Warszawskie notatki

O GENDER W EMPIKU

Bardzo często zachodzę do Empiku na Marszałkowskiej. Nie dlatego że lubię, ale dlatego że jest tam sporo miejsca, jest otwarte od rana do nocy. Po prostu można zajść i posiedzieć

Niestety do Empiku przychodzi sporo durniów, czerwonych durniów, choć może nie tylko czerwonych, i często jest z nimi kłopot, jest nerwowo, robią zamieszanie. Po drugie pracuje tam sporo durniów, pisałem już o tym kilka razy. I to też problem, bo dureń może na przykład „puścić” jakąś durną, debilną piosenkę, i to głośno; dureń może ją „puścić” wiele razy… I to jest straszne…

Zaszedłem więc do Empiku wieczorem w czwartek 6 marca i niestety trafiłem na Joannę Szczepkowską. Nie chcę napisać od razu że Szczepkowska to jeden z tych durniów przychodzących do Empiku… Ale akurat była w tym Empiku… Było jakieś spotkanie z tą która kiedyś powiedziała że w Polsce skończył się komunizm… Akurat… Szczepkowska nie jest za mądra dlatego może mówić takie rzeczy. Komunizm w Polsce wcale się nie skończył… Komunizmu w Polsce jest nadal pełno!

Ale spotkanie i rozmowa nie była o komunizmie. Spotkanie prowadził jakiś bałwan, choć będący już w wieku ok. 60 lat… W pewnym momencie bałwan prowadzący spotkanie mówi że jeżeli są jakieś pytania do Szczepkowskiej, to proszę zadawać. Ale dodaje że nie będziemy rozmawiać o gender, bo jesteśmy w Empiku… Na to kilkoro pogańskich idiotów wśród zgromadzonej publiczności /jakieś 20-30 osób/ radośnie zachichotało… Natomiast Szczepkowska – trochę chyba jednak mądrzejsza od bałwana i wspomnianych idiotów – powiedziała: „Dlaczego, możemy rozmawiać i o gender…”.

Miałem ochotę zapytać Szczepkowską o to gender, skoro już bałwan zaczął ten temat, ale ten szybko spotkanie i dyskusję skończył…

Chciałem zapytać zwłaszcza Szczepkowską, a może i bałwana, co sądzą o gender. Bo jeden z najmądrzejszych ludzi tego świata – Ojciec Święty Benedykt XVI – uznał gender za coś straszniejszego od komunizmu… A komunizm – jeżeli ktoś już nie pamięta, albo nie wie, na przykład jakiś bałwan albo jacyś pogańscy idioci – to sto milionów wymordowanych ludzi… I nikt mi nie powie że jakiś bałwan prowadzący spotkanie ze Szczepkowską w Empiku jest mądrzejszy od Benedykta XVI.

A wracając do tego co powiedział ten nieszczęsny bałwan, o tym gender i tym Empiku, to wniosek jest prosty: jeżeli w Empiku nie rozmawiamy o gender, to czym jest Empik i kto przychodzi do Empiku? Gender to straszna ideologia, którą próbują wprowadzać do naszego życia chorzy na głowę ludzie. Wielkie zagrożenie dla Polski i świata. I o tym się nie rozmawia w Empiku?… Czyli co, Empik to nie jest Polska?… Tu nie przychodzą Polacy?… Empik to jakaś głupsza, durna, bezmyślna, tępa, gorsza, chora Polska?… Do Empiku przychodzą niePolacy, sami czerwoni durnie, sami idioci, sami poganie?…

A, zapomniałbym… Wśród publiczności obecnej na spotkaniu ze Szczepkowską byli homo… I to homo… dobrzy znajomi aktorki… Tak wynikało z tego co słyszałem podczas spotkania. Tylko więc pozazdrościć Szczepkowskiej jej publiczności i fanów…

Jeszcze jedna rzecz… Otóż kiedy bywam w Empiku i używam komputera, a jeszcze nie daj Boże piszę coś, jakiś tekst, czy coś na moją www.zawszepolska.eu, zdarza się – niby tak zupełnie przypadkiem… – że raptem komputer mi się zawiesza… I tracę jakiś fragment napisanego tekstu… Albo muszę pięć razy w ciągu godziny uruchamiać mój komputer, bo się pięć razy w krótkim czasie zawiesi… Tracę w ten sposób czas i nerwy… Komputer zawiesza mi się tak zupełnie przypadkiem… Sam, bez niczyjej pomocy… I mam pytanie do czytających te moje przemyślenia z 6 marca, z Empiku: czy zawiesił mi się komputer kiedy pisałem ten tutaj tekst?… Nie muszę chyba podpowiadać, co?… Wiadomo…

Ktoś napisał chyba ostatnio jakąś książkę pt. „Kto ty jesteś”. Mam nadzieję że po przeczytaniu tej książki nie wyciągnie się wniosku takiego: głupek mały… Nie wiem czy zmuszę się do przeczytania tej książki…

Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu /6.III.2014/

***

ZESPÓŁ „ŚLĄSK” W STOLICY

Wzruszyłem się niemal do łez w poniedziałek 24 czerwca w archikatedrze warszawskiej. Odprawiona została uroczysta Msza św. w intencji kard. Augusta Hlonda. Przewodniczył jej metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz, a pouczającą homilię wygłosił metropolita katowicki abp Wiktor Skworc

Wspaniałą oprawę muzyczną zapewniły natomiast chór i orkiestra Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk” pod dyr. Krzysztofa Dziewięckiego

Na Śląsku obecny rok jest Rokiem Kardynała Augusta Hlonda. W warszawskiej archikatedrze 24 czerwca Ślązacy i warszawiacy modlili się w intencji beatyfikacji Sługi Bożego kard. Augusta Hlonda, syna śląskiej ziemi. Abp Wiktor Skworc po Mszy św. odmówił modlitwę o rychłą beatyfikację kard. Hlonda i złożył kwiaty przy jego sarkofagu.

A wzruszyłem się bardzo oczywiście w trakcie występu Zespołu „Śląsk”, który już na początek Mszy św. wykonał po prostu „Bogurodzicę”, czym mnie przynajmniej wprawił w zachwyt. Oczy mi się zaszkliły, zwilgotniały… Rzadko można usłyszeć na żywo „Bogurodzicę” w tak wspaniałym wykonaniu jak to jest w przypadku Zespołu „Śląsk”. Utwór o którym mowa, dla tych którzy być może nie wiedzą, mam nadzieję nie ma takich wielu, to najstarsza utrwalona polska pieśń religijna i najstarszy zachowany polski tekst poetycki, a poza tym pierwszy polski hymn narodowy.

„Śląsk” w którym jestem po prostu autentycznie zakochany, tak jak zresztą i w „Bogurodzicy”, wykonuje ten utwór kapitalnie. Mnie powala wprost na kolana… A później w archikatedrze mogliśmy jeszcze usłyszeć m.in. także piękną „Ave Maria”.

Duże wzruszenie! Dziękuję Zespołowi „Śląsk” za to wspaniałe przeżycie! Naprawdę warto było przyjść 24 czerwca do archikatedry warszawskiej dla samej „Bogurodzicy” śpiewanej przez „Ślązaków”. A przecież do tego jeszcze wspomnienie jakże pięknej dla nas postaci ks. kard. Hlonda.

Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu /29.VI.2013/

***

CO SIĘ STAŁO Z POLSKĄ PIOSENKĄ?

Obecnie polska piosenka nie istnieje, polskiej piosenki nie ma, polska piosenka jest martwa… Nie powstają żadne nowe wartościowe piosenki polskie, nie ukazują się żadne dobre polskie płyty

Piszę tak dlatego że kiedy w ostatnim czasie całymi miesiącami zachodziłem do wielkiego sklepu muzycznego w centrum Warszawy i patrzyłem na czołową dwudziestkę najlepiej sprzedających się płyt to widziałem zdumiony np. na pierwszym miejscu album z jakimiś bełkotem i pseudopiosenkami pod tytułem „Myśliwiecka” Artura Andrusa. Albo przez dwa lata w pierwszej dwudziestce płytę Adele…

Oczywiście Adele jest wspaniałą wokalistką i jest bez zarzutu, nie chodzi tu jednak o Adele. Chodzi natomiast o to że jeżeli przez dwa lata w polskim sklepie muzycznym do wyboru jest tylko Adele, to jest wielki problem, prawda? Wielki problem polskiej piosenki, wielki problem z polską piosenką, bo jej po prostu nie ma. Jest za to jakiś Artur Andrus z jakimiś pierdołami, z jakimś pseudośpiewaniem, bo przecież Andrus nie jest żadnym piosenkarzem, żadnym wokalistą, on nie ma pojęcia o śpiewaniu, nie ma żadnych warunków do śpiewania, on się nadaje do śpiewania tak jak ja do grania ról amanta… /kto mnie zna to wie dlaczego tak piszę…/ /A tak w ogóle to płyta Andrusa nie powinna być wykładana na półkach z poważną muzyką czy piosenką, tylko gdzieś na półce z nagraniami kabaretowymi/.

I jeżeli chce się posłuchać dobrej polskiej piosenki to trzeba sięgać do starych nagrań Grechuty, Niemena, Skaldów, German, Borysa, Sojki… Jedynym jaśniejszym przykładem bardzo dobrego śpiewania, bardzo dobrej piosenki w ostatnich latach jest chyba tylko Mietek Szcześniak z jego płytą „Signs” z 2011. Przynajmniej tylko Szcześniak tak na gorąco przyszedł mi na myśl, bo „Signs” są po prostu rewelacyjne! Z zastrzeżeniem że jest to album angielskojęzyczny i nagrany przy wydatnej pomocy muzyków amerykańskich.

Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu /5.V.2013/

***

PECHOWA PORAŻKA POLONII

Parę zdań o ostatnim meczu piłkarzy mojego ukochanego klubu – Polonii Warszawa. Tak się składa że o moich faworytach zaczynam pisać kiedy mecz im nie wyszedł… Bo przegrali u siebie z Zagłębiem Lubin 0:1, a o porażkach to już mogli zapomnieć… Dawno nie przegrywali…

Nie przegrywali, byli faworytami, ale przegrali, u siebie, z Zagłębiem które było trzecie od końca w tabeli. Spora niespodzianka. Ale kiedyś musieli przecież przegrać. Choć niedawno kapitan Łukasz Piątek mówił że Polonia chce do końca rundy jesiennej wygrać już wszystkie mecze… Trochę się przeliczył /przeliczyli/. Nie wyszło

Nie udało się wygrać z Zagłębiem, nawet się przegrało, ale to nic nie zmienia w ocenie postawy zespołu trenera Piotra Stokowca w dotychczasowych trzynastu meczach ligi. Ocena może być tylko bardzo pozytywna. Polonia jest rewelacją rozgrywek i już.

Mecz z Zagłębiem… Polonia grała dobrze, jak zwykle, ale brakowało wykończenia. Bo okazji było sporo, gdyby poloniści mieli dobrze nastawione celowniki /czytaj: potrafili po prostu lepiej strzelać na bramkę; UWAGA! – TRZEBA KONIECZNIE NAD TYM POPRACOWAĆ NA TRENINGACH!/ wynik byłby inny. Szkoda że nie mogli tym razem strzelać karnego, pewnie w końcu by weszło… Sebastian Przyrowski – pewny w bramce, przy golu nie miał prawa tego obronić. Dobra gra w zasadzie wszystkich pozostałych zawodników Stokowca /choć na pewno nie bardzo dobra…/. Przegrali pechowo, goście wygrali szczęśliwie. Przyznał to zresztą po meczu uczciwie trener gości Pavel Hapal. Obaj trenerzy mówili że trzy punkty zdobyła drużyna słabsza. Tak w piłce już jest. Tym bardziej jeżeli nie strzela się goli. Zagłębie nie pokazało nic, absolutnie nic nadzwyczajnego, tym razem wystarczyło nawet na Polonię w Warszawie…

Bardzo smutna rzecz to liczba kibiców na Polonii. Czytam gdzieś w relacji że było ich tym razem na meczu 3 500. To bardzo mało… Na meczu świetnie grającej ligowej rewelacji, wicelidera rozgrywek, przy dobrej pogodzie, w sobotę, mając w kasach bardzo tanie bilety… Okropne! Na Polonii powinno być co najmniej tylu kibiców co na Legii… A w zasadzie to więcej! Trudno to pojąć że nie ma ich tylu…

KIBICE NA POLONII… Myślę tu o tej dużej grupie zorganizowanej, na Trybunie Kamiennej. Bardzo się poprawili w porównaniu z wcześniejszymi meczami. Dlatego coraz bardziej ich lubię! Bywało bardzo źle, chamsko, wulgarnie, prymitywnie, bardzo głupio… Ostatnio jest dużo lepiej, ktoś widocznie nad tym pracuje. Wypada tylko podziękować i apelować o więcej! Tak trzymać! Równać poziom do piłkarzy! POZDROWIENIA DLA KIBICÓW POLONII!

KONFERENCJA PRASOWA PO MECZU… Osiem kamer telewizyjnych i kilkunastu dziennikarzy a pytania zadawał tylko jeden – Maciek Białek z PAP… Trochę śmieszne…

MUZYKA NA STADIONIE POLONII… Nie podoba mi się że jest bardzo głośny łomot z zagranicy. Wolałbym mądre polskie nagrania, a takich nie brakuje, jest bardzo dużo dobrych naszych piosenek. NA POLONII POWINNO BYĆ PO POLSKU! Może jakiś hymn Polonii by się przydało grać albo i śpiewać na każdym meczu…

Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu /24.XI.2012/

***

PKO BP MA ZA DUŻO KLIENTÓW

W warszawskim PKO BP Oddział IX /róg Marszałkowskiej i Nowogrodzkiej/ czas idzie wolno, jakby staje w miejscu… Podobnie z pracą…

Byłem tam 20 listopada, ok. godz. 10.50. Wziąłem numerek do kasy i czekam… Starsza kobieta mówi że jeden z klientów już godzinę jest obsługiwany przy stanowisku 17… Starszy mężczyzna mówi że wziął trzy numerki, czeka już 40 minut i nic się nie dzieje…

Sam też już czekam dobrą „chwilę”… Ale przynajmniej mam ze sobą notebooka i coś tam w nim robię, więc nie tracę za bardzo czasu. W końcu mówię do starszej kobiety i starszego mężczyzny że w takim razie trzeba zmienić bank! Tyle banków dookoła, niemal na każdej ulicy po dziesięć różnych banków…

W PKO BP za prowadzenie byle rachunku każą płacić nie wiadomo ile, oprocentowanie żadne, na reklamę jakiemuś idiocie /znanemu z tego że jest znany z telewizji i głupi, którego dzieciak musi być po nocy doprowadzany przez policjantów na komisariat bo łamie prawo…/ dają 3 miliony zł… W PKO BP mają chyba za dużo klientów, mają za dobrze, więc lekceważą ludzi – tak mówię do czekających w kolejce. Nic tylko zmienić bank, mówię…

