8 miejsce i niemal pewny start w turnieju masters.

Jeszcze są dwa inne turnieje, w tym duży w Moskwie za tydzień, więc jeszcze nic pewnego. Na razie Isia wraca do Krakowa na kilka dni.

Trenował pan z nią przed jej wylotem do Azji. Teraz też będziecie razem trenować?

Oczywiście, wciąż jestem trenerem córek, tylko nie latam z nimi na turnieje, bo tak jest lepiej. Zresztą zdradzę ciekawą rzecz: po prasowych doniesieniach że ‘zostałem zwolniony przez Agnieszkę’, straciłem pracę w klubie Nadwiślan Kraków. Niezłe jaja! A muszę powiedzieć że płacili mi prawdziwe kokosy… (śmiech).

A propos kokosów: w tenisie trenerzy najczęściej w ramach wynagrodzenia dostają procent od zarobionych przez zawodniczkę pieniędzy. Czy Tomasz Wiktorowski także?

Tomek jest sowicie wynagradzany, na pewno nie narzeka na stan swojego konta. A dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają więc proszę nie pytać też o kwoty jakie Agnieszka zarobiła w Tokio i Pekinie. Powiedzmy że wystarczy na niezłe waciki…

Czy na turniej do Moskwy Agnieszka poleci z Wiktorowskim?

Zwycięskiego składu się nie zmienia… Na razie nie wiem czy w ogóle poleci do Moskwy, czy będzie taka potrzeba. Jeżeli bez tego będzie mieć pewny start w masters, to zostanie w domu.

Aż strach pomyśleć na co stać Agnieszkę w kończącej sezon imprezie…

Na co? Na zwycięstwo! Jeżeli tylko uda nam się utrzymać taką formę to do Stambułu Isia poleci po triumf!

TURNIEJ MASTERS

W kończącej sezon imprezie zagra osiem najlepszych zawodniczek sezonu. Po zwycięstwach w Tokio i Pekinie Agnieszka Radwańska zajmuje właśnie ósmą pozycję. Impreza będzie rozgrywana w dn. 25-30 października w Stambule. 8 zawodniczek zagra w 2 grupach, po 2 najlepsze awansują do półfinałów. Zwyciężczyni całego turnieju może zarobić 1.5 mln dol.

REKORD ISI

446 tysięcy Polaków oglądało niedzielny finał turnieju WTA w Pekinie w którym Agnieszka Radwańska pokonała Andreę Petković. To najwyższa oglądalność transmisji tenisowej w 15-letniej historii Eurosportu w Polsce. Ta stacja pokaże także turniej masters (25-30 października).

rozm. jc/su /11.10.2011/

***

Trenerem jest ojciec

Tomasz Wiktorowski, trener Agnieszki Radwańskiej: – Wyjaśnijmy raz na zawsze: dziewczyny cały czas trenują z ojcem, mają też specjalistę od przygotowania ogólnego i sparingpartnerów

Rozmowa z Tomaszem Wiktorowskim

Zacznijmy politycznie, cytatem z ostatniej kampanii. Czy po ostatnich sukcesach można o panu mówić trener Tomasz ‘wszystko mogę’ Wiktorowski?

O nie, zdecydowanie nie! Jeszcze mi nie odbiło….

Wszyscy uważają pana jednak za cudotwórcę, człowieka który wyzwolił u Agnieszki mnóstwo pozytywnej energii…

Myśli pan że do tego potrzeba było cudu? Bez przesady. W Tokio i w Pekinie Iśka zwyciężyła bo w jednym czasie udało się zgrać kilka ważnych spraw. Po pierwsze – te wyniki to efekt dobrego przygotowania fizycznego. Dziewczyna przyjęła zabójczą dawkę tenisa, w dwa tygodnie rozegrała jedenaście trudnych meczów, w dodatku jeszcze podróżując, a mimo wszystko wspaniale sobie poradziła! Krytykom którzy marudzili że jest zbyt krucha, delikatna, tą serią… zamknęła usta. Choć tego jak czuła się po zwycięstwie nad Andreą Petkovic na pewno nikomu nie życzę. Do tego dochodzą oczywiście atuty czysto tenisowe, co widzieliśmy po sposobie rozgrywania akcji oraz odwadze taktycznej. Aga w Azji była spokojna, pewna siebie, kreatywna. Te wszystkie elementy to jednak nie cud, tylko ciężka, codzienna praca.

Wyjaśnijmy jednak jaki jest dokładnie pana status. Na oficjalnej stronie WTA figuruje pan jako trener Agnieszki. Na profilu Urszuli podano z kolei że jej szkoleniowcem jest Robert Radwański.

Nie mam pojęcia co tam napisano ale wyjaśnijmy raz na zawsze: dziewczyny cały czas trenują z ojcem, mają też specjalistę od przygotowania ogólnego oraz sparingpartnerów. Ja pomagam im tylko podczas wyjazdów.

rozm. bg/ps /14.10.2011/

***

Dwa najpiękniejsze tygodnie

Agnieszka Radwańska odniosła w ciągu dwóch tygodni 11 kolejnych zwycięstw i wygrywając w Tokio i Pekinie zwiększyła swoje szanse udziału w kończącym rok turnieju masters w Stambule. – Agnieszka poleci tam po zwycięstwo! – już zapowiada ojciec tenisistki na łamach jednej z gazet

To dwa najpiękniejsze tygodnie w karierze 22-letniej Agnieszki. Radwańska wygrała turnieje w Tokio i Pekinie, a do rankingowego dorobku dopisała aż 1700 pkt. To pozwoliło wrócić do pierwszej dziesiątki rankingu i przybliżyć się do udziału w turnieju masters (25-30 października)

Znakomite wyniki Agnieszki przełożyły się na euforię i optymizm Roberta Radwańskiego – ojca i trenera tenisistki. – To wspaniały sukces całego polskiego sportu – ocenił finałowy mecz z Andreą Petković.

Udział w masters zapewniło sobie już siedem zawodniczek: Karolina Woźniacka, Maria Szarapowa, Petra Kvitova, Viktoria Azarenka, Na Li, Wiera Zwonariewa oraz Samantha Stosur. O ostatnią, ósmą pozycję walczą Agnieszka Radwańska i Marion Bartoli. Według notowania Race (10.10.2011) Francuzka traci do Polki aż 485 punktów.

Z walki o Stambuł odpadła natomiast Petković która w finale w Pekinie przegrała z Radwańską 5:7 6:0 4:6. Reprezentantka Niemiec, wywodząca się z serbsko-bośniackiej rodziny, wycofała się z turnieju w Linzu.

wyb.mf /11.10.2011/

RADWAŃSKA MIERZY BARDZO WYSOKO

Agnieszka Radwańska wygrała turniej WTA w Pekinie pokonując w finale Niemkę Andreę Petković 6:4, 0:6, 7:5. To jej największy sukces w karierze. Zapowiada że na tym nie skończy. – Pekin to moje największe zwycięstwo ale za rok chcę dużo lepiej zagrać w szlemach i awansować do najlepszej piątki WTA – zapowiedziała Isia

Zagrałyśmy z Andreą niesamowity mecz, obie dałyśmy z siebie 200 procent, byłam lepsza o włos – mówiła Radwańska po finałowym zwycięstwie w Pekinie, za które odebrała rekordowy czek na 775.5 tys. dol.

Komentatorzy angielskiego Eurosportu nazwali ten pojedynek godnym finału Wielkiego Szlema. ‘Po Radwańskiej rzadko kiedy widać jakieś emocje. Nawet gdy wygrywa, minę ma taką samą, ale trzeba podkreślić wyraźnie że ta dziewczyna gra w tej chwili najlepszy tenis swojego życia’ – napisał Bobby Chintapalli z prestiżowego portalu tennis.com.

Eksperci zwracają uwagę na niezwykłe statystyki finału. Petković i Radwańska zagrały dużo więcej winnerów, niż popełniły niewymuszonych błędów. Niemka wygrała w sumie 101 punktów, Polka – 100, ale przeważała w kluczowych akcjach. Wszyscy podkreślali że Petković zagrała być może najlepszy mecz w tym roku, ale to nie wystarczyło. ‘To właśnie dlatego popłakała się na koniec, bo dała z siebie wszystko’ – napisał jeden z kibiców na Twitterze.

Rewelacyjny mecz. Myślę że nie można byłoby wymyślić skuteczniejszego sposobu promocji kobiecego tenisapowiedział Robert Radwański, ojciec Agnieszki, który oglądał go w telewizji w Polsce.

Gdyby ktoś powiedział mi trzy tygodnie temu że wygram turnieje w Tokio i Pekinie uznałabym go za wariata. Pokazałam najlepszy w życiu tenis. Lepiej wypadłam chyba jednak w Japonii, bo tam miałam cięższe mecze, w Chinach zagrałam na luzie – opowiadała Radwańska.

Pytana o przyszłość wyznaczyła sobie ambitne cele. – Wiem że ten sezon był słaby pod względem wielkich szlemów [jeden ćwierćfinał, IV runda i dwa razy II runda], dlatego w przyszłym sezonie chcę wreszcie zagrać w którymś bardzo dobrze, liczę też na awans w rankingu do pierwszej piątki – dodała 22-letnia tenisistka.

Może to zabrzmi banalnie ale kluczem do takiej fantastycznej serii jest po prostu systematyczna praca i dobrze zaplanowany, nieprzeładowany kalendarz startów w którym jest czas na grę, ale też na trening, odpoczynek i regeneracjędodał Tomasz Wiktorowski, trener który od sierpnia zastępuje na wyjazdach Roberta Radwańskiego.

W poniedziałek Polka awansowała na ósme miejsce w WTA Tour i WTA Race. To wyrównanie jej rekordowej pozycji z lutego 2010 r.

Radwańska jest już niemal pewna udziału w kończącym sezon masters w Stambule, gdzie od 25 października czołowa ósemka zagra o 4.9 mln dol. Po wycofaniu się Andrei Petković (9 w WTA) z imprezy w Linzu, Polkę może wyprzedzić jeszcze tylko 10 na liście Marion Bartoli, ale Francuzka musiałaby wygrać turnieje w Osace, Moskwie i jeszcze liczyć na szybkie potknięcie Radwańskiej w Rosji, gdzie obie zagrają za tydzień.

Trzeba walczyć do końca, biletów do Stambułu jeszcze nie kupujemy – stwierdził Radwański.

Jego córka zarobiła już w tym sezonie 2.2 mln dol., ale to tylko premie za grę. Od swojego sponsora – firmy Lotto – dzięki awansowi do czołowej dziesiątki otrzyma na koniec roku prawdopodobnie dodatkowe wynagrodzenie (poza kwotą kontraktu).

jc/gw /10.10.2011/

***

Radwańska wygrała w Tokio!

Agnieszka Radwańska odniosła szóste turniejowe zwycięstwo w karierze. Rozstawiona z nr. 9 Polka pokonała Wierę Zwonariewą 6:3, 6:2 w sobotnim finale turnieju WTA Tour na twardych kortach w Tokio (pula nagród 2.05 mln dol.)

Mecz trwał godzinę i 16 minut i przyniósł największy sukces w karierze 22-letniej Polki, a zarazem drugi tytuł w tym sezonie. W sierpniu wygrała w amerykańskim Carlsbad (721 tys. dol.) gdzie w finale była lepsza od… Zwonariewej

To był perfekcyjny mecz w moim wykonaniu. I nie jest ważne jak byłam zmęczona po kilku ciężkich wcześniejszych pojedynkach, bo dzisiaj był finał. Jeżeli nie grasz przeciw Wierze swojego najlepszego tenisa to nie masz szans. Dlatego byłam skoncentrowana od początku do końca – powiedziała krakowianka jeszcze na korcie.

Wcześniej triumfowała w turniejach z tego cyklu w Sztokholmie w 2007, a w kolejnym sezonie w tajlandzkiej miejscowości Pattaya, Stambule i Eastbourne. Ma dotychczas dwie porażki w finałach w Pekinie (2009) i San Diego (2010).

Sobotni mecz lepiej rozpoczęła Zwonariewa która jeszcze kilka tygodni temu była wiceliderką rankingu WTA Tour, a obecnie jest numerem 4 na świecie. Przełamała serwis Polki już na otwarcie, a po utrzymaniu własnego podania powiększyła prowadzenie do 2:0.

Później jednak inicjatywę zaczęła przejmować Radwańska która rzadziej popełniała błędy i lepiej wytrzymywała trudy długich wymian z głębi kortu. Skutkiem jej agresywnej gry było zdobycie pięciu kolejnych gemów, w tym dwóch przy podaniu Rosjanki.

Tę serię przerwała dopiero w ósmym gemie Rosjanka która nie bez trudu wygrała swój serwis (była równowaga, po czym uzyskała dwa punkty). Chwilę później, po 43 minutach wyrównanej walki, krakowianka rozstrzygnęła na swoją korzyść losy pierwszej partii.

Drugi set rozpoczął się od breaka zdobytego przez Radwańską i prowadzenia 2:0, a następnie 4:1 po drugim przełamaniu w piątym gemie. Zaraz po tym nieoczekiwanie straciła własne podanie.

To jednak nie wytrąciło jej z rytmu bowiem w siódmym gemie nie oddała Zwonariewej nawet punktu przy jej serwisie. Natomiast przy 5:2 wykorzystała pierwszego meczbola.

Kluczem do sukcesu Polki był dobry return i słabsza dyspozycja serwisowa rywalki która przy pierwszym podaniu odnotowała skuteczność na niskim poziomie zaledwie 47 proc. (krakowianka miała 66). Przez to pięciokrotnie przegrywała swoje gemy a sama zdobyła tylko dwa breaki.

Był to piąty pojedynek tych zawodniczek, a czwarty w tym roku. Radwańska poprawiła bilans na 3:2, a na twardych kortach na 3:1 (w tym sezonie 3:1).

W Tokio polska tenisistka zarobiła 360 tys. dol., a także zdobyła 900 punktów do rankingu WTA Tour, przy czym jej faktyczny zysk to 675 pkt (225 broniła za ubiegłoroczny ćwierćfinał). W poniedziałek awansuje z 13 na 12 pozycję w rankingu WTA, przed Niemkę Andreę Petkovic.

Radwańska w najbliższych tygodniach będzie walczyć o miejsce w czołowej ósemce klasyfikacji, która zagra w kończącym sezon turnieju WTA Championships w Stambule (z pulą 4.5 mln dol.), zaplanowanym na 25-30 października.

Z Japonii tenisistka przeniesie się od razu do Pekinu (pula 4.5 mln dol.) gdzie jako rozstawiona z numerem 11 w I rundzie ma wolny los. W II trafi na lepszą zawodniczkę z pojedynku Włoszki Alberty Brianti z Chinką Jie Zheng. Natomiast w III – 1/8 finału – na jej drodze może stanąć Czeszka Petra Kvitova (nr 5), triumfatorka tegorocznego Wimbledonu.

Polka nie kryła radości po triumfie. – Jestem bardzo szczęśliwa. Bardzo trudno jest grać codzienne, a ja na dodatek miałam jeszcze bardzo długie mecze w drodze do finału. Z takimi znakomitymi rywalkami jak Wiera nie można mieć specjalnej taktyki. Trzeba po prostu grać na 100 procent i pokazać swój najlepszy tenis. Mimo zmęczenia poprzednimi meczami czułam się w sobotę znakomicie i nie patrzyłam na to co było wcześniej. Byłam bardzo skoncentrowana cały czas. Dziękuję wszystkim za wsparcie i mam nadzieję że za rok będzie równie dobrze.

Agnieszka zasłużyła na ten tytuł. Cały tydzień grała znakomicie. To był mój pierwszy finał w Tokio i mam nadzieję że za rok będzie lepiej – stwierdziła z kolei Zwonariewa.

NAJWIĘKSZY SUKCES RADWAŃSKIEJ

Sobotnie zwycięstwo na twardych kortach w Tokio to największy sukces Agnieszki Radwańskiej w tym cyklu. Tokijski turniej ma rangę WTA Premier I z podwyższoną pulą nagród do ponad dwóch milionów dolarów i rozszerzoną drabinką na 62 miejsca. Występuje w nim 56 zawodniczek, a osiem najwyżej rozstawionych ma w pierwszej rundzie wolny los

Dotychczas największym sukcesem krakowianki była sierpniowa wygrana w amerykańskim Carlsbad (721 tys. dol.). Było to jej pierwsze zwycięstwo od ponad trzech lat.

Sukcesy Agnieszki Radwańskiej. Zwycięstwa w WTA Tour (6): Sztokholm (2007, kort twardy), Pattaya (2008, kort twardy), Stambuł (2008, kort ziemny), Eastbourne (2008, kort trawiasty), Carlsbad (2011, kort twardy), Tokio (2011, kort twardy). Finały WTA Tour (2): Pekin (2009, kort twardy), San Diego (2010, kort twardy). Wielki Szlem. Australian Open – 1/4 finału (2008, 2011), Roland Garros – 1/8 finału (2008, 2009, 2011), Wimbledon – 1/4 finału (2008, 2009), US Open – 1/8 finału (2007, 2008).

pap /1.10.2011/

***

Radwańska pokonała Azarenkę!

Agnieszka Radwańska znalazła w końcu sposób na Wiktorię Azarenkę. Polka rozstawiona z numerem 9 po znakomitym meczu pokonała Białorusinkę (3) w półfinale turnieju w Tokio (pula 2.05 mln dol.) 6:3, 4:6, 6:2 i w finale zmierzy się z Rosjanką Wierą Zwonariewą

Krakowianka ostatni raz wygrała z Azarenką przed dwoma laty. Potem nastąpiła seria trzech porażek z rzędu

Radwańska grała naprawdę znakomicie choć początek należał do Białorusinki, która w trzecim gemie pierwszy raz przełamała Polkę. Krakowianka jednak bardzo szybko odpowiedziała tym samym. W ósmym gemie nasza zawodniczka również wygrała podanie Azarenki i prowadziła 5:3, by za moment wygrać pierwszego seta 6:3.

Drugi set rozpoczął się od prowadzenia Białorusinki 2:0, która w drugim gemie przełamała podanie Radwańskiej. Cztery kolejne gemy padły jednak łupem Polki, która objęła prowadzenie 4:2. Triumf był już na wyciągnięcie ręki. Tymczasem przebudziła się Azarenka, a coraz więcej błędów zaczęła popełniać krakowianka. To skończyło się dwoma przełamaniami serwisu Polki i wygraniem seta przez Białorusinkę 6:4.

Od początku trzeciego seta Radwańska znów grała jak natchniona. Polka dwukrotnie przełamała rywalkę i prowadziła 4:0. To był znakomity fragment w wykonaniu krakowianki. Taka przewaga pozwoliła jej spokojnie kontrolować grę. Ostatecznie Radwańska wygrała gema 6:2 i cały mecz, który trwał dwie i pół godziny, 2:1.

W finale rywalką Radwańskiej będzie Zwonariewa (4) która w półfinale pokonała Czeszkę Petrę Kvitovą (5) 7:6 (2), 6:0. Polka grała dotychczas z Rosjanką cztery razy. Bilans jest remisowy. Z tym że dwa ostatnie pojedynki rozegrane zresztą w tym roku należały do Radwańskiej.

Awans do finału w Tokio dał Polce premię 180 tys. dol. oraz 620 punktów co oznacza faktyczną zdobycz 395 pkt (225 broniła za ubiegłoroczny ćwierćfinał). Zwyciężczyni tokijskiej imprezy odbierze czek na 360 tys. dol. oraz 900 pkt.

Radwańska drugi raz w tym sezonie dotarła do tej fazy. Wcześniej udało jej się to w sierpniu, kiedy triumfowała w imprezie z tego cyklu w Carlsbad (z pulą 721 tys. dol.). W najbliższych tygodniach nasza reprezentantka walczy o miejsce w czołowej ósemce rankingu która zagra w kończącym sezon turnieju masters – WTA Championships w Stambule (z pulą 4.9 mln dol.), zaplanowanym na 25-30 października.

onet /30.9.2011/

RADWAŃSKA W PÓŁFINALE!

Agnieszka Radwańska w najlepszej czwórce turnieju w Tokio. W ćwierćfinale Polka pokonała Estonkę Kaię Kanepi 6:2, 7:6 (7)

Kanepi – w światowym rankingu na 43 miejscu – w środę sprawiła nie lada niespodziankę. 26-letnia tenisistka wyeliminowała turniejową jedynkę i liderkę światowej listy Karolinę Woźniacką

Radwańska i Woźniacka są przyjaciółkami więc nadarzyła się okazja by pomścić koleżankę. I tak się stało.

1/4 finału: Radwańska – Kanepi 6:2, 7:6 (7); Kvitova – Maria Szarapowa (Rosja, 2) 4:3, krecz Szarapowej; Azarenka – Marion Bartoli (Francja, 7) 7:5, 6:0; Zwonariewa – Maria Kirilenko (Rosja) 6:3, 6:3.

int.pl /29.9.2011/

***

Urszula wróciła do setki

Agnieszka Radwańska jest 13 w rankingu WTA Tour. Do pierwszej setki wróciła jej młodsza siostra Urszula która awansowała na 88 pozycję na świecie. Liderką klasyfikacji tenisistek jest już 50 tydzień Karolina Woźniacka

Karolina wyprzedza w klasyfikacji Rosjankę Marię Szarapową i Białorusinkę Wiktorię Azarenkę

Urszula Radwańska była najwyżej notowana na 62 miejscu 10 sierpnia 2009 r. W styczniu ubiegłego roku lekarze stwierdzili u niej pęknięcie kręgu w odcinku lędźwiowym kręgosłupa i pauzowała przez sześć miesięcy, a także przeszła operację wypełnienia szczeliny sztuczną tkanką kostną.

Wróciła do gry ale długo nie mogła odrobić strat i spadła nawet poza drugą setkę klasyfikacji. W tym miesiącu krakowianka dobrze spisywała się na turniejach WTA Tour w Azji. W Taszkencie osiągnęła pierwszy w karierze półfinał, a w ubiegłym tygodniu w Kantonie odpadła w ćwierćfinale. Te dwa wyniki pozwoliły jej przesunąć się ze 121 na 88 pozycję.

W rankingu WTA Championships który wyłoni osiem uczestniczek kończącego sezon turnieju masters w Stambule również prowadzi Woźniacka. Wyprzedza Szarapową i Chinką Na Li. Agnieszka Radwańska jest 13 a Urszula 104.

Czołówka rankingów na 26 września 2011: WTA Tour: 1. (1.) Woźniacka 9335 pkt; 2. (2.) Szarapowa 6226; 3. (3.) Azarenka 6055; 4. (4.) Wiera Zwonariewa (Rosja) 5920; 5. (5.) Na Li 5870; 6. (6.) Petra Kvitova (Czechy) 5530; 7. (7.) Samantha Stosur (Australia) 5380; 8. (8.) Francesca Schiavone (Włochy) 4775; 9. (9.) Kim Clijsters (Belgia) 4501; 10. (10.) Marion Bartoli (Francja) 4225 … 13.( 13.) Agnieszka Radwańska 3270 … 88.(105.) Urszula Radwańska (Polska) 795 … 204.(211.) Marta Domachowska (Polska) 302. WTA Race to the Sony Ericsson Championships: 1. Woźniacka 7175 pkt; 2. Szarapowa 6145; 3. Na Li 5347; 4. Kvitova 5292; 5. Azarenka 5057; 6. Stosur 4925; 7. Zwonariewa 4675; 8. Bartoli 4280; 9. Andrea Petkovic (Niemcy) 3950; 10. Schiavone 3822 … 13. Agnieszka Radwańska 3042 … 104. Urszula Radwańska 599 … 179. Domachowska 302

pap /26.9.2011/

***

Radwańska w 1/4 finału w Tokio

Agnieszka Radwańska wygrywając w trzech setach z Jeleną Janković awansowała do ćwierćfinału turnieju WTA Tour na twardych kortach w Tokio (pula 2.05 mln dol.)

22-letnia krakowianka grała z Serbką drugi raz. Za pierwszym, a było to w czasie wielkoszlemowego Rolanda Garrosa przed trzema laty, przegrała 3:6, 6:7. Tym razem zrewanżowała się zwyciężając 2:6, 6:4, 6:0 i wyrównując swoje osiągnięcie sprzed roku

Decydujący set przebiegał zdecydowanie pod dyktando Radwańskiej która dążyła do maksymalnego skracania wymian. Wzmocniła też siłę serwisu i coraz swobodniej rozprowadzała rywalkę po narożnikach kortu, grając piłki po liniach. W miarę upływu czasu Janković zaczęło brakować sił, a chwilami wręcz sprawiała wrażenie całkowicie bezradnej.

Radwańska objęła prowadzenie 5:0 i 40:15 przy własnym podaniu, a zakończyła trwający godzinę i 54 minuty mecz wykorzystując drugiego meczbola.

Polka trzeci raz w Tokio dotarła do ćwierćfinału, podobnie jak przed trzema laty i w ubiegłym sezonie. Ten wynik oznacza premię w wysokości 41.5 tys. dol. a także obronę 225 punktów do rankingu WTA Tour.

Rosjanka Maria Kirilenko zaskakująco łatwo wyeliminowała byłą liderkę rankingu tenisistek – Serbkę Anę Ivanović 6:3, 6:1.

W środę Kirilenko sprawiła już drugą niespodziankę w turnieju bo dzień wcześniej pokonała 6:2, 4:6, 6:4 triumfatorkę wielkoszlemowego Australian Open Australijkę Samanthę Stosur, rozstawioną z 6. Ivanović występowała w imprezie z 12. Serbka podczas pojedynku 1/8 finału skorzystała w drugim secie z pomocy medycznej ponieważ uskarżała się na ból pleców.

Oprócz Kirilenko której mecz z Ivanović wzbudzał zainteresowanie także z powodu urody obu tenisistek, swoje pojedynki w III rundzie wygrały w środę: Białorusinka Wiktoria Azarenka (nr 3), Rosjanka Wiera Zwonariewa (4) i Francuzka Marion Bartoli (7).

Wieczorem czasu miejscowego (w Polsce była 10) na kort centralny tokijskiego klubu wyszła liderka rankingu WTA Tour Karolina Woźniacka która niespodziewanie przegrała z Estonką Kaią Kenepi 5:7, 6:1, 4:6.

Wyniki trzeciej rundy (1/8 finału): Radwańska – Janković 2:6, 6:4, 6:0; Azarenka – Klara Zakopalova (Czechy) 6:3, 7:5; Zwonariewa – Iveta Benesova (Czechy) 6:1, 6:2; Bartoli – Shuai Peng (Chiny, 10) 6:2, 6:1; Kirilenko – Ivanović 6:3, 6:1; Petra Kvitova (Czechy, 5) – Vania King (USA) 6:1, 7:6 (4); Maria Szarapowa (Rosja, 2) – Julia Goerges (Niemcy, 13) 7:6 (4), 7:6 (4); Kanepi – Woźniacki (1) 7:5, 1:6, 6:4

pap/int.pl /28.9.2011/

***

Mówcie mi Woźniacka

– Proszę mówić do mnie Karolina Woźniacka, a nie Woźniacki – zastrzegła najlepsza tenisistka świata w Szczecinie, gdzie była gościem honorowym turnieju PEKAO Szczecin Open. Wjeżdżając do Polski posłużyła się jednak paszportem duńskim

– Bo w Danii można posiadać tylko jeden paszport. Ale czuję się pół na pół, i Polką, i Dunką – wyjaśniła, a na dowód pokazała torbę tenisową z miniaturowymi flagami Polski i Danii

Otwiera akademię i kupiła hotel

Karolina mieszka w Monako, jej ulubionym miastem jest Nowy Jork, a marzy o… – Bora-Bora. Mam ochotę na urlop na tej wyspie. Oglądałam kiedyś film o Bora-Bora i bardzo mi się podobało to miejsce – powiedziała.

Ale na razie Karolina zamiast na Bora-Bora częściej przyjeżdża do Polski bo w Toruniu powstanie jej akademia tenisowa dla dzieci. Częściej bywać w Polsce będzie także ojciec – Piotr, bo zainwestował pieniądze zarobione przez córkę, kupując w Szczecinie hotel w centrum miasta, przeznaczony do remontu.

Singiel Karoliny

Przywieziemy kiedyś do Polski puchar za zwycięstwo w turnieju Wielkiego Szlema – zapewnił Piotr Woźniacki.

Ale wcześniej niż puchar wielkoszlemowy pojawi się w Polsce singiel Karoliny, a dochód z jego sprzedaży będzie przeznaczony dla sportowców niepełnosprawnych.

Nie wszyscy sportowcy mają tyle szczęścia jak ja że mogą podróżować po całym świecie i grać na wspaniałych obiektach – wyjaśniła Karolina dlaczego chętnie pomaga niepełnosprawnym sportowcom.

Dwa tie-breaki za 21 tysięcy!

Pokrzywdzonym przez los pomogła też w Szczecinie bo zagrała na korcie z Patrykiem Surmackim który wylicytował tę przyjemność za 21 tys. zł! Pieniądze już trafiły na konto Zachodniopomorskiego Hospicjum dla Dzieci.

