W Pekinie zagramy z ogniem w oczach

Rozmowa z Grzegorzem Tkaczykiem

Grzegorz Tkaczyk, warszawiak z Targówka, kapitan i jeden z asów naszej reprezentacji w piłce ręcznej, wicemistrz świata, mówi że Polacy nie jadą na olimpiadę na wycieczkę, tylko po medal

Jest pan warszawiakiem z Targówka, wychowankiem Warszawianki, ale w ostatnich latach rzadko może pan być w stolicy?

Zazwyczaj mogę być w Warszawie tylko wtedy, kiedy są zgrupowania kadry narodowej. Jestem więc tu bardzo rzadko. Cóż, uprawiam taki sport, że muszę mieszkać za granicą i nie pozwala mi to na zbyt częste odwiedzanie Warszawy.

Tęskni pan za Warszawą?

Oczywiście. Tu się urodziłem, to moje rodzinne miasto, także na pewno tęsknię.

Ile już czasu jest pan w Niemczech i gra w tamtejszej lidze?

W Niemczech jestem od 2002 roku, czyli sześć lat. Do grudnia zeszłego roku grałem w SC Magdeburg, teraz jestem w Rhein-Neckar Loewen i mam w tym klubie jeszcze trzyletni kontrakt.

Jak się układa w nowym klubie?

Jestem bardzo zadowolony. W tym roku zajęliśmy czwarte miejsce w Niemczech, co dało nam udział w Lidze Mistrzów. Zagramy w niej w przyszłym roku. To najbardziej elitarne rozgrywki świata.

Poza panem w Rhein-Neckar Loewen grają też koledzy z kadry narodowej.

Tak, poza mną są też w tym klubie Sławek Szmal, Karol Bielecki i Mariusz Jurasik.

Jak przebiegają ostatnie przygotowania kadry do olimpiady?

Przez kilka dni trenowaliśmy w Warszawie na AWF, na siłowni. Byliśmy na ślubowaniu w Centrum Olimpijskim, a pod koniec poprzedniego tygodnia odlecieliśmy do Pekinu, a stamtąd do Korei na siedmiodniowy pobyt aklimatyzacyjny.

Jak jest z formą i zdrowiem?

Mam pewne problemy z mięśniem czworogłowym, ale wszystko jest pod kontrolą i wracam do pełni sprawności i sił. Także, dziękuję, ze zdrowiem wszystko w porządku.

Nasza reprezentacja zagra na olimpiadzie po 28 latach przerwy, bo ostatnio było to w 1980 roku. Wcześniej, w 1976 roku, Polacy zdobyli brązowy medal igrzysk. Wszystko, oczywiście, może się zdarzyć, ale chyba jedziecie do Chin z myślą o zdobyciu medalu?

Każdy sportowiec, który jedzie na olimpiadę, marzy o medalu. W naszym przypadku tym bardziej, bo jesteśmy wicemistrzami świata i to do czegoś zobowiązuje. Gramy na coraz wyższym poziomie. Zobaczymy. Najpierw musimy wyjść z grupy. To jest nasz cel, a co się potem zdarzy – czas pokaże. Mam nadzieję, że będziemy w odpowiedniej formie, żeby sięgnąć po medal.

Na pewno nie jedziecie tam na wycieczkę…

Choć będzie to dla nas debiut w igrzyskach, to jako kapitan mogę zapewnić, że na pewno nie jedziemy do Pekinu na wycieczkę. Chcemy przywieźć medal. Liczę, że na turniej trafimy z odpowiednią formą. Jeśli tak się stanie, to nasza szansa będzie bardzo duża.

Jest pan kapitanem reprezentacji. Na czym polega rola kapitana?

Oj, na wszystkim… Mamy za mało czasu, by o tym opowiadać, ale moja rola polega dosłownie na wszystkim. I na boisku, i poza boiskiem.

To duże obciążenie, czy duża przyjemność?

Dla mnie ogromna przyjemność i wielki honor.

Trenera macie wspaniałego. Chyba to pan potwierdzi, że Bogdan Wenta to znakomity fachowiec i człowiek?

Tak. Mamy wspaniałego trenera i mamy wspaniały zespół. Razem pasujemy do siebie i tworzymy niesamowitą grupę.

Jak pan myśli, bez Wenty byłby ten srebrny medal mistrzostw świata?

Myślę, że nie.

Jaka jest wasza drużyna, jak by pan ją określił?

Wystarczy powiedzieć jedno słowo: drużyna. Po prostu. Pod każdym względem. I poza boiskiem, i na boisku. I to cechuje nasz zespół, że jesteśmy prawdziwą drużyną.

Co jest największym atutem zespołu? Po mistrzostwach świata Marcin Lijewski mówił, że waszą największą siłą jest to, że ta drużyna jest monolitem.

Myślę, że obojętnie którego zawodnika zapytać o to, każdy powiedziałby to samo. Marcin miał rację. Mogę tylko jego słowa potwierdzić.

Czy pan i pana koledzy z reprezentacji będziecie w Pekinie grać z ogniem w oczach, bo podobno tak trzeba, żeby zdobyć medal olimpijski?

Jak najbardziej. Ja czekałem na takie zawody, jak olimpiada, od początku kariery. Jest ona dla mnie ukoronowaniem wszystkiego, co do tej pory robiłem. I na pewno będziemy grać z bardzo dużym ogniem w oczach.

Czym dla pana jest gra w reprezentacji, reprezentowanie barw narodowych?

Na pewno wielkim honorem i zaszczytem, a także spełnieniem marzeń. Od dziecka marzyłem o reprezentowaniu kraju w piłce ręcznej. Marzenia się spełniły. Teraz jadę na olimpiadę, która była kolejnym moim marzeniem. Dla mnie to w ogóle piękny rok, bo niedawno urodził mi się syn. Także zdarzyło mi się wszystko najlepsze, co mogłem chcieć.

No właśnie, kto komu bardziej jest potrzebny, pan rodzinie, czy rodzina panu?

Myślę, że to jednakowo działa w obie strony. Nie da się więc jednoznacznie odpowiedzieć.

Z Bogiem żyje pan w zgodzie?

Tak.

Rozmawiał Cezary Dąbrowski

Kategoria Sport

Comments

Masz coś do przekazania?





Notice: ob_end_flush(): failed to send buffer of zlib output compression (0) in /home/czarkod/public_html/zp/wordpress/wp-includes/functions.php on line 4615