To bardzo smutne, co mówię, by zmienić bank… Bo mówię o PKO BP, jednym z ostatnich polskich banków w naszym nieszczęśliwym kraju, jak pisze Stanisław Michalkiewicz. Jeżeli ludzie zostawią jeden z ostatnich polskich banków w Polsce i przeniosą się do jakiegoś innego, to wiadomo że będzie to bank obcy, zagraniczny, których pełno dookoła. I co z tego dobrego dla Polski wyniknie?… Raczej nic, choć może wtedy PKO BP zacznie trochę szanować swoich klientów, czyli będzie lepiej pracować. Przynajmniej tyle. Lepiej tyle niż nic…

A 20 listopada w PKO BP Oddział IX po długim czasie coś się raptem niespodziewanie ruszyło, czas ruszył z miejsca, a z nim i praca. Może więc nie będzie aż tak źle w tym jednym z ostatnich polskich banków w Polsce… Oby!

Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu/ /20.XI.2012/

***

DUMNY BOGDAN KLICH

Byłem ostatnio w IPN-ie przy Marszałkowskiej w Warszawie. IPN wydał właśnie książkę /monografię/ Anny Smółki-Gnauck o Ruchu Wolność i Pokój

Ludzi było sporo, ale gdzieś w jakichś 80 proc. chyba sama lewica, jakieś dziwne dla mnie osoby, jak choćby Zuzanna Dąbrowska… Spotkanie prowadził Bogdan Rymanowski, a jednym z zaproszonych gości był Zbigniew Romaszewski, swego czasu związany z WiP-em

Jednym z bohaterów książki – poza Romaszewskim – jest niesławny szef MON-u Bogdan Klich, z tego co wiem najgorszy minister obrony w naszej historii… A na spotkaniu w IPN-ie chwalił się tym że zlikwidował w Polsce powszechną służbę wojskową i wprowadził armię zawodową!… Mówił że jest z tego dumny, a przecież my obecnie wojska to prawie nie mamy… Nasza armia teraz zmieści się chyba na jednym większym stadionie… I nikt z Klichem nie polemizował…

Druga rzecz z tego krótkiego pobytu w IPN-ie. Jest tam tabliczka poświęcona ś.p. Januszowi Kurtyce, nieodżałowanemu poprzedniemu szefowi tej tak zasłużonej dla Polski instytucji. Tabliczka to delikatnie rzecz ujmując jakieś nieporozumienie… Napisali na niej że Kurtyka zmarł tragicznie w katastrofie smoleńskiej, zamiast napisać po prostu tak jak było, czyli że zginął w Smoleńsku. Na tabliczce jest też napisane że samolot był „prezydencki”, choć wszyscy wtajemniczeni dobrze wiedzą że tupolew był rządowy… A nie żaden „prezydencki”.

Tyle z mojego ostatniego pobytu w IPN-ie przy Marszałkowskiej w Warszawie.

Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu/ /19.XI.2012/

***

GDZIE BYŁ BÓG…

Zasłyszane w radiu, jakiś tydzień temu. Ktoś opowiadał coś takiego: „Kiedyś kard. Jean-Marie Lustiger długo zabiegał żeby jeden z ateistycznych dziennikarzy francuskich napisał z nim wywiad. Po długim czasie w końcu ów ateista się zdecydował.
Kiedy doszło do rozmowy, po iluś zadanych pytaniach i miażdżących dla pytającego odpowiedziach, wreszcie dziennikarz spytał kardynała: Eminencjo, a gdzie był Bóg kiedy w czasie II wojny światowej Niemcy mordowali w krematoriach tylu bezbronnych ludzi? Kardynał po kilku chwilach namysłu odpowiedział takim pytaniem: A gdzie był wtedy człowiek? I dalej mówił: Przecież to nie Bóg jest stwórcą zła, człowiek ma przecież wolną wolę i każdy powinien postawić sobie pytanie: jakim ja jestem człowiekiem, powinniśmy się siebie zapytać, jakimi jesteśmy ludźmi…”. Gdyby ktoś był ciekaw w którym radiu to słyszałem, odpowiadam: w Radiu Maryja

Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu /21.VIII.2012/

***

DURNIE Z ITAKI

Wspaniałomyślnie postanowiłem że będę pomagać szukać osób zaginionych, że zrobię coś dobrego… Razem z ITAKĄ – Centrum Poszukiwań Ludzi Zaginionych… Zgłosiłem się do Itaki i zaproponowałem współpracę dla dobra zaginionych. Zaproponowałem że będę na moim portalu www.zawszepolska.eu zamieszczać informacje o poszukiwanych osobach. Okazało się że chciałem szukać zaginionych z… durniami

Najpierw dostałem z Itaki bardzo pozytywną odpowiedź od Aleksandra Zabłockiego. 29 maja br. napisał mi on tak: „Bardzo chętnie podejmiemy współpracę. Czy możemy się umówić że będziemy przesyłać Panu komunikat i zdjęcie 1 osoby tygodniowo. Oczywiście kiedy dana osoba się odnajdzie będzie konieczność usunięcia jej zdjęcia, będzie Pan o tym informowany. Czy taka forma współpracy Panu odpowiada? Aleksander Zabłocki, młodszy specjalista ds. projektów internetowych, Itaka – Centrum Poszukiwań Ludzi Zaginionych”.