Woźniacka doceniła gest darczyńcy bo zagrała z nim dwa tie-breaki, a drugiego nawet przegrała (7:2, 7:9).

jc/su /19.9.2011/

***

Koniec uprzejmości

Zwyciężczyni Rolanda Garrosa Chinka Na Li zakończyła współpracę ze swoim szkoleniowcem Michaelem Mortensenem. Po sukcesie w Paryżu Chinka cały czas była w słabej formie

W dwóch ostatnich Wielkich Szlemach Na Li odpadała w drugiej (Wimbledon) i pierwszej (US Open) rundzie. Tenisistce nie służył styl pracy Mortensena

– On był dla mnie zbyt łagodny i uprzejmy – stwierdziła Chinka

I uznała że potrzebuje przy sobie kogoś z twardą ręką. – Rozmawialiśmy o tym i trener zaakceptował moje stanowisko – dodała.

I tu niespodzianka dla nas wszystkich w Polsce, sympatyków i kibiców Karoliny Woźniackiej. Mortensen będzie teraz pomagać naszej liderce światowego rankingu. Trzeba mieć nadzieję że w tym przypadku uprzejmości nie zaszkodzą zawodniczce…

bg/ps /23.9.2011/

***

Beznadziejne władze Krakowa

Agnieszka Radwańska narzeka na brak profesjonalnej akademii tenisowej w Polsce. Tenisistka nie ma gdzie przygotowywać się do turniejów na twardych nawierzchniach a pretensje ma do władz Krakowa które nie chcą udostępnić gruntów pod budowę nowoczesnych kortów

– Kiedy dziewczyny ze światowej czołówki zobaczyły na zdjęciach jak trenuję w Krakowie, myślały że to żart albo happening. One mają do dyspozycji supernowoczesne akademie tenisowe, ja trenuję na byle jakich kortach, otoczonych rozsypującymi się trybunami

– Od kilku lat rozmawiamy o tym z władzami Krakowa. Zainteresowanie pomysłem niby jest ale brak szczegółów. Ustaliliśmy że miasto przekaże nam grunt pod budowę. Niestety wszystkie dotychczasowe oferty to ziemie pod miastem. Budowanie akademii na jakimś zadupiu nie ma sensu, nikt tam nie przyjedzie – dodał ojciec naszej tenisistki Robert Radwański.

W ostatnich dniach władze Torunia postanowiły przekazać ziemię Karolinie Woźniackiej, tenisistce polskiego pochodzenia. – Mam nadzieję że do podobnego wniosku dojdą także w Krakowie – dodał ojciec najlepszej polskiej tenisistki.

AGNIESZKA RADWAŃSKA 13 W KASIE

22-letnia Agnieszka Radwańska z dorobkiem 1 074 888 dolarów zajmuje 13 miejsce na liście najbogatszych tenisistek sezonu. Prowadzi Czeszka Petra Kvitova – 3.248 mln dol., przed Chinką Na Li – 3.247 oraz Rosjanką Marią Szarapową – 2.747

Tuż za Szarapową jest sklasyfikowana Karolina Woźniacka – 2.745 mln dol. która w ostatni weekend odwiedziła Szczecin, Toruń i Bydgoszcz
Klasyfikacja najlepiej zarabiających w 2011: 1. Kvitova 3 248 993 dol.; 2. Li 3 247 322; 3. Szarapowa 2 747 698; 4. Woźniacka 2 745 581; 5. Samantha Stosur (Australia) 2 656 628; 6. Wiktoria Azarenka (Białoruś) 2 585 957; 7. Kim Clijsters (Belgia) 2 325 741; 8. Serena Williams (USA) 1 978 930; 9. Francesca Schiavone (Włochy) 1 524 998; 10. Wiera Zwonariewa (Rosja) 1 457 193 … 13. Agnieszka Radwańska 1 074 888 … 133. Urszula Radwańska (Polska) 110 843 … 148. Alicja Rosolska (Polska) 94 024 … 155. Klaudia Jans-Ignacik (Polska) 86 282

su/int.pl/pap /19-21.9.2011/

***

Rui Machado wygrał w Szczecinie

W dwudniowym finale tenisowego challengera Pekao Szczecin Open Portugalczyk Rui Machado wygrał z Francuzem Erikiem Prodonem 2:6, 7:5, 6:2. Poniedziałkowa dogrywka trwała jedynie kwadrans

W pierwszym, jeszcze niedzielnym, secie finału Prodon objął błyskawiczne prowadzenie 3:0 i – jak na doświadczonego zawodnika przystało – utrzymał przewagę. Gdy raz za razem trafiał w kort płasko bitym jednoręcznym bekhendem wydawało się że to będzie szybka piłka

Rywal był jednak innego zdania. Walecznością w drugim secie zjednał sobie kibiców – trzykrotnie przełamywał serwis Francuza i trzykrotnie pozwalał się dogonić. Udało się za czwartym podejściem – przy stanie 6:5 Machado obronił wreszcie swoje podanie i doprowadził do remisu.

Jednak na początku decydującego seta do gry włączyła się pogoda – zaczął padać deszcz który przy stanie 4:1 dla Portugalczyka przerodził się w ulewę. Kort zmienił się w basen i o godz. 18 zapadła decyzja – mecz zostanie dokończony w poniedziałek. To pierwszy taki przypadek w historii turnieju, podobnie zresztą jak trzy sety w finale!

W sytuacji kiedy mecz trzeba dokończyć następnego dnia – najważniejsze jest doświadczenie. Nie pamiętam bym kiedykolwiek rozgrywał taki mecz na raty i bardzo się denerwowałem – w ogóle nie mogłem spać tej nocy – przyznał po meczu zwycięzca.

Do jego ostatecznego sukcesu wystarczyło rozegranie trzech gemów. Po piętnastu minutach od rozpoczęcia gry mieliśmy już dekorację podczas której Rui Machado oznajmił że szczecińskie zwycięstwo oznacza awans na najwyższe miejsce w rankingu ATP nie tylko dla niego ale także dla jakiegokolwiek portugalskiego tenisisty.

Jestem z tego bardzo dumny, jednak nie liczę że moja sława w ojczyźnie może kiedykolwiek równać się z popularnością piłkarzy. Oni są nie do przebicia – śmiał się. Zwycięzca Pekao Szczecin Open 2011 wybierał się do Bukaresztu na kolejny turniej. Może za rok wróci do nas bronić tytułu.

Finał singla: Rui Machado (Portugalia, 3) – Eric Prodon (Francja, 4) 2:6, 7:5, 6:2

pap /19.9.2011/

***

Rekordowe zarobki Djokovica

Numer jeden rankingu ATP Novak Djokovic, który wygrał US Open, zarobił w 2011 r. na kortach 10.6 mln dol. To absolutny rekord zarobków w jednym sezonie

Zwycięstwo w finale US Open z Rafaelem Nadalem było 64 wygranym meczem Serba w tym sezonie w 66 rozegranych. Tak świetna passa przełożyła się na zarobki – na konto Djokovica z samych nagród za zwycięstwa wpłynęło 10.6 mln dol.

Bliscy takich zarobków byli w zeszłym roku Rafael Nadal oraz cztery temu Roger Federer. Obaj zarobili na korcie w jednym sezonie 10.2 mln dol.

Djokovic po zwycięstwie w US Open zarobił 2.3 mln dol., na co składa się 1.8 mln za wygraną w turnieju oraz 0.5 mln za pierwsze miejsce w US Open Series, czyli cyklu sześciu turniejów przed US Open.

Serb był rozchwytywany przez amerykańskie media. Był m.in. w porannych programach telewizji CBS i NBC. – To mój najlepszy sezon. Cały rok marzyłem o tym zwycięstwie. Smakuje szczególnie kiedy wygrywasz ze swoimi największymi rywalami – powiedział w Today Show w NBC.

sport.pl /15.9.2011/

***

Karolina wspiera polskie talenty

Liderka rankingu WTA Tour Karolina Woźniacka podpisze 18 września w Toruniu list intencyjny o utworzeniu w województwie kujawsko-pomorskim Akademii Tenisowej Karoliny Woźniackiej
Karolina odwiedzi też Bydgoszcz i korty Klubu Sportowego Centrum przy Nowotoruńskiej. Od soboty odbywać się tam będzie turniej dla dziewcząt i chłopców do lat 10 i 12 o Puchar Marszałka Województwa Kujawsko-Pomorskiego

Do Polski zaprosił Woźniacką Piotr Całbecki.

‘Cieszę się na spotkanie z dziećmi grającymi w tenisa. Podobno liczba zgłoszeń do turnieju przekroczyła już 150. Jestem podekscytowana. Widać że młodzież w Polsce garnie się do tego sportu. Trzeba to wykorzystać, dać jej szansę, której wcześniejsze pokolenia nie miały. Ja dostałam taką w Danii ale w Polsce też to jest możliwe. Tutaj także może urodzić się i wychować przyszły numer jeden w rankingu’ – powiedziała Woźniacka.

‘W wielu miejscach na świecie uczestniczę w zajęciach z najmłodszymi ale – ze względu na moje pochodzenie – najbardziej zależy mi na odkrywaniu polskich talentów. Chciałabym wspierać ich rozwój by w czołówce światowych rankingów język polski dominował jeszcze bardziej niż teraz’ – dodała Karolina.

Woźniacka – numer jeden na świecie, nieprzerwanie od 48 tygodni – wręczy zwycięzcom turnieju w Bydgoszczy nagrody, a także kontrakty sprzętowe. Poprowadzi specjalny trening i będzie rozdawać autografy. Wystąpi również w pokazowym meczu z udziałem młodych zawodników z grupy której sztandarowymi postaciami są Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski, finaliści tegorocznego US Open.

Zanim Woźniacka będzie w Toruniu i Bydgoszczy, w sobotę 17 września odwiedzi Szczecin, podczas challengera ATP Pekao Szczecin Open (106.5 tys. euro). Również tutaj potrenuje z młodzieżą, weźmie udział w sesji autografowej, a także rozegra mecz pokazowy w mikście (składów par jeszcze nie ustalono). Towarzyszyć jej będzie ojciec i trener Piotr Woźniacki który w latach 80 wyemigrował do Danii.

pap /12.9.2011/

ŻYCIOWY SUKCES URSZULI RADWAŃSKIEJ

Urszula Radwańska pierwszy raz w karierze awansowała do półfinału gry pojedynczej turnieju WTA. 20-letnia tenisistka w ćwierćfinale w Taszkiencie pokonała Greczynkę Eleni Daniilidou 6:3, 4:6, 6:4

Radwańska w I secie prowadziła już 5:1 ale ostatecznie wygrała go 6:3. W III też prowadziła 5:1, skończyła jednak 6:4. Mecz trwał dwie i pół godziny.

W walce o finał przeciwniczką Polki będzie najwyżej rozstawiona Rosjanka Ksenia Pierwak która w ćwierćfinale pokonała kwalifikantkę Francuzkę Victorię Larriere 6:1, 6:2.

onet /15.9.2011/

***

Ma teraz lepiej w głowie

Serb Novak Djokovic odniósł trzecie w sezonie zwycięstwo w Wielkim Szlemie wygrywając US Open (pula 22.063 mln dol.). W finale lider rankingu pokonał Hiszpana Rafaela Nadala (nr 2) 6:2, 6:4, 6:7 (3), 6:1

Hiszpan i Serb pokazali w Nowym Jorku w jakim kierunku w XXI wieku będzie zmierzać tenis. To była walka totalna – na wyniszczenie, na zabieganie, czasami na ośmieszenie i upokorzenie rywala. Brutalna ale pasjonująca, z gemami trwającymi prawie 20 minut. Obaj mistrzowie rzucali w niej na szalę wszystkie swe siły i umiejętności, a wynik determinowały nie pojedyncze uderzenia lecz przede wszystkim ambicja i wola przetrwania. Kto przebił jedną piłkę więcej niż rywal, kto wytrzymał serię morderczych wycieczek z prawego narożnika w lewy, wygrywał.

Długo więcej atutów miał Nole, jednak gdy na początku czwartego seta wezwał na pomoc fizjoterapeutę, wydawało się że to koniec jego marzeń o tytule. Tyle że było to tylko złudzenie. To w baku Rafy zostało znacznie mniej paliwa, to on po czterech godzinach jechał już tylko na rezerwie…

Djokovic znalazł klucz do duszy Nadala, jest po prostu jego ulepszoną wersją. Szybszą, wytrzymalszą, dokładniejsząoceniał trenerski guru Darren Cahill.

– Przeczytał go, wie już o nim wszystko. Dostrzega kiedy się waha, czuje kiedy zadrży mu ręka, fantastycznie rozstrzyga kiedy rozciągnąć a kiedy skrócić wymianę. I posiada ten oburęczny bekhend którym cały czas trzyma go w szachu – mówił.

Novak w finale stworzył dzieło swego życia. Kto wie, może nie był to jednak jeszcze kres jego maestrii?zastanawiał się John McEnroe.

Właśnie, czy Serba stać na zdobycie klasycznego Wielkiego Szlema? Jego rywal wysyłał wczoraj sygnały że raczej się na to nie zgodzi lecz na stronie US Open w tekście zatytułowanym ‘Novak the Wall’ Amerykanie go skontrowali. – Tak jak wtedy Rafa zobaczył przed sobą ścianę. Na jej tle przypominał uczącego się podstaw brzdąca – pouczano rozczarowanego finalistę.

‘Dżoker’ zaczyna za to przypominać braci Kliczków. Jego dominacja staje się coraz głębsza, bardziej bezwzględna i deprymująca. Właśnie został szóstym tenisistą w erze open któremu w roku kalendarzowym udało się triumfować w trzech z czterech turniejów Wielkiego Szlema.

Nie róbcie ze mnie boga – mówi jednak Serb. – Mój serwis, moje forhendy i bekhendy są idealnie takie same jak kiedyś. Tylko w głowie wszystko układa się lepiej – tłumaczy. Na zawsze czy chwilowo?

bg/ps /13.9.2011/

***

Stosur królową US Open!

Kto by się spodziewał tak gładkiego zwycięstwa Stosur? Dla Australijki był to dopiero drugi wielkoszlemowy finał w karierze a Williams ma aż 13 triumfów w turniejach Wielkiego Szlema. – Choć nie jestem faworytką wierzę że mogę wygrać – mówiła jednak Stosur. I pokazała że wiara czyni cuda

Australijka rozpoczęła mecz z większym animuszem. Uderzała piłki z odpowiednią mocą a do returnów Amerykanki niemal zawsze dobiegała na czas. A ospała i wolna Williams popełniała niewymuszone błędy. Miała ich 25 (przy 11 rywalki) i aż pięć razy została przełamana

Przed meczem Williams podkreślała jak on jest dla niej ważny. – Bardzo chciałam dojść do finału, szczególnie że rozgrywany jest w tak ważnym dla Amerykanów dniu, w rocznicę 11 września – mówiła. Być może emocje były dla niej w niedzielę zbyt duże.

A zupełnie nerwy wzięły nad Williams górę na początku drugiego seta. Przy stanie 30:40 w pierwszym gemie w trakcie wymiany krzyknęła ‘Come on’. Pani arbiter słusznie uznała że jest to niezgodne z przepisami przeszkadzanie i przyznała punkty Stosur. Wściekła Williams przegrała w ten sposób swoje podanie i do końca nie mogła się z tym pogodzić. Dalsza część meczu wyglądała tak jakby Williams wojowała nie ze Stosur a sędziną. Po jednej z akcji nawet delikatnie zamachnęła się na nią rakietą…

To wszystko oczywiście nie skończyło się dobrze dla Amerykanki. Co prawda na początku wydawało się że rozjuszona sytuacją Williams wreszcie się rozruszała, bo wygrała dwa gemy z rzędu, ale ostatnie słowo należało do solidniejszej i pewniejszej tego dnia Australijki. Szczęśliwa Stosur wykorzystała trzecią piłkę meczową, pieczętując wygraną pięknym mocnym uderzeniem w narożnik kortu. Wściekła Williams zaś nie podała na koniec pani arbiter ręki.

Stosur awansowała do finału po zwycięstwie nad Polką reprezentującą Niemcy – Andżeliką Kerber 6:3, 2:6, 6:2. Williams w półfinale bez trudu rozbiła inną Polkę, reprezentującą Danię Karolinę Woźniacką 6:2, 6:4.

Samantha Stosur jest obecnie dziesiąta tenisistką w rankingu WTA. Serena Williams zajmuje dopiero 29 pozycję. Zdecydowaną faworytką była Amerykanka która w przeszłości była rakietą numer jeden na świecie.

Dotychczasowym największym osiągnięciem Stosur była gra w ubiegłorocznym finale Rolanda Garrosa. Uległa w nim jednak Franczesce Schiavone. Williams zaś ma na swoim koncie aż 13 wielkoszlemowych tytułów. Tylko w ubiegłym roku wygrała Australian Open i Wimbledon.

Że Australijka nie była bez szans pokazuje jednak bilans meczów między obiema zawodniczkami. Wcześniej tenisistki grały ze sobą dwa razy w turniejach Wielkiego Szlema i jeden mecz wygrała Stosur (ćwierćfinał French Open 2010) a jeden Williams (1/8 Australian Open 2010).

peka/gw /11.9.2011/

***

Nie patrz na mnie!…

Do kuriozalnej sytuacji doszło podczas kobiecego finału US Open. Serena Williams straciła punkt za to że… krzyknęła. Ten punkt kosztował ją gema przy własnym serwisie. Później w czasie meczu Williams m.in. pokazała prowadzącej to spotkanie Evie Asderaki rakietę jakby była przedłużeniem jej środkowego palca

Finał miał być dla Williams tylko formalnością. Amerykanka była zdecydowaną faworytką i miała gładko wygrać w dwóch setach. Mecz rozpoczął się jednak zupełnie inaczej. To Stosur dwukrotnie przełamała rywalkę w pierwszym secie i wygrała go 6:2.

Drugi set zaczął się od serwisu Williams. W pierwszym gemie, przy stanie 40:30 dla Stosur i jej kolejnej szansie przełamania punkt zdobyła Williams. Po chwili jednak sędzina prowadząca grę zabrała punkt Amerykance i przyznała go jej rywalce która dzięki temu przełamała rywalkę. Powodem takiej decyzji był triumfujący okrzyk ‘come on’ jaki wydała Williams przy uderzeniu decydującej piłki, zanim zakończyła się akcja, a Stosur miała jeszcze szanse piłkę odbić. Jest to w tenisie zabronione.

Jeżeli spotkamy się w korytarzu, nie waż się na mnie spojrzeć, ponieważ jesteś szalona! Nienawistnik z ciebie, jesteś wewnętrznie paskudna! – krzyczała rozwścieczona Williams do sędziującej mecz Evy Asderaki. – Kara za to? Po prostu wyraziłam swoje zdanie! O ile mnie pamięć nie myli jesteśmy w Ameryce! Nie patrz na mnie, nie patrz w moją stronę! – nie kryła oburzenia.

Williams długo kłóciła się z sędzią ale niczego nie wskórała. W późniejszej fazie meczu gdy udało jej się zdobyć punkt wymachiwała rakietą w stronę Asderaki.

Cała sytuacja wzbudziła dużo emocji wśród nowojorskiej publiczności która nie wiedziała za co jej rodaczce odebrano punkt. Kilkanaście minut na stadionie było bardzo głośno co utrudniało grę zawodniczkom.

Podczas kolejnych akcji Williams cały czas okazywała sędzi brak szacunku. Wymachiwała w jej stronę rakietą, zamarkowała uderzenie w jej kierunku. Na zakończenie meczu sfrustrowana Williams nie podała ręki sędzi i nie podziękowała jej.

Po meczu Williams tak skomentowała swoje słowa skierowane w stronę sędzi: – Tak naprawdę nie pamiętam co mówiłam. To wszystko było takie ostre, skrajne. Byłam w swoim świecie. Kiedy grasz, jesteś w swoim świecie, inaczej myślisz. To jest finał wielkiego szlema. Pewnie dowiem się co powiedziałam dopiero z YouTube…

‘Wepchnę ci ją w gardło’

Dwa lata temu podczas półfinałowego meczu US Open z Kim Clijsters, Serena Williams również miała duże pretensje do sędziego. Pojedynek zakończył się po tym jak niezadowolona z decyzji arbitra Amerykanka obraziła sędziego który odebrał jej za to decydujący punkt. – Klnę się na Boga że wezmę tę piłkę i wepchnę ci ją do gardła, słyszysz? – powiedziała wtedy tenisistka.

tok/gw /11.9.2011/

***

Huber i Raymond wygrały debla

Amerykanki Liezel Huber i Liza Raymond wygrały wielkoszlemowy turniej US Open w deblu. W finale pokonały rodaczkę Vanię King i Jarosławę Szwedową z Kazachstanu 4:6, 7:6 (5), 7:6 (3)

W tym sezonie Huber i Raymond dotarły do półfinału na paryskich kortach oraz ćwierćfinału w innej imprezie zaliczanej do Wielkiego Szlema – Wimbledonie

Wynik finału US Open: Huber, Raymond (USA, 4) – King, Szwedowa (USA, Kazachstan, 3) 4:6, 7:6 (5), 7:6 (3).

pap/tok /11.9.2011/

***

Karolina zagra w Szczecinie

Urokliwy park w centrum Szczecina gdzie przed wojną zbudowano korty przerodził się w małe miasteczko. Sklepy, restauracje, kawiarnie, bawialnie dla dzieci, galerie, namiot w którym będą się odbywać koncerty. Tak jest tu co roku na potrzeby najstarszego polskiego zawodowego turnieju tenisowego

Rok temu świętowaliśmy pełnoletność, za rok będzie okrągła 20 rocznica, dlatego tegoroczna edycja odbędzie się bez wielkich fajerwerkówzapowiadał kilka tygodni temu Krzysztof Bobala, wicedyrektor i główny organizator turnieju

Tymczasem będzie fajerwerk – wizyta Karoliny Woźniackiej.Mieliśmy tu wielu dobrych tenisistów ale aktualnej światowej jedynki nie gościliśmy nigdy – cieszy się Bobala na wizytę Woźniackiej.

Woźniacka potrenuje z dziećmi z tenisowej szkółki, będzie mieć sesję autografową. Zagra też krótki mecz charytatywny z którego dochód zostanie przekazany na Zachodniopomorskie Hospicjum dla Dzieci. W niedzielę wartość tego meczu wynosiła 9 tys. zł. W licytacji prowadzonej za pośrednictwem turniejowej strony internetowej może wziąć udział każdy. Cenę można podbijać do piątku.

Faworytem turnieju jest Albert Montanes, najwyżej rozstawiony w drabince. Hiszpan przyjeżdża do Szczecina już ósmy raz. Częściej byli tu jedynie Czech Jiri Vanek (9) i rodak Montanesa Alberto Martin (11). Mimo że Hiszpanów było u nas co niemiara, a przecież są oni uznawani za specjalistów od gry na ceglanej mączce, nigdy nie wygrali.

– Ja będę pierwszy – odgrażał się dwa lata temu Montanes, po czym odpadł w półfinale. Wszystko wskazuje że już w II rundzie Hiszpan trafi na Francuza Florenta Serrę który wygrał turniej trzy lata temu. To druga z klątw wiszących nad turniejem. Oprócz tego że nigdy nie wygrał Hiszpan, nigdy nikt nie obronił trofeum. Serra jest w tym roku jedynym kandydatem który może złamać drugą klątwę. Tyle że ostatnio wydaje się być daleki od najwyższej formy.

Na sukces Polaków raczej nie ma co liczyć. Łukasz Kubot jest kontuzjowany, czterech graczy – w tym para Marcin Matkowski – Mariusz Fyrstenberg – powołanych zostało do reprezentacji która pod koniec tygodnia zagra z Finlandią w Pucharze Davisa.

Jest Michał Przysiężny który jeszcze zimą był w setce najlepszych tenisistów świata ale potem kontuzja pleców wykluczyła go z gry na cztery miesiące. Organizatorzy Pekao Szczecin Open zaprosili go do bezpośredniego startu w turnieju głównym ale wrocławianin zrezygnował z tego przywileju i zaczął turniej od eliminacji, twierdząc – słusznie – że teraz potrzebuje ogrania.

Nieźle wylosował Marcin Gawron. Ćwierćfinalista sprzed trzech lat na początek zmierzy się z Macedończykiem Radu Albotem. W ćwiartce swej drabinki ma turniejową siódemkę Horacio Zaballosa który jest obecnie na 112 miejscu listy ATP.

mh /11.9.2011/

***

Półfinał Radwańskiej w deblu

Polsko-słowacki debel Agnieszka Radwańska i Daniela Hantuchova, pokonując rozstawione z numerem 15 Włoszki Sarę Errani i Robertę Vinci 6:3, 7:6 (3), wywalczył awans do półfinału wielkoszlemowego turnieju tenisowego US Open (22.063 mln dol.)

Radwańska drugi raz osiągnęła półfinał gry podwójnej w Wielkim Szlemie. Poprzednio udało jej się to w styczniu ubiegłego roku w Australian Open. W Melbourne podobnie jak przez niemal cały tamten sezon jej partnerką była Rosjanka Maria Kirilenko

Natomiast Hantuchova ma za sobą cztery występy w wielkoszlemowych półfinałach w deblu i tylko raz przegrała w tej fazie. Trzykrotnie dochodziła do finałów, w Australian Open w 2002 i 2009 a także w Roland Garros w 2006.
Kolejnymi rywalkami polsko-słowackiego duetu w Nowym Jorku będą Amerykanki Liezel Huber i Lisa Raymond rozstawione z czwórką.

WOŹNIACKA KONTRA SERENA WILLIAMS

Liderka rankingu WTA Tour Karolina Woźniacka zmierzy się z Amerykanką Sereną Williams w półfinale US Open

Tenisistka mieszkająca w duńskim Odense pokonała w czwartek reprezentującą Niemcy Andreę Petkovic /10/ 6:1, 7:6 (nr 5)

Woźniacka najlepszy jak dotychczas wynik w Wielkim Szlemie osiągnęła właśnie w US Open przed 2 laty. Doszła wówczas do finału w którym przegrała z wracającą na korty po urodzeniu dziecka Belgijką Kim Clijsters. W ubiegłym sezonie odpadła rundę wcześniej a jesienią objęła prowadzenie w klasyfikacji WTA Tour i utrzymuje je do dzisiaj.

Skorzystała wówczas z nieobecności Williams która blisko rok nie grała w wyniku niefortunnego zranienia stopy (stanęła w restauracji na pęknięte szkło). Amerykanka w czwartek wygrała pewnie z Rosjanką Anastazją Pawluczenkową (17) 6:3, 6:3.

Williams ma w dorobku trzy zwycięstwa w US Open odniesione w 1999, 2002 i 2008. Z Woźniacką łączy ją przyjaźń o której często piszą media. Ponoć była pierwszą osobą która pogratulowała Karolinie pozycji liderki rankingu, choć to właśnie ją wówczas zdetronizowała.

Dotychczas spotykały się na korcie dwukrotnie i za każdym razem na twardym lepsza okazywała się bardziej doświadczona Amerykanka, 13-krotna triumfatorka imprez Wielkiego Szlema. Woźniacka wciąż czeka na pierwsze zwycięstwo w jednym z czterech najważniejszych turniejów w sezonie.

Do półfinału awansowała także Australijka Samantha Stosur (9) która zaskakująco łatwo wyeliminowała ubiegłoroczną finalistkę US Open Rosjankę Wierę Zwonariewą (2) 6:3, 6:3.

ŻYCIOWY SUKCES ANDŻELIKI KERBER

Kolejną rywalką Stosur będzie reprezentantka Niemiec, Polka z pochodzenia, Andżelika Kerber która nieoczekiwanie w ostatnim ćwierćfinale wygrała z Włoszką Flavią Pennettą (26) 6:4, 4:6, 6:3.

Kerber, obecnie 92 na świecie, w II rundzie wyeliminowała w trzech setach Agnieszkę Radwańską (12). Przed tegorocznym US Open Kerber która często trenuje na kortach wybudowanych przez dziadka w Puszczykowie pod Poznianem, najdalej w Wielkim Szlemie dochodziła do III rundy.

1/4 finału kobiet: Woźniacka (1) – Petkovic (10) 6:1, 7:6 (5); Stosur (9) – Zwonariewa (2) 6:3, 6:3; S. Williams (28) – Pawluczenkowa (17) 6:3, 6:3; Kerber  – Pennetta (26) 6:4, 4:6, 6:3. 1/2 finału: Woźniacka – Williams, Stosur – Kerber

int.pl/pap /9.9.2011/

***

Drugi półfinał Polaków

Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski drugi raz wystąpią w półfinale turnieju zaliczanego do Wielkiego Szlema. Pierwszy raz udało im się to w 2006 r. w Australian Open. Natomiast w Nowym Jorku ich najlepszym wynikiem był dotychczas ubiegłoroczny ćwierćfinał

O losach pierwszego seta w meczu 1/4 finału z Hindusami Maheshem Bhupathim i Leanderem Paesem 6:4, 7:6 (4) zdecydowało pojedyncze przełamanie podania Bhupathiego. Natomiast w drugim nie było żadnych breaków i doszło do tie-breaka

W tie-breaku długo obie pary walczyły równo ale w końcówce Polacy okazali się nieznacznie lepsi i rozstrzygnęli na swoją korzyść mecz trwający godzinę i 43 minut (drugi set 69 minut). Do sukcesu przyczyniła się skuteczność pierwszego serwisu, na poziomie 87 proc. i dobra gra przy siatce.

