Moje niezwykłe życie z Markiem

Rozmowa z Danutą Grechutą

Pięć lat bez Marka Grechuty… Jak jest bez niego?

Dzięki jego wielbicielom, bo to oni mnie tak zdopingowali, ciągle żyję Markiem, jego piosenkami, chronię to, propaguję i MAREK ŻYJE. Marek ciągle żyje we mnie, ciągle jest. Wszystko to sprawia że jestem ciągle w takim nastroju jak wtedy kiedy on gdzieś wyjeżdżał na koncerty…

Jaki był Marek Grechuta?

Taki jak jego piosenki. Wrażliwy, czasem nadwrażliwy, bardzo wsłuchujący się w to co ludzie do niego mówią, kiedy go ktoś dotknął w jakiś sposób to bardzo to przeżywał, emocjonalnie podchodził do wszystkiego. Interesowało go wszystko. I chciał bardzo by wszyscy byli szczęśliwi…

Zmieniał się z latami?

Tak, jak każdy. Pojawiały się oczywiście pewne ograniczenia fizyczne które dotyczą nas wszystkich. Był chyba coraz mniej cierpliwy do niektórych spraw. Pewne opinie traktował bardziej radykalnie. Ale ogólnie rzecz biorąc pozostał człowiekiem z rozbudzoną wrażliwością.

Jakim był mężem?

Specyficznym… (uśmiech). Bo wiadomo, raz że artysta, dwa że właśnie był bardzo zajęty uprawiając ten zawód dość intensywnie, był bardzo znany. Od początku swoich występów był bardzo znany i popularny. Ludzie bardzo żywo na niego reagowali. I to też wpływało na nasze życie. Ale myśmy szczerze mówiąc starali się tego nie zauważać, żyliśmy normalnie, zachowywaliśmy się normalnie. Markowi nigdy woda sodowa nie uderzyła do głowy. Był artystą i było widać na scenie że ma takie poczucie, ale kiedy schodził ze sceny, żył normalnie; jadł jabłka, lubił ciastka, pochrupać orzechy.

Był religijny?

My – ja i on – zostaliśmy wychowani w duchu katolicyzmu. Przywiązywaliśmy wagę do Dekalogu, bo uważaliśmy że stosowanie się do 10 przykazań bardzo ułatwia życie, porządkuje je, człowiek wie zawsze jak postąpić. Kiedy tego brakuje popełnia się błędy. Przestrzeganie zasad Dekalogu jest w stanie człowieka uchronić od poważnych błędów w życiu, potrafiących zaważyć na tym życiu, jest w stanie uchronić człowieka od wejścia na drogi na które nigdy nie powinien wchodzić.

Był patriotą?

O, tak. Był wychowany w bardzo patriotycznym duchu. W ich domu zawsze panowała atmosfera miłości do Polski. Sama słuchałam opowieści babci Marka, której syn, a wujek Marka, akowiec, umierał pod koniec wojny na jej rękach, mówiąc przed śmiercią: „Już beze mnie będziecie Polskę budować…”. Marek był tym bardzo przejęty, nie pozwolił nigdy nic złego na Polskę powiedzieć, choć widział jak wiele złego się dzieje. Ustrój komunistyczny potępiał, a Polska i Polacy to były wartości niesłychanie ważne.

Co było dla niego najważniejsze?

Chyba przede wszystkim wolność, którą nam tak ograniczano, przez co nie mogliśmy emanować naszą osobowością tak jak byśmy chcieli. Marek jednak dzięki śpiewaniu, komponowaniu, pisaniu tekstów, był w stanie się z tego wyzwalać, a także, co obserwowaliśmy, zarażać tym ludzi. Sztuka była obszarem jego wolności, której pragnął.

W pani książce wyczytałem że wielkim wstrząsem było dla niego wprowadzenie stanu wojennego i strasznie to przeżył.

Tak. Jak każdego wrażliwego człowieka doprowadziło go to wręcz do lęków, to wszystko co się działo. Poczuł się niepewnie, tak jakby mu grunt spod nóg się usunął. Wszyscy to żeśmy przeżyli. Poranek kiedy wprowadzono stan wojenny, kiedy wyłączono nam telefony, w niektórych domach brakowało wody, prądu, dzieci nie miały „Teleranka”, to wszyscy pamiętamy… To było straszne uderzenie. Byliśmy bezradni jak dzieci…

Byliście razem 36 lat, to kawał czasu… Co dał w tym czasie Marek Grechuta pani, co pani jemu?

Niewątpliwie, dzięki temu że zostałam jego żoną moje życie nie było zwykłe tylko niezwykłe, uczestniczyłam w niezwykłych sprawach. Sama obecność przy tym jak on tworzył te piosenki, w co mnie często bardzo angażował, to było przeżycie ogromne, kiedy coś tak fantastycznego powstaje…

W jaki sposób panią angażował?

Musiałam stać przy fortepianie i śpiewać drugim głosem, a Pan Bóg obdarzył mnie głosem. A najgorzej pokazać że się coś umie… Wtedy staje się to natychmiast  obowiązkiem człowieka… Wybijałam więc rytm, grałam na przykład na zapałkach, które zastępowały jakieś instrumenty perkusyjne. Kiedyś Marek przywiózł z Kuby marakasy i na nich też dodawałam animuszu jego piosenkom, kiedy były to te pierwsze próbne nagrania w domu, kiedy próbował sobie wyobrazić jak to będzie kiedy zacznie je grać cały zespół. I co mogłam to robiłam…

Co jeszcze dawaliście sobie nawzajem?

Myśmy sobą przede wszystkim się wzajemnie opiekowali, bo każdy człowiek potrzebuje wsparcia drugiej osoby, bo tylko wspólnie można coś osiągnąć, jakiś spokój, poczucie bezpieczeństwa. A czujemy się dobrze i szczęśliwi kiedy komuś jesteśmy potrzebni.

Jak to się w ogóle stało że Marek Grechuta zaczął śpiewać?

Wszystko wzięło się z potrzeby zabawy, bo postanowił z kolegami zabawić się w kabaret. Studenci architektury mają w charakterze coś takiego że lubią emanować swoją osobowością, zajmować ludzi sobą, ludzi bawić, opowiadać dowcipy. Kiedy poznałam jego kolegów z architektury to oni wszyscy bez wyjątku byli bardzo inteligentni, bardzo dowcipni, bardzo przystojni (śmiech) i nadawali się tylko do tego by się w nich zakochać… Marek postanowił właśnie z tymi kolegami, z różnych lat zresztą, bo byli tam i starsi studenci, zrobić kabaret. A że kabaret bez piosenki nie istnieje, ktoś musiał w nim śpiewać. I tak się jakoś złożyło że najbardziej do tego nadawał się Marek. I zaczął zmagać się z tym wyzwaniem. A że od dziecka miał skłonności do komponowania, miał nawet już pewne rzeczy obmyślane, gotowe piosenki, także poszło mu to dość łatwo.