Następnie 13 czerwca br. dostałem maila od Anny Dmowskiej. Takiej treści: „Fundacja Itaka – prośba o publikację komunikatów. Witam serdecznie. Prosimy uprzejmie o publikację załączonych komunikatów wraz ze zdjęciami. Anna Dmowska, Zespół Poszukiwań i Identyfikacji, Itaka – Centrum Poszukiwań Ludzi Zaginionych”.

I zacząłem współpracę z Itaką, dla dobra zaginionych… Ale okazało się że współpracuję z… durniami. Zamieszczałem na moim portalu komunikaty nadsyłane mi przez Itakę, tak samo zdjęcia zaginionych. Komunikaty były niechlujne, więc je musiałem poprawiać. Kiedy osoby się odnajdywały zdejmowałem komunikaty i zdjęcia z portalu. Wszystko szło bardzo fajnie. Do czasu…

Poprosiłem Itakę by umieściła na swojej stronie informację o mnie, jako ich partnerze. W odpowiedzi 28 czerwca br. napisała do mnie Joanna Gogolińska: ”Witam, proszę o przesłanie Państwa loga, byśmy mogli wstawić je na stronę. Joanna Gogolińska, Szef Zespołu PR i Fundraisingu”. Wysłałem im mój baner i czekam… Czekam i nic… Po moim którymś mailu z tym samym pytaniem, dlaczego jeszcze nie zamieścili mojego baneru na stronie Itaki, w końcu 3 lipca br. dostałem taką odpowiedź od Joanny Gogolińskiej: „Szanowny Panie, tak, wstawiliśmy dzisiaj baner, ale po wewnętrznej dyskusji, postanowiliśmy zakończyć współpracę z Państwa portalem. Proszę o zdjęcie informacji o osobach zaginionych. Dzisiaj zdejmiemy Państwa baner. Joanna Gogolińska”. I tak zakończyłem poszukiwanie zaginionych osób z durniami z Itaki…

Muszę sprostować że mój baner nie był na stronie Itaki ani chwili, więc Joanna Gogolińska kłamie pisząc że Itaka wstawiła go na swoją stronę… W ogóle go nie wstawiali i piszą że wstawili… Ale mniejsza z tym, to już nie jest teraz ważne, choć kłamstwo to rzecz bardzo brzydka i karygodna. W tej sprawie chodzi o rzecz ważniejszą. Otóż chciałem durniom pomagać szukać osób zaginionych, chciałem pomagać też samym osobom zaginionym i ich bliskim. Dawałem durniom z Itaki dodatkową możliwość docierania do ludzi z informacją o osobach zaginionych, poprzez zamieszczanie ich komunikatów i zdjęć tych osób na moim portalu. I oni – Itaka – z tego zrezygnowali nie wiedzieć dlaczego… To ewidentnie durnie! JAK MOŻNA ZREZYGNOWAĆ BEZ POWODU Z DODATKOWEJ SZANSY DOTARCIA DO CZYTELNIKÓW Z INFORMACJĄ W TAKICH POWAŻNYCH SPRAWACH?… NIE MOŻNA! ALE DURNIE Z ITAKI TO ZROBILI, ZREZYGNOWALI Z TAKIEJ DODATKOWEJ SZANSY… Z EWIDENTNĄ KRZYWDĄ DLA OSÓB POSZUKIWANYCH I DLA OSÓB ICH POSZUKUJĄCYCH. KTOŚ MYŚLĄCY NIGDY BY CZEGOŚ TAKIEGO NIE ZROBIŁ, ALE DURNIE Z ITAKI OWSZEM… POKAZALI ŻE NIE LICZY SIĘ DLA NICH DOBRO ZAGINIONYCH. A CO SIĘ DLA NICH LICZY? PEWNIE TYLKO PIENIĄDZE JAKIE DOSTAJĄ OD SPONSORÓW… A DOSTAJĄ TE PIENIĄDZE M.IN. Z UNII EUROPEJSKIEJ, FUNDUSZU INICJATYW OBYWATELSKICH, MIASTA STOŁECZNEGO WARSZAWA…

Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu /14.VII.2012/

***

NAJBRZYDSZY W WARSZAWIE

W samym sercu Warszawy jacyś idioci postawili ogromny i ogromnie brzydki gmach. Jacyś idioci to zatwierdzili, wydali pozwolenie. To kryminał. Gdyby to ode mnie zależało to bym tych idiotów wsadził za kraty za to straszne dziadostwo. To chyba najbrzydszy budynek w Warszawie

A stoi od iluś miesięcy w samym centrum stolicy, przy Al. Jerozolimskich 9. Załączam zdjęcie. Jak coś tak beznadziejnie okropnego, także kolorystycznie, mogło stanąć w takim reprezentacyjnym miejscu Warszawy?!… Przecież wygląda to prawie jak wielka kupa śmieci… Żeby nie powiedzieć że jak jeszcze jakaś gorsza kupa…

Naszym miastem rządzą durnie, to nie ulega wątpliwości.

Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu /19.VIII.2012/

***

ANNA MITURA I MICHAŁ SŁAWECKI

Podczas kolejnej comiesięcznej Mszy Świętej w intencji nieodżałowanego ś.p. prezydenta Lecha Kaczyńskiego i wszystkich pozostałych ofiar tragedii smoleńskiej, odprawionej 10 sierpnia w archikatedrze warszawskiej przez proboszcza Bogdana Bartołda, wielką przyjemnością było wysłuchanie Anny Mitury, mezzosopran. P. Anna wykonała piękny hymn „Ave verum corpus”, kompozycję Michała Sławeckiego. Trzeba dodać że wykonała ślicznie. To była wielka przyjemność móc posłuchać tej pięknej pieśni i tak pięknie zaśpiewanej. Dziękuję bardzo za tę przyjemność!

Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu /20.VIII.2012/

***

BUKARTYK BEZ SENSU

Ukazała się nowa płyta Piotra Bukartyka. „Tak jest i już” niestety nie jest dobra. To znaczy muzycznie niezła, od tej strony może się podobać. Melodyjki, aranżacje i wykonanie na bardzo przyzwoitym poziomie. Ale teksty…

A przecież teksty u Bukartyka są najważniejsze. Przesłuchałem płytę niemal w całości i niestety ani jedna piosenka tekstowo nie jest dobra. Może do dwóch ostatnich – „Co to za film” i „Z tylu chmur” – miałbym nieco mniej zastrzeżeń niż do reszty

W sumie niestety tekstowo jest bardzo słabo, bo niewyraźnie to za mało powiedziane… Żadnego dobrego tekstu na chyba 13 czy 14 piosenek!…

I teraz najśmieszniejsza rzecz o tej płycie. Najlepszy jest – ale na pewno nie dla Bukartyka – ostatni kawałek… Bonus track!… Żadnej muzyki tylko nagrana wypowiedź babci autora. I to nagrana w tajemnicy przed babcią… Wypowiedź niepochlebna dla wnuka, więc dlaczego Bukartyk włączył ją do tego albumu?… Babcia mówi m.in. że p. Piotr to taki „półartysta z przypadku”… Bez sensu dawać coś takiego na płytę… Tak jak bez sensu jest cała ta płyta…

Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu/ /29.VI.2012/

***

PIWO I WÓDKA NA TRAWCE…

Czasem ktoś coś znajduje. Ja też. Kiedyś nawet znalazłem 250 zł! Ostatnio tak dobrze nie było, ale coś znalazłem…

Kilka dni temu szedłem al. Solidarności na Woli. Najpierw w kierunku Okopowej. Bardzo często podnoszę leżące rzeczy i wrzucam je do kosza na śmieci. Patrzę – puszka po piwie. Podnoszę ją, a to nie puszka po piwie, tylko piwo w puszce!

Znalazłem po prostu całe, pełne piwo! Chyba pierwszy raz w życiu znalazłem na ulicy piwo. Później szedłem al. Solidarności z powrotem, od Okopowej w kierunku Młynarskiej. W tym samym miejscu tylko na przeciwnym trawniku zobaczyłem butelkę po wódce. Podnoszę, a to nie butelka po wódce, tylko wódka w butelce! Co prawda małej pojemności, ale pełna butelka wódki! Cytrynówki lubelskiej…

A uśmiałem się z tego powodu jak już dawno się nie uśmiałem…

To chyba pierwszy i ostatni raz w życiu kiedy znalazłem na ulicy piwo i wódkę. Wypiłem i piwo, i wódkę. Nie jednocześnie, nie od razu… A dawno nie piłem ani piwa, ani wódki. Nie kupuję, nie mam na takie rzeczy pieniędzy.

Ciekawe kto zgubił te „skarby”… Pewnie jakiś pijaczek, który miał już tego za dużo…

Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu /29.VI.2012/

***

NIEMCY OBOWIĄZKOWO DO OŚWIĘCIMIA!

Bardzo ciekawą audycją były Rozmowy Niedokończone w Radiu Maryja 14 czerwca. Temat – Rodzina Oświęcimska w obronie prawdy o Auschwitz

Jednym z zaproszonych gości był Władysław Terlecki, który podzielił się ze słuchaczami wieloma mądrymi refleksjami oraz informacjami. Między innymi powiedział że młodzież w Izraelu, by zdać egzamin dojrzałości, czyli maturę, musi obowiązkowo pojechać do Oświęcimia