W półfinale US Open rywalami Fyrstenberga i Matkowskiego będą zwycięzcy meczu Rohana Bopanny z Indii i Aisama-Ul-Haqi Qureshiego z Pakistanu (5) z Brytyjczykami Colinem Flemingiem i Rossem Hutchinsem.

Polski debel przegrał w tym rogu z Flemingiem i Hutchinsem w pierwszej rundzie wielkoszlemowego turnieju w Wimbledonie. Natomiast z Bopanną i Qureshim mają bilans remisowy 1:1. W ubiegłym sezonie przegrali w New Haven, a wygrali w ATP Masters 1000 w Cincinnati.

Fyrstenberg i Matkowski grają ze sobą na stałe od 2003 r., poza krótką trzymiesięczną przerwą. Pierwszy zwycięstwo w cyklu ATP World Tour odnieśli w sopockim Orange Prokom Open, właśnie przed ośmioma laty.

Mają w dorobku 11 wspólnych zwycięstw jakie odnieśli na wszystkich nawierzchniach. Byli najlepsi na kortach ziemnych w Sopocie (2003, 2005 i 2007) i Warszawie (2008) oraz Bukareszcie (2006) i Costa do Sauipe (2004); na twardych w Wiedniu (2007), Kuala Lumpur (2009 i ATP Masters 1000 w Madrycie (2008); a także dwukrotnie na trawie w Eastbourne (2009-10).

Osiemnaście razy przegrywali w finałach imprez z tego cyklu. Natomiast czterokrotnie kwalifikowali się do zamykającego sezon turnieju masters z udziałem ośmiu najlepszych singlistów i par w rankingu na koniec rywalizacji.

Obecnie Fyrstenberg i Matkowski zajmują ex aequo 13 pozycję w indywidualnym rankingu deblistów. Natomiast wśród najlepszych par tego roku, w ATP Doubles Race, są na 12 miejscu. Awans do półfinału US Open dał im premię w wysokości 105 tys. dolarów do podziału na parę.

pap /8.9.2011/

***

Polski debel w półfinale!

Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski pokonali w ćwierćfinale wielkoszlemowego US Open parę Mahesh Bhutaphi/Leander Paes (Indie, 4) 6:4, 7:6 (4) i awansowali do najlepszej czwórki debli nowojorskiego turnieju! To pierwszy półfinał polskiej pary od 2006 r. kiedy nasi reprezentanci udanie zagrali w Australian Open

Mecz był bardzo wyrównany. W ciągu całego pierwszego seta kibice zobaczyli tylko jedno przełamanie które dało zwycięstwo 6:4 Fyrstenbergowi i Matkowskiemu

W drugiej partii żaden z debli nie odebrał natomiast drugiemu serwisu i o wszystkim decydował tie break. W tym ponownie górą byli biało-czerwoni.

Polska para jeszcze nigdy nie awansowała do finału turnieju wielkoszlemowego. W Nowym Jorku nadarzyła się zatem okazja by rozstawieni z numerem 6 Fyrstenberg i Matkowski sięgnęli po życiowy sukces. By tak się stało nasz debel musi wyeliminować w półfinale zwycięzców rywalizacji Rohan Bopanna/Aisam-ul-haq Qureshi (Indie/Pakistan, 5) – Colin Fleming/Ross Hutchins (Wielka Brytania).

onet /8.9.2011/

***

Federer – Djokovic o finał

Lider rankingu ATP World Tour Serb Novak Djokovic zmierzy się z byłym najlepszym tenisistą świata Szwajcarem Rogerem Federerem, rozstawionym z trójką, w pierwszym półfinale US Open

Djokovic jest coraz bliżej trzeciego w tym sezonie triumfu w Wielkim Szlemie bo w styczniu był najlepszy w Australian Open a w lipcu w Wimbledonie. Tylko w Roland Garros odpadł w półfinale po porażce ze Szwajcarem. Był to jego pierwszy przegrany mecz w tym roku. Drugie niepowodzenie odnotował w sierpniu w finale imprezy ATP Masters 1000 w Cincinnati.

W czwartek Serb wygrał 62 mecz od początku roku. Gdy prowadził 7:6 (2), 6:7 (3), 6:0, 3:0 jego rodak Janko Tipsarevic (20) skreczował w wyniku problemów zdrowotnych. Teraz na drodze lidera rankingu znów stanie Federer z którym ma niekorzystny bilans meczów 9:14.
Tenisista z Bazylei pokonał w drugim rozegranym ćwierćfinale Jo-Wilfrieda Tsongę (11) 6:4, 6:3, 6:3, rewanżując mu się w ten sposób za nieoczekiwaną porażkę w tej samej fazie w Wimbledonie.

Drugą parę półfinałową wyłonią piątkowe mecze broniącego tytułu Hiszpana Rafaela Nadala (2) z Amerykaninem Andym Roddickiem (21) oraz Szkota Andy Murraya (4) z innym zawodnikiem z USA Jonem Isnerem (28).

Amerykańska Federacja tenisowa (USTA) podjęła decyzję o przedłużeniu o jeden dzień turnieju, przesuwając z soboty na niedzielę finał singla kobiet i z niedzieli na poniedziałek decydujący mecz mężczyzn. To skutek opadów deszczu które sparaliżowały plan gier we wtorek i w środę w wyniku czego powstały opóźnienia.

Wyniki mężczyzn: 1/4 finału: Djokovic (1) – Tipsarevic (20) 7:6 (2), 6:7 (3), 6:0, 3:0 krecz Topsarevica; Federer (3) –  Tsonga (11) 6:4, 6:3, 6:3; 1/8 finału: Nadal (2) – Muller 7:6 (1), 6:1, 6:2; Murray (4) – Young (USA) 6:2, 6:3, 6:3; Roddick (21) – Ferrer (Hiszpania, 5) 6:3, 6:4, 3:6, 6:3;
Isner (28) – Simon (Francja, 12) 7:6 (2), 3:6, 7:6 (2), 7:6 (4)

int.pl/pap /9.9.2011/

***

Agnieszka teraz ma już biust

Rozmowa z Robertem Radwańskim

Jaką rolę pełni pan obecnie w tenisowym biznesie córek?

Nie da się oddzielić spraw rodzinnych i sportowych dlatego wstępujemy na grząski grunt. Jeżeli zacznę opowiadać o powodach naszych problemów to będzie przykro zarówno mi jak i córkom. To tak jakby ktoś zapytał ile zarabiamy. Nie mogę wiele powiedzieć. Fakt jest taki że nie ma mnie w USA a jestem w Krakowie. Decyzję podjąłem w Kalifornii. Byliśmy za długo ze sobą, skończyłoby się źle. Czasami lepiej strzelić sobie w kolano niż w głowę…

To dla pana trudna sytuacja?

Czuję się jakbym bił głową o ścianę. Córki grają bardzo dobrze ale nie korzystają z umiejętności które mają. Porażki Agnieszki przy prowadzeniu np. 4:0 w trzecim secie stały się normą. Czy to oznacza że nie potrafi grać w tenisa? Oczywiście że nie. To kwestia psychiki. Nie odkręcę przecież jej głowy i nie zamienię na inną. Mogę tylko nauczyć forhendu i bekhendu.

Konflikt pokoleń wdarł się w wasze relacje?

Dzieje się tak w milionach rodzin ale tylko w naszym przypadku robi się wiwisekcję. Podobno moje córki to skarb narodowy ale bez przesady. Oczywiście żyjemy w dwóch różnych światach, dzieli nas wiele lat. Pewnie że wolałyby przystojnego trenera a nie tatę który ciągle patrzy na ręce. To zrozumiałe. Ja jestem wymagający, może nawet za bardzo. Jako jedyny krytykuję bo wszyscy inni chcą się przypodobać. Jestem lustrem a jeżeli coś w kółko robi się źle to i lustro zaczyna się buntować.

Obawia się pan że ludzie otaczający obecnie Agnieszkę i Urszulę zagłaskają je?

Niebezpieczeństwo jest ale moje córki nie są aż tak niemądre. Ludzie lubią pieniądze, blichtr, ciągnie ich do sławy. Szczególnie Agnieszka jest otaczana przez takie osoby. Jest dorosła ale ja też nie dam sobie w kaszę dmuchać. Dlatego nie ma mnie w Nowym Jorku.

Decyzja o rozstaniu była wspólna?

Tak. Nie dało się w kółko wałkować tego samego i ciągnąć współpracy. Był mały pozytyw naszej rozłąki bo Agnieszka ‘na świeżości’ grała bardzo dobrze. Potem jednak uszło z niej powietrze. To cała ona – nie jest w stanie zagrać na dobrym poziomie kilku turniejów z rzędu.

Może sprzed telewizora w Krakowie lepiej było widać błędy które Agnieszka popełniła w US Open.

Niekoniecznie bo w telewizji nic nie widać, wszystko jest wolniejsze, komentarze czasami są skandaliczne. Co do bolączek córka jest naprawdę świetną tenisistką, najbardziej wszechstronną w czołówce. Trzeba było się jednak mocno postarać by odpaść z Andżeliką Kerber. Agnieszka musi poprawić psychikę, siłę, brakuje jej woli walki, agresji, tupetu tenisowego.

Kiedyś uchodziła za mocną psychicznie na korcie.

Kobieta zmienną jest. Kiedyś nie miała biustu a teraz ma. A do tego długie pomalowane paznokietki, na korcie jest zwiewna, podczas gdy reszta stawki to chodzący testosteron. Boję się że jak zawieje zefirek to ją zdmuchnie z kortu. Oczywiście mówię to ironicznie ale problemów upatruję też w rodzącej się kobiecości. Czy rozmawialiśmy na ten temat? Oczywiście że dywagujemy, zwykle nawet kulturalnie.

To normalne że córki pragną samodzielności. Może lepiej by sparzyły się już teraz i w przyszłości wyciągnęły wnioski z błędów.

Być może ale takie błędy mogą nas bardzo drogo kosztować. Córki nie są aż tak niemądre by nie widzieć kto jest ‘bad boy’ a kto nie. Starałem się jako ojciec i trener stać okrakiem na barykadzie. Coraz mniej mi się to udaje.

W pana głosie słychać wielkie rozczarowanie.

A mam się cieszyć z tego że moje córki odpadły już na początku US Open? Do tego dziwnym trafem podczas losowania trafiły na siebie. Czy doszukuję się spisku? Nie ale to niemożliwe by trzeci raz z rzędu tak się stało! Wystarczy popatrzyć na kogo trafia Urszula w kolejnych losowaniach. Zawsze na najtrudniejszą rywalkę. Czy to przypadek? Walczymy jednak dalej, celem Agnieszki jest udział w turnieju Masters i wciąż można ten plan osiągnąć.

Przestał się pan udzielać w mediach.

Dziennikarze dzwonią ale jak mogę dyskutować na temat tenisa kiedy mnie tam nie ma. Apeluję przede wszystkim by media skupiły się na analizie meczów Agnieszki, zwłaszcza przegranych, a nie na wypowiedziach tatusia.

rozm. jkk/so /5.9.2011/

***

Zasłabnięcie Nadala

Widok Rafaela Nadala zsuwającego się na podłogę w trakcie konferencji prasowej wstrząsnął US Open. – To tylko skurcz – bagatelizował Hiszpan ale na turnieju padł wielkoszlemowy rekord kontuzji

Po zwycięstwie w III rundzie nad Argentyńczykiem Davidem Nalbandianem Nadal odpowiadał na pytania dziennikarzy. Nagle jego twarz wykrzywił grymas, przerwał w połowie zdanie, złapał się za nogę, i zapadając coraz głębiej w fotelu, osunął na podłogę. Leżał na niej 10 minut

Nad tenisistą zebrało się konsylium fizjoterapeutów i masażystów. Dziennikarzy z sali wyproszono ale na podglądzie wewnętrznej telewizji zobaczyli jak Nadalowi przykładano do nogi lód, a do gardła wlewano izotoniczne napoje.

Hiszpan kiedy doszedł do siebie wstał i uspokajał media ponownie zaproszone na salę: – Nic wielkiego się nie stało, po prostu złapał mnie skurcz. To się często zdarza, choć nigdy dotąd na konferencji – wzruszył ramionami uśmiechnięty.

‘Często? Taki atak bólu? Zwalający z nóg tak silnego zawodnika?’ – dziwili się jednak na blogach i Twitterze reporterzy i kibice z różnych krajów. New York Times napisał że scena z Nadalem pod stołem to doskonała ilustracja jego wydanej niedawno autobiografii ‘Rafa’, w zaskakująco dużej części traktującej nie o sukcesach, ale o cierpieniu i bólu. ‘Dla zwykłych ludzi sport to wspaniała sprawa ale uprawiany na poziomie profesjonalnym nie ma nic wspólnego ze zdrowiem i zdrowym trybem życia. Wielokrotnie przekraczamy bowiem granice wytrzymałości ludzkiego organizmu’ – napisał Nadal.

Na US Open padł już wielkoszlemowy rekord – w pierwszym tygodniu z powodu kontuzji wycofało się 14 sportowców, aż 18, jeżeli doliczyć walkowery. Poprzedni rekord to 12 kreczy w Wimbledonie 2008. – Przerażające jest to że to dopiero połowa turnieju komentował Brad Gilbert, ekspert ESPN.

Jego zdaniem za rosnącą liczbą kontuzji stoi jednak nie tylko długi sezon i katorżnicze treningi. – Kiedyś tenisiści schodzili z kortu gdy naprawdę nie byli w stanie grać. Teraz połowa kreczy to profilaktyka a czasem po prostu brak woli walki – stwierdził były szkoleniowiec Agassiego i Murraya. Gilbert uważa że tenis powinien zmienić przepisy. Gdyby kreczujący zawodnicy obowiązkowo opuszczali kolejne dwa-trzy turnieje, wtedy okazałoby się kto naprawdę jest chory a kto przesadza.
Jeżeli masz poważną kontuzję musisz przecież potem odpocząć – dodał Amerykanin w New York Timesie. – Większość meczów można dograć ale zawodnicy nie chcą tego robić dodał Roger Federer stawiany za wzór doskonałego przygotowania fizycznego. Szwajcar który tylko raz w karierze poddał mecz, rozgrywa właśnie 48 Szlema z rzędu. Więcej występów zaliczyli jedynie Wayne Ferreira (55) i Stefan Edberg (54).

Skurcz Nadala wymyślony nie był na pewno bo Hiszpan należy do wyjątkowych twardzieli. Wynikał prawdopodobnie z niedostatecznego rozciągnięcia stygnących mięśni i nie powinien mieć znaczenia dla formy Hiszpana. Nie znaczy to jednak że Rafa może spać spokojnie. Dziś zmierzy się z rewelacyjnie serwującym Gillesem Mullerem z Luksemburga, specjalistą od wielkoszlemowych niespodzianek – kilka lat temu wyrzucił Nadala z Wimbledonu, z US Open – Roddicka. Eksperci martwią się że Hiszpanowi w obronie tytułu przeszkodzą nie skurcze ale słaby serwis. Rok temu w całym turnieju dał się przełamać tylko pięć razy, teraz – średnio pięć razy w jednym meczu.

Z turniejem pożegnał się triumfator US Open 2009 Juan Martin del Potro który przegrał w czterech setach z rewelacyjnie kontratakującym Francuzem Gillesem Simonem. Niektórzy chcieli znów widzieć w nim czarnego konia ale olbrzymi Argentyńczyk atakuje z dużo mniejszą mocą odkąd przeszedł w 2010 r. operację nadgarstka.

jc/gw /5.9.2011/

***

Djokovic nie dał szans

Lider rankingu ATP World Tour Novak Djokovic kontynuuje dobrą passę i bez straty seta awansował do 1/8 finału wielkoszlemowego US Open (22.063 mln dol.). W III rundzie serbski tenisista pokonał Rosjanina Nikołaja Dawidienkę 6:3, 6:4, 6:2

Po pojedynku Djokovic zaczął tańczyć przy siatce a wtórowała mu owacja kilkunastotysięcznej widowni zgromadzonej podczas wieczornej sesji na trybunach Arthur Ashe Stadium

Nowojorska publiczność jest wyjątkowa, szczególnie podczas nocnych meczów. Ona wyzwala niesamowite reakcje i emocje których nie da się znaleźć w innym miejscu. Jest tu zawsze dużo zabawy, hałas i dużo muzyki podczas przerw między gemami. W sumie każdy z turniejów Wielkiego Szlema jest wyjątkowy, każdy na swój sposób. Choćby Wimbledon jest bardzo cichy, elegancki i poważny. Tutaj panuje radość i luz – powiedział 24-letni Serb, który w IV rundzie trafi na Ukraińca Aleksandra Dołgopołowa, rozstawionego z numerem 22.

W tym sezonie tenisista z Belgradu wygrał już 60 mecz a przegrał tylko dwa razy. W czerwcu w półfinale wielkoszlemowego Roland Garros wyeliminował go Szwajcar Roger Federer, a w sierpniu skreczował w finale turnieju ATP Masters 1000 w Cincinnati, w pojedynku ze Szkotem Andym Murrayem.

Dzięki takiej serii triumfował w tym sezonie już dwa razy w Wielkim Szlemie – w Australian Open i Wimbledonie, zwyciężył w turniejach ATP Masters 1000 w Indian Wells, Miami, Rzymie, Madrycie i Toronto, a także w imprezach ATP Tour w Dubaju i rodzinnym Belgradzie.

4 lipca Serb pierwszy raz w karierze został liderem klasyfikacji ATP World Tour detronizując Hiszpana Rafaela Nadala.

Wcześniej do 1/8 finału, nie bez trudu, awansował były numer jeden na świecie Szwajcar Roger Federer (3), pokonując Chorwata Marina Cilica (27) 6:3, 4:6, 6:4, 6:2. Tenisista z Bazylei zbliżył się do szóstego w karierze triumfu na twardych kortach w Nowym Jorku. Wygrywał tu pięć razy z rzędu w latach 2004-08. Przed dwoma laty przegrał nieoczekiwanie w finale z Argentyńczykiem Juanem Martinem del Potro, a w poprzednim sezonie odpadł w półfinale.

W poniedziałek Federer zmierzy się z Argentyńczykiem Juanem Monaco /Szwajcar wygrał ten mecz/, a ponieważ znajduje się w górnej połówce drabinki w półfinale może na jego drodze stanąć Djokovic.

Sobotnie mecze przyniosły dwa kolejne krecze których w sumie w tegorocznej edycji US Open było już 14. To rekord bowiem dotychczas najwięcej – 12 – pojedynków przerwano w wyniku niedyspozycji zdrowotnych podczas Wimbledonu w 2008 r. W tym tygodniu w Nowym Jorku miały miejsce też dwa walkowery.

Wyniki III rundy mężczyzn: Djokovic (1) – Dawidienko 6:3, 6:4, 6:2; Federer (3) – Cilic (27) 6:3, 4:6, 6:4, 6:2; Fish (USA, 8) – Anderson (RPA) 6:4, 7:6 (4), 7:6 (3); Tipsarevic (Serbia, 20) – Berdych (Czechy, 9) 6:4, 5:0 krecz Berdycha; Tsonga (Francja, 11) – Verdasco (Hiszpania, 19) 6:3, 7:5, 6:4; Dołgopołow (Ukraina, 22) – Karlovic (Chorwacja) 6:7 (4), 6:2, 6:4, 6:4; Ferrero (Hiszpania) – Granollers (Hiszpania, 31) 6:1, 4:3 krecz Granollersa; Monaco (Argentyna) – Haas (Niemcy) 6:7 (3), 6:3, 6:2, 6:3

PEWNE ZWYCIĘSTWO WOŹNIACKIEJ

Karolina Woźniacka w ciągu 63 minut awansowała do 3 rundy US Open. Liderka rankingu WTA Tour w drugim meczu na twardych kortach w Nowym Jorku pokonała Holenderkę Arantxę Rus 6:2, 6:0

Mecz zaczął się od nieoczekiwanej straty serwisu przez Woźniacką. Jednak później wygrała 12 z 13 gemów i pewnie rozstrzygnęła losy pojedynku. W tegorocznej edycji US Open straciła na razie sześć gemów.

Wozniacki, choć od października jest numerem jeden na świecie, to wciąż nie może się pochwalić tytułem wywalczonym w Wielkim Szlemie. Najbliżej tego była dwa lata temu właśnie w Nowym Jorku gdzie przegrała w finale z Belgijką Kim Clijsters. W poprzednim sezonie odpadła tu w półfinale, podobnie jak w styczniu tego roku w Australian Open.
W III rundzie rywalką tenisistki z Odense będzie Amerykanka Vania King /Woźniacka wygrała już z nią/ która w czwartek wyeliminowała zaskakująco łatwo Australijkę Jarmilę Gajdosovą (29) 6:2, 6:0.

1/16 finału osiągnęła również była liderka rankingu Amerykanka Serena Williams (28). Trzykrotna triumfatorka US Open (1999, 2002, 2008) szybko uporała się z Holenderką Michaellą Krajicek 6:0, 6:1. Teraz na jej drodze stanie Wiktoria Azarenka (4) /Amerykanka wygrała z Białorusinką/ która pokonała w czwartek Argentynkę Giselę Dulko 6:4, 6:3.

Zwycięstwa w II rundzie odniosły w czwartek również m.in.: Włoszka Francesca Schiavone (7), Niemka Andrea Petkovic (10) oraz dwie byłe liderki rankingu WTA Tour – Serbki Jelena Jankovic (11) i Ana Ivanovic (16).

Wyniki II rundy kobiet: Woźniacka (1) – Rus 6:2, 6:0; Azarenka (4) – Dulko 6:4,6:3; Schiavone (7) – Lucic (Chorwacja) 6:1,6:1; Petkovic – Zheng (Chiny) 3:6, 6:3, 6:3; Jankovic (Serbia, 11) – Dokic (Australia) 6:3, 6:4;
Kuzniecowa (Rosja, 15) – Baltacha (W. Brytania)6:4, 6:3; Ivanovic (16) – Cetkovska (Czechy) walkower; Pawliuczenkowa (Rosja, 17) – Martic (Chorwacja)6:4, 2:6, 6:4; Vinci (Włochy, 18) – Cornet (Francja) 6:2, 6:3; Stephens (USA) – Peer (Izrael, 23) 6:1, 7:6 (4); S. Williams (28) – Krajicek (Holandia) 6:0,6:1; King – Gajdosova (29) 6:2, 6:0; Soler-Espinosa (Hiszpania) – Kanepi (Estonia, 31)6:4, 6:2; Suarez-Navarro (Hiszpania) – Halep (Rumunia) 3:6,6:2, 6:2; Scheepers (RPA) – Barthel (Niemcy) 6:4, 7:5;
Amanmuradowa (Uzbekistan) – Parmentier (Francja) 6:3, 7:5

int.pl/pap /4.9.2011/
AWANS DEBLA RADWAŃSKA – HANTUCHOVA

Agnieszka Radwańska i Daniela Hantuchova awansowały do 2 rundy US Open. Wyeliminowały debel rozstawiony z numerem siódmym Chinki Shuai Peng i Jie Zheng 6:0, 4:6, 6:4

Ze startu w grze podwójnej musiała zrezygnować Urszula Radwańska ponieważ jej partnerka Belgijka Yanina Wickmayer już podczas środowego meczu w singlu doznała kontuzji.

W Nowym Jorku nie powiodło się Klaudii Jans-Ignacik i Alicji Rosolskiej które nieoczekiwanie przegrały w I rundzie z posiadaczkami ‘dzikiej karty’ Amerykankami Jessicą Pelugą i Taylor Townsend 2:6, 3:6.

int.pl/pap /2.9.2011/

***

Szarapowa przegrała z Pennettą

Była liderka rankingu tenisistek Rosjanka Maria Szarapowa, rozstawiona z numerem trzecim, przegrała nieoczekiwanie z Włoszką Flavią Pennettą (26) 3:6, 6:3, 4:6 w III rundzie wielkoszlemowego US Open (pula 22.063 mln dol.)

24-letnia Szarapowa ma na koncie trzy wielkoszlemowe triumfy, w tym jeden w US Open w 2006 r. Dwa lata wcześniej była najlepsza w Wimbledonie, a w 2008 r. w Australian Open

W tym sezonie jej najsłabszym wynikiem w jednym z czterech najważniejszych turniejów w kalendarzu była czwarta runda (1/8 finału) w Australian Open. W paryskim Roland Garros dotarła do półfinału, a w Wimbledonie do finału.

Natomiast dla starszej o pięć lat Pennetty wciąż najlepszym osiągnięciem wielkoszlemowym jest 1/4 finału, osiągnięta dwukrotnie w US Open, w latach 2008-09.

Trzeci mecz w tegorocznej edycji wygrała Rosjanka Wiera Zwonariewa (2). Aktualna wiceliderka rankingu WTA Tour wyeliminowała Hiszpankę Anabel Medinę-Garrigues (30) 6:4, 7:5.

Do 1/8 finału awansowała także Niemka polskiego pochodzenia Andżelika Kerber, pokonując Rosjankę Ałłę Kudriawcewą 6:3, 6:1. Wcześniej, w II rundzie, Kerber wyeliminowała w trzech setach Agnieszkę Radwańską (12).

Wyniki piątkowych III rundy kobiet: Zwonariewa – Medina-Garrigues 6:4, 7:5; Pennetta – Szarapowa 6:3, 3:6, 6:4; Peng (Chiny, 13) – Goerges (Niemcy, 19) 6:4, 7:6 (1); Lisicka (Niemcy, 22) – Falconi (USA) 6:0, 6:1; Niculescu (Rumunia) – Safarova (Czechy, 27) 6:0, 6:1; Kerber – Kudriawcewa 6:3, 6:1

NAJDŁUŻSZY MECZ KOBIET

Bardzo ciężką przeprawę miała Samantha Stosur (9). Australijka wygrała z Rosjanką Nadieżdą Pietrową (24) 7:6 (5), 6:7 (5), 7:5. Stosur i Pietrowa spędziły na korcie trzy godziny i 16 minut. To najdłuższy mecz kobiet w historii US Open. Do tej pory rekord należał do Austriaczki Sybille Bammer i Francuzki Marion Bartoli które w 2008 r. grały 11 minut krócej.

Stosur o ćwierćfinał zagra z inną Rosjanką Marią Kirilenko (25) która pokonała Amerykankę Christinę McHale 6:2, 6:3.

DEL POTRO ŁATWIUTKO

Triumfator sprzed dwóch lat Argentyńczyk Juan Martin del Potro po wygranej z rodakiem Diego Junqueirą 6:2, 6:1, 7:5 awansował do III rundy US Open

Przed rokiem del Porto nie mógł bronić tytułu na twardych kortach w Nowym Jorku bo przez większość sezonu zmagał się z poważną kontuzją nadgarstka (przeszedł dwie operacje). W styczniu wrócił na dobre do touru i zaczął odrabiać straty. Obecnie jest już 18 w rankingu ATP World Tour w którym najwyżej notowany był na czwartej pozycji.

Andy Murray odrobił stratę dwóch przegranych setów zanim awansował do III rundy. Szkot rozstawiony z numerem czwartym pokonał Holendra Robina Haase 6:7 (5), 2:6, 6:2, 6:0, 6:4. Kolejnym rywalem Brytyjczyka będzie Hiszpan Feliciano Lopez (25).

Do 1/16 finału dotarł także broniący tytułu Hiszpan Rafael Nadal (2). Wicelider rankingu ATP World Tour prowadził 6:2, 6:2 z Francuzem Nicolasem Mahutem który przed rozpoczęciem trzeciego seta zrezygnował z dalszej gry z powodu kontuzji. W trzeciej rundzie tenisista z Majorki zmierzy się z Argentyńczykiem Davidem Nalbandianem. Ten ostatni wyeliminował weterana Chorwata Ivana Ljubicicia (30) 6:4, 1:6, 6:3, 6:2.

W trzeciej rundzie zagrają także m.in. Hiszpan David Ferrer (5) i Amerykanin Andy Roddick (21). Odpadli natomiast Szwajcar Stanislas Wawrinka (14) i Austriak Juergen Melzer (17).