A więc nie był to taki zupełny przypadek?

Nie, tylko wcześniej nie miał okazji zaprezentować swoich pomysłów, bo próby robił od zawsze. Chciał się wyróżniać, brał na przykład udział w olimpiadzie matematycznej. Chyba w wieku 16 lat przyjechał na giełdę piosenki do Warszawy i na Myśliwieckiej nagrał swoją piosenkę, imitując chyba wtedy Franka Sinatrę. Była to piosenka „Buona serra siniorina”. To były jego pierwsze próby z piosenką.

Piosenka była dla Marka Grechuty?…

Bardzo ważną rzeczą w jego życiu. Przywiązywał do niej ogromną wagę i oddawał się jej.

Mówiła pani że wszystko jest w pani książce i powstała ona by już nie zadawano pani pytań… Nie lubi pani i nie chce odpowiadać na pytania dziennikarzy, rozmawiać na ten temat?

Nie, ja lubię rozmawiać z ludźmi, tylko czasem bywa przesyt czegoś, a poza tym nie wszyscy mają do mnie dostęp. A dzięki takiej książce wielu zainteresowanych może się dowiedzieć dużo, w tym przeczytać o rzeczach o które by mnie chętnie zapytali, a nie mają okazji.

Mówiła pani że w pani książce jest dużo o komunie, PRL-u, o tych złych czasach. Co było najgorsze w tych złych czasach?

To ograniczanie nas, brak wolności. To jest okropne dla ludzi. Mieliśmy poczucie krzywdy, pragnęliśmy czegoś innego. Mówiliśmy sobie że tak nie powinno być. Nie może być tak że człowiek nie może decydować o swoim życiu, by urzędnik mi mówił na ilu metrach kwadratowych mam mieszkać, co mi wolno a czego nie. Przecież nie można było nic wydać, a teraz mogę sobie wydać książkę. To jest wolność. Wtedy nie było o tym mowy, coś takiego groziło więzieniem. Nikt nie mógł dostać papieru do druku. To lata świetlne – tamte czasy i obecne. Teraz człowiek może się realizować, wtedy nie mógł, nikt nie mógł być sobą. Marek przedzierał się przez to jak przez chaszcze dzięki temu że uprawiał taki typ poezji który jakoś tam nie wadził tym na górze, i dzięki temu mógł te piosenki tworzyć. Bo śpiewał głównie o miłości. Ale wiadomo było że jakby tylko tknął innej tematyki, byłoby trudno. Zaraz pojawiłaby się cenzura i czepialiby się beznadziejnie głupich rzeczy.

Poznała pani Marka Grechutę jako architekta, a nie już jako piosenkarza. Potem to się zmieniło. I bardzo dobrze?

Kiedy Marek się szykował do profesji architekta to w ogóle nie miało sensu. Bo budowano wtedy tylko bloki z wielkiej płyty i architekt tam w ogóle nie miał co robić… Dlatego też pewnie Marek tak bez wielkiego bólu to porzucił. Teraz architektom jest lepiej. Ale trudno było przewidzieć że jego kariera tak się rozwinie, tak długo będzie trwać i Marek będzie mieć takie powodzenie, a architektura wszystkim imponowała, bo to był szanowany zawód. I architektura była jego miłością, zajmował się nią z wielką pasją i sukcesami. Miał stypendia naukowe i byłby dobrym architektem. Ale potoczyło się to inaczej.

Gdyby Marek Grechuta nie został piosenkarzem, zostałby malarzem?

Niewykluczone. Zależy jak byłoby przyjmowane jego malarstwo. Trudno było to sprawdzić. Oczywiście chętnie wszyscy przyjmowali od niego jego obrazy, ale to przecież dlatego że to Marka Grechuty. A trudno powiedzieć jak byłby oceniony przez gremia profesjonalne. Nie jest prosto przebić się w malarstwie.

Którą ze swych piosenek lubił albo cenił najbardziej?

Myślę że wszystkie na równi lubił i cenił. On je wszystkie traktował jak własne dzieci. Raz zauważyłam jak się wsłuchał – a w ogóle nie słuchał w domu swoich piosenek – i zachwycał wykonaniem z Opola „Hop szklankę piwa”, ale tylko dlatego że tam świetnie śpiewał chór. I ciągle tego słuchał bo ten chór mu się podobał, zachwycał się nimi.

Podobno bardzo chwalił Grzegorza Turnaua?

Kiedy Marek zobaczył i posłuchał jak Turnau śpiewa, powiedział że może już umierać bo jest jego następca…

Jak oceniał polską rzeczywistość po 1989 r.?

Bardzo krytycznie, bardzo to przeżywał. Odniósł się do tego na płycie „Dziesięć ważnych słów”. To był taki jego dekalog, o wszystkim co dla niego najważniejsze, między innymi o Solidarności, pracy i tak dalej. Chciał to napisać najprostszymi słowami, by dotrzeć do młodych ludzi.

rozm. Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu /20.XII.2011/ /z p. Danutą rozmawiałem przy okazji premiery książki „Marek. Marek Grechuta we wspomnieniach żony Danuty”, wywiadu-rzeki z p. Danutą, autorstwa Jakuba Barana/ /wydrukowania powyższej rozmowy odmówiły mi Nasz Dziennik, Niedziela, Gość Niedzielny, Gazeta Polska, Rzeczpospolita, Uważam Rze, Najwyższy Czas, Wprost, Newsweek, Polityka, Gazeta Wyborcza, Idziemy/

 ***

Grechutę śpiewajmy tylko z talentem

Rozmowa z Danutą Grechutą

9 października 2011 roku minęła piąta rocznica odejścia Marka Grechuty. Pani życie jest jednak nieustająco bardzo mocno związane z osobą pani męża. Najlepiej chyba świadczy o tym festiwal którego patronem jest Marek Grechuta.

Uderza pan w sedno. Jeżeli coś naprawdę ważnego działo się w moim życiu od 2006 roku to było to związane z zabieganiem o festiwal. Marek wciąż jest obecny w moim życiu przez to co nam zostawił. Do tego dochodzą reakcje publiczności która cały czas potrzebuje twórczości Marka Grechuty. Dlatego musiałam zebrać siły do działania, a moje życie kręci się głównie wokół Grechuta Festival.

Bycie kreatorką festiwalu oznacza także ciągłe przypominanie sobie osoby dla pani szczególnie wyjątkowej. To chyba trudne przeżycie gdy kogoś nie ma, a cały czas z nim niejako się obcuje. Dlatego pytam czy zajmowanie się festiwalem wynika z konieczności, czy jednak pani chce to robić? Czy może uważa pani że tak się powinno czynić?

