Wiara i determinacja
Rozmowa z Leszkiem Blanikiem
Mistrz olimpijski w gimnastyce mówi, co jest podstawą jego sukcesu w Pekinie i czy wystartuje za cztery lata w Londynie
Co jest podstawą pana sukcesu?
Przede wszystkim duża wiara i determinacja. Poza tym, miałem wpojoną jedną rzecz. Są takie piękne słowa, które powiedział Marek Piotrowski w filmie Wojownik: Jeżeli pracujesz, pracuj tak by wszystko zależało od twoich rąk, jeżeli się modlisz, módl się tak jakby wszystko zależało od Boga. Tak zawsze staram się postępować
Czyli religia jest dla pana bardzo ważna?
Nie wyobrażam sobie życia bez wiary. Odgrywa ona w moim życiu dużą rolę, z tym, że wiara nie zastąpi pracy. Wierzę, że jeśli dam z siebie
wszystko, to gdzieś tam u góry ktoś nade mną czuwa. Myślę, że wiele razy ta pomoc w najtrudniejszych momentach mojego życia była widoczna
Co ten medal dla pana znaczy?
Jest ukoronowaniem kariery. Będę mógł spokojnie patrzeć wstecz, bo wszystko co sobie założyłem – osiągnąłem, a praca, którą wykonaliśmy w Gdańsku przez ostatnie 12 lat, nie poszła na marne
Gdzie będzie go pan przechowywać?
Na pewno zawiśnie w odpowiednim dla niego miejscu. Chciałbym, żeby także mój syn był z niego dumny. Marzy mi się, żeby kiedyś w przyszłości Arturek, może nie jako gimnastyk, ale w jakimś innym sporcie przywiózł z igrzysk swój złoty medal
Czyli syn ma być sportowcem? Ma pan już jakiś pomysł na dyscyplinę dla niego?
Pomysłu jeszcze nie mam. Sam wybierze, a może zostanie muzykiem, czy pisarzem
W jednym z wywiadów mówił pan niezbyt optymistycznie o przyszłości gimnastyki. Podobno nie widać nikogo, kto by pana zastąpił na kolejnej olimpiadzie w Londynie. Może więc powinien pan trenować jeszcze te cztery lata?
Tyle lat już startuję, tyle czasu na najwyższym poziomie. W zasadzie zdobyłem wszystko, co było do zdobycia. Oczywiście, zawsze można
osiągnąć więcej, ale Londyn na pewno nie będzie już dla mnie. A co do młodych zawodników, to oni w Polsce są, trzeba im tylko stworzyć lepsze warunki
Po tym złotym medalu jest pan najszczęśliwszy w życiu?
Oprócz radości, ważniejsze jest, że spełniłem się jako sportowiec i osiągnąłem coś, co było moim marzeniem, na co liczyli moi najbliżsi
i kibice. To jest najwspanialsze uczucie, spełnienie samego siebie i że mogłem dać radość kibicom
Wrażenia z chwil, kiedy stał pan na najwyższym podium olimpijskim i słuchał Mazurka Dąbrowskiego?
Wcześniej zdarzyło mi się już zdobyć złoty medal i przeżyć takie piękne chwile, choć nie była to olimpiada. Igrzyska to coś znacznie więcej.
A jeszcze kiedy w Pekinie zobaczyłem na trybunach polskich kibiców, którzy razem ze mną słuchali naszego hymnu, to było coś wspaniałego. Nie ma przyjemniejszych chwil na igrzyskach olimpijskich, od tych, kiedy wypełniona 20-tysięczna hala wstaje i razem słucha Mazurka Dąbrowskiego
Co z igrzysk poza zdobyciem i odebraniem medalu będzie pan wspominać najdłużej?
Najwspanialsze było wspólne z kolegami z reprezentacji przeżywanie startów innych Polaków. Były łzy. To był taki motor napędowy, to szalenie mobilizowało, żeby dać z siebie wszystko, wypaść jak najlepiej
Nagroda pieniężna 200 tys. zł i samochód, które dostają złoci medaliści olimpijscy, mają dla pana duże znaczenie?
