Solidarność też chce obudzić Polskę

Komisja Krajowa NSZZ Solidarność podjęła decyzję że związkowcy wezmą udział w manifestacji pod hasłem „Obudź się Polsko”, która ma się odbyć 29 września w Warszawie. Marsz środowisk Radia Maryja i PiS-u będzie poświęcony krytyce rządu

Rzecznik prasowy przewodniczącego Komisji Krajowej (KK) NSZZ Solidarność Marek Lewandowski powiedział że „związek weźmie udział w proteście bo został do niego zaproszony”

Po dyskusji podczas posiedzenia KK doszliśmy do wniosku że tam będzie wiele środowisk z różnymi postulatami, więc uznaliśmy że jest nam po drodze – dodał.

Głównym organizatorem marszu są zwolennicy o. Tadeusza Rydzyka, dyrektora Radia Maryja, a współorganizatorem Prawo i Sprawiedliwość. Marsz ma nie być poświęcony tylko kwestii nieprzyznania TV Trwam miejsca na multipleksie, ale gruntownej krytyce rządu.

Lewandowski powiedział też że będzie to przede wszystkim protest antyrządowy. – Nieprzyznanie TV Trwam miejsca na multipleksie jest jednym z elementów.

Władze związku zaapelowały do członków i sympatyków Solidarności o jak najliczniejszy udział w proteście.

pap /28.VIII.2012/

***

Nie chcą pracować do 67 roku życia

NSZZ Solidarność złożył w sejmie blisko 1.4 miliona podpisów zebranych pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum w sprawie utrzymania obecnych rozwiązań emerytalnych

Solidarność sprzeciwia się propozycjom rządu wydłużenia czasu pracy do 67 lat i domaga się utrzymania dotychczasowego wieku uprawniającego do przejścia na emeryturę, a więc 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn. W ocenie związkowców tak kluczowych zmian nie można wprowadzać w trybie pilnym, bez konsultacji społecznych

Zdaniem związkowców najlepszym rozwiązaniem będzie referendum i oddanie tej sprawy pod osąd społeczny.

Decyzję o rozpoczęciu akcji zbierania podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum w sprawie utrzymania obecnych rozwiązań emerytalnych 15 grudnia 2011 r. podjęła Komisja Krajowa NSZZ Solidarność. – Tak duża liczba podpisów zebrana w stosunkowo krótkim czasie to duży sukces organizacyjny związku. Masowe poparcie świadczy też o niezadowoleniu społecznym wobec reform proponowanych przez rząd, a jednocześnie o tym że ludzie są żywo zainteresowani dyskusją na temat swojej przyszłości. Referendum stwarza taką możliwość – powiedział Piotr Duda, przewodniczący NSZZ Solidarność.

Duda przypomniał też że praktyką tego rządu od dłuższego czasu jest brak konsultacji społecznych. – Jeżeli konsultacje mają polegać na tym że premier raczy nam przedłożyć projekt, łaskawie nas o tym poinformować, to my się na to nie zgadzamy. Cóż to za konsultacje, kiedy z ust premiera słyszymy, że wiek 67 lat jest nie do ruszenia. Jakie to konsultacje, gdy premier tylko informuje, co ma zamiar zrobić. Jakim prawem jeden człowiek czy jedna partia ma za nas o tym decydować. W tej sytuacji referendum jest zatem konieczne – powiedział szef Solidarności.

– Ludzie, kiedy wysłuchali exposé premiera Tuska, doznali szoku. Świadczą o tym podpisy członków Platformy Obywatelskiej pod naszym wnioskiem, którzy mówili wprost, że gdyby wiedzieli że Donald Tusk każe im pracować do śmierci, to nigdy nie oddaliby na niego głosu – dodał Tadeusz Majchrowicz, zastępca przewodniczącego Solidarności.

