Był odważny i bezkompromisowy

Charakterystyczny zachrypnięty głos przechodzący w dramatyczny krzyk, ciemne ubranie, pełna skupienia postać, której estradowa forma była nierozerwalnie spleciona z treścią – takiego Przemysława Gintrowskiego zapamiętali uczestnicy jego koncertów, pokolenie czasu Solidarności

Śpiewał o Polsce, o wolności, o ludzkim losie, czerpiąc z wybitnej poezji. Później słychać go było coraz mniej, kończyły się też zamówienia muzyki filmowej. W końcu medialny mainstream zapomniał o Gintrowskim jako postaci nieprzystającej do politycznej poprawności obowiązującej w tzw. głównym nurcie

Poważne występy sceniczne rozpoczął w 1976 r. na przeglądzie w warszawskiej Riwierze, wykonując „Epitafium dla Sergiusza Jesienina” i zdobywając główną nagrodę. Muzyką zajmował się już wcześniej, w liceum, kiedy był współorganizatorem Harcerskiej Rozgłośni Muzycznej i członkiem młodzieżowego zespołu Między Niebem a Ziemią.

O niezwykłym talencie Przemysława Gintrowskiego mówił z uznaniem Michał Lorenc, wspominając jak w 1974 r. po wysłuchaniu w gdańskim autobusie jednej z jego pieśni pomyślał: „Szkoda że nie umiem tak pięknie jak on wymyślać utworów”.

W 1979 r. Przemysław Gintrowski wspólnie z Jackiem Kaczmarskim i Zbigniewem Łapińskim stworzyli trio i przygotowali program poetycki „Mury”. Tytułowa piosenka programu – oparta na utworze katalońskiego barda Lluisa Llacha L´Estaca – stała się nieformalnym hymnem „Solidarności” i symbolem walki z reżimem.

Miał zasady, przekonania, talent, charyzmę – wyliczał Jan Pietrzak, twórca legendarnego Kabaretu pod Egidą. – To co tworzył to nie była lekka muza, śpiewał tylko rzeczy poważne, wielką poezję.

Jan Pietrzak szczególnie blisko współpracował z Gintrowskim w czasach tzw. karnawału „Solidarności” w latach 1980-81.

Przyjąłem go razem z Jackiem Kaczmarskim do kabaretu i to był słynny sezon kabaretu, sezon buntu „Solidarności” – wspominał Pietrzak. – Z naszego kabaretu płynęły wtedy dwa hymny tamtego czasu: „Gdyby Polska była Polską” i „Mury”. Te pieśni dostarczyły narodowi utworów oddających ducha tamtego okresu, a następnie w stanie wojennym bardzo pomagały społeczeństwu zachować ideały „Solidarności”.

Jan Pietrzak wspominał niezwykłą aktywność, odwagę i bezkompromisowość Przemysława Gintrowskiego z tamtego okresu. – Działała wtedy cenzura na Mysiej, agenci na każdym kroku, nie można było się wypowiadać wprost, nie wiedzieliśmy jak daleko możemy się posunąć, ale Przemek był zawsze wśród tych którzy radzili by się nie przejmować, robić swoje, to co nam w duszach gra, a nie przejmować się naciskami – powiedział Pietrzak. – Były w jego występach szalone emocje, to było śpiewanie niezwykle energetyczne i traktowało o podstawowych zasadach moralnych, co miało niezwykłe przełożenie na młode pokolenie. Dlatego byli wtedy z Jackiem Kaczmarskim tak szalenie popularni.

Niesłychanego wpływu tej twórczości na studentów lat 80 doświadczył Robert Kaczmarek, znany filmowiec dokumentalista, a wówczas student socjologii na Uniwersytecie Warszawskim.

„Mury” śpiewali wtedy wszyscy studenci i gdyby istniała w tym czasie prawdziwa lista przebojów to oni znajdowaliby się na absolutnym topie – wspominał czasy studiów. – Nie było żadnego spotkania towarzyskiego czy imprezy żeby nie było „Murów”, a Jacka Kaczmarskiego, Przemysława Gintrowskiego i Zbigniewa Łapińskiego tworzących trio uznawaliśmy za bardów „Solidarności”.

W stanie wojennym trio rozpadło się ale Gintrowski nigdy nie zrezygnował z opozycyjnego stosunku do komunistycznej rzeczywistości. Bardzo udzielał się w podziemnych występach w kościołach, domach prywatnych, na spotkaniach plenerowych.

Na początku lat 90 Gintrowski sporo występował, także z Jackiem Kaczmarskim, który wrócił z Zachodu, ale w miarę upływu czasu media przestały interesować się jego twórczością.

W ostatniej dekadzie już w zasadzie nie istniał w mediach głównego nurtu – stwierdził Jan Pietrzak. – Wielu z tych którzy go teraz tak opłakują w różnych telewizorach dysponuje sporą dawką hipokryzji, bo udają że go doceniali, a tymczasem tępili go przez wiele lat, nie pozwalając mu publicznie istnieć.

Jedną z fascynacji poetyckich Gintrowskiego był Zbigniew Herbert do którego wierszy napisał wiele melodii. Zdaniem Haliny Herbert-Żebrowskiej, siostry Zbigniewa Herberta, adaptacje te znajdowały uznanie w oczach jej brata, choć Herbert zawsze traktował swoje wiersze jako dzieła skończone i uważał że poezję należy recytować a nie śpiewać.