Wyniki II rundy mężczyzn: Nadal – Mahut 6:2, 6:2 krecz Mamuta; Murray – Haase 6:7 (5), 2:6, 6:2, 6:0, 6:4; Ferrer – Blake (USA) 6:4, 6:3, 6:4;
Simon (Francja, 12) – Garcia-Lopez (Hiszpania) 6:4, 6:7 (4), 7:5, 6:3;
Young (USA) – Wawrinka (Szwajcaria, 14) 7:6 (7), 3:6, 2:6, 6:3, 7:6 (1);
Kunicyn (Rosja) – Melzer 3:6, 6:3, 1:6, 6:2, 7:6 (5); del Potro – Junqueira 6:2, 6:1, 7:5; Roddick – Sock (USA) 6:3, 6:3, 6:4; Chela (Argentyna, 24) – Darcis (Belgia) 6:2, 6:4, 6:4; F. Lopez (Hiszpania, 25) – V. Pospisil (Kanada) 5:7, 6:4, 7:6 (3), 7:6 (5); F. Mayer (Niemcy, 26) – Lisnard (Monako) 6:2, 7:5, 6:2; Isner (USA, 28) – Ginepri (USA) 6:4, 6:3, 6:4;
Nalbandian – Ljubicić 6:4, 1:6, 6:3, 6:2; Benneteau (Francja) – Istomin (Uzbekistan) 6:4, 6:4, 6:4; Bogomolov jr. (USA) – Dutra Silva (Brazylia) 6:4, 6:3, 7:5; G. Muller (Luksemburg) – Gulbis (Łotwa) 3:6, 7:6 (4), 6:4, 7:6 (5)

pap/int.pl /2.9.2011/

***

Fyrstenberg z Chan odpadli

Mariusz Fyrstenberg i Yung-Jan Chan z Tajwanu przegrali z mikstem rozstawionym z 7 – Rosjanką Jeleną Wiesniną i Leanderem Paesem z Indii 2:6, 7:6 (7), 4:10 w 1/8 finału US Open

Wcześniej, w I rundzie, polsko-tajwańska para pokonała Serbów Anę Ivanović i Nenada Zimonjicia 6:3, 6:4

Partner deblowy Fyrstenberga – Marcin Matkowski, razem z Białorusinką Olgą Goworcową, w pierwszym meczu wyeliminowali mikst numer 3 – Jarosławę Szwedową z Kazachstanu i Białorusina Maksa Mirnego 4:6, 6:3, 10:7.

Fyrstenberg i Matkowski awansowali do 1/8 finału debla, po zwycięstwie nad Austriakiem Julianem Knowlem i Argentyńczykiem Horacio Zeballosem 6:4, 6:1. Polacy są rozstawieni z numerem 6. W pierwszym meczu w Nowym Jorku Fyrstenberg i Matkowski pokonali Michaela Shabaza i Ryana Sweetinga /obaj USA/ 4:6, 6:2, 6:3.

int.pl/pap /2-3.9.2011/

***

W Lotto ładnie ale porażka

Agnieszka Radwańska przegrała 3:6, 6:4, 3:6 z pochodzącą z Polski reprezentantką Niemiec Andżeliką Kerber w 2 rundzie wielkoszlemowego US Open (22.063 mln dol.) w Nowym Jorku

Krakowianka miała swój mały debiut. Niedawno podpisała kontrakt z firmą Lotto i zaprezentowała się w nowej sukience. Łososiowa kreacja robiła wrażenie. Radwańska będzie występować w strojach wyłącznie tej firmy

Radwańska podpisała kontrakt sponsorski na stroje sportowe po sześciu latach zawodowej kariery. Włoska firma Lotto ubiera m.in. Franceskę Schiavone. Premiera efektownej sukienki z logo sponsora była jednak nieudana. Polka niespodziewanie przegrała z Kerber.

Na mecz Radwańska wyszła w efektownej sukience z lekkimi falbankami w łososiowym kolorze. – Potwierdzam że od US Open będę nosić stroje tej firmy. Podpisałam trzyletni kontrakt sponsorski – powiedziała po meczu Polka. O szczegółach umowy nie chciała rozmawiać. Wiadomo że za jej podpisaniem stoi pośrednik – agencja menedżerska Lagardere z którą Radwańska podpisała kontrakt w lutym tego roku. Jeden z szefów agencji Ken Meyerson zapewniał wiosną że porozumienie w sprawie strojów to jeden z priorytetów firmy.

W strojach Lotto grają m.in. była włoska mistrzyni Rolanda Garrosa Francesca Schiavone oraz Hiszpan David Ferrer. Firma ubiera też tenisową reprezentację Polski, co być może miało jakieś znaczenie. Wśród kobiet Radwańska (WTA 13) będzie drugą najwyżej notowaną zawodniczką grającą w Lotto, po Schiavone (WTA 8).

Największe gwiazdy, takie jak Roger Federer, Rafael Nadal, czy Maria Szarapowa na umowach sponsorskich na stroje zarabiają po kilka milionów dolarów rocznie. Radwańska zarobi mniej – pewnie kilkaset tysięcy.

Podpisanie kontraktu sponsorskiego to przełom w karierze Radwańskiej. Przez ostatnie lata Polka była jedyną zawodniczką z czołówki bez takiej umowy. Robert Radwański, ojciec i trener Agnieszki, bardzo długo opierał się podpisaniu umowy z agencją menedżerską, bo chciał dogadać się z producentem strojów bez pośrednika, ale mu się nie udało bo kwoty proponowane m.in. przez chińską firmą Erkę, z którą negocjacje były dość zaawansowane, go nie zadowalały.

Zagrałam może na 30 procent, jestem zła, nie lubię tych kortów, źle mi się tu gra, jakoś mi tu nie idzie. Taki jest kobiecy tenis – tak podsumowała Radwańska swoją trzecią z rzędu porażkę w II rundzie US Open. Pokonała ją 6:3, 4:6, 6:3 niezwykle ambitna i ofensywnie usposobiona Kerber.

Kerber (WTA 92) zapowiadała przed meczem że sentymentów dla koleżanki nie będzie i rzeczywiście nie było. Od początku rzuciła się na Radwańską (WTA 13), a jej huraganowe ataki trwały z krótkimi przerwami do końca. Niezły serwis, bardzo mocny leworęczny forhend, ale też świetny, często zagrywany wzdłuż linii, i równie potężny bekhend. Wszystko to spadało na Radwańską jak dywanowy nalot bombowców. Kerber, potężnie zbudowana, cięższa od Polki o 12 kg, przesuwała się po linii końcowej zaskakująco szybko, i jak na tak ofensywnie, płasko i ryzykownie grającą tenisistkę, popełniała stosunkowo niewiele błędów. ‘Auf dem Ball!’ czyli ‘Wchodź na piłkę!’ – pokrzykiwali z trybun niemieccy trenerzy. Andżelika ich słuchała, grała cały czas bardzo agresywnie i pewnie.

Radwańska, nie licząc niezłego drugiego seta, nie zrobiła wiele, by ten wybuch wulkanu powstrzymać. Grała zbyt pasywnie, bezpiecznie, przez środek kortu, przebijała i czekała na błędy, a one nie nadchodziły. Ryzykowne piłki szukające linii w jej wykonaniu można było policzyć na palcach jednej ręki. Miała lepsze momenty, zwłaszcza gdy próbowała czasem zaatakować – niektóre wyjścia do siatki kończyły się punktami. Wiele ataków było jednak nieprzemyślanych – Polka ruszała do przodu w złych momentach i dawała się mijać.

Kerber grała mocno ale to nie było bezmyślne łup-łup. Niemka posyłała czasami zabójczego dropszota, Agnieszka z nosem przy siatce go odbierała, ale loba który następował po dropszocie już nie. Paradoksalnie ginęła w tym meczu także od swojej własnej broni firmowej.

Agnieszka miała świadomość że gra źle, o czym kibice znający język polski mogli się przekonać już w trakcie meczu. – To jest kupa, a nie tenis. Tak można grać w niedzielę rano na kacu po imprezie – krzyknęła do siebie wściekle w pewnym momencie. Minę miała skwaszoną, rakietą obijała kort. W trzecim secie wiara w zwycięstwo wyparowywała z niej coraz szybciej.

‘Ostra piła cały czas!’ – pokrzykiwał z trybun Tomasz Wiktorowski, zastępujący Roberta Radwańskiego w roli trenera.

Ostra piła nadchodziła jednak zdecydowanie za rzadko. Kerber, choć trzeciego seta zaczęła od straty własnego podania, to potem z zaciśniętą pięścią efektownie odrobiła straty i dobiła Agnieszkę.

To jedno z moich największych zwycięstw w karierze. Wygrałam bo zagrałam bardzo odważnie i ryzykowanie – powiedziała na konferencji prasowej Kerber która o 1/8 finału zagra z Rosjanką Ałłą Kudriawcewą.

Radwańska trzeci raz z rzędu odpadła z US Open w II rundzie. W 2009 r. pokonała ją Maria Kirilenko, a 12 miesięcy temu – Chinka Shuai Peng, na tym samym korcie Grandstand.

Co złożyło się na ten 70-procentowy nagły ubytek w umiejętnościach? – Nie wiem, to nie był mój dzień po prostu. Może to pora dnia, wieczorem jest inne odbicie piłki, sztuczne światło. Ja wolę grać w południe w 40-stopniowym upale, tak już mam. Korty US Open są po prostu zupełnie inne niż na tych turniejach przed szlemem. Może dlatego w nich gram tak dobrze, a tutaj nie? Na pewno zagrałam źle, jak na niedzielnej sztundzie, nie mogłam wejść w rytm. Nie powiem że to był zacięty mecz i przegrałam po zaciętej walce, bo tak nie było – stwierdziła Radwańska.

Słaby pierwszy serwis? – Nie trenowałam ostatnio serwisu bo za bardzo nie mogłam po kontuzji barku, ale to nie przez serwis przegrałam – dodała Polka która w US Open wystąpi jeszcze w deblu w parze ze Słowaczką Danielą Hantuchovą.

Porażka Radwańskiej to jedna z wielu niespodzianek w kobiecym turnieju – odpadła już m.in. mistrzyni Wimbledonu Petra Kvitova, triumfatorka Rolanda Garrosa Na Li oraz rozstawiona z ósemką Marion Bartoli. – Tak to już jest z kobietami, są nieprzewidywalne. Taki jest kobiecy tenis – wzruszyła ramionami Radwańska.

Kerber to leworęczna zawodniczka która pochodzi z Poznania. Trenuje ją ojciec Sławomir. Tenisistka przyjaźni się z siostrami Radwańskimi ale w środowy wieczór nie okazała się przyjazna dla Isi tylko walczyła z nią bez kompleksów.

II runda US Open: Kerber – A. Radwańska 6:3, 4:6, 6:3; Zwonariewa (2) – K. Bondarenko 7:5, 3:6, 6:3; McHale – Bartoli (8) 7:6 (2), 6:2; Stosur (9) – Vandeweghe 6:3, 6:4; Peng (13) – Pironkowa (Bułgaria) 6:2, 6:4;
Falconi – Cibulkova (14) 2:6, 6:3, 7:5; Goerges (19) – Pous-Tio 6:3, 6:1; Kudriawcewa – Wickmayer (20) 6:1, 3:0 krecz Wickmayer; Lisicka (22) – V. Williams walkower; Pietrowa (24) – Hercog 6:2, 6:4; Kirilenko (25) – Duszewina 6:1, 6:2; Pennetta (26) – Oprandi 6:0, 6:3; Safarova (27) – Keys 3:6, 7:5, 6:4; Medina-Garrigues (30) – Robson (W. Brytania) 6:2, 6:3;
Niculescu – Dulgheru 6:3, 6:0; Szarapowa (3) – Jakimowa 6:1, 6:1

jc/gw/mb/int.pl /1.9.2011/

AWANS DEL POTRO I ISNERA

Triumfator sprzed dwóch lat Argentyńczyk Juan Martin del Potro bez straty seta awansował w środę do 2 rundy US Open. Odpadł rozstawiony z 10 Hiszpan Nicolas Almagro

Del Potro łatwo uporał się z Włochem Filipo Volandrim 6:3, 6:1, 6:1. Natomiast Almagro wyeliminował Francuz Julien Benneteau, wygrywając 6:2, 6:4, 6:3. Amerykanin John Isner rozstawiony z numerem 28 wygrał z tenisistą Cypryjczykiem Marcosem Baghdatisem 7:6 (2), 7:6 (11), 2:6, 6:4. Awans do drugiej rundy wywalczył w środę również m.in. Szkot Andy Murray (4).

Z występu na twardych kortach w Nowym Jorku zrezygnował Robin Soederling (6) którego zmogła infekcja układu pokarmowego. Szwed miał spotkać się z Irlandczykiem Loukiem Sorensenem, a w drabince jego miejsca zajął Brazylijczyk Rogerio Dutra da Silva i awansował do drugiej rundy. Sorensen skreczował na początku trzeciego seta.

Wyniki: A. Murray (4.) – Devvarman 7:6 (5), 6:2, 6:3; Benneteau – Almagro (10) 6:2, 6:4, 6:3; Simon (12) – Mello 3:6, 6:3, 6:4, 3:6, 6:4; del Potro (18) – Volandri 6:3, 6:1, 6:1; Roddick (21) – Russell 6:2, 6:4, 4:6, 7:5;
F. Lopez (25) – Ito (Japonia) 6:2, 6:4, 6:4; Isner (28) – Baghdatis 7:6 (2), 7:6 (11), 2:6, 6:4; Dutra da Silva – Sorensen 6:0, 3:6, 6:4, 1:0 krecz Sorensena; Junqueira – K. Beck 6:2 krecz Becka; V. Pospisil – Rosol 6:1, 6:2, 6:1; Haase – Machado 6:0, 6:4, 6:4; Istomin – Sweeting 3:6, 7:5, 6:4, 7:6 (4); Garcia-Lopez – Gimeno-Traver 6:3, 1:6, 7:6 (1), 4:6, 7:6 (4); Bogomolov jr – Johnson 4:6, 4:6, 6:3, 7:6 (3), 6:3; Ginepri – Souza (Brazylia) 6:3, 6:4, 6:7 (5), 6:1; Sock – Gicquel 6:4, 6:3, 1:6, 6:4

Z pewnością dużą niespodzianką jest porażka w deblu amerykańskich bliźniaków Boba i Mikea Bryanów z Chorwatem Ivo Karloviciem /wzrost 208/ i Niemcem Frankiem Moserem 4:6, 6:2, 2:6.

int.pl/pap /31.8.2011/

***

Karolina jest w formie

Gazety pisały że Karolina Woźniacka jest bez formy, bo zamiast trenować spędza czas ze swoim chłopakiem, którym jest Rory McIlroy, zawodowy golfista z Irlandii Północnej

Tenisistka w formie jednak jest, bo wygrała niedawno turniej w New Haven i jest już w drugiej rundzie wielkoszlemowego US Open po zwycięstwie z Nurią Lllagosterą Vives 6:3, 6:1

Karolina Woźniacka oficjalnie pokazała też swojego chłopaka. Najlepsza tenisistka świata przyszła z Rorym McIlroyem na imprezę w polskim konsulacie w Nowym Jorku.

Wybranek tenisowej gwiazdy w tym roku sensacyjnie wygrał US Open. Teraz Karolina chce pójść w jego ślady i też triumfować w Nowym Jorku.

A wcześniej były obawy co do formy Karoliny, bo dwa razy z rzędu
odpadała z turnieju po porażce już w pierwszej rundzie… W drugim przypadku przegrała 4:6, 5:7 z 19-letnią Amerykanką Christiną McHale (75 w rankingu WTA) w Cincinnati. A wszystko to działo się na oczach Roryego McIlroya. Karolina grała beznadziejnie, popełniała mnóstwo błędów. I mówiło się że straciła formę, bo zakochała się w golfiście.

jc/aks/su/czd /17-29.8.2011/

***

Siostra wygrała i przegrała

Rozstawiona z 12 Agnieszka Radwańska pokonała młodszą siostrę Urszulę 6:2, 6:3 w 1 rundzie wielkoszlemowego turnieju US Open (22.063 mln dol.) który rozpoczął się na twardych kortach w Nowym Jorku

Mecz trwał godzinę i 23 minuty. Awans do drugiej rundy dał premię w wysokości 31 tys. dol. a porażka w pierwszej to wypłata 19 tys.

Kolejną rywalką Radwańskiej będzie Amerykanka Lauren Davis lub Niemka, polskiego pochodzenia, Angelique Kerber. Ten mecz zostanie rozegrany we wtorek.
Polskie tenisistki wyszły na kort dość zdenerwowane ale doświadczenie 22-letniej Agnieszki pozwoliło jej szybciej opanować emocje i wygrać dwa pierwsze gemy. Jednak przy stanie 2:0 przegrała nieoczekiwanie swój serwis. Ale później prowadziła 4:1 i 5:2.

W ósmym gemie i po 33 minutach gry bardziej doświadczona zawodniczka zakończyła pierwszą partię przy pierwszym setbolu. Pomogła jej w tym rywalka której uderzenie z bekhendu trafiło wówczas w siatkę.

Drugi set również owocował w wyrównaną grę jednak w najważniejszych wymianach nieznacznie lepsza była Agnieszka która odskoczyła na 3:0, zanim oddała siostrze pierwszego gema. Przewaga jednego brewka pozwoliła jej podwyższyć prowadzenie na 4:1.

Później, ale tylko na chwilę, do głosu doszła Urszula która zdobyła dwa kolejne gemy. Zaraz po tym straciła jednak swoje podanie, nie zdobywając przy nim punktu. Przy stanie 5:3 starsza z sióstr utrzymała swój serwis i wykorzystała pierwszego meczbola przy którym bekhend przeciwniczki zatrzymał się na siatce.

Był to mecz pełen wypadów do siatki, ryzykownej gry kątowej i morderczych wymian z głębi kortu w których chwilami obydwie tenisistki odczytywały nawzajem swoje intencje niemal instynktownie. Trudno się dziwić bo od początku kariery razem trenują, zresztą w poniedziałek też wspólnie rozgrzewały się przed meczem.

Krakowianki wyszły do gry oklejone plastrami. Urszula z podwójnym wzmacniającym mięśnie na lewym ramieniu a Agnieszka przesłonięty opatrunkiem miała prawie cały prawy bark. Zresztą z takim zabezpieczeniem gra od ponad miesiąca, podczas wszystkich występów w imprezach z cyklu US Open Series które przyniosły jej triumf w Carlsbad (pula 721 tys. dol.).

Zainteresowanie siostrzanym pojedynkiem było na tyle duże że transmitowała je na cały świat w swoim głównym kanale stacja Eurosport. Był to trzeci pojedynek tenisistek a dotychczasowy bilans był remisowy 1:1.

Krakowskim tenisistkom w USA towarzyszy kapitan reprezentacji Polski w rozgrywkach o Fed Cup Tomasz Wiktorowski który zastępuje jako trenera ojca Polek – Roberta Radwańskiego. Ojciec został w domu a – jak zapewnia – ewentualny wyjazd do Nowego Jorku możliwy byłby dopiero w drugim tygodniu, co oznacza że Agnieszka musiałaby dotrzeć do ćwierćfinału.

Obie Polki startują również w deblu ale z zagranicznymi partnerkami. Agnieszka ze Słowaczką Danielą Hantuchova wylosowały Chinki Shuai Peng i Jie Zheng (7) a Urszula i Belgijka Yanina Wickmayer rozpoczną od gry z Nowozelandka Mariną Erakovic i Tamarine Tanasugarn z Tajlandii.

int.pl/pap /30.8.2011/

***

Radwańskie przeciw sobie!

Urszula Radwańska przebiła się przez trzyrundowe eliminacje do wielkoszlemowego US Open (pula 22.063 mln dol.) który rozpocznie się w poniedziałek na twardych kortach w Nowym Jorku

Młodsza z sióstr Radwańskich pokonała w decydującym meczu Japonkę Rikę Fujiwarę 6:4, 6:3. Był to trzeci mecz bez straty seta wygrany przez krakowiankę w eliminacjach

Dołączyła dzięki temu do starszej siostry Agnieszki która została w nowojorskiej imprezie rozstawiona z numerem 12, a w pierwszej rudzie zmierzy się z jedną ze zwyciężczyń kwalifikacji.

Marta Domachowska w piątek wyeliminowała w drugiej rundzie rozstawioną z nr. 12 Czeszkę Evę Birnerovą 6:4, 6:2. Mecz ten przełożono z czwartku kiedy to ulewny deszcz na kilka godzin przerwał gry. Warszawianka przegrała jednak z Rosjanką Witaliją Diatczenko (24) 6:4, 2:6, 4:6 w 3 rundzie.

W pierwszej rundzie start w nowojorskich eliminacjach zakończyli wcześniej Magda Linette, Jerzy Janowicz i Marcin Gawron.

RADWAŃSKIE PRZECIW SOBIE!

Agnieszka Radwańska zagra z młodszą siostrą Urszulą w pierwszej rundzie wielkoszlemowego US Open! Siostry trzeci raz w karierze zagrają przeciw sobie; pierwszy raz w Wielkim Szlemie

W lutym 2009 Urszula niespodziewanie pokonała Agnieszkę 6:4, 6:3 w turnieju z cyklu WTA w Dubaju, a cztery miesiąca później w rewanżu lepsza była starsza z sióstr, wygrywając w angielskim Eastbourne 6:1, 6:1.

W rankingu światowym Agnieszka zajmuje 13 miejsce, a Urszula – 116. Starsza z rodzeństwa ma w dorobku pięć turniejowych zwycięstw (bilans pojedynczych gier 275 wygranych – 129 porażek), a młodsza czeka na pierwsze (143:102). Finansowo Agnieszka zdecydowanie przebija siostrę – dotychczas zarobiła na korcie prawie 5.5 mln dol., przy 580 tys. Urszuli.

Najwyżej rozstawiona w nowojorskich zawodach Karolina Woźniacka w 1 rundzie zmierzy się z Hiszpanką Nurią Llagostera Vives, natomiast Rosjanki Wiera Zwonariewa (2) i Maria Szarapowa (3) zagrają z francuską kwalifikantką Stephanie Foretz Gacon i Brytyjką Heather Watson.

U mężczyzn jedynka Serb Novak Djokovic zagra z Irlandczykiem Conorem Nilandem (z kwalifikacji), Hiszpan Rafael Nadal (2) z Kazachem Andriejem Gołubiewem, a Szwajcar Roger Federer (3) z Kolumbijczykiem Santiago Giraldo.

int.pl/pap /26-27.8.2011/

***

Koniec pięknej serii Djokovicia

Lider światowego rankingu tenisistów Serb Novak Djokovic przegrał z Brytyjczykiem Andy Murrayem w finale turnieju ATP Tour rangi Masters 1000 na twardych kortach w Cincinnati (pula 2.592 mln dol.). Serb skreczował z powodu bólu prawej ręki

Djokovic w tym sezonie przed meczem z Murrayem miał bilans gier 57:1 a na twardej nawierzchni nie znalazł jeszcze pogromcy (33:0)

W meczu z Murrayem Serb skreczował przy stanie 4:6, 0:3.

Djokovic jest nadal iderem rankingu ATP Tour. Drugi jest Hiszpan Rafael Nadal, trzeci Szwajcar Roger Federer.

Różnice wśród najlepszych tenisistów były na tyle duże że po turnieju w Cincinnati czołowa czwórka zachowała status quo. Czwarty jest zwycięzca z Cincinnati – Szkot Andy Murray.

Do czołowej dziesiątki awansował Hiszpan Nicolas Almagro, wypychając z niej Francuza Jo-Wilfrieda Tsongę. Polskich kibiców z pewnością ucieszy awans Łukasza Kubota który awansował o jedno miejsce i jest 57 na świecie.

141 miejsce w rankingu ATP zajmuje Jerzy Janowicz, a 186 Michał Przysiężny.

pap/onet /21-22.8.2011/

ZWYCIĘSTWO SZARAPOWEJ

Rosjanka Maria Szarapowa pokonała Serbkę Jelenę Janković 4:6, 7:6 (3), 6:3 w finale turnieju WTA Tour rangi Premier I na twardych kortach w Cincinnati (pula 2.05 mln dol.)

Przed rokiem w decydującym meczu w Cincinnati Szarapowa przegrała z Belgijką Kim Clijsters.

Z powodów zdrowotnych (uraz ramienia) już po losowaniu par pierwszej rundy z zawodów wycofała się Agnieszka Radwańska.

KRECZ URSZULI RADWAŃSKIEJ

Urszula Radwańska przy stanie 0:5 skreczowała w pojedynku z Rosjanką Ksenią Perwak w trzeciej rundzie kwalifikacji do tenisowego turnieju rangi WTA Tour na twardych kortach w New Haven (pula 618 tys. dol.)

W 2 rundzie Polka wygrała z Hiszpanką Silvią Soler-Espinosą 6:1, 6:4, a w pierwszej, również w dwóch setach – 6:0, 6:3 okazała się lepsza od Brytyjki Anne Keothavong.

W turnieju głównym z numerem piątym rozstawiona będzie Agnieszka Radwańska. W pierwszej rundzie zmierzy się z Rosjanką Jekateriną Makarową.

Turniej w New Haven będzie ostatnim sprawdzianem przed rozpoczynającym się 29 sierpnia wielkoszlemowym US Open w Nowym Jorku.

AGNIESZKA RADWAŃSKA TRZYNASTA

Agnieszka Radwańska spadła z 12 na 13 miejsce w tenisowym rankingu WTA Tour. Liderką jest Karolina Woźniacka, wyprzedzając Rosjankę Wierę Zwonariewą i Belgijkę Kim Clijsters

Z siódmej na czwartą pozycję przesunęła się Rosjanka Maria Szarapowa która w finale w Cincinnati pokonała Serbkę Jelenę Janković.
W klasyfikacji WTA Race to the Sony Ericsson Championships który wyłoni osiem uczestniczek kończącego sezon turnieju w Stambule prowadzenie objęła Szarapowa a na drugą lokatę spadła Woźniacka. Trzecia jest zwyciężczyni wielkoszlemowego turnieju w Wimbledonie Czeszka Petra Kvitova. Radwańska sklasyfikowana jest na 12 miejscu (spadek o jedno).

Czołówka rankingu na 22.8.2011:
1.(1) Woźniacka 9335 pkt
2.(2) Zwonariewa 6820
3.(3) Clijsters 6501
4.(7) Szarapowa 6346
5.(4) Wiktoria Azarenka (Białoruś) 5995
6.(6) Kvitova 5685
7.(5) Na Li (Chiny) 5671
8.(8) Francesca Schiavone (Włochy) 4855
9.(9) Marion Bartoli (Francja) 4225
10.(10) Samantha Stosur (Australia) 3930

13.(12) Agnieszka Radwańska 3211
116.(114) Urszula Radwańska 599
217.(181) Magda Linette (Polska) 267
226.(227) Marta Domachowska (Polska) 254

WTA Race:
1. Szarapowa 5985 pkt
2. Woźniacka 5807
3. Kvitova 5287
4. Na Li 5142
5. Azarenka 4898
6. Zwonariewa 4295
7. Bartoli 4200
8. Andrea Petkovic (Niemcy) 3451
9. Schiavone 3344
10. Clijsters 3161
11. Stosur 2926
12. A. Radwańska 2882
..
141. U. Radwańska 332
178. Domachowska 242
236. Linette 185

int.pl/pap /21-22.8.2011/

***

Nieporozumienia na liniach

Agnieszka Radwańska w ostatnich trzech latach nie wygrywała turniejów WTA. W ostatnią niedzielę udało jej się to zrobić w Carlsbad, ale już bez obecności ojca trenera

– Sukcesy Iśki, a życzę jej ich jak najwięcej, zawsze będą szły także na moje konto. Nawet za 10 lat! Przecież to ja ją kształtowałem jako tenisistkę – powiedział Robert Radwański

Ojciec najlepszej polskiej tenisistki twierdzi że powody przerwania ich współpracy mają podłoże tylko i wyłącznie sportowe.

Nasze zawodowe rozstanie jest próbą wyjścia z impasu. Niewielu, albo nikt stojący z boku tego nie zrobił, czyli nie dokonał dogłębnej analizy występów Agnieszki, a przecież w tym roku przegrywanie przez nią wygranych meczów stało się normą. Dlatego zmiany były nakazem chwili bo ona ma wygrywać a nie grać ładnie, prowadzić w 3 secie 4:0 i nagle zapominać o co w tenisie chodzi. Zaznaczam raz jeszcze – wszystkie nasze nieporozumienia były i są na linii trener – zawodniczka, a nie ojciec – córka – wytłumaczył Robert Radwański.

Zdaniem ojca Isi problemy i nieporozumienia pomiędzy nimi wynikają również z tego że jego córka uwierzyła ‚klakierom, łącznie z tymi z Polskiego Związku Tenisowego’ i przestał jej podobać się narzucany przez niego reżim pracy.

Nagle Isia uznała że zjadła wszystkie rozumy. A tatuś nie mógł być ‚cacy’ skoro wymagał, wytykał błędy. Owszem czasami w sposób nawet obcesowy, ale jeżeli porażki stały się standardem to już nie mogłem, może też nie potrafiłem inaczej – dodał ojciec zawodniczki.

