Samobójcza gra z Rosją

Rozmowa z prof. Andrzejem Nowakiem, wykładowcą UJ i PAN, historykiem, sowietologiem

Czy Smoleńsk mógł być przełomem w relacjach z Rosją? Katastrofę smoleńską swego czasu uznano za potencjalny punkt zwrotny w nie najlepszych relacjach polsko-rosyjskich. Jak wiemy Smoleńsk nie przyniósł takiego przełomu. Była w ogóle na to szansa?

Myślę że taka szansa była. Gdyby tylko Polska wykorzystała swoje możliwości jako suwerennego państwa by upomnieć się o pełną dokumentację w sprawie tej katastrofy.

Jak miałoby to pomóc w naszych relacjach z Rosją?

Ogromne zaniedbania, a być może nawet inne okoliczności, wskazujące na złą wolę państwowej strony rosyjskiej, obciążyłyby rządzącą ekipę Władimira Putina. A fakt że nie zwróciliśmy się o pomoc międzynarodową został wykorzystany do osiągania kolejnych sukcesów w neoimperialnej polityce Rosji oraz zastraszania i to nie tylko najbliższych sąsiadów, nie tylko Europy jako całości, ale także społeczeństwa rosyjskiego. Zgoda polsko-rosyjska jest możliwa ale tylko w prawdzie, a nie zastraszaniu.

Pamiętamy jednak serię gestów ze strony władz rosyjskich na które, jak wiemy, zawsze trudno się im zdobyć. Zapowiadało to przynajmniej jakieś odprężenie.

Połóżmy na szali z jednej strony te gesty, choćby emisję filmu ‚Katyń’ Andrzeja Wajdy w głównym kanale państwowej telewizji rosyjskiej, a z drugiej nieoddanie oryginałów czarnych skrzynek naszego tupolewa, wraku samolotu czy haniebne potraktowanie szczątków ofiar katastrofy. Jeżeli to porównamy, to trzeba by się zastanowić nad wagą tamtych gestów i ich znaczeniem.

W relacjach z Rosją zapominamy że włodarze Kremla rzadziej myślą symbolami, a bardziej w kategoriach realpolitik?

Jednak politycy rosyjscy myślą i jedną, i drugą kategorią. Ale pozostańmy przy konkretach. Można się tu zastanowić, jakie wymierne korzyści i pozytywny przełom przyniosła nam ta nowa polityka wobec Rosji prowadzona przez premiera Tuska.

I jaki bilans pan tu widzi?

Zdecydowanie niekorzystny dla Polski. Wystarczy przywołać np. cenę za gaz. Płacimy przecież prawie dwa razy wyższą kwotę za metr sześcienny niż dużo bogatsze Niemcy. Nie wiem, może jesteśmy już tak bogatym krajem, że możemy sobie na to pozwolić. Przeciętny Polak musi więc łożyć ogromne kwoty za rosyjski surowiec, od którego zostaliśmy całkowicie uzależnieni poprzez umowę podpisaną przez wicepremiera Pawlaka. W tym najbardziej wymiernym aspekcie nie zyskaliśmy nic.

Może trzeba sobie uczciwe powiedzieć, że z tą ekipą na Kremlu nasze stosunki z Rosją nie będą wyglądać lepiej?

Ale ta ekipa rządzi i nic na to nie poradzimy. Na razie strona rządowa proponuje grać z Rosją na jej warunkach i pozwalać jej wygrywać swoje. A przecież to nie musi wcale tak wyglądać.

Czyli wojny podjazdowe z Moskwą?

Tego też już rząd Donalda Tuska próbował i nic z tego nie wyszło. Jedynym rozwiązaniem w obecnej sytuacji wydaje się montowanie jak najszerszej koalicji w Unii Europejskiej na rzecz prowadzenia zwartej polityki wobec Rosji. Potrzeba nam europejskiej solidarności, a nie dzielenia się na mocarstwa, z którymi Kreml chce prowadzić interesy, czyli Niemcy i Francja, oraz na całą resztę ‚słabeuszy’. Tylko razem możemy zmusić Putina i jego ekipę do prowadzenia mniej konfrontacyjnej polityki i uzyskiwania korzystnych dla nas rozwiązań.

rozm. tw/su. /11.IV.2012/

Kategoria Polska

Comments