Album „Tren” to kolejna płyta Przemysława Gintrowskiego z muzyką napisaną do utworów Zbigniewa Herberta. Została ona wydana z okazji ustanowienia roku 2008 Rokiem Zbigniewa Herberta.

Mój brat żartował mówiąc że jest „tekściarzem” dla pana Gintrowskiego – wspominała Halina Herbert-Żebrowska. – Słuchałam koncertu pana Gintrowskiego na zakończenie Roku Herberta. Choć znać było po nim skutki choroby, to utwory były wykonywane znakomicie, z wielkimi emocjami. To jego przeżycie udzielało się nam wszystkim.

W twórczości Gintrowskiego dużo miejsca zajmowała muzyka filmowa. – Mówiąc o muzyce filmowej Przemka łączę ją nieodparcie z pewnym okresem zwanym falą moralnego niepokoju i pewnego krzyku protestu, który był charakterystyczny dla tego nurtu – stwierdził Michał Lorenc. – Przemek był niesłychanie przenikliwym obserwatorem naszej rzeczywistości, którą oceniał krytycznie, a jego działalność artystyczna była formą sprzeciwu wobec polskich realiów. To zapewne sprawiło że był coraz mniej obecny w mainstreamie medialnym.

Zdaniem Lorenca dewiza barda „Solidarności” brzmiała: „Uczyniwszy na wieki wybór, w każdej chwili wybierać muszę” i pochodziła z twórczości Jerzego Lieberta. Nie rzucał słów na wiatr, ale nie wahał się ostro piętnować patologicznych zjawisk naszej rzeczywistości politycznej. To zapewne zmusiło go w rozmowie z Naszym Dziennikiem w 2010 r. do następującej konkluzji: „Wielkie media robią ludziom wodę z mózgu w tak prostacki sposób że aż trudno w to uwierzyć. Myślę że Polacy w końcu nie wytrzymają tego i dojdzie do powtórki sytuacji z 1980 r. czyli powstanie wielki narodowy ruch sprzeciwu”.

ak/nd /23.X.2012/

POGRZEB 29 PAŹDZIERNIKA

Uroczystości pogrzebowe ś.p. Przemysława Gintrowskiego, wielkiego patrioty, wybitnego kompozytora, pieśniarza, legendarnego barda opozycji antykomunistycznej, który nigdy nie bał się mówić i pisać prawdy, odbędą się 29 października /poniedziałek/. Początek Mszy św. w kościele św. Anny w Wilanowie, przy ul. Kolegiackiej 1, o godz. 12. Po nabożeństwie nastąpi złożenie trumny do grobu na cmentarzu w Wilanowie.

niezal. /23.X.2012/

***

Urodziny Przemysława Gintrowskiego

Równo 60 lat temu urodził się Przemysław Gintrowski, bard, muzyk i kompozytor, który zasłynął w okresie karnawału Solidarności. Z tej okazji najlepsze życzenia dla Solenizanta, dużo zdrowia i śpiewania!

W 1979 r. Gintrowski z Jackiem Kaczmarskim i Zbigniewem Łapińskim stworzyli trio. Wspólnie przygotowali programy poetyckie ‘Mury’, ‘Raj’, ‘Muzeum’. Tytułowa piosenka pierwszego programu stała się nieformalnym hymnem Solidarności

Gintrowski był artystą niepokornym, znanym głównie ludziom zaangażowanym w działalność opozycyjną. Ale wieści o jego koncertach rozchodziły się szybko wśród studentów. Dla członków NZS był autorytetem. W tamtym czasie słyszałem go na żywo tylko raz, ale jego drapieżny głos zrobił na mnie ogromne wrażenie – powiedział historyk Wojciech Roszkowski.

Jacek Kleyff, bard, muzyk i poeta, działalność muzyczną Gintrowskiego podsumowuje jednym zdaniem: – Kocham jego sposób śpiewania i piosenki.

W grudniu 1981 r. trio się rozpadło. Stan wojenny zastał Karczmarskiego w Paryżu. Gintrowski koncertował dalej, ale poza oficjalnymi scenami. Zaczął też komponować muzykę filmową, a płyty nagrywał w drugim obiegu. Przy okazji przygotowywania muzyki do filmu ‘Matka Królów’ nielegalnie nagrał w studiu państwowej telewizji płytę ‘Pamiątki’.

Nigdy się nie uważałem za jakiegoś barda, tylko za gościa który swój sprzeciw wobec otaczającej go rzeczywistości wyrażał śpiewając’ – powiedział po latach w jednym z wywiadów.

Śpiewał głównie utwory ze słowami Kaczmarskiego, ale także wiersze Zbigniewa Herberta. Po odzyskaniu niepodległości w latach 1991–93 ponownie zaczął koncertować z Kaczmarskim i Łapińskim. Wykonywali programy poetyckie ‘Mury w Muzeum Raju’ oraz ‘Wojna postu z karnawałem’. W listopadzie 2009 r. wydał płytę ‘Kanapka z człowiekiem i trzy zapomniane piosenki’. Znalazły się na niej między innymi piosenki Kaczmarskiego w nowych aranżacjach.

Twórczość Gintrowskiego była autentyczna. On niczego nie udawał. To było wysoko cenione w latach 80. Jego nonkonformizm objawiał się nie tylko w sferze artystycznej, ale również moralnej – dodał Wojciech Roszkowski.

mm/rp/Cezary Dąbrowski www.zawszepolska.eu /21-12-2011/

Kategoria Kultura

Comments