Przeciwne wydłużeniu wieku emerytalnego jest Prawo i Sprawiedliwość. Posłowie skierowali do premiera zaproszenie na spotkanie z ekspertami partii. – Jest złudnym twierdzenie że poprzez mechaniczne podwyższenie wieku emerytalnego doprowadzimy do wzrostu miejsc pracy w Polsce. Nie, to jest droga prowadząca do wzrostu bezrobocia – powiedział Mariusz Błaszczak.

mk/nd /17.II.2012/

***

Wielka demonstracja Solidarności

To był piękny widok! Tysiące członków NSZZ Solidarność przyjechało 30 czerwca z całego kraju do Warszawy by pokazać niezadowolenie i protestować przeciw temu co się dzieje w Polsce

Czegoś takiego chyba jeszcze nie widziałem. To Polska przyjechała do Warszawy bo przecież w niej Polski prawie nie ma. Ta manifestacja daje nadzieję. Według organizatorów w Warszawie protestowało 80 tys. ludzi, według innych źródeł nawet 100 tys.

Obserwowałem przemarsz manifestacji Solidarności na Nowym Świecie. Tysiące osób kolorowo ubranych w barwy związkowe, z transparentami, flagami, syrenami, bębnami, trąbkami, gwizdkami, szły i szły. Wybuchały też petardy. Organizatorzy zapowiadali że będzie to największa manifestacja Solidarności w Warszawie od 3 lat. I tak było z całą pewnością.

Manifestacja dotarła przed gmach Sejmu. Ze specjalnego siedmiometrowego sterowca rozrzucono przed parlamentem ulotki informujące o przyczynach demonstracji. Zgromadzeni skandowali: ‘złodzieje, złodzieje’, odpalali petardy i grali na wuwuzelach.

Związkowcy domagali się m.in. podniesienia płacy minimalnej, czasowego obniżenia akcyzy na paliwa, przekazania środków na fundusz pracy i zwiększenia liczby osób upoważnionych do korzystania z pomocy społecznej.

Od rana uczestnicy manifestacji gromadzili się na pl. Piłsudskiego. Rozpoczął ją koncert m.in. Pawła Kukiza. Następnie demonstranci przeszli ulicami: Królewską, Krakowskim Przedmieściem, Nowym Światem, Wiejską przed gmach Sejmu. Protest Solidarności zakończył się przed kancelarią premiera. Na czele przemarszu unosił się wielki balon w kształcie sterowca z hasłem ‘Polityka wasza – bieda nasza’. Delegacja protestujących z szefem związku Piotrem Dudą została przyjęta przez premiera.

Przed rozpoczęciem koncertów na ustawionych wokół sceny telebimach emitowano wybrane fragmenty wystąpień premiera m.in. z expose, dotyczące obniżenia podatku, równego dostępu do służby zdrowia i walki z korupcją. Protestujący skandowali: ‘Solidarność’, ‘Panie premierze, a my wiemy, że to kłamstwa’.

Przewodniczący NSZZ Solidarność Piotr Duda powiedział że ‘związek domaga się m.in. podniesienia płacy minimalnej, czasowego obniżenia akcyzy na paliwa, przekazania środków na Fundusz Pracy, zwiększenia liczby osób upoważnionych do korzystania z pomocy społecznej’.

Duda dodał że Solidarność chce zawieszenia i renegocjacji pakietu klimatyczno-energetycznego oraz prowadzenia aktywnej polityki prorodzinnej, w tym zapewnienia stabilnych warunków zatrudniania ludzi młodych.

Przyjechaliśmy jeszcze w nocy. Jesteśmy zmęczeni ale warto było. Chcemy zwrócić uwagę na problem rosnącego bezrobocia i trudnej sytuacji pracowników w zakładach pracy – mówił związkowiec z Katowic. Zapewniał że on i jego koledzy chcą manifestować pokojowo. Także organizatorzy zapewniali że protest będzie ‘barwny i kolorowy’.

W przemarszu było widać też dzieci, jedne pięknie ubrane tańczyły do muzyki, inne także ładnie wystrojone gwizdały gwizdkami. Pewnie na tego beznadziejnego premiera i na ten beznadziejny rząd…

Cezary Dąbrowski/pap /30.6.2011/

***

SOLIDARNOŚĆ PRZECIW DROŻYŹNIE

Data największej od lat demonstracji Solidarności nie była przypadkowa – czwartek, dzień przed początkiem naszego przewodnictwa w Unii Europejskiej. Związkowcy liczyli że ich protestem bardziej zainteresują się media całego kontynentu

Dlatego scenę na pl. Piłsudskiego, gdzie zbierali się przed wymarszem, okleili plakatami nawiązującymi do logo prezydencji – różnokolorowe strzałki skierowane w górę. Według ‘S’ symbolizują one rosnące ceny, bezrobocie, inflację.