Robert Radwański uważa również że wynik który osiągnęła bez jego obecności nie jest niczym wyjątkowym. – Nic wielkiego nie zrobiła. Tak, tak, proszę się nie dziwić! Gdy słyszę że w Carlsbad osiągnęła największy sukces w karierze to tylko się uśmiecham z politowaniem. Przecież jedynie obroniła zeszłoroczne punkty i miast przegrać w finale, tym razem wygrała ostatni turniejowy mecz.

ptt /10.8.2011/

***

Bomba pod ten układ?…

Rozmowa z Robertem Radwańskim po ostatnim sukcesie córki

Oglądał pan mecze Agnieszki w Carlsbad?

Oczywiście że oglądałem. Zapewniam wszystkich że cieszyłem się tak samo przed telewizorem w Krakowie, jakbym cieszył się siedząc przy korcie w Kalifornii.

Dużo rozmawiacie na odległość?

Tyle ile trzeba by pogratulować, coś podpowiedzieć i pokazać że to co się dzieje nie jest mi obojętne. Po to są esemesy i rozmowy przez internet.

Jakie były pierwsze refleksje ojca po tak długo wyczekiwanym sukcesie córki?

To był jej właściwy standard gry. Właśnie tego od niej oczekuję bo przecież wiem jaki ma talent i umiejętności. Porażki zwłaszcza takie głupie z własnej winy nie mogą stać się normą tylko statystycznie dopuszczalnym wyjątkiem. Zawsze twierdziłem że w sporcie zawodowym chodzi o zwycięstwa i to starałem się wpoić córkom.

O co tak naprawdę wam poszło, skąd wziął się konflikt z Agnieszką i pańskie zawieszenie wyjazdów na turnieje?

Wbrew głoszonym sensacjom nie chodzi o niepotrzebne słowa czy reakcje w stresie, tylko właśnie o sport. Mój gwałtowny sprzeciw wywoływała powtarzająca się sytuacja w której Isia nie potrafiła wykorzystać wielu szans wygrania meczów. Te liczne przegrane przy prowadzeniu 4:0 czy 5:3 w decydujących setach… Analiza tegorocznych wyników to od razu potwierdza. To był problem narastający od początku sezonu i miałem świadomość że trzeba coś z tym zrobić. To zasadnicza przyczyna tego całego zgiełku. Nie zgadzałem się i nie zgadzam by moja córka została królową straconych szans.

Jak nazwać pańską obecną rolę w karierze sportowej Agnieszki?

Tego dziś jeszcze nie określę. Ale też nikt jeszcze nie powiedział że to koniec mojej pracy trenerskiej z córką. Tego tak naprawdę na razie nie wiemy, ani ja, ani Isia. Nie mogę serio traktować opinii tych którzy już są całkowicie przekonani że rozstanie z ojcem świetnie wpłynęło na formę Isi. Dopuszczam oceny sportowe bo do tych każdy znawca tematu ma prawo ale na pewno nie każdy znany spec od tenisa powinien ferować wyroki na temat wychowania cudzych dzieci.

Kiedy poznamy bardziej konkretne decyzje?

Będziemy się przyglądać nowej sytuacji i oczywiście nie wykluczam że pracę z Tomaszem Wiktorowskim przedłużymy na stałe. Jednak przed Isią są jeszcze liczne mecze w USA. Zobaczymy co zrobi w Cincinnati i New Haven, jak wypadnie w US Open, jak zmieni się jej tenis i myślenie o grze, czy naprawdę zaczyna się jej tenisowa dojrzałość. Dopiero wtedy można będzie podjąć decyzje. Sądzę że ostatecznie wyjaśnimy to do końca roku. Wiem że zmiana jest potrzebna, może rzeczywiście trzeba pod nasz układ trenerski podłożyć bombę, ale przecież nie będziemy podejmować takich decyzji pochopnie. Jeżeli jednak coś pójdzie nie tak to można przypuszczać że wrócimy do ojcowskiej opieki.

Co pan teraz robi gdy nie musi jeździć z córką po świecie?

Wreszcie mam więcej czasu dla siebie. Przede wszystkim odwiedzam przyjaciół, odgrzebuję stare znajomości, staram się dobrze wykorzystać te chwile, bo zaraz mogą przeminąć.

kr/rp /9.8.2011/

***

Radwańska wygrała w Carlsbad!

Agnieszka Radwańska wygrała turniej WTA Tour na twardych kortach w kalifornijskim kurorcie Carlsbad (pula 721 tys. dol.). W finale krakowianka pokonała rozstawioną z ‘1’ Rosjankę Wierę Zwonariewą 6:3, 6:4

To siódmy finał 22-letniej Radwańskiej, piąty zwycięski. Ostatni turniej wygrała na trawie w angielskim Eastbourne przed 3 laty. W ubiegłym roku w Carlsbad też była w finale, przegrywając z inną Rosjanką Swietłaną Kuzniecową

Polka grała wcześniej z trzecią obecnie na świecie Zwonariewą dwukrotnie i oba pojedynki przegrała – ostatni w tym roku w Miami 5:7, 3:6.

W niedzielnym meczu który trwał godzinę i 19 minut brązowa medalistka igrzysk olimpijskich w Pekinie (2008), ubiegłoroczna finalistka Wimbledonu oraz US Open, nie miała pomysłu na pokonanie świetnie dysponowanej Radwańskiej.

Rosjanka (7 września kończy 27 lat) była często bezradna wobec grającej od początku bardzo agresywnie Polki która właściwie nie popełniała błędów; dominowała zarówno z tyłu kortu jak i pod siatką, otrzymując od widzów brawa.

W pierwszym secie, przy remisie 1:1, Radwańska wygrała na sucho następnego gema. Zaserwowała też jednego asa. Świetnie zaczęła następnego gema, szybko wygrała trzy piłki i miała trzy break-pointy. Nie wykorzystała ich ale potem zdobyła przewagę i przełamała rywalkę przy czwartym break-poincie. Krakowianka nie spuszczała z tonu; mając dwie piłki setowe wykorzystała drugą.

W drugim secie, przy stanie 3:1 dla Polki, Zwonariewa pokręciła głową z niedowierzaniem. Po serii jej błędów wynik zmienił się na 5:3. Pierwszej piłki meczowej Radwańska nie wykorzystała, w łatwej sytuacji nie trafiając w kort. Ale już druga dała jej piąte zwycięstwo w karierze w turnieju WTA i awans w rankingu o jedną pozycję – z trzynastej na dwunastą.

Osiągnięcia Radwańskiej w WTA Tour:
zwycięstwa
Sztokholm (2007, kort twardy)
Pattaya (2008, kort twardy)
Stambuł (2008, kort ziemny)
Eastbourne (2008, trawa)
Carlsbad (2011, kort twardy)
finały
Pekin (2009, kort twardy)
San Diego (2010, kort twardy)
Wielki Szlem
Australian Open – 1/4 finału (2008, 2011)
Roland Garros – 1/8 finału (2008, 2009)
Wimbledon – 1/4 finału (2008, 2009)
US Open – 1/8 finału (2008, 2009)

int.pl/pap /8.8.2011/

CIĘŻKO PRACOWAŁAM NA TEN SUKCES

Okazały kryształowy puchar, 111 tys. dol. premii i awans z 13 na 12 miejsce w rankingu światowym – to efekty piątego w karierze triumfu Agnieszki Radwańskiej w turnieju rangi WTA Tour

22-letnia Radwańska w Carlsbad na przedmieściach San Diego czuje się bardzo dobrze.

Czuję się wspaniale bo wygrałam turniej rozgrywając po drodze kilka naprawdę dobrych meczów i pokonując świetne rywalki. Ciężko zapracowałam na ten sukces. Mimo długich i bardzo ciężkich pojedynków w ćwierćfinale z Danielą Hantuchovą i półfinale z Andreą Petkovic grałam dziś świetnie. Od początku byłam skoncentrowana bo strasznie mi zależało na zwycięstwie – powiedziała Polka po finale.

Agnieszka zagrała świetny, równy mecz. Niemal w ogóle nie popełniała błędów. Wydawało się w kilku momentach że wracam do gry, że mogę odwrócić losy pojedynku, ale wtedy za bardzo ryzykowałam i popełniałam proste błędy, czym ułatwiłam zadanie Radwańskiej – mówiła Zwonariewa która Polce uległa pierwszy raz w karierze.

Radwańska lepiej serwowała, mając 71 proc. skuteczności pierwszego podania, przy 59 Rosjanki.

Szczerze mówiąc jestem nieco zaskoczona że wygrałam wszystkie gemy przy własnym podaniu. To bardzo dobre osiągnięcie i duży progres w tym elemencie – dodała polska tenisistka.

Agnieszka serwuje może niebyt mocno ale specyficznie. I na pewno inaczej niż moje dwie poprzednie przeciwniczki w tym turnieju. Nie mogłam dlatego złapać właściwego rytmu – dodała Zwonariewa.

Radwańska która przed tygodniem dotarła do ćwierćfinału imprezy w Stanford, została liderką cyklu US Open Series (pięć imprez poprzedzających oraz wielkoszlemowy US Open). Z Carlsbad przeniesie się do Toronto gdzie wystąpi w turnieju rangi Premier z pulą nagród 2.05 mln dol. Będzie rozstawiona z numerem 13 i w 1 rundzie zmierzy się z kolejną Rosjanką Jeleną Wiesniną.

int.pl/pap /8.8.2011/

***

Kubot zarobił 437 tys. dol.

Łukasz Kubot zarobił na korcie w tym roku 437 883 dol. co daje mu 44 miejsce na liście najbogatszych tenisistów sezonu

W klasyfikacji tej prowadzi wciąż Serb Novak Djoković 7 608 673, przed Hiszpanem Rafaelem Nadalem 5 250 169 dolarów

Djoković jest bezsprzecznie najlepszym tenisistą sezonu. Zwyciężył dwukrotnie w Wielkim Szlemie – w Australian Open i Wimbledonie, w czterech imprezach rangi ATP Masters 100 w Indian Wells, Miami, Madrycie i Rzymie, a także w turniejach ATP w Dubaju i rodzinnym Belgradzie.

W sumie wygrał dotychczas 48 meczów a przegrał tylko raz – z Rogerem Federerem w półfinale wielkoszlemowego Roland Garros. Szwajcar jest trzeci na ‘liście płac’ – 2 502 919.

Czołówka najlepiej zarabiających 2011:
1. Djoković 7 608 673 dol.
2. Nadal 5 250 169
3. Federer 2 502 919
4. Andy Murray (W. Brytania) 2 495 054
5. David Ferrer (Hiszpania) 1 746 375
6. Robin Soederling (Szwecja) 1 323 473
7. Jo-Wilfried Tsonga (Francja) 1 041 323
8. Nicolas Almagro (Hiszpania) 1 035 652
9. Tomas Berdych (Czechy) 966 639
10. Gilles Simon (Francja) 909 853

44. Kubot 437 883
146. Marcin Matkowski (Polska) 117 399
151. Mariusz Fyrstenberg (Polska) 114 028
209. Michał Przysiężny (Polska) 60 059
238. Jerzy Janowicz (Polska) 48 214

int.pl/pap /1.8.2011/

***

Ten rok nie dla Dinary

Była liderka rankingu tenisistek Dinara Safina z powodu problemów zdrowotnych nie wystartuje w żadnym z turniejów co najmniej do końca roku. Rosjanka poinformowała o przedłużających się kłopotach z plecami na swojej stronie internetowej

Safina ostatni raz grała na początku maja, w turnieju na kortach ziemnych w Madrycie. Problem z plecami jest następstwem poważnej kontuzji sprzed lat.
Ból wciąż mi dokucza. Nie będę mogła grać przynajmniej do końca roku. Dziękuję wszystkim za wsparcie – napisała Safina.

Rosjanka nie może pozbyć się dolegliwości od początku roku. Fatalnie rozpoczęła sezon, w turnieju WTA na twardych kortach w Hobart zdobyła tylko jednego gema w meczu 1 rundy z Marion Partoli (0:6, 1:6), a wcześniej w turnieju tej samej rangi w Auckland w trzech setach pokonała ją Yanina Wickmayer.

25-letnia Rosjanka była numerem jeden w 2009 r. przez 26 tygodni.

int.pl/pap /1.8.2011/

***

Kubot wyżej w rankingu

Najlepszy obecnie polski tenisista Łukasz Kubot awansował w rankingu ATP World Tour, przesuwając się o dziewięć lokat – na 60 miejsce

Liderem jest Serb Novak Djokovic, przed Hiszpanem Rafaelem Nadalem i Szwajcarem Rogerem Federerem

W ubiegłym tygodniu Kubot, startując z dziką kartą przyznaną przez organizatorów, dotarł do półfinału imprezy ATP Tour na kortach ziemnych w Stuttgarcie (450 tys. euro). Musiał skorzystać z tej przepustki bo w chwili zamknięcia listy zgłoszeń był poza pierwszą setką, zanim odnotował spory awans (na 69 pozycję) dzięki osiągnięciu 1/8 finału wielkoszlemowego Wimbledonu.

W czołowej dziesiątce nie zaszły zmiany bo większość zawodników odpoczywa i przygotowuje się do cyklu imprez US Open Series, poprzedzającym wielkoszlemowy US Open który ruszy na twardych kortach w Nowym Jorku 29 sierpnia.

Czołówka rankingu na 18 lipca:

1.(1) Djokovic 13155 pkt
2.(2) Nadal 11270 pkt
3.(3) Federer 9230
4.(4) Andy Murray (W.Brytania) 6855
5.(5) Robin Soederling (Szwecja) 4325
6.(6) David Ferrer (Hiszpania) 4210
7.(7) Gael Monfils (Francja) 2695
8.(8) Tomas Berdych (Czechy) 2470
9.(9) Mardy Fish (USA) 2435
10.(10) Andy Roddick (USA) 2110

60.(69) Kubot 813
164.(160) Jerzy Janowicz (Polska) 324
179.(180) Michał Przysiężny (Polska) 294

RADWAŃSKA NA 14 MIEJSCU

Agnieszka Radwańska podobnie jak przed tygodniem zajmuje 14 miejsce w rankingu WTA Tour. Liderką jest Karolina Woźniacka, przed Belgijką Kim Clijsters i Rosjanką Wierą Zwonariewą

W rankingu WTA Championships który wyłoni osiem uczestniczek kończącego sezon turnieju masters w Stambule również prowadzi Woźniacka.

Za jej plecami znajduje się Czeszka Petra Kvitova, nieoczekiwana triumfatorka Wimbledonu, a trzecia jest Chinka Na Li, która na początku czerwca wygrała inny wielkoszlemowy turniej – Roland Garros. Radwańska zajmuje 15 pozycję.

Czołówka rankingów na dzień 18 lipca:

WTA Tour

1.(1) Woźniacka 9915 pkt
2.(2) Clijsters 7625
3.(3) Zwonariewa 6695
4.(4) Wiktoria Azarenka (Białoruś) 6465
5.(5) Maria Szarapowa (Rosja) 6141
6.(6) Li 5855
7.(7) Kvitova 5437
8.(8) Francesca Schiavone (Włochy) 4860
9.(9) Marion Bartoli (Francja) 4230
10.(10) Samantha Stosur (Australia) 3405 …
14.(14) Radwańska 2995
133.(138) Urszula Radwańska (Polska) 497
188.(187) Magda Linette (Polska) 300
230.(230) Marta Domachowska (Polska) 251

WTA Championships

1. Wozniacki 5806 pkt
2. Kvitova 5037
3. Li 4947
4. Szarapowa 4840
5. Azarenka 4502
6. Bartoli 3816
7. Zwonariewa 3176
8. Clijsters 3160
9. Schiavone 3094
10. Andrea Petkovic (Niemcy) 2631

15. Agnieszka Radwańska (Polska) 1897
177. Urszula Radwańska (Polska) 216
184. Marta Domachowska (Polska) 208

int.pl/pap /18.7.2011/

***

Djoković zarobił ponad 7.5 mln

Nowy lider rankingu ATP World Tour Serb Novak Djoković prowadzi wśród najlepiej kasujących tenisistów tego sezonu w którym zarobił od stycznia 7 608 673 dol.

Djoković wygrał w tym roku w dwóch z trzech imprez Wielkiego Szlema – Australian Open i Wimbledonie, czterech imprezach rangi ATP Masters 100 w Indian Wells, Miami, Madrycie i Rzymie oraz turniejach ATP w Dubaju i rodzinnym Belgradzie

W sumie wygrał dotychczas 48 meczów a przegrał tylko raz – ze Szwajcarem Rogerem Federerem w półfinale wielkoszlemowego Roland Garros gdzie triumfował Rafael Nadal. Właśnie Hiszpan który nie dał rady Serbowi w wimbledońskim finale – jest drugi na liście płac z 5 250 169 dol. Trzeci jest Federer – 2 502 919.

Z polskich tenisistów najwyżej notowany bo na 46 miejscu jest Łukasz Kubot z dorobkiem 406 536 dol.

Czołówka najlepiej zarabiających 2011:

1. Djoković (Serbia) 7 608 673 dol.
2. Nadal 5 250 169
3. Federer 2 502 919
4. Andy Murray (W. Brytania) 2 495 054
5. David Ferrer (Hiszpania) 1 692 314
6. Robin Soederling (Szwecja) 1 220 729
7. Jo-Wilfried Tsonga (Francja) 1 041 323
8. Tomas Berdych (Czechy) 937 344
9. Nicolas Almagro (Hiszpania) 857 973
10. Bob Bryan (USA) 811 264
. Mike Bryan (USA) 811 264
..
46. Kubot 406 536
140. Marcin Matkowski (Polska) 110 181
149. Mariusz Fyrstenberg (Polska) 106 810
205. Michał Przysiężny (Polska) 55 920
257. Jerzy Janowicz (Polska) 35 137

WITAŁO GO 100 TYS. KIBICÓW!

Około 100 tys. kibiców witało w poniedziałek w Belgradzie wracającego ze zwycięskiego turnieju w Wimbledonie Novaka Djokovica

Z lotniska na plac przed parlamentem tenisista jechał odkrytym autobusem a podróż trwała… dłużej niż lot z Londynu

Autobus co chwilę zatrzymywał się by Djokovic mógł odpowiedzieć na pozdrowienia. Tłum skandował jego przydomek: Nole, Nole.

To absolutnie niewiarygodne. Na zawsze zapamiętam to powitanie za które jestem wam dozgonnie wdzięczny. Jesteście najlepsi na świecie bo tylko kibice serbscy potrafią tak świętować – mówił Djokovic który od poniedziałku jest liderem światowego rankingu.

To wy sprawiliście że ten dzień stał się moim najszczęśliwszym dniem w życiu – dodał 24-letni tenisista unosząc do góry zdobyty w Wimbledonie puchar.

Djokovic pozostanie kilka dni w kraju po czym pojedzie do Halmstad gdzie z reprezentacją Serbii broniącą Pucharu Davisa zagra w ćwierćfinale tych rozgrywek ze Szwecją.

int.pl/pap /4-5.7.2011/

***

Kvitova najbogatsza

Czeszka Petra Kvitova po zwycięstwie w wielkoszlemowym turnieju na trawiastych kortach Wimbledonu z sumą 3 189 334 dol. jest najlepiej zarabiającą tenisistką sezonu

11 na liście jest Agnieszka Radwańska z 754 027 dol.

Kvitova przeskoczyła o siedem miejsc a dotychczasową liderkę listy płac wyprzedziła nieznacznie. Chinka Na Li, triumfatorka innej imprezy zaliczanej do Wielkiego Szlema – Roland Garros, zarobiła od stycznia na korcie 3 158 163. Tylko te dwie zawodniczki przekroczyły dotychczas granicę 3 mln.

Trzecia jest Białorusinka Wiktoria Azarenka – 2 389 mln, czwarta Belgijka Kim Clijsters – 2 315, a piąta finalistka Wimbledonu Rosjanka Maria Szarapowa z 2 286.

Klasyfikacja najlepiej zarabiających 2011:

1. Kvitova 3 189 334 dol.
2. Na Li 3 158 163
3. Azarenka 2 389 184
4. Clijsters 2 315 166
5. Szarapowa 2 286 125
6. Karolina Woźniacka 2 178 929
7. Francesca Schiavone (Włochy) 1 338 001
8. Marion Bartoli (Francja) 1 287 933
9. Wiera Zwonariewa (Rosja) 1 024 761
10. Andrea Petkovic (Niemcy) 821 889
11. A. Radwańska 754 027
..
149. Alicja Rosolska (Polska) 68 620
151. Klaudia Jans (Polska) 65 878
126. Urszula Radwańska (Polska) 57 906

int.pl/pap /5.7.2011/

***

Kubot przegrał mecz życia

Drugi raz Łukasz Kubot przegrał bój o wielkoszlemowy ćwierćfinał i – jak ocenił – najważniejszy mecz w życiu

W 4 rundzie Wimbledonu nie dał ostatecznie po długim i zaciętym pojedynku rady Hiszpanowi Feliciano Lopezowi – 6:3, 7:6 (5), 6:7 (7), 5:7, 5:7. Choć miał dwie piłki meczowe…

Ten mecz zostanie mi na pewno długo w pamięci. Byłem bardzo blisko zagrania na Korcie Centralnym i to przeciw Andyemu Murrayowi ale nie udało się. Ta porażka bardzo boli bo byłem bardzo blisko zwycięstwa, choć jednocześnie daleko. Gratuluję przeciwnikowi wytrwałości – powiedział 29-latek z Lubina.

Przyznał że sam sobie jest winien. – Mogę mieć pretensje tylko do siebie. Muszę się z tej porażki jak najwięcej nauczyć i iść dalej choć trudno będzie zapomnieć, bo to przecież Wimbldeon, najstarszy i najbardziej prestiżowy turniej świata.

W drugim secie Polak przełamał serwis Lopeza na 5:4 ale zaraz po tym przegrał swój. Rozstrzygnął go na swoją korzyść dopiero w tie-breaku 7:5. W trzecim secie nie było breaków. W tie-breaku Hiszpan obronił dwa meczbole zanim wygrał go 9:7.

Kluczowe dla losów czwartej i piątej partii były pojedyncze przełamania podania Kubota w dwunastych i tym samym ostatnich gemach. Hiszpan wykorzystał dopiero trzeciego meczbola, po czterech godzinach i 18 minutach równej walki.

Od początku turnieju grałem nie będąc w pełni sił; miałem problemy z barkiem. Jednak to nie jest powód mojej porażki, zresztą wielu zawodników gra tutaj z mniejszymi lub większymi kontuzjami, to normalne. Przegrałem bo nie wykorzystałem swoich szans. Na pewno z upływem czasu trochę brakowało mi sił, co było widać, ale to był mój siódmy ciężki mecz w Londynie – powiedział Kubot.

Przyznał że w końcówce nie mógł sobie pomóc serwisem w trudnych momentach, jak choćby przy prowadzeniu 4:3 w czwartym secie. – Wtedy nie trafiłem ani jednego pierwszego serwisu. Niestety, niewykorzystane szanse lubią się mścić więc przegrałem najważniejszy mecz w życiu – stwierdził.

Często doprowadzał do pasji rywala celnymi serwisami. Hiszpan kilka razy w trakcie pojedynku mówił do trenera że Polak serwuje jak Sampras.

Co z tego że przez większość meczu świetnie serwowałem, że konsekwentnie chodziłem do siatki i kończyłem wymiany wolejem. Czasem lepiej grać brzydko i wygrać, jak wcześniej z Karlovicem czy Clementem, niż grać ładnie i przegrać, jak dzisiaj. Jestem świeżo po bitwie w której zostawiłem całe serce i wszystko co tylko mogłem. Brakło jednak tego czegoś. Czego? Trudno gdybać. W tenisie nie ma słowa gdyby. Przy pierwszym meczbolu zaserwowałem na zewnątrz i poszedłem do siatki ale mnie minął. Przy drugim wolej zagrałem trochę za krótko. Mogłem spróbować czegoś innego ale łatwo być mądrym po wszystkim – tłumaczył Kubot.

Do 125 edycji londyńskiej imprezy przebijał się przez trzy rundy eliminacji. – Teraz mam trochę czasu na odpoczynek po tym wszystkim. Następny turniej jaki powinienem zagrać to Stuttgart za dwa tygodnie. Zobaczymy jak to wszystko się potoczy i co będzie z moim barkiem. Mam nadzieję że będę w pełni sił by tam pojechać – zapowiedział 93 obecnie tenisista w rankingu ATP World Tour.

td/pap/int.pl /27.6.2011/

***

Kubot znów tańczył kankana!

Łukasz Kubot sprawił sensację w wielkoszlemowym turnieju na trawiastych kortach w Wimbledonie. Polak w 3 rundzie ograł rozstawionego z numerem dziewiątym Francuza Gaela Monfilsa 6:3, 3:6, 6:3, 6:3

Mecz rozpoczął się w piątek po południu na korcie numer trzy, czwartej co do wielkości arenie The All England Lawn Tennis and Croquet Club. W połowie trzeciego seta grę przerwały opady deszczu

Chwilę wcześniej Kubot nie wykorzystał przewagi przy serwisie rywala gdy jego kończący wolej z bekhendu zatrzymał się na taśmie. Polak zajmuje 93 miejsce w rankingu ATP World Tour a Monfils jest ósmy na świecie.

Polski tenisista zakończył mecz przy drugiej piłce meczowej a chwilę później zatańczył z radości kankana. Rywalem Kubota w 4 rundzie będzie Hiszpan Feliciano Lopez który odprawił rozstawionego z 8 Amerykanina Andy Roddicka.

Dla Polaka to wielki sukces. Jest on jedynym obok swojego najbliższego przeciwnika nierozstawionym tenisistą który jeszcze został w grze.

Kubot wznowił w sobotę po południu walkę w wielkim stylu. Na dzień dobry przełamał Francuza a następnie wygrał… pięć kolejnych gemów! W grze Polaka imponowało wszystko – kapitalna gra pod siatką, doskonały serwis, niemal brak niewymuszonych błędów. Nasz zawodnik w pewnym momencie zaserwował nawet asa z drugiego podania! Nic więc dziwnego że przy wyniku 0:3 w czwartym secie Monfils głośno dawał wyraz swojego niezadowolenia.

Gra wyrównała się dopiero od połowy decydującej partii kiedy Francuz zaczął wreszcie wygrywać własne podania. Pierwsze – na sucho, drugie już z problemami. Kubot jednocześnie nie dawał się przełamywać i bez większych problemów doprowadził do wyniku 5:2.

Serwis Monfilsa zawiódł także w tym momencie i Polak stanął przed szansą przypieczętowania wielkiego sukcesu własnym podaniem. Nie zaczęło się najlepiej. Rywal prowadził 30:15 a Kubotowi wywołano błąd stóp. Na szczęście reprezentant Polski błyskawicznie się pozbierał i po chwili miał piłkę meczową. Pierwszej nie udało się wykorzystać ale przy drugiej nie było już błędu. Całość zakończył oczywiście tradycyjny kankan.

int.pl/pl/onet /25.6.2011/

***

Kubot pokonał Karlovicia!

Łukasz Kubot wyeliminował w środę Chorwata Ivo Karlovicia 7:6 (2), 6:3, 6:3 w 2 rundzie wielkoszlemowego turnieju na trawiastych kortach w Wimbledonie. Polak awansował do zawodów głównych z eliminacji

Kubot obecnie jest 94 w rankingu ATP World Tour. Do turnieju głównego przebijał się przez 3 rundy kwalifikacji. W ich pierwszej rundzie w pięciosetowym maratonie wygrał z francuskim weteranem Arnaudem Clementem

W meczu z Chorwatem najbardziej wyrównany był pierwszy set który trwał 57 minut. Na początku Karlovic bez większych problemów wygrywał swoje gemy, często bez straty punktów, natomiast Polak rozstrzygał je często po równowagach. Jednak w miarę upływu czasu serwis mierzącego 208 cm Chorwata tracił nieco na sile a tenisista z Lubina coraz lepiej returnował.

W drugiej połowie tej partii role się odwróciły ale nie doszło do żadnych przełamań i konieczny był tie-break. W nim Kubot od stanu 2:2 wygrał pięć kolejnych punktów i rozstrzygnął go na swoją korzyść.

Drugi set rozpoczął się podobnie ale tym razem obaj tenisiści pewnie utrzymywali swoje podania dopóki w szóstym gemie Polak nie zdołał zdobyć pierwszego breaka w meczu. Zaraz później odskoczył na 5:2 zanim zakończył partię przy swoim serwisie 6:3.

To wyraźnie zezłościło Karlovicia który w trzecim secie za wszelką cenę unikał wymian i starał się zdobywać punkty głównie serwisem stawiając wszystko na jedną kartę. Jego jedyne zawahanie w ósmym gemie wykorzystał Kubot który drugi raz i ostatni w środę zapisał na swoim koncie przełamanie.

Potem wykorzystał pierwszego meczbola przy własnym serwisie i zakończył trwający dwie godziny i trzy minuty pojedynek. Popełnił w nim tylko pięć niewymuszonych błędów, trzy mniej od rywala; lepiej wypadł także w wygrywających uderzeniach 47:42. Chorwat miał przewagę jedynie w asach serwisowych 19:5.