To taki konglomerat wszystkich tych emocji, bo rzeczywiście nie jest to łatwe ciągle tym żyć, kiedy wciąż słyszę chociażby piosenki Marka. Jednak już pierwsze obchody – zorganizowane trochę w pośpiechu, trochę z przymusu – uświadomiły mi że jeżeli ja się tym nie zajmę to będzie to robić cała Polska. Już wtedy dochodziły do mnie zewsząd echa że ludzie chcą uczcić rocznicę odejścia Marka. Z czasem gdy coroczne obchody w formie festiwalu zaczęły się rozwijać, nabierać barw, zobaczyłam jak wiele radości to ludziom daje i jak chętnie krajanie w tym uczestniczą. Tegoroczny festiwal ma siedem dni, a każdy rok upewnia mnie że to właściwa droga.

Mówiła pani że gdyby pani osobiście nie zrobiła obchodów to cała Polska by się tym zajęła. To źle że rodacy chcą uczcić pamięć wielkiego Polaka? Uważa pani że tylko pani zrobi to jak należy?

Oczywiście że nie. Zresztą wiem że pamięć Marka jest czczona w różnych miejscach Polski, odbywa się wiele imprez wspominających męża, czy wykorzystujących jego twórczość. Po prostu nie chciałam by to się zamieniło w pospolite ruszenie. Momentami zaś nabierało to już cech kultu, z odcieniem o którym Marek na pewno by nie marzył, a i mnie się taki rodzaj czczenia nie podoba. To była – można nawet rzec – histeria. Nie chciałam by odbywały się festiwale pomniki. Poza tym piosenki z repertuaru Marka są trudne wykonawczo. Ludzie zaś – nie mówię że ze złej woli – nie zawsze uświadamiają sobie że jednak nie każdy może śpiewać te utwory. Marek wszedł w krajowy krwiobieg – nieomal wszyscy go lubią, ale też wielu wykonuje. Niestety nie każdy powinien to robić, bo interpretować piosenki Marka winni ludzie utalentowani. A już na pewno tylko takie osoby mogą prezentować się publicznie. Dokonania męża są odbierane jako coś wyjątkowego i oryginalnego. Myślę że słusznie: Marek z wielką uwagą wybierał teksty do piosenek, gdyż nie tylko sam je pisał, ale korzystał także z bogactwa naszej narodowej poezji. Miał odwagę wykonywać liryki największych polskich poetów, a jednocześnie jego utwory przeniknęły – cytując klasyka – ‘pod strzechy’. Dlatego do piosenek męża trzeba podejść z pietyzmem. Jak już mówiłam nie może się to zamienić w pospolite ruszenie. Trzeba bowiem sobie uświadomić że piękna i nowatorska interpretacja utworu klasyka jest równocześnie hołdem złożonym temuż artyście. Wystarczy wspomnieć niesamowitą interpretację ‘With a Little Help From My Friends’ Joe Cockera, który – jak twierdzi wielu – przyćmił tym wykonaniem autorów piosenki, czyli genialnych The Beatles!

Pozwolę sobie teraz wrócić do Grechuta Festival który co roku się rozrasta. Każdy jego element jest ważny ale chyba tym najważniejszym jest konkurs na interpretację piosenek z repertuaru Marka Grechuty. W konkursie prezentuje się na ogół młodzież artystyczna. Czy to ma sens?

Oczywiście że ma to sens. Duże zainteresowanie piosenkami Marka winno przynosić jakiś efekt pozytywny. Winny one służyć jako wzorzec dla młodych by kontynuowali ten nurt piosenki zwanej poezją śpiewaną, która obecnie – mam wrażenie – zaczyna zanikać. To piosenka literacka gdzie tekst musi być bardzo przemyślany a muzyka powinna odzwierciedlać nastrój wiersza. Sądzę że teraz nie przywiązuje się do tego wagi. W rezultacie ludzie narzekają że nie ma czego słuchać.

Uważa pani że jak młodzież zanuci sobie klasyka albo go zinterpretuje to potem młodzież ta zasypie nas swą autorską frazą i muzyką na najwyższym poziomie?

Myślę że tak. Samo obcowanie z piękną twórczością powoduje zawsze jakieś skutki. Konkurs ma stwarzać możliwość znalezienia talentów. Jeżeli młody artysta zostanie doceniony w interpretacji klasyka, to na pewno kolejnym krokiem będzie własna kreacja, własna twórczość. Powiem więcej – noszę się z zamiarem by konkurs ewoluował w ten sposób, by w przyszłości młodzi artyści prezentowali – powiedzmy – jedną piosenkę Marka Grechuty i jedną własną. Laureaci dotychczasowych konkursów pokazali naprawdę niebanalne talenty, słuchało się ich z dużą satysfakcją. Bywało że młodzi z wielką dojrzałością podchodzili do interpretacji, często wnosząc coś nowego.

Nie jest chyba łatwo organizować taki kilkudniowy festiwal?

Muszę powiedzieć że zeszłoroczny festiwal odbył się dzięki zaangażowaniu Fundacji Bielecki Art która zajęła się jego przygotowaniem od strony organizacyjnej. Szczególną rolę odegrało wsparcie merytoryczne i finansowe pana Janusza Bieleckiego – mecenasa kultury i sztuki. Dzięki fundacji i jej założycielowi uda się podtrzymać idee festiwalu także w bieżącym roku. Mam nadzieję, że również ta edycja odniesie sukces.

Zważywszy zaś na patrona Grechuta Festival wydawałoby się że pomoc finansowa ze strony miasta powinna być oczywista.

Wszyscy tak o tym mówią, że to wartość dla Krakowa, że to wizytówka miasta. Jeżeli chodzi o słowa to pada ich bardzo dużo. Wszyscy bardzo cenią Marka Grechutę i festiwal jego imienia. W momencie przechodzenia do czynów wygląda to jednak bardzo różnie.

Tegoroczny festiwal będzie miał intrygującą nowość.

Na scenie pojawi się Orkiestra Beethovenowska oraz zespół Anawa, czyli będziemy uczestnikami swoistego dialogu muzycznego. Zapowiada się najbardziej rozbudowany muzycznie koncert w historii Grechuta Festival. Więcej na razie nie zdradzę ale sądzę że będzie to spore przeżycie duchowe. Dodam że ten koncert zobaczy także publiczność w Sali Kongresowej. Tu pozwolę sobie na wątek mocno osobisty – wizyta w Warszawie jest jak najbardziej naturalna, gdyż Warszawa zawsze życzliwie przyjmowała Marka. Najlepszym dowodem na te słowa jest że pierwszy występ kabaretu Anawa poza Krakowem miał miejsce właśnie w stolicy. Recitale w Warszawie były niezmiennie ogromnie oklaskiwane przez elegancką stołeczną publiczność. Dlatego Marek z przyjemnością w stolicy występował.