Mówiąc na ten temat dalej Terlecki powiedział też że bardzo go dziwi brak takiego samego programu w Polsce. Uważa bowiem że także nasi uczniowie powinni obowiązkowo pielgrzymować do byłych obozów – jednego koncentracyjnego, a drugiego zagłady – Auschwitz I i Auschwitz II-Birkenau, by wiedzieć co tam się stało… I to jest jak najbardziej zrozumiałe, słuszne. Ale ja z kolei bardzo się zdziwiłem że nikt nie dodał jeszcze czegoś jednego w tej sprawie, co się od razu samo narzuca. Nie powiedział tego nikt zarówno w studiu, jak i żaden ze słuchaczy. A pomyślałem niemal natychmiast że przecież nie tylko młodzież izraelska powinna przyjeżdżać obowiązkowo do Oświęcimia. I nie tylko polska. PRZEDE WSZYSTKIM, W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI, POWINNI MIEĆ TAKI OBOWIĄZEK MŁODZI NIEMCY. Przecież to takie oczywiste. Nikt na to nie wpadł do tej pory?… Zwłaszcza w Niemczech?… Gdzie i jak młodzież niemiecka najlepiej się nauczy o tym co to był Oświęcim, jak nie w samym Oświęcimiu?…

Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu /15.VI.2012/

***

TO NIE ŚWIR TYLKO CZYJŚ AGENT

Przechodząc w niedzielę 20 maja obok warszawskiego pl. Zamkowego natknąłem się na jakieś maleńkie zgromadzenie zorganizowane przez jakiegoś Sławomira Zakrzewskiego. Nie mogłem uwierzyć w to co słyszałem…

Ten Zakrzewski podawał się za katolika, a przez mikrofon wydzierał się że nasi najlepsi ludzie /czyli najlepsi Polacy i katolicy/ to sami Żydzi, masoni i zdrajcy!… Kilka minut stałem i słuchałem zdumiony tych kłamstw /co to za katolik co na potęgę kłamie?…/, bzdur, tego bełkotu i w pierwszej chwili myślałem: wariat czy agent Putina?

Słuchałem zbulwersowany jak ten Zakrzewski szkalował i obrażał o. Rydzyka, jednego z najbardziej zasłużonych duchownych i nie tylko duchownych dla naszego Kościoła i Polski w ostatnich latach, szkalował ś.p. Lecha Kaczyńskiego, najlepszego prezydenta w naszej historii, szkalował Jarosława Kaczyńskiego, itd…

A nie słyszałem od tego Zakrzewskiego nic złego o Palikocie, SLD, Putinie, Platformie Obywatelskiej czy Tusku… Wyłącznie szkalował najlepszych Polaków i katolików!… Odpowiedź więc na pytanie: wariat czy agent?, nie jest trudna. Oczywiście nasuwa się jedna odpowiedź: agent. Teraz pytanie: czyj agent? Może to być opłacany agent tych wszystkich, których wymieniłem, czyli palikotów, eseldowców, tusków, putinów, a może jeszcze kogoś innego… Inaczej ujmując – to wróg Kościoła katolickiego i wróg Polski. Działa przecież ewidentnie na szkodę Polski i Kościoła.

Uwaga więc na tego Zakrzewskiego! Następnym razem w takim wypadku – kiedy będę coś takiego słyszeć, takiego Zakrzewskiego czy jemu podobnych, dzwonię na policję i kieruję sprawę do sądu!

A tak na marginesie – ten Zakrzewski mówił że już siedział za oszczerstwa… Widocznie siedział za mało… Pobyt za kratkami był widocznie za krótki, trzeba go posadzić na dłużej żeby go nauczyć rozumu. A za oszczerstwa /zniesławienie/ jak najbardziej posadzić można.

Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu/ /21.V.2012/

***

EL SIKURI NA SASKIEJ

W sobotę 19 maja w Warszawie było m.in. Święto Saskiej Kępy. Piękna pogoda, cieplutko, bezwietrznie. Pojechałem tam z ciekawości. Chciałem przejść się ul. Francuską. W latach wcześniejszych byłem przy tej okazji na Saskiej już kilka razy. Zresztą kiedyś przez jakiś czas tam mieszkałem /przy Dąbrowieckiej/

Francuską zastawiono różnymi stoiskami na całej długości. Jak wyjaśniała zapowiadająca występy zespołów muzycznych Laura Łącz – w tym roku do świętowania wprzęgnięto ambasady których w tym miejscu stolicy jest sporo

Moje wrażenia z pobytu na Saskiej? Po pierwsze dziękuję za pyszne ciastka od firmy Dom Development /to już chyba tradycja/. Po drugie dziękuję za muzykę. Ja akurat najpierw trafiłem na występ gości z Portugalii /mogło się podobać/, a po nich grał zespół Dixie Warsaw Jazzmen /też mogło się podobać, a przy tym było wesoło, bo jeden man mówił rzeczy z dobrym humorem/. Następnie przechodziłem obok sceny z jakąś grupą rockową, która raczej mi się nie spodobała /grali bardzo głośno a śpiewali tak że nie można było w ogóle zrozumieć o czym…/. W DRODZE POWROTNEJ NATKNĄŁEM SIĘ NA EL SIKURI! I oczarowanie. Bardzo mi się ta muzyka spodobała. Przecież to są mistrzowie świata! Trudno w ogóle sobie wyobrazić że można się czegoś takiego wspaniałego nauczyć. Ale oczywiście można. Jeżeli Boliwijczycy /plus Peruwiańczycy/ z Andów mogli, to przecież każdy może. Ale na pewno nie od razu… To cudowna sprawa, cudowna muzyka, cudowne dźwięki, cudowni ludzie. Poza tym jak oni się jeszcze do tego pięknie stroją w te ich tradycyjne, indiańskie rzeczy, i jak się oryginalnie poruszają. Nigdy bym nie pomyślał że są w Warszawie od chyba już 15 lat. Bo ja zachwyciłem się ich muzyką i nimi pierwszy raz… Chciałem znaleźć jakiś kontakt do nich w internecie, znalazłem ich stronę, ale niestety skontaktować się z nimi nie można, żadnych kontaktów nie podają.