Najwięcej transparentów miało hasła o biedzie, chlebie i paliwie za 5 zł, bezrobociu i płacy minimalnej. Uczestnicy zbierali podpisy pod inicjatywą obywatelską o podwyższenie tej ostatniej. Inne postulaty to m.in. tymczasowe obniżenie akcyzy na paliwo i zwiększenie liczby osób objętych pomocą społeczną.

Związkowcy używali wuwuzeli i gwizdków. – Ludzie cierpią biedę, są niepewni pracy, głodują opowiadała Jolanta z Lublina, nauczycielka. – Jeszcze mam pracę ale jutro mogę nie mieć. Kiedy rządziło PiS, było więcej miejsc pracy, żyło się spokojniej.

Manifestacja kompletnie zablokowała centrum. Była spokojna. Większość demonstrantów szła w kamizelkach ‘S’. Były rekwizyty własnej roboty, np. wielki trzonek po toporku z hasłem ‘Kij na Donalda ryj’.

Pod kancelarię premiera przyszli też kibice Legii Warszawa. Skandowali: ‘Solidarność, Solidarność!’. A po chwili: ‘Donald, matole, twój rząd obalą kibole!’

Premier i minister Michał Boni przyjęli związkowców. – Pierwszy raz zostaliśmy przyjęci przez samego pana premiera oraz ministra Boniego. Premier zaproponował utworzenie wspólnych zespołów które zaczną pracować nad niektórymi z naszych postulatów. Nasza manifestacja nie pójdzie na marne – powiedział po spotkaniu związkowcom szef KK ‘S’ Piotr Duda.

wk/gw /30.6-1.7.2011/

DONALD – MATOLE!

Działacze Solidarności z całej Polski protestowali w stolicy przeciw drożyźnie, ubóstwu i bezrobociu

W przeddzień objęcia przez Polskę prezydencji w UE do Warszawy od rana zjeżdżali działacze NSZZ Solidarność z całego kraju. – Chcemy pokazać że nie jesteśmy zieloną wyspą wyjaśniał szef ‘S’ Piotr Duda.

Związkowcy nieśli mnóstwo transparentów, także takie: ‘Zbrodniarze rujnujący kraj na szubienice’, ‘Dość rządu Donalda Tuska’.

Ten rząd jest niereformowalny lecz mimo to chcę walczyć o lepsze zarobki dla młodych ludzipowiedział Wiktor Usyk, działacz ‘S’ ze słupskich zakładów komunikacyjnych.

Przed Sejmem demonstranci rozłożyli 560 plastikowych krzesełek które symbolizowały walkę o stołki parlamentarzystów. Rozdawali też ulotki z wizerunkami premiera Tuska i ministra finansów Jacka Rostowskiego oraz hasłem ‘Drożyzna, ubóstwo, bezrobocie! Stop nieludzkiej polityce tego rządu’.

Na Wiejskiej związkowcom puściły nerwy. Słychać było okrzyki ‘Złodzieje’, a w kierunku Sejmu poleciało kilka petard i jedna świeca dymna.

Później związkowcy ruszyli przed kancelarię premiera, gdzie głośno domagali się obniżenia stawki VAT i aktywnej walki z bezrobociem.

Związkowcom głośno wtórowali kibice Lechii Gdańsk, krzycząc: ‘Donald, matole, twój rząd obalą kibole’ czy ‘Taka jest kibiców wola, wolna Polska bez matoła’.

Było spokojnieocenił Maciej Karczyński z Komendy Stołecznej Policji.

Z powodu demonstracji w stolicy tworzyły się ogromne korki.

bl/ol/rp /1.7.2011/

ZAKORKOWANA STOLICA

Tysiące związkowców z Solidarności przeszły wczoraj ulicami stolicy. Domagali się wyższej płacy minimalnej. Kiedy dotarli pod Sejm puściły im jednak nerwy. – Złodzieje, złodzieje – skandowali demonstranci

W ruch poszły petardy. Protestujący mieli też ze sobą wuwuzele na których grali. Kiedy dotarli pod kancelarię premiera, podpalili plastikowe krzesełka.