Karlovic po poważnej kontuzji w ubiegłym sezonie spadł poza pierwszą setkę i teraz jest 144 choć jeszcze w 2008 r. był 14 na świecie. Określany jest często mianem bum-bum bo jeżeli nie zawodzi serwis trudno nawiązać z nim walkę w jego gemach.

W 3 rundzie polski tenisista trafia na Francuza Gaela Monfilsa rozstawionego z dziewiątką, ósmego w rankingu. Kubot zagra z nim w piątek o miejsce w 1/8 finału (pula nagród 14.6 mln funtów).

Monfils to showman który potrafi wygrać każdy mecz i ma dużo doświadczenia na wielkich kortach. Walczy o każdą piłkę i nigdy nie odpuszcza. Na pewno nie wyjdę do gry w roli faworyta więc nie będę miał nic do stracenia i będę się starać ukraść mu show. Myślę że przygotujemy na spokojnie z trenerem taktykę na niego. Mam nadzieję że po meczu będę zadowolony z gry, niezależnie jaki będzie wynik. Powiem tak: byłoby fajnie po następnym meczu tańczyć kankanamówił po awansie do 3 rundy Kubot który po każdym zwycięstwie tańczy kankana dla swojego czeskiego trenera Jana Stocesa.

Kubot w Wimbledonie startuje także w deblu z Markiem Knowlesem z Wysp Bahama. Pierwszymi przeciwnikami pary rozstawionej z numerem dziesiątym będą Australijczyk Chris Guccione i Kanadyjczyk Adil Shamasdin.

Wyniki: 1 runda: Dimitrow (Bułgaria) – Stebe (Niemcy) 7:5, 7:5, 7:6 (5); Tursunow (Rosja) – Gulbis (Łotwa) 6:3, 3:6, 7:6 (12), 7:6 (1); Anderson (RPA) – Marczenko (Ukraina) 6:7 (5), 7:6 (7), 6:4, 4:6, 6:1

2 runda: Murray (Wlk. Brytania, 4) – Kamke (Niemcy) 6:3, 6:3, 7:5; Kubot (Polska) – Karlovic (Chorwacja) 7:6 (2), 6:3, 6:3; Muller (Luksemburg) – Raonic (Kanada, 31) 2:3 krecz Raonica; Bogomolov Jr. (USA) – Chela (Argentyna, 25) 6:0, 6:3, 6:4; Bolelli (Włochy) – Wawrinka (Szwajcaria, 14) 7:6 (5), 6:3, 7:6 (5); Nadal (Hiszpania, 1) – Sweeting (USA) 6:3, 6:2, 6:4; Fish (USA, 10) – Istomin (Uzbekistan) 7:6 (6), 6:4, 6:4; Gasquet (Francja, 17) – Kunicyn (Rosja) 6:1, 6:4, 6:4; Berdych (Czechy, 6) – Benneteau (Francja) 6:1, 6:4, 6:2; Simon (Francja, 15) – Sela (Izrael) 7:6 (3), 6:4, 7:5; Haase (Holandia) – Verdasco (Hiszpania, 21) 6:3, 6:4, 4:6, 6:2; Ljubicic (Chorwacja) – Stachowski (Ukraina) 6:4, 6:4, 6:2; Monfils (Francja, 9) – Zemlja (Słowenia) 4:6, 6:3, 6:3, 7:6 (7); F. Lopez (Hiszpania) – Schuettler (Niemcy) 7:6 (3), 6:7 (3), 6:2, 6:2; Roddick (USA, 8 ) – Hanescu (Rumunia) 6:4, 6:3, 6:4

int.pl/pap /22-24.6.2011/

***

3 miliony Na Li

Zwyciężczyni wielkoszlemowego turnieju French Open na kortach im. Rolada Garrosa Chinka Na Li prowadzi w klasyfikacji najlepiej zarabiających tenisistek sezonu. Chinka zainkasowała ponad 3.1 mln dol.

29-letnia Azjatka o 810 tys. wyprzedza Belgijkę Kim Clijsters. 11 miejsce utrzymała Agnieszka Radwańska która zarobiła 700 tys. dol.

Ponad milion dolarów mniej od Chinki zarobiła w tym roku liderka światowego rankingu Karolina Wodniacka.

Oprócz tych trzech zawodniczek siedmiocyfrowe liczby na kontach mają jeszcze Białorusinka Wiktoria Azarenka (1.95 mln), Czeszka Petra Kvitova (1.42), Rosjanka Maria Szarapowa (1.41), Włoszka Francesca Schiavone (1.28) i Francuzka Marion Bartoli (1.07).

22-letnia Agnieszka Radwańska od początku sezonu zarobiła na korcie 708 tys. USD (z czego 530 tys. w singlu).

W drugiej setce finansowego rankingu z kwotami rzędu ok. 50-60 tys. dol. plasują się Alicja Rosolska, Klaudia Jans i Urszula Radwańska.

Klasyfikacja najlepiej zarabiających w 2011:

1. Na Li 3 125 963 dol.
2. Clijsters 2 315 166
3. Woźniacka 2 068 929
4. Azarenka 1 949 184
5. Kvitova 1 425 134
6. Szarapowa 1 406 125
7. Schiavone 1 278 801
8. Bartoli 1 067 933
9. Wiera Zwonariewa (Rosja) 969 761
10. Andrea Petkovic (Niemcy) 755 529
11. Agnieszka Radwańska 708 928

138. Rosolska 59 340
141. Jans 57 638
156. Urszula Radwańska 47 906

int.pl/pap /20.6.2011/

***

Podwójne zwycięstwo Domachowskiej

Marta Domachowska rozstawiona z numerem drugim wygrała zarówno w singlu jak i w deblu, w parze z Serbką Teodorą Mircić, turniej ITF na twardych kortach w Stambule (z pulą nagród 25 tys. dol.)

W finale gry pojedynczej tenisistka z Warszawy wygrała z najwyżej rozstawioną Gruzinką Margalitą Czaknaszwili 7:5, 6:3

Natomiast w decydującej grze deblowej Domachowska i Mircic pokonały Australijkę Daniellę Dominikovic i Turczynkę Melis Sezer 6:4, 6:2

int.pl/pap /19.6.2011/

***

Jest tylko jeden król w Paryżu

Rafael Nadal pokonał Rogera Federera 7:5, 7:6 (3), 5:7, 6:1 i zdobył szósty tytuł na kortach Rolanda Garrosa, wyrównując rekord Bjoerna Borga

– Ciągle nie mogę uwierzyć że wszystko się dla mnie tak pięknie skończyło. Wygrałem finał mojego ukochanego turnieju pokonując najlepszego tenisistę w historii – mówił 25-letni tenisista z Majorki po odebraniu Pucharu Muszkieterów z rąk Jima Couriera

– Pół roku temu już nas skreślaliście a my znów wracamy do gry – mówił do dziennikarzy Federer

Hiszpan przyjechał do Paryża w nieco słabszej formie. W pierwszej rundzie stracił dwa sety (pierwszy raz w historii swoich występów na French Open), potem męczył się w trzygodzinnych pojedynkach z przeciętnymi rywalami. Wiarę w zwycięstwo odzyskał dopiero w ćwierćfinale kiedy po wielkim meczu pokonał Robina Soederlinga. Ale wtedy też mówił tylko że ‘jest trochę lepiej’. Zdawał sobie sprawę że jest łatwiejszym celem bo nie serwuje tak dobrze jak kiedyś i gra zbyt defensywnie.

Po pierwszych 20 minutach finału zanosiło się na sensację. Federer który przegrał z Nadalem już trzy paryskie finały, a na dokładkę półfinał w 2005 r. (w ogóle poległ z Hiszpanem aż 16 razy na 24 pojedynki), niespodziewanie zaczął rządzić na korcie. Tak jak w półfinałowym pojedynku z Novakiem Djokoviciem imponował wspaniałym serwisem i wyjściami do siatki. Ofensywniejsza gra Szwajcara z maksymalnym skracaniem wymian to pomysł amerykańskiego trenera Paula Annaconea, byłego szkoleniowca Petea Samprasa. Annacone u schyłku kariery ‘Pistol Petea’ podpowiedział mu że może wciąż być groźny, jeżeli postawi na frontalny atak. Sampras wygrał w ten sposób US Open w 2002 r. jako 30-latek.

W pierwszych gemach finału wydawało się że 29-letni Federer pójdzie w jego ślady. Szwajcar dominował, był szybki i zdecydowany. Wyglądał jakby fruwał nad ziemią. Objął prowadzenie 5:2, miał piłkę setową, stadion skandował ‘Roger, Roger’. Paryska publiczność tego dnia domagała się bowiem koronacji nowego króla.

Ale czar nagle prysł. Pojawiły się błędy, serwis przestał pomagać. Federer mylił się zwłaszcza z bekhendu, uderzenia tradycyjnie u niego słabszego które Nadal atakował niemiłosiernie (posyłał na tę stronę ok. 70 proc. wszystkich piłek). Szwajcar przegrał siedem gemów z rzędu i właściwie już wtedy było wiadomo że mecz musi skończyć się zwycięstwem Nadala. Hiszpan szalał, każda akcja dodawała mu odwagi i szybkości, a Federer gasł – zmieniał się w swoją wersję z poprzednich lat – bardziej defensywną, przygaszoną – odgrywał piłki w pół kortu, ze zwieszoną bezradnie głową.

Ciągle miewał przebłyski geniuszu, posyłał kosmiczne piłki, do których Nadal nie umiał dobiec, wygrał też trzeciego seta po chwilowej zapaści Hiszpana, ale ogólny obraz meczu się nie zmienił. Rafael Nadal parł do zwycięstwa niczym wściekły byk, a Roger jakby przestał wierzyć. Szwajcar popełnił w meczu w sumie aż 56 niewymuszonych błędów (Hiszpan – tylko 27).

Rafael Nadal wyrównał rekord sześciu zwycięstw Borga i w sumie ma już 10 wielkoszlemowych trofeów (jeszcze dwa z Wimbledonu oraz po jednym z Melbourne i Nowego Jorku). Federer pozostał z 16 tytułami – co jest rekordem wszech czasów w męskim tenisie (Sampras miał 14) ale wczoraj przypominano że Nadal swój 10 tytuł zdobył będąc o pół roku młodszym zawodnikiem niż Szwajcar.

Rafa znów rządzi, znów jest o nim głośno, a jeszcze dwa tygodnie temu większość fachowców zastanawiała się jak będzie wyglądać świat pod panowaniem nowego króla – Novaka Djokovicia. Serb wygrał 43 mecze z rzędu, był niepokonany od siedmiu miesięcy, cztery razy ograł w tym roku Nadala, w tym dwa razy na czerwonej mączce. Ale okazało się że król czerwonej mączki jest w Paryżu pod specjalną ochroną. Djoković trafił w półfinale na świetnego Federera, sam zagrał słabiej i na tronie pozostanie Hiszpan. Jego zwycięstwo oznacza bowiem że minimalnie utrzyma prowadzenia na liście ATP. Gdyby wygrał Federer liderem zostałby Djoković.

Gratulacje dla Rafy, zagrał wspaniały mecz – mówił Federer który swój jedyny tytuł na French Open zdobył w 2009 r. kiedy nie musiał bić się z Hiszpanem.

Przypomniał też dziennikarzom co mówił w styczniu na Australian Open gdy po zwycięstwie Djokovicia wieszczono że kończy się era Nadala i Federera.

Przestrzegałem żebyście poczekali sześć miesięcy ze skreślaniem nas. I nie pomyliłem się – triumfował. Za dwa tygodnie na Wimbledonie Szwajcar będzie obok broniącego tytułu Nadala głównym faworytem.

jc/gw /6.6.2011/

***

Chiński triumf o smaku wolności

Na Li pokonała Francescę Schiavone 6:4, 7:6 (0) i zdobyła pierwszy singlowy Szlem dla najludniejszego kraju świata. Chiński sukces udał się dzięki niezależności od polityków, odsunięciu od władzy męża i duńskiemu trenerowi

Li przeważała od początku. Grała dokładniej od broniącej tytułu Włoszki, rzadziej popełniała błędy, potrafiła fantastycznie atakować (31 winnerów, Schiavone – 12). Pomagał jej serwis i wewnętrzny spokój – którego zabrakło pięć miesięcy temu gdy sensacyjnie doszła do finału Australian Open by nie sprostać w nim Kim Clijsters.

W sobotę imponowała pewnością siebie, tie-break rozegrała świetnie, nie dając ugrać Schiavone choćby punktu. – W Melbourne się denerwowałam. Teraz wiedziałam co robić – uśmiechała się Li która w poniedziałek awansuje na najwyższe w karierze, 4 miejsce na liście WTA.

Sobotni finał wygrała dokładnie w 22 rocznicę masakry na pl. Tiananmen. Zapytana o to na konferencji Chinka odparła wzburzona by nie mieszać sportu i polityki (- Szaleństwo! – rzuciła w pierwszym odruchu po chińsku).

Zrobiła słusznie ale my możemy napisać że jej zwycięstwo jest symboliczne, bo tamci ludzie walczyli o wolność także dla niej. To dzięki nim mogła uprawiać sport na swój rachunek’napisał w emocjonalnym tekście John Leicester, dziennikarz Associated Press który 4 czerwca 1989 r. widział na żywo jak czołgi tratowały w Pekinie demonstrujących studentów, a teraz oglądał w Paryżu triumf chińskiego sportowca w jednej z najbardziej indywidualnych, niezależnych, ale też skomercjalizowanych dyscyplin sportu.

65 mln chińskich telewidzów

Rozluźnianie więzów trwało długo. Dopiero w 2008 r. chińskie władze zdecydowały się dać najlepszym tenisistom niemal pełną swobodę. W ramach programu Fly Alone mogli wyjechać i trenować na Zachodzie, zatrudniać zagranicznych trenerów.

Li trafiła do Niemiec, pracowała ze Szwedem, bez problemów latała po świecie, od USA po Australię. I zarabiała do własnej kieszeni – skończyło się płacenie aż 65-procentowego haraczu od nagród zdobytych na korcie (choć pozostał 12-proc. podatek). Dopiero dzięki tej wolności jej kariera wystrzeliła.

Kiedy nad kortem centralnym powiewała w sobotę czerwona flaga i grano ‘Marsz ochotników’ [hymn Chińskiej Republiki Ludowej], zastanawiałem się czy chińskie władze patrzą. I czy zobaczą że ludzie mogą dokonać wielkich czynów jeżeli da im się samodzielnie kierować losem’ – pisał John Leicester.

Swoboda jaką mają tenisiści jest bowiem w Chinach wyjątkiem. Nawet w sporcie – nastawionym wciąż na wojskowy dryl, hierarchię i masowość, a nie indywidualizm. Li na początku kariery była zresztą w trybach tej chińskiej maszyny bo zaczynała od badmintona. Przestała bo autorytatywnie uznano że jest za słaba, by osiągnąć sukces.

To był eksperyment i dziś można powiedzieć że się udał. Być może teraz reformę przejdą kolejne dyscypliny – powiedziała w Paryżu Sun Jinfang, w latach 80 świetna siatkarka a dziś sekretarz chińskiej federacji tenisowej, współautorka programu Fly Alone. Li nie zabrała głosu w sprawach na styku polityki ale na konferencję po finale przyszła w koszulce z wiele mówiącym napisem po chińsku: Sport zmienia wszystko.

Na Li zmieni na pewno wizerunek tenisa w Azji a zwłaszcza w Chinach. Zarządzające sportem federacje ATP i WTA już od kilku lat wdzięczą się głównie na tych rynkach. Próżno dziś np. szukać dużych imprez tenisowych w Niemczech bo tamten rynek nasycił się tenisem w latach 80, przejadł go dekadę później i dziś czeka na nową Steffi Graf. W Azji z jej potężnymi sponsorami, ale bez wielkich sukcesów, wciąż jest głód. Pierwsze singlowe zwycięstwo Chinki w Szlemie rozbudzi go jeszcze bardziej. Szacuje się że ok. 14 mln spośród 1.3 mld ludzi w Państwie Środka gra w tenisa, a rynek wart jest ponad 4 mld dol. Co będzie jeżeli te liczby się zwielokrotnią?

Chiński tenis? Duuuży i coraz większy – zaśmiała się Li na konferencji.

Według WTA jej półfinałowe zwycięstwo nad Marią Szarapową oglądało w telewizji CCTV-5 ok. 65 mln ludzi. Finał mógł dobić do 100 mln, co jest prawdopodobnie wartością większą niż widownia w całej Europie i Ameryce. – Kariera Na Li wystrzeli jak kiedyś koszykarza Yao Minga który dzięki grze w NBA zyskał w Chinach status gwiazdy rockaprzewiduje Stacey Allaster, szefowa WTA. Przy okazji liczy ona oczywiście na deszcz sponsorskich dolarów z Azji dla swojej organizacji.

Trener z Eurosportu

Analizując dlaczego 29-letnia Li odniosła tak wielki sukces akurat teraz, trzeba też podkreślić roszady trenerskie. Pod koniec zeszłego roku Chinkę opuścił szwedzki szkoleniowiec Thomas Hogstedt który podpisał kontrakt z Szarapową (rozstał się z Li wysyłając SMS-a).

Chinka pracowała wyłącznie ze swoim mężem ale w pewnym momencie powiedziała mu: – Kocham cię ale jako trener się nie sprawdzasz. Zamiast robić postępy, ciągle się tylko spieramy, kłócimy. Musisz usunąć się w cień.

Mąż posłuchał a na jego miejsce przyszedł Duńczyk Michael Mortensen – do tej pory bardziej znany w środowisku jako komentator lokalnego Eurosportu (w Paryżu mieszkał w jednym hotelu z polskimi sprawozdawcami).

Nie wprowadziłem w tenisie Li rewolucji. Kilka rzeczy wygładziłem, podpowiedziałem by bardziej przysunęła się do siatki, bo wtedy jej ataki będą groźniejsze. Dodałem jej wiary w siebie – opowiadał Mortensen który w kilka dni stał się trenerskim gwiazdorem światowego formatu.- Nigdy nie byłem w Chinach ale czuję że chyba się tam cieszą – stwierdził Duńczyk którego polecił Chince… Piotr Woźniacki, ojciec Karoliny, numeru jeden światowego tenisa /Karolina od dawna bezskutecznie próbuje wygrać pierwszego Szelma…/.

Młode dziewczyny za bardzo chcą. One każdą piłkę grają na 100 procent. A kiedy masz 29 czy 30 lat, wiesz że czasem można odpuścić, złapać drugi oddech by potem mieć siłę przyśpieszyć i zwyciężyć – dodał Mortensen.

1.7 mln dolarów zarobiła Li za zwycięstwo. 12 proc., czyli ok. 205 tys. dol. odda chińskiej federacji. To podatek za jej tenisową wolność

jc/rp /5.6.2011/

***

Finał obejrzało 95 mln Chińczyków

95 milionów Chińczyków obejrzało w państwowej telewizji sobotnie zwycięstwo tenisistki Na Li w turnieju na kortach im. Rolanda Garrosa w Paryżu. Jest ona pierwszą Azjatką która triumfowała w imprezie Wielkiego Szlema

Sukces Na Li wyeksponowano na pierwszych stronach chińskich gazet. ‘Chińsko-czerwony kort ziemny w Paryżu symbolizuje cudowne zwycięstwo naszej tenisistki’ – podkreślił dziennik China Daily, oficjalny organ prasowy komunistycznej partii w którym tematyka sportowa rzadko przebija się na czołówki.

W niedzielę prawie 2.1 mln Chińczyków zarejestrowało się na Twitterze zawodniczki jako jej przyjaciele, a w błyskawicznym sondażu internetowym 44 proc. ze 100 tys. uczestników ankiety przyznało że rozpłakało się ze szczęścia po wygranej Na Li.

wm/pap /5.6.2011/

***

Francuska prasa zachwycona Na Li

Triumf Chinki Na Li we French Open przejdzie do historii z wielu powodów. Jednym z najważniejszych jest pierwszy wielkoszlemowy tytuł dla zawodniczki z Azji, co może mieć wpływ na popularność tenisa na tym kontynencie.

Francuskie media zachwycają się historycznym sukcesem Chinki która od poniedziałku będzie czwartą zawodniczką światowego rankingu. – Dzięki wygranej nad Francescą Schiavone azjatycki tenis pierwszy raz w historii ma wielkoszlemowy tytuł – czytamy na łamach L’Equipe.

Swój podziw wyraziła też była ‘3’ rankingu – Francuzka Nathalie Tauziat. Stwierdziła ona że wygrana Na Li wniesie do damskiego tenisa wiele długo oczekiwanej świeżości.

Ona udowodniła że nie musisz wydzierać się przy każdym odbiciu jak oszalała by wygrywać. Jest solidna, dobrze się porusza. Jest zawodniczką kompletną, a piłki przez nią zagrywane są mocne i głębokie – powiedziała Tauziat.

Z czysto ekonomicznego punktu widzenia wygrana Chinki może pozytywnie wpłynąć na reakcję azjatyckiego rynku który jeżeli chodzi o tenis wydaje się mieć ogromny potencjał.

To znakomita wiadomość dla Azji. Na Li będzie przykładem, a jej sukces motywacją dla młodych Azjatów do uprawiania sportu – zachwycała się Tauziat która pracuje w L’Equipe.

Dziennik ‘du Dimanche’ zatytułował informację o wyniku kobiecego finału w następujący sposób: ‘Chiny powiększają swoje imperium’. – Mimo 29 lat na karku Li sprawia wrażenie świeżej, całkiem nowej zawodniczki. To nie jest koniec bajki dla czwartej rakiety świata – napisała gazeta.

mf/afp /5.6.2011/

***

Federer przerwał serię Djokovica

Szwajcar Roger Federer pokonał Serba Novaka Djokovica 7:6 (5), 6:3, 3:6, 7:6 (5) w półfinale wielkoszlemowego turnieju na kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa (z pulą nagród 17.052 mln euro)

Przerwał tym samym serię 43 zwycięskich meczów tenisisty z Belgradu. Djokovic jest trzeci na liście wszech czasów

Więcej wygranych meczów z rzędu odnotowali tylko Argentyńczyk Guillermo Vilas – 46 (1977) oraz urodzony w Pradze ale grający w barwach USA Ivan Lendl – 44 (1981-82).

Serb nie poniósł porażki od grudnia, gdy w rodzinnym mieście wygrał dwa pojedynki singlowe pomagając drużynie narodowej zdobyć po raz pierwszy w historii Puchar Davisa. W 2011 r. nie znalazł pogromcy w kolejnych 41 meczach. Dzięki tej serii triumfował w wielkoszlemowym Australian Open, imprezach ATP Masters 1000 w Indian Wells, Miami, Madrycie i Rzymie, a także w turniejach ATP w Dubaju i Belgradzie.

W Paryżu rozstrzygnął na swoją korzyść cztery pojedynki, a we wtorek nie wyszedł na kort, ponieważ dzień wcześniej z powodu kontuzji wycofał się jego rywal Włoch Fabio Fognini. Miał więc cztery dni przerwy. Francuski dziennik L’Equipe skomentował to zabawną grafiką, przedstawiającą zmęczonego Francuza Gaela Monfilsa mówiącego ‘jestem w ćwierćfinale’, a w tle Serb opala się na leżaku i dopowiada: ‘a ja już w półfinale’.

Można odnieść wrażenie że ta przymusowa przerwa wybiła go trochę z rytmu, bowiem jego gra była szarpana i dość nierówna. Chwile jego zawahania konsekwentnie wykorzystywał Federer który pokonał Serba już 14 raz, a przegrał dziewięć razy, w tym trzy w obecnym sezonie.

Pewniejszy i chwilami wręcz zabójczo skuteczny serwis pomógł Szwajcarowi przede wszystkim w dwóch tie-breakach. Poza tym cierpliwie wytrzymywał tempo długich wymian z głębi kortu w oczekiwaniu na niewymuszone błędy rywala. Federer popełnił ich 46, o pięć więcej od Serba. Miał nieznaczną przewagę w wygrywających uderzeniach 48-40, a zdecydowanie lepiej wypadł w statystyce asów 18-7.

W niedzielnym finale Federer zmierzy się z Hiszpanem Rafaelem Nadalem (1) który – w dniu swoich 25 urodzin – pewnie pokonał Szkota Andy Murraya (4) 6:4, 7:5, 6:4. Hiszpan zmierza po szósty tytuł w stolicy Francji w swoim siódmym starcie. Tylko w 2009 r. nie udało mu się tu triumfować – odpadł w 1/8 finału, po porażce ze Szwedem Robinem Soederlingiem.

Cieszę się z dzisiejszego zwycięstwa bo Andy jest świetnym graczem i zasługuje na wielkoszlemowy finał, i pewnie wkrótce go osiągnie. Jestem szczęśliwy że wygrałem ale wiem że teraz będzie jeszcze trudniej. W niedzielę spotkam się albo z najlepszym obecnie tenisistą na świecie, albo najlepszym w historiipowiedział po swoim meczu Nadal który w stolicy Francji wygrał 44 mecz, a przegrał tylko jeden.

Jeżeli wygra jeszcze jeden mecz to wyrówna osiągnięcie Szweda Bjoerna Borga który jako jedyny sześciokrotnie zwyciężał w Roland Garros. Pozostanie także w fotelu lidera rankingu ATP World Tour. Jego porażka z Federerem sprawi że w poniedziałek numerem jeden na świecie pierwszy raz w karierze zostanie Djokovic.

Nadal ma korzystny bilans meczów z Federerem 16-8, a na kortach ziemnych 11-2. W Paryżu spotykali się czterokrotnie. Najpierw w półfinale w 2005 r. a następnie w trzech finałach w latach 2006-08, a zawsze lepszy był Hiszpan który ma w dorobku 9 triumfów w Wielkim Szlemie.

Szwajcar jest rekordzistą z dorobkiem 16 tytułów. W Roland Garros był najlepszy tylko raz – w 2009 r.

int.pl./pap /3.6.2011/

***

Schiavone o krok od obrony tytułu

Francesce Schiavone brakuje tylko jednego zwycięstwa do obrony tytułu w wielkoszlemowym turnieju im. Rolanda Garrosa. W sobotnim finale włoska tenisistka zmierzy się w Paryżu z Chinką Na Li

W poprzedniej edycji Schiavone przeszła do historii jako pierwsza Włoszka której udało się triumfować w imprezie Wielkiego Szlema. 23 czerwca będzie obchodzić 31 urodziny

W sobotę zagra z Li piąty raz a bilans dotychczasowych pojedynków jest remisowy 2-2. Na cegle trafiły na siebie tylko raz, przed rokiem w drugiej rundzie Rolanda Garrosa. Wówczas lepsza w dwóch setach okazała się tenisistka pochodząca z Mediolanu. Podobnie było w 2008 r. podczas igrzysk olimpijskich w Pekinie, na twardej nawierzchni. Na niej poniosła za to dwie porażki – w Sydney w 2007 r. i dwa lata później w wielkoszlemowym US Open.

29-letnia Li w styczniu – jako pierwsza Chinka w historii – osiągnęła finał w Wielkim Szlemie a decydujący pojedynek w Australian Open przegrała w trzech setach z Belgijką Kim Clijsters. W sobotę stanie więc przed drugą szansą zdobycia tytułu w jednym z czterech najważniejszych turniejów w sezonie.

Zwyciężczyni zdobędzie 2000 punktów do rankingu (Schiavone broni tylu punktów), a pokonana zawodniczka 1400. W przypadku premii finansowej jest to odpowiednio 1.2 miliona euro oraz połowa tej sumy.

int.pl/pap /4.6.2011/

***

Sensacja w Paryżu!

Karolina Woźniacka, liderka światowego rankingu, odpadła z wielkoszlemowego turnieju na kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa w Paryżu (pula nagród 17.052 mln euro)

W 3 rundzie Karolina przegrała ze Słowaczką Danielą Hantuchovą 1:6, 3:6

Mecz trwał godzinę i 13 minut. Pierwszy raz w Open Erze tenisa 2 najwyżej rozstawione zawodniczki nie zdołały awansować do 4 rundy turnieju wielkoszlemowego. W czwartek odpadła grająca z 2 Belgijka Kim Clijsters

Kolejną rywalką Hantuchovej będzie Rosjanka Swietłana Kuzniecowa.

Wynik: Hantuchova (28) – Woźniacka (1) 6:1, 6:3.

mm/pap/onet /27.5.2011/

***

Jestem dumna z nazwiska

Zszokowała świat zostając numerem 1 w kobiecym tenisie. Ja w nią wierzyłem, oglądałem jej juniorskie występy jeszcze w czasach gdy o Karolinie Woźniackiej słyszała właściwie tylko jej rodzina. Ale przyznaję… też nie spodziewałem się że tak szybko zajdzie na sam szczyt

Rozmowa z Karoliną Woźniacką

Dwa lata temu opijaliśmy w Warszawie twój awans do pierwszej 10 światowego tenisa. Życzyłem ci awansu do pierwszej trójki. Ale że zostaniesz tak szybko numerem 1? Nie wierzyłem. A ty?

