Przeszkody lubię coraz bardziej

Rozmowa z Wiolettą Janowską, lekkoatletką

Wiek, wzrost, waga, klub, trenerzy?

Wszystko mam powiedzieć? I wiek, i wzrost (śmiech)?

Tak.

29 lat, 178 cm, 54 kg, jestem w klubie AZS AWF Kraków, trenerem jest Zbigniew Król, wcześniej był pan Krzysztof Woliński.

Co było trudniejsze, przebiec w najlepszym czasie na świecie w tym roku 3 km z przeszkodami, czy zdobyć brązowy medal mistrzostw Europy w Goeteborgu?

Trudniej było zdobyć medal, dlatego że, podkreślę to, na mistrzostwach Europy biegałyśmy dwa razy przeszkody i był tylko jeden dzień przerwy. A każda z nas regeneruje się inaczej, jedna szybciej, druga potrzebuje trochę więcej czasu. Ja należę do tej drugiej grupy. Zjechaliśmy z trenerem z gór na dwa dni przed startem eliminacyjnym. Nie ukrywam, że był to nasz eksperyment, bo na mistrzostwach Europy możemy sobie na to pozwolić, a na mistrzostwach świata i olimpiadzie – nie. Myślę, że może dzień za wcześnie zjechaliśmy z tych gór. Lepiej byłoby chyba dzień przed eliminacjami, a trzy dni przed finałem. Ale ja nie żałuję, trener też nie, jesteśmy bogatsi o nowe doświadczenia, mamy medal i z tego się cieszę.

Zmiana dystansu 1500 m na 3 km z przeszkodami, to, okazuje się, było bardzo dobre posunięcie dla pani i dla reprezentacji Polski, prawda?

Zgadza się (śmiech). Choć może nie byłoby też tak tragicznie, gdybym nadal biegała 1500 m, ale trener Zbigniew Król stwierdził, że moją specjalnością będą 3 km z przeszkodami, a ja się zgodziłam. I oboje jesteśmy zadowoleni.

Czyli jest pani wdzięczna trenerowi Królowi, tak?

Oczywiście. Ale przeszkody zawsze mi się podobały. Tylko bałam się je biegać z obawy o kontuzje. Ale teraz, dzięki Bogu, wszystko jest w porządku.

Teraz już jest z pani dzielna kobieta, już przeszkód się pani nie boi. Podczas mistrzostw Europy zdobyła pani swój pierwszy medal, ale chyba nie ostatni?

Mam nadzieję.

A ile czasu biegała pani na 1500 m? I z jakimi wynikami?

Mój rekord życiowy na 1500 m, to 4:03.09. A biegałam na tym dystansie od igrzysk olimpijskich w Atenach w 2004 roku. Od olimpiady właśnie zaczęły się moje wyjazdy na duże zawody.

A 3 km z przeszkodami?

Pierwszy raz pobiegłam w 1999 roku i to tylko treningowo, bez przygotowania, na mistrzostwach Polski. A drugi raz w… Atenach podczas olimpiady (śmiech).

Co jest trudniejsze, bieg z przeszkodami czy życie z problemami?

Myślę, że życie z problemami (śmiech). Na pewno życie z problemami jest trudniejsze niż bieg z przeszkodami. Przeszkody można zawsze pokonać, a niektórych problemów w życiu nie da się.

Tak mi się skojarzyło, mówi pani: lubię przeszkody, podobają mi się przeszkody, no i ten bieg w Helsinkach na mistrzostwach świata w ubiegłym roku, kiedy pani nie dobiegła do mety, padając ze zmęczenia…

Pobiegłam tam wabank. Pierwsze 400 metrów, to było zabójcze tempo. Ale po tym biegu nie powiedziałam wcale, że koniec z przeszkodami, że nigdy więcej. Po prostu, dałam z siebie wtedy więcej niż mogłam i niestety, skończyło się, jak się skończyło (śmiech)… Więcej takiego błędu już nie popełnię.

I jest już dużo lepiej, a będzie jeszcze lepiej?

Tak. Dokładnie.

Czyli przeszkody nadal pani lubi, coraz bardziej?

Zawsze lubiłam.

Może pani biegać ten dystans szybciej?

Na pewno (śmiech).

Od czego to zależy?

Od biegu, dnia, szczęścia, formy, samopoczucia. Wiele czynników składa się na wynik. Wytrenowana jestem na pewno dobrze. Musi być jeszcze ten dzień, ten moment i ten bieg.

Tak jak w Atenach w tym roku, kiedy pobiegła pani w najlepszym czasie w tym roku na świecie?

Tak, jak w Atenach, właśnie.

Chodzi o to, żeby tak jak w Atenach, było na mistrzostwach świata, albo na olimpiadzie.

Zrobimy wszystko, żeby tak było.

Czy w przyszłości będzie łatwiej o medale i sukcesy w tej konkurencji, czy odwrotnie?

Już jest trudno, a będzie jeszcze trudniej. Oby tylko rywalkom było trudniej, a nie mnie…

Jak i gdzie zaczęła pani trenować sport?

Na poważnie zaczęłam treningi u pana Wolińskiego, w Skarżysku Kamiennej, kiedy byłam uczennicą tamtejszego liceum i mieszkałam w internacie.

Pochodzi pani ze Skarżyska Kamiennej?

Nie. Urodziłam się w Piotrkowie Trybunalskim, ale mieszkałam z rodzicami w Wąchocku, a w Skarżysku od 16 roku życia uczyłam się w liceum ogólnokształcącym.

Rozmawiał Cezary Dąbrowski

Kategoria Sport

Comments

Notice: ob_end_flush(): failed to send buffer of zlib output compression (0) in /home/czarkod/public_html/zp/wordpress/wp-includes/functions.php on line 4615