Grechuta Festival 2011 jest wielce różnorodny, między innymi odbędzie się II Krakowska Gala Kabaretowa. Albowiem przypomnijmy że Marek Grechuta zaczynał jako kabareciarz, członek krakowskiego Kabaretu Anawa.

Marek uwielbiał kabaret i był mocno w nim zakorzeniony. Pamiętam jak bardzo przeżywał tamte spektakle. Bił brawa kolegom którzy wykonywali skecze. Występy kabaretowe bardzo go cieszyły. A te liczne wydarzenia festiwalowe najpełniej wskazują w jak wielu miejscach Marek był zakorzeniony: malował, pisał teksty, komponował muzykę, a z wykształcenia był architektem. Wydaje się że wszystko to wpływało na kształt jego piosenek i muzyki.

rozm. jb /3.2011/

***

Grechuta Festival 2011

Tegoroczna edycja festiwalu poświęconego Markowi Grechucie rozpocznie się 5 października w Krakowie. W programie m.in. finał konkursu na interpretację piosenek artysty, Krakowska Gala Kabaretowa oraz koncert Grechuta Symfonicznie

A zainauguruje Grechuta Festival Kraków 2011 spotkanie bliskich i przyjaciół artysty w piwnicach krakowskiego Hotelu Pod Różą. W programie spotkania zaplanowano przemowy, toasty oraz muzykę patrona festiwalu

6 października rozpocznie się finał konkursu na interpretację piosenek z repertuaru Marka Grechuty. Na Scenie Tęcza wystąpią wykonawcy którzy przeszli zwycięsko eliminacje. Oceniać ich będzie jury w składzie: Jan Kanty Pawluśkiewicz (przewodniczący), Danuta Grechuta, Janusz Bielecki, Paweł Piątek, Piotr Poraj-Poleski. Laureaci wystąpią 7 października w kinie Kijów.Centrum. Towarzyszyć im będą zwycięzcy zeszłorocznej edycji Tomasz Steńczyk i Marta Honzatko, a na koniec przewidziano recital zespołu Raz Dwa Trzy.

 

8 października zaplanowano II Krakowską Galę Kabaretową z udziałem:

Artura Andrusa, Marcina Dańca, Formacji Chatelet oraz Kabaretu Hrabi.

9 października w piątą rocznicę śmierci Marka Grechuty jego rodzina, przyjaciele i fani spotkają się na Mszy św. w kościele Mariackim, po której o godz. 14 hejnalista odegra z wieży Mariackiej melodię piosenki Ocalić od zapomnienia.

Tego samego dnia wieczorem w Filharmonii Krakowskiej rozpocznie się Koncert Finałowy Grechuta Symfonicznie, podczas którego wykonana zostanie suita na motywach wybranych utworów Marka Grechuty. W programie wieczoru znalazły się też piosenki patrona festiwalu wykonywane przez solistów z towarzyszeniem Orkiestry Akademii Beethovenowskiej i zespołu Anawa oraz rockowe interpretacje grane przez grupę Plateau.

11 października ten sam koncert zostanie przedstawiony warszawskim słuchaczom w stołecznej Sali Kongresowej.

Organizatorem Grechuta Festival Kraków 2011 jest Fundacja Bielecki Art na podstawie umowy zawartej z Danutą Grechutową.

pap /20.9.2011/

5-9.10.2011

Grechuta Festival ma już czteroletnią historię. Danuta Grechuta – pomysłodawczyni festiwalu – od samego początku chciała by festiwal nie tylko przypominał twórczość jej męża, ale także pokazywał inne ciekawe zjawiska artystyczne, nie zawsze odwołujące się do dokonań Marka Grechuty

PROGRAM GRECHUTA FESTIVAL KRAKÓW 2011:

5 PAŹDZIERNIKA 2011, GODZ. 20 – Piwnice Hotelu Pod Różą, ul. Floriańska 14 – OFICJALNE OTWARCIE GRECHUTA FESTIVAL KRAKÓW 2011

W tradycyjnym miejscu spotkają się bliscy i przyjaciele Marka Grechuty. W programie przemowy, toasty oraz muzyka patrona festiwalu. Wstęp tylko za zaproszeniami

6 PAŹDZIERNIKA 2011, GODZ. 15 – Scena Tęcza, ul. Praska 52 – FINAŁ KONKURSU NA INTERPRETACJĘ PIOSENEK Z REPERTUARU MARKA GRECHUTY. Na scenie wystąpią wykonawcy którzy przeszli zwycięsko przez eliminacje. Historia konkursu pokazuje że uczestnicy odważnie interpretują klasyczne utwory, używając wielu oryginalnych form muzycznych. Najlepszych artystów nagrodzi jury w składzie: Danuta Grechuta, Janusz Bielecki, Paweł Piątek, Piotr Poraj-Poleski. Wstęp wolny

7 PAŹDZIERNIKA 2011, GODZ. 20 – Kijów.Centrum, Al. Krasińskiego 34 – KONCERT LAUREATÓW KONKURSU NA INTERPRETACJĘ PIOSENEK Z REPERTUARU MARKA GRECHUTY. W programie: – występy Laureatów i wyróżnionych w 2011 roku; występy Laureatów Grechuta Festival Kraków 2010 – Tomasza Steńczyka i Marty Honzatko; recital zespołu Raz Dwa Trzy.Koncert poprowadzą Urszula Grabowska i Jakub Baran.Sprzedaż biletów: www.ticketpro.pl, salony EMPiK, Media Markt, Saturn Planet

8 PAŹDZIERNIKA 2011, GODZ. 20 – Kijów.Centrum, Al. Krasińskiego 34 – II KRAKOWSKA GALA KABARETOWA. Wystąpią: Artur Andrus, Marcin Daniec, Formacja Chatelet, Kabaret Hrabi. Galę poprowadzi Jakub Baran. Sprzedaż biletów: www.ticketpro.pl , salony EMPiK, Media Markt, Saturn Planet

9 PAŹDZIERNIKA 2011 – KU PAMIĘCI – GODZ. 13 – Msza św. w kościele Mariackim; GODZ. 14 – Melodia piosenki Ocalić od zapomnienia zagrana przez hejnalistę z Wieży Mariackiej