Poza tym na Francuskiej, jak to na ogół w dużym tłumie, nie brakowało też zwykłych chamów, ale to raczej nieuniknione w takich przypadkach i nie było ich też bardzo wielu.

Cezary Dąbrowski www.zawszepolska.eu /21.V.2012/

***

POLICJANCI

16 maja 2012 r. przebywałem w siedzibie Komendy Rejonowej Policji Warszawa IV. Adres: ul. Żytnia 36. Była godz. ok. 13.20. Byłem na holu na parterze. Z pokoju 14 usłyszałem głośne i wulgarne słowa, kilka razy

Poszedłem do pokoju 14. Zastałem tam kilku mężczyzn, w tym umundurowanych policjantów. Zapytałem: Kto przeklinał? Po zadaniu tego pytania kilka razy – doczekałem się w końcu odpowiedzi jednego z mężczyzn /umundurowanego policjanta/

Jego odpowiedź brzmiała: ‘Nie wiem o czym pan mówi…’

Zachowują się jak dzieci? To na tym właśnie poziomie. Jak niegrzeczne, źle edukowane dzieci. Ale przecież policjanci to nie dzieci…

To nie pierwszy raz kiedy spotykam się z takim zachowaniem policjantów w siedzibach warszawskiej policji. Zresztą podobnie było też w siedzibie stołecznej straży miejskiej.

Dlaczego ci ludzie /nie twierdzę że tak się zachowują wszyscy warszawscy policjanci i strażnicy, na pewno nie/ są źle wychowani, dlaczego są bez kultury, dlaczego popełniają wykroczenie, w dodatku w miejscu swojej pracy?… Dlaczego obrażają takim chamskim słowem ludzi i Pana Boga? Dlaczego nie szanują ludzi i Pana Boga? Właśnie od tych ludzi, zwłaszcza od tych ludzi – policjantów – oczekiwałbym zachowań mądrych, kulturalnych, jak na stróżów prawa przystało, na poziomie. W dodatku w miejscu swojej pracy. Nie po to idę na policję by wysłuchiwać takich rzeczy. Na policję idę na ogół w sprawach nie za przyjemnych, więc lepiej by było gdybym miał w takich sytuacjach spokojniej, a nie tracił dodatkowych nerwów bez potrzeby…

Zachowują się jak dzieci… Robią coś złego i nie potrafią się jeszcze do tego przyznać. Udają że to nie oni. Jak źle uczone dzieci…

Cezary Dąbrowski www.zawszepolska.eu /16.V.2012/

***

KSIĄŻKI

Po co się organizuje targi książki? Po to żeby organizować… Bo na pewno nie dla czytelników tych książek, nie po to żeby ktoś te książki czytał, żeby ktoś je kupował…

Dlaczego piszę takie dziwne rzeczy? Ano dlatego że właśnie w Pałacu Kultury odbywają się jakieś targi książki a ja dowiedziałem się o nich dzień po rozpoczęciu i to zupełnie przypadkiem…

Nazwano je III Warszawskie Targi Książki i zorganizowano… Jestem dziennikarzem, czytam książki, piszę o nich na mojej stronie, ale nic nie wiem że w Warszawie odbywają się chyba duże targi… Kiedy już trwały napisała mi o nich w mailu znajoma.

Kiedy więc już te targi się zaczęły i trwały to trafiłem na tekst o nich w jednej z gazet. Napisali że w ich trakcie odbywają się w ‘Pekinie’ spotkania m.in. z ks. Adamem Bonieckim, Władysławem Bartoszewskim, Andrzejem Sapkowskim… To sobie pomyślałem że mała strata. Na takich autorów nie chodzę, to nie są moi ulubieńcy, a wręcz przeciwnie. To żadni autorzy… Nieciekawi ludzie… Jednak targi są chyba duże i poza autorami nie do przełknięcia byli na nich z pewnością także autorzy mądrych książek. I były z pewnością wystawiane również dobre książki. I tego trochę szkoda, bo gdybym wiedział – chyba bym się wybrał.

Ale skoro organizatorzy nie informują o tym że organizują targi, to się na targi nie idzie…

Cezary Dąbrowski/www.zawszepolska.eu/ /12.V.2012/

Kategoria Kultura, Warszawa

Comments