Zawsze w siebie wierzyłam ale poszło szybciej niż się spodziewałam. Miałam ambicję, wierzyłam w siebie. Wiem czego chcę w życiu, szczęście też pomogło. Wszystko to złożyło się razem.

Są miejsca na świecie gdzie cię jeszcze nie poznają?

Są. Tam gdzie są osoby które nie interesują się sportem.

Już 2 lata temu miałaś problemy z zapamiętaniem wszystkich swoich reklamowych kontraktów. Gdzieś wyczytałem że mogłabyś jeszcze więcej zarabiać na reklamach gdyby nie polskie nazwisko.

Jestem dumna ze swojego nazwiska i zamierzam je zachować. Nawet po ślubie.

Masz niebieskie paznokcie, nie pasują do czerwonej mączki na Roland Garros.

Zawsze dopasowuję kolor paznokci do koloru stroju. A teraz jeszcze do… koloru zegarka.

rozm. aks/su /28.5.2011/

Zachodni dziennikarz przepytuje Karolinę w Paryżu:

Pierwszy kontakt z tenisem?

To było w Danii, miałam 7 lat. Tata z bratem grali w debla i nie chcieli bym im przeszkadzała. Wzięłam więc rakietę i odbijałam piłkę o ścianę.

Pierwsza nagroda?

T-shirt i puchar. Puchar gdzieś zaginął, mieli dosłać pocztą. Doszedł po kilku dniach z wygrawerowanym moim nazwiskiem. Bardzo się ucieszyłam. Po 3 latach tata mi zdradził że ten puchar sam kupił i zamówił grawerkę.

Pierwsza miłość?

W przedszkolu.

Pierwszy raz. Pamiętasz?

A ty pamiętasz?

Oczywiście.

To na tym skończmy (śmiech).

***

Kim Clijsters odpadła!

Rozstawiona z numerem 2 Kim Clijsters niespodziewanie odpadła już z wielkoszlemowyego turnieju na kortach Rolanda Garrosa. W II rundzie Belgijka przegrała z młodą, mało znaną Holenderką Arantxą Rus 6:3, 5:7, 1:6

Clijsters z powodu zmagania się z licznymi kontuzjami z ogłoszeniem decyzji o starcie w Paryżu zwlekała do ostatniego momentu. W końcu postanowiła wystąpić w stolicy Francji, ale jasne było że każdy kolejny mecz będzie dla niej coraz trudniejszy.

Choć Belgijce udało się przebrnąć pierwszą rundę w której odprawiła Białorusinkę Anastasię Jakimową (6:2, 6:3), w czwartek – mimo wygranej w pierwszym secie – w kolejnych przechodziła wyraźny kryzys i nie zdołała nawiązać równorzędnej walki z Holenderką.

W ostatnim gemie Clijsters próbowała jeszcze walczyć ale Rus ostatecznie ją przełamała i po nieco ponad dwóch godzinach zakończyła mecz.

20-letnia Holenderka zajmuje 114 miejsce w rankingu światowym i pierwszy raz w karierze zagra w 3 rundzie turnieju wielkoszlemowego.

Wcześniej do 3 rundy awansowała m.in. Agnieszka Radwańska, która wygrała z Sanią Mirzą z Indii 6:2, 6:4. Kolejną rywalką rozstawionej z numerem 12 Polki będzie w sobotę Belgijka Yanina Wickmayer (21) która pokonała Japonkę Ayumi Moritę 6:4, 7:5.

km/onet.pl /26.5.2011/

***

Łukasz Kubot awansował do III rundy

W czwartkowe popołudnie o III rundę wielkoszlemowego Rolanda Garrosa (pulą nagród 17.520 mln euro) walczył skutecznie Łukasz Kubot. Przeciwnikiem Polaka był Argentyńczyk Carlos Berlocq który przegrał z nim 6:3, 7:6 (7-4), 6:3

Łukasz Kubot rozpoczął pojedynek bardzo obiecująco ale potem nieco spuścił z tonu i przegrywał już nawet 1:3. Polak zabrał się za odrabianie strat i jego pościg zakończył się sukcesem, bo wygrał pierwszego seta 6:3.

Drugi set był bardzo wyrównany i gra często toczyła się na przewagi. Następnie Polak przełamał serwis rywala ale po kilku chwilach Carlos Berlocq prowadził 4:3. Nasz tenisista doprowadził do remisu i po zaciętej walce wygrał drugą partię 7:6.

Przed trzecim setem Argentyńczyk poczuł się słabo i musiał skorzystać z pomocy medycznej ale po kilku minutach wrócił na kort. Berlocq wygrał pierwszego gema, ale nie był jednak w stanie dotrzymać kroku Polakowi. Kubot szybko wyrównał, następnie przełamał rywala i doprowadził do wyniku 4:2.

W siódmym gemie gra toczyła się w szybkim tempie i znów mieliśmy bitwę na przewagi. Zwycięsko z tej walki wyszedł Kubot ale w kolejnej partii zwyciężył Argentyńczyk. Polak jednak w następnym gemie pokazał klasę i wygrał ostatecznie mecz 6:3.

Mimo trudności Kubot rozegrał jak na razie chyba swój najlepszy mecz na kortach Rolanda Garrosa i odniósł piąte zwycięstwo (wcześniej przebrnął przez 3 rundy eliminacji). Rywalem Polaka w 1/16 finału będzie Kolumbijczyk Alejandro Falla (sklasyfikowany w rankingu ATP na 120 miejscu). Falla w walce o 3 fundę pokonał Niemca Floriana Mayera.

Kubot (122) – Berlocq (63) 6:3, 7:6 (7-4), 6:3

tg/onet.pl /26.5.2011/

***

Rozchwytywany Kubot

Łukasz Kubot jest już w 3 rundzie wielkoszlemowego turnieju na kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa (z pulą nagród 17.052 mln euro) do którego przebił się przez eliminacje. Najlepszym obecnie polskim tenisistą interesują się zagraniczne telewizje

Pierwszy raz nazwisko Kubota przyciągnęło dziennikarzy z różnych krajów we wtorek gdy sprawił drugą największą niespodziankę – po odpadnięciu rozstawionego z numerem szóstym Czecha Tomasa Berdycha. W 1 rundzie Polak pokonał w pięciosetowym maratonie Hiszpana Nicolasa Almagro (11) 3:6, 2:6, 7:6 (7-3), 7:6 (7-5), 6:4

Pogromca Berdycha odpadł zaraz po tym w fatalnym stylu. Natomiast Kubot w czwartek znowu pokazał bardzo odważny i piękny tenis, oparty na taktyce serwis-wolej, odchodzącej trochę dziś w zapomnienie. Pokonał w drugiej rundzie Argentyńczyka Carlosa Berlocqa 6:3, 7:6 (7-4), 6:3, a na jego meczu ponownie trybuny były pełne.

Po wyeliminowaniu Almagro musiał opowiedzieć swoje wrażenia dwóm hiszpańskim telewizjom. Natomiast w czwartek po udzieleniu odpowiedzi na pytania polskich dziennikarzy na konferencji, na korytarzu centrum prasowego zaczepiła go Barbara Schett. Była austriacka tenisistka prowadzi programy w Eurosporcie przedstawiające uczestników Rolanda Garrosa poza kortem. Przez kilka minut rozmawiała z 29-latkiem z Lubina proponując zrobienie minireportażu o nim.

Zgodziłem się i zobaczymy co z tego wyjdzie ale trochę zaczynam się bać. Barbara wspominała coś że będę musiał się bawić w piłkarza i żonglować piłką. W sumie dam radę choć na co dzień nie gram w piłkę. To mój tata Janusz jest trenerem w Kolejarzu Stróże – powiedział Kubot któremu kamera sportowego kanału ma towarzyszyć na piątkowym treningu.

Zespół Kolejarza walczy o utrzymanie w 2 lidze. W środę zremisował bezbramkowo ważny mecz z Dolcanem Ząbki na wyjeździe. Jego przebieg Łukasz Kubot śledził w pokoju hotelowym, siedząc przed komputerem. Zamierza też obejrzeć w telewizji sobotni finał piłkarskiej Ligi Mistrzów w którym zmierzą się FC Barcelona i Manchester United.

– Przyznaję że w tym roku kibicowałem bardzo Realowi Madryt, bo jestem fanem Jose Mourinho. Doceniam bardzo tego trenera bo tam gdzie się pojawił zawsze miał dobre wyniki. Chociaż Realu nie darzę aż taką sympatią jak AC Milan, to jednak uległ wcześniej Barcelonie która gra chyba dzisiaj najpiękniejszą piłkę. Oni grają pięknie w środku pola i atakują, Iniesta fantastycznie walczy z przodu i mają Messiego, najlepszego piłkarza świata. Mimo wszystko będę chyba trzymać kciuki za Manchester i sir Aleksa Fergusona – mówił Kubot.

Zanim zostanie wyłoniony najlepszy klub Europy w obecnym sezonie polski tenisista będzie walczyć o awans do 1/8 finału Rolanda Garrosa. W sobotę zmierzy się z Kolumbijczykiem Alejandro Fallą. Choć zapowiada się ciężki, bardzo wyrównany mecz, to nazwisko Polaka pojawia się często w kontekście ewentualnego ćwierćfinału przeciw Szkotowi Andyemu Murrayowi, rozstawionemu z numerem czwartym.

Dziennikarze lubią spekulować i wybiegać o wiele za daleko. Ja nie patrzę nigdy na drabinkę i nie zastanawiam się na kogo kiedy trafię. Skupiam się zawsze na najbliższym meczu; staram się maksymalnie zrelaksować wcześniej i przygotować do niego. Teraz mam cały piątek na regenerację sił, a najważniejsze jest bym znalazł leworęcznego sparingpartnera na trening bo Falla gra lewą ręką – powiedział Kubot, 122 zawodnik w rankingu ATP World Tour.

Dotychczasowe wyniki uzyskane w Paryżu pozwolą mu wrócić do czołowej setki klasyfikacji w której przed rokiem zajmował już 41 miejsce, zanim doznał kontuzji kostki. Problemy zdrowotne sprawiły że w lipcu i sierpniu musiał pauzować sześć tygodni.

tn/pap /26.5.2011/

***

Kubot pokonał Almagro!

Łukasz Kubot niespodziewanie wygrał z Nicolasem Almagro w 1 rundzie wielkoszlemowego turnieju im. Rolanda Garrosa. Nasz tenisista wygrał z rozstawionym z numerem 11 Hiszpanem 3:6, 2:6, 7:6 (3), 7:6 (5), 6:4

Wydawało się że w decydującym secie Almagro ma wszystko pod kontrolą. Hiszpan prowadził 3:0 ale pięć kolejnych gemów padło łupem Polaka. W dziewiątym Hiszpan serwując utrzymał się jeszcze w meczu

Potem jednak podawał Polak. Szybko zrobiło się 30:0 dla niego. Almagro odrobił straty ale dwa kolejne punkty zdobył nasz zawodnik i sensacja…

Nasz tenisista wytrzymywał długie wymiany a także jak trzeba było skutecznie grał pod siatką. Mecz trwał trzy godziny i 50 minut.

Kubot zajmujący 122 miejsce w rankingu ATP World Tour ma za sobą trzy mecze na paryskich kortach rozegrane w ubiegłym tygodniu w eliminacjach singla. Trzy zwycięstwa pozwoliły mu wejść do głównej drabinki. W losowaniu trafił na 12 na świecie Almagro z którym poniósł już trzy porażki, każdą na innej nawierzchni, a wszystkie w ubiegłym roku w pierwszych rundach.

Zwycięstwo nad Almagro jest jednym z największych sukcesów Kubota w grze pojedynczej. W 2009 r. Polak pokonał w Pekinie Andyego Roddicka, wtedy szóstą rakietę świata. Z kolei najwyżej w Wielkim Szlemie Kubot doszedł do 4 rundy Australian Open 2010.

Za pokonanie Almagro Polak zarobił już 25 tys. euro. W 2 rundzie przeciwnikiem naszego tenisisty będzie Argentyńczyk Carlos Berlocq.

Statystyki meczu Kubot – Almagro:
asy                               5  18
podwójne błędy                   10   6
niewymuszone błędy               58  23
wygrane piłki (łącznie z asami)  75  69

int.pl /24.5.2011/

***

Djokovic 30 raz z rzędu

Serbski tenisista Novak Djoković odniósł 30 zwycięstwo z rzędu. W 2 rundzie turnieju ATP Masters 1000 na kortach ziemnych w Madrycie (2.8 mln euro) pokonał Kevina Andersona z RPA 6:3, 6:4 i w tym roku jest niepokonany

Ten rok jest najlepszy w karierze Djokovicia – wygrał 28 kolejnych meczów i wygrał już pięć turniejów

Serb wygrał w styczniu w wielkoszlemowym Australian Open, w lutym w Dubaju, w marcu w ATP Masters 1000 w Indian Wells oraz Miami, a w ostatnią niedzielę triumfował przed własną publicznością w Belgradzie. W sumie rozstrzygnął na swoją korzyść 67 z 73 setów.

Prawie 24-letni Djkokovic (ur. 22.5.1987) wicelider światowego rankingu (wyprzedza go tylko Hiszpan Rafael Nadal) łącznie nie przegrał w 30 pojedynkach z rzędu; w grudniu wygrał dwa razy w finale Pucharu Davisa z Francją (3:2 dla Serbów).

W kolejnej rundzie w hiszpańskiej stolicy rozstawiony z numerem 2 Djokovic (w 2011 r. wliczając zawody w Madrycie zarobił na korcie ponad 4 mln dol.)  pokonał też Guillermo Garcię-Lopeza z Hszpanii. Tak więc to już 31 kolejnych zwycięstw Serba.

Fenomenalne otwarcie sezonu miał w 1984 r. Amerykanin John McEnroe. Porażki doznał dopiero w 40 meczu. Jego pogromcą w finale French Open okazał się pochodzący z Czechosławacji, a reprezentujący Stany Zjednoczone, Ivan Lendl (w 1989 r. miał początkowy bilans 29:0).

int.pl/pap /4.5.2011/

***

Agnieszka Radwańska jedenasta

Najlepsza polska tenisistka Agnieszka Radwańska awansowała o jedną pozycję, na jedenastą, w rankingu WTA Tour. Liderką jest od kilku miesięcy Karolina Woźniacka

Druga w rankingu jest Belgijka Kim Clijsters, a trzecia Rosjanka Wiera Zwonariewa. Awans ze 141 na 134 pozycję odnotowała młodsza Radwańska – Urszula – po awansie do 1/8 finału w Estoril (220 tys. dol.)

W rankingu WTA Race to the Sony Ericsson Championships który wyłoni 8 uczestniczek kończącego sezon turnieju w Stambule również pierwsza jest Woźniacka przed Clijsters i Zwonariewą. Agnieszka Radwańska zajmuje 12 pozycję a Urszula jest 111.

Kolejność w obydwu klasyfikacjach może się nieco zmienić za tydzień po zakończeniu rozgrywanego na kortach ziemnych w Madrycie (4.5 mln dol.) turnieju WTA rangi Premier I, obowiązkowego dla czołówki.

Czołówka rankingów na 2 maja 2011:

WTA Tour
1.(1) Woźniacka 9970 pkt
2.(2) Clijsters 8115
3.(3) Zwonariewa 7615
4.(4) Francesca Schiavone (Włochy) 4892
5.(5) Wiktoria Azarenka (Białoruś) 4630
6.(7) Na Li (Chiny) 4240
7.(8) Jelena Janković (Serbia) 4235\
8.(6) Samantha Stosur (Australia) 4136
9.(9) Maria Szarapowa (Rosja) 3726
10.(10) Serena Williams (USA) 3035
11.(12) A. Radwańska 3000
..
134.(141) U. Radwańska 477
176.(178) Magda Linette (Polska) 329
224.(230) Katarzyna Piter (Polska) 247
252.(252) Marta Domachowska (Polska) 217

WTA Race to the Sony Ericsson Championships
1. Woźniacka 4051 pkt
2. Clijsters 3030
3. Zwonariew 2276
4. Azarenka 2057
5. Na Li 1942
6. Marion Bartoli (Francja) 1597
7. Janković 1546
8. Andrea Petkovic (Niemcy) 1540
9. Szarapowa 1500
10. Shuai Peng (Chiny) 1440
..
12. A. Radwańska 1316
111. U. Radwańska 191
159. Domachowska 121

int.pl/pap /2.5.2011/

***

Rekordowe nagrody w Wimbledonie

Zwycięzcy gier singlowych podczas tegorocznego wielkoszlemowego turnieju tenisowego na trawiastych kortach w Wimbledonie zarobią po 1.1 mln funtów (1.8 mln dolarów). To o 10 proc. więcej niż w ubiegłym roku

We wtorek ogłoszono że łączna pula nagród w tegorocznym turnieju – już 125 w historii – wyniesie 14.6 mln funtów (23.8 mln dolarów) czyli o 6.4 proc. więcej niż poprzednio

W 2010 r. pierwszy raz w historii nagroda dla zwycięzców gier pojedynczych Wimbledonu – w turnieju kobiet i mężczyzn – sięgnęła miliona funtów

Tegoroczny turniej na trawiastych kortach w Londynie odbędzie się od 20 czerwca do 3 lipca.

pap /20.4.2011/

***

Radwańska i Hantuchova wygrały debla

Sukces Agnieszki Radwańskiej. Krakowianka ze Słowaczką Danielą Hantuchovą zwyciężyły w finale gry podwójnej turnieju na twardych kortach w Miami, z pulą nagród aż 4.5 mln dolarów

W decydującym meczu Polka i Słowaczka pokonały po supertie-breaku rozstawione z trójką Amerykankę Liezel Huber i Rosjankę Nadieżdę Pietrową 7:6 (5), 2:6, 10:8

To drugi deblowy sukces urodzonej 6 marca 1989 r. w Krakowie Radwańskiej. Pierwszy raz triumfowała w 2007 w Stambule, z siostrą Urszulą. Hantuchova wygrała swój 9 deblowy turniej

Dwa tygodnie temu Polka i Słowaczka dotarły do półfinału w Indian Wells, gdzie zostały zatrzymane przez późniejsze triumfatorki Hinduskę Sanię Mirzę i Rosjankę Jelenę Wiesninę.

W 1 secie finału w Miami Radwańska i Hantuchova przegrywały 2:4, ale zdołały wyrównać (4:4). W 10 gemie będąc 2 punkty od porażki, od stanu 0-30 zdobyły 4 pkt. Na początku tie-breaku było 3-1 i 4-2 dla Huber i Pietrowej. Końcówka należała jednak do polsko-słowackiej pary. Uzyskała ona 5 z

6 kolejnych punktów i wygrała 1 seta w 60 minut.

W 2 rywalki szybko odskoczyły na 4:0, a Radwańska i Hantuchova miały 3 szanse przełamania serwisu Amerykanki i Rosjanki, ale żadnej nie wykorzystały.

Z kolei w supertie-breaku krakowianka i jej partnerka prowadziły 3-1, jednak Huber i Pietrova wyrównały na 3-3. Potem więcej szczęścia miały Radwańska i Słowaczka (6-4, 9-6), które wykorzystując 3 meczbola zapewniły sobie tytuł Sony Ericsson Open.

Finał gry podwójnej:
Hantuchova, Radwańska – Pietrowa, Huber 7:6 (5), 2:6, 10:8

Awans Radwańskiej o jedno miejsce

Agnieszka Radwańska, która w poprzednim tygodniu dotarła do ćwierćfinału turnieju w Miami, awansowała z 14 na 13 miejsce w rankingu WTA Tour. Najlepszą tenisistką świata wciąż pozostaje Karolina Woźniacka

Woźniacka wyprzedza Belgijkę Kim Clijsters i Rosjankę Wierę Zwonariewą, która w Miami wyeliminowała Radwańską

Dzięki zwycięstwu w tym turnieju na 6 pozycję, z 8, awansowała Białorusinka Wiktoria Azarenka. To jej najwyższe miejsce w karierze, które wcześniej osiągnęła też już w 2009 r.

Z kolei występ w finale w Miami zapewnił Rosjance Marii Szarapowej pierwszy od ponad 2 lat awans do czołowej 10 rankingu. Obecnie jego była liderka jest 9.

O 41 miejsc w górę (na 250) przesunęła się w najnowszym notowaniu Marta Domachowska, która 9 dni temu dotarła do finału turnieju ITF w angielskim Bath.

Prowadzenie w rankingu WTA Race to the Sony Ericsson Championships, który wyłoni 8 uczestniczek kończącego sezon turnieju w Stambule, utrzymała Woźniacka. Radwańska nadal jest 13.

Czołówka rankingów tenisistek na dzień 4 kwietnia 2011 roku:

WTA Tour
1.(1) Karolina Woźniacka (Dania) 9740 pkt
2.(2) Kim Clijsters (Belgia) 8145
3.(3) Wiera Zwonariewa (Rosja) 7815
4.(4) Francesca Schiavone (Włochy) 5171
5.(5) Samantha Stosur (Australia) 4606
6.(8) Wiktoria Azarenka (Białoruś) 4470
7.(6) Na Li (Chiny) 4300
8.(7) Jelena Janković (Serbia) 4155
9.(13) Maria Szarapowa (Rosja) 3726
10.(12) Serena Williams (USA) 3035
..
13.(14) Agnieszka Radwańska (Polska) 2860
..
144.(146) Urszula Radwańska (Polska) 433
179.(178) Magda Linette (Polska) 334
231.(228) Katarzyna Piter (Polska) 237
250.(291) Marta Domachowska (Polska) 210

WTA Race to the Sony Ericsson Championships
1. Karolina Woźniacka 3261 pkt
2. Kim Clijsters 3030
3. Wiera Zwonariewa 2156
4. Na Li 1882
5. Wiktoria Azarenka 1776
6. Marion Bartoli (Francja) 1535
7. Maria Szarapowa 1500
8. Andrea Petkovic (Niemcy) 1420
9. Petra Kvitova (Czechy) 1337
10. Jelena Janković 1286
..
13. Agnieszka Radwańska 1116
..
113. Urszula Radwańska 145
141. Domachowska 121

int.pl./pap /4.4.2011/

***

Wspaniały wyczyn Kim

500 zwycięstwo w swej bogatej w sukcesy karierze odniosła znakomita belgijska tenisistka Kim Clijsters

W turnieju WTA Tour na twardych kortach w Miami (pula 4.5 mln dol.) rozstawiona z numerem drugim Belgijka pokonała w 3 rundzie Hiszpankę Marię-Jose Martinez-Sanchez (27) 6:4, 4:6, 6:3

Clijsters ogłosiła też, że nie wybierze się jesienią do Tokio, gdzie 25 września rozpocznie się turniej (pula nagród 2.05 mln dol.). Wiceliderka rankingu obawia się skutków promienia radioaktywnego

Nigdy nie zmieni się moja ogromna sympatia dla mieszkańców Japonii i fascynacja tym krajem. Z ogromnym bólem w sercu patrzę na to, co się tam stało w ostatnich tygodniach. Niestety w tej chwili zdrowie i bezpieczeństwo moich bliskich są dla mnie priorytetem. Wiem też że WTA cały czas monitoruje sytuację i potencjalne zagrożenia – napisała Clijsters w oświadczeniu dla prasy.

Z doniesień Międzynarodowej Organizacji Zdrowia wynika, że w wyniku awarii reaktorów elektrowni atomowych nastąpiło na niektórych obszarach skażenie roślin, żywności, wody. To skutek tsunami spowodowanego przez trzęsienie ziemi. WHO odradza turystom wyprawy do Japonii w najbliższym czasie.

Byłam w Indian Wells, gdy dotarły do mnie te straszne wieści. Trudno siedzieć spokojnie, gdy coś takiego dotyka ludzi i zmusza do walki o przetrwanie, a ja w tym samym czasie jestem w bezpiecznym miejscu i po prostu gram w tenisa. Rozmawiałam ostatnio ze swoją byłą partnerką deblową Ai Sugiyamą i zapewniała, że u niej wszystko w porządku – powiedziała Clijsters, która na wszystkie dłuższe wyjazdy na turnieje zabiera małą córeczkę.

Tym razem Belgijka prawdopodobnie w ogóle nie poleci do Azji, co znaczy, że opuści także inny obowiązkowy dla zawodniczek z TOP10 turniej w Pekinie (pula nagród 4.5 mln dol.), który rozpocznie się 1 października.

mh/pap/int.pl /24.3.2011//28.3.2011/

***

Iśka pokonała Schiavone!

Agnieszka Radwańska sprawiła niespodziankę w 4 rundzie turnieju WTA Tour na twardych kortach w Miami z pulą nagród 4.5 mln dol.

Iśka wyeliminowała Włoszkę Franczeskę Schiavone, rozstawioną z numerem 5, 6:0, 6:2 i awansowała do ćwierćfinału

Był to piąty mecz tych tenisistek, zarazem piąty na twardej nawierzchni. W poprzednich czterech Polka zdołała urwać rywalce tylko seta. Przy bilansie pojedynków 0:4 krakowianka nie była faworytką i jej zwycięstwo można uznać za niespodziankę

Włoszce nie pomogły rady trenerki Tathiany Garbin, która niedawno zakończyła karierę zawodniczą. Schiavone popełniła aż 35 niewymuszonych błędów, przy 8 Polki.

Zwycięstwo dało krakowiance premię aż 64.7 tys. dol. oraz pozwoliło obronić zdobycz 250 punktów w rankingu WTA Tour, bowiem przed rokiem dotarła tu także do ćwierćfinału. W tej fazie na jej drodze stanie teraz Rosjanka Wiera Zwonariewa, trzecia tenisistka świata.

W Miami Radwańska występuje również w deblu, razem ze Słowaczką Danielą Hantuchovą. Są w ćwierćfinale, w którym zmierzą się z Hiszpankami Nurią Llagosterą-Vives i Arantxą Parrą-Santonja.

Niespodziewanie z turnieju w Miami w 1/8 finału odpadła Karolina Woźniacka, rozstawiona z numerem 1, która przegrała z Andreą Petkovic.

Wyniki 1/8 finału:
Petkovic (Niemcy, 21) – Woźniacka (Dania, 1) 7:5, 3:6, 6:3
Zwonariewa (Rosja, 3) – Bartoli (Francja, 15) 2:6, 6:3, 6:2
Szarapowa (Rosja, 16) – Stosur (Australia, 4) 6:4, 6:1
Radwańska (Polska, 10) – Schiavone (Włochy, 5) 6:0, 6:2
Jankovic (Serbia, 6) – Medina-Garrigues (Hiszpania) 6:1, 6:3
Azarenka (Białoruś, 8) – Pawliuczenkowa (Rosja, 17) 3:6, 6:1, 6:4
Dulgheru (Rumunia, 26) – Peng (Chiny) 6:3, 6:4

Pary 1/4 finału:
Petkovic – Jankovic
Szarapowa – Dulgheru
Radwańska – Zwonariewa
Azarenka – Clijsters lub Ivanovic

int.pl/pap /29.3.2011/

Woźniacka wygrała Indian Wells!

Wielki sukces Karoliny Woźniackiej, która wygrała Indian Wells! To turniej z pulą nagród aż 4.5 mln dolarów!

Najwyżej rozstawiona Karolina pokonała w finale turnieju na twardych kortach Francuzkę Marion Bartoli (nr 15) 6:1, 2:6, 6:3

Był to siódmy pojedynek tych zawodniczek i piąte zwycięstwo Woźniackiej, która umocniła się na pozycji liderki światowego rankingu

Przed rokiem Woźniacka również wystąpiła w finale w Indian Wells, ale przegrała wtedy z Serbką Jeleną Jankovic.

int.pl/pap /20.3.2011/

***

Co szkodzi Karolinie…

Tenisistka Karolina Woźniacka mogłaby podobno zarabiać o wiele więcej, gdyby miała zachodnie nazwisko, na przykład… Larsen – uważa duński ‘ekspert’ od sponsoringu sportowego…

Od razu nasuwa się pytanie, czy Karolina zarabia mało?… Oczywiście, że nie. Zarabia ogromne pieniądze, choć ma dopiero niecałe 21 lat. Przecież i tak jej zarobki są oszałamiające… Ale może to dla kogoś jeszcze za mało…

Każdy kontrakt sponsorski zawiera klauzule o dodatkowych premiach za zwycięstwa i pozycje w rankingu światowym. Jako numer 1 na liście WTA wartość Woźniackiej dla sponsorów i na rynku reklamowym jest obecnie ogromna.

Według mojej oceny wyniesie ona 8-10 milionów dolarów rocznie. Poza tym premie startowe na turnieje spoza WTA wyniosą przynajmniej pół miliona dolarów bez względu na rezultat – powiedział były reprezentant Danii w tenisie Morten Christensen, który obecnie zajmuje się kontraktami sponsorskimi dla duńskich sportowców.

Podkreślił on, że ograniczeniem finansowym jest jednak… nazwisko. – Zawodnicy z krajów Europy Wschodniej posiadają zwykle niższe kontrakty sponsorskie niż ich zachodni konkurenci.