Bębny, koncert rockowy i piknikowy nastrój towarzyszyły demonstrującym związkowcom na pl. Piłsudskiego już od godz. 10. Nie tylko na plakatach i banerach pojawiały się ostre słowa. Padały także z ust Pawła Kukiza. Krytykował on nie tylko rządy Donalda Tuska ale i prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Walt.

Polityka wasza, bieda nasza! – wykrzykiwał przez mikrofon. Ku uciesze demonstrantów dostało się również Stefanowi Niesiołowskiemu. – Ja przynajmniej nie używam styropianu jako formy promocji a też byłem ścigany przez milicję. Tyle że ja w odróżnieniu od pana Stefana nie dałem się złapać – krzyczał Kukiz.

Związkowcy ruszyli z pl. Piłsudskiego o godz. 13.30. Kierowcy utknęli w gigantycznych korkach. Praktycznie nie można było przejechać Al. Jerozolimskimi między Kruczą a Wybrzeżem Szczecińskim i Wałem Miedzeszyńskim. Zamknięty był też pl. Trzech Krzyży, Książęca, Piękna i plac Na Rozdrożu. Stanęła również cała Wisłostrada i ul. Marszałkowska.

gb/su /1.7.2011/

SOLIDARNOŚĆ W WARSZAWIE

Związkowcy Solidarności przyjechali z całej Polski ‘by krzyknąć tak by Warszawa usłyszała’

Ewa Tomaszewska w koszulce ‘anty-chuligańskiej’ powiedziała: ‘NSZZ Solidarność walczy dziś przede wszystkim o to by dialog społeczny zaczął funkcjonować, o płacę minimalną, by traktowano ludzi serio a nie jak przedmioty. Walczymy by liczono się ze społeczeństwem a nie tylko interesami wąskiej grupy. Jest wysoka inflacja i ludzie żyją w coraz trudniejszych warunkach. O tym trzeba rozmawiać poważnie a nie tak jak robi to rząd. Nie może być że przychodzi na posiedzenie zespołu Komisji Trójstronnej pani minister i mówi że ona już wszystko ustaliła i niczego nie musi z nami negocjować. Na takie traktowanie nie będzie naszej zgody’

Na pytanie czy Solidarność jest w stanie przebudzić naród tak jak w 1980 r. – Tomaszewska powiedziała: ‘To są zupełnie inne lata, inne warunki i ludzie inaczej reagują. Więc jest to wszystko trudne. Żeby dzisiaj tutaj być, trzeba wziąć wolny dzień z pracy, a może nawet stracić jeden dzień zarobku. Jednak mam nadzieję że uda się więcej Polaków zmobilizować by mocno tupnąć nogą. Coś musi otrzeźwić wreszcie decydentów. Dziś protestujemy pokojowo’

Związkowiec z Zielonej Góry, oddalonej od Warszawy prawie 500 km, powiedział: ‘Mnie interesuje jak media pokażą tą manifestację. Czy to będzie zmanipulowane, czy przebije się w głównych wiadomościach z naszym przekazem. W Polsce jest jednak cenzura. Od nas przyjechało 500 osób’

Pojawił się również duży transparent Lechii Gdańsk. Na pytanie: dlaczego przyjechali do Warszawy, jeden z kibiców powiedział: ‘Zawsze trzymaliśmy z Solidarnością i dlatego tu jesteśmy, nigdy nie było między nami nieporozumień. Rozumiemy się od jej powstania. Dzisiaj wspólnie protestujemy’

Dla manifestujących zaśpiewał energicznie Paweł Kukiz który powiedział że wierzy w Solidarność. Wspominał jak był przesłuchiwany z kolegami w latach 80 i nikt z nich nikogo nie wydał. Powiedział również ze sceny jakie wrażenie zrobił na nim film ‘Niemy krzyk’. Zadeklarował że jest przeciw aborcji i za to otrzymał duże brawa.

jw/fr /30.6.2011/

***

Chcą pracować i godnie żyć

10 tys. osób manifestowało przeciw polityce rządu Donalda Tuska. Chcą pracować i godnie żyć – tu i teraz!

Złożeniem petycji w kancelarii premiera ze zdecydowanym protestem przeciw cięciom socjalnym i ubożeniu społeczeństwa zakończyła się środowa ponad dwugodzinna manifestacja związkowców z Solidarności i OPZZ.

Protestujący domagali się podwyżki płacy minimalnej i kwot uprawniających do zasiłków rodzinnych oraz pomocy społecznej.