To wyłącznie dodatek. Przed przygotowaniami, w czasie przygotowań i zawodów, naprawdę się o tym nie myśli. Cechą dobrych sportowców
jest, że nie robimy tego dla pieniędzy, ale dla pasji, spełnienia się, dla najbliższych i kibiców. Oczywiście, to fajny dodatek, który pozwala
spokojniej spojrzeć na życie po takim sukcesie. Ale absolutnie nie jest to najważniejsze
Co w polskim sporcie powinno się zmienić po tej olimpiadzie?
Trudno powiedzieć, ale trzeba więcej rozmów na linii działacze – sportowcy, żeby nie było żadnych nieporozumień
Podobno chce pan zmienić gimnastykę na żużel?…
Żartowałem. Ale od ponad 20 lat jestem fanem żużla. Śledzę każdą kolejkę ligową, wyniki, bywam na meczach. Żartowałem kiedyś, że jak
skończę skakać, to będę chciał przynajmniej sobie wyrobić licencję żużlowca… Ale rzeczywiście spróbowałbym żużla, bardzo mnie pociąga i
chciałbym się przekonać, jak to jest być żużlowcem
Jak pan ocenia wyniki naszych olimpijczyków w Pekinie?
Biorąc pod uwagę to, jaka jest obecnie konkurencja w sporcie, jaka szalona rywalizacja, i biorąc pod uwagę ostatnie starty, uważam, że
polska ekipa wypadła w Pekinie bardzo dobrze. Polacy w Chinach osiągnęli dużo finałów, zdobyli sporo srebrnych medali, co znaczy przecież, że ci zawodnicy byli o krok od złota
Co trzeba zrobić, by w Londynie było lepiej?
Myślę, że trzeba się spokojnie przygotowywać przez te cztery lata. W życiu tak bywa, że czasem liczymy na więcej, a mamy mniej. W Londynie może być na pewno lepiej niż w Pekinie i Atenach, choć w Chinach było trochę niewykorzystanych szans i mogło być ciut lepiej
Liczy pan teraz na wygranie plebiscytu na najlepszego sportowca Polski?
Nie. Liczyłem na medal olimpijski. Mam złoto i to jest najwspanialsze. Które miejsce zajmę w plebiscycie, trudno powiedzieć, życzę każdemu, by znalazł się jak najwyżej
Złoty medalista olimpijski z reguły wygrywa ten plebiscyt. Chyba tylko Tomasz Majewski może być konkurencją?
Mamy trzy złote medale olimpijskie. Każdy z nich może wygrać plebiscyt i każdemu tego życzę
A jakieś bezpieczeństwo, emerytura do końca życia?
To też, ale tym nie zaprząta się sobie głowy, kiedy się startuje. To docenimy chyba tak naprawdę dopiero za kilkanaście lat
Co jeszcze poza złotym medalem przywiózł pan z Pekinu?
Różnego rodzaju pamiątki, także dla najbliższych, dla znajomych, dla osób, którzy mi pomagali. Jakieś koszulki, czapki, to, co najbardziej
mi się podobało
Teraz dla pana Chiny to, poza Polską, najwspanialsze miejsce na świecie?
Klimat był znośny, przyzwyczaiłem się, myślałem, że będzie gorzej. Jednak już zapominam Chiny i wolę Polskę
Kiedy pan skakał w Pekinie i zdobywał złoty medal, to żona płakała ze wzruszenia na antenie telewizyjnej, a synek Arturek na tapczanie też wykonywał już coś w rodzaju skoków. Może pójdzie w pana ślady?
Zazwyczaj tak bywa, że dzieci sportowców są stawiane w przyszłości jako zawodnicy. Na pewno jako chłopiec w przyszłości będzie mieć pewnego rodzaju predyspozycje, ale jest za wcześnie, by coś konkretnego na ten temat mówić, w jakim kierunku pójdzie Arturek
Rozmawiał Cezary Dąbrowski /zawszepolska.eu/
Comments
Masz coś do przekazania?
















































































































































