9 PAŹDZIERNIKA 2011, GODZ. 20 – Filharmonia im. Karola Szymanowskiego w Krakowie, ul. Zwierzyniecka 1 – KONCERT FINAŁOWY GRECHUTA SYMFONICZNIE. Grechuta Symfonicznie to muzyczny kolaż zbudowany z kilku elementów. W trakcie koncertu wysłuchamy suity na motywach wybranych utworów Marka Grechuty, piosenek patrona festiwalu wykonywanych przez znakomitych solistów z towarzyszeniem Orkiestry Akademii Beethovenowskiej i zespołu Anawa oraz rockowych interpretacji klasyka zagranych przez grupę Plateau. Wystąpią: Hanna Banaszak, Dorota Miśkiewicz, Agnieszka Koziarowska, Maciej Zakościelny, Andrzej Lampert, Orkiestra Akademii Beethovenowskiej pod dyrekcją Piotra Sułkowskiego, zespół Anawa, zespół Plateau oraz ich goście: Wojciech Waglewski i Marek Jackowski. Aranżacje symfoniczne: Paweł Piątek, Ireneusz Boczek. Prowadzący koncert: Robert Janowski. Sprzedaż biletów: www.ticketpro.pl, salony EMPiK, Media Markt, Saturn Planet

11 PAŹDZIERNIKA 2011, GODZ. 20 – Sala Kongresowa, pl. Defilad 1, Warszawa – KONCERT FINAŁOWY GRECHUTA SYMFONICZNIE

Kierownictwo muzyczne festiwalu – Paweł Piątek

Szczegółowe informacje dotyczące programu festiwalu znajdują się na stronie www.grechutafestival.pl

Fundacja Bielecki Art /26.9.2011/

***

Marka Grechuty słuchają wszyscy

Wielką przesadą byłoby stwierdzenie, że młodzi i starzy słuchają takich gwiazd polskiej piosenki, jak Violetta Villas, Irena Santor, Jerzy Połomski, Maryla Rodowicz, Zbigniew Wodecki. Ale akurat w przypadku Marka Grechuty tak właśnie jest. Utwory zmarłego cztery lata temu artysty mają tę wspaniałą właściwość, że w ogóle nie pokrywają się kurzem.

Twórczość Marka Grechuty wciąż jest popularna – nie tylko wśród pokolenia 40+, ale również wśród studentów. Zdarzają się nawet prace maturalne poświęcone jego osobie. Grechutę poważają także kibice – ‘Dni, których jeszcze nie znamy’ to hymn piłkarzy Korony Kielce.Symbolicznym przypieczętowaniem tej pokoleniowej uniwersalności wokalisty był nagrany pod koniec życia duet z zespołem Myslovitz – piosenka Kraków. Skąd się bierze ten fenomen?

Grechuta był niezwykłą osobowością, co udało mu się przelać na swoje utwory. Te poetyckie, melancholijne dzieła, są tak urzekające i tak aktualne, że wytrzymują próbę czasu i wciąż tak samo sugestywnie przywodzą na myśl inspirujące klimaty krakowskich piwnic. Piosenki Kantata, Będziesz moją panią, Dni, których jeszcze nie znamy, Korowód, Nie dokazuj, Ocalić od zapomnienia, Niepewność, Pomarańcze i mandarynki są doskonale znane. Dlatego z okazji 4 rocznicy śmierci, która przypada 9 października, warto przyjrzeć się samemu artyście. Ponieważ nie jesteśmy przesądni, przedstawiamy 13 intrygujących oraz mniej znanych faktów z życia Marka Grechuty:

1. Ważnym i smutnym wydarzeniem było rozstanie rodziców, które na zawsze napełniło Marka charakterystyczną dla niego melancholią i tęsknotą, jaką emanują jego utwory.

2. Gdy postanowił dostać się na architekturę, zdał sobie sprawę, że musi na egzaminie wstępnym zdawać matematykę, która nie była jego mocną stroną. Tak się jednak zawziął, że w wakacje poprzedzające rok maturalny uczył się tego przedmiotu bez wytchnienia. Efekt był taki, że nie miał sobie równych w klasie i wziął nawet udział w olimpiadzie matematycznej. A na architekturę dostał się bez najmniejszego problemu, zwłaszcza że świetnie rysował.

3. Grechuta uwielbiał sport. Uprawiał m.in. szermierkę i jeździectwo, choć doskwierała mu wiecznie kontuzjowana pachwina. Po jednym z obozów jeździeckich chwalił się znajomym ‘kaloryferem na brzuchu’. Oglądał w telewizji wszystkie zawody, zdarzało mu się nawet odwoływać koncerty z powodu ważnych transmisji.

4. Jedną z jego największych fanek była mama, która regularnie przyjeżdżała do Krakowa na jego koncerty.

5. Jan Kanty Pawluśkiewicz mówi o nim: szalenie powściągliwy. Wszyscy, którzy znają Grechutę, podkreślają, że był klasycznym przypadkiem bujania w obłokach. Był bardzo introwertyczny, kochał samotność, nie lubił hucznych imprez, żył we własnym świecie, był wiecznie zamyślony.

6. Mimo to mieszkanie Marka i jego żony Danuty było miejscem licznych spotkań krakowskich artystów. U Grechutów bywali m.in. Ewa Demarczyk i Piotr Skrzynecki. Przyjęcia te były oczywiście mocno zakrapiane, choć sam Grechuta zadowalał się lampką wina. Jedną ze stałych rozrywek u Grechutów była gra w brydża.

7. Grechuta miał mnóstwo – jak byśmy dziś powiedzieli – psychofanek; ich odganianiem zajmowała się głównie żona Danuta, ponieważ on nie wiedział, jak sobie z nimi radzić. Szalone wielbicielki artysty wdzierały się do jego garderoby, zasypywały go listami i podarunkami, a nawet do niego przyjeżdżały, kategorycznie domagając się spotkania.

8. Będąc już znanym w Polsce artystą, wybrał się z kolegami z Piwnicy Pod Baranami do Chicago; w jednym z lokali zobaczył fortepian i zaczął na nim grać. Właściciel, choć nie rozumiał ani słowa z tego, co słyszał, podszedł do Grechuty, poklepał go po plecach i powiedział: Pan powinien pomyśleć o śpiewaniu.

9. Po ciężkim wypadku samochodowym wylądował na miesiąc w szpitalu. Tak bardzo się nudził, że zaczął malować. Danuta przynosiła mu płótna i farby, a on spędzał całe godziny na tworzeniu nowych, ekspresjonistycznych obrazów. Gdy wyszedł ze szpitala, malowanie stało się jego największym hobby. Swoje obrazy rozdawał potem przyjaciołom.