Na łamach dziennika Politiken Christensen wyjaśnił, że Woźniacka mogłaby zarabiać na umowach sponsorskich i reklamach dużo więcej, gdyby nie jej nazwisko sugerujące wschodnioeuropejskie pochodzenie.

Mimo że ZSRS się rozpadł, a mur berliński został rozebrany, to pojęcie szarego betonu w Europie Wschodniej zostało. Gdyby miała duńsko brzmiące nazwisko – na przykład Caroline Larsen – jej zarobki byłyby zupełnie inne. W luksusowym świecie tenisa byłaby kojarzona tylko z Danią i skandynawskimi standardami… – powiedział Christensen.

Ja mam jednak nadzieję, że Karolina i jej rodzice nie wyprą się zupełnie swej polskości i nie zmienią nazwiska z Woźniacka na Larsen!… Bo byłaby to wtedy ogromna kompromitacja rodziny Woźniackich. I po prostu wielki wstyd. Może jednak tak źle nie będzie i do czegoś tak głupiego nie dojdzie. Trzeba wierzyć w polskich Woźniackich!

int.pl/pap/Cezary Dąbrowski /5.12.2010/

***

Sunshine, czyli Promyk słońca

Długie blond włosy, niebieskie oczy, 177 cm wzrostu i 58 kg wagi. Zawsze elegancko i efektownie ubrana. Zawsze też uśmiechnięta i miła. Urodzona modelka. Zjawiskowa, co dostrzegli niemal wszyscy dziennikarze

To Karolina Woźniacka, bardzo jeszcze młoda /w lipcu skończyła dopiero 20 lat/, a już znakomitość tenisowa. Pochodząca z Polski, a reprezentująca niestety Danię, piękna dziewczyna jeszcze niedawno rozpoznawana była tylko w kraju, w którego barwach startuje

Teraz jest już wielką gwiazdą światowego tenisa. Awansowała do grona celebrytów. Ma wielką wolę zwyciężania. – Za każdym razem, gdy wychodzę na kort, chcę wygrać. Nienawidzę przegrywać, bez względu na to z kim gram – mówi Karolina.

Bardziej polska niż Chopin?…

Jeszcze nigdy w historii światowego tenisa żadna polska zawodniczka nie wygrała turnieju wielkoszlemowego. Może, kiedy Woźniacka wygra taką imprezę, będziemy – choć reprezentuje Danię – szczycić się jej osiągnięciem.

– Karolinę powinniśmy traktować jak Polkę. Jest nią bardziej niż choćby Chopin. W końcu on też nie miał polskiego paszportu, a jeszcze ojca Francuza. Ja bardzo się cieszę, że na największych światowych kortach grają dwie Polki – mówi Wojciech Fibak, najwybitniejszy polski tenisista.

Rzeczywiście oboje rodzice Woźniackiej są Polakami. Tata Piotr, to były piłkarz między innymi: Miedzi Legnica, Zagłębia Lubin, BK 1909 Odense. Pochodzi z Wrocławia. W 1982 r. próbował dostać się na warszawską Akademię Wychowania Fizycznego, ale nie przyjęto go z powodu braku miejsc. Zaproponowano mu studia w Białej Podlaskiej. Tam poznał swoją przyszłą żonę Annę Stefańską, siatkarkę Stali Kraśnik. Zresztą początkowo pani Anna chciała studiować w Krakowie i tam też zdała do miejscowej AWF, ale ostatecznie przeniosła się na Podlasie. Zarówno Piotr, jak i Anna reprezentowali barwy AZS AWF Biała Podlaska. On wciąż kopał piłkę, ona – niewysoka blondynka miała potężne uderzenie w lewej ręce. Oboje jednak wielkiej kariery sportowej nie zrobili.

W lutym 1985 r. Piotr Woźniacki wyemigrował do Danii. Tam deportowano go do duńskiego obozu dla uchodźców, w którym przebywał dwa miesiące, po czym osiadł w Odense. Po kilku miesiącach dołączyła do niego Anna Stefańska. Ślub wzięli już w Danii. 24 lipca 1986 r. na świat przyszedł syn Patryk, z kolei Karolina urodziła się 11 lipca 1990 r.

Czas na tenis

Pierworodny poszedł śladem taty i od najmłodszych lat uganiał się za piłką. Obecnie jest piłkarzem BK Kopenhaga. Zresztą w jego ślady, jak również w ślady ojca, chciała pójść także Karolina, która nawet rozpoczęła treningi w jednym z duńskich klubów.

– W Danii trenowałam piłkę nożną z chłopakami, bo niewiele jest tam klubów żeńskich, ale z czasem już mi to nie odpowiadało – tłumaczy Karolina.

A jak zaczęła się jej przygoda z tenisem? Pewnego dnia, podczas jednego z pobytów w Goeteborgu serdeczny przyjaciel Piotra Woźniackiego zabrał go na halę, gdzie grali w tenisa.

– Tak mnie to wciągnęło, że po powrocie do Danii kupiłem sprzęt dla całej rodziny i oddałem się nowej pasji – mówi Woźniacki.

Do tenisa przekonał się nawet syn Patryk. Gorsza nie chciała też być Karolina.

– Zaczęłam po kilka godzin dziennie odbijać piłką o ścianę. Zauważył to tata i postanowił mi pomóc – opowiada Karolina o swoich tenisowych początkach.

Nie był to łatwy okres dla rodziców, którym nie bardzo odpowiadała gra z dzieckiem. Dopiero pewnego lata zdecydowali, że nadszedł czas, by i córka zaczęła grać na serio.

– Zaczęła się dla nas wielka próba cierpliwości, której owoce zaczęliśmy zbierać w zasadzie dopiero w tym roku – mówi Woźniacki.

Karolina, chcąc osiągnąć sukces w tenisie, musiała usystematyzować swoje życie. Szkoła, trening, przygotowanie do zajęć szkolnych następnego dnia podczas powrotu do domu – tak wyglądał dzień obecnej gwiazdy światowego tenisa. O tym, że warto było, teraz już wie. A po raz pierwszy przekonała się o celowości takiego działania w wieku 9 lat, kiedy została mistrzynią Danii w kategorii do 12 lat, którą w Polsce nazywa się kategorią skrzatów. Wszystkie pojedynki wygrała wówczas do zera. Szybko zauważyła ją duńska telewizja, która niebawem wyemitowała program o niezwykle utalentowanej tenisistce.

Cel – sukces

Po pierwszych sukcesach rodzice Karoliny postawili wszystko na jedną kartę. Zdecydowali, że spróbują poprowadzić córkę na światowy szczyt. Pierwszym zabiegiem było zatrudnienie trenera na dodatkowe zajęcia. Został nim Rumun Ovidiu Meinertz, któremu płacono jednak spore pieniądze. Dlatego z czasem Piotr Woźniacki, uważnie obserwujący zajęcia, sam zaczął szkolić córkę. Oprócz wielkiej cierpliwości potrzebne były: zdrowie, radość z tego, co się robi i samodyscyplina. Tylko wówczas można było osiągnąć sukces. Nastawienie na sukces zaowocowało założeniem przez Woźniackiego firmy CW Sport Klub, zajmującej się organizowaniem imprez sportowych.

Rodzice Karoliny wciąż szukali pieniędzy, które były tak potrzebne, by mogła wyjeżdżać na turnieje. Kiedy to się udało, córka zaczęła najpierw odnosić sukcesy w Danii, a następnie za granicą. W 2005 r., kiedy miała 15 lat, wygrała juniorski Wimbledon oraz Orange Bowl, czyli nieoficjalne mistrzostwa świata juniorów w tenisie ziemnym. Osiem dni po swoich 15 urodzinach Karolina zadebiutowała w seniorskiej imprezie. W 2006 r. po raz pierwszy została sklasyfikowana w rankingu WTA. Na koniec roku zajęła 237 miejsce.

Wygrała wówczas jeden turniej singlowy ITF. Kolejny rok był jej pierwszym pełnym sezonem w cyklu WTA Tour. 9 lipca 2007 r. po tym, jak dotarła do drugiej rundy Wimbledonu, po raz pierwszy była notowana w czołowej 100. Zajmowała wówczas 88 miejsce. Rok zakończyła na 64 pozycji.

W następnym sezonie przyszły pierwsze poważne sukcesy. Woźniacka wygrała trzy turnieje z cyklu WTA Tour. Została pierwszą Dunką, która wygrała rywalizację w grze pojedynczej tej rangi imprezy. 25 sierpnia 2008 r. znalazła się w czołowej 20 rankingu, by na koniec roku być na 12 miejscu.

Przełomem okazał się kolejny rok. Woźniacka wygrała trzy turnieje. Po raz pierwszy w karierze znalazła się także w finale wielkoszlemowej imprezy. Miało to miejsce w Nowym Jorku podczas US Open. Na koniec roku zajmowała 4 pozycję w rankingu WTA. Nikt inny w sezonie 2009 nie wygrał na poziomie WTA tylu meczów co ona. Żeby było sprawiedliwie, trzeba jednak dodać, że żadna inna zawodniczka z czołówki nie wychodziła na kort tak często, jak ona (wystąpiła w tym roku w 26 turniejach).

Nazywajcie mnie Woźniacka

Woźniacka często przyjeżdża do Polski z rodzicami. Nie ma kłopotów z porozumiewaniem się w naszym języku.

– Na treningach, podobnie jak podczas meczu, porozumiewa się ze swoim ojcem po polsku. W domu bywa tak, że z bratem rozmawia po duńsku, a z rodzicami po polsku – mówi Tomasz Wolfke, dziennikarz.

– Na pytania, czy jest bardziej Dunką, czy Polką, najchętniej odpowiada – Europejką – dodaje Wolfke.

– Ze względu na babcię, która nie wyjechała do Danii, lecz ogląda polską telewizję, słucha polskiego radia i czyta polskie gazety, nazywajcie mnie po polsku – Karolina Woźniacka. Do ojczyzny moich rodziców przyjeżdżam na dłużej raz, dwa razy w roku, więc chyba nie powinniście mnie traktować, jak obcej – mówi Karolina.

Celebrytka pełną gębą

Po tak udanym roku 2009 znacznie wzrosło zainteresowanie osobą Woźniackiej, która awansowała do grona celebrytów. Dziennikarze śledzą niemal każdy jej krok. Niemal wszyscy mężczyźni, którzy znajdują się blisko niej, są bacznie obserwowani. Dobitnie przekonał się o tym francuski sędzia Kader Nouni, o którym media pisały, że flirtował z zawodniczką podczas meczu na turnieju mistrzyń w katarskiej Dausze.

Kiedy wybrała się na wakacje na Mauritius między innymi wraz z siostrami Radwańskimi, mimo starań, niechciane flesze znów błyskały. Tym razem pomysłowi fotoreporterzy schowali się w dryfującym przy brzegu kutrze rybackim.

– Początkowo myślałyśmy, że na tym statku znajdują się rybacy. Potem zauważyłyśmy obiektyw i zrozumiałyśmy, że jesteśmy obserwowane – mówi Karolina.

– Wiele się zmieniło w ciągu ostatnich lat. Dotychczas na ulicy nikt mnie nie rozpoznawał, ale te czasy już się skończyły. Oczywiście to irytujące, że nie mogę spędzić wakacji w spokoju, ale z drugiej strony to dobrze, że ktoś się mną interesuje – tłumaczy Karolina.

Młoda tenisistka chyba przyzwyczaiła się już do nowej dla siebie roli. Polubiła to, że jest wokół jej osoby wielkie zainteresowanie. Kiedy skierowana jest na nią kamera, nie peszy się. To już jest wielka gwiazda. – Pozowanie sprawia mi radość. Chętnie staję w świetle jupiterów i chętnie zostałabym aktorką – mówi.

Walka w ringu

Przed kończącym się właśnie sezonem Woźniacka postawiła sobie za cel awans do najlepszej trójki światowego rankingu. To udało się jej osiągnąć już w marcu. Przygotowania do nowego sezonu zaczęła jednak nietypowo, bo włączyła w nie elementy boksu. Podczas jednej z treningowych walk tenisistka o mało nie została znokautowana przez Madsa Larsena, który przygotowywał się do starcia o mistrzostwo Europy.

– Nawet jej nie uderzyłem zbyt mocno, blokowałem tylko jej uderzenia. Upadła moim zdaniem ze zmęczenia, ponieważ w pierwszej rundzie atakowała mnie jak błyskawica i z taką furią, że musiałem uciekać. Było mi bardzo przyjemnie kiedy spotkałem się z tą piękną dziewczyną w ringu, lecz niezmiernie przykro z powodu zakończenia walki – mówi Larsen nazwany już w duńskich mediach damskim bokserem.

Inną wersję treningu na swoim blogu podała Karolina. ‘Jego uderzenia były dla mnie zbyt silne, było ich zbyt dużo. Zostałam prawie znokautowana, a sędzia zaczął już liczyć… Byłam zmęczona, lecz w pierwszej rundzie miałam chyba przewagę. Po upadku na ring jednak wstałam i dotrwałam do końca trzeciej rundy…’

Piłka została w sercu

Woźniacka bardzo interesuje się piłką nożną. Jej ulubionym piłkarzem jest mistrz świata Hiszpan Fernando Torres, występujący w Liverpoolu. Tenisistka nie mogła sobie zatem odmówić przyjemności obejrzenia meczu The Reds z Arsenalem Londyn. W lutym na mecz na Emirates Stadium zaprosił ją napastnik Kanonierów Nicklas Bendtner.

Finalistka zeszłorocznego US Open z trybun oglądała szlagier Arsenal – Liverpool, wygrany przez gospodarzy 1:0. – Superdoświadczenie. Atmosfera była znakomita! Chciałabym to powtórzyć, kiedy znowu będę w Londynie – mówi Karolina.

W oczekiwaniu na start w turnieju WTA w Warszawie, Woźniacka postanowiła powrócić do dawnej pasji i zawitała na trening reprezentacji Polski dziennikarzy. Dużą radość sprawił jej więc prezent – piłkarska koszulka reprezentacji Polski z nazwiskiem Woźniacka na plecach. To nie pierwsza koszulka w jej kolekcji. – Dostałam też trykot od Fernando Torresa. To mój ulubiony piłkarz. Polska koszulka na pewno będzie wisiała koło mojej ulubionej – mówi.

Przyjaźń z Radwańskimi

Gdzie tylko pojawia się Karolina Woźniacka, tam od razu są przy niej siostry Radwańskie. Przyjaźń między nimi trwa od lat. W ubiegłym roku siostry Radwańskie były na urodzinach Woźniackiej w Kopenhadze, razem spędzają wolny czas podczas turniejów, a w listopadzie były także razem na wakacjach na Mauritiusie. Najczęściej podczas towarzyskich spotkań tenisistki rozmawiają ze sobą po polsku.

– Nic w tym dziwnego, w końcu u mnie w domu też mówi się po polsku. Siostry Radwańskie znam od czasów juniorskich. Spotykałyśmy się na turniejach dla 12- i 14-latków. Zawsze miałyśmy bliski kontakt, pewnie dlatego, że mogłyśmy swobodnie rozmawiać w tym samym języku. Cieszę się, że mam takie przyjaciółki w Tourze – mówi Karolina.

Woźniacka w ostatnim czasie uciekła jednak pod względem sportowym siostrom Radwańskim. Wielu dziennikarzy i fachowców za wzór prowadzenia zawodniczki stawia właśnie Piotra Woźniackiego.

– Team Woźniacki w pewnym sensie może być wzorem dla teamu Radwańskich. Mają oni bardzo dobrze poukładane relacje marketingowe. Karolina znajduje się też w teamie Adidasa, dlatego ma dostęp do najlepszych trenerów od dowolnej części przygotowania. Takim jej doradcą jest szef tych trenerów Sven Groenefeld. Doradza on też między innymi Anie Ivanović – mówi Wolfke.

– Chciałoby się powiedzieć Piotrowi Radwańskiemu, podaj rękę Woźniackiemu i odtąd róbcie tak samo. Niech przyjaciółki razem jeżdżą na mecze pokazowe, Karolina na pewno chętnie zabrałaby Agnieszkę i razem rozbijałyby się limuzynami od Hongkongu po San Francisco. Gdyby team Karoliny wstawił się za Agnieszką, ona też mogłaby podpisać kontrakt z Adidasem i inne. Miałaby kilka milionów więcej. A tak papa Woźniacki siedzi sobie wygodnie, inni dla niego pracują, a papa Radwański musi wszystko robić sam – mówi Fibak o różnicach w podejściu do kwestii marketingowych Woźniackiej i Radwańskiej.

– Na sukces Woźniackiej bezpośrednio pracuje kilkanaście osób, a w sumie pewnie kilkadziesiąt. Ten sukces to wielka radość i dla nas, choć zawsze cieplej będziemy myśleć o Radwańskiej, bo reprezentuje nasz kraj – mówi Fibak.

Szacun ojca

Piotr Woźniacki, ojciec nowej gwiazdy światowego tenisa, twierdzi, że niewiele zmieniło się w ich życiu po sukcesach córki.

– No może poza tym, że dostaję teraz trzy razy więcej próśb o wywiad. Nie dajmy się zwariować. Jestem dumny z osiągnięć Karoliny, ale wiem również, że sporo pracy przed nią. Ten ogródek trzeba jeszcze porządnie skopać – mówi.

Ojciec, a jednocześnie trener, wciąż dostrzega niedostatki w grze swojej podopiecznej.

– Myślę, że przyjdzie dzień, gdy poprawi pewne niedostatki w swoim tenisie. Będzie potrafić zagrać agresywniej, znaleźć się przy siatce. Dziś trochę jej tego brakuje. Za to – jak mówią młodzi ludzie w Polsce – ma u mnie wielki szacun za swoją postawę na korcie. Za to, że nie odpuszcza – tłumaczy.

Woźniacki zdaje sobie sprawę z tego, jak ciężko będzie utrzymać się córce na szczycie. Użył nawet barwnego porównania do piłkarzy, mówiąc, że ci mistrzostwa świata mają raz na cztery lata. W tenisie tak naprawdę liczą się tylko starty w Melbourne, Paryżu, Londynie i Nowym Jorku. One są jak mistrzostwa świata. Tylko, że tenisistki grają w tych imprezach cztery razy w roku.

– To wtedy walczy się o pieniądze, sponsorów, nowe kontrakty – podkreśla Woźniacki.

Sunshine – promyk słońca

Znakiem firmowym Karoliny Woźniackiej jest uśmiech. Zawodniczka prawie nigdy nie jest smutna. Za to jest ceniona w środowisku tenisowym, w którym wyróżnia się niebywale pogodnym usposobieniem.

Jak ktoś napisał Woźniacka od pewnego czasu ma pseudonim Sunshine, czyli Promyk słońca. Tak nazwał ją podczas US Open słynny John McEnroe.

– To przede wszystkim bardzo sympatyczna dziewczyna. Bardzo otwarta – krótko charakteryzuje zawodniczkę Wolfke.

– Gdy przyjdzie na to czas, chciałabym mieć rodzinę z dwójką dzieci, dom i może psa – zdradza Karolina.

To są jednak plany na przyszłość pogodnej tenisistki. Na razie stawia na tenis.

Przebija Szarapową i siostry Williams

Przed rokiem Woźniacka dotarła do finału US Open. W tym była w półfinale. Kibice podziwiali jej grę na skąpanych w słońcu kortach Flushing Meadows, ale również byli pod wrażeniem jej urody. W Nowym Jorku Karolina prezentowała się niezwykle efektownie. Dzięki kontraktowi z Adidasem występowała w nowej kolekcji strojów specjalnie dla niej zaprojektowanej przez Stellę McCartney.

Woźniacka już od roku występuje w strojach projektowanych przez córkę słynnego Beatlesa Paula McCartneya i zdaniem brytyjskich redaktorów mody prestiżowych gazet ostatni turniej w Wimbledonie wygrała zdecydowanie w kategorii mody. Jest obecnie najciekawiej i najmodniej ubierającą się tenisistką.

– Uwielbiam stroje zaprojektowane przez Stellę. Są nie tylko wygodne, lecz również tak atrakcyjne, że już je zakładając czuję się jakbym wygrywała. Wśród tenisistek moda i wygląd są bardzo ważnymi elementami, zwłaszcza pod względem psychiki. Czuję się świetnie, kiedy na korcie dobrze gram i jednocześnie jestem bardzo dobrze ubrana – mówi Woźniacka.

Duński dziennik Ekstrabladet cytuje znaną redaktorkę mody Claudię Croft, która uważa, że ‘stroje Woźniackiej przebijają kolekcje Marii Szarapowej i sióstr Williams, i to o kilka długości. Są ciekawe i nowoczesne pod względem kroju i designu, są też wygodne’.

Na konferencji prasowej po wygranym meczu z inną pięknością Rosjanką Marią Szarapową nie zabrakło pytania dotyczącego długości sukienki, w jakiej grała Karolina. – Nie jest za krótka? – pytał jeden z dziennikarzy. – Mnie się taka podoba. Dzięki niej mam więcej fanów wśród mężczyzn – odparowała Karolina, na twarzy której jak zwykle gościł uśmiech.

tk /10.9.2010/

***

Książę bierze przykład z Karoliny

Następca tronu Danii książę Frederik jest zachwycony postępami Karoliny Woźniackiej. Książę powiedział, że jest ona dla niego przykładem dobrego treningu fizycznego, który będzie naśladować

Książę Frederik bardzo interesuje się tenisem; jest protektorem duńskiej federacji. Prowadzi aktywne życie sportowe. Uczestniczył w wielu biegach maratońskich m.in. w Kopenhadze, Nowym Jorku, Paryżu, zdobył liczne trofea żeglarskie. W 2009 r. został członkiem Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego.

– Uwielbiam tenis, którym interesuję się najdłużej ze wszystkich sportów. Lubię grać, a jeszcze bardziej oglądać rywalizację podczas wielkich turniejów. Karolina naprawdę mi zaimponowała w ostatnich meczach. Wyraźnie widać jakie rezultaty dał jej trening siłowy, który zamierzam teraz sam stosować, by lepiej grać. Jej mięśnie, siła i wytrzymałość robią wrażenie – powiedział książę.

Trener Karoliny Sven Groenvold wyjaśnił, że po zimie oraz intensywnych zajęciach siłowych, w których koncentrowali się nad mięśniami górnej części ciała, Karolina jest teraz o wiele silniejsza i głównie dlatego ma przewagę nad rywalkami. Jej serwis jest mocny.

– Nie spodziewałem się tak szybkich postępów. Karolina imponuje mi utrzymywaniem stałego poziomu w grze podczas całego meczu i koncentracją, dzięki której nie traci przypadkowo punktów – podkreślił.

Książę Frederik zapewnił stypendium tenisistce w wieku 14 lat i śledzi jej karierę. Jak zaznaczył, Karolina jest dobrym ambasadorem Danii. – To jest wielka rzecz dla naszego kraju, której nie można ocenić finansowo.

pap /11.9.2010/

***

Karolina w Polsce

– Od kilku lat staram się pomagać sportowcom niepełnosprawnym. Nagrałam nawet specjalnie dla nich piosenkę, która będzie emitowana w grudniu – powiedziała na lotnisku w Warszawie Karolina Woźniacka

Liderka światowego rankingu WTA, finalistka US Open 2009, przyjechała do kraju swych rodziców na zaproszenie prezesa Polskiego Komitetu Paraolimpijskiego Longina Komołowskiego, by przyjąć obowiązki ambasadora polskiej reprezentacji paraolimpijskiej.

– Uczyniłam to z wielką radością, bowiem nie od dziś staram się wspierać osoby pokrzywdzone przez los. Kilka miesięcy brałam lekcje nauki śpiewu, by nagrać w Danii nowoczesną, dyskotekową piosenkę, a dochód ze sprzedaży płyt oraz jej emitowania przeznaczyć na pomoc dla osób niepełnosprawnych – powiedziała Karolina.

Karolina urodziła się 11 lipca 1990 r. w Odense. Od ponad 5 lat ma status profesjonalnej tenisistki. Jej rodzice są Polakami; matka Anna była reprezentantką kraju w siatkówce, a ojciec Piotr – piłkarzem Miedzi Legnica i Zagłębia Lubin. W latach 80 Woźniacki podpisał kontrakt z Boldklubben 1909 Odense i wtedy rodzina na stałe przeniosła się do Danii.

Karolina od 4 lat mieszka w Monako. Brat tenisistki, 24-letni Patryk, jest piłkarzem Boldklubben Bronshoj (dzielnica Kopenhagi). Karolina mówi płynnie po duńsku, polsku i angielsku oraz rozumie po rosyjsku. Jest przyjaciółką sióstr Radwańskich i fanką angielskiego klubu piłkarskiego Liverpool FC.

pap /26.11.2010/

***

Przekonuję się do trawy

Rozmowa z tenisistką Martą Domachowską

Jak oceniasz swój występ w turnieju wimbledońskim? Czy jesteś z niego zadowolona?

Trawa nie jest moją ulubioną nawierzchnią i nigdy nie była. Pierwszy raz wygrałam mecz na kortach Wilmbledonu. Myślę że teraz będzie już tylko lepiej bo powoli przekonuję się do trawy.

Czy w przegranym meczu z Agnieszką Radwańską zagrałaś na sto procent swoich możliwości?

Mecz z Agnieszką zagrałam słabo. Grałam tak jakby to był kort ziemny, nie przejęłam inicjatywy a Agnieszka to wykorzystała.

Czy mogłaś trenować w Londynie z Agnieszką? Jak oceniasz jej grę, jej obecną formę, miejsce w rankingu i wyniki? Powiedz też kilka słów o występie młodszej Radwańskiej, Urszuli?

Trenowałam z Agnieszką parę razy. Rozgrzewałyśmy się razem przed deblami. Jest naprawdę solidna, waleczna, nie popełnia prostych błędów. Osiągnęła bardzo dużo. Ula również jest utalentowana i niedługo też będzie w pierwszej setce.

Co ci dał występ na trawie Wimbledonu?

Trochę punktów które dadzą mi możliwość awansu w rankingu. Będę na ok. 55 miejscu a co za tym idzie nie będę musiała już prawie nigdzie grać eliminacji.

Jak oceniasz swoją formę? I jak w związku z tym widzisz swój start na olimpiadzie? Na co tam się nastawiasz, na grę pojedynczą, debel?

Moja forma nie jest jeszcze taka jak bym chciała ale dużo trenuję i jest coraz lepiej. Na olimpiadzie każdy mecz będzie ważny.

Z kim zagrasz na olimpiadzie w deblu?

Z Agnieszką Radwańską.

Dlaczego nie było z tobą w Londynie twojego trenera Pawła Ostrowskiego?

Czasem jeździmy razem a czasem nie.

Co będziesz najmilej i najmniej sympatycznie wspominać z turnieju wimbledońskiego oraz pobytu w Londynie?

Najmilej chyba miksta. Mimo że przegraliśmy w pierwszej rundzie choć mieliśmy dwie piłki meczowe. Bardzo fajnie się grało i było to wspaniałe doświadczenie. Najmniej miło swoją drugą rundę singla przeciw Agnieszce bo nie zagrałam jak chciałam.

Kto ci najbardziej zaimponował swą grą z tenisistów i tenisistek w Londynie?

Na kortach Wimbledonu było bardzo dużo niespodzianek ale nie miałam wiele okazji by oglądać inne mecze.

Niektóre gazety w Polsce piszą że skoro zagrałaś w Wimbledonie w mikście z Hiszpanem Fernando Verdasco to musi coś was łączyć poza tenisem?

Kolegujemy się i poza tym nic nas nie łączy. Spotykam się z kimś nie związanym z tenisem.

Dlaczego zagrałaś właśnie z Hiszpanem?

Znamy się od dawna i już kilka lat temu mieliśmy razem zagrać w Australii.

Jak go oceniasz jako tenisistę i partnera do miksta?

Jest teraz w formie. Grał bardzo dobrze a po Wimbledonie awansuje na najwyższe miejsce w karierze. Grało nam się razem bardzo fajnie i na pewno jeszcze razem spróbujemy miksta. Może w US Open.

Jaki jest Verdasco? Gdzie i jak go poznałaś?

Normalny, bardzo sympatyczny, dobrze się dogadujemy. Nawet nie pamiętam kiedy się poznaliśmy.

Jakie są twoje najbliższe plany? Gdzie będziesz trenować i gdzie zagrasz?

Jestem w Warszawie i będę przygotowywać się do występów w USA. Zagram w Stanford i Los Angeles a następnie w Montrealu. A później już Pekin.

Jak oceniasz samochód który dostałaś w turnieju pokazowym na Warszawiance i czy miałaś już okazję nim pojeździć?

Jeździ mi się bardzo dobrze. Jest bezpieczny i wygodny. Codziennie jeżdżę nim na trening i jestem zadowolona.

rozm. Cezary Dąbrowski

Kategoria Sport

Comments

Notice: ob_end_flush(): failed to send buffer of zlib output compression (0) in /home/czarkod/public_html/zp/wordpress/wp-includes/functions.php on line 4615