Teraz tylko windsurfing

Rozmowa z mistrzynią świata Zofią Klepacką
Zofia Klepacka, warszawianka, zawodniczka stołecznego Yacht Klubu Polskiego, mistrzyni świata w żeglarskiej klasie RS-X z ubiegłego roku, kandydatka do medalu olimpijskiego, mówi z Qingdao o Chinach, swojej formie i o tym za czym tęskni

W 2007 roku zdobyłaś złoty medal mistrzostw świata w kl. RS-X. W tym roku było gorzej, bo tylko 12 miejsce. Twierdzisz jednak, że pojechałaś do Pekinu po medal. Jesteś pewna swego i to 12 miejsce było jedynie wypadkiem przy pracy?

Podczas mistrzostw świata w Nowej Zelandii rozchorowałam się i gdyby to nie były kwalifikacje do igrzysk, to bym w ogóle nie wystartowała. Musiałam startować z chorobą i uważam, że to 12 miejsce jest dobrym wynikiem. Jeżeli chodzi o igrzyska, to każdy sportowiec jedzie na nie walczyć o medal, a nie 10, czy 20 miejsce.


Jak się czujesz w Chinach? Podoba ci się tam?

Bardzo mi się podoba. Chińczycy są niezwykle uprzejmi i naprawdę to Qingdao jest bardzo ładne.

Nie było kłopotów z przestawieniem się na czas chiński?

Były kłopoty, ale już jest dobrze. Właśnie dlatego przyjechaliśmy tu wcześniej.

Co jesz w tych Chinach?

Staram się nie jeść tutejszych przysmaków, ponieważ mogę się rozchorować. W stołówce jest jedzenie europejskie.

Jak tam wody, na których będziesz walczyła o medal olimpijski?

To bardzo trudny akwen, ze względu na silne prądy, zmienny wiatr i fale.

Poradzisz sobie z tymi prądami, wiatrem i falami?

Warunki będą dla każdego takie same. Mam nadzieję, że sobie poradzę.

Nie ma glonów, których żeglarze się tak boją?

Są, ale bardzo mało.

Jesteś chyba ok. 600 km od Pekinu? Całą podróż z Polski odbyłaś samolotem?

Tak. Pociągiem byłoby znacznie dłużej. (śmiech)

Do Chin przyjechałaś dwa tygodnie przed startem. Wystarczy na dobrą aklimatyzację?

Tak, na pewno!

Jak tam twoja forma? Trafisz z nią na 12 sierpnia, kiedy zaczynasz rywalizację?

Sztab ludzi pracuje nad tym, abym była u szczytu formy właśnie na najważniejszą imprezę czterech lat. Zobaczymy… (uśmiech)

Podobno na zgrupowaniu, jeszcze przed wyjazdem do Chin, płakałaś ze zmęczenia, miałaś chwile zwątpienia i chciałaś stamtąd uciekać?…

Nie. Bez przesady. Uciekać?… (śmiech). Ale było ciężko… Nie jest łatwo być zawodowym sportowcem. Kosztuje to nas dużo wyrzeczeń.

Podobno uprawiasz także boks i judo? Tam, w Chinach, też trenujesz te sporty?

Nie, aktualnie skupiam się tylko na jednym windsurfingu!

Pierwszy wyścig masz 12 sierpnia, a kończysz zawody dopiero po dziewięciu dniach. To trudna sprawa, koncentracja przez tyle czasu?

Dokładnie tak to będzie. Nie dość, że tyle dni trzeba wytrzymać kondycyjnie, to jeszcze i psychicznie… Dla zawodnika to duże obciążenie. Jednak na pewno dam radę.

Niektórzy, jak na przykład judocy, zaczynają i kończą jednego dnia.

Z jednej strony mają fajnie, ale z drugiej, jak coś nie wyjdzie, nie da się nadrobić. U nas jest inaczej. Nawet jak coś się nie uda, można się zmobilizować na drugi dzień i poprawić.

Słyszałem, że nie zabrałaś ze sobą telefonu, by mieć spokój podczas ostatnich treningów i startów?

Tak. Muszę się skoncentrować tylko na pływaniu, a nie odbieraniu non stop telefonów…

Tęsknisz za Warszawą, bliskimi, znajomymi?

No, proste, że tęsknię!!! Kocham Warszawę! Pozdrawiam Śródmieście Południe!!! I wszystkich kibiców!!!

Rozmawiał Cezary Dąbrowski

Kategoria Sport

Comments

Masz coś do przekazania?





Notice: ob_end_flush(): failed to send buffer of zlib output compression (0) in /home/czarkod/public_html/zp/wordpress/wp-includes/functions.php on line 4615