Protest był częścią ogólnoeuropejskiego protestu przeprowadzonego w ramach Europejskiego Dnia Akcji zorganizowanego przez Europejską Konfederację Związków Zawodowych w krajach Unii Europejskiej.

Związkowcy złożyli w kancelarii premiera petycję skierowaną do szefa rządu. Napisali w niej, że sprzeciwiają się zdecydowanie cięciom budżetowym oraz ograniczaniu bezpieczeństwa socjalnego.

Apelujemy do decydentów: obudźcie się. Nie można już oszczędzać na tym, co zapewnia rozwój naszego kraju! Potrzeba mądrych inwestycji w ludzi i ich miejsca pracy przynoszące realny wzrost gospodarczy. Chcemy pracować i godnie żyć – tu i teraz! – napisali.

Mówimy zdecydowane NIE dla cięć budżetowych i braku bezpieczeństwa socjalnego – podkreślili w petycji do premiera. – W całej Europie protestujemy pod hasłami: Nie dla cięć budżetowych!, przeciw przerzucaniu ciężarów kryzysu głównie na pracowników, natomiast mówimy tak dla zatrudnienia i rozwoju – mówił przewodniczący Solidarności Janusz Śniadek. Przypomniał, że ciągle rząd opowiada o Polsce jako zielonej wyspie rozwoju, a tak naprawdę problemy zamiata się pod dywan.

– Akcentujemy także potrzeby ludzi młodych, bezrobocie wśród osób do 25 roku życia przekracza 25 procent. Są coraz większe problemy demograficzne – mówił szef Solidarności. Według niego, rząd udaje, że nie ma tych problemów. Protestujący żądali nie tylko stabilnego zatrudnienia, lecz także podwyżek płacy minimalnej i kwot uprawniających do zasiłków rodzinnych oraz pomocy społecznej. Krytykowali plany oszczędności i zamrożenie płac w sferze budżetowej. Negatywnie oceniali zapowiadane podwyżki podatku VAT.

Zdaniem Andrzeja Kropiwnickiego, szefa Solidarności regionu Mazowsze, projekt budżetu poszerza grupę ludzi, którzy nie będą mogli skorzystać z pomocy społecznej. – Niepodniesienie najmniejszego wynagrodzenia spowoduje poszerzenie sfery najbiedniejszych ludzi, ograniczona zostanie dostępność do stypendiów dla młodzieży, jak również do ochrony zdrowia – mówił Kropiwnicki. Według niego, nie dając ludziom pieniędzy, obciążając ich większymi podatkami, nie zwiększa się popytu wewnętrznego, a to mogłoby poprawić sytuację gospodarczą. – Ceny rosną, a płace są zamrożone – mówił.

Manifestanci wznosili okrzyki: Godna praca tu i teraz oraz Co wy wiecie o naszym świecie?. Nieśli także transparent: Panie premierze! – ZUS to nie piłka nożna. Bardzo krytycznie manifestanci odnieśli się do założeń budżetu na przyszły rok, w którym podwyższa się budżety dla kancelarii Sejmu, Senatu i rządu nawet o 10 procent, ale nie rosną wynagrodzenia dla wielu sfer.

pt/nd /30.9.2010/

***

Piotr Duda szefem Solidarności

Nowym przewodniczącym NSZZ Solidarność został Piotr Duda, do tej pory szef regionu śląsko-dąbrowskiego. Duda został wybrany podczas 25 Krajowego Zjazdu Delegatów Solidarności.

Podczas prezentacji programu Duda mówił, że nie kandyduje, by spełnić swoje osobiste ambicje, lecz by zrealizować oczekiwania wielu członków Solidarności.

– 30 lat to najwyższy czas, by zastanowić się, w którym kierunku powinien pójść nasz związek. W 1980 i 1989 r. byliśmy bardzo skuteczni. Dziś – choć obecnym władzom Solidarności nie można odmówić starań – z tą skutecznością różnie bywa. Za dużo czasu poświęcamy historii. Chciałbym, byśmy osiągnęli równowagę między historią a sprawami bieżącymi – mówił Duda.

Piotr Duda, szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności, do związku należy od 1980 r., kiedy zaczął pracę w Hucie Gliwice na stanowisku tokarza. W 1992 r. został przewodniczącym komisji zakładowej. Trzy lata później został wybrany do Prezydium Zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego.