10. Kochał swoją żonę tak bardzo, że potrafił za cały miesięczny zarobek kupić jej walizkę pełną sukienek.

11. Ich dorosły syn Łukasz pewnego dnia zniknął. Grechutowie zgłosili zaginięcie. To wydarzenie było wielkim ciosem dla Marka, pełnego najgorszych przeczuć. Okazało się jednak, że syn wyjechał w podróż po Europie i… po prostu nie poinformował o tym rodziców. Gdy stanął… po dwóch latach w progu domu, ojciec przywitał go jak największego przyjaciela i nigdy nie pokazał, że ma do niego choćby cień żalu.

12. Kiedy tworzył, całkowicie pogrążał się w swoich myślach. Gdy ktoś go o coś pytał, odpowiadał przeciągle: Taaak.

13. Zaczął poważnie chorować już w latach 90. Ostatnie lata życia przepełnione były permanentnym bólem. Jak wspomina Danuta Grechuta, każdy kolejny miesiąc był powolnym wygasaniem Marka. Zmarł 9 października 2006, mając 60 lat.

Tyle było dni do utraty sił
Do utraty tchu tyle było chwil
Gdy żałujesz tych, z których nie masz nic
Jedno warto znać, jedno tylko wiedz, że
Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy
Ważnych jest kilka tych chwil, tych na które czekamy…

Michał Michalak /5.10.2010/

***

Śpiewaj Grechutę

Od 6 października przez 4 dni Kraków żyć będzie tylko jednym – festiwalem im. Marka Grechuty. Na scenie wystąpi wielu utytułowanych wykonawców, którzy zaprezentują najznakomitsze utwory nieżyjącego artysty. Ale Grechuta Festival Kraków 2010 to przede wszystkim szansa dla młodych talentów. – Na zgłoszenia czekamy do 21 września – mówi Danuta Grechuta, żona twórcy.

Więcej szczegółów można znaleźć w sieci na stronie www.grechutafestival.pl

Kalendarium

6 października 2010, godz. 20

Piwnice Hotelu Pod Różą, ul. Floriańska 14

Oficjalne otwarcie Grechuta Festival Kraków 2010

Grechuta Festival Kraków 2010 zostanie zainaugurowany wystawą prac malarskich Jana Kantego Pawluśkiewicza. Technika nietypowa i autorska – ŻEL ART. W programie również przemowy, toasty oraz muzyka m.in. patrona festiwalu.

7 października 2010, godz. 15

Scena Tęcza, ul. Praska 52

Finał Konkursu na interpretację piosenek z repertuaru Marka Grechuty

Wystąpią artyści, którzy przeszli zwycięsko przez tegoroczne eliminacje. Dotychczasowa historia pokazuje, że uczestnicy konkursu podejmują się wykonań klasycznych utworów w każdej możliwej formie muzycznej

Najlepszych nagrodzi jury w składzie:
Jan Kanty Pawluśkiewicz (przewodniczący), Danuta Grechuta, Janusz Bielecki, Paweł Piątek, Jerzy Armata, Wacław Krupiński, Piotr Poraj-Poleski

8 października 2010, godz. 19

PWST, Scena im. St. Wyspiańskiego, ul. Straszewskiego 22

Koncert Laureatów Konkursów na interpretację piosenek z repertuaru Marka Grechuty

Część I:

Koncert najlepszych interpretatorów roku 2010

Część II:

Recital zwycięzców konkursów lat minionych: grupy Dzień Dobry (2008) i Karoliny Leszko (2009)

Gość specjalny – zespół ANAWA

Koncert prowadzi Jakub Baran

9 października 2010 Ku Pamięci

godz. 11 Msza Św. w Kościele Mariackim

godz. 12 z wieży Kościoła Mariackiego zabrzmi melodia piosenki Ocalić od zapomnienia

godz. 13 spotkanie rodziny i przyjaciół Marka Grechuty na Cmentarzu Rakowickim w Alei Zasłużonych

9 października 2010, godz. 19

PWST, Scena im. St. Wyspiańskiego, ul. Straszewskiego 22

I Krakowska Gala Kabaretowa

W programie:

  • Formacja Chatelet
  • Kabaret Pod Wyrwigroszem
  • Krzysztof Piasecki
  • Grupa Rafała Kmity
  • Kabaret Kuzyni
  • Alosza Awdiejew
  • Gość specjalny – KABARET ANAWA

Galę prowadzi Jakub Baran

10 października 2010, godz. 20

Kijów.Centrum, Al. Krasińskiego 34

Koncert Finałowy Grechuta Festival Kraków 2010

Koncert będzie miał formułę pół na pół. Każdy z występujących artystów zaśpiewa piosenki z repertuaru Marka Grechuty w autorskich aranżacjach oraz kilka własnych, przebojowych utworów

Wystąpią

  • Czesław Śpiewa
  • Mezo
  • Patrycja Markowska
  • Zakopower

Koncert prowadzi Marcin Jędrych

W trakcie finału festiwalu przewidziano również projekcje archiwaliów telewizyjnych związanych z osobą Marka Grechuty oraz materiałów, które powstały w ciągu trwania całego Grechuta Festival Kraków 2010

***

Biografia

Marek Grechuta urodził się 10 grudnia 1945 r. w Zamościu. Niedługo potem rodzina przenosi się do podwarszawskich Chylic. Tam też nastoletni Grechuta pobiera pierwsze lekcje gry na fortepianie, jego nauczycielem jest miejscowy organista. W 1958 r. mama i Marek wracają do Zamościa, gdzie mieszkają z babcią i dziadkiem. Po ukończeniu I Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Zamoyskiego (1963) rozpoczyna studia na Wydziale Architektury Politechniki Krakowskiej. Aż do czwartego roku edukacji wyższej student Grechuta jest pilnym żakiem, co roku nagradzanym stypendiami naukowymi.

Przełom lat 1966/1967 przynosi rewolucyjną zmianę w życiu młodego człowieka. Marek Grechuta wstępuje do Kabaretu Anawa, utworzonego przez: Jana Kantego Pawluśkiewicza, Marka Czuryłę, Adama Pasternakiewicza, Ziemowita Pawluśkiewicza, Michała Pawluśkiewicza oraz Tadeusza Kalinowskiego. Artyści styl swej działalności określali jako: ‘sztukę jarmarczno–cyrkową, z przerwami na piosenkę liryczną’, a samą nazwę kabaretu wywodzili z francuskiego: en avant (naprzód), tłumacząc jednak to słowo jako: ‘do przodu, ale oglądamy się na tradycję’.

W Kabarecie Anawa powstają pierwsze utwory, tworzone wspólnie przez Marka Grechutę i Jana Kantego Pawluśkiewicza. Ówczesne kompozycje miały nastrój liryczny (Pomarańcze i mandarynki), lub żartobliwy (Tango Anawa). Równocześnie z kabaretem powstaje zespół muzyczny Anawa o oryginalnym składzie: Marek Grechuta (wokal), Jan Kanty Pawluśkiewicz (fortepian), Zbigniew Wodecki (skrzypce), Ania – wtedy Wójtowicz – później Pawluśkiewicz (wiolonczela), Tadeusz Dziedzic (gitara).

Jesienią roku 1967 Marek Grechuta wraz z zespołem Anawa występują na VI Festiwalu Piosenki i Piosenkarzy Studenckich w Krakowie. Za utwór oryginalny – Tango Anawa – otrzymują I nagrodę, a Marek Grechuta – jako wykonawca – nagrodę II (w tej kategorii triumfowała Maryla Rodowicz piosenką pt: Jak Cię miły zatrzymać, z repertuaru Teresy Tutinas). Krakowski sukces zapoczątkował długoletnią i owocną karierę solisty i towarzyszącego mu zespołu muzycznego.

Pierwszy występ na VI Krajowym Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu (1968) przynosi Nagrodę Dziennikarzy dla Marka Grechuty za wykonanie piosenki pt: Serce (słowa: Andrzej Nowicki i Lilianna Wiśniowska, muzyka: Jan Kanty Pawluśkiewicz).

Przed tym festiwalem skład zespołu zostaje wzbogacony o drugie skrzypce (altówkę) w osobie Tadeusza Skowrona, którego rok później zastępuje Tadeusz Kożuch. Kolejne zmiany w Anawie (1969): Zbyszek Wodecki (skrzypce) odchodzi do zespołu Ewy Demarczyk, a na jego miejsce przychodzi Zbigniew Paleta, grający dotychczas w zespole Ewy Demarczyk. Pod koniec tego roku skład rozszerza się o szósty instrument, czyli kontrabas, na którym gra Jacek Ostaszewski.

Laury zbiera także sam Kabaret Anawa, który w 1968 r. zdobywa I miejsce na Festiwalu Kabaretów w Cieszynie, a Marek Grechuta wraz z zespołem dodatkowo wygrywa (I miejsce) w konkursie piosenkarzy FAMA 68 w Świnoujściu (Festiwal Artystyczny Młodzieży Akademickiej).

Drugi występ na VII Krajowym Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu (1969) przynosi Nagrodę Telewizji dla lidera grupy Anawa za kompozycję Wesele do fragmentu dramatu Stanisława Wyspiańskiego.

4 lipca 1970 r. Marek Grechuta bierze ślub ze swoją jedyną żoną Danutą. Dwa lata później (4 czerwca 1972) rodzi się jedyny potomek – syn Łukasz. Rodzina Grechutów mieszka w Krakowie.

Początek roku 1970 to dalszy ciąg zmian w stanie osobowym Anawa: na miejsce Tadeusza Dziedzica przychodzi Marek Jackowski, dotychczas gitarzysta dwuosobowego zespołu Vox Gentis z Łodzi. Jako ostatni instrument dołącza perkusja w osobie Eugeniusza Makówki. Tym samym ustalił się klasyczny i najbardziej znany skład zespołu Anawa, liczący ośmiu muzyków, który nagrywa jedną z najlepszych płyt w historii grupy – Korowód (1971).

Tytułowa piosenka albumu (Korowód II), której autorami byli: Leszek Aleksander Moczulski (słowa) oraz Marek Grechuta (muzyka) – została uznana za hymn pokolenia (na pierwszej płycie długogrającej z 1970 r. pt: Marek Grechuta & Anawa, artyści zarejestrowali Korowód I, do którego muzykę skomponował Jan Kanty Pawluśkiewicz do tych samych słów Leszka Aleksandra Moczulskiego).

Występ na IX Krajowym Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu (1971) przynosi Główną Nagrodę dla Marka Grechuty i zespołu Anawa za Korowód II.

Lata 1967–1971 to narodziny wielu przebojów, popularnych do dziś. Za stronę kompozytorską odpowiadali Jan Kanty Pawluśkiewicz i Marek Grechuta, a za liryki m.in. Stanisław Wyspiański (Wesele), Konstanty Ildefons Gałczyński (Ocalić od zapomnienia), Adam Mickiewicz (Niepewność), Stanisław Ignacy Witkiewicz (Hop szklankę piwa) oraz Marek Grechuta (Będziesz moją panią, Świecie nasz).

W apogeum popularności (1972) z legendarnego składu zespołu Anawa odchodzą: Marek Grechuta, Jacek Ostaszewski i Marek Jackowski. Marek Grechuta postanawia zmienić stylistykę twórczą, powołując do życia grupę WIEM (W Innej Epoce Muzycznej). Powstają piosenki o bardziej współczesnym charakterze. Marek Grechuta komponuje pieśni do wierszy Tadeusza Śliwiaka, Tadeusza Nowaka, Jana Zycha, Wincentego Fabera, Ewy Lipskiej, Ryszarda Krynickiego oraz Leszka Aleksandra Moczulskiego.

Grupa WIEM działała w latach 1972–1975, nagrywając dwie płyty długogrające: Droga za widnokres (1973) oraz Magia obłoków (1975). W tym czasie skład zespołu kilkakrotnie ulegał zmianom, w zależności od potrzeb. W grupie WIEM występowali: Piotr Michera (skrzypce elektryczne), Eugeniusz Obarski (fortepian), Antoni Krupa (gitara), Jan Cichy (kontrabas, gitara basowa), Kazimierz Jonkisz (perkusja), Paweł Ścierański (gitary akustyczne i elektryczne), Krzysztof Ścierański (gitara basowa), Paweł Jarzębski (kontrabas), Józef Gawrych (instrumenty perkusyjne), Bogdan Kulik (instrumenty perkusyjne) oraz Tadeusz Kalinowski (instrumenty perkusyjne).

W 1976 r. Marek Grechuta i Jan Kanty Pawluśkiewicz powołują nową grupę Anawa, z którą nagrywają płytę Szalona Lokomotywa. Kompozycje do słów Stanisława Ignacego Witkiewicza śpiewali Maryla Rodowicz i Marek Grechuta. W składzie ówczesnej grupy Anawa, występującej później także na koncertach, znaleźli się: Jan Kanty Pawluśkiewicz (fortepian), Michał Półtorak (skrzypce), Jadwiga Olesińska (wiolonczela), Paweł Ścierański (gitara), Krzysztof Ścierański (gitara basowa), Tadeusz Bronikowski (perkusja). W drugiej połowie 1976 r. dochodzi do zmian: na gitarze gra Jerzy Wysocki, a na kontrabasie Jan Gonciarczyk. Na tournee po ZSRR jedzie także Zygmunt Kaczmarski (II skrzypce i gitara elektryczna).

Rok 1977 przynosi kolejne przetasowania w składzie: odchodzi Jan Kanty Pawluśkiewicz, a na fortepianie zaczyna grać Bronisław Węgliński, na gitarze basowej Adam Moszumański, na II skrzypcach Joanna Giemzowska, a na perkusji Jan Pilch. W latach 1987–89 na fortepianie grał Mariusz Pikuła. W grudniu 1989 r. Marek Grechuta zawiesza występy z zespołem Anawa, koncertując sporadycznie, akompaniując sobie na fortepianie.

W roku 1977 Marek Grechuta i Jan Kanty Pawluśkiewicz (kompozytorzy) oraz Marek Grechuta (wykonawca) otrzymują Główną Nagrodę, czyli Grand Prix XV Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu za Hop szklankę piwa. Na tymże festiwalu opolska publiczność usłyszała jeszcze dwie piosenki Marka Grechuty: Gdzie mieszkasz nocy z tekstem Leszka Aleksandra Moczulskiego, w wykonaniu Teresy Haremzy oraz Gumę do żucia w interpretacji Krystyny Jandy

Jeszcze tego samego roku (1977) powstaje musical Szalona Lokomotywa, którego spektakle cieszą się wielką popularnością w całej Polsce. ‘Szalona…’ była grana przez trzy lata, a współproducentem i reżyserem wydarzenia był Krzysztof Jasiński wraz z zespołem Teatru Stu w Krakowie. Autorami muzyki byli Jan Kanty Pawluśkiewicz i Marek Grechuta.

Lata 70 to również okazjonalne występy w krakowskiej Piwnicy pod Baranami. Marek Grechuta bierze udział w piwnicznych tournee po Polsce i za granicą.

W roku 1979 tworzy oratorium do Psalmów Tadeusza Nowaka Zapach łamanego w rękach chleba. Rok później (1980) dochodzi do nagrania płyty Pieśni Marka Grechuty do słów Tadeusza Nowaka. Jako soliści wystąpili: Magda Umer, Teresa Haremza, Marian Opania i Marek Grechuta. Towarzyszyła im Orkiestra Studentów Akademii Muzycznej w Warszawie oraz Chór Madrygalistów Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej z Poznania.

Marek Grechuta komponuje (1980) muzykę do cyklu wierszy Bolesława Leśmiana W malinowym chruśniaku. Płyta ta została nagrana w duecie z Krystyną Jandą. Rok później (1981) powstają utwory na płytę Śpiewające obrazy, której inspiracją były znane dzieła malarskie wielkich mistrzów. To nietypowy krążek w dyskografii Marka Grechuty, na jego drugiej stronie znalazła się bowiem muzyka teatralna do sztuki Wiliama Szekspira pt: Otello.

Na przełomie lat 1980/81 Marek Grechuta występuje w piwnicach Hotelu pod Różą, które stały się – w owym czasie – miejscem częstych recitali artysty w królewskim Krakowie.

Stan wojenny – wprowadzony 13 grudnia 1981 – na kilka lat powoduje wycofanie się z aktywnego życia estradowego. Poważniejsze zmiany następują w drugiej połowie lat 80, kiedy to Marek Grechuta nagrywa płytę Wiosna, ach to ty. Pierwsza strona to autorskie piosenki, zaś strona druga zawiera muzykę teatralną i filmową. Tamten czas to również stworzenie tekstów i muzyki do dwunastu Sztandarów, czyli kolaży w formie sztandarów jakie nosi się w czasie procesji religijnych. Ich autorem był zakopiański rzeźbiarz Władysław Hasior.

Przełom 89 przynosi zasadniczą zmianę w życiu Marka Grechuty. Początek (1990) to nagranie nowych wersji jedenastu najbardziej popularnych piosenek. Wydawnictwo ukazuje się pod tytułem: Złote przeboje. Lata następne przynoszą kolejne kreacje płytowe: Piosenki dla dzieci i rodziców (1991), Dziesięć ważnych słów (1993), Niezwykłe miejsca (2003).

W roku 2004 dochodzi do niecodziennego artystycznego wydarzenia. Marek Grechuta i grupa Myslovitz nagrywają piosenkę Kraków z repertuaru Myslovitz. Zaś piosenka Dni których nie znamy stała się hymnem klubu piłkarskiego Korona Kielce.

W ostatnich dziesięciu latach aktywności scenicznej (1993–2003) w grupie Anawa występowali: Halina Jarczyk (I skrzypce do 1999), Tomasz Góra (II skrzypce do 1999, potem I skrzypce), Mirosław Stępień (II skrzypce od 1999), Wiesław Murzański (wiolonczela), Paweł Ścierański (gitara), Józef Michalik (kontrabas), Paweł Piątek (fortepian, syntezator), Leszek Szczerba (flet, klarnet, saksofon), Sławomir Berny (perkusja). Okresowo w ostatnim składzie Anawa pojawiali się także: Jerzy Mikuliszak (II skrzypce), Marek Olma (perkusja), Mirosław Sitkowski (perkusja), Andrzej Popiel (perkusja), Alicja Góra (wiolonczela).

Piosenki Marka Grechuty często były inspiracją do powstania wielu muzycznych filmów telewizyjnych. Najbardziej znane z nich to: Będziesz moją panią (1969, reż. Grzegorz Lasota), Korowód (1971, reż. Krystyna Bogusławska), Ogród Luizy (1979, reż. K. Szner, P. Karpiński), Malinowy Chruśniak (1980, reż. S. Szlachtycz), Sztandary (1988, reż. Andrzej Maj).

Artystę uhonorowano wieloma nagrodami. Najważniejsze z nich to:

a. Fryderyk (2002 – dwie statuetki: za całokształt twórczości oraz za reedycję)
b. Nagroda Prezesa TVP (2006 – za całokształt twórczości)
c. Krzyż oficerski Orderu Odrodzenia Polski (2000)
d. Krzyż komandorski Orderu Odrodzenia Polski (przyznany artyście pośmiertnie 17 październiku 2006)

W ciągu całej swojej kariery Marek Grechuta dał wiele tysięcy recitali w Polsce, Europie (Wielka Brytania, Francja, Włochy, Holandia, Czechy, Niemcy, ZSRS, Słowacja, Bułgaria, Austria) oraz w USA, Kanadzie i Australii, a nawet na Kubie. Płyty z jego repertuarem wydano m.in. w Niemczech, Czechosłowacji i Holandii.

Marek Grechuta zmarł 9 października 2006 roku w Krakowie. Artystę pochowano w Alei Zasłużonych na krakowskim Cmentarzu Rakowickim 17 października roku 2006.

opr. Jakub Baran pod patronatem Danuty Grechuty

Kategoria Kultura

Comments