Od 8 lat jest członkiem Komisji Krajowej NSZZ Solidarność. Jest też członkiem Rady Ochrony Pracy przy Sejmie RP oraz wiceprzewodniczącym Wojewódzkiej Komisji Dialogu Społecznego.

Ma 48 lat. Mieszka w Gliwicach. Żonaty, ma dwoje dzieci: 25-letniego Marcina i 22-letnią Sabinę. Interesuje się sportem i muzyką.

pap /22.10.2010/

***

Niemal wszyscy chcieli Śniadka w KK

Janusz Śniadek, który nieznacznie przegrał walkę o przywództwo w Solidarności, wszedł do Komisji Krajowej przy poparciu 260 z ok. 300 uczestników Krajowego Zjazdu Delegatów we Wrocławiu.

Do KK wybierano 50 ze 100 przedstawicieli, pozostałych 50 to wchodzący z klucza szefowie regionów i sekcji branżowych.

– Śniadek pozytywnie odpowiedział na zaproszenie nowego przewodniczącego Piotra Dudy do współpracy – ocenia start byłego szefa S jeden z uczestników zjazdu z Pomorza. – A po przegranych o włos wyborach to nie było takie oczywiste.

Kazimierz Kimso, szef dolnośląskiej S: – To ogromne poparcie dla Śniadka nie jest dla mnie zaskoczeniem. Ci, którzy nie oddali na niego głosu w wyborach na przewodniczącego S, nie głosowali przeciw Januszowi, ale za koncepcją Piotra Dudy. Teraz okazali mu szacunek.

A Duda tuż po wyborze na szefa S zapraszał gorąco Śniadka do współpracy. Jednak pytany, nie chciał odpowiedzieć, jaką wyznaczy mu funkcję.

Kimso wątpi, by zaproszono go do prezydium KK: – Ale padnie propozycja wykorzystania doświadczenia Janusza – mówi i przewiduje, że związana będzie z pracą w międzynarodowych strukturach, w których S ma swych przedstawicieli. Podobnie wykorzystano doświadczenie Mariana Krzaklewskiego, gdy w 2002 r. przegrał ze Śniadkiem.

jak/rp /23.10.2010/

***

Powstanie Solidarności – lipiec 1980

Wybuch powstania Solidarności w lipcu, a następnie w sierpniu 1980 r. był znakiem sprzeciwu wobec totalitarnej władzy, rządów komunistów i eksploatacji ekonomicznej PRL przez Rosję sowiecką

Słowo ‘powstanie’ ma z perspektywy 30 lat podwójne znaczenie. Było to powstanie – masowy wielomilionowy ruch przeciwko rządzącej Polską w imieniu Kremla ekipie Edwarda Gierka. Naród powstał z klęczek, ludzie przestali się bać, odważyli się sprzeciwić władzy. Było to zarazem powstanie – utworzenie NSZZ Solidarność w oparciu o solidarność pracowników wszystkich prawie zakładów, we wszystkich niemal miejscach w Polsce.

Zaczęło się 1 lipca 1980 r. od strajku w Mielcu, a następnie w Ursusie. 10 lipca strajk generalny ogarnął: Lublin, Świdnik, Kraśnik oraz inne ośrodki przemysłowe Lubelszczyzny. Wybuch spowodował incydent na dworcu w Lublinie, gdzie kolejarze odkryli, że kilkadziesiąt wagonów chłodni w pociągu towarowym do Moskwy załadowanych jest mięsem, wędlinami, konserwami oraz innymi produktami spożywczymi, których na co dzień tak bardzo brakowało w polskich sklepach. Pociąg został zatrzymany. Tysiące mieszkańców Lublina pojawiło się na dworcu, aby na własne oczy zobaczyć, jak wygląda eksploatacja ekonomiczna Polski przez Rosję sowiecką. Część wagonów rozbito. Działo się to w momencie, kiedy 30 czerwca drastycznie zostały podniesione ceny mięsa w PRL, a cukier od czterech lat można było dostać tylko na kartki.

W Moskwie w tym czasie trwała gigantyczna olimpiada, na którą Polska oraz inne podbite państwa Europy Środkowo-Wschodniej musiały płacić dodatkowy haracz w naturze. To właśnie wtedy na ogromnym stadionie na Łużnikach w Moskwie złoty medalista w skoku o tyczce Władysław Kozakiewicz pokazał słynny gest 120-tysięcznej rosyjskiej gawiedzi, która wygwizdała zwycięskiego Polaka i odegrany Mazurek Dąbrowskiego. Nie był to przypadek – w Polsce rozpoczynało się powstanie Solidarności…

Pomiędzy 14 a 20 lipca strajk powszechny ogarnął całą Lubelszczyznę. Szczególne znaczenie miał protest kolejarzy, którzy wstrzymali ruch na strategicznych liniach tranzytowych z Rosji sowieckiej przez Polskę na Zachód. W tej sytuacji władza ustąpiła i przekupiła pracowników zakładów lubelskich dużymi podwyżkami. Rządzący łudzili się wciąż, że uda się ograniczyć strajki do Lubelszczyzny.

I właśnie wtedy solidarnościowe demonstracje zaczęły obejmować cały kraj. Do końca lipca w około 170 zakładach protestowało ponad sto tysięcy pracowników. Prasa, radio, telewizja nie podawały nawet szczątkowych informacji na ten temat, cenzura totalitarnego reżimu była wszechogarniająca. Ten monopol komunistycznych mediów przełamywało Radio Wolna Europa, a zresztą wieść gminna szła od miasta do miasta jak Polska długa i szeroka.

Na przełomie lipca i sierpnia zastrajkowali pracownicy komunikacji miejskiej w Warszawie. 14 sierpnia rozpoczął się protest w Stoczni Gdańskiej im. Lenina, jednym z najważniejszych zakładów przemysłowych Polski, gdzie za bezcen produkowano statki dla sowieckiego odbiorcy. Inicjatorką akcji była legendarna Anna Walentynowicz, a dopiero później dołączył do niej Lech Wałęsa. Od 15 sierpnia strajki solidarnościowe podjęły zakłady pracy w Gdańsku, Gdyni, Elblągu, a następnie na całym Wybrzeżu.

Dopiero w tej sytuacji pojawił się w Polsce Gierek, który przebywał na urlopie w Rosji sowieckiej. Przed powrotem musiał zdawać sobie sprawę, że popadnie w niełaskę na Kremlu, jeżeli szybko nie opanuje sytuacji i nie spacyfikuje Polaków. Gierek i jego ekipa mieli złudzenia, że dzięki podwyżkom płac i drobnym taktycznym ustępstwom przekupią strajkujących, tak jak zawsze w PRL do tej pory bywało. Tymczasem 29 sierpnia powstał cały Śląsk: fabryki, kopalnie, huty opowiedziały się za tzw. 21 postulatami gdańskimi. To złamało opór reżimu PRL.

Wybuch powstania Solidarności w lipcu 1980 r. nie był przypadkowy. Jak zawsze w historii, także wówczas istniały przyczyny pośrednie i bezpośrednie rozgrywających się wydarzeń, związki przyczynowo-skutkowe. Pojawiały się również tajne okoliczności tych zajść, było drugie, a nawet trzecie dno, m.in. prowokacje PRL-owskiej bezpieki, służb wojskowych oraz sowieckiego KGB. Niewątpliwie można wskazać dwie najważniejsze przyczyny wybuchu w Polsce powstania Solidarności w lipcu 1980 r.: Polacy jako Naród i jako społeczeństwo nie pogodzili się z utratą suwerenności i niepodległości po 1945 r. ani nie uważali reżimu PRL za legalną i demokratyczną władzę.

Drugą przyczyną była pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II do Ojczyzny. To Ojciec Święty w czerwcu 1979 r. zawołał na cały świat sprzed Grobu Nieznanego Żołnierza, aby odnowiło się oblicze tej ziemi. Karol Wojtyła jeszcze jako biskup krakowski, a po 1978 r. jako Papież wielokrotnie wzywał: Nie lękajcie się!. Ludzie przestali się lękać.

I słowo stało się ciałem. Tak zapoczątkowane zostały wydarzenia, które okazały się historyczne dla Polski, Europy, świata, dla narodów podbitych przez imperium zła. Berliński mur nie zawalił się sam z siebie – nawet jeżeli miało to wymiar symboliczny w dziejach Europy.

Józef Szaniawski /7.7.2010/

Kategoria